Reklama

Armia ukraińska w dobie transformacji [ANALIZA]

27 stycznia 2019, 12:11
29993406027_d383c8bde0_h
Fot. Ministry of Defense of Ukraine

W chwili aneksji Krymu i początku tzw. operacji antyterrorystycznej w Donbasie stan militarny Sił Zbrojnych Ukrainy był tragiczny. Złożyło się na to wiele przyczyn, w tym m.in. chroniczne niedoinwestowanie armii, wyprzedaż i degradacja sprzętu oraz niski status sił zbrojnych w oczach społeczeństwa i polityków oraz wynikające z niego, poradzieckie, patologie.

Mimo że na papierze Wojska Lądowe Sił Zbrojnych Ukrainy przedstawiały się imponująco, zarówno pod względem osobowym, jak i liczby związków taktycznych (ZT) i sprzętu, w tym pancernego, zdolnych do działań bojowych okazało się kilka tysięcy żołnierzy kontraktowych, głównie z jednostek aeromobilnych, uważanych skądinąd za elitarne.

Poza nielicznymi jednostkami uczestniczącymi np. w operacjach pokojowych lub międzynarodowych ćwiczeniach, większość żołnierzy nie widziała poligonów na oczy. W momencie aneksji Krymu, oficjalnie przyznano, że w armii liczącej ok. 170 tys. żołnierzy, zdolnych do wykonywania zadań bojowych jest zaledwie 6 tys. (głównie z jednostek specnazu i aeromobilnych). Ze względu na tę sytuację, oraz przez dramatyczny stan sprzętu w jednostkach, w obliczu ewentualnego konfliktu z Rosją poszczególne brygady zmechanizowane były w stanie zmobilizować i wysłać na wschód zaledwie kompanijne lub batalionowe grupy bojowe. Z dwóch brygad pancernych (1. i 17.) pierwsza była w stanie sformować batalionową grupę bojową, a druga ledwie kompanijną. Na zwiększenie gotowości bojowych, czyli uzupełnienie kadr i sprzętu, potrzebny był czas. Paradoksalnie, ponieważ z poboru zrezygnowano w 2013 r., zachowano jeszcze duże masy mężczyzn, którzy przeszli służbę wojskową. Do tego rezerwuaru sięgnięto w procesie mobilizacji, który z czasem dawał coraz bardziej mizerne rezultaty, wysechł także strumień ochotników. Generalnie można jednakże stwierdzić, że na Ukrainie dopracowano system mobilizacyjny, który obecnie jest znacznie efektywniejszy niż poprzednio.

image
Fot. Ministry of Defense of Ukraine

Odbudowa potencjału SZU realizowana była na wielu kierunkach, a jego fundamentem była odbudowa statusu armii, likwidacja patologii, masowe remonty sprzętu wojskowego, zasilenie jednostek żołnierzami mobilizowanymi, rozbudowa strukturalna armii, wdrożenie nowych procedur szkolenia etc. Zdecydowano się na mieszany poborowo-kontraktowy system, z udoskonalonym systemem mobilizacji i szkolenia rezerw. Rezygnacja wyłącznie z armii zawodowej, a wiec jej pełna profesjonalizacji, wydaje się rozsądnym założeniem w obliczu niewypowiedzianej wojny z Rosją i zamrożonym konfliktem na Donbasie.

Najbardziej wyrazistym efektem tych wszystkich działań jest rozbudowa strukturalna SZU, która objawia się przywróceniem gotowości bojowej poszczególnych związków taktycznych oraz tworzeniem nowych brygad, pułków i batalionów, zarówno bojowych jak i tyłowych. Dzięki temu obecnie można zminimalizować znaczenie jednostek ochotniczych, które w 2014 r. odegrały istotną rolę w Donbasie. Podjęto także planową i zakrojoną na dużą skalę odbudowę możliwości mobilizacyjnych SZU, poprzez formowanie jednostek obrony terytorialnej. Mówiąc ogólnie, utworzono operacyjną oraz ogólną rezerwę mobilizacyjną, a w tzw. korpusie rezerwy znajduje się kilka skadrowanych brygad, które można relatywnie szybko rozwinąć w operacyjne związki taktyczne.

Największym beneficjentem rozbudowy były, oczywiście, wojska lądowe, co nie może dziwić z uwagi na lądowy charakter konfliktu w Donbasie. W ciągu dwu i pół roku (2014-2016) liczebność wojsk lądowych wzrosła dwuipółkrotnie - z 49 tys. na początku konfliktu do 169 tys. w grudniu 2016 r. Według niektórych źródeł, w tym okresie sformowano 12 brygad i 8 pułków.

image
Fot. Ministry of Defense of Ukraine

Postęp w odbudowie wojsk lądowych SZU i tworzeniu nowych związków taktycznych możliwy był nie tylko dzięki ogromnym zasobom kadrowym, ale także dzięki wielkim rezerwom poradzieckiego sprzętu wojskowego zakonserwowanego w bazach chronienia. Po kilku latach remontów (a częściowo także modernizacji) udało się przywrócić do służby niemal wszystkie zasoby - tysiące czołgów, bojowych wozów piechoty, sprzętu artyleryjskiego etc. Jest to sprzęt poradziecki, ale w swojej masie zapewnia odbudowę, a nawet zwiększenie zdolności bojowych wojsk lądowych SZU. Warto przy tej okazji wspomnieć, że do związków taktycznych SZU nie dociera wcale, albo dociera w śladowych ilościach sprzęt nowy. Mimo że co roku przyjmowano na uzbrojenie ził zbrojnych nowe wzory uzbrojenia, krajowy przemysł zbrojeniowy, albo nie był w stanie (i nadal nie jest) podjąć seryjnej produkcji na odpowiednim poziomie, albo musiał wspierać się elementami importowanymi. Rok 2018 jest tutaj symboliczny - do armii i na eksport zaczęły docierać nowe rodzaje uzbrojenia, np. ppk Stugna-P i Korsar, w których dokonano wymiany rosyjskich podzespołów. W najbliższych latach można spodziewać się przełamania impasu w tej kwestii, zwiększenia dostaw i częściowego uniezależnienia się od poradzieckich wzorów uzbrojenia czy amunicji. Wyraźny krok w tym kierunku to zastępowanie starych Gaz-ów i Urałów nowymi ciężarówkami rodzimej konstrukcji (KraZ, Bogdan).

Istniejące w 2014-2015 roku brygady pancerne i zmechanizowane nie tylko zmobilizowały się do pełnych etatów wojennych, ale także były w stanie formować nowe jednostki. Przykładowo, 17. Brygada Pancerna w 2015 r. zmobilizowała i wysłała do Donbasu wszystkie bataliony czołgów, a dodatkowo zmobilizowała jeszcze dwa samodzielne bataliony czołgów. W kolejnych latach na potrzeby SZU zmobilizowano niemal wszystkie zasoby czołgów T-64, T-72 i T-80 różnych wersji. Dzięki wysiłkowi remontowemu zakładów zbrojeniowych pododdziały czołgów są nie tylko w brygadach pancernych i zmechanizowanych WL, ale także piechoty zmotoryzowanej (motopiechoty), piechoty morskiej, sił aeromobilnych i Gwardii Narodowej.

SZU, pomijając komponent powietrzny i morski, składają się obecnie z Wojsk Lądowych, Wojsk Aeromobilnych (Desantowo-Szturmowych) oraz Sił Specjalnych. Pod względem funkcjonalności w grudniu 2018 r. przyjęto podział na trzy składowe: wojska szybkiego reagowania, wojska wzmocnienia i rezerwę.

Oczywiście, część związków taktycznych nie osiągnęła jeszcze pełnej gotowości operacyjnej i jest w fazie formowania (niektóre brygady mają tylko dwa zamiast trzech batalionów), jednakże są zapewne w stanie "wystawić" na front przynajmniej grupę taktyczną (np. szczebla batalionowego) - dobrze wyszkoloną i wyposażoną.

Warto w tym kontekście uwzględnić jeszcze piechotę morską, formalnie w ramach Sił Morskich, bowiem ma ona walory jednostek obrony brzegowej, jest relatywnie dobrze wyszkolona i wyposażona i może odegrać kluczową rolę w obronie wybrzeża azowskiego.

Stan wojsk lądowych SZU na rok 2018 i lądowy komponent Sił Morskich przedstawia tabela poniżej. Wydzieliliśmy z tabeli poniżej jednostki specjalne, w tym dwa pułki, z racji specyfiki swojego działania, podporządkowane dowództwu Sił Operacji Specjalnych.

Związki taktyczne szczebla brygadowego i pułkowego wojsk lądowych, aeromobilnych (desantowo-szturmowych) i piechoty morskiej SZU w 2018 r.

brygady pułki uwagi
Wojska Lądowe
brygady pancerne 2 - + 3 brygady skadrowane (korpus rezerwy)
brygady zmechanizowane 9 - + 4 brygady skadrowane (korpus rezerwy)
brygady górskie (górsko-szturmowe) 2 -
brygady zmotoryzowane (motopiechoty) 4 -
brygady i pułki artylerii 7 2 + 1 brygada skadrowana (korpus rezerwy) w tym 19. Brygada Rakiet Operacyjnych
pułki obrony przeciwlotniczej wojsk lądowych - 4
pułki łączności - 4
pułki inżynieryjne - 4
Wojska Desantowo-Szturmowe (dawniej aeromobilne)
brygada powietrzno-desantowa 1 -
brygady aeromobilne (desantowo-szturmowe) 6 -
Korpus piechoty morskiej i wojska obrony brzegowej
brygady piechoty morskiej 2 - Druga brygada w trakcie formowania
brygady i pułki artylerii 1 1

Uwagi: 

1) Brygady górskie (górsko-szturmowe) są tylko cząstkowo przystosowane do walki w terenie górskim, de facto są to związki zmechanizowane/

2) Brygady motopiechoty mają niższą wartość bojową niż zmechanizowane (m.in. kompania czołgów zamiast batalionu).

3) Pominięto jednostki szczebla batalionowego, w tym m.in. cztery bataliony rozpoznawcze wojsk lądowych i batalion rozpoznawczy wojsk des-szt.

W sumie daje to 34 związki taktyczne szczebla brygadowego. Jest to poważny skok ilościowy w stosunku do liczby kilkunastu brygad, jakie istniały z początkiem 2014 r. Przed wojną SZU składały się w szczególności z: dwóch brygad pancernych (1. i 17.), siedmiu zmechanizowanych (24., 28., 30., 51., 72., 92., 93.), jednej górskiej (128.), jednej powietrznodesantowej (25.), trzech aeromobilnych (79., 80., 95.), dwóch artylerii (26. i 55.) oaz trzech pułków artylerii rakietowej (15., 27., 107.).

Nie zdecydowano się na rozwinięcie więcej niż dwóch brygad pancernych, istniejących już w 2014 r. Sprzętem pancernym nasycono natomiast trzy brygady korpusu rezerwy, które określa się mianem skadrowanych związków taktycznych, a więc - jak można się domyśleć - po szybkiej mobilizacji mogą one osiągnąć gotowość operacyjną.

image
Fot. Ministry of Defense of Ukraine

W latach 2014-2017 w wyniku masowego remontowania i odświeżania parku czołgów do służby przywrócono dużą liczbę czołgów typoszeregu T-64, T-72 i T-80. Uzupełniono nie tylko straty wojenne, ale sformowano wiele nowych kompanii i batalionów pancernych, które - w wyniku doświadczeń z Donbasu - znalazły się w składzie niemal wszystkich brygadowych związków taktycznych. I tak, brygady pancerne mają po trzy bataliony czołgów (batalion 31 maszyn), brygady zmechanizowane po jednym batalionie (wojska zmechanizowane głównie czołgi T-64 różnych wersji, mniej T-72), brygady motopiechoty po kompanii, część brygad aeromobilnych po kompanii czołgów (T-80), a brygada piechoty morskiej batalion.

Jeśli chodzi o wojska zmechanizowane, tutaj także można zanotować rozrost organizacyjny. W grudniu 2014 r. 51. Brygadę rozformowano, a na jej miejsce (w oparciu o część oddziałów poprzedniczki, które zasłużyły się w strefie ATO) sformowano nową jednostkę - 14. Brygadę. Wiosną 2014 r. sformowano natomiast dwie nowe brygady zmechanizowane, przy czym nie liczymy tutaj jednostek skadrowanych. Także brygady górskie, obecnie desantowo-szturmowe, można zaliczyć do wojsk zmechanizowanych, bowiem przydomek górski jest, póki co, umowny.

Do jednej istniejącej już wcześniej brygady (128.) dochodzi nowa jednostka, sformowana w 2015 r. (10. Brygada).

Do tego należy doliczyć cztery brygady piechoty zmotoryzowanej, tzw. motopiechoty (56., 57., 58., 59.). Te ostatnie utworzono w 2014 r., wcześniej takich związków taktycznych w składzie SZU nie było. Są to związki taktyczne sformowane z masowo tworzonych w 2014 r. samodzielnych batalionów piechoty zmotoryzowanej (motopiechoty) i znacznie słabiej wyposażone niż jednostki zmechanizowane (mają chociażby kompanię czołgów, a nie batalion).

Znaczącej rozbudowie uległy wojska aeromobilne, obecnie desantowo-szturmowe, funkcjonujące jako odrębny rodzaj wojsk, z własnym dowództwem. Przed konfliktem istniały cztery brygady (25., 79., 80. i 95.), w tym jedna (25.) powietrzno-desantowa z bojowymi wozami desantu (BMD). Wiosną 2014 r. sformowano piątą brygadę (81.), a niedawno zaczęto proces formowania dwóch kolejnych (45., 46.). Choć można mieć wątpliwości, czy dwie ostatnie osiągnęły pełny stopień gotowości, o tyle pięć wcześniejszych to jednostki bardzo wartościowe, uznawane - skądinąd słusznie - za elitę armii. Poza wspomnianymi siedmioma brygadami wojska aeromobilne wzmocniło kilka jednostek niższego szczebla - bojowych, szkolnych i tyłowych. Jednostki desantowo-szturmowe są, de facto, siłami szybkiego reagowania, w zamyśle przeznaczonymi do operacji desantowych z użyciem śmigłowców i samolotów transportowych oraz do naziemnych rajdów na tyły przeciwnika.

Szczególnemu wzmocnieniu poddano jednostki artylerii, lufowej i rakietowej. W wyniku remontów i odświeżania uzupełniono częściowo straty i wystawiono trzy nowe brygady artylerii. W ten sposób do dwóch brygad artylerii z 2014 r. (26. i 55.) doszły jeszcze trzy (40., 43., 44.). 27. Pułk Artylerii Rakietowej z systemami Uragan 220 mm został w 2015 r. rozwinięty w czterodywizyjną brygadę. Dwa pułki w tabeli to artyleria rakietowa największej mocy - systemy 300 mm Smiercz (15. i 107.). Do tego dodać należy także 19. Brygadę Rakiet Operacyjnych Toczka-U, której pododdziały uczestniczyły w aktywnej fazie konfliktu.

W jednostkach służy obecnie bardzo zróżnicowany sprzęt artyleryjski, w tym przede wszystkim artyleria ciągniona. Nie udało się uzupełnić strat np. w nowoczesnych, samobieżnych 2S19 Msta, do służby przywrócono natomiast mniej skuteczne 2S1 Goździk, czy stare, powojenne, ciągnione armatohaubice D-20. Do służby przywracano wszystkie możliwe systemy, w tym np. 2S7 Pion 203 mm (43. Brygada). Skokowo wzrosła natomiast skuteczność artylerii, która w latach 2014-2015 pozostawiała wiele do życzenia. Dywizjony artylerii są obecnie dobrze przeszkolone i używają do korygowania ostrzału bezzałogowców.

image
Fot. Ministry of Defense of Ukraine

Starano się także wzmocnić obronę przeciwlotniczą wojsk lądowych - w 2016 r. sformowano czwarty pułk przeciwlotniczy. Z nielicznych materiałów zdjęciowych wynika, że pułk złożony jest m.in., z systemów Osa-AKM.

Krokiem w dobrym kierunku było na pewno utworzenie Dowództwa Sił Operacji Specjalnych i skupienie w jego strukturach czterech oddziałów sił specjalnych - dwóch pułków Specjalnego Przeznaczenia i dwóch mniejszych jednostek elitarnych o charakterze centrów specjalnego przeznaczenia (73. i 140.). Siły Specjalne wydzielono jako odrębny rodzaj wojsk - są dobrze wyposażone i uzbrojone, z doświadczeniem bojowym oraz wyniesionym z ćwiczeń międzynarodowych.

Większość brygad jest w pełni wyposażona, przeszkolona i zdolna do operacyjnego działania w pełnym zakresie, jednakże są także wyjątki w dziedzinie organizacji i wyposażenia oraz stanu osobowego - o czym niżej.

Szacuje się, że siły zbrojne Ukrainy liczą nieco ponad 200 tys. żołnierzy, co jest wystarczające do utrzymania obecnego status quo. Oczywiście, w razie pełnoskalowego konfliktu z Rosją do etatów wojennych natychmiast zmobilizowanoby zapewne cały korpus rezerwy (w pierwszej kolejności skadrowane brygady) i w całości, lub częściowo, w zależności od potrzeb, wojska obrony terytorialnej.

image
Fot. Ministry of Defense of Ukraine

Wzrost zdolności SZU osiągnięto bez wątpienia także dzięki podniesieniu nie tylko walorów indywidualnych żołnierzy, ale i kadry dowódczej. Należy przy tym wspomnieć pomoc szkoleniową, na różnych szczeblach (także szkolenia batalionowe), jaką SZU otrzymują z krajów NATO.

Potencjał operacyjny SZU w przypadku konfliktu na pełną skalę wzmacnia także Gwardia Narodowa oraz wspomniane Wojska Obrony Terytorialnej. Gwardia Narodowa dysponuje kilkoma związkami taktycznymi szczebla brygady i pułku, które mogą być użyte na froncie, jako ekwiwalent jednostek zmechanizowanych (zwłaszcza tzw. brygady operacyjne).

Z kolei oddziały obrony terytorialnej, po długim procesie transformacji, zorganizowane są obecnie w związki taktyczne szczebla brygady. Brygady OT (etatowo ma ich być aż 25) zgrywają się na ćwiczeniach brygadowych i ćwiczeniach niższej rangi. Kadra wywodzi się z wojsk regularnych, a rezerwiści regularnie przechodzą szkolenia (głównie kompanijne i batalionowe). Brygada OT składa się z sześciu batalionów OT, kompanii wsparcia, kompanii przeciwdywersyjnej, baterii moździerzy, kompanii inżynieryjno-saperskiej i pododdziałów zabezpieczenia. W związku z zamianą w wojskach lądowych ppk Mietys na rodzime Stugna-P i Korsar, te pierwsze, wraz z moździerzami 60 mm, mają wzmocnić brygady OT.

Na największą słabość SZU, jak się wydaje, należy dzisiaj uznać opóźnienie programu modernizacji technicznej. Nowe wzory uzbrojenia docierają do armii w niewielkich ilościach, w zasadzie tylko selektywnie poprawiając sytuację (np. bezzałogowce). Za symbol trudności z przekazaniem armii nowych rodzajów uzbrojenia może być chociażby czołg Opłot. W pierwszej kolejności należało zakończyć kontrakt tajlandzki. Mimo zapowiedzi, nie należy spodziewać się szybko dużej produkcji seryjnej na potrzeby wojsk pancernych SZU. Póki co do SZU przekazano zaledwie kilka wozów T-84U (dwa plutony w 14. Brygadzie Zmechanizowanej).

Kłopoty i opóźnienia notowały także relatywnie "proste" programy jak Dozor-B, czy moździerz Mołot. W wielu przypadkach są poważne zastrzeżenia co do jakości przekazywanego sprzętu. Niektóre rodzaje uzbrojenia i wyposażenia dopiero teraz są produkowane seryjnie, ale liczba sprzętu jest niewspółmierna do potrzeb, nawet w kilkuletniej perspektywie czasowej.

Za plus należy uznać częściowe odtworzenie zdolności w dziedzinie łączności i walki radioelektronicznej. W okresie konfliktu 2014-2015 analogowy sprzęt łączności, w środowisku zakłócania, w zasadzie nie funkcjonował. Obecnie wojsko i gwardia narodowa przechodzą na systemy łączności i komunikacji nowego pokolenia, m.in. radiostacje Harrisa i Aselsana. Do wojska trafiają pierwsze egzemplarze nowego zautomatyzowanego systemu dowodzenia Oreanda i inne środki techniczne.

Pododdziały specjalne, rozpoznawcze i artylerii wykorzystują bezzałogowce rodzimej (Furia, Leleka, Sparrow) i zagranicznej produkcji (FlyEye, Warmate). Ich rola i liczba w SZU wzrasta. Poza rozpoznawczymi dronami, SZU dysponują także uderzeniowymi, wspomnianymi polskimi Warmate. Polskie drony (w zasadzie płatowce) produkowane na licencji wchodzą m.in. w skład kompleksu Sokił (pojazd terenowy Kozak-2M + cztery drony (1 FlyEye i 3 Warmate).

image
Fot. J.Sabak

Oczywiście, wysoka ocena stanu SZU w 2018 roku, zwłaszcza jeśli za punkt wyjścia przyjąć wczesną wiosnę 2014 r., nie oznacza, że SZU nie mają bolączek i problemów. Pomijając kłopoty natury finansowo-socjalnej, warto skupić się na dwóch obszarach - problemach dyscyplinarno-kadrowych oraz związanych z modernizacją techniczną.

1. Mimo ogromnej pracy mającej na celu podniesienie statusu SZU w ostatnim czasie notuje się niepokojący proces odchodzenia wojskowych z armii. Problem ten dotyka także wojsk lądowych. Pod koniec lata 2018 r. oficjalnie przyznano, że z SZU odeszło w ciągu półrocza 11 tys. oficerów i żołnierzy kontraktowych i oczekuje się kolejnych zwolnień. Szacuje się obecnie, że niektóre brygady mogą mieć niski stan osobowy. Mowa jest nawet o brakach kadrowych rzędu 30-40%, chociaż to tylko szacunki. Odchodzenie z armii jest problemem złożonym, na który nakłada się kilka negatywnych czynników, ale można wymienić choćby dwa: niedoskonała polityka kadrowa oraz wysoki stopień strat niebojowych (np. samobójstw). Można więc w tej sytuacji założyć, że nowo powstałe brygady nie osiągnęły jeszcze stanów etatowych, a w innych notuje się braki kadrowe.

2. Program całościowej modernizacji technicznej SZU jest w zasadzie niemożliwy przy tak masowej armii, a w zasadzie nawet niecelowy przy oczekiwaniu na ewentualny pełnoskalowy konflikt. Bez wątpienia SZU stawiają obecnie na ilość, a nie na jakość. Poważna modernizacja sprzętu pancernego, czy artylerii, liczonego w tysiące, może mieć co najwyżej selektywny charakter i musi być realizowana przez lata. W chwili obecnej trudno za nowoczesny sprzęt bojowy uznać, nawet częściowo zmodernizowane, BMP-1, BTR-70 czy BRDM-2. Także przydatność armat przeciwpancernych MT-12 Rapira, szeroko używanych w brygadach SZU (w dywizjonach przeciwpancernych), może budzić kontrowersje.

Mimo, iż SZU poczyniły ogromny postęp w podniesieniu swojej wartości bojowej i zdolności bojowych to nadal trapią je poważne problemy. Według byłego ministra obrony Anatolija Hrycenko aktualny stan SZU w wielu dziedzinach jest kiepski. Hrycenko za główne bolączki uznał brak wyspecjalizowanych kadr, korupcję i problemy w dziedzinie zaopatrzenia. np. w paliwo czy jedzenie. Są także problemy z utrzymaniem dyscypliny i trapiące armię patologie - Hrycenko podał dane, iż od 2014 r. wystosowano oskarżenia karne w stosunku do 43 tys. wojskowych. Zatrważająca jest także liczba strat niebojowych, w tym związanych z samobójstwami.

To pokazuje, że SZU wciąż są, w wielu dziedzinach, dopiero na początku długiej drogi do transformacji w armię o standardach chociażby zbliżonych do krajów NATO.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
Reklama
arm
środa, 22 maja 2019, 08:28

Chciałem się zapytać autora. Czemu na temat takich spraw wypowiadają się osoby w ogóle nie znające się na tej tematyce oraz bujające w obłokach ? W komentarzach jest przynajmniej kilku takich...wypowiadają sie nie na temat pisząc do tego bzdury kompletne. I jeszcze są z siebie zadowoleni.

sża
sobota, 2 lutego 2019, 15:56

@Adam S. - Odessy to raczej nie powinieneś tu przywoływać, bo nie macie się czym chwalić. Gdyby nie tzw. Majdan to mielibyście do dziś Krym, który podarował wam Chruszczow. A gdyby nie "ustawa o języku", to nie byłoby Donbasu i separatystów. Odnośnie kilku milionów młodych Ukraińców, którzy wyjechali na zachód za chlebem, to większość z nich nie deklaruje chęci powrotu do swojego kraju [podobnie zresztą jak większość Polaków, którzy wyemigrowali np do UK]. A odnośnie waszego stosunku do nas, to ostatnio był wywiad z byłym naszym dyplomatą-oficerem wywiadu zarazem, który pracował na kierunku wschodnim [Rosja, Białoruś, Ukraina] i który stwierdził, że Ukraińcy uważają nas Polaków za okupantów, a szczególnie ci z zachodniej Ukrainy. Ja mam więc umiarkowane uczucia, odnośnie rozbudowy sił zbrojnych tego kraju. Inna sprawa, że pewnie ta rozbudowa w dużym stopniu jest tylko na papierze...

Adam S.
piątek, 1 lutego 2019, 12:35

@z ceptyk. Zacznijmy od tego, że przed aneksją Krymu Rosjanie stanowili 17% mieszkańców Ukrainy. Po aneksji Krymu, który był jedynym regionem, gdzie Rosjanie stanowili większość, ten procent spadł do jakichś 12. Po drugie - z faktu, ze sporo Ukraińców rozmawia po rosyjsku, nie wynika, ze "czują się" Rosjanami. To efekt wieloletniej rusyfikacji, podczas której przekonywano Ukraińców, ze język rosyjski jest bardziej "kulturalny" i "międzynarodowy", od "chłopskiego" ukraińskiego. Często jest zatem tak, ze w domu rozmawia się po ukraińsku, a publicznie - po rosyjsku. Tak jest np w Kijowie. Po trzecie - to właśnie młode pokolenie rosyjskojęzycznych Ukraińców jest najbardziej antyrosyjskie. Na własne oczy przekonali się, czym jest "russkij mir", brali udział w aktywnym oporze przeciwko rosyjskiej agresji. Zauważ, ze po środowiskach separatystycznych w Charkowie i Odessie nie zostało nawet śladu. Owszem, to co jest finansowane przez Rosję, dalej działa, ale bez społecznego poparcia. Nikt nie chce takiego losu, jaki spotkał Donieck. I po czwarte - masowy wyjazd Ukraińców do pracy w Polsce nie jest formą "ucieczki" przed wojną, a wręcz przeciwnie - ci ludzie uczą się pracować i żyć w wolnym kraju i swoje doświadczenia będą wdrażać u siebie. Przecież tak samo było w Polsce w latach 90-tych. Zobaczyć Europę - to najlepsza szczepionka na "russkij mir". A do tego przysyłają do domu miliardy euro.

Karol
czwartek, 31 stycznia 2019, 19:29

34 brygady, całkiem nieźle. Rosja w ataku powinna wystawić pewnie ze 100. Raczej nierealne. PKB Rosji na poziomie Brazylia czy Indonezji też przemawia na korzyść Ukrainy. W miarę się ogarnęli, a Rosja "stygnie" - to bezpieczny znak dla Polski. Dużo tu "agentów wpływu Rosji" się udziela, ale na szczęście nie mają takiego wpływu jaki by chcieli na poglądy Polaków. Całe szczęście. Mocna Ukraina, demokratyczna Ukraina, to bezpieczna Polska.

PiotrEl
środa, 30 stycznia 2019, 15:13

"Klienci obwodu Donieckiego 3/4 wpłat na pomoc Armii" te dane są tak absurdalne że nie wymagają komentarza. Chyba, że mówimy o przymusowych wpłatach wojsk okupacyjnych z ich pensji... Co do ofiar - gdzie posłano "niepewny element" tam i zginął. To nic nie mówi o tym czy i jak walczyli. Pewny element, "oddziały zaporowe" dokazują właśnie z tyłu!

Aryo
środa, 30 stycznia 2019, 14:07

@Sceptyk Gadasz głupoty. Język nie jest czynnikiem warunkującym tego, kim się ci ludzie czują lub kogo popierają. Najwięcej ochotników oraz poległych żołnierzy przypada na obwód Dniepropietrowski, który jest głównie rosyjskojęzyczny. W 2017 roku Prywat Bank (największy bank w kraju) opublikował mapę regionów wraz z diagramami, na jakie cele charytatywne wpłacali klienci tegoż banku. Klienci obwodu Donieckiego 3/4 wpłat przeznaczyli na pomoc armii, a przecież to Rosjanie według twojego rozumowania. Jakbyś miał wątpliwości, to szukaj pod hasłem "Звіт про роботу благодійного фонду ПриватБанку в 2017" - tłum. sprawozdanie z pracy funduszu charytatywnego PrywatBanku 2017

Gulden
środa, 30 stycznia 2019, 11:56

A polska armia?Jedno proste pytanie.Czy jesteśmy w stanie jako państwo,armia...przemieścić PUŁK piechoty zmechanizowanej.Z punktu A do punktu B.Przykładowo.Z Kłodzka,do Suwałk,lub w te okolice na poligon?Na bojowo.Tak jak na godzinę W,czyli pełna mobilizacja,ubranie ludzi w mundury,wydanie sprzętu,broni,amunicji...i kolej przykładowo,bezrozkładowo,na bojowo pakuje tą ekipę na wagony i przewozi cichaczem do miejsca rozlokowania.W mediach cisza.W eterze cisza.Po prostu,idą chłopaki na ostry poligon.TYLKO pułk tak przeczołgać.I przy okazji infrastrukturę,łączność.Dalibyśmy radę?Plus, tu już fantazjuję,zabezpieczenie transportu tego pułku z powietrza.

Gulden
środa, 30 stycznia 2019, 11:46

A mnie osłabia jedno.Od KIEDY to do jasnej niespodziewanej,wojska POWIETRZNO-DESANTOWE(razem czy osobno, MY,Polacy,wiemy o co chodzi),bo TAKA była od lat definicja takich wojsk w polskiej armii, stały się niby "aeromobilnymi"?Rozumiem,za Bugiem,mogą sobie gadać w ten deseń skolko ugodno.Ale w Polsce?Skumajcie,JAK,przykładowo rozkminią o co chodzi,jak naszego desantowca złapią(of course,jak się da wziąć żywcem)inne armie,przeciwnik...jak ten im będzie tłumaczył że służy w takiej formacji.Niech chłopak brzęczyszczykuje do oporu,prawda?A tu raz-dwa.W aeromobilnych niby służy.Od razu się połapią.Ci zza Odry też.

D.P.
środa, 30 stycznia 2019, 09:39

Zastanawiam się, czy użyto już bojowo na Ukrainie Warmate, a jeśli tak to jak się spisały. Ma ktoś może takie informacje?

z Ceptyk
wtorek, 29 stycznia 2019, 22:37

Tu brak prawdziwej znajomości sytuacji. Przypominam że jęzk ukraiński jest codziennym i ojczystym dla może max. 8-10 milionów ludzi na Ukrainie, reszta posługuje się jęz. rosyjskim lub jego mutacją (tzw. surżykem). Stąd taka a nie inna mentalność mieszkańców Ukrainy - tak naprawdę poza rzeczywiście ukraińską ludnością paru obwodów na zachodzie tego państwa, reszta nie czuje obcego w Rosjaninie. To przekłada się na zaangażowanie obywatelskie - patriotzym, i chęć, a własciwie jej brak, walki z armią rosyjską i tzw. separatystami. W sytuacji słabego morale, nawet półmilionowa czy większa i naprawdę dobrze wyposażona armia Ukrainy nie jest poważnym przeciwnikiem dla Rosji - nie bedzie efektywnie walczyć. To nie przypadek ze młodzi Ukraińcy/"Ukraińcy" wyjeżdżaja do PL i na Zachód; mają po prostu w nosie Donbas czy Krym, a i Ukrainę.

Bardzo Jasnowłosa
wtorek, 29 stycznia 2019, 22:31

1. także my jesteśmy w towarzystwie finansującym rozwój tej armii - patrz pożyczki o zwrot których nasz rząd nie pyta 2. @DSA zwraca uwagę na istotny temat - Ukraina to państwo obrotowe. W ukraińskich sferach władzy relacje z Rosją i dziś wcale nie są jednoznaczne 3. więc może warto się zastanowić czy na pewno w związku z Ukrainą działamy w interesie naszego bezpieczeństwa, patrząc w perspektywie nieco dłuższej niż kadencja prezydenta Trumpa

Lolek
wtorek, 29 stycznia 2019, 17:57

Z Ukrainą byśmy dali radę. Wojna nie była by błyskawiczny ale sprzęt którym dysponujemy stopień wyszkolenia itp. Pozwolilby na czasowa obronę niezbędną do mobilizacji i reorganizacji.

DSA
wtorek, 29 stycznia 2019, 03:32

Ukraińcy mają silniejszą armię od naszej (poza lotnictwem). Mają też przewagę doświadczenia po walkach w Donbasie. Na Rosję za mało ale na nas w zupełności wystarczy gdyby była taka potrzeba. Patrząc na historię Ukrainy musimy pamiętać, że to jest państwo "obrotowe". Teraz na nasze szczęście są silne nastroje antyrosyjskie. Ale za jakiś czas to się może zmienić i do władzy znów może dojść opcja "prorosyjska". I wtedy będziemy mieli prawdziwy problem.

Serwor
poniedziałek, 28 stycznia 2019, 23:47

O stanie armi ukrainskiej swiadczy oddanie bez walki trzech nowoczesnych okrętów wojennych. Nic się nie zmieniło, Krym oddali bez wystrzału, okręty oddali bez wystrzału. Oni boją się Rosjan i nie chcą z nimi walczyć. Zresztą dokładnie to mówią ukraińcy pracujący w Polsce. Nie mają zamiaru walczyć za ukrainę, za Poroszenkę i innych oligarchów.

Nadzwyczajna kasta
poniedziałek, 28 stycznia 2019, 01:14

Pewnie mają więcej niż 4 helikoptery....

T 1000
niedziela, 27 stycznia 2019, 23:39

Taki sam jest stan naszej armi. Na papierze to jest super w wywiadach i na defiladach to potega jestesmy. Mamy troche nowoczesnego sprzetu reszta to sprzet z ukladu warszawskiego. Taka jest brutalna prawda bez retuszu. Armia niby zawodowa a jakby W wybuchla w sobote to niemialby kto nas bronic do poniedzialku. Niema szkolen rezerwy . Dlaczego niema mobilizacji calych jednostek z ich wymarszem na poligon? Bo cos takiego nieudalo by sie wojsko dobrze otym wie. Rządzący oklamuja narod na okraglo.

mietek
niedziela, 27 stycznia 2019, 23:18

@Zawisza Roczny nalot 1200 godzin rocznie? Ja się słabo znam na lotnictwie, ale załóżmy że piloci/żołnierze są w pracy 250 dni w roku. Z czego 50 dni to szkolenia inne niż lotnicze. To średnio mają latajać 6 godzin dziennie? Który samolot bojowy to wytrzyma, i który organizm to wytrzyma. Zawodowym kierowcom niewiele więcej pozwalają jeździć, ale widocznie się nie znam. Podobnie z holowaną artylerią. Przed wojną zajmowało to kilka minut przy użyciu koni, a dziś ponad godzina? No ale artylerzystą też nie jestem ;)

Aaron
niedziela, 27 stycznia 2019, 23:11

Zawisza, który polski pilot wykręca 1200 godzin rocznie? Interesujące. Śmiejecie się z Ukraińców ale mają oni już realne doświadczenia bojowe z wojny trwającej kilka lat, dodatkowo sprawnie modernizują swoje wojsko, a ich przemysł wojenny jest przed naszym o lata świetlne. Tymczasem u nas niekończące się dialogi techniczne, fazy analityczno koncepcyjne a ostatecznie i tak kupujemy tak by bratni naród zza oceanu był zadowolony.

Zawisza
niedziela, 27 stycznia 2019, 21:36

Tylko liczebnie, sprzętu odpowiadającemu współczesnemu polu walki "jak na lekarstwo", dla przykładu w marynarce go w ogóle nie ma, a w wojskach pancernych są śladowe ilości czołgów "Bułat" modernizowanych jeszcze (za ok. 900 tyś. dol. sztuka) w okresie prezydentury Janukowycza... Artyleria jest wyposażona prawie wyłącznie w sprzęt przestarzały; armaty holowane nie mają racji bytu na naszej szerokości geograficznej (zbyt długi czas zajmowania i opuszczania stanowiska, w zależności od wyszkolenia od kilkudziesięciu min. nawet do powyżej 1h...), a bez systemu kierowania ogniem, są po prostu bezużyteczne. Dla porównania nasza artyleria zajmuje i opuszcza stanowiska w czasie mniejszym niż 5 min!!! W lotnictwie i obronie powietrznej jest najgorzej, bo sprzęt się starzeje - w ciągu najbliższych 5-7 lat skończy się jego okres bezpiecznej przydatności w użyciu; w okresie eksploatacji nie doszło do żadnych większych modernizacji, co powoduje że jego wartość na polu walki byłaby znikoma. Stan ukraińskiego lotnictwa dobitnie ilustrują dwa ostatnie wypadki, najnowocześniejszych samolotów w ich posiadaniu - tj. rosyjskich Su-27; w drugim wypadku zginął instruktor?! Miał on roczny nalot znacznie poniżej 50h, a średnia wymagana dla szeregowego pilota, NIE INSTRUKTORA, to 1200h rocznie... To świadczy o upadku nie tylko moralnym, odwołującej się do "najlepszych nazistowskich tradycji" ukraińskiej armii...

machony
niedziela, 27 stycznia 2019, 21:01

Ja pamiętam 4mld w 2016. Już to widzę jak oddadzą. Swoją drogą skąd to teoretyczne państwo ma pieniądze na modernizacja armii, skoro nie ma na nic innego? Pytanie i neonazistowski rząd Eskimosów zastawił czarnoziemów po zastaw tych "pożyczek". Diaspora ukraińska śle z Kanady uzbrojenie a Poroszenko kupuje okręty dla armii wprost ze swojej stoczni. Ozłocą ukraińską armię tylko po to żeby kąsała Rosję a może nawet doprowadziła do ...

Rzyt
niedziela, 27 stycznia 2019, 19:26

Czerni mnogo było zawsze... Beresteczko 1651. Niech i milion ich będzie i tak poddają się szybciej niż Francuzi i Włosi. Krym ani jeden wystrzal poza tym jednym ruskim soldatem co serię w powietrze oddał

sża
niedziela, 27 stycznia 2019, 17:09

Przy całej mizerii naszej armii - to chyba przed nimi będziemy się w stanie obronić?

pl77
niedziela, 27 stycznia 2019, 16:39

Oni przynajmniej mają jakąś Armie i rezerwy....

jacek
niedziela, 27 stycznia 2019, 16:22

Dobry artykuł, masa pracy - dziękujemy!

Aaron
niedziela, 27 stycznia 2019, 16:14

A czy Polska armia, mimo że jest w NATO, osiągnęła już standardy zbliżone do standardów NATO?

Arkadiusz J.Stawicki
niedziela, 27 stycznia 2019, 16:10

Bardzo ważny i potrzebny artykuł. Interesujące byłoby opisanie w taki całościowy sposób PSZ.

Waltzmann
niedziela, 27 stycznia 2019, 14:22

Czyli mają poza lotnictwem silniejsza armię od naszej

Maniek
niedziela, 27 stycznia 2019, 13:39

Oddali Polsce ten 1 mld zl czy tam euro ?Pamitacie o co chodzi chyba ?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama