Reklama

Modernizacja Marynarki Wojennej po polsku. Tym razem fregaty przeciwlotnicze? [KOMENTARZ]

30 listopada 2018, 17:30
Orizzonte
Fot. M. Dura/Defence24.pl

Ministerstwo Obrony Narodowej zaprzeczyło doniesieniom o podjętej decyzji w sprawie zakupu fregat obrony przeciwlotniczej dla polskiej floty. Koncepcja ich zakupu, jaka pojawiła się wśród części kadry Marynarki Wojennej jest kolejną po Adelajdach próbą szybkiego wprowadzenia sprzętu dla floty bez dogłębnych analiz i realnej oceny takiego rozwiązania w systemie obronnym RP. Ciągłe zmiany założeń powodują pogłębianie się zapaści polskiej floty.

- Nie podjęliśmy żadnej decyzji o zakupie fregat. Przed przygotowaniem analizy zawsze warto potwierdzić informacje. Rozważamy różne warianty wzmocnienia potencjału Marynarki Wojennej – poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej na portalu społecznościowym.

Oświadczenie MON to reakcja na stanowisko Instytutu Jagiellońskiego. W dokumencie zdecydowanie sprzeciwiono się koncepcji zakupu fregat przeciwlotniczych dla polskiej floty, wskazując że nawet 12 mld zł może zostać wydane na okręty, które „w czasie wojny nie przetrwają nawet kilku minut”.

Autorzy stanowiska Instytutu Jagiellońskiego, powołując się na doniesienia medialne podali, że MON podjął decyzję o zakupie trzech fregat przeciwlotniczych, za kwotę 12 mld zł. Zwrócono uwagę, że „fregaty te mają według MON zapewnić obronę przeciwlotniczą północnej Polski. Tymczasem nie mają one żadnych szans, aby wykonać to zadanie.”.

Według autorów fregaty będą nieprzydatne do obrony Polski, bo zostaną zniszczone w pierwszych minutach konfliktu, z m.in. z wykorzystaniem rosyjskiego potencjału rakietowego rozmieszczonego w Obwodzie Kaliningradzkim. Podkreślono, że okręty tego rodzaju aby być bezpieczne, będą musiały wyjść z Bałtyku przed rozpoczęciem konfliktu tak, jak w 1939 r.

W stanowisku podkreślono też, że ewentualny zakup fregat byłby sprzeczny z wynikami analiz Strategicznego Przeglądu Obronnego, które „wskazują na brak możliwości operowania okrętów nawodnych na Bałtyku w czasie wojny”. Wreszcie, „zakup fregat za 12 mld zł spowoduje de facto anulowanie, z powodu braku środków budżetowych, wszystkich innych programów budowy okrętów bojowych dla Marynarki Wojennej, w tym okrętów podwodnych.”. Przypomnijmy, że okręty podwodne uzbrojone w rakiety manewrujące były w SPO uznawane za priorytetowy dla MW program modernizacyjny, ze względu na połączenie potencjału odstraszania oraz odporności na oddziaływanie przeciwnika.

Choć MON zaprzeczył, że podjęto decyzję o zakupie fregat, to nieoficjalnie wiadomo iż część kadry Marynarki Wojennej opowiada się za szybkim zakupem nowych bojowych okrętów nawodnych, aby mogły one wejść do służby, nawet jeśli taki zakup miałby odbyć się wbrew rekomendacjom analiz dotyczących długofalowej przydatności okrętów w systemie obronnym państwa, efektywności kosztowej, zdolności działania w trakcie realnego konfliktu czy wreszcie kwestii przemysłowych. Kierując się podobnymi założeniami dokonano próby zakupu używanych, australijskich fregat Adelaide, zablokowanej przez premiera Mateusza Morawieckiego i szefa resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka.

Od pewnego czasu, co najmniej od 2017 roku pojawiają się różne koncepcje zakupów okrętów nawodnych dla MW RP. Według jednej z nich zamiast okrętów obrony wybrzeża Miecznik, będących de facto wielozadaniowymi korwetami, powinny zostać zakupione nieco większe jednostki, klasyfikowane jako lekkie fregaty. Powstał również pomysł – do którego odwołują się przedstawiciele Instytutu Jagiellońskiego  aby do polskiej marynarki wprowadzić ciężkie i kosztowne fregaty przeciwlotnicze.

Tego typu działania „ad hoc” powodują, że w świetle ciągłych zmian koncepcji żaden program zakupu nowych okrętów bojowych dla Marynarki Wojennej nie jest realizowany, ze szkodą nie tylko dla floty, ale i dla przemysłu stoczniowego. Można wręcz postawić tezę, że to jedna z przyczyn obecnej zapaści Marynarki Wojennej, której głównym uzbrojeniem są przecież nadal fregaty Perry, w założeniu będące rozwiązaniem „pomostowym”, by „było na czym pływać”.

Prawdopodobnie decyzji dotyczących nowych okrętów bojowych będzie można oczekiwać dopiero po zatwierdzeniu Planu Modernizacji Technicznej z perspektywą do 2026 roku, ujmującego wszystkie zadania modernizacji w ramy czasowe, ale i finansowe. Podstawą do opracowania – mocno już opóźnionego – PMT na lata 2017-2026 jest przyjęty właśnie przez MON program rozwoju Sił Zbrojnych. Oznacza to, że nowy harmonogram modernizacji powinien zostać przyjęty do lutego przyszłego roku. Wtedy też powinniśmy poznać założenia modernizacji floty MW. Do tego czasu trudno oczekiwać przełomowych decyzji.

Koncepcja zakupu fregat przeciwlotniczych, podobnie jak wcześniej Adelaide jest kolejną próbą szybkiego wprowadzenia sprzętu do Marynarki Wojennej bez kompleksowej oceny przydatności w systemie obrony państwa. Na chwilę obecną jedynym oficjalnym dokumentem, zawierającym taką ocenę przeprowadzoną na bazie profesjonalnych analiz jest Strategiczny Przegląd Obronny, którego wyniki zostały przedstawione w 2017 roku (w tym w jawnej wersji - Koncepcji Obronnej RP).

Od czasu ujawnienia wyników SPO w procesie modernizacji (nie tylko w MW) daje się jednak zauważyć próby pozyskiwania sprzętu w oparciu o krótkoterminowe interesy polityczne i wojskowe, bez umiejscowienia w całym systemie obrony. A to zdecydowanie nie służy wzmacnianiu zdolności Sił Zbrojnych RP i odporności państwa na agresję.

KomentarzeLiczba komentarzy: 132
Dalej patrzący
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 12:18

W warunkach konkretnej geografii Bałtyku na powierzchni wystarczą nadbrzeżne Kraby i Kryle z APR dalekiego zasięgu [zwłaszcza typowałbym docelowo precyzyjny, wpięty sieciocentrycznie Nammo 3 Mach 100-130 km]. Oczywiście warunkiem koniecznym jest sieciocentryczne rozpięcie i wpięcie C4ISR i nadrzędny parasol prak/plot i "buława zabójcy" strategicznej A2/AD Tarczy Polski. Pod woda TYLKO skalowane drony z sensorami pasywnymi i aktywnymi i efektorami, klas od Deep Guard po Echo Voyager - a efektorów od Black Scorpion przez SLWT aż po nawet SeaHake mod4 ER - przynajmniej w 4 liniach blokadowych kontrolowanych z brzegu. Na powierzchni 200-300 mini-Diugoni [40 w. i o nośności 75 t pod przyszły M1A3 jako max ładunek] budowanych masowo w infuzji próżniowej wzmacnianej szkieletem metalowym - przez wiele stoczni naraz, masowo, także duże stocznie jachtowe. Do transportu ciężkiego sprzętu przez most skandynawski i przez Sund [np. prosto z UK], dla desantu, dla wszelkich zadań w oparciu o odpowiednie moduły zadaniowe na pokładzie przewozowym. No i wpięcie sieciocentryczne w NSM i RBS-15 z Orkanów w C4ISR strefy A2/AD Tarczy Polski. Osobno 5 dywizjonów szybkomobilnych Kryli, też wpiętych sieciocentrycznie i z APR - by całkowicie zneutralizować Obwód Kaliningradzki - zdusić całkowicie jego A2/AD - do ostatniego centymetra. I tyle. To będzie w końcu zrobione - bo to jedyne sensowne rozwiązanie i najlepsze do SWOT i koszt-efekt wszystkich zadań dla Polski względem Bałtyku i względem projekcji A2/AD Kaliningradu - ale to nastąpi po jakichś 10 latach kolejnych desperackich pomysłów na górze i obijaniu się od ściany do ściany. Nie denerwuję się - tylko jako głęboko wierzący katolik żarliwie modlę się codziennie o szybsze oświecenie naszych specjalistów i decydentów. Generalnie - prawdziwa pełna konsekwentna sieciocentryczność, dronizacja i rozproszenie i mobilność, uświadomiona synergia RMA, nadrzędna A2/AD Tarcza Polski i wpięcie dedykownych na Bałtyk ww zasobów do C4ISR tejże A2/AD. Wtedy nie ma lepienia "każdy rodzaj sił zbrojnych sobie" - tylko jest organiczne jedno C4ISR, jedna sieć sensorów, jedna sieć efektorów [mówię o całej Polsce - wszystkie siły zbrojne] - i jedno zoptymalizowane dowodzenie i elastyczne użycie zasobów real-time. Elastycznie i całościowo - czyli np. "morskie" NSM użyte do ataku na lotnisko taktyczne nieprzyjaciela, zaś "lądowe" Kraby użyte np. "z marszu" [sieciocentryczne przepięcie] do wzmocnienia linii blokadowej na Bałtyku. Wiem, że to wymaga rozszerzenia myślenia organizacyjno-dowódczego SZ RP jako organicznej całości - ale bez tego nie będzie skokowej synergii i wzrostu potencjału militarnego Polski - czyli poziomu potencjału odstraszającego skutecznie nieprzyjaciela przed atakiem. Bo to powinien być cel nr 1 - samodzielne skuteczne odstraszanie, by nieprzyjaciel zaniechał ataku już w fazie planowania - jako nieopłacalnego i faktycznie niewykonalnego.

Napoleon
niedziela, 9 grudnia 2018, 17:52

Hehe polski Iowa to byłby hit :)))))))) . Uzrbojony w dwa railguny i najlepiej, żeby to było na projekcie Zumwalta. To byłoby coś na miarę polskiego misia. 4 CIWsy do obrony bezpośredniej dodatkowo i taki pancernik stoi w zatoce gdańskiej niczym skała ;)))). Tak to jest najświatlejsza ze współczesnych myśli. Iowa-NG-PL odpowiedź na upadki coraz to nowych i głupszych koncepcji modernizacji MW. Okręt wyjdzie tanio bo cena czarnej stali to tylko 2 zyle/kg więc po co na tym oszczędzać. Taki to z pewnością mógłby wpłynąć nawet do zatoki fińskiej w razie potrzeby. Może by i go poobijali, ale co nam tam, w klepaniu blach nasze chłopaki są najlepsze, zasadniczo jak in intelygencja w kuciu na blache.

sojer
niedziela, 9 grudnia 2018, 12:44

Kiedy zrozumiecie, że niczego nie mają zamiaru kupować, a te plotki są po to, żeby nie było, że nic się nie dzieje.

plk
sobota, 8 grudnia 2018, 12:38

@asd Pomysł dość kontrowersyjny na pierwszy rzut oka. Ale jak nad tym pomyśleć... Rosjanie wciąż używają krążowników rakietowych, których pancerz sięga miejscami 100mm. Amerykanie wciąż debatują nad modernizacją i powrotem do służby dwóch pancerników typu Iowa, po wymianie kilku wież na wyrzutnie rakiet. Wbrew obiegowej opinii ciężko opancerzone okręty mają swój potencjał. Współczesne rakiety przeciwokrętowe są silne, ale głównie przeciw współczesnym okrętom - symbolicznie opancerzonym. Fregaty i korwety nie mają opancerzenia, tylko poszycie kadłuba, przez które rakiety przechodzą na wylot. Mało tego wszelkie systemy pokładowe są tak upchane na małej powierzchni tych okrętów, że jedno trafienie jeśli nawet nie zatopi, to unieruchomi taki okręt na dobre, bo zawsze zostanie zniszczonych kilka kluczowych systemów. Ktoś widział jak "opancerzony" jest mostek fregaty? Ta galeria aż się prosi o trafienie i zniszczenie dowództwa okrętu. Niestety, ale "pancerzem" fregat jest zazwyczaj jedno działko CIWS. Co jeśli zostanie ono przeciążone większą salwą rakiet, lub nie zostanie ono włączone w czasie pokoju? No właśnie, okręt zostanie zniszczony lub unieruchomiony. Dlaczego Rosjanie "ćwiczą", lub jak kto woli straszą NATOwskie okręty przelatując nad nimi? Żeby przyzwyczaić marynarzy do tego, uśpić ich czujność i wyrobić w NATOwskim dowództwie precedens, polegający na tym, że ruskie samoloty mogą bezkarnie zbliżać się na odległość ataku do okrętów, które nie będą aktywowały systemów obronnych, żeby "nie prowokować" ruskich. A kiedy przyjdzie czas na właściwy atak, wtedy taki myśliwiec "znowu strasząc" zrzuci bombę lub rakietę, na niczego nie spodziewającą się załogę filmującą telefonami akrobację "ruskiego szaleńca", a systemy obronne nie zdążą zareagować lub będą wyłączone dla "bezpieczeństwa". Dlatego podzielam opinię odnoście ciężko opancerzonej jednostki. Niestety, ale zwykłe fregaty się dla nas nie nadają. Potrzebujemy czegoś większego z bardzo silną obroną przeciwrakietową i porządnym pancerzem zdolnym przyjąć kilka bomb oraz torped. Jeden phalanx to jest dobry na jakąś korwetę, a nie fregatę. Duży okręt potrzebuje kilku pokrywających się zasięgiem takich działek, razem z systemem rakietowym uzupełniającym działka... Wtedy jest sens stawiać na tym jakieś drogie uzbrojenie, bez obaw że nie zdąży oddać jednego strzału przed zatopieniem.

chateaux
piątek, 7 grudnia 2018, 22:07

@niki Tylko po co nam tego typu okręty plot skoro nasz potencjalny wróg ma potęzne siły lądowe i tysiące czołgów? ******* Po to aby na morzu nie mogl nam zrobiic tego samego co Ukrainie. Rozpoczac wojne morska bez wypowiadania wojny.

gierkomania
piątek, 7 grudnia 2018, 19:42

jak im zapewnić ochronę przeciwrakietową w obszarze Kaliningradu i Petersburga oraz Bałtyku ? Chyba całe sztaby i decydenci np w C&C Red Alert np cz.2 nie grali.

pan mijagi
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:08

tylko opancerzony katamaran z wielkim plaskim pokladem, na krory moze wejsc 40 ludzi z manpadsami i mozdziezami w cenie lotniskowca. inne okrety nie spelniaja wymagan i nie nadaja sie na baltyk

nhu
czwartek, 6 grudnia 2018, 17:32

I think Poland should get small missile boats armed with NSM and no anti-air other than potential MANPADS. If you're going to spend a lot on your navy then submarines would be a lot more survivable and a bigger headache to Igor.

ZROZUMIANO
czwartek, 6 grudnia 2018, 00:19

tylko i wyłącznie ZMORy..

Willgraf
środa, 5 grudnia 2018, 15:35

kutry rakietowe typu Tarantula to były najlepszy sprzęt na Bałtyku ...reszta to mrzonki

dropik
środa, 5 grudnia 2018, 15:30

@Gdynianin zapewniam cię , że żaden polityk nie zaatakuje rosyjskich elektorowni atomowych gdyż to mogłoby oznaczać zagładę życia między Odrą , a Bugiem. Okręty będą stacjonować w Gdyni , która w czasie wojny nie bedzie jednak dla nich do uzycia gdyż znajduje się w odległości strzuł z tanich mlrsów. Tak więc okręty będą musialy operować ze Świnoujscia. trzeba tam poczynić pewne inwestycje

Rafal
środa, 5 grudnia 2018, 13:16

@PRS tak maja, a ktore z nich stacjonuja na Baltyku a o tym pisalem. Juz nie mowiac o Norwegii i Balytku :)

Gdynianin
środa, 5 grudnia 2018, 13:16

Mam pytanie do wszystkich,którzy optują za silną i dużą (wypornościowo)MW.RP?.Gdzie te okręty mają stacjonować.W Gdyni?.Nawet okrety podwodne nie powinny tutaj być.Chyba że stare kobeny.Których poprostu nie szkoda!.Poco nam rakiety manewrujące do 1500km.Będziemy atakować Moskwe?.Rakiety manewrujące w naszym przypadku to broń ostateczna!.Takie nasze "wunderwaffe".Ze 100 rakiet wycelowane we wszystkie atomówki u rosjan i białorusinów.I oni otym powinni dobitnie wiedzieć.W Kaliningradzie może stacjonować od 100-200 iskanderów,kalibrów oraz starszego typu Oniks.Nato ocenia że jest ich przynajmnie 200szt!.W pierwszym prewencyjnym uderzeniu eliminuje się obrone opl.Oraz wszystkie związki gdzie występuje lub może występować obrona opl,oraz środki przenoszące broń ofensywną.Okręty,ndr i itp.Gdynia stanie się cmentarzyskiem Mw.Wszystko co wartościowe musi być jak najdalej z tąd(Gdyni).Jeżeli myślimy o obronie.To nieważne jakim kosztem.Ale musimy mieć parasol opl...

PRS
środa, 5 grudnia 2018, 02:22

Panie Rafale - Niemcy, Dania, Norwegia, Polska. Każde z tych państw ma w czynnej służbie fregaty. Szwecja dysponuje jednym okrętem o wyporności 3800 t - HMS Carlskrona, ale to tylko patrolowiec.

PRS
wtorek, 4 grudnia 2018, 14:57

@Dalej patrzący , @rococco , @Echo - trafne posty. Kluczem ,,do wszystkiego" jest SM-6 Za Wiki: ,,SM-6 ERAM – pocisk rakietowy woda-powietrze następnej generacji o przedłużonym zasięgu z opracowanej i produkowanej przez Raytheon rodziny Standard Missile. SM-6 ERAM jest pociskiem przeznaczonym do zwalczania, poza zasięgiem i horyzontem jednostki radarowej okrętu, załogowych i bezzałogowych samolotów i śmigłowców, a także pocisków manewrujących i innych aparatów latających o obniżonym współczynniku RCS. (...) przypuszczalnie zasięg nowej jednostki wynosić będzie ponad 200 Mm (370,4 km) zarówno nad wodą jak i nad lądem, wyposażony też będzie w odpowiednik najnowocześniejszej odłamkowej głowicy wybuchowej Mk125 Mod 1 będącej aktualnie częścią pocisku SM-2 Block IIIB". Cała tragedia polega na tym, że rakieta jest produkowana przez Raytheon a naszym PANEM jest LM. Dla wersalkowców głoszących konieczność (słuszną!) dozbrojenia Ślązaka w pociski przeciwokrętowe - RBS15 Mk4 ważą (same pociski) 650 kg sztuka. Czyli 8 takich rakiet (2 x 4) bez stelaży będzie ważyło 5200 kg. Czyli blisko 6 ton umiejscowione na górnym pokładzie. Może zamiast broni ofensywnej CAMM-ERy? Ile ważą z kontenerem startowym? Ogólnie Wisła i dile z LM zamordowały prawie wszystko łącznie z firmami PGZ co wyciekło w sierpniu tego roku. Więc nie będzie niczego - kutrów, korwet, fregat, OP. Módlmy się by znalazły się środki i chęci obecnego rządu na rozpoczęcie budowy zbiornikowca wielozadaniowego takiego jak proponowała RSB by coś mogło ,,godnie" reprezentować banderę RP w przyszłości w portach półkuli północnej.

niezorientowany
wtorek, 4 grudnia 2018, 14:47

Dlaczego nie zbudują większej ilości korwet typu 621 tylko nie jako okrętów patrolowych jak ma to miejsce obecnie?

:))
wtorek, 4 grudnia 2018, 14:47

Ze względu na fakt, że zakupujemy sporą ilość gazu i ropy drogą morską a rosyjskie samoloty w sposób agresywny prowokują statki NATO to potrzebujemy okrętów do ewentualnej eskorty naszych dostaw. Okręty te powinny posiadać też system torped i pociski do zwalczania innych pocisków. W trakcie II Wojny Światowej to właśnie tego typu okręty umożliwiły transporty oceaniczne. W razie konfliktu będą stacjonować za Bałtykiem ale będą ważnym elementem działań wojennych. W czasie pokoju mogą pełnić rolę okrętów dla jednostek specjalnych w trakcie misji.

Rafal
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:47

Nam zadne fregaty nie sa potrzebne na Baltyk, wystarczy popatrzec jak wygladaja marynarki innych krajow baltyckich. Nikt poza Rosja nie ma wiekszych okretow na Baltyku niz korwety.

ktos
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:06

Jezeli mamy sie wogole bawic we flote to według mnie powinnismy zakupic okrety podwodne (tylko i wylacznie). Nie ma sensu bawic sie we flote nawodna bo nie spelni ona swojego zadania. W czasie pokoju do patrolowani lowisk itp mamy juz najwieksza motorowke swiata wiec problem jest rozwiazany. Na czas wojny istotne jest zablokowanie ruchow floty przeciwnika a to na Baltyku moga zrobic tylko okrety podwodne.

asd
wtorek, 4 grudnia 2018, 01:53

Skoro fregaty są za słabo opancerzone, że idą na dno po pierwszym trafieniu czy zderzeniu z cywilną jednostką to trzeba zbudować ciężki krążownik, lub mały pancernik kieszonkowy z uzbrojeniem fregaty, AEGIS i systemami CIWS. Wtedy nie pójdzie na dno w pierwszej sekundzie walk, nawet jak CIWS przepuści kilka rakiet to jedynie osmalą farbę na pancerzu, a okręt będzie miał czas żeby się na coś przydać i zestrzelić agresora. Od czasów II wojny światowej, kiedy OP i bombowce zakończyły panowanie pancerników wynaleziono nie tylko rakiety i torpedy, ale i środki do ich zwalczania. Może warto na nowo rozważyć powrót do budowy mocno opancerzonych okrętów, bo w dzisiejszych czasach nie byłyby już tak bezbronne przeciw OP czy samolotom, a ciężki pancerz znacząco wydłużyłby ich żywotność.

Szary kocur
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 23:31

Jeśli mamy sprowadzać ropę i gaz tankowcami to nie zaszkodziłoby posiadać 3-4 jednostki oceaniczne do ich osłony przed choćby piratami czy terrorystami. Niemniej są ważniejsze potrzeby.

Rodzina R
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 23:30

Kupić coś co nie jest nam potrzebne? Drogie w utrzymaniu to napewno nie jedna oficerska i polityków rodzina się wyżywi. A nam pozostanie kolejne 100 lat u zaborcy....

jaan
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 23:04

Jak można kupować jakiekolwiek uzbrojenie, kiedy brakuje strategii obrony. Tej właściwej strategii, kiedy pomoc NATO będzie się znacząco opóźniać. Mamy przecież ograniczone zasoby.

Jaksa
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 18:23

Bałtyk stał się sadzawką. Nic tu się nie ukryje, oprócz podwodniaków. Kierunek wydaje się jasny, ale przyszłość pozostaje zamglona. Pomijając, i tak czekam na inaugurację naszego prawie pełnoletniego lewiatana mórz południowego Bałtyku, czyli Ślązaka. Wydolność marynarki mam nadzieję zobaczyć wtedy w pełnej krasie.

fghfgh
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 15:36

Nie można się zgodzić z twierdzeniem, że okręty nie mogą przeżyć na całym Bałtyku. Zachodni Bałtyk przy połączeniu opl lądowego i morskiego jest jak najbardziej do obrony. Więc traktowanie marynarki jako przedłużenia Wisły/Narwi ma sens. Jeśli zachodni bałtyk zostanie osłanięty przez opl, to takze droga morska do szczecina będzie osłonięta.

bosman
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 13:24

Co za uderzająca bezradność. I tylko nie wiadomo czyja:polityków czy użytkowników. Wygląda na to, że jedni warci drugich. A czas płynie.

Kozi
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 13:23

"Małe, szybkie i dobrze uzbrojone" co to niby ma znaczyc ?? Jak małe to słabo uzbrojone, szybkie a o ile to bedzie szybsze 2W od fregaty. Na bałtyk tylko fregata z bardzo silna opl. Ewentualnie korwety full uzbrojone ale to sa tez fregaty tylko lekkie. Podejscie ze nic nie wytrzyma zmasowannego ataku dluzej niz kilka minut jest bez sensu, bo mozna tego argumentu uzyc do kazdej broni jaka mamy zamiar pozyskac, najrosadniej za 12mld kupic białych flag. Reasumujac okrety na bałtyk tylko z bardzo dobra obrona przeciwlotnicza jesli nie ma kasy to skupic sie na Orce.

niki
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 13:03

Tylko po co nam tego typu okręty plot skoro nasz potencjalny wróg ma potęzne siły lądowe i tysiące czołgów? Kupić Narew w postaci tych ok 20 baterii CAMM (ER) czy izraelskie Barak i ustawić po 2-3 wyrzutnie co 30 km przez całe wybrzeże. 20 takich punktów obrony plot i za ułamek kwoty za jaką chcemy wydać na okręty mamy zapewnioną ochronę plot wybrzeża. Lepiej pieniądze wydać na nowe F-16 w tym i dla Marynarki Wojennej i w końcu kupić dla nich pociski przeciwokrętowe i przeciwradiolokacyjne bo ich obecny stan to równe 0.

w
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 12:26

ile kupimy za te 12 mld samolotów Przewagi Powietrznej F-15 zdolnych do przenoszenia kazdy 22 szt rakiet ??? KUPIS. Dac sobie spokój, MW ma niwe 16 szt yachtów , niech nie narzeka. To był ich pierwszo planowy zakup

w
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 12:23

dac sobie spokój z Miecznikiem, skaczyć 8 Gwaronów z PELNYM Uzbrojeniem.A bajkopisarzy z MON robiacych przez dziesięciolecia "programy" usunąć na zielona trawę. Niech ja sobie maluja za własna kasę

say69mat
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 09:09

@gdynianin ... to znaczy, kolega sugeruje, że dodatkowym wyposażeniem żołnierzy PKW Łotwa powinien być mały biały ... miś. Ponieważ przy braku okrętów nawodnych nie jesteśmy w stanie zrealizować wsparcia v/s ewakuacji naszych żołnierzy z terenów Pribałtyki??? Dalej, OP klsasy Scorpene to 2200 t plus sześć rur wyrzutni torpedowych. W przypadku wojny, dwie rury zajmują torpedy, cztery pociski manewrujące. OP klasy A26 Oceanic circa 3000 t sześć/osiem wt., plus cztery/pięć sześciokomorowych wyrzutni systemu VLS uzbrojonych w pociski balistyczne v/s TLAM. Fregata Type 26, 6900t uzbrojenie artyleryjskie, 48 komór CAMM Seaceptor plus 24 VLS TLAM.

Autor komentarza
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 08:32

Biorąc pod uwagę kolaborację Niemiec z Rosją (NS2) jedno jest pewne: nie będzie żadnej współpracy z niemieckim przemysłem, niemieckimi stoczniami.

Boczek
sobota, 8 grudnia 2018, 13:43

...ani z brytyjskim, ani holenderskim, ani francuskim, ani włoskim, ani szwedzkim, ani fińskim - ...bo oni wszyscy kolaborują z Rosją w spawie NSII.

Pchor.
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 07:02

Po co analizy jak i tak nic nie kupimy. I jeszcze ten płacz MONu, że zapaść floty pogłębia się.

Maciek
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 03:22

No proszę. W oficjalnym dokumencie stwierdzono, że podczas wojny nie będzie możliwe operowanie okrętów nawodnych na Bałtyku! A ja ich miałem za idiotów. Tylko, w tej sytuacji po co nam w ogóle pmw? Skoro my nie będziemy mogli pływać, to sowieci również. Ich okręty są w zasadzie bezbronne wobec nowoczesnych pocisków manewrujących. Logika nakazuje inwestowanie w środki zwalczania okrętów, w tym podwodnych. Można owszem zakupić jakieś fregaty zop, ale jedna taka będzie kosztować tyle, co eskadra samolotów, jej utrzymanie będzie jeszcze droższe, a możliwości bojowe o wiele niższe. Do obrony wybrzeża i zablokowania ruchu okrętów sowietów wystarczy lotnictwo, rakiety wystrzeliwane z lądu i przede wszystkim dobre rozpoznanie. Aha, no i sporo zaoszczędzimy na etatach.

gdynianin
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 00:22

Może i jestem laikiem.Ale mam w rodzinie kilku marynarzy.I to co już przytaczałem,moge powtarzać do skutku.Parasol przeciw lotniczy po pierwsze,po drugie i po trzecie.Rakiety manewrujące.Wystarczy do 300km.Kody startowe i systemy wksazywania celu.Rakiet manewrujących nie 30-50 szt.Ale 200szt,Jest to broń ostateczna.Gdyż na cel bierze się wszystkie elektrownie atomowe...

Nhtbjjg
niedziela, 2 grudnia 2018, 21:28

Amatorszczyzna.

gdynianin
niedziela, 2 grudnia 2018, 20:07

Pisałem wczoraj ale dziwnym trafem moja opinia nie ukazala się.Więc pokrótce powtórze.Mój dziadek kmdr.krótko i dosadnie stwierdził.Że inne były realia 30 lat temu.I nie mają nic wspólnego z obecnymi.Jakiekolwiek średnie okręty które będą stacjonować w Gdyni.Zostaną zatopione natychmiast.Lub w przeciągu kilku godzin.Wszystko co mamy,powyżej 1000 ton.Musi stacjonować na zachodzie(świnoujście).W Gdyni tylko drobnica.Okręt wyporności 2-3tyś.ton.Na Bałtyku.Jest jak latarnia.Musimy mieć kilka tyś.rakiet przeciw lotniczych.Oraz bardzo silne wojska lądowe.Przyszlościowy atak,oile nastąpi?.To będzie wyłączenie lotnictwa,obrony przeciwlotniczej oraz eliminacja MW.Obecnie i zapewne za dziesięć lat nie będziemy mieli czym się obronić przed zmasowanym atakiem rakietowo-lotniczym.Nie pakować 10-20 mld.w MW.Tylko w parasol przeciwlotniczy.Bez tego każda armia leży...

Raptor
niedziela, 2 grudnia 2018, 19:49

Za cene 12mld zl mozna by bylo kupic 3 niszczyciele arleigh burke , a nie fregaty opl.

krajan
niedziela, 2 grudnia 2018, 18:12

Kolejny raz dokonuje sie zakupow w koncowce roku, nie baczac na zawyzone koszty, tylko by wydac przyznana kase Czy Premier moze sie zainteresowac czemu decydenci z MON tak sowicie przeplacili z funduszy polskich podatnikow, kupujac od PGZ drony Orlik, za srednio z oprzyzadowaniem ca 20 milionow za szt Porownujac ze smiglowcem dla policji, ca 50 milonow zl, a haubica Krab ze sprzetem towarzyszacym ca 50 milionow zl Czy MON dokonal analizy za ile moglby kupic na rynku podobnej klasy drony i czy nie przeplacono kilku krotnie? Czas na poinformowanie platnika - jakm sa podatnicy, chcemy znac uzasadnienie decyzji

jct120
niedziela, 2 grudnia 2018, 16:08

" Dalej patrzący piątek, 30 listopada 2018, 22:05 Doszliśmy do takiego wykolejenia porządku rzeczy, że wojskowi "specjaliści" wymyślają bombastyczne i błyskotliwe i chwytliwe marketingowo-politycznie plany godne gimnazjum w oderwaniu od realiów pola walki, a cywilni wolontariusze muszą im tłumaczyć jak dzieciom absurd takich "wspaniałych" pomysłów "z pieca na łeb". Bałtyk to morze z nazwy - faktycznie to praktycznie zamknięta śródlądowa, dość wąska i rozczłonkowana zatoka - od brzegu do brzegu jest zwykle 100-150 km. Całość strefy operacyjnej na niebie i na powierzchni powinna zostać pokryta rakietami. Niech będą już np. SM-6 ERAM [chociaż mam inny typ - ale niech tam będzie, bo mają pewne cechy przeciwrakietowe, są doskonałe jako plot i zostały przetestowane do uderzeń powierzchniowych na mobilne cele morskie [ale podobno na lądowe też nie problem - pod warunkiem wpięcia sieciocentrycznego]]. A pod wodą drony - od Deep Guard Spartaqa do Echo Voyager Boeinga - czy coś podobnego - linie blokadowe - przynajmniej 4-ry, czyli: 1.wyjście Zatoki Fińskiej, 2.Hiuma/Sarema-Gotlandia, 3.blokada Kaliningradu [Bałtijska] - czyli linia Polska-Łotwa, ostatnia 4. linia to Kołobrzeg-Bornholm - i "bałtyknasz" parafrazując "krymnasz". Proste i łatwe, jak się wie co robić i jak robić - i przede wszystkim po co się to robi. Orek nie trzeba - lepiej JASSM-ER na F-16 [ale też operujących pod parasolem SM-6 ERAM]. W uzupełnieniu - nad wodę lekkie torpedy poczynając od Black Scoprion po lżejszego NLT na dronach [choćby ILX-27 - już testowany zresztą z magnetometrem - i jak zwykle - nic z tym dalej nie zrobiono - normalka...a powinni produkować seryjnie, z lepszym silnikiem dla likwidacji niedomiaru mocy, ale byłoby pzreciez za prosto i za łatwo - tak nie można...nie, nie...] ,ale także pod wodę z lądu ciężkie torpedy aż do SeaHake Mod 4 ER o zasięgu już 150 km [a podobno kalkulacja wzrostu wydajności akumulatorów litowych rekalkuluje ich zasięg na 180 km] - najlepiej odpalane z brzegu z lądowych wyrzutni mobilnych, najlepiej amfibijnych [prosi się Hipopotam AMZ], tak samo odpalane rakiety [np. te SM-6 ERAM] z wyrzutni mobilnych - bo to jest najtrudniejsze do zniszczenia. Co do floty nawodnej - owszem - ale 200-300 małych jednostek klasy zmniejszonego, szybkiego Diugonia [ale tylko o ładowności ok. 75 ton - czyli na 1 Abramsa M1A3 na przyszłość]. Ładunek i wyładunek i serwis - na brzegu - na całej linii brzegowej- w rozproszeniu - bez portów [bo porty to 100-procentowa pułapka i mogiła]. Prócz zadań transportowych - bo PO TO JEST MARYNARKA RP - DLA ZDUSZENIA AKTYWNOŚCI NIEPRZYJACIELA NA MORZU I DLA ZABEZPIECZENIA NASZEGO TRANSPORTU BAŁTYKIEM I SPOZA BAŁTYKU - te jednostki powinny być traktowane jako jednostki uniwersalne, profilowane do zadań - wyposażone w różne moduły zadaniowe do różnych ról - wykorzystując przestrzeń załadowczą jako pokład zadaniowy. No i na zadania desantowe, by przez samą groźbę rozpraszać obronę nieprzyjaciela. Takie jednostki - o małej wyporności - można scedować do seryjnej produkcji - nawet w większych stoczniach jachtowych Polski - oczywiście przy konstrukcji mieszanej - kłania się choćby i stara technologia - infuzja próżniowa kompozytu plus wzmocnienie szkieletem metalowym. Pod parasolem np. od SM-6 ERAM po MHTK [dla bezpośredniej obrony z jednostek] niszczenie takich jednostek byłoby dla Rosji i bezsensowne w kalkulacji koszt-efekt - i swoją drogą przy naszej supresji rosyjskiego C4SRI - praktycznie niewykonalne dla nieprzyjaciela. Kończąc temat [który z anielską cierpliwością tłumaczę na d24 po raz tysięczny - traktując to jako pokutę i wypełnianie patriotycznego obowiązku wobec bliźnich] - wystarczy 5 dywizjonów szybkomobilnych Kryli [dużo tańszych i dużo poręczniejszych logistycznie i operacyjnie od Krabów], by przy użyciu precyzyjnej amunicji dalekiego zasięgu [teraz z półki do wzięcia np. Vulcan-Dardo 70 km zasięgu, za 3 lata strumieniowy Nammo 100-130 km zasięgu] po wpięciu w sieciocentrzyczny C4SRI real-time - co wystarczy [przy rozmieszczeniu w Polsce i na Litwie dla pewności] - by całkowicie zneutralizować cały obwód Kaliningradzki i zdusić jego A2/AD [S-400/500, Iskandery, Kalibry i co tam dziadzia Putin by dorzucił]. Oczywiście ŻADEN nasz decydent tego nie przeczyta, jak przeczyta - to nie zrozumie, jak zrozumie - to nie przekaże komu trzeba, jak przekaże - to i tak nic z tego nie będzie, bo nasi eksperci i szychy na górze są bardzo czuli na punkcie swej ekskluzywnej wiedzy "wyższej" eksperckiej i wiedzą wszystko znacznie lepiej, jak NIE ROBIĆ PMT i PMW - dlatego dalej będziemy się obijali od ściany do ściany, coraz rozpaczliwiej i dramatyczniej. Nawet się nie denerwuję - po prostu - taki dopust Boży...i trzeba to przyjmować z pokorą i dużo się modlić o wybawienie...za rzeczonych bliźnich "na górze" też..." zgaadam sie w 100%

real_marek
niedziela, 2 grudnia 2018, 15:49

Ostrożnie z prywatnymi opiniami, bo co z tego, że ktoś tak uważa? Ja uważam inaczej i co z tego w sumie? Podają kilka argumentów przeciw, w tym naciągane o podobnej sytuacji do 1939, a jest zupełnie inaczej. Dziś to Rosjanie będą w sytuacji podobnej do naszej wtedy. Ale pomijając to, są także argumenty za, które poważna analiza powinna zawierać. 3 nowoczesne fregaty i 2-3 op dadzą nam nowoczesną i funkcjonalną Marynarkę Wojenną, z którą przeciwnik będzie musiał się liczyć i która pozwoli wykonywać nasze zadania sojusznicze.

BUBA
niedziela, 2 grudnia 2018, 12:47

Polska Modernizacja - Papier Przyjmie Wszystko.

Napoleon
niedziela, 2 grudnia 2018, 12:23

Spokojnie uporaliśmy sie z glupim pomysłem wydania 13mld na Caracale to i z fregatami damy radę. Glupi pomysł i tyle.

miras
niedziela, 2 grudnia 2018, 11:09

Mamy licencje na MEKO-100,poproszę siedem sztuk jako lekka fregata rakietowa z możliwością bazowania śmigłowca na stałe

real_marek
niedziela, 2 grudnia 2018, 00:48

I bardzo słusznie. Albo chcemy być graczem, albo rozgrywani. Porównywanie obecnej sytuacji na Bałtyku do 1939 jest bez sensu. Teraz to Rosjanie będą w sytuacji jak my w 39. NATO i sojusznicy panują niepodziejnie i nigdzie nie trzeba będzie umykać. Ja bym nawet był za niszczycielami z rakietami kierowanymi - kolejne polskie kły. 3 niszczyciele z AEGIS i z pociskami kierowanymi oraz 3 op. z pociskami kierowanymi plus komponent projekcji sił desantowych i trochę drobnicy do zabezpieczenia działań sił sojuszu to świetna i nowoczesna Marynarka Wojenna.

Dalej patrzący
sobota, 1 grudnia 2018, 23:42

qad i inni komentatorzy miotają się rozdrażnieni. Bo lotnictwo zniszczone w Polsce w pierwszych minutach, bo duże okręty nawodne zniszczone w pierwszych minutach. Tak właśnie - jest dobrze, że to zaczyna świtać w głowach - że Polska czy STREFA SATURACYJNEGO ZGNIOTU, poddana supresji A2/AD z Kaliningradu, a wkrótce [kwestia 2 lat] także A2/AD z Białorusi [ale nawet A2/AD z Krymu - ze względu na zasięg rakiet] - Polska nie może stosować "standardowych" sił zbrojnych. Zwłaszcza sił zbrojnych SYMETRYCZNYCH do SILNIEJSZEGO przeciwnika - bo to jest najlepszy przepis na przegraną. Dlaczego? - ano dlatego, że przy takim systemowym podejściu, to każdy rodzaj sił zbrojnych i wzorów sprzętu, będzie ilościowo [a często i jakościowo] słaba miniaturka odpowiednich sił nieprzyjaciela. Czyli - model budowy "jednorodnego"WP {wszystkiego po trochę - i zawsze słabej od nieprzyjaciela } - NIE MA SENSU. Popatrzmy na cel strategiczny Polski. Czy jest nim np. atak i zajmowanie jakichś krajów? - ano nie - naszym celem strategicznym jest obrona Polski - i tylko obrona. Czyli zapewnienie militarnie pełnej suwerenności - i de facto neutralności. Zwłaszcza wobec wojny na Ukrainie - która jest WYŁĄCZNIE ZOBOWIĄZANIEM USA i UK - co wynika z Traktatu Budapesztańskiego 1994, gdy USA i UK [i Rosja - która go złamała] za oddanie przez Ukrainę 1300 głowic i środków przenoszenia - zagwarantowały BEZWARUNKOWO swoimi siłami zbrojnymi integralność terytorialną Ukrainy. Ten sygnał - o psim obowiązku dotrzymania zobowiązań traktatu Budapesztańskiego przez USA i UK - powinien być non-stop wysyłany przez naszych decydentów z Warszawy - na cały świat. Wywoływać USA i UK na scenę i mówić im pełnym przejęcia głosem przez tubę: "ale przeciez wy Anglosasi na pewno dotrzymacie tych bezwarunkowych zobowiązań, za które wzięliście Ukrainie głowice, by ekskluzywny klub państw atomowych się nie powiększył - wzięliście wynagrodzenie - to teraz kobyłka u płota - inaczej jesteście NIEWIARYGODNI - zwłaszcza USA jako lider NATO - i JESZCZE hegemon świata]. Ukraina to nie jest sprawa NATO, w którym jest Polska - to wyłącznie psi obowiązek USA i UK - a po incydencie w Cieśninie Kerczeńskiej - chowanie głowy w piasek przez USA i UK powinno być wyjątkowo ostro piętnowane i komentowane. To jest jedna sprawa strategiczna - psi obowiązek Warszawy to głośno wpychać w te wypełnienie BEZWARUNKOWYCH zobowiązań USA i UK. To jest ich sprawa. Putin nie zamierza okupować Zachodniej Ukrainy - miałby w ten sposób zafundowany nowy Afganistan na własne życzenie. Dlatego Kreml kupczy nie swoim, proponując głośno rozbiór Ukrainy, a Zachodnią Ukrainę łaskawie "darowuje" Polsce. Czyli - chce skłócić Ukrainę i Polskę, łyknąć wschodnią Ukrainę jako Noworosję przyłączoną do FR, centrum z Kijowem przekształcić w państwo kadłubowe- marionetkowe, z osadzonym Janukowyczem [trzymanym z tego powodu w kieszeni przez specsłużby na okoliczność osadzenia "jedynego legalnego władcy"]. A Zachodnia Ukraina - ma być darowana Polsce, wtedy rosyjskie specsłużby będa robiły prowokacje i rogrzewały animozje i konflikty, by po pewnym czasie Rosjanie wkroczyli na Zachodnią Ukrainę - jako wybawcy "uciśnionych braci trójjedynego narodu ruskiego spod jarzma złych polskich okupantów...". Ukraina NIE JEST ani domeną, ani zagrożeniem strategicznym dla Polski i zadaniem WP. Co oznacza, ze nasza polityka wobec Kijowa winna być zupełnie inna - dużo bardziej asertywna - bo nie jesteśmy zakładnikami szantażów Kijowa, jak to teraz Kijów wobec nas wykorzystuje. Jest dokładnie odwrotnie - Kijów wisi na klamce Warszawy i demonstracyjnie wpycha nam swój banderyzm, natomiast nasi decydenci zamiast krótko sprowadzić ich krótko i asertywnie do parteru, chodzą na rzęsach - jako darmowi agencji interesów Waszyngtonu i Londynu - kosztem racji stanu Polski. Natomiast jest kwestia Bałtów. I tu znów Bałtowie całkowicie wiszą swoim istnieniem na Warszawie. co oznacza, że np. przy wszelkich głosowaniach i sprawach unijnych, Wilno, Ryga i Tallin powinny w rządku jechać najpierw na konsultacje po instrukcje z Warszawy, jak mają głosowac i co mają mówić np. Brukseli, Berlinowi, ale i Waszyngtonowi i Tel Avivovi. Dla Polski Bałtowie to balast, utrzymanie Przesmyka Suwalskiego to nadstawianie karku za cudze interesy - to my powinniśmy zbierać całą śmietankę naszej dywidendy geostrategicznej - i za ewentualne zaangażowanie. A co do Polski jako Strefy zgniotu" pod butem A2/AD Kaliningradu i wkrótce Białorusi - TAK - w TAKICH warunkach i okręty nawodne i lotnictwo ulegnie zagładzie w pierwszych minutach. Po prostu - cały "polski" Bałtyk jest pod młotem A2/AD Kaliningradu i cała Polska jest tak samo na widelcu - zwłaszcza lotniska wojskowe. Tu nawet duża ilość DOL nie pomoże, dopóki na naszym niebie nie ma saturacyjnego parasola na taką koncentrację środków napadu nieprzyjaciela. Dlatego - czy F-16 czy F-35 - gdy sprawy zajdą naprawdę w stan "czerwonego alertu" - to "nagle" i "niespodziewanie" nasze samoloty zostaną relokowane do Ramstein - czyli "Plan Pekin 2". Dlatego STRATEGICZNIE i PRIORYTETOWO zadanie nr 1 i najważniejszy główny program PMT to budowa saturacyjnej strategicznej całokrajowej sieciocentrycznej [real-time] jednej strefy A2/AD Tarczy Polski. SILNIEJSZEJ od rosyjskich A2/AD Kaliningradu i wkrótce Białorusi. ZNACZNIE SILNIEJSZEJ. Tak aby niebo było nasze nie tylko nad Polską, ale także wymiecione przez nasze rakiety nad całym Kaliningradem, Białorusią i naszą strefą Bałtyku. Warunki są dwa: pierwszy to bezwzględny priorytet dla budowy A2/AD Tarczy Polski - finansowy i organizacyjny - kosztem innych programów - anulowanych lub zamienionych na odpowiedniki FUNKCJONALNE, ale inaczej zrealizowane - i koniecznie spójnie i komplementarnie podpięte pod A2/AD Tarczy Polski. Subopymalizacja czastkowa i wylewanie dziecka z kąpielą, kompletne zagubienie się w programach cząstkowych rodem z zimnej wojny - te wszystkie sentymentalne marzenia o najnowszych polskich czołgach, dużych okrętach, samolotach stealth itp. zabawkach dla pasjonatów - sa BEZSENSOWNE z punktu widzenia realizacji celu strategicznego - pełnej obrony Polski na atak konwencjonalny i jądrowy [ale realny co do liczby użytych środków - Rosja np. w siłach jądrowych jest w 95% związana non-stop przez innych graczy jądrowych]. Podstawa to antyrakiety zasięgu rzędu wymiaru Polski. wtedy jest maksymalna osiągalna redundacja obrony - bo każda antyrakieta broni każdego kawałka Polski. Przy rezygnacji z cząstkowych suboptymalizacji, czyli starych realizacji programów PMT, za ok. 150 mld zł można zbudować tak silną A2/AD Tarczę Polski, opartą o ok. 1,5-2 tys efektorów antyrakietowych, że supresja polskiej obrony będzie zwyczajnie niemożliwa. Te efektory antyrakietowe winny zapewniać również ofensywną projekcję siły na zasadzie "buławy zabójcy" wokół Polski, wymiatając wszelkie mobilne i stacjonarne ważne środki nieprzyjaciela, na czele z mobilnymi wyrzutniami rakiet i okrętami z rakietami, samoloty na lotniskach, radary itd. Czyli chodzi o całkowite odwrócenie obecnej sytuacji, gdy rosyjska A2/AD zgniata Polskę. Ma być dokładnie odwrotnie - niebo całkowicie nasze, Kaliningrad pod naszym młotem kontrolowany non-stop 24/7 w trybie real-time, Białoruś po aneksji przez Rosję - identycznie. I Bałtyk nasz na powierzchni i w powietrzu - po Zatokę Fińską. Czyli Kaliningrad - kocioł izolowany lądowo i morsko. Prosze zrozumieć - podstawa RMA to sieciocentryczne spięcie real-time wszystkich efektorów i sensorów i ich różnych nosicieli - w jedną całość. A każda zaawansowana antyrakieta o ww zasięgu - to najlepszy z możliwych ofensywny, najbardziej precyzyjny z możliwych [punktowy hit-to-kill COP0] hipersoniczny efektor kinetyczny. Tak naprawde chodzi o zrealizowanie ZADANIOWO w jednej A2/AD Tarczy Polski Wisły-Narwi-Homara-Harpii-Miecznika-Orki w jednym. Pod wodą - tylko drony od Deep Guard do Echo Voyager - z sensorami i efektorami torped lekkich, ciężkich, kiedyś hiperkawitacyjnych. Przynajmniej w 4 liniach blokadowych - od zamknięcia Zatoki Fińskiej - po linię Kołobrzeg-Bornholm. Z czołgów ZERO nowych - tylko modernizacja LEO 2 PL , ale z nową armatą i z ASOP, T-72 i Twarde - tylko zadaniowo jako WWB/WWO. Generalnie zamiast gąsienic - koła. Czyli zamiast Krabów - to Kryle. Liczy się szybkość relokacji - szybkość manewru ogniem PRECYZYJNYM - pozycjonowanym na kilka sposobów, z oprawa dronizacji, własnego systemu geopozycjonowania i pozycjonowania aktywnego. Przy artylerii lufowej na Krabach/Krylach [Vulcan-Dardo 70 km, strumieniowy Nammo za 2-3 lata 100-130 km] - Kruk nie ma sensu. Oczywiście warunek - WSZYSTKO wpięte w C4SRI strefy A2/AD. Chyba siłą rzeczy IBCS z wtyczkami dla wszystkich domen... Na koniec - Rosja ma niecałe 3,7 wiekszy PKB od Polski, ma sankcje odcinające od technologii - a teren do obrony 52 razy większy. Wniosek prosty - licząc nasycenie obrony - na 1 km2 Rosja jest już teraz słabsza 13-krotnie od Polski. A Polska ma dostęp do rynku technologicznego Europy, Ameryki, Japonii, Korei itd. Co ważniejsze - Polska nie musi łożyc olbrzymich kosztów na triadę strategiczną i na niezwykle rozbudowaną logistykę - jak Rosja. Jesteśmy bardzo zwartym terytorium, mającym ekonomiczną i finansową siłę an stworzenie defensywno/ofensywnej A2/AD na cały kraj - z dalekim buforem bezpieczeństwa głębi strategicznej. Nie musimy mieć triady strategicznej - wystarczy kilka ładunków kupionych pod stołem np. od Pakistanu - do dyspozycji sił specjalnych na terytorium nieprzyjaciela. Nie żeby odpalać - odwrotnie, by po delikatnej sugestii poufnymi kanałami - nie musieć ich używać. Na tym polega skuteczne odstraszanie. Chodzi o odstraszanie ASYMETRYCZNE - najefektywniejsze jak się da w kalkulacji koszt-efekt. Tak samo zamiast kupować np. najnowszy czołg [np. wymarzony K2 PL] lepiej za niego ASYMETRYCZNIE SKUTECZNIE kupić np. 100 pozahoryzontalnych kppanc Brimstone i zniszczyć nimi minimum 50 czołgów nieprzyjaciela - wynik nieosiągalny nawet dla jakiegoś przyszłego King Wilka K2 PL kolejnej generacji. Nasz cel jest skrajnie asymetryczny względem celu nieprzyjaciela - więc uszykowanie całego WP, jego systemów, jego strategii i taktyki operacyjnej - winno być KONSEKWENTNIE równie asymetryczne - skupione na obronie, a co do zdolności ofensywnych - to winny być uzyskane oderwaniem kuponów od naturalnych zdolności środków zasadniczo defensywnych. Dopóki się tego wszystkiego nie zrozumie - to cały czas będzie kłótliwe ciągnięcie krótkiej kołderki i krótkowzroczne przepychanki i nieustające suboptymalizacje cząstkowe - a całość tej niespójnej łataniny - czyli obecnie realizowanej modernizacji WP - w żaden sposób nie zapewni pełnej obrony Polski na atak konwencjonalny i jądrowy, nawet do tego nie zmierza. Niestety na razie budujemy nie strategiczną obronę Polski, nie naszą suwerenność i nie zbrojną neutralność, nie nasze strategiczne odstraszanie - tylko budujemy Wujkowi Samowi poręczną marionetkową armię ekspedycyjną - dla realizacji amerykańskich zadań na Ukrainie - naszym wysiłkiem i naszą krwią - za poklepanie po plecach. Pewnie dlatego, niedługo po ogłoszeniu przez poprzedniego szefa MON planu uzyskania pełnej samodzielnej obrony Polski do 2033 - musiał zostać "zreorganizowany"...

kevin
sobota, 1 grudnia 2018, 21:52

a poza tym Polska to nie tylko interesy na Bałtyku

Stefan
sobota, 1 grudnia 2018, 21:21

Potrzebne są bardziej łodzie podwodne z rakietami na pokładzie ,do rażenia dalszych celów.

jozin z bazin
sobota, 1 grudnia 2018, 20:37

Naszą marynarkę musimy budować praktycznie od zera więc pamiętajmy ,że głównym portem wojennym powinien stać się Kołobrzeg lub Świnoujście.Następnie należy zakupić samoloty bojowe i śmigłowce zop-obecnie żaden nasz samolot nie jest uzbrojony w rakiety powietrze -woda,a już w czasie II wojny było wiadomo,że samolot jest najlepszym okrętem na Bałtyk .Następnie należy utworzyć jednostki obrony wybrzeża z prawdziwego zdarzenia ,by przeciwdziałać lądowaniu zielonych ludzików .Pózniej trzeba zakupić 6 okrętów podwodnych i 6 fregat aegis-tylko takie fregaty mają szansę na przetrwanie.W razie zakupów jednostek proponuję kontakt z Koreańczykami,Zakup k9 był bardzo dobry ,oferują nam czołgi na dobrych warunkach,więc możnaby porozmawiać z nimi o okrętach

Zorro
sobota, 1 grudnia 2018, 20:28

W Gdyni najlepiej byłoby postawić 3 pancerniki Iowa 9×406. Flota bałtycka bez szans ;)

NN
sobota, 1 grudnia 2018, 20:06

Zdecydowanie popieram tą opinię!!!!!!!0>Wydać proszę te pieniądze na Homary, dokupić człogi Leopard jeśli będzie taka możliwość oraz pociski precyzyjne do Krabów. Polska Marynarka tylko z potencjałem minimum do opóźniania Rosjan. Tzn trałowce, NDR - najlepiej 3,4 dywizjony i tyle. Nie marnujcie pieniedzy na nowe okręty które zostaną zniszczone w przeciągu 1 godziny wojny i dodatkowo mają znikomą wartość bojową. Rozbudowywać WOT (dla nich Spike + gromy) i oczywiście zabiegać o jak najszybsze stałe stacjonowanie wojsk USA w Polsce.

KrzysiekS
sobota, 1 grudnia 2018, 19:59

Czy ktoś w MW ma jeszcze ma odrobinę rozumu i potrafi realnie patrzeć i oceniać czy cała MW żyje marzeniami. Proste pytania po co nam 5 okrętów klasy LUBLIN gdzie będziemy się desantować jakie to koszty utrzymania tych do niczego niepotrzebnych okrętów. Najważniejsze są stołki i to cała prawda.

Warrant oficer
sobota, 1 grudnia 2018, 19:55

Czy bierze ktoś pod uwagę, że kupujemy energię na całym świecie (USA, Katar, niedługo szelf norweski), polskie firmy idą w świat że swoimi interesami. Kto ma to ochraniać, szlaki transportu, projekcja siły w rejonie interesów polskich firm, to po pierwsze primo. Drugie primo, czyUsa będą nas ochraniać bez wsparcia z naszej strony ich polityki. A jak najlepiej wspierać jak nie za pomocą okrętu z polską banderą u boku Amerykanów. Na Bałtyk zgoda korwety, lecz na dalsze morza i oceany potrzeba nam fregat. 12 mld zł czy to dużo za 3 nowoczesne fregaty? To normalna cena za nowoczesną wpełni wyposażoną w jednostkę ognia fregatę.

gdynianin
sobota, 1 grudnia 2018, 19:37

Mój dziadek kmdr.w stanie spoczynku.Powiedział,że żaden okręt (jeśli ma przetrwać,pierwszą fale ataku)nie może być większy niż 2 tys.ton wyporności.I ponadto muszą wszystkie stacjonować w zachodnich bazach.Bałtyk jest za mały,za płytki i Gdynia jest za blisko.Aby w niej stacjonowało cokolwiek wartościowego.Wszyscy o tym wiedzą,i nikt niewie jak to rozwiązać.

rococco
sobota, 1 grudnia 2018, 19:23

Mają rację Ci ktorzy łączą zakup fregat / korwet z Narwią. Pierwszą decyzją po zrealizowanym zakupie Adelaid miał być zakup kilku jednostek amunicji dla fregat czyli ESSM i SM-2 za grubo ponad 120 milionów dolarów 8 komór Mk41 32 ESSM (2 jednostki to 64 rakiety + kilkanaście SM-2). Ten inspirowany zakup to następna próba zaangażowania Amerykanów w dostarczenie efektora dla Marynarki Wojennej i Narwi mimo że Amerykanie odmawiają transferu technologii efektora. IBCS to jedna rzecz, skrócony Skyceptor dla Narwi to miraż a jako efektor dla Marynarki Wojennej to absurd. Zauważcie że Gawron po latach wypływa w morze bez Sylvera ani Mk41 jakby wciąż czekano na Narew. CAMM-a można odpalać z Mk41 i Sylvera ale ESSM zdecydowanie łatwiej z Mk41. Do ESSM i SM-2 potrzebny jest dedykowany system w tym radar kierowania ogniem i radiokorekta dla efektora aktywnego takiego jak CAMM wystarczy tylko radiokorekta (radar 3D już jest). Paradoksalnie i na szczęście tylko koszty serwisowania fregat jako dodatku do amerykańskiego uzbrojenia oraz straty polskich stoczni powstrzymują te "zakupy" ale też wstrzymują Narew. IBCS jest łatwym tłumaczeniem (podobnie było z IBCS dla Homara). Można teraz zapytać decydentów gdzie zapowiadany IBCS w dostarczonym DMO HIMARS-a zwłaszcza że nie będzie Topaza tylko dedykowany amerykański system ?

zelaznoreki donek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:39

wystarczy spojrzec pare lat wsteczy i pojawi sie wzorzec: zmiany koncepcji co kilka lat, zeby usprawiedliwic brak zakupow. jesli teza jest prawdziwa, to po 4-5 latach analiz stwierdza ze trzeba skasowac ten plan. i co wtedy? pomysl na lotniskowce?

Piotr
sobota, 1 grudnia 2018, 16:36

Należy mieć do 6 Fregat wyposażonych w różne systemy rakietowe, włącznie z rakietami o zasięgu 5000 km i możliwością zwalczania OP. Takie okręty umiemy budować. Tylko trzeba zabezpieczyć finansowanie i stanie się cud w 36 miesięcy.. wybudowane zostaną trzy fregaty z "kłami odstraszania, a Ślązak może stać się Gawronem". Te projekty pokażą, które stocznie zasługują na Orkę i w ciągu kolejnych 6 lat powstaną dwa OP I dwie fregaty.

bobi44
sobota, 1 grudnia 2018, 16:32

ukłony bije dla wszystkich "fachowców", którzy twierdzą ze 12 mld to dużo za prawdziwe nie kieszonkowe okręty. poza tym jak Panowie wyobrażają sobie prowadzenie działań na M. Bałtyk bez osłony plot? niestety nasze SP nie mają eskadry (a najlepiej dwóch) dla zabezpieczenia działań MW. Ale żeby to rozumieć trzeba trochę śiwata zwiedzić a nie tylko w wannie wojować

asd
sobota, 1 grudnia 2018, 16:25

Skoro nasi nie mogą się zdecydować to może zlecić analizę jakiemuś zagranicznemu instytutowi lub branżowej firmie ?

Tedi
sobota, 1 grudnia 2018, 16:22

Moim zdaniem powinniśmy posiadać 3 okręty podwodne które jako jedyne dysponował by pociskami o zasięgu ok 1400km by realnie moc odpowiedzieć ogniem na atak agresora. Co do okrętów na wodnych to Max 6 okrętów bojowych co do klas okrętów powinni zdecydować marynarze.

Marek
sobota, 1 grudnia 2018, 16:13

I jeszcze jedno bo haj czytam kolejny raz o 39 roku to mnie trafia, bo ktoś, kto próbuje naszą dzisiejszą sytuację z Kampanią Wrześniową chyba się kompletnie z pod choinki się urwał. A jeśli już, to na Bałtyku w takiej właśnie sytuacji znajduje się dziś Rosja. I to ona mogłaby by się martwić się o swoje okręty wojenne. A na to, dlaczego zamiast martwić się buduje kolejne, niech sami sobie odpowiedzą rodzimi "geniusze". Także ci z Instytutu Jagiellońskiego.

Marek
sobota, 1 grudnia 2018, 16:04

Szkoda, bo taki zakup byłby bardzo dobrą wiadomością Natomiast żenujące jest to, że goście z jakiejś fundacji współdecydują decydują o kierunkach rozwoju armii. Arcyciekawe jest także, że kiedy tylko pojawia się temat marynarki wojennej, na portalu bądź co bądź militarnym pojawiają się ludzie chcący małych okręcików. Takich jakie ze względu na ich nieprzydatność niedawno wycofali Niemcy i dlatego właśnie nikt już ich nie buduje. Tak jakby ci koledzy zupełnie nie zwracali uwagi na to, w jakim kierunku rozwijają się, lub niebawem będą się rozwijać marynarki wojenne w innych państwach położonych nad Bałtykiem.

miras
sobota, 1 grudnia 2018, 15:56

Przecież te fregaty mogę stacjonować w Świnoujściu,takie dwie fregaty były by godne polecenia i do tego takie pięć uzbrojonych korwet MEKO-100 plus trzy OP

qad
sobota, 1 grudnia 2018, 14:44

Jeszcze chwila i usłyszmy że budujemy Gwiazdę Śmierci ona załatwi wszystkie problemy na morzu ziemi i w powietrzu.

zły
sobota, 1 grudnia 2018, 13:33

Przy takiej polityce międzynarodowej rządu nie prędko będziemy mieli nowe okręty bo Amerykanie nie produkują konwencjonalnych OP, korwet nie produkują (chyba żeby brać pod uwagę LCS) a z Niemcami i Francuzami obecnie się nie lubimy. Tak więc animozje i fantazje rządzących plus oderwani od rzeczywistości wojskowi decydenci rzutują na stan polskiej armii.

Losio
sobota, 1 grudnia 2018, 13:24

Może coś klasy Sa'ar 6 ?

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 16:59

To wariant MEKO 100.

Polak
sobota, 1 grudnia 2018, 13:23

Wydać proszę te pieniądze na Homary, dokupić człogi Leopard jeśli będzie taka możliwość oraz pociski precyzyjne do Krabów. Polska Marynarka tylko z potencjałem minimum do opóźniania Rosjan. Tzn trałowce, NDR - najlepiej 3,4 dywizjony i tyle. Nie marnujcie pieniedzy na nowe okręty które zostaną zniszczone w przeciągu 1 godziny wojny i dodatkowo mają znikomą wartość bojową. Rozbudowywać WOT (dla nich Spike + gromy) i oczywiście zabiegać o jak najszybsze stałe stacjonowanie wojsk USA w Polsce.

Jazon
sobota, 1 grudnia 2018, 13:15

od kiedy " fundacja " sponsorowana przez .....) "decyduje " o polityce zbrojeniowej Polski ...wg tego typu analiz to w Polsce w ogóle NIE POTRZEBA Marynarki wojennej !

Rzyt
sobota, 1 grudnia 2018, 13:05

Tak szybkie małe kutry rakietowo minowe z opcją zop oraz opl...20 takich szybkich kutrow by mogły wspierać obronę przy północno wschodniej granicy i 3 slazako Gawrony jeszcze z możliwością przerobienia na korwety + 4 op dla projekcji siły i ostatniego ataku na wszystkie elektrownie atomowe w naszym zasięgu, gdy grupa państw stwierdzi, że RP ma zostać rozebrana

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:03

To już było. Nie, kutrów nigdy już nie będzie. No chyba, że sam się zgłosisz do kutrowego dywizjonu kamikadze.

Tomsi2003
sobota, 1 grudnia 2018, 13:02

Myśląc o nowych okrętach, trzeba podjąć także decyzję o przeniesieniu głównych sił morskich do Świnoujścia, rozbudowując jego infrastrukturę logistyczną i obronną. Gdynia znajdująca się bardzo blisko Obwodu Kaliningradzkiego nie jest i nie będzie nawet po zainwestowaniu w obronę plot.-prak. bezpieczną bazą dla najwartościowszych okrętów floty, o ile takie kiedykolwiek będą w co zaczynam wątpić.

dim
sobota, 1 grudnia 2018, 12:50

@marynarz. - czemu wciąż nie op ? Przecież już to Panu wiele razy tłumaczono. Najpierw przygotowanie obrony na klasycznej, szeroko otwartej póki co i najkrótszej drodze wojsk inwazyjnych. Czyli kierunki brzeski i bałostocki. A ile potrzeba na to setek porządnych wyrztuni, zapasu pocisków, czołgów, samolotów, nowoczesnej broni NLOS ppanc ? A dopiero gdy ta otwarta brama do Polski zostanie porządnie zaryglowana, warto myśleć także o możliwości dołożenia agresorowi raptem kilkunastoma (w praktyce) pociskami konwencjonalnymi, niezby dużej mocy - gdyż tylko tyle moglibyśmy zdążyć wystrzelić z tych op. A i to maksymalnie. Przy czym Bałtyk, od strony polskich brzegów, już wkrótce stanie się płytką, przejrzystą kałużą dla obserwacji toni wodnej. Na pewno szybciej, niż zdążyłyby się te op zestarzeć, a może także niż zdążyłyby osiągnąć gotowość bojową.

dim
sobota, 1 grudnia 2018, 12:43

Alex - oczywiście, że potrzebujemy okrętów, ale to do fazy działań poniżej progu otwartej wojny. Po pierwsze dla utrzymania dróg transportowych. Po drugie dla osłony naszych brzegów przed niechcianymi gośćmi. Ppatrz przykład Szwecji - kraju z bardzo trudną do ochrony linią brzegową, czyli dokładnie odwrotnie niż my. Po trzecie - potrzebujemy lotnictwa morskiego i tak samo jak strona przeciwna o to dba - wielkich możliwości walki radielektronicznej i sprawnego działania mimo przeszkód radioelektronicznych. Oraz oczywiście znakomicie zamaskowanej, rozśrodkowanej i jednocześnie zsieciowanej ochrony brzegowej. I wtedy nie poradzą sobie z nami, bez masowego użycia broni jądrowej. Więc nie zaatakują.

Echo
sobota, 1 grudnia 2018, 12:39

Totalna bzdura. Pomysł zakupu Adelaid nie wyszedł od kadry MW ani nawet nie był z nią konsultowany przed pojawieniem się pierwszych doniesień w mediach. Nikt z kadry MW nie jest za zakupem jakiegokolwiek sprzętu bez uprzedniej analiz. Tego typu pośpieszne i nieprzemyślane działania i decyzje jak dotąd zapadały w przeszłości na wyższym szczeblu. Np. anulowanie przetargu na śmigłowce albo ciągłe odwlekanie zakupu nowych OP. Autor jest mało obiektywny, bo nie posądzam go o brak wiedzy na temat kompetencji i możliwości MW w zakresie wpływu na zakup sprzętu. Ten wpływ jest praktycznie zerowy i wszystkie decyzje zapadają na szczeblu politycznym. Niska wartość merytoryczna tego artykułu mocno zaniża poziom portalu defence24.

Autor
sobota, 1 grudnia 2018, 12:07

Czy nie lepiej kupić dodatkowe NSM, lądowe baterie 35mm do osłony obiektów, śmigłowce ZOP, samoloty rozpoznania oraz patrolowe, drony rozpoznawcze, oraz myśliwce np Gripen z nastawieniem na walkę z okrętami przeciwnika. Do tego sformowanie kilku batalionów piechoty morskiej do osłony wybrzeża walki z desantami przeciwnika, może by wyszło więcej niż 12mld ale przynajmniej będzie to wkład w naszą obronę a nie sojuszniczych zespołów morskich. Po takich zakupach dla MW rozpocząć budowę fregat.

Zbigniew
sobota, 1 grudnia 2018, 12:06

Zamiast podjąć decyzję w oczywistej sprawie zakupu okrętów podwodnych, takich na Bałtyk, nasi mądrale szukają dróg kariery na oceanie światowym, raz na okrętach z Australii, dwa na korwetach przeciwlotniczych. Trzeba to przeciąć i zamówić wreszcie okręty podwodne, czy to w Niemczech, czy Francji lub Korei, Japonii!

Koba
sobota, 1 grudnia 2018, 12:00

Jaki pomysł będzie objawiony jako następny: lotniskowiec?

ccc
sobota, 1 grudnia 2018, 11:48

Szkoda, że od wielu lat MON zaprzecza o dokonywanych zakupach, a nie je potwierdza ....

Brekop
sobota, 1 grudnia 2018, 11:18

Moim zdaniem Lepiej fregaty kupić i je mieć niż ich nie mieć

MI6
sobota, 1 grudnia 2018, 11:07

Analizy koncepcje przeglądy a modernizacja armii to jest jedna wielka prowizorka, brak decyzji, na szybko kupowany homar bez offsetu pomysły w stylu Adelajdy, pudrowanie rzeczywistosci jakimś WOTem czy reformami sztabu.

Covax
sobota, 1 grudnia 2018, 10:52

Hmmm, harpia operowanie w banca antydostepowej, miecznik "masz AEGIS" czyby Mon marzył o zdobywaniu swiata z "naszym lajlepszym sojusznikiem" ?

Ja66
sobota, 1 grudnia 2018, 09:03

To doskonale pokazuje jak beznadziejny mamy rząd. Jeżeli chodzi o przyjęcie siódmej poprawki do ustawy (bo bez bubla prawnego się nie obejdzie) to w kilka godzin potrafią ją przepchnąć przez sejm i senat a prezydent podpisuje ją w środku nocy. Ale jak trzeba zrobić coś dla bezpieczeństwa państwa to jest kompletna indolencja. Czas przejrzeć na oczy, tylko składanie obietnic im wychodzi.

Michnik
sobota, 1 grudnia 2018, 08:49

Moim zdaniem na Bałtyk w obecnej sytuacji polityczno-strategicznej nadają się tylko i wyłącznie małe okręty. Maksymalnie klasy Tarantul. Mega dozbrojone, ewentualnie podzielone na specjalizacje. Tą drogą idą ruscy. Budują małe okręty o dość sporych w założeniu możliwościach i to nawet, a może głównie ofensywnych. Mały okręt może być szybki, trudniejszy do wykrycia, a jednocześnie mogący zadawać bolesne i kosztowne straty przeciwnikowi. Tak jak we wcześniejszych konfliktach używano do tego celu ścigaczy. Oczywiście ( później jak już zostaną spełnione podstawowe elementy obrony) można pomyśleć o zaspokojeniu naszych patriotycznych aspiracji i wybudować coś większego, na morza i oceany, do działań sojuszniczych czy interwencyjnych... Co do przemysłu stoczniowego to lepiej kupić licencję, czy nawet własnymi rękoma (choć to u nas zdecydowanie za długo trwa) opracować, małych rozmiarów, uniwersalną, tanią platformę i trzepać ją w dziesiątkach sztuk. I przemysł będzie zadowolony, a i obronność wzrośnie.

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:12

Nie, nie nadają się i dlatego wszystkie MW je likwidują lub zlikwidowały.

Tracer66
sobota, 1 grudnia 2018, 08:29

Postawić na małe,szybkie dobrze uzbrojone jednostki wyposażone w pocisk p.okrętowe i rakiety plot,ewentualnie w technologi stealth

MiP
sobota, 1 grudnia 2018, 08:12

I jak to w Polsce,nieudolna kadra oficerska kłóci się z nieudolnym MON a Marynarka Wojenna tonie,a właściwie już utonęła.Jak w tekście,dowódcy wiedzą że takie fregaty przeciwlotnicze za dużych szans nie mają ale kupić trzeba żeby było co na paradzie morskiej pokazać.A zakupy do wojsk lądowych,po kilkanaście sztuk uzbrojenia i kilkanaście rakiet (Homar) też aby było co na paradzie pokazać i mówić że się modernizuje armię

alex
sobota, 1 grudnia 2018, 06:42

fregaty przeciwlotnicze???????? Drogie, drogie i kompletnie nam niepotrzebne !!!!!!! co one będą ochraniać? lotniskowce usa? bo przecież nie nasze wybrzeże!!!

dim
sobota, 1 grudnia 2018, 06:32

Przeczytałem (tamten) tekst. No nareszcie jacyś Panowie zdecydowali się, odważyli się otworzyć swe obywatelskie dzióbki publicznie i oficjalnie. Bo dotychczas wszyscy znaczący fachowcy, publicznie - woda w usta, głowa w piasek, tyłek za miękką poduszką, aby ich przypadkiem zbyt mocno nie kopnięto za niezleconą przez decydentów odwagę cywilną. A to tylko jakiś "gmin", "motłoch" na forach miał czelność głośno rozpowiadać kwestie zupełnie oczywiste. I tu mam pytanie: A gdzież jest wobec tego nasza patriotyczna Generalicja i Admiralicja ?

Scooby
sobota, 1 grudnia 2018, 05:02

Jako przeciwnik MW muszę przyznać , że to dobry pomysł. Mamy miękkie podejście z Bałtyku dla lotnictwa FR.

Gustlik
sobota, 1 grudnia 2018, 04:25

Nareszcie ktoś oficjalnie napisał jak jest. W przypadku wojny z Federacją Rosyjską Bałtyk będzie niedostępny dla niczego co pływa po powierzchni. Ośmielę się dodać że okręty podwodne też mają bardzo marne szanse na przetrwanie. Wykazała to już wojna obronna 1939 r. a przecież wtedy nie było śmigłowców ZOP, termowizji i całej reszty zaawansowanej elektroniki. Bałtyk - poza kilkoma głębinami - jest kałużą o średniej głębokości 20 m. Gdzie ma się ukryć OP kiedy go widać z powietrza?

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:16

"Wykazała to już wojna obronna 1939 r". Wojna Zimowa wykazała dokładną odwrotność tego twierdzenia. Ponadto jak jak kocham takie porównania. To porównaj; Polska 1939 - 40 km wybrzeża, Polska 2018 - 400 km wybrzeża.

Whiro
sobota, 1 grudnia 2018, 02:35

Już się pogubiłem. To najlepiej nie kupujmy nic bo podczas wojny i tak to zniszczą. To jakaś paranoja. Nie wiem jak z możliwością przesunięcia tych fregat na zachód, ale będąc tam znalazły by się w lepszej sytuacji i pod parasolem gęstszej OPL. Takie fregaty mogły by zestrzelić sporo pocisków czy samolotów i przyczynić się znacznie do obrony,a w czasie pokoju godnie reprezentować nasz kraj.

Kocham PL
sobota, 1 grudnia 2018, 01:54

Nasza flota powinna być zmniejszona do 3 okrętów podwodnych, 6 niszczycieli min, 3 małych okrętów rakietowych, 1 okrętu patrolowego, 1 okrętu ratowniczego, 3 okrętów do zwalczania okrętów podwodnych i tyle. Do tego 3 nadbrzeżne dywizjony rakietowe i wystarczy. Rozumiem że oficerowie marynarki, bronią swoich stołków ,ale ile można czekać na modernizację marynarki.

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:19

"Nasza flota powinna być zmniejszona do [...] 3 okrętów do zwalczania okrętów podwodnych" - no to jesteśmy znów przy 3 lekkich fregata/dużych korwetach z silną OPL.

ROBERT T
sobota, 1 grudnia 2018, 01:24

Radosna twórczość, Myślenie bez głowy. Teraz to należy dozbrajać Ślązaka w rakiety i system ZOP oraz budować Mieczniki oraz zakupić Orki

msud
sobota, 1 grudnia 2018, 00:31

Obrona przeciwlotnicza zostanie zniszczona "w pierwszych minutach konfliktu, z m.in. z wykorzystaniem rosyjskiego potencjału rakietowego rozmieszczonego w Obwodzie Kaliningradzkim". Czołgi zostaną zniszczone "w pierwszych minutach konfliktu, z m.in. z wykorzystaniem rosyjskiego potencjału rakietowego rozmieszczonego w Obwodzie Kaliningradzkim." Artyleria zostanie zniszczona "w pierwszych minutach konfliktu, z m.in. z wykorzystaniem rosyjskiego potencjału rakietowego rozmieszczonego w Obwodzie Kaliningradzkim". Itd. itd. Kto wymyśla takie dyrdymały. Normalnie uzbrojona przeciwlotnicza fregata rakietowa jest o wiele lepiej chroniona przed atakiem z powietrza niż komponenty lądowe i to angażując mniejsze zasoby ludzkie. Dylemat polega na tym czy wydawać pieniądze najpierw na szczątkową lądową obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową czy na fregaty rakietowe, stanowiące kompletne systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe. I w pierwszym przypadku i w drugim konieczna jest budowa infrastruktury, na którą nie stać MON przy obecnym budżecie - formalnie ponad 10 mld usd ale jeżeli odjąć wydatki socjalne wojska to znacznie mniej.

OptymistaPl
sobota, 1 grudnia 2018, 00:21

A nie można poprostu zbudować kolejne dwa Ślązaki i uzbroić wszystkie trzy okręty na prawdziwe korwety... Będą 10 razy lepsze od starych OHP i również będziemy mogli z uwagi na blisko 100 m wielkość, angażować je w działania sojusznicze na całym świecie (a wydamy na całość 4.5 do 5 mld zł... a nie 12 jak za fregaty). Za cęnę 3 fregaty mamy 3 w pełni uzbrojone korwety +2op

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:23

Mozna. Miecznik był ich dalszym rozwinięciem. Ale jakiś patriota zatrzymał program, inaczej dziś planowalibyśmy wodowanie.

KOSA
sobota, 1 grudnia 2018, 00:04

KURZA TWARZ .. BRAKI W MYŚŁENIU I TELE WG MNIE. Skoro Mamy licencje na Meko A 100 to po kiego szukają dziury w całym i tracą kasę na analizy etc … Już dawno powinny być w Budowie 2 korwety na tej samej platformie co Gawron obecny ORP ŚLĄŻAK. Ale już w opcji Korwet nie OPV. do tego czasu szkolić Marynarzy na niedoszłej Korwecie. Na tej samej platformie !!! Uczyć się od Niemców. Oni budują kolejne 5 korwet na tej platformie. Fregaty też są potrzebna, ale skoro nie stać nas to trzeba zacząć od czegoś. wg mnie gdyby były 3 Korwety na tej samej platformie co ORP ŚLĄŻAK + kolejne 3 na tej samej platformie jako OPV … z opcja w razie zbytku kasy dozbrojenia i kolejne 2 w Straży Granicznej jako OPV. ta sama platforma 8 jednostek i jaka obniżka kosztów szkoleń unifikacji uzbrojenia logistyki. a jaki wzrost potencjału obronnego? !!! Może trzeba po prostu mieć wizje a nie bujać w chmurach. My nawet mamy problem by Przetarg na Holowniki zakończyć uczciwie i bez jaj … zawsze cóś . Komu na tym zależy? Skoro jakiekolwiek jes doświadczenie przy budowie Ślązaka to moim skromnym zdaniem powinno się to wykorzystać i to szybko tym bardziej , że buduje się kolejne okręty na tej Platformie MEKO A 100 , NAWET MEKO A 200 Małe fregaty . Wizjonerzy i decydenci z MW Myśleć … zejść na ziemię liczyć kasę i możliwości . z korzyścią dla polskich stoczni i dla wzrostu potencjału obronnego i odbudowie MW.

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 17:40

Już parę razy tłumaczyłem. Nie możemy zacząć od fregat. Stać nas na 2 - max. 3. ### I teraz: ### - co a jakiś czas któraś jest w doku, ### - utrata jednej z 2, to utrata 50% zdolności obronnych, ### - aby utracić jedną, nie potrzeba wojny, wystarczy jeden "tankowiec" - patrz Norwegia (nawet jeżeli prawdopodobnie po części nawaliła Navantia - wstępny raport) ### - na zbudowanie nowej potrzeba min 3-4 lata. Przypomnę, że Krym był przygotowany ca. 4 lata.

Polak z Polski
piątek, 30 listopada 2018, 22:26

Jak tak dalej będzie z decyzjami PiSu w MON to w razie konfliktu to Polski nie będzie w kilka minut.

Sev
piątek, 30 listopada 2018, 22:19

Po co okręty jakiekolwiek jeżeli od razu zniszczą je Rosjanie, po co lotnictwo jeżeli od razu tracimy lotniska, po co kilkaset czołgów jeżeli Rosjanie mają kilka tysięcy, po co 120tys żołnierzy jeżeli oni mogą powołać ich w setkach tysięcy czy w milionach. Po co cokolwiek skoro oni mają atomówki... po co nam Orka jeżeli osuszą Bałtyk i po co nam eksperci z Instytutu Jagiellońskiego - można by rzec. Do szerzenia defetyzmu? Po co się wysilać jeżeli Rosjanie zrobią to też lepiej niż oni? Rozwiązać towarzystwo i tyle. Nasza wiara w obronę być może złudna opiera się na tym, że nie będziemy sami, także na Bałtyku.

Victor
piątek, 30 listopada 2018, 22:18

Wszystkie te mądre zdania są jak najbardziej na czasie tylko nic z tego nie wynika. ORKA dalej stoi, M+C w lesie. Nie dziwię się że MW chce w końcu cokolwiek.

Dalej patrzący
piątek, 30 listopada 2018, 22:05

Doszliśmy do takiego wykolejenia porządku rzeczy, że wojskowi "specjaliści" wymyślają bombastyczne i błyskotliwe i chwytliwe marketingowo-politycznie plany godne gimnazjum w oderwaniu od realiów pola walki, a cywilni wolontariusze muszą im tłumaczyć jak dzieciom absurd takich "wspaniałych" pomysłów "z pieca na łeb". Bałtyk to morze z nazwy - faktycznie to praktycznie zamknięta śródlądowa, dość wąska i rozczłonkowana zatoka - od brzegu do brzegu jest zwykle 100-150 km. Całość strefy operacyjnej na niebie i na powierzchni powinna zostać pokryta rakietami. Niech będą już np. SM-6 ERAM [chociaż mam inny typ - ale niech tam będzie, bo mają pewne cechy przeciwrakietowe, są doskonałe jako plot i zostały przetestowane do uderzeń powierzchniowych na mobilne cele morskie [ale podobno na lądowe też nie problem - pod warunkiem wpięcia sieciocentrycznego]]. A pod wodą drony - od Deep Guard Spartaqa do Echo Voyager Boeinga - czy coś podobnego - linie blokadowe - przynajmniej 4-ry, czyli: 1.wyjście Zatoki Fińskiej, 2.Hiuma/Sarema-Gotlandia, 3.blokada Kaliningradu [Bałtijska] - czyli linia Polska-Łotwa, ostatnia 4. linia to Kołobrzeg-Bornholm - i "bałtyknasz" parafrazując "krymnasz". Proste i łatwe, jak się wie co robić i jak robić - i przede wszystkim po co się to robi. Orek nie trzeba - lepiej JASSM-ER na F-16 [ale też operujących pod parasolem SM-6 ERAM]. W uzupełnieniu - nad wodę lekkie torpedy poczynając od Black Scoprion po lżejszego NLT na dronach [choćby ILX-27 - już testowany zresztą z magnetometrem - i jak zwykle - nic z tym dalej nie zrobiono - normalka...a powinni produkować seryjnie, z lepszym silnikiem dla likwidacji niedomiaru mocy, ale byłoby pzreciez za prosto i za łatwo - tak nie można...nie, nie...] ,ale także pod wodę z lądu ciężkie torpedy aż do SeaHake Mod 4 ER o zasięgu już 150 km [a podobno kalkulacja wzrostu wydajności akumulatorów litowych rekalkuluje ich zasięg na 180 km] - najlepiej odpalane z brzegu z lądowych wyrzutni mobilnych, najlepiej amfibijnych [prosi się Hipopotam AMZ], tak samo odpalane rakiety [np. te SM-6 ERAM] z wyrzutni mobilnych - bo to jest najtrudniejsze do zniszczenia. Co do floty nawodnej - owszem - ale 200-300 małych jednostek klasy zmniejszonego, szybkiego Diugonia [ale tylko o ładowności ok. 75 ton - czyli na 1 Abramsa M1A3 na przyszłość]. Ładunek i wyładunek i serwis - na brzegu - na całej linii brzegowej- w rozproszeniu - bez portów [bo porty to 100-procentowa pułapka i mogiła]. Prócz zadań transportowych - bo PO TO JEST MARYNARKA RP - DLA ZDUSZENIA AKTYWNOŚCI NIEPRZYJACIELA NA MORZU I DLA ZABEZPIECZENIA NASZEGO TRANSPORTU BAŁTYKIEM I SPOZA BAŁTYKU - te jednostki powinny być traktowane jako jednostki uniwersalne, profilowane do zadań - wyposażone w różne moduły zadaniowe do różnych ról - wykorzystując przestrzeń załadowczą jako pokład zadaniowy. No i na zadania desantowe, by przez samą groźbę rozpraszać obronę nieprzyjaciela. Takie jednostki - o małej wyporności - można scedować do seryjnej produkcji - nawet w większych stoczniach jachtowych Polski - oczywiście przy konstrukcji mieszanej - kłania się choćby i stara technologia - infuzja próżniowa kompozytu plus wzmocnienie szkieletem metalowym. Pod parasolem np. od SM-6 ERAM po MHTK [dla bezpośredniej obrony z jednostek] niszczenie takich jednostek byłoby dla Rosji i bezsensowne w kalkulacji koszt-efekt - i swoją drogą przy naszej supresji rosyjskiego C4SRI - praktycznie niewykonalne dla nieprzyjaciela. Kończąc temat [który z anielską cierpliwością tłumaczę na d24 po raz tysięczny - traktując to jako pokutę i wypełnianie patriotycznego obowiązku wobec bliźnich] - wystarczy 5 dywizjonów szybkomobilnych Kryli [dużo tańszych i dużo poręczniejszych logistycznie i operacyjnie od Krabów], by przy użyciu precyzyjnej amunicji dalekiego zasięgu [teraz z półki do wzięcia np. Vulcan-Dardo 70 km zasięgu, za 3 lata strumieniowy Nammo 100-130 km zasięgu] po wpięciu w sieciocentrzyczny C4SRI real-time - co wystarczy [przy rozmieszczeniu w Polsce i na Litwie dla pewności] - by całkowicie zneutralizować cały obwód Kaliningradzki i zdusić jego A2/AD [S-400/500, Iskandery, Kalibry i co tam dziadzia Putin by dorzucił]. Oczywiście ŻADEN nasz decydent tego nie przeczyta, jak przeczyta - to nie zrozumie, jak zrozumie - to nie przekaże komu trzeba, jak przekaże - to i tak nic z tego nie będzie, bo nasi eksperci i szychy na górze są bardzo czuli na punkcie swej ekskluzywnej wiedzy "wyższej" eksperckiej i wiedzą wszystko znacznie lepiej, jak NIE ROBIĆ PMT i PMW - dlatego dalej będziemy się obijali od ściany do ściany, coraz rozpaczliwiej i dramatyczniej. Nawet się nie denerwuję - po prostu - taki dopust Boży...i trzeba to przyjmować z pokorą i dużo się modlić o wybawienie...za rzeczonych bliźnich "na górze" też...

Nms Schleswig Holstein
piątek, 30 listopada 2018, 21:46

Jeśli fregaty przeciwlotnicze na Bałtyku nie przetrwają pierwszych dni konfliktu, to ja się pytam jaki okręt przetrwa...?Nie wiem na czyje zamówienie jest ten artykuł, ale w mojej ocenie jest szkodliwy dla polskiej racji stanu i bezpieczeństwa państwa...bo najlepiej nie kupować nic...V kolumna będzie się cieszyła, o tyle będzie kiedyś łatwiej. Jakież będzie zdziwienie kiedy okaże się , że znowu przygotowywaliśmy się na nie tego przeciwnika...

Rzyt
piątek, 30 listopada 2018, 21:31

Jeśli okręty warte 12mld nie przetrwają kilku minut, to po co te szroty na gąsienicach...one tym bardziej padną...a jak nie padną to nie dojada do linii...moze dojdziecie do wniosku, że trzeba 170 myśliwców i po 18 baterii Narwi i Wisły...minimum po 10 samolotow i po 1 baterii na województwo... Mazowsze x2,

KrzysiekS
piątek, 30 listopada 2018, 21:26

Mamy ORP Ślązak wystarczy na parady bo na Bałtyku do niczego się nie nadaje chyba że na misje w Somali do zwalczania piratów (tylko co nam to daje?).

As
piątek, 30 listopada 2018, 21:25

To co ma przetrwać z Polskiej marynarki pierwsze pół godziny konfliktu na morzu, musi się znajdować poza Bałtykiem, gdyż rozstawione wzdłuż Bałtyckich rurociągów Rosyjskie okręty nie dopuszczą do ruchu jednostek na Bałtyku i to bardziej skutecznie niż na morzu Azowskim.

foobar
piątek, 30 listopada 2018, 20:44

czyli planuja nic nie kupic. wczesniej nie kupili fregat bo okrety podwodne sa priorytetem, teraz wykrecaja sie z kupna OP zmiana priorytetow na fregaty. zastanawiam sie jaka zmiana sprawila, ze priorytety sie zmienily? polska oderwala sie od kontynentu i podryfowala na ocean? stala sie wyspa? przegapilem ten moment

Gulden
piątek, 30 listopada 2018, 20:40

To ja już kompletnie wysiadam,słuchając naszych decydentów.Projektów,analiz, tyle,że głowa mała.Co jeden to lepszy.A i tak wychodzi na to,że w razie czego te okręty będą miały szczęście,jak się im uda z Bałtyku zwiać.Moje zdanie,mogę się mylić.Jeśli chodzi o ochronę naszego wybrzeża.Mobilne systemy rakietowe,zdolne razić to,co pływa po Bałtyku,a nam zagraża.Do tego w pełni wyposażony system radarowy,wczesnego ostrzegania,skorelowany z tymi systemami rakietowymi.Na dokładkę w pełni ukierunkowane lotnictwo morskie,którego jedynym zadaniem jest wykrycie,i zatopienie za pomocą samolotów(pocisków,rakiet pod nie podwieszonych)potencjalnego wroga.Tyle w temacie.Z okrętów,to być może OP,plus małe,silnie uzbrojone,szybkie torpedowce,plus trałowce,zdolne zaminować ,jak się da, szlaki żeglugowe,po których pomyka nieprzyjaciel.Za jedną przykładowo fregatę,dałoby się chyba eskadrę samolotów kupić,prawda?

SOWA
piątek, 30 listopada 2018, 20:36

Jedyna zawsze pewna wiadomość z MON - jeszcze nie podjęto decyzji, nadal trwają prace analityczne w ramach dialogu technicznego.

Bardzo Jasnowłosa
piątek, 30 listopada 2018, 20:34

Najcenniejszą częścią powyższego ciekawego tekstu jest zdanie z leadu: 'Koncepcja ich zakupu, jaka pojawiła się wśród części kadry Marynarki Wojennej jest kolejną po Adelajdach próbą szybkiego wprowadzenia sprzętu dla floty bez dogłębnych analiz i realnej oceny takiego rozwiązania w systemie obronnym RP'... czyli widzimy co jest jawnie grane w temacie MW. I, co zaskakujące! MON o tym mówi. No może dlatego, że przyciśnięte stanowiskiem Instytutu Jagiellońskiego. Skończyła się wizja wielomiesięcznych kilkusetosobowych wycieczek do Australii? No to kombinujemy dalej, jak ocalić jakże liczne ciepłe posadki w tym rodzaju wojsk, którego na Bałtyku w XXI wieku rozmiar i zasadność wobec ogromnych kosztów, stoją pod wielkim znakiem zapytania.

KNP
piątek, 30 listopada 2018, 20:29

To samo tyczy sie samolotow na lotniskach, itd... Zatem tylko partyzantka ???

Stary Grzyb
piątek, 30 listopada 2018, 20:21

Czy jakiekolwiek kompetentne - przynajmniej formalnie - gremium dokonało określenia roli Marynarki Wojennej w systemie obronnym Polski, a co za tym idzie, określenia zadań MW i potencjału koniecznego do ich realizacji?

Boczek
sobota, 1 grudnia 2018, 15:19

Kiedy na chałupie płonie dach, najważniejsze jest określenie potencjału wiader koniecznych do realizacji gaszenia - małe, duże? 5, 8, czy 10 litów? No i kolor, kolor też jest ważny. ### 1. OP sprawa prosta do wyboru - stoi już tylko jeden/dwa, a de facto jeden. Potrzebujemy na poczatek 3-4, docelowo 6-8. ### 2. Nawodne - w wyniku braku czegokolwiek jesteśmy zmuszeni do rozpoczęcia od środka - duża korweta jak Squadron 2020, lub sprawdzona lekka fregata (do dyspozycji na rynku stoją tylko 2 - de facto 1,5). ### 3. Ze względów technicznych, taktycznych, politycznych etc. w przypadku OP wchodzi w grę tylko wyłącznie jeden - OP z Niemiec, nawet gdyby to technicznie miałby być produkt najgorszy. Najlepiej 212CD. ### 4. W przypadku nawodnego, powyższe względy może nie są tak ciasne, ale również obowiązują. ### I nad czym tu się zastanawiać?

Derff
piątek, 30 listopada 2018, 20:19

Właśnie te fregaty obok op będą jedynymi jednostkami, których przeciwnik może się obawiać. Fregaty w tandemie z nsm mogą skutecznie bronić podejścia od północy. Bez fregat śmigłowce zop przegonią lub zatopią nasze Orki. Dwie takie fregaty plus jeszcze jedna korweta Meko i mamy marynarkę zgodną z naszymi potrzebami. Po za tym nowoczesne fregaty nie potrzebują licznej załogi, co także redukuje koszty.

Tomsi2003
piątek, 30 listopada 2018, 20:18

Główną bazą Marynarki Wojennej powinien być port Świnoujście, nie jest on w przeciwieństwie do Gdyni w bezpośrednim "sąsiedztwie" militarnego bastionu Rosji - Obwodu Kaliningradzkiego. Zaczynając od tego można dopiero myśleć o jednostkach nawodnych zdolnych do przetrwania na Bałtyku.

Żołnierz
piątek, 30 listopada 2018, 20:10

Tragedia. Brak śmigłowców, marynarka wojenna zaczyna dogorywać, brak zakupów dla wojska , minimalizm. W ogóle nie są wyciagane wnioski z przeszłości. PO nic nie robiło, a PiS podobnie zaczyna..

Laik Ale myślący
piątek, 30 listopada 2018, 20:07

Na duże jednostki nawodne Bałtyk jest z mały. Na okręty podwodne za płytki. 1939 pokazuje ewidentnie, że jeżeli nie uciekną to zostaną zatopione. To co nam pozostaje mieć na Bałtyku? Chyba tylko małe, szybkie i mocno uzbrojone jednostki...

Szuwarek
piątek, 30 listopada 2018, 20:03

Jedni "eksperci" mówią że okręty podwodne są na Bałtyk nie potrzebne, a z pewnością za duże. Inni "eksperci" jak ci z instytutu twierdzą że duże nawodne też się nie nadają. Nasz rozwój marynarki wojennej polega na ciągłym gadaniu i przytaczaniu wzajemnie wykluczających się koncepcji. A może.... W końcu może wszyscy ci znawcy mają rację! A rząd i mon ich słucha i dlatego zamawia małe bezbronne, ale w dużej ilości mające szanse na przeżycie holowniki. Brawo MY.

Alex
piątek, 30 listopada 2018, 19:50

Idąc tym tokiem myślenia, to żadnych okrętów nie powinniśmy mieć, bo przecież mogą zostać szybko zniszczone. Tak samo, po co nam samoloty? Przecież większość zostanie zestrzelona, o ile nie będą zniszczone jeszcze na ziemi. Instytut Jagielloński zapomina, że flota potrzebna jest nam przede wszystkim w czasie pokoju. Tym bardziej, że konwencjonalny konflikt z Rosją na pełną skalę jest mało prawdopodobny. Hybrydowy - owszem. Jednakowoż, fregaty przeciwlotnicze to zły pomysł. Przede wszystkim powinny posiadać rakiety manewrujące i środki do zwalczania innych jednostek nawodnych.

Bosman
piątek, 30 listopada 2018, 19:48

Jezeli naprawde Ktos optuje za rozbudowa floty nawodnej opartej o duze jednostki na Baltyku to jest fantasta i dywersantem. Po pierwsze to skonsumuje srodki potrzebne bardziej w innych miejscach a nie da praktycznie nic w zamian. Po drugie Baltyk jest morzem stworzonym dla op i maksymalnie duzych korwet ale lepiej mor. Sens maja jeszcze lotnictwo i systemy rakietowe. Wiedza to Szwedzi i Ruscy tylko nasi megalomani snia o bzdurach. Mam nadzieje ze to bedzie zablokowane...

Czarek
piątek, 30 listopada 2018, 19:20

Lubie pańskie artykuły. Głos rozsądku.

Antoni
piątek, 30 listopada 2018, 19:17

Brak kasy a na 500 plus poszło ponad 60 miliardów smiech

gall
piątek, 30 listopada 2018, 19:15

niech kupią DG-1000 najlepsze okręty na świecie lub typ kirov sprzedają nam za ciężkie pieniądze, ale warte jako jedyne niewidzialność lub siła ognia jako kto chce.

Red Corsair
piątek, 30 listopada 2018, 19:11

Norwegowie już niedługo będą mieli jedną na sprzedaż...

el santimento
piątek, 30 listopada 2018, 19:09

W Polsce to muszą być sami pasjonaci analiz. Wszystko się analizuje, nawet same analizy poddawane są długotrwałej i dogłębnej analizie. Szkoda, że z tych analiz jak zwykle nic nie wychodzi. Na analizie i przepuszczeniu milionów dolarów się kończy

Willgraf
piątek, 30 listopada 2018, 19:08

czy za tym kryje się zakup wycofywanych fregat brytyjskich w celu uzyskania rakiet OPL jak do Narwi , które następnie dokupimy w większej ilości do NARWI aby nie pogniewał się USraelski sojusznik - bo nie chcemy się dać wydoić w II TRANSZY Wisły , bo z Wisła II tylko wtopa i Skyceptora nie będzie ....jak widać wasze decyzje są na poziomie wójta z Ranch-a anie mężów stanu

Stefan
piątek, 30 listopada 2018, 19:05

Mam wrażenie, ze od pewnego czasu władcy MON-u, w poszukiwaniu PR podejmują decyzje które mają im zbudować wizerunek. Zakup okrętów z Australii, teraz fregaty w miedzy czasie Homar bez pozyskania technologii. Czy leci z nami pilot? Nie ważne są potrzeby wojska byle fotka w TV była.

marynarz
piątek, 30 listopada 2018, 19:04

No nie czyli kasa jest na fregaty które pójdą na dno po 5 minutach od rozpoczęcia wojny ale na okręty podwodne kasy nie ma, czy ktoś to potrafi wytłumaczyć.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama