Rozejm w Górskim Karabachu to nowy układ rosyjsko-turecki [Relacja z Erywania]

10 listopada 2020, 08:56
840_472_matched__p0wci2_2f84ae84c3b64f6959a90f7d7473004a
Fot. mil.ru
Reklama

Podpisane w nocy z 9 na 10 listopada porozumienie w sprawie rozejmu w Górskim Karabachu (Arcachu) to ogromny sukces Rosji, a w pewnym sensie również Turcji. Przegraną jest Armenia i paradoksalnie również Azerbejdżan. Choć szczegóły nie są znane to wiadomo, że 2 tys. żołnierzy rosyjskich weszło już do Górskiego Karabachu.

Podpisanie porozumienia przez Nikola Paszyniana, Ilhama Alijewa oraz Władymira Putina poprzedzone było szeregiem dramatycznych zdarzeń, a także silną kampanią dezinformacyjną, której celem było podkopanie pozycji Paszyniana i zbudowanie gruntu dla zmiany władzy w Erywaniu. Jest to kluczowe dla zrozumienia kolejnych wydarzeń. 7 listopada nagle doszło do ewakuacji Stepanakertu. Decyzja ta została podjęta z godziny na godzinę w atmosferze paniki. Mieszkańcy wsi położonych w górach, przez które prowadziła droga ewakuacji, byli zaskoczeni gdyż nic o planowanej ewakuacji nie wiedzieli. Wiele wskazuje przy tym na to, że ewakuacja nie była konieczna.

Sytuacja na linii frontu na początku listopada faktycznie zaczęła się pogarszać, a Azerbejdżan przystąpił do silnego ostrzału Szuszi. Wciąż jednak nie oznaczało to przegranej Ormian w tej wojnie. Informacje o zajęciu korytarza laczinskiego czyli południowej drogi łączącej Stepanakert z Armenią były nieprawdziwe, choć komunikacja cywilna w istocie została tam przerwana gdyż Azerowie podeszli na tyle blisko, iż zaczął się ostrzał drogi i strona ormiańska prowadziła w tym rejonie działania zbrojne. Poza tym jeszcze w pierwszych dniach listopada zdobycze Azerbejdżanu były zdumiewająco niewielkie i poza jednym miastem tj. Hadrutem, Azerowie zdobyli wyłącznie niezamieszkane tereny nizinne nie znajdujące się w granicach Górskiego Karabachu przed 1991 r. Sytuacja zaczęła się zatem zmieniać nagle wraz z informacjami o stworzeniu wysuniętego przyczółku między Hadrutem a kluczowym z punktu widzenia strategicznego Szuszi.

Warto przy tym podkreślić, że pisząc „strona ormiańska” chodzi o Armię Obrony Arcachu a nie Armenię. Armenia oficjalnie nie była stroną tej wojny i nie zaangażowała swojego potencjału militarnego co spotykało się z dużą krytyką w samej Armenii. W szczególności zdaniem niektórych armeńskich ekspertów (zwłaszcza prorosyjskich) Armenia powinna była ostrzeliwać Gandżę oraz rurociąg prowadzący z Azerbejdżanu przez Gruzję do Turcji i sugerowali oni, że Paszynian nie robi tego pod naciskiem Europy, która w zamian nie udziela Armenii żadnej pomocy. Oczywiście bezpośrednie zaangażowanie się Armenii w tę wojnę miałoby swój koszt tj. przeniesienie działań wojennych również na terytorium samej Armenii. Groziło to również atakiem Turcji na Armenię ale z drugiej strony wymuszałoby zaangażowanie Rosji zgodnie z zobowiązaniami sojuszniczymi.

image
Grafika: NewsMap

Mimo pojawiających się informacji na temat transportów rosyjskiej broni (przepuszczanych jakoby przez przestrzeń powietrzną Gruzji) do Armenii i dalej do Arcachu nie ma żadnych dowodów, że ta pomoc miała w istocie miejsce. Dla Rosji korzystne było pogarszanie się sytuacji obrony Arcachu, gdyż prowadziło to do wzrostu poparcia w Armenii dla idei wprowadzenia rosyjskich wojsk do Arcachu, na czym od samego początku zależało Rosji. Rosja bowiem wiedziała doskonale, że w ten sposób utrzyma kontrolę nad sytuacją, a kontrola ta zaczęła jej się ostatnio wymykać z rąk. Po rewolucji 2018 r. w Armenii kraj ten pod przywództwem Paszyniana ostrożnie ale w sposób wyraźny zaczął próbować dywersyfikować swoje relacje zagraniczne intensyfikując swoją współpracę z Europą. Ponadto zmiana władzy w USA tj. przegrana protureckiego Donalda Trumpa i perspektywa przejęcia władzy przez Joe Bidena i związaną z ormiańską diasporą Kamalę Harris stanowiła dla Rosji coraz większe zagrożenie umacniania się wpływów zachodnich w południowym Kaukazie. Armenia zaczęła też podejmować kroki w kierunku ocieplenia swoich relacji z Gruzją. W takiej sytuacji podzielenie się wpływami na południowym Kaukazie z Turcją było dla Rosji mniejszym złem.

9 listopada, dwa dni po kontrowersyjnej ewakuacji Stepanakertu, otoczenie prezydenta Arcachu podało informację o tym, że siły Arcachu straciły kontrolę nad Szuszi. Informacja ta została zdementowana przez Paszyniana i wiele wskazuje na to, że była fałszywa, ale spowodowała wrzenie w Erywaniu i pojawiły się spekulacje, że w nocy Paszynian może zostać obalony przez prorosyjską opozycję, która obarczyła go winą za klęskę i zażądała jego dymisji. Logika oskarżeń w stosunku do Paszyniana opiera się na sugestii, że jego prozachodnia polityka doprowadziła do skonfliktowania się z Rosją i w rezultacie pozbawiła Armenię ochrony przed atakiem turecko-azerskim. Wniosek lansowany na podstawie tej tezy jest następujący: Armenią muszą rządzić politycy prorosyjscy bo tylko Rosja gwarantuje bezpieczeństwo Armenii i jakakolwiek samodzielna polityka Armenii zagraża jej bezpieczeństwu.

W tym samym czasie gdy podawana była informacja o zdobyciu przez Azerów Szuszi w kierunku Górskiego Karabachu zmierzała już kolumna wojsk rosyjskich w celu przejęcia kontroli nad tym regionem. Doszło wtedy do interesującego i nie do końca jasnego incydentu tj. zestrzelenia rosyjskiego śmigłowca przez siły Azerbejdżanu stacjonujące w Nachiczewanie. Incydent ten został potwierdzony bardzo szybko przez Rosjan, a Azerbejdżan przeprosił za „pomyłkę”. Problem w tym, że nawet jeśli Azerbejdżan sądził że to armeński helikopter to zestrzelenie go na terenie Armenii mogłoby być casus belli dla interwencji sojuszniczej Rosji. Tyle, że rosyjska kolumna „mirotworców” nie ruszyła po tym incydencie ale przed. I Rosjanie weszli do Arcachu zanim jeszcze Alijew i Paszynian podpisali porozumienie w tej sprawie z Putinem. Oznacza to, że kwestia ta została już wcześniej uzgodniona między Putinem a Erdoganem, natomiast Armenia i Azerbejdżan zostali postawieni przed faktem dokonanym. Przywódcy obu państw nie mieli wyboru, gdyż gdyby Paszynian się nie zgodził na podpisanie układu to Rosjanie zadbaliby, żeby Szuszi rzeczywiście znalazłoby się w rękach Azerbejdżanu, a już plotki o upadku tego miasta spowodowały przygotowania do obalenia Paszyniana. Zdobycie Szuszi natomiast otwierało drogę do zdobycia Stepanakertu (choć również i to nie kończyłoby wojny). Warto przy tym zwrócić uwagę na to, że 9 listopada, rzekomo już po zdobyciu Szuszi przez Azerbejdżan, nie było żadnych walk w Stepanakercie, co też poddaje pod wątpliwość czy do tego zdobycia rzeczywiście doszło. Sam fakt podania przez wpływowych (i warto dodać – reprezentujących opcję prorosyjską) polityków ormiańskich z Arcachu informacji o upadku Szuszy była też zaskakująca na tym etapie, gdyż podważała morale obrońców i była całkowicie sprzeczna z dotychczasową polityką informacyjną strony armeńskiej. Nie można zatem wykluczyć (i sugerują to politycy antyrosyjscy w Armenii i Arcachu), iż informacja o upadku Szuszi została zainspirowana przez Rosję, która, jak już pisałem, w tym czasie już kierowała swoje wojska w stronę Arcachu.

Z drugiej strony ani Alijew ani Turcja nie byli gotowi na konfrontację z siłami zbrojnymi Rosji. Groźba interwencji rosyjskiej zmuszały więc Baku i Ankarę do zaakceptowania rosyjskich warunków, które zresztą dla samej Turcji nie są aż tak niekorzystne. Turcja przede wszystkim osiągnęła to, że południowy Kaukaz został włączony do rosyjsko-tureckiego systemu transakcyjnego i nie można wykluczyć (szczegóły porozumienia są wciąż nieznane), że w Górskim Karabachu pojawią się wspólne patrole turecko-rosyjskie. Największym zyskiem Turcji jest jednak to, że przejęła ona faktyczną kontrolę nad Azerbejdżanem, który de facto utracił swoją niezależność. Rosja przy tym formalnie utrzymała rolę „niezależnego arbitra” co zostało potwierdzone przez Alijewa. Niemniej fundamentem dealu turecko-rosyjskiego jest podział południowego Kaukazu między Turcję a Rosję przy wspólnej konkluzji obu tych państw, iż będą razem zwalczać wszelkie wpływy państw trzecich na tym terenie.

Wciąż jednak pozostają pewne znaki zapytania. Według wstępnych informacji na temat porozumienia nie wynika z niego, że azerska administracja wróci do Górskiego Karabachu. Mowa jest natomiast o tym, że tylko tereny Górskiego Karabachu zajęte na chwilę podpisania porozumienia znajdą się pod kontrolą Azerbejdżanu, pozostałe zaś będą de facto kontrolowane przez Rosję. Pod kontrolę azerską mają wrócić też pozostałe, kontrolowane jeszcze przez Arcach, tereny które przed 1991 r. nie należały do Górskiego Karabachu. To czy w ogóle będzie jakiś stopień kontroli azerskiej w samym Górskim Karabachu, a jeśli tak, to jaki, to zależeć będzie wyłącznie od Rosjan i okaże się dopiero w najbliższej przyszłości. Rosjanie wiedzą przy tym, że nie mogą w tym zakresie dać zbyt wiele Azerom bo jeśli tak będzie to Ormianie nie wrócą do Arcachu a wtedy Rosja straci wpływy w Armenii. Zresztą siły prozachodnie w Armenii już mówią o tym, że doszło do rosyjskiego spisku i zdrady, a w Erywaniu ciągle wrze i wiele sił chce odrzucenia tego porozumienia oraz kontynuowania walki.

Podsumowując warto wskazać na to kto co zyskuje lub traci na zawartym porozumieniu:

1) Rosja odzyskuje pełną kontrolę nad Armenią, a Arcach staje się jej kolonią. Rosja jest bliska odsunięcia od władzy i marginalizacji sił prozachodnich w Armenii jako rzekomo odpowiedzialnych za klęskę. Jednocześnie utrzymuje swą pozycję „bezstronnego mediatora” między Azerbejdżanem i Armenią. Jednocześnie, ponieważ walki nie objęły terytorium Armenii, nie naraziła się na zarzut nie dotrzymania zobowiązań sojuszniczych.

2) Turcja przejmuje faktyczną kontrolę nad Azerbejdżanem oraz rozszerza zakres swoich transakcji z Rosją o południowy Kaukaz.

3) Zachód traci jakiekolwiek możliwości oddziaływania na sytuację na południowym Kaukazie w najbliższym czasie i kompromituje się swoją biernością.

4) Armenia traci kontrolę nad Arcachem i grozi jej całkowite podporządkowanie Rosji, która przez swoją militarną obecność w Arcachu będzie mogła wymuszać na Armenii pełną zależność. Nie należy się jednak spodziewać, że dojdzie do tego bez protestów wewnątrz Armenii.

5) Większość zdobyczy Azerbejdżanu, okupionych przez ten kraj stratą co najmniej 2-3 tys. żołnierzy, mógł on osiągnąć drogą negocjacji z Armenią w zamian za uznanie niepodległości Arcachu w granicach sprzed 1991 r. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że na obszarze właściwego Górskiego Karabachu żadnej administracji azerskiej nie będzie. Rosjanie będą też kontrolować połączenie między Górskim Karabachem i Armenią. Gdy Azerowie zorientują się, ze warunki porozumienia są inne niż sądzą obecnie (tj. że Armenia skapitulowała przez Azerbejdżanem i Górski Karabach jakoby wraca pod pełną kontrolę azerską) to Alijew będzie miał kłopoty, Wiele wskazuje też na to, że mogą go obalić Turcy zastępując go całkowicie podporządkowaną sobie ekipą.

image
Reklama

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 172
Reklama
Gabrysiak
czwartek, 19 listopada 2020, 08:01

Generalnie to na konflikcie w Górnym Karabachu podobnie jak na Białorusi wygrała Rosja. Turcja zyskała prestiżowo i handlowo ale straciła politycznie. Przede wszystkim Turcja, zaangażowała się jako oczywisty stronnik Azerbejdżanu. Turcy nie udawali nawet bezstronnych. Co naprawdę jest kiepskim pomysłem. Nawet Rosja podczas zajmowania Krymu udawała, że nie ma tam jej wojsk a do dziś Rosja uważa, że jej wojsk nie było podczas walk w Doniecku i Ługańsku. Wiem, nikt w to nie wierzy.... jednak, takie zaprzeczanie w dyplomacji daje spore pole manewru. Tymczasem Turcy nic się nie nauczyli od Rosjan, dodatkowo zestrzelili na terenie Armenii jej samolot. Efekt jest taki, że Armenia została jeszcze bardziej uzależniona od Rosji i w przyszłości ten teren będzie angażował czy front będzie musiał być zabezpieczony przez wojska Turcji. Rosja może obecnie do woli zwiększać swoją wojskową obecność w Armenii. Rosja zyskała też coś więcej. Iran zaczął traktować Turcję jako realne zagrożenie poprzez tak ostentacyjne zaangażowanie się po stronie Azerbejdżanu. Co dla Rosji naprawdę jest wygodne. Rosja zyskała też bazy swoje w Azerbejdżanie i wysłała swoją brygadę zmechanizowaną. Czyli swój także sprzęt wojskowy innego użytku, czyli swoje środki do walki elektronicznej, które w Syrii sparaliżowały sprzet Nato i Turcji. Tak Turcy mają problem, ponieważ rozejm w Idlib dla niej niekorzystny jest dowodem, że Rosjanie takową broń posiadają. Czyli Rosja ma kontrolę nad Azerbejdżanem. Turcja oczywiście wyśle tam swoich obserwatorów, do jeszcze bardziej zwiększy nienawiść Ormian do Turków. Tak naprawdę cele handlowe, jakim jest dostęp do morza Kaspijskiego, Turcja mogła osiągnąć w drodze dyplomacji. Rozumiem, że Turcja chciała opchnąć swoje drony, które ładnie się prezentowała na tle przestarzałego sprzętu (pond 50 lat) Ormian z Górskiego Karabachu. Ten nowoczesny złom, Turcy musza jak najszybciej opchnąć gdy okaże się, że technologie dronów łatwo wyeliminować. Przypominam Polsko Izraelska firma wynalazła karabin do sprowadzania cywilnych dronów, co pokazuje, że w Tureckiej armii i przemyśle zbrojeniowym realizuje się fatalne koncepcje militarne. Generalnie pozycja Turcji jej reputacja międzypaństwowa i międzynarodowa słabnie. Te wszelkie angażowanie się w konflikty na świecie są tego dowodem. Turecką gospodarkę pogrąża przemysł zbrojeniowy.

Dalej patrzący
piątek, 13 listopada 2020, 14:44

Rosja straciła Azerbejdżan - i swoją dotychczasową nadrzędną rolę "dziel i rządź" między Armenią, a Azerbejdżanem. Gruzja już faktycznie obróciła się na Turcję [zablokowała dostawy rosyjskie - opowiadając się po stronie Turcji]. Akcje Kremla w Iranie i w Azji Środkowej wyraźnie spadły. Rosja okazała się niezdolna do kontrakcji. W takiej sytuacji Armenia obróci się po pewnym czasie na najsilniejszego rozgrywającego - na Turcję. A jeżeli będzie chciała balansować i znaleźć nowego "stabilizatora" - to obróci się na Pekin. Kreml ma zgryz na terenie Federacji - Inguszetia i Czeczenia już patrzą na Turcję. Co w przyszłości zaprocentuje ciężkimi kosztami dla Kremla. Z zagrożeniem dla strefy rdzeniowej Rosji - czyli ujścia Wołgi. A Turcja wyraźnie buduje "korytarz turański" do Chin - w ramach Jedwabnego Szlaku niezależnego od Kremla - i obraca graczy na siebie. No i odcina Kreml od kontroli ropo i gazociągów Azji Środkowej, Kaukazu i Bliskiego Wschodu. Plus kontrolując dostawy przez Bosfor - Turcja kontroluje drabinę eskalacyjną i zaangażowanie Rosji w Syrii i w Libii. Gdy w przyszłości Kazachstan zacznie obracać się na Turcję [co już bezpośrednio zagrozi dorzeczu Wołgi] - Kreml pewnie sięgnie po argument "krzywdzonej mniejszości rosyjskiej" w ramach proxy war. Z każdym publikowanym filmem zniszczenia czołgu, wyrzutni rakiet, systemu plot czy prak rosyjskiej produkcji - przez tureckie drony - pozycja Rosji słabnie. Nawet odpalanie Iskanderów przez Armenię nie pomogło w w przegranej wojnie percepcji siły i zwycięstwa Turcji. USA i Europa [w tym Francja] - w tym konflikcie nie liczą się zupełnie, tak samo nie liczy się NATO, mimo, że Turcja nominalnie jest w NATO. W ostatecznym rachunku taktyczna "przyjaźń" Kreml-Ankara ustąpi otwartej konfrontacji strategicznej. Zwłaszcza, gdy Kreml zacznie uważać z danych wywiadowczych, że Turcja sięga po atom.

John
piątek, 13 listopada 2020, 10:21

"W Sudanie powstanie pierwsza rosyjska baza morska w basenie Morza Czerwonego. Wraz z bazą w Tartus (Syria) i strefą ekonomiczną w Port-Said (Egipt), pozwoli ona na kontrolę handlu morskiego przepływającego przez Kanał Sueski."

Davien
sobota, 14 listopada 2020, 00:57

Tak, tylko w twoich snach bo realnie to Egipt kontroluje żeglugę w Kanle Sueskim

Milutki
piątek, 13 listopada 2020, 14:02

Tak, Rosja poszerza swoją strefę wpływów w tamtym regionie bo przybyło tam zdesperowanych tytanów którzy boją się utraty władzy z ręki swoich narodów i Rosja gotowa jest ich ratować. Partnerstwo z Rosją na całym świecie wygląda tak samo, ze strachu lub desperacji, nigdy z chęci dobrego prosperowania, tego Rosja nie jest w stanie dać.

Litości
piątek, 13 listopada 2020, 18:46

Wujek Erdogan na pewno im to da.

Adam Hajduk (3)
środa, 11 listopada 2020, 19:16

Jeżeli uznać, że ludzie uciekali ze Stepankertu mimo że na przedmieściach nie toczyły się walki, jeżeli uznać, że zdobyciu Szuszi zaprzeczano, zaprzeczano, zaprzeczano by potem je przyznać, mimo że zdobyte nigdy nie było i nie okaże się teraz pod kontrolą Azerów, jeżeli uznać, że Armenia oddaje rozległe niezająte I rozległe zajęte tereny tak w Karabachu jak I w ogól niego wskutek spisku politycznego, że Azerowie znaleźli się pod Szuszi mimo że kilka dni wcześniej zaprzeczano, że w ogóle prą w tamtym kierunku, że Azerowie zdobyli rozległe tereny na południu I zachodzie chociaż na początku wojny mieli w ogóle nie być w stanie posunąć się naprzód, że rekrutowanie Syryjczyków, których miało 250 zginąć w Karabachu ale ciał nikt nie widział na postsowiecką wojną ma sens dla Azerów I dla samych tych Syryjczyków, to... można uznać że autor, Ormianin I do tego zaangażowany w sprawę, słusznie ocenia tutaj sytuację na froncie. Ja śmię jednak wątpić. Taka buta w stylu “nie są w stanie dać nam rady” doprowadziła dopiero co do olania dróg dyplomatycznych rozwiązania konfliktu czekającego 30 lat, co zapobiegłoby tej ogromnej porażce.

Adam Hajduk (2)
środa, 11 listopada 2020, 19:06

Rosja która mając bazy w Armeni nie zdoałała interweniować, nie zdołała nawet umożliwić Armenii oficjalny konflikt grożąc Turcji własną interwencją w razie jej, nie zdecydowała się dostarczyć broni ani ochotników ani doradców walczącym, nie rozwiesiła nawet parasola dyplomatycznego a wreszcie nie powstrzymała się od milczenia i przyznała, że w Rosji jest tylu samo Ormian co Azerów. Rosja nie jest w stanie już więcej interweniować przeciw Azerbejdżanowi i Turcji i poniosła pełną porażkę już wtedy, gdy wojna wybuchła. Jej sojusznik został zgnieciony w dodatku przy jej bierności. Owszem, jej 1800 żołnierzy wejdzie do Karabachu, ale za cenę wycofania się z własnej inicjatywy Ormian z wielkiej liczby terenów bez walki i bez żadnego ustępstwa z drugiej strony. W dodatku na terenie zamieszkanym przez Ormian pojawią się Turcy, najgorszy wróg i ludobójca Ormian. Rosja tutaj straciła wszystko. Jedyna co zyskała, zyskała kosztem Armenii, za "karę" iż ta dwa lata wcześniej rozluźniła przyjaźń – teraz Rosja jest nie tyle sojusznikiem Armenii co stabilizatorem jej zamrożonego konfliktu gwarantującym sobie przyjaźń Armenii jedynie z lęku przed odmrożeniem konfliktu. To skazuje Armenię na Rosję i to nie jako przyjaciela ale sceptycznego patrona.

Kot nr 398
czwartek, 12 listopada 2020, 15:57

Armenia była sojusznikiem Rosji w 1994, wtedy Azerbejdżan miał poparcie zachodnie. Teraz było "troszkę" inaczej. Zachód przestał się liczyć, to widać wyraźnie. Kto wie czy podobny scenariusz nie będzie odegrany np na Ukrainie?

czwartek, 12 listopada 2020, 14:28

Tyle że ta bierność wynikała z założeń strategicznych. Odsyłam do zarysu scenariusza w artykule Repetowicza z 30.09.2020. Pokrywa się ze stanem obecnym ci do milimetra.

Hanys
czwartek, 12 listopada 2020, 14:00

Rozumiem że boli was podpisany rozejm, nie udało się podpalić Kaukazu. Chcielibyscie patrzeć na wojnę turecko-rosyjską ale nic z tego ;) Zostały wam bzdury o mitycznej "porażce Rosji", tak wiemy, na Ukrainie Rosja też przegrała dlatego mają Krym, przegrała też w Syrii, dlatego Asad zostaje, a kolejny prezydent USA "must go" ;) Jestem pewien że Pan Asad też przeżyje na stanowisku nowego prezydenta USA ;)

Adam Hajduk
poniedziałek, 16 listopada 2020, 20:25

Mają Krym, nie mają pozostałych 23 obwodów, w Gruzji mają Osetię, nie mają 9 pozostałych regionów, w Syrii a i owszem wybronili Asada jak się nikt nie spodziewał, za to na Białorusi Łukaszenka na wykończeniu, podobnie w Armenii porażka i utrata sojusznika (a przez sojusznika 4 jego terytoriów).

Eee tam
środa, 11 listopada 2020, 21:11

Poczekaj aż Joe Bideński zasiądzie na stołku ten pan od dawna bardzo interesuje się Kaukazem i ma na niego swoje pomysły

Kot nr 398
czwartek, 12 listopada 2020, 15:57

Spóźnił się jednak troszeczkę.

Bogdan
środa, 11 listopada 2020, 19:04

Zawieszenie broni na obecnym etapie walk oznacza totalny triumf Azerbejdżanu i de facto kapitulację Armenii, która traci większość terenów zajętych na początku lat dziewięćdziesiątych. Natychmiastowe rozmieszczenie w rejonie konfliktu kontyngentu rosyjskich sił pokojowych -mirotworców-, w praktyce, gwarantuje na razie, że rozejm zostanie utrzymany. W sytuacji aktualnej nie wyklucza to, rzecz jasna, różnego rodzaju incydentów i prowokacji. Moskwa umocniła swą obecność w regionie Kaukazu Południowego: rosyjskie siły pokojowe mają stacjonować na miejscu przez pięć lat (z możliwością przedłużenia ich pobytu o kolejne 5-letnie okresy i za zgodą stron). Dyslokacja kontyngentu oraz nadzór nad ważnymi dla obydwu stron połączeniami zapewni Moskwie utrzymanie jednego i drugiego państwa w strefie swoich wpływów. Fakt, że w oświadczeniu nie wspomniano o Turcji nie oznacza, że nie przewidziano dla niej żadnej roli, wręcz przeciwnie; Prezydent Azerbejdżanu I. Alijew, który podczas telekonferencji z Władimirem Putinem, do której doszło już po podpisaniu oświadczenia, wspomniał o "wspólnej misji pokojowej Rosji i Turcji”; Turcja w praktyce będzie miała udział w nowym formacie procesu pokojowego w nowej architekturze bezpieczeństwa w tym regionie Kaukazu Południowego. Bardzo ważnym punktem dla Turcji staje się perspektywa bezpośredniego dostępu do Azerbejdżanu i do morza Kaspijskiego z Turcji trasą przez Nachiczewan.

Adam Hajduk (1)
środa, 11 listopada 2020, 19:04

Wygranymi z definicji zazwyczaj są ci, którzy wyglądają na wygranych, a nie ci, których stronniczy autor chciałby naciągnąć na wygranych dla swoich równie stronniczych czytelników. W tym wypadku jest to tym bardziej oczywiste, że mamy do czynienia z rzadką sytuacją, kiedy silniejsi i słabsi nie utrzymują równowagi poprzez ustępstwa słabszych wobec silniejszych tylko odwrotnie. Wielka Brytania mogła przegrać i z Zulusami i z Afganami i z Amerykanami wygrywając z kolei z Wielkimi Mogołami, z Francuzami, z poszczególnymi Radżami, bo będąc silna musiała być wszędzie łapiąc wiele srok za ogon. Tutaj mamy sytuację w której strona jawnie słabsza od swojego przeciwnika (nie mówiąc już o jego sojuszniku) pozwalała sobie na wymuszanie na nim daleko idących ustępstw zdobytych w innych warunkach, które systematycznie i pod każdym względem się dla niej pogarszały. Armeńczycy zdobyli Karabach w sytuacji, wktórej sprawowali w Armii Czerwonej wysokie oficerskie i generalskie pozycje oraz byli doświadczeni w napaści na Afganistan, czego Azerom nie było wolno; w sytuacji w krórej wieloetniczny a dopiero utworzony Azerbejdżan musiał zetrzeć się z jednolitym narodem, w której PKB per capita był równy w Azerbejdżanie i Armenii, w której Azerbejdżańczyków było zaledwie 2 razy więcej niż Ormian a Rosja była po ich stronie. W tej sytuacji by odebrać region liczący 150 tys. Ormiańskich mieszkańców Ormianie wygnali dodatkowo 400 tys. Azerskich mieszkańców z okolicznych regionów oraz dokonali wielu zbroni na Azerach. Od tego czasu Azerbejżan rozwijał się dwa razy szybciej niż Armenia tak że przeciętny Azer jest bogatszy od Ormianina 2 krotnie. Również wzrost demograficzny był nieco wyższy, tak że samych Azerów jest już nie 2 lecz 3 krotnie więcej. Ich kraj nie jest już tylko niepodległą republiką radziecką lecz ma 30 lat historii i wspólnej tożsamości narodów go zamieszkujących poza Azerami. Rosja od 30 lat upada i po konfliktach w Gruzji i na Ukrainie nie może już sobie pozwolić nawet na konflikt na Białorusi a co dopiero w Azerbejdżani i Turcji. Turcja z kolei gospodarczo i militarnie rośnie w siłę. W takiej sytuacji utrzymywanie stanu jawnie bezprawnego międzynarodowo – zajmowanie nieuznawanego Górskiego Karabacu, jawnie bezprawnego moralnie – zajmowanie terenów rdzennie Azerskich, wymagała od strony silniejszej, Azerbejdżanu i Turcji, jedynie rozpoczęcia z góry wygranej wojny.

Kwasibór
środa, 11 listopada 2020, 18:49

Pozwolę sobie nie zgodzić się z Autorem. Rosja zyskała kolejny wrzód po Naddniestrzu i Donbasie. 1. Rosja nie ma żadnej kontroli nad Armenią w przypadku konfliktu. W razie wojny czy mniejszego konfliktu dostęp do tej otorbionej cysty jest wyłącznie przez terytorium potencjalnego lub już zdeklarowanego wroga. W tym wypadku nie ma mowy o zaopatrywaniu swoich wojsk w Syrii przez Bosfor i Dardanele. Już to widzę, jak płynie konwój z Murmańska lub Bałtijska przez La Manche, Biskaje i Gibraltar (żadnego tankowania) do Latakii (czy mają tyle holowników?). Jak kiedyś dookoła Przylądka Dobrej Nadziei, Cejlonu i Malajów pod Cuszimę. Łezka się w oku kręci. Rosja sama sobie wpakowała przyrodzenie w imadło. 2. Zgoda, ale ważniejszy jest aspekt otwarcia sobie drogi do Turkiestanu, i przeniesienia zamieszek ze swojego terytorium, Kurdystanu, na terytorium wroga. 3. Zachodowi nie jest do niczego potrzebny wpływ na Kaukaz, liczy się tylko ropa i gaz. Przez Rosję z Rosji i Turkiestanu Nord Streamem, przez Ukrainę z Rosji, przez Izrael z Iranu, trzeba tylko "odpalić działkę" komu trzeba. W razie amerykańskiej pilnej potrzeby wystarczy kilka chwil i kilka podpisów do zniesienia sankcji - na Rosję czy na Iran. Zachód się nie skompromitował, bo Zachód nie interesuje się tym w ogóle. Zostawił to do załatwienia Turcji. 4. Tu się nie zgodzę: Armenia była, jest i będzie w pełni zależna od Rosji, bo nikomu innemu nie jest potrzebna. Autor wg mnie myli się podkreślając jakąś zmianę. 5. Ech, pomarzyć... Chciałoby się bardzo, żeby nie było tego rozlewu krwi, i żeby w tym pięknym zakątku świata panował pokój. Ale, żeby Azerowie byli zdolni do odpuszczenia i negocjacji, toby nie byli Azerami. Gdyby byli zdolni do negocjacji, toby nie urządzali wcześniej rzezi Ormian, z przyczyny których te negocjacje byłyby potrzebne. 6. Od siebie spytam: czy ktoś wie, jaka jest przyczyna względnej wrogości Gruzinów do Ormian?

ET
sobota, 14 listopada 2020, 22:37

6. Stosunek do Rosji i separatyzmu narodowościowego (to co dla Armenii jest dobre - Karabach - to dla Gruzji złe - Abchazja, Płd. Osetia)

Eee tam
środa, 11 listopada 2020, 21:14

Gruzini nie lubią Ormian za ich historyczną prorosyjskosc na Kaukazie

PJ
czwartek, 12 listopada 2020, 14:49

Nie tylko. Ormianie, których niegdyś w Gruzji było znacznie więcej niż obecnie tworzyli tam bogatą klasę średnią, byli kupcami itd. Jednym słowem radzili sobie lepiej niż Gruzini, a jednocześnie nie byli skłonni do asymilacji. Stąd niechęć. Coś na wzór sytuacji Żydów w Europie albo Chińczyków w Indochinach.

TaxiDriver
środa, 11 listopada 2020, 17:15

Rosja wcale tam wiele nie ugrała. Ma wpływ poprzez zamrożony konflikt u sojusznika który do tej pory był jej przyjacielem - to żaden zysk.

Kot nr 398
czwartek, 12 listopada 2020, 15:58

Od pewnego czasu Armenia przestała być prorosyjska, w przeciwieństwie do Azerbejdżanu.

dobra lekcja dla wszystkich rusofobów
środa, 11 listopada 2020, 14:51

Amerykanie nie bronili swojej marionetki Paszyniana w obawie przed konfliktem z turkami, a Rosja naturalnie nie chciała bronić marionetki USA i Sorosa

Davien
poniedziałek, 16 listopada 2020, 01:06

Taak Rosja spzredała swojego sojusznika Armenię temu sie Amerykanie marzą:) Ale to będzie dobra nauczka dla wszystkich żałosnych rusofilków;)

Trol
czwartek, 12 listopada 2020, 18:35

Pro amerykańska z bazą rosyjską. Ake wy sobie umiecie wszystko ładnie przekręcić. Armenska opozycja jest oto europejska. Co wcale nie znaczy że ktoś im coś obiecał lub ich chronił.

B-system
czwartek, 12 listopada 2020, 08:24

Paszynian mial tyle wspolnego z USA co ty , on chcial zblizenia z UE .

Eee tam
środa, 11 listopada 2020, 21:46

Nie Amerykanie tylko Trump. Właśnie odchodzi jakbyś nie zauważył.

robertpk
środa, 11 listopada 2020, 13:05

Ormianie nie bardzo mieli wyjście...: - nie byli w stanie obronić się przed tandemem Turcja/Azerbejdżan w długotrwałym konflikcie na wyniszczenie z powodu ogromnej różnicy potencjałów - 3 milionowego kraju nie było stać na codzienną utratę 40-60 młodych ludzi , drogiego sprzętu i ponoszenie ogromnych kosztów wojny w długim okresie - przewaga technologiczna napastników zniwelowała przewagę pozycji umocnień obrońców - argument o tym ze nie zaangażowała się armia Armenii .... jest w ustach tak doświadczonego komentatora dziwny...., oczywiście że się zaangażowała (przecież cała ludność Karabachu to ok 130 tys osób ) Przywódcy Armenii mieli do wyboru decyzje złe, bardzo złe i najgorsze..... w takiej byli obiektywnie sytuacji. łatwo powiedzieć "brońcie się do upadłego" tylko jakim kosztem ? Nędzy i upadku kraju, eksodusu i śmierci dziesiątek tysięcy ludzi ? Patrząc na zimno : najlepszym rozwiązaniem byłoby wycofanie się z Karabachu i zajętych obszarów Azerbejdżanu zadając maksimum strat napastnikom, minimalizując własne - wówczas Armenia zerwałaby się ze smyczy Rosji i postawiła w roli agresora i okupanta Azerbejdżan i Turcję ... no ale to opinia z daleka, nie jestem Ormianinem który musi się zgodzić na utratę kawałka ojczyzny...

Kaszub
piątek, 13 listopada 2020, 15:28

Wycofanie z Karabachu ? Oddanie go ? Czy nie przypomina ci to 2 ws i Naszego Gdańska ?

Kot nr 398
czwartek, 12 listopada 2020, 16:00

No właśnie armia armeńska nie bardzo się angażowała. Nie było regularnej mobilizacji, postawiono na ochotników (którzy teraz z bronią się ujawnią w Erewaniu).

Milutki
środa, 11 listopada 2020, 13:50

Ormianie nie stracili ojczyzny, to Azerbejdżanie odzyskali swoją

Eee tam
środa, 11 listopada 2020, 15:40

Tak. Zamienili Ormian na Rosjan na własnym terytorium. Ciekawe kiedy to dotrze do czołowego azerskiego kynologa Alijewa...

Milutki
środa, 11 listopada 2020, 17:53

Azerbejdżan na całkowitą wyłączność otrzymał większość wcześniej okupowanych rzez Armenię terytoriów, resztą zgodnie z prawem wciąż jest częścią Azerbejdżanu, z czasem też się stanie faktycznie. Obecność Rosji jest natomiast mocno ograniczona

Paragraph23
czwartek, 12 listopada 2020, 20:07

@Milutki Ależ Azerbejdzan wtopił, mimo buńczucznych wypowiedzi i zaangażowania najemników z Syrii, żołnierzy Tureckich, zdobyli tylko i wyłącznie strefę buforową, niziny. Armenia, Ormianie porażka "klanu Karabaskiego" i umów "pro Europejskich i NATO". Rosja, po zestrzeleniu ich helikoptera, totalna panika w Azerbejdzanie i natychmiastowa umowa, w której zaistniały 3 strony, a więc Rosja Armenia i Azerbejdzan. Turcja kurtuazyjnie otrzymała podziekowanieie (i nic wiecej) od Prezydenta Azerbejdzanu. Chyba zdał sobie sprawę, ze lepiej być Prezydentem współpracującym z Rosją niż zwykłym Wezyrem pod Tureckim butem :). Mirotworcy gwarantują rozejm, a jak ktokolwiek ich ruszy, to skończy się tak samo jak w Gruzji, a konsumenta krawatów wszyscy widzieli. Powstanie nowa aurostrada pomiędzy Karabachem a Armenią i "ktos" ją będzie musiał budować, Azerbejdzan otrzyma ponownie mozliwość komunikacji ze swoja enklawą. Życie powoli wróci do normy. Kaukazu nie udało się podpalić.

Milutki
piątek, 13 listopada 2020, 13:42

Azerbejdżan zniszczył status quo z początku lat 90tych, w przyszłości zniszczy i ten obecny, pytanie kiedy. Górski Karabach zgodnie z obecnym prawem pozostaje częścią Azerbejdżanu a obecność rosyjska jest tymczasowa, Rosjanie nie bronią tam rosyjskiej mniejszości więc nie będą się upierać aby tam stać . Jeżeli Azerbejdżan będzie silnym i stabilnym krajem, nawet takim jak obecnie to status quo znów się przesunie. Turcja wciąż pozostaje strategicznym partnerem Azerbejdżanu który pomógł osiągnąć dotychczasowe sukcesy , Azerbejdżan nie zrezygnuje z tego partnerstwa. Azerbejdżan żył dotychczas bez połączenia ze swoją enklawą, jeżeli ją utraci dalej będzie żył.

niedziela, 15 listopada 2020, 15:13

To Turcja zniszczyła to status quo, swiadcza o tym tureckie flagi powiewające nad karabachem, widoczne na filmach z wkraczania wojsk rosyskich. Tym obrazkom nie da sie zaprzeczyć.

spoko
piątek, 13 listopada 2020, 13:37

Bedziesz moim przyjacielem jak nie to dostaniesz w morde tyle razy az sie zgodzisz byc moim przyjacielem Typowa polityka Kremla:)))

puszek
piątek, 13 listopada 2020, 18:11

i zachodu np. referenda do skutku, demokracja na tomahawkach

lp23lp23
czwartek, 12 listopada 2020, 19:11

Turcja niech odda ziemię Bizancjum ....

Milutki
piątek, 13 listopada 2020, 18:23

Turcja jest spadkobiercą Bizancjum

Davien
sobota, 14 listopada 2020, 00:59

Nie jest i nigdy nie była, spadkobiercą Bizancjum jest wbrew temu co zmyslasz Grecja.

Milutki
sobota, 14 listopada 2020, 18:24

Grecja nie jest niczym spadkobiercą, to kraj który istnieje krócej niż Stany Zjednoczone

Davien
poniedziałek, 16 listopada 2020, 01:07

A Turcja jeszcze krócej wg tego jak liczysz:)

robertpk
środa, 11 listopada 2020, 14:33

przeczytaj dokładnie, potem komentuj

Milutki
środa, 11 listopada 2020, 14:52

No dobrze, Ormianie nie stracili kawałka ojczyzny ale Azerbejdżanie odzyskali kawałek swojej

lp23lp23
czwartek, 12 listopada 2020, 19:12

Kolego powiedz mi , czy uważasz że Grecja Bułgaria i Węgry z Serbią powinny wrócić pod władanie Turcji ?

Milutki
piątek, 13 listopada 2020, 13:45

Jeżeli zechcą to wrócą. Węgry na razie utrzymują bliską przyjaźń w ramach grupy ludów turkijskich

niedziela, 15 listopada 2020, 15:15

Może i utrzymuja ale węgrzy to nie jest lud turkijski.

Gulden
środa, 11 listopada 2020, 12:31

Prosty układ.Obecnie sytuacja wygląda jak zrealizowanie założonego scenariusza,obgadanego przy stoliku PRZED rozpoczęciem działań na serio.Timing też niczego sobie.W konsekwencji i FR i Turcja mają to co chcieli mieć,czyli pełną kontrolę w tym regionie,choćby nad kanałami dystrybucji surowców,oraz nad samymi surowcami, które są choćby w Azerbejdżanie.Ba,czekano z ujawnieniem porozumienia,do czasu wyborów w USA,serwując głównemu w Waszyngtonie dość "niezjadliwe"danie na początek prezydentury,czyli de facto kompletne odsunięcie szeroko pojętego zachodu,na czele z USA, od jakiegokolwiek wpływu na sytuację w kolejnej części Kaukazu.Pionki, czyli ormianie i azerowie się potarmosili po głowach,ich krew się polała,wydawało się im że to oni sami sobie granice ustalają.Nic bardziej błędnego.Wiadomi gracze rozegrali swoją partię z wynikiem z góry założonym.Można by powiedzieć,że księżycowa polityka Trumpa,począwszy od Syrii,Libii po raz kolejny przyniosła swe spodziewane owoce.A to że ormianie i azerowie byli niejako"płatnikiem"tej partii szachów,kogo to obchodzi?W sumie i azerowie i ormianie wyjścia za bardzo nie mieli i nie mają.W domyśle,jak coś pójdzie nie tak,to i zmaina rządów w ich krajach wchodzi w grę,choć moim zdaniem przełkną tą sytuację,bo mogą pisać sobie na Berdyczów w tym temacie.Zachód palcem nie kiwnie.Ba,i FR i Turcja "zadbała"o to,że ich obecność tam jest KONIECZNA,celem stabilizacji sytauacji,bo ten Arcach,czy Górny Karabach w każdej chwili można będzie "odmrożić"i wojna zacznie się od nowa.A na chwilę obecną jest to wspaniały argument do szachowania i jednych i drugich,czyli ormian i azerów.

Piotr ze Szwecji
środa, 11 listopada 2020, 12:29

Armenia przegrała wojnę z Azerbejdżanem w przeciągu niecałego miesiąca. Co za blitzkrieg. Wielkie osiągnięcie Turków i Azerów i to w jak trudnym górskim terenie. Pokaz jak drony zmieniają nowoczesne pole walki, pomimo, że przeciwnik kontroluje wszystkie góry i wzgórza. Arcach nie został jednak rozmontowany. Arctach nie popuścił wiele z zamieszkałych terenów. Arctach poniósł wielkie dzienne straty w żołnierzach, lecz strategicznie ważny teren utrzymał. Tam jest chęć odwetu i świadomość, że Arcach tak na prawdę nie przegrał. To Armenia przegrała. Zawiodła ich pod pro-europejskim rządem. Arcach złamie ten pokój dosyć prędko, a rosyjscy żołnierze będą na pierwszej linii ognia. Rosja odroczyła swoje wejście w wojnę na Kaukazie tylko na pewien krótki czas.

black
środa, 11 listopada 2020, 11:21

Artykuł ciekawy, ale zrozumiała skądinąd proormiańskość Autora prowadzi Go do błędnych wniosków. Fakty są takie : 1. Największym przegranym tego konfliktu jest Rosja, mimowolnie w niego wplątana. Traci wpływy w Azerbejdżanie i szerzej w regionie na rzecz Turcji, a Azerbejdżan to kraj z zasobami ropy naftowej i gazu ziemnego, mający ważną geopolityczną pozycję sąsiada Rosji. Co dla niej najgorsze traci zaufanie tak w Armenii jak i w państwach z nią militarnie powiązanych, co długofalowo może jej mocno zaszkodzić. Ucierpi też rosyjski eksport broni, która na polu walki wyraźnie ustępowała tej tureckiej. Co zyskała ? Dwa tysiące żołnierzy w zapomnianym przez Boga i ludzi regionie zależnym od kraju gdzie i tak miała swoją bazę. Można współczuć "mirotworcom" jeżeli sytuacja pogorszy się i na swoich drogach zaczną napotykać wynalazki brodatych bojowników z Bliskiego Wschodu ... 2.Turcja - największy wygrany tej wojny, kraj który poszerza swoje strefy wpływu. Nawet jeżeli okupi to problemami gospodarczymi to paliwo nacjonalistyczne działa lepiej niż pieniądze vide Krym. Zyskała opinię producenta broni dzięki której można wygrywać bitwy/wojny. 4. Azerbejdżan - kolejny zwycięzca, odzyskał kontrolę nad sporym terytorium przy relatywnie niewielkich stratach. Przy zręcznej polityce może zachować niezależną pozycję trzymając na dystans Turcję groźbą zbliżenia z Rosją. 5. Armenia, największy przegrany, postawienie na Rosję okazało się błędem, chociaż z drugiej strony alternatywy praktycznie nie było. Zemściło się wykorzystanie militarnej przewagi nad Azerbejdżanem w latach 90-tych i zagarnięcie tych terytoriów do których w przeciwieństwie do Karabachu Ormianie nie mieli żadnego prawa.

asdf
środa, 11 listopada 2020, 11:59

"zagarnięcie tych terytoriów do których w przeciwieństwie do Karabachu Ormianie nie mieli żadnego prawa." - mieli takie same prawa jak przed wiekami turkmeni zagarniajacy terytoria Armenii

Milutki
środa, 11 listopada 2020, 13:27

Turkmeni nic nie zabrali Armenii te tereny należały do Bizancjum, to Bizancjum zajęło tereny zamieszkałe częściowo przez Ormian

dim
środa, 11 listopada 2020, 07:49

Dziwne, bardzo dziwne... na greckich stronach, podobnych do tej tu, czytam tekst porozumienia, przetłumaczony na grecki i czytam jednoznacznie, że Armenia zwróci Azerbejdżanowi następujące tereny... - czyli zwróci je także azerskiej administracji i wojsku. A wojska rosyjskie rozmieszczone zostaną na liniach rozgraniczenia i dla kontroli, "zabezpieczenia swobody" tranzytów. Podczas gdy z tego tutaj artykułu wynikałoby (jak rozumiem), że Armenia (czy też Karabach) na ogół nie zwróci ich Azerbejdżanowi, a tylko wojska armeńskie zastąpione zostaną przez rosyjskie. To są dwie zupełnie różne relacje, niemal bez głównych punktów wspólnych.

piątek, 13 listopada 2020, 00:48

Ormianie oddają powiaty wokół Karabachu.

Szelki
środa, 11 listopada 2020, 07:33

Rosja sprzedaje broń do Azerbejdżanu oraz Turcji. I to tyle jeśli chodzi o OUBZ.

BTR
środa, 11 listopada 2020, 07:07

Putin nie mógł wypuścić Armenii z pod swojego buta. Turcja zaś dobitnie oderwała Azerów od wpływów Rosji. Europa i Stany zbyt zajęte swoimi sprawami by zobaczyć co się stało. . Jak pisał przedmówca Historia dzieje się na naszych oczach...

nn
środa, 11 listopada 2020, 06:47

Tureckie wojska na granicy z Dagestanem- czy to jest sukces Putina?

piątek, 13 listopada 2020, 00:50

W runetach piszą że przegrał z NATO

Ech
środa, 11 listopada 2020, 01:41

Ciekaw jestem co na to Iran?

zdziwiony
środa, 11 listopada 2020, 01:20

Tak czytam i czytam, i oczom nie wierzę, tym bardziej że komentujący mają choć internet, i powinni byli coś wiedzieć, to jednak klepią swoją mantrę że "Turcja ma kłopoty gospodarcze i już zaraz upadnie", a Turcja jakoś od dziesiątek lat nie upada a staje się prawdziwym regionalnym mocarstwem... No i śmieszny jest czyjś komentarz że Azerbejdżan utracił niepodległośc na rzecz Turcji... Naprawdę nie wiem czy to celowo ktoś se żarty robi z nas - czytelników Defence24, czy sam z siebie - dla hecy, a dla może Olgino...

Eee tam
środa, 11 listopada 2020, 15:39

Turcja od dekad rozwijała się gospodarczo ale teraz buduje imperium i się zwija coś ci się nie zgadza?

dim
środa, 11 listopada 2020, 14:06

A pokaż kto tu pisał, że państwo Turcja zaraz upadnie ? Ja wspominałem o juncie argentyńskiej, że zamiast wzmocnić władzę, zbędna wojna doprowadziła ją do upadku. Juntę, nie państwo. Czyli zacznij czytać uważniej. Poza tym jeśli, jak piszesz, "czytasz internet" winieneś wiedzieć i to: Przedwczoraj, ustępujący minister finansów Turcji i jego następca pobili się między sobą, dosłownie i to zaraz po wyjściu z pałacu prezydenckiego. Dalszy komentarz zbędny.

oby Polska nie była marionetka w grze pomiędzy dwoma mocarstwami ------- stawiajmy na niezależność
środa, 11 listopada 2020, 00:07

Oby Polska nie stała się taka marionetką w grze pomiedzy dwoma mocarstwami --------- NIEZALEŻNOŚĆ JEST KLUCZEM DO NIEPODLEGŁOŚCI -------- tam gdzie sie da powinnismy stawiać na rodzime systemy technologie opierając o nie naszą obronnośc ------- f-16/f-35 leopardy to logistyka USA I Niemiec nie jesteśmy niezależni oparte jest to o widzi misie sojuszników --------- Narew powinna byc w 100 procentach POLSKA na efektor można by licencje zakupic pod warunkiem pełnego transferutechnologi i prawdo niej stratyfikacja dostaw technologi też jest istotna nie wszytsko z USA naprzykład CAMM-ER był by dobrym rozwiazaniem uzyskali bysmy system antydostęowy który by otwierał parasol antydostępowy przed srodkami napadu powietznego daleko

Eee tam
środa, 11 listopada 2020, 15:41

Nikt nie jest niezależny. Niezależność to mit.

yaro
wtorek, 10 listopada 2020, 20:31

Rosja cynicznie i na zimno rozegrała swoją grę. W Armenii rządziła grupa polityczna budująca więzi transatlantyckie ukierunkowane na współpracę z USA i Unią Europejską. Moskwie groziło zainstalowanie w Armenii baz NATO, baz na Zakaukaziu co było dla niej w sposób oczywisty nie do przyjęcia. Stanowiło militarne zagrożenie na tzw. "miękkim podbrzuszu Rosji". Druzgocąca klęska Ormian w wojnie i bankructwo aktualnego kierownictwa politycznego tego kraju na czele z premierem Paszynianem, doprowadzi o powrotu do władz ludzi bliskich Moskwie. W obliczu potęgi Turcji i agresywnego reżimu w Azerbejdżanie czerpiącego dochody z ropy naftowej na zbrojenia, Rosja i jej protektorat jest jedyną gwarancją przetrwania Armenii i jej niepodległości.

dim
środa, 11 listopada 2020, 14:11

Ale że póki co, w Armenii istnieją wyłącznie bazy rosyjskie. Reszta stanowi twe czyste wymysły. Przy tym ledwo rodzące się się kontakty gospodarcze, przedstawiasz jako sojusze wojskowe. W moim odczuciu, jest to mentalność czysto kolonialna. Minęło !

o mać...
wtorek, 10 listopada 2020, 21:14

Zastanów się: Turcja jest w NATO i ma b. dobre stosunki z Azerbejdżanem.

yaro
środa, 11 listopada 2020, 00:20

zastanów sie sam co ma wspólnego obecnie Turcja z NATO, to jedynie tylko symbol i nazwa ...

dim
środa, 11 listopada 2020, 14:13

Turcja jest w NATO i jako druga po USA konwencjonalna armia NATO, ona także dyktuje do dziś politykę NATO. Inaczej dawno dostałaby kopa w ...

spoko
środa, 11 listopada 2020, 15:02

Dim Turcja ma bardzo strategiczne polozenie i dla tego nie dostanie kopa

Marek
czwartek, 12 listopada 2020, 13:56

Na razie nie, ale ciekawe czemu Amerykanie stawiają na Rumunię i przyjęto do NATO teoretycznie mało znaczące państwa leżące nad Adriatykiem?

yaro
środa, 11 listopada 2020, 14:45

I co NATO wymogło na Turcji ?

dim
środa, 11 listopada 2020, 18:39

Nie wiem jak infrastruktura po stronie bułgarskiej, niemniej po greckiej wydaje się gotowa. Do bułgarskiej granicy zbudowano już z Grecji autostrady i to w kilku miejscach. A Amerykanie trenują przerzuty dużych konwojów, także górskimi drogami terenowymi, z portu greckiego prosto do celu w Bułgarii. Tzn. statek, który raz-dwa dotarłby do celu na M.Czarnym przez Bosfor, cumuje jednak w porcie na M.Egejskim, tu następuje wyładunek, a kilkaset pojazdów wojskowych bardzo sprawnie rusza w stronę bułgarskiej granicy... Ostatnio amerykański konsul znów wypowiadał się o Alexandroupoli, tym razem o porcie, że "powinien" pozostawać "w zachodnich rękach". Grecki rząd szuka właśnie, czy raczej wybiera partnerów prywatnych dla eksploatacji i rozbudowy tego portu. A bardzo dobre (radykalnie super !) doświadczenia mamy już z Chińczykami, mocno interesują się też kapitały arabskie.

piątek, 13 listopada 2020, 01:01

Wygląda na to że Amerykanie przecinają wszystkie nitki potencjalnego Jedwabnego Szlaku a główna może iść przez turkiestan i Turcję.

Koba
czwartek, 12 listopada 2020, 21:20

Nie polemizuję, natomiast poprawię jeden błąd. Jest tylko jedna autostrada A25/A3 z Grecji do Bułgarii: Saloniki - Sofia. Żadna inna nie jest nawet w budowie.

Jabadabadu
wtorek, 10 listopada 2020, 20:12

Rosja i Turcja igrały USA jak dzieciaka. O akolitach (IV Rzesza) nawet nie wspomnę, bo śmiesznie było by mówić o czymś cosię zupełnie nie liczy i nie będzie liczyć w tym rejonie świata. Ciekawe tylko czy Turcja jest jeszcze w NATo, czy też NATO tylko to sobie wyobraża?

spoko
środa, 11 listopada 2020, 15:04

jabadabu Chcesz powiedziec ze Putin znowu ogral NATO I USA to slyszymu juz od 2014 roku :)))

Jogibobibubu
środa, 11 listopada 2020, 11:29

Rosja ustąpiła bo musiała, nie ma za dużo śmigłowców tam w końcu. I ma teraz pod nosem Turcję. W pałacu sułtana rozległ się śmiech, że był słychać aż w Damaszku :)

UNDERDOG
wtorek, 10 listopada 2020, 19:41

chwila jak to mec. Bartosiak mówi od 8 lat ? koncert mocarstw. jedno na razie kieszonkowe, drugie globalne. Oba zadowolone, bo nie dopuściły do stolika głównego gracza. Historia dzieje się na naszych oczach

dim
środa, 11 listopada 2020, 14:16

Głównych dwóch graczy ten stolik akurat mało obchodził (sic !). Bardzo mały ludnościowo i biedny gospodarczo kraik, daleko i bez istotnych na dziś bogactw - dokładnie tak Armenia, a tym bardziej Karabach, postrzegane są przez USA. A jeśliby juz ktoś ma znaczenie, przynajmniej dla Unii, to tylko Azerbejdżan. Dzięki swym surowcom. Armenom Unia będzie jedynie rzewnie współczuć, a USA nawet tego nie.

PWL
czwartek, 12 listopada 2020, 12:24

*Ormianom, nie Armenom, proszę...

czwartek, 12 listopada 2020, 11:33

Obchodzi. To korytarz kaspijsko-czarnomorski. Nie jest to może miejsce z tych pierwszoplanowych, ale obchodzi.

asf
wtorek, 10 listopada 2020, 18:03

Rosja rozegrała Azerbejdżan i utemperowała Armenię. Przypomnę, że na kilka dni przed wybuchem tego konfliktu doszło do spotkania przedstawicieli Azerbejdżanu z ministrem Ławrowem, na którym ten drugi miał poprzeć żądania Azerów. Mając takie zapewnienia, plus wsparcie Turcji, gdzie Erdogan pragnie wskrzesić imperium Osmańskie z ludów Tureckich, Azerowie myśleli, że wystarczy wyciągnąć rękę po swoje. Tymczasem są tak samo przegrani jak Ormianie.

njn
wtorek, 10 listopada 2020, 23:35

Rosja straciła Kaukaz , weszli tam Turcy i oni teraz będą podburzać kolejne republiki.

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 19:11

Przecież każdy tam widzi że Rosja nie pomogła swojemu sojusznikowi jakim jest Armenia. A oddanie korytarza między Karabachem a Nachiczewanem jest po prostu zdradą Armenii. Rosja przecież gwarantowała nienaruszalności terytorialną Armenii a oddała jej terytorium. To prędzej czy później odbije się na niej, a wszystkie państwa post sowieckie zobaczyły że gwarancję Rosji są nic niewarte.

mas
wtorek, 10 listopada 2020, 23:12

Co ty piszesz człowieku? Chcieli Ormianie NATO, Europy Zachodniej i USA no to mają... Armia NATO-wska ( Turcja) w raz z Azerbejdzanem dokonały ataku na Armenię a Europa Zach i USA nawet palcem nie kiwnęły aby bronic Armenii. A Rosja ma nadstawiać się dla prozachodniej Armenii? Putin jak zawsze zachował się jak Gość!

Pawel
środa, 11 listopada 2020, 09:12

Putin zachowal sie jak zimny gracz a nie jak przyjaciel Armenii-a Ormianie wdzieli w nim przyjaciela-wlasnie im luski spadly z oczu i nie sadze aby bylo to korzystne dla Rosji(szczegolnie ze Turcja sie umocni na Kaukazie).Krotkoterminowo Rosja wygrala ale na dluzsza mete wlasnie stracili Armenskiego przyjaciela(a to bylo cos wiecej niz sojusznik...bylo).

ppp
czwartek, 12 listopada 2020, 17:26

Rosja ma być zawsze nadstawiać policzek wobec nielojalnego przyjaciela ? Tak polityka nie działa a rząd z Erewania , który chciał wprowadzić Armenię w orbitę obcych w tm rejonie wpływów winien z tamtąd oczekiwać wsparcia technicznego i politycznego . Tylko nikt tam nie chciał narażać się Turcji i Azerom . To tak samo jak "Zachód próbuje przymuszać Rosję do utrzymywania Ukrainy . W wolnym świeci i z wolnym rynkiem nikogo nie powinno obchodzić z kim , na jakich warunkach i w jaki sposób będzie dostarczany towar . Tylko wolność i niepodległość jest fikcją , a na świecie jest policjant , którzy zamierza narzucać swoją wolę innym i najgłośniej krzyczy o wolności . Jednak stare polskie dobre przysłowie mówi , że ten co najgłośniej krzyczy łap .... jest sam ..... .

czwartek, 12 listopada 2020, 11:38

Putin jest zimnym graczem i jest przyjacielem prorosyjskiej Armenii, a nieprorosyjskiej już trochę mniej. Ormianie (Paszynian + jakaś/duża? część elity/narodu?) zgrzeszyli przeciwko realizmowi politycznemu. W realnym świecie to grzech ciężki.

FR
wtorek, 10 listopada 2020, 20:39

Jak masz wyraźne problemy z widzeniem, to nie przypisuj ich innym. Czy w ogóle odróżniasz terytoria Armenii, Górskiego Karabachu i Azerbejdżanu? Moskwa wywiązał a się ze swoich zobowiązań wobec Erywania, czemu wbrew oczywistym faktom próbujesz zaprzeczać. Naprawdę masz aż tak wielkie problemy z tego dostrzeżeniem, czy tylko tak nieudolnie to udajesz? Natomiast ile warte są gwarancje USA, to ostatnio w sposób bolesny przekonali się Kurdowie. Nieprawdaż?

B72
wtorek, 10 listopada 2020, 23:37

Kurdowie mają panstwo ? Nie slyszalem tez o umowie USA Kurdystan dotyczacej gwarancji terytorium tego państwa.

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 23:15

No wlasnie odrozniam, ty nie. Armenia musi oddać korytarz łączący Karabach (teraz już taktycznie azerski) z Obwodem Nachiczewanskim. A teraz do mapy.

piątek, 13 listopada 2020, 01:17

Na sputniku o tym nie było...

Janek
wtorek, 10 listopada 2020, 20:13

Czy ty masz klopoty z przeczytaniem artykulu? Górski Karabach nie byl sojusznikiem Rosji, a Armenia tego samozwanczego bytu nie uznala, podobnie jak Rosja.. Wiec jak formalnie Rosja miala wspierać Armenie właściwa skoro na jej terenie nie bylo zadnych walk... ??

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 23:18

Czy ty rozumiesz co ja napisałem? Armenia ma oddać korytarz na swoim terytorium, a nie Karabachu łączący Karabach (teraz już faktycznie azerski) z Obwodem Nachiczewanskim. Rozumiesz że terytorium Armenii miało gwarancję Rosji?

czwartek, 12 listopada 2020, 11:49

Niczego nie oddaje, na Boga. Wyjaśniane to było w dyskusji przy artykule o zestrzelonym Mi-24. Tekst porozumienia jest dostępny na stronie kremlin kropka ru (dziwny zapis, ale posty z wklejonymi takimi adresami już wielokrotnie przepadały), w dziale "dokumenty". Proszę pamietać, że jak Armenia gwarantuje przejazd, to znaczy że panuje nad terytorium, bo inaczej nie mogłaby dawać gwarancji. Gwarancje zresztą są wzajemne, a porządku na trasach pilnuje Rosja: mirotworcy na trasie Armenia-Karabach, pogranicznicy FSB na trasie Azerbejdżan-Nachiczewań.

Trol
wtorek, 10 listopada 2020, 21:26

To jest wersja oficjalna. A nieoficjalna jest taka że Rosja i Armenia są w organizacji bezpieczeństwa a azerowie nie. I że karabach w sumie miał poparcie Armeni a tym samym Rosji.

dwa Trole
środa, 11 listopada 2020, 00:23

Karabach nie miał poparcie Armenii która oficjalnie go nie uznała mało tego, przez okres tego konfliktu nie wsparła go swoimi siłami zbrojnymi i niby co wymagasz tego od Rosji .... więcej rozsądku zalecam ...

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 18:45

Przez ostatnie prawie 30 lat Azerbejdżan prawie nic nie zdobył militarnie i zupełnie nic w negocjacjach, ostatnie półtora miesiąca to przełom. Obecny układ to zawieszenie broni a nie zmiana granic państwa , dalsze działania polityczne lub militarne aby odzyskać resztę przez Azerbejdżan będą kontynuowane

Reno
wtorek, 10 listopada 2020, 19:19

Jeszcze trochę rządów waszego Erdogana i Turcja wkrótce zbankrutuje, bezrobocie ok. 40 proc. faktyczna inflacja co najmniej 30%. więc nie będziecie mieli jak pomagać Azerom. Tymczasem Armenia na pewno lepiej przygotuje się do kolejnej fazy konfliktu.

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 20:03

Jeżeli Turcja będzie mieć kłopoty gospodarcze to tym bardziej będzie sprzedawać broń Azerbejdżanowi.

ziew
wtorek, 10 listopada 2020, 21:45

A za co bankrut Alijew będzie ją kupował? Azerbejdżan nie ma innych wpływów do budżetu niż z ropy

Milutki
środa, 11 listopada 2020, 00:08

i gazu, to mu wystarczy

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 23:19

Azerbejdżan nie jest bankrutem. Tak się składa że Alijew także od strony finansowej dobrze przygotował się do wojny.

ziew
czwartek, 12 listopada 2020, 04:10

Łatwe pieniądze już się skończyły. Azerbejdżan jest dokładnie w tej pozycji, w jakiej chorzy rusofobi myślą że jest FR. Nie ma w AZ żadnego przemysłu z wyjątkiem naftowego i od kilku lat wyczerpuje im się dywidenda z drogiej ropy z 2000-2008 i 2010-2015. Gdyby nie było sukcesów na wojnie, byłyby zamieszki o chleb.

Wania
czwartek, 12 listopada 2020, 16:01

Na razie są głownym eksporterem gazu do Turcji. Turcja wstrzymala prawie do zera zakupy z Rosji.

asf
wtorek, 10 listopada 2020, 21:35

No i co z tego? Dopóki w Arcachu będą stacjonować Rosjanie to Azerowie nic nie będą wstanie zrobić.

Milutki
środa, 11 listopada 2020, 00:10

To zostaną wyproszeni z Azerbejdżanu, jeżeli Azerbejdżan będzie stabilnym i zdyscyplinowanym krajem Rosjanie będą musieli ustąpić

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 23:19

A będą przez 5 lat.

czwartek, 12 listopada 2020, 11:51

I najwyżej tyle czasu Ormianie mają na przemyślenie swoich błędów.

xcy
wtorek, 10 listopada 2020, 14:42

Dobry artykuł. Dziękuje

Perun Shogun
wtorek, 10 listopada 2020, 14:30

Zatem nowe rozdanie już nastąpiło. Zarówno Putin i Erdogan są zadowoleniu. I choć żal mi Ormian to lepiej dla nich że jest tam Rosja a nie Turcja. Azerowie muszą (bo nie mają wyjścia) być zadowoleni. Za 20 lat zgodnie z prawem międzynarodowym ( minie wtedy 50 lat od wybuchu wojny o Karabach) Granicę się uporawomocnią a Rosja zostanie tam do następnego stulecia.

zdziwiony
środa, 11 listopada 2020, 01:24

Perun Szogun, za 50 lat Rosja będzie miała min. 40% muzułmanów, będzie bez węglowodorów, a w dużej swej częsci Rosjanie będa mieszkać na Zachodzie. Więc co Rosja miałaby robić na Kaukazie, sprzatać toi-toie w Groznym czy Baku?

HeHe
środa, 11 listopada 2020, 13:10

Za 50 lat Rosja będzie na Kaukazie tak jak jest od połowy XIX wieku a Rosjanie "w dużej swej części" będą mieszkać w Rosji. Tak więc w Groznym Rosjanie będą robić to co robią teraz a Baku to Azerbejdżan :)

BoomBoom
wtorek, 10 listopada 2020, 14:13

Klasa panie Witoldzie!

Ignorant
wtorek, 10 listopada 2020, 13:57

Świetny artykuł! Jeden z nielicznych na tym portalu autorów, który nie obraża inteligencji odbiorców poprzez serwowanie im nachalnej propagandy.

MM@
czwartek, 12 listopada 2020, 12:12

Chyba jest odwrotnie. Sformułowania, że Trump jest proturecki kiedy ten sam Trump wyrzuca Turcję z programu F-35 i popiera sprzedaż F-35 Grecji, nie są warte funta kłaków!

gegroza
wtorek, 10 listopada 2020, 13:56

Duzo prawdy ale formalnie na pewno Arcach wejdzie w skład Azerbejdżanu a Azerbejdżan uzyska eksterytorialną drogą do Nachiczewanu.

dropik
wtorek, 10 listopada 2020, 13:23

Tak oto koncepcja lekka piechota (WOT) + sprzęt poradziecki (WP) posypała się po 3 -4 tygodniach uderzenia kilku dronów i amunicji krążącej. I nawet teren górski im nie pomógł. A my na tą koncepcję wydalismy jakies 5 mld zl

i.
wtorek, 10 listopada 2020, 18:27

raczej koncepcja obrony przeciwlotniczej sie posypala.

dhfjdhsjfhdsjafh
wtorek, 10 listopada 2020, 17:12

Ale koncepcja vshort opl., Narwi, Piorun 2 się nie posypała. Tak samo koncepcja Loyal Wingman oraz maskowania spektralnego pozostaje w mocy. Nie jest to więc kwestia lekkiej piechoty tylko jej wyposażenia i taktyki.

irek
wtorek, 10 listopada 2020, 17:25

Dokładnie tak. Ponadto drony uderzały głównie w ciężki sprzęt a nie w piechotę.

asdf
wtorek, 10 listopada 2020, 22:26

na poczatku polowaly na ciezki sprzet, ostatnio z braku innych celow atakowaly tez grupki zolnierzy. koncepja narwi sie nie posypala? chyba komus umknal film jak dron wlecial do garazu za probojacym sie w nim ukryc TORem. jeszcze miesiac temu pelno bylo komentarzy ze dronami nie wygra sie wojny a dzis mamy kapitulacje Armenii, kiedys wojna odjechala nam na czolgach dzis odlatuje na dronach.

abc
wtorek, 10 listopada 2020, 13:16

Nieźle, najważniejsze, ze nie doszlo do ludobojstwa na duza skale. Kiedys jeszcze Armenia bedzie wielka.

Smuteczek
wtorek, 10 listopada 2020, 17:29

Nie mow hop .. teraz sie rozbroi Ormian w Karabachu i dopiero sie zacznie. Koniec wojny nie oznacza bynajmniej konca rozlewu krwi

Antek
wtorek, 10 listopada 2020, 18:47

Albo dozbroi.

Eee tam
wtorek, 10 listopada 2020, 13:05

Ja tu pisałem miesiąc temu że po prostu podzielą Karabach i tak się stało. Na marginesie to w strefie walk nie ma już żadnych dzielnych dziennikarzy CNN , BBC, Reuters itp. jak dawniej że przez kilka dni nikt nie wiedział czy Suszi padło czy nie?!

Ignorant
wtorek, 10 listopada 2020, 15:53

Oni nie podzielili Karabachu, tylko Kaukaz, ze wskazaniem na wypchniecie stamtad jakichkolwiek zachodnich wplywow. Wyglada na to, ze Rosja rozgrywa tak, zeby Turcja wyemancypowala sie od NATO.

placek23
wtorek, 10 listopada 2020, 12:28

Turcja przejmuje faktyczną kontrolę nad Azerbejdżanem w ten sposób, że do Azerbejdżanu wchodzą od zaraz rosyjskie wojska, których wcześniej tam nie było? To jakieś nieporozumienie chyba jest?

Eee tam
wtorek, 10 listopada 2020, 15:07

Żadne nieporozumienie tylko między Turcją i Rosją układ Ribbentrop-Mołotow 2

yaro
wtorek, 10 listopada 2020, 12:24

Zamieszki w Erywaniu Informacja o podpisaniu deklaracji o zakończeniu konfliktu wywołała szok i niedowierzanie w Erywaniu. Doszło tam do zamieszek ulicznych. Kilka tysięcy demonstrantów okrążyło budynki rządowe i wdarli się do parlamentu, gdzie ciężko został pobity spiker parlamentu Ararat Mirzojan. Polityk ten musiał w następstwie pobicia przejść poważną operację - poinformował Paszynian. Zaatakowano i zdemolowano też siedzibę Rady Ministrów. Część protestujących ruszyła następnie pod rezydencję, w której mieszka Paszynian z rodziną. Tłum, który wyległ na ulice w Erywaniu, domaga się jego dymisji Paszyniana i chce przekazania władzy Sztabowi Generalnemu - pisze rosyjska agencja TASS. Media donoszą, że manifestanci wznosili przed domem premiera okrzyki "zdrajca" i "tchórz". W związku z wtorkowymi zajściami szef rządu ostrzegł, że inicjatorzy zajść w Erywaniu zostaną przykładnie ukarani. - Niektórzy z nich przybyli do stolicy z Karabachu, gdzie porzucili bronione przez nas pozycje. Wśród nich są wysocy rangą oficerowie. Wobec wszystkich wyciągniemy konsekwencje - zapowiedział.

bezstronny
wtorek, 10 listopada 2020, 12:14

Na filmach i mapach wyglądało to dla Ormian w ostatnich dniach jednak dużo gorzej, niż twierdzi Autor.

Pax romana
wtorek, 10 listopada 2020, 22:38

Jest ogromna strata sprzętu i ludzi Ormian..mówią po nad 10 tysiące ormiańskich żołnierzy. W ostatnich dniach wysyłano do frontu ormiańskich nastolatków i starszych osób...

Wlad
wtorek, 10 listopada 2020, 12:10

Nie mogło być inaczej. Zachód stracił w roku 2008 nie tylko Gruzję ale i Armenię. Porażająca bierność Zachodu zaczęła się już wcześniej vide. Czeczenia. Wracając do wojny w Górskim Karabachu, to nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek interwencji wojsk szeroko rozumianego Zachodu (nawet pod auspicjami ONZ) bez realnego logistycznego wsparcia Rosji i Turcji (lotniska, porty). Wszak w Armenii znajduje się wielka baza wojsk rosyjskich i co, tam miałyby lądować natowskie transportowce? Armenia w Karabachu wojnę przegrała, to nie ma wątpliwości. Straciła większość ciężkiego, ale przestarzałego sprzętu. Kłania się tu archaiczna taktyka rozlokowania go na stałych, a tym samym doskonale rozpoznanych pozycjach obronnych. Widocznych z powietrza, jak na patelni. żal było patrzeć, jak niszczone jest dziesiątki pojazdów, stanowisk artyleryjskich i rakietowych oraz schronów i okopów. Azerskie i armeńskie relacje filmowe z przełomu października i listopada doskonale to przedstawiały. Ataki azerskie przy wsparciu ciężkiego sprzętu i dronów oraz wycofujące się oddziały armeńskie wyposażone w lekką broń ręczną, ew. moździerze i nieliczną broń ppanc. Oddziały azerskie już 7 listopada walczyły na przedmieściach Suszy, 8 listopada oddziały armeńskie były z tego miasta de facto wyparte (pojedyncze ogniska oporu). Następnego dnia miasto było w rękach Azerów (dokumentuje to azerski filmik: flaga na szkole, budynku urzędu miejskiego). Stepanakert był widoczny stamtąd, jak na dłoni. Armeńska linia obrony była de facto przełamana. Armeńczycy mogą się burzyć na swój rząd, ale ten nie miał innego wyjścia.

Olbrycht
wtorek, 10 listopada 2020, 12:09

Znając życie, to jednak jest to częśćiowe zwycięstwo Rosjan. Ruskie wojska jak tam wejdą, zaczną ryć okopy i bunkry, zamieniać wszystko w twierdzę i dobrowolnie stamtąd nie wyjdą.

Godzilla
wtorek, 10 listopada 2020, 12:05

A czy zachód zawsze musi coś robić? Kaukaz jest daleko, a UE i USA mają swoje problemy.

Victor
wtorek, 10 listopada 2020, 11:50

Najbardziej smutny jest pkt 3 i niestety całkowicie prawdziwy.

rED
wtorek, 10 listopada 2020, 11:45

Rosja traci jeszcze klientów na zestawy przeciwlotnicze. Ani Ormianie ani Azerowie nie będą już ich kupować. Azerowie bo teraz będą mieć innego dostawcę a Ormianie bo ich juz nie będą potrzebować bo na lata uwięzną w klinczu rosyjskim a sprzęt ten daje się łatwo zniszczyć. Rosja mogła wszystko to co rzekomo zyskała bez całej tej intrygi i strat na rzecz Turcji traktując Armenię po partnersku. Ale to nie leży w mentalności Rosjan.

Artur
wtorek, 10 listopada 2020, 11:45

Czyli jak rozumiem Stepanakert i czesc karabachu zostaje ormiańska, Putin wygral najwięcej tracąc jeden helikopter i się z wszystkich śmieje a azerowie stracili mase sprzętu i ludzi będąc w tym samym momencie największym przegranym. Zawsze uważałem Władimira za genialnego stratega i "szachiste"

Hektor
wtorek, 10 listopada 2020, 22:47

Gdzie, Ormianie wracają do Armenii. Azerowie wygrali. Trzeba w prost powiedzieć, nie jest trudno: Azerowie wygrali a Ormianie przegrali..koniec kropka

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 17:48

Status Hankendi/Stepernakertu nie został określony w układzie. Obecnie zawarty układ to zawieszenie broni a nie zmiana przynależności politycznej i prawnej Górskiego Karabachu. Górski Karabach wciąż pozostaje Azerbejdżanu

Eee tam
wtorek, 10 listopada 2020, 15:49

Ten się śmieje kto ostatni a traktatu pokojowego jak nie było tak nie ma i nie widać nawet na horyzoncie

dd
wtorek, 10 listopada 2020, 11:41

Dobry analityczny tekst ! Rosjanie dyskontują zestrzelenie (celowo wysłanego ?) Mi24 by wejść na scenę w kluczowym momencie. Obecność Azerów 10km od Stepenkertu to idealne narzędzie rosyjskiej presji na rząd w Armenii, Paszynian może już się pakować. Alijewowi łatwiej będzie sprzedać ustępstwo wstrzymania ofensywy zagrożeniem wejścia Rosjan do gry. Azerowie podkreślają że odbili część Karabachu siłą a nie przy stole negocjacyjnym co niejako zmywa hańbę wcześniejszej klęski, wizerunkowo Alijew jest bohaterem ale faktycznie traci kontrolę nad państwem. To jest lekcja dla Polski, gdy do gry wchodzą duzi gracze, mali mogą odgrywać rolę statystów. O tym kto jest duży a kto mały decyduje nie wielkość czy sojusze a suwerenny potencjał odstraszania

Z.Sikorski
wtorek, 10 listopada 2020, 11:28

Cytując punkt drugi podsumowania: ... "Turcja przejmuje faktyczną kontrolę nad Azerbejdżanem oraz rozszerza zakres swoich transakcji z Rosją o południowy Kaukaz" ... Może, to jednak, Turcja dostaje od rosjan prztyczka w nos, a azerowie wyraźny sygnał, że trzymając z turkami nic nie osiągną ? Osłabienie protureckich elit w Azerbejdżanie, to cel rosjan. Rosja powiedziała STOP. Czy można to nazwać transakcją? To bardziej "szach" strony rosyjskiej ... teraz kolej na ruch Turcji ....

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 15:57

Bez Turcji Azerbejdżan nie ruszyłby z ofensywą, to jest wsparcie dronami, doradztwem, wsparcie polityczne i odwòd na wypadek gdyby inne państwo interweniowało. Ostatecznie wojna się zatrzymała przed całkowitym upadkiem Armenii ale z dużymi zdobyczami Azerbejdżanu, bez Turcji by się to nie odbyło . Turcja teraz będzie jeszcze bardziej obecna na Kaukazie w Azerbejdżanie z tym krajem w braterskim partnerstwie

dim
środa, 11 listopada 2020, 07:53

I Turcja faktycznie otrzyma także lądowe połączenie z Morzem Kaspijskim. Zgadzam się z @Milutkim, jak rzadko.

realista
wtorek, 10 listopada 2020, 11:21

Czyli generalnie Rosja dostała kolejnego łupnia wchodząc dodatkowo w kolejny rozgrzebany konflikt, a Turcja urosła w siłę (pytanie kto za to zapłaci cashem, może ropa azerska?), bo te "wpływy" Zachodu na Kaukazie to jest bardziej fakt medialny niż rzeczywisty.

Obserwator
wtorek, 10 listopada 2020, 11:08

Omawiając możliwości rozwiązania konfliktu o Górski Karabach pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem, to należałoby wspomnieć o Gruzji i Osetii Południowej. Na mocy postanowień z Dagomysu w 1992 roku, które regulowało spór terytorialny w tamtym rejonie Kaukazu, wprowadzono siły pokojowe złożone z batalionów: osetyńskiego, rosyjskiego i gruzińskiego. Niepodległość Osetii Południowej w 2006 roku została uznana m.in. przez Górski Karabach...

DRUMIX
wtorek, 10 listopada 2020, 11:02

"związaną z ormiańską diasporą Kamalę Harris" to jakieś stwierdzenie czy życzenie ? Kamala Harris ma korzenie Indyjsko Jamajskie więć skąd ta teza? Ona jest związana z diaspora ormiańską w takim samym stopniu jak z azerską, polską czy algierską.

Monkey
wtorek, 10 listopada 2020, 11:00

Stara, zła Rosja ciągle daje radę. I dla tzw. zachodu (czyli z perspektywy rosyjskiej także dla nas) jest to duży problem. Szczególnie, że dogadują się z Turcją, było czy nie było członkiem NATO.

Lobo1
wtorek, 10 listopada 2020, 10:57

Najważniejsze pytanie: JAKĄ NAUKĘ WYCIĄGNIE Z TEGO POLSKA??? To smutne, ale obawiam się, że żadną...

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 10:47

Jeszcze we wrześniu Armenia mówiła że w niczym nie ustąpi Azerbejdzanowi, była też działającą prawie 30 lat grupa Mińska w ramach których negocjacje nic nie dały i Azerbejdżan nic nie uzyskał. Azerbejdżan nie mógł nic uzyskać przez negocjacje, wszystko rozstrzygnęło się na polu walki. Nawet obecny układ zakłada że Azerowie mają Szuszę i że połączenie z Górskim Karabachem będzie przez ich terytorium, do tego cały czas pozostaje że Górski Karabach jest prawnie częścią Azerbejdżanu, żadne wcześniejsze negocjacje by tego nie dały. Górski Karabach pozostaje ogryzkiem niezdolnym do istnienia bez zgody Azerbejdżanu, obecność Rosjan zgodnie z układem jest tymczasowa a Azerbejdżan po 5 latach może zechciec opuszczenia terenu przez Rosjan. Układ jest zawieszeniem broni a nie trwałym traktatem zmiany przynależności politycznej Górskiego Karabachu, z czasem nastąpi pełne przejmowanie tej enklawy przez Azerbejdżan. Azerbejdżan cały czas pozostaje niezależnym od Turcji krajem, Turcja nie zabrała Azerbejdżanowi niezależności którą ten kraj posiadał, dała mu natomiast zdolność do osiągania sukcesów odzyskiwania utraconego terytorium, teraz jeżeli Azerbejdżan zerwie z Turcją to nie utraci niezależności którą miał np rok temu, utraci natomiast zdolność do osiągania dalszych sukcesów.

Eder
wtorek, 10 listopada 2020, 17:53

Skoro Karabach jest ogryzkiem, to Armenia będzie miała co najmniej 5 lat na to żeby wyciągnąć wnioski z konfliktu i przygotować się do kolejnej wojny. Ogólnie jest to na korzyść Armenia.

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 18:51

Ale teraz sytuacja się odwraca, Azerbejdżan będzie miał pozycje obronne i teren po swojej stronie, dodatkowo z dotychczasowymi zdolnościami ofensywnymi.

AA
wtorek, 10 listopada 2020, 19:20

A myślisz, że Ormianie nie wyciągnęli żadnych wniosków?

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 20:07

Ormianie wyciągną wnioski że nie mają szans

bc
piątek, 13 listopada 2020, 01:30

Dokładnie, powinni zostawić tam ruiny i koncentrować zasoby w Armenii.

Milutki
piątek, 13 listopada 2020, 13:53

Już to robią , niszczą domy które wcześniej ukradli Azerbejdżanom .

Filip
wtorek, 10 listopada 2020, 10:45

Dziękuję za analizę, śledziłem konflikt na Pana stronie od dawna, również na caucasus.liveuamap.com i kilku telegramach zwłaszcza od wczoraj wieczorem (baghramyan26, sputnikarmenia...). Nie rozumiem jednak dlaczego "Turcja przejmuje faktyczną kontrolę nad Azerbejdżanem". Czy mógłby Pan tę myśl rozwinąć ?

Milutki
wtorek, 10 listopada 2020, 14:52

Z tym uzależnieniem to wymysł. Turcja nie jest w stanie zabrać Azerbejdżanowi niczego co ten kraj miał około rok temu ani niczego co teraz osiągnął (chociaż dzięki Turcji). Turcja może natomiast przestać pomagać w osiąganiu dalszych sukcesów. Azerbejdżan budował swoje relacje z innymi krajami niezależnie Turcji, np. gdy relacji Turcji z Rosją i Izraelem przechodziły kryzys to relacje Azerbejdżanu z nimi układały się dobrze.

Kołacz
wtorek, 10 listopada 2020, 10:41

Czy wobec tezy, że Rosja przejmuje kontrolę nad Armenią a Turcja nad Azerbejdżanem, Rosja w efekcie umniejsza znacząco swoje wpływy, które do tej pory bazowały na utrzymywaniu dobrych stosunków z obydwoma państwami? Literalnie trzymając się przedstawionych przez autora wniosków, Rosja "utraciła" Azerbejdżan na rzecz Turcji.

Ech
wtorek, 10 listopada 2020, 18:51

Tak. Zgadzam sie. Generanie dobra analiza W.R. ale tego punktu brak. Turcja poprstu rosnie wsile z kazdej strony.

dim
środa, 11 listopada 2020, 07:14

Prócz strony gospodarczej - gospodarczo Turcja dość mocno chwieje się. Wzrost militarny finansowany jest okradaniem własnej gospodarki, przez szybki dodruk pieniądza. Rezerw walutowych też już ponoć nie ma. Czyli sytuacja pilnie "upoważniająca" do kolejnej zwycięskiej wojny. Argentyńska junta też tak kiedyś uważała. Może mylę się, ale dostrzegam analogię.

Maax
wtorek, 10 listopada 2020, 10:41

Bardzo dobry ogląd sytuacji i trafna analiza panie Witoldzie.

Rick1990
wtorek, 10 listopada 2020, 10:36

Duża dawka informacji plus świetnie napisane krok po kroku co i jak. Gratuluje tekstu i pozdrawiam

Kaf
wtorek, 10 listopada 2020, 10:31

Świetna analiza bieżącej sytuacji.

Andrzej
wtorek, 10 listopada 2020, 10:29

I tak się robi politykę.

kol
wtorek, 10 listopada 2020, 10:18

Erdogan jest niesamowity. Rodzi się nowy ład, w basenie Morza Śródziemnego oraz Kaukazu. Imperium Tureckie zdobywa kolejne terytoria i sankcjonuje swoją władzę na innych krajach, Libia, Azberdzejan, część Syrii, Rejony morza Egiejskiego należące do Cypru i Grecji, pół Cypru, przymiarki są też do Libanu.

Eee tam
wtorek, 10 listopada 2020, 15:27

Tyle że kasa mu się już skończyła a jak kończy się kasa zwykle kończy się też i władza

Marcin
wtorek, 10 listopada 2020, 10:17

Tak jednostronnego i nie prawdziwego komentarza jeszcze od Pana nie słyszałem

tagore
wtorek, 10 listopada 2020, 10:09

A teraz kolej na Gruzję gdy zastraszona przez Turcję Armenia wpadnie w ręce Moswy ,a być może wstąpi do Federacji. Wielki sukces zachodu?Nasza postawa wobec tego konfliktu nie przynosi nam zaszczytu.

Tweets Defence24