Konflikt na Morzu Śródziemnym – Czy Turcja może pokonać Unię Europejską? [OPINIA]

13 września 2020, 09:13
1280px-thumbnail
Fot. Capt. Jason Smith/U.S.A.F.

Choć państwa Unii Europejskiej i NATO długo tolerowały coraz bardziej zdecydowane, czy nawet agresywne działania Turcji w jej sąsiedztwie – w Syrii czy nawet w Libii, to ostatnie kroki Ankary, związane z wydobyciem surowców w basenie Morza Śródziemnego i potencjalnie zagrażające interesom będącej członkiem UE Grecji mogą wywołać bardziej stanowczą reakcję. Przyczyny i przebieg konfliktu omawia dla Defence24.pl dr hab. Maciej Münnich, prof. KUL.

Turecka polityka zagraniczna jest przedmiotem coraz większego niepokoju w państwach Unii Europejskiej i NATO. Nie jest tu mowa o tureckiej interwencji w Syrii, wymierzonej przede wszystkim w Kurdów, którą wszyscy – w tym Stany Zjednoczone wspierające swego czasu Kurdów w ich walce z ISIS – dość gładko przełknęli. Tym bardziej nie chodzi o regularne naloty i działania tureckich sił specjalnych w północnym Iraku, ani o powrót wpływów tureckich w basenie Zatoki Perskiej, gdzie w Katarze ulokowała swoją bazę wojskową, wyraźnie konkurując z Arabią Saudyjską. Podobnie nikt w Europie, czy też w USA nie zaprząta sobie głowy coraz ściślejszym sojuszem Turcji z Azerbejdżanem (podobno protureccy bojownicy z Syrii są właśnie przerzucani do Azerbejdżanu), który – wobec milczenia Zachodu – wpycha Armenię coraz głębiej w objęcia Rosji.

Nawet bezpośrednie zaangażowanie Turcji w konflikt libijski, gdzie wysyłani są już nie tylko syryjscy najemnicy na tureckim żołdzie (szacunkowo ok. 5000), ale także wojskowi „instruktorzy” tureccy, których jest kilkuset, nie budziło bardziej aktywnego sprzeciwu w Europie czy w USA. Wszystkie te działania nie kolidowały bowiem w bezpośredni sposób z interesami szeroko rozumianego Zachodu, nawet jeśli poszczególne kraje wyrażały z różnych powodów swe niezadowolenie. Dopiero zbliżenie z Moskwą, wyrażające się na przykład w budowie przez Rosatom pierwszej tureckiej elektrowni atomowej w Akkuyu, czy też budowie gazociągu Turkish Stream, a przede wszystkim w zakupie baterii S-400, zaczęło irytować USA. Efektem było wykluczenie Turcji z programu najnowocześniejszego obecnie samolotu bojowego, jakim jest F-35.

Jednak to, co irytowało USA, bynajmniej nie budziło niezadowolenia państw europejskich. Wprost przeciwnie, część z nich współdziałała z Turcją, szczególnie w wykorzystaniu rosyjskiego gazu płynącego przez Turkish Stream. Bułgaria odbiera gaz z tego źródła od 1 stycznia bieżącego roku, a w kolejce są następne kraje: Węgry, Serbia, Słowacja i Austria, a nawet Grecja. Nie trudno zauważyć, że w ten sposób państwa południa Europy współdziałają z Rosją (i pośrednio Turcją) w jej polityce eliminowania Ukrainy jako pośrednika w handlu rosyjskim gazem. Jednak to właśnie gaz doprowadził do poważnych problemów w relacjach europejsko-tureckich.

image
Fot. Mate Airman Rob Gaston/U.S. Navy

Przebieg konfliktu:

Rosnący apetyt Turcji na złoża gazu w basenie Morza Śródziemnego zderzył się z interesami innych państw europejskich. Od 2009 roku, kiedy amerykańsko-izraelskie konsorcjum firm odkryło pierwsze duże złoże gazu, położone w izraelskiej wyłącznej strefie ekonomicznej (tzw. EEZ) złoże Tamar (200 mld m3, komercyjne wydobycie od 2013), wschodnia część basenu Morza Śródziemnego stała się terenem wyścigu technologicznego i jednocześnie sporu politycznego. Każde z państw mających wybrzeże morskie starało się prowadzić badania i znaleźć w swojej EEZ złoża gazu. Z góry jednak wiadomo było, że wiązać się z tym będą problemy polityczne, ponieważ formalnie Izrael nie jest uznawany przez Syrię, Republika Cypru przez Turcję, zaś Turecka Republika Cypru Północnego przez żadne z państw za wyjątkiem samej Turcji.

Ponadto EEZ poszczególnych krajów, które zgodnie z Konwencją o prawie morza z 1982 r. mogą sięgać do 200 Mm,od wybrzeży nakładają się na siebie i budzą kontrowersje. Przede wszystkim Turcja nie uznaje greckiej, a tym bardziej cypryjskiej EEZ, uważając, że wysypy nie mogą być brane pod uwagę w wyznaczaniu EEZ i można wyznaczyć wokół nich jedynie wody terytorialne (do 12 Mm). Podstawą do wyznaczenia EEZ wg. Turcji powinien być zasięg szelfu kontynentalnego, co znacząco redukuje grecką EEZ, a w odniesieniu do Cypru, który przecież cały jest wyspą, oznacza to, że w ogóle nie ma on EEZ. Niektóre kłopotliwe wyspy greckie turecka propozycja w ogóle traktuje jako nieistniejące, szczególnie najdalej wysuniętą na wschód, położoną pomiędzy Rodos i Cyprem wysepkę Kastelorizo, leżącą zaledwie 3 km. od południowego brzegu Turcji. Stanowisko tureckie nie znalazło uznania międzynarodowego, a ostatnie rozmowy załamały się w 2017. Różnice pomiędzy grecko-cypryjskim i tureckim stanowiskiem pokazuje mapa 1.

image
Fot. Future Perfect at Sunrise (domena publiczna)

Dopóki spór miał charakter wyłącznie prestiżowy, nie rozpalał aż tak wielkich emocji. Jednak w ciągu kilku lat od odkrycia Izrael udowodnił, że wydobycie gazu z dna morskiego może diametralnie zmienić pozycję energetyczną danego kraju. Izrael z importera gazu stał się jego eksporterem, sprzedając gaz Jordanii (umowa z 2017) i Egiptowi (umowa z 2019). Ponadto, zgodnie z ekologicznymi trendami, planuje przekształcenie swej największej elektrowni węglowej Orot Rabin w Haderze na gazową, a przy okazji od stycznia bieżącego roku obniżył ceny za energię elektryczną w kraju. Na takie zmiany pozwoliło odkrycie następnych złóż gazu, w tym złoża Lewiatan (470 mld m3) przez amerykańską firmę Noble Energy w 2010 r. (komercyjne wydobycie od 2020). Wszystkie te złoża znajdują się na południe od Cypru. W pobliżu swoje złoża zaczął eksploatować także Egipt, w tym największe w całym basenie złoże Zohr (850 mld m3) odkryte w 2015 r. przez włoską firmę Eni (komercyjne wydobycie od 2017).

W wyścigu o gaz z dna morskiego nie liczy się Liban, z racji swej fatalnej sytuacji ekonomicznej, która utrudnia inwestycje oraz ze względu na położenie złóż dalej od libańskiej EEZ i spór z Izraelem o jej dokładne wyznaczenie. Oczywiście badań nie prowadzi także Syria pogrążona w wojnie domowej. Natomiast pozostałe państwa regionu, czyli Egipt, Izrael, Grecja i Cypr nawiązały kilka lat temu współpracę. Sformalizowano ją poprzez powstanie w styczniu 2019 roku Wschodnio-Śródziemnomorskiego Forum Gazowego (Eastern Mediterranean Gas Forum) w Kairze. Poza Egiptem uczestniczą w nim Cypr, Grecja, Izrael, Włochy, Jordania i władze Autonomii Palestyńskiej. Charakterystyczny jest brak Turcji, mimo że pierwotnie uczestnicy zgłaszali otwarcie na jej uczestnictwo.

Wynika to z trudnych relacji Turcji nie tylko z Grecją i Cyprem, ale także z Izraelem. Mimo że w XX w. to Turcja była najbardziej proizraelskim krajem Bliskiego Wschodu, to w bieżącym wieku sytuacja ta uległa zmianie. Powodem była polityka rządzącej w Turcji partii AKP, a przede wszystkim jej przywódcy Erdoğana, który z obrony Palestyńczyków postanowił zrobić narzędzie w tureckiej polityce zagranicznej, mającej na celu zwiększenie roli Turcji na Bliskim Wschodzie, szczególnie wśród państw arabskich (dawnych poddanych Imperium Osmańskiego). Efektem tej polityki był konflikt wokół tzw. Flotylli Wolności i śmierć obywateli tureckich na statku Mavi Marmara w wyniku akcji komandosów izraelskich w roku 2010.

Mimo łagodzenia sytuacji od 2016 r., relacje turecko izraelskie pozostały napięte, a kolejnym źródłem zadrażnień było przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy w 2018, głośno krytykowane przez Turcję, która zorganizowała z tego powodu szczyt Organizacji Współpracy Islamskiej w Ankarze. Wobec takiego rozwoju sytuacji Izrael postanowił zacieśniać współpracę z Grecją i Cyprem, choć oczywiście musiało to skutkować dalszym ochłodzeniem relacji z Turcją. Już wcześniej izraelskie firmy rozpoczęły współpracę z Cypryjczykami i nabyły część praw do złoża Afrodyta (130 mld m3) położonego na południe od Cypru. Złoże to odkryli Amerykanie z Noble Energy w 2011 r., a właścicielami obecnie są po ok. 1/3 wartości Noble Energy, izraelski Delek Drilling i angielsko-holenderski Shell (komercyjne wydobycie jeszcze się nie zaczęło). Z drugiej strony nie przeszkadza to Izraelowi prowadzić sporu z Cyprem, ponieważ złoże Afrodyta leży przy samej granicy cypryjskiej EEZ, a po drugiej stronie odkryto izraelskie złoże Yishai. Izrael uważa, że w rzeczywistości jest to jedno złoże i domaga się negocjacji dotyczących wydobycia.

image
Fot. US Energy Information Administration (domena publiczna)

Niezależnie od drobnych sporów cypryjsko-izraelskich, charakterystyczne jest, że ani w odkryciu, ani tym bardziej w eksploatacji  żadnego ze wspomnianych złóż nie uczestniczyły firmy tureckie. Jest to oczywiste w odniesieniu do nieuznawanego przez Turcję Cypru. Podobnie relacje polityczne z góry uniemożliwiają udział firm tureckich w poszukiwaniu gazu w EEZ Egiptu, ponieważ Turcja aktywnie wspierała Bractwo Muzułmańskie i obalonego prezydenta Egiptu Mursiego. Z pewnością obecny prezydent Sisi nie jest zainteresowany współpracą z Ankarą, szczególnie wobec wspierania przez Egipt i Turcję różnych stron konfliktu w Libii. Wreszcie Izrael ze wspomnianych powyżej powodów także nie zamierza współpracować z Turkami.

W takiej sytuacji Turcy poczuli się wypchnięci z poszukiwań i eksploatacji gazu na Morzu Śródziemnym. Gdy zatem 8 lutego 2018 r. włoska firma Eni ogłosiła odkrycie kolejnego złoża w cypryjskiej EEZ  (Calypso, prawdopodobnie o wielkości zbliżonej do Afrodyty), następnego dnia tureckie okręty wojenne zablokowały jej statek wiertniczy. Oficjalnie wynikało to z roszczenia sobie praw przez Turcję do części obszaru 6 (Block 6), na którym odkryto nowe złoże. Wprawdzie złoże Calypso położone jest na południu tego obszaru, poza terenem roszczeń tureckich, wszakże nie przeszkadzało to Turcji w użyciu swych sił zbrojnych. Jednak blokada dalszych poszukiwań była krótkotrwała. Ponieważ licencję na poszukiwania i wydobycie w obszarze 6 posiadają wspólnie (po 50%) włoska Eni i francuski Total, we wrześniu 2019 r. firmy te podjęły decyzję o przyszłej wspólnej eksploatacji złoża Calypso. Zresztą firmy te współpracują w kolejnych siedmiu obszarach cypryjskich (na istniejących trzynaście), co czyni je najważniejszym graczem finansowym w biznesie gazowym na wodach cypryjskich. Inne ważne firmy to amerykański ExxonMobil, koreański Kogas i Qatar Petroleum.

Wobec zagrożenia ze strony Turcji kolejne prace wiertnicze w 2019 r. prowadzone przez amerykańską firmę ExxonMobil w obszarze 10 były objęte opieką marynarki wojennej USA, mimo że teren ten jest w całości poza roszczeniami tureckimi. Tym razem Turcja pozostała bierna. Odkryte w marcu 2019 r. złoże nazwano Glaucus (jeszcze niedokładnie oszacowano jego zasoby na 142-227 mld m3). Wobec zachęcających wyników prac ExxonMobil zdecydował się zaangażować w poszukiwania także w greckiej (na płd-zach. od Krety) i egipskiej EEZ. W ten sposób USA chroniąc interesy swej firmy, stały się stroną konfliktu. Zresztą już wcześniej zarówno USA, jak i Francja poprosiły o status stałych obserwatorów przy Wschodnio-Śródziemnomorskim Forum Gazowym.

Ponadto również w marcu 2019 uczestnikiem szóstego już spotkania grecko-izraelsko-cypryjskiego był sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Oficjalna deklaracja po spotkaniu mówiła m.in. o zadowoleniu z nowych znalezisk złóż gazu pod dnem Morza Śródziemnego oraz o dywersyfikacji dostaw tego surowca. W praktyce oznaczało to zapalenia zielonego światła przez Amerykanów dla projektu budowy gazociągu ze złóż na południe od Cypru do Europy. Nieco wcześniej,  już we wrześniu 2018 r. Egipt i Cypr podpisały umowę o budowie gazociągu ze złoża Afrodyta do egipskich fabryk skraplania gazu.

image
Fot. Departament Obrony USA

Obie strony konfliktu próbowały więc działać metodą faktów dokonanych. Turcy w maju 2019 r. wysłali pod ochroną okrętów wojennych swe statki wiertnicze na wody EEZ Cypru. Poniekąd w odpowiedzi również w maju Francja (zaangażowana poprzez szerokie inwestycje Totala) podpisała z Cyprem porozumienie dotyczące stacjonowania jej okrętów wojennych na Cyprze. Zatem obie strony sporu zaczęły używać narzędzi wojskowych w sporze politycznym, choć jeszcze unikając otwartego konfliktu militarnego. Dodatkowym zaognieniem sytuacji były pierwsze dostawy rosyjskiego systemu S-400 do Turcji w lipcu 2019 r., co oczywiście pogarszało i tak nie najlepsze relacje z USA. W październiku 2019 USA odnowiło swą umowę o partnerstwie z Grecją przewidującą stacjonowanie jednostek floty amerykańskiej tak w Grecji, jak i na Cyprze.

Nieco wcześniej, w lipcu 2019 r. Rada Europejska wypowiedziała się w kwestii sporu cypryjsko-tureckiego, sugerując rozwiązanie konfliktu na drodze rozmów, jednocześnie zawieszając dalsze rozmowy o porozumieniu dotyczącym transportu lotniczego z Turcją, sugerując Komisji Europejskiej wstrzymanie rozmów przedakcesyjnych z Turcją (które od dawna są fikcją) oraz zalecając Europejskiemu Bankowi Inwestycyjnemu rewizję swej działalności w Turcji. Po raz pierwszy w sporze pojawiły się więc możliwe sankcje ekonomiczne ze strony UE. Osamotnienie Turcji podkreśliła deklaracja poparcia dla Cypru ze strony Arabii Saudyjskiej z września 2019 oraz włączenie się w kooperację z Cyprem i Grecją Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co miało miejsce w listopadzie 2019.

W ten sposób Turcja, prowadząc nazbyt agresywną politykę na Morzu Śródziemnym, doprowadziła do swej daleko posuniętej izolacji na arenie międzynarodowej. Próbą wyjścia z tego położenia było zawarcie przez Turcję w listopadzie 2019 r. umowy z libijskim Rządem Jedności Narodowej pod przewodnictwem Sarradża, która wyznaczała zasięg EEZ obu krajów w ten sposób, że w praktyce Morze Śródziemne zostało przecięte na pół od libijskiej Cyrenajki (zresztą będącą pod kontrolą przeciwnika Rządu Jedności Narodowej gen. Haftara!) do wybrzeży Anatolii.

Rzecz jasna libijski partner jest w pełni uzależniony od tureckiego hegemona i jedynie podpisał przedłożone mu dokumenty. Oczywiście turecka propozycja w żaden sposób nie uwzględniała faktu na przykład istnienia greckich wysp takich jak Kreta albo Rodos, wyznaczając wokół nich zaledwie 12-milową strefę wód terytorialnych, podobnie jak wokół Cypru. Tak jednostronna umowa natychmiast wzbudziła protesty niemal wszystkich państw wschodniej części basenu Morza Śródziemnego oraz wyraźną antyturecką deklarację ze strony Rady Europejskiej. Cypr w grudniu 2019 r. zwrócił się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze ze skargą na działania Turcji. Problemem jest jednak fakt, że po pierwsze rozprawy przed MTS ciągną się latami, po wtóre zaś Turcja nie uznaje istnienia Republiki Cypru, wobec tego w ogóle nie ma zamiaru brać udziału w procedurze sądowej z powództwa nieistniejącego z jej punktu widzenia podmiotu. W praktyce zatem droga sądowa może nawet się kiedyś zakończyć, jednak Turcja z pewnością żadnego rozstrzygnięcia nie uzna. To oznacza, że konflikt rozstrzygnie się nie na salach sądowych, ale na morzu.

Pierwszą wyraźną reakcją na układ turecko-libijski było przeprowadzenie w grudniu 2019 r. wspólnych manewrów morskich przez Włochy, Grecję i Francję na wodach na południe od Cypru. Z kolei 2 stycznia 2020 podpisana została przez szefów państw Grecji, Cypru i Izraela umowa o budowie gazociągu EastMed. Ma on prowadzić od izraelskich (Lewiatan) i ewentualnych cypryjskich złóż poprzez Cypr, Kretę, Grecję lądową, aż do Włoch, a w innej odnodze do Bułgarii. Szczegóły dotyczące budowy mają zostać ustalone do 2022, zaś sama budowa miałaby się zakończyć w roku 2025. W planach ma to być najdłuższy podmorski gazociąg na świecie (1900 km) o przepustowości 10 mld m3 rocznie, z możliwością podwojenia, zob. mapa 3. Inwestorem ma być konsorcjum IGI Poseidon, którego udziałowcami są po połowie grecka firma DEPA i włoska Edison. Należy jednak zwrócić uwagę na planowany koszt inwestycji (6-7 mld euro) i dość wstępną fazę ustaleń.

image
Fot. Trasa projektowanego gazociągu EastMed. Fot. www.igi-poseidon.com

Nie ulega jednak wątpliwości, że projekt obok znaczenia ekonomicznego, ma również (a może przede wszystkim) znaczenie geopolityczne. Pokazuje bowiem, że Turcja nie jest w stanie narzucić swej dominacji we wschodniej części Morza Śródziemnego. Turcy starali się przekonywać UE, że przecież istnieje już tańszy, bo lądowy, gazociąg prowadzący z południa do Europy, czyli gazociąg Transanatolijski, a projekt EastMed ma wyłącznie motywację polityczną. Jednak gazociągiem Transanatolijskim (pomijając kwestię jego przepustowości) można sprowadzać gaz z Iranu lub Azerbejdżanu, zatem dla Izraela lub Cypru w oczywisty sposób nie jest on alternatywą. W odpowiedzi na podpisanie umowy już w styczniu Turcy wysłali swe statki badawcze w rejon nowej „granicy” pomiędzy EEZ Turcji i Libii oraz zaczęli przerzut wojska do Libii.

Wobec napiętej sytuacji w kwietniu 2020 r. ExxonMobil odłożył swe projekty wiertnicze na wodach cypryjskich aż do roku 2021. Sytuację zaogniał konflikt w Libii, w którym w maju i czerwcu wspierany przez Turcję Rząd Jedności Narodowej z Trypolisu przeszedł do kontrofensywy i wyparł wojska Libijskiej Armii Narodowej gen. Haftara z zachodniej części Libii. Jednocześnie Zjednoczone Emiraty Arabskie zaczęły intensywnie wspierać dostawami broni gen. Haftara (oczywiście nie licząc dostaw rosyjskich), zaś Egipt ogłosił mobilizację swych wojsk i przerzucił część z nich nad granicę libijską. W maju, po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Grecji, Francji, Cypru, Egiptu oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wydano wspólne oświadczenie potępiające politykę Turcji zarówno w Libii, jak i wobec Cypru.

10 czerwca 2020 doszło do pierwszego incydentu, który rzeczywiście groził użyciem broni pomiędzy państwem europejskim a Turcją, choć był on związany z konfliktem libijskim. Francuska fregata Courbet – zgodnie z prowadzoną NATO-wską misją Sea Guardian – chciała sprawdzić, czy na statku płynącym do obłożonej embargiem Libii nie ma broni. Eskortujące go okręty tureckie w odpowiedzi trzykrotnie oświetliły swymi radarami, czyli wymierzyły swe uzbrojenie we francuską jednostkę, która ostatecznie odstąpiła od przeprowadzenia kontroli. Po incydencie turecki minister spraw zagranicznych Çavuşoğlu oświadczył, że Francja jest stronnicza w konflikcie libijskim, a statek przewoził pomoc humanitarną i w związku z tym domaga się bezwarunkowych przeprosin od Francji. W ramach protestu Francja w lipcu wycofała się z NATO-wskiej misji.

13 lipca 2020 ministrowie spraw zagranicznych UE zgodzili się podczas spotkania z inicjatywy Francji na przygotowanie sankcji wobec Turcji. Szczególnie prezydent Macron wielokrotnie publicznie domagał się obłożenia Turcji sankcjami, ze względu na jej politykę w Libii oraz pogwałcenie praw Cypru i Grecji poprzez nielegalne badania sejsmiczne prowadzone w EEZ tych krajów. Z kolei kanclerz Merkel starała się łagodzić sytuację i prowadzić rozmowy zarówno z Grecją, jak i Turcją. Rozmowy jednak nie dawały efektów, a pod koniec lipca turecki statek badawczy Barbaros Hayreddin Pasa rozpoczął badania sejsmiczne dna morskiego w cypryjskiej EEZ.

Sierpień 2020 był już ciągłą linią eskalacji napięcia. Najpierw 6 sierpnia 2020 r. została podpisana umowa grecko-egipska wyznaczająca wzajemne strefy EEZ i oczywiście ignorująca wcześniejsze ustalenia Turcji i Libii. Z kolei Turcja odpowiedziała wysłaniem kolejnego statku badawczego Oruç Reis 10 sierpnia 2020. Grecja zażądała natychmiastowego wstrzymania badań i domagała się pilnego zwołania zebrania ministrów spraw zagranicznych UE. W ramach wsparcia stanowiska greckiego Francja 12 sierpnia zdecydowała o wysłaniu w okolice Cypru swych okrętów i samolotów, by „monitorować sytuację w regionie i zaznaczyć swą determinację w obronie prawa międzynarodowego”. Francuskie okręty rozpoczęły wspólne manewry z jednostkami greckimi, co miało odstraszyć turecki statek badawczy. Natychmiast głos zabrał prezydent Erdoğan oświadczając, że za jakikolwiek atak na statki tureckie agresor zapłaci „wielką cenę”. 14 sierpnia grecka fregata Limnos płynąca w ślad za Oruç Reis doprowadziła do niewielkiej kolizji z turecką fregatą Kemal Reis, która eskortowała statek badawczy. Uszkodzenia były nieznaczne, jednak poziom napięcia wzrósł jeszcze bardziej.

image
Lt.j.g. Nate Curtis/U.S. Navy

Prezydent Erdoğan w kolejnej wypowiedzi 19 sierpnia ogłosił, że Turcja nie cofnie się przed „kolonialnymi potęgami”, nawiązując do francuskiej historii we wschodniej części Morza Śródziemnego. Z kolei następnego dnia zaskakując wszystkich, ogłosił on, że Turcja odkryła wielkie złoże gazu pod dnem Morza Czarnego. Złoże to ma mieć 320 mld m3, a komercyjne wydobycie gazu ma rozpocząć się już w 2023 roku. Tak optymistyczne założenia nie budziły zaufania u specjalistów, jednak zapewne miały pomóc tureckiej lirze, która spadła akurat do najniższego wtedy w historii poziomu 7,4 za 1$. Odkrycie na Morzu Czarnym nie powstrzymało jednak badań tureckich pomiędzy Cyprem i Kretą, a nawet Ankara zapowiedziała ich wydłużenie. W odpowiedzi Grecy zapowiedzieli wydłużenie swych manewrów morskich. Sytuację próbował załagodzić Heiko Maas, który 25 sierpnia wizytował kolejno Ateny i Ankarę, jednak bez rezultatu. Kolejnego dnia Francja ogłosiła przyłączenie się do grecko-cypryjskich manewrów, w których uczestniczyły już Włochy. Nadto swe samoloty przysłały Zjednoczone Emiraty Arabskie.

W odpowiedzi Turcja zaplanowała na pierwsze dwa tygodnie września swoje manewry w tym samym rejonie połączone z ostrym strzelaniem. Ponadto 27 sierpnia Turcy ogłosili, że ich F-16 przechwyciły sześć greckich myśliwców tego samego typu w regionie tureckich manewrów. Kolejny mały krok wykonali Amerykanie, ogłaszając 1 września, że zniosą obowiązujące od trzydziestu trzech lat embargo na dostawę broni na Cypr, co oczywiście spotkało się z gniewną reakcją Turcji. Tego samego dnia Grecja, mimo trudności gospodarczych, zapowiedziała, że dochód z ostatniej transzy obligacji państwowych o wartości 2,5 mld euro zostanie przeznaczony na zwalczanie skutków kryzysu oraz na dodatkowe wydatki wojskowe. Mają one trafić do wszystkich rodzajów sił zbrojnych, jednak najpewniej pieniądze te zostaną wydatkowane na zakup myśliwców Rafale oraz co najmniej jednej fregaty produkcji francuskiej. Nie dziwi przy tym źródło zakupów, jakim jest Francja, ze względu na polityczne i militarne zaangażowanie tego kraju w konflikt z Turcją. Podobnie oczywistym był kierunek pozyskania (drogą leasingu) dużych UAV Heron z Izraela w maju bieżącego roku. Co ciekawe, również Turcja używa tych dronów w liczbie 10, od 2008 roku. Wykorzystywała je m.in. do bombardowania pozycji Kurdów w północnym Iraku. Wydaje się, że doświadczenia z użytkowania tych dronów pozwoliły Turkom skonstruować ich własne duże bezzałogowce Bayraktar TB1, następnie rozwinięte do TB2, również uzbrojone.

Ewidentnie obie strony chcą pokazać, że gotowe są bronić swych racji także środkami wojskowymi. Zgromadzenie wrogo nastawionych sił w jednym regionie może doprowadzić do nawet przypadkowego wybuchu konfliktu. Przestrzegał przed tym pod koniec sierpnia były minister spraw zagranicznych, a następnie premier Turcji Mehmet  Davutoğlu, który kierował polityką zagraniczną Turcji przez pierwszą część rządów Erdoğana. Jednak jego bardziej pokojowe nastawienie z powtarzanym hasłem „zero problemów z sąsiadami” doprowadziło do poróżnienia z obecnym prezydentem. Próbę rozwiązania konfliktu pomiędzy członkami NATO podjął także Jens Stoltenberg, który 3 września nawet ogłosił, że po rozmowach z liderami Grecji i Turcji doprowadził do podjęcia „technicznych rozmów” pomiędzy stronami konfliktu. I choć tureckie MSZ potwierdziło gotowość do rozmów, to jednak greckie MSZ szybko skomentowało wiadomość szefa NATO, że jakiekolwiek rozmowy są możliwe dopiero po wycofaniu się okrętów tureckich z „greckich wód”. Prezydent Erdoğan, w sobie właściwym stylu, zapowiedział dwa dni później, że albo Grecy siądą do rozmów, albo spotka ich „bolesne doświadczenie”. Wobec narastającego konfliktu Charles Michel sugerował 4 września zwołanie międzynarodowej konferencji, jednak jednocześnie zapowiadał, że podczas spotkania Rady Europejskiej pod koniec września zaproponuje politykę „kija i marchewki”, co oznacza groźbę nałożenia sankcji na Turcję. Na razie więc można spodziewać się dalszej eskalacji konfliktu.

image
Fot. Georgios Pazios

Kontekst gospodarczy:

O ile nikt w UE nie wierzy w wybuch prawdziwej wojny z Turcją, o tyle przyjęcie sankcji ekonomicznych jest możliwe, nawet przy tak ociężale działającej machinie administracyjnej, jaką jest Unia. Jest to dla Turcji o tyle niebezpieczne, że zdecydowanie największym odbiorcą eksportu tureckiego (42,4% w 2019) jest Unia Europejska. Ponadto niemal jedna trzecia towarów importowanych do Turcji (32,3% w 2019) pochodzi z EU. Wreszcie największym inwestorem zagranicznym w Turcji są także firmy europejskie. Z kolei dla Unii Turcja jest wprawdzie ważnym partnerem handlowym (szóstym w kolejności), jednak eksport do Turcji to zaledwie 3,2%, zaś import to 3,6 % całości importu EU w 2019. Oznacza to, że jeśli konflikt z UE przeniesie się z poziomu politycznego na gospodarczy, może to być dla gospodarki tureckiej wielce problematyczne.

Bardzo istotny jest przy tym stan tureckiej gospodarki. Od kilku lat zmaga się ona z istotnymi problemami. Turecka giełda to ostatnio prawdziwy rollercoaster. W maju 2019 główny indeks BIST spadł poniżej 850 pkt, by nieco ponad pół roku później w styczniu 2020 przekroczyć 1200 pkt (czyli wzrost niemal 50%), a już w marcu 2020 znowu spaść poniżej 850 pkt. Już w lipcu 2020 wynik na nowo zbliżył się do 1200 pkt, a od tego czasu znowu spada. Nie trzeba dodawać, że w takiej sytuacji brak jest jakichkolwiek poważnych (niespekulacyjnych) inwestorów. Międzynarodowe agencje ratingowe klasyfikują Turcję bardzo nisko: Fitch BB- (poziom spekulacyjny) z tendencją negatywną; Moody’s B1 (wysokie ryzyko) z tendencją negatywną; S&P B+ (wysokie ryzyko) z tendencją stabilną.

Mimo to Turcja mogła się od lat chwalić znaczącym wzrostem PKB. Nie ulega jednak wątpliwości, że wzrost PKB Turcji jest nakręcany przez sztucznie utrzymywaną niską stopę procentową tureckiego banku centralnego (TCMB), który obecnie jest już zupełnie podporządkowany prezydentowi Erdoğanowi. Jego poprzedni prezes, Murat Çetinkaya, został zwolniony przed upływem swej kadencji w lipcu zeszłego roku, ponieważ nie chciał firmować prezydenckiej polityki wspierania wzrostu PKB bez względu na konsekwencje. W związku z tym został zastąpiony przez w pełni powolnego wobec prezydent Murata Uysala. Taka polityka musi prowadzić do utraty zaufania międzynarodowego i znaczącej inflacji. Obecnie wynosi ona blisko 12%, przy czym średnia za ostatnie dwa lata to ok. 14%. Mimo to w maju bieżącego roku TCMB zmniejszył stopy procentowe z 12% do 8,25%, zatem znacząco poniżej poziomu inflacji.

Oczywiście miało to pomóc uginającej się pod ciężarem koronawirusa tureckiej gospodarce, jednak musiało jednocześnie spowodować wzrost inflacji wobec zalewu taniego pieniądza na rynku. Tak też się stało, a wartość kredytów udzielanych w Turcji w maju 2020 wzrosła r/r o 50%. Jeszcze gorzej rzecz wygląda, gdy przyjrzeć się wartości tureckiej waluty. W ciągu roku (wrzesień 2019-wrzesień 2020) straciła ona w stosunku do dolara ok. 30%, osiągając właśnie historyczne minimum i zbliżając się do poziomu 7,5 za dolara. Należy przy tym pamiętać, że ostatnio dolar znacząco tracił na wartości i w stosunku do euro lira straciła w tym samym okresie ok. 40%. Biorąc pod uwagę, że Turcja jest krajem, który musi importować surowce energetyczne i płacić za nie w twardej walucie, to taki spadek wartości własnej waluty jest ogromnym wyzwaniem. Ceny paliw, ale także lekarstw i innych importowanych produktów szybko rosną. Jest to tym większy kłopot, że jedno z głównych źródeł dopływu dolarów/euro, jakim jest turystyka, z powodu koronawirusa właśnie niemal zupełnie wyschło. Podczas poprzedniego kryzysu, gdy lira gwałtownie traciła na wartości w 2018 r., ratunkiem byli turyści, którzy chętniej przyjeżdżali na tanie wakacje i zakupy.

Tym razem Turcja nie może liczyć na taki bonus z powodu dewaluacji swej waluty. Oznacza to, że wydatki państwa znacząco rosną, zaś dochody w twardej walucie (turystyka) maleją, a we własnej (podatki) tracą na wartości. Na dodatek znaczna część (ok. 40%) kredytów zaciągniętych w tureckich bankach, szczególnie przed 2018 r., była denominowana w dolarach albo euro ze względu na niższe oprocentowanie. Kolejny spadek wartości liry prowadzi do coraz większych trudności ze spłacaniem tych kredytów i w konsekwencji bankructw, co oczywiście osłabia gospodarkę. Nauczony kryzysem z roku 2018 turecki bank centralny próbował w ciągu bieżącego roku reagować i nie dopuścić do znaczącej dewaluacji liry. TCMB bronił więc narodowej waluty, wydając na to tylko do końca czerwca, jak się szacuje, ok. 65 mld $. W ten sposób uszczuplił znacząco swe rezerwy. Na początku 2020 roku wynosiły one ok. 80 mld $. Z początkiem września spadły jednak niemal o połowę do ok. 40 mld $.

Dla porównania: polskie rezerwy walutowe (choć nasza gospodarka jest mniejsza niż turecka)  w tym samym okresie wzrosły z ok. 125 mld $ do niemal 140 mld $. To oznacza, że nasze rezerwy w „twardej walucie” są ponad trzykrotnie większe niż tureckie. Taka sytuacja pokazuje jak niezwykle kosztowna dla tureckiego banku centralnego była obrona liry. Co gorsza, TCMB broniąc liry, wydawał nie tylko swe rezerwy, ale także złożone w banku centralnym depozyty banków tureckich. Wskutek tego TCMB jest obecnie winny innym bankom więcej dolarów, aniżeli wynoszą jego zasoby. W praktyce oznacza to, że turecki bank centralny nie ma już żadnych rezerw. W takiej sytuacji 6 sierpnia TCMB musiał ogłosić, że zaprzestaje interwencji na rynku, co skutkowało natychmiastowym załamaniem się kursu liry, pogłębiającym się jeszcze we wrześniu. Jednocześnie 10 sierpnia prezydent Erdoğan wezwał do… dalszego obniżenia stóp procentowych.

image
Fot. rais58/Flickr/CC BY 2.0

Wnioski:

Turecka gospodarka stoi więc przed nie lada wyzwaniem. Z jednej strony przewidywany spadek PKB ze względu na kryzys spowodowany przez koronawirusa (w drugim kwartale ‑9,9%)  oraz wzrastające w związku z tym bezrobocie (ok. 13%) powinno skłaniać do łagodzenia polityki monetarnej. Jednak już obecnie prowadzi ona do tak znaczącego spadku wartości liry, że nie ma mowy o dalszym poluzowaniu. Aby zahamować upadek liry, konieczne jest raczej podniesienie stóp procentowych, czego z pewnością chce uniknąć prezydent Erdoğan. Na dalszą obronę waluty Turcja już raczej nie może sobie pozwolić, co wystawia ją teraz na różnego rodzaju ataki spekulacyjne oraz napięcia polityczne.

Tych ostatnich oczywiście nie brakuje. Jeśli do tego dodamy potencjalne sankcje ze strony UE, pozycja negocjacyjna Turcji nie należy do najmocniejszych. Jednak Turcja bynajmniej nie jest bez szans w sporze z państwami UE. Ma ona bowiem dwa mocne argumenty. Pierwszym z nich jest silne przywództwo, zdecydowane na nawet radykalne kroki. Z pewnością nie można tego powiedzieć o UE. Prezydent Erdoğan oczywiście zdaje sobie z tego sprawę i dlatego może prowadzić politykę z użyciem środków militarnych, ponieważ nie obawia się realnego starcia zbrojnego na dużą skalę. Być może wlicza „w koszty” ewentualny incydent, może nawet straty w ludziach. Jednak taka sytuacja tylko sprzyjałaby umocnieniu jego władzy wewnątrz. Jeśliby zginęło w jakimś incydencie zbrojnym na morzu kilku tureckich marynarzy, jakże łatwo byłoby epatować społeczeństwo tureckie hasłami typu: „atakują nas krzyżowcy” (wersja islamistyczna), albo „musimy bronić przed kolonialistami naszą błękitną ojczyznę (mavi vatan)” (wersja kemalistyczna), jak określane są morza wokół Turcji. Oczywiste jest bowiem, że wobec kłopotów wewnętrznych, najlepiej jest skierować niezadowolenie społeczeństwa na zewnętrznego wroga (vide casus Łukaszenki oskarżającego Polskę o chęć zajęcia Grodna).

Można więc być pewnym, że społeczeństwo tureckie w razie jakiegokolwiek konfliktu pozostanie wierne władzom Turcji. O ile można sobie wyobrazić poparcie dla twardej odpowiedzi wobec działań Turcji na przykład w Grecji, o tyle trudno jest o to w społeczeństwach Włoch czy Francji, których okręty pływają wokół Cypru. Kraje te zaangażowane są w konflikt ze względu na interesy swych wielkich firm (Eni, Total), ale z pewnością brak jest chęci prowadzenia rzeczywistego konfliktu zbrojnego. Nie jest więc pewne, jak zachowają się władze tych krajów, gdyby rzeczywiście doszło do jakichkolwiek starć zbrojnych.

Drugim argumentem, jaki pozostaje w rękach prezydenta Erdoğana są… Niemcy. Do tej pory rząd federalny unikał jasnych deklaracji i starał się mediować w sporze, choć niewiele to dało. Oczywiście w tle jest trzymilionowa rzesza obywateli niemieckich pochodzenia tureckiego, a także kolejne prawdopodobnie trzy miliony migrantów z krajów islamskich przebywające w Niemczech. Na dodatek Turcja ma w zanadrzu kolejne miliony migrantów, które może wypuścić, a nawet zmusić do opuszczenia Turcji. Oczywiście większość z nich będzie chciała przedostać się do kraju, gdzie są najwyższe zasiłki, czyli do Niemiec. Dlatego dyplomacja Niemiec do tej pory nie udzieliła wyraźnego wsparcia dla prezydenta Macrona, który zachęca UE do ostrej reakcji na tureckie roszczenia.

Z kolei bardzo silnym argumentem w rękach UE są sankcje. Jeśliby zdecydowano się na rzeczywiste sankcje uderzające w słabą gospodarkę Turcji, wówczas doprowadzi to do głębokiego kryzysu ekonomicznego i społecznego w Turcji. Taka sytuacja z kolei może prowadzić do chęci zmiany władzy, co może być dla prezydenta Erdoğana groźne. Zatem wydaje się, że ze strony tureckiej będzie dążenie do szybkiego rozwiązania konfliktu, nawet przy ryzyku użycia sił zbrojnych, zaś ze strony UE spodziewać się można próby przewlekania i łagodzenia napięcia, przy jednoczesnym użyciu narzędzi nacisku gospodarczego.

Na koniec należy zaznaczyć, że niewiadomą pozostaje reakcja Stanów Zjednoczonych. Są one zaangażowane w spór ze względu na udział amerykańskiego kapitału w poszukiwaniu i eksploatacji złóż gazu w cypryjskiej i izraelskiej EEZ, stąd wyraźnie wspierają stronę grecko-cypryjsko-izraelską. Jednocześnie prezydentowi Trumpowi w przeddzień wyborów z pewnością nie zależy na eskalacji konfliktu. USA będą więc raczej unikać stawiania sprawy na ostrzu noża. Być może wygodnym dla dyplomacji USA będzie pozostawienie (na razie) sprawy w rękach Europejczyków, a swoje głębsze zaangażowanie odłożą na czas już po wyborach. Jednak taka decyzja będzie leżała już w rękach następnego prezydenta.

dr hab. Maciej Münnich, prof. KUL

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 187
Reklama
Telesfor
środa, 16 września 2020, 23:38

Zonk to będzie jak Turcja wyleci z Nato , a zrobi to sama na swoją niekorzyść , nie jutro , ale niebawem . W tle stoją gracze , którzy jeszcze się nie ujawnili i nie jest to Izrael . Zagrywka jest większa . Najwięksi opanowali dobrze proxy . Jak półksiężyc się zjednoczy ( może i bajka ) , dołączony do niego smok to pozamiatane będzie . Polska polityka zagraniczna, o ile takowa istnieje trzyma sie utartych schematów od 200 lat . Umiejętność wykorzystania położenia ( taki "HUB" ) Polski może nam pomóc , a przy niewłaściwej rozgrywce zniszczyć , klasyczne powtórki które znamy . Głupi przysłowia "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek" nie wymyślił , a my chyba nie potrafimy być realistami w polityce .

Willgraf
środa, 16 września 2020, 13:37

ten konflikt ma być przykrywką do działań Izraela i zajęciu Libanu , po straceniu dzierżawionych terenów w Jordanii tylko o tym myślą !

wert
środa, 16 września 2020, 15:44

to by żydzi bardzo głupi byli. Hezbollah ma tam potężne wpływy polityczne więc siłą rzeczy będzie odpowiadał za kryzys. Już odpowiada bo traci poparcie. izraelowi wystarczy że poczeka na krach Libanu. Kto Liban wesprze? makaron się wyklamkował, iran nie ma kasy, mu trochę próbujemy ratować resztki chrześcijan. Po co żydom kamień na szyję? Uważasz ze liczyć nie potrafią? W perspektywie mają starcie z turkami, tam jest kasa, tam jest powód

I CO NA TO
środa, 16 września 2020, 13:21

a nasze złoża w lubuskiem ODDANE .......

Oto
wtorek, 15 września 2020, 19:19

Turcja wydała dziś nową dyrektywę Navtex, w której poinformowała o tym, że Grecja w przeciwieństwie do Traktatu z Lozanny uzbroiła kolejną wyspę, która jest Chios. Oby Grecja dalej naruszała umowy międzynarodowe i dawała Turcji powód do interwencji. Tak trzymać!

Elo elo benc
poniedziałek, 14 września 2020, 21:24

Ewentualny konflikt skończy się tak. Turcja wyleci z UE. A UE wykończy Turcję w wojnie przy pomocy jej sąsiadów. Jeśli ktoś myśli że Turcji pomoże Rosja jest w błędzie. Najpierw zarobi sprzedając broń Turcji a później ją wyru i wykończy własnym wojskiem. Turcja kozaczy kozaczy a jest w gorszym położeniu niż polska przed 2 wojna światowa

poniedziałek, 14 września 2020, 22:25

Turcja nie wyleci z UE bo Turacja nie jest w UE. Lepiej milczec niż sie odezwać i rozwiąć watpliwości........

dim
wtorek, 15 września 2020, 06:58

Ależ to wystarczyłoby, że tureckie towary i znaczna część tureckiej migracji wylecą z UE. A europejskie inwestycje produkcyjne wycofają się wtedy z Turcji, wobec ceł po drodze.

Beneficjenci EU
wtorek, 22 września 2020, 11:25

Czekawy jest to, że NIEMCY( i nederlandia-dania itd.) do kiedy finansują Wschodnią Europę, Włoch,Grecję czy Hiszpanię. od lat 1995 (wcześniej mieli dofinansowanie tylko Hiszpanię-Portugalia i Grecję)..już mają dość. A kto jest największym beneficjentem od 30 lat i nie ma końca??? VISTULA!! Anglia miała dość i powiedziała bye bye. Jak mieliśmy na początku lat 1960 sześciu krajów w EWG było spokój i trzeba wrócić do pierwotnego EU. Koniec kropka...

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 00:21

Turcja się przygotowała na taka opcję od m.w 15 lat..Udział EU w tureckiej eksporcie kiedyś była dominująca aż 70% czy 80%. Prawie, tylko do EU eksportowała ale póżniej wprowadziła współpracę handlową z Ameryką pól. i łacińską ,Azją,Afryką itd. ..więc udział UE w eksporcie tureckiej spadła do 40-45% (raporty OECD i Bank Światowy). Również trzeba pamiętać, że Turcja jest 6. czy 7. partnerem handlowym EU. Gospodarczo nie jest taka małą i dlatego jest w grupie G20. Przy Rosji, Eu nie ma luksusu wprowadzić jeszcze dodatkową sankcję gospodarczą lub itp. Z resztą kraje południowe w Unii czy bałkany będą się trzymać z nią. Warto pamiętać: Rosja która się stara żeby rozpadła Unia, nie będzie się martwiła. Trzeba się zastanawiać sprytna i przebiegła Anglia, mająca tysiące lat historii w dyplomacji i polityki nie bez powodu opuszcza EU...a może nie chce pozostać pod gruzami.....

wtorek, 15 września 2020, 12:27

To już inna sprawa, oczywiście nawet społeczna akcja nie kupowania Tureckich towarow i bojkot Tureckich firm w tym prowadzonych przez turków z wszelkiej maści kebsami na czele a budowlanką i cementoiwniami na deser sporo mogłoby zdziałać. Szczególnie w sprawie poparcia dla rządów Erdogana i jego opcji.

endargo
poniedziałek, 14 września 2020, 19:13

Kapitalny, wyważony tekst. Gruntowne przygotowanie faktograficzne.

Gts
niedziela, 20 września 2020, 21:19

Sam jestem w szoku ile tego i jakiej jakości autor napisał. Jedna z nielicznych perełek wśród artykułów. Oby więcej takich.

!
wtorek, 15 września 2020, 14:35

Przyłączam się. Więcej takich tekstów!

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 15:24

Turcja jest w tej całej sprawie agresorem i nie ma co do tego cienia wątpliwości. Szczególnie wstyd jest mi za wannabe sułtana Erdogana. Czas, żeby zajął się czymś produktywnym np. pielęgnowaniem ogródka.

Hektor
wtorek, 22 września 2020, 12:03

Jest agresorem czy nie??? ten konflikt ma swoją. Najpierw trzeba sprawdzić jaki są rozwiązanie EEZ, Francja-Angia na wyspach Normadzkich, Kanada-Francja i Hiszpania- Maroco itd. w MiędzynarodowyTrybunał Sprawiedliwości w Hadze. Francja powiedziała, że wyspy Normandzkie nie mają wód EEZ, Anglia przegrała. A nagle twierdzi że w morzu egejskim mają!!! w morzy śródziemnym też. Grecja nie jest krajem wysp również ma ląd- jest krajem kontynentalnym. Międzynarodowy traktaty morski z decydowaniem pokreślą tą różnicę. dla krajów kontynentalnych i dla krajów posiadające tylko wysp. Morze egejski, Tu jestz całkiem inna gra, strategia. A turcja jak działa w okół cypru? Na postawie porozumieniu Państwa tureckiego na cyprze. skoro grecy uważają i mówią, że posiadają całą wyspę owszem turcy też, tym bardziej na postawię wspólnego państwa(ktorego grecy obalili zamachem stanu-pucz). Są współzałożycielami ( konstytucja Cypru z 1960) też są właścicielami całej wyspy. Na tym polega różnica tezy turcji w morzu egejskim a na cyprze!!! Jako gwarant i porozumienia od tureckiego rządu na cyprze Ma prawo. nawet nie uznanego na świecie Państwa turecki północnego Cypru. to jest fakt a już po fakcie grubo kilkadziesiąt lat...

wtorek, 15 września 2020, 13:55

niemożliwe. to nie oryginał

wtorek, 15 września 2020, 11:19

Wkrot

Onix
poniedziałek, 14 września 2020, 14:36

Turcja ma złą prasę. Do tego spór, który toczy nie jest sporem o to kto jest ważniejszy. Podstawą sporu są potężne złoża gazu i nie tylko. Dodatkowym problemem jest fakt, że na Cyprze mają oddziały wszystkie wielkie korporacje Europy i tamtędy idzie cała kreatywna księgowość. Co za tym idzie UE jest żywotnie zainteresowana tym tematem. Wojna a zwłaszcza próba przejęcia reszty Cypru nie przejdzie. Wizja Turcji co do podziału rejonów ekonomicznych na morzu śródziemnym również nie przejdzie. Bo teraz firmy typu shell, Exon itd mają szansę na wieloletnie wydobycie. Turcja zaś ma swoje firmy i tradycyjnie broni swojego rynku przed korporacjami z Europy. Niemcy będą zmuszone zareagować bo spójność UE jest dla nich najważniejsza. A dwa kraje z uni są zagrożone. Po za tym wojna obok Cypru też uderzy w ich biznes. Brytyjczycy tradycyjnie się zaangażują bo Cypr to ich dawna kolonia. Mają tam bazy i nie się z nimi nie rozstaną. Shell jest też brytyjską korporacja. Imigranci imigrantami ale kasa korporacji też jest ważna. Kolejnym elementem niewiadomym jest Rosja, której zależy aby konflikt trwał i nie było wydobycia. Bo to będzie oznaczać spadek can gazu a to znowu im nie na rękę. Gdyby konflikt był o sam Cypr i tradycyjnie między Grecja a Turcją to UE i UK by nie specjalnie się mieszały w to. Ale konflikt idzie o miliardy USD. Na stratę których gospodarka UE sobie nie może pozwolić. Najbardziej prawdopodobny jest krótki konflikt na morzu i w powietrzu. Który Turcja przegra bo połączone marynarki Grecji i Izraela są wystarczające. A można się spodziewać działań że strony Włoch, Francji i UK. Turcja albo ustąpi albo przegra bo szantaż emigrantami jak cieśninami w końcu przestanie wystarczać. Jest też scenariusz w który Cypr przy współpracy z Grecja będzie chciał odzyskać panowanie nad wyspą. Ten scenariusz jest mało prawdopodobny i do tego nie wiadomo jak zareaguje UE na taką eskalację. Faktem jest że i Cypryjczycy i Grecy chcą zemsty na Turcji za upokorzenie jakim było zajęcie północy wyspy wraz z kurortem w Famaguście. I zagarnięcie i zamknięcie go tak aby Greków denerwować. Miała to być karta przetargowa między Turcja a reszta świata. Uznacie Cypr turecki a oddamy Greką ich kurort. Który warto przypomnieć w momencie przejęcia był najbardziej luksusową lokalizacją nad morzem śródziemnym. I tak od lat 70 stoi i niszczeje.

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 01:33

Jeśli ma być krótki konflikt i Turcy przegrają bo Grecja i Izrael mają przewagę no wtedy trzeba byłoby zapytać; po co Francja dodatkowo się zaangażuje i czemu Grecja kupuje od niej samolotów i okrętów... W wojnie nie ma wygranych każda strona straci. Taka wojna przetrwałaby kilkadziesiąt lat. Grecy nie mają szans bo ląd grecki jest daleko a wyspy pod nosem Turcji. Trzeba pamiętać, że zaopatrzenie armii jest b. ważny wiedząc o tym rok czy 2 lata temu Amerykanie musieli ustąpić turkom w północnej Syrii i wycofali swoich jeszcze na południu. Więc, jak Turcy zmusili Amerykanów do tego? sami amerykanie wiedzą więcej o turkach i czym oni dysponują. Emigranci dlaczego są? co się stało że są emigrantami? Jeśli sąsiedni kraj nie spowodował imigracji a u siebie ma 4 milionów do tego wydała do tej pory 40 miliardów dolarów na ich wyżywienie,zdrowie,szkolnictwo itd. Kto bombardował i ludzie nie mają dach nad głową. kto dalej tam jest i pilnuje ropę..a może amerykanie, anglia, francja..rosja..Tyle tysięcy km. z daleka przyleć i powiedz że ja mam tu interesy dlatego jestem..Trzeba widzieć cały obraz a nie fragmenty który ci pasuję. Turcja nie jest powodem lecz dostała efekt końcowy..oni powinni przyjąć imigrantów skoro mają interesy. A tu szantaż Turcji trochę mocno słowo..

bumbum
poniedziałek, 14 września 2020, 14:26

Artykuł jak za dawnych czasów. Dobrze i ciekawie napisany, wyczerpujący temat, wieloaspektowy. Widać, że autor wie o czym pisze.. Gratulacje!

Turecki
poniedziałek, 14 września 2020, 12:14

Widac wyraźnie ze Erdogan płaci za złą STRATEGIE wobec Izraela

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 11:31

prasa podaje więcej szczegółów: w przyszłym roku, do grecji przyleci 12 lekko używanych Rafale, a prawdopodobnie w 2022 jeszcze 6 nowych. "Wszystkie wyposażone w radar AESA, system ochrony Spectra i w uzbrojenie Scalp, Exocet , Meteor i Μica". Otrzymają je piloci, aktualnie używający Mirage. "Kto służył dotychczas na Mirage 2000, łatwo opanowuje pilotaż Rafale". "MON odczuwa trudność zapewnienia gotowości jednostek toteż rozważa możliwość powoływania 18 latków, gdzie byłoby to wskazane, to nie jest temat tabu." - w latach kryzysu prawdopodobonie pół miliona młodzieży wyjechało za granicę, co znacznie pomniejsza także ilość faktycznie dysponowanych wyszkolonych rezerw. "Ale nie rozważa się przedłużenia trwania zsw ponad 12 m-cy". "Decyzja o zakupie 4 nowych fregat nie jest na razie jeszcze realizowana, gdyż chcemy uniknąć wyścigu zbrojeń". "Strona francuska chciałaby powiązać programy zbrojeniowe ze ścisłą współpracą polityczną, my postrzegamy je oddzielnie" - pogłoski chcą, że Francuzi proponują rzeczywisty sojusz wojskowy, tyle że także w Afryce. Dokąd Grecy na razie nie wybierają się.

xiomm
wtorek, 15 września 2020, 06:41

Grecy mogą sobie gratulować, że w Turcji rządzi taki dureń. Erdogan nawet nie ma pojęcia, jak drogo jego zachowanie kosztuje Turcję, a to jeszcze nie koniec. Wyparowały dziesiątki miliardów, o wiele więcej niż wydał na te małe i ograniczone działania wojenne w Syrii czy w Libii, to nawet nie ma porównania. Więc żadnej wojny nie będzie, bo Turcja już przegrała. Można już odliczać dni od odsunięcia Ergodana od władzy - oczywiście przez swoich. Dobrowolnie lub przemocą...

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 02:17

Kaczyński: Polska będzie jak Turcja. Ale najpierw zmiana władz i elit 08.06.2014 Wywiad został przeprowadzony przy okazji kongresu "Polska: Wielki Projekt". Jarosław Kaczyński opowiada o swojej wizji kraju jako "centrum" Europy Środkowej. Polska bowiem musi umieć reprezentować interesy innych krajów regionu, ale bez narzucania przywództwa, prowadzić aktywną politykę kulturalną i wzmacniać armię. - Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo - powiedział Kaczyński. Według prezesa "ten rodzaj wielkości jest do zdobycia", ale wymaga to "najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit". Kaczyński śladem Piłsudskiego; co powiedział Piłsudski; jak straciliśmy południowego silnego sąsiada imp. Turecki straciliśmy własny kraj , zostając sami miedzy potęgami; Rosją, Prus i Austria-Węgry. Po wojnie Wiedeńskiej oni skierowali się na Polskę żeby dzielić bo już z południa nie ma zagrożenie dla nas. Po kilkadziesiąt lat taki sposób podziękowali. Polska znikneła z map. Wiec, Piłsudski polecał polakom, żeby każdy rząd Polski starał się o umocnieniu przyjazń, dyplomacja tz. pod każdym względem z Turcją. Wystarczy sprawdzić dzisiejsze relacje. czy to Kaczyński czy to Tusk nie ma znaczy. W okresie rozbiorów polski Jedyną walną ziemię gdzie powitała flaga i hymn. Wioska Adampol w Stambule gdzie był również Adam Mickiewicz czy generał józef Bem, celem uzyskania niepodległości Imperium Osmańskie, jako jedyne państwo, nigdy nie uznało rozbiorów Polski. Jednocześnie stało się azylem dla polskich emigrantów politycznych. W 1842 roku Michał Czajkowski założył po azjatyckiej części Stambułu polską wieść Adampol (tur. Polonezköy), która istnieje do dnia dzisiejszego. W Adampolu mieszka obecnie 30 rodzin pochodzenia polskiego Podczas II wojny światowej Ambasada RP w Ankarze działała nieprzerwanie, a władze tureckie udzielały pomocy uciekinierom z Polski. Pomogły także w ewakuacji rezerw państwowych złota Banku Polskiego. Nieprzerwanie funkcjonowały polskie ambasady (5) w Ankarze, Watykanie,Waszyngtonie, Londynie i Czungkingi. Już Anglia poszła swoją drogą, w cale nie są głupi a może nie chcieli zostać pod gruzami EU. Rosja jest gotów zeby pozbyc EU i czeka przy drzwiach. Ja bym nie opierał się na EU.W sprawie Bialorusi ani niemcy ani francuzi ani anglicy nic, siedzą cichutko, mają tradycję dyplomatyczną i panują historię.

Darek S.
poniedziałek, 14 września 2020, 04:35

Zapowiada się Ciekawie. Niemcy dobrze wiedzieć, że Erdogan się nie podda. Jak Grecy nie ustąpią na jotę i nie dogadają się z Turkami, to będziemy mieli incydenty na morzu.

Ziutek
środa, 16 września 2020, 04:32

Wyjątkowo przytomnie Niemcy jednak kierują polityką zagraniczną Unii w tym wypadku.

dim
niedziela, 13 września 2020, 22:33

Re: Noble Oil. Greccy politycy wspominają, że to także jest firma interesów Izraela. Choć zarejestrowana w USA.

dim
niedziela, 13 września 2020, 22:18

nie widzę jeszcze moich poprzednich wpisów... A na przykład w ogóle nie pojmuję skąd Autor wziął owe znaczące wzrosty tureckiego PKB ? Sprawdzam na międzynarodowych portalach ekonomicznych i widzę, że od roku 2014, z jednym wyjątkiem, następują znaczne spadki tureckiego PKB, rok po roku. Prócz wcześniej podniesionych zastrzeżeń do mapki, zgłaszam jeszcze i takie: Wskazany rurociąg, na odcinku od wschodniej granicy Grecji, do spotkania z East Med, nie ma nic wspólnego ze złożami M. Śródziemnego. Prowadzi mianowicie ze Wschodu, na Zachód. Z budowanego już grecko-bułgarskiego gazoportu (na razie zamówienia są na 12,5 mld m.szesc rocznie). Czyli chodziłoby raczej o gaz z Bliskiego Wschodu, zresztą głównym inwestorem jest właściciel największej floty gazowców.

Oto
poniedziałek, 14 września 2020, 15:30

Musisz sprawdzić na wiarygodnych stronach a nie na greckich stronach propagandowych.

dim
wtorek, 15 września 2020, 06:38

World Bank.

Kukuryku
poniedziałek, 14 września 2020, 10:23

Patrzymy na wzrost PKB rok do roku, a nie na wartość PKB wyrażoną w dolarach, ponieważ przy dewaluacji liry, ta druga jest niemiarodajna. Do 3 kwartału 2018 PKB rosło, za wyjątkiem jednego w 2016 gdy była próba zamachu stanu.

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:17

Zamiast się kłucic wystarczy policzyć wzrost lub spadek PKB w walucie światowej czyli dolarze.

marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:23

Również źle. Patrzymy na wartość realnego PKB, nie nominalnego.

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 11:18

Skoro "wzrost" rok do roku, liczony w dolarach, czy w Euro jest niemal stale ujemny, to ile by w lokalnej walucie nie "rosło", mówimy o spadku.

CdM
wtorek, 15 września 2020, 03:00

A jak w dolarach wzrosło, ale w euro spadło, to było co? A we frankach szwajcarskich, jenach, złocie? Ech, weźcie przeczytajcie coś najpierw, albo trzymajcie się tych waszych rapierów i kalibrów.

poniedziałek, 14 września 2020, 11:55

Drogi dimie, jak urosłeś po wakacjach 5 cm, ale inni w klasie też urośli po 5 cm, to na tle klasy nic nie urosłe

Fanklub Daviena
poniedziałek, 14 września 2020, 11:01

Patrzymy na PKB w dolarach bo jego zmiana w lokalnej walucie powinna być taka sama. Jak się różni to znaczy, że rząd łże przy liczeniu inflacji jak GUS w Polin! :)

CdM
wtorek, 15 września 2020, 02:56

A jak kurs dolara wzgl. innych walut spadnie na pysk to znaczy że cały świat zanotował nagły wzrost, bo im pkb wyrażony w dolarach wzrósł gwałtownie? Co za brednie...

Max44
poniedziałek, 14 września 2020, 22:11

Tak by było gdyby kursy walut były stałe i nie ulegały zmianie.

Willgraf
niedziela, 13 września 2020, 22:07

dodam że konflikt Grecji z Turcja trwa od sierpnia 1974r od desantu tureckiego na Cypr

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 12:36

Nie, od lat1950. pucz wojskowy w Grecji 1967 r. i chęć mundurowych greckich przyłączenie wyspy z grecją....idea ENOSIS

Kasander
poniedziałek, 14 września 2020, 17:55

Konflikt Grecji z Turcją ma długą brodę. Upadek Bizancjum i 400 lat niewoli tureckiej, powstanie greckie 1821 i maskary Turków dokonywane na ludności cywilnej, odzyskanie niepodległości przez Grecję w 1830, wojny 1897, 1919-1922 przegrane przez Grecję ( znów turecka masakra chrześcijańskich mieszkańców w Smyrnie), do tego turecka inwazja na Cypr 1974 i wiele pomniejszych incydentów.Tam cały czas tli się pożar.

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 23:13

Grecja nie odzyskała niepodległości w 1821roku bo Grecja nigdy wczesniej nie istniała , tak samo Turcy nigdy nie okupowala Grecji bo nie było takiego państwa . Gdyby Turcy bardziej stanowczo turkifikowali tamte rejony to Grecja jeżeli istniałaby dzisiaj to tylko jako hostoryczna kraina a archeolodzy prowadziliby spór gdzie przebiega jej granica .

biały
wtorek, 15 września 2020, 14:22

no popatrz a właśnie Grecje uznaje się za kolebkę cywilizacji w Europie , a istnienie Grecji to ponad dwa tysiące lat

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 12:42

ELLAS lub HELLADA, tak się nazywa, od piękniej Heleni.

wert
wtorek, 15 września 2020, 14:01

"bardziej stanowczo turkifikowali" Tak jak na Ormianach. Też nie wyszło

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 17:35

No właśnie nie turkifikowali, pozwolili mniejszosciom etnicznym wyznawać swoją religię i tożsamość, danie takiej wolności obrócił się przeciwko Turkom

wert
środa, 16 września 2020, 12:31

2m pod ziemią. Fajna wolność. Pierwsze ludobójstwo i wzór dla niemiec hitlera. Może jasyru nie trzeba było brać, targów niewolników nie urządzać?

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 13:49

A indianie w Ameryce Pól- południowej w 1500 latach az do XX wiek? Aborygeny? Algieria?Afryka a czy jest jakiś naród czystymi rękami? W II wojnie światowej był rząd vichy, francuzi współpracowali z niemcami. Była okazja wydali swoich sąsiadów, pomagali niemcom a większość walczył przeciwko nazistów. Też brali udział w ludobójstwie. więc po całej europie w każdym kraju, mniej czy więcej. Kamienica w Kielcach! Dlaczego cały czas celowo milą media zachodnie(nie możliwie żeby nie wiedzieli), nie mówią obozy Niemiecki, mylą się!do czego oni dążą, żeby zrobić lżej niemcom, rozpowszechnianie? Pomału oskarżają innych a same siebie ukryć.. Faktem jest, że dużo było pomagającyh żydom a nie było żadnych pomocników. Wiec proszę trochę ostrożnie oskarżając, to jest sprawa historii a nie polityki. Jan HUS w Czechach 1370-1415, a póżniej co się stało w latach 1500 w Polsce- gdzie są protestanci, którzy mieli 7/10 ludności. Tak, w 1915r. przymusowe migracja ormiań nie była dobrą decyzją. Dużo ludzi umierało w drodze! Państwo był turecki a do dziś te terany zamieszkani przez kurdów i napadli. a turcy nie zabijali-tak zabijali. A ormianie pod wodzą rosji w czasie okupacji rosyjskich we wschodnych terenów turcji też zabijali? tak..Jak rosja przed rewolucja 1917r. opuściLa tych terenów i doszło do masakry i napadów z każdych stroń, ormian-kurd-turek. Byla śmierć ale nie takich ilościach. Wtedy można zapytać, skoro doszło do calkowitej masakry skąd się brali dzisiejsze ormianie w Libanie(gdzie przymuszeni zostali imigrować), imigrujace dalej do USA czy we francji..więc przetrwali. czy nie było ludobójstwa czy było! nich badają to historycy a ani politycy decydują... W wojnie każda strona straci

Milutki
środa, 16 września 2020, 23:12

Niestety niektórzy wolność wykorzystali do ataku na własne państwo ale przegrali. Hitler nie mógł korzystać z doświadczeń bo on był agresorem , Turcy natomiast sie bronili

CdM
wtorek, 15 września 2020, 03:10

Nie było Grecji. A to paradne. Ale nawet gdyby nie było, jak Kurdystanu, to mu tu w Polsce uznajemy prawo narodów do samostanowienia, jak Kurdów, lubimy tych co robią powstania, a nie lubimy imperiów, jak tureckiego. Pójdziesz sobie sam czy potrzebujesz impulsu na rozpęd?

Milutki
środa, 16 września 2020, 18:56

Dam impuls do myślenia, a gdyby jakieś mniejszości z Polski zechciały samostanowienia?

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:21

Jakie Mazowszanie czy Wielkopolanie? Wszyscy jesteśmy Polakami, teraz powiedz, że każdy Kurd to Turek....

Milutki
czwartek, 17 września 2020, 19:10

Tacy Ślązacy, Kaszubi, są też inni. Gdyby Turcy prowadzili asymilację tak jak Polska to już nie byłoby Greków i Kurdów, byli by jak Mazowszanie. Gdyby w pewnym momencie historia potoczyla się inaczej to dzisiaj istnialoby niepodległe państwo Mazowszan .

Davien
wtorek, 15 września 2020, 01:12

Milutki i znowu kłamiesz:)) Tak samo Turcja jako państwo pod ta nazwa pojawiła sie dopiero upadku Imperium Ottmańskiego :) A jakby ententa była bardziej stanowcza to skończylibyscie jak Austro Wegry .

Gnom
wtorek, 15 września 2020, 12:11

Aby tak było, to musiałoby nie być rewolucji w Rosji.

Davien
sobota, 19 września 2020, 21:05

Gnomie, akurat Ententa mogła spokojnie doprowadzic do rozwalenia Turcji po I WS ale nie chcieli. A po IIWŚ Stalin chciał rozbioru Turcji i też wtedy alianci uratoali Turkom tyłek

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 11:24

Ale Turcja powstała na miejscu Imperium Osmańskiego czyli państwa które przestalo istnieć i przekazało pałeczkę dalej. Turcja jest kontynuatorem ponad tysiącletniej tradycji wpierw Turków Seldżuckich później Turków Osmańskich. W przypadku Grecji nic takiego nie istniało

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:22

Nie ma czegoś takiego jak Turcja czy Libia lub Syria, to sztuczne twory.

wert
środa, 16 września 2020, 12:34

Tylko że my Grecję kojarzymy z kultury antycznej, z demos kratos a turcję z ludobójstwa Ormian

Milutki
środa, 16 września 2020, 18:56

Oba skojarzenia są błędne i należy je zmienic

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 22:39

14 krwawych powstań greckich, nie jedno. Licząc do 1821.

Jastal
poniedziałek, 14 września 2020, 15:38

raczej od wojny grecko-tureckiej z 1919

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 10:29

Nie, ten konflikt trwa od 1974 gdy Grecja chciała zaanektowac Cypr i zaczęły się pogromy ludności Tureckiej . Tak to się zaczęło

CdM
wtorek, 15 września 2020, 03:13

Nie istniało coś takiego jak pogromy ludności tureckiej na Cyprze. Za to Turcy urządzali innym narodom pogromy kwalifikowane jako ludobójstwo.

Milutki
czwartek, 17 września 2020, 12:15

Istniała recka działalność terrorystyczną na Cyprzy wymierzona w Turków

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 11:17

I znowu kłamiesz. To Turcja napadła na Cypr, robiła czystki etniczne i mordowała miejscowa ludność, a teraz okupuje 37% Republiki Cypru

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 13:53

Jeśli chodzi o Cypr trzeba trochę znać historię chodżby sprawdzić raporty czy dokumentów w ONZ. Po zamachu stanu w Grecji 1967 junta wojskowa obalenia rządu w Grecji i Cyprze(wspólny państwo grecko-turecki) a początek w latach 1950 są rozruchy, zamieszki. https://pl.wikipedia.org/wiki/Cypr Turcja 2 razy się zgłosiła w ONZ. że jest zamach stanu i jest Enosis. Jednocześnie warto pamiętać,że Cypr leżący w Azji i takimi problemami przystąpiła do EU dzięki zgody Turcji jako gwarant. Bez jej zgody nie doszłoby do tego(projekt Annana, Turcy w cyprze zagłosowali za przyjęciem ). Trzeba pamiętac, przed 2004r. Grecja szantażowała EU albo razem ze cyprem albo nikt nie przystąpi. gdyby potrwał ten konflikt powiedz mi 30-40 lat teraz bylaby zupewnie inna Unia. CYPR to jest idealny strategiczny lotniskowiec(darmowy, bez wydatkowy) kontrolujący cały region, energię-kanał sueski, bliski wschód, handel z Chinami itd. Kto ma tam bazę to świętuje. Anglia ma 2 bazy i nic nie mówi- nie trąca się i siedzi cichutko. Rosja też chciałaby, postara się. A Francja chce od dawna. Amerykanie również. Więc, Turcja mają pod nosem i więcej zaangażuje się bo jeszcze dodatkowe bazy wojskowe jest jeszcze wielki zagrożenie dla niej. Pucz wojskowy w Grecji w 1967r. to jest organizacją agencji wywiadu (wiadomo która)przeciwko komunistom(zimna wojna) i w Grecji i póżniej w wspólnej państwie grecko-tureckiej na Cyprze. Grecy byli zawsze tradycyjnym-religijnym sojusznikiem Rosji. w okresie zimnej wojny najwięcej głosów miała partia komunistyczna na Cyprze i Grecji. Dlatego lepiej było najpierw zorganizować pucz w Grecji żeby wojskowi mogliby przyłączyć (Enosis) wyspę do Grecji. I taki rozwiązanie byłoby najbezpieczniejszy.-z jednym ruchem pod kontrolą grecja i cypr. Oto dzisiejszy problem skąd...A tu trzeba dodać projektu Chińskiego "nowego szlaku jedwabnego". mający przebiagać przez syrię i turcji aż do Europy i do Afryki. Teraz trzeba to zablokować! a jak? Wojna domowa w syrii, iraku, otoczenie Turcji która najbardziej utrudnia planów otoczenie Chin i rosji. (uwagę na morze południowochinskie gdzie szlak ma wyjść drogą morską)

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 14:05

Grecja próbowała zaanektować Cypr a m greckie bojówki atakowali ludność turecką. Te informacje łatwo sprawdzić

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:24

Jaka była ludność na Cyprze? Jakie miała wyznanie?

wert
wtorek, 15 września 2020, 14:03

w prasie tureckiej. Nie zaczynaj wojny to nikt Cię po kostkach kopał nie będzie. Biedne to imperium otomańskie zawsze musiało się bronić atakując i grabiąc

Gnom
wtorek, 15 września 2020, 12:12

A skąd na Cyprze i w Europie wzieła się ludność turecka - wyszła na spacer?

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 22:04

Co najmniej 500 lat, jak sułtanowi chciało pić dobre wino z Cypru i tyle, nic więcej. Zabawne nie! W europie tak jak nasi Polacy&polish w londynie, hydraulik w Paryżu, mechanik w Berlinie, rybak w danii i nederlandii itd..nawet kilku tysięcy w Antalyi, Stambule przede wszystkim w sektorze turystyki..

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 19:51

Turcy są potomkami dawnych mieszkańców ziem ktore zamieszkują

Gnom
środa, 16 września 2020, 09:57

Poważnie, podobnie jak dzisiejszy mieszkańcy Egiptu to potomkowie ludów z czasów faraonów? Terytorium nie oznacza bycia czyimś potomkiem. Twoja widoczna fascynacja Turcją nie zmienia faktu, ze to w dużej mierze ludność osiedlona przez Osmanów, jak i tzw. albańczycy (patrz Wojny Bałkańskie).

Milutki
środa, 16 września 2020, 18:58

Tak właśnie jest, obecni Egipcjanie to potomkowie dawnych budowniczych piramid

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:26

To niech zbudują kolejna piramidę po 3 tys lat tylko bez pomocy Europejskiej technologii.

poniedziałek, 14 września 2020, 12:05

Konflikt grecko-turecki na Cyprze to długa historia. Co do wspomnianego okresu, to 15 lipca 1974 na Cyprze doszło do zamachu stanu, organizowanego przez dowodzoną przez greckich oficerów Gwardię Narodową. Usunięto umiarkowanego prezydenta Makariosa i powołano rząd nacjonalistyczny. Celem było zjednoczenie z Grecją (Enosis). 20 lipca Turcy zajęli część wyspy zamieszkaną w większości przez Turków. Już prosiłem, ostrożniej z zarzucaniem innym kłamstwa (chociaż o pogromach w lipcu 1974 nie słyszałem).

Czech
środa, 16 września 2020, 04:15

Wojska tureckie zajely taka czesc wyspy, w ktorej byla najbardziej skoncentrowana ludnosc turecka, natomiast wiekszosc obywateli stanowili Grecy. Obecna wiekszosc turecka udalo sie uzyskac przez wygnanie Grekow i zprowadzenie kolonistow z Anatolii.

Milutki
środa, 16 września 2020, 23:15

Niestety Grecy okazali się niezdolni do współistnienia z innymi, Turcja musiała interweniować aby ich powstrzymać

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 11:52

Istniały organizacją terrorystyczną EOKA i EOKA-B które stosowały przemoc względem Turków.

Czech
środa, 16 września 2020, 04:34

Istnialy tez terrorystyczne organizacje Turkow cypryjskich, TMT, Kara Cete, Volkan itp., ktore stosowaly przemoc wobec Grekow i tez wobec niektorych Turkow Cypryjskich ("zrajcow", "levakow"). Wzajemna nienawisc podsycaly rowniez akcje tureckich sluzb specjalnych (w tym morderstwa Turkow Cypryjskich).

Milutki
środa, 16 września 2020, 18:59

Te greckie okazały się dużo groźniejsze, to Grecja przecież robowala przeprowadzić aneksję Cypru

Davien
wtorek, 15 września 2020, 01:14

I jak to sie ma do tego że to Turcja a nei Grecja napadły na Cypr i okupują 37% Republiki Cypru?? Milutki zwyczajnie bezczelnie kłamie a ty wymyslasz jakies karkołomne teorie by go bronić:))

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 12:00

To sie ma w bardzo prosty sposób. Junta wojskowa z grecki wsparła zamach stanu na Cyprze i aneksję Cypru z Grecją. Takie są fakty możesz nazywać to jak chcesz. Grecy złamali prawo i w związku z tym prawo to okazało się nieskuteczne i Turcja tez nie będzie tego prawa przestrzegać. Turcja zabezpiecza teraz życie Turków Cypryjskich przed agresorami

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 22:45

W kilka dni potem zamach stanu upadł, w dopiero jeszcze w kilkanaście dni potem nastąpił ten wielki turecki desant, zajmujący 37% powierzchni, ale 60% potencjału ekonomicznego wyspy. Sprawdzam: 15 lipca zamach stanu. O pogromach ludności muzułmańskiej niczego nikt nie zgłasza. 20 lipca - interwencja turecka, usprawiedliwiona prawnie statusem gwaranta (choć winno się to odbyć wspólnie z pozostałymi gwarantami, a Brytyjczycy umyli ręce). Zajęto kilka procent wyspy, mieszkania opuściło około 5.000 osób. Faktycznie wojska tureckie zajęły Kyrenię i drogę z niej do Nikozji. 22 lipca upadek zamachowców. A dopiero 15 sierpnia wielki desant turecki. Już przeciwko legalnym władzom Cypru. Czyli zwykła napaść na sąsiada, nie żadna interwencja dla przywrócenia czegoś czy ochrony kogoś.

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 12:31

Jeśli chodzi o Cypr trzeba trochę znać historię chodżby sprawdzić raporty czy dokumentów w ONZ. Po zamachu stanu w Grecji 1967 junta wojskowa obalenia rządu w Grecji i Cyprze(wspólny państwo grecko-turecki) a początek w latach 1950 są rozruchy, zamieszki. https://pl.wikipedia.org/wiki/Cypr Turcja 2 razy się zgłosiła w ONZ. że jest zamach stanu i jest Enosis. Jednocześnie warto pamiętać,że Cypr leżący w Azji i takimi problemami przystąpiła do EU dzięki zgody Turcji jako gwarant. Bez jej zgody nie doszłoby do tego(projekt Annana, Turcy w cyprze zagłosowali za przyjęciem ). Trzeba pamiętac, przed 2004r. Grecja szantażowała EU albo razem ze cyprem albo nikt nie przystąpi. gdyby potrwał ten konflikt powiedz mi 30-40 lat teraz bylaby zupewnie inna Unia. CYPR to jest idealny strategiczny lotniskowiec(darmowy, bez wydatkowy) kontrolujący cały region, energię-kanał sueski, bliski wschód, handel z Chinami itd. Kto ma tam bazę to świętuje. Anglia ma 2 bazy i nic nie mówi- nie trąca się i siedzi cichutko. Rosja też chciałaby, postara się. A Francja chce od dawna. Amerykanie również. Więc, Turcja mają pod nosem i więcej zaangażuje się bo jeszcze dodatkowe bazy wojskowe jest jeszcze wielki zagrożenie dla niej. Pucz wojskowy w Grecji w 1967r. to jest organizacją agencji wywiadu (wiadomo która)przeciwko komunistom(zimna wojna) i w Grecji i póżniej w wspólnej państwie grecko-tureckiej na Cyprze. Grecy byli zawsze tradycyjnym-religijnym sojusznikiem Rosji. w okresie zimnej wojny najwięcej głosów miała partia komunistyczna na Cyprze i Grecji. Dlatego lepiej było najpierw zorganizować pucz w Grecji żeby wojskowi mogliby przyłączyć (Enosis) wyspę do Grecji. I taki rozwiązanie byłoby najbezpieczniejszy.-z jednym ruchem pod kontrolą grecja i cypr. Oto dzisiejszy problem skąd...A tu trzeba dodać projektu Chińskiego "nowego szlaku jedwabnego". mający przebiagać przez syrię i turcji aż do Europy i do Afryki. Teraz trzeba to zablokować! a jak? Wojna domowa w syrii, iraku, otoczenie Turcji która najbardziej utrudnia planów otoczenie Chin i rosji. (uwagę na morze południowochinskie gdzie szlak ma wyjść drogą morską)

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 11:39

Funkcjonowanie Cypru jakie było przed 1974 rokiem się niesprawdziło i Turcja nie mogła czekać aż sytuacja z aneksją się powtórzy, musi zabezpieczać życie swoich rodaków przed Grekami i nie oglądać się na jakieś fikcyjne zapiski prawa które okazały się nieskuteczne . Życie Turków Cypryjskich jest najbardziej legalne i tego prawa Turcja broni

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:29

Mam nadzieję że Niemcy przeczytali twój post i zaczną wysiedlać Turków do Turcji.

Milutki
piątek, 18 września 2020, 02:59

Turcy nie napadli Niemców i nie próbują odłączyć z Niemiec żadnego lądu aby to połączyć z Turcją. Grecy wobec Cypru tak robili.

wert
środa, 16 września 2020, 15:49

i tak z tysiąc razy aż uwierzysz :)

Milutki
środa, 16 września 2020, 19:00

Tak, do skutku, dopóki będą się pojawiać kłamstwa że Turcja na Cyprze jest okupantem a nie wyzwolicielem

Willgraf
niedziela, 13 września 2020, 22:05

Grecja decydując się na myśliwce Rafael zacieśnia sojusz z Francja - zatem eskalacja konfliktu z Grecja to także wypowiedzenie Wojny Francji tym bardzie ze Francja nie trawi Turcji w Libii

gaba
poniedziałek, 14 września 2020, 16:34

Niby dlaczego wojna z greckimi rafaelami, miała by oznaczać wojnę z Francją?

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 06:58

W ostatnich dniach prezydent Turcji i naczelny dowódca wielokrotnie publicznie grozili Francji, w tym grozili zatopieniem francuskiego lotniskowca. Nie wiem, czemu polskie media tego nie podają ??? Skoro Turcja chce byśmy to wszyscy słyszeli, czemu mamy nie słyszeć - nie wiedzieć ?

Jabadabadu
niedziela, 13 września 2020, 21:02

Dobry tekst. I ciekawy. Moje konkluzje: 1) nie ma czegoś takiego jak UE, bo nie ma takiego państwa - to tylko organizacja, której tzw. "elity" uzurpują sobie prawa nie zawarte w traktatach i zdecydowanie poza te traktaty wykraczające; 2) istnieją odrębne państwa - członkowie UE oraz ich armie i odrębne a czasami wykluczające się interesy; 3) poszczególne państwa UE, a szczególnie wchodzące w skład IV Rzeszy (nieformalny lecz istniejący organizm pod przywództwem Niemiec) są zinfiltrowane wielomilionową falą emigrantów nieintegrującą się z "tubylcami" i będących potencjalną V kolumną o sile umożliwiającej paraliż każdego z tych państw; 4) NATO to w pierwszej kolejności USA, w następnej UK, Fr i Turcja; 5) ze względu na globalny układ sił użycie regionalne broni jądrowej jest mało prawdopodobne lecz może być elementem gry dyplomatycznej i/lub szantażu; 6) wojna regionalna z użyciem konwencjonalnych sił i środków jest możliwa i prawdopodoba - przykłady wojen wewnątrz NATO w tym regionie są znane; 7) wojna taka przyniesie załamanie się całkowite dotychczasowego porządku, gospodarki i organizacji w całej Europie oraz w Azji Mniejszej i może być początkiem ogólnoświatowego konfliktu - w tym z wykorzystaniem broni masowego rażenia na globalną skalę; 8) w przypadku zaistnienia zjawisk z pkt 6 i dalej 7 mamy koniec naszych czasów - koniec cywilizacji. Miłego dnia.

xiomm
wtorek, 15 września 2020, 07:00

Nie będzie wojny. Bo Turcja już ją przegrała - ekonomicznie. Wystarczy poczekać na zapowiadaną strategię "kija i marchewki" UE i dojście do głosu tureckiej opozycji. Erdogan już może pakować swoje manatki i wynosić się z pałacu. Dobrowolnie, albo siłą. I tak skończą się sny o potędze, ale Turcy jeszcze długo będą spłacać głupio zaciągnięte przez niego rachunki.

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 13:57

Turcja się przygotowała na taką opcję od m.w 15 lat..Udział EU w tureckiej eksporcie kiedyś była dominująca aż 70% czy 80%. Prawie, tylko do EU eksportowała ale póżniej wprowadziła współpracę handlową z Ameryką pól. i łacińską ,Azją,Afryką itd. ..więc udział UE w eksporcie tureckiej spadła do 40-45% (raporty OECD i Bank Światowy). Również trzeba pamiętać, że Turcja jest 6. czy 7. partnerem handlowym EU. Gospodarczo nie jest taka małą i dlatego jest w grupie G20. Przy Rosji, Eu nie ma luksusu wprowadzić jeszcze dodatkową sankcję gospodarczą lub itp. Z resztą kraje południowe w Unii czy bałkany będą się trzymać z nią. Warto pamiętać: Rosja która się stara żeby rozpadła Unia, nie będzie się martwiła. Trzeba się zastanawiać sprytna i przebiegła Anglia, mająca tysiące lat historii w dyplomacji i polityki nie bez powodu opuszcza EU...a może nie chce pozostać pod gruzami.....

gaba
poniedziałek, 14 września 2020, 16:32

Nie ma potrzeby użycia bomby atomowej. W interesie Stanów i Rosji jest średnio intensywny konflikt Turecko -Grecki. Taki donbas- choć oczywiście w innej skali. Turcja musi myśleć o blizkriegu. Grecja musi przestać myśleć o sojusznikach. My musimy zacząć myśleć w ogóle.

Jabadabadu
wtorek, 15 września 2020, 00:23

Gaba - dziękuję za "my musimy zacząć myśleć w ogóle". Oby cię ktoś usłyszał. Obu zrozumiał, że myślenie nie boli. Mam nadzieję, że ilość komórek (szarych, a nie żargonowych telefonów) u rządzących Polską jest większa niż 2 (w sumie u wszystkich, bez różnicy opcji pseudopolitycznych). Oby proces myślenia rozpoczął się, bo inaczej po co żyć w takim pseudo potworku?

Fanklub Daviena
niedziela, 13 września 2020, 20:22

Oczywiście, że Turcja bez trudu może pokonać UE. Uzbrojenie i liczebność to nie wszystko. Bardzo ważna jest motywacja. A po jednej stronie mamy patriotów muzułmanów wierzących w czekający ich raj i w to, że walczą dla ojczyzny, a po drugiej stronie mamy ateistyczne unijne cioty w mundurach, którym się każe walczyć o izraelskość cypryjskich złóż gazu i którzy uważają, że nie ma życia po śmierci i to które mają jest tym ostatnim. Jak się jeszcze gdzieś w UE uchowają żołnierze patrioci, to się ich oskarża o nazizm i zwalnia jak w Niemczech. Dodatkowo UE zniosła karę śmierci nawet w przypadku wojny, więc za dezercję czy odmowę wykonania rozkazu w UE kara śmierci nie grozi. To samo dotyczy ew. zajęcia Litwy, Łotwy czy Estonii przez Rosję - nikt guzika atomowego z tego powodu w USA nie odpali, obojętnie co by nie bredziła oficjalna propaganda a i konwencjonalnie tak jak w 1939 nikt nie chciał na Zachodzie umierać za Gdańsk, tak nikt nie będzie umierał za Tallin czy Wilno, nawet Polaków do tego nikt nie namówi (mam na myśli żołnierzy, a nie rządzących). Dlatego nie mam najmniejszych wątpliwości kto wygra starcie o złoża gazu na Morzu Śródziemnym. :)

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 22:44

Racja ale motywacja-patriot islamski-obiecany raj nie wystarczy żeby odstraszyć kotów. Uzbrojenie,technologie i liczebność jest b.ważne w obronie. więc trzeba sprawdzić "Defence News Top 100" na świecie (aż 7 firm turecki jest w liście- prawie 10%) i się dowiedzieć dlaczego w ostatnich dniach Francja,Grecja i inni uspokoili się- z czego się obawiają. co zrobili turecki drony w libii... Grecy-francuzi nie mają szans bo ląd grecki jest daleko a wyspy pod nosem Turcji- francja tym bardziej. Trzeba pamiętać, że zaopatrzenie armii jest b. ważny wiedząc o tym rok czy 2 lata temu Amerykanie musieli ustąpić turkom w północnej Syrii i wycofali swoich jeszcze na południu. Więc, jak Turcy zmusili Amerykanów do tego? sami amerykanie wiedzą więcej o turkach i czym oni dysponują- w ćwiczeniach Nato. W ciągu kilku godzin Turcy są wstanie przerzucać kilka batalionów z punktu A do punktu B-i są gotowi i bardzo dobrze wyszkoleni bojowe. Więc tu nie chodzi o liczebność czy wiara chodzi o sprawność, technologia, sprzęt i organizacja. Dowodem są: misje Nato w korei 1950r, misje afganistan, somalia itd gdzie partnerzy wyrażnie- z bliska obserwowali turecka armię- na co stać. A pózniej operacje wlasnych turcji; pólnocny Irak, syria, libia... więc nic nie bez powodu!

AntyPiS
poniedziałek, 14 września 2020, 13:13

Ale wiesz że hasła o umieraniu za Gdańsk pisali na murach komuniści francuscy na polecenie Stalina? A o sprawność bojową europejskich wojsk się nie boję. Jakby nie było to największe lanie w historii wojskowości zebrali patriotyczni żołnierze radzieccy w 1941. Nigdy wcześniej i nigdy później żadna armia nie odnosiła tak poniżających klęsk.

Asd
poniedziałek, 14 września 2020, 09:09

Mało wiesz o Turkach.

gaba
poniedziałek, 14 września 2020, 16:28

Szydzi, ale w tym przypadku ma racje. Francuzi są bardzo aktywni, bo ujadanie niewiele kosztuje, ale nic nie zrobią, gdy dojdzie do incydentu pomiędzy Grekami i Turkami. Nawet Izrael nie będzie się pchał w tak dużą wojnę. Prędzej się dogadają Turcy z Izraelem i będzie pozamiatane. Grekom będzie głupio.

Davien
wtorek, 15 września 2020, 01:17

Ciekawe marzenia ale tylko marzeniai to tureckie:)) Bo akurat Turcja dla Izraela przeciwnikeim nie jest.

Robert W.
niedziela, 13 września 2020, 20:12

"...już w rękach następnego prezydenta." - takiś pewny, że USA w tym roku będą miały następnego prezydenta?

USA
poniedziałek, 14 września 2020, 10:26

To może być ta sama osoba, ale następny prezydent, bo nowa kadencja

hermanaryk
poniedziałek, 14 września 2020, 12:56

Nowa kadencja tego samego prezydenta nijak nie sprawi, że prezydent będzie następny.

dim
niedziela, 13 września 2020, 19:29

Oczy pieką jeszcze od Morza Egejskiego, toteż na razie tylko zerknąłem. Ale od razu widać, że mapa granic stref ekono jest błędna - nie uwzględnia roszczeń podnoszonych przez Turcję w imieniu tzw. republiki Cypru północnego, czyli faktycznie tureckich roszczeń niemal do całości wód, wokół Cypru, w tym także na południe od wyspy. A była ta mapa (prawidłowa) już tu przytaczana, kilka dni temu... Podobnie to: Za 2,5 mld Euro, a tyle wyniosła ostatnio sprzedana transza obligacji, nie kupi się Rafale, z uzbrojeniem i szkoleniem, i jeszcze także jednej fregaty :)))). Sama tylko fregata, wyposażona według greckich wymagań, byłoby to około 3,5 mld. Gdy seryjna francuska wersja jest to 2 mld USD. Rafale liczmy po około 180 mln USD sztuka... Natomiast istotna info to ta, że łączne greckie zasoby kasowe wynoszą w tej chwili ok. 32,5 mld Euro (informacja ministra finansów). Czyli byłoby czym płacić, także poza ową transzą. Co w tych obligacjach jest ciekawe, to ich oprocentowanie. Najniższe w historii nowożytnej Grecji i niższe niż np. polskich, też 10-letnich obligacji. Najwyraźniej zawodowi inwestorzy finansowi mają o perspektywach greckiej gospodarki bardzo dobre zdanie.

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 13:59

Najpierw trzeba sprawdzić jaki są rozwiązanie EEZ, Francja-Angia na wyspach Normadzkich, Kanada-Francja i Hiszpania- Maroco itd. w MiędzynarodowyTrybunał Sprawiedliwości w Hadze. Francja powiedziała, że wyspy Normandzkie nie mają wód EEZ, Anglia przegrała. A nagle twierdzi że w morzu egejskim mają!!! w morzy śródziemnym też. Grecja nie jest krajem wysp również ma ląd- jest krajem kontynentalnym. Międzynarodowy traktaty morski z decydowaniem pokreślą tą różnicę. dla krajów kontynentalnych i dla krajów posiadające tylko wysp. Morze egejski, Tu jestz całkiem inna gra, strategia.

wtorek, 22 września 2020, 23:43

A turcja jak działa w okół cypru? Na postawie porozumieniu Państwa tureckiego na cyprze. skoro grecy uważają i mówią, że posiadają całą wyspę owszem turcy też, tym bardziej na postawię wspólnego państwa(ktorego grecy obalili zamachem stanu-pucz). Są współzałożycielami ( konstytucja Cypru z 1960) też są właścicielami całej wyspy. Na tym polega różnica tezy turcji w morzu egejskim a na cyprze!!! Jako gwarant i porozumienia od tureckiego rządu na cyprze Ma prawo. nawet nie uznanego na świecie Państwa turecki północnego Cypru. to jest fakt a już po fakcie grubo kilkadziesiąt lat...

CdM
wtorek, 15 września 2020, 03:23

Zawodowi inwestorzy finansowi już nieraz pokazali jak bardzo nie mieli racji... Albo - ci co się mają za sprytniejszych - myślą, że potrafią się wycofać za pięć dwunasta.

Ech
niedziela, 13 września 2020, 19:17

Najlepszy by byl kompromis. Ale ludziom trudno to osiagnac.

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 07:05

Kompromisem był już Traktat z Lozanny, 1923. Cały kontynent turecki (z wysiedleniem milionów chrześcijan, głównie Greków), a wszystkie wyspy greckie - za wyjątkiem dwóch, nazwanych, u wyjścia z cieśnin, też zresztą wtedy jeszcze z grecką ludnością. W szczególności Turcja zrzekała się wtedy wszelkich praw do Cypru, a Francuzi nie pozwolili Grekom zająć Konstantynopola (choć wojsko tureckie nie byłoby w stanie przeszkodzić). Reakcja prezydenta Erdogana, cytuję: Tamten traktat był 100 lat temu, toteż nie może regulować granic dzisiejszych.

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 23:57

To było porozumienie między rządem greckim i rządem tureckim. Grecy zamieszkujący w turcji oprócz Stambułu imigrowali do grecji. Turcy zamieszkujący w grecji i na wyspach oprócz w zachodniej tracji imigrowali do turcji. Po prostu każda strona musiała opuścić swój dom i pojechać do nie znanego- obcych ziem.z tego powodu i turcy i grecy cierpieli. W czasie trwania wojny turecko-rosyjskiej w latach 1876–1878 Wielka Brytania, w porozumieniu z Francją, mając na celu uniemożliwienie Imperium Rosyjskiemu objęcia kontroli na Morzu Śródziemnym i umocnienia się na Bałkanach, rozpoczęła okupację Cypru. W wyniku umowy z sułtanem tureckim Wielka Brytania miała przeciwstawić się traktatowi rosyjskiemu z San Stefano. W zamian za to miała dostać we władanie Cypr. 4 czerwca 1878 r. Anglia i Turcja podpisały tajną konwencję cypryjską kwestionującą postanowienia Pokoju z San Stefano. Na jej podstawie Anglia objęła w użytkowanie CYPRu, tz. nie na własności. Turcja nie zrzekła się z cypru. Dowód Turcja,Anglia i Grecja dalej są gwarantami nad cyprem aż do dziś..... Taka sama historia jest z wyspami przy wybrzeżach turcji. Według traktatu; Grecja nie może zmilitaryzować wysp, zakaz uzbrojenie wysp, budowa baz, rozmieścić żołnierzy. Tak samo mieli włosi 1912r. tylko użytkowanie wysp(spadkobiercy grecy),ma nie na własność tylko w użytkowanie. Ze zmilitaryzowaniem wysp naruszone warunków w użytkowaniu. Grecja, swoimi intrygami bizantyjskimi(tradycja grecka- są b. zdolni- ileż razy oszukali EU z intrygami tańcząc sirtaki) ciągnie uwagę-rozmiesza sprawę z innymi sprawami. W końcu nikt nic nie wie a jedna osoba nagle wie o wszystkim. przecież znamy jak pokonali TROJAN NIE UDAWAJ GREKA..Przekona ci, że nie masz rację chodziaż byleś pewny że miałeś Wiec trzeba uważać co mówią a póżniej co zrobią. Mówią wiele ale chcą żebyś usłyszał tego czego oni chcą....

Fanklub Daviena
poniedziałek, 14 września 2020, 11:10

Trzeba było nie zdradzać Rosji, to nie byłoby Turcji, tylko Nowe Bizancjum od Aten po Jerozolimę... :)

Hektor
wtorek, 22 września 2020, 12:24

Nie da się, Grecy mają u siebie prawosławny turków..w 1923r. To było porozumienie między rządem greckim i rządem tureckim. Grecy zamieszkujący w turcji oprócz Stambułu imigrowali do grecji. Turcy zamieszkujący w grecji i na wyspach oprócz w zachodniej tracji imigrowali do turcji. Po prostu każda strona musiała opuścić swój dom i pojechać do nie znanego- obcych ziem.z tego powodu i turcy i grecy cierpieli. własnie mieli pochodzenie turecki mające religię prawosławny!!wtedy, grecja miała 3 miliony mieszkanców. zapytajcie grekom, powiedzą!!:)))

Davien
wtorek, 15 września 2020, 01:18

Funku, to własnei Rosja zdradziłą Entente zawierając separatystyczny pokój z Niemcami w 1917r wiec daruj sobie takie brednie.

dim
poniedziałek, 14 września 2020, 12:18

Zmyślasz. Czysto zmyślasz. (1) to Rosja opuściła swych sojuszników Pontów, zostawiając ich prosto na tureckie ludobójstwo. Następnie Grecy 40 tysięcznym doborowym wojskiem, poparli Denikina, mając przy tym do ochrony przed czerwonym motłochem grecką ludność w Odessie i okolicach, zresztą tak jak i polskie oddziały wtedy i tam - to też nie była zdrada Rosji. Nikt nie planował nowego Bizancjum, chodziło o wymianę okręgu Ankary na Konstantynopoli, którego zbrojne zajęcie uniemożliwiali Francuzi.

Troj pax
wtorek, 22 września 2020, 00:09

Czyżby nie było MEGALA IDEI...enosis??? Przecież jako pierwszy grecy zaatakowali TROJĘ zgarnięcia bogactwa wschodu-pierwsza wojna zachód-wschód Tu jest ludobójstwa pontu tam jest ludobójstwa ormian..Aborygeny też zaczną o turkach gadać...

Wania
niedziela, 13 września 2020, 18:58

Bardzo dobry artykuł. Przybliża różne płaszczyzny konfliktu Turcji z sąsiadami i UE.

Chasim
niedziela, 13 września 2020, 17:46

Czy Turcja pokona UE zdecydowanie! Oni wola się naradzać i mówić że to jest feee, pomalują kredkami trochę na betonie itp a w tym czasie Turcy będą robić swoje. Czy Turcja pokona NATO? Nie, dlaczego? Bo wtedy włącza się USA a Izrael robi sobie poligon.

Pim
poniedziałek, 14 września 2020, 11:14

A w jaki sposób Turcja pokona UE? Zatopi kilka okrętów? Zestrzeli kilka samolotów? Jej też zatopią i zestrzelą. No i co dalej? Turcja zrobi desant na wybrzeżu greckim i zrobi pancerny Blitzkierg w kierunku Wiednia ? (Wiedeń zostanie uratowany przez WOT) Wprowadzasz blokadę ekonomiczną. Blokujesz Bosfor i Dardanele radykalnie ograniczając żeglowność. Wtedy Turcja może handlować z Afganistanem, Azerbejdżanem i innymi gospodarczymi potęgami. Kredytów szukać w Iranie. Chinach i Korei Północnej. Te działania spowodują gwałtowny wzrost zainteresowania sytuacją przez USA, więc efektywność działań wzrośnie. Turcja wzmoży turecką diasporę w Niemczech. Teoretycznie dobry ruch. Ale Niemcy są w Turcji ważnym inwestorem i partnerem handlowym. Ograniczą zaangażowanie, diasporę mogą "przewietrzyć" (co akurat będzie wygodnym pretekstem z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa). Potem czekasz na efekt, jak ekonomia dobije Małego Wodza Wielkiego Niepokoju. Na pewno Turcja "może namieszać" , ale ostatecznie przejedzie się na tych działaniach.

Hektor
poniedziałek, 21 września 2020, 14:01

Turcja się przygotowała na taką opcję od m.w 15 lat..Udział EU w tureckiej eksporcie kiedyś była dominująca aż 70% czy 80%. Prawie, tylko do EU eksportowała ale póżniej wprowadziła współpracę handlową z Ameryką pól. i łacińską ,Azją,Afryką itd. ..więc udział UE w eksporcie tureckiej spadła do 40-45% (raporty OECD i Bank Światowy). Również trzeba pamiętać, że Turcja jest 6. czy 7. partnerem handlowym EU. Gospodarczo nie jest taka małą i dlatego jest w grupie G20. Przy Rosji, Eu nie ma luksusu wprowadzić jeszcze dodatkową sankcję gospodarczą lub itp. Z resztą kraje południowe w Unii czy bałkany będą się trzymać z nią. Warto pamiętać: Rosja która się stara żeby rozpadła Unia, nie będzie się martwiła. Trzeba się zastanawiać sprytna i przebiegła Anglia, mająca tysiące lat historii w dyplomacji i polityki nie bez powodu opuszcza EU...a może nie chce pozostać pod gruzami.....

Artur
niedziela, 13 września 2020, 17:33

Świetny artykuł. Jasno widać przyczynę konfliktów na bliskim wschodzie i wojen w Syrii czy Libii, a nawet wydarzeń w Libanie. Odkrycie złóż gazu na dnie morza Śródziemnego zmieniło geopolityczne znaczenie regionu. Chodzi jak zwykle o kasę, nowe złoża i gazociąg do Europy.

Andrettoni
niedziela, 13 września 2020, 17:26

Myślę, że należy rozróżnić cele krótkofalowe i długofalowe. Obecnie Turcja występuje jako quasi-sojusznik Rosji. Długofalowo jej plany "gazowe" stawiają ją po przeciwnej stronie. Oczywiście bez broni jądrowej Turcja nie może podjąć wyzwania na równej stopie, więc potrzebuje parasola NATO. Oczywiście dla większości ludzi Rosja, to Rosja, tylko, że jest to federacja, w której jest wiele narodowości, języków i religii. Ten twór jest znacznie mniej jednolity niż np. USA i stąd ma tendencje ku dyktaturze, a nie demokracji. Jak widać w USA mamy zamieszki - gdyby w Rosji był taki poziom demokracji, to mogła by się rozpaść od środka. Wiele z tych kawałków mogłoby trafić w granice Turcji. Zauważcie, ze Azerbejdżan, to ten obszar o który walczył Hitler, myśląc o wygranej wojnie. Turcja może stać się potentatem węglowodorowym na miarę Arabii Saudyjskiej, tylko znacznie lepiej położonym i znacznie lepiej rozwiniętym. Jeżeli mówimy o poziomie rozwoju technologicznego, własnej produkcji, a nie kupowaniu za granicą to w świecie islamu liczą się tylko 2 kraje - Turcja i Iran. Reszta krajów ma małą samodzielność i bez zakupów nie przetrwają. Oczywiście oba kraje odbiegają od "zachodu", ale dystansują się też od wszelkich krajów islamu. Świat zmierza ku naprawdę dziwnej sytuacji, której nigdy nie było w historii. Dawniej starcia były między np. religiami - chrześcijanie kontra muzułmanie, ideologiami kapitalizm-komunizm. Obecnie krystalizują się ośrodki władzy, które nie mają "łatwego" przeciwstawienia. Z jednej strony komunizm, z drugiej teokracja, z trzeciej dyktatura, a z czwartej demokracja. Można sobie wyobrazić wojnę teokracji z dyktaturą, komunizmem i demokracją, ale również dyktatury z komunizmem, teokracją i demokracją. Te systemy są po prostu oparte na innych, sprzecznych zasadach i ich sojusze wynikają z "potrzeby chwili". Mogą potrwać 10, 50 albo i 100 lat, ale wreszcie się skonfrontują, bo każdy z tych systemów uważa się za najlepszy i pragnie objąć cały świat. W Europie jesteśmy przekonani, ze demokracja to najlepszy system rządów, bo w nim żyjemy. Dla teokraty żyjemy w najbardziej bezbożnym systemie. Dla komunisty teokracja to potwór. Na razie jest tak, ze każdy chce zachować siły na koniec i sprowokować do walki innych, samemu czerpiąc z tego korzyści i rosnąc w siłę. Oczywiście chcą powiększać swoją siłę i różnie ją widzą.

CdM
wtorek, 15 września 2020, 12:00

Ciekaw jestem, jak uzasadnisz że Rosja jest mniej jednolita od USA? Nie wiem czy wiesz, jak bardzo niezależne od siebie są poszczególne stany? Osobne prawodawstwo, osobne instytucje, podatki, systemy oświatowe, policja, niemal cała infra, drogi... W łatwiej chyba wymienić to, co jest wspólne: rząd federalny z jego agendami, wojsko. Ta niezależność stanów to amerykańska tradycja, silnie strzeżona. Można nawet powiedzieć, że w kwestiach prawnych i gospodarczych UE jest bardziej jednolite, niż USA (choć mniej w politycznych i wojskowych).

Milutki
niedziela, 13 września 2020, 15:52

Turcja jest nielubiana i izolowana przez te wszystkie wymienione kraje bo obnaża ich podłości, niecne czyny i intemcje. Grecja i Cypr Południowy napadli na Turków Cypryjskich i chcą ich wymazać z ziemi, innych Turków równieź, Francja i ZEA chcą wprowadzać w krajach arabskich usłużnych sobie despotów U obalać legalne władze, egipski SIisi jest takim dyktatorem, Izrael przy pomocy USA chce całkowicie zająć Palestynę i najlepiej pozbyć się Palestyńczyków. Turcja reprezentuje szlachetność i człowieczeństwo , Turvja nie może wejść z drogi którą idzie bo jest to najlepsza droga. W Libii i Syrii Turcja pokrzyzowala plany Francji którą wspiera uzurpatorów i terrorystów aby odbudować kolonialną strefę wpływów. Skończyły się już czasy Turcji pukającej do europejskich drzwi i proszącej o przyjęcie , teraz to druga strona musi zapracować na przyjaźń

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:44

Hitler też doszedł do władzy demokratycznie, chyba nie rozumiesz Polaków.

Crusader
poniedziałek, 14 września 2020, 10:38

Śmiesznie i obłudnie brzmi twoja wypowiedź, zwłaszcza dla kogoś, kto dobrze zna twoich ziomków i wie, że mottem mentalności twojego kraju jest- nie wstyd jest kogoś oszukać, wstyd to samemu dać się oszukać. To wy jesteście w Azji Mniejszej ludnością napływową, nie jesteście w Konstantynopolu u siebie, to wy byliście w tym regionie największym kolonizatorem. Turcja jest nie lubiana, bo pamięta się czasy waszych podbojów, panoszenie się na Bałkanach, ludobójstwo na Ormianach, zaś Arabowie dobrze pamiętają wam czasy osmańskie. Więc niechęć do was przekracza nawet barierę religijną. Arabowie woleli przyjąć pomoc chrześcijan, niż dalej tolerować wasze rządy. Jeszcze parę lat rządów Erdogana i już się nie podniesiecie.

Hektor
wtorek, 22 września 2020, 01:31

Wiec nie było imigracji plemion z północy do grecji..gotów czy wizygotów czy ostrogotów..Ktore zmieniali populacji hellady, europy...Który naród nie jest napływową? słyszałeś o legencie lechu-czehu i rusie? gdzie się osiedlą? Czy tobie się podoba czy nie..nie ma takiego miasta o nazwie kontantynopol na świecie..obucz się- nie oszukuj siebie! zapomnij o megali idei i enosisie!! Hellas jest pierwszym i największym kolonizatorem(przecież sami mówią,że mieli więcej koloni niż milei fenicjanie) na terenie Azji mniejszej, na ziemiach lidji-frygii-jonii. Przecież grecy atakowali na Troję lecieli na łup. Zakładali kolonie na wybrzeżach morzu egejskim-wschód, śródziemnym, Czarnym aż we włoszech. a ktoś zaprosił. Sam siebie wydajesz-przeciwstawiasz. Nie udawaj greka! Każdy lud w azji mniejszej wysyłał pomoc do troji żeby się chronić swoich ziem przed inwazją greków. ( iliada). przez asymilacji greków zapomnieli swój język ale i tak mieli wyższą cywilizację niż grecja kontynentalna. Policzmy antycznych miast: Efez-Milet-Troja-Bergamon-Sardes-Gordion-Ksandos-Patara....a na drugiej stronie morzu egejskim Atheny i Sparta gdzie jest większa kumulacja? Porównaj styl jonski z stylem dorskim(partenon atenski) ..który jest piekny. Owszem kultura grecka jest wielka i piękna to rzeczywiste i prawda, szanuję. Grecja, swoimi intrygami bizantyjskimi(tradycja grecka- są b. zdolni- ileż razy oszukali EU z intrygami tańcząc sirtaki) ciągnie uwagę-rozmiesza sprawę z innymi sprawami. W końcu nikt nic nie wie a jedna osoba nagle wie o wszystkim. przecież znamy jak pokonali TROJAN NIE UDAWAJ GREKA..Przekona ci, że nie masz rację chodziaż byleś pewny że miałeś Wiec trzeba uważać co mówią a póżniej co zrobią. Mówią wiele ale chcą żebyś usłyszał tego czego oni chcą...

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 14:01

Turcy są potomkami dawnych Anatolijczykow i ludności napływowej. Grecy są dumni z podbojów Aleksandra Wielkiego więc niech przyjmą z pokorą podboje tureckie i pozwolą Turkom się z nich cieszyć. Świat arabski od kiedy odłączył sie od Imperium Osmańskiego wszedł w spiralę upadku po której cały czas się stacza. To nie Arabowie a arabscy despoci biorą pomoc od chrześcijan bo to pozwala im utrzymać się przy władzy, Turcja jest w światowej czołówce krajów pomagających uchodźcom w tym czasie despoci z Zatoki Perskiej odcinają się od uchodźców. Mentalnosc że wstyd jest dac się oszukać a nie oszukiwać to sposób myślenia wielu Polaków. Ormianie zaatakowali Turków a ci się obronili, tak to było

CdM
wtorek, 15 września 2020, 03:42

Tak się obronili, jak Niemcy przed Polakami w 39, a wcześniej sudeccy przed Czechami. Być dumnym z podbojów innych narodów może być tylko azjatycki kraj o prymitywnej mentalności. Grecy, a znam ich trochę, nie są jakoś "dumni" z Aleksandra, przecież to głupota po paru tysiącach lat. Co najwyżej uznają go za część swej antycznej historii. W ogóle odczuwanie dumy z powodu czegoś co kiedyś zrobili dawno nieżyjący, nieznani mi ludzie uważam za durnotę. Czuję wdzięczność (jeśli robili to dla mojego kraju, i dla mnie jako ich potomka), podziw - owszem. Ale dumę? Z jakiego tytułu miałbym ja czuć dumę z ich osiągnięć???

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 12:06

Tu sprawa jest bardzo prosta, Polacy i Czesi nie zaatakowali Niemców a Niemcy zaatakowali te narody. W przypadku Ormian było natomiast tak ze to Ormianie zaatakowali Turków w w czasie I WŚ a Turcy się obronili. Ormianie liczyli na to że z pomocą carskiej Rosji zniszczą Imperium Osmanskie ale im się to nie udalo

DefBot
poniedziałek, 14 września 2020, 00:03

Nie działasz dobrze w interesie Turcji, kolego, twoja prymitywna i bardzo subiektywna narracja tylko odpycha...

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 14:02

Początkowo taka narracja może odpychać ale gdy czytelnicy się z nią zapoznają i z będą obserwować rzeczywistość pod jej kontem toz czasem się z nią zgodzą

DefBot
środa, 16 września 2020, 12:34

Ech, turecki Goebbelsie...;))) A może raczej don Kichocie... jak widzisz, odpór jest duży na forum na twoje tureckie ezopki;) Polacy zawsze będą mieli was za brudasów i bandytów, taki lajf i pogódź się z tym;)

Hektor
wtorek, 22 września 2020, 01:51

Trochę kultury, tu nikt nie kogo nie obraża..Z góry przeproszeniem, Wiesz jak mówią na zachodzie: hydraulik w paryżu, budowlani nederlandii, rybak danii i w mechanik w berlinie..jest hasło; jedz na wakację do polski może przy odpoczynku znajdziesz swojego auta..... Kaczyński: Polska będzie jak Turcja. Ale najpierw zmiana władz i elit 08.06.2014 Wywiad został przeprowadzony przy okazji kongresu "Polska: Wielki Projekt". Jarosław Kaczyński opowiada o swojej wizji kraju jako "centrum" Europy Środkowej. Polska bowiem musi umieć reprezentować interesy innych krajów regionu, ale bez narzucania przywództwa, prowadzić aktywną politykę kulturalną i wzmacniać armię. - Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo - powiedział Kaczyński. Według prezesa "ten rodzaj wielkości jest do zdobycia", ale wymaga to "najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit". Kaczyński śladem Piłsudskiego; co powiedział Piłsudski; jak straciliśmy południowego silnego sąsiada imp. Turecki straciliśmy własny kraj , zostając sami miedzy potęgami; Rosją, Prus i Austria-Węgry. Po wojnie Wiedeńskiej oni skierowali się na Polskę żeby dzielić bo już z południa nie ma zagrożenie dla nas. Po kilkadziesiąt lat taki sposób podziękowali. Polska znikneła z map. Wiec, Piłsudski polecał polakom, żeby każdy rząd Polski starał się o umocnieniu przyjazń, dyplomacja tz. pod każdym względem z Turcją. Wystarczy sprawdzić dzisiejsze relacje. czy to Kaczyński czy to Tusk nie ma znaczy.

Milutki
czwartek, 17 września 2020, 12:00

W porównaniu z glupotami jakie tu się pojawiały około pół roku temu to forumowicze i tak zrobili duże postępy. Niektóre polaczyny zadzierają mocno nowy ale wiedzą że są w błędzie

biały
niedziela, 13 września 2020, 22:13

taa Turcja jest taka słodka , jeden z nielicznych krajów w których w 20 wieku rząd dokonał ludobujstwa ,

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 10:19

Turcja to jeden z nielicznych krajów który obronił się przed ludobojstwem które na niego szykowali drodzy wewnętrzni

biały
poniedziałek, 14 września 2020, 14:01

tak i dlatego wymordowali mniejszość religijną na swoim terytorium , żałosne tłumaczenie

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 22:21

Ta mniejszość religijna chwicila za broń aby wymordowac Turków, Turcy się obronili

nom
wtorek, 15 września 2020, 00:24

hehe widzę że macie tam teraz linię polityczną aby bronić Turcji ?

Milutki
czwartek, 17 września 2020, 12:00

To linia historyczna wynikająca z faktów

Czech
poniedziałek, 14 września 2020, 12:17

Na wyrost kreatywnie podchodzisz do interpretacji historii. Historia nie jest naturalnie nauka scisla, podlega interpretacji, z drugiej strony nie mozna twierdzic zupelne nonsensy. Jak na przyklad ze nie bylo ludobojstwa Ormian (to naukowo udowodniony fakt) i innych chrzescijan w osmanskiej Turcji, ze nie bylo ludobojstwa Zydow, Slowian i Romow podczas drugiej wojny swiatowej, albo ze Niemcy i Japonia wygraly II ws.

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 22:24

Sytuacja Ormian w Imperium Osmanskim a Żydów w Niemczech czasu Hitlera są nieporównywalne. Niemcy gdy wystąpiły przeciwko Żydom nie prowadziły z nikim wojny i Żydzi Niemiec nie atakowali. Ormianie natomiast atakowali Imperium Osmanskie , wsparli wroga zewnętrznego w czasie wojny, sami okazali się wrogiem wewnętrznym

booboo1234
niedziela, 13 września 2020, 21:22

Lepiej czytaj mądre książki i nie siej fake'ów. Silna Turcja NIGDY nie była w interesie Rzeczpospolitej i to wojny turecko - polskie gorące i zimne podkopały I Rzeczpospolitą. Szwedzi postawili kropkę nad "i". Wiedeń 1683 to pozorne zwycięstwo, a w rzeczywistości okropna strategiczna klęska. Co było dalej doczytaj. Geopolityka niestety się nie zmieniła , a więc marsz do biblioteki.

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 10:21

Od Wiednia do upadku I RP było ponad sto lat , wystarczająco czasu aby I RP się odbudowala, ale się nie odbudowała z powodu swoich słabości

Gnom
środa, 16 września 2020, 10:01

A kilkaset set lat wojen z Turcją i jej ciągłych sojuszy z Moskwą (które wyszły Turcji bokiem) to pies? Ciągłe knucia, podjazdy, rozumiem, że wg Ciebie to w ogóle nie miało wpływu na stan RP? Rozwiń łaskawie, bo to teza godna co najmniej doktoratu o ile nie profesury. Czekam niecierpliwie (sądzę, że nie tylko ja) - może jakiś artykuł Kolega napisze.

Milutki
czwartek, 17 września 2020, 12:04

Wtedy gdy I RP upadła to wojen z Turcją już nie prowadzono ponad setkę lat. Nawet to co pod Wiedniem to nie była Polska wojna. Do tego nie potrzeba procedury, wystarczy elementarna wiedza historyczna i efektywne kojarzenie faktów

Bartek 1
niedziela, 13 września 2020, 19:40

Ty chyba rzeczywiście jesteś prawdziwym Turkiem. Nikt inny po ludobójstwie Ormian, nie ośmielił by się pisać o Turkach, że reprezentują szlachetność i człowieczeństwo.

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 10:22

Ormianie zaatakowali Turków i dzisiaj żałują że im się nie udało zniszczyć Turcję, Turcja natomiast sie broniła

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:50

Niemcy też się bronili bo Polacy zaatakowali radiostacje w Gliwicach :)

Czech
niedziela, 13 września 2020, 18:22

Turcja, to arogancki, agresywny kraj, ktory zagraza swoim sasiadom, ignoruje prawo miedzynarodowe, uzywa jezyka primitywnych grozb, skrajnie niedyplomatycznego i niekulturalnego. To narracja nazistow z lat trzydziestych. UE powinna im wypowiedziec umowe celna, zeby zrozumieli, gdzie ich miejsce i jaka jest w rzeczywistosci ich "potega ekonomiczna".

Milutki
poniedziałek, 14 września 2020, 10:26

Turcja obroniła Cypr przed grecką inwazją i dzisiaj robi to po raz kolejny gdy się odmawia Turkom cypryjskum prawa do zasobów ich wyspy. Grecja została wsparta z terenów które Turcji próbowała odebrać i dzisiaj liczy że chiciaż odbierze Turkom dostęp do Morza. To Grecja jest agresywna, tak samo agresywne są wszystkie te kraje które się zbiegają aby szkodzić Turcji na Morzu

Czech
poniedziałek, 14 września 2020, 12:02

Nic z tego, co piszesz nie daje sensu, powtarzasz tylko tureckie zaklamane, zlosliwe, obrazliwe i klamliwe mantry i primitywna, agresywna propagande. Zasobami Cypru dysponuje Republika Cypru, nie natomiast separatystyczne de facto panstewko z polnocy, prawnie nieistniejace. Grecja na pewno nie jest agresywna, tylko sie broni przed waszym faszyzmem.

Davien
wtorek, 15 września 2020, 01:22

Czech, ale zeby było zabawniej to nawet wg własnej tureckiej narracji nie maja żadnego prawa do EEZ wokół Cypru:) Bo wg Turków wyspy nie moga miec EEZ wiec jakei prawa Turcji:))

Hektor
wtorek, 22 września 2020, 12:28

Najpierw trzeba sprawdzić jaki są rozwiązanie EEZ, Francja-Angia na wyspach Normadzkich, Kanada-Francja i Hiszpania- Maroco itd. w MiędzynarodowyTrybunał Sprawiedliwości w Hadze. Francja powiedziała, że wyspy Normandzkie nie mają wód EEZ, Anglia przegrała. A nagle twierdzi że w morzu egejskim mają!!! w morzy śródziemnym też. Grecja nie jest krajem wysp również ma ląd- jest krajem kontynentalnym. Międzynarodowy traktaty morski z decydowaniem pokreślą tą różnicę. dla krajów kontynentalnych i dla krajów posiadające tylko wysp. Morze egejski, Tu jestz całkiem inna gra, strategia. A turcja jak działa w okół cypru? Na postawie porozumieniu Państwa tureckiego na cyprze. skoro grecy uważają i mówią, że posiadają całą wyspę owszem turcy też, tym bardziej na postawię wspólnego państwa(ktorego grecy obalili zamachem stanu-pucz). Są współzałożycielami ( konstytucja Cypru z 1960) też są właścicielami całej wyspy. Na tym polega różnica tezy turcji w morzu egejskim a na cyprze!!! Jako gwarant i porozumienia od tureckiego rządu na cyprze Ma prawo. nawet nie uznanego na świecie Państwa turecki północnego Cypru. to jest fakt a już po fakcie grubo kilkadziesiąt lat...

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 12:09

Ale są wody wokół wyspy , Turcja nie twierdzi że Cypr nie ma żadnych wód

Davien
poniedziałek, 21 września 2020, 09:43

Twirdzicie, twierdzicie Milutki ze wyspy nie maja EEZ. A republika Cypru jest wyspa.

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 11:23

Turcja mordowała mieszkońców Cypru, prowadziła czystki etniczne i po napaści okupuje 37% wyspy. Aha, wg waszej własnej filozofii nie macie żadnych praw do bogactw wokół Cypru bo podobno wg waszego rządu wyspy nei moga mieć EEZ:))

Milutki
wtorek, 15 września 2020, 12:11

Turcja obroniła Turków Cypryjskich przed Grekami i zabezpieczyła ich prawa do wyspy. Teraz Turcja zabezpiecza ich prawa do wód wokół wyspy. Turcja nie twierdzi że Cypryjczycy nie mają prawa do wód wokół wyspy

Gnom
środa, 16 września 2020, 10:02

Jak Stalin wschodnią Polskę, a Hitler zachodnią w 1939 r. Znów ciekawa koncepcja - rozwiń.

jan
niedziela, 13 września 2020, 14:46

Dobre pytanie czy TURCJA moze pokonac UN .Prawda jest taka ze UN jest rozbrojona ,wiec...... .

SOWA
niedziela, 13 września 2020, 20:50

Wszystko zależy od postawy Izraela. To jedyne państwo w regionie mające sensowną armię i zdeterminowanych polityków. Europa ma ogromny potencjał większy niż Turcja i Izrael razem wzięte ale nie ma determinacji i stanowczości.

easyrider
niedziela, 13 września 2020, 14:36

Czemu służą te dywagacje? UE nie jest sojuszem wojskowym a NATO nadal trzyma Turcję w swoim składzie. A na postawione pytanie jest prosta odpowiedź. Wystarczy jeden wielogłowicowy pocisk nuklearny i Turcja leży i kwiczy. W pakiecie przymusowy powrót Turków z Europy. By miał kto odbudowywać ich kraj. Trzeba tylko nacisnąć przycisk. Ale bezstresowcy tego nie zrobią.

Pax romana
wtorek, 22 września 2020, 12:49

Ja bym się martwił na swoje sprawy. Dlaczego Niemieckie firmy czy markety zainwestują lub mają swoją główną siedzibę zachodnich miastach polski? jak mercedes,kaufland, lidl -Wrocław, WV-Poznań, Opel-Gliwice, Gdańsk, Szczecin itd. a nie w Warszawie. Przygranicznych miastach, Niemcy mieszkają po drugiej stronie a pracują u siebie. Polacy tez jadą tam pracować a przy okazji swoich dzieciaków zapisują do niemieckich szkół żeby lepiej uczyli się i niemieckiego też. Wychowanie z niemiecką dyscypliną i kulturą przyda się. Bundestagu już mówią o ziemiach wschodnich..a nagle rosja powie, że ta sprawa jest nie aktualna i co będzie??oddajcie ziemie zachodnie a weżcie wschodnie- a kto pojedzie tam żyć??

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 11:26

Easy daruj sobie brednie o jakimkolwiek ataku jądrowym na inne państwo ze strony NATO.

Batman
niedziela, 13 września 2020, 23:40

Tak tak, wy to kowboje byście tylko atomem we wszystkich ciskali, ale zapominacie, że to obosieczny miecz i na was też można puścić głowicę. Już nawet Korea Północna was ma w zasięgu rakiet, także uważałbym z tą retoryką, bo to nie jest Dziki Zachód.

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 11:26

Taak, po pierwsze easy z USA nie ma związku,po drugie jak na razie KRLD tylko mówi ze ma a jej rakeity maja spore trudności z doleceniem choćby na połowę potrzebnego zasiegu, po trzecie Turcja nie ma broni jadrowej, a po czwarte patrząc na twój podpis sam jestes kowbojem:))

easyrider
poniedziałek, 14 września 2020, 20:49

Davien, mam związek z USA taki, że jestem obywatelem państwa, które jest sojusznikiem USA. Na pewno uważam, że są naszym bliższym sojusznikiem niż brukselska klika. Co oczywiście nie oznacza, że nas nie wystawią do wiatru, kiedy uznają to za stosowne.

easyrider
poniedziałek, 14 września 2020, 09:18

Tak, my kowboje. Póki co Turcja nie ma głowic jądrowych i trzeba to wykorzystać. Póki czas.

Urko
niedziela, 13 września 2020, 20:06

I co zrobi jeden pocisk przeciwko 4 milionom imigrantów, którymi Turcja straszy Europę, że ich wypuści? A oni wszyscy od czasu wybuchu pandemii zrobili się strasznie nerwowi i do tego nie wiadomo, czy są całkiem zdrowi. Swoją drogą ciekawe, że pandemia wcale ich nie przetrzebiła, a wręcz przeciwnie :)

easyrider
poniedziałek, 14 września 2020, 09:17

Pocisk przeciwko imigrantom nic nie zrobi. Potrzebny pakiet działań. W tym zmiana prawa, która pozwoli na bezwarunkową deportację tych ludzi. Jeśli nie jesteśmy gotowi na takie działania to możemy usiąść i płakać.

Czech
niedziela, 13 września 2020, 14:08

Super artykul!!! Chcialbym tylko uzupelnic, ze memorandum o granicy morskiej miedzy Libia a Turcja nigdy nie uzyskalo moc prawna, nie zostalo prawnie wazne. Chodzi o umowe miedzynarodowa w kategorii umowa prezydencka (dla tego, ze dotyczy granic), ktora podlega ratifikacji. Ratifikacja jest podpisaniem specjalnego dokumentu (listu ratifikacyjnego) przez glowe panstwa (libijski Fayez al-Sarraj jest szefem rzadu, nie jestem do konca pewien, czy jest glowa panstwa...), zgode na ratifikacje musi wydac libijski parlament, to House of Representatives z Tobruku, jego przewodniczacym jest libijski polityk Aquila Saleh Issa. A ten parlament (jedyny posiadajacy legitymacje spoleczna na podstawie ostatnich wyborow powszechnych) zgody na ratifikacje nie wyda. Zeby taka dwustronna umowa miedzynarodowa w kategorii umowa prezydencka byla wazna, konieczne jest spelnienie wymogow w obu panstwach (ratifikacja), ktore ja podpisaly, w Libii to natomiast nie nastapi. To, i fakt, ze owo memorandum pogwalcilo prawa Grecji, spowodowalo, ze rejestracje tej niewaznej "umowy miedzynarodowej" odrzucil Sekretariat ONZ. Ta "umowa miedzynarodowa" niema skutkow prawnych. Chcialbym rowniez przypomiec, ze tureckie teorie na temat granic morskich sa nielogiczne i niespojne. Turcja twierdzi, ze greckie wyspy nie maja szelfu kontynentalnego i nie moga miec EEZ, dla tego, ze Grecja jest panstwem kontynentalnym (z wyspami) i ze szelf kontynentalny i EEZ wedle opinii tureckiej moga sie nalezec tylko wyspom w krajach wyspiarskich (takim jak Wielka Brytania lub Filipiny). Mimo to Cypr jest panstwem wyspa... Chyba przez to, ze go Turcja nie uznaje, rowniez nie uznaje, ze ma EEZ. Z drugiej strony na rzecz cypryjskiej polnocy rosci sobie prawo do polowy tej EEZ?!?! Jak mozna sobie roscic prawa do czegos, o czym sie twierdzi, ze prawnie nie istnieje....Tego sie nie da zrozumiec.

Hektor
środa, 23 września 2020, 00:45

Kalimera Adonis, napisałem wyżej o EEZ. nie chce jeszcze raz pisać tu. Więc wtedy wyjaśnij wszystkim sprawy EEZ; Anglia-Francja, francja-kanada, hiszpania-maroko itd..Mów prawdę! Rząd grecki wkręca taki manewry jak Kapryśna Panna, żeby nie iść do sądu w Hadze ze wszystkimi konfliktami z Turcją. Wybiera co jej się podoba. Prawda? No proszę wyjaśnienie? Takie role zagracie, żeby mieć sojuszników/mocny plecy i wyglądać biedni-krzywdzone jak kot, żeby to byL prawdziwy dramat w greckim teatrze....

Miłosz
niedziela, 13 września 2020, 14:08

Bardzo fajny tekst

biały
niedziela, 13 września 2020, 13:49

Turcy mogą śmiało zajmować orski teren , Grecja nie jest w stanie sie im przeciwstawić a Europejskie państwa nic nie zrobią poza pokrzykiwaniem na euro-parlamancie no może jeszcze pochód i malowanie kredkami na drodze zrobią

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:55

Popatrz sobie ilu żołnierzy w Afryce ma USA a ilu Francja.... Turcja militarnie nie istnieje po czystkach Erdogana.

SOWA
poniedziałek, 14 września 2020, 13:50

Jeśli Turcja będzie podgryzać powoli, rozsądnie to rzeczywiście Europa zanim się obudzi będzie miała powtórkę z historii czyli powrót Imperium Osmańskiego.

vipmig
niedziela, 13 września 2020, 13:22

Artykuł zbyt długi i chaotyczny.Sytuacja jest chaotyczna ale to nie usprawiedliwia autora.Pisze sie po to by przedstawić sprawe jasno.

Ech
niedziela, 13 września 2020, 19:19

ja uwazam ze odwrotnie. Dawno nie czytalem nic natemat rownie poukadanego i sensowego.

Davien
niedziela, 13 września 2020, 12:29

Jak to mówią grecy wynaleźli miłość a rzymianie pokazali ją kobietom. Podobnie będzie ze złożami gazu.

B72
czwartek, 17 września 2020, 03:57

Chyba ta miłość "grecka" Turkom pokazali.

Franzz
niedziela, 13 września 2020, 11:20

lepiej niech EU nie wojuje - przewaga techniczna i ilościowa nie zastąpi woli walki a tej ewidentnie brakuje - skończy się to telefonem do Trumpa o pomoc lub mediacje

Tweets Defence24