Reklama
Reklama

Piąta generacja z Dalekiego Wschodu. Prestiż i rozwój przemysłowy [ANALIZA]

12 sierpnia 2018, 13:31
1920px-Mitsubishi_Advanced_Technological_Demonstrator_X-2(51-0001)_right_front_low-angle_view_at_JASDF_Gifu_Air_Base_Novenber_19,_2017
Fot. Hunini/CC BY-SA 4.0/wikipedia.com

Opracowanie  - samodzielne lub w kooperacji z wybranym partnerem (partnerami) zagranicznym - nowej generacji samolotu bojowego to zadanie, któremu mogą sprostać tylko nieliczne kraje świata. Dwa azjatyckie państwa – Japonia i Korea Południowa - od dłuższego czasu podejmują próby zbudowania takich nowoczesnych maszyn bojowych, ale czy zakończą się one powodzeniem, pokaże czas i rozwój wypadków w obszarze ich zainteresowania polityczno-militarnego.

Przyczyn, dla których te azjatyckie państwa wyrażają chęć samodzielnego (a właściwie w kooperacji z wybranymi krajami) opracowania samolotów bojowych nowej generacji należy szukać w kilku czynnikach. Na pewno istotnym argumentem jest wspomniany już dynamiczny rozwój sytuacji polityczno-militarnej i gospodarczej w obszarze będącym w zainteresowaniu tych państw. Jednak wzrost zagrożenia ze strony Korei Północnej, czy prowokująca i zaborcza polityka Chin to - tak naprawdę - nie jedyne przesłanki.

Inną przyczyną jest chęć utrzymywania wewnętrznych zdolności technologicznych i militarnych na wysokim poziomie oraz świadomość faktu, że współpraca z koalicjantami (partnerami militarnymi, czy gospodarczymi, dysponującymi najnowszą technologią) nie zawsze będzie układać się w zgodzie z dążeniami i interesami obu stron.

Japonia i Korea Południowa zdają sobie sprawę, że konieczne jest sukcesywne i ciągłe tworzenie i unowocześnianie własnej bazy techniczno-przemysłowej i usamodzielnianie się we wszelkich możliwych dziedzinach przemysłu i nauki.

Oba kraje posiadają już samodzielne możliwości przemysłowe, konieczne do budowy maszyn 5. generacji. Japonia bowiem opracowała i budowała samoloty szkolno-treningowe T-2 i T-4, szkolne T-3 i T-7, uderzeniowe F-1, czy transportowe C-1. W kooperacji z Amerykanami powstał wielozadaniowy F-2A, a na licencji budowano F-4E Phantom i F-15J/DJ Eagle. Obecnie do eksploatacji wchodzą nowe transportowce C-2, patrolowce morskie P-1, a lotnictwo cywilne zasili samolot pasażerski MRJ.

Z kolei Koreańczycy na licencji wytwarzali F-16, natomiast we współpracy z Amerykanami opracowali szkolno-treningowy T-50 Golden Eagle i - kolejno - zmodyfikowany T-50B, TA-50 i lekki, wielozadaniowy FA-50. W kraju tym powstał też samolot szkolenia podstawowego  KT-1 Woongbi i jego odmiana obserwacyjna KA-1.

Ponadto warte odnotowania jest również to, że pomimo dużej samodzielności w obszarze produkcji sprzętu militarnego, Korea Południowa nadal odbiera ok. 18% całkowitego eksportu takich systemów USA do krajów regionu Azji i Pacyfiku, a Japonia kolejne 15%.

image
Fot. Lockheed Martin

 

Kusząca jest sama idea opracowania samolotu, z czym związany jest dynamiczny wzrost możliwości rozwoju własnego sektora przemysłowego i jego dalsza modernizacja, istotne są również olbrzymie korzyści finansowe, uzyskane z potencjalnej sprzedaży samolotu do innych krajów.

Tak wielkie projekty przyczyniają się do zapoczątkowania innych programów, czy uzyskiwania technologii i doświadczenia niezbędnego do wdrażania nowych rozwiązań w innych obszarach zainteresowania.

Nie należy jednak zapominać, że jest to również ogromne przedsięwzięcie, a często nierealistyczne wymagania, czy oczekiwania, mogą je skutecznie zniszczyć. Wielu ekspertów szacuje, ze samodzielna (lub w kooperacji z wybranym partnerem) budowa maszyny kolejnej generacji to koszt od dwóch do nawet trzech razy większy, niż np. zakup gotowego rozwiązania. Oczywiście, wszystko to może ulec zmianie w przypadku uzyskania odpowiednich zamówień zagranicznych, czy unikalnych zdolności technologicznych, ale na obecnym etapie takich gwarancji po prostu nie ma.

Japonia nie ma tak dużego doświadczenia (z powodu wcześniejszych ograniczeń) w eksporcie uzbrojenia, co Korea Południowa. Jednak dla obu krajów pomyślna realizacja własnych programów może przyczynić się do wzmocnienia ich pozycji wśród krajów dominujących w tym obszarze na świecie.

Istotna jest też kwestia związana z pełnymi możliwościami własnego przemysłu w zakresie poszczególnych układów, czy systemów przyszłej maszyny bojowej. Obecnie tylko nieliczne kraje są w stanie samodzielnie dostarczyć wszystkie niezbędne komponenty. W wypadku Japonii i Korei Południowej tak już nie będzie (szczególnie dotyczy to tego drugiego kraju). Przykładowo, pozyskanie gotowych silników z USA lub wybranego uzbrojenia  automatycznie uzależnia możliwy eksport samolotu do wybranych krajów od zgody rządu amerykańskiego na taką transakcję, a to nie zawsze, finalnie okazuje się korzystne.

Światowy rynek potrzebuje nowoczesnego następcy F-16 czy F/A-18 (a może przede wszystkim F-5, MiG-21 czy MiG-29). F-35 jest zbyt drogi, podobnie jak Eurofighter i Rafale (te ostanie są również zbyt specjalistycznymi i ciężkimi maszynami). Obecnie dostępne są takie konstrukcje jak chińskie J-10, chińsko-pakistański JF-17, czy rosyjskie zmodyfikowane odmiany Mig-29. Na horyzoncie może już niedługo pojawić się chiński J-31, czy szwedzki JAS-39E/F. Konkurencja jest duża, a przecież samo koreańskie Korea Aerospace Industries (KAI) oferuje już lekki i tani FA-50. Rynek wchłonie duże ilości nowoczesnych, mniejszych maszyn wielozadaniowych, ale za cenę jednostkową dużo poniżej 50 mln USD za sztukę.

Natomiast w chwili rozpoczynania koreańskiego programu myśliwca KF-X oceniano, że seryjny samolot kosztował będzie ok. 41 mln USD, obecnie szacuje się jego cenę na ponad 50 mln USD, a zdaniem wielu ekspertów - jeśli już powstanie - to gotowa maszyna będzie kosztować dużo ponad 60 mln USD. W Japonii koszty jednostkowe opracowanych tam wzorów uzbrojenia są z reguły bardzo wysokie. Sam demonstrator X-2, gdy przejdzie w fazę opracowywania prototypu, też na pewno ulegnie poważnym przeobrażeniom konstrukcyjnym, które znacznie przyczynią się do wzrostu całkowitych kosztów jego pozyskania.

Droga do opracowania demonstratora X-2

Japońskie Lotnicze Siły Samoobrony (Kōkū Jieitai) już od dłuższego czasu szukały następcy dla maszyn F-15J/DJ (pierwsze takie samoloty trafiły do służby  ponad 30 lat temu). Niepowodzenie starań związanych z pozyskaniem amerykańskich myśliwców przewagi powietrznej F-22A Raptor (początkowo brak zgody ze strony USA, kolejno olbrzymia, zaporowa cena sięgająca prawie 300 mln USD za egzemplarz w zubożonej wersji, a ostatecznie zamknięcie linii produkcyjnej tych maszyn)  spowodowały w końcu podjęcie decyzji o rozpoczęciu prac nad własna konstrukcją.

Trzeba przypomnieć, że jeszcze w 2009 roku rozpoczął się inny program F-X, mający wyłonić następcę jeszcze starszych F-4 Phantom II. Pod koniec 2011 roku poinformowano, że jego zwycięzcą został F-35A Lightning II, a 42 takie maszyny będą wyprodukowane w Japonii (w zakładach produkcyjnych FACO (Final Assembly and Check-Out) w Nagoji w prefekturze Aichi. Obecnie coraz więcej mówi się o chęci pozyskania kolejnych 20 samolotów, ale też do nawet 40 w wersji B, czyli typu STOVL (krótkiego startu i pionowego lądowania). Te ostatnie miałyby docelowo operować nie tylko z wysuniętych baz położonych na wyspach, ale i nowych śmigłowcowców floty (typu 22DDH Izumo). Niewątpliwie budowa tych nowoczesnych maszyn w Japonii zapewni nie tylko korzyści gospodarcze, ale i przyczyni się  uzyskania olbrzymiej wiedzy w zakresie konstrukcji nowoczesnego samolotu wielozadaniowego piątej generacji.

Innym ważnym i powiązanym wydarzeniem było ogłoszenie przez Japońskie Ministerstwo Obrony w czerwcu 2016 roku zapytania ofertowego dotyczącego pozyskania samolotu oznaczonego jako F-3 (który to zastąpiłby wielozadaniowe F-2). Ok. 100 wybranych maszyn zasiliłoby lotnictwo do 2030 roku. Z trzech branych wówczas pod uwagę opcji jedna przewidywała dokupienie kolejnych F-35A, druga zbudowanie samodzielnie nowej maszyny opartej o rodzimy projekt X-2, a trzecia współpracę z wybranym partnerem zagranicznym, również z bazią na ww. projekcie.

Tokio przedstawiło już trzy zapytania RFI odnośnie F-3, jednak ostatecznie szczegółowe wymagania techniczne otrzymały tylko USA i Wielka Brytania (samolot ma  bazować na istniejących rozwiązaniach technicznych). Ministerstwo Obrony twierdzi, że optymalnym rozwiązaniem byłaby współpraca wiodącego producenta samolotów, Mitsubishi Heavy Industries (MHI), z wybranym partnerem zachodnim.

Z dostępnych (ale nie oficjalnych) danych wynika, że szacowany obecnie na co najmniej 40 mld USD program pozwoli zaoszczędzić część kosztów, jeśli samolot nie będzie projektowany od zera.

Sam program nowej maszyny ma z kolei doprowadzić do opracowania docelowego samolotu wielozadaniowego tzw. piątej generacji o obniżonej wykrywalności (stealth) i zdolnego do osiągania prędkości naddźwiękowej bez użycia dopalaczy. Ponadto miałby on być wyposażony w zaawansowane systemy elektroniczne i optoelektroniczne, stacje radiolokacyjną z anteną z aktywnym skanowaniem elektronicznym (AESA), najnowsze systemy walki radioelektronicznej, sterowania i diagnostyki.

Pierwsza publiczna prezentacja (roll-out) demonstratora nowego samolotu bojowego ATD-X (Advanced Technology Demonstrator – X) nastąpiła w 2014 roku, chociaż pierwsze wiarygodne informacje o pracach nad nim pochodzą jeszcze z 2005 roku. Demonstrator został zaprojektowany przez MHI oraz Techniczny Instytut Badawczo-Rozwojowy (TRDI). Obecnie mamy już kilkumiesięczne opóźnienia w stosunku do pierwotnie przyjętego harmonogramu związanego z jego budową. Intensywność prac nad maszyną zwiększyła się po tym, gdy było już wiadome, że Japonia nie pozyska Raptorów.

Co również ciekawe, samo badanie właściwości stealth i aerodynamiki proponowanych układów konstrukcyjnych przeprowadzano we Francji, a nie w USA.

Oblot demonstratora odbył się w kwietniu 2016 roku, a obecnie samolot Mitsubishi X-2 otrzymał nieoficjalną nazwę własną Shinshin. Jednak pod koniec 2017 roku, ze względu na wysokie koszt i inne pilniejsze do realizacji zadania zdecydowano się jednak na odłożenie w czasie tego projektu.

Z drugiej strony ostateczna decyzja o rozpoczęciu produkcji maszyny opartej konstrukcyjnie na rozwiązaniach zademonstrowanych w X-2 zostanie podjęta po testach i próbach tego demonstratora. Jeśli do tego dojdzie, nowe japońskie maszyny wielozadaniowe mogłyby trafić do linii dopiero ok. 2027 roku. Wówczas, najprawdopodobniej, stopniowo zastępowałyby obecnie eksploatowane myśliwce F-15J/DJ oraz (jeśli zajdzie taka potrzeba) wielozadaniowe Mitsubishi F-2.

Jednak Japońska Agencja Zamówień Technologicznych i Logistyki (Acquisition, Technology & Logistics Agency, ATLA) poinformowała, że chce anulować dalszy rozwój X-2. Powodem są m.in. wysokie koszty (dotychczasowa budowa demonstratora pochłonęła około 350 mln USD). Siły Powietrzne są temu przeciwne.

Z kolei, jak podaje dziennik Asahi Shimbun, program rodzimego myśliwca X-2 Shinshin zostanie anulowany – powodem są wysokie koszty, długi czas dalszych prac i chęć pozyskania kolejnych F-35.

Koncern Lockheed Martin zadeklarował gotowość opracowania hybrydy Raptora i Lightninga II specjalnie pod wymagania strony japońskiej. Jednym z wymogów stawianych przez Tokio jest natomiast zastosowanie japońskich silników i radaru. Co ciekawe, to również TRDI przygotowuje samodzielnie projekt innego samolotu piątej generacji o nazwie i3 Fighter, co ma oznaczać: Informed, Intelligent and Instantaneous.

Dla Japonii program budowy kolejnej generacji samolotu wielozadaniowego to  przedsięwzięcie bardzo kosztowne i znacznie obciążające budżet. Z kolei pozyskanie gotowych maszyn nie zapewni skokowego wzrostu w opanowaniu najbardziej kluczowych technologii, a samo oparcie budowy o istniejące rozwiązania również w wielu obszarach ograniczy własne kompetencje.

Demonstrator X-2

Mitsubishi X-2 Shinshin należy traktować jako demonstrator technologii a nie prototyp, więc jego charakterystyki taktyczno–techniczne nie odzwierciedlają tych możliwych do uzyskania/zastosowania w docelowej maszynie.

Z założenia ma ona być wielozadaniowym samolotem nowej generacji, jednomiejscowym (na obecnym etapie), wolnonośnym średniopłatem o konstrukcji metalowo-kompozytowej.

Obecnie ogólne wymiary demonstratora to – długość 14,2 metra, rozpiętość 9,1 metra i wysokość ponad 4,5 metra. Masa własna wynosi ok. 9700 kg a startowa ponad 13 000 kg (to m.in. niska masa ma przyczynić się do uzyskania prędkości ponaddźwiękowej bez użycia dopalaczy).

Obecnie demonstrator prezentuje się wymiarami porównawczo do JAS-39, a wizualnie trochę do F-22/F-35. Same wymiary demonstratora nie odpowiadają założeniom myśliwca przewagi powietrznej kolejnej generacji i nie chodzi tu tylko o możliwości zabierania wymaganego uzbrojenia, paliwa czy dodatkowych zasobników z sensorami, ale o podatność modernizacyjną i dostosowanie do broni przyszłości, jak np. systemów laserowych.

Jako napęd wykorzystywane są dwa turbowentylatorowe silniki o niskim stopniu dwuprzepływowości typu IHI XF5-1 dające ciąg po ok. 44,5 kN bez dopalania (ok. 89 kN z dopalaniem). Zapewnią one uzyskanie prędkości maksymalnej rzędu 2570 km/h i pułapu 19 800 metrów. Trzy ruchome płetwy zamontowane na dyszach silników mają zapewnić sterowanie wektorem ciągu. Jednak w samych egzemplarzach seryjnych ma być zamontowany nowy rodzaj napędu, określany jako Next Generation Hyper Slim Engine. Zasięg z dodatkowymi zbiornikami paliwa jest szacowany na 2900 km, a operacyjny promień działania na 750 km.

Nie jest to też typowy myśliwiec stealth, ale raczej maszyna o cechach obniżonej wykrywalności. Oczywiście sam demonstrator  zachowuje wybrane kształty komponentów kadłuba zgodne z oczekiwaniem zmniejszonej skutecznej powierzchni odbicia (SPO) oraz ma pokrycie materiałami absorbującymi fale radiolokacyjne.

Rozmieszczenie kabiny pilota nie zapewnia jak na razie widoczności w promieniu 360°, a jedynie w granicach 240°, samą maszynę wyposażono w aktywny, cyfrowy system sterowania wykorzystujący przesyłanie danych za pomocą światłowodów (fly-by-optics).

Zastosowany w docelowym wariancie radiolokator typu AESA (Active Electronically Scanned Array) z aktywną anteną o elektronicznym formowaniu i kierowaniu wiązki dodatkowo ma być zdolny do prowadzenia walki radioelektronicznej i zapewnienia komunikacji. W przyszłości nie wykluczone jest, że będzie on pełnił również funkcje ofensywne, czyli będzie wykorzystywany jako broń mikrofalowa.

Docelowo samolot może też zostać wyposażony w trójwymiarowy system precyzyjnego pomiaru pozycji, który w połączeniu z zestawami środków walki elektronicznej i zastosowanym łączem wymiany danych taktycznych umożliwia wykrywanie samolotów klasy stealth oraz atak na nie bez włączania własnego radiolokatora.

Stałym elementem uzbrojenia będzie 20 mm działko automatyczne, zamontowane w przykadłubowej części prawego skrzydła, dodatkowo samolot ma przenosić uzbrojenie w trzech wewnętrznych komorach (jednej głównej i dwóch bocznych).

Oprócz pocisków i bomb amerykańskich zastosowane będą i rodzime konstrukcje, takie jak pociski krótkiego zasięgu AAM-5B (Typ-04B), czy średniego AAM-4B (Typ 99B to pierwszy na świecie pocisk powietrze-powietrze z anteną AESA w głowicy naprowadzania).

Samolot zostanie też zapewne uzbrojony w nowo opracowywane pociski przeciwokrętowe ASM-3. Mają one mieć długość 5250 mm, masę 900 kg, napęd ma zapewniać silnik strumieniowy pozwalający osiągnąć zasięg ponad 150 km i prędkość odpowiadającą ponad 3 Mach. W początkowej fazie lotu taki pocisk jest naprowadzany bezwładnościowo z korektą GPS, w końcowej radiolokacyjnie – aktywnie bądź pasywnie (ten ostatni sposób powoduje, ze może być również użyty jako broń przeciw stacjom radiolokacyjnym).

Wspólny myśliwiec” KF-X/IF-X

Pierwsze wzmianki odnośnie samodzielnego opracowania myśliwca generacji cztery+ powstały w Korei Południowej w 2008 roku. Natomiast sama decyzja o wspólnym opracowaniu wielozadaniowego samolotu z Indonezją została podjęta na początku 2009 roku i parafowana umową z 2012 roku. Oba państwa oceniają, że KF-X/IF-X  (Korean Fighter eXperimental/Indonesia Fighter eXperimental) jest wzorcowym przykład strategicznego partnerstwa pomiędzy tymi azjatyckimi krajami.

image
Fot. Alvis Jean/ Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International/wikipedia.com

 

Indonezja ma ponieść 20% całkowitych kosztów ocenianego na ponad 6 mld USD (niekiedy nawet ponad 7 mld USD) projektu. 60% kosztów poniesie rząd Korei Południowej, a pozostałe 20% koncern KAI. Szacowana cena pojedynczej  maszyny to obecnie ponad 50 mln USD, dotychczas ogólne koszty programu wynoszą już ok. 1,4 mld USD.

Współpraca pomiędzy oboma krajami obejmuje również wymianę informacji odnośnie systemów uzbrojenia i innych produktów z dziedziny obronności w celu zaciśnięcia współpracy i w innych obszarach.

Obecnie trwają negocjacje związane z zasadami przejścia do drugiej fazy programu nowego samolotu. Pierwszy prototyp KF-X/IF-X powinien wznieść się w powietrze za ok. 4-6 lat i być gotowy do wejścia do służby za kolejnych 3 do 5 lat.

Program przewiduje trzy fazy rozwoju, a mianowicie rozwój technologii, rozwój mechaniki i procesu wytwarzania oraz wspólną produkcję i marketing.

W czerwcu 2018 południowokoreańska agencja do spraw zamówień obronnych Defense Acquisition Program Administration (DAPA) zaprezentowała wstępny projekt KF-X. Etap Preliminary Design Review (PDR) został więc zakończony, tym samym rozpoczęto krytyczny przegląd projektu Critical Design Review (CDR).

Nowa maszyna zastąpiłaby w obu krajach różne wersje eksploatowanych tam wielozadaniowych F-16 i - w pierwszej kolejności - wiekowe F-5 E/F Tiger II i F-4E Phantom II (problemy z tymi maszynami w Korei spowodowały nawet podjęcie próby leasingu używanych F-16 w USA). W tym ostatnim kraju uzupełniłaby  one pozyskiwane F-35A (na razie 40 sztuk choć planuje się zamówienie kolejnych 20). Korea Południowa planuje jak na razie zamówić 120 nowych samolotów, a Indonezja 80.

Niespodziewanym ciosem dla rozwoju programu była decyzja Waszyngtonu, który odmówił dostarczenia kluczowych technologii w postaci radiolokatora AESA, nowej generacji systemów/stacji optoelektronicznych typu Infrared Search-and-Track (IRST), zasobnika celowniczego i systemów zakłócania oraz walki radioelektronicznej. Były to cztery z ogólnej liczby 25 technologii zastosowanych w F-35, które chciała pozyskać Korea dla swego myśliwca.

Same prace od początku odnotowywały też opóźnienia w stosunku do zatwierdzonego planu. Powodem były nie tylko trudne do rozwiązania kwestie technologiczne, kłopoty związane z bieżącym finansowaniem, ale i wprowadzane zmiany wymagań taktyczno-technicznych.

Ostatnio DAPA ogłosiła projekt zakupu nowych myśliwców, co może przyczynić się do wydłużenia czasu trwania programu KF-X/IF-X lub nawet jego anulowania. Agencja opracuje studium opłacalności tego projektu a na podstawie wniosków podjęte zostaną dalsze decyzje. Problemy z aferami korupcyjnymi ma też główny wykonawca, koncern KAI, sam projekt od początku odczuwa wyraźne niedofinansowanie (np. Indonezja jak na razie przeznaczyła tylko ok. 165 mln USD) i ciągły wzrost kosztów ponad wcześniej planowane szacunki. Wydawało się, że rozwiązaniem tych problemów będzie pozyskanie dodatkowego partnera w postaci Turcji. Ale kraj ten nie chce w nim uczestniczyć mając tylko proponowany udział w wysokości 29%, jego ambicje sięgają dalej i samodzielnie (w zasadzie w szerokiej kooperacji) będzie rozwijać podobny projekt.

KAI wydał do tej pory więcej niż uzgodnione 20% - wynika to z zaleganiem wpłat uzgodnionych rat przez Indonezję - rząd w Dżakarcie chce renegocjować warunki umowy. Z drugiej strony sam koncern potrzebuje nowych kierunków rozwojowych zwłaszcza, że program lekkiego samolotu szkolnego i wsparcia F-50/TA-50/FA-50 z czasem się przecież skończy. Koncern obecnie deklaruje, że krytyczny przegląd projektu zostanie wykonany do 2019 roku, a pierwszy prototyp KF-X/IF-X ukończony do 2022 roku.

Jaki ma być KF-X/IF-X

Przyszły wielozadaniowy samolot bojowy KF-X/IF-X ma być jednomiejscową, dwusilnikową maszyną generacji cztery+, charakteryzującą się obniżoną wykrywalnością i zdwojonym usterzeniem pionowym. Jak na razie wymiary nowej maszyny to 16,9 metra długości, 4,7 metra szerokości i 11,2 metra rozpiętości.  Masa własna ma wynosić ok. 11 500 kg, startowa normalna 19 500 kg a maksymalna 25 500 kg.

Wcześniej zaprezentowano już kilka możliwych wariantów układu konstrukcyjnego, w tym C103 o wyglądzie zbliżonym do F-35 (ale wyposażonym w dwa silniki), C105 i C107, C501 stanowiącym rozwój jednosilnikowego FA-50 (o masie całkowitej ok. 9000 kg), czy C203 z przednimi powierzchniami aerodynamicznymi (niekiedy określany jako głęboka modyfikacja europejskiego Eurofightera).

Ostatecznie, po pomyślnym ukończeniu testów w tunelu aerodynamicznym i analizie obliczeniowej mechaniki płynów, wybrano zmodyfikowany projekt C103/9 . Takie podejście ma wiele pozytywnych argumentów, w tym podniesienie bezpieczeństwa eksploatacji, możliwości bojowych (większy ładunek użyteczny, możliwość przenoszenia uzbrojenia o większej masie i wymiarach itp.) oraz zapewnia ułatwienia w kolejnych modernizacjach. Ale są i negatywne strony w postaci zwiększonych kosztów pozyskania i eksploatacji, czy ograniczenia możliwości eksportowych. Ostateczny projekt samolotu ma powstać do września 2019, po czym rozpocznie się produkcja planowanych sześciu prototypów (w tym jednego przeznaczonego dla Indonezji).

W skład jego wyposażenia wejdzie radiolokator typu AESA, zaawansowane układy elektroniczne i optoelektroniczne oraz szereg nowych systemów uzbrojenia opracowanych w Korei.

Kabina  pilota zostanie wyposażona w nowoczesny fotel katapultowy Mk18 firmy Martin-Baker, pojedynczy wielkoformatowy ekran i sterowanie w systemie HOTAS.

Radiolokator AESA opracowany w Korei przez Hanwha Thales (przy wsparciu firm zagranicznym, w tym m.in. izraelskiego Elbitu) powstanie dopiero ok. 2026 roku. Innymi komponentami samolotu opracowanymi przez ta firmę będzie stacja optoelektroniczna, komputer pokładowy, systemy łączności oraz zasobniki rozpoznawcze i walki radioelektronicznej.

Jako źródło napędu wybrano silniki F414-GE-400 koncernu General Electric Aviation, ale jednocześnie oznacza to, że przyszły myśliwiec byłby uzależniony od amerykańskiego zakazu eksportu. F414-GE-400 osiągają moc 57,8 kN bez dopalania i do 98 kN z dopalaniem, przy czym rozwojowy wariant silnika dysponować ma mocą z dopalaniem rzędu 116 kN. Maksymalna prędkość ma odpowiadać ok. Mach 2.

Samolot dysponował będzie możliwością przenoszenia dodatkowych konforemnych zbiorników paliwa.

W pierwszej fazie zakłada się opracowanie samolotu w wersji o zubożonych możliwościach Block 1, by kolejno (po uruchomieniu produkcji) przejść do udoskonalonej wersji Block 2.

Block 1 ma mieć SPO odpowiadającą wielkości 0,1 do 1 m2 (wersja ta nie otrzyma powłok redukujących). W Block 2 planuje się zejść do poziomu 0,025 m2 (czyli podobnie jak F-117). Ta wersja miałaby już dysponować możliwością przenoszenia części uzbrojenia w komorach ukrytych w kadłubie maszyny. Natomiast wersja Block 3 osiągałaby już poziom odpowiadający F-35. Co jednak warte jest podkreślenia, to wersje Block 2/3 są wymieniane jako czysto hipotetyczne (bez konkretnych ram czasowych co do ich faktycznego opracowania).

Na zaprezentowanych grafikach pokazano możliwe konfiguracje przenoszonego uzbrojenia (łączne na dziesięciu węzłach do podwieszeń) w tym m.in. z czterema pociskami powietrze-powietrze dalekiego zasięgu Meteor znajdującymi się pod kadłubem oraz dwoma krótkiego zasięgu IRIS-T pod skrzydłami. Dodatkowo samolot mógłby też przenosić zasobnik celowniczy, podwieszane zbiorniki paliwa i bomby GBU-31 JDAM.

Równolegle z opracowaniem samolotu realizowane są programy z nim powiązane, jak np. opracowanie własnego pocisku manewrującego (zastępującego obecnie wykorzystywane pociski Taurus) o zasięgu do 500 km.

Jednym z większych kooperantów w opracowaniu nowego myśliwca będzie brytyjska firma Meggitt, odpowiedzialna m.in. za część nosową, podwozie, układ hamulcowy wraz z systemem kontroli hamowania i część systemów kontrolnych. Inna brytyjska firma – Cobham Mission Systems - zaprojektuje system dostarczania tlenu, część systemu komunikacyjnego, samoobrony i przeciwdziałania, nawigacyjnego, identyfikacji oraz zewnętrzne, odrzucane zbiorniki paliwa i węzły mocowania uzbrojenia. Te ostanie wyposażone zostaną w wyrzutniki BRU-47 i BRU-57. Wyrzutnie będą przystosowane do odpalania zarówno najnowszych wersji pocisku p-p AIM-120 AMRAAM, jak i Meteor.

Kłopoty z uzyskaniem zgody Departamentu Obrony USA na eksport pocisków rakietowych AIM-9X Sidewinder i AIM-120 AMRAAM, zmuszają Koreańczyków do szukania rozwiązań europejskich. Jednak należy zauważyć, że są one droższe, a ich integracja też nie jest tak prosta, jak w wypadku amerykańskich odpowiedników.  

Podsumowanie

Pomijając znaczenie czysto militarne, trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że oba programy mają dla poszczególnych rządów znaczenie prestiżowe i gospodarczo-ekonomiczne. Przykładowo, południowokoreańskie szacunki wskazują, że  realizacja programu nowego myśliwca powinna przyczynić się do utrzymania i jednocześnie stworzenia do 300 tysięcy miejsc pracy.

Koszty obu projektów rosną, a realne plany rozpoczęcia produkcji i wejścia do eksploatacji przesuwają się o kolejne lata. Istotne jest, że obecnie nie jest - tak naprawdę - wiadomo, w jakim kierunku będzie zmierzał proces dalszego rozwoju obu maszyn. Projektując F-35 starano się zachować (z ograniczeniem odnośnie możliwości użycia większego pakietu uzbrojenia) właściwości stealth, a o realnych możliwościach tej maszyny decyduje przede wszystkim radar AN/APG-81 z aktywną anteną typu AESA, system optoelektroniczny AN/AAQ-40 EOTS, system walki elektronicznej AN/ASQ-239 Barracuda, system ochrony dookólnej AN/AAQ-37 DAS, układ integracji z sieciocentrycznym otoczeniem AN/ASQ-242 CNI, centralny komputer CNI oraz hełm pilota HMDS.

Ani KF-X/IF-X ani X-2 nie będą miały pełnych możliwości stealth, a ich sensory i systemy nie będą tak nowoczesne, jak te użyte w F-35 lub zastosowane w starszym (ale modyfikowanym) F-22. Ponadto już obecnie wielu specjalistów uważa, że np. KF-X  zapewniał będzie gorsze przyspieszenie i mniejszy zasięg w stosunku do F-16, oraz że będzie to konstrukcja nie zoptymalizowana pod kątem wysokiej zwrotności. Prawdopodobnie zmodyfikowane do standardu F-16V Viper maszyny byłyby znacznie efektywniejsze w walce. Podobnie jest w przypadku X-2, który jest sporo mniejszy od F-22, a więc będzie przenosił mniej uzbrojenia i wyposażania, a jego zasięg i możliwości też będą dużo mniejsze.  

Inna często poruszana kwestia dotyczy realnych możliwości oprogramowania ich systemów pokładowych, w szczególności systemu kierowania ogniem integrującego dane z różnych sensorów.

Ponadto całkowity koszt programu, który w wypadku KF-X/IF-X miałby się zamknąć kwotą ponad 7 mld USD, wydaje się wyraźnie niedoszacowany. Taki program to według wielu analityków koszt ok. 11-13 mld USD przy zamówieniach ponad 200 maszyn i kosztach jednostkowych za maszynę grubo ponad 50 mln USD. Sami Koreańczycy przyznali, że przeprowadzone przez nich analizy wykazały, że nawet uwzględniając pewną partię samolotów sprzedanych do innych krajów, to i tak całkowity koszt programu może być od dwóch do trzech razy wyższy niż zakładane przychody. Docelowo samodzielna produkcja komponentów składowych nowej maszyny ma osiągnąć poziom co najwyżej 65-75%.

W przypadku Japonii, jeśli powstanie nowy samolot, to koszty całkowe związane z jego wprowadzeniem do eksploatacji będą bardzo wysokie.

Trzeba też pamiętać, że nie wiemy, czy podawane w obu przypadkach cyfry uwzględniają całkowity system eksploatacji i szkolenia przyszłych maszyn.

I na koniec trzeba zauważyć, że zarówno Japonia jak i Korea Południowa zdają sobie sprawę, że własny samolot kolejnej generacji nie jest dla tych krajów priorytetem w rozwijanym systemie obronnym. Obecne i przyszłe zagrożenia raczej nakazują skupienie wysiłku na systemach obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, walki z bronią podwodną i nawodną, czy tych przeznaczonych do wykonywania precyzyjnych uderzeń na wybrane/kluczowe cele przeciwnika.

KomentarzeLiczba komentarzy: 29
sojer
sobota, 18 sierpnia 2018, 13:30

Udało im się zbudować makiety i kupić F-35...

Wojmił
sobota, 18 sierpnia 2018, 00:38

Lepiej pomimo różnic Japonia dogadałaby się z Koreą Płd... dało by to świetne efekty...

droma
piątek, 17 sierpnia 2018, 21:16

realnie :japonia i korea poludniowa to takie same kopiarze i powielacze jak chiny ,tylko na duzo wyzszym poziomie ,bo trzymaja z usa ,jak sie dogadaja z ameryka to zrobia ten samolot ,ale zawsze za usa -proste ...

p0l0
środa, 15 sierpnia 2018, 20:48

bardzo ciekawa analiza oby więcej takich

De Retour
środa, 15 sierpnia 2018, 14:26

@ Marek.---- Warunki przetargu go wykluczały. Gorsze jest to, że nie odpowiedzieli na pierwszy list z zapytaniem w programie Harpia. Nie uważam, że jest to koniecznie najlepszy wybór, ale jestem przekonany, że Szwecja utrzymując do końca alternatywę SAMP/T, czy Belgia w programie wymiany F16 uzyskają lepsze warunki niż my.

Mfan
wtorek, 14 sierpnia 2018, 15:20

Japończycy zrobią głupio biorąc gotowca. Dla dobra własnego przemysłu i bezpieczeństwa powinni całkowicie od podstaw zbudować własną maszynę bez względu na koszty.

Marek
wtorek, 14 sierpnia 2018, 13:40

@Fanklub Daviena Przestań pisać banialuki. Powinieneś wiedzieć, że Azjaci (Japończycy) mieli chrapkę na F-22 i dlaczego chcieli ten samolot. Nie dostali, więc teraz kombinują sami. Po mojemu zresztą bardzo słusznie. Powinieneś wiedzieć także, że Japończycy kupią sobie F-35 i powinieneś wiedzieć dlaczego tą akurat wersję, oraz dlaczego na Izumo oraz Kaga mówi się, że to są \"niszczyciele śmigłowcowe\". @De Retour Słusznie prawisz. Szkoda, że nie było Rafale w ofercie wtedy, kiedy kupowaliśmy samoloty wielozadaniowe.

Suzuki
wtorek, 14 sierpnia 2018, 00:05

Nie dziwię się, że Japończycy chcą mieć na swoich samolotach swoje radary, znaczne lepsze od amerykańskich. Japończycy poinformowali ostatnio, że opracowali technologię, która umożliwiła uzyskanie najwyższej gęstości mocy na świecie, wynoszącej 19,9 W (dotychczasowe technologie to ok 6 W) na milimetr szerokości bramki dla GaN HEMT. Japończycy opracowali strukturę krystaliczną, która poprawia napięcie pracy poprzez rozprowadzanie przyłożonego napięcia do tranzystora, a tym samym zapobiega uszkodzeniom kryształów, co jest problemem dotychczasowej technologii GaN. Radar dzięki temu może poprawić ponad dwukrotnie zasięg działania ( w stosunku do dotychczasowych radarów GaN). Rosjanie mogą tylko o czymś takim pomarzyć (u nich szczytem technologi jest arsenek galu), Chińczycy jeszcze długo nie będą w stanie tego osiągnąć, więc dominacja technologiczna Japończyków, w tym zakresie, w sposób wystarczający zapewniłaby im przewagę w radiolokacji.

gnago
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 22:39

asdf i inni wyśmiewacze Jarzycie perhydrol i polskie ostatnie osiągnięcie w tej mierze. łatwo wysiłkiem absolwentów techników mechanicznych i modernizacji hitlerowskich planów , przez nowe materiały postawić nowy/stary kierunek rozwoju lotnictwa . Ale nic nie słychać o przemysłowym wdrożeniu tego wynalazku. Decydenci jak zwykle głupi

asdf
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 15:31

Mirkuw 1104 Przed wstąpieniem do unii byliśmy światowym potentatem w nowych technologiach i mocach przerobowych szczególnie tych militarnych i kosmicznych.

Jaca
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 14:21

Panie @Fanklub Daviena masz chyba poważne problemy z właściwą interpretacją czytanego tekstu. Artykuł pana Dąbrowskiego jasno przedstawia stanowisko dwóch państw azjatyckich planujących wyprodukować maszyny rodzimej produkcji i ich stosunek do F-35 i F-22. Gdzie w artykule pisze, że F-35 to bubel panie @Fanklub Daviena? Albo chociaż z jakiego fragmentu takie wnioski można wyciągać? Możesz wskazać? Wprost przeciwnie, z artykulu jasno wynika, że Korea Płd. i Japonia doskonale zdają sobie sprawę, że ich projekty nowych samolotów, jeżeli w ogóle dojdą do skutku nie będą w stanie dorównać F-35 i F-22. Cyt: \"Ani KF-X/IF-X ani X-2 nie będą miały pełnych możliwości stealth, a ich sensory i systemy nie będą tak nowoczesne, jak te użyte w F-35 lub zastosowane w starszym (ale modyfikowanym) F-22.\" Coś jeszcze jest niejasne panie kolego? Korea liczyła na pomoc Amerykanów w ramach offsetu za F-35 na transfer technologii i pomocy przy projekcie KF-X. Niestety południowokoreańska agencja ds. zamówień wojskowych (DAPA) nie uzyskała od Stanów Zjednoczonych Ameryki zgody na pozyskanie 4 kluczowych technologii, zastosowanych w konstrukcji samolotu wielozadaniowego F-35 Lightning II. Są to radiolokator z anteną fazowaną AESA, systemy elektrooptyczne nowej generacji w tym czujnik termolokacyjny (IRST) umożliwiający przeszukiwanie przestrzeni i śledzenie celów, zasobnik celowniczy z wyposażeniem optoelektronicznym i układ zakłócający, działający w paśmie fal radiowych. Wspomniane urządzenia miały stanowić wyposażenie nowego wielozadaniowego samolotu bojowego KF-X. Ogółem, na mocy umowy w sprawie zakupu F-35 dla Daehanminguk Gong-gun (wojsk lotniczych Republiki Korei), Amerykanie mieli przekazać Azjatom w ramach offsetu 25 technologii Lightninga II, a mających zostać wykorzystanych w przyszłym samolocie KF-X. Jednocześnie koreańska DAPA nawet nie ukrywa, że nowy samolot KFX  będzie  czymś pomiędzy nowym F-16, a samolotem F-35. Cyt: \"The DAPA spokesman adds that Seoul will build 120 KFX aircraft for deployment from 2025. South Korean officials indicate the fighter will be a twin-engined design that is more capable than advanced versions of the Lockheed F-16, but less capable than leading Western fighters such as the F-35.\" Takie wnioski wyraźnie i jednoznacznie wskazują jak zaawansowaną maszyną jest F-35. Korea Pld. i Japonia po zakupie 40 i 42 samolotów F-35 rozważają zakup kolejnych 20 maszyn tego typu. Tak nie postępuje kraj do którego rzekomo dotarło jaki to bubel. Analagicznią drogą jak Korea Płd idzie Japonia. W przyszłości w projekt japońskiego samolotu nowej generacji X-2 pomocna będzie technologia F-35. Izrael nie woli F-15 panie kolego - to kolejne Twoje kłamstwo. Priorytetem jest pozyskanie kolejnych 25 F-35A, ale będzie to możliwe dopiero po 2024 kiedy zakończą się dostawy już zakontraktowanych 50 maszyn (po 6 rocznie). Zakup 25 F-15 przed kolejnymi F-35A wynika z grafiku dostaw tych drugich a nie zmiany priorytetów, drogi panie. I jeszcze jedno, oprócz większego udźwigu F-15 a dokładniej kombinacji większego udźwigu i zasięgu, za pozyskaniem kolejnych 25 F-15 przemawia jeszcze jeden argument. Po wycofaniu w nieodległej przyszłości najstarszych F-15 IAF zostałyby tylko z 25 F-15I. Tak ograniczona liczba samolotów tego typu mocno skomplikowałoby ich dalszą eksploatację i szkolenie. Proste? JSF to niewątpliwie bardzo ambitny projekt nie mający nigdzie żadnego odpowiednika. Dlatego jeszcze boryka się z pewnymi problemami technicznymi, ale w okresie fazy rozwojowo-demonstracyjnej SDD (System Devolopment and Demonstration) takie usterki nie są niczym niezwykłym i niespodziewanym. Wprowadzenie standardu Block 3F ma być równoznaczne z zakończdeniem fazy SDD i zainicjowaniem etapu IOT&E (Initial Operational Test & Evaluation), czyli testów zdolności operacyjnej i doskonalenia myśliwca. Pozytywne zakończenie IOT&E ma pozwolić na przejście Lockheedowi z etapu LRIP do fazy produkcji pełnoskalowej FRP pozbawionej już większości usterek. To samolot niezwykle zaawansowany technicznie, wręcz naszpikowany najnowszej generacji wysoce zintegrowanymi sensorami zdolnymi wykrywać i śledzić wiele celów zarówno w powietrzu jak i na ziemi. Systemy WRE i uzbrojenia oraz niska wykrywalność przez radary przeciwnika, pozwala mu skrycie zaatakować cel z dużych odległości i przełamywać najnowsze systemy OPL prod. rosyjskiej jak to w swojej analizie przedstawił Justin Bronk z brytyjskiego instytutu RUSI. F-35 to niezwykle skomplikowana maszyna której system komputerowy składa się aż z 20 mln linii kodu który zawiaduje lotem i informuje o sytuacji  pilota. Jeszcze długo żaden kraj na świecie nie będzie w stanie wyprodukować samolotu na poziomie F-35 panie @Fanklub Daviena.

MAZU
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 13:34

Lotnictwo woskowe jest Polsce potrzeb, ale problem to możliwość zniszczenia maszyn i lotnisk salwą Iskandeów. Stawiał bym zatem na duże drony pionowego startu i lądowania, działające w roju.

Onuca4
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 11:50

Trzeciego świata to rosja białoruś,w długości zycia ,pkb,zarobków,cen itd.

Mirkuw 1104
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 11:04

Polska to kraj trzeciego świata, Japonia i Korea pierwszego świata. Polska kraj rolniczy, oni kraje przemysłowe; skutek przynależności do UE.

Onuca 4
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 09:31

Wysyp trocin poraża. F-35 produkcja pełną parą ten nielot wyprzedza wszystko co na wschodzie o dekady,ale czego można się spodziewać od państwa,które od 70 lat nie jest w stanie zbudować drogi z leningradu do moskwy.

w
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 09:18

a mysmy zlikwidowali cały swoj przemysł. Zostaja nam nie zebrane jabłka i wisnie

Piotr
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 08:26

U nas też już V generacja musztry parandej DYWIZJI Reprezentacyjnej WP. Pomniki wyklętych mają być już w szóstej

Anni
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 01:00

Wielki szacunek dla autora.Nawet na Defence24 trudno spotkać tak fachowy artykuł.Naprawde widać czarno na białym,że Pan Dąbrowski zna się na tym o czym pisze.Więcej profi na DF24 prosimy.

Czu
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 00:24

Pojawią się komentarze ze Polska powinna dołączyć itp. Też tak uważam, o ile wystarczy naszym partnerom dostarczanie jabłek lub ziemniaków. Tyle może Polska.

Rzyt z popisem
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 00:10

Niech Polskę zaprasza...pgz z hsw opracuja wentyl do koła i do zintegruja z dentka. Po szybkiej realizacji integracji ppk Spike z kto mamy już know how a po wybudowaniu Gawrona, każdy wie że jesteśmy gigantem zbrojeniowym

gnago
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 00:04

W 1975 bywał w Polsce Prezydent Juesej Ford odwiedził Mielec i jego fabrykę samolotów w pełnym rozkwicie. Tam do świty wyraził się i po kilku dekadach ten plan zrealizowano. A przecież podobną ściezkę realizowano w PRL przez licencje i własne modernizacje licencji. Porównanie produkcji i zaawansowania wyrobów i ich liczby ówcześnie i dzisiaj obrazuje naszą zapaść

malcolmx
niedziela, 12 sierpnia 2018, 23:35

Bardzo ciekawy tekst który pokazuje przewagę technologiczną LM nad konkurentami i wielkie zacofanie Raytheona próbującego odgrywać rolę monopolisty w produkcji rakiet pow-pow. Można stosować leksykalne kruczki i pisać o zaawansowaniu R w produkcji rakiet samonaprowadzających ale 1. zaawansowaną technologię IIR Raytheon pozyskał od partnerów krajowych na zasadzie przejęć (Hughes) oraz zagranicznych (Diethl) i sam nie był w stanie jej zbudować 2. R ma również wielkie problemy z aktywnym naprowadzaniem radiolokacyjnym i jako ostatni wprowadza aktywną rakietę ziemia-woda ESSM block 2 który i tak wejdzie do służby dopiero za kilka ładnych lat 3. AIM120 choć bardziej zaawansowany od AIM7 jest wyposażony w radar PESA sprzed kilkunastu lat może być skutecznie jammowany za pomocą nowoczenych aktywnych systemów WRE stąd rozpaczliwe próby dorobienia protezy i łączenia silnika AAMRAMA z głowicą Sidewindera. Japończycy wprowadzili AAM4B już w 2010 roku, Meteor oraz CAMM to również efektory z radarami AESA. Technologia AESA i r.defioniowanego programowo jest o tyle ważna że pozwala na przeprogramowanie trybu pracy radaru i ECCM bez zmian w konstrukcji samego radiolokatora. Sądząc po zasięgu i rozmiarze no escape zone nie tylko AIM120C7 ale i D to wciąż stara technologia. PAAC4 i różne klony Stunnera to izreleski seeker IIR + radar AESA. Świat już dawno odjechał Raytheonowi i tylko zamówienia użytkowników złomowanych fregat poszerzają portfel zamówień dla Raytheona na stare ESSM block 1, co ciekawe Polska wciąż czeka na dostawę AAMRAM C7. Nie ma oczywiście sensu integrować innych rakiet z polskimi F16block52 ale broń Boże aby ktokolwiek pomyślał o AMMRAMie jako efektorze dla Narwi zwłaszcza że na stole jest technologia nowoczesnego aktywnego CAMM-a z radarem AESA i funkcjonalnością efektora OPL, przeciwko pociskom przeciwokrętowym. Skrócony Skyceptor to następna mrzonka choć u nas wszystko może się zdarzyć biorąc pod uwagę zakup przestarzałego ATACMS, ESSM block 1 dla Adelaid, a kto wie czy i nie Javelina.

wymyślcie cos włąsnego
niedziela, 12 sierpnia 2018, 20:26

Amerykanie wydali miliony na testy konstrukcji, potem cały swiat będzie bazować na ich wynikach. To samo było z AH-64 Apache z marynarką wojenną i lotnictwem. Wszystkie myśliwce będą upodabniać się do f-35

Fanklub Daviena
niedziela, 12 sierpnia 2018, 20:12

Dotarło do Azjatów, że F-35 to bubel i nielot (na styczeń ponad 1200 wad, w tym 270 kategorii A: grożącej śmiercią pilota lub utratą maszyny), jeszcze nie ma gotowości operacyjnej, jeszcze nie zintegrowano wymaganego kontraktem uzbrojenia a już wydano 97% na... przyszła modernizację F-35 w ramach całego programu! Widzą też, że F-35 jest tak \"świetny\", że USA pospiesznie zabiera się za myśliwiec VI generacji, choć podobno \"program Su-57 zamknięto\". Widzą też, że Izrael woli F-15 od F-35 i wyciągają wnioski... Np. takie, że lepiej samemu coś zbudować, bo nic gorszego i droższego od F-35 im się już nie przytrafi. Ponadto nikt mądry nie kupi F-35, które szpieguje użytkowników na rzecz USA jak to się okazało i do którego USA ma zdalny wyłącznik, a jeśli, przed czym ostrzega Pentagon, Rosja lub Chiny zhackują sieć LM, to zdalny wyłącznik F-35 będą też mieć Rosjanie i Chiny.

bobooo1234
niedziela, 12 sierpnia 2018, 18:10

Pomyśleć, że Korea nie miała żadnego przemysłu lotniczego, kiedy my produkowaliśmy ( bylismy w stanie zaprojektować od podstaw !) Iskrę, a nawet Irydę. Podobnie w tym samym czasie co my na krzyżówkę Fiata 125 ze 124 z elementami Fiata1500, Koreańczycy kupili licencję na Fiata 124. Podobnie z komputerami - było Elwro, Korea nie miała nic. Jak sie obecnie ma nasz przemysł do koreańskiego? Jak się mają uczelnie koreańskie do naszych? Polacy tacy głupi? Rzeczywiście agenci nami rządzą? A może po prostu dziedziczna głupota polskich polityków?

Harry 2
niedziela, 12 sierpnia 2018, 18:07

W Polsce nie warto w nic inwestować (a powinno się). Upadła IRYDA, GROT (ISKRA 2), SKORPION, BIELIK. Na deskach kreślarskich powstawał ORKAN (uderzeniowy na bazie IRYDY), SZERSZEŃ. ITWL też miało model samolotu o dobrych parametrach. Przy chęci posiadania określonego sprzętu potrzebne jest, oprócz pieniędzy, konsekwentne działanie w kierunku zakończenia programu.

Tomasz
niedziela, 12 sierpnia 2018, 17:24

Czytając ten artykuł, fajny pomysł przyszedł mi do głowy. Polska taki samolot w zasadzie już posiada w wersji cywilnej, albo coś co nadawałoby się jako podstawa do wykonania niewidzialnego super drona, lub samolotu o obniżonej wykrywalności radarowej. Mam na myśli samolot Flaris Lar. Samolot ten jest wykonany z kompozytów i włókien węglowych - jest ultralekki, ma prędkość 700km/h. Doskonałą szybowcową aerodynamikę i duże wysokości przelotowe. W locie ślizgowym po wyłączeniu silnika pokonuje aż 18 km tracąc 1 km wysokości (w takim stanie nie ma sygnatury cieplnej). I do tego wersja cywilna kosztuje tylko 1,5 mln USD. Taki WB Electronica mógłby zrobić z tego super maszynę bojową.

De Retour
niedziela, 12 sierpnia 2018, 16:37

\"F-35 jest zbyt drogi, podobnie jak Eurofighter i Rafale (te ostanie są również zbyt specjalistycznymi i ciężkimi maszynami).\" ----- Rafale specjalistyczny i ciężki ? O 3 tony lżejszy od F/A 18 i o 2 od F35. Specjalistyczny ? Jeden z najbardziej uniwersalnych samolotów. Wystarczy sprawdzić możliwe konfiguracje przenoszonego uzbrojenia.

Marek
niedziela, 12 sierpnia 2018, 16:24

\" Inną przyczyną jest chęć utrzymywania wewnętrznych zdolności technologicznych i militarnych na wysokim poziomie oraz świadomość faktu, że współpraca z koalicjantami (partnerami militarnymi, czy gospodarczymi, dysponującymi najnowszą technologią) nie zawsze będzie układać się w zgodzie z dążeniami i interesami obu stron. Japonia i Korea Południowa zdają sobie sprawę, że konieczne jest sukcesywne i ciągłe tworzenie i unowocześnianie własnej bazy techniczno-przemysłowej i usamodzielnianie się we wszelkich możliwych dziedzinach przemysłu i nauki.\" Więc zamiast bawić się w europejskiego czarnego pana, może już czas najwyższy mądrego posłuchać?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama