Pancerz zamiast piechoty i więcej rakiet w Europie. US Army wraca do „zimnej wojny” [KOMENTARZ]

21 września 2018, 11:50
Abrams Dania
Fot. Staff Sgt. Ange Desinor/US Army.

Amerykańska armia zwiększa swoje zdolności do działań w warunkach konwencjonalnego konfliktu zbrojnego. Jednostki piechoty lekkiej są przeformowywane na pancerne lub zmotoryzowane. Niedawno zdecydowano też o rozmieszczeniu w Europie na stałe dodatkowych sił – oddziałów artylerii rakietowej i przeciwlotniczych. To pierwszy taki ruch, stanowiący odwrócenie cięć wprowadzanych po zakończeniu zimnej wojny.

US Army poinformowała, że jedna z brygad bazujących na KTO Stryker – 1 Brygada 1 Dywizji Pancernej zostanie przeformowana w „ciężką” jednostkę pancerną. Inna jednostka, 2 Brygada 4 Dywizji Piechoty, obecnie formacja piechoty lekkiej, stanie się brygadą zmotoryzowaną na Strykerach. W ten sposób US Army zyska kolejną brygadę pancerną (Armored Brigade Combat Team - ABCT), „kosztem” jednostki lekkiej piechoty (Infantry BCT – IBCT), natomiast liczba brygad zmotoryzowanych (Stryker BCT – SBCT) nie zmieni się.

To już kolejny podobny ruch podjęty przez Departament Armii USA. Pod koniec 2016 roku zdecydowano o konwersji 2 Brygady 3 Dywizji Piechoty na jednostkę pancerną, a formalnie miała ona miejsce w październiku 2017 roku. W ten sposób liczba brygad pancernych w czynnej US Army zwiększy się z 9 do łącznie 11, pięć kolejnych takich jednostek jest w Gwardii Narodowej. Warto przypomnieć, że to gwardziści z 278 Pułku Kawalerii Pancernej zaangażowani są w grupie batalionowej NATO rozmieszczonej w rejonie Orzysza. Zastąpili oni w tej roli elementy 2 Pułku Kawalerii, bazującego na KTO Stryker. Same transportery tej jednostki są zresztą dozbrajane w armaty 30 mm lub wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych, co znacząco zwiększy ich możliwości w walce z formacjami pancernymi i zmechanizowanymi przeciwnika.

Władze USA oficjalnie przyznają, że wzmacnianie liczebności jednostek pancernych jest zgodne z nową strategią obrony narodowej z 2018 roku, oraz z wizją rozwoju US Army do roku 2028, przedstawioną przez szefa sztabu gen. Marka Milley’a oraz sekretarza armii Marka Espera. Zwiększenie zdolności do konwencjonalnej obrony odbywa się pomimo zaangażowania wojsk USA w operacje ekspedycyjne np. w Iraku i Afganistanie.

Z myślą o tych ostatnich tworzone są zresztą specjalne brygady SFAB (Security Assistance Force Brigade), w których służą głównie żołnierze na wyższych stanowiskach służbowych, z myślą o prowadzeniu misji szkoleniowych. Dzięki temu do części działań poza USA nie trzeba angażować na przykład czołgistów, i będą oni mogli skupiać się na utrzymywaniu gotowości do działań w konflikcie o dużej intensywności. Amerykańska obecność jest stopniowo wzmacniana również w Europie. Krokiem w tym kierunku jest wspomniane – przynajmniej czasowe – zastąpienie żołnierzy stacjonujących na stałe w Niemczech przez jednostkę bazującą w USA w ramach "polskiej" grupy batalionowej. Dzięki temu amerykańskie dowództwo będzie mogło bardziej elastycznie organizować wykorzystanie swoich sił.

Co więcej, kilkanaście dni temu armia amerykańska poinformowała o zatwierdzeniu planu sformowania nowych jednostek, stacjonujących na stałe w Niemczech. Chodzi o batalion obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu (z zestawami Avenger) w Ansbach oraz dowództwo brygady artylerii z dwoma batalionami artylerii rakietowej (prawdopodobnie z systemem MLRS) w Grafenwöhr. Amerykanie zamierzają też wprowadzić pewne zmiany w strukturze swoich jednostek wsparcia w Niemczech, łącznie na kontynencie będzie stacjonować dodatkowo około 1,500 żołnierzy (wraz z rodzinami). Formowanie nowych jednostek zacznie się jeszcze w br. i zakończy w 2020 roku.

Widać więc wyraźnie, że US Army kładzie nacisk na „twarde” zdolności obronne. Każda brygada pancerna to ok. 85 czołgów M1 Abrams, ok. 130-140 BWP Bradley, i batalion artylerii liczący ok. 18 haubic Paladin, oczywiście wraz z jednostkami wsparcia. Z kolei jednostki artylerii i OPL tworzone w Niemczech to pierwsze tego typu formacje w stałej strukturze US Army Europe, dziś te zdolności są zapewniane przez jednostki rotacyjne obecne na kontynencie na stałe lub tylko czasowo, a wcześniej istniejące pododdziały MLRS czy Avengerów zostały już dawno rozformowane. Ich tworzenie, a właściwie odtwarzanie, w dużym stopniu ma na celu zabezpieczenie przed potencjalną agresją ze strony Rosji.

Warto też pamiętać, że Amerykanie mają możliwość relatywnie szybkiego odbudowywania „twardych” zdolności dzięki wykorzystaniu istniejących elementów – struktur (np. brygad piechoty), ale i sprzętu. Czołgi Abrams czy Avengery nie muszą być produkowane na nowo, są remontowane i/lub modernizowane, choć oczywiście nie wyklucza to rozmieszczania całkiem nowego sprzętu w przyszłości (np. jeżeli chodzi o obronę przeciwlotniczą). Na to jednak dopiero przyjdzie czas. 

Prawdopodobnie to właśnie ze względu na możliwość wykorzystania istniejącej infrastruktury i krótki czas osiągania gotowości zdecydowano się na rozmieszczenie w Niemczech dodatkowych stałych jednostek w czasie, gdy rozważa się taki ruch w Polsce. Wspomniane wcześniej formacje powstają na podstawie decyzji budżetowej z 2017 roku, zwiększającej liczebność czynnej US Army do 476 tys. zołnierzy. Dziś już wiemy, że – na bazie obowiązującej ustawy NDAA 2019 – osiągnie co najmniej 487,5 tys., a „wizja” rozwoju US Army zakłada osiągnięcie liczebności powyżej 500 tys. żołnierzy.

Przypuszczalnie więc będą formowane również kolejne jednostki, i te mogą potencjalnie trafić do Polski. Najpierw jednak administracja przedstawi Kongresowi stosowny raport, co jak wiemy ma mieć miejsce do 1 marca 2019 roku. Jeżeli zostanie podjęta stosowna decyzja stałej obecności wojsk USA, jej realizacja będzie jednak długotrwałym procesem. Choćby dlatego że wymagania infrastrukturalne dla stałego bazowania żołnierzy, czy zakwaterowania ich rodzin są wyższe, niż w wypadku obecności rotacyjnej – nawet o „bojowym” charakterze i realizowanej w sposób ciągły, tak jak ma to miejsce np. w ramach grupy batalionowej NATO i brygad pancernych.

Wszystkie opisane wyżej działania wpisują się w proces odtwarzania przez Stany Zjednoczone zdolności do działań w konflikcie lądowym o dużej intensywności. Szczególne znaczenie mają dla Amerykanów artyleria, mobilna obrona przeciwlotnicza czy wojska pancerne. Jeżeli ten proces będzie realizowany z powodzeniem, pozwoli to na wzmocnienie bezpieczeństwa państw naszego regionu, jak i całego NATO.

Nie wolno jednak zapominać, że najważniejsze jest zwiększanie własnego potencjału obronnego. Działania Stanów Zjednoczonych są obarczone ryzykiem politycznym i zależne od wielu czynników, np. konieczności zaangażowania USA w innych obszarach, czy woli i możliwości decydentów do zwiększania wydatków obronnych, niezbędnych do finansowania odbudowy „twardych” zdolności. Państwa naszego regionu i szerzej europejskie kraje NATO powinny również mocniej zaangażować się w modernizację i rozbudowę własnych sił zbrojnych, aby zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa, wsparty dodatkowo przez wzmocnienie potencjału USA.

KomentarzeLiczba komentarzy: 18
iras
wtorek, 25 września 2018, 20:47

@Obywatel RP. - Wschód. quot;nie zgodzę się z twoją tezą - tzw. dobrego wyzysku ekonomicznegoquot; Spoko ja też się z nią nie zgodzę. Trochę źle mnie zrozumiałeś ;)

Obywatel RP. - Wschód.
wtorek, 25 września 2018, 17:49

do iras - nie zgodzę się z twoją tezą - tzw. dobrego wyzysku ekonomicznego - inaczej epoka kolonialna by się nie skończyła a jednak Indie, RPA ect. (to tylko przykład) są niepodległe ze swymi plusami i minusami. do Arystoteles_2 - a kto ma bronić terytorium RP i obywateli tam zamieszkujących - czy taj na wschód od Wisły przy obecnym układzie sił WP jak i sojuszniczych? Ja nie widzę nikogo poza żołnierzami WOT.

iras
wtorek, 25 września 2018, 11:57

@Obywatel RP - Wschód. \"rozumiem twoją tezę ale nikt nie będzie pytał żołnierzy czy będzie walczyć tylko wyda rozkaz i już\"- Dlatego mamy cywilną kontrolę nad armią, żeby w razie czego geniusza, który wyda taki (samobójczy dla żołnierzy) rozkaz przystopować. Wszystko oczywiście zależy od zamiarów agresora. Jeżeli jest pewne, że po wejściu celem agresora będzie fizyczna likwidacja całego narodu (a były w historii takie próby) to warto poświęcić życie nawet wszystkich żołnierzy. Ale jeżeli agresor planuje tylko wyzysk ekonomiczny, to taka ofiara się nie opłaci.

Arystoteles_2
wtorek, 25 września 2018, 10:51

Obecnie polityka USA w Europie w zakresie bezpieczeństwa nie może opierać się na bazach ekspedycyjnych (wyposażonych w lekki sprzęt) do działań bardziej policyjnych niż walki z pododdziałami regularnymi. Obecna w Europie wojna hybrydowa obrazuje przewartościowanie myślenia w kierunku działań o dużej intensywności i niekonwencjonalnej formie z wykorzystaniem sprzętu o dużym potencjale rażenia. WOT w Polsce to utopia polityczna, która kosztowała będzie podatnika ogromne pieniądze a zdolność do realizacji przez nie działań będzie nie realna do osiągnięcia w przewidywanym czasie tj 2023 rok. Terminy te są już przesuwane na dalszą perspektywę (ku zadowoleniu DWOT i BdsUOT) a parasol ochronny Ministra ON utwierdza ten stan utopijnego działania. W tym czasie wielu wojskowych w WOT doczeka emerytur (kolejnych gwiazdek generalskich) oraz zostanie za swoje zasługi przesuniętych na kolejne wyższe stanowiska w MON gdzie po \"rozwinięciu\" WOT będą rozwijać SZ RP. Niestety rozwój WOT związany jest z kumoterstwem - patrz duży udział w rozwoju WOT instytucji i firm powiązanych z Wojskami Specjalnymi. Można by dodać, że tak jest na całym świecie ale przecież teraz mamy dobrą zmianę.

Arystoteles_2
wtorek, 25 września 2018, 10:29

Do obywatela RP - Wschód. W koncepcji użycia WOT nie ma zapisów mówiących o działaniu na głównym kierunku uderzenia przeciwnika więc nie ma mowy o walce WOT w pasie przesłaniania i głównym obszarze obrony bez wsparcia wojsk operacyjnych (sił sojuszniczego wsparcia). Natomiast sugestia o walce na terenach czasowo zajętych przez przeciwnika jak najbardziej zasadna. Jednak o są tylko rozważania teoretyczne nie mające nic wspólnego z planami użycia sił.

Obywatel RP - Wschód.
poniedziałek, 24 września 2018, 19:37

do iras - rozumiem twoją tezę ale nikt nie będzie pytał żołnierzy czy będzie walczyć tylko wyda rozkaz i już. Zatem patrząc na mizerię naszej armii na wschód od Wisły to WOT będzie pierwszym tym który dostanie łupnia (poniesie ogromne straty) od rosyjskich wojsk - czytaj: przyjmie ciężar odpierania agresora. Przypominam wszystkim, że oprócz wojny na odległość (artyleria, lotnictwo, rakiety ect.) trzeba jeszcze zająć cudze terytorium i nim władać a to się nie zmieniło od tysięcy lat.

Jakub
poniedziałek, 24 września 2018, 01:55

Tak dorzucę tylko, że obecnie po wsi (Orzysz, Bemowo) śmigają Strykery z wieżami 30mm i to są pewnie wieże bezzałogowe. Niecałe 2 lata temu amerykanie stwierdzili, że trzeba dozbroić wozy i zrobić automaty. Już teraz sprzęt jest w linii. Tak to należy robić, a nie pitologia przez prawie 10 lat...

Harry 2
niedziela, 23 września 2018, 15:28

@ On - \"Uczmy się od Izraela \" Słusznie! Izrael w doktrynie wojennej ma zapis, że nie może przegrać żadnego konfliktu zbrojnego.

Harry 2
niedziela, 23 września 2018, 15:25

@ X - czyżbyś nie wiedział, że kilkanaście lat temu USA stawiało na uzbrojenie jednostek w KTO STRYKER i powolne odchodzenie od czołgów w jednostkach? Dopiero Irak/Afganistan przywrócił decydentom rozum. Sztabowcy często korzystali z wnętrza ABRAMSów bo tylko tam czuli się bezpiecznie.

iras
niedziela, 23 września 2018, 00:22

@Obywaltel RP - Wschód. Wojska powietrznodesantowe to praktycznie też lekka piechota, i to chyba nawet bardziej niż WOT. Zawsze można zrobić powietrznodesantowy zmech. Technicznie wykonalne, tylko kto da na to pieniądze. No i nikt nie planuje wysyłać WOTu na \"pancerne kliny wojsk Rosyjskich.\"

Qwe
niedziela, 23 września 2018, 00:19

Wojska specjalne to oręż wielkich mocarstw, które muszą mieć narzędzie do walki z terrorystami, zazwyczaj finansowanymi i wspieranymi przez konkurencyjne mocarstwa także te rangi regionalnej oraz do wywierania wpływów na sytuacje w tych zakątkach świata, w których mają swoje kluczowe interesy. Co do zrobienia zamieszania, poczytajcie coś o II wojnie światowej, tak jak Niemcy potrafili zneutralizować zagrożenie ze strony wojsk specjalnych Aliantów, tak Aliancie potrafili wyłapać i stracić niemieckich specjalnych wojskowych. Oczywiście można uderzać na emerytów, żandarmów, rekonwalescentów, logistyków i innych z jednostek zaplecza frontu wówczas wojska specjalne osiągają niewyobrażalne sukcesy. Wracając do tematu, Ameryka jest w stanie naprawić swój błąd, ma czołgi i bojowe wozy piechoty przezbroi brygady, co zrobi Europa, która już odcięła kupony z dywidendy pokoju. Już sam fakt, że Rosjanie ćwiczą przy użyciu leciwych T-62 świadczy o tym, że na lekkozbrojną Europę to naprawdę wystarczy, a Trump ruszy Abramsy tylko pod warunkiem jak Europa mu za nie zapłaci.

Stary Grzyb
sobota, 22 września 2018, 22:18

Jeżeli US Army faktycznie wraca do Zimnej Wojny, to pozostaje powiedzieć - tak trzymać i wzmacniać. Amen.

Obywaltel RP - Wschód.
sobota, 22 września 2018, 16:29

Zatem ja widać koncepcja WOT jak piechoty lekkiej jest nie do końca trafna. Czas to zweryfikować i zrobić z brygad WOT jednostki zmotoryzowane a więc wyposażone w transportery piechoty (na przykład modernizacja BWP-1 podobna do tej co zaproponowali Ukraińcy ale lepiej wyposażona ogniowo bo w wkm 12,7 mm), dywizjony artylerii (i to nie moździerze 60 mm a 93 mm samobieżne lub ciągnione albo zmodernizowane haubico-armaty 2S1 Goździk) dywizjony przeciwlotnicze, plutony ppanc z samobieżnymi zestawami ect. Panie gen. W. Kukuła może warto to rozważyć zanim dokończymy formowanie niezbędnych Wojak Obrony Terytorialnej. Obecna koncepcja piechoty lekkiej (nogi i plecy żołnierza) jest mało mobilna i mało odporna na pancerne kliny wojsk Rosyjskich. Przy czym na pewno to nie utrudni działania ze społecznościami lokalnymi w sytuacjach kryzysowych - klęsk żywiołowych ect. a wręcz wzmocni świadomość \"lokersów\" - wójtów, burmistrzów, prezydentów ect., że oprócz wsparcia w czasie powodzi również skutecznie zorganizują obronę np.: miasta powiatowego jakim jest Sokółka lub bronią każda inną wieś, obronią ujęcia wodne, zorganizują skuteczna obronę węzłów kolejowych drogowych i mostowych ect., poszarpią z zasadzek skutecznie kolumny wojsk rosyjskich.

Marek1
sobota, 22 września 2018, 13:58

x - nie masz zielonego pojęcia JAKIEGO bałaganu potrafi narobić na zapleczu przeciwnika kilkanaście /kilkadziesiąt sprawnych zespołów WS. Warte to całych brygad panc/zmot. A WS nigdy NIE miały \"nas bronić\", a być polską specjalnością w NATO, bo tak jest w Pakcie poukładane, ze każdy kraj członkowski wybiera swoją dziedzinę w której się specjalizuje(np. Czesi obr. p.chemiczną).

Matkal 1970
sobota, 22 września 2018, 10:52

Wojska Specjalne są przeznaczone do wykonywania zupełnie innych zadań niż walka z \"ciężkimi\" czy \"średnimi\" formacjami przeciwnika. Nie powstawały też w miejsce naszych wojsk pancernych i zmechanizowanych. Obecny stan naszych Sił Zbrojnych jest konsekwencją zaniechań i lekceważącego stosunku do obronności przez kolejne rządy po 1989r. To polityków poszczególnych partii rządzących powinno się postawić przed Trybunałem Stanu, który powinien ich osądzić i skazać. A bez komandosów obecnie żadnej wojny wygrać się nie da. Podobnie jak bez dobrze wyszkolonych i wyposażonych \"pancerniaków\", \"zmecholi\", artylerzystów, przeciwlotników, zwiadowców, lotników,marynarzy, logistyków etc. Siły Zbrojne funkcjonują na zasadzie naczyń połączonych. Problemy jednego obszaru negatywnie oddziałują na pozostałe. Kto tego nie rozumie nie powinien wypowiadać się na temat wojska.

Matkal 1970
sobota, 22 września 2018, 10:51

Wojska Specjalne są przeznaczone do wykonywania zupełnie innych zadań niż walka z \"ciężkimi\" czy \"średnimi\" formacjami przeciwnika. Nie powstawały też w miejsce naszych wojsk pancernych i zmechanizowanych. Obecny stan naszych Sił Zbrojnych jest konsekwencją zaniechań i lekceważącego stosunku do obronności przez kolejne rządy po 1989r. To polityków poszczególnych partii rządzących powinno się postawić przed Trybunałem Stanu, który powinien ich osądzić i skazać. A bez komandosów obecnie żadnej wojny wygrać się nie da. Podobnie jak bez dobrze wyszkolonych i wyposażonych \"pancerniaków\", \"zmecholi\", artylerzystów, przeciwlotników, zwiadowców, lotników,marynarzy, logistyków etc. Siły Zbrojne funkcjonują na zasadzie naczyń połączonych. Problemy jednego obszaru negatywnie oddziałują na pozostałe. Kto tego nie rozumie nie powinien wypowiadać się na temat wojska.

On
piątek, 21 września 2018, 20:35

Do póki tli się konflikt na Ukrainie nam nic nie grozi . Ukraina chociaż biedna , ma wysoki potencjal obrony i wysokie morale . Skutecznie , także dzięki polskim i amerykańskim operatorom zatrzymali Rosjan . Najlepsza obrona jest obrona polityczna i interesy z Amerykanami , aby nie opłacało im się zniszczyć Polski . Bo co z tego ze ostatecznie wygramy jak stajemy się polem dzialan wojennych ze względu na nasze położenie geograficzne. Uczmy się od Izraela

x
piątek, 21 września 2018, 17:29

W Polsce też przez niemal 20 lat twierdzono, że pancerz i gąsiennice to relikt. Ochronić nas miały tzw. wojska specjalne. Marnotrawiono fortuny finansując kosztem modernizacji dużych związków taktycznych \"bananowe\" formacje z założenia przeznaczone do ganiania niepiśmiennych z AK. Wysłać ich do Hrubieszowa, niech się szkolą na realnego wroga.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama