Papierowy Tygrys? [ANALIZA]

5 kwietnia 2021, 10:22
1280px-SdKfz182
Tygrys II w muzeum w Niemczech. Fot. Baku13/Wikimedia Commons/CC BY SA 3.0.

Najlepszy czołg II wojny światowej? Zamiast słowa „czołg” można podstawić inne: samolot myśliwski, bombowiec, okręt, karabin… To jedno z tych pytań, które zadawane będzie tak długo, jak długo będą chętni do toczenia takich sporów. I najpewniej nigdy nie doczeka się odpowiedzi, którą zaakceptują wszyscy pasjonujący się tym zagadnieniem. Zależnie od tego jakie kto ma sympatie polityczne, ale też i wiedzę techniczną oraz historyczną, na tak postawione pytanie padać będą całkowicie różne odpowiedzi, a każda poparta będzie setkami argumentów.

Jednemu nie da się zaprzeczyć: nie da się tego sporu rozstrzygnąć, nie przyjąwszy wcześniej zasad, w oparciu o które czynione są analizy i porównania. Do innych wniosków dojdziemy, biorąc pod uwagę wyłącznie parametry techniczne, jak kaliber uzbrojenia, grubość i ukształtowanie pancerza, rozmiary i masę czołgu, moc jednostki napędowej, klasę i jakość przyrządów obserwacyjno-celowniczych. Do innych dojdziemy, jeśli skupimy się na takich elementach, jak awaryjność poszczególnych części i podzespołów i niezawodność całego systemu, podatność na naprawy w warunkach polowych, decydująca o odtwarzaniu gotowości bojowej, czy zdolność do aktywnego współdziałania czołgu z innymi rodzajami broni – artylerią, lotnictwem, wojskami inżynieryjnymi, piechotą, jeśli uwzględnimy jakość, skuteczność i zapas amunicji, systemy samoobrony, a jeszcze inne otrzymamy rezultaty, kiedy skupimy się na taktyce użycia konkretnego typu czołgu, zabezpieczeniu logistycznym działania jednostki pancernej, zasadach współdziałania czołgów w ugrupowaniu w ataku i obronie, systemach łączności i wymiany informacji pomiędzy pojazdami oraz wozami bojowymi i ośrodkami dowodzenia. Wreszcie – czynnikiem o olbrzymim znaczeniu jest także poziom wyszkolenia bojowego załogi, jej doświadczenie, morale.

Historia wojen zna aż nadto wiele przypadków, kiedy będący w teoretycznie znacznie słabszym położeniu, słabiej uzbrojony i mniej liczny żołnierz odnosił sukces właśnie dzięki morale, mądrzejszej taktyce i wyższemu poziomowi wyszkolenia oraz lepszemu wykorzystaniu obiektywnych uwarunkowań, w jakich prowadzone są działania (ukształtowanie terenu, pogoda itp.).

Wiele mitów narosło wokół jednego ze sztandarowych typów broni pancernej III Rzeszy, któremu nierzadko przypisywane są co najmniej niezwykłe cechy, syntetyzowane pod popularnym w końcowej fazie wojny określeniem Wunderwaffe. Czy tą „cudowną bronią” był, czy mógł stać się, największy i najcięższy czołg II wojny światowej, Panzerkampfwagen VI Ausf. B Tiger II, czasami określany jako Königstiger – w Polsce zaś często, acz błędnie jako Tygrys Królewski, w rzeczywistości Königstiger  to tygrys bengalski.

Należy ten typ uzbrojenia postrzegać jako ważny rozdział w rozwoju broni pancernych, czy raczej jako jedną z licznych ślepych uliczek, w które niemiecki przemysł wojenny brnął tym bardziej, im bardziej rozpaczliwa stawała się sytuacja strategiczna Niemiec?

PzKpfw VI Ausf. B Tiger II powstał niejako w ramach „korespondencyjnego pojedynku” pomiędzy, wiodącymi wówczas w świecie, przemysłami czołgowymi Niemiec i ZSRR. W lecie 1943 r. Rosjanie przyjęli na uzbrojenie swój czołg ciężki IS-1 z armatą 85 mm. Dość szybko zastąpiony on został przez 46-tonowy czołg ciężki IS-2 uzbrojony w armatę 122 mm, która – choć nie zadowalała w walce z czołgami (zbyt niska prędkość początkowa pocisku) – sprawdzała się jako skuteczny oręż do rozbijania ciężkich umocnień. Czyniło to z IS-a skuteczny czołg przełamania, choć w walce manewrowej wyższość należało przyznać ruchliwym, dobrze uzbrojonym i nieźle opancerzonym średnim T-34/85. Analiza niedoróbek i błędów popełnionych przy pospiesznym wdrożeniu IS-2 doprowadziła do powstania w 1943 r. doskonalszej konstrukcji, IS-2M, i, w końcowej fazie rozwoju konstrukcji, IS-3, który wszedł do produkcji już praktycznie w końcówce wojny w Europie.

Tiger II był odpowiedzią na sformułowane na początku 1943 r. zlecenie, jakie Albert Speer skierował do zakładów Henschel i Porsche. Już w październiku tego roku światło dzienne ujrzały pierwsze prototypy nowego wozu, różniące się m.in. konstrukcją wieży. Opracowano je w obydwu firmach, Henschel (Tiger II H) i Porsche (Tiger II P). W odróżnieniu od twórców czołgów IS, konstruktorzy tego wozu „pojechali po bandzie”, wyposażając go w potężne opancerzenie. To musiało przełożyć się na masę wozu, która sięgnęła 68,8 tony (Porsche) i 69,9 tony (Henschel).

Ponieważ niemiecki przemysł nie był w stanie w tym okresie wygenerować napędu odpowiedniego dla tak ciężkiego wozu, wykorzystano pojedynczy silnik Maybach HL 230 P30 o mocy 700 KM, wykorzystywany w lżejszym aż o 11 ton czołgu Tiger i ważącym niespełna 45 ton czołgu Panzerkampfwagen V Panther (Sd.Kfz.171). Musiało się to odbić zarówno na trwałości mechanizmów przeniesienia napędu, jak i na słabych właściwościach trakcyjnych „Królewskiego” oraz jego monstrualnym apetycie na paliwo, co z kolei przekładało się na mizerny operacyjny zasięg na polu bitwy (czołg ten spalał w terenie nawet 750 l benzyny na 100 km).

image
Tygrys II należący do 503 batalionu czołgów ciężkich. Fot. Fapuel/Bundesarchiv/Wikimedia Commons

Podstawowym uzbrojeniem czołgu stała się armata kalibru 88 z lufą o długości 71 kalibrów (aż o 15 kalibrów więcej niż w wypadku czołgu Tiger I). Wraz z przekonstruowaniem jej w stosunku do poprzednika pozwoliło to uzyskanie skutecznej donośności na poziomie ponad 3 km i bardzo wysokiej celności, także w wypadku prowadzenia ognia w ruchu. Te zdolności zapewniała nie tylko balistyka działa, ale też wysokiej jakości przyrządy celownicze i precyzyjne mechanizmy naprowadzania armaty oraz łatwość jej obsługi. Czołg dysponował też silnym pancerzem, de facto chroniącym go w przedniej półsferze przed ogniem zdecydowanej większości alianckich środków przeciwpancernych, mocno ograniczającym też ich skuteczność z boków i z tyłu.

Jednocześnie jednak... nie miał racji bytu na polu walki. Gdyby wojna na Wschodzie toczyła się według niemieckiego scenariusza, na bezkresnych równinach Rosji ten czołg mógłby siać spustoszenie, pozostając nietykalnym. Jednak to Rosjanie narzucili narrację, doprowadzając do szybkiego przesuwania linii frontu na Zachód i, operując dużymi, manewrowymi zgrupowaniami czołgów i dział pancernych, zmuszali wroga do działań odwrotowych i obronnych, w których ten typ czołgu nie wykazywał swoich atutów.

Produkcję seryjną udało się uruchomić w 1944 r., kiedy sytuacja militarna Niemiec stawała się opresyjnie trudna, zaś wojenny przemysł niemiecki dostawał coraz większej zadyszki, głównie z powodu kurczącego się dostępu do surowców oraz coraz większych problemów z wykwalifikowaną kadrą przemysłową, wysysaną na front przez Wehrmacht. Ostatecznie wyprodukowanych zostało mniej niż 500 wozów tego typu. Tylko 50 z nich otrzymało wieżę typu Porsche, wzorowaną na wieży wczesnych wariantów T-34, pozostałe – kanciastą i większą wieżę opracowaną przez Henschla, konstrukcyjnie zbliżoną do wieży „małego Tygrysa”. Pośpiech przy opracowywaniu Tigera II musiał odbić się na jakości zarówno produkcji, zastosowanych technologii, jak i jakości rozwiązań konstrukcyjnych. Piętą achillesową wozu był bardzo awaryjny i mocno przeciążony system przeniesienia napędu ze skrzynią biegów na czele. Wiele do życzenia pozostawiała skomplikowana, nijak nie przystająca do realiów gospodarki czasu wojny technologia produkcji. Wóz był skomplikowany w produkcji i serwisowaniu, masę problemów przysparzało funkcjonowania najbardziej elementarnych części i podzespołów.

Sytuacji nie ułatwiał obowiązujący w niemieckiej armii system organizacji logistyki serwisowania skomplikowanego sprzętu bojowego; w jednostkach mogły być usuwane tylko najprostsze usterki i uszkodzenia, do prowadzenia poważniejszych napraw serwisowych sprzęt należało odesłać do zakładu producenta, co w warunkach wojennych było nieomal absurdalnym pomysłem). Odrębną sprawą były coraz mocniej odczuwalne niedostatki w zaopatrzeniu surowcowym, co powodowało coraz większe trudności w uzyskiwaniu odpowiedniej jakości materiałów do produkcji. Dotyczyło to głównie deficytowych składników stopowych, takich jak wanad, wolfram, nikiel, chrom, bez których nie da się uzyskać odpowiednich parametrów np. stali okrętowych, materiałów do produkcji silników, luf armatnich czy stali pancernych oraz „gorących” elementów silników.

Odrębną sprawą są, ocierające się niejednokrotnie o szaleństwo, zapadające na najwyższych szczeblach III Rzeszy decyzje o charakterze politycznym, które doprowadzały do niezrozumiałych opóźnień we wdrażaniu nawet skądinąd udanych wzorów uzbrojenia. Tak było np. z prekursorskim myśliwcem odrzutowym Me-262, który, podobno za sprawą decyzji samego Hitlera – usiłowano uczynić… bombowcem. Opóźniło to o wiele miesięcy wykorzystanie tej maszyny na masową skalę do zwalczania alianckich bombowców. Inna decyzja: absorbujący gigantyczną część potencjału produkcyjnego III Rzeszy projekt samolotu He-177, za sprawą którego zabrakło środków i potencjału kadrowego do rozwijania innych, bardziej realistycznych projektów. Zaangażowanie przemysłu III Rzeszy w szaleństwo związane z produkcją Tigera II nie pozostało bez wpływu na skalę produkcji sprawdzonych już w boju czołgów Tiger (zbudowano ich łącznie tylko ok. 1,3 tys.) i Panther (do końca wojny powstało ich ok. 6 tys.). Dodajmy: na szczęście.

Armia, która prowadziła w realiach II wojny światowej działania ofensywne, pozyskiwała teren. Pod jej kontrolę trafiały znajdujące się na podbijanych terenach zasoby – siła robocza, uprawy rolne, ale przede wszystkim zapasy surowców, fabryki, kopalnie rud, magazyny surowców. W końcu – także magazyny i składy baz wojskowych, pola stoczonych bitew, na których zalegają tysiące egzemplarzy uszkodzonego lub zniszczonego sprzętu bojowego, własnego i przeciwnika. Każdy z nich to tony, lub dziesiątki ton, stali, nadającej się do przetworzenia w hutach. To potężny rezerwuar deficytowych i darmowych surowców. Armia walcząca w odwrocie traciła nie tylko terytoria, zabitych i rannych, którzy idą do niewoli, ale też bezpowrotnie składnice sprzętu i amunicji, których nie zdążyła wykorzystać lub ewakuować, jak i bitewne pobojowiska, na których zalegają – w postaci uszkodzonego lub zniszczonego sprzętu – dziesiątki i setki tysięcy ton materiałów, nadających się do wykorzystania w przemyśle zbrojeniowym.

image
Jedna z pierwszych wersji Tygrysa II we Francji. Fot. Wikimedia Commons/Wagner/Bundesarchiv 

Na marginesie: traf chciał – liczącym się „dostawcą surowców” dla przemysłu lotniczego III Rzeszy stały się od 1944 r…. dowództwa alianckich strategicznych sił bombowych, prowadzących zmasowane naloty na ośrodki przemysłowe Niemiec, szlaki kolejowe, porty, miasta, tamy itp. Od 1944 r. specjalne służby ściągały z tzw. terenu wraki zestrzelonych nad Niemcami alianckich bombowców, stanowiących cenny rezerwuar deficytowego już wówczas aluminium, bez którego III Rzesza nie była w stanie zapewnić ciągłości produkcji myśliwców mających bronić niemieckiego nieba… To była cena za… skok technologiczny, jakiego niemiecki przemysł lotniczy dokonał na początku lat 30., zarzucając technologię wykorzystania w lotnictwie surowców drzewnych na rzecz rozwijania konstrukcji metalowych. Kiedy zaczęło brakować aluminium, zaczęły się schody. Rozpaczliwe próby stworzenia samolotu, który miałby być niemiecką kopią „drewnianego cudu”, jakim był DH Mosquito, skończyły się kompletną porażką. Przemysłowi III Rzeszy najzwyczajniej zabrakło już w tym czasie kompetencji technologicznych, które – pozornie wbrew postępowi dokonującemu się w przemyśle lotniczym – udało się zachować Brytyjczykom. Problemy o charakterze surowcowym, ale także czas, stały się pośrednimi zabójcami Tigera B. Zabrakło czasu (także – środków) na stworzenie dostatecznie silnego napędu – nie tylko silnika, ale też układu przeniesienia mocy, przekładni. Wyobraźmy sobie: 700-konny silnik „dużego Tygrysa” musiał zapewnić możliwość przemieszczania się na polu walki maszynie o masie 70 ton.

Tymczasem współczesne odpowiedniki tego monstrum poszczycić się mogą o niebo lepszymi charakterystykami: Abrams waży ponad 60 ton (w zależności od wersji), a napędza go jednostka o masie 1500 KM, C-1 Ariette waży 48 ton i ma 1300 KM, Leclerc – waży wprawdzie 62 tony, ale ma 1500 KM, 55-tonowy Leopard 2A4 (jak i jego ponad 60-tonowe modernizacje) także dysponują mocą 1500 KM, T-72 – waży tylko 41 ton, ale przy mocy napędu 780 KM, K2 Black Panther waży 55 ton przy napędzie o mocy 1500 KM, w końcu, dla porównania, choć to inna klasa wozów bojowych, której stawia się wymagania niższe niż czołgom – polska sh Krab waży 48 ton, i ma „pod maską” 1000 KM.

W kontekście tych sprzeczności technicznych i problemów, które nosił w swoim DNA 70-tonowy Tiger II zupełnym szaleństwem wydaje się być zrodzona jeszcze w 1942 r. koncepcja budowy 188-tonowego czołgu Panzerkampfwagen VIII Maus, który zaabsorbował na dwa lata potencjał większości czołowych filarów przemysłu zbrojeniowego Niemiec, a którego historia zakończyła się na dwóch niedokończonych prototypach (jedyny zachowany podziwiać można w muzeum w Kubince).

image
Jeden z prototypów czołgów Maus, eksponowany w muzeum w Kubince. Fot. Superewer/Wikimedia Commons.

Zabrakło czasu i potencjału, aby dla potrzeb batalionów czołgów ciężkich uzbrojonych w te czołgi stworzyć… silne kompanie inżynieryjne, które miałyby potwornie ciężkim maszynom zapewnić możliwość przemieszczania się. Nie zapominajmy, że lata końcowe II wojny światowej to nie był czas budowania, skądinąd łatwych do zniszczenia przez dominujące w powietrzu lotnictwo alianckie, mostów o nośności 70 i więcej ton. Środkowoeuropejski teatr działań wojennych (a na nim od początku 1944 r. toczyły się rozstrzygające działania frontu wschodniego) posiadał aż nadto przeszkód wodnych, i zbyt mało mostów o wysokiej nośności.

Do batalionów czołgów ciężkich oddelegowywano więc kompanie saperów, którzy mieli za zadanie podążać na kierunku przemarszu pancerniaków i wzmacniać istniejące przeprawy. Mało tego – nie było dostatecznie dużo dobrze rozpoznanych brodów, którymi można byłoby sprawnie przeprawiać przez przeszkody wodne (były nimi nawet małe i średniej wielkości rzeczki) tak ciężki sprzęt pancerny wraz z niezbędnym zapleczem logistycznym (zaopatrzenie w amunicję, paliwa itp.). Odbierało to jednostkom pancernym to, co było ich siłą i atutem od początku wojny – swobodę manewru i szybkość operowania w przestrzeni taktycznej. Zdarzało się, że podczas przemarszu przez miasta i miasteczka pod Tygrysami II załamywały się podziemne instalacje infrastrukturalne, i potężne czołgi grzęzły w ruinach zmiażdżonej kanalizacji.

Czołgi te były też bezradne w grząskim gruncie, po większych opadach deszczu. Nie zdołano opracować i wdrożyć wozów technicznych, zdolnych np. ewakuować uszkodzonego 70-tonowca z pola walki. Słowem – wielki Tygrys musiał paść ofiarą własnej wielkości. Nie są do końca jasne i wiarygodne informacje o tym, jak i kiedy „Tygrys Królewski” przeszedł swój chrzest bojowy. Najprawdopodobniej miało to miejsce – tak podaje wiele źródeł, także niemieckich – latem 1944 r. w toku operacji w Normandii, gdzie operowały 503. Batalion Czołgów Ciężkich i 101. Batalion Czołgów Ciężkich SS, posiadające na swym uzbrojeniu czołgi tego typu. Można je zobaczyć na licznych niemieckich kronikach filmowych. Istnieją źródła, według których już w połowie lipca 1944 r. ciężkie Tigery odebrały tam właśnie pierwsze lanie tracąc trzy wozy. Niedługo później, w sierpniu, Tiger B przeszedł niesławny debiut na froncie wschodnim. Do walki przeciwko Armii Czerwonej skierowano pierwszą formację, która miała być w całości uzbrojona w ten sprzęt, 501. Batalion Czołgów Ciężkich. To jedna z najlepszych niemieckich jednostek pancernych, mająca za sobą walki m.in. w Tunezji i na froncie wschodnim. Do Niemiec wycofano ją na odpoczynek, uzupełnienie strat i przezbrojenie, aby mogła zostać użyta w najbardziej newralgicznym miejscu frontu.

A ten akuratnie pojawił się tutaj, pomiędzy Staszowem a Oględowem. Na tym odcinku frontu sytuacja była wyjątkowo dla Niemców niekorzystna, ale zawierała też, potencjalnie, zalążki możliwego do osiągnięcia sukcesu. Potrzebny był jednakże odpowiedni do założeń potencjał bojowy. Ponieważ Tiger B ulegał częstym awariom, niedobory uzupełniono wysłużonymi maszynami Panzerkampfwagen IV. Stawiano, iż czołgiści podołają zadaniu zastopowania nacierających jednostek Armii Czerwonej, które powoli zaczynały wyczerpywać swój potencjał po rozpoczętej na równinach środkowej Ukrainy ofensywie. Rozpoczęta 13 lipca operacja lwowsko-sandomierska doprowadziła do sprawnego rozbicia niemieckiej obrony i błyskawicznego przesunięcia linii frontu na zachód. Po Lwowie i Brodach 22 lipca zdobyto Lublin, 27 lipca – Przemyśl, a 29 lipca radzieckie czołgi dotarły do Wisły w rejonie Baranowa Sandomierskiego. Z marszu udało się zdobyć przyczółek na zachodnim brzegu Wisły, w czym nieoceniona okazała się pomoc Polaków, którzy pomogli gromadzić środki przeprawowe, wskazywali najdogodniejsze podejścia do koryta rzeki, zapamiętane jeszcze z czasów działań wojsk rosyjskich w czasie poprzedniej wojny światowej. Po latach przyznawali to, i doceniali, radzieccy dowódcy, tacy jak generał Paweł Rybałko, dowódca 3. Gwardyjskiej Armii Pancernej. Walki o pogłębienie i poszerzenie przyczółka były bardzo zacięte, i dla nacierających – skuteczne. Niemcy już 1 sierpnia 1944 r., atakami z rejonu Tarnobrzega i Mielca, usiłowali temu przeciwdziałać. Nie tylko zostali odparci, tracąc m.in. Stalową Wolę z pobliskim lotniskiem oraz rozszabrowanymi i zdewastowanymi Zakładami Południowymi (które jednak szybko stały się zapleczem remontowym dla frontu), ale i dopuścili do tego, że Armia Czerwona już 3 sierpnia dotarła do Staszowa, odległego od zachodniego brzegu Wisły o ponad 20 km.

Groziło to Niemcom otwarciem dla Armii Czerwonej drogi na kierunku krakowsko-śląskim oraz zagrażało wlaniem się dużych ugrupowań Armii Czerwonej na niziny centralnej Polski. Intensywnie na to zresztą pracowano, nie bacząc na fakt dramatycznie rozciągniętych dróg zaopatrzeniowych i osłabienia rezerw. O determinacji Rosjan niech świadczy to, że do 5 sierpnia, kiedy przejęli Tarnobrzeg, na odcinku Wisły pomiędzy Tarnobrzegiem a Baranowem Sandomierskim zbudowano 13 mostów, przez które przeprawiały się oddziały I Frontu Ukraińskiego. Intensywne walki toczyły się również nieco dalej na północ, na przyczółku warecko-magnuszewskim. Dla Niemców utrata kolejnych strategicznych pozycji na Wiśle oznaczała załamanie się frontu. Dlatego postanowiono zdusić przyczółek baranowsko-sandomierski silnym uderzeniem pancernym, skierowanym na kierunek staszowski (podobną taktykę zastosowano zresztą na przyczółku warecko-magnuszewskim, gdzie stoczono ciężki bój pod Studziankami).

Po to ściągnięto tutaj nowe, wypoczęte jednostki, w tym 501. Batalion Ciężkich Czołgów uzbrojony w Tigery B. Bojowych nastrojów niemieckich pancerniaków bynajmniej nie zmąciło to, że aż 15 nowych potężnych maszyn zepsuło się podczas... załadunku na platformy kolejowe jeszcze w Niemczech. Kiedy Tigery B, opuściwszy lory na stacji Kielce, na własnych gąsienicach ruszyły w kierunku siedziby dowództwa 16. Dywizji Pancernej, skąd miały dotrzeć na miejsce planowanej bitwy, zrobiło się jeszcze smutniej. Kolejnych 10 czołgów zdefektowało, pozostałe brnęły wolniuteńko naprzód, poprzedzane przez saperów sprawdzających i wzmacniających kolejne mosty na trasie przemarszu batalionu. Mimo to duch bojowy nie zamarł, i w nocnej potyczce zgrupowanie zaatakowało radzieckich piechurów. Ich lekkie armaty przeciwpancerne okazały się totalnie nieskuteczne wobec potężnych pancerzy niemieckich kolosów.

Utwierdziło to pancerniaków w przeświadczeniu, że – jak zapowiedział dowodzący 501. Batalionem mjr Erhard von Legat – „to nie będzie atak, tylko polowanie na Iwana”. Rosjanie wycofali się, tworząc przestrzeń, w której rankiem Niemcy mogli rozwinąć uderzenie na Oględów. Informacje o tym, że na kierunku niemieckiego natarcia pojawiło się silne ugrupowanie pancerne dysponujące nieznanymi dotychczas, dużymi czołgami, Rosjanie szybko przetworzyli na plan oporu: 12 sierpnia na kierunku niemieckiego uderzenia pancernego stanęła 53. Gwardyjska Brygada Pancerna uzbrojona w czołgi T-34, ze Staszowa ściągnięto 71. Samodzielny Batalion Ciężkich Czołgów Gwardii. Obydwie jednostki były solidnie poobijane w trakcie wcześniejszych, czterotygodniowych walk, ale stanowiły konkretny potencjał bojowy.

image
Tygrys II w muzeum w Bovington. Fot. Hohum/Wikimedia Commons/CC BY 3.0.

Przede wszystkim – dysponowały dobrze wyszkolonymi załogami, potrafiącymi do perfekcji wykorzystać walory terenu oraz możliwość organizowania zasadzek, czemu sprzyjała pora żniw (duża ilość stogów ze słomą i zbożem). Teraz to Rosjanie wcielili się w rolę myśliwych. Nietrudno było przewidzieć, że główne uderzenie niemieckie zostanie skierowane doliną z drogą na Staszów. Tam rozstawiono kilka starannie zamaskowanych czołgów średnich, a najbliżej wyjścia z dolinki stał – zamaskowany słomą i sianem na podobieństwo zwykłego stogu – T34/85 lejtnanta Aleksandra Oskina. – Ogromny czołg pełzł przez dolinę. Wspinał się zrywami i buksował na piasku. Z lewego skrzydła major Korbow meldował: nadchodzą! Odpowiedziałem: bądź cierpliwy, otwórz ogień z 400 metrów. Za pierwszym czołgiem druga bestia wyszła z doliny, wkrótce pojawił się trzeci czołg – tak początek bitwy wspominał po latach płk Wasyl Archipow, dowódca 53. Brygady Pancernej. Lejt. Oskin podpuścił Niemców na 200 metrów i gdy ustawili mu się jak na strzelnicy, otworzył ogień.

Zanim z jego czołgu opadł słomiany kamuflaż, dwa „niezniszczalne” Tygrysy płonęły. – Przez lornetkę mogłem zobaczyć czarne dziury w bokach niemieckich czołgów. Najpierw zobaczyłem tylko dym, potem pojawiły się płomienie. Trzeci czołg skręcił na Oskina, ale został unieruchomiony strzałem w gąsienicę i po chwili znów trafiony, tym razem na dobre – opisał tę fazę bitwy płk Archipow. Oskin uszkodził jeszcze czwarty czołg. Pozostałe Tygrysy uciekły, nie podejmując walki. Ponoć w jednym z nich – ale ta informacja może być jedną z niemożliwych dziś do zweryfikowania legend wojennych – znajdował się słynny konstruktor Ferdynand Porsche, twórca nie tylko VW garbusa i wielu cudów niemieckiej motoryzacji, ale też „cudownego wielkiego Tygrysa”, który obserwował debiut nowych czołgów. Kolejny atak Niemców, który ruszył od strony Szydłowa, nadział się na radzieckie ciężkie czołgi IS-2 ze 122- milimetrowymi działami. – Siedem Królewskich Tygrysów zaatakowało radzieckie pozycje. Porucznik Udałow, czekając w zasadzce blisko miejscowości Mokre, pozwolił Niemcom podejść na odległość 700-800 metrów i zaczął strzelać. Po kilku trafieniach pierwszy czołg stanął w ogniu, a drugi został obezwładniony. Niemcy zaczęli się cofać. Udałow popędził za nieprzyjacielem i strzelił znowu. Zapalił kolejnego Tygrysa – to fragment kolejnego raportu radzieckich pancerniaków. Bynajmniej – nie był to koniec bitwy. W zajętym przez Rosjan Oględowie znaleziono… trzy nieuszkodzone Tygrysy Królewskie, porzucone przez ich załogi.

image
Tiger II w Kubince. Fot. Alan Wilson/Wikimedia Commons/CC BY SA 2.0.

Jedną z tych maszyn, oznaczoną numerem taktycznym „502”, można podziwiać w Muzeum Broni Pancernej w Kubince koło Moskwy. W późniejszej fazie wojny „duże Tygrysy” miały kilka okazji zaprezentować się z nieco lepszej strony, jednakże z pewną ostrożnością należy podchodzić do niemieckich raportów o tych „gigantycznych sukcesach”, nierzadko kreujących propagandową rzeczywistość „ku pokrzepieniu” słabnącego morale wojsk i ludności cywilnej. Niemieckie źródła przytaczają np. walki o Kłajpedę na początku października, w których Tigery II z 502. Batalionu Czołgów Ciężkich, wspólnie z 7. DPanc. i Gren. Panc. z dywizji „Grossdeutschland” miały zniszczyć 32 radzieckie maszyny i wiele dział przeciwpancernych, tego samego dnia w Prusach Wschodnich 505. Batalion Czołgów Ciężkich miał zniszczyć bez strat 34 czołgi i działa pancerne, a tydzień później – kolejnych 9 czołgów ciężkich IS-2. Inny przykład: w październiku 22 maszyny Tiger II z 503. Batalionu Czołgów Ciężkich miały zniszczyć 36 dział radzieckich podczas przełamywania pozycji pod Turkeve. Rzekomo w walkach o Kłajpedę w styczniu 1945 r. czołgi Tiger II miały zniszczyć 20 czołgów rosyjskich bez strat własnych. Szczegółowej weryfikacji wymagałyby inne tego rodzaju raporty, jak np. o tym, jak to 12 stycznia czołgi Tiger II z 501. Batalionu Czołgów Ciężkich zniszczyły bez strat własnych 20 maszyn rosyjskich, a oddział por. Eberbacha miał zniszczyć 12 czołgów T-34 i dział pancernych SU-85. Z kolei w potyczce pod Lisowem grupa IS-2 doszczętnie zdemolowała batalion wozów Tiger II, który utracił wszystkie pojazdy i został ewakuowany.

Dla równowagi: 24 stycznia Tiger II plut. Carpenetto z 502. Batalionu Czołgów Ciężkich, walcząc w pojedynkę z 15 czołgami T-34 i IS-2, miał, wykorzystując zaledwie 15 pocisków, zniszczyć wszystkie sowieckie maszyny, zaś 6 kwietnia w okolicy wsi Norgau sierż. Kerscher wspólnie z załogą innego Tygrysa II miał zniszczyć aż 39 maszyn T-34/85 SU-85. Ogółem w czasie od 13 do 20 kwietnia 502. Batalion Czołgów Ciężkich miał zapisać na swoim koncie aż 102 zniszczone czołgi radzieckie. Podobnych sensacji można w niemieckojęzycznych źródłach znaleźć więcej, i można dyskutować o ich wiarygodności tak długo, aż dotrze się do dokumentów źródłowych i zestawi je z dokumentami strony przeciwnej. Wówczas można byłoby ocenić, czy faktycznie mogło dojść do sytuacji, gdy np. 24 stycznia 1945 r. 3 czołgi Tiger II z 509. Batalionu Czołgów Ciężkich powstrzymały atak całej radzieckiej brygady pancernej, niszcząc 34 czołgi, zaś 1 lutego 2 czołgi tego typu z 503. Batalionu za cenę jednego zniszczonego Tigera zniszczyły aż 17 maszyn radzieckich, a 13 kwietnia pod Zisterdorf 2 czołgi Tiger II z tej samej jednostki zniszczyły aż 16 czołgów Armii Czerwonej. Dla jasności: także przebieg i rezultaty bitwy pancernej pod Staszowem bywają kwestionowane przez tych, którzy niemieckim czołgom i niemieckim pancerniakom przypisywać są skłonni nieomal nadludzkie cechy i możliwości.

image
Gen. Dwight Eisenhower obok zniszczonego Tygrysa II w rejonie Chambois. Fot. Acme News Photos/Allison Collection/Wikimedia Commons (Domena publiczna).

Rosjanie, podobnie jak Amerykanie, starannie przetestowali wszystkie zdobyczne czołgi Tygrys B, analizując – już we wrześniu 1944 r. na egzemplarzach zdobytych pod Staszowem – większość ich rozwiązań konstrukcyjnych. Podobnie jak zachodni Alianci, uznali, że głównym mankamentem czołgu jest zbyt duża masa, powodująca niską manewrowość i podatność na uszkodzenia, wady konstrukcyjne w układzie napędowym, przeciążony silnik, skomplikowany serwis. Co ciekawe, przebadali starannie pancerz wozu, dochodząc do wniosku, że jego jakość znacznie pogorszyła się w stosunku do czołgów wcześniejszych generacji, Panther i Tiger z początkowych lat ich produkcji. Uznano, że związane to było z istotną zmianą składu stali, użytej do produkcji pancerza. To był efekt wspomnianych wcześniej deficytów surowców strategicznych, a i po części – oddziaływania sabotażu w zakładach zbrojeniowych III Rzeszy, działających na terenach okupowanych (np. w Hermann Goering Werke w Stalowej Woli, gdzie ruch oporu skutecznie sabotował m.in. produkcję stali pancernych doprowadzając do znacznego obniżania jej parametrów).

Bilans debiutu „gąsienicowej Wunderwaffe” na nadwiślańskich równinach pod Staszowem był więcej niż wymowny: Niemcy nie tylko utracili inicjatywę i ponieśli porażkę w lokalnej kontrofensywie, mającej odepchnąć Rosjan poza linię Wisły, Stracili także 14 ciężkich czołgów Tiger B, nie licząc innych maszyn. Straty Rosjan nie są znane. Ważne jest, że w sensie taktycznym to nie Niemcy, ale Rosjanie okazali się triumfatorami. Łomot, jaki odebrały pod Staszowem potężne niemieckie cuda techniki pancernej, nie zmienił podejścia generałów do tej broni. Tiger B pojawił się znów w sporej liczbie podczas ostatniej poważnej operacji zaczepnej III Rzeszy w II wojnie światowej, czyli podczas ofensywy w Ardenach w grudniu 1944 r., gdzie nie wykazał żadnych, ale to żadnych przewag nad rywalami. Ani ukształtowanie terenu, ani pora roku, ani taktyka użycia, ani morale Niemców, nie stwarzały dla tej operacji jakichś zachęcających perspektyw. Znaczna część użytych w operacji Tigerów B została porzucona przez załogi, kiedy… zabrakło im paliwa. Potężne czołgi, grzęznące na wąskich dróżkach wśród zarośli, były skutecznie eliminowane przez piechotę z lekkimi granatnikami ppanc. Amerykanie, testujący w USA – na zlecenie Departamentu Obrony – zdobyczne egzemplarze Tigera II, nie byli w stanie pojąć, co kierowało twórcami tych kolosów.

Według opinii ich ekspertów Königstiger był bardzo duży i ciężki, co w znacznym stopniu zmniejszało jego mobilność, dodatkowym problemem był jego zawodny silnik, który nie zapewniał wystarczających osiągów oraz spalał ogromne ilości paliwa, którego Niemcy mieli już niewiele. W dodatku – palił potrzebną np. samolotom benzynę, a nie, jak silniki czołgów rosyjskich, „byle co” (wielopaliwowe diesle). Departament Obrony skonkludował więc, że masa i gabaryty czyniły Tygrysa B „ślepą uliczką”.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 454
Reklama
Dkdkdkd
sobota, 10 kwietnia 2021, 22:03

Mitologizacja T-34/85. Wcale nie był lepszy od PzKpfwg. IV ani M4. Mobilność iwana porównywalna, krótko żyjące silniki, słaba optyka, spalanie do 350 litrów /100 km w terenie (tylko 32 tony). Typowy sowiecki tank do ofensywy dla prostego iwana bez szkoły. Is-2 też nie taki orzeł, ok.46 ton a silnik 520 KM tyle prawie co w T-34/85. ,ludiej u nas mnogo"

El Alamein
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 22:54

Jeździłem na T -34 i kudy im tam było do Tygrysów. Jest wiele opisów w literaturze radzieckiej gdzie wprost się przyznaje że w walce frontalnej T-34 padały łatwym łupem mocnych 88 armat tygrysa przy niemożności przebicia grubego pancerza niemieckiego czołgu słabą armatką T-34. Artykuł to typowa postsowiecka agitka przekłamująca ówczesną rzeczywistość. Powodem niepowodzeń Noemców na froncie wschodnim było mieszanie się A.Hitlera do kierowania operacjami bojowymi na frontach poprzez wydawanie absurdalnych rozkazów lokalizacji, dyslokalizacji i przerzutów całych armii pancernych według własnego widzimisię zupełnego dyletanta taktycznego. Tak było na froncie wschodnim tak byo w Afryce i w wielu innych miejscach Europy, na szczęście.

XRX
środa, 7 kwietnia 2021, 13:24

Ciezka kawaleria, swietny czolg na plaskie otwarte tereny. Ale dziwi dlaczego zachodni Niemcy z poczatku 41/42 roku nie adaptowali produkcje pierwszego tygrysa I z uchylonymi plytami i wszystkie inne lekkie wersje czolgow? Brak odwagi, fleksybilnosci, konsekwencji? Kanciasta othogonalna wersja tygrysa"I"byla produkowana az do 44 roku nawet w fabryce Henschel obok nowoczesnej konstrukcji Panther.

Idol
środa, 7 kwietnia 2021, 15:43

Wbrew pozorom, pochyly pancerz posiada tez wady. Np. znacznie mniej miejsca dla zalogi i zapasow amunicji. Inne z wad T34 to fatalna optyka czynila dowodce slepym po zamknieciu wlazu. Brakowalo systemow komunikacji wewnatrz pojazdu i z innymi pojazdami/oslaniajaca piechota. Jakosc i trwalosc tez pozostawialy wiele do zyczenia. W poczatkowej fazie wojny wysmiewany PZKW III sprawdzal sie duzo lepiej.

ppp
czwartek, 8 kwietnia 2021, 20:06

W t-34 nie była na tamte czasy fatalna optyka . To Niemcy przodowali w optyce i bili wszystkich pod tym względem . Dzięki powłokom antyodblaskowym z optyki Carl Zeiss (Jena ) , optyce Schneider Kreuznach czy też jej filii Optischen Werke GmbH ISCO Gettingen , zakładomMeyer-Optik Görlitz , Steinheil Optik , Ernst Leitz Wetzlar byli wyposażyć swój sprzęt bojowy w najlepszą optykę bijącą wszystkich producentów . Jasność optyki , kontrast oraz dobre parametry widzenia przy słabym oświetleniu dawały przewagę nad wszystkimi . Optyka brytyjska , amerykańska czy rosyjska musiała ustępować niemieckiej ze względu na posiadanie takich firm przez III Rzeszą . To przecież amerykanie wykradli wbrew umową wyposażenie produkcyjne zakładów z Carl Zeiss Jena i starali się sciągnąć pracowników do amerykańskiej strefy okupacyjnej co jednak nie za bardzo im wyszło . Jeżeli chodzi o optykę to prym wiodły właśnie zakłady Carl Zeiss Jena i Uniwersytet w Jenie .

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:12

Panei ppp, i pewnie dlatego Rosjanie jak tyko mogli to zerżneli polski peryskop Gundlacha dla swoich czołgów:)) Optyka T-34 była tak fatalna że trafienie czegos graniczyło z cudem. A Amerykanie zabrali sprzęt z zakładó Zeissa by Rosjanie go nie dostali, proste

placek23
niedziela, 11 kwietnia 2021, 02:14

Znów coś usłyszałeś, że dzwoni, ale nie masz pojęcia, w którym kościele dzwoni. Wojska USA nie wywiozły sprzętu z zakładów Zeissa w Jenie.

sobota, 10 kwietnia 2021, 12:40

A anglicy, amerykanie to niby sami wynaleźli peryskop ? Ile lat Gundlach musiał walczyć o te marne grosze jakie łaskawie w końcu mu zapłacili sami zarabiając na jego wynalazku miliony.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:31

Ano tak biedny ichtamniecie. Sami wynalezlii sami uzywali swoich Peryskopy Gundlacha do Rosji trafiły z brytyjskimi czołgami bo Brytyjczycy jeszcze przed wojna kupili licencję wiec bez kłamstw. Gundlach to mógł walczyc o pieniądze ale od rządu polskiego a nie od USa czy UK.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 11:49

Zdanie o tym że brytyjczycy sami wynaleźli peryskop Gundlacha bezcenne, godne AIM-12 na niemieckich F-4 w 1973 roku. Licencję to kupiła tylko i wyłącznie firma Vickers-Armstrong ale mogła legalnie montować go na swoich produktach(kupiona licencja zresztą wygasła w czasie wojny). Zamiast tego rozpoczęła produkcję peryskopu na szeroka skalę i montowano go na wszystkich brytyjskich czołgach i pojazdach pancernych i nie tylko. Natomiast amerykanie produkowali i użytkowali peryskop całkowicie nielegalnie tak jak niemcy i rosjanie. Po długim procesie po wojnie za nielegalne korzystanie z jego wynalazku Gundlach wywalczył zaledwie tyle pieniędzy że starczyło mu na kupno domu we francji. Taka jest prawda kłamczuszku. Co do walki z rządem polskim to pamiętaj że peryskop został opracowany przez Gundlacha w Wojskowym Instytucie Badań Inżynierii , którego mjr. Gundlach był pracownikiem, jeśli wiesz co to znaczy.

fakty nie plotki
środa, 7 kwietnia 2021, 07:59

Dajcie spokój,nie rozśmieszajcie mnie. że Te 34 taki słaby. Niemcy chętnie porzucali swoje Pantery i przesiadali się do T-34 -oczywiście malowali krzyże na kadłubie. Były to czołgi zdobyczne które Rosjanie porzucali i uciekali w popłochu.W necie jest trochę na ten temat,a jakiś czas temu filmik na Discovery był o tym fakcie.

Honker Haker
środa, 7 kwietnia 2021, 21:15

Nie bujaj w obłokach. Zadaj sobie więcej trudu i poczytaj rzetelne, rosyjskie książki o technicznych rozwiązaniach T 34, np. o zmianie biegów młotem, bez sprzęgła (bo go nie było), o zielonej pleksi zamiast szkła w peryskopie, o zadymieniu w czołgu podczas jazdy itd. A zdobyczny sprzęt wiadomo - darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda

BUBA
czwartek, 8 kwietnia 2021, 08:24

To się nazywa wojenna produkcja. Jakość nie ma dużego znaczenia. Tak własnie powstał Honker - pojazd zbudowany z tego co było w produkcji. Czyli tanio i szybko....................................................... Nad Jeepem Wyllysem tez się nikt nie pocił. Proste blachy, kierownica z metalowego pręta, padające skrzynie biegów po większym przebiegu nikogo nie interesowały itd. Pojazd miał przeżyć koło 10 tyś km i brałeś nowy z magazynu. Ta różnica jest widoczna w podejściu Amerykanów i Polaków do sprzętu w czasie II Wojny na Zachodzie. Jak się coś zepsuło Amerykanie buldożerem spychali do rowu i jechali dalej, Polacy ratowali sprzęt...............................................................................................

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 9 kwietnia 2021, 21:07

Ruska wojenna produkcja wyglądała tak, że nie potrafili dobrze zrobić "Maxima", którego umieli należycie zrobić podczas wojny jeszcze w czasach carskich. Nawet i bez wojny nie ma takiej możliwości, żeby coś takiego dobrze robił analfabeta, albo pół analfabeta, który nie potrafił skontrolować tego, co robi przy pomocy suwmiarki.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:13

Wow, to T-34 z 1940r mający te wady to wojenna produkcja?? Akurat podczas wojny im sie tu sporo polepszyło dzieki zerżnięciu np peryskopów z polskeigo peryskopu Gundlacha.

sobota, 10 kwietnia 2021, 12:42

A niby rosjanie od 1939 to nie toczyli wojny? O zimowej woni to Daniła słyszał?

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:32

A Iwanku słyszałes o T-34 w wojnie zimowej??

sobota, 10 kwietnia 2021, 15:25

Najechali malutki kraj. Byle jak im tam poszło. Ale pełnoskalową wojną bym tego nie nazwał.

fox
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:41

do pomz: przedwojenne co dobrego mieliśmy : we wrześniu 39r ur był dobry i przy zmianie taktyki a mianowicie wykorzystując doświadczenie bitewne robiono drużyny ppanc złożone z 2-3 strzelców. sprawdzał się też jako karabin snajperski. trafienie w głowę robiło z niej zmasakrowany arbuz. peryskop gundlacha, wyrzutnik bomb świąteckiego. do tego potrafiliśmy zmodyfikować inny sprzęt jak sam wspomniałeś np.7tp. problem to był system zamawiania sprzętu [ tylko na dany rok, nowy rok to nowe zamówienie] i kontrola jakości zbytnie wymagania co do niezawodności sprzętu, francuzi na tak wysokie wymagania jakie mieliśmy powiedzieli "że ich na to nie stać". oczywiście nie trafione projekty i marnotrawienie kasy na nie też było.

telgraf
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:41

Karabin UR był tak tajny że prawie nikt z niego nie strzelał . Ci co dostali egzemplarze to nie wiedzieli jak je obsługiwać bo nie byli przeszkoleni , a instrukcja obsługi była ściśle tajna i była w innym miejscu.

Yyy?
niedziela, 11 kwietnia 2021, 21:08

Dziury w niemieckich panzerach o kalibrze Urów wzięły się z wiatru, który rzucał piaskiem.

ppp
czwartek, 8 kwietnia 2021, 22:25

Poczytaj dokładnie o problemach związanych z produkcją 7TP . Największy problem to od samego początku produkcja stali odpowiedniej jakości a szczególnie blach pancernych . To była manufaktura w porównaniu z przedwojenną produkcją niemiecką a nie mówiąc o przemyśle ZSRR . Niech przemówią liczby produkcja 7TP 134 szt , produkcja siostrzanego czołgu u sowietów T-26 w latach 1931-1939 około 8000 szt . Jakościowo te czołgi też były lepsze niż naszej produkcji ( użyte gatunki stali ) . Zresztą dobrą opinię o przedwojennych wozach sowieckich T-26 mieli Finowie porównując je z oryginalnym Vickersem E . Nie wolno zapominać też o innych wzorach czołgów produkowanych w ZSRR w tysiącach sztuk egzemplarzy . Jakość wykonania tych wozów była epiej oceniana niż czołgów T-34 z początkowego okresu produkcji .

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:16

7TP produkowany był dwa lata 1935-37. T-26 był czołgiem gorszym od 7TP praktycznie pod kazdym wzgledem co przyznali sami Rosjanie porównujac 7TP z T-26 po agresji na Polskę

sobota, 10 kwietnia 2021, 12:50

Mimo że to dla mnie samego jest to przykre ale prosze przypomnij mi jakie to sukcesy bojowe ma na koncie 7TP. Bo praktycznie jedyna nasza większa jednostka zmotoryzowana czyli 10 Brygada Kawalerii (Warszawska Brygada nie była do końca sformowana) i jedyna jaka w miarę skutecznie walczyła to tych czołgów nie posiadała.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:34

A jaki to ma związek z tym że T-26 był gorszy od 7TP. Jakby 7TP jezdziły w Hiszpanii przeciwko tankietkom, tez by miały 'sukcesy" bojowe:))

sobota, 10 kwietnia 2021, 15:27

A jakie to ma znaczenie? T-26 był technicznie gorszy od 7TP i tyle.

Hanys
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:21

Tiger II w istocie był papierowy, ponieważ na tym etapie wojny jakość niemieckiej stali używanej do produkcji tych czołgów było już bardzo kiepska, brakowało m.i. niklu do stopów stali pancernej, dlatego w debiucie na froncie wschodnim pod Oględowem, kolumna tych czołgów została rozstrzelana przez dwa czołgi typu T-34/85 to jest fakt historyczny, który za pewne propaganda davienowska podważy, bo wg funbojków kowbojków, Rosjanie kroczyli od porażki do porażki, aż do samego Berlina :)

wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:16

Ile Rosjanie mieli czołgów przed wojną? Najwieksza armia na świeci I bez pomocy Amerykanów nie potrafili sobie poradzić?

lol
piątek, 9 kwietnia 2021, 09:17

A to jest kolejny propagandowy mit prawactwa nie potrafiacego przelknac faktow. A fakty sa takie ze amerykanska pomoc w ramach land leas dla ruskich stanowil znikomy procent sprzetu wykorzystywanego w czasie 2 ws. Zdecydowana wiekszosc pochodzila z rosyjskich fabryk. wedlug wiki ruscy w okresie 1941 do 1945 wyprodukowali lacznie czolgow i samobieznych dzial ppanc 109815 (!) podczas gdyw tym samym okresie w ramach land leas dostali lacznie 10218 czlogow i dzial ppanc. co daje 10.74 % tak ze daruj sobie te peany o ratowaniu. Niewatpliwie w poczatkowej fazie wojny pomoc ta pomogla rosjanom ale bez przesady amerykanski sprzet w obliczu co raz to nowoczesniejszych i lepszych czolgow niemieckich bardzo szybko stal sie przestarzaly nie zdolny do stawienia im czola tak ze rosjanie majac o wiele lepsza wiedze na tamat przeciwnika szybko zaczeli opracowywac i wdrazac wlasnie konstrukcje lepiej dopasowane do realiow. Pierwszym amerykanskim czolgiem ktory w miare dorownal niemieckim i rosyjskim w czasie 2 ws byl m26 opracowany i wprowadzony do sluzby na sam koniec wojny podobnie jak rosyjski is-3. Tyle ze m26 nie wzial bodaj nawet udzialu w zadnym staciu, a is-3 byl od niego znow lepszy (co i tak nie mialo w maju 45 juz znaczenia)

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:22

Doprawdy?? No popatrz podstawowy Sherman był lepszy od T-34/76 a M4A3 był lepszy od T-34/85. Jak widac nie tylko M26 był lepszy ale i Shermany:) I M26 w przeciwieństwie do Is-3 czy T-44 btał udział w walkach od stycznia 1945r. Natomiast odpowiednikiem Is-3 nie był M26 alke M103 i Conqueror czyli czołgi cięzkie.

sobota, 10 kwietnia 2021, 12:52

No ten M26 to faktycznie wsławił się w walkach. Wsławił się odlatująca wieżą po spotkaniu z tygrysem. A o wyższości Shermana na T-34 to szkoda strzępić z Daniłą języka. daniła wie swoje mimo opinii fachowców zachodnich.

sobota, 10 kwietnia 2021, 15:35

Wasz T-34 wojennej produkcji to był zwykły grat. Niektóre robiono tak, że z braku siedzeń załoga siedziała na skrzynkach po amunicji. Ze środka nic nie było widać. Biegi trzeba było zmieniać przy pomocy młotka, więc czołgi w warunkach bojowych jeździły na dwójce. Na dodatek silnik w tym czołgu wytrzymywał mniej więcej tyle samo motogodzin ile oranżada ma gwarancji.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 11:58

Oj a amerykańskie czołgi sie nie psuły, wcale. O niemieckich osiągnięciach w tej dziedzinie to powyższy artykuł świadczy.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 19:28

To był grat. Na dodatek grat obsadzany załogami, w których poszczególni ludzie nie umieli dogadać się na wzajem, bo nie wszyscy znali język rosyjski.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 11:17

Ale w bezpośrednim pojedynku Sherman kontra T-34 to T-34 okazał się zwycięzcą. Czym zatem był Sherman?

Gnom
wtorek, 13 kwietnia 2021, 08:08

Przyzwoitym czołgiem średnim do masowej produkcji.

tak tak
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:13

Sherman był lepszy od t-34 w zasadzie o klasę. Od niemieckich odpowiedników zresztą też.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 15:45

No to taki przykład tych przewag amerykańskiej broni pancernej nad niemiecka akurat: "Przykładem niech będzie bitwa amerykańskiej 2. Dywizji Pancernej z niemiecką 9. DPanc. o Pfaffendorf w listopadzie 1944 roku. Atakujące dwa bataliony Shermanów z 67th Armoured Regiment (ok. 100 czołgów z armatami 75 mm i 76 mm) bez wsparcia lotniczego i miejsca do manewru w miasteczku starły się z 20-25 czołgami Pz.Kpfw. IV, Pz.Kpfw. V Panther i doraźnie przydzielonego Pz.Kpfw. VI Tiger I. Amerykanie dla wykorzystania swej przewagi liczebnej i nawiązania skutecznego ognia artyleryjskiego szarżowali na wroga. Jeden z Shermanów uzbrojonych w długolufową 76 mm armatę trafił czternaście razy w czołg Tiger I, ale nie przebił jego pancerza i po tym został zniszczony jednym trafieniem 88 mm armaty. Wówczas 67th Armoured Regiment zgłosił zniszczenie pięciu niemieckich czołgów, dopiero przybycie 702nd Tank Destroyer Batallion (wyposażonego w niszczyciele czołgów M36 Jackson z 90 mm armatami M3) kosztowało Niemców dalsze 15 pojazdów, ale 67. pułk stracił łącznie 38 czołgów średnich M4, 19 lekkich M5 oraz ponad 350 czołgistów w jednym starciu. To pokazuje z jakimi problemami stykali się amerykańscy pancerniacy." Straty 2 dywizji to akurat pokazują ogrom strat w broni pancernej jakie ponieśli alianci.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:45

Taaaaaaaaaaa świadczą o tym bezpośrednie pojedynki tych maszyn gdzie słabo wyszkoleni koreańczycy na T-34 zmasakrowali Shermany .

środa, 7 kwietnia 2021, 11:25

A co się stało z Francuzami i brytyjskim korpusem ekspedycyjnym oj zapomniałbym o Holendrach, Belgach. Oni zapewne według ciebie dołożyli niemcom?

Astar
wtorek, 6 kwietnia 2021, 19:16

Myślę, że sobie by poradzili. Pomoc amerykanów pozwoliła na zmniejszenie strat terytorialnych. W momencie, kiedy ewakuowane fabryki rozpoczęły produkcję los Rzeszy był przesądzony. Bez pomocy, może straciliby Moskwę, a Niemcy poszliby dalej, wojna potrwałaby rok dłużej i to wszystko.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 09:58

Astar i co z tego że ewakuowali fabryki jak bez pomocy z Lend Lease musieliby zamiast czołgów i Jaków produkować lokomotywy i wagony by ich czołgi mogły na front dojechać, musieliby robic ciezarówki zamiast T-34 itd. Własnie Lend Lease zdjał im z barków sporą częśc logistyki, co ci po 1000 czołgów rdzewiejacych w fabryce bo nie ma jak ich wysłąc na front? A zanim same dojadą to wróca na remont do fabryki?

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:29

Sądzisz że fabryki desantowano z powietrza na pustkowia z dala od torów? To doucz się, wyładowano maszyny obok torów i obudowywano dachem potem budynkiem. Tu wytęż umysł, tory nie znikały. Służyły do dowozu materiałów i odwozu produkcji. A niemcom zemściło się porzucenie rozwoju samolotów bombowych dalekiego zasięgu- strategicznego

tak tak
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:16

Istnienie torów nie warunkuje istnienia lokomotyw. Tak samo istnienie dróg nie warunkuje istnienia ciężarówek. Jedno i drugie ZSRR miał głównie z LL.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 14:49

Bez dostaw kauczuku nie byli w stanie robić nawet opon. O aluminium także warto wspomnieć. Bez dostaw tego surowca do jaczków i tetów musieliby pakować żeliwne silniki z Zisa 5. Zresztą kryzysowe wypusty T-34 miały silniki z zapłonem iskrowym. O dostawach miedzi, która jest potrzebna w produkcji zbrojeniowej łaskawie nie wspomnę.

lol
piątek, 9 kwietnia 2021, 09:21

Bez dostaw kauczuku to nikt opon by ci nie wyprodukowal tak samo bez innych materialow tak ze ten tego nie podniecaj sie, bo akurat poza moze tym ze kauczukiem, to surowcow ruscy maja u siebie dostatek. Po za tym czy aby nie byl juz wtedy stosowany kauczuk syntetyczny...

tak tak
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:15

Akurat aluminium z którego robiono silniki, Sowieci nie mieli.

sobota, 10 kwietnia 2021, 16:56

Serio?

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 19:30

Serio. Dlatego Jaki, Łaggi i Ła-5 miały sklejczane poszycie.

Gnom
wtorek, 13 kwietnia 2021, 08:07

Nie zupełnie, ale fakt sowieci nie wyrabiali z produkcja stopów aluminium. A pierwsze Łagg miały świdomie pokrycie bardzo specyficzną sklejkę, bo przesycaną żywicą z Belgii. To było bardzo efektywne rozwiązania. Jak jej zabrakło to poszycie pogrubiło się prawie 3 razy i stąd ich kłopoty z masą w kolejnych seriach. Większym problemem od poszycia był brak aluminium na dźwigary i konieczność stosowania dźwigarów drewnianych w Jakach i Łagach, te dopiero ważyły i ograniczały możliwości, szczególnie w mokre dni.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 13:01

Hmmm Mosquito to z czego był zbudowany? Z braku aluminium?

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:56

U Ruskich syntetyczny kauczuk stosowany był podczas wojny już za cara. Później przestał być stosowany. Przed wojną postawili sobie fabrykę bodajże koło Moskwy. Tyle, że ruska produkcja była kroplą w morzu potrzeb. Podczas wojny produkcja tego surowca na ogromną skalę, to USA. Wymyślili jak można produkować szybciej, taniej i więcej. Stało się tak dlatego, bo źródła kauczuku naturalnego znalazły się pod kontrolą państw osi. Ówczesny świński raj natomiast, gdzie naukowców i inżynierów zamykano w gułagu to nie najlepsze miejsce dla takich innowacji.

Orange
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:56

Niemcy przegrały bo nie mieli lotnictwa strategicznego. Kiedy się zorientowali było już za późno. Gdyby mieli to niszczenie amerykańskich konwojów szło by im jeszcze sprawniej i taniej. A ZSRR miał 4 główne ośrodki produkujące energie elektryczną, ich zniszczenie spowolniłoby produkcję przemysłową do minimum. Kiedy Albert Speer uzmysłowił to Hitlerowi było już za późno bo Niemcy nie mieli takiego zasięgu. PS. Moim zdaniem to nie prawda, ze sowiety przeniosły fabryki z Ukrainy w ekspresowych tempie. Moim zdaniem ich gigantyczna produkcja polegała na "cudzie sowieckiej" statystyki.

klaun-szyderca
sobota, 10 kwietnia 2021, 11:17

Z całym szacunkiem, ale Niemcy przegrały głównie dlatego, że podbite narody traktowały gorzej niż zwierzęta. Wystarczyłaby 'drobnostka' - żeby wszędzie mówili że wchodzą do ZSRR zniszczyć komunizm i że narody ZSRR nie są ich wrogiem, tylko komuniści. Gdyby za takimi słowami szły adekwatne czyny, to w bitwie pod Moskwą Stalin miałby już tylko pulki KGB przeciwko co najmniej 2-3 milionom dawnych żołnierzy Armii Czerwonej (i oczywiście przeciwko Wehrmachtowi ). O ile w ogole doszłoby do jakiejś bitwy pod Moskwą, bo możliwe że na wieść o tym że Armia Czerwona rozsztrzelała swoich politruków i dowódców i idzie z Niemcami na Moskwę generalissimus mógłby sobie zwyczajnie palnać w łeb, oszczędzając mieszkańcom Moskwy sznurka a sobie frajdy dyndania na latarni... Ale to sie nie stało, między innymi dlatego że hitlerowcy po błyskawicznych zwycięstwach w Polsce i Francji uważali że są niepokonani i żadnej pomocy nie potrzebuja, a do tego w Polsce sie już nauczyli traktować 'tubylców' jak zwierzęta, i to samo zaczęli powtarzać w ZSRS. Wcześniej w ZSRS było całkiem sporo ludzi którzy w Niemcach widzieli wyzwolenie od znienawidzonych komunistów (dlaczego Własow zaproponował im pomoc i utworzenie korpusu z jeńców radzieckich ? Głównie dlatego). Niestety (a dla nas może 'stety', cięzko powiedzieć) Niemcy wcale nie mieli zamiaru narodów zniewolonych przez sowietów wyzwalać- mieli dla nich ofertę jeszcze gorszą niż oferta komunistów. Co było swego rodzaju wyczynem, bo naprawdę ciężko było mieć gorzej niż ludność ZSRS pod władzą Stalina, ale Hitler potrafił im pokazać że będzie jeszcze gorszy. A jak po Moskwie, Stalingradzie i Kursku w końcu zaczęli myśleć, to już było za późno... Nawiasem mówiąc- dlaczego w Polsce nigdy polskiego Petaina nie było ? Lubimy sie tym chlubic, ale prawda jest taka, że zdecydowali o tym wyłącznie Niemcy. W 1939 i 40 było co najmniej kilku wybitnych Polaków gotowych stanąć na czele polskiego rządu proniemieckiego (np. prof. Studnicki), ale Niemcy uważali że im to do niczego niepotrzebne. Zważywszy na to, że co poniektórzy historycy dziś twierdzą że pod Moskwą Hitlerowi zabrakło dosłownie kilku dywizji (a Polska mogłaby im zapewnić kilkadziesiąt), to był to duży błąd... A jak pod koniec 1943 (albo już w 1944, dokładnie nie pamiętam) Niemcy po batach na wschodzie nagle pojęli że 30-milionowa Polska mogłby im sporo pomóc, to każdy do którego sie zwrócili odpowiadał 'niestety musze odmówić, bo popełniliście w Polsce o kilka milionów błędów za dużo'. No i przegrali...

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 9 kwietnia 2021, 21:42

Był plan polegający na wyeliminowaniu ruskich elektrowni. Wymyślili go eksperci z KG 200 i mogli go byli spokojnie zrealizować. To byli ci sami ludzie, którzy w zasadzie prawie do samego końca wojny potrafili wyprawiać się na Tybet. Wysilać z wyborem celów, też by się nie musieli. Te elektrownie budowali Ruskom Niemcy kiedy się jeszcze nawzajem kochali, więc KG 200 miał wszystko rozrysowane od A do Z. Tyle, że ktoś uświadomił sobie, że takie działanie w przypadku Rusków, którzy dostawali co potrzebne do wojny od hojnego Zachodu a do szczęśliwego życia wystarczy im świeczka jest niespecjalnie celowe.

Shymo
środa, 7 kwietnia 2021, 23:03

Atakowanie ruchomych i silnie uzbrojonych w bron plot okrętów bombowcem strategicznym to chyba nie najlepszy pomysł, no może pod koniec wojny gdy Niemcy posiadali już broń kierowaną.

Run
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:15

Pantera,jeśli można,najlepsza w tamtym okresie.T-34,to totalny rozwój rodziny BT,a samo BT dużo pożyczyło czy zawłaszczyło z czołgow rodziny Christie(może błędna pisownia).Zawieszenie,kąt pancerza to wszystko przejęte z innych konstrukcji, brak radio,właz,wentylacja a raczej jej brak,wiele innych mankamentów w teciaku 34 można wymieniać, co nie zmienia, że i tak był rewolucyjny,mimo to Pantera, też szereg wad ale mimo wszystko,biła na wieżę (głowę) t34,i rozwojowa wersję 85.

lol
piątek, 9 kwietnia 2021, 09:31

Nic nie zawlaszczono po prostu angole nie byli zainteresowani zawieszeniem christie, a ruscy dali szanse konstruktorowi. A pantera powstala pod wplywem przebadanej konstrukcji zdobytego t-34. Oczywiscie po niemiecku. Przy czym Pantera tez nie byla takim cudem jak to sie opiewa wsrod fanbojow. Byl to oczywiscie czolg b. dobry i zbudowany na zdecydowanie bardziej realistycznych zalozeniach niz Tiger 2 czy Maus. Ale nadal nie dawaj jakies super przewagi technologicznej. Byl po prostu dobry. Na szczescie dla nas gigantomania Hitlera spowodowala marnotrawianie gigantycznej ilosci czasu i srodkow na fantazje typu Maus czy Ratte co odbilo sie solidnie na produkcji Panter czy innych sensownych kostrucji i koniec koncow mieli tego za malo by wygrac 2ws.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:29

Że co??? A iby jakie zawieszenie miał taki Covenanter czy Crusader. Ba nawet Cromwell to Christie po ulepszeniach?? Rosjanie zwyczajnie wykradli podwozie przy współpracy Christiego i wysłąli je jako traktor do Rosji. Pantera powstała w odpowiedzi na T-34 ale nie miała nic z nim prawie wspólnego, kopia T-34 był praktycznie Vk-3001DB. Natomiast Vk-3000M od MAN-a powstał zupełnie oddzielnie jedynie zapozyczając ukosny pancerz z czołgów rosyjskich i amerykańskich. Pantera panie lol była czołgiem znacznie lepszym od T-34 w dowolnej wersji i dorównywała póżniejszemu M26.

sobota, 10 kwietnia 2021, 12:54

Daniło ruscy nie ukradli tylko normalnie kupili .

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:41

Ukradli, bo Christie miał zakaz sprzedazy do ZSRS, za co potem mu się oberwało:)

Gnom
wtorek, 13 kwietnia 2021, 08:03

Bo w tym czasie sowietom wszystko sprzedawał bezpośrednio rząd USA za czyste złoto, a tu ówczesnego FMS zabrakło.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 11:59

Nic nie ukradli , kupili od właściciela.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 10:28

Ruskowi się Anglicy z Amerykanami pomylili. Pewnie nawet nie wie, gdzie mieszkał i pracował Walter Christie. Coraz gorzej ich szkolą w Olgino.

Krzysztof
czwartek, 8 kwietnia 2021, 03:45

Dokladnie tak. Choc T34 to jednak byla konstrukcja niezalezna Koszkina.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:43

T-34 to rozwojówka A-32 bedącego następcą BT

ja
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:41

TAk. Pantera nie Tygrys. Mniej palil:)

mechanik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 06:30

Najlepszy to był T-34. Prawie się nie psuł.Pancerz skośny ,ciężko było go przebić. ,od Lenino do Berlina pędził jak szalony, a jak sie popsuł ,to zwykłą piłką do metalu można było go naprawić -tak jak to robił Grigorij w "Czterech pancernych" (uciął kawałek lufy i dawaj dalej !).

Honker Haker
środa, 7 kwietnia 2021, 21:31

T 34 był rozliczony na 3 (słownie trzy) ataki. Jeśli go nie unieruchomiło trafienie, to żałosna jakość wykonania dopełniała zniszczenia . Pierwsze roczniki miały koła miał jakie popadło - jedno od parowozu, inne od czołgu. Bywało, że całe partie produkcyjne nie były przyjmowane ze względu na wybrakowaną produkcję podzespołów. Jakość pancerza też zależała od danej dostawy. W idealnych warunkach, można powiedzieć, że był topornym ,lecz nowatorskim, solidnym czołgiem, ale w praktyce różnie bywało. Jego największa przewaga to ilość wyprodukowanych sztuk. Wszystko przez pośpiech i specyficzną "kulturę techniczną" Rosjan.

leo
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:57

Złośliwi mówią "przerąbane jak w ruskim czołgu" ,ale taki gen Guderian dowódca pancernego natarcia na ZSRR kiedy po raz pierwszy zobaczył T-34 to stwierdził -"Jeżeli Rosjanie produkują seryjnie te czołgi -to przegraliśmy wojnę"

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 21:58

Bo go zobaczył zamiast nim jeździć. Ci Niemcy, którzy zdobycznymi zamierzali jeździć, na dzień dobry montowali na stropie wieży to samo, co miał dowódca w szwabskich czołgach.

Gnom
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:21

Zobacz której wersji dotyczy. Wieże dowódcy i "polskie" peryskopy szybko trafiły do większości czołgów II WŚ, w tym do T-34.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 13:32

Pierwszej. Tą właśnie zobaczył Guderian, kiedy się przestraszył. Niemcy używali zdobycznych, ale na stropie wieży montowali wieżyczki dowódcy. Bez nich z czołgu guzik było widać.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:55

A rok pózniej miał lepsze od T-34 swoje Pz IV F1/F2:)

środa, 7 kwietnia 2021, 11:26

.....i wygrał wojnę.

haha
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:47

nie miał filtra powietrza, przez co silniki się szybko zacierały jak się kurzyło

QVX
wtorek, 6 kwietnia 2021, 21:50

Gwoli ścisłości miał, ale źle zaprojektowany i przez to niefunkcjonujący.

Koper
wtorek, 6 kwietnia 2021, 09:28

Bzdura rozpowszechniana przez rosyjską propagandę. T-34 był awaryjny, pancerz niezbyt mocny choć faktycznie skos go ratował, drogi w produkcji, właz na czołowej płycie był słabym miejscem, pozbawiony wentylacji co utrudniało działanie załodze, można by tak jeszcze długo...

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:32

Żywot czołgu na froncie II wojny był zazwyczaj krótki. I dlatego masowa produkcja to duża szansa na zwycięstwo. Załoga shermana po zniszczeniu przesiadała sie na drugi załoga rudego też dostawała rugi. A niemniaszki czekali spieszeni na naprawę czy parę miesięcy na nowy wóz

Shymo
czwartek, 8 kwietnia 2021, 00:47

W przypadku zniszczenia Shermana to co pozostało z załogi przesiadało się do trumien, a w przypadku t-34 raczej gniło w środku.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:31

Akurat załogi Shermanów miały dość duzy współczynnik przezywalnosci zwłaszcza od wersji z mokrymi zasobnikami amunicyjnymi.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:48

Z tego powodu w pewnym momencie wal w europie to Shermany miały często obsadę składajacą sie z 3 osób.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 10:31

Czego nie da się powiedzieć o załogach T-34, w których amunicję upychano gdzie bądź.

Hanys
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:07

Jeżeli wierzyć waszej davienowskiej śmiesznej propagandzie (a to trzeba być amerykancem który wiedzę ma z Hollywoodu i CNN) to Rosjanie nie zniszczyli ani jednego niemieckiego czołgu, wszystkie te czołgi zniszczyli sami Niemcy, bo utknęły w zaspach, błocie i mrozie, albo te 130 tys. Shermanów w gwardyjskich dywizjach ZSRR zniszczyło te tygrysy i pantery z 2 km pod Kurskiem, bo T-34 nie był wstanie nawet przebić drewnianej burty od ciężarówki :)

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:38

A trafiony odpowiednio z Kwk36, a tym bardziej z Kwk43, z odległości 3000m nawet przestawał pędzić.

wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:14

No z odległości 3000m to na pewno.

asd
środa, 7 kwietnia 2021, 09:43

Mówię o potwierdzonych zdarzeniach. Polecam lekturę raportów z frontu. A nie oglądanie Discovery...

Realny
wtorek, 6 kwietnia 2021, 19:50

Są co prawda nie potwierdzone zniszczenia rosyjskich czołgów przez działo pancerne Nashorn z odległości 4200 metrów (lufa ta sama co w Königstiger ) co do reszty ten artykuł nie da się komentować , bzdury poprzeplatane z faktami żeby wyglądało wiarygodnie po pierwsze pierwsza walka odbyła się 11Lipca 1944 roku w Normandii , choć niektóre źródła podają że pierwsze walki te czolgi stoczyły na Węgrzech i są to źródła (sit!) niemieckie i tam doszło do pogromów czołgów rosyjskich

środa, 7 kwietnia 2021, 11:39

No niestety ale mijasz się pan z prawdą. Debiut bojowy to był taki jak opisano w artykule. Co do walk na węgrzech to polecam lekturę ze wspomnień niemieckiego czołgisty ze spotkania tych maszyn z jednym "zwierobojem" i czym sie to skończyło.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 17:52

Rozstrzelaniem biednego SU/ISU?

Gnom
piątek, 9 kwietnia 2021, 08:49

On zapewne mówi o pierwszych Su-100 których sporo wysłano na Węgry. Poszukaj kto kogo rozstrzeliwał, to może być dla ciebie ciekawe.

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 9 kwietnia 2021, 21:50

Generalnie Su-85, Su-100, "Nosorożca", "Słonia" „Jagdpanthera" było prosto rozstrzelać jak ktoś zapomniał do czego one są. To były cholernie wyspecjalizowane pojazdy.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:32

Gnomku, Zwierobojami nazywano działa SU/ISU-122/152 a nie Su-100:)) I los pojecdyńczego Su-100 w starciu z kilkoma czołgami to martwy Su-100.

Gnom
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:19

O "wszechwiedzące" nic - co nazywano zwierobojem wie każdy kto choć raz zetknął się z opisami bitwy kurskiej. Wojan to nie pojedynek rycerzy i jeżeli 1 czołg lub działo pancerne zostało zaatakowane przez kilka pojazdów przeciwnika to jego los był przesądzony. A Su-100 był takim samym niszczycielem czołgów jak IV czy Jagdpantery i działał wg tych samych zasad. A twój skrzydłowy podpisujący się "nawet najgłupszy ..." nie ma pojęcia, ze zasadzka to podstawa walki dział pancernych z czołgami, zatem jego przydomek nie jest przypadkowy.

sobota, 10 kwietnia 2021, 13:08

Oj Daniłko trudno przełknąć fakt jaki opisuje niemiecki as pancerny? Niestety ale 1 zwieroboj rozstrzelał 3 tygrysy a załogi 2 zostawiły swe maszyny i zwiały bo nie byli wstanie nawet zobaczyć zmieniającego stale pozycje zwieroboja. Poczytaj jak opisuje swe bezradności gdy nadlatujący niewiadomo skąd pocisk zmienia sąsiednią maszynę w płonąca trumnę dla kolegów z jednostki. Wcale mi go nie żal.

nawet najgłupszy Rosjanin powinien to wiedzieć
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:39

Był zamaskowany, dlatego wyszedł mu taki numer.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:02

Taaaaa był zamaskowany w czasie zmian stanowisk jakie cały czas robił.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 22:19

Bez jaj. Włosi nie umieli robić dobrych czołgów. Ale zrobili sobie udane Semovente. PzKpfw 38 zdechł, ale na jego bazie pojawił się doskonały Hetzer. Każdy z nich się sprawdzał pod warunkiem odpowiedniej taktyki. To samo dotyczy wszystkich niszczycieli czołgów nie mających obrotowej wieży. W obronie się sprawdzały. W działaniach ofensywnych tylko pod warunkiem, że towarzyszyły im uzbrojone w słabsze działa znacznie liczniejsze od nich czołgi. Dziś takich pojazdów już nie ma ze względu na ograniczenia konstrukcji bez wieży. U Niemców ostatni był Kanonenjagdpanzer, którego przerobiono na rakietowego niszczyciela czołgów. U Ruskich ASU-85 dla desantu. Ci ostatni nadal robią artyleryjskie niszczyciele czołgów dla spadochroniarzy. Tyle tylko, że to koncepcja zbliżona do amerykańskich niszczycieli czołgów z DWS. W sumie nic dziwnego, bo desant jest formacją ofensywną, a amerykańskie niszczyciele czołgów z obrotową wieżą były pomyślane do działań ofensywnych właśnie. U Szwedów, którzy jak Francuzi kiedyś stawiali wyłącznie na defensywę pojawił się Stridsvagn 103. Nazwali go na wyrost MBT. Też wyleciał i nikt tam nie chce się bawić w podobne pojazdy dalej, bo nie ma to żadnego sensu.

nawet najgłupszy Rosjanin powinien to wiedzieć
niedziela, 11 kwietnia 2021, 19:43

Zależy jakie to były stanowiska i w jakich warunkach je zmieniał.

czwartek, 8 kwietnia 2021, 13:32

Jak zwykle się mylisz.

janek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 03:45

co do strat sowieckich czołgów w czasie WOW (polski skrót rosyjskiej nazwy wojny 1941-45): rosyjski vloger Motorin cytuje odtajnione rosyjskie archiwa-w tym okresie, czyli niecałych 4 lat, armia czerwona straciła około 96 tys. wozów pancernych/czołgów, w tym 13 tys. sztuk samobieżnej artylerii. Skądś te niemieckie ,,osiągnięcia" były.....

lekarz
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:24

No ale trzeba wydzielić straty w czasie wykonywanie niemieckiego planu Barbarossa. Nie chce mi sie szukać danych, ale z tego co się orientuję to wtedy stracili conajmniej 50% z podanej liczby utraconych 96 tyś. wozów pancernych/czołgów.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:58

Ne, w Barbarossie stracili kilkanascie tysiecy czołgów, głównie porzuconych przez zwiewające na wschód załogi. Np T-34 mogli wtedy stracic koło 1700 a łacznie stracili ponad 44 tys T-34.

Reaper
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:38

Ponadto sposób liczenia strat - dla Rosjan stratą jest zarówno wóz zniszczony jak i też unieruchomiony czy z uszkodzonym działem (gdyż ma w zasadzie znikomą wartość bojową), Niemcy liczyli kiedy to wóz był zniszczony w ponad 2/3, więc wrak który możesz wyklepać i posklejać z inny kawałków stratą już nie był (vide Ellis J. "Brute Force").

kmdr
wtorek, 6 kwietnia 2021, 02:25

Nie mogę pojąć skąd ta pasja do grzebania w historii. Kogo to teraz obchodzi ,czy Tygrys był za ciężki czy taki i owaki. Komu to potrzebne. Ja rozumiem święta i zapchaj szpalta ,ale może coś do przodu ,a nie wstecz. Mnie bardziej interesuje, że T-72 jest papierowy , a nie jakiś wyrób III Rzeszy. A dla niewyżytych miłośników lusterek wstecznych proponuje zakupu modelu do sklejania w dowolnej skali i farb i zmianę tapety .

lekarz
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:27

Historia jest nauczycielką życia. Historia kołem się toczy. Przysłowia są mądrością narodów. A nasze wojsko jest tak przygotowane do wojny jak w 1939. Takie mam wrażenie.

Shymo
czwartek, 8 kwietnia 2021, 01:10

Masz mylne wrażenie nasze wojsko nie jest nawet w 10% tak przygotowane do wojny jak te z 39 niestety...

kmdr
wtorek, 6 kwietnia 2021, 22:20

Nie Ty jeden. Sam daje odniesienia do historii, ale w kontekście dlaczego coś dzieje się teraźniejszości. Ale zajmowanie się złomem z lat 40-tych to już gruba przesada. Problem polega na tym ,że u Nas nie dałoby się teraz wybudować nawet takiego zabytku. I tym trzeba się zająć. Niemcy takie coś byli w stanie zbudować w latach 40-tych, a My w latach dwudziesty następnego wieku nie jesteśmy wstanie. Prawie 100 lat później.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:35

? teciak jest ewidentnie lepszy parametrami od tego zwierzaka

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:33

No sorry ale starcie T-72M z Tigerem II to jak starcie Is-2 z Reno FT-17:))

---
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:27

A ja czytałem artykuł (już nie pamiętam gdzie) o programie budowy ubotów typ XXI i tam twierdzono, że właśnie ten program wydrenował na największą skalę z surowców III Rzeszę i przyczynił się najbardziej do jej upadku.

Ech
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 22:53

Czytalem ostanio ze wiecej Tygrysow zniszczyly zalogi (z regoly brak benzyny) niz ogien wroga. Ale chyba fakt ze w sytuacji gdy brak ropy Niemcy maja notorycznie, czolg ktort pali 700 litrow na 100km to juz przesada. Nie jest to sama wartosc bojowa ale logistyczna, troszke tak jak z naszym F35 i 40 godzinami serwisu na 1 godzne lotu. Moze dobry sprzet tylko na wojnie coz.

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:04

Chyba jednak brak możliwości ewakuacji z powodu braku odpowiedniej liczby ciągników sdkfz9 lub Bergerpanzer. Jako drugi brak paliwa. Zniszczony bywały rzadko. Ale sądząc po wpisach tutaj to sowiecka propaganda była i w sumie jest niezwykle skuteczna.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 22:08

Odnotowano przypadki, że w kocurze zatłuczono załogę bez przebicia pancerza, czy zniszczenia czołgu. Kocur zaliczał trafienie za trafieniem. Pancerz co prawda nie został przebity, ale w środku odrywało się od niego to i owo. Stał sobie później taki czołg na Zachodnim Froncie w zasadzie gotowy do wzięcia.

magazynier
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:41

Generał Guderian bronił produkcji T IV w roku 1943 jak niepodległości. I Hitler zgodził się nie likwidować linii produkcyjnych, mimo iż znajdował się pod wpływem zarówno cudownych zastrzyków dr Morella jak i pomysłów inż. Porsche. Głównym składnikiem wzmacniających zastrzyków była metamfetamina. Pomysłem inż. Porsche był super czołg. Wymiana koła nośnego od modeli T-V w górę to koszmar dla załogi. Eksploatacja podwozia w czasie przymrozków to koszmar o poranku. Dwa rodzaje gąsienic do transportu i do warunków bojowych. I masa od 45 do 70 ton. Jedynym lekarstwem pozostawał pervitin: 2 tabletki a 3 mg dziennie na żołnierza. I mieliśmy super żołnierza. Nawet super czołg był mu posłuszny.

mc.
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:14

Historia piękna rzecz, ale pod warunkiem że zrozumiemy że możemy z niej wyciągnąć wnioski na przyszłość. "Potrzebujemy dobry sprzęt - nie musi być najlepszy". Taktyka i umiejętności (ćwiczenia) zwielokrotniają siłę bojową (to jest "moje"). Najważniejsze jest rozpoznanie, łączność, mobilność i zaopatrzenie. Planowanie i praca sztabowa musi być oparte o umiejętność realnej oceny sytuacji i sprzętu. Itd., itd. A teraz zadajmy sobie pytanie jak to wygląda w Wojsku Polskim. Marynarka Wojenna ma "pełen odlot". Marzą o Super Flocie (mocno ich w tym wspierają lobbyści) nie rozumiejąc że środki na MW są "mocno ograniczone". Dodatkowo (a może przede wszystkim) nie potrafią stworzyć i zaprezentować planu swoich działań w godzinie "W". Wojska rakietowe nie istnieją. Lotnictwo czeka tylko na ochłapy ze stołu polityków ("A teraz dostaniecie F-35, tylko powiedzcie nam do czego mają służyć"). Artyleria... nie ma nawet planu jak wejść na poziom zasięgu 70-80km, a rozpoznanie nie istnieje. No i wojska lądowe... Czytając powyższy artykuł, myślę że Pan Reszczyński próbuje nas ostrzec że jakiś polityk wpadł na pomysł obdarowania nas ABRAMS-ami.

Grymas
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:17

Oby więcej takich artykułów.

ren
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:15

Czołg na pewno wymagał poprawienia ale to była świetna konstrukcja. Rozwiązania techniczne tam zastosowane są używane w dzisiejszych czołgach.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:35

To nie była świetna konstrukcja tylko nieporozumienie na gąsienicach. Niemiaszki znacznie lepiej by wyszli, gdyby szybciej rozwijali Panterę.

asd
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:37

Autor to raczej długo nie zagrzeje miejsca w branży z taką wiedzą. Szanowny Pan to jakieś ulotki propagandowe sowieckie czytał i to nie te z okresu II WŚ, a raczej okresu po. Większej sterty bzdur, szczególnie w ostatnich 2 akapitach to na tym portalu nie pamiętam. Sugerowałbym, przed podjęciem tematu, lekturę choćby Ogorkiewicza, czy bodajże Andersona (ten przytacza masę niemieckich dokumentów i raportów z frontów IIWŚ). A nie czytanie biuletynu międzynarodówki:D Szanowny Panie jakby było tak jak Pan napisał to proszę powiedzieć skąd tak kolosalne straty sowietów? Równe w zasadzie ich produkcji zbrojeniowej. Gdyby nie Land Lease to oni by nie mieli czym walczyć! Przypominam, że sowieci wykorzystywali masę zachodniego sprzętu, czołgów brytyjskich jak i amerykańskich, ciężarówek, mundurów nawet!

Współczujący w krzywdzie
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:37

Następny fanbojek prezentujący jedyny aktualnie obowiązujący punkt widzenia i do tego to "szczere patriotyczne oburzenie". Masakra.

Run
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:50

Asd,w punkt,nadaje się artykuł do biuletynu czerwonoarmisty...A koledzy z komentarzami typu,skośny pancerz...filmowa wiedza,pancerz pod kątem,skąd zresztą wzięty? Ano nie był to autorski pomysł konstruktorów t-34,długo zresztą by mnożyć.

Pawlak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:12

Szanowny Panie. Do lat 70 tych poprzedniego wieku historia frontu wschodniego była pisana przez Paula Carella Ala Schmidt. Byłego naziste. Co do Lend Lease to pozwolił rozwinąć doktrynę szybkiego manewru a zatem szybciej przejmować zajęty teren. Już w czasie bitwy kurskiej armia czerwona wiedziała że na czołgi to miny są oraz broń plan a czolgi są do eksploracji wyrw w obronie.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:39

no i armatki ppanc kalibru 45 do rozstrzeliwania czołgów wroga z odległości kilkunastu kilkudziesięciu kilometrów . Podwójny żołd i gwarancja chwalebnej śmierci w ciągu max paru miesięcy. Niedawno wyszły po polsku wspomnienia takiego artylerzysty

BG
wtorek, 6 kwietnia 2021, 04:52

W propagandę o land lease jako decydującym na froncie wschodnim, to mogą uwierzyć tylko wasi odmóżdżeni obywatele USA, którzy muszą mieć na mikrofalówce napisane że nie służy do suszenia kota :) Złomu amerykańskiego na froncie wschodnim było mało i był bezużyteczny, zwłaszcza czołgi :)

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:47

Pooglądaj sobie komuszą propagandową superprodukcję o nazwie "Wyzwolenie". Jest tego pięć odcinków. Na każdym z nich ruskie wojsko jeździ Studebakerami a oficerowie wożą się w Willysach. Czyżby sowieccy propagandyści kłamali na własną niekorzyść? A i jeszcze jedno. Sugeruję sprawdzić, co o P-39 sądził Aleksandr Pokryszkin i jego koledzy.

V PKI
czwartek, 8 kwietnia 2021, 16:33

Taaa P39 były tak rewelacyjne że po łomocie jaki dostały we francji, amerykanie szybciutko przesiedli się na spitfire, a nad afryką używane były jako samoloty szturmowe :) litościwie pominę problemy z opuszczaniem samolotu po zestrzeleniu.

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 9 kwietnia 2021, 21:52

P39 nie były rewelacyjne nigdzie poza... Ano właśnie Rosją. Przyczyna była taka, że Rosjanie produkowali latający złom.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:39

Dziecko P-39 były maszynami na niski i sredni pułap i w ZSRS sprawowały sie rewelacyjnie będąc jednymi z najlepszych tam mysliwców. Amerykanie NIGDY nie uzywali Airacobr we Francji ale latali na nich w Afryce a nie na żadnych Spitfire'ach. Wiec litosciwie pomine twój"poziom" wiedzy:)

piątek, 9 kwietnia 2021, 11:18

Akurat mimo wszystkich wad tej maszyny to rosjanie faktycznie cenili aircobry a cenili je za uzbrojenie i radio. Rosjanie potrafili wykorzystać zalety tej maszyny, a więc to że dużo lepiej sprawowała się na niskim pułapie i dlatego wykorzystywali ją jako osłonę niskolatąjacych maszyn szturmowych oraz wsparcie tychże w atakach na nieopancerzone cele naziemne. Faktem jest że Pokryszkin 48 zestrzeleń zaliczył na tej maszynie.

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 9 kwietnia 2021, 22:20

Pokryszkin znał Aircobrę jak mało kto i umiał nią walczyć. To był gość z jajami. Świetny pilot i taktyk, który z każdej przegranej i zwycięstwa wyciągał wnioski. Potrafił wykorzystać badziewnego Miga. Potrafił postawić się idiotom dowódcom. Potrafił postawić się partii. Potrafił postawić się Jakowlewowi, który wciskał lotnikom byle co mimo tego, że ten lubiany przez Stalina aparatczyk trząsł ruskim lotnictwem. Po wojnie wyciągał z łap czekistów rosyjskich pilotów, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. Człowiek o niesamowitej odwadze cywilnej, którą w każdej chwili mógł przypłacić życiem. Gdyby nie mieszkał w świńskim raju jeden tylko Bóg wie do czego by doszedł.

mc.
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:23

Albo nie znasz historii, albo każą ci pisać te głupoty: "Według aktualnych szacunków rosyjskich historyków, w ramach pomocy ZSRR otrzymał 427 tys. samochodów, 22 tys. samolotów, 13 tys. czołgów, 9 tys. traktorów, 2 tys. lokomotyw, 11 tys. wagonów, 3 mln t benzyny lotniczej, 350 tys. t materiałów wybuchowych, 15 mln par butów, 70 mln m² tkanin ubraniowych, 4 mln opon oraz 200 tys. km drutu telefonicznego. Dla porównania w czasie wojny (od II półrocza 1941) produkcja własna ZSRR wyniosła ok. 265,6 tys. samochodów. Produkcja parowozów wynosiła: w 1940 r. – 914 szt., w 1941 r. – 708 szt., w 1942 r, – 9 szt., w 1943 r. – 43 szt., w 1944 r. – 32 szt., w 1945 r, – 8 szt. Produkcja wagonów towarowych w latach 1942-1945 wyniosła 1087 szt."

Extern
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:12

Jakoś zapomniało ci się jak widać, że był taki moment gdy Rosjanie przenosili swoje fabryki za Ural wiec produkcja zbrojeniowa im zupełnie stanęła. I ten właśnie krytyczny moment przetrwali na uzupełnieniach w zachodnim sprzęcie. W dodatku dzięki dostawom z zachodu wszystkiego, od butów, konserw aż po wszelkie środki transportu samochody, ciężarówki, lokomotywy, mogli sobie odpuścić całą inną produkcję poza tą zbrojeniową. Dzięki tym właśnie dostawom ich armia mogła w ogóle funkcjonować. Ta pomoc była nieoceniona, choć jak widać dzisiaj mocno nie doceniana przez Rosjan.

BG
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:58

Był taki moment i Rosjanie wygonili Niemców spod Moskwy bez żadnej pomocy :) A później kiedy rozkręcili przemysł, klęska III Rzeszy była tylko kwestią czasu. Propagandowy land lease , który szedł głównie do Anglii - nie ma tu nic do rzeczy :)

chris
środa, 7 kwietnia 2021, 01:00

co za bzdury. pomoc USA stanowiła aż 32% produkcji wojennej ZSRR !! Umowę podpisano na przełomie września i października 1941. Stalin napisał o tym do brytyjskiego premiera Winstona Churchilla w liście z 3 września: “…to śmiertelne niebezpieczeństwo jakie zawisło nad Związkiem Sowieckim może być powstrzymane przez natychmiastowo dostawy do Rosji co najmniej 400 samolotów oraz 500 czołgów miesięcznie” . Pierwsze dostawy zaczęły się zresztą już latem przed podpisaniem Protokołu Moskiewskiego. Przykładem jest tankowiec “Santa Clair”, który przybył do Władywostoku 2 września 1941 roku. W grudniu pod Moskwą Rosjanie mieli już amerykańskie Shermany, Willisy i myśliwce P-39. Co ciekawe doradcami Roosvelta, którzy przekonali go do tak wielkiej pomocy, byli rosyjscy szpiedzy Harry Hopkins oraz Alger Hiss. Jak widać Putin obsadzając w wyborach Trumpa czerpał garściami z doświadczeń Stalina. Rosjanie wyprodukowali w 1943 aż 9 własnych lokomotyw. Cała reszta była hamerykańska

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:03

A niby jaki cudem były pod Moskwa Shermany jak ten czołg wtedy do słuzby nawet nie wszedł?

bania Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 14:23

"...W grudniu pod Moskwą Rosjanie mieli już amerykańskie Shermany, Willisy i myśliwce P-39...". Napisać, że to bzdura to jakby nic nie napisać. Wspomnę tylko, że pierwsze M4A2 (a konkretnie całe 36 sztuk) dostarczono do ZSRR pod koniec 1942 r. i w tymże roku żaden z nich nie został nawet przekazany do jednostki frontowej.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 17:58

Z czołgów to mogły byc może pierwsze M3 Lee i Stuarty ale na pewno nie Shermany, któe wtedy nawet do słuzby nie weszły.

placek23
środa, 7 kwietnia 2021, 11:31

No proszę, to się nazywa prawdziwa historia. Nic to, że według wszystkich dostępnych źródeł pierwsze Shermany przybyły do ZSRR w listopadzie 1942 roku, a myśliwców P-39 w 1941 roku ZSRR dostał równo jedną sztukę i wnastępnym roku nieco ponad 200 sztuk. Pod Moskwą w grudniu 1941 już wszystko było i koniec.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 22:19

Przemysł mieli rozkręcony już przed Barbarossą. Między innymi dzięki Niemcom. Mieli więcej od nich czołgów, dział i samolotów. Guzik im to dało. Bez LL by zdechli. A i ono by nie pomogło, gdyby Adolf ze swoją bandą nie wydumał sobie, że niemieckim "nadludziom" wolno wszystko.

Kobruszka
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:51

"Bez amerykańskich Studebakerów nie zaciągnęlibśmy naszej artylerii nigdzie"- Marszałek Źukow

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 01:44

W ramach Lend&Lease do ZSRR dotarło ok. 12 tysięcy czołgów. Samych T-70 w ZSRR wyprodukowano 8 tysięcy (w ok. rok). Największe korzyści z LL to surowce dla sowieckiego przemysłu, tabor kolejowy oraz ciężarówki (przez co ZSRR mogło skupić się na produkcji czołgów w zakładach samochodowych). Sowieci mieliby czym walczyć z Niemcami tak jak chociażby w 1942, gdy LL nie nabrał jeszcze tempa. Sęk w tym iż bez LL nie mieliby sił na podjęcie kontrofensywy w 1943 zatem nadal by się przepychali z Niemcami, którym już w 1942 zaczęło brakować sprzętu i zapasów aby przeprowadzić zdecydowane uderzenie na całym froncie. Pod Kurskiem, w 1943, nie posiadano dość wyposażenia aby w pełni wyposażyć wszystkie dywizje.

wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:06

Nie bardzo by mieli czym walczyć. Sprawdź dlaczego w ruskich myśliwcach pojawiły się płozy zamiast kół i dlaczego w kryzysowych wypustach T-34 pojawiły się silniki benzynowe z żeliwnymi blokami.

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:51

To zwyczajne problemy z surowcami i szukanie oszczędności. Niektóre projekty wdrążono kosztem innych (np. rozwój Jaków i Ła kosztem lepszych Migów). Wystarczy spojrzeć na produkcję sprzętu w 1942 i porównać ją z niemiecką. Do momentu w którym Speer nie zaczął ogarniać tematu produkcji to sowieci nie musieli aż tak bardzo się martwić. Natomiast gdy Speer w końcu rozruszał przemysł to LL gnała na pełnej parze, a jednocześnie powstał drugi front... Słabość produkcyjna Niemiec do drugiej połowy 1943/ pierwszej 1944 była zbyt duża nawet w stosunku do chwilowej słabości przemysłu RKKA, wywołanej przez wojnę i straty terenu. Nie bez przyczyny Hitler naciskał na zajęcie Ukrainy w pierwszej kolejności, a potem na roponośny Kaukaz (odpowiedzialny za 2/3 dostaw paliwa dla Sowietów).

niedziela, 11 kwietnia 2021, 23:07

A bo przeoczyłem. Migi nie były lepsze. Na rosyjskie warunki taktyczne były niepotrzebne. Tego samego który choć dobrze pomyślany cierpiał na niedostatek mocy silnika. Chciał go utrącić Jakowlew biorąc Klimowy dla siebie. Tyle, że Ławoczkin wykorzystał nie cieszące się wówczas specjalną atencją partii wyprodukowane wcześniej silniki gwiazdowe. I to był strzał w dychę. Łagg latał lepiej jak wywalono mu spitolonego przez Rosjan rzęcha robionego z francuskiej licencji na rzecz gwiazdy. Te silniki trudniej było spieprzyć i łatwiej obsługiwać. Po tym, jak Ruscy skopiowali wtrysk z Fw-190, którego przechwycili bo pilotowi nawalił synchronizator i odstrzelił sobie śmigło Ła-5 latał jeszcze lepiej. Utrącenie produkcji Migów wynikało z głównie z oszczędności silników. Były potrzebne do produkcji Ił-2. Ten nienajlepszy samolot był projektowany jako myśliwiec wysokościowy, który na wschodnim froncie nie był do niczego potrzebny. Lepszy od wczesnych bylejaczków, czy Łaggów natomiast byłby I-180. Ale "Tow." Stalin we własnej osobie raczył udupić bo rozwalił się na nim Czkałow. Przy tej okazji Polikarpow, który znał się na rzeczy trafił do ruskiego obozu koncentracyjnego.

Dropik
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:35

Tiger I był już za ciężki . Powinien ważyć nie więcej niż 50 ton. Pantera zaś Max 40. Nawet wtedy mogły być podobnie lub lepiej opancerzone. Najlepszym czolgiem okazał się ten nijaki Sherman bo był technicznie najdoskonalszy. Rosjanie dawali to do oddziałów gwardii. Oczywiście miał też swoje wady jak wszystkie czołgu tego czasu

Szyderca
środa, 7 kwietnia 2021, 22:26

Jako czołgista - ze wszystkich czołgów 2 wś - pewnie nie wybrał bym Shermana (moooże późnego z 76), ale jako dowódca batalionu jak najbardziej. A jako logistyk chyba nie odnotował bym nawet istnienia innych czołgów :D

dropik
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 12:55

jakbyś sie dłużej zastanowił to pewnie byś stwierdził ,że wolisz byc czołgista w dywizji pancernej z 400 shermanami niz w dywizji z 80 przeważnie niesprawnymi panterami ;) szczegolnie jesli by to był shemran z 76mm armatą

Czolgista
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:59

Scherman co wspominaja zalogi na nim sluzace nienadawal sie do walki z Panterami i Tygrysami.Jak juz mogl stawic czola panzer 4 ale praktycznie w kazdym starciu na froncie zachodnim dowodca batalionu czolgow wysylal na jednego tygrysa 5 schermanow i liczyl sie ze strata 4 .To cos mowi o czolgach scherman.Nie na darmo po walkach w Normandii do Schermana przylgnelo okreslenie Ronson od popularnych w tamtym czasie zapalniczek i mrocznym chaslem”zawsze zapala sie za pierwszym razem”.Tym ktorzy tak chwala schermana polecam ksiazke Akeksandra Mckee „Droga do Caen”tam jest przytoczona masa wspomnien niemcow jak i kanadyjczykow o czolgach scherman.Pozdrawiam

dropik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:15

nie rozumiesz o czym ja piszę. Ten czołg byl najsprawniejszy technicznie dzieki czemu załogi wiedziały, że będą mogły wykonać zadanie bo po drodze sie nie popsuje jak tygrys, pantera (w Normandii straty Panter z powodów technicznych w czasie przemarszu na front przekraczały 50%) czy t34. Nikt nie przeczy, że był łatwy do zniszczenia. Na składach było ich wystarczająco dużo , żeby zastąpić zniszczone. Spotkanie tygrysa czy pantery to była rzadkość, dominowały IV-ki i Stugi III. Wersja z 76 mm była zaś lepiej opancerzona i uzbrojona od IV, która realnie miał papierowy pancerz. Amerykanie stracili ok 4300 Shermanów z czego większość została wyeliminowana z armaty 75mm. W sumie więc nie były to duże straty w porównaniu do t-34 - oczywiście takie porównania są dość mylące. pozdrawiam

Pawlak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:13

Sherman? Wow. Broń masowo produkowana o pseudonimie Ronson.

dropik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:48

legendy. nie był to najlepiej opancerzony, uzbrojony czy mobilny czołg , ale byl dobrze zbudowany i łatwy do utrzymania . po uzbrojeniu w armatę 76mm mógł walczyć z panterami , których było jak na lekarstwo ,a tygrysa to już trzeba było być w czepku urodzonym , żeby go zobaczyć z shermana.

Tankista
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:01

Przytocz może jakieś argumenty dla tej tezy a nie opieraj się na mitach.

D.M.
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:56

Ten nick nadali shermanowi sami użytkownicy .Zapalał się tak często jak zaplaniczki firmy "Ronson"

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:54

Po wprowadzeniu kaset na amunicję z płynem gaszącym Sherman był najmniej zapalnym czołgiem Ii wojny.

środa, 7 kwietnia 2021, 11:41

W Shermanach to się paliło paliwo nie amunicja kolego.

Vis
środa, 7 kwietnia 2021, 13:26

Kolego ,tak się składa,że wszystkie niemieckie czołgi były napędzane slnikami benzynowymi i niemiecka bezyna paliła się tak samo jak amerykańska. Problemem było składwanie amunicji w czołgu i pożary ładunków miotających. Ale problem ten został w Shermanie udatnie rozwiązany przez zastosowanie tzw. mokrych kaset na amuncję. Dodam jeszcze,że do ZSRS szły Shermany z silnikami diesla także USMC używał wozów z dieslami.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:44

Ale ksywę faktycznie nazwali i alianci i niemcy i te z kasetami mokrymi to chłopie kiedy weszły do boju? Zaleta tego czołgu była jego ilość i przeżywalność załogi. Po zniszczeniu wozu tego samego dnia przesiadali się na nówkę ze składu

środa, 7 kwietnia 2021, 14:46

Poczytaj sobie wspomnienia naszych czołgistów użytkujacych Shermany, podczas walki szczególnie latem w czołgach robiło się bardzo gorąco, a od oparów benzyny(bo nia były głównie napędzane Shermany) czołgiści mdleli a same opary zapalały się od przypadkowych iskier o jakie nietrudno w czasie walki. Mokre magazyny amunicji nic nie zmieniały w tej kwestii. Jakoś nikt niemieckich czołgów nie chrzcił mianem zapalniczki.

nawet najgłupszy Rosjanin powinien to wiedzieć
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:46

W ruskich tankach za to była klima i wentylacja.

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:29

Najlepszy czołg IIWŚ to mimo swoich wad Pantera a nie Sherman czy tym bardziej T-34.

dropik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:41

no jednak miała wady i była awaryjna , a przede wszystkim był zbyt wielka. rozmiarami niewiele mniejsza niz tygrys. Sherman był jednak najsprawniejszym technicznie czołgiem. nie psuł sie wiec był bardziej dostępny , a to bylo najważniejsze , a nie pancerz czy armata . jest to oczywiście smutne ale tak była prawda.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:53

No co do rozmiarów to Sherman niski tez nie był, jest kapitalne zdjęcie pokazujace stojace obok siebie King Tigera i Shermana, wysokość taka sama. Aleistotnie był to jeden z najmniej zawodnych czołgów IIWŚ.

Extern
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:22

Dokładnie, gdyby Niemcy nie popadali w tą czołgową gigantomanię i całe moce produkcyjne skupili na PzKpfw IV (tych z długą lufą) i PzKpfw V (Panther) wojna potrwała by znacznie dłużej, bo przegrać i tak oczywiście by w końcu musieli.

dropik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:22

Sęk w tym że IV była lichym czołgiem. Mizerny pancerz poza jedna wazką płytą na przodzie, słabe, przeciążone zawieszenie i napęd . A do tego był bardzo pracochłonny w produkcji. Pantere można bylo produkować szybciej , ale tu pojawił się jeden problem : ona wymagała 20 ton stali więcej. Mniej pracy ale więcej surowca no iw sumie była bardzo zawodną maszyną chyba bardziej zawodną niż tygrys I który jednak był trudniejszy do ewakuacji . Na czwórce cieżko by było znaleźć przewagę nad przeciwnikiem.

Extern
środa, 7 kwietnia 2021, 17:41

Jednak był taki czas że to PzKpfw IV był najlepszy, a potem oczywiście tylko wystarczający. Ale jednak był to chyba jedyny czołg Niemiecki który był produkowany i służył w linii od samego początku do końca wojny i to jako czołg podstawowy.

piątek, 9 kwietnia 2021, 11:23

Nie był najlepszy, nie był nawet dobry. Wiedzieli o tym niemcy i chcieli produkować inny ale przestawienie produkcji spowodowałoby około miesięczna przerwę w dostawach a na t nie mogli sobie pozwolić, dlatego klepali dalei te IV i robili co się dało aby je poprawić.

Dropik
piątek, 9 kwietnia 2021, 07:14

Najlepszy był.... stug III. 10000 z czego 7000 w wesji g. CZWORKA nie dało się wygrać tej wojny. Sherman i t34 to bylo jakie 80000 sztuk w europie. Musieli miec lepszy czolg ,ale pantera nim nie byla: zbyt wielka( jak tygrys) i zbyt zawodna, poza tym extra

Extern
piątek, 9 kwietnia 2021, 12:40

Stug owszem, ale to nie był czołg, tylko artyleria.

Dropik
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:13

Ale przeciwpancerna i to one zniszczyły najwięcej czołgów przeciwnika

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 10:46

Tylko, że artyleria, nawet przeciwpancerna nie służy do tego samego co czołg.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 13:00

stugi służyły do tego bo czołgi

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:45

O której czwórce piszesz, z pierwszych miesięcy produkcji czy końcowych bo to faktycznie inne wozy

Dropik
piątek, 9 kwietnia 2021, 07:06

O ostatniej . wieża i boki byly papierowe

Run
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:56

Tak,wg mnie też Pantera, mimo wszystkich geniuszy,Janusz, ogólnie najlepszy czołg, tak jak Flak 88 armatą, Mg 42 km,czy Stg 44 karabin,Ubot na morzu, Me odrzutowy,Guderian,Host,Rommel...Byli źli do szpiku kości ale dokonania bronią się same

bc
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:31

Klasyczny Biały Słoń, jakby produkowali masowo Pantery to by wygrali.

dropik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:25

wygraliby gdyby pantery i tygrysy dały radę pod Kurskiem ,ale tam sie nie sprawdziły bo były jeszcze na to niegotowe. pewnie lepiej by się sprawdziły stare pzkw iii bo te by sie zwyczajnie nie popsuły tyle ,że Niemcy przerwali ich produkcję i co doprowadziło do zapaści w ilości czołgów dywizjach.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 08:00

Ależ dały radę. Ruscy bitwę na Łuku Kurskim w zasadzie przerżnęli. Gdyby Adolf nie musiał na gwałt przerzucić wojska do Włoch inaczej by o tej bitwie dziś mówiono. Rosjanie sami to teraz po cichu przyznają.

środa, 7 kwietnia 2021, 11:50

Pozwolę sobie nie zgodzić się, mało się o tym mówi ale fakt jest taki że niemcy przerwali tą bitwę w momencie kiedy rosjanie zdobyli przewagę w powietrzu. Po raz pierwszy rosjanie po początkowych niepowodzeniach delikatnie mówiąc wymienili dowodzących lotnictwem oraz zastosowali nową taktykę walki, opracowana nomen omen na podstawie wiadomości uzyskanych od niemieckich jeńców pilotów, i uzyskali panowanie w powietrzu. Dalsze prowadzenie bitwy na tym terenie przy całkowitym panowaniu rosjan w powietrzu zakończyłoby się masakrą wojsk niemieckich. Niemcy o tym wiedzieli. Rosjanie raz uzyskanego panowania w powietrzu nie oddali do końca wojny. Po drugie to niby w którym momencie ruscy przerżnęli tą bitwę? Kiedy to w "zasadzie" niemcy osiągnęli założone cele? Litości ludzie.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 15:17

Koniec operacji Cytadela, jest efektem tego, że po wylądowaniu Aliantów we Włoszech Hitler spanikował i odwołał działania zaczepne na Łuku Kurskim. To, że Ruscy pod koniec operacji uzyskali przewagę w powietrzu nie za wiele by im dało. Tym bardziej, że ruskie samoloty mimo przewagi i tak nie mogły tam robić co chciały.

środa, 7 kwietnia 2021, 16:49

Super genialne tezy tutaj głosisz kolego. Normalnie powinieneś zostać naczelnym strategiem NATO. Lotnictwo nic nie znaczyło, no no no . Co prawda piszesz o rosyjskim , no tak, to wszystko wyjaśnia. Te wszystkie IŁy-2 te Pe-2 itd. itp to by nie były w stanie nic zrobić tym czołgom niechronionym z powietrza na tym stepie , zupełnie nic. Podziwiam odwagę w głoszeniu takich poglądów.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 10:54

Nigdzie nie napisałem, że nic nie znaczyło. Napisałem jedynie, że ruska przewaga powietrzna pod koniec bitwy nie miała istotnego znaczenia bo nie była to przewaga bezwzględna. W praktyce oznaczało to jedynie, że Luftawffe nie mogło sobie poczynać tak, jak było wcześniej, ale wcale nie było tak, że Iłki mogły sobie latać nad polem bitwy i robić co chcą.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:09

Nie wygraliby. Choć wojenka trwałaby pewnie dłużej.

Pawlak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:14

Nie sądzę. Brak logistyki doprowadził do tego że po zajęciu Biegorodu i Tomarowki Rosjanie przejęli ponad 100 pantery. Większość zniszczona w warsztatach.

Extern
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:36

Przegrać w końcu i tak musieli, wystarczy zobaczyć statystyki, choćby te odnośnie produkcji przemysłowej państw OSI a Aliantów (głównie USA), to się w długiej wojnie nie mogło inaczej skończyć. Szaleństwem Niemiec było że w ogóle do takiej totalnej wojny z Anglosasami dwa razy pod rząd doprowadzili. Bo oczywiście druga wojna światowa to była tylko dogrywka pierwszej.

rex
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:10

Doskonały artykuł, ciekawy, dobrze napisany. Chociaż, moim zdaniem wystarczyło napisać tylko " Abrams jest za ciężki jak na polskie warunki " :-)

kk
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:01

Choćby Niemcy stanęli na głowie to i tak nie wyprodukowaliby więcej Panzer IV niż ruski i Amerykanie. Oni o tym wiedzieli i musieli iść w jakość. Łatwo krytykować konstrukcje które powstały w kilka lat (ile lat budujemy Borsuka czy wieżę do bwp?) Jakby Niemcy mieli takie ilości stali stopowych jak USA to ten czołg ważyłby o 1/3 mniej i o połowę defektował. "Tak krawiec kraje jak materii staje". Od tak fachowego portalu oczekiwałbym, że jak na zachodzie będzie w stanie uszanować dokonania innych. Pantera i Tygrys II który czerpał z rozwiązań Pantery technicznie wyprzedzały epokę. Kto się zna na napędach gąsienicowych ten wie jakim przełomem był napęd Pantery. Mechanizm napędu z podwójnym doprowadzeniem mocy dający możliwość skręcania o dowolnym promieniu itd. to kosmos przy ruskich sprzęgłach bocznych. Autor wie, że takie użycie Tygrysów to wyraz desperacji w końcówce wojny a nie przemyślane działania. W kilka lat stworzono Panterę i Tygrysy, Stg44, okręty podwodne XXI i XXIII, rakiety balistyczne, rakiety kierowane, samoloty odrzutowe, celowniki noktowizyjne, lekką broń p-panc, itd, itd. Potrafmy docenić dokonania innych, my którzy 18 lat budowali Ślązaka.

Wölfchen
niedziela, 11 kwietnia 2021, 17:29

100% racji

Pawlak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:18

Napęd Pantery? Ten który powodował zapłon silnika? Na wsteczny pod górę nie mógł podjechać. Ten czołg nie miał prawa zjechać z desek kreslarskich i testów przez co najmniej następne dwa lata. Dokonania mają. Ale wojny nie wygrywają dokonania tylko ilość produkcji, logistyka

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:35

Panei kk zarówno Tiger I jak i Tiger II od poczatku były wadliwie zaprojektowane i wykonane. Prace na Tigerem I zaczeto jeszcze przed wojną, Tiger II to taka powiekszona i skopana Pantera. Tu najlepsza była akurat Pantera czyli protoplasta pózniejszych MBT. A co do szybkosci powstawania czołgw to wszędzie powstawały równie szybko i często były znacznie lepsze od Tygrysów Podobnie w innych krajach powstawały samoloty odrzutowe rakiety i torpedy kierowane itp. Tyle że tam koncentrowano sie na produkcji tego co było a nie eksperymentowano jak w warsztacie jakiegoś szalonego naukowca, bo jak inaczej nazwać te całe bronie odwetowe, potworki jak Maus itp. A co do budowy Ślazaka to juz sobie daruj i zobacz czemu tyle czasu powstawał zamiast rozsiewać bajki.

KrzysiekS
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:38

I ten artykuł mówi o tym jaki powinien być Polski WILK. Podsumujmy nie powinien być zbyt ciężki (czyli 60 ton to już max lepiej mniej kosztem opancerzenia), powinien mieć silnik do którego wlejemy różne paliwo (p.. ekologię), mobilny przede wszystkim w terenie (po szosie to pojedzie każdy), dobre maskowanie (również systemy maskujące lub imitujące inne cele chyba TALES nad czymś podobnym pracuje), przyzwoitą siłę ognia (L55 120 mm przy odpowiedniej amunicji wystarczy), dobre systemy łączności i celowania odporne na WRE wroga. HMM chyba taki możemy tylko opracować z Koreą bo oni posłuchają naszych uwag inni budują nowe TIGERY to chyba błędne koło do którego wracają.

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:38

Nie, ten artykuł mówi jak nie budowac czołgów a nei jaki ma byc Wilk. Akurat dzisiaj zachodnie czołgi to 60+ ton a to co ty proponujesz to jakis koszmarnie drogi wynalazek jaki skończyłby jak Maus. Aha obecnie K2 to taki Tiger II jak chodzi o koszt.

trzcinq
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:54

NIE to ty bzdury opowiadasz (często zresztą) Relacja Koszt-EFEKT to K2 bije na łeb waszego Abramsa. To inwestycje w Polską gospodarkę (nie tylko w zbrojeniówkę) to nowoczesny czołg produkowany nad Wisłą, to samowystarczalność. Wy proponujecie stare Abramsy maks. sep2 do modernizacji w USA bez korzyści dla przemysłu. Koreański K2 wychodzi drożej ale wynik końcowy jest jednak korzystny. My potrzebujemy jednego typu MBT do zastąpienia T-72/PT-91 a później i Leopardów 2a4/5. Otworzyć produkcję dla min 600 maszyn się opłaca a za pewne będzie tego więcej. K2 PL to dobra maszyna dla nas a co najważniejsze wzmocni nasze kontakty z Koreą. Do tej pory lepiej na tym wychodzimy niż na kontaktach z wami

Eee tam
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:32

Może niech Uralwagon zrobi z 1000 kopii tych Tygrysów II będą robić wielkie pokazy bitewne swoim odmóżdżonym grażdanom utwierdzając ich w przekonaniu że II wojna skończyła się wczoraj

armiaPL
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:55

Kto finansuje wspomnienia III Rzeszy. Jak dostało się łupnia - także od Polskich pilotów i pancerniaków Maczka, to należy odreagować w IV Rzeszy.

Rezerwista
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:49

Zdjęcie odwróconego kołami do góry Tygrysa II doskonale pokazuje zasadę użycia wałków skrętnych w zawieszeniu czołgowym. Zabierają sporo miejsca, ważą swoje i we współczesnych wozach praktycznie niczym się nie różnią od rozwiązań sprzed 80 lat. Zawieszenie hydroaktywne nie jest alternatywą, ale nowszą i doskonalszą technologią.

Monkey
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:48

Zależy jak na sprawę patrzeć. Z pewnością Niemcom bardziej opłacałoby się produkować PzIV od wersji F2 wzwyż niż babrać się z budową Panter i Tygrysów. Ale nie zmienia to faktu, że w walce 1-1 niemieckie czołgi były lepsze od alianckich. Nie piszę tu oczywiście o tzw. ruchomym bunkrze, czyli o czołgu Maus albo o Jagdtiger z działem okrętowego kalibru 128 mm. Nasze 7TP przewyższały czołgi PzI i II, ale jednak przegraliśmy kampanię, bo było ich o wiele zbyt mało. Z drugiej strony P11 a,c i g nie miały teoretycznie szans z niemieckimi mysliwcami, a jednak zestrzeliwały je. A Łosie, mające niezłe silniki, ale bez samozasklepiających się zbiorników paliwa czy z nieźle umieszczonym, ale zdecydowanie zbyt słabym uzbrojeniem obronnym odegrały co najwyżej marginalną rolę w konflikcie. Taktyka ich użycia też była zła. Tak więc sam Tygrys Królewski wcale nie był zły, ale w warunkach kampanii 199 i 1945 roku lepiej sprawdziłyby się lżejsze czołgi. Teoretycznie Persowie mogliby pogrzebać armię Aleksandra Wielkiego pod gradem strzał, a jednak mając znacznie bardziej manewrową niż macedońska armię utracili swoje imperium. Wojna to nie zwykłe zerojedynkowe prównanie mozliwości sprzętu, to wypadkowa bardzo wielu czynników. Koenigs Tiger z pewnościa nie był papierowym tygrysem.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:48

Dalej w erze pojedynków jeden na jednego a reszta się przygląda i czyni zakłady?

Monkey
środa, 7 kwietnia 2021, 23:56

@gnago: Więc z tej ery wychodzę. I co widzę?Logistykę, przewagę w powietrzu, dostęp do materiałów, wyszkolenie załóg, ich determinacja, jakość i ilość amunicji i wiele innych. Mało przeczytałeś z mojego postu.

dropik
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:38

iV to była juz pomylka w 44 roku. pancerz cieniutki , zawieszenie cieniutkie i przeciążone , a do tego była produkcja była bardziej pracochłonna i kosztowna niż pantery. łosie miały beznadziejne silniki - one nadawały się dla wodnosamolotów , a nie dla bombowców, ktore powinny latać na 5-7 km. Brak ochrony zbiorników to normalka w tych czasach - ciężko uznac to za wadę. Wadą było uzbrojenie ofensywne, ktore składało sie ze starych (IWS) bomb 110kg i ewentualnie 2 bomb 300kg. on powinien przenosić 4-6 bomb 250kg. Zamiast bomb w skrzydłach powinny byc zbiorniki paliwa- normalne, a nie dodatkowe. Te 2,5 tony uzbrojenia od papierowy parametr , podobnie jak zasięg 2500 km i predkość max. Osławione podwozie też okazało się zbyt słabe. Uzbrojenie obronne bylo standardowe jak na 1939 choć oczywiście słabe. ładny samolot ale lepiej było zainwestowac w myśliwce, ale nie wyszlo

baba
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:01

Masz rację, ale jeśli kilkanaście nowych czołgów nie jest w stanie nawet dojechać na pole bitwy, to znaczy, że czołg jest niedopracowany i nieprzystosowany do teatru działań. A zatem jest zły.

Pawlak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:21

Zgadza sie. Tyle że masowa scentalizowana produkcja już w 42 roku mogła diametralnie zmienić tok wojny.

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:41

Monkey, no niewiem jaki czołg niemeicki był lepszy 1 na 1 od M26

Monkey
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:11

M26 w zasadzie nie zdążył wziąć udziału w walkach. Chociaż to samo można powiedzieć o A34 Comet (który był jednak czołgiem średnim) czy IS3. Chociaż z M26 Amerykanom udało się odstrzelić conajmniej jednego Tygrysa. Tak więc i masz rację i nie masz. Jeśli wziąć pod uwagę czołgi, które zdążyły formalnie wejść na stan uzbrojenia do 2 września 1945 roku, to na pewno Pershing conajmniej dorównywał Tygrysowi Królewskiemu. I kilka M26 Amerykanie także utracili w walkach. Ale jesli weźmiemy pod uwagę czołgi uzyte w masie, to pod względem walorów bojowych niemiecka maszyna była najlepsza.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:09

I M26 i Comet wzięły udział w walkach. Pershing był czołgiem srednim i wszedł do słuzby przed 8 maja 1945r

Pawlak
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:09

'Wysluzonymi pzrkmpf 4'. Wg Guderiana te 'wysluzone' czolgi poczawszy od wersji F2 z 75L43 przez wersje g i h z L48 byly tym czego potrzebował Wehrmacht tylko że w znacznych ilościach. Problemem było to że Hitler wtedy słuchał już nie generałów a lobbystów jak Porsche. Sam Speer pomógł wbić mizerykordie zatwierdzający Panthere gdzie Guderian oponowal mówiąc ze w styczniu 1943 to jest nawet nie prototyp. Wcześniej budowano żadnego mech tygrysa a i dużo środków przeznaczono na budowę mausa. Od połowy 42 mogli scentralizowac i ujednorodnic produkcję i logistykę a wtedy może mieliby szansę. Jak to Clusewitz pisał wojna to kwestia tego kto więcej popełni błędów.

trzcinq
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:03

Oczywiście bo mogli tłuc to co mieli a co nie odstawało od tego co przeciwnik miał. Przkombinowali szukajac złotego środka i dobrze że tak zrobili bo skrociło to wojnę

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:31

Akurat Pantera była czołgiem znacznie lepszym od Pz IV, była najlepszym czołgiem III Rzeszy i jednym z najlepszych wtedy na swiecie.

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:47

Obiektywnie patrząc pod kątem techniki, możliwości bojowych, wyposażenia, uzbrojenia u napędu to była najlepsza.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:46

Lepszy był M26 ale ten wszedł w samym koncu wojny. Równie dobry był Comet, dolicz jeszcze Challengera i Firefly ale te były wyspecjalizowane.

Kowalskiadam154
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:09

To jak oni podbili całą Europę tą swoją dziadowską bronią jak polska rosyjska francuska brytyjska była lepsza a mimo to do czasu wtrącenia się Ameryki ze swoją potęgą gospodarczą wszyscy przegrywali tymi lepszymi od niemieckich broniami

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:51

pervitinem. taktycy zakładali że niemce staną na nocleg. A oni tankowali i gnali dalej. We wrześniu polska piechota drałowała aby dognać niemców co była na ich tyłach

SAS
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:30

Doświadczeniem, taktyką, wiedzą, inteligencją. Armia która nie walczy, jest jak chirurg przed pierwszą operacją. Nawet Rosjanie po dwóch latach batów, w końcu nauczyli się mniej więcej walczyć.

...
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:18

W danym momencie czesci Niemiecka byla lepsza. + ilosc mniejsza

:))))))))))
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:13

bo "lepszeość" broni ma drugorzędne znaczenie , przykładowo luftwaffe przegrała Bitwę o Anglię , nie dlatego ,że Spitfire był najlepszym myśliwcem na świecie tylko dlatego ,że generał Dowding miał opracowany plan oraz strategię obrony wyspy , a gering uznał ,że jego jego niezwyciężeni piloci po prostu polecą nad Anglię i zbombardują lotniska a czego nie zbombardują to zestrzelą

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 08:59

Niemcy też mieli plan i strategię. Gdyby Adolf nie raczył jej zmienić, to wygraliby Bitwę o Anglię.

trzcinq
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:02

Od pewnego etapu alianci zaczęli tworzyć lepsze czołgi. Wpływ na to miała matka wynalazków czyli potrzeba a sytuacja wciąż dostających bęcki Niemców tylko w tym pamagała bo śpiesząc się popełniali absurdalne błędy. Dzieki temu m.in. porażka Niemców odpowiedzialnych za wybuch II wojny światowej i holocaust (tak naziści to NIEMCY) stała się faktem:)

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:42

Za wybuch IIWŚ odpowiadają razem NIemcy i ZSRS. Co do czołgw to akurat zgoda.

asdf
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:46

Luftwaffe byla wtedy potega, przegrali wojne w powietrzu to przegrali i na ladzie i najlepsze czolgi na swiecie na wiele sie nie zdaly.

QVX
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:23

Bo mieli lepszą taktykę. Tyle tylko, że inni się jej w końcu nauczyli.

pomz
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:59

A co my takiego dobrego mielismy? jakaz ze cudowna bron wytwarzalsmy? Karabiny Ur, tak wspaniale ze wszystkie zdobyczne z 39 roku, juz po roku Włochom przekazano? łosie przekombinowane? Moze 7TP? Robilismy wtedy jak i teraz przecietna bron, cholernie droga i w malych ilosciach dla armii. I tyle.

ppp
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:40

Zaczęli już ponosić klęski wcześniej zanim zaczęli się wtrącać Amerykanie . Przykładem jest załamanie się Blitzkriegu w 1941 czy bitwa pod Moskwą . Tam jeszcze nie było żadnej pomocy z USA a pierwsze dostawy broni brytyjskiej dotarł praktycznie po klęsce niemieckiej ofensywy . W 1942 sprzęt merykański łatał dziury sprzętowe u Brytyjczyków i Rosjan jednak pod względem jakości był znaczące gorszy od niemieckiego może poza samoltami B-25 Mitchell ,A-20 Havoc (Boston) P-39 Airacobra czy Boeing B-17 Flying Fortress . Dostawy lepszego sprzętu amerykańskiego zaczęły docierać w momencie już poniesionych klęsk przez Niemców i załamania się potęgi III Rzeszy gdy upadek Hitlera był już raczej pewny . Stany Zjednoczone natomiast dzięki potędze gospodarczej stały się głównym dostawcą surowców strategicznych i bazy transportowej koalicji antyhitlerowskiej co pozwoliło przemysłowi ciężkiemu ZSRR i Wielkiej Brytanii przestawić się wyłącznie na produkcję broni oraz zaspokoić potrzeby koalicjantów w dużej mierze na paliwa , materiały wybuchowe , żywność , mundury czy obuwie . Dzięki tym dostawą żołnierze przestali głodować i miel możliwość założnia całego obuwia czy umundurowania .

Pawlak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:26

Nie do końca. Dostawy paliwa i ciężarówek umożliwiły Rosjanom głębszą eksploatację przelaman. A i dywizje piechoty zyskały na mobilnosci

spoko
wtorek, 6 kwietnia 2021, 02:38

Bitwa pod Moskwa zakonczyla sie 7 stycznia 1942roku By the end of 1941, early shipments of Matilda, Valentine and Tetrarch tanks represented only 6.5% of total Soviet tank production but over 25% of medium and heavy tanks produced for the Red Army.[65][66] The British tanks first saw action with the 138 Independent Tank Battalion in the Volga Reservoir on November 20, 1941.[67] Lend-Lease tanks constituted 30 to 40 percent of heavy and medium tank strength before Moscow at the beginning of December 1941.[68][69]

Herr Wolf
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:11

A która to broń była lepsza od niemieckiej wtedy i dziś?!

DDR
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 14:45

Tak najlepszą bronią jest noga od krzesła i Niemcy powinni pójść tą drogą bo żadnego zużycia paliwa i na dodatek można je produkować w milionach aby uzbroić każdego i to nawet w dwie sztuki co daje podwójną siłę obalającą

Gnom
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:16

Jak najbardziej, jeżeli przeciwnikiem jest na pół ślepy i pijany gość z niedowładem kończyn. Warto zrozumieć, że każdy środek walki jest do czegoś, nawet ten tzw. wielozadaniowy. Autor wskazał Ci, że gdyby Tiger II walczył z 2-3 km jako czasem ruchomy punkt ogniowy byłby przez jakiś czas prawie niezniszczalny. Problem w tym, że nie dość że manewrowość to jedna z ważnych cech czołgu to jeszcze przyszło mu walczyć w terenie urozmaiconym. Na szczęście dla nas Hitler był megalomanem a jego ludzie du..włazami (coś ci to przypomina współcześnie?). Analizując niemieckie doświadczenia Szwedzi stworzyli dobrego w swoim czasie niszczyciela czołgów za "marne" pieniądze stv 103, a szwaby wolały mega zamiast stug.

AA
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 14:38

No tak Niemcy budowali sam szajs nie to co postępowi Rosjanie

Wawiak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:03

Nie zrozumiałeś artykułu.

...
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:35

Niemcy budowali bardzo dobry Panzer IV. Nie był jakiś spektakularny, ale pokonali nim i nas i Francuzów i doszli z nim do granic Moskwy a potem aż do awołgi. Na szczęście zamiast tłuc go w większej liczbie poszli potem w wielkość czołgu już poza swoimi technicznymi możliwościami.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 15:58

? A ile to ich mieli we wrześniu? Raptem 211 szt

Cds
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:37

Artykuł jest o jednym typie czołgu, który okazał się ślepa uliczką w drodze rozwoju broni pancernej. Warto czytać ze zrozumieniem.

ZZZZ
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 14:36

Ciekawy artykuł. Tak mi się nasunęło w związku z nim, że po latach w czołgową ślepą uliczkę wchodzą Rosjanie. T14 Armata to w założeniu potężny czołg, nie mający odpowiedników w świecie. A jednocześnie zadziwiająco lekki, w porównaniu do swoich głównych przeciwników. Lekki bo ma właściwie nieopancerzoną wieżę. Rosjanie zrezygnowali z silnego jej opancerzenia z uwagi na to, że jest ona bezzałogowa. Ale to oznacza, że można ją zdmuchnąć z podwozia za pomocą najprostszych środków ppanc. A czołg bez wieży z armatą, to jedynie podwozie na gąsienicach. Dodajmy do tego idealistyczne założenie, że po trafieniu w wieżę, rzeczywiście nic nie stanie się załodze zamkniętej w opancerzonej kapsule. I mamy pełen obraz pancernej utopii, za pomocą której Rosjanie chcą straszyć świat.

ppp
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:48

T-14 to próba rozwiązania problemu nadmiernej masy przy silnym opancerzeniu . To dalej wynik rosyjskiej szkoły konstrukcyjnej czołgów aby nowatorskimi pomysłami umożliwić budowę silnie opancerzonego czołgu oraz silnie uzbrojonego przy niewielkiej masie poprzez zmniejszenie powierzchni potrzebnego opancerzenia ( poprzecznie umieszczony napęd ,następnie automat ładowania i maksymalnie zmniejszenie przedziału napędowego , dzisiaj bezzałogowa wieża i kapsuła dla załoki w korpusie czołgu ) . Problemem jest tylko brak widzenia przestrzennego załogi a tylko płaskie widzenie na monitorach . Jak to się odbije na faktycznej orientacji sytuacyjnej załogi przekonamy się w przyszłości .

wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:21

Jak już to T14 to nieudany klon niemieckiej NGP

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:49

Nie panie ppp, T-14 to czołg IV gen majacy własnie założenia czołgu tej generacji czyli silnie opancerzony kadłub i lekka bezzałogowa wieża . To co wymieniasz miał już M1 TTB 37 lat temu w USA wiec jaka rosyjska szkoła budowy czołgów??

Fanklub Daviena i GB
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:39

Jak Abrams oberwie w wieżę, to nawet jak pocisk nie spenetruje do wnętrza i załoga przeżyje, to armata nie będzie nadawać się do użytku - zapewne polecą łożyska i napęd wieży, stabilizatory armaty, rozkalibruje się optyka itp. i podejrzewam, że naprawienie tego będzie trudniejsze niż w czołgu ze słabo opancerzoną wieżą bezzałogową... Ponadto ćwiczenia wykazały, że dotarcie 74t monstrum jak Abrams na pole walki w okolicach wschodniej Polin jest w warunkach wojny wybitnie wątpliwe z przyczyn logistycznych a jak tam dotrze, to ugrzęźnie po zjechaniu z asfaltowej drogi i nie weźmie udziału w walkach... Widziałeś założenia przetargowe na czołg przyszłości USA? Waga do 58t (czyli raczej z bezzałogową wieżą...), 3 osobowa załoga, automat ładowania - wygląda znajomo? :D

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:52

Jak Abrams dostanie w wiezę to pocisk sie zwyczajnie odbije robiąc małe wgniecenie bo obecnie nie ma APFSDS-T zdolnego przebić przód wiezy Abramsa:) I nic sie nei rozkalibruje od uderzenia kilku kilogramów w wielotonowa wieżę:) A co do założeń na czołg przyszłosci to co podajesz to czołg lekki dla USMC ale tez pasuje do M1TTB z 1984r.

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:16

To nie masa bezpośrednio powoduje uszkodzenia, a energia jaka zostanie przekazana wieży.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:15

Dokładnie to uszkodzenia powoduje rozpedzony do 1500+ m/s rdzeń podkalibrowy wybijajacy w pancerzu wąski otwór o srednicu kilku centymetrów.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 16:01

? Masz dyskusję ad armia z konstruktorem z bumaru. Doucz się poświęć ta godzinę czasu. Bo oczywistości prawisz. A do świadomości dotarły w postaci ploty o otworze w abramsie w Iraku na wylot? Do dziś nie wyjaśnione , a zamiatane pod dywan

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:06

Mówisz o tym przypadku że granat PG-7VR o penetracji 750mm trafił w praktycznie nieopancerzony bok Abramsa na wysokosci kół?? Nie zamiatane a dawno wyjasnione. Czy o tych dwóch M1A1 co przypadkiem dostały od Challengerów w kuper ? Ale tam nie było na wylot.

czwartek, 8 kwietnia 2021, 11:21

Tutaj masz opis szkoda że zdjęć nie dało się zamieścić: "Tuż przed świtem 28 sierpnia 2003, o 5:20 czasu bliskowschodniego, potężny wybuch zakończył zdawałoby się rutynowy patrol amerykańskiego czołgu M1A1 Abrams z 2 kompanii 70 batalionu pancernego 1 dywizji pancernej. Wóz posuwał się po jednej z lokalnych dróg dojazdowych do Bagdadu i właśnie przystanął przy opustoszałych straganach małego bazaru, kiedy nastąpiło coś, czego Amerykanie nie mogą wytłumaczyć do końca do tej pory.Eksplozja, którą wyraźnie zaobserwowała załoga drugiego Abramsa, była - jak się później okazało - efektem trafienia pocisku przeciwpancernego, wystrzelonego z zamaskowanego stanowiska odległego o mniej więcej 100 m. Uderzył on w prawy bok pojazdu, w czwarty fartuch pancerny, osłaniający układ jezdny, przebił go, przedarł się do głównego pancerza, także go pokonał i dotarł do przedziału załogowego wieży, uważanego do tej pory za całkowicie niewrażliwy na ogień ręcznej broni przeciwpancernej. I przewiercił na wylot.. Zaszokowany dowódca sąsiedniego Abramsa odpowiedział chaotycznymi seriami z półcalowego kaemu zainstalowanego na wieży. Nie miał jednak ani gogli noktowizyjnych, ani jakichkolwiek innych urządzeń umożliwiających przeniknięcie ciemności. Mógł więc jedynie strzelać na oślep i wyobrazić sobie co działo się we wnętrzu trafionego wozu... Od czasów drugiej wojny światowej, od momentu uruchomienia produkcji czołgów Sherman, architektura stanowisk obsady wież amerykańskich czołgów podstawowych pozostała w zasadzie bez zmian. Prawą stronę zajmuje dwóch żołnierzy: z przodu w dole - celowniczy działa, a tuż za nim i nad jego siedziskiem - dowódca. Lewa strona wieży należy do ładowniczego, podającego pociski z izolowanej, oddzielonej śluzą niszy amunicyjnej do zamka działa. Działo z zamkiem w naturalny sposób przegradza środek przedziału załogowego wieży. Walczących ludzi chroni przed zgnieceniem i urazami podczas strzelania z armaty specjalna osłona otaczająca na kształt litery U poruszające się nieustannie - zamek i lufę. Teoretycznie więc ludzie zajmujący prawą część wieży w przypadku trafienia i przebicia wszelkich osłon prawej strony kadłuba mają nikłe szanse przeżycia. Los był jednak niezwykłe łaskawy dla czołgistów spenetrowanego nieomal na wylot Abramsa o numerze seryjnym L13170 (taktyczne oznaczenie B 24). Pocisk przeszedł niemal po nerkach Z oficjalnego amerykańskiego raportu o wydarzeniach wynika, że tajemniczy pocisk przeciwpancerny odpalony z ręcznej wyrzutni poradził sobie bez problemów z bocznym fartuchem, którego konstrukcja (liczba warstw i zastosowany materiał) nadal otoczona jest ścisłą tajemnicą. Pozostawił bardzo wąski otwór, wedle świadków miał on średnicę ołówka. Przeleciał nad gąsienicą i przeniknął do wnętrza czołgu równie mikrym otworem w dwucalowym stalowym pancerzu podstawowym. Celowniczy zeznał, że poczuł jakby uderzenie młotkiem w swoje siedzisko, a ogromna siła rzuciła go na konsolkę GPS. Pocisk przeorał jedynie oparcie jego fotela i rozdarł przeciwodłamkową kamizelkę w okolicach lewej nerki, nie czyniąc wielkich ran. Miał on jeszcze taką energię, że przeszedł pod zamkiem działa i trafił w jego osłonę, na koniec przebijając przeciwległą ścianę bocznego pancerza wozu... Ostatecznie, szczęśliwie dla załogi skończyło się na obrażeniach od odłamków roztopionego i odskakującego pancerza, które odnieśli dowódca i celowniczy. Ten ostatni jedynie na ramionach, ten pierwszy także na nogach. Życie uratował im sprawnie działający, samoczynny układ gaśnic halonowych Po ewakuacji rannych i zabezpieczeniu miejsca ataku, rankiem 29 września amerykańscy oficerowie wojsk pancernych dokładnie przeszukali teren, ... niczego nie znajdując. Pokonanie dwukrotne nieprzebijalnego, w opinii US Army, pancerza Abramsa było takim wstrząsem dla amerykańskich czołgistów, że starano się znaleźć cokolwiek, co mogłoby rzucić światło na nocne wydarzenia i pozwolić odpowiedzieć na pytanie - czym tak skutecznie trafiono czołg. Na próżno, z tajnych dokumentów US Army wynika, że ktoś starannie posprzątał pole potyczki. Znikły nawet łuski po półcalowych nabojach, wystrzelonych przed dowódcę drugiego czołgu. Pancerniacy domagają się wyjaśnień Amerykańscy pancerniacy domagali się wyjaśnień. Powołania komisji ekspertów i wyjaśnienia tego, czy mają prawo czuć się zagrożonymi. Początkowo wydawało się, że czołg padł ofiarą nowej miny przeciwpancernej, atakującej boki pojazdów opancerzonych formowanym metodą wybuchową penetratorem z miedzi lub mosiądzu. W wieży Abramsa odkryto bowiem zastygłe kropelki kolorowego metalu. Eksperci, którzy zapoznali się bliżej z trafionym pojazdem uważają jednak, że został on wyeliminowany z akcji nową, niezwykle skuteczną głowicą rosyjskiego granatnika przeciwpancernego - RPG-7WR, produkowaną przez zjednoczenie Bazalt. Broń ta została specjalnie zaprojektowana do walki z czołgami osłoniętymi pancerzami wielowarstwowymi, a także chronionymi warstwą reaktywną. Amerykańscy specjaliści przyznają, aczkolwiek niechętnie, że jest to pierwszy ręczny oręż piechoty, który potrafi sobie poradzić nawet z Abramsami. RPG-7WR powstał jeszcze w czasach ZSRR, w latach osiemdziesiątych. I od czasu do czasu... pojawia się w różnych miejscach świata. Istnieją potwierdzone informacje o bojowym zastosowaniu tej broni z tandemowymi głowicami kumulacyjnymi (może dwiema, a może, jak niektórzy sugerują, w najnowszej odmianie - nawet trzema). Teraz jednak, jak utrzymują niektórzy specjaliści amerykańscy, zdobyto dowód na to, że broń ta może poradzić sobie z nowoczesnym wozem bojowym z wielowarstwowym pancerzem. Czy jednak wyjaśnienie bagdadzkiej zagadki jest takie proste? Wiele przemawia za tym, że Abramsa przebił na wylot jakiś niezwykły pocisk, a nie strumień kumulacyjny. Jak naprawdę wygląda pierwszy wlotowy otwór w bocznym fartuchu - to pytanie może być kluczowe dla sprawy. Z amerykańskich doniesień wynika, że trafiony M1A1 L13170 częściowo mógł zostać naprawiony siłami swojej jednostki. Wymiana wielu elementów wewnętrznych wieży wymagała jednak remontu specjalistycznego. Tak, czy inaczej, wóz wycofano na dobre z linii i prawdopodobnie przez długie miesiące stanie się on przedmiotem wnikliwych badań."

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:48

To dokładnie ten sam przypadek kiedy granat PG-7VR z RPG-7 trafił w Abramsa przebijając cienki pancerz wanny kadłuba. Znane i wyjasnione od lat. Aha cytujesz artykuł spzred 18 lat.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:15

Daniło granat PG-7VR to Czeskiej produkcji głowica raczej słabo nadający się do ataków na czołgi a w Iraku to tych granatów używają amerykanie i ich sprzymierzeńcy. Natomiast ten Abrams został prawdopodobnie przebity przez 7WR, tak twierdzą amerykanie.

sobota, 10 kwietnia 2021, 17:25

Oj Daniła nie doczytał że przebita została także wieża a wcześniej jeszcze osłona działa. Braki w znajomości języka polskiego czy specjalne zakłamanie? Aha i co z tego że artykuł sprzed 18 lat? Coś to zmienia?

środa, 7 kwietnia 2021, 17:00

To nie ploty, bo są zdjęcia w sieci, praktycznie naocznymi świadkami zdarzenia byli dziennikarze amerykanie nie zdążyli zablokować zdjęć.

Tja
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:08

Odbije się? Kilka kilogramów w wielotonowa wieżę? Ty nie jesteś Davien lub całkiem oszalałeś na punkcie USA! Najprostsza Fizyka i energia kinetyczna się kłaniają. Te kilka(powiedzmy 7)kg nie spada bezwładnie z metra lub dwóch na tą "wielotonową" wieżę a jest wystrzelone z prędkością 1700 m/s i uderza bardzo twardym(o wiele twardszym od tej wieży z "masła") i ostrym rdzeniem w cel. Teraz, wiedząc co to fizyka i coś takiego jak energia kinetyczna, oblicz z jaką siła uderza ten "kikukilogramowy" pocisk w wieżę i jakiej to masie odpowiada! Odbija to się mądrość o kilku kilogramach w kilkutonową wieżę i brak fundamentalnej wiedzy o energii kinetycznej!

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:20

Panie Tja, włsnei pokazałes że nei masz pojęcia o temacie:)) Rdzeń podkalibrowy waży mniej niz 7kg i ma bardzo mały przekrój rzędu 3-3.5cm i na takim obszarze oddziałuje z pancerzem warstwowym wieży I na takim obszarze koncentruje sie ta energia która ma wybic w wiezy otwór o srednicy rdzenia APFSDS-T:) Nie wiesz jak działaja pociski APFSDS-T , nie zabieraj głosu.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 16:06

Słodyczy piszesz o jednym typie pocisku . A tu dyskutujemy o przekazanej energii pocisku CAŁEJ wieży nie powierzchni pod grotem. Ołów się nie nadaje bo rozpryśnie się ale stal pocisków buirzących i owszem taki wystrzelony w czasie prób dział 122 mm w prototypie isa zrobił dziurę w czołowym pancerzu i wyrwał ze spawów tylną płytę kadłuba. A teraz wyobraź sobie sytuację kiedy pocisk przekazuje całą swoją energię

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:52

Pocisk burzacy biedaku eksploduje w momencie uderzenia w pancerz wiec nie rozsmieszaj ludzi:) Ale jak widać dalej yktnałes 75 lat temu w przeszłosci:)

sobota, 10 kwietnia 2021, 13:30

Davienku z pierwszej ręki znam opis co się stało z Tygrysem trafionym bezpośrednio 152mm granatem burzącym. Miało to miejsce pod koniec bitwy pod Budziszynem gdy nasi artylerzyści musieli z armatohaubic strzelać do czołgów. Z tygrysa nie było co zbierać Davienku.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 19:51

I nic dziwnego. 152 mm bezpośrednio w ówczesny pancerz to kaplica. Dotyczyło to każdego czołgu bez wyjątku.

Tja
środa, 7 kwietnia 2021, 12:08

Rdzenie waza od trochę ponad 4 kg do prawie 8kg, w zależności od pocisków im kraju pochodzenia. Ja dokładnie to samo napisałem i wiadomo, że właśnie tylko ta średnica rdzenia odziałuje z ta olbrzymia siłą i dlatego wchodzi jak w masło w wieże Abramsa i każdego innego czołgu zresztą też! Nie przekręcaj moich słów i nie wypisuj, że pojęcia nie mam, bo to Ty popisałeś się absolutnym brakiem wiedzy pisząc, ze pocisk się odbiję! Odbije to się pocisk burzący a nie APFSDS-T, który przebije wieżę, zrobi w środku swoje i po czołgu i załodze. A pisanie, że rdzeń waży mniej niż ileś tam kg jest nie istotne, za to wyzywanie adwersarza od niewiedzących jest waści zagraniem standardowym. Biorąc pod uwagę popisanie się odbiciem pocisku, rdzenia od wieży, które waść zasugerowałeś, powinieneś sobie darować takie komentarze!

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:10

Panie Tja, maks peetracja obecnie to 740/640mm RHA dla rosyjskich rdzeni i koło 800mm RHA dla zachodnich Natomiast grubośc pancerza wieży dla 35-cio letnich M1A1HA to 880mm RHA wiec fantazjuj dalej jak nie masz pojęcia:)Pocisk HE się nie odbije dziecko bo ma zapalnik uderzeniowy wiec zwyczajnie eksploduje na pancerzu, podobnie jak HESH

AntyDavien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:09

Powinieneś to powiedzieć Rosjanom, ciekawe jaką salwę śmiechu byś u nich wywołał.

Rotmistrov
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:01

Armata to czołg eksperymentalny. Sądzę ,że mogą używać jako wsparcie wojsk szybkiego reagowania np. powietrzno-desantowych.

XXXX
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 15:53

Jak mniemam twoja wiedza o czołgach ogranicza się do obejrzenia serialu "Czterej pancerni i pies", no może jeszcze widziałeś prawdziwy czołg na żywo w jakimś muzeum.

ujjas
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 14:17

O tym, jak obecna władza panicznie boi się gniewu ludzi niech świadczy choćby to, że kilka miesięcy temu w mojej miejscowości, w stareńkim T-34 stojącym jako pomnik zespawano ze sobą koła i gąsiennice oraz po 42 latach od ustawienia na postumencie (sic!) wyjęto silnik.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:02

Prędzej już obawiano się złomiarzy.

AMF
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:43

Wiesz, na Węgrzech jak obalali skorumpowanych poprzedników Orbana to taki T-34 poszedł w ruch. Na Ukrainie też pomnik uruchomiono, tylko trochę większy.

klawiatura
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 14:16

Jak zwykle, historia alternatywna w natarciu i powtarzanie za "discoverowatymi" propagandy anglosaskiej. Drewniany cud moskito był cudem tylko dlatego że mieli kilkukrotną przewage liczebną i tyle. Tworzenie takich potworów jak ten opisany było spowodowane tym, że brakowało im ludzi. I tak pod koniec wojny nie mieli kogo wsadzać do tego co już naprodukowali, a tak w ogóle to najwięcej na ten temat wypowiadają się ci co jej nie używali. W niemieckich opisach to całkiem inaczej wygląda, ale przecież co oni mogą tam wiedzieć. W/g discovery Mg-42 też miał same wady, a największą szybkostrzelność :-)))

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:41

Drogi panie. Mosquito akurat był "latającym cudem ze sklejki". I bynajmniej nie dlatego, że miał kilkukrotną przewagę liczebną. Już w 1942r. Niemiaszki chciały mieć coś takiego jak ten samolot, bo ich nocne myśliwce wypadały kiepsko. Dlatego właśnie pracowali nad Ta 154. Tyle, że samolot nie wyszedł za bardzo. Między innymi dlatego, że szwabski klej rozłaził się pod wpływem wody. Zresztą zrobili sobie remedium na Mosquito. Choć nie ze sklejki. Nazywał się He 219. Samolot był nawet lepszy od Mosquito. Tyle, że produkcję wstrzymano, bo w III Rzeszy rządziły układy.

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 09:03

Ogromna szybkostrzelność MG 42 jako broni piechoty była akurat jego wadą skutującą dużym zużyciem amunicji. Ostrzał celów na lądzie nie wymaga takiej szybktrzelności.

klawiatura
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:27

Jesteś ofiarą filmów amerykańskich. Z tego karabinu strzelało się bardzo krótkimi seriami, a nie jak to hollywood pokazują gdzie walą ile fabryka daje. Ten karabin nie był do robienia hałasu, w cel strzelałeś krótką serią i jak poleciało 15 pocisków to wystarczy, że jeden trafił i przeciwnik był wyeliminowany, no ale na discovery tego nie powiedzieli.

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:03

Mylisz się. Nikt już potem nie stworzył UKM o takiej szybkostrzelności bo to nieekonomiczne.Preczytaj sobie ilu amunicyjnych było przydzieLonych do sekcji MG 42.

drot
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 22:35

Drogi panie Moskito był cudem z prostego powodu, przekroczył zakładane oczekiwani względem niego przy prostocie konstrukcji. Alianci robili, konkretne rzeczy do konkretnych zadań, a jeśli coś nie zdawało egzaminu to starano się znaleźć inne zastosowanie dlatego mieli mniej pomyłek (co nie znaczy, że nie mieli horrendalnych wpadek, szczególnie Amerykanie w lotnictwie, ale to był częstokroć wynik lobbowania i ogromnych zamówień na sprzęt. Anglicy którzy mieli szczuplejsze zasoby bardziej uważnie coś wdrażali na uzbrojenie). Niemcy zaś brnęli w skomplikowane konstrukcje, a im bardziej się człowiek zagłębia w niuanse decyzyjno-polityczne w widać w ich byłej wojennej maszynie kupę piachu w trybach. Sama niemiecka logistyka związana z obsługą sprzętu frontowego to był dramat, dziś się uczą jak tego nie robić na ich przykładzie. Co do Tigera II robienie ciężkiego "niezniszczalnego" czołgu na którego nie masz odpowiedniej stali jest zwyczajnie megagłupotą. Polecam sprawdzić jaką różnice na efektywności pancerza robi stosowanie wysokogatunkowej stali do wytwarzania płyt pancernych, a takiej se o. Liczą się realia, a nie dane na papierze. Ze względu na swoje walory pod koniec wojny to były jeżdżące trumny z działem. Tylko przewaga pozycji w zasadzce coś zmieniała.

klawiatura
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:30

A ja polecam sprawdzić ile tych czołgów utracono bezpośrednio w walce, a ile zostało porzuconych z zupełnie innych powodów. Stron w internecie bardzo dużo, polecam niemieckie, odradzam anglojęzyczne.

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 09:07

A jakie to niby wielkie wpadki mieli Amerykanie w konstrukcjach lotniczych ?

wtorek, 6 kwietnia 2021, 20:41

Wiesz że amerykanie mieli najwyższy procent utraty maszyn z przyczyn technicznych? Większy od rosjan.

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 23:57

Nie nie mieli ,bo ich kultura technicza ,produkcyjna i sewisowa wyprzedzała sowiecką o lata świetlne.

środa, 7 kwietnia 2021, 11:56

No niestety ale mylisz się. Fakty są inne.Proszę sprawdzić. Tak jak i te o ogromnych różnicach w tej "kulturze technicznej". Czym się różni analfabeta z południa USA od analfabety z kołchozu w rosji? USA to nie tylko przemysłowe wielkie miasta z północy tak jak i rosja to nie tylko Moskwa i Petersburg(Leningrad)

Vis
środa, 7 kwietnia 2021, 13:41

No niestety dla ciebie nie mylę się bo poziom jakościowy przemysłu USA był dla sowieckego państwa łagierniczego nieosiągalny. Zresztą wielu emigrantów rosyjskich tworzyło właśnie w USA. Sikorski (śmigłowce), Sarnow (telewizja)`,Kartveli ( P-47 Thunderboldt) . A sowieci wielu konstruktorów rosyjskich wysłali do piachu.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 16:14

Skarbie niewiedzy, a kto sowietom całe fabryki fundował? Te ich cuda typu T 34 powstawały w jankeskich i niemieckich fabrykach . Zbudowanych przed wojną walcarki stali pancernej to niemiecka czy jankeska technologia

środa, 7 kwietnia 2021, 14:57

To dlaczego większy odsetek samolotów produkcji amerykańskiej utracono w wyniku katastrof niż produkcji rosyjskiej? Tak jak i więcej rozbiło się z powodu błędów pilota amerykańskich od rosyjskich? Tak pokazuja twarde dane. Inna ciekawostka jest fakt że niemcy także byli w czołówce tych klasyfikacji, tutaj można to kłaść na karb że coraz więcej robotników to byli robotnicy przymusowi , którzy coraz częściej celowo sabotowali, a pilotów musieli szkolić coraz młodszych i coraz szybciej. Amerykanie na to zwalać nie mogli.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:09

Brewster Buffalo i Brewster XA-32. Pomysły, że myśliwcom nie trzeba turbosprężarek i fatalna dla stateczności samolotu kolejność w opróżnianiu zbiorników paliwa w P-39 na przykład? Zaliczali całkiem sporo wpadek. Sprawdź ile mieli prototypów, które nie weszły do produkcji seryjnej. Były też w samolotach produkowanych seryjnie. Nawet Vought ze swoim świetnym bądź co bądź Corsairem zaliczył więcej niż jedną niezłą wpadkę na początku.

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:11

Buffalo świetnie sprawdził się u Finów a P 39 po poprawkach u Rosjan.RosjanIe kochali swoje Kobruszki. P 40 też dobrze sprawdził się jako maszyna myśliwsko bombowa. Dałeś złe przykłady

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 00:18

A i jeszcze jedno. P-39 nie dało się u Rosjan poprawić poza kombinacjami ze spustem. Zrobiono to w USA po tym, jak niezły ruski pilot wpadł w płaski korkociąg i zdał sprawozdanie tamtejszym inżynierom co zrobił krok po kroku zanim rozkwasił samolot.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 23:27

Bardzo dobre. Buffalo świetnie sprawdził się tam, gdzie latały ruskie I-16. W porównaniu z nimi w powietrzu zachowywał się jak stateczna dama. Polikarpow w zasadzie skopiował amerykańską wyścigówkę. Nie przewidział, że Stalin oleje wyszkolenie pilotów. P-40 ze względu na błędne założenia był maszyną skopaną od początku. Tak samo jak P-39. W końcu zmęczyli go jak Allison dostał co należy. Tylko, że wtedy latał sobie Mustang z licencyjnym Merlinem, który jako myśliwiec sprawdzał się znacznie lepiej. Ten sam Mustang jako szturmowa maszyna sprawdzał się niewiele lepiej od P-40. Jak ktoś miał dowódcę z olejem w głowie, który umiał się postawić to latał na P-47.

środa, 7 kwietnia 2021, 11:59

Mustang jako maszyna szturmowa to był poroniony pomysł. udowodniła to wojna w Korei gdzie "szturmowe" Mustangi spadały od strzału z TT. Aha zgadnij dlaczego tak było. I dlaczego niemcy szybko nauczyli się atakować Mustangi od dołu.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:13

Kolejny... Mustang jako maszyna szturmowa nazywał sie A-36 i był z całkiem duzym powodzeniem uzywany, podobnie jak i jego mysliwska wersja, to nie rosyjski Jak że sie rozpadał przy takich próbach. A juz najlepsza ta TT-ka dawno tak sie nei usmiałem:)

czwartek, 8 kwietnia 2021, 13:41

Wiesz że w korei to spadło prawie 500 tych używanych z dużym powodzeniem Mustangów? I owszem spadały często od ognia z ze zwykłych pepeszek i TT.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:55

Wow , jak widac dawne sowieckie mity trzymają sie neizle. A mustangi spadały w wyniku starc z MiG-15 dopóki nie pojawiły sie F-86. Wtedy zaczęły masowo spadac MiG-i.

sobota, 10 kwietnia 2021, 17:44

Daniło w Korei to amerykanie stosowali Mustangi jako maszyny szturmowe a nie jako myśliwce. Spadały one prawie wyłącznie od ognia z ziemi albo awarii. A strącić Mustanga lecącego nisko to można by i z kbks-u. "Doświadczenia z II wojny światowej wskazywały, że lepszym wsparciem z powietrza wojsk lądowych byłyby samoloty z silnikami gwiazdowymi, jak Thunderbolt czy F4U Corsair (te drugie były z dużym powodzeniem użytkowane w Korei przez lotnictwo US Navy i US Marines – więcej na ten temat można przeczytać w: „Lotnictwo Aviation International” 8/2019). Mustang, napędzany chłodzonym cieczą silnikiem rzędowym, był podatny na ostrzał z ziemi. Już Edgar Schmued, który zaprojektował ten samolot, przestrzegał przed użyciem go do ataków na cele naziemne, tłumacząc, że w tej roli jest absolutnie beznadziejny, gdyż pojedyncza kula karabinowa kalibru 0,3 cala może zrobić dziurę w chłodnicy i wtedy zostają ci dwie minuty lotu, zanim silnik się zatrze. Rzeczywiście, gdy w ostatnich miesiącach II wojny światowej Mustangi skierowano do ataków na cele naziemne, poniosły one duże straty od ognia przeciwlotniczego W Korei było pod tym względem jeszcze gorzej, gdyż tu przeciwnik miał zwyczaj strzelać do nisko przelatujących samolotów także z broni małokalibrowej, jak pistolety maszynowe."

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 18:12

Każda maszyna może być szturmowa. U Ruskich był nią nawet Mig-3 jak była potrzeba. Tyle, że jedne samoloty nadają się do tego bardzo dobrze, drugie dobrze a inne byle jak. Gdyby Pan Gaberski latał na Mustangu zamiast na P-47 i podczas lotu kosiakiem przydzwonił w to, w co przydzwonił, to nie trafiłby do obozu jenieckiego. Mustang podczas awaryjnego lądowania zakotwiczyłby się wlotem powietrza w ziemię, skutkiem czego rozerwałoby mu kadłub a Pan Gaberski zamiast do niewoli trafiłby na cmentarz.

sobota, 10 kwietnia 2021, 17:46

Nie każda maszyna powinna być używana jako szturmowa co pokazał właśnie przykład Mustanga.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 13:55

A znasz powiedzenie, że z braku laku i kit dobry? Jak nie masz czego innego pod ręką, to używasz, co jest.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 19:59

Po pierwsze jakby leciał Mustangiem to nie zawadziłby smigłem o pas startowy bo nie było zadnego awaryjnego ladowania. Atakował He-111 na ziemi, zle wyliczył wysokośc i zawadził smigłem.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 11:13

Jakby latał w Mustangu to najprawdopodobniej by już z niego nie wysiadł. Poza tym nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie każde lądowanie na brzuchu jest awaryjne. Nie ma co zaklinać rzeczywistości. Mustang był doskonałym samolotem rozpoznawczym (zasięg). Później bardzo dobrym, uniwersalnym i tańszym od P-47 myśliwcem. Ze względu na zasięg był strzałem w dziesiątkę, bo był w stanie eskortować Combat Boxy wszędzie gdzie latały. Ale ze względu na delikatną konstrukcję do ataków na cele naziemne nadawał się średnio. P-47 był do tego znacznie lepszy. Później okazało się, że i na nim można mieć ogromny zasięg. Tyle, że to była już historia z Pacyfiku. Moim zdaniem P-47 to samolot, który miał większy potencjał od Mustanga.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:03

Panie Chyzwar on walnał smigłem w pas startowy bo leciał za nisko atakując He-111, nie było zadnego awaryjnego ladowania ale sie zwyczajnie rozbił. Naprawdę zapoznaj się z przebiegiem tego zdarzenia, ok. A Mustang nie był nigdy maszyną jaka sobie wyarzyli Amerykanie, czyli ptezny, silnie uzbrojony i opancerzony mysliwiec o duzym zasiegu,był nim własnie P-47 i P-38 który w rekach wprawnego pilota był równei groznyjak Mustang czy thunderbolt.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:01

Nie czepiaj się słówek. Dla mnie zaliczenie gleby w tych warunkach, to jest awaryjne lądowanie. Istotne jest to, że przeżył. W Mustangu pewnie by nie przeżył. Sam Mustang był trafiony w dziesiątkę do eskortowania Combat Boxów. Miał zasięg. Miał osiągi i kosztował mniej od P-47, czy P-38. Nawet Amerykanie, musieli się liczyć z pieniędzmi.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 10:20

Panei Chyzwar, a co niby było skopane w P-40, czyli jednym z lepszych mysliwców? P-40 aP-47 to zupełnie inne kategorie mysliwcó mimo tego oznaczenia P. Mustang powstał dla UK i nie był rywalem P-40 ale P-47 i P-38 czyli maszyn dalekiego zasiegu które powstawały do wojny na Pacyfiku. Polecam zapoznac sie z rozwojem amerykańskich mysliwców. Buffalo walczyły tez z Jakami , Hurricane'ami itd jak latały w Finlandii. Radziły też sobie jakoś w Indiach Holenderskich.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 15:40

W P-40? Błędne założenia. Skutkiem był brak turbosprężarki na przykład. To samo miałeś w pierwszych Mustangach dla Brytoli. Gdzie latały Brewestery wiem. To, że radziły sobie w Finlandii podczas Wojny Kontynuacyjnej jest wynikiem słabego wyszkolenia Orłów Stalina raczej. Mustang zaś był raczej wielkim fartem, którego zrobiono w 120 dni. Owszem, zrobiono go dla Anglików. Tyle tylko, że gdyby Anglicy wiedzieli, iż w momencie złożenia zamówienia na samolot Northrop nic jeszcze nie ma i będzie musiał robić go od podstaw, to nie rozmawialiby z Northopem wcale.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 20:01

P-40 jak najbardziej miał turbosprzężarke, ale jednobiegową . A Northrop nie ma nic wspólnego z Mustangiem wiec jak Anglicy mogli cos u niego zamawiac?? P-51 Mustang to dzieło North American.

Vis
środa, 7 kwietnia 2021, 00:00

To co napisałeś nie ma pokrycia w faktach,. .

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:52

Tak trudno poszukać? Pierwsze z brzegu: F-104 (i cała seria "stulecia"...), Curtiss P-40 Warhawk, F-35... :D

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:23

Wow nie wiedizałem że F-104 i F-35 latały w IIWŚ:)) A co do P-40 to był lepszy niz wiekszość rosyjskich tzw" mysliwców":)0

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 00:24

Chciałeś powiedzieć chyba, że na ruskim froncie P-40 był dobry zanim Rosjanie nie wpadli na pomysł, że po zajechaniu silników trzeba mu montować te same Klimowy, które były w Jaczku?

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 10:24

Doskonale sprawowały sie też na Pacyfiku,w Chinach, w Afryce, praktycznie wszędzie gdzie latały. Tyle ze nie był to mysliwiec jaki sobie wymarzyli Amerykanie, ale zastepstwo za P-39 bo Airacobra miała byc podstawowym mysliwcem USAAF razem z P-38. Z Cobrą nie wyszło.

Gnom
piątek, 9 kwietnia 2021, 08:47

Skoro był taki doskonały to dlaczego na jego marne osiągi zwalają spore straty w pierwszych etapach walki z Japonią? Choć faktycznie jego osiągi nie specjalnie ustępowały stosunkowo marnym na tel samolotów w Europie na przełomie 194942 japońskim myśliwcom. W końcu ówczesnemu Zero bliżej do Hurricane Mk. I niż do standardowego ówcześnie spite V czy Bf 109F

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 20:08

Doprawdy?? No popatrz akurat P-40 radziły sobie b. dobrze na Pacyfiku, podobnie jak pózneij w Afryce, ZSRS i wszędzie gdzie latały:) A co do Zero to były b. dobrze maszyny w pełni porównywalne do Me-109 czy Spitfire'a.

Gnom
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:12

Czytałeś mój post powyżej? Chyba jak zwykle nie, a na pewno nie zrozumiałeś. Zatem zapytam cie jeszcze raz - dlaczego jankesi zwalają na jego osiągi straty w walkach z japońcami? Jakbyś miał pojęcie o technice lotniczej i sposobie walki na Pacyfiku i w Europie to byłbyś to w stanie przeanalizować. Podpowiem ci - zacznij od charakterystyki Allisona.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 11:58

Zera nie były porównywalne ani ze Spitem, ani z Mesiem. Faktem jest, że Japończykom udało się skonstruować pokładowy myśliwiec o osiągach nie odbiegających od myśliwców przeznaczonych do operowania z lotnisk. Ale zrobili to kosztem kilku kompromisów, które ciągnęły się za tym samolotem niczym smród po gaciach do samego końca. Kiedy pojawiły się porządnie zrobione Hellcaty i Corsairy, żadna wersja Zera nie miała z nimi większych szans. Mesie zaś i Spity w kolejnych modyfikacjach latały do końca wojny będąc bardzo użytecznym sprzętem. P-40 ratowało to, że po poprawkach był wytrzymałym samolotem. Poza tym gdzie jest powiedziane, że myśliwiec służy tylko do tego, żeby walczyć z innymi myśliwcami? Piszesz o Afryce? Bardzo dobrze. Sprawdź zatem co robili tam z P-40 tacy goście jak Marseille i jego koledzy.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:07

Zera były porównywalne i ze Spitfire i z Me-109 ale patrz na konkretne wersje bo porównanie A6M2 z Me-109G istotnie nie ma sensu. A co do Marseille to nie trzeba było P-40, zabił go własny Me-109F. Aha marseille to samo robił ze Spitfire i innymi maszynami, ma 158 potwierdzonych zestzreleń. Bo ogólnie to P-40 radziły sobie całkiem niezle z Me-109 w Afryce.

Chyżwar Dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:10

Nie były. Zero to gazetowy samolot o niskim obciążeniu płata. Nijak go nie można porównać z konstrukcjami takim jak Mesio czy Spitfire. P-40 natomiast w Afryce radził sobie najlepiej jako "Kitty Bomber". Nie ważne jest co zabiło Marseille. Ważne jest natomiast to, że 79 jego zestrzeleń to P-40 właśnie. Rudorffer zestrzelił osiem takich ptaszków podczas jednego lotu. Przypadek? Nie sadzę.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 19:10

Z Cobrą nie wyszło, bo całkiem wywalili jej turbo. Później wyszło. Tyle, że nie od razu i nie dla Amerykanów. P-40 miał lepsze notowania, bo w odróżnieniu od Cobry miał byle jaką sprężarkę. Samolot był wytrzymały i nie mieli niczego lepszego, więc go tłukli. Na Pacyfiku się sprawdzał. Tyle, że porównaj sobie japońskie samoloty z tym, na czym latali Niemcy. Z P-40 różnie próbowano. Wsadzano mu także Merliny. Tyle, że w porównaniu z takim Spitfire, Mesiem, czy Foką nadal nie wypadał najlepiej. I żeby nie było. W końcu udało się z niego zrobić XP-40Q, który nie ustępował osiągami. Wpakowano najsilniejszego, Alisona, podwójne turbo, kroplową osłonę kabiny, wtrysk wody z metanolem i tak dalej. Tyle, że nie produkowano tej wersji, bo był już dopracowany doskonały Mustang.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 20:17

P-40 miał turbosprężarkę jednobiegowa panei Chyzwar, a nie jaką tam sobie sprezarkę. a co do porównywania z japońskimi Zero to Zero były tez dobrymi maszynami, w pełni porównywalnymi z maszynami europejskimi . ich wada był brak samouszczelniających się zbiorników paliwa. A jak tak dalej porównywać to pózniejsze wersje Zero, Hien, Ki-100 czy zwłaszcza Hayate mogły niezle pogonić europejskie samoloty. A może tak Ki-44??Natomiast co do P-40, to zapomniał pan ze miał to byc taki zapchajdziura do dopracowania Cobry. A wyszedł bardzo dobry mysliwiec, gorszy od pózniejszych P-47 czy P-51 ale były to maszyny o nieco innym przeznaczeniu i pózniejsze.Natomiast XP-40Q miał byc próba dorównania P-47D co samo w sobie było niemozliwe, równie dobrze taki Messer miałby dorównac Bearcatowi??

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 12:31

W P-40 zamontowano sprężarkę. Próżniej wyleciała, bo były z nią problemy techniczne. Potem znowu była montowana. Ten samolot produkowano w wielu wersjach z różnymi silnikami dlatego, bo był. Na końcu w eksperymentalnych XP-40Q wpakowano mu Alisona na wypasie, dołożono podwójne turbo i poprawiono aerodynamikę tak, że jakbyś postawił je koło seryjnego P-40 powiedziałbyś, że to inna maszyna jest. Tu zrobiło się już bardzo ciekawie, bo wyszedł manewrowy samolot o prędkości niewiele mniejszej od Mustanga. Tyle, że nie było już potrzeby, żeby takie produkować, bo wtedy stawiano na przewagę energetyczną. Z P-47 była inna historia. Na jego bazie stworzono prototyp bardzo ciekawego myśliwca przechwytującego. Tyle, że też nie wszedł do produkcji, bo Amerykanie nie mieli czego przechwytywać. Co do Zera, to nie była dobra konstrukcja. Dzięki zastosowanym kompromisom błysnął na niebie, niczym supernowa i z czasem jak ona zaczął szybko przygasać w każdej jednej wersji. Hien mógł pogonić. Pod warunkiem, że popsuty nie stał na lotnisku, co akurat ze względu na to, że Japończycy niezbyt umiejętnie odchudzili niemiecki silnik i fatalną obsługę techniczną często mu się zdarzało. Dopiero jak wbudowali mu silnik gwiazdowy i nazwali Ki-100 ten samolot zaczął latać jak należy. Tyle, że z Ki-100 bieda była taka, że miał przechwytywać B-29 do czego za bardzo się nie nadawał. Hayate owszem. Słusznie prawisz, to był dobry myśliwiec. Tylko, że Japończycy zaczęli go później psuć ze względu na brak aluminium. Do tego wszystkiego dochodziła jeszcze japońska lotnicza benzyna, która byłą coraz gorszej jakości. Zastanawiam się z czego oni ją pod koniec wojny robili. Chodzą słuchy że wykorzystywali do tego korzenie sosny.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:13

Co do robienia z P-47 maszyny przechwytujacej to pod koniec wojny zaczeły sie pojawiać P-80 a tu juz ani turbinowy P-47 ani AP-72 nie miały czegoszukac, nie ta liga.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:11

Zgadza się. Zaczęły wchodzić odrzutowce.

Hanys
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:58

Mit Tigerów stworzyli głównie amerykanie, dla nich te czołgi były niezniszczalne i musieli bombardować niemieckie składy paliw, bo inaczej ich zatrzymać nie umieli. Natomiast na froncie wschodnim Tigery II były niszczone przez zwykłe T-34/85 :) Złom aliancki dotarł do Renu tylko dlatego, że Niemcy wykrwawili sie na wschodzie.

Tani
środa, 7 kwietnia 2021, 08:05

Autorem mitu Tygrysa byl niejaki Joachim Goebbels ktory w jednym ze swoich przemowien powiedzial ,,gdzie stoi Tygrys tam wrog nie przejdzie.,, Od tego momentu wszystkie niemieckie tanki byly Tygrysami

Chiny górą
wtorek, 6 kwietnia 2021, 20:03

"Natomiast na froncie wschodnim Tigery II były niszczone przez zwykłe T-34/85" -- no tym razem to już przesadziłeś. Absurdalne wymysły.

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:12

Nie były niezniszczalne.

wtorek, 6 kwietnia 2021, 20:45

No nie, ale niszczyło je głównie lotnictwo,

spoko
wtorek, 6 kwietnia 2021, 02:43

Hanys Sowieckie straty tylko w czolgach t34 to 44000 sztuk

Wawiak
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:07

Piszesz o micie amerykańskim, a sam zasypujesz go mitem sowieckim. Niszczenie składów paliw to mądre postępowanie: unieruchamiasz przeciwnika z mniejszym narażeniem sił własnych. Rozumiem, że takiej motywacji sowieciarze nie są w stanie ogarnąć.

inż.
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:51

70% armii Hitlera walczyła na wschodzie

..
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:52

80-85%

yar
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:26

Tylko ten "Złom aliancki" wygrał wojnę i był szeroko wykorzystywany przez Rosjan. Nawet sowieckie gwardyjskie dywizje pancerne były wyposażone w Shermany! I nawet można znaleźć relacje, że Rosjanie woleli je od T-34. Były lepszej jakości i bardziej żołnierzom przyjazne w obsłudze! T-34 był przeciętnym czołgiem, nieergonomicznym, zazwyczaj kiepskiej jakości, ale było ich dużo. I był bardzo prosty w produkcji i obsłudze. To były jego główne i jedyne zalety. Do tego doszła propaganda, która go wyniosła na niezasłużone szczyty. A jak wiadomo wojnę wygrywa nie broń a szeroko rozumiana LOGISTYKA! A ta była przeciwko Niemcom! ZSRR też upadł nie przez wojenną klęskę, a przez upadek gospodarki. A obecna Rosja zbrojąc się na potęgę, tez śmiało podąża w tym kierunku!

wtorek, 6 kwietnia 2021, 20:46

Odpowiedz na proste pytanie, dlaczego Shermany szły zawsze w drugim rzucie razem z T-70? Wiesz?

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:15

Biorąc pod uwage ze od 1943r wycofano T-70z jednostek pancernych to cos ci stanowczo nie wyszło:))

niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:29

Zakończono ich produkcję w październiku 1943 a wycofano ze służby parę lat po wojnie. A Shermany pełniły dokładnie tą sama rolę rosyjskich jednostkach co T-70,według rosjan miały taka sama wartość bojowa i prędkość.

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 01:56

T-34/76 był czołgiem nowej generacji, która wyznaczyła nowe trendy i została opracowana w roku 1940. Bez bardzo poważnych zmian ten pojazd zdołał przesłużyć całą wojnę, a jego wersja z 85mm działem dawała się we znaki Amerykanom w Korei. Jego główną zaletą było świetne połączenie siły ognia, mobilności i opancerzenia dzięki czemu zasadniczo powstał pierwszy MBT. Czołg mogący pełnić każdą rolę na polu bitwy. Niestety (dla Rosjan) nie zdążono wdrążyć nowej wersji czyli T-34M więc musiał się borykać z wadami "wieku dziecięcego" bo w trakcie wojny wielu z nich nie usunięto z obawy o zbytnie zmniejszenie produkcji wozu. Co do Shermanów w dywizjach gwardii - proste. Sherman miał lepszy zasięg i nie był wozem "jednorazowym" jak Teciaki z lat 1942-1943. Nie wymagał gruntownego remontu po przejechaniu 300-400km.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:18

Ciekawe tylko, że nikomu nie opłaciło się modernizować teciaków za bardzo. Tymczasem Shermany w Izraelu zmodernizowano tak, że potrafiły spuszczać baty ruskim MBT pierwszej generacji. I nie tylko pierwszej. Te czołgi radziły sobie nawet z T-62.

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 21:52

Po co ktoś miał bawić się z modernizacją T-34 skoro zaraz po wojnie pojawiły się T-54? Lepiej było wyprodukować nowy czołg. Natomiast w Izraelu mieliśmy specyficzną sytuację "oblężonej twierdzy" w której remontowano, modernizowano, przebudowywano nawet sprzęt radziecki.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 10:36

Bo do cholery i ciut ciut T-34/85 było w użyciu u Ruskich i w demoludach? Tylko, że poza napędem nie dało się modernizować tych czołgów. T-44 modernizowali, choć mieli ich mniej, bo dało się to zrobić. W przypadku T-34 nie. Izraelici natomiast widzieli sens w użytkowaniu zmodernizowanych Shermanów jeszcze wtedy, kiedy mieli sporo MBT. Na koniec, jak im się znudziły, sprzedali do Chile.

Telamon
środa, 7 kwietnia 2021, 14:17

Jeszcze raz - po co ktoś w tych demoludach miał modernizować czołg wojenny (a nawet przedwojenny) skoro zaraz po II wojnie zaczęto produkować T-54, a następie T-55. Dziesiątkami tysięcy egzemplarzy. Co więcej ZSRR chętnie sprzedawał licencję na ich produkcję swoim satelitom. 78 tysięcy T-54&55 plus prawie 10 tysięcy Type 59... Eh... Może warto by było najpierw zapoznać się z sytuacją Izraela, a potem sięgać po ten przykład? Konkretnie z lat 50-70. Wojna ze wszystkimi sąsiadami, kraj dopiero budujący swoją gospodarkę, sojusznicy często niechętnie nastawieni i grożący sankcjami... Shermana (i zresztą każdy sprzęt) modernizowano i odkładano do rezerwy ponieważ Izrael musiał to robić gdy miał po drugiej stronie chyba wszystkich w regionie. Kto jeszcze głębiej modernizował Shermany oprócz Izraela?

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 18:01

To po co Ruscy modernizowali T-44? To także był wojenny czołg, który parametrami odstawał od późniejszych MBT. Mieli go mniej niż trzydziestek czwórek. Tych ostatnich trzymali dość długo do cholery i ciut ciut. Dali im lepsze działa? Otóż nie. A chcieli zamontować 100 mm, tyle że nie wyszło. Czesi też chcieli, ale odpuścili sobie. Generalnie udało się to Egipcjanom. Tyle, że w kiepsko opancerzonej wieży i nie był to czołg, tylko niszczyciel czołgów.

Telamon
czwartek, 8 kwietnia 2021, 10:24

Bo T-44 był konstrukcją bardzo zbliżoną do T-54 więc wszelkie zmiany nie wymagały żadnego wysiłku, a uzyskiwano pojazd o podobnej wartości bojowej? Z T-34, którego "rdzeń" to jeszcze lata 30-ste, nie było nawet sensu tego robić bo i tak by nie wycisnęli z niej zbyt dużo. Lepiej było wymienić, a stare czołgi zmagazynować dla trzeciego czy czwartego rzutu. Taką politykę w ZSRR stosowano do jego upadku, a nawet do dziś (w Federacji Rosyjskiej. )

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 12:33

Czyli potwierdzasz, że potencjał modernizacyjny T-34/85 był właściwie żaden.

Tani
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:56

T-34M byl innym tankiem zreszta on nigdy nie powstal . Stworzyl go inny zespol konstruktorski. Projekt jego upadl bo przy analizie dokumentacji technicznej znaleziono niescislosci obliczeniowe. Wizualnie kolka mial mniejsze,czyli zrywal z koncepcja Christiego a uklad podwozia byl z KW. Na koniec taka ciekawostka Teciaki byly coraz lepsze w produkcji model z 43r byl tanszy o 1/3 od modelu z 41r. Dokonano tego upraszczajac proces produkcji podobnie zreszta jak z JS-2. Badania poligonowe pokazaly ze ich techniczna zywotnosc byla znacznie lepsza jak na poczatku wojny. I na koniec z calkowitej produkcji 34 musicie odjac 5742 tanki bo tyle wyprodukowano po wojnie dla sowieckiej armii. Z tego od wrzesnia do grudnia 45 3041 szt i 2701 w 1946 dla porownania w tym samym okresie wyprodukowano335 i 718szt jego nastepcy tj T-44 a dla JS-3 to830 i 600 szt Natomiast pierwsze T-54 dostala Armia Sowiecka w 1947r w ilosci 22 szt aby w nastepnym roku otzymac 593 szt a w 49r 150 szt z czego96 szkolnych. Jego produkcja seryjna zaczela sie w 1950r kiedy dostarczono 1007 szt. Produkcje tego modelu zak w 1955 r i zastapil go T-54A itd

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:54

T-34 to wersja rozwojowa A-32 czyli następcy BT. Był to czołg srednio udany, z kiepskimi systemami celowniczymi, ciasny, awaryjny z siła ognia mniejsza niz u analogicznych czołgów zachodnich. Zarówno zawieszenie Christie jak i pancerz poważnie ograniczały mozliwosci modernizacji T-34 w czym ustepował zarwno Shermanom jak i niemieckim Pz-IV o Panterach czy takich Cometach/Challengerach nie mówiac. Pierwowzorem MBT była Pantera a nie nieudany T-34.

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:33

Eh... Znajdź mi w 1940 czołgi o sile ognia podobnej do T-34, z podobnym opancerzeniem i manewrowością. Żaden z ówcześnie produkowanych wozów nawet do Teciaka nie mógł się zbliżyć. Jaki "czołg zachodni" miał wówczas podobną siłę ognia? Brytyjskie z 2 funtowym działem? Francuskie z 47mm i słabą haubicą 75mm w kadłubie? Nawet krótkolufowa 75mm z Panzer IV ustępowała wyraźnie armatą L-11 i F-34... a ja tu porównuję czołgi ciężkie / piechoty z czołgiem ś r e d n i m. Ten wóz miał sporo wad "miękkich" (jak system celowniczy czy niezadowalające możliwości obserwacji otoczenia) ale pod względem parametrów twardych ustanowił całkowicie nowe standardy, do których goniła reszta świata. Sherman to 1942, Pantera to schyłek 1942, nieudany Challanger 1943, a Comet druga połowa 1944. To wszystko w czasie wojny, gdy rozwój technologii zbrojeniowych zawsze jest najgwałtowniejszy. Panzer IV... Ten miał to do siebie, że jego konstrukcję wyżyłowano już w 1943. Potem kolejne dodatkowe pancerne płyty etc. doprowadzały jedynie do jej przeciążenia. Musiał niestety stać się takim "Potworem Frankeinsteina"... z powodu sowieckich T-34 i KV-1, którym nie mógł dorównać Panzer III (tak samo "wydrenowany" co jego cięższy brat). Pantera (dopracowana pod koniec 1943) była przodkiem MBT... który mimo wszystko stała właśnie za niedopracowanym (bo nieudany nie był) T-34. Czołgiem opracowywanym jeszcze w latach 30-stych, wdrożonym do produkcji już w 1940 i mogącym wypełnić każdą rolę na polu bitwy (jak rasowy MBT). T-34 powiesił poprzeczkę, a Pantera podniosła ją wyżej. Natomiast co do modernizacji i czołgu T-34M. Dla niego zdążono nawet wyprodukować pierwszą serię wież. Wszelkie prace przerwała wojna, a konkretnie ponoszenie przez RKKA horrendalnych strat. ZSRR nie miał komfortu wprowadzenia całkowicie nowej konstrukcji w miejsce swojego podstawowego czołgu (nawet KV wymieniono w końcu na IS) więc wszelkie zmiany musiały być ograniczone. Inaczej wóz zostałby zastąpiony takim T-43, a tak zmiany starano pogodzić się ze starą konstrukcją, jej ograniczeniami i wymaganiami produkcyjnymi (czyli brakiem przerwy w wypluwaniu nowych T-34).

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:44

W 1940r? W 1940r to Rosjanie porównali T-34/76 z Pz III i się załamali. T-34 był lepszy jedynie w uzbrojeniu i opancerzeniu a w reszcie cech lezał i kwiczał. Nie zapominaj zę nie tylko kaliber działa decyduje o sile ognia ale też i przyrzady celownicze a te w t-34 praktycznie nei istniały T-34 panie Telamon nie był w stanie spełniać na polu walki innych zadań niz masowy atak wpieriod, nie nadawał sie do przełamania z uwagi na słaby pancerz i dośc kiepske działo( tak L-11 a potem F-34 nie było szczytem techniki:)) C do innych czołgów to Pz IV konstrukcyjnie był znacznie lepszy od T-34 a z chwila pojawienia się wersji F2 całkowicie go zdeklasował. USA i UK nie bawiły sie w gwałtowny rozwój czołgów bo nie musiały. Brytyjczycy stosowali podział uzbrojenia w czołgach i taka 2 funtówka miała penetracje porównywalna z L-11. A co do T-34M to powstał własnei po tym sławetnym porównaniu T-34 z Pz III i nigdy nie został skończony, prace przerwała wojna. T-34 zadnej poprzeczki nie powiesił bo nikt sie na nim nie wzorował w póżniejszym czasie,nawet Rosjanie robiac T-44 całkowiciezarzucili to co było w T-34. Niemiecka kopia T-34 wyleciała z konkursu szybceij niz sie w nim znalazła przegrywając z przyszła Panterą:) T-43 panie Telamon miał podstawową wadę: takie same uzbrojenie jak T-34/76 czyli sławetną F-34:)

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 22:17

Bzdury z tym "kwiczeniem". Ci sami Sowieci nie mogli uwierzyć Niemcom, że zaprezentowali im swe najsilniejsze czołgi (bardzo znana anegdota). Panzer III, który dostał się w ręce sowietów miał ledwie 37mm armatkę (gorzej niż w lekkich czołgach sowieckich), 30mm pancerz (gorzej niż w lekkich wozach Francuzów, nieco lepiej niż w T-26 Model 1939). Imponował im jedynie dobrą mobilnością w terenie i szczegółami "miękkimi", do których Sowieci nie przykładali takiej wagi. Jak gdzieś pisałem (na przykładzie sukcesów Seibolda) to przyrządy celownicze były wystarczające. Pancerz? Model 1940 - 47mm przednia płyta kadłuba, 45mm przednia płyta wieży. Wszystko pod kątem (zamiast prymitywnych niemieckich pudełek). Nawet bazowe wartości w 1940 budziły szacunek, a dzięki pochyleniu uzyskiwano grubość rodem z Matildy (czyli brytyjskiego czołgu piechoty służącego właśnie do przełamania). Panzer IV aż do wersji F2 nie był godnym przeciwnikiem dla sowieckiego konkurenta. Stąd właśnie wersja F2 z porządnym działem ppanc. Połowa 1942, dwa lata od pierwszego seryjnego T-34. Wystarczy poczytać o sposobie użycia T-34 i o tym jak niemieckie PaKi 36 musiały się męczyć z wrogiem aby zrozumieć iż nie masz racji co do przełamania. Natomiast parametry L-11 i F-34 były całkowicie wystarczające na rok 1940-1941, a nawet w 1942 nadal mogły razić niemieckie czołgi... USA i UK "nie bawiły się w gwałtowny rozwój czołgów"... i dlatego w UK co pół roku wcielano nowy czołg krążowniczy i nowy czołg piechoty. W USA aż do Shermana miotano się w rozwoju broni pancernej. Co do "wzorowania"... to wystarczy popatrzeć właśnie na ukształtowanie pancerza "Pantery", które całkowicie odbiegało od ówczesnych niemieckich czołgów seryjnych... ale miejscami dziwnie przypominało właśnie sowieckie podejście do problemu (nie tylko T-34 ale też T-50). Tak nawiasem mówiąc to na Panterze też nikt się nie wzorował gdy mowa o całokształcie. :P Dlatego mówimy o ProtoMBT, a nie pierwszych rasowych MBT (którymi był Centurion i T-44)

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 10:38

Panie Telamon, rosyska 20-K kalibru 45mm to przekalibrowana niemiecka 37-ka, ta sama 37-ka doskonale radziła sobie z pancerzem kazdego czołgu w tym okresie poza T-34 i KW. Także mieszanie Pz III i francuskich czołgów piechoty swiadczy że nie ma pan pojecia o temacie, równie dobrze mógłby pan porównac Pz III do KW:) Pancerz T-34 to 45mm z boku 47-55mm pancerz wiezy zaleznie od wersji tej wieży dla T-34/76. Tyle ze z przodu była całkiem duza klapa włazu kierowcy znacznie słabsza. Co do Siebolda, to pierwszą rzecza jaka robiono na niemeickich T-34 to instalowano wiezyczke dowódcy i porządne przyrządy celownicze. W UK może i wcielano co chwile nowy czołg do szkolenia ale az do Crusadera nie było żadnych czołgów produkowanych dla wojska. W USa nic się nei miotano jeżeli chodzi o czołgi srednie. Celem był Sherman a M3 to po prostu czołg tymczasowy wprowadzony do chwili dopracowania podstawowoego czołgu z działem duzego kalibru w wiezy. Co do wzorowania to akurat Pantera nie miała nic wspólnego z T-34 bo Mann odrzucił polecenie Hitlera o kopiowaniu a wyszedł z własnych założeń jedynie dając pochyły pancerz taki jak w T-34 czy wczesneijszym FCM-36. T-44 nie był żadnym MBT skończ juz te zmyslenia panie telamon, był nim natomiast Centurion. Pierwszy wschodni MBT to T-54/55

Telamon
środa, 7 kwietnia 2021, 15:33

No to kontynuujemy tą "dyskusję". 1. Zgadza się. Przekalibrowana niemiecka armatka przeciwpancerna. Która dzięki temu miała nieco lepsze osiągi niż niemiecki pierwowzór (na dobrej amunicji). Nie, nie radziła sobie "doskonale" - tutaj widać Twoje poważne braki w lekturze. Naprawdę polecam zapoznać się z informacjami o starciach z czołgami francuskimi (nie mówiąc o Matildzie). Nawet z września '39 (samodzielna kompania czołgów R35, relacja łatwo dostępna w co drugiej współczesnej książce poświęconej H35 i R35). 3,7 cm KwK 36 L/45 na PzGr. 39 przebijała zaledwie 34mm pancerz (dystans 100m, kąt 30 stopni). Malutki R35 czy H35 (standardowo trafiały do dywizji lekkich zamiast piechoty) miał 40-45mm pancerz. W Souma S35 pancerz dochodził do 52mm (wieża), a w Char B1 60mm. Oznaczało to, że Panzer III musiał bić do przeciwnika z przyłożenia aby przebić jego pancerz. Nawet na specjalnym PzGr. 40 te parametry nie były specjalnie zadowalające (60mm na 100m ale tylko 36mm na 100m). Dla porównania sowiecka 45mm 20K miała 43mm na 100m i 38mm na 500m. Również dla płyt pochylonych. Nie bez przyczyny przyspieszono wprowadzenie 50mm KwK 38 L/42 na uzbrojenie Panzer III (zresztą takie miało być jego docelowe uzbrojenie). Mieszam "francuskie czołgi piechoty" aby pokazać jak wyglądała sytuacja na początku wojny. Najmniejsze czołgi "liniowe" miały 10 ton i pancerz opisany powyżej. W FCM 36 pancerz przypominał grubością ten z Pz III ale rekompensował to pochyleniem. Jeszcze raz przypominam, że pancerz T-34 był pochylony. Nie tylko miał grubość jak w zachodnich czołgach ciężkich z 1940 ale jeszcze potęgował go właśnie tymże pochyleniem... które chętnie wprowadzono w Panterze, Shermanie i kilku innych konstrukcjach późnowojennych (np. Hetzer). Klapa była minusem ale nie aż tak wielkim co pokazują doświadczenia z 1941. Czołg Seibolda NIE ZOSTAŁ W OGÓLE ZMODERNIZOWANY. To był zwykły Uralmash, mamy nawet jego zdjęcia, polecam wygooglować to od ręki wyskoczą. Brytyjczycy? Polecam więc zapoznać się z jakimi czołgami rozpoczynano walkę w późnym 1940, a na jakich kończono w pierwszej połowie 1943. :D Amerykanie? Średnie M2, M3 i M4. Od 1939 do 1942 - tyle, że kadłub był dobry więc szybko uzyskano złoty środek. W lekkich przeskoczono od M2A4 do M24 Chaffe. Pantera z T-34 miała wspólny właśnie ten pancerz... ale łaskawie nie będę wdawał się w szczegóły. Te okienko już i tak kiepsko radzi sobie z długimi komentarzami. T-44 oficjalnie nie był MBT tylko z tego powodu, że wówczas ZSRR jeszcze się bawił ISami. Oficjalnie. Dosłownie zaraz potem pojawił się T-54 i pożegnano (w produkcji) ISa.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:44

Panie Telamon,Matilda MkI miała 60mm pancerza, Matilda MkII 75-70mm pancerza wiec co ty chcesz?? Od tego odbijały się niemieckie 50mm R35 czy H35 to czołgi piechoty, powolne słabo uzbrojone i slepe bunkry Somua S-35 miała 32/30mm Pancerza na kadłubie który w porównaniu z wieża był dosyc duzy. Natomiast B1 to czołg cięzki, któr ledwo były w stanei niszczyc Pz IV z 75mm z pociskami kumulacyjnymi. Pisałęm jakbys nie zauwazył o czołgach sowieckich, stad te KW i T-34, kazdy inny czołg z ZSRS niemeicka 37-ka przebijałabez problemu. FCM-36 miał pancerz o grubosci 40mm czyli taki jak T-34 na boku i z tyłu i o 5mm cieńszy niż z przodu, natomiast pancerz w T-34 był mocniej pochylony Co do Brytyjczyków to mieli ze swoich czołgów szybkich/srednich Covenantery bedące rówiesnikami T-35, potem Crusadery i Cromwelle( Cawalier i Centaur to tez Cromwell) Nie mieszam tu czołgów piechoty jak matlda i Valentine czy ciezkich Churchilli.Co do USA to działo 37mm M3/M5 okazało sie spokojnie wystarczające na czołgi w stylu twoich R35. I jakbys nie zauwazył M2 Medium i M3 powstawały równoczesnie a M3 byłprzejściówką do M4 Sherman. M24 panei Telamon to 1944r, wczesnie był M3 Stuart o którym zapomniałeś, a M2 light to czołg z 1939r, M3 to znowu 1941r. Jak widac w 1940 nie było żadnego miotania sie w USA ale spokojne i powolne prace, zaczęło sie potem a zakończyło M26 wywodzącym sie z zupełnie odmiennej linii T-20/23/35. Pantera miał wspólny z Shermanem, M3, M2medium, FCM-36 pancerz i do tego o nachyleniu tego z Shermana . A co do Is-ów to produkowano je po 1950r a T-54 to 1947r i przy takim T-10/IS-5 był dośc kiepsko opancerzony i jeszcze gorzej uzbrojony

Telamon
czwartek, 8 kwietnia 2021, 10:55

Ależ ja nic "nie chce". Ja jedynie pokazuję jak sprawa miała się z zachodnimi czołgami w 1940 i porównuje je tak z Panzer III jak i z T-34. Pancerz przedni kadłuba S35 to (od dołu) 40mm / 35mm (pochylony pod dużym kątem) / 47mm. Działo 75mm B1 miało parametry zbliżone do tego z Pz. IV. Czyli marne... bo nie miało służyć do niszczenia czołgów. Do tego francuski wóz miał 47mm SA35, które radziło sobie ze słabo opancerzonym (30mm niepochylonego pancerza) "ciężkim" Panzer IV. Inaczej Billotte nie zrobiłby pogromu w Stonne. Ale ja pisałem tamte słowa w innym kontekście (-stach). Panzer III, który otrzymali Sowieci do testów, tkwił sobie ze swym przestarzałym uzbrojeniem w latach 30-stych. Nie robiło ono wrażenia na Sowietach. Mogło zniszczyć tylko czołgi sowieckie starszej generacji... których produkcję redukowano pod koniec 1939, a zatrzymano w 1940. Przy czym były to czołgi lekkie, a nie średnie (jak T-28E). Te same czołgi lekkie dzięki 45mm mogły to samo zrobić większości Pz III i Pz IV jakie napotykały w 1941. Resztę już pominę bo odpisywanie na cokolwiek w tym okienku zaczyna być już zbyt męczące. I nie, o niczym nie zapomniałem. Np. Stuarty - OD...DO. M3 i M5 pomiędzy.

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 20:47

T-28E miał z przodu maks 60mm i był deośc nielicznym modelem wśród 500 powstałych T-28 z których jedynie nieliczne doczekały końca 1941rAle istotnie dyskusja dalej nei ma sensu.

placek23
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 23:39

Szerzenie mitologii i zero wiedzy. Ani jedna gwardyjska dywizja pancerna ZSRR nie miała na stanie czołgów Sherman, ponieważ w latach 1942-1945 w Armii Czerwonej nie było dywizji pancernych, z wyjątkiem jednej na Dalekim Wschodzie.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 10:55

Placek, Shermany słuzyły w dywizjach Gwardii a nie dywizjach pancernych Gwardii, ot taka róznica, poszukaj sobie zdjec Shermanów z Berlina.

x95
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:01

W Armii Czerwonej w czasie II wojny światowej od 1942 roku (a już na pewno w w 1944-45) czołgi nie służyły w żadnej dywizji na froncie wschodnim - dywizji pancernych nie było, a dywizje strzeleckie nie miały w swoim składzie czołgów - czołgi były w niezależnych pułkach, brygadach, korpusach i armiach pancernych czy zmechanizowanych.

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 09:42

Zgadza się. Już w 1941, po ciężkich stratach, zreorganizowano siły pancerne RKKA. W miejsce Korpusów Zmechanizowanych (każdy 2 Dywizje Pancerne i 1 Dywizja Zmechanizowana) wprowadzono system brygad, korpusów, a ostatecznie też armii. To wszystko z powodu tragicznych umiejętności kadry oficerskiej, która w pierwszych latach wojny nie była w stanie zapanować nad zbyt dużą formacją pancerną.

Goblin
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:23

Taaa pewnie, bo czolgi radzieckie nie maja sobie równych na tym świecie..

asd
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:13

Chłopie co Ty opowiadasz??? Tzw. T-43 czyli po radziecku T-34/85 był wrażliwy na ostrzał z 8,8cm KwK36 (czyli armatą Tiger Ausf E) już z 2000m gdy odpowiednio trafić - mówimy oczywiście o standardowej amunicji PzGrPatr39, a pamiętajmy, że z oczywistych powodów szwaby nie używały PzGrPatr40, którego skuteczność była o niebo lepsza. Natomiast jest również wiele udokumentowanych przypadków gdy Ausf E z KwK36 był w stanie wykończyć z 3000m 2 T34, i kilka dział ppanc. A sam T43 był w stanie ugryźć Ausf B z odległości ~250m. Walki pancerne na froncie wschodnim były łatwiejsze dla niemców gdyż rosjanie mieli bardzo słabą taktykę, a teren był dla czołgów odpowiedni. Odwrotnie na froncie zachodnim. Wojska aliantów dysponowały podobną taktyką i wyszkoleniem, a na dodatek dysponowali dominacją w powietrzu i dominowali materiałowo. W ogóle o ile mnie pamięć nie myli to ruscy mieli takie straty, że gdyby nie Land Lease to przegraliby z powodu braku sprzętu. Czytałem wiele dokumentów niemieckich, konkretnie raportów Wermachtu z walk na froncie wschodnim. Wyniki starć gdzie liczba zniszczonych obiektów (czołgów, dział p.panc, innej techniki pancernej i pojazdów) po stronie sowieckiej szły w dziesiątki i setki, a np. sPzAbt 503 mogący z powodów technicznych wystawic do walki tylko 12 czołgów z batalionu, tracił 2 czołgi, a to tylko i wyłącznie dlatego, że często nie byli w stanie ewakuować Tygrysa Ausf B z powodu braku odpowiedniej liczby SdKfz9 lub Bergepanzer. Próby ewakuacji Ausf B przez Ausf B powodowały awarie układu napędowego i zawieszenia w czołgu holującym. Instrukcje jasno i wyraźnie zakazywały wykorzystywania czołgów Ausf B i E do holowania innych takich czołgów. Co Ty czytałeś chłopie? Wspomnienia czerwonoarmisty niepiśmiennego?!

spoko
wtorek, 6 kwietnia 2021, 02:48

Sowieci w 1941 mieli 20tys czolgow na koniec wojny tez zostalo im 20tys \lend and lease 16 tys\ Roczna produkcja podczas wojny w ZSRR to okolo 20tys sztuk

bania Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 14:42

"\lend and lease 16 tys\"-a skąd ta "wiedza", bo poważne źródła mówią o niecałych 10 tysiącach.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:44

Dokładnie o 12-13 tys czołgów.

czwartek, 8 kwietnia 2021, 11:45

Dokładnie to byłoby na przykład 12101 czołgów albo 12999. Naucz się znaczenia polskich słów.12-13 tys czołgów to jest około nie dokładnie.

bania Davien
czwartek, 8 kwietnia 2021, 09:45

Nie, nie mówią. Kolejny raz nie mam na myśli danych z forum dla zafascynowanych militariami niedawnych gimnazjalistów czy Wikipedii a źródłach "poważnych". Oczywiście mowa tu o czołgach, które do ZSRR dotarły fizycznie i zostały "wcielone do armii".

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:04

Panei asd nie myl T-43 czyli nigdy nie dokończonego następcy T-34 z T-34/85 czyli 34-ką z nową wieżą. To dwa rózne czołgi a T-43 nie byłby w stanie zarysować Tigera II z przystawienia bo był uzbrojony w 76mm F-34 z T-34/76

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:16

Obiecuję poprawę i korzystanie z ogólnie przyjętych nazw. Tam gdzie pisałem T43 miałem na myśli T34/85.

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:14

Przepraszam, ale przywykłem do niemieckiej terminologii, oni najczęściej nazywali T34/85 właśnie T43.

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:35

Hanysku, Tigery były niszczone pprzez Aliantów nawet zwykłymi działami 57mm masowo uzywanymi na ich wczesnych czołgach To nie były rosyjkie T-34 ktyórych pociski sie z przystawienia od Tygrysów odbijały jak udowodnił Kursk.

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:05

Czyli Niemcy sami zniszczyli większość swoich czołgów na froncie z sowietami aby nie robić im przykrości? Wszyscy wiedzą, że masz sowietów i ruskich za idiotów, ale przez chwilę zablokuj swą nienawiść i pomyśl. A brytyjskim działem 57 mm faktycznie mogłeś zniszczyć Tygrysa ale z boku lub z tyłu - z przodu to właśnie z przystawu (znacznie poniżej 500 m). Sowiecki odpowiednik 57 mm ZiS-2 też sobie dobrze radził i co z tego.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:28

To z tego, że Ruscy z braku laku instalowali 57 mm ZiS-2 w T-34. Nie mieli ich dużo, bo to były wyspecjalizowane pojazdy służące do niszczenia wrażych czołgów. W innych zastosowaniach 76 mm wypadała lepiej.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:00

Gnomku działo 57mm zyli tzw 6-ciofuntówka przebijała przedni pancerz Tygrysa z 500m, działo 17-funtowe z ponad kilometra A Kursk własnie pokazał co mogły zrobić takie T-34 i KW nemieckim Tygrysomipanterom: nic, nie były w stanie swoimi F-34 przebić pancerza przedniego a często i bocznego. Ale rozumiem że Rosja ci płaci za jej obrone wiec ja bronisz.

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:14

Ile M4 lub innych czołgów Aliantów na zachodzie dysponowało działem 17 funtowym, czyli 76,2 mm w lecie 1943 roku, czyli w okresie Kurska? Z jakiej odległości 76,2 mm T-34 było w stanie przebić pancerz Tygrysa w tym czasie - nie przypadkiem 600 m. W dodatku po Kursku pojawiła się nowa amunicja przeciwpancerna do tych dział i zaczęto tworzyć T-34/85 jako efekt doświadczeń. Z tym, że niemieckim odpowiednikiem T-34 to był T IV, a tu już nie jest tak różowo dla T IV. Odpowiednikiem Tygrysa u sowietów był KW, a potem JS i tu też nie jest już tak wesoło dla Tygrysa. Pantera, której za dużo też nie było ważyła tyle co JS. Czy dysponowała taką samą odpornością i siłą ognia jak JS (szczególnie 2M) ? Dlaczego wszyscy wymagają od czołgu średniego aby zwalczał czołgi ciężkie jak równy z równym - dotyczy to zarówno T-34 jak i M4? Czyżby Tygrysy stanowiły największy liczebnie kontyngent w armii niemieckiej? Opanujcie się trochę. Były wysłane na krytyczne odcinki frontu i tam powinny spotykać swoje odpowiedniki i na wschodzie (gdzie była ich większość) często spotykały, na zachodzie praktycznie ich nie było i stąd legenda medialna Tygrysa. Alianci często każdy T-4 z działem 75 mm brali za Tygrysa, z daleka były w końcu podobne, a strach (uzasadniony) ma wielkie oczy.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:56

Wiesz byłoby ciężko aby w 1943r jakies czołgi z M1A1 były w Europie, jak inwazja nastapiła rok pózniej:)) Ale no popatzr akurat latem 1943r zaczeto instalować działo M1 na Shermanach. A działo F-34 z T-34 nie byłoby w stanie przebić pancerza Tygrysa ze 100m. Co do Pz IV vs T-34. Od 1942r T-34 był prakrtycznei zdeklasowany przez Czwórkę z działem 75mm L43. KW z Tygrysemmiał takei same szanse jak T-34 czyli szybko umrzeć( ups, to samo uzbrojenie czyli sławetna F-34) Pantera to czołg sredni panie Gnom a nie cięzki do tego z tym IS-2M to walnałes: toz to czołg z 1950r:)) Alianci na Zachodzie nie bawili sie w walki czołgowe z Tygrysami ale zwyczajnie sciagali lotnictwo

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 23:23

Udzieliłeś poprawnej odpowiedzi w miejscu "akurat latem 1943 r. zaczęto instalować działo M1 na Shermanach". Czyli ile było M4 z tym działem zdolnych do walki, czyżby 0? Co z tego, że Niemcy klasyfikowali Panterę jako czołg średni, skoro ważył tyle co sowieckie ciężkie? Zadam ci jeszcze raz to samo pytanie: Czy Niemcy sami niszczyli swe czołgi na wschodzie by nie robić przykrości sowietom, no bo wg ciebie sowieckie czołgi nie były w stanie niszczyć niemieckich? Zatem co zniszczyło 80% niemieckich sił pancernych w II WŚ, szczególnie przed 6 VI 1994 r. - UFO?

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 10:42

Gnomie a co kogo obchodzi ile wazyła Pantera, liczy sie klasyfikacja a dla Niemcó był to czołg średni( klasyfikowali po kalibrze działa) Równei dobrze mozna powiedzieć, że T-34/85 był czołgiem cieżkim, bo co z tego że Rosjanie patrzyli na masę:) A dlaNiemców wg ciebie to czołg ciężki:) I to tyle na twoje głupie pytania odpowiadac nie ma sensu:)

Gnom
środa, 7 kwietnia 2021, 13:52

Bo nie da się potwierdzić tymi odpowiedziami twoich chorych z nienawiści teorii. Niestety dla ciebie, większość start (nawet 80% wg niektórych) III Rzesza poniosła na Froncie Wschodnim. Można sowietów nie lubić, ale to, że zmiażdżyli Niemców jest faktem, choć za straszna cenę.

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:51

Tak, trafiając chyba w punkt na tym boku nieco nas gąsienicami...albo w szczelinę 10mm między wieża, a łożem wieży. Powodzenia z 2000m. Z 2009m to w zasadzie prawie dowolnie trafiony t34/t43 byle eliminowany.

środa, 7 kwietnia 2021, 12:06

Nawet niemcy twierdzą inaczej.

Herr Wolf
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:15

Nie kolego* Tiger był nie do pokonania przez t34! Tylko dużą ilość (4-5 ) na jednego mogło zniszczyć Tigra jak zaszli to od zada!!!

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 19:28

nie jeden t34 jeździł dookoła tygrysa a temu lufa nie nadążała ca celem i po kilku obrotach zostawał już ręczny i wtedy kilka T34 zasypywało tygryska gradem pocisków

poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:21

Niency wykrwawiali sie na wschodzie tylko dlatego że Amerykanie wysyłali ruskim wszystko

Fanklub Daviena i GB
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:43

Akurat najlepszy czołg IIWŚ jest łatwo wyznaczyć - to sowiecki T-44, z którego wywodzi się T-54/55. Przy wadze i mobilności zbliżonej do T-34 deklasował inne czołgi poziomem opancerzenia i uzbrojeniem. I wyprodukowano ich mniej więcej tyle co Tygrysów wszystkich typów... "W dodatku – palił potrzebną np. samolotom benzynę, a nie, jak silniki czołgów rosyjskich, „byle co” (wielopaliwowe diesle)." - tu autor totalnie się skompromitował. Olej napędowy to nie byle co, tylko w III Rzeszy niezwykle cenne paliwo, bo możliwe do uzyskania JEDYNIE z ropy naftowej, której Niemcy nie mieli, więc olej napędowy dostawały wyłącznie najbardziej priorytetowe jednostki - np. okręty podwodne. Tymczasem benzynę (choć tylko niskooktanową, na czym cierpiały osiągi niemieckich myśliwców, które na alianckiej benzynie lotniczej miałyby bez porównanie lepsze osiągi) Niemcy syntetyzowali z węgla i była bez porównania bardziej dostępna w III Rzeszy od deficytowego oleju napędowego. Bardziej na oskarżenie o głupotę zasługują amerykańskie Shermany, napędzane łatwo zapalnymi silnikami benzynowymi zamiast dużo odporniejszymi na zapłon dieslami. Shermany zapalały się tak chętnie, że ich załogi nazywały je ponuro Ronsonami - od słynnej marki zapalniczek... Choć należy zauważyć, że i USA aż do dziś ma deficyt oleju napędowego, bo bez ropy z Wenezueli lub Rosji (dlaczego ten portal ukrywa, że USA protestuje przeciw zakupom gazu w Rosji przez UE a kupuje REKORDOWE ilości ropy w Rosji?) ma z olejem napędowym problem, bo lekkie frakcje ropy północnoamerykańskiej nie nadają się do produkcji diesla, jednak nigdy ten problem nie był aż taki drastyczny jak w III Rzeszy. :D

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 12:04

Powiedz Afrykanerom, których zatrudnia Sasol, że olej napędowy można zrobić tylko z ropy. Oni chyba nie wiedzą tego co ty i dlatego robią z węgla. Niemcy, którzy zbudowali sobie fabrykę w Policach też tego nie wiedzieli, bo robili tam olej napędowy dla U-bootów. Poza tym tety z dieslami fajczyły się tak samo, jak pierwsze Shermany z silnikami benzynowymi, bo nie o paliwo tu szło. Z paliwem do samolotów także pojechałeś. Kojarzysz taki samolot jak Bf 109 K? Otóż latały bardzo dobrze na niemieckim paliwie robionym z węgla. Na alianckim paliwie zdobyczne nie za bardzo chciały latać.

wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:09

Jeśli kupują ropę z Rosji, to co najwyżej z powodu ceny

Steve Stivens
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 21:13

Dobry komentarz. Ale tylko część dotycząca czołgów.

Tani
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:31

Ruscy pisza inaczej ,T-44 byl koncepcyjnie ostatnim tankiem rodziny 34 z podwoziem Christie zreszta podkupionym nam przez sowietow. T-54 byl pierwszym mbt tankiem powstalym wg koncepcji brytyjskiego Centuriona. I cos w tym jest bo wyglad 54 szczegolnie pierwszych wersji jest blizszy Angolowi. Co nie znaczy ze mechanizmy sa inne ,chyba nie. Bo jesli mechanizmy z 54 pasowaly do 34 tzn musialy pasowac do 44. Jeszcze raz 44 to statni tank wsparcia piechoty. 54 to ruski pierwszy mbt czyli tank zwalczania tankow. Bo przypomne armata 85mmT-34/44nie byla ppanc. To byla uniwersalna armata. 54 mial armate ppanc. Tak mam napisane w ruskim katalogu tankow i innej bronii pancernej. To byly koncepcyjnie dwa rozne tanki

Grymas
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:22

T-44 wszedł do uzbrojenia po zakończeniu walk w Europie.

Tani
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 20:05

Ronson to nazwa jakoby niemiecka. Shermany sie nie palily bo amunicja byla w schowkach otoczonych niepalnym żelem stad oznaczenie ,,w,, czyli wet po naszemu mokry. Amerykanie mieli lepsza bron od Tygrysa byl nia Jumbo. Sherman Jambo mial z przodu opancerzenie Tygrysa i wyprodukowali ich 250 sztuk i wszystkie uzyli w Europie. Tanki te mialy priorytet naprawczy i byly wozem przelamania.Tych pojazdow nikt nie lubi bo one obalaly mit Shermana jako tanka slabego. Jumbo mial jnna przekladnie jak normalny Sherman i byl troche wolniejszy. Pierwotnie byl uzbrajany w dzialo 75mm potem przezbrajano je w 76mm. Slynny First in Bastogne to wlasnie Jumbo czyli Slon. Jeden z najlepszych tankow przelamania 2 ws oprocz sowieckiego Stalina2. Dlaczego tylko 250szt? Bo byla to przejsciowka pod M-26 ktory deklasowal juz wszystkie tanki Niemiec. Zreszta 8maja 1945r na inwentarzu US Army w Europie bylo 800 tankow m-26. Dlaczego benzyna ?bo logistyka. US Army nie przyjela na uzbrojenie ani jednego dizla. Dizle miala USMC bo barki desantowe napedzane byly tymi silnikami. Na koniec kiedy Sowieci ruszyli na Japonie jednostki pancerne wyrzucily caly sprzet benzynowy a wzieli zdobyczny niemiecki bo...... dizle. Diesel czy benzyna to nie problem co lepsze. To problem logistyczny czyli zaopatrzeniowy. Dla jednych lepszy jest olej napedowy dla innych benzyna. Latwopalnosc nie jest wada paliwa tylko konstrukcji. Obliczyli to Angole majac tanki benzynowe i ropniaki stwierdzili matematycznie ze nie ma roznicy. Czyli podobny odsetek tankow spalonych byl w obydwu kategoriach pojazdow. Odporne byly na podst artylerie ppanc czyli kaliber 75mm. Wracajac do zapalniczek. Zapalniczka byla Pantera ,palila sie jak krematorium spopielajac zaloge do wielkosci duzej lalki. Z tym tankiem byl tak duzy problem ze sam Guderian pisal do producenta ze musi cos z tym problemem zrobic. Bo miala wadliwa instalacje paliwowa. Gdy zbiorniki byly pelne trudno sie zapalala ,gdy pustawe to bardzo latwo. A poniewaz od 1944 r byly problemy z paliwem wiec palily sie i to bardzo latwo.

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:00

"Shermany sie nie palily" - nawet nie chce mi się komentować tych bredni... Zresztą każdy czołg benzynowy się pali - Ambramsy mają tendencje do samozapłonu (choć to nafta lotnicza a nie benzyna) - od wibracji turbiny pękają w nich przewody paliwowe i ulatniające się opary paliwa (w dieslach nie ma tego problemu) powodują pożar. Zresztą znane są przypadki gdy holowany Abrams zapalał się od gorąca... spalin Abramsa, który go holował! Od oparów benzyny z przecieków z systemu paliwowego zapalonych iskrzeniem instalacji elektrycznej lub wyładowań statycznych spłonęło też mnóstwo załóg Tygrysów i Panter... :D

Vis
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:52

Nie wiem chłopie co ci pęka i kiedy, ale nie myl turbiny spalinowej z wibratorem. Turbina pracuje znacznie płynniej niż silnik tłokowy. Może w waszych T-80 UD coś wam pęka ,przecieka i odparowuje ale nie w Abramsach. Aha, wzystkie niemieckie czołgi miały silniki benzynowe a Sherman po wyposażeniu w pojemniki na amunicję z płynem gaszącym stał się najmniej zapalającym się czołgiem II WOJNY.

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 19:33

sama turbina tak jak precyzyjnie wyważona jak coś jej z jakiegoś powodu ubędzie trzęsie gorzej niż silnik malucha przy odpalaniu

Vis
czwartek, 8 kwietnia 2021, 12:28

Turbina nie wyważona poprostu się rozleci i jej nie będzie.No chyba ,że takie trzęsionki jakimś bezanalogwym cudem pracują w waszych T 80 UD.

y
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:31

Głupoty waść piszesz! Amerykanie nie poważali i nie poważają oleju napędowego uważając, że nadaje się on tylko do maszyn budowlanych i ciężarówek. I USA nie ma deficytu oleju napędowego. Oni go po prostu nie poważają i nie używają!

Tani
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:20

Facet ,dyskusja jest ciezka. Polecam Hunnicut monografia Shermana i D Fletcher dwa tomiki dotyczace historii brytyjskich pojazdow pancernych tj The great tank scandal i Universal Tank. Tam znajdziesz wszystkie niuanse napedow Shermana. Bo brytyjczycy dostali zarowno benzyniaki jak i ropniaki. Tak sie sklada ze mam te wszystkie ksiazki wiec mnie jest latwiej.....

Pawlak
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:33

T 44 nigdy nie byl uzyty bojowo ani tez nie wszedl do masowej produkcji.ZA duzo gier!!!! Niemcy mogli uzywac benzyny lotniczej w silnikach czolgow ale lekkich- dla ciezkich maszyn potrzebujesz duzego MOMENTU OBROTOWEGO co daje dieslom przewage. Tygrys palil 10 krotnie wiecej paliw od PZR 4. Polaczenie z bombardowniami rafinierii z 43 roku, mialo to prounujacy efekt na mobilnosc pzr waffe. CHociaz i tak , mimo przewagi technologicznej, Niemcy przgrali na froncie wscodnim z braku....piechoty!!!!

Davien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:42

Funku, najlepsze czołgi IIWŚ to Pantera i M26 do których T-44 brakowało lata swietlne Te "cudowne" T-44 które nawet w IIWŚ nie wzieły udziału miały znaczne grsze uzbrojenie od M26 i Pantery, porównywalny pancerz, o wiele gorsze systemy celownicze. Rosyjskie T-34 napędzane tymi dieslami paliły sie tak samo często jak pierwsze Shermany i niemieckie Pz IV, bo od wejscia M4A3 Shermany nagle sie palic przestały mimo że dalej napędzał je silnik benzynowy:) Aha jakei to rosyjskei czołgi były "cudowne' to pokazuje skala zniszczeń tychże czołgów: z 56 tys zbudowanych T-34 zostało zniszczone 44 tyś. A tych "łatwopalnych" Sherrmanów Rosjanie uzywali w dywizjach Gwardii woląc je od T-34:)

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 02:07

Najlepszymi czołgami był akurat ten T-44 i Centurion. Wystarczy zobaczyć jak potoczył się rozwój broni pancernej w przyszłych dekadach i jak bardzo przyszłe konstrukcje swym wyglądem przypominały właśnie te czołgi. M26 był konstrukcją, która cierpiała na choroby wieku dziecięcego i dlatego dość pośpiesznie zastąpiono je dopracowanymi Pattonami. Pantera to wóz z lat 1942/1943 i siłą rzeczy najlepszym czołgiem (technicznie) być nie może. Natomiast "skala zniszczeń" nic nie udowadnia. To nie wina czołgu iż był używany w armii, której członkowie nie posiadali poważniejszych kompetencji i nie przejmowali się stratami. Tak samo potrafili wytracać sprzęt zachodni. Same T-34 trafiły na uzbrojenie armii fińskiej i niemieckiej. W tej ostatniej mieliśmy kilku asów czołgowych, które swe wyniki osiągnęli na T-34 z wczesnych wersji produkcyjnych.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:10

Nie , nei były bo żaden z nich nie wziął udziału w IIWŚ . Pantera jest uważana za protoplastę MBT A co do Pershinga to jakbys nie wiedział ( bo i skoąd) to M46 Patton jest wersja rozwojową M26 pershing. Natomiast czas T-44 skończył się z pojawieneim sie T-54 . Co do T-34 w Wehrmachcie to istotnie w 1941r był porządany ale jego czas skończył się z pojawieniem sę Pz-4F1 w 1942r

Telamon
wtorek, 6 kwietnia 2021, 13:16

Nie musiał "wziąć udziału". Wystarczy, że wszedł do produkcji seryjnej i przez to liczy się w wojennym "wyścigu technologicznym". A co do Pershinga to sobie zobacz jak bardzo M46 różni się od M47, a ten od M48 i w jakim błyskawicznym tempie trzeba było nowe wozy wdrażać do produkcji. To wszystko tylko po to aby zrównać się z T-54, który siłą rzeczy (prototyp zaraz po wojnie) ma wiele z T-44. Przy czym od T-44 oczywiście lepszy był Centurion. Co do T-34... mi nawet nie chodzi o tą "pożądliwość" co efekty służby. Np. Emil Seibold. Człowiek, który na wojennym "Uralmashu" (więc wozie z okresu najbardziej niechlujnie wyprodukowanych T-34) zniszczył pod Kurskiem 23 czołgi wroga. Jego Model 1942/1943 nie posiadał żadnych większych przeróbek, załoga Seibolda miała to samo co sowiecka. Przy czym Seibold to nie jedyny słynny niemiecki czołgista jeżdżący w tymże czołgu. Problemy konstrukcji T-34 były niczym w porównaniu do problemów kadrowych RKKA. Od Stalina i Stavkę, poprzez dowódców wszystkich szczebli, na szeregowych kończąc. Wystarczy poczytać o walkach pancernych w roku 1941 (choćby czerwiec, wielkie kontrataki korpusów zmechanizowanych) aby dostrzec przyczyny tych wielkich strat.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:10

Po pierwsze panie Telamon liczyłby sie w wyscigu jakby wział udział w IIWŚ a nie wział, po drugie M26 bazowo był lepszy od T-44 a co do M46/47 to na ta wersje np spokojnie przerobiono całe 800 M26 po wojnie koreańskeij .M48 panie Telamon to mimo nazwy Patton to zupełnie nowy czołg zaprojektowany do zastapienia M26/46/47. Potem masz jeszcze M60, tez Patton. A co do Seibolda to czy on jest sławny... To Ss-man z dywizji Das Reich, który na czołg trafił przypadkiem bo był zwykłym motocyklista w batalionie niszczycieli czołgów A pod Kurskiem walczył głównie przeciwko T-34.

Telamon
środa, 7 kwietnia 2021, 15:44

Powtórzę kolejny raz - liczy się tylko to, że został wyprodukowany w czasie wojny. Pokazuje to przede wszystkim przodownictwo w wyścigu technologicznym. On wskazuje "miejsce na podium"... Dlatego nawiasem mówiąc nikt poważny nie bawi się w typowanie "najlepszego czołgu wojny". Nie ma to żadnego sensu aczkolwiek małoletni pasjonaci takie "zabawy lubią". No, zaczynasz zauważać jak bardzo Pattony szybko i częstotliwie się zmieniały. Gut. :D Seibold (as pancerny, łącznie ok. 70 zniszczonych czołgów w całej wojny, służba na T-34 i Pz. IV) jest sławny właśnie dlatego iż służył przez jakiś czas w sowieckim czołgu, walczył pod Kurskiem i zniszczył w T-34 (nieulepszonym) 23 czołgi sowieckie (wśród nich T-34). Cały batalion w "Das Reich" utworzono w sposób improwizowany, zdobytych pod Charkowem, z załogami składającymi się z ludzi wyłuskanymi z innych jednostek. Ci ludzie nie mieli wielkich problemów w obsługą tychże T-34 i odnosili na nich sukcesy (zamiast zostać zmasakrowanymi). Problem tkwił w załogach i dowództwie, a nie w samym czołgu.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 18:55

Siebold panie telamon zniszczył 64 czołgi ale juz po przeniesieniu. Z tych czołgów 27 to były T-34. A co do T-44 to był gorszy zarówno od M26 jak i od Crusadera, ustepował też Panterze. T-44 zmienił sie jeszcze szybciej od M26, bo juz w 1947r było po nim, zastapił go T-54 > A co do T-34 to załoga nie warunkowała kiepskiego silnika o niskiej zywotnosci, braku przyrządów obserwacyjnych wadliwej skrzyni biegów i wentylacji a to wszystko miało często olbrzymi wpływ na mozliwosci bojowe czołgu. Dlatego po Kursku zaczeli szukac na gwałt mozliwości modernzacji T-34 i co się okazało? Że jest to prawie niewykonalne, no ale jakoś wsadzili wiezę z T-43 na niezmieniony kadłub T-34 w którym ledwo sie udało powiekszyc otwór pod wiezę i nastepnie meczyli sie z działem 85mm. uzyskujac znacznei gorszy efekt niz Amerykanie z M4A3(76)

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 20:50

Sorry miało byc Centuriona a nie Crusadera.

viper
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 17:09

Bzdura o tych "rekordowych" ilościach zakupów ropy z Rosji. O Shermanach w pułkach gwardyjskich pisali z wyrazami uznania sami sowieccy czołgiści. Problem zapalania się czołgu istniał tylko w fazie początkowej i został rozwiązany przez zmiany silnika i wprowadzenie mokrych komór amunicyjnych.

Eee tam
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:34

T 44 walczył w II wojnie chyba tylko w filmach Mosfilmu

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:10

Głownie jako przeróbki na Tygrysy.

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:10

Nie walczył (choć podobno tajnie był użyty na terenie Warmii i Mazur jako "T-34"), bo jako przełomowa konstrukcja był tajny. Dokładnie tak jak Gloster Meteor, który był pierwszym odrzutowym myśliwcem IIWŚ wprowadzonym do służby, ale Brytyjczycy zabraniali nim przekraczać granice kraju. Gdyby sytuacja na froncie tego wymagała, to byłby użyty a produkcja T-34 zostałaby przestawiona na T-44.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:13

No popatrz funku, ale Meteor wszedł do słuzby kilka miesiecy po Me-262 . T-44 nie były uzywane nie z powodu tego ze sa tajne, ale z powdu braku logistyki,wyszkolonych załóg i obsługi:)

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:01

Sławny korpus odwodowy w operacji berlińskiej wg legendy miał używać T-44.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:15

Jedyne jednostkijakei miały T-44 na stanie do treningu, zdały je i przeszły na T-34/85 przed operacją berlińską(6th Guards, 33rd Guards, and 63rd Guards Tank Brigades)

Gnom
piątek, 9 kwietnia 2021, 08:41

Tu piszemy poo polsku lub w oryginalnym brzmieniu nazw - czyby sowieci zaczęli swe jednostki nazywać po angielsku?

Michnik
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:25

Tak jak generałowie szykują się do wojen minionych tak i konstruktorzy tego czołgu projektowali go do bitew minionych. Powstawał w 1943 roku, gdy Niemcy mieli doświadczenia po kampaniach 41/42 gdy to przeciwko sowieckim KW-1, czy KW-2 mieli tylko słabo uzbrojone Pz.kpfw III i IV. Dopiero koniec 42 roku (wprowadzenie Tigera I) i początek 43 roku (wprowadzenie Pz.kfw IV Ausf.H i oczywiście Panther) pokazuje reakcję na tamte niezbyt miłe dla nich doświadczenia z lat 41/42. Dowodem na to też jest częściowe zarzucenie produkcji Pz.kfw III i nawet części już wyprodukowanych, przebudowanie na StuG III. Jak sam autor zauważa Königstiger był konstruowany na otwarte przestrzenie, gdzie zasięg działa i pancerz miały większe znaczenie niż prędkość i manewrowość. To miały być czołgi przełamania. Tak jak i niszczyciele czołgów Elephant. W lukę miały wchodzić Panthery i to dlatego właśnie produkowano niemalże że seryjnie. Od 1943 roku powstało ich chyba więcej niż Pz.kfw IV wszystkich wersji przez całą wojnę. Ciężkie czołgi dla Niemiec pojawiły się za późno. Niemieckie dowództwo też za późno wyciągało wnioski nie nadążając za sytuacją na frontach. Wiele opinii jest takich (też się ku temu skłaniam), że gdyby Niemcy ograniczyli się do budowy i rozwoju na większą skalę Pz.kfw IV (Ausf.H i J) to sytuacja wyglądała by zupełnie inaczej. Chyba to zrozumieli budując w samym 1945 roku bodajże 1400 egzemplarzy tych waśnie wozów co wcześniej się nie wydarzyło w całej historii Niemieckiego przemysłu, aby tyle pojazdów wyprodukować jakiegokolwiek innego typu. Znowu jednak za późno. I zgadzam się z autorem, że na szczęście... Co do tego sceptycyzmu wobec niemieckich danych. Chciałbym też ostudzić entuzjazm autora co do jego wiary w sowieckie dane. Chciałbym przypomnieć, że we wszystkich wspomnieniach sowieckich czytałem tylko o niszczeniu Tygrysów i Ferdinandów. I to już w czasach w których nawet jeszcze nikt nie myślał o potrzebie ich budowy.

Pawlak
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:40

Po doswiadczeniach z T34 wiadome bylo ze doktryna wojny mobilnej zmienia sie z wojny gdzie czolgi walczyly z piechota i lekkimi pojazdami a Luftwaffe robilo za taran, w wojne gdzie potrzeba bylo czolgu sredniego z wieksza armata.Pzr 4 F2 juz deklasowal T34 ale produkcja jego byla slamazarna. Po smierci Todta i przejeciu produkcji przez Speera ten odkryl ze zaklady produkowaly na jedna zmiane. NA poczatku 43 produkowano oko 350 Pzr 4G a moce produkcyjne byly skierowane na produkcje Pantery D oraz duza czesc biur byla przestawiona na reazlizacje fanaberii Porsche czyli budowe Mausa. Bez tego sadze ze produkcja latwo moglaby siegnac 800 sztuk miesiecznie ulatwiajac logistyke a dajac silom pzrnym wermachtu czolgi dorownujace radzieckim.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:12

Pawlak, T34 to istniał w dwóch egzemplarzach i był amerykańskim czołgiem cięzkim.

Michnik
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:14

Tak jeszcze dodam. Kiedyś zadałem sobie trochę trudu i zliczyłem wszystkie czołgi niemieckie wyprodukowane od początku do 1945 roku. Dodałem do tego StuG-i, Nashorn-y itd. Doliczyłem do tego Sd.kfz-ty z uzbrojeniem ppanc. Wyszło mi około 45 000 sztuk. samych Shermanów w Europie szacuje się na około 50 000 (nie wiem czy z Fireflay-ami czy bez), T-34 obu wersji szacuje się na 55 000. Wiec co tu porównywać... To tłumaczy dlaczego Niemcy potrzebowały ciężkich czołgów. Tak rozumowali, choć Pz.kfw IV w zupełności by im wystarczyło. Posiadanie Panther w odpowiedniej ilości całkowicie załatwiłoby im sprawę. Według danych odnośnie zniszczeń Niemcom udało się dojść do 1:6. Podobno według szacunków gdyby osiągnęli 1:8 zwyciężyliby. Dobrze pokazuje to Kursk. według sowieckich danych straty były po 2000 czołgów na stronę. Czytałem jednak jedną z publikacji, która mówiła, że w rzeczywistości straty były 1500 wozów niemieckich do 6, a może nawet 8 tys. sowieckich.

baba
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:58

A ja z kolei czytałem, że stosunek strat w czołgach na froncie wschodnim wynosił dokładnie 1:8. Niezależnie od strony. Ważne było kto był w natarciu, a kto się bronił. Ponieważ to sowieci w większości byli w natarciu to ostatecznie stracili więcej czołgów niż Niemcy

asd
wtorek, 6 kwietnia 2021, 09:23

Bardzo często unieruchomiony czołg niemiecki traktowano jako zniszczony. A statystyki pokazują, że większość z nich o ile tylko była mozliwosc ewakuacji była szybko naprawiana. Natomiast sowiecki T34/T43 to po trafieniu z Kwk36/43 nadawał się jedynie do przetopienia.

Tani
wtorek, 6 kwietnia 2021, 17:53

T-43 to niemieckie oznaczenie T-34/76. Te tanki ostatni raz w boju byly w Jugoslawii. Uzbrojony w nie niemiecki batalion pancerny zostal zlikwidowany przez .....T-34/85 sowietow w rejonie Belgradu to wiosna1945. Chociaz sa i fotki 34/76 w Berlinie czyli w sumie braly udzial w walce do konca wojny. Jako wozow ewakuacyjnych uzywano teciakow ze zdjetymi wiezami sa zdjecia i filmy z okresu Kurska. Na koniec armaty ruskich tankow nie byly ppanc. Wiec porownanie ich jest smieszne. W doktrynie amerykanskiej i rosyjskiej tanki mialy zwalczac niszczyciele tankow. Korpus niszczycieli tankow USA zlikwidowalo w 1949r. W Sowietach byl tank ppanc T-34 /57mm wyprodukowano go w ilosci ok 200sztuk. Bral udzial w walkach pod Moskwa. Uznano ze jest to marnowanie podwozia i przebudowano je do klasycznego 76mm. Wg doktryny sowieckiej tanki mialy zwalczac dziala samobiezne. Na koniec ,Niemiecki dowodca Korpusu Pancernego Wielkie Niemcy pisal o JS-2. Ze pierwszy egz tego pojazdu zdobyli wiosna 44r. Byl on porzucony przez zaloge. Uzyli go do szkolenia zalog Tygrysow. Jedna zaloga strzelala do niego od przodu,po trafieniu nastapilo samoodpalenie pocisku ktory pozostawiono w lufie. Tygrys zostal trafiony. Cala zaloga zginela a tank pojechal na generalny remont do fabryki.

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 23:14

T-43 to również nie wdrożony do produkcji, poprawiony w 1941 roku wariant T-34, z ciekawymi zmianami, np. przeniesieniem włazu mechanika z płyty czołowej. Poszukaj, ruscy swego czasu, już po zmianach opisywali to w swej prasie.

sobota, 10 kwietnia 2021, 16:16

T-43 miał właz na płycie czołowej, tyle, że przeniesiono go na stronę "angielską". Z płyty czołowej wyleciał natomiast km. Po zamontowaniu tej samej armaty, jaką miał T-34/85 byłby z niego lepszy i bardziej technologiczny od T-34 czołg. Ale nie byłaby to nowa jakość.

Gnom
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:07

Na początku lat 90 widziałem w ruskiej prasie rysunki T-43 jako podstawy do T-44 i nie miał włazu w płycie czołowej. Ponieważ to co najwyżej prototypy to mogło być kilka wersji.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 20:10

Nie zaprzeczam, że mogło tak być. Nadal jednak twierdzę, że nie byłaby to nowa jakość. Ruscy pewnie też zdawali sobie z tego sprawę, bo nie wdrożyli go do produkcji. Co prawda popularne jest twierdzenie, że bali się zawirowań w produkcji T-34, ale ja w to nie wierzę. W analogicznej sytuacji wdrożyli przecież IS-1 i nieco później IS-2.

Gnom
wtorek, 13 kwietnia 2021, 07:52

Sytuacja nie była analogiczna. IS to druga połowa wojny, a konieczność posiada czegoś w miejsce KW pilna. T-43 chcieli wdrożyć do produkcji jesienią 1941, tyle, że od przełomu kwietnia i maja Stalin (wg sowietów nie spodziewający się ataku Niemców) nakazał zwiększenie produkcji już będących w produkcji nowych wzorów uzbrojenia kosztem prac prototypowych. A potem ewakuacja i inne problemy.

Tani
wtorek, 6 kwietnia 2021, 08:50

Straty bezpowrotne czyli spalone po rosyjsku sgoriel a dla sowietow tylko taki tank byl strata bezpowrotna wynosily 600 szt. To dotyczy calej operacji Kurskiej czyli do Zajecia Charkowa. To sa straty bezdyskusyjne bo wziete z meldunkow dziennych dowodztwa frontu. Sredni sowiecki tank byl 7 razy wyeliminowany z walki po ang knock down. Ale jesli nie byl spalony byl naprawiany. Zgodnie z rejestrem Kwatermistrzostwa US Army straty bezpowrotne Shermanow US Army we Wloszech i Europie Zachodniej to 4200 pojazdow w latach 1943-1945. A wedlug ksiazki Fletchera na dzien 3 stycznia 1945 rw rezerwie materialowej US Army i Armii Brytyjskiej na terenie Wielkiej Brytanii bylo 36000 Shermanow po 18 tys amerykanskich i tyle samo brytyjskich. Straty bezpowrotne dzienne US Army po Inwazji na kontynent to bylo 8 Shermanow . W okresie walk w Ardenach 30 Shermanow dziennie. Proponuje zeby zamiast pisac propagandy pogrzebac na necie jest bardzo duzo odtajnionych dokumentow. I ostatnia ciekawostka byl taki Rudel co zniszczyl 500 ruskich tankow z tego ponad 300 nad Wegrami podczas operacji Budapesztenskiej. Wedlug meldunku bojowego D-cy Frontu do Stavki w Moskwie jego wojska stracily od samolotow 10 tankow. Ja to juz pisalem,dzisiaj pewnych danych nie mozna publikowac bo wszyscy juz otwarli archiwa. Sa nawet dostepne numery fabryczne tych utraconych tankow. Pisanie ze sowieci utracili 40 tys tankow jest smieszne. Bo gdyby to byla prawda to rozbity tank by stal kolo tanka. Teraz najslynniejszy tank czyli m-26. Tygrys I trafif go w wieze i wieza zostala spalona. Podeszwa byla nie uszkodzona . Tygrys utknal w gruzie i jego zaloga go porzucila wiec byl remis. Gdyby amerykanie stracili innego 26 gdzie zniszczony bylby kadlub a wieza cala to wtedy mogli przelozyc wieze do tej sprawnej podeszwy. Ale ze nie stracili wiec to byl jedyny tank uzyty podczas 2 wojny ktory odniosl strate..... wiezy. To go laczy z Armata.

viper
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:25

Uwaga do autora: nie Rosjanie, a Sowieci. Rosjanie byli częścią tej armii, ale nie jedyną.

baba
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:59

Ale dlaczego sowieci z wielkiej litery?

viper
sobota, 10 kwietnia 2021, 00:11

Zacytuję z internetu: "Zgodnie z zasadą ortograficzną nazwy mieszkańców miast, osiedli i wsi piszemy zawsze małą literą (zob. warszawianka, poznaniak, żoliborzanin). Zgoła inaczej rzecz ma się z mieszkańcami krajów, części świata, terenów geograficznych, a nawet z hipotetycznymi mieszkańcami planet. Ich nazwy bowiem zapisujemy zawsze wielkimi literami."

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:12

W ogóle, jak stwierdzili politycy PiS i pewien amerykański generał, to Niemców nie pokonali Rosjanie, tylko Ukraińcy... :D

viper
sobota, 10 kwietnia 2021, 00:16

O których udziale w zwycięstwie Rosjanie dzisiaj nie chcą pamiętać, ba robią wszystko by o tym zapomnieć. Tak jak o kolaboracji z Hitlerem do 1941 r.

Satanisław
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:04

Tigera Ausf. B można i należy krytykować za wiele cech, z powodu których był całościowo projektem poronionym. Jednak nie należy do nich napęd silnikiem benzynowym — niemiecka logistyka była oparta na tym właśnie paliwie, jeszcze podczas wybierania projektu nowego czołgu średniego, który stał się Pantherem, z tego względu odrzucano proponowane Diesle. A z biegiem czasu coraz bardziej istotna stawała się dla III Rzeszy benzyna syntetyczna. Z węgla znacznie łatwiej uzyskać węglowodory lekkie niż ciężkie tworzące olej napędowy.

Pawlak
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:42

Moze i tak ale diesel dawal wieksze momenty obrotowe a zatem jednostka napedowa bylaby lzejsza.Majac jednostke z T34 mogli latwo ja skopiowac i udoskonalic co moglo wplynac na niezawodnosc tych czolgow!! No ale diesel szedl na Uboty a sama ilosc stali do produkcji czolgow to bylo tylko 16 procent

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:08

Pawlak a po kiego Niemcy produkujacy doskonałe silniki mieli kopiować W-2???

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:59

Nie mówiąc już o tym, że pierwowzór W-2 Sowieci przed wojną jeszcze "wynaleźli" u Niemców.

Gnom
wtorek, 13 kwietnia 2021, 07:47

Odnajdywali wzajemnie u siebie wiele rzeczy, szczególnie pomiędzy 1925 a 1934. Nawet w sojuzie znalazł część wiedzy i doświadczenia niejaki Guderian.

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:16

Bo nie mieli tak dobrego silnika jak ten z T-34, co potwierdziły niemieckie testy jego wytrzymałości i osiągów. Zużywał 2x mniej paliwa od niemieckich silników tej samej mocy, był lżejszy i trwalszy oraz prostszy w naprawie. 4 zawory na cylinder w aluminiowym dieslu to Mercedes chyba osiągnął dopiero w latach 90... :D

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:17

fynku, trwałość W-2 to całe 100h, po tem ladował w najlepszym razie w warsztacie. W-2 był zawodnym, dośc kiepskim silnikiem dekady do tyłu przy tym co miał Zachod:) Aha, jak tam silniki Junkersa w waszych Tu-95, nauczyliscie sie je naprawiac?:)

gnago
środa, 7 kwietnia 2021, 19:44

? A sredni czas życia czołgu i jego załogi policzyłeś w tym czasie ten silnik zdolny był do przejechania ilu to kilometrów nawet przy twoich 100h. A raport polskiej armii z lat 40 tych donosił o zużyciu posiadanych czołgów wojennych i postulował wymianę na nowe. Przebiegi były tam odnotowane znacznie wyższe

Davien
piątek, 9 kwietnia 2021, 20:53

Jakos Shermany potrafiły dojechac z Normandii do Niemiec:) No ale to był prządny czaołg a nei T-34:)

Gnom
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:04

Sprawdź ile z tych co lądowały w Normandii, ba, ile razy wymieniono je na froncie na nowe. O T-34 też możesz powiedzieć, że wycofał się z granicy sowiecko-niemieckiej do Moskwy, a potem wrócił aż do Berlina, ba nawet dotarł na Sachalin - tyle, że podobnie jak w Shermanach były to różne egzemplarze. Idąc tym tokiem myślenia to T IV zaczął w 1939 a skończył w maju 1945 r. To norma dla wojny. Kiedy do ciebie dotrze, że to forum wymiany poglądów a nie zawody i nie musisz z każdym wygrać.

niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:42

Fakty są takie że już jesienią 44 to wiele załóg Shermanów była 3 osobowa bo sprzęt łatwo uzupełniali ale ludzi uzupełnić a tym bardziej wyszkolić czołgistów nie nadążali.

antyDavien
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:02

T-72 m 700 km ale to wersja polska, Rosyjski T-72B3m ma 1132 KM .....

ads
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 18:26

Ale to ten sam silnik w zasadzie...W2...po wielu ulepszeniach, z dodatkowymi turbinami...Zaprojektowany i produkowany już przed IIWŚ. U nas gdyby w wyniku sabotażu i zdrady pewien niemiecki popychel nie zlikwidował w pośpiechu PZL Wola to mogliśmy robić również wersje ponad 1kkm. No oszukujmy się, dorzucić turbo to i chłopaki pod blokiem u mnie potrafią do byle poldka.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:10

Nie, panie ads, Silnik W-46 z Polski to nie W-92 z Rosji, są to rózne wersje W-92 wywodzi sie z W-46 a w Polsce nigdy nie były produkowane, dla W-46 granica 1000hp była ostateczna

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:58

Patrz, a Wola przed rozwaleniem zrobiła 1200 KM - zapomniałeś im powiedzieć, że się nie da?

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:21

Doprawdy, a niby jaki to był model?? Bo ostatnim był S-1000 o mocy 1000hp.

Gnom
środa, 7 kwietnia 2021, 13:54

Poszukaj efektów współpracy z pewna firma z Francji. Do tego wpasowany bez zmian w kadłub T-72.

zeneq
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 12:57

Odrębną sprawą są, ocierające się niejednokrotnie o szaleństwo, zapadające na najwyższych szczeblach III Rzeszy decyzje o charakterze politycznym, które doprowadzały do niezrozumiałych opóźnień we wdrażaniu nawet skądinąd udanych wzorów uzbrojenia... Takie decyzje to nie jedynie domena III Rzeszy. Nasz MON obecnie też nie grzeszy chęcią finalizowania jakichkolwiek programów zbrojeniowych. Ani rozpoczynania bez co najmniej kilku lat i faz analityczno-koncepcyjnych. A to jest dowodem na kompletną inercję tego systemu który ponoć ma nas bronić.

Ech
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 22:17

No jakby Niemcy zbudowali Atomowke to by bylo. Innej historii bysmy sie uczyli dzis.

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 07:59

Jakby czechosłowaccy, niezbyt odważni - delikatnie rzecz biorąc - decydenci (a i obywatele) stawili opór Hitlerowi w 1938 też nie uczyłbyś się o II WS ani o holocauscie. I co z tego.

wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:20

Czescy? Gdyby nasi, niezbyt mądrzy delikatnie mówiąc rządzący w tamtym okresie dogadali się z czechami zamiast wpuszczenia w maliny przez zdradzieckich frncuzów i anglików to byłoby inaczej, co udowodnił swego czasu Wołoszański. Czesi sami byli i tak skazani na porażkę jak my w 39.

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:50

Spójrz na to inaczej. Większość czołgów Hitlera w ataku na Polskę w 1939 to czołgi czeskie, podobnie jak na Francję w 1940. Miałby czym atakować? Do tego umowa z Czechami jest zawsze warta tyle co umowa zawarta w 1919 w sprawie Śląska Cieszyńskiego, wczęsniej czy później wbija ci nóż w plecy. Niestety przerabiałem to w bezpośredniej, oficjalnej współpracy z Czechami. Zbyt łatwo ich przekupić i realizowany program międzynarodowy został położony. Zawsze mieli słabość do Rosji Radzieckiej, czego dowodem sprzedaż Adm. Kołczaka. Taki już ich czeski urok.

wtorek, 6 kwietnia 2021, 21:01

Trudno się nie zgodzić, może tylko większością tych czołgów trochę przesadziłeś. Jednak wybór zachodnich sojuszy skończył się osamotnieniem w 39 o późniejsza "sprzedaża" nas stalinowi. Czyste liczy i rozłożenie sił w terenie, jak wykazała analiza red Wołoszańskiego wyraźnie dawała sojuszowi polsko-czeskiemu przewagę na długie lata nad niemcami i skierowałoby ich agresje na zachód. Ot takie gdybanie po fakcie no i zostaje jeszcze stalin. Czechom chciał "ruszyć z pomocą"

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 23:08

Przechodząc przez Polskę i zapewne po fakcie by się z niej wycofał równie szybko jak w 1945 roku. Masz rację, powielanie sowieckiego i czeskiego punktu widzenia stworzone w PRL lat 50. pokutuje do dziś.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:14

Uczyłby się, Stalin znalazłby inny sposób by ta wojne wywołać, za bardzo była mu potrzebna.

Gnom
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:56

Nie mniej niz Hitlerowi, czy Roosveltowi. Spójrz w jakim tempie przestawiał kraj na tory wojenne od 1936 roku. Bez problemu nadążał za Hitlerem i Stalinem oraz potrzebami rynku. Dostarczył technologie i Hitlerowi, i Stalinowi. Nie wiesz o czym mówię, przejrzyj ich współprace, licencje, szkolenia inżynierów. W życiu nic nie "bierze się z powietrza" - nawet wirusy.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 18:24

Doprawdy?? Panie Gnom IIWŚ wybuchła bo zalezało na tym Stalinowi wec juz skończ z tymi zmysleniami. Hitler jest dziełem Stalina któremu był potzrebny by wywołac wojne na Zachodzie i osłabic ich siły przed uderzeniem Armii Czerwonej niosącej na bagnetach bolszewizm. Roosewelt nic nie przestawiał na tory wojenne wiec skończ może te fobie.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 7 kwietnia 2021, 14:34

Tyle, że Roosvelt Stalinowi przed wojną bardzo pomógł. Bez amerykańskich fabryk mógłbyś zapomnieć o rozbudowie Armii Czerwonej.

Davien
środa, 7 kwietnia 2021, 19:01

Nie Roosevelt ale to była normalna wymiana handlowa po normalizacji stosunków i zaczeło sie jeszcze za Lenina. Polska tez z ZSRS handlowała. A o rozbudowie armii Czerwonej to Stalin mógłby zapomniec bez niemieckich fabryk czy projektów broni, przesledż skad wywodziąłsie wiekszość tego typu rzeczy.

Gnom
piątek, 9 kwietnia 2021, 08:40

Piszesz: "normalna wymiana handlowa" z przekazywaniem technologii metalurgicznych, napędowych i paru innych, których nam odmówiono. A podobno ZSRR było krajem wrogim, a Polska przyjaznym. Bez przekazania technologii stopów aluminium i stali pancernych nie powstałby ani T-34 ani żaden inny nowoczesny czołg w sojuzie, większość samolotów (szczególnie z silnikami gwiazdowymi) i wiele innych fordów T, o przepraszam Gaz AA. a większość rzeczy o których piszesz wywodzi się na równi ze współpracy z sojuz-niemiaszki co ze współpracy z USA. Nawiasem mówiąc bez wsparcia amerykańskich banków i wielu technologii III Rzesza nie zrealizowałaby w 6 lat powstania nowoczesnej armii.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:27

Skoro o Niemcach mowa, pierwszy z brzegu to Ju-88. Bez amerykańskiej pomocy nie wyszedłby Niemiaszkom tak dobrze jak wyszedł. Masz rację. Amerykanie pomagali tak Ruskim, jak Niemcom. My także mogliśmy byli skorzystać, bo facet, który zajmował się Electrami był w stanie załatwić produkcję silników.

Gnom
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:59

Próbowano, ale jankesi powiedzieli stop. Nie po to inwestowali w Niemcy.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:27

No jak dla ciebie jeden inzynier Alfred Gassner to pomoc USA tokim on był? Supermanem?:))

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 20:14

Był więcej niż jeden i doszła technologia, której Niemcy nie mieli.

środa, 7 kwietnia 2021, 14:31

Gnom ma rację. Tak Stalin, jak i Hitler (zwłaszcza ten pierwszy) byli potrzebni Roosveltowi. Nie byłoby ruskiego lotnictwa bez udziału USA. Ruskich ciężarówek także by nie było.

Gnom
środa, 7 kwietnia 2021, 13:54

Powiedz to zachodnim bankom, rządom Francji i Wlk. Brytanii, czy niejakiemu Henriemu Fordowi przyjacielowi i sponsorowi Furera. Stalin po prostu skorzystaj z okazji, a ze od 1925 roku to już inna sprawa.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 20:52

Następny kamyczek do ogródka. Opel Blitz. W wersji trzytonowej podstawowa ciężarówka Wermachtu. Firma oczywiście "niemiecka". Tylko, że kapitał rządzący tą firmą był amerykański. Ciekawa sprawa jak Niemcom jeździłoby się przez Polskę, Francję, Grecję, Jugosławię, Afrykę i Rosję bez tych ciężarówek? L3000, choć lepsze by nie wystarczyły, bo u Mercedesa produkowali ich znacznie mniej.

Gnom
wtorek, 13 kwietnia 2021, 07:43

Szkoda tłumaczyć, ale zgodnie ze słowami pewnego noblisty: "nie chcem, ale muszem" trzeba zwracać uwagę na wielostronność świata. Dzięki za wsparcie.

Davien
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:11

I co by nia zrobili, wysadzili sobie Berlin?? Bo jak jej wysłać poza Niemcy nie mieli.

Tweets Defence24