Reklama
Reklama

"Bóg wojny" na czele wielkiej szóstki. Priorytety modernizacji US Army

25 kwietnia 2018, 12:08
Paladin
U.S. Army photo by Sgt. Matthew Hulett

W październiku 2017 r. Szef Sztabu Wojsk Lądowych USA generał Mark Milley oraz ówcześnie urzędujący amerykański Sekretarz ds. Wojsk Lądowych USA Ryan McCarthy ogłosili sześć priorytetowych obszarów modernizacji armii USA. Ich realizacja ma zapewnić przewagę nad rosnącymi w siłę i zdolności wojskowe przeciwnikami Stanów Zjednoczonych oraz zwiększyć przeżywalność amerykańskich żołnierzy i jednostek na polu walki.

Nowe priorytety modernizacyjne w cieniu zmian strukturalnych Pentagonu

W sierpniu 2017 r. Departament Obrony USA przekazał Kongresowi raport dotyczący propozycji zmian organizacyjnych, które mają przyczynić się do usprawnienia procesu pozyskiwania uzbrojenia przy pomocy m.in. tzw. wielofunkcyjnych zespołów złożonych z ekspertów różnych specjalności (Cross-Functional Teams – CFT). Obecnie proces opracowywania wymagań dla nowego sprzętu przez Wojska Lądowe USA jest powolny i nadmiernie zbiurokratyzowany. W wielu wypadkach od powstania koncepcji wskazującej na konieczność wprowadzenia nowego systemu uzbrojenia do jej wdrożenia i utworzenia konkretnych zdolności operacyjnych w jednostkach armii amerykańskiej upływa od 10 do 20 lat. Tak długi okres wprowadzania nowego uzbrojenia powoduje, że rosną koszty prac badawczo-rozwojowych oraz utrzymania i doraźnej modernizacji dotychczas wykorzystywanego sprzętu. USA w dużej mierze wykorzystują systemy uzbrojenia, których rodowód sięga lat 80. Mimo szeregu usprawnień technicznych liczne systemy z coraz większym trudem będą spełniać stawiane przed nimi wymagania współczesnego pola walki. A Chiny i Federacja Rosyjska wprowadzają kolejne nowe typy uzbrojenia o coraz większym stopniu zaawansowania.

Kongres domaga się zmian, ponieważ chce również obniżyć koszty funkcjonowania Pentagonu. Departament Obrony USA jest największym pracodawcą na świecie i zatrudnia łącznie 3,2 mln pracowników cywilnych i żołnierzy (dla przykładu McDonald’s zatrudnia 1,9 mln ludzi na całym świecie). Ponadto USA nie są w stanie finansować zbyt wielu projektów badawczo-rozwojowych w jednym czasie, więc muszą skupić się na wybranych, stąd inicjatywa sześciu priorytetowych obszarów modernizacji. W 2019 r. deficyt w budżecie federalnym sięgnie 1 bln dol., a przy obecnym poziomie wydatków może wzrosnąć nawet do 2 bln dol. do 2027 r. Tak wielka dziura budżetowa stanowi poważny problem w perspektywie zabezpieczenia finansowania armii USA na poziomie niezbędnym dla jej utrzymania, nie mówiąc o zwiększaniu jej zdolności operacyjnych.

Sześć priorytetów modernizacyjnych

Zgodnie z najnowszym dostępnym raportem United States Government Accountability Office (US GAO) pt. Defense Acquisitions. Assessments of Selected Weapon Programs z marca 2017 r. Pentagon inwestuje 1,4 bln dol. w realizację 78 programów zbrojeniowych dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych. W kwietniu 2018 r. Departament Obrony USA opublikował zaktualizowaną listę najważniejszych programów zbrojeniowych, które są w trakcie realizacji. Obejmuje ona 89 pozycji realizowanych dla wojsk lądowych, sił powietrznych i marynarki wojennej. Ich koszt zapewne wzrósł od czasu publikacji ostatniego raportu US GAO.

Jednak Pentagon zamierza skupić wysiłki finansowe na sześciu obszarach modernizacyjnych wskazanych w dokumencie z 3 października 2017 r. podpisanym przez szefa Sztabu Wojsk Lądowych USA generała Marka Milley’a oraz ówcześnie urzędującego Sekretarza ds. Wojsk Lądowych USA Ryana McCarthy’ego:

  1. Precyzyjne Pociski Dalekiego Zasięgu (Long Range Precision Fires),
  2. Wóz Bojowy Następnej Generacji (Next Generation Combat Vehicle),
  3. Pionowzlot Przyszłości (Future Vertical Lift),
  4. Mobilna i ekspedycyjna wojskowa sieć komputerowa (Mobile and Expeditionary Army network),
  5. Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa (Air and Missile Defense),
  6. Zwiększenie poziomu przeżywalności żołnierzy (Soldier lethality).

Precyzyjna Artyleria Dalekiego Zasięgu (Long Range Precision Fires - LRPF)

Program ma na celu zastąpienie pamiętających lata 80. rakiet ATACMS (Army Tactical Missile System) produkcji Lockheed Martin, których zasięg wynosi 128-300 km. ATACMS weszły do służby w armii USA w 1991 r. Są montowane na nośnikach gąsienicowych typu M270 MLRS (Multiple Launch Rocket System) oraz kołowych typu M142 HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System). Zgodnie z raportem z przywołanym już wcześniej raportem US GAO z marca 2017 r. LRPF mają być zdolne do rażenia wyznaczonych obszarów oraz punktowo wyznaczonych obiektów. Nowy system ma być kompatybilny z nośnikami M270 i M142. Armii zależy przede wszystkim na opracowaniu dwóch kluczowych technologii – nowego silnika rakiety oraz nowej głowicy bojowej. Ponadto nowe rakiety mają mieć zasięg dochodzący do 400 km.

United States Government Accountability Office wskazuje, że prognozowany finalny koszt programu LPRF jest szacowany na 2,9 mld dol.: prace B+R mają pochłonąć 771,7 mln dol., a zamówienie 2,129 mld dol. W ramach kontraktu Pentagon sfinansuje 48 rakiet na potrzeby prac rozwojowych, a następnie kupi 2422 rakiety dla jednostek wojskowych.

Pentagon realizuje program LPRF w oparciu o obowiązujący w amerykańskim prawie System Zakupów Obronnych (Defense Acquisition System - DAS) złożony z 4 etapów. Pierwsze trzy etapy są wieńczone decyzją Pentagonu mającą charakter kamienia milowego umożliwiającą przejście do następnej fazy. Obecnie trwa faza druga (dojście prototypów do dojrzałości technologicznej i redukcja ryzyka - technology maturation and risk reduction - TMRR). Faza druga zajmuje do 34 miesięcy. Obejmuje ona m.in. wstępną procedurę konkurencyjnego opracowywania prototypów (competitive prototyping). Jest inicjowana, gdy pierwsza faza pozyskiwania uzbrojenia (Materiel Solutions Analysis) dobrnie z sukcesem do kamienia milowego A (obejmuje m.in. opracowanie strategii pozyskania określonego typu sprzętu, ram biznesowych czy analiz opłacalności utrzymywania systemu w całym cyklu jego życia).

Celem drugiej fazy jest redukcja ryzyka technologicznego, inżynieryjnego, integracyjnego oraz ryzyka związanego z pułapem kosztów funkcjonowania systemu przez cały okres jego użytkowania przez armię USA. Redukcja musi osiągnąć taki poziom, który pozwala na podjęcie przez Pentagon decyzji o przejściu do fazy trzeciej (Engineering and Manufacturing Development - EMD). W ramach tego etapu dochodzi do podpisania kontraktu z wykonawcą systemu z pewnością, że rozwój, produkcja i utrzymanie systemu zakończy się sukcesem, a amerykański budżet nie poniesie straty.

Obecnie w ramach TMRR Departament Obrony USA finansuje równolegle dwa niezależne projekty prowadzone przez koncerny Raytheon i Lockheed Martin. Następnie oceni efekty prac obu firm i wybierze bardziej perspektywiczne rozwiązanie. Dla zwycięzcy będzie to oznaczać otrzymanie intratnego kontraktu na rozwój całego systemu w ramach EMD, a zgodnie z planem prace nad nim mają ruszyć w 2021 r. (co oznacza opóźnienie o rok w stosunku do pierwotnego harmonogramu).

W czerwcu 2017 r. Pentagon i Raytheon podpisały warty 116,4 mln dol. kontrakt na realizację fazy TMRR. Podobny kontrakt został zawarty przez rząd z Lockheed Martinem w lipcu 2017 r., ale na niższą kwotę opiewającą na 73,8 mln dol. Po upływie założonego okresu Departament Obrony USA przeprowadzi trzy oficjalne testy nowych naprowadzanych pocisków na poligonie rakietowym White Sands Missile Range w Nowym Meksyku. Obecnie oba koncerny prowadzą wewnętrzne testy swoich wyrobów.

Aby uniknąć nieporozumień związanych z dużą ilością dodatkowych zaawansowanych technologicznie wysiłków w dziedzinie LRPF, armia zmieniła nazwę pocisku, który zastąpi ATACMS, na Precision Strike Missile.

W marcu br. amerykańskie wojsko poinformowało o planach modernizacji systemów artyleryjskich. Prace objąć mają nie tylko wzmocnienie siły ognia głowic i amunicji, ale także zwiększenie zasięgu rażenia. Modernizacja zakładać ma m.in. przekształcenie samobieżnych armatohaubic kal. 155 mm M109A7 Paladin w system dalekiego zasięgu - do 70 km. Nowe parametry mają również umożliwić zastosowanie po 2023 roku technologii hipersonicznej, które zasięg amerykańscy dowódcy oceniają na nawet 100 km. Zmiany wprowadzone miałyby również zostać na lekkich armatohaubicach M777A2 kal. 155 mm, które mają otrzymać nową, testowaną obecnie amunicję XM113, zwiększając zasięg do 40 km (z 30 km). Do żołnierzy ma ona trafić w ciągu 2-2,5 lat. Amerykanie zapewniają także, że planowane jest również podwojenie zasięgu systemu GMLRS z 70 do prawie 150 km.

Wóz Bojowy Następnej Generacji (Next Generation Combat Vehicle - NGCV)

Najpóźniej do 2028 r., wojska lądowe USA chcą wprowadzić na wyposażenie wozy bojowe, które zastąpią zarówno czołgi podstawowe M1 Abrams, jak i bojowe wozy piechoty M-2/M-3 Bradley. Czołgi Abrams weszły do służby w armii USA w 1980 r., a wozy Bradley w 1981 r. Ich potencjał modernizacyjny jest wciąż duży, ale wobec rozwijania nowych systemów lądowych przez Federację Rosyjską (czołg T-14 Armata) i Chińską Republikę Ludową (czołg VT-4) Pentagon chce utrzymać przewagę technologiczną. Jest to również rekomendacja wynikająca z nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego ogłoszonej przez prezydenta Donalda Trumpa w grudniu 2017 r. Obecne plany modernizacyjne przewidują, że oba typy pojazdów pozostaną w służbie co najmniej do 2028 r. Niemniej, w ocenie szefa CFT zajmującego się projektem NGCV Brig. Gen. Davida Lesperance’a Abrams i Bradley to konstrukcje, które nie są optymalne wobec nadchodzących wyzwań pola walki. 

image
Fot. U.S. Army, Sgt. Richard W. Jones Jr.

 

W 2016 r. Kongres wyraził zatroskanie kosztami utrzymania i modernizacji starzejącego się sprzętu oraz kondycją krajowej bazy przemysłowej związanej z tymi wozami. Jej sytuacja jest obecnie uzależniona od utrzymania w służbie Abramsów i Bradleyów. Przemysł nie może czerpać znaczących profitów z eksportu tych pojazdów z uwagi na obostrzenia prawne przy ich sprzedaży. Kongres chce utrzymać miejsca pracy i gotowość linii produkcyjnych na wypadek konfliktu zbrojnego. Odtworzenie produkcji po uprzednim zamknięciu zakładu produkcyjnego byłoby bardzo kosztowne. W takiej sytuacji jest skłonny przyznawać środki na kolejne programy modernizacyjne do czasu pojawienia się następcy.

W październiku 2017 r. Pentagon udzielił wartego 237 mln dol. zamówienia Defense Automotive Technologies Consortium złożonemu z Science Applications International Corporation (lider), Lockheed Martin, Moog Inc., GS Engineering, Inc., Hodges Transportation Inc. i Roush Industries na opracowanie dwóch prototypów nowego pojazdu bojowego – załogowego i bezzałogowego. Konsorcjum jest na bieżąco wspierane przez US Army Tank Automotive Research, Development and Engineering Center (TARDEC). Pierwotnie prototypy miały być gotowe do 2022 r., ale obecnie Pentagon chce przyspieszenia prac. W 2019 r. budżet federalny przewiduje 119 mln dol. na finansowanie programu. Ma powstać sześć eksperymentalnych prototypów: dwa załogowe i cztery bezzałogowe, które w 2019 r. zostaną przekazane żołnierzom do testów.

Wozy typu NGCV ma cechować mobilność, znaczna przeżywalność na polu walki, odporność na ogień przeciwnika, wysoka świadomość sytuacyjna, zestawy sensorów oraz wysoki stopień autonomii w działaniu. NGCV mają skutecznie wykrywać i niszczyć pojazdy i drony przeciwnika na zwiększonych dystansach oraz być wyposażone w aktywne systemy ochrony, technologię sztucznej inteligencji i systemy zarządzania polem walki.

Pionowzlot Przyszłości (Future Vertical Lift - FVL) 

Program ma doprowadzić do stworzenia następcy śmigłowców opracowanych jeszcze w latach 70. Dzięki programowi FVL armia USA chce do 2030 r. opracować następców śmigłowców z rodziny Black Hawk oraz AH-64 Apache rodziną nowych maszyn opartych o wspólną architekturę, wysoce odpornych na ataki cybernetyczne oraz podatnych na modernizację. W dalsze przyszłości podobna paltforma może także być wykorzystana w programach następców śmigłowców OH-58 Kiowa, CH-47 Chinook, a nawet samolotów z rodziny C-130. Chodzić więc może o wymianę nawet 6500 maszyn. Mają ona zwiększyć zasięg działania jednostek armii USA, zdolność do przetrwania na polu walki oraz lepiej chronić żołnierzy. FVL CFT pod kierownictwem Brig. Gen. Waltera Rugena ma zadanie doprowadzić do sprawnego dostarczenia armii amerykańskiej sprzętu nowej generacji. Dotychczas taki proces trwa około 15 lat, ale Pentagon oczekuje, że w przypadku FVL ten okres będzie krótszy niż 10 lat. Wymagania techniczne mają zostać opracowane w 3-4 miesiące, podczas gdy zwykle zajmuje to 2-3 lata. CFT FVL będzie się również skupiał na zaawansowanych bezzałogowych statkach powietrznych, które będą współpracować z nowymi pionowzlotami i wykonywać serię zadań operacyjnych, np. długotrwały zwiad nad terytorium wroga, czy operowanie w warunkach skażenia biologicznego, chemicznego i radiologicznego.

undefined
V-280 Valor. Fot. J.Sabak

Niedawno koncern Bell Helicopters zaprezentował maszynę V-280 Valor, która bierze udział w wyścigu po uzyskanie kontraktu dla Wojsk Lądowych w ramach programu FVL na następce Black Hawka. Jego konkurentem jest maszyna SB-1 Defiant produkcji konsorcjum Sikorsky-Boeing. Prototypy opracowane przez obu konkurentów będą testowane przez 2018 r. w ramach programu demonstracyjnego Joint Multi-Role. Projekt FVL znajduje się obecnie w pierwszej fazie pozyskiwania uzbrojenia (Materiel Solutions Analysis) zgodnie z DAS. Zakończy się ona najprawdopodobniej około 2019 r. Produkcja niskoseryjna ma się rozpocząć około 2029 r. Osiągnięcie gotowości operacyjnej nowej maszyny jest prognozowane na 2030 r.

Mobilna i ekspedycyjna wojskowa sieć komputerowa (Mobile and Expeditionary Army network)

Program rozwoju mobilnej i ekspedycyjnej wojskowej sieci komputerowej będzie rozwijany przez dwa CFT powołane w listopadzie 2017 r. Jeden kierowany przez Maj. Gen. Petera Gallaghera zajmie się siecią C3I (Command, Control, Communications, and Intelligence), która łączy skomputeryzowane funkcje pozwalające na koordynację działań żołnierzy w trakcie prowadzenia operacji bojowych. Drugi CFT kierowany przez Williama Nelsona zajmie się programem Assured Precision Navigation and Timing (APNT), który stanowi alternatywę dla sygnału GPS i ma umożliwiać żołnierzom dostęp do dokładnych informacji na temat ich pozycji, gdy sygnał GPS jest blokowany przez przeciwnika lub niedostępny z powodu warunków terenowych i pogodowych.  Oba CFT regularnie organizują dni spotkań z przemysłem, by wymieniać pomysły i doświadczenia związane z nowo projektowanymi technologiami komunikacyjnymi.

Program ma się koncentrować na stworzeniu zunifikowanej sieci komputerowej, która będzie szeroko dostępna, niezawodna oraz odporna na zakłócenia i wrogą ingerencję zewnętrzną. Ma zapewniać bezproblemową łączność w każdym środowisku operacyjnym. Ponadto nowa sieć ma cechować się interoperacyjnością i dostępnością dla sojuszników USA oraz wysoką odpornością na zniszczenie. Stanowisko dowodzenia wyposażone w łączność opartą o nową sieć ma być wysoce mobilne i możliwe do utworzenia w ciągu kilku minut. Nowa sieć ma być również łatwa w użytkowaniu przez żołnierzy i tworzyć tzw. wspólne środowisko operacyjne (common operating environment).

Pentagon chce działać w myśl zasady „halt, fix, pivot” (zatrzymaj, napraw, dostosuj). Chodzi o to, aby zrezygnować z oprogramowania, które jest przestarzałe i nie nadaje się do modernizacji, naprawić programy, które są wykorzystywane do utrzymywania krytycznych zdolności operacyjnych amerykańskiej armii oraz zwrócić się w kierunku systemów komputerowych, które są dostępne finansowo oraz odpowiadają wymaganiom współczesnego pola walki. Obecnie wojskowa sieć komputerowa stosowana przez armię USA jest zbyt skomplikowana, a jednocześnie podatna na ataki cybernetyczne.

Z kolei nowa sieć stanowiąca alternatywę dla GPS może wykorzystywać urządzenia naśladujące satelity zamontowane np. na samolotach wspierających żołnierzy w trakcie działań operacyjnych.

Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa (Air and Missile Defense)

Program budowy systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej dotyczy stworzenia szeroko rozumianego zintegrowanego systemu obrony przeciwrakietowej. Podstawowym elementem jest rozwój zintegrowanej sieci AIAMD (Army's Integrated Air and Missile Defense), opartej o system IBCS (Integrated Air and Missile Battle Command System) i łączącej zestawy Patriot, THAAD itd., jak i nowo wdrażany system IFPC Inc-2I. W perspektywie będą dodawane nowe systemy wykrywania (np. Lower Tier Air and Missile Defense Systems - LTAMDS) jak i rażenia. Oprócz tego Amerykanie chcą w kilku etapach odbudować swój system ochrony mobilnych wojsk lądowych.

Zgodnie z przywoływanym raportem US GAO stworzenie samej sieci AIAMD ma pochłonąć łącznie 4,5 mld dol. (715,7 mln dol. na prace B+R oraz 3,8 mld dol. na zakup). Główni wykonawcy tego systemu to Northrop Grumman Space & Mission Systems oraz Raytheon. W uproszczeniu AIAMD to tzw. system systemów, który ma zintegrować obecne oddzielne (o zamkniętej architekturze) różne amerykańskie systemy obrony przeciwlotniczej. Natomiast IBCS to stanowisko dowodzenia klasy BMC4I do AIAMD, uniwersalne w kierowaniu działaniem każdego z nich. Zewnętrznym dostawcą i uczestnikiem programu AIAMD jest koncern Raytheon, gdyż AIAMD wykorzystuje szereg systemów i urządzeń produkcji tego koncernu. Po stronie Pentagonu programem IBCS zarządza AIAMD Project Office oraz Program Executive Office for Missiles and Space (PEO M&S, w tym także LTPO – Lower Tier Project Office i CMDS – Cruise Missile Defense Systems) z siedzibą w Huntsville w Alabamie oraz, zajmujące się łącznością, Program Executive Office: Command, Control and Communications-Tactical (PEO C3T) w Aberdeen w Maryland.

Z kolei IBCS jest tworzony przez Northrop Grumman. W 2010 r. koncern otrzymał warty 577 mln dol. kontrakt na przeprowadzenie w ciągu pięciu lat fazy rozwojowej sieciocentrycznego systemu dowodzenia obroną przeciwlotniczą, który ma być zintegrowany z systemami Patriot, stacjami Enhanced Sentinel, a w dalszej kolejności z m.in. THAAD. Northrop Grumman został liderem konsorcjum, w którego skład weszły m.in. Boeing, Lockheed Martin, czy Harris. W maju 2017 r. Biały Dom opublikował wniosek budżetowy na rok fiskalny 2018 wraz załącznikami opisującymi status programów zbrojeniowych. Zgodnie z dokumentem IBCS nie wejdzie do produkcji wcześniej niż w 2020-2021 r., a sam proces jego wdrożenia do jednostek będzie trwał szacunkowo 8 lat.

Budowa nowego radaru zdolnego do wykrywania oraz namierzania celów na potrzeby systemów przeciwlotniczych w pełnym zakresie kątów 360 stopni (LTAMDS) jest obecnie w fazie TMRR (2/4 z etapów pozyskiwania uzbrojenia). W październiku 2017 r. Pentagon podpisał dwa odrębne kontrakty na opracowanie prototypów radaru z Raytheonem oraz Lockheed Martinem. Faza TMRR ma potrwać cztery lata i zakończyć się w trzecim kwartale 2022 r. Następnie ma się rozpocząć trzecia faza – EMD, która zgodnie z planem ma potrwać dwa lata i zakończyć się w czwartym kwartale 2024 r.

Zwiększenie poziomu przeżywalności żołnierzy (Soldier Lethality)

Program usprawniania zdolności operacyjnych żołnierzy będzie wspierany przez dwa CFT. Jeden zespół zajmie się zwiększeniem stopnia przeżywalności żołnierzy i ich efektywności przez opracowanie specjalnych pancerzy, indywidualnych sensorów, radiostacji niewielkich rozmiarów czy egzoszkieletów. Drugi zespół będzie pracował nad Szkoleniem w Syntetycznych Warunkach (Synthetic Environment Training), które będzie polegało na wykreowaniu jak najbardziej zaawansowanych symulacji i trenażerów dla żołnierzy.

Od lipca 2018 r. Pentagon zamierza wydłużyć szkolenie żołnierzy piechoty z 14 do 21 tygodni. Najpierw zorganizuje pilotaż. Rozszerzone szkolenie będzie obejmować kurs samoobrony, kurs ratowniczy, więcej zajęć z nawigowania w dzień i w nocy oraz naukę obsługi różnych rodzajów broni (m.in. obsługa karabinka M4 oraz karabinu maszynowego M249). CFT oddelegowany do opisywanego programu ogłosił zamiar wyposażenia żołnierzy w specjalne gogle, które łączą w sobie ulepszoną technologię termowizji i noktowizji oraz możliwość elektronicznego generowania wirtualnej symulacji każdego rodzaju terenu występującego na Ziemi i sił przeciwnika (HUD 1.0). Nowy sprzęt ma powstać do 2019 r. Docelowo CFT planuje wyposażyć żołnierzy w HUD 3.0, które umożliwią formy szkolenia jeszcze bardziej imitujące prawdziwe pole walki, będą dysponować przyjaznym dla użytkownika interfejsem i aplikacjami. CFT chce również wzmocnić osłony noszone przez żołnierzy, co w przyszłości może przełożyć na wyposażenie ich w egzoszkielety znacząco zwiększające ich możliwości bojowe.  

undefined
Fot. U.S. Army, Spc. Hubert D. Delany III / 22nd Mobile Public Affairs Detachment

W ramach projektu Soldier Lethality CFT będzie współpracował z szeregiem firm, w tym z: Applied Research Associates, Bohemia Interactive Simulations, Bugeye Technologies, Calytrix, Lockheed Martin, Northrop Grumman, oraz Tenosar. Dla przykładu 30 listopada 2017 r. CFT wystosował zapytanie w sprawie opracowania białych ksiąg opisujących możliwości stworzenia specjalnych wirtualnych trenażerów dla żołnierzy (Reconfigurable Virtual Collective Trainers and Global Terrain). Nowe symulatory są niezbędne, ponieważ obecnie armia USA dysponuje 30 centrami szkoleniowymi, które są wyposażone w urządzenia często oparte o technologię z lat 70.

Skok generacyjny armii USA w przeciągu dekady

Dzięki sześciu priorytetom modernizacyjnym realizowanym przez CFT w uproszczonej ścieżce decyzyjnej armia USA ma utrzymać swoją globalną przewagę technologiczną oraz być ostoją NATO. Wszystkie projekty są bardzo kosztowne i pochłoną dziesiątki miliardów dolarów. Warto jednak podkreślić, że USA borykają się z pogłębiającymi się trudnościami budżetowymi, co może doprowadzić do ograniczenia ambicji Pentagonu, spowolnienia realizacji wszystkich priorytetów lub ich modyfikacji. Nie obejmują one przecież choćby finansowania programu Joint Strike Fighter, który przewiduje docelowo pozyskanie przez armię USA łącznie 2456 maszyn F-35 wszystkich wersji i w samym 2019 r. będzie kosztować 10,7 mld dol., czy finansowania programu JLTV dotyczącego zakupu nawet 55 tys. nowych pojazdów terenowych, które mają zastąpić wozy HMMWV (w samym 2019 r. JLTV pochłonie 1,9 mld dol.).

Dokonanie skoku generacyjnego przez armię USA może rodzić problemy z interoperacyjnością w ramach NATO, ponieważ inne państwa należące do Sojuszu nie będą w stanie osiągnąć takiego zaawansowania technologicznego. Niemniej, armia USA nasycona nowoczesnym sprzętem wojskowym będzie stanowić o sile NATO. Powodzenie projektów jest też uzależnione od sprawności powołanych w listopadzie 2017 r. CFT. Jeśli odniosą sukces, inne państwa mogą na szeroką skalę zaadaptować takie rozwiązanie instytucjonalne u siebie.

KomentarzeLiczba komentarzy: 19
papuga
czwartek, 26 kwietnia 2018, 01:42

Program artyleryjski nie wygląda wcale tak okazale jak na warunki amerykańskie. LRPF - zasięg do 400 km. Czyli mniej niż Iskander czy Hyunmoo - 2. Poziom tego, co deklaruje Izrael ze swoim pociskiem LORA. No i zapewne mała głowica, skoro 2 LRPF zajmują tyle miejsca co jeden ATACMS.

polak mały
środa, 25 kwietnia 2018, 16:34

Kiedy się to porówna z programami realizowanymi w Rosji, dopiero widać przepaść. Rosja jak zawsze od 200 lat goni zachód, ale ta pogoń jest spóźniona. Oni chcą wdrożyć systemy, które w USA są planowane do zastąpienia nowszymi.

Polak Duży
czwartek, 26 kwietnia 2018, 00:18

Gdybyś znał język angielski to byś wiedział, że ten program to efekt histerii Amerykanów na tym tle, że rosyjska artyleria ma większy zasięg, większą szybkostrzelność, większą manewrowość i ogólnie jest nowocześniejsza pod każdym względem. Jest to też efekt realizmu Amerykanów, którzy w końcu przyjęli do wiadomości, że w starciu z Rosją czy Chinami nie będą mieć panowania w powietrzu, więc zamiast wsparcia lotniczego muszą mieć artylerię.

Cremaster
czwartek, 26 kwietnia 2018, 22:57

Podczas pogromu wagnerowców, zanim na niebie pojawiły się apache i reszta, pierwszy ostrzał rozpoczęła artyleria rosyjska. I po kilku strzałach już nie istniała, gdy dostała kontrę od amerykańskiej artylerii. To tyle jeśli chodzi o przewagę rosyjskiego uzbrojenia i rozpoznania. Choć pewnie rusofile będą zaprzeczać, że to byli Rosjanie, poza tym strzelali pod słońce.

dropik
czwartek, 26 kwietnia 2018, 11:47

msta-b zasieg 24/30 , m109 22/30. Przewagę mają tylko w artylerii rakietowej, oraz w liczbie systemów. Oczywiście nadal Rosjanie mają te 203 mm Piony, którymi mogą strzelać na +47 km.

Michaś
czwartek, 26 kwietnia 2018, 16:55

dropik A co z 2a36 i 2s5 ? 40 km wyciagali z tego bez problemu w latach 80.

dropik
piątek, 27 kwietnia 2018, 12:51

słusznie. bardzo fajna armata, elegancka w wersji holowanej ;) nie wiem czy ją używają. raczej nie bo msta-s króluje

Davien
czwartek, 26 kwietnia 2018, 22:49

Michas, 2A36 to po prostu MSta w wersji holowanej wiec te 40 km to wyciskali chyba w marzeniach 2S5 czyli Hiacynt miał zasieg 20km amunicja standardowa i 33 amunicja RAP

Davien
czwartek, 26 kwietnia 2018, 16:52

M-109 L52 ponad 40km. Rosja dopiero w Koalicji SW dogania to co miał Zachód lata temu.

Michaś
czwartek, 26 kwietnia 2018, 20:10

Davien Ile jest tych L52? Albo ile z taka lufa AS90 maja Brytyjczycy ?

Davien
czwartek, 26 kwietnia 2018, 22:53

Wystarczajaco, na te kilka nieistniejacych Koalicji SW. Jakos włąsnie od brytyjczyków mamy działo L52 zgadza sie:) Na twoim miejscu bym sie raczej martwił PzH2000 :)

Michaś
piątek, 27 kwietnia 2018, 09:42

Davien, L52 w USA nie ma ani jednej. AS90 z L52 rowniez. 2a36 i 2s5 a MSTA to calkowicie rozne dziala. Nawet na angielskiej wikipedii dla obu tj. 2a36 i 2s5 podaje sie zasieg 40 km. I nie wiem skad ten sarkazm, skoro (i znow wg angielskojezycznych zrodel) ze starych M46 130mm wyciskali 38km z BB. I ja sie o nic nie martwie. raczej zachwycam sie nad ciekawymi zabawkami robionymi 50 lat tyemu, ktorych za 50 my nadal sami robic nie bedziemy.

Davien
piątek, 27 kwietnia 2018, 20:02

Widzisz Michas ale 2A36 i 2A36S to jedno i to samo działo tylko w wersjach holowanych i samobieznej. zasieg wynosi 24/29km czyli mniej niz M109 z lufa L39. M109L52 pojawiłą sie w 2002r i ile ich jest nie wiem, ale nawet zwykła M109A7 stzrela na 40km a wymieniac w nich będą lufy na L58 o zasiegu ognia 80km. 2S5 Hiacynt ma szasięg ognia 20km amunicja zwykłą i 33-40 amunicja RAP, z tym ze druga wartość nie potwierdzona. AS90 Braveheart jest uzywany w Polsce, to inaczej Krab bo ta wersja działą powstała dla Polski. Rosja w lini nie ma zadnej Koalicji SW o zasiegu do 40km i do 70km amunicja specjalna, tyle ze tej amunicji specjalnej tez niema. Obecnie nasze Kraby sa lepsze od każdej rosyjskiej haubicy samobieznej 152mm wiec panie Michaś , nie tylko juz mamy ale to rosja musi nas gonić.

Marek
czwartek, 26 kwietnia 2018, 06:02

Rosyjskie Stealthy nowej generacji. Te właśnie, których nie chcą Hindusi wszystko co lata z nieba zmiotą.

Logik
czwartek, 26 kwietnia 2018, 02:33

A dlaczego nie mieliby mieć panowania w powietrzu? Systemy OPL Rosji i Chin sa w zasadzie bezużyteczne w starciu z nowoczesnymi myśliwcami i zostaną wyeliminowane w ciągu kilku pierwszych godzin, a lotnictwo Rosji i Chin to prymityw oparty na różnego rodzaju moderkach SU 27, w starciu nawet z F 16 czy F 18 ma to znikomą skuteczność i zostanie zestrzelone też w ciągu pierwszych kilku godzin konfliktu. Nawet same zestawienie ilościowe jest miażdżące, gdzie Rosja ma może z 700 sprawnych myśliwców, Chiny może z 500 w miarę nowych maszyn a USA to 3-4 tys, więc z czym do ludzi? Fakt, że USA odpuściła sobie rozwój artylerii ale też nie bardzo jej potrzebuje bo i tka wszystko załatwia bombardowaniami. A i tu Rosja nie bardzo ma się czym pochwalić, bo 90% ich artylerii to stareńkie systemy typu grady które walą obszarowo ale w nic nie wycelują albo dziąła o zasięgu do 20 km nijak się mające do współczesnej artylerii zachodniej mającej zasięgi do 60-70 km. Te programy nie służą \"nadrabianiu zaległości\" tylko zwiększaniu dystansu i przewagi na polu bitwy z obecnych 20:1 do powiedzmy 50:1.

Praszciaj Radino...
piątek, 27 kwietnia 2018, 10:46

Wiedzę że macie panie kolego ZEROWĄ wiedzę albo info na podstawie MISIA. Ruscy zawsze wiedzieli że mają cienkich lotników i cienkie samoloty, dlatego każdy kilometr ruskiej ziemi zaorali zestawami przeciwlotniczymi każdego rodzaju. I tego się trzymają, co do USA; oni z Ruskimi nigdy nie będą walczyć, po co skoro jednym i drugim krajem rządzą ci sami chazarowie. Tu chodzi o ChRL, dla jednych i drugich kitajcy są realnym super zagrożeniem i w końcu musi dojść do konfrontacji. W każdym przypadku przesrane ma Rosja bo to na jej terytorium dojdzie do kasacji a po tych igrzyskach Ruscy wypadają po za orbitę i to dosłownie.

asd
piątek, 15 czerwca 2018, 18:55

A ile lotniskowców mają Chiny ? Zdaje się, że dopiero budują drugi, nie mówiąc o braku zaprawionej w bojach kadry oficerskiej. Co do gospodarki to jedzie ona na przestarzałych technologiach poprzedniej generacji a żeby mieć nowe to Apple i inni muszą chcieć tam produkować (a mogą to robić gdzie indziej). Jeśli rynki zachodnie zamkną się dla produktów z Chin (co już się zaczęło np. wywalenie ZTE z USA) to Chiny kaputt bo zależą od eksportu.

Davien
piątek, 27 kwietnia 2018, 20:10

Sowja droga kapitalny pseudonim, wiesz skąd sie wziął mam nadzieję:) A na poważnie to rosyjski systemy OPL nie sa wstanie zwalczać samolotów stealth a to włąśnei te maszyny maja pzrełamywać OPL , do tego nie jest to system sieciocentryczny wiec eliminacja radaru naprowadzania eliminuje daną baterię. USA ani NATO nie zamierzaja Rosji atakować bo i po co. To Rosja sierzuca do każdego wiec jak dojdzie do starcia to jak sądzisz kto będzie agresorem. Chiny militarnie USA nie sa w stanie zagrozić, natomiast w druga strone nie jest tak rózowo. Do tego walka Chin z USA oznacza dla Chin gigantyczne straty finansowe bo naglke ich wszystkie amerykańskei obligacje moga okazać sie nic nie warte, ale tylko te co oni mają.

Logik
piątek, 27 kwietnia 2018, 17:22

Ale to opl Rosji jest nic nie warte, Syria jednoznacznie dowodzi, że nie są w stanie zestrzelić nic zachodniego, Izrael lata tam jak chce, Amerykanie walą rakietami manewrującymi itp. A Chińska OPL to po prostu tania podróbka systemów rosyjskich więc jeszcze mniej wartościowa. Nawet Turcja wolała S 400 niż chińskie HQ 9 a i tak każdy z tych systemów jest bezbronny w starciu z nowoczesnym lotnictwem.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama