Artyleria w II wojnie karabaskiej

3 stycznia 2021, 08:43
Zrzut ekranu 2021-01-2

W II Wojnie Karabaskiej artyleria (lufowa i rakietowa) odegrała ważną rolę, potwierdzając przy okazji wnioski z Donbasu, że ten rodzaj wojsk/broni jest niezwykle ważny na współczesnym polu walki, zarówno statycznym jaki i manewrowym. Przewagę w artylerii, zwłaszcza rakietowej, miał Azerbejdżan używając jej w zmasowany sposób do powierzchniowych i precyzyjnych ataków ogniowych (często  z użyciem amunicji kasetowej), korygowanych przez bezzałogowce. Ta dysproporcja powięsząła się z dnia na dzień, wraz z systematycznym unicestwianiem ormiańskich baterii artylerii lufowej i rakietowej atakami z powietrza.

Azerbejdżan

SZ Azerbejdżanu dysponują bardzo różnorakim arsenałem moździerzy, artylerii lufowej i rakietowej, głównie radzieckiej/rosyjskiej, izraelskiej i tureckiej produkcji. W wojnie użyto zarówno nowoczesnych systemów, z których np. Wiena, czy Spear zaliczyły bojowy debiut, ale również i starszych, zgoła archaicznych, jak dywizyjna armata D-44, zastosowana do prowadzenia ognia pośredniego.

Nawałę ogniową zapewniał cały arsenał artylerii lufowej, przede wszystkim artyleria ciągniona (m.in. armaty 85 mm D-44 i haubice 122 mm D-20, 152 mm D-30 i 2A36), ale również samobieżna (122 mm 2S1, 152 mm 2S3, 152 mm 2S19 Msta-S, 152 mm Dana-M1), w tym również najcięższa, jak 203 mm 2S7 Pion. Szczególna rola przypadła w doktrynie SZ Aerbejdżanu systemom artylerii rakietowej. Zmasowany ostrzał, w tym również amunicją kasetową, prowadziły prawdopodobnie wszystkie dostępne systemy artylerii rakietowej, a więc: lekki, stacjonarny 107 mm T-107 Boran i samobieżne 122 mm BM-21 Grad, 122 mm RM-70 Vampire, 122 mm T-122 Sakarya, 160 mm Lynx Lar-160, 300 mm BM-30 Smiercz itd. Bezpośredniego wsparcia udzielały ciężkie wyrzutnie termobaryczne TOS-1. Najmniej wiadomo o ewentualnym użyciu bojowym najnowszych ciężkich systemów jak T-300 Kasirga, czy Polonez. Zmasowany ostrzał prowadziły zazwyczaj BM-30 Smiercz (zresztą z obu stron, również w cele niemilitarne).

Można przypuszczać, że najnowsze systemy artylerii zastosowano na południu, gdzie dokonano przełamania frontu. Wiadomo np., że na południowym odcinku frontu operował dywizjon haubic samobieżnych Dana-M1M. Uchwycona bateria (6 armato-haubic) prowadziła ogień z nieokopanych, przygodnych pozycji, a więc można założyć, że albo wykluczono zagrożenie ogniem kontrbateryjnym, albo po krótkim ostrzale zmieniano stanowiska bojowe (lub jedno i drugie).

Ponieważ strona ormiańska miała małe możliwości wizualnego potwierdzania strat zadanych przeciwnikowi np. w wyniku ognia kontrbateryjnego, wydawało się,  że był on całkowicie nieskuteczny. Tymczasem wiadomo, że w trakcie marszu zniszczono co najmniej 1 system rakietowy 122 mm, prawdopodobnie „pakistański grad”, czyli KRL-122.

Szczególną uwagę warto poświęcić nowym nabytkom SZ Azerbejdżanu - moździerzom zautomatyzowanego systemu Cardom/Spear 120 mm izraelskiego Elbitu. Jest potwierdzenie wizualne użycia bojowego zarówno moździerza 120 mm Cardom osadzonego na podwoziu Mercedesa, jak i Spear MK2 na lekkim SandCat. Debiut bojowy zaliczył prawdopodobnie również armato-moździerz 2S31 Wiena 120 mm – nie ma nagranych sekwencji prowadzenia ognia, ale Wiena została uchwycona na zdjęciu w rejonie działań bojowych.

Azerbejdżan przywiązywał dużą wagę do ognia artylerii, zwłaszcza rakietowej, korygowanej z pokładu bezzałogowców. W wielkich ćwiczeniach, poza wojskami pancernymi i zmechanizowanymi, zawsze uczestniczyły liczne baterie i dywizjony artylerii. Przykładowo we wrześniu 2017 r., kiedy po raz pierwszy pokazano publicznie niedawno zakupione systemy czeskie Dana-M1 i BM-70 Vampire, w jesiennych ćwiczeniach WL SZ Azerbejdżanu wzięło udział ok. 120 różnych systemów artylerii lufowej i rakietowej.

Reklama
Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/produkt/zasadzka-w-dzialaniach-lekkiej-piechoty/
Reklama

Szeroki arsenał amunicji, w tym precyzyjnej, pozwalał na dobieranie różnych środków porażenia, co zwiększało efektywność ostrzału artylerii. Taki kombinowany atak, zarejestrowany i zapewne koordynowany z pokładu Bayraktara TB2, został przeprowadzony pod koniec października na pozycje ormiańskie w rejonie Szuszakend (Şuşakənd) w trakcie bitwy o Szuszę. Pozycje ormiańskie zostały ostrzelane amunicją kasetową przez polowe systemy rakietowe, a następnie, po kilkusekundowej nawale ogniowej, uderzył w nie większy pocisk, być może balistyczny (nie wiadomo jakiego typu, ale spekuluje się, że mógł to być np. pocisk EXTRA systemu Lynx).

Materiał foto i wideo potwierdza użycie większości systemów artyleryjskich i rakietowych, jednakże szczegółów ich zastosowania brak. Ostrzał prowadzono nie tylko w dzień, ale i w nocy, np. z dalekosiężnych 2S7 Pion.

 Armenia

W obronnej doktrynie ormiańskiej siła ognia artylerii lufowej i rakietowej odgrywała kluczową rolę. O ile strona azerska prezentowała na wideo głównie ataki dronów, o tyle ormiańska ostrzał artylerii. Siła ognia artylerii, naprowadzanej i korygowanej przez obserwatorów zjamujących przewyższenia, z dalekim wglądem w przedpole, była podstawowym elementem ormiańskiej obrony. Nawały ogniowe prowadzono na miejsca koncentracji siły żywej i pojazdów, przemieszczające się kolumny, pozycje piechoty npla. Prawdopodobnie prowadzono także ogień kontrbateryjny, ale jego skutki są całkowicie nieznane (zwraca uwagę brak dowodów (zniszczonych/zdobytych/sfotografowanych) na zastosowanie radarów artyleryjskich, np. SNAR-10).

Trzonem artylerii ciągnionej były baterie z haubicami 122 mm D-30 i 152 mm D-20 oraz 152 mm 2A36. Warto zaznaczyć, że używano także starych, drugowojennych, systemów artylerii (czyniły to zresztą obie strony), jak armaty dywizyjne 85 mm D-44, czy haubice 122 mm M-30 i 152 mm D-1, do ognia pośredniego stosowano także armaty przeciwlotnicze 100 mm KS-19 i przeciwpancerne 100 mm MT-12. Systemy samobieżne stanowiły 122 mm 2S1 i 152 mm 2S3. Najgroźniejsze natomiast były systemy rakietowe: 122 mm BM-21, a zwłaszcza ciężkie 273 mm WM-80 i 300 mm BM-30. Arsenał moździerzy stanowiły m.in. 60 mm M57, 82 mm M69, 120 mm M74 i M75, zastosowano także tzw. hell canon, czyli improwizowane moździerze.

Początkowo dobrze działający system zaczął się kruszyć, wraz z przełamaniem obrony na południu i stopniową redukcją potencjału artylerii. Wstępnie obezwładniano (niszczono) ormiańską artylerię lufową i rakietową na pozycjach ogniowych, ale potem, wraz z podciąganiem przez Ormian odwodów, wiele systemów niszczonych było w marszu. W taki sposób zniszczono np. 1 TOS-1 i 2 WM-80 oraz wiele ciężarówek w trakcie holowania systemów ciągnionych. Polowanie na ciężarówki i niszczenie składów z amunicją miało także prawdopodobnie wpływ na problemy z amunicją.

Degradacja siły ognia ormiaskiej artylerii, postępującej z tygodnia na tydzień. Podstawowym celem artylerii, były systemy BM-21 Grad, które niszczono w pierszej kolejności, następnie liczne ciągnione D-20, D-30, 2A36. W miejscach przełamania zdarzało się zajmować porzucone ormiańskie baterie moździerzy 120 mm czy haubic 122 mm.

W ciągu 44 dni walk wizualnie potwierdzono stratę (zniszczone, uszkodzone, porzucone) blisko trzystu systemów artyleryjskich: ok. 177 ciągnionych systemów artylerii lufowej (2 D-44, 2 MT-12, 6 KS-19, 1 M-30, 79 D-30, 15 D-1, 61 D-20, 11 2A36), 24 samobieżnych (20 2S1 i 4 2S3) i aż ok. 70 BM-21. W wyniku szczególnego „polowania” na ciężkie systemy rakietowe utracono także co najmniej 2 WM-80, 4 BM-30 (oraz minimum 1 wyrzutnię TOS-1).

Azerom szczególnie zależało na zniszczeniu systemów rakietowych, zwłaszcza ciężkich typu Smiercz, używanych do ostrzału celów niemilitarnych. Około 30 X wykryto i zniszczono z powietrza dwie wyrzutnie, przy czym ataku nie dokonano od razu, ale operator zdecydował się na swoiste śledzenie celu. Otóż, po wykryciu na pozycji ogniowej wozu bojowego 9A52, operator Bayraktara TB2 poczekał, aż zjedzie on z pozycji i przemieści się do ukrytego/zamaskowanego stanowiska. Smiercz rzeczywiście przemieścił się do ukrytej w masywie leśnym pozycji, gdzie operator wykrył drugą wyrzutnię – oba Smiercze zostały porażone (zniszczone?) amunicją precyzyjną, zapewne bombą MAM-L.

Część sprzętu artylerii była jedynie uszkadzana, zwłaszcza jeśli porażenie następowało w wyniku ataku małogabarytowych MAM-L z Bayraktarów, ale i tak traciła sprawność bojową, az do momentu naprawy (bywały takie przypadki). Zwraca natomiast uwagę duży odsetek systemów artylerii porzuconych w trakcie marszu, w bazach, czy nawet na stanowiskach bojowych (prawie 1/3 dla systemów ciągnionych).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 90
Reklama
Jan z tych dziedzin
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 17:01

Rozpoznanie rozpoznanie i jeszcze raz rozpoznanie. Bez rozpoznania można co najwyżej altylerię wyrzucić na złom żeby kosztów nie ponosić

Cukier Drożdze Destylacja
wtorek, 5 stycznia 2021, 23:15

Zawsze pozostaje rozpoznanie walką jest to rozpoznanie całkowicie skuteczne.

werd
czwartek, 7 stycznia 2021, 14:17

Rozpoznanie walką w XXI wieku?????? dno dna

SZTAFETY OCHRONNE
środa, 6 stycznia 2021, 14:10

spokojnie od rozpoznania walką mamy bataliony przełamania zwane OT ..więc w tej materii problem nie istnieje

Swen
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 11:24

Analizując straty oraz dość spory odsetek porzuconych systemów (bo przy czołgach to może być 30-40%) można to, trochę naciągając, nazwać dronowym Blitzkrigiem.

Dalej patrzący
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:20

Systemy artyleryjskie muszą zostać zmodyfikowane do prowadzenia ognia w ruchu. Tradycyjne "zajmowanie pozycji" i "wypracowywanie elementów ognia" to już przeszłość. Tak samo przeszłością jest tradycyjna amunicja niekierowana. Przyszłość mobilne systemy, ogień w ciągłym przemieszczaniu się, mała ilość strzałów - za to celnie - trafienie praktycznie "pierwszym pociskiem". 1 pocisk amunicji precyzyjnej odpowiada pod względem skuteczności 50 pociskom niekierowanym. Na Polski Teatr Wojny - tylko amunicja precyzyjna, wpięta sieciocentrycznie w pozycjonowaniu, pozahoryzontalna. Czas nawał artyleryjskich minął. Jak najmniej zdradzania się wobec radarów artyleryjskich - i maksymalna mobilność. Czyli stabilizacja i ogień w biegu. Dokładność kierunku i elewacji - wystarczy ca 0,5 stopnia. I tak przy strzelaniu dalekim tor lotu będzie skorygowany - po to jest amunicja precyzyjna - czyli kierowana.

Z prawej flanki
środa, 6 stycznia 2021, 20:00

Doświadczenia z Karabachu całkowicie przeczą temu co opisujesz. A opowiadanie coś o amunicji precyzyjnej w sytuacji gdy musimy zaorać zgrupowane cele "miękkie" to zwyczajne brednie. To czego potrzebujemy to amunicja cargo. W dużych ilościach.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 5 stycznia 2021, 23:21

Twierdzisz że 1 pocisk kierowany będzie tak samo skuteczny jak 50 pocisków niekierowanych załóżmy że oba haubiczne kal. 155mm, gdy celem jest duży rozproszony odział piechoty idący lasem odległości miedzy żołnierzami większe niż zasięg rażenia odłamków pocisku??

dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:39

wbrew medialnym przekazom, to nie drony, a artyleria odegrała główną rolę niszczącą w tej wojnie.

Smuteczek
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 20:07

A artylerie naprowadazał i ogien korygował kto?

wtorek, 5 stycznia 2021, 19:08

ja

edrsa
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:27

Lepiej popatrzcie jaka różnorodność systemów artyleryjskich a szczególnie rakietowych. A u nas co? parę Langust bez amunicji? gdzie u nas rozpoznanie, drony, amunicja precyzyjna?????? ten konflikt pokazuje naszą totalną słabość, zwłaszcza w artylerii rakietowej - totalna zapaść.

Greedo
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 07:45

Czyli wyszło,że Dana 152mm w połączeniu z naprowadzaniem dobrze się sprawdza? Mamy bardzo dużo tych armatohaubic. Topaz dał im drugie życie ale bez większych remontów i modernizacji zmarnujemy ich potencjał. Najbardziej dokucza konieczność pracy na włączonym silniku.

Milutki
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 00:26

Ważnym systemem na użytku Armenii były rakiety Iskander, przez całą wojnę Armenia straszyła ich użyciem wobec azerbejdżańskich cywilów a 9go listopada użyto wystrzeliwując w stronę Baku, wojna miała się wtedy zakończyć a zawieszenie broni miało być podpisane więc ostrzał nie miał już militarnego sensu. Rakieta została wtedy na szczęście przechwycona przez azerbejdżańską obronę przeciwrakietową. Wcześniej Ormianie ostrzeliwali innymi systemami artyleryjskim inne obiekty cywilne w centrach azerbejdżańskich miast Gandży, Bardzie i Tartar , tłumaczyli to dla świata obecnością jakichś obiektów wojskowych w tym miastach. W każdym państwie miasta po kilkaset tysięcy mieszkańców mają jakieś obiekty wojskowe takie jak posterunki, koszary, lotniska zakłady pracujące dla wojska, nie czyni to jednak tych miast i ich centrów celami militarnymi. Cele militarne były tylko wytłumaczeniem dla świata, Ormianie między sobą nie potrzebowali tłumaczeń, masowo cieszyli się z zabitych azerbejdżańskich cywili. Nikt nie pokusił się dotychczas o kompleksową analizę ataków na cele niemilitarne stron wojny w Górskim Karabachu, reakcji obu stron i komunikatów po atakach. Zwolennikom Armenii takie porównanie byłoby bolesne

Krabów i Raków powinno być o wiele więcej --- wyciągnijmy lekcje z tego konfliktu i my POLACY
niedziela, 3 stycznia 2021, 23:46

dlatego Raków i Krabów powinno byc duzo duzo więcej podświetlacze celów dla nich powinny byc rozpowszechnione w szeregach WP i WOT uzyskali byśmy precyzje uderzenia nie dysponując dronami podatnymi na warunki atmosferyczne

Skoczek224
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:10

Może warto pomyśleć o modyfikacji posiadanych haubic 122mm 2S1 Goździk? Po co tworzyć moździerz na gąsienicach. Haubica jest lepsza.

poniedziałek, 4 stycznia 2021, 12:23

Nie widzisz różnicy między haubicą a moździeżem?

bender
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 11:00

To tak jakbyś powiedział, że XVI wieczna kolubryna jest lepsza od WKW TOR 12.7 mm. Goździki są zastępowane przez Kraby, Raki natomiast mają inne zadania. Ciężko przebić 30 sekund do otwarcia ognia i 15 sekund do ucieczki po strzale, jakie oferuje Rak.

Smuteczek
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:11

Modyfikacji? Masz na mysli kilkuletni program analiz i dialogow technicznych ktory zakonczy sie przyjeciem. Takl by ostatecznie za 8-10 lat zakonczylo sie podpisaniem tłustej wilomilionowej umowy ktora w efekcie da nowe malowanie i szerszy program wsparcia technicznego oraz moze nowe radio? Tak by wszyscy na koniec ogłosili "sukces" i bili brawo przed kamerami? Znaczy dokladnie tak samo jak przy okazji starych T-72? Na serio sa duzo lepsze sposoby jak mozna szybko zmarnowac duza kase

Dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:38

no to mamy już lepsze haubice niż gozdziki. Nazywają sie Krab. Goździk nie zastąpi kraba , ani raka. Nie ma żadnych zalet poza tym , że pływa. Stara armata i amunicja która nie jest standardem Nato. Jedyny plus , że mamy amunicję cargo do tego kalibru, ale zapewne na składach mało jej jest. Tak więc na poziomie brygady jest krab (o którego zaletach w stosunku do goździka nie trzeba pisać) , a na poziomie batalionu to rak. Rak może strzelać stromotorowo na mniejsze odległości. Ma większą realną szybkostrzelność , lepszą realna celność i skuteczniejszą , mimo mniejsze wagi, amunicję (która właśnie kończy badania). Goździk strzela dalej, ale co z tego kiedy to już mało celne strzały. Miejsce goździka to magazyny, a później muzea, huty i rynki trzeciego świata.

.
niedziela, 3 stycznia 2021, 23:36

Bo tak jak stare BWP-1 nie ma juz czego modernizować taniej wyjdzie zbudowac nowa niż remontowac starą

Skoczek224
niedziela, 3 stycznia 2021, 23:16

Przede wszystkim należałoby się upewnić, że wszystkie są sprawne i posiadają system TOPAZ. Wymienić noktowizję na pasywną. Dodać celownik termowizyjny do strzelań na wprost i zapewnić maskowanie. Teraz widać jak ważny staje się wielozakresowy kamuflaż na pojazdach (do ataków wykorzystano obraz z kamer termalnych).

mc.
niedziela, 3 stycznia 2021, 22:54

Goździki powinny iść do "drugiej linii". Przygotowywane przez HSW nowe podwozie ma dużo lepsze parametry. Trzeba też pamiętać o tym że Goździki to kaliber 122 mm.

Wojciech
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:22

Cytat z Defence24 sprzed 3 lat (3 grudnia 2017). "W przyszłym konflikcie zbrojnym kluczową rolę mogą odegrać systemy bezzałogowe, w tym autonomiczne i półautonomiczne, współdziałające z konwencjonalnymi systemami walki. Działania wojsk lądowych będą bezpośrednio zintegrowane z operacjami odbywającymi się w kosmosie, w powietrzu i cyberprzestrzeni. Z kolei jednostki wojsk lądowych powinny w miarę możliwości unikać bezpośredniego starcia z siłami przeciwnika – wynika z raportu, przygotowanego dla Bundestagu." Szkoda, że w MON nikt nie potrafi czytać.

kukurydza
niedziela, 3 stycznia 2021, 22:07

To nie jest takie jednoznaczne i oczywiste. A zauważyłeś, że Ormianie z sukcesem uziemili na parę dni Azerskie zabawki? Tyle, że zakłócenia były statyczne, więc Turcy nanieśli korekty w systemach nawigacji, a potem zniszczono atakiem z powietrza jedyny na teatrze nowoczesny ormiański system do WRE, 83Ż6 Polje należący do Armenii, i to był koniec. Tak, drony MOGĄ (jak widać) być czynnikiem, ale równie łatwo im przeciwdziałać. I to tu leżało zaniedbanie po stronie Armenii - mniejsze, niż u nas zresztą bo my nie mamy nic na poziomie 83Ż6... Priorytetem powinno być "własne" rozpoznanie bezzałogowcami dla jednostek jak najniższego szczebla, oraz systemy 3 kategorii - OPL, Sigint/Comint/Elint, a przede wszystkim WRE. Tyle, że nasze wojsko jest głównie na papierze, a ostatnie lata patrząc po tym co jest (zgodnie ze złym, nieprzemyślanym prawem) publicznie anonsowane w dziennikach zamówień publicznych UE, to było odzyskiwanie elementarnej sprawności... naprawy podwozi, hamulców, doprowadzanie prądu do obiektów, wymiany akumulatorów i 30-letnich uszczelek... cóż, niełatwo zaczynać spod mułu na dnie. Dla porządku, "naprawianiu" podlegały też systemy WRE, nasze "Kaktusy".

Sidematic
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:59

"Z kolei jednostki wojsk lądowych powinny w miarę możliwości unikać bezpośredniego starcia z siłami przeciwnika" Ciekawe. Rozwinięcie taktyki wojny partyzanckiej?

Kazik :)
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:55

Dobra zmiana jest od 2015 zatem kto jest w tym MON czyżby nieumiejący czytać?

GDYBY W POLSCE WYBUCHŁ KONFLIKT STARE T-72 I BWP-1 BYŁY BY CZYMŚ NA WAGĘ ZŁOTA
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:19

w Polsce gdyby wybuchł konflikt też uzywane by było co sie da a BWP-1 wraz z T-72 był by czymś na wagę złota mając na uwadze bardzo niskie nasycenie środkami przeciwpancernymi 125mm wraz z 73 mm stanowiło by juz naprawdę coś rosomaki obecnie eksploatowane z 30 mm były by bezbronne w walce z pancerzem przeciwnika jako że zbyt słabe 250 spaików nie miało by większego znazenia ze względu na ich liczbę w stosunku do powieszchni kraju które miały by bronić

Dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:44

gdyby dziś wybuchła wojna T-72 byłyby bezbronne wobec Ruskich czołgów podobnie jak rosomaki. Wynika to z braku współczesnej amunicji na składach WP. To co mamy to przeważnie BM-15 czyli pocisk z pierwszej połowy lat 70-tych. nie mamy nawet takich pocisków (też poradzieckich) jakimi dysponuje Ukraina

konsul
niedziela, 3 stycznia 2021, 23:55

te 250 spaików z ponad 3000 pocisków jest bardzo istotne. Czy Ty sądzisz, że ewentualny atak nastąpiłby na całej długości granicy (wschód, zachód, północ, południe). Te 250 wyrzutni z poważnym zapasem amunicji to poważna przeszkoda dla wojsk zmechanizowanych.

kukurydza
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:22

o jakich 250 spike'ach piszesz? Tylko ostatnia partia liczyła ich tysiąc sztuk plus dodatkowe wyrzutnie, a przedtem były inne transze...

Dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:44

o wyrzutniach zapewne. żadnych nowych nie kupiono. Tylko pociski.

.
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:32

O jakich tysiącach iszesz 1000 to kupili amunicji do nich efektorów zestawów Spaika jest około 250 sztuk tylko a te tysiąc efektorów zamówionych to na poczet zużycia na ćwiczeniach poligonach

X
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 08:19

Dokładnie o 264 WYRZUTNIACH ! - co się w zasadzie przekłada realną możliwość użycia tych pocisków i ich "wpływu" na przeciwnika.

Opel
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 07:39

Oj już nie kłam. Zamówiono same rakiety bez wyrzutni. Doucz się.

:)
niedziela, 3 stycznia 2021, 23:39

:) systemów Spików jest około 250 zamówienie 1000 sztuk dotyczyło jedynie efektorów amunicji do nich

pomz
niedziela, 3 stycznia 2021, 23:02

Mamy cały czas tylko 250 sztuk wyrzutni. Dokupujemy rakiety, ale wyrzutni juz nie.

Jedi
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:18

To pokazuje przede wszystkim kompletną nieskuteczność systemu OPL Ormian (efektory plus wczesne wykrywanie). Właściwie system OPL w ogóle u nich nie istniał, a drony "polowały" praktycznie bezkarnie. I to jest lekcja dla Ormian.

Dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:47

złe zakupy poczynili. Kupili sporo Os , a mało Torów. No i za późno - nie zdążyli sie przeszkolić i zbudować całego systemu

Kamyk
wtorek, 5 stycznia 2021, 08:32

Nie kupili żadnych OS tylko lekko zmodernizowali stare sys we współpracy z UWZ rosyjskim , panie znawco .

Kazik :)
niedziela, 3 stycznia 2021, 20:11

Posiadając rozwinięte punkty obserwacyjne na wzgórzach to zakrawa na jakąś komedię lub degręgoladę albo przygotowanie w akademiach NATO do wojny na facebooku - w WP chyba szkolą podobnie - takie nieodparte wrażenie. AOK chyba za bardzo uwierzyła w "dziwna wojnę francuską".

Sternik
niedziela, 3 stycznia 2021, 22:05

Kasa Misiu, kasa. Na obronę p-lot trzeba MNÓSTWO KASY a na dobrą obronę p-lot trzeba 10x tyle kasy. Oni nie mają tej kasy. My też, bo wydaliśmy właśnie na "tarcze", pseudo-szpitale gdzie nikogo nie leczą, nikomu do niczego nie potrzebne "szczepionki" i pozwoliliśmy rozwalić gospodarkę. Nasze PKB za 2020 bedzie ze 20% niższe od 2019 a 2021 lepszy nie będzie.

Kazik :)
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 20:33

Zapomniałeś o przejadaniu za nic za samo bycie wszelkiej maści socjalu: 500?, emerytura plus ect. byle zagłosować na dawcę - tacy już byli i jak się to skończyło - stan wojenny 13 grudnia 1980 r, i ocet na półkach a potem cztery dekady biedy i odrabiania długów. Przypominam że długi Gierka zostały po częściowych umorzeniach spłacone jak dobrze pamiętam chyba 2012 lub 2015 - ale nie jestem pewny tego - owszem dalej się zadłużamy ale jak tego nikt nie wie bo jest blokada informacji publicznej.

Jahiramać
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 07:21

A tam ze 20% , Budka mówił coś o dwu tysiącach procent

sża
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:07

Dlaczego zrezygnowaliśmy z naszych 2S7 Pion?

Dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:48

a po co ci 3 piony których celność i szybkostrzelność nadaje się do użycia tylko małych atomówek .. ;)

Lord Godar
wtorek, 5 stycznia 2021, 11:40

Dokładnie . Piony były zakupione pod kątem atomówek .

kukurydza
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:23

Bo ustępują naszym Krabom, pod każdym względem z zasięgiem włącznie. I ponieważ zajęcie i opuszczenie przez nie stanowiska bojowego trwa kilkunastokrotnie dłużej aniżeli w przypadku dowolnego innego systemu używanego w WP.

Wera
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 07:41

A teraz wróć do szkoły i poczytaj kiedy nasze Piony zostały wycofane a kiedy wszedł do linii Krab. Może Cię oświeci. Wiedza nie boli. Głupota tak.

Smuteczek
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 01:20

Pod kazdym poza masa chyba pocisku :)

GPAS
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:05

sSzkoda że zrezygnowali, mimo że tylko 8 chyba było, dodać topaza, jakaś lepsza amunicja, może wspomaganie ładowania i robiłyby robotę.

dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:01

a nad czym tu płakać ? wytrzymywanie 8 sztuk nie miało żadnego sensu. Trzeba by zaraz połowę przeznaczyć na części. Opracowywałbyś amunicję i produkował nowe lufy dla 4-5 sztuk ? :P

Sternik
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:01

Ktoś rozumie co znaczy takie zdanie: "Degradacja siły ognia ormiaskiej artylerii, postępującej z tygodnia na tydzień" i co autor miał na mysli?

TRZPIEŃ
niedziela, 3 stycznia 2021, 17:53

Krótko mówiąc systemy niszczące z dużej odległości o dużej dynamice przemieszczania mają racje bytu do działań konfrontacyjnych tylko i wyłącznie małe dobrze zamaskowane grupy z uniwersalnym uzbrojeniem epatowanie systemami bojowymi w działaniach konfrontacyjnych to taktyczny archaizm ..czas czołgów się kończy

GustaFF
niedziela, 3 stycznia 2021, 11:51

takie czasy, drony, obserwacja, jedna salwa, zmiana pozycji druga salwa - wyjazd z miejsca

dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:03

jedna salwa i zmiana miejsca ? hahaha . A wiesz jakie są normy pocisków do zniszczenia jednego celu ? ni jak nie da si tego zrobić jedną czy 2 salwami.

niedziela, 3 stycznia 2021, 13:15

Odpowiedzią jest urządzenie ostrzegawcze w postaci przenośnego radaru wysokiej częstotliwości, najlepiej pasma K. Taki dron jak Bayaktar jest w przedniej półsferze bardzo trudny do wykrycia w podczerwieni, bowiem jego silnik jest umieszczony z tyłu, a spaliny są od razu rozpraszane przez krąg śmigła. Radar nie musi być skomplikowany, wystarczy pochodna radaru nawigacyjnego - belka z antenami szczelinowymi i umieszczonymi bezpośrednio pod nimi elementami aktywnymi. Skanowanie mechaniczne w azymucie i elewacji za pomocą silniczków krokowych, które są jednocześnie urządzeniem wykonawczym i sensorem położenia. Prosty interfejs do interpretacji danych. Pasmo K ma tą zaletę, że emitera nie da się wykryć z dużej odległości. Wadą jest podatność na warunki atmosferyczne, ale drony w czasie dużego deszczu też nie są skuteczne. Takie urządzenie nie miałoby idealnej rozdzielczości kątowej, ale umożliwiałoby namierzenie drona z wystarczającą dokładnością, plus określenie jego szybkości i trajektorii. Mogłoby być urządzeniem wstępnego wykrywania dla przenośnych zestawów przeciwlotniczych. Z jednym zastrzeżeniem. Obecne jednostopniowe rakietki w rodzaju naszych Gromów, mające zasięg ledwo 6 km, wobec upowszechnienia się ciężkich dronów z bronią stand-off, nie mają szczególnego zastosowania. Ich stosowanie miało sens, kiedy taktyka bliskiego wsparcia lotniczego przewidywała ostrzeliwanie stanowisk z broni pokładowej, czy bombardowania z lotu nurkowego. Dziś nadają się wyłącznie do zastawiania zasadzek. Umieszczanie ich na nośnikach samochodowych jest proszeniem się o kłopoty. Taki nośnik znacznie łatwiej wykryć niż piechura z wyrzutnią, a zasięg broni pokładowych drona, na przykład 8-10 km dla pocisku MAM-L z Bayaktara, pozwala atakować pojazdy z wyrzutniami z dużą bezkarnością. Współczesny teatr działań wymaga rakiet dwustopniowych, z zasięgiem co najmniej 12 km. Optyka Pioruna umożliwia taki zasięg, trzeba tylko przekonstruować nosiciela, dodając mu stopień startowy. Taka rakieta byłaby za ciężka dla piechura, więc należałoby zwiększyć nasycenie jednostek zestawami VSHORAD na nośnikach samochodowych.

Dropik
wtorek, 5 stycznia 2021, 08:08

a ten radar to gdzie chcesz dac b o nie bardzo rozumiem. Są przeciez normalne radary które są zdolne do wykrycia takich dronów. Zapewne na kraba lub raka bo w potem wspominasz o gromie. no i po co ten radar skoro i tak nie ma czym tego zwlaczać bo jak sam ustaliłeś grom to za mała rakieta .

środa, 6 stycznia 2021, 14:23

Mnie chodzi o niewielki radar, który piechur mógłby dosłownie przenosić w plecaku, a po zajęciu pozycji ustawić na trójnogu. Oczywiście, dla bezpieczeństwa w pewnym oddaleniu od pozycji. Mówimy tu o antenie o rozmiarach 6 cali - 15 cm i wyświetlaczu o przekątnej 8 cali i całości ważącej około 20 kg. Miałem niedawno okazję korzystać z japońskiego radaru Furuno, zainstalowanego na 6-metrowej łodzi wędkarskiej i jestem pod wrażeniem jego możliwości. Wykrywa nawet duże ptaki z kilku kilometrów, wyróżnia pomiędzy obiektami w ruchu i stacjonarnymi, pokazując przesunięcie dopplerowskie. Selektywność radaru można jeszcze podnieść zwiększając częstotliwość pracy, w przypadku urządzeń przenośnych należałoby też zredukować ciężar, kosztem mocy nadajnika - opisany radar ma zasięg wykrywania około 40 NM, w przypadku zastosowania na lądzie wystarczyłaby jedna trzecia. Większy zasięg niepotrzebnie ujawniałby pozycję radaru z dużej odległości.

Weryfikator
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 08:18

Wydaje się, ze oczywistym krokiem jest stworzenie dronów „myśliwskich” to znaczy dronów nosicieli dwóch rakiet Piorun oraz systemów obserwacyjnych optoelektronicznych. Warunek - musza byc w miarę lekkie zdolne do łatwego wystrzelenia z jakiegoś rodzaju katapulty. Wtedy dwa - trzy ( może więcej) tworzyłyby osłonę nad pododdziałami Wojsk lądowych . Wyniesienie na 3-4 tys. Spowodowałoby istotne wydłużenie zasiegu Piorunów, zwłaszcza, ze taki dron mógłby byc wstępnie radarowo naprowadzany z ziemi w kierunku drona uderzeniowego.

Fak sejk
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:50

No to ja ci powiem tak: zasięg Groma/Pioruna ogranicza czas działania głowicy naprowadzającej. Możesz dodać i 10 stopni do tej rakiety i nie zwiększysz jej zasięgu. Ale nie przejmuj się, nie jesteś tu jedynym, który swoją wiedzę zdobywa dłubiąc palcem w nosie.

poniedziałek, 4 stycznia 2021, 12:25

Jak zwykle w sedno :)

poniedziałek, 4 stycznia 2021, 23:58

..czyli kulą w płot. Patrz poniższe wpisy.

blady Hel siad App
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 08:18

Odpowiem ci cytatem z artykułu kmdr. Dury z 30/10/2019: >>"Projekt wstępny rakiety Piorun 2 został opracowany w CRW Telesystem-Mesko. W przypadku silników specjaliści z Mesko S.A. powinni je „wzmocnić” poprzez poszerzenie i lekkie wydłużenie, co jak potwierdziły badania symulacyjne może zwiększyć zasięg rakiety „Piorun 2” do ponad 11 km. Ponieważ sama głowica może przechwytywać cel w odległości około 8 km (w zależności od warunków zewnętrznych), założono że w pierwszej fazie lotu rakieta ma być naprowadzana w wiązce laserowej. Technologia ta została już bowiem w miarę dobrze opanowana w Polsce (w odróżnieniu od naprowadzania radiolokacyjnego). Gotowa jest więc dokumentacja na odbiornik laserowy w rakiecie. Przygotowywana jest koncepcja nadajnika laserowego, który trzeba będzie umieścić w głowicy śledząco–naprowadzającej wyrzutni, którą może być np. system „Poprad”<<. Oni chcą poszerzyć i powiększyć, ja twierdzę że lepsze efekty przyniesie dołożenie stopnia boostera do obecnego pocisku. "Nie przejmuj się, nie jesteś tu jedynym, który swoją wiedzę zdobywa dłubiąc palcem w nosie".

Fak sejk
czwartek, 7 stycznia 2021, 00:08

To o czym piszesz, propozycja Mesko pod nazwą roboczą Piorun 2 TO NIE JEST POWIĘKSZONY PIORUN, czy jak ty byś chciał Piorun z boosterem. Inna jest/ma być głowica. Głowica ma być multispektralna, naprowadzanie LOBL i LOAL, nie jak pisze Davien poniżej bez LOAL. Jeżeli dla ciebie to jest kwestia albo powiększenia Pioruna albo dodania boostera to wyciągnij palca z nosa bo nadchodzi kolejna informacja: planowany przez Mesko Piorun 2 ma mieć zasięg 10km i uwaga: pułap 5km. To może nie pasować do twoich planów.

Davien
wtorek, 5 stycznia 2021, 15:39

Zasieg maks głowicy naprowadzającej Pioruna to 12km i nic ci laser nie da bo głowica musi namierzyc cel przed odpaleniem( brak LOAL)

Baba Jaga
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 00:12

Czas działania głowicy pioruna jest dostosowany do jego zasięgu, a nie na odwrót. Czas ten można latwo wydłużyć w razie potrzeby, jeśli mamy do dyspozycji większy pocisk.

Fak sejk
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 23:45

Czas działania głowicy to czas jej chłodzenia, ogólnie rzecz ujmując, więc przy zapodaniu z zewnątrz chłodzenia, zasięg jest jaki jest. Piorun ma wydłużony zasięg względem Groma przez zastosowanie lepszych diód, które przy tym samym chłodzeniu mają większy zasięg detekcji. Według twojego rozumowania zmienił się rozmiar/paliwo? Przy dużo większych rakietach możesz upakować chłodzenie do środka. Zapomnij wtedy o wrzuceniu tego na Poprada.

Fak sejk
środa, 6 stycznia 2021, 23:37

Korekta: myślałem, że w Gromie używali już argonu a jednak to był azot, więc i zmiana czynnika przyłożyła się nieco do wydłużenia czasu pracy głowicy. Sposób chłodzenia pozostał ten sam.

Ammo
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:01

Pomysł z radarem jest ok, pytanie tylko co dalej...? Wiem, że coś leci i co z tego? Chowam się? Gdzie? Strzelanie rakietami typu Piorun? Te rakiety są b.drogie i szybko byśmy je zużyli, poza tym wyrzutni nie ma wcale tak wiele. Jest artyleria lufowa 35mm ale też ma ograniczony zasięg więc nadaje się tylko do celów nisko lecących itp. Pomijam już fakt ubicia PZA Loara przez nasz jaśnie oświecony mon. Co tu pisać. W Polsce brakuje wszystkiego i jeden system nie rozwiąże problemu. W mojej ocenie powinniśmy pójść w małe drony, trudne do wykrycia i nieopłacalne do zestrzelenia przez plot. zestawy rakietowe. Oczywiście liczy się tylko duża ich ilość. Większe konstrukcje takie jak Bayraktar czy Akinci są rzeczywiście super, ale wtedy gdy masz przewagę w powietrzu. My jej mieć najprawdopodobniej nie będziemy, a więc sens tak dużych dronów u nas zdecydowanie maleje. Roje małych dronów typu kamikadze u nas zdałyby egzamin. Ale czy tylko ja mam wrażenie, że w mon myślą jeszcze kategoriami czasów zimnej wojny?

wtorek, 5 stycznia 2021, 00:14

Strzelanie obecnymi Piorunami raczej nie wróży sukcesu- patrz co Bayaktar zrobił w Karabachu z mobilną wyrzutnią rakiet Strieła o podobnym zasięgu. Potrzebny jest Piorun-2, o którym przeczytasz powyżej. Drogie pociski? Ciężki dron to kilka milionów dolarów, pocisk Piorun - kilkaset tysięcy. Więc jeśli do strącenia drona wystarczy jeden/ dwa pociski, relacja koszt-efekt jest po naszej stronie.

poniedziałek, 4 stycznia 2021, 23:57

Jeśli nie masz czym strzelać, przynajmniej zostaniesz ostrzeżony. Możesz np postawić zasłonę dymną i szybko opuścić pozycję. Kiedy nie wiesz nic, polują na ciebie jak na zwierzynę. Zdjęcia pojedynczych żołnierzy zabijanych z powietrza mówią dostatecznie dużo.

dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:13

loarę ubito ponieważ była zbyt droga w stosunku do swoich osiągów. podwozie czołgu + radar robiły swoje z ceną.

Kazik :)
niedziela, 3 stycznia 2021, 20:24

Ciekawa analiza ale chyba wystarczy lotnictwo dolnego piętra i drony myśliwskie - przypominam dość ciekawy fakt historyczny - jak się pojawiły balony obserwacyjne w czasie I WŚ to odpowiedzą było lotnictwo. Tu może powinno być podobnie - oparcie się tylko na opl z ziemi to błąd duży błąd. Tego brakło w ustawce kibolskiej o Górny Karabach sterownej przez Turcję a zakończonej przez Rosję i Iran (realna groźba przywalenia Turkom wraz z Rosją - taki ring wagi ciężkiej jak koguty się dziobią).

Fanklub Daviena
niedziela, 3 stycznia 2021, 12:26

Warto też zwrócić uwagę na nowe założenia rosyjskie w sprawie użycia czołgów - gdzie szkoli się czołgistów by jak najbardziej starali się prowadzić walkę "bezkontaktowo" i uczy się ich strzelać ogniem pośrednim na dystanse do ok. 12km, w tym salwami, by udawać artylerię by mylić przeciwnika...

dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:16

co za bzdury. od kiedy czołgi nie służa do walki na pierwszej linii. To nadal ich główne zadanie. To że szkolą się w ogniu pośrednim to tylko ich dodatkowa funkcja.

Eter
niedziela, 3 stycznia 2021, 16:46

Rosjanie walczą karakolem. Pomysł zaczerpnięty od renesansowej kawalerii. Taktykę doskonalą od czasów Czeczenii. Rosyjskie czołgi nie są w stanie celnie prowadzić ognia na odległość 12 km? Skąd taki pomysł?

Davien
wtorek, 5 stycznia 2021, 15:41

Akurat na 12km są w stanie, taka jest mniej więcej donosność balistyczna 2A46M> Czyli podnoszą luf\y w górę i wala na oslep. A celnie? Na pewno nie.

Fak sejk
niedziela, 3 stycznia 2021, 16:32

Mhmm. Tylko ty mogłeś łyknąć taki kit. Aha, mają też jeden Su-57, który udaje samolot 5 gen. I tak dalej...

hehe
niedziela, 3 stycznia 2021, 15:31

Bardziej warto zauważyć że rosyjskie czołgi to zazwyczaj stoją i czekają na pigułę. Podobnie rosyjska obrona przeciwlotnicza... :)

GB
niedziela, 3 stycznia 2021, 12:57

Użycie czołgów jako artylerii to marnotrawstwo sił i środków. Ostrzał oznacza odkrycie swoich pozycji, co w dzisiejszych czasach oznacza szybką odpowiedź i zniszczenie/uszkodzenie czołgów. Do tego następuje zużycie przewodu lufy.

yar
niedziela, 3 stycznia 2021, 12:54

Jakie "nowe założenia"? Tego uczono się już za czasów Układu Warszawskiego! I nie tylko Rosjan. Ale takie strzelanie zawsze było traktowane tylko jako uzupełnienie klasycznej artylerii lufowej. Najczęściej gdy tej z jakiegoś powodu brakowało. i nigdy nie mogło jej zastąpić!

Wicher
niedziela, 3 stycznia 2021, 10:15

Mówili już o zmierzchu artylerii i czołgów. Teraz artyleria wraca i przeżywa renesans: Donbas, Syria, Jemen

Sidematic
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:09

Będzie zmierzch artylerii i czołgów kiedy jeszcze się rozwiną i rozbudują drony. To mega efektywne środki uderzeniowe. Nieporównywalnie tańsze od ciężkiej artylerii i pojazdów a podobnie skuteczne. Za 5 lat nasycenie dronami będzie tak duże że nikt nosa nie wystawi do czasu opanowania przestrzeni powietrznej. Tak jak już pisałem, kiedyś lotnictwo zapewniało zwycięstwo na ziemi a teraz to będą drony, amunicja krążąca i chmary dronów. My już teraz powinniśmy z remontowanych BWP-ów tworzyć jednostki przenoszące bsl-e w dużej ilości.

Dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:21

są drony to będą i antydrony. nie ma co się za bardzo podniecać. nie ma jednej najlepszej broni

T-800 Arnold
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:15

Sidematic za 5 lat nasycenie dronami, później stworzenie SI przez jakiś tam nasz odpowiednik SkyNetu z terminatora i bunt tej SI przeciw nam i ot będziemy mieć Terminatory nie na filmie ale w rzeczywistości.

Poranek
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 08:58

Z tym zmierzchem artylerii to bym tak nie wieszczył - kobita ma już kilka set lat na karku i kilka rewolucji za sobą - zdążyła się przyzwyczaić. Dąży się do "pracy" artylerii lufowej z krótkiego przystanku. Oczywiście jest to kłopotliwe ale przy zastosowaniu nowej amunicji kal.155mm o zasięgu około 70km pozwala działa cofnąć dalej w głąb własnego ugrupowania co utrudni ich wykrycie bez straty w polu ognia. Latacze latają z prędkością do 200km/h, dolecenie do stanowiska ogniowego zajmie jakieś 6min (zakładając przesuniecie dział z 6km na 30 od frontu i ustawienie lataczy wroga nad linia frontu) wystarcza by wykonać zadanie z pełnych danych lub strzelić i zwiać dla amunicji precyzyjnej zanim latacz pojawi się nad stanowiskiem ogniowym. Przeskoczenie zasięgu głowic optycznych z 15km będzie trudne (hura elektrownie węglowe). Dodatkowo wymaga skokowej zmiany ilości bsl w powietrzu. Faktem jest, że latacze tworzą nową jakość ale nie są nie pokonane i nie stanowią rewolucji na miarę czołgu czy samolotu. Dobrze zarządzana i ćwiczna armia sobie z nimi poradzi. Pozdrawiam Poranek

Marek
niedziela, 3 stycznia 2021, 16:00

Jaki zmierzch artylerii i czołgów. Samymi latadłami z plastiku, choć są groźne nie da się wygrać wojny.

kulawy_laik
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:38

Marek - to zależy tylko od ilości tych latadeł ... (np. 10 000 -dronów to więcej niż mamy amunicji do Kraba - a cena za dron mniej więcej tyle co za POCISK do Kraba... można ją masowo produkować w niewielkich zakładach i łatwo dostarczać, podczas gdy haubica samobieżna to ogromny łańcuch dostaw, długi proces produkcji itd)

Marek
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:50

No to zajmij tymi latadłami i utrzymaj teren.

Tweets Defence24