Leopardy w polu bezradności

31 grudnia 2019, 13:21
Leo Kudlewski
Fot. Fot. kpt. Dariusz Kudlewski/10 Brygada Kawalerii Pancernej

Cztery lata od podpisania umowy na remont, Wojsko Polskie wciąż nie otrzymało zmodernizowanych czołgów Leopard 2 do standardu Leopard 2PL. Budżet modernizacji armii stał się ofiarą pułapki wydatkowania 2 proc. PKB na obronę za wszelką cenę. Cena modernizacji cały czas rośnie, a winnych chaosu brak.

Pozyskane przez MON czołgi Leopard 2A4, w większości w latach 2002-2003, stanowią ważną część potencjału pancernego armii. Pomimo wzrostu potencjału obronnego, od dawna było wiadomo, że konieczne są zarówno ich gruntowne remonty, jak i modernizacja. Większość państw w różnym stopniu ulepszała swoje czołgi od czasu wprowadzania ich na uzbrojenie, wzmacniając opancerzenie, instalując nowoczesną elektronikę, wymieniając też przestarzałe elementy, które nie są już wspierane.

Polski przemysł posiada spore zdolności modernizacyjne (optyka, dopancerzenie, systemy łączności), jak i remontowe. W drodze analiz prawnych MON doszedł do wniosku, że polski przemysł nie może samodzielnie dokonywać modernizacji ponieważ doszłoby do złamania praw własności intelektualnej producentów niemieckich: KMW i Rheinmettall - należy nadmienić, że na takie rozwiązanie naciskała strona niemiecka. Równocześnie Polska, od około 2010 roku, jest członkiem stałym klubu LeoBen, zrzeszającym użytkowników Leopardów i koordynowanym przez KMW.

Sprawa nie była jednoznaczna. Wcześniej, w resorcie spierały się dwie koncepcje. Pod uwagę brano współpracę z partnerem niemieckim, ale też inne drogi. Kilka lat wcześniej Turcja nie zgodziła się na – uznaną za zbyt drogą – modernizację wozów wersji 2A4, nabytych podobnie, jak w wypadku Polski z nadwyżek Bundeswehry, a tamtejszy koncern Aselsan opracował własne rozwiązanie, czołg Leopard 2NG.

Postępowanie na modernizację czołgów Leopard 2A4 rozpoczęto w Inspektoracie Uzbrojenia w końcu 2013 roku. Początkowo zgłosiły się do niego trzy konsorcja:

- ZM Bumar-Łabędy, OBRUM Gliwice Sp. z o.o. i PHO (wspierane przez KMW),

- WZM SA z Poznania, współpracujące z WZŁ nr 2 SA oraz Rheinmetallem;

- PCO wraz z Aselsan Elektronik (firmą która opracowała turecki Leopard).

W rozmowie z Defence24.pl gen. bryg. rez. Adam Duda, były Szef Inspektoratu Uzbrojenia i ekspert fundacji Stratpoints wyjaśnia: - Musimy pamiętać, że członkostwo w klubie LeoBen nie zobowiązuje nas do dokonywania zakupów za jego pośrednictwem, i pomimo tego że LeoBen zakłada unifikacje czołgów, to konfiguracje poszczególnych użytkowników, np. Grecji czy Hiszpanii, różnią się od siebie. Jednym z celów programu Leopard 2PL było, stworzenie w Polsce, w Bumarze-Łabędy, potencjału do modernizacji czołgów, a tego nie można było zrobić za pośrednictwem LeoBen. Gdybyśmy dokonali zakupów przez LeoBen, to najprawdopodobniej byłyby to komponenty dostarczone bezpośrednio „z półki”, z Niemiec. Z drugiej strony, propozycja turecka zbytnio odbiegała od tego, co przewidywali do wykorzystania inni użytkownicy Leopardów, była też kosztowna.

Proces wyboru ofert był długi i bardzo zaciekły. Szczególnie zaangażowały się w niego dwie firmy, zajmujące się tradycyjnie sprzętem pancernym tj. ZM Bumar-Łabędy i WZM Poznań. Polskim zakładom bardzo zależało na przeprowadzeniu modernizacji i zdobyciu kolejnych kompetencji w tym zakresie. Bumar Łabędy – chwalił się kilkudziesięcioma laty produkcji czołgów, zaś poznańskie WZM – znajomością budowy Leopardów, poprzez wykonane wcześniej m.in. remonty silników i powerpacków, jak i obsługi samych czołgów.

W pierwszych miesiącach 2015 roku okazało się, że Rheinmetall podjął współpracę z Bumarem-Łabędy. Z kolei poznańskie WZM, aby nie „wypaść z gry”, podjęły współpracę z KMW. Ta współpraca jest realizowana do dziś, bowiem zgodnie z porozumieniem zawartym w ramach PGZ na przełomie 2014 i 2015 roku poznańska spółka odpowiada za wsparcie eksploatacji czołgów Leopard 2A5 (i napęd czołgów wszystkich wersji), Bumar – za wozy w wersji 2A4.

Wróćmy jednak do programu Leopard 2PL. Ostateczną ofertę złożył jednak jedynie pierwszy ze wspomnianych powyżej wykonawców. Dlaczego? W tle była „walka” między Rheinmetallem a KMW. Obie firmy, choć kooperują przy budowie Leopardów, to jednocześnie wielokrotnie rywalizowały o miano głównego wykonawcy modernizacji, podobnie jak na innych rynkach krajowych i zagranicznych. Przykładowo, przy modernizacji niemieckich czy duńskich Leopardów do standardu 2A7/2A7V głównym wykonawcą jest KMW (Rheinmetall dostarcza określone elementy np. uzbrojenia), z kolei Rheinmetall, rozwijający własną koncepcję modernizacji, zdobywał zlecenia eksportowe w Indonezji czy Singapurze.

Jedna z koncepcji modernizacji Leoparda 2 przygotowana przez Rheinmetall. Fot. J. Graf/Defence24.pl.
Jedna z koncepcji modernizacji Leoparda 2 przygotowana przez Rheinmetall. Fot. J. Graf/Defence24.pl.

Chaos pogłębia koszty

Okazało się jednak, że oferta złożona przez konsorcjum wsparte przez KMW nie została przyjęta przez MON, zgodnie z ówczesnymi komunikatami, z uwagi na zbyt niski poziom polonizacji – proponowanej wtedy przez niemieckiego partnera - oraz braki formalne i merytoryczne. Rozpoczęto nowe postępowanie, w którym rolę lidera miał objąć PGZ, a prace być realizowane przede wszystkim w Bumarze. Anulowanie tamtego postępowania zbiegło się w czasie z wygaśnięciem wcześniejszych umów konsorcyjnych. Kilka lat przygotowań zostało zaprzepaszczonych.

Według nieoficjalnych informacji Defence24.pl, wartość modernizacji na początku 2015 roku (czyli jeszcze przy przymiarkach konsorcjalnych Bumar-KMW i WZM-Rheinmetall) szacowana była w okolicach 1,5 mld PLN. Rok 2015 był rokiem wyborów parlamentarnych i kampania wyborcza przełożyła się na wyhamowanie negocjacji oraz na kolejną zmianę koncepcji wykonawcy.

W październiku 2015 roku doszło do politycznej zmiany i ministrem obrony narodowej został Antoni Macierewicz, który ostro krytykował poprzedników za powolną modernizację i niewypełnienie zobowiązania do wydatków 2% PKB na obronność, czy niewykonywanie budżetu na wojsko (szczególnie w latach 2008-2013). Jednocześnie dochodzi wtedy do zmiany zarządów zarówno w PGZ, która w procesie konsolidacji przejęła kontrolę nad większością państwowych firm zbrojeniowych, tym Bumarem-Łabędy i  poznańskimi WZM.

Okazało się jednak, że oferta złożona przez konsorcjum wsparte przez KMW nie została przyjęta przez MON, zgodnie z ówczesnymi komunikatami z uwagi na zbyt niski poziom polonizacji – proponowanej wtedy przez niemieckiego partnera - oraz braki formalne i merytoryczne. Rozpoczęto nowe postępowanie, w którym rolę lidera miał objąć PGZ, a prace być realizowane przede wszystkim w Bumarze. Anulowanie tamtego postępowania zbiegło się w czasie z wygaśnięciem wcześniejszych umów konsorcyjnych. Kilka lat przygotowań zostało zaprzepaszczonych.

21 grudnia 2015 roku, a więc w dwa miesiące po sformowaniu rządu zostaje podpisana umowa na remont i modernizację  128 czołgów Leopard 2A4 do standardu 2PL z konsorcjum PGZ i Bumar-Łabędy - jako partnera zagranicznego wskazano Rheinmetall. Wartość umowy została określona na 2,415 mld PLN brutto. Otwarte jest pytanie o powód wzrostu kosztów. Jeszcze w 2015 roku - tydzień po podpisaniu umowy - na konto Bumaru przekazano dość wysoką zaliczkę. Podpisanie umowy pod koniec roku pozwoliło zbliżyć się do planowanego wykonania budżetu obronnego.

image
Zmodernizowany Leopard na tegorocznym MSPO 2019. Fot. Maciej Szopa/Defence24.pl.

Warto powiedzieć kilka słów o konstrukcji samej umowy. Kwota 2,415 mld zł brutto obejmowała modernizację czołgów, ale nie ich remonty, czyli przywrócenie sprawności elementów nie podlegających ulepszeniu. Mówimy przecież o ponad 30-letnich czołgach.

Zakres remontów miał od początku zostać określony, po ocenie stanu czołgów, w formie wynikowej. Z nieoficjalnych informacji Defence24.pl wynika, że te były w gorszym stanie niż zakładano, co może skutkować dalszym i znaczącym wzrostem kosztów umowy. W odpowiedzi na pytania Defence24.pl MON poinformował, że „obecnie trwają negocjacje z Wykonawcą mające na celu podpisanie aneksów uaktualniających zapisy umowy, które obejmują m.in. tzw. naprawy wynikowe. Przedmiotem umowy od momentu jej zawarcia jest również usprawnienie czołgów, w tym celu Wykonawca zobowiązany był dokonać weryfikacji. Przekazywanie protokołów weryfikacyjnych dla pierwszej partii 64 czołgów Wykonawca zakończył 15 listopada br.”.

Zanim jednak dojdziemy do bieżącego roku, warto cofnąć się wstecz. W lutym 2016 r. Rheinmetall poinformował o podpisaniu ze stroną polską umowy o wartości 220 mln euro, w celu modernizacji pierwszych czołgów, a także ustanowienie odpowiednich zdolności strony polskiej. Niemiecki koncern jest formalnie podwykonawcą i nie jest częścią konsorcjum.

Głównym wykonawcą umowy jest konsorcjum PGZ i Bumaru, i Inspektorat Uzbrojenia nie ma bezpośredniego przełożenia na partnera niemieckiego. Uważam, że odpowiedzialność za spory pomiędzy Bumarem a Rheinmetall ponosi przemysł, nie MON. Inspektorat Uzbrojenia przedstawił głównemu wykonawcy wymagania, ten je przyjął, więc powinien odpowiadać za należyte wykonanie pracy, nie przerzucać odpowiedzialności na innych – mówi Defence24.pl gen. Adam Duda, były Szef Inspektoratu Uzbrojenia, ekspert fundacji Stratpoints.

Zakres i tempo prac określonych w umowie modernizacyjnej na Leopardy spowodowały że Bumar Łabędy/PGZ podjęły szereg trudnych technicznie zobowiązań wobec Inspektoratu Uzbrojenia. Umowa była już czterokrotnie aneksowana, a jej wartość wzrosła do dzisiaj do 2,7 mld zł. Ta kwota jednak nadal nie obejmuje remontów wynikowych więc z pewnością będzie jeszcze większa. Częściową przyczyną wzrostu kosztów jest fakt, że modernizacji ma podlegać o 14 czołgów więcej (wozy w wersji 2A4 z drugiej partii Leopardów, obecnie służące w Wesołej), dodano też nowe funkcjonalności.

Tylko co z tego, skoro samych czołgów nie odebrano, a realizacja tej ważnej umowy jest mocno opóźniona. Pierwotnie 128 zmodernizowanych Leopardów miało być dostarczonych do 2020 roku, jeszcze w czerwcu 2018 roku szef MON Mariusz Błaszczak zapowiadał że do końca 2019 roku zostaną dostarczone 47 wozy.

Jedną z przyczyn opóźnień są zmiany w konfiguracji modernizacji – Specyfika techniczna wykonania wzorcowej modernizacji jest na tyle wymagająca i skomplikowana, że nastąpiła konieczność wprowadzenia zmian i modyfikacji. A to przełożyło się na dodatkowe nakłady pracy, które nie były możliwe do przewidzenia na etapie podpisania umowy głównej z Zamawiającym – przyznał Departament Komunikacji i Marketingu PGZ.

Inną, ważniejszą przyczyną jest jednak niedostateczne uwzględnienie stanu czołgów (tych elementów, które nie ulegały modernizacji) i spór z partnerem niemieckim, dotyczący interpretacji zapisów umowy w odniesieniu do tych elementów.

W 2018 roku do Polski z Niemiec trafił prototyp oraz kilka przedseryjnych czołgów. Rozpoczęły się badania. Z nieoficjalnych informacji wynika, że część elementów przynajmniej jednego czołgu – tych niepodlegających modernizacji – nie była sprawna. Pośrednio potwierdził to wiceprezes PGZ Sebastian Chwałek w rozmowie z Defence24.pl w sierpniu 2019 roku: „Część problemów wynika z rozbieżnych interpretacji zapisów umowy przez partnerów z różnych krajów (…) Właściwie niemiecki partner prowadził prace badawczo-rozwojowe na naszym rozwiązaniu, a w czasie testów okazało się że parę elementów wymaga przebudowy i zmian, by spełnić wymagania Zamawiającego. Ponieważ sprzęt nie jest nowy, okazało się, że niektóre elementy nieobjęte na początku modernizacją są już mocno zużyte, co również miało wpływ na harmonogram prac. Na pewno byłoby łatwiej, gdyby niemiecki partner dostarczył od razu gotowe, sprawdzone i zgodne z wymaganiami zamawiającego rozwiązanie”.

Zgodnie z założeniem programu, Rheinmetall Defence miał nie tylko dostarczyć czołgi pomóc w ustanowieniu w Polsce (w Bumarze) zdolności do ich obsług i wsparcia. Tego założenia, niezależnie od dosłownej interpretacji umów, nie udało się na razie spełnić, a nawet jeśli to się w przyszłości uda, odbędzie się to z opóźnieniem. Co więcej, możliwe, że niemiecki partner będzie oczekiwał dodatkowych środków poza umową z lutego 2016 roku, skoro – w jego interpretacji – odpowiadał tylko za określone elementy, a nie za usprawnienie czołgów jako całości. De facto więc zakres zobowiązań wobec Rheinmetall nie został do końca określony…

Obecnie, choć większość prób została ukończona trwają testy pewnych elementów prototypu, jak i proces oceny protokołów z badań. - Proces oceny spełnienia wymagań umownych przez zmodernizowany czołg nie został zakończony. Wykonawca kontynuuje testy w obszarach, dla których ich realizacja nie była wcześniej możliwa, bądź wymagała ich powtórzenia. (…) Zgodnie z deklaracjami Wykonawcy istnieje możliwość przekazania pierwszej partii czołgów w bieżącym roku, niemniej jednak w ocenie Zamawiającego spełnienie powyższej intencji obarczone jest wysokim ryzykiem – powiedział Defence24.pl rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia mjr Krzysztof Płatek.

Czołgi Leopard 2A5 wykorzystują nieco inny system zabezpieczenia logistycznego. Fot. kpt. Rafał Nowak.
Czołgi Leopard 2A5 wykorzystują nieco inny system zabezpieczenia logistycznego. Fot. kpt. Rafał Nowak.

Po czterech latach od podpisania umowy trwa przepychanka pomiędzy IU i PGZ odnośnie zakresu remontu i modernizacji. Przedstawiciele przemysłu mówią nieoficjalnie, że Inspektorat blokuje i „stawia kłody pod nogi” polskim firmom, nawet przy wykonywaniu prostych prac, zasłaniając się koniecznością ponownych, długotrwałych certyfikacji. Jedna z osób powiązanych z PGZ, znająca kulisy negocjacji, powiedziała: Podczas kolejnych nad zakresem prac przedstawiciele IU żądali od strony polskiej coraz to nowych modyfikacji, w niezwykle kosztownych wariantach. Inne wymagania są stawiane dla strony niemieckiej. Powiedzmy że chodzi nam o   wyprofilowania kawałka blachy w jednym z elementów. Powiedzieliśmy, że nie stanowi to żadnego problemu i szybko to wdrożymy. Przedstawiciele IU się zgodzili i zażądali po dokonanych zmianach przedstawienia dokumentacji certyfikacyjnej. Powiedzieliśmy, że to jest wielomiesięczny proces i niezwykle kosztowny gdyż wymaga pełnej współpracy z właścicielami praw czyli producentem niemieckim a na to nie mamy żadnego wpływu. IU zapytał więc Rheinmetalla, czy mogą to wykonać. Odpowiedź była, że oczywiście tak. Blachy zostały w prosty sposób podgięte, nikt nie zażądał od Rheinmetalla żadnych dodatkowych dokumentów bo ”oni dają rękojmię producenta”. Koszt kilkukrotnie wyższy niż w przypadku wygięcia blach przez Bumar-Łabędy.

Obecnie władze PGZ i Bumaru-Łabędy są bez jakichkolwiek możliwości nacisku na partnerów niemieckich w kwestii realizacji umów. W efekcie, brak ostatecznego porozumienia, a przez to i rozpoczęcia prac modernizacyjnych. O zakończeniu już nie wspominając.

Eksperci z którymi rozmawiał Defence24.pl – a pragnący zachować anonimowość – mówią, że zakres umów zawartych pomiędzy IU a Bumarem Łabędy często budził wątpliwości. Przykładem może być dopancerzenie. Ma ono zostać wykonane przez stronę niemiecką, a dokładnie IBD Deisenroth (obecnie spółka jest częścią Rheinmetall). Jednocześnie na zlecenie MON polska firma Lubawa przygotowała technologię dodatkowego pancerza. Dlaczego nie został więc wzięty do modernizacji polski pancerz z prawami patentowymi należącymi do strony polskiej? Do zastrzeżeń trzeba dodać brak koordynacji zakresu umowy z umowami z niemieckimi  podwykonawcami, którzy dysponują kluczowymi technologiami i prawami patentowymi.  

Nie ulega wątpliwości, że cały program został źle przygotowany. Przy planowaniu kontraktu nie uwzględniono stopnia zużycia ponad 30-letnich czołgów, przy zawieraniu kontraktu z partnerem niemieckim „spieszono się”, a umowa z partnerem niemieckim budzi wątpliwości w zakresie interpretacji. Odpowiedzialność za ten stan – w różnym stopniu – dotyczy i wojska, i MON, i przemysłu (w tym partnera zagranicznego).

Jedno jest pewne, gdyby od przyjęcia Leopardów w latach 2002-2003, wypracowano w WP system zabezpieczenia i wsparcia eksploatacji oraz odpowiedni potencjał krajowy, tak po stronie wojskowej, jak i przemysłowej, to do obecnej sytuacji, w której stan czołgów „zaskakuje” by nie doszło. To lekcja, którą MON i SZ RP powinny uwzględnić, planując inne zakupy sprzętu – nie tylko tego pancernego.

Jędrzej Graf, Jakub Palowski

Defence24
Defence24
Reklama
Tweets Defence24