Świnoujście zagrożone pięciotonową bombą z II wojny światowej [ANALIZA]

21 września 2019, 11:28
German_cruiser_Lützow_in_Kaiserfahrt_canal_on_25_April_1945
Leżący na dnie Kanału Piastowskiego niemiecki krążownik „Lützow” – zdjęcie z 26 kwietnia 1945 r. Widać wyraźnie trzy leje po bambach „Tallboy” i sześć lejów po bombach o wadze 440 kg. Royal Air Force/Wikipedia

W Kanale Piastowskim koło Świnoujścia znaleziono niewybuch bomby lotniczej z czasów II wojny światowej „Tallboy” o wadze 5340 kg. Podczas jej transportu na poligon morski, gdzie ma być zniszczona, prawdopodobnie konieczna będzie ewakuacja całego Świnoujścia.

„Tallboy” to brytyjska bomba lotnicza z czasów II wojny światowej, która była tak duża, że mógł ją przenosić tylko jeden typ samolotu Avro Lancaster i to odpowiednio przerobiony (pozbawiony uzbrojenia obronnego i opancerzenia). Niewybuch tej bomby został wykryty 16 września br. przez niemiecką firmę Seaterra, która na zlecenie Urzędu Morskiego w Szczecinie przeprowadza prace sprawdzające dno kanału przed przygotowywanym pogłębieniem toru wodnego Szczecin-Świnoujście. Firma ta specjalizuje się m.in. w wyszukiwaniem w morzu różnego rodzaju środków bojowych.

image
Fot. Imperial War Museums/Wikipedia

Sztab zarządzania kryzysowego zwołany w tej sprawie u Wojewody Zachodniopomorskiego w piątek 20 września 2019 r, ma zadecydować o sposobie usunięcia niebezpiecznego obiektu, co jest o tyle ważne, że znajduje się on jedynie 100 m od przeprawy promowej Karsibór. Dodatkowo chodzi o bombę o wadze 5340 kg, której wybuch może być odczuwalny w promieniu kilkunastu kilometrów. Została ona przy tym tak zaprojektowana, by uderzać i detonować w pobliżu celu wywołując swoiste „trzęsienie ziemi” i  przenosząc całą swoją energię na konstrukcję obiektów (uszkodzenia tak powstałe mogą czynić naprawę całkowicie nieekonomiczną).

Wybuch może wywołać lokalne trzęsienie ziemi i powstanie leja w ziemi o głębokości nawet 40 m. O możliwościach bomby może świadczyć nalot w nocy z 8 na 9 czerwca 1944 r. na tunel Saumur we Francji w dniach 8–9 czerwca 1944 r., kiedy jeden z Tallboyów eksplodował wewnątrz kanału zawalając go – przebijając wcześniej osiemnastometrową warstwę ziemi.

Z tego powodu decyzji o przetransportowaniu „Tallboya” na poligon morski może  oznaczać konieczność ewakuacji ludności z całego Świnoujścia. Trudna będzie również sama operacja zabezpieczenia i podniesienia bomby. Polscy saperzy nie mieli bowiem wcześniej do czynienia z niewybuchem wojennym o takiej wielkości.

Co więcej takich bomb może w tej okolicy znajdować się więcej. Przypuszcza się bowiem, że niebezpieczne znalezisko pochodzi z nalotu przeprowadzonego 16 kwietnia 1945 roku przez Brytyjczyków, którzy na prośbę Rosjan próbowali zatopić niemiecki krążownik „Lützow” stojący wtedy w Kanale Piastowskim. Nad Świnoujście nadleciało wtedy osiemnaście Lancasterów z 617 dywizjonu RAF, z których czternaście zrzuciło po jednym „Tallboyu” a cztery po 12 bomb o wadze 440 kg. Jeden z bombowców został zestrzelony przez niemiecką obronę przeciwlotniczą.

Część z bomb na pewno wybuchła, ponieważ „Lützow” został ciężko uszkodzony i osiadł na dnie (będąc później wykorzystywany do 4 maja 1945 r. jako stacjonarne stanowisko artylerii do ostrzeliwania nacierających wojsk sowieckich). Kilka „Tallboyów” mogło jednak pozostać w ziemi lub w wodzie do dnia dzisiejszego zagrażając całej okolicy. 

image
Fot. Imperial War Museums/Wikipedia 

Bombę która sprawia dziś tyle problemów skonstruował Barnes Wallis – brytyjski inżynier, który chciał stworzyć uzbrojenie do niszczenia szczególnie mocna zabezpieczonych i strategicznie ważnych obiektów jak np. schrony dla niemieckich okrętów podwodnych we Francji (w Lorient, Breście i Saint-Nazaire) lub stacjonarne stanowiska składania i odpalania rakiet V2. Ale atakowano również największe niemieckie okręty: w tym pancernik „Tirpitz” (który w ten sposób zatopiono 12 listopada 1944 r. w Tromsø w Norwegii) oraz krążownik „Lutzow”. W czasie II wojny światowej zrzucono w sumie 854 takie bomby, uważając je za tak cenne, że bombowce nie znajdujące celu musiały z nimi wracać do baz, a nie zrzucać do morza.

Bomba znaleziona w Kanale Piastowskim powinna być w dobrym stanie, ponieważ charakteryzowała się ona bardzo mocną konstrukcją. Przede wszystkim kadłub „Tallboya” jest grubszy od swoich mniejszych odpowiedników, w których najważniejszy był zawsze materiał wybuchowy. Aby  bomba mogła skuteczniej penetrować betonowe mury lub ziemię obudowę bomby odlewano z jednego kawałka stali o wysokiej wytrzymałości, co pozwalało bombie przetrwać uderzenie przed detonacją. Było to o tyle trudne, że dzięki odpowiedniemu kształtowi aerodynamicznemu „Tallboy” opadał o wiele szybciej niż jego mniejsze odpowiedniki (z prędkością końcową około 1200 km/h).

Producent – firma Vickers wykonywała swoją bombę praktycznie ręcznie, co gwarantowało wysoką jakość, ale było pracochłonne i wymagało kosztownych materiałów. Dodatkowo było to trudne, ponieważ obiekt bardzo duży, o długości 6,4 m i średnicy 0,97 m. Jego ewentualne podniesienie z dna kanału będzie więc wymagało odpowiedniego dźwigu. Zastosowany w Tallboyu ładunek wybuchowy Torpex D1 nie jest niebezpieczny, chociaż do wnętrza bomby wlano w postaci płynnej (po podgrzaniu) ponad 2400 kg tego materiału. Teoretycznie w ten sam sposób można byłoby opróżnić korpus bomby, ale wcześniej konieczne jest usunięcie aż trzech zapalników, w tym dwóch czasowych, które zapewniały detonację bomby dopiero po przebiciu się przez np. ściany bunkrów i aby utrudnić pracę saperom. Opóźnienie mogło sięgać 30 minut. Zapalniki te są zamontowane w cienkiej warstwie trotylu (około 2,5 cm), którą umieszczono w tylnej części korpusu bomby.

Przednią część bomby dla zwiększenia siły penetracji tworzył specjalnie zaprojektowany stalowy kołpak (zapewniający odpowiednią aerodynamikę). Rozbrojenie bomy jest jednak możliwe co udowodniono w 1958 roku w Niemczech. To właśnie wtedy przy remontowaniu zapory Sorepe odnaleziono jednego „Tallboya”, który nie wybuchł podczas drugiego nalotu na tą tamę. Wtedy jego zabezpieczeniem zajęło się wspólnie dwóch saperów: niemiecki Walter Mietzke i brytyjski James M. Waters. Pomimo tego i tak trzeba było ewakuować całą okoliczną wieś Langscheid.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 41
Reklama
Grub_Killer
wtorek, 1 października 2019, 11:05

Anglicy ją zrzucili to niech ją zabierają bez wymówek bo gdyby to było 5,5 tony złota to by tu pierwsi byli.

novy
niedziela, 29 września 2019, 18:10

kiedy maja rozbrajac ?

novy
sobota, 28 września 2019, 18:09

kiedy beda wydobywac ? czy juz po ?

fumfel
wtorek, 24 września 2019, 12:05

Szkoda, że w 1939 takich nie zrzucali

Tomek
wtorek, 24 września 2019, 08:40

Ci co zrzucili niech sobie ją teraz wyciągną, ot co ;)

Gerhard
poniedziałek, 23 września 2019, 14:10

No to milusio! Znaleźli jednego tallboya ze zrzuconych 14. Mamy jeszcze 3 duże kratery po podobnych bombach, co oznacza, że w okolicy nalotów na Lutzowa stojącego na kotwicy w Kanale Piastowskim może być jeszcze nawet 10 takich niewybuchów. Ja bym proponował rachunek za rozminowywanie i poszukiwania wysłać do naszych sojuszników z Wielkiej Brytanii. Oby nic się nie stało przy akcji i oby te niewybuchy jednak się odnalazły i zostały bezpiecznie wysadzone albo oby okazało się, że wybuchły już dawno temu i zostały po nich tylko odłamki na dnie.

X-ray
poniedziałek, 23 września 2019, 01:06

Z mapy wynika,ze bomba znajduje sie teraz zaledwie 6 km od terminala LNG i centrum Swingująca. Jesli zechcą ją wywieźć w morze to będą musieli przepłynąć zaledwie niecały kilometr od terminala i kilkaset metrów od centrum Świnoujścia. Gdyby wywieźli ja na środek zalewu Szczecińskiego wtedy detonacja miałaby miejsce ponad 20 km od terminala LNG i Świnoujścia i ponad 7 kilometrów od najbliższego brzegu Zalewu. Oczywiscie detonacja wywołałaby falę o wysoko sci około 2 metrów ale ze względu na mała głębokość Zalewu fala ta szybko by się wytłumiła.

Arek
poniedziałek, 23 września 2019, 00:28

Do muzeum jak znalazł. Mam nadzieje, że jej nie rozwalą.

novy
niedziela, 22 września 2019, 17:46

powazne pytanie.jaki moze byc rzeczywisty zasieg detonacji gdyby (odpukac)bomba wybuchlaby w tym miejscu gdzie zostala znaleziona?

Qq
niedziela, 22 września 2019, 16:53

Pomysł z wysadzeniem na miejscu, trochę nietrafiony. Przypominam ze kilkanaście kilometrów od miejsca znalezienia bomby jest terminal LNG, więc ryzyko jest duże.

Mazoo
niedziela, 22 września 2019, 10:57

Bomba leży w słodkiej wodzie około 10 km od morza także nie zgniła tak bardzo.

Łukasz
niedziela, 22 września 2019, 01:07

Po tylu latach przebywania w wodzie morskiej jej bezpieczne rozbrojenie jest już chyba niemożliwe. Zresztą chyba nie ma sensu narażać czyjegoś życia

Anonim
niedziela, 22 września 2019, 18:11

Czyli co? Ma zostać? Bo rozbrojenie takiej bomby, jak już zostanie zabezpieczona, nie nastręcza dużych trudności. Po wyjęciu zapalników (a to trzeba zrobić od razu przy wydobywaniu) Torpex w środku sam nie wybuchnie, a jego wyjęcie na poligonie odpowiednimi metodami raczej dużym zagrożeniem dla ludzi nie będzie.

Name
niedziela, 22 września 2019, 15:02

Głos rozsądku.

Paweł P.
niedziela, 22 września 2019, 10:32

Jak jej nie rozbroją, to dopiero narażają życie.

Tomasz I.
poniedziałek, 23 września 2019, 11:21

Łowilem w tym miejscu ryby wielokrotnie wędką. Nie jeden wędkarz z łódki zachaczył o nią wielokrotnie. Zawsze tam haczyki i ciężarki do łowienia gruntowego urywało. Gdyby miała wybuchnąć już by to dawno zrobila. Takich njespodzianek jest setki w okolicach Świnoujścia. Wystawił bym rachunek producentów za usunięcia wadliwego niewybuchu.

Kalrin
sobota, 21 września 2019, 23:12

Ciekawe czy po rozbrojeniu ją wysadzą w powietrze czy może pójdzie do muzeum?

Anonim
niedziela, 22 września 2019, 18:09

Jeżeli będą chcieli ją wysadzać, to nie będą rozbrajać. Zabezpieczą zapalniki i wysadzą całość razem z materiałem wybuchowym w środku.

ventus
sobota, 21 września 2019, 22:25

Kto by pomyślał, że mamy w Polsce taką wielka i nieco kłopotliwą pamiątkę po słynnym 617-tym dywizjonie Dambusters, może nawet nie jedną..

Łukasz
sobota, 21 września 2019, 22:01

Jeżeli była tyle lat w wodzie morskiej to jej rozbrojenie raczej nie wchodzi w grę.

bomba dymna
sobota, 21 września 2019, 21:09

Zamówić takie dla WOT !!!, najlepiej osiem. Przy czym pierwsze czrery do końca tego roku.

WOT
niedziela, 22 września 2019, 08:48

A po co nam to, skoro tą angielską znalezioną lepiej tobie oddać do zabawy?

Roman.
sobota, 21 września 2019, 19:40

Jak zdetonują w morzu to się rozpadną beczki po Niemcach które I tak ledwie zipią.

pomz
sobota, 21 września 2019, 19:02

Ja bym detonował te bombkę na miejscu, we wodzie, bez zadnych prób jej podjęcia! Po co koszta,po co ewakuacje, po co ryzyko?!

Anonim
niedziela, 22 września 2019, 18:13

Pewnie, zdetonuj ponad 3,5 ton trotylu w kanale. Pogłębianie nie będzie potrzebne.

TORPEX 01
niedziela, 22 września 2019, 17:47

czy ty masz głowę na karku , kiedyś czytałem co ta bomba potrafiła , zasięg eksplozji (zniszczenia) w terenie zabudowanym tj.ok 800 metrów i ty chcesz ją detonować w mieście , już nie raz pisałem że wypowiadają się tu osoby nie posiadające żadnej podkreślam żadnej wiedzy fachowej co więcej zanim się wypowiedzą nie przeczytają w temacie nawet notatki prasowej , po co się wypowiadasz jak nie masz zielonego pojęcia o temacie . nie napiszę tu prawdy o tej bombie , zrzucano ją na obiekty wojskowe jak ina nie bronione obiekty cywilne , tyle .

Radek
niedziela, 22 września 2019, 12:10

Bomba znajduje się 100m od przeprawy promowej.

leo
niedziela, 29 września 2019, 18:43

Ta przeprawa jest parę kilometrów od Świnoujścia. Koło Karsiboru.

Zet
sobota, 21 września 2019, 18:38

I nas zamiast rozbroic o postawić w muzeum to pójdzie do kasacji.

Marcin
sobota, 21 września 2019, 17:37

Jak już to Urząd Morski w Szczecinie.

Marcin
sobota, 21 września 2019, 16:52

No to kupa.

Paweł P.
sobota, 21 września 2019, 16:28

Nie doczytałem, że made in GB.

maxxix
sobota, 21 września 2019, 15:49

Zrzucili ją Anglicy , a ich technologia budowy bomb była tak niesamowita ,że bomba nie wybuchła a powinna. Więc teraz nasi sojusznicy po grób z NATO z wysp angielskich niech przyjadą i niech ją sobie zabiorą , bo i tak do tej pory nie doczekaliśmy się zadośćuczynienia od nich za 1939 rok.

DaSk
sobota, 21 września 2019, 15:38

No ciekawe co zrobią nasi dzielni saperzy. Pewnie tak jak na Westerpalatte wysadzą w powietrze pociski napełnione ... smołą. Tu raczej smoły nie będzie. Co prawda bomba waży około 5,5 t jednak samego materiału wybuchowego jest około 2,5 t. To i tak sporo. Wydaje się, że jest to bardzo unikalna okazja na pozyskanie niesamowitego eksponatu do muzeum (oczywiście po usunięciu zapalników i materiałów wybuchowych). Jednak myślę, że jak zwykle w polskich realiach wszystko zostanie zniszczone podobnie jak uprzednio angielska mina morska wydobyta również w Świnoujściu. Szkoda.

Maciek
sobota, 21 września 2019, 15:04

Co są warte zapalniki po 70ciu latach pobytu w słonej wodzie?

niedziela, 22 września 2019, 12:34

Nie wiadomo czy i kiedy zadziałają. Łatwiej rozbroić bombe z w pełni sprawnym zapalnikiem niż taką że skorodowany, który może zdetonować bombę w dowolnym momencie od byle wstrząsu.

zaba
sobota, 21 września 2019, 14:44

Jak by nie patrzeć, to własność Royal Air Force. Może powinni się tym zająć?

Jan
niedziela, 22 września 2019, 02:16

RAF przekazał ją kriegsmarine w 1945

zaba
poniedziałek, 23 września 2019, 12:38

Produkt okazał się wadliwy i Kriegsmarine odmówiła jego przyjęcia.

Arek2234
sobota, 21 września 2019, 14:11

Za każdą taką znalezioną i unieszkodliwioną pamiątkę, powinno płacić ministerstwo obrony Niemiec.

Rekin
wtorek, 24 września 2019, 02:00

Chyba Anglicy :)

Tweets Defence24