Marynarka Wojenna RP 2019 – walka o przetrwanie [OPINIA]

31 grudnia 2019, 14:08
DSC_0213
Fot. M.Dura

Wprowadzenie korwety patrolowej ORP „Ślązak”, budowa kolejnych dwóch niszczycieli typu Kormoran II i sześciu holowników w 2019 r. nie jest wcale dowodem na to, że w Marynarce Wojennej coś zmienia się na lepsze. Nadal nie ma bowiem, akceptowanego przez wszystkich, planu modernizacji polskich sił morskich, co pozwala politykom na działania spontaniczne i medialne, a jednocześnie pochłania pieniądze nie zapewniając nowych zdolności bojowych.

Rok 2019 niczego nie zmienił w złym sposobie traktowania Marynarki Wojennej, w całych Siłach Zbrojnych RP, w Ministerstwie Obrony Narodowej i w ogóle, w polskim społeczeństwie. Polskie siły morskie są więc nadal problemem, którego wszyscy chcą się pozbyć jak najmniejszym kosztem i w jak najłatwiejszy sposób.

Nie pomaga w tym brak Dowództwa Marynarki Wojennej, które nie powstało, pomimo obietnic składanych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami w 2015 r., a później przez ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza, przez premiera Matusza Morawieckiego (który pod koniec maja 2018 r. zobowiązał się do „odreformowania” systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP SZ w ciągu siedmiu miesięcy) i w końcu przez nowego ministra ON Mariusza Błaszczaka.

image
Fot. M.Dura

 Czytaj też: Błaszczak: Inspektorat Marynarki Wojennej jest już w Gdyni [KOMENTARZ]

A przecież, odwrócenie reformy SKiD SZ, wprowadzonej z inicjatywy ówczesnego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisława Kozieja 1 stycznia 2014 r., miało być jedną z najważniejszych zmian zapowiadanych przez nową ekipę rządzącą. Skończyło się na przeniesieniu, we wrześniu 2018 r., z Warszawy do Gdyni Inspektoratu Marynarki Wojennej i deklaracjach wygłaszanych przy tej okazji (podczas kampanii do wyborów samorządowych) przez ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka.

„Nie tak dawno, na ostatnim posiedzeniu Sejmu, z panem posłem Marcinem Horałą rozmawialiśmy na ten temat. Panie Pośle do Pańskiej Gdyni wrócił Inspektorat Marynarki Wojennej. Wróciło Dowództwo Polskiej Marynarki Wojennej. To również Pana sukces. To również Pana sukces, dlatego, że jeszcze raz to podkreślę. Gdyby nie zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości, a Prawo i Sprawiedliwość przecież Pan Panie pośle reprezentuje, to nie byłoby tego powrotu, dzisiejszego powrotu”.

Fragment przemówienia Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka w Gdyni - 17.10.2018 r.

Tymczasem zmiana miejsca pracy oficerów w mundurach marynarskich niczego nie zmieniła, jeżeli chodzi o dowodzenie, ponieważ nadal wszelkie rozkazy i wytyczne dla jednostek Marynarki Wojennej wydaje tylko Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych (DGRSZ) w Warszawie. Co gorsza, duża część decyzji strategicznych w odniesieniu do polskich sił morskich, prawdopodobnie odbywa się bez uwzględnienia zdania Inspektora Marynarki Wojennej, który jest w Gdyni. Widać to szczególnie przy ciągle zmienianych szczegółach dotyczących planu modernizacji technicznej polskiej floty wojennej, które bardzo często stoją w opozycji do wcześniejszych analiz opracowanych przez „marynarzy” i uzasadnianych nimi potrzeb.

image
Fot. M.Dura

 Czytaj też: Inspektorat Marynarki Wojennej ruszy w Gdyni 24 września [News Defence24.pl]

O niewielkim znaczeniu Inspektoratu Marynarki Wojennej, urzędującego od listopada 2018 r. w budynku byłego Dowództwa MW w Gdyni, może świadczyć chociażby tak prozaiczny fakt, że po pytania dotyczące okrętów nadal trzeba się zwracać do Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych w Warszawie. Stamtąd pytania te są przesyłane do Gdyni, odpowiedzi wracają do Warszawy i po akceptacji są dopiero odsyłane do dziennikarzy.

Nowe okręty, bez nowych zdolności

Kalendarz wprowadzania nowych jednostek pływających do Marynarki Wojennej od 2017 do 2021 roku formalnie nie powinien być powodem do niepokojów. W tym czasie przekazano bowiem polskim siłom morskim pierwszy niszczyciel min nowej generacji ORP „Kormoran” (28 listopada 2017 r.), w październiku 2019 r. wodowano drugi okręt tego typu („Albatros”), na lipiec 2020 r. zapowiedziano wodowanie trzeciego („Mewa”), a przekazanie wszystkich jednostek zaplanowano na 2021 rok.

Bez przeszkód realizowany jest również program budowy sześciu holowników w ramach umowy o wartości 283,5 mln zł, zawartej 19 czerwca 2017 r. pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia i stocznią Remontowa Shipbuilding z Gdańska. Dwie takie jednostki mają zostać przekazane Marynarce Wojennej RP jeszcze w 2019 roku („Bolko”/H-11 i „Gniewko/H-1), a cztery kolejne w 2020 roku („Mieszko”/H-2, „Semko”/H-12, „Leszko”/H-3 i „Przemko”/H-13).

image
Fot. M.Dura

 Czytaj też: Program „Holownik” trwa – wodowanie „Semko”

Niewątpliwym wzmocnieniem dla realizacji zadań czasu pokoju i kryzysu było oddanie Marynarce Wojennej RP 28 listopada 2019 r. korwety patrolowej ORP „Ślązak”, kończąc w ten sposób trwający od 2001 roku program budowy korwet wielozadaniowych „Gawron”.

Oznacza to, że od 2017 do 2021 roku (a więc praktycznie w ciągu czterech lat) wprowadzonych zostanie do naszych sił morskich dziesięć nowych jednostek pływających i to zbudowanych w polskich stoczniach. Takiej sytuacji nie było w Polsce od ponad 25 lat (od czasu realizacji programu budowy trałowców projektu 207 w latach 1982-1993). Do tego wszystkiego należy doliczyć jeszcze umowę offsetową, z 8 kwietnia 2019 roku, powiązaną z zakupem śmigłowców AW101 Merlin, bazowania lądowego do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP), z opcją prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczych. A więc pierwszych morskich helikopterów bojowych zakupionych od 1983 roku.

Jeżeli jest więc tak dobrze, to dlaczego jest aż tak źle.

image
Fot. M.Dura

Spontaniczne decyzje zamiast konsekwentnie realizowanych planów rozwoju

Postępy w realizacji programów: „Kormoran”, „Holownik” i „Gawron/Ślązak” nie zacierają u specjalistów wrażenia, że są one raczej wynikiem nieskoordynowanych działań, w których nie skupia się na priorytetach (pozyskanie nowych okrętów bojowych: podwodnych i nawodnych), ale na zadaniach stosunkowo łatwych do realizacji i mało kosztownych.

Takiemu sposobowi postępowania sprzyja brak jednolitego, wieloletniego i przez wszystkich akceptowalnego planu modernizacji polskich sił morskich. Sprzyja temu również brak Dowództwa Marynarki Wojennej, które pilnowałoby realizacji raz zatwierdzonych harmonogramów podpierając się wcześniej opracowanymi przez siebie i zatwierdzonymi przez MON analizami oraz uzasadnieniami.

Przy takim rozbiciu kompetencyjnym oraz braku jednego koordynatora, w ciągu sześciu lat, opracowano w różnych ośrodkach, aż cztery różniące się zasadniczo koncepcje rozwoju i modernizacji polskich sił morskich. Pierwszą, był zapowiedziany w 2012 roku plan na lata 2013-2022, realizowany w ramach czternastu priorytetowych programów operacyjnych, które miały w sumie kosztować 91 mld zł.

image
Fot. M.Dura

 Czytaj też: Morskie koncepcje, czyli jak zatopić Marynarkę Wojenną [OPINIA]

Był wśród nich program „Zwalczanie zagrożeń na morzu”, w których wyszczególniono: okręty podwodne nowego typu („Orka”), niszczyciele min („Kormoran II”); okręt patrolowy „Ślązak”; okręty obrony wybrzeża („Miecznik”); okręty patrolowe z funkcją zwalczania min („Czapla”); okręt rozpoznania elektronicznego („Delfin”); okręt wsparcia działań połączonych („Marlin”); okręt ratowniczy („Ratownik”); pływającą stację demagnetyzacyjną („Magneto”); nadbrzeżny dywizjon rakietowy Marynarki Wojennej (NDR MW) oraz rakiety NSM dla NDR MW. W innych programach operacyjnych wyszczególniono jeszcze m.in.: śmigłowce poszukiwawczo-ratownicze SAR oraz zwalczania okrętów podwodnych ZOP.

Pierwsze poważne zmiany w tym programie zapowiadał wypracowany w Ministerstwie Obrony Narodowej w latach 2016-2017 „Strategiczny Przegląd Obronny 2016” (SPO). Kiedy 19 września 2019 r. minister ON Antoni Macierewicz podpisał niejawną decyzję w sprawie implementacji rezultatów SPO i ich wdrażania w Siłach Zbrojnych RP, w tym w planach modernizacyjnych, wszyscy zdali sobie sprawę z gruntownych zmian, jakie automatycznie zostaną zaimplementowane w harmonogramie wprowadzania nowych okrętów. W ocenie tych nowych zamierzeń przeszkadzało jednak utajnienie szczegółowych zapisów Przeglądu.

Jak się szybko okazało, takich zmian do programu „Zwalczanie zagrożeń na morzu” nie zamierzał wprowadzać tylko MON. Po rozwiązaniu Dowództwa Marynarki Wojennej pojawił się bowiem zupełnie nowy ośrodek koncepcyjny przy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, który generalnie zanegował poprzednie analizy. Stworzono wtedy „Strategiczną Koncepcję Bezpieczeństwa Morskiego RP”, zaprezentowaną w Gdyni 12 lutego 2017 r., która zakładała m.in. konieczność pozyskania fregat wielozadaniowych oraz negowała potrzebę instalowania rakiet manewrujących na okrętach podwodnych.

image
Fot. M.Dura

 Czytaj też: BBN zaprezentował koncepcję strategii morskiej. Jak odpowie resort obrony? [RELACJA]

Opracowana w BBN nowa „Koncepcja” skrytykowała zarówno:

  • obowiązujący ciągle program modernizacji technicznej Marynarki Wojennej określając go jako tzw. „Koncepcję Kontynuacji”, która według RBO jest „osadzona bez doktrynalnego przełomu na pograniczu Układu Warszawskiego i NATO, zwieńczona obowiązującym ciągle programem modernizacyjnym”…
  • jak i Koncepcję Obronną RP wynikającą ze Strategicznego Przeglądu Obronnego, która sprowadza Marynarkę Wojenną „do niewiele znaczącej roli straży wybrzeża, rozpatrywaną jedynie w kontekstach zagrożenia wojennego i połączonej narodowej operacji obronnej”.

„Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego”, zgodnie z analizami opublikowanymi na portalu Defence24.pl, nie tylko nie wsparła, ale jak się później okazało jeszcze bardziej opóźniła modernizację techniczną polskich sił morskich. Nie sprawdziły się, także słowa Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha, który zaznaczał, że „celem i zamiarem stworzenia Koncepcji było doprowadzenie … do powstania Strategii Bezpieczeństwa Morskiego, czyli takiego dokumentu, który rzeczywiście będzie już deklaracją woli i działań zmierzających do zmiany sytuacji”. W rzeczywistości nie zrobiono nic istotnego, by do powstania takiej „Strategii Bezpieczeństwa Morskiego” doprowadzić, a „Koncepcję” automatycznie zaczęto traktować, jako „program morski” Biura Bezpieczeństwa Narodowego i Prezydenta RP.

Ostatnia koncepcja rozwoju sił morskich została zaprezentowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej w 2019 r., gdy najpierw wyszczególniono 15 najważniejszych przedsięwzięć wchodzących w skład Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych, a później zaprezentowano założenia Planu Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035. Jeżeli chodzi o Marynarkę Wojenną, to wiadomo, że w tym szesnastoletnim okresie będą realizowane trzy programy: „Miecznik” (tylko dwa okręty bez wskazania klasy), „Orka” (dla którego planowane jest rozwiązanie pomostowe) bez rakiet manewrujących oraz „Murena”, w ramach którego zakłada się pozyskanie w polskich stoczniach sześciu lekkich okrętów rakietowych.

W ten sposób, całkowicie zignorowano poprzednio prowadzone analizy, które wyraźnie wskazywały na małą wartość bojową kutrów rakietowych w działaniach na takim akwenie, jak Bałtyk. Dodatkowo nie wiadomo, czy nowe „Mieczniki”, „Orki” i „Mureny” będą wprowadzane na początku planu, czy też pod jego koniec (czyli za piętnaście lat). Informacja ministra M. Błaszczaka, o prowadzeniu negocjacji ze stroną szwedzka na temat pozyskania używanych okrętów podwodnych, jako rozwiązania pomostowego wskazuje bardzie na ten odległy termin.

image
Fot. M.Dura

Nowe zakupy nie oznaczają wcale nowych zdolności

Jak widać, to co jest obecnie wprowadzane lub planowane do kupienia, jest zlepkiem idei zawartych w czterech koncepcjach. I już doprowadziło do realizacji w pierwszej kolejności zadań, samodzielnie mało zmieniających zdolności Marynarki Wojennej. Tymczasem w planach zaproponowanych w 2012 roku, przez ówczesnego ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka, poszczególne cele zależały od siebie i tylko ich skoordynowana realizacja dawała szanse na osiągnięcie zamierzonych celów, jeżeli chodzi o zdolności bojowe.

W ten sposób zamrożono programy budowy okrętów bojowych” „Orka”, „Miecznik” i „Czapla”, a realizuje się programy budowy jednostek, które miały zabezpieczać działanie tych okrętów. Oddawane są więc holowniki, niszczyciele min oraz zakontraktowano „Ratownika”, których pozyskanie spokojnie można byłoby odłożyć na później, skupiając się na zadaniach rzeczywiście priorytetowych.

Wiąże się to, nie tylko z powolnym, systematycznym traceniem zdolności bojowych przez Marynarkę Wojenną, ale także z kosztami. Kontraktów nie otrzymują bowiem stocznie, które nastawiając się na zapowiedziane wcześniej programy teraz zaczynają mieć problemy. Efekt tego już było widać w decyzji o zamknięciu Zakładu Nowych Budów w Gdańsku Stoczni Remontowej „Nauta”.

Kosztowne są również remonty i naprawy starych okrętów, które z wiekiem są coraz częstsze, coraz dłużej trwające i coraz trudniejsze. Brak „Mieczników” zmusił np. do remontowania ponad trzydziestoletnich fregat typu Oliver Hazard Perry, co pozwoli na dalsze pływanie tych okrętów. Jednak nie zwiększy ich wartości bojowej ponad to, co było w latach osiemdziesiątych (z wyjątkiem systemu łączności i zwalczania okrętów podwodnych).

Oczywiście chwalono się usprawnieniem rakietowego systemu przeciwlotniczego na ORP „Gen. K. Pułaski” i przeprowadzonym, z jego użyciem, strzelaniem rakietowym z zastosowaniem dwóch przeciwlotniczych pocisków Standard SM-1, w sierpniu 2018 r. W rzeczywistości wydano kilkadziesiąt milionów złotych na rakiety, których wartość bojową zakwestionowali sami Amerykanie, a które prawdopodobnie już kilka miesięcy później utraciły certyfikaty i musiały zostać zdjęte z polskich fregat.

image
Fot. M.Dura

Trudno jest również uznać za sukces kupno czterech śmigłowców ZOP AW101 Merlin. Śmigłowce bazowania lądowego są bowiem skuteczne tylko wtedy, gdy działają w systemie razem z okrętami ZOP i stacjonarnymi (lub przenośnymi) systemami wykrywania okrętów podwodnych. Wprowadza się jednak śmigłowce zupełnie oddzielnie, pomimo że bez nowych okrętów ZOP („Miecznik” i „Orka”) wykorzystają one zaledwie niewielki procent swoich możliwości.

Marnotrawstwem jest także założenie, że te wyrafinowane, wyspecjalizowane i kosztowne helikoptery będą wykorzystywane w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych SAR. Byłoby to bowiem związane z intensywnym zużywaniem bardzo drogiej platformy, co przypominałoby wysyłanie do tego rodzaju akcji fregat rakietowych. „Można – tylko po co, jak są dostępne inne środki”.

Gorzej, że Merliny posłużą na pewno jako pretekst do odwlekania decyzji o pozyskaniu innych śmigłowców niezbędnych Marynarce Wojennej. Nikt już bowiem nie ma odwagi by wskazywać na potrzebę kupna specjalistycznych helikopterów SAR, jak również helikopterów pokładowych, potrzebnych np. dla korwety patrolowej ORP „Ślązak”, czy też fregat typu Oliver Hazard Perry. A szkoda, bo to właśnie tego rodzaju statki powietrzne są najbardziej potrzebne polskim siłom morskim.

Rok 2019 to również wprowadzanie w życie idei rozwiązania pomostowego, jeżeli chodzi o okręty podwodne. I w tym przypadku należy się zastanowić, jakie nowe zdolności otrzymają polskie siły zbrojne po pozyskaniu. np. szwedzkich okrętów podwodnych A17/Södermanland, ile to będzie kosztowało budżet Marynarki Wojennej oraz, jak to się ma do wcześniejszych deklaracji o intensywnym angażowaniu w programy modernizacyjne polskich stoczni.

Rok 2019 uważa się oficjalnie za udany dla Marynarki Wojennej. Przypomnijmy jednak, że realizując założenia modernizacji MW przedstawione w 2012 roku, przez ministra T. Siemoniaka, do 2017 roku byłyby już wprowadzone następujące jednostki: pierwszy okręt podwodny „Orka” i siedem śmigłowców SAR/ZOP, a w 2018 r. pierwszy niszczyciel min „Kormoran II” i dwa bezzałogowe systemy rozpoznawcze. Co więcej w okresie od 2019 r. do 2022 r. miały się rozpocząć i zakończyć budowy w polskich stoczniach:

  • dwóch Okrętów Obrony Wybrzeża;
  • jednego niszczyciela min;
  • jednego okrętu podwodnego;
  • jednego okrętu rozpoznania;
  • jednego okrętu hydrograficznego,
  • jednego okrętu wsparcia operacyjnego;
  • jednego okrętu ratowniczego;
  • dwóch bezzałogowych systemów rozpoznawczych;

Konsekwencją tych działań miało być wycofanie do 2019 r. wszystkich trzech trałowców/niszczycieli min projektu 206FM, pięciu trałowców projektu 207, dwóch okrętów ratowniczych projektu 570, czterech okrętów podwodnych typu Kobben, dwóch okrętów rozpoznania radioelektronicznego projektu 863, jednej korwety ZOP i dwóch fregat typu OHP. Zamiast tego wydaje się pieniądze na dalsze remontowanie i naprawy tych starzejących się jednostek pływających.

Jak się więc okazuje opóźnianie programów budowy nowych, bojowych okrętów nie jest wcale skutkiem zbyt małego budżetu. Polskie siły okrętowe znajdują się w głębokim kryzysie z powodu nieprzerwanych zmian w planach modernizacji Marynarki Wojennej RP, braku spójnej i realnej wizji, a także niekonsekwencji w przygotowaniu dokumentów strategicznych. I rok 2019 w niczym tego nie zmienił.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 119
Reklama
ELerrty nie
sobota, 15 lutego 2020, 09:42

To kwestia decyzji. Podobnie jak z f-35. Dopóki nie ma jednego, który powie, że kupujemy to i to bo takie są teraz światowe standardy, to nadal będziemy utrzymywać drogie " przeludnione" i zacofane OHP. Włochy pokazały, że można zbudować uzbrojone pełnowartościowe Fremm za 600-700 mln euro. DAMEN wielokrotnie składał nam propozycje. Duńczycy także. Jeden kontrakt, jeden standard systemów walki i pięć -osiem jednostek - dwie fregaty trzy Korwety, dwa trzy okręty podwodne. Oto program budowy na 10 lat. Po tym okresie mizna rozpocząć remonty i modernizacje. Nasze stocznie to zbudują ale do tego potrzebny jest im nadzór. PS prywatnie liczylbym na Duńskie lub Brytyjskie fregaty, ale te państwa nie mają wystarczająco skutecznych lobbystów nad Wisłą...

PPP
czwartek, 9 stycznia 2020, 11:25

Taki cytat z tego artykułu: "Nadal nie ma akceptowanego przez w s z y s t k i c h , planu modernizacji polskich sił morskich(...)" Autor chyba nie rozumie że nigdy nie będzie planu, który jest akceptowany przez wszystkich(!) zawsze są i będą malkontenci, krytycy i specjaliści mający inną wizję świata. Punkt widzenia zależy też bowiem od miejsca siedzenia a i plany na przyszłość mogą być różne. Oczywiście mogą być też lepsze i gorsze oraz zupełnie beznadziejne... to już kwestia oceny. Co dla jednych dobre dla innych złe. Jak to w życiu. Gdybyśmy jako społeczeństwo zgodzili się na opodatkowanie w wysokości np 10% PKB na armię może nie było by tych wszystkich dylematów. Ale jak znam życie były by inne.

loss
środa, 8 stycznia 2020, 21:51

a holowniki rzeczywiście trzeba robić bo jeszcze trochę i nasze wszystkie okręty na holu będą pływać :)

loss
środa, 8 stycznia 2020, 21:47

nowy rodzaj okrętu : korweta patrolowa?

PS
czwartek, 9 stycznia 2020, 00:55

Także : niszczyciel min.

Imperial Palace
piątek, 17 stycznia 2020, 11:43

Nie ma nic nowego w klasie niszczyciela min. To okręt który aktywnie poszukuje min a nie pasywnie poprzez trałowanie.

Karkses
sobota, 4 stycznia 2020, 15:02

Telenowela pod tytułem "Polska Marynarka Wojenna" jest już naprawdę nudna. Odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie "jaką funkcję i rolę ma spełniać nasza marynarka i po co ona jest?". W mojej opinii marynarka wojenna powinna skupić się wyłącznie na tym aby jak najszybciej zaminować Bałtyk, patrolować naszą strefę i ewentualnie rozwalić gazociągi. Jeżeli chodzi o obronę wybrzeża to tutaj powinniśmy postawić przede wszystkim na wojska rakietowe które jednak mogą operować z Wybrzeża w końcu Bałtyk jest stosunkowo małym akwenem. Fregaty czy korwety nie mają żadnego sensu bo będą tylko łatwym celem dla dużo silniejszego lotnictwa potencjalnego przeciwnika. Podobnie z okrętami podwodnymi. Okręty podwodne miałyby sens tylko i wyłącznie gdyby były uzbrojone w pociski manewrujące najlepiej z głowicami nuklearnymi. Jeżeli nie ma na coś takiego szans (a zapewne nie ma) to nie ma też sensu wydawać na takie okręty prawie 10 mld złotych bo potem będą uciekać do Estonii bez wystrzału nawet jednej torpedy. Szybkie minowanie Bałtyku i silna obrona wybrzeża bazująca jednak na wojska rakietowych plus kilka okrętów ratowniczych do działań w czasie pokoju. Reszta jest zbędna i służy tylko marnotrawieniu środków - w czasie wojny zostanie szybko unieszkodliwiona i w żadnej mierze nie zabezpieczy naszych morskich szlaków komunikacyjnych.

chateaux
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 02:32

Gdybyś choć raz przeczytał Konstytucję i ustawę o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej, wiedziałbyś że odpowiedź na pytanie "jaka funkcję ma pełnić Marynarka Wojenna?" jest już od dawna znana. Najwyraźniej jednak nie przeczytałeś ani razu, a wypowiadasz się z pozycji eksperta... Służę więc informacją.... Może coś jeszcze raz przemyślisz. Jak następuje: zapewnienie wczesnego wykrycia symptomów zagrożenia bezpieczeństwa państwa od strony morza; realizacja programowych zadań szkolenia bojowego jednostek i przygotowanie sił do realizacji zadań w czasie zagrożenia i wojny; utrzymanie wysokiej gotowości bojowej i mobilizacyjnej do realizacji zadań osłony operacyjnej morskiej granicy państwa i polskich obszarów morskich; wsparcie Straży Granicznej w ochronie morskiej granicy państwowej i polskiej strefy ekonomicznej; udział w ratowaniu życia w polskiej strefie ratownictwa SAR (Search and Rescue) oraz ratownictwo załóg samolotów we współdziałaniu z Wojskami Lotniczymi i Obrony Powietrznej; zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi na polskich obszarach morskich przez Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej istniejące obecnie na zasadach instytucji i urzędu państwowego; demonstrowanie obecności morskiej w strefie zainteresowania państwa (32,8 tys. km² Wyłącznej Strefy Ekonomicznej i ponad 140 tys. km² obszaru zainteresowania Państwa); udział w ochronie ekologicznej polskich obszarów morskich; utrzymywanie gotowości do udziału w misjach pokojowych organizacji międzynarodowych oraz uczestniczenia w programie „Partnerstwo dla pokoju”, a także współpracy bilateralnej i multilateralnej z siłami morskimi innych państw; realizacja zadań polskiej morskiej racji stanu (demonstrowanie bandery, utrzymywanie więzi ze środowiskami polonijnymi). odparcie uderzeń przeciwnika z kierunku morskiego; zwalczanie sił przeciwnika w strefie obrony Marynarki Wojennej we współdziałaniu z innymi rodzajami sił zbrojnych; utrzymanie panowania na morzu w przybrzeżnej strefie obrony; udział w obronie przeciwdesantowej wybrzeża morskiego we współdziałaniu z wojskami lądowymi i wojskami lotniczymi – zwalczanie desantów morskich przeciwnika.

Wart
piątek, 10 stycznia 2020, 23:38

Panie Dura . Jako oficer.MW RP rezerwy dzieki Antoniemu powiem Panu zeby Pan zrozumial . Wszystko przez NDR . Dla takich Zielonych decydentow jak DORSZ czy DG RSZ NDR jest lepsze od okretow. Oni najlepiej do chwili wprowadzenia Homara walili by tym do cwlow ladowych. Niech Pan sie zapyta w COM czy IMW . Druga sprwwa to swizi starsi oficerowie co maja mleko pod nosem ale za to rodzine w jedynej slusznej partii . Znane sa szeroko przykłady oficerow w MW awansowanych z kpt. mar. na Pana stopień i wyzej. Ci ludzie nie maja wiedzy o doswiadcaenu nie mowiac a czesto maja takie stanowiska ktore wymagaja podjecia decyzji istotnych dla MW jak np. MERLINY. Wie Pan ile kosztuje godzia lotu tej maszyny? przy srodkach liczonych na kilogramy paliwa dla Anako dy czyMi14 to budzet baz skonczy sie w po pierwszej akcji ratowniczej I dalej coz ZOP co z OOP itd Pzd r

tom97
środa, 8 stycznia 2020, 09:51

W którym punkcie nie zgadza się koncepcja Karksesa z ustawą OPOORP. Zadania te może reralizować MDR (Ochrona granicy) + 6 holowników SAR + Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej wraz z 3 niszczycielami min z użyciem ich sonarów do mapowania dna. Zadania reprezentacyjne itp można powierzyć okrętom typu Gawron. Ewentualny konflikt rozstrzygnie się na lądzie i w powietrzu i każdą złotówkę z budżetu MON trzeba wydawać rozważnie, nie sugerując się obrażonymi minami marynarzy

Rzyt
wtorek, 7 stycznia 2020, 11:10

Jesteś naiwny powołując się na konstytucję

michalspajder
wtorek, 7 stycznia 2020, 17:35

Moze i naiwny, ale Polak. To oficjalny, i formalnoprawnie najwyzszy dokument w Rzeczypospolitej Polskiej. I negujac go wlasnie aie przedstawiles, chociaz nie do konca: albo wrog Polski, albo umyslowo sprawny inaczej. Nie pozdrawiam, a w drugim pzypadku zalecam wizyte u lekarza rodzinnego.

Rzyt
sobota, 11 stycznia 2020, 22:15

Coś jeszcze jest mądrego w twojej konstytucji spisanej przez PZPR w nowej odsłonie...nie pisz bzdur .

chateaux
środa, 8 stycznia 2020, 04:22

Konstytucja plus ustawa o powszechnym obowiązku obrony, określają zadania i rolę poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. Jeden z drugim, może się z nimi nie zgadzać, ale to zwyczajna głupota ignorować je. Nie mówiąc już o tym, że działania sprzeczne z nimi - w tym ustanawianie jakichś innych zadań, bądź nie realizowanie zadań nimi określonych - stanowiłyby złamanie prawa

Rzyt
sobota, 11 stycznia 2020, 22:15

Haha wskocz do kapsuły czasu i powiedz to beckowi

MB
niedziela, 5 stycznia 2020, 19:35

Zgadzam się. Te wszystkie łódki są drogie i ładnie wyglądają a w razie konfliktu z rosją wszystko rozegra się w polu z użyciem artylerii, piechoty i lotnictwa. Na bałtyk nawet rosjanie nie wpuszczą lotniskowca Kuzniecow bo można go zatopić rakietami bez użycia lotnictwa. w zasadzie zgadzam się z opinią żeby w razie konfliktu zaminować bajoro i skupić się na kierunku Białoruskim.

chateaux
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 02:33

Podobnie jak generałowie z I wojny światowej, przygotowujesz się do wojen minionych.

poznaniak
sobota, 4 stycznia 2020, 12:53

Gdybyśmy mieli nowoczesną flotę to obecnie nasi marynarze płyneliby w kierunku zatoki perskiej umierać za ropę

Spoko
niedziela, 5 stycznia 2020, 11:05

Bzdura. W oczywisty sposób nie ma to sensu co piszesz. Dokładnie na odwrót. Właśnie wyremontowaliśmy okręt logistyczny, niezbędny wyłącznie do misji. Podobnie zbiornikowiec. Również OHP jest tylko dla celow misyjnych. Nowoczesnosc nie ma z tym nic wspólnego.

SZACH-MAT
piątek, 3 stycznia 2020, 23:09

TYLKO I WYŁĄCZNIE reaktywacja programu "Murena" oparta o 1000 tonowe uniwersalne moduły bojowe ( zaczerpnąć z Visby i Hamin ) to będzie kroplówka by podtrzymać tzw "bojowy element" Marynarki Wojennej RP i jej zdolności do reprezentowania morskich interesów bliższych i dalszych RP.... reszta to megalomaństwo które na najbliższe 20 lat będzie stanem zastałym opartym o szrotowce

MyPolacy20
piątek, 3 stycznia 2020, 18:00

Niestety to prawda, "rządy" poprzedniej ekipy Tuska i jego nieudaczników, doprowadziły Marynarkę Wojenną do stanu zapaści ! Teraz ten Rząd i przez następne cztery lata będzie musiał postawić na nogi (wodę ) Naszą Narodowa Marynarkę !!! Nie jest to proste i tzw. sojusznicy nie chcą z nami wspólpracować bo zaprzańcy ciągle psują nam stosunki z nimi jakimiś donosami !!!

Pim
sobota, 11 stycznia 2020, 11:00

Przede wszystkim Narodowa Marynarka Wojenna powinna mieć na wybrzeżu Muzeum Pileckiego i węcej kapelanów. To rozwiąże wszystkie problemy.

Boczek
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 12:28

W 2016 roku, kiedy został zerwany przygotowany przez "rządy" poprzedniej ekipy Tuska i jego nieudaczników, gotowy do realizacji program M+C to kto rządził?

poniedziałek, 13 stycznia 2020, 19:59

na realizacje planu to oni mieli 8 lat rządów, obudzili się pod koniec 2 kadencji takie zachowanie to jest zdrada

sobota, 4 stycznia 2020, 14:37

kazdy rzad nic nie zrobil w sparwie marynarki... a dobra zmaina juz napewno nie zrobi bo trzeba miec na 500 plus a nie na jakas tam marynarke

Łowca trolli
piątek, 3 stycznia 2020, 17:34

Czytając żałosne wpisy rusofobków, na początek nasuwa się smutna refleksja, a następnie pytanie: Czy w ogóle zdają sobie sprawę z konsekwencji, jakie wywołałby atak rakietowy na Moskwę? Rosyjskie uderzenie odwetowe zamieniłoby w atomową pustynię nie tylko miejsca, z których rozpoczęto agresję zbrojną. Jednak czegóż można oczekiwać od sfrustrowanych propagandystów, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie, a tylko posłusznie wklejają propagandowe gotowce. Należy mieć przy tym nadzieję, że wyimaginowane wojny będą toczone tylko w ich umysłach owładniętych przez paranoiczną rusofobię Oczywiście pytanie, które wcześniej zadałem, ma z wiadomych względów charakter retoryczny...

anakonda
sobota, 4 stycznia 2020, 19:27

w 39 mieliśmy sporo polityków myślących jak ty którzy nastepnie spieprzyli do rumuni a nastepnie do anglii .Ty zapewne też masz już jakiś bilecik wykupiony!!!!!!!

Davien
sobota, 4 stycznia 2020, 10:52

Taak, ale wiesz jaki efekt wywołałby taki atak? Wiesz tez że Putinowi raczej nie usmiecha się rządzenie radioaktywnym parkingiem w jaki zamieniłaby się twoja Rosja.

Łowca trolli
sobota, 4 stycznia 2020, 23:12

Znowu sprawdza się mądre polskie przysłowie: "Uderz w stół, a nożyce się odezwą". W tematach choćby pośrednio dotyczących Rosji, to od razu uaktywnia się tzw. kółko wzajemnej adoracji w propagandowej akcji. Szczególnie aktywny jest wiadomej proweniencji propagandysta, który pełni wręcz stały dyżur na Defence24. Rusofobia w zaawansowanym stadium wpływa na zanik zdolności samodzielnego myślenia. Pozostaje więc tylko bezmyślne powielanie wyświechtanych propagandowych sloganów i nieudolne stosowanie chwytów socjotechnicznych. Co znamienne, to wiadomi propagandyści usiłują szerzyć antyrosyjskie nastroje i wywoływać wojenną histerię, co mam wielką nadzieję, że im się zupełnie nie uda. Podobnie jak dążenie do tego, żeby polem atomowego starcia USA z FR stała się Polska, a ofiarami Polacy...

szuwarek
piątek, 3 stycznia 2020, 14:01

Bałtyk to mały akwen więc jedynie okręty podwodne z rakietami o takim zasięgu aby Moskwa była osiągalna - wtedy jest z nich pożytek.

oskarm
piątek, 3 stycznia 2020, 16:30

@szuwarek - Polska to mała powierzchnia więc jedynie lądowe wyrzutnie z rakietami o takim zasięgu aby Moskwa była osiągalna - wtedy jest z nich pożytek. ;)

BUBA
piątek, 3 stycznia 2020, 18:44

@oskarm Polska to nie mala powierzchnia. Ponad 570 km linii brzegowej. Wiec jest czego strzec

BUBA
piątek, 3 stycznia 2020, 17:15

Szuwarek ma racje.Polska ma ponad 570 km linii brzegowej.

cosma
piątek, 3 stycznia 2020, 10:51

proponuję metodę lotniczą wypadek MIGa i kupują F-35 niech marynarze zatopią to co mają a chyba tylko do zatopienia się to nadaje i wtedy nasi władcy kupią najnowsze okręty od ręki. Już nikt nie wie o co chodzi w tej popapranej instytucji MON wszystko wskazuje że tam są sami kolaboranci i agenci Moskwy którzy rozwalają system od wewnątrz

Franzz
piątek, 3 stycznia 2020, 10:34

może to nie najlepszy przykład ale kiedy gram w EU4 Polską to marynarkę buduje dopiero jak na lądzie mam potęgę - my potrzebujemy kilku nowoczesnych okrętów podwodnych i jednostek do rozminowywania resztę załatwia NSM i lotnictwo

dziecko we mgle
piątek, 3 stycznia 2020, 09:04

Łot ebałt Tryton ?

Pan Rakietowy
piątek, 3 stycznia 2020, 00:08

W dwudziestoleciu międzywojennym kierownictwo RP potrafiło zadbać o MW. Mimo krajowej nędzy uznano, że ORP Błyskawica, Grom, Burza, Orzeł, Sęp (wspominam tylko top nowocześności i top kosztu budżetowego) mają priorytet nad obroną przeciwlotniczą, łącznością, mobilnością wojsk lądowych. W efekcie Niemcy i Ruskie jeszcze szybciej i łatwiej zrobili, co chcieli. Natomiast super pływająca równowartość dwuletniego budżetu polskiej armii posłużyła zwycięstwu aliantów zachodnich (lub kotwiczyła w Szwecji) . Za co oni nawet na defiladę nas nie wpuścili, a sojusznikom pozwolili zasadzić tu demokrację socjalistyczną. Obronność to ekonomika i ekonomia działań, a my jak wiadomo jesteśmy mistrzami biznesu. Ratujmy więc flotę! Bo obronę przeciwlotniczą, obronę przeciwrakietową, zabezpieczenie przed masową cyber agresją - to wszystko już mamy, bo nas było stać. Zresztą w zestawieniu z MW to przecież nie są priorytety.

BUBA
piątek, 3 stycznia 2020, 17:18

Dlatego zawsze powtarzam LICZ TYLKO NA SIEBIE

Andrettoni
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:31

Nasza flota walczy o przetrwanie naszych admirałów. Okrętów ma być dużo, bo każdy ma admirała. Pływać nie muszą. W tym kontekście lepiej jest mieć 3 złomy w porcie niż jeden nowoczesny okręt na morzu. Kiedyś o tym pisałem. Policzcie naszych oficerów "flagowych" i porównajcie ich z liczbą okrętów. Następnie przeprowadźcie to samo porównanie dla czasów II RP i PRL. To ci ludzie decydują i to oni wpływają na naszych polityków.

Sssssssssss
czwartek, 2 stycznia 2020, 19:52

Może nadszedł czas na zmianę nazwy na Wojskowy Klub Marynistyczny? Bo Marynarka Wojenna de facto przestała istnieć.

George
sobota, 4 stycznia 2020, 21:15

Zgadzam się całkowicie.Były motorman na ścigaczach na Helu.

Bosmanz Pucka
czwartek, 2 stycznia 2020, 19:29

6 holownikow bojowych to prawie eskadra Nowy statek hydrologiczny 3 kormorany minowe Całkiem całkiem nieźle jak na Bałtyk

2wes
czwartek, 2 stycznia 2020, 17:17

Pozyskanie czy budowa małych statków kutrów rakietowych to wydawanie pieniędzy na byle co . MON wraz Błaszczakiem budują byle co aby było, Ślązak, Kormoran 2 i budowany na bazie tego modelu do zwalczania min. To jest byle co , statki typu fre­gaty FREMM czy USS Independence , Huntery od BAE , USS Freedom ,Korwety rakietowe typu Visby .Wiele innych statków jest lepszych od tych co MON i Błaszczak chcą. Oni wydają pieniądze na byle co. Tak samo jest przy samolotach f-35 jedyną zaletą jest stealf , rakiet mało co przenosi i jeden silnik który f 35 jest lata wolno. Są samoloty lepsze ale bez stealf ale lepiej uzbrojone i szybkie .

Pasjonat tematu
czwartek, 2 stycznia 2020, 16:43

Nie prawdą jest, że budowa nowych niszczycieli min oraz holowników idzie zgodnie z planem i bez zagrożeń. Proponuje aby Pan redaktor sprawdził czemu ani jeden z nowych holowników nie został jeszcze odebrany przez zamawiającego z stoczni Remontowa oraz z jakiego powodu brakuje już pieniędzy w kasie tej stoczni do realizacji planowej budowy rzeczonych niszczycieli min Albatros i Mewa.

LBN
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:36

MW RP to XIX wiek wstyd

Janusz
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:42

Sukcesem MW nazywaja budowe, jednej korwety uzbrojonej w 1 dzialko 3 niszczycieli min no budowe 6 holownikow. Po co MW tyle holownikow, skoro nie maja kogo ,czy czegos holowac. A w czasie np przyszlej wojnyco one maja robic. Smiech i kpina nad stanem tak chlubnej w przeszlosco MW. Obiecanki cacanki, a marynarkijako takiej , dalej niema.

tuptuś
czwartek, 2 stycznia 2020, 16:14

Holowniki są potrzebne żeby ściągać zepsute okręty patrolowe z Bałtyku :)

BUBA
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:51

Ale Macierewicz i Kownacki zapewniali nas ze bedzie szybciej, taniej i wiecej........

dropik
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:38

Budżet WOT jest większy niż Marynarki Wojennej. nie mam więcej pytań!

DSA
czwartek, 2 stycznia 2020, 03:24

O czym tu w ogóle mówimy? Nie mamy potencjału, by cokolwiek samodzielnie zbudować. Patrolowce to szczyt naszych możliwości i potrzeb jeżeli chodzi o flotę plus może kilka trałowców. Trzeba za to zwiększyć ilość dywizjonów ogniowych w MJR do minimum 6-8 plus zapewnić im osłonę przeciwlotniczą. Autor pisze o 10 małych jednostkach wybudowanych przez nasze stocznie na przestrzeni kilku lat. Chińczycy tylko w ubiegłym roku zwodowali 28 okrętów z czego 10 (!) to były niszczyciele Type 052D (24 z serii) i Type 055 (6 z serii). Oczywiście oni mają zupełnie inne cele, bo rzucają rękawicę USA w walce o dominację na Pacyfiku.

oskarm
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:17

@DSA - ilość wyrzutni na MJR jest na dzisiaj zadowalająca. MW ma dużo większe dziury w innych zdolnościach, które umożliwiając przeciwnikowi bezkarne działania, tym samym wystawiając Polskę na niebezpieczeństwo.

Pim
sobota, 11 stycznia 2020, 11:03

MJR ma obecnie zasięg ograniczony własnymi radarami czyli ca. 70km. Co z tego, że ilość wyrzutni jest wystarczająca, skoro możemy wykorzystać 1/3 zasięgu rakiety?

gsdfgasdferfsd
piątek, 3 stycznia 2020, 14:27

MJR należy wzmocnić o możliwość rażenia celów lądowych. Tak, naprawdę w razie W należy liczyć, że MJR będzie wykonywało ok. 80% zadań ogniowych na cele lądowe (może nawet więcej), a tylko 20% na cele morskie.

oskarm
piątek, 3 stycznia 2020, 16:27

@gsdfgasdferfsd - Zwalczanie celów lądowych przy pomocy NSM to absurd ekonomiczny. Nie dość, że pocisk jest 3x droższy od pocisków przeznaczonych do zwalczania celów lądowych to ma mniejszą głowicę zoptymalizowaną do rażenia okrętów.

DSA
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:39

A to twierdzenie, że jest zadowalająca opiera się na czym? I proszę wymienić te inne obszary, bo tylko wtedy można ocenić konkretne ryzyka.

oskarm
piątek, 3 stycznia 2020, 10:39

@ DSA - te większe dziury to obrona przeciwlotnicza, zwalczanie okrętów podwodnych, rozpoznanie, dozór.

DSA
piątek, 3 stycznia 2020, 21:40

obrona przeciwlotnicza zgoda ale jak sądzę Panu chodzi o to by realizowały je np: fregaty. Nie ma takiej potrzeby. Zwalczanie OP z powietrza (śmigłowce). Druga sprawa komu maja zagrozić te OP skoro siły nawodne byłyby praktycznie żadne? Statki do Gdańska/Gdyni i tak nie mogłyby zawijać. Transportu lądem i koleją nie są nam w stanie całkowicie odciąć. Rozpoznanie z powietrza i wody - drony.

Davien
sobota, 4 stycznia 2020, 16:06

Panie DSA, a jak chce pan te OP wykrywac bez okretów, bo raczej nie wystawia flagi i nie pomachają:) Podobnie ze zwalczaniem, zanim się smigłowiec z ladu dowlecze na miejsce gdzie jest OP to ten dawno zrobi swoje i zniknie

DSA
sobota, 4 stycznia 2020, 22:06

głos eksperta jak zwykle :) Wykrywaniem i niszczeniem powinny zajmować się śmigłowce, samoloty i drony. Zamówione przez nas AW101 mają niezbędne do tego wyposażenie czyli np: pławy hydroakustyczne. To nie jest żadna nowość nawet w naszej zapóźnionej MW.

Davien
niedziela, 5 stycznia 2020, 16:27

Panie DSA a jak pan chce te drony osłonic na powiedzmy 100km od brzegu?? Czy jak ma tam doleciec na czas smigłowiec i jak ma walczyc z powiedzmy patrolem Su-30/35?? To ze pan ma zerową wiedzę o współczesnym polu walki to widac na kilometr.

DSA
niedziela, 5 stycznia 2020, 19:39

Panie Davien zerową wiedzę to pokazuje Pan na każdym kroku tak jak teraz gdy dowiedział się Pan, że śmigłowce mogą wykrywać okręty podwodne będące w zanurzeniu.

oskarm
środa, 8 stycznia 2020, 12:13

@DSA widzę, że zupełnie nie rozumiesz taktyki walki na morzu i zagrożeń z nimi związanych. Tandem zespół okrętów i śmigłowców ZOP jest dużo skuteczniejszy w działaniu niż śmigłowce. OPL na tych okrętach jest między innymi po to by zapewnić osłonę śmigłowcom. Do tego to efektywnijesze rozwiązanie OPL Kraju w rejonach Bałtyku (możesz wynieść pierwszą linie obrony poza brzegi 3-krotnie skrócić jej długość. Do tego relizować kipę innych zadań czasu P, K i W w cenie niższej nizzestaw ogniowy Patriota.

Davien
wtorek, 7 stycznia 2020, 03:58

Panei DSA rozumiem ze wg pana mamy czym te smigłowce tam przewieżć?? Oj chyba nie więc daruj sobie załosne zmyslenia jak nie masz pojecia o czym usiłujesz pisac:) Bo jak sobie wyobrazasz loty 1-2( realnie gotowe) AW-101 z ladu na patrole nad Bałtykiem to...

...
czwartek, 2 stycznia 2020, 02:57

to samo sie tyczy reszty i wojsk ladwych i lotnictwa. Brak planowania / to bylo przczna rozbiorow. My umiemy sie kucic a nie planowac i realizwac

chateaux
czwartek, 2 stycznia 2020, 01:20

Juz Kochanowski, czy inny Rej pisal, ze dla Polakow morze to tylko wieksze jezioro na ktorym co najwyzej kaczki moga plywac, z ktorych czernine mozna zrobic. Nic wiec dziwnego, ze minister finansow Rostowski w czasacvh ministra Bogusia KJlicha, pytal na posiedzeniu Rady Ministrow "a ta Marynarka Wojenna jest nam w ogole potrzebna?"

oskarm
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:20

@chateaux - najśmieszniejsze jest to, że ówczesny Szef Sztabu Generalnego i Minister Obrony nie potrafili na pytania Ministra Finansów odpowiedzieć... Świadomość zagrożeń - "master level"...

wolier
czwartek, 2 stycznia 2020, 16:57

Za to teraz mamy tysiące dronów, nowoczesne śmigłowce, polskiej konstrukcji czołg, korwetę z 1 karabinem maszynowym i łikendowe wojsko. No i oczywiście dialogi techniczne i zrywane przetargi na uzbrojenie.

W3-pl
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:28

Korweta wybrana bez przetargu . + armata 76mm. No I to jest dialog na def24???

komandor
środa, 1 stycznia 2020, 22:42

Trudno sie z tym nie zgodzić...

ji
środa, 1 stycznia 2020, 19:22

Wiadomo że Marynarka Wojenna w Polsce to ruina wstyd na całą Polskę . Pokazy i defilady to porażka starocie muzealne. Nie posiadamy nic dobrego .Ślązak mało co uzbrojony jedynie działo , a Kormoran nam teraz nie potrzebny . Gdzie fregaty rakietowe np. FREMM i nowej technologi stealf , gdzie łodzie podwodne 4 -5 sztuk z rakietami manerwującymi i wiele innch nowych statków . Gdzie Marynarka Wojenna jest bo nie ma i nie funkcjonuje. To wina Pis, Mon i ludzi nie myślących .

Smuteczek
czwartek, 2 stycznia 2020, 12:12

Sama prawda. Najbardziej nam brakuje stealf i łodzi podwodnych. Sam bym tego lepiej nie wykoncypował. EkspertóF mamy za to znakomitych

michalspajder
środa, 1 stycznia 2020, 18:45

Panie komandorze, a zdaniem wiekszosci naszych komentujacych na forum Defence24.pl, to przeciez nam marynarka wojenna niepotrzebna. Przeciez uciekla w 1939 roku. Przeciez bronila linii komunikacyjnych aliantow, ale nie naszych. W ogole byla nieprzydatna, byl to ogromny wydatek dla II RP. Tylko ci piszacy zapomnieli o kilku faktach. Z historii Polski. W XII wieku regent Ksiestwa Pomorskiego, niestety juz tylko formalnie podlegly Krolestwu Polskiemu, o imieniu Racibor Swietoborzyc najechal, w odwecie za najazdy, Norwegie, na czele swojej floty wojennej. I tam zdobyl zamek i zabil norweskiego krola. Przed nim, nawet Boleslaw Krzywousty wyprawial sie na Rugie. Potem, dopiero potrzeba zwalczania Zakonu Najswietszej Marii Panny (ze krzyzacy mogli w lustro spojrzec...) wymusila wspolprace z Gdanskiem i z Elblagiem, co zlamalo ich sile morska. A jeszcze potem, dopiero Zygmunt August, u schylku swojego panowania pomyslal, ze trzeba stworzyc flote wojenna, czego wyrazem byly, niestety z powodu jego smierci niedokonczone okrety, na czele z malym galeonem "Smok". A potem byl Zygmunt III i Oliwa, a potem jego najstarszy syn i nastepca, Wladyslaw IV, z Wladyslawowem, Kazimierzowem, planami obsadzenia zakupionych okretow wojennych Kozakami, i wyjasnieniem do Sejmu, ktory odmowil finansowana, ze:"niech bedzie, ze ja te kilkakroc sto tysiecy na k...wy swoje wydal". I do II RP temat marynarki wojenne juz nie istnial. Ja sie zastanawiam, jak ci, ktorzy ja krytykuja moga sobie w lustrze spojrzec w twarz: za rozstrzelanie Morskiego Dywizjonu Lotnictwa i smierci jego komendanta, na ziemi, za ofiary na OORP Wicher i Gryf, za epopeje OORP Wilk i Orzel i za sukcesy jak i nieznane miejsce i okolicznosci zatoniecia tego drugiego, za jedynego, ktory przezyl trafienie niemiecka torpeda akustyczna ORP Orkan, za "koszmarnych blizniakow" OORP Dzik i Sokol, chociazby i przesadnie i propagandowo przedstawiono ich sukcesy, za dzielna walke naszych tralowcow, tzw. "ptaszkow", za internowanych w Szwecji marynarzy i okrety,za zatopienie ORP "Dragon" i za obsade ORP "Conrad", pod imperialnymi nazwami. I za unikniecie obsady starych francuskich pancernikow "Courbet" i "Paris", ktorych storpedowanie czy zbombardowanie przez Niemcow byloby nawet bardziej tragiczne w skutkach niz utrata Wichra i Gryfa, MDL-u czy nawet ORP "Dragon" (tania angielska wersja nazwania naszego okretu w ich jezyku, ale zeby dalej Polaczkom dac znac; to jest wasz "Smok"). Bo po co bronic te kilkaset kilometrow Wybrzeza? Po co okrety nawodne, jak niby tylko podwodne wystarcza? Bo co, OP sa w stanie zaminowac cale wybrzeze? Szczegolnie, ze na dzien dzisiejszy zadnych nie mamy?

hjhkhgkjg
piątek, 3 stycznia 2020, 14:34

Marynarka jest potrzebna, ale jej kształt musi się zmieniać wraz z postępami techniki (często bardzo radykalnie). Na dzień dzisiejszy na godzinę W, klucz to MJR, OP, Okręty minowe i być może lotnictwo. Na godziny P, przyda się wszystko inne.

Pol35hj
środa, 1 stycznia 2020, 18:35

Wiadomo że Marynarka Wojenna w Polsce to ruina wstyd na całą Polskę . Pokazy i defilady to porażka starocie muzealne. Nie posiadamy nic dobrego .Ślązak mało co uzbrojony jedynie działo , a Kormoran nam teraz nie potrzebny . Gdzie fregaty rakietowe np. FREMM i nowej technologi stealf , gdzie łodzie podwodne 4 -5 sztuk z rakietami manerwującymi i wiele innch nowych statków . Gdzie Marynarka Wojenna jest bo nie ma i nie funkcjonuje. To wina Pis, Mon i ludzi niemyślących .

marynarz
czwartek, 2 stycznia 2020, 10:24

łodzie w wojsku to jedynie wiosłowe

jbl349
środa, 1 stycznia 2020, 18:23

Wiadomo że Marynarka Wojenna w Polsce to ruina wstyd na całą Polską flotę. Pokazy i defilady to porażka starocie muzealne. Nie posiadamy nic dobrego .To co jest nowe Ślązak to goły statek bez uzbrojenia tylko armata a , Kormoran byle co nie potrzebne tak szybko. Gdzie fregaty rakietowe np. FREMM i nowej technologi stealf , gdzie łodzie podwodne 4 -5 sztuk z rakietami manerwującymi i wiele innch nowych statków . Gdzie Marynarka Wojenna jest bo nie ma i nie funkcjonuje. To wina Pis, Mon i ludzi niemyślących .

KrzysiekS
środa, 1 stycznia 2020, 17:35

Problemem MW jest sama MW nie wie czego chce, nie umie się dostosowac do budżetu, nie mówi jaka kolejnośc tylko chce wszystkiego od razu na domiar złego utrzymuje okręty bezwartościowe dla etatów liczy się kasa dla kadry, koszty utrzymania tych okrętów nie maja znaczenia więc nie ma nic sensownego sami winni są sobie i tyle w temacie.

-CB-
środa, 1 stycznia 2020, 20:55

A co niby ta MW może? Wychodzi Macierewicz i obiecuje okręty podwodne na jutro, a śmigłowce już na dziś. Potem wychodzi Duda i obiecuje jeszcze coś innego, a po nim Błaszczak składa kolejne obietnice. Politycy mówią to, co "suweren" chce usłyszeć, a zdaniem samych zainteresowanych się nikt nie przejmuje. W dodatku najwyżsi dowódcy są z nadania władzy, więc przecież nie będą kąsać ręki, która im jeść daje... Co do "utrzymywania złomu", to pośrednio masz rację, tylko co zrobić z tymi ludźmi? Można oczywiście ich wszystkich rozpuścić do cywila, zamknąć szkoły i zwolnić wykładowców, zlikwidować całą logistykę i magazyny uzbrojenia, pozwalniać ludzi z firm zewnętrznych serwisujących urządzenia itp. itd. tylko jak to później odbudować? Co zrobimy, jeśli jednak ktoś w końcu dojdzie do wniosku, że jakieś nowe okręty by się nam przydały? Też je obsadzisz z klucza politycznego albo harcerzami bądź WOTowcami? Powodzenia...

Centurion
środa, 1 stycznia 2020, 16:23

I pomyśleć że najsilniejszy okręt naszej floty,to niszczyciel weteran ORP Błyskawica ,w służbie od 1937!Jakąś wartość mają jednostki typu enerdowskiego Sassnitz/Grom po dozbrojeniu, reszta to tylko pływające hotele dla marynarzy,sorry marynarze ale tak to widzę,relacja koszt efekt w MW nie do przyjęcia dla podatnika.

say69mat
środa, 1 stycznia 2020, 12:38

Kondycja naszej MW jest efektem szeroko rozumianej koncepcji ustrojowej polityki morskiej naszego państwa. Mianowicie pogodziliśmy się z faktem, że morze jest, i że w sprzyjających okolicznościach może być źródłem wpływów budżetowych na rzecz Skarbu Państwa. Stąd mnożą się jak grzyby po deszczu koncepcje rozbudowy głębokowodnych portów dalekomorskich w obszarze aglomeracji trójmiejskiej. Sęk w tym, że tego typu strategiczne inwestycje wymagają istnienia sił zbrojnych - w tym okrętów - zdolnych do ochrony rzeczonych portów w przypadku konfliktu zbrojnego. Ponieważ odległość pomiędzy Gdynią a Bałtyjskiem w linii prostej, to circa 90 km. Stąd ile czasu potrzebują pociski artylerii rakietowej systemów Śmiercz/Tornado, pociski manewrujące systemu Kalibr, pociski manewrujące systemów Jachont v/s Onyx v/s Bastion. Czy też rakietowe pociski balistyczne systemu Iskander. Na pokonanie dystansu 90 kilometrów i ewentualne zaoranie budowanej 'zmozołem' i 'wpocie' infrastruktury portowej??? Biorąc za punkt odniesienia werbalną agresję strony rosyjskiej, sugerującej dalece posuniętą współpracę rzędu IIRP i III Rzeszy w okresie poprzedzającym wybuch IIwś. Stąd kondycja naszej MW powinna się stać bólem głowy dla naszych elit politycznych i wojskowych decydentów. A ... czy jest??? Biorąc pod uwagę 'niznośnąlekkość bytu' jaka towarzyszyła decyzji o rezygnacji z zakupu dwóch ex-australijskich fregat rakietowych. Śmiem wątpić.

Eryk
środa, 1 stycznia 2020, 17:35

Co to za sieczka??? Nie potrafię odnaleźć w tym ziarna sensu!! Co maja porty głęboko wodne do braku zakupów okrętów??

say69mat
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:21

Widzę, że czytanie ze zrozumieniem prostego jak drut postu przekracza zdolności percepcji??? Mogę Ci udzielić szkolenia z zakresu czytania ze zrozumienie. Sto PLN za godzinę korepetycji i masz problem z 'gowy'. Wchodzisz ...

michalspajder
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:02

Mysle,ze chodzi o brak srodkow ochrony tych portow,poniewaz nasze okrety w wiekszosci beda plywajacy mi trumnami dla odwaznych ludzi,ktorzy zdecydowali sie na nich sluzyc.

Tedi
środa, 1 stycznia 2020, 12:24

Jest tragedia i nie ma co upiekszac całej tej sytuacji. Brakuje kasy i taka prawda. Czy nie dało by się dofinansować zakupów nowego sprzętu z po za budżetu MON.

Wojciech
środa, 1 stycznia 2020, 13:55

Czy chciałeś Tedi napisać "spoza" tylko nie wiedziałeś jak? Może powrót do szkoły pomoże?

Olo
środa, 1 stycznia 2020, 11:58

może warto byłoby zainteresować się izraelskimi dronami morskimi programu Seagull firmy Elbit. Dużo, w miarę tanio, do różnych zadań na Bałtyku...nawet do polowania na okręty podwodne.

oskarm
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:26

@Olo - tego typu bezzałogowe należy traktować jako uzupełnienie pozostałych sił MW. Same są bezbronne np: wobec ataku z powietrza (wystarczą śmigłowce czy bezzałogowce z ppk).

księgowy
środa, 1 stycznia 2020, 10:38

na bałtyku duże okręty to pomyłka,jedna rakieta i po zabawie.samoloty,niszczyciele czołgów i oplotka.a najważniejsze przestać sponsorować zbrojenia rosjii.państwa NATO powinny przestać kupować w rosji.chyba ze chodzi o to żeby zajączka gonić ,a nie złapać.ruscy się zbroją za naszą kasę ,my się zbroimy za naszą kasę i wszyscy są zadowoleni bo mają pracę i kasę.za kilkanaście lat stare uzbrojenie do remontu albo na złom i od nowa nakręcamy maszynkę do robienia kasy.

dropik
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:42

zgadzam się. Okręty wielkości pancerników i lotniskowców nie mają sensu na Bałtyku. co innego niszczyciele i fregaty :P

KAJAKARZ
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:12

myślisz że w razie wojny z rosją zdążą wykonać OPERACJĘ PEKIN?

say69mat
środa, 1 stycznia 2020, 13:10

Duże okręty na Bałtyku, to prawie tak samo, jakby stosować duża literówkę w Excelu??? Tak na marginesie, skoro do naszych portów zawijają megakontenerowce i megawycieczkowce. To jakim cudem akwen Morza Bałtyckiego ma być za mały dla okrętów wojennych o wyporności mieszczącej się w przedziale pomiędzy 3 - 9 tysiecy ton??? Skoro im większa wyporność, tym większe zróżnicowanie zintegrowanego uzbrojenia defensywnego i ofensywnego. Tym samym, pozwalającego na większą przeżywalność okrętu i załogi w odniesieniu do potencjału zagrożeń.

Sternik
środa, 1 stycznia 2020, 14:01

Daj spokój. Taka filozofia była dobra 50 lat temu a nie w epoce Granitów czy BrahMosów, których Rosja ma 50x więcej niż my możemy mieć okrętów. Na małym akwenie a Bałtyk JEST małym akwenem jednostki wojenne NIE MAJĄ możliwości się obronić bez posiadania przewagi w powietrzu. Wiedzieli o tym już nasi dowódcy w 1939 roku a wtedy nie było broni rakietowej. Nawet Rosjanie ograniczają swoją Flotę Bałtycką co jest skutkiem wprowadzenia przez Polskę rakiet NSM.

oskarm
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:29

@Sternik, co ty za głupoty piszesz? Akurat Rosjanie rozbudowują swoje siły okrętów nawodnych na Bałtyku. Okręty nawodne z silna OPL znacząco zredukują zapotrzebowanie na myśliwce nad Bałtykiem a tym samym znacząco zwiększą możliwość walki o panowanie w powietrzu.

say69mat
środa, 1 stycznia 2020, 18:21

Mówisz, że Flota Bałtycka redukuje potencjał bojowych okrętów wycofując z linii pancerniki klasy ... Murat???

Kos
wtorek, 31 grudnia 2019, 21:49

Wychodzi na to, że rok w którym oddano wreszcie Ślązaka, robią się dwa nowe Kormorany i cała seria holowników oraz podpisano nareszcie umowę na 4 nowoczesne aw101, to najtragiczniejszy rok w historii MW na przestrzeni ostatnich 12 lat. Wtedy to były czasy, nie to co teraz.

AutorKomentarza
wtorek, 31 grudnia 2019, 21:20

Skoro program Siemoniaka był tak dobry jak pisze Autor, to czemu Pan Siemoniak nie zamówił żadnego okrętu przez kolejne 3 lata poza 1 (słownie: jednym!) Kormoranem? Pozwolę sobie odpowiedzieć: ten program od początku był nierealizowalną listą marketingową pod publikę. Nawet kosztów dobrze do niego nie wyliczyli. Aż dziw bierze że ktokolwiek wierzył że cokolwiek może z niego być.

Gojan
wtorek, 31 grudnia 2019, 20:42

Odnosząc się do niektórych tez artykułu – po kolei: (1) M. Dura: „Nie pomaga w tym brak Dowództwa Marynarki Wojennej (…) odwrócenie reformy SKiD SZ (...) skończyło się na przeniesieniu we wrześniu 2018 r. z Warszawy do Gdyni Inspektoratu Marynarki Wojennej” - @Gojan: Trzeba się zastanowić, czy szybkie odkręcenie reformy SKiD SZ, polegające na rozformowaniu DGRSZ, które, dobre czy złe, ale już jakoś działa, nie zakończyłoby się chaosem systemu dowodzenia SZ. Być może więc polityków rządzącej ekipy naszła słuszna refleksja, że nie należy rozwalać tego, co działa. (2) M. Dura: „Nadal wszelkie rozkazy i wytyczne dla jednostek Marynarki Wojennej wydaje tylko Dowódca Generalny RSZ w Warszawie. Co gorsza, duża część decyzji strategicznych w odniesieniu do polskich sił morskich, prawdopodobnie odbywa się bez uwzględnienia zdania Inspektora Marynarki Wojennej, który jest w Gdyni”. @Gojan: Nietrafny wybór korwety „Gawron” w 2000 r., dokonany przecież z udziałem DMW, czego dowodem jest to, że tej korwety MW dzisiaj nie chce, dowodzi, że samo istnienie DMW nie wpływało dodatnio na na jakość planowania w MW. (3) M. Dura: „zamrożono programy budowy okrętów bojowych” „Orka”, „Miecznik” i „Czapla”, a realizuje się programy budowy jednostek, które miały zabezpieczać działanie tych okrętów. Oddawane są więc holowniki, niszczyciele min oraz zakontraktowano „Ratownika”, których pozyskanie spokojnie można byłoby odłożyć na później, skupiając się na zadaniach rzeczywiście priorytetowych”. @Gojan: Zauważyłem, że od 2015 r. MON starał się faktycznie realizować i finansować te programy, które były dopracowane technicznie przez poprzednią ekipę (Kormoran II, holowniki), a których zlecenie dało pracę polskim stoczniom (zresztą sąd nie zgodził się na zerwanie przez MON umowy na budowę holowników). Odwrócenie kolejności działania oznaczałoby nic nie robienie, do czasu wyboru projektu „Miecznika”, „Czapli”, Orki” i wykonawcy, bo wiadomo ile lat potrafi to trwać (a UE pilnuje procedur zapewniających konkurencję). Co do potrzeby pilnej budowy „Ratownika”, proszę sobie przypomnieć jakie skutki miał brak takich zdolności przez Argentynę w czasie katastrofy ARA San Juan. (4) M. Dura: „realizując założenia modernizacji MW przedstawione w 2012 roku, przez ministra T. Siemoniaka, do 2017 roku byłyby już wprowadzone następujące jednostki: pierwszy okręt podwodny „Orka” i siedem śmigłowców SAR/ZOP, a w 2018 r. pierwszy niszczyciel min „Kormoran II” i dwa bezzałogowe systemy rozpoznawcze”. @Gojan: Na ile realne były plany p. Ministra Siemoniaka? Niedoszacowanie kosztów wykonania było stałą bolączką tych planów, ale papier wszystko wytrzyma. A teraz moje rekomendacje dla MW na 2020 r. Baczność! 1) Wykorzystać i rozwijać to, co MW na w ręku, bo im droższy program, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie wykonany, a im program realniejszy, tym lepszy efekt w stosunku do kosztu i większe prawdopodobieństwo jego wykonania. 2) Przyjrzeć się możliwościom korwety Ślązak, nie tylko pod kątem dozbrojenia w rakietowe systemy OPL i POkr, ale też pod kątem użycia bezzałogowego śmigłowca SW-4 Solo (zbudowanego i rozwijanego w PZL Świdnik), uznanego za największy bezzałogowy wiropłat w Europie. Rozwiązałoby to problem względnie małego lądowiska na „Ślązaku”, a także dałoby korwecie skokowy przyrost zdolności w dziedzinie świadomości sytuacyjnej w środowisku morskim, dzięki integracji dotychczasowych i nowych technologii systemów bezzałogowych i głowic obserwacyjnych ISTAR (ang. Intelligence, Surveillance, Target Acquisition & Reconnaissance), służących do zwiadu, obserwacji, wykrywania celów i rozpoznania.. 3) Dążyć do tego, aby „Ślązak” brał udział w testach SW-4 Solo, prowadzonych w ramach ogólnoeuropejskiego wojskowego projektu badawczego „OCEAN 2020” - co umożliwiłoby załodze „Ślązaka” nabycie już teraz unikalnych umiejętności w posługiwaniu się tymi nowymi technologiami. 4) W podobny sposób przekuć inne (rzekome) porażki MW w sukces, kierując się zasadą, że tylko ucieczka do przodu pozwala rozwiązać problemy, a nigdy kierowanie się rozwiązaniami, które były skuteczne, ale w poprzednich wojnach. Wykonać! Spocznij! Życzę MW sukcesów w nowym roku 2020.

kim1
środa, 1 stycznia 2020, 19:03

"Gojan" ładnie się odniosłeś do artykułu. Jednak niektóre stwierdzenia np. to że "UE pilnuje prcedur", to co z tego? Z tego względu trzeba iść w ślady W. Brytanii. Co do nic nie robienia, gdyby nie budowa holowników i innej mało przydatnej w walce "drobnicy" to już faktyczne lepsze jest nic nie robienie. naszej MW potrzeba przede wszystkim okrętów bojowych a nie analiz nad programem " Miecznik" czy "Orka". To ja nie będąc pracownikiem I.U. bez analiz wiem, że dobrymi okręatami bojowymi są np. duńskie fregaty Iver Huitfeldt czy o.p. 212 lub szwedzkie A26 i takie mamy zamawiać. U nas wieczne analizy i zastanawianie się pytam się nad czym? Brakiem pieniędzy na nowe okręty dla MW?

Gojan
czwartek, 2 stycznia 2020, 04:13

Nie trzeba być pracownikiem MON, żeby widzieć, co się dzieje z MW. Wystarczy pamiętać publiczne deklaracje polityków i decydentów MON, jakie składali 15-20 lat temu, i nie mieć amnezji. To, że "dobrymi okrętami bojowymi są np. duńskie fregaty Iver Huitfeldt czy o.p. 212 lub szwedzkie A26" – wiadomo powszechnie. Przecież MON sam wybrał 3 potencjalnych dostawców "Orki". Ale trzeba wybrać konkretny okręt, trafnie oszacować z góry koszt jego pozyskania (bo budowę serii okrętów trzeba będzie finansować przez szereg lat), następnie zamówić go w ilości iluś sztuk. Dlaczego wg ciebie ma być wybrany op 212 a nie 214? Albo dlaczego op niemiecki albo szwedzki A26, a nie francuski Scorpene? I dlaczego mielibyśmy zamówić duńską fregatę Iver Huitfeldt, a nie np. francusko-włoską FREMM? A w ogóle dlaczego fregaty a nie korwety? I w czym były gorsze korwety typu MEKO A-100 od konkurencyjnych? Łatwo się rzuca pomysłami, ale decyzja o wyborze danego okrętu musi się później sama bronić, w sytuacji gdy corocznie kolejnym ekipom przychodzi wysupływać kolejne transze pieniędzy na wykonanie zamówienia. Dobrym tego przykładem jest zamówienie złożone na "Gawrona" w końcu 2000 r., podpisane przez Min. ON B. Komorowskiego. Miało być pięknie, zamówiono dobrą niemiecką jednostkę. Tylko, że już następna ekipa, i kolejne, przestały sobie radzić z finansowaniem tej budowy, a po 10 latach MW zaczęła dochodzić do wniosku, że zamówiła nie to, co by chciała, bo pomyślano poniewczasie o stałym stacjonowaniu śmigłowca pokładowego. A koszty budowy Gawrona, szacowane pierwotnie na 500 mln zł, okazały się wynosić 1,46 mld zł (wg Wikipedii). Szybko zaczęto ciąć fundusze na Gawrona, bo do spłacenia były raty za kupione w międzyczasie samoloty F-16. Gawron został sierotą, nikt go nie chciał. Minister ON B.Klich (albo jego następca Siemoniak) zamierzał Gawrona złomować. Politycy i admirałowie, którzy w 2000 r. wybrali MEKO A-100, nabrali wody w usta, a prezydent B. Komorowski, nie wyjaśnił publicznie w 2011 r., dlaczego warto nadal finansować budowę Gawrona (którego sam zamówił), a nie np. obronę plot, nowe czołgi, samoloty szkolne. Wszystko było (i jest) pilne, a budżet Polski jest konkretny i nie można go (teoretycznie) przekraczać, bo UE tego zabrania (i słusznie). Na podstawie tych doświadczeń twierdzę, że łatwiej jest wydawać mniejsze pieniądze na modernizacje istniejącego sprzętu, niż na nowe zakupy niezwykle drogiego sprzętu. Dlatego wątpię, aby budowę Miecznika czy Czapli rozpoczęto w ciągu najbliższych 10 lat. A przecież zdolności bojowe MW musi utrzymywać stale.

Napoleon
wtorek, 31 grudnia 2019, 23:36

Ja bym dodał modernizacje Kaszuba. Tego nikt do dziś na poważnie nie rozważał, ale wg. mnie to jedyna i zasadna opcja. To jest nasz okręt i mamy fo niego pełne prawa, a ze względu na tonaż to ciągle może być perspektywiczna jednostka na kolejne 15 lat. Primo to Ślązak, bo jak tego nie doprowadzą do stanu korwety to znaczy, że ludzie z MW są kompletnie niekompetentni i nie warto dawać im złamanego grosza.

Gojan
środa, 1 stycznia 2020, 13:19

Oczywiście, Kaszub ma pewien potencjał modernizacyjny. Chyba nadal nie ma radaru kierowania ogniem armaty 76,2 mm (był pierwotnie przewidziany) i rakiet plot krótkiego zasięgu (pierwotnie planowano Osę-M). Zatem MW, zamiast biadolić nad brakiem nowych okrętów nawodnych, mogłaby zmodernizować na Kaszubie system pola walki, rakiety plot krótkiego zasięgu i małokalibrową artylerię plot. Rakiety odpowiadające Osie-M, tym razem wystrzeliwane z pionowych wyrzutni, zainstalowałbym w miejscu, gdzie jest obecnie rufowa eksperymentalna armata 35 mm (tam były pierwotnie zaplanowane), a 2 armaty (każda 2x35 mm, a nie 1x35 mm), po ich dopracowaniu przez Tranów, mogłyby zająć miejsce obecnych burtowych armat 2x23 mm. Rzucam to na gorąco, zdając sobie sprawę z konieczności wyliczenia, czy na wszystko jest miejsce na Kaszubie i na ile te zmiany wpłynęłyby na jego właściwości morskie. Być może kiedyś już to wyliczono w MW i trzeba by tylko odkurzyć te plany. Jest duża szansa, że powyższe zmiany są realne, tylko trzeba by je zgłosić do planu modernizacji MW.

Felo
środa, 1 stycznia 2020, 17:45

Macie obaj rację, ale za pytam skromnie : KTOŚ jest tam w tej MW kompetentny żeby cokolwiek prowadzić? Skoro nie mając okrętów podwodnych wydali pieniądze na remont torped? Ale nie potrafią wyremontować nadpalonego Orła??? Przecież to myszą być totalnie niekompetetntni ignoranci, a wy oczekujecue sensownych działań??

Gojan
środa, 1 stycznia 2020, 23:16

To są dobre pytania, ale trzeba by je zadać ministrowi ON. Oficjalnie mógłby to zrobić jakiś poseł, w ramach interpelacji sejmowej. Ale wtedy minister ON przekaże te pytania swoim admirałom, a oni wymyślą jakąś swoją opowieść, mniej czy bardziej wiarygodną. Z tego powodu nie odrzucam z góry interpretacji ludowych, z których jedna głosi, że nie jest najważniejsza sprawność posiadanych okrętów, tylko to, na ile się można pożywić przy planowaniu zakupów z zagranicy – wtedy są wyjazdy zagraniczne, diety, podróże, słowem wielki świat. Co do remontu torped na Orła (który nie wiadomo czy będzie pływał), to słyszałem też o innych tego typu przypadkach w MW... No cóż, sztuka przewidywania najbliższej przyszłości wyraźnie szwankuje w Inspektoracie MW, tak jak kiedyś w DMW.

Napoleon
środa, 1 stycznia 2020, 20:22

Nasz teatr morski jest niezwykle skomplikowanym zagadnieniem. Problem w tym by przekonać DGRSZ oraz polityków do sensu w pewne bardzo kosztowne rozwiązania. Tu redaktor Dura ma częściowo rację. Jest niechęć do inwestycji w flote. Ciągle zmiany koncepcji powodują, że nie wiadomo co zwijać, a co utrzymywać do czasu wprowadzenia następców. Ludzie w MW są różni, są ludzie kompetentni i tacy którym trochę sporo brakuje. Podstawa to odpowiedź na pytanie "po co nam MW?"

SZACH-MAT
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:51

Smutny artykuł o czymś co jest jakoby go nie było .... został konglomerat iluzji zbieraniny osobliwości malowanych na bojowo na szaro .... które swym jestestwem udają MW ..a co najgorsze ta zbieranina epatując pływającymi szrotami kala symbol narodowy - banderę udając system bojowy ...jakiś czas temu polityczni klakierzy stwierdzili że MW RP nie jest priorytetem a obszar państwa jakim jest granica morska , Bałtyk ,czy działania MW RP w świecie będą postrzegane przez Polskę inną optyką/formą funkcjonowania....I tak działania operacyjne zawężono do czysto prewencyjnych pod warunkiem że będzie się wiedziało i widziało "sprawcę" ...ale król nie tylko jest nagi on jest ślepy i głuchy ... Iluzjoniści ubrani w mundury MW z braku systemów ..stali się technokratami gdzie papierowa fikcja potęgi i mocy sprawczej MW przeszła ze stanu "śmieszności"....do "stanu niemocy"...następny etap będzie stanem zejścia ....i zakończy się to wygwizdem a nie świstem trapowym i nie salutem a wybuchem kotła parowego...... tylko sztaby MW pełne błogiego optymizmu z dyskretną kontrolą politycznych decydentów i ich namaszczonych mundurowych klakierów dowodzą zgodnie z linią jedynie słuszną .."plują " z "MIL-WANu" notatki uzgodnień ,załączniki ,wytyczne,rozkazy .... tworzą iluzje zwaną ciągłością dowodzenia... tylko CZEGO ..ale tak już jest wierność to istota honoru wszak za tym idą pieniądze a honor bez pieniędzy to tylko choroba …..może już pora idąc śladem wojsk lądowych zaprosić sojuszników z NATO by zacumowali w Polskich portach wojennych i swymi okrętami objęli ochroną naszą przestrzeń morska i z tym związane interesy i zadania... a może amerykanom stworzyć w Ustce bazę morską i w ten sposób oni będą mieli własny port z zaopatrzeniem dla pobliskiego Redzikowa a ich morskie jednostki bojowe przy okazji zabezpieczą interesy i granicę morską Polski ....a może projekt Orłosępa nie był wcale taki owaki ... życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku

Ślązak
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:42

Naiwna wiara w plany z 2012 autora jest godna podziwu - gratulacje

Tomasz
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:06

MW powinna być zredukowana do minimum niestety nie stać nas na MW najbardziej potrzebne to wojska lądowe i lotnicze.

Smuteczek
czwartek, 2 stycznia 2020, 12:47

Jeżeli inwestujemy ciężkie pieniądze w takie programy jak Ślązak no to jak mamy sobie na to pozwolić? Jakby się skończyło marnowanie środków to i skończyłaby się bajka pod tytułem "nie stać nas"

Hektor
środa, 1 stycznia 2020, 12:18

Skoro nie stać nas (i to raczej nie przez obiektywny brak środków tylko przez kompletny brak racjonalnej gospodarki finansowej w MON) na Marynarkę Wojenną z prawdziwego zdarzenia, to nie ma innego wyjścia jak przekształcić naszą wojenną flotę na wzór irańskiego Morskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i nastawić się na morskie działania asymetryczne.

Tomek pl
wtorek, 31 grudnia 2019, 21:59

W czasie w całe zaopatrzenie będzie szło za oceanu począwszy od amunicji kończąc po armatach i czołgach także nawet jak kupimy 10 c17 to nie będziemy w stanie uzupełnić zapasów zostaje tylko woda dla tego potrzeby są takie żeby stworzyć dwie grupy lotniskowców lekkich powiedzmy na 12-16 f35b każdy po jednym niszczycielu dwuch fregatach i okręcie podwodnym. Niemcy ani francuzi nam nie pomogą A angole zachowają się tak jak przy 2 wś czyli co im się będzie opłacać. Jeśli będzie konflik to USA nie będzie narażać swoich okrętów wojennych do ochrony naszych dostaw A my będziemy musieli ryzykować bo innego wyjścia nie będzie

edek
wtorek, 31 grudnia 2019, 18:41

Dramat...niech ktoś w końcu zacznie kupować okręty dla marynarzy bo za chwile zostaną im tylko pontony.

A1amo73
wtorek, 31 grudnia 2019, 18:27

Pomnik temu, kto będzie potrafił ogarnąć cały ten burdel, ustawić priorytety na lata do przodu, i konsekwentnie je realizować. Z głową, oczywiście. Powodzenia. Tu już nie ma co krytykować, serio, tu trza trzymać kciuki, by objawił się "zbawca".

KU CHWALE WIELKIEJ POLSCE
wtorek, 31 grudnia 2019, 17:17

Aby nasza marynarka wojenna zyskała na prestiżu powinniśmy skończyć z zakupem używanych okrętów morale służacych w MW wzrosło by w trakcie ćwiczeń międzypaństwowych w ramach Nato nie odbirał by nikt naszej floty jako skansenu ------ jęsli nie okręty podwodne posiadające zdolności uderzania na daleko wysunięte cele lądowe najsensowniejsza propozycja to chyba Skorpena w pakiecie z pociskami manewrującymi to Koreańskie małe okrety podwodne Hiundaja takie same jakie zakupil tajlandczycy były by idealne na tak mały akwen jakim jest Bałtyk i były by nowe i były by czymś innym czymś czym nie operuje żadna flota na Bałtyku ofset czy kooperacja z koreańczykami też powinna dać wymierny rezultat czego przykłaem jest podwozie do Kraba. A Ślązak powinien zostać dozbrojony zyskać powinien zdolności zwalcznia okrętów nawodnych jak i podwodnych oraz solidną OPL bazującą najlepiej na efektorach wybranych dla Narwi miejmy nadzieje że będą nimi Camm-ER produkowane w kraju na licencji po pełnym transferze technologi

BUBA
wtorek, 31 grudnia 2019, 16:40

Jak to zwykle w Polsce bywa papier jest cierpliwy. I jak zawsze winnych nie ma

-CB-
wtorek, 31 grudnia 2019, 16:20

Jeżeli nawet powstanie od nowa oddzielne Dowództwo Marynarki Wojennej i zostanie przeniesione do Gdyni, to przecież najważniejsze decyzje i tak nadal będą zapadały w Warszawie. Już chyba lepiej żeby siedzieli tam na miejscu i próbowali mieć na to jakiś realny wpływ. Ale tak naprawdę to są tylko szczegóły techniczne, a od samego mieszania herbata słodsza nie będzie...

Napoleon
wtorek, 31 grudnia 2019, 16:07

Tylko że szczwany plan Siemioniaka nie zakładał, że druciarstwo z Migami wyjdzie tak szybko na jaw. Nie potrafili skalkulować ani jednego programu operacyjnego poprawnie - każdy jak jeden okazał się mocno niedoszacowany. OPL nie zjadło środków bo przeznaczymy na to 30mld czyli tyle ile planowano w 2012r. Ba! Na PMT wydamy znacznie więcej niż 91mld! Absurdalne zarzuty, że niby coś zaplanowano dobrze w 2012 roku. Prawda taka, że wcześniejsi planiści skopali swoją robotę, a gen. Duda nawet tego nie ukrywa.

Tweets Defence24