Włochy stawiają na "czołgi na kołach"

3 czerwca 2020, 11:52
Centauro II
Fot. Esercito Italiano

Konsorcjum włoskich spółek Iveco Defence Vehicles i OTO Melara otrzymało drugi kontrakt na dostawę zmodernizowanych wozów wsparcia ogniowego/kołowych niszczycieli czołgów Centauro II. Umowa opiewa na 40 egzemplarzy, a dodatkowa opcja na kolejnych 56.

Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Republiki Włoskiej, kontrakt ten został zawarty w ramach umowy ramowej o łącznej wartości ok. 1,159 mld euro obejmującej także dziesięcioletni pakiet wsparcia i wydłużenie gwarancji na zamawiane wozy z 3 do 10 lat. Nadzór nad jego wykonaniem i finansowaniem mają zapewnić wspólnymi siłami włoskie ministerstwa: gospodarki i finansów, obrony i rozwoju gospodarczego.

Pierwszy kontrakt na dostawy 10 pierwszych Centauro II o wartości 159 mln euro został podpisany 24 lipca 2018 roku. Docelowo planowane jest pozyskanie 136 egzemplarzy wozów tego typu, spośród których 50 egzemplarzy zostało już zamówionych, 56 znajduje się w prawie opcji, a ostatnich 30 egzemplarzy zostanie najprawdopodobniej zamówionych w dalszej perspektywie czasu.

W pierwszej umowie pozyskane zostały wozy w wersji 2.0, a obecny kontrakt obejmuje nową wersję 3.0. Zakres wprowadzonych zmian sprowadza się do modyfikacji systemu kierowania ognia poprzez dostosowanie go do amunicji programowalnej oraz modernizacji instalacji elektrycznej. Zainstalowano również nowe systemy łączności oraz ulepszony system zakłócania improwizowanych ładunków wybuchowych. Dodatkowo modyfikacji poddano właz desantowy oraz położenia wieży na kadłubie w celu poprawy ergonomii wozu.

Dostawy zakontraktowanych kolejnych 40 egzemplarzy Centauro II mają być realizowane równolegle do dostaw 30 kołowych bojowych wozów piechoty VBM "Freccia" (a w tym 5 w wersji klasycznej i 25 w wersji przeciwpancernej z wyrzutniami pocisków kierowanych Spike-LR). Oba typy wozów mają trafić nowych tzw. cyfrowych brygad zmechanizowanych włoskich wojsk lądowych w ramach programu modernizacji technicznej. Centauro II mają stopniowo zastępować najstarsze egzemplarze obecnie używanych Centauro B1.

W porównaniu do swojego poprzednika Centauro II został poddany głębokiej modernizacji mającej na celu poprawę siły ognia, ochrony oraz mobilności, a także dostosowanie do wymagań współczesnego pola walki. Poprawę siły ognia osiągnięto poprzez instalacje nowego systemu wieżowego Oto Melara HITFACT uzbrojonego w nową armatę gładkolufową kal. 120 mm o długości 45 kalibrów sprzężoną z czołgowym karabinem maszynowym kal. 7,62 mm oraz wielkokalibrowy karabin maszynowy kal. 12,7 mm i wyrzutnię granatów dymnych na stropie wieży.

W celu poprawy odporności przeciwminowej podwozie kadłuba zostało uformowane w kształt litery "V" oraz zdecydowano się na instalację systemu zagłuszania improwizowanych ładunków wybuchowych. Poprawę mobilności zapewnia nowy silnik turbodiesel o mocy 720 KM (o mocy 200 KM większej od poprzednika), co pozwoliło zapewnić korzystny stosunek mocy do masy pomimo wzrostu tej ostatniej o blisko 10 ton z powodu wprowadzenia pozostałych modyfikacji (z 25 do nawet 35 ton). Dodatkowo modyfikacje miały objąć także instalację nowej skrzyni biegów oraz zawieszenia.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 64
Reklama
dim
piątek, 5 czerwca 2020, 09:31

Jedna z polskich/polskojęzycznych blogerek, z USA, bodaj w początkach roku 2015, napisała mi krótko, że islamiści/Al Kajda, za kilka miesięcy, zaatakują Włochy łodziami. Oczywiście nie rozumiałem co ma na myśli, zapytałem, czy nie wie jaką Włochy mają marynarkę wojenną ? - nie chciała napisać nic więcej, napisała tylko "no to poczekaj, zobaczysz sam". Po czym faktycznie, zobaczyliśmy to wszyscy. Czyli z całą pewnością, bynajmniej nie zakończona awantura z "uchodźcami" - islamskimi kolonistami do Europy - była nie tylko, że z góry zaplanowana, ale też było to niektórym zachodnim środowiskom dobrze znane. I wiedziano także, że chodzi o prawdziwy najazd wrogów. I nie zrobiono nic, by im przeszkadzać. Ani poza Grecją nie robi się wiele, a Grecja też ma ręce ciągle wiązane zzewnątrz. Choć wojsko jest w stanie gotowości.

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 22:35

Taak, kolejny co uwaza uchodzców za terrorystów. Dim moze juz skończ z tymi odlotami.

Fritz
piątek, 5 czerwca 2020, 02:18

To tylko propaganda Włosi kupują czołgi na kołach nie że są lepsze od czołgów, Tylko dla tego że nie stać ich na lepsze i jest duże bezrobocie we Włoszech i pomagają ekonomia Włoskiej, wiem bo mieszkam we Włoszech, Szkoda że polacy tego nie robię,

Sierżant
czwartek, 4 czerwca 2020, 11:42

Jak czytam niektórych z Was, to widzę Polskę jako kraj mokradeł i grząskich piasków, gdzie żaden ośmiokołowiec z szosy zjechać nie może. Podwozie kołowe uniwersalne i tańsze nieporównywalnie, najważniejsze, że potrafi udźwignąć skuteczny zestaw przeciwpancerny, przciwlotniczy i wsparcia piechoty. Gąsienice to marnowanie środków, których Polska nie ma. Jeśli nie postawimy na koła nigdy nie będziemy mieli dość samobiżnych zestawów ogniowych. Nie każdego stać na duże maszyny defiladowe.

Popieram
czwartek, 4 czerwca 2020, 14:43

Dokładnie. Wymyślili jakieś potwornie ciężkie gąsienicowe niszczyciele czołgów, zamiast w pierwszej kolejności zakupić większą ilość na wielokrotnie tańszych, lekkich, mobilnych podwoziach ktorymi można by nasycic nie jeden "pułk ppanc" tylko stworzyć ich ze 3 lub 4, zapewniajac nam o wiele większą siłę ognia ppanc. To samo z Krylami, najpierw ogromne, kosztowne, ciężkie niemobilne Kraby, zamiast szybkich, lżejszych, 3x tańszych Kryli.

mobilny
czwartek, 4 czerwca 2020, 08:25

Tylko jako wsparcie bo MBT to nigdy nie zastąpi. Plus takiego rozwiązania to mobilność.

Gdzie tu sens?
czwartek, 4 czerwca 2020, 15:13

A czy ktokolwiek poważny proponuje zastąpić Wilkiem czołg podstawowy ? Po co to komentować coś, czego nikt nie powiedział? Przecież od zawsze była mowa o WWO, a nie o MBT!

Davien
czwartek, 4 czerwca 2020, 13:11

MBT a bardzo w górach nie pojeżdzisz, a tam maja działac Centauro

michalspajder
czwartek, 4 czerwca 2020, 17:58

Tak samo mysleli Wlosi przed II wojna stawiajac na tankietki.Tez planowali walke w gorach,co i przetestowali w Grecji,zreszta przegrywajac (Niemcy ich musieli ratowac).O pustyniach Afryki czy stepach Rosji nawet nie ma co wspominac.Gdyby nie roznego rodzaju Semoventi,byloby jeszcze gorzej.

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 22:37

Michał, mieli i tankietki, mieli i czołgi w IIWŚ a Semoventi to dziąła samobiezne.

dim
piątek, 5 czerwca 2020, 09:42

Tyle, że Niemcy wcale nie planowali ratować Włochów w Albanii. Niemcy nawet nie wycofywali z Aten swego ambasadora ! A to dopiero wejście Anglików do tej wojny przeważyło szalę. O czym świetnie wiedział, przewidział to grecki dyktator Metaxas. Na angielską propozycję "pomocy" odpowiedział, że jeśli nie są w stanie dostarczyć dwóch dywizji pancernych, nie powinni w ogóle mieszać się, Grecja radzi sobie sama. Po czym, zaproszony jeszcze raz na herbatę (pił tylko herbatę) do ambasady brytyjskiej, grecki premier gwałtownie zachorował "na migdałki", zmarł w domu, obok szpitala (do którego nie poszedł), cały świat medyczny Aten szeroko otworzył usta ze zdumienia jak to możliwe ? sekcji zwłok nie wykonano, a nowy premier (wyznaczony przez króla, brytyjskiego krewnego) już bez oporów wyraził zgodę na brytyjski desant w Grecji. Po czym desant, porzucając pozycje i nawet nie powiadamiając o tym walczących obok Greków, starał się tylko jak najszybciej wycofać. Z kolei na Krecie nie zablokowano ani pasów startowych lotniska - umożliwiając Niemcom łatwy desant, lotniska broniła tylko, czy głównie grecka szkoła kadetów, w dodatku jej dowódca - doświadczony oficer frontowy - zginął zaraz na początku ale dziwnie od kuli z tyłu. - I Niemców wciągnięto w ten sposób w okupację Grecji. Następnie była jeszcze brytyjska blokada, kosztująca w ciągu kilku miesięcy ponad 300 tysięcy cywilnych ofiar głodu (zdjęcia z ulic Aten jak z Getta Warszawskiego), a Churchill nie krył, że chodzi o jego rozmyślne działanie, dla pobudzenia partyzantki. Nie przewidział tylko, że będzie antymonarchistyczna. Co sam potem przyznawał - że gdyby był wiedział, poluzowałby blokadę wcześniej. - Nie podaję tu Państwu żadnych "teorii spiskowych" - czyste fakty.

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 22:55

Dim i znowu zmyslasz na potege. W wojnie w Grecji Niemcy zajęli np Saloniki juz 9 kwietnia a brytyjskei W Force walczyły do 20kwietnia kiedy podjeto decyzję o ewakuacji. Bajek o Krecie nawet nei ma sensu komentowac ale niech będzie; Lotniska w Maleme broniła dywizja nowozelandzka anie grecka szkółka a atak 20maja został odparty z poteznymi stratami niemców a desant morski w ogóle się nei udał bo RN rozbiła go w pył. Wi,ec prosze sobie darowac kiepska propagande.

Jabadabadu
czwartek, 4 czerwca 2020, 00:44

Włosi mogą jeździć albo po drogach albo wcale - to wynika z topografii. Dla nas takie coś ma niewielki sens. Chyba, że zakłada się prowadzenie działań wyłącznie po drogach, czyli krótko.

dim
piątek, 5 czerwca 2020, 10:00

Jeszcze jedno: W przyszłej wojnie manewrowej zapomnieć proszę, że przeciwnik nie wie gdzie nasze oddziały znajdują się. Dziesiątki dronów, obserwacje radarowe, lotnicze od przlatujących, naziemne ze zrzuconych (czy ustawionych przez V kolumnę - ktoś z tych milionów pracowników ze Wschodu) środków obserwacyjnych - wszystko to sieciowane w komputerowych mapach... - Nadzieja, że przeciwnik nie będzie znać naszych aktualnych ruchów to absurd ! Czego przeciwnik nie musi znać, to nasze zamiary, nasz ruch nastepny... - czyli liczyć się będzie szybkość plus wiedza i zdolności dowódcze. Plus wytrenowanie manewrowe oczywiście. - Ale czy to jest coś nowego ? - Absolutnie nie ! W Bitwie pod Grundwaldem, pod Kircholmem, pod Parkanami - oba wojska też świetnie widziały swe ruchy "on-line". Ale też nie znały następnych. Czyli stawianie ciężkozbrojnych wojsk gąsienicowych, przeciw także ciężkozbrojnym, ale kołowym, na równinie, z bardzo licznymi drogami, jest jak niegdyś "wojna manewrowa" piechoty przeciwko oddziałom jazdy...

dim
piątek, 5 czerwca 2020, 09:47

Włosi mają w górach albo drogę, albo urwisko, w dół po jednej, w górę po drugiej stronie drogi. Czołg nie przejedzie tak czy owak. Znam to z Grecji. W Grecji stosunek takich właśnie gór do terenu w miare płaskiego, jest 80% - 20%. A przejazd przez rzeki i strumienie jest taki, że mam wątpliwość czy nie nastąpiłyby szybko zerwania gąsienic na niewidocznych kamieniach (choć nie znam się na tym). Natomiast na bardzo grubych oponach przejedziesz. Z drugiej strony - przy wielkiej ilości dróg w Polsce - nie bardzo widzę w Polsce zwycięskie potyczki wojny manewrowej, jeśli tamci miec będą pełno także ciężkiego sprzętu kołowego, a my na kołach jedynie sprzęt lekki, resztę na gąsienicach. A roślinność raz - dwa wypalona... Raz - dwa osaczą nasze jednostki gąsienicowe jak ogary misia. Brak równowagi. Ale co ja tam wiem ? Radiowiec i do tego marynarz ?

Polska drogową pustynią?
czwartek, 4 czerwca 2020, 14:47

Akurat dróg to ci u nas dostatek, i to w każda stronę! Chyba dawno żadnej samochodowej mapy Polski nie widziałeś. Zatem wszystko kołowe, w tym czy WWO, Kryle, czy kołowe niszczyciele czołgów - wbrew twojej całkowicie fałszywej tezie - mają rację bytu.

dim
piątek, 5 czerwca 2020, 15:20

Kryl akurat nie budzi mojego zaufania. Nadaje się głównie na ekspedycje przeciw plemionom. Oni w górach - lasach, ty w wygodnej, chronionej bazie na równinie i ostrzeliwujesz ich, dzięki obserwacji dronowej. A wyobrażam sobie prawdziwą wojnę, równorzędnych technicznie wojsk, mniej więcej tak: Kryle nie zaczęły jeszcze ostrzału... jeszcze nie wykrył ich radar pola walki... ale jakoś zauważono tę baterię Kryli... I teraz uwaga: jeden, słownie JEDEN rozscalany pocisk, np. ten precyzyjny, z tysiącami kulek... obojętnie jak dostarczony tam i z czyją pomocą obserwacyjną... - i wtedy już nie tylko tego jednego auta, ale i całej baterii nie ma już, wśród sił zdolnych do walki. Gdy z bateriami dobrze opancerzonymi, np. Krabów, o tym wrogowi ani marzyć. Powtórzę: Pocisk rozscalany, obojętnie jak tam dostarczony. Czyli to nawet może być jeden dron piątej kolumny. A piątej kolumny szkoli się w Polsce w tej chwili mnoho... - pomiędzy kilkoma milionami pracowników ze wschodu zawsze da się ukryć trochę osób podwójnego przeznaczenia. Uczących się tu właśnie terenu. Zresztą - zawsze tak było. Jagiełło też wiedział, którędy atakować, a gdzie czekają nań pułapki, Tatarzy wiedzieli gdzie polskie grody miały słabe punktu... i nawet Persowie wiedzieli, że jest ścieżka w górach, na tyły Termopil. Czyli jeden dyskretny podświetlacz laserowy ........... i już po baterii Kryli... - ale nic nie zrobi to Krabom.

bobik
środa, 3 czerwca 2020, 23:32

przestańcie pisać bzdury, żaden pocisk wystrzelony z tej armaty nie jest w stanie zniszczyć współczesnego czołgu jak Abrams, leopard czy nawet T90 dlatego nie bardzo jest sens wprowadzać na uzbrojenie sprzęt który może zniszczyć to z czym poradzi sobie ,,trzydziestka''

Brak wiedzy się kłania
czwartek, 4 czerwca 2020, 15:17

Wieża Cockerill rodziny XC-8 ma armatę 120mm L50, zdolną do strzelania dowolną amunicją NATO, w tym programowalną, oraz wystrzeliwania pocisków kierowanych. Myślę, że nie udowodnisz w żaden sposób, że L50 sobie nie poradzi z pancerzem standardowego rosyjskiego czołgu. Inaczej w czolgach nie byłoby nawet L44.

Davien
czwartek, 4 czerwca 2020, 05:03

No popatrz a taki M1A2SEP3 ma działo 120mm L44:)

Lord Godar
czwartek, 4 czerwca 2020, 02:10

No dobrze Bobik , a czy ta 30-tka ma tyle przebijalności co pocisk kumulacyjny z takiej armaty ?

AlS
środa, 3 czerwca 2020, 23:06

Niszczyciel czołgów to w naszych warunkach najlepiej podwozie T-72 i osadzona na nim wieża bezzałogowa, z armatą 120 mm L52 RUAG CTG z automatem ładowania. Taka, jaką zastosowano w prototypie czołgu Anders, tyle że z łożyskiem dostosowanym do teciaka. Kadłubów T-72 jest wystarczająco dużo i choć zdaniem niektórych są za ciasne aby umieścić na nich wieżę bezzałogową, to z gabarytów wynika iż po usunięciu karuzeli z amunicją da się tam spokojnie wcisnąć stanowiska dla dowódcy i celowniczego, siedzących w pozycji podobnej do kierowcy wozu. Przyrządy celownicze można umieścić w dowolnych miejscach, zamieniając tradycyjne kanały optyczne na światłowody i monitory od dużej rozdzielczości. OK, powiedzmy że kryterium na zostanie czołgistą w tych wozach byłby wzrost nieprzekraczający 176 cm. Oszczędność na masie można byłoby wtedy przeznaczyć na dopancerzenie przodu wozu i otrzymujemy czołg o ochronie nie gorszej od Leoparda 2PL, a przy tym strzelający armatą o lepszej prędkości wylotowej porównywalnej z Rh120 L55 i korzystający z tej samej amunicji. Nie wiem czemu MON nie idzie w to rozwiązanie, wydaje się ono optymalne w relacji koszt-efekt, zwłaszcza że nawet po skanibalizowaniu najbardziej zużytych, mamy sporą ilość kadłubów do zagospodarowania, technologie są w kraju, a przy tym istnieje nawet Proof of Concept w postaci Andersa. Domyślam się, że na przeszkodzie stoją sami wojskowi, którzy mentalnie będąc wciąż w armii, mającej atakować NATO na kierunku północnym, przez Niemcy do Danii, nie umieją zaakceptować innych nowinek niż jeszcze cięższy czołg.

QRF
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:34

Jedno pytanie. W przypadku trafienia jak załoga się ewakuuje z takiego T72? Rozumiem że wszyscy będą uciekać przez właz kierowcy... Moim zdaniem pomysł chybiony bo za drogi, nieperspektywiczny i nieprzemyślany.

Davien
czwartek, 4 czerwca 2020, 05:16

AIS, wieża z Andersa nie wejdzie na T-72 bo kadłub teciaka jest za mały i to już po usunieciu autoloadera (info z pokazów w 2010r) Do tego masz wiezę bardzo słabo opancerzoną. Co do dopancerzenia przodu: panei AIS cos takiego jak rozkład mas cos panu mówi??

i tyle..
czwartek, 4 czerwca 2020, 16:52

Tradycyjnie pojechałeś bez trzymanki. A porównywałeś masy i tej i tej wieży ? Chyba nie. Wieża "andersa" wejdzie ponieważ średnica łożyska jest mniejsza, niż łożyska T-72. :) rozkład mas, to jak z przodu dopancerzymy to z tyły dla równowagi też możemy. Taki proces nazywa się integracją.

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 22:59

Panei i tyle jak zwykle nei ma pan pojęcia o temacie;)) Wieża andersa korzystała z łozyska wieży T-72 wiec srednica jest akurat odpowiednia, to kosz pod wieza jest zwyczajnie za duzy:) A juz te twoje "wywazanie" czołgu doprowadzi do jednego: ze zdechnie zaweszenie i papa:)

Logistyk
środa, 3 czerwca 2020, 22:05

A na wieży... zdalnie sterowany ZSMU. Tak też należy postępować w naszych pojazdach typu RAK, KRAB, Twardy, Leopard itp. Żołnierz nie powinien narażać swojego życia wystawiając się jako ewentualny cel.

Zbigniew
środa, 3 czerwca 2020, 15:54

Nasi o planowanej produkcji Kryla już zapomnieli?

X
czwartek, 4 czerwca 2020, 10:13

Przecież było zapytanie poselskie, chyba w nawet w maju. Kryl jest na etapie z roku 2017 i tyle. Zresztą podobnych "kwiatków" jest więcej.

andrzej.wesoly
środa, 3 czerwca 2020, 20:01

Kryl nie ma tu nic do rzeczy, to inna broń, do innych zadań. Ale za bardzo nie nakręcałbym się z tego typu sprzętem. W warunkach geograficznych Włoch - kraju górskiego , czołgi - poza nizina Padu - nie maja zbyt dużego zastosowania, ewent. siły ekspedycyjne itp. U nas na pierwszym miejscu Rak, dopiero potem WWO Wilk jako uzupełnienie...

Marek
środa, 3 czerwca 2020, 15:48

Ktoś jeszcze ma wątpliwości na temat sensu współpracy z Włochami przy nowym MBT?

Lord Godar
środa, 3 czerwca 2020, 17:52

No właśnie ... Włosi nie potrzebują na razie nowych czołgów na gąskach .

wert
czwartek, 4 czerwca 2020, 14:30

Potrzebują i to bardzo. +-300 szt. Ich Ariete to muzeum. Tak jak my dostali kosza w temacie Leo3. Z nami ew Hiszpanią, mając dobry Powerpack temat do ogarnięcia. Tu czasu tracić nie możemy

QRF
czwartek, 4 czerwca 2020, 19:39

My mamy pancerz CAWA i ERAWA + instrumenty do budowy solidnego SKO. Jak na tą chwilę najlepsza opcja.

WRZECIONO
środa, 3 czerwca 2020, 15:16

60-80 sztuk takich Wilków przydałoby się dla naszych sił szybkiego reagowania ,współpracujących z naszymi Rosomakami ....

Lord Godar
środa, 3 czerwca 2020, 17:56

Odpowiednik tego Centauro można stworzyć w oparciu o podwozie Rosomaka XP . Nie jest to specjalnie trudne i skomplikowane , a efekt byłby całkiem niezły . Dręczy mnie tylko pytanie , czemu nasz MON wciąż broni się przez wprowadzeniem tego typu pojazdu wsparcia bojowego do batalionów Rośków ...

Ronin
czwartek, 4 czerwca 2020, 11:21

Ten Centauro 2 nie ma żadnych zalet w naszych warunkach i to zwykły idiotyzm jest. Zacznijmy od ceny wychodzi prawie 16 mln euro za sztukę czyli tyle co leo2a7 a nawet nie ma co porównywać. Wieża strasznie wielka przez co środek ciężkości wysoko. Po wystrzale ile musisz odczekać aby przestało bujać? Pewnie znacznie dłużej niż w krabach na polskim podwoziu. Podczas jazdy mało celny strzał oddasz a i przebijalność znacznie gorsza związana z charakterystyką lufy. Znacznie lepsze rozwiązanie nasza własna wieża ze spikiem co 30 nie da rady ugryść załatwisz ppk. A tamta 120 i tak od przodu nie przebijesz ruskich tanków. Do tego siedzisz w puszcze bez odpowiedniego pancerza.

Piszesz brednie
czwartek, 4 czerwca 2020, 15:01

Nasze zwykłe Rośki przeszły już kilka lat temu cykl badań poligonowych, w tym strzelania bojowe dużymi działami. Z całkowicie pozytywnymi wynikami. Zarówno 105mm jak i 120mm L44 wykazaly pełną skuteczność i efektywność. Zanim zaczniesz pisać ewidentną nieprawdę, sprzeczną z wynikami strzelań na poligonie, napij się wody, wiaderko zimnej na głowę i idź na spacer. L44 przebija 90% rosyjskich czołgów. Poza tym są również dostępne ppk wystrzeliwane z lufy 120mm, a te uszkodzą pozostałe 10%. Ale bzdurność twego komentarza podkreśla fakt, że nikt nigdy nie planował dla WWO roli pełnowartościowego niszczyciela czołgów, bo to jego wyłącznie "awaryjne" zastosowanie. Tylko ktoś kompletnie naiwny zdyskwalifikuje zaś znaczenie wsparcia ogniowego 120mm L44 dla batalionów na Rosomakach, bo nie będą zdolne do frontalnej walki z MBT!! Swoje przemyślenia bierzesz za pewnik, podwazajac fakty wynikające z badań poligonowych. Absurd!

WRZECIONO
czwartek, 4 czerwca 2020, 00:06

Lord Godar......problem to kasa i administracyjna niemoc wojska która na wszystko znalazła sposób tworząc niekończące się historie zwane dialogami ..zgadza się Rosomak XP byłby dobrym nośnikiem może niekoniecznie armaty 120 mm ale systemu wieżowego CT-CVTM z 105 mm armatą i inteligentną amunicją z pociskami rakietowymi FALARICK 105..to na pewno bo armata 120 mm RUAG CTG to za ciężka na nasze wersje Rosomaków XP

Nope
czwartek, 4 czerwca 2020, 10:32

Jak komus brak wiedzy to wypisuje banialuki. Na pewno to nie masz bladego pojęcia, że nasz Rosiek przeszedł dawno i pozytywnie wszystkie próby ogniowe i badania poligonowe zarówno ze 105mm, jak też nawet 120mm. Pozytywnie!! Więc "niekoniecznie" to prezentuj swoje bezpodstawne tezy. 105mm jest za słabe, podobnie jak słabiutki jest Falarick 105. Więc na podstawie badań to na pewno 120mm NIE jest za ciężka. Nawet dla zwykłego Rośka, nie mówiąc już o XP.

El ninio
czwartek, 4 czerwca 2020, 00:02

Waga wierzy i osadzonej w niej armaty uniemozliwiala by plywanie.

Cóż tego?
czwartek, 4 czerwca 2020, 10:34

Ani Rak ani WWO Wilk nie miały pływać. Argument bez wartości. Również nie miały latać, i nie miały kopać tuneli podwodnych.

Jesion
środa, 3 czerwca 2020, 17:27

Dokładnie, batalion takich wozów (na podwoziu Rosomaka), na 2-3 bataliony zmotoryzowane w brygadach "kołowych". Marzenie.

WRZECIONO
czwartek, 4 czerwca 2020, 00:10

p.Jesion ..zgadza się stworzyć system strażacki do gaszenia dynamicznego ognisk zapalnych z tzw strasznych trojaczków tj Rosomaka ,Raka ,Wilka

Marzyciel
czwartek, 4 czerwca 2020, 10:37

Ale dla wersji bazowych dopracować i zainstalować moduł plot/ppanc AMUR! Dopiero wtedy mielibysmy "straszne trojaczki"!

Pjoter
środa, 3 czerwca 2020, 14:51

Mam takie wrazenie ze odnośnie współpracy dot. czołgu sredniego zostaniemy z ręką w nocniku dlatego też powinniśmy zabrać sie za czołg lekki naszej produkcji co za różnica czy stracimy przez np.ppk czolg lekki czy sredni

Marek1
środa, 3 czerwca 2020, 14:28

Od dawna polskie brygady/bataliony na KTO Rosomak powinny mieć organiczne kompanie/dywizjony WWO z uzbrojeniem zdolnym zwalczać również z przedniej półsfery całe spectrum ros. rodziny T-72/80/90/90M. Był taki dobry pomysł, ale jak zwykle u nas został koncertowy uwalony przez tzw. wiedzących lepiej. Skutkiem jest trwająca już ponad prawie 20 lat sytuacja, gdy JEDYNYM poważnym śr. ppanc brygad zmech. są wożone w spajkobusach przenośne ppk Spike-LR w żenująco zresztą małych ilościach.

Byly
czwartek, 4 czerwca 2020, 12:09

Najpierw to trzeba wprowadzić,program,kompleksowej ,lustracji i pozbycia sie gigantycznej ilosci kretów ,ktore właśnie wszystko ,uwalają i torpedują.Kontrwywiadu to my wcale nie mamy. Te wszystkie " głupie " decyzje to wlasnie,decyzje różnych wtyczek!!!

Tiger I
środa, 3 czerwca 2020, 18:01

No trochę przesadziłeś , czytałeś ten artykuł to są działa gładkolufowej o długości 45 kalibrów , do tego trzeba naprawdę bardzo dobrej amunicji , żeby myśleć o przedniej półsferze , może boki , druga sprawa po modernizacji mają 35t , z boku pewnie go pokonasz burzącym , czaisz różnicę ? Ale jako wozy wsparcia ogniowego dla Rosomaków , ok .

Hmmmm
czwartek, 4 czerwca 2020, 15:31

Na Rosomaku już wypróbowano gładkolufową 120mm L50, a w 2017 pokazano Hitafacta 120mm L45 od Leonardo. Obie spokojnie wyeliminują wszystko, może poza Armatą! Ale przednia półsfera, o której piszesz, oznacza że rozważasz starcie frontalne z czołgami wroga. Ty tak na poważnie? Ilu znasz dowódców, którzy poślą swoje załogi w pojazdach ze Stanag 5, do frontalnej walki z byle czołgiem?

MON nie mysli
czwartek, 4 czerwca 2020, 10:41

Na 90 % rosyjskich czołgów w zupełności wystarczy L44 ze współczesną amunicją, poza tym są też ppk wystrzeliwane z luf 120mm. Zatem L44 plus ppk w zupełności wystarczą na każde "awaryjne" starcie nawet z MBT.

Davien
środa, 3 czerwca 2020, 19:45

M256 z M1A2 ma długośc 44 kalibry .

michu
czwartek, 4 czerwca 2020, 00:41

Abramsy maja pociski z rdzeniem uranowym

Davien
czwartek, 4 czerwca 2020, 13:14

Pociski K-EV pzy podobnej skuteczności do M829 maja rdzenie wolframowe. A sa amunicja eksportowa własnei z USA.

Lord Godar
środa, 3 czerwca 2020, 22:37

Ale taka armata może wytrzymywać mniejsze ciśnienie i amunicja kinetyczna może być mniej skuteczna niż ta typowa czołgowa.

Davien
czwartek, 4 czerwca 2020, 05:18

Skutecznośc ma byc porównywalna z standardowymi 120mm wiec jak będzie to się zobaczy

Lord Godar
środa, 3 czerwca 2020, 18:01

Powinny ale nie mają . Jak na razie przyjęto , że wsparcie batalionów będą robiły Raki z tym że jest ich za mało w brygadach. Moim zdaniem każdy batalion na Rosomakach powinien dostać mieszaną kompanię wsparcia wyposażoną w Raki , WWO Wilk i Amur .

Sssssssssss
środa, 3 czerwca 2020, 16:04

Armata tego pojazdu, jak i innych tego rodzaju, nie będzie miała tej samej siły ognia co czołgowa mimo tego samego kalibru. Niestety musi być "upośledzona" ze względu na rodzaj nośnika i związane z tym ograniczenia. Nie wiem czy gwarantuje zwalczanie czołgów rosyjskich z przedniej półsfery z 1,5-2km. Chyba przydałyby się takie wozy lecz nie należy ich przeceniać do tego mamy "krótką kołderkę". Idea tych pojazdów przypomina amerykańskie niszczyciele czołgów z II wojny a te w praktyce nie sprawdziły się. Oczywiście to było dawno i nie musi się to przekładać na czasy współczesne lecz historia tamtych pojazdów wskazywałaby na zachowanie ostrożności w podchodzeniu do ich możliwości. Do tego włosi mają odmienne warunki terenowe niż my oraz inne potencjalne zagrożenia. Najpierw należałoby zająć się ppk i innymi bardziej konwenjonalnymi środkami ppanc niż wóz typu Centauro. Obrona ppanc naszej armii zaczyna przypominać prowizorkę, ubogą do tego.

Alois
czwartek, 4 czerwca 2020, 10:56

Niestety mylisz się. W całości. Po pierwsze bzdurą jest od razu, z góry wyznaczanie Wilka do spotkaniowego boju z MBT. Wilk to nie ma być czołg. Po drugie, faktycznie niewiele wiesz, skoro twierdzisz że działo "musi" być adekwatne do armat MBT. Po trzecie są już ppk wystrzeliwane z luf 120mm gwarantujące skuteczność zniszczenia lub co najmniej wyeliminowania z walki 90% rosyjskich czołgów. Po czwarte amerykańskie niszczyciele czołgów okazały się być w ogromnej liczbie przypadków bardzo skutecznym środkiem walki z czolgami. Po piąte skoro Wilk NIE jest dedykowanym niszczycielem czołgów, tylko WWO, zalet posiadania działa 120mm nie można lekceważyć na "korzyść" jakichkolwiek ppk, gdyż nie jest to wybór albo-albo. Po szóste, "krótka kołdra" nie jest żadnym argumentem przy zakupie raptem np. 64 wież typu XC-8 i posadowienia ich na gotowych już bazowych Rosomakach. Po siódme, nasza obrona ppanc NIE zaczyna, tylko JEST absurdalną, tragiczną, beznadziejną prowizorką, za którą ostatnich co najmniej 5 ministrów ON powinno siedzieć od dawna w więzieniu za dzialnosc na szkodę Państwa.

ito
środa, 3 czerwca 2020, 22:48

Taka armata wcale nie musi być"upośledzona". Dokładasz porządny hamulec wylotowy i 35 ton wystarczy żeby mogła to być pełnowartościowa armata czołgowa 120 mm. Ceną jest zmiana taktyki współdziałania z piechotą- zawsze z tyłu, nigdy w szyku, inaczej sam załatwisz swoją piechotę. Dla nas takie wozy mają niewielki sens- u nas czołg musi mieć możliwość zjechania z drogi. W Apeninach z drogi i tak nie zjedzie, więc można sobie pozwolić na to żeby wszystko postawić na szybkość na drodze i zasięg.

Sssssssssss
czwartek, 4 czerwca 2020, 01:48

Hamulec wylotowy "upośledza" armatę gładkolufową, pogarsza celność przy strzelaniu podkalibrowymi. Dlatego nie są już stosowane w armatach czołgowych. U nich może taki pojazd jest dobry, u nas nie będzie bardzo potrzebny. Chyba by się przydały do dodania wsparcia Rosomakom ale pod warunkiem gdybyśmy mieli za długą kołderkę. Można by sobie wtedy pozwolić na "fanaberie". Niestety nie mamy za długiej, nie mamy nawet na wymiar. Mamy za krótką.

Lord Godar
środa, 3 czerwca 2020, 22:34

Taki pojazd ma ten plus , że może sam szybko dzięki sieci dróg dotrzeć w wyznaczony rejon i z marszu przejść do działania . Nie to co czołg , który na dalsze odległości jedzie na lawecie , potem trzeba "zrzucić" z lawety , zebrać pododdział i dopiero można skierować do działań . Takie WWO na kołach to idealne wsparcie dla szybkich batalionów na Rośkach i swego rodzaju "straż pożarna" kierowana tam gdzie potrzeba zanim zacznie działać ciężki komponent wojsk. Tak samo jak w opóźnianiu. Mamy co raz więcej dróg i jeśli nie będziemy mieć sami szybkich i odpowiednio wyposażonych jednostek , to przeciwnik to wykorzysta a nie my . Takie WWO na kołach to np idealne rozwiązanie dla obrony wybrzeża , kierowane w pierwszej kolejności do miejsc desantu przeciwnika , gdzie szybkość i takie uzbrojenie to duży atut w walce z desantem.

ven
środa, 3 czerwca 2020, 14:20

Można taką wieżę osadzić na podwoziach t72?

Po co?
czwartek, 4 czerwca 2020, 11:02

Ale po co? Skoro już na zwykłym Rosomaku się sprawdziły? Wieże zarówno Leonardo jak i Cockerill z armatami 105 mm i 120mm przeszły kilka lat temu, z wynikami pozytywnymi, wszystkie strzelania poligonowe. Spokojnie nawet na zwykłym KTO można więc montować nawet 120mm działa. Pomijając też Rosomaka XP.

Marek
środa, 3 czerwca 2020, 16:36

Po co? Więcej sensu miałaby na Rosomaku XP.

Tweets Defence24