Polska bez planu ratowania Bałtyku [KOMENTARZ]

28 lutego 2021, 10:07
Zdj chemia
Fot. www.opcw.org
Reklama

Żadne polskie ministerstwo nie czuje się odpowiedzialne za zalegające na dnie Morza Bałtyckiego materiały niebezpieczne – w tym broń chemiczną. Nie ma więc jak na razie w Polsce planów, by te zagrożenia zneutralizować, a nawet nie wypracowano rekomendacji, w jaki sposób taką neutralizację w przyszłości przeprowadzić. Przebieg niedawnego posiedzenia Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej nie daje żadnych nadziei, by w najbliższym czasie coś w tej sprawie miało się zmienić.

Niedawne posiedzenie sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (GMZ) rozwiało wszelkie nadzieje na znalezienie w ciągu kilkunastu najbliższych lat sposobu na zmniejszenie zagrożenia, związanego z zatopionymi na dnie Bałtyku materiałami niebezpiecznymi – w tym broni chemicznej. Na spotkaniu, które odbyło się we wtorek 23 lutego 2021 roku w Sejmie znalazł się bowiem tylko jeden poseł (!), który zarzucił uczestniczącym w posiedzeniu ministrom brak jakiegokolwiek planu zmniejszającego zagrożenie, poza realizowaną od kilkudziesięciu lat inwentaryzacją głębin Bałtyku.

Skorzystali z tego ministrowie, którzy przy cichej akceptacji posłów (poza w/w posłem Dariuszem Wieczorkiem z Lewicy) mogli stwierdzić, że żaden z nich nie jest odpowiedzialny za to zadanie oraz że wydobyciem materiałów niebezpiecznych powinny się zająć inne państwa. Żadnego z posłów nie zainteresowało również fakt, że nie odniesiono się do większości uwag i zaleceń, jakie Najwyższa Izba Kontroli zawarła w swoim raporcie z początku maja 2020 r. pod tytułem „Przeciwdziałanie zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego”. Zresztą poza wiceministrem Infrastruktury nikt w ogóle nie odniósł się, ani nie wsparł tym istotnym dokumentem, opracowanym przecież przez najważniejszy w Polsce, konstytucyjny organ kontrolny.

Jest to o tyle dziwne, że posiedzenie sejmowej komisji GMZ z 23 sierpnia 2021 roku odbyło się dokładnie na ten sam temat – „Działań podejmowanych w celu przeciwdziałania zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego”. Punktem wyjścia w dyskusji powinien być więc najważniejszy dokument w tej sprawie, którym biorąc pod uwagę rangę – jest właśnie raport NIK, a nie opinie przedstawiane przez poszczególnych ministrów. Co dziwne, nie odniesiono się także do, wywołującej zdziwienie większości specjalistów, rezygnacji w 2020 roku z budowy wielozadaniowego statku ratowniczego, przystosowanego do usuwania skażeń chemicznych, co było m.in. związane:

  • z utratą ponad 237 milionów złotych z funduszów Unii Europejskiej (co stanowiło 85% kosztów budowy jednostki)
  • oraz zabraniem pewnego kontraktu polskiemu przemysłowi stoczniowemu (który miałby zabezpieczone w ten sposób dodatkowe miejsca pracy).

Oczywiście teoretycznym utrudnieniem w takiej dyskusji mógł być fakt, że posiedzenie było prowadzone z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej, jednak pozwalało to przecież na porozumiewanie się na odległość. Na posiedzeniu było kworum (a więc co najmniej jedna trzecia posłów komisji GMZ – czyli minimum sześć osób), ale posłowie partii opozycyjnych ( w tym przewodniczący komisji Poseł Marek Sawicki z PSL) nie wykorzystali sytuacji, by dobitnie wykazać, że w pracach mających na celu neutralizację zagrożeń w Bałtyku nic tak naprawdę nie zrobiono. A mieli do tego okazję, ponieważ w posiedzeniu uczestniczyli reprezentanci aż czterech ministerstw (Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska) oraz Marynarki Wojennej.

Przy takiej, milczącej akceptacji, stanowisko przedstawione przez Podsekretarza Stanu Ministerstwa Infrastruktury - Grzegorza Witkowskiego stało się w pewien sposób wspólnym stanowiskiem rządu i Sejmu RP - bez jakichkolwiek rekomendacji na przyszłość. Ze stanowiska tego wynikało wyraźnie, że w Polsce nikt tak naprawdę nie czuje się odpowiedzialny za materiały niebezpieczne, zalegające na dnie Bałtyku na wodach terytorialnych i w wyłącznej, morskiej strefie ekonomicznej.

image
Fot. www.opcw.org

Minister Witkowski wyraźnie stwierdził, że „brak jest jednoznacznie przypisanej odpowiedzialności konkretnego organu administracji publicznej, który powinien być podmiotem wiodącym przy realizacji działań dotyczących zatopionych w polskich obszarach morskich zatopionych materiałów niebezpiecznych” (pomimo, że z w/w raportu NIK wynikało co innego).

Organa Administracji Morskiej odpowiadają za: „kwestie związane z bezpieczeństwem żeglugi i podejmują działania mające na celu weryfikację, czy na obszarach tras żeglugowych nie znajdują się przeszkody mogące stanowić niebezpieczeństwo dla żeglugi. A więc prowadzą one badania warunków żeglowności torów wodnych, kotwicowisk i innych użytkowych akwenów, a także wyznaczają parametry bezpiecznej głębokości dróg wodnych”.

Grzegorz Witkowski - Podsekretarz Stanu Ministerstwa Infrastruktury

Według ministra Witkowskiego, organa Administracji Morskiej odpowiadają przede wszystkim za bezpieczeństwo żeglugi tras żeglugowych a nie całego akwenu, jak również za ochronę środowiska, ale tylko w przypadku zanieczyszczaniu morza przez statki na polskich obszarach morskich lub przez statki pod polską banderą poza tymi obszarami. Mówiąc krótko Administracja Morska nie poczuwa się do odpowiedzialności za historyczne zanieczyszczenia środowiska morskiego związanych z zatopioną w polskich obszarach morskich bronią konwencjonalną, chemiczną i wrakami.

„Administracja Morska jest odpowiedzialna za ochronę środowiska morskiego w rozumieniu przepisów ustawy o zanieczyszczaniu morza przez statki… Przepisy te stosuje się do statków znajdujących się w polskich obszarach morskich oraz statków o polskiej przynależności, znajdujących się poza granicami tych obszarów w celu zapewnienia, że statki te nie powodują zanieczyszczenia…. Organy Administracji Morskiej są właściwe jedynie w kwestii ochrony środowiska morskiego przed zanieczyszczeniem wskutek bieżącego korzystania z morza, co jednoznacznie wyklucza właściwość w zakresie obiektów i zanieczyszczeń spoczywających na dnie morskim.”

Grzegorz Witkowski - Podsekretarz Stanu Ministerstwa Infrastruktury

Co ciekawe działaniami związanymi ze zwalczaniem zagrożeń na morzu związanych z ochroną środowiska ma się według Ministerstwa Infrastruktury zajmować służba SAR, „która jest cały czas szkolona i odpowiednio doposażana tak, aby być w pełni gotowości w przypadku zaistnienia sytuacji związanych z ewentualnym rozlewem na powierzchni morza substancji ropopochodnych w polskich obszarach morskich”. Nikt z posłów nie zwrócił uwagi, że w ten sposób przedstawionej definicji nie ma wspomina się o skażeniach chemicznych, jak również, że obecne wyposażenie polskiej służby SAR nie pozwala na działanie zgodnie z czasowymi standardami międzynarodowymi. To właśnie dlatego zaplanowano budowę nowej wielozadaniowej jednostki SAR, która miała według NIK „zapewnić podjęcie akcji zwalczania rozlewów olejowych w ciągu ośmiu godzin od ogłoszenia alarmu na 97% polskich obszarów morskich” (a nie 53% jak obecnie). Z budowy tego statku jednak zrezygnowano, a więc problem pozostał.

Na przeszkodzie w podjęciu skutecznych działań, mają stać według Ministerstwa Infrastruktury ogromne koszty operacji oczyszczania na całych polskich obszarach morskich, oszacowane dla potrzeb NIK na około półtora biliona złotych. Oparto się przy tym na kosztach podobnych operacji, np. podczas modernizacji toru wodnego Szczecin – Świnoujście.

Brak odpowiedzialnego za materiały niebezpieczne, a więc brak inicjatyw

Brak planu działań w sprawie zalegających na dnie Bałtyku materiałów niebezpiecznych był tłumaczony w czasie posiedzenia komisji GMZ głównie w standardowy, wykorzystywany od wielu lat sposób, że: „jest to zagadnienie złożone, interdyscyplinarne, międzynarodowe, specjalistyczne. Dlatego wymaga wielopłaszczyznowej współpracy członków wspólnoty międzynarodowej, a także wielu resortów i podmiotów na terenie Rzeczypospolitej Polskiej”. Nie zauważonym przez posłów problemem jest jednak to, że od kilkudziesięciu lat, takiej współpracy, zakończonej jakimiś konkretnymi wnioskami, nie udało się nawiązać.

image
Fot. www.opcw.org

Nie powinno być też jakimkolwiek pocieszeniem, że w ostatnich latach były i są wdrażane różne krajowe i międzynarodowe programy badawcze, ponieważ mają one na celu tylko „analizę zagrożenia oraz przeprowadzenie oceny ryzyka, aby zweryfikować wpływ na społeczeństwo i środowisko oraz przedstawić propozycję działań możliwych do wdrożenia z punktu widzenia specjalistycznego, technologicznego i finansowego”. Co więcej, żaden z tych programów nie zakończył się spełnieniem tych wszystkich celów, a najwyżej jednym z nich – i nigdy wskazaniem propozycji działań neutralizujących zagrożenie.

Zauważył to zresztą sam minister Witkowski, który stwierdził, że pomimo wielu lat współpracy na różnych forach międzynarodowych:

  • niestety nie zostały wypracowane formalne rekomendacje dla państw regionu Morza Bałtyckiego”;
  • na forum międzynarodowym, a także w regionie Morza Bałtyckiego brak jest konsensusu w zakresie najlepszego, najbezpieczniejszego i najefektywniejszego sposobu neutralizacji zanieczyszczeń pochodzących z zalegających w morzu wraków oraz broni chemicznej”;

Jeżeli jakiś sposób działania okazuje się nieskuteczny to powinno się ten sposób zmienić. Z wypowiedzi przedstawiciela Ministerstwa Infrastruktury wynika jednak zupełnie co innego.

Z jednej strony mówi się, że „pozyskane w trakcie tych prac badawczych dane „poszerzyły wiedzę w zakresie miejsc zalegania materiałów niebezpiecznych” jednakże dodaje się, że „nie w zakresie ilości i jakości zalegających odpadów”. Oznacza to, że te wieloletnie i kosztowne działania były faktycznie źle prowadzone, ponieważ nie pozwalają ocenić stanu zagrożenia. Potwierdził to zresztą minister Witkowski stwierdzając, że „na chwilę obecną nie da się przewidzieć, jakie skutki ekologiczne i gospodarcze może mieć uwolnienie się materiałów niebezpiecznych do środowiska morskiego. Danych jest zbyt mało aby moc prognozować skalę zagrożenia”. Dlaczego tych danych jednak nie zebrano, nikt nie wyjaśnił.

Czekanie na cud

W całym posiedzeniu komisji GMZ problemem wcale nie było to, że nikt do niczego się nie przyznaje, ale że nikt nie podejmuje działań by tą sytuację zmienić. Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury oczywiście zapewniał, że nie chodzi tu o „przerzucaniu się gorącym kartoflem pomiędzy instytucjami i resortami”, ale obecne działanie poszczególnych ministerstw jest właśnie takim „przerzucaniem kartofla”. Każde z nich przedstawia bowiem swój punkt widzenia na temat braku odpowiedzialności za cały problem, wskazuje na konieczność współpracy między resortami jak również na konieczność zrzucenia odpowiedzialność za oczyszczenie polskiej części Bałtyku na inne państwa.

Jak jednak te wnioski zrealizować z wystąpień poszczególnych resortów nie wynika. Jeżeli więc Minister Infrastruktury wskazuje, że „kwestią kluczową, stanowiącą fundament dla właściwej realizacji działań związanych z zaleganiem w obszarach morskich RP materiałów niebezpiecznych, jest jednoznaczne i precyzyjne określenie w przepisach prawa zakresu odpowiedzialności poszczególnych organów administracji publicznej”, to powinien również wyjaśnić, dlaczego do chwili obecnej tego nie zrobiono, a przynajmniej za okres od 2015 roku. Posłowie zresztą również nie wymusili takiej odpowiedzi.

By rozwiązać ten problem Ministerstwo Infrastruktury doprowadziło jedynie do powołania, na drodze zarządzenie Prezesa Rady Ministrów, międzyresortowego zespołu ds. zagrożeń wynikających z zalegających w obszarach morskich RP materiałów niebezpiecznych, który ma m.in. wskazać podmiot wiodący w tej sprawie. To co więc można było zrobić na jednym posiedzeniu rządu, teraz będzie robione miesiącami przez specjalny zespół składający się głównie z ministrów. I tak: raport NIK opublikowano w maju 2020 r., zarządzenie Prezesa Rady Ministrów zostało opublikowane 27 października 2020 roku i weszło w życie z dniem 1 stycznia 2021 roku.

Po 10 miesiącach od opublikowania raportu NIK jest to jedyny, konkretny krok na drodze do unormowania sytuacji. Jednak o dotychczasowych efektach pracy tego międzyresortowego zespołu, a nawet o jego planach, na posiedzeniu sejmowej komisji GMZ nie poinformowano i nikt się tym nie zainteresował.

Wiadomo jedynie, że w skład zespołu wejdzie m.in. Szef Kancelarii Premiera, Minister Obrony Narodowej, ministrowie właściwi do spraw wewnętrznych, aktywów państwowych, energii, gospodarki wodnej, gospodarki, rybołówstwa, klimatu, szkolnictwa wyższego, środowiska, zdrowia. Zamiast więc powoływać komisję można by było po prostu wprowadzić odpowiedni punkt do porządku obrad Rady Ministrów z udziałem zaproszonych instytucji i wojewodów: Pomorskiego i Zachodnio-Pomorskiego.

Podobne wnioski można było wyciągnąć z wystąpienia Marcina Przydacza, Podsekretarza stanu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który stwierdził, że działania MSZ koncentrują się na:

  • „na zwiększaniu świadomości międzynarodowej dotyczącej zagrożeń” związanych z zatopionymi na dnie Bałtyku materiałami niebezpiecznymi;
  • na poszukiwaniu „możliwych rozwiązań w układzie dwu i wielostronnym”;
  • na „motywowani naszych partnerów międzynarodowych

Tylko poseł Grzegorz Wieczorek z Lewicy zapytał się o konkretne efekty tych działań poza tymi, które osiągnięto już wcześniej (np. poza wymianą informacji o zatopionych materiałach niebezpiecznych). I rzeczywiście jeżeli minister Przydacz zaznacza, że na formach międzynarodowych: „opowiadamy się za przygotowaniem pełnej dokumentacji na temat zatopionej broni chemicznej, ponieważ jej brak uniemożliwia, lub znacząco utrudnia zlokalizowanie miejsc, gdzie była zatapiana i gdzie się znajduje”, to powinien wyjaśnić również, jakie są skutki tych działań. Byłoby to jednak trudne, ponieważ żadna z tych inicjatyw nie zakończyła wypracowaniem jakiegokolwiek sposobu neutralizacji zagrożeń.

image
Fot. www.opcw.org

Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie podjęło też skutecznych kroków mających doprowadzić do przejęcia odpowiedzialności za zatopione materiały niebezpieczne przez państwa, które w ten sposób się tych materiałów pozbywały. A przecież poszczególne resorty od wielu lat wskazują, że to nie Polska topiła amunicję i broń chemiczną, tak więc to nie Polska powinna ją usuwać. Opinia ta znalazła się zresztą w wystąpieniu ministra Witkowskiego, który stwierdził, że „chyba broń chemiczna nie znalazła się w Bałtyku w 2015 roku”.

Na posiedzeniu komisji GMZ przypomniano także, że „Polacy tam nie zatapiali tej broni, ale Niemcy, Rosjanie i alianci”. Z kolei poseł Kacper Płażyński z PIS-u zaproponował, by wykorzystać przepisy międzynarodowe i zwrócić się do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej powołanej na bazie konwencji o zakazie broni chemicznej CWC z 13 stycznia 1993 roku, aby za jej sprawą doszło do porozumienia z państwem, które broń chemiczną w Bałtyku porzuciło lub jest winne, że ta broń się tam znalazła, by ta broń została usunięta na koszt tego państwa.

Jednak jak dotąd nikt takiego rozwiązania na świecie nie zrealizował i takiego zwrotu kosztów nie otrzymał - w tym również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. A broń chemiczna w Bałtyku nadal rdzewieje i ewentualne skażenie polskich obszarów morskich dotknie Polski, a nie innych krajów. Zauważył to poseł „Lewicy” Dariusz Wieczorek, który stwierdził, że w wyjaśnieniach poszczególnych resortów „nie ma żadnej wizji, koncepcji, co z tym fantem zrobić”.

W czasie spotkania komisji GMZ przypomniano, że Komisja Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku HELCOM wskazała w 2008 roku na cztery sposoby rozwiązania problemu z materiałami niebezpiecznymi na dnie Bałtyku:

  • można je zlokalizować i wysadzić na dnie morza, na miejscu
  • można je zabezpieczyć
  • można je zneutralizować po wydobyciu na powierzchnię
  • można nic nie robić.

Posiedzenie sejmowe z 23 lutego wyraźnie wskazuje, że Polska jest za czwartą opcją. Dodatkowo widać, że w podjęciu konkretnych kroków na drodze do fizycznej neutralizacji zagrożeń związanych z pozostającymi na dnie Bałtyku materiałami niebezpiecznymi stoją tak naprawdę cztery czynniki:

  • nieświadomość powagi zagrożenia;
  • brak poczucia odpowiedzialności za to co się stanie w przypadku ewentualnej katastrofy działając według zasady „po nas choćby potop”;
  • brak wystarczającej wiedzy wśród posłów (o czym świadczy stwierdzenie jednego z posłów, że nauka nie zna sposobów żeby wydobyć broń chemiczną z Głębi Gdańskiej, a więc z głębokości „110-120 m”);
  • oraz brak realizmu geopolitycznego (nikt nie zastanawia się np., jak zmusić Federację Rosyjską do usunięcia amunicji z Głębi Gdańskiej, a takie stanowisko przedstawia duża część posłów).
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 105
Reklama
Hiszpan9
piątek, 19 marca 2021, 14:45

Nie wykorzystać środków unijnych na likwidację np. leżących pod wodą gazów bojowych to jest zbrodnia ...

kd12
środa, 10 marca 2021, 13:51

Skoro nasi sąsiedzi i ich powiernicy mają kasę na dokończenie NS2, to tym bardziej wreszcie powinni posprzątać Bałtyk po sobie

Andrettoni
środa, 10 marca 2021, 03:53

A kto te materiały zatopił? Niech nam zapłacą odszkodowanie to będzie kasa na wszystko, nawet na sprzątanie cudzego bałaganu.

Jabadabadu
poniedziałek, 8 marca 2021, 19:33

Popatrzmy na sprawę szerzej. Już od dobrych kilkudziesięciu lat Polska nie ma planu na ratowanie Polski, a co dopiero mówić o jakimś tam Bałtyku, nad którym znaleźliśmy się chyba przez przypadek lub złośliwość losu. Od dawna dostęp do morza był źródłem bogactwa i prosperity. W Polsce to tylko kłopot, a polskie "elyty" myślą raczej jak napelnić koryto (własne, naszym kosztem, tu i teraz) i nie pozwolić się od niego odciąć. A jakiś tam Bałtyk to rzecz zupełnie zbędna i niechciana. To może odstąpmy całe Pomorze komuś, kto potrafi to zagospodarować? Nicht war?

hermanaryk
czwartek, 4 marca 2021, 07:49

To, że "nikt nie zastanawia się np., jak zmusić Federację Rosyjską do usunięcia amunicji z Głębi Gdańskiej", nie świadczy o BRAKU realizmu politycznego. Świadczy właśnie o REALIZMIE politycznym. Rosję, panie komandorze, bardzo trudno (a właściwie nie sposób) do czegokolwiek zmusić. Dziwne, że pan o tym nie wie.

PPP
środa, 3 marca 2021, 14:59

Najlepiej jakby za to co zalega na dnie Bałtyku czuli się odpowiedzialni sprawcy czyli Niemcy i Rosja. To nie polskie ministerstwa zanieczyściły Bałtyk na miłość Boską.

merlin
środa, 10 marca 2021, 17:46

ale to nie Niemcy topili broń chemiczną tylko Polacy, Brytyjczycy i Rosjanie. To może tak odrobinę przyzwoitości?. Można było inaczej dezaktywować amunicje chemiczną. Ale się nie chciało, nie chciało się też myśleć. I nie chce się teraz.

franek
czwartek, 25 marca 2021, 22:45

Nie bredź merlin - Zdaniem naukowców na dnie morza bałtyckiego leży ok. 50 tys. ton amunicji chemicznej. – To środki drażniące, m.in. iperyt, adamsyt, związki arsenu, ale także biały fosfor i tabun – mówi dr Jacek Bełdowski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie. Biały fosfor znajdował się w bombach zapalających, którymi alianci zbombardowali ośrodek w Peenemunde, część z nich wpadła do morza. Z kolei tabun pod koniec wojny został zatopiony przez Wehrmacht. Do wody wyrzucono też puszki z kwasem pruskim (cyklon B). Na dnie spoczęły bomby lotnicze z gazem trującym, miny, pojemniki i granaty. – Poniemiecka broń chemiczna była zatapiana przez Rosjan do 1947–1948 roku, chociaż i później zdarzały się takie przypadki – mówi kmdr. por. Jacek Fabisiak z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Zdaniem ekspertów istnieją poszlaki, że armia sowiecka także w późniejszych latach topiła broń chemiczną, tym razem pozbywając się nadwyżek ze swoich magazynów.

BadaczNetu
środa, 3 marca 2021, 09:22

Większość typów BŚT które były używane w czasie WW2 miała niską trwałość i do tej pory uległa rozkładowi. W zasadzie jedynym który jest jeszcze niebezpieczny jest iperyt. Jest on jednak cięższy od wody więc nie wypłynie, a po rozszczelnieniu zbiorników dość szybko ulega hydrolizie. Jedynym realnym zagrożeniem jest wyłowienie czegoś przez rybaków. W znanych miejscach zatopienia BŚT jest zakaz połowów, natomiast miejsca nieznane i tak nie zostaną sprzątnięte, bo nikt ich nie znajdzie.

Dorka
piątek, 5 marca 2021, 14:53

Słusznie, jest sporo literatury na ten temat. Z tego też powodu, zatopionej broni chemicznej nie wydobywają z Bałtyku inne państwa. Innym problemem jest to, że inne Państwa tego nie robią a jedynie co do zasady monitoruja.

anty 500-
środa, 3 marca 2021, 09:13

cytuję: "Z kolei poseł Kacper Płażyński z PIS-u zaproponował, by wykorzystać przepisy międzynarodowe i zwrócić się do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej powołanej na bazie konwencji o zakazie broni chemicznej CWC z 13 stycznia 1993 roku, aby za jej sprawą doszło do porozumienia z państwem, które broń chemiczną w Bałtyku porzuciło lub jest winne, że ta broń się tam znalazła, by ta broń została usunięta na koszt tego państwa." jedyna rozsądna propozycja Wydaje się jedyna rozumna opcja albo wejść w porozumienia z czynnikami posiadającymi mozliwości w ratowaniu sytuacji po zaistnieniu chemicznego zagrożenia.

P.M.
wtorek, 2 marca 2021, 18:09

Proszę wyjaśnić: za oczyszczenie Polskiego Bałtyku z pozostałości wojennych odpowiada spadkobierca III Rzeszy - RFN. Ciągłe powtarzanie nieprawdy: "to Polska ma wydać ogromne kwoty na tego typu prace" - nie zmienią faktów historyczno- prawnych, i o tym polscy redaktorzy powinni pisać. Ba - Pecunia non olet i pisze się nieprawdę

Tadziu
wtorek, 2 marca 2021, 18:09

Po zakończeniu Elbląga problem zniknie cały FAK pójdzie na Szwecję

lol
poniedziałek, 1 marca 2021, 12:33

Niech producenci tej broni (Szkopy) oraz ci co zatopili (Ruskie) zapłacą. O tej tykającej bombie ekologicznej wiadomo od 70 lat i co zrobiono?

Herr Wolf
poniedziałek, 1 marca 2021, 12:15

Najlepiej starszym rencistom w zimę drona do komina wysłać bo mają 1200 renty i opowiadać o smokach..

Łukasz
poniedziałek, 1 marca 2021, 11:41

"Z kolei poseł Kacper Płażyński z PIS-u zaproponował, by wykorzystać przepisy międzynarodowe i zwrócić się do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej powołanej na bazie konwencji o zakazie broni chemicznej CWC z 13 stycznia 1993 roku, aby za jej sprawą doszło do porozumienia z państwem, które broń chemiczną w Bałtyku porzuciło lub jest winne, że ta broń się tam znalazła, by ta broń została usunięta na koszt tego państwa." jedyna rozsądna propozycja

Jakub
wtorek, 2 marca 2021, 06:49

I właśnie tak trzeba

lech
poniedziałek, 1 marca 2021, 11:37

zorganizować wycieczki to zwiedzający te wraki zabiorą wszystkie resztki,niewybuchy,złom ze sobą do domu i Bałtyk będzie czysty

Paranoid
poniedziałek, 1 marca 2021, 10:07

Łatwiej jest chyba wydawać pieniądze w NCBIR na fantazje (np. hyperloop, tak, taki projekt sfinansowano za kilka mln PLN a co ...), niż wykonać działania realne. Czyszczenie Bałtyku po Niemcach czy Rosjanach to nie brzmi dobrze wstając z kolan, więc po co się tym zajmować. A to, że zrobią to za nas inni to chyba nikt w to realne nie wierzy. Dobra zmiana wyliczyła reparacje i chyba jak na razie na tym się skończyło ...

nietoksyczne myślenie
poniedziałek, 1 marca 2021, 09:27

Głupszych rzeczy dawno nie czytałem. Tak się składa że największe miejsca zatopienia broni chemicznej nie znajdują się nawet w polskich granicach morskich, a większości tych miejsc nawet dokładnie nie znamy. Domaganie się od naszego rządu że zajmie się sprzątaniem Bałtyku np. koło Borholmu to mrzonki na poziomie natarczywego dziecka z naklejką eko na czole.

Mark24
wtorek, 2 marca 2021, 19:02

Przeczytał artykuł - ale nie zrozumiał... Mowa o polskich obszarach morskich. Jak będziesz latem w Bałtyku pływał i poczujesz tą chemię uwolnioną z przerdzewiałej beczki - powodzenia wtedy, będzie już za późno...

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 08:57

Zlikwidować trzeba. To wiadomo. Nie wiem jednak czemu polskie ministerstwa miały czuć się odpowiedzialne za bałagan, który zrobili Rosjanie na spółkę z Niemcami?

Herr Wolf
poniedziałek, 1 marca 2021, 08:37

No ale łatwiej staruszkom co mają 1200zl renty w zimę drona do komina wysłać i opowiadać o smokach....

wawelsko - mazowiecki smog
poniedziałek, 1 marca 2021, 12:57

Wysyłanie drona do komina, albo zakazy używania grilla to raczej pomysły niektórych "wyemancypowanych" samorządów.

BadaczNetu
poniedziałek, 1 marca 2021, 00:51

Główne miejsca zatopienia broni chemicznej w Bałtyku znajdują się poza polskimi wodami, na wschód od Bornholmu i w Głębi Gotlandzkiej. W pobliżu Polski znajduje się tylko jedno, niewielkie składowisko w Głębi Gdańskiej, realna ilość broni chemicznej która tam spoczywa jest nieznana, ale prawdopodobnie jest to niewielka część całego ładunku który miał ok. 60t. Od lat prowadzone są badania i jakkolwiek stwierdzono wycieki różnych substancji, to nie stanowiły one nigdy zagrożenia. Większość BŚT jest cięższa od wody i nawet w przypadku rozszczelnienia zbiorników nie wydostanie się na powierzchnię. Poza tym ulegają one rozkładowi, w większości na substancje zupełnie nieszkodliwe. Wg. niektórych badań, większość BŚT została zatopiona w cienkościennych metalowych pojemnikach, które prawdopodobnie dawno już przerdzewiały.

wert
niedziela, 28 lutego 2021, 22:37

Polska została wystarczająco poszkodowana przez dwie światowe wojny więc NIE MY jesteśmy adresatem, chyba ze to sfinansują. Tyle że to bardzo wątpliwe. Należy więc się przygotować TYLKO na zamkniecie strefy a jak winowajcom zwisa niech "dobro" płynie do ich brzegów

Herr Wolf
poniedziałek, 1 marca 2021, 12:12

Na własne życzenie..

wert
wtorek, 2 marca 2021, 16:12

rekord. Nie powiem czego bo nie przejdzie

Racjonalista
niedziela, 28 lutego 2021, 20:54

A dlaczego to my mamy mieć plan? To niemieckie "zabawki" zatopione tam przez Rosjan. Więc problem jest niemiecko-rosyjski 50/50. Niech oni to sprzątają, albo posprzątać i wystawić im faktury.

merlin
środa, 10 marca 2021, 17:47

Polacy też topili i Brytyjczycy, więc widzisz problem jest szerszy.

Herr Wolf
poniedziałek, 1 marca 2021, 08:37

Najlepiej oddać im wybrzeże i wtedy problem znika..!

Czesław
niedziela, 28 lutego 2021, 23:32

A choćby dlatego że ten szajs w dużej mierze może wylądować na polskich plażach.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:01

Powolutku. Że zagrożenie jest, to fakt. Że trzeba je sprzątnąć fakt niezaprzeczalny. Tylko, że przy okazji owego sprzątania należy wydębić kasę od tych, dzięki którym zagrożenie jest. Tym bardziej, że ich samych także zagrożenie to dotyczy.

Gar
niedziela, 7 marca 2021, 10:35

A ten statek który miał powstać w polskich stoczniach to nie był takim wydębieniem kasy? Może trzeba jeszcze wydębić kasę na jego funkcjonowanie i dawać. Miejsca pracy przy budowie i funkcjonowaniu i utylizacji. Za wszytko płaci unia która domaga sie zwrotu kasy od Rosji (nie ważne nawet czy skutecznie) a u nas cała infrastruktura a jak coś zagrozi naszym wybrzeżom to przynajmniej będziemy mieli to czym sprzątać.

lol
poniedziałek, 1 marca 2021, 12:35

Tak, ale nie zmienia to faktu, że należało by pozwać Niemcy, Rosję etc przed Trybunałem w Strasburgu o środki na neutralizację tego zagrożenia. A co do polskich plaż - Bardziej przechlapane ma Dania, Szwecja, Finlandia, kraje Bałtyckie.

Herr Wolf
czwartek, 4 marca 2021, 12:44

A usa za Japonię Koreę Wietnam i 150 innych konfliktów i ich pozostałości!!!

Grom
piątek, 5 marca 2021, 12:12

Mowa jest o naszym wybrzeżu. I nie musisz bronić tu rosyjskiego interesu . USA nie zostawiło śmieci na Bałtyku a ruscy z Niemcami tak . I to oni powinni zapłacić za utylizację tego

TS
niedziela, 28 lutego 2021, 20:31

Smutna prawda Jak się wydarzy tragedia to tradycyjnie wtedy będziemy budować

BadaczNetu
poniedziałek, 1 marca 2021, 08:23

Jak nikt nie będzie tam nurkował, żeby pogrzebać w śmieciach, to nic się nie stanie. BŚT są cięższe od wody więc nie wypłyną.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:03

Niezupełnie. Już były na naszych plażach przypadki poparzenia Iperytem.

BadaczNetu
wtorek, 2 marca 2021, 00:25

Tak, były takie przypadki prawie 70 lat temu.

misiek
niedziela, 28 lutego 2021, 20:28

A może tytuł artykułu powinien być zatytułowany Niemiecki rząd czuje się odpowiedzialny za 2 wojnę i zalegające śmieci na dnie morza i posprząta Bałtyk. Jak łowić dorsza na naszych wodach to wiedza ale swoje brudy posprzątać to już się nie da.

Peter
niedziela, 28 lutego 2021, 20:42

Te brudy do Bałtyku powrzucali Sowieci po uzgodnieniach z Anglikami i Amerykanami. Zresztą podobnie zawalone jest Morze Północne i nie tylko... Mimo wszystko po to płacimy rządowi, żeby zastanawiał sie nad takimi problemami, jak broń chemiczna na dnie morza w naszej strefie.

Lolo
poniedziałek, 1 marca 2021, 09:12

Bron byla niemiecka, wrzucali sowieci. Niech sie zajma tym 50/50. Z jakiej racji mamy wywalic 50mln srodkow wlasnych i placic za utylizacje? Jesli niemcy wszystko pokryja, to nie ma problem. Oczywiscie ich stac tylo na piekne, nic nie znaczace slowka.

Patryk
niedziela, 28 lutego 2021, 20:12

Chyba wszyscy z komentujących skupili się na szukaniu właścicieli tych zanieczyszczeń zalegających w Bałtyku. Nie znalazłem w komentarzach żadnego, który zwróciłby uwagę na niewykorzystaną szansę dla naszego przemysłu stoczniowego. Unia chce w 85% sfinansować budowę specjalistycznego statku, budowę w naszych stoczniach i przez naszych ludzi. Czyli moglibyśmy mieć zajęcie dla stoczni, dla pracowników oraz zdobywalibyśmy doświadczenie (zakładam, że byłaby jakaś nauka z tej produkcji). Przecież mam zbudować fregaty dla Marynarki, więc taki stateczek od skażeń do machniemy raz dwa.

asdf
poniedziałek, 1 marca 2021, 10:50

dlaczego mamy ponosic nawet te 15% kosztow? budowa statkow to najmniejszy problem kto zaplaci za utylizacje ktora bedzie kosztowala krocie?

Patryk
poniedziałek, 8 marca 2021, 19:57

Idąc twoim tokiem myślenia, to nie opłaca się nic budować, a tym bardziej kupować za granicą, bo przecież trzeba będzie płacić za utylizację. Kuriozalne wytłumaczenie chwalące nicnierobienie i brak jakichkolwiek działań.

Na TVP i RadioM zawsze będzie
niedziela, 28 lutego 2021, 23:19

Dokładnie, nie wspominając o tym że mając na stanie potem taką wyspecjalizową jednostkę/ki i pewne doświadczenie można na tym w przyszłości zarobić grube pieniądze bo do sprzątnięcia są toksyczne odpady nie tylko z Bałtyku. Ale nie lepiej kasę wywalać na swoją propagandę i oczekiwać cudu...

lol
niedziela, 28 lutego 2021, 22:00

Pewnie dlatego ze, takich niewykorzystanych szans namarnowano w Polsce juz tyle ze, staly sie powszednie i niejako normalne. W zwiazku z czym malo kto sie do tego odnosi czy zwraca uwage obecnie (niestety).

MateuszS
niedziela, 28 lutego 2021, 19:47

No tak. Na tym samym kadlubie można by było zrobić okręt szpitalny. Ale co tam. PS Tak uważam, że powinniśmy mieć taki okręt- nie ' bo pandemia ' tylko bo pomoc humanitarna. I tak uważam, że można by było go zrobić ' zrzutką 'różnych państw. I utrzymywać go wspólnie. A i na pandemi by się sprawdził.

Zorro
niedziela, 28 lutego 2021, 18:39

Dotychczasowe państwa polskie po 1918 nie dorosły ani do Bałtyku, ani do Śląska. Pcim mentalny. Czekamy na rząd/ państwo, z którym możnaby się utożsamić.

kołalsky
niedziela, 28 lutego 2021, 23:07

Ten cud się nie zdarzy. Mamy armie polityków i urzędników którzy "walczą" o własny raj na ziemi a nie o "abstrakcyjne" państwo. Zresztą te "elity" wywodzą się ze społeczeństwa - nie zostali podrzuceni przez "obcych".

kmdr
niedziela, 28 lutego 2021, 18:38

"Polska bez planu ratowania Bałtyku" mam pytanie dlaczego to Polska ma mieć plan?Liczba materiałów niebezpiecznych do ilości wody problemy jak będą to lokalnie.I lepiej czekać i reagować i sprzątać na bieżąco niż całość naruszyć i wywołać lawinę.Przydał by się plan ratowania ale Zgierza i ogarnięcia tego co na Borucie i po Borucie i zostało.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:06

Bo Polska powinna mieć taki plan i zarobić na tym planie jeszcze.

kmdr
wtorek, 2 marca 2021, 01:27

Zarobić?U Nas się jeszcze dokłada do koncertów Madonny.Ruszą z to z dna i dopiero będzie cyrk, niech się to rozszczelni w swoim tempie i wtedy reagować.Cześć straci swoje właściwości,cześć przereaguje ze słoną wodą i tym co w niej jest np. fosforany i azotany( pozdrowienia dla Rafała), cześć wypłynie na powierzchnię i na plaże ,a na pewno wszystko się rozcieńczy. Tak będzie najlepiej.

ADAM
niedziela, 28 lutego 2021, 18:32

niemcy , rosjanie, anglicy i amerykanie niech się zrzucą i wykonają!!!

Kazik
niedziela, 28 lutego 2021, 18:14

Do wszystkich mądrych, mówiących że to nie nasza broń i to nie Polska powinna się tym martwić: jeśli te substancje przedostaną się do wody, to będzie przede wszystkim nasz problem. A że przy okazji Niemcy też oberwą to marna pociecha. Domagając się od Niemców by się tym zajęli, będziemy czekać kolejne kilkadziesiąt lat, w czasie których co ma się wydostać to się wydostanie i skazi Bałtyk, po czym Niemcy powiedzą: no ale teraz to cała ta akcja już nie ma sensu, bo już się Bałtyku skazić bardziej nie da i Polska ma spadać na drzewo. I na tym się skończy cała ta spychologia. Najpierw usunąć, a potem domagać się zwrotu kosztów.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:08

Niezupełnie. Należy usuwać z jednoczesnym zwrotem kosztów. Jak się będziesz domagał zwrotu po zrobieniu roboty, to zobaczysz figę z makiem.

zeus89
poniedziałek, 1 marca 2021, 08:41

Taaaa zwrotu kosztów. Nooo bo Niemcy tacy skorzy to wyrównywania rachunków.

fre
niedziela, 28 lutego 2021, 17:17

Należy powołać Polski rząd prawdziwy wtedy znajdzie się plan ale to na wszystko.

ggg
niedziela, 28 lutego 2021, 16:30

Niech zapytają Węgrów jak to zrobić. Wielkie Trójmorze, które nie umie posprzątać w 70 lat po wojnie.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:10

Zapomniałeś dodać, że dotyczy to syfu, który zostawili Niemcy z Ruskimi na spółkę.

Bosman
niedziela, 28 lutego 2021, 16:26

Czytając niektóre głupawe komentarze jak na przykład że to nie nasz problem bo inni to zrobili, to nie dziwię się , że i mamy też takie durne władze.Jacy wyborcy tacy i ich przedstawiciele. Później pojedzie taki delikwent na plażę , wejdzie do wody i będzie gorzko tego żałował , może i całe życie, albo zje taką zatrutą rybkę.Niestety trzeba temu zagrożeniu przeciwdziałać i to powinno być ważniejsze niż wszystkie Orki i Mieczniki razem wzięte. Dlatego Ratownik czy jakiś tego typu okręt musi zostać zbudowany by mógł przeciwdziałać tego tupu zagrożeniu.Nie wiem jak można prawnie wyjść z rozwiązaniem tego problemu, może trzeba patronatu samego prezydenta, ale niebezpieczeństwo jest „tu i teraz” i tak jak usuwa się niewybuchy i niewypały tak marynarka wojenna musi zająć się tym/ nie wiem czy sama czy ma to robić wspólnie z innymi służbami mając rolę wiodącą/ ,ale pieniądze tu wydane przynajmniej nie będą zmarnowane , jeżeli te świństwo co leży na dnie tak blisko naszych plaż zostanie bezpiecznie usunięte.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:19

Odnoszę wrażenie, że większość komentujących nie ma nic przeciwko budowie Ratownika. Ja także nie mam. Mam natomiast poważne wątpliwości co do tego, kto powinien zapłacić za to, co on będzie robił. Bo coś mi się widzi, że niekoniecznie powinniśmy robić to my. Żeby podkręcić ostrość. Jak ktoś ci wywiezie wywrotkę ze śmieciami na twoją posesję, obowiązek usunięcia tych śmieci spoczywa na tobie rzecz jasna. Z tym tylko, że jedynie idiota nie zaskarżyłby do sądu cywilnego jegomościa od wywrotki.

Luke
niedziela, 28 lutego 2021, 15:43

Niemcy I rosjanie powinni posobie posprzetac!

lech
środa, 10 marca 2021, 17:48

No i Polacy, którzy tak gorliwie topili broń chemiczna. A o tym już nie chce się pamiętać.,

Honker Haker
niedziela, 28 lutego 2021, 15:40

Znowu pokutujące u nas przyzwyczajenie, że jeśli czegoś nie widać to znaczy że tego nie ma. Partia rządząca zawierza miasta opatrzności Bożej (autentyczny przypadek z mojego województwa) zamiast cokolwiek robić... Po co budowac własne okręty i potencjał? Cóż. Niektórym jest to na rękę. W razie katastrofy będzie płacz (i "płać!") i wołanie wujka Sama na pomoc. Nie tak dawno był tu artykuł nt. amerykańskich zdolności i gotowości do neutralizacji zagrożeń chemicznych w naszych wodach terytorialnych za obłędnie duże pieniądze. Opisane zachowanie naszej "klasy politycznej" to nomen omen dno i dwie stopy mułu...

kot
niedziela, 28 lutego 2021, 14:57

no chyba MSZ powinien się tym zająć. Kraje które topiły tą broń chemiczną i kraje które prowadziły wojnę istnieją i mają się dobrze. USA, Wielka Brytania, Rosja, Niemcy.

Roshedo
niedziela, 28 lutego 2021, 14:21

gdzie tu myślenie o mieszkańcach Pomorza? Gdzie myślenie o przyszłości, gospodarce i turystyce? Tzw. PolskiKlasyk. ...Polacy czekają aż ktoś zrobi coś za nich. Za darmo oczywiście bo "uczciwa cena"I najlepiej jeszcze zapłaci im za to że w ogóle mu pozwolili się wykazać jakaś koncesja czy coś.. Po prostu rosa momenty gdy wstydzę się za nasz kraj.

Rafał
niedziela, 28 lutego 2021, 14:19

A dlaczego za całe śmieci odpowiedzialna ma być tylko Polska, to już nikt nagle nie korzysta z Bałtyku i nie ma na nim lini brzegowej ? Jak trzeba sprzątać bajzel to wszyscy siedzą cicho, a najlepiej zwalić na Polskę, niech Niemcy i Rosja oraz neutralna Szwecja sprzątają co ich.

Legendarny Troll Bagienny
niedziela, 28 lutego 2021, 14:00

Artykuł powinien być zatytułowany "Polski rząd bez jakiegokolwiek planu innego niż obsadzenie spółek skarbu państwa pociotkami ze wszystkich partii koalicyjnych".

kmdr
niedziela, 28 lutego 2021, 18:41

Tak robią każde partie ma to swoje wady i zalety .Chodź teraz każdy każdemu bruździ .

Alek
niedziela, 28 lutego 2021, 13:47

Wszystko co się da zebrać z wód Bałtyku i podrzucić na niemieckich wodach terytorialnych.

Wawiak
niedziela, 28 lutego 2021, 20:40

niemieckich i sowieckich - bo to sowieci topili w Bałtyku amunicję chemiczną.

Autor
niedziela, 28 lutego 2021, 13:40

Sami tego robić nie będziemy, powinniśmy z krajami bałtyckimi Szwecją Finlandią i Niemcamj

Ppp
niedziela, 28 lutego 2021, 13:30

Popieram stanowisko polski tonie nasza broń i statki i nie my je zatapialiśmy

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:23

Fakt, że inni to zrobili, ale syf zostanie nam. Nie tędy droga. Sprzątnąć trzeba. Ale trzeba zmusić tych innych, żeby zapłacili za to.

MiIchal_7S
niedziela, 28 lutego 2021, 13:20

Nowobudowany Ratownik powinien posiadać zdolności do neutralizacji takich odpadów. Można na takich czynnościach zarabiać.

Delikatnie
niedziela, 28 lutego 2021, 13:17

Proponuję, niech oczyszczą ci, którzy te szkody spowodowali zgodnie z prawem ONZ-towskim,

BUBA
niedziela, 28 lutego 2021, 16:03

Wlasnie i rachunek im waystawic.

Darek
niedziela, 28 lutego 2021, 13:01

Unja Europejska jest pełna frazesów i jednocześnie zakazów, nakazów, wciskania nosa w nie swoje sprawy, natomiast nie może zmusic swego członka niemiec do posprzątania Bałtyku z pozostałości ich aspiracji do 1000 letniej Rzeszy a Polska ma o tym myśleć?

BUBA
niedziela, 28 lutego 2021, 16:06

EU to nowoczesna Francusko-Niemiecka Kolonia gdzie pogoda jest tylko dla bogaczy a ten biedny ktoremu zawsze wiatr w oczy wieje musi za wszystko placic.

Jabadabadu
wtorek, 2 marca 2021, 13:25

Przecież po to została powołana (IV Rzesza). Reszta to tylko kolejne podboje nowych, zależnych (uzależnionych) terytoriów (kolonii).

Marynista
niedziela, 28 lutego 2021, 12:48

Państwo polskie nigdy nie utylizowło broni chemicznej w Bałtyku

Monkey
niedziela, 28 lutego 2021, 12:44

Sprawa jest prosta. Albo zatrudnia się osobę do sprzątania, jeśli się ma pieniądze do wydania, albo robi się to samemu. Moim zdaniem nie powinniśmy liczyć na nikogo. Trzeba zbudować ten statek i zacząć robotę. A potem, jeśli coś sie stanie, jakas katastrofa ekologiczna, będziemy mieli argumenty za wciągnięciem innych graczy. Ale u nas jak zwykle bałagan, nikt nic nie chce robić, jaśnie szlachta czeka na tzw. mesjasza, najlepiej zza granicy i z forsą. Żałośni ludzie.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:30

Żadnego mesjasza nie trzeba. Wystarczy zacząć robić swoje i jednocześnie zadrzeć towarzystwo, które odpowiada za ten syf do sądu.

Jabo
niedziela, 28 lutego 2021, 12:41

To Niemcy i Rosja oraz alianci są odpowiedzialni za te składy na dnie Bałtyku. Do nich piszcie

Zorro
niedziela, 28 lutego 2021, 19:09

To nie ich zatruje, tylko nas.

BUBA
niedziela, 28 lutego 2021, 12:39

A kto zanieczyscil Baltyk tymi chemikaliami. Nich ten-ci ponosza za to koszty.W tym kierunku trzeba isc.

Monkey
niedziela, 28 lutego 2021, 16:46

@BUBA: A kto najbardziej zanieczyszcza powietrze w Europie (UE) używając węgla, w tym brunatnego jako surowców energetycznych? Czy w tym kierunku inni też powinni iść? Mając taki argument przeciwko Polsce. Jak myślisz?

Buba
poniedziałek, 1 marca 2021, 20:23

@monkej tematem jest Baltyk

rtv
poniedziałek, 1 marca 2021, 06:34

Niemcy, najwięcej prądu z węgla brunatnego w Europie produkują Niemcy!

Janina
niedziela, 28 lutego 2021, 12:35

Trudno oczekiwać od polityków działań mających z wyprzedzeniem zapobiec katastrofie ekologicznej skoro interesują ich jedynie wybory i najbliższy czas przed tymi wyborami. Na dnie Bałtyku zalega ogrom niewypałów, chemikaliów czy wraków, które nadal w swoich trzewiach mają ogrom paliwa (ropa). Jak te odpady zaczną przedostawać się do wody to nie tylko Polska będzie miała problem! Wszystkie państwa mające dostęp do morz będą musiały się zmierzyć z problemem katastrofy ekologicznej.

KrzysiekS
niedziela, 28 lutego 2021, 12:35

Pierwsze podstawowe pytanie dlaczego Polacy maja być obciążani tymi kosztami to nie nasze środki i nie były topione przez nas.

P.M.
niedziela, 28 lutego 2021, 12:23

Panie Dura, za zatrucie wód polskiego Bałtyku i jego oczyszczenie odpowiadają ci, którzy je zaniczyscili tj. np. RFN - w swietle prawa ONZ są spadkobiercami III Rzeszy Niemieckiej. Proszę sprostować i wyjaśnić, kto publikuje nieprawdę. Ba - jak mają kasę, to prawda jest po ich stronie.

Gnom
niedziela, 28 lutego 2021, 12:13

A może tak winni tej sytuacji, czyli Niemcy i Rosja zapłaciliby za te operacje, skoro jak dotąd nie ponieśli żadnych kosztów na korzyść Polski za rozpętane przez siebie wojny. Może i to czas im wypomnieć i spróbować wyegzekwować z nowym wielkim bratem, a nie tylko boleć nad tym, że Polska nie chce? Bo właściwie niby dlaczego am to robić Polska, a nie oni, czyli winni konfliktów i zatopienia broni chemicznej?

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:37

Widzę, że myślisz prawie tak jak ja. Z tym tylko, że ja myślę jeszcze, że można by było na tym przy okazji zarobić.

Ech....
niedziela, 28 lutego 2021, 12:03

„chyba broń chemiczna nie znalazła się w Bałtyku w 2015 roku”. Wspaniałe autopodsumowanie stanu umysłu rządzących....

nietoksyczne myślenie
poniedziałek, 1 marca 2021, 08:59

Ty to masz jakiś kompleks przydatności tylko do zmywaka. Sprzątać to powinni ci co nabałaganili, a przynajmniej sfinansować sprzątanie i tyle.

A
niedziela, 28 lutego 2021, 11:59

Wydaje się, że to co mogłoby "pomóc" w oczyszczeniu Bałtyku to katastrofa ale taka, gdzie zrządzeniem sił natury wielka plama oleju i ropy popłynęłaby na najbliższe niemiecki plaże. W innym przypadku będziemy chyba czekali aż mleko się rozleje... Z drugiej strony odrzucanie odpowiedzialność za broń chemiczną i wraki porzucone przez aliantów po II WS ma sens z naszego punktu widzenia. Stanowisko jest jasne, nie nasze wraki ergo nie od nas należy dochodzić odszkodowań w razie wypadku. Wzięcie się za sprzątanie wraków jest niejako wzięciem odpowiedzialności za ewentualne odszkodowania i rekompensaty jakie mógłby być podnoszone przez naszych sąsiadów w rejonie Bałtyku. Jeśli po prostu raz za razem coś będzie się na Bałtyku pojawiało, to być może znajdzie się jakaś międzynarodowa koalicja która zleci wydobycie i utylizacje tych materiałów i pokryje oraz częściowo weźmie odpowiedzialność (czytaj. rozmyje) na wiele podmiotów w razie wypadku. W tym sensie rezygnacja z budowy okrętu "Ratownik" nawet w przypadku dofinansowania 100% ma sens. Po wybudowaniu takiego okrętu w razie wypadku padałyby na Polskę wprost oskarżenia o zaniechanie i ignorowanie, gdyż mięlibyśmy statek do neutralizacji tych zagrożeń. A tak to nie mamy środków i "nie ma czym". Te wraki i broń to kukułcze jajo. Oczyszczenie ich może być groźne i narażać na straty, brak oczyszczenia też doprowadzi w końcu do strat. Na dodatek zabranie się za ich sprzątanie to wzięcie na RP odpowiedzialności za problemy, które de facto powinni rozwiązywać Ci, którzy porzucili te niebezpieczne materiały na dnie Bałtyku. Same problemy... Potrzebna jest "mała katastrofa" i może UE z Norwegią, Szwecją i Finlandią przeznaczą środki na oczyszczenie Bałtyku i zdejmą z nas główną odpowiedzialność...

Ass
niedziela, 28 lutego 2021, 11:51

Ministerstwa zajmują się upychaniem nogą znajomych po lepszych stołkach, a tego co na dnie morza lepiej nie ruszać. No może poza powołaniem ponad resortowej komisji w składzie kilkuset osób, które zajeły by się organizowaniem konferencji, forum, paneli dyskusujnych, spotkań w znanych w nadbałtyckich miejscowościach w sezonie letnim i omawianiem sytuacji na podstawie informacji z googli za 12 tysięcy netto miesięcznie.

Marek
niedziela, 28 lutego 2021, 11:48

Obecnie Polska aktywnie neutralizuje wysypiska śmieci poprzez ich spalanie. Bałtykiem zajmiemy się później.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 1 marca 2021, 13:40

Biorąc pod uwagę, że część tych śmieci została przywieziona do Polski przez zachodnią granicę nie rozpędzałbym się tak bardzo na twoim miejscu.

rex
niedziela, 28 lutego 2021, 11:23

1.to w którym miejscu Bałtyku zalegają materiały niebezpieczne nie ma znaczenia - konsekwencje poniosą wszystkie kraje nadbałtyckie i nie tylko 2.dlaczego polskie "nic nie robienie" jest bardziej oburzające niż "nic nie robienie" innych państw? 3. bez szerokiego programu międzynarodowego NIC z tym problemem nie da się zrobić 4. taki program będzie miał sens gdy będzie dostępna skuteczna metoda neutralizacji tych odpadów 5. na razie takiej metody nie ma więc "nic nie robienie" jest na dzisiaj chyba najlepszym wyjściem.

Wiktor
niedziela, 28 lutego 2021, 11:21

plan jest taki, aby byla to czesc roszczen za straty wojenne za ktore odpowiedzialne sa Niemcy.

Tweets Defence24