Tajemnicze MiG-29 w Libii. Kto pomaga Haftarowi?

22 maja 2020, 14:59
25682822865_a142bfb3fd_c
Fot. Rob Schleiffert/Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)

Zdjęcia satelitarne wskazują, że w bazie lotniczej Al Jufra we wschodniej Libii był holowany po powierzchni postojowej myśliwiec typu MiG-29. Oznacza to zaangażowanie po stronie Chalifa Haftara kolejnych sił lotniczych i prawdopodobnie dalszą eskalację konfliktu.

Pojawienie się tajemniczych samolotów w bazach kontrolowanych przez siły Chalifa Haftara, czyli Libijską armię Narodową nie zdarza się po raz pierwszy. Niedawno informowaliśmy o pojawieniu się tam maszyn typu Mirage 2000, które najprawdopodobniej przysłały tam Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Pojawienie się myśliwca MiG-29 jest komentowane jako dowód na spełnienie zapowiedzi rosyjskich i doniesień jakoby to państwo miało skierować do Libii sześć MiG-ów-29 i dwa bombowce Su-24. Informował o tym m.in. minister spraw wewnętrznych Rządu Porozumienia Narodowego w Trypolisie, Fathi Bashagha, który twierdził że, „gdzieś w zachodniej  Libii” wylądowało pół tuzina MiG-ów i dwa Su-24. Maszyny te miały przybyć na miejsce z rosyjskiej bazy Hmejmim w Syrii i przynajmniej przez część drogi być eskortowane przez dwa Su-35.

Z kolei The Aviationist podaje, że wcześniej do Hmejmim MiGi dotarły z Rosji poprzez Iran, a w przelocie towarzyszył im Tu-154, standardowa maszyna wsparcia przy takich przebazowaniach. Z jakiej jednostki rosyjskiej pochodzą te samoloty i czy stanowią one część wydzielona jakiegoś pułku lotniczego, czy maszyny rozkonserwowane z magazynów i sprzedane/podarowane Haftarowi nie wiadomo. Nie wiadomo też kto zasiada za ich sterami – Libijczycy czy najemnicy rosyjscy, choć bardzie prawdopodobne jest to drugie. Niektórzy komentatorzy wskazują jako możliwe źródło MiG-ów-29 Białoruś, która już wcześniej dostarczała zmodernizowane samoloty tego typu ze swoich magazynów do różnych kontrowersyjnych państw. Na to nie ma jednak żadnych dowodów.

Ciekawy jest dobór typów obu rosyjskich maszyn. O ile bowiem obecność zdolnych do uderzeń naziemnych Su-24 nie zastanawia, to MiG-29 jest samolotem typowo myśliwskim, w ograniczonymi stopniu zdolnym do zwalczania celów naziemnych. Niewykluczone, że przysłano je w celu polowania na tureckie bezzałogowce taktyczne Bayraktar TB-2, które były z powodzeniem likwidowane przez samoloty rosyjskie z powodzeniem nad syryjską prowincją Idlib.

Bayraktary, choć poniosły w Libii ciężkie straty, to wydają się być czynnikiem który w znacznej mierze odwrócił losy walk w Libii i powstrzymał ofensywę Haftara na Trypolis. Obecnie wydaje się, że operatorzy TB-2 nauczyli się też - przynajmniej w pewnym stopniu - skutecznie zwalczać nowoczesne systemy Pancyr-S1 dostarczone LNA przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Szacuje się, że GNA zdobyła lub zniszczyła do nawet ośmiu takich zestawów. Na miejsce stacjonowania tureckich dronów dokonywały już nalotu przybyłe niedawno Mirage 2000 z ZEA.

Pojawienie się Mirage, MiG-29 i Su-24 oznacza znaczne wzmocnienie możliwości rażenia sił Haftara z powietrza. Wcześniej dysponowały one pojedynczymi maszynami różnych typów odziedziczonych w spadku po reżimie Kadafiego i bezzałogowcami otrzymanymi od ZEA - m.in. należącymi do klasy MALE bezzałogowcami Pterodactyl II (Wing Loong II).

Druga strona mogła do tej pory liczyć na pomoc turecką. Ankara jak na razie zdecydowała się jednak na dostarczenie rozpoznania, wsparcia i doradztwa, sił specjalnych a także wspomnianych bezzałogowców Bayraktar TB-2, ale bez bezpośredniego zaangażowania lotnictwa bojowego. Pod Trypolisem stoją też tureckie okręty, z których jeden - zmodernizowana fregata typu O.H. Perry - zestrzelił nawet należącego do LNA Pterodactyla II (Wing Loong II). Turcy trenowali już jednak operacje lotnicze w rejonie Libii i budują w Trypolisie od podstaw nową bazę lotniczą. Czy wkrótce ich F-16C zetrą się w walce z MiG-ami i Mirage?

Reklama
Tweets Defence24