Polska i Włochy zacieśnią współpracę lotniczą? [RELACJA]

5 grudnia 2019, 14:54
AW249
AW249. Rys. Forze armate italiane

W warszawskim hotelu Bellotto zakończyło się właśnie polsko-włoskie Aerospace Forum – przedsięwzięcie zorganizowane przez Ambasadę Włoch w Polsce, przy wsparciu ITA/ICE – Agencji Promocji i Internacjonalizacji Przedsiębiorstw Włoskich oraz Włoskiej Izby Handlowo – Przemysłowej w Polsce. Omawiano na nim możliwości współpracy m.in. w zakresie przemysłu lotniczego, w której obydwa państwa już obecnie są silnie powiązane.

Włoski przemysł jest obecny nad Wisłą od dłuższego czasu. Koncern Leonardo jest właścicielem zakładów PZL-Świdnik, produkujących i modernizujących maszyny W-3 Sokół, zajmujących też ważną rolę w łańcuchu dostaw koncernu. Ponadto, Włosi dostarczają do Polski własne rozwiązania, jak samoloty Master czy śmigłowce AW101, a Warszawa w najlepszym wypadku zabezpiecza sobie możliwości wsparcia eksploatacji. 

Polski przemysł może jednak zacząć odgrywać większą rolę, i zależy na tym nie tylko stronie polskiej, ale właśnie Włochom, którzy są na Wisłą nie tylko sprzedawcą ale także inwestorem. Co więcej Włochy mimo, że są jedną z najbardziej rozwiniętych gospodarek świata i dysponują zaawansowanym technicznie przemysłem, z drugiej jednak dysponują potencjałem na tyle ograniczonym, że poszukują zagranicznych partnerów. I właśnie dzięki temu Polska może poprawić swoją pozycję we wzajemnej współpracy.

Panel I, czyli właśnie lotniczy, konferencji rozpoczęła prezentacja możliwości i potencjału Grupy Leonardo przeprowadzona przez Marco Lupo, prezesa Leonardo Poland.

Polska i Włochy posiadają znaczący potencjał, by odnieść możliwie najlepsze korzyści z dalszego rozwoju współpracy w dziedzinie lotnictwa i kosmonautyki. Obydwa państwa mają podobne wymagania w wielu obszarach, a zarówno doświadczenia w Europie jak i w ramach NATO wielokrotnie pokazały, że wspólne przedsięwzięcia na rzecz rozwoju nowych, zaawansowanych programów prowadzą do nadzwyczajnych wyników w zakresie korzyści gospodarczych, bezpieczeństwa i zdolności obronnych oraz możliwości eksportowych. Ponadto wzmocnienie tej współpracy pozwoliłoby Polsce na ekspansję w nowych obszarach lub utrzymanie się w czołówce innowacyjności i konkurencyjności w sektorach, w których polski przemysł ma już ugruntowaną i strategiczną obecność. Leonardo odegrało już znaczącą rolę w tym przedsięwzięciu. Przemysł włoski i polski wspólnie mogą nadal być liderami w sferze innowacji.

Marco Lupo, prezes Leonardo Poland

Zgodnie z przytoczonymi przez Marco Lupo danymi Grupa Leonardo osiągnęła w 2018 roku dochód wysokości 12,2 mld euro. 15 proc. z nich pochodziło z zamówień złożonych przez podmioty włoskie, a 85 proc. to… eksport. Przemysł lotniczy przyniósł 55 proc. całości przychodów, przy czym śmigłowcowy 31 proc. a produkujący samoloty i struktury do nich – 24 proc. Pozostałe 44 proc. to przychody z wyrobów z sektora elektroniki, cyberbezpieczeństwa i znajdującej się w USA firmy Leonardo DRS, a 1 proc. inna działalność.

Pomimo swoich rozmiarów Grupa Leonardo angażuje się we współpracę międzynarodową i inwestuje w inne spółki. M.in. ma 67 proc. udziałów w firmie Telespazio, 33 proc.  w Thales Alenia Space, 20 proc. w AVIO, 25 proc. w MBDA, 50 proc.  w ATR, 31,33 proc.  w Elettronica i 100 proc. udziałów w firmie Vitrociset.

Także w 2018 roku Grupa uzyskała zamówienia o łącznej wartości 15,1 mld euro, a jej portfel zamówień osiągnął 36,1 mld euro. Jednocześnie Marco Lupo podkreślił, że środki o wartości 12 proc. przychodów (1,4 mld euro) zostały zainwestowane w prace badawczo-rozwojowe. Łączne zatrudnienie w grupie wynosi obecnie 46.462 osoby, z czego 29.244 osoby pracują we Włoszech, a 17.218 poza granicami tego kraju. W Polsce, która jest uznawana przez Leonardo za rynek wewnętrzny, podobnie jak Włochy, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, zatrudniona się obecnie 2.622 osoby (niemal wyłącznie są to pracownicy PZL-Świdnik). 70 proc. pracowników zatrudnionych w Leonardo to kadra naukowo-techniczna (Science, Technology, Engineering and Mathematics - STEM). Obecnie produktów Grupy Leonardo używa się w 150 państwach na świecie, a w 20 grupa ma obecność przemysłową.

image
Fot. Maciej Szopa/Defence24

Marco Lupo skupił się następnie na znaczeniu Polski dla Grupy, czyli na zakładach PZL-Świdnik. Poinformował że 2,6 tys. ich pracowników wypracowało w ubiegły roku przychód wysokości 1 mld złotych, a działalność zakładów sprawia, że Polska jest jednym z pięciu państw w Europie zdolnych do stworzenia śmigłowca – od projektowania po produkcję i serwisowanie maszyn. Nadal mogą tam być produkowane od podstaw lekkie śmigłowce SW-4, których bezzałogowy wariant – SW-4 Solo – jest stale rozwijanym programem badawczym. Teoretycznie w Świdniku nadal mogą też być produkowane od podstaw śmigłowce W-3 Sokół.

Marco Lupo przypomniał, że PZL-Świdnik jest dzisiaj dla Grupy centrum doskonałości jeśli chodzi o produkcję struktur lotniczych i produkuje je dla pięciu popularnych na świecie konstrukcji – AW139, AW169, AW189, AW109 i AW119, nie wspominając o innej działalności takiej jak przeprowadzanie testów, oblotów, szkoleń, ostatecznego montażu, produkcji kompozytów i innych. W styczniu 2019 r. została założona spółka Leonardo Poland, działająca a w Warszawie i mająca na celu umacnianie pozycji Grupy na polskim rynku.

Na koniec swojego wystąpienia Marco Lupo przedstawił obszary, w których Leonardo jest najbardziej zainteresowany współpracą z polskimi podmiotami gospodarczymi i czynnikami rządowymi. Wymienił tutaj:

  • Uderzeniowy śmigłowiec przyszłości AW249, który jest obecnie rozwijany na potrzeby włoskich sił zbrojnych. Maszyna ta mogłaby powstać także przy udziale PZL-Świdnik we współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową, a porozumienie międzyrządowe z pewnością byłoby tutaj także dużą pomocą;
  • M-346FA (Fighter Attack), czyli bojowy wariant używanego już Polsce szkolno-treningowego Bielika. Polski przemysł mógłby tu potencjalnie zaangażować się w prace inżynierskie, produkcję, wsparcie i testowanie konstrukcji;
  • Myśliwiec Eurofighter Typhoon, którego programu Leonardo jest częścią i który nadal jest oferowany Polsce w pakiecie z partnerstwem w tym programie. Udział w nim miałby utorować Polsce wejście w program myśliwca 6. generacji. Co znamienne Marco Lupo nie wymienił już w tym kontekście „niemiecko-francusko-hiszpańskiego” programu FCAS, ale Tempesta, do którego programu dołączył w ostatnim czasie Leonardo i Saab.
  • Rodzinę bezzałogowców Falco, przy której polski przemysł mógłby „kooperować”.

Prezentacja była wstępem do dyskusji panelowej na temat możliwości stworzenia nowego modelu polsko-włoskiej współpracy. Poza Lorenzo Marianim, dyrektorem handlowym Leonardo, będącym jednocześnie Dyrektorem Generalnym Leonardo International, prelegenci mówili również - często krytycznie - o stanie polskiego przemysłu zbrojeniowego, przyczynach obecnej sytuacji i kierunkach rozwoju.

Lorenzo Mariani odniósł się do danych przytoczonych przez Marco Lupo, a dokładnie tego, że duża część przychodów Grupy Leonardo jest inwestowana w prace badawczo rozwojowe. Mimo to i tak firma bardzo chętnie angażuje się w programy międzynarodowe, bo tylko one zapewniają środki wystarczająco duże aby tworzyć nowoczesne systemy uzbrojenia (nie wspominając o zagwarantowaniu sobie klientów na finalny produkt z kilku państw jednocześnie). Jako koronne przykłady Lorenzo Mariani wymienił francusko-włoski program budowy niszczycieli FREMM, a także programy Eurofighter i NH90. „To inwestycje warte 30-40 mld euro, nikt sam by nie był w stanie tego zrobić” – przekonywał.

Dyrektor handlowy Leonardo podkreślił, że europejska współpraca nie oderwała firmy, ani Włoch jako państwa od współpracy naukowej i gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi. Wskazał tutaj na program F-35, którego montownia – jedna z dwóch poza granicami USA – znajduje się we Włoszech. „Dla nas to źródło wiedzy, nowych kompetencji” – przekonywał. Ocenił też, że warto aby dwa kraje i ich przemysły współdziałały przy tworzeniu jednego produktu, bo to ułatwia stworzenie optymalnego produktu a następnie oferowanie go na świecie.

image
Fot. Maciej Szopa/Defence24

Dariusz Śliwowski, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu nadziei na doprowadzenie do optymalnej współpracy z Włochami upatrywał w tworzeniu w kraju, a dokładnie w polskich ośrodkach naukowych i przemysłowych, warunków do rozwoju dla ludzi kreatywnych ludzi i naukowców. Miałoby to się udać poprzez połączenie sił środków różnych organizacji i podmiotów. „Jako branża lotnicza, także kosmiczna już takie ciała mamy. To czego brakuje polskiemu sektorowi lotniczemu to  praw własności intelektualnej” – powiedział Śliwowski, wskazując, że np. myśl wypracowana w Świdniku jest własnością Leonardo a nie Polski. Włoską grupę i jej historię postawił jako przykład jak państwo może wybudować swój potencjał – w tym także w oparciu o partnera zagranicznego (Agusta rozpoczynała od współpracy z amerykańską firmą Bell).

Zapytany o współpracę międzynarodową i offset w szczególności prezes WB Group Adam Bartosiewicz odpowiedział, że: „Offset jest obszarem z obszaru polityki, nie ekonomii” i ocenił, że jest to bardziej plaster na ranę niż realna pomoc. Przypomniał jednocześnie, że offset nie jest dawany gospodarce za darmo i oznacza wyższą cenę zakupu sprzętu którego dotyczy. „Jest to wiec tak naprawdę import” – przekonywał. Pytał następnie skąd bierze się przepaść między dokonaniami eksportowymi włoskiej grupy, a sytuacją polskiego państwowego przemysłu zbrojeniowego.

U nas eksportu w ogóle nie ma i całkiem bezrefleksyjnie się podchodzi do tego, że tak było, jest i będzie. Jest taka trochę wzruszająca opowieść o tym jak PGZ zaspokaja potrzeby polskiej armii, ale gdyby koncernowi Leonardo odjąć te 80 proc. eksportu to byłby właśnie PGZ-em. To wymaga zmiany myślenia. Dlatego, że jeśli ta sytuacja będzie kontynuowana przez naszych polityków, to z tego kraju taniej siły roboczej po prostu nigdy nie wyjdziemy. Wszystko to jest proste, tylko nie można zamykać oczu na te prostotę.

Adam Bartosiewicz, wiceprezes WB Group

Adam Bartosiewicz przypomniał, że „to nie inżynierowie i przedsiębiorcy decydowali o tym jak to rozwijać przemysł, tylko państwo” i w tym właśnie upatruje przyczyn słabości polskiej państwowej zbrojeniówki.

Małe, średnie i duże przedsiębiorstwa lotnicze zaczynają się od pasji swoich założycieli. Za każdą z tych 800 firm lotniczych we Włoszech stoi jakiś założyciel, który kierując się pasją i głodem sukcesu budowali swoją firmę przez kolejne pokolenia. Nam to doświadczenie jest trochę obce. Tam gdzie się udało to zaobserwować, np. w naszej firmie, widać że to jest ten jedyny sposób, jedyne naturalne źródło rozwoju.

Adam Bartosiewicz, wiceprezes WB Group

Roman Ignasiak, dyrektor Biura Platform Lotniczych PGZ zapytany o to dlaczego stan lotniczego sektora państwowego przemysłu zbrojeniowego jest taki a nie inny przypomniał, że Polska Grupa Zbrojeniowa powstała dopiero w 2014 roku, a pięć lat to bardzo krótki okres, w którym nie da się w pełni uporządkować sektora zbrojeniowego.  „Lotnictwo i rozwój projektów lotniczych to jest doświadczenie, które buduje się naprawdę przez lata. Zwrot z inwestycji i zysk są możliwe ale w czasie. To są lata lub dziesięciolecia.” – powiedział. Jednocześnie dyrektor Ignasiak poinformował, że trwają rozmowy z włoskimi partnerami z Leonardo na temat śmigłowca AW249 „jako projektu konstrukcyjnego dla polskiej domeny lotniczej”. Ocenił też, że takie propozycje, jak ta dotycząca Eurofightera, to projekty, które mogą najbardziej przyczynić się do odtworzenia polskiego przemysłu lotniczego. „Myślę, że w tym kierunku żeby rozwijać nasze możliwości” - powiedział.

Wicedyrektor Instytutu Lotnictwa Sylwester Wyka powiedział, że ostatnie poważne inwestycje i reorganizacja polskiego przemysłu lotniczego miały miejsce w latach 50. i 60. Obecnie kroki w kierunku zmian są konieczne, dlatego polityka wsparcia wydaje się celowa. Przypomniał, że jego instytut rozpoczął działania mające na celu stworzenie polskiego małego samolotu komunikacyjnego (projekt ILX-34), który ma być bodźcem do rozwijania kompetencji lotniczych w Polsce.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 143
Reklama
I tak umacniamy swoją biedę i zacofanie
wtorek, 10 grudnia 2019, 23:17

Tańsze Eurofightery i SAMP/T zamiast Patriotów miałoby sens. Włochy jednak nie byłyby zapleczem dla polskich baz wojskowych, lecz RFN i Francja. Włochy miały produkować w Swidniku części dla AW101 wzamian za kupno AW101 dla ratownictwa morskiego i co? AW101 nawet nie został wymieniony. AW 249 ustępuje w polskich warunkach Tigrowi, który ma bazy remontowe we Francji, Hiszpanii i w RFN. Włoska gospodarka to kapitał mafii...

Gnom
czwartek, 12 grudnia 2019, 11:00

Poproszę o przewagi Tigera nad AW-249 (wg projektu) w tzw polskich warunkach. AW-249 ma być ponad tonę cięższy, dysponować silnikami o większej mocy, pięciołopatowym (choćc nie sztywny) wirnikiem, sporym opancerzeniem i udźwigiem, czyli elementami, zapasu których EC-665 brakuje. Nowoczesna głowicą, dobrymi ppk i jedynie słabszym działkiem, jednak i większej szybkostrzelności.

I tak umacniamy swoją biedę i zacofanie
piątek, 13 grudnia 2019, 16:44

AW249 musi działać na bliskie odległości i celuje radarowo, czyli zdradza się i będzie w Polsce natychmiast zestrzelony. Tiger UHT celuje nawet na ok. 18 km optycznie i działa na odległości spoza zasięgu działka AW249, a więc Tigry UHT (dlatego RFN ma tylko takie) nie będą zestrzeliwane.

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 02:40

A ten znowu:) Panei bieda ile razy trzeba panu pzrypominac ze maks. zasieg uzbrojenia Tigera UHT to 7 km bo poddzwiękowe PARS-y dalej nie lecą A jedyne uzbrojenei p-p to Stingery. Natomiast te 18km to jedynie zasieg systemu IR/CCD:) Aha pociski z Pancyr-a maja 20 km zasięgu:)

I tak umacniamy swoją biedę i zacofanie
czwartek, 19 grudnia 2019, 20:34

Tiger UHT może stosować pociski PARS 3 LR o prędkości ok. 290 m/sek. i przedłużyć im zasięg na np. 25 km. Podobnie jak przedłuża się zasięg Brimstonów, gdzie Brimst. 2 ma zasięg nawet ponad 40 km, a prędkość nawet większą, bo ok. 450 m/sek. Testuje się już Brimstone 3.

As
wtorek, 10 grudnia 2019, 08:31

Akurat spotkały się dwie nacje, które lubią pogadać. Za 25-30 lat góra urodzi mysz.

Czy Wy to widzicie?
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 13:23

Mówienie o włoskim zakładzie w Świdniku jak o polskim przemyśle lotniczym jest tak samo uzasadnione, jak mówienie o Oświęcimiu jako o polskim obozie. Dwa - zacieśnienie współpracy polegać ma na tym, że my będziemy płacić włochom kasę na rozwój włoskiego zakładu. Super deal.

w
czwartek, 12 grudnia 2019, 21:03

dodatkowo nasz rząd ich dotuje zeby nie zamkneli tej fabryki. A poniewaz wpłacamy do UE a UE daj kase na rozwój firm wiec "polskie zakłady' w Swidniku dostaja dodatkoaa kase z UE. Wiec Włosi dostaja 3x kase oid polskiego rzadu dla tego zakładu., I nie oni jedni w Polsce

asdf
niedziela, 8 grudnia 2019, 14:02

moze wspolprace rozpoczna od oddania pieniedzy wraz z odsetkami karnymi za 4 wodnosamoloty CANT Z506 B ktorych nie dostarczyli na czas w 1939r?

Stryjek
sobota, 7 grudnia 2019, 18:59

Polski nie stać na samodzielne projekty na skalę czołgu, śmigłowca bądź jakiegoś okrętu uderzeniowego bo nie mamy zaplecza w postaci kadr instytucji badawczych itp. Ale możemy się podpiąć pod inne projekty ,np.ze Szwedami okręt podwodny A26 z Włochami śmigłowiec uderzeniowy AW 249 a z Brytyjczykami rakiety camm i brimstone zaś czołg z Koreańczykami . Łatwo mówić ale skąd wziąć kasę na te projekty? Wiadomo że te projekty będą trwały parę lat można wydzielić z budżetu MON odpowiednie fundusze na specjalne konta co roku dokładając odpowiednią pule kasy. Jak projekt będzie gotowy będzie uzbierane na wdrożenie tych projektów do produkcji . Drugie można wciągnąć zakłady produkcyjne które będą ewentualnie produkować komponenty do tych projektów by zainwestowały .

Kamil
wtorek, 10 grudnia 2019, 13:39

Widzę że nie umiesz czytać. Wspólne projekty samolotu, czołgu czy rakiet to nic innego jak import z takim plasterkiem offsetowym dzięki któremu i tak nasz przemysł nie zyska samodzielnych zdolności. Czasem trzeba coś samemu zrobić żeby mieć czym się wymienić. Bo wszyscy tylko czekają aby wspólnie budować samodzielny potencjał Polski.

Stryjek
wtorek, 10 grudnia 2019, 15:40

Tak zrobić samemu tylko kim i czym . Myśląc o obronności kraju nie można tylko liczyć na zyski w niektórych krajach to wiedzą np. Szwecja (okręt podwodny A26 ,samolot Gripen ) zwrócą się im te projekty raczej nie .Opłaca się nieraz sprzedać sprzęt po kosztach albo nawet ze stratą aby tylko utrzymać linie produkcyjną . Koszty takich projektów są tak wysokie że po prostu się nie opłaca ciągnąć ich dla budowy kilku sztuk tylko na swoje potrzeby, ale jak już się zaprosi kogoś jeszcze to może na zero wyjdzie i dłużej podtrzyma się linie produkcyjną .Przykład F22 skasowali produkcje maszyny rozmontowane co będzie jak się skończą zapasowe części zamienne . Koszty eksploatacji będą tak wysokie że zaczną je kasować jeden po drugim . Trzeba się dowidzieć co proponują za jakie pieniądze , nie zawsze idzie tylko o pieniądze .

w
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 12:38

kadry i zaplecze mielismy. Ale wszystko zostało zniszczone po 1989r

hobbymilitia81
sobota, 7 grudnia 2019, 16:00

Szansa jest i pytanie co jak zwykle z tego Polska zrobi ?

Box123
sobota, 7 grudnia 2019, 05:04

Pytanie podstawowe brzmi co jest naszym celem jeśli chodzi o śmigłowce. Polska powinna posiadać przynajmniej ok 80-120 smiglowcow uderzeniowych. Liczba 32 jest niepoważna i nie zwiększa w żaden sposób naszej obronności, bo ciężko nawet cokolwiek planować dysponujac taką małą iloscia jednostek w konfrontacji z takim masowym przeciwnikiem jakim jest Rosja i obawiam się że dotyczy to również tak zaawansowanej technologicznie maszyny jaka jest apache. Co w tej sytuacji zrobić? Wydaje się ze można spróbować pójść w dwóch kierunkach. Pierwszy. Jeśli faktycznie przewaga apacha nad konkurentami jest tak duża, zamówić np 40 czy 50 apachy, a poza nimi uzbroić w kierowane rakiety przeciwpancerne inny rodzaj śmigłowca np blackhawki w liczbie 80 czy 100 lub jeśli takie rozwiązanie by się kalkulowalo cenowo i logistycznie, właśnie drugi rodzaj śmigłowca uderzeniowego jak np aw249 - o ile nie odstaje on aż tak bardzo od innych smiglowcow tej klasy np od viperow. Innym wariantem jest pominięcie zupełnie apachy jeśli ta różnica pomiędzy nimi a innymi śmigłowcami nie jest znacząca i kupienie od razu większej ilości czy to blackhawkow czy viperow lub aw249 jeśli te ostatnie były by na w miarę dobrym poziomie. Najgorsza opcja było by natomiast kupienie innych smiglowcow niż apache w liczbie 32 sztuk

Szukają frajerów
piątek, 6 grudnia 2019, 16:07

Co tu zaciesniac? Bielikow nie zrobili nam jak trzeba! Ani na czas ani jak trzeba!!! Jednym słowem dno!! Wieże dla Rośków od 10 lat niezintegrowane ze Spike!! 10 lat współpracy i zero wyników?? To ja dziękuję. No i wreszcie śmigłowce: żadna Anakonda, żaden Sokół nie zostały skończone w terminie. Opóźnienia były czasem nawet pół roczne. T O mają być dobre doświadczenia z Leonardo?? I oni mają czelność namawiać nas na dalszą "współpracę", pewnie równie "owocną"?? I dalsze "poszerzanie" współpracy??

kołalsky
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 19:04

Prawda ! Od roku dopytuję się w jakim celu oprócz pisania na skrzydle mazakiem miały wizyty "kontrolne" naszych wojskowych we Włoszech skoro Leonardo "sknocił" zamówienie "po włosku" ...

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 10:30

A skąd wiesz co otrzymali politycy? Bo M-346 już upadło (pewnie więcej nie będzie)

AREK
sobota, 7 grudnia 2019, 00:40

proszę o więcej informacji na temat problemów z Bielikami?

Stefan
piątek, 6 grudnia 2019, 22:47

Ni irytuj się tak, bo serce mogą nie wytrzymać. Po pierwsze nie znam dziś produktu zaawansowanego technologicznie, który wszedłby na czas do produkcji. Niestety ale opóźnienia stają się normą. Popatrz na projekt F 35. W przypadku Bielika chodziło o oprogramowanie do symulacji uzbrojenia. Loty i szkolenie lotnicze można było robić od początku. A integracja wież z Rosomaków ze Spike-ami to nie robota Włochów, tylko nasza. Od samego początku temat jest blokowany przez PGZ-a, żeby jak najwięcej kasy przełożyć na ZSSW-30. Do tego stopnia paranoi, ze nie odbierano telefonów od Włochów, unikano spotkań. Aż Ambasador Włoch musiał się włączyć. Polska klasyka wieś tańczy i śpiewa.

Hunter
niedziela, 8 grudnia 2019, 09:33

Stefan a czytałeś jakie wielki kwoty chciało Leonardo za integrację że spikiem? Wiedzieli że nie mają konkurencji to nas cisnęli ale dobrze wyszlo no mamy teraz swój produkt zssw30...jak ktoś jest namolny bo wie że mu się czas kończy i nie rozumie słowa nie to też przestałbym telefony odbierac

codybancks
piątek, 6 grudnia 2019, 14:37

Propozycje nowego czołgu na Europe z Włochami czy z Koreą , mamy tyle możliwości, nie wypadało by nie skorzystać z tego !?! Nowy z Włochami i istniejący już z Korei ! Ew. śmigłowce ?!

anakonda
sobota, 7 grudnia 2019, 16:11

nad włochem bym sie zastanowił bo mielibyśmy wiecej do powiedzenia ,koreańczyk dobry ale hmm nie znam na tyle szczegółów.Trzeba jednak pamietac że chetnych na nasze czołgi możemy szukac w całej europie środkowej, może by jeszcze Czechów namówił do współpracy ( trzeba by było komromisy technicznego a nie prężenia sie )

Idp
piątek, 6 grudnia 2019, 10:54

Po zapoznaniu się z komentarzami dochodzę do wniosku, że co niektórzy mają problem ze zrozumieniem treści artykułu. Sprowadzanie dyskusji do tego czy ten sprzęt czy tamten jest lepszy czy też gorszy do niczego nie prowadzi. W PIERWSZYM AKAPICIE autor napisał kto stał za organizacją wydarzenia, a zatem WŁOSI związani z przemysłem i handlem. Grupa Leonardo to duży holding, który szuka nie tyle nowych rynków, bo ma już firmy w Polsce, tylko kolejnych zleceń + możliwości rozwoju. Dlatego zostało przygotowane te spotkanie, jakby nie było biznesowe a nie pokaz zabawek i ich możliwości. Być może jest to sygnał, że firma włoska szuka innych podmiotów do współpracy. Teraz wszystko zależy od drugiej strony. Czy będzie to PGZ ? Chyba nie. Robienie konkretnych interesów z państwowym molochem z pewnością przerosłoby Włochów :) :) :) Choć od strony politycznej pewnie jest zielone światło. Trzymam kciuki za jednych i drugich,. Polska zbrojeniówka potrzebuję współpracy międzynarodowej

asdf
niedziela, 8 grudnia 2019, 14:04

no i wlasnie na tej dotychczasowej wspolpracy wychodzimy jak Zablocki na mydle, jedna z pierwszych rzeczy ktore zrobili to podniesli ceny serwisowania PZL Sokol

Idp
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 10:24

mylnie wyciągnięte wnioski. Na razie nijak wychodzimy na tej współpracy, bo jej faktycznie nie ma. A relacja klient - producent, jakie dominują obecnie, zobowiązują tych drugich co najwyżej do utrzymania gwarancji na własnego produkty.

sobota, 7 grudnia 2019, 05:57

Jestem sceptyczny co do wiarygodności poczynań koncernu Leonardo.

Dalej patrzący
czwartek, 5 grudnia 2019, 22:32

Drony [np. dopracowany ILX-27] zamiast Mangusty II [generalnie - zamiast Kruka]- i ew. posiadane Bieliki doprowadzone do standardu FA [z Meteorami i z innymi precyzyjnymi efektorami]. No i sensory i rozpoznanie kosmiczne, subsatelity i szerokie WRE. A dla wojsk lądowych z Leonardo - to głównie widziałbym z 20 tys pocisków APR Vulcano-Dardo do Krabów/Kryli. Naszej produkcji - i to jako etap do opracowania wraz z Nammo/Boeingiem półaktywnej amunicji strumieniowej o zasięgu 150+km - i prędkości od supersonicznej do hipersonicznej. Żadne Mangusty II czy Eurofightery - nie na Polski SATURACYJNY Teatr Wojny - pozbawiony głębi strategicznej. Nie mówiąc o kalkulacji koszt-efekt. Są dobre - ale tylko na defilady i dla robienia wrażenia wśród laików.

kukurydza
piątek, 6 grudnia 2019, 14:53

Tak szerokie dozbrajanie Bielików to nonsens, bo stacja radarowa to pchanie się w spore koszty. A meteor to już wogóle bzdura na tej platformie. SENSOWNIE dozbrojony bielik to zabudowana stacja/zasobnik TV/IR, kierowane IR rakiety (jak AIM-9X/X2) do samoobrony, zdolność przenoszenia zasobnika celowniczego (najlepiej tego samego co F-16 czyli Sniper, chyba że wypadnie drożej niż korzyści z unifikacji parku tych zasobników) oraz precyzyjne bomby, znów te same co na F-16. W dalszej kolejności integracja zasobnika rozpoznawczego (mamy kilka sztuk), krajowy zestaw zasobników Elint/Sigint/Comint, i rakieta powiedzmy klasy brimstone. Tak dozbrojony Bielik może z nawiązką zastąpić Migi i Suczki, a realnie - ZDJĄĆ z F-16 dyżurowanie w powietrzu do misji CAS, stanowiąc ich tanie uzupełnienie, a z "opcjami" także przejąć część kwestii związanych z rozpoznaniem.

Tomek pl
piątek, 6 grudnia 2019, 09:42

A jak te nasze bieliki dozbroisz to na czym będą się szkolić nowi piloci

Dalej patrzący
piątek, 6 grudnia 2019, 13:45

Zdolności szkolne zachowane.

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 10:31

A szkoleniowe do szkolenia pilotów też?

ryba
piątek, 6 grudnia 2019, 08:58

ja pikole chcesz śmigła dronami zastepowac ? i wyjdzie jak z bezzałogowymi wieżami .Zawsze lepszy jest ten załogowy i uniwersalniejszy i nieda sie wszystkiego robotami zastapic jedynie jakieś fragmenty.Co za ludzie ledwo drona wymyślili a im sie już Terminator marzy

Dalej patrzący
piątek, 6 grudnia 2019, 13:46

Czyli kolego jesteś na poziomie połowy lat 80-tych. To przypominam, że właśnie kończy nam się rok 2019. Sporo się zmieniło w technice.

Majk
piątek, 6 grudnia 2019, 12:56

ryba nie jestes raczej na bierzaco z rozwojem techniki co? w tym momecie JEDYNY problem leży po stronie psychologii, nie chcemy dać sztucznej inteligencji możlwośći podejmowania decyzji o ataku, technika juz jest opracowana i gotowa.

Grab
czwartek, 5 grudnia 2019, 22:17

Mastery skoro zostały już wdrożone do naszej armi powinny być maksymalnie wykożystywane aby tak było nie powinny być one tylko klasyfikowane jako szkolne a powinny być one właśnie tymi Faighter Attack powinny pełnić podwójną rolę zarówno szolnych jak faighter attack

Grab
czwartek, 5 grudnia 2019, 22:13

Eurofajter vs F35 która z tych maszyn była by lepszym rozwiązaniem dla nas ? zarówno pod kątem militarnym jak i gospodarczym co było by dla nas lepszym rozwiązaniem która z tych maszyn ? przewidywane do wymiany za Migi 29 klasyfikowane przez wielu jako maszyny przewagi powietrznej ------ czy nie było by rozsądniejszym nie uzależnianie się tylko od jednego dostawcy ? F-16 F35

kukurydza
piątek, 6 grudnia 2019, 14:56

Eurofighter realnie ustępuje nawet Su-27/30... jak koniecznie ma być europejskie, to już prędzej francuskie Rafale, na nich przynajmniej skorygowano część bzdur w założeniach konstrukcyjnych EF.

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 22:25

Akurat EF-2000 jest maszyna lepsza nawet od Su-35S wiec prosze nie opowiadac bajek.

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 13:50

F-35 zdecydowanie wygrywa w tym porównaniu.

Gucio77
czwartek, 5 grudnia 2019, 22:02

Cała ta Agusta to śmigłowiec do ganiania dzikich po Afryce. Dla mnie śmigłowiec szturmowy to AH-64 lub Mi-24/28

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 10:34

A możesz mi wyjaśnić przewagę aktualnego AH-64E (dla kraju innego niż USA) nad planowanym AW-249. Bo ja jakiejś znaczącej nie widzę.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:39

Nowocześniejsze uzbrojenie systemy obserwacji, współpraca z dronami wbudowany radar pokładowy, wystarczy czy bawimy się dalej? Aha Guardian juz istnieje a AW249 jest na papierze

Gnom
wtorek, 10 grudnia 2019, 21:55

To oświecaj dalej. Dlaczego Izrael uzbroił swoje AH-64 w te same pociski, które ma mieć AW-249, a nie tylko super hiper Hellfire. W czym M-TADS jest lepszy od współczesnych głowic obserwacyjnych, bo parametry tego nie potwierdzają. Z dronami (niekoniecznie amerykańskimi) pracują już inne śmigła, więc w czym problem by z włoskim śmigłem współpracowały włoskie drony, to samo w Polsce z polskim. A co do istnienia rozwiązania, to które rozwiązanie będzie nowocześniejsze w 2025 - to z AH-64E, czy to z AW-249. Znów zakładasz, że tylko USA się rozwija, a reszta stoi w miejscu. W tym Izrael, którego wyroby są głównym elementem wyposażenia i uzbrojenia AW-249. Czy to uzasadnione?

Davien
czwartek, 12 grudnia 2019, 02:02

Panie Gnom, moze dlatego ze Izrael produkuje włąsne doskonałe ppk wiec znowu ci kiepska manipulacja nei wyszła:) M-TADS góruje i to sporo nad starym systemem z A129 mangusta jaki ma byc w AW-249. Panei Gnom, jakie niby włoskie drony mogłyby współpracowac z AW-249, który nawet takiej funkcji ma nie miec. Panie Gnom w 2025 to moze już latac następca AH-64 przy którym AW-249 to maszyna z poprzedneij epoki. USa tez sie rozwija i jak na razie to oni przoduja w tym rozwoju . Z Izraela panei Gnom to jest jedynie głowica TOPLITE i pociski Spike,d ziałko 20mm włoskie, silniki albo z USA albo francuskie, przekładnie i wirniki z AW-149. Wiec panie Gnom...

Gnom
czwartek, 12 grudnia 2019, 16:17

Czytaj o wielki D...I, najlepiej ze zrozumieniem. Jedyne co zrozumiałeś to to o pociskach. M-TADS góruje nad starszymi AW-129, jednak nie koniecznie nad system Toplite z AW-129D, a już na pewno nad jego następcą. Zapewne USA oblata nowy sprzęt, ale zajrzyj na ich prezentacje kiedy ma on wejść do służby i dlaczego AH-64 jest stale modyfikowany (choć kolejnej modyfikacji M-TADS poza ostatnia tam nie widać). Oczywiście ty masz większą wiedzę niż szefowie programów z USA prezentujący to na konferencjach branżowych - szacun. Włoskie działko jest amerykańskie, tyle że licencyjne i to lekką amunicję 20 mm - też mógłbyś to sprawdzić jak chcesz wykazywać braki. Chętnie też dowiem się dlaczego 7,5 -8 tonowe śmigło w układzie konwencjonalnym z mniejszym obciążeniem wirnika i podobnym obciążeniem mocy od AH-64 jest z minionej epoki. A silniki to produkowane we włoszech hameryckie, francuskich włosi nie zakładają. Czy ty aby wiesz co to jest zwrot wektora - "szczałki ci siem nie pomyliły"?

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 02:50

Panie Gnom jak widać nawet nei wiesz o czym piszesz:0 M-TADS jest znacznie lepszy od TOPLITE z AW-129 a AW-249 nie ma żadnego nastepcy ale stara głowice z Mangusty, nei udawaj ze wiesz lepiej od Leonardo:) Panie Gnom, po pierwsze do AW249 mają byc albo T700 albo silniki Safran Aneto, a zdaje sie ze Safran to francuska firma? Działko panie Gnom to produkt OTO Melary wykorzystujący co prawda M197B . I nie pisałem o tym jak o braku wiec proszę sobie darować kolejne teorie spiskowe. A w porównaniu do takiego Defianta czy Raidera to AW-249 to maszyna z poprzedneij epoki wiec panei Gnom prosze nie zmyslac ..I to tyle polecam podciągnac sie w czytaniu .

Gnom
sobota, 14 grudnia 2019, 22:54

Rzekłeś, więc inni mają cię słuchać. Niewiele wiesz o głowicach, tych do AW-249 też, poza tym że M-TADS jest najlepszy na świecie. Na Mangustach były różne głowice, w tym Toplite III na D, a to głowica z tego samego pokolenia co wyposażenie AH-64. Docelowo na AW-249 ma być nowsza głowica od niej. Safran Aneto są dopiero na cywilnym AW-189, a na AW-149 i AW-249 na razie są teorią. To się nie przenosi 1:1. Defiant i Raider są na tak jeszcze odległym etapie jak ponad 20 lat temu JSF. Zatem trochę na nie poczekamy. Według samych amerykanów nie wejdą do służby u nich wcześniej niż za 10-15 lat od dziś. Jak na nie mamy czekać to modernizujmy co mamy. No nie, ty sowieckiego złomu nie popierasz. Kupmy z USA i wdrożmy za 10 lat to co wg ciebie wtedy będzie wtedy wycofywane w USA bo tam już będą Defianty (chyba te z Boulton Paul). Pytam zatem kolejny raz, dlaczego AW-249 nie różniące się układem ani osiągami, z tej samej klasy wyposażeniem co AH-64, ma być śmigłowcem z minionej epoki, a AH-64 nie. Wyjaśnij to wreszcie, o wszechwiedzący D...., bo dotąd tego nie zrobiłeś. Proszę też, czytaj co inni napisali, a nie odnoś się do swoich myśli jakoby to były wypowiedzi innych.

Tomek pl
piątek, 6 grudnia 2019, 10:04

A ile tych ah64 kupimy? Mamy mieć 4 dywizje do każdej z nich powinno być po jednej eskadrze śmigłowców uderzeniowych i 2 wsparcia pola walki ( aw129 uzupełnione w3 głuszec i aw149 lub s70i) i do tego do Inowrocławia 3 eskadry albo ah64 lub aw249. Potrzeb mamy sporo także propozycja Leonardo pod względem finansowym będzie na pewno lepsza przynajmniej serwis załatwimy na miejscu w naszych zakładach A przy propozycji pozyskania przez fms znów każdą najmniejszą część będzie trzeba wysyłać do USA i czekać jak łaskawie nam naprawią i odeślą. Kiedyś czytałem artykół że po jednej stronie mamy super zmodernizowane leo2pl i a5 A po drugiej t72 i pt91 i wiecie co t72 wygrały bo mielibyśmy dostępne części na miejscu. Wracając do wątku lepiej mieć coś trochę gorszego ale z dostępnością części i serwis na miejscu niż kilka zabawek na pokaz. I jeszcze jedno nie można wszystkiego kupić od USA samoloty śmigłowce szturmowe bo Pan trump może nas przechandlować Rosji w zamian za wojnę przeciw chinom

Gucio77
piątek, 6 grudnia 2019, 17:13

Odpowiem krótko cytatem z instrukcji użytkowania w locie Mi-24 - "przy utracie śmigła ogonowego kontynuować lot utrzymując prędkość lotu na poziomie 120 km/h , lądować samolotowo". Jeśli któryś w z wymienionych powyżej śmigłowców wykona taką "sztuczkę" bierzmy w ciemno. AW129/249 - jak widzę ten śmigłowiec to pusty śmiech mnie ogarnia. Do Mi-24 dokupić belki ogonowe, reduktory i silniki z Ukrainy, doposażyć w ppk i nie bawić się w pancernego Fiata 126.

Gnom
niedziela, 8 grudnia 2019, 18:16

To żadne cud, tylko doświadczenia z Wietnamu. Wszystkie śmigła uderzeniowe i większość innych tak dziś mają. A Mi-24 to dobre śmigło, ale ma o 30% większą maksymalną mase startową od AH-64 i blisko 50% od AW-249 czy AH-1Z, dlatego trochę trudniej nim manewrować na małej wysokości, za to może wziąć desant.

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 22:41

Gucio, a ile razy po utracie wirnika ogonowego Mi-24 tak wylądował? Bo jakos sobie nei przypominam. Aha wie pan panei Gucio że cos takiego jest niemozliwe bo kłania sie zasada akcji i reakcji:)

Gnom
niedziela, 8 grudnia 2019, 18:11

Ach Davien, doucz się dlaczego wszystkie śmigła od końca lat 60 maja ukształtowane stateczniki pionowe tak aby częściowo blokowały moment reakcyjny. Próbować mogą, ale i tak się rozkraczą, również AH-64. A wiesz może, że są śmigła które mogą swobodnie wylądować pomimo braku śmigła ogonowego, jakie - dla ułatwienia dodam, że ruskie i jeden amerykański.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:42

Panie Gnom i tak to nic nie da, czego dowodem było cąłkiem sporo Mi-24 które spadły w Afganistanie z czego całkiem sporo straciło wirnik ogonowy. Panie Gnom sa smigłowce latajace bez wirnika ogonowego i to cąłkiem sporo, np wszystkie z coaxial rotor albo z NOTARR-em Ale Mi-24 jakos sie do nich zaliczac nie chce:)

Gnom
wtorek, 10 grudnia 2019, 10:19

jednak coś czytasz, wiesz i żart pojąłeś - brawo! Niestety w Afganistanie z tych samych przyczyn co Mi-24 kiedyś spadają AH-64, UH-60 inny sprzęt zachodni, pomimo, ze ruscy nie dostarczają tam "Wierby" jak jankesi "Stingerów". A lądowanie samolotowe w górach i to wysokich - mrzonka.

Davien
czwartek, 12 grudnia 2019, 02:05

Panie Gnom jak widac jak prawda wyszła na jaw to udajemy że to zart:)) A w Afganistanie AH-64 spadło wielokrotnie mniej niz Mi-24 mimo ze stzreaja tam nei ze Stingerów ale z Igieł czy ich chińskich kopii. A ladowanie samolotowe dla śmigłowca w ukłądzie klasycznym ktry stracił wirnik ogonowy to mrzonka nawet na pustyni.

Gnom
czwartek, 12 grudnia 2019, 16:22

Na równym terenie z długim pasem zawsze jest szansa. Widzisz, jakoś ogromnych ilości tych pocisków nie potwierdzają ani amerykanie ani sami talibowie. Przy odpowiednio dużym nasyceniu ( i np. Wierzby) mogłoby by być gorzej, pomimo, ze dziś takie działanie nie jest zaskoczeniem, właśnie dzięki doświadczeniom z afganu lat 80. A ja widz, ze ty dalej cytujesz aktora grajacego reżysera przy drzeiwe z filmu Miś - jest prawda czasu i prawda ekranu, uważaj, bo dla w wojsku znają tzw. 3 rodzaj prawdy..

Hunter
niedziela, 8 grudnia 2019, 09:25

A może przy 120km/h siła śmigła może unieść śmigłowiec ale ma za małą siłę żeby nim obracać i wystarczy, żeby wylądować bezpiecznie

Gnom
wtorek, 10 grudnia 2019, 14:25

Poczytaj o pojęciu autorotacji i lądowaniu z wykorzystaniem tego zjawiska

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:44

Hunter nie zapominaj że to własnie główny wirnik nadaje siłe nośną dla smigłowca i nie bardzo może zmniejszyc obroty bo zwyczajnie spadniesz. Prawa fizyki sa niestety nieubłagane

Gucio77
niedziela, 8 grudnia 2019, 02:24

Sprawdziłem - "Instrukcja ... Mi-24B izd.3". Punkt 5.32 - w locie postępowym - utrzymać prędkość lotu V120-200 km/h ,lądować samolotowo z prędkością 70-80 km/h.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:48

Gucio, Mi-24B to moderka Mi-24A a co do instrukcji to jakbys nie zauwazył taki lot jest zwyczajnie sprzeczny z zasada akcji i reakcji bo po wyłaczeniu z uzytku tylnego śmigła cały smigłowiec zacznie sie obracac w pzreciwną strone do obrotów wirnika. jak chcesz ominac ten feler?

poniedziałek, 9 grudnia 2019, 20:26

"B" w cyrylicy to nasze "W". Warto przyjrzeć się konstrukcji Mi-24 i po głębszych analizach okaże się że geometria została zaprojektowana po "mistrzowsku". Akurat pistolety maszynowe i śmigłowce Rosjanie robią "dobrze"

tom97
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 10:36

ty to spałeś na fizyce. Do wytworzenia momentu reakcyjnego potrzebne jest śmigło ogonowe przy małych prędkościach przy większych wystarczy moment wytwarzany przez statecznik pionowy stad konieczność lądowania samolotowego z utrzymaniem minimalnej prędkości postępowej . Inna sprawa to wyszkolenie pilota, ale maszyna daje takie możliwości

Davien
czwartek, 12 grudnia 2019, 02:07

No ciekawe, ale jakos nie przypominam sobie by kiedykolwiek Mi-24 gubiący wirnik ogonowy wyladował w jednym kawałku metoda samolotowa:) Wiec polecam powrót na lekcje fizyki.

Gnom
piątek, 13 grudnia 2019, 15:26

A widziałeś inny śmigłowiec w układzie klasycznym który tego dokonał w praktyce?

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 02:53

Żaden tego nie dokonał bo jest to niemozliwe:)

rydwan
piątek, 6 grudnia 2019, 09:09

kiedyś niemcy mieli wspaniałego tygrysa ale koszta z nim zwiazane ( produkcja ,obsługa ) to już strzał w kolano ,A teciaki i Shermany sobie robiły z nim co chciały pomimo że były gorsze o lata świetlne.

Oszołom
piątek, 6 grudnia 2019, 11:28

Glupota jakich mało. Jedyna zaleta tygrysa byla armata na dalekich dystansach ale tygrys mial lewie przewage 1—1,5 roku. Niszczyly go zarowno t34_85 jak i shermany firefly i inne TD aliantow. Awaryjny, ciezki sprzet wprowadzony 2-3 lata za pozno w malych ilosciach. Podobnie bylo z pantera.

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 13:53

Oszołom akurat Pantera to zupełnie inna sprawa. To akurat najlepszy czołg II wojny światowej a główna przyczyna tych problemów był upór Hitlera by Pantery pojawiły sie juz pod Kurskiem przez co nie zostały do końca usuniete poczatkowe problemy. Pantera panei oszołom uwazana jest za protoplaste MBT.

Jakub
czwartek, 5 grudnia 2019, 21:46

Turcy na podstawie włoskiego A129 po zakupie licencji i transferze technologi zrobili swojego A129 Atack -------------analogia-------Polska powinna na podstawie wloskiego AW249 po zakupie licencji i transferze technologi do Łodzi zrobić swój śmigłowiec szturmowy to najlepsze rozwiązanie dla programu Kruk inwestycja w rodzimą gospodarkę (wzrost gospodarczy) krajowa logistyka itd

Smuta
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 13:35

Nikt w Polsce nie zgodzi się na transfer technologii do polskiego zakładu - już to przerabialiśmy. Caracal miał być produkowany w Łodzi, to obecny rząd szybciutko temat utrącił, by Polska nie odzyskała przypadkiem zdolności w produkcji lotniczej. To wbrew interesowi amerykańskiego przemysłu. Więc niemożliwe do realizacji w Polsce.

w
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 20:19

i przeciw interesowi francuskiego przemysłu. Tak trzeba to widzieć

DR
piątek, 6 grudnia 2019, 21:52

Popieram !

Aster
czwartek, 5 grudnia 2019, 21:36

Dobrze by bylo gdyby dalo sie kupic 32 AH64F od Amerykanow zeby wzmocnic Mi24 i za kilka lat 32 nastepce Mangusty zeby zastapic Mi24.

ryba
wtorek, 10 grudnia 2019, 22:31

połączenie AH 64 z Mangusta to pomyłka 32 AH 64 a do tego dozbrojone sokoły też z 32 lub inne lekkie np Eurocopter Panther uzupełniajace właśnie AH 64

kładę akcent na słowo "teoretycznie"
czwartek, 5 grudnia 2019, 21:05

"Teoretycznie w Świdniku nadal mogą też być produkowane od podstaw śmigłowce W-3 Sokół." To właśnie jest kwintesencja współpracy polsko-włoskiej!

w
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 20:19

tylko ze 5 x drozej

gegroza
czwartek, 5 grudnia 2019, 20:40

Z takimi państwami jak Korea czy Włochy współpraca mozę byc prowadzona na w miarę równych warunkach. Wiadomo ze nie mamy technologii i pieniędzy na badania ale za to mamy spore potrzeby. W 21 wieku jesteśmy jednym z większych rynków zbrojeniowych i to można wykorzystać.

sobota, 7 grudnia 2019, 05:52

Korea tak. Włochy nie.

anakonda
czwartek, 5 grudnia 2019, 19:58

Czytam i oczom niewierze ,my przez pozyskanie kompetencji bedziemy mogli wejsc w program Tempesta do którego przystapił Leonardo i Saab i już zaczynaja dzielić i rzadzic hehe ,a ja sie pytam z czym my do tego tempesta mieli byśmy iść ? jako przydupasy Leonardo i co niby mieli byśmy na tym zyskać prócz odsuwania sie od stanowisk decyzyjnych czyli brak zdolności do podejmowania strategicznych decyzji a nawet konwersacji zwiazanych z tym projektem ,nasze zas kompetencje slużyły by jedynie Grupie Leonardo.

w
czwartek, 5 grudnia 2019, 19:40

jak bierze w tym udział ARP znana z tego ze zlikwidowała przemysł w Polsce, to nic z tego nie bedzie

Kóma
czwartek, 5 grudnia 2019, 19:37

Polska już nie powinna robić żadnych interesów z Włochami, skorumpowanymi i przesiąkniętymi rosyjską agenturą ... Mało mamy fatalnych doświadczeń ze współpracy z Włochami ? Opóźnienia w budowie gazoportu LNG, opóźnienia w dostawie Pendolino, opóźnienia w dostawach Bielików (nie do końca poprawnie skonfigurowanych i wyposażonych), czy w końcu rolowanie robotników w polskich fabrykach Fiata i wcześniejsze licencje na 125p i 126p. Mało tych fatalnych doświadczeń ?

Marek1
piątek, 6 grudnia 2019, 11:20

Jasne. Włosi nie, Francja-nie, Niemcy - no NIEE, Izrael ? Ależ skąd, nigdy !! Turcja - nie, USA - no niee. To qrede mol - KTO ??? Marsjanie ?

Kóma
niedziela, 8 grudnia 2019, 11:14

Napisałam tylko, że z Włochami nie powinniśmy robić interesów. Inne opcje są możliwe, no może za wyjątkiem Marsjan.... A tak poza tym, to powinniśmy szukać współpracy w Europie.

Alek
sobota, 7 grudnia 2019, 08:48

Korea, Szwecja.

Ecco
piątek, 6 grudnia 2019, 15:56

Marek, piszesz obok tematu. Skup się raczej na Włochach. Podważysz wyniki współpracy z Włochami? Raczej nie. Więc Wlosi to słaby biznes.

Smiech
piątek, 6 grudnia 2019, 14:39

Wiesz mamy takiego sąsiada co nas "wyzwalał" i jak tylko będziemy chcieli to możemy do nich, oni nam "pomogą"...

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 10:42

"Wyzwalał" od tego sąsiada, który mas teraz wspierać. U niego też się nic nie zmieniło. Chętnie z sąsiadem, o którym mówisz, podzielą się nami. Mają doświadczenie we wspólnym, co najmniej czterokrotnym dzieleniu Polski.

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 22:44

Panie Gnom po pierwsze to zarówno Niemcy i ZSRS napadły na Polskę, po drugie obecnie Niemcy sa z Polska w sojuszu a Rosja sama okresla sie jako państwo wrogie. A po tzrecie Niemcy nie planują nic takiego co teraz insynuujesz

Gnom
wtorek, 10 grudnia 2019, 10:20

Na pewno - pogadamy jak do władzy dojdzie alternatywa (czyli za 4 lata).

Davien
środa, 18 grudnia 2019, 02:33

Czyli jak widze twoje marzenie panei Gnom:)

Gnom
środa, 18 grudnia 2019, 13:51

Podobno do tego specjalisty, którego potrzebujesz przyjmuje bez skierowania. Chciałbym nie mieć racji, ale żyje na tyle długo, by nie mieć złudzeń. Oby nie.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 15:03

A co, byłes i wyrzucił cię bo jesteś beznadziejnym przypadkiem:)

Gnom
piątek, 20 grudnia 2019, 09:41

Nie, muszę chodzić regularnie aby realizować pracę zawodową, ale ty i politycy niestety nie, chodź rządzą dużym krajem w środku Europy.

Alek
piątek, 6 grudnia 2019, 00:29

... i jeszcze Świdnik z niezadowoloną rolowaną załogą.

Mc3
czwartek, 5 grudnia 2019, 19:07

Potrzebny nam motor-sicz nie wlochy

Echhh
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 13:36

Motor Sicz juz jest chińskie.

codybancks
czwartek, 5 grudnia 2019, 18:56

Musimy się zdecydować czy kupimy Apache jako uderzeniowe śmigłowce, czy budujemy z Leonardo własne klasy AW 249 i AW 149 transportowe?!?!?! A co z Głuszcem ? Dla innych krajów z Azji i Afryki?

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 10:44

Włochom W-3 stoi "ością w gardle", zatem szybko go zwiną (także z polskiej armii) i znajda wsparcie u polityków.

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 22:46

Panie Gnom, dla Leonardo W-3 nei jest zadną oscia w gardle i jak będa chcieli to zwyczajnie ogłosza koniec wsparcia dla maszyn i tyle. Żadnego wsparcia polityków do tego nie potrzebują

Gnom
niedziela, 8 grudnia 2019, 18:34

Poważnie, ty tak poważnie myślisz, szczególnie o politykach, czy tylko ci za to płacą, ale nie, nieletnich nie wolno zatrudniać. Zobacz ilu polityków (obecnych lub byłych) zaprzęgli do lobbingu na swoją rzecz przez ostatnich kilka lat. A ością im stoi. Widać to po ich działaniach w Hiszpanii, Ugandzie, z Czechami czy na Filipinach. Wszystkie negocjowane kontrakty po przejęciu Świdnika zablokowali, Serwis obniżyli do poziomu poniżej dna (symulowali parę razy zmiany jak chcieli sprzedać AW-101 i M-346, a wcześniej AW-149). W-3 i AW-139 (ich sztandarowy) mają tą samą masę własną i startową, podobną przestrzeń ładunkową i podobne możliwości realizacji zadań. Przy czym W-3 kosztował poniżej 2/3 ceny AW-139. Dlatego podnieśli koszty śmigłowca i jego obsług (patrz Czechy, Filipiny a ostatnio i Polska) i zablokowali rozwój (brak dokończenia badań nowych łopat przez okres 2010-2017). Przepraszam teraz symulują, że chcą aby powatał W-3NG/W-3WPW. Wiadomo, ze MONu na to nie stać, więc jak nie podejmie rękawicy będzie powód by się wycofać ze wsparcia W-3 i zaproponować swój produkt kupowany w USA, czyli MH-139. Jednak jak MON podejmie rękawicę, to Leonardo będzie mieć gotowy system bojowy dla AW-169 za nasze pieniądze, seryjna modernizacja W-3, jeśli nastąpi, to dodatkowy zysk. Może nawet nam go zaproponują w ramach wymiany Mi-2 i zapłacimy po raz drugi. Takie rzeczy tylko z Rządem RP, pozostałe nie są tak "chętne do współpracy". Ale ty i tak wiesz lepiej.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:50

Panie Gnom jak na razie to pan jest jak widac płatnym najmitą robiący dla tego kto wiecej zapłaci. Ciekawe kto to jest teraz ale jak widac dzieci zatrudnia czego pan jest dowodem. I to tyle nie ma sensu z panem dyskusja.

Gnom
wtorek, 10 grudnia 2019, 10:23

Ile razy prosić - nie obrażaj (nie tylko mnie). A na poważniej, nie sądzisz, ze nie wspieranie jednej opcji to po prostu wynik doświadczeń i własne przemyślenia, a nie praca na czyjąś korzyść. Idąc polskim powiedzeniem - każdy sądzi według siebie.

Gg
czwartek, 5 grudnia 2019, 18:52

Taki zakład sprzedany za równowartość 2 śmigłowców, eeech

Ekspress
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:47

Wielki marketing nic wiecej: Chcą dorwać łosiów na eurofigtery, m346FM, fregaty itp Jedynym sensownym wyborem jest h249.

Dudley
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:47

Może by tak porównać zaangażowanie firm przemysłu lotniczego w Polsce, i wybrać kraj/firmę która zainwestowała najwięcej w transfer technologi, budowę zakładów od 0 ( greenfield ) i z taką firmą się związać jako najbardziej wiarygodną i przyjazną krajowej gospodarce.

Stefan
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:33

Projekt AW249 w duecie z AW 149 dla polskiej armii i przemysłu mógłby być ciekawym projektem pod warunkiem, że realna współpraca odbywałaby się przy udziale WZL z Łodzi i Deblina. Prace projektowe, produkcja elementów, montaż na nasze potrzeby i przeglądy. Ewentualny eksport na wybrane rynki np. Ukraina. Sponsorowanie "włoskiego" Świdnika, oznacza, że sponsorujemy zakład na który nie mamy wpływu. I nie pozyskujemy nowych technologii, bo zostaje to u Włochów. Przecież można się podzielić produkcją. AW 149 mogą być produkowane na potrzeby Polski w Świdniku, ale w zamian WZL w Łodzi stają się zakładem produkującym AW 249 na potrzeby Polski i Włoch.

Tedi
czwartek, 5 grudnia 2019, 22:28

Pomysł fajny ale mało realny. Jak dla mnie współpraca powinna się zacząć od od sprzedaży choć części udziałów Świdnika i wtedy głównymi smiglami WP stały by się AWPL

Koki
czwartek, 5 grudnia 2019, 23:52

Dokładnie powinniśmy posiadać minimum 30% Świdnika (najlepiej ok 50/50)

Ktoś
czwartek, 5 grudnia 2019, 16:25

Ciekawi mnie ta uzbrojona wersja Bielika. Byłby to świetny samolot do wspierania sił lądowych.

say69mat
czwartek, 5 grudnia 2019, 18:21

Świetny to jest A10 T II. Dlaczego??? Bo został zaprojektowany od podstaw jako samolot realizujący misje CAS. Czy zatem Jak-130 v/s M346 były zaprojektowane jako samoloty wsparcia??? Fakt, że samolot może być platformą uzbrojenia nie oznacza, że jest efektorem pola walki. Skoro można rzeczony samolot ntp. rozstrzelać serią z kałasznikowa lub dowolnego wkm. O wartości samolotu przeznaczonego do misji CAS stanowią wysoki poziom ochrony pilota i wrażliwych instalacji samolotu, sposób odprowadzania i rozpraszania spalin, zdublowana bądź potrójna instalacja elektryczna i hydrauliczna. Dalej awionika, systemy wspomagania lotu, środki detekcji i naprowadzania uzbrojenia. jaki jest koszt tego typu platformy uzbrojenia??? Jaka jest zatem cena za M346 w wersji samolotu wsparcia dla bogatych szwejków??? Jaka jest przeżywalność samolotu i jego pilota w naszych środkowo - jewropiejskich realiach???

R
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:56

Owszem moze by sie nadawal gdzies daleko, gdzie jedyna obrona przeciwlotnicza beda Kalachy

BieS
piątek, 6 grudnia 2019, 10:37

Na pewno lepszy od archaicznych Su-22 M4.

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 10:48

Pod jakim względem? Pancerza-nie, prędkości-nie, uzbrojenia kierowanego - bez modernizacji - tak, z modernizacja - nie, ale zapewne zwrotności.

BieS
niedziela, 8 grudnia 2019, 11:23

Pod względem wieku, wyposażenia, awioniki, ilości i różnorodności przenoszonego uzbrojenia. Taktyka działań zmieniła się od 40 lat, gdy powstawał Su-22. Na F-35 nas nie stać, A-10 nam nie dadzą, a w każdym konflikcie z FR przegramy, więc jeśli trzeba nadal utrzymywać Świdwin wraz z jego załogą i rodzinami to niech tam stacjonują współczesne samoloty, bezpieczne dla pilotów i o większych możliwościach, a nie antyki będące pochodnymi Su-7 z lat 60.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:56

BieS ani awionika ani uzbrojenie nie pomoga mu w walce na normalnym polu walki a nei asymetrycznym. W Syrii Albatrosy w wersji bojowej były zestzreliwane masowo. Można uzywac ostatecznie M-346FA jako lekkiego mysliwca do zwalczania np smigłowców czy maszyn szturmowych jak Su-25 ale nie do misji uderzeniowych.

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 22:50

Panie Gnom, M346 w wersji FA przenosi uzbrojenie o jakim Su-22 może jedynie pomarzyć i żadna modernizacja Su-22 tego nie zmieni. Choć do CAS nadaje sie równie kiepsko jak Su-22.

Gnom
niedziela, 8 grudnia 2019, 18:39

M-346FA to tylko marna atrapa samolotu bojowego, jak dziś Su-22M4. Nie o tym była mowa, a o tym, w czym ma być lepszy, bo poza nowoczesną awioniką i manewrowością na niektórych zakresach - nie specjalnie. Nawet włochom nie pasuje za AMX.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:53

Panie Gnom, pytał pan w czym M-346FA jest lepszy od Su-22M4 to dostał pan odpowiedż czyli w uzbrojeniu . Dodam jeszcze WRE . Jakby pan tez nie zauważył pisąłem że do CAS się tez nie nadaje.

say69mat
piątek, 6 grudnia 2019, 12:31

W kategorii samolotów CAS nie istnieje przestrzeń na stosowanie wartościowania opartego o kryterium frazeologiczne - lepszy. Ponieważ albo samolot jest w stanie efektywnie zrealizować misję wsparcia, gwarantując przy tym przeżywalność pilota, albo ... nie. Mając na względzie i w pamięci samobójczy atak toruńskich P11 ze 141 eskadry na kolumnę pancerną w kampanii wrześniowej.

BieS
piątek, 6 grudnia 2019, 22:28

Właśnie suki w maksymalnej ilości 12 egzemplarzy nie są w stanie zrealizować misji wsparcia, przy czym, niczego nie gwarantują, nawet powrotu na lotnisko w czasie pokoju.

jet1
czwartek, 5 grudnia 2019, 16:11

Co Polska zyskała ze sprzedaży Świdnika ? Nie rozwój a robotę skorup.

w
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 20:39

po raz kolejny napisze. Huta Stalowa Wola kupujac licencje u Harvestera (USA) na spychacze gasienicowe kupiła takze, przy okazji, licencje na rodzine silników produkowanych przez Harvestera o mocy od kiludziesiecu do ponad 500 kM. Warunek był 1: Uruchomic w Stalowej Woli -co nigdy nie nastapiło. Jak Harvestes sprzedal dział silników firmie NaviStars z Calafonii to ta przesyłała karty zmian do tych silników do lat po 2000r. Nie wiem , moze juz okres licencji sie skonczył, ale zlikwidowano HSW pozostawiajac częśc wojskową zeby swoi mieli gdzie brylowac. Na ten temat (silników) była blokada informacyjna, mówił mi znajomy, niestety niezyjący juz. Silników nie produkujemy juz nigdzie: Andrychów, Jelcz, Wola, Starachowice, nie wiem czy Cegielski. Po prostu nasze polskojezyczne rzady zrobiły z Polski pustynie przemysłową zeby zachód mógł co nieco uruchomic. O reszcie nie ma co pisąc. Zal i przerazenie z tego co zrobiono

w
sobota, 7 grudnia 2019, 23:25

powiem ci na przykładzie wszystkich cementowni sprzedanych za jakies 120 mln PLN. Firma ATLAS przymierzała sie po tym do budowy własnej cementowni. Wstepny koszt oszacowali na 1 mld PLN. To sa takie biznesy a autorzy tego spokojnie bryluja na uczelniach, w sejmie czy PE

Box123
czwartek, 5 grudnia 2019, 22:08

To samo co na całej prywatyzacji. Sprzedaż samego sektora bankowego kosztowała nas pewnie do dzisiaj ze 200mld. Likwidacja przez Tuska stoczni jakieś 20mld. Cały sektor spożywczy, Wedel i inne firmy produkujące slodycze, fabryki wódek (czyli takie które zawsze będą przynosić zyski więc sprzedaż ich jest absurdem, podobnie oczywiście jak banków) , Huty, produkcja sprzętu AGD, pollonus, PKP energetyka i setki innych firm. Straty dla Polski można pewnie liczyć przynajmniej na jakieś 350mld. Jeśli uwzględnimy, że proces tracenia pieniędzy był równoległy do zadluzania, można zaryzykować tezę, że gdyby nie Prywatyzacja nie mielibyśmy deficytow i dużej części naszego zadłużenia już wiele lat temu (pomijając to że tylko rządy PO-PSL kosztowały nas do dzisiaj jakies 600mld i co roku kolejne 40 z czego połowa na odsetki od kredytów na te pierwsze 600 ale to był czas kiedy nadal kontynuowano wyprzedaż majątku Narodowego za bezcen, a szykowano się do wyprzedaży kopalń czy lotu. Charakterystyczne jest, że chciano je sprzedac, Niemcom jako naszym wybawicielom, a nagle gdy tylko platforma została odsunięta od władzy zaczęły przynosić zyski. Banki również w dużej mierze przejęli Niemcy, tak jak rynek handlu czy budownictwa po doprowadzeniu przez politykę platformy wielu firm do bankructwa. Glownym beneficjentem likwidacji stoczni również były niemcy. A kiedy Donald Tusk uciekł z Polski gdy większość ludzi miała go dosyć, dostał w nagrodę od Angeli Merkel posadę za 2,5mln złotych rocznie na 5 lat na którą został wbrew wszelkim obyczajom wybrany wbrew stanowisku Polski, co może sugerować istnienie mocnych zobowiązań skoro Niemcy zdecydowały się na tak ostentacyjny krok. Jak można nazwać taka sytuacje? Jeśli ludzie którzy dopuszczali się takich działań będą mieli wpływ na kształt państwa to czy cokolwiek będzie będzie mogło się rozwinąć? To podejście zmieniło się dopiero od 4 lat, a to za mało żeby odbudować kraj po dziesięcioleciach niewoli czy blisko 25 latach wielkiej wyprzedaży, gdzie nikogo nie obchodziło dobro wspólne. Dlatego w mojej ocenie powinna powstać komisja Prywatyzacyjna mająca możliwość przejmować ponownie sprywatyzowane firmy jeśli zostałyby wykryte jakieś nieprawidłowości oraz przywrócenie normalnego znaczenia pojęcia zdrady i konsekwencji jej dokonania. Czy kraj o historii Polski, gdzie miliony ludzi straciły życie w wyniku takich działań stać na kolejne powtórki? Niemcy i rosja zawsze będą wykorzystywać nasze cechy charakteru przeciwko nam i próbować wpływać na naszą wewnętrzna politykę tak aby czynić Polskę niezdolna do realizowania wlasnych celow. Jak dotad udawało im się to bezproblemowo. Żadna dotychczasowa próba uratowania Polski przed upadkiem nie powiodla się. Może warto coś wreszcie zmienić

Bibi
piątek, 6 grudnia 2019, 06:16

Brawo! 100% racji.

michalspajder
piątek, 6 grudnia 2019, 01:31

Cecha jest ta sama-nazywa sie warcholstwo.Ponoc Churchill kiedys powiedzial o Polakach, ze nie ma takich zalet, jakich by nie posiadali, ale nie ma tez takich wad, jakich by nie pokazali (czy jakos tak). Ja mysle, patrzac na historie Polski, ze zalety ZAZWYCZAJ objawiaja sie, jak juz mamy przerabane, a wady w czasie pokoju, bo po co sie starac.

Czesio
piątek, 6 grudnia 2019, 00:36

Bzdury opowiadasz koleś, w sprzedanych zakładach przynajmniej ludzie mają pracę, a bez obcych inwestycji tylko gołębie by latały po pustych halach tak jak na Żeraniu. A co do tego nowego "podejścia" od czterech lat to koń by się uśmiałem, inwestycji jest jeszcze mniej niż za poprzednich rządów, nowych śmigłowców dla wojska nie ma, zamiast Orki kupujemy stare szwedzkie lumpy a miliona polskich aut elektrycznych nigdy nie zobaczysz.

Stefan
piątek, 6 grudnia 2019, 22:57

Pełna zgoda. Box123 pisze takie farmazony, że zęby bolą. Przy jego sposobie zarządzania, mielibyśmy gospodarkę na poziomie słabo rozwiniętych państw afrykańskich. Rozumie, że wg. Box-a powinniśmy zawojować świat Polonezem, Dużym Fiatem i T72, oraz An 2. A dotacje dla upadających zakładów, powinny odbywać się kosztem zamykania szkół, szpitali itd.. Dyrdymały takie, że trudno komentować. Proponuje wycieczka na Białoruś, Ukrainę czy Bułgarii. Po raz kolejni źli światowi imperialiści kontra nasza socjalistyczna ojczyzna.

K2
czwartek, 5 grudnia 2019, 23:58

ze swoimi pomysłami i rewelacjami spóźniłeś się o 50 lat... co najmniej, socjalizm się już skończył i PZPR też. No, mamy teraz nowy ;-)

Voytek
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:58

Nie sprzedaliśmy FSO na Żeraniu i teraz mamy puste hale. Skoda sprzedała i jest europejskim liderem także w Polsce.

Marek1
piątek, 6 grudnia 2019, 11:25

Sprzedać też trzeba UMIEĆ. Tak by zachować własną markę, kompetentne kadry, a otrzymać technologię i pieniądze. Polacy zaś sprzedali wszystko za BEZCEN i bez zachowania własnego brendu. Dlatego Rumuni maja Dacię, a Czesi - Szkodę, a my jesteśmy wyłącznie montownią obcych marek.

rurek
piątek, 6 grudnia 2019, 12:12

A jaką to markę miały nasze zakłady? FSM? FSO? I to był problem. Kompletny brak rozpoznawalności ( choćby kiepskiej jak Dacia). Nie było na czym oprzeć biznesplanu. A stare hale to tylko obciążenie dla inwestycji. i taka jest prawda

Były z FSO
piątek, 6 grudnia 2019, 16:22

Był podpisany list intencyjny z Citroenem. Niestety oszukano Francuzów i de facto "na lewo" najprawdopodobniej za gruuubą łapówkę sprzedano FSO "na boku" Daewoo. Dziś wiadomo, że Daewoo było firmą przestępczą i oszukiwało wszystkich finansowo. Gdybysmy podpisali kontrakt z Citroenem byłoby zupełnie inaczej.

ja
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:39

To z płaczem do PO i Tuska bo to oni sprywatyzowali Świdnik. Dobrze że że ze Stalowa Wola im się nie udało.

Czesio
piątek, 6 grudnia 2019, 00:38

A kto sprywatyzował Mielec, nie pamiętasz czasem?

Orzechowski
piątek, 6 grudnia 2019, 16:28

Świdnik był nuezagrożony więc jego sprzedaz była przestępstwem, PO sprzedawało wszystko jak leci, nawet wysoce dochodowe zakłady. Bez znaczenia był ich stan, Lewandowski opylał za grosze każdemu kto pierwszy dał byle "tysiąc dolców" ! Sprzedali tak tysiące nawet dobrych zakładów. Ale taki Mielec praktycznie już wtedy utracil płynność i zmierzał ku upadłości - jego sprzedaż uratowała ten zakład. Czy zatem ty pamietasz te "drobne" różnice??

Gnom
czwartek, 12 grudnia 2019, 19:15

A pamiętasz dlaczego nie mógł produkować już AN-2, czy M-18 i jego rodzinę. Głupio produkuje się samolot bez dostępu do silników, a tych sprzedany wcześniej jankesom Rzeszów nie chciał produkować, dopiero potem zaczął je robić Kalisz. Zresztą podobny problem miało Okęcie z silnikami do Kruka. Nasz rząd nie był tym zainteresowany. A Mielec sprzedał dopiero PiS w na przełomie 2006 i 2007.

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 03:04

Panie Gnom, znowu... Tak sie składa że PZL kalisz ciagle produkuje antyczne A Sz-62 i produkował je cały czas, Rzeszów ich nie robił:) A juz żal ze nie robia równie antycznego An-2... Podobnie z Krukiem, nie dość e cały czas jest produkowany,tyle ze w wersji turbośmigłowej, to produkcji wersji z silnikiem ASZ-62IR z Kalisza zaprzestano jeszcze za PRL-u. Panie Gnom, wie pan w ogóle o czym pisze?

Gnom
środa, 18 grudnia 2019, 13:53

Tu tez nie przecjhodzi. Zatem pokaz choć jednego Kryka wyprodukowanego w ostatnich 10 latach. Zobacz tez czy Kalisz produkował cała aszę, czy własnie przejmował montaż. Dowiedz sie tez dlaczego mechanik do silnika tłokowego kosztuje mniej.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 15:06

Panie Gnom ile mozna... Kruk od dawna jest produkowany z silnikiem turbosmigłowym na eksport ale jak widać dalej u pana kiepsko z wiedza. Kalisz produkował stare Asz-62 na licencji czyli dalej nie wie pan w ogóle o czym usiłuje pisac.

Gnom
piątek, 20 grudnia 2019, 09:44

Patrz a an Okęciu mówią co innego. Znów proszę - pokaz informacje o nowym egzemplarzu sprzedanym w ostatnich 10 latach.

Tweets Defence24