Pancerz po włosku cz. 1 - pojazdy gąsienicowe [ANALIZA]

16 stycznia 2021, 10:30
original
Fot. U.S. Army
Reklama

Wojska Lądowe Włoch wykorzystują obecnie rodzinę pojazdów bojowych, opracowanych i wdrożonych przez własny przemysł obronny. Zaliczają się do niej zarówno pojazdy kołowe, jak i gąsienicowe. W pierwszej części cyklu prezentujemy pojazdy gąsienicowe.

Chociaż armia włoska dość szybko wprowadziła na stan swoich jednostek różnej klasy czołgi i inne opancerzone wozy bojowe opracowane samodzielnie oraz tworzyła dywizje pancerne i zmotoryzowane to w okresie II Wojny Światowej poziom zaawansowania technicznego tego sprzętu znacznie odbiegał od rozwiązań eksploatowanych w innych krajach. Po wojnie było różnie – próbowano kooperacji z partnerami zagranicznymi, a gdy się to nie udało, zdecydowano się na zakup i produkcję licencyjną wozów bojowych z Niemiec czy USA.

Nabyte doświadczenie oraz konieczność wprowadzenia nowej generacji pojazdów na stan własnych Sił Zbrojnych wymusił w końcu narodziny programu pojazdów pancernych/opancerzonych, którego efektem finalnym są dobrze dziś znane czołgi C-1 Ariete, bwp VCC-80 Dardo oraz kołowe wozy B-1 Centauro i Freccia czy nawet transportery w układzie 4 × 4 i 6 × 6 Puma.

Włochom chodziło nie tylko o zbudowanie nowoczesnych wozów bojowych dla własnej armii, ale myślano też o eksporcie oraz umocnieniu własnego, rozbudowanego i sukcesywnie unowocześnianego przemysłu. Chociaż zdawano sobie przy tym sprawę z olbrzymich kosztów tego przedsięwzięcia czy wysoko stawianej poprzeczki wobec rodzimych konstruktorów.

Dla Esercito Italiana (Wojsk Lądowych) ważne było też pozyskanie w zasadzie uniwersalnych i wysoko mobilnych nośników do przenoszenia różnego kalibru uzbrojenia czy z perspektywą ich łatwej adaptacji pod zupełnie nowe rozwiązania. Wozy takie miałyby zapewniać elastyczną obronę całego terytorium Półwyspu Apenińskiego we współdziałaniu z innymi systemami uzbrojenia oraz stanowiły idealne platformy do realizacji operacji sojuszniczych i stabilizacyjnych poza granicami kraju.

Jednym z istotniejszych wymagań było też zapewnienie dużej unifikacji układów i systemów pomiędzy równolegle wprowadzanymi wówczas do służby maszynami. Chodzi tu przede wszystkim o systemy kierowania ogniem, zespoły napędowe, zawieszenie, uzbrojenie czy układy ochrony przed bronią masowego rażenia. Takie podejście poza obniżeniem kosztów związanych z rozwojem i wprowadzeniem do eksploatacji znacząco obniża koszty eksploatacji a nawet i przyszłych modernizacji.

image
Fot. www.esercito.difesa.it

Czołg podstawowy C-1 Ariete

Można w zasadzie powiedzieć, że pewnym impulsem do opracowania zupełnie nowego czołgu we Włoszech były wyniki jakie uzyskano z samodzielnego „skonstruowania” czołgu OF-40 oraz potrzeba wprowadzenia do eksploatacji maszyny kolejnej generacji.

Już w 1982 roku pojawiły się pierwsze opracowania związane z nowym czołgiem (przez część wojskowych uważanego, jako zadanie zbyt ambitne oraz obarczone dużym ryzykiem) i zaczęły z myślą o nim powstawać wymagania taktyczno-techniczne. W 1984 roku zdecydowano, że Leoparda 2 nie przyjmie się do eksploatacji, a zbuduje pięć prototypów (sześć według innych źródeł) własnego wozu. Pierwszy z nich powstał w połowie 1986 roku a do końca 1988 roku gotowejuż były wszystkie. Testy zostały zakończone z początkiem lat dziewięćdziesiątych i równolegle uruchomiono prace zmierzające do rozpoczęcia produkcji seryjnej (w zakładach w Bolzano i La Spezia). Pierwotnie planowano wcielić do służby 700 maszyn, ostatecznie armia otrzymała tylko 200 egzemplarzy. Umowę podpisano w 1995 roku, a pierwszy pułk pancerny został w nie kompletnie wyposażony w 1996 roku. Produkcja trwała do 2002 roku. Nie powstały żadne wozy specjalistyczne w oparciu o kadłub tego czołgu.

Obecnie czołg znajduje się na stanie czterech pułków pancernych – 31. z Lecce z Brygady Zmechanizowanej Pinerolo, 32. z Tauriano, 132. z Cordenons (oba z Brygady Pancernej Ariete) oraz 4. z Persano z Brygady Bersalierów Garibaldi. Ponadto pewna ich liczba jest na stanie jednostek szkolnych. W kompanii są trzy plutony po cztery czołgi plus jeden dowódcy. A w batalionie jest 41 maszyn (trzy kompanie oraz dwa wozy – dowódcy batalionu i jego zastępcy). Ale może być i pułk w składzie trzech kompanii po 14 wozów w każdej. Obecnie w eksploatacji wykazywanych jest około 160 maszyn, a pozostałe 40 są zmagazynowane.

Ariete ma klasyczny układ konstrukcyjny, masę ponad 54 tony i czteroosobową załogę. Kierowca (stanowisko z przodu po lewej stronie) ma do dyspozycji kierownicę z pulpitami i wskaźnikami oraz siedzisko regulowane w pionie za pomocą mechanizmu hydraulicznego. Z trzech peryskopów, którymi dysponuje środkowy może być wymieniany na pasywny przyrząd MES VG/DIL 100. Działonowy, ładowniczy i dowódca zajmują miejsce w wieży.

Uzbrojeniem głównym czołgu jest 120 mm armata gładkolufowa OTO 120 działająca na zasadzie odrzutu lufy (z przedmuchiwaczem i osłoną termiczną z tworzywa sztucznego). Samo-wzmocniona lufa ma długość 44 kalibrów i chromowany przewód (żywotność do 800 strzałów). Maksymalna siła odrzutu dochodzi do 650 kN a szybkostrzelność do 8 strz./min. W niszy wieży przewożonych jest 15 pocisków pierwszego użycia a w kadłubie dalszych 27. Z armatą sprzężony jest 7,62 mm MG3 a drugi zamontowano na stropie wieży. Zakres kątów naprowadzania armaty w elewacji to od -9 do +200. Jej przemieszczenie zapewniają napędy elektrohydrauliczne, a sterowanie następuje ze specjalnych przełączników umieszczonych na rękojeściach dowódcy i działonowego.

Czołg wyposażono w SKO TURMS/OG14L3 z czujnikami – prędkości czołgu, temperatury ładunku, kąta burtowego i podniesienia armaty czy metrologicznym. Działonowy dysponuje jednookularowym celownikiem o kącie pola widzenia 50 i powiększeniu 10x oraz termowizorem VTG-120 o zasięgu obserwacji do 3000 metrów. Obraz z tego ostatniego jest również przekazywany na monitor dowódcy. Ponadto na jego stanowisku jest dalmierz laserowy MTL8 (pomiar odległości od 400 do 9000 metrów) i awaryjny celownik optyczny OG C-102.

Z kolei dowódca ma do dyspozycji dwuokularowy panoramiczny przyrząd obserwacyjno-celowniczy SP-T-694 (stabilizowana linia celownicza) o powiększeniach 2x i 10x. Wyposażony on jest w tor nocny ze wzmacniaczem światła II generacji. Nastawy do strzelań wyliczane są przez cyfrowy przelicznik COSMO/CDT a ponadto prowadzi on również diagnostykę czy testowanie czujników zamontowanych w czołgu.

Kadłub i wieżę wykonano ze stalowych płyt pancernych łączonych metodą spawania. Pancerz jest wielowarstwowy (stal o wysokiej twardości, powłoki wewnętrzne, stopy, materiały niemetalowe i elementy ceramiczne/kewlarowe) na bokach i przodzie wieży oraz przodzie kadłuba (o innych powierzchniach brak jest wiarygodnych danych). Poprawę zapewnianej osłony balistycznej daje możliwość zamontowania dodatkowych pyt pancernych. Jednak zdaniem wielu specjalistów pancerz Ariete nie zapewnia już ochrony przeciwko najnowszej amunicji kalibrów 120 i 125 mm. Ponadto wóz wyposażono w cztery wyrzutnie 80 mm granatów dymnych sprzężone z systemem informującym załogę o nakierowaniu na niego wiązki laserowej.

Odpowiednią moc daje silnik wysokoprężny IVECO V-12 MTCA zapewniający przy 2300 obr./min. ok. 1300 KM. Silnik ten można wymienić w ok. 50 minut. Od 0 do 30 km/h czołg osiąga w 6 sekund. Zautomatyzowany hydromechaniczny układ napędowy LSG 3000 składa się m.in. z przekładni hydrokinetycznej ze sprzęgłem blokującym, skrzyni przekładniowej, wału głównego czy dwóch planetarnych rzędów sumujących. Silnik ze skrzynią biegów łączy przekładnia hydrokinetyczna.

Ariete może po przygotowaniu pokonywać przeszkody wodne do głębokości 4 metrów i prędkości nurtu wody do 2.5 m/s. Czołg wyposażono w automatyczne układy przeciwpożarowy i przeciwwybuchowy, system ochrony przed ABC SP-180 Sekur. Jest też możliwość zamontowania na nim systemu wymiany danych SICCONA. Pojawiły się też informacje, ze czołg otrzyma zdolność wystrzeliwania z armaty BSP Horus z nim współpracującego oraz zamontuje się na nim ASOP SCUDO. Może w przyszłości maszyny te otrzymają taktyczny router SENTINEL MSR 165.

W ramach zamierzanej przez wojsko modernizacji przewidziano praktycznie wszystko – polepszenie siły ognia, poziomu zapewnianej ochrony, zwiększenie świadomości sytuacyjnej załogi czy wymianę systemów przekazywania danych. Trzyletnia faza opracowania zmodyfikowanego prototypu tego czołgu kosztować by miała Włochów 35 mln EUR, co oczywiście jest niewystarczające na ten cel.

Ostatecznie zmodernizowane maszyny wyposażone zostaną w 12-cylindrowy silnik wysokoprężny VECTOR 12 o mocy 1500 KM i hydromechaniczną skrzynię biegów Renk HSWL 295TM. Ponadto pakiet MLU obejmuje nowe przekładnie bocznie i szersze gąsienice, zmodyfikowane zawieszenie na drążkach skrętnych i układ hamulcowy, wzmocnioną ochronę balistyczną (moduły pancerza reaktywnego ROMOR-A) czy nowy system ochrony ABC i system przeciwpożarowy. W zakresie optoelektroniki i elektroniki na C1 Ariete pojawią się elementy SKO TURMS-T (Tank Universal Reconfiguration Modular System) - komputer balistyczny i systemy optoelektroniczne — działonowego Lothar i panoramiczny peryskop celowniczy dowódcy ATTILA-D. Z kolei elektrohydrauliczny układ napędowy wieży zostanie zastąpiony elektrycznym, a łączność poprawią nowe radiostacje.

image
Fot. www.esercito.difesa.it

Dardo

Prace nad nim oficjalnie ruszyły w 1982 roku w szerokim gronie zaangażowanych firm, ale główne role odgrywały Fiat i OTO-Melara. Po wstępnych analizach ok. 1985 roku postanowiono o zbudowaniu czterech prototypów. Trzeci z nich wyposażono w wieżę z armatą 60 mm oraz hydropneumatyczne zawieszenie, co było wówczas zupełną nowością, jeśli chodzi o rozwiązania zastosowane w bwp. Ok. 1988 roku oficjalnie przyjęto nazwę VCC-80 – Veicolo Corazzato Combattimento per anni 80. W lipcu 1992 roku wstępnie ogłoszono zakończenie projektu badawczego oraz dążenie do dostosowania bwp do wymagań wojska i przygotowanie do rozpoczęcia produkcji seryjnej. Również wówczas przyjęto jego nazwę – Dardo, czyli pocisk lub strzała.

Kontrakt na dostarczenie 200 bwp CV-80 podpisano w 1998 roku. Pierwotnie szacowano, że do 2016 roku Włoskie Wojska Lądowe otrzymają 800 takich pojazdów (w tym ich wersji specjalistycznych – dowódczej i moździerza samobieżnego). Produkcja odbywała się w zakładach Consorzio Iveco Fiat OTO-Melara w Bolzani i La Spezia.

Pierwsze wozy trafiły do 8. pułku bersalierów w 2001 roku a ostatni z 200 wyprodukowanych opuścił zakład produkcyjny w 2006 roku. Obecnie na stanie armii włoskiej są cztery batalionowe grupy zmechanizowane uzbrojone w bwp Dardo – w Brygadzie Garibaldi 1. i 8. pułk bersalierów, 11. pułk bersalierów podległy Brygadzie Pancernej Ariete oraz 1. pułk (prawdopodobnie tylko 1 kompania) Brygady Zmechanizowanej Granatieri di Sardegna. W każdym z nich jest ponad 40 wozów.

Dardo zbudowano w klasycznym układzie konstrukcyjnym. Kierowca zajmuje miejsce z przodu (po lewej stronie kadłuba), a dowódca i działonowy w wieży oznaczonej TC-25 (przesuniętej na prawy bok kadłuba). W niej zamontowano 25 mm armatę automatyczną Oerlikon KBA działająca na zasadzie odprowadzania części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie a ryglowaną poprzez obrót zamka z występami ryglowymi. Lufę zaopatrzono w wielokomorowy hamulc wylotowy a jej kąt podniesienia wynosi od -10 do +600. Na cel naprowadza ją dowódca lub działonowy naciskając kciukami na przełączniki umieszczone na nieruchomych rękojeściach. Mechanizm przeładowania jest elektryczny (główny) i awaryjny. Dzięki mechanizmowi spustowemu jest możliwe prowadzenie ognia ciągłego ze zmienną szybkostrzelnością oraz ognia pojedynczego.

Armata zasilana jest amunicją 25mmx137 – odłamkowo-zapalającą (SAPHEI-T), przeciwpancerną podkalibrową stabilizowaną obrotowo (APDS-T) oraz brzechwowo (APFSDS). Sama wieża może też zostać uzbrojona w 25 mm armatę M811 (francuska) lub M242 (amerykańska). Istnieje również możliwość zamontowania ZSSW Hitfist-OWS. Dodatkowe uzbrojenie to sprzężony 7,62 mm km MG3 (umieszczony na lewo od armatyła) oraz dwie wyrzutnie ppk TOW montowane po obu stronach wieży (każda o zakresie kątów naprowadzania od -7 do 300 – łączny zapas przewożonych rakiet to 8 sztuk).

Bwp został od początku wyposażony w SKO (co wówczas było ewenementem) z celownikiem dzienno-nocnym DNRS (wykrycie obiektu znajdującego się w odległości 12 km w dobrych warunkach widzialności). Zastosowana kamera termowizyjna umożliwia wykrycie obiektów na odległościach 2500 metrów a ich identyfikację z 1500 metrów. Ponadto działonowy dysponuje dalmierzem laserowym i monitorem. Dowódca ma do dyspozycji sześć peryskopów oraz monitor do wyświetlania obrazu z kamery termalnej. Oczywiście istnieje możliwość wyposażenia w nowszy celownik LOTHAR (kamera TV, termowizyjna i dalmierz laserowy).

Kadłub i wieżę wykonano ze spawanych płyt aluminiowych (stopy 5083 i 7020) a ponadto zamontowano dodatkowe płyty ze stali pancernej. Poziom zapewnianej ochrony można zwiększyć poprzez montaż płyt wykonanych z kompozytów. Ponadto istnieje możliwość zwiększenia odporności przeciwminowej. System RALM-02 to opcjonalny element ostrzegający załogę o podświetleniu wozu przez dalmierz laserowy z automatycznym wystrzeleniem 80 mm granatów dymnych (osiem wyrzutni).

Zabierany desant to sześciu żołnierzy, którzy mają do dyspozycji pięć peryskopów i również pięć jarzm do strzelania z wnętrza wozu. Zajmują oni miejsce z wykorzystaniem rampy z dodatkowo wkomponowanymi w niej drzwiami awaryjnymi.

Bwp napędza czterosuwowy, sześciocylindrowy silnik o pojemności 12 litrów V6 MTCA (Model 8260) który zapewnia moc 520 KM przy 2300 obr./min. Współczynnik moc-masa wynosi więc w tym przypadku 23 KM/t. Maksymalna prędkość jazdy po drogach utwardzonych to ponad 70 km/h (w 15 sekund osiągana jest prędkość 40 km/h po ruszeniu z miejsca). Zasięg wozu w zależności od pokonywanego terenu to od ponad 500 do ok. 600 km. Wprowadzono układ chłodzenia z obiegiem cieczy a układ napędowy ZF LSG1500 w postaci zwartego bloku. Hydrostatyczna przekładnia kierowania pozwala na płynną i bezstopniową zmianę promienia skrętu.

Wóz wyposażono w układ przeciwpożarowy, przeciwwybuchowy oraz zapewniających ochronę ABC. Ponadto przewidziano jego doposażenie w układ klimatyzacji i ogrzewania. Łączność wewnętrzną daje interkom a zewnętrzną radiostacją obsługiwaną przez dowódcę. Możliwe jest też zamontowanie systemu przekazywania danych i pozycjonowania (interfejsy systemu działają w standardach APP6 i APP9). Ponadto możliwa jest użycie BMS SICCONA współpracującego z systemami klasy C4ISR czy ANSER/BTID z anteną kierunkową wysyłającą sygnał zapytujący.

Po pewnym okresie eksploatacji planowano wymianę silnika tego bwp na nowy o mocy zwiększonej do 620 KM oraz wymianę zawieszenia opartego o wałki skrętne na hydropneumatyczne. Ponadto sugerowano dalsze zwiększenie poziomu zapewnianej osłony balistycznej i przeciwminowej oraz zmniejszenie sygnatur. M.in. rozważano wprowadzenie i testowano Dardo z ASOP SCUDO.

Z powstałych wersji specjalistycznych warto wymienić samobieżny 120 mm moździerz z systemem TDA Model 2R2M, wóz dowodzenia z systemem SIACCON oraz rozbudowanym systemem łączności i przekazywania danych czy ewakuacji medycznej. Stosunkowo niedawno Włosi informowali, że zamierzają wymienić bwp Dardo. Rozważane są dwie opcje - opracowanie pojazdu od podstaw lub pozyskanie gotowego produktu. 661 nowych maszyn, w tym 375 bwp trafi do żołnierzy z sześciu pułków Bersalierów.

W drugiej części artykułu zostaną zaprezentowane pojazdy kołowe

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 72
Reklama
ArturO
środa, 20 stycznia 2021, 11:25

biorac pod uwage nasze możliwości finansowe ja bym jednak pomyslal o B1 z armata 120mm. Jest tansze od rosomaka, opancerzone i tanie w eksploatacji. Gdyby nie obsesja z pływaniem sprzetu bylby idealny. Wlosi moga nam wyprodukowac szybko tak jak zrobili je dla Emiratow. A wojsku przydal by sie sprzet ktory ma pancerz. To udowodnil konflikt na Ukrainie. Gdy wojsko sie znudzi mozna oddac otoczakom i gwarantuje ze bedzie dopieszczony i sprawny na lata

Ziemek
środa, 20 stycznia 2021, 12:04

I zaorać ostatecznie rodzimy przemysł. Gratuluję. Bardzo perspektywiczne spojrzenie.

maniek
wtorek, 19 stycznia 2021, 11:38

czyli dobry Koreanski odpada ??to zle

JÓZEK rzekł
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 12:16

czołg w dzisiejszej ideii i budowie to anachronizm ...dzisiejsza platforma powinna opierać na nośniku do którego w zależności od sytuacji czy działań operacyjnych wpinane są są zamiast stałej wieży ,,moduły bojowe ...Polski czołg widzę jeśli chodzi o współpracę włoską to włoska czołgowa platforma nośna ze świetnym power packiem z posadowioną bezzałogową wieżą zaczerpniętą z amerykańskiego niszczyciela czolgów Stryker- M1128 MGS...lub w ideii Jordańskiej wieży Falcon w ten sposób zniknie nam najczulszy ,najkosztowniejszy element czołgu wieża ....

Ziemek
środa, 20 stycznia 2021, 12:06

Jasne jasne. Dlatego właśnie wszyscy modernizują lub szukają następców albo dokupują czołgi. Bo są anachroniczne.

ryba
wtorek, 19 stycznia 2021, 10:22

wieża to koszty połowy czołgu ,lepiej opracować samemu tak aby posiaać prawa do niej .

obiektywny
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:29

oferta wloska przy koreanskiej ma sie tak jak fiat do mercedesa , dwa rozne swiaty ,technologicznie korea zapewnia nam skok jakosciowy czego nie mozna powiedziec o wlochach , maja w miare niezle silniki i to wszystko , natomiast cala reszta pod kazdym wzgledem gorsza niz koreanska ,podsumowajac watpie aby wlosi zrobili dobry czolg , ktory bedzie lepsza maszyna ktora nam proponuja koreanczycy K2PL

wert
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 15:08

tyle że z Koreańczykami trzeba negocjować bardzo twardo. Dlatego włosi są ok.

Extern
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 10:00

Włoska ścieżka rozwoju ma jednak potencjalnie kilka innych zalet. Przede wszystkim Włochy to kraj z UE, bliski nam geograficznie i kulturowo (we Włoskim hymnie jest odniesienie do Polski i vice versa). Współpracując wzmacnialibyśmy solidarność europejską co może nam dać wymierne korzyści ekonomiczno-polityczne w ramach wspólnoty. Stanowiło by też pewną przeciwwagę w duecie Francusko-Niemieckim po tym jak straciliśmy sojuszniczą nam Wielką Brytanię. Technicznie też mielibyśmy w takim projekcie większy udział niż w Koreańskim, więc większe korzyści technologiczne dla naszego przemysłu. Poza tym Korea jest daleko i prawdopodobnie będzie bezpośrednio wmieszana w zbliżającą się wojnę na dalekim wschodzie, a to niesie spore potencjalne zagrożenie dla ciągłości dostaw. Kolejnym minusem jest to że w K2 jest sporo Niemiecko-Francuskiej technologii, więc i tak byśmy byli trochę od Europejskiego duetu zależni.

pawełEk
wtorek, 19 stycznia 2021, 15:14

Tą samą solidarność co buduje nord-stream2 ? Czy tą co wywala polskie firmy transportowe, gdy stają się konkurencyjne w/stos do francuskich czy holenderskich? Nie czarujmy się, nikt o nasze interesy nie zadba oprócz nas. "Solidarność europejska" dotyczy silnych, będziemy silni to wszyscy nam pomogą (we własnym interesie), będziemy słabi - no to... patrz wyżej. To samo dotyczy kontraktów zbrojeniowych. Opieranie interesu krajowego o ideę "solidarności europejskiej" jest tak samo mało poważne jak liczenie na amerykańską wdzięczność. I żeby nie było - nie ma nic w idei solidarnościowej złego. Ale to tylko idea, która pięknie wygląda na papierze, gorzej wypada w zderzeniu z realnymi interesami państw.

Extern
środa, 20 stycznia 2021, 19:00

Raczej miałem na myśli solidarność europejską w opozycji właśnie do duetu Francusko-Niemieckiego, czyli np. my Włosi, Hiszpanie, Grecy itd. czyli układ średniaków i małych przeciwko dużym. Równowaga to najlepszy i najbardziej stabilny ze stanów, już Chińczycy parę tysięcy lat temu to wiedzieli. A raczej trudno nam będzie się zupełnie od europy odciąć. Chyba łatwiej ją już naprawić, po tym nieszczęściu traktatu Lizbońskiego przeforsowanego właśnie przez duże państwa z UE aby miały jeszcze więcej władzy nad średniakami i małymi.

ryba
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:23

jest jeszcze cena która ma znaczący wpływ na produkt ,oraz sa też prawa własności technologii pozwalajace ten produkt sprzedać innym użytkownikom .Whodzenie w K2 bedzie czymś jak w Rosomaka którego nijak sprzedać sie nie da bocena oraz własność technologi do nas nie należy i pomomo że t dobry produkt to patrzac na wpływ na gospodarkę już taki dobry nie jest.Niestety taką drogę ( jak z rosomakiemi jego licencja ) musieliśmy przejść aby dojżeć do produkcji własnych konstrukcji bądz współwłasnych np z Włochami , no chyba że wejdziemy w program K2 next generation.

mobilny
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:00

...ale jest to jakaś alternatywa dla złej ipcji niemieckiej lub amerykanskiej a skok jakościowy w WP.....zapomnij o tym że szybko znajdzie się następca dla Leo2 i Abramsa.....

bc
niedziela, 17 stycznia 2021, 23:55

K2PL Geralt (ewentualnie z przekładnią amerykańską) za T i PT a później wspólny K3 za Leo.

rydwan
wtorek, 19 stycznia 2021, 10:26

jest jeszcze opcja turbiny ukraińskiej ,a jak wiadomo turbina łyknie każde paliwo i nie musi sie rozgrzewać kilka godzin co znacznie obniża koszta eksploatacji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

bc
wtorek, 19 stycznia 2021, 20:35

Silnik mają, w K3 napęd elektryczny (silniki tarczowe, bez przekładni itd) i generator/ogniwo paliwowe na "przyczepce" za członem bojowym.

Selmak
niedziela, 17 stycznia 2021, 10:57

Europa nie produkuje obecnie żadnego nowoczesnego czołgu. Mgliste plany Niemiec i Francji mogą się skończyć jak przy projekcie Leo, nie wspominając o olbrzymich kosztach policzonych na utrzymanie i rozwój przemysłu obydwu krajów. Wdrażając propozycję z Korei, która ma swoje wady ale i olbrzymie zalety dla naszego przemysłu stalibyśmy się potęgą w produkcji wozów pancernych na kolejne dziesięciolecia. Większość krajów UE bez takiego przemysłu kupowałoby nasz czołg, rozbudować zakład w Łabędach (olbrzymie zaplecze terenowe), doinwestować Obrum i stworzyć w nim centrum wymiany doświadczeń i wdrażania technologii z Korei plus od razu rozpocząć pracę równolegle nad pierwszą modernizacją nowego czołgu. Skorupy w HSW, czy to nie brzmi pięknie? :)

LMed
niedziela, 17 stycznia 2021, 19:49

Jakie skorupy ?

bobo
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:29

Większość krajów UE tak naprawdę nie potrzebuje czołgów. A ten K2 to żadna rewelacja w porównaniu do Leoparda w najnowszej wersji. Jeżeli już mamy wprowadzić do polskiej armii coś nowego to zamiast K2 lepiej lżejszego japońskiego Type 10. Lżejszy czołg przynajmniej byłby lepszy na polską infrastrukturę transportową. Z drugiej strony gdyby zainwestować w rozwój dronów ale i Krabów, Raków czy artylerii rakietowej to może nawet odmalowane T72 by wystarczyły.

poniedziałek, 18 stycznia 2021, 13:07

Faktycznie. Autoloader, zawieszenie hydropneumatyczne i ASOP, które ma K2, to żadna rewelacja przy nie mającym takich rzeczy Leo-2.

Tja
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 23:36

Zarty sobie robisz? Zawieszenie hydropneumatyczne to fanaberia, ktora tylko komplikuje czolg a do niczego nie jest potrzebna. Z autoladera(zadne cudo techniki i maja Niemcy gotowe na polce) zrezygnowano celowo w Leo, poniewaz uwaza sie dalej w DE(w Polsce tez, zeby nie bylo), ze czteroosobowa zaloga jest wazniejsza w razie "wypadniecia" jednego lub dwoch ludzi. W haubicy PzH2000 tez maja automat, ale z mozliwoscia manualnej i polmanualnej obslugi czyli 100% zabezpieczenie. O systemach ASOP nawet nie wspomne, poniewaz kazdy czolg czy inny pojazd moze je miec a kwestia jest tylko cena! Mozesz miec Leoparda z izraelskim Trophy, ale to jest ponad pol miliona Euro wiecej za sztuke i na razie Niemcy seryjnie nie montuja, bo po co, jak zadna wojna w nastepnych 30 latach nie grozi!

BiZon
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 12:39

Leo 2A7 to też żadna rewelacja. W dodatku wyczerpują się możliwości dalszej jego modernizacji.Dlatego wszyscy szukają następcy. Stąd m. in. prace nad armatą 130mm itp itd. My także powinniśmy sięgnąć po projekt nowy. Nie na dziś tylko taki który możnaby od razu po zbudowaniu zacząć sukcesywnie modernizować a Leo 2A7v taką platformą zdecydowanie NIE jest.

rydwan
wtorek, 19 stycznia 2021, 10:28

mozna sobie opracować solidny wózek a wieże dopracowywac latami .

rydwan
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:26

Teciaki nie wystarcza bo to konstrukcja nie gwarantujaca żadnego bezpieczeństwa .Typ 10 nie gwarantuje transferu żadnej technologii czyli dla polskiego przemysłu zupełnie sa nieprzydatne.

zeneq
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 06:05

Większość krajów UE nie stoi na strategicznym kierunku ataku Rosji - my niestety tak. Co do uwag co do "lepszości" tego czy tamtego - Japonia nie oferuje nam Type 10. A już na pewno nie zaoferuje - gdyby kiedyś wpadła na taki pomysł na co się nie zanosi - na warunkach oferty koreańskiej. T72 w konfiguracji jaką mamy w naszej armii można rozwalić większością modeli PPK jakimi dysponuje Rosja. Więc poza dronami niezły czołg z np systemem Trophy by się przydał.

Jindo79
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:14

Brzmi dobrze bo to jedyna sensowna opcja

Figan
niedziela, 17 stycznia 2021, 02:17

MY jak zwykle nic nie potrafimy swojego zrobić. Np Czesi maja swoje wozy bojowe, Węgrzy mają, nawet Rumunii mają i beda eksportować do Dani i Hiszpani a u nas sprzęt jeszcze sowiecki z lat 60 gdxie przez 30 lat nie potrafimy zrobic nowego czołgu, wozu bojowego czy okrętów a o holikopterach i samolotach nie wspominając np migi prawie w ogóle nie latają z braku czesci a F16 podobnie bo brak kasy na bardxo drogie czesci oraz brak przeszkolonych pilotow tez z powodu duzej kasy szkolenia i braku odpowiednich chętnych

tut
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:06

To nie jest prawda.

yar
niedziela, 17 stycznia 2021, 16:37

WY jak zwykle nie potraficie nic zrobić! Bo MY, Polacy robimy Rosomaka, Raka, Kraba, itd. A niedługo będzie BORSUK! I nie pisz bzdur o nie latających samolotach. Bo latają. I to sporo. Widzę to codziennie, bo mieszkam w pobliżu lotniska.

Andrettoni
niedziela, 17 stycznia 2021, 01:30

Dobrze dziś znane? Chyba tylko w wąskich kręgach. Na tym forum to my może wiemy co to jest, ale wątpię by dużo ludzi znało włoski sprzęt. Abramsa, Leoparda, T-72 czy nawet Merkavę widziało wielu ludzi. Włoskie czołgi sa tak popularne jak irańskie...

Extern
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 10:34

Nie ważne że nie są znane, Włosi je robią, to są realne istniejące maszyny, co więcej sami je potrafią robić nie muszą się nikogo prosić o silniki czy przekładnie jak np. Koreańczycy, czy Turcy. Jak się poczyta specyfikację Ariette to ten czołg wydaje się być lepszy od Brytyjskiego Challengera a przecież jest mniej od niego znany. Myślę że można by postawić na Włochów, zawsze to bezpieczniej niż samemu próbować.

anakonda
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:29

no i co z tego , majac prawa do konstrukcji bedziemy mogi go sobie modyfikować wg. potrzeb .

Jindo79
sobota, 16 stycznia 2021, 19:07

Teciaki trzeba czymś zastąpić bo wolę już siedzieć w centaurów niż twardym....nie dla Leo imię dla Abramsòw więc albo współpraca z Włochami albo Koreańczykami.

Insider
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:39

Jakimi znowu Włochami. Poza silnikiem nie mają nic do zaoferowania, a biorąc pod uwagę poziom C-1 Ariete, to ryzykowniejszy plan byłby jedynie, gdybyśmy chcieli coś wyklepać sami.

niedziela, 17 stycznia 2021, 15:23

a dlaczego nie? za cene opracowania nowego czolgu w mglistej przyszlosci (nic pewnego pomimo zainwestowanych poteznych srodkow) ile mozna by bylo zakupic Abramsow albo Leopardow? ludzie popatrzcie trzezwo jedyne nad czym mozna walczyc to polski serwis i to tez w jednostkach wojskowych jak dawniej a nie dorabiac nikomu nie potrzebne pegazy.

Glikol
środa, 20 stycznia 2021, 12:23

Leopardów nie ma. Po prostu, fizycznie. Modernizuje się stare a Niemcy rozpaczliwie szukają skorup po różnych dziwnych miejscach aby zrealizować bieżące kontrakty. Cena jest zwalająca z nóg. Transfer technologii żaden. Czas oczekiwania niemożliwy do określenia. Abramsy są na już. Cena podobna, transfer technologii tylko na farbę a koszty serwisu zabiją nas zanim te pojazdy będą miały okazję postrzelać do potencjalnego przeciwnika. W obu przypadkach tracimy rzecz najcenniejszą, której tu jakoś nikt nie zauważa. Własny i niezależny przemysł.

tut
sobota, 16 stycznia 2021, 17:33

Jedyne co mogło by nam się przydać dla naszego czołgu to silnik.

Luke
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 14:22

albo amunicia ktura przebije przez pancez wroga!

booboo1234
sobota, 16 stycznia 2021, 19:00

Zdecydowanie tak, jeśli też wziąć pod uwagę , że IVECO udowodniło , że zna się na budowie silników - patrz ciężarówki.

w
sobota, 16 stycznia 2021, 20:12

a my w czym jestesmy dobrzy ???

Extern
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 10:40

Kiedyś byliśmy bardzo dobrzy w spawaniu, np. maszyny górnicze, okręty, do dziś trochę z tej wiedzy zostało, więc na pewno w produkcji pancerza zasadniczego coś możemy pomóc. Mamy też dziś niezłą elektronikę i oprogramowanie. Mamy też pewno osiągnięcia w pancerzach reaktywnych a i nawet w systemach obrony aktywnej, choć niestety nic wdrożonego produkcyjnie.

anakonda
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:34

mamy prawie cały osprzet potrzebny do produkcji czołgu .

Jabadabadu
wtorek, 19 stycznia 2021, 17:59

Prawie jesteśmy mocarstwem. "Prawie" robi wielką różnicę.

Monkey
sobota, 16 stycznia 2021, 17:07

Przy programie Wilk moim zdaniem trzeba wziąć ich możliwości pod uwagę. Chociaż z drugiej strony z tego wynika, że będą raczej modyfikować Ariete niż opracowywać nową konstrukcję. Ale zapytać warto.

Ja
sobota, 16 stycznia 2021, 19:08

@Monkey: Przeciez Wlosi oferuja Polsce wspolne opracowanie czolgu.

Selmak
niedziela, 17 stycznia 2021, 11:00

Włosi obecnie nie posiadają żadnych nowoczesnych rozwiązań które mogliby zaoferować przy tej współpracy :)

wert
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 15:09

mają to czego nie mamy my. Choćby silnik

sobota, 16 stycznia 2021, 21:38

@Ja: Ale też zdaje się rozważają dołączenie do programu niemiecko - francuskiego. I grają na trz

Wojmił
sobota, 16 stycznia 2021, 14:47

Nas na to nie stać, a poza tym rola czołgów maleje.. KTO Rosomak i wszystko co na jego bazie oraz BWP Borsuk i rodzina pojazdów na tym podwoziu - więcej dużych rzeczy nie próbujmy samodzielnie produkować....

Kinetyka
sobota, 16 stycznia 2021, 23:18

A to dlaczego?

maharadża
sobota, 16 stycznia 2021, 20:56

Możliwe że nie będzie nas stać na nowy europejski czołg, czy na serwis. amerykańskiego Abramsa. Zostaniemy z wyborem albo coś sami wyklepiemy, albo kupujemy śladowe ilości.

asdf
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:22

ze niby polski czolg bedzie tanszy od zagranicznego? dotychczasowa praktyka pokazuje ze sprzet z pgz jest drozszy i to pomimo przecietnej jakosci a jak cos nie wyjdzie to pozniej zawsze mozna zrzucic wine ze gestor tak chcial.

Extern
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 11:18

Jak się kupuje małe ilości sprzętu, wręcz serię prototypową, to zawsze będzie drogo.

asdf
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 17:57

mhmm czy np 70tys msbs to jest malo? bo cena jednostkowa jaka zaplacilo WP za ten bubel byla jakby detaliczna. na swiecie nie ma chetnych do kupowania syrenek w cenie mercedesow.

ryba
sobota, 16 stycznia 2021, 14:35

Taka refleksa mnie naszła że można opracować wieże obsługiwaną zdalnie tzn podjeżdża taki czołg na pozycje a dowódca siedzi w namiocie i na kompie majac dane z wielu zródeł wydaje polecenia tak kierowcy jak i działonowemu który siedzi obok niego .Taki czołg nawet po uszkodzeniu silnika był by ważnym punktem na polu walki .

mc.
niedziela, 17 stycznia 2021, 12:05

Wszyscy zachwycają się dronami... Dwie sprawy: 1/ albo dron jest w pełni autonomiczny i wtedy na podstawie wytycznych przed walką sam podejmuje o strzelaniu i zabijaniu ludzi, albo 2/ dron jest w jakiś sposób sterowany lub kontrolowany przez siedzącego w innym miejscu człowieka. Ale wtedy sygnał sterujący można zakłócić albo przejąć. Wybierz co wolisz: DŻUMĘ czy CHOLERĘ.

Husarz
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:06

No zachwycają, bo w Karabachu Azerowie robili mielone z armeńskich czołgów właśnie dronami. Te bajki o przechwyceniu sygnału - przecież to wcale nie jest takie proste, sygnał jest zabezpieczany, szyfrowany. Złamanie takiego klucza w dzisiejszych czasach to zadanie porównywalne do złamania enigmy jak nie bardziej. Drony to przyszłość pola walki, a czołgi odchodzą w niebyt, trzeba nie mieć oleju w głowie żeby się pchać w opancerzenie kiedy dzisiaj masz artylerię, drony i rakiety zdolne uderzać punktowo w cel.

wert
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 13:42

azerowie panowali w powietrzu bezdyskusyjnie. Azerskie drony miały osłonę dlatego spoza zasięgu Os mogły kasować wszystko., Na naszym TDW to mało prawdopodobne. Co do dronów: są tak zabezpieczane, szyfrowane że sowieckie nie są dla nas tajemnicą.

Ra
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 13:14

Na drony można odpowiednio skalibrować ASOP. To wystarczy przynajmniej na razie.

Extern
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 11:30

Drony teraz akurat potrafią bezkarnie niszczyć stare czołgi, bo jest to moment przełomu technologicznego. Ale lada moment zaczną być używane systemy obrony aktywnej oraz podjadą nowe rozwiązania w OPL do obrony przed atakami dronów kamikadze, może i nawet drony myśliwskie. I czołgi znowu będą na ziemi robiły co do nich należy. Tak więc na czołgach bym jeszcze krzyżyka nie stawiał.

Juras
wtorek, 19 stycznia 2021, 15:06

Tak.

anakonda
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:40

tyle ze jak sam to zauważyłeś -punktowo .ziałania na wieksz skale wymagaja innych bardziej przyziemnych środków ,o czym świadcza np walko w strefie gazy.

Ernst Stavro Blofeld
niedziela, 17 stycznia 2021, 23:00

Azerowie są wspierani przez Turcję, Ormianie przez nikogo to po pierwsze, Ormianie nie mają skutecznej OPL ani WRE ich armia jest przestarzała to po drugie, a po trzecie są już raporty twierdzące że systemy łączności a dokładniej ich szyfrowanie w niedalekiej przyszłości będzie do rozpracowania dzięki komputerom kwantowym.

anakonda
wtorek, 19 stycznia 2021, 10:35

no ale te same komputery kwantowe beda znowu szyfrować ta ze beda potrzebne komputery nadkwantowe i tak wkoło macieju tak wygląda zimna wojna bez strzelania a jedynie zdobywania nowej technologii.

Ernst Stavro Blofeld
piątek, 22 stycznia 2021, 05:58

Biorąc pod uwagę skomplikowanie to i cenę takiego komputera, nie prędko one trafią do dronów żeby mogły cokolwiek szyfrować.

mc.
niedziela, 17 stycznia 2021, 22:50

Sztora + Arena, czy w tym konflikcie któraś ze stron używała czołgów z tymi systemami ? Nawet w Polsce używa się urządzeń do zakłócania sygnałów. Czyli skuteczne pozostają tylko drony w pełni autonomiczne, z funkcją zabijania przeciwnika - możemy im nadać nazwę "Terminator".

Selmak
niedziela, 17 stycznia 2021, 11:04

Czołg na polu bitwy ma przełamywać natarcie lub obronę wroga a nie kampić w zaroślach ;), do tego wystarczą holowane działa których mamy pełno.

Extern
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 11:41

Holowane działa D-44 już zostały z naszego wojska wycofane. Pewno są gdzieś składowane w magazynach co prawda, ale i tak ta drugowojenna konstrukcja o kalibrze 85 mm jest już za słaba żeby zniszczyć współczesny czołg od przodu. Nawet 100 milimetrowa Rapira (której my nie mamy) nie dawała już za bardzo rady Ruskim czołgom w Donbasie.

ryba
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:35

zgadza sie , ale uszkodzony już do przełamywania sie nie najdaje , odwrót czy przegrupowanie może jednak dalej ubezpieczać.Zreszta so przeszkadza aby spokojnie pracował tak jak zawsze ,chodziło tylko o dołożenie sprzetu pozwalajacego na zdalne sterowanie wieża i wszystkimi jej użadzeniami.

Murf fanem Polski
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:44

Ach nie. Dzięki radarom przeciwdziałającym artyleria musi być w stanie zatrzymać się, przeprowadzić misję ogniową, a następnie szybko ruszyć w drogę, inaczej zostanie namierzona. Nazywa się „Strzelaj i ruszaj” Holowana artyleria nie jest wystarczająco szybka i nie zapewnia żadnej ochrony załogom dział.

ryba
wtorek, 19 stycznia 2021, 10:39

ale tu nie chodzi o artyleria ale o umocniony w tym wypadku punkt na którym można oprzeć obrone oczywiście do jego całkowitej eliminacji bąz odparcia przeciwnika .Artyleria zas mogła by dalej prowadzic niezależny ostrzał manewrowy .

Anders
sobota, 16 stycznia 2021, 12:00

Wyglada jak Goryl

Tweets Defence24