Tajwan w oku chińskiego cyklonu. Na horyzoncie kolejne incydenty [KOMENTARZ]

15 października 2020, 08:48
1085px-Chinese_sailors_qingdao
Fot. Tiffini M. Jones, MC 1st Class - www.defenseimagery.mil,commons.wikimedia.org

Niemal od pierwszych dni tego roku doświadczamy szeregu napięć i konfliktów zbrojnych na całym świecie (zabity został jeden z kluczowych irańskich generałów, trwa wojna w Libii, pojawiło się silne napięcie na Morzu Śródziemnym, wybuchła wojna w Górskim Karabachu...). Tym samym rosną obawy, że obecne wydarzenia, rozgrywające się wokół relacji Chin-Tajwanu-Stanów Zjednoczonych mogą eskalować do poziomu budującego niestety swoistą masę krytyczną, prowadzącą bezpośrednio do zaistnienia kolejnego niebezpiecznego światowego kryzysu w najbliższym czasie. Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii oraz Defence24.pl zapraszają do zapoznania się z komentarzem doktora Jacka Raubo, prezesa FIBiS odnoszącym się do bieżących napięć w regionie.

Dotychczas papierkiem lakmusowym narastającego napięcia wokół Tajwanu były kolejne chińskie ćwiczenia wojskowe oraz przede wszystkim loty samolotów bojowych, należących do sił powietrznych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Należy podkreślić, że w tym ostatnim przypadku, szczególnie w trwającym nadal 2020 r. dało się zauważyć znaczące nasilenie swoistego rytuału, w postaci lotów chińskich maszyn bojowych (myśliwskich, wielozadaniowych, bombowych oraz chińskich AWACS-ów) i podrywania maszyn tajwańskich, mogących je przechwycić.

Obecnie, można zauważyć, że Pekin włączył do działania w sferze informacyjnej również szeroko pojmowane kwestie wywiadowcze i to na masową skalę. Dokładniej, chodzi o ujawnianie kolejnych siatek szpiegowskich, które miały próbować infiltrować Chiny właśnie na zlecenie służb tajwańskich. W chińskich mediach pojawia się stwierdzenie, że tamtejszemu kontrwywiadowi udało się namierzyć wręcz setki aktywów osobowych strony tajwańskiej. Wszystko w ramach tzw. kampanii Thunder-2020.

Jednocześnie, wspomniane już chińskie media, raz po raz, prezentują zagrożenie wywiadowcze ze strony Tajwanu, jako element szerszej kampanii wymierzonej we własne bezpieczeństwo oraz interesy narodowe. Twierdzą, że działania tajwańskiego wywiadu (kadrowi funkcjonariusze oraz ich agentura) są dopełniane aktywnością osób niepowiązanych bezpośrednio ze służbami specjalnymi, ale działającymi na szkodę strony chińskiej.

Dość interesujące są oskarżenia, że Tajwańczycy wykorzystują przy tym zasoby rekrutowane w ramach aktywności think tanków oraz szkolnictwa wyższego, również w oparciu o państwa europejskie. W zasadzie Pekin oskarżany o podobne działania na całym świecie, sam oskarża, że ktoś używa takich narzędzi wobec Chin.

Generalnie, trzeba przypomnieć, że już od pewnego czasu w Chinach było można zaobserwować wzmożenie w zakresie działań kontrwywiadowczych. Miały one przy tym angażować szersze masy obywateli. Przede wszystkim, chodziło o wzmożenie czujności kontrwywiadowczej wśród rybaków (przechwytywanie np. aparatów bezzałogowych, służących do aktywności szpiegowskiej), ale też kadr kluczowych uczelni, w tym wojskowych. Kluczowe jest w tym zakresie jednak każdorazowe granie narracją, kto jest rzeczywiście odpowiedzialny za zagrożenia wywiadowcze. W zależności od potrzeb wskazuje się bowiem czy to na Stany Zjednoczone, czy to, jak właśnie teraz na Tajwan. Dla Tajpej tak mocne ulokowanie narracji odnoszącej się do ich służb stanowi istotny sygnał ostrzegawczy, którego nie da się pominąć.

Rodzą się bowiem realne obawy względem możliwości budowania lub wzmacniania nastrojów anty-tajwańskich. Zarówno względem władz, jak uznają oficjalnie Chiny, tzw. „zbuntowanej prowincji”, ale  również samych Tajwańczyków podróżujących do Chin kontynentalnych i Hongkongu. W tym przypadku, istnieje wysokie ryzyko, że Chińczycy dzięki „sprawie szpiegostwa” chcą uzyskać kilka możliwości działania i to nie tylko propagandowego.

Pierwszym z nich jest oczywiście wywarcie dodatkowej presji względem Tajwanu, włącznie z uzyskaniem możliwości zastosowania siły zbrojnej. W razie potrzeby, Chiny śmiało mogą wskazać jakąś aktywność szpiegowsko-dywersyjną jako pretekst do przeprowadzenia operacji zbrojnej, w zakresie zwalczania separatyzmu lub wręcz operacji antyterrorystycznej (można to przyrównać do słynnego incydentu wokół mostu Marco Polo z 1937 r., który do dziś budzi kontrowersje, ale stał się przyczynkiem do długoletnich zmagań chińsko-japońskich i de facto utorował późniejszą drogę komunistom do zwycięstwa w wojnie domowej w 1949 r.).

Drugim, jest utrudnienie działania biznesowi tajwańskiemu poprzez fizyczne blokowanie możliwości wjazdu Tajwańczyków lub użytkowaniu argumentu, że jakiekolwiek formy współpracy z Tajwańczykami mogą być postrzegane przez chiński kontrwywiad w kategoriach szpiegostwa. Dotyczy to zarówno samych Tajwańczyków, ale też własnych obywateli.

Trzeba być ostrożnym względem oceny każdej ze spraw szpiegowskich na linii Tajwan-Chiny. Przede wszystkim dlatego, że służby specjalne obu stron (umownie NSB/MIB versus MSS) naturalnie interesują się sobą i trzeba stwierdzić bez cienia wątpliwości, że będą się sobą interesowały cały czas. Stąd też, należy oddzielić ten fakt od wykorzystywania wątków szpiegowskich, w narracjach stricte propagandowych oraz działaniach informacyjnych, prowadzonych obecnie już w skali międzynarodowej (wykorzystanie własnych mediów, ale również coraz większe nasycenie działań w obrębie mediów społecznościowych, etc.).

Obecnie, chociażby symboliczne prezentowanie materiałów dotyczących osób, które miały szpiegować na rzecz Tajwanu w chińskich mediach wspiera hipotezę, że mniej jest w tym klasycznej gry kontrwywiadowczej, a prym wiodą sprawy propagandowe. Zaś sam dość specyficzny sposób ich prezentacji, może rodzić obawy, że jest to nie tyle propaganda ukierunkowana na inne państwa i ich społeczeństwa, co raczej na rynek wewnętrzny. Wobec tego ma mieć to wymiar mobilizacyjny oraz wspierający wysiłki władz względem kontrakcji wobec Tajwanu, po chociażby sukcesach władz w Tajpej względem kontraktów zbrojeniowych z partnerami amerykańskimi oraz symbolicznej wizycie amerykańskiego sekretarza zdrowia na wyspie.

Prezydent Republiki Chińskiej na Tajwanie Tsai Ing-wen miała zaznaczyć, że tamtejsze władze nie dadzą się sprowokować Pekinowi. Jednakże, miała jednocześnie zaznaczyć, że Tajwan jest gotowy do obrony przed możliwą agresją. Co więcej, Tajwan sprawnie wykorzystuje jak na razie okienko, które pojawiło się w obrębie możliwości wzmacniania zdolności obronnych. Te ostatnie ucierpiały ewidentnie wraz z amerykańskimi działaniami po zakończeniu zimnej wojny. Gdy, potencjał obronny wyspy nie był już priorytetem dla Waszyngtonu, a dobre relacje handlowe z Pekinem były hamulcem do jakichkolwiek strategicznych transferów uzbrojenia dla Tajwańczyków.

Dziś, raz po raz widzimy, że oprócz oczywiście podnoszenia własnych zdolności obronnych, w oparciu o rodzimy tajwański przemysł zbrojeniowy, Tajwańczykom udaje się kupować lub planować zakupy zagraniczne w sferze technologii wojskowych. Oczywiście należy wspomnieć o modernizowaniu zdolności sił powietrznych, bazując na nowej wersji popularnego samolotu wielozadaniowego F-16, ale również trzeba odnotować zakupy śmigłowców bojowych AH-64 Apache. Jako stricte polityczną transakcję można potraktować nabycie nowych czołgów podstawowych Abrams również ze Stanów Zjednoczonych. Będąc sceptycznym, co do ich efektywności w potencjalnej obronie wyspy, z jej ukształtowaniem oraz zurbanizowaniem, nie można nie docenić wymiaru politycznego oraz dyplomatycznego.

Lecz, dla Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej kolejne plany zakupowe Tajwanu mogą okazać się o wiele większym wyzwaniem. W końcu, trochę w ciszy w ostatnim czasie udało się stronie chińskiej uzyskać przewagę nad tajwańską obroną. Jednakże, w przypadku pojawienia się nowych ciężkich torped, min morskich nowego typu (inteligentne miny morskie), nowych bezzałogowych statków powietrznych (BSP) MQ-9, nowych systemów artylerii lufowej M109A6 Paladin czy przede wszystkim nowego systemu rakietowego do obrony wybrzeża, komfort strategiczny i operacyjny planistów w Pekinie może ulegać gwałtownemu zmniejszeniu.

Wspomniane ciężki torpedy (MK-48 Mod6 Advanced Technology AT Heavy Weight Torpedoes HWT) mają się pojawić i już strona chińska bagatelizowała ich zakup. Może to oznaczać, że jest zupełnie odwrotnie. A kiedy pojawiła się wstępna dyskusja o Harpoon-ach (AGM-84/RGM-84/UGM-84 Harpoon w wersji lądowej), a nawet HIMARS-ach czy też SLAM-ER, to Pekin nader ostro zareagował. Należy wspomnieć, że strona amerykańska rozważa również sprzedaż zasobników do celów rozpoznawczych dla tajwańskich F-16, pozwalających na usprawnienie działań w sferze ISR.

Co więcej, trzeba pamiętać, że Waszyngton już nie raz w ostatnim czasie przełamał pewne strategiczne tabu. Szczególnie jeśli spojrzymy na fakt aktywności amerykańskiego koncernu Lockheed Martin jako głównego wykonawcy modernizacji tajwańskiego arsenału rakiet ziemia-powietrze typu PAC-3, używanych w zestawach przeciwlotniczych i przeciwrakietowych Patriot. W dodatku, tajwańskie siły zbrojne mają otrzymać wsparcie finansowe ze strony rosnącego budżetu obronnego. O kompleksowym podejściu do sfery obronnej świadczą, także inne kwestie modernizacyjne na czele chociażby z możliwością wymiany starszych generacji radarów, strzegących linii brzegowej.

W dodatku, to właśnie jedno ze stanowisk radarowych po stronie Tajwanu wywołało niemałe kontrowersje wokół obecności amerykańskich doradców. Albowiem na zdjęciu, obrazującym wizytę prezydent Tsai Ing-wen w Leshan w tle zauważono ubranego po cywilnemu obcokrajowca. Miał to być amerykański doradca wojskowy. To ważne, gdyż w tym miejscu ma funkcjonować jedyny amerykański radar (PAVE PAWS - Precision Acquisition Vehicle Entry Phased Array Warning System) zakupiony w 2000 r. przez Tajwan i wprowadzony do służby w 2013 r.

Można przy tym powołać się na stwierdzenie rzecznika chińskiego resortu spraw zagranicznych Zhao Lijian, który miał wskazać, że jego państwo podejmie niezbędne i uprawnione akcje w zależności od rozwoju sytuacji. Wobec możliwości zbrojeń tajwańskich w oparciu o amerykańskie technologie. Trzeba przy tym pamiętać, że język dyplomacji ma swój własny kod źródłowy i pewne wysoce wygładzone na pierwszy rzut oka stwierdzenia, mogą nieść ze sobą o wiele większe reperkusje niż się wydaje. W dodatku, najważniejszy decydent polityczny współczesnych Chin – Xi Jinping nie krył się za fasadą dyplomatycznej formy prezentowania obecnej sytuacji.

Albowiem w trakcie wizyty w bazie jednostek piechoty morskiej w Chaozhou miał wskazać, że chińscy marines winni być przygotowani do wojny i utrzymać obecnie wysoki poziom gotowości bojowej. Co więcej, piechota morska ChALW musi być gotowa do wypełnienia istotnego zadania w zakresie utrzymania suwerenności terytorialnej Chin, a także zapewnienia ochrony interesów w sferze bezpieczeństwa morskiego. W pierwszym przypadku należy oczywiści odnieść się do Tajwanu, który jest uznawany przez Pekin za własne terytorium. W drugim, jest mowa o Morzu Południowochińskim i reakcji na wzmocnienie amerykańskiej obecności morsko-powietrznej na tym akwenie w okresie rządów Donalda Trumpa.

Władze Chin zdają sobie sprawę, że wybory w Stanach Zjednoczonych, połączone z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 oraz zamieszkami na tle rasowym, to być może jedyny moment, gdy Waszyngton jest tak mocno skupiony do wewnątrz kwestii krajowych. Trudno przypuszczać, że wybór Demokraty lub Republikanina zmieni znacząco postawę wobec Chin. Stany Zjednoczone, niezależnie od barw politycznych wiedzą o strategicznej rywalizacji z rosnącym potencjałem Pekinu, jako o fundamencie własnych działań globalnych. Co więcej, trudno przypuszczać, aby przy również możliwym zwycięstwie Donalda Trumpa nie doszło do jeszcze większych zatargów z Chinami.

Zauważyć należy to właśnie ta administracja, chociażby w kontekście stosunku do formalnego uznania stolicy Izraela, wykonywała polityczno-symboliczne gesty o wielkiej wadze strategicznej na Bliskim Wschodzie. Tym samym, z perspektywy chińskiej może istnieć obawa zrobienia podobnego gestu wobec Tajwanu. Szczególnie, że Waszyngton wysłał przecież na wyspę sekretarza (ministra) Alexa Azara. Zaś, japońska Yukan Fuji (reporter Takahide Kaga) wprost pisała o możliwości uznania państwowości tajwańskiej przez Stany Zjednoczone czy też wizycie Trumpa lub innego członka administracji na wyspie. Oczywiście, można takie „sensacje” wysyłane w świat przez specjalne raporty pominąć, uznając za próbę stworzenia sensacji (co się udało). Jednak, należy pamiętać, że równie dobrze mógł być to swoisty balon próbny. Wysłany zarówno przez Waszyngton, ale możliwe, że równie dobrze Pekin.

Konkludując, sytuacja wokół Tajwanu zaogniła się znacząco i nie może być postrzegana tylko i wyłącznie w kategoriach pewnego rytuału polityczno-wojskowego, trwającego od wielu lat. Co więcej, nie można wykluczyć żadnego z rozwiązań mając na uwadze chociażby obecny konflikt pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią o status Górskiego Karabachu. Być może to właśnie w 2020 r. możliwość zastosowania siły, jako narzędzia realizacji celów politycznych jest zwiększona i to nie tylko na Kaukazie Południowym, ale również w Azji.

Szczególnie, że jak zostało wspomniane, każdy kolejny rok będzie potencjalnie sprzyjał uzyskaniu przez Tajwan nowych możliwości obronnych i zwiększeniu amerykańskich zdolności do działania na kierunku chińskim. Trzeba bowiem pamiętać, że również Amerykanie rozpoczęli proces przezbrajania i reformowania własnych sił oraz środków bojowych względem nowych zdolności chińskich (sprzętowych, a także w sferze ulokowania aktywów wojskowych). Oczywiście, same siły zbrojne Tajwanu nie staną się nagle samodzielnym remedium na całościową przewagę potencjału chińskiego, ale podniosą wysoko koszty związane z możliwością uderzenia na wyspę. Pekin ma zapewne również olbrzymi problem z budowaniem scenariuszy względem postwyborczej architektury w Stanach Zjednoczonych.

Tym samym, sprzyja to ewidentnie rozważaniu takich scenariuszy, które wcześniej mogły wydawać się decydentom zbyt radykalne. Zarówno z racji ekonomicznych (możliwość wywołania kryzysu ekonomicznego, a on już przecież niemal się pojawił wraz z COVID19), ale też efektu międzynarodowego. Tak czy inaczej to będą trudne miesiące dla władz Tajwanu oraz dowódców tamtejszych sił zbrojnych. Olbrzymia praca czeka również analityków i dowódców w Stanach Zjednoczonych. Chociaż, czy jakiekolwiek państwo współcześnie może swobodnie uznać (z perspektywy własnych interesów narodowych), że potencjalny zatarg w rejonie Tajwanu angażujący mocarstwa, nie jest bezpośrednio w sferze jego zainteresowań strategicznych?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 36
Reklama
Czytelnik
sobota, 17 października 2020, 14:39

" (można to przyrównać do słynnego incydentu wokół mostu Marco Polo z 1937 r., który do dziś budzi kontrowersje, ale stał się przyczynkiem do długoletnich zmagań chińsko-japońskich i de facto utorował późniejszą drogę komunistom do zwycięstwa w wojnie domowej w 1949 r.)." Czytam i oczom nie wierzę. Oto sztuka manipulacji i interpretacji. Z przytoczonego bowiem tekstu można wysnuć wniosek, że to Chińczycy (w domyśle komuniści) sprowokowali świadomie incydent, aby wywołać wojnę co w perspektywie dało im władzę w Chinach. W 1949. Więcej uwag nie mam.

Autor
poniedziałek, 2 listopada 2020, 16:59

Przy moście Marco Polo japoński batalion zaatakował dwie chińskie armie. Nie ma żadnych wątpliwości, kto był agresorem!

tiaaa
piątek, 16 października 2020, 11:03

USA może zablokować jednym pierdnięciem cały eksport Chin na szlakach żeglugowych co oznacza załamanie się całej Chińskiej gospodarki więc żadnej wojny nie będzie.

Batman
sobota, 17 października 2020, 14:34

Kilka defgongów poleci na te potężne statki USA i będzie po tej wspaniałej blokadzie. Przestań śnić, bo światowa dominacja USA odchodzi w zapomnienie, kończy się era białego człowieka.

x
piątek, 16 października 2020, 10:48

Calkiem niedawno Trump powiedzial ze amerykanski kompleks wojskowo przemyslowy i generalowie z Pentagonu pra do wojny a w Polsce jak zwykle Rosja i Ciny sie zbroja i zaatakuja swiat.Trump podpadl generalom mowiac w West Point ze Ameryka konczy z niekonczacymi sie wojnami z dala od wlasnych granic.

cdi
piątek, 16 października 2020, 00:09

Chińczycy nienawidzą KPCh tak samo jak Polacy nienawidzili PZPR. Więc rozkaz ataku na Tajwan będzie wyglądał podobnie jakby w latach 80-tych polska armia dostała rozkaz ataku na NATO.

Andrettoni
czwartek, 15 października 2020, 20:47

Republika Chińska (potocznie Tajwan) istnieje tylko dzięki USA. Zakupy tego nie zmienią. Jest to mrówka na grzbiecie słonia.

Bursztyn
czwartek, 15 października 2020, 23:50

Japonia odbudowała Tajwan Dla SIEBIE TO ICH KASA

Midnight Express
czwartek, 15 października 2020, 19:20

Wystarczy przeanalizować co powiedział Xi na placu Tiennanmen a powiedział wyraźnie że wojsko musi być (mentalnie) gotowe do wojny. W Chinach następuje wielka przemniana, budzi się nacjonalizm a władza ma odwagę przyznać się do doktrynalnych błędów. Jeśli choć jedna rakieta spadnie na Iran będziemy mieli nie incydent a atak na Tajwan. Chiny mogą prowadzić wojnę na kilku frontach USA już nie. Na uwagę zasługuje pogorszenie relacji Korei Płn z Chinami (choć może być udawane) i wejście Japonii do gry jako kolejnego dużego gracza. Widać też rozluźnienie więzi między Japonią a USA i deeskalację napięcia między Japonią a Chinami która za głównego wroga uznaje Koreę Północną. Bardzo możliwy scenariusz Korea za Tajwan i tego właśnie obawia się Kim

ET
piątek, 16 października 2020, 22:41

Chiny zajmą Koree Płn. i dogadają się z Południową co do warunków "zjednoczenia" - warunki będą proste: Yankee go home! Tajwan zajmą samodzielnie w pierwszej kolejności, bez oglądania się na cokolwiek, gdyby ktoś ruszył w ich obronie zagrożą atomem. Po upadku Tai-Pej, którego USA nie są w stanie obronić (inaczej niż w 1997) nastąpi efekt domina. Amerykańska pozycja w regionie runie, wszyscy będą musieli dogadać się z Chinami, nawet Wietnam, który Pekin "sfinlandyzuje". Wtedy Rosja zajmie w Europie wszystko aż po Odrę i zacznie negocjacje z Zachodem. Wtedy też wzrośnie rola Japonii, bo tak jak Moskwa zacznie zdecydowanie grawitować w stronę Waszyngtonu (w zamian za Jałtę 2.0), tak Tokio będzie miało wybór - albo atomowa wojna z Pekinem, albo w prezencie od Pekinu Kuryle, z Kamczatką na dodatek, w zamian za "finlandyzację". Zarówno Huntington jak i Friedman przewidywali, że Japonia w XXI w przestanie być sojusznikiem USA, ten pierwszy uważał że prędzej czy później wejdzie na chińską orbitę. W świecie anglosaskim dokonało się przejście hegemonii z UK na USA, co stary hegemon w końcu zaakceptował, w imię bliskości kulturowej i cywilizacyjnej. To samo może stać się w Azji. Jeśli Japonia przejdzie na stronę Chin, wtedy Rosja straci całą Syberię, a chińskie wojska staną przy Cieśninie Beringa, 80 km od brzegów USA...

SOWA
piątek, 16 października 2020, 10:29

Dodatkowo niedawno ambasador Korei Południowej w USA stwierdził, że Seul nie jest już zdany na współpracę z USA. Może wybierać między współpracą z Pekinem a Waszyngtonem. Coraz więcej państw widzi słabość USA, która jest potęgowana przez politykę Waszyngtonu, nie dającego żadnych korzyści partnerom w ramach obustronnej współpracy.

No nie
czwartek, 15 października 2020, 21:12

Chiny nic nikomu za coś nie będą oddawać to nie Rosja Chiny biorą wszystko od barbarzyńców bo tak postrzegają CAŁY świat zewnętrzny.

ME
piątek, 16 października 2020, 02:03

Tak było ale kilka tysięcy lat temu. Mylisz się jeśli uważasz chińską doktrynę za fanatyczny japoński militaryzm z pogardą dla wroga, niedocenianiem jego siły. Chińczycy to wyjątkowo wyrafinowani gracze oni nie kierują się jak Rosjanie prymitywnym postrzeganiem siły militarnej jako jedynej projekcji siły, Chińczycy nie eksportują rewolucji czy ideologii tylko działają wielopłaszczyznowo, kierują się realizmem i nie grają na użytek wewnętrzny. Traktat w Nieczyńsku, wojny opiumowe, powstanie bokserów, konflikt nad Ussuri to wielkie upokorzenia dla Chin także od Rosji i tak Chiny to postrzegają. Dziś są już supermocarstwem i grają o najwyższe stawki z najsilniejszymi. A sygnał po zabójstwie gen Sulejmaniego Chiny wysłały już Tajwanowi a zatem USA bardzo silny. Pewnie wiesz jak wielkie zmiany zaszly w Chinach w ostatnich latach. 10 lat temu posiadanie Europejczyka za np zięcia bylo traktowane jako coś wyjątkowo nobilitującego, Europejczyków faworyzowano i zatrudniano "na twarz", dziś w Chinach zdarzają się fizyczne ataki na białych obcokrajowców ! Wielką cezurą będzie zmiana pokoleniowa w chińskich kręgach władzy. Sytuacja w Azji Płd Wschodniej staje się niestabilna poza Hongkongiem, rewolucja w Tajlandii która może zostać zdyskontowana przez wielkich graczy.

Kowalskiadam154
czwartek, 15 października 2020, 13:58

Jedynym legalnym rządem Chin jest rząd na Tajwanie koniec kropka

CdM
czwartek, 15 października 2020, 15:19

Jedynym legalnym rządem Chin są potomkowie dynastii Qing obalonej przez rewolucję 1911r (przy udziale rządzącego przez większość czasu na Tajwanie Kuomintangu, tyle że jeszcze pod nazwą Stowarzyszenia Odrodzenia Chin). Hmm a może jednak nie, bo dynastia mandżurska to byli wszak najeźdźcy z północy, i należałoby szukać wśród wcześniejszych władców? Inaczej mówiąc - konia z rzędem temu, kto wskazałby jakąkolwiek władzę stuprocentowo legalną, u podstaw której nie było przemocy i bezprawia...

Zenek
czwartek, 15 października 2020, 12:12

Pytanie nie brzmi czy, tylko kiedy? Kiedy Chiny wywołają wojnę. Czas już nie działa na ich korzyść, więc raczej prędzej niż później. Drugie pytanie, czy przekształci się ten konflikt w wojnę globalną - czyli 3WŚ.

ET
piątek, 16 października 2020, 22:48

Czas pracuje na korzyść Chin, które właśnie wprowadzają globalnego elektronicznego yuana o niższych kosztach transakcyjnych niż dolar i kredyty banków sprzęgniętych SWIFT-em. Tempo przyrostu floty chińskiej jest oszałamiające, do tego dochodzą prace nad kwantowym przesyłem i przetwarzaniem informacji. To nie Chinom ale Ameryce tyka stoper...

x
piątek, 16 października 2020, 11:50

Wojne wywolaja USA a nie Chiny pod byle pretekstem.Jesli Ameryka chce dalej panowac nad swiatem wojna musi przyjsc szybko.Dzis jeszce ameryka ma szanse na zwyciestwo ale czuje coraz bardziej oddec Chin na plecach i za jakis czas bedzie za pozno.

CdM
czwartek, 15 października 2020, 15:21

Dlaczego sądzisz, że czas nie działa na ich korzyść? W tym roku - roku wirusa - będą mieli 10% wzrost PKB. Podczas gdy USA i Europa zaliczą stagnację lub spadki.

sęp
sobota, 24 października 2020, 00:21

kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo, komuniści w Chinach nawet w latach prosperity ostro podkręcali słupki do góry. Więc zejdź na ziemię.

CdM
piątek, 16 października 2020, 11:10

Bardzo przepraszam za błąd w komentarzu. Wzrost eksportu o ponad 7% r/r dotyczy całego eksportu chińskiego. Natomiast eksport do samego USA wzrósł ponad 12% r/r. To tłumaczy dlaczego Chiny chcą utrzymania się Trumpa - bo któż będzie mniej skuteczny? Skutki czyich działań będą bardziej rozmijać się z deklaracjami, i nie mówię oczywiście tylko handlu z Chinami?

Ech
piątek, 16 października 2020, 01:00

wzgedem Tajwany czas szkodzi Chinon bo tajwa n sie zbroii, Wzgedem Usa czas chinom pomaga bo Usa ma coraz wieksze probemy. zalezy jak spojrzec.

Bosman
piątek, 16 października 2020, 00:53

Demografia

piątek, 16 października 2020, 00:45

Mówi ci coś struktura demograficzna, dysproporcje społeczne, nierówności etniczne, czerwony zamordyzm, powrót do idei Marska i Lenina? Chiny mają góra 20 lat na wymyślenie jak się nie rozpaść, a nie jak podbić świat. Owszem, góra planuje, ale nie chce się to zrealizować materialnie. Chiny zaczynają mieć zachodnie problemy, problemy przekarmionych, starych leniwych Tygrysów. Owszem, technologia zwłaszcza dozoru obywatelskiego może im pomóc obronić się, ale nawet Chinczykowi w końcu przestanie się podobać życie pod inwiglacją, i

Eee tam
czwartek, 15 października 2020, 17:03

Wzrost PKB mają tak samo wiarygodny jak zanik pandemii u nich

CdM
piątek, 16 października 2020, 10:52

Aha, i jak rozumiem, amerykańskie dane też są niewiarygodne. Te pokazujące kolejne wzrosty wartości chińskiego eksportu do USA (np. lipiec - wzrost eksportu 7,3 % r/r, wzrost nadwyżki handlowej do 32 mld), i to pomimo trumpowych restykcji... Ależ ci Chińcycy mają zdolności do fałszerstw, nawet w amerykańskiej administracji celnej!

piątek, 16 października 2020, 10:33

Wiarygodny nie wiarygodny ale Chiny ciągle się rozwijają

Xghh
czwartek, 15 października 2020, 18:51

tzn zaniżony

Jacek
czwartek, 15 października 2020, 17:51

Za to polska ma bardzo realną dziurę budżetową, mówi się o potężnym długu ukrytym. Martw się Tomku w swoim domku.

No tak
czwartek, 15 października 2020, 14:19

Chiny to globalny gracz więc jak zacznie wojnę to z całym światem reszta Azji i Zachód przeciwko nim a z Rosją będą się ścigać kto komu pierwszy wbije nóż w plecy

fog
czwartek, 15 października 2020, 14:10

A po co maja wywoływać konlikt? Oni poczekają [a mają to wbudowane w społeczeństwo] 10-lat, 50-lat... I po prostu wykupią. A Rosji na Syberii zrobią drugi Krym za 20 lat. Już dziś w pasie granicznym jest więcej "Chińczyków" niż rdzennych Rosjan...

No
czwartek, 29 października 2020, 14:46

500 tyś Chińczyków mieszka w Rosji. 2Miliony Polaków w Anglii Niemczech. Czy to znaczy że Polacy zrobią tam drugi Krym?

Niestety
czwartek, 15 października 2020, 15:06

Czas czekania Chinom Ludowym się właśnie skończył wraz z górą długów wewnętrznych i spadającą do zera dynamiką PKB

CdM
piątek, 16 października 2020, 11:17

Agencje właśnie rewidują wskaźniki dla Chin - około 3% rocznie, a po zapaści na wiosnę dynamika wyraźnie w górę, od lipca nawet w okolicy 10%. I nieważne, czy faktycznie poradzili sobie z wirusem czy udają. Zresztą, raczej nie udają (za bardzo). Np gdy niedawno wykryto wirusa w szpitalu w dużym mieście, cały szpital natychmiast zamknięto, zarządzono lockdown i przebadano WSZYSTKICH mieszkańców miasta - bagatela, 7 mln osób, w kilka dni. Tak to się robi w państwie autorytarnym.

Wojtek
piątek, 16 października 2020, 09:22

Ej, ale z tego co widziałem, to PKB spada na całym świecie, a szybciej spada w USA i na Zachodzie niż w Chinach. To o czym ty bredzisz za przeproszeniem? Ostatnio Chiny wyprzedawały obligacje USA, to dolar spadał aż miło. Ty się nie martw o Chiny, tylko o umierającą Europę.

Bursztyn
czwartek, 15 października 2020, 10:59

1.4 mld usd zapłacił Tajwan za system radarowy PAVE PAWS oddany w 2013 Słynny Rejton wykonawcą

Tweets Defence24