Rakietowy Homar "w kawałkach" [KOMENTARZ]

19 października 2018, 17:18
HIMARS góra
Fot. Sgt. Ashley Marble/US Army.

Polska będzie "w kawałkach" realizować program artylerii rakietowej Homar, kluczowy dla bezpieczeństwa i potencjału obronnego. Decyzja MON o zakupie pierwszego dywizjonu w trybie FMS może przyspieszyć dostawy sprzętu - już w tym momencie są opóźnione o około dwa lata. To jednak tylko pierwszy element, i całościowa ocena będzie możliwa dopiero po kolejnych etapach programu. Nie są też znane szczegóły współpracy przemysłowej. To o tyle ważne, że jeszcze w 2017 roku MON deklarował iż docelowo może zostać kupione nawet ok. 160 wyrzutni Homar.

Resort obrony poinformował dziś, że do Stanów Zjednoczonych wysłano wniosek o zakup pierwszego dywizjonu HIMARS w ramach programu Homar, co wyznacza początek rozpoczęcia realizacji tego ostatniego. Pierwszy dywizjon zostanie więc pozyskany od rządu USA, w trybie Foreign Military Sales. To wyrzutnie (prawdopodobnie 18), kierowane za pomocą INS/GPS rakiety GMLRS o zasięgu maksymalnym około 70-85 km w dwóch odmianach: odłamkowo-burzącej Unitary oraz przeznaczonej do zwalczania celów powierzchniowych Alternative Warhead (AW), a także taktyczne pociski ATACMS o zasięgu do 300 km. Oprócz tego pozyskany zostanie pakiet logistyczny i zapewne elementy wsparcia.

Kluczowy program modernizacji Sił Zbrojnych wchodzi więc w fazę realizacji. Jest jednak opóźniony. Jeszcze kilka lat temu planowano, że pierwsze systemy Homar zostaną dostarczone w 2018 roku. Po dostawie HIMARS Polska artyleria zyska środek rażenia o nieporównywalnie większych niż obecne możliwościach. Przypomnijmy, że obecnie ma ona zdolność zwalczania celów na odległościach nie większych niż 40 km. Finalizacja programu Homar, krokiem do której jest wysłanie wniosku Letter of Request (na jego bazie Amerykanie przygotują ofertę rządową), pozwoli więc na stworzenie bardzo ważnych zdolności bojowych.

Program będzie jednak prowadzony w sposób etapowy, i w innym trybie, niż pierwotnie planowano. Wstępnie założono, że Homar zostanie dostarczony przez polski przemysł we współpracy z partnerem zagranicznym. To oznaczało, że w konfiguracji dywizjonu zostaną uwzględnione krajowe pojazdy i środki łączności oraz system kierowania ogniem (Topaz), zostanie ona też dostosowana do specyficznych wymogów polskich sił zbrojnych. W składzie modułu miał znaleźć się między innymi lekki wóz rozpoznawczy/dowodzenia dostarczony przez polski przemysł na bazie transferu technologii od partnera trzeciego. Taki pojazd mógłby też zostać użyty choćby do modernizacji systemu Langusta. Jeśli chodzi o sprzęt od głównego partnera zagranicznego, większość elementów systemu miała być przekazywana do produkcji w polskim przemyśle.  

W 2016 rolę lidera programu od HSW przejęła PGZ. Rok później, po rekomendacji do dalszego etapu zakwalifikowano ofertę Lockheed Martin z systemem HIMARS. Pod koniec ubiegłego roku ówczesne kierownictwo MON poinformowało o „trudnych negocjacjach” ze stroną amerykańską, a „do gry” wróciła oferta izraelska systemu Lynx oferowanego przez IMI Systems. Ostatecznie jednak zmieniono formułę postępowania i pierwszy dywizjon HIMARS będzie pozyskany od rządu amerykańskiego w trybie FMS. W praktyce oznacza to, że udział krajowego przemysłu będzie najprawdopodobniej mocno ograniczony. MON nie informował o szczegółach współpracy przemysłowej. Jeszcze w lipcu, w wywiadzie dla Radia Maryja szef MON mówił nawet o pozyskaniu Homara w formule „rumuńskiej”. To w zasadzie czysto amerykańska konfiguracja, włącznie np. z pojazdami. 

Takie rozwiązanie jest prostsze do pozyskania i tańsze w momencie zakupu, ale późniejsze wsparcie eksploatacji może być kosztowne, nie daje to też większych korzyści dla krajowego przemysłu. Mówił o tym w rozmowie z Defence24.pl były wiceszef MON Bartosz Kownacki: „Jako sekretarz stanu w MON uczestniczyłem w negocjacjach w programie Homar, i wiem, jak trudne były to rozmowy. Z jednej strony na pewno łatwiej jest kupić gotowy produkt „z półki”, za pośrednictwem rządu amerykańskiego w trybie FMS. Moim zdaniem jednak akurat w wypadku programu Homar nie jest to najlepsze rozwiązanie. Pewnym minimum jest tutaj zapewnienie offsetu lub transferu technologii. Musimy pamiętać o tym, że Homar to skomplikowany system, który trzeba będzie utrzymywać w całym cyklu życia.”

Warto jednak zwrócić uwagę, że obecny wniosek dotyczy jednego dywizjonu HIMARS i jak zaznacza sam MON, ma to pozwolić na przyspieszenie wprowadzania systemu do Sił Zbrojnych RP "w ramach przewidzianych na ten cel środków finansowych". Nie można nie zauważyć negatywnych konsekwencji opóźnień w dostawach tego, jak i wielu innych systemów sprzętu. Finalizacja programu będzie więc z pewnością korzystna dla Sił Zbrojnych RP.

Sam system HIMARS jest również rozwiązaniem nowoczesnym i rozwojowym. Wiadomo, że pozostanie on w służbie co najmniej do 2050 roku. Liczebność jednostek artylerii rakietowej US Army, zarówno tych wyposażonych w wykorzystujący te same rakiety, cięższy gąsienicowy system MLRS, jak i w HIMARS będzie zwiększana. Dodatkowe wyrzutnie trafią również do Europy w ramach wsparcia wschodniej flanki.

Cały czas jest modernizowany system kierowania ogniem. Co więcej, w ramach projektu GMLRS-ER zasięg rakiet ma zostać wydłużony do 150 km w ciągu kilku lat. Wreszcie, program PRSM (dawniej LRPF) ma doprowadzić do opracowania do około 2023 roku nowych pocisków taktycznych o zasięgu do 499 km. W jednym kontenerze powinny mieścić się dwie rakiety, zamiast jednej ATACMS. W programie biorą udział Lockheed Martin i Raytheon.

Wreszcie, w Stanach Zjednoczonych analizuje się możliwość połączenia jednostek obrony powietrznej i artylerii rakietowej dalekiego zasięgu, i to przy użyciu systemu IBCS, pozyskanego w programie Wisła. W takiej konfiguracji (na razie to dopiero prace koncepcyjne) sensorem dla polskiego systemu Homar na bazie HIMARS byłby każdy radar obrony powietrznej, co zdecydowanie zwiększyłoby jego potencjał w zwalczaniu środków ofensywnych potencjalnego przeciwnika.

Z drugiej strony należy pamiętać o konieczności budowy potencjału przemysłowego, choćby w kontekście wsparcia systemu w cyklu życia i integracji z krajowymi środkami dowodzenia i kierowania (jak Topaz, Fonet). Są one rozwinięte i stale doskonalone, a ich wykorzystanie mogłoby zwiększyć elastyczność użycia Homara. Co więcej, zapewniłoby bardziej suwerenną kontrolę nad systemem. Nie ulega przy tym wątpliwości, że jednostki artylerii rakietowej mają kluczowe znaczenie dla obrony przed potencjalnym zagrożeniem ze strony Rosji. Wykazała to między innymi symulacja Defence24.pl, której wyniki pokazano na MSPO 2018. Prawdopodobnie więc zostanie zakupiona większa liczba systemów Homar, w stosunku do pierwotnie zaplanowanych trzech dywizjonów, tym bardziej że tworzona jest nowa 18. dywizja. Były minister Antoni Macierewicz, powołując się na wyniki Strategicznego Przeglądu Obronnego, mówił nawet o zakupie 160 Homarów (dla 9 dywizjonów).

To, jak zostanie rozwiązana kwestia wsparcia w cyklu życia (to ponad połowa kosztów uzbrojenia) i ewentualnie współprodukcji, może mieć znaczenie dla kondycji finansowej MON, jak i innych programów modernizacyjnych, a także dla przemysłu obronnego. Nawet zakup w trybie FMS bynajmniej nie wyklucza offsetu czy transferu technologii, choć oczywiście wymaga to trudnych negocjacji i mimo wszystko może to być mniej korzystne z przemysłowego punktu widzenia od zakupu licencji. Równocześnie należałoby oczekiwać wprowadzania w ramach kolejnych zakupów zmodernizowanego systemu HIMARS, choćby z pociskami GMLRS-ER, a gdy staną się dostępne – również PRSM. Z pozyskania HIMARS mogą też wyniknąć korzyści strategiczne związane ze współpracą z USA. Jak na razie wyrzutnie były okresowo rozlokowywane w Polsce w celu prowadzenia ćwiczeń. Do początku marca ma natomiast zostać przedłożony raport dla Kongresu w sprawie zbadania możliwości stałego stacjonowania wojsk USA w naszym kraju. Analizowane będą możliwości rozmieszczenia brygady pancernej, ale też różnego rodzaju jednostek wsparcia, w tym artylerii dalekiego zasięgu.

Na razie – zakładając, że transakcja zostanie sfinalizowana w przeciągu kilku miesięcy, być może do końca roku – MON dokona ważnego, ale dopiero pierwszego kroku na drodze do budowy nowoczesnego systemu artylerii rakietowej. To, czy taki kompleksowy system zostanie zbudowany, jakim kosztem i z jakimi korzyściami dla przemysłu, okaże się dopiero w momencie podejmowania decyzji o kolejnych etapach Homara. Dziś wiemy tyle, że Homar będzie – najprawdopodobniej – sfinalizowany, i że odbędzie się to etapowo, „w kawałkach”. Można jednak powiedzieć, że realizacja programu Homar dopiero się rozpoczyna, a o jego powodzeniu zdecydują kolejne etapy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 57
mat
sobota, 17 listopada 2018, 14:09

Rosja już to robi - integruje wszystkie radary w jeden ogólny system a Amerykanie ,nie mówiąc o Polakach, dopiero będą się do tego przymierzać. Przy okazji Homara to pospiech w wydawaniu pieniędzy bez żadnego offsetu wydaje się być bardzo podejrzany - czy Polsce grozi jakaś wojna w najbliższym czasie? a zakup rakiet o zasięgu 70 -80 km to chyba nieporozumienie gdy Białoruś ma Polonezy o zasięgu 300km nie mówiąc o Rosji

Kalder
czwartek, 1 listopada 2018, 20:07

Taka polityka to sabotaż - robimy przecież 122mm a Izrael oferował transfer technologii

Willgraf
poniedziałek, 29 października 2018, 22:54

do pis-owski trolli 40 miliardów złotych po nowym kursie usd za dwie baterie 16 wyrzutni to więcej niż cały dług Gierka , a on zbudował ten kraj z niebytu to tak jakby porównać bochenek chleba do całego spichlerza

Ernst Junger
niedziela, 28 października 2018, 02:07

@jlkjl <<< A kogo obchodzą Karakale, to nie jest pierwszy priorytet zakupowy. Dużo ważniejsze są helikoptery uderzeniowe >>> Śmigłowce mają dziesięciorzędne znaczenie na współczesnym polu walki. Bartosz Kownacki, wiceminister ON. PiS.

WARS
sobota, 27 października 2018, 11:20

bardzo dobry zakup i nie widze tu "braku srodkow" tylko myslenie dalekowzroczne...tego systemu potrzebujemy "na juz", nastepnymi zakupami mozna go polonizowac a takze brac warianty o zwiekszonym zasiegu nad czym USA juz pracuja a co jest bardzo prawdopodobne po fiasku ukladu INF

Paw
piątek, 26 października 2018, 13:17

Witam Widać ze jest ewidentny brak środków finansowych ......cała kasa leci na Wisle Jak nie Będzie ustawy o finansowaniu programu Wisła 1 oraz Wisła 2 poza budżetem mon czyli ustawa taka sama jak na program f16 .... to wszystkie programy będą zagrożone i będą zatrzymanie..

K.
czwartek, 25 października 2018, 16:59

Ernst Junger @ Hehe , to będziemy wymieniać po jednym programie i zobaczymy kto przestanie wcześniej wymieniać . Kormoran II . Tylko pamiętaj programy i zakupy przeprowadzone od początku do końca .

Ernst Junger
środa, 24 października 2018, 16:00

Do Koral. Poprzedni rząd był żałosny. Przez bite 8 lat nie ogarnął żadnego, powtórzę ŻADNEGO, programu zbrojeniowego. Wisła, Narew, Homar, Orka, Kruk, Mustang, Pegaz, śmigłowce wielozadaniowe, nowe ppk, granatnik? NIC. Wykonywali działania porozowane byle zwrócić kasę z MON-u i tym sposobem "zaoszczędzili" 13 mld zł. Kraba i Raka celowo wałkowali przez lata, żeby broń Boże nie trzeba było wyskakiwać z kasy. W przypadku Caracali wystarczyło przecież podpisać umowę. I co? I nic. Cały POprzedni rząd to była wielka mistyfikacja.

MI6
wtorek, 23 października 2018, 18:39

Jak kupowano nsm dla morskiej jednostki rakietowej to jakoś to tak ciszej i chyba sprawniej poszło...kupiliśmy, zamontowaliśmy na naszych autach, radary nasze a tu...wielkie halo i wyjdzie na to że kupimy z półki kilka sztuk

Andrzej
wtorek, 23 października 2018, 16:51

@ jlkjljk. Jak będziesz siedział w okopie na wysuniętym posterunku gdzieś w Bieszczadach 200 km od frontu to zamarzysz aby ktoś podrzucił Tobie i Twoim kolegom paletę wody mineralnej. Albo kurtki ziołowe bo jesień przyszła wcześniej. Może helikopter szturmowy ci pomoże?

koral
wtorek, 23 października 2018, 15:40

Ten rząd jest żałosny. Komplety brak koncepcji, zwlekanie, zwodzenie, marnowanie czasu a potem pochopne decyzje bo zbliżają się wybory! No chyba że dołoży się do tego antyunijne działanie to wszystko łączy się w logiczną całość destabilizacji pozycji Polski w Europie.

Extern
wtorek, 23 października 2018, 12:04

Jak można z półki kupować taką podstawową broń? A potem o możliwość kupienia po 100 rakiet będziemy się za każdym razem pytali kongresu USA? Bardzo bardzo zła decyzja.

Davien
poniedziałek, 22 października 2018, 22:36

jlkjljk, to mam nadzieje że będziesz o tym pamietał jak przy jakiejs katastrofie na morzu smigłowiec nie doleci bo sie własnie rozsypał ze starości.

Skoczek224
poniedziałek, 22 października 2018, 22:20

Przeczytałem większość komentarzy i stwierdzam, że nikt z komentatorów nie uwzględnił jednego ważnego aspektu zakupu wyrzutni w USA -doświadczenia . Dużo było o tym jakie to stare, drogie i że są lepsze. Nikt słowem nie wspomniał, że jest to system nie znany w Wojsku Polskim, bez wypracowanych zasad jego użycia. (dałbyś małpie laptopa?) Dla WP jest to nowa broń, ale ćwicząc z Amerykanami szybko go ogarniemy.

jlkjljk
poniedziałek, 22 października 2018, 15:12

>>Andrzej >>Pamiętacie te bajki o rezygnacji z Caracali bo offset był za słaby? Ja >>osobiście będę o tym pamiętał przy podejmowaniu decyzji komu mam >>powierzyć kierowanie mon. A kogo obchodzą Karakale, to nie jest pierwszy priorytet zakupowy. Dużo ważniejsze są helikoptery uderzeniowe, artyleria, lotnictwo, radary, opl, p.panc.

rs
niedziela, 21 października 2018, 18:19

Wyrzutni Langusta posiadamy zbyt mala ilosc.Mozna tez produkowac zmodernizowane skudy i toczki oprocz homara

rs
niedziela, 21 października 2018, 18:11

Langust posiadamy zbyt mala i

rs
niedziela, 21 października 2018, 18:08

Zmodernizowali wyrzutnie grad mozna tez zmodernizowac wyrzutnie toczka i skud.Langust

Misiek
niedziela, 21 października 2018, 15:48

Taki zakup miałby jeszcze sens gdyby teraz zakupić wersję na podwoziu gasienicowym, a potem całą resztę na naszych Jelczach...

WARS
niedziela, 21 października 2018, 12:15

-dlaczego USA ? Od praktycznie poczatku istnienia po 1989roku mamy tych samych wrogow i podobne cele/potencjalne wprowadzenie US Army do Polski to tez ten sam system(z odpowiednim zapleczem)/IBCS mozliwym rozszerzeniem systemu -dlaczego nie Izrael ? Polowa Izraela to byli obywatele ZSRR i Rosji...ilu z nich zna mocne i slabe strony Linuxa i ilu chetnie dane przekaze na Kreml... mozna sie jedynie domyslac ...coz, najpierw bylo "Rumunii potrafia" , teraz czytam" co tak malo i bez offsetu"?... jedynie Rosji nie na reke taka decyzja co tez widac po komentarzach tutaj...juz czekam na "placz kremlinow", gdy pozyskamy ORKI a w dalszej kolejnosci F35

Andrzej
niedziela, 21 października 2018, 10:08

Pamiętacie te bajki o rezygnacji z Caracsli bo offset był za słaby? Ja osobiście będę o tym pamiętał przy podejmowaniu decyzji komu mam powierzyć kierowanie mon.

Dalej patrzący
niedziela, 21 października 2018, 02:36

Żeby być - uczciwym - w poprzednim artykule skomentowałem całą sprawę nader negatywnie z punktu widzenia samej realizacji [bo swoją drogą nie jestem za Homarem, tylko za strefą A2/AD opartą głownie o efektory antyrakietowe]. Jest jednak pewna możliwa strategia merytoryczno-negocjacyjna, która ma sens. Około 2023 wyjaśni się sprawa nowych możliwości HIMARS - efektorów o zasięgu "do 499 km" - oraz, co może ważniejsze - wpięcia w sieciocentryczny IBCS - ale także możliwości zwalczania celów morskich. Wtedy sytuacja i wybór będą bardziej klarowne i bardziej optymalne. Tym bardziej, że propozycja izraelska przez ten czas dojrzeje, a niewykluczone, że i oferta turecka [ale i szwedzka] - nabierze konkretów. W szczególności Izrael planuje stworzenie silnej jednostki rakietowej opartej głównie o LORA. Co będzie oznaczało, że Izrael rad-nierad sam będzie musiał najpierw u siebie wybudować "fabrykę" dla LORA [a tak to kontrakt polski by sfinansował tę "fabrykę" Izraelowi]. Co oznacza, że Polska w 2023 będzie miała bardziej klarowną sytuację wśród oferentów - i zapewne W TAKIM [hipotetycznym] układzie byłoby to bardziej sensowne negocjacyjnie i kosztowo, ale też i od strony zgodności z naszymi wymaganiami dla polskiego teatru działań. Oczywiście to wszystko spina się hipotetycznie [podkreślam] - tylko JEŻELI nie jest zaklepany z góry LM na drugi etap Homara - bo w takim wypadku nici i z dopasowania do naszych potrzeb - i brak pola negocjacyjnego co do ceny czy co do transferu technologii.

Razparuk
niedziela, 21 października 2018, 02:00

Widać że Wisła wyostrzyła apetyty w USA..

Feniks
niedziela, 21 października 2018, 02:00

Napewno Homar to sprzet zaawansowany technologicznie jest on potrzebny, Langusta tez jest potrzebna ale mamy zbyt mała ilosc tych wyrzutni.Powinno się zmodernizowac Toczki Skudy dodatkowo ,czyli zrobic podobnie jak z langusta.

mc.
niedziela, 21 października 2018, 01:46

A z innej bajki (o offsetach i współpracy międzynarodowej): co zyskaliśmy dzięki współpracy z Izraelem i tzw. produkcji rakiety Spike ? To pytanie dla tych wszystkich którzy uparcie twierdzą że trzeba wybrać Lynx. Żadna firma nie rozstaje się łatwo z produktem, czyli niezbyt chętnie wyraża zgodę na produkcję w innym kraju - więc dlaczego dziwicie się Amerykanom ? "Kasa Misiu, Kasa" To o co powinniśmy walczyć to możliwość serwisowania w Polsce (oczywiście w Polskich zakładach) oraz ewentualnie możliwość produkcji podstawowej (najprostszej) rakiety. Choć w tym drugim przypadku nie będzie łatwo. Nośnik z Jelcza ??? To temat który powinien być postawiony, jeśli będzie z czegoś trzeba rezygnować to właśnie z tego.

As
niedziela, 21 października 2018, 00:35

W sumie to jakiś nasz standard. W przemówieniach kupuje się sto sztuk w bieżącym roku, a w rzeczywistości 15sztuk po 10 latach.

xyz
sobota, 20 października 2018, 20:41

@Zielony Same bzdury. - W latach 90-tych nie było WB Electronics. Sprawdź w KRS. - P III od dawna nie da się kupić. Obecnie wykorzystywane są Atomy albo i7 w zależności o potrzeb. - Zakres zmian od powstania systemu jest bardzo szeroki. Warto sprawdzić historię raportów z CWIX. - System obsługuje coraz to nowe sensory. Wszystko w zależności od zamówień.

Marek1
sobota, 20 października 2018, 18:51

No to ostatecznie pozamiatane - bierzemy "z półki"Himarsa z przestarzałą i kiepska rakietą podstawową(GMLRS) i marzeniami o wersji ER, która powstać ma za KILKA lat i reprezentować parametry OBECNIE już posiadane przez większość analogicznych systemów na świecie. O transferze technologii i własnej produkcji rakiet możemy ostatecznie zapomnieć i grzecznie przez dekady kupować gotowce z USA. Tak kończą się naiwne bajdurzenia i medialne pierdolety produkowane masowo przez ministrów "super zmiany" o pozyskaniu przez polski przemysł rakietowy kompetencji dostatecznych, by samodzielnie zaistnieć w temacie kierowanych rakiet taktycznych. Kolonia MUSI kupować od hegemona, a nie produkować samemu, a permanentna "taktyka" włażenia USA w zadek spowoduje utratę resztek szacunku dla naszego Kraju jako partnera i sojusznika. Powtarzano to wielokrotnie przez ostatnie 3 lata "geniuszom" zajmującym sie polit. zagraniczną i Obrona Narodową, ale jak widać BEZ skutku. Opłakane efekty tych dyletanckich działań "elit" zaczynają być widoczne, a to dopiero początek ...

jhs
sobota, 20 października 2018, 17:20

A co złego jest z oferta IMI Systems? Lynx jest oferowany też jako FMS, ale z całkowitym transferem technologii do Polski i pomoca rozbudowania fabryk i zdolności aby Polska stała się samodzielna w sprawie artylerii rakietowej?!

Michał
sobota, 20 października 2018, 15:47

Ludzie kochani, są cele ważne i mniej ważne. Wojsko zasadniczo nie służy do ochrony miejsc pracy i rozwoju przemysłu. Najpierw w wojsku należy załatać dziury w wyposażeniu na już, bo poza wszystkim to wstyd służyć na 30 letnim sprzęcie, a dopiero potem, w kolejny kroku myśleć o miejscach pracy i przemyśle.

kołalsky
sobota, 20 października 2018, 13:11

Szkoda że w "salonowych wojnach" toczących się w resorcie trzeba sięgać po "formułę rumuńską" by przerwać impas tworzony przez rozliczne koterie ...

ja
sobota, 20 października 2018, 13:04

Kupujemy w kawalkach...kluczowy dla obronnosci....opóźniony o 2 lata... Bez komentarza.

steve
sobota, 20 października 2018, 12:31

Fatalna - bezmyślna decyzja biorąc pod uwagę całkowite uzależnienie od zagranicznych dostaw. Zamiast wspierać polskie miejsca pracy i pozyskiwać technologie po raz kolejny wspieramy obcych

Davien
sobota, 20 października 2018, 11:26

xyz, : po pierwsze jakie dyktowanie cen przez LM jak nie od nich kupujemy ale od rządu USA, LM nie ma tu nic w kwestii ceny do powiedzenia, podobnie jak przy offsecie, zaoznaj sie z procedurą FMS na przyszłość.

Grant
sobota, 20 października 2018, 10:34

Wszelkie próby pozyskania nowoczesnego uzbrojenia a co za tym idzie i nowoczesnych technologii dla polskiego przemysłu zbrojeniowego od USA po raz kolejny okazują się błędem. Ceny za oferowany nam sprzęt i to bez możliwości pozyskania technologii dla naszego przemysłu są grubo za wysokie, możliwości zbudowania naszej własnej bazy serwisowej w kraju praktycznie żadne, traktowani jesteśmy jak Piętaszek u boku Robinsona Cruzo, tak źle nie traktowali nas nawet Rosjanie za czasów UW. Nowych tak potrzebnych nam technologii wojskowych nigdy od nich nie dostaniemy, to jest ich być albo nie być, dzięki temu mają przewagę nad światem. W USA są ponadto wysokie koszty produkcji a i brak konkurencji robi swoje. Przy takiej współpracy z USA nigdy nie uzbroimy porządnie naszej armii i nie zbudujemy tak potrzebnego nam przemysłu zbrojeniowego. Bzdurą jest także przekonanie że musimy mieć taki sam sprzęt jak amerykanie, żebyśmy byli z nimi kompatybilni. Po co i do czego jest nam to potrzebne. Jeżeli Amerykanie podzielaliby taki pogląd i widzieli taka potrzebę to sami wystąpiliby z inicjatywą w tej sprawie. Dajmy sobie spokój także z tym ujednolicaniem parametrów i kalibrów z NATO, róbmy to na co nas stać i gdzie mamy możliwości techniczne. Dajmy sobie spokój z amerykańskim uzbrojeniem, kupujmy tam gdzie jest tanio w tym licencje i zawiązujmy spółki z kapitałem zagranicznym. Bierzcie przykład z Turcji a w skrajnym przypadku kupujmy także technologie z obszaru wschodniego,byle byłyby dobre. W dziedzinie technologii rakietowych Rosjanie mają przewagę nad USA i dlatego chętnie z nimi w tej dziedzinie współpracują. Jeżeli wolno im to znaczy ,że wolno i nam . Świat jest dziki i w swym działaniu nie opiera się na biblii a już szczególnie w Ameryce.

As
sobota, 20 października 2018, 10:14

U nas zawsze jest ogromna różnica pomiędzy ilościami deklarowanymi na przemówieniach, a rzeczywistością. Jeśli ktoś wierzy, że przy większej ilości mielibyśmy szanse na lepszą cenę to też jest w błędzie, bo w kwestii ceny mamy tyle samo do powiedzenia co przy zamówieniach od Sowietów za PRL-u, czyli nic. Sama wymiana korespondencji zaś wygląda na przedwyborczą dobrą nowinę. Wyrzutnie to i tak kwestia dziesiątków lat.

WW3
sobota, 20 października 2018, 09:02

3 lata wciskania kitu o offsecie,o odbudowie polskiego przemysłu,o 56 a nawet 160 wyrzutniach aby ostatecznie kupić 1 dywizjon z półki.Ale będzie 18 wyrzutni,w sam raz na paradę i będzie co pokazać ciemnemu ludowi,Rumunia też bierze z półki tylko że 56 wyrzutni a u bas z 8 baterii Patriota będą 2 a z 56 wyrzutni Homara zrobiło się 18,reszte pieniążków można odłożyć do skarbonki na FORT TRUMP :)

Ko
sobota, 20 października 2018, 08:31

Co prawda, nie znamy warunków umowy, ale amerykanie nie dali nikomu technologii do produkcji rakiet..

no
sobota, 20 października 2018, 04:34

Najważniejsze, że pierwszy krok został wykonany : na JUŻ! A potem jedziemy z koksem dalej.

embed
sobota, 20 października 2018, 04:18

chodza sluchy ze pieniadze na adelaide musialy byc spozytkowane w tym roku, izdecydowali sie na jeden dywizjo himarsa. mysle ze to bardzo dobry ruch.

Jarecki
sobota, 20 października 2018, 01:23

Dla USA ponoć jesteśmy jednym z najważniejszych sojuszników. A tu czytam Maroko dostało od nich abramsy, Afganistan śmigłowce, czołgi itd. A nas doja z kasy... A technologie nam tak chcą udostępnić tak samo jak wizy.

Gort
sobota, 20 października 2018, 01:08

Obok powinno już pójść zamówienie na wr-40 langusta 2. Nowa dywizja potrzebuje jedostek wsparcia. Gołym Tomaszowem Mazowieckim bez śmigłowców bojowych i transportowych nic się nie zwojuje. Wroga artyleria bezkarnie zaorze nasze jednostki tak samo jak ukraińskich zmechanizowanych.

Seitz
sobota, 20 października 2018, 00:29

Wiele dobrego się dzieje, ale ta decyzja jest moim zdaniem niewłaściwa. Ja nie chce żebyśmy jedynie posiadali rakiety. Ja chcę żebyśmy wytwarzali rakiety. Własnym przemysłem i najlepiej własnym pomysłem.

Bunio
sobota, 20 października 2018, 00:18

Znów kupujemy kawałek systemu przesądzający o konieczności kupienia reszty bez uzgodnienia ceny całości? Oby nie. Bo jeśli tak to... być może istnieją przykłady na samodzielne sytuowanie się w gorszej pozycji negocjacyjnej. Ale jakoś nie przychodzą mi do głowy.

devlin0
sobota, 20 października 2018, 00:00

nawet tego nie potrafia zrobic jak trzeba;i gdzie tak szumnie zapowiadany ofset?

Maczek
piątek, 19 października 2018, 23:59

wow to jeszcze tylko lor na 4 apacze lor na 4 f35 lor na 2 seahawki i lor na 1 predatora i można powiedzieć że wojsko zbroi się na potęgę kupujemy helikoptery bojowe specjalistyczne najnowoczesniejsze mysliwce i rozpoznanie bedzie

xyz
piątek, 19 października 2018, 23:40

Najgorszy z możliwych zakup Homara w kawałkach. Rozbili kontrakt na kilka tak jak program Wisła. W ten sposób LM może dyktować cenę i ewentualny minimalny offset. Ale sukces zostanie odbębniony w mediach, że program został zrealizowany.

Zielony
piątek, 19 października 2018, 23:30

Topaz i Fomet rozwinięty i doskonalony to chyba jakiś żart! Od wprowadzenia w latach 90-tych ubiegłego stulecia nie ruszono nic w tym badziewie. Bardziej się dla WB opłaca serwisować niż unowocześniać padający przy byle okazji system. Postęp w Ożarowie zatrzymał się na pentium III - takie procesory napędzają archaiczny już system. Jaki procesor takie możliwości. Dziś już śmieszne ikonki przedpotopowa obsługa i mapy. I co gorsza jest to system zamknięty żaden sensor, żaden decydent więcej i koniec. W tej konfiguracji topaz z fonetem ogranicza całość, to najsłabszy element systemu. Można ocenić go w Rakach - jest to samo co w 2S1 w Danach. Żadnej innowacji. Szkoda że decydenci brną w ten badziew, jeśli system się nie rozwijał do tej pory to już raczej nie ma szans na dalszy rozwój, przepaść zbyt duża zakres prac ogromny. Tu potrzeba czegoś nowego a topaz do muzeum to naprawdę archaik!

nick
piątek, 19 października 2018, 22:58

dobrze że jest , nie udał się offset , trudno , wydarzenia wokół nas nabierają tempa , nie mamy czasu czekać następne 2 lata . 9 dywizjonów + własne rozpoznanie satelitarne spokój na wschodzie

zawiedziony
piątek, 19 października 2018, 22:47

Rumunia kupiła 3 dywizjony nasi decydenci potrafią tylko gadać gadać, gadać a I.U. prowadzić w nieskończoność dialogi techniczne żeby było że niby coś się robi.

Rex
piątek, 19 października 2018, 22:46

Najważniejsze, że pierwszy krok został wykonany. Teraz nie jest najważniejsze czy to najlepszy wybór czy dopiero drugi/trzeci w kolejności. Patrząc na nasze braki w wyposażeniu oraz bezradność naszego przemysłu to wybranie CZEGOKOLWIEK jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż dalsze debaty i przeciąganie ostatecznych decyzji. Patrząc na drogę jaką pokonał Rosomak, Spike czy integracja obu tych produktów to chyba lepiej, że nie bawimy się tym razem w transfer technologii...który znowu nie miał by żadnych szans na realizację .

Patriota
piątek, 19 października 2018, 22:45

Czyli co ?? miał być offset a nie będzie nic,miało być 56 wyrzutni a później jeden mitoman mówił o 160 a wychodzi 18.I tyle lat kręcili i wciskali kit żeby ostatecznie kupić z półki kilkanaście wyrzutni.Rzeczywiście dobra zmiana :)

chateaux
piątek, 19 października 2018, 22:41

MON moglby chociaz wytl;umaczyc, dlaczego nie powiodly sie rozmowy z Izraelczykami, skoro ponoc zapewniali mozliwosc wspolpracy przemyslowej.

Rafa26
piątek, 19 października 2018, 21:26

Czytam ten portal regularnie już od kilku lat, miałem szczerą nadzieje, że obecny rząd zacznie na poważnie modernizacje Polskiej armii, jednak się grubo myliłem. Co jakiś czas dowiadujemy się o tym, że hucznie zapowiadane kontrakty, które miały sprawić, że wreszcie nasz Polski przemysł uzyska odpowiednią technologię na dobrych licencjach to czyste kłamstwa oraz wyborcza papka. Chciałbym chociaż raz przeczytać o tym jaki transfer technologi zapewnił nam obecny rząd w jakimś projekcie, konkretnie. Jedyne co się chyba udaje obecnej ekipie to powoływanie nowych generałów, którzy są nam tak potrzebni jak kula u nogi. Każdy pamięta jak wielkie zarzuty były stawiane pod adresem poprzedniej władzy podczas negocjowania kontraktu caracali, fakt faktem, jednak mielibyśmy nowe śmigłowce, które znacząco poprawiłby bezpieczeństwo naszych żołnierzy. Biorąc to pod uwagę czy teraz cała opozycja nie powinna punktować tego jaką hipokryzją cechuje się ekipa dobrej zmiany? Ja jestem tylko zwykłym obywatelem, jeżeli ktoś z redakcji ma możliwość, niech o tym przypomni komu trzeba u obecnej władzy. Niedługo wybory, takie decyzje obecnej władzy coraz skuteczniej zniechęcają mnie do oddania ponownie głosu na obecną partię.

Pan
piątek, 19 października 2018, 21:05

Modernizacja co do rosji jest na etapie kamienia łupanego i juz dziś nalezy przeznaczyć 3 pkb na zbrojenia a potem schodzić nizej do 2 % pkb .Jestesmy zacofani i w inny sposób nie damy rady podgonic gospodarek wysoko rozwinietych.

Rzyt
piątek, 19 października 2018, 20:13

Cała ta armia to kawałki. Trochę tego, trochę tamtego. Pewnie 1mld złoty będzie kosztować ten dywizjon paradny. Rosja jakby chciała to nas czapkami przykryje desantem o 1630 i napadem lotniczo-rakietowym. To nie jest defetyzm tylko smutna prawda

miki
piątek, 19 października 2018, 19:56

Będzie tak, jeden dywizjon i propaganda sukcesu przed przyszłorocznymi wyborami a Wujek Sam będzie nas potem doił . W naszym kraju to normalne, odnoszę wrażenie, że rolę wasala jednej strony zmieniliśmy na wasala drugiej.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama