Turcja wysyła wojsko do Azerbejdżanu

19 listopada 2020, 16:16
Turkish_KFOR_soldiers_demonstrate_quick_reaction_skills
Fot. Sgt. 1st Class Michael Hagburg/U.S. Army

Turecki parlament podjął decyzję o przyjęciu wniosku o zezwolenie na rozmieszczenie tureckiej armii w Azerbejdżanie. Krok ten ma zostać podjęty w ramach monitorowania przestrzegania porozumienia o zawieszeniu broni w Górskim Karabachu.

Decyzja ta daje tureckiemu rządowi roczny mandat możliwości wysłania rodzimych wojsk, a o liczbie żołnierzy skierowanych do tego zadania ma zdecydować prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Co ciekawe, w tekście wniosku odnotowano plan utworzenia "wspólnego centrum" rosyjsko-tureckiego do przestrzegania zawieszenia broni. Uczestniczyć w nim ma oprócz rosyjskiego kontyngentu "sił pokojowych" już wysłanych do Górskiego Karabachu także turecki personel cywilny i wojskowy.

Turcja tłumaczy podjęcie tych kroków wypełnianiem zobowiązań wobec Azerbejdżanu zawartych w zawartym przez oba państwa traktacie o partnerstwie strategicznym i wzajemnej pomocy. Mają one także na celu ustanowienie i podtrzymanie zawieszenia broni oraz realizację procesu pokojowego i stabilizacji sytuacji w regionie zgodnie z interesem narodowym Turcji.

Reklama (grafika: Katarzyna Głowacka)
Reklama (grafika: Katarzyna Głowacka)

Porozumienie o zaprzestaniu działań wojennych kończących obecną, najnowszą odsłonę konfliktu w Górskim zawarto w nocy z 9 na 10 listopada. Stosowny dokument podpisali: prezydent Republiki Armenii Nikol Paszynian, prezydent Republiki Azerbejdżanu Ilhama Alijew oraz prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Zapisy tej umowy obejmują utratę kontroli przez Armenię i oddanie Azerbejdżanowi trzech regionów Górskiego Karabachu zdobytego przez Ormian w trakcie walk 27 lat temu. Rejon agdamski ze stolicą w Agdamie (Askeranie) zostanie przekazany Azerom 20 listopada, rejon kelbecerski ze stolicą w Kelbecerze (Karwaczarr) - 15 listopada, a Laczin — najpóźniej 1 grudnia.

Nad przestrzeganiem armeńsko-azerskiego porozumienia pokojowego mają czuwać rosyjskie "siły pokojowe", których pierwsze pododdziały zostały przerzucone w rejon już 10 listopada. Łącznie rosyjski kontyngent wojskowy w Górskim Karabachu ma liczyć 1960 żołnierzy. Mają oni zostać rozlokowani wzdłuż przebiegu linii frontu z ostatniego dnia konfliktu oraz wytyczonego korytarza, który ma łączyć centrum Górskiego Karabachu, które wraz z jego stolicą stanie się armeńską enklawą z Armenią. Obecne doniesienia wskazują, że do rosyjskich "mirotwórców" dołączą także tureccy żołnierze.

Grafika: Newsmap
Grafika: Newsmap

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
Gall Anonim
piątek, 20 listopada 2020, 17:55

Artykuł sugeruje, że wojska tureckie będą w samym Karabachu, w tej części która jest ormiańska. To nieprawda.

Dalej patrzący
piątek, 20 listopada 2020, 16:03

Jak Turcja ustanowi w Baku strefę A2/AD [o ironio - z parasolem S-400 kupionych od Rosji], wtedy Rosja poczuje rozsypywanie się jej stref wpływów - od Kaukazu po Azję Środkową. Z zagrożeniem strefy rdzeniowej ujścia Wołgi.

Andrzej
sobota, 21 listopada 2020, 07:35

A wiesz co to są kody dostępu autoryzacyjnego?

say69mat
piątek, 20 listopada 2020, 09:35

@Turecki parlament podjął decyzję o przyjęciu wniosku o zezwolenie na rozmieszczenie tureckiej armii w Azerbejdżanie. Krok ten ma zostać podjęty w ramach monitorowania przestrzegania porozumienia o zawieszeniu broni w Górskim Karabachu. ... niezwykle cenna inicjatywa, jako wsparcie dla pokojowych wysiłków 'mirotwórców'. Stanowiąc pokój zabezpieczamy tereny roponośne, braterskiego Azerbejdżanu ;))) Po drugie, czy wysiłki pokojowe Rosji i Turcji zakończą się pokojem??? Czy rozbiorem Armenii??? Czy też dojdzie do konfrontacji o dominację na obszarze Zakaukazia tureckich i rosyjskich 'mirotworców'???

SOWA
piątek, 20 listopada 2020, 20:12

Biorąc pod uwagę skalę ostatnich działań Ankary oraz amnestię jaką zafundował kryminalistom Erdogan można przypuszczać, że Turcja zmierza w kierunku konfrontacji. Kryminaliści będą elementem który rozprawi się z resztkami wewnętrznej opozycji w osmańskim kraju. Będzie tak jak w III Rzeszy wszyscy będą płakać ze szczęścia na widok żołnierzy idących rozszerzać przestrzeń życiową... . Brak opozycji to brak sprzeciwu przeciwko wojnie. Tak jest w każdym kraju. Patrząc z drugiej strony Turcja tak naprawdę wypełnia próżnię jaka wytworzyła się w wyniku działań USA i totalnej bierności Europy.

baba
piątek, 20 listopada 2020, 08:57

To się Azerowie i Ormianie dali podpuścić. Wchodzą teraz Ruscy i Turcy cali na biało, jak w dowcipie o cyrku. zamiast cokolwiek zyskać obydwa państwa w zasadzie tracą suwerenność. Zamiast współpracować pomimo różnić, co było koniecznością przy takich sąsiadach, mają obce wojska na swoich terenach. Gdyby istniał odpowiednik nagrody darwina dla państw, niewątpliwie należał by się Azerbejdżanowi. Rosjanie rozegrali to bez jednego wystrzału! Choć trudno lubić Putina i politykę Rosji trzeba przyznać im mistrzowskie rozegranie sprawy. Powolutku Putin odbudowuje ZSRR.

Dalej patrzący
sobota, 21 listopada 2020, 11:30

Odwrotnie - Rosja od 1996 rozgrywała jako nadrzędny hegemon Armenię i Azerbejdżan wg "dziel i rządź", obu dostarczała broń i trzymała w korzystnym klinczu. Erdogan całkowicie obrócił Azerbejdżan na Turcję, przy okazji Gruzję, zaś korytarz do Azerbejdżanu czyni misje rosyjskich "mirotworców" bezsensowną z punktu widzenia możliwości wywierania presji czy na Azerbejdżan, czy na Turcję. W Armenii rząd się chwieje - ale nawet gdyby gra operacyjna ustanowiła rząd prorosyjski - to w dłuższej perspektywie Armenia obróci się na Pekin - jako nadrzędnego gracza. Bo gra idzie o Nowy Jedwabny Szlak. Wzrost wpływów Turcji jest widoczny w Dagestanie, Inguszetii, Czeczenii, nawet Tatarstanie. A coraz większe wpływy Turcji w Azji Środkowej zagrażają już bezpośrednio strefie rdzeniowej Rosji, konkretnie ujściu Wołgi. Putin zyskał tylko medialna atrapę utrzymania wpływów na Zakaukaziu - natomiast cały region południowy jest podmywany przez Erdogana. Który korzysta do końca z tego, że kontrolując Bosfor trzyma za gardło dostawy dla rosyjskich kontyngentów w Syrii, Libii, a ostatnio i w Sudanie. Iran uciął swego czasu most powietrzny przez Iran, gdy było pierwsze zwarcie Kremla z Ankarą, a dodatkowo od jesieni 2019 Iran obrócił się na Chiny, co tym bardziej by podniosło koszty zaopatrzenia mostem powietrznym. Wniosek: po przekroczeniu pewnego krytycznego wg Kremla punktu zagrożenia od południa i rozsypywania się wpływów w limitrofach i nawet w islamskich regionach FR - Kreml dogada się pod stołem z Waszyngtonem, by mieć wolne ręce w uderzeniu w Turcję, którego celem politycznym będzie osłabienie Turcji i zrolowanie jej wpływów - i zapewne układ wejścia Rosji jako "kontrolera" Bosforu.

Autor
sobota, 21 listopada 2020, 11:20

"Choć trudno lubić Putina i politykę Rosji trzeba przyznać im mistrzowskie rozegranie sprawy. Powolutku Putin odbudowuje ZSRR". Sprzymierzeni z Rosja Armency w tylek dostali, Islam wypiera terytoria kontrolowane przez chrześcijan, Rosjanie muszą w kocioł wysalc swoich ludzi, Turcja kontroluje więcej roponosny terenów? gdzie tu zwycięstwo Rosji i Putina?

SOWA
piątek, 20 listopada 2020, 20:14

Niestety to prawda oby Polacy, Litwini i Ukraińcy odrobili tę lekcję.

gerwazy
piątek, 20 listopada 2020, 08:53

Pytanie czy Iran pozostanie obojetny, jak mu takie egzotyczne kontyngenty pod granica sie ulokowaly.

Lelum wypolerum
sobota, 21 listopada 2020, 03:29

Persowie już prawdopodobnie rozlokowali swoje wojska przy granicy z Karabachem.

Dalej patrzący
piątek, 20 listopada 2020, 08:50

Turcja dalej działa proaktywnie - a Rosja reaktywnie post factum. Mając kontrolowany przez Turcję południowy korytarz przez Armenię do Azerbejdżanu, Erdogan odcina wsparcie przez Iran, a jednocześnie przez kontyngent w Baku buduje wzrost wpływów Turcji na Morzu Kaspijskim. By zabezpieczyć kaspijską część Jedwabnego Szlaku. Oraz by zwiększyć wpływy tureckie w Azji Środkowej. Co w przypadku skaptowania Kazachstanu, oznaczałoby bezpośrednie zagrożenie strefy rdzeniowej Rosji [ujścia Wołgi]. Wzrost wpływów Turcji to również powolny demontaż FR od środka - Inguszetia, Dagestan, Czeczenia i Tatarstan. Wraz z konsekwentnym wspieraniem przez Turcję Ukrainy i Tatarów krymskich - Erdogan podmywa Rosję od południa. Putin robi z musu cnotę - i przeciwdziałanie siłowe zastępuje medialną maskirowką - bo Turcja już uzyskała korytarz do Azerbejdżanu [i obrót Azerbejdżanu i Gruzji na Turcję - i odizolowanie Iranu] - więc rozmieszczanie wojsk rosyjskich w Karabachu ma charakter bezwartościowej atrapy Naddniestrza - a nie realnego lewara na Turcję. To Turcja kontrolując dostawy Bosforem - kontroluje drabinę eskalacyjną, z kontyngentami Syrii, Libii i teraz Sudanu - jako zakładnikami. Rosja nie utrzyma nawet Armenii - bo ta po pewnym obijaniu się po różnych opcjach - w końcu zdecyduje się na obrót na Pekin - jako nadrzędnego gracza. W Armenii jest powszechne przekonanie "Rosja zdradziła nas Turkom" - i ewentualny prorosyjski rząd nie utrzyma się długofalowo.

Tommy
sobota, 21 listopada 2020, 11:21

W punkt! Zabrakło tego w artykule

SOWA
piątek, 20 listopada 2020, 20:23

Jest jeszcze jedna opcja. Rosja tracąc wpływy w Kazachstanie na rzecz Turcji wejdzie w układ z Ankarą i będzie próbowała ustanowić nowy porządek w Europie. Tylko w ten sposób Kreml będzie mógł "odrobić straty". Sądzę jednak, że ta opcja zakończy żywot Rosji i wbrew pozorom nie jest to wariant nierealny. W tym przypadku głównym grabarzem Kremla będzie Pekin, który otwarcie pokazuje, że zamierza być pierwszym rozgrywającym na światowej mapie.

Dario
piątek, 20 listopada 2020, 08:32

Ciekawy układ Rosji i Turcji państw o charakterze totalitarnym. Strefy wpływów w Libii, Syrii, teraz Kaukaz. Przypomina mi to z historii układy na linii Hitler - Stalin, najpierw pokroili między sobą tort na kawałki dzieląc między siebie wschodnią Europę, a na koniec co było oczywiste i nieuchronne sami rzucili się sobie do gardeł.

Danisz
piątek, 20 listopada 2020, 18:58

Też o tym pomyślałem. Analogii jest z resztą więcej: Sowieci w 1939 r. mimo zdobyczy terytorialnych pokazali swoją słabość, gołym okiem było widać, że ich armia nie może się równać z sojusznikami z III Rzeszy. Tak samo jest teraz - Moskwa niby razem z Ankarą wspólnie pilnuje pokoju, ale w każdym przypadku musi najpierw wycofać się ze swoich planów i zostawić sojuszników

piątek, 20 listopada 2020, 23:06

Chyba śnisz, rosja rozmienia turków na drobne. Powstrzymała ich w Libii w Syrii teraz powstrzymała ich zwycięski pochód w karabachu. Turków za chwilke po prostu zabraknie na ta ilość frontów jaka otwarlii. .

Gall Anonim
piątek, 20 listopada 2020, 20:00

"Sowieci w 1939 r. mimo zdobyczy terytorialnych pokazali swoją słabość, gołym okiem było widać, że ich armia nie może się równać z sojusznikami z III Rzeszy. " Dlatego przegrali drugą wojnę światową. Zjednoczone wojska niemiecko-włosko-rumuńsko-węgierskie był zbyt silne. Sama ludność tych czterech krajów, zwłaszcza po zajęciu Ukrainy i Białorusi była większa. Nie mówiąc o przewadze gospodarczej.

rob ercik
piątek, 20 listopada 2020, 06:36

Turcja to członek NATO, więc niesie pokój i demokrację

Rober
piątek, 20 listopada 2020, 18:04

A możesz, dać przykład gdzie Turcja niesie pomoc i demokrację. 1 Okupując Cypr 2 Nielegalnie wiercąc na wodach terytorialnych Cypru i Grecji 3 Wysyłając islamski h terrorystów do Libii, Syrii, Azerbejdżanu. 4 Strasząc UE imigrantami i pozwalając na nielegalne przekraczanie granicy 4 Interweniując Nielegalnie i zbrojnie w Libii, Syrii, Iraku 5 Wspireajac ekstremizm islamski we Francji, Niemczech?

Oto
sobota, 21 listopada 2020, 10:30

Okupując Cypr? Nie znasz się na temacie, to nie gadaj głupoty.. Cypr od czasów Imperium Osmańskiego był zamieszkiwany przez Turków jak i Greków. Mają zatem prawo nad wyspą. Okupantem jest UK, odezwij się do nich w taki sposób, jeżeli masz j.ja keyboard warriorze.

Ech
piątek, 20 listopada 2020, 00:34

Ciekawe ile odszkodowania (i komu czy dla panstwa czy dla rodzin zolnierzy) zaplaci Azerbejdzan za utrate Rosyjskiego Smieglowaca

piątek, 20 listopada 2020, 13:00

Turcja nic nie płaciła.

piątek, 20 listopada 2020, 23:07

Oj zapłaciła i to baardzo dużo, płaci tak naprawdę do dzisiaj. Rosjanie polubili gambit maszyny latającej.

wikienter
czwartek, 19 listopada 2020, 21:17

Chciała Armenia być prozachodnia i zwłaszcza pronatowska no to jej Zachód i NATO wybitnie pomógł... Zwłaszcza druga armia natowska, w osobie tureckich latających dywanów...

piątek, 20 listopada 2020, 13:01

Znowu winne NATO?

Pirat
piątek, 20 listopada 2020, 06:19

Piękna zdrada Rosji.

Gall Anonim
piątek, 20 listopada 2020, 18:13

Jaka zdrada? Rosjanie nie mogli przecież zacząć wojny z Azerbejdżanem, który Armenii nie zaatakował.

Wanilia
piątek, 20 listopada 2020, 21:14

I tu piszesz o problemie, którego jakoś Turcja nie miała... Ciekawe dlaczego nie miała.

Kamyk
piątek, 20 listopada 2020, 04:09

A to NATO ,gwarantowalo Umowy obronne dotyczace granic ? Czy może Rosja ? W Armenii stosunek do Rosji jest taki sam jak w Gruzji , wszyscy wiedzą, że Rosjanie ich zdradzili i oddali w ręce Turkow.

Blade
piątek, 20 listopada 2020, 14:51

Poprzednia odpowiedz nie przeszła. Więc zapytam inaczej. Skąd ta wiedza specjalisto ? Czy to może slogan nie poparty niczym ?

Sarmata
piątek, 20 listopada 2020, 11:15

A jakies granice Armeni zostały zaatakowane? Armenia nie brała udział w żadnej wojnie. Przynajmniej tak mówił rząd Armenii.

Dima
czwartek, 19 listopada 2020, 23:41

Sojusznikiem Armenii jest Rosja, jak na tym sojuszu Ormianie wyszli widać na powyższym obrazku.

piątek, 20 listopada 2020, 13:09

od kiedy? Armeński rząd chce do nato

Sarmata
piątek, 20 listopada 2020, 11:16

A co stracila Armenia? Rosja miała pomagac Górskiemu Karabachowi jesli nawet Ormianie oficjalnie nie pomagali?

piątek, 20 listopada 2020, 10:06

Zdecydowana większość respondentów (83,8%) odpowiedziała, że ​​dobrze traktuje Rosję, a tylko 9,4% jest przeciwnego zdania. Za sojusznika Armenii uważa go 84,6% badanych, a za najbardziej przyjazny kraj 62,3% badanych. Na drugim miejscu wśród znajomych znalazła się Francja z 39,9%, a Iran zamknął pierwszą trójkę z dużym marginesem (6,4%).Stany Zjednoczone, jako kraj przyjazny w trudnych czasach, wskazało 5,8% uczestników wywiadów telefonicznych, w których wzięło udział ponad 500 mieszkańców Armenii w różnym wieku, z różnych grup społecznych i zawodowych. Jedna z kwestii, biorąc pod uwagę niezbyt prostą sytuację w regionie, wiązała się z pomocą militarno-polityczną, w tym dostawą broni i wysyłką kontyngentu wojskowego, a także wsparciem Armenii na platformach międzynarodowych. Większość respondentów z Rosji zgodziłaby się na taką pomoc (79,6). Kolejne kraje były podzielone następująco: Francja (14,4%), Iran (6,8), Stany Zjednoczone (5%) i Niemcy (0,4%). Co piąty respondent miał trudności z udzieleniem odpowiedzi lub zaproponował własną wersję.

dim
piątek, 20 listopada 2020, 09:13

Przecież właśnie Armenia odważyła się odsunąć nieco od Rosji ! Acha, dzisiejsza prasa grecka pisze, że o wojnie w Armenii TERAZ wypowiedziała się Unia Europejska. Potępiając mieszanie się obcych wojsk... Szczyty odwagi ! To jest dopiero partner i sojusznik !

Extern
czwartek, 19 listopada 2020, 19:51

Acha, czyli w strefie ziemi niczyjej będą się z bronią kręcić pokojowe siły zbrojne Rosji, a jednocześnie w tej samej strefie będą się kręcić podobnie pokojowo uzbrojone siły zbrojne Turcji. I obie te zupełnie astronnicze formacje będą pilnować przestrzegania porozumienia pokojowego w którym wszystkie strony konfliktu uważają się za skrzywdzone? Jak to dobrze wiedzieć że problem został rozwiązany.

Ws
piątek, 20 listopada 2020, 12:07

Nie będzie żadnych Turków w Górskim Karabachu. Ławrow wyraźnie to powiedział. Jak chcą to do Azerbejdżanu mogą sobie jechać. Zresztą i tak tam już są.

dim
piątek, 20 listopada 2020, 00:01

Nie będzie strefy niczyjej. Większa część wraca do Azerbejdżanu, reszta staje się enklawą z protektoratem Rosji. Nastąpił faktyczny podział, suwerenność zero, Turcja wraca nad Morze Kaspijskie, być może rozstrzygnięte zostaną sprawy własnościowe poszczególnych nieruchomości. Jest o tym w umowie.

rED
czwartek, 19 listopada 2020, 18:33

Zdumiewające że Armenia nie udzieliła wsparcia GK całością swych sił. Wygląda na to że Azerowie mieli co do tego pewność. Rosja ma kolejny punkt zwarcia z Turkami ale za plecami Gruzję. Wygląda to tak jak '39 tyle że zamiast Niemców są Turcy. Oba państwa likwidują strefy buforowe między sobą. I Putin na to idzie.

Arek
piątek, 20 listopada 2020, 07:32

Przecież Turcja tylko czekała na interwencję Armenii w Arcachu całością swoich sił, gdyby tak się stało Turcja zaatakowałaby Armenię jeszcze tego samego dnia.

Sarmata
piątek, 20 listopada 2020, 11:19

Nic by nie zrobiła bo Armenia miała pakt z Rosją. Tylko aby Rosja pomogła Armenia musia by być zaatakowana na swoim terytorium. I dlatego nikt nie atakował Armenii tylko Górny Karabach bedący oficjalnie czescią Azerbejrzanu. To oficjalnie była wojna domowa,

dim
piątek, 20 listopada 2020, 09:15

Niekoniecznie. Równie chętnie mogliby niespiesznie polować/mordować ich wszystkich, oddział za oddziałem, w Karabachu. Dalej udając, że oni to nie oni, ani że nie wiedzą z kim faktycznie walczą.

Cukier Drożdze Destylacja
czwartek, 19 listopada 2020, 17:46

Już ich ruskie z turkami podzieliły. Podział będzie taki Górski Karabach przejdzie pod kontrolę Azerów czyli Ormianie tam mieszkający od wieków zostaną przepędzeni, a Armenia zostanie zajęta przez Rosję i stopniowo utraci suwerenność a Turcy nie będą się mieszać.

Tweets Defence24