Reklama

Płk Kaliciak dla Defence24.pl: wychodzimy naprzeciw kolejnym kandydatom

11 kwietnia 2019, 16:20
płk Kaliciak
Pułkownik Grzegorz Kaliciak, dowódca 6 Brygady OT. Fot. DWOT

Płk Grzegorz Kaliciak, dowódca 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej mówi w rozmowie z Defence24.pl o postępach w przygotowaniu tej jednostki, specyfice Wojsk OT i ofercie jaką formacja ta ma obecnie dla potencjalnych kandydatów. Podkreśla, że połączenie doświadczeń Wojsk Specjalnych i Wojsk Lądowych może być szczególnie przydatne w szkoleniach żołnierzy WOT.

6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej to jedna z dwóch, których odpowiedzialność rozciąga się na Warszawę. Są jeszcze miejsca dla ochotników?

Są i właśnie wychodzimy naprzeciw kolejnym kandydatom, którzy chcieliby do nas dołączyć. Kolejne tzw. „szesnastki”, czyli szesnastodniowe szkolenia wstępne w warunkach polowych, w tym roku będziemy organizowali w okresie od 20 lipca do 4 sierpnia. Celowo wybraliśmy okres wakacyjny, żeby bez problemu mogli wziąć w nim udział np. studenci, uczniowie. Biorąc pod uwagę okres od zgłoszenia się do OT do zaproszenia na „szesnastkę”, najlepiej zgłosić się jak najszybciej.

Gdzie odbędą się te szkolenia?

W Ośrodku Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Wędrzynie. Chodzi o to, żeby przyzwyczajać ludzi do bytowania pod namiotami, w warunkach typowo żołnierskich. Tego zresztą oczekują przychodzący do nas kandydaci, podobnie jak tego żeby te szkolenia nie były łatwe. I nie są. To ciężki okres. Czasem zarzuca się nam, że nie jesteśmy w stanie wyszkolić żołnierza OT w tak krótkim czasie. Ale nie bierze się pod uwagę, że materiał teoretyczny kandydaci muszą przerobić wcześniej we własnym zakresie, na podstawie dostarczonych przez nas materiałów.

I faktycznie, kiedy ci ludzie przychodzą to 80 proc. z nich egzamin teoretyczny zalicza z miejsca. Na „szesnastce” muszą się już nauczyć tylko pewnej dyscypliny, trybu życia w wojskowym rygorze, nawyków i umiejętności praktycznych jak obsługa broni, strzelania, zakładanie masek przeciwgazowych itp. Z naszego doświadczenia wynika, że są bardzo zadowoleni z tych szkoleń, szczególnie że te umiejętności po prostu warto posiąść i w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego mogą okazać się niezbędne. 

fot. DWOT
fot. DWOT

Zdarza się, że nowi żołnierze OT przyprowadzają potem innych?

Oczywiście. Były nawet sytuacje, że ochotnicy przyprowadzali ze sobą rodziców, albo zapisywało się po kilku członków rodziny. Są też przypadki, że zapisują się do nas grupy kolegów po klasach mundurowych.

Zawsze powtarzam: nikogo nie trzymamy tu na siłę. Tu są ochotnicy. Obrona Terytorialna to nowoczesny Rodzaj Sił Zbrojnych skierowany do społeczeństwa, do tych którzy właśnie nie mogą pogodzić służby zawodowej z życiem codziennym. Mamy mało przypadków rezygnacji ze służby w OT. Występują przypadki słabości podczas „szesnastki”, ale mamy psychologów. Uczestnicy szkoleń pomagają też sobie nawzajem, bo tu tworzą się silne relacje koleżeńskie. I z reguły wszyscy zostają.  

Mówi się, że 6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej ma specjalizować się w działaniach w terenie zurbanizowanym. Zaliczenie do rejonu odpowiedzialności zachodniej części Warszawy zobowiązuje?

Tak, za jakiś czas dojdziemy do momentu, w którym będziemy się w tym specjalizować. Na razie jednak przed naszą brygadą stoją podobne zadania, jak przed innymi jednostkami WOT. Zgodnie z doktryną w razie wojny mamy chronić ludność cywilną i wspierać siły Wojsk Operacyjnych w naszym Stałym Rejonie Odpowiedzialności, nie dublując przy tym ich zadań. Z kolei w czasie pokoju mamy przede wszystkim szkolić się i reagować w sytuacjach kryzysowych. 

Czy z waszego punktu widzenia działania antykryzysowe w terenie bardziej zurbanizowanym różnią się od tych prowadzonych np. na terenach wiejskich?

Tak, jest to uwarunkowane ukształtowaniem terenu i urbanistyką. Przykładowo, kiedy na terenie miejskim dojdzie do zerwania trakcji elektrycznej, mamy zapewnić energię do czasu przywrócenia normalnego działania systemu przez energetyków. Mamy w tym celu odpowiednie agregaty prądotwórcze. Dysponujemy też piłami spalinowymi i innym wyposażeniem do usuwania powalonych drzew. Jesteśmy też gotowi na bardziej prozaiczne działania, takie jak zabezpieczanie terenów w czasie powodzi poprzez układanie worków czy pomoc rodzinom w ewakuacji dobytku w czasie kęski żywiołowej. Możemy do tego użyć samochodów ciężarowo-terenowych Jelcz 662 i Renault. To taka stricte ludzka pomoc, świadczona przez ludzi znających teren i lokalną specyfikę. Bo żołnierze Wojsk OT to właśnie ludzie „stąd” i oni najlepiej będą mogli zorientować się w sytuacji.

Gdzie rozlokowane są teraz pododdziały brygady?

Nasze cztery bataliony są rozmieszczone obecnie w: Grójcu (tymczasowo), Radomiu, Płocku i Pomiechówku. Sam sztab brygady znajduje się tymczasowo na Cytadeli Warszawskiej, ale docelowo zostanie przeniesiony – prawdopodobnie do Rembertowa. Tam też znajdują się już obecnie samodzielne pododdziały, kompanie: dowodzenia, logistyczna, a w Pomiechówku kompania: saperów i wsparcia.

fot. DWOT
fot. DWOT

Kto do was przychodzi? Czy dużo zgłasza się warszawiaków, czy raczej ochotnikami są ludzie z południowego Mazowsza?

Dziś najwięcej kandydatów przychodzi do nas z Radomia, ale do jednostek zgłaszają się osoby z różnych rejonów. Podam przykład - warszawiacy zawsze nas pytają o specyfikę walki w mieście i potencjalne możliwości obrony stolicy. Z wojskowego punktu widzenia Warszawa to jednak mały teren, a jej obrona w krwawych walkach ulicznych to zupełna ostateczność. Ewentualna obrona musi się rozstrzygnąć na jej peryferiach. Ale godny odnotowania jest fakt, że mieszkańcy stolicy często powołują się na przodków, którzy walczyli w powstaniu warszawskim. To wspaniała postawa. Musimy jednak patrzeć do przodu i w kontekście miejskim myśleć o zadaniach takich, jak ochrona źródeł wody dla ludności. Tak, aby mogła przetrwać konflikt we względnej normalności  

Na jakim etapie formowania jest dzisiaj brygada?

Na razie część naszej jednostki znajduje się w końcowym okresie szkolenia indywidualnego, czyli tego, podczas którego dowiadujemy się jakie dana osoba ma predyspozycje, doświadczenia i tworzymy jej profil. Od maja ci żołnierze wejdą w roczny okres szkolenia specjalistycznego, w którym będziemy budować ich zdolności i powierzymy im role takie jak kierowca, operator moździerza, ręcznego karabinu maszynowego. W przyszłym roku wejdą oni w trzeci etap szkolenia, polegający na zgrywaniu pododdziałach w sekcjach, na poziomie plutonu i kompanii w oparciu o poligony. Jednocześnie w tym roku uruchamiamy proces przygotowywania indywidualnego kolejnych kandydatów.

Z jakiego powodu część żołnierzy wchodzi już na poziom szkolenia specjalistycznego, a część dopiero zacznie indywidualne? Czy ma to związek z niewystarczającym napływem kandydatów?

Napływ nie jest mały i nie zaskoczył nas negatywnie. Zmieściliśmy się na poziomie 70 proc. zakładanego optimum. W ubiegłym roku przyjmowaliśmy żołnierzy przede wszystkim do batalionu w Grójcu i oni szkolili się eksterytorialnie, poza obszarem jego Stałego Rejonu Odpowiedzialności. Dopiero od tego roku przyjmujemy do wszystkich czterech batalionów i one szkolą się obecnie w swoich SRO. Stopniowy napływ ochotników nie ma negatywnego wpływu na szkolenie. Nie zastępujemy tych którzy odeszli niewyszkolonymi żołnierzami, oddziały muszą być na jednolitym poziomie. Rezygnacje mogą się oczywiście zdarzyć, choć ich odsetek jest nieduży – na poziomie 3 proc., a odejścia dotyczą zazwyczaj podjęcia przez żołnierza OT służby w Wojskach Operacyjnych.

fot. DWOT
fot. DWOT

Kiedy osiągniecie optimum jeśli chodzi o gotowość całej jednostki?

Do końca 2019 roku musimy być w pełni sformowani i mieć minimum 80 procent ukompletowania. I tak będzie. Co ciekawe, nasz największa bolączka to dzisiaj nie brak kandydatów, ale… komisje lekarskie. W Warszawie kandydat musi pięć razy przyjeżdżać na komisję. Oni nawet gotowi są to robić, ale mają problem z uzyskaniem odpowiedniego urlopu. Warto zauważyć, że np. analogiczne badania dla województwa lubuskiego wymagają stawienia się jeden lub dwa razy, a w województwie łódzkim wystarczy raz. A u nas część ochotników zraża się już na tym pierwszym etapie. Chcę z tego miejsca powiedzieć przyszłym żołnierzom OT, żeby uzbroili się w cierpliwość i potraktowali ten etap jako pierwszą próbę. Potem, kiedy już przyjdą do nas zobaczą, że wszystko jest "poukładane" i zorganizowane.

Czy to jedyne problemy na jakie napotykają kandydaci?

Niektórzy żołnierze mają problem z pracodawcami. Nie wszyscy – szczególnie w sektorze prywatnym - rozumieją, że zaangażowanie w służbę terytorialną jest potrzebne, że nie jest to żadne "widzi mi się", tylko służba dla Ojczyzny. Staramy się rozmawiać, tłumaczyć. Żołnierze też nie zniechęcają się i zwykle traktują to raczej jako wyzwanie. My ze swojej strony oferujemy także pomoc prawną, wspieramy ich, nie pozostawiamy samym sobie. 

Czy jeszcze w jakiś sposób wasza sytuacja jest specyficzna na tle innych brygad OT?

W Warszawie mamy np. wielu ludzi, którzy chcą służyć eksterytorialnie, czyli poza miejscem swojego stałego zameldowania czy pochodzenia. Chodzi w tym przypadku często o studentów. To nie tyle problem, co raczej specyfika i my im nie odmawiamy. Tacy ludzie mogą się szkolić u nas a potem, na przykład po powrocie do domu i złożeniu odpowiedniego wniosku, przenieść się do „rodzimej” brygady OT. Problem pojawia się tylko w przypadku zgłoszenia chęci dłuższego wyjazdu za granicę, to wiąże się z koniecznością rezygnacji ze służby. Przynajmniej na razie nie ma przepisów umożliwiających czasowe zawieszenie służby w Obronie Terytorialnej.

Specyfika jest też to, że w województwie mazowieckim mamy dwie brygady: 5 i 6. To jedyny taki przypadek w kraju, ale wynika to z analiz demograficznych. 5 Mazowiecka Brygada OT powstała wcześniej i jak na razie jest od naszej półtorakrotnie większa. Ale "gonimy" ją, oczywiście w duchu współpracy a nie rywalizacji. 

fot. DWOT
fot. DWOT

W co jesteście uzbrojeni na tym etapie?

Otrzymujemy uzbrojenie zgodnie z założonym harmonogramem. Wszyscy żołnierze mają broń osobistą w postaci karabinka MSBS-5,56 Grot, a strzelcy wyborowi karabiny SWD, z tym że docelowo mają otrzymać SAKO TRG. Z Grotów jesteśmy bardzo zadowoleni. Borykają się z pewnymi tzw. chorobami wieku dziecięcego, ale to jest normalne i te problemy nie są duże. Mechanizm działa dobrze, broń jest bardzo przyjazna dla żołnierza i łatwa w obsłudze. Można szybko nauczyć się z niej strzelać, szybciej niż na przykład z Beryla czy karabinka AK. To widać po wynikach strzelań. Jako, że brygada bazuje m.in. w Radomiu jesteśmy w stałym kontakcie z wytwórcą tej broni. 

Obrona Terytorialna często szkolona jest przez żołnierzy Wojsk Specjalnych. Pan z kolei służył w rozpoznaniu, piechocie zmechanizowanej i zmotoryzowanej. Co tego rodzaju doświadczenie może dodatkowo zapewnić w szkoleniu OT?

Wojska Specjalne i „zielone mundury” w połączeniu dają pewną hybrydę doświadczeń. Pozwala to na wypracowanie wniosków, które mogą być potem przekazywane żołnierzom OT. Specjalsi przeprowadzają bardzo ciekawe szkolenia, ale właśnie te prowadzone przez żołnierzy Wojsk Lądowych także mogą być interesujące. Wszystko zależy od człowieka, który je prowadzi. W przypadku OT atrakcyjność szkolenia jest bardzo ważna. To są ochotnicy i jeśli zrobimy im zajęcia monotonne, nieciekawe, to spowoduje że będziemy tracili kandydatów.

Panie Pułkowniku, dziękuję za rozmowę.


Płk Grzegorz Kaliciak jest dowódcą 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Bezpośrednio przed objęciem tej funkcji pełnił stanowisko szefa sztabu 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu. Płk Kaliciak to czterokrotny uczestnik misji w Iraku i Afganistanie, znany przede wszystkim ze skutecznej obrony ratusza (ang. city hall) w Karbali w Iraku w kwietniu 2004 r.

Płk Kaliciak był wówczas kapitanem i dowódcą kompanii rozpoznawczej, która razem z pododdziałem z Bułgarii broniła się przed przeważającymi liczebnie siłami rebeliantów. To wydarzenie stało się m.in. podstawą scenariusza fabularnego filmu pt. "Karbala", sam Kaliciak wydał na ten temat książkę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 49
Reklama
Zima 03/04
czwartek, 11 lipca 2019, 05:03

A może zetke lepiej przywrócić tylko bardziej przemyślaną.bo jak czytam po co ciężkie plecaki bo to sof... Jestem kierowca czołgu t72 czarne-Braniewo. Unitarke to mieliśmy taką ze sni mi sie po nocach heh i braterstwo te było bo za kumpla z plutonu kompani życie się by oddalo zwłaszcza na stałce. Rozumiem że nowe pokolenie niema jak za mojej służby 365ddc ale może właśnie to jest to do dzis pamietam obsługa broni taktykę plutonu czołgów może stare ale pamiętam bytowanie 7dni to wchodzi w krew. Ale jak piszecie 16 dni po 16dniach to ja potrafilem wóz scielic i mówić tak jest elew taki owaki ehh

Mauser
środa, 1 maja 2019, 11:03

Bez urazy ale akcje dywersyjne niestety znów będą robić cywile, nie lepiej po prostu zrobić ćwiczenia dla chętnych? Patriotów nam nie brakuje, a nie dyskwalifikować ludzi np za brak zęba? To śmieszne że obywatel nie ma prawa nawet zobaczyć jak to wygląda od środka, jakieś ćwiczenia cywilno - wojskowe może? by podczas W, nawet by szary Kowalski wiedział w jaki sposób może pomóc? Albo się bronić

Rzaz
środa, 17 kwietnia 2019, 13:14

Szkolenia WOTowców są realizowane zgodnie z ideą założycieli tego typu formacji. Terytorialsi mają być zintegrowaną formacją do działań zaczepnych i dywersyjnych poza linią frontu(przed lub za), szczególnie na obszarze regionalnym. W okresie konfliktu ktoś musi zabezpieczać wrażliwe obiekty, porządek marszruty kolumn wojskowych i cywilnych, organizację informacji na określonym obszarze. Zabezpieczenie dóbr majątkowych, technicznych, kultury. Przeniknięcie linii frontu i realizację zadań rozpoznawczo-dywersyjnych a także dyscyplinujących obywateli pod okupacją. Z czasem przejście w stan konspiracji. Każda metoda szkoleniowa ma z pewnością swój cel, niekoniecznie musi być to zrozumiałe. Jak do tej pory to WOT jest najbardziej przygotowywaną formacją zbrojną do funkcjonowania w rzeczywistości wojennej. Być może jest jeden problem z pewnym typem ludzi w WOT i poza, chodzi oczywiście o pseudowykształciuchów, którzy uzurpują do autorytetów moralno-intelektualnych i g... potrafią poza hejtem, sianiem defetyzmu i zamieszania. Nie sposób też nie zauważyć integracji postaw patriotyczynych, budowania dumy narodowej, a wszystko to dla Polski!

teddy
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 20:27

Ech ... właśnie zrezygnowałem z WOT i wiem jak to wygląda od środka. Mogą sobie dowódcy opowiadać bajki, jak to super jest poukładane. Ale prawda jest taka, że te szkolenia są kompletnie nieefektywne, kadry jest za mało, wszystko jest rozwalane słabą logistyką , słabym planowaniem, brakiem czasu. Odszedłem bo nie chcę uczestniczyć w tej szopce. W razie "W" te oddziały w przypadku kontaktu z przeciwnikiem zostaną zmasakrowane. I piszę to jako ktoś, kto w tę koncepcję mocno wierzył.

kapral rezerwy
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:43

Rozumiem Cię też się zastanawiam nad odejściem. Jestem tam prawie rok i powoli mam dość. Wcale nie dla tego, że szkolenie jest za ciężkie fizycznie - lekko nie jest ale da się wytrzymać. Z jednej strony wielka pompa, slogany o działaniu za liniami wroga, najnowsze wyposażenie a później pobieramy szpej i ćwiczymy jakieś bzdety. Brak czarnej taktyki, brak szkolenia z obsługi broni innej niż osobista, szkoleń z łączności, bardzo mało podstawowej taktyki (obrona i atak), brak ćwiczeń wartowniczych i z ochrony obiektów czy organizowania punktów kontrolnych. Za to bez przerwy nieśmiertelne "zrywanie kontaktu"( trochę niepokojące, że tak wiele uwagi poświęcamy na ćwiczenia z wycofywania się :/ ?!?!) i mnóstwo marszy (chyba w celu wytopienia czasu). Zarabiam na tyle dobrze, że zwisa mi te kilkaset złotych. Zaciągnąłem się bo chciałem służyć w jakiejś poważnej formacji a tu znowu parodia jak w NSR.

WOT-owiec - 1,3 roku w WOT.
środa, 24 kwietnia 2019, 09:56

Ale są i plusy - np.: niesamowicie dobre wystrzelanie z broni ręcznej (lepsze niż u zawodowców - opinia obserwatora ze strzelnicy w Drawsku Pomorskim) , podniesienie świadomości obronnej społeczeństwa, wiara w siebie, zdecydowanie zaktywizowanie społeczeństwa dla postaw czysto ludzkich - koleżeństwo, współdziałanie, pomoc słabszym i czasem uczucie (męsko-damskie) ect.. A z czysto wojskowej sfery to jednak jeszcze dużo do zrobienia. :/ Wzorem niestety a może stety powinna być dla nas (WOT) zmotoryzowana amerykańska Gwardia Narodowa a nie piechota napoleońska.

WOT-owiec - 1,3 roku w WOT.
sobota, 20 kwietnia 2019, 16:48

Dodał bym do tego jeszcze pełna niemoc informacyjna, brak długofalowego planowania, brak koncepcji "Co z tego WOT ma być?" i absolutnie zerowe wykorzystanie podoficerów.

konsul
środa, 17 kwietnia 2019, 01:03

na ilu zjazdach byłeś, ile masz lat ? Podaj przykłady złego planowania i logistyki … a może nie przeszedłeś selekcji ..

WOT-owiec - 1,3 roku w WOT.
wtorek, 16 kwietnia 2019, 19:01

Tez ma identyczne wrażenia!!!!

Ciekawy
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 00:15

Są jeszcze miejsca dla ochotników? Czy to nie było tak, że Macierewicz stwierdził, że taki mamy patriotyzm młodzieży, że od razu zajmą wszystkie miejsca? A może znowu chybiony projekt weekendowych żołnierzyków?

Pan z Brzuszkiem
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:24

Nie. Plany zakładały stopniowe zapelnianie etatów do 2021 roku. Zwróć uwagę, ze brygady powstają stopniowo.

Lato 97.
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:36

Termin wakacyjny szkolenia zintegrowanego spowoduje że do Wędrzyna pojadą uczniowie,studenci i nauczyciele bo wypoczną podczas strajku. Masa ludzi pracujących którzy są w WOT będą miały problem. Pracodawcy nie puszczą w tym okresie pracownika na 14 dni MON i należne 10 wypoczynkowego. Mnie dano wybór albo albo. Raczej kontraktu nie przedłuże. I z tego co wiem to nie jestem jeden z tym problemem.

S
piątek, 12 kwietnia 2019, 19:18

No, to wolny wybór.

ciekawy
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:05

Największy problem w WOT na dziś to praktycznie nie funkcjonująca łączność. Jest niewiele środków łączności, są co prawda radiostacje plecakowe ale jest ich mało a ludzi, którzy potrafią je sprawnie obsługiwać jeszcze mniej.nie mówiąc o organizowaniu łączności. Radiostacji podręcznych nie ma praktycznie wcale. Bez sprawnej komunikacji miedzy poszczególnymi sekcjami, kompaniami czy plutonami nie będzie możliwe skuteczne wykonanie jakiejkolwiek operacji.A organizowanie wielokilometrowych marszy objuczonych dużymi plecakami, bronią, jedzeniem i piciem a następnie nocowanie w błocie i deszczu pod gołym niebem to też poroniony pomysł. Jaka wartość bojową przedstawia żołnierz, który ze zmęczenia ledwo się rusza i myśli tylko o tym, jak tu się schować przed deszczem.

kapral rezerwy
piątek, 19 kwietnia 2019, 02:18

Szczerze mówiąc to nie wiem jak mamy transportować te środki łączności i dodatkową broń skoro nasze wyposażenie już waży kilkadziesiąt kg i trochę utrudnia poruszanie się:/ Dostaniemy służbowe osły czy jakieś pojazdy? Bo średnio widzę w walce piechotę z takim obciążeniem. Przeglądam czasem zdjęcia i filmy z nowoczesnych konfliktów i nie za bardzo mogę znaleźć sytuacje gdzie żołnierze walczą w ciężkich kamizelkach z wielkimi mułami na plecach jednocześnie :/ Na mojej 8ce nie było takich akcji jak opisujesz ale z tego co słyszałem zdarzają się. Najwyraźniej niektórym trepom pomyliło się podstawowe szkolenie wojskowe z obozem sadomacho albo jakąś selekcją do czegoś tam. Takie ćwiczenia można robić albo na selekcjach do elitarnych formacji gdzie jest dużo chętnych a mało miejsc albo normalnym formacjom po jakimś czasie w ramach podnoszenia stopnia trudności. Szkolenie wojskowe to generalnie zdobywanie wiedzy, umiejętności oraz trening fizyczny i mentalny. Ale najwyraźniej część kadry postanowiła skupić się na tych dwóch ostatnich aspektach lejąc na pozostałe - jak dla mnie zabierają się do tego od d... strony.

marian
piątek, 19 kwietnia 2019, 14:41

Nie zapominaj jednak, że to jednak kurs podstawowy. Dla Ciebie i innych, którzy żołnierzami nie są od wczoraj to może faktycznie bez sensu, ale dla młodego żołnierza ten trening fizyczny, a zwłaszcza mentalny powinien jednak być. Pytanie tylko czy poziom szkolenia powinien być równany w dół, czy w górę. I czy w takim wypadku "świeżaki" nie powinni być szkoleni osobno.

kapral rezerwy
niedziela, 21 kwietnia 2019, 03:17

Poziom trudności ćwiczeń powinien być dostosowany do przeciętnego człowieka. Gdybym to ja planował 16tki to pierwszy tydzień poświęconym na BLOS, strzelanie, medyczne, topografie, taktykę, łączność, granaty, RPG, obsługę kamizelek, muszte, historię, chemiczne itd. Dopiero wstępnie przeszkolonych rekrutów przegonilbym 2-3 dni po lesie z bytowaniem włącznie. Słabi i tak by odpadli, wojsko byłoby przeszkolone i zostałoby jeszcze kilka dni na przygotowania do przysięgi. Teraz są takie sytuacje, że wojsko jest po 16tkach schorowane, poobcierane, zdegustowane ale jednocześnie niedoszkolone. Chodzą np. z odbezpieczona bronią i ogólnie mało wiedzą. Trening fizyczny w formacjach typu WOT czy Gwardia Narodowa powinien być pracą domową do cywila. Nie ma na to czasu na rotacyjnych, ewentualnie jakieś sprawdziany co jakiś czas. Ja byłem najpierw na 8 z samymi "weteranami" MON bez nowych. 6 dni wprowadzenia 1 dzień pętla taktyczna i powrót - całkiem logiczne. Szkolenie nowych nie może być piknikiem ale kompanią karną też nie.

Patcolo
wtorek, 7 maja 2019, 17:23

BLOS w WOT o BLOSie się mówi o wspomina żeby wiedzieć że coś takiego istnieje i tyle.

marian
wtorek, 23 kwietnia 2019, 01:53

Rozumiem, i jestem także zdziwiony, bo właśnie zapowiadano, że ten trening fizyczny miał być właśnie indywidualny, i między innymi za ten trening i naukę teorii w domu miały być te 3 stówy miesięcznie dodatkowo. Wychodzi na to, że MON idzie jak zwykle na łatwiznę :(

GPAS
piątek, 12 kwietnia 2019, 14:27

To może zabiorą ich do SPA i na grilla ? Co ty człowieku piszesz ?

WOTowiec
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:58

Grubsze działania z łącznością zaczynają się w drugim roku szkolenia. Są radiostacje plecakowe, tak jak powiedziałeś. Do tego są jeszcze "Radmory", na mniejsze odległości. O to bym się aż tak nie martwił. Organizowanie tych marszy ma swój cel- przygotowanie żołnierza do tego co może go czekać "w boju". Pokazanie że wojsko to nie ładny wygląd i fotki z bronią, tylko litry potu i wysiłek. W razie "W" każdy żołnierz będzie zmęczony, każdy będzie narażony na ekstremalny wysiłek. Zawodowi się tak szkolą, więc nie widzę powodu dla którego WOT ma się szkolić "wygodniej". Lepiej się przygotować do tego na poligonie niż dopiero "w boju". Im więcej potu wyleje się z żołnierza w czasie szkolenia, tym mniej wyleje się z niego krwi w walce.

kapral rezerwy
piątek, 19 kwietnia 2019, 02:32

Wielki wotowcu swoje mądrości wssałeś z jakichś komiksów czy z ze swojej wyobraźni? Bo wojna w naszym rejonie geograficznym to nie będzie maszerowanie z plecakami jak za Napoleona tylko starcia pancerno zmechanizowane z dużą rolą artylerii. Piechota obciążona sprzętem jak wielbłądy długo nie pożyje na współczesnym polu walki. Szybko zostanie otoczona i zlikwidowana. Tak zawodowi czasem się szkolą w ten sposób. Ale oni już mają opanowane ważniejsze umiejętności. Problemem nie jest to, że WOT dużo maszeruje ale, że szkolenie WOT to w 60-80% marsze tak jak by nie było nic ważniejszego do przerobienia.

Patcolo
wtorek, 7 maja 2019, 17:28

Ty naprawdę słuchałeś co się do Ciebie mówiło na szkoleniu WOT bo mam wrażenie że nie. Po pierwsze plecaki są pierwsze do zrzucenia dlatego szkoli się sposób zakładania ekwipunku. Po drugie nie wiesz jak będzie wyglądał konflikt i nikt tego nie wie. Pokazała to Ukrainą. Po trzecie ekwipunek a więc to co masz na sobie i w plecaku dostosowuje żołnierz do otrzymanego zadania

WOT-owiec - 1,3 roku w WOT.
sobota, 11 maja 2019, 19:37

Po pierwsze kolego to jest nie zrzucenie plecaka a właśnie to co napisał kolega rejonizacja kontaktu, odpowiedzenie ogniem i skuteczne szybkie wycofanie się z jak najmniejszymi stratami własnymi - dlaczego? ano dlatego, że nie wiesz z kim masz do czynienia!!!!! czy to tylko zielone ludziki czy też cała kompania zmechanizowana która rozjedzie cię niezależnie od tego czy ty zrzucisz plecak czy nie. Dlatego należy niestety zrezygnować z długich marszy bo Rosjanie to zmech i zmotoryzowane oddziały zielonych ludzików na rzecz tego co wskazał kolega: walka na wprost, zasadzki, obrona, czarna taktyka i w mniejszym stopniu zielona ect. dlatego że przyszły konflikt to manewry szybkie, plus zmienne ataki artylerii i lotnictwa - przy konflikcie otwartym a nie partyzantce do której doprowadziła niestety ale Ukraina poprzez słabość polityczną a nie militarną.

Grredo
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:35

Tego co potrzebne w jednostkach WOT, to listy samochodów terenowych i Quadów z ościennych powiatów. Np. taki Grójec, Białobrzegi są pełne pickupów takich jak Toyota Landcrusier czy Mitsubishi lx200. Każdy właściciel powinien wiedzieć gdzie ma na sygnał podstawić maszynę. Oczywiście optymalne byłoby posiadanie tysięcy wojskowych pojazdów, ale do transportu zaopatrzenia, transportu rannych lub zabitych (tak będą tacy) w trudnodostępne rejony lub do szybkiego przerzutu sekcji nie jest konieczne stosowanie opancerzonych maszyn.

Vvv
sobota, 13 kwietnia 2019, 02:28

Hahaha grabież cudzego mienia :D pięknie pięknie

iras
wtorek, 16 kwietnia 2019, 13:26

Jaka grabież? Są konkretne przepisy, i nawet stawki za każdą dobę tak przymusowo "wynajętego" auta. Idąc Twoim tokiem myślenia trzeba by wyrzucić całą ustawę o powszechnym obowiązku obrony, bo to przecież zmuszanie do niewolnictwa lub gorzej. Może jeszcze wprowadźmy nakaz prowadzenia działań wojennych tylko na gruntach państwowych?

vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 14:14

jasne jasne...komandosi OT juz mysla o zabieraniu sprzetu aby mogl podjechac pod remize. OT maja swoje pojazdy i to nie OT ale wojsko zawodowe moze zarządać przekazania pojazdow 4x4. swoja droga to pis do tej pory nie potrafi kupic lopaty ani nastepcy honkera tacy to specjalisci a jak kupuja offset to mamy tapicerke za 400mln :D

Obywatel Wschód RP - Grzegorz - Białystok
czwartek, 11 kwietnia 2019, 20:09

Witam - ja w sprawie WOT - będę jak wariat powtarzał do wszystkich a w szczególności do gen. Kukuły brygady: podlaska, podkarpacka, lubelska i warmińsko-mazurska powinny już być przekształcane w szybkie brygady zmotoryzowane (trakcja kołowa) z pełnym opl - pluton opl z ciągnioną artylerią lufowo-rakietową , wsparciem artyleryjskim np.: sam. moździerze 98 mm - dywizjon, plutonem walki radioelektronicznej, plutonem rozpoznania ect. Inaczej te brygady to "ni to wojsko ni to paramilitarne OC". Po prostu współczesny konflikt zbrojny będzie wysoce szybką manewrową wojną (wygra ten kto będzie panował w sieci i szybko zmieniał pozycje) a niestety koncepcja piechoty lekkiej (gdzie żołnierz wszystko targa na plecach i noszą go jego nogi) jest z góry błędna. I jeszcze jedno na szczeblu plutonu w całym WP brak jest ciężkich km, np. tak jak amerykańskie 12,7 mm-tzw. 50, usadowione na takich transporterach jak TUR VI z obrotową wieżyczką na dachu. Jest to podstawowe wsparcie plutonu piechoty. No i chyba ostatni fatal w naszej armii - to jak najszybsze wycofanie RPG-7 ze służby i zastąpienie ich granatnikami Carl-Gustaw z odpowiednią amunicją. Inaczej piechota nie ma skutecznego zwalczania wszelkich pojazdów pancernych (czołgi - bwp - transportery rodziny BTR) npla - czytaj Rosji. Polsce są potrzebne na wschodzie szybkie brygady zmotoryzowane (Ukraina posiada cztery takie) gdyż jak podkreślam współczesna wojna będzie strasznie szybka. Liczy się też siła ognia. Dla WOT postawione na równi są zadania obronne, nie tylko likwidacja dywersantów, ochrona obiektów ect.- bo tak będzie w czasie wojny - wykorzysta się je (brygady WOT) na max. Ale żeby nie było ofiar i zbędnego heroizmu muszą być to brygady niestety bardzo szybkie lądowo i odpowiednio wyposażone. Owszem brygady na zachód od Wisły tam gdzie nie będzie styczności w pierwszym momencie konfliktu jak najbardziej powinny być na poziomie obecnym. Ale te wymienione wyżej niestety nie mają racji bytu w obecnym kształcie, tu zadania bojowe to priorytet - a zadania cywilne to drugi rzut.

vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 14:16

jasne jasne...zawodowi nie mają sprzetu a amatorzy ot maja dostac nowy sprzej? OT to lekka piechota od pilnowania mostow i magazynow a te 16dni szkolenia rozbinego na weekendy to jest kpina

ljhljkhlljkhljk
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:28

Jasne, OT powinna zostać wzmocniona, ale wzmocnienie OT będzie możliwe i będzie trwało stosunkowo krótko, jeśli będzie już wstepnie wyszkolona. Jeśli chodzi o pojazdy to wyposażenie w pojazdy OT w tej chwili spowodowało by, że kontrakt przejmą firmy zagraniczne. Należy tu poczekać, aż regularsi wybiorą pojazdy dla siebie, i potem można je wprowadzać do OT lub nawet przekazać do OT wycofywane Tarpany.

Vvv
sobota, 13 kwietnia 2019, 18:44

Dostaniecie honkery jak reszta wojska

Sierściuch
piątek, 12 kwietnia 2019, 01:12

W jakiej sieci? Internet i cywilna łączność padnie w pierwszych godzinach. Czepiasz się tego RPG a to tylko rura z cynglem. Lepiej dorobić lepszy pocisk niż bawić się w zakup nowego granatnika w tysiącach sztuk. Poza tym ruscy wprowadzają ASOP więc tradycyjne granatniki nie będą zbyt skuteczne. Poza tym masz rację. Piechota objuczona wyposażeniem o wadze kilkudziesięciu kilogramów poruszająca się na nogach i walcząca tylko tym co może nosić w rękach to jakiś poroniony pomysł. Mam wrażenie, że zbyt dużą rolę w szkoleniu WOT mają specjalsi i ogólnie komandosizm. Bo kto inny by to wymyślił. Zamiast taktyki piechoty uczą nas jakichś procedur z misji stabilizacyjnych i innych cudów. Ćwiczenia są fizycznie ciężkie ale merytorycznie cienkie. Rzygać się chce do tych ciągłych marszy ubezpieczonych, pierdyliona sposobów przekraczania drogi i robionych po łebkach mało sensownych punktów nauczania. Optymiści mówią, że to tylko etap początkowy - selekcja a szkolenie zacznie się później ale obawiam się, że wyjdą z tego drugie NSRy tylko z większą pompą.

SOWA
sobota, 20 kwietnia 2019, 22:59

Mój świętej pamięci dziadek żołnierz Kampanii Wrześniowej walczył do 5 października. Zawsze powtarzał, że wojna nie była do wygrania bo on cały czas maszerował a Niemcy wypoczęci podjeżdżali i rozpoczynali od razu działania bojowe. Coś w tym jest minęło 80 lat a my dalej będziemy prowadzić wojnę na piechotę.

Vvv
sobota, 13 kwietnia 2019, 18:45

NSR ale 100x drożej. Ot ma ten sam plan szkoleniowy co nsr

iras
wtorek, 16 kwietnia 2019, 13:30

Przez 3 miesiące NSRowcy maja broń w rękach mniej czasu niż ludzie przez 16 dni w WOT.

Lato 97
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:38

Ze specjalsami to miło wspominam ale zmech to pech.

dokk
czwartek, 11 kwietnia 2019, 20:09

Lepiej wyposażeni niż jednostki operacyjne. To się nazywa strategiczne myślenie :)

Topik
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:42

Dokładnie. Amatorzy po kursach eksternistycznych wyposażeni w Beryle. Zupełnie jak bataliony bezwartosciowych kosynierow. Mięso armatnie.

uiouipoiupoi
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:19

Wyposażenie, wyszkolenie i związane z tym koszty należy dobierać do zadań i możliwości finansowych. Tak, to działa w praktyce, tak też robią to inni, z Rosjanami i Amerykanami na czele. Po co ci płacić za wyszkolenie specjalsa, który potem będzie pilnował źródła ujęcia wody. Po co ci szkolić artylerzystę, który potem będzie układał worki z piaskiem w ramach brony przed powodzią. Po co ci szkolić pilota, który potem będzie odwoził rannych do szpitala?

Obywatel Wschód RP - Grzegorz - Białystok
czwartek, 11 kwietnia 2019, 20:05

A co to znaczy "Zmieściliśmy się na poziomie 70 proc. zakładanego optimum." Jeżeli przyjąć optimum tak jak w wojskach operacyjnych 80% stanu etatowego to 70% z tego 80% daje no tak cirka 60% stanu etatowego. To na województwo mazowieckie nie jest rewelacją.

Topek
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:43

Tak. Popłacz się z rozpaczy.....

rozczochrany
czwartek, 11 kwietnia 2019, 19:27

Byłem kiedyś w wojsku z poboru. Gdyby nie wiek i zdrowie sam wstąpił bym do WOT.

Michał Knapik
czwartek, 11 kwietnia 2019, 19:14

A ja mam starą lubawę, od 3 lat nie dostałem nowych mundurów i butów :)

Wedsa
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:44

To se kup. Na biednego nie trafiło.

Michał Knapik
piątek, 12 kwietnia 2019, 14:31

Kupuję dużo. Jak zatrudniasz kierowcę autobusu to każesz mu kupić autobus i kasę fiskalną ?

piątek, 12 kwietnia 2019, 10:59

Bez przesady, po to armia zatrudnia żołnierzy, aby ich wyposażyć. Inną sprawą jest to że dbając o swoje stopy i tak kupiłbym sobie lepsze buty.

ksu
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:55

Wielu żołnierzy zawodowych januszuje na maxa. W moim zakładzie pracy wielu z nas kupiło za własne pieniądze lepsze obuwie ochronne dla przykładu.

piątek, 12 kwietnia 2019, 15:59

Coś w tym jest, każdy ma inną budowę i fizjologię, i każdemu będą pasowały inne buty, bielizna, oporządzenie, a nawet broń. Ale to już chyba nie ta liga.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama