Reklama
Reklama

Polski przemysł proponuje: Wskażcie rakietę – Narew zrobimy sami

5 listopada 2019, 16:19
Zdj Patriot
Zakupiony przez Polskę system Patriot nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Fot. M.Dura

Polski przemysł zbrojeniowy jest gotowy do opracowania i dostarczenia dla Sił Zbrojnych RP systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu Narew. Wystarczy tylko, by wojsko wybrało potrzebną mu rakietę, a przemysł pozyska licencję na jej produkcję w kraju. Takie rozwiązanie zapewni suwerenność wykorzystania systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu, niezależność dostaw większości jego komponentów i eksploatacji, powrót dużej części środków do budżetu oraz wzmocnienie polskiego przemysłu zbrojeniowego. Rozwinęłoby to też tak ważną dla obronności gałąź, jaką są technologie rakietowe.

Propozycja samodzielnego realizowania programu „Narew” nie jest jedynie gołosłowną deklaracją polskiego przemysłu, ale wynikiem kilkuletnich prac analityczno-badawczych prowadzonych w Polsce nad rozwiązaniami przydatnymi dla rakietowego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu. Uzyskane w czasie tych prac zdolności oraz doświadczenia zdobyte przy realizacji innych programów zbrojeniowych wskazują, że jedynym elementem, który powinno się zakupić za granicą jest technologia produkcji i projektowania rakiety „ziemia-powietrze”, a właściwie umowa licencyjna na komplet obejmujący:

  • pocisk przeciwlotniczy krótkiego zasięgu;
  • wyrzutnię;
  • radiolinię z rakietą (up-link);
  • elementy oprogramowania, związane z parametrami wybranej rakiety, niezbędne do wypracowywania rozwiązania zadania ogniowego dla danego zbioru celów (oraz planowania, np. ugrupowania bojowego).

 image

Jedynym elementem Narwi, który powinno się zakupić za granicą jest technologia produkcji i projektowania rakiety „ziemia-powietrze”. Na zdjęciu wyrzutnia rakiet CAMM. Fot. M.Dura

Wszystkie inne elementy systemu wraz z elementami zewnętrznymi (np. radarami wstępnego wykrywania) mogą zostać opracowane i zintegrowane przez polskie zakłady przemysłowe i ośrodki naukowe. Dzięki temu, po uruchomieniu produkcji rakiet, uzyskalibyśmy zdolność do samodzielnego i autonomicznego budowania oraz rozwijania systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu w Polsce, co poza pozyskaniem samego sprzętu dawałoby jeszcze inne korzyści związane z:

  • pozostawieniem środków finansowych w polskiej gospodarce i nie wyprowadzanie ich poza nasz kraj;
  • zbudowaniem polskiego zaplecza logistycznego do utrzymania systemu oraz polskiego zaplecza naukowo -produkcyjnego do jego rozwijania w przyszłości;
  • zbudowaniem polskiego zaplecza szkoleniowego zarówno dla użytkownika, jak
    i personelu wsparcia technicznego;
  • możliwością zbudowania suwerennego, kontrolowanego na poziomie krajowym, łańcucha dostaw (supply chain) dla większości komponentów systemu, zarówno podczas etapu budowy/konstrukcji ale przede wszystkim w trakcie kilkudziesięciu lat eksploatacji systemu NAREW
    • w scenariuszu alternatywnym, optymistycznym – polski przemysł stanie się jedynie ogniwem w supply chain dostawców zagranicznych;
    • w scenariuszu alternatywnym, pesymistycznym – polski przemysł może doświadczyć losu wielu zlikwidowanych branż produkcyjnych w Polsce w ostatnich trzydziestu latach.
  • uzyskaniem przez Polskę pełnej suwerenności nad wykorzystaniem/użyciem i rozwijaniem systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu;
  • stworzeniem platformy systemowej łączącej wszystkie warstwy systemu obrony przeciwlotniczej, w tym baterie Patriot - pozyskane ze Stanów Zjednoczonych w ramach programu Wisła.

Dlaczego Narew jest potrzebna?

Trwająca w Polsce dyskusja na temat kolejności uruchamiania programu Wisła i Narew została niesłusznie sprowadzona do problemu wyboru, który system jest ważniejszy: przeciwlotniczy i przeciwrakietowy średniego zasięgu (z możliwością zwalczania rakiet balistycznych krótkiego zasięgu) czy przeciwlotniczy krótkiego zasięgu. Tymczasem tylko posiadanie baterii obu tych klas daje możliwość zabezpieczenia własnych wojsk i strategicznych obiektów przed współczesnymi zagrożeniami pochodzącymi z powietrza. Doświadczenia z konfliktów zbrojnych pokazują, że nie można wyróżniać jakiegokolwiek elementu systemu obrony przeciwlotniczej, ponieważ każdy z jego komponentów jest istotny i potrzebny do stworzenia wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej.

Wyraźnie pokazuje to zakupiony przez Polskę system Patriot, który nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Nadzieją na zmianę tej sytuacji jest w tej chwili jedynie program Narew. Jego uruchomienie jest dodatkowo o tyle ważne, że największym zagrożeniem dla wojsk jest nadal lotnictwo przeciwnika. Tymczasem za obronę bezpośrednią własnych wojsk odpowiadają przede wszystkim systemy krótkiego i bardzo krótkiego (ang. V-SHORAD) zasięgu znajdujące się w warunkach pola walki również w bezpośredniej styczności z przeciwnikiem.

image
Zakupiony przez Polskę system Patriot nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Fot. M.Dura

Uderzenia realizowane rakietami balistycznymi z głowicami klasycznymi są natomiast groźne zasadniczo dla obiektów stałych – zaliczanych do infrastruktury krytycznej. W przypadku pododdziałów, zagrożenie to ma mniejsze znaczenie, jeżeli zastosuje się odpowiednią taktykę działania na polu walki (manewr, rozśrodkowanie, maskowanie, mylenie, itp.).

Kolejnym argumentem na usamodzielnienie się jeżeli chodzi o sprzęt przeciwlotniczy krótkiego zasięgu powinien być niewątpliwie czynnik ograniczonej liczby tego typu sprzętu w siłach sojuszniczych. Systemy krótkiego zasięgu, w większości wchodzą bowiem integralnie w skład struktury organizacyjnej pododdziałów związków taktycznych. Nie można więc ich zabrać/pożyczyć i sojusznicy dając nam taką osłonę automatycznie pozbawiliby tej osłony własne wojska.

Co już zostało zrobione w Polsce w programie Narew?

Prace nad budową polskiego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu trwają formalnie od początku 2010 roku, kiedy istniejące wówczas Biuro Analiz Rynku Uzbrojenia (wchłonięte później przez Inspektorat Uzbrojenia) wystąpiło z zapytaniem o informację RFI (Request For Information) do zainteresowanych podmiotów przemysłowych.

W Polsce realizowano później w tej sprawie zarówno prace organizacyjne, jak i badawczo-rozwojowe. W pierwszym przypadku chodziło przede wszystkim o powołanie 11 grudnia 2014 r. Konsorcjum PGZ NAREW. W jego skład weszły kluczowe spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, których profil produkcyjny był przydatny do budowy i późniejszego zabezpieczenia obsługi cyklu życia systemu przeciwlotniczego Narew, działające w takich dziedzinach jak: systemy rakietowe, systemy dowodzenia i łączności, radiolokacja oraz środki transportu kołowego.

Przedstawiciele konsorcjum wzięli udział w pierwszej połowie 2015 roku w dwóch dialogach technicznych przeprowadzonych przez Inspektorat Uzbrojenia przygotowując do tego potrzebne analizy i oceny oraz złożyli 15 marca 2015 r. do Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedź na zapytanie o informację. Jednocześnie opracowano i przedstawiono Ministerstwu Obrony Narodowej „Stanowisko Konsorcjum PGZ NAREW dotyczące pozyskania technologii w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, która pozwoli na rozwój polskiego sektora obronnego”.

image
Propozycja rakiet od partnerów zagranicznych na MSPO 2015. Fot. PGZ

Kolejnym krokiem na drodze do zbudowania systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu w Polsce było przeprowadzenie w dniach 19 luty - 10 marzec 2016 r. szeregu spotkań biznesowych z potencjalnymi dostawcami technologii rakietowych oraz wypracowanie 14 marca 2016 roku, na posiedzeniu liderów Konsorcjum PGZ NAREW, rekomendacji dla kierunków dalszej współpracy.

Ta współpraca z partnerami cały czas jest kontynuowana, a rozważane rozwiązania coraz lepsze.

image
Przenośne zestawy rakietowe Piorun wyraźnie pokazują, że Polska jest w stanie realizować programy budowy rakiet przeciwlotniczych. Fot. M.Dura

Dzięki tym pracom Konsorcjum PGZ NAREW może złożyć wiarygodną deklarację, że polski przemysł jest w stanie zrealizować zadanie bez względu na to, jaka rakieta przeciwlotnicza zostanie wybrana przez Gestora (użytkownika - MON) oraz oceniono, że w kraju istnieje możliwość samodzielnego opracowania pozostałych elementów zestawu rakietowego: systemów łączności, systemów dowodzenia i kierowania walką/ogniem (C2) oraz systemów radiolokacyjnych (radarów kierowania strzelaniem rakietowym oraz pasywnych i aktywnych radarów wstępnego wykrywania).

Określono także, że polski przemysł ma kompetencje do późniejszego zintegrowania systemu oraz stworzenia dla niego systemu szkolenia i wsparcia logistycznego.

Jaka rakiety dla Narwi?

Najważniejszym wnioskiem wypracowanym przez Konsorcjum PGZ NAREW jest przekonanie, że większość proponowanych Polsce rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu może współpracować z pozostałymi elementami systemu, jakie polski przemysł może opracować i produkować w Polsce. Wniosek ten został potwierdzony podczas rozmów z większością zagranicznych kontrahentów, którzy uczestniczyli w dialogu technicznym, zorganizowanym przez Inspektorat Uzbrojenia.

Można więc z dużą wiarygodnością stwierdzić, że pozyskanie przez SZ RP pocisku na odpowiednich warunkach (przede wszystkim w zakresie wielkości transferu technologii) dałoby możliwość zrealizowania programu Narew w kraju. Konsorcjum PGZ NAREW opracowało nawet harmonogram wdrażania sprzętu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu do SZ RP, który zakłada wdrożenie licencji i różne warianty produkcyjne.

image
Większość proponowanych Polsce rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu może współpracować z pozostałymi elementami systemu NAREW, jakie polski przemysł może opracować i produkować w Polsce. Fot. M.Dura

Potwierdzają to publiczne deklaracje zagranicznych firm, które mają w swojej ofercie także sprzedaż wszystkich technologii potrzebnych do samodzielnego produkowania rakiet w Polsce. Przykładem może być koncern MBDA, proponujący w ramach programu Narew pociski CAMM i Mica. Koncern ten uznał bowiem, że oba te pociski są produkowane siłami przemysłu europejskiego i nie ma powodu, dla którego Polska nie miałaby brać w tym udziału, wnosząc swoje pieniądze oraz biorąc udział w opracowaniu nowocześniejszych rozwiązań.

Zakup licencji to bowiem możliwość samodzielnego produkowania  rakiety, co według zgrubnych szacunków zwiększy koszty zakupu o nie więcej niż kilkanaście procent, jednakże jednocześnie znacznie obniży koszty całego programu w cyklu życia poprzez serwisowanie modyfikacje i adaptację w kraju. Wydatek przy zakupie rozłożyłby się jednak na wiele lat i koszty te rozłożyłyby się na koszty produkcji kilku, kilkunastu tysięcy pocisków, które są potrzebne dla SZ RP. Opanowanie technologii rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu pozwoliłoby na podjęcie prób  usamodzielnienia się również w przypadku rakiet średniego zasięgu.

Autonomia w tym zakresie jest o tyle ważna, że w dowolnym momencie pozwala na samodzielne rozwijanie konstrukcji, zmiany ale także np. zwiększenie produkcji w sytuacji kryzysowej.

Przy samodzielnym produkowaniu rakiet przeciwlotniczych można tak rozłożyć produkcję, aby dopasować możliwości budżetowe do potrzeb. Jest to o tyle ważne, że czasowe przerwanie produkcji zmusza do kosztownego, ponownego certyfikowania zakładów produkcyjnych. Dodatkowo rozwiązuje to kwestię zminimalizowania kosztów późniejszej utylizacji rakiet, część z nich byłaby bowiem likwidowana podczas cyklu szkoleniowego (w czasie ćwiczebnych strzelań zakłada się generalnie wykorzystanie najstarszych partii produkcyjnych pocisków).

image
Większość proponowanych Polsce rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu może współpracować z pozostałymi elementami systemu NAREW, jakie polski przemysł może opracować i produkować w Polsce. Fot. M.Dura

Po co polski system C2 w Narwi?

Jednym z głównych elementów zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu, który może być opracowany przez polski przemysł jest system dowodzenia i kontroli (kierowania walką) C2 (Command and Control). W obecnej sytuacji jest on o tyle ważny, że jego zadaniem będzie nie tylko kierowanie walką w samym systemie Narew, ale również stworzenie bazy dla zbudowania systemu nadrzędnego i opracowania dla tego systemu połączenia z bateriami przeciwlotniczymi i przeciwrakietowymi już zakupionymi w ramach programu Wisła, jak również zarządzanie pozostającym wciąż na uzbrojeniu starszym sprzętem przeciwlotniczym, który będzie wykorzystywany przez SZ RP jeszcze przez jakiś czas - czas, niezbędny na wprowadzenie odpowiedniej liczby nowoczesnych systemów przeciwlotniczych.

Oczywiście Polska pozyskała baterie Patriot wyposażone w system IBCS, który według Tarika Reyes’a, jednego z wiceprezesów działu Missile Defence and Protective Systems (MDPS) koncernu Northrop Grumman „…może pełnić funkcję systemu dowodzenia i kontroli (kierowania walką) dla wszystkich poziomów dowodzenia Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej (Air and Missile Defense) od szczebla plutonu, aż do dowództwa obrony obszaru na teatrze działań. Architektura IBCS, definiowana programowo i przystosowana do działania w sieci ma możliwość rozszerzenia do integracji w ramach wielu domen. Może być skutecznie użyta dla Narwi i Wisły i stać się podstawą programu modernizacji Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Polski.”

image
W obecnej „polskiej” konfiguracji Patriot do systemu IBCS są podłączone jedynie stanowisko ECS (Engagement Control Station), natomiast nie podłączone do niego: radar baterii Patriot i wyrzutnie z rakietami. Fot. Defence24.pl

Jednak jak na razie w Stanach Zjednoczonych do systemu IBCS poprzez zintegrowaną sieć kontroli ognia IFCN (Integrated Fire Control Network) jest podłączony tylko radar Sentinel i tylko kabina kierowania ogniem jednostek ogniowych Patriot ECS (Engagement Control Station). I nie ma tu znaczenia, że ECS ma możliwość pracowania bezobsługowo, ponieważ jego zniszczenie automatycznie eliminuje współpracujące z nim wyrzutnie z rakietami i radar. Oczywiście dzięki modułowej, otwartej architekturze systemowej, IBCS może integrować teoretycznie każdy sensor i efektor, lecz za każdym razem mogą to zrobić jedynie sami Amerykanie, po zamówieniu takiej funkcjonalności w USA, wydaniu zgody przez czynniki decyzyjne rządu USA na jej wprowadzenie i opłaceniu stosownych kosztów przez stronę polską.

W podobny sposób trzeba będzie działać, chcąc wprowadzić do systemu zmiany wynikające z wniosków eksploatacyjnych polskiego użytkownika (lub określeniu przez niego nowych zagrożeń). O to także trzeba będzie prosić Amerykanów. Użytkownik będzie się więc musiał najpierw zwrócić do Inspektoratu Wsparcia, ten do ministra Obrony Narodowej, minister do rządu amerykańskiego, który będzie kontynuował ścieżkę wprowadzenia danej zmiany – jeśli zostanie ona zaakceptowana przez Amerykanów (którzy dla zachowania jednolitości systemu będą musieli ją również wprowadzić u siebie).

Można też będzie próbować wprowadzić upgrade poprzez bezpośrednie kontakty handlowe (Direct Commercial Sales) z koncernem Northrop Grumman. Jednak i w tym przypadku Northrop Grumman musi uzyskać zgodę rządu amerykańskiego na wprowadzenie zmian do systemu wykorzystywanego również przez Stany Zjednoczone.

image
Tylko Amerykanie będą mogli podłączyć system przeciwlotniczy Poprad do systemu IBCS. Fot. M.Dura

Z systemem C2 nie startujemy od zera

Wraz z programem Narew pojawia się okazja, by stworzyć system C2, nad którym będzie się miało pełną kontrolę, dodatkowo o architekturze przydatnej nie tylko dla struktury systemu Narew, ale również dla całych Sił Zbrojnych RP - w tym przede wszystkim dla obrony powietrznej. Jest to całkowicie realne, biorąc pod uwagę, że od lat siedemdziesiątych wszystkie systemy dowodzenia obroną powietrzną i przeciwlotniczą od szczebla strategicznego do taktycznego są polskie. Takie podejście wcale nie musi się zmieniać.

Siły Zbrojne RP przygotowały założenia i brały aktywny udział w opracowywaniu systemu SAMOC (mobilny obiekt dowodzenia i kierowania walką dla szczebla brygady rakietowej obrony powietrznej), który w naturalny sposób stał się polem doświadczalnym dla inżynierów w zakresie przygotowania się do zaprojektowania nowoczesnego systemu C2. Dzięki tym pracom SAMOC już w tej chwili jest interoperacyjny z NATO, w czym pomogły m.in. licencje uzyskane w wyniku offsetu od norweskiego koncernu Kongsberg (związane z nabyciem nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych dla Marynarki Wojennej RP).

image
Polski system dowodzenia i kierowania walką SAMOC jest w tej chwili interoperacyjny z NATO, w czym pomogły m.in. licencje uzyskane w wyniku offsetu od norweskiego koncernu Kongsberg. Fot. M.Dura

Polski przemysł rozwiązał już szereg problemów: jak zapanować nad zorientowaniem wszystkich radarów w przestrzeni, jak inercyjne układy nawigacji przemysłowo justować z radarami oraz jak zbierać dane z kilku stacji radiolokacyjnych (co automatycznie poprawia dokładność wskazania celu, która staje się lepsza od jakości danych, uzyskiwanych od najlepszego radaru w ugrupowaniu) wykonując fuzję danych.

Polskie systemy już teraz potrafią uogólniać sytuację powietrzną, pozwalając na opracowanie rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej RAP (Recognized Air Picture) i lokalnego obrazu sytuacji powietrznej LAP (Local Air Picture) – o dużej dokładności wymaganej dla zestawu rakietowego. Co więcej, robi się to w oparciu o wszystkie radary będące w ugrupowaniu. Nie trzeba więc od razu włączać wielofunkcyjnego radaru kierowania ogniem rakiet i demaskować jego pozycji ponieważ w ugrupowaniu działają bateryjne radary wstępnego wykrywania  i to właśnie z nich w pierwszej kolejności będzie spływać informacja (lub z systemu obrony powietrznej).

Polski przemysł ma więc prawo twierdzić, że opracowany przez niego dla Narwi system C2 pozwoli na dowodzenie i kierowanie walką – w tym na kierowanie ogniem rakiet oraz wyliczanie wielowymiarowych rozwiązań ogniowych (wielowymiarowych, ponieważ będzie zarządzał wielokanałowym systemem uzbrojenia, posiadającym kilkadziesiąt kanałów celowania). Taki system C2 zintegruje zestaw rakietowy: łącząc wszystkie rakiety i sensory (radary) znajdujące się w ugrupowaniu z Kabiną Kierowania Walką oraz zapewni jego funkcjonowanie w całym ugrupowaniu bojowym przy pełnej interoperacyjności z innymi pododdziałami Sił Zbrojnych RP i NATO. Jest to w kompetencjach polskiego przemysłu i co ważne - w dużej części już zostało opracowane.

W obecnie funkcjonujących w SZ RP systemach już zaimplementowano: elementy przyszłego/bieżącego planowania bojowego (planowania ugrupowania wojsk OPL oraz ich przemieszczania) i kierowania walką (na szczeblu taktycznym), oprogramowanie uogólniające dane z kliku radarów oraz zapewniono możliwość stawiania zadań realizowanych później przez zespoły ogniowe w dywizjonach (gdzie jest radar kierowania ogniem). Tak więc te polskie systemy już w tej chwili kierują ogniem rakiet. Teraz wystarczy to samo zrobić do rakiet naprowadzanych według innych zasad (np. inercyjnie i aktywnie), korzystając z wiedzy pozyskanej razem z pociskiem od partnera zagranicznego.

image
Budowa systemu C2 integrującego zestaw rakietowy jest w kompetencjach polskiego przemysłu, a duża część jego elementów już została opracowana. Na zdjęciu wóz dowodzenia WG-35 opracowany w należącej do PGZ spółce PIT-Radwar. Fot. M.Dura

W głównej mierze chodzi o model matematyczny rakiety i wiedzę, jak wyliczyć rozwiązania ogniowe (tylko producent zna dynamikę rakiety i opisujące ją algorytmy). Jak bardzo potrzebne jest zrozumienie zasady działania pocisku będzie widać np. gdy pojawi się nowy cel, którego zwalczanie wymagać już będzie innego sposobu przeprowadzenia ataku. Polska będzie miała wtedy możliwość samodzielnego uaktualniania algorytmów/oprogramowania systemu i jako jedyna będzie znała realne możliwości taktyczno-techniczne posiadanego systemu przeciwlotniczego. Co więcej takie zmiany mogą być wprowadzane w pełnej tajemnicy, wprowadzając element zaskoczenia  dla przeciwnika.

Takie podejście da również możliwość pozyskiwania innych typów rakiet, które podłączy się do już istniejącego systemu: wykorzystując zasadę  pełnego zrozumienia działania pocisku – tak jak w poprzednim przypadku, albo poprzez dołączenie gotowego kalkulatora rozwiązania ogniowego jako tzw. „czarnej skrzynki” (za działanie którego pełną odpowiedzialność ponosi dostawca rakiety przeciwlotniczej). Taka sytuacja może się np. pojawić, gdy będzie wiadomo, że polski przemysł nie zdąży wyprodukować rakiety wyspecjalizowanej w zwalczaniu nowego zagrożenia przed wybuchem konfliktu. Wtedy będzie można skorzystać z pomocy państw sojuszniczych nawet godząc się na utratę części niezależności wykorzystania bojowego.

Razem z rakietą konieczne jest również przekazanie przez partnera zagranicznego oprogramowania protokołów transmisji systemu łączności z rakietą, które polski przemysł później będzie w stanie samodzielnie zaimplementować i rozwijać. Przy okazji będzie można przenieść użyteczne rozwiązania z innych, funkcjonujących już obiektów. Wszystko zależy od wymagań, jakie zostaną postawione przez Siły Zbrojne RP.

Radary kierowania strzelaniem rakietowym

Kolejnym elementem baterii przeciwlotniczych krótkiego zasięgu Narew, który może bez problemów być dostarczony przez polski przemysł jest wielofunkcyjny radar kierowania uzbrojeniem. Prace nad nim już zresztą trwają w ramach programu budowy stacji radiolokacyjnej, wcześniej oznaczanej jako stacja NAREW.

Siły Zbrojne RP mogą otrzymać radar pracujący w paśmie C, jako kolejny po stacji BYSTRA będzie miał w pełni aktywną, obrotową antenę ścianową. Będzie to wielofunkcyjna stacja radiolokacyjna do kierowania ogniem rakietowych zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu. Radar ten będzie charakteryzował się dużym potencjałem modernizacyjnym m.in. poprzez możliwość wprowadzenia zmian w oprogramowaniu, a jego parametry już dzisiaj pozwalają na wykorzystywanie wszystkich nowoczesnych rakiet krótkiego zasięgu, które są dostępne na rynku uzbrojenia obecnie i w przyszłości. Wynika to m.in. z konstrukcji radaru, którego antena składa się z wielu, programowo sterowanych modułów nadawczo-odbiorczych. Co ważne, do jej zbudowania nie będzie potrzebny transfer technologii,  ponieważ zastosowano moduły na pasmo C wyprodukowane z ogólnie dostępnych na rynku półprzewodników mikrofalowych, wytworzonych z wykorzystaniem azotku galu GaN.

image
Radar BYSTRA opracowany przez wchodząca w skład PGZ spółkę PIT Radwar. Fot. M.Dura

Dzięki temu można np. tak przeprogramować sterowanie wiązkami antenowymi, by zabezpieczyć wykrywanie i śledzenie, wprowadzonych być może w przyszłości, nawet tak wymagających obiektów, jak bezzałogowe samoloty bojowe manewrujące z przeciążeniami ponad 15 G i prędkościami ponad 5 Mach, o pracach nad którymi można przeczytać w publikacjach militarnych.

Obecnie produkowany i oczekiwany przez wojsko radar BYSTRA jest stacją radiolokacyjną wczesnego wykrywania baterii przeciwlotniczych dywizjonów artylerii przeciwlotniczej brygady zmechanizowanej lub pancernej. Będzie więc on najczęściej dalej wysunięty niż radar NAREW i to z BYSTREJ będą pozyskiwane pierwsze informacje do systemu OPL o np. nisko lecących, czy nagle pojawiających się celach powietrznych.

Dlaczego polska Narew to sprawa pilna?

Ciągłe opóźnienie programu Narew odbije się w Polsce negatywnie nie tylko na Siłach Zbrojnych RP, ale również na przemyśle zbrojeniowym. W pierwszym przypadku przez starzejący się sprzęt zaczynamy powoli dochodzić do sytuacji, gdy pododdziały będące w styczności z przeciwnikiem zostaną pozbawione obrony przeciwlotniczej. Dobrym tego przykładem są zestawy rakietowe Osa, których ostatnia dostawa została wykorzystana przy tworzeniu w 1987 roku najmłodszego pułku przeciwlotniczego Os - 5. pplot w Gubinie (pułk przeformowany w 2001 r. w dywizjon i przedyslokowany do 4 pplot w Lesznie).

image
Najnowsze zestawy rakietowe Osa mają już ponad 37 lat. Fot. M.Dura

Sprzęt „osowski” ma więc już 39 lat i jeżeli zapadłaby decyzja w 2020 roku o wprowadzeniu Narwi to pierwszy zestaw wejdzie do służby, gdy te najmłodsze w Wojsku Polskim zestawy będą miały ponad 41 lat. Tymczasem może dojść do sytuacji, że certyfikujący rakiety WITU (Wojskowy Instytut Techniczny i Uzbrojenia) stwierdzi o braku możliwości przedłużenia okresu używalności rakiet ze względów bezpieczeństwa.

Dalsze opóźnienie wprowadzania na uzbrojenie Narwi może więc doprowadzić do sytuacji, że nie będzie już możliwości pozostawienia czasu polskiemu przemysłowi, by ten przygotował się do produkcji zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu i trzeba je będzie w całości kupić za granicą w ramach pilnej potrzeby operacyjnej – ze wszystkimi tego konsekwencjami. O ile więc zakup sprzętu średniego zasięgu wymagał zgody na częściowe ograniczenie autonomii, to po zakupieniu Narwi poza Polską ten brak suwerenności dotyczyć będzie już większości elementów  obrony przeciwlotniczej.

Tymczasem zestaw rakietowy Narew powinien być podstawą organizacji obrony przeciwlotniczej związku taktycznego (brygady/dywizji pancernej lub zmechanizowanej) i to on powinien integrować całą jego obronę, czyli np. zapewnić włączenie do niego systemu rozpoznania z radarami BYSTRA, SOŁA, czy zmodernizowanych Nur-21, Nur-22. Do tego potrzebny jest jednak w pełni kontrolowany przez Siły Zbrojne RP system dowodzenia i kierowania C2, który by taką integrację zapewniał.

Trzeba również pamiętać, że w czasie walki system Narew będzie mocno narażony na ponoszenie strat. Przywracanie sprawności technicznej poszczególnych zestawów, jak i uzupełnianie ukompletowania rakiet musi być realizowane w jak najkrótszym czasie. Odtwarzanie gotowości bojowej nie może wtedy polegać na przywożeniu np. ze Stanów Zjednoczonych części zamiennych lub odsyłaniu do naprawy uszkodzonych elementów, ponieważ trudno przewidzieć, ile czasu może to zająć.

image
Zestaw rakietowy Narew powinien być podstawą organizacji obrony przeciwlotniczej związku taktycznego np. zapewniając włączenie do niego systemu rozpoznania z radarami BYSTRA, SOŁA, czy zmodernizowanych Nur-21, Nur-22. Fot. Archiwum własne autora

Kupienie sprzętu Narew za granicą postawi również w bardzo trudnej sytuacji polski przemysł zbrojeniowy. Trudno będzie bowiem utrzymać ciągłość produkcyjną utrzymując specjalistów i zdolności bez systematycznie składanych zamówień. Widać to zarówno jeżeli chodzi o rakiety przeciwlotnicze, jak i radary. Obecne zamówienia ze strony wojska jeżeli chodzi o rakiety Piorun zapewniają pracę dla zakładów Mesko i Telesystem Mesko, ale już teraz trzeba myśleć co dalej. A przecież zakup licencji na rakietę pozwoliłby tym spółkom zaimplementować nowe technologie do swoich produktów dając im możliwości rozwoju. W ten sposób już osiągnięte zdolności można by dalej rozwijać – przy okazji tworząc kolejne, ulepszone wersje Piorunów.

Polskie zakłady zbrojeniowe mogłyby wtedy spokojnie planować swoją produkcję wiedząc np. o prawdopodobnej konieczności zwiększenia liczby baterii krótkiego zasięgu w odniesieniu do tego, co było wcześniej planowano. Potrzeby te już się przecież zmieniły wraz z rozpoczętymi przygotowaniami do tworzenia dodatkowej dywizji i ten fakt trzeba również uwzględniać w planach.

Taka konieczność utrzymania ciągłości produkcji jest widoczna także w przypadku radarów. Po zakończeniu w spółce PIT-Radwar produkcji zamawianych przez wojsko radarów BYSTRA (około 20 egzemplarzy), co jest, nawet dla osoby nie będącej fachowcem w dziedzinie obrony przeciwlotniczej, liczbą niewystarczającą (każda bateria dywizjonu artylerii przeciwlotniczej powinna posiadać radar typu BYSTRA lub SOŁA co zapewnia samodzielność działań pododdziałów takiego dywizjonu), następnym radarem cyklu produkcyjnego powinna być stacja radiolokacyjna NAREW i radary wstępnego wykrywania P-18PL i PET/PCL. Od ich funkcjonowania zależeć bowiem będzie efektywność bojowa i zwiększenie przeżywalności na polu walki zestawów rakietowych Narew i Wisła.

image
Polskie radary PET/PCL i P-18PL o wiele łatwiej będzie zintegrować w przeciwlotniczym systemie C2, jeżeli będzie on polski. Fot. M.Dura

Jeżeli więc Wojsko Polskie będzie wykorzystywało na przykład dziesięć brygad, to do ich zabezpieczania będzie potrzeba:

  • 30 baterii artylerii przeciwlotniczej i taką samą liczbę stacji radiolokacyjnych SOŁA/BYSTRA;
  • około 20 pododdziałów Narew i tyle samo Radarów Wielofunkcyjnych Kierowania Ogniem - NAREW.

Do tego trzeba jeszcze doliczyć co najmniej 20 kolejnych pododdziałów zestawów rakietowych Narew do osłony wojsk, baz lotniczych, baz morskich i obiektów wojskowych oraz infrastruktury krytycznej państwa (z co najmniej 20 radarami NAREW).

Nie można także zapomnieć jeszcze o jednym aspekcie: ekonomicznym.

Powierzenie realizacji programu Narew krajowemu producentowi gwarantować będzie powrót znaczącej części (na poziomie 50%) wydatkowanych środków - via różne podatki typu CIT, ZUS, czy PIT -  do budżetu państwa. W efekcie znacząco obniży to faktyczny, makroekonomiczny koszt pozyskania zestawów przeciwlotniczych. W wypadku ich zakupu za granicą wydatkowane środki w całości będą transferowane poza Polskę.

Pojawia się więc zasadnicze pytanie: czy, biorąc pod uwagę rachunek zysków i strat, potrzebne zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu próbować kupić za granicą, czy raczej je pozyskiwać w polskim przemyśle?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 264
Reklama
Observer
wtorek, 12 listopada 2019, 23:49

Tylko brak oczek, uszek i ust moze byc blokada no bo to nie szpiedzy bo to nie mozliwe przeciez. Wystarczy popatrzec na ten i pozostale przetargi aby wiedziec, ze bez "czyszczenia personalnego" sie nie uda tzw. Modernizacja.

MAZU
piątek, 8 listopada 2019, 11:25

Problem z polskimi rakietami polega na tym, że na poziomie MON-u jest jakaś dziwna "blokada". Osobiście znam kilku wspaniałych polskich inżynierów, wybitnych specjalistów od broni rakietowej. Przegadaliśmy razem dziesiątki godzin, rozpatrując różne warianty napędów, układów naprowadzania itd. Wiem, że jesteśmy w stanie zbudować nowoczesną polską broń rakietową, a niektóre elementy po prostu skopiować. Ale potem się okazuje, że na poziomie decyzyjnym (MON) prawie każdy projekt jest uwalany. I nie chodzi tu o ministra, tylko o co najmniej szczebel niżej. Wygląda to na celową robotę, tak jakby ktoś (ciekawe kto?) dbał, aby Polacy nie rozwijali nowoczesnych technologii, w szczególności rakietowych. Jakieś sugestie? M

Wojciech
piątek, 8 listopada 2019, 01:13

Obawiam się że polskie wojsko nie będzie w stanie podjąć tak niewyobrażalnie trudnej decyzji jak wybór efektora. Widać to po tym co się dzieje z zakupami od lat. IU najchętniej nie kupowałby niczego. Wymyślili sobie takie procedury że wszystko trwa 10-15x dłużej niż w Stanach. Doskonale wiedział o tym Macierewicz, który zamówił Groty poprzez boczną furtkę. 1000 sztuk poprzez oddział NIL zaopatrujący specjalsów, a reszta dla WOT a nie WL. Gdyby nie taki manewr to do dzisiaj nie byłoby ani pół Grota w wojsku a Radom klepałby kolejną serię zmodernizowanych kałachów.

Polak
czwartek, 7 listopada 2019, 18:42

Czytając komentarze pod artykułem aż oczy bolą ile jadu i pesymizmu w stosunku do naszych polskich kompetencji jest w ludziach ------- kupiiśmy licencje z pełnym transferem technologi na fińską Patrie (Rosomaka) i produkujemy je w Polsce czy nie ? nasz rodzimy przemysł dał rade produkować Rosomaki czy nie dał ? pewnie ża dał z czasem modfikował i mamy KTO Rosomak, moździeż na podwoziu Rosomaka czyli Rak, wozy dowodzenia, ratownictwa medycznego i wszystko na podwoziu licencyjnej Patri produkowanej w Polsce dzięki czemu wszystko opiera się o naszą rodzimą logistykę przyprodukcji mają pracę polacy pieniądz zostaje w kraju nie wychodzi zagranice budzet Polski się bogaci ------------ i teraz jest możliwość na tych samych zasadach zrobienia Narwi czyli po kupnie licencji na efektor np. Camm-ER transfer technologi do kraju możemy składać wszytsko w Polsce wykorzystując podwozia czy to wspomnianego Rosomaka czy Jelcza radar Bystra oraz efektory nad którymi technologicznie panujemy możemy uzyskać suwerenny system przeciwlotniczy oparty o krajową logistykę, którego produkcja w kraju da: ---- miejsca pracy dla rodaków. ------ nasz budzet się będzie wzbogacał nie obcych krajów. ------ zmniejszenie kosztów poprzez produkcje własnymi polskimi siłami . --- niezależność obrony przeciwlotniczej pułapu Narwi byli byśmy jej panami i władcami -------- napływ nowych technologi do Polski itd same plusy zero minusów udało się z Rosomakami czemu tu by miało się nie udać ----- kończąc program Loary 35 mm działka programu Tryton zintegrowane na jednym nowoczesnym podwoziu typu Krab, Anders z Piorunami -2 byli byśmy panami i władcami dwóch pułapów obrony przeciwlotniczej ------------- obrona przeciwlotnicza to najistotniejszy element obronności kraju

Polak
piątek, 8 listopada 2019, 22:02

Kto by co nie mówił pisał ale Rosomaka produkujemy sobie sami czy komuś się to podoba czy nie ale sami go produkujemy jesteśmy niezależni przy jego produkcji pracują polscy pracownicy dzięki zakupie licencji na Patrie do Polski został wykonany transfer technologi, Rosomak opiera się o krajową logistykę nie usimy być uzależnieni od dostawców z zagranicy. Mam nadzieje że analogicznie zostanie wykonana Narew i że do Polski zostanie w wyniku zakupu licencji wykonany transfer technologi rakietowej na efektor CAMM-ER nasza Narew dzięki temu zyskała by "długie ramiona" zasięg dawał by możliwośći a wszystko opierało by się o polski przemysł polską gospodarkę, polskiego pracownika, polską logistykę byli byśmy panami i władcami Narwi

Piotr ze Szwecji
piątek, 8 listopada 2019, 01:05

Z Rosomakami nie udało się do końca. Polskie Rosomaki w swoim rozwoju uderzyły w szklany sufit maksymalnej wagi. Finlandia produkuje już ich następcę z lepszymi parametrami. Polska nie ma FSO nawet, by ten problem rozwojowy profesjonalnie rozwiązać. Problem z transferem jakiejkolwiek technologii do PGZ, to jego produkcja cywilna. Nawet 1 ciężarówki Jelcz nie są w stanie wyprodukować na sprzedaż cywilną w Polsce, a WP i WOT musi zamawiać je całymi setkami z PGZ. Po zakończonej realizacji produkcji dla wojska, cała produkcja staje, warsztaty są likwidowane, a kompetencja z PGZ znika. Pytanie tylko o PGZ, czy jak w Bumarze parę lat temu, ta ich dokumentacja techniczna nie jest przypadkiem trzymana w pancernej szafie w niemieckiej spółce w Niemczech... bo to taniej.

Lelum polelum
piątek, 8 listopada 2019, 00:08

"kończąc program Loary 35 mm działka programu Tryton zintegrowane na jednym nowoczesnym podwoziu typu Krab, Anders z Piorunami -2 byli byśmy panami i władcami dwóch pułapów obrony przeciwlotniczej " Ale z ciebie marzyciel! Mamy wszystko do opracowania powyższego i co? Są jakieś decyzje w sprawie rozpoczęcia programu/produkcji?

Tak myślę
piątek, 8 listopada 2019, 00:05

Nawet nie wiesz ile problemów było z Rosomakiem. Polacy wprowadzili w nim ponad 200 zmian . Nie dość, że musieli na to otrzymać zgodę twórcy Rosomaka to jeszcze Finowie chcieli sobie przypisać prawa do nich i przy przedłużeniu licencji chcieli nas obarczyć kosztami. Ówczesny minister Skrzypczak bodajże, podał do wiadomości, że w związku z tym opracowujemy własny KTO. Wówczas Finowie odstąpili od swoich zamiarów. Jeżeli już zakupy licencji, to tak jak w przypadku działa do KRYLa, licencja z możliwością wprowadzania poprawek według własnych potrzeb, bez zgody sprzedającego i możliwość sprzedaży na rynki trzecie.

alex
czwartek, 7 listopada 2019, 16:14

tak, czas przyszły niedokonany, za 50 lat.

Sano
czwartek, 7 listopada 2019, 14:57

Zanim powstanie Narew to Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Chińczycy, Rosjanie, Anglicy będą mieć systemy laserowe do zwalczania samolotów i rakiet. Wystarczy poczytać, jak ta technologia idzie do przodu jeszcze w 2014roku amerykanie mieli lasery 30 kW dziś jest to 300kW i mówi się że niebawem będą mieć 600kW a jeszcze okazuje się że pracują nad 1GW. Jedyne 30 kW spokojnie wystarczy aby zestrzelić drona. Generator prądu na 30kW potrzebuje paliwa za 10 aby oddać jeden strzał. Zamiast zrobić przeskok technologiczny to pakujemy się w starą technologię.

ursus
czwartek, 7 listopada 2019, 14:29

Skoro nasz przemysł obronny mówi, że da radę zrobić Narew na odpowiednim poziomie, to niech to zbuduje i nie traktujmy go dłużej jak inwalidę, tylko wymagajmy efektów. Trzeba popełniać błędy, by się na nich uczyć i tak np. dzięki nieudanej "Błyskawicy" propozycja zbudowania rakiety "Piorun 2" wygląda bardzo obiecująco. W 2021 pojawi się zdolność produkcji PPK Moskit LR na bazie którego powstanie cała rodzina pocisków. Są na widoku dobrze zapowiadające się PPK Pirat, BWP Borsuk, drony, radary, systemy maskujące, MSBS-y, etc. Do odniesienia sukcesu potrzebne jest jednak dawanie szans, bo bez nich nie będzie postępu. Będą zamówienia, to doczekamy się nawet wysoce kompetentnego Bumaru i być może nawet odtworzenia zdolności produkcji silników. Moim skromnym zdaniem należałoby jeszcze rozkręcić programy rozwoju rakiet manewrujących, robotów i laserów.

sdc
czwartek, 7 listopada 2019, 16:12

co z tego że zbuduje jak MON nie zamówi. Tak można doprowadzić do ruiny nawet najlepiej prosperujace firmy. MON musi się zdeklarować czego chce a potem firma realizować zlecenie.

ursus
czwartek, 7 listopada 2019, 18:50

Dlatego napisałem, że jak będą zamówienia to będą kompetencje tj. silna zbrojeniówka.

gnago
czwartek, 7 listopada 2019, 13:05

Czysta racja , ciekawe czy znajdzie się choć jeden polityk na stanowisku co to poprze. Przykładem jest polska technologia produkcji nadtlenku wodoru w stężeniu spirytusu. Możemy spełnić hitlerowskie marzenia o ich broniach, napędach rakiet kosmicznych , silników stirlinga etc. I co cisza

Piotr ze Szwecji
czwartek, 7 listopada 2019, 11:38

Barak 8? Zbliżeniowy mechanizm detonacyjny ma. Zdaje egzamin w izraelskim Iron Dome. Niszczy rakiety i pociski balistyczne równie dobrze jak i lotnictwo...

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 19:03

Barak 8 nie jest w ogóle uzywany w armii Izraela, ale jedynie w Izraelskei marynarce wiec cos ci sie pomyliło:) W Iron Dome mamy pociski Tamir.

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 18:17

Barak 8 w Iron Dome? Do tej pory sądziłem że system Barak 8 to Barak 8 a Iron Dome to Iron Dome. Egzamin zdają pociski Tamir z systemu Iron Dome. Kolega wie że dzwonią tylko nie wie w którym kościele.

Zaq
środa, 6 listopada 2019, 17:59

A co sami potrafimy zbudować nawet podwozia do Kraba przez 10 lat nie umielismy zbudować trzeba było kupic w Koreii.

gnago
czwartek, 7 listopada 2019, 12:53

Bo naszym "elitom "wydaje się że to oni stanowią o narodzie i firmie jest odwrotnie. Po co wysoko kwalifikowany spawacz ma siedzieć na pensyjce skoro gdzie indziej dostanie od ręki trzy cztery razy więcej. A jak emigruje za granicę to i kilka razy więcej. A nowego wykształcić to lata czasu. Podobnie ale bardziej chamsko postąpiono z przemysłem stoczniowym

SOWA
czwartek, 7 listopada 2019, 01:46

Bumar po prostu umarł. Nasi politycy zlikwidowali nie tylko zakład ale jego kooperantów. Kto normalny zamyka fabrykę silników mając w ręku kontrakt na 200 WZT-3 dla Indii? Problemy z silnikami były już przy kontrakcie malezyjskim. Zastopowano rozwój SKO Drawa itd. Dzisiaj Łabędy uczą się remontować T-72 bo o modernizacji trudno w tym wypadku mówić. Ten stan pokazuje jak działały rządy urzędujące w Warszawie bo skoro wiele lat temu nasz Twardy mógł konkurować z rosyjskimi i ukraińskimi czołgami to warto się zapytać. Kto za to odpowiada? Dlaczego na rynku nadal jest T-90 i ukraińska konkurencja a nie ma polskich czołgów?

ZZZZ
piątek, 8 listopada 2019, 16:41

Twardego uwaliła ekipa z poprzednich rządów PiS, z lat 2005 -2007. Wymieniła kadrę w Bumarze na swoich, uwaliła kontrakty zagraniczne "bo zawarte zostały przez poprzedników". Tak działał PiS wówczas, tak samo działa teraz. Czystki personalne i pozbywanie się ludzi "bo nie są nasi" zawsze źle działa na gospodarkę, na przemysł. Jakakolwiek fabryka aby istnieć musi zapewniać przekazywanie doświadczeń z jednego pokolenia inżynierów na drugie. Jeśli dokonasz czystki, jeśli pozbędziesz się ludzi, od których można się uczyć, którzy powinni przekazać wiedzę i doświadczenie, to prosty krok do zagłady tej fabryki. Bo fabryka to ludzie, którzy nią zarządzają, którzy w niej pracują, którzy dla niej projektują czy konstruują. A PiS zawsze atakuje głównie ludzi.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 7 listopada 2019, 13:58

Liberalna gospodarka i ci wszyscy którzy nie bronią wolnego rynku przed liberalizmem.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 7 listopada 2019, 13:55

Jak rozumiem okradzenie Polski wymyślił Geremek, bo gospodarkę drenażu kapitału wymyślił Soros, a one zniszczyły gospodarkę Boliwii. Następnie wprowadził to jako "reformy Balcerowicza" Balcerowicz. Tylko samo ukrócenie oszustw VAT wróciło Polsce górę pieniędzy. Gdyby tylko wola była chronić resztę kapitału też, to BIT kontrakty tych handlowych umów międzynarodowych rząd Morawieckiego by podarł (tak jak EU żąda), a Polska wyszłaby z hukiem z EU, bo EU to żadne NATO, jak to zdrajcy z chęcią zawsze piszą grożąc za wyjście z EU europejskimi wojnami.

ZZZZ
sobota, 9 listopada 2019, 00:12

Nic nie rozumiesz. Polską gospodarkę zniszczył komunizm panujący w naszym kraju od zakończenia IIWŚ do 1989 roku. Dzięki planowi Balcerowicza, dzięki zbudowaniu podstaw wolnorynkowej gospodarki, na początku lat 90-ych powstało w Polsce kilka milionów podmiotów gospodarczych. Tylko, że od 1993 roku, od wygrania wyborów przez SLD, zaczęło się hamowanie reform, co ciekawe kontynuowane przez ekipę prawicową czyli AWS od 1997 roku. Już wtedy ówczesny wiceminister finansów Bauc ostrzegał o konsekwencjach budowania patologicznego systemu emerytalnego w Polsce (tzw. dziura Bauca). Nie posłuchali go. Więc mamy rok 2019, w niedalekiej perspektywie niedobór kilkudziesięciu miliardów w ZUS na wypłaty rent i emerytur. Przy sztywnych programach socjalnych typu 500+ kosztujących około 40 miliardów zł. Skąd na to wziąć? Cóż, trzymajcie się za kieszenie, miłośnicy socjalizmu, nienawidzący kapitalizmu, gospodarki wolnorynkowej i Balcerowicza. Bo on sobie poradzi, jak każdy zamożny i zaradny człowiek. Najbardziej ucierpią najbiedniejsi.

SOWA
sobota, 9 listopada 2019, 15:10

ZZZZ mówisz o reformach ministra Wilczka. Balcerowicz niewiele dobrego zrobił dla Polski. Gospodarka ruszyła dzięki ustawie Wilczka. Koledzy Balcerowicza z KLD wręcz działali na szkodę państwa, dobrym przykładem z takich działań na Wybrzeżu był Dalmor. Perła w koronie komunistycznych firm która przynosiła ogromne zyski i przypływ dewiz.

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 11:41

A co mają politycy do nieudolności Bumaru?

Wiem co piszę
czwartek, 7 listopada 2019, 17:42

To politycy rozbrajali armię, likwidowali jednostki wojskowe bo... wojny nie będzie. Nie było zamówień, nie było prosperity zakładów.

prawieanonim
sobota, 9 listopada 2019, 15:25

Żeby były zamówienia to się trzeba czymś wykazać. Jeśli firma reprezentuje poważny poziom to politycy w niczym jej nie przeszkodzą bo firma utrzyma się z zamówień zagranicznych. Bumar to firma bez jakichkolwiek pomysłów na przyszłość która właśnie liczyła, że z jakichś niewiadomych powodów rząd będzie ją utrzymywał. Relikty PRLu które nie poszły z duchem czasu powinny upadać.

say69mat
czwartek, 7 listopada 2019, 10:57

??? jaka jest zdolność Bumaru, jako instytucji przemysłu zbrojeniowego do absorpcji czegokolwiek, co nie pochodzi z czasów UW i nie dotyczy pojazdów bojowych opartych na platformach T55/T72??? Bumar, biorąc za punkt odniesienia potencjał poznańskiego WZM-u to - niestety - skansen przemysłu zbrojeniowego.

SOWA
piątek, 8 listopada 2019, 10:54

Zgadzam się ale komuś zależało aby doprowadzić do upadku tą firmę z ogromnym potencjałem którego już nie ma. To politycy, związki zawodowe powołują prezesów i zarządy spółek. To kompetencje tych ludzi prowadzą do rozwoju lub upadku firmy. To także brak decyzyjności w MON, to raczej celowe działanie a nie urzędnicza niekompetencja. To także krótkowzroczność kadry oficerskiej która broń ocenia tylko po kierunku pochodzenia i czasami możliwości technicznych. Tylko każda część zamienna produkowana zagranicą kosztuje (dewizy), a szczególnie odczuwalne jest to w trakcie kryzysu gospodarczego, embarga czy wojny. Takie fakty też należy uwzględnić przy zakupie sprzętu.

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:15

Ale PGZ nie chodzi o to by zbudować, tylko żeby dostać kasę na zbudowanie.

czwartek, 7 listopada 2019, 15:19

Za zbudowanie można dostać sumkę sporo okazalszą.

Protadek
środa, 6 listopada 2019, 17:55

Przepraszam za treść pytania. Czy nie powinno czasem tak być , że generalicja lobbuje na rzecz nowoczesnego uzbrojenia , wywiera naciski na MON , gdzie również pełni funkcje doradcze , a także propaguje w mediach interesy SZ RP. To chyba normalne ? No chyba że pełnią jedynie funkcje paradne.

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:13

Sęk w tym, że PGZ nie ma nic nowoczesnego na sprzedaż. Jedynie oferuje że za 10 lat może opracować jeśli dostanie kasę na opracowanie.

Box123
czwartek, 7 listopada 2019, 12:21

A skąd ma mieć? Pora wreszcie zrozumieć że w warunkach polski przemysł zbrojeniowy jest częścią systemu obronności państwa i tak samo trzeba nim zarzadzac, planowac ale i finansowac. I nie jest jego obowiazkkem przynosic zyski tak samo jak zyskow nie przynosi czołg na poliginie. Zyskiem z czolgu jest to, ze ktos nas nie napadnie i dzieki temu możemy rozwijac sie gospodarczo, co dobrze widac na przykladzie panst bedacych pod parasolem usa w tym nas od momentu kiedy zaczylismy sie pod nim znajdowac. Nikt nie będzie inwestowal w donbasie czy przy granicy z nim gdzie w kazdej chwili może wpasc ruska halastra. Dlatego mon powinien opracowac plan strategiczny, na jego bazie listę potrzeb, a następnie dajac pieniądze zlecac wykonanie poszczegolnych projektów czyli tak jak jest teraz. Jeśli wystepuje tu problem to z mentalnoscia naszych generałów i z tym nalezy cos zrobić. Ale jak macierewicz zaczal wyrzucac ludzi którzy blokowali przez lata rozwoj wojska, to zaraz byla afera, no to dalej mamy to co mamy. To co mozna zrobic to utworzyć jakis instytut technologiczny z prawdziwego zdarzenia, dajac mu jakies realne pieniadze rzędu np 2mld rocznie (0,1%PKB) na badania i rozwoj technologii obronnych

prawieanonim
środa, 6 listopada 2019, 15:42

To Thales oferuje jakieś pociski? Co to za pocisk z prawej strony na zdjęciu?

Przemysław
środa, 6 listopada 2019, 15:26

Jaki polski przemysł? Z czym do ludzi Co za bzdury Chodzi titaj o wyprowadzenie kasy z MON to rozumiem

Marek
środa, 6 listopada 2019, 19:44

Źle rozumiesz. Prócz PGZetu, którego nie lubisz nad takim systemem pracuje też WB. Pozatym chyba naiwny jesteś bezgranicznie, jeśli sądzisz, że nasi koledzy z zachodu sprzedając nam gotowy system nie wyprowadzą pieniążków z MONu. Wyprowadzą nie tylko z Monu, ale i z Polski. Na dodatek kupując od nich gotowy system stajemy się w krótkim zasięgu całkowicie zależni. A to akurat jest głupie.

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:15

Można kupić zagraniczny system z transferem technologii i produkcją w Polsce. Wyjdzie ze 3 razy taniej niż finansować opracowanie od podstaw nowego przez PGZ.

Marek
czwartek, 7 listopada 2019, 15:11

Możesz nie lubić PGZtu. Że go heitujesz też twoja sprawa. Ale powiedz to samo chłopakom z WB, którzy już współpracują z Ukraińcami. Oni uważają, że w 3 lata są w stanie uruchomić produkcję systemu. Weź se przy okazji poczytaj jak było ze współpracą i transferem technologii przy okazji Feniksów. Bo wyszła tak, że nie tylko drogo, ale niszczy wyrzutnie i możesz zapomnieć o amunicji kasetowej. No i kup se z transferem zagraniczny system, którego nikt mądry transferować nie chce. Zamiast transferowania, żebyś ty zarabiał, mądry chce zarobić na tobie. Na dodatek uzależniając ciebie od siebie ma z tego jeszcze jeden polityczny zysk.

panako
czwartek, 7 listopada 2019, 13:26

Oczywiscie optymistycznie zakladasz ze oni zgodza sie na transfer technologii......

MAX13
czwartek, 7 listopada 2019, 12:05

Poproszę o wzór matematyczny z którego korzystałeś. Czy uwzględniłeś w tej kalkulacji okres życia takiego systemu remonty, moderki, certyfikacje i inne składowe które przez ten okres będziesz musiał ponieś?

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 12:01

No właśnie w podobny sposób będzie to robione. Wraz z zakupem Wisły zostanie pozyskana technologia niezbędna do produkcji Narwi. Pociskiem do Narwi będzie CAMM (Amerykanie już to wiedzą bo zintegrowali go z IBCS) który też będzie produkowany w Polsce ze 100-procentowym transferem technologii.

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 19:05

Amerykanie panei prawieanonim integrowali CAMM dla BAE Systems a nie dla Polski.

prawieanonim
piątek, 8 listopada 2019, 18:21

Czyli będzie trzeba będzie zapłacić za integrację.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:50

Nie, bo pociski CAMM sa juz zintegrowane z systemem. Musielibysmy płacic jakbysmy juz je mieli zanim doszło do integracji, tak jak było z JASSM-ami i F-16.

czwartek, 7 listopada 2019, 11:55

Nie

Covax
czwartek, 7 listopada 2019, 11:16

Kupiliśmy Wisłę, i gdzie jest transfer technologii głupiego 30 mm działka w ramach offsetu. Zresztą o transferze technologii dosadnie było powiedziane w temacie SC. Polska dostanie każda technologie z wyjątkiem GŚN, silnika, paliwa, softu i algorytmów sterowania.

Do Prz
środa, 6 listopada 2019, 18:54

Tylko kto tą kasę MA wyciągnąć z MONU rodzime firmy czy może gopodarka niemiecka, izraelska czy może amerykańska

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:16

Zagraniczne firmy nie chcą kasy na opracowanie systemu od podstaw. Oferują gotowe rozwiązania.

Marek
czwartek, 7 listopada 2019, 15:13

Już jedni przetransferowali gotowego Spike. Skutek jest taki, że do dziś nie robimy go sami. Poproszę o wnioski.

Ja tylko podpowiem
czwartek, 7 listopada 2019, 12:30

po pierwsze nie muszą wkalkulowały to w cenę po drugie dostaną jeszcze z eksploatacji i innych usług po trzecie z naturalnych ubytków np. ćwiczenia można wyliczać dalej ale i tak wiesz lepiej. A zapomniałem " nie chcą kasy" rozdają :)

sdf
środa, 6 listopada 2019, 22:43

Jakie rodzime firmy? To, że coś będzie produkowane w Polsce nie oznacza, że Polacy zobaczą jakiekolwiek zyski. Zagranicznych firm w Polsce mamy mnóstwo.

MAZU
środa, 6 listopada 2019, 15:18

Problem z polskimi rakietami polega na tym, że na poziomie MON-u jest jakaś dziwna "blokada". Osobiście znam kilku wspaniałych polskich inżynierów, wybitnych specjalistów od broni rakietowej. Przegadaliśmy razem dziesiątki godzin, rozpatrując różne warianty napędów, układów naprowadzania itd. Wiem, że jesteśmy w stanie zbudować nowoczesną polską broń rakietową, a niektóre elementy po prostu skopiować. Ale potem się okazuje, że na poziomie decyzyjnym (MON) prawie każdy projekt jest uwalany. I nie chodzi tu o ministra, tylko o co najmniej szczebel niżej. Wygląda to na celową robotę, tak jakby ktoś (ciekawe kto?) dbał, aby Polacy nie rozwijali nowoczesnych technologii, w szczególności rakietowych. Jakieś sugestie? M

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:18

Spytaj tychinżynierów jak chcą skopiować IBCS i AMRAAM bez transferu technologii.

Marek
czwartek, 7 listopada 2019, 15:21

Zrozum, że nikt niczego ci nie przetransferuje, jeżeli nie będzie w tym miał interesu. Na ogół jest coś za coś. Ukraińcy dogadali się z WB bo mają rakietę, ale nie mają reszty. WB z nimi się dogaduje dlatego, że Polska ma tą resztę, której Ukraińcom brakuje a oni mają rakietę. Podejrzewam że i z Anglikami oraz ich CAMM prócz pieniędzy jest coś, co musieliśmy im zaoferować, że niby są zainteresowani.

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 18:27

Zaoferowaliśmy radary z Pit Radwaru. Uzupełnią one ofertę MBDA w segmencie w którym do tej pory nie mieli nic do zaoferowania.

w
środa, 6 listopada 2019, 19:47

zawsze uwalaja urzednicy. Taki minister jak przyjdzie to sie nawet nie zorientuje co urzednicy maja w szafach a juz odchodzi. Wszedzie steruja urzedasy nie ministrowie

gg
środa, 6 listopada 2019, 23:32

Normalnie przychodzi takie bidny minister, nic nie wie, co tam w szafie, nic nie ma do powiedzenia... 4 lata nic, tylko planuje aż furczy... poprzedni wszystko wywalił w kosmos w imię ideałów, może też niewiele wiedział... To niech ministrem będzie specjalista, który potrafi zadbać o obronność i przekonać do tego "decyzyjnych", a nie lojalny polityk, secjalista od przesuwania środków do innych resortów i ciągłego planowania? To politycy są odpowiedzialni za duże zakupy, i to ci na samej gorze. I nie chodzi w tym wszystkim o dywagacje na temat opcji politycznych, bo wojsko musi być ponad podziałami. Kolejne 4 lata wymówek, zwalania winy na poprzedników, planów, defilad, śladowych zakupów i propagandy?

czwartek, 7 listopada 2019, 14:45

Dodam do tego wprowadzić odpowiedzialność polityczną i karną dla polityków za podejmowanie złych decyzji, które szkodzą naszej obronności. Dopiero wtedy będzie lepiej w naszym.

Gość
środa, 6 listopada 2019, 14:50

Jestem całkowicie przekonany , gdyby nasz przemysł dostał rakietę resztę jest sam w stanie wyprodukować.

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:19

Zaraz zaraz, a z jakiej racji mieliby od kogoś dostać rakietę?

Marek
czwartek, 7 listopada 2019, 15:22

Z takiej racji, że se kupią jak ktoś chętny sprzeda. Stoi o tym jak byk w artykule.

Lelum polelum
środa, 6 listopada 2019, 20:06

Powiem więcej! Nasz przemysł, nasi inżynierowie opracowaliby dobre rakiety p/lot i ziemia-ziemia gdyby im na to pozwolono.

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:18

Nie masz pojęcia o czym piszesz.

czwartek, 7 listopada 2019, 15:22

A ty niby masz?

gnago
czwartek, 7 listopada 2019, 12:56

Dobre finansowanie i na księżyc można startować

Mc3
środa, 6 listopada 2019, 14:40

Czy ktos moze wyjasnic w jaki sposob podpisana umowa o wspolpracy z mbda przeszkadza pgz-owi w budowaniu wlasnej narwii?

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 18:35

W taki że PGZ jako żółtodziób boi się doświadczonego na tym polu konkurenta który z wysokim prawdopodobieństwem może zaproponować lepszy system w niższych cenach. Nie oszukujmy się. Jeśli PGZ wchłonie technologie z offsetu za Wisłę i stworzy system OP dla Narwi to nie będzie on tani. MBDA to potężne konsorcjum z możliwościami a PGZ to lokalna liga która dopiero będzie stawiać pierwsze kroki na tym polu. Duży może zaoferować atrakcyjną cenę bo ma wielkie przychody ze sprzedaży swoich produktów - mały nie może.

Rzyt
środa, 6 listopada 2019, 14:14

Szkoda gadać...kasę mają a idzie im wszystko jak krew z nosa...

Covax
czwartek, 7 listopada 2019, 00:01

Rozwój technologii układów wykonawczych sterowania dla rakiet...... Dodatkowe informacje: Kierownik projektu: Marek Borejko Wartość projektu: 72 000 000 zł Wartość dofinansowania ze środków NCBR: 60 000 000 zł Okres realizacji projektu: 27.12.2016 r. - 26.12.2019 r. Myślisz że to dużo kasy i długi okres ? ( Strona PGZ )

Kk...
środa, 6 listopada 2019, 13:26

R-27 Już dawno powinniśmy wykupić od Ukrainy licencję. Możliwości juz do samodzielnego zabudowania calego systemu OPL juz były w latach 90 projekt PZR Loara, brakowało rakiety typu R-27.

czepialski
czwartek, 7 listopada 2019, 01:38

Problem z R-27 nie leży w tym czy ten pocisk jest doby słaby czy jakiś inny tylko w tym czy USA zgodzi się na podłączenie tego pocisku do IBCS. Zachęcam do zapoznania się z materiałami z Konferencji, która odbyła się w zeszłym roku w Dęblinie nagrania są dostępne. Wypowiada się cała czołówka polskiej OP, nauki i przemysłu z WB włącznie i o R-27 również.

Chris
środa, 6 listopada 2019, 21:35

A na co komu przestarzała r27

czwartek, 7 listopada 2019, 15:23

Jest zmodyfikowana

Davien
środa, 6 listopada 2019, 18:03

Taak, kupic licencje na najgrszy pocisk pow-pow na swiecie:))

gnago
czwartek, 7 listopada 2019, 12:57

A sprzedadzą na najlepszy?

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 18:45

Oczywiście że tak. Kolega przespał ofertę MBDA UK?

Fanklub Daviena
czwartek, 7 listopada 2019, 10:12

To niech nasze F-16 spróbują zakłócić ten "najgorszy pocisk na świecie"... Nie bez powodu w Syrii F-35 latają z R-27 a nie z R-77 (które głowicę i radar mają podobne jak AMRAAM, nawet na tym samym procesorze sygnałowym, tylko lepsze). :)

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 14:58

To podobne czy lepsze? Zdecyduj się jak ta bajka leci.

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 14:31

A co za problem jak ten antyk i bez zakłócania w nic trafic nie moze:)) W Syrii F-35 lataja z AIM-120C-7 a nie z antycznymi R-27, cos ci sie nieżle pomerdało. Aha, procesor uzywany w R-77-1 to ten sam co USA uzywało w AIM-120A 25 lat temu.

Rezerwista WP
środa, 6 listopada 2019, 13:26

Pomysł i koncepcja są bardzo dobre. Ja wybrałbym Kongsberga z Norwegii oraz zainwestował w prace badawcze Politechniki Warszawskiej kontynuującej rozwijanie polskich rakiet typu Meteor.

Edi
środa, 6 listopada 2019, 13:05

Dowcip będzie jak MON wybierze rakiety AMRAAM, a PGZ nie będzie w stanie pozyskać licencji na ich produkcję w Polsce.

Dociekliwy
czwartek, 7 listopada 2019, 14:48

Doświadczenia z wykorzystania AMRAAMów w Siłach Powietrznych (i zapasy rakiet na miejscu!) były mocnym argumentem jeszcze kilka lat temu zanim do gry wszedł CAMM. To byłaby spora przewrotność losu, gdyby wczesny faworyt wygrał ten wyścig rzutem na taśmę.

q
środa, 6 listopada 2019, 23:25

Izraelczycy sprzedawali już drony chyba do Gruzji, Francja sprzedała system przeciwlotniczy chyba Libi było jak było później. Powinniśmy zakupić technologię nie gotowy produkt MBDA tylko coś takiego proponuje.

Wiem co piszę
środa, 6 listopada 2019, 20:07

Tak będzie!

Edi
czwartek, 7 listopada 2019, 00:21

IBCS też nie ogarną.

Lord Godar
środa, 6 listopada 2019, 16:26

Do tego to zmierza .

Edi
środa, 6 listopada 2019, 22:24

Wtedy to już będzie wina PGZ, że nie jest w stanie zrobić polskiej Narwi.

As pik
środa, 6 listopada 2019, 11:40

9 lat by stwierdzić, że "możemy, tylko dajcie rakietę". A to Polska, właśnie... 9 lat, i żaden z elementów Narwi nie istnieje. Żaden. Nie wiem, po co w ogóle trwają rozmowy z oferentami, przecież wiadomo, że każdemu z nich zależy na tym, byśmy tej Narwi nie mieli, i na pewno nie samodzielnej. A największy nasz sojusznik nie pozwoli, by nasza opl była zależna od któregoś z pozostałych. Kolega Rex pisze wzorowo: Narew skończy jak Homar. Wierzę, że przy odpowiednich, planowanych nakładach i wysiłku, własnym sumptem jesteśmy w stanie tworzyć uzbrojenie na nasze potrzeby (poza kilkoma oczywistymi wyjątkami). Ale do tego potrzebni są politycy, którzy nie boją się wychylić głowy z piasku. To tu leży problem i w niczym innym. Nigdy nie było tak, że ktoś dostał coś, dla innych niewygodnego, na ładne oczy i czułe słówka. Wyciągał rękę i brał bez pytania, chował za plecami i .... robił ładne oczka. Jajec brak. Jeżeli brak jest sił politycznych i decyzyjnych na niezależny system, to po co truć powietrze, nie lepiej kupić z półki i chwalić od razu że fobry wybór?

Clash
środa, 6 listopada 2019, 16:23

Kolega widzi sprawy podobnie. Ja jednak widzę winę po polskiej stronie a nie sojuszników. I już się uodprniłem na polską propagande "silni zwarci i gotowi" albo "damy radę" Przed wojną była podobna dyskusja "Wszystko będziemy robić sami..." wprowadzono wysokie cła na samochody i motocykle aby sprowadzane z zagranicy aby stymulować produkcję w kraju.... wyszło jak zwykle było tego nie wiele a przy tym drożej etc etc.. No i jak pułkownicy zdali sobie sprawę że sami to my jednak nie zdążymy do wojny się przygotować wybrali się w panice na zakupy zagraniczne. Ale wojna już wisiała w powietrzu nikt nic już nie chciał broni sprzedawać i pieniądze pułkownicy mogli sobie wsadzić... Francja się z litowała i pchneła nam R35 raptem kilkadziesiat sztuk... Wojna się rozpoczeła Polacy wyruszyli na nią na koniach.. z własnej głupoty, przerośniętego ego i zwykłej polskiej chciwośći.... Oczywiście że powinniśmy produkować swoje uzbrojenie ale tylko wtedy kiedy jesteśmy w tym w czołówce świata, kiedy jesteśmy konkurecyjni i mamy szansę na takiej produkcji zarobić i ją rozwijać. Produkowanie wszystkich systemów walki w Polsce to zwykłe marnotrastwo. Zakupione licencje nie dały nam żadnych kompetencji a jedynie miejsca pracy dla wąsatych Marionów ze Związkow Zawodowych i znajomych królika na wyższych stanowiskach. Byle do ciepłej emeryturki. Licencja na Rosomaka dała nam kompetencje na kupienie następnej licencji na kolejną wersje tego pojazdu. Licencja na Gawrona/Ślązaka dała nam kompetencje w byciu pośmiewiskiem na świecie. Licencja na Kraba dała nam średni produkt w cenie że tylko MON to kupi i nikt więcej etc etc etc... Pamiętajcie że Inżynier to taki koleś który za 50 gr zrobi to co Kowalski zrobi za 3zł.To co się dzieje w Zbrojeniówce to zwykle złodziejstwo/marnotrastwo (oczywiście sa wyjątki głównie w sektorze prywatnym ) Kupienie licencji nie sprawi że roszczeniowy Marian z wąsem ze Związkow zacznie rozwiązywać problemy matematyki nieliniowej. A nowooczesne systemy uzbrojenia wymagaja bardziej zaawansowanej wiedzy To jest topienie kasy w studni bez dna. Zacząć należy od systemu Edukacji w Polsce i wyczyścić go z nepotyzmu i układów- dopiero potem można rozwijać przemysł zbrojeniowy. Bardzo wielu komentujacych zapomina że statutowym zadaniem MON jest obrona granic a nie rozwój gospodarki czy niewydolnej zbrojeniówki mentalnie tkwiącej w czasach słusznie minionych ( w tym wypadku raka który niszczy zdolności obronne tego kraju) Sa opinie że musimy produkować wszystko sami aby podczas wojny być samowystarczalni.... Ludzie pomyślcie trochę ile może trwać spodziewany konflikt z wiadomym krajem tydzień? miesiąc? Nawet przy założeniu że zakłady nie zostaną zniszczone ile Krabów, Rosomaków etc złożycie? Dwa,dwa i pół? Trzy? Produkować i rozwijać to w czym już jesteśmy dobrzy, jeśli naprawdę potrzebujemy nowych technologii to bądzmy w tym konsekwetni i kierujmy się ekonomią. Nie może być tak że jak chcemy napić sie mleka idziemy kupić krowę! To zwykłe marnotrastwo i sprowadzajmy tylko najnowsze technologie a nie te wychodzace. Nie mamy ani wiedzy ani doświadczenia, ani pieniędzy aby wszystko samemu produkować. Wybrać należy to w czym jesteśmy naprawde dobrzy i zadbać aby być w światowej czołówce. Sami konfliktu z wiadomym krajem nie wygramy i skazani jesteśmy na współprace. To co jest nam potrzebne kupić zagranica naprawde nie widzę w tym problemu.

Marek
czwartek, 7 listopada 2019, 15:49

Kolega ma blade pojęcie o tym, co było przed wojną. Realia wyglądały tak, że Francuzi i Anglicy nie byli w stanie sprzedać ani czołgów, ani samolotów. Wcześniej sami ich nie mieli nowoczesnych a później na gwałt się dozbrajali. Tytułem przykładu wspomniane R-35 we Francji weszły na uzbrojenie dopiero w 35r. Jakim więc cudem zapobiegawczy kolega chciałby je kupować tak, żeby były na czas? Poza tym czołg nie był rewelacyjny i na dodatek został spieprzony. dlatego w 38r. pojawiła się potrzeba przekonstruowania układu jezdnego. Teraz masz następny. H-35. Ten byłby lepszy, ale pierwsze pojawiły się we Francji pod koniec 35r. Od razu zawłaszczyła je francuska kawaleria. Mimo, że lepszy od H-35 też trzeba go było w 38r. poprawiać. Kolej na S-35. Weszły do służby w 35r. Trzeba było je poprawiać w 38r. i Francuzi o sprzedaży nawet nie chcieli rozmawiać. Ciekaw więc jestem co i od kogo ze sprzętu pancernego kolega by sugerował kupić, żeby było w wystarczającej ilości i na czas? Kolej na samoloty. Morane w wersji próbnej wszedł do linii w 37r. MB.152 zbudowano w 38r. Caudron C.714C1 w 38r. i za dopłatą bym go nie chciał. Zamówienie ze strony RAFu na pierwsze Hurricane pojawiło się w 36r. Te dwa kraje latały wcześniej na dwupłatach, więc po pojawieniu się dolnopłatów przezbrajały się same na gwałt. I to nie tylko sięgając do własnych konstrukcji. Od którego więc sojusznika kolega chciałby na czas kupić?

kim1
czwartek, 7 listopada 2019, 14:59

Jak to jest możliwe, że kiedyś walczyły wielomilionowe armie i II W.Ś. trwała 6 lat. Dziś piszesz, że wojna potrwa tydzień, miesiąc? To trzeba tak robić aby wojna trwała tak długo abyśmy mieli czas na wyprodukowanie większej liczby broni. Podczas II W.Ś. ZSRR ewakuował zakłady z Ural i tam produkował uzbrojenie. Dziś musimy np. stworzyć tak silną OPL aby mogła obronić nasze zakłady zbrojeniowe przed zniszczeniem. Tak samo z wojskami lądowymi i obroną ppanc. Co do artykułu "Clasha" to jak najbardziej racja. Nie wszystko musimy za wszelką cenę sami produkować.

Dociekliwy
czwartek, 7 listopada 2019, 17:34

Opinia publiczna nie pozwoli na prowadzenie konfliktu na taką skalę przez okres 6 lat (Wietnam, Irak, Afganistan to konflikty dla USA regionalne, a i tak zmęczenie po kilku latach było ogromne). 80 lat temu ludzie czerpali informacje o świecie z radia i prasy. Nie było tv, internetu, Cenzura w warunkach wojennych była dużo prostsza, przez to szczelniejsza, nie wszystkie informacje z frontu docierały do ludzi. Teraz byłoby to niemożliwe. Ukraina kilka lat temu w sytuacji poważnego zagrożenia państwowości miała poważny problem z mobilizacją. Powstawały bataliony ochotnicze. Strzelam, że u nas w przypadku agresji 40% ludzi podarłoby swoje karty mobilizacyjne i dało dyla na Zachód (wystarczy zrobić sondaż w grupie docelowej). Już tylko nieliczni pamiętają wojnę. Społeczeństwo w Europie się od niej odzwyczaiło. Kilka lat temu amerykanie mieli poważny problem przejechać przez Niemcy (chyba podczas Saber Strike) z przyczyn jakby od nich niezależnych. Teraz nie trzeba wiele, żeby złamać społeczeństwo. Angole przetrzymali naloty na Londyn, bombardowania V1 i V2 i to trwało miesiącami. Teraz wystarczy sparaliżować dostawy prądu, wody, odciąć net i po 3-4 dniach będą sceny jak w Nowym Orleanie po Katrinie. Swego czasu gen. Skrzyprzak palnął, że ruskie zagony pancerne mogą być na rogatkach Wawy w 3 dni. W msc na piechotę można dojść. W 1 dzień (pomijam fazę przygotowań etc.) można np. zrealizować plan zakładający (hipotetyzuje): lądowanie WDW na Okęciu/Bemowie, desant elementów brygady piechoty Morskiej pod Władysławowem i Elblągiem (odcięcie Gdańska/Gdyni, otoczenie Braniewa, Malborku), zbombardować Iskanderami Łask, Krzesiny, centra dowodzenia, łączności od biedy również fabrykę w Skarżysku, zaorać Giżycko artylerią, wjechać Razwiedką gdzieś pod Łomżę... Można osiągnąć piorunujący medialnie efekt wykorzystując do tego... 10-20 tys. żołnierzy nie licząc zaplecza. Oczywiście takiej operacji nie da się zrobić ad hoc, ale historie ostatnich konfliktów zbrojnych w Europie jasno pokazują, że po II wojnie nie ma przyzwolenia na długotrwałe walki na pełną skalę - konflikt się mrozi (Naddniestrze, Cypr), obniża jego temperaturę (Donbas) albo szybciutko gasi za cenę ustępstw słabszej strony (Gruzja). Oczywiście my jesteśmy w NATO, art. 5 etc. etc., tylko psikus polega na tym, że we wspomnianym artykule są słowa odnoszące się do pomocy "jakie uzna za konieczne". Wysłanie 1 żołnierza na palecie z amunicją 7.62mm jest z jurydycznego punktu widzenia wywiązaniem się z zobowiązania do kolektywnej obrony.

Do Clash
środa, 6 listopada 2019, 23:13

Clash niewiem skąd jesteś ale odnośnie ostatnich twoich 2 zdań powiem ci tak my POLACY przerabialiśmy to już w trakcie 2 wojny światowej sprzęt kupowaliśmy zagranicą u naszych sojuszników byliśmy skazani na współpracę będąc w sojuszu z tym że jak doszło co do czego nikt z nami niechciał współpracować nikt nam nie pomógł byliśmy zdani sami na siebie. Jak to mówią umiesz liczyć licz na siebie. Po zakupie licencji na efektor np Camm-er Jelcze będące nośnikami będziemy potrafili wyprodukować sami tchniką radarową też możemy się chwalić rodukując efektor w kraju uzyskamy niezależność czyli i niepodległość, damy miejsca pracy damy zarobić rodakom wzmocnimy gospodarkę własnego kraju to nie jest chciwość tylko zdroworozsądkowe myślenie.

Marek
środa, 6 listopada 2019, 15:47

No właśnie muszą wskazać. Bez tego nikt niczego nie zrobi. WB kręci z Ukraińcami i są w stanie szybko zrobić. Jest oferta na CAMM i jeśli wybiorą, to też da się zrobić. Ale żeby zrobić MON musi się określić czego chce.

As pik
czwartek, 7 listopada 2019, 09:32

WB dostało ukraiński rynek, żeby nie marudzili po zakupach MONu w Ameryce. Ich dzieło zobaczą polscy wojacy na MSPO. Każdy oferent wie doskonale ile to dla nas znaczy i wyciągnie ile się da. I pieniądze tu nic nie znaczą. Klauzule/umowy niejawne, wpływ na przebieg realizacji projektu, "przysługi" ,itd. To są realne ceny, gdy prosisz na kolanach o nowe technologie. Jak wygląda przy tym zakup z półki? Prosto. Tyle że nic nam nie daje. Rakietę do Narwi musimy opracować sami.

dropik
czwartek, 7 listopada 2019, 08:41

mon nie jest zainteresowany ukrainską rakietą. To co WB przy nich grzebie to ponoć jednak na ukraińskie potrzeby

chateaux
środa, 6 listopada 2019, 14:35

Wybierzcie pocisk, a nie dajcie. Dostrzegasz różnicę?

As pik
środa, 6 listopada 2019, 23:19

Wybiorą AMRAAMa. I co wtedy?

Lord Godar
czwartek, 7 listopada 2019, 12:41

Ktoś , znaczy ten ostatni zgasi światło w zakładzie i wyjdzie ...

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 12:03

Nie wybiorą bo Amerykanie już zdążyli zintegrować CAMM z IBCS czyli wiedzą że bierzemy brytyjski pocisk.

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 19:09

USa zintegrowało CAMM z IBCS dla BAE systems a nie dla Polski wiec jak widac...

prawieanonim
piątek, 8 listopada 2019, 18:39

A do czego BAE Systems potrzebuje zintegrowanego CAMM z IBCS skoro jak wynika z twojej wypowiedzi Polska będzie musiała go integrować oddzielnie? Przecież Polska jest jedynym odbiorcą IBCS pomijając Amerykanów.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:53

Nie, nie bedzie musiała bo pociski bedą zintegrowane jak je kupimy. Natomiast Polska w sprawie IBCS nie jest jedynym klientem ale dostanie ten system wg specjalnej procedury razem z US Army. WB uzywa CAMM-a w systemach ladowych i morskich wiec chocby dla współpracy z USA w jakichs działaniach.

prawieanonim
środa, 13 listopada 2019, 15:34

A kto jest jeszcze klientem na IBCS po za Polską i armią USA?

trolik
środa, 6 listopada 2019, 10:59

I następne 15 lat będzie zmarnowane lub w końcu kupią 2 lub 3 zestawy z USA na parady.

P.M.
środa, 6 listopada 2019, 10:47

UE (RFN) nie pozwoli nam być samodzielnym producentem tego typu rakiet. Powód jest prosty – będziemy samowystarczalni w obronie przeciwlotniczej, to skutecznie zabezpieczeni przed agresją zewnętrzną (...). Pamiętają jak WP w 1939 roku skutecznie niszczyło ich broń pancerną z licencyjnych armat 37 mm wz. 36 Bofors (i to znaczną ich ilość). A tak na marginesie – WP III RP powinno się uzbroić: w czołgi (bez możliwości samodzielnej eksploatacji), samoloty (w znacznym % nieloty – części zamienne i obsługa gwarancyjna ? , w małej ilości) itp. Pozwolono nam samodzielnie projektować i wyprodukować broń strzelecką a rakiety Piorun to zasługa prac rozwojowych wywiadu wojskowego z lat 80-tych XX w. - i co dalej Panowie generałowie. Mam jedno pytanie: kogo Oni reprezentuje ? – przecież nie nasze interesy wojskowo - strategiczne.

ZZZZ
piątek, 8 listopada 2019, 16:44

Akurat na zdanie Niemiec rząd PiS ma wywalone. Zupełnie inaczej wygląda sprawa jeśli chodzi o zdanie USA.

Marek
środa, 6 listopada 2019, 15:49

A po co nam się pytać UE czy RFN? WB nie pytała ich o zgodę. Kupiła sobie co trzeba u Ukraińców i razem z nimi pracuje nad systemem.

Lelum polelum
środa, 6 listopada 2019, 20:09

W WB nie rządzą politycy, a w MONie i PGZ już tak.

Justyn
środa, 6 listopada 2019, 10:44

Pomysł budowy NARWI przez polski przemysł jest dobry. Będzie IBCS, który integruje wszystkie elementy i umożliwia kierowaniem wielowarstwowa obroną powietrzną. Dla mnie elementem, który jest na razie nie rozwiązanym to jest radar kierowania rakietami, na razie trwają prace nad nim, a on jest istotnym elementem. Powinniśmy rozwinąć produkcję półprzewodników w oparciu o azotek galu, bo jesteśmy uzależnieni od zewnętrznych rynków. Podoba mi się pomysł współpracy z firmą MBDA z rakietami CAMM, bo w te rakiety można byłoby wyposażyć okręty np. Kujawiaka iyp. , co nie oznacza że inne propozycję będą złe.

ja
środa, 6 listopada 2019, 10:34

a gdyby tak zrobić pociski 35mm naprowadzane w wiązce laserowej... i laser naprowadzający umieścić w głowicy optoelektronicznej taki zestawów jak hydra i tryton...

hermanaryk
środa, 6 listopada 2019, 10:32

Byłoby pięknie, tyle że jeśli Rosja ma zamiar się ruszyć, to zrobi to w ciągu najbliższych pięciu lat. Wątpię, by poczekała, aż będziemy gotowi z obroną przeciwlotniczą.

SOWA
czwartek, 7 listopada 2019, 02:10

Zawsze możemy poprosić Rosjan o przesunięcie daty rozpoczęcia konfliktu. Może się zgodzą przesunąć inwazję o tydzień. Starczy to na ewakuację polityków, ich rodzin, prokuratorów, sędziów no i wojskowych. Dzięki temu armia nie zostanie zniszczona. Samolotów transportowych mamy sporo jest jeszcze państwowy LOT. Dla tych co nie zdążą zostanie ucieczka motorówką do Szwecji. Tak na serio powinniśmy kupić licencję na rakietę dla Narwi i w tym samym czasie rozwijać własne rozwiązania. Wbrew pozorom to nie będą duże koszty.

środa, 6 listopada 2019, 15:50

WB twierdzi, że jeśli będzie decyzja, to produkcję uruchomi do trzech lat.

dim
środa, 6 listopada 2019, 08:18

News. Dotyczy nowej tureckiej morskiej rakiety manewrującej. Nieraz informowałem Państwa, że wiele krajów zabiera się za eksploatację złóż gazowo-naftowych, wokół Cypru. Wielkie złoża występują tam "wszędzie", prócz jałowej prawdopodobnie północnej części jego mórz. Następnie informowałem, że państwa te, jednocześnie z uzyskiwaniem licencji, przysyłają tu także swe najnowsze fregaty. Oczywiście, że na zwyczajne, planowe manewry. W szczególności, bardzo obiecująca jest, czy raczej BYŁA, działka nr 7. I właśnie zaczęła przeprowadzać tam swe badania, od kilku miesięcy, także Turcja. Przecież - Allach świadkiem - wszyscy to wiedzą, że Cypr to turecka wyspa, a działka nr 7 to tureckie morze wewnętrzne. Turcja... gotowa jest dyskutować o współpracy międzynarodowej, jest na nią wręcz otwarta. Niemniej nikt dotychczas nie zwracał się jeszcze do niej jeszcze po licencję wydobywczą. Na co znów fregaty sobie przypływały... Amerykańskie, Greckie, różne jednostki Egiptu także, a w szczególności fregaty włoskie i francuskie, gdyż licencję na działce 7 wykupiły u Republiki Cypru Francja-Włochy (joint venture koncernów Total i ENI). W szczególności, za kilka dni zacząć miały się tam włosko-francuskie wiercenia... Otóż Turcja dokonała właśnie próby własnej rakiety p/okrętowej, o zasięgu 200 km. Ta całkowicie turecka rakietka wystartowała z zupełnie typowo wyglądającej wyrzutni na jednej z korwet (dawnej startowały stamtąd rakiety Harpoon), poleciała sobie najpierw raźno w górę, w skos, ale potem schodząc tuż nad powierzchnię fal... przed dolotem do celu, co kilka sekund wykonała kluczenia (co przekazała w świat jej kamera)... po czym rakietka owa celnie przyłożyła w kilkumetrowej wielkości tratwę, z umieszczonym na niej typowym "jachtowo-rybackim" reflektorkiem radarowym. Przy okazji ogłoszono, że ma wiele kryteriów naprowadzania, takoż odporna jest całkowicie na zakłócenia radiowe czy inne... Grecki sztab przyznał, że ten typ rakiety, zapewne wchodzący za kilka miesięcy na standardowe uzbrojenie Turcji, może być dla greckiej marynarki wojennej dość groźny. Ależ jasne, że ta próba nie miała żadnego związku z pretensjami Turcji do cypryjskiej działki nr 7 ! Natomiast włosko-francuskie joint venture natychmiast ogłosiło - też w zupełności bez związku z rakietą - że nie rozumie skąd te informacje ? jakoby za kilka dni miało zacząć wiercenia na działce nr 7 ? Owszem, zaczyna za kilka dni wiercenia, ale to będzie zupełnie gdzie indziej...

dropik
środa, 6 listopada 2019, 08:16

Ta Narew wygląda coraz gorzej. Nie sądzę, żeby się pojawiła przed 2028, a moze i nie przed 2030.

NAVY
środa, 6 listopada 2019, 07:32

...może za 20-30 lat uda nam sie jakoś ,to wszystko rozstrzygnąć !

niki
środa, 6 listopada 2019, 00:00

Ja nie wiem dlaczego PGZ sam nie dogada się z Anglikami i nie wmontują CAMM (ER) lub z Zydami (Barack MX) i przedstawią gotowe działające systemy na polskim poligonie? Generalnie to co robi polski MON to jest kpina. Oni się nadają pod trybunał i do paki. Taki program jak NAREW jest w papierach od 5 lat i nic.

q
środa, 6 listopada 2019, 12:22

A potem MON powie - sorry ale nie pasuje nam kolor systemu i nie chcemy go.

Marek
środa, 6 listopada 2019, 15:52

No dokładnie. Myślę, że WB też by nie poszło na to, żeby robić system z Ukraińcami, gdyby tamci go dla siebie nie chcieli.

Razparuk
wtorek, 5 listopada 2019, 23:59

Zaczyna nam IBCS wychodzic bokiem...

czepialski
środa, 6 listopada 2019, 16:54

Czy możesz rozwinąć szerzej tę myśl. Jak są jakieś to podam nazwę tematu tam płk. Marciniak może rozwieje obiekcje. 3. Dęblin LAW - II Konferencja Naukowa 28-29.11.2018 r. Sesja III. Konferencja z zeszłego roku ale nie straciła na aktualności.

Covax
czwartek, 7 listopada 2019, 09:57

IBC to świnka skarbonka bez dna, za miliard dolarów który Turcja wpakowała w program F35 stała się partnerem, za 800 mln dolarów który Polska wpakowała w nieoperacyjny IBC ( czyli de facto wsparła B+R ) dostaliśmy wsparcie i aktualizacje na 4 lata, i IBC na prawach USERA...przeczytaj fragment o IBC jeszcze raz i jeszcze raz aż znajdziesz ten fragment "Oczywiście dzięki modułowej, otwartej architekturze systemowej, IBCS może integrować teoretycznie każdy sensor i efektor, lecz za każdym razem mogą to zrobić jedynie sami Amerykanie, po zamówieniu takiej funkcjonalności w USA, wydaniu zgody przez czynniki decyzyjne rządu USA na jej wprowadzenie i opłaceniu stosownych kosztów przez stronę polską." A później pomyśl....

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 08:50

I dlatego wolałem MEADS gdzie zarządzanie OPL jest znacznie uproszczone i robi to użytkownik czyli Polska.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:54

HAHAHA MEADS panei BUBA to część TLVS wiec nic bys nie robił:)

Covax
środa, 6 listopada 2019, 23:46

Oczywiście dzięki modułowej, otwartej architekturze systemowej, IBCS może integrować teoretycznie każdy sensor i efektor, lecz za każdym razem mogą to zrobić jedynie sami Amerykanie, po zamówieniu takiej funkcjonalności w USA, wydaniu zgody przez czynniki decyzyjne rządu USA na jej wprowadzenie i opłaceniu stosownych kosztów przez stronę polską. Źródło kilka linijek wyżej.

czepialski
czwartek, 7 listopada 2019, 15:29

Covax ja nie mam kłopotów z myśleniem o IBCS pisałem 4 lata temu, aby nie stał się takim przykładowy ZUS, ale skoro został zakupiony bicie piany nic nie zmieni. Szczególnie pisząc komentarz w stylu „wychodzi bokiem” gdyby była jakaś mała analiza poparta argumentami to mojego by nie było i oto mi chodzi. Krytykuj podziel się obawami i uzasadnij to będzie OK bo może dowiem się czegoś na co nie zwróciłem uwagi. Tym bardziej, że Szanowny Rozparuk uprawia podobny styl na innych portalach. Z całym szacunkiem dla autora tekstu, którego lubię, ale to nie źródło.

Lord Godar
środa, 6 listopada 2019, 16:44

Jeszcze nic nie mamy aby nam bokiem wychodziło . Za to bracia Rosjanie mocno zgrzytają zębami z powodu tego , ze będziemy mieć ten IBCS . Natomiast walka trwa o to czyj i pod czyją kontrolą będzie system C2 do Narwi , bo można go tak zrobić , że będzie w każdej chwili mógł niezależny od IBCS , a efektory z Wisły będą mogły być używane dzięki danym z C2 Narwi gdyby był problem z IBCS . I tak to powinno wyglądać , o to walczą nasi wojskowi i firmy .

Polak
wtorek, 5 listopada 2019, 23:24

Brawo ----------- główną siłe polskiej armi stanowią siły lądowe aby nie straciły one szybko swojego potęcjału powinniśmy zapewnić im bardzo szczelną obrone przeciwlotniczą opartą o rodzimy przemysł uzyskując w ten sposób suwerenny zestaw przeciwlotniczy uzyskamy niezależnoś obrony przeciwlotniczej bedziemy panami i władcami Narwi ------ systemy programu Wisła będąc wyjątkowo kosztownymi najprawdopodobniej nie będą licznnymi więc powinniśmy posiadać bardzo liczne zestawy mniejszego pułapu a gdyby opierały się one o rodzimy przemysł można by było uzyskać zmniejszenie kosztów produkcji jak i samej eksploatacji, krótszy półap naszej obrony przeciwlotniczej powinien posiadac jak najdłuższe "ramiona" większy zasięg więcej zalet, faworytem jak dlamnie jest CAMM-ER ------- zakupienie pełnego transferu technologi tego efektora licencja na jego produkcję w kraju zapewni Polsce niezależność od dostawców zagranicznych żadne ewentualne embarga (Niemcy embargo na członka nato Turcję) na dostawy broni by nas nie dotkneły gdyż byli byśmy samowystarczlnie w tym zakresie. Przede wszystkim inwestycj pieniędzy polskiego podatnika w gospodarkę ojczyzny w jej przemysł to inwestycja w nas samych. Camm-er jest stosunkowo nowym efektorem który został wybrany jako element przyszłościowy obrony przeciwlotniczej Włoch i Angli. Efektor ten może stanowić również parasol bezpieczeństwa marynarki wojennej a wyciągając lekcję z histori największym zagrożeniem dla okrętów w trakcie 2 wojny światowej stanowiło lotnictwo więć współczesna marynarka powinna posiadać dobre zabezpieczenie przed środkami napadu powietrznego takie zabezpieczenie naszych okrętów może stanowić system pionowego startu Camm-er. Produkcja w kraju to miejsca pracy dla rodaków to pieniądze polskiego podatnika nie wyprowadzane poza granice kraju a wydawane w Polsce to inwestowanie w rodzimy przemysł. Produkty rodzimego przemysłu to niezależność czyli i niepodległość.

Edi
środa, 6 listopada 2019, 12:57

Faworytem jest Amraam bo amerykański.

Rex
wtorek, 5 listopada 2019, 22:20

Jak zaproponują równie wywaloną w kosmos cenę jak przy Homarze, to znowu jedynym wyjściem będzie kupno zagranicznego rozwiązania z półki. Czasem wydaje się, że w PGZ nadal myślą,że nie ważne co zaproponują i w jakiej cenie to MON zawsze to kupi.

Covax
środa, 6 listopada 2019, 09:47

A kolega wie ile za licencję chciał LM ? Kolega wie że oferta PPO obejmowała np. prawie 1800 pocisków a nie 270 GMLRS. Kolega wie że spektakularnym "tanim" i medialnym zakupie poszło cicho zamówienie na resztę inwentarza jak np. cysterny i wozy amunicyjne które były w cenie PPO

Krtek
środa, 6 listopada 2019, 15:25

Rozumiem, że kolega wie, jaki to wspaniały transfer technologii oferował LM? 1800 rakiet planowano na 3 dywizjony a nie jeden - redukcja zamówienia o połowę, co wydaje się logiczne, gdy sami ich nie będziemy produkować. Nie manipuluj.

Dyktatorek
wtorek, 5 listopada 2019, 23:17

Na początku zakup licencji zawsze jest drogii za to później rekompensuje się podczas krajowej produkcji serwisu itd itd Także " wywalona cena w kosmos" to był zakup Himarsów z zapasem rakiet na kilka salw

Mobilny
wtorek, 5 listopada 2019, 23:12

Jesteśmy w stanie zrobić sami. To raz zresztą wola PGZ jest. To zapewni suwerenność w tym względzie. Co tu komentować. Trzeba woli politycznej i decyzji wojskowych i jazda!

Edi
środa, 6 listopada 2019, 12:58

Jakoś wątpię by byli w stanie dostać technologie produkcji rakiet AMRAAM.

zniesmaczony
wtorek, 5 listopada 2019, 22:19

jak już świat przejdzie na lasery by odtrąbimy sukces opracowania systemu

dropik
środa, 6 listopada 2019, 08:08

Oczywiście te lasery będą strzelać ogniem zakrzywionym :P

matrioszka
wtorek, 5 listopada 2019, 22:03

Jaka opracowana przez polski przemysł Narew . A kto będzie zasilał amerykańskie koncerny i budżet - w tle act. 447 .

Pytajnik
wtorek, 5 listopada 2019, 21:22

No to jeszcze IM nie wskazali rakiety? Ile to już lat trwa ten wybór?

Marek
środa, 6 listopada 2019, 15:55

No nie wskazali. I wbrew pozorom nie jest to wcale proste. Najprościej jest w mediach. Tam niby wszystko wygląda OK. Tylko, że media nie podają co w umowie jest napisane drobnym druczkiem.

Edi
środa, 6 listopada 2019, 22:21

To jest bardzo proste, wystarczy wybrać AMRAAM bo jest amerykański. I niech się PGZ samo głowi co z tym fantem zrobić. Jak nie zrealizują dostawy to się kupi Narew za granicą.

JÓZKA prawda
wtorek, 5 listopada 2019, 21:20

Trzeba stworzyć coś polskiego bo wiwatówki zwane Patriot pokazały swą skuteczniść w Arabii Saudyjskiej proste rury bojowe Jemeńczyków świecące swym widmem radarowym niczym słońce w pełni zwane Scud z technologią lat 60/70 robiły qq Saudom dlatego Polska powinna modernizować WEGI lub spuknąć się z Ukrainą bo Izrael odpada politycznie a USA produkuje wiwatówki na. przywitanie Nowy Rok co widać

środa, 6 listopada 2019, 19:38

Przecież Patrioty nie zostały zaprojektowane do zwalczania zagrożeń takich jak dr

Marek
środa, 6 listopada 2019, 16:01

Przecież spiknęli się z Ukrainą. WB Electronics razem z UkrOboronProm kombinują nad systemem opartym o zmodernizowaną R-27.

Davien
środa, 6 listopada 2019, 18:08

Marek, jak na razie to Wichr wygląda na przeróbke zwykłej R-27 do odpalania z ziemi. GSN jest taka jak w oryginle czyli do kitu, kadłub ten sam. Podobno miały byc jakies poprawki GSN ale ostatnio cisza o tym. Nawet jak powstanie to mamy głowice półaktywną , IR i pasywną czyli nie za dobrze. Ale jakis start jest.

Rex
środa, 6 listopada 2019, 08:23

Z tym, że Patrioty mają na koncie setki zestrzeleń ale nie mają 100% skuteczności,a rosyjskie systemy to na razie zestrzeliwują jedynie ptaki i samoloty pasażerskie....za to rakiety i samoloty bojowe latają nad nimi bez przeszkód.

Cozaludzie...
środa, 6 listopada 2019, 02:29

Znowu te bzdury?....

Davien
środa, 6 listopada 2019, 01:15

No cóz patzrąc na te ponad 120 zestrelonych balistycznych znacznei nowoczesniejszych od SCUDa i cąłkowita bezsinośc rosyjkich systemów to te"wiwatówki" muszaw Moskwie wzbudzac niezła panike:)

Lolek
środa, 6 listopada 2019, 14:20

No fakt na 300 wystszelonych 120 straconych zakladajac ze do kazdego celu lecialy dwie wystrzeline Co daje okolo 600rakiet a 120 trafilo no super sukces

Rex
środa, 6 listopada 2019, 19:18

Czyli i tak o 120 trafień więcej niż rosyjskie cuda :D

Davien
środa, 6 listopada 2019, 18:09

Taak biorąc pod uwage ze strzelano głównie PAC-2 który nie jest do tego przeznaczony, a 300 rakiet to nie wystzrela tam jeszcze przez 10 lat to zaliczyłes koszmarna wtope.

Lolek
czwartek, 7 listopada 2019, 12:17

To sa dane zpetagonu tuutaj byl artykul o tym jak pamietam na okolo 300 starch scudow wystrzelonych okolo 120 zostalo straconych fakt ze byly to stare PAC 2

BUBA
środa, 6 listopada 2019, 23:10

Davien czytał raporty Pentagonu z Pustynnej Burzy i efektów niszczenia STARYCH SCUDów z lat 60/70? Czytał Davien raport dla Senatu z skuteczności zwalczania rakiet Burkhan-2?.... Wikipedia: "4 listopada 2017 r. Arabia Saudyjska twierdziła, że ​​przechwyciła Burkan-2H nad stolicą - Rijadem , dzięki MIM-104 Patriot . Pocisk był podobno wycelowany w międzynarodowe lotnisko Króla Khalida. Raport z New York Times z grudnia 2017 podważa oficjalne twierdzenie Arabii Saudyjskiej, że pocisk ten został skutecznie zestrzelony Artykuł cytuje zespół ekspertów, którzy twierdzą, że głowica rakietowa nie została przechwycona i faktycznie zdetonowana w pobliżu lotniska. Zespół badawczy przejrzał dowody fotograficzne i wideo, które doprowadziły ich do wniosku, że system obrony przeciwrakietowej zawiódł; pocisk przechwytujący systemu MIM-104 Patriot albo całkowicie ominął Burkhan H-2, albo uderzył tylko w tylny segment napędowy H-2 po jego oddzieleniu od głowicy................................. ........................................................................................................................................... A nasz przeciwnik ma systemy Iskander. Jedna chemiczna głowica wystarczy jak się przedrze. Rosjanie nie użyją SCUDów.

lolek
czwartek, 7 listopada 2019, 19:24

ISKANDER byl stworzony do przelamywania obrony i niszczenia Systemu PATRIOT,,,, ISKANDER dla PATRIOTA jest na ta chwile nieosiagalny do prrzechwycenia

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:56

Lolek a czy Rosjanie wiedzą o tym?? Bo jakos wg nich Iskander nie słuzy do ataku na zestaw antybalistyczny zdolny zestrzeliwać kilka razy szybsze i mniejsze cele:)

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 08:40

Przed wprowadzeniem PAC-3MSE równie dobrze zestaw Patriot mógł załatwić Su-22M4 z tym co mamy w magazynach ( Jak by było sprawne)

prawieanonim
środa, 13 listopada 2019, 15:38

Przed wprowadzeniem PAC-3 MSE to Su-22M4 dostałby z PAC-2 GEM-T (który ma większy zasięg od PAC-3 MSE) i tyle by wyszło z jego ataku.

czepialski
środa, 6 listopada 2019, 17:10

Czy znasz jakiś inny system który może pochwalić się podobnymi sukcesami.

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 09:28

To zależy czy uważamy za pożądany skutek trafienie rakieta za 4/5 milionów dolarów w korpus rakiety balistycznej R-17, Burkhan H-2 czy chodzi nam o zniszczenie głowicy. Dalsza granica ognia do celów balistycznych do 20 km dla PAC-3 CRI i PAC-3MSE powoduje że nie jesteśmy w stanie zwalczać pocisków balistycznych przed oddzieleniem się głowic bojowych od pojazdu transportowego...................... ............................................................................................................................................. Niska skuteczność naprowadzania stacji systemu Patriot zmusza do strzelania salwami po 4 pociski PAC-3 CRI. Nie daje to jednak gwarancji zniszczenia głowicy bojowej co zaobserwowano w czasie ataku na port lotniczy w Rijadzie..................... .............................................................................................................................................. Koszt salwy 20 milionów dolarów, rozchód 4 PAC3 CRI. Głowica dotarła do celu. Gdyby była głowicą chemiczną np z iperytem, sarinem łatwym w produkcji w warunkach Jemenu w porcie lotniczym pasażerowie i obsługa lotniska zginęła by na miejscu........................................................................................................................... ............................................................................................................................................. W Europie nie ma już systemów SCUD od kilkunastu lat. Amerykanie pilnowali bardzo rygorystycznie w Polsce niszczenia pocisków R-17 tego systemu, nawet te w muzeach mają poniszczone komory spalania.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:59

BUBA, po pierwsze Saudyjczycy stzrelaja głównei PAC-2 który jak widac doskonale sobie radzi e wszystkim co do nich leci. W Rijadzie pocisk został prechwycony i zniszczony zanim doleciał, nie kłam Wystrzelono 4 PAC-2 i jedna PAC-3 w odstepach co 1 sek, pocisk został estrelony a głowica nigdzie nie doleciała

czepialski
piątek, 8 listopada 2019, 11:20

Można pisać bardzo długie wywody nie odpowiadając na proste pytanie czy znasz inne systemy które w realu mają podobną skuteczność jeśli nie to jak zwykle......

Davien
poniedziałek, 11 listopada 2019, 01:52

Iron Dome z izraela ale to system scisle antyrakietowy do zwalczania pocisków o zasięgu do 70km

jjj
wtorek, 5 listopada 2019, 21:14

wprowadzając nowe systemy stare sprzedać z jak największym zyskiem poza granice kraju dla Polski sa to stare systey dla innych jedyne na jakie je stać pewnie

Wojciech
środa, 6 listopada 2019, 04:17

Co sprzedać? Osy? Chyba na złom.

Polak
wtorek, 5 listopada 2019, 21:11

Jesli chodzi o zapewnienie bezpośredniej ochrony przecilotniczej wojsk powinna zostać dokończona ---- LOARA 35 MM DZIAŁKA Z PROGRAMU TRYTON ZINTEGROWANE NA JEDNYM NOWOCZESNYM PODWOZIU NP KRABA CZY ANDERSA Z PIORUNAMI -2 ------------ jako autonomiczny system przeciwlotniczy W PRZYPADKU WYBORU POLSKIEGO DOSTAWCY oparty o rodzimą, krajową logitykę to również miejsca pracy dla rodaków i pieniądze polskiego podatnika zainwestowane w rozwój rodzimej gospodarki

Mobilny
wtorek, 5 listopada 2019, 23:13

To raz a dwa najpierw OPL potem samoloty

Potwierdził Duch Święty!
wtorek, 5 listopada 2019, 20:58

Kupcie po np 3szt każdej i zróbcie zawody na np skuteczność siły ognia celność odporność na zakłócenia i najlepszą zacznijcie produkować

Dawid
wtorek, 5 listopada 2019, 19:51

Weźcie ile jest tych opcji rakiet do wyboru po 1 strzelajcie do czegoś co symuluje samolot która najlepsza kupcie

Larum
wtorek, 5 listopada 2019, 19:50

Super. Tak powinno. Być. Chyba że mamy do czynienia ze świadomym zaprzedaniem się wrogim państwom i bojkotowaniem bezpieczeństwa narodowego. Potrzebna jest również produkcja rakiet które będą ogarniać kompletnie obwód kalingradzki. Co się podniesie powinno spadać. No i trza wtedy wjechać. Najlepiej żeby rakiety były na licencji ze względu na jakąś ciągłość dostaw w razie zniszczenia rodzimego przemysłu. Od kogo mają one być ? Od tego kto nas nie sprzeda w czasie wojny. Już dzisiaj łatwo jest wykluczyć i trzeba wykluczyć dostawców z grupy niepewnych. Dzięki za artykuł i super komentarze.

RK53
środa, 6 listopada 2019, 10:13

gratuluje panu wiary / w dostawców od partnerów zagranicznych/ oraz zaćmienia spowodowanego obecna propagandą. natomiast takie widzenie rzeczywistości jest zgubne bo krótkowzroczne. tylko nasz przemysł daje jakiekolwiek gwarancje na dostawy w wypadku gdy partnerzy zagraniczni dostana inne wytyczne

NB
wtorek, 5 listopada 2019, 19:41

Problem w tym, ze tago typu decyzje sa decyzjami politycznymi i wykraczaja poza kompetencje MON. MON robi plany, analizy, dialogi... kawa i paluszki. O tym jak wydawane sa duze pieniadze decyduja politycy najwyzszego szczebla, a ci czesto maja inne priorytety - utrzymac sie przy wladzy. Dlatego miliardy z budzetu MON ida na zakupy wegla, lawki, drogi, transport VIP... Zeby wojsko moglo wiecej niz przyzwoicie wygladac na defiladach musi byc duza presja spoleczna na tych, ktorzy kalkuluja, jak wygrac kolejne wybory. Teraz bardziej kalkuluje sie socjal...

Box123
wtorek, 5 listopada 2019, 20:44

Nikt nie przeznaczył takich środków na armię jak obecny rząd, pomijając już kwestie tego że odpowiednie drogi maja swój wymiar obronny ( przypominam że w tamtym czasie co chwilę były komunikaty o tym jak amerykańskie wojska o coś zahaczaly czy nie mieściły się na przejazdach bo drogi byly zbyt wąskie itp). Po drugie dzięki temu wysmiewanemu socjalowi mamy rozwój gospodarczy zamiast zapaści którą gdyby nie 500+ zafundowała by nam obecna opozycja w 2016 roku, tak więc programy te to dziesiątki mld ekstra, które mogą być przeznaczane na armię czy na inwestycje, a jeśli cała Europa wpadnie w recesję to dzięki nim polska będzie wyróżniała się na tle całego kontynentu, co zaowocuje odessaniem inwestycji z innych krajów i jeszcze większymi korzyściami. Natomiast jak chcesz szukać marnowanych środków to poszukaj po totalnej opozycji. Do dziś już straciliśmy przez nich około 600mld złotych i co roku tracimy kolejne 40, w tym ponad 20mld rocznie na odsetki o tych szesciuset, bo przecież trzeba było je pożyczyć żeby mogly być rozkradane, więc teraz trzeba je spłacać. Proponuję mnie tvnu więcej samodzielnego myślenia

stefan
wtorek, 5 listopada 2019, 22:53

Brawo, pełna zgoda, nic dodać!

NB
wtorek, 5 listopada 2019, 21:41

Na cele nie majace nic wspolnego z obronnoscia z budzetu MON wydano ponad 4 mld zlotych, czyli wiecej niz na Kraby. Program 500+ owszem stymuluje popyt wewnetrzny, natomiast nie decyduje o wzroscie gospodarczym w dluzszej perspektywie, perspektywie poza horyzontem kolejnych wyborow. Duzo wieksze znaczenie maja inwestycje, bo tworza miejsca pracy, dajac dlugoterminowe korzysci. Podatki, technologie, miejsca pracy... Stad tyle sie mowilo na temat ofsetu. Mowilo i nic. Rozdawnictwo, socjal, to jedynie krotki impuls dla gosparki i zacheta do nierobstwa. Na budowe drog sa inne budzety. Wydano sporo, dobrze to wyglada na papierze, ale korzysci w stosunku do wydanych srodkow sa bardzo skromne. Akurat telewizji nie ogladam. To co pan opisuje nazywa sie populizm, i nie ma znaczenia, kto jest u wladzy.

Greg
piątek, 8 listopada 2019, 08:05

Dokładnie.. teraz jest jeszcze gorzej..a dobrze nie było..

Box123
środa, 6 listopada 2019, 21:55

A konkretnie na jakie cele? Bo jeśli w tych 4 mld jest budowa dróg do przemieszczania się wojska to jest to jak najbardziej związane z obronnościa. Po drugie nawet jeśli było by to 4mld to jest to i tak 2,5 raza mniej niż zabrali z budżetu MON poprzednicy w czasie swoich rządów (tylko oni zrobili to żeby w panice łatać budżet, który równolegle pozwalali rozkradac, każdemu kto tylko chcial) . Po trzecie dzięki obecnemu rządowi, zmianach w przepisach i wzrostowi gospodarczemu mon otrzymał już dodatkowo o wiele więcej niż te 4mld wiec i tak jest na plusie, a z każdym rokiem będzie coraz bardziej. Social może zachęcać do nierobstwa w krajach takich jak Francja czy Niemcy gdzie faktycznie jest przesadny ale w naszej sytuacji gdzie ogromna cześć społeczeństwa żyła w zupelnej biedzie, a wręcz była wyłączona z normalnego funkcjonowania oraz w sytuacji jednego z najgorszych na świecie wskaźników demograficznych gdzie znaczna część osób niedecydowala się na dziecko z braku środków, dokonanie transferów społecznych do rodzin z dziećmi było optymalnym rozwiązaniem, które jak dotąd przyniosło nam same korzyści i to one zaczely aktywować ludzi, u których od życia latami w skrajnej biedzie następowal już nawet zanik potrzeb, do robienia czegoś ze swoim życiem, a aktywowanie tych części społeczeństwa które były wyłączone z obiegu ekonomicznego - także jako konsumentów jest w interesie całego społeczeństwa, paradoksalnie także tej części ktora na to się składa. Ciekawe też jakie miałbyś środki na armię gdybyśmy od 4 lat mieli 1%pkb wzrostu i bezrobocie 10% z perspektywa wyludnienia za 30lat. Myślisz że co się stanie z gospodarka jak połowa ludzi będzie na emeryturze, a druga połowa się zorientuje że za kolejne 20 lat jak już oni się zestarzeją to pracujących będzie 1/4 i nie będzie już nawet komu wrzucać puszek do smietnikow żeby potem mogli je wyciągnąć i kupić za to jedzenie? I z tego co wiem to właśnie obecny rząd inwestuje np około 40mld w infrastrukturę portowa (Świnoujście, mierzeja Wislana, Gdynia, Gdańsk) ale też w CPK i szybka kolej łącząca cały kraj (która jest czescia projektu związanego z centralnym portem komunikacyjnym). Same tylko porty w zeszłym roku przyniosły 40mld złotych (wobec 17 w 2015 i gdzie dane za ten rok pokazują jeszcze większe przeladunki towarów ), wiec po inwestycjach może się to przynajmniej podwoić, a w tedy przychody tylko z tego źródła będą stanowic więcej niż cały budżet MONu. I chyba nie trzeba mówić że tych pieniędzy nigdy byśmy nie zobaczyli gdyby totalnej opozycji udało się wywołać w Polsce kryzys gospodarczy 3 lata temu

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 09:42

PKB nie wzięło się z działań rządu tylko prywatnych firm. Ich właścicieli i prezesów. ............................................................................................................................................... Rząd jedynie uszczelnił system podatkowy za co mu chwała. Ale jedne branże wyciągnął a drugie uwalił. Np. sektor państwowych remontowych firm lotniczych. Wszelkie perspektywiczne projekty w zbrojeniówce leżą i kwiczą. Mówisz o drobnych gdy z budżetu wycieka 10 miliardów na Wisłę do USA a jest w perspektywie jeszcze 5 za F-35. Sam VAT od tego to 3,5 miliarda dolarów, tyle co zakup 48 F-16. Więc gdzie są na plusie?. Tyle kasy zarobionej przez Polaków i polskie firmy PiS wypompuje do gospodarki USA zapewniając pracę B+R amerykańskim podatnikom............................................................................................. .............................................................................................................................................. Za takie pieniądze można by było zbudować drugi Centralny Okręg Przemysłowy bo fabryka lotnicza w Polsce to koszt 300/500 milionów PLN..................................... .............................................................................................................................................. Ten rząd to najlepiej niech się nie dotyka do przemysłu. Firmy same sobie dobrze radzą.

Pol
środa, 6 listopada 2019, 04:48

A po co inwestować jak niema popytu na towar ,to własnie takie chore myslenie .Sa obroty to i jest płynosc jest kasa i firmie, budzecie panstwa a także pracownika i spirala sie nakręca. J własnie przez takich ludzi jestesmy gdzie jestesmy co spirale zwijali tylko dla siebie.Sprzedac wszystko inni sie nie liczą.

K.
środa, 6 listopada 2019, 19:19

Taka swojska ekonomia , próbowali jej w Grecji i Argentynie

Stefan
wtorek, 5 listopada 2019, 21:28

I jeszcze jedno, ten rząd już nawet wie ile będą kosztowały "Harpie Szpony" czego jeszcze nie wiedza Amerykanie, którzy je projektują. Gratuluje wiedzy o świecie.

Stefan
wtorek, 5 listopada 2019, 21:26

Proponuje zimny prysznic. I zapoznać się z podstawami ekonomi. To może przestaniesz bajdurzyć. Rozumiem, że jak do nas dotrze kryzys ekonomiczny, a szykuje się w ciągu dwóch najbliższych lat, to będzie wielki światowy spisek przeciwko Polsce. Proponuje więcej nauki, mniej ideologii to życie stanie się prostsze.

Laba
środa, 6 listopada 2019, 12:11

Kryzys do nas dotrze jak zmieni się władza. Tak to może być małe spowolnienie. Chyba, że Niemcy faktycznie wejdą w recesję. 'Minister podał statystyki, a których wynika, że w czasach rządów AWS 1997-2001 wzrost PKB wyniósł średnio 3,7 proc., za rządów SLD – 3,5 proc., potem w latach rządów PiS- 6,6 proc., a w kolejnych 8 latach rządów PO-PSL – średnio 3,2 proc. Zakładając, że w tym roku będziemy mieli wzrost 4,5 proc., to średnia za te cztery lata wyjdzie 4,4 proc. Not bad.

upstream
środa, 6 listopada 2019, 07:38

proponuję Stefanowi zapoznanie się z prostym wzorem noblisty Miltona Friedmana. Może przestanie bajdurzyć.

Paweł P.
wtorek, 5 listopada 2019, 19:38

Narew musi być polska. Nie ma innej opcji.

mobilny
środa, 6 listopada 2019, 09:14

A jakie to ma znaczenie skoro nad całością systemu polskiego OPL pełną pieczę sprawują amerykanie! To oni nadzorują i decydują co z czym kiedy i dlaczego łączymy itd itp. Tu już nic nie ma sensu

Wiem co piszę
wtorek, 5 listopada 2019, 21:45

Nie będzie polska! Będzie amerykańska. Idę o zakład!

Clash
środa, 6 listopada 2019, 11:52

Jeśli będzie lepsza nie mam nic przeciwko...

Victor
wtorek, 5 listopada 2019, 20:44

Homar też miał taki być. Też politycy zapewniali, że nie ma innej opcji.

eVa
środa, 6 listopada 2019, 08:26

Wtedy jeszcze nie wiedzieli jakiej ceny zarządza PGZ...a było to x5 niż założone koszty. Chyba chcieli robić rakiety ze złota.

Covax
środa, 6 listopada 2019, 15:44

Odpowiedzialny za modernizację techniczną wiceszef MON Marek Łapiński powiedział związkowcom, że w programie Homar oferta PGZ była 3,5 razy wyższa niż kwota 414 mln dolarów (ok. 1,5 mld zł), za jaką resort kupił w USA pierwszy dywizjon artylerii rakietowej HIMARS. Trzeba jednak podkreślić, że nie wiadomo, czy mowa jest o zamówieniu podobnej wielkości. ( Całość na https://www.defence24.pl/wydatki-mon-na-modernizacje-wiecej-w-usa-niz-w-polsce )

Davien
środa, 6 listopada 2019, 18:12

Covax, a jaki własciwie system oferował PGZ?

Paweł P.
wtorek, 5 listopada 2019, 21:37

Wydaje mi się, że to nie ten etap. Najpierw trzeba opanować, opracować – to co już (prawie) mamy.

Marek1
wtorek, 5 listopada 2019, 22:48

Kluczowe slowo ... PRAWIE. To prawie trwa już ponad 2 lata i NIC nie wskazuje, że trwać przestanie. Choć z 2 strony juz czas zacząć kampanię prezydencką, więc ponownie w elektorat trafią setki pierdoletów medialnych ...

BUBA
wtorek, 5 listopada 2019, 19:20

Mam nadzieję ze Amerykanie interweniują w tej sprawie u Kaczyńskiego i wybija z głowy takie głupoty Polakom.................................................................................................................................................................. ................................................................................................................................................................................. Polska ma współfinansować rozwój systemów OP przez takie firny jak Raytheon czy Lockheed Martin. Samemu może produkować MANPADS............................................................................................................. ................................................................................................................................................................................. Nie po to zniszczono takim nakładem sił Bogdana Klicha program Przeciwlotniczy Rakietowy Zestaw Loara by teraz go odbudowywać..PZR Loara miał zastąpić KUBa................................................................................... .................................................................................................................................................................................. Wszystko jest przygotowane do wejścia oferenta z zagranicy.........................................................................

Ostrozny
środa, 6 listopada 2019, 08:42

Loara za Kuby? Małe rakiety Grom/Piorun miały by zastąpić Kuby któresjs dużo wyższy pułap?

Niko
wtorek, 5 listopada 2019, 21:34

No chyba cie kolego powa...iło. Narew musimy produkować siłom Polskich zakładów a nie kupować gotowce od Amerykanów. Jak nie wiesz dla czego tak na prawdę Klich uwali program Lara to nie PiSisz pisowcu głupot. Loara to miał być przeciw lotniczym zestawem artyleryjskim a nie rakietowym. PSzesz, że wszystko jest przygotowane wejścia oferenta z zagranic no chyba raczej według twojej chorej logiki kupienia gotowca z Ameryki. Mam nadzieję ,że taki pseudo znawca uzbrojenia i fan amerykańskiej myśli zbrojeniowej nigdy nie będzie ministrem MON bo jeśli będziesz to nasz przemysł zbrojeniowy zbankrutuje ponieważ będziesz kupować gó..no z USA.

Marek
środa, 6 listopada 2019, 16:11

Klich uwalił Loarę, bo on uwalał wszystko co mógł uwalić. Jakie znaczenie ma, że była systemem artyleryjskim? Poza tym Loara miała być w dwóch wersjach. Artyleryjska i rakietowa. Gdyby dzisiaj wrócono do tego pomysłu, to powstałby zestaw, który wymiótłby ruskiego Pancyra. I to mający wszystko na jednym podwoziu.

trust
środa, 6 listopada 2019, 06:25

Kolego to wpis sarkastyczny, ta osoba ma dosyć tego co jest robione z naszymi siłami zbrojnymi .

BUBA
wtorek, 5 listopada 2019, 22:44

Naucz się czytać między wierszami. Napisałem w poście że "Narew" opracowano w zasadzie dawno temu............................................................................................................... ....................................................................................................................................................................... "We wrześniu 2000 r. rozpoczęto fabryczne próby ogniowe PZA Loara, które potwierdziły zakładane parametry pracy. Zgodnie z planem, seryjne zestawy artyleryjskie miały zasilić Wojska Lądowe w 2004 r. lub w 2005 r. Odmiana rakietowa powinna powstać do 2006 r., a pierwsze dostawy mogły być realizowane od 2008 lub 2009 r.".............................................. ......................................................................................................................................................................... Na dziś wyprowadzono z Polski 3,5 miliarda za F-16, 5,4 miliarda za Wisłę, obiecano 4/5 miliardów za F-35, 5 miliardów za Wisłe II, drobne z a Homara i Black Hawki..........Razem prawie 20 miliardów dolarów w błoto........................................................................................................................................... ....................................................................................................................................................................... PZL Swinik sprzedano za 300 milionów PLN, PZL Mielec za 65 milionów PLN, za 1 miliard dolarów postawił byś sobie takie fabryki i montował w nich przyzwoity sprzęt dla WP. Tysiące ludzi miało by prace a kasa zostawała w budżecie.

Davien
środa, 6 listopada 2019, 13:29

BUBA PZA LOara czy nawet PZR Loara to zadna Narew ale cos posredniego miedzy VSHORAD i kiepska Narwia. No ale jak widac wg BUBY pwinnismy wywalic mld na system bedacy lekko ulepszonym Gepardem a w tym czasie latac na MiG-21 i uzywac antycznej rosyjskiej OPL o zerowej skutecznosci:) No istotnie niezły sabotaz proponujesz panei BUBA:)

Marek
środa, 6 listopada 2019, 19:54

Trzeba było konsekwentnie rozwijać Loarę. Kolejny raz ci napiszę, że wyszedłby wtedy zestaw lepszy od koreańskiego, który w Indiach wygrał z Pancyrem. Nieodpowiedzialny człowiek, który skasował ten program powinien odpowiadać za wyrzucone w błoto pidniądze podatników, które poszły na program. Za Gawrona zresztą także powinien odpowiadać i nid tylko za to.

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 14:41

Od koreanskiego tak ale BIHO nie jest systemem do Narwi i nigdy nim nie byłby, podobnie jak PZR LOARA z rakietami o maks zasiegu 15-17km.

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 10:31

Jaki zasięg ma RIM-162 Evolved Sea Sparrow który można zastosować do modernizacji systemu KUB (WZU Grudziądz "Ptaki"). Tu masz Twoje ulubione źródło: "RIM-162 Evolved Sea Sparrow – Wikipedia, wolna encyklopedia"

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 02:01

BUBA a od kiedy Kub to LOARA?? Moze najpierw naucz się rozrózniac systemy OPL a potem cos pisz:)

chateaux
czwartek, 7 listopada 2019, 08:35

Nie bez powodu partia tego człowieka trzykrotnie musiała w swoim czasie bronić go przed parlamentarnym wotum nieufności.

BUBA
środa, 6 listopada 2019, 23:14

Davien nie wie jak działa programowalna amunicja przeciwko pociskowi rakietowymi...stąd porównuje Loarę do Geparda.

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 14:42

BUBA Gepard ma i programowalna amunicje i ma tera dostac pociski rakietowe wiec jak widac panie BUBA sam nic nie wiesz:)

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 08:44

Geparda zastąpił Mantis i on ma programowalną amunicję. pokaz mi proszę zdjęcie Geparda z programatorem amunicji na luzie.

Davien
poniedziałek, 11 listopada 2019, 01:54

BUBA MANTIS to stacjonarny system z działkiem 35mm sztuk jedno i Nie jest to system OPL ale C-RAM wiec powodzenia...

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 02:02

BUBA, a to zajrzyj sobie do Niemiec i sam zobacz:)) Obecnie Gepardy czekaja na instalacje rakiet plot:)

Gts
wtorek, 5 listopada 2019, 19:08

Pytanie o czas i koszty. Jęsli mają to robić jak Kraba i Ślązaka to podziękuje. Wyjdzie 3x drożej i 3x dłużej niż zakupienie licencji na całośc. Oczywiście, życzyłbym sobie aby to była nasza myśl techniczna, ale znając nasze możliwości po prostu w to nie wierze.

mobilny
środa, 6 listopada 2019, 09:18

To jak wyszło dzięki naszym "elitom" to jedno i im należy za to "podziękować" ale nie podlega chyba dyskusji że pewne systemy JESTEŚMY w stanie zrobić i POWINNIŚMY takowe robić sami i KONTROLOWAĆ je. OPL nie będzie pod naszą kontrolą a naszego "sojusznika" Zakup F-35 to tylko spotęguje dramat. OBRONNOŚĆ NIE PODLEGA DYSKUSJI tu MUSEM jest pełna NIEZALEŻNOŚĆ

LOL
wtorek, 5 listopada 2019, 21:52

A kto ci sprzeda "licencję na całość", z dostępem do technologii i prawami do modyfikacji? Jak chcesz mieć kontrolę nad uzbrojeniem, to system dowodzenia MUSI być twój własny.

BUBA
wtorek, 5 listopada 2019, 23:06

Rosjanie, Ukraina...Chiny.

Clash
środa, 6 listopada 2019, 11:54

Generalnie wszyscy to kwestia ceny

BUBA
środa, 6 listopada 2019, 22:59

Ale rozmawiamy o normalnych pieniądzach.

primo_victoria
wtorek, 5 listopada 2019, 18:56

No ciekawe ciekawe. Dzięki wielkie za ten artykuł :-).

dim
wtorek, 5 listopada 2019, 18:49

Z tego co czytam, wnioskuję, że Autor "staje na uszach", by systemu Narew przypadkiem, jakiś skrajnie niekompetentny, za to przekupny decydent, nie zadecydował także kupić za granicą. TAK TO NALEŻY NAZWAĆ. - i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę

Ok bajdur
wtorek, 5 listopada 2019, 20:38

Widocznie autor obawia się, że za odpowiednio wysoką stawkę ktoś kiedyś mógłby wyłączyć kupioną za granicą Narew. Może się zdarzyć, że za poświęcenie Polski ktoś uzyska innego sojusznika lub życzliwą neutralność. Skoro za PRL dbano o autonomię opl, to teraz też jest to warunek nie podlegający dyskusji. Do wyboru mamy dostawców z Francji, W.Bryranii i z Izraela. Każdy oferuje dobre pociski, ale który kraj zaoferuje największą niezależność produkcyjną?

stefan
wtorek, 5 listopada 2019, 22:58

Tytułem dopowiedzenia: za PRL tak dbano o autonomię opl, że polska wieża kontroli lotów z polskim pilotem musiała rozmawiać niejednokrotnie po rosyjsku, żeby Moskwie było wygodnie kontrolować. Takaja eta awtanomia była..

Olo
wtorek, 5 listopada 2019, 22:33

i to jest właściwe postawienie sprawy. pzdr

Wiem co piszę
wtorek, 5 listopada 2019, 21:24

Żaden! Kluczowe elementy będą dostarczane z poza Polski.

dim
środa, 6 listopada 2019, 07:20

Czyli licencję efektora trzeba kupić tak, by nasze wyrzutnie i całe systemy były z oryginałem kompatybilne... - na wypadek wojny potrzeba będzie dalszych dostaw - ale abyśmy produkowali to, co u siebie, po naszemu, jako nieco zmieniony.

aktualizator
wtorek, 5 listopada 2019, 18:46

Może jednak zróbmy to sami bo: cytuję ---------- "Istnieje sposób na wykrycie amerykańskich systemów Patriot z dokładnością do 10 metrów. Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie poważnie nadszarpnęły ich reputację. Po tym jak drony i pociski Husytów bez żadnych przeszkód ominęły 78 zestawów Patriot i zaatakowały rafinerię w Arabii Saudyjskiej odkryto kolejną wadę amerykańskich systemów obrony powietrznej. Nieoczekiwanie pojawił się sposób na łatwe wykrycie lokalizacji kompleksów w dowolnym miejscu na świecie. Okazało się, że promieniowanie radarowe systemu Patriot można łatwo ustalić z satelity dostrojonego do określonych częstotliwości. Ponadto dokładność ustalenia lokalizacji wynosi do 10 metrów. W przypadku takich obiektów uważa się to za bardzo wysoką dokładność. Co to daje? Znając dokładną lokalizację kompleksów i ich charakterystykę techniczną, możliwe jest opracowanie drogi do wykonania ataku powietrznego lub rakietowego z pominięciem systemów obrony powietrznej. I każdy może zadać potężny cios w miejsce, z którym kompleks nie poradzi sobie. Lokalizacje wszystkich działających na świecie systemów Patriot zostały wyjawione i opublikowane przez hakerów. Dzięki zdjęciom satelitarnym opublikowanym w Internecie, można bez trudu znaleźć działające kompleksy. Nie ma informacji o tym, kto i do jakich celów opublikował te zdjęcia. Istnieją spekulacje, że husyci, którzy zaatakowali Arabię ​​Saudyjską, skorzystali z tych zdjęć i znając dokładnie lokalizację kompleksów Patriot, z pominięciem ich trafili pociskami w rafinerie ropy naftowej. Dlaczego dało się namierzyć wszystkie Patrioty i żadnego rosyjskiego systemu S-300 albo S-300? Z tego względu że rosyjskie systemy obrony powietrznej posiadają inny, znacznie bardziej ukryty system radarowy, działający na innych zasadach, co poważnie komplikuje określenie ich lokalizacji z kosmosu." ---- koniec cytatu. Całość jest lekko przerażająca.

Davien
środa, 6 listopada 2019, 01:20

Panie aktualizator, naprawde wymy.slone przez pana bajki prosze sobie darować:) A co w ogóle husyci maja do Saudów i Patriotów to nawet twój oficer prowadzacy zapewne nie wie i łapie się za głowe patzrąc co wypisujesz.

dim
wtorek, 5 listopada 2019, 21:39

piszesz "cytuję", nie podajesz skąd cytat pochodzi, a potem sam przytwierdzasz, że nie wyszukuje go także Google. Podobnie piszesz w stylu "istnieją spekulacje" - kto spekuluje ? Więc skąd i kogo cytujesz ? Z listu od cioci Jadzi ?

mid
wtorek, 5 listopada 2019, 22:20

Pisze, że nie wyszuka go na Sputniku ? Czytaj ze zrozumieniem ... Tu moderator źródeł nie puszcza, więc trzeba sobie poszukać z cytatu ...

dim
środa, 6 listopada 2019, 07:17

Aktualizator. Zakładam, że tego cytatu już nie znajdę... Zatem przyjmij do wiadomości - zapewne nie jesteś radiowcem od radiolokacji - że zawsze tak było. Rosną tylko dokładności lokalizacji. Czeczeńskiego dowódcę Dudajewa, już kilka dziesięcioleci temu, wystarczające dokładnie, by zabić rakietą, zlokalizowano po sygnale jego telefonu satelitarnego. Wystarczy, że wiedzieli, który to jest telefon... Cofnijmy się do 1983 (?) - Koreański Boeing - jasne, że rozmyślnie, błąd był niemożliwy, także zdaniem jego kolegów-pilotów, także ponieważ po drodze kontrolowało jego położenie 5 stacji radarowych, 4 wojskowe i 1 cywilna, gdzie zanotowano jego odchylenie od trasy i nic z tym się nie działo - dalszą argumentację pomijam... - zatem koreański Jumbo Jet przelatuje w pobliżu rosyjskich baz wojskowych, w tym z bronią jądrową. O wiele kilometrów od niego - już na wodach neutralnych - leci sobie RC-135 i REJESTRUJE odbite od wielkiego, pasażerskiego Boeinga promieniowania rosyjskich radarów. Po co to robi ? Właśnie by potem dało się opisać szczegółowo charakterystyczne cechy emisji każdej z tych stacji. Resztę opisałeś wyżej sam. Czyli sprawa jest stara jak świat, a w warunkach pełnoskalowego konfliktu wojennego stacje stacjonarne przestają istnieć, najdalej w pierwszych minutach. Pozostają stacje ruchome, pojawiające się z emisją w coraz to innych lokalizacjach. Które opuszczać także winny wystarczająco bardzo szybko. Czyli by zapewnić ciągłość ochrony, takich stacji musi być znacznie więcej, niż by to wynikało z powierzchni kraju i zasięgów jednostkowych. Tym bardziej, że jakieś obiekty mogą daną stację rozmyślnie angażować emisyjnie, przez czas potrzebny do jej namierzenia i przeniesienia do Św. Piotra. No... ale po pierwsze trzeba mieć czym strzelać do obiektów wykrytych. Nie bardzo wierzę jakoś, by na rosyjskie rakiety, które dotychczas mamy, Rosjanie nie znali antydotum.

dim
środa, 6 listopada 2019, 06:42

Szukałem, bezskutecznie. Moderator zwykle źródła przepuszcza, wycina sam link.

Lord Godar
wtorek, 5 listopada 2019, 20:21

Proszę mi to wytłumaczyć , jaki to specyficzny ( czyli kolejny analog bez analoga jak mniemam ... ) system radiolokacyjny mają Rosjanie w swoich "S-kach" ? Jakieś inne prawa fizyki czy ogólne mające zastosowanie w tej dziedzinie obowiązują w Rosji ? Alternatywny świat równoległy ? A ten system radarowy , to gdzie jest ukryty ? Zakopany w piasku , aby go rakiety przeciwnika nie dosięgły ? Te Rosyjskie systemy są tak prawdę mówiąc jeszcze łatwiejsze do wykrycia ... Potrzebują tyle prądu i generują tak mocne promieniowanie , że na takiej pustyni świecą tak , że nawet z Jowisza można je śledzić ...

BUBA
wtorek, 5 listopada 2019, 19:59

To co wykonano w AS możliwe jest wszędzie indziej. Baterie Patriot w AS stacjonują w tym samym miejscu, to ułatwia akcję tego typu. Mapę źródeł emisji elektromagnetycznej stacjonarnych zestawów OPL ma każdy sąsiad. Po to są środki rozpoznania WRE. Żadna magia.

marker
wtorek, 5 listopada 2019, 19:24

Ciekawy komentarz, tylko dlaczego piszesz z Rosji?

kapral okoń
wtorek, 5 listopada 2019, 19:22

Systemu s-300 nie da się wykryć kiedy jest wyłączony i to jest cała tajemnica skrytości działania tego systemu. Ten system jest tak bardzo przestarzały iż nie zapewnia żadnej ochrony. Nie ma sensu go włączać tylko po to aby jakiś HARM go zniszczył. Większość podawanych parametrów przez Rosjan jest naciągana do granic możliwości.

mobilny
środa, 6 listopada 2019, 09:20

I dlatego Turcja idzie na noże z USA? I dlatego Wielu się S-400 interesuje? I dlatego działania USA pokazują że się go obawiają. Serio? Dezinformacja- Propaganda w natarciu. Jesteś pewien że uprawią ją tylko FR? Serio?

Gts
wtorek, 5 listopada 2019, 19:05

Kolejny materiał ze sputnika? Wydźwięk charatkerystyczny. Prawda pomieszana z fikcja, przedstawiająca zachodni sprzęt jako złom, a rosyjski jako supertechnologię. Może rosyjskie zestawy S-300 pozostaja niewykryte bo i tak nie działają?

aktualizator
wtorek, 5 listopada 2019, 19:34

To wejdź na Sputnika i go tam znajdź, podpowiadam Sputnik jest indeksowany przez wujka G więc wystarczy wycinek tego tekstu by G pokazał do niego linka. Innych czytelników również zapraszam by sprawdzić czy ten artykuł jest na Sputniku, jeśli go tam nie ma to @Gts jest zwykłym hejterem.

Whiro
wtorek, 5 listopada 2019, 21:12

Trzeba być naiwnym żeby wierzyć że radar rosyjski jest inny niż amerykański i nie da się go namierzyć. Zestawy s300 są znane i obecne w krajach nato. Wykrywanie i likwidowanie ich jest pewno bardzo dobrze znane.

John
wtorek, 5 listopada 2019, 22:22

Tak jest tak bardzo znane, że tam gdzie się pojawiają nagle lotnictwo przeciwnika przestaje latać, przykładem Izrael, od czasu dostarczenia S300 do Syrii żaden samolot Izraela nie pojawił się w przestrzeni lotniczej Syrii, wszystkie strzelania wykonywana są znad Libanu lub Morza Śródziemnego ...

Chris
środa, 6 listopada 2019, 03:48

Rzeczywistość się z John nie zgadza. Wystarczy poszukać na google.

R
środa, 6 listopada 2019, 13:32

Hmm, Ciekawe dlaczego Izrael do tej pory nie zniszczyl s-300, tylko bez sciemniania, ze go obsluguja rosjanie.

Davien
poniedziałek, 11 listopada 2019, 01:56

Panei R, a po co maja niszczyc coś co boi sie nawet radar właczyc jak IAF leci:)) Aha Rosjanie sa tam i ucza Syryczyków obsługi tego antyku:)

Davien
środa, 6 listopada 2019, 01:22

John, S-300 w Syrii nie włacza w ogóle radarów jak cos leci i chowa się jak najgłebiej może;)

Zdziwiony
wtorek, 5 listopada 2019, 18:44

Eeeee.... może jednak lepiej kupić? Wtedy jest szansa, że w ogóle będzie za 3-4 lata i być może będzie działać. A jak zrobi nasz przemysł, to będzie jak zawsze, czyli wiadomo jak....

Jeszcze bardziej zdziwiony
wtorek, 5 listopada 2019, 23:36

Czyli jak?

Robson
wtorek, 5 listopada 2019, 18:43

Jak kupią za granicą to rozstrzelać na placu defilad, najlepiej 11 listopada.

Łukasz M.
wtorek, 5 listopada 2019, 19:13

Jestem za.

Ryszard53
wtorek, 5 listopada 2019, 18:42

wnioski przedstawione przez autora są zrozumiałe i oczywiste .... ale nasi decydenci nie są wrażliwi na tego typu sugestie nie mówiąc o podejmowaniu decyzji te są im po prostu obce. ONI nigdy się nie zmienią boja się jakiejkolwiek odpowiedzialności personalnej . to nie są ludzie którzy powinni piastować te stanowiska!!!

Adam
wtorek, 5 listopada 2019, 18:27

Mam nadzieje że kupią CAMM ER z pełnym transferem, oby szybko.

Edi
środa, 6 listopada 2019, 13:01

Prędzej MON wybierze AMRAAM

MAX13
wtorek, 5 listopada 2019, 22:03

Tylko musisz zadbać aby nie było żadnych złotych wkrętów. Bo będzie jak zawsze patrz Rosomak Spike i inne.

Brawo nieudolny MON
wtorek, 5 listopada 2019, 18:01

Wszystko napisane czarno na białym- jednym słowem mamy nieudolny MON który blokuję modernizację armii i czeka aż całkowicie stracimy możliwość obrony przeciwlotniczej a później na szybkiego będzie trzeba kupować wszystko z półki i najlepiej amerykańskie

wtorek, 5 listopada 2019, 21:47

Ten "nieudolny MON" i tak najlepiej radzi sobie z pozyskiwaniem sprzętu...

adams
środa, 6 listopada 2019, 07:36

Sprzętu?? haha po kilka sztuk na paradę bo już widzę te 56 wyrzutni Himars,te kilkadziesiąt śmigłowców które kupujemy od 2016 roku,napisz jeszcze jakaś bajkę

CdM
środa, 6 listopada 2019, 00:53

...defiladowego. Nie do pobicia w kategorii jak najwyższa cena za jak najmniejszą ilość.

Pjoter
wtorek, 5 listopada 2019, 17:57

Łoł ktoś zaczyna myśleć prawie dekade mu to zajęło ale ok cudem będzie jak pozwolą na realizacje tych myśli i pomysłów

Jacek
wtorek, 5 listopada 2019, 17:44

I własnie na tym polega problem że MON nie wie jaką rakietę właściwie chce...

raKO
środa, 6 listopada 2019, 09:07

To nasi wojskowi powinni wiedzieć jakiego sprzętu potrzebują. Politycy i urzędnicy nie muszą mieć szczegółowej wiedzy na temat możliwości danego uzbrojenia. To wojskowi powinni im doradzić.

Edi
środa, 6 listopada 2019, 13:01

Wojskowi chcieliby AMRAAM

prawieanonim
czwartek, 7 listopada 2019, 12:17

Nic podobnego. AMRAAM to substytut zaprojektowanego od podstaw pocisku ziemia-powietrze. Brytyjski CAMM będzie o wiele lepszy bo został stworzony z myślą o niszczeniu rakiet, mało tego bardzo trudno wykryć jego wystrzelenie ze względu na sposób startu i wojskowi mają tego świadomość.

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 19:14

Panie prawieanonim, CAMM to przerobiony na pocisk pow-ziemia ASRAAM ze zmieniona głowica z IIR na aktywna radiolokacyjna. CAMM nie powstawał do niszczenia rakiet ale jako pocisk pow ziemia krótkiego zasięgu -25km.

prawieanonim
piątek, 8 listopada 2019, 18:34

CAMM to inaczej SeaCeptor czyli pocisk do niszczenia rakiet bo właśnie do tego celu służy na brytyjskich okrętach. Wg zapewnień producenta radzi sobie z naddźwiękowymi rakietami nowej generacji zaś wersja lądowa czyli CAMM przeznaczona jest do odpierania ataków saturacyjnych przy pomocy podobnego typu rakiet. Tak więc nie jest to zwykła plotka w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. O ile mi wiadomo AMRAAM nigdy nie był projektowany do niszczenia tego typu zagrożeń.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 02:08

Panie prawieanonim, SeaCeptor to morska nazwa pocisku CAMM powstałego jako przeróbka zwykłego ASRAAM-a CAMM zastepuje Sea Wolfy w RN ale tez np rapiery w wojskach ladowych i powstał w MBDA jako pocisk OPL krótkiego zasięgu. Ataku saturacyjnego zaden pocisk nie odeprze. Pociski pokr CAMM może zwalczac, balistycznych nie. Obecnie CAMM dla RN powstaja jako przeróbka ASRAAM-ów RAF-u. AMRAAM panie prawieanonim tez spokojnie sobie radi ze zwalczaniem pocisków pokr i tak jak CAMM nie odeprze ataku saturacyjnego ani pocisków balistycznych

prawieanonim
środa, 13 listopada 2019, 16:01

Owszem nie radzi sobie z balistycznymi bo nie był projektowany do tego celu. Radzi sobie natomiast z resztą o czym wspomina producent. Jedynym sensownym pociskiem z USA na chwilę obecną jest AMRAAM-ER ale trzeba by go uzupełnić zwykłym CAMM o zasięgu 25 km ale będzie problem bo pierwszy pocisk to gorący start a drugi to zimny start. Mało tego CAMM ma fajną opcję. Można nim strzelić do celu który pojawi się z zaskoczenia i na bardzo krótkim dystansie bo od 500 metrów. Nie wiem czy AMRAAM-ER się nada do czegoś podobnego. Dlatego uważam że w Narwi powinny być CAMM + CAMM-ER. Podobno planowana jest wersja IIR tego pocisku.

w
wtorek, 5 listopada 2019, 17:34

kolejne lata nic nie robienia i czekania kto da wiecej. W końcu wybiora dostawce z Górnej Volty zeby nikt sie nie obraził. Ponad 10 lat temu kupiono walcarke w Niemczech do walcowania kadłubów rakiet do 600 mm srednicy. Czy ja wogóle przywieziono do kraju ?? Czy cos uruchomiono ??? Ja wiem ze "dlaczego" to pytania na które ( w Polsce) nikt nikomu nie udzielił odpowiedzi

Cogito ergo sum
środa, 6 listopada 2019, 17:43

Chodzi zapewne o zgniatarkę obrotową (stoi w MESKO w Skarżysku-Kamiennej), ale ona jest przede wszystkim do korpusów pocisków rakietowych typu M-21 (do 122 mm BM-21, RM-70/85 i WR-40) i M31 (do M270A1 i HIMARSa). Ona jest w stanie wykonać korpusy zasadniczo do 300 mm średnicy i kilku metrów długości. 600 mm żadna miarą nie "obsłuży" ...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama