Próba odbicia Donbasu i Krymu w oparciu o Turcję: zagrożenie dla Ukrainy, Europy i Polski [OPINIA]

5 grudnia 2020, 08:34
40362320520_15904a58f1_k
Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Ukraina coraz bardziej zacieśnia swoją współpracę militarną z Turcją. Sojusz turecko-ukraiński nie zbliży jednak Kijowa do NATO, natomiast może doprowadzić Ukrainę do katastrofy jeśli zdecyduje się ona na zbrojne rozwiązanie problemu Donbasu i Krymu. Taki scenariusz może też oznaczać poważne zagrożenie dla Polski w związku z napływem uchodźców i możliwym przerzutem dżihadystycznych najemników na Ukrainę.

Władimir Żyrinowski zasugerował kilka dni temu w jednym z rosyjskich programów telewizyjnych, że Ukraina rozpocznie z Rosją wojnę o Krym i Donbas, którą przegra, a jej armia zostanie rozgromiona. Następnie przyjdzie jej na pomoc polska armia, która też zostanie rozgromiona i na koniec niemiecka, co doprowadzi do podziału Ukrainy. Powstanie nowe państwo Galicja, a resztę wchłonie Rosja. Można się z tej wizji śmiać, bo jeśli ją traktować dosłownie, to jest ona absurdalna. Tyle, że słowa te można również traktować jako przygotowania Rosji do realizacji scenariusza opartego na sprowokowaniu Ukrainy do wojny, a następnie doprowadzenia jej do klęski. Ani Polska, ani Niemcy oczywiście nie wezmą w niej udziału, mogą jednak odczuć jej skutki. Podział Ukrainy może natomiast rzeczywiście nastąpić, ale nie między Rosję a Niemcy, lecz Rosję i Turcję.

Rosyjscy dziennikarze relacjonujący wojnę w Arcachu wielokrotnie w prywatnych rozmowach wspominali o tym, że spodziewają się wkrótce nowej wojny w Donbasie. I ich prognozy mocno korespondowały z tym o czym mówił Żyrinowski: winny eskalacji miałby być Zachód pchający Kijów do konfliktu zbrojnego z Rosją. W tych rozmowach pojawiała się też oczywiście Turcja, którą moi rosyjscy rozmówcy traktowali jako sojusznika Zachodu przeciw Rosji. Problem w tym, że jest to wizja fałszywa. W tym sensie, że Turcja nie reprezentuje bynajmniej interesów Zachodu. Co więcej, dąży do wypychania wpływów Zachodu z kolejnych teatrów rywalizacji i przekształcania ich w areny konfliktu, a następnie włączania ich w system rosyjsko-tureckich targów. Rosji jest to często na rękę, gdyż wpływy Zachodu są dla niej większym zagrożeniem niż imperialne aspiracje Turcji. Jeśli władze Ukrainy tego nie zrozumieją kraj ten może czekać katastrofa.

Po 2014 roku Rosja niemal całkowicie utraciła nie tylko wpływ na władze ukraińskie, ale w dużej mierze również na tamtejsze społeczeństwo, zwłaszcza w zachodniej i centralnej części tego kraju. Taki podział Ukrainy, który oznaczałby możliwość wchłonięcia przynajmniej jej części, byłby zatem korzystny dla Kremla i to nawet w znacznie skromniejszej wersji niż ta, o której mówił Żyrinowski, tj. np. ograniczonej do kilku wschodnich obwodów. Celem Kremla jest tu przy tym nie tylko realizacja swojej imperialnej polityki lecz również rozwiązanie własnego problemu demograficznego. W Rosji systematycznie ubywa bowiem Rosjan, a rośnie liczba muzułmanów, w tym migrantów i ich potomków. To zaś na dłuższą metę grozi wewnętrzną niespójnością kulturową. Można się bowiem zastanowić co jest spoiwem Rosyjskiej Federacji poza strukturami siłowymi tego państwa? Tymczasem Rosja ciągle potrzebuje migrantów by "zatykać" swoją dziurę demograficzną. Dlatego właśnie Rosja jest zainteresowana absorbcją ludności słowiańskiej (Ukraińcy, Białorusini), lub przynajmniej chrześcijańską ludnością indoeuropejską (np. Ormianie, Osetyjczycy) by równoważyć tę kulturową niespójność, bliższym rosyjskiej kulturze i stosunkowo łatwym do asymilowania żywiołem słowiańsko-chrześcijańskim.

W czasie ostatniej wojny azerbejdżańsko-armeńskiej Ukraina stanęła po stronie Baku, kierując się dwiema kwestiami. Po pierwsze Ukraińcy widzieli analogię między Arcachem a Donbasem i Krymem, Po drugie, postrzegali wojnę na południowym Kaukazie jako starcie zastępcze Turcji i Rosji, gdzie Azerbejdżan i Armenia miałyby reprezentować interesy odpowiednio Ankary i Moskwy. W obu kwestiach była to ocena błędna. Sprowadzanie Arcachu i Donbasu do takiego samego separatyzmu i zagrożenia dla integralności terytorialnej to ignorowanie znacznych różnic między oboma przypadkami. Ponadto Ukraina, zacieśniając swoje relacje z Turcją, jest też w tym niekonsekwentna zważywszy choćby na rolę Turcji w kwestii cypryjskiej.

Konsekwencją błędnej oceny natury konfliktu w Arcachu są również błędne konkluzje dotyczące jej rezultatów. W tym kontekście przegrana Armenii wcale nie oznacza klęski Rosji, wręcz przeciwnie. Rosja umocniła się na południowym Kaukazie, eliminując wpływy Zachodu rękami Turcji. Budując tam, w strategicznym dla siebie miejscu, swoją silną obecność militarną. Wejście Turcji w ten region było zaś kosztem wypchnięcia pojawiających się tam wpływów Zachodu, co z pespektywy Moskwy było rozwiązaniem optymalny, gdyż to Zachód, a nie Ankara, stanowi dla niej kluczowe zagrożenie. Zwłaszcza, że można się spodziewać, iż administracja Joe Bidena odejdzie od turkofilskiej polityki Trumpa wyrażającej się m.in. wycofaniem wojsk z Syrii czy zablokowaniem sankcji.

Kijów wydaje się jednak postrzegać to zupełnie inaczej, a myślenie życzeniowe zastępuje chłodną ocenę sytuacji. Jeśli władze Ukrainy uwierzą w narrację nachalnie forsowaną przez środowiska protureckie (również w Polsce), że Rosja przegrała ostatnie starcie na południowym Kaukazie, to logiczną konsekwencją będzie zastosowanie przez Ukrainę w odniesieniu do Donbasu i Krymu tego co w ramach tej błędnej wizji wydaje się być tym samym scenariuszem. Chodzi oczywiście o odzyskanie utraconych na rzecz Rosji terytoriów w oparciu o sojusz z Turcją oraz zastosowanie tureckich dronów Bayraktar, a także (co już nie jest głośno akcentowane) udział dżihadystycznych najemników sprowadzanych przez Turcję. Do tego bowiem protureckie środowiska lansujące tezę o klęsce Rosji sprowadzają rezultat wojny w Arcachu.

Problem w tym, że Arcah nie był bynajmniej przed ostatnią wojną kontrolowany militarnie przez Rosję, która dążyła i zyskała tę kontrolę dopiero w wyniku wojny. W przypadku Donbasu i Krymu jest zupełnie inaczej i jeśli Ukraina zdecyduje się w najbliższym czasie na podjęcie próby odbicia tych terytoriów to dalszy ciąg wydarzeń będzie bardziej przypominał scenariusz gruziński z 2008 r. niż arcachski z 2020.

Ukraina w ostatnim czasie dokonała zakupu tureckich dronów Bayraktar i chce rozpocząć wspólną z Turcją produkcję modelu tych dronów. Jednocześnie pojawiają się informacje o wzroście incydentów zbrojnych naruszających zawieszenie broni w Donbasie. Tymczasem turecki lider Recep Tayyip Erdogan w czasie trwania walk w Arcachu oświadczył nagle, że Turcja nigdy nie uzna aneksji Krymu i przypomniał związki między tym półwyspem a Turcją. Ponadto władze Ukrainy w ostatnich tygodniach coraz częściej mówią o „planie B”, nieskuteczności negocjacji i zamiarze odzyskania Donbasu jeszcze przed końcem tego roku. To wszystko może wskazywać na rosnące prawdopodobieństwo eskalacji w Donbasie, co szybko może doprowadzić do rozszerzenia strefy konfliktu na cała wschodnią Ukrainę i może mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy, w tym Polski.

Wbrew nadziejom Ukrainy celem Turcji w tym konflikcie nie będzie wsparcie dążeń Kijowa do odzyskania kontroli nad całym jego terytorium sprzed 2014 r. Natura relacji turecko-rosyjskich opiera się na współpracy i rywalizacji na różnych arenach terytorialnych ale nie w granicach obu tych państw. Turcja doskonale zdaje sobie sprawę, ze próba utworzenia nowej strefy rywalizacji na Krymie czy nawet w Donbasie (który można w zasadzie obecnie uznawać za de facto terytorium Rosji) oznaczać będzie silne wsparcie Rosji dla kurdyjskiej partyzantki w Turcji (PKK). Próbka tego miała zresztą już miejsce w 2016 r. i Ankara odrobiła tę lekcję i warto, by było by dla własnego dobra zrozumiał to Kijów.

Celem Ankary w odniesieniu do Ukrainy jest dokonanie jej podziału na strefę wpływów tureckich i rosyjskich. I nie jest to bynajmniej sprzeczne z interesem Rosji. Można zatem spodziewać się, że Kijów będzie nakłaniany do podjęcia próby odzyskania utraconych terytoriów obietnicami tureckiego wsparcia, przy czym odbywać się to będzie nie bez udziału tureckiej i rosyjskiej agentury. Nie można również wykluczyć prowokacji, które miałyby skłonić Ukraińców do podjęcia tragicznej dla nich w skutkach decyzji.

Jeśli dojdzie do wojny to można się spodziewać, że Turcja zastosuje niemal identyczne kroki jak w stosunku do Azerbejdżanu, tj. wyśle do Kijowa swoich doradców wojskowych oraz dżihadystycznych najemników. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że jest duże prawdopodobieństwo, że władze ukraińskie nie będą się sprzeciwiać przerzucaniu dżihadystów na swoje terytorium. Do udziału dżihadystów w walkach w Donbasie po stronie ukraińskiej dochodziło już bowiem wcześniej. Tymczasem ewentualne uderzenie ze strony Ukrainy stanie się dla Rosji pretekstem do pełnego zaangażowania militarnego, a pojawienie się dżihadystów zostanie wykorzystane (i to prawdopodobnie skutecznie) przez rosyjską propagandę do zniszczenia wizerunku Ukrainy w oczach Europy. Skuteczności tego przekazu sprzyjać będą wszelkie incydenty terrorystyczne w Europie.

W tym scenariuszu wojna nie ograniczy się do Donbasu, lecz doprowadzi do reaktywacji projektu Noworosji. Osoby wątpiące w ekonomiczne zdolności Rosji do realizacji tego planu powinny pamiętać, że kondycja gospodarcza Turcji i Ukrainy jest jeszcze gorsza. Zajęcie przez Rosjan Odessy doprowadzi też do zmiany geopolitycznego aspektu konfliktu naddniestrzańskiego. Z polskiego (i europejskiego) punktu widzenia kluczowe będą jednak skutki wzrostu tureckich wpływów w Kijowie, pojawienia się fali uchodźców oraz znaczącej obecności dżihadystów za naszą wschodnią granicą.

Turcja na Ukrainie nie będzie reprezentować interesów Zachodu, a przerzucenie tam dżihadystów spowoduje osłabienie relacji między Ukrainą a Zachodem, w tym Polską. To będzie oczywiście korzystne z punktu widzenia Rosji, gdyż zdecydowanie oddali perspektywę przesunięcia się granicy NATO i UE na wschód. Zamiast tego na Ukrainie pojawi się autorytarna Turcja kierująca się taką samą co Rosja filozofią targów politycznych. Ukraina zaś znajdzie się w pułapce, gdyż znów forsowana będzie tam narracja, iż tylko Turcja pomogła jej w walce z Rosją, podczas gdy Zachód pozostał bierny.

Wojna niewątpliwie doprowadzi też do pojawienia się gigantycznej fali uchodźców i w tym, obok projekcji swej imperialnej siły, będzie dodatkowa korzyść dla Turcji (zresztą dla Rosji również). Turcja już bowiem nieraz udowodniła, że traktuje uchodźców i migrantów jako broń demograficzną tj. m.in. środek nacisku i szantażu ale również potencjalny kanał przerzutu terrorystów w głąb Europy. Przykład Libii pokazał zresztą, że dochodzi też w takiej sytuacji do dezercji najemników i ich samodzielnych prób przedostania się do Europy jako uchodźcy.

Z polskiego punktu widzenia kluczowe znaczenie ma to, że zarówno szlak migracyjny jak i trasa przerzutu dżihadystów będą prowadzić przez nasze terytorium. Można się też spodziewać, lobbingu na rzecz szerokiego otwarcia granic w tej sytuacji, uzasadnianego tym, że są to ofiary Rosji, a w szczególności sprzeciwu wobec wydawania Rosji dżihadystów powiązanych z terrorystycznymi organizacjami (sytuacje takie już miały miejsce).

Wykorzystaniem tego szlaku może być zresztą zainteresowana również Rosja, zwłaszcza jeśli zdecyduje się na pozbycie nadwyżek muzułmańskich migrantów zagrażających jej kulturowej spójności. Ponadto oba kraje, zarówno Turcja jak i Rosja, zainteresowane są destabilizacją Europy. Dlatego właśnie Polska powinna dążyć do powstrzymania Ukrainy przed katastrofalną decyzją podjęcia działań zbrojnych przeciw Rosji w Donbasie i Krymie, gdyż będzie ona miała bardzo poważne negatywne skutki również dla naszego kraju

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 314
Reklama
Pan Gabriel.
sobota, 10 kwietnia 2021, 06:44

Z ciekawością czytałem ten artykuł. Pouczająca analiza ale: Rosja znakomicie rozgrywa wszelkie konflikty na tle narodowościowym i religijnym. Propaganda Rosji jest bardzo trafna. 2. Rosjanie oczywiście chcą aby Turcja wsparła Ukrainę. W ten sposób Turcja zostanie osłabiona. Nawet część Ukrainy to za duży kawałek dla Turcji. Dodatkowo Ukraińcy to naród chrześcijański i prawosławny... a więc wysłanie bojowników islamskich przez Turcje to wzmocnienie wpływów Rosji w całej Ukrainie i jej całe wchłonięcie. Wbrew pozorom Konflikt w Górskim Karabachu nie pokazał nam nic o realnym możliwościach dronów bojowych względem realnym mocarstw militarnych takim jak jest Rosja. W tym regionie siły Ormian walczyły starym ponad 50 letnim radzieckim sprzętem, na którego tle drony Tureckie spisywały się znakomicie. Zapominamy, jednak, że Rosja ma najnowocześniejsze systemy do walki elektronicznej i broń elektromagnetyczną która niszczy drony i inne systemy elektroniczne. Nikt nie zachodzi w głowę, że ponad 30 wojskowych Tureckich zabitych w prowincji Idlib czy utrata 14 dronów, spowodowały, że spanikowana Turcja złamała sama porozumienie w sprawie uchodźców z UE a gdy nic na tym nie ugrała to podpisała dla siebie niekorzystny rozejm. A zresztą Rosja nie angażując się militarnie wygrała cały konflikt w Górskim Karabachu. Armenia dążąc do uniezależnienia się od Rosji teraz jest w rękach Rosji zaś jej wojska są na terenie Azerbejdżanu czyli w Górskim Karabachu, oraz kontrolują ruch graniczny do enklawy Azerbejdżanu. Turcja zaś nie posiada swoich wojsk w Azerbejdżanie. Co ciekawe wojska Rosyjskie w Górskim Karabachu to wojska do zwalczania dronów i paraliżowania systemów radarowych. Więc Azerowie znaleźli się pod kontrolą militarną Rosji. Tutaj w mojej opinii, tylko wysokiej rangi politycy wiedzą, że drony łatwo jest pokonać bronią opartej na filozofii Tesli czyli magnetyzmie. Tutaj Rosja ma najbardziej rozwiniętą tę broń a Turcja swój przemysł zbrojeniowy wepchnęła w dronizacje armii... dlatego Rosja może teraz samą informacją, że posiada broń zdolną do łatwej eliminacji dronów szantażować Turcje. Turcja wszak musi sprzedawać swoje drony naiwniakom. Czyli sprzedaje je Ukrainie.

pugh
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 10:42

Po raz pierwszy nie zgadzam się z analizą DEF-24 w kwestii możliwego rozwoju wydarzeń (a już tezę wojny przed końcem tego roku uważam za totalny absurd). Może i Turcja dąży do takiego scenariusza, ale raczej chodzi o rozrzedzenie/związanie sił rosyjskich, zmuszonych do większego wysiłku na innym teatrze wojny. Rosja konflikt w Górnym Karabachu przegrała militarnie ale politycznie znowu wykorzystała okazję do wprowadzenia własnych wojsk w rejon gdzie oficjalnie ich nie było. Ukraina potrzebuje nowoczesnych systemów uzbrojenia- skutecznych, sprawdzonych i relatywnie tanich. Tzw Zachód (w tym i nasz kraj) nie oferuje tego typu wsparcia. Owszem, naturalne są ukraińskie starania odzyskania terytoriów i mogą do tego dążyć całą silą militarną. Zielone ludziki wystarczyły aby zająć niebronione terytoria i nieprzygotowaną armię, ale czy rosję stać aby wejść w otwarty konflikt zbrojny z sąsiadem? Nie wiem jaką właściwie prowadzimy politykę względem Ukrainy i Turcji, ale biorąc pod uwagę ogólna sytuację w Europie - przy TYM stole obrad nasza obecność jest OBOWIĄZKOWA.

mobilny
niedziela, 13 grudnia 2020, 08:51

Przeczytaliście w ogóle Memorandum Budapeszteńskie? Stek bzdur do niczego nie zobowiązujące państwa dające gwarancje. Że Ukraina dała się na to nabrać :D Rosja zaatakowała i.....nic. Obecnie tylko czekać aż fakt dokonany stanie się prawomocny....Rosji wierzyć nie można? Oj tak prawda to ale USA czy UK takowymi są? Ano nie są! ....tak więc bez napinek proszę panów....

prawnik
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:08

A gdzie gwaranci bezpieczeństwa Ukrainy ? Przecież na pewno GB gwarantowała Ukrainie bezpieczeństwo za pozbycie się broni atomowej ....Uważam że powinniśmy poszerzać współpracę na polu uzbrojenia z Ukrainą ....Jest na Df 24 artykuł o dronach z WB stosowanych w konflikcie z Rosją sorry separatystami...Ukraińcy robili mi tynki w domu dorosłe zdrowe chłopy/ dwaj mieli nawet ukończone studia / jak ich zapytałem o konflikt nie chcieli rozmawiać ...ale widać było, że chcą normalnie żyć być w UE i pracować

Z Gdańska
niedziela, 18 kwietnia 2021, 01:05

Też spotkałem dwóch młodych! Pomogli mi nieść siatki z zakupami, bo tyle kupiłem że ledwo dałem radę donieść wszystko do domu! W połowie drogi podziękowali, gdy zadałem pytanie o wojnie i Donbasie! Jeden tam walczył a jego ojciec walczył w Afganistanie! Nie chcieli pieniędzy ani prezentów z siatek, skończyło się na 20 złotych i bardzo złych emocjach, tylko z ich strony!

Davien
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:20

Panie prawnik USA, UK i Rosja gwarantowały że nei naruszą granic Ukrainy i jak widać i UK i USA dotrzymały traktatu, jedynie Rosja z premedytacja złamała traktat

mobilny
sobota, 12 grudnia 2020, 19:26

Proste wytłumaczenie. Ot kruczek na który dali się nabrać

Prawnik
wtorek, 8 grudnia 2020, 22:11

Jaka Rosja?..... Przecież to separatyści Rosja jedynie przysłała 400 konwój z pomocą humanitarna:)

Arcisz
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 17:09

Bardzo dobry artykuł

Gulden
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:56

A ja się nie zgadzam,to,że ukraińcy w końcu od punktu zero,odbudowywują armię,na jakimś tam do przyjęcia poziomie,nie świadczy kompletnie,że nawet jeśliby mieli zamiar zbrojnie "odbić"Donbas i Krym ,to nie stanie się to w następnym dzisięcioleciu.Bo zapóżnień w zakresie uzbrojenia,wyszkolenia,poboru czy spraw ogólnowojskowych by się na takie coś porywać NIE DA się zrobić z dnia na dzień.Zniszczyć,zaniedbać-łatwo.Odbudować do odpowiedniego poziomu-trudno.Na chwilę obecną,to modernizacja armii ukrainy,przemysłu,wprowadzanie nowego uzbrojenia...ma na celu tylko jedno.Pokazanie FR,że jest łakomy kąsek do zgryzienia,czyli ukraina.Niestety,z każdym dniem ten kąsek staje się coraz twardszy,"niezjadliwy".Z drugiej strony,sama Ukraina, ich obywatele, są ostro podzieleni w zakresie jak postępować z FR,rosjanami,i część,jeśli nie połowa, spokojnie chciałaby powrotu do poprzedniego stanu rzeczy,czyli do poprzednich stosunków.Pytanie brzmi,czy samym rosjanom na tym zależy.Co do turków,sprawa prosta.Sprzedają dobrze naostrzone noże ukraińcom,"na złość"rosjanom,oficjalnym niby kumplom.Czyżby hodowali rosjanom lokalnych kurdów?

al2
środa, 9 grudnia 2020, 23:25

Ukraina jest obecnie krajem głębokich podziałów -zruszczonego Zadnieprza i banderowsko-nacjonalistycznego Zapadu,krajem który od 10 lat nie chce zamknąć sprawy reformy rolnej i zwrócić ziemi właścicielom.Krajem korupcji i władzy oligarchów.Krajem bardziej sterowanym przez zewnętrzne interesy niż Polska.Mieszanką stalinowsko breżniewowskiego zamordyzmu z owsiakowym "róbta co chceta".Kto rano wstanie ,ten rządzi,a kto wygra? czas pokaże.

baba
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:16

Analiza Pana W.R bardziej do mnie przemawia. Swoją drogą wcale się nie wyklucza z Twoją.

Gulden
środa, 9 grudnia 2020, 14:40

-baba-I tak,patrząc realnie, współpraca na linii FR-Turcja,kończy się jakoś niewesoło dla zainteresowanych stron,vide ostatnie takie manewry z Ormianami,Azerami w Arcachu.Wszyscy niby"wygrali".No tak,ale frukta pozbierali główni rozgrywający.Co do Ukrainy.Ukraina niejako jest w "worku"bo na pomoc UE,NATO w razie czego liczyć nie może.A i tak patrząc na mapę,w każdej chwili, FR może im otworzyć nowy front od strony Białorusi.Wyjście jakieś tam ukraińcy mają.Moim zdaniem,na chwilę obecną siedzieć cicho,i z całych sił rozwijać modernizować armię,gospodarkę,przemysł.Lepiej się to robi,jak się nie ma na głowie wojny z silniejszym przeciwnikiem.Ze słabszym to jeszcze tak można działać,z silniejszym na dłuższą metę grozi to samozaoraniem.Tak czy siak,ukraińcy mają praktycznie zerowy wpływ na to,co tam wykombinowali na Kremlu i w Ankarze.A z tego co widać,plany to oni akurat mają.

Bryxx
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:20

Ukraina zbroi sie na potęge ti fakt. Mocno zblizyła się do Turcji to fakt.Czy na pewno kierunkiem militarnego parcia ukrainy będzie wschód? Zarówno ukraińcy jak i turcy zdaja sobie sprawę że rosji to moga podskakiwac ale do czasu, bo naprawdę to żadnych szans nie mają. Innym faktem jest istnienie potężnego "lobby" zarówno tureckiego jak ukraińskiego w naszym kraju. Co na to nasze służby? O wielkości tych lobby mozna przekonac się chocby czytając komentarze na tym portalu. Fakt jest taki ze te wszystkie drony to w razie jakiegokolwiek konfliktu z rosja to polatałyby do momentu staru rosujskich myśliwców. Potem drony by spadły a bazy zostałyby unicestwione. więc realnie myslać nie przeciwko rosjii one są szykowane.

Marek
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:26

To życzę powodzenia dowolnym myśliwcom z zestrzeliwaniu amunicji krążącej takiej, jak Warmate. Wiesz jak było w praktyce ze szwabską "Ramą", albo nawet z poczciwym "Kukuruźnikiem"? Teoretycznie łatwy cel. Tylko, że jak pilot był wyszkolony w takich samolotach robił sobie jaja z grawitacji i dlatego nie tak łatwo było go spruć. W przypadku amunicji tego rodzaju jak Warmate masz jeszcze gorzej. Cel mały. Śladu termicznego prawie nie ma. Działko lotnicze w odrzutowcu? Chyba nie za bardzo. Leci sobie niewysoko, więc radar też ma problem. Teraz wyobraź sobie kasetę z sześcioma Warmate TL. Niby jak myśliwiec miałby na sześć takich ptaszków zapolować?

asdf
wtorek, 8 grudnia 2020, 13:14

obawiam sie ze to nie lobby tylko ukrainskie sluzby maja naprawde mocne tasmy na naszych politykow i z tego powodu obserwujemy jakies ich niezrozumiale ruchy.

sopran
wtorek, 8 grudnia 2020, 18:56

Też tak uważam, że to miłość przez łzy .

Mario
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 15:28

Będzie okazja przyłączyć do Polski dawne tereny wschodnie z Lwowem, Stanisławowem i Tarnopolem.

Ka- jot
sobota, 27 marca 2021, 07:36

Tak. Tylko po co...? Niemcy sobie przyłączyli NRD ponad trzydzieści lat temu i do tej pory nie mają koncepcji, co z tym zrobić. Pompuja tylko pieniądze na wschód, aby podciągnąć NRD do zachodnich standardów.

DK
niedziela, 17 stycznia 2021, 00:28

Brawo. Też tak uważam.

j
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:43

Bo to taka wielka atrakcja. Jak tereny NDR dla RFN. Koszty 20 razy wyższe niż korzyści i jeszcze Rosja jako sąsiad. Bajka.

Sssssssss
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 19:15

Tylko po co? Te tereny już tylko historycznie są jakoś związane z Polską. Ludność i gospodarka już nie. To tylko koszty i masę problemów a gdzie zyski?

van
wtorek, 8 grudnia 2020, 01:13

Np. Turystyka. A gospodarkę można powoli dostosowywać do poziomu naszego kraju. Mylisz się co do ludności. Jeśli we wschodnich obwodach zrobić by plebiscyty to na 100 % wygrała by przynależność do Polski i bycie w UE. Powiem Ci, że jeżeli Ukraina wystawiła by swoje ziemie na sprzedaż to wszystkie kraje UE złożyły by swoje oferty. Obecnie pozyskanie nowych terytoriów pokojowo jest prakrycznie bezcenne!!!!!

pa pa
wtorek, 8 grudnia 2020, 18:55

Masz możliwość przenieść się na Dzikie Pola .Ja nie będę tęsknił.

Sssssssss
wtorek, 8 grudnia 2020, 18:21

Nie zawsze, za przykład może posłużyć choćby Korea Północna której Południowa po prostu nie chciałaby przyłączyć. Kraje europejskie też raczej nie chciałyby włączyć terenów Ukrainy w skład swoich terytoriów. Co innego inwestowaniu w innym kraju i korzystanie z jego taniej siły robocze oraz zasobów a co innego inwestowanie w infrastrukturę by dociągnąć do swoich standardów. To drugie to tylko olbrzymie problemy i koszty z tylko hipotetyczną możliwością czerpania zysków w odległej przyszłości. Wykupić tereny by je eksploatować to tak ale wykupić by przyłączyć do siebie to już nie będzie chętnych.

baba
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:20

Kupić to można było Alaskę jak była dziczą. Pchanie się w Ukrainę to tylko branie sobie problemów, bez żadnych zysków. Chyba, że dla ciebie korzyść to trochę większa plamka na mapie w tym samym kolorze co Polska. Co za infantylne podejście

mobilny
niedziela, 13 grudnia 2020, 08:53

Że co? Krym ich i pal licho Donbass....krym to juz coś.....problem? Owszem ale mały a z zczasem zmniejszać się będzie. Jak USA spełnia żądania Bagdadu i wycofaja się z Iraku to pogadamy

Olo
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 14:51

No proszę, tekst bez złośliwości a na dokładkę dość wnikliwie przedstawiający problem. pzdr.

spokojnie
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:27

Nie wierzę w taki scenariusz. Ukraina na to nie pójdzie. Moim zdaniem Ukraina nabyłą Bayraktary TB-2 do patrolowania okolic Ługańska i Doniecka, by w razie ponownej agresji przebywających tam Rosjan odstrzelić ich czołgi i pojazdy z powietrza lub precyzyjnie rozstrzelać piechotę artylerią rakietową. Fakt, że trenowali naprowadzanie Neptunów przy użyciu TB-2 jeszcze nie świadczy o tym, że już szykują się do odbicia bazy. Natomiast Turcja chłonie obecnie ukraińskie silniki rakietowe i lotnicze i pozbycie się tego żródła wobec problemów z dostawami z zachodu też chyba nie jest jej na rękę. Jeśli już ktoś miałby tam oddziały rosyjskie w Ługańsku, Doniecku, czy na Krymie atakować, to ci którzy się do tego zobowiązali w memorandum budapesztaeńskim w 1994 roku - czyli Rosja, USA i Wielka Brytania. Rosja do swoich nie będzie strzelać. Wielka Brytania i USA nie chcą tam posyłać swoich wojsk, więc zostają ataki rakietowe jednostek rosyjskich przebywających w tych regionach, z wyraźnym zaznaczeniem, że nie atakują Rosji, a jedynie rosyjskie oddziały przebywające nielegalnie na terytorium Ukrainy. Chyba, że istnieje jakiś większy plan ataku na Rosję przez państwa graniczące z Rosją ze wszystkich kierunków i wezmą w nim udział również Chińczycy - co na razie jest na pewno wykluczone. Natomiast rozstrzeliwanie z Bayraktarów T-90, czy T-72B3 w Ługańsku i Doniecku w momencie, gdy ostrzeliwują terytorium Ukrainy rozpatrywałbym podobnie jak ostrzał terytorium Syrii z Izraela, w odpowiedzi na ataki terrorystyczne - to byłoby przy okazji udokumentowane zapisami z kamer, więc Rosja nie mogłaby skutecznie protestować.

wert
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:58

Zapomnij! w razie czego żaden TB-2 sobie nie polata. Uziemisz sowieckie lotnictwo? Ukraina "wypożyczy" tureckie F-16? To nie będzie Karabach. W sytuacji ukraincow Bayraktar to tylko droga, jednorazowa zabawka

Sssssssss
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 15:44

Ciekawe jaka będzie w praktyce odporność tureckich dronów na silną rosyjską wre. Nasze dobrze się sprawdziły jak tu piszą w innym artykule. Od razu pod tym kątem były budowane. Zobaczymy jak tureckie sobie poradzą. Warto obserwować.

Davien
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 20:37

W Karabchy system antydronowy Repellent-1 został bez problemów zniszczony własnie przez drony.

Terry
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 03:29

Z tego co wiadomo, jeden zestaw Repellent-1 został najpierw uszkodzony przez artylerię. Dopiero potem robotę dokończyły drony, prawdopodobnie jak był już nieaktywny.

Sssssssss
wtorek, 8 grudnia 2020, 15:15

Bardziej mnie interesuje jak tureckie drony będą sobie radzić przy wre rosyjskiej armii.

Davien
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:23

Repellent-1 to nowoczesny rosyjski system WRE do zwalczania dronów. Oczywiscie mozna próbowac zakłocania transmisji i innych działań, ale nie zapominaj że rosyjscy terrorysci w Donbasie nie maja tego co rosyjska armia, zwłaszcza po aferze z MH-17.

wert
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:55

Przy pełnym panowaniu w powietrzu i osłonie tureckich F-16. Taki mały szczegół.

Davien
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:26

A co to miało za znaczenie przeciwko systemom antydronowym?:)) Bo chyba nie sugerujesz że operator Repellenta -1 pomylił TB-2 z F-16?

wert
wtorek, 8 grudnia 2020, 21:48

takie znaczenie że Rieppielent go nie zagłuszył. Zwyczajny sowiecki przerost formy i propagandy nad treścią. Ale samolot z rakietami powietrze-powietrze chyba załatwia temat? Syryjska noc dronów nie odbyła się przy asyście F-16? Teraz przenieś to na ukrainę

baba
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:24

taaaa, osłonie tureckich f 16 tysiąc km od zaplecza przeciw rosyjskiej armii niemal w jej własnym ogródku.

Witek
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:51

Trzeba sobie powiedzieć wprost - nasze partyjniaki z PO-PiS są za głupie aby cokolwiek zrozumieć z tej sytuacji. Patrząc militarnie, USA położył krzyżyk na polskiej armii mamiąc tylko mirażami jakiejkolwiek pomocy. Polska w polityce USA ma stanowić rolę "potykacza", na który Rosja się natknie idąc na zachód. Zaś JW USArmy mają pełnić symboliczną rolę "pomocy sojuszniczej" aby jak w przypadku Wielkiej Brytanii w czasie II WW, nie zarzucił im braku honoru i tego że nie stanął w obronie PL. Świadczy o tym zarówno ich ugrupowanie jak i rodzaj i kierunek rozmieszczenia JW. USA stanie tylko do walki jako strona preferująca walki opóźniające a nie obronę rubieży Bugu czy też Wisły.

Baltazar
niedziela, 6 grudnia 2020, 17:13

Ciekawe, że nikt nie pokusił się o analizę i hipotezy dotyczące wpływu Ukrainy na Polskę. Sprawa jest o tyle istotna, że na własne życzenie ,stopniowo stajemy się zakładnikiem Ukrainy

Extern
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 14:19

Nie jesteśmy zakładnikiem Ukrainy bo akurat my to zawsze możemy się sprzedać Niemcom. Ale niestety nie można zaprzeczać że los Ukrainy nie ma wpływu na to co się może i z nami stać. Zresztą obserwowaliśmy to już w historii przynajmniej dwa razy. Jest więc silna przesłanka mówiąca o tym że jest to stały schemat geopolityczny że nasze losy są powiązane. Zresztą co ciekawe to powiązanie występuje również z losem Turcji. Schemat był taki że najpierw upadała Turcja, potem, Ukraina a dopiero w trzeciej kolejności Polska, ale niestety tak się działo zawsze o ile ten schemat następstw zostawał uruchomiony.

Adam S.
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:15

Możesz rozwinąć myśl? W jakim sensie Polska staje się zakładnikiem Ukrainy?

Czarny Piotruś
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:19

Świetny tekst. Logiczny i trzymający się tematu. Niestety, można z góry przewidzieć, że nasi historycy z rządu nie mają aż takiej wyobraźni, aby przyswoić sobie treści zawartych wyżej. Ich urzędowa nienawiśc do Rosji powoduje takie zaślepienie, że dla zaszkodzenia Rosji będą gotowi nawet do wpuszczenia przez naszą granicę syryjskich obcinaczy głów, byleby tylko dokopać urojonemu wrogowi. Czarno to widzę! Ukraina potrzebuje na liderów ludzi inteligentnych, a nie banderowców, którzy od lat szukają pretekstu do ataku na wszystko, co sie rusza. Weźmy chociaż dzień dzisiejszy: Ludność głoduje, 5 milionów wyjechało za chlebem - część do Rosji, a druga część do Polski, a władza ludowa na Ukrainie wydaje ostatnie pieniądze na amerykańską broń, która ma im posłużyć do wystrzelania mieszkańców Donbasu. Totalna głupota!!! Przecież jest jasne dla wszystkich rozumnych ludzi, że tym razem konflikt zbrojny nie zakończy się na jednym Debalcewie, tylko na zupełnej klęsce, bo Zachód nie ruszy tyłków, aby stanąc przeciw Rosji za jakąś Ukrainę, która od 20 lat psuje opinię pokojowo nastawionej Europie. W tej chwili Ukraina jest odbierana tak samo jak jakiś afrykański kraj, który też nie potrafi się rządzić, bo nie zna się na gospodarce. A swoją drogą, trzeba być wyjątkowym osłem, żeby - mając taką ziemię i takie zasoby przemysłowe - nie zaspokoić socjalnego bytu własnej ludności. Głupota rządzących w tym kraju przerasta wszystko!!!!

vjvklxcjvkjfkg
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 11:38

Przesadzasz, Ukraina radzi sobie całkiem nieźle, może nawet lepiej niż my. Paza tym, skąd bezpodstawna teza, że Ukraina psuje opinię pokojowo nastawionej Europie? Czy Ukraina kogoś zaatakowała? To chyba ona została zaatakowana.

Palmel
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:51

Co więcej, dąży do wypychania wpływów Zachodu z kolejnych teatrów rywalizacji i przekształcania ich w areny konfliktu, a następnie włączania ich w system rosyjsko-tureckich targów. Rosji jest to często na rękę, gdyż wpływy Zachodu są dla niej większym zagrożeniem niż imperialne aspiracje Turcji - i to jest cała prawda, Rosja przy pomocy Turcji kraju NATO chce wyprzeć z tych terenów NATO a turcja dąży do odzyskania terenów Imperium z przed I wojny światowej

Ciekawy
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:52

Donbas jest częścią terytorium Ukrainy i prędzej czy później zostanie z powrotem wchłonięty przez Ukrainę. Stanie się to raczej w wyniku presji Zachodu na Rosję niż w wyniku wojny, co teraz po zwycięstwie Bidena jest bardziej prawdopodobne. Co innego z Krymem. Tam mieszkają sami Rosjanie i Ukraina nie ma żadnego powodu aby dla kawałka suchych skał i rosyjskich baz starać się. go odzyskać. Jeżeli do Donbasu wejdzie ukraińska armia, to tylko w wyniku międzynarodowych porozumień. Może dojść do walk, bo lokalne bandy mogą się bronić, ale bez pomocy regularnej rosyjskiej armii zostaną rozgromieni w kilka dni.

van
wtorek, 8 grudnia 2020, 01:42

Bzdury napisałeś. Donbas nie wróci do Ukrainy bo tam nawet górnicy lepiej zarabiają jak weszła Rosja. Baiden i jego rząd to będzie miękka polityka zagraniczna, czyli Rosja będzie miała lepiej i Chiny też. Krym dla każdego jest dobry, też dla Turcji. Pamiętaj że poza bazami turystyka przynosi duże zyski. A dalej napisałeś już takie głupoty że nie warto ich komentować :)

dropik
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 09:21

najbardziej prawdopodobny jest deal Donbas za Krym, ale na tą chwilę ciężko sobie wyobrazić zgodę na to i Ukrainców i Rosjan którym taki układ nie jest w tej chwili do niczego potrzebny. Tu potrzebna jest zmiana władz w Rosji , za którą przyjdzie zmiana w sposobie myślenia.

bbb
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:09

Zawsze mnie zastanawia ,że mówiąc o zmianie władz w Rosji zakłada się zmianę na bardziej pokojową i prozachodnią.

van
wtorek, 8 grudnia 2020, 01:50

Totalne bzdury napisałeś. Żadnego dealu nie będzie. Rosja nie robi takich dealów. Jej deal może wyglądać tak że zgodzą się do nie atakowania nowych terenów w zamian za pozostawienie im tych które zajęli. A jak ktoś myśli o zmianie władz w Rosji to jest bardzo naiwny. I nawet dla Zachodu będzie to bardzo złe wydarzenie, ale nie chce mi się tego tu tłumaczyć

dopok
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:48

Polska od morza do morza będzie. Bo tak po prostu wynika z rachunków. A czy Polska będzie się nazywać Polska, czy Ukraina czy Białoruś czy zjednoczone stany słowiańskie to na prawdę nikogo nie obchodzi. To się po prostu opłaca. I wcale nie jest jasne, że będzie się tu mówic po polsku. Polska jest potrzebna ukrainie i ukraina polsce. Może nie cała, może nie od razu, ale po prostu tak to wygląda. To samo dotyczy królewca i białej rusi.

van
wtorek, 8 grudnia 2020, 01:57

W pełni się zgadzam. Przydałyby się plebiscyty, przynajmniej na Ukrainie jak zacznie upadać aby nie przegapić i wziąć coś dla siebie. Smutne ale prawdziwe. A tam na zachodzie to wszyscy są za tym aby być w Polsce i w UE. Królewiec i Białoruś na razie bym sobie odpuścił. Rosja nie pozwoli :/

Lech
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:04

Dziwię się tej analizie. Sugeruje ona wprost, że cokolwiek by nie zrobili ukraińcy to zawsze wygra Rosja a przegra Ukraina, Polska i straci Zachód. To całkowicie defetystyczne myślenie. Oczywiście Ukraina nie powinna pełnoskalowo odbijać Donbasu i Krymy bo by przegrała, ale powinna ciągle, nieustannie prowadzić tam działania dywersyjne. Ataki snajperskie, podładanie bomb, uszkadzać linie energetyczne, wodociągowe i gazowe. Tak aby tam cały czas wrzało - dzień i noc, jednocześnie (grając na zwłokę) prowadzić rozmowy pokojowe. Oczywiście od tych wszystkich akcji Ukraina oficjalnie by się odcinała, mówiąć, że to robią wyłącznie jakieś samozwańcze ukraińskie odzdziały samoobrony. Rosja musi cały czas czuć ciężar swojej agresywnej polityki.

Prawda
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 13:05

Nie na rękę Polsce jest dalszy konflikt i zbrojenie się Ukrainy. Powinniśmy tam robić biznes . I do tego jest nam potrzebna Ukraina i do tego by istniała i najlepiej jak najbardziej niepodległa od Rosji. Odbicie jest nie realne bo Ukraina nie posiada jeszcze takich możliwości i raczej nie posiądzie a nawet jak bym próbowała to Polska powinna naciskać by nie osiągnęła, bo to po prostu dla nas niebezpieczne z wielu powodów.

SPQR
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:11

Twoje myślenie jest oderwane od rzeczywistości. Na postulowane przez Ciebie agresywne zachowanie Ukrainy Rosja odpowiedziałaby własną agresją, tyle że skuteczniejszą. Chcesz " samozwańcze ukraińskie oddziały samoobrony" podkładające bomby? Rosja przecież może zrobić to samo. Oczywiście, że czego by nie zrobili Ukraińcy, to wygra Rosja, a przegra Ukraina - w ten czy inny sposób. Bo Rosja jest po prostu silniejsza. Jedyne, co faktycznie może zrobić Ukraina, to zaakceptować utratę Krymu i Donbasu, a potem budować nowoczesne państwo w stylu zachodnim na reszcie terytorium.

Extern
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 15:07

Chciał bym całym sercem przychylić się ku twojemu stwierdzeniu że zaakceptowanie swoich strat jest jedynym co może zrobić Ukraina i że wystarczy to dla zachowania pokoju. Ale jest pewno ale. Rosji może to nie wystarczyć. Bo Rosja nie chce tylko Krymu i Donbasu. To jest oczywiste że dla Rosji Ukraina jako całość w ich rękach jest tym odważnikiem na szalce, który przeważy to czy Rosja będzie realnym mocarstwem, czy jedynie lokalnie silnym państwem. Tak więc raczej chyba nie można oczekiwać długoterminowo że Rosja w spokoju pozwoli Ukrainie sobie żyć bogacąc się, aby w końcu Ukraina mogła wejść w struktury zachodu. Ten konflikt jest zamrożony i Rosja go odmrozi jak tylko będzie to dla Rosji wygodne. Może właśnie dlatego Ukraina wykombinowała jak nie czekać na ten dogodny dla Rosji moment. A ponieważ jak się przekonali, Polska jest jeszcze za mało "dojrzała" (słaba i zastrachana) na cokolwiek poważnego, to chcą coś zmajstrować z Turcją.

sadsafdsfdsfsdf
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 11:43

Ukraina ma bardzo dużo możliwości wygrywania z Rosją, jednak post Lecha nie opisują żadnej z tych możliwości.

Jahiramać
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 00:10

Przecież rosja robi to od kilku lat

gogo
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:57

uwaga. Donbas jest Ukrainski czyli to ewentualnie będzie wyzwolenie

wtorek, 8 grudnia 2020, 14:24

przed

Xd
niedziela, 6 grudnia 2020, 08:37

Widzę przyszło otrzeźwienie i zapytam gdzie są te wszystkie strategi które możliwości tego nie przewidzieli i ślepo popierali działania neofaszystów no i ciekawostką jest to iż jak ktoś wcześniej napisał o najemnikach w donbasie po stronie ukraińskiej to był "agentem kremla" a tu proszę

Kamyk
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:43

Nikt tu slepo nie popiera Rosji .

easyrider
niedziela, 6 grudnia 2020, 08:34

My nie mamy i nie będziemy mieli spójnej polityki zagranicznej. Zmiana rządu na ślepo probrukselską ekipę odwróci wszystko o 180 stopni. Demokracja zmutowała do poziomu zagrażającego społeczeństwom, w których funkcjonuje. Jedyne rozwiązanie, to rząd autorytarny, opuszczenie Unii i ograniczenie się tylko do poziomu współpracy gospodarczej, opuszczenie strefy Schengen i radykalne zaostrzenie prawa migracyjnego.

Pawlak
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:25

Pomysl dlaczego tak sie dzieje. W normalnym Panstwie istnieja sluzby wewnetrzne walczace z wplywami obcymi. W Polsce Kiszczak zaimplementowal raka dla sluzb wewnetrznych- wywiad zaczal zajmowac sie biznesem.

Extern
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 15:19

Słabe służby to niestety tylko wierzchołek góry lodowej naszych problemów. Główny problem to wychodowane nie wiadomo do końca skąd "elity" polityczne które przyszłość naszego kraju widzą jedynie w tym że oddamy się we władanie obcym. Nie ma u nas siły politycznej mającej realne poparcie społeczeństwa, która by chciała rozwijać nasze własne państwo i nasze własne zdolności. To główny dramat naszej obecnej sytuacji.

wert
wtorek, 8 grudnia 2020, 16:36

mylisz się. Elity polityczne są emanacją społeczeństwa. Wojny i komuna zrobiły swoje. Pamięć i tradycja Polski przedwojennej, patriotycznej pozwoliły na zryw Solidarności. Dalej już było tylko gorzej, spsienie, schamienie, egoizm pozwoliły wypłynąć zwykłym mętom i szumowinom. Weź takie "kabarety", dziś bez mięcha już nie ujadą. A co robi publika? Bije brawo. To samo masz w polityce. Język, zachowania są pochodną społecznego poparcia. Mamy ludzi za sobą- wolno nam! Każdy ma tu coś na sumieniu. Rządzą emocje i generalnie ludzie to stado wełnianych istot które już niedługo obudzą się w Związku Socjalistycznych Republik Ojropiejskich. Jeśli w ogóle zauważą

Autor Widmo
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 23:50

Extern, elity w Polsce były systematycznie i z premedytacją mordowane najpierw przez Hitlera ze Stalinem, a po zakończeniu wojny przez Aparat Bezpieczeństwa Polski Ludowej. Kto miał wykształcić przyszłe elity Polski ? Władza Ludowa, czy Uniwersytety w Moskwie ? To co mamy obecnie, to spuścizna PRL i okresu transformacji ustrojowej. Nawet styropianowa Solidarność nie potrafiła mówić jednym głosem. Polacy zachłystnęli się bezkrytycznie Zachodem po otwarciu granic, wejściu Polski do UE i NATO. Bezkrytycznie patrzyliśmy tylko w jedną stronę, bo musieliśmy sprostać wymaganiom Unii. Dzisiaj widzimy jak podmiotowo zaczynają nas traktować, gdy zaczęliśmy myśleć realnie sami o Sobie i grać na dwóch fortepianach równocześnie. Głównym dramatem naszej obecnej sytuacji oprócz tego o czym piszesz, jest przede wszystkim brak geopolitycznej wizji, brak zdolności mówienia o sprawach dla nas ważnych jednym głosem, przedkładanie prywaty nad dobro Polski, niemożność pogodzenia się z utratą władzy rządzących i walka o powrót do władzy za wszelką cenę. Pranie brudów na forum publicznym UE, które nikomu nic nie daje a przynosi niepowetowaną szkodę Polsce. Jednym słowem totalna głupota elit politycznych. Dużo mówią, patrzą na wskaźniki wyborcze, mało robią. Całkowicie odrealnili się od prawdziwej rzeczywistości. Polacy najwidoczniej nie potrafią funkcjonować w ustroju demokratycznym i nieświadomie lgną do autokracji. Przypomina mi to trochę okres sprzed przewrotu majowego, który zakończyła sanacja. Brak nam tylko polityków o autorytecie Piłsudskiego i jego myśleniu o Polsce.

Marek MM
niedziela, 6 grudnia 2020, 08:19

Te teorie są tak infantylne, ze szkoda je w ogóle komentować.

Marek
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:45

Twoim zdaniem. Swego czasu uważano, że Adolf to taki miły pan, który dba o tężyznę fizyczną narodu i odbudowuje po kryzysie państwo. A jak zachwycano się Stalinem? Nie dość, że się zachwycano, to jeszcze fabryki mu sprzedawano całe w ramach nie tylko amerykańskiego "real politics". Turcja wchodzi na dawny osmański szlak i zaczyna coraz bardziej rozrabiać. Ukraina to państwo o bardzo krótkiej historii. Dlatego trudno przewidzieć co mu za rok czy dwa odbije.

patriota
niedziela, 6 grudnia 2020, 04:19

Na przykładzie Ukrainy, Gruzji, Armenii, czy Azerbejdżanu widać doskonale jak słabe, źle rządzone państwa stają się polem rozgrywek geopolitycznych regionalnych mocarstw. Jak wbrew pozorom szybko można utracić niepodległość i status suwerennego podmiotu na arenie międzynarodowej. O sytuacji na wschodzie Ukrainy, a dokładniej o ewentualnym odcięciu Ukrainy od Morza Czarnego, bo o ten akwen toczy się rozgrywka zadecydują Rosja i Turcja. Formalnie mogą współpracować, ale tak naprawdę to starcie dwóch przeciwników próbujących osiągnąć podobne cele w regionie. W tle są jeszcze interesy Chin i USA i zakulisowa rywalizacja pomiędzy tymi państwami na Ukrainie. Dlatego w długofalowej perspektywie USA zamierzają zwiększyć swoją obecność wojskową w Rumunii, Bułgarii i Grecji. W efekcie przebiegle, sprytnie Ukraina stała się zakładnikiem obcych państw. Tak traci się właśnie niepodległość...

Prawda
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 13:17

Nie do końca ostatnio USA trochę zapomniało o Rosji, zajęte Chinami i Turcją. USA jest krajem które jako takie upadnie lub się rozpadnie po przez upadek ekonomiczny, to jest fakt, tylko kwestią sporą jest to czy to będzie za 2, 5 czy może 10lat. Ostatnio interesuje się Grecją bo ich wpływy praktycznie są marginalizowane przez wpływ Francuski i to że Grecja nie wierzy w USA i wyciągają ręce, ku Francji w sytuacji gdy wisi w powietrzu wojna z Turcją co raz bardziej i kwestią czasu jest to że któryś incydent skończy się śmiercią jakiś żołnierzy po którejś stronie co nie wiadomo do czego może doprowadzić.

Darek S.
niedziela, 6 grudnia 2020, 01:52

Jest to wielce prawdopodobne.

mariusz
niedziela, 6 grudnia 2020, 01:38

Myślę, że przeszacowana jest rola Turcji. Rosja mogłaby mieć Noworosije nawet bez Turcji w tej calej grze.

Ech
niedziela, 6 grudnia 2020, 01:11

Podstawa prawa miedzynarodowego , po I Wojnie swiatowej po Werslau byla koncepcja ze "KAZDY NAROD MA PRAWO DO WOLNSCI". Na tej fali - Polska odzskaka niedpleglosc po rozbiorach 123 letnich, Powstalo dziesiatki krajow a potem wolnosc kolonii. Wszelkie inne zasady prawa miedznrodwego sa wtorne wobec tej regoly. Dlatego moim zdaniem Dobnas i Krym do Rosji, Karabach do Armneii. przestac zyc jakimis odrealnionymi przepisami. Zrobic plebiscycty jak bylo po 1 wojnie swiatwej i tam gdzie chce wiekszosc tam pownni prznalezec. i tyle. Zapanwal by pokoj. A po kiedgo grzba AMerykanie sa w Iraku czy Afgastanie u Talibow to juz wogle nie wiem. Niech kazdy sam sie rzadzi. Niepdelgle, Wolnosc, pokoj. Precz z wojnami za rope.

van
wtorek, 8 grudnia 2020, 01:02

Bardzo mądrze napisałeś. Ja bym jeszcze dodał plebiscyty we wschodnich obwodach ukrainy, czy chcą pozostać czy może bardziej czują się Polakami. Konflikt na Ukrainie jest trudny do przewidzenia ale warto spróbować coś ugrać dla siebie.

wert
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 12:18

o odzyskaniu niepodległości przez Polskę i resztę Eu. Śr. nie zadecydowało ŻADNE prawo do wolności i inne mrzonki tylko geopolityka i interesy zwycięzców. Chodziło o pozbawienie bazy "żerowej" dla byłych CK-Prus. To była gra na osłabienie państw centralnych i samostanowienie narodów było tylko formą sprzedania tego zamysłu opiniom publicznym. Sympatie Wilsona do Paderewskiego czy Masaryka miały wpływ ale nie decydujący. Wolność koloni? A kogo to osłabiało? Nie konkurentów USA? Realpolitik

Autor Widmo
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 23:52

wert, 100 %. 1 lajk ode mnie !

Marek
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:05

Człowieku, przecież Ameryka ma wszelkie możliwości, żeby zostać eksporterem ropy. Ciężkiej ropy, której gdzie indziej jest do cholery i jeszcze trochę, do tej pory nikt na serio nie ruszył. Hydratów metanu, w których jest wielokrotnie więcej pierwiastkowego węgla niż we wszystkich innych źródłach kopalnych kiedykolwiek było nikt nie ruszył także. Nie wykluczone, że niebawem w zespołach lotniskowców pojawią się jednostki, które będą produkować bajurę do silników lotniczych zupełnie bez ropy. Na twoim miejscu bardziej bym się martwił wojnami o wodę. Już teraz z tego powodu Chińczycy, którzy narozrabiali z gospodarką wodną musieli przesiedlić ludzi z miejsca o wielkości mniej więcej Polski.

Ech
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 02:54

"Czlowieku"- dziekuje. Wzajmnie mam nadzije nie jestes botem:) Ale na powaznie, jaka jest PRAWDZIWA przyczna wojny w Iraku czy Afgastanie jak uwazasz?

Marek
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:00

W Iraku? Forsa, związana z ropą. Czyli powiązanie ropy z dolarem. Amerykanie mieli głęboko gdzieś biura, w których przechowywano dane geologiczne i spokojnie pozwolili Irakijczykom zniszczyć te dane.

Jabadabadu
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:56

Irak: dwa rurociągi transporujące wodę z Tygrysa i Eufratu do Izraele (proszę nie dementować, plany takich rurociągów są dostępne - oczywiście nie dla każdego) i ropa dla USA. No wystarczy.

wtorek, 8 grudnia 2020, 20:11

Nie wystarczy.

No skąd
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:43

Prawa muszą przestrzegać tylko słabi. Silni mają to gdzieś

ja
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:46

Cos w tym jest, wiem ze np uchoccy z Czeczeni i Groznego, z jendej strony czesto nie wienne osoby a z drugiej dokonali w USa np zamachow tez Czeczeni, w UE takze byly takie przpadki.

iwbfg
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:32

najważniejsze dla Polski jest to by ewentualny atak Rosji na Polskę powodował wymianę atomową z Rosją, czyli zagwarantowanie Rosji pewności, że atak na Polskę wywoła wojnę atomową z mocarstwem i która będzie mogła w każdej chwili wymknąć się spod kontroli. Tylko wtedy Rosja na nas nie napadnie bo to będzie automatyczne samobójstwo.

Prawda
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 13:24

Nikt Polsce posiadać swojego atomu nie pozwoli (Nacisk USA, Niemiec, Rosji i ??? Francji ???). A umieszczanie amerykańskich głowic w Polsce jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż ich nie posiadanie bo gwarantuje to że w razie konfliktu Rosjanie puszczą od razu w nas atomówki.

Milutki
sobota, 5 grudnia 2020, 23:27

Autor wciąż powtarza ormiańskie bajki o dzihadystach z Syrii w Górskim Karabachu, te bajki były głoszone przez tych samych ludzi którzy wcześniej głosili że Armenia odpiera azerski atak i kontroluje Szuszę, bajka o dzihadystach jest tyle samo warta co pozostałe . Ormianie w czasie wojny podawali różne kłamstwa na temat dżihadystów m.in wątpliwe filmiki i zdjęcia robione z oddali rzekomych dżihadystom, na końcu podali krótki wywiad z jeńcem który miał być syryjskim dzihadystą, później żadnych więcej filmików nie było a o tym człowieku cisza. Ormianie stworzyli to kłamstwo aby umiędzynarodowić konflikt w Górskim Karabachu i wojnę przedstawiać jako religijną ataku islamu na chrześcijaństwo. Ormianie wciąż w to kłamstwo wierzą, to jest sposób wyparcia niewygodnej prawdy, nie chcą przyznać że przegrali z Azerami bo byli słabsi, usprawiedliwiają siebie że walczyli z masowym atakiem ezwzględnych dzihadystów i że dlatego przegrali wojnę. Bojownicy sysryjscy zawsze publikują dużo filmów że swoich działań wojennych, w wojnie o Górski Karabach takich filmów nie było co pokazuje brak syryjskich bojowników. Do tego są analizy taktyki Azerów czyli masowego wykorzystania dronów i jednostek specjalnych lekkiej piechoty którą wchodziła w głąb terenu nieprzyjaciela, w tej taktyce nie ma miejsca na syryjskich bojowników.

Kamyk
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:51

przecież Turcja potwierdzila obecnosc dzihazystow. Ormianie popelnili blad w latach 90 tych ,ze ochotnicy nie rozbili do konca armii azerskiej ( na kierunku Baku zostalo ok 5 tys Azerow - całkowicie zdemoralizowanych ) tylko zaufali Rosji (klan Karabachski ) i przerwali dzialania obronne na kierunku Baku . Wystarczylo dobic Azerow , okrążyć Baku i zmusić do poddania i przyłączyć rdzennie tereny ormianskie .

Olgino
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:35

Jeszcze się Rosja przejedzie na tej "przyjaźni" z Turcją.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:37

Ormianie przegrali i to jest fakt. Ale to że Turcja pomagała Azerbejdżanowi też chyba tajemnicą nie jest. To że Turcja rozsyła najemników zwerbowanych w Syrii np. do Libii też już wiadomo. Więc czemu nie miała by ich wysłać do Karabachu? Po to sie ma najemników żeby ich używać. "Bojownicy sysryjscy zawsze publikują dużo filmów że swoich działań wojennych, w wojnie o Górski Karabach takich filmów nie było co pokazuje brak syryjskich bojowników." A ja uważam że filmiki się kręci wtedy kiedy się chce coś pokazać a nie kręci się ich wtedy kiedy nie chce się czegoś pokazać. :) To nie jest tak, że jak najemnik jest z Syrii, to już urodził się z kamerą w ręku i inaczej walczyć niż z kamerą online nie potrafi. To błędne założenie. Kamera jest w pewnym sensie środkiem bojowym jak każdy inny. Jak trzeba zrobić widowisko, to się je robi i wtedy kamery idą w ruch. A jak nie to nie i kamer w ogóle nie ma. Twój argument jest bez sensu, bo nie dopuszcza możliwości podjęcia tka prostej decyzji i zakłada jakiś fatalizm decyzyjny (decyzja o użyciu na pewno zapadnie bo najemnicy). " Do tego są analizy taktyki Azerów czyli masowego wykorzystania dronów i jednostek specjalnych lekkiej piechoty którą wchodziła w głąb terenu nieprzyjaciela, w tej taktyce nie ma miejsca na syryjskich bojowników." Zawężanie całego konfliktu do samych komandosów i dronów jest błędem. To była normalna wojna z piechotą, czołgami, transporterami, artylerią różnego rodzaju itp. itd. Owszem różny rodzaj uzbrojenia miał różną przydatność i częstotliwość z racji walki w górach, ale to nie było tak że dosłownie tylko komandosi i drony. No proszę cię... Regularna armia też szła skądś te Ormiańskie filmiki trafień czołgów pociskami PPanc chyba do jasnej ciasnej się wzięły nie? :)

Milutki
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 02:54

Turcja wspiera Azerbejdżan doradztwem i dostawą uzbrojenia ale nie walką na froncie, do Libii Turcja wysłała najemników bo rząd Libii to zaakceptował, w Górskim Karabachu to jednak Azerbejdżan walczy i to ten kraj musiałby werbować najemników. Obserwujący taktykę najemników z Syrii wiedzą że są oni mało zdyscyplinowani i zawsze chwalą się swoimi osiągnięciami na filmach masowo publikowanych w Internecie. Najemnicy Syryjscy operują pickupami ale nie w dużym stopniu czołgami i artylerią

tagore
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:33

Karabach zamieszkują Ormianie ,ciekawe jak Azerowie i Turcja uzasadnią ich wymordowanie? A swoją drogą ,gdy Armenia stanie się częścią Federacji Rosyjskiej kwestia zerwania przez Turcję traktatu granicznego z Moskwą poprzez atak na rosyjski samolot stanie się dla Ankary krytyczna. Z drugiej strony wejście Turcji na Bałkany zapowiadane przez Erdogana uderza w ideę trójmorza i interesy Polski. Turcja jest na najlepszej drodze by stać się wrogiem dla Europy.

Eee tam
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:55

Kolejna bajka że Turcja to niby już nie NATO a takie stwierdzenia to nic więcej jak tylko mokre sny Kremla

Marek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:02

To czemu, kiedy postanowili zmodernizować swoje Leopardy przy pomocy Niemców usłyszeli, że nic z tego? Chyba nie odmówiono bo Niemcy przestali lubić zarabiać pieniądze?

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 22:39

Tam jest pewna różnica między Azerbejdżanem i Ukrainą. Ukraina to bankrut.

Z Gdańska
niedziela, 18 kwietnia 2021, 03:15

To się zgadza w 100% tak samo jak to że Ameryka też jest bankrutem z odroczonym wyrokiem

tagore
sobota, 5 grudnia 2020, 22:02

W 1918 roku Galicyjska Republika Ukraińska nie przyjęła propozycji Antanty podziału Galicji.Odrzuciła ją uważając ,że Polska związana walką z Litwą ,Bolszewikami,Czechami i ostrym sporem z Berlinem nie jest wstanie się oprzeć ich ofensywie. Poniesli porażkę ,armia została zniszczona ,a Bolszewicy zajęli Kijów. Moskwa ma dostatecznie duże wpływy na Ukrainie aby doprowadzić do starcia dającego jej casus belli. Zmiana w Białym domu to dla nich szansa ,podonie widzą to Niemcy nasilając hybrydowy atak na Polskę i otwarcie forsując ukończenie NS2.

Autor Widmo
sobota, 5 grudnia 2020, 21:54

W przypadku Ukrainy nie chodzi o jej całkowitą aneksję, tylko o destabilizację jej funkcjonowania i doprowadzenie w powszechnych wyborach do powrotu do władzy ludzi powiązanych z ukraińskimi i ruskimi oligarchami. W rozumieniu Kremla pro europejska Ukraina, Ukraina w UE lub NATO to kolejna postsowiecka katastrofa. To że na aneksji Krymu i Donbasu okupacja się zakończyła, chwała prawdziwym patriotom ukraińskim i ludziom Majdanu, którzy własnymi siłami oparli się dalszej agresji FR. Jeżeli chodzi o Turcję, to Erdogan może mieć wyłącznie ambicje polityczno-gospodarcze i na współpracy wojskowo-gospodarczej z Ukrainą temat się zamyka. Inne scenariusze to tylko zwykłe mrzonki. O jakichkolwiek szerszych wpływach może tylko pomarzyć, bo gwarantem względnie stabilnej Ukrainy, podobnie jak Polski są USA, które traktują Ukrainę jako strefę swoich wpływów. Obecny status quo Krymu i Donbasu zdaje się być przesądzony i nie ulegnie zmianie, ponieważ zarówno Niemcom jak i Francji, pomimo ich deklaracji na tym nie zależy. USA również brakuje odpowiednich środków nacisku. Jakiekolwiek próby samobójstwa w stylu militarnego odbicia Doniecka, Ługańska i Krymu ze strony gorącogłowych polityków w Kijowie, natychmiast zostaną zdławione przez USA. Kwestie Górskiego Karabachu i okupacji Armenii przez FR jako rozjemcę, to sprawa uzgodnień Moskwy i Ankary. Nie widzę w tym analogii do Ukrainy na przyszłość, chyba że w kwestii przebiegu konfliktu i wniosków z użycia w nim dronów oraz amunicji krążącej, które przesądziły kto konflikt wygrał. Jedyna droga do naprawdę niepodległej Ukrainy, to rozwój generujący wzrost gospodarczy, modernizacja ukraińskiej armii aby sprostać standardom NATO oraz nadzieja, że przydarzy się kiedyś sposobność aby Ukraina mogła zostać członkiem UE i NATO zgodnie z wolą ukraińskiego narodu. Takie realne wydarzenie mogłoby Ukrainie formalnie otworzyć drogę do próby odzyskania anektowanych przez Rosję terenów. Czego Ukraińcom jako ich zachodni sąsiad z zagranicy, głęboko z serca życzę.

obalaczbredni
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:23

Ukraina członkiem UE? - dowcip roku. Chyba tylko po to aby wyssać kasę. UE już i tak ma dosyć krajów i poglądów niczym mewy z Pingwinów z Madakaskaru czyli - "daj, daj,daj...." Kraje "starej UE" nie mają ochoty już dalej sponsorować kolejnych biedaków jak obywatelom w ich krajach spada poziom życia - a nowe chcą tylk kasy a jak jej dostają mniej to grożą bojkotami, rozłamem itp. Do tego jak się daje kase to chcą mieć chociaż poczucie że nie idzie ona na korupcję lub na inne wałki a na Ukrainie w przewidywalnej przyszłości nic takiego nie jest możliwe. Już i tak wszyscy w Brukseli są zmęczeni Ukrainą i poza poklepywaniem po plecach i pozornymi działaniami niewiele się dzieje. UE ma już dosyć własnych problemów a tutaj ciągle stęki i jeki, ciągłe mącenie - a sami widzą że ludzie z tego "okupowanego" Krymu nigdzie nie wyjeżdżają i żyje im się lepiej niż pod rządami Ukrainy - więc skoro obywatelom poprawiono standard życia, standard edukacji, ochrony zdrowia - to w zasadzie przeciw czemu protestować

Z Gdańska
niedziela, 18 kwietnia 2021, 03:23

Ukraina na 100% członkiem Unii Europejskiej po wyjściu Wielkiej Brytanii, razem 440 milionów konsumentów!

niedziela, 6 grudnia 2020, 18:47

Sponsorować na pewno nie będą, bo i nas wbnie sponsorowali.

aad154
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:23

z Ukraińcami sytuacja wygląda inaczej, gdyż mają bardzo dobre ziemie pod uprawę. Pominięcie takiego gracza, który w perspektywie lat może wykarmić całą europę byłoby nierozsądne. I uwierzcie mi Ukraińcy o tym wiedzą (wniesiona niedawno ustawa o handlu ziemią) i UE również o tym wie.

Z Gdańska
niedziela, 18 kwietnia 2021, 03:25

Zgadza się! Mogą wykarmić swoim czarnoziemiem 600 milionów ludzi na tej planecie!

bbb
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:17

W sytuacji nadprodukcji rolnej i dopłat do rolnictwa to te bardzo dobre ziemie pod uprawę to chyba minus nie plus?

Robert
niedziela, 6 grudnia 2020, 06:45

Nie masz pojęcia kto rządzi na Ukrainie, skoro piszesz, że celem Rosji jest powrót oligarchów do władzy. Piszesz jak dziecko czerpiące wiedzę z TVP.

Dalej patrzący
sobota, 5 grudnia 2020, 20:40

Polska jest w NATO, a NATO nie ma nic do Ukrainy. Natomiast bilet prawny do wejścia na Ukraine militarnie maja tylko USA i UK - gwaranci Traktatu Budapesztańskiego 1994 - gdzie USA i UK zagwarantowały swoją siłą [Rosja zresztą też] bezwarunkową integralność i nienaruszalność terytorialną Ukrainy. - za oddanie 1300 głowic jądrowych i środków przenoszenia. To jest i prawo i obowiązek USA i UK, by m.in. siłą zbrojnie zmusić Rosję do dotrzymania Traktatu Budapesztańskiego 1994. Polska, czy szerzej NATO - nie mają mandatu prawnego do działań zbrojnych, ani zobowiązań wobec Ukrainy. To sprawa tylko i wyłącznie USA i UK względem Rosji.

Cc
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:38

Polska powinna dazyc do jakies formy unii z ukraina. Pozniej oglosic ze nie zostaly dotrzymane gwarancje integralnosci terytorialnej i byloby to podstawa do wejwcia w legalne posiadanie broni A. A wtedy sami soboe bez uda nato czy kogokolwiek gwarantowac sobie sami swoja niepodleglosc

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:24

Tylko pytanie, czy warto aż tak eskalować? W to, że Rosja złamała prawo nikt nie wątpi. Ale ja jestem akurat zwolennikiem sankcji. Nie zadają niepotrzebnych zniszczeń i cierpienia jak wojna, są relatywnie tanie dla nas (połączona gospodarka zachodu jest 30-krotnie większa, Rosja nie przelicytuje tego nawet jak się zepnie), a jednocześnie bolą Rosję na tyle bardzo by ta realnie przestała robić głupie rzeczy. I choć na płaszczyźnie retoryki oczywiście dalej jest że "sankcje nie tylko nam nie szkodzą ale wręcz pomagają", ale kogo tak naprawdę obchodzi co Rosja sobie sama wmawia. Ważne jak się zachowuje, a tu są już pozytywne zmiany. Dalszego marszu na Kijów nie ma, temat Noworosji został wymazany z pamięci niczym przeciwnicy Stalina, a w Donbasie relatywny spokój. I o to chodziło. Plan wykonany pomyślnie.

niedziela, 6 grudnia 2020, 00:15

NIe ma czegoś takiego jak traktat budapeszteński z 1994 roku.

niejaki Błochin
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:18

Chodzi mu o memorandum - ale ma rację. USA jeżeli nie zamierza wysyłać tam wojsk, to powinno oddać Ukrainie chociaż część głowic jądrowych, które posiadała wraz z rakietami i wtedy Ukraina sama załatwi Rosję ( w interesie USA ), a USA i Wielka Brytania będą mogły umyć ręce. To by nawet było ładnie rozegrane, bo z bronią jądrową Ukraina stałaby się wobec Rosji całkowicie asertywna i myślę, że skłonna do użycia broni jądrowej. Rosja musiałaby się wówczas szybko wycofać z Krymu i Ukrainy i pogodzić z całkowitą utratą Ukrainy.

niedziela, 6 grudnia 2020, 22:18

Te głowice zostały zlikwidowane. Jak można oddać coś co nie istnieje?

as
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:22

Fakt. To jest Memorandum Budapeszteńskie.

Dalej patrzący
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:11

Traktat Budapesztański 1994 był bardzo konkretny - Ukraina za oddanie 1300 głowic jądrowych i środków przenoszenia strategicznego [rakiety, bombowce strategiczne] uzyskała bezwarunkowe gwarancje integralności i nienaruszalności terytorialnej ze strony USA, UK i...Rosji. Rosja traktat złamała - a USA i UK do tej chwili nie wywiązały się z zobowiązań gwarantowanych siłą. No chyba, że USA i UK zamierzają zwrócić Ukrainie 1300 głowic i środki przenoszenia? Należy nagłaśniać non-stop zobowiązania USA i UK - i mówić: "możemy wam pomóc w wypełnieniu tych zobowiązań - ale nie za darmo".

Eee tam
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:52

No od 2014 roku już nie ma

luzacjusz
sobota, 5 grudnia 2020, 20:36

Boom Boom jak już umyłeś amerykańsko-ukraińskie t... to przeczytaj sobie na necie jak sprawdzają się w praktyce super amerykańskie PPK które miały atakować separatystyczne czołgi od góry... Zapewniam ciebie ,że lepszej beczki śmiechu nie znajdziesz.

F1245
sobota, 5 grudnia 2020, 20:17

W jednym z komentarzy jest wpis" Ameryka trzyma w tym regionie rękę na pulsie i wojny nie będzie" a co w sytuacji zmiany prezydenta USA, może Rosja ma zamiar przetestować nowego prezydenta i na terenie Ukrainy z prowokuje konflikt. Z drugiej strony jak Ukraina ma odzyskać swoje tereny, kiedy sankcje i protesty nie robią na Rosji wrażenia (umacnia się militarnie w regionach: Donbas, Krym a także Kaliningrad) plus modernizacja bieżąca rosyjskiej armii. Do konfliktu prawdopodobnie i tak dojdzie , to tylko kwestia czasu. Ukraina powinna nadal wzmacniać armie i szukać wsparcia w innych krajach (oby wiarygodnych). My także dla naszego bezpieczeństwa. Im szybciej tym lepiej bo tylko czas jest niewiadomą. Mam nadzieję że się mylę i wojny nie będzie, ale nie można wiecznie udawać że wszystko jest w porządku i tak ma zostać.

ito
sobota, 5 grudnia 2020, 19:41

Jest nadzieja, że pan Autor się myli co do oceny spojrzenia na temat przez władze Ukrainy. Aż tak głupi chyba nie są. Choć działania jakie podjęli wobec Krymu i Donbasu mogą wskazywać, że jestem w grubym błędzie.

Hanys
sobota, 5 grudnia 2020, 19:25

Taki scenariusz to został wymyślony w Waszyngtonie a nie na Kremlu, bo tylko USA by się cieszyło z wojny między Słowianami i z wojny generalnie, ale nic takiego nie będzie miało miejsca, nawet Ukraina nie jest aż tak głupia, żeby napadać na Rosję ;)

poll
sobota, 5 grudnia 2020, 19:09

Do wojny dojdzie .Rosja zajmie całe południe.

Wicher
sobota, 5 grudnia 2020, 18:56

Rosja nie napadnie na Polskę, chyba że wybuchnie wojna Chińsko Amerykańska. Wówczas będą mieli wolną rękę w Europie środkowoschodniej. Turcy pewnie policzą się z Grekami. W tej chwili nie ma na to szans. Rosja wojskowo by nas pokonała zapewne w tydzień, ale boją się na Kremlu, że Niemcy się obrażą. A Rosjanie chcą przyjaźni z Niecmami

gwewieo
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:27

mamy większą wymianę handlową z Niemcami niż ma Rosja, a na dodatek Rosja może handlować jedynie surowcami, co biorąc pod uwagę elektryfikację pojazdów i Green będzie coraz trudniejsze, przy czy należy pamiętać, że surowce byłyby potrzebne do prowadzenia wojny, a na taką Niemcy (na razie) nie mają ochoty bo tym razem nie skończy się Norymbergą tylko eksterminacją i zniknięciem z map świata (bo rozwiązania pośrednie 2 razy już się nie sprawdziły). W polityce międzynarodowej liczą się wyłącznie interesy (mimo pięknych mów polityków), a niszcząc Polskę Niemcy by stracili o wiele więcej niż potencjalny zysk z Rosją - musiałaby w Niemczech dojść do władzy jakaś popierana przez Rosję partia typu Alternatywa dla Niemiec (AfD) i wtedy rzeczywiście należałoby się zacząć martwić i szybko działać (oczywiście nie w idiotyczny sposób....aż żal, że są takie czasy, że muszę to podkreślać).

Marek
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:44

Ty serio uważasz, że sprawa sprowadza się do g... green paliwa do auta? Ggreen to zresztą tylko biznes przy pomocy którego zarabia się na lubiących nieekologiczne akumulatory frajerach. Już dawno wiedziano jak poradzić sobie bez węglowodorów, węgla czy bioszajsu. Nawet w klasycznych silnikach spalinowych. Bez ciśnieniowych zbiorników na wodór, z których ten ostatni spieprza. Prawie 100% odzysku surowców do tego zużytych. Tylko infrastruktura do produkcji i więcej elektrowni atomowych musiałoby być jak chciałbyś pełny green. I żeby uświadomić ci jak to działa posłużę się dwoma przykładami. Otóż kiedyś, dawno temu w USA ktoś wymyślił gaźnik dzięki któremu samochód mniej chlał. Na dziś żaden cud techniki. Jadnak na natychmiast pokombinowano z benzyną tak, żeby nowy gaźnik stracił swoje walory. Teraz UE. Wydumano coś takiego jak BLOS do LPG. Proste, tanie, nie psujące się i pod warunkiem odpowiedniej regulacji cholernie skuteczne urządzenie. Natychmiast pojawiła się "euro regulacja" polegająca na tym, że do zasilania musi być elektronika. We Włoszech i u nas obchodzono ten debilizm dodając do BLOSa silnik krokowy, który w nim nic nie robił. Węglowodory to jednak przede wszystkim chemia. Plastiki, są niby "be", bo nie są "green". Ale na przykład nawozy sztuczne już nie koniecznie. Można wrzeszczeć, że nie są "green". Ale bez nich ludzie nie będą mieli co żreć i wtedy guzik ich będzie obchodziło co jest "green" a co nie jest. Tego choć w naturze węglowodorów jest do cholery i jeszcze więcej do wydobycia bez kolosalnych nakładów w infrastrukturę szybciutko nie przeskoczysz.

No skąd
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:49

Jaką to niby mamy wymianę? Niemcy produkują towar w swoich fabrykach w Polsce. To wszystko na ten temat

bender
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:21

Ale o co chodzi? Mają lewe fabryki i w nocy coś produkują? Jakaś szara strefa? Jeśli nie, to dają pracę miejscowym i dziś to już na wszystkich stopniach administracji. Często w Polsce rozwijają działy R&D. Wdrażają nowoczesne systemy logistyczne, zarządzania i produkcji podnosząc wydajność naszej gospodarki. Dla mnie kapitalizm w europejskim wydaniu ma więcej sensu niż samowystarczalność Kima czy socjalistyczna RWPG.

Kot nr 398
sobota, 5 grudnia 2020, 18:33

Zaskakująco dobry i obiektywny tekst. Ukrainie właśnie skończyły się pieniądze w budżecie, pisano o tym nawet w tak proporoszenkowskich portalach jak Censor. Kredytu z MFW najpewniej nie będzie, zresztą nawet gdyby był to są grosiki wystarczające na kilka miesięcy. Nie ma pomysłu co dalej, widać że zachód tam się nie angażuje. Nie ma ani pieniędzy, ani możliwości. Współpraca z Rosją została zerwana, największe zakłady które dzięki temu rynkowi mogły egzystować, teraz są w czarnej dziurze. Na przykład produkcja szerokotorowych wagonów towarowych, kto tu miałby niby zastąpić Rosję jako klienta?

Autor Widmo
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:07

Kot, nie wiem co piszą proporoszenkowskie media i nie wiem ile jest w tym prawdy. Poroszenko jest już w opozycji i to co piszą sprzyjające mu media, może tyle samo prawdy zawierać co informacje W TV Russia Today. Jeżeli zachód Europy nie zaangażuje się na Ukrainie, zaangażują się bardziej USA, militarnie i finansowo. Dla Polski to tylko większa korzyść.

HeHe
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:38

Zachód z pewnością nie zaangażuje się na Ukrainie a dla Polski większe zaangażowanie militarne USA na Ukrainie byłoby bardzo szkodliwe bo oznaczałoby zwiększenie napięcia na wschodniej flance NATO a przecież nie o to nam powinno chodzić.

Autor Widmo
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 12:42

Flota USA już dawno stacjonowałaby w wydzierżawionej przez Ukrainę bazie wojskowej na Krymie, tylko ubiegł ich w tym Kreml, zabezpieczając aneksją Krymu swoje interesy. Napięcie na wschodniej flacne NATO wzrosło zaraz po pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, a kulminacją jest obecna sytuacja na Białorusi. Ponieważ napięcie rośnie, wzrasta tym samym zaangażowanie polityczne i militarne w tym regionie.

Litosci
sobota, 5 grudnia 2020, 18:33

"Następnie przyjdzie jej na pomoc polska armia" - jaka armia? W sensie tych 150 czy +/- 200 generalow? :D Litosci, o ile rzadzacy nami moga wpuszczac imigrantow, tak z Ukrainy, jak z okupowanych wzgorz i budowac sobie zamki w puszczach, pozwalac obcokasiastym portalom na prezentowanie wyssanych spod nie powiem czego (bo go nie maja) statystyk o kowidach, to zagonic chlopakow julek do interwencji... paradne :) A starszych od nich to juz proszenie sie nie o kose, ale cale zelazo w szopach PL, i to na pierwszej zbiorce :)

Eee tam
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:35

Żadna armia nigdzie nie przyjdzie bo to w XXI wieku za dużo kosztuje bezpośrednio i pośrednio nawet Chińczycy z Hindusami mogli się tylko parę dni bić na kije i kamienie na więcej budżety nie pozwoliły

Robert
sobota, 5 grudnia 2020, 18:12

Czyli - 1.bezwzględne i bezterminowe embargo na uzbrojenie dla Ukrainy . 2. Określenie terminu referendów na terytorium Donbasu w sprawie jego dalszych losów pod obserwacją OBWE aby znowu nikt nie kwestionował wyników jak to było z Krymem. 3.Dalsze losy spornego terytorium wedle wyników referendum.

No skąd
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:52

Nigdy się na to nie zgodzą. Wynik dla nich byłby porażający. Wiedzą to.

Davien
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 20:53

Istotnie Rosja nigdy na to nie pójdzie:)

Ccb
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:42

Embaego na wszystko dla rosji jako agresora. Referendum po wycofaniu wojsc rosyjskich ze spornych terenow i z krymu.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:31

Może oceniajmy Ukrainę po jej ruchach i wypowiedziać, a nie po tym co jakiś tam Rosyjski generał czy coś ma do powiedzenia. Rosjanie to mają 5 różnych teorii na to kto zestrzelił malezyjski samolot. I są "bardzo" ale to "baaaaaardzo" pomocni we wszelkich sprawach międzynarodowych. To znaczy pomagają stworzyć problemy które później sami może naprawią (za opłatą oczywiście). A tak w ogóle to w Salisbury dawnego szpiega otruła para gejów, a Nawalny to padł w samolocie z przepicia. Jakby ktoś tego nie wiedział to mówię haha. :)

Davien
sobota, 5 grudnia 2020, 23:21

Czyli 1: Pełne wsparcie dla Ukrainy w zwalczaniu ruskich terrorystów w Donbasie,2 nie ustepowanie Rosji dopóki ta się nie wyniesie z okupowanych terenów.

Robert
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:10

Przeczytaj artykuł i odnieś się do jego treści, tylko tyle.

obalaczbredni
sobota, 5 grudnia 2020, 18:04

USA miesza i jedynym sposobem osłabienia Rosji jest uwikłanie jej w konflikt z Ukrainą - bo to kolejne sankcje, ostrazycm międzynardowy - i próbuje to od kilku lat. Ale Rosjanie jak na razie unikają zwarcia jak mogą. Krymu już nikt nie odzyska - oni tam władowali takie pieniądze - hotel Mirja został wybrany hotelem roku, aquaparki, most itp - teraz mają za co walczyć. Tłumy obywateli Krymu jakoś nie wyjeżdża na Ukrainę pomimo bajek propagandowych i woli pozostać w Rosji. Ukraina to państwo upadłe podtrzymywane jedynie kroplówką kasy z zagranicy - wystarczy porozmawiać z Ukraińcami. Jak wejdzie tam radykalni muzułmanie to istnienie tego Państwa szybko się skończy, zresztą ludność Ukrainy to chrześcijanie więc niechętnie przyjmą muzułmanów nawet jak mają walczyć z Rosją. Jeszcze kilka lat i sami zwrócą się ku Rosji - bo jak posmakują życia emigranta za najmiejszą pensję w Polsce to zobaczą jakie mają perespektywy - żyją po kilka osób w jednym pokoju latami - bez szans na własne mieszkanie, na lepszą pracę , na edukację - i jedynie co robią to ślą pieniądze dla rodzin w Ukrainie i tam kupują mieszkania bo są tanie. Tutaj będą musieli pracować do końca życia bo nie mają żadnych składek emerytalnych. - i jaką mają przyszłość jak zachorują, czy się zestarzeją - jedyna szansa to znaleźć męża Polaka i to bogatego - takie są realia a nie bajki. W przewidywalnej przyszłości Ukraina nie ma żadnych szans na jakiekolwiek umocnienie więc wojna z Rosją to koniec istnienia tego Państwa w ogóle.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:42

" Jeszcze kilka lat i sami zwrócą się ku Rosji - bo jak posmakują życia emigranta za najmiejszą pensję w Polsce to zobaczą jakie mają perespektywy". Bo perspektywą jest życie emigranta za najmniejszą pensję w Rosji hahahah? Tylko przypominam, że średnia zarobków w Polsce jest dużo wyższa niż w Rosji. Przeciętny Rosjanin ma przeliczając na nasze 32854 rubli czyli 1790zł. W Polsce średnie wynagrodzenie to 5000zł. A do tego trzeba dodać rozwarstwienie społeczne które w Rosji jest większe. W Rosji, mimo iż na mieszkańca pieniędzy jest mniej niż u nas to miliarderów jest, a jakże by inaczej, więcej. Jachty, kosztowne zegarki. Nowością nie jest, że prezes Roskosmosu który w kosmos to potrafi co najwyżej słupki defraudacji pieniędzy wystrzelić zarabia więcej niż... prezes NASA. A co? W końcu lojalność względem Putina kosztuje. A co to znaczy dla przeciętnego Iwana? A no to, że 70% Rosjan, czyli ponad 100 milionów ludzi musi wyżyć za mniej niż 1362zł miesięcznie. Łot "Trzeci Rzym". "Ostoja Cywilizacji", "Alternatywa dla Zgniłego Zachodu". I teraz wczuj się w Ukrainę. Jaka wizja jest lepsza: Zachód, który postawił na nogi wszystkie post sowiecie kołchozy, czy Rassija która postawiła na nogi co najwyżej wszystkie świnie z koryta w otoczenia Putina? :)

spoko
wtorek, 8 grudnia 2020, 12:45

Pogladaj sobie Ukraincow pracujacych w Polsce na Toutube co mysla o Polsce itp Wszyscy sa zachwyceni Polska itp

HeHe
niedziela, 6 grudnia 2020, 23:02

A gdzie na Ukrainie Zachód "postawił na nogi wszystkie post sowieckie kołchozy"? :) Wieś i prowincja ukraińska umierają bo ludzie wyjechali lub wyjadą do dużych miast albo za granicę - do Rosji, do Polski, do Czech lub Słowacji. W Rosji jest ok. 5 milionów imigrantów zarobkowych z Ukrainy i jest to jeden z powodów dla których Ukraina nie usiłuje pokazowo zerwać kontaktów dyplomatycznych z ruskimi.

tyu
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 19:11

Polska szła 15 lat na Zachód i też był to marsz po kamieniach. Niektórzy do dziś zarzucają Balcerowiczowi że źle przeprowadził "terapię szokową" choć jak się spojrzy całościowo to możemy być się siebie i ówczesnego rządu dumni. Udało nam się. Morał z tego taki że nie dowiemy się teraz czy Ukrainie się uda za 10 lat. Nikt nie jest jasnowidzem. Ale jak starczy im uporu i determinacji to się uda.

Autor Widmo
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:13

O jakich muzułmanach mówisz ? Jedyni jacy byli to muzułmańscy Tatarzy na Krymie przed prześladowaniami i wysiedleniem ich po aneksji Krymu. Chyba że masz na myśli Turków robiących interesy w Kijowie.

Marek1
sobota, 5 grudnia 2020, 17:25

Polska nie ma już od paru lat prawie NIC do powiedzenia w Ukrainie. Na własne zresztą głównie życzenie. Zamiast w latach 2014-17 intensywnie infiltrować/eksplorować ukraiński przemysł zbrojeniowy, a w sferze dyplomatycznej zabiegać o nawiązanie rzeczywistej współpracy(na naszych warunkach), to W-wa realnie w tych kwestiach abdykowała na rzecz tzw. kolektywnego Zachodu. Teraz w Kijowie dużo więcej ma do powiedzenia Ankara, Berlin, Pekin i petrodolarowe kraje Zatoki. My jak zwykle zostaliśmy z łapami po pachy w muszli kolzetowej. Ot, taka już tradycja żenującego zjawiska p/t "polska dyplomacja". Ps. Dokładnie to samo mamy z Białorusią ...

Marek
niedziela, 6 grudnia 2020, 20:34

Mogła mieć. Tylko trzeba było zrobić jak zrobili Chińczycy przy okazji lotniskowca. Teraz będę wrzeszczał tak, jak zwykle wrzeszczysz ty. NIE NALEŻAŁO TRAKTOWAĆ UKRAIŃCÓW JAKO PARTNERÓW TYLKO WYCIĄGNĄĆ PIENIĄDZE I KORUMPOWAĆ TAM KOGO SIĘ DA. Lotniskowca nie dałoby się wyciągnąć z postsowieckiego bajzlu, bo kasy za mało. Ale można było to i owo. Teraz wygląda to tak, że nie wziąłbym z ich interesu NIC JEŚLI PRODUKCJA W POLSCE NIE BĘDZIE SIĘ ODBYWAĆ DO OSTATNIEJ ŚRUBKI. To samo swego czasu pisałem na temat tureckiego Alataya, kiedy jasno i wyraźnie podkreślałam, NIE NALEŻY TEGO BRAĆ OD NICH, BO LEPIEJ WZIĄĆ LICENCJĘ OD PAŃSTWA, Z KTÓRYM NIGDY NIE MIELIŚMY ŻADNEGO KONFLIKTU I NIE BĘDZIE PRÓBOWAŁO ROZSUWAĆ NOSEM NA NASZYM PODWÓRKU.

Jsv
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:46

No cóż. To objawy, bezobjawowego geniuszu, geniusza z Żoliborza. Tak jak przed II Wojną przegraliśmy sprawę Ukrainy przez "geniusz" marszałka, tak teraz przez geniusz kolesia "bez żadnego trybu". Ale my tak zawsze. Największe szkodniki otoczone największą legendą wielkości.

wert
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:01

"Polska nie ma już od paru lat prawie NIC do powiedzenia" A kiedy to miała COŚ do powiedzenia? Wtedy gdy była klakierem i potakiewiczem? "bo do tanga trzeba dwojga". Ukraińcom NIGDY nie zależało i raczej zależeć nie będzie na sojuszu z nami. Wolą czepiać się pańskiej klamki najpierw moskiewskiej teraz berlinskiej. Co niby mogliśmy im zaproponować? Trochę mniejszą biedę, skolonizowaną gospodarkę POdwykonawców, dostarczyciela taniej siły roboczej i armię ekspedycyjną w stanie rozkładu? Jakie aktywa takie wpływy. Przez te 30 lat jedynie AM chciał coś zrobić w tym temacie, odpowiednika z drugiej strony nie znalazł a i sam szybko został "spacyfikowany" przy zgodnej współpracy berlina waszyngtonu moskwy. Ukraina mogła zrobić JEDEN GEST który niewiele by ich kosztował: pełna współpraca przy ekshumacjach. Taki papierek lakmusowy ich chęci a raczej braku tych chęci

van
wtorek, 8 grudnia 2020, 02:45

Masz rację za czasów PO nic nie mieliśmy do gadania. Teraz za PIS jest więcej ale niemieckie media mówią że inaczej. Dla Ukrainy najlepsze co mogą zrobić to podzielić terytorium.. .

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:45

Wydaje mi się że wolumen współpracy gospodarcze między Polską a Ukrainą jest większy niż między Ukrainą a Turcją. Nie ma co wniosków wyciągać pochopnych na podstawie jednego kontraktu na drony. Trzeba by w statystyki spojrzeć żeby mieć całościowy obraz sytuacji.

leming
sobota, 5 grudnia 2020, 17:18

Nie bardzo rozumiem,jaki interes miała by Turcja w wystawianiu Ukrainy,przecież wpływy już mają.Moim zdaniem turcy bardziej będą zainteresowani Adżarią niż Krymem.Prezydent Erdogan w swoim przemówieniu określił granice świata tureckiego.Było tam też o Bułgari.Oczywiście te mrzonki Erdogana o Wielkiej Turcji są bardzo korzystne dla Rosji,są straszakiem dla zachodu.Francja już odkryła fakt,że nie ma żadnych możliwości ingerencji na Kaukazie.

Robert
niedziela, 6 grudnia 2020, 06:54

Będzie prowadził wojnę z Rosją, wspierając Ukrainę militarnie, sam nie ponosząc negatywnych skutków typowych dla wojny. Każdy kraj marzy o czymś takim wobec swojego rywala, nie inaczej było gdy Chiny odwróciły się od CCCP co wykorzystało USA.

Zdzichu Dyrman
sobota, 5 grudnia 2020, 16:46

Śmieszy mnie to postrzeganie Islamu jako śmiertelnego zagrożenia dla Polski. Poza tym nie widzę przeszkód, aby współpraca Ukrainy z Turcją się rozwijała - i tak nic z tego nie będzie, bo jak już wielokrotnie pokazywała historia, nigdy nie należy lekceważyć braku umiejętności Ukrainy do logicznego myślenia i trzeźwej oceny swojej sytuacji. Przykład? Pierwszy z brzegu - po chwilowo udanym powstaniu Chmielnickiego kozacy z pychą uznali, że są już niepodległym graczem na arenie międzynarodowej i uwikłali się w nic nie dający sojusz z Mołdawią. Nie minęło kilka lat i już byli podzieleni na prawo i lewobrzeżną Ukrainę.

dd
sobota, 5 grudnia 2020, 16:32

Nie ma absurdanych tez, jest badanie wszystkich możliwych scenariuszy dlatego ten tekst należy uznać za zasadny. Moim zdaniem Żyrynowski nie tyle snuje wizję ataku Ukrainy co z inspiracji służb rzuca hasła testujące reakcję Polski i NATO na ew. wybuch wojny na Ukrainie. Nie można wykluczyć że to Rosja w perspektywie wydarzeń na Bliskim Wschodzie szykuje się do inwazji na Ukrainę lub wysyła sygnał do NATO testując ew. reakcję Polski, Turcji, Niemiec i reszty NATO. Wcale nie jest powiedziane że NATO nie zareguje lub Ukraina zareaguje w razie rosyjskiego blitzkriegu. Ukraina jest dziś w sytuacji Iranu, każda prowokacja Ukrainy spowoduje uzasadnioną medialnie reakcję Rosji.

Tiago
sobota, 5 grudnia 2020, 16:25

Oj autor się rozpędził! Z tego wynika, że to Ukraina destabilizuje sytuację i może być agresorem dążąc do odzyskania swoich terytoriów zagarniętych z pogwałceniem prawa międzynarodowego przez Rosję. Terytoria te są w okropnej sytuacji gospodarczej, nieczynne zniszczone lotniska, zatapiane kopalnie, ulegająca rozkładowi infrastruktura! Gdyby nie kroplówka Rosji to nastąpiłaby katastrofa humanitarna. Dziwna logika autora!!!

Robert
niedziela, 6 grudnia 2020, 06:57

Na Ukrainie żyje się gorzej niż w Donbasie, wszak to my kupujemy z Rosji mnóstwo węgla, a tak się składa, że pochodzi on wiadomo skąd,

spoko
wtorek, 8 grudnia 2020, 12:49

Wiesz ze na tym Donbasie maja ciagle godzine policyjna

Kot nr 398
wtorek, 8 grudnia 2020, 08:22

Węgiel kupowany przez nas z Rosji pochodzi w ogromnej większości z Uralu, i jego sprzedaż nie jest dla Rosji zbyt opłacalna. A to za sprawą transportu, koleją się opłaca poniżej 1000 km a tu jeszcze są państwa trzecie po drodze i zmiana rozstawu szyn.

do Roberta z Olgino
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:00

Na Ukrainie żyje się gorzej niż w Donbasie? Bardzo kłamliwa teza. To co obecnie dzieje się w Donbasie to nie jest nawet życie tylko katastrofa humanitarna.

Kot nr 398
wtorek, 8 grudnia 2020, 08:24

Na całej Ukrainie jest katastrofa humanitarna. A będzie jeszcze "lepiej". W Donbasie ludzie biorą rosyjskie paszporty i wyjeżdżają do Rosji. Tamtejszy przemysł umarł dawno przed majdanem, i Rosja nie chce tego utrzymywać.

Davien
sobota, 5 grudnia 2020, 23:25

Tiago, a właśnei działania Rosji i jej terrorystów doprowadziły do tej katastrofy gospodarczej i ekologicznej więc jakby Rosja tam nie lazła to tego by nie było.

Tiago
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:51

Tak jest. Tam gdzie Rosja wlezie tam upadek i bieda.

Aha
sobota, 5 grudnia 2020, 16:11

Ukraina chce kupic jakies tanie droiny z Turcji a ta chciala/chce kupic silniki do czolgow z Ukrainy - to cala wspolpraca a nie jakies bajdurzenie autora. Zaden turek nie bedzie na Ukrainie, poniewaz sami Ukraincy tego nie chca. Wbrew temu, co napisane w artykule, Rosja ma duze poparcie na Ukrainie! Srodowiska faszystowskie, skorumpowani "nowowladcy", oplacane przez zachod od czasu przewrotu pacholki/partie i to by bylo tyle antyrosyjskich ludzi. Polowa zachodniej Ukrainy i nawet wiekszosc srodkowej Ukrainy nie ma nic do Rosjan. O wschodniej Ukrainie nie rozmawiamy nawet, bo to raczej Rosja, Rosjanie, ludnosc mowiaca po rosyjsku i absolutnie prorosyjska! Zmieni sie podejscie zachodu do Rosji (a zmieni sie predzej czy pozniej, bo jest falszywe i absolutnie niesprawiedliwe) i wtedy mozna bedzie sie zastanawiac nad dalszym losem tego upadlego panstwa. Upadlego z wlasnej woli i przez wlasnych politykow i USA! Najprawdopodobniej pol Ukrainy(wschodnia, zachaczajac o poludnie) zostanie wlaczone do Rosji, bedzie jakas forma panstwowosci zwiazana Rosja itp. Zachodnia Ukraina bedzie samodzielnym panstwem, bez zadnych turkow! Bedzie zwiazane z zachodem i (mam nadzieje) wolne od sporej ilosci aktualnych elit polityczno-gospodarczych, ktore zniszczyly i dalej niszcz ten kraj. Co do turcji to mam nadzieje, ze swiat zrealizuje wreszci marzenie Kurdow o wlasnym panstwie i da porzadnie po lapkach erdoganowi i jego kolegom islamistom z AKP. Wschodnia turcja, polnocna Syria, polnocnozach. Irak i moze (w gesie dobrej woli) ten maly skrawek Iranu, udaloby sie w koncu polaczyc w federacje kurdyjska czy jakies panstwo kurdyjskie. To jest bardziej prawdopodobny scenariusz dla Ukrainy i turcji od tego w tekscie!

B72
niedziela, 6 grudnia 2020, 23:27

Tak kochaja Rosjan jak Turcy Kurdow ....

Wołodia z Olgino, trzecie biurko od okna, pewnie 60 kopiejek wpadnie
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:37

Widać, że dawno nie odwiedzałeś Zachodniej Ukrainy. I nic nie trzeba robić, bo ta niechęć do Rosji rośnie obecnie sama, bo Rosja mocno na to pracuje. A do tego ichni IPN pokazuje im od kilku lat, na czym faktycznie polegało to "słowiańskie braterstwo" Rosjan z Ukraińcami.

Batory
sobota, 5 grudnia 2020, 23:42

@Aha Nie żartuj sobie, w zachodniej i środkowej Ukrainie Rosjan darzą szczerą nienawiścią począwszy od intelektualistów, kończąc na zwykłych ludziach z małych wiosek - sprawdzone osobiście przez ostatnie lata.

Raf
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:46

Dziwne, bo ja rozmawiałem z Ukraińcami, którzy dziwili się dlaczego w Polsce nie lubi się Rosjan

dim
sobota, 5 grudnia 2020, 15:55

Można spojrzeć inaczej: Rosja miała ochotę na całą Ukrainę. Ukraina tylko dlatego nie rozpadła się niegdyś na dwa państwa. Dziś, bez wywołania kolejnej wojny, Rosja trwale straci prawie całą Ukrainę. Czyli wynik wychodzi podobny, tj. Rosja zrobi wszystko, co może, by stan obecny zmienić. O ile jeszcze może, gdyż Ukraina też nie śpi. Śpi Polska.

spoko
wtorek, 8 grudnia 2020, 12:55

Rosjanie maja jeszcze szance na kontrole nad cala Ukraina Wystarczy wlaczyc separ\republiki do Ukrainy na kremlowskich warunkach i sily prorosyjskie beda mialy przewage nowe wybory nowy rzad nowy Janukowycz

Andrzej Derlatka
sobota, 5 grudnia 2020, 15:50

Błędna analiza pisana z pozycji antyukraińskich i prorosyjskich. Autor wsławił się juz pisaniem niedawno, że "Armenia wygrała wojnę o Górny Karabach", podczas gdy zwycięstwo Azerbejdżanu było oczywiste. Teraz pisze znowu banialuki, że "Rosja umocniła się na Zakaukaziu". Jest dokładnie odwrotnie. Rosja była zmuszona ratować niemal w ostatniej chwili przed ostateczną klęską Armenię, jednego z nielicznych swoich sojuszników. Ugrzęzła w Górnym Karabachu będąc zmuszona stanąć po jednej stronie konfliktu, który jest nie do wygrania, bo Azerowie (Turcy) nie porzucą dążeń do odzyskania swojej odwiecznej ziemi. W sytuacji, gdy armia Ukrainy jest w fatalnym stanie i nie ma sił, ani środków by nawet marzyć o odzyskaniu utraconych swoich terenów pogranicznych - pisanie o jakichś "planach" wojennych - jest powielaniem tez propagandy moskiewskiej. Mam nadzieję, że autor robi to nieświadomie. Ukraina desperacko potrzebuje sojuszników nie do "planów wojennych", a do obrony. Autor powinien wiedzieć, że Rosja nie porzuciła planów "odzyskania Małorosji" (ok. połowa obecnego terytorium obecnej Ukrainy) i wyzwolenia zamieszkujących nią Rosjan z rąk "faszystów ukraińskich".

tagore
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:41

Armenia przegrała bo słabym punktem okazał się Paszynian.Nie każdy polityk jest gotowy wysyłać ludzi do walki i akceptować ich śmierć. Być może był to jeden z powodów uderzenia Azerów ,liczyli na taki rozwój sytuacji i Gruzińskie embargo na tranzyt broni.

niedziela, 6 grudnia 2020, 07:04

Armenia została ukarana przez Rosję gdyż prezydent Paszynian był takim ormiańskim Nawalnym. Rosji zależy na utrzymaniu wojny a nie jej wygaszeniu, więc osiągnęli co chcieli i będą teraz dozbrajać Armenie po usunięciu Paszyniana, tak więc za 10 lat będzie kolejna wojna. A teraz popatrz sobie którędy Azerowie przesyłają swoją ropę, główne ich źródło przewagi ekonomicznej na Armenią. Tak jakoś się składa, ze ta azerska ropa odbiera dochody z rosyjskiej ropy...

KrzysiekS
sobota, 5 grudnia 2020, 15:44

Pan Władimir Żyrinowski powinien rozważyć inny scenariusz. Chiny atakują Rosję chcąc posiadać jej zasoby naturalne Moskwa prosi NATO o pomoc NATO czyli też Polska wspiera Rosję w walce z Chinami. Każde rozsądne państwo powinno mieć różne scenariusze nie pamiętam który z gen. niemieckich powiedział dajcie mi pytanie a ja wyciągnę odpowiedni scenariusz działań z odpowiedniej szuflady. Może to się wyda dziwne ale Polska powinna mieć scenariusz co zrobić jak się np. rozpadnie NATO. Ślepa wiara polityków np. w USA (czy innych w Niemcy) może doprowadzić nas znowu do utraty niepodległości.

Wołodia z Olgino, trzecie biurko od okna, pewnie 60 kopiejek wpadnie
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:39

ale my już nie mamy żadnych szuflad - wysłaliśmy wszystkie do Bruskeli, w ramach końca historii, czy jakoś tak.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:52

Mamy scenariusze na wszystkie możliwości. Każda armia ma takie. Tak jak cywilne służby mają na przykład przygotowane scenariusze na nagłe napływy uchodźców (np. która szkoła będzie pełnić funkcje tymczasowego schroniska). Skąd w ogóle założenie, że profesjonalne wojsko na to nie wpadło przez 30 lat i dopiero randomowy komentator to zauważył... Zdrowiej jest zakładać że druga osoba też ma wiedzę i doświadczenia i że może wiedzieć czegoś czego my nie wiemy szczególnie jak pracuje w danym zawodzie. Pozdrawiam.

KrzysiekS
niedziela, 6 grudnia 2020, 17:10

tyu Jeżeli chodzi o fachowość naszej kadry trochę się obawiam widząc w internecie wypowiedź gen. dywizji który planuje już uzbrojenie jednostki w nowo zakupiony system NAREW. Jeżeli również tacy ludzie piszą plany opierając je na sprzęcie którego jeszcze nie ma ......Również pozdrawiam

dim
niedziela, 6 grudnia 2020, 02:06

NATO "nie musi" się rozpadać. Wystarczy, że nie będzie skłonne wywiązać się z umów. Ukraina otrzymała przecież gwarancję swych granic od dwóch natowskich mocarstw jądrowych. Zabrakło tylko zamiaru wykonania.

hehe
niedziela, 6 grudnia 2020, 01:05

Moze i chiny zaatakuja Rosje ale po pokonaniu USa. Puki co moga zasoby natralne kupowac za pol darmo. bez potrzeby wiec

Stary Grzyb
sobota, 5 grudnia 2020, 15:29

Od chwili, kiedy zaczął się azersko-turecki najazd na Arcach pisałem kilkakrotnie, że jest to operacja zorganizowana przez Rosję celem faktycznego wchłonięcia Armenii, a realizowana (drobnym kosztem niewielkich kawałków terenów dookoła Arcachu) rękami niekoniecznie świadomych istoty zdarzeń Azerów, wspieranych przez całkiem świadomą Turcję (faktyczne podporządkowanie sobie Azerbejdżanu). Chociaż żaden z moich komentarzy się nie ukazał, to cieszy mnie, że nie jestem całkiem osamotniony w zrozumieniu tej oczywistej oczywistości. Pewne wątpliwości budzi, czy Ukraińcy są aż tak rozsądni inaczej, żeby rozważać próbę odbijania Donbasu (a tym bardziej Krymu) siłą, ale biorąc pod uwagę historycznie ugruntowaną niezdolność Ukraińców do trzeźwego rozumienia swojej sytuacji geopolityczno-strategicznej - od obłędnego "powstania" Chmielnickiego zaczynając, poprzez wojnę polsko-bolszewicką i XX-lecie międzywojenne, potem rzeź wołyńską i drugowojenną współpracę z Niemcami, aż po dzisiejszą "politykę" nobilitacji UPA i szukania sojuszników wśród państw traktujących Ukrainę całkowicie przedmiotowo (w dodatku jako przedmiot mało ważny, ewentualnie jako narzędzie czy wręcz łup) kosztem współpracy z krajami rzeczywiście mającymi z Ukrainą wspólne interesy - to i tego nie można niestety całkowicie wykluczyć.

dim
niedziela, 6 grudnia 2020, 02:30

Ukraińcy mogą "zaatakować Krym", jak niegdyś Polacy radiostację w Gliwicach". Złapie się część atakujących, zeznają co należy, reszta "zginęła w walce" i podstawi się nawet zwłoki faktycznych sympatyków Ukrainy... Podobnie Rosjanie, mieszkający po ukraińskiej stronie granicy mogą być "zastraszani" telefonicznie i listownie, przez "ukraińskich faszystów", ponieważ "za mało kochają Ukrainę" - wskazuję tu, jak działano na Krymie wobec przywódców krymskich Greków. Wylatywać w powietrze mogą całe bloki mieszkalne, zamieszkałe przez Rosjan... - mieliśmy już przykład takich "działań czeczeńskich bandytów", tuż przed II wojną czeczeńską. Rosjanie planują. Oto już w roku 2013 znałem przykłady, że ukraińscy absolwenci moskiewskich uczelni, zupełnie dla siebie niespodziewanie, zaczęli być na cenzurowanym. Przykładowo obywatelom Ukrainy, zamieszkałym w Grecji, zaczęto odmawiać pieczęci apostile na ich moskiewskie dyplomy. Choć greccy Rosjanie, pochodzący z ukraińskiego jeszcze wtedy Krymu, dostawali apostile bez problemu, na taki sam dyplom, tej samej uczelni i rocznika... - Jak widać Rosja planuje swe działania, z wyprzedzeniem i sfera propagandy jest w Rosji bardzo ważna. Most na Krym władcy Rosji zbudować chcieli także dawniej i wielokrotnie, czyli nie jest to argument, że Rosja nie planuje już lądowego korytarza na Krym, ani zajęcia wód Dniepru. A przy tej okazji zajęcia i pół Ukrainy. Czyli muszą się spieszyć. Czyli Autor artykułu może mieć rację.

Wania
sobota, 5 grudnia 2020, 15:24

Rosja cierpi na niebie wody w okupowanym Krymie. Ukraina odcięła dostawy wody na Krym, Rosja zaś wyliczyła tam kolejne kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, którzy poza bimbrem z wody muszą korzystać. Rosja wykopała tam szereg studni głębinowych, które doprowadziły do gwałtownego obniżenia wód gruntowych i zasolenia wody z tych studni. Próby wywołania opadów przez samoloty spełzły na niczym a susza w tym roku tylko pogłębiła klęskę. Próby włączenia tematu dostaw wody z Ukrainy do rozmów o zawieszeniu broni zakończyły się klęską. Szacuje się, że Rosja w ciągu dwóch lat musi zdobyć dostęp do wody dla Krymu, więc sprowokowanie wojny w celu wyrabiania korytarza na Krym i uruchomienia dostaw z Ukrainy jest pewne. Sprowokowanie Ukrainy przy pomocy Turcji i złudnego poczucia przewagi dzięki dronom leży w głębokim interesie Rosji. Dla Rosji rozpoczęcie walk przez Ukrainę było przyczynkiem o postulowanie zniesienia sankcji i podstawą do pełnoskalowego uderzenia z kilku stron naraz. Ćwiczenia w przerzucie dużych formacji i wysyłanie rotacyjne oddziałów do Syrii, żeby uczestniczyły w realnym konflikcie wpisują się w ten scenariusz.

Milutki
sobota, 5 grudnia 2020, 15:01

Ukraina nie jest pod wpływem Turcji, to jest tylko zakup kilku dronów i kooperacja w produkcji, takie związki międzypaństwowe dzieją się na całym świecie. Ukraina może za to wyciągnąć wnioski z wojny o Górski Karabach , że prawie trzydziestoletnie negocjacje przy udziale mocarstw nie dały żadnego rezultatu a rozstrzygnięcie sporu przyszło na polu walki. Cypr nie jest jak Górski Karabach, w Górskim Karabachu Armenia chciała całkowitego oderwania tej prowincji, Cypr Północny powstał natomiast aby wypełnić próżnię i aby Turcy cypryjscy nie byli bezpaństwowcami, Turcja cały czas dąży do zjednoczenia wyspy, wsparła referendum zjednoczeniowe na którym głosowali Turcy cypryjscy, Armenia robi odwrotnie czyli całkowicie odmawia zjednoczenia Górskiego Karabachu z Azerbejdżanem od którego ta prowincja zostaĺa oderwana. Rosja jest umiarkowanym wygranym w Górskim Karabachu, udało się jej uratować strefę wpływu którą traciła, a zrobiła to tworząc kolejny obszar biedy z zamrożoną wojną jakich na już kilka, z tą różnicą że w innych zawsze istnieje jakaś grupa ludzi, np. mniejszość rosyjska, związana z Rosją, w Górskim Karabachu nikt Rosji nie chce a jedynie akceptuje jako mniejsze zło. Prawdą jest że Turcja zmniejszyła wpływy zachodu na Kaukazie ale zachód te wpływy może mieć dzięki Turcji , negocjując z tym krajem i dając coś w zamian , sukces Turcji polega na tym że taką kartę przetargową z zachodem zdobyła.

dim
niedziela, 6 grudnia 2020, 03:03

@Milutki. W kwestii Cypru i tzw. planu Kofiego Annana pozwól, że pomogę Twej pamięci: Grecko-cypryjska Gwardia Narodowa (czyli siły zbrojne), policja i wszelkie służby bezpieczeństwa miały być zlikwidowane, w ciągu 2 m-cy. Ale tureckie wojska na wyspie pozostawać miały jeszcze przez 14 lat. Wojsk tureckich było wtedy coś około 30 tysięcy, plus 110 tysięcy zmilitaryzowanych kolonistów tureckich z kontynentu. Z kolonistów 55.000 miało uzyskać prawo pozostania na Cyprze, gdy reszty też nie wiadomo było jak się pozbyć... Wszak cypryjskich sił bezpieczeństwa już by tam nie było. Bezpieczeństwo Greko-Cypryjczyków zabezpieczyć miały dwa zmotoryzowane oddziły, grupy policji państw europejskich, jednak łącznie tylko 120 funkcjonariuszy... - A Grecy pamiętali całkiem świeży jeszcze przykład Srebrenicy. I wszyscy mieliśmy obraz sytuacji "bezpieczeństwa" w Kosowie. Ale przejdźmy do zwrotu ziem: Greko-Cypryjczycy odzyskać mieliby 1/3 każdej utraconej ojcowizny. Tylko 1/3, jednak bez prawa budowy tam całorocznego domu. Mieliby prawo przebywać tam tylko w weekendy. I ten stan prawny przez 14 lat. Za pozostałe 2/3 zrabowanej ziemi wypłacano by odszkodowanie. Jednak pochodzące z budżetu państwa, czyli z podatków w 95% zbieranych od Greków - podatników znacznie zamożniejszych i bardziej licznych, niż Turcy... - Było tych punktów nieakceptowalnych kilkanaście, ale ja reszty dziś już nie pamiętam. Czyli, że oczywistą perspektywą, po stronie Cypryjczyków tureckich, było głosowanie na "tak", mimo negatywnych zaleceń ich przywództwa, a ze strony Cypryjczyków greckich - niemożność innego zagłosowania, niż na "nie". Chyba, że ktoś ciężko upadłby na głowę. I tu muszę przyznać, że Turcja potrafiła rozegrać sprawę międzynarodow dość dobrze, w stylu "A widzidzicie ! My chcemy, a to Grecy nie chcą zjednoczenia !".

qwert
sobota, 5 grudnia 2020, 14:40

Z artykułu jasno wynika że jedyny sposób aby na Ukrainie zapanował spokój i jako taka stabilizacja, Ukraina powinna pogonić Jankesów i na powrót "przytulić" się do Rosji. Innego wyjścia nie widzę

komintern ciagle zywy
wtorek, 8 grudnia 2020, 13:01

A potem Polska powinna sie przytulic do Rosji i tak dalej

dim
niedziela, 6 grudnia 2020, 03:07

A wiesz, że w roku 1939, sowieccy agenci to mówili to samo o wschodniej Polsce ? A po 1944 o całej Polsce ?

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 22:36

To już przerabiali od czasów Bohdana Chmielnickiego i mają już dość.

Ignorant
sobota, 5 grudnia 2020, 14:34

Lubie Pana czytac, Panie Witoldzie. Wykonuje Pan wlasne procesy myslowe; pisze z wyobraznia. Mysle, ze Rosja ma na tyle rozbudowana agenture i na tyle duze wplywy na Ukrainie, ze jest w stanie sprowokowac ja do ataku. Lub przynajmniej odegrac teatr, ktory bedzie mozna nazwac atakiem.

MeeeM
sobota, 5 grudnia 2020, 14:18

Analiza świetnie pasuje do polityki partii rządzącej obecnego Prezydenta Ukrainy, który walczy łokciami i nogami aby ten konflikt zamrozić. Druga sprawa bojówki gruzińskie, walczące w Donbasie to nie dżychadziści, bo są Chrześcijanami. Ja rozumiem, że piątek i było odpoczywane ale bez przesady :)

Az
sobota, 5 grudnia 2020, 14:16

Ukraina oprócz gadania nie podejmie żadnych prób siłowego odbicia Krymu. Jedyne co mogą zrobić to w zrównoważony sposób odpowiadać na rosyjskie prowokacje. Ale odpowiadać, a nie stać i patrzeć jak Rosjanie robią co chcą. Wojna trwa i jej jedynym prowodyrem jest Rosja.

tagore
sobota, 5 grudnia 2020, 14:05

Aktualne oskarżenia separatystów pod adresem Ukrainy o koncentrację wojsk i naruszanie rozejmu dobrze pasują do tekstu Żyrynowskiego. Omawiany scenariusz jest dość realny z względu na forsowaną przez ukraińskie elity politykę z pozycji siły nawet wobec neutralnych sąsiadów . Za wschodnią granicą mamy mentalną Moskwę bis w Kijowie.

abcde
sobota, 5 grudnia 2020, 14:02

Ukraina nie zasługuje na własne państwo. Piłsudski miał rację. Robole z Ukrainy pracujący w Polsce mają swój kraj głęboko w... Liczy się dolar odkładany na później i wódka na teraz. Zamożniejsi Ukraińcy, czyli klasa średnia, przyszłość swych dzieci widzą poza granicami Ukrainy. A Ci ludzie mieli być przyszłością Ukrainy. To im UE funduje studia w UE, a oni masowo zostają w tej UE. To komu na Ukrainie zależy? Wygląda, że najbardziej Polsce i UE... bo sami Ukraińcy raczej niepodległości bronić nie będą. Kryzys w Donbasie to pokazał z całą mocą. Bez pomocy z zagranicy Ukraina nie dała by rady zatrzymać tych stosunkowo niewielkich i nie najlepiej uzbrojonych sił. Bo i ile przejęcie Krymu było doskonale przygotowane przez Rosję to rebelia w Donbasie wybuchła zupełnie spontanicznie. Była efektem ewidentnej słabości sił ukraińskich. Dopiero jak Rosja zdecydowała się pomóc rebeliantom wybuchała wojna. Tak pomijana w Polsce prawda. Wschód Ukrainy czuje się częścią Rosji. Mieszkańcy Krymu Ukrainę traktowali jak obcy kraj. Zachodnia Ukraina nie jest demokratyczna i nawet po odłączeniu reszty do UE się nie nadaje. Węgry do dziś pamiętają odebrane im ziemi i przyłączone do Ukrainy. Szaleniec z Żoliborza też zdolny jest ratować ziemie należące do Polski przed 1939 rokiem obecnie w granicach Ukrainy przez Rosją. Razem z Orbanem. Scenariusz wcale nie taki nieprawdopodobny.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:11

Mocno protekcjonalny ton wypowiedzi. Dlaczego nie zasługuje? O Polsce w 1920 też mówiono, że nie zasługuje. Teraz po 100 latach już zasługujemy czy dalej nie? Po 2004 z Polski wyjechało kilka milionów ludzi. To też nas klasyfikuję jako niezasługujących na własne państwo? "To komu na Ukrainie zależy? " Noo wszystkim? To, że się wyjeżdza by poprawić swój los nie musi od razu oznaczać, że się życzy swojemu krajowi jak najgorzej. "bo sami Ukraińcy raczej niepodległości bronić nie będą." - Krym oddali to fakt, ale w Donbasie już walczą więc nie wiem o co chodzi. "Bez pomocy z zagranicy Ukraina nie dała by rady zatrzymać tych stosunkowo niewielkich i nie najlepiej uzbrojonych sił. " Chodzi ci o te stosunkowo niewielkie, choć liczące ponad 500 czołgów, wspierane ogniem artyleryjskim i dronami z terytorium Rosji, a także Rosyjskimi dowódcami, snajperami i komandosami siły? Czy o jakieś inne "niewielkie" siły? "Była efektem ewidentnej słabości sił ukraińskich." To prawda, ale to nie zmienia faktu, że Rosja łatwo może wysyłać tam regularne wojsko i najemników i że tak powiem "dorzucać do pieca" w nieskończoność. Ciężko jest wygrać z "farmerami i górnikami" gdy ich zwyczajnie "nie ubywa" bo w rzeczywistości walczy się po prostu z Federacją Rosyjską. No nazwijmy to po imieniu. Samolot pasażerski Malezji zestrzeliła do cholery wysokotechnologiczna wyrzutnia rakiet przeciwlotniczych. Tego nie zbudowali, nie trenowali, nie obsługiwali, i nie dowodzili tym farmerzy. "Wschód Ukrainy czuje się częścią Rosji." Być może, ale ogólne tendencje są jednak pro-zachodnie, bo by przecież do Majdanu i późniejszego wyboru pro-zachodnich polityków i to dwa razy pod rząd nie doszło.

dim
niedziela, 6 grudnia 2020, 03:17

Czego nie rozumiesz/ zapewne nie wiesz, to że wyjeżdżający do Donbasu poborowi - znam przypadki, że wyrywani o 6:oo rano z domowych łóżek i od razu, profilaktycznie zakuwani w kajdanki przez żandarmerię, jeszcze przed pierwszym terminem stawienia się na komisję poborową - bez przeszkolenia wysyłani następnie do Donbasu, nagle czuli się tam jakby w obcym kraju. Z nieprzyjazną im ludnością i po pierwsze zupełnie odmienną mentalnie. Przy tym stale głodni, zziębnięci, w namiotach błoto, a za kamizelkę kuloodporną, buty czy hełm kevlarowy, zapłacić (lub dać wręczyć łapówkę) musieli dopiero ich rodzice. Ale ta sytuacja coraz bardziej odchodzi do przeszłości.

Marek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 08:22

Coś o tym wiem. Tu w Polsce gościom służącym w tamtejszych elitarnych oddziałach kupowano nawet plecaki, bo te, które mieli nie nadawały się do użytku.

BoomBoom
sobota, 5 grudnia 2020, 13:54

Pan Witold przedstawil realizacje pokretnego planu upadku Ukrainy jednak jeszcze nie tak dawno Amerykanskie lotnictwo bylo obecne na zachodzie tego kraju I to USA trzyma reke na pulsie z reszta tak samo jest I u nas I to wlasnie dla tego taki scenariusz jest nie realny.

Wujek z Ameryki
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:43

Podziwiam wiarę naiwnych w Amerykanów. Ludzie, Amerykanie to wprawdzie mówią o sobie , że są sojusznikami, ale to są przede wszystkim i wyłącznie BIZNESMENAMI

Jabadabadu
sobota, 5 grudnia 2020, 20:25

Krym i Donbas też były nierealne, prawda? Ludzie, myślcie - to (podobno) nie boli!

Tratata
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:26

Krym i Donbas były jak najbardziej realne, ale wysłanie dżihadystów na Ukrainę już nie. Możliwa jest aneksja Białorusi, atak na państwa bałtyckie. Możliwy jest atak na Polskę, pod jakimś wymyślonym pretekstem, ale atak Ukrainy na Krym i Donbas przy wsparciu dżihadystów z Turcji jest całkowitą mrzonką. Podobnie jak atak Eskimosów od północy.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:19

No tak tylko że w przypadku Krymu kontekst był zupełnie inny. Putin wcześniej nie "dostał po łapach" choć kilka wojen Rosja prowadziła, wielu opozycjonistów otruła, i tu czy tam jak to w soim zwyczaju ma - nakłamała. Widząc ten brak reakcji - Putin - przekonany o swoim geniuszu i "miękkości" Zachodu (bo przecież tam są tylko geje i LGTB) dokonał w swojej ocenie mistrzowskiego wręcz ruchu i zajął Krym. Miało pójść gładko tu się przypudruje, tam powie że Ukraina sama sobie winna, tu powie że Polacy to by Lwów zajeli ale jaj nie mają (jak Rosja) a z Niemcami to wiadomo "business as usual". Tymczasem sankcje trwające już od dobrych 6 lat musiały go mocno zaskoczyć. Myślał że będzie nowa Jałta i podział Europy a wyszło że nikt go nie lubi. Dał Rosjanom chwilę narkotycznej ekstazy a zabrał połowę pieniędzy na życie. Kiedyś było 10 rubli za złotówkę teraz jest 20. Rosja wie, że spartaczyła (choć głupio jej to przyznać) i to właśnie jest głównym środkiem powstrzymującym. Rosjanie po prostu patrzą na Charków i widzą że za cholerę się nie opłaci tego zdobywać. Dlatego nie zgadzam się z tezą autora. Wojna po prostu nikomu się nie opłaca.

Jabadabadu
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:21

Wojna opłaca się zawsze. Trzeba tylko mieć siły i środki do jej szybkiego wygrania. Zawsze na cudzym terenia i na cudzy koszt. To cały sekret. Tak piwstawały imperia. Gdy zapominały o tej zasadzie - ginęły.

Autor Widmo
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 13:55

Jabadabadu, 1 lajk dla Ciebie ! Masz w 100 % rację. Ci którzy nie znają historii i popełniają błędy, nie umiejąc z niej wyciągać wniosków, historycznie skazani są na niebyt.

Marek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 08:26

Dobrze napisane.

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:27

No to opłaca się zawsze czy tylko wtedy kiedy da się ja szybko wygrać? Bo to różnica. :) Moim zdaniem Ukrainie się nie opłaca, bo szkodzi jej wizerunkowi, a i wygrać się nie da z racji ogromnej dysproporcji sił i rezerw obu stron. Rosji też się nie opłaca, bo przynajmniej dotychczasowe zachowania społeczności międzynarodowej nie pozostawiają złudzeń, że za każde Ukraińskie miasto przyjdzie zapłacić kolejnymi sankcjami. Rosja nie chce sankcji, Rosja chce wykoleić reformy na Ukrainie tak, by Ukraińcy sami doszli do wniosku że w rosyjskiej strefie wpływów było im lepiej. Rosja chce po prostu powrotu rządu prorosyjskiego jak to było przed 2014.

Informatyk zakładowy
sobota, 5 grudnia 2020, 13:39

Odbicie Donbasu a już zwłaszcza Krymu jest teraz niemożliwe. Ukraina ma tylko dwie opcje i w obu przypadkach musi najpierw ogarnąć się u siebie. Jak ktoś już napisał - "stężeć" czyli rozwinąć się gospodarczo, militarnie i politycznie. Gdy już do tego dojdzie to pierwsza opcja jest taka, że ludność Donbasu i Krymu zobaczy o wiele większy standard życia na Ukrainie niż to co proponuje Rosja. Wtedy, przy pomocy ukraińskiej agentury, może sami będą chcieli wrócić. Opcja druga, gdy już będą mieli odpowiednią siłę militarną do ataku, muszą na czekać na nieuchronne przesilenie w Rosji. Gdy tam, w czasie zmiany władzy będzie chwilowe zamieszanie, będą mogli to wykorzystać. Jeżeli to przesilenie nastąpi szybko to pewnie nie będą w stanie wiele zrobić. Jeszcze będą za słabi. Jeżeli Wowa da rade jeszcze porządzić kilka dobrych lat, to może wtedy. Ale najważniejsze, że muszą być gotowi do mobilizacji i natychmiastowego działania - kwestia maksimum dwóch, trzech dni.

Obserwator
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:14

Zgadzam się z Tobą w 100%. Scenariusz opisany w artykule to kompletne brednie. Turcji potrzebne są ukraińskie technologie wojskowe. Szczególnie po blokadzie ze strony zachodu. Przykłady: Kanadyjczycy zablokowali Turkom dostawy silników Rotax do Bayraktarów a Niemcy power packów MTU do czołgów. A to tylko przykłady. Takich problemów jest dziesiątki. Turcy nie bardzo mają inną alternatywę. Ukraina sprzedaje swoje kompetencje każdemu kto jest zainteresowany. Turcja nie jest jedyna. Bardzo słuszna polityka z punktu widzenia kraju który musi się intensywnie rozwijać. Teraz inny wątek. Tureckie Bayraktary nadają się do polowania na bezbronnych Kurdów czy libijskich Beduinów. Są całkowicie nieprzystosowane do działania w warunkach użycia przez przeciwnika środków WRE na poziomi tych, jakimi dysponuje Rosja. Rosjanie (nie Ormianie) kilka razy nad Arcachem „zmodyfikowali” sygnał GPS. Efekt: 6 (słownie sześć!!) Bayraktarów zmieniło właściciela. Zdjęcia krążą po rosyjskojęzycznym necie. Z całym szacunkiem, ale życzyłbym autorowi artykułu w przyszłości głębszych analiz przed napisaniem kolejnej „analizy”

Davien
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 21:00

Taak, tak "zmodyfikowali" sygnał ze rosyjski system antydronowy Repellent-1 został skasowany przez drony, które urządzały sobie polowanie na ormiańska OPL i wojska pancerne. No ale nakręciliscie CGI i jak zwykle w Rosji to prawda objawiona.

Marek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 08:41

Masz racje. Turcji są potrzebne technologie. Nie tylko Kanadyjczycy i Niemcy im zablokowali. Powerpacków nie dostali od Anglosasów. Elementów do nich nie dostali od Austriaków. Nie dostaną od Włochów ani od francuzów. I nie tyczy to tylko powerpaków do niedoszłych MBT. Niemcy odmówili im pomocy przy modernizacji Leo2A4. Uważasz artykuł za brednie? Twoje prawo. Ale odpowiedz mi na pytanie czemu w zasadzie od każdego na zachodzie dostali bana na technologie militarne? Nie dlatego aby, że ostatnio zaczęli się bawić w brzydkie rzeczy, o które wcześniej nikt ich nie posądzał?

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 22:28

Donbas i Krym razem to tylko 7% powierzchni Ukrainy nawet bez tego jest większa niż Francja największy kraj UE więc nic nie muszą robić to Rosja coś musi zrobić bo przez sankcje jej gospodarka "urosła" o łącznie JEDEN procent przez ostatnie 6 lat łącznie

Kot nr 398
sobota, 5 grudnia 2020, 18:36

Na razie nastąpiła katastrofa nawet w porównaniu z czasami Janukowycza. Można sobie napisać że na przykład w Nigerii powinien być większy dobrobyt niż w Szwajcarii to wtedy by nie było takiej eksplozji demograficznej i problemy by się rozwiązały, ale...

12345
sobota, 5 grudnia 2020, 13:26

Ta wojna jest nieunikniona.

Jkk
sobota, 5 grudnia 2020, 13:16

To dość straszny scenariusz że Turcja włącza się do wojny nie chce mówić tu od razu o wojnie światowej ale no mogło by się to źle Ukraina nie powinna być z nato bo jest to jak dla mnie bardzo zły pomysł rozumiem że mamy wspólnego wroga ale nic nie możemy zrobić. Polska może albo patrzeć się aż w końcu nasze kresy będą pod władanie Rosji albo patrzeć się ale mieć zapewnione bezpieczeństwo amerykańskimi wojskami oraz naszym własnym

Moscardo
sobota, 5 grudnia 2020, 13:12

Ciekawy tekst. Nie ma w nim giedroyciowego bełkot, jest natomiast rzeczowa i kompetentna analiza.

poznaniak
sobota, 5 grudnia 2020, 13:10

Kierunek turecki już funkcjonowal w polityce ukrainskiej

komandor ppor
sobota, 5 grudnia 2020, 12:55

To jest scenariusz całkowicie nierealny Turcja nie będzie umierać za Donbas i Krym a Ukraina całkowicie zamknie sobie droge do NATO i UE

Adam S.
sobota, 5 grudnia 2020, 12:54

Żadnych prób zbrojnego odbijania Donbasu ani Krymu nie będzie. Jak sam Autor zaznaczył, takie teksty pojawiają się wśród "rosyjskich dziennikarzy", a nie ukraińskich decydentów. To kolejna rosyjska narracja propagandowa i nic więcej. Ukraińcy doskonale pamiętają zarówno scenariusz gruziński, jak i kocioł Iłowajski, kiedy na pomoc separatystom przyszła regularna rosyjska armia. Ale dobrze, że Autor jasno wykazuje szkodliwość takiej narracji. Co do ukraińsko-tureckiej współpracy, to jest ona dla Ukrainy bardzo korzystna nie tylko ze względu na pozyskanie bardzo dobrych dronów, systemów łączności i nowoczesnej technologii, ale też pomoc we wdrożeniu natowskich standardów w ukraińskiej armii. Nikt - oprócz rosyjskich propagandzistów - nie bierze na serio możliwości ataku ukraińskiej armii na imperium dysponujące drugą armią świata i największym na świecie arsenałem jądrowym.

sobota, 5 grudnia 2020, 18:44

Formalnie Rosja odżegnuje się od Donbasu jako swojej części, dlatego ukraiński atak na Donbas byłby - w świetle prawa międzynarodowego - całkowicie legalny, bowiem w grę wchodzi działanie Ukrainy na - formalnie rzecz biorąc - własnym, a nie rosyjskim. Co innego Krym, który Rosja anektowała. Próba zbrojnego odbicia go przez Ukrainę musiałaby wywołać wojnę, w której Rosja Ukrainę pokona i okupuje. Ale to jest dla niej teraz chyba zbyt kosztowne (zwłaszcza okupacja), zatem raczej w to nie pójdą (mam na myśli prowokowanie Kijowa do takich a nie innych działań). Natomiast próba działania z pozycji siły w Donbasie, korzystając z pełnych hipokryzji zapewnień Rosji że separatyści to tylko zbuntowani obywatele Ukrainy, których autonomię i specjalne związki z Rosją Ukraina ma uznać - to co innego. Uważam że perspektywa nakreślona przez WR jest realna, tym bardziej że do takiego błędu podżega Kijów rosyjska agentura udająca ukraińskich patriotów, czyli - w skrócie - banderowcy. W tym kontekście warto też odnotować oburzające stanowisko ukraińskiego IPN-u w sprawie ekshumacji polskich ofiar ludobójstwa na Wołyniu. To była chyba świadoma prowokacja, by Polskę i Polaków nastawić w taki a nie inny sposób do Ukrainy. Trochę żal mi zwykłych Ukraińców, którymi rządzą albo banderowcy, albo ludzie przez nich zastraszeni. Trudno się takim typom przeciwstawić, bo skutecznie zawłaszczyli wszelkie odniesienia ukraińskiego patriotyzmu, a jak ktoś by im próbował mimo to fikać to w Odessie w 2014 pokazali na co ich stać...

KrzysiekS
sobota, 5 grudnia 2020, 12:39

Ukraina nie jest jednolita. Możemy podzielić ich na 3 obozy jedni są prorosyjscy (teraz raczej się nie wychylają), drudzy (i to chyba większość) chcą przede wszystkim spokoju ale w ramach państwa Ukraińskiego (oni by oddali oficjalnie Krym i Donbas gdyby zapanował spokój i lepsze warunki bytowe) i zostaje trzecia grupa która chce "Wielkiej Ukrainy" i oni z pewnością dali by się podpuścić jednocześnie ich głównym zajęciem jest pilnowanie żeby nie doszło do porozumienia i utraty Donbasu i Krymu oficjalnie i legalnie na mocy jakiś porozumień.

KrzysiekS
niedziela, 6 grudnia 2020, 17:38

W swojej wypowiedzi nie oceniam Ukraińców w każdej z wymienionych grup (to też pewne prywatne uogólnienie gdyż oni sami tworzyli takie grupki) są zapewne ludzie dobrzy i źli jak wszędzie na świecie. Po prostu opisałem to co widziałem (i rozmowy z nimi) podczas pracy w jednej z firm gdzie pracowała spora grupa z różnych stron Ukrainy. Nie dyskutuje też z faktem że to właśnie Rosja złamała sama swoje własne gwarancje.

Davien
sobota, 5 grudnia 2020, 23:52

Krzysiek i znowu zaczynasz.... Ukraina obecnie jest nastawiona wrogo do Rosji, jedyni co pozostali po stronie Putina to rózni faszyści i radykalni opłacani przez niego. Obecnie jakby jakiś rząd chciał oddac Krym czy Donbs to by go Ukraińcy na taczkach wywieżli. Nie będzie żadnego oddania Krymu i Donbasu Rosji mimo marzeń takich jak ty.

Adam S.
sobota, 5 grudnia 2020, 18:42

@KrzysiekS Bardzo brzydkie jest to Pańskie sugerowanie, że ci, którzy pragną zachowania integralności terytorialnej kraju, to sympatycy "Wielkiej Ukrainy". Nie, drogi panie, to sympatycy "normalnej" Ukrainy, w jej własnych, uznanych przez świat i prawo międzynarodowe granicach. "Oddanie" czegokolwiek Rosji nie jest ani gwarancją, ani nawet nadzieją na pokój. To jest zaproszenie do dalszych podbojów. Ukraińcy przekonali się o tym, gdy parę tygodni po decyzji, aby zbrojnie nie bronić Krymu, byli zmuszeni bronić się w Donbasie. Rosja gardzi słabymi i rozumie tylko siłę. Jeśli Ukraińcy przestaną się bronić, to znikną. A z faktu, że nie mają sił do odbicia Donbasu i Krymu nie wynika, że powinni uznać ich kradzież.

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 17:54

Proruskich już nie ma zostali w Donbasie i na Krymie , druga grupa chce spokoju jak piszesz ale z Zachodem nie Rosją a nacjonalistyczny margines to 1 procent

mobilnyPL
sobota, 5 grudnia 2020, 12:38

Zachód czeka i myśli....kiedy uznać aneksje Krymu by wyjść z twarzą a Donbas jeszcze w kolejce....powtarzam Rosja nie chce bo nie ma w tym interesu by Polskę najechać....Turcja mota bo to w jej interesie metodami zachodu czyli nie swoimi rękoma....

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 19:52

No już szósty rok czekają nie dłuży ci się?

tyu
sobota, 5 grudnia 2020, 18:46

Na razie to ilość sankcji na Rosję wzrasta, a nie maleje więc chyba nie bardzo. Zachód wie, że Rosja sama sobie strzeliła w stopę tym Krymem. My możemy poczekać i 20 lat a co nam tam. Ok chciała Rosja zrobić kolejną zmilitaryzowaną dziurę w ziemi niczym Naddniestrze? Dobrze proszę bardzo, ale jest cena. Jaka? A no, żeby ratować budżet federacji, wiele inwestycji w Rosji trzeba było anulować. Polecam choćby wygooglać sobie dokumenty o słynnej już pojedynczej stacji metra w Omsku - swoistym monumencie konsekwencji wojny ekonomicznej z Zachodem. Trzeba było też ciąć dotacje np. dla Białorusi. A więc w pewnym sensie (w pewnym, bo to zjawisko wielowymiarowe) aktualny bunt na Białorusi Putin wyhodował sobie sam. Spadek poziomu życia w Rosji - kiedyś 100 rubli to było 10zł teraz już tylko 5zł - obniża notowania Putina. Znowu ogromny koszt a co w zamian? A no dziura w ziemi o nazwie Krym w którą trzeba pakować kasę. Zachód jest cierpliwy bo nie jest głupi. Jak to mawiają: "dajmy Rosjanom 20 lat, sami się zaorają".

No skąd
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 17:46

Jakie sankcje? My kupujemy od nich Węgiel. Amerykanie ropę, rakiety itd. To są te sankcje?

Davien
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 21:02

Wow, a jakie to rakiety USA kupuje od Rosji?? Bo raczej to niadługo Rosja zacznie prosić Stany by im pozyczyli jakiegos Falcon:))

andys
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:25

"Spadek poziomu życia w Rosji - kiedyś 100 rubli to było 10zł teraz już tylko 5zł - obniża notowania Putina. Znowu ogromny koszt a co w zamian? A no dziura w ziemi o nazwie Krym w którą trzeba pakować kasę. Zachód jest cierpliwy bo nie jest głupi. Jak to mawiają: "dajmy Rosjanom 20 lat, sami się zaorają"." Spadek, jesli jest , Rosjanie traktuja spokojnie, jako rezultat spadku koniunktury (gospodarczej i politycznej). Nastepuje konsolidacja spoleczeństwa (moze i polaryzacja ,ale na pewno nie rozpad) stanowiaca odpowiedź na kłopoty. Rosjanie coraz wiecej spraw biora w swoje ręce (importozamieszczenie, wytyczanie nowych kierunków rozwoju), coraz mniej licza na dochody ze "stacji benzynowej" . Wszystko to odbywa sie w atmosferze SPOKOJU spolecznego, co do szału doprowadza "przyjaciół " Rosji, stąd "sprawa" Nawalnego, naciski w sprawie NS2, polityka historyczna itd. 20 lat darowane Rosji (w plonnej nadziei na jej upadek) , to dla Rosjan wspanialy prezent.

Davien
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 21:03

I pewnie dlatego Zacharowa na okrągło skarży się każdemu jakie te sankcje złe i że muszą byc zniesione:))

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:38

Twoich tez nie potwierdzają żadne publicznie dostępne dane. Wzrost PKB Rosji w okresie 2010-2014 był wyższy niż w latach 2015-2020. Jak się ma "wytycznie nowych kierunków" do spadku wartości Rubla? Kiedy Rosjanin będzie mógł przyjechać do Polski i mieć takie same wakacje jakie miał 5 czy 10 lat temu? Do Francji do już zapomnij bo za co. Paryż w Google co najwyżej obejrzeć można z tak bezwartościowym rublem. Kiedy to całe "importozamieszczenie" zacznie działać przepraszam bardzo? Bo póki co jest tylko gorzej i gorzej, i tylko ślepy (lub zaślepiony przez propagandę) tego nie widzi. Co do konsolidacji społeczeństwa, tu sprawa jest skomplikowana. Putin swoje historyczne minimum miał w 2013 (63% popierało politykę, 33% nie popierało) później na kilka lat wybuch euforii ze szczytem w 2015 (85% za, 14% przeciw), by później znowu spaść do minimum w 2019 (64% za, 34% przeciw). Oczywiście ciężko jest porównywać systemy autorytarne do demokratycznych i te liczby poparcia znaczą coś zupełnie innego, bo są liczone w innym kontekście (choćby to, że w demokracjach opozycja ci wytyka błędy, a Putina wolno tylko chwalić). Ale jedno jest pewne entuzjazm "pokrymienny" minął. Widać to jak wół. Co przeczy twoim tezom o jakimś tam spokoju. Mają gorzej i wiedzą o tym doskonale. "Sprawę Nawalnego" też interpretowałbym inaczej. To właśnie strach przed efektem "kuli śnieżnej", który Nawalny cały czas generuje i to jeszcze w warunkach pogarszającej się koniunktury, tu wrócę do tego że każdy statystyczny Iwan wie że jego ruble są dwa razy mniej warte niż były, w połączeniu ze zbliżającymi się wyborami lokalnymi w Rosji prawdopodobnie pchnął Rosję do jedynego w jej oczach "mniejszego zła" czyli otrucia Nawalnego. Konsekwencje polityczne były tu akceptowanym efektem ubocznym - w percepcji Kremla lepiej już niech Zachód pokrzyczy, niż Nawalny ujawnia kolejne skandale korupcyjne.

spoko
wtorek, 8 grudnia 2020, 13:07

Wszysko w Rosji rosnie ekonomika pkb itp O zapomialem najbardziej to urosl rubel :)))

Eee tam
niedziela, 6 grudnia 2020, 07:31

Zachód nie chce orać Rosji tylko po prostu nie może pozwolić na powrót w Europie pierwszej połowy XX wieku gdzie zagony pancerne zmieniały granice w te i we wte

tyu
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:18

W 100% się zgadzam. Ideą jest by wszelkich sporów NIE rozwiązywało się siłą tylko innymi mniej brutalnymi metodami, a ten kto jednak mimo wszystko próbuje tak robić był oduczany poprzez napotkanie ściany nieprzychylności i sankcji ze strony Europy i szerzej Zachodu. Jest to szczytna i bardzo szlachetna idea.

tut
sobota, 5 grudnia 2020, 12:35

Wszystko fajnie. Ale jaką Ukraińcy alternatywę. Mogą to wszystko wiedzieć, ale z ich kalkulacji ryzyka może wyjść, że się opłaca. I co w tedy? Mówimy o zagrożeniach, a co z przeciwdziałaniem. Nie będę tu rozwijał mojego zdania o polityce naszego państwa, stanu armii oraz samych klasach rządzących. Bo komentarz by nie poszedł...

tyu
sobota, 5 grudnia 2020, 18:48

Ja się nie zgadzam z autorem. Nie wiem jaki analityk by wykalkulował, że wojnę 1 na 1 z Rosją da się wygrać. Przecież to oczywiste że przelicytują bo mają wszystkiego po 10 razy więcej. Moim zdaniem autor przesadza.

tut
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 00:12

To nie jest tak, że Rosjanie mają 10x więcej wszystkiego. Tu trzeba wiedzieć ile Rosjanie są w stanie wystawić przeciwko Ukrainie. I tu może się okazać, że nie jest ich 10x więcej. A może 2x więcej? Albo mają tyle samo wojska? Co z tego, że na papierze Rosja ma milion wojska? Liczy się to ile może wystawić w polu. Polska też ma 120tyś wojska na papierze. A ile może wystawić? Ma 1000 czołgów, a ile może wyjechać w pole? Ilu ma czołgistów, żeby obsadzić ten sprzęt?

tyu
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 19:16

Bardzo słuszny argument. Tak, wojska nie jest równomiernie rozłożone w przestrzeni. Nie jestem specjalistą, ale na chłopski rozum nawet biorąc tę poprawkę pod uwagę stawiam na Rosję. Zakładam po prostu, że ma dużo nowocześniejszy sprzęt, bardziej doświadczoną armię i oficerów, lepsze doktryny itp. itd. Rosja jest mimo wszystko drugim eksporterem uzbrojenia na świecie. Więc siłą rzeczy musi mieć przynajmniej dobry sprzęt (taki na solidną 4 :)). Pozdrawiam.

Janusz
sobota, 5 grudnia 2020, 12:13

"Skuteczności tego przekazu sprzyjać będą wszelkie incydenty terrorystyczne w Europie". Ach, no tak... W dzisiejszej rzeczywistości zamachy terrorystyczne to już nie "zamachy". To "incydenty". Brak słów...

Piranha
sobota, 5 grudnia 2020, 12:07

Nie zgadzam sie z analiza pana Witolda Repetowicza. Oczywiscie Ukraina musi szukac silnych sojusznikow, ktorzy nie boja sie pojsc na kurs kolizyjny z Moskwa. Europa nie nic do zaoferowania Ukrainie. Faktyczny rozbior Ukrainy stal sie faktem a wladze stoja przed faktem tolerowania aneksji i nie draznienia Rosji w mysl ustalen z Paryza i Berlina. Rownie dobrze Niemcy mogliby anektowac Pomorze i Slask a madrzy doradcy mowiliby ze w koncu mogliby anektowac cale panstwo... Chiny, Turcja i Indie to jedyni "prawdziwi" sojusznicy bo nie uciekaja jak niedzwiedz tupnie noga. Co zrobilismy jako Ukrainy? Ile sprzetu wojskowego wyslalismy? Jezeli chcemy by Ukraina zostala na kursie europejskim - dajmy im realna oferte. Co z Krymem, Donbasem czy Luganskiem? Polityka faktow dokonanych jak widac przynosi tylko efekty Rosji...

ito
sobota, 5 grudnia 2020, 19:38

Od kiedy Polska ma jakiekolwiek zobowiązania wobec Ukrainy? Od kiedy Ukraina jest sojusznikiem Polski? I najlepsze- z jakim państwem mamy najwięcej konfliktów etniczno- terytorialnych? No właśnie- nasz sprzęt posłany na Ukrainę może całkiem łatwo do nas wrócić- i to nie w ramach ćwiczeń.

Adam S.
sobota, 5 grudnia 2020, 19:15

Analiza Autora na ten moment jest słuszna. Ukraińcy nie są w stanie odbić Donbasu i Krymu, a ich atak mógłby być pretekstem dla Rosji do okupacji całego terytorium Ukrainy, lub jakiejś kolejnej części - Charkowa, Odessy itp. Mają do tego środki, wolę i doświadczenie i MOGĄ to zrobić. Jedyna szansa odzyskania przez Ukrainę swojego terytorium, to ucieczka do przodu, szybka modernizacja kraju, odrodzenie i integracja narodowa, derusyfikacja, szybki wzrost gospodarczy. I czekanie na moment, kiedy Rosja będzie miała poważne problemy. Co Polska może zaoferować Ukrainie? Przede wszystkim nie przeszkadzać. Nie reagować alergicznie na każdy przejaw odradzania się świadomości narodowej Ukraińców. Dzielić się doświadczeniem, szkolić i pomagać ludziom, którzy przyjeżdżają do nas do pracy, dofinansowywać edukację, inwestować w ludzi i firmy na Ukrainie, robić sobie przyjaciół na przyszłość. Szkolić ukraińską armię. Wciągać Ukrainę do UE. Inwestowanie w Ukrainę, to inwestowanie w obronę Polski. Czyli robić coś takiego, co robiły Niemcy 20 lat temu z Polską - zabezpieczyć sobie niebezpieczny kierunek przyjaznym sąsiadem.

tyu
sobota, 5 grudnia 2020, 19:00

Ukraina ma mnóstwo sojuszników. Tak około 15 razy więcej niż Rosja. Sankcje na Rosję nałożyło ponad 30 krajów - cała Unia Europejska, Szwajcaria, Australia, Kanada, Japonia, Stany Zjednoczone, UK, Norwegia i wiele innych. Straty gospodarcze Rosji mierzy się w miliardach dolarów. Ukraina z kolei dostaje wsparcie kapitałowe, technologiczne, odbywają się szkolenia, wymiana informacji wywiadowczych i doświadczeń. No i EU daje konkretne przykłady jak zreformować gospodarkę, bo u nas to działa. Europa może nauczyć Ukrainę jak powinien działać system sprawiedliwości, po co są biura antykorupcyjne itp. itd. Bo u nas to po prostu działa. Kwestia tylko, żeby tylko Ukraina zachowała determinacje i upór, i pogodziła się z tym, że proces reform będzie trwał długo. Polsce zajęło 15 lat dołączenie do EU. Ukraina ma trudniej, bo Rosja "pomaga". Więc pewnie będzie 20 lat.

Fak sejk
sobota, 5 grudnia 2020, 17:58

Jakbyś przyjrzał się uważniej, to byś zauważył, że to Ukraina wbrew Francji i Niemcom, olewając akord miński, dogaduje się z Rosją oddając jej więcej pola niż to jej się na dłuższą metę opłaca. Krótkotrwałe sukcesy na korzyść rządu ukraińskiego, by pokazać, że coś dają radę (kłaniają się puste obietnice wyborcze) prowadzą do dużych porażek w przyszłości.

Toudi
sobota, 5 grudnia 2020, 12:06

Wszystko zależy jak Ukraińcy rozumieją słowo ,,wojna". Jeśli tak samo jak W. Żyrinowski, to Ukrainy już nie ma. Jeżeli inaczej, to Rosja może mieć mega problem. W przypadku klasycznie rozumianej wojny na Wschodzie naszych granic, w krótkim czasie będziemy mieli minimum 20 mln uchodźców z Ukrainy. Polska w kilka tygodni przestanie nie tylko funkcjonować, ale istnieć. Nasz Kraj nie radzi sobie z grypą o śladowej śmiertelności, a regularna wojna (nawet w małej skali) plus miliony uchodźców zaorze system błyskawicznie. Nasza armia nie utrzyma Suwałk przez kilka dni w scenariuszu zmasowanego ataku z poza zasięgu naszej broni, a co tu mówić o pełnoskalowej wojnie z Rosją. Zupełnie inaczej sprawa wygląda, jeśli politycy Ukraińscy rozumieją konsekwencje i potrafią przewidzieć swój los po przegranej kampanii... Tu już otwierają się zupełnie inne możliwości...czyli wybicie do nogi elit rosyjskich i to bez ustalenia sprawców. W ciągu dwóch, trzech tygodni można selektywnie zlikwidować praktycznie cały aparat władzy w Rosji od odpowiednika zastępcy sołtysa do prezydenta FR włącznie i dodatkowo zmieść z powierzchni ziemi gospodarkę Rosji. Wszystko bez jednego wystrzału. I to jest chyba najbardziej prawdopodobny scenariusz w sytuacji potencjalnego zagrożenia dla bytu biologicznego kilku narodów. Zamiast ryzykować śmierć całego organizmu pozbędziemy się zainfekowanej tkanki w sposób selektywny. Tu należy zignorować amerykańską agenturę wpływu w Polsce, bo interes USA być może jest ciut zbieżny z naszym, ale nie jest tożsamy. Być może warto zrobić to co zrobili bliscy sojusznicy USA w Azji, czyli dogadać się z Chinami i podzielić Rosją ?! Przy pierwszym sygnale o potencjalnym zagrożeniu powinniśmy przetrącić im kark.

Autor Widmo
sobota, 5 grudnia 2020, 22:36

Toudi, podoba mi się Twoje myślenie, ale Rosja jako państwo nie upadnie. Upaść może co najwyżej obecna władza, oligarchowie i ich sfery wpływów, tak samo jak może upaść europejska gospodarka i UE. Na pomoc w temacie Chińczyków nie ma co liczyć, bo Chińczycy już są na Syberii i w całej Rosji i nie zależy im na wojnie, której z założenia nie będą w stanie wygrać. Chiny interesuje bardziej Tajwan i Afryka niż jakaś tam europejska Rosja. Co do naszych i reszty świata potencjalnych problemów z Rosją, możemy jedynie liczyć że upadek gospodarki, podobny którego następstwem był rozpad ZSRR na niezależne państwa w 1991 roku, może spowodować zmianę reżimu na Kremlu i zmianę władzy na proeuropejską. Jeżeli chodzi o mnie, nie wierzę w to. Gdyby jednak z jakiś względów znów się tak stało, uznałbym to za cud. Jak pokazuje historia, Jelcyn dobrze myślał, jednak w odniesieniu do KGB głęboko się pomylił.

laik, zupełny laik
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:57

Chiny de facto w sierpniu przejęły gospodarczo i jeśli chodzi o bezpieczeństwo oraz wywiad w znacznym stopniu Iran, więc szybciutko zmierzają już w kierunku Turcji i Europy. Być może Rosji dlatego tak się śpieszy nagle z Ukrainą, bo obawiają się, że Chiny ich wyprzedzą. Wiele zależy od Bidena, co zrobi po przejęciu władzy.

tyu
sobota, 5 grudnia 2020, 19:04

"W ciągu dwóch, trzech tygodni można selektywnie zlikwidować praktycznie cały aparat władzy w Rosji od odpowiednika zastępcy sołtysa do prezydenta FR". Dobry żart nie powiem. Już pomijam polityczne konsekwencje takie ruchu. A w niewykrywalność takiego ataku i 100% skuteczność po prostu nie wierzę. Żarty panie opowiadasz.

Michał
sobota, 5 grudnia 2020, 11:53

Ukraińcy zbyt "rozsądni" raczej nie są, ale żeby siłą Rosji odbierać Krym to już Pan po bandzie grubo pojechał ...

Tratata
sobota, 5 grudnia 2020, 13:22

Ukraińcy są bardzo rozsądni, ich sytuacja jest bardzo trudna i każdy błąd niesie za sobą poważne konsekwencje, ale... Produkt krajowy brutto Ukrainy zbliża się do poziomu sprzed wojny - od 2015r wzrósł o 80 procent. To też działa na wyobraźnię.

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 22:40

Poziom życia na Ukrainie wyższy już niż na Białorusi czego nigdy wcześniej nie było stąd zamieszki w tej ostatniej

nikt ważny
sobota, 5 grudnia 2020, 12:39

Z doświadczeń w pracy, gdzie mam kontakty z dużymi grupami,powiedziałbym ze są szokująco infantylni.

Autor Widmo
sobota, 5 grudnia 2020, 22:06

Ja bym raczej powiedział, że w końcu poczuli się naprawdę ukraińskim narodem.

loyola
sobota, 5 grudnia 2020, 18:11

Widocznie ma Pan do czynienia z sektorem prostych prac fizycznych. W Holandii to samo mówią o polskich pracownikach rolnictwa. Ja ma styczność z Ukraińcami w branży IT. Niczym nie różnią się od polskich pracowników. A komentując artykuł - nic dodać, nic ująć.

LJMW
sobota, 5 grudnia 2020, 11:48

Ciekawa analiza, ale chyba jednak Ukraina wie, że atak na Rosję by odbić Krym to samobójstwo. Raczej zbroją się by nie oddać nic więcej. .... Przynajmniej tak bym robił na ich miejscu. Fakt, faktem, że wpadają w turecką sieć powiązań. Oby robili to rozumnie.

Gość
sobota, 5 grudnia 2020, 11:47

Analizy ewentualnego rozwoju sytuacji przeprowadzone przez autora, są prawdopodobne.

xXx
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:51

Tak, a ich prawdopodobieństwo to ok.1-1.5%

Adam.Gr
sobota, 5 grudnia 2020, 11:45

Kto ma pewność iż pakt Rib-Mołotow nie funkcjonuje dalej???

loyola
sobota, 5 grudnia 2020, 18:16

Szanowny Panie. Proszę się nie ograniczać. Dlaczego nie zapytać czy traktat wersalski nie funkcjonuje dalej. Powiem więcej - porozumienia punicke też mogą funkcjonować.

sobota, 5 grudnia 2020, 16:03

A nie funkcjonuje ?

No
sobota, 5 grudnia 2020, 14:29

Bo to my jesteśmy z Niemcami w NATO. Nie Rosjanie.

A.
sobota, 5 grudnia 2020, 11:34

Dla Ukrainy Turcja jest tym, czym USA dla nas. Przy czym nasz wielki brat jest za wielką wodą a ich po sąsiedzku.

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 11:32

Jakieś baśnie rosyjskie , bajek nie chce mi się komentować a Donbas i Krym jest potrzebny Ukranie tylko po to aby Zachód sankcje na Rosję nakładał a Ukrainie w zamian bezcłowy handel więc jakieś ruskie bajania o odbijaniu tych terenów przez Ukrainę wiecie o co można potłuc.

loyola
sobota, 5 grudnia 2020, 18:19

A ja sądzę, że to mądry artykuł a nie ruskie bajania. I mam nadzieję, że nasi stratedzy już dawno pracują nad taka wersją rozwoju wydarzeń. Ale to moje pobożne życzenia. A pojęcie " nasi stratedzy" to niestety oksymoron.

tut
sobota, 5 grudnia 2020, 12:37

Nie z perspektywy przeciętnego Ukraińca. To tak jakbyś powiedział że Śląsk nam jest potrzebny tylko po to by Niemcy budowli nam tam przemysł.

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 17:30

Nie wiem jakich ty znasz ja znam takich co pieniądze na wojnę zbierali a mówią że za tymi z Donbasu i Krymu tęsknią jak za piątym kołem u wozu bo tamci zawsze byli inni inaczej głosowali i ciągneli Ukrainę zawsze na Wschód a oni chcą na Zachód teraz tamtych już nie ma i jest spokój

Sobieski
sobota, 5 grudnia 2020, 11:31

Cokolwiek by się nie wydarzyło nie można dopuścić by do Polski wpuszczono jakichkolwiek muzułmańskich uchodźców, to prosta droga do samozagłady. Chętnie witajmy za to Słowian, bo oni mogą pomóc w rozwiązaniu naszych problemów demograficznych. Bisurmanom stanowcze nie!

Wicher
sobota, 5 grudnia 2020, 19:07

Może być trudno o tych słowian. Wszystkie kraje Słowiańskie mają upadającą demografię

wolfgang
sobota, 5 grudnia 2020, 13:37

Najbardziej prawdopodobny kierunek napływu muzułmanów to Rosja.

Autor Widmo
sobota, 5 grudnia 2020, 22:47

Wolfgang, a co im jest w stanie Rosja zaproponować ? Więc dlaczego bliskowschodni, afgańscy i afrykańscy uchodźcy z terenu Turcji zawsze zmierzają docelowo do Berlina, Paryża i Londynu ?

BUBA
sobota, 5 grudnia 2020, 11:29

Z sasiadami ( obojetnie jaki jest ) zyje sie w pokoju.B zgoda buduje o niezgoda rujnuje. A pozatym z czym walczyc - tym pudrowanym zlomem .... dziekuje MON ....

rED
sobota, 5 grudnia 2020, 13:47

Rada o pokojowy współistnieniu z sąsiadami to chyba dla Rosji?

kapitan_red
sobota, 5 grudnia 2020, 11:22

Bardzo dobra analiza po za moim zdaniem lansowanym przez mainstream twierdzeniem że Rosja wygrała wojnę A-A. Rosja uzyskała kontrole nad bardzo izolowanym punktem. Ma tam odciętych kilka tysięcy żołnierzy, którzy tak na prawdę znajdują się na łasce Turcji. Ta zaś jest równie bezwzględnym i przebiegłym agresorem jak Rosja. Każdy ewentualny konflikt Rosji jest na rękę Turcji bo osłabia rywala. Co zaś do potencjału demograficznego to chyba się zgodzimy że Turcja ma tu nad Rosją sporą przewagę mimo mniejszej liczby ludności. Jednak w razie potrzeby może przyjąć dowolną liczbę muzułmanów a źródło Słowian się już wyczerpało. Dlatego obaj ci gracze będą podpuszczali Ukrainę do wojny. A skutki jej pan Witold bardzo dobrze przedstawił.

loyola
sobota, 5 grudnia 2020, 18:27

Też tak uważam. "zysk" Rosji to tysiące żołnierzy i sprzętu w izolowanej enklawie na przedgórzu Kaukazu. USA i NATO zupełnie nie angażowały się w konflikt. I nie wynika to z zaniechania. Po prostu geopolitycznie tą samą a nawet ważniejszą rolę pełni w regionie Gruzja. Ormianie mają historycznego pecha. Szanuję i lubię ich ale nie ma nacji zajmującej gorszą pozycję strategiczną w obecnej sytuacji.

wolfgang
sobota, 5 grudnia 2020, 13:38

"Na łasce Turcji??" Turków tam jest jeszcze mniej. A gdyby Azerbejdżan chciał się Rosji postawić i Rosja zdecydowałaby się na interwencję to Turcja nie ma jak pomóc...

Historia magistra vitae
sobota, 5 grudnia 2020, 11:06

Latka lecą i wracamy do starych sojuszy.... Kozak wezwie Turczyna na pomoc... I... Dzikie pola...

mobilnyPL
sobota, 5 grudnia 2020, 11:35

W sumie tak....jest to rozwiązanie bo Krym i Donbas są okupowane a zachód nie zrobi nic....Rosja również musi wykonać jakiś ruch a i Turcji to na rękę....Cóż wiec począć?....Historia koło zawraca....

sobota, 5 grudnia 2020, 16:05

Turcja chcę wolnej ręki na Morzu Egejskim. - Czyli w zamian za co ?

Ręce opadają...
sobota, 5 grudnia 2020, 14:48

Historia kołem się toczy.

Gość
sobota, 5 grudnia 2020, 10:59

w punkt!

hermanaryk
sobota, 5 grudnia 2020, 10:45

Racja, z dżihadystycznymi najemnikami mielibyśmy więcej problemów niż z "zielonymi ludzikami" i 1. Armią Pancerną Gwardii. "Zielone ludziki" i 1. Armię Pancerną Gwardii spokojnie zatrzyma Straż Graniczna, a na dżihadystycznych najemników nie ma mocnych :)

Milutki
sobota, 5 grudnia 2020, 15:16

Dżihadystyczni bojownicy to bajki Ormian wpierw stworzone przez ich polityków aby umiędzynarodowić konflikt w Górskim Karabachu, a już po wojnie utrzymywane przez ormiański naród aby usprawiedliwić swoją porażkę na zasadzie "z samymi Azerbejdżanami byśmy wygrali ale niestety oni korzystali z dżihadystów, było ich więcej i to jest przyczyną naszej porażki"

Warol
sobota, 5 grudnia 2020, 13:15

Bardzo blyskotliwy ironiczny komentarz, nic dodac nic ujac.

Natowski Generał
sobota, 5 grudnia 2020, 10:44

Czyli Polska jest zaszachowana. Z jednej strony mówimy Ukraińcom walczcie z Ruskimi bo jak przegracie to my będziemy musieli z nimi walczyć z drugiej strony mówimy nie walczcie z Ruskimi bo jak będziecie walczyć to ich sprowokujecie i przegracie no i my będziemy musieli z nimi walczyć. Jeśli chcemy być wolni to musimy uderzyć w Rosję gospodarczo. Buziaczki.

andrzejto
sobota, 5 grudnia 2020, 20:34

Niekoniecznie. Polska może to wykorzystać, do tego, by ramach "obrony ludności cywilnej" przywrócić granice z 1939. Oczywiście nie z tymi władzami.

Ore
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 19:15

Ale na wschodzie czy na zachodzie ?

Warol
sobota, 5 grudnia 2020, 13:18

My nic nie mowimy ukraincom, oni i tak robia po swojemu. Niemniej maja sie prawo bronic , dopoki sa w defensywie, zachod i Polska moze i powinna ich dyskretnie wspierac. Natomiast proby dzialan ofensywnych skierowanych przeciwko FR bylyby szalenstwem, prowokowane czy nie prowokowane.

Adam S.
sobota, 5 grudnia 2020, 12:55

Ukraina ma bronić się przed Rosją, a nie ją atakować. Czego tu nie rozumiesz?

mobilnyPL
sobota, 5 grudnia 2020, 11:36

Polska nie musi z Rosją walczyć....co ci sie uroiło?....wtf....Rosja nie ma interesu walczyć z Polską!

Autor Widmo
sobota, 5 grudnia 2020, 22:54

mobilnyPL, Polska ma żywotny interes aby walczyć z Rosją. Tym interesem jest nasza niepodległość.

Marek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 09:25

Dokładnie.

Trzeżwy.PL
sobota, 5 grudnia 2020, 16:20

Rosja nigdy nie miała interesu walczyć z Polską.Dlatego zawsze działała na Nasze osłabienie,Kilka wieków doświadczeń nic nie nauczyło i oczywiście obecne relacje to też wina Polski bo zamiast siedzieć cicho i czekać na swoją kolej do zagarnięcia próbuje lepiej lub gorzej uniknąć takiego losu?

sobota, 5 grudnia 2020, 16:07

@mobilnyPL. Oczywiście ! A te rosyjskie wojska, co to wchodziły w granice RP już ponad 60 razy, zawsze czynią to bezinteresownie.

Bibi
sobota, 5 grudnia 2020, 15:14

Rosja z Polską walczy ciągle.

Artur
sobota, 5 grudnia 2020, 10:44

Ciężko jest przyjmować jakiekolwiek słowa pana Repetowicza po propagandowych artykułach z Karabachu i nagminnej wręcz islamofobii przejawianej poprzez Twittera. W związku z tym, powyższy artykuł skwitować można tylko w jeden sposób: xD

loyola
sobota, 5 grudnia 2020, 18:34

Możesz sobie kwitować jak chcesz. To jest mądry artykuł i należy mieć nadzieję, że nasi decydenci wojskowi też tak myślą.

Zdzichu Dyrman
sobota, 5 grudnia 2020, 16:25

Ja również zauważyłem ten paniczny wręcz strach przed Islamem. Ciekawe czy pan Repetowicz wie, że w północno wschodniej Polsce stoją meczety i to od ponad 400 lat.

Marek
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:05

Nie wiem za to czy ty wiesz w jakich okolicznościach je postawiono, kto je stawiał i dlaczego ten ktoś wykalkulował sobie, że lepiej dla niego być polskim szlachcicem niż rabem u chana. Poza tym 400 lat temu nie było internetu. Więc jeden z drugim nawiedzony salafita czy inny wahabita siłą rzeczy nie miał jak im prać mózgów. Dziś na to za późno, bo ludzie, o których tu mowa są całkowicie spolonizowani i uważani przez świrów za zwyczajnych odstępców od islamu.

sobota, 5 grudnia 2020, 12:54

W punkt!

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 11:33

Opowiadał jakieś ormiańskie bajki o mega obronie Arcachu do samego końca

Artur
sobota, 5 grudnia 2020, 10:36

Jak zwykle bardzo mądra analiza, której scenariusz niestety ma szansę się zrealizować. Jak to mówią mądry Polak po szkodzie

Leon
sobota, 5 grudnia 2020, 10:24

Rządzący Ukrainą, byliby samobójcami gdyby zdecydowali się na próbę siłowego przywrócenia kontroli nad Krymem i Donbasem. Taki krok, istotnie mógłby zakończyć projekt, niepodległa Ukraina. Potrzeba spokoju. Państwo musi "stężeć", ekonomicznie, militarnie i na płaszczyźnie socjologiczno-psychologicznej (pełne uświadomienie odrębności, potrzeby samostanowienia oraz z ich punktu widzenia, własnej wyjątkowości, która również kształtuje społeczeństwo jako jeden naród).

Inż.
sobota, 5 grudnia 2020, 10:17

Od wieków wszystko co na wschód od Bugu to Ruś a na zachód to Lachy.

Rupert
sobota, 5 grudnia 2020, 14:51

Dla ścisłości to od 1945r a nie od wieków. A i to nie do końca....

mobilnyPL
sobota, 5 grudnia 2020, 11:37

Prawda

rED
sobota, 5 grudnia 2020, 13:44

G.. prawda. Radzę poduczyć się trochę historii. Zaczynając od tego że Moskwa była jednym z kilku obok Kijowa czy Nowogrodu ośrodków jednoczenia ziem "ruskich". Korona albo Wino miary do tych ziem takie samo prawo. Pierwsza bo słowiańska drugie bo tak na prawdę bo Litwa szybko się z "białoruszczała" więc siłą rzeczy stawała się ostoją białoruskiego języka i narodu (wszystko to się zmieniło po unii z Koroną w sumie właśnie przez ekspansję Rosji). Po za tym "od wieków" byli tam jeszcze Mongołowie którzy poprzez asymilację lokalnych plemion (z goła nie słowiańskich) utracili swój język i stali się w efekcie Tatarami. To by było na tyle w temacie tego "wszystkiego".

Autor Widmo
sobota, 5 grudnia 2020, 23:51

rED, z grubsza masz rację, jednak w kwestii praw do ziem na wschód od Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego, to obowiązywało jak wszędzie na świecie prawo silniejszego i nie miały znaczenia narodowość lub język mieszkających na ziemiach ludzi. Docelowo Unia w Krewie, chrzest i osadzenie na tronie w Krakowie Wielkiego Księcia Litewskiego Jogaiły, późniejszego naszego króla Władysława Jagiełły w kolejnych latach rozwiązała kwestie istnienia Zakonu Krzyżackiego na Pomorzu i ustaliła ostatecznie na lata granice ziem Rzeczypospolitej Obojga Narodów i późniejszego Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Co do Tatarów a w zasadzie Hanatu Złotej Ordy i ich lenników, którzy byli wpływowymi wielmożnymi od Moskwy do Tweru, można przyjąć że wraz z Rurykowiczami i Romanowami stali się protoplastami przyszłych znaczących rodów w Rosji. Stąd też twierdzenie o mentalności dzisiejszych Rosjan jako połączeniu mentalności ruskiej i mongolskiej Czyngis-chana ma sens i podstawy historyczne.

Eee tam
sobota, 5 grudnia 2020, 17:51

Dodam tylko że protoplastka obecnej Ukrainy czyli Ruś Kijowska powstała już w 863 roku kiedy w Moskwie pasali kozy a w Krakowie barany

Marek
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:17

Obecna Ukraina, to teren, który został wtórnie zasiedlony po tym jak został zniszczony przez mongolskie najazdy. Dlatego z Rusią Kijowską ma tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Ocalałe elity z Rusi Kijowskiej natomiast stworzyły podstawę administracji na Litwie. Gdybyś napisał, że protoplastą Rzeczpospolitej Nowogrodzkiej była Ruś Kijowska, prędzej bym się zgodził.

nikt ważny
sobota, 5 grudnia 2020, 10:08

Ukraiński plan B ,jak zaorać Ukrainę. I pozbyć się Ukraińców. Brawo wy.

Maciek
sobota, 5 grudnia 2020, 10:02

W przypadku wojny w Górnym Karabachu opinie pana redaktora były tyle warte, co wizyta u wróżki - np. przewidywana wielka porażka Azerbejdżanu oraz utrata pozycji Rosji w regionie. Te są podobne i równie "realne", więc czas chyba zamienić info od kolegów i szklaną kulę na merytoryczny ogląd sytuacji....

loyola
sobota, 5 grudnia 2020, 18:47

A co mają przewidywania wyniku wojny do analizy sytuacji geopolitycznej i naszych interesów. 99% analityków mogło mylnie przewidzieć wynik agresji Niemiec na Francję w 1940 r.

Rozbawiony
sobota, 5 grudnia 2020, 09:57

A potem Rosja rozgromi połączoną flotę kosmiczną i zajmie cały układ słoneczny (który swoją drogą jest odwiecznym rosyjskim terytorium)

Davien
niedziela, 6 grudnia 2020, 00:00

Czym jak za LEO z powodu zacofania technicznego nie są w stanie polecieć:))

Hodowca
sobota, 5 grudnia 2020, 12:18

Pieczarki wyrosly

Tweets Defence24