Reklama
Reklama

Nowa strategia US Army. "Zwyciężyć w dużej wojnie"

2 lutego 2019, 11:25
original
Haubica Paladin. Fot. US Army.

US Army wprowadza w życie nową strategię określaną mianem Armia 2028. Ma ona pozwolić na odbudowę przewagi technologicznej na potencjalnymi przeciwnikami i zapewnić zwycięstwo w pełnoskalowym konflikcie.

Dogłębna analiza działania US Army w Wietnamie i w następstwie jej wycofanie z tego konfliktu oraz tego skutki skłoniło decydentów politycznych a przede wszystkim wojskowych do przeprowadzenia szeroko zakrojonej reformy Sił Zbrojnych  USA (SZ USA). Wówczas to m.in. za priorytetowe uznano utrzymanie bezwzględnej przewagi technologicznej niemal wszystkich posiadanych wzorów uzbrojenia oraz w zakresie taktyki i procedur walki nad każdym potencjalnym przeciwnikiem (którym wtedy był ZSRR i zarazem cały Układ Warszawski).

W tamtym czasie m.in. wprowadzono do eksploatacji w US Army nowoczesne czołgi M1 Abrams, bwp M2 Bradley, śmigłowce wielozadaniowe UH-60 Black Hawk czy uderzeniowe AH-64 Apache, wyrzutnie MLRS oraz systemy przeciwlotnicze  MIM-104 Patriot.

Również wówczas m.in. utworzono  Dowództwo Szkolenia i Doktryny (Training and Doctrine Command) oraz Dowództwa Rodzajów SZ (Forces Command). Zreformowano system szkolenia wojsk i wprowadzono nowa doktrynę militarną.  

Przez długi okres czasu po zakończeniu zimnej wojny SZ USA zachowywały potencjał 2MRC (Major Regional Contingency) pozwalający im na prowadzenie dwóch wojen regionalnych.  Dawał on gwarancje stabilizacji polityczno-militarnej w kluczowych dla amerykanów i ich sojuszników rejonach świata.

Już ok. 2012 roku 2MRC zamieniono na 1.5MRC, który to zakładał pokonanie tylko jednego przeciwnika i obronę przeciw działaniom drugiego (osłabienie go głównie z wykorzystaniem potencjału US Navy i USAF).

Jednak gwałtowne zmiany w ostatnim okresie czasu na świecie, redukcje w SZ USA i wcześniejsze ciecia budżetowe poddają dzisiaj w wątpliwość zdolności do zachowania1.5MRC a bieżąca sytuacja nakazuje utrzymać nawet 3MRC. 

US Army trapi obecnie wiele problemów, które oprócz już wyżej wymienionych (charakterystycznych dla całych SZ USA) wynikają też z zaangażowania w różnego rodzaju konflikty lokalne.

Pamiętajmy, że zasadniczy sprzęt uzbrojenia wojsk lądowych to konstrukcje opracowane ponad 30 lat temu i od tego czasu tylko modernizowane a tak naprawdę to na horyzoncie nie widać ich następców (choć kilkukrotnie próbowano to zrealizować). Innym poważnym problemem było wydatkowanie dużych funduszy na programy, które ostatecznie zakończyły się fiaskiem (oprócz pewnych ich elementów wykorzystywanych w procesie modernizacji obecnego sprzętu). Wymieńmy tu np. kosztowne programy  Future Combat Systems (FCS), haubicy samobieżnej Crusader czy śmigłowca RAH-66 Comanche.

Dzisiaj zasadnicze założenia wobec US Army a dotyczące utrzymania przewagi technologicznej i taktyczno-operacyjnych zasad działania wojsk nadal pozostają aktualne. Szczególnie wobec faktu wzrostu możliwości oddziaływania militarnego potencjalnych „przeciwników” USA oraz dążenia ich do odwrócenia na własną korzyść politycznych i ekonomicznych relacji przyjętych już wcześniej na świecie. 

Również dotychczasowa przewaga SZ USA przejawiała się zdolnością do szybkiego rozmieszczania w dowolnym miejscu i czasie na całym globie oraz stworzeniu skutecznego systemu odstraszania w każdym obszarze walki.

Amerykanie muszą odtworzyć potencjał obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu. Na zdjęciu system Avenger. Fot. mjr. Michał Romańczuk.
Amerykanie muszą odtworzyć potencjał obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu. Na zdjęciu system Avenger. Fot. mjr. Michał Romańczuk.

W tym zakresie US Army też obecnie sporo traci i nie jest zdolna do prowadzenia walki z dwoma głównymi rywalami jednocześnie (takimi jak Rosja i Chiny) a i w wypadku konfliktu z mniejszymi krajami byłby to dla niej problem.  Bo trzeba pamiętać o zapewnieniu  odpowiedniego zrównoważenia w tym samym czasie i w innych regionach świata (a przeciwnicy to wykorzystają).

Dlatego nowa strategia US Army wybiega zdecydowanie do przodu i zakłada całkowitą odbudowę potencjału do ok. 2028 roku tak by jak w przeszłości (po wojnie w Wietnamie) zachować zdolność do zwycięskiej walki przeciwko każdemu przeciwnikowi, na dowolnym obszarze, w konflikcie o każdej możliwej skali intensywności. Ponadto US Army ma w tym samym czasie mieć nadal zdolność do  powstrzymywania innych potencjalnych „ognisk” konfliktu czy i również prowadzenia nieregularnych działań wojennych.

Żeby tego dokonać zakładana jest potrzebna całkowitej wymiany techniki uzbrojenia, ale i usprawnienie systemu szkolenia, motywacji i wyposażenia żołnierzy. Armia musi być większa, szczególnie w tych obszarach gdzie ma wyraźne „luki” w stosunku do nowych wymagań przed nią stawianych.

Sześcioma głównymi priorytetami procesu modernizacji staną się natomiast systemy dalekiego zasięgu, precyzyjne środki rażenia, nowej generacji wozy bojowe i śmigłowce (bezzałogowe i załogowe), systemy ochrony żołnierza oraz systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe.

Nowa Strategia – założenia

W zasadzie kreują ją wytyczne Sekretarza i Szefa Sztabu Armii, które to mają doprowadzić siły lądowe do efektywnego wykonywania stawianych przed nimi zadań w ciągu następnych dziesięciu lat.

Nowa strategia pozwoli US Army na  dostosowanie się  i ewoluowanie w kierunku sprostania nowym wyzwaniom jakie zachodzą na świecie oraz na przyszłym polu walki. Zarówno poszczególni żołnierze jak i całe pododdziały i oddziały powinny zgodnie z nią być gotowe od realizacji wszelkich stawianych im zdań w danym czasie a nawet w najbliższej przyszłości. A to wszystko przy realnych co do wymagań i zarazem ekonomicznych wydatkach oraz optymalnym czasie realizacji oraz dobranych możliwościach gospodarczo-osobowych.

Główne kierunki zmian dążą do uzyskania wysokiej gotowości, modernizacji technicznej, reformy systemu dowodzenia i szkolenia oraz zapewnienia współpracy międzynarodowej w ramach  sojuszy i partnerstwa. Natomiast pięć zasadniczych do osiągnięcia celów to:

  • wielkość/liczebność – wojska operacyjnych ponad 500 000 żołnierzy oraz zwiększona ilość formacji rezerwowych i Gwardii Narodowej;
  • organizacja – zapewnienie 100% ukompletowani poszczególnych pododdziałów i oddziałów w nowoczesnych i wymagany sprzęt uzbrojenia;
  • możliwości – koncentracja na konfliktach o dużej skali intensywności, z naciskiem na działanie w terenie zurbanizowanym, przy silnym oddziaływaniu systemów WRE i rozpoznania pola walki;
  • pozyskiwanie i eksploatacja – nowy system pozyskiwania uzbrojenia i prowadzenia jego modernizacji;
  • dowodzenie/nadzór – szkolenie i rozwój tzw. liderów, zdolnych do rozwiązywania różnych problemów w skali od taktycznej do strategicznej.

Nowa strategia ponadto zakłada stopniowe wdrażanie w coraz większym zakresie lądowych i powietrznych systemów bezzałogowych, powszechne współdziałanie  na polu walki różnych platform bojowych, wprowadzenie zupełnie nowej taktyki walki (opartej na nowoczesnej doktrynie wojennej) i skupieniu się na żołnierzach o wyjątkowych zdolnościach.

Oczywiście wszystko to osiągane będzie etapami, natomiast podstawą jest trwałe zobowiązanie do dbania o zdrowie i życie ludzi oraz konsekwentne finansowanie wprowadzanych zmian.

Specyficzne obszary zmian - analiza

Wyjściowymi dokumentami do opracowania nowej Strategii US Army były Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, Strategia Obrony Narodowej i Narodowa Strategia Militarna.

Wobec powyższego, zasadnicze zadanie armii pozostało więc bez zmian – zapewnienie zwycięstwa w walce poprzez wysoką gotowość, szybką reakcję na istniejące zagrożenia oraz trwałą dominację w starciu lądowym z każdym potencjalnym przeciwnikiem w ramach operacji sił połączonych z innymi rodzajami wojsk.

Natomiast tzw. Armia 2028 będzie gotowa do szybkiego przemieszczenia, podjęcia walki w konflikcie o wysokiej intensywności  i wygrania z każdego rodzaju przeciwnikiem, w dowolnym czasie i miejscu, w wielopłaszczyznowej przestrzeni prowadzonych operacji, a jednocześnie zachowa ona pełną zdolność do zapewnienia skutecznego odstraszania i prowadzenia działań nieregularnych.

Zasadniczymi kierunkami mającymi do tego doprowadzić będą te związane z pozyskiwaniem nowych technologii uzbrojenia, inwestycjami w żołnierzy oraz zupełnie nową taktyką prowadzenia walki (co m.in. wynika z wprowadzania nowej generacji systemów uzbrojenia).

Jako kluczowe elementy nowej strategii Armii 2028 można wyróżnić:

  • manewr, walkę i zwycięstwo – wojsko nadal zachowa charakter ekspedycyjny. A więc wszystkie jednostki  oprócz przygotowania do obrony terytorium USA zachowają wysokie zdolności do przemieszczenia w dowolne miejsce na świecie;
  • współdziałanie – armia walczy z silami sojuszniczymi. Jej doktryna, taktyka i posiadane wyposażenie musi być kompatybilne z tym co posiadają armie sojusznicze;
  • wielopłaszczyznowe pole walki – US Army walczy nie tylko na lądzie, ale i w powietrzu, na morzu czy w obszarze cyberprzestrzeni i elektromagnetycznym (prowadzenie WRE);
  • wysoką intensywność konfliktu – zdolność do realizacji zadań we skali taktyczno-operacyjnej, prowadzonych z poziomu wzmocnionej dywizji czy korpusu;
  • obrona/odstraszanie – zachowanie wysokich zdolności do odstraszania w połączeniu z mobilnością i współdziałaniem z sojusznikami;
  • działania nieregularne – zdolność do wykonywania operacji specjalnych w tym - antyterrorystycznych, szkoleniowych, doradztwa i wsparcia;
  • modernizacja – wprowadzenie do eksploatacji kolejnej generacji systemów walki w tym robotów czy w szerszym zakresie sztucznej inteligencji do nadzoru nad nimi i w systemach dowodzenia i przekazywania danych;
  • jakość dowodzenia – dbałość o żołnierzy, kształtowanie nowego typu lidera-przywódcy o wysokich zdolnościach dowódczych na poziomie taktyczno-operacyjnym.

Na nowo zdefiniowane zostało również strategiczne środowisko prowadzenia walki, jako wielopłaszczyznowy obszar czasoprzestrzenny w skład którego wchodzi również cyberprzestrzeń. Brak jest jednak jak na razie zdefiniowania obszaru przestrzeni kosmicznej, która powoli staje się areną zmagań wielkich mocarstw.

Natomiast w wyniku tak znacznego rozszerzenia środowiska walki, czas reakcji/wypracowania decyzji na różnego typu zagrożenia znacznie też się skrócił. Szczególnie wszędzie tam, gdzie człowieka zastępują maszyny, automatyzacja procesu dowodzenia i przekazywania danych oraz zastosowanie sztucznej inteligencji.  US Army widzi zatem ważność czynnika czasowego w efektywnym podjęciu wszelkiego typu działań zaradczych oraz konieczność wprowadzenia na szerszą skalę systemów ułatwiających człowiekowi szybszą i skuteczną reakcję. Szybkość pozwoli też na wyprzedzenie zamierzeń przeciwnika i zadanie mu decydującego „ciosu” przed wykonaniem jego zamierzeń.

Z kolei środowisko operacyjne zdefiniowane jest jako bardzo dynamiczne i złożone, angażujące znaczne siły również w wielopłaszczyznowym obszarze. 

Nowa strategia określa również obecne zagrożenia i możliwości międzynarodowych struktur wobec nich.

Światowe instytucje powstałe w celu zapewnienia stabilności i bezpieczeństwa obecnie zawodzą, a  budowane są alternatywne organy ekonomiczne i bezpieczeństwa, które powoli rozszerzają swoje strefy wpływów, zapewniając ich twórcą realizację własnych polityczno-gospodarczych interesów a jednocześnie burząc dotychczasowy porządek.

Jako kluczowe zagrożenia zdefiniowano te istniejące ze strony Rosji i Chin (ale i innych państw), które to w ostatnich latach znacznie zmniejszyły wcześniejsze dysproporcje we własnych możliwościach militarnych w stosunku do USA. Dotyczy to zwłaszcza najnowszych obszarów walki czy kolejnej generacji systemów uzbrojenia.  US Army widzi też pilną potrzebę rozbudowy własnych możliwości w zakresie prowadzenia walki radioelektronicznej w tym cyberataku. Zwłaszcza, że ten ostatni obszar starć można realizować bez prowadzenia realnego konfliktu zbrojnego. Wydaje się, że amerykańscy wojskowi dostrzegli własne zaniedbania w zakresie odporności na WRE prowadzoną przez przeciwnika oraz konieczność większego oddziaływania na niego w tak sposób, za pomocą jeszcze doskonalszych systemów zakłócania i przeciwdziałania.

Innym zagrożeniem są mniejsze kraje takie jak Korea Północna i Iran, które to wykorzystują broń atomową w roli „straszaka” destabilizując nie tylko regiony w których leżą, ale i wpływając tym na całą światową politykę. Ponadto istnie wiele państw wspierających terroryzm czy różne organizacje zbrojne oraz takich, które aktywnie działają w cyberprzestrzeni lub prowadzą wojnę dezinformacyjną.

Specyficzną formą zagrożeń są te generowane przez samych ludzi (np. organizacje przestępcze, hakerzy, środki masowego przekazu itp.), którzy świadomie lub nie świadomie wpływają na całe masy społeczne wprowadzając chaos i  wzajemną wrogość.

Terroryzm, wg nowego opracowania pozostaje trwałym zagrożeniem, napędzanym przez ideologię i niestabilne struktury polityczne czy gospodarcze. Może on nawet skutkować upadkiem państwa, konfliktami wewnętrznymi czy niekontrolowaną migracją. A to też zmusza wiele krajów do dokonywania wybory np. pomiędzy wydatkami na obronność lub bezpieczeństwo wewnętrzne.

Co charakterystyczne to za dużo nie mówi się o zagrożeniach związanych z masowymi migracjami ludzi z terenów ogarniętych wojną lub np. suszą, bezrobociem czy nawet zalaniem. Te ostanie problemy wynikają m.in. z gwałtownych zmian środowiska a wymienione konsekwencje mogą stać się zarzewiem poważnych konfliktów. 

Fot. Sgt. Brandon Hubbard/US Army
Fot. Sgt. Brandon Hubbard/US Army

Kolejnym nie wspominanym problemem dla USA i zarazem US Army jest „niepewność” co do losów i zachowania niektórych krajów takich jak sojuszniczy Izrael, Tajwan czy chociażby Pakistan, Turcja i Arabia Saudyjska. Same relacje z poszczególnymi krajami Bliskiego Wschodu jak i z Unią Europejską są też dużą niewiadomą.

W US Army po realizacji misji w Iraku i Afganistanie oraz wahań procesu finansowania armii dokonuje się zasadniczy zwrot. Obecnie następuje stabilizacja budżetowa. Będą zatem zapewnione wystarczające środki by podjąć szeroko zakrojony proces modernizacji a przy tym rozwijane są programy zmniejszające ryzyko i zapewniające stabilność finansowania planowanych i rozpoczętych programów nawet w przyszłości. 

Zakłada się przy tym, że nowa strategia zyska szerokie poparcie zarówno u polityków jak i zwykłych obywateli. W przeciwnym wypadku mogą wystąpić perturbacje w procesie ciągłości finansowania potrzebnych zmian. Ponadto przewiduje się, że do 2028 roku nie nastąpi znaczący wzrost nakładów na bieżące operacje lub reagowanie na kryzysy światowe. Szczególnie te dwa ostatnie założenia wydają się trochę zbyt optymistyczne a wojskowi nie do końca uwzględniają możliwość gwałtownej zmiany sytuacji polityczno-militarnej tak jak to  miło już miejsce w 2008 i 2014 roku.

Zasadniczym  zadaniem jaki zamierza się osiągnąć do 2022 jest odbudowa wysokiej gotowości bojowej oraz realizacji sześciu ww. priorytetów modernizacyjnych. Rozszerzenie tych ostatnich nastąpi po 2022 roku, gdy sprawdzone nowe technologie pozwolą na wprowadzenie w szerszym zakresie robotów i sztucznej inteligencji.

Już dużo wcześniej pojawiały się informacje, że nowej generacji wóz bojowy czyli Next Generation Combat Vehicle (NGCV) nie pojawi się w eksploatacji wcześniej niż dopiero ok. 2035 roku. Oznacza to, że nadal modernizowane będą obecnie używane maszyny a to stawia pytanie o możliwości uzyskania przewagi technicznej zgodnie z założeniami nowej strategii.

Natomiast na pewno w najbliższym czasie przeprowadzane będą testy nowych sterowanych, pół-autonomicznych i w pełni autonomicznych robotów bojowych nowej generacji.

Zaskoczeniem jest brak jakiegokolwiek zapisu o systemach laserowych i działach elektromagnetycznych. Chyba, że są one traktowane jako element środków precyzyjnego rażenia i dalekiego zasięgu.  Obecnie intensywnie testowane są przez US Army lasery nowej generacji jako uniwersalne systemy przeciwrakietowe i zwalczania BSP (oprócz już wcześniej testowanych/eksploatowanych systemów typu C-RAM) a ponadto zaawansowane są prace nad działem elektromagnetycznym przeznaczonym dla pojazdów lądowych.

Systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe mają być  bardziej mobilne i zapewniać wysoką efektywność w walce z różnymi  celami powietrznymi w tym BSP.

Żołnierze otrzymają nową broń i wyposażenie osobiste, nowoczesne środki ochrony i przekazywania danych oraz wejdzie do użycia nowy system ich szkolenia. Ponadto wprowadzanie nowej generacji broni doprowadzi do zmian w obecnych strukturach oraz tworzenie zupełnie nowych. Wykorzystywany sprzęt informatyczny (oprogramowanie i struktura) ma być zintegrowany, mobilny, przyjezdny w  użytkowaniu oraz odporny na zakłócanie i cyberatak.

Armia będzie współpracować z przemysłem obronnym, placówkami naukowo-badawczymi i innymi partnerami w celu  wypracowania kierunków i rozwoju nowych technologii. Pozwoli to na informowanie o rozwoju prototypów jako już dojrzałych technologii, maksymalizację zwrotu z inwestycji i zsynchronizowanie priorytetów armii.

Do 2020 roku powinno się osiągnąć wymagane stany ilościowe (ponad 500 tys. w siłach operacyjnych) oraz wdrożyć nowe procedury zwiane z współdziałaniem na polu walki z siłami sojuszniczymi.

„Nowi liderzy” zapewnią właściwą organizację systemu modernizacji i przeprowadzania zmian w armii. Odpowiadać będą za zarządzanie i ocenę ryzyka oraz opracowywać cele pośrednie (adekwatnie do rozwoju bieżącej sytuacji na świecie).

Potrzeba więc będzie zwiększenia możliwości w pozyskiwaniu nowych  kandydatów do służby, ale i nowej kadry podoficerskiej i oficerskiej. Ocenie poddany zostanie dotychczasowy system rekrutacji a zmiany pójdą w kierunku zwiększania motywacji do służby oraz selekcji wybitnych jednostek jako tzw. liderów. Sam system rozwoju kadrowego ma zostać zreformowany/usprawniony do września 2019 roku.

Również do 2022 roku ma być osiągnięta wysoka gotowość do  zrównoważonego generowania sił w odpowiedzi na istniejące zagrożenia, ale także zdolność do  rozmieszczania jednostek w dowolnym miejscu na świecie  i w dowolnym czasie. Wymagać to będzie wysokiego stopnia ukompletowania, odpowiedniego wyszkolenia wojsk oraz wysokiej niezawodności posiadanego sprzętu. Ma być zachowany co najmniej 90% wskaźnik gotowości sprzętu lądowego i 80% wskaźnik gotowości sprzętu powietrznego.

Zmodyfikowany musi być też system oceny stanu technicznego uzbrojenia i środków wsparcia oraz istniejąca baza remontowa i zaopatrzeniowa. W ramach procesu mobilizacji krajowego systemu obrony mają być odtworzenie zdolności do wykorzystania w celach militarnych dostępnej infrastruktury cywilnej oraz rozbudowa bazy przemysłowej.

W 2020 roku utworzone będzie sześć Security Force Assistance Brigades (SFAB)  i Security Force Assistance Command. Dalszym testom poddawana będzie specjalna, eksperymentalna  jednostka Multi Domain Task Force, która posłuży do wypracowania optymalnej struktury i koncepcji użycia US Army w przyszłości.

Prowadzone szkolenia w większym stopniu skupią się na ćwiczeniach z realizacji zadań jakie wystąpią podczas trwania konfliktu wysokiej intensywność, z naciskiem na działanie w gęstym terenie zurbanizowanym, w warunkach silnej walki radioelektronicznej i stopniowo z użyciem nowej generacji uzbrojenia. Samo szkolenie ma być jeszcze w większym stopniu „realistyczne” niż obecnie, ma być tez ustalony jego nowy reżim oraz wdrożone specjalne testy sprawdzające (w tym kondycji fizycznej).

Wsparciem w procesie szkolenia ma być syntetyczne środowisko treningowe, które integruje wirtualne i konstruktywne systemy symulacyjnego wsparcia tego procesu  w jedną wspólną platformę. Zorganizowane zostaną więc sieci symulacji na jednym poziomie oraz wielopoziomowo (w tym wykorzystanie symulacji konstruktywnej, wirtualnej i rzeczywistej osobno i jednocześnie) oraz centralne sterowanie rozproszonymi systemami do symulacji i treningu.

Z kolei wsparciem w procesie szybkiego rozlokowania wojsk będzie utworzenie magazynów sprzętu i zapasów niezbędnych materiałów eksploatacyjnych i amunicji. 

Znacznej rozbudowie i wzmocnieniu ulegną oddziały zabezpieczania logistycznego działań, żandarmerii, inżynieryjne, które to mają przyczynić się do zapewnienia ochrony, wysokiej manewrowości- przemieszczenia, rozlokowania i wsparcia oddziałów bojowych.

Planuje się stworzenie specjalnej struktury odpowiedzialnej za rozwijanie koncepcji użycia US Army, dostosowanie jej do zachodzących zmian oraz kreowanie kierunków dalszej modernizacji.

Stryker z armata 30 mm for. US Army / PEO GCS
Stryker z armata 30 mm for. US Army / PEO GCS

Obecnie już US Army dopuszcza zaakceptowanie nowych platform spełniających 85÷90% stawianych  założeń (a nie jak dotychczas 100%) co usprawnia i przyśpiesza proces ich pozyskania. Ale takie działanie obarczone jest ryzykiem (akceptowalnym) problemów występujących podczas eksploatacji. Ścisła współpraca  z przemysłem czy ośrodkami naukowymi ma te ryzyko ograniczać do minimum.

W ramach oszczędności czasu i pieniędzy stopniowo eliminowane będą niepotrzebne szkolenia, odprawy, inspekcje i inne obecne wymagania, które nie wnoszą nic nowego a znacznie redukują szybkość uzyskania zdolności do przygotowania się do walki. Armia będzie dążyć do poprawy procesu wydawania przeznaczonych na nią funduszy, usprawnienia struktur organizacyjnych i zarządzania zasobami ludzkimi.

Dokonywana będzie ocena zarządzania kontraktami, wykonaniem budżetu, przeprowadzona reforma systemu opieki zdrowotnej oraz prowadzony audyt z realizacji nakazanych działań.

Dowódcy poszczególnych szczebli, odpowiedzialni  są za wydatkowane fundusze a to pociąga za sobą wdrażanie holistycznego programu zarządzania na każdym szczeblu dowodzenia skoncentrowanego na eliminacji błędów i minimalizacji zobowiązań w obszarach związanych z „łańcuchem” dostaw, zarządzaniem umowami i transportem sprzętu i ludzi.

US Army dążyć będzie do zachowania wysokiej interoperacyjności z armiami sojuszniczymi na poziomie taktycznym, operacyjnym strategicznym. Realizowane też będą programy współpracy w zakresie zapewnienia  bezpieczeństwa w różnych krajach co pozwoli wzmocnić istniejące sojusze i partnerstwa. Ponadto poszukiwani będą nowi partnerzy strategiczni, zwłaszcza wówczas gdy zachodzić będą zasadniczy zmiany w  środowisku operacyjnym i strategicznym.

Jednak taka interoperacyjność oznacza nic innego jak dostosowanie się tych krajów do standardów wprowadzonych w US Army. Dla wielu z nich (np. Polski) będzie to zadanie bardzo trudne i wręcz zakłóci obecnie prowadzone programy modernizacji.

W większym niż obecnie zakresie prowadzone będą wielonarodowe i dwustronne ćwiczenia, specjalistyczne szkolenia oraz programy wymiany. Ponadto prowadzone będą spotkania wyższych dowódców i dowództw związków taktycznych i taktyczno-operacyjnych, wymiana doświadczeń, wymiany personelu, konferencje czy seminaria.

Tzw. koncepcja Multi Domain Operation (MDO) stanowi podstawę funkcjonowania armii i pozwoli na stopniowe przemodelowanie jej struktur w bardziej niezawodne siły lądowe zdolne do walki i zwycięstwa z każdym przeciwnikiem. MDO 2.0 zostanie zaprezentowana w październiku tego roku a proces dostosowania rozpocznie się od początku 2020 roku.

Podsumowanie

Realizacja nowych zadań spowoduje, że US Army około 2028 roku powinna być  gotowa do rozmieszczenia, walki i zapewnienia zwycięstwa w starciu z każdym przeciwnikiem, na wielopoziomowym (w wielu domenach) polu walki i w konflikcie o dużej skali intensywności. Ponadto wojska lądowe zachowają zdolność prowadzenia działań nieregularnych oraz  odstraszania w dowolnym miejscu i czasie.

Są to jednak tylko plany a czas pokaże czy realne także do osiągnięcia. Założenia nie zwiększają znacząco potencjału ponad obecne 1.5MRC i wydaje się, że Amerykanie zdają sobie dobrze sprawę z stopniowej utraty posiadanej przewagi.

Dlatego jednym z priorytetów będzie coraz większe wprowadzania lądowych i powietrznych systemów bezzałogowych, automatyzacji procesów dowodzenia i przekazywania danych oraz elementów sztucznej inteligencji w tych i innych obszarach. W ogóle nowe technologie mają pozwolić na odbudowę przewagi technologicznej. Problem jednak w tym, że i przeciwnicy nie próżnują i realizują podobne założenia.

Realizacja nowych zamierzeń musi skutkować zwiększonymi nakładami na prowadzenie prac badawczo-rozwojowych (szczególnie w ww. kierunkach) oraz większym zaangażowaniem przedstawicieli wojska w szukanie i kreowanie nowych dróg rozwoju technologicznego. A to wszystko pod warunkiem utrzymania dotychczasowych i większych nakładów na armię.

USA liczy też na sojuszników i ich wsparcie. Na pewno nie zawiodą Waszyngtonu ci z Azji i Australijczycy oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Natomiast co do  pozostałych to trudno to jest jak na razie ocenić. Natomiast dla tych wszystkich państw ciężko będzie  nadążyć za tak szerokimi zmianami, szczególnie w zakresie wprowadzania nowej generacji techniki uzbrojenia. Może to w pierwszej kolejności zakłócić współdziałanie US Army i sił sojuszniczych.

Dla wielu krajów w tym i Polski kluczowe pozostanie więc pytanie czy rozbudowywać ilościowo i masowo armię i wyposażać ją w „klasyczne” wzory  uzbrojenia czy skupić się tylko na pozyskiwaniu najbardziej wymaganego sprzętu a resztę „sił” i nakładów skierować na nowej generacji broń.

KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Gulden
sobota, 16 lutego 2019, 15:29

-anda-Co to takiego"zdeterminowany przeciwnik"?Amerykanie po prostu zasypią go ogniem na maksa,po to mają tyle sprzętu ze sobą wszędzie.Minimalizacja ofiar ludzkich to dla nich priorytet.A że przy okazji poślą do piachu mnóstwo cywili..kogo to w sumie obchodzi.Byle american boys cało wrócili do domu,i fajnie się prezentowali na zdjęciach.W sumie,ja przyjdzie co do czego,to i ten rekrut pójdzie na całego,by nie dać się zabić.Tak, że moim zdaniem,mięsa armatniego mają dość.za pół darmo,i to w sumie nie swoich braci,sióstr.Cynicznie to zabrzmi,ale dobry władca posyła do walki,na pierwszą linię najemników,swoi mają przeżyć.

anda
niedziela, 10 lutego 2019, 10:37

Gulden tylko, że ten rekrut to będzie patrzył aby przeżyć a nie narażać życie w walce. trafi na zdeterminowanego przeciwnika to albo ucieknie albo się podda.

Gulden
piątek, 8 lutego 2019, 19:07

-Rafał-Ależ USA,kompletnie NIE MA kłopotu z rekrutami.Czemu?Ano proste,wystarczy zaoferować meksykanom,portorykanczykom,czy innym nielegałom ubranie munduru w zamian za obietnicę otrzymania obywatelstwa.Myślisz,że na to nie pójdą?Przeszkolić,ubrać w mundur,dać do podpisania cyrograf zwany kontraktem...i mięso armatnie jest.Of course dowodzić tym będą rdzenni amerykanie.

Rafal
czwartek, 7 lutego 2019, 18:12

Chciec a moc to dwie rozne rzeczy, ktorzy z mlodych amerykanow z checia sie zaciagna do wojska? Po Iraku i Afganistanie jest coraz mniej chetnych do armii. Amerykanskiej armii brakuje ludzi w przypadku wiekszego konfliktu bedzie problem.

Komentator
czwartek, 7 lutego 2019, 00:22

Panie Autor, czego Pan nie jest pewny w kwestii Korei Płn? Przecież pisząc że jest dla Amerykanów "nie do zrobienia" wcale nie stwierdziłem że USA nie jest w stanie "wyczyścić" tego skansenu. Problemem nie jest "wyczyszczenie", tylko koszty jakie trzeba by za to zapłacić. A koszty te, są dla Ameryki nieakceptowalne. Kim po prostu kupił czas który USA straciła w Afganistanie i w Iraku, dzisiaj jest już nie do ruszenia. Co do Rosji, jeżeli Pan twierdzi że 70/ 80 % rosyjskiego PKB to paliwa kopalne, to znaczy to tylko jedno, nie ma Pan zielonego pojęcia o czym Pan pisze. Tylko przez grzeczność nie zapytam mały człowieczku skąd ty piszesz, trzeba zachować powagę w tej dyskusji, ten portal jest jednym z ostatnich gdzie ta powaga próbuje być zachowana, chociaż dzięki takim jak Pan, wszystko idzie w stronę Interii czy innego Onetu. Wracając do meritum, nie ma Pan chyba najmniejszego pojęcia co to jest PKB, jak się je oblicza, powiela Pan tylko zasłyszane gdzieś bzdury. Tylko widzi Pan Panie "autorze", jest bardzo prosty sposób aby wykazać Pańską ignorancję i wysadzić Pana z siodła, wystarczy kilka powszechnie dostępnych i łatwych do sprawdzenia faktów. oraz kalkulator. Gotowy? No to zaczynamy. Po pierwsze co to jest PKB? To łączna wartość wytworzonych w danym kraju wyrobów oraz usług. Wyróżniamy nominalny i według parytetu siły nabywczej. Dla Rosji te wskaźniki wyniosły w 2018 (za Wikipedią) 1,7 bln nominalnie i 4,1 bln według PPP. Jedziemy dalej. Jeżeli przyjmiemy że PKB Rosji wynosi tylko 1,7 bln , a rok ma 365 dni, to oznacza że Rosja średnio wytwarza towary i usługi za kwotę 1,7 bln/ 365 dni, co daje nam wartość 4,6 mld dziennie. A teraz przyjrzyjmy się ile tych paliw kopalnych dziennie wydobywa Rosja, oraz jaką wartość ma to dzienne wydobycie. Po pierwsze ropa naftowa. Tutaj sprawa jest prosta, Rosjanie wydobywają jej dziennie niecałe 11 mln baryłek. W zeszłym roku średnia cena ropy wynosiła niecałe 60 za baryłkę. Pomnóżmy 11 mln x 60 , nie wiem jak Panu, mój kalkulator pokazuje że dzienne wydobycie ropy w Rosji ma wartość 660 mln . Nadąża Pan? To liczymy dalej. Gaz ziemny, roczne wydobycie 700 mld m3 / 365 dni daje nam niecałe 2 mld m3 dziennie, przyjmijmy równe dwa. Cena gazu w zeszłym roku oscylowała w granicach 200 za 1000 m3. Wartość tego dziennego wydobycia 2 mld m3 / 1000 x 200, co jak łatwo obliczyć daje nam 400 mln dziennie. Z paliw kopalnych pozostał jeszcze węgiel, torf, chrust i szyszki możemy sobie darować. Wracając do węgla, jego wydobycie w Rosji (rok 2017, za 2018 nie znalazłem danych) wynosiło niecałe 220 mln ton, czyli przeszło 600 tys ton dziennie. Średnia cena węgla w zeszłym roku wynosiła około 80 za tonę. 600 tys ton x 80 daje nam wartość wydobywanego węgla w Rosji na poziomie 48 mln , przyjmijmy 50 mln . Łatwo możemy zatem podsumować, dzienna wartość paliw kopalnych wydobywanych w Rosji to 600 mln ropa naftowa, 400 mln gaz i 50 mln węgiel. Łączna wartość tych paliw kopalnych wydobywanych dziennie w Rosji wynosi zatem trochę ponad mld dziennie. Przypominam, wartość PKB wytwarzanego w Rosji dziennie to 4,6 mld , i to nominalnie, liczonego według PPP jest przeszło dwukrotnie wyższa. A teraz Panie "autorze" mógłby Pan napisać jak Pan obliczył że 1mld to 70/ 80 % z 4,6 mld? Panie "autorze" gdyby Rosja uzyskiwała 70/ 80 % swojego PKB z paliw kopalnych, to bardzo łatwo obliczyć, że to wydobycie musiało by mieć wartość, uwaga prawie 3,5 mld DZIENIIE, czyli ekwiwalent prawie 60 mln baryłek ropy naftowej. Nie widzi Pan, że te Pańskie "dane" to wyssane z palucha bzdury? Reszty nawet nie ma co komentować. Jeżeli uważa Pan, że USA może wydawać 3 razy więcej na rozwój niż Chiny, to gratuluję dobrego samopoczucia. Jak na razie, to USA wydaje kilka razy więcej na "zbrojenia" niż Chiny, tylko że nie sama kwota jest ważna a sposób jej wydatkowania.Z astronomicznej kwoty 700 mld rocznie wydawanej przez Pentagon, na nowe programy przeznaczany jest niewielki ułamek, reszta to koszty stałe oraz wydatki na prowadzone wojny. Ile musiałby wynosić budżet Pentagonu aby w rozsądnym czasie zastąpić starzejące sie okręty

anda
środa, 6 lutego 2019, 21:25

oj areczku prąd to nie jest od pstryknięcia włącznika, aby go uzyskać musisz wydobyć paliwo / gaz, ropa, węgiel, uran / musisz go dostarczyć tam gdzie go przerobią na energię nazywa się to elektrownia z elektrowni za pomocą drucików jest doprowadzona do twojego mieszkania. A jak coś rozwali elektrownię, druty rozprowadzające / a są to pierwsze cele podczas wojny / to co w lecie lodóweczka nie działa, klimy brak, papu się zepsuło, po schodkach trzeba dymać, twoje komputery, smarfony, telefony da się włączyć ale co z tego jak baza padła bo bez energii nie chce działać i nie możesz nic zrobić nawet kłopot z tankowaniem paliwa bo co z tego że jest na stacji paliw jak nie ma możliwości go wlać do baku, bo pomka elektryczna nie działa a ręczna została zlikwidowana, zostaje wiaderko i lejek, oczywiście w newralgicznych miejscach są agregaty prądotwórcze / w każdym razie powinny być / ale je szybko wojsko przejmie. W zimie to lodówkę będziesz miał w domu gorzej z jego ogrzaniem. A jak to wygląda w rzeczywistości to poszukaj filmu jak parę lat temu zabrakło prądu w Nowym Jorku. Jednym słowem brak prądu na dłużej nisz dwa tygodnie i po cywilizacji wracamy do kamienia łupanego i wtedy kawal żelaza jest jak najbardzie wskazany . Na pierwszym miejscu jest firma handlowa a ta dla swojej działalności potrzebuje towaru, nabywcy i świętego spokoju aby móc handlować, na pozostałych też są firmy handlujące które potrzebują mieć produkt i nabywcę bo inaczej upadną.

Gulden
środa, 6 lutego 2019, 17:37

Ogólnie rzecz biorąc,USA chodzi o taki numer jak z WW1,i WW2.Czyli ogólnoświatowy konflikt,daleko od swoich granic.Uruchomienie zbrojeniówki u siebie,zaopatrywanie"sojuszników" we wszystko,od czołgu,po po puszkę konserw..za odpowiednię kasę,korzyści polityczne,surowcowe,gospodarcze.U siebie tak jak podczas tych dwóch wojen.Ich chłoporobotnik codzinnie idzie do roboty,pracuje,otrzymuje wynagrodzenie,i dobrze jest.Potem idzie sobie do domku,otwiera piwko,i ogląda w TV jak się leje krew i co mu tam media pozwolą o tym myśleć.Tak to w skrócie sobie Trump wyobraża.Po WW2 USA było najmocniejsze,najbogatsze w historii.Obecnie przejedli już te profity...a żyć by się da takim wysokim poziomie chciało dalej.Najlepiej kosztem innych.I chcą chyba zmontować kolejny taki numer.

arek
środa, 6 lutego 2019, 09:20

do @anda - no boki zrywać z ekonomisty i stratega andy :P Top 10 firm na całym świecie wszystkie USA jedna z Korei Południowej. Co do wyłączania prądu, to owszem jak idziemy spać :P Reszta scenariuszy sci - fi możesz opowiadać, albo dzieciom na dobranoc, albo mądrym inaczej. Oczywiście weźmiesz ten kawał żelaza i przy pomocy kija i młotka zrobisz np. rakietę hipersoniczną - teraz taka w rossji moda :P A i jeszcze jedno - mam nadzieję, że za 2 czy 5 lat będziesz tutaj cały czas pracować, bo jest idealnie jak Twoja wydmuszka mocarstwowa wydaje pieniądze na takich jak Ty. Koszt - efekt jest idealny :P

anda
środa, 6 lutego 2019, 00:24

Oj Autor - następny bajkopisarz się znalazł, wieś poczytaj o gospodarce Rosji a potem wypisuj głupoty. Co do Chin następne głupoty, już tu proponowałem wycieczkę po DW a potem pojedź do USA jak się wpuszczą to zobaczysz na czym polega wykorzystanie elektroniki. Czy wiesz jakiej nacji jest najwięcej na najlepszych uniwersytetach amerykańskich - czy aby nie chińczyków na stypendiach państwa? gro z nich wraca do Chin i tam tworzy "krzemowe doliny" nie jedną a kilkadziesiąt. A ostatnia awantura o 5G w której to technologii Chińczycy są absolutnym topem / co sami amerykanie przyznają /, próba eliminacji za pomocą metod administracyjnych powoduje tylko to, że Chińczycy pójdą mocno do przodu a amerykanie zostaną z ręką w nocniku - Chińczycy też mogą mocno kopnąć USA pozbawiając ich bardzo dużego rynku co już ma miejsce. USA wyprzedzają Chiny całościowo o 2 - 3 lata a za 5 to Chiny będą na pierwszym miejscu. Chińczycy mają wprost nieograniczone zasoby finansowe / sama rezerwa to 3 biliony dolarów, a ile wynosi nadwyżka w handlu z USA to sam poczytaj /, świetnie wyszkolonych ludzi i to w dużej ilości, a co ma ją Amerykanie - deficyt budżetowy. Cała Azja PW to bardzo duża diaspora Chińska i ona raczej zaopatruje się w sprzęt chiński. Cały biznes obraca się na sprzedaży gadżetów dla ludzi aby mieś pieniądze na badania, nie sprzedajesz, nie masz pieniędzy nie prowadzisz badań i zostajesz w tyle. Może z 10 % tych opracowań wykorzystywanych jest w innych dziedzinach a tak to gro idzie na opracowanie gadżetów aby tylko sprzedać.

Andrettoni
wtorek, 5 lutego 2019, 23:56

Co w ogóle oznacza termin "wygrać wojnę"? Trump ogłosił wygranie wojny w Syrii. Czy tak jest naprawdę? Podobno USA wygrały wojnę w Iraku. Czy tak jest naprawdę? Przypuśćmy, ze wybucha wojna USA-Chiny. Chińscy wojskowi popełniają masowo samobójstwa i USA nie muszą z nikim walczyć. W pierwszym dniu ataku zajmują Pekin. I teraz mam pytanie czym nakarmią ludzi? Jak przetransportują żywność przez ocean? To tak jakby Estonia chciała zająć Polskę. Przyjmując, że to by się udało, bo wojsko wyjedzie na wakacje, to Estonia nie ma dosyć ludności do okupacji Polski ani możliwości logistycznych. Podobnie USA nie ma dosyć ludności i zdolności logistycznych do okupacji Chin. To samo zresztą dotyczy Chin, bo nie mają one zdolności do okupacji USA. Jestem pewien, ze można opracować specjalny algorytm do wyliczenia ile wojska potrzeba do zajęcia i okupowania określonego terytorium i liczby ludności. Oczywiście z uwzględnieniem ukształtowania terenu, różnic językowych i kulturowych oraz poziomu stawianego oporu. Jeżeli nie udało się w pełni kontrolować Iraku czy Afganistanu, to jak można myśleć o kontrolowaniu Chin?

anda
wtorek, 5 lutego 2019, 20:16

Maciek : pierwsza firma to handlowa / ciekawym jaki % stanowią produkty chińskie 50 - 80 % / pozostałe to energetyczne oraz "wydmuszki" tzw technologiczne. Pierwsza wiadomo od starożytności daje duże pieniądze, ale musi mieć spokój, odbiorców i dostawców towarów, energetyczne rzec oczywista a technologiczne to tzw "wydmuszki" żerują na w mawianiu ogółowi ze co roku musi mieć nowy i- cośtam i tak dalej wystarczy jedna ustawa i po firmach , albo zmiana nastawienia odbiorców - co akurat doświadcza jedna znana firma gdy jeden z istotnych odbiorców powiedział na ich produkty, ze są beee a społeczeństwo posłuchało. Wystarczy odciąć energie i po wysokiej technologii. Istotne są produkty konkretne - kawał żelaza zawsze pozostanie kawałem żelaza i można go użyć w różnych celach a pod odcięciu energi i jak się baterie wyczerpią to co zrobisz z tzw wysoką technologią - nawet się to na ognisko nie nada.

autor
wtorek, 5 lutego 2019, 19:45

Do @komentator - po pierwsze - co do Korei Północnej, to nie byłbym taki pewny, bo już raz słyszałem ile czasu i sił trzeba żeby ten skansen wyczyścić :P Tylko mogłoby to spowodować milionowe migracje do Korei Południowej, czego uwierz Południe absolutnie nie chce :P Co do Rosji i Chin, to zajmijmy się Chinami, bo chyba zgodzisz się, że papierkowe mocarstewko jakim jest rossja, na nikim globalnie nie robi wrażenia. Gospodarka oligarcholijna gdzie 70 cz 80% gospodarki to paliwa kopalne, brak technologii, zaplecza i większość populacji jest zgromadzone na 10 % kraju. Strategicznie słaba karta przetargowa , nawet na straszenie atomem. A każda ingerencja w cenę paliw kopalnych powoduję skurczenie się ruskich o kolejne 20 %. Więc wracamy do Chin - oczywiście jest to przeciwnik dużo groźniejszy niż wydmuszka rossja. Ma jakieś zaplecze technologiczne, kopiuje wszystko co w łapy wpadnie ( tylko jakoś nie chciałbym, żeby mojej rodziny broniła podróbka systemu AEGIS ) Jak na razie USA są jedną największą potęgą na świecie i na dodatek zdają sobie sprawę, że przewaga technologiczna lat 90 stopniała, więc mając najlepsze zaplecze techniczne, dostęp do technologii, którą Chiny jeszcze długo mieć nie będą ( to nie walka Iphona i huaweia o półkę w Media Markt ) tylko zaawansowaną technologię z krzemowej doliny i nie tylko. No i na koniec coś bez czego nic się na tym świecie nie zbuduję itp KASA :P Nadal USA jest w stanie przeznaczyć 3 x więcej kasy na nowe technologię niż Chiny - Wyobraź sobie mały człowieczku zapewne z rossji - masz najlepszą i najbardziej zaawansowaną technologię na świecie, najlepszą kadrę naukową i do tego możesz przeznaczyć kilka razy więcej kasy niż twój rywal, nie wspominam o rosjji, bo różnice idą w dziesiątki :P Jak myślisz :) jaki jest wynik tego równania ??? :P Oczywiście wszelkie pomysły na pokonanie USA saletrą z cukrem, czy super extra ruskie bronie, mile widziane w odpowiedziach - bo przecież śmiech to zdrowie :) pozdrawiam.

komentator
poniedziałek, 4 lutego 2019, 22:02

Panie "Jaca" opisany przez Pana plan jest przedni i możliwy do zrealizowania, pod jednym warunkiem, mianowicie takim, że gdy Amerykanie zaczną go wprowadzać w życie to Chińczycy zapadną w sen zimowy. W całej tej Pańskiej "analizie" prawdziwe jest tylko jedno, Chiny obecnie (podobnie zresztą jak i Rosja) skupiają się na obronie swojego terytorium i rozwijają zdolności tzw "asymetrycznej" odpowiedzi. Po co ścigać się (na razie) z USA na lotniskowce, skoro ani Chiny (ani Rosja) nie mają zamiaru atakować USA? Po co tracić miliardy na lotniskowiec, skoro wystarczy zainwestować miliony w rakiety które spowodują że ten lotniskowiec po prostu nie podpłynie? Czy Pan naprawdę sądzi że Chiny i Rosja zamierzają toczyć z USA kolejną bitwę pod Midway? Zresztą, tacy jak Pan "stratedzy" cały czas zapominają o jednym podstawowym fakcie, zarówno Rosja jak i Chiny (oczywiście USA również) to mocarstwa ATOMOWE, a takie mocarstwo, przyparte do muru zrobi po prostu z tej broni użytek i ta świadomość najlepiej studzi gorące głowy. Przykład Korei Płn jest tutaj chyba najbardziej wymowny, po prostu atak na kraj posiadający broń jądrową jest obarczony zbyt dużym ryzykiem. Dlatego też USA zaatakowały Afganistan "bo nie chciał wydać Bin Ladena", zaatakowały Irak, "bo posiadał broń masowego rażenia". I Panie "Jaca", USA nie zaatakują, Chin, nie zaatakują Rosji, nie zaatakują też Kima, chociaż Rosja, Chiny czy Korea Płn stanowią o wiele większe zagrożenie dla USA niż Irak, a wie Pan dlaczego? Bo te kraje NAPRAWDĘ dysponują bronią jądrową. Gdyby USA były w stanie "rozwiązać problem Chin, Rosji czy Korei" uczyniłyby to już dawno, problem tylko w tym, że te kraje są już dla USA "nie do zrobienia", a z upływem czasu będzie tylko coraz gorzej.

Maciek
poniedziałek, 4 lutego 2019, 20:32

Kolegom, którzy wątpią w potencjał USA albo uważają, że tam nie ma przemysłu polecam uważną lekturę danych statystycznych i sprawdzenie listy największych firm świata, możecie pominąć firmy softwarowe, jak Microsoft. A tłumaczenie dlaczego USA nie szkodzi ogromny dług publiczny już mnie znudziło. Nie wypowiadajcie się ludzie na tematy, o których nie macie pojęcia.

Szymon
poniedziałek, 4 lutego 2019, 13:09

Sprawa jest prosta. 1. Perspektywa wojny z Chinami rośnie. Wojnę tę wywołają Stany, dokładnie tak, jak to najczęściej się dzieje, gdy aktualny hegemon obawia się dalszego wzrostu konkurenta. 2. Wojna z Chinami to nie będzie żaden Irak albo Afganistan, tylko poważne starcie, do którego potrzebne są poważne siły zbrojne, a nie wojsko o charakterze ekspedycyjno-policyjnym. Amerykanie zdają sobie z tego sprawę, dlatego już się zwijają z Bliskiego Wschodu, wkrótce zwiną się z innych teatrów działań. 3. Rosja ustawi się po tej stronie, która jej pasuje. Najchętniej, gdyby USA pobiło się z Chinami, podczas gdy Rosja będzie stała z boku i w odpowiednim czasie dołączy do prawdopodobnego zwycięzcy, biorąc za to największą opłatę jaką się da. Na przykład ziemie w Europie Wschodniej i odbudowę mocarstwa.

Aro
poniedziałek, 4 lutego 2019, 11:48

Rosję można pokonać TYLKO na terytorium Rosji. A USA nie ma wystarczajacych sił lądowych żeby tego dokonać. I mieć nie będzie. Z bardzo prostego powodu. USA ze względu na swoje położenie i obecną rolę musi główny nacisk kłaść na siły morskie. Jak odpuszczą siły morskie to Chińczycy ich wysiudają z kontroli światowego handlu. USA jest w płapce bo ustawiając się w roli w jakiej się ustawiło ma dwóch różnych wrogów. I ich problemem nie jest to czy są w stanie wygrać dwie wojny równocześnie ale czy są w stanie wygrac dwie różne wojny jednocześnie. Jeśli dodać do tego ich doktrynę a więc że chcieli by je wygrać jako atakujący to już widać że to są mżonki. Żadne modernizacje żadnego uzbrojenia im tego nie zapewnią choćby wydali bliliardy dolarów bo głównym konkurentom wystarcza rozwijanie tylko tych zdolnosci obronnych które uniemożliwią USA osiągnięcie ich celu. A obrona zawsze jest tansza. W ten sposób USA ciągle się ścigają, tylko nie zauważyli ze z samym sobą.

lotri
poniedziałek, 4 lutego 2019, 09:10

na pewno nadchodza ciekawe czasy. Rla dolara cały czas jest rugowana- giełda metali w szanghaju, handel rosja chiny w juanie , handel rosja- unia w euro, zwiekszanie zapasów złota prze poszczególne kraje. Ciągłe zmniejszanie rezerw rosji w dolarze... niedlugo będzie bum, poniewaz nie będzie w usa pieniędzy na takie projekty. Jelsi nie będzie bum teraz to Chiny beda jeszcze mocniejsze. Pfrzeciw USA chiny i rosja sa w sojuszu - ale tylko w tej jednej kwestii

anda
niedziela, 3 lutego 2019, 22:52

ale koncert życzeń i tylko życzeń. Jaki % sprzętu nadaje się do użytku? Jak sami Amerykanie przyznają średnio jest to ok 50 % , najlepiej ma się triada strategiczna : rakiety, okręty podwodne ale już z lotnictwem jest kiepsko - brakuje ludzi do obsługi na lotniskach już nie mówiąc o zakładach remontowych, części zamiennych ile trwają remonty? modernizacje? Są dwa sposoby postępowania: 1. Wprowadzamy tylko nowoczesny sprzęt, przezbrajając poszczególne jednostki : ale trzeba mieć taki sprzęt już gotowy, koszt niewyobrażalny, 2. Przezbrojenie ewolucyjne czyli to co robią Rosjanie: - unowocześniamy i modernizujemy istniejący sprzęt w małym, większym zakresie tak aby podnieść jego wartość bojową, odtwarzamy i rozbudowujemy bazy remontowe, no oczywiście odtworzenie mocy produkcyjnych części zamiennych aby ich nie kupować u Chińczyków a tak ciekawym jaki % części dostarczają Chińczycy, czy alarm podnoszony przez specjalistów amerykańskich jest uzasadniony czy tylko straszenie no i oczywiście ludzie do roboty a z tym też jest ciężko, brakuje fachowców wysokiej klasy, to skandal, że naprawa uszkodzonego niszczyciel trwa aż dwa lata. - podejmujemy produkcję nowoczesnego i wprowadzamy go w ilościach na jakie nas stać, - ograniczamy koszty, reorganizując strukturę, likwidując zbędne elementy / po kie cholerę Amerykanom potrzebna 600 baz na świecie - wybrać strategiczne, resztę zlikwidować, ograniczyć tylko do potrzeb interwencje bo to wszystko kosztuje a praktycznie nic nie daje, w pewnym momencie się zatka - logistyka / para idzie w gwizdek a nie w faktyczne wartości bojowe / a przede wszystkim zbędne remonty na utrzymanie zbędnej infrastruktury, co z tego, że wprowadzimy nowoczesny sprzęt jak nie będzie odpowiedniej bazy do jego utrzymania i konserwacji. Przy aktualnym stanie gospodarki USA, wplątanie się w różne konflikty, które kosztują, bez radykalnych kroków nieraz bolesnych bo trzeba będzie zrezygnować z tzw prestiżu przeprowadzenie tego co zakładają będzie niemożliwe.

Wojciech
niedziela, 3 lutego 2019, 21:42

@baca, "Chiny - to zupełny odlot tego młodego kraju ". baca, ogarnij się. Chiny to mocarstwo z 4000 lat tradycji w tym 2000 lat tradycji światowego hegemona gospodarczego i militarnego, a ty piszesz o młodym kraju :-) 200 lat dominacji państw zachodu nad Chinami to tylko chwilowa przerwa, wypadek przy pracy. Byli tak potężni, że doszli do wniosku że nikt i nic nie może im zagrozić. Już więcej tego błędu nie popełnią bo Chińczycy w przeciwieństwie do nas uczą się i zapamiętują.

abc
niedziela, 3 lutego 2019, 21:38

A kiedy w koncu poniosa konsekwencje za Wietnam, Laos, Koreę, Irak, Afaganistan, Syrię i inne ?

Extern
niedziela, 3 lutego 2019, 19:59

@Fanklub Daviena: USA jako hegemon światowy generalnie nie było wcale aż takie złe. Pilnowało porządku, pozwalało pływać i handlować, bogacić się, itd. Oczywiście można zarzucić im wiele i będzie to prawda. Jednak w najbliższym stuleciu może nas czekać hegemonia Chin, które ze standardami dotyczącymi praworządności, wolnego handlu, praw człowieka i demokracji mają pewne problemy. Tak więc cieszenie się z możliwego upadku USA może niedługo przerodzić się w taki śmiech przez łzy.

Jaca
niedziela, 3 lutego 2019, 18:43

@Fun funów USA. Chyba nie wiesz po co się tworzy takie raporty. Raport dla Kongresu ma przede wszystkim przekonać sceptycznie nastawionych kongresmenów do zwiększenia nakładów na wojsko i wzmocnienia sił zbrojnych USA - dlatego do takich raportów trzeba zawsze podchodzić z dystansem. Jednak przynosi to oczekiwany skutek w postaci planów zwiększenia sił militarnych USA opisanych w artykule. Chiny widocznie uważają inaczej niż to przedstawia raport (lub go nie czytali) bo zdają sobie sprawę z wciąż ogromnej przewagi militarnej Stanów Zjednoczonych. Dlatego zamiast przygotowywać się na pełnoskalowy konflikt zbrojny, który przegraliby z kretesem, chińska strategia jest skrojona podług "mniejszego, ale sprytniejszego celu: wypchnięcia USA z podwórka Chin" - pisał "The Week". Pekin od lat pracuje nad szerokim arsenałem asymetrycznych systemów obronnych, projektowanych specjalnie po to, by niwelować przewagę militarną i technologiczną Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie chińscy planiści przygotowują strategię, która miałaby zapobiec amerykańskiemu uderzeniu na cele znajdujące się w głębi terytorium Państwa Środka. Amerykanie określają ją akronimem A2/AD. Innego zdania są także amerykańscy stratedzy ktorzy opracowali taktykę na wypadek wojny z Chinami. Taktyka wojenna USA bitwy z użyciem floty morskiej opiera się w pierwszym stadium na przetrwanie ataku przy jak najmniejszych startach własnych, a następnie przeprowadzenie uderzeń w sieć dowodzenia nieprzyjaciela, ograniczenie (eliminacja) jego zdolności do ataków dalekiego zasięgu, a w rezultacie przejęcie i utrzymanie inicjatywy operacyjnej w powietrzu, na morzu, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni. Drugim stadium (część operacji mogłaby przebiegać równolegle z pierwszym) byłaby kontynuacja kampanii utrzymania inicjatywy we wszystkich tych obszarach, przerwanie morskich linii komunikacyjnych i rozpoczęcie blokady morskiej, utrzymanie własnych zdolności logistycznych oraz (co nie jest już zadaniem stricte militarnym) zwiększenie produkcji zbrojeniowej, zwłaszcza precyzyjnych systemów rażenia. Plan zakłada także włączenie do działań lotnictwa USAF. Cała koncepcja polega na ścisłej współpracy US Navy z jednostkami desantowymi Marines i USAF wdrażających uzbrojenie do zwalczania celów morskich z użyciem międzykontynentalnych uderzeń hipersonicznych. Wszystko ma polegać na zestrzeliwaniu wrogich rakiet balistycznych, samolotów, prowadzić wojnę w cyberprzestrzeni, zakłócać radary itp. Jednocześnie rzucić do walki wszystkie możliwe środki z morza i powietrza. Operacje US Air Force przeciwko elementom np. chińskiej infrastruktury wpłyną na swobodę działania jednostek US Navy. Wyposażone w system Aegis okręty mogą wówczas roztoczyć parasol antyrakietowy nad bazami lotniczymi, a odpalane z jednostek nawodnych i podwodnych pociski Tomahawk znacząco zmniejszyć możliwości wrogiej obrony przeciwlotniczej. Pozwoli to US Air Force na prowadzenie ataków w głębi terytorium przeciwnika przeciwko operującym tam wyrzutniom pocisków balistycznych, stacjom radarów pozahoryzontalnych oraz lotniskom. Wyeliminowanie przez lotnictwo US Navy wrogich myśliwców umożliwi przesunięcie bliżej wybrzeży powietrznych tankowców US Air Force, a w dalszej kolejności wykorzystanie bombowców strategicznych do misji wymuszania blokady morskiej, w tym minowania i patrolowania wyznaczonych rejonów. Amerykanie zdają sobie sprawę, że bitwa powietrzno-morska z Chinami nie byłaby szybką kampanią. Według amerykańskich szacunków sama operacja przywrócenia przewagi powietrznej nad Japonią, kluczowa dla rozpoczęcia dalszych działań, mogłaby potrwać kilka tygodni. Kilkanaście zajęłoby wywalczenie podobnej przewagi nad wodami wewnątrz pierścienia pierwszej linii wysp i uczynienia zeń obszaru "morza niczyjego", na wzór pasa "ziemi niczyjej", znanego z pól I wojny światowej. O kilkumiesięcznej nawet perspektywie mówi się w przypadku działań przeciwko chińskim okrętom podwodnym, trudno również wyobrazić sobie skuteczną, a jednocześnie krótkotrwałą blokadę morską czy gwałtowne (w ciągu kilku tygodni) zwiększenie produkcji zbrojeniowej. Choć w nazwie koncepcji pojawia się słowo "bitwa", jest to całościowa kampania, będąca reakcją post factum na atak nieprzyjaciela. Rosja nie stanowi na dzień dzisiejszy większego zagrożenia dla dominacji USA w skali globalnej żeby mowić o porażce militarnej USA w wojnie z Rosją.

Laik
niedziela, 3 lutego 2019, 12:14

Myslicie po co usa rozmieszcza swoje wojska w europie srodkowej. Tylko tutaj moga walczyc w otwartym konflikcie z rosja. Jezeli maja pokonac rosje to tylko w europie srodkowej. Rosjanie dobrze wiedza wiec sie przygotowuja. Cwicza szybkie przemieszczanie jednostek.

kierowca bombowca
niedziela, 3 lutego 2019, 11:05

Intrygujący jest zwłaszcza śmigłowiec Chommamce! To zapewne odpowiedź na Miga 28? Natomiast bardzo interesującą konstrukcją był helikopter RAH-66 Comanche! Szkoda, że nie wszedł do służby...

baca
niedziela, 3 lutego 2019, 10:47

Zapewniano nas iż USA to potęga nie do przeskoczenia - a technologicznie nie do ogrania ?Autor ujawnia to co fanboye z za oceanu klasyfikują jako Potęga ? Rzeczywistość okazuje się wiarygodna do słów jakie każdy zdrowo myślący porównuje osiągnięcia na polu bitwy zaangażowanego żołnierza po 1945r. (wojny USA ) ? I tu można wymienić kilka wojen gdzie żołnierz amerykański sam bez wsparcia innych żołnierzy z innych krajów nie wygrał żadnej wojny ! Pomimo pomocy w kilku wojnach z innych krajów ( NATO )- również wojny są żałosne I tu można odnieść się do Afganistan, Irak, Libia , Syria oraz kilka konfliktów gdzie zaangażowanie kilkunastu państw zwane nadal NATO ...??? I takie straszenie oraz zaangażowanie nic nie wniosło do stabilizacji w różnych częściach świata - ba nawet szykują się następne konflikty ( Gruzja , Ukraina ,Syria , Jemen oraz Afryka czy Ameryka środkowa Wenezuela oraz Azja Chiny i cały region Korea ) ....! A teraz do uzbrojenia - śmiejemy się czy naśmiewamy iż Rosja - Kreml - Putin cały czas po upadku związku radzieckiego ( CCCP - ZSRR ) , modernizuje swoje wojsko - uzbrojenie czy nawet nowości w prowadza ? Może i wolno jak na możliwości swojego dochodu narodowego - lecz nadal rozwijają nowe systemy ale i nowe rozwiązania ( laserowe czy rakiety o innych parametrach ). A jak wszystkim wiadomo Rosja opiera się na swoich rozwiązaniach jak i eksporcie dla krajów które chcą mieć systemy uzbrojenia Rosji . Co zaś do uzbrojenia USA w kooperacji kilku krajów - wychodzi jak wychodzi !!!!! Chiny - to zupełny odlot tego młodego kraju - jako militarnego . Jako potentat w produkcji każdego towaru na który zbyt znajduje w każdym cywilizowanym kraju na świecie - i tej rzeczywistości nikt nie zastopuje ...! Chiny za kilkanaście lat nie dogoni już nikt . Inwestowanie w kilku regionach świata - przyniesie profity temu państwu , czy tego sobie życzymy czy nie - tam patrzy się perspektywistycznie czego nie można powiedzieć o USA czy Europie ! Zadłużenie USA to odlot 22 biliony dolarów jak i Państw Europy .

Piotr Kalinowski
niedziela, 3 lutego 2019, 10:43

A więc jednak.Koniec z "bezpiecznymi" wojnami asymetrycznymi .Nadchodzi prawdziwa III wojna światowa

baca
niedziela, 3 lutego 2019, 09:07

Nie zatapialny lotniskowiec jest dozbrajany - oczywiście jest to odpowiedz na zaangażowanie się USA w tym rejonie ( Litwa, Łotwa, Estonia ) oczywiście my jako Polska ??? Co z tego wyniknie - że wczasowicze z USA na terenie Polski ale i ościennych państw Bałtyku mogą poczuć się zagrożeni obecnością rakiet ale i atomowych głowic Rosji ! Czy brygada lub dwie dają radę - z terenu Polski się okopać i czekać aż wróg NR.1 ( według Warszawy ) Rosyjski ruszy na zachód aby zdobyć załóżmy wieś pod Poznaniem - Pacanowo .....?????? No nie - Polska nie ma nic do zaoferowania tak dużemu państwu ( terytorialnie ) ale i wojskowo czy nawet biznesowo . Nasze jabłuszka okrężną drogą gdzieś na bazarkach się pojawiają jako nie Polskie ....! Ale sam Kaliningrad jako punkt terytorium Rosji już jest jako przyczółek bardzo grożny - lotniskowiec amerykański na Bałtyku ....to mrzonka ? Bałtyk to takie jezioro dla tak dużego statku z ochroną mu przydzieloną ....! Oczywiście pozostaje ląd ....? Ale jak i gdzie rozmieścić te wojska amerykańskie by lotniskowiec Kaliningrad - poddał się sam ....? To pytanie pozostanie na długie lata Waszyngtonowi we łbie ....?

Zdziwiony
niedziela, 3 lutego 2019, 08:02

Koncert życzeń....

Dalej patrzący
niedziela, 3 lutego 2019, 03:26

Dla Polski odpowiedź jest bardzo prosta - "skupić się tylko na pozyskiwaniu najbardziej wymaganego sprzętu a resztę „sił” i nakładów skierować na nowej generacji broń." Czyli ASYMETRYCZNA koncentracja hurtowych zakupów na kppanc [Brimstone czy Raybolt czy MMP itp. byle te najnowsze, wielomodowe, F&F ] - min 10 tys sztuk, oraz Pioruny - min 5 tys. Na różnych nosicielach - od 4x4 po drony [czy ILX-27 czy Łoś II, czy bojowy JET-3 czy Atrax 2] - żeby obszar kraju nasycić środkami obrony, które maksymalizują asymetrię koszt/efekt na korzyść naszej obrony. Z podstawowym bazowym sieciocentrycznym SUWERENNYM C4ISR dedykowanym dla tych dwóch rodzajów efektorów. Które na dronach stają się także bronią do działań ofensywnych, intruderskich, zwłaszcza z amunicją krążącą. I priorytet nr 1 na dwa programy zasadnicze PMT nowej generacji [z anulowaniem starego] - priorytet na sieciocentryczną strategiczną A2/AD Tarczę Polski - oraz na pozyskanie głowic dla asymetrycznego strategicznego odstraszania jądrowego. Gdzie A2/AD Tarcza Polski w pierwszej fazie najpierw na antyrakietach, a w fazie drugiej - na generatorach wiązek energetycznych dużej mocy. Pierwsza faza musi być zrealizowana do 15 lat maksimum ze względu na zapowiadane w tym terminie wyjście USA z Europy na Pacyfik. Podstawa budowy A2/AD Tarczy Polski 1.0 to zassanie technologii z Korei Płd [KAMD - z efektorami L-SAM] oraz z Eurosama [Aster 2 BMD], także przez udział w autoryzowanym świeżo pod koniec 2018 programie antyrakietowym SIPAR [Turcji]. Czas pierwszej fazy, ze względu na potrzebną rezerwę czasu [min 3 lata zapasu do maksymalnego wyjścia USA z Europy] - to ok. 12 lat. W tym czasie należy uruchomić Skarbiec Suwalski, surowce strategiczne, zwłaszcza ziem rzadkich - dla zbudowania własnego Przemysłu 4.0 high-tech na bazie zassanej technologii , a także dla zassania inwestorów, którzy w zamian za dostęp do tych strategicznych pierwiastków, wnieśliby inwestycjami bezpośrednimi w Polsce potencjał produkcyjny, know-how, high-tech i B+R - kontrolowany strategicznie przez państwo polskie. Natomiast A2/AD Tarcza Polski 2.0 to kwestia dłuższego programu, z wyzyskaniem mocy wielkoskalowej z geotermii głębokiej HTR dla broni energetycznych. A2/AD Tarcza Polski 2.0 musiałaby być gotowa operacyjnie do 2040. Wszystkie efektory antyrakietowe z pierwszej fazy, stałyby się rakietami plot kontra samoloty i drony nowych generacji, a także dla zwiększenia saturacyjnej projekcji siły uderzeń kinetycznych "buławą zabójcy". Czas stanąć na własnych nogach - i porzucić modernizacje sprzętu rodem z zimnej wojny, który już swój potencjał wyczerpał, a nowy generacyjny wyścig zbrojeń i tak sprawi, ze pieniądze na kosztowne modernizacje będą wydane na sprzęt, który za dekadę i tak stanie się generacyjnie złomem. W sumie chodzi o wdrożenie broni precyzyjnych, sieciocentryczności z C4ISR, automatyzacji, dronizacji - w naszym układzie geostrategicznym - koncentrując się strategicznie na ASYMETRYCZNEJ obronie [z naturalnymi zdolnościami "buławy zabójcy"] dzięki zbudowaniu jednej wielkiej A2/AD Tarczy Polski. I dzięki pozyskaniu głowic - co jest rzeczą absolutnie niezbędną dla przetrwania Polski.

Niuniu
niedziela, 3 lutego 2019, 02:13

Fajny program ale chyba zapomniano, że USA też nie na wszystko ma kasę. Obecny budżet ponad 700 mld nie wydaje się wystarczający do dokonania takiego skoku o którym mówią założenia. Prawdę mówiąc tych pieniędzy ledwo starcza na bieżące wydatki. A przecież jakoś nie widać aby Ameryka odnosiła jakieś spektakularne sukcesy w ekonomi i rozwoju kraju. ZA dziesięć lat może się okazać, że nie bedzie nawet takiej kasy jak dziś na armię i jej rozwój. A konkurencja też nie próżnuje i na pewno nie będzie biernie przyglądała się poczynanią ameryki - mam tu na mysli głównie Chiny ktore wg wszelkich prognoz za dziesięć lat zdetronizują USA. No ale wszystko jest możliwe. Nawet to, że Trump wygra wybory na drugą kadencję.

Willgraf
niedziela, 3 lutego 2019, 00:19

żadnej dużej wojny nie da się wygrać !

Fun funów USA
sobota, 2 lutego 2019, 23:54

Szanowny panie Marku: w części pańskiego artykułu cytuje pan (i to dość dowolnie) fragment raportu którego tezy Tu pozwolę sobie rozwinąć: "Według czołowych ekspertów ds. bezpieczeństwa narodowego i obronności, amerykańska przewaga militarna pogorszyła się do tego stopnia, że „Stany Zjednoczone mogłyby, albo z trudem wygrać, albo nawet przegrać, wojnę z Chinami lub Rosją”. Raport „Providing for the Common Defense” został opracowany na zlecenie Kongresu Stanów Zjednoczonych. „Rywale i przeciwnicy rzucają wyzwanie Stanom Zjednoczonym na wielu frontach i w wielu dziedzinach. Zdolność Ameryki do obrony swoich sojuszników, partnerów i własnych żywotnych interesów jest coraz bardziej wątpliwa. Jeśli naród nie podejmie natychmiastowych działań w celu zaradzenia tym okolicznościom, konsekwencje będą poważne i trwałe” – przestrzegają autorzy. Jak wynika z raportu, amerykańskie zdolności militarne zostały mocno zdegradowane, co pozwoliło innym państwom, takim jak Rosja i Chiny, wzmocnić swój status międzynarodowy. „Na całym świecie rozprzestrzenianie się zaawansowanych technologii pozwala większej liczbie aktorów na kwestionowanie siły militarnej USA w coraz bardziej niebezpieczny sposób” – ocenia raport. Autorzy raportu nie wykluczają, że w przypadku wojny z jednym z „autorytarnych rywali”, czyli Chinami lub Rosją, Amerykanie, albo z trudem odnieśliby zwycięstwo, albo zostaliby pokonani." Czyli gdyby USA jednocześnie musiały "walczyć" z Rosją i Chinami-jak wynika z w/w analiz totalna porażka Amerykanów w takim przypadku jest pewna. Tak więc to całe w/w "zaklinanie rzeczywistości" to chyba objaw desperacji a ten artykuł to taka propaganda "ku pokrzepieniu serc". USA może snuć "niewyobrażalne"plany ale to już "pół-bankrut". Ponad 21 bilionów ciągle rosnącego zadłużenia przy zmianie światowej koniunktury, masowym "odchodzeniu" od dolara oraz totalnego spadku popytu na amerykańskie obligacje powoduje, że USA jeżeli nie w tym to już na pewno w następnym roku odczują to mocno gdyż sama "obsługa" długu "wstrząśnie" budżetem. A generałowie i admirałowie mogą sobie planować "cuda niewidy" a "szara budżetowa rzeczywistość" sprowadzi ich na ziemię. Już teraz gros "co mądrzejszych" amerykańskich i światowych ekonomistów wzywa do sanacji amerykańskich "finansów" i zmian budżetowych ale prezydent Trump i jastrzębie w Pentagonu "nie przyjmują tego do wiadomości". Jak się ockną z rekami w nocniku to będzie już za późno. I to, że zapewne za chwilę rzesze miłośników "pastuszków bydła rogatego' będą mnie odsądzać od "czi i wiary" i "wyzywać" od sowieckich trolli na fakty w żaden sposób nie wpłynie.

Lolo
sobota, 2 lutego 2019, 23:13

Łatwiej jest się bronić czy atakować ? Czy te zmiany umożliwiają zwycięstwo w starciu z silnie zmotywowanym licznym narodem przygotowanym na atak ?

albertox
sobota, 2 lutego 2019, 20:15

Plan całkowicie nierealny. Chiny niebawem uzyskają przewagę we flocie nawodnej a Rosjanie w wojskach rakietowych i strategicznych. Niewypał F-35 tylko tę nierealność pogłębia.

Fgjkl
sobota, 2 lutego 2019, 19:56

Amerykanie doszli już do szczytu możliwości wojskowych, chińczycy sie dopiero rozgrzewają.

Wojmił
sobota, 2 lutego 2019, 19:25

Na pierwszy rzut oka dobra strategia... 1) Rosja - już nie może zagrozić milionami żołnierzy w Europie brak konieczności postawienia takich sił przeciwko niej... poza tym im mniej amerykanów w Europie tym lepiej dla Europy (na zasadzie "im gorzej tym lepiej" bo zmusza, tego który ma gorzej do działania) bo zmusza Europę do samodzielnego działania, 2) Chiny - w walce z tym przeciwnikiem na żadnym teatrze działań wojennych nie będzie możliwości rozwinięcia ciężkich sił lądowych w wielkiej liczbie nie potrzebne jest budowanie wielkiej, ciężkiej pancernej armii lądowej...

Observer
sobota, 2 lutego 2019, 17:33

PMT juz w marcu i stawiam, ze o robotach tam nie przeczytam.

Kero8
sobota, 2 lutego 2019, 16:12

Chodziło o śmigłowiec RAH66 Comanche?

Yuiop
sobota, 2 lutego 2019, 16:10

Niech pomyślą czym zastąpić tico w najbliższym czasie, i stare burke. Burke flight 3 nie jest rozwiązaniem.

MajorMajor
sobota, 2 lutego 2019, 15:56

Ja bym zaczął od trzonu każdej armii - trzeba mianować kilkudziesięciu generałów i admirałów, oraz wdrożyć prace analityczno-koncepcyjne, badawczo-rozwojowe i nie zapomnieć o dialogach technicznych, a dalej to już z górki. Pozdrawiam pesymisto-optymistów, optymisto-optymistów etc.

PiotrEl
sobota, 2 lutego 2019, 15:39

Od mieszania w garnku zupy przybywa....

Serwor
sobota, 2 lutego 2019, 13:40

Wszystko fajnie tylko skąd wziąć na to pieniądze jesli nie ma już się przemysłu w kraju? Jak nie ma przemysłu to nie ma też towaru do handlu. Ostatnio Chiny miały problem bo po prostu nie mają na co nałożyć cła na towary amerykańskie sprzedawne w Chinach bo takich jest mało! Okazuje się że dzisiejsze USA to kraj rolniczy. Bo większość towaru sprowadzanego do Chin z USA to żywność.

Fanklub Daviena
sobota, 2 lutego 2019, 13:20

Ta "nowa" strategia stanowi tak bezczelną (w sieci są porównania) kalkę strategii z lat 60., że autor powinien być sądzony za plagiat. Ja natomiast się cieszę, że są to pobożne życzenia, bo USA na szczęście na to nie stać finansowo. Nawet jak tą technikę posiądzie, to będzie ona w stanie jak F-35, KC-46, USS G. Ford, LCS, F-22, USS Zumwalt, okrętach podwodnych klasy Columbia czy Seawolf czyli "wstępnej gotowości operacyjnej", czyli nienadająca się do prowadzenia działań bojowych. Z czego się cieszę, bo odsuwa widmo III WŚ wywołanej przez nazistów z "niezastąpionego" i "wyjątkowego" narodu amerykańskiego (tezy o "wyjątkowości" i "niezastępowalności" Amerykanów to oficjalna doktryna Waszyngtonu. Przejawia się to m.in. tym, że jako "wyjątkowi" nie podlegają ziemskim prawom i Bolton zapowiedział, że sędziowie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, którzy ośmielą się postawić zarzuty zbrodni wojennych żołnierzom amerykańskim... trafią do amerykańskiego więzienia!).

Maciek
sobota, 2 lutego 2019, 13:17

A my mamy jakąś strategię? Bo nie słyszałem o czymś takim. Raczej przypadkowe i fragmentaryczne działania. Ostatnio np. radosna twórczość naszych za przeproszeniem specjalistów z marynarki - chodzi mi oczywiście o fregaty. Nie wiadomo po co, nie wiadomo jakie zadania ma pmw w całości sił zbrojnych podczas pokoju i w czasie konfliktu, nie wiadomo skąd wziąć kasę, ale fregaty mają być!

Tbm
sobota, 2 lutego 2019, 12:49

Strategia Polski polega na ,,dialogach technicznych", ,,re-definicjach", ,,ochronie miejsc pracy" i aby biurokracji żyło się dobrze, ze szczególnym uwzględnieniem kolejnych prezesów i dyrektorów PGZ. Dla niepoznaki odmaluje się hełmy z lat 60 ubiegłego wieku, zamówi pontony desantowe i barki.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama