Rok 2020 w polskim lotnictwie: Czekamy na F-35, ale co poza tym?

30 grudnia 2020, 15:13
F-35 Podpisanie JSabakP1310818
Fot. Juliusz Sabak

Podsumowując rok 2020 z perspektywy sił powietrznych można powiedzieć krótko: F-35 i długo, długo nic więcej. Najważniejsza co najmniej od 17 lat decyzja przyćmiła wszystko inne, łącznie z zakupem pierwszych baterii Patriot o podobnej wartości zaledwie dwa lata temu. Te wyczekiwane wyspy nowoczesności toną jednak w morzu stagnacji, faz analityczno-koncepcyjnych i odwlekanych zakupów. Na ten obraz nakłada się starzejąca flota pozostałych statków powietrznych i archaiczne systemy przeciwlotnicze, których średnia wieku przekroczyła już 40 lat.

Zobacz także
Reklama

Piąta generacja motorem modernizacji?

Z perspektywy sił powietrznych lotnictwo taktyczne to wyspa najnowszych technologii, ale z punktu widzenia całych polskich sił zbrojnych to istny archipelag wulkaniczny, reprezentujący wiodące technologie. Do 48 samolotów Lockheed Martin F-16C/D Block 52+ dołączą w 2026 roku pierwsze maszyny 5. generacji Lockheed Martin F-35A Lightning II. 31 stycznia 2020 roku w Dęblinie zawarto wartą 4,6 mld dolarów umowę, dotyczącą zakupu 32 takich maszyn. „Dołączamy do elitarnego grona państw, które posiadają F-35, a więc samoloty stanowiące swoiste centra dowodzenia, samoloty wyróżniające się interoperacyjnością” – chwalił się w dniu zawarcia umowy minister obrony Mariusz Błaszczak, i trudno nie przyznać mu racji. Jest to z pewnością najważniejszym wydarzeniem od czasu podpisania w 2003 roku umowy na F-16. Zmiana generacyjna i jakościowa, szczególnie gdy wiąże się z wycofaniem posowieckich MiGów-29. Jest jednak jak zwykle niejedno „ale”.

Pierwsza kwestia – techniczna, to brak nowoczesnej infrastruktury, zarówno lotniskowej jak i niezbędnej do wymiany informacji, zbierania ich i agregowania przez Siły Zbrojne RP. Te funkcje „swoistego centrum dowodzenia” i „interoperacyjności” posłużą przede wszystkim sojusznikom, takim jak siły zbrojne USA. Realnie jedynie F-16, m.in. dzięki modernizacji systemów wymiany danych związanej z kontraktem na pociski JASSM, będą szerzej współpracowały z F-35.

Fot.SSgt Ian Houlding GBR Army/SFJZ13/NATO/flickr
Fot.SSgt Ian Houlding GBR Army/SFJZ13/NATO/flickr

Drugi, z szerszej perspektywy chyba nawet większy problem, to koszty. W bieżącym roku przeznaczono już na „ratę za F-35” niemal 2 mld złotych, czyli około 15% rocznego budżetu na modernizację techniczną całych sił zbrojnych. Łącznie w ciągu najbliższej dekady wydamy na ten cel ponad 17,5 mld PLN, co będzie z pewnością ograniczeniem modernizacji w innych, co najmniej równie istotnych obszarach. Co ważne, nie jest to wcale koniec, ale dopiero początek wydatków. W umowie jest co prawda pakiet szkoleniowy oraz wsparcie eksploatacji, włącznie z nowoczesnymi symulatorami Full Mission Simulator czy systemem logistycznego wsparcia ALIS, jednak dostosowanie baz i innej infrastruktury do nowych maszyn to wydatek szacowany przez MON na kolejne 0,8-1,7 mld zł a kolejnych kilka miliardów może kosztować uzbrojenie dla F-35. Można brać hasło MON „z niczego nie rezygnujemy” za dobrą monetę, ale realnie budżet nie jest z gumy. Szczególnie, gdy finanse państwa ogromnie obciążają koszty walki ze skutkami COVID-19.

Reklama
Reklama

W tym kontekście pod znakiem zapytania stają na przykład zapowiadane do niedawna zakupy kolejnych samolotów F-16 oraz niezbędna, o czym szeroko pisał niedawno redaktor Jacek Simiński, modernizacja posiadanej przez Polskę floty F-16 Block 52+. Chodzi o tak zwany MLU – Mid Life Upgrade, czyli tłumacząc dość dosłownie, pakiet modernizacyjny w środkowej fazie „życia” sprzętu. Chodzi po prostu o dostosowanie maszyn do najnowszych obecnie rozwiązań. Częściowo przeprowadzono takie prace w ramach potężnego pakietu zmian ujętego w kontrakcie na pociski JASSM, jednak nie zdecydowano się wówczas na najbardziej kosztowne zmiany, takie jak np. radar AESA. Podobne procesy przechodzą dziś amerykańskie, greckie czy tajwańskie F-16.

Więcej Bielików, Iskry na emeryturze

Flota nowoczesnych samolotów bojowych 4. a niebawem również 5. generacji wymusiła modernizację lotnictwa szkolnego. Obecnie Polska dysponuje jednym z najnowocześniejszych systemów szkolenia pilotów lotnictwa taktycznego w Europie, którego kluczowym elementem są samoloty szkolenia zaawansowanego Leonardo M-346 Bielik. Są to maszyny z cyfrową awioniką, zdolne do symulowania działania wielu systemów uzbrojenia oraz łączenia szkolenia wirtualnego i realnego, w tym poprzez „połączone loty” i wspólne wykonywanie symulowanych misji przez samoloty M-346 i symulatory.

image
M-346 Bielik i TS-11 Iskra, czyli przeszłość i przyszłość. Fot. J.Sabak

Bieliki zastąpiły w szkoleniu pilotów samolotów odrzutowych legendę polskiego lotnictwa, czyli maszyny TS-11 Iskra. Były one produkowane w latach 1964-1987 w zakładach PZL Mielec. Łącznie wyprodukowano 400 egzemplarzy, z czego 50 wyeksportowano w latach 70. do Indii. Te piękne, ale już zdecydowanie przestarzałe, całkowicie analogowe samoloty nadal pozostaną w akrobacyjnymi w zespole "Biało-Czerwone Iskry", ale ostatecznie wycofano je ze szkolenia pilotów 9 grudnia 2020 roku, gdy odbyło się oficjalne pożegnanie w 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie.

Było to możliwe, dzięki uzupełnieniu 8 samolotów M-346 Bielik zakontraktowanych w 2014 roku o kolejne 4 objęte prawem opcji w marcu 2018 roku. Ich dostawy zakończyły się w listopadzie bieżącego roku, zwiększając liczbę eksploatowanych maszyn do 12. W grudniu 2018 roku MON zdecydował się zamówić kolejne 4 samoloty, które zostaną dostarczone do października 2022 roku. Wówczas flota samolotów szkolnych w Siłach Powietrznych będzie składała się z 16 odrzutowych samolotów szkolenia zaawansowanego M-346 Bielik i 28 turbośmigłowych Orlików PZL-130 TC-II Advanced. W tej dziedzinie Szkoła Orląt i 41. BLSz w Dęblinie stają się kolejną wyspą nowoczesności. Selektywnie, gdyż w zakresie szkolenia np. pilotów śmigłowców wojskowych musi polegać na wiekowych śmigłowcach Mi-2, które kilka lat temu świętowały 50 lat służby.

Śmigłowcowa stagnacja – wiecznej fazy analityczno-koncepcyjnej

Temat pół wieku służby Mi-2 bez realnej wizji następcy, wstrzymanej modernizacji maszyn W-3 Sokół i innych nie mogących się zakończyć programów modernizacji floty śmigłowcowej poruszałem w 2020 roku wielokrotnie, tak więc przemknę przez nie w telegraficznym skrócie. 2019 rok to m. in. homeopatyczne na tle potrzeb sukcesy.  Zamiast zerwanego w 2016 roku zakupu 70 maszyn wielozadaniowych udało się kupić i dostarczyć 4 śmigłowce Sikorsky S-70i Black Hawk dla Wojsk Specjalnych oraz zamówić dla Marynarki Wojennej 4 maszyny morskie Leonardo Helicopters AW101.

Okolicznościowe malowanie Mi-2 z okazji 50 lat służby. Fot. PZL Świdnik
Okolicznościowe malowanie Mi-2 z okazji 50 lat służby. Fot. PZL Świdnik

W 2020 roku nadal w zawieszeniu pozostaje, regularnie ogłaszany priorytetowym, program pozyskania śmigłowców uderzeniowych Kruk. W fazie analityczno-koncepcyjnej utknęła również modernizacja śmigłowców Mi-24, która jednak powiązana jest ściśle z mającymi się zakończyć w 2021 roku próbach zmęczeniowych struktury kadłuba Mi-24 realizowanych przez PZL Świdnik.

Pojawiły się natomiast dwa nowe programy śmigłowcowe. Najważniejszym, bo obejmującym szeroką grupę lekkich śmigłowców wielozadaniowych, mających pełnić zarówno role maszyn szkolnych jak też uzbrojonych maszyn wsparcia i śmigłowców rozpoznawczych, dowódczych oraz transportowych jest program Perkoz. Wszedł on dotąd w fazę analityczno-koncepcyjną i może doprowadzić do wypełnienia istotnych luk w możliwościach operacyjnych lotnictwa Wojsk Lądowych i nie tylko. Dziś jednak trudno powiedzieć, jak i kiedy zakończy się ten program, choć z pewnością wzbudził ogromne zainteresowanie oferentów. Jest to okazja na wprowadzenie do służby kilkudziesięciu nowoczesnych maszyn i zdobycie ważnego przyczółka w walce o kolejne kontrakty. Należy mieć nadzieję, że MON w pełni wykorzysta potencjał negocjacyjny tego programu.

Drugim ciekawym i perspektywicznym programem jest Kondor, czyli program kolejnej mikrofloty śmigłowców dla Marynarki Wojennej. Tym razem chodzi o maszyny pokładowe, przeznaczone przede wszystkim do zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych. Kosztownie wyposażone, silnie uzbrojone maszyny w liczbie 4 z opcją na kolejne 4, to zakup potrzebny ale raczej nie najbardziej priorytetowy obecnie. Może jednak potencjalnie zrewitalizować przynajmniej część możliwości operacyjnych Marynarki Wojennej, których realizacja przez zamówione w ubiegłym roku 4 śmigłowce AW101 jest raczej wątpliwa, gdyż taka liczba realnie wystarczy jedynie do zastąpienia Mi-14 w roli maszyn SAR.

Na tym tle warto przypomnieć, że Wojska Lądowe nadal nie doczekały się ani jednej nowej maszyny wielozadaniowej czy transportowej w miejsce anulowanego zamówienia na śmigłowce Caracal. Jest to temat który będzie coraz bardziej naglący, w miarę jak ze służby schodzić będą kolejne maszyny Mi-8 i Mi-2, których eksploatacji nie da się w nieskończoność przedłużać. Tymczasem, wbrew opiniom niektórych decydentów, maszyny wielozadaniowe są kluczowe w nowoczesnych operacjach wojskowych.

Bezzałogowce bez planu?

Jak pokazał dobitnie konflikt w Górskim Karabachu, co najmniej równie istotne są we współczesnych  konfliktach zbrojnych systemy bezzałogowe, szczególnie klasy mini oraz taktyczne. Ponieważ jest to relatywnie tani środek skokowo zwiększający świadomość sytuacyjną i możliwości operacyjne, większość armii intensywnie zwiększa liczbę bezzałogowców różnych klas, ale nie polskie siły zbrojne. Choć obecny rząd uznał bezzałogowe systemy latające za jeden z priorytetów rozwoju gospodarki, to obserwujemy specyficzny rodzaj chaosu zakupowo-organizacyjnego pokazujący brak planu. W Polsce funkcjonują firmy wyspecjalizowane w produkcji bezzałogowców, a nawet eksporterzy o światowej renomie, a mimo to żaden z czterech najważniejszych programów bezzałogowców zawartych w PMT nie zakończył się dostawami maszyn, choć jeszcze dwa lata temu MON zapowiadał że w latach 2020-2022 będą realizowane dostawy.

Fot. Grupa WB
Fot. Grupa WB

Jak informuje Inspektorat Uzbrojenia w programie taktycznych systemów bezzałogowych Gryf zakończono już fazę analityczno-koncepcyjną i rozpoczęły się w drugiej połowie 2020 negocjacje z potencjalnymi dostawcami. Nie wiadomo jednak jacy to dostawcy i czy określono jakieś terminy, gdyż są to informacje niejawne. Natomiast wiadomo, że program bsl klasy MALE o kryptonimie Zefir ma być kontynuowany „w dalszej kolejności”.

W 2018 roku zawarto umowę na taktyczne systemy krótkiego zasięgu Orlik, które miały być dostarczane od 2021 roku przez konsorcjum PGZ, WZL nr. 2 i PIT-RADWAR. Dziś jednak wiadomo, że program ten znalazł się na zakręcie. Konsorcjum realizujące projekt jest zmuszone do opracowania de facto nowej platformy nośnej – co odsuwa dostawy tego tak bardzo potrzebnego armii bezzałogowca w czasie. Umowa została prolongowana, a oficjalnym powodem są opóźnienia związane z pandemią COVID-19.

„Negocjacje z konsorcjum, którego liderem jest PGZ S.A, dotyczące pozyskania Bezzałogowych Statków Powietrznych klasy mini kr. WIZJER nie zostały jeszcze zakończone. Przewiduje się, że umowa zostanie zawarta w 2021 r., jednak dokładny termin zawarcia uzależniony jest od przebiegu negocjacji z Wykonawcą.” – poinformował w listopadzie rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia mjr. Krzysztof Płatek. Najprawdopodobniej oznacza to wprowadzenie do służby płatowców rodziny NeoX i pewien postęp w tym kluczowym temacie, zwiększenia nasycenia sił zbrojnych maszynami tej klasy. W artylerii i Wojskach Obrony Terytorialnej w tej kategorii stosowane są bsl FlyEye produkcji Grupy WB. WOT posiada również 100 z zapowiedzianego 1000 systemów amunicji krążącej Warmate. Jest to jedyny typ amunicji krążącej w wojsku Polskim, chociaż jak wynika z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez Defence24, trwają w Inspektoracie Uzbrojenia prace nad programem amunicji krążącej o kryptonimie Gladius, której zasięg ma wynosić co najmniej 40 km.

Ciekawy los spotkał postępowanie dotyczące bezzałogowców pionowego startu klasy mikro pod kryptonimem Ważka, w którym na koniec stycznia 2020 roku było 9 oferentów, z których wybrano 2 i wyłoniono zwycięzcę. W kwietniu anulowano wynik i ponownie oceniono oferty, skutkiem czego było zawarcie we wrześniu umowy na 6 zestawów MayFly firmy Asseco Poland, które w 2021 roku mają trafić do Wojsk Specjalnych. W skład każdego zestawów wchodzą: dwa systemy zasadnicze, dwa systemy zapasowe oraz jeden zestaw stacji kierowania i kontroli a łączna wartość umowy to 4, 6 mln zł. Niewiele, jak na postępowanie prowadzone dwukrotnie i trwające łącznie 5 lat.

Na koniec homeopatyczna wisienka na torcie jaki stanowią bezzałogowce, czyli uruchomione w grudniu 2020 roku postępowanie na śmigłowce bezzałogowe dla Marynarki Wojennej. Maszyna ma być uzbrojona i zdolna do lądowania na okrętach. Piszę „maszyna”, gdyż chodzi o jeden bezzałogowiec z opcją na następną maszynę. Wygląda na to, że mikrofloty to domena śmigłowców dla Marynarki Wojennej. Również tych bezzałogowych.

Lotnictwo transportowe i specjalne – opóźnienia i zaniechania

W kwestii możliwości transportowych polskiego lotnictwa nie zmieniło się niestety nic, ale trwają rozmowy, dostawy i opóźnienia. W kwestii tych ostatnich w związku z pandemią opóźni się co najmniej do marca 2021 roku dostawa samolotów dwóch samolotów Boeing737-800/BBJ2, które miały przylecieć do Polski we wrześniu i listopadzie 2020 roku. Stało się to pretekstem do przedłużenia do końca 2021 roku leasingu od PLL LOT za 99 mln zł samolotów Embraer ERJ-175 w konfiguracji do przewozów HEAD i VIP.

Polski C-130E Hercules lądujący w 33. BLTr. Fot. U.S. Air Force
Polski C-130E Hercules lądujący w 33. BLTr. Fot. U.S. Air Force

Opóźni się również, choć nikt nie jest w stanie powiedzieć jak bardzo, zakup nowych samolotów transportowych realizowany w ramach programu o kryptonimie Drop. Dialog techniczny zapoczątkowany niespodziewanie w roku 2019, równie niespodziewanie został wstrzymany w lipcu 2020 roku. Informacja jaka uzyskaliśmy z Inspektoratu Uzbrojenia w tej sprawie była nader lakoniczna - "w związku z redefinicją Wymagania Operacyjnego faza analityczno-koncepcyjna dla zadania dotyczącego pozyskania średnich samolotów transportowych DROP została wstrzymana, a dalsze prace związane z programem będą prowadzone zgodnie z założonymi przez Siły Zbrojne RP terminami zawartymi w obowiązujących w resorcie obrony narodowej niejawnych dokumentach planistycznych." 

O ile Drop jak się wydaje spadł z aktualnego planu, to nadal brakuje informacji na temat postępów w zakresie pozyskania używanych C-130H Hercules. Jak się zadawało od niemal roku sprawa jest na ostatniej prostej. Używane maszyny z zapasów USAF mają zastąpić niemal „zarżnięte” intensywną eksploatacją i pamiętające wojnę wietnamską C-130E Hercules, które Polska otrzymała w prezencie od sił powietrznych USA w 2009 roku. Osobiście mam nadzieję, o czym pisałem już kilkukrotnie, że C-130H dla Polski zostaną zmodernizowane tak, jak samoloty tego samego typu pozostające w amerykańskim lotnictwie i gwardii narodowej.

Inspektorat Uzbrojenia prowadzi dialog w kwestii modernizacji i unifikacji całej floty polskich C-295, co byłoby dobrym ruchem, znacznie podnoszącym ich możliwości. Brak jest jednak szczegółowych informacji również w tym temacie. 

 Nie doczekaliśmy się także w 2020 roku rozstrzygnięcia tak ważnej kwestii jak pozyskanie samolotów rozpoznawczych Płomykówka oraz morskich maszyn patrolowych Rybitwa. Kwestie rozpoznania, mimo że kluczowe, są w naszym kraju poważniej zaniedbane i nie doczekały się kompleksowych rozwiązań. Podobnie jak transport strategiczny i tankowanie w locie. Gdyby za czasów ministra Antoniego Macierewicza Polska nie zrezygnowała z udziału w międzynarodowym programie wspólnej eskadry samolotów Airbus A330 MRTT, to dziś moglibyśmy korzystać z tych 3 już dostarczonych dotąd samolotów NATO MFF (Multinational MRTT Fleet). Tymczasem ogłoszony przez MON program latającego tankowca pod kryptonimem Karkonosze jest w fazie bliżej nieokreślonej a w temacie transportu strategicznego ludzi i ładunków na dystansie do 15 tys. km wojsko rozpisało przetarg i będzie korzystać z przewoźników zewnętrznych. Nasze możliwości nie tylko kurczą się, ale pozbawione są perspektyw i ciągłości, co zagraża bezpieczeństwu kraju.

Przeciwlotniczy impas, czyli zator w Wiśle i „sucha” Narew

Podobnie kurczące się możliwości i niezrealizowane plany to niestety kwestia kluczowej dla wszelkich działań operacyjnych obrony przeciwlotniczej.

S-125 Newa-SC. Fot. M.Dura
S-125 Newa-SC. Fot. M.Dura

Głównym problemem jest brak wiążących decyzji, na przykład w sprawie programu obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew. Ma on zostać zrealizowany ze znacznie większym udziałem polskiego przemysłu, niż w wypadku Wisły, która miała dać impuls technologiczny do takich działań. Niestety Wisła utknęła w fazie negocjacji offsetowych związanych z pierwszą fazą, w której zakontraktowano w 2018 roku 2 baterie wraz z systemem zarządzania obroną powietrzną IBCS i ponad 200 pociskami PAC-3 MSE, przeznaczone do zwalczania najtrudniejszych celów, takich jak rakiety balistyczne. Kosztuje nas to 4,75 mld dolarów, czyli ok. 16,1 mld zł, a więc niewiele mniej niż wspomniane na początku samoloty F-35. A jest to mniej niż połowa minimalnych potrzeb, pozwalająca na skuteczną, dookólną ochronę 2, lub sektorową ochronę 4 odrębnych celów. Tymczasem samych baz lotnictwa taktycznego mamy w Polsce 5. Oprócz tego jest przecież stolica, ważne ośrodki przemysłowe, duże miasta, porty i wiele innych. W drugiej fazie, która nie doszła jak dotąd do skutku, planowany jest zakup kolejnych 6 baterii oraz szerszy transfer technologii, w tym dotyczący bardziej ekonomicznych pocisków.

Narew, pomimo wypracowania przez Inspektorat Uzbrojenia rekomendacji, oficjalnie nie wyszła poza fazę analityczno-koncepcyjną. Tymczasem jest to najszerszy program, który nie tylko trafi do różnych rodzajów sił zbrojnych, co wymusza współpracę z IBCS ale też z systemami niższego szczebla jak wyrzutnie pocisków bardzo krótkiego zasięgu Poprad czy dotąd nieokreślonych zestawów Sona, które mają zastąpić pojazdy ZSU-23-4MP Biała. Narew zapełni najbardziej rozbudowane piętro obrony powietrznej, co oznacza co najmniej kilkanaście baterii i ponad 2 tys. pocisków. Narew ma zastąpić posowieckie systemy, takie jak Newa czy Kub, których średnia wieku przekroczyła już 40 lat. Ich eksploatacja jest coraz bardziej ryzykowna z roku na rok a skuteczność bardziej niż wątpliwa.

Fot. PIT-RADWAR
Fot. PIT-RADWAR

Ten gorzki obraz osładza nieco stale poprawiająca się sytuacja na najniższych szczeblach OPL, za które odpowiadają Wojska Lądowe. Systematycznie do jednostek trafiają krajowe, nowoczesne systemy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu Poprad. Są one uzbrojone w krajowe rakiety i wsparte polskimi radarami oraz systemem dowodzenia. Ruszył też, na razie w formie dialogu technicznego, program Sona, którego celem jest stworzenie mobilnych systemów przeciwlotniczych, dla zastąpienia (zmodyfikowanych co prawda, ale mocno już przestarzałych) samobieżnych zestawów artyleryjsko-rakietowych ZSU-23-4 Szyłka/Biała. W grudniu 2020 roku został również dostarczony Siłom Powietrznym pierwszy z sześciu zamówionych Przeciwlotniczych Systemów Rakietowo-Artyleryjski (PSR-A) pk. PILICA, który zakończył wszelkie testy odbiorcze z sukcesem. System ma być skuteczny m. in. przeciw coraz szerzej stosowanym bezzałogowcom klasy mini i amunicji krążącej.

Całość tych działań pokazuje, że o ile niższe piętra wielopoziomowej obrony przeciwlotniczej są nasycane dość nowoczesnymi systemami krajowymi, to kluczowe systemy krótkiego i średniego zasięgu, czyli Wisłę i Narew kolejny rok gnębi decyzyjna „susza” i „niskie stany”, co źle rokuje na przyszłość.

Podsumowując natomiast całokształt kwestii lotnictwa i obrony powietrznej trzeba powiedzieć, że w ostatnich latach, a szczególnie 2019-2020, postawiono na gwałtowny rozwój możliwości lotnictwa taktycznego, przy jednoczesnej stagnacji obrony powietrznej i bezzałogowców oraz co najmniej zastoju, jeśli nie stopniowej utracie możliwości lotnictwa transportowego i floty śmigłowców. Poza wymuszoną przez katastrofy samolotów MiG-29 wymianą ich na najnowocześniejsze obecnie dostępne maszyny F-35, nie udało się w 2020 roku podjąć istotnych decyzji. Większość ważnych programów, od lat uznawanych za priorytetowe nadal takimi jest, jednak nie przekłada się to na wymierne skutki. W dużym stopniu rok 2020 jest rokiem straconym. Niewielki wpływ miała na to pandemia, ale może ona spowodować, że w kolejnych latach zabraknie albo środków, albo woli podejmowania trudnych i kosztownych decyzji. A być może, jak miało to miejsce już wielokrotnie w przeszłości, rządzący ulegną pokusie sięgnięcia do pieniędzy MON, co jeszcze bardziej oddali w czasie rozwiązanie ważnych problemów. Czego sobie i państwu nie życzę w nowym roku.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 114
Reklama
monter - nie mentor
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 17:27

Oniemiałem - z opisu pod zdjęciem z Bielikiem i Iskrą wynika, że ten pierwszy to przeszłość, a Iskra to przyszłość.

Dalej patrzący
sobota, 2 stycznia 2021, 14:40

W strefie zgniotu i saturacji środków prak/plot - oraz przy obecnym nakryciu Polski na niebie i ziemi przez A2/AD Kaliningradu [i przyszła A2/AD na Białorusi - po jej nieuchronnym anschlussie przez Kreml] - żadne załogowe samoloty nie mają racji bytu. Za drogie, zbyt mało, zbyt podatne na zniszczenie na ziemi [lotnisko] i na niebie. I zbyt wysokie ryzyko dla misji załogowych. Jak było za zimnej wojny? - samolot załogowy był przeznaczony w ramach sił UW na 1,5 lotu bojowego. To znaczy z pierwszej misji wracał - a z drugiej już nie. Teraz w strefach panowania A2/AD jest jeszcze gorzej. Już teraz - a za 3 lata Rosja wprowadzi sieciocentryczne S-500 i wepnie także hipersoniczne Cyrkony i zmodernizowane Iskandery i Kalibry. CAŁA Polska będzie pod kontrolą real-time na niebie i na ziemi. Tu nawet operacje z DOL i pełne rozproszenie może okazać się nieskuteczne. Dlatego nie F-35A, nie F-16 - a np. odrzutowe bojowe bsl stealth klasy Kratos Valkyrie. Startujące z RATO z wyrzutni mobilnej i lądujące na spadochronie - nie potrzebują lotnisk i mogą operowac w pełnym mobilnym rozproszeniu. Zakup F-35A na wyżej opisany pełnoskalowy saturacyjny Polski Teatr Wojny to "biały słoń". Potrzebujemy nie 32 F-35A, a ca 600 Kratoś Valkyrie. Które mając zasięg 5,5 tys km, dają "intruderską" precyzyjną projekcję siły stealth - zmusiły by Rosję do rozproszenia jej zasobów prak/plot w promieniu ca 2,5 tys km od granic Polski [czy Bałtów - czy Ukrainy]. W przypadku misji o bardzo korzystnej kalkulacji koszt/efekt - można nawet takie drony bojowe poświęcić na lot w jedną stronę - czyli maksymalnie na 5,5 tys km. W pierwszym przypadku projekcja siły by obejmowała obszar Rosji ca 5 mln km2, w drugim ca 13 mln km2. Czyli Rosja musiałaby w konfrontacji z Polską wydzielić siły plot/prak na obszarze odpowiednio 15 i 40 razy większym od Polski. Biorąc pod uwagę, że Polska na jednostkę powierzchni terytorium wydaje w budżecie militarnym realnie około 8 razy więcej niż Rosja, oraz biorąc pod uwagę, że nam do wygranej wystarczy aktywna obrona Polski ["utrzymanie się"], a Rosja musi dla wygranej przeprowadzić skuteczny plan ofensywny - możemy się asymetrycznie korzystnie [na poziomie strategicznym] przygotować do saturacyjnej aktywnej obrony. Mogąc skoncentrować się na jednym froncie - podczas gry Rosja ma związane non-stop przez innych graczy 90% potencjału strategicznego - i około 80% potencjału "taktyczno-konwencjonalnego". Stąd wrażliwość Rosji na projekcję siły "intruderskiej" stealth można ocenić minimum w pierwszym przypadku na 120 większą od Polski [ze względu na rozproszenie obrony plot/prak wg możliwego finasowania], a w drugim około 320 razy max. Realnie - nie będziemy przecież poświęcali wszystkich dronów bojowych stealth - najwyżej 1/4 do 1/3 - można określić stopień większej wrażliwości obrony prak/plot Rosji na 200:1 względem Polski. Oczywiście jest jeszcze kwestia kontroli drabiny eskalacyjnej na szczeblach "jądrowych" - tu kłania się potrzeba NATO Nuclear Sharing, twardych zdeterminowanych gwarancji USA i UK [z sygnalizacją ćwiczebnych demonstracji siły - np. odpalania rakiet z bombowców strategicznych i atomowych boomerów - blisko Rosji - i w trybie ćwiczenia ataku jądrowego na Rosję. Natomiast niezależnie należy pod stołem pozyskiwać własne suwerennie dysponowane głowice jądrowe asymetrycznego odstraszania jądrowego. Proszę pamiętać, że środki jądrowe są specyficzne, samo ich posiadanie - nawet wobec przeciwnika z nieporównanie większym arsenałem jądrowym - powoduje nieproporcjonalne wyrównanie sił - i gwałtowne podwyższenie poprzeczki kosztowej i skuteczności odstraszania względem teoretycznie wielokrotnie silniejszego przeciwnika. Jeszcze taka uwaga - na Polskim Teatrze Wojny liczy się przewaga C5ISR/WRE, spięcie sieciocentryczne "każdy nosiciel-każdy sensor-kazdy efektor" wszystkich domen w jedną domenę zarządzaną [z pomocą AI] real-time. Oraz mozliwie "stealth" rozproszona i precyzyjna i jak najdalsza projekcja siły defensywnej [parasol WRE/prak/plot] jak i ofensywnej. Zamiast relatywnie łatwych do strącenia balistycznych rakiet a la Homar [HIMARS] - tylko drony stealth - i o nieporównanie większym zasięgu - rozpraszającym obronę prak/plot nieprzyjaciela. Jeden dron - przynajmniej kilka misji - w każdej misji "intruderskiej" atakuje wiele celów efektorami precyzyjnymi [najlepiej pozahoryzontalnymi typu "wystrzel i zapomnij"]. Czyli zwiększenie i liczby i skalowania celów i elastyczności ich zwalczania - przynajmniej jako odpowiednik [względem 600 dronów klasy Kratos Valkyrie] powiedzmy 6 tys rakiet średniego zasięgu [o zasięgu 2,5 tys km - a nie jakiś ATACMS o zasięgu 300 km, czy przyszłe PrSM o zasięgu 500-800 km]. Jak widać - programy Harpia i Homar są skrajnie chybione na poziomie operacyjnym i strategicznym, także w kalkulacji koszt/efekt [i w potencjale modernizacyjnym].

Kazik :)
niedziela, 3 stycznia 2021, 13:05

W jakim celu ten cały wywód o wyższości latadełek na uwięzi od jeździdełek na ziemi oraz lotnictwa jak i tak USA-nie i UK-manie nas sprzedadzą - Jałta + Kurdowie za flaszkę 60 v/v Jelcyna. A Nuclear Sharing to niespełniony sen Prezesa - za katastrofę.

K.
sobota, 2 stycznia 2021, 19:26

Mam parę pytań . Od kogo chce Pan kupić pod stołem broń atomową ? Jeżeli nawet się to uda (moim zdaniem to niemożliwe) jak zareagują na to nasi sojusznicy ? Postuluje Pan zakup rakiet o zasięgu 2,5 tys. km , niby od kogo ? Jakie kraje mają w arsenale 6 tys. takich rakiet ? Na jakim pułapie musi być samolot aby radary S400 naprowadziły na niego uzbrojenie ? Jak daleko będzie wtedy nosiciel JASSM/JASSM-ER/AARGM/AARGM-ER od atakowanego celu ? Czy są dostępne drony klasy Kratos Valkyrie ? Czy można nimi zastąpić flotę samolotów Mig-29,SU-22 lub F-16 ?

Andrettoni
sobota, 2 stycznia 2021, 00:23

Raczej chyba długo, długo nic, a później F-35. Przecież ich jeszcze nie wyprodukowano i nawet nie ma dla nich lotnisk. Rozsądek nakazywał by system budować od podstaw. Najpierw krótki zasięg, później średni i na koniec daleki Jednak optymizm poniósł i nasi politycy przeszarżowali z wydatkami. Kto mógł przewidzieć pandemię? Nikt. Natomiast kryzys przewiduje każdy kto ma trochę rozsądku. Wydatki należy planować w oparciu o pesymistyczne prognozy, a jak będzie lepiej to je korygować. My oparliśmy się o optymistyczne prognozy i teraz korekta oznacza rezygnację lub naciąganie za krótkiej kołdry.

Kamil
piątek, 1 stycznia 2021, 14:40

Służę w w jednej z pomorskich jednostek. Forma "służę" jest mocno naciagana.pseudocwiczenia na archaicznym sprzecie z lat 60,70.brak amunicji.60%żołnierzy w razie konfliktu jawnie oswiadcza ze absolutnie nie ma zamiaru walczyć.bo nie ma czym

General stefan
czwartek, 31 grudnia 2020, 23:40

Co do F-35 ,,dziś na amerykańskich mediach zaskoczyła mnie niebywała wiadomość otóż rząd USA mial do końca grudnia zaszczepić 20 milionów Amerykanów a zaszczepił tylko 2,6 miliona z powodu braku pieniędzy, druga sprawa to spadła produkcja F-35 z 3 sztuk miesięcznie do 2 to my Polacy sobie poczekamy na te samoloty z 20-25 lat

Orm Bywaly
sobota, 2 stycznia 2021, 02:46

bzdury piszesz,,w tamtym roku wyprodukowano 123 sztuki F-35 wiec to troche wiecej niz twoje 2-3 miesiecznie ,,pomyliles z mozliwosciami twoich pracodawcow ,oni naprwde produkuja 4 sztuki rocznie Su-57,,nawet w takim stanie jak obecnie , bez docelowych silnikow , awioniki i uzbrojenia

Yunior
czwartek, 31 grudnia 2020, 22:10

Biorąc pod uwagę jak zakup F35 obciąża nasze finanse (i tnie inne zakupy na obronę), ten akapit brzmi jak oskarżenie decydentów o najpoważniejszy zarzut: " brak nowoczesnej infrastruktury, zarówno lotniskowej jak i niezbędnej do wymiany informacji, zbierania ich i agregowania przez Siły Zbrojne RP, powoduje, że te funkcje „swoistego centrum dowodzenia” i „interoperacyjności” posłużą przede wszystkim sojusznikom, takim jak siły zbrojne USA " Czy to co, (wydaje nam się, że) kupiliśmy w ten sposób, ma jakąś egzekwowalną umowę, "kartę gwarancyjną"? Nie ma. Więc przepłaciliśmy. Obyśmy nie tego przypłacili.

SZEPTUN
czwartek, 31 grudnia 2020, 17:30

Spokojnie ale dzięki temu za to będą pielęgnowane teraz i w przyszłości występy o charakterze narodowym z wiodącym hasłem "Gloria Victis" ....cóż historia się nie powtarza ale rymuje według określonych cykli

czwartek, 31 grudnia 2020, 11:59

32 F35 bez uzbrojenia i bez baz są warte tyle co 20 baterii homara z 600 rakietami atacms

Napoleon
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:19

IMHO kompletnie nie trafiona analiza. Dziennikarze nie mają merytorycznych podstaw by ustalać priorytety zakupowe. Jedyne co faktycznie można wytknąć MON to ich polityka informacyjna i brak konsekwencji w realizacji najważniejszych programów. Śmigłowce to kwestia wyboru taktyki dla symetrycznego pola walki, a nie wyścig z jakąś tam nowoczesnością i trendów światowych. Narew jak najbardziej, ale koncepcja budowy w oparciu o IBCS może być dla nas ślepą uliczką i zbyt kosztowną by zrobić cokolwiek więcej niż kolejną homeopatyczną ilość. Ważniejsza kwestia to co dalej z remontami i modernizacjączołgów, bwp-1, kolejnymi Langustami, kwestie amunicji i systemów rozpoznania i BMS (nie tylko BSP się liczą). Konflikt w Karabachu był kolejnym konfliktem asymetrycznym więc nic nie wnosi w kwestii naszych planów, a o tym że BSP będą nam zagrażać wiadomo już od dobrych 2 dekad. Potrzebujemy co najmniej 5 dywizji, a będziemy mieć maksymalnie 4 plus możemy liczyć jeszcze na tą amerykańską. 4 dywizje potrzebują działającego sprzętu i wyszkolonych ludzi, a nie 8 baterii Patriot. Potrzebują skutecznego wsparcia z powietrza i nic im tego lepiej nie zapewni niż rozbudowa SP więc krytyka zakupu F35 w tym kontekście kompletnie chybiona. Oczywiście, że wymagać będą jeszcze wiele inwestycji, ale taktycznie wymagane są pewne minimalne ilości WSB do wykonania określonej liczby zadań. F35 mają podnieść skokowo zdolności naszego rozpoznania jak i całego systemu walki powietrznej. Mają ułatwić misje SEAD i DEAD oraz pomóc wywalczyć przewagę w powietrzu w starciu z wrogimi WSB. Póki co nie ma skutecznych systemów zwalczania F35 więc bezdyskusyjnie ta ścieżka jest właściwą. Plany NATO uwzględniają konieczność niszczenia systemów wzbraniających, które są w OK. Bez tego nie będzie pomocy dla krajów bałtyckich. Jeśli krytyka to wypada jednak zrobić to konstruktywnie.

Grigorij
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:51

Czyli mówiąc krótko kupiliśmy kilka sztuk tego owego..... wystarczy na paradę w Warszawie i tyle..........

BUBA
piątek, 1 stycznia 2021, 13:03

Wlasnie a w przypadku W mamy pudrowany zlom ...

Dr House
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:33

Żeby taka idiotyczna polska modernizacja armii była w Rosji to ludzie odpowiedzialni za zakupy wąchali by kwiatuszki od spodu.

Rezerwista '89
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:28

Trzeba mieć świadomość, że zapaść trwała praktycznie od czasu tzw. transformacji. Przez 30 lat jedynie pudrowano to i owo, kupiono nieco nowoczesnych samolotów, wzięto od Niemców czołgi z demobilu i tyle. Z całego ćwierćwiecza 1990-2015 większe zakupy nowego sprzętu i uzbrojenia można policzyć na palcach jednej ręki: Pt-91, PPZR Grom, F-16, KTO Rosomak, PPK Spike, .. coś pominąłem? Ostatnio nieco drgnęło, ale trzeba naprawdę lat, żeby ten czas nadrobić, a za niespełna 1% PKB nie można oczekiwać cudów w jednym roku. Dezindustrializacja kraju też zrobiła swoje, możliwości trzeba teraz mozolnie odtwarzać.

gegroza
niedziela, 3 stycznia 2021, 15:14

Niestety nic nie drgnęło. Lepszy jest tylko PR dla ludzi mało wiedzących

Napoleon
piątek, 1 stycznia 2021, 13:49

No było jeszcze troche dla MW, C295m, Langusta, uzbrojenie dla f16 itd. Ale słusznie kiepsko to wyszło i obrany kierunek się nie sprawdził zbytnio. Trzeba było w latach '90 usiąść i ustalić ile dywizji i brygad, jakie lotnictwo, sprawdzić czy nas na to stać itd. itp. Nie mnożyć typów, bo to był przepis na klęskę. KTO też pierwotnie miał inne założenia. Z tego co pamiętam T72 starczyło by na 12 batalionów, robić wszystkie najpierw do Twardego, a potem Twardy 2. Tak samo należało zmodernizować z 12 batalionów BMP-1 nawet wraz z utratą pływalności. 12 batalionów BMP-1 mogło zostać pływającymi. Mielibyśmy wtedy 12 brygad zmechanizowanych z 1xb Twardy, 1xb BMP-1Mod, 1xb BMP-1 stary. Do tego potrzeba było najważniejszego czyli systemu rezerw i mobilizacji. W batalionach rozwinięte mogły być tylko 3 kompanie na 31 wozach, a pozostałe do rozwinięcia w razie K lub W. A tak mamy dwie wątpliwie mocne brygady Rosomaków, 4 bataliony Leopard 2 i 4 bataliony Twardych. Całe bataliony skadrowane. Kompletnie bez głowy pozostawione jednostki przy samej granicy z FR.

piątek, 1 stycznia 2021, 00:47

Poplątanie z pomieszaniem, czyli?

ppp
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:07

Jak to jest, że inne kraje, mając dużo mniejsze budżety do dyspozycji, kupują dużo więcej i nie mają podobnych dylematów w stylu skąd zabrać, żeby dać. Przykład Grecja - bieda aż piszczy.

re-ppp
piątek, 1 stycznia 2021, 12:50

Na razie piszczy chociaż o jeżdżeniu na LPG nikt tam nie pomyśli bo i tak ich stać na benzynę... Jednak nowe złoża gazu pod dnem Morza Śródziemnego to bezgraniczne żródło kasy i to za tę przyszłą kasę, na kredyt, dokonuje zakupów Grecja.

mobilnyPL
czwartek, 31 grudnia 2020, 06:38

Podsumowuje; kupiłem nowego lapka za 44 koła i płace już teraz, będzie za 10 lat ale zapomniałem że internet u mnie będzie przez następne 15 lat. Trudno. Kupiłem też samochód który będzie za lat 5 płace już teraz a oni mają go zaprojektować ale wiadomo że nie wiadomo jak będzie wyglądał itp. Uważam że chwyciłem roga za byki. Wszyszko dzięki koledze zza oceanu.....

Kisiel
czwartek, 31 grudnia 2020, 02:44

Na początek to do MON powinien wejść NIK i ABW... Niestety jak na razie wszystkie decyzje o modernizacjach WP stanowią cały archipelag wysp nowoczesności, gdyż nawet podjęte zostały decyzje o szczątkowej modernizacji to i tak brak jest w niej ciągłości aby miała ona jakikolwiek sens. Tj. nie nowoczesne lotnictwo bez infrastruktury... czołgi po modernizacji, kraby i raki bez nowoczesnej amunicji... Symboliczne zakupy przeróżnego uzbrojenia bez ciągłości itd.

Autorytet
czwartek, 31 grudnia 2020, 00:12

Paradoks, tyle kasy by pozbyć się bee-ruskiego, a co to Bielik chociażby? Baa, to nasz stary kochany Jak-130 kupiony Włochami i coby tam nie mówili to był i jest Jak-130 bo on ma na pokładzie co rodzima wersja jak i kupiona przez Włochy ma elektronikę dopasowaną do możliwości płatowca i niczym oprócz kodowania się nie różni (ruscy na nim symulują od lat każdy swój samolot, nato swoje i tyle) kółko się, zamyka, jedziemy dalej. F35, z kąt??? Baaa znów źli ruscy sprzedali Turkom S-400 Triumf(który widzi te F-35 jak by on nie próbował się maskować, zrozumieli ze to tylko naciąganie na KASĘ i nic po za tym) i zrezygnowali z modernizacji lotnictwa kolejnym sprzętem żeby nabijać kieszeni lobby wojskowych w USA niby dla przyjaźni brackiej i tp, wiec nagle trzeba było wsadzić te głupie f-35 i Baaa toż to przyjaciel Polska, my wszyscy z wami, wystraszone wcześniej znów ruskimi!! Genialnie! Biznes jakoś się kręci, dzięki ki ci Polsko!!!!!!

As
środa, 30 grudnia 2020, 23:59

Dobrze że kupujemy F35 w ilościach defiladowych. W roku w którym nastąpią pierwsze dostawy tych samolotów cały świat będzie na poziomie F55. Może ze względu na brak obrony przeciwlotniczej to bez znaczenia czy f35 będzie 5 sztuk, czy 55 sztuk. Starczy ich i tak na kilka godzin oporu i ewakuacji elit.

Elka
środa, 30 grudnia 2020, 23:48

Czekać można na tramwaj, a F-35 to będą (jeśli) to za 10 - 12 lat. A trzeba jeszcze przygotować potężną infrastrukturę informatyczną, ludzi, logistykę itd. a w tum temacie cisza.

Gorol
piątek, 1 stycznia 2021, 05:23

Widzę jakieś problemy z liczeniem, 2026 będzie za 5 lat a nie za 10-12 :)

Bujany
środa, 30 grudnia 2020, 23:46

Paradoks, tyle kasy by pozbyć się bee-ruskiego, a co to Bielik chociażby? Baa, to nasz stary kochany Jak-130 kupiony Włochami i coby tam nie mówili to był i jest Jak-130 bo on ma na pokładzie co rodzima wersja jak i kupiona przez Włochy ma elektronikę dopasowaną do możliwości płatowca i niczym oprócz kodowania się nie różni (ruscy na nim symulują od lat każdy swój samolot, nato swoje i tyle) kółko się, zamyka, jedziemy dalej. F35, z kąt??? Baaa znów źli ruscy sprzedali Turkom S-400 Triumf(który widzi te F-35 jak by on nie próbował się maskować, zrozumieli ze to tylko naciąganie na KASĘ i nic po za tym) i zrezygnowali z modernizacji lotnictwa kolejnym sprzętem żeby nabijać kieszeni lobby wojskowych w USA niby dla przyjaźni brackiej i tp, wiec nagle trzeba było wsadzić te głupie f-35 i Baaa toż to przyjaciel Polska, my wszyscy z wami, wystraszone wcześniej znów ruskimi!! Genialnie! Biznes jakoś się kręci, dzięki ki ci Polsko!!!!!!

Bujan
środa, 30 grudnia 2020, 23:43

Paradoks, tyle kasy by pozbyć się bee-ruskiego, a co to Bielik chociażby? Baa, to nasz stary kochany Jak-130 kupiony Włochami i coby tam nie mówili to był i jest Jak-130 bo on ma na pokładzie co rodzima wersja jak i kupiona przez Włochy ma elektronikę dopasowaną do możliwości płatowca i niczym oprócz kodowania się nie różni (ruscy na nim symulują od lat każdy swój samolot, nato swoje i tyle) kółko się, zamyka, jedziemy dalej. F35, z kąt??? Baaa znów źli ruscy sprzedali Turkom S-400 Triumf(który widzi te F-35 jak by on nie próbował się maskować, zrozumieli ze to tylko naciąganie na KASĘ i nic po za tym) i zrezygnowali z modernizacji lotnictwa kolejnym sprzętem żeby nabijać kieszeni lobby wojskowych w USA niby dla przyjaźni brackiej i tp, wiec nagle trzeba było wsadzić te głupie f-35 i Baaa toż to przyjaciel Polska, my wszyscy z wami, wystraszone wcześniej znów ruskimi!! Genialnie! Biznes jakoś się kręci, dzięki ki ci Polsko!!!!!!

Wojciech
środa, 30 grudnia 2020, 23:42

Co do obrony p-lot widać zasadniczą zależność. To co produkujemy sami jest nowoczesne i jest tego trochę a może bez problemu być więcej. Tam gdzie dostawy powierzyliśmy innym jest wielkie NIC.

Extern
piątek, 1 stycznia 2021, 21:30

Dokładnie, widać że tylko na krajową broń w sumie można realnie liczyć. Co ciekawe dosyć analogicznie było w 39tym. Poszły zamówienia za granicę i na samoloty i na czołgi, ale jak przyszło walczyć za kraj, to się okazało że tylko broń wytworzona w kraju jest i jest jej na tyle dużo że ma to jakieś znaczenie taktyczne.

Bujan
środa, 30 grudnia 2020, 23:41

Paradoks, tyle kasy by pozbyć się bee-ruskiego, a co to Bielik chociażby? Baa, to nasz stary kochany Jak-130 kupiony Włochami i coby tam nie mówili to był i jest Jak-130 bo on ma na pokładzie co rodzima wersja jak i kupiona przez Włochy ma elektronikę dopasowaną do możliwości płatowca i niczym oprócz kodowania się nie różni (ruscy na nim symulują od lat każdy swój samolot, nato swoje i tyle) kółko się, zamyka, jedziemy dalej. F35, z kąt??? Baaa znów źli ruscy sprzedali Turkom S-400 Triumf(który widzi te F-35 jak by on nie próbował się maskować, zrozumieli ze to tylko naciąganie na KASĘ i nic po za tym) i zrezygnowali z modernizacji lotnictwa kolejnym sprzętem żeby nabijać kieszeni lobby wojskowych w USA niby dla przyjaźni brackiej i tp, wiec nagle trzeba było wsadzić te głupie f-35 i Baaa toż to przyjaciel Polska, my wszyscy z wami, wystraszone wcześniej znów ruskimi!! Genialnie! Biznes jakoś się kręci, dzięki ki ci Polsko!!!!!!

Mario
środa, 30 grudnia 2020, 23:34

Po 1 - system swiadomosci sytuacyjnej , rozpoznania I zarzadzania polem walking Po 2 Artyleria lufowa ,rakietowa dalekiego zasiegu (300km) w duzer ilosci Po 3 ukompletowanie istniejacych jednostek, nasycenie bronia ppanc ,plot i dronami udezyniowymi F35,patrioty to drogie nieprzydatne zabawki ,pierwsze w razie W zistana wycofane do niemiec drugie szybko die wystrzelaja z tech kilkudziesieciu rakiet

R2
środa, 30 grudnia 2020, 22:32

Z tymi śmiglakami to coś nie tak... Caracali miało być ostatecznie 50, a teza, że miały zastąpić Mi-2 jest co najmniej dyskusyjna...pomijam tu kwestię ceny za te śmigłowce

Stefan
czwartek, 31 grudnia 2020, 12:33

A gdzie znalazłeś tezę, że Caracale miały zastąpić Mi2. Caracale miały zastąpić śmigłowce Mi 8/17/14. Następca Mi2 i części Sokołów to oddzielny program na 32 śmigłowce (chociaż samych Mi 2 jest ok. 50 szt.) To raczej program na AW 169/H 145. Chociaż próbują nam upchnąć śmigłowce klasy BH/AW139 co za tym idzie za większa kasę.

Davien
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:04

A niby kiedy Caracale miały zastepować Mi-2???? Miały zastapić Mi-8/14 , Mi-2 ma zastapić maszyna z programu Perkoz.

mc.
środa, 30 grudnia 2020, 23:27

Miały zastąpić Mi-8, ale to niemożliwe bo Mi-8 to dużo większe i praktyczniejsze maszyny. A sam sposób kalkulowania ceny, czyli 60% koszt maszyn, 40 % zapas części był "mocno dyskusyjny" - a co by było gdyby producent poinformował, że takiej części już nie ma i trzeba wymienić cały element (np. przekładnię) na inną której umowa nie obejmuje ? A co w przypadku zużycia części - czy "stała cena" też to obejmowała ?

Luke
środa, 30 grudnia 2020, 22:15

Mysle ze dzisiejsza partia zadzacych jak i poprzednia niedbo o wojsko, naprawde myslalem ze zrobja rewelacie od 2016 a tu kiszka!

Sternik
środa, 30 grudnia 2020, 23:44

Uczciwie mówiąc dbają bardziej. Ale mogli by jeszcze bardziej i z korzyścią dla przemysłu Tylko im nie zależy na polskim przemyśle a na amerykańskim przemyśle farmaceutycznym.

Przem132
środa, 30 grudnia 2020, 22:05

ja bym się zajmował modernizacją mig-29 niż f-16 dlatego że mig-29 są lepsze od f-16 i ładniejsze a po za tym mig-29 potrzebują modernizacji i naprawy wycofywanie mi-8 i mi-2 to też duży błąd ponieważ te helikoptery są nadal dosyć dobrymi maszynami wycofywanie newy czy osy lub wegi to też wielki błąd ponieważ te systemy są już wiekowe ale nadal się sprawdzają i są używane przez wiele armi na świecie zakup f-35 to też był błąd bo można było kupic jakieś su-27 su-35 byly by tańsze i są na takim samym poziomie jak f-35 kupowanie sprzętu amerykańskiego to też wielki błąd trzeba stworzyć coś swojego a nie ciągle się opierać na sprzęcie za oceanu a ten sprzęt wcale też dobry nie jest a najśmieszniejszą rzeczą jaką jest to kupienie fordów rangerów i to bez wersji wojskowej to jest śmieszne nie lepiej kupić jakieś uazy nowe albo mercedesy tylko co tu zrobić jak nasz rząd jest proamerykański i uważają że sprzęt za oceanu jest najlepszy a wcale tak nie jest gdzie modernizacja goździka też mu się należy gdzie modernizacja mig-29 gdzie modernizacja t72 a nie tylko modywikacjia gdzie modernizacja mi-24,mi-14,mi-8 gdzie modernizacja orp orzeł to jest chyba jedyny okręt podwodny w MW co może się zanurzyć MW to dramat powinni kupić jakieś okręty radzieckie nowsze gdzie modernizacja bmp-1 co od dawna powinna być Bwp borsuk to gówno takie same jak f-35 msbs grot też do niczego się nie nadaje wolę kałacha albo beryla czego na krabie nie ma dział 152 mm tylko 155 jak 152 są lepsze od 155 i tańsze w użyciu dlaczego ciągle są tworzone uzbrojenie na standart nato jak wcale to nie musi być robione podsumuwując to co robi mon to dramat i katastrofa

GB
czwartek, 31 grudnia 2020, 15:47

MiG-29 to na wojnach tylko cel dla F-16. A rosyjskiego syfu nie ma co kupować i modernizować.

Stefan
czwartek, 31 grudnia 2020, 12:36

A gdzie będziesz kupował silniki i części do MiG-a 29, skoro Rosja jest naszym podstawowym przeciwnikiem jeżeli chodzi o konflikt. Do tego od lat do naszej wersji MiG-a nie są produkowane silniki. Nie bez powodu od lat kupujemy używane do remontu lub po remoncie. Co kilka lat masz postepowanie na 2-3 używane silniki.

Bujan
środa, 30 grudnia 2020, 23:42

Tak jest.

Democracy Now
środa, 30 grudnia 2020, 21:39

Nie mamy systemu NASAMS aby bazy czy to F-16 czy F-35 mogły chociaż w jakikolwiek sposób chronić. Poza tym maszyny powinny być rozproszone po różnych bazach aby utrudniać potencjalny atak i tyle w temacie

ppp
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:04

Dlatego powinniśmy rozważyć wersję B, zamiast A w przypadku F35. Można by wtedy korzystać z przygodnych lotnisk, DOLi etc.

OPL
środa, 30 grudnia 2020, 21:19

Miniony rok pokazuje dobitnie, możemy przeznaczać nawet 3-4 % PKB na obronność ale w dalszym ciągu nie potrafimy tych pieniędzy sensownie wydać. Priorytetem powinna być obrona przeciwlotnicza, której raczej nie doczekamy się także w roku 2021...

Pawlak
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:30

Priorytetem powinno być rozwinięcie własnego przemysłu.

wigr
środa, 30 grudnia 2020, 21:04

Czekają na jakis F35, bedzie tak samo, jak z F16, tez czekali, aż sie doczekali kupy złomu.

Bob
czwartek, 31 grudnia 2020, 01:53

Co jest zlomem? F-16? Chyba musisz się leczyć mając takie poglądy.

Buba
środa, 30 grudnia 2020, 20:35

Padła komenda ,,naprzód w świetlaną przyszłość", po czym wszyscy zrobili zwrot o 180 stopniu i w nogi :)

Patriota
środa, 30 grudnia 2020, 19:59

Tyłu znawców a był jakiś w ARmi ale nie na pokazie?

Sternik
środa, 30 grudnia 2020, 23:46

Czy odbycie iluś musztr i szkoleń z obsługi broni poszerza horyzonty? Nie sądzę.

SAS
środa, 30 grudnia 2020, 19:23

To jak gra w szachy. Do zwycięstwa potrzebna jest strategia, piony, poszczególne figury. Piony mamy jak każdy, kupiliśmy hetmana, tymczasem nie mamy wież, nie mamy gońców, nie mamy skoczków. Ile warte są te F35 i F16 bez warstwowej obrony przeciwlotniczej, bez obrony elektronicznej, bez strategii i planów odpowiedzi? Co jeśli atak przyszedłby z zaskoczenia np. za miesiąc, za rok, za piec lat?

Pawlak
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:45

Myślisz jak strateg nie jak lobbysta.

K
środa, 30 grudnia 2020, 19:08

Ludziska, przestańcie stękać i ujadać, dzisiaj ogólnodostępna wiedza nie kosztuje, przed II WŚ Polska przez całe lata wydawała na armię w porównaniu do obecnych nakładów ogromne sumy (ponad 30% budżetu) a i tak była zacofana a w dzisiejszych czasach co można zdziałać za ponad 2%, a może inaczej odkładając z pensji 2,5% co miesiąc na nowy samochód ile to czasu zajmie Kowalskiemu zarabiającemu średnią krajową.

Stary Grzyb
środa, 30 grudnia 2020, 19:06

Bardzo ciekawy byłby pogłębiony, analityczny (z ukazaniem przyczyn, stanu, i wniosków) artykuł porównujący potencjał obronny Polski i Grecji. W największym skrócie - Grecja ma 3,5 raza mniej ludności, 2,5 raza mniejszy PKB, i 3 razy mniejszy budżet wojskowy (czyli baza wyjściowa mniej więcej 3 razy słabsza, niż w Polsce), a powiedzieć, że grecka armia siłą bojową przewyższa armię polską 3-krotnie byłoby raczej niedoszacowaniem możliwości armii greckiej, w podobnym stopniu grecki przemysł zbrojeniowy przewyższa polski. Mówiąc w uproszczeniu - gdybyśmy wykazywali połowę greckiej sprawności, to powinniśmy mieć armię 5 razy silniejszą, niż mamy. Na marginesie - chociaż w Grecji obowiązuje pobór, to zasadniczą większość tamtejszej armii stanowią zawodowcy, opłacani zdecydowanie lepiej, niż w Polsce, a greccy emerytowani żołnierze zawodowi mają emerytury wyższe, niż polscy emerytowani żołnierze zawodowi. Naprawdę z zainteresowaniem przeczytałbym kompleksową analizę tego zjawiska.

GB
czwartek, 31 grudnia 2020, 15:50

Można też dodać że Grecja zbankrutowała i gdyby nie pomoc (pożyczki, kredyty) Europy to do dziś by się nie podniosła. Ale następne pokolenia zapłacą za tą pomoc. Co ci po takich samolotach bojowych które nie będą miały paliwa?

Napoleon
czwartek, 31 grudnia 2020, 11:24

Prawda. Mamy nieefektywny system zakupowy. Ciężko porównać tak wprost. Stan obecny naszej i greckiej armii to efekt szeregu decyzji w przeciągu ostatnich 30-40 lat. Pobór jest ważny, ale ważne było też utrzymywanie przerośniętych struktur w latach '90. Zamiast takiej ilości KTO i Leopardów trzeba było się skupić na modernizacji BMP-1 i czołgów do standardu "Twardy2". Nie bawić się w ciuciubabkę z likwidowanie i wznawianie dywizji. Następnie lotnictwo, gdzie zakup ekstrymalnie drogich F16 w tamtych latach nie był zasadny, bo budżet był zbyt mały. Trzeba było wtedy brać używki z pustyni i wchodzić jako partner w F35. Na koniec kwestia tego co się działo w MarWoju i ich decyzje modernizacyjne plus chimeryczny MON. Nie szkodziło by częściowy pobór zostawić lub łączony ZSW i WOT do wyboru. Największym minusem jest to co dzieje się z Leopard 2PL i nie wygląda to dobrze :(

Edmund
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:53

Gratuluję Ci pomysłu. To bardzo celna uwaga, która powiedziałaby wiele na temat poziomu profesjonalizmu zarządzania siłami zbrojnymi oraz efektywnością wydawania publicznych środków, a także realnych celów.

Pawlak
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:46

Jeszcze źle Polskim wojskowym? Może to oni są odpowiedzialni za taki stan Polski?

Kann
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:28

Ciekawy pomysł, mam nadzieję, że ktoś się tego podejmie.

Trochę młodszy z węglowodanem sodu - odgrzybia aż miło
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:08

Jakbyś nie zauważył, to Grecja jest w NATO od początku jego istnienia. Nie kupowali sowieckiego złomu, przepłacając za "małpie wersje" eksportowe, płacąc tzw rublem transferowym- wymienianym do dolara 1:1. Grecy brali najlepsze na co było ich stać - od Francuzów, Amerykanów, Niemców, czy nawet niektórych broni od sowietów. Od USA też dostali nieco bezzwrotnych pożyczek na zakup sprzętu w ramach USFMF. Nikt im nie narzucał odgórnie co mają produkować w kraju, a warto wiedzieć, że u nas rozpoczęcie produkcji TS11 Iskra było ryzykownym krokiem, wbrew woli Moskwy, która do tego typu produkcji wyznaczyła Czechów. Wreszcie nie mieli Balcerowicza, który zasłynął powiedzeniem, że zakład przemysłowy jest tyle warty, ile ktoś za niego chce zapłacić i w ten sposób wygasił 80% polskiej produkcji przemysłowej. Nie mieli polityków, którzy mając nieźle rozwinięty i czekający na zamówienia z wojska przemysł w kraju, postawili na niemieckie "dary". Chociaż historia z greckimi politykami, którzy poszli siedzieć za kontrakt na niemieckie OP, mówi wiele o metodach naszych sąsiadów w kwestii wywierania nacisku na decyzje polityczne. Wreszcie, mają bardzo agresywnego sąsiada, który po cwaniacku wykorzystuje każdą słabość i kontestuje ich suwerenność nad greckimi wodami i wyspami. Nie mogą sobie więc na tą słabość pozwolić. Zatem cały czas modernizują armię, nie dopuszczając aż do takiej zapaści jaka powstała u nas, kiedy przez bez mała 30 lat nie zrobiono niemal nic. Niestety, tzw transformacja szła przez ćwierć wieku w stronę dezindustrializacji, zrobienia z nas rolniczo-usługowego rezerwuaru taniej siły roboczej i kraju niskich technologii. Nikt nie protestował, kiedy zamykano produkujące czołgowe silniki WSK Wola. Że były przestarzałe? Normalne kraje nie zamykają takich zakładów, tylko kupują licencję na nowsze technologie, jeśli nie umieją ich opracować u siebie. Fabryka to nie bieżąca produkcja, bo tą bardzo szybko można przestawić, tylko wykwalifikowani ludzie, przekazujący sobie z pokolenia na pokolenie wiedzę na temat niuansów procesu produkcji, infrastruktura - hale, suwnice, warsztaty, sieć energetyczna, transportowa i wiele innych rzeczy. Zburzyć łatwo, lecz aby zbudować nowe - potrzeba miliardów. Piszę to jako stary inżynier, który zaczynał jako 19- letni technik w Hucie Lenina w Krakowie. Wszyscy przymknęli oko na cyrki pewnego polityka, w wyniku których zamknięto jeden z niewielu w świecie zakładów silników okrętowych w Poznaniu. Jeden wichrzyciel, którego nawet na liberalnym zachodzie usunięto by siłą z zakładu - wiem o czym piszę, bo spędziłem ponad dekadę poza krajem, doprowadził do upadku fabrykę traktorów z tradycjami od lat trzydziestych, która nie potrzebowała wtedy niczego więcej, jak tylko ustabilizowania finansów i zastrzyku nowych technologii. W Grecji nikt aż tak własnego kraju nie sabotował, więc sam widzisz, jaka dziś jest różnica. Jeśli dotąd nie zrozumiałeś jej przyczyn, bardzo mi przykro.

laik, zupełny laik
środa, 30 grudnia 2020, 18:55

Autor nie zająknął sięo programie "lojalny skrzydłowy" do którego mieliśmy dołączyć w ramach offsetu za zakup F-35. Jeśli kupimy np. Kratosa Valkyrie to może nie będzie potrzeby kupować następców Mig-29 i Su-22, bo ta platforma będzie w stanie zastapić te maszyny ( a ma podobno stratować z wyrzutni, a nie z lotnisk, co dla malkontentów przypominających, że lotniska zostaną przecież ostrzelane, ma niebagatelne znaczenie ). Część byłych pilotów zajmowała by się walkami myśliwskimi w warunkach wysokiej manewrowości maszyn, a część wykorzystaniem ich do niszczenia radarów, wyrzutni plot/prkt/rkt itd. To by tłumaczyło nie dokupowanie F-16 i brak modernizacji maszyn poradzieckich.

Stefan
czwartek, 31 grudnia 2020, 13:07

Bo nie ma o czym pisać. LM przegrało konkurs w USA z Boeinigiem. Jeżeli dalej chcesz dalej kupować sprzęt w USA to taniej będzie kupować to samo co Amerykanie. Jeżeli chcesz kupować od LM, to może się okazać, że będziesz jedynym nabywcą tego produktu. Dwa LM chce nas naciągnąć na sponsoring programu. Trzy ich projekt dotyczy BSL do rozpoznania, nie przewiduje wersji uzbrojonej. Chyba, że taką sobie zażyczymy i wyłożymy kasę. Projekt był mydleniem oczy dla Polaków, przy zakupie F35 bez offsetu i inwestycji w polski przemysł.

XX
środa, 30 grudnia 2020, 18:53

Czas najwyzszy oslodzic te zywcem wziete raczej z horroru wiadomosci i opublikowac nazwiska tychze dycydentow zwiazanych z demilitaryzacja RP. Od polowy lat ‘80 do dnia dzisiejszego. Rozumiem ze reprezentuja oni plany naszego sojusznika zza Odry i zaplanowana Nowa wojna jest juz “za rogiem” To sa nasze pieniadze i chcemy wiedziec komu placimy. Wiemy juz za co.

YY
środa, 30 grudnia 2020, 20:33

Te nazwiska każdy zna. Idąc od góry Prezydent Duda, Minister Błaszczak, dalej należy wymienić wszystkich starych i nowo mianowanych generałów Wojska Polskiego.

lolo
środa, 30 grudnia 2020, 19:25

Tak jest. Opisywać i publikować dokonania kolejnych ministrów, jenerałów itd.

OptymistaPl
środa, 30 grudnia 2020, 18:37

F35 to SUPER ZAKUP, jednak wydaję mi się, iż powinien to być ostatni zakup załogowych WSB .... nadchodzi era bezzałogowców i zgadzam się z autorem- MUSIMY je rozwijać i coraz szerzej wprowadzać w WP bo to przyszłość!!! Nie zgadzam się jednak z priorytetowym zakupem samolotów transportowych, czy śmigłowców w dużej liczbie- czas ekspedycyjnego wojska już na szczęście skończył się- trzeba przygotować WP do obrony. Wątpliwości mam również co do Kruka w większej liczbie ... w dużej części ich zadania mogą wykonywać tańsze bezzałogowce. Zgodzę się również z tym, iż trzeba ruszyć NAREW!!!

Paweł
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:10

Bezsensowny, koszmarnie drogi zakup. Trzeba było wpakować pieniądze w poważną plotkę, Narew, Sona, darować sobie Patrioty. Do tego ogromne nasycenie ppanc, WRe i zwiad w każdej formie, od mini dronów po małe satelity. Do tego poważnie podejść do artylerii rakietowej, zasięg do 300km oraz Borsuka i opancerzonych 4x4.

czwartek, 31 grudnia 2020, 06:39

Narew na wczoraj....w obecnej sytuacji zakup F-35 to bzdura

MON
środa, 30 grudnia 2020, 18:24

Trzeba w POLSCE celebrytom podnieść PODATKI będzie więcej kasy na MODERNIZACIE ARMI zaniedbania z dziesiątek lat a defence 24 chce szybko i konkretnie tylko za co. i tak Armia zwiększa wydatki ale niektórym to się nie PODOBA i krytykują HIPOKRYZJA ..

Zecik
środa, 30 grudnia 2020, 20:30

Chciałbyś zabrać Zenkowi ? :-) A może lepiej wyłapywać tych co ich nie płacą. Chrzanisz komunistyczne frazesy typu "zabrać kułakowi". Bo to najłatwiej zrobić. Jakby wszyscy płacili nawet takie same procentowo podatki ale rzeczywiście wszyscy to okazało by się, że budżet nie jest taki słaby. Może trzeba uświadomić społeczeństwo, że patriotyzm to uczciwe płacenie podatków a nie bicie po gębach innych ludzi za ich wygląd.

Greedo
czwartek, 31 grudnia 2020, 13:11

I za taką uczciwość rzecznika Mon zamknięto... Program Narew to priorytet. Wszyscy wiedzą,że powinien być autonomiczny od jakichkolwiek sojuszników i pewnie za tę autonomię jest blokowany. brytyjskie rakiety Camm to dobry efektor dla wojsk lądowych i dla marynarki . Wystarczy podjąć konkretną i negocjować kontrakt na produkcję w Polsce. Wydajemy miliardy na artylerię i lotnictwo a ten sprzęt nie ma parasola przed uderzeniem dwudziestu, trzydziestu maszyn. f-16 to dobra maszyna ale nie wypełni zadań: f-15, f18 SH, czy Eurofighter. Bitwa powietrzna bez wsparcia licznej oraz silnej Narwi skończy się masakrą naszego lotnictwa. Place podatki po to by je mądrze wydawano.

Pawlak
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:48

Piszesz o 45 procentowym opodatkowaniu klasy średniej?

lol
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:20

Jak chcesz kogos uswiadamiac w kwestii placenia podatkow to wlasnie tych "kulakow" przedsiebiorcow, ktorzy zmiast uczciwie placic stosuja "optymalizacje podatkowa" i jeszcze na bezczela placza jacy to oni nie biedni i ucisnieni. Zwykli ludzie paca co do joty to co powinni bo zwyczjanie nie maja innego wyjscia. Aha i prosze nie serwowac mi nzdur jakie to straszne niby obciazenia podatkowe nie spadaja na przedsiwbiorcow, te ohydne zusy i podatki od pensji pracowniczych... Te ZUSy i podatki od pensji pracownieczych to nie jest kasa pracodawcow tylko pracowniekow czego nikt przyznac nie chce. Jako pracownik mam wynagrodzenie brutto i od tego place podatek i ZUS, a pracodawca jest jedynie posrednikiem przekazujacym w moim imieniu ta kase do skarbu panstwa.

MON
środa, 30 grudnia 2020, 18:24

Trzeba w POLSCE celebrytom podnieść PODATKI będzie więcej kasy na MODERNIZACIE ARMI zaniedbania z dziesiątek lat a defence 24 chce szybko i konkretnie tylko za co. i tak Armia zwiększa wydatki ale niektórym to się nie PODOBA i krytykują HIPOKRYZJA ..

Sum
środa, 30 grudnia 2020, 18:07

Gdyby przebudować nasze F16 do wersji V i dokupić jeszcze 48 tych samolotów yto wraz z F35 wyglądało by to już nieźle. Niestety nic się o tym nie mówi i 32 sztuki F35 nie będzie miało czym sterować.

lol
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:26

Aha i jakby rzeczywiscie ci "zli ruscy w walonkach" zechcieli nas zaatakowac i uzyli by nawet starszych SCUDow, nawet nie Iskanderow (swoja droga skad oni maja ten sprzet przeciez tylko wodke onuce i walonki produkuja:>)?, to nawet 500 f-16 nic by nie dalo by nawet nie zdazyly by wystartowac prz naszej rachitycznej czy moze lepiej powiedziec nie istniejacej obronia plot krotkiego zasiegu i wyzej. O srodkach odpowiednio szybkiego wykrycia startu i namierzeniu takich ociskow jak SCUD czy Iskander nie wspominajac, choc tu akurat jest nieco lepiej... Budowe mozliwosci sil zbrojnych nalezy zaczac od zdolnosci defensywnych, a nie ofensywnych zas u nas jak zwykle zabrano sie do tego od zadka strony...

dddd
środa, 30 grudnia 2020, 17:53

ja tam sie ciesze ze kupilismy nowe i nowoczesne mysliwce. ale widac naekan nie ma konca. bo przeciez mozna bylo robic dalej analizy do uzywanych ale dwa razy wiecej ! xD

Olo
środa, 30 grudnia 2020, 18:33

Zamiast tak bezrozumnie się cieszyć zastanowilbys się nad szczegółami kontraktu i jego kosztami. Nie dociera to do lba?. Zakup tego samolotu bez uzbrojenia bez jakiegokolwiek centrum danych z jego seniorów to głupota. Jak widać ten propagandowy zakup działa na suwerena.

scary movie
środa, 30 grudnia 2020, 17:33

Aż mnie korci, by się silić na podobną analizę, jak Red. Sabaka o stanie lotnictwa II Rzeszy na dzień 1.09.1939: Od 1 września bieżącego roku, nasz rząd i naród prowadzi heroiczną walkę w odpowiedzi na napaść wojska polskiego poprzedzoną zbrodniczym atakiem na naszą radiostację w Gleiwitz. Wrogie działanie zastało nasze siły zbrojne niedostosowane do współczesnego pola walki. Biorąc pod uwagę, że sojusznikami zbrodniczej Polski są Francja i Anglia mamy do czynienia z miażdżąca przewaga wroga zwłaszcza w lotnictwie. Na moment wybuchu nieoczekiwanej i niechcianej przez Kanclerza wojny, Luftwaffe dysponuje zaledwie 200 myśliwcami bf 109, część z nich znajduje się w trakcie przeglądów i nie nadaje się do walki, wreszcie jest w pierwszej wersji produkcyjnej- choć i tak, kilkanaście z nich w wersji E może uchodzić za wyspę nowoczesności w naszym lotnictwie. Odrobinę lepiej kształtuje się kwestia myśliwców dwumotorowych, których jest prawie 400. Niestety angażują one więcej personelu latającego przy niewystarczających osiągach technicznych. Gorzej jeszcze prezentuje się kwestia tzw. lotnictwa frontowego- wyprodukowano aż 324 samoloty Junkers Ju-87, będące na chwilę obecną maszynami eksperymentalnymi i mającymi bardzo niskie walory techniczne- wystarczy wspomnieć, że ich zasięg to zaledwie 596 kilometrów przy ładowności tylko 450 kg bomb. Gorzej jeszcze prezentuje się sytuacja lotnictwa floty, w którym dość nowoczesne samoloty HE115 występują w ilości zaledwie 8 sztuk, co oznacza 7% nasycenie nowoczesnymi maszynami tym rodzaju wojska. I tak dalej, i tym podobnie.... A może, warto pomyśleć, JAK do końca wykorzystać platformę F35, bo patrząc na skowyt naszych znakomitych forumowych przyjaciół zza Buga, to chyba mamy istotną szansę wysoko podnieść koszty ewentualnego "marszu wyzwoleńczego"???

gnago
niedziela, 3 stycznia 2021, 15:47

Tylko wpięte w jankeski system osiągają swoją pełną efektywność bojową. Bez nich do F35 mamy tylko bomby klasyczne i to co wykradną od F 16

Olo
środa, 30 grudnia 2020, 18:36

Daruj sobie te historyczne odloty. Mamy XXI wiek. Sprzęt ma inne możliwości i inne są jego ceny. Teraz nie wystarczy natluc 5000 samolotów z drewna i się cieszyć z ilości. To już nie te czasy. Teraz kupuje się cały system. My z tej całości kupiliśmy jedną część. Bez uzbrojenia. Dno dna.

Muminek
środa, 30 grudnia 2020, 20:38

Ale jak to pięknie wygląda na defiladzie... albo jak polityk sfotografuje się na jego tle w okresie wyborczym ... chyba tylko o to chodzi.

scary movie
środa, 30 grudnia 2020, 20:03

Drogi Olo, otóż o tym pisałem- sprzęt ma inne możliwości. Być może wystarczy 32-48 samolotów, by w tej części Europy nikt nie był w stanie wyprowadzić natarcia, które będzie akceptowalne w rozumieniu koszt/efekt/czas. Co więcej, ten samolot to właśnie SYSTEM, a nie kolejny MIG29/Su27 i ich klony, które nie wprowadzają żadnej wartości dodanej po za ilością. Co ciekawe, ten F35 nie ma wyłącznie dedykowanego uzbrojenia pod siebie. Tak więc MAMY i co najstraszliwsze mieć będziemy coraz więcej tego uzbrojenia do momentu wejścia do służby F35. Poczytaj sobie, jak wygląda kwestia zakupów do F16 a zwłaszcza w aspekcie upgradu softwaru i zwiększenia możliwości tej platformy po zakupie JASSM-ER. No, ale oczywiście zawsze można się pocieszać, że jak już do Polski te F35 dotrą, to wszystko co będą miały to po 12 pocisków do działka.

gnago
niedziela, 3 stycznia 2021, 15:48

W amerykańskiej armii w naszej to na dziś tylko element tego systemu. W dodatku najtańszy

Artur
środa, 30 grudnia 2020, 18:18

Samoloty są policzalne. Więc piszemy o nich nie w kategoriach ilości a liczb.

Monkey
środa, 30 grudnia 2020, 17:21

Nawet F35 bym się zbyt nie chwalił. Samoloty drogie, ilość niewielka, a korzyść większa dla sojuszników niż dla Polski. Wisła? Amerykanie chcą opchnąć sprzęt bez prawie żadnych korzyści dla polskiego przemysłu. O reszcie programów ciężko się wypowiadać, bo co można powiedzieć o czymś co ciągnie się jak telenowela albo istnieje tylko na poziomie pobożnych życzeń.

GB
czwartek, 31 grudnia 2020, 15:55

No taka Rosja około 2026-2028 będzie miała zaledwie 76 nowych samolotów Su-57. A ma olbrzymi obszar do obrony. Popatrz w tym kontekście na polskie 32 F-35.

Monkey
czwartek, 31 grudnia 2020, 19:34

@GB: Porównując tylko ilość maszyn 5 generacji masz rację. Tyle, że oni mają także bardzo dużo maszyn 4 generacji, systemów OPL, wywiad satelitarny... Ile z tego wszystkiego my też posiadamy? Rosyjskie Suchoje są unowocześniane, a nasze F16 nie bardzo. O systemach OPL nawet nie ma co wspominać. Poza tym z Rosją nigdy nie wiadomo. Dziś mówią to, jutro zrobią co innego. Kontekst jest znacznie szerszy niż ten, o którym napisałeś.

Greg
środa, 30 grudnia 2020, 17:00

Nic. Po prostu dziesiątki mld znowu rozpłyną się gdzieś tam...hen.

Kazik :)
środa, 30 grudnia 2020, 16:57

Zapytam kiedy zakup lotnictwa pierwszego/dolnego piętra (pułap 0-7000 m) wymiatającego wszystkie latadełka sterowane z ziemi i zdolnego ugodzić w wojska lądowe - co najmniej 50 szt. - 13 lipca 2020 r. oblatano prototyp samolotu szkolno-bojowego M-346LFFA (Light Fighter Family of Aircraft). Warstwowość parasola/obrony opl (samoloty F-35+F-16, M-346LFFA, śmigłowce myśliwsko-szturmowe typu PZL SW-4 - cytat-Wikipedia-"Po przejęciu w roku 2010 PZL Świdnik przez firmę AgustaWestland rozpoczęto prace nad budową bezzałogowej wersji SW-4. Demonstrator zaprezentowano po raz pierwszy na MSPO 2013. Wariant bezzałogowy został oznaczony jako SW-4 RUAS/OPH i wyposażony w układ zdalnego sterowania, dzięki czemu śmigłowiec może zostać wykorzystany do monitoringu środowiskowego, badania terenu skażonego i oceny skutków klęsk żywiołowych. Ponadto układ automatyczny może zostać całkowicie odłączony od układu sterowania maszyną i pilotowany przez pilota." lub myśliwsko-szturmowe jak MBB Bölkow Bo 105, opl rakiety/baterie Patriot+rakiety średniego i bardzo krótkiego zasięgu+artyleria lufowa 35mm-23mm). Rozmarzyłem się!!! A i tak będzie drętwo!!!!! :) W nadchodzącym Roku 2021 wszystkim komentatorom D24 Życzę przede wszystkim zdrowia, spełnienia najskrytszych marzeń osobistych, braku tematów do komentowania. Natomiast redakcji D24 do pisania tematów o nowoczesnej i tylko nowoczesnej WP, silnej zdrowej na bojowo nie na covidowo!!!!!! Pozdro Kazik ze Wschodu Wisły!!! :)

strateg
środa, 30 grudnia 2020, 16:45

F35 w kraju w którym chorzy na noc w szpitalu zostają bez opieki bo nie ma komu pracować za tak małe wynagrodzenia, w kraju gdzie policyjne radiowozy mają po 20 lat i po 300 tys km i limity kilometrów z uwagi na koszty paliwa, gdzie pensje w Policji są tak marne że nikt nie chce w niej pracować i trzeba ciągle obniżać kryteria kwalifikacyjne, w kraju gdzie 90% szkół ma więcej niż 30 lat - ale PAN kazał to trzeba było ratować koncern LM - dno i wodorosty. Jak tak dalej będzie to za kilka lat nie będzie chętnych do obrony kraju jak na Ukrainie gdzie młodzi patrioci bronią Ukrainy w internecie w Polsce po godzinach w Macu. Bez poprawy jakości życia poprzez poprawę jakości ochrony zdrowia, edukacji, bezpieczeństwa na drogach i jakości pracy i płacy żadna nawet najlepsza armia niczego nie obroni. Tylko że zmiany w ochronie zdrowia, czy edukacji kosztują naprawdę duże pieniądze i WYMAGAJĄ PRAWIDZWYCH UMIEJĘTNOŚCI ZARZĄDZANIA, PLANOWANIA I ORGANIZACJI - a kupno F35 za pieniądze podatników wymaga jedynie złożenia podpisu i przelania raty - tak jak kupno samochodu - tutaj nic nie trzeba umieć - ale ile fleszy, wizyt, lotów do USA, wywiadów, wystąpień w TV - i to się naprawdę liczy - zwykła propaganda.

GB
środa, 30 grudnia 2020, 22:25

Opisujesz Rosję, a przecież tej nikt nie sprzeda F-35.

45tg
środa, 30 grudnia 2020, 21:07

20 lat i 300k km, to nie taki duzy przebieg jak na wiek auta

Fox
środa, 30 grudnia 2020, 21:04

Święta prawda.

Katar rządzi
środa, 30 grudnia 2020, 19:36

Panie STRATEG, limity to miała policja. W 2020 zastąpiła ją bojówka, organizacja przestepcza- która ma gdzieś prawo. Za to limity na paliwo się skończyło. Jak trzeba jechać bo ktoś idzie bez maski. To gaz do dechy, ciul ze spalaniem

dalej patrzący
środa, 30 grudnia 2020, 16:33

Może się jeszcze okazać, że po depisyzacji cały program F-35 pójdzie do kosza na rzecz Eurofightera lub modernizacji MiG-29.

Dalej patrzący
sobota, 2 stycznia 2021, 23:34

Jak widzę - mam podszytego klona. Ciężko odkręcić zakup F-35A. Modernizacja MiG-29 - szanse rzędu 10% max. Oczywiście po "modernizacji" T-72 z magazynów i to możliwe - ale akurat lotnictwo wydaje się najbardziej konsekwentne w pozyskiwaniu nowego sprzętu. Resursy, brak silników i części - też robią swoje. Eurofighter - szanse max 5%. W razie załamania budżetu - raczej modernizacja F-16 do Vipera i obcięcie zamówienia na F-35A o ca 50-70%.

czwartek, 31 grudnia 2020, 00:10

może od razu migi 15 z muzeów powyciągać? Logika godna strażnika rewolucji...

Kleks
środa, 30 grudnia 2020, 16:30

Autor jeszcze jeden problem ma Polska brak lotniskowców a podobno miały być i to wczoraj , to jest dramat

Zaq
środa, 30 grudnia 2020, 16:27

Słowem aby wymusić na MON zakupy nowego uzbrojenia potrzebne są katastrofy jak w przypadku MiG ów 29 .

Gnom
środa, 30 grudnia 2020, 18:50

Wystarczy zapewnienie ogromnej kasy, naprawdę ogromnej, bo rzędu 30-50% PKB i wtedy masz wymianę sprzętu w ciągu mniej niż 10 lat. Wchodzisz w to kosztem innych dziedzin życia?

Edek
środa, 30 grudnia 2020, 18:38

Kupiono nowe samoloty bez uzbrojenia. Samoloty te będą serwisowanie i naprawianie tylko w USA. Te samoloty potrzebują nowej infrastruktury. Nawet nie mamy jak i czym wykorzystywać danych jakie zbiorą. No naprawdę DEAL ROKU. Dla USA.

yy
środa, 30 grudnia 2020, 22:56

Uzbrojenie do f35 jest generalnie tożsame z tym co ma f16,chyba ze uważasz że te uzbrojenie ma leżeć kilka lat do czasu przybycia f35 w magazynach i generować ogromne koszty(świetny pomysl)To samo z danymi,centrum zbierania danych na 5 czy 6 lat do przodu(jeszcze lepszy pomysl)No i pytam się,do jakich samolotów posiadamy infrastrukturę?zeby je kupić a wszystko na nie juz czeka?Dzięki Bogu Ty i Tobie podobni nie maja na nic wpływu,to bylby dopiero cyrk na kółkach.

Gieniu112
czwartek, 31 grudnia 2020, 16:04

Generalnie gadasz bzdury, komora bombowa f35 nie jest z gumy i może pomieścić ledwie 4 amramy i żadnego Harma. Większość broni starszego typu nie pasuje do komory bombowej f35. Dane które zbiera f35 nikomu nie przekaże bo nie ma odpowiednio nowoczesnego uzbrojenia na zuemi

yy
czwartek, 31 grudnia 2020, 19:43

Tak ale w wersji bestii moze wziąć więcej uzbrojenia niz f16,w wersji stealth mniej ale to oczywiste.F16 przy okazji zakupu jassmow zostały zmodernizowane do najnowszego uzbrojenia, takie jakie uzywa f35. Jak ma nie przekazać danych skoro moze używać link 16 takie jakie mają f16?

obrazek
czwartek, 31 grudnia 2020, 03:37

To po co nam pełny serwis eksploatacji F-35A trwający i kaczacy się przy zakończeniu dostaw do RP. Z drugiej strony chcesz użyć skromnych zasobów uzbrojenia dla F-16, jeszcze dla F-35. Czujesz się dobrze? Dla F-16 są niewystarczające.

yy
czwartek, 31 grudnia 2020, 20:30

To co?Chcesz juz kupować amunicje do f35,czujesz się dobrze?

Vhhfhhvg
środa, 30 grudnia 2020, 23:46

Brawo. Dobra odpowiedź na bzdury, że niema amunicji, ani zarządzania do F35. Na to jest jeszcze czas.

yy
środa, 30 grudnia 2020, 22:32

A jakie samoloty nie potrzebują nowej infrastruktury?możesz wyjaśnić.?

GB
środa, 30 grudnia 2020, 22:29

Uzbrojenie produkuje się szybciej niż samolot wielozadaniowy. Nasze F-35 mają byc w 2026 roku do tego czasu można kupić uzbrojenie i wyposażyć bazy. Dla F-16 też trzeba było zmodernizować bazy i kupić uzbrojenie.

rozbawiony
czwartek, 31 grudnia 2020, 09:46

Wcale nie tak szybko kupuje się uzbrojenie jak się wydaje / zwłaszcza w USA / . Zamówionych przez MON 95 rakiet AIM-120C7 w 2017 ciągle nie dostarczone . A przecież nie słychać by minister w najbliższym czasie zakładał zakup uzbrojenia do F-35 - będzie jak z OP , że nie ma czym pływać i na gwałt szuka się rozwiązań pomostowych . Podobnie jest z IFF . Liczenie , że powolny i niedecyzyjny MON przygotuje wszystko do czasu dostarczenia pierwszych F-35 jest naiwnością .

Mariolka
środa, 30 grudnia 2020, 20:42

Nie bój nic Edek. Jak F-35 zbiorą jakieś dane to się je skasuje ... i po problemie.

Tweets Defence24