Reklama

Ruch oporu za 125 mln dolarów. Pomysł RAND na obronę państw bałtyckich

17 kwietnia 2019, 10:07
Litwa COM
Ćwiczenia litewskich jednostek OT i amerykańskich spadochroniarzy. Fot. Sgt. Karen Sampson/US Army.

Zdolności do prowadzenia obrony totalnej i działań niekonwencjonalnych mogą potencjalnie opóźnić i zakłócić rosyjską agresję wojskową przeciwko państwom bałtyckim, a także uczynić ich okupację bardzo kosztowną dla najeźdźców, a tym samym zwiększyć siłę odstraszania – uważają autorzy najnowszego raportu amerykańskiego think tanku RAND Corporation. Według ich szacunków przygotowanie wyposażenia i broni dla przyszłych komórek oporu kosztowałoby ok. 125 mln dolarów, bez wydatków na szkolenie i konserwację.

Opublikowany w poniedziałek raport jest zatytułowany "Odstraszanie rosyjskiej agresji w państwach bałtyckich przez odporność i opór" (ang. Deterring Russian Aggression in the Baltic States Through Resilience and Resistance). Opracowanie zostało przygotowane przez RAND Corporation, wpływowy amerykański think tank, silnie powiązany z administracją w Waszyngtonie. Powstało na zlecenie biura sekretarza obrony USA wydane w czerwcu 2016 r., a więc tuż przed szczytem NATO w Warszawie, gdy Pentagonem kierował Ash Carter.

Raport dotyczy trzech państw bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii. O Polsce wspomina się w nim sporadycznie. Jest więc kwestią otwartą, na ile spostrzeżenia, uwagi i wnioski autorów mogą być przeniesione na nasz grunt.

Osią raportu są dwa pojęcia, których autorzy używają wymiennie – obrona totalna (ang. total defense) oraz niekonwencjonalne działania wojenne (ang. unconventional warfare). Zdolności do tego typu działania już teraz są budowane we wszystkich trzech państwach bałtyckich. Celem opracowania była ocena potencjalnych zysków i wyzwań wynikających z tego typu przedsięwzięć dla zwiększenia siły odstraszania lub przeciwdziałania różnym formom agresji.

RAND Corporation dochodzi do wniosku, że plany prowadzenia obrony przy pomocy niekonwencjonalnych działań mogą pomóc odstraszać i przeciwdziałać rosyjskiej agresji. Amerykańscy analitycy widzą w nich także potencjalne wsparcie dla prowadzonej przez NATO kampanii, której celem będzie oswobodzenie okupowanych państw bałtyckich. Uważają też, że takie działania mogą ułatwić zaprowadzenie pokoju po zakończeniu działań wojennych.

Autorzy raportu piszą, że zdolności do prowadzenia działań niekonwencjonalnych mogą uzupełniać istniejące konwencjonalne wysiłki obronne państw bałtyckich i NATO, poprawić ostrzeganie przed atakiem, wzmocnić obronę w początkowej fazie konfliktu i wydłużyć czas na konwencjonalną odpowiedź wojskową, zarówno w wykonaniu zaatakowanego państwa, jak i całego NATO.

Działania niekonwencjonalne mogą być dziełem zarówno wielkich organizacji rządowych, jak i małych grup obywateli. Mogą wpływać na wszystkie aspekty konfliktu. – Obrona totalna i działania niekonwencjonalne mogą wzmocnić odstraszanie, a jeżeli to będzie za mało, mogą uniemożliwić przeciwnikowi łatwe zwycięstwo dzięki zwiększeniu kosztów okupacji ponoszonych przez najeźdźców – piszą autorzy raportu. Przypominają przy tym, że przygotowanie ruchu oporu jest już częścią strategii obronnych wszystkich państw bałtyckich.

Jakie technologie mogą poprawić skuteczność bałtyckiego ruchu oporu? RAND Corporation wymienia tu zdolności do prowadzenia działań w cyberprzestrzeni, środki do prowadzenia obserwacji w nocy, mobilne systemy komunikacji zarówno na poziomie taktycznym, jak i dalekiego zasięgu, przenośne uzbrojenie przeciwlotnicze i przeciwpancerne, małe drony, broń strzelecką, a także drukarki, aparaty fotograficzne i kamery wideo, pojazdy terenowe i broń nieśmiercionośną.

Koszty wyekwipowania komórek ruchu oporu we wszystkich trzech państwach bałtyckich autorzy raportu wyliczyli na ok. 125 mln dolarów. Suma ta nie zawiera kwot przeznaczanych na szkolenie, prowadzenie operacji oraz konserwację posiadanego już sprzętu i uzbrojenia.

image
Raport rekomenduje m.in. zakupy pojazdów terenowych i broni przeciwpancernej. Fot. Lt. Benjamin Haulenbeek/US Army.

 

Żeby zrozumieć, skąd ta kwota, trzeba na chwilę zatrzymać się przy założeniach, jakie towarzyszyły raportowi. Jego autorzy postulują przygotowanie czterech rodzajów komórek ruchu oporu – dwóch bojowych (lepiej i słabiej uzbrojonej), jednej do wsparcia i jednej do prowadzenia działań bez użycia przemocy. W opracowaniu przygotowanym przez RAND Corporation można przeczytać, jaka powinna być liczebność, struktura, skład, wyposażenie i – w przypadku komórek bojowych – uzbrojenie każdej takiej grupy oporu.

Zdaniem lepiej wyposażonych grup bojowych ma być m.in. organizowanie zasadzek na rosyjskie czołgi, atakowanie dowództw i odzyskiwanie jeńców. Tego typu komórki ruchu oporu miałyby się składać z żołnierzy sił specjalnych i armii regularnej oraz członków formacji terytorialnych (gwardii narodowych).

Słabiej uzbrojone grupy bojowe miałyby się składać z ochotników wywodzących się np. z policji lub organizacji strzeleckich wzmocnionych przez żołnierzy armii regularnej. Ich zadania byłyby mnie wymagające – w raporcie mowa jest o zasadzkach na konwoje, atakowaniu odosobnionych placówek przeciwnika oraz prowadzeniu sabotażu.

Grupy wsparcia miałyby się zajmować głównie zadaniami logistycznymi i wywiadowczymi. Dla grup do prowadzenia działań bez użycia przemocy przewidziano takie zadania jak produkcję materiałów informacyjnych, cywilne nieposłuszeństwo oraz coś, co w raporcie nazwano dosłownie "teatrem ulicznym”, a czego przykładem może być zapewne teatr guerrilla. Obie wspominane grupy miałyby składać się z cywilów.

RAND Corporation w raporcie wylicza koszty wyekwipowania 1000 komórek oporu wszystkich czterech rodzajów – 100 lepiej wyposażonych grup bojowych oraz po 300 pozostałych. Stąd kwota ok. 125 mln dolarów. Nie obejmuje ona – przypomnijmy – szkolenia, konserwacji i prowadzenia operacji. Jeśli produkcja zostałaby rozłożona na pięć lat, każde z państw bałtyckich wydawałoby na ten cel ok. 8 mln dolarów rocznie – wylicza RAND Corporation. Autorzy raportu uważają, że byłoby to do udźwignięcia dla budżetów obronnych Litwy, Łotwy i Estonii, choć przyznają, że konieczne byłyby też kompromisy z wydatkami na siły konwencjonalne. Zwracają uwagę, że część kosztów mógłby także ponieść Waszyngton.

Jakie są potencjalne zyski i ryzyka? Według amerykańskich badaczy obrona totalna i działania niekonwencjonalne wymagają głównie takich zdolności, których rozbudowę w porównaniu z przygotowaniami sił konwencjonalnych trudniej będzie nazwać prowokacją lub eskalacją napięcia. W czasie inwazji i okupacji ruch oporu może atakować linie komunikacyjne i zaopatrzeniowe wroga, niszczyć jego infrastrukturę i utrudniać wykorzystanie infrastruktury okupowanego państwa. Wszystko to dałoby NATO więcej czasu na przeprowadzenie kontruderzenia.

Jednocześnie autorzy raportu przestrzegają przed wykorzystaniem uzbrojenia gromadzonego na potrzeby przyszłego ruchu oporu do działalności przestępczej lub zwalczania przeciwników politycznych. Wskazują jednak, że można ograniczyć to ryzyko, powierzając najbardziej zaawansowane systemy uzbrojenia członkom formacji paramilitarnych, które nazywają gwardiami narodowymi (w uproszczeniu można w nich widzieć odpowiednik polskiej obrony terytorialnej), lub żołnierzom sił specjalnych. Zwracają przy tym uwagę, że proces rekrutacji do tego typu jednostek musi być połączony z wnikliwym sprawdzeniem kandydatów.

Raport RAND Corporation nie pozostawia też złudzeń, że rosyjska odpowiedź na opór może przynieść wiele strat wśród ludności cywilnej oraz rozległe zniszczenia infrastruktury. W tym kontekście autorzy przypominają rosyjskie kampanie przeciwpartyzanckie w Czeczenii i wskazują, że Moskwa znów może użyć taktyki, która przynieść nieproporcjonalne szkody cywilom.

Amerykańscy analitycy uważają też, że same działania niekonwencjonalne nie wystarczą, by państwa bałtyckie obroniły się przed rosyjską inwazją na pełną skalę. Przypominając dzieje ruchu oporu po II wojnie światowej, który załamał się, gdy stało się jasne, że Zachód nie wyzwoli państw bałtyckich spod sowieckiej okupacji, RAND Corporation pisze, że obrona totalna i działania niekonwencjonalne muszą być powiązane działaniami konwencjonalnymi, włączając w to kontruderzenie NATO w ciągu tygodni lub miesięcy, a nie lat lub dekad. Bez tego ruch oporu nie będzie miał racji bytu i nie przyczyni się do odstraszania ani obrony.

Raport przyznaje też, że teren w państwach bałtyckich nie sprzyja partyzantce. Brak tam gór i wielkich obszarów leśnych. Dlatego ruch oporu będzie musiał szukać kryjówek w miastach.

RAND Corporation zauważa też przemiany, jakie zaszły w społeczeństwach Zachodu. Autorzy opracowania mają świadomość, że rekrutacja do grup prowadzących działania zbrojne będzie trudniejsza niż w przeszłości. Trudniej będzie też o polityczne i materialne wsparcie ze strony sojuszników.

Jakie zalecenia ma RAND Corporation dla Stanów Zjednoczonych i innych państw NATO? To przede wszystkim poszerzenie wsparcia dla planowania i szkolenia w zakresie zarządzania kryzysowego, obrony cywilnej i przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym. Autorzy raportu zalecają też skoordynowane zwiększenie wysiłków w zakresie komunikacji strategicznej, by zwalczać rosyjską propagandę. Wskazują również na wsparcie dla narodowych centrów wywiadowczych w państwach bałtyckich i przekazanie ich strażom granicznym odpowiednich sensorów (połączone ze szkoleniem personelu). Mowa jest też o poszerzeniu szkolenia sił specjalnych i formacji paramilitarnych na Litwie, Łotwie i w Estonii wraz z rozbudową ich arsenałów o przenośne środki uzbrojenie przeciwlotnicze i przeciwpancerne oraz miny. RAND Corporation wprost pisze też o dostawie radiostacji, małych dronów oraz urządzeń do obserwacji w nocy. Wreszcie, w raporcie pada zalecenie utworzenia sieci zdecentralizowanych kryjówek na niezbędne wyposażenie.

Obrona totalna i działania niekonwencjonalne muszą zostać w pełni zintegrowane z planami USA i NATO dotyczącymi zarówno początkowej obrony państw bałtyckich, jak i ich wzmocnienia tak, żeby oba te rodzaje wysiłku wspierać w sposób efektywny oraz podtrzymywać wolę walki – można przeczytać w raporcie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 215
Reklama
Andrettoni
sobota, 15 czerwca 2019, 08:40

Jest coś takiego jak Szanghajska Organizacja Współpracy z siedzibą w Pekinie. Członkowie: Chiny, Indie, Kazachstan, Kirgistan, Pakistan, Rosja, Tadżykistan, Uzbekistan, obserwatorzy: Afganistan, Białoruś, Iran, Mongolia, partnerzy w dialogu: Armenia, Azerbejdżan, Kambodża, Nepal, Sri Lanka, Turcja, państwa kandydujące na obserwatorów: Bangladesz, Egipt, Syria. W skrócie: Chiny, Indie, Pakistan, Rosja, Afganistan, Iran, Turcja, Syria. W wiec jest to jedna, chińska organizacja, która zrzesza wrogów militarnych oraz gospodarczych USA oraz państwa z którymi USA ma ostatnio problemy. Mam na myśli otwarta wojnę handlową z Chinami, sankcje dla Rosji, głęboki kryzys z Iranem, wojnę w Syrii i Afganistanie oraz rozbrat z Pakistanem. W mniejszym stopniu problemy z zakupem broni przez Turcję i Indie. Te kraje się wspierają co po prostu widać w ich działaniach przeciwko lub w opozycji do USA. Jak ktoś mi pisze o rychłym upadku Rosji czy Chin, to mam wrażenie, że nie ogarnia całego obrazu. Oczywiście współpraca tych krajów nie jest tak ścisła jak UE i nie jest to sojusz militarny jak NATO, ale jest to potężna siła. Wiele z tych krajów współpracuje gospodarczo, naukowo i militarnie. Wymieniają się informacjami wywiadowczymi np. dotyczącymi terroryzmu. wyeliminowali wiele sposób dotyczących wytyczenia granic itd. Myślę, ze 99% ludzi w Polsce nie wie nawet, że taka organizacja istnieje. Tymczasem to nie Rosja jest zagrożeniem tylko współpraca tych państw. Żadne sankcje nie będą skuteczne jak długo ta współpraca istnieje, a potencjał tej organizacji jest olbrzymi. Olbrzymia liczba ludności, praktycznie wszystkie surowce dostępne, kilka z tych krajów ma broń atomową i gdyby połączyć ich armie razem to na lądzie NATO nie ma szans. Zastanawiam się co to za kurza ślepota, ze tego nikt nie widzi. Jeżeli się zastanowić to ani Polska ani UE nie są potrzebne by ten twór istniał i rósł w siłę, a Rosja i Chiny już rozwijają ekspansje w Afryce. Afryka ma powody by Europy nie lubić a jest potężnym rynkiem zbytu i rezerwuarem surowców. Co do Hartlandu i Rimlandu to się częściowo zgadzam - myślę jednak, ze nie trzeba łamać potęgi NATO na Atlantyku - wystarczy kontrola szlaku wzdłuż lądu, a do tego wystarcza pociski przeciwokretowe dalekiego zasięgu i lotnictwo. Jeżeli do tej stryktury dołączyłby Egipt i kraje arabskie to praktycznie szlak jest zagwarantowany. jeśli się nie uda szlakiem morskim to powstają już powoli szlaki lądowe. Przykładowo kontenery przewożone koleją. Prosto z Chin do Petersburga.

Fret
piątek, 3 maja 2019, 00:03

Smiem przypomniec, iz w 1939r. polscy policjanci, urzednicy, zolnierze i ludnosc walczaca przeciwko bolszewikom w 1920r (bronili sie przed nimi), zostala rozstrzelana w obozach smierci na terenie sovieckim. Ci co akurat nie zostali rozstrzelani, zostali wywiezieni na tereny w glebi niegoscinnych terenow bezkresnej "Rosji", gdzie nierzadko spotkala ich smierc z chorob, niedozywienia, wycienczenia i eksterminacji. Zamiast takiej archaicznej broni przydalyby sie jakies urzadzenia strzelajace wykonane z wytrzymalej ceramiki. Wszelkie dzialania skryte w XXI wieku sa powaznie ograniczone przez satelity, kamery podczerwieni, czujniki dzwieku o wysokiej czulosci, podsluch komunikacji elektromagnetycznej, wykrywacze metalu etc...

Extern
środa, 8 maja 2019, 18:42

Na każdą technikę zawsze znajdzie się odpowiednia przeciw technika. Używasz kamery termowizyjnej to ryzykujesz że ktoś cię oszuka bo np. ukryje się za szumem chrominancji, za odpowiednim aerozolem, ubraniem, szkłem. Podsłuchujesz komunikację to ryzykujesz że ktoś się umiejętnie ukryje w szumie informacyjnym albo będzie ci podawał mylne informacje. Patrzysz przez satelity to ktoś sporządzi mapy przelotów i będzie wykorzystywał do transportu dogodne okna czasowe a ciebie będzie wprowadzał w błąd pozorowanymi ruchami lub jakimiś makietami. Nigdy nie ma tak że widzi się wszystko, zawsze i na dowolną odległość.

gnago
środa, 1 maja 2019, 08:10

Ech zabawa biurw funkcjonalnych w wojsko za państwowe pieniądze, Tak jak w Polsce. Gdzie podstawą powinno być umundurowanie i ubrania cywilne zapewniające pełnospektralne maskowanie w lesie i w zabudowaniach. Tj. śmigłowiec, dron nie wykryłby takiego bojownika w podczerwieni i w paśmie wizualnym. Uzbrojenie to rzecz drugorzędna, A powinno równiez zapewniać skryte i łatwe podejście odskok również cywilną komunikacją , a nie specjalizowaną. W sumie ci "specjaliści " widzą partyzantke wg. Hollywood

MAZU
sobota, 27 kwietnia 2019, 11:54

Trwa wielka gra w szachy. Obyśmy, jako Polska, grali mądrze. W mojej ocenie jest właściwy moment na bliższe relacje z Chinami. Spróbujmy zacząć od kontaktów pomiędzy uczelniami i instytutami naukowymi, które w Chinach są objete rzadowymi programami pomocowymi i są bacznie obserwowane przez ich służby. Takie kontakty wywołają kolejne, znacznie ważniejsze, i sami do nas dotrą. Co do Narodowóców, to mam silne przeczucie, że na jesieni dostana ponad 5% i będą w Parlamencie. Cieszy mnie wysoki poziom i trafne analizy na tym forum. Pozdrowienia od 7M.

obserwator
piątek, 26 kwietnia 2019, 15:01

Rosyjskiego mocarstwa euroazjatyckiego i tak nie będzie, to jest czysty emocjonalizm i kompletny odlot od logicznego myślenia. Komu to potrzebne? Zamiast tego będzie duża wojna i DEPOPULACJA jakiej (w znanej nam historii) jeszcze nie zaznał świat. Może to jest właśnie prawdziwe dno tej sprawy? A my, powinniśmy się przygotować aby jak najwięcej z nas to przetrwało i nigdy nie pozostać bezbronni.

Dalej patrzący
piątek, 26 kwietnia 2019, 20:57

Putin i Merkel mają inne zdanie w kwestii supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Przynajmniej od 2011, gdy zaczęli je energicznie montować. Pekin, Waszyngton i Tel Aviv też patrzą na ten projekt i każdy względem niego kombinuje, jedni by chcieli wsadzić kij w szprychy, a inni [np. Wielcy Bracia] do niego dołączyć. A już na pewno Kreml nie odpuści tego projektu, ponieważ w SWOT jest najlepszy dla Rosji - daje maksymalną trwałą wygrana przy minimalnych kosztach. A Polska, a dokładniej, teren buforowy, na którym leży Polska, ma kluczowe znaczenie dla powstania tego supermocarstwa. O czym dokładnie wiedzą Wielcy Bracia, którzy z pomocą Trumpa [447] i Putina [pakt Putin-Netnjahu] z dwóch stron naraz wykonali ostry podwójny gambit 9 maja 2018 - podwójny ruch dla egzekucji bandyckich roszczeń na 300 mld dolarów, co dla nich jest tylko etapem przejściowym dla dokonania wrogiego przejęcia tego kluczowego geostrategicznie terytorium. I dlatego zwrot polityki Polski i zbalansowanie Waszyngtonu Pekinem jest konieczne, by to wrogie przejęcie spaliło na panewce. Bo na Waszyngton nie ma co liczyć - tam elity są tak samo "mądre" jak w 2009 względem Kremla, wtedy też ślepo uwierzyli i dopiero upokorzenie w 2013 w Syrii wyleczyło ich z myślenia życzeniowego. Wtedy mogli rakiem się wycofać z błędu naiwności - natomiast teraz, jak Wielcy Bracia sami staną się kamieniem węgielnym supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - będzie "pozamiatane" - rzecz nie do odkręcenia [jak z rozlanym mlekiem] - pozostanie im tylko w Waszyngtonie po fakcie pluć sobie w brodę i zaliczać ostry zjazd i twarde lądowanie na 5-6 pozycji w rankingu światowym, z wielkim bólem...głowy z tytułu kryzysu. Elity USA są ślepe i zadufane, a Wielcy Bracia, którzy owe elity owinęły wokół palca, patrzą długofalowo i kalkulują, że obecny sponsor systematycznie słabnie od 2008 [11 lat non-stop, a po 2025 zrobi się jeszcze smutniej - bo i "make in China 2025" zacznie profitować Chinom, a równocześnie baza podatkowa USA osłabnie] i wobec tego obecny żywiciel jest nieperspektywiczny [a Chiny ani myślą zostać nowym sponsorem Wielkich Braci, raczej wręcz odwrotnie] - i po analizie wykoncypowali, że jedyny sposób to wziąć sprawy w swoje ręce - że czas na nowe, już WŁASNE supermocarstwo [hegemona] - którego będą koniecznymi uczestnikami [z racji okupowania kluczowego bufora - styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji] i współzałożycielami - na swoich zasadach [to dzięki posiadanemu potencjałowi strategicznemu rakiet i atomu]. No chyba, że w Pentagonie, czy w agendach specjalnych, tych niby od chronienia racji stanu i interesu USA, znajdzie się kilka osób na stołkach z realną sprawczością, które umieją złożyć dwa do dwóch...ale moim zdaniem bez zwrotu Polski na Chiny i bez zbalansowania obu supermocarstw się nie obejdzie....jeżeli mamy PRZETRWAĆ. Co pewnie wyjdzie w zmianie kursu dopiero w następnych wyborach - obyśmy tylko wcześniej nie zdryfowali przez tumulty uliczne, na których jadą obcy gracze - mając dogodne preteksty.... Bo ostatnio dość łatwo wyliczyć kilka państw upadłych, które dekadę temu żyły sobie całkiem dobrze, a teraz sytuacja jest tam nieciekawa...a wobec Polski nie ma graczy obojętnych i niezainteresowanych - nic dziwnego...na TAKI klucz geostrategiczny, który może wywołać kopnięcie w stolik świata i ustanowienie zupełnie nowego zestawu graczy, zasad gry - i zupełnie nowy globalny układ "porządku dziobania".

Polak
wtorek, 30 kwietnia 2019, 01:01

Co mnie obchodzi jako Polaka, co jest najlepsze dla Rosji, czy Chin. Napisz lepiej co jest najgorsze, to byłoby bardziej interesujące.

Dalej patrzący
wtorek, 30 kwietnia 2019, 19:58

Sprawa jest dość prosta - na pewno najpierw jako gracz zniknie Rosja - o ile nie zrealizuje swego planu supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. A co do konfrontacji USA- Chiny - na razie patrząc zwłaszcza po tempie wzrostu technologicznego [powtarzam po TEMPIE WZROSTU] jest 80%, że to Chiny zostaną hegemonem. Dla Polski priorytet to uzyskać głowice odstraszania asymetrycznego, pełna obronę nieba w A2/AD Tarczy Polski - i skalowalną "buławę zabójcy" - wszystko, by tak podnieść poprzeczkę na pełnoskalowy atak jądrowy [ale REALNY co do liczby głowic - Rosja i inni gracze atomowi wiążą przynajmniej w 90% swoje zasoby uderzeniowe] i na pełnoskalowy konwencjonalny przeciw Polsce. To możliwe, o ile skoncentrujemy się na głowicach, A2/AD Tarczy Polski i podpieciu i "buławy zabójcy" i reszty WP pod sieciocentryczne C4ISR. Ze strategicznym wielopoziomowym asymetrycznym skoncentrowaniem na obronie. Dopiero jak jest obrona i "parasol" nieba i przewaga A2/AD Tarczy Polski w buforach, dopiero jak wrogie A2/AD zostaną oślepione i zgniecione - dopiero wtedy wszelkie środki SZ WP mogą efektywnie działać. W tym rakiety i pociski manewrujące średniego zasięgu [wliczając JASSM/JASSM-ER] - czyli wtedy efektywnie i precyzyjnie można uderzać rozpoznane i zlokalizowane cele - a na krótszych dystansach APR z Krabów i Kryli [do 130 km po pozyskaniu różnych wersji strumieniowych Nammo], potem drony i amunicja krążąca, na końcu kppanc razem z Rakami z APR. Wszystko sieciocentrycznie wpięte w C4ISR nadrzędnej A2/AD Tarczy Polski. Dopiero wtedy jest synergia i efektywność podniesiona i w obronie i w ataku o rząd wielkości względem tradycyjnie i symetrycznie ulokowanych środków - czyli tak, jak to niestety robimy dotąd.

unukalhai
czwartek, 25 kwietnia 2019, 12:37

no, ale co z takim fantem począć, gdy Rosja również zastosuje działania niekonwencjonalne (typu "zielone ludziki") w swojej bliskiej zagranicy?

Dalej patrzący
wtorek, 30 kwietnia 2019, 21:35

Na Krymie i Donbasie była duża grupa rosyjskojęzyczna - identyfikująca się z "ruskim mirem". W Polsce - to grupa szczątkowa, łatwa do skontrolowania. Szczerze - Polacy musieli by ich pewnie w takim przypadku bronić i izolować [i pewnie deportować - dla ich bezpieczeństwa], żeby ich Ukraińcy w Polsce nie utłukli. Tak że powodzenia z działaniami niekonwencjonalnymi "zielonych ludzików" Rosji w Polsce.

bibi
czwartek, 25 kwietnia 2019, 02:41

tam nie ma miejsca, ani gór, ani metropolii na takie zabawy

Wololo
piątek, 26 kwietnia 2019, 12:39

Ale są lasy (szczególnie na Łotwie i Estonii).

Qwe
środa, 24 kwietnia 2019, 20:02

Ten RAND ma pomysły jak Winston Churchill on też zachęcał Europę do partyzantki, sabotażu i dywersji na tyłach hitlerowskiej III Rzeszy. Co działo się w katowniach Gestap i obozach koncentracyjnych z żołnierzami Ruchu Oporu, chyba nie muszę przypominać, ale za to obywatele brytyjscy na Wyspach Kanałowych mieli przykazane by grzecznie kolaborować z nazistami, żeby im się kuku nie stało. Pytanie, co stanie, a w zasadzie co zrobią Rosjanie np. z Litwinami ?

kuku
czwartek, 25 kwietnia 2019, 12:49

Niewiele zdążą zrobić bo cała wojna potrwa kilka miesięcy.

pk
czwartek, 25 kwietnia 2019, 17:02

Ale zdąży zginąc wielu młodych, wykształconych patriotów - a o to chodzi. Łatwiej bedzie przejąć ziemie/gospodarke/finanse.

Dalej patrzący
niedziela, 21 kwietnia 2019, 20:12

Plus informacja o dużych nakładach na przemysł stoczniowy USA 21 mld dolarów], oraz zapewnienia POMOSTOWEJ gotowości B-52 i B-1 [15 mld dolarów], plus informacje o przeznaczeniu Royal Navy do zatkania Arktyki z US Navy atomowcami, zaś Pacyfiku lotniskowcem z grupa bojową, plus informacja o redukcji brytyjskich Challengerów 2 o 1/3 - to wyraźnie pokazuje, ze Wschodnia Flanka ma być zostawiona na lodzie przez USA i UK - czyli zepchnięta na nas [włącznie z Ukrainą] za psie grosze na pożegnanie - i za mgliste obietnice "odwojowania kiedyś" - które zapewne skończą się IDENTYCZNIE, jak gwarancje Wielkiej Brytanii i Francji dla Polski w 1939. Cóż wniosek prosty - zwłaszcza do naszych decydentów niech to dotrze - nie ma co liczyć na USA, UK, NATO. Możemy liczyć tylko na siebie - i na własne bilateralne sojusze - bez oglądania się na USA [i Wielkiego Brata].

Razparuk
środa, 24 kwietnia 2019, 18:02

bingo...

Realnie patrzący
wtorek, 23 kwietnia 2019, 01:08

Nie ma takich bilateralnych sojuszów, ktore zapewniłyby nam bezpieczeństwo i realne wsparcie w razie ataku ze strony Rosji. Możemy liczyć tyko na państwa NATO i na USA. Sami takze jesteśmy zbyt słabi aby się skutecznie obronić. Jakieś dziwaczne pomysły o międzymorzu, ziemio-morzu i pomocy ze strony Bułgarii lub Węgier możemy pozostawić w obszarze political fiction lub w sferze nonsensologii.

Dalej patrzący
wtorek, 23 kwietnia 2019, 12:28

Bynajmniej - obecnie także Chiny mają globalną projekcję siły. Co zademonstrowały ćwiczeniami na Bałtyku w 2017. Niech nikogo nie zmyli, że te ćwiczenia były z "sojuszniczą" Rosją, która rad czy raczej BARDZO nierad, robiła dobrą minę do złej gry. W istocie oferta była i JEST KIEROWANA do Polski. Co zresztą literalnie było wyrażone. I nawet odrzucenie przez nas wtedy oferty wcale nie zamyka jej na przyszłość. Tak jak np. sprawa "szpiega Huawei" - zupełnie nieistotna na poziomie geostrategicznym [który jest NIEZMIENNIE dokładnie ten sam, co na dzień 20 grudnia 2011 - dzień podpisania strategicznego paktu Chiny-Polska] - a o ten poziom współpracy i INTERESOWNEGO sojuszu chodzi. Interesownego - żywotnego geostrategicznie - dla obu stron. Proste pytanie - a co, gdy Polska zbalansuje USA? - np. w jeden dzień na naszych lotniskach przylatują ze 2-3 brygady aeromobilne z Chin? - że sprzętem, z bateriami HQ-9 i HQ-16 - i pod wspólnym dowództwem świeżo utworzonego PolChinaDefco? I wcale nie deklarujemy wychodzenia z NATO czy zamrożenia relacji i współpracy z USA - nawet wręcz odwrotnie [ale oczywiście z INNEJ pozycji negocjacyjnej jako w pełni suwerenny podmiot i partner - a nie przedmiot do wykorzystania, jak teraz] - niech WTEDY oni łykają żabę i robią z musu cnotę i niech udają, że deszcz pada. Kwestia wyzyskania SŁABOŚCI USA TUTAJ W REGIONIE - i naszej karty geostrategicznej kontroli kluczowego styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - czyli przesmyku bałtycko-karpackiego. Nie musimy wybierać - możemy swobodnie balansować oba supermocarstwa - i brać wsparcie od OBU NARAZ [przypominam - TUTAJ jest Europa - nie południowo-zachodni Pacyfik] - zmuszając je do neutralizacji i marginalizacji i Niemiec i Rosji i Izraela. Warunkiem utrzymanie WYŁĄCZNEJ KONTROLI nad kluczowym terytorium, które zajmujemy. No i trzeba chcieć - a nie chować w Warszawie głowę w piasek i dziwacznie tłumaczyć, że "trzeba ulegać" wrogiemu przejęciu i zgadzać się na demontaż Polski, rzekomo w imię...racji stanu i bezpieczeństwa Polski. Z bilateralnych sojuszy widzę Skandynawię [Nordefco], a na południu Turcję. Tak - Turcję - a USA same na zasadzie robienia z musu cnoty będą ogłaszały dla zachowania twarzy, że Polska jest mediatorem i pozytywnie i konstruktywnie pogłębia współpracę Turcji w ramach NATO - tak to trzeba robić metodą faktów dokonanych - i sprzedawać medialnie i politycznie. I tak już po 9 maja 2018 [447 i pakt Netanjahu-Putin] zostaliśmy tak dociśnięci do krawędzi przepaści przez "serdecznych przyjaciół" w zakresie samego bytu państwa [i narodu], że nie mamy nic do stracenia - a wszystko do zyskania. Geostrategicznie na poziomie supermocarstw to Polska - twardo trzymająca w ręku przesmyk bałtycko-karpacki jest dla OBU supermocarstw GWARANTEM i AGENCJĄ UBEZPIECZENIOWĄ - że nie dopuścimy do powstania konkurencyjnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - SILNIEJSZEGO i od USA i od Chin. A za TAKĄ długofalową [wręcz "life time" - geografia się nie zmienia] usługę o gardłowym znaczeniu dla obu supermocarstw - należy się odpowiednio wysoka, bardzo wysoka stawka ubezpieczeniowa - nieprawdaż?

Amator
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 12:31

Tu nie trzeba wiele. Wystarczy parę gestów i wizyt a Amerykanie zaczną przebierać nogami. Tylko że na samą myśl o możliwości balansowania USA nasi decydenci dostają bezdechu z emocji.

pk
piątek, 26 kwietnia 2019, 10:46

Tak, Skandynawia (gł. Szwecja?, ew. Dania - jako "wyjscie" z Bałtyku), plus "ktoś" z dostepem do Morza Czarnego / Kaspijskiego: Turcja? Iran?, a dalej - Chiny?. Czyli mniej wiecej tak, jak kombinował Stefan Batory, Zygmunt III Waza i Władysław IV Waza. I , oczywiscie, Węgry .

Extern
wtorek, 23 kwietnia 2019, 15:59

Trochę odleciałeś. Owszem nie powinniśmy się zamykać na możliwość współpracy z Chinami dając przy okazji trochę do myślenia Amerykanom że powinni się bardziej starać. Ale na obecną chwilę to jest jednak nierealne. Dopiero jak Chiny trochę bardziej "sponiewierają" Rosję sytuacja się zmieni i będzie można się zastanowić nad odwróceniem sojuszu bo wtedy nie będziemy już do niczego potrzebowali USA.

Dalej patrzący
wtorek, 23 kwietnia 2019, 17:14

Właśnie teraz jest najlepszy moment, ponieważ USA już są słabe na kontrę naszych działań [raport RAND tylko to potwierdza - i to w sposób skrajny], zaś Rosja [zwłaszcza z punktu widzenia Pekinu] wymaga działań dla jej neutralizacji [zwłaszcza przed scenariuszem supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - gdzie, im bardziej sytuacja Rosji będzie się pogarszała, tym większe prawdopodobieństwo podjęcia zdesperowanych decyzji na Kremlu i siłowego sforsowania Polski jako bufora stojącego na drodze do realizacji owego supermocarstwa], a Chiny już są wystarczająco silne na to, by np. wydelegować na stałe kilka brygad aeromobilnych do Polski - czy, żeby wydelegować kilka jednostek floty. NA NASZYCH WARUNKACH. Potem jasne będzie dla wszystkich, że warto obrócić się na Chiny i nasza oferta nie będzie tak atrakcyjna dla Pekinu - a nie o to chodzi, by zamieniać sobie panów - chodzi o uzyskanie balansu i prawdziwej suwerenności. Teraz uzyskamy najlepsze warunki. Zwłaszcza chodzi o głowice - sine qua non dla paktu z Chinami - paktu na balans, a nie na obrót - żeby to było jasne.

Amator
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 12:39

Słusznie. Trzeba sobie już wydeptywać ścieżki bo im później tym niej jesteśmy cenni dla Chin a możemy jeszcze coś ugrać na naszych warunkach. Nasze geopolityczne położenie to nasz kluczowy atut (aczkolwiek nie wpuszczałbym ich tu póki co "fizycznie" zbyt pochopnie - to jednak daje duży lewar. Może na początek jakaś rotacyjna obecność, (hehehe) sił morskich w którymś z portów? - obserwowanie reakcji Amerykanów i Rosyjskiej Floty Bałtyckiej - bezcenne.

Aecjusz
środa, 24 kwietnia 2019, 08:12

Dalej patrzący - a widzisz kogoś na scenie politycznej zdolnego do realizacji Twojego planu? Ja mam wrażenie, że przed naszymi oczami trwa teatrzyk polityczny, który powoduje, że w świadomości Polaków spektrum polityczne zostało bardzo skutecznie zawężone do praktycznie dwóch opcji (zewnętrzne gadżety czy fluktuacje mają tylko przykryć ten stan rzeczy). Kto? I jak? Jako naród jesteśmy w tym momencie jak stado baranów wiedzione na rzeź pomimo tego, że wśród nas są naprawdę tęgie umysły. Co prawda widać powoli zmiany dzięki odradzaniu się polskiej myśli geopolitycznej - dużo zawdzięczać możemy Jackowi Bartosiakowi. Ale czy czasem sam w głowie nie powiększam skali tego ruchu ze względu na moje osobiste zainteresowania? Mam wrażenie, że ogółowi społeczeństwa to po prostu zwisa i wystarcza ręczne sterowanie poprzez media...

Dalej patrzący [w perspektywie min. dekadowej]
środa, 24 kwietnia 2019, 15:13

@Aecjusz - a ty się zawsze oglądasz na innych, żeby za ciebie robili, co należy? Jasne - nasz naród jako lawa - ale to tylko do czasu... Nie w tych, to w następnych wyborach [oby wszystko odbyło się legalnie i bez przemocy - a nie przez protesty tłumów i drastyczne kroki - bo te najłatwiej zmanipulować przez obcych graczy] nastąpi zmiana zasadnicza kursu u steru. Zaczyn czy raczej jądro krystalizacji dla pobudki już jest - i się rozwija. To także kwestia, patrząc w skali makro, aby rozziew polityki wymaganej dla przetrwania w strefie zgniotu osiągnął krytyczny rozziew - widziany dla ogółu - względem obecnie prowadzonej, w istocie samobójczej polityki. Zresztą przekupywanie kiełbasą wyborczą AD2019 drogo kosztuje [choć deficyt pewnie nie osiągnie 3% PKB] - a co gorsza, ludzie do dobrego [na kredyt zadłużenia budżetu] szybko się przyzwyczajają i staję się roszczeniowi [vide protest nauczycieli, który łatwo może spowodować domino roszczeń z innych grup zawodowych] - czyli to powoduje długofalową presję na utrzymanie wszelkich dopłat i wzmożoną konsumpcję itd. Co pewnie skończy się coraz szybszym zjazdem budżetu w pułapkę zadłużenia, to spowoduje zwiększenie obciążeń podatkowych - a w konsekwencji skutek w postaci pogorszenia wskaźników makroekonomicznych. Wtedy będzie pierwszy dzwonek i wielu się obudzi z obecnego konsumpcyjnego snu - dość gwałtownie przerwanego kryzysem. Tak czy inaczej - trzeba pilnować polskiej racji stanu - i dokładnie opisywać stan rzeczy i trendy na przyszłość i rozwijane przez graczy działania. Kropla drąży skałę - po prostu potrzebne jest przekroczenie społecznej masy krytycznej uświadomionego narodu dla obrony Polski - i Polaków. A dokładniej - dla PRZETRWANIA w strefie zgniotu. Nie słomiany zapał - tylko cierpliwość i dokładne tłumaczenie - oparte na prawdzie. Zresztą w tej działce "geostrategii pod strzechy" nie tylko Jacek Bartosiak działa, to także Sykulski, Wojczal, Górski, nie mówiąc o osobach ukierunkowanych już stricte politycznie, jak Braun , Wilk czy Gryguć. Choć moim zdaniem właśnie Bartosiak najwięcej zrobił dla otwarcia oczu na prawdziwą grę i prawdziwe twarde zasady gry - oparte o siłę i interesy - chłodno i merytorycznie.

Aecjusz
piątek, 26 kwietnia 2019, 10:57

Nie, nie oglądam się na innych. Życie nauczyło mnie, że samemu trzeba zadbać o swoje interesy. Polityka jednak to nie życie osobiste czy nawet biznes, choć pewne ogólne strategie mogą mieć zastosowanie. W wypowiedzi, do której się odnosisz zawarłem taki przekaz - nie widzę w tym momencie REALNEJ siły politycznej, która w stosunkowo krótkim okresie czasu byłaby w stanie wdrożyć sposób myślenia i działania opisywany przez Ciebie (z którym w ogóle się zgadzam). Procesy zmian, które opisujesz trwają lata odmierzane cyklem wyborów. To bardzo długi czas a mam silne przeczucie, że tego czasu aż tyle nie mamy. To teraz jest okienko na te ruchy. Sytuacja polityczna jest zawsze dynamiczna w perspektywie lat, ale ta dynamika obecnie znacznie przyspiesza. Wiem, że to wygląda na narzekanie, ale ja moją wypowiedź traktuję raczej jako ostrzeżenie. Braun, Wilk czy Gryguć nie są w tym momencie postaciami mogącymi wybić się poza kurtynę, która została rozpostarta przed oczami społeczeństwa. Praca u podstaw - zgoda, ale jak wyżej pisałem - wydarzenia zaczynają mocno przyspieszać, a tego typu praca to nie tyle lata, ale dziesięciolecia nawet. Nie, nie mam pomysłu. Sam raczej na polityka się nie nadaję (trzeba znać swoje silne i słabe strony i działać tam gdzie się jest dobry). Bez naprawdę mocnych inwestycji w media na początek popartych ogromnymi pieniędzmi nie ma szans na szybką zmianę. Alternatywą jest jakaś drastyczna zmiana pokroju tej, która opisujesz - kryzys gospodarczy czy społeczny - ale i wtedy potrzebny jest silny, dobrze zorganizowany i dobrze nagłośniony ruch. Inaczej - powiem wprost - pomimo tego, że zgadzam się z Twoimi tezami nie widzę obecnie realnego pomostu pomiędzy obecną sytuacją polityczno-społeczną a celem, jaki opisujesz. To się samo nie zrobi. Nie ma co liczyć też na oddolny ruch społeczny w sensownym czasie czy na polityków zepchniętych przez mainstream na pobocze polityki.

ET
czwartek, 25 kwietnia 2019, 00:59

I jeszcze jedno małe uzupełnienie: moim zdaniem Rosja gra na sojusz z Zachodem w dowolnej konfiguracji - z Niemcami i Chinami przeciw USA lub z Niemcami i USA przeciw Chinom. W każdej z tych konfiguracji - jeśli tylko zachowa zimną krew i wejdzie do głównej rozgrywki jako ostatnia - wygrywa, chyba że dogadamy się z Chinami, co Moskwie (ale i Waszyngtonowi) wywraca cały stolik. Być może to jedyna droga do uniknięcia wojny światowej.

pk
piątek, 26 kwietnia 2019, 10:56

Tak. Bo Rosja/ZSRR/Moskwa - to "kreatura" Zachodu. Zawsze ktos Rosje wynajmował do robienia "dymu" we wschodniej i srodkowej Europie. W taki sposób Elżbieta I finansowała Iwana IV Grożnego, Churchill i Roosevelt - Stalina. Cały "wschodni blok" to był po prostu anglosaski obóz pracy pod kacapskim nadzorem, a tzw. "zimna wojna" - to pic na wodę. Rosja zawsze była "bandziorem do wynajecia". Tak samo jest teraz. Chciałaby sie komus oddać/wynająć. Zobaczymy, czy nie aby kosztem Polski ...

ET
czwartek, 25 kwietnia 2019, 00:50

@Dalej patrzący - myślimy podobnie, to samo tłumaczę moim znajomym, ale to orka na ciężkim ugorze ;-) Co chciałbym dodać? Kilka argumentów, myślę że mających swoją siłę i wartość. 1) Jeśli USA ma 6000-8000 Abramsów u siebie, a dwieście w Polsce, to znaczy że nie planują Polski bronić przed Rosją, tylko droczą się z nią o cenę przystąpienia do antychińskiej koalicji. 2) być może trzymają te Abramsy do pacyfikacji własnego narodu, w obliczu buntu na skutek załamania ekonomicznego - przeciętni Amerykanie są uzbrojeni, ale nie w broń przeciwpancerną. 3) USA nie wygra z Chinami, jeśli ich Rosja nie wesprze. 4) Jeśli Rosja w pierwszym etapie wojny wystąpi jako sojusznik Chin, wtedy uderzy na Polskę, co nie spotka się z żadną reakcją USA, podobnie jak 17 września nie spowodował uznania przez Zachód ZSRS za wroga. USA będą wciąż liczyć na to, że Rosja zmieni front, co będzie zależało od rozwoju sytuacji na Pacyfiku i w Azji Płd. Wsch. 5) Najpóźniej w drugiej fazie wojny Rosja znów stanie się "sojusznikiem naszych sojuszników" i poprosi ich o spotkanie w sprawie nowo-starego status quo w Europie. Myślę że to spotkanie odbędzie się na wyraźne życzenie Kremla w Jałcie (w USA nigdy oficjalnie nie potępiono jałtańskiego dealu). Jakie mamy wyjście? Na krótką metę (najbliższe miesiące) - "Fort Xi" czyli strategiczny układ z Chinami (de facto ma go już Turcja - wcale nie trzeba formalnie występować z NATO). Na dłuższa metę (kilka lat) - masowa robotyzacja pola walki - wpierw zdalnie sterowanymi małymi "goliatami" z lekką bronią, potem ten sam hardware z własnym oprogramowaniem, zapewniającym mu działanie autonomiczne. To WAŻNE! hardware może być prosty, opracowany szybko i wdrożony masowo jako zdalnie sterowany (+ symulator na własnego PC-ta, z którego też będzie się sterować tym sprzętem) - GŁÓWNIE DO TEGO MA NAM SŁUŻYĆ SIEĆ 5G! Na software sztucznej inteligencji (nie większej niż ta która ma komar lub szerszeń) możemy poczekać dłużej, ale kiedy go w końcu opracujemy, jego wdrożenie będzie błyskawiczne, skoro hardware będzie już masowo w służbie, wdrożony i przetestowany.

Dalej patrzący
czwartek, 25 kwietnia 2019, 23:08

Niestety ET p nawet te 200 Abramsów w Polsce jest mityczne. Na cała Wschodnia Flankę przypada wszystkiego 87 Abramsów w ABCT [stąd teatrzyk objazdowy po całej flance i pokazywanie się, by robić wrażenie rzekomej siły i obecności] - no i jeden szkolny batalion pancerny w Grafenwoehr. Pewnie [tak zapowiadają] dojdzie sprzęt pancerny dla drugiej brygady w magazynie w Polsce - ale znając życie - w razie ataku albo go ewakuują - albo wysadzą w powietrze. Jak Amerykanie w Gruzji - było "w tył zwrot - i nie angażować się w walkę".

ET
sobota, 27 kwietnia 2019, 01:09

Dzięki za uzupełnienie, nie wchodziłem aż tak mocno w detal a czasem trzeba, choć ogląd z dystansu jest teraz na wagę złota, bo "detalistów" na D24 jest zatrzęsienie ;-) Dobra zmiana wciąż wierzy w USA (jak i ja kiedyś), a wierzyć musi, bo jak zwątpi, to USA maja swoich "starych kiejkutów" w odwodzie, których wszyscy na Zachodzie, Wschodzie, Wielkim Wschodzie i Bliskim Wschodzie bardzo lubią... Jedyne co nam na razie zostaje to cień szansy że Konfederacja dostanie ponad 5% i nagłośni Fort Xi.

Onufry
niedziela, 21 kwietnia 2019, 01:42

Jak słusznie zauważył Amator dla nas zdecydowanie lepiej jest walczyć o naszą niepodległość na terenie państw bałtyckich niz na naszym i powinniśmy bardzo poważnie przygotować się do takiej ewentualności. Oddanie Estonii czy Litwy Rosjanom byłoby dokładnie takim samym błędem jak zgoda na aneksję Austrii i Czech. Oczywiscie jeśli sami zainteresowani nie bronią sie aktywnie trudno jest im pomagać w obronie której nie podejmują. Ale w przypadku Litwy, Łotwy i Estonia należy założyć ich zdecydowaną obronę i przygotować się do szybkiego wsparcia. Najlepiej jeszcze przed atakiem jesli dane wywiadu pokażą przygotowania do agresji.

sża
sobota, 20 kwietnia 2019, 20:27

Amerykanie prowadzą coraz bardziej chaotyczną politykę. Wygląda na to, że dopiero całkiem niedawno dotarło do nich, że już niedługo mogą stracić na rzecz Chin monopol na kontrolę światowej gospodarki. W takiej sytuacji powinni szukać sojuszników [UE, Rosja], a oni we wszystkich widzą zagrożenie swojej pozycji. Wydaje się, że Chiny prowadzą bardziej racjonalną i dalekowzroczną politykę - vide niedawna wizyta chińskiego premiera w Europie. A jak się to ma do tematy wątku? Ano tak, że Amerykanie chcąc osłabić Rosję, która zresztą tylko w dziedzinie sprzedaży węglowodorów jest dla nich konkurencją, naprzyjmowali do NATO krajów, których nie są w stanie obronić. I stąd ten cały pomysł na partyzantkę...

ażs
środa, 24 kwietnia 2019, 13:58

Chcą właśnie pomocy Rosji na swoich warunkach ale Rosja też chciałaby dyktować warunki. Stąd napięcie w Europie wschodniej - to takie negocjacje i próba sił jednocześnie. Każdy chce mieć tam silną pozycję aby potem dyktować warunki.

Adam S.
wtorek, 23 kwietnia 2019, 11:59

No tak, Amerykanie powinni szukać sojuszu z Rosją :) zwłaszcza wtedy, kiedy właśnie Rosja jest największym światowym szkodnikiem i robi co może, żeby utrudnić USA działanie. Znacznie bardziej sensowne byłoby utworzenie sojuszu USA z Chinami przeciwko szkodnikowi. Wszystkim byłoby lepiej żyć, gdyby ten ostatni XIX-wieczny twór kolonialny w końcu zniknął z mapy świata.

Extern
wtorek, 23 kwietnia 2019, 16:08

Że co, USA mają krajowi który zagraża zarówno ich gospodarce, walucie, ich dominacji na oceanach pomóc usunąć jedyną przeszkodę jaka Chinom nie pozwala dobrać się do zasobów Syberii? Czy na pewno przemyślałeś swoją wypowiedz?

obserwator
środa, 24 kwietnia 2019, 17:31

Chińczycy i Amerykanie przecież mają pełny dostęp do tych zasobów, częściowo nawet sami je wydobywają i przerabiają już w Rosji na półprodukty. Jaki sens wywoływać z tego powodu wojnę? O wiele taniej i prościej jest płacić Kremlowi parę za to.

kolczasty kwiatek
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 21:49

Na razie trwa wojna handlowa i zobaczymy na ile Chiny potrzebują USA a na ile USA Chiny. Już widać, że na miejsce brakującej na amerykańskim rynku chińszczyzny błyskawicznie pojawiają się inne produkty, a chińska gospodarka tąpnęła.

Extern
wtorek, 23 kwietnia 2019, 16:16

Ale wiesz co to oznacza. Koniec z globalizacją i jednym wspólnym światowym rynkiem. Świat po tej wojnie celnej podzieli się na dwa odrębne obozy handlowe. To w sumie jakby jednak porażka USA dla którego globalizacja miała być tym co zmieni świat. Po tym gospodarczym rozwodzie tylko czekać na wybuch gorącej wojny, zaraz po tym gdy mocarstwa nie będą już od siebie zależne a zaczną sobie jeszcze bardziej przeszkadzać.

kolczasty kwiatek
środa, 24 kwietnia 2019, 00:01

Świat (ten wolny) pozostanie dla nas otwarty, za to Chin ani Rosji tak naprawdę nie potrzebujemy, bo eksport w tych kierunkach jest znikomy a import polega na paliwach (te są też gdzie indziej) lub wyrobach komercyjnych (niekoniecznie potrzebnych i ile polskiej produkcji odżyłoby gdyby odcięta została chińszczyzna) . To oni potrzebują nas.

Dalej patrzący
wtorek, 23 kwietnia 2019, 23:13

USA chcą złamać globalizację, bo ta najbardziej służy Chinom wzrastającym na eksporcie na cały świat - czyli Chiny wzrastają właśnie dzięki globalizacji. Dlatego USA demontują globalizację [której były dotychczas liderem - pilnując, by jak największy obrót w wolumenie i w udziale był w dolarach] - naomiast od Davos 2017 to Chiny stały się oficjalnie liderem globalizacji. W skrajnym przypadku działań USA to US Navy kontroluje na twardo morski handel światowy [a więc 90% obrotu handlowego w ogóle] i na twardo przy tym wymusza, by ten handel był w dolarach. Oczywiście w takim scenariuszu eksport Chin [i państw "nieposłusznych"] jest całkowicie zduszony do momentu wymuszenia pełnej hegemonii i twardych warunków przez USA - czyli takie Bretton Woods II - z dolarem gwarantowanym [a raczej wymuszonym] nie złotem, a siłą. Paradoksalnie więc obecne manifestacje antyglobalistów stały się REALNIE w skutkach antychińskie [i antyrosyjskie - skoro Rosja - przynajmniej na razie, stoi przy Chinach], a służą USA. Czego większość laików nawet nie zauważyła...

x
środa, 24 kwietnia 2019, 17:43

I bardzo dobrze, nam też globalizacja potrzebna jak 5. koło.

Cezar
sobota, 20 kwietnia 2019, 14:58

125 mln dolarów to dosyć tanio. Nasz WOT kosztuje dużo więcej a jego możliwości są właściwie żadne.

x
środa, 24 kwietnia 2019, 12:03

WOT jest w fazie tworzenia się.

AWU
sobota, 20 kwietnia 2019, 07:48

Historia 2 w.ś uczy iż państwa bałtyckie da się obronić. Rosjanie w Kurlandii daremnie rzucali do samobójczych ataków tysiące ludzi praktycznie do ostatnich dni wojny. To samo w Prusach Wsch. A operacja Hannibal trwała w najlepsze. W odróżnieniu od Rosjan Alianci jedynie blokowali niemieckie fortece jak La Rochelle Dunkierka czy Brest.

Realista
czwartek, 25 kwietnia 2019, 13:28

W II w.św. nie było takiej saturacji precyzyjnych skalowalnych efektorów pozahoryzontalnych. I nie było sieciocentrycznego rozpoznania real-time, dronizacji i reszty systemów rozległej kontroli - ogólnie C4ISR. Armia III Rzeszy co najmniej dorównywała technicznie Armii Czerwonej, a teraz... No i Armia Czerwona preferowała ataki oparte na masowym mięsie armatnim pchanym do ataku na siłę, więc łatwo było wtedy dobremu celowniczemu MG-42 wybić choćby całą kompanię. Żaden z ww historycznych czynników już nie działa na korzyść Bałtów.

gonzo
sobota, 20 kwietnia 2019, 01:17

Jakakolwiek partyzantka, może poza miejska, skończy się rzezią partyzantów i ludności cywilnej. Drony, termowizja, śmigłowce, artyleria rakietowa kończy temat. Czeczenów wygnietli po górach 20 lat temu to z nami na nizinach dzisiaj sobie poradzą bez trudu.

Dalej patrzący
sobota, 20 kwietnia 2019, 00:48

Po lekturze raportu RAND nasuwa się jeden wniosek - dla Amerykanów Europa Środkowa to członkowie NATO tylko nominalnie - jako członkowie trzeciej kategorii. W tych warunkach wartość art.5 jest co najmniej wątpliwa. Na pewno nie ma też co liczyć na stary rdzeń Europy Zachodniej - bardzo chętnie nas sprzedadzą za interesy z Kremlem. Stąd wniosek, że trzeba zyskać innych sojuszników. Chinom na pewno zależy, by Rosja nie wyszła ze swojej słabości - a już powstanie supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku byłoby dla Chin katastrofą. Stąd konieczny zwrot na Chiny - aczkolwiek na zimno - nie paląc oficjalnie mostów ani z NATO ani z USA - podobnie jak Turcja, ale subtelniej. Zaczynając od pozyskania głowic pod stołem - i od dywersyfikacji dostawców technologii i uzbrojenia dla suwerennej produkcji i rozwoju. Nic nie mówić,nie stroszyć piórek, w TV uśmiechać się i wygłaszać gładkie ogólniki - i robić swoje - budując twarda własną siłę i realna suwerenność. A wtedy i USA i reszta zrobią z musu cnotę i zaakceptują jako naturalny bieg rzeczy. Zbalansowanie Waszyngtonu Pekinem - i szerszy udział w Jedwabnym Szlaku i w 16+1. A w razie mów jastrzębi z Białego Domu - uśmiechać się i taktowanie mówić, że to "tylko interes jak zwykle". Amerykanie są TUTAJ SŁABI - muszą zaakceptować nasza suwerenność, bo alternatywa będzie całkowity zwrot na Chiny - całkowicie katastrofalny - zwłaszcza po Brexicie. I pod stołem trzeba bardzo grzecznie wytłumaczyć, że Trump&Co się pomylili i stosownym byłoby, aby anulowali 447, otworzyli magazyny sprzętu i laboratoria technologiczne, tudzież zmienili propagandę massmediów o 180 stopni. Tak grzecznie - w cztery oczy - żeby z twarzą wyszli. Amerykanie słabną i rozpaczliwie potrzebują sojuszników - zwłaszcza w Europie, gdzie i jądro karolińskie - i Rosja - i Chiny - wszyscy gracze chcą wypchnąć USA z Europy. Możemy utrzymać zakotwiczenie USA w Europie, a zwłaszcza wewnątrz UE - ale to kosztuje - i to słono. Podobnie jak rola towrzystwa ubezpieczeniowego przed wysadzeniem USA z siodła hegemona przez nowego silniejszego konkurenta - od Lizbony do Władywostoku. A jak wiadomo - im większa ma być kwota ubezpieczenia [a tu chodzi o całe USA] tym większa stawka ubezpieczeniowa. A w interesach pieniądze to pieniądze - sentymentów nie ma...

cooky
piątek, 19 kwietnia 2019, 18:29

autorzy tego raportu chyba nie wiedzą że Rosjanie sie nie bawia w zasady "czystej wojny" tak jak stara się to robić NATO, tylko jak ktos im fiknie to będa równać z ziemią całe miasta i wioski albo stosować odpowiedzialność zbiorową

Zenon
piątek, 19 kwietnia 2019, 16:48

Ruch oporu ? dobrze to zroumiałem ??? Czyli już ich spisaliście na straty ????? Dzięki za takiego sojusznika !

Smiechow
piątek, 19 kwietnia 2019, 16:28

Tylko ludzie pozbawieni trzeźwości mogą twierdzić ,ze Putin bez żadnego powodu ruszy ze swoimi wojskami na Zachód ,a może nawet (brońbosze! ) na ukochana Amerykę. Wystarczy tylko przejrzeć potencjał militarny samej! tylko Europy ,by to twierdzenie ośmieszyć ,nie wspominając o sile USA ,wydających na zbrojenia tyle ,ile reszta świata razem wzięta. Dlaczego więc media od rana do wieczora krzycza : Nasila się zagrozenie ze strony Rosji ,musimy się zbroić ,bo zły Putin chce na nas napaśc,!!! itd.,itd. Oczywiście Rosja zareaguje militarnie ,ale tylko wtedy (o czym świetnie wiedzą nasi decydenci) ,gdy zostanie sprowokowana ,postawiona pod ścianą ,będzie to dla rosyjskiego narodu kwestia "być ,albo nie być" i wtedy podchody się skończą ,rozpocznie się wojna totalna ,a po "Strefie Zgniotu" kamień na kamieniu się nie ostanie. Nawet nie dowiemy sie kto zaczął ,a kto wygrał nie dowiemy się na pewno, bo to nie będzie zabawa jak w Afganistanie ,czy Iraku .Już gołym okiem widać ,ze do żadnego przeciągnięcia Rosji przez USA na swoja stronę nie dojdzie ,nawet nie dlatego ,ze USA ŻADNYCH umów nie są w stanie dotrzymać ,ale dlatego ,ze logika nakazuje Rosji taktyczny sojusz z Chinami ,by mieć szansę na przetrwanie ,nie dać się wykończyć pojedynczo .Zgodnie z "Pułapką Tukidydesa " to w interesie USA jest rozpoczęcie wojny ,dokonanie resetu ,pozbycie się wierzyciela ,zneutralizowanie wzrastającego konkurenta. Za 20 lat może być za późno. Tego nie ukrywają już nawet zachodni ,czy polscy czołowi eksperci od geopolityki jak choćby nasz Bartosiak ,Sykulski i inni. Wystarczy spojrzeć na mapę ,by stwierdzić ,ze aby pokonać Chiny ,trzeba ruszyć na Rosję. Reszta to będzie propaganda wojenna jak pierwszych dniach września 39 : Polacy mordują niemieckich obywateli ,Prowokacja w Gliwicach ,Polskie lotnictwo bombarduje Berlin !!! Wojska francuskie zajęły Zagłębie Saary !!! itd. ,itd. Nie jestem żadnym rosyjskim trollem ,ale mierzi mnie ta jednostronna narracja ,ta pogarda dla intelektu czytelnika. Trzeba nauczyć się myśleć swoim rozumem ,nie cudzym, być patriotą ,ale rozumnym. Dziękuję Defense24 za przepuszczenie mojego komentarza ,mam nadzieję :)

Aecjusz
wtorek, 23 kwietnia 2019, 09:37

Jeśli, jak twierdzisz, nie jesteś rosyjskim trollem (choć posługujesz się bardzo podobną retoryką) to jesteś bardzo naiwny i nie rozumiesz tego o czym się pisze, nie rozumiesz sytuacji. Nikt tu, oprócz kilku trolli, nie bierze pod uwagę pełnoskalowej inwazji Rosji na Zachód o USA nie wspominając. Na taką wojnę Rosja jest za słaba. Rozważane jest ograniczone uderzenie tejże na Kraje Bałtyckie i ewentualnie Polskę. Przy odpowiednim rozegraniu politycznym (a takie symptomy widać - gra na rozbicie Zachodu I NATO, osłabienie USA) taki scenariusz nie jest nieprawdopodobny. Jeżeli liczysz na kalkulatorze potencjał NATO vs Rosja to znaczy, że poruszasz się w przestrzeni teoretycznych marzeń. Tylko ten potencjał się liczy, który może być i będzie użyty w szybkiej reakcji. A tu NATO leży ze względu na długie zaniedbania w inwestowaniu w obronność, a przede wszystkim przez coraz wyraźniejszy brak jedności poszczególnych państw. Sojusz stracił spoistość, a co za tym idzie realną siłę. O przyczynach długo by dyskutować (działania Rosji nie pozostały tu bez wpływu, choć to nie jedyny czynnik). O tym, że Rosja realnie w swojej polityce bierze pod uwagę użycie siły nie muszę chyba przekonywać. Gruzja, Ukraina - scenariusze w sumie w kośćcu podobne - prowokacje i manipulacje mające usprawiedliwić wyprowadzenie ataku (w sumie tak jak sam opisałeś). Nie, nie uważam USA za aniołka. Bynajmniej. Ale w tej grze takich nie ma. To brutalna gra o wpływy, środki i dominację. Wszyscy w niej jawią się jako zbawiciele świata, a de facto wszyscy ten świat w taki czy inny sposób chcą zdominować dla swojego zysku. Mamy pecha, że jeden z tych graczy, Rosja, leży za naszym progiem i jest tym bardziej niebezpieczny, że został nie tak dawno upokorzony i słabnie, a konający olbrzym będzie usiłował pozostać w grze za wszelką cenę, co czyni go tym bardziej dla nas groźnym.

ciekawy
piątek, 19 kwietnia 2019, 12:48

Przede wszystkim , Litwa, Łotwa i Estonia są członkami NATO. Atak na któryś z tych krajów byłby atakiem na cały sojusz. I NATO z pewnością podjęłoby interwencję. W.w siły działaby do czasu wkroczenia wojsk NATO. Agresja na te kraje jest raczej niemożliwa, chyba żeby doszło do skrajnej sytuacji i Putin np. postradałby rozum. NATO musiało by interweniować, bo inaczej sojusz by się rozpadł jako całkowicie bezużyteczny.

Extern
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 12:11

Widzisz tyle że ta interwencja to nie byłaby wcale z automatu. To i tak musiała by być decyzja polityczna która nigdy nie zapada w oderwaniu od aktualnej sytuacji. Co ciekawe nasze władze doskonale sobie z tego zdają sprawę że artykuł 5ty może nie zadziałać. Dlatego właśnie tak desperacko zabiegamy o ściągnięcie tu sojuszniczych oddziałów, bo trochę chcemy z nich zrobić zakładników naszej polityki.

Realista
piątek, 19 kwietnia 2019, 17:38

To po co ten raport RAND? Przecież wg autorów Rosja może zaatakować Bałtów całkiem bezkarnie. Błędne założenie u podstaw. Według mnie ten raport to takie oswajanie z Jałtą pod układ USA-Rosja przeciw Chinom. A USA musi coś dać Rosji - oczywiście nie swoim kosztem. Bałtów i Ukrainę Rosji, a Polskę Amerykanie dają Izraelowi: pewnie za cenne pośrednictwo w strategicznym dealu.

Smiechow
piątek, 19 kwietnia 2019, 04:13

OJ naiwni ,naiwni :) Myślą że Rosjanie z Bałtami będą się w chowanego po lasach bawili ,że to będzie jak onegdaj : mundury ,broń na ramię ,nocka ,sabotaż ,potem przebieranie się w cywilne ciuchy ,udawanie schorowanych kalekich starców i znowu nocka ,sabotaż, powrót ,udawanie niewinnych rolników karmiących kury itd. itd. Zanim pojawią się rosyjskie zagony pancerne to 50 km przed nimi ptaki z drzew będą spadały ,choć nijakiego wybuchu nie będzie ,a 50 km wcześniej ludzie w szaleństwo popadać będą ,bo brzęczenie w uszach nie do zniesienia do tego doprowadzi. Na partyzantkę już w latach 60-tych Amerykanie lekarstwo wynaleźli w postaci napalmu i innych cudownych świecących sztucznych ogni ,a co po kolejnych 60-ciu latach wymyślono i zanadrzu Rosjanie trzymają ? Nawet boję się pomyśleć.

Onufry
piątek, 19 kwietnia 2019, 02:09

Nie ma się czym oburzać i należy podziękować za szczerą i uczciwą analizę. Jest chyba oczywiste, ze niepodległość państw bałtyckich nie stanowi dla USA i dla Europy wartości, za którą należałoby się wplątać w wielką wojnę z Rosją. W Polsce także nie spodziewam się wielkiego entuzjazmu do "umierania za Wilno". Z Polską jest tez trochę inaczej. Geograficznie stanowimy bufor miedzy wschodem a starą Europą i wartość takiego bufora jest juz znacznie większa. Zwłaszcza, ze oddanie Polski mogłoby tylko zachęcić i ośmielić agresora do dalszej ekspansji. Dlatego w przypadku Polski można się spodziewać bardziej zdecydowanej postawy sojuszników i zdecydowanego wsparcia militarnego. Zgadzam się z tezą, ze "Czy to się Polakom podoba, czy nie, w razie pełnoskalowego konfliktu ich kraj stanie się wielkim polem bitwy ze wszystkimi tego tragicznymi skutkami tak dla ludności, jak i infrastruktury." Ale na to także trudno się oburzać. To nie jest efekt jakiejś złej woli naszych sojuszników ale po prostu takie jest nasze położenie geograficzne. Trudno walczyć o niepodległość Polski na terenie Białorusi albo na terenie wschodnich Niemiec. Jeśli dojdzie do najgorszego musimy się bronić na naszym terenie lub wybrać wariant Czechosłowacji i pogodzić się z kolejnym zaborem lub utworzeniem państwa satelitarnego w stylu PRL lub republiki polskiej w ramach tzw. Wspólnoty "Niepodległych" Państw. ( zabawna nazwa i kiepski wybór).

Amator
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:33

To prawda trudno walczyć o niepodległość Polski na terenie Białorusi (a pewnie jeszcze trudniej np. w Kaliningradzie) albo na Litwie, Łotwie czy w Estonii, ale to nie znaczy że nie należy myśleć o robieniu trudnych rzeczy. Przeciwnie. Co więcej, potencjalni agresorzy powinni pozyskać świadomość tego, że o tym właśnie myślimy. Poza tym pełna zgoda z Onufrym.

Amator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 18:56

Czas za krew. Tak można krótko podsumować ideę która kryje się za tą koncepcją. Czas (dla USA na decyzję co robić) za krew (Litwinów, Łotyszy i Estończyków). Niezły deal, nie ma co.

Roman
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:26

W pomysły Rand Corporation i przewidywane ich skutki doskonale wpisuje się książka wydawnictwa Arbitror pt. "Czas straceńców. Żołnierza OT i oficera opowieść o wojnie polsko-rosyjskiej". Autor Mark M. Meissner. Warto przeczytać, zastanowić się, a za najkrótszą recenzję niech posłużą dwa zdania "To nie jest fantastyka militarna, to naprawdę może się zdarzyć. Ostrzeżenie w najlepszym stylu" Vincent V. Severski

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 23:59

Oczywiście taka wersja że sporo oddziałów we wschodnich krajach NATO "gdzieś zniknie" jest bardzo nieprzyjemna dla Rosjan.

Marek1
czwartek, 18 kwietnia 2019, 13:54

Istnieje spora grupa generalicji w Pentagonie, która na serio przewiduje dla WP/WOT rolę, jak to nazywają - polskiego Hezbollahu. Generałowie ci są pod wrażeniem skutecznego oporu jaki stawiły armii izraelskiej lekko uzbrojone bojówki w/w organizacji w czasie ost. wojny libańskiej. Oczywiście nie mówi się o ogromnych stratach ludzkich Hezbollahu walczącego przeciwko ciężko uzbrojonym jednostkom IDF wspieranym mocno z powietrza. Wg. nieoficjalnej, ale istniejącej jak najbardziej doktryny konfliktu na wsch. flance NATO kr. bałtyckie i Polska mają być przestrzenią operacyjną(buforem) służącą do OPÓŹNIANIA siłami lokalnymi postępów armii FR, by dać czas na przygotowanie obrony na linii Wisły lub w wariancie pesymistycznym Odry. M.in. dlatego tak dramatycznie kiepsko postępuje modernizacja i zwiększanie SZ RP - z pkt. widzenia USA/NATO do odegrania roli polskiego Hezbollahu polskim żołnierzom NIE są potrzebne nowoczesne śr. rażenia o zasięgu ponad taktycznym i autonomiczna, liczna i nowoczesna obr. powietrzna. Czy to się Polakom podoba, czy nie, w razie pełnoskalowego konfliktu ich kraj stanie się wielkim polem bitwy ze wszystkimi tego tragicznymi skutkami tak dla ludności, jak i infrastruktury.

Marek T
wtorek, 23 kwietnia 2019, 10:17

Aby linia obrony na Wiśle byla realną choćby teoretycznie, potrzebna jest brygada która udaremni desant sił rosyjskich w rejonie Trójmiasta. Sztab Genialny WP nawet podczas symulacji konfliktu pelnoskalowego z Rosją zakłada zajęcie wymienionego terytorium wraz ujściem Wisły, a tym samym zajęcie przepraw mostowych i wyjście sił rosyjskich w rejonie Elbląga... Widać beztroskie podejście do Polskiej MW gospodarki morskiej, bezpieczeństwa infrastruktury przemysłowej, energetycznej... Czasem odnosi się wrażenie że Sztab Genialny, politycy chcą budować "Armię Księstwa Warszawskiego "....

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 00:01

Skutecznej obrony nie będzie ani na linii Wisły, ani na linii Odry. I to trzeba zaakceptować ORAZ przygotować się do tego.

nbg
sobota, 20 kwietnia 2019, 15:29

fabryka PAC3 w Polsce ilość 2000 i po problemie z A2AD. Tanio i skutecznie i na pewno byłby realny transfer technologii przy takim zakupie.

Aecjusz
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:56

Zastanawiam się jaką narrację reprezentujesz... I z której strony Bugu obserwujesz...

obserwator
sobota, 20 kwietnia 2019, 01:44

Z obu stron Bugu, wystarczy przez most na S8. A narrację możesz sobie reprezentować, jaką chcesz. I tak rzeczywistości nie zmienisz, tak jak było w 1939 r.

Marek1
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:01

Płacą ci za wypisywanie bzdur ? Obecnie FR jest w stanie wyasygnować na 1 kierunku operacyjnym maks,.40-50 tys. ludzi. Aby dojść do Wisły po 3-4 dniach wystarczy, ale NIC więcej

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 13:52

Bo ty tak twierdzisz? A ja twierdzę że do Wisły dojdą podstępem zanim nasze dobrze odżywione wojsko wyjedzie z koszarów. I zobaczymy kto miał rację.

Harry 2
czwartek, 18 kwietnia 2019, 22:57

"Czy to się Polakom podoba, czy nie, w razie pełnoskalowego konfliktu ich kraj stanie się wielkim polem bitwy ze wszystkimi tego tragicznymi skutkami tak dla ludności, jak i infrastruktury." I dlatego za rządów tej "władzy" przygotowuje się obronę kraju tworząc i dozbrajając jednostki wojskowe na wschód od Wisły, by nie oddać Polski zwanej potocznie "B". W pierwszej kolejności zaczęli działać Terytorialsi właśnie w Polsce wschodniej. Poprzednicy likwidowali jednostki wojskowe na wschód od Warszawy . Powinieneś to zauważyć.

Aecjusz
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:40

Trzymanie stacjonarnie dużych ilości regularnego wojska tuż przy granicy, z której może wyjść uderzenie we współczesnej wojnie jest proszeniem się o obezwładnienie i zniszczenie tych wojsk w pierwszych godzinach ewentualnie dniach konfliktu. Współczesny konflikt o dużej czy średniej skali to wojna wysoce manewrowa. Co nie manewruje jest wykrywane i niszczone. Koszary i rejony zgrupowania wojsk w zasięgu środków wyrywania rażenia są bardzo wdzięcznym celem. To nie takie proste - wypełnić wschodnią flankę wojskiem i już - to bardziej skomplikowane we współczesnych realiach.

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 13:42

To my o tym niby nie wiemy że teraz liczy się mobilność i niby damy się wystrzelać w pierwszych godzinach :-). Spójrz na nasze oddziały i choćby głupie kontenery dla sztabowców, wszystko na kółkach.

Aecjusz
środa, 24 kwietnia 2019, 08:04

Co z tego, że postawisz wojsko na kółkach, jak bedzie rozlokowane w zasięgu wszystkiego oprócz rzutu zlewem i zanim w ogóle ruszy z miejsca dyslokacji zostanie obezwładnione pierwszymi uderzeniami ogniowymi...

Wobec
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:46

takie pomysły w realizacji rozpaczliwe drogo kosztują ludność cywilną. Skutkują pacyfikacją, terrorem. Tragiczny bilans ostatnich 250 lat naszej historii to w znacznej mierze efekt powstań i partyzantek. Ta koncepcja wyraźnie określa też Amerykanów jako sojuszników. Tragedia. I wołanie o radykalną zmianę pomysłu na nasze bezpieczeństwo.

art. 5 traktatu NATO
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:45

A co jeśli tajny raport opracowany dla Polski ma także takie zalecenia dot. obrony?

Zniecierpliwiony ale chłodno kalkulujący długofalowo
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:49

@mosze i @Alxj - zwrot Polski na Chiny. Nie na zasadzie niewolniczej i "zawsze bezalternatywnej" zamiany jednego pana na drugiego - tylko zwrot na suwerenne zbalansowanie i równy dystans do obu supermocarstw. Właśnie po to, by zneutralizować Moskwę [z którą "najlepszy sojusznik USA" zawarł pakt Putin-Netanjahu - i to w dniu podpisania 447 w Waszyngtonie] i by zneutralizować Berlin. Dlaczego Chiny na to pójdą? Bo Chiny same parły i doprowadziły do podpisania strategicznego traktatu o współpracy z Polską 20 grudnia 2011 - od razu zadziałały i zrozumiały wagę Polski w geostrategicznej rozgrywce - gdy tylko w 2011 Putin i Merkel zadeklarowali budowanie "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - co Chiny natychmiast odczytały jako budowę konkurencyjnego, SILNIEJSZEGO od Chin supermocarstwa [od USA zresztą też silniejszego - ale to naiwnym Amerykanom wytłumaczyli nasi generałowie po...konsultacjach z chińskimi generałami w Qingdao w 2012 - stąd właśnie zwrot USA i odpalony Majdan od jesieni 2013 - czyli zamiana marchewki dawanej głupio [bo z góry] Rosji przez USA - na kija wyrwania Ukrainy i sankcji]. Polska jako bufor na kluczowym styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - na przesmyku bałtycko-karpackim - jest GWARANTEM i dla Chin i dla USA - że nie powstanie trzecie supermocarstwo - SILNIEJSZE i od Chin i od USA. Nie muszę tłumaczyć, że jego powstanie oznaczałoby "game over" i przegraną w grze o hegemonię globalna dla obu obecnych supermocarstw. I dlatego Polska nie musi wybierać - więcej - może brać OD OBU NARAZ - balansując je wzajemnie. Kluczem jest utrzymanie przez Polskę kontroli nad tym arcyważnym geostrategicznie terenem. Tymczasem nasi sternicy robią wszystko, aby przekazać ten teren [z mniej wartościową ludnością tubylczą] w obce ręce - 447 i egzekucja i zbankrutowanie Polski na 300 mld dolarów jest tu tylko etapem dla dokonania właściwego ruchu geostrategicznego przez Wielkich Braci - czyli wrogiego przejęcia tego geostrategicznego klucza Eurazji. USA za nic nie chcą powstania supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Ale to nie Polska i Polacy mają temu zaradzić na przesmyku bałtycko-karpackim. Gdyby tak było, to Polska by przynajmniej od 2016 uzyskiwała pomoc od USA "ile wlezie" za darmo i bez proszenia - włącznie z głowicami w pierwszym szeregu.Co do Bałtów - pora, by nasi sternicy zaprosili sterników Litwy, Łotwy i Estonii i powiedzieli im: "od tej chwili możecie liczyć jedynie na Polskę - bez Polski was nie ma - ale to ma swoją cenę - czyli przy każdym głosowaniu w każdej organizacji zbiorowej - od NATO, przez UE po ONZ itp. - zawsze najpierw konsultujecie wszystko z nami - włącznie z twardymi veto w razie próby uderzenia w Polskę". Czyli takie nasze V4-PL - na twardo. Pora działać i to twardo i zdecydowanie - kontynuacja zaniechań i zamiatanie pod dywan i chowanie głowy w piasek tylko ułatwia i wręcz zachęca do intensyfikacji wrogiego przejęcia wobec Polski i Polaków. Kalkulacja jest prosta - nie mamy już nic do stracenia, a wszystko do zyskania.

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 21:04

Ciągle wymieniane przez ciebie 447 to czysta propaganda bo mienie bezspadkowe przechodzi na skarb państwa. Tyle w temacie. Majdan odpalony przez USA, znowu rosyjska propaganda. A może ludzie mieli zwyczajnie dość biedy, braku perspektyw i rządów skorumpowanej oligarchii? Polska bufor, i znów to samo, rosyjska propaganda. Jeśli Niemcy tak dobrze dogadują się z Rosją, to jaki bufor? No i ten cały rosyjski postrzelony sen, mocarstwo euroazjatyckie. Tak samo jak żaden lud wchodzący w skład Federacji Rosyjskiej nie jest tam dobrowolnie, tak nikt nie będzie chciał w tym uczestniczyć. Więc trzeba zmusić, a jak komuś nie pasuje to podzieli los Czeczenów. Tylko że Europa to nie Kaukaz, tu takie numery nie przejdą. A główne twoje zadanie tutaj, to najwyraźniej odciąganie Polaków od USA, np. ponętnymi wizjami sojuszu z Chinami (skoro już na sojusz z Rosją z powodu własnej głupoty nie chcą pójść). Chłopie do kogo z tym, myślisz że nie widać kim jesteś?

Aecjusz
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:47

Hmm, to raczej z Twojej wypowiedzi wynika bezrefleksyjne wpatrzenie w USA. Na obecną chwilę fakty mówią, wręcz krzyczą, że USA nie jest żadnym bezwarunkowym gwarantem dla Polski, a ustawa 447, jeśli zostanie zlekceważona, może być poważnym uderzeniem w nasz kraj. Szwajcaria swoje zapłaciła - wyciągnij wnioski. Albo kontynuuj swoją zadaniową narrację, bo sam zastanawiam się kim jesteś.

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 13:49

W przeciwieństwie do niektórych tu piszących, Polakiem i wcale nie uważam że mamy oddać nasze bezpieczeństwo USA i wiem że ich wsparcie jest ograniczone, ale jest bezcenne w obliczu tego co może przyjść ze wschodu, po raz kolejny w historii.

Dalej patrzący
piątek, 19 kwietnia 2019, 17:07

Ale po pakcie Putin-Netanjahu 9 maja w Moskwie podczas Parady Zwycięstwa Armii Czerwonej, za pełną wiedzą, zgodą i pełnym wsparciem USA [9 maj 2018 - podpisanie 447 w Waszyngtonie - wychodzi na to że to USA wspiera to, co grozi nam ze Wschodu - więcej - WSPIERA to, by użyć tego niebezpieczeństwa instrumentalnie dla zagonienia nas z OBU TRON celem rozbójniczego wrogiego przejęcia Polski przez Izrael. Dlatego konieczny jest zwrot i zbalansowanie Waszyngtonu Pekinem. Bo Chiny nie wspierają bandyckiej hucpy 447 - za to im żywotnie zależy na Polsce jako buforze niezależnym i od Rosji i Niemiec. Dlatego same wymusiły traktat o strategicznej współpracy z Polską [jako kluczowym geostrategicznie buforem] 20 grudnia 2011. Szczególnie - by Polska była niezależna od Rosji [lub od UKŁADU USA-Rosja] - a to jest właśnie demontowane w świetle paktu Putin-Netanjahu - z poparciem USA. Sytuacja geostrategicznie jest asymetryczna - wspieranie przez Polskę USA - to samobójstwo - w "najlepszym" razie to deal USA-Rosja kosztem kolejnej Jałty i zdrady Polski. Chiny nigdy tego nie zechcą - bo obojętnie, czy wynikowym układem będzie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku [moim zdaniem - na to gra Izrael jako udziałowiec tegoż supermocarstwa] , czy sojusz USA-Rosja - OBA SCENARIUSZE - to najgorsze koszmar Chin. Zresztą i dla USA też scenariusz supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku to najgorszy koszmar [dokładnie tak wyraził to George Friedman - "najgorszy koszmar USA"], tyle, że Trump jest owinięty wokół palca przez Netanjahu. Moim zdaniem Izrael porzuca USA na korzyść budowy SWOJEGO supermocarstwa - razem z Rosja jako "udziałowcem" [i z UE jako żerem - najbardziej wykiwany zostanie Berlin]. Zapewnienia Izraela, że po wrogim przejęciu kluczowego bufora [Polski] - to Izrael swoja siła [rakiety, atom] zabezpieczy interes USa przed scenariuszem konkurencyjnego SILNIEJSZEGO supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - ma za skrajna naiwność elit USA - przynajmniej tych, które nie chcą samobójstwa USA. Na razie nasi decydenci ze wszystkich sił ułatwiają nową Jałtę - i wrogie przejęcie Polski. Z prawnym i siłowym pomocnictwem i USA i Rosji - z OBU stron naraz. W TAKIM układzie argumentowanie za poddaniem się woli USA i Izraela - rzekomo dla ochrony przed ICH [NIE NASZYM] koalicjantem - czyli Rosją - czyli przed przyszłym NADRZĘDNYM sojusznikiem USA przeciw Chinom [jak to widza zbałamucone USA] - nie ma racji bytu. Jest bez sensu. Wsparcie USA jest bezcenne - ale dla Izraela. Który łudzi Waszyngton, że za tę sutą prowizję doprowadzi do dealu USA-Rosja przeciw Chinom. Łudzi - ponieważ sam zamierza być nieusuwalnym geostrategicznie i siłowo [rakiety z atomem] założycielem supermocarstwa, które doprowadzi do upadku USA. Wskaźniki są bezlitosne - USA słabnie [zwłaszcza po 2025 spadnie baza podatkowa - i budżet Pentagonu] - a Chiny rosną - i to zwłaszcza technologicznie - nasilając tempo wyścigu. A Wielcy Bracia patrzą długofalowo - i znaleźli rozwiązanie - w 100% idealne dla Izraela. Jak USA chce dowieść swych dobrych intencji wobec Polski - niech nam da głowice. Państwa z atomem nikt nie zaatakuje - nawet ABCT itp. imprez ekspedycyjnych USA nie trzeba będzie - MY SUWERENNIE zabezpieczymy trwale bufor między Rosją, a Niemcami. Nie dają głowic - już udowodnili nieszczerość swych intencji. Bo po 2014 i złamaniu atomowego Traktatu Budapesztańskiego 1994 - tylko atom gwarantuje suwerenność - zwłaszcza przeciw agresji państw atomowych.

w temacie
czwartek, 25 kwietnia 2019, 13:11

Wynika z tych zawiłych wywodów, że panem i władcą świata is Netaniahu. Dobre :) Co będzie jak odwrócimy się od USA? Każdy przyjdzie "po swoje", Żyd, Niemiec, a Ruski zagarnie resztę. Nie, Chiny nam pomogą :) Szkoda gadać. Tak naprawdę to przemycasz w tych tekstach rosyjskie propagandowe slogany, a to Rosja jest 8 x większa gospodarczo od Polski, a to chcesz porwać kogoś do snu o supermocarstwie eurazjatyckim ze stolica w Moskwie. Oczywiście nie może zabraknąć szkalowania F-35 itd. Czy w Petersburgu śnieg się już stopił?

czwartek, 25 kwietnia 2019, 01:19

Nuclear sharing + czyli klucze z czasowym (w okresie kryzysu) PEŁNYM dostępem i całkowitą suwerennością nad ograniczonym nuklearnym potencjałem odstraszania. Oczywiście USA nigdy na to nie pójdą , bo wtedy Rosja w odwecie dała by to samo Kubie i Wenezueli (na dobry początek). Dlatego UK musiało między 1945 a 1956 przeznaczać 10% swojego PKB (w czasie gdy tracili zewnętrzne imperium) na tworzenie swojego arsenału nuklearnego i triady atomowej, choć mieli sojusz wojskowy z USA i bazy USAF u siebie. To samo potem Francja. By nie stać się pionkiem. Bo pionki się poświęca...

22
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:24

Czyli wielki brat zza wielkiej wody będzie walczył o swoje wpływy w Europie do ostatniego żołnierza z Litwy , Łotwy , Estonii i POLSKI. Czas się wreszcie obudzić i zrozumieć że jeżeli sami się nie obronimy przed Rosją to nam nikt nie pomoże. Ukraina się własnie całkiem niedawno przekonała ile są warte pisemne gwarancje nienaruszalności jej granic podpisane przez wielkiego brata zza wielkiej wody. :)

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:39

No przecież USA nie naruszyło granic Ukrainy a do tego tylko się w sumie zobowiązało podpisując memorandum Budapesztańskie. A my, fakt, leżymy terytorialnie na samym skraju możliwości oddziaływania siły armii USA, co powinno powodować że zadawanie pytań o realne możliwość udzielenia nam pomocy są jak najbardziej na miejscu. No chyba że wzorem Becka potraktujemy artykuł 5ty tylko jak polityczny straszak zabezpieczający przed agresją, a nie szansę na udzielenie nam realnej pomocy militarnej.

Dalej patrzący
piątek, 19 kwietnia 2019, 19:39

@Extern - to, że USA nie zaatakuje Ukrainy, to Ukraina miała za darmo zapewnione na mocy już obowiązującego prawa międzynarodowego. USA, UK [i Rosja] zobowiązały się jako GWARANT-EGZEKUTOR SWOJĄ SIŁĄ I SWOIM KOSZTEM, że terytorium i granice Ukrainy będą nienaruszone. Co zresztą Rosja złamała, co jest karygodne podwójnie - bo sama była gwarantem Traktatu Budapesztańskiego. Istotą Traktatu Budapesztańskiego był KORZYSTNY INTERES państw atomowych, że Ukraina odda 1300 głowic i rakiet przenoszenia [i nie wejdzie do tzw. "klubu państw atomowych"] - za REALNIE PEŁNIONĄ FUNKCJĘ OCHRONIARZA. Tyle, że jeden ochroniarz napadł, a dwaj inni udają, że nic się nie stało. To teraz niech USA i UK oddają 1300 głowic - albo niech wypełnią swój psi obowiązek - za który wzięły zapłatę z góry. Złamanie Traktatu Budapesztańskiego 1994 zamknęło stara epokę ładu konstruktywistycznego. Czyli - traktaty są niewarte spisanego na nich papieru - a jedyną gwarancję na przemoc państw atomowych względem nieatomowych - stanowi pozyskanie atomu. I sojusze bilateralne z silnymi - np. Polski z Turcją - czy to się podoba SŁABEMU TUTAJ hegemonowi, czy nie. To nie Putin pierwszy, tylko przed nim szef MON Pakistanu stwierdził [po ścięciu medialnym z Izraelem, który wycofał się z podkulonym ogonem, bagatelizując sprawę i udając, że pada deszcz]: "nie grozi się państwu z atomem". I to jest dla nas podstawowa lekcja do odrobienia: pozyskanie atomu - bez tego nie przetrwamy w strefie zgniotu, na kluczowym styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - tak łakomym geostrategicznie dla silnych graczy ze wszystkich stron [a ostatnio najbardziej dla Wielkich Braci z południa]. Ład konstruktywistyczny skończył się w 2014, nadszedł czas rozstrzygnięć za pomocą siły. I globalnie - i regionalnie. Co do słabości USA na krawędzi wpływu - na Wschodniej Flance - wnioski są proste: z USA pożytek niewielki, musimy opierać się o swoją siłę - i nie patrzeć na to, czy coś sie USA podoba lub nie - tylko robić swoje wg własnego interesu i racji stanu. A już w kontekście i 447 i wrogiego przejęcia, i w kontekście nowej Jałty , czyli NADRZĘDNEGO dla USA dealu z Rosją naszym kosztem - pożytek z USA dla Polski niewielki - a śmiem twierdzić, ze ogólny bilans ujemny - tylko patrząc na te dwie sprawy. Wniosek prosty - skoro prawo nie działa - musimy się oprzeć o siłę. Własną siłę. I o zbalansowanie Waszyngtonu Pekinem - rozszerzając i intensyfikując strategiczny pakt z 20 grudnia 2011 [który zresztą nas wtedy uratował - gdy od 17 IX 2009 do jesieni 2013 trwał pierwszy - nieudany z uwagi na ambicje Moskwy - "wielki reset" z Rosją]. Tylko nasza racja stanu się liczy i nasze PRZETRWANIE. "Przyjaciele" [czyli spece od opluwania Polaków i pomiatania Polską] tak nas docisnęli do krawędzi, że albo spadniemy w przepaść - albo zrobimy zwrot zasadniczy. Nie mamy już nic więcej do stracenia, niż niepodległość i własny byt - za to wszystko do zyskania. Rachunek jest oczywisty. Na razie, patrząc na to, co dotychczas się dzieje z Polska i naszymi decydentami - przypomina mi się fraszka Kraszewskiego spuentowana tak: "wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły". Nomen omen - napisana przed rozbiorem Polski.

Extern
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 12:29

Traktat Budapesztański zobowiązuje do nie agresji oraz do podjęcia kroków w celu przeprowadzenia mediacji. Te ogólnikowe stwierdzenia są niewiele warte w realnych sytuacjach. Ogólnie w kwestii że USA jako sojusznik w naszym regionie może się okazać mało realny się zgodzę, tyle że obecnie na Europę liczyć nie można zupełnie, więc nikt inny nam nie zostaje. O broni atomowej zapomnij, gdyby jakiś nasz polityk na serio próbował coś takiego przeprowadzić szybko by marnie w ten czy inny sposób skończył, więc chętnego na to nie znajdziesz. Jedyne co sami możemy Rosji zrobić to mniej więcej tyle czym im teraz "grożą" Ukraińcy czyli krwawą wojną graniczną, i to jest niestety koniec naszych możliwości obecnie.

AMF
wtorek, 23 kwietnia 2019, 08:52

Nie zapominajmy o "atomie ubogich" BC. Ubycie 80% mieszkańców Moskwy (lub innej metropolii) w ciągu tygodnia czy dwóch nie jest tek estetyczne jak bolszoj grzyb ;-) na placu czerwonym ale równie skutecznie odstrasza. Ba, to potwierdzone praktycznie.

Extern
wtorek, 23 kwietnia 2019, 17:54

Działa tu ten sam kazus co dla broni A. Dopóki jesteśmy krajem egzystującym w liberalnych strukturach zachodnich to sami nasi sojusznicy nie pozwolą nam broni chemicznej mieć. A z resztą i tak nie mamy czym tam tego zawieść. Na obecną chwilę jedyne co możemy osiągnąć to odporność antyrakietowa aby nie mogli nas tak łatwo straszyć swoją atomową bronią taktyczną, oraz groźba uwikłania ich w krwawą bitwę graniczną z możliwością rozwinięcia tego w konflikt światowy w razie jakby jakaś nieustalona rakieta w trakcie walk spadła na bazę USA zlokalizowaną na naszym terytorium. No jest jak jest, jesteśmy tylko średniej wielkości rolniczym krajem europejskim.

Dalej patrzący
czwartek, 18 kwietnia 2019, 00:21

To już nie jest śmieszne, to jest tragiczne. Ale i w tej sytuacji, choć co prawda z humorem wisielczym, my biedni tubylcy środkowoeuropejscy możemy znaleźć konstruktywne plusy. Jakie? 1. Teraz rząd, wobec tak światłych odgórnych rad z Waszyngtonu, rad przyjmowanych zawsze z nabożnym bezalternatywnym posłuszeństwem, nie będzie miał argumentów przeciw masowemu dozbrojeniu społeczeństwa - proponuję rozdać ASAP te 2 mln sztuk wszelakiej broni strzeleckiej z magazynów. 2. Wychodzi, że USA tutaj słabe, wręcz słabiutkie, a zatem nasza rola i nasza siła wzrasta niepomiernie w rachunku geostrategicznym. Czyli pole manewru znacznie urosło, a jeszcze bardziej urośnie po Brexicie. 3. Brak odpowiedzialnej solidarności USA działa w obie strony zgodnie ze staropolskim porzekadłem, że każdy kij ma dwa końce, zatem od tego momentu możemy uznać się za zwolnionych z solidarności wobec USA i iść swoją drogą tylko za swoimi sprawami. Z perspektywą na silną Turcję, na Skandynawów, na współpracę z Koreą Południową [zwłaszcza technologiczną], układając swoje podwórko wg naszych potrzeb, a także nawiązując dużo lepsze stosunki z Chinami dla zachowania równych odległości. 4. Po tym raporcie propagandowe mowy naszych oficjeli o "Forcie Trump" "stałej obecności" "strategicznych gwarancjach" "bezalternatywnym i jedynie słusznym sojuszu" tracą rację bytu. Zatem czas stanąć na własnych nogach, przy tym gromko żądając od USA transferu technologii, a jeżeli Waszyngton powie NIE, to od razu z marszu, bez biadania nad rozlanym mlekiem, przepiąć współpracę, zwłaszcza wojskową i technologiczną na ww kraje [i w Europie na konsorcja n. Leonardo, Eurosama, Thalesa, Saaba, Konsberga czy Nammo], nie kupując nic ani od USA, ani od Izraela. To powinno dać Waszyngtonowi co nieco do myślenia, a ewentualne rozmowy o przywróceniu sojuszu byłyby prowadzone z zupełnie innej pozycji dla Polski, nie muszę dodawać, że warunkiem wstępnym rozmów będzie całkowite anulowanie 447 i zadośćuczynienie w realnych aktywach [najlepiej w głowicach] za opluwanie i całą antypolską hucpę. 5. Oczywiście nasi obecni sternicy nawy państwowej całkowicie wyprą oczywistą wymowę tego raportu RAND [i wielu innych sygnałów - w tym 447 i paktu Putin-Netanjahu], co nas tym bardziej obliguje do tłumaczenia tego i innym Polakom i władzom w sposób jasny, asertywny, zrozumiały nawet dla małych dzieci, non-stop wszelkimi kanałami, w sposób zmasowany i konsekwentny, bez biadolenia i bez słomianego zapału, na zasadzie "krople drążą skałę". Czy raczej: "kropla przelewa czarę".

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:00

Francuzi i Niemcy mają nas w nosie, ponieważ nie rozumieją rosyjskiego zagrożenia. Prawdziwymi sojusznikami będziemy, gdy wszyscy razem będziemy walczyć z Chinami, gdzieś pod Moskwą.

Dalej patrzący
czwartek, 18 kwietnia 2019, 22:48

Chinom aż nadto wystarczy połknięcie Syberii i Arktyki. Co do neutralizacji Rosji - Chinom wystarczy przecięcie i zagarniecie dolnego Powołża ["korzenia" obszaru rdzeniowego Rosji] i dojście do Ukrainy, by trwale złamać Rosję - i jednocześnie ustanowić trwałe szlaki komunikacyjne Jedwabnego Szlaku. A wtedy Rosja stanie się na trwale posłusznym satelitą Chin. Walka w samej Europie? - po co? - przecież sama "konsumpcja" i integracja zdobyczy zajmie aż nadto czasu i energii Chinom. Połknięcie Syberii i Arktyki jest zresztą tylko etapem do głównej rozprawy - z USA - dlatego dalsza strata czasu i energii na poboczną Europę - czyli wojna przy gigantycznie rozciągniętych liniach komunikacyjnych - nie ma zwyczajnie sensu dla Pekinu. USA ważniejsze i pilniejsze - a po rozprawie z USA tym bardziej wojna z Europą [czy innymi graczami] nie ma sensu dla nikogo - hegemon sam ustanowi nowy porządek sinocentryczny - a w tym nowym porządku ekonomomiczno-politycznym peryferia i półperyferia będą zasilały potęgę nowego hegemona - już pokojowo. Bo chyba nikt nie będzie zamierzał walczyć z Chinami po pokonaniu USA - prawda? Porządek rzeczy jest oczywisty - żeby stać się panem świata, Chiny muszą najpierw stać się panem Azji. Indie za Himalajami to nie problem - natomiast Rosja okupująca Heartland i blokująca dojście do Arktyki [strefy strategicznej Severskyego] - to w optyce Pekinu gracz konieczny do neutralizacji. To kwestia geografii - i elementarnej geostrategii.

Komentator
piątek, 19 kwietnia 2019, 16:44

Pytanie zasadnicze, po co Chiny miałyby łamać Rosję? Kto obecnie jest większym zagrożeniem dla Chin? Rosja czy USA? Szanowny Panie, Chiny nie potrzebują Rosji, Chiny potrzebują dostępu do rosyjskich surowców. Są dwa sposoby aby go sobie zapewnić. Pierwszy, zaatakować Rosję i opanować je siłą. Drugi, po prostu je kupić. Jak Pan myśli, którą opcję wybiorą Chiny, szczególnie przed czekającą je rozprawą z USA? Przecież wojna z Rosją może te Chiny cofnąć do epoki kamiennej, mówi Pan o ataku na kraj którego potencjał Jądrowy przewyższa wielokrotnie chiński. Po co narażać się na ryzyko jądrowego odwetu, skoro można to wszystko najzwyczajniej kupić, a czego jak czego, ale pieniędzy to chinom nie brakuje. Przecież Chinom te surowce nie są potrzebne dla samego posiadania, z tych surowców Chińczycy wyprodukują towary, to czysty biznes i tutaj decyduje po prostu ekonomia. Zdobycie tych surowców i ich późniejsze samodzielne wydobycie będzie po prostu o wiele droższe niż zakup. I po co po takiej wojnie Chinom będzie potrzebny jakiś Jedwabny Szlak, skoro zamiast podbijać gospodarczo świat, będą lizać poważne rany? Wracając do rozprawy z USA, ona oczywiście będzie miała miejsce, a właściwie już trwa, tylko że nie będą o tym decydować kolejne bitwy o Midway, tylko po prostu ekonomia. Może Pan spać spokojnie, ani Chiny nie uderzą na USA aby zająć ich miejsce, ani USA nie napadnie na Chiny w obronie swojej mocarstwowej pozycji. O wyniku tej wojny zadecyduje gospodarka, a wszystkie trendy pokazują wyraźnie że szanse USA są w niej iluzoryczne. Efekt będzie dokładnie taki sam jak wynik zimnej wojny, ktoś zazbroi się po prostu na śmierć. Jak Pan myśli kto taki? Dłużnik z PKB nakręcanym przelewaniem z pustego w próżne, czy jego wierzyciel będący "fabryką świata"? USA ma w tej konfrontacji szanse podobne do tych, jakie miał ZSRR podczas zimnej wojny.

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 23:14

A co z bronią ostrą dla tych komórek, na jaką amunicję? No przecież że na amunicję którą używa przeciwnik bo tylko na nim będzie można się zaopatrywać. Czyli kałachy wracają do łask.

obserwator
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:55

Ale on używa 5,45

Ta joj
piątek, 19 kwietnia 2019, 04:31

O kbk wz.88 Tantal ty słyszał, aaa?

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:42

Tantale już dawno zostały "zreformowane" do Afryki. Więc nie ma co ich szukać w magazynach.

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:13

aaa słyszał, już dawno poszły na złom.

Strzelec
środa, 17 kwietnia 2019, 23:02

Panowie nie czytacie ze zrozumieniem czy to celowe przekładania? to propozycja dla państw Bałtyckich dla ich budżetów i to one mają to wydać nie USA ( dali nawet przykład, że jeśli rozłożyć to na 5 lat to wyjdzie po 8 mln rocznie) USA moga się do tego dołożyć a siły konwencjonalne swoją droga

kj1981
środa, 17 kwietnia 2019, 22:19

Co za bzdury. Wojna totalna? Dla tych krajów to byłaby katastrofa, bo ich zasoby ludzkie są bardzo ograniczone i nie byłoby z czego uzupełniać strat. To nie USA, gdzie milion w tę czy tamtą stronę tak naprawdę nie zagroziłby egzystencji narodu. Do tego fajnie jest mówić innym, że mają ponosić straty, gdy samemu siedzi się w ciepłym wyrku po drugiej stronie oceanu. W tej części Europy już była prowadzona wojna totalna - i wiemy jak Polska na niej wyszła. Mamy też obok sąsiada - Czechy - który takiej wojny nie zdecydował się prowadzić. Teraz każdy może ocenić, kto na tym lepiej wyszedł.

BoNzo
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:51

Trafnie

AMF
wtorek, 23 kwietnia 2019, 09:05

Trafnie? A może jednak zestawimy zaciekłą obronę Finlandii z okupacją Bałtów??

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:15

Jest tez historia Rumunii, która wojny totalnej z okupantami nie prowadziła, a poniosła proporcjonalnie wyższe straty niż Polska w gospodarce, infrastrukturze, ludności.

sobota, 20 kwietnia 2019, 16:22

W II wś Rumunia straciła 900 tys. ludzi, czyli 4,5% populacji, a Polska 6 mln, czyli 17,1%. To gdzie są te "proporcjonalnie wyższe straty"? Do tego była państwem sprzymierzonym z II Rzeszą, więc nie wiem, o jakich okupantach piszesz (chyba nie ZSRR)?

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:15

Dlatego nigdy nie warto być bezbronnym.

KrzysiekS
środa, 17 kwietnia 2019, 22:14

Rosja już pokazała na Ukrainie ile może USA i gdzie jakie znaczenie mają ich gwarancje na temat nienaruszalności granic. Pomimo to Polska powinna nadal współpracować z USA i chodzi tu bardziej o Chiny jednak powinniśmy prowadzić inna politykę niż teraz (coś za coś) to co pokazał Mike'a Pompeo w Warszawie jest niedopuszczalne! Jednocześnie powinna spokojnie rozmawiać z Chinami tak żeby USA to widziało.

tor
środa, 17 kwietnia 2019, 20:27

CZapki stylizowane na Niemieckie u nas by mogły takie przyjoć do nowego kamo mapa zamiast tych rogatywek

RZESZOW
środa, 17 kwietnia 2019, 19:37

litwa -Rosjanie - 215109 Lotwa- 629467 -Estonia-325732 ........ W tych państwach mieszka 1.170.308 rosjan.. na dzień dzisiejszy.Autorzy raportu amerykańskiego think tanku RAND Corporation o'tym wiedza.

Fortu tramp nima i nie będzie
środa, 17 kwietnia 2019, 19:11

Bardzo zły sygnał. Amerykanie chcą po taniości i rękami tubylców przegarniać gorące kasztany na terenie na którym im zależy. Będą walczyć do ostatniego partyzanta.

Marek T
środa, 17 kwietnia 2019, 19:03

Panowie z Rand zabawili się w pisanie bajek.... Widać od razu że nie zapoznali się choćby z historią Armii Krajowej i jej działań podczas II wojny światowej, ale nie uwzględnili także tego że Rosjanie kulturowo nie są europejczykami tylko przedstawicielami cywilizacji Turańskiej (wielkiego stepu), gdzie nie ma hamulców etycznych, a życie ludzkie nie jest wiele warte. O innych różnicach już nie wspomnę. Tam demokracja i myślenie w tym duchu to tylko ładna teoria. Jeśli ktokolwiek myśli o utrudnieniu inwazji i okupacji to powinien najpierw zlikwidować szerokie tory kolejowe... Europa kończy się tam gdzie zaczynają się szerokie tory .. Następnie ograniczyć ilość i przepustowość dróg do Obwodu Kaliningradzkiego, Rosji Białorusi. Potem dopiero o jakichkolwiek, ewentualnych składach broni i innych w/w.

spr
wtorek, 30 kwietnia 2019, 00:42

Tory to się zwęża przy pomocy trotylu (wysokie mosty). Nie zdążą ich odbudować.

Maj.
sobota, 20 kwietnia 2019, 15:18

Zwłaszcza to zwężenie torów to dobry pomysł. Rosyjskie wojska kolejowe będą musiały cały dzień zmieniać rozstaw na zdobytym terytorium. A Bałtowie będą mogli zaorać swoje porty już teraz do końca, bo żaden tranzyt z Białorusi i Rosji się tamtędy nie wybierze.

Ułan
środa, 17 kwietnia 2019, 18:18

Kiedyś było pospolite. Zabory, 1 i 2 wojna światowa tak przetrzebiła nasze "elity", że jesteśmy najbardziej rozbrojonym społeczeństwem w EU (ilość broni na 100 mieszkańców), mimo zagrożenia ze wschodu.

iras
środa, 17 kwietnia 2019, 18:18

Kontratak ma przyjść w ciągu kilku miesięcy, ale ruch oporu ma walczyć cały czas. Po co? Chyba tylko po to by pozbyć się niewygodnych patriotów. Chyba że naszymi i krajów nadbałtyckich rękami planuje się związać Rosję i osłabić w jakiejś większej grze. A kontratak? Może później, w lepszych okolicznościach.

Aecjusz
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:59

Napisałem komentarz w podobnym tonie, ale nie został opublikowany. Tak Iras, też tak uważam - związanie i osłabienie Rosji w celu uzyskania lewara - to jest prawdziwy cel tego scenariusza. Kosztem naszym i Państw Bałtyckich.

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:44

A już myślałem że tylko ja widzę coś więcej poza czubkiem własnego nosa :)

Wielka ironia
środa, 17 kwietnia 2019, 18:09

Proponuję uruchomić operację "Most-BIS" - przerzutu rosyjskich sołdatów bezpośrednio do USA. W dużych ilościach - i z ciężkim sprzętem. Żeby Amerykanie na własnej skórze przećwiczyli zalecenia raportu RAND. Mogą też być Chińczycy do przerzutu - aczkolwiek tu nasza pomoc ze względów geograficznych byłaby bardziej ograniczona.

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:00

Kiedyś jeszcze w latach 90tych widziałem film fabularny oparty na podobnym scenariuszu. Koncepcja tam była taka że ten "najazd" odbył się w porozumieniu z Kubą i krajami ameryki południowej. Film był ogólnie o partyzantce składającej się z amerykańskich cywili działających na terenie okupowanym a gdzieś tam dalej toczyły się walki armii regularnych. Amerykanie nie mogli użyć broni atomowej bo nie chcieli rujnować własnego kraju.

Kapitan
wtorek, 23 kwietnia 2019, 18:44

Red Fall czy jakoś tak, w 2013 (?) wyszła druga część o inwazji KRLD.

Rzyt
czwartek, 18 kwietnia 2019, 19:07

Piękny plan

Zniecierpliwiony
środa, 17 kwietnia 2019, 18:05

Na modernizację B-1B [i to tylko pomostową do czasu wejścia B-21 Raidera] i na podtrzymanie [jako lotniczej kanonierki na wojny drugiego sortu] B-52 Amerykanie wydadzą z 15 mld dolarów. Na stocznie - 21 mld dolarów. Na Bałtów [i de facto na spiętą z Bałtami Polskę]...125 milionów dolarów. Zostawiam to bez komentarza. Właśnie przekroczono "czerwoną linię" i czas na spójna, wielowektorową i długofalową kontrę i zwrot Polski i Bałtów. Zdecydowanie i bez owijania w bawełnę. Nie jest pytaniem CZY? tylko KTO to zrobi? - i po których wyborach? Oby nie były to wybory w trybie nadzwyczajnym. Oby nie było to kopanie studni do pożaru.

mosze
środa, 17 kwietnia 2019, 23:29

A ten zwrot to w jaką stronę?

Alxj
środa, 17 kwietnia 2019, 20:41

jaki znowu zwrot? Chcesz żeby Polska znowu się poddała Rosji? Dlaczego? Dla Rosjan wiadomo, że lepiej jak się poddamy bo za friko nas podbiją, ale na jakie korzyści z tego ty liczysz?

Sternik
środa, 17 kwietnia 2019, 17:45

Czyli co by tu zrobić żeby nie dać technologii, nie narazić swoich żołnierzy, nie wysyłać sprzętu ale zachować wpływy w Europie wschodniej. Za jedyne 125 mln USD. Radzę to sobie dobrze przemyśleć czy warto się w ogóle w cokolwiek angażować biorąc pod uwagę np. wypowiedź Mika Pompeo podczas niedawnej wizyty w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

Extern
środa, 17 kwietnia 2019, 17:25

Na pewno wszyscy od razu pomyśleli sobie o naszym WOT ale to jest zupełne nieporozumienie. WOT jako organizacja jawna w żaden sposób nie nadaje się do zbudowania na jej strukturach konspiracji. WOT to głównie pomoc dla armii regularnej w czasie gorących działań. W przypadku pokonania naszych głównych sił trzeba by oprzeć tą "konspirację" na zupełnie innych zasadach niż Wojska Obrony Terytorialnej i przede wszystkim na innych ludziach nie "zarejestrowanych" w oficjalnych spisach sprzed wojny.

m p
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:10

Ale w Polsce każdy mężczyzna w wieku od 19 do 50/63 jest zarejestrowany w oficjalnych spisach.

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:06

Ale listy werbunkowe to tylko obowiązkowa lista wszystkich. A tak dzięki spisowi ochotników do WOT mają gotową listę patriotów o poglądach narodowych których trzeba spacyfikować w pierwszej kolejności.

m p
piątek, 19 kwietnia 2019, 17:16

Dlatego służba w WOT powinna być służbą powszechną. Wszystkich po prostu nie zamkną. Dziś nie da się zorganizować organizacji niejawnych bez znacznych nakładów finansowych.

Extern
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 12:36

WOT jest formacją ochotniczą więc nie może być przymusowy. Po prostu zrozummy rolę WOT jaką jest bycie pomocniczą formacją wojskową. Jeśli chcemy budować zalążki konspiracji czy partyzantki, po prostu trzeba to robić zupełnie inaczej.

m p
wtorek, 23 kwietnia 2019, 01:47

Dlatego dla formacji pomocniczo-wartowniczej nie potrzeba zaangażowanych ochotników, wystarczą poborowi. A budowanie partyzantki bez zniesienia reglamentacji i rejestracji broni jest bez sensu. Broni Polakom nikt dziś nie da, zatem temat zakończony.

staszek
środa, 17 kwietnia 2019, 16:58

czy bałtowie nie mogą pozyskac najtansze samoloty szkolno bojowe np L 159 Alca oraz OPL którtkiego zasiegu np CAMM, czy Nasams, do tego haubice np Krab i moździerze np Raki oraz BWP np CV ? bo partyzanci zrobią zasadzki p o czym zostana wykryci przez drony i zlikwidowani , a tak przynajmniej dadza odpór zielonym ludzikom i spowolnia ruski najazd

say69mat
środa, 17 kwietnia 2019, 16:27

??? Albooo ... chłopaki z RAND mają wysokie mniemanie o swoich patentach na rzeczywistość??? Patentach mających z rzeczoną rzeczywistością niezbyt wiele wspólnego. Z drugiej strony to trochę dziwne, tym bardziej, że analitycy/konsultanci z Langley powinni dysponować elementarną wiedzą historyczną. Pozwalającą tego typu odrealnione teorie v/s koncepcje wrzucić do kosza. Albooo ... tego typu publikowana koncepcja wygląda i zasługuje na miano najzwyklejszego ... fake???

biały
środa, 17 kwietnia 2019, 20:06

no patrz a jakoś Afganistan daje radę , partyzanci walczą tam już dziesiątki lat

tom
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:37

Geografia Afganistanu jest troche inna od geografii Litwy

Pim
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:14

Ale tam masz olbrzymie puste góry w których można "zniknąć" . U nas masz wieś obok wsi, ulicówki ciągnące się kilometrami i lasy 3x3km. "Znikniesz" w kompleksie leśnym o takim rozmiarze? W czasach II WS tak można się było bawić. Sieć dróg była skromna, całe połacie kraju po opadach śniegu dostępne saniami. W dobie artylerii kierowanej z drona, gdzie możesz zaorać kilkoma pociskami biwak "dzielnych partyzantów" na dystansie 40 km to słabo wygląda. Dlatego takie grupy muszą się kryć wśród ludności. A rosyjskie działania np. w czasie II wojny w Czeczenii pokazały, że Rosjanie nie bawią się w subtelności. Więc następne pytanie: jak długo ludność cywilna wytrzyma stosowanie zbiorowej odpowiedzialności i straty. Kiedy pojawią się kolaboranci i donosiciele. Oczywiście możemy tu zastosować kalkę: " u nas nie ma kolaborantów i wszyscy walczą z wrogiem". Ale osobiście w to nie wierzę.

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:14

Dlatego dziś u nas to jedynie partyzantka miejska może się jakoś jeszcze sprawdzić. Uderzenia w precyzyjne cele okupanta a nie bitwy partyzanckie o teren które już w czasie II wojny słabo się sprawdzały. A jeśli chodzi o wsparcie ludności to im większe represje to tym więcej wsparcia mają partyzanci, tak to działa. W Czeczeni właśnie Rosjanie to zrozumieli i wygrali dopiero wtedy gdy od represji przeszli do przekupienia lokalnych formalnych jak i nieformalnych struktur władzy.

Olo
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:11

Ile bałtowie mają gór, jaskiń, terenów niedostępnych dla oddziałów zmechanizowanych? No i jak daleko od nich, w porównaniu z Afganistanem, leży ich wróg?

Infernoav
czwartek, 18 kwietnia 2019, 03:15

1. Afganistan to góry, jaskinie, brak dróg ect. Masz gdzie się bronić, ukrywać, uciekać. Kraj jest duży i ciężko dostępny, przez co wróg rozprasza siły, a ataki to tak naprawdę zasadzki na patrole. 2. Afgańczycy nie szanują swojego życia, to fanatycy religijni. Teraz porównajmy to z krajami Bałtyckimi, gdzie nie ma gór, lasów, jaskiń, gdzie patrol ma natychmiastowe wsparcie lotnicze, a partyzanci nie maja, gdzie uciec. Fakt, zawsze istnieje partyzantka w mieście, jednak Rosjanie pokazali jak traktują opór w mieście, na przykładzie Groźnego. Bombardowali budynki bombami termobarycznymi. W przypadku oporowe, zrównają 1 lub 2 miasta z ziemią i wybija mieszkańców. Po takiej nauczce, sami mieszkańcy wymordują szalonych partyzantów by nie mieć takiego losu.

biały
czwartek, 18 kwietnia 2019, 18:31

Afganistan to też miasta gdzie bojownicy ciągle walczą , ich siła polega na determinacji i walce do ostatniego człowieka , robi zamach i wraca do domu albo do kanałów na miesiąc , kraju z takim nastawieniem obywateli nigdy nie da się pokonać jedynie poprzesz całkowitą eliminację mieszkańców , jakby Afgańczycy bronili Litwy to też Rosjanie nie dali by rady

Pim
piątek, 19 kwietnia 2019, 19:33

Jakby Afgańczycy żyli na poziomie obywateli Litwy, to wcale nie jestem pewien, czy tak chętne by walczyli do upadłego. Jak nic nie masz, to nie masz nic do stracenia. Jak masz to kalkulujesz.

olo
środa, 17 kwietnia 2019, 16:22

już oni nas nie uczą jak się robi ruch oporu

czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:58

Oni nie chca uczyc,oni chca to kontrolowac.Jako swietny argument do negocjacji z Rosja.Dziwie sie tez,ze raporty do Kongresu na tem

Jan
środa, 17 kwietnia 2019, 16:18

Wystarczy dostęp do broni dla praworządnych obywateli polskich!!!!

hmm
czwartek, 18 kwietnia 2019, 00:54

A jaki masz problem? Zacznij się koło tego kręcić zawitaj do jakiejś strzelnicy wypytaj się. Chyba że masz na myśli dostęp do full auto oraz granatników, to aplikacja do WOT.

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:47

Dziś to nie dostęp, to reglamentacja, wystarczy jedna ustawa i jak w Nowej Zelandii broń Ci zabiorą. Tam to słyszałem że przynajmniej nie była rejestrowana i dużo ludzi taką broń "gubi" A i nas? :(

mosze
środa, 17 kwietnia 2019, 23:32

A jak ich odróżnić o tych niepraworządnych? Kryterium rasowe, religijne, sympatii politycznych?

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:20

W USA sobie z tym radzą w ten sposób że każdy obywatel z domysłu ma prawo do broni a dopiero prawo stanowe lub wyroki sądów dla przestępców to jakoś tam trochę ogranicza na zasadzie że masz prawo ale zarejestruj albo nie noś na ulicy. U nas jest odwrotnie, to państwo ci łaskawie pozwala tymczasowo potrzymać twoją własną broń w domu. Przy czym w każdej chwili z dowolnego widzimisię ci ten przywilej może cofnąć lub ograniczyć. Jestem pewien że w przypadku wojny pierwsze co by się stało to wizyta panów z policji i rekwizycja cywilnej broni.

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:50

Nie karany, nie ma pozbawionego prawa posiadania przez sąd to idzie i kupuje. Proste.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:21

Prosto - psychotesty, zaświadczenie o niekaralności, wywiad u dzielnicowego. A do tego przeglad działalności w internecie pod kierunkiem radykalizacji w jakimkolwiek kierunku. I już większości ludzi masz odsianych.

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:52

Żadnych testów! Żadnych wywiadów! Jeżeli sąd człowiekowi prawa nie zabierze powinien móc sobie kupić na dowód osobisty i już.

Zawisza_Zielony
środa, 17 kwietnia 2019, 15:37

Debilizm jakiego dawni nie czytałe. Dzisiejsza wojna to nie okupacja tylko zmuszenie przeciwnika do poddania sie jego woli. A do tego wystarczy 200 - 300 rakiet manewrujących i dzialania psychologiczne i specjalne. A ten ci sami przedstawicele wybrani w wolnych wyborach zmienią sie w opcje prorosyjską. Tabunów wojsk okupacyjch dzis juz nie potreba.

Marek1
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:06

Zależy CO się chce osiągnąć i JAKI jest poziom odporności/zdolności obrony danego kraju na takie działania. Polska niestety zdolności antyrakietowych nie ma ŻADNYCH, a zdolności plot. są b. słabe. Ale to niespecjalnie martwi "elity polit", bo najważniejsze są wszak rankingi przedwyborcze i walka o pozostanie przy korycie.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:25

Oczywiście, że potrzeba tabunów wojsk okupacyjnych. I dobrze, bo to oznacza mniejsze prawdopodobieństwo okupacji. A kilkaset rakiet manewrujących można sobie włożyć między bajki. LATA i KILOTONY ładunków zrzuconych na Niemcy, Japonię, Wielką Brytanię nie 'wybombardowały' tych krajów z wojny, a społeczeństwa się nie poddały. Teoria o wygrywaniu wojen samym bombardowaniem nie sprawdziła się dawniej i nie sprawdzi się dzisiaj. Bliżej współczesności kilkaset rakiet wystrzelonych na Afganistan czy Irak też nie załatwiło sprawy.

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:28

Jedynie uderzenia nuklearne mają tę moc "wybombienia" z głów chęci oporu, wide przykład Japonii. Koszty rzucenia kraju na kolana przy pomocy zwykłych bomb konwencjonalnych byłyby ogromne, a co dopiero przy pomocy rakiet manewrujących z których każda kosztuje po milion .

Dalej patrzący
środa, 17 kwietnia 2019, 15:09

Hegemon robi bokami i wyraźnie próbuje się bezczelnie wykręcić sianem z odpowiedzialności jako lider NATO i z art.5 - i z roli i z OBOWIĄZKÓW gwaranta bezpieczeństwa - no i hegemona świata. O tym trzeba twardo trąbić we wszystkich mediach i w świetle reflektorów z komunikatem na cały regulator: "Wujku Samie: kobyłka u płota - to teraz czas na wypełnienie zobowiązań". Inaczej - na co nam taki "lider"? - na co nam taki "gwarant" i "sojusznik"? Gdzie ten hegemon świata? Gdzie te tysiące Abramsów i twarda obrona przez US Army, USAAF itd? To bardzo konkretny sygnał dla Polski - czas skończyć z fałszywymi nadziejami na strategiczną obronę przez USA. RAND Corporation to REALNY rdzeń polityki USA - a jego raport - to czerwony alarm i dla Bałtów i dla Polski - i dla całej Wschodniej Flanki. Zamiast obrony, środków i zaangażowania - proponują żenującą tragifarsę. Może niedługo będziemy wysyłali kontyngenty do obrony USA? Piłka z Polski musi być prosta i zasadnicza - albo Wujku Samie otwierasz Polsce technologiczny skarbiec [wliczając głowice dla samodzielnego strategicznego odstraszania] - i to po cenach sprzedaży technologii i licencji - by nasze koszty wyszły w naszej produkcji jak dla US Army i USAAF - albo czas na zmiany zasadnicze ze strony Polski i zbalansowanie Waszyngtonu przez Chiny - oczywiście z jednoczesnym całkowitym bezapelacyjnym utrąceniem hucpy 447. Cóż - hegemon słabnie - i jego akcje też - a nasze akcje wzrastają - a to oznacza, że musimy twardo żądać, by nie tylko uznał, ale wręcz wsparł budowanie przez Polskę naszej własnej strategicznej suwerennej obrony i siły WP - wliczając także głowice. Po prostu USA są już za słabe - zatem Polska MOŻE warunkowo dołączyć do grona suwerennych gwarantów proatlantyckiego porządku - ale odbierając dywidendę swego znaczenia - także geostrategicznego. Ciekawe, czy ktokolwiek u steru w Warszawie to rozumie? Czy tylko jeszcze głębiej będą wsadzali głowę w piasek?...i dalej wypierali real - i to, co koniecznie powinni robić...jeżeli choć trochę reprezentują polską rację stanu...a czas się kończy... Obecny kurs polityki i strategii - całkowicie samobójczy [nawet bez 447, czyli zbankrutowania Polski na 300 mld dolarów i potem wrogiego przejęcia i faktycznej likwidacji/rozbioru Polski] - kurs marnujący SWOT Polski w obecnej i przyszłej sytuacji - ten kurs jest całkowicie do zmiany. Bo i tak po 9 maja 2018 - mamy niewiele do stracenia, za to dużo do zyskania na zmianie kursu.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:30

Dlaczego nasze akcje wzrastają? Według Twoich słów jesteśmy krajem bez realnego wsparcia sojuszniczego. Położonym pomiędzy dwoma bardzo silnymi sąsiadami, którzy nieźle się dogadują i którym zależy na słabej Polsce, a najlepiej na nieistnieniu Polski. W skali globalnej, z populacją rzędu 38 milionów jesteśmy 36 krajem na świecie ( i będziemy raczej spadać na dalsze miejsca) a gospodarczo 22 (w przybliżeniu). Osobiście wolę jednak USA jako hegemona świata, a nie Chiny.

obserwator
środa, 17 kwietnia 2019, 17:17

Panie tak daleko patrzący, dlaczego nie widzisz że Rosja jest upadającym krajem, do którego nawet ich najbliźsi krewni, Ukraińcy nie chcą się przyłączyć, pomijam wszelkie inne republiki byłego ZSRR które chcą od Moskwy jak najdalej a dlaczego? Bo ją doskonale znają. Niestety ten upadający kraj jest pełen broni i to jest cała tragedia tej sytuacji. Bardzo dobry pomysł dla Bałtów a nawet dla Polski żeby bronić się w sposób partyzancki i już teraz zbudować infrastrukturę do tego.

Aecjusz
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:51

Bardzo dobry pomysł dla USA by związać i osłabić Rosję krwawą rozprawą w Krajach Bałtyckich i Polsce i uzyskać lewar polityczny. Dla USA. Dla Polski i Krajów Bałtyckich oznacza może krwi i zniszczeń, a w ostateczności zupełny upadek i konsumpcję terenów i resztek ludności przez inne byty.

Marek1
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:10

zdaje się, że pozostałeś merytorycznie w latach 40-tych ub. wieku. Partyzantka leśna(tact. green) przy obecnym stanie technologii wykrywania/rozpoznania to samobójczy idiotyzm. Taktyka miejska(tact. black) to zaś ogromne straty cywilne i infrastrukturalne - wszak represje dotkną cywilów, a "partyzanci" będą wysadzać polską infrastrukturę.

obserwator
piątek, 19 kwietnia 2019, 00:12

Jakie znowu technologie? Wymień. Jak najbardziej można stworzyć ukrycia dla wielu osób, odporne na wykrycie. Jeśli partyzanci są bez sensu to AK, NSZ, AL, czy BC też byli bez sensu. To po co ich czcimy i odznaczmy? Ano dlatego że przyczynili się do upadku okupanta.

Aecjusz
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:32

Pomiędzy II wojną światową a współczesnością, gdybyś nie zauważył, jest przepaść technologiczna. Wszystkie współczesne konflikty asymetryczne charakteryzują się ogromnymi stratami strony partyzanckiej. I nie mówię tu tylko o walczących, ale też ludności cywilnej jak i infrastrukturze, gospodarce etc. Zauważ też, że wojny partyzanckie trwają długo i są wyczerpujące dla strony silniejsze j w przypadku: 1. Strona silniejsza prowadzi wojnę ekspedycyjna z drastycznie wydłużonymi liniami komunikacyjnymi, najlepiej oddzielonymi morzem - Irak, Wietnam I i II, Afganistan vs ZSRR i vs USA (i wiele innych) 2. Strona partyzancka ma wsparcie logistyczne i "refugium" w sąsiednich krajach - Afganistan (Pakistan), Wietnam (Wietnam Północny), częściowo Irak (Iran). Najlepiej kombinacja dwu powyższych (praktycznie każdy z przykładów). W przypadku Krajów Bałtyckich i Polski czynnik pierwszy praktycznie nie występuje, albo jest zminimalizowany. Czynnik drugi - w przypadku Krajów Bałtyckich do pominięcia z powodu wąskiego korytarza lądowego i możliwości odcięcia tych terytoriów bańką antydostępową od strony morza i od zaopatrzenia powietrznego. Polska tu teoretycznie trochę lepiej wypada ze względu na długą granicę z Zachodem, ale pod warunkiem współpracy ze strony Niemiec. Jeżeli uwzględnić całkiem możliwy deal pomiędzy Putinem a Merkel - tu też słabo. Czechy? Wątpię. Wracając jeszcze do II wojny światowej - polska partyzantka podniosła śmielej głowę dopiero około 1943, jak Niemcy zaczęły ciężko dyszeć. Wcześniej obstawienie kraju i sprawność niemieckiego aparatu opresji powodowała, że wpływ ruchu oporu na naszych ziemiach miał nikłe znaczenie wojskowe (wywiadowcze większe). Dajcie spokój z ojczyźnianymi mitami i przestańcie wreszcie w imię nie wiem czego dać się prowadzić na rzeź.

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 20:56

Zgadzam się, partyzantka tylko jako wywiad, zwiad, pomoc jakimś zestrzelonym/zagubionym sojusznikom. Ewentualnie jako organizator "seryjnego samobójcy" dla najbardziej okrutnych jednostek okupanta. Ale szkolić się w czasie pokoju zawsze można, bo nigdy nie wiadomo czy okupant nie wymyśli sobie obozów zagłady lub wywózki w nieznane. Wtedy ja bym wolał zginąć z bronią w ręku.

Mikroszkop
piątek, 19 kwietnia 2019, 17:01

Dokumentu nie przeczytałem ale wydaje mi się że chodzi o opór trwający kilka miesięcy do wyczerpania zgromadzonych środków i taką sytuację jak opisujesz do 1943 czyli związanie sił okupanta.

Vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 16:48

A po co USA Polska? Maja Niemcy, Ukrainę i Rumunię więc Polska nigdy nie była i nie będzie ważnym krajem dla USA a za technologie trzeba zapłacić. Jeżeli zaczniemy kombinować z Chinami to tylko będzie to gorzej dla nas. Naszym realnym partnerem powinny być Niemcy i Francja ale PiS już na samym początku zepsuł lata dobrych stosunków z naszymi najważniejszymi sąsiadami.

Krzychu
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 12:05

No Ty to się teraz popisałeś Francja i Niemcy hahaha.Niemcy-Rosja wspólny interes Francja-Rosja po cichu lubią sie.I z historii przypomnijsobie gwarancje Franji i Rosji.Niemcy natomist zawsze życzą nam źle.

opinia
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:33

Niemcy i Francja potrzebują nas jedynie jako kolonii, nie partnera. USA potrzebują nas w charakterze kija do wsadzenia w koła potencjalnego rosyjsko - niemieckiego roweru ( a szerzej Francja/Niemcy-Rosja)

Extern
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:32

Smutne i niestety prawdziwe. Jedyne co się realnie na dłuższa metę u nas mogło by sprawdzić to niestety tylko to obśmiane i wyszydzone z każdej możliwej strony międzymorze z krajami które są w podobnej do nas sytuacji.

Dalej patrzący
środa, 17 kwietnia 2019, 20:23

"A po co USA Polska? " - DOBRE SOBIE! - ano po to by nie powstało supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku - silniejsze od USA - i od Chin. Dlatego możemy - jako GWARANT - zbalansować oba supermocarstwa - i brać od obu naraz - i nie wybierać strony. Oczywiście pod warunkiem asertywnej polityki [i polityków] - z tym na razie najgorzej. Hardware geopolityczny - najlepszy na świecie - kluczowy styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji - tylko software żałośnie cieniutki - który na razie chowa głowę w piasek, marnuje dokumentnie nasz SWOT - i chyba "najlepiej" ilustruje porzekadło nie chcieć to gorzej niż nie móc - szczególnie gdy mamy TAKĄ kartę w ręku. Polska ma alternatywę strategiczną dla USA w postaci Chin - natomiast USA nie mają alternatywy dla Polski. Oczywiście - o ile twardo utrzymamy jako DYSPONENCI kluczowy przesmyk bałtycko-karpacki. Zresztą - niby dlaczego w 2011 - tuż po ogłoszeniu przez Putina i Merkel "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - to Pekin od razu zadziałał - oficjele chińscy przylecieli do warszawy i zaczęli pracować nad niemrawymi decydentami w Warszawie - a już 20 grudnia 2011 podpisano w Pekinie traktat o strategicznej współpracy [Polska zyskała status jednego z 7 państw o statusie strategicznym dla Chin] - a od 2012 zaczęła się współpraca wojskowa - włącznie z naradami sztabowymi w Quingdao naszych generałów z chińskimi - zapomniałeś? Geografia i układ sił nie zmieniły się ani na jotę - oferta Chin jest nadal aktualna - a tylko Polska naiwnie nie wykorzystała zdrady 17 IX 2009 - i radośnie bezkosztowo [i bez przeczołgania Amerykanów] obróciła się na USA po Majdanie. A trzeba było Amerykanów przeczołgać i drogo zapłacić za ponowne układy z nimi. Dla Polski optymalny jest balans - i branie od OBU supermocarstw naraz. Do tego trzeba dążyć - lewarując Waszyngton Pekinem i na odwrót. Afery medialne typu "szpieg Huawei" nie mają żadnego znaczenia na poziomie geostrategicznym - powtarzam - droga dla Polski do Pekinu jest otwarta - i chyba po raporcie RAND widać, że na to przyszedł czas. A swoją droga przypomina się George Friedman. Nasi generałowie podczas konsultacji [zwłaszcza w tzw. kuluarach] z chińskimi kolegami dowiedzieli się, co Chiny myślą o owej "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - czyli montowaniu konkurencyjnego, najsilniejszego globalnie supermocarstwa. Nasi generałowie przekazali to amerykańskim [pewnie taka była intencja Chińczyków] - no i dopiero wtedy, po pewnym przeżuwaniu i przetrawieniu [bo wyszło, ze Amerykanie dali się wystrychnąć naiwnie Putinowi na dudków] - taki właśnie George Friedman, tonem wielkiego odkrycia, oznajmił tak w połowie 2013, że "połączenie militarnego, surowcowego i przestrzennego potencjału Rosji z technologicznym, ekonomicznym i finansowym potencjałem unii zdominowanej przez Niemcy, to najgorszy możliwy koszmar dla USA". Czy teraz rozumiesz znaczenie Polski dla USA? - oraz dlaczego musimy twardo bronić naszej geostrategicznej karty? - którą nam Wielcy Bracia za darmo [a właściwie z dopłatą z naszej strony na 300 mld dolarów] chcą wyrwać z ręki...a raczej spod nóg?

vvv
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:05

Rosja nigdy nie powroci do poziomu CCCP. Polska jest geopolitycznie nieistotna dla USA bo dla nich ważnijeszy jest pacyfik i Azja Mnijesza ze złożami ropy. Dodatkowo realnymi partnerami dla USA w Europie są Francja, Anglia i Niemcy ponieważ te kraje mają realną armię i budżety zdolne zdublować posiadane siły w przeciągu kilku lat. Dla nas najlpeszym wyjsciem byłoby balansowanie pomiędzy Paryżem+Berlinem a Waszyngtonem i zaciśnianie współpracy z Niemcami i Francją co się działo aż do momentu przejęcia wladzy przez partaczy pokroju san escobar. mieliśmy trójkat Weimarski ale PIS szybko zniszczył lata wypracowywania dobrych stosunków i obecnie jesteśmy na widelcu przez łamanie konstytucji. USA szybko może zmienić front i porzucić nas jak Kurdów czy Gruzinów, nie wspominając o biernej postawie podczas napaści FR na UA.

Vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 19:53

Mamy*

AWU
środa, 17 kwietnia 2019, 14:47

Teren państw bałtyckich jak najbardziej sprzyja obronie. Przykładem Kurlandia w 1945r ostatnie łodzie z uchodzcami płynęły na zachód jeszcze w połowie maja 45. Również antysowiecka partyzantka funkcjonowała dłużej niż w Polsce pomimo o wiele bardziej zbrodniczego rosyjskiego systemu reperkusji wobec ludności cywilnej.

Mikroszkop
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:35

Bo to koniec świata. Były ważniejsze miejsca do zdobywania.

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 14:43

Reasumując - Panowie z RAND wiedzą jak wygląda rosyjska odpowiedź na działania partyzanckie a my wiemy jak wygląda zabezpieczenie zaraz po wkroczeniu Rosjan. Komórki gdzie głowami mieliby być eks specjalsi czy żołnierze lub policjanci to mrzonka bo wszyscy z resortów będą natychmiastowo internowani. Czy skończą w Katyniu bis czy nie nie ma znaczenia dla dalszych działań. Proponują Panowie z RAND aby małe grupy bez zaplecza i dostaw robiły ataki na czołgi itp. Tego się nie da komentować. Rosyjskie represje po akcji niezbyt ich martwą bo ich nie dotkną. Co do kosztów/efekty to są naprawdę rewelacyjni. Na 4 kraje 125 mln . Porównując to z rocznym kosztami bodaj jednej dywizji marines to nawet nie Czarny Piątek z darmochą niespotykaną to Czarna Mogiła na wieki wieków. Za psi pieniądz dla wyselekcjonowanej grupy patriotów kraje mają się pozbyć kolejnego pokolenia (bo straty w oddziałach będzie się uzupełniać a represje też obejmą nie tylko i nie przede wszystkim emerytów). To prawdziwy prezent dla rodzimych kretynów i przede wszystkim Rosji, która aż pewnie otwiera flaszki czytając takie koncepcje. Podobno Polska nie jest wymieniona w tym opracowaniu ale wyliczenie jest na 4 kraje. O ile mnie pamięć nie myli to Kraje bałtyckie są trzy więc Macierewicz pewnie jest zachwycony że jego idea ma teraz amerykańskie podłoże koncepcyjne. Sam pomysł uwzględnienia Polski jest kuriozalny w sytuacji gdy tenże minister (oraz oczywiście prezes i wszystkie partie od 1989) jest zwolennikiem ograniczenia dostępu do broni dla obywateli (cyt. - bo Polacy nie dorośli do posiadania) ale chętnie widziałby rozbrojonych ochotników w WOT żeby bronili się przed specnazem. "Autorzy opracowania mają świadomość, że rekrutacja do grup prowadzących działania zbrojne będzie trudniejsza niż w przeszłości. Trudniej będzie też o polityczne i materialne wsparcie ze strony sojuszników." Niestety dla autorów opracowania nauka historii była i jest w krajach omawianych obowiązkowa i znamy cenę takich pomysłów zwłaszcza gdy na wstępie sojusznicy deklarują trudności w poparciu i zaopatrzeniu. A potem w efekcie ofiar i tak zostaną wystawieni do wiatru. Polska i KB to nie Afganistan tu się nie da podarować Stingera i skrzynki z kałachami i liczyć że Rosjanie nie będą spali po nocach i latali w obawie przed niespodziewanym atakiem z gór. To teren płaski i miejski, łatwy do kontroli i przemieszczania. A jak wygląda kontrola i represje to zapytajcie Czeczenów jak to wyglądało podczas obu wojen i czemu wciąż mimo laurkowych obrazków i rządów ich rodaka wolą wyjechać gdy mogą niż żyć w republice. Zatem biorę się do dokładnego czytania choć z góry wiem że to lektura rozrywkowa dla miłośników Couter Strikea albo innych gier a nie scenariusz dla zdrowych na umyśle młodych ludzi. Jakiś cymbał z think tanku po projekcji Czerwonego Świtu uznał że tak powinna wyglądać guerilla w Polsce i krajach bałtyckich.

Juhas
środa, 17 kwietnia 2019, 16:21

Nic dodać, nic ująć. Popieram w 100%

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 15:40

Przebrąłem. Gdyby nie data to myślałbym że mamy 1 kwietnia, ale smutniejsze jest to że teraz mamy czarno na białym potwierdzone przez USA że obrona KB i Polski to rzecz niekoniecznie o wysokim prorytecie dla USA. I lepiej żeby była realizowana za psie pieniądze przez tubylców z dzidami. Bo 125 mln na dzisiejszym teatrze działań to cena za dzidę z kamiennym grotem. Takie opracowania nie są dla krajów docelowych. Bo tym to sobie mozna po wydrukowaniu (najlepiej na deliktanym papierze) tyłek podetrzeć. To są opracowania dla polityków w Kongresie żeby mieli jak uzasadniać olewanie tematu wsparcia gdy przyjdzie pora. No przecież za 125 mln można dawać opór Rosji i to we wszystkich krajach naraz! Nie wierzycie?! Czytajcie opracowanie RAND! 36 stron patentowanych frazesów i nonsensów ubranych w tabele i wykresy. Główna rada RAND która w zawoalowany mniej lub więcej sposób przewija się przez dokument to rozwalić całą infrastrukturę która mogłaby być pomocna wrogowi. Problem drobny w tym że ta infrastruktura służy na bieżąco obywatelom. I fakt posiadania prądu czy wody to nie jest niepotrzebny luksus którego możemy się pozbyć dla dobra ojczyzny bez konsekwencji. Fakt uczestnictwa cywilów w grupach wsparcia czy podobnych to dawanie pretekstu do bezkarnosci w egzekwowaniu jakichkolwiek prawnych protez na okupowanych terenach przez Rosjan. Cywile nie są żeby brać ich pod uwagę w tworzeniu scenariuszy militarnych do realizacji których jest wojsko. Panowie i panie z RAND - ręce precz od cywilów. Dla was mam radę napiszcie opracowanie jak za 125 mln kupić głosy nieprzekupnych kongresmenów i senatorów aby w każdym kraju była baza USA i broń jądrowa. Ile i komu trzeba dać, ile whisky i dziwek zamówić a kogo postraszyć i zaszantażować. Takie opracowanie z pewnością będzie hitem.

dansolo
środa, 17 kwietnia 2019, 15:21

zgadzam się ... plus dodam ,że w Estonii 40% obywateli delaruje narodowosc rosyjska...

Hmmm
środa, 17 kwietnia 2019, 14:38

Widać że USA na poważnie podchodzą do zagrożenia ze wschodu , i póki tak jest Rosja nie odważy się nic zrobić.

vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 14:09

125mln czyli 1mld zł? :D u nas koszt rocznego utrzymania i zakupu sprzetu dla OT to ~3mld/rok :D więc albo PIS kręci lody bo przyjmując sam budzet OT na ten rok 1,5-1,7mld i ich obecna liczebnosc to koszt rocznego szkolenia 1 OT wynosi 130tys zł. czyli jeden dzien biegania po lesie i udawania komandosa kosztuje podatnika 13tys zł. oczywiscie nie wliczam w to kosztów zakupów bo one co rok wynosza 1-2mld zł tylko dla OT oraz koszty logistyki, amunicji, zakwaterowania sa przerzucone na wojska zawodowe :) piekny miś z tego OT

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:11

To jaki według Twojego sposobu liczenia jest koszt utrzymania jednego czołgisty w roku zakupu nowego czołgu? W przypadku WOTu wystarczy kupić kilka UKM i jakąś ciężarówkę na pododdział i w roku zakupowym nawet te Twoje 130 tyś będzie mało na jednego.

Stryker
środa, 17 kwietnia 2019, 22:05

To by pasowało bo Polska ma ok. 3 razy większą powierzchnię niż kraje bałtyckie, więc 3 razy więcej na OT to by pasowało (choć jest realnie mniej).

vvv
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:07

ja mówie o kosztasz rocznych a nie całościowych. 14tys OT kosztuje nas co roku prawie 3mld zł, a poziom wyszkolenia jest na poziomie NSR

iras
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:05

Ty zawsze dodajesz koszty bieżące z kosztami sprzętu, potem dodajesz wszystko z kilku lat i przedstawiasz jako kolosalną sumę.

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 18:55

Nie miliard tylko niecałe 600mln zł.

Wawiak
środa, 17 kwietnia 2019, 16:14

To są koszta sprzętu bez magazynowania i konserwacji. Sam sprzęt bez ludzi. WOT to sprzęt, miejsce, obsługa i szkolenia etc.

vvv
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:06

u nas na same zakupy sprzętu dla OT poszło już ponad 4mld a mamy aż 14tyś z czego docelowo w tym roku 6tyś bylych zawodowych.

Ktoś
środa, 17 kwietnia 2019, 13:51

Już podczas zimnej wojny na zachodzie CIA tworzyła podobną formacje. W latach 90 skończyło sie to jak skończyło gdy jej członkowie i broń wymkneli się spod kontroli i zasili grupy przestępcze bądź zaczeli być wykorzystywani do zamachów np w Włoszech.

chateaux
środa, 17 kwietnia 2019, 16:17

Jedynymi takim formacjami na zachodzie podczas zimnej wojny były Frakcja Czerwonej Armii oraz Czarny Wrzesień, finansowane wprost ze środków KPZR, z bazami szkoleniowym na terenie Polski, Czechosłowacji i NRD.

Ktoś
czwartek, 18 kwietnia 2019, 03:25

Chodziło mi o Gladio oraz inne działania CIA realizowane w ramach opeeacji Demagnetize. No chyba, że też było finansowane z środków KPZR?

Paździoch
środa, 17 kwietnia 2019, 13:50

Jak "ruch oporu" to film "Hallo,Hallo". Panowie emeryci z RAND kombinują w stylu drugiej wojny światowej. Ale się mylą.

słowianin
środa, 17 kwietnia 2019, 13:49

ha czyli ichni WOT! i bardzo fajnie

Michnik
środa, 17 kwietnia 2019, 13:32

Państwa Nadbałtyckie mają jeden poważny problem, który wręcz całkowicie uniemożliwia realizację tego planu. Mniejszość ruska i rozbudowana agentura. podejrzewam, że nasze WOT są mocno zinfiltrowane przez ich agenturę, a jesteśmy dość dużym krajem, gdzie mniejszości nie odgrywają takiej roli, a co dopiero w tak małych państwach gdzie do tego mniejszości stanowią spory odsetek ludności. W najgorszym wypadku mogłoby nawet dojść przy powstaniu takich organizacji do odwrócenia ról i te składy mogłyby posłużyć nawet jako arsenał i zaplecze dla "zielonych ludzików", a same informacje dotyczące składu imiennego członków doprowadziłyby do likwidacji tych ludzi, a co za tym idzie osłabienia całego ruchu oporu w tych krajach. Ruscy mają tu doświadczenia z lat powojennych, szczególnie z Polski i naszych Wyklętych wobec powyższego moim zdaniem jest to nie realne. W państwach totalitarnych jak ruscy to by wyszło, ale nie w państwach demokratycznych gdzie wszystko jest ogólnodostępne, a wszelkie informacje wręcz wiszą na słupach ogłoszeniowych.

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 16:28

Zinfiltrowany WOT? Masz w Polsce rozsianych ponad milion nowych Ukraińców kompletnie niezweryfikowanych w kwestii poglądów i orientacji politycznej. Do tego co rusz na wschodniej granicy przechwytują próby przemytu broni i to nie pneumatycznej czy czarnoprochowej. Znając szczelność pogranicza kwestie środków którymi mogą działać można uznać za zamkniętą. Nawet jeśli jeden procent z nich to agentura to nawet niezinfiltrowany WOT przestanie funkcjonować zanim zacznie bo jego miejsce zajmie zupełnie inna formacja.

Adam S.
środa, 17 kwietnia 2019, 15:40

I pewnie władze państw bałtyckich nie zauważyły tego zagrożenia? Po pierwsze, ludność rosyjskojęzyczna zazwyczaj skupiona jest na zwartych obszarach. Tam po prostu ruchu oporu by nie było, a rosyjska armia byłaby witana jak "aswabaditiel". Na obszarach mieszanych - władze lokalne doskonale wiedzą, kto i gdzie sympatyzuje z Rosjanami. Tacy ludzie nie dostaną się do partyzantki (jeden z warunków podanych przez RAND to ścisła weryfikacja personelu). Oczywiście wiedza społeczności lokalnych jest obustronna - także rosyjscy aktywiści mają wiedzę, którzy z ich sąsiadów to patrioci (stąd taka przydatność Piątej Kolumny dla okupanta). Ale jeśli i tak wiadomo, że patrioci będą unicestwieni przez okupantów, to lepiej żeby mieli broń, niż mieliby umrzeć od strzału w tył głowy.

sobota, 20 kwietnia 2019, 15:28

W czasach radzieckich partyzantkę w krajach bałtyckich wykończyło nie NKWD a miejscowe oddziały samoobrony.

Rysiek 53
środa, 17 kwietnia 2019, 13:25

trzeba chcieć żeby móc same życzenia niczego nie zmienią

Robert W.
środa, 17 kwietnia 2019, 13:18

My wyprzedziliśmy te plany dla Bałtów i powołaliśmy WOT. Brawo dalekowzroczni generałowie, politycy i ty panie b. ministrze Antoni Macierewicz.

Vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 16:51

Ze co? Ich wot ma kosztować 1mld a nasze kosztują 3mld/rok a nadal noe wiadomo po co i do czego maja być. Pseudo szkolenie, 40% ukompletowania i 15% rezygnacji. Sukces! Miało być 50tys a jest niecałe 14tys, miało być za 0,5mld/rok z zakupami a jest 3mld/rok

iras
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:32

Poproszę o informację kto i kiedy powiedział , że miało być 0,5 mld/rok ze sprzętem. (Tylko nie wymieniaj polityków.) Miało być 50 tyś na koniec 2020, a nie na dziś, a 15% rezygnacji świadczy tylko o dobrej selekcji. Za moich czasów w mojej jednostce w ZSW 5% nie kończyło służby, więc nie wiem o co taki lament.

Andrzej.pl
środa, 17 kwietnia 2019, 13:14

Przywrócić obywatelom prawo do posiadania broni i nie trzeba będzie specjalnych analiz!

Adam S.
środa, 17 kwietnia 2019, 15:42

To byłby dobry krok, ale nie wystarczający. Trzeba nauczyć ludzi współpracy. Po prostu wyszkolić.

biały
środa, 17 kwietnia 2019, 20:12

no patrz a amerykański wywiad najbardziej obawia się samotnych wilków którzy beż żadnych kadr podkładają gdzieś ładunki wybuchowe czy wpada taki z kałachem i strzela do cywilów , współpraca to dawanie możliwości na namierzenie operacji

Adam S.
czwartek, 18 kwietnia 2019, 11:56

A czy USA są pod okupacją? "Samotne wilki" może są skuteczne w strzelaniu do gimnazjalistów i jarmarków świątecznych, a nie do zadawania szkód świetnie zorganizowanemu i wyposażonemu okupantowi.

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 12:58

Opór będzie do momentu spopielenia większych miast. Potem każdemu odejdzie ochota na zabawę w partyzanta.

Ja
środa, 17 kwietnia 2019, 16:02

Mylisz że by się odważyli?

Adam S.
środa, 17 kwietnia 2019, 15:47

Jeśli dojdzie do rosyjskiej pełnoskalowej agresji, Bałtowie nie mogą liczyć na cień litości ze strony Putina. Czy będą walczyć, czy nie, zostaną unicestwieni. Jedyna droga do przetrwania, to budowanie takiego potencjału, żeby zniechęcić Putina do tej wojny. Więc budowanie totalnej obrony i zwiększanie kosztów ewentualnej agresji dla Putina - to bardzo dobre działanie.

Smutne
środa, 17 kwietnia 2019, 12:49

Koncepcja barbed wire - mięsa armatniego Amerykanów. Tego chcą także od naszych WOT.

heh
środa, 17 kwietnia 2019, 12:30

Jestem ciekawy jak wygladalby ruch oporu po zajeciu jakiegos terytorium. W dzisiejszych czasach ukrywanie sie w lesie jest bez sensu bo drony z kamerami na podczerwien znajda taka grupe juz pierwszego dnia. Zostaje pobyt w miejscu zamieszkania. To tez beznadziejny pomysl bo wywiad obcego panstwa ma pewnie juz liste wszystkich uczestnikow WOT wiec w pierwszych dniach ich wylapie. Zreszta czesc sama sie chwali jak to bedzie partyzantem... powaznie sadzicie ze wywiady obcych panstw nie wiedza kto bedzie w ruchu oporu? Wystarczy ze facebooka wlacza, nawet szukac nie trzeba.

m p
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:41

Własnie w dzisiejszych czasach można chyba wykrywać drony, a jeżeli nie, to można oszukiwać stosując pozorne cele. Nawet głupia szyba zatrzymuje podczerwień. Można zdalnie włączać źródła ciepła itp. Są dziesiątki różnych rozwiązań na które wróg na bieżąco oczywiście będzie szukał rozwiązania.

ehe
środa, 17 kwietnia 2019, 19:23

Dlatego potrzebne są tajne ukrycia, gdzie ten ruch oporu będzie sobie siedział nawet dłuższy czas (miesiące) a wyjdzie gdy agresor spotka się z przeciwnatarciem krajów sojuszniczych i będzie zajęty, aby robić mu kuku na tyłach. Ten agresor o którym myślimy na dłuższą metę i tak nie ma szans.

dim
środa, 17 kwietnia 2019, 23:38

Wróg nie będzie nigdy "zajęty" aż na tyle, by nie odpalić salwy z czegoś podobnego do BM-21, na miejscowość, w pobliżu której wystąpili przeciw niemu partyzanci. Bo to jest taki właśnie gatunek zwierzęcia.

Extern
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 12:48

Nie, nic nie odpali bo te BM-21 będą na froncie tłukły się z siłami sojuszniczymi. To samo było w czasie IIwojny, Niemcy szukając partyzantów jeździli ciężarówkami a z broni ciężkiej mieli co najwyżej MG-42 i moździerze. Wszystko inne było potrzebne na froncie.

AMF
wtorek, 23 kwietnia 2019, 09:33

Nieprawda! Jak najbardziej stosowali czołgi (czy inne pojazdy opancerzone) - jeśli tylko teren pozwalał. Przy braku broni ppanc stare, zdobyczne doskonale się sprawdzały w roli wsparcia ataku czy blokowania pozycji. Tak samo tropiąc większe oddziały stosowali zwiad z powietrza. PS No i tak się składa, że spadek sprzętu rezerwowego po ZSRR był olbrzymi, a nie każdy go tak wyprzedał jak Ukraina.

ehe
czwartek, 18 kwietnia 2019, 16:08

Gdy na skutek porażek militarnych Rosjan w Europie Zachodniej pryśnie sen o euroazjatyckim mocarstwie rosyjskim od Pacyfiku do Atlantyku (kwestia kilku miesięcy), to i tak zaczną się działania odwetowe na ludności krajów okupowanych ze strefy NATO, oraz zwykły rabunek i niszczenie. Wtedy trzeba mieć jak i czym się bronić.

chateaux
środa, 17 kwietnia 2019, 16:19

Bo wywiady jak wiadomo wszechmocne są.

Wawiak
środa, 17 kwietnia 2019, 16:16

Zakładasz 100% sprawność i skuteczność sprzętu - a to jest praktycznie nigdy nie ma miejsca.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama