Brytyjczycy wdrażają lekcje z Górskiego Karabachu? "Więcej dronów, nie po 20, a 2 miliony funtów" [KOMENTARZ]

1 stycznia 2021, 08:49
Bayraktar TB2 Front
Fot. Baykar Makina.
Reklama

Wielka Brytania wyciąga wnioski z ostatnich konfliktów zbrojnych, w których duże znaczenie miały bezzałogowce uderzeniowe i amunicja krążąca. W pięcioletnim przeglądzie obronnym, który ma zostać zaprezentowany na początku 2021 roku maja pojawić się bezzałogowce uderzeniowo-rozpoznawcze, znacznie tańsze niż kosztujący około 20 mln dolarów Protector RG Mk1, który ma zastąpić eksploatowane obecnie przez Royal Air Force maszyny MQ-9 Reaper.

Sekretarz obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace uważa, że tureckie maszyny Bayraktar TB2,  miały istotne znaczenie dla sukcesu Azerbejdżanu w wojnie o Górski Karabach. Stwierdził również podczas webinarium zorganizowanego przez Royal United Services Institute for Defense and Security Studies (RUSI), że drony „były odpowiedzialne za zniszczenie setek pojazdów opancerzonych, a nawet systemów obrony powietrznej”. Jego zdaniem tureckie bezzałogowce mogą stanowić „prawdziwe wyzwanie dla wroga”, gdyż „nie mając dostępu do znakomitych programów zagranicznych, oni (Turcja – przyp.red.) zrobili to, co my robiliśmy tak dobrze – sami wprowadzili innowacje”.

Jak informuje The Guardian, powołując się na źródła w ministerstwie obrony, analiza skuteczności systemów takich jak Bayraktar TB2 uzbrojonych w bomby i pociski kierowane oraz amunicji krążącej, mają przełożyć się na zakup podobnych rozwiązań. Chodzi o „tanie” bezzałogowce zdolne do zwalczania wymagających celów, które mają się znaleźć w  pięcioletnim strategicznym przeglądzie obronnym, który ma zostać zaprezentowany na początku 2021 roku. Jest to dokument wskazujący priorytety modernizacyjne sił zbrojnych Wiekiej Brytanii, podobnie jak polski Program Modernizacji Technicznej.

Omawiane, nowe bezzałogowce mają być „tanie” w porównaniu z kupowanymi w USA maszynami General Atomics Protector RG Mk1, który ma zastąpić eksploatowane obecnie przez Royal Air Force maszyny MQ-9 Reaper. Te płatowce klasy MALE, mogące pozostawać w powietrzu do 40 godzin i przelecieć w tym czasie setki kilometrów uzbrojone mogą być w dwie bomby kierowane laserem Paveway IV i do 12 pocisków Brimstone II. Wielka Brytania zamówiła za 65 mln funtów (około 83,5 mln dolarów) 3 seryjne maszyny z opcją na kolejnych 13.

Brytyjski bezzałogowiec taktyczny Watchkeeper 450. Fot. Thales
Brytyjski bezzałogowiec taktyczny Watchkeeper 450. Fot. Thales

Dla porównania, jak podkreślają Brytyjczycy, cena płatowca Bayraktar TB2 nie przekracza 2 mln funtów (2,7 mln dolarów), nawet w wersji sterowanej za pośrednictwem satelity, która podobnie jak Protector może być sterowana z dowolnego miejsca na ziemi. Bezzałogowiec jest jednak znacznie mniejszy, może pozostawać w powietrzu do 24 godzin i przenosi zaledwie kilka lekkich bomb lub rakiet. Ważna jest jednak jego skuteczność a przy niemal dziesięciokrotnie mniejszym koszcie, łatwiej przyjąć utratę nawet kilku maszyn w intensywnych działaniach bojowych. 

Zmiana w priorytetach modernizacyjnych brytyjskiej floty bezzałogowców może prowadzić do uzbrojenia posiadanych maszyn typu Watchkeeper 450, które obecnie służą jedynie do zadań ISTAR i znajdują się na wyposażeniu 47th Regiment Royal Artillery. Odpowiedni, uzbrojony wariant już istnieje, i od kilku lat jest oferowany np. Polsce w programie Gryf. Maszyna może przenosić specjalne lekkie bomby kierowane  FF LMM Fury, ale również naprowadzane laserowo rakiety.

Inna możliwość, to rozwój nowego systemu lub systemów bezzałogowych, zarówno w zakresie maszyn uzbrojonych jak i amunicji krążącej o zasięgu od kilkudziesięciu do stu lub więcej kilometrów. Zarówno konflikt w Górskim Karabachu jak też operacje w Syrii czy Libii pokazały skuteczność obu rozwiązań lub ich kombinacji, co szeroko omawiałem niedawno w rozmowach z Grzegorzem Trzeciakiem, byłym dowódcą Eskadry Samolotów Bezzałogowych. Wnioski są dość oczywiste i powinny być brane pod uwagę również, a może przede wszystkim przez polskich decydentów.

Decydujące są nie pojedyncze egzemplarze bardzo kosztownych dronów, ale możliwość masowego użycia, dużego nasycenia pola walki i szybkiej odbudowy strat, lub w przypadku amunicji krążącej, odtworzenia jednostki ogniowej. Warto też zauważyć, że w odróżnieniu od Wielkiej Brytanii, Polska dysponuje już co najmniej kilkoma typami maszyn które zostały opracowane w kraju a część z nich jest produkowana seryjnie. To ogromny potencjał, który jak podkreśla sekretarz obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace, może „stanowić wyzwanie dla przeciwnika”.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 56
Reklama
russek
sobota, 2 stycznia 2021, 16:27

IU mysli i planuje 20 lat co by tu kupic ...

Karkses
sobota, 2 stycznia 2021, 12:07

Podobnie jak przedmówcy zwracam uwagę na ciekawy temat na przyszły artykuł, a mianowicie "Analiza polskiego potencjału w produkcji dronów" w którym przedstawiono by polskie przedsiębiorstwa zajmujące się tym zagadnieniem, ich konstrukcje oraz plany na przyszłość. Niestety ale w polskich wydatkach zbrojeniowych nie istnieje pojęcie efektywności, a istnieje wyłącznie pojęcie wydatków politycznych. Osobiście uważam, że wydanie dziesiątków miliardów złotych na kilkadziesiąt myśliwców załogowych nie przyniesie nam żadnych realnych korzyści w obliczu konfliktu zbrojnego. Te samoloty jak będą miały szczęście i nie zostaną zniszczone w pierwszych minutach walki przez silne zbombardowanie lotnisk, będą musiały ewakuować się na zachód i walczyć znowu w ramach obcych sił zbrojnych. Powinniśmy jako kraj o średnim potencjale gospodarczo-ludnościowym iść w masową automatyzacje i rozwiązania tanie, łatwo produkowane i innowacyjne właśnie w obszarze koszt-efekt. Takich wyrafinowanych technologii jak f-35 nie będziemy w stanie naprawić i w pełni wykorzystać. Ostatnie konflikty zbrojne pokazały co się liczy na obecnym polu walki i jak widać nawet siły zachodnie to rozumieją i weryfikują plany. Czy ktoś u nas słyszał o wielkim zakupie dronów? Czy ktoś słyszał żebyśmy na to stawiali? Jak zwykle jesteśmy 3 kroki do tyłu na dodatek wydajemy potężne pieniądze bez sensu.

sobota, 2 stycznia 2021, 14:22

Drony są do ataku

Jarek
sobota, 2 stycznia 2021, 17:57

I my w razie ataku, powinniśmy atakować, bo to najlepsza obrona, ale tak, aby nie tracić żołnierzy.

Protadek
sobota, 2 stycznia 2021, 01:33

A u nas wciąż myślenie kategoriami I WŚ. Fortece na gąsienicach , T - 72 i inne obiekty pasujące do magazynów grup rekonstrukcyjnych , a nie na pole walki trzeciej dekady XXI. Czy nasi bogowie wojny zaglądają czasami na Ziemię ?

Gnom
sobota, 2 stycznia 2021, 13:54

A u nas dialogi na temat zwalczania dronów i pozyskania dronów. Szkoda, że tylko dialogi, jednak dobrze, że o czymś "w temacie" myślą.

Mirislaw
sobota, 2 stycznia 2021, 00:38

Poprosze o artykul na ten temat: “Warto też zauważyć, że w odróżnieniu od Wielkiej Brytanii, Polska dysponuje już co najmniej kilkoma typami maszyn które zostały opracowane w kraju a część z nich jest produkowana seryjnie.“

Dalej patrzący
piątek, 1 stycznia 2021, 22:52

@Weryfikator - Sam wielokrotnie pisałem o rosyjskim, już wdrażanym 3-ci rok systemie czołgów-robotów formacji "Burza". Generalnie wszystkie Leo 2 - co do jednego - powinny stać się podwoziami dla zabudowy nadbudówki i wieży z M109A8 z armatą 155 mm/L58. Czyli do przebudowy na Super-Kraby. Oczywiście z APR i z całym wpięciem sieciocentrycznym. By precyzyjna projekcja siły [np. pociskami Nammo II generacji - które Nammo opracowuje z Boeingiem] sięgała ca 180-200 km. I Super-Kraby i "zwykłe" Kraby powinny otrzymać też precyzyjną amunicję przeciwrakietową i przeciwlotniczą [np. Leonardo Vulcano-Dardo o zasięgu 80+ km czy BAE HVP - ta ostatnia w zeszłym roku wypróbowana z użyciem "starego M109A6 jako ciężka hipersoniczna armata prak/plot - z sukcesem - dzięki czemu projekt uzyskał priorytet i przyśpieszenie i spowodował anulowanie kilku pokrewnych programów przez US Army i...USAF]. Zaś większość T-72 i PT-91 winna być przebudowana albo na ciężkie BWP - a część [ca 150] na nosiciele odpowiednika zdwojonego moździerza AMOS - oczywiście z APR i z wpięciem sieciocentrycznym. Tyle, że kaliber tej APR [i owego analoga AMOSa] winien być nie 120 a 155 mm - dla uzyskania i większego zasięgu i większej skuteczności - zwłaszcza przeciw celom opancerzonym. Czyli przejście od ognia bezpośredniego - zasadniczo niekierowanego - do pozahoryzontalnego precyzyjnego ognia pośredniego - zapewniając asymetryczną przewagę względem rosyjskiej broni pancernej. Oczywiście operowanie tych Super-Krabów, Super-Raków gąsienicowych oraz ciężkich BWP - wyłącznie pod parasolem naszej A2/AD. Z najniższymi piętrami obrony prak/plot na dronach przenoszących LM MHTK [obrona C-RAM] i innych przenoszących Pioruny [plot i przeciw manewrującym rakietom uskrzydlonym - jak Kalibry]. Tak przy okazji - mielibyśmy WRESZCIE [i to w krótkim czasie] ciężkie opancerzone [i chronione aktywnie] BWP na saturacyjny pełnoskalowy Polski Teatr Wojny [bo Borsuk przez kompromis co do wymogu pływalności stracił już na starcie sporo na odporności], przy okazji mielibyśmy saturacyjną Narew [plot średniego/dalekiego zasięgu] z elementami przeciwrakietowymi Wisły. Niestety - nie chcieć, to gorzej, niż nie móc. Dla lobby pancerniaków to "samo zło" - nieważne, że REALNA bojowa wartość sił lądowych WP by wzrosła przynajmniej o rząd wielkości, a przy okazji mielibyśmy dodatkowo Super-Narew i jeszcze spory komplementarny kawałek Wisły. Po prostu - mamy beton i myślenie z poprzedniej ery taktyki, strategii i technologii.

Mando
piątek, 1 stycznia 2021, 21:44

A my wydajemy kasę na modernizację t-72 i BWP. Beton, beton, wszystko beton.

Stary Grzyb
piątek, 1 stycznia 2021, 19:22

A jak tam "Flaris", nasz, polski? Zasięg 3. 200 kilometrów, prędkość przelotowa 700 km/h, pułap 7.500 metrów, ładunek użyteczny pół tony, doskonałość aerodynamiczna 18:1 (tzn. na każdy 1 kilometr utraty wysokości, zdolność przebycia 18 kilometrów lotem szybowcowym), technologia w pełni krajowa (poza ewentualnym zakupem licencji na silnik od Amerykanów) dająca możność nadania kształtu stealth, kompaktowe rozmiary, możność startu i lądowania nawet na lotniskach trawiastych, spodziewana cena w wersji lekkiego samolotu dyspozycyjnego poniżej 2 mln USD (gotowego do użycia, kompletnego samolotu) - dlaczego od lat kicha, zero absolutne jakiegokolwiek realnego zainteresowania ze strony wojska czymś, co jest doskonałym punktem wyjścia i dla wersji rozpoznawczej, i uderzeniowej?

wert
sobota, 2 stycznia 2021, 10:58

rozumiem że jest dość kłopotliwe zrozumienie że skorupa czy nawet kompletny samolot nie jest problemem tylko zbudowanie stałej, bezpiecznej komunikacji na zasięgu. No i dlaczego cały świat nie lata na silnikach odrzutowych jak Flaris. Zadziwiające

Marek
sobota, 2 stycznia 2021, 14:45

Cały świat nie lata, ale są drony, które takich silników używają. Żeby Flaris był użyteczny, trzeba by go było przekonstruować tak, by mógł operować na znacznie wyższym pułapie. Nie jest to proste ani tanie, choć możliwe do zrobienia. O komunikacji sam wspomniałeś.

Fanklub Daviena
sobota, 2 stycznia 2021, 18:09

Akurat "znafco" podwyższenie pułapu w przypadku drona jest dość łatwe. Zapewne samo to, że jest dronem, już pułap podwyższa a jakby zmienić profil skrzydeł, to wyżej latałby na pewno. To wersja załogowa ma limit z uwagi na konieczność utrzymania ciśnienia na sensownym poziomie w kabinie i związaną z tym wytrzymałością kabiny i sprężarki. Dron kabiny ciśnieniowej nie potrzebuje.

Marek
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 11:59

Jakby to było takie proste, to Rosjanie już dawno mieliby odpowiednik RQ-4. Tymczasem jakoś go nie mają.

zeneq
sobota, 2 stycznia 2021, 09:45

1 - prywatna firma czyli coś co mon toleruje od święta. 2 - gotowy produkt czyli trudno łoić solidną kasę przez lata. Adaptacja do wersji bezzałogowej nawet w polskich warunkach to nie to samo co opracowywanie od nowa. Do tego nowy prywaciarz mógłby poznać w praktyce pierdzistołkową procedurę ciągłych zmian i nowych zaleceń dla produktu który skutecznie uniemożliwia jakikolwiek pozytywny finał w niejednym projekcie obronnym. I mógłby wychlapać przed mediami psując wizerunek kolejnego z najlepszych ministrów. 3 - produkt polski czyli trzeba by powiedzieć strategicznemu sojusznikowi że nie wydamy całej kasy na jego produkty. 4 - trzeba by przyznać w nawiązaniu do pkt 1 że istnieje życie poza PGZ a to jest kanonicznie niedopuszczalne. Nie wspominając że faktyczna kolejność jest taka że najpierw sprzęt zza oceanu potem długo nic a na koniec produkty PGZ.

Major
sobota, 2 stycznia 2021, 15:28

Racja. Chyba nic do dodania

dim
sobota, 2 stycznia 2021, 02:53

Ponieważ jego producent, to nie jest to podmiot państwowy. Czyli nie socjalistyczny plus extra pensje znajomych królika w radzie nadzorczej.

Marek
sobota, 2 stycznia 2021, 15:17

I tak i nie. Najpierw odpowiedz sobie na pytanie do czego miałby służyć taki dron. Jako uderzeniowy nie za bardzo. Do rozpoznania z małej wysokości ze względu na ślad termiczny silnika też nie. Taki napęd miałby natomiast sens w przypadku drona operującego na bardzo dużej wysokości. Ale w takim przypadku panowie od Flarisa musieliby się solidnie pobawić aerodynamiką na dzień dobry. Owszem, jest to wykonalne tanie by nie było. Później bezpieczna komunikacja z takim dronem i sensory znacznie lepsze od tych, które używają nisko latające zabawki. Oczywiście pochodzące z innej firmy. Potem ktoś, kto by to wszystko zintegrował z płatowcem. Tu już sam powinieneś wiedzieć co nieco o kosztach.

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 00:15

Masz rację, ale i dobrze wiesz, że atakuję po pierwsze owe antypolskie reguły zakupowe MON. Według których obca firma prywatna jest ok, podczas gdy polska firma prywatna, z definicji, nie jest godna takiego zaufania. Oraz, że pracownicy firmy prywatnej zza oceanu są rzekomo mniej podatni na pokusę współpracy z wrogiem Polski, niż polscy pracownicy w Polsce.

Davien
piątek, 1 stycznia 2021, 22:09

Grzybie, Flaris LAR nie nadaje sie w ogóle na dron uderzeniowy, musiałbys zmieniac cała konstrukcje wytrzymałosciowa maszyny, to takie trudne do zrozumienia? A juz cena to czysta fantastyka

Piotr Skarga
piątek, 1 stycznia 2021, 18:31

Tzw. "działania" tzw. MON, polegające na "ostrożnych, rozważnych, przemyślanych i przeanalizowanych krokach" nie przynoszą żadnego postępu. Dronizacja w Polsce , mimo posiadania już gotowych, przetestowanych nawet w warunkach bojowych krajowych projektów, postępuje zaskakująco, absurdalnie i nielogiczne wolno, co zakrawa nie na problemy proceduralne czy formalne, a na alternatywnie - kompletny brak fachowości i profesjonalizmu w tym po prostu kompetencji decydentów, lub - co byłoby groźne - na celowe ich opóźnianie i blokowanie. Jeśli zaś ludzie z MON decydują o wyborze/blokowaniu producentów kierując się "kluczem politycznym" to może ktoś wreszcie powinien im wytłumaczyć, że ich tanie gierki szkodzą naszej Ojczyźnie. A rządzącą partię zawsze można zmienić!! A czasem nawet... trzeba!

wert
sobota, 2 stycznia 2021, 11:39

dronów potrzebujemy duże ilości. Na dzień dzisiejszy mamy 400 ludzi po kursach operatorów tych najprostszych i może ze 20-30 po Dęblinie. Potrzeby? Tak +- każda sekcja powinna mieć fachowca od dronów. Ile to razem ludzi? Pierwszy nabór do Dęblina w 2015 bodajże to było 6 ludzi, od 2019 przyjmują 20 do klas pilota operatora i mechanika. Drony gotowe, przetestowane? Może na dziś. Sowieci już potrafią ogłuszyć FlyEye, zaraz nauczą się go przejmować. Ich Orlany i inne nie są dla nas tajemnicą. Masz cały czas wyścig. Zadziwiające jest to forowanie WB. Po "pierwsze" primo swoje maszyny opracowali przy udziale dużej kasy z NCBiR-u. Po "drugie primo" opracowany sprzęt d... nie urywa i w szybkim tempie się starzeje. Nie widzę tam kolejek nabywców, raczej rozpaczliwe próby zmuszenia do kupna. Warmate były na Ukrainie, izraelskie drony były w Karabachu. Które schodzą jak ciepłe bułeczki mając kolejki chętnych? Dodatkowy przykład: wraz z Jastrzębiami wzięliśmy najnowsze i najdroższe wtedy AIM C-5. Jak to dziś wygląda? Znów kolejna duża kasa tym razem za C-7 czy nowsze bo w magazynach szrot. Wnioski? Primo: szkolić ludzi tak aby miał kto obsługiwać. Secundo: budować opracowywać nowe modele bo to jest wyścig. Nie sztuka zawalić magazyny, za jakiś czas okaże się, szrotem. Tercjo: budować i utrzymać konkurencję na rynku. Quarto: sprzęt masowo kupować w razie groźby "W" tak aby na jej starcie mieć przewagę technologiczną. Przeciwnik, wystarczy że będzie widział nasze możliwości do silnej reakcji, wtedy się zastanowi. Reasumując, wyciągasz, delikatnie rzecz ujmując, "nieogarnięte" wnioski

Marek
sobota, 2 stycznia 2021, 15:28

Najprostszy przykład dotyczący WB, do którego zresztą moim zdaniem niesłusznie się czepiasz. Co gdzie było i po co kto się ustawia w kolejki zależy też od szeroko rozumianego marketingu z łapówkami i różnymi innymi świństwami włącznie. Kupiono Warmate. I dobrze, że kupiono. Po cholerę jednak było korzystać z opcji na następne, skoro są już lepsze TL? Masz rację w tym, że świat nie stoi w miejscu.

Dalej patrzący
piątek, 1 stycznia 2021, 14:10

Może wreszcie po tylu latach nakładania łopatą do głowy zacznie i u nas docierać, że wojna nowej generacji RMA to sieciocentryczność ["każdy sensor - każdy efektor - każdy nosiciel"] spinająca wszystkie domeny w jedną + efektory precyzyjne [najlepiej pozahoryzontalne] + C5ISR/WRE z AI + maksymalna dronizacja [dla podwyższenia dozwolonej poprzeczki ryzyka w misjach i dla skrócenia czasu operacyjności zaraz po wyprodukowaniu]. Czyli w całości - całokrajowa saturacyjna A2/AD Tarcza i Miecz Polski - silniejsza od rosyjskich i oślepiająca rosyjskie widzenie już w czasie pokoju. A u nas dalej królują pancerniacy, odmalowywanie T-72 z magazynów, marzenia o wydaniu 60 mld złotych na 800 K2 PL z infrastrukturą. Nawet nie przyjdzie temu lobby pancernemu do głowy, że przy przewadze rosyjskich A2/AD Kaliningradu i wkrótce na Bialorusi - bastionów już sieciocentrycznych i z pełną kontrolą sytuacyjną Polski] - i przy braku naszej A2/AD - to 95% naszego sprzętu pancernego zostanie zniszczona zanim zbliży się do przeciwnika i odda choć jeden strzał z armaty. Przyszła wojna to będzie głównie wojna dronów - bardzo mocno zeskalowanych i bardzo różnorodnych i w każdej domenie. Liczonych na dziesiątki tysięcy, setki tysięcy, miliony sztuk. Dla niedowiarków - przed II w.św. Amerykanie zamówienia ciężkich bombowców szły na kilkanaście sztuk. W trakcie II w.św. wyprodukowali i użyli 12 tys B-17, 18 tys B-24 i 2 tys B-29. A Brytyjczycy zdobyli się na 7 tys Lancasterów, 6 tys Halifaksów i 2 tys Stirlingów. Czyli razem 47 tys ciężkich bombowców.

Piotr Skarga
sobota, 2 stycznia 2021, 10:03

Komu chcesz tłumaczyć konieczność dronizacji? Błaszczakowi? Kaczyńskiemu? Dudzie? Gdy sprzęt do WRE MON zamawia z terminem realizacji za... 8 do 9 LAT? A k a ż d y zakup w ciągu ostatnich co najmniej 10 lat - jakiś "mordor" w MON skutecznie sabotuje, tak by ten zakup miał jakiś feler, jakąś "łyżkę dziegciu" która zminimalizuje skuteczność tego zakupu!! Zamawianie drogich nowoczesnych i skutecznych dział Krab/Rak ale bez jednoczesnego zakupu systemów rozpoznania, wozów kierowania ogniem, bez zakupu dronów naprowadzających, bez współczesnej amunicji, bez zakupu artyleryjskich stacji radarowych to sabotaż!!! Żaden generał artylerii tego nie widzi??? Nie wierzę! Czy wszyscy tu wiedzą, że system kierowania ogniem TOPAZ jest ograniczony przez MON wyłącznie do poziomu baterii/dywizjonu, bo MON nie kupił kolejnego, istniejącego już wyższego poziomu TOPAZA - na szczeblu brygadowym czy dywizyjnym? Nie da się więc przekierować ognia Krabów pomiędzy odległymi bateriami, czy "spiąć" sieciocentrycznie ognia Langust z ogniem Raków i Krabów koncentrując ostrzał tych różnych środków (a każdy ma Topaza) na jakimś ważnym odcinku czy jednym celu. Na pewno nie za pomocą świetnego skądinąd TOPAZA gdyż ten kupiony przez MON, to tylko najniższy jego poziom. A w przeciwieństwie do czołgów czy choćby Borsukow, to wszelkich dronow czy taktycznych, uderzeniowych czy amunicji krążącej moglibyśmy miec setki tysięcy. Ale tylko wtedy, gdy ktoś wreszcie usunie z MON ten "mordor"! Jak na razie żaden z generałów np. artylerii nie zdołał nawet kupić 4x4 wozów rozpoznania czy kierowania ogniem. Nie jest ciekawe co, czy kto w MON blokuje tych tak ważnych generałów?

Fanklub Daviena
piątek, 1 stycznia 2021, 21:59

"Dla niedowiarków - przed II w.św. Amerykanie zamówienia ciężkich bombowców szły na kilkanaście sztuk" - to jest półprawda, jeśli nie całkowita bzdura. Może zamówień złożono kilkanaście sztuk, bo tyle zdążono wyprodukować, ale przygotowania szły na ciężkie tysiące. Już na początku 1939 USA przygotowywało program B-29 i na program B-29 poszła gigantyczna kasa - 2,4x tyle co na program bomby atomowej a B-29 nie był jedynym bombowcem!!!!! I twojego zachwytu bombowcami strategicznymi z IIWŚ nie rozumiem - był to IDIOTYZM! Koszt bombardowań Niemców ponoszony przez Aliantów był większy niż straty zadane Niemcom!!!!! Te bombardowania wbrew alianckiej propagandzie OPÓŹNIŁY KONIEC WOJNY i spowodowały zajęcie Berlina przez Sowietów a nie Amerykanów z Brytyjczykami! Stalin to rozumiał i nakazał przerwać przedwojenny program bombowców strategicznych. Gdyby nie błędy Niemców powodujące opóźnienia o lata programów Me-262 czy Ubootów XXI to pewnie bombardowania strategiczne skończyłyby się klęską Aliantów! A i bez Me-262 być może Alianci nie wygraliby wojny w powietrzu, gdyby Sowieci nie zajęli niemieckich źródeł ropy, bo Luftwaffe zostało pokonane na ziemi - brakiem paliwa, a nie w powietrzu!!! Nawet wielokrotne alianckie bombardowania Ploeszti, w których Alianci ponieśli ciężkie straty, nie spowodowały żadnego zauważalnego zmniejszenia dostaw paliw i dopiero lądowe zajęcie terenów przez Sowietów pozbawiły Niemców paliw a nie bombardowania!!!! Produkcja III Rzeszy mimo bombardowań strategicznych cały czas rosła i dopiero odcięcie przez Sowietów od paliw, surowców, prądu itp. pozbawił Niemców przemysłu a nie strategiczne bombardowania! Całkiem więc możliwe, że uzbrojone drony (rozpoznawcze to co innego!!!) są równie przereklamowane jak bombardowania strategiczne. Uzbrojone większe drony mają guano a nie poważne uzbrojenie, kosztują drogo i są łatwe do zniszczenia. Z drugiej strony "tanie" (wcale nie!) drony kamikadze też się nie kalkulują, bo na zasięgi, w którym można je użyć, można też użyć artylerii i to z "głupią" amunicją, z ogniem korygowanym przez np. małe tanie drony jak Orłany, które pewnie nie są droższe od jednorazowych dronów kamikadze, za to jeden Orłan nim go skasują korygując ogień artylerii może zniszczyć kilkanaście celów więcej niż jeden cel zniszczony przez drona kamikadze. I dron kamikadze ze swoim g... ładunkiem może zniszczyć tylko łatwe cele, w przeciwieństwie do prawdziwej artylerii. Zresztą prawdziwa artyleria, nawet rosyjska, też ma np. amunicję kasetową, opadającą na spadochronach i wyszukującą w IR cele by je zaatakować penetratorem formowanym wybuchowo, co nie różni się znacząco od zaatakowania zgrupowania pojazdów rojem dronów kamikadze, natomiast jest znacznie tańsze, dostępne na większe odległości i niszczy cele w odległości kilkudziesięciu km w ciągu paru minut a nie kilkudziesięciu minut, bo tyle na np. 40km będą leciały małe drony kamikadze. I jeszcze nie wiemy jakie "niespodzianki" na drony przygotowały bardziej rozwinięte państwa (np. amunicja EMP) a jestem pewny, że przygotowały.

Weryfikator
piątek, 1 stycznia 2021, 21:28

Odmalowane T72 tez powinno się dronizowac przynajmniej częściowo. A pieniądze rzeczywiście wydawać przede wszystkim na system świadomości sytuacyjnej (konstelacje nano i mikrosatelitow obserwacyjnych i SAR), następnie artylerię dalekiego zasiegu z amunicja precyzyjna i drony, w tym drony do zwalczania innych dronów. Niestety do długotrwały i skomplikowany proces.

ABC
piątek, 1 stycznia 2021, 13:49

Dla Polski błogosławieństwem są drony bojowe - dzisiaj. Jutro będą naszym przekleństwem o ile prześpimy ich rozwój. Drony (rozpoznawcze, amunicja krążąca) zapewniają wykrycie i zniszczenie celów samodzielnie , wykrycie celów i wskazanie ich artylerii, Rakom, Krabom, NSM. O "wojskach paradnych" nie wspomnę, bo potrzebujemy fabryk rakiet, a nie śladowych ilości, przepłaconych kilku sztuk. Masowa ilość najmniejszych dronów, przy odpowiedniej ilości średnich i dużych spięta w sieciocentryczną sieć, jako element ogólnopolskiego systemu przewarzania danych podniosłoby naszą strategiczną świadomość, która jest niewystarczająca. Stworzenie skutecznego ogólnoeuropejskiego systemu WIEDZY zapewniłoby nam Europejczykom na odpowiednim poziomie świadomość nie tylko w strefie Europy ale i świata. Po co? Oto jest pytanie.

codybancks
piątek, 1 stycznia 2021, 12:50

My nie mamy własnych satelitów i nie możemy mieć własnego systemu nawigacyjnego ! Chociaż na terenie obszaru Polski !! Pozostałe systemy są zawodne i łatwo je zakłócić !!

Fanklub Daviena
piątek, 1 stycznia 2021, 12:47

A tak tu "znafcy" się śmiali, że Rosja zaczyna od małych dronów, a nie od dużych. Jak widać nie wynikało to z tego, że Rosja dużych nie umie, tylko są mniej przydatne... :D

wert
sobota, 2 stycznia 2021, 11:43

my z waszych np Orłanow mamy śmiechawę. W razie czego podrzucimy gotowe rozwiązania ukraincom i śmiechawę będą mieli również oni. A wy Gruz-200 daragije druzja

Davien
piątek, 1 stycznia 2021, 22:11

A umiecie?? Bo jak na razie to po ponad 20 latach od oblotu Predatora zrobiliscie sobie jego kiepska kopię:) jak zwykle jak czegos nei umeicie zrobic to od razu nieprzydatne, złe itp:))

Erewań?
piątek, 1 stycznia 2021, 18:38

Niektórzy zaś "znafcy" w stylu "fanclubickow" zachwalali... SU57. I już po 25 latach Ruscy mają drugą latającą sztukę, wciąż gorszą od "starych" 20-o letnich F22. Jak wynika z tych faktów Rosja nadal NIE UMIE zrobić dobrego samolotu! Ani małego, ani dużego!

viper
sobota, 2 stycznia 2021, 12:38

Drugą? Pierwsza nawet nie została odebrana z fabryki z powodu roztrzaskania maszyny.

Marek
niedziela, 3 stycznia 2021, 17:34

Nie czepiaj się. Su-57 jest dobry jeżeli już działa. Tak samo zresztą jak każdy ich sprzęt. W tej chwili działa 50% z nich. Będzie działało 100% jak wyklepią młotkami ten egzemplarz, który się rozbił. Chyba, że ten drugi wcześniej także się rozbije.

Billabongpl
piątek, 1 stycznia 2021, 17:58

Gdzie to jest napisane ze sa mniej przydatne ?? Bo chyba inne artykuly czytalismy i tak na chama jeszcze rosje wychwalac a Fanku jak tam szczepionka bo z tego co wiem to Wlad jeszcze nie znalazl nikogo kto mu to cudo wyprodukuje hahha

szelma
piątek, 1 stycznia 2021, 12:47

my jak zawsze będziemy 2 kroki do tyłu, niestety

Marek
piątek, 1 stycznia 2021, 20:53

Jakie dwa kroki? Amunicję krążącą w linii mamy i możemy zamówić większą ilość lepszej od już posiadanej wyprodukowanej na dodatek u siebie. Nie o każdym państwie w Europie można to samo powiedzieć. Fakt, że Gryf i Zefir się wloką. Ale to po części dlatego, że u nas lubią dialogować. Ten pierwszy nie wykluczone, że będzie polegał na uzbrojonym Watchkeeperze 450. Tym samym którego w większej ilości chcą Anglicy.

Greedo
piątek, 1 stycznia 2021, 12:06

Po wojnie w Gruzji zaproponowano rozwój amunicji krążącej i małych dronów bojowych. Wysadzenie składów amunicji na Ukrainie przez takie urządzenia tylko potwierdziło ich wartość. Naprowadzanie rakiet Spike na cele wykryte przez pojazdy bezzałogowe to oczywiste rozwinięcie tego pomysłu. Polska posiada wszystkie elementy by wdrożyć takie środki walki ,wystarczy podjąć decyzję.

Fanklub Daviena
piątek, 1 stycznia 2021, 22:14

Jak nie raz pisałem, te drony to narzędzia terrorystyczne a nie wojskowe! W czasie pokoju terroryści mogą sobie podjechać samochodem osobowym kilkanaście km od składu amunicji i małym dronem go zaatakować. W wojnę grupa dywersyjna w cywilnym samochodzie i z uzbrojonym w nim dronem jeżdżąca na tyłach przeciwnika ma znikome szanse żywa dotrzeć w pobliże składów amunicji a i ich poziom ochrony, również przed dronami będzie zupełnie inny niż dziś na Ukrainie. I jak przeciwnik będzie wiedział gdzie jest skład amunicji, to przyp... w niego rakietą taktyczną albo pociskiem samosterującym lub bombami szybującymi a nie będzie wysyłał grupy dywersyjnej z małym dronem. To co jest na Ukrainie/Azerbejdżanie/Armenii/Syrii/Iraku/Afganistanie to nie są "prawdziwe" wojny i wyciąganie bezpośrednich wniosków na pełnoskalową wojnę w Polsce może być całkowicie błędne. Jak te drony tak ci się podobają to spójrz na ich zadania i pomyśl CZY NIE MOŻNA TEGO ZROBIĆ W TAŃSZY I PRAKTYCZNIEJSZY SPOSÓB? O ile w przypadku dronów rozpoznawczych odpowiedź brzmi NIE, to w przypadku dronów uzbrojonych sprawa zaczyna się komplikować. O ile dla Loyal Wingmana czy Ochotnika alternatywą byłoby użycie jeszcze bardziej kosztownej załogowej maszyny stealth, więc wydają się mieć sens, o tyle małe uzbrojone drony bez trudu da się zastąpić wielorazowym dronem rozpoznawczym + artyleria lub PGM i wychodzi to taniej. Dlatego jestem daleki od zachwytu uzbrojonymi dronami.

Robert W.
piątek, 1 stycznia 2021, 12:04

Nie 20 a 2 mln a kupili 3 sztuki za 65 mln. Gdzie tu logika???

BadaczNetu
piątek, 1 stycznia 2021, 17:15

Porównujesz to co było z tym co ma być. Drony po 2mln dopiero chcą kupować...

deserto
piątek, 1 stycznia 2021, 11:43

przyszlosc pola walki to wszelkiej masci drony i ppk jako glowny element walki.

beta vulgaris
sobota, 2 stycznia 2021, 11:04

Trzeba by ruskim powiedzieć aby zlikwidowali lotnictwo i flotę, a potem możemy klepać same drony i ppk.

asf
piątek, 1 stycznia 2021, 11:32

Wszyscy wyciągają wnioski z ostatnich konfliktów, tylko nie polski MON. Gdzie drony dla Wojska Polskiego (latające, lądowe, morskie)? Gdzie systemy WRE?

nienada
piątek, 1 stycznia 2021, 11:26

Ale WB nie jest państwowy więc nie da rady.

Hektor
piątek, 1 stycznia 2021, 10:29

I tu Brytyjczycy mają 100% racji. Bezpilotowce są dobre tylko wtedy, kiedy są tanie i jest ich dużo. Natomiast po przekroczeniu pewnej granicy (cenowej) drony przestają mieć sens ekonomiczny.

Marek
piątek, 1 stycznia 2021, 21:12

Co jest lepsze? Nóż, czy widelec? Otóż zależy do czego. Coby robić to, co robiły U-2 dobry jest RQ-4. Coby wisieć sobie w powietrzu polując na niegrzecznych panów w turbanach dobry jest MQ-1 a lepszy od niego MQ-9.

Tani
piątek, 1 stycznia 2021, 10:06

Turcy juz nic nie maja. Amerykanski koncern L3 wlasciciek Kanadyjskiego producenta glowicy optycznej i systemu naprowadzania odmowil dalszych dostaw. Teraz Turcy musza sobie to zrobic sami. Zrobic modelik jest prosto kupic silnik nie trudno. No teraz elektronika i optyka to problem dla niektorych nie do przeskoczenia.

Gnom
sobota, 2 stycznia 2021, 13:58

Zobacz na T-129, tam już rozpoczęli produkcję własnych głowic. Choć to de facto tylko licencja, a głowica wielka, oznacza to, że mają zdolności w zakresie optoelektroniki. Do tego elementy chińskie jako uzupełnienie nie produkowanych u siebie. Jeszcze możemy się zdziwić szybkością ominięcia problemu L3.

Davien
niedziela, 3 stycznia 2021, 17:40

Gnomie, na T-129 od poczatku mieli własne głowice ASELFLIR-300T tyle ze ta głowica waży 95kg A teraz porównaj to sobie z Wescam L-3:))

dim
sobota, 2 stycznia 2021, 02:59

Wezmą od Chin.

Tani
sobota, 2 stycznia 2021, 14:47

To Chiny beda finansowac konkurencje? Bo zbyt to kasa. Serbia kupila w Chinach.

Marek
piątek, 1 stycznia 2021, 21:28

Co nie zmienia postaci rzeczy, że stać nas na zrobienie sobie sensownego drona przenoszącego w sumie niewiele ważące Piraty i podobne rzeczy. W przypadku wskaźnika celu głowica z WB potrzebuje tylko jedno oczko więcej. Można było zrobić lekki podświatlacz do Pirata, to i nową wersję głowicy z podświetlaczem także można zrobić.

Tani
sobota, 2 stycznia 2021, 00:50

Tylko zeby tym modelikiem latac w warunkach wojny symetrycznej trzeba miec panowanie w powietrzu. To bedzie trudnosc bo jak podaja rosjanie ilosc srodkow obrony plot wojsk ladowych w porownaniu do 2012r wzrosla 13 krotnie. Dla porownania liczba nowoczesnych tankow w tym samym okresie wzrosla 3 krotnie. Co czeka drony pokazali ruscy gruzinom. Gruzini kupili w Izraelu tego duzo zostaly tylko filmiki co robily z nimi Migi29. Najpierw opl samoloty potem drony

Marek
sobota, 2 stycznia 2021, 15:47

Serio? Mig-29 na każdy kilometr polujący na niewielkie g..., które latają nad ziemią? Ormianie mieli OPL. Mieli nawet Tory, które teoretycznie przynajmniej powinny sobie radzić z takimi zabawkami. I jak się skończyło? Tor nie mogąc nic zrobić zwiał do garażu i tam właśnie dostał. Żeby było jasne. Ja nie neguję potrzeby posiadania samolotów. Dlatego cieszy mnie, że kupiliśmy nie jakiś eurobadziew czy inny samolot starszej generacji tylko F-35. Potrzeby posiadania OPL także nie neguję. Rzecz w tym, że jeśli chcemy nowoczesnej armii to nie ma żadnego najpierw, ponieważ tak się składa, że wszystko co ją tworzy jest ważne.

Tweets Defence24