Reklama
Reklama

Dowodzenie wojskiem po nowemu [ANALIZA]

20 grudnia 2018, 15:45
Anakonda 2018
Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego znów stanie się najważniejszym dowódcą. Zostaną mu podporządkowane oba dowództwa połączonych rodzajów sił zbrojnych – generalne i operacyjne, a także odpowiedzialny za logistykę Inspektorat Wsparcia SZ. Przepisy, które o tym przesądzają, wejdą w życie tuż przed Bożym Narodzeniem. Co to oznacza w praktyce?

Kończy się czas obowiązywania systemu dowodzenia wprowadzonego na początku 2014 r. przez rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zmiany chcieli politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy gdy jeszcze byli w opozycji, zaskarżyli tamtą reformę do Trybunału Konstytucyjnego. TK sprawę umorzył na wstępnym etapie, a jednym z reprezentantów PiS był poseł Andrzej Duda, dziś prezydent i zwierzchnik sił zbrojnych. Sami wojskowi w ocenie rozwiązań, które przechodzą właśnie do historii, nie byli zgodni. Nie brakowało ani gorących zwolenników tamtej reformy, ani jej zdecydowanych przeciwników.

Choć politycy PiS zgadzali się, że system dowodzenia trzeba zmienić, to długo spierali się, jak to zrobić. Szczególnie widać to było w okresie sporu byłego już szefa MON Antoniego Macierewicza (odwołanego w styczniu 2018 r.) z prezydentem Dudą. Skutek jest taki, że nowe rozwiązanie wejdzie w życie 23 grudnia 2018 r., po ponad trzech latach od objęcia rządów przez PiS.

Obecna kontrreforma do reformy z 2014 r. nie oznacza jednak automatycznego przywrócenia rozwiązań, które obowiązywały do końca 2013 r. Szef SGWP wprawdzie znów będzie dowodził prawie całym wojskiem (o wyjątkach będzie mowa poniżej), ale nie zostaną odtworzone osobne dowództwa rodzajów sił zbrojnych, które istniały w przeszłości.

To być może stanie się za kilka lat, bowiem zmiany w systemie kierowania i dowodzenia (tzw. SKiD-zie) miały być wprowadzane etapami, by uniknąć nadmiernego zamieszania.

To, co teraz zacznie obowiązywać, to tzw. mały SKiD, czyli pierwszy krok. Zanim jego projekt trafił do parlamentu, zapowiadano także drugi etap, czyli właśnie odtworzenie osobnych dowództw rodzajów sił zbrojnych. Potem jednak MON zaczęło powtarzać, że za dwa lata wprowadzane właśnie rozwiązania zostaną ocenione i wtedy zapadnie decyzja, czy podejmować dalsze kroki. Również sami autorzy projektu "małego SKiD-u" w nieoficjalnych rozmowach przyznawali, że na pierwszym etapie może się skończyć. Pytanie, czy i kiedy dojdzie do kolejnych zmian w systemie kierowania i dowodzenia pozostaje więc otwarte.

Tymczasem najważniejszy oficerem w Wojsku Polskim stanie się za chwilę szef Sztabu Generalnego WP gen. broni Rajmund T. Andrzejczak. Doświadczony, utalentowany i wciąż stosunkowo młody (pod koniec roku skończy 51 lat) będzie odpowiadał za bieżące dowodzenie, plany i programowanie rozwoju sił zbrojnych. Słowem, za strategiczne dziś, jutro i pojutrze, jak to określił, gdy w lipcu obejmował stanowisko.

Jak gen. Andrzejczak wyobraża sobie dowodzenie armią? Czy Sztab Generalny WP jest gotowy do przejęcia nowych obowiązków? Jak będą wyglądały relacje z podległymi generałami? Można się tylko domyślać, jak gen. Andrzejczak odpowiedziałby na te i inne pytania. W ostatnich dniach odwołał wywiady, na które był umówiony z kilkoma redakcjami, w tym z Defence24.pl. Powodem były inne obowiązki.

Wiadomo jednak, że gen. Andrzejczak jest zwolennikiem dowodzenia przez cele. Oznacza to, że ważniejszy jest efekt niż sposób realizacji zadania. Konsekwencją tego jest odejście od absolutnego posłuszeństwa na rzecz spłaszczenia struktur i dania podwładnym większej swobody. Nie może się jednak obyć bez zrozumienia kontekstu historycznego. – Moim ideałem jest stworzenie formacji, którą nazywam cyfrową kawalerią, łączącej tradycję i historię z nowoczesnością i otwartością na cywilizacyjne zmiany – mówił generał jeszcze jako dowódca 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. W innym wywiadzie Andrzejczak podkreślał, że chce wyprowadzić wojsko ze "strefy komfortu".

W ostatnich latach szef Sztabu Generalnego WP był sprowadzony do roli głównego planisty, doradcy i organu pomocniczego szefa MON, a także reprezentanta sił zbrojnych za granicą. Przejęcie dowodzenia uczyni z niego jednego z beneficjentów "małego SKiD-u".

Zyska też na pewno szef MON, który od 2014 r. miał trzech równorzędnych podwładnych – szefa SGWP, dowódcę generalnego i dowódcę operacyjnego, a od 2017 r. także dowódcę Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy mogli się ze sobą nie zgadzać. Tymczasem rozstrzyganie sporów kompetencyjnych między generałami to nie jest coś, na co mają ochotę cywilni ministrowie. Pytanie jednak, czy minister obrony będzie w stanie kontrolować szefa SGWP? Czy będzie miał odpowiednie do tego narzędzia i wiedzę? Do tej pory to właśnie szef Sztabu Generalnego miał być takim pomocnikiem ministra w kontroli nad dowódcami rodzajów sił zbrojnych. – Hierarchia gdzieś musi się kończyć – zwraca jednak uwagę emerytowany rektor-komendant Akademii Obrony Narodowej gen. dyw. Bolesław Balcerowicz, który kilka miesięcy temu był gościem programu SKANER Defence24.pl.

Wyznaczenie jednego dowódcy to plus także dla samych wojskowych. Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski powiedział Defence24.pl, że zmiana przełożonego (z ministra na szefa SGWP) oznacza także zmianę sposobu funkcjonowania. – Do tej pory konieczne były uzgodnienia równoległe. Teraz będę musiał przede wszystkim w aspekcie szkoleniowym uzyskiwać akceptację szefa Sztabu Generalnego – powiedział gen. Piotrowski.

Doświadczenie pokazuje, że w poważnych sprawach nie można polegać wyłącznie na takim porozumieniu. Muszą być jasne, twardo ustalone zasady. Jeśli brakuje jednoosobowego dowodzenia to niejednokrotnie dochodzi do sytuacji dyskomfortowych. Potrzebny jest ktoś, kto podejmuje wiążące decyzje i nie musi pytać innych o zgodę.

dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski
Fot. DO RSZ
Od lewej: dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Jarosław Mika, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. broni Rajmund T. Andrzejczak i dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski. Fot. DO RSZ

Jednoosobowe dowodzenie przez szefa Sztabu Generalnego WP będzie dotyczyło jednak tylko wojsk operacyjnych. Poza jego zasięgiem pozostanie Żandarmeria Wojskowa i Dowództwo Garnizonu Warszawa. To jednak nic nadzwyczajnego, tak było również przed 2014 r. Nowością jest jednak uczynienie wyjątku dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Ten nowy, utworzony w 2017 r. rodzaj sił zbrojnych zachowa odrębność w łańcuchu dowodzenia. Dowódca WOT nadal będzie podporządkowany bezpośrednio szefowi MON, a nie szefowi SGWP.

Taki stan rzeczy ma się utrzymać – jak zapisano w przepisach – "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez WOT". To szef MON w zarządzeniu formalnie stwierdzi, że WOT osiągnęły gotowość i zostają podporządkowane SGWP. Według MON może to nastąpić na przełomie 2024 i 2025 r. Wcześniej obrona terytorialna miałaby przejść certyfikację.

Skąd wyjątkowa pozycja WOT? MON tłumaczy, że to świadoma decyzja, uzasadniona niezakończonym procesem tworzenia tej formacji. Sami "terytorialsi" zwracają uwagę na nauczkę z początku lat 2000., gdy fiaskiem zakończyła się poprzednia próba sformowania OT – wtedy nie był to osobny rodzaj sił zbrojnych, lecz rodzaj wojsk w ramach sił lądowych.

Dowódca WOT gen. dyw. Wiesław Kukuła podkreśla przede wszystkim to, że nowe przepisy określają, kiedy mniej więcej on i jego żołnierze zostaną podporządkowani szefowi Sztabu Generalnego. – Uważam to za najbardziej salomonowe rozwiązanie. Z jednej strony utrzymujemy jeszcze pewien okres swobodę w zakresie budowy formacji i bezpośredniego dostępu do ministra obrony narodowej. Z drugiej strony równolegle opracowujemy ze Sztabem Generalnym wymagania certyfikacyjne, a to wpływa na naszą świadomość – powiedział generał.

O ile w dotychczasowym porządku prawnym szef MON w czasie pokoju kierował działalnością rodzajów sił zbrojnych przy pomocy dowódców generalnego, operacyjnego i WOT, o tyle po wejściu w życiu "małego SKiD-u" będzie się to odbywało za pośrednictwem szefa SGWP oraz dowódcy WOT (znów z zastrzeżeniem: "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej").

Na liście zadań szefa Sztabu Generalnego znów pojawia się dowodzenie siłami zbrojnymi (z wyjątkiem WOT). Jednocześnie szef SGWP ma pozostać organem pomocniczym szefa MON w kierowaniu działalnością sił zbrojnych w czasie pokoju.

W ustawie jest też zapis, zgodnie z którym szef SGWP będzie "pierwszym żołnierzem" RP (dosłownie: "najwyższym pod względem pełnionej funkcji żołnierzem w czynnej służbie wojskowej").

To szef SGWP będzie też z urzędu osobą przewidzianą do mianowania na stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych na czas wojny. Nowe przepisy nakładają więc na szefa SGWP obowiązek przygotowywania się do realizacji zadań wynikających z kompetencji naczelnego dowódcy. Do tej pory osobę przewidzianą na to stanowisko wskazywał prezydent na wniosek premiera. Tak stanowiły przepisy obowiązujące od 2014 r.

Przepisy mówią też, że szef SGWP do czasu mianowania Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych (na czas wojny) i przyjęcia przez niego dowodzenia, dowodzi siłami zbrojnymi poprzez dowódców rodzajów sił zbrojnych. Do tej pory odpowiadał za to dowódca operacyjny.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Reklama
SAS
piątek, 21 grudnia 2018, 19:44

Po co osobne dowództwa rodzajów sił zbrojnych? Polska jak długa i szeroka to wojska lądowe, lotnictwo ma ściśle działać z wojskami lądowymi, o marynarce szkoda gadać.

lef
piątek, 21 grudnia 2018, 14:06

I co z tego. Tak naprawdę zapowiadana szumnie reforma jest po prostu wydmuszką. Miały powstać ponownie Dowództwa RSZ. Nie powstają. Może kiedyś. Miała być podległość wszystkich komponentów pod szefa Sztabu Generalnego WP. A okazuje się, że bez OT, które dalej będzie zabierać kadrę i najlepszy sprzęt z jednostek operacyjnych.

Adam A.
środa, 20 marca 2019, 02:07

Tak jest, powtarzajmy kłamstwa oraz twórzmy legendy... Przykro widzieć takie komentarze, których podstawą są przypuszczenia.

ed
piątek, 21 grudnia 2018, 00:39

No i wreszcie Naczelny Dowódca będzie musiał być z linii (patrz z dowodzenia), który dowodził co najmniej kompanią (baterią), batalionem lub dywizjonem itd. (nie chodzi to o szkolnictwo czy logistykę albo Panie z DGRSZ DORSZ czy DGW). Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni. Awanse co 3 miesiące hi , hi pozdrawiam

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama