Ruch oporu za 125 mln dolarów. Pomysł RAND na obronę państw bałtyckich

17 kwietnia 2019, 10:07
Litwa COM
Ćwiczenia litewskich jednostek OT i amerykańskich spadochroniarzy. Fot. Sgt. Karen Sampson/US Army.

Zdolności do prowadzenia obrony totalnej i działań niekonwencjonalnych mogą potencjalnie opóźnić i zakłócić rosyjską agresję wojskową przeciwko państwom bałtyckim, a także uczynić ich okupację bardzo kosztowną dla najeźdźców, a tym samym zwiększyć siłę odstraszania – uważają autorzy najnowszego raportu amerykańskiego think tanku RAND Corporation. Według ich szacunków przygotowanie wyposażenia i broni dla przyszłych komórek oporu kosztowałoby ok. 125 mln dolarów, bez wydatków na szkolenie i konserwację.

Opublikowany w poniedziałek raport jest zatytułowany "Odstraszanie rosyjskiej agresji w państwach bałtyckich przez odporność i opór" (ang. Deterring Russian Aggression in the Baltic States Through Resilience and Resistance). Opracowanie zostało przygotowane przez RAND Corporation, wpływowy amerykański think tank, silnie powiązany z administracją w Waszyngtonie. Powstało na zlecenie biura sekretarza obrony USA wydane w czerwcu 2016 r., a więc tuż przed szczytem NATO w Warszawie, gdy Pentagonem kierował Ash Carter.

Raport dotyczy trzech państw bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii. O Polsce wspomina się w nim sporadycznie. Jest więc kwestią otwartą, na ile spostrzeżenia, uwagi i wnioski autorów mogą być przeniesione na nasz grunt.

Osią raportu są dwa pojęcia, których autorzy używają wymiennie – obrona totalna (ang. total defense) oraz niekonwencjonalne działania wojenne (ang. unconventional warfare). Zdolności do tego typu działania już teraz są budowane we wszystkich trzech państwach bałtyckich. Celem opracowania była ocena potencjalnych zysków i wyzwań wynikających z tego typu przedsięwzięć dla zwiększenia siły odstraszania lub przeciwdziałania różnym formom agresji.

RAND Corporation dochodzi do wniosku, że plany prowadzenia obrony przy pomocy niekonwencjonalnych działań mogą pomóc odstraszać i przeciwdziałać rosyjskiej agresji. Amerykańscy analitycy widzą w nich także potencjalne wsparcie dla prowadzonej przez NATO kampanii, której celem będzie oswobodzenie okupowanych państw bałtyckich. Uważają też, że takie działania mogą ułatwić zaprowadzenie pokoju po zakończeniu działań wojennych.

Autorzy raportu piszą, że zdolności do prowadzenia działań niekonwencjonalnych mogą uzupełniać istniejące konwencjonalne wysiłki obronne państw bałtyckich i NATO, poprawić ostrzeganie przed atakiem, wzmocnić obronę w początkowej fazie konfliktu i wydłużyć czas na konwencjonalną odpowiedź wojskową, zarówno w wykonaniu zaatakowanego państwa, jak i całego NATO.

Działania niekonwencjonalne mogą być dziełem zarówno wielkich organizacji rządowych, jak i małych grup obywateli. Mogą wpływać na wszystkie aspekty konfliktu. – Obrona totalna i działania niekonwencjonalne mogą wzmocnić odstraszanie, a jeżeli to będzie za mało, mogą uniemożliwić przeciwnikowi łatwe zwycięstwo dzięki zwiększeniu kosztów okupacji ponoszonych przez najeźdźców – piszą autorzy raportu. Przypominają przy tym, że przygotowanie ruchu oporu jest już częścią strategii obronnych wszystkich państw bałtyckich.

Jakie technologie mogą poprawić skuteczność bałtyckiego ruchu oporu? RAND Corporation wymienia tu zdolności do prowadzenia działań w cyberprzestrzeni, środki do prowadzenia obserwacji w nocy, mobilne systemy komunikacji zarówno na poziomie taktycznym, jak i dalekiego zasięgu, przenośne uzbrojenie przeciwlotnicze i przeciwpancerne, małe drony, broń strzelecką, a także drukarki, aparaty fotograficzne i kamery wideo, pojazdy terenowe i broń nieśmiercionośną.

Koszty wyekwipowania komórek ruchu oporu we wszystkich trzech państwach bałtyckich autorzy raportu wyliczyli na ok. 125 mln dolarów. Suma ta nie zawiera kwot przeznaczanych na szkolenie, prowadzenie operacji oraz konserwację posiadanego już sprzętu i uzbrojenia.

image
Raport rekomenduje m.in. zakupy pojazdów terenowych i broni przeciwpancernej. Fot. Lt. Benjamin Haulenbeek/US Army.

 

Żeby zrozumieć, skąd ta kwota, trzeba na chwilę zatrzymać się przy założeniach, jakie towarzyszyły raportowi. Jego autorzy postulują przygotowanie czterech rodzajów komórek ruchu oporu – dwóch bojowych (lepiej i słabiej uzbrojonej), jednej do wsparcia i jednej do prowadzenia działań bez użycia przemocy. W opracowaniu przygotowanym przez RAND Corporation można przeczytać, jaka powinna być liczebność, struktura, skład, wyposażenie i – w przypadku komórek bojowych – uzbrojenie każdej takiej grupy oporu.

Zdaniem lepiej wyposażonych grup bojowych ma być m.in. organizowanie zasadzek na rosyjskie czołgi, atakowanie dowództw i odzyskiwanie jeńców. Tego typu komórki ruchu oporu miałyby się składać z żołnierzy sił specjalnych i armii regularnej oraz członków formacji terytorialnych (gwardii narodowych).

Słabiej uzbrojone grupy bojowe miałyby się składać z ochotników wywodzących się np. z policji lub organizacji strzeleckich wzmocnionych przez żołnierzy armii regularnej. Ich zadania byłyby mnie wymagające – w raporcie mowa jest o zasadzkach na konwoje, atakowaniu odosobnionych placówek przeciwnika oraz prowadzeniu sabotażu.

Grupy wsparcia miałyby się zajmować głównie zadaniami logistycznymi i wywiadowczymi. Dla grup do prowadzenia działań bez użycia przemocy przewidziano takie zadania jak produkcję materiałów informacyjnych, cywilne nieposłuszeństwo oraz coś, co w raporcie nazwano dosłownie "teatrem ulicznym”, a czego przykładem może być zapewne teatr guerrilla. Obie wspominane grupy miałyby składać się z cywilów.

RAND Corporation w raporcie wylicza koszty wyekwipowania 1000 komórek oporu wszystkich czterech rodzajów – 100 lepiej wyposażonych grup bojowych oraz po 300 pozostałych. Stąd kwota ok. 125 mln dolarów. Nie obejmuje ona – przypomnijmy – szkolenia, konserwacji i prowadzenia operacji. Jeśli produkcja zostałaby rozłożona na pięć lat, każde z państw bałtyckich wydawałoby na ten cel ok. 8 mln dolarów rocznie – wylicza RAND Corporation. Autorzy raportu uważają, że byłoby to do udźwignięcia dla budżetów obronnych Litwy, Łotwy i Estonii, choć przyznają, że konieczne byłyby też kompromisy z wydatkami na siły konwencjonalne. Zwracają uwagę, że część kosztów mógłby także ponieść Waszyngton.

Jakie są potencjalne zyski i ryzyka? Według amerykańskich badaczy obrona totalna i działania niekonwencjonalne wymagają głównie takich zdolności, których rozbudowę w porównaniu z przygotowaniami sił konwencjonalnych trudniej będzie nazwać prowokacją lub eskalacją napięcia. W czasie inwazji i okupacji ruch oporu może atakować linie komunikacyjne i zaopatrzeniowe wroga, niszczyć jego infrastrukturę i utrudniać wykorzystanie infrastruktury okupowanego państwa. Wszystko to dałoby NATO więcej czasu na przeprowadzenie kontruderzenia.

Jednocześnie autorzy raportu przestrzegają przed wykorzystaniem uzbrojenia gromadzonego na potrzeby przyszłego ruchu oporu do działalności przestępczej lub zwalczania przeciwników politycznych. Wskazują jednak, że można ograniczyć to ryzyko, powierzając najbardziej zaawansowane systemy uzbrojenia członkom formacji paramilitarnych, które nazywają gwardiami narodowymi (w uproszczeniu można w nich widzieć odpowiednik polskiej obrony terytorialnej), lub żołnierzom sił specjalnych. Zwracają przy tym uwagę, że proces rekrutacji do tego typu jednostek musi być połączony z wnikliwym sprawdzeniem kandydatów.

Raport RAND Corporation nie pozostawia też złudzeń, że rosyjska odpowiedź na opór może przynieść wiele strat wśród ludności cywilnej oraz rozległe zniszczenia infrastruktury. W tym kontekście autorzy przypominają rosyjskie kampanie przeciwpartyzanckie w Czeczenii i wskazują, że Moskwa znów może użyć taktyki, która przynieść nieproporcjonalne szkody cywilom.

Amerykańscy analitycy uważają też, że same działania niekonwencjonalne nie wystarczą, by państwa bałtyckie obroniły się przed rosyjską inwazją na pełną skalę. Przypominając dzieje ruchu oporu po II wojnie światowej, który załamał się, gdy stało się jasne, że Zachód nie wyzwoli państw bałtyckich spod sowieckiej okupacji, RAND Corporation pisze, że obrona totalna i działania niekonwencjonalne muszą być powiązane działaniami konwencjonalnymi, włączając w to kontruderzenie NATO w ciągu tygodni lub miesięcy, a nie lat lub dekad. Bez tego ruch oporu nie będzie miał racji bytu i nie przyczyni się do odstraszania ani obrony.

Raport przyznaje też, że teren w państwach bałtyckich nie sprzyja partyzantce. Brak tam gór i wielkich obszarów leśnych. Dlatego ruch oporu będzie musiał szukać kryjówek w miastach.

RAND Corporation zauważa też przemiany, jakie zaszły w społeczeństwach Zachodu. Autorzy opracowania mają świadomość, że rekrutacja do grup prowadzących działania zbrojne będzie trudniejsza niż w przeszłości. Trudniej będzie też o polityczne i materialne wsparcie ze strony sojuszników.

Jakie zalecenia ma RAND Corporation dla Stanów Zjednoczonych i innych państw NATO? To przede wszystkim poszerzenie wsparcia dla planowania i szkolenia w zakresie zarządzania kryzysowego, obrony cywilnej i przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym. Autorzy raportu zalecają też skoordynowane zwiększenie wysiłków w zakresie komunikacji strategicznej, by zwalczać rosyjską propagandę. Wskazują również na wsparcie dla narodowych centrów wywiadowczych w państwach bałtyckich i przekazanie ich strażom granicznym odpowiednich sensorów (połączone ze szkoleniem personelu). Mowa jest też o poszerzeniu szkolenia sił specjalnych i formacji paramilitarnych na Litwie, Łotwie i w Estonii wraz z rozbudową ich arsenałów o przenośne środki uzbrojenie przeciwlotnicze i przeciwpancerne oraz miny. RAND Corporation wprost pisze też o dostawie radiostacji, małych dronów oraz urządzeń do obserwacji w nocy. Wreszcie, w raporcie pada zalecenie utworzenia sieci zdecentralizowanych kryjówek na niezbędne wyposażenie.

Obrona totalna i działania niekonwencjonalne muszą zostać w pełni zintegrowane z planami USA i NATO dotyczącymi zarówno początkowej obrony państw bałtyckich, jak i ich wzmocnienia tak, żeby oba te rodzaje wysiłku wspierać w sposób efektywny oraz podtrzymywać wolę walki – można przeczytać w raporcie.

KomentarzeLiczba komentarzy: 101
Amator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 18:56

Czas za krew. Tak można krótko podsumować ideę która kryje się za tą koncepcją. Czas (dla USA na decyzję co robić) za krew (Litwinów, Łotyszy i Estończyków). Niezły deal, nie ma co.

Roman
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:26

W pomysły Rand Corporation i przewidywane ich skutki doskonale wpisuje się książka wydawnictwa Arbitror pt. "Czas straceńców. Żołnierza OT i oficera opowieść o wojnie polsko-rosyjskiej". Autor Mark M. Meissner. Warto przeczytać, zastanowić się, a za najkrótszą recenzję niech posłużą dwa zdania "To nie jest fantastyka militarna, to naprawdę może się zdarzyć. Ostrzeżenie w najlepszym stylu" Vincent V. Severski

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 23:59

Oczywiście taka wersja że sporo oddziałów we wschodnich krajach NATO "gdzieś zniknie" jest bardzo nieprzyjemna dla Rosjan.

Marek1
czwartek, 18 kwietnia 2019, 13:54

Istnieje spora grupa generalicji w Pentagonie, która na serio przewiduje dla WP/WOT rolę, jak to nazywają - polskiego Hezbollahu. Generałowie ci są pod wrażeniem skutecznego oporu jaki stawiły armii izraelskiej lekko uzbrojone bojówki w/w organizacji w czasie ost. wojny libańskiej. Oczywiście nie mówi się o ogromnych stratach ludzkich Hezbollahu walczącego przeciwko ciężko uzbrojonym jednostkom IDF wspieranym mocno z powietrza. Wg. nieoficjalnej, ale istniejącej jak najbardziej doktryny konfliktu na wsch. flance NATO kr. bałtyckie i Polska mają być przestrzenią operacyjną(buforem) służącą do OPÓŹNIANIA siłami lokalnymi postępów armii FR, by dać czas na przygotowanie obrony na linii Wisły lub w wariancie pesymistycznym Odry. M.in. dlatego tak dramatycznie kiepsko postępuje modernizacja i zwiększanie SZ RP - z pkt. widzenia USA/NATO do odegrania roli polskiego Hezbollahu polskim żołnierzom NIE są potrzebne nowoczesne śr. rażenia o zasięgu ponad taktycznym i autonomiczna, liczna i nowoczesna obr. powietrzna. Czy to się Polakom podoba, czy nie, w razie pełnoskalowego konfliktu ich kraj stanie się wielkim polem bitwy ze wszystkimi tego tragicznymi skutkami tak dla ludności, jak i infrastruktury.

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 00:01

Skutecznej obrony nie będzie ani na linii Wisły, ani na linii Odry. I to trzeba zaakceptować ORAZ przygotować się do tego.

Harry 2
czwartek, 18 kwietnia 2019, 22:57

"Czy to się Polakom podoba, czy nie, w razie pełnoskalowego konfliktu ich kraj stanie się wielkim polem bitwy ze wszystkimi tego tragicznymi skutkami tak dla ludności, jak i infrastruktury." I dlatego za rządów tej "władzy" przygotowuje się obronę kraju tworząc i dozbrajając jednostki wojskowe na wschód od Wisły, by nie oddać Polski zwanej potocznie "B". W pierwszej kolejności zaczęli działać Terytorialsi właśnie w Polsce wschodniej. Poprzednicy likwidowali jednostki wojskowe na wschód od Warszawy . Powinieneś to zauważyć.

Wobec
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:46

takie pomysły w realizacji rozpaczliwe drogo kosztują ludność cywilną. Skutkują pacyfikacją, terrorem. Tragiczny bilans ostatnich 250 lat naszej historii to w znacznej mierze efekt powstań i partyzantek. Ta koncepcja wyraźnie określa też Amerykanów jako sojuszników. Tragedia. I wołanie o radykalną zmianę pomysłu na nasze bezpieczeństwo.

art. 5 traktatu NATO
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:45

A co jeśli tajny raport opracowany dla Polski ma także takie zalecenia dot. obrony?

Zniecierpliwiony ale chłodno kalkulujący długofalowo
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:49

@mosze i @Alxj - zwrot Polski na Chiny. Nie na zasadzie niewolniczej i "zawsze bezalternatywnej" zamiany jednego pana na drugiego - tylko zwrot na suwerenne zbalansowanie i równy dystans do obu supermocarstw. Właśnie po to, by zneutralizować Moskwę [z którą "najlepszy sojusznik USA" zawarł pakt Putin-Netanjahu - i to w dniu podpisania 447 w Waszyngtonie] i by zneutralizować Berlin. Dlaczego Chiny na to pójdą? Bo Chiny same parły i doprowadziły do podpisania strategicznego traktatu o współpracy z Polską 20 grudnia 2011 - od razu zadziałały i zrozumiały wagę Polski w geostrategicznej rozgrywce - gdy tylko w 2011 Putin i Merkel zadeklarowali budowanie "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - co Chiny natychmiast odczytały jako budowę konkurencyjnego, SILNIEJSZEGO od Chin supermocarstwa [od USA zresztą też silniejszego - ale to naiwnym Amerykanom wytłumaczyli nasi generałowie po...konsultacjach z chińskimi generałami w Qingdao w 2012 - stąd właśnie zwrot USA i odpalony Majdan od jesieni 2013 - czyli zamiana marchewki dawanej głupio [bo z góry] Rosji przez USA - na kija wyrwania Ukrainy i sankcji]. Polska jako bufor na kluczowym styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - na przesmyku bałtycko-karpackim - jest GWARANTEM i dla Chin i dla USA - że nie powstanie trzecie supermocarstwo - SILNIEJSZE i od Chin i od USA. Nie muszę tłumaczyć, że jego powstanie oznaczałoby "game over" i przegraną w grze o hegemonię globalna dla obu obecnych supermocarstw. I dlatego Polska nie musi wybierać - więcej - może brać OD OBU NARAZ - balansując je wzajemnie. Kluczem jest utrzymanie przez Polskę kontroli nad tym arcyważnym geostrategicznie terenem. Tymczasem nasi sternicy robią wszystko, aby przekazać ten teren [z mniej wartościową ludnością tubylczą] w obce ręce - 447 i egzekucja i zbankrutowanie Polski na 300 mld dolarów jest tu tylko etapem dla dokonania właściwego ruchu geostrategicznego przez Wielkich Braci - czyli wrogiego przejęcia tego geostrategicznego klucza Eurazji. USA za nic nie chcą powstania supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Ale to nie Polska i Polacy mają temu zaradzić na przesmyku bałtycko-karpackim. Gdyby tak było, to Polska by przynajmniej od 2016 uzyskiwała pomoc od USA "ile wlezie" za darmo i bez proszenia - włącznie z głowicami w pierwszym szeregu.Co do Bałtów - pora, by nasi sternicy zaprosili sterników Litwy, Łotwy i Estonii i powiedzieli im: "od tej chwili możecie liczyć jedynie na Polskę - bez Polski was nie ma - ale to ma swoją cenę - czyli przy każdym głosowaniu w każdej organizacji zbiorowej - od NATO, przez UE po ONZ itp. - zawsze najpierw konsultujecie wszystko z nami - włącznie z twardymi veto w razie próby uderzenia w Polskę". Czyli takie nasze V4-PL - na twardo. Pora działać i to twardo i zdecydowanie - kontynuacja zaniechań i zamiatanie pod dywan i chowanie głowy w piasek tylko ułatwia i wręcz zachęca do intensyfikacji wrogiego przejęcia wobec Polski i Polaków. Kalkulacja jest prosta - nie mamy już nic do stracenia, a wszystko do zyskania.

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 21:04

Ciągle wymieniane przez ciebie 447 to czysta propaganda bo mienie bezspadkowe przechodzi na skarb państwa. Tyle w temacie. Majdan odpalony przez USA, znowu rosyjska propaganda. A może ludzie mieli zwyczajnie dość biedy, braku perspektyw i rządów skorumpowanej oligarchii? Polska bufor, i znów to samo, rosyjska propaganda. Jeśli Niemcy tak dobrze dogadują się z Rosją, to jaki bufor? No i ten cały rosyjski postrzelony sen, mocarstwo euroazjatyckie. Tak samo jak żaden lud wchodzący w skład Federacji Rosyjskiej nie jest tam dobrowolnie, tak nikt nie będzie chciał w tym uczestniczyć. Więc trzeba zmusić, a jak komuś nie pasuje to podzieli los Czeczenów. Tylko że Europa to nie Kaukaz, tu takie numery nie przejdą. A główne twoje zadanie tutaj, to najwyraźniej odciąganie Polaków od USA, np. ponętnymi wizjami sojuszu z Chinami (skoro już na sojusz z Rosją z powodu własnej głupoty nie chcą pójść). Chłopie do kogo z tym, myślisz że nie widać kim jesteś?

22
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:24

Czyli wielki brat zza wielkiej wody będzie walczył o swoje wpływy w Europie do ostatniego żołnierza z Litwy , Łotwy , Estonii i POLSKI. Czas się wreszcie obudzić i zrozumieć że jeżeli sami się nie obronimy przed Rosją to nam nikt nie pomoże. Ukraina się własnie całkiem niedawno przekonała ile są warte pisemne gwarancje nienaruszalności jej granic podpisane przez wielkiego brata zza wielkiej wody. :)

Dalej patrzący
czwartek, 18 kwietnia 2019, 00:21

To już nie jest śmieszne, to jest tragiczne. Ale i w tej sytuacji, choć co prawda z humorem wisielczym, my biedni tubylcy środkowoeuropejscy możemy znaleźć konstruktywne plusy. Jakie? 1. Teraz rząd, wobec tak światłych odgórnych rad z Waszyngtonu, rad przyjmowanych zawsze z nabożnym bezalternatywnym posłuszeństwem, nie będzie miał argumentów przeciw masowemu dozbrojeniu społeczeństwa - proponuję rozdać ASAP te 2 mln sztuk wszelakiej broni strzeleckiej z magazynów. 2. Wychodzi, że USA tutaj słabe, wręcz słabiutkie, a zatem nasza rola i nasza siła wzrasta niepomiernie w rachunku geostrategicznym. Czyli pole manewru znacznie urosło, a jeszcze bardziej urośnie po Brexicie. 3. Brak odpowiedzialnej solidarności USA działa w obie strony zgodnie ze staropolskim porzekadłem, że każdy kij ma dwa końce, zatem od tego momentu możemy uznać się za zwolnionych z solidarności wobec USA i iść swoją drogą tylko za swoimi sprawami. Z perspektywą na silną Turcję, na Skandynawów, na współpracę z Koreą Południową [zwłaszcza technologiczną], układając swoje podwórko wg naszych potrzeb, a także nawiązując dużo lepsze stosunki z Chinami dla zachowania równych odległości. 4. Po tym raporcie propagandowe mowy naszych oficjeli o "Forcie Trump" "stałej obecności" "strategicznych gwarancjach" "bezalternatywnym i jedynie słusznym sojuszu" tracą rację bytu. Zatem czas stanąć na własnych nogach, przy tym gromko żądając od USA transferu technologii, a jeżeli Waszyngton powie NIE, to od razu z marszu, bez biadania nad rozlanym mlekiem, przepiąć współpracę, zwłaszcza wojskową i technologiczną na ww kraje [i w Europie na konsorcja n. Leonardo, Eurosama, Thalesa, Saaba, Konsberga czy Nammo], nie kupując nic ani od USA, ani od Izraela. To powinno dać Waszyngtonowi co nieco do myślenia, a ewentualne rozmowy o przywróceniu sojuszu byłyby prowadzone z zupełnie innej pozycji dla Polski, nie muszę dodawać, że warunkiem wstępnym rozmów będzie całkowite anulowanie 447 i zadośćuczynienie w realnych aktywach [najlepiej w głowicach] za opluwanie i całą antypolską hucpę. 5. Oczywiście nasi obecni sternicy nawy państwowej całkowicie wyprą oczywistą wymowę tego raportu RAND [i wielu innych sygnałów - w tym 447 i paktu Putin-Netanjahu], co nas tym bardziej obliguje do tłumaczenia tego i innym Polakom i władzom w sposób jasny, asertywny, zrozumiały nawet dla małych dzieci, non-stop wszelkimi kanałami, w sposób zmasowany i konsekwentny, bez biadolenia i bez słomianego zapału, na zasadzie "krople drążą skałę". Czy raczej: "kropla przelewa czarę".

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:00

Francuzi i Niemcy mają nas w nosie, ponieważ nie rozumieją rosyjskiego zagrożenia. Prawdziwymi sojusznikami będziemy, gdy wszyscy razem będziemy walczyć z Chinami, gdzieś pod Moskwą.

Dalej patrzący
czwartek, 18 kwietnia 2019, 22:48

Chinom aż nadto wystarczy połknięcie Syberii i Arktyki. Co do neutralizacji Rosji - Chinom wystarczy przecięcie i zagarniecie dolnego Powołża ["korzenia" obszaru rdzeniowego Rosji] i dojście do Ukrainy, by trwale złamać Rosję - i jednocześnie ustanowić trwałe szlaki komunikacyjne Jedwabnego Szlaku. A wtedy Rosja stanie się na trwale posłusznym satelitą Chin. Walka w samej Europie? - po co? - przecież sama "konsumpcja" i integracja zdobyczy zajmie aż nadto czasu i energii Chinom. Połknięcie Syberii i Arktyki jest zresztą tylko etapem do głównej rozprawy - z USA - dlatego dalsza strata czasu i energii na poboczną Europę - czyli wojna przy gigantycznie rozciągniętych liniach komunikacyjnych - nie ma zwyczajnie sensu dla Pekinu. USA ważniejsze i pilniejsze - a po rozprawie z USA tym bardziej wojna z Europą [czy innymi graczami] nie ma sensu dla nikogo - hegemon sam ustanowi nowy porządek sinocentryczny - a w tym nowym porządku ekonomomiczno-politycznym peryferia i półperyferia będą zasilały potęgę nowego hegemona - już pokojowo. Bo chyba nikt nie będzie zamierzał walczyć z Chinami po pokonaniu USA - prawda? Porządek rzeczy jest oczywisty - żeby stać się panem świata, Chiny muszą najpierw stać się panem Azji. Indie za Himalajami to nie problem - natomiast Rosja okupująca Heartland i blokująca dojście do Arktyki [strefy strategicznej Severskyego] - to w optyce Pekinu gracz konieczny do neutralizacji. To kwestia geografii - i elementarnej geostrategii.

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 23:14

A co z bronią ostrą dla tych komórek, na jaką amunicję? No przecież że na amunicję którą używa przeciwnik bo tylko na nim będzie można się zaopatrywać. Czyli kałachy wracają do łask.

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:55

Ale on używa 5,45

Strzelec
środa, 17 kwietnia 2019, 23:02

Panowie nie czytacie ze zrozumieniem czy to celowe przekładania? to propozycja dla państw Bałtyckich dla ich budżetów i to one mają to wydać nie USA ( dali nawet przykład, że jeśli rozłożyć to na 5 lat to wyjdzie po 8 mln rocznie) USA moga się do tego dołożyć a siły konwencjonalne swoją droga

kj1981
środa, 17 kwietnia 2019, 22:19

Co za bzdury. Wojna totalna? Dla tych krajów to byłaby katastrofa, bo ich zasoby ludzkie są bardzo ograniczone i nie byłoby z czego uzupełniać strat. To nie USA, gdzie milion w tę czy tamtą stronę tak naprawdę nie zagroziłby egzystencji narodu. Do tego fajnie jest mówić innym, że mają ponosić straty, gdy samemu siedzi się w ciepłym wyrku po drugiej stronie oceanu. W tej części Europy już była prowadzona wojna totalna - i wiemy jak Polska na niej wyszła. Mamy też obok sąsiada - Czechy - który takiej wojny nie zdecydował się prowadzić. Teraz każdy może ocenić, kto na tym lepiej wyszedł.

BoNzo
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:51

Trafnie

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:15

Jest tez historia Rumunii, która wojny totalnej z okupantami nie prowadziła, a poniosła proporcjonalnie wyższe straty niż Polska w gospodarce, infrastrukturze, ludności.

KrzysiekS
środa, 17 kwietnia 2019, 22:14

Rosja już pokazała na Ukrainie ile może USA i gdzie jakie znaczenie mają ich gwarancje na temat nienaruszalności granic. Pomimo to Polska powinna nadal współpracować z USA i chodzi tu bardziej o Chiny jednak powinniśmy prowadzić inna politykę niż teraz (coś za coś) to co pokazał Mike'a Pompeo w Warszawie jest niedopuszczalne! Jednocześnie powinna spokojnie rozmawiać z Chinami tak żeby USA to widziało.

tor
środa, 17 kwietnia 2019, 20:27

CZapki stylizowane na Niemieckie u nas by mogły takie przyjoć do nowego kamo mapa zamiast tych rogatywek

RZESZOW
środa, 17 kwietnia 2019, 19:37

litwa -Rosjanie - 215109 Lotwa- 629467 -Estonia-325732 ........ W tych państwach mieszka 1.170.308 rosjan.. na dzień dzisiejszy.Autorzy raportu amerykańskiego think tanku RAND Corporation o'tym wiedza.

Fortu tramp nima i nie będzie
środa, 17 kwietnia 2019, 19:11

Bardzo zły sygnał. Amerykanie chcą po taniości i rękami tubylców przegarniać gorące kasztany na terenie na którym im zależy. Będą walczyć do ostatniego partyzanta.

Marek T
środa, 17 kwietnia 2019, 19:03

Panowie z Rand zabawili się w pisanie bajek.... Widać od razu że nie zapoznali się choćby z historią Armii Krajowej i jej działań podczas II wojny światowej, ale nie uwzględnili także tego że Rosjanie kulturowo nie są europejczykami tylko przedstawicielami cywilizacji Turańskiej (wielkiego stepu), gdzie nie ma hamulców etycznych, a życie ludzkie nie jest wiele warte. O innych różnicach już nie wspomnę. Tam demokracja i myślenie w tym duchu to tylko ładna teoria. Jeśli ktokolwiek myśli o utrudnieniu inwazji i okupacji to powinien najpierw zlikwidować szerokie tory kolejowe... Europa kończy się tam gdzie zaczynają się szerokie tory .. Następnie ograniczyć ilość i przepustowość dróg do Obwodu Kaliningradzkiego, Rosji Białorusi. Potem dopiero o jakichkolwiek, ewentualnych składach broni i innych w/w.

Ułan
środa, 17 kwietnia 2019, 18:18

Kiedyś było pospolite. Zabory, 1 i 2 wojna światowa tak przetrzebiła nasze "elity", że jesteśmy najbardziej rozbrojonym społeczeństwem w EU (ilość broni na 100 mieszkańców), mimo zagrożenia ze wschodu.

iras
środa, 17 kwietnia 2019, 18:18

Kontratak ma przyjść w ciągu kilku miesięcy, ale ruch oporu ma walczyć cały czas. Po co? Chyba tylko po to by pozbyć się niewygodnych patriotów. Chyba że naszymi i krajów nadbałtyckich rękami planuje się związać Rosję i osłabić w jakiejś większej grze. A kontratak? Może później, w lepszych okolicznościach.

Wielka ironia
środa, 17 kwietnia 2019, 18:09

Proponuję uruchomić operację "Most-BIS" - przerzutu rosyjskich sołdatów bezpośrednio do USA. W dużych ilościach - i z ciężkim sprzętem. Żeby Amerykanie na własnej skórze przećwiczyli zalecenia raportu RAND. Mogą też być Chińczycy do przerzutu - aczkolwiek tu nasza pomoc ze względów geograficznych byłaby bardziej ograniczona.

Rzyt
czwartek, 18 kwietnia 2019, 19:07

Piękny plan

Zniecierpliwiony
środa, 17 kwietnia 2019, 18:05

Na modernizację B-1B [i to tylko pomostową do czasu wejścia B-21 Raidera] i na podtrzymanie [jako lotniczej kanonierki na wojny drugiego sortu] B-52 Amerykanie wydadzą z 15 mld dolarów. Na stocznie - 21 mld dolarów. Na Bałtów [i de facto na spiętą z Bałtami Polskę]...125 milionów dolarów. Zostawiam to bez komentarza. Właśnie przekroczono "czerwoną linię" i czas na spójna, wielowektorową i długofalową kontrę i zwrot Polski i Bałtów. Zdecydowanie i bez owijania w bawełnę. Nie jest pytaniem CZY? tylko KTO to zrobi? - i po których wyborach? Oby nie były to wybory w trybie nadzwyczajnym. Oby nie było to kopanie studni do pożaru.

mosze
środa, 17 kwietnia 2019, 23:29

A ten zwrot to w jaką stronę?

Alxj
środa, 17 kwietnia 2019, 20:41

jaki znowu zwrot? Chcesz żeby Polska znowu się poddała Rosji? Dlaczego? Dla Rosjan wiadomo, że lepiej jak się poddamy bo za friko nas podbiją, ale na jakie korzyści z tego ty liczysz?

Sternik
środa, 17 kwietnia 2019, 17:45

Czyli co by tu zrobić żeby nie dać technologii, nie narazić swoich żołnierzy, nie wysyłać sprzętu ale zachować wpływy w Europie wschodniej. Za jedyne 125 mln USD. Radzę to sobie dobrze przemyśleć czy warto się w ogóle w cokolwiek angażować biorąc pod uwagę np. wypowiedź Mika Pompeo podczas niedawnej wizyty w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

Extern
środa, 17 kwietnia 2019, 17:25

Na pewno wszyscy od razu pomyśleli sobie o naszym WOT ale to jest zupełne nieporozumienie. WOT jako organizacja jawna w żaden sposób nie nadaje się do zbudowania na jej strukturach konspiracji. WOT to głównie pomoc dla armii regularnej w czasie gorących działań. W przypadku pokonania naszych głównych sił trzeba by oprzeć tą "konspirację" na zupełnie innych zasadach niż Wojska Obrony Terytorialnej i przede wszystkim na innych ludziach nie "zarejestrowanych" w oficjalnych spisach sprzed wojny.

m p
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:10

Ale w Polsce każdy mężczyzna w wieku od 19 do 50/63 jest zarejestrowany w oficjalnych spisach.

staszek
środa, 17 kwietnia 2019, 16:58

czy bałtowie nie mogą pozyskac najtansze samoloty szkolno bojowe np L 159 Alca oraz OPL którtkiego zasiegu np CAMM, czy Nasams, do tego haubice np Krab i moździerze np Raki oraz BWP np CV ? bo partyzanci zrobią zasadzki p o czym zostana wykryci przez drony i zlikwidowani , a tak przynajmniej dadza odpór zielonym ludzikom i spowolnia ruski najazd

say69mat
środa, 17 kwietnia 2019, 16:27

??? Albooo ... chłopaki z RAND mają wysokie mniemanie o swoich patentach na rzeczywistość??? Patentach mających z rzeczoną rzeczywistością niezbyt wiele wspólnego. Z drugiej strony to trochę dziwne, tym bardziej, że analitycy/konsultanci z Langley powinni dysponować elementarną wiedzą historyczną. Pozwalającą tego typu odrealnione teorie v/s koncepcje wrzucić do kosza. Albooo ... tego typu publikowana koncepcja wygląda i zasługuje na miano najzwyklejszego ... fake???

biały
środa, 17 kwietnia 2019, 20:06

no patrz a jakoś Afganistan daje radę , partyzanci walczą tam już dziesiątki lat

tom
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:37

Geografia Afganistanu jest troche inna od geografii Litwy

Pim
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:14

Ale tam masz olbrzymie puste góry w których można "zniknąć" . U nas masz wieś obok wsi, ulicówki ciągnące się kilometrami i lasy 3x3km. "Znikniesz" w kompleksie leśnym o takim rozmiarze? W czasach II WS tak można się było bawić. Sieć dróg była skromna, całe połacie kraju po opadach śniegu dostępne saniami. W dobie artylerii kierowanej z drona, gdzie możesz zaorać kilkoma pociskami biwak "dzielnych partyzantów" na dystansie 40 km to słabo wygląda. Dlatego takie grupy muszą się kryć wśród ludności. A rosyjskie działania np. w czasie II wojny w Czeczenii pokazały, że Rosjanie nie bawią się w subtelności. Więc następne pytanie: jak długo ludność cywilna wytrzyma stosowanie zbiorowej odpowiedzialności i straty. Kiedy pojawią się kolaboranci i donosiciele. Oczywiście możemy tu zastosować kalkę: " u nas nie ma kolaborantów i wszyscy walczą z wrogiem". Ale osobiście w to nie wierzę.

Olo
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:11

Ile bałtowie mają gór, jaskiń, terenów niedostępnych dla oddziałów zmechanizowanych? No i jak daleko od nich, w porównaniu z Afganistanem, leży ich wróg?

Infernoav
czwartek, 18 kwietnia 2019, 03:15

1. Afganistan to góry, jaskinie, brak dróg ect. Masz gdzie się bronić, ukrywać, uciekać. Kraj jest duży i ciężko dostępny, przez co wróg rozprasza siły, a ataki to tak naprawdę zasadzki na patrole. 2. Afgańczycy nie szanują swojego życia, to fanatycy religijni. Teraz porównajmy to z krajami Bałtyckimi, gdzie nie ma gór, lasów, jaskiń, gdzie patrol ma natychmiastowe wsparcie lotnicze, a partyzanci nie maja, gdzie uciec. Fakt, zawsze istnieje partyzantka w mieście, jednak Rosjanie pokazali jak traktują opór w mieście, na przykładzie Groźnego. Bombardowali budynki bombami termobarycznymi. W przypadku oporowe, zrównają 1 lub 2 miasta z ziemią i wybija mieszkańców. Po takiej nauczce, sami mieszkańcy wymordują szalonych partyzantów by nie mieć takiego losu.

biały
czwartek, 18 kwietnia 2019, 18:31

Afganistan to też miasta gdzie bojownicy ciągle walczą , ich siła polega na determinacji i walce do ostatniego człowieka , robi zamach i wraca do domu albo do kanałów na miesiąc , kraju z takim nastawieniem obywateli nigdy nie da się pokonać jedynie poprzesz całkowitą eliminację mieszkańców , jakby Afgańczycy bronili Litwy to też Rosjanie nie dali by rady

olo
środa, 17 kwietnia 2019, 16:22

już oni nas nie uczą jak się robi ruch oporu

czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:58

Oni nie chca uczyc,oni chca to kontrolowac.Jako swietny argument do negocjacji z Rosja.Dziwie sie tez,ze raporty do Kongresu na tem

Jan
środa, 17 kwietnia 2019, 16:18

Wystarczy dostęp do broni dla praworządnych obywateli polskich!!!!

hmm
czwartek, 18 kwietnia 2019, 00:54

A jaki masz problem? Zacznij się koło tego kręcić zawitaj do jakiejś strzelnicy wypytaj się. Chyba że masz na myśli dostęp do full auto oraz granatników, to aplikacja do WOT.

mosze
środa, 17 kwietnia 2019, 23:32

A jak ich odróżnić o tych niepraworządnych? Kryterium rasowe, religijne, sympatii politycznych?

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:21

Prosto - psychotesty, zaświadczenie o niekaralności, wywiad u dzielnicowego. A do tego przeglad działalności w internecie pod kierunkiem radykalizacji w jakimkolwiek kierunku. I już większości ludzi masz odsianych.

Zawisza_Zielony
środa, 17 kwietnia 2019, 15:37

Debilizm jakiego dawni nie czytałe. Dzisiejsza wojna to nie okupacja tylko zmuszenie przeciwnika do poddania sie jego woli. A do tego wystarczy 200 - 300 rakiet manewrujących i dzialania psychologiczne i specjalne. A ten ci sami przedstawicele wybrani w wolnych wyborach zmienią sie w opcje prorosyjską. Tabunów wojsk okupacyjch dzis juz nie potreba.

Marek1
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:06

Zależy CO się chce osiągnąć i JAKI jest poziom odporności/zdolności obrony danego kraju na takie działania. Polska niestety zdolności antyrakietowych nie ma ŻADNYCH, a zdolności plot. są b. słabe. Ale to niespecjalnie martwi "elity polit", bo najważniejsze są wszak rankingi przedwyborcze i walka o pozostanie przy korycie.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:25

Oczywiście, że potrzeba tabunów wojsk okupacyjnych. I dobrze, bo to oznacza mniejsze prawdopodobieństwo okupacji. A kilkaset rakiet manewrujących można sobie włożyć między bajki. LATA i KILOTONY ładunków zrzuconych na Niemcy, Japonię, Wielką Brytanię nie 'wybombardowały' tych krajów z wojny, a społeczeństwa się nie poddały. Teoria o wygrywaniu wojen samym bombardowaniem nie sprawdziła się dawniej i nie sprawdzi się dzisiaj. Bliżej współczesności kilkaset rakiet wystrzelonych na Afganistan czy Irak też nie załatwiło sprawy.

Dalej patrzący
środa, 17 kwietnia 2019, 15:09

Hegemon robi bokami i wyraźnie próbuje się bezczelnie wykręcić sianem z odpowiedzialności jako lider NATO i z art.5 - i z roli i z OBOWIĄZKÓW gwaranta bezpieczeństwa - no i hegemona świata. O tym trzeba twardo trąbić we wszystkich mediach i w świetle reflektorów z komunikatem na cały regulator: "Wujku Samie: kobyłka u płota - to teraz czas na wypełnienie zobowiązań". Inaczej - na co nam taki "lider"? - na co nam taki "gwarant" i "sojusznik"? Gdzie ten hegemon świata? Gdzie te tysiące Abramsów i twarda obrona przez US Army, USAAF itd? To bardzo konkretny sygnał dla Polski - czas skończyć z fałszywymi nadziejami na strategiczną obronę przez USA. RAND Corporation to REALNY rdzeń polityki USA - a jego raport - to czerwony alarm i dla Bałtów i dla Polski - i dla całej Wschodniej Flanki. Zamiast obrony, środków i zaangażowania - proponują żenującą tragifarsę. Może niedługo będziemy wysyłali kontyngenty do obrony USA? Piłka z Polski musi być prosta i zasadnicza - albo Wujku Samie otwierasz Polsce technologiczny skarbiec [wliczając głowice dla samodzielnego strategicznego odstraszania] - i to po cenach sprzedaży technologii i licencji - by nasze koszty wyszły w naszej produkcji jak dla US Army i USAAF - albo czas na zmiany zasadnicze ze strony Polski i zbalansowanie Waszyngtonu przez Chiny - oczywiście z jednoczesnym całkowitym bezapelacyjnym utrąceniem hucpy 447. Cóż - hegemon słabnie - i jego akcje też - a nasze akcje wzrastają - a to oznacza, że musimy twardo żądać, by nie tylko uznał, ale wręcz wsparł budowanie przez Polskę naszej własnej strategicznej suwerennej obrony i siły WP - wliczając także głowice. Po prostu USA są już za słabe - zatem Polska MOŻE warunkowo dołączyć do grona suwerennych gwarantów proatlantyckiego porządku - ale odbierając dywidendę swego znaczenia - także geostrategicznego. Ciekawe, czy ktokolwiek u steru w Warszawie to rozumie? Czy tylko jeszcze głębiej będą wsadzali głowę w piasek?...i dalej wypierali real - i to, co koniecznie powinni robić...jeżeli choć trochę reprezentują polską rację stanu...a czas się kończy... Obecny kurs polityki i strategii - całkowicie samobójczy [nawet bez 447, czyli zbankrutowania Polski na 300 mld dolarów i potem wrogiego przejęcia i faktycznej likwidacji/rozbioru Polski] - kurs marnujący SWOT Polski w obecnej i przyszłej sytuacji - ten kurs jest całkowicie do zmiany. Bo i tak po 9 maja 2018 - mamy niewiele do stracenia, za to dużo do zyskania na zmianie kursu.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:30

Dlaczego nasze akcje wzrastają? Według Twoich słów jesteśmy krajem bez realnego wsparcia sojuszniczego. Położonym pomiędzy dwoma bardzo silnymi sąsiadami, którzy nieźle się dogadują i którym zależy na słabej Polsce, a najlepiej na nieistnieniu Polski. W skali globalnej, z populacją rzędu 38 milionów jesteśmy 36 krajem na świecie ( i będziemy raczej spadać na dalsze miejsca) a gospodarczo 22 (w przybliżeniu). Osobiście wolę jednak USA jako hegemona świata, a nie Chiny.

obserwator
środa, 17 kwietnia 2019, 17:17

Panie tak daleko patrzący, dlaczego nie widzisz że Rosja jest upadającym krajem, do którego nawet ich najbliźsi krewni, Ukraińcy nie chcą się przyłączyć, pomijam wszelkie inne republiki byłego ZSRR które chcą od Moskwy jak najdalej a dlaczego? Bo ją doskonale znają. Niestety ten upadający kraj jest pełen broni i to jest cała tragedia tej sytuacji. Bardzo dobry pomysł dla Bałtów a nawet dla Polski żeby bronić się w sposób partyzancki i już teraz zbudować infrastrukturę do tego.

Marek1
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:10

zdaje się, że pozostałeś merytorycznie w latach 40-tych ub. wieku. Partyzantka leśna(tact. green) przy obecnym stanie technologii wykrywania/rozpoznania to samobójczy idiotyzm. Taktyka miejska(tact. black) to zaś ogromne straty cywilne i infrastrukturalne - wszak represje dotkną cywilów, a "partyzanci" będą wysadzać polską infrastrukturę.

Vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 16:48

A po co USA Polska? Maja Niemcy, Ukrainę i Rumunię więc Polska nigdy nie była i nie będzie ważnym krajem dla USA a za technologie trzeba zapłacić. Jeżeli zaczniemy kombinować z Chinami to tylko będzie to gorzej dla nas. Naszym realnym partnerem powinny być Niemcy i Francja ale PiS już na samym początku zepsuł lata dobrych stosunków z naszymi najważniejszymi sąsiadami.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:33

Niemcy i Francja potrzebują nas jedynie jako kolonii, nie partnera. USA potrzebują nas w charakterze kija do wsadzenia w koła potencjalnego rosyjsko - niemieckiego roweru ( a szerzej Francja/Niemcy-Rosja)

Dalej patrzący
środa, 17 kwietnia 2019, 20:23

"A po co USA Polska? " - DOBRE SOBIE! - ano po to by nie powstało supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku - silniejsze od USA - i od Chin. Dlatego możemy - jako GWARANT - zbalansować oba supermocarstwa - i brać od obu naraz - i nie wybierać strony. Oczywiście pod warunkiem asertywnej polityki [i polityków] - z tym na razie najgorzej. Hardware geopolityczny - najlepszy na świecie - kluczowy styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji - tylko software żałośnie cieniutki - który na razie chowa głowę w piasek, marnuje dokumentnie nasz SWOT - i chyba "najlepiej" ilustruje porzekadło nie chcieć to gorzej niż nie móc - szczególnie gdy mamy TAKĄ kartę w ręku. Polska ma alternatywę strategiczną dla USA w postaci Chin - natomiast USA nie mają alternatywy dla Polski. Oczywiście - o ile twardo utrzymamy jako DYSPONENCI kluczowy przesmyk bałtycko-karpacki. Zresztą - niby dlaczego w 2011 - tuż po ogłoszeniu przez Putina i Merkel "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - to Pekin od razu zadziałał - oficjele chińscy przylecieli do warszawy i zaczęli pracować nad niemrawymi decydentami w Warszawie - a już 20 grudnia 2011 podpisano w Pekinie traktat o strategicznej współpracy [Polska zyskała status jednego z 7 państw o statusie strategicznym dla Chin] - a od 2012 zaczęła się współpraca wojskowa - włącznie z naradami sztabowymi w Quingdao naszych generałów z chińskimi - zapomniałeś? Geografia i układ sił nie zmieniły się ani na jotę - oferta Chin jest nadal aktualna - a tylko Polska naiwnie nie wykorzystała zdrady 17 IX 2009 - i radośnie bezkosztowo [i bez przeczołgania Amerykanów] obróciła się na USA po Majdanie. A trzeba było Amerykanów przeczołgać i drogo zapłacić za ponowne układy z nimi. Dla Polski optymalny jest balans - i branie od OBU supermocarstw naraz. Do tego trzeba dążyć - lewarując Waszyngton Pekinem i na odwrót. Afery medialne typu "szpieg Huawei" nie mają żadnego znaczenia na poziomie geostrategicznym - powtarzam - droga dla Polski do Pekinu jest otwarta - i chyba po raporcie RAND widać, że na to przyszedł czas. A swoją droga przypomina się George Friedman. Nasi generałowie podczas konsultacji [zwłaszcza w tzw. kuluarach] z chińskimi kolegami dowiedzieli się, co Chiny myślą o owej "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - czyli montowaniu konkurencyjnego, najsilniejszego globalnie supermocarstwa. Nasi generałowie przekazali to amerykańskim [pewnie taka była intencja Chińczyków] - no i dopiero wtedy, po pewnym przeżuwaniu i przetrawieniu [bo wyszło, ze Amerykanie dali się wystrychnąć naiwnie Putinowi na dudków] - taki właśnie George Friedman, tonem wielkiego odkrycia, oznajmił tak w połowie 2013, że "połączenie militarnego, surowcowego i przestrzennego potencjału Rosji z technologicznym, ekonomicznym i finansowym potencjałem unii zdominowanej przez Niemcy, to najgorszy możliwy koszmar dla USA". Czy teraz rozumiesz znaczenie Polski dla USA? - oraz dlaczego musimy twardo bronić naszej geostrategicznej karty? - którą nam Wielcy Bracia za darmo [a właściwie z dopłatą z naszej strony na 300 mld dolarów] chcą wyrwać z ręki...a raczej spod nóg?

vvv
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:05

Rosja nigdy nie powroci do poziomu CCCP. Polska jest geopolitycznie nieistotna dla USA bo dla nich ważnijeszy jest pacyfik i Azja Mnijesza ze złożami ropy. Dodatkowo realnymi partnerami dla USA w Europie są Francja, Anglia i Niemcy ponieważ te kraje mają realną armię i budżety zdolne zdublować posiadane siły w przeciągu kilku lat. Dla nas najlpeszym wyjsciem byłoby balansowanie pomiędzy Paryżem+Berlinem a Waszyngtonem i zaciśnianie współpracy z Niemcami i Francją co się działo aż do momentu przejęcia wladzy przez partaczy pokroju san escobar. mieliśmy trójkat Weimarski ale PIS szybko zniszczył lata wypracowywania dobrych stosunków i obecnie jesteśmy na widelcu przez łamanie konstytucji. USA szybko może zmienić front i porzucić nas jak Kurdów czy Gruzinów, nie wspominając o biernej postawie podczas napaści FR na UA.

Vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 19:53

Mamy*

AWU
środa, 17 kwietnia 2019, 14:47

Teren państw bałtyckich jak najbardziej sprzyja obronie. Przykładem Kurlandia w 1945r ostatnie łodzie z uchodzcami płynęły na zachód jeszcze w połowie maja 45. Również antysowiecka partyzantka funkcjonowała dłużej niż w Polsce pomimo o wiele bardziej zbrodniczego rosyjskiego systemu reperkusji wobec ludności cywilnej.

Mikroszkop
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:35

Bo to koniec świata. Były ważniejsze miejsca do zdobywania.

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 14:43

Reasumując - Panowie z RAND wiedzą jak wygląda rosyjska odpowiedź na działania partyzanckie a my wiemy jak wygląda zabezpieczenie zaraz po wkroczeniu Rosjan. Komórki gdzie głowami mieliby być eks specjalsi czy żołnierze lub policjanci to mrzonka bo wszyscy z resortów będą natychmiastowo internowani. Czy skończą w Katyniu bis czy nie nie ma znaczenia dla dalszych działań. Proponują Panowie z RAND aby małe grupy bez zaplecza i dostaw robiły ataki na czołgi itp. Tego się nie da komentować. Rosyjskie represje po akcji niezbyt ich martwą bo ich nie dotkną. Co do kosztów/efekty to są naprawdę rewelacyjni. Na 4 kraje 125 mln . Porównując to z rocznym kosztami bodaj jednej dywizji marines to nawet nie Czarny Piątek z darmochą niespotykaną to Czarna Mogiła na wieki wieków. Za psi pieniądz dla wyselekcjonowanej grupy patriotów kraje mają się pozbyć kolejnego pokolenia (bo straty w oddziałach będzie się uzupełniać a represje też obejmą nie tylko i nie przede wszystkim emerytów). To prawdziwy prezent dla rodzimych kretynów i przede wszystkim Rosji, która aż pewnie otwiera flaszki czytając takie koncepcje. Podobno Polska nie jest wymieniona w tym opracowaniu ale wyliczenie jest na 4 kraje. O ile mnie pamięć nie myli to Kraje bałtyckie są trzy więc Macierewicz pewnie jest zachwycony że jego idea ma teraz amerykańskie podłoże koncepcyjne. Sam pomysł uwzględnienia Polski jest kuriozalny w sytuacji gdy tenże minister (oraz oczywiście prezes i wszystkie partie od 1989) jest zwolennikiem ograniczenia dostępu do broni dla obywateli (cyt. - bo Polacy nie dorośli do posiadania) ale chętnie widziałby rozbrojonych ochotników w WOT żeby bronili się przed specnazem. "Autorzy opracowania mają świadomość, że rekrutacja do grup prowadzących działania zbrojne będzie trudniejsza niż w przeszłości. Trudniej będzie też o polityczne i materialne wsparcie ze strony sojuszników." Niestety dla autorów opracowania nauka historii była i jest w krajach omawianych obowiązkowa i znamy cenę takich pomysłów zwłaszcza gdy na wstępie sojusznicy deklarują trudności w poparciu i zaopatrzeniu. A potem w efekcie ofiar i tak zostaną wystawieni do wiatru. Polska i KB to nie Afganistan tu się nie da podarować Stingera i skrzynki z kałachami i liczyć że Rosjanie nie będą spali po nocach i latali w obawie przed niespodziewanym atakiem z gór. To teren płaski i miejski, łatwy do kontroli i przemieszczania. A jak wygląda kontrola i represje to zapytajcie Czeczenów jak to wyglądało podczas obu wojen i czemu wciąż mimo laurkowych obrazków i rządów ich rodaka wolą wyjechać gdy mogą niż żyć w republice. Zatem biorę się do dokładnego czytania choć z góry wiem że to lektura rozrywkowa dla miłośników Couter Strikea albo innych gier a nie scenariusz dla zdrowych na umyśle młodych ludzi. Jakiś cymbał z think tanku po projekcji Czerwonego Świtu uznał że tak powinna wyglądać guerilla w Polsce i krajach bałtyckich.

Juhas
środa, 17 kwietnia 2019, 16:21

Nic dodać, nic ująć. Popieram w 100%

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 15:40

Przebrąłem. Gdyby nie data to myślałbym że mamy 1 kwietnia, ale smutniejsze jest to że teraz mamy czarno na białym potwierdzone przez USA że obrona KB i Polski to rzecz niekoniecznie o wysokim prorytecie dla USA. I lepiej żeby była realizowana za psie pieniądze przez tubylców z dzidami. Bo 125 mln na dzisiejszym teatrze działań to cena za dzidę z kamiennym grotem. Takie opracowania nie są dla krajów docelowych. Bo tym to sobie mozna po wydrukowaniu (najlepiej na deliktanym papierze) tyłek podetrzeć. To są opracowania dla polityków w Kongresie żeby mieli jak uzasadniać olewanie tematu wsparcia gdy przyjdzie pora. No przecież za 125 mln można dawać opór Rosji i to we wszystkich krajach naraz! Nie wierzycie?! Czytajcie opracowanie RAND! 36 stron patentowanych frazesów i nonsensów ubranych w tabele i wykresy. Główna rada RAND która w zawoalowany mniej lub więcej sposób przewija się przez dokument to rozwalić całą infrastrukturę która mogłaby być pomocna wrogowi. Problem drobny w tym że ta infrastruktura służy na bieżąco obywatelom. I fakt posiadania prądu czy wody to nie jest niepotrzebny luksus którego możemy się pozbyć dla dobra ojczyzny bez konsekwencji. Fakt uczestnictwa cywilów w grupach wsparcia czy podobnych to dawanie pretekstu do bezkarnosci w egzekwowaniu jakichkolwiek prawnych protez na okupowanych terenach przez Rosjan. Cywile nie są żeby brać ich pod uwagę w tworzeniu scenariuszy militarnych do realizacji których jest wojsko. Panowie i panie z RAND - ręce precz od cywilów. Dla was mam radę napiszcie opracowanie jak za 125 mln kupić głosy nieprzekupnych kongresmenów i senatorów aby w każdym kraju była baza USA i broń jądrowa. Ile i komu trzeba dać, ile whisky i dziwek zamówić a kogo postraszyć i zaszantażować. Takie opracowanie z pewnością będzie hitem.

dansolo
środa, 17 kwietnia 2019, 15:21

zgadzam się ... plus dodam ,że w Estonii 40% obywateli delaruje narodowosc rosyjska...

Hmmm
środa, 17 kwietnia 2019, 14:38

Widać że USA na poważnie podchodzą do zagrożenia ze wschodu , i póki tak jest Rosja nie odważy się nic zrobić.

vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 14:09

125mln czyli 1mld zł? :D u nas koszt rocznego utrzymania i zakupu sprzetu dla OT to ~3mld/rok :D więc albo PIS kręci lody bo przyjmując sam budzet OT na ten rok 1,5-1,7mld i ich obecna liczebnosc to koszt rocznego szkolenia 1 OT wynosi 130tys zł. czyli jeden dzien biegania po lesie i udawania komandosa kosztuje podatnika 13tys zł. oczywiscie nie wliczam w to kosztów zakupów bo one co rok wynosza 1-2mld zł tylko dla OT oraz koszty logistyki, amunicji, zakwaterowania sa przerzucone na wojska zawodowe :) piekny miś z tego OT

Stryker
środa, 17 kwietnia 2019, 22:05

To by pasowało bo Polska ma ok. 3 razy większą powierzchnię niż kraje bałtyckie, więc 3 razy więcej na OT to by pasowało (choć jest realnie mniej).

vvv
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:07

ja mówie o kosztasz rocznych a nie całościowych. 14tys OT kosztuje nas co roku prawie 3mld zł, a poziom wyszkolenia jest na poziomie NSR

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 18:55

Nie miliard tylko niecałe 600mln zł.

Wawiak
środa, 17 kwietnia 2019, 16:14

To są koszta sprzętu bez magazynowania i konserwacji. Sam sprzęt bez ludzi. WOT to sprzęt, miejsce, obsługa i szkolenia etc.

vvv
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:06

u nas na same zakupy sprzętu dla OT poszło już ponad 4mld a mamy aż 14tyś z czego docelowo w tym roku 6tyś bylych zawodowych.

Ktoś
środa, 17 kwietnia 2019, 13:51

Już podczas zimnej wojny na zachodzie CIA tworzyła podobną formacje. W latach 90 skończyło sie to jak skończyło gdy jej członkowie i broń wymkneli się spod kontroli i zasili grupy przestępcze bądź zaczeli być wykorzystywani do zamachów np w Włoszech.

chateaux
środa, 17 kwietnia 2019, 16:17

Jedynymi takim formacjami na zachodzie podczas zimnej wojny były Frakcja Czerwonej Armii oraz Czarny Wrzesień, finansowane wprost ze środków KPZR, z bazami szkoleniowym na terenie Polski, Czechosłowacji i NRD.

Ktoś
czwartek, 18 kwietnia 2019, 03:25

Chodziło mi o Gladio oraz inne działania CIA realizowane w ramach opeeacji Demagnetize. No chyba, że też było finansowane z środków KPZR?

Paździoch
środa, 17 kwietnia 2019, 13:50

Jak "ruch oporu" to film "Hallo,Hallo". Panowie emeryci z RAND kombinują w stylu drugiej wojny światowej. Ale się mylą.

słowianin
środa, 17 kwietnia 2019, 13:49

ha czyli ichni WOT! i bardzo fajnie

Michnik
środa, 17 kwietnia 2019, 13:32

Państwa Nadbałtyckie mają jeden poważny problem, który wręcz całkowicie uniemożliwia realizację tego planu. Mniejszość ruska i rozbudowana agentura. podejrzewam, że nasze WOT są mocno zinfiltrowane przez ich agenturę, a jesteśmy dość dużym krajem, gdzie mniejszości nie odgrywają takiej roli, a co dopiero w tak małych państwach gdzie do tego mniejszości stanowią spory odsetek ludności. W najgorszym wypadku mogłoby nawet dojść przy powstaniu takich organizacji do odwrócenia ról i te składy mogłyby posłużyć nawet jako arsenał i zaplecze dla "zielonych ludzików", a same informacje dotyczące składu imiennego członków doprowadziłyby do likwidacji tych ludzi, a co za tym idzie osłabienia całego ruchu oporu w tych krajach. Ruscy mają tu doświadczenia z lat powojennych, szczególnie z Polski i naszych Wyklętych wobec powyższego moim zdaniem jest to nie realne. W państwach totalitarnych jak ruscy to by wyszło, ale nie w państwach demokratycznych gdzie wszystko jest ogólnodostępne, a wszelkie informacje wręcz wiszą na słupach ogłoszeniowych.

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 16:28

Zinfiltrowany WOT? Masz w Polsce rozsianych ponad milion nowych Ukraińców kompletnie niezweryfikowanych w kwestii poglądów i orientacji politycznej. Do tego co rusz na wschodniej granicy przechwytują próby przemytu broni i to nie pneumatycznej czy czarnoprochowej. Znając szczelność pogranicza kwestie środków którymi mogą działać można uznać za zamkniętą. Nawet jeśli jeden procent z nich to agentura to nawet niezinfiltrowany WOT przestanie funkcjonować zanim zacznie bo jego miejsce zajmie zupełnie inna formacja.

Adam S.
środa, 17 kwietnia 2019, 15:40

I pewnie władze państw bałtyckich nie zauważyły tego zagrożenia? Po pierwsze, ludność rosyjskojęzyczna zazwyczaj skupiona jest na zwartych obszarach. Tam po prostu ruchu oporu by nie było, a rosyjska armia byłaby witana jak "aswabaditiel". Na obszarach mieszanych - władze lokalne doskonale wiedzą, kto i gdzie sympatyzuje z Rosjanami. Tacy ludzie nie dostaną się do partyzantki (jeden z warunków podanych przez RAND to ścisła weryfikacja personelu). Oczywiście wiedza społeczności lokalnych jest obustronna - także rosyjscy aktywiści mają wiedzę, którzy z ich sąsiadów to patrioci (stąd taka przydatność Piątej Kolumny dla okupanta). Ale jeśli i tak wiadomo, że patrioci będą unicestwieni przez okupantów, to lepiej żeby mieli broń, niż mieliby umrzeć od strzału w tył głowy.

Rysiek 53
środa, 17 kwietnia 2019, 13:25

trzeba chcieć żeby móc same życzenia niczego nie zmienią

Robert W.
środa, 17 kwietnia 2019, 13:18

My wyprzedziliśmy te plany dla Bałtów i powołaliśmy WOT. Brawo dalekowzroczni generałowie, politycy i ty panie b. ministrze Antoni Macierewicz.

Vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 16:51

Ze co? Ich wot ma kosztować 1mld a nasze kosztują 3mld/rok a nadal noe wiadomo po co i do czego maja być. Pseudo szkolenie, 40% ukompletowania i 15% rezygnacji. Sukces! Miało być 50tys a jest niecałe 14tys, miało być za 0,5mld/rok z zakupami a jest 3mld/rok

iras
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:32

Poproszę o informację kto i kiedy powiedział , że miało być 0,5 mld/rok ze sprzętem. (Tylko nie wymieniaj polityków.) Miało być 50 tyś na koniec 2020, a nie na dziś, a 15% rezygnacji świadczy tylko o dobrej selekcji. Za moich czasów w mojej jednostce w ZSW 5% nie kończyło służby, więc nie wiem o co taki lament.

Andrzej.pl
środa, 17 kwietnia 2019, 13:14

Przywrócić obywatelom prawo do posiadania broni i nie trzeba będzie specjalnych analiz!

Adam S.
środa, 17 kwietnia 2019, 15:42

To byłby dobry krok, ale nie wystarczający. Trzeba nauczyć ludzi współpracy. Po prostu wyszkolić.

biały
środa, 17 kwietnia 2019, 20:12

no patrz a amerykański wywiad najbardziej obawia się samotnych wilków którzy beż żadnych kadr podkładają gdzieś ładunki wybuchowe czy wpada taki z kałachem i strzela do cywilów , współpraca to dawanie możliwości na namierzenie operacji

Adam S.
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:56

A czy USA są pod okupacją? "Samotne wilki" może są skuteczne w strzelaniu do gimnazjalistów i jarmarków świątecznych, a nie do zadawania szkód świetnie zorganizowanemu i wyposażonemu okupantowi.

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 12:58

Opór będzie do momentu spopielenia większych miast. Potem każdemu odejdzie ochota na zabawę w partyzanta.

Ja
środa, 17 kwietnia 2019, 16:02

Mylisz że by się odważyli?

Adam S.
środa, 17 kwietnia 2019, 15:47

Jeśli dojdzie do rosyjskiej pełnoskalowej agresji, Bałtowie nie mogą liczyć na cień litości ze strony Putina. Czy będą walczyć, czy nie, zostaną unicestwieni. Jedyna droga do przetrwania, to budowanie takiego potencjału, żeby zniechęcić Putina do tej wojny. Więc budowanie totalnej obrony i zwiększanie kosztów ewentualnej agresji dla Putina - to bardzo dobre działanie.

Smutne
środa, 17 kwietnia 2019, 12:49

Koncepcja barbed wire - mięsa armatniego Amerykanów. Tego chcą także od naszych WOT.

heh
środa, 17 kwietnia 2019, 12:30

Jestem ciekawy jak wygladalby ruch oporu po zajeciu jakiegos terytorium. W dzisiejszych czasach ukrywanie sie w lesie jest bez sensu bo drony z kamerami na podczerwien znajda taka grupe juz pierwszego dnia. Zostaje pobyt w miejscu zamieszkania. To tez beznadziejny pomysl bo wywiad obcego panstwa ma pewnie juz liste wszystkich uczestnikow WOT wiec w pierwszych dniach ich wylapie. Zreszta czesc sama sie chwali jak to bedzie partyzantem... powaznie sadzicie ze wywiady obcych panstw nie wiedza kto bedzie w ruchu oporu? Wystarczy ze facebooka wlacza, nawet szukac nie trzeba.

m p
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:41

Własnie w dzisiejszych czasach można chyba wykrywać drony, a jeżeli nie, to można oszukiwać stosując pozorne cele. Nawet głupia szyba zatrzymuje podczerwień. Można zdalnie włączać źródła ciepła itp. Są dziesiątki różnych rozwiązań na które wróg na bieżąco oczywiście będzie szukał rozwiązania.

ehe
środa, 17 kwietnia 2019, 19:23

Dlatego potrzebne są tajne ukrycia, gdzie ten ruch oporu będzie sobie siedział nawet dłuższy czas (miesiące) a wyjdzie gdy agresor spotka się z przeciwnatarciem krajów sojuszniczych i będzie zajęty, aby robić mu kuku na tyłach. Ten agresor o którym myślimy na dłuższą metę i tak nie ma szans.

dim
środa, 17 kwietnia 2019, 23:38

Wróg nie będzie nigdy "zajęty" aż na tyle, by nie odpalić salwy z czegoś podobnego do BM-21, na miejscowość, w pobliżu której wystąpili przeciw niemu partyzanci. Bo to jest taki właśnie gatunek zwierzęcia.

ehe
czwartek, 18 kwietnia 2019, 16:08

Gdy na skutek porażek militarnych Rosjan w Europie Zachodniej pryśnie sen o euroazjatyckim mocarstwie rosyjskim od Pacyfiku do Atlantyku (kwestia kilku miesięcy), to i tak zaczną się działania odwetowe na ludności krajów okupowanych ze strefy NATO, oraz zwykły rabunek i niszczenie. Wtedy trzeba mieć jak i czym się bronić.

chateaux
środa, 17 kwietnia 2019, 16:19

Bo wywiady jak wiadomo wszechmocne są.

Wawiak
środa, 17 kwietnia 2019, 16:16

Zakładasz 100% sprawność i skuteczność sprzętu - a to jest praktycznie nigdy nie ma miejsca.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama