Polska może liczyć tylko na siebie. Wzmocnijmy przemysł [OPINIA]

4 czerwca 2020, 14:05
Krab Orzysz strzelanie
Fot. Rafał Surdacki/Defence24.pl.

Przebieg pandemii koronawirusa pokazuje, jak ważne jest posiadanie własnego, niezależnego od dostaw z zewnątrz potencjału produkcyjnego do strategicznych zasobów. W Polsce należy więc stworzyć listę obszarów zdolności wytwórczych, niezbędnych do funkcjonowania państwa w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Położenie RP i zagrożenie ze wschodu powoduje, że na czele tej listy musi znaleźć się sprzęt wojskowy. Przyjęcie takiego podejścia będzie wymagało zmiany polityki zakupowej i przykładania większej wagi do rozbudowy własnych zdolności. Podstawy ku temu tworzy przyjęta niedawno Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP, ale jej zapisy muszą zostać uszczegółowione i wcielone w życie.

Zamknięte granice i faktyczne wstrzymanie dużej części ruchu międzynarodowego – to, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się wręcz niemożliwe, dziś staje się rzeczywistością. Pandemia koronawirusa pokazała, że kraje muszą dysponować własnym potencjałem dostaw wyposażenia, niezbędnego w sytuacjach kryzysowych. Polska, położona na granicy zewnętrznej NATO i UE, powinna mieć więc możliwości produkcji nie tylko sprzętu ochronnego i medycznego, ale także, a może przede wszystkim, uzbrojenia i wyposażenia wojskowego. Pandemia pokazała bowiem, że w czasie kryzysu zagraniczne źródła dostaw są mocno zagrożone i nie można tylko na nich (czy głównie na nich) polegać.

Trzeba podkreślić, że pandemia, która w zasadzie „zatrzymała Europę i USA w miejscu” w zasadzie nie została wykorzystana do podjęcia agresywnych działań przez podmioty państwowe, a i tak stanowiła niespotykane zagrożenie. Co byłoby, gdyby do zagrożenia wirusem doszły działania hybrydowe, np. zakrojone na szeroką skalę cyberataki na międzynarodową infrastrukturę transportową, czy inne działania (włączając użycie sił zbrojnych) blokujące szlaki dostaw? Sytuacja mogłaby jeszcze się pogorszyć, a przecież powtórzenia takiego kryzysu – i jego wykorzystania – nie można wykluczyć. Polska jako państwo na wschodniej flance NATO musi być gotowa do zachowania gotowości obronnej państwa w wypadku zakłóceń transportu i innych nieprzewidzianych problemów na arenie międzynarodowej (niekoniecznie związanych z chorobami zakaźnymi, ale mogących mieć podobne skutki).

To z kolei zmusza do przemyślenia całego procesu zakupów dla Sił Zbrojnych RP i zmiany roli krajowego przemysłu. Niezbędna jest systemowe i strukturalne uwzględnienie budowy własnych zdolności w systemie zakupów. Notabene, pewne podstawy do takich rozwiązań tworzy przyjęta niedawno Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, ale muszą one zostać wdrożone i uszczegółowione w rozwiązaniach prawnych i aktach wykonawczych. Sprawa jest pilna.

Obecny kryzys unaocznił, że w sytuacji zagrożenia, niezależnie od jego charakteru występuje co najmniej kilka czynników powodujących, że należy polegać przede wszystkim na własnym potencjale, pozostającym pod narodową kontrolą. Z kolei tam, gdzie jest to obiektywnie niemożliwe – tworzyć w ramach współpracy przemysłowej własne zdolności do wsparcia eksploatacji, współprodukcji i modernizacji pozyskiwanego zza granicy sprzętu, a nie decydować się na pozornie „proste” zakupy z półki, bez transferu technologii. Odpowiednie połączenie rozwoju własnych, w pełni suwerennych zdolności oraz właściwie rozumianej i realizowanej współpracy przemysłowej to szansa na budowę nowoczesnego potencjału da podstawy do rozbudowy gospodarki, ale i możliwości reagowania w sytuacjach kryzysowych.

Jeśli mowa o kryzysach i ich skutkach, to sytuacja wywołana pandemią koronawirusa mimo wszystko znacznie różni się od tej spowodowanej zagrożeniem hybrydowym, celowym oddziaływaniem innego państwa np. w formie cyberataków, nie mówiąc już o niebezpieczeństwie otwartego konfliktu. Mimo wszystko, przebieg pandemii obrazuje kilka wspólnych cech, jakie można przypisać różnym sytuacjom kryzysowym.

  1. Nieprzewidywalność

Jeszcze pod koniec 2019 roku nic nie wskazywało, że koronawirus stanie się czynnikiem, który w dużym stopniu zdefiniuje postępowanie większości (jeśli nie wszystkich) państw na świecie. Większość obserwatorów, ale i decydentów zakładała, że epidemia skupi się przede wszystkim w Azji, podobnie jak wcześniejsze SARS i MERS, a jej wpływ na wydarzenia w Europie i Ameryce Północnej będzie co najwyżej ograniczony. Prawie nikt, może poza częścią epidemiologów, nie przypuszczał, że wirus rozprzestrzeni się w tak dynamiczny i zaskakujący sposób.

To zmusiło poszczególne państwa do podjęcia szeregu bezprecedensowych kroków, na które de facto nikt nie był przygotowany. Strefa Schengen w ciągu kilkunastu dni stała się strefą zamkniętych granic. Polska, która podjęła decyzję o zamknięciu granic jako pierwsza, była zmuszona rozmieścić na nich żołnierzy, bo służby MSWiA nie byłyby w stanie podjąć się takiego zadania. A ruch lotniczy, uznawany za krwioobieg i koło napędowe gospodarki, niemal zamarł, poza lotami ewakuacyjnymi i przeznaczonymi do transportu (głównie sprzętu medycznego). Wreszcie, czasowo wprowadzono ograniczenia w przemieszczaniu się również wewnątrz państw, zamykając całe gałęzie gospodarki.

To pokazuje, że sytuacje kryzysowe mogą rozwijać się w sposób nieprzewidywalny i bez żadnej kontroli. To samo dotyczy innych niebezpieczeństw – konwencjonalnych zagrożeń militarnych, ale też zagrożeń podprogowych, hybrydowych – działań poniżej progu wojny, które mogą wywoływać np. migrację ludności, panikę, czy blokowanie systemów transportowych.  Jednocześnie naturalną reakcją poszczególnych państw, w wypadku tego rodzaju zagrożeń są blokowanie granic, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się kryzysów, po drugie – bezwzględna ochrona własnych interesów i obywateli. To w naturalny sposób powoduje, że trzeba dbać o własny – niezależny od innych – potencjał. Z nieprzewidywalnością kryzysów wiąże się też ich masowy charakter. Aby być nań przygotowanym, trzeba zawczasu zbudować odpowiedni potencjał do mobilizacji całej gospodarki.

  1. Zagrożone łańcuchy dostaw

Każda sytuacja, która powoduje ograniczenia w ruchu transgranicznym, tak jak pandemia koronawirusa (ale nie tylko) stanowi ogromne zagrożenie dla międzynarodowych łańcuchów dostaw. Mówiąc wprost – może się zdarzyć tak, że w wyniku sytuacji kryzysowej dostęp do dostaw z zewnątrz sprzętu ochronnego, ale i uzbrojenia lub amunicji, czy nawet części zamiennych zostanie odcięty.

Może do tego dojść nawet wbrew woli zagranicznego kontrahenta lub państwa-dostawcy. Wystarczy, że będzie ono zmuszone do wprowadzenia ograniczeń w przemieszczaniu się lub zakłady zostaną unieruchomione z powodów, na które strony umowy nie mają wpływu. Możliwe jest też, że ograniczenia zostaną wprowadzone w państwach tranzytowych. Pandemia koronawirusa wpłynęła już zresztą na funkcjonowanie niektórych, globalnych przedsiębiorstw z branży zbrojeniowej, zmuszając do przynajmniej czasowego zatrzymania produkcji.

Co więcej, poszczególne państwa będąc pod presją kryzysu, mogą podjąć decyzje o wstrzymaniu dostaw, jeśli same będą czuły się zagrożone. Podobne sytuacje – dotyczące oczywiście nie broni, ale sprzętu medycznego, np. maseczek – zdarzały się wielokrotnie w trakcie obecnej pandemii koronawirusa. Jeżeli mówimy o dostawach uzbrojenia, sprzętu wojskowego, potencjalny agresor może wywierać presję na państwa-dostawców, by te wstrzymały przekazywanie sprzętu, również za pomocą oddziaływania na społeczeństwo państwa-dostawcy. Taka sytuacja znana jest choćby z polskiej historii – z wojny polsko-bolszewickiej, kiedy dostawy do Polski blokowane były przez strajkujących dokerów. W kryzysie lub w sytuacji zagrożenia może zdarzyć się tak, że Polska zmuszona będzie polegać głównie na własnym potencjale. O ile trudno oczekiwać, by wszystkie systemy uzbrojenia były w całości produkowane w kraju, to zdolności ich utrzymania (a więc posiadanie odpowiedniej dokumentacji i potencjału), wreszcie – produkcji amunicji czy kluczowych komponentów są niezbędne również tam, gdzie dostawcą jest partner zagraniczny.

  1. Masowość sytuacji kryzysowych

Trzecim elementem, który wystąpił podczas pandemii koronawirusa, i który – w pewien sposób – może pojawić się również w trakcie zagrożenia militarnego, jest masowy i powszechny charakter zagrożenia. W czasie pandemii spowodował on, że nawet bogate, rozwinięte państwa europejskie, dysponujące systemami obrony cywilnej wyczerpały swoje zasoby środków ochronnych i musiały podjąć wysiłek „mobilizacyjny”. Polegał on zarówno na przyspieszeniu produkcji sprzętu za pomocą własnego przemysłu (czy nawet zaangażowania ludności), ale i zwiększeniu importu (często konkurując z innymi państwami i akceptując pewne ryzyko, jeśli chodzi o wymogi jakościowe).

Jak ma się to do sytuacji konfliktu zbrojnego? Doświadczenia zdecydowanej większości konfliktów po II wojnie światowej, a zwłaszcza tych, w których używa się broni precyzyjnej, wskazują na większe, niż przewidywano zużycie amunicji. Dość powiedzieć, że nawet działając w warunkach panowania w powietrzu, siły europejskich państw NATO prowadzące działania nad Libią w 2011 roku borykały się z dużymi brakami środków precyzyjnego rażenia. Co byłoby, gdyby nie korzystały z bezpiecznych baz i niezagrożonych dostaw, a były na całym terytorium zagrożone oddziaływaniem nieprzyjaciela?

Wnioski nasuwają się same – niezbędne jest posiadanie własnego potencjału, pozwalającego w szybkim tempie zwiększyć produkcję, także w sytuacji kryzysowej, jeszcze przed wybuchem wojny, a także zapewniającego jeszcze w czasie pokoju dostawy kosztowo-efektywnych, skutecznych środków bojowych. W miarę możliwości niezależne od zewnętrznych czynników i jednocześnie oparte o nowoczesne technologie, aby spełniać wymogi współczesnego pola walki. Oczywiście dotyczy to nie tylko nowoczesnej amunicji, czy środków przenoszenia uzbrojenia, ale też systemów zapewniających świadomość sytuacyjną – bezzałogowców, optoelektroniki, wreszcie łączności i kryptografii. Tylko duże nasycenie produkowanym w kraju nowoczesnym sprzętem daje szanse przetrwania w sytuacji kryzysu.

Polska i zakupy MON a sytuacje kryzysowe

Wnioski z pandemii zmuszają do przemyślenia obecnej polityki zakupowej resortu obrony. Istnieją bowiem instrumenty pozwalające na ustanowienie w kraju odpowiedniego potencjału. Mowa o trybie „szczególnego interesu bezpieczeństwa państwa”, pozwalającego wyłączyć konkurencję i kierować zakupy do krajowych przedsiębiorstw.

W praktyce jednak stosowanie tzw. PIBP napotyka na wiele problemów. Aby ten tryb mógł być zastosowany, każdorazowo niezbędna jest indywidualna ocena podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Jeśli nawet jest przeprowadzona, to dotyczy ona danego postępowania (np. na zakup sprzętu, czy na realizację pracy rozwojowej), a nie całego cyklu życia. Dochodzi więc do sytuacji, w których przemysł otrzyma fundusze na rozwój danego systemu uzbrojenia, ale już nie na wprowadzenie go do produkcji (co czyni prace B+R nieopłacalnymi), lub też, nawet po zakupie niewielkiej partii danego sprzętu, do wsparcia eksploatacji, modernizacji czy nawet pozyskiwania kolejnych dopuszcza się inne firmy. Tym bardziej że samo finansowanie prac rozwojowych jest dysfunkcyjne, przez co MON z reguły nie wydaje większości funduszy zaplanowanych na ten cel.

To wszystko powoduje, że prace rozwojowe się wydłużają, a opłacalność ich prowadzenia staje się wątpliwa. Z kolei wojsko, zniecierpliwione oczekiwaniem na dostawy od polskich firm w końcu decyduje się na zakup gotowych rozwiązań „z półki”, w pilnej potrzebie operacyjnej. Potem trzeba wydawać jeszcze większe pieniądze na ich eksploatację i modernizację, i zwykle te pieniądze nie wzmacniają polskiej bazy przemysłowej, tylko zagraniczną.

Wyjściem mogłoby tutaj być systemowe stosowanie trybu podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa – co do zasady, a nie jako wyjątek i w całym cyklu życia. To wymaga jednak rozwiązań szerszych niż tylko wewnętrzne przepisy resortu obrony narodowej – być może ustawowego zdefiniowania kluczowych technologii, jak całkiem niedawno uczynili to Niemcy (poszerzając zakres stosowania PIBP m.in. do zdolności, potrzebnych do wykonywania zobowiązań sojuszniczych, ale i działań kryzysowych), albo nawet ujęcia określonych obszarów w dokumentach strategicznych. Takie rozwiązanie sugerował niedawno w wywiadzie dla Defence24.pl gen. broni rez. Mirosław Różański, odnosząc się do niedawno podpisanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Mogłoby to być również elementem szerszej reformy systemu pozyskiwania uzbrojenia, która na pewno będzie wymagać zmian ustawowych.

SBN a ochrona interesów państwa

Choć Strategia Bezpieczeństwa Narodowego nie zawiera bezpośrednich zapisów obligujących do stosowania wyłączenia konkurencji czy trybu PIBP pozwalającego na tworzenie własnych zdolności, to jednak jej treść daje podstawy do stosowania takich rozwiązań. Musi to jednak znaleźć swoje odzwierciedlenie w innych, bardziej szczegółowych aktach prawnych, i dokumentach strategicznych, regulujących te kwestie w sposób systemowy.

Strategia zawiera bowiem następujące zapisy, odnoszące się do przemysłu obronnego:

2.17 Wzmocnić koordynację międzyresortową na rzecz rozwoju zdolności krajowej bazy przemysłowej i technologicznej w obronności, zgodnie z potrzebami bezpieczeństwa państwa, obejmującymi m.in. selektywne uruchamianie działań na rzecz mobilizacji gospodarki i potrzeb Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.

2.18 Uwzględnić w ramach systemu rezerw strategicznych potrzeby wynikające ze zmian środowiska bezpieczeństwa.

2.19 Zwiększać zdolności w zakresie kryptologii, wytwarzania urządzeń telekomunikacyjnych wyposażonych w moduły kryptograficzne złożone z produkowanych w Polsce podzespołów mikroelektronicznych i własnego oprogramowania.

2.20 Zbudować zdolności do rozwoju technologii oraz do produkcji zasobów strategicznych w czasie pokoju, kryzysu i wojny – Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP

Szczególnie ostatnie punkty mówią wprost o konieczności budowy krajowych zdolności technologiczno-produkcyjnych, jeśli chodzi o systemy kryptologiczne, dysponujące krajowym oprogramowaniem, a także „strategiczne zasoby”. Do tych ostatnich z pewnością należy uzbrojenie, w tym precyzyjne, oparte – podobnie jak systemy kryptograficzne – o rozwiązania, które są pod krajową kontrolą i które można modyfikować w ramach rozwoju zagrożeń. Z kolei dwa pierwsze punkty mówią o mobilizacji gospodarki i budowie rezerw – dotyczy to naturalnie także sprzętu wojskowego. Trzeba jednak pamiętać, że – uwzględniając specyfikę sytuacji kryzysowych – o mobilizację będzie najłatwiej, jeśli mówimy o potencjale będącym pod krajową kontrolą.

Co dalej?

Pandemia koronawirusa, która na nowo zdefiniowała działalność wielu sektorów gospodarki, powinna skłonić do przemyślenia również polityki zakupów sprzętu wojskowego i uzbrojenia. Przebieg obecnego kryzysu pokazał, jakie znaczenie mają własne zdolności produkcyjne.

Oczywiście nie jest tak, że potencjał zbuduje się „z dnia na dzień”, są też obszary, gdzie konieczna jest współpraca z partnerami zagranicznymi. Nawet jednak jeśli tak jest w istocie, zakupy powinny być połączone z – stopniową, ale konsekwentną – budową krajowych zdolności do utrzymania, modernizacji, i produkcji/współprodukcji krajowego sprzętu.

Musimy jednak pamiętać, że Polska już dziś posiada w wielu obszarach potencjał do dostarczania nowoczesnych rozwiązań, a jednak MON i wojsko nie sięgają po nie, wybierając „drogę na skróty” poprzez zakupy bez transferu technologii gotowego już i eksploatowanego sprzętu za granicą. Dzieje się tak z różnych przyczyn, w tym niechęci do przeprowadzania procesu wdrożenia z całym cyklem badań, wymagającego większego wysiłku niż zakupy „z półki” i obarczonego na początku pewnym ryzykiem, ale jednocześnie tworzącego długofalowe zdolności, dającego autonomię, niezbędną w sytuacji kryzysu i gospodarcze korzyści. Przebieg pandemii jeszcze bardziej uwypukla te potrzeby. Oczywiście będzie to długotrwały proces, ale system bezpieczeństwa zawsze buduje się ewolucyjnie i na lata.

Zgodnie z treścią SBN należy „Stworzyć warunki, aby polski przemysł obronny, niezależnie od formy własności, realizował długofalowe potrzeby Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, w tym poprzez wdrożenie wyników prac badawczo-rozwojowych.”. Teraz te założenia trzeba realizować, aby stanowiły one systemową podstawę całego procesu modernizacji.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 319
Reklama
gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:12

To oczywiste ale mamy w tym bezkarnych hamulcowych . Torpeduje się wyroby zapewniająće równeiż cywilny zbyt - funter 4x4x4 . Polskie firmy zbrojeniowe odżegnują się od rozwoju i sprzedaży na rynku cywilnym . Na przykład CB radia na bazie wojskowych z blokadą sprzętową i cyfrową funkcji. W razie kryzysu i odblokowaniu mamy ogólnokrajowy system łączności i przekazu danych. Czemu innycm opłaca się produkować masowo lornetki , a PCO produkcję musi liczyć w sztukach

Polak maly
czwartek, 2 lipca 2020, 15:53

Ja pisze o tym od dawno w roznych komentarzach. Tylko jezeli bedziemy samowystarczalnym , silnym panstwem , inny, wlaczajac w ta naszych sojusznikow, USA, wezma nas na serio i staniemy sie wartoscia dodana kazdego systemu obronnego a nie klientem o ktorego trzeba sie ciagle troszczyc, a ktory w zamian bedzie kolonia na wysunietej flance. Jedynym logicznym wyjsciem dla mnie jest wejscie na calego we wspolprace ze Szwwecja. Byc moze nie maja najnowoczesniejszego uzbrojenia, ale: 1. Sa w podobnej do nas sytuacji geopolitycznej, wspolne interesy geopolityczne, mozliwosc blokowania manewrow rosyjskich w basenie morza Baltyckiego, a w przyszlosci, byc moze tez Niemiec, kto wie. 2. Jak na taka mala populacja, maja bardzo dobrze rozwiniety przemysl obronny, technologie wojskowe i nie tylko i gdyby Polska zechciala wejsc z nimi na calkowita wspolprace wojskowa, bylaby mozliwosc transferu technologii, nauki czegos w tym temacie i w przyszlosci rozwoju naszego przemyslu obronnego na wieksza skale, co dawaloby dobrze platne miejsca pracy w Polsce, rozwoj innych galezi technologii , gospodarki, a nie transferowanie wysokich sum pieniedzy za ocean, i kupownie wszystkiego tam a placenie im, z naszych zyskow ze sprzedazy dobr nisko zaawasowanych technilogicznie. Bo na czym my niby mamy zarabiac zeby placic amerykanom bajonskie sumy za ich sprzed? Ze sprzedazy za granice burakow, cebuli, okien plastykowych, pomidorow? Z czego? Tylko bardzo bliska wspolpraca wojskowa , na calego ze Szwecje i tez byc moze z Ukraina moze pomoc Polsce rozwinac sie na wielu paszczyznach, im szybcie to zrozumiemy tym lepiej, tylko ile to jeszcze czasu uplynie zanim my to zrozumiemy. Dodal bym do tego jescze wspolprace wojskowa z Korea Poludniowa, byc moze Turcja, Izraelem, ale ze zwecja i Ukraina jest nam najblizej po drodze geopolitycznie Po prostu nie ma innego wyjscia

wina Tuska
piątek, 26 czerwca 2020, 21:49

od 2015 wydatki na Polski przemysł wojskowy spadł o połowe .

racjonalista
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 18:29

Pytanie brzmi - KTO ZABLOKOWAŁ PROGRAM ORKA ??? - jedynie 3-4 okręty podwodne z ogniwami paliwowymi i możliwością przebywania w misji ukrytej 2-3 tyg, wyrzutnie 24 pocisków. na bałtyku wyposażone w rakiety manwrujące z głowicami atomowymi mogły by realnie odstraszać Rosjan . Taki program były wart KAŻDEJ ceny . Dwa porty chronione parasolem OPL i siłami specjalnymi. Dały by Polsce spokój na wiele lat. Można by ze Szwecją dogadać się na bazowanie czasowe na Gotlandii w ramach umów treningowych co gwarantowało by udział Szwecji w ewentualnym konflikcie. W takim wariancie jest Petersburg, Moskwa i ich infrastrukutra krytyczna typu elektrownie atomowe w zasięgu takich pocisków. 35 MLD zł spokojnie wystarczy na taki program czyli TYLKO ROK programu 500+ . Mamy już podwodniaków wyszkolonych i utrzymujemy ich treningi .

racja
wtorek, 23 czerwca 2020, 10:58

Szwedzkie łodzie kosztują około 4 MLD PLN - liczmy nawet 6 MLD ( zwykle takie projekty są ostatecznie droższe ) 3 x 6 18 MLD. Koszt rakiet MSN przezbrojonych na głowice atomowe to jakieś 20 MLN za sztukę przy 24 szt na okręt daje to 72 rakiety x 20 MLN 1,5 MLD. Do tego koszt OPL na port stacjonowania - 2,5 MLD. Szkolenia przebazowanie , ochrona jakieś 5 MLD - łącznie mamy 27 MLD zł i ODSTRASZAMY ROSJĘ SAMI !!! bez opłacanie się szantażyście Trampowi

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:14

Spójrz na mapę skarbie, Rosja odsztrasza się sama bo eksplozje atomowe, te strategiczne, to opad promieniotwórczy aż do Moskwy. Tu ciągoty mają raczej nasi "sojusznicy" zza oceanu

Polak maly
czwartek, 2 lipca 2020, 15:55

Plastus i caly PiS siedza trumpowi w kieszeni. Macie teraz mozliwosc zeby to zmienic. Nie zmarnujmy okazji

Witek
wtorek, 16 czerwca 2020, 12:58

Popatrzcie na strukturę wydatków MON. Przeważają wydatki personalne jak w latach 90'. Nadal nikt nie rozumie że nie liczy się ilość bagnetów ale technika. A w TVP tylko o powiększaniu stanu personalnego. Jednocześnie mamy dość duży budżet i gigantyczny import. To nie jest nic innego jak pozbywanie się pieniędzy polskich podatników w zamian za przychylność jednego z sojuszników do wewnętrznych działań politycznych. Taki niestety jest priorytet obecnej władzy.

viking
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:14

Zawsze mozna postkomunistom podziekowac za lata zastoju w modernizacji sil zbrojnych

w
wtorek, 9 czerwca 2020, 14:56

do wzmocnienia naszego przemyslu , a takze badan i rozwoju, potrzebna jest kreatywna i madra , długoletnia ( bez wzgledu na to kto ma władzę ) polityka MON. Niestety nasz MON jest zainteresowany tylko wyrobami przemyslu zagranicznego.Robi wszystko zeby nie kupowac w polskim przemyśle ani go rozwijac

Marek
wtorek, 9 czerwca 2020, 23:01

A ZSSW-30 i Borsuk są tego najlepszym przykładem? Długo by można wymieniać wady MONu ale trzeba mu oddać sprawiedliwość. Uparł się, żeby Borsuk był jaki jest i dlatego ktoś tu nie zarobił na licencji. Doszedł do wniosku, że nie ma co płacić zagranicznej firmie podatku za prawo do zintegrowania gniota ze Spikiem i jest własna wieża, do której mamy wyłączne prawo.

Gts
czwartek, 11 czerwca 2020, 21:27

Ani Zssw ani Borsuka jeszcze nie ma. Istnieją prototypy, ale nie ma zamówień i ten stan rzeczy nie zmieni się pewnie jeszcze z 5 lat.

Marek
wtorek, 16 czerwca 2020, 12:00

W przypadku ZSSW-30 zmieni się niebawem, dlatego bo nie ma innego wyjścia. Z Borsukiem nieco później.

Weryfikator
środa, 10 czerwca 2020, 13:06

Tak jest właśnie. Nie ma co wyłącznie krytykować, bo to tez do niczego nie prowadzi. Jednak długoletnia i konsekwentna polityka MON, ale także ministerstwa nauki i ministerstwa rozwoju jest niezwykle ważna. Prace rozwojowe dają efekty po latach stabilnego finansowania, a kumulacja wiedzy i technologii prowadzących do wdrożenia produkcji seryjnej zaawansowanych produktów jeszcze pozniej.

Lord Godar
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:51

Więc dlaczego nie szanuje się tej pracy i nie rozwija i wdraża na odpowiednim poziomie i w odpowiedniej ilości rozwiązań które są ? Chodzi mi na przykład o produkty WB ... Bo co ? Bo nie jest pod pełną kontrolą państwa i nie da się doić PGZ ? Lepiej płacić Izraelczykom i implementować ich rozwiązania płacąc im i podnosić koszt opracowania i końcowy wyrobu , niż inwestując w własne ośrodki naukowe , badawcze i produkcyjne rozwijać nasze możliwości i gwarantować sobie w większym stopniu kontrolę nad końcowym produktem? To są głupie rozgrywki i układy , a nie racjonalne myślenie i działania.

Weryfikator
czwartek, 18 czerwca 2020, 20:42

Tego nie wiem :-P

Marek
wtorek, 16 czerwca 2020, 12:04

Nie wiem, czy zauważyłeś, ale co niektórzy, do których sam się zaliczam piszą, że nie tędy droga. Zwłaszcza teraz. Niestety znajdziesz także takich, którzy chcieliby, żebyśmy kupowali od kogoś innego. Nawet jeśli są rodzime odpowiedniki, woleliby kupować cudze gotowce.

dropik
wtorek, 9 czerwca 2020, 11:48

Wzmocnijmy przemysl. Tak , znakomity pomysł, ale własnie zaczynają padać podstawy tego przemyslu czyli elektrownie i kopalnie. Przez 5 lat nic tam sie nie zmieniło i jak ceny wegla spadły , a ceny emisji co2 wzrosły to zaczał robić się niezły pasztet.

rambo
wtorek, 9 czerwca 2020, 03:12

Po zakupie latających cegłówek typu F-35 (przy aplauzie klakierów), gdzie w ogóle nie myśli się o dwusilnikowych myśliwcach przewagi powietrznej zaczęto przebąkiwać o możliwości skrytego podejścia i bombardowania celów w Rosji przez te superdrogie zabawki a już na pewno powietrzne rajdy na Kaliningrad to jest to o co chodzi. I co ja "patrze"? Jest zmodyfikowana rosyjska doktryna atomowa - prewencyjne deeskalacyjne uderzenia atomowe gdyby ktoś "śmiał" uderzyć nawet konwencjonalnie w istotną infrastrukturę rosyjską, oczywiście napisane w tradycyjnym stylu niewiniątka i umiłowania pokoju przez Rosję. Oznacza to, że nasze wysiłki militarne to "wypociny"bo nie mamy żadnej własnej odpowiedzi na zagrożenie atomowe. Oczywiście,że nasz przemysł obronny jak najbardziej tak niemniej liczba naszych wrogów,miłośników cudzej broni, dyletantów, defetystów,mięczaków, chłopców w rurkach, lalusiów ... koronawirus tnie husarskie skrzydła. Potrzebny jest wódz.

poniedziałek, 15 czerwca 2020, 14:52

Ten obecny wódz Wam nie wystarcza?

rotor
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 21:54

Prawda jest taka że tylko bomby jądrowe w dużej ilości zapewnia nam dobrą obronę. Powinniśmy zacząć budowań takie bomby-najlepiej po cichu.

dropik
wtorek, 9 czerwca 2020, 11:43

to chyba walizkowe musiałby być te bomby i trzeba by je wysłać z naszymi turystami w odpowiednie miejsca tj do hoteli , pensjonatów , na pola namiotowe ;) Nie da się cicho zrobić środków przenoszenia ładunków jądrowych . :P

wtorek, 9 czerwca 2020, 13:13

Nieda się cicho wyprodukować broni jądrowej.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:16

? jankeskie słabo pilnują . Ostanio wyszło przy okazji dealu japońsko żydowskiego z wygrzewaniem głowic w reaktorze, dla odzyskania mocy

Andrzej
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:32

Ale co chcemy wzmacniać ? Przemysłu wojskowego u nas nie ma. Tylko nieliczne przypadki w stylu chemia,namioty,łączność radary. Licencja na rakiety p.panc bez transferu technologi,oraz prawie własne rakiety Grom. Reszta to fikcja.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 13:38

Mała poprawka: radary też - delikatnie mówiąc - trącą muzeum. To jest technologia wycofywana.

BUBA
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 20:30

Zapomniales o Firmach do pudrowania ZLOMU.

ktos
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 12:37

Fajnie sie was czyta. Zawsze po takim artykule sa komentarze jak to Polska powinna budowac gwiezdne niszczyciele, bomby atomowe, lotniskowce czy co tam aktualnie jest na tapecie. Prawda jest taka ze ze wzgledu na ogromne zapoznienie w latach 80' nadal gonimy Zachod (nadal zarabiamy polowe tego co srednia UE). Budzet nie jest z gumy, w chwili kiedy zaczniemy wydawac wiecej pieniedzy na zakupy dla Armii, bo rozumiem ze tak rozbudowujemy infrastrukture, poprzez zamowienia. To skoncza sie pieniadze np na lekarzy albo nauczycieli. Jaqk sobie wyobrazacie panstwo bez tych sluzb? Ja tez bym chcial zeby w Polsce stalo 20 lotniskowcow na granicy bylo 10000 czołgów a kazdy mial w magazynie Grota, Spike i wiadro granatow na wypadek wojny... ale tak nie jest. Pisanie co tez to Polska nie powinna bez refleksji ile ta Polska ma kasy jest smieszne... Chociaz mamy na TVP i światynie Opatrznosci, wiec moze sprawa nie jest stracona i jest z czego zabierac.

romano
czwartek, 18 czerwca 2020, 01:38

wystarczy bez 13 emerytury a już bon na wakacje to chyba jaja i pare groszy by było

obserwator
wtorek, 9 czerwca 2020, 16:38

Grota i wiadro granatów obywatel może sobie kupić za własne pieniądze. Państwo by zarobiło. Tzn wszędzie na świecie obywatel może ale u nas nie może.

Varan
wtorek, 9 czerwca 2020, 07:49

Niby masz rację, ale... Jak dojechałem do TVP i Świątyni Opatrzności to, zrozumiałem dlaczego najpierw nie chciało mi się tego czytać. Wydatki na obie te rzeczy, nawet w przypadku obecnego budżetu MON, to chyba tylko na te wiadra do granatów. Otóż wiedz, że właśnie poprzez inwestycje w budowę infrastruktury, obiektów użyteczności publicznej, inwestowanie w przemysł, także militarny, buduje się bogactwo całego państwa. Oczywiście kumulacja kapitału który tak powstaje, jest zjawiskiem zachodzącym stoaunkowo powoli i to jest trudny do przezwyciężenia problem. Polska straciła ostatnie 30 lat w aspekcie gromadzenia kapitału. Nasi świeżej daty kapitaliści w rodzaju Kulczyka czy innego Solorza to małe płotki w porównamiu do takiej Kanady, której elita finansowa to, światowe rekiny. Ale oni bogacili się od połowy XVI wieku. Jakie jest zatem rozwiązanie? Po pierwsze, należy wybierać do Sejmu takich ludzi, którzy już mają jakieś pieniądze i deklarują, że chcieli by inwestować w Polsce, budować i wzmacniać kapitał. Poza tym potrzebne nam Sejm i rządy, które autentycznie będą dbały o polski interes narodowy w szerokim rozumieniu. Niestety budżet jest krótką kołdrą i jeśli wydamy na OP to, nie starczy na inne inwestycje. Przypuszczam, że PiS rozumie tę sytuację i probuje znaleźć złoty środek. Budowa CPK jest koniecznością ze względu na nasze położenie geopolityczne. Podobnie jest z przekopem mierzei wiślanej. Sądzę że USArmy musi mieć zapewnione odpowiednie warunki w Polsce, aby w razie czego móc realizować plany dostaw itp. Łodzie podwodne to konieczność, ale tylko przy założeniu określonej strategii działania w razie W. Reszta to wypadkowa możliwości finansowych oraz wewnętrznej sytuacji politycznej. Niestety, w tej chwili zupełnie niepoważna opozycja jest de facto większym zagrożeniem, niż wróg w Królewcu. My, jako państwo, nadal odczuwamy skutki wzrostu mleczaków, bo wychodzenie z okowów post-komuny, jest trudne i trwa zdecydowanie zbyt długo. Na to wszystko nakładają się dwie sprawy. Media kształtujące opinię publiczną są w dużej części własnością niemiecką (czy tam jakąś inną maskującą prawdziwych właścicieli). Droga do zmian w proporacjach właścicielskich w mediach wiedzie zaś przez sądy. Sądy jak wiemy, należą do kasty ludzi, którym wydaje się, że nadal mogą potrząsać sceną polityczną, wedle instrukcji z różnych, ale raczej skoordynowanych kierunków. To trzeba przełamać i PiS stara się załatwić tę sprawę w miarę spokojnie. Istniejąca opozycja to, grupa sfrustrowanych lewaków, krypto i para-komunistów i jeszcze kilka grup mających patyki w tyłkach. Zapyta ktoś, co ma piernik do wiatraka? Co ma armia, zbrojenia, do spraw mediów, sądów i całej tej burzy w szklance wody? Otóż, ma. Od decyzji poszczególnych wyborców zależy JAKOŚĆ posłów. Od tego zaś stanowione prawo i stabilność polityczna oraz siła rządu. Od tego z kolei sprawność urzędów państwa, jakość stanowionego prawa oraz jego charakter. W sensie czy jest to prawo dla Polaków czy dla kumpli i grup nacisków z różnych Brukseli czy Berlinów. Wreszcie, od jakości Sejmu będzie zależało ile będzie tej Polski w Polsce? Czyli, czy nadal będziemy mieli np taki Inspektorat Uzbrojenia, który z opisów jego funkcjonowania, wydaje się bardziej jakąś siedzibą V kolumny niż rzeczywisty ośrodek inicjujący i wykonujący jakąś niezbedną pracę na rzecz szybkiego i sprawnego budowania sił zbrojnych. Wszystko to zaś, o czym wspominam powyżej, zależy od tego co dzieje się w naszych głowach. Tak, w Twojej, mojej, ale też takiego Grodzkiego, Kaczyńskiego, Owsiaka czy naszych bliskich i znajomych. Wszystko zaczyna się w głowie człowieka, który jeden niewiele ma do powiedzenia, ale już w większej zbiorowości ma znaczenie decydujące. O ile nie funcjonuje w środowisku zaburzonym w którym, na przykład, media przemycają w swojej propagandzie trujące dla środowiska polskiego tezy i przekazy. My, jako naród, dopiero zaczynamy budowę państwa suwerennego, prowadzącego w miarę suwerenną (na ile to możliwe) politykę zagraniczną. Najpierw jednak musimy uporać się z dużą ilością problemów wewnętrznych, związanych z przezwyciężaniem postkomuny, walką z obcymi mediami, agenturą infiltrującą nas w dużym stopniu, rozpanoszonymi wpływami żydów czy innych grup nacisku (tzw lobby). Wlaka na wielu frontach jest wyczerpująca, anagażuje znaczne siły i opóźnia podejmowaie ważnych decyzji. Dylemat: OP czy wiecej myśliwców albo uzbrojenia dla OTK, to dylemat bez gwarancji sukcesu. Żadne rozwiązanie nie zadowoli wszystkich. Żadne nie będzie też wystarczające. Czeka nas bardzo długi marsz, ale już w fazie formowania szeregów, ktoś nam nieustannie miesza szyki. Także my sami.

Gts
czwartek, 11 czerwca 2020, 21:53

Niby zacząłeś mądrze, a potem piszesz o dobrej decyzji jeśli chodzi o przekop mierzei i jedziesz prawie z peanami na cześć władzy. Przekop mierzei jest nieopłacalny finansowo, cena juź przekroczyla 2 mld i rośnie, a przy 900 mln miał się spłacać 20 lat. Do tego już teraz władze przyznają, zwłaszcza te lokalne, że przeskalowano i to z 10x zakładany wzrost przeładunków, a tonaż statków kilkukrotnie. To była kiełbasa wynorcza jak wszystko co pis robi. Z CPK będzie dokładnie to samo, rynek lotniczy się zmienia. Wchodzą nowe bardziej oszczędne (ca. o 20-30%) samoloty, które dzieki temu mają większy zasięg i mogą latać do portów docelowych bez zahaczania o duże huby. Era samolotów typu 747 czy A380 odchodzi do historii, a wraz z nimi moda na lotniska-huby. Dziś co raz bardziej liczy się oferta z kidrunkiem docelowym. Dzisiejsze małe samoloty mają zasięgi pozwalające np dolecieć z Chicago do dowolnego dużego portu lotniczego w Europie. Huby stają się zbyteczne.. CPK zostaje jedna ostatnia funkcja która może spełniać to duże przerzutowe lotnisko NATO, na którym mogą lądować Globemastery i Galaxy. Jednak również wtedy potrzebne jest doskonałe towarowe połączenia kolejowe z bazami polskimi i USA/Nato. Problem w tym, że rząd myśli o budowie KDP - Kolei Dużych Prędkości, łączących port z miastami polskimi. Koncepcja nie do końca więc się składa.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:20

Zapomniałe4ś że lot opłaca się jak 3/4 samolotu jest pełne. Zatem z planowanych lotów będą tylko te na które zbierze się odpowiednia liczba chętnych. W przypadku hubów lata nawet pusty , bo rejsowy

SSceptyk
sobota, 20 czerwca 2020, 20:59

Przekop Mierzei, na razie 2 mld, będzie więcej, a sensu ekonomicznego brak. Rów na 5 metrów głębokości, nawet dziś nie produkuje się statków które by na czymś tak płytkim pływały. Świnoujście poszerza kanał do 12,5 metra, bo prawdziwe statki są dziś duże. Jakby obroty portu w Elblągu z tym kanałem wzrosły 10 krotnie, a opłaty portowe o 100%, to by spłacała się ta "inwestycja" circe 1000 lat. Poważnie. A jeszcze koszty utrzymania... Pozostałe szumne inwestycje ogłaszane na prezentacji Morawieckiego 5 lat temu. Co to było? Promy pasażerskie? Nie ma. Kilka lat temu położono stępkę pod jeden i to wszystko, nic oprócz tej stępki nie powstało. Polskie luxtorpedy? PESA ledwo zipie, mówi się o bankructwie. Autobusy? Solaris zdaje się kupili niedawno Hiszpanie, Autosan to jakaś nędza przejmowana przez MON by nie wnerwiać pracowników. Gdzie ten milion samochodów elektrycznych (polskiej produkcji). Wg pdfów miało ich być tyle za 5 lat. Gdzie te tysiące dronów? Gdzie ten CPK? Będzie z nim jak z elektrownią atomową. I ciekawe po co nam dziś CPK, skoro biznes lotniczy właśnie buja się na krawędzi bankructwa, a do LOT znów podatnicy będą musieli dołożyć, bo planuje się "techniczne bankructwo" właśnie. A, jeszcze gdzie ten milion mieszkań? Kompletnie nic z tych szumnych zapowiedzi nie powstało. Nic, nul, zero. A tak to ładnie wyglądało na pdf i tak ładnie łechtało naszą narodową dumę... W Chinach w 5 lat to by nie takie plany zrealizowali, a u nas jak zwykle, piękne makiety. Choć nawet makiet nie widzieliśmy tylko pdfowe prezentacje.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:24

To zwyczajnie debilizm polskich elit. Te kaleki umysłowe w tarczach pokazali swe teorie. Zdają się sądzić ze płacąc firmie pensje ta utrzymają zatrudnienie . A czy zadali sobie pytanie czy firma utrzyma produkcję jak nikt ich towaru nie będzie kupować. A to bezpośrednio zależy od kwoty wolnej forsy w kieszeni pracownika obywatela A te średnio 1850 zł ledwo starcza na byt . A zakupy ponad to w zasadzie zero

K.
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:15

Zgadzam się z komentarzem kolegi rmarcin555 , trafił w sedno . Od siebie spytam jeszcze tylko dlaczego CPK i przekop mierzei jest taki kluczowy ?

rmarcin555
środa, 10 czerwca 2020, 01:51

@Varan. Komunizm skończył się w 89. Byłeś w hibernacji?. Nigdzie nie ma tylu postkomunistów co w PISie. Ludzie, którzy nie bronią niezawisłych sądów przed władzą, nie będą bronili kraju przed napaścią. Nie musisz słuchać nacisków Brukseli i Berlina, nikogo nie musisz słuchać. Tak jak nikt nie musi słuchać ciebie. PIS niczego nie rozumie. Ich rządy to katastrofa dla obronności, zaczynając od przeniesienia na czołgów na wschód, a na zakupie F35 kończąc. Numerem popisowym było kupowanie węgla przez MON. Nie rozumiesz czym był komunizm, nie rozumiesz po co są sądy. Nie rozumiesz, że za 90% problemów z sądami odpowiada sejm tworząc głupie prawo.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:26

Chciałeś napisać bezkarność . Za granicą sprawa oczywista to max miesiąc dwa . U nas do dwóch lat- wypadki drogowe. Dzisiejszy sędzia to jak indianin dobry jedynie martwy

Sędzia kalosz
czwartek, 11 czerwca 2020, 23:29

Niezawisłość sądów w wykonaniu środowiska sędziowskiego polega mnie więcej na tym, co robili górnicy rzucający śrubami na zamieszkach związkowych w Warszawie. Chodzi im o przywileje, które mają. Nic więcej, nic mniej.

miki 3
środa, 10 czerwca 2020, 13:47

Bardzo dobry komentarz

Hej
wtorek, 9 czerwca 2020, 20:19

Nic dodać nic ująć. Pozdr.

QDark
wtorek, 9 czerwca 2020, 11:21

Dobry komentarz. Pozdrawiam

Londyn i Sanfran ;)
niedziela, 7 czerwca 2020, 22:38

Nierealne, mało tego bardzo korupcjogenne. Polska jest MAŁYM kraje o ograniczonej ilości kompetencji. Nie ma szans żeby produkować wszystko. Cyberdefnce potrzebuje software, zagłuszanie satelitów czy nawet ich unieszkodliwanie jest w Polsce domeną sci-fi a na świecie domeną realiów. Częsc rzeczy można produkować ale nie na siłę bo to prosta droga do produkcji niskojakosciowych produktów tyle że PRAWDZIWIE POLSKIECH a jak przyjdzie do konfliktu to się znowu okaże żę mamy tylko konie w stajni ;).

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:29

EE bursztyn wynoszący głowicę bojową dosięgnie satelity niskiej orbity. Po decyzji i znalezieniu odpowiedniego poligonu możliwe choćby za miesiąc. Problem w identyfikacji celu na ziemi. A skalę blokady umysłowej pokazuje fakt że taka NIgeria ma swoje własne satelity telekomunikacyjne na geostacjonarnej . Polska ma jedynie miejsce na niej

Realista
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 09:53

Nie wiem czy Polska jest małym krajem, ale na pewno ma wielu małych obywateli, którzy się wolą podpisywać jako obcy.

Wawiak
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 11:27

Tu może być na odwrót. Patrząc na mapę, Polska jest w Europie wśród tych większych. O istotności zajmowanego terytorium chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Dobra armia to dla Polski konieczność, a nie fanaberia.

SŁAWEK
niedziela, 7 czerwca 2020, 20:11

"Polska może liczyć tylko na siebie. Wzmocnijmy przemysł " !! To nie opinia, to FAKT !

Pota
niedziela, 7 czerwca 2020, 18:13

Polski przemysł od dekady powinien pracować nad budową "zdalnie sterowanej" części armii od BSP, przez muły do transportowania ekwipunku piechoty, po bezzałogowe czołgi, wozy bojowe i artylerię. Pojazdy bezzałogowe umożliwiają armii znaczne zwiększenie możliwości przy jednoczesnym zachowaniu stanu osobowego, a nawet zwiększania wymagań (potrzebne są osoby z wyższym wykształceniem w kierunkach technicznych). Polski przemysł jak i MON jest w tym temacie całkowicie w d i woli remontować T-72, zamiast inwestować w drony...

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 13:41

Sorry, ale mieliśmy panią minister (co prawda MSWiA) która deklarowała z mównicy sejmowej, że będziemy kupować samoloty bezgłowe. Coś jeszcze dodać?

Petit
niedziela, 7 czerwca 2020, 12:20

Dopiero teraz ktoś się obudził? Lepiej póżno niż wcale. Szkoda tylko wielomiliardowych zakupów w USA ze znikomym offsetem.

poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:08

Offset to myślisz że jest za darmo?

Gts
czwartek, 11 czerwca 2020, 22:01

Bez offsetu, bez licencji bez transferu technologii za który płaci się dodatkowo, wiecznie będziemy klepać wiadra i skręcać te same Jelcze z zagranicznych podzespołów.

Gość
niedziela, 7 czerwca 2020, 11:53

Ja również jestem zdania że Polska powinna tak inwestować , by tam gdzie może posiadać technologie i zdolności wytwórcze w Polskim przemyśle zbrojeniowym.

Sternik
niedziela, 7 czerwca 2020, 09:55

Przypomnę wszystkim, że II RP przez 20 lat przygotowywała się do wojny z ZSSR a wojna przyszła z drugiej strony. Stalin sam by się nie zdecydował, za bardzo oberwał w 1920 roku.

Jan z Krakowa
czwartek, 11 czerwca 2020, 12:11

Do wojny z Niemcami też się przygotowywała: umocnienia na Śląsku, program zbrojeń i rozwój armii, COP w środku kraju, plany prewencji w Niemczech (z ale Francja nie chciała), wygrana wojna celna którą Niemcy prowadziły z Polską i budowa Gdyni. Nie piszę więcej o tym, bo to wystarczy. Powtarzasz zakurzone tezy propagandy PRL.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:34

Ta na hurra przez ostatnie lata przed wojną bunkry nie maiały docelowej odporności i wyposażenia bo beton jeszcze nie związał. To też fakt . A wróble ćwierkają że armia stała na pozycjach ofensywnych. Co bezczelnie latem w 1941 zmałpowali sowieci.

Jajo
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 13:00

Teraz drugiej strony siedzą Amerykanie, więc niemiaszki też raczej palić do wojenki się nie będą, jak USA stamtąd wyjdzie to wtedy możemy się obawiać uderzenia z zachodu...nie mniej jednak uwaga trafna

Cóż
niedziela, 7 czerwca 2020, 04:37

Teraz Def24 chce wspierać polski przemysł? Po zakupie Patriotów, F-35, S-70, Javelinów, HIMARSa i JASSM? Czyżby skończył się już kompletnie sprzęt z USA który moglibysmy łyknąć jak pelikany? Przeciez ten blog lobbował za KAŻDYM z tych zakupów. Bez przetargów. Jeden wielki żart.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:36

tylko ciemna masa z niską samooceną , to poznać łatwo po anglosaskich ksywkach. Tzw frajerscy agenci wpływu

wert
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 22:55

wystawcie Su-57 (tylko bez analogów), dorzućcie kalibry, słowem przedstawcie ofertę. Możecie uwzględnić zaliczki które za gaz skasowaliście

poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:10

Kto wg Ciebie mógłby wystartować w przetargu obok F-35 i z jakim samolotem?

K.
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:18

Inne kraje europejskie kupują go z wolnej ręki czy jednak w otwartych przetargach ? Są jednak przetargi w których oferowane są inne samoloty .

Funky Koval
sobota, 6 czerwca 2020, 16:09

Fajne, tylko nierealne. "Polska może liczyć tylko na siebie" - czas teraźniejszy (już dziś jest stan zagrożenia), "wzmocnijmy przemysł" - czas przyszły nieokreślony (efekty będą widoczne za może 10, może 20 lat). Plan nie trzyma się kupy. Moim zdaniem można zrobić tak: co przemysł krajowy oferuje już dziś - kupujmy, czego nie oferuje - kupujmy za granicą a krajowemu przemysłowi pozwólmy kopiować (z głową) i budować na licencji.

Sidematic
niedziela, 7 czerwca 2020, 09:35

O jakim planie piszesz? Tu nie ma żadnego planu, są tylko postulaty.

Weryfikator
sobota, 6 czerwca 2020, 11:26

Problemy są dwa. Jeden to oczywiscie słabość systemu pozyskiwania uzbrojenia i stabilności finansowania badań I rozwoju. Drugi to niestety słabość naszej zbrojeniowki zwłaszcza w zakresie zarządzania i umiejętności wdrożenia produktów. Wielu decydentów uległo urokowi prezesów państwowych spółek zbrojeniowych, którzy zawsze mówią, ze są w stanie wyprodukować niemal wszystko. Trzeba starannie przemyśleć jakich zdolności potrzebuje WP i co realnie (i w miarę szybko) jesteśmy w stanie wyprodukować sami, jakich licencji potrzebujemy, a czego się nie opłaca w PL produkować. I wtedy stabilnie finansować zakup i wdrażanie takich produktów bez miotania się . Pozytywnym przykładem KMO Rak (choć dopiero teraz powstaje w zasadzie doktryna jego użycia, a powinna byc najpierw przedstawiona przez WP). Negatywnym Homar. Kupowanie i zamawianie wszystkiego co przyjdzie do głowy w IU lub prezesom spółek PGZ jest bez sensu i nie zbuduje ani przemysłu ani zdolności WP.

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:38

Alez projekty są finansowane ale nie doprowadzane do produkcji. przykład amunicja do T72 nieskutecznośc posiadanej wiadomo od dekad , opracowano krajową kupiono licencję z śladową produkcją Rysia . A wrzask i plany od roku. KTOŚ świadomie trzymał czołgi na pozycji ruchomych celów

Muraż-RP - idę golnąc bo ściana krzywa. ;)
sobota, 6 czerwca 2020, 11:20

Od dawna było o tym wiadomo. A teraz wycofanie Amerykanów z Niemiec i pozostawienie samemu sobie Kurdów. Wszystko w temacie.

poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:11

Wycofanie z Niemiec powiadasz?

Wojciech
piątek, 5 czerwca 2020, 21:28

Zamawiać Kraby, Raki, Kryle, Rośki XP, Borsuki, Loare 2 z nowym piorunem zasięg do 10 km.

zamawiać polski sprzęt !
piątek, 5 czerwca 2020, 21:25

Wprowadzać w końcu borsuki, nowego rosomaka z wieżą bezzałogową ze spikami, więcej krabów, raków, krylów mamy niezły sprzęt pancerny który produkujemy w kraju przyspieszyć dostawy kasa w kraju.

dd
piątek, 5 czerwca 2020, 19:28

Dekompozycja UE a kto wie czy i NATO może oznaczać że sąsiednie państwa przestaną być sojusznikami, o ile wogóle były. Niemcy rezygnują z pacyfistycznej retoryki i poza posiadanym Taurusem zaczynają rozwijać systemy ofensywne w tym rakiety 227mm, Ukraina to już Wilga,Grom2,Neptun,Korszun, Białoruś to Polonez. Jesteśmy otoczeni przez posiadaczy ofensywnych systemów rakiet balistycznych i samosterujących i czym ew. odpowiemy niekierowanym Feniksem o zasięgu maks 40 km ? W szerszej perspektywnie nie tylko Rosja staje sie zagrożeniem. W wersji minimum musimy mieć samostery o zasięgu taktycznym do 300km i rakiety balistyczne na poziomie minimum GMLRS ER (do 150km). Główny przeciwnik dalej rozwija Tornado-S, Polska mimo znaczącego postępu w artylerii lufowej jest jak dziecko we mgle w rakietowej mimo że jest krajowy B+R, są inwestycje i są platformy badawcze oraz pierwsze sukcesy. Bez narodowego, suwerennego Homara fizyczny byt i bezpieczeństwo Rzeczpospolitej naprawdę są zagrożone.

Weryfikator
sobota, 6 czerwca 2020, 13:46

To co napisałeś jest dokładnie w punkt. Mamy jednak wielki problem z pozyskaniem własnych systemów rakietowych dalekiego zasięgu. Mam wrażenie, że są one tyleż techniczne co polityczne. Jestem dumny z naszych systemów lufowych, ale to jednak jest tylko poziom taktyczny, a potrzebujemy PILNIE zdolności odstraszania na wyższym poziomie (zasięgi przynajmniej takie jak podałeś). Wydaje się, że nie ma czasu by wytworzyć rodzime technologie. Może więc współpraca/kooperacja np. z Ukrainą. Nasz wielki sojusznik USA nie jest bowiem skory by nam udzielić licencji na produkcję jakichkolwiek systemów rakietowych. Może udoskonalona przez naszych inżynierów Wilha byłaby dobrym rozwiązaniem. Dodam, że potrzebujemy również systemów kierowania ogniem i przede wszystkim systemu∑ świadomości sytuacyjnej (różnych nie tylko dronów). Jeżeli nie będziemy widzieli daleko to nie będziemy mogli daleko strzelać. Potrzebujemy też pilnie nowoczesnych dronów uderzeniowych! I znowu wiele rzeczy do ich wytworzenia mamy, ale świetne technologie do silników (również odrzutowych) ma Ukraina (Motor Sicz). Trzeba pilnie przemyśleć priorytety i współpracę.

df
sobota, 6 czerwca 2020, 18:42

na szczęście jest trochę inaczej bo brak jest tylko zgody politycznej na rozwój tych systemów w Polsce. Technologia jest i to na poziomie Wilgi+ mamy własne paliwa kompozytowe, silniki i technologię obróbki, korpusy, systemy kierowania ogniem, elementy sterowania (nie tylko aerodynamiczne) i naprowadzania (na razie INS ale może być EO) jest też ambicja żeby zrobić od podstaw coś własnego i rozwojowego. Brak jednak zgody sojuszników choć sytuacja geopolityczna może dużo zmienić. Niemcy jak widać powoli wychodzą z NATO a USA angażują się na Pacyfiku. Musimy mieć te rakiety na wczoraj

Weryfikator
niedziela, 7 czerwca 2020, 01:49

Oby było tak jak mówisz. Mam jednak wrażenie, że również technicznie byłby problem i potrzebowalibyśmy sporo badań by dopracować/stworzyć odpowiednie technologie. Potrzeba decyzji i konsekwencji. Zgadzam się całkowicie -potrzebujemy na wczoraj.

Franz
sobota, 6 czerwca 2020, 09:14

Jaki jest kon kazdy widzi. Wniosek jest oczywisty; zanim Polska osiagnie samodzielnosc obronna w wiekszym lub mniejszym stopniu, musimy polegac na pomocy najwazniejszego naszego sojusznika jakim jest USA. Naiwnoscia jest sadzic ze amerykanie zdejma z nas obowiazek obrony. Zwiekszenie potencjalu rodzimego przemyslu obronnego jest oczywiste ale bez wspolpracy z USA nie mamy szans na skuteczna obrone. O ile nowoczesne technologie obronne to kwestia lat o tyle inwestowanie w infrastrukure komunikacyjna to priorytet na dzis.

Logistyk
piątek, 5 czerwca 2020, 19:54

Podzielam twoje poglądy. Wszyscy myślący dążą do posiadania "siły uderzeniowej" armii, a my dalej bawimy się w piaskownicy: działka 2x23mm i pociski artyleryjskie o maksymalnym zasięgu 42km.

dd
piątek, 5 czerwca 2020, 20:22

podsumujmy na szybko: 1. Białoruś to Polonez czyli klon chińskiego A200 o docelowym zasięgu ponad 300km (teraz ponad 200). 2. Ukraina to wersje Ch55 o zasięgu ponad 1000km, Ch35 także w wersji ziemia ziemia ok 250km, Wilga do 120km, Grom-2 to do 500km. Niemcy to doskonałe Taurusy o bardzo silnej głowicy i zasięgu ponad 500km a teraz rozwijają rakiety 107 i 227mm do wyrzutni MARS. Normy MTCR czyli zdolność przenoszenia głowic A posiadają ukraiński klon Ch55 oraz niemiecki Taurus o masie głowicy ponad 500kg. Rosja to wiadomo Iskandery, Toczki-U, Kalibry, Tornado-S itp A Polska ? Na razie wciąż niekierowany Feniks o zasięgu 42km i głowicy ~20kg.

Piotr ze Szwecji
sobota, 6 czerwca 2020, 08:25

Czego się spodziewałeś po rolniczo-turystycznej gospodarce Balcerowicza? Mała Białoruś w Mińsku ma ciężki przemysł, którego po genialnych wysprzedażach za grosz cudzoziemcom dłużej po prostu nie ma w Polsce, a specjalistów nikt też nie kształci. Przemysłowy know-how w Polsce jest żenujący, a cała technologia która trafia do Polski w ramach offsetów (jak ta posowiecka) to trafia do szuflad Zbrojeniówki by wiecznie zbierać kurz z powodu braku produkcji cywilnej. Widzisz gdzieś w Polsce polskie biura projektowe silników czy polskie fabryki silników? Myślisz, że te rakiety to tylko głowica i paliwo?

ZZZZ
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:15

Balcerowicz?!? Nie ma w polskiej polityce od 2007 roku a mamy rok 2020. Może czas abyście się w końcu obudzili i wzięli do roboty. Zamiast ciągle rozpamiętywać przeszłość i użalać się nad sobą. Od 5 lat macie Dobrą Zmianę, jej przedstawiciele obsiedli każdą instytucję w Polsce, każdą spółkę Skarbu Państwa. Mają wpływ na wiele dziedzin życia w Polsce, prawo uchwalają według swoich kaprysów. I ciągle Wam wiatr w oczy wieje? Może to jednak nie Balcerowicza wina, co?

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:40

TA , a przypadkiem morda tegoż co krok w mediach widziana. W dodatku to pachołek , a nie grupa decyzyjna. Zatem ta doktryna dalej ważna

Pytajnik
niedziela, 7 czerwca 2020, 23:51

A tobie zdaje się, że kompetencje w budowie dobrego sprzętu dla wojska zdobywa się w 5 lat?

K.
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:21

Pewnie , że nie . Tyle , że takie programy trzeba najpierw zapoczątkować . Jakie programy uruchomiono przez 5 lat ? Żadnych .

cóż że ze Szwecji ?
sobota, 6 czerwca 2020, 19:47

myślę że zbyt dawno nie byłeś w Polsce lub jesteś inspirowany. Polska wyprzedza Szwecję co najmniej w optoelektronice, programowaniu, optoelektronicznych systemach naprowadzania, technologiach laserowych, technologiach rakiet balistycznych a dorównuje w łączności i radiolokacji (w tym ostatnim biorę poprawkę że nie produkujemy modułów GaN). Pokaż szwedzki odpowiednik samonaprowadzającego się Pioruna, PET-PCL, Raka ? jest śmieszny komendowy Bamse czyli odpowiednik polskiego demonstratora Błyskawicy. Pokaż mnie szwedzki odpowiednik rakiety Bursztyn, szwedzkie drony na wzór tych z WBE ? wkrótce Pirat który bije Carla Gustawa na głowę, wszystko to w kraju w którym zniszczono w czasie wojny inteligencję, uzależniono zniszczony kraj od ZSRR a po przemianach zaorano przemysł.

SimonTemplar
niedziela, 7 czerwca 2020, 14:01

A w jakichże technologiach rakiet balistycznych przodujemy? Przesadziłeś kolego... Do Szwedów nawet nie możemy startować. Mamy swoje osiągi, fakt. Grom/Piorun i obecne projekty rozwojowe tych systemów są jak najbardziej godne pochwały. Jednak z balistyką niewiele mają wspólnego.

Marek1
niedziela, 7 czerwca 2020, 02:36

No cóż, po przeczytaniu porównania bezodrzutowego działa Carl Gustav z ppk Pirat darowałem sobie resztę dyrdymałów napisanych chyba wyłącznie "ku pokrzepieniu serc". Ps. Pokaż mi polskiego Boforsa, polski OP klasy A26, polskie korwety klasy Visby, polski odpowiednik Grippena E, polski ppk NLAW, polskiego Archera, polskiego Amosa, polski odpowiednik amunicji Strix, polski odpowiednik Carla Gustava, itd. itd.

d
sobota, 13 czerwca 2020, 14:10

Rak jest lepszy od Amosa, APR120 będzie lepszy od Strixa

Dudley
piątek, 5 czerwca 2020, 15:56

A gdzie jest offset za F35, gdzie za Wisłę i Himarsy i jeszcze Jeveliny, kiedy sami produkujemy na licencji tańsze ppk Spike. A psy wieszali na poprzednikach za niewystarczający offset, a teraz kupują wszystko z półki u wuja sama, za horrendalne kwoty, nie dając szans polskiemu przemysłowi na ustanowienie nowych możliwości. Żydzi proponowali transfer technologi na rakiety, to nie, bo nie ten kierunek. Ukraina dysponuje wieloma unikalnymi dla nas technologiami , też źle. Najlepiej dla rządzących byśmy byli głupimi, biednymi, białymi murzynami, wyrobnikami i mięsem armatnim dla światowych mocarstw. By rządziło się łatwiej, kręciło lody i zajmowało stołki bez skutecznej kontroli narodu.

poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:28

FYI: Głowice naprowadzania i elektronike do SPike'a czyli to co najcenniejsze przyjeżdża do Mesko zmontowane, gotowe do montażu i nie mamy to tego wglądu. Zaawanzowanej technologii nikt nie "daje". Offset to wg ciebie jest za darmo? Ktoś odda zaawansowaną technologię bo coś od niego kupiłeś?

gnago
sobota, 4 lipca 2020, 19:41

na tyle że słabszą kopię mamy opanowaną

Zenek
piątek, 5 czerwca 2020, 18:11

A jaki ty chcesz offset od amerykana ? Przepraszam ale szacun dla wszystkich l spójrzmy prawdzie w oczy ? Niemiec będzie miał supergigant fabrykę tesli pod Berlinem za 18 sztuk F-18 Hornet ? Jeszcze trochę a po gliwickiej Fabryce GM pustostan pozostanie tak jak po daewoo ? Bądźmy realistami bo to są ciężkie pieniądze podatnika

ciekawy
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:30

Gdzie się dopatrzyleś związku między Fabryką Tesli a niepewnym zakupem F-18???

ZZZZ
piątek, 5 czerwca 2020, 14:03

Do prowadzenia wojny potrzebne są surowce, nic się w tym temacie nie zmieniło od czasu II WŚ. Można nawet powiedzieć, że jeszcze bardziej są one potrzebne. A zwłaszcza ropa naftowa. Samolot, śmigłowiec, czołg, KTO, BWP, samochód trzeba zatankować. Polska jak wiadomo nie posiada własnych złóż ropy naftowej. Całe nasze zapotrzebowanie na ropę zaspokajamy za pomocą importu. Około 70% tego importu to ropa rosyjska. Więc, jeśli chodzi o nasze przygotowanie do wojny to zacząłbym od zaprzestania powielania bredni o tym, że "możemy liczyć tylko na siebie". Nie ma nic gorszego dla naszej armii niż ta buńczuczna propaganda, rodem z czasów II RP. Sami jesteśmy nikim. Po to wstąpiliśmy do NATO aby poczuć się bezpiecznie. Dbajmy o to aby inne kraje Sojuszu widziały sens w tym, aby umierać za Warszawę. Jeśli przestaną widzieć w tym sens to .. możemy wywieszać białą flagę.

fryz5
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:05

Wypada się dokształcić, a nie pisać bzdury. Polska obecnie wydobywa ok. 1 mln ton ropy rocznie ze złóż na Niżu Polskim, z Karpat oraz z platform na morzu Bałtyckim. Przed wojną byliśmy jednym z największych producentów ropy na świecie - proponuje wycieczkę do muzeum nafty w Bóbrce, tam razem ze zwiedzającymi arabami (tak przyjeżdżają) się dokształcisz. Dziś fakt, jest to ok. 3-4% rocznego zapotrzebowania kraju, jednak na cele tylko wojenne starczyło by w zupełności.

dd
piątek, 5 czerwca 2020, 20:50

Myślisz kategoriami IWŚ. Dziś do uniknięcia wojny potrzebna jest projekcja siły a nie paliwo którego użycie oznacza fiasko tej projekcji. Jeśli wróg nie zaatakuje Polski to nie dlatego że mamy podziemne kawerny solne zalane milionami baryłek ropy do czołgów które mogą zostać zniszczone ale własne rozpoznanie i artylerię rakietową która w pierwszcyh sekundach konfliktu odpowie symetrycznie uderzając w infrastrukturę przeciwnika. Outsourcować to możesz produkcję wózków widłowych a nie zdolności obronne. A sojusze zmienne są zresztą każdy chce kolegować się z silniejszym niż słabszym oraz współbronić silniejszego a nie bezbronnego. Zacznij myśleć w kategorii polskiej projekcji siły na państwa bałtyckie a nie skomleniu o ew. pomoc.

ZZZZ
sobota, 6 czerwca 2020, 11:42

Zakładając, że tym przeciwnikiem jest Rosja. Ta Rosja, która praktycznie wszystko produkuje sama na potrzeby swojej armii. Ta Rosja, która ma wszelkie surowce, które są potrzebne do prowadzenia wojny. Ta Rosja, która ma sto kilkadziesiąt milionów ludzi i która Was rozwala za pomocą cyberataków. Jak niedawno na stronę Akademii Sztuki Wojennej. I przeciw tej Rosji co mówisz, że wystawicie? Artylerię rakietową, której nie macie? Powodzenia.

QDark
wtorek, 9 czerwca 2020, 12:01

O wania "informatyk". Uważasz, że atak na stronę internetową to jest "rozwalanie" ? Gratulacje wiedzy sasza. Jeśli chodzi o stan wojny, Amerykanie jednym pstryknięciem mogą was odłączyć od światowych zasobów, bo główne serwery znajdują się w Stanach. Oczywiście po takim zabiegu są sposoby, ale i łatwiejsze i prostsze namierzanie. To, że was tolerują wynika z wielu rzeczy, również by taki właśnie sasza jak ty, mógł przeczytać prawdę choćby o rosji i swoim watażce, bo w rosji jest tylko "prawda" kremla.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 21:48

QDark, rzeczywistość jest zgoła odmienna. Gospodarka i armia to nie internet, choć wielu zaciera łapki widząc takie wypowiedzi. Internet jest jedynie jednym i to wcale nie najważniejszym elementem, bez którego to wszystko może działać i działa. I proszę o nie komentowanie tej wypowiedzi inwektywami typu ruski troll. Pisane na podstawie kilkudziesięcioletniej praktyki - nie tylko w PL, od środka.

Kamil
piątek, 5 czerwca 2020, 20:47

Mamy dużo zasób nawet ropy (tylko ok. 5 km pod powierzchnią) tylko komuś musi się chcieć je wydobywać. Ale co tu pisać skoro KGHM nie ma własnej fabryki kabli.

Piotr ze Szwecji
sobota, 6 czerwca 2020, 08:37

Polska jest niezależna w surowce. Tylko jest tak jak piszesz. Nikt nie inwestuje, bo trzeba rozwiązywać z ich wydobyciem pewne problemy. Tak jak z wydobyciem gazu ziemnego. Tak jak wydobyciem polskiego magnetytu. To kosztuje trochę więcej, niż zagranica sprzedaje. Acz nikt nie zasugeruje nawet pięciominutowego zamknięcia polskiej granicy przed importem cudzoziemskich towarów kolonialnych, ani ceł zaporowych na import. Co więcej nawet proponują "patriotycznie" ładować połowę PKB Polski w okręty nawodne do ochrony tych szlaków oceanicznych (walka z zamorskimi piratami wyłącznie dla międzynarodowego szpanu). Acz napisz, że nacjonaliści to od zawsze byli oszust-patrioci w Polsce, to twój komentarz się nie pojawi na Defence24.pl.

ZZZZ
sobota, 6 czerwca 2020, 11:37

A niby kto miał by to zaryzykować? Polski budżet tworzą wpływy z eksportu a w relacjach międzynarodowych obowiązuje zasada wzajemności. Więc, jeśli Ty nakładasz cła zaporowe na towary z jakiegoś kraju, to ten kraj zrobi to samo na towary pochodzące z Polski. Wtedy skończy się pajacowanie i zobaczycie siłę swojej "gospodarki".

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:13

Po pierwsze o II RP wiesz tyle, ile nauczyła ciebie w szkole PRLowska propaganda, dlatego powielasz mity. Przeczytałeś w ogóle uważnie ten artykuł? Bo prawdę mówiąc wątpię. Autor dobrze pisze. W możliwie maksymalnym stopniu powinniśmy liczyć na siebie. Robią tak Amerykanie, Francuzi, Brytyjczycy a także Niemcy. Nie wiedzę powodów do tego, żebyśmy także wreszcie zaczęli tak robić. Paliwa powiadasz? Owszem są ważne. Rosjanie nie są jedynymi dostawcami węglowodorów. Poza tym czołgowe baki niekoniecznie musi się zalewać paliwami pochodzącymi z ropy. Jest kilka innych alternatyw. Część z nich dostępna może być na miejscu.

Africa Corps
piątek, 5 czerwca 2020, 13:19

Właściwie to po co chroniomy Patriotami Brandenburgie Meklemburgie i Śląsk? Jak tak DOBRZE dajecie sobie radę

jako
piątek, 5 czerwca 2020, 13:11

kupujcie dalej wszystko u wujka zza oceanu to prędko obudzicie się z ręką w nocniku

Analityk
piątek, 5 czerwca 2020, 15:22

Raczej w szambie ;; wystarczy ze ruskie zrobią prowokacje w Polsce a Jankes będzie siedział w bunkrze i popychał do walki Polaka wtedy naród otworzy oczy , bo hak na razie to jest wszystko dobrze i przykładnie , złoto w NBP jest depozyty ludzkości dość spore można ćwiczyć wariata z sojuszem , już wirus to przećwiczył ale to chyba za mało ?

poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:32

Konflikty ostatnich lat pokazują, że to nie Jankes boi się walczyć a inni członkowie NATO.

Polski Przemysł
piątek, 5 czerwca 2020, 13:06

Co tu mówić, pandemia otworzyła oczy rządzącym. Już wcześniej ze znajomymi rozmawialiśmy o strategicznych punktach dla polski w przemyśle w 100% produkowanych w Polsce i kompletnie niezależnych od zagranicznych dostaw.

wert
piątek, 5 czerwca 2020, 19:01

a repolonizację to od kiedy zaczęliśmy robić? Teraz będzie łatwiej

Państwowiec
piątek, 5 czerwca 2020, 12:33

Polska , jako narod i panstwo powinna zostac zmilitaryzowana, czyli podporzadkowa nadrzednemu celowi jakim jest wojna. Druga wojna swiatowa ktora sprawila ze stanelismy na krawedzi zaglady biologicznej, nie moze sie powtorzyc!

Dudley
piątek, 5 czerwca 2020, 15:32

A po co żyć w takim kraju? Zycie całego społeczeństwa podporządkowane jednemu celowi, by unicestwić życie innego człowieka. I ty zdrowy jesteś, czy tak izolacja na ciebie wpłynęła? To może przeprowadź się do KRLD. Masz rodzinę, chcesz im zgotować taki okrutny los? Co ci ludzie zrobili, że chcesz z Polski zrobić drugą Koreę Północną.

Piotr ze Szwecji
piątek, 5 czerwca 2020, 12:26

FSO. Gdzie? To jest fundament i serce polskiego przemysłu, który zaprzepaszczono do dziś dnia na rzecz cudzoziemców. To dlatego Polska jest krajem rolniczym, który ma naturalny problem z uprzemysłowieniem. Nie wiem, czy polityczni decydenci zdają sobie z tego nadal sprawę, że rolniczy kraj łatwy jest do przejechania przez uprzemysłowione Niemcy i Rosję. Marki samochodów Niemiec i Rosji są znane na całym świecie. Gdzie jest ta polska marka? Nie jest lekko dziś w Polsce wejść w cenową konkurencję z nowym produktem samochodowym przez zbrojeniówkę słynną przez całe dziesięciolecia z produkcji "polskich bubli" dla WP. Projektów nie brak, nawet na luksusowe polskie auta. Możliwości też nie. Choćby produkcja terenowych ciężarówek (Jelcz), czy maszyn inżynieryjnych (HSW) nie jest tajemnicą technologiczną amerykańskich firm. Który Polak jednak ma możliwość je zakupić? Wiadomo nawet gdzie są te sklepy? Know-how nie musi też zawsze pochodzić z zakupów w ramach offsetu. Aczkolwiek trzeba stworzyć warunki do przekonania Polonii posiadającej pożądany know-how do powrotu do Polski. Za granicą też nie brak polskich inżynierów. Czy państwo Polskie nawet zna ten potencjał Polonii, by móc go pozyskiwać w ramach różnych inwestycji przemysłowych? Wszędzie na świecie dbają o pozyskaną know-how wiedzę i jej dalszy rozwój, bo to ma sens i przełożenie na wynik ekonomiczny gospodarki narodowej. A w Polsce? W Polsce jest muzeum know-how o nazwie "Polska Zbrojeniówka". Każda wiedza, która wpada w to muzeum jest automatycznie konserwowana w zamkniętych na klucz sejfach i szufladach fabryk tej, w skali przemysłowej, chałupniczej instytucji i zbiera na sobie tylko kurz. Tej instytucji nie pomaga nawet fakt współpracy z Wojskową Akademią Techniczną. Skala przemysłowa poprawi się z przemysłową produkcją cywilną, a duża skala przełoży się w lepsze zagospodarowanie technologii, bo będą większe zyski idące na rozwój i inwestycje. Wziąć na przykład PGZ i Samsunga/Mitsubishi i porównać. Nie widać nadal pola otwartego do dalszego rozwoju PGZ? To pole nazywa się produkcja cywilna. Produkcja cywilna jest brakującym elementem tego polskiego przemysłu od czasów RP2 i COP. Chciałoby się wręcz napisać w stylu "gospodarka pierwsza, głupcze": produkcja cywilna pierwsza, głupcze.

Sailor
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 14:58

Obśmiałem się jak norka gdy przeczytałem, że rosyjskie marki samochodów zna cały świat. Chyba alternatywny.

ZZZZ
piątek, 5 czerwca 2020, 15:46

FSO w całej swojej historii wyprodukowało dwa własne modele samochodów - Syrenkę i Poloneza. Warszawa była robiona na licencji Pobiedy, tzw. Duży Fiat to licencja włoska a Lanosy, Tico i Espero to produkty koreańskiego Daewoo. Po wyjściu Koreańczyków, FSO nie miało nic do zaoferowania. Trudno przecież podbijać rynki motoryzacyjne Polonezem Atu w 2007 roku. A fabryka samochodów, która nie produkuje samochodów nie ma szansy na przetrwanie. Tak jak piekarnia, która nie potrafi upiec chleba.

K.
niedziela, 7 czerwca 2020, 01:07

Poloneza zaprojektowali Włosi .

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:16

Opracowała także inne modele samochodów. Nie weszły do produkcji, bo w PRLowskiej rzeczywistości, gdzie trzeba sobie było załatwić talon na samochód nie było takiej potrzeby.

poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:34

Polska po wojnie nie była w stanie wyprodukowac dobrego silnika....

Marek
środa, 10 czerwca 2020, 09:39

Skoro robiono lotnicze w układzie boxer, to była. Po prostu nikt się tym nie interesował.

Kot nr 398
sobota, 6 czerwca 2020, 10:40

Nie weszły do produkcji bo nie było technologii, sam prototyp to jakby trochę mało.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:31

To była sztuka dla sztuki. W ogóle nie zamierzano ich wprowadzać. Weźmy takiego Junaka. Motocykl był. Technologia też była. Były wersje rozwojowe. Był nawet bazujący na jego silniku bokser o pojemności 698 cm³ i mocy 35 koników nadający się do zastosowania w jeszcze ciekawszym ciężkim motocyklu. I co? I nic, bo tego typu motocykle były zwyczajnie zbyt drogie dla przeciętnego mieszkańca ówczesnego PRLu.

wert
niedziela, 14 czerwca 2020, 01:23

Junak to zerżnięty Norton ale frajda z jazdy niesamowita, w zakręcie można było stopką przejechać po asfalcie. Był bardzo drogi w produkcji i WSKi go skasowały

Marek
wtorek, 16 czerwca 2020, 12:11

Nie do końca zerżnięty Norton. Ale zgadzam się. Frajda z jazdy niesamowita była. Na dodatek był podatny na tuning. Alternator 12V, zapłon bateryjny i tak dalej. Jak ktoś wiedział jak, można to było zrobić estetycznie i naprawdę solidnie.

asdf
piątek, 5 czerwca 2020, 11:39

Tylko duże nasycenie produkowanym w kraju nowoczesnym sprzętem daje szanse przetrwania w sytuacji kryzysu. - polski przemysl zbrojeniowy nie oferuje takiego, wezmy np takiego BWP Borsuk, silnik MTU, armata Bushmaster najwazniejsze czesci w tym wozie pochodza zza granicy to jaka tu mowa o uniezaleznieniu sie od zagranicznych lancuchow dostaw?

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:20

Bushmastery będziemy robili u siebie. Kłopotem jest MTU. Ale za to podziękuj zapatrzonym w Niemców specom, którzy opchnęli Chińczykom cywilną część HSW.

Maciek
piątek, 5 czerwca 2020, 11:37

Niestety, prace badawczo-rozwojowe kosztują. Coś na ten temat mogliby powiedzieć ruscy, którzy mają nawet specjalną, tajną część budżetu na to przeznaczoną. Powoduje to, że ich sumaryczne wydatki na obronność to ok. 30% budżetu państwa. W czasie pokoju... A my wydajemy 10%. I jak możemy za to cokolwiek zrobić. Oni nie mają normalnej służby zdrowia, kibelka w domu, często nie ma chodników czy nawet krawężników. Opis zacofania możnaby długo ciągnąć, ale... armia ma się dobrze. Jeśli nie zaczniemy wydawać więcej, nie stworzymy sprawnego systemu pozyskiwania uzbrojenia opartego o własny przemysł, na co potrzeba ok. 20-30 lat, nic z tego nie będzie. A zacząć musimy jak wszyscy, od zakupu licencji. Już samo wdrożenie do produkcji niektórych nowoczesnych rozwiązań, będzie wielkim wyzwaniem w warunkach naszej nędzy technologicznej.

Kot nr 398
sobota, 6 czerwca 2020, 10:41

Normalnej służby zdrowia nie ma w USA. W Rosji jest, na pewno nie najlepsza na świecie ale przyzwoita.

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:24

No poparz. Taki Borsuk powstaje bez licencji, mimo, że byli tacy, co aż piszczeli, żeby ją brać. Tacy Włosi chcą z nami robić nowy MBT. O dziwo znów bez licencji. Skoro widzą nas wiodącego partnera w tym projekcie, to najwyraźniej nie podzielają twojego zdania o naszym zacofaniu.

Maciek
środa, 10 czerwca 2020, 07:33

Poczekajmy aż ten borsuk powstanie, bo na razie jest prototyp, a w budowie prototypów jesteśmy dobrzy. Jeśli wejdzie do linii i okaże się równie dobry jak konkurencja będę bił brawo.

Marek
środa, 10 czerwca 2020, 17:02

Będzie inny niż konkurencja, ponieważ to odmienna koncepcja.

Cóż
niedziela, 7 czerwca 2020, 20:42

Gdzie są ci twoi Włosi? Przyśnili ci się?

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:34

Na Defence masz choćby i tu: https://www.defence24.pl/skaner-defence24-proponujemy-polskiemu-przemyslowi-wspolprace-nad-koncepcja-czolgu-przyszlosci Jak poszukasz na portalach militarnych znajdziesz dużo więcej.

say69mat
piątek, 5 czerwca 2020, 11:27

Autarkia w wymiarze przemysłu zbrojeniowego, jako recepta na kryzys wywołany epidemią??? To tak jakby, izolacjonizm miałby być receptą na zagrożenia determinowane terroryzmem ;))) Należy rozróżnić dwa zasadnicze poziomy kooperacji w dziedzinie przemysłu obronnego. Pierwszy obejmuje sferę międzynarodowej współpracy w dziedzinie projektowania systemów uzbrojenia. Drugi odnosi się do problematyki związanej z realizacją międzynarodowych projektów w domenie narodowego przemysłu zbrojeniowego. Należy zatem mieć w pamięci model współpracy jaki objawił się w trakcie realizacji projektu systemu przeciwrakietowego Iron Dome pomiędzy Izraelem i USA. Gdzie projekt opracowany na płaszczyźnie międzynarodowej jest następnie realizowany przez narodowe instytucje przemysłu zbrojeniowego w Izraelu i USA.

Cóż
niedziela, 7 czerwca 2020, 20:43

Izolacjonizm gwarantuje całkowite bezpieczeństwo przed zagranicznym terroryzmem, nie wiem na czym polega twój dalszy argument, bo samo jego wprowadzenie nie ma sensu.

Realista
piątek, 5 czerwca 2020, 10:30

Do roboty się weźcie, a nie wypisujecie po forach, że "Polska nigdy niczego...". Inżynierowie z bożej łaski.

As
piątek, 5 czerwca 2020, 09:38

Dla potrzeb naszej armii nie ma co utrzymywać przemysłu. Wystarczy warsztat. Jeśli w zarządzie warsztatu nie będzie polityków tylko specjaliści to warsztat szybko stanie się zakładem produkcyjnym.

Wojciech
piątek, 5 czerwca 2020, 09:28

Zacząłbym od przywrócenia zdolności do produkcji silników. Zarówno do samochodów ciężarowych których kilka tysięcy trzeba wymienić jak i czołgów. Jestem zwolennikiem opcji ukraińskiej. Solniki serii 6TD wbrew temu co piszą trolle są dobrymi silnikami i Ukraina ma opracowane power-packi z tymi silnikami. Poza tym jedyna współpraca, która nam się naprawdę opłaca to współpraca z Ukrainą. Nawet pomimo ich banderowskich odpałów. Po prostu jedziemy na tym samym wózku. Zagraża nam ten sam wróg militarnie i ten sam przeciwnik - choć oni jeszcze uważają go za sprzymierzeńca - ekonomicznie czyli Niemcy.

wert
niedziela, 14 czerwca 2020, 01:56

podstawowa sprawa: 6TD to silnik aluminiowy, zachód od dawna robi w żeliwie. Aluminium to wysoka sygnatura cieplna, do tego kontrahenci maja duże zastrzeżenia do jego jakości- są awaryjne. Ukraińcy mają duży potencjał w posowieckim złomie to fakt dlatego żądałbym od USoli deala: my swoje wszystkie teciaki przekazujemy Ukraińcom Leośki z kompetencjami Bałtom w to miejsce amerykanie przekazują nam 1000 Abramsów z rezerw z dokumentacją, prawem moderki i pomocą techniczną na początku

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 16:39

Niestety 6TD nie są takie idealne jak ty myślisz. Turkowie swego czasu je chcieli we wzmocnionej wersji. Mimo tego że mają niezłe relacje z Ukrainą i brak im silnika do Altaya odpuścili sobie. Natomiast Włosi czemu nie? Chcą robić z nami czołg? Chcą. Mają porządnego diesla do niego? Ano mają. W przypadku silników do ciężarówek i do innych rzeczy także można by się z nimi spróbować dogadać, skoro MTU jest oporne.

Kot nr 398
sobota, 6 czerwca 2020, 10:43

Z trudem pozbylismy się zagrożenia niemieckiego ze wschodu to teraz mamy chcieć je na nowo wyhodować?

ZZZZ
piątek, 5 czerwca 2020, 14:53

W gospodarce wolnorynkowej każdy inny podmiot gospodarczy jest zagrożeniem bo jest konkurentem. Radzę się do tego przyzwyczaić i nauczyć w takiej rzeczywistości żyć. Zamiast płakać.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 16:42

Na wolnym rynku możesz sobie kupić samochód osobowy. Co najwyżej jak wybierzesz nietypowy pojazd to poczeka na części w serwisie a ty weźmiesz sobie samochód zastępczy. W przypadku wojska natomiast wolny rynek jest ostatnią rzeczą, która powinna się liczyć.

Andrettoni
piątek, 5 czerwca 2020, 05:35

Całkowicie się zgadzam. Przypuśćmy, że liczymy na pomoc USA i wybucha superwulkan w Yellowstone i nam po prostu nie pomogą. Musimy być gotowi na wypadek każdej katastrofy - uderzenie komety, katastrofę klimatyczną, gospodarczą, epidemiologiczną. Sojusznicy są cennym wsparciem o ile pomogą. Brak pomocy nie zależy tylko od chęci, ale również op przyczyn obiektywnych. Przykład obecnej pandemii to pokazuje, choć ona wcale taka straszna nie jest - co by było gdyby umierało powiedzmy 20% młodych ludzi? Może 90%? Takich rzeczy po prostu nie można wykluczać. Izrael buduje swoje zdolności od 70 lat. My przez 40 lat nie mogliśmy. Nawet gdy były lepsze projekty to realizowaliśmy radzieckie. Później to ja nawet nie wiem co się stało - bo większość zdolności produkcyjnych utraciliśmy z własnej woli. Zmarnowaliśmy wiele lat, a sytuacja światowa nie jest dobra.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 16:44

Nie wiesz co się stało? Pojawili się spece od wolnego rynku, pozyskiwania sprzętu wojskowego bez serwisu za jedną złotówkę i miszczowie od "końca historii". To się właśnie stało.

Tyhn
piątek, 5 czerwca 2020, 03:18

Narew od mbda z produkcja w polsce, 1000 krabow z amunicja precyzyjna, 200 niszczyciele czolgow, setki spajkow, piraty, javeliny to jest wszystko w naszym zasiegu.

mobilny
piątek, 5 czerwca 2020, 12:48

Ano racja ale politycy nie ci a po drodze lobby zagraniczne silne które nie chce mieć silnej PL army. @MADE IN POLAND j/w

Lord Godar
piątek, 5 czerwca 2020, 16:06

Ojjj naciski są silne ...

dd
piątek, 5 czerwca 2020, 20:33

pojawia sie okienko transferowe ale ono nie bedzie trwac wiecznie. Jesli w obliczu obecnej sytuacji geopolitycznej nie wykorzystamy tej chwilowej szansy to moze byc za pozno. Sytuacja przypomina troche lata 30-te XX w.

MADE IN POLAND
piątek, 5 czerwca 2020, 01:21

Loara (samobieżna obrona przeciwlotnicza wojsk zemechanizowanych) - BWP Borsuk (taksówka piechoty) - Anders (wwo/lekki czołg - siła kalibru 120 mm) - Rak (artyleria towarzysząca) MADE IN POLAND SUWERENNYE SYSTEMY OBRONNE IDEALNA KONFIGURACJA DLA POLSKI

nn
piątek, 5 czerwca 2020, 00:54

Może by tak wreszcie zacząć współpracę z sąsiadami. Szwecja, Czechy, Węgry, Rumunia, Ukraina, Estonia ostatnio- z każdym można coś robić a do zrobienia dużo

mc.
piątek, 5 czerwca 2020, 13:57

Do tanga trzeba dwojga.

Lewkon
piątek, 5 czerwca 2020, 00:42

Nasz główny problem to procedury kwalifikacyjne. Kilka dni temu czytałem Niemiecki Artykuł na temat niedawnej dostawy pierwszych Leoparodm2 Pl. Tam pisali jak bardzo się cieszą ze ten kontrakt WRESZCIE zaczął nabierać tępa. Niemcy wskazywali za główny powód opóźnienia niekończące się długie kwalifikacje sprzętu w procedurze Polskiej do nabycia sprzętu. To daje do myślenia bo każdy chwali Niemcy za to ze wszystko co wyprodukują wcześniej dwieście-krotnie sprawdza ten produkt na wszystkie sposoby co wyłania się w jakości ich produktów. A tu nawet oni są przerażeni naszymi procedurami. Rozsądek czy wynik pracy obcej agentury????

mc.
piątek, 5 czerwca 2020, 13:59

Czy oczekiwales że w niemieckiej gazecie napiszą coś innego. Oni są doskonali, a my tylko narodziny. A może my narodziny, że czekamy na części od nich ?

rambo
piątek, 5 czerwca 2020, 00:28

Co się dziwić , że jest jak jest skoro na na tym forum są takie asy co twierdzą , że na rosyjskie czołgi wystarczą quady i obsadzenie granic kilometrowym lasem. I to ludzie zainteresowani wojskiem. A co dopiero cywilni decydenci, którzy mają słupki sondażowe przed oczami i nic więcej.I jeszcze parytety bo nie ma baby generała a to bardzo niedobrze bo co świat pomyśli więc potrzeba generałów bab.

tut
piątek, 5 czerwca 2020, 00:16

Bla , bla, bla. Pogadać każdy może i co z tego ze trafna konkluzja. A co podpisał Pan prezydent kilka dni temu? Polecam się zapoznać. Ze "Strategia Bezpieczeństwa Narodowego", z tymi wypocinami studenta. Mam wątpliwości czy to przeczytał. No ale ja jestem polskim patriotom. Ile tam jest odwołań do konstytucji do Polskiej racji stanu. Zapoznajcie się do czego się odwołuje. :D Bo jest odwołanie do 1 dokumentu... W necie jest skrótowe wyjaśnienie tego dokumentu. Polecam.

Tomek
czwartek, 4 czerwca 2020, 23:57

Trzeba zacząć od rzeczy małych których rozwój możemy sami czynić, bo nie jest drogi... amunicja, elektronika, opto-elektronika, małe pojazdy etc... Izrael przykładem...

jogi
piątek, 5 czerwca 2020, 02:56

A jak już coś będzie to politycy to sprzedadzą, prawda?

Więc tylko klepać proste licencje.
czwartek, 4 czerwca 2020, 23:33

W 1939 mieliśmy pistolety ukradzione bezpatentowo amerykanom, karabiny ukradzione Niemcom, karabiny maszynowe ukradzione amerykanom, artylerię od Francuzów, działa ppanc od Szwedów, działka plot od Szwedów, artylerię nadbrzeżną od Szwedów, ciężkie moździerze od Czechów, flotę od Francuzów i Anglików, tankietki od Anglików, czołgi lekkie od Anglików. Lotnictwo niestety mieliśmy swoje własne, o 100-150 km/godz we wszystkich klasach samolotów wolniejsze niż niemieckie. Wiwat polscy inżynierowie i polski przemysł. Tak, mieliśmy 36 łosi, z którymi nie bardzo wiedzieliśmy co zrobić.

Seb
piątek, 5 czerwca 2020, 23:54

W II RP były bardzo duże wydatki na wojsko i zbrojenia, bodajże 30-40% PKB (dokładnie nie pamiętam)

asdf
sobota, 6 czerwca 2020, 13:50

W 3RP wydatki na wojsko tez nie sa male a ze wiekszosc idzie na socjal dla zolnierzy to mamy to co mamy, jak to pisza historia lubi sie powtarzac w przedwojennej Europie tylko rezim gen Franco lepiej oplacal swoich oficerow (ale tam trwala wojna domowa) ze na zakup broni zabraklo, zdarza sie.

sobota, 6 czerwca 2020, 04:09

25%

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:32

Tylko, że o tym lotnictwie i przemyśle guzik wiesz.

Wawiak
piątek, 5 czerwca 2020, 11:47

Z tym "ukradzeniem" to radzę się dokształcić, bo z BARem (nasz rkm wz. 28) to była sprawa belgijskiego oszustwa i jeszcze naliczonej Belgom kary za nie (na rzecz Polski). Ciekawie temat omówiony jest na (amerykańskim!!!) kanale Forgotten Weapons - wraz z omówieniem samej konstrukcji i strzelaniem. O VISie też jest dobry materiał tamże.

Namiestnik Nowosilcow
piątek, 5 czerwca 2020, 16:25

skradziony zostal colt wz 30.

Wawiak
sobota, 6 czerwca 2020, 04:10

Na tej zasadzie każdy lek generyczny możesz nazywać skradzionym. Wygasły patenty i tyle.

tagore
piątek, 5 czerwca 2020, 10:29

Tak mieliśmy Łosie ,które skutecznie bombardowały niemieckie kolumny,wystarczy poczytać.

ryba
sobota, 6 czerwca 2020, 09:54

owszem mieliśmy łosie w liczbie kilka sztuk a w planach nawet myśliwce własnej produkcji.

Wawiak
sobota, 6 czerwca 2020, 04:15

Szkoda tylko, że zainwestowane (w doskonałe skądinąd) bombowce, zamiast w myśliwce. Swoją drogą ciekawie jest przyjrzeć się tabelce porównawczej parametrów ówczesnych bombowców: Łoś jest porównywalny z każdym ówczesnym samolotem tej klasy pod względem osiągów i udźwigu z jednym detalem: osiąga podobne parametry mając słabsze silniki, niż cała konkurencja. Pytanie o ile lepszy byłby od nich, gdyby były dostępne dla niego silniki o większej mocy.

asdf
sobota, 6 czerwca 2020, 11:31

He111 potrafil szybowac, Los po odcieciu silnikow spadal jak cegla to tyle w kwestii tego "wspanialego" bombowca ktorego rumuni pozbawieni glupich ciagat trafnie okreslili "stalowa trumna"

Wawiak
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 11:40

Źródło? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że samolot potrafiący pr y słabszych silnikach unieść porównywalny ładunek nie byłby w stanie wykonać tego, co He-111. Proponuję poszukać opinii o tym, jak niewdzięczny w pilotażu jest He. Opinia WSPÓŁCZESNEGO pilota, latającego na jedenym sprawnym egzemplarzu (US). Fakt, że to produkcja hiszpańska z silnikami RR Merlin.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 21:52

Btw: Łoś zabierał tyle ładunku ile sam ważył i był to jedyny tej klasy samolot bombowy ówczesnego świata. Niestety, zrobiono bardzo wiele żeby nie został użyty wewrześnuy '39. Ale to już całkiem inna bajeczka.

Marek
wtorek, 16 czerwca 2020, 12:35

Łoś mimo osiągów był wtopą. To pozbawiona sensownego uzbrojenia defensywnego konstrukcja oparta na przekonaniu o supremacji szybkich bombowców. Podobne wtopy zaliczano wówczas wszędzie dookoła i zostały boleśnie zweryfikowane podczas BoB. Konstrukcją jedyną w swoim rodzaju był B-25, który został zaprojektowany przez weryfikacją. Co prawda na początku z uzbrojeniem defensywnym także nie było wesoło, ale konstrukcja samolotu była taka, że szybciutko dało się to poprawić. Łoś nie bardzo mógł być użyty w 39r. zgodnie z przeznaczeniem. Choćby tylko dlatego, że nasze lotnictwo nie było mu w stanie zapewnić eskorty myśliwców.

prawnik
piątek, 5 czerwca 2020, 10:21

Nie dodał Pan, że zaborcy do 1918 wywieźli zakłady do gołej ziemi, Rosjanie z pracownikami, nawet naboje trzeba było kupować, do tego głód.

anakonda
sobota, 6 czerwca 2020, 09:55

teraz wiemy po co nam silna armia ,to co zbudujemy poprostu nam beda chcieli ukraść !!!

SimonTemplar
piątek, 5 czerwca 2020, 09:48

Widać, że ze znajomością historii i ciebie bardzo krucho bo bredzisz. Projekty i pomysły polscy inżynierowie mieli znakomite tylko "elity" polityczne miały to gdzieś i wolaly kasę wydawać na podróże i zabawy zamiast na modernizacje wojska. Wiem to też i z pierwszej ręki, mój dziadek mówił mi o pewnym pułkowniku w sztabie generalnym który przychodził do sztabu co drugi dzień na godzinkę lub dwie a resztę czasu spędzał w cyrku, kinie, teatrze, na rautach, balach, wyjazdach na wieś. Jak przyszło już do wojny to jako jeden z pierwszych wiał do Rumunii. A był doradca rządu z ramienia wojska. A w rządach przed 1939 wśród "elit" panowało przekonanie, że jesteśmy silni, zwarcie i gotowi i mamy sojusz z Anglią i Francją oraz kawalerkę i nic nam więcej nie potrzeba. Odsyłam do publikacji historycznych co w okresie przed 1939r. Polacy potrafili skonstruować. Zdziwisz się. Tylko nikt z polityków tym się nie interesował. Teraz mamy powtórkę z rozrywki. Sytuacje niemal identyczną: zdolnych ludzi na dole, przestarzałe zakłady produkcyjne zarządzane przez grupę kolesiów z nadania partyjnego oraz "elity" mające gdzieś polską armię tylko ciągle coś deklarują bez poparcia w czynach. Jak słyszę Błaszczaka a wcześniej Macierewicz czy Siemioniaka mówiącego o potencjale i siłę WP to wiem, że mamy wielki problem. Bo jesteśmy bezbronni a rząd o tym albo nie wie albo po prostu kłamią.

Jabadabadu
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 20:33

Pełna zgoda. Tak właśnie było i jest. Problem z tym, że tych zdolnych na dole jest coraz mniej w Polce a coraz więcej poza nią. Przyczyna jest prozaiczna: ile lat można pracować za pensję mniejszą niż kierowca śmieciarki (bez obrazy tego ostatniego), dostawać w łeb przy każdej okazji od każdej ekipy i wierzyć, że następnym razem: 1) nie dostanę w łeb od każdej kolejnej ekipy, 2) nie będę pracował na przysłowiową półkę, 3) zarobię przy tym więcej niż warta jest miska ryżu, 4) nie będzie mnie trafiał szlag kiedy po raz kolejny zobaczę, że inni o moim profilu zawodowym normalnie żyją, tyle, że nie w Polsce. Jeżeli tego nikt nie zmieni to reszta nie ma sensu, a jak dotąd przez 30 lat najpierw rzucano nadzieję (jak psu kiełbasę, tyle że na kiju), a później stwierdzono, że emigracja to nie tragedia lecz szansa. Każdy ma tylko jedno życie.

tagore
niedziela, 7 czerwca 2020, 05:08

Z realiami II RP ta opowieść nie ma wiele wspólnego. Wystarczy porównać straty niemieckiej armii w kampanii 39 roku z stratami w kampanii francuskiej przeciwko armii Francji i Anglii aby obnażyć wybitną znajomość tematu u większości piszących. Trzeba przyznać ,że propaganda PRL-u skutecznie zamknęła umysły na wiedzę. W kampanii 39 roku stosunek sił Polska Niemcy 800 tyś do 1,5mln plus przewaga uzbrojenia,straty Polski ok 170 tyś zabitych i rannych Niemcy ok 50tyś zabitych i rannych .Kampania 1940 Francja i Benelux ,przewaga liczebna i w sprzęcie aliantów, straty sojuszników ok 360 tyś zabitych i rannych ,straty Niemców ok 150tyś zabitych i rannych. Te liczby jasno pokazują realną wartość polskiej armii w 1939roku.

QDark
wtorek, 9 czerwca 2020, 12:19

Jak widać raczej Ty nie masz pojęcia o realiach przywołując same liczby. Mało tego, czytając to, mam wrażenie, że nawet bladego pojęcia nie masz, nie uwzględniając choćby kierunku wschodniego i rozlokowania. Tego, że spodziewano się uderzenia ze wschodu, "wiecznie miłujących pokój sowietów". Bladego pojęcia nie masz, "ale się wypowiem"

Inżynier
piątek, 5 czerwca 2020, 16:09

Święte słowa, znam to od dołu.

asdf
piątek, 5 czerwca 2020, 15:43

tak, tak wszystko bylo znakomite

gnago
piątek, 5 czerwca 2020, 07:33

Zacznij co mieliśmy na stanie państwa w 1918 , a po tym jeszcze raz wpisz swoje przemyslenia. Zwróć uwagę na areał upraw rolnych w 1913 i w 1921

Andrettoni
piątek, 5 czerwca 2020, 05:21

W wyniku traktatu Wersalskiego dostaliśmy fabrykę karabinów Mauser. Jeżeli podważasz ustalenia tego traktatu to w zasadzie robisz to samo co pewien gość z wąsem. Zapominasz o tym, że odziedziczyliśmy rozbite państwo z trzema walutami, trzema systemami prawnymi i trzema systemami drogowymi - to samo dotyczyło lecznictwa, szkolnictwa czy wyposażenia wojskowego. Karabiny były rosyjskie, niemieckie, austriackie, francuskie, a nawet japońskie. Przez kraj przeszedł front wojenny. Mimo wszystko uczciwie staraliśmy się o licencje. Jednak w wypadku obrony kraju nie widzę nic złego w kradzieży. Jak zaczniemy produkować kopie F-35 to będę bił brawo, a nie płakał. Szans nie ma, bo nie mamy technologi by go skopiować... Nasz kraj zrobił co mógł w bardzo trudnej sytuacji - w której nawet domów nie było i jedzenia. Sieci drogowej do tej pory nie mamy, pomimo 75 lat od kolejnej wojny CPK to dopiero plan w realizacji. Jako współobywatel tego kraju jesteś współwinnym zaniedbań.

gisbourne66
piątek, 5 czerwca 2020, 03:02

Człowieku, doucz się historii gospodarki II RP, widzę, że błądzisz jak dziecko we mgle.

jon
piątek, 5 czerwca 2020, 02:13

Misiu, II RP miała tylko 17 lat aby przygotować sie na wojnę z Niemcami i Sowietami.. Także konstuktorzy broni II RP, musieili zaczynać od licencji, ale na tym nie kończyli i rozwijali pierwotny model do tego stopnia że już nie był wiecej wierną kopią, i tak na przykład by z VISem ktory był wzorowany na Colcie, ale wprowadzono w VISie tylke innowacji i udogonień że VIS stał sie jednym z najbardziej popularinych pistoletów II WŚ, nawet Niemcy produkowali VIS-a.

say69mat
piątek, 5 czerwca 2020, 12:39

Nie zapominaj, że potencjał militarny i przemysłu zbrojeniowego Republiki Weimarskiej został poważnie okrojony restrykcyjnymi sankcjami Traktatu Wersalskiego. A jednak to Republika Weimarska i Rzesza stały się beneficjentami inwestycji technologicznych i kapitałowych USA. To Niemcy miały się stać filarem antybolszewickiej krucjaty w Europie, a nie Polska.

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:37

Nie sądzę, żeby chodziło o krucjatę antybolszewicką. W tym samym czasie Amerykanie opylali Sowietom technologie i pomagali budować fabryki.

Wawiak
sobota, 6 czerwca 2020, 04:17

Dokładnie. Francuzi natomiast sprzedali im silniki, których nam nie chcieli udostępnić.

Lord Godar
piątek, 5 czerwca 2020, 16:26

No cóż , biznes nie zna granic , barier i linii frontu .

stefan
piątek, 5 czerwca 2020, 01:58

Nie pluj na Polaków i polskich inżynierów, którzy w 18 lat zbudowali przemysł lotniczy od podstaw, a inne gałęzie gospodarki podnieśli z parowiekowych ruin, w których pozostawili je Szwedzi, a potem Rosjanie, Niemcy i Austriacy. Ani Karasie ani Łosie nie były "o 100-150 km/h wolniejsze niż niemieckie odpowiedniki. Niemcy mieli taki potencjał przemysłowy i zasoby, które pozwoliły im w ciągu 5 lat zaprojektować i wyprodukować w dużej ilości myśliwce nowej generacji przewyższające nie tylko nasze konstrukcje wcześniejsze o kilka lat (choć w momencie projektowania całkiem nowatorskie - P-11, P-24), ale również każdy myśliwiec na świecie, w tym takich potęg jak W. Brytania i USA. Tak, wiwat polscy inżynierowie i polski przemysł, bo w ciągu 18 lat ogromnym zapałem, patriotyzmem i ciężką pracą dokonali więcej niż było możliwe. Bardzo niesprawiedliwym byłoby ich winić, że nie dokonali niemożliwego.

Karkoszka
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 20:36

Potencjał niemiecki był bardzo skutecznie wspierany przez biznes smerykański. Od początku Republiki Weimarskiej poprzez cała II ww. Szwajcarzy i Szwedzi mogli by o tym duuuużo powiedzieć jak rzetelni pośrednicy.

say69mat
piątek, 5 czerwca 2020, 12:47

Zgoda, wybudowaliśmy COP, tylko nie starczyło czasu aby w oparciu o potencjał rzeczonego COP zaprojektować i wyprodukować systemy uzbrojenia, które stanowiłyby alternatywę dla potencjału ofensywnego panzerwaffe i luftwaffe. Co gorsze, nie zreformowano - od czasów Bitwy Warszawskiej - sposobu zarządzani i dowodzenia siłami zbrojnymi. System dowodzenia siłami zbrojnymi generował i konserwował oczywiste patologie, które bezlitośnie objawiła ofensywa Rzeszy i bolesna porażka w trakcie Kampanii Wrześniowej.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:17

System dowodzenia zdał egzamin w Zaleszczykach.

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 20:54

Zapomniałeś tylko dodać, że wrzesień 39r. to uderzenie na Polskę ze strony dwóch najpotężniejszych armii ówczesnego świata, oraz o tym, że pod koniec Wermacht zaczynał mieć sucho w bakach, więc bez wjazdu Rosjan nie miałby już tak fajnie. Skoro zaś mowa o Wermachcie i systemie dowodzenia, pokaż mi taką armię w Europie, która mogłaby się z nim równać. Dysponujących nowoczesną bronią Francuzów z brytyjskim korpusem posiłkowym rozjechali tak samo łatwo jak nas. Rosjan gonili jak chcieli i bez LL zatrzymaliby się dopiero na Uralu jak nie dalej. Brytyjczyków gonili po pustyni jak chcieli, mimo, że to były tereny, które lepiej znali Brytyjczycy a DAK wcale nie dysponował najnowszym niemieckim sprzętem.

asdf
piątek, 5 czerwca 2020, 23:49

Zamiast zamawiac bron za granica to wzieli sie za kupowanie licencji i rozbudowe przemyslu, tak wyszlo ze z tego calego COP wiecej od IIRP skorzystala IIIRzesza, teraz powtarzamy ten sam blad. Dla kogo tym razem rozbudowujemy przemysl zbrojeniowy? Ncbir wydalo na badania 1,4 mld zl i co z tego wyszlo? ile moglibysmy za to za granica np haubic Cesar tak jak robia np Czesi? W 1939r niewiele zabraklo zeby ich zatrzymac (jechali na resztkach amunicji) moze z lepszym uzbrojeniem udaloby sie nam dotrwac do zimy, szkoda ze Kwiatkowski zamiast dac Smiglemu-Rydzowi pieniadze na uzbrojenie armii ladowal je w COP.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:56

A co i od kogo chciałbyś kupić? Samoloty? Proszę bardzo. Mogłeś se kupić na przykład dwupłatowe Gladiatory. Żadne inne nie zdążyłyby na czas. Czołgi? Od kogo i jakie? Amerykanie nie robili nic. Anglicy też nie mieli niczego interesującego. Francuzi chcieli nam opchnąć do niczego nie nadający się pseudo średni czołg wielkości stodoły o znikomej wartości bojowej. S-35 nie chcieli sprzedawać wcale. H-35 był niedopracowany jeszcze. Zrobili go jak należy dopiero w 38 i zamawiali dla siebie od 39r. W końcu chcąc nie chcąc kupiliśmy R-35 o znikomej wartości bojowej. Uważasz, że to był dobry wybór? Bo ja tak nie uważam. I nikt w Polsce wtedy całkiem słusznie zresztą tego czołgu za dobry wybór nie uważał. Z Cesarami delikatnie mówiąc rozmijasz się z prawdą. Czesi go wzięli dlatego bo podwozie do tych dział jest ich.

asdf
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 23:55

Samoloty PZL24 albo Fokker XXI, czolgow moze nie bylo pod reka ale z uzbrojeniem TKSow w NKM na co czekali? Zamiast przezbrajac je w mniej szybkostrzelna wersja A (w zupelnosci wystarczala dla tankietek) to czekali z opracowaniem wszystkich wersji i az wybuduje sie fabryka w COP. Niemieckie fabryki zbrojeniowe pracowaly na 3 zmiany w tym czasie nasze JUZ ISTNIEJACE mialy przestoje z powodu braku zamowien ze strony wojska.

Marek
wtorek, 9 czerwca 2020, 23:33

O Fokkerze XXI sam pisałem swego czasu. Na odpowiednią ilość gotowców nie było co liczyć. Ale szybciutko można by było zacząć produkować na licencji choćby w PWS, czy LWS. Operacja w postaci chowanego podwozia powinna poprawić osiągi. W momencie jak Wilk zrobił klapę należało się tym zainteresować. To byłby krok wstecz w stosunku do myśliwców robionych z metalu, ale jednocześnie bezpieczna opcja na wypadek przeciągnięcia terminu Jastrzębia.

cy-nick
czwartek, 4 czerwca 2020, 23:58

i Enigmę ukradzioną od Niemców co zmieniło losy wojny

piątek, 5 czerwca 2020, 11:05

Enigma losów wojny nie odmieniła...tylko bomby lecące na boscha i kruppa oraz klęski na wschodzie

sobota, 6 czerwca 2020, 04:12

Kotku, mimo tych wszystkich bomb produkcja zbrojeniowa w niemczech rosła nie spadała. To enigma miała ogromny wpływ na wynik wojny, nie te bomby.

xXx
piątek, 5 czerwca 2020, 21:30

Kolego, gdyby nie odczyty Enigmy, bitwa pod Kurskiem zakończyłaby się klęską sowietów. A wtedy mieliby Stalingrad v. 2.0. Sowieci zaczęli bombardowanie w miejscach i czasie, które kompletnie zaskoczyły Niemców, zadając im na dzień dobry OGROMNE straty. Jakoś Rosjanie nie chcą się do dzisiaj przyznać, że info o rozmieszczeniu wojsk hitlerowskich i czasie ich ataku otrzymali od Brytyjczyków. Właśnie dzięki rozpracowaniu Enigmy. Siła sowieckiego ognia była całkiem spora, ale nie wystarczająca by pokonać Tygrysy. Tylko, jeszcze raz, tylko dzięki info od Brytyjczyków bitwa pod Kurskiem zakończyła się klęską Hitlera.

Kot nr 398
sobota, 6 czerwca 2020, 10:47

Bitwa pod Kurskiem nie mogła się zakończyć klęską Sowietów. Na pewno nie decydującą. Enigma potwierdziła coś co było całkowicie oczywiste dla ich sztabowców, przecież przygotowania trwały na tyle długo że było mnóstwo kanałów które to potwierdziły (jeńcy, zdjęcia lotnicze)...

QDark
wtorek, 9 czerwca 2020, 12:32

Ta mówią na rt ? Gdyby nie Enigma zamiast posługiwać się rosyjskim mówiłbyś w najlepszym razie po niemiecku, a być może po chińsku.

Wawiak
piątek, 5 czerwca 2020, 11:40

No ręce opadają, jak czyta się takie bzdury. Świadomość wrogich planów zawsze jest kluczem do zwycięstwa - a wschód bez lend-lease by się załamał. Wystarczy zobaczyć ile tysięcy czołgów dostali, nie wspominając o paliwie, lomomotywach, czy konserwach.

say69mat
piątek, 5 czerwca 2020, 15:30

??? No i co z tego, że polskie elity polityczne i wojskowe miały jak na talerzu podane dane naszego wywiadu wojskowego na temat Rzeszy??? Czy potrafiły wykorzystać posiadane informacje do formułowania doktryny obronnej oraz przygotowania naszego kraju do obrony przed agresją???

xXx
piątek, 5 czerwca 2020, 21:38

Nie, polskie elity już klika miesięcy przed wrześniem '39 roku nie miały pełnej informacji podanej na talerzu. A to dlatego, że właśnie kilka miesięcy przed wrześniem Niemcy zmienili sposób kodowania rozkazów i meldunków. Dodali dodatkowy cylinder (wirnik) w Enigmie. Polacy wiedzieli jak to złamać, ale ... zabrakło pieniędzy na utworzenie dodatkowych tzw. bomb deszyfrujących. Ważniejsza była kasa na amunicję, a nie łamanie kodów. I tu był pies pogrzebany. Gdybyśmy miel kasę, to rzeczywiście wiedzielibyśmy o każdym ataku z dokładnością do 100m i czasie z dokładnością do 1-2 min. A wtedy nawet z niewielkimi siłami moglibyśmy się bronić baaaardzo długo przed napaścią nawet z P-11 i P-24, które wcale nie była takie słabe.

ŻABA
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 08:50

Ale nie mieliśmy w lini p24

Wawiak
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 20:22

Też uważam, że to był błąd. W użyciu był jeden "kobuz" - modyfikacja P11 (ozn. g) z mocniejszym silnikiem PZL Merkury 8 (gdybym coś pokręcił, proszę o sprostowanie), skrzydłami od P24, uzbrojenie 4 km w skrzydłach.

Marek
czwartek, 11 czerwca 2020, 01:55

Błąd, błędem. GR w myśliwcach na 39r. by się przydał. Ale ten silnik to była kicha. Każdy włącznie z Ruskami co go w odróżnieniu od nas dostali do produkcji, Anglikami, którym Francuzi ukradli to i owo, żeby był GR. Niemcami, którzy wpakowali go do Hs 129 zamiast Argusów to wiedział.

wtorek, 9 czerwca 2020, 02:10

'W kwietniu 1939 r. zdecydowano o budowie prototypu PZL P-11g ”Kobuz” mającego wiele elementów z konstrukcji P-X. Do budowy samolotu wykorzystany został kadłub seryjnego PZL P-11c i skrzydła PZL P-24. Zespół napędowy wzięto z PZL-50. Prototyp został oblatany w połowie 15.08.1939 r. Loty porównawcze z ”Jastrzębiem” wypadły na korzyść ”Kobuza”. Samoloty seryjne miały być budowane w Podlaskiej Wytwórni Samolotów. Produkcję usterzeń uruchomiono w Lubelskiej Wytwórni Samolotów. Potrzeby określano na 90-100 P-11g. Przygotowania do uruchomienia produkcji przerwał wybuch wojny. W ciągu dnia 1.09.1939 r. prototyp PZL P-11g ewakuowano z PZL do Popowa Kościelnego. Następnie 6.09.1939 r. samolot ewakuowano do Lwowa. Ponieważ lwowskie lotnisko Skniłów było bombardowane, samolot przerzucono na ukryte lotnisko położone koło Gródka Jagiellońskiego. Po kilku dniach ”Kobuz” został ewakuowany 12.09.1939 r. do Wielicka k. Kowla. Został włączony do klucza myśliwskiego OPL składający się z trzech PZL P-7a. Dowódcą klucza był kpt. pil. Piotr Laguna, a ”Kobuza” przydzielono por. pil. Henrykowi Szczęsnemu. Ponieważ samolot przypominał PZL P-24, w literaturze zamieszczona jest informacja, że za takiego był brany również przez jego pilota. We wrześniu 2013 r. otrzymałem od Pana Jerzego Kubiaka sprostowanie o takiej treści: "Pilot Henryk Szczęsny był moim wujkiem (bratem mojego dziadka). Często rozmawiałem z Nim o Jego walkach powietrznych we wrześniu 1939 r. w Polsce oraz później w Anglii. Mogę z całą pewnością stwierdzić że mój wójek doskonale wiedział na jakim sprzęcie latał bić wroga naszej Ojczyzny. Opowiadając mi o swoich walkach na samolocie KOBUZ często żartował i mówił o nim żartobliwie " Ł O B U Z ". Por. Szczęsny zestrzelił w dniach 14 i 15.09.1939 r. dwa bombowce Heinkel He 111. W drugiej walce powietrznej pilot został ranny w nogę odłamkami metalu, które również uszkodziły przewody pneumatyczne do przeładowania k.m. Dalsze losy ”Kobuza” są nieznane, wg [7]- przeleciał do Rumunii. Wcześniejsze źródła, np [2], błędnie podawały, że został zniszczony podczas bombardowania lotniska Okęcie." Prosze bardzo, coś w temacie.

Darek
piątek, 5 czerwca 2020, 10:23

Trafione w punkt !. Pozdrawiam.

comet
czwartek, 4 czerwca 2020, 23:50

Lotnictwo mieliśmy własne, ale napędzane przestarzałymi licencyjnym silnikami gwiazdowymi. Próba skonstruowania polskiego silnika lotniczego Foka skończyła sie klęską.

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 21:04

Nie wiadomo jak się foka skończyła. Są źródła, które twierdzą, że pod koniec wyszła. To nie foka była problemem. Problemem był dostosowany do foki Wilk opracowywany równolegle z tym silnikiem. Błędna także była polityka związana z rozwojem silników. Przemysł doskonale sobie z tego zdawał sprawę. Generalicja już niestety nie.

say69mat
piątek, 5 czerwca 2020, 12:58

Silnik Gnome-Rhône 14K Mistral Major wykorzystywany w konstrukcjach PZL P24 oraz P43. Został - z powodzeniem - wykorzystany w konstrukcji rumuńskiego myśliwca IAR80. Niestety, w efekcie błędnej polityki obronnej, samoloty P24 i P43 były produkowane wyłącznie na eksport.

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 21:21

Raczej podejścia Francuzów do Gnome-Rhône. Zastanawiam się natomiast nad zupełnie inną rzeczą. Po cholerę szukano American de la France do 10TP i Maybacha do 14TP skoro w kraju była licencja na LD-450? Ba, wcześniej wyprodukowane silniki leżały sobie nikomu już do niczego nie potrzebne, więc spokojnie można je było zagospodarować. Wymiary kiedyś przeliczałem. Spokojnie zmieściły by się wannach kadłubowych razem z przekładnią. Moc co prawda miały większą od dwóch wcześniej wymienionych, ale to zaleta. Po przytłumieniu wzrosłaby przecież żywotność silnika.

Wawiak
sobota, 6 czerwca 2020, 04:24

Może dlatego, że to był silnik lotniczy na benzynę, a przecież np. 7TP był dieslowski. Co prawda Maybach też chyba raczej był benzynowy, biorąc pod uwagę tendencję w Niemczech oraz produkcję benzyny syntetycznej. Może ktoś byłby w stanie rozwinąć temat, bo robi się ciekawie.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 16:16

Chyba nie dlatego, że na benzynę. American de la France też był z zapłonem iskrowym. Szukałem już odpowiedzi, czemu nie pomyślano o LD-450. Krążyły wersje, że nie nadawał się do przeróbki na czołgowy. Ale to wierutna bzdura, czego dowodzi średni Nahuel jeżdżący sobie radośnie w argentyńskim wojsku na takim silniku.

Wawiak
piątek, 5 czerwca 2020, 11:49

A licencji Francuzi nam nie chcieli sprzedać - co ciekawe, nie mieli problemów w dobiciu targu w tym temacie z sowietami...

Karkoszka
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 20:39

Tego problemu nigdy nie mieli. Teraz też nie mają (Armata).

mc.
piątek, 5 czerwca 2020, 10:42

Foka była bardzo słabym silnikiem (450 KM), dlatego planowano używanie dwóch silników w "myśliwcu pościgowym", co oczywiście pogarszało jego aerodynamikę. Hasła że Pan Stanisław Nowkuński stworzyłby idealny silnik, gdyby nie zginął w Tatrach niestety nie oddaje prawdy. Sama idea tego samolotu była błędna. Natomiast co do silników gwiazdowych - to była dobra droga (np. FW-190). Tak samo dobra jak silniki rzędowe. Ale oczywiście potrzebowaliśmy ROZWOJU I MODERNIZACJI tych silników, tak by przekroczyć 1000 KM.

1 minuta..
czwartek, 4 czerwca 2020, 22:41

.. tu nic nie trzeba budować..wszystko jest od kilkudzziesięciu lat.. wyłapuje sie tylko akwizytorów importu bedouińskiego.. a zakładom daje rozkaz produkcji.. to tylko 1 minuta roboty..

Dość obłudy 3RP
czwartek, 4 czerwca 2020, 22:02

To przecież Balcerek, Lewandowski i liberało-komuna kazali likwidować Polski przemysł, na AE we Wrocławiu doktor przekonywała jakie to super żeby hipermarkety wycinały polski handel.

asdf
piątek, 5 czerwca 2020, 11:34

Przynajmniej do tych wysmiewanych przez was supermarketow nie trzeba ciagle dokladac z budzetu oraz nie strasza pustymi polkami jak za czasow gdy wszystko bylo polskie i panstwowe z centralnie sterowana gospodarka, tesknisz za kartkami zywnosciowymi albo zeby papier toaletowy znow byl rarytasem? Tak sie wlasnie koncza panstwowe monopole, drogo i przestarzale zupelnie tak jak mamy w przemysle zbrojeniowym.

ciekawy
wtorek, 9 czerwca 2020, 13:29

Nie trzeba? A zwolnienia podatkowe na którzy mali przedsiębiorcy liczyć nie mogą to co? Niektóre z tych supermarketów wycowały się z Polski po zakończeniu obowiązywania ulg - vide "HIT" - w którego miejsce weszło Tesco.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 21:18

O, bom przeoczył. Jakoś nie raczyłeś zauważyć, że rzeczone hipermarkety skutecznie wycinały polskich przedsiębiorców. Takich właśnie gości, którzy potrafili zdobyć jak to rzekłeś przysłowiowy papier toaletowy. Założenie tego cyrku było takie, że zarabiać miał kto inny a rodzimy kapitał miał się nie narodzić. Owszem, są goście którzy wbrew wszystkiemu sobie jakoś radzą. Na dzień dobry nie dysponowali taką kasą jak zagraniczna konkurencja, więc jakoby im trudniej na tym rynku. Bez niej miałbyś dzisiaj hipermarkety z polskim kapitałem.

asdf
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:48

ludzie wybrali ze wola zachowac wiecej swojego kapitalu we wlasnych kieszeniach. 45 lat komuny i braku konkurencji to bylo jeszcze za malo czasu dla takiego "pgz" spolem na zbudowanie kapitalu? siec sklepow w najlepszym polozeniu i co z tego zostalo?

stefan
piątek, 5 czerwca 2020, 10:47

Kazali wycinać i nie beknęli za to tylko są teraz doradco\specjalistami

Spiskowa teoria dzxiejów
piątek, 5 czerwca 2020, 00:54

Ty tak na poważnie?

stary wojak
piątek, 5 czerwca 2020, 13:11

Najzupełniej poważnie.

Rex
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:58

"Co dalej?" Ano... niewiele się zmieni. Dalej będziemy kupować z półeczki za oceanem i bardzo drogo.

Olo
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:25

Trzeba zacząć od utrzymania podstawowych mocy i możliwości w przemyśle ciężkim, np. wytopu i obróbki elementów ze stali i metali kolorowych.

Sidematic
piątek, 5 czerwca 2020, 09:30

Przecież mamy takie zdolności. Huta Stali Jakościowych zaopatruje 2/3 Europy w stal pancerną.

abcd
czwartek, 4 czerwca 2020, 22:55

Tak tu masz racje, bez wlasnego przemyslu ciezkiego nic nie zrobimy

gegroza
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:17

A za ostatnich lat wygląda to dokładnie odwrotnie

Piękny Zenek
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:03

Ooolaaaaaa Boga gryzi piórki redakcyjne na nowo świat odkryli !! Cytat zagrożenie ze wschodu a z zachodu zero pomocy tak samo było przed 2 wojna światowa , No czapki z głów ze przyszło opamiętanie ze lepiej liczyć na siebie jak na kogoś ?

stary wojak
piątek, 5 czerwca 2020, 13:12

Zgodnie z zasadą ,umiesz liczyć licz na siebie.

Extern
piątek, 5 czerwca 2020, 00:08

Najgorzej to opierać własne plany wojenne na tym że pomoc na pewno przyjdzie, bo wtedy właśnie łatwo się przegrywa gdy zabraknie tego elementu. Przez to tak łatwo przegraliśmy wrzesień 39. W 1920tym wiedzieliśmy że pomocy znikąd nie będzie wiec potrafiliśmy jakoś spiąć pośladki i doprowadzić do remisu.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 13:52

Różnica taka, że nie ma Zaleszczyk i nie będą miały nasze "elyty" którędy sp .... - to po pierwsze, a po drugie: nie bardzo widzę dokąd miały by sp ... i kto zechciał by przyjąć u siebie takie "coś". Czasy inne, a "elyty" tego nie zauważyły.

kulawy_laik
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:40

rozwiązaniem (sprawdzonym!) są zakupy licencji na produkcję wybranych typów uzbrojenia (tak, drogo - ale skokowo zwiększa zdolności przemysłu i szybko uzupełnia braki sprzętu)

Zawisza_Zielony
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:31

Prawda

mobilny
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:12

I tak prawda. Umiesz liczyć Licz na siebie. Co możemy Róbmy sami (np. BwP) Czego nie to kupujmy (np. Samoloty wielozadaniowe czy OP) pewne rzeczy rozwijajmy nawet zakupione licencje- kopiujmy czyli droga Turcji czy Chin. Za dużo pustoslowia ze strony sojuszników w historii doświadczyliśmy więc tym razem bądźmy ostrożni bo się okaże że zostaniemy sami a potem usłyszymy ajmsorry winetu.

rozpłaszczony
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:08

Słuszne wnioski, tylko co z tego . I tak się w obecnej polityce zakupowej nic nie zmieni . Nie z tymi decydentami w MON-ie i nie tylko . Zdziwiłbym się np. gdyby Narew była realizowana naszymi siłami w kraju . Podobnie inne skomplikowane programy - kto to ogarnie i poprowadzi ? Tu potrzeba ludzi odważnych , wizjonerów i jednocześnie sprawnych menadżerów szczególnie w MON-ie . Takich obecnie nie ma .

Ss
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:59

Myślę , że każda wojna w której walczą USA (NATO) i Moskale to wojna jądrowa. Mamy szansę przetrwać( przeżyć) w takim konflikcie? Czy walczyć bez atomu samodzielnie? Sam już nie wiem.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 22:01

Myślę , że każda wojna w której walczą USA (NATO) i Moskale to wojna jądrowa - oby nie, bo wyparujemy. Mamy szansę przetrwać( przeżyć) w takim konflikcie? - nie mamy, kiedyś na terytorium Polski miało spaść 117 głowi jądrowych, a każda o większej mocy niż ta z Hiroshimy - to co by pozostało to dymiąca pustynia; plany mają to do siebie, że są realizowane - albo przez jedną, albo przez drugą stronę z takim samym dla nas skutkiem. Czy walczyć bez atomu samodzielnie? - z kim, o co i czym - jak na razie brak wszystkich 3 odpowiedzi. Sam już nie wiem. - obym nigdy nie musiał udzielić na tą kwestię odpowiedzi.

czwartek, 4 czerwca 2020, 20:41

Można było za kontrakt czołgowy na t72 i Leo zainwestować w schrony przeciwatmowe

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:17

Dobrze myślisz, tylko co to za różnica czy wojska się okładają artylerią, bombardują ostrzeliwują czy raz a porządnie atomem, efekt ten sam czyli jedna strona ponosi większe straty i musi się cofnąć bo naporem drugiej strony.

df
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:37

Kraj bez własnych technologii nie jest niepodległym krajem a bohaterstwo i indywidualne poświęcenie w obliczu technicyzacji pola walki już nie wystarczają. Kiedyś były VIS-y na Tygrysy, grożą nam Stingery na Iskandery

Grzegorz
piątek, 5 czerwca 2020, 09:20

Przerażająca rymowanka, ale niestety bardzo prawdziwa.

Ustawiator
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:36

Koledzy 1.4 mldpln poszlo na NCBR z tego byl Kryl reszta kasy to GDZIE?

JSM
piątek, 5 czerwca 2020, 09:32

Czytałeś w jakie projekty jest zaangażowany NCBR czy tylko chcesz błysnąć?

czwartek, 4 czerwca 2020, 20:42

O to tyle ile 50 cezarów...a tak nie ma nic

SimonTemplar
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:04

Generalnie wygląda to tak: gdy w Polsce były w pełni niezależne rządy światłych osób, którym zależy na silnej gospodarce i silnej armii, to jesteśmy od tej chwili zrobić to w ciągu 5-8 lat. Mówię o własnym przemyśle zbrojeniowym, gospodarce surowcowej opartej na wydobyciu oraz uczciwej wymianie/zakupie, nowych technologiach oraz silnej, dobrze zarządzanej, nowoczesnej i skutecznej armii. Działania rządów ostatnich wielu lat - i nie mam na myśli wyłącznie PiS ale tez i PO, PSL czy SLD - dały jasny przekaz: dużo gadania, defilad, obietnic a mało skutecznych i racjonalnych działań. Wszyscy znamy projekty i plany: Wilk, Gepard, Goryl, Narew, Tytan, Kruk, Miecznik, Czapla, Orka, Gawron......... to tylko cześć utopionych. Zamiast rozwoju własnej produkcji będziemy kupować z półki F35, Himars i Patrioty. Pisze o rozwoju - a to oznacza, że nikt nie oczekuje aby polski przemysł zaczął od jutra konstruować i produkować samoloty wielozadaniowe, helikoptery czy okręty. Dla mnie symbolem polskiego myślenia rozwojowego są dwa programy: TYTAN i GAWRON. Pierwszy nie może się od ponad 15 lat podnieść do fazy testu prototypu, a drugi został przerobiony po 20 latach na łódkę z gwizdkiem. Dodatkową otoczką jest sposób "modernizowania" tego co mamy w postaci T72M i Leopardów 2A4. Pierwszy to zwyczajny remont. Drugie to 1/3 z tego co powinno być zrobione aby określić to mianem modernizacji. Jako wisienkę na torcie mogę ponownie zapytać - co z nowoczesną i skuteczna amunicją ppanc do Leopardów? Bo co z tego, że zmodernizowano mechanizmy armaty, skoro zabytek w postaci DM43 jest nada naszą "najskuteczniejszą" bronią? Tak, wiem, można kupić DM63 lub nawet nowsze. Ale "można" a "kupione" to dwa inne znaczenia. Pytałem już wielokrotnie na tym forum i nikt, łącznie z Davienem nie jest w stanie mi odpowiedzieć - kiedy, jaka i ile nowoczesnej amunicji do Leopardów zakupimy? Bo o produkcji krajowej nie ma mowy, jest jedynie odłamkowo-burząca. Konkluzja: jeśli tak podstawowych problemów nie potrafimy załatwić, to jak chcemy być bardziej samowystarczalni? Przecież za tymi obietnicami nie idzie żadne wsparcie w postaci działań. Zakłady Cegielskiego zaproponowały konkretne rozwiązanie przy współpracy z Koreańczykami i co? Nawet rozmów wstępnych nikt nie zaczął. Szwedzi zaproponowali A26 jako konstrukcje budowane w Polsce i co? Wycofujemy się z zakupu. Teraz jeszcze "Perkoza" ogłosili a 20 wcześniejszych programów nie ruszone. Tyle w temacie.....

Karkoszka
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:23

Mała poprawka: właśnie dzięki temu o czym piszesz "elyty" w Polsce są samowystarczalne już od 30 lat. I o to chodzi.

mc.
piątek, 5 czerwca 2020, 10:44

Inspektorat Uzbrojenia i politycy bez wizji. I tyle w temacie niszczenia polskiego przemysłu zbrojeniowego. P.S. Dlaczego PGZ podlega Ministrowi Sasinowi a nie Ministrowi Obrony Narodowej ?

UKS
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:45

Chyba dlatego, że niedobrze kiedy zamawiający sprzęt jest jednocześnie właścicielem/przełożonym dostawcy.

J
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:07

Ta na tablicy ogłoszeń pewnie powinni wywiesić jeszcze wyjaśnienia i to w formie zrozumiałej dla gimnazialisty.

BUBA
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:52

jak umiesz liczyc to licz na siebie. To nic nowego. Ale zapomniano o tym w 39 i zapomina sie i teraz.

Zatroskany
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:43

Miałoby to sens gdyby chodziło o budowę innowacyjnego przemysłu obronnego opartego o normalne zarządzanie z mieszany system państwowo prywatnym. Obawiam się że proponowane rozwiązania doprowadziłyby to tylko do konserwacji technologicznego trupa jakim jest PGZ przy dyskryminacji podmiotów prywatnych jak to się teraz dzieje. Kupujemy w większości przypadków sprzęt już obecnie przestarzały, który jest droższy i gorszy od porównywalnych rozwiązań na Zachodzie. Nawet flagowe produkty PGZ to w ogromnej większości licencyjne składaki, których PGZ nie będzie w stanie dalej samodzielnie modernizować.

Janko Muzykant
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:27

Mosty Daglezja - praca finansowana przez budżet, a potem przetargi. TMN Baobab - to samo. Granatniki z tarnowa- ręce opadają. Zakłąd zrobił, a odbiorca zaczyna kombinowac z wymaganiami i zaraz bedzie przetarg i kupią zagraniczne od posrednika. Takich przykładów jest więcej. Kiedy więc ktoś mówi o polskim przemyśle zbrojeniowym, że słaby, nie niewydolny, niech najpierw przegoni to amatortswo urzędniczo-wojskowe odpowiadające za zakupy sprzętu.

Jarosław Wielki
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:24

Od wielu lat cały system pozyskiwania sprzętu wojskowego to jeden wielki bałagan. Wszyscy głoszą tezy o wspieraniu polskiej produkcji, a jak tylko dochodza do władzy to sami tą produkcję niszczą. Przykładem są BSP klasy mini FlyEye. W 2010 r. systemy FY trafiają do armii w ramach "podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa, tzw. "BP", a potem każdego roku sa ich dalsze dostawy, tez w BP. Zamiast rozwoju tej technologii i wsparcia w przetargach zagranicznych, polski minister obrony uruchomił przetarg na nowy BSP klasy mini "ZEFIR", gdzie przeciwko polskiemu FY oferte szykuje państwowa PGZ z produktem .... zagranicznym!!!!. Ale to nie koniec. Zmienia się rząd, który nie tylko nie chce kupować polskiego BSP FY, ale nawet nie dopuszcza do postępowania polskiego producenta, uznając, że nie spełnia warunków "BP". Oczywiście zamóienie idzie z wolnej reki do PGZ, która buduje oferte z licencjami zagranicznymi!!!!. Potem przychodzi minister Błaszczak i robi częściowy porządek , kupując FlyEye dla WOT. Ale nadal BSP Zefir robi PGZ i oczywiście nic z tego nie bedzie. Jaki więc polski producent sprzętu wytrzyma w takich warunkach? Komu się będzie chciało inwestować w polskie technologie, skoro nawet własny rząd jest przeciwko polskim producentom? Kiedy wreszcie któryś z szefów MON zrobi z tym bałaganem porządek?

Miro
czwartek, 4 czerwca 2020, 22:45

Chyba nie Zefir a Wizjer. Ale i tak PGZ nic nie zrobi . Podobnie jak w Bsp Orlik kupują licencje lub główne moduły zagranica wbrew warunkom BP.

dd
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:44

duzo w tym racji zwłaszcza jeśli chodzi o poprzedników i nie chodzi tylko o Zefira. Niby ratowano Bydgoszcz a "gwiazdkowano" nam rozpoznanie

RK53
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:17

Wszyscy są fe tylko nasz rząd był w stanie przewidzieć i natychmiast wdrożyć działania które zabezpieczyły nas i uniezależniły od niedobrych niemieckich izraelskich amerykańskich włoskich itd dostawców!!! Zobaczymy po wyborach jak dalej będą się toczyły losy naszego przemysłu zbrojeniowego???

Bryxx
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:11

Polska może liczyć tylko na siebie: odkrycie na miarę ponownego odkrycia że ziemia sie kręci wokół słońca. Zawsze tak było, dlatego wszystkich odpowiedzialnych za sprzedaż Mielca, Świdnika i innych zakładów związanych z szeroko pojetą obronnośćią za upadek biur konstrukcyjnych, wydziałów na uczelniach za uwalenie programu Irydy i innych proobronnych należy jak najszybciej odunąć od władzy jeśli jeszcze są i powsadzać do więzień. Tak jak tych oddających Polskę pod okupacje obcych wojsk.

wtorek, 9 czerwca 2020, 13:39

Polska nie może liczyć tylko na siebie. Przed Rosją się sami nie obronimy. Po prostu jest ich za dużo. To chyba oczywste.

Tomasz33
piątek, 5 czerwca 2020, 14:02

Proponuję nie nawoływać do anarchii towarzyszu. Po drugie to Polska nie jest od okupacją obcyhc wojsk. Była w czasach PRL-u, kiedy stacjonowało w Polsce 300 000 Rosjan.

sobota, 6 czerwca 2020, 04:16

Nikt nie nawołuje do anarchii, a razcej wprost przeciwnie do ustanowienia w końcu państwa prawa gdzie kazdy pzrestępca nawet politycy odpowiadaja za swoje czyny. Zmiana okupanta nie zmienia faktu

Orthodox
niedziela, 7 czerwca 2020, 20:15

Demontaż kolejnych instytucji państwa prawa przez obecnie rządzących nie sprzyja poprawie praworządności.

Tomasz33
sobota, 6 czerwca 2020, 12:34

Okupacja jest wtedy jak na terenie danego kraju są obce wojska i dane państwo ich nie chce. Amerykanie zostali tu zaproszeni przez Polskę w ramach NATO. W przeciwieństwie do Rosjan.

niedziela, 7 czerwca 2020, 03:03

Tak samo pewni"polacy" zaprosili rosjan jak dzisiaj pewni"polacy" zaprosili amerykanów. Było referendum na temat stacjonowania amerykańskich wojsk w polsce? Do tego finansowania tego stacjonowania? Tak więc wstrzymaj rumaka.

suawek
wtorek, 9 czerwca 2020, 13:40

No nie. Sowieci weszli sami i mordowali polskch przywódców wojskowych ktorzy walczyli z Niemcami. Amerykanów zaprosiły polskie władze, wybrane przez obywateli w demokratycznych wyborach. Legalności tych wyborów nikt nie kwestionuje.

Markus
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:11

Ciekawe, że żaden z kandydatów na Prezydenta nie mówi o przemyśle zbrojeniowym. Mozna miec nawet wrazenie, ze wszyscy kandydaci unikają tego tematu. A przecież to zwierzchnictwo nad armią, która powinna byc wyposazana w sprzet produkowany w kraju, to jedno z najwazniejszych zadan Prezydenta

Karkoszka
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:25

A który z kandydatów wie ci to takiego ten przemysł? Odnoszę wrażenie, że żaden. Ale wielki żyrandol to jest to!

Ktw
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:51

To musi być efekt cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi. Przy okazji: żaden z kandydatów nie miał nigdy nic wspólnego z wojskiem. Dodaj do tego bierność SKON...

Normalny
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:10

.. Polski przemysł nie umie wyprodukować maseczek z bawełny a co tu mówić o uzbrojeniu !!

chciwość jest dobra
czwartek, 4 czerwca 2020, 23:12

Niemiecki i Francuski też nie potrafi. I co z tego wynika?

kati
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:10

Po pięciu latach rządzący doszli wreszcie do słusznego wniosku, a mianowicie: należy liczyć na siebie i rodzimy przemysł. Tylko, że potężne pieniądze z budzetu MON zostaly już wytransferowane na zakupy z zagranicy, a nasz przemysł został sam, głównie do remontów staroci z zakupu i własnego.

ciekawy
wtorek, 9 czerwca 2020, 13:43

I siłam tymi (pomijając że niema nic takiego) chcesz budować Naddźwiękowe myśliwce, OPL średniego zasięgu (dla polski to znaczy raczej dalekiego zasięgu), rakiety manewrujące, okręty podwodne?

T
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:40

Mamy Hutę Która jest bardzo dobrze zarządzania i rozbudowana. Jeśli pani która weszła do zarządu Bumaru zrobi tam porządek to będziemy mieli przemysł który da nam nowy Polski czołg i da radę go wyprodukować oczywiście razem ze współpracą z hutą , czy nawet doświadczeniem z Rosomak SA . Dodatkowo mamy własnych producentów amunicji przeciwpancernej, rakietowej ITP. Niestety sprzedaliśmy dla USA PZL-Mielec więc na własny śmigłowiec/myśliwiec nie ma co liczyć. Ale nie wolno zapomnieć o innych mniejszych producentach. Wystarczy zamawiać u nich i wojsko skorzysta i przemysł zbrojeniowy. A jak się okaże że Jakaś firma nie domaga z produkcją to w nią zainwestować , w zamian za obniżkę cen na jakąś ilość sprzętu i po problemie. I WRESZCIE POZWOLIĆ BY NASZE FIRMY MOGŁY SPRZEDAWAĆ SPRZĘT ZA GRANICE . CZYLI GO PROMOWAĆ GDZIE SIĘ DA. JAK POWSTANIE BORSUK TO POZWOLIĆ GO SPRZEDAĆ. Zaproponować go Litwie, Łotwie, Estonii , Słowaci czy dla Węgier. Niech kupią po 10/15 sztuk to zawsze zastrzyk gotówki. Zobaczą że dany sprzęt jest dobry i powstaną dalsze zamówienia. Sprzedawać wszędzie tam gdzie Ameryka nie będzie miała z tym problemów. Kraje starej Yugosławi muszą zacząć się zbroić im też nasze Polske uzbrojenie zaoferować nawet z offsetem i innymi benefitami... TYLKO NIC NIGDY NIE SPRZEDAWAĆ USA . Bo kończy się to tak że mamy rakiety przeciwlotnicze lepsze od nich. Kupują u nas oni 50 sztuk i magicznie USA MA Takie same jak my ... No ciekawe jak to robią ...

Jan_Batory
piątek, 5 czerwca 2020, 13:23

mowisz dobrze ale...Polska to kraj chaosu, korupcji, bezmyślności i prywaty więc bez jakiegoś Herkulesa co wyczysci tę stajnię Augiasza będziemy dalej brnęli w nicość

Tomek pl
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:17

Wszystko fajnie poza rosomak sa przez 15 lat nie potrafili skopiować i udoskonalić rosomaka że teraz dalej chcą kupić licencję na ten parę ton cięższy. Bez sensu wprowadzać Nowy typ rosomaka. Gdzie bwp będzie na jednym typie A wersje specjalistyczne na starym

LORD
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:09

Lukier. Tylko niestety to co piszesz to nasze senne zmazy. Nie maymy zdolności do wybudowanie czołgu, nowoczesnej amunicji do niego. O rakietach nie wspominam bo dopiero raczkujemy w tym temacie. PZL to już w ogóle dobrze, że ktoś kupił bo dawno by padł. Mam kumpla w pracy, który tam pracował ( blisko Zarządu ). Polski myśliwiec? XD. I to wystarczy za cały komentarz.

T
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:24

Huta zrobiła borsuka. Na jego podwoziu tylko wzmocnionym możemy zbudować czołg

Jabadabadu
niedziela, 7 czerwca 2020, 21:46

A na podwoziu Malucha zrobimy 48 tonową wywrotkę.

Marek
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 21:33

Owszem możemy. Tylko nie będzie odpowiadał naszym potrzebom bo to jest za lekkie podwozie. Jest jednak wiele krajów, dla których taki pojazd jest atrakcyjny. Jest też opracowane zawieszenie o nośności do 49 Ton. Na solidnego Geparda w sam raz, na MBT zbyt mało. Jeśli pojawiłoby się zapotrzebowanie przemysł dały radę zrobić odpowiednie.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 13:54

Ręce opadają.

piątek, 5 czerwca 2020, 11:53

"Coś" na podwoziu BWP nigdy czołgiem nie będzie.

Tomek pl
czwartek, 4 czerwca 2020, 21:14

Myślisz się jeśli chodzi o czołg to możemy mieć problem tylko z powerpack silnik+przekładnia resztę możemy zaprojektować sami

LPH
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:53

Proszę o podanie które biuro konstrukcyjne w Polsce jest w stanie to zrobić w rozsądnym czasie.

Kiks
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:37

Cieszy mnie co innego. Perspektywa, że każdy będzie mógł wkopać sobie przerdzewiałą wannę i napełnić ją setkami litrów wody, aby poprawić bilans wodny w tym chorym kraju. Dziękujemy.

hermanaryk
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:02

Dopóki nie przyszła komuna i nie oduczyła nas myślenia, ludzie sami robili sieci irygacyjne, kopali stawy, dbali o nawodnienie swoich pól. Nie oglądali się na rząd i nie domagali się, by zrobił to za nich. A były to czasy bez Internetu i wiedzy na wyciągnięcie ręki. Nie jojcz, bądź facetem.

Tomasz33
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:42

Są bardziej chore kraje, cokolwiek miałeś na myśli. A powodem tej choroby może być tak niedoskonała "konstrukcja" jaką jest "homo spaiens". Nazwa kraju i język nie ma tu nic do rzeczy.

dd
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:35

Jeśli wg planów ewentualnościowych Niemcy dają nam 30 dni na obronę zanim wejdą do walki a NATO od 14 dni wzwyż to bez komentarza. Bez polskiej autonomicznej Narwi i polskiego Homara nie mamy co nawet marzyć o przetrwaniu tych 14 dni a co dopiero projekcji siły czy obronie państw bałtyckich. Litwa Łotwa Estonia powinny wspierać zdolności rakietowe Polski i objęcie ich parasolem bezpieczeństwa bo tak jak piszę NATO daje sobie od 14 dni na wejście do walki a państwa bałtyckie są do zajęcia w kilkanaście godzin

SimonTemplar
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:05

Przecież będzie dywizjon Himarsów z zapasem amunicji na 2 salwy, więc o co chodzi?

Lord Godar
piątek, 5 czerwca 2020, 16:42

Aż dwie ? Kurcze , nie myślałem , że aż na tyle starczy ...

Luke
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:15

Powrucic produkcie samolotuw I smiglowcuw do Polski

KrzysiekS
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:15

Panie Jakubie jak najbardziej ma Pan rację popieram 100%

Ustawiator
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:10

Kolego mówi żeby dać następne 3.7 mld pln na PGZ bo nie,daje rady?

KrzysiekS
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:37

Ustawiator częściowo masz racje są firmy w PGZ które tak myślą (np. Tarnów i moździerz 60 mm a nie 60,7 mm jest tego przykładem) ale gro firm za pieniądze niewyobrażalnie małe na zachodzie robi nowe produkty o najwyższej jakości (np. MSBS, BORSUK, radary PIT-RADWAR) pomijam WB czy inne prywatne spółki. Pieniądze na rozwój są naprawdę śmieszne a produkty z górnej półki. Dlatego może warto zainwestowac w ten przemysł.

Marek
piątek, 5 czerwca 2020, 21:34

Naprawdę? M-81 z Tarnowa w odróżnieniu od M-98 jest ok. Który z nich nasza armia mai dlaczego z nietypowym kalibrem.

piątek, 5 czerwca 2020, 15:49

gole msmby sa drozsze od hk416 takie to sa smieszne pieniadze

piątek, 5 czerwca 2020, 21:35

Płać obcym jak lubisz. Ale nie z moich podatków.

werte
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:07

Chciałoby się powiedzieć - rychło w czas. Ale to tylko kolejne wołanie na puszczy czy jak kto woli opinia a nie inwestycja. Czyli nic nowego w kraju nad Wisłą.

mc.
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:56

Podstawa: 1/ AMUNICJA ARTYLERYJSKA I RAKIETOWA (krótkiego i średniego zasięgu). Aby taką amunicję produkować potrzebna jest fabryka prochu wielobazowego (amunicja artyleryjska) oraz produkcja paliw płynnych dla rakiet (kiedyś próbowaliśmy się dogadać z Francuzami, i oczywiście wyszło jak zwykle). 2/ Systemy łączności - nie jest źle, może być lepiej. 3/ SYSTEMY ROZPOZNANIA. Teoretycznie mamy świetny zakład PIT-Radwar, ale bez zlecenia im prac rozwojowych obecnych radarów, za chwilę "zostaniemy w tyle". 4/ Pociski rakietowe dalekiego zasięgu (do 500 km). Oby w Zielonce powstało coś "dobrego", ale ten temat musi być mocno dopilnowany. No i temat amunicji dla Himars-a... kupujemy system z amunicją na jedną salwę. "Słabo". 5/ Systemy przeciwpancerne i przeciwlotnicze - zarówno pociski, wyrzutnie jak i nośniki. 6/ Czołgi i amunicja do nich 7/ "Rodzina" BWP.

Sisauer
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:53

Wystarczy jeden zapis w konstytucji...kupujemy tylko i wyłącznie broń polskiej konstrukcji w polskich firmach zbrojeniowych.

czwartek, 4 czerwca 2020, 19:06

Hahahaha... dobrze że w PL wszyscy mają konstytucję w "czterech literach" bo mając tak idiotyczny zapis bylibyśmy jeszcze większym skansenem uzbrojenia niż jesteśmy. Nawet USA z ich gigantycznym potencjałem mają olbrzymie ilości uzbrojenia zaprojektowanego poza USA i produkowanego przez "obce" firmy.

boobooo1234
czwartek, 4 czerwca 2020, 22:58

Tyle, że w USA nic nie sprzedasz jeśli nie wejdziesz w układ przemysłowy z lokalną firmą. Załóżmy, że USA zechce ( :-)))) kupić Borsuka. HSW będzie ZMUSZONA zawiązać joint venture z lokalną firmą w USA i produkować na terenie USA, inaczej nic nie sprzeda - tak stanowi prawo w USA. Próba obejścia i żer dla prawników gotowy, a jak wygląda w Polsce nie muszę wyjaśniać.

bender
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:46

To dopiero byłoby głupie. Nie mielibyśmy żadnych samolotów, żadnych perspektyw na satelity, za to za grabie płacilibyśmy najdrożej na świecie, bo w konstytucji mielibyśmy przewodnią rolę Bumaru. Normalnie jak za Gierka, tylko u niego było PZPR a nie Bumar.

Emeryt Polak
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:20

Czy tym samym zapisem sprawisz że Polska będzie zdolna do produkcji rakiet manewrujących , czołgów i myśliwców ?

Zet
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:20

To jakie czołgi i samoloty wielozadaniowe może dostarczyć polski przemysł?

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:20

Lim-6 Bis jak by go uzbroić w dobre rakiety to by był pogromcą.

czwartek, 4 czerwca 2020, 21:02

To niby nic innego od czasu Lim-6bis w Polsce nie wyprodukowano? Mówię o samolotach.

Jabadabadu
czwartek, 11 czerwca 2020, 16:28

Z bojowych? Nie. Były TS-21 Iskra oraz I-22 Iryda, ale szkolno-bojowe.

Gość
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:52

Zgadzam się z opiniami wyrażonymi w artykule.

ad
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:42

to może na początek za darmo bez fazy analityczno-koncepcyjnej kilka darmowych porad dla MON i polityków: zrobić Narew z firmą, która zgodzi się na jak największą produkcję u nas (w tym rakiet), zrealizować Orkę z partnerem który będzie okręty budował w naszych stoczniach (i może Orła zmodernizuje), z samolotami już trochę wtopiliśmy ale kupić licencję na czołg od Korei i montować u nas a równolegle oknem drzwiami kominem wepchać się Niemcom i Francuzom do spółki przy konstrukcji nowego czołgu...proste

Marek
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:33

Jeszcze w czasach poprzedzających wybuch pandemii, z zupełnie innych powodów byłem zwolennikiem kupowania u siebie tego, co rodzimy przemysł dałby radę dostarczyć. Teraz jak widać lista takich powodów staje się znacznie dłuższa. Wiadomo, że są rzeczy, których zwyczajnie nie będziemy mogli zrobić u siebie. Ale jest całkiem spory obszar gdzie da się to zrobić. Tytułem przykładu na co jeszcze czekamy z Piorunem 2, który bardzo by się przydał na Popradach i do Sony? Na co jeszcze czekamy, skoro Włosi chcą z nami robić nowy MBT na takich warunkach, że to my będziemy stroną wiodącą? Na co jeszcze czekamy, skoro Włosi proponują udział w nowym śmigłowcu szturmowych a fabryka helikopterów w Polsce jest? Lista tego typu rzeczy jest znacznie dłuższa. Dobrze by więc było, gdyby ktoś w Monie uważnie przeczytał sobie tą analizę i poważnie do niej podszedł.

Jarek
wtorek, 9 czerwca 2020, 00:05

Oczywiscie napisales ten post na polskim komputerze, siedzac przy polskim biurku, w polskich spodniach i koszuli. Nie? To dziwne bo te wszystkie rzeczy prosciej wyprodukowac niz czolg.

Marek
środa, 10 czerwca 2020, 17:13

Poczytaj sobie o włoskiej propozycji. Wklejałem tu już odpowiedniego linka. Oni uważają, że są w stanie zrobić z nami czołg następnej generacji i uważają, że mamy sporo do zaoferowania w tym temacie. Nikt ci nie broni własnego zdania oczywiście. Ale chyba nie uważasz, że jesteś geniuszem, który zna możliwości naszego przemysłu lepiej od Leonardo, któremu zdarzało się już z nim współpracować?

tagore
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:32

Aby proponowany sposób działania miał sens w produkcję zbrojeniową należy włączyć polskie firmy cywilne ,a zbrojeniówce pozostawić rolę integratora. Obniżyło by to koszty i umożliwiło odejście od bezsensownej praktyki płacenia za moce produkcyjne niewykorzystywane ,a czas realizaci zamówień to nie były by dzesięciolecia.

Jabadabadu
czwartek, 4 czerwca 2020, 20:50

.... Ale to już było .... I nie wróci więcej. Tak to kiedyś funkcjonowało, ale to była słusznie zapomniana epoka. A żeby się nam w głowach nie poprzewracało rozwalono co się dało i co się nie dało też. Z powodu wyjątkowego oporu niewdzięcznej materii trwało to 30 lat. Tyle zajęło wszystkim bez wyjątku ekipom rozwalenie obronności państwa. Wreszcie sukces! Leżymy i nawet kwiku za bardzo nie słychać. Tylko ci, którzy tak zaciekle dewastowali przemysł, naukę i armię żyją sobie jak pączusie w maśle i z politowaniem patrzą na miotających się ludzi.

tagore
piątek, 5 czerwca 2020, 10:38

Tak funkcjonowało to w 20 leciu międzywojennym,900 szt armat plot 40mm w 3lata od pozyskania licencji to dla dzisiejszego PGZ abstrakcja.

rex
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:27

już pierwsza część tytułu wyraża clou problemu, część druga to wniosek. To powinien być ten kierunek działań państwa. Tekst artykułu w zasadzie jest zbędny.

Tweets Defence24