Japonia i Wielka Brytania wspólnie budują myśliwce szóstej generacji [KOMENTARZ]

22 lipca 2021, 09:31
E6vRfQsXoAAPf4e
Rys: Ministry of Defence
Reklama

Japonia i Wielka Brytania podejmą się współpracy w zakresie opracowania chyba najbardziej zaawansowanych systemów jakie są istotnym elementem wielozadaniowych samolotów bojowych (WSB). Wielka Brytania jest dla Japonii oczywistym wyborem, w zakresie partnerstwa w obrębie wysokich technologii – Tokio bowiem poszukuje w pewnych obszarach innych niż USA partnerów technologicznych.

Japonia i Wielka Brytania wspólnie pracują nad kilkoma technologiami dla samolotów bojowych nowej generacji. Celem, jaki przyjął japoński rząd jest skorzystanie z technologii brytyjskich, japońskich i amerykańskich. W projekt już zaangażowano  koncern Lockheed, który ma pracować nad rozwiązaniami niskiej wykrywalności. Nad płatowcem nadal pracuje Mitsubishi Heavy Industries, jednak część technologii ma być skopiowana prosto z F-35.

Skupmy się jednak nad współpracą między Londynem i Tokio, bo to ona jest tu najciekawsza. W mediach japońskich bardzo często wspomina się o brytyjskim projekcie Tempest, co może sugerować intencję zapożyczenia technologii z tegoż do opracowania samolotu nowej generacji. Japończycy założyli opracowanie prototypu nowego myśliwca do połowy dekady, natomiast koszty opracowania silnika i płatowca mają być uwzględnione już w planach na rok budżetowy 2022.

Do tej pory Japonia szczyciła się sporą niezależnością, jednak w 2014 roku zakończył się okres obowiązywania regulacji, które Tokio na siebie nałożyło, zakazując eksportowej działalności własnego przemysłu obronnego. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło – możliwe stało się tworzenie partnerstw przemysłowych i wysyłanie komponentów nowo opracowywanych systemów za granicę, do partnerów przemysłowych. Japonia ‘nagięła’ ustalone przez siebie zasady kilkukrotnie, jak wskazuje ASPI (Australian Strategic Policy Institute).

Pierwszy raz, gdy rząd pozwolił, by zakłady Kawasaki Heavy Industries dostarczyły części silników okrętowych na rzecz Rolls Royce’a, który realizował zlecenie dla Royal Navy. Komponenty te opracował Rolls Royce, jednak nie produkował ich, a brytyjska MW nadal ich potrzebowała. Dostawcą okazała się Japonia. Znacznie większym wyjątkiem, z jakim mieliśmy do czynienia była współpraca między Japonią a USA – kraje bowiem wspólnie opracowywały pocisk SM-3 Block 2A. USA jednak, mimo iż dyplomatycznie jest to kraj, który może i byłby japońskiemu przemysłowi bliski – niechętnie dzieli się technologiami. Stąd Japonia mogła zwrócić się o pomoc do Wielkiej Brytanii lub Francji.

Zdecydowano się na współpracę z partnerem brytyjskim, ze względu na...bliskość relacji Wielkiej Brytanii i USA. Oczywiście Japonia nie zamyka się na innych. ASPI wspomina o wspólnych projektach jakich Tokio podjęło się we współpracy z Francją (obronność) i Australią (hydrografia). O jakich komponentach dla nowych WSB mówimy? Po pierwsze, o radarze – opracowywanym w ramach projektu RF Jaguar, który ujrzał światło dzienne w 2019 roku. Jego częścią ma być również radar, a także powiązany pocisk powietrze-powietrze dalekiego zasięgu. Co więcej, Rolls-Royce zaproponował także opracowanie wspólnego silnika dla japońskiego samolotu F-X, a także dla brytyjskiego programu Tempest. Japońskie maszyny nowej generacji mają wejść do służby w kolejnej dekadzie, wraz z wycofaniem myśliwców F-2.

Czym ma być system Jaguar? Chodzi o uniwersalny sensor 4-w-1, łączący funkcje radaru, radaru pasywnego, systemu łączności oraz systemu WRE. Sensor ten w zakresie swojej funkcjonalności przypomina radar F-35. W Japonii o jego opracowaniu mówiło się od 2004 roku. Konsolidacja funkcji pozwala na obniżenie masy całej maszyny i miniaturyzację. Radar ma korzystać z technologii zwanej Element Level DBF (Element-Level Digital Beam Forming – DBF). Stosowana jest już na radarach morskich (np. na fregatach typu Anzac), jednak nie na myśliwcach nowej generacji. Pozwala ona na ciągły odbiór sygnału na wielu kierunkach.

Reklama
Reklama

Japońsko-brytyjska kooperacja w zakresie myśliwców wielozadaniowych posuwa się jednak jeszcze dalej. Wczoraj opublikowana została informacja, jakoby japońskie i brytyjskie spółki miały wspólnie opracować silnik dla japońskiego WSB nowej generacji. Rządy rzekomo są na ostatnim etapie negocjacji, których rezultatem ma być zlecenie brytyjskiemu Rolls-Royce’owi i japońskiej firmie IHI Corp. wspólne opracowanie jednostki napędowej. IHI opracowało już silnik dla japońskiego samolotu patrolowego P-1. Rolls-Royce z kolei dostarczył silników dla maszyn P-3C, zdobywając zaufanie japońskich władz.

Wg danych podanych przez RR, 20% komponentów silników Trent pochodzi z Japonii, natomiast silniki tejże firmy – jak podaje strona internetowa – napędzają samoloty należące do wszystkich rodzajów Japońskich Sił Samoobrony. Od RR Japończycy pozyskują także okrętowe turbiny MT30 dla fregat typu Mogami (30FFM). Jak podaje Jane’s, powołując się na informacje przekazane przez brytyjski resort obrony, nowy projekt ma być także powiązany z brytyjskim systemem FCAS, realizowanym w ramach trójstronnego porozumienia z Włochami i Szwecją. Rzecznik brytyjskiego MoD, cytowany przez Jane’s wspomniał, że „eksplorowane są możliwości współpracy w zakresie rozwoju podsystemów z Japonią.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 103
Reklama
współpraca
niedziela, 25 lipca 2021, 21:53

Powinniśmy się przyłączyć. Zyskalibyśmy technologię, miejsca pracy i nowoczesny myśliwiec za rozsądną cenę.

Clash
poniedziałek, 26 lipca 2021, 15:57

Z tą rozsądną ceną to bym nie przesadzał.

Nikki
sobota, 24 lipca 2021, 14:07

My budujemy bankomaty z których będziemy wypłacać kasę aby kupować produkty wyprodukowane przez innych. Niezależnie czy te produkty się nadają do naszego położenia gór.oraz naszych zasobów . Oto strategia sprytna nasza

bob
piątek, 23 lipca 2021, 10:27

nie mam wyjścia jak obligatoryjnie (poza budżetem MON i NCBiR) wydawać sporą kwotę rocznie i dołączać do takich programów

ja
piątek, 23 lipca 2021, 18:28

Jak nie masz wyjścia to dołącz. Jeżeli się zgodzą.

jonbakari
czwartek, 22 lipca 2021, 21:11

przed wojną 1904 wBrytania również dogadała się z Japonią. A w 1914 Rosja była w sojuszu z GB - co to znaczy doświadczenie w dyplomacji

laik
piątek, 23 lipca 2021, 01:55

wróg mojego wroga..

YUY
czwartek, 22 lipca 2021, 18:21

Ci 6 generację robią, a Rosjanie udają że robią 5tą.

Herr Wolf
czwartek, 22 lipca 2021, 20:27

A my nadal nic nawet roweru

Berek
sobota, 24 lipca 2021, 08:37

Jesteśmy 4 producentem rowerów w Europie

piątek, 23 lipca 2021, 19:30

Za to mamy pensje i poziom życia znacznie wyższe od rosyjskich.

inż.
niedziela, 25 lipca 2021, 20:47

tylko ty nie kupisz nowej terenówki 4x4 (uaz patriot) za dwuroczną średnią pensje a oni natomiast tak.

pol
poniedziałek, 26 lipca 2021, 15:01

Za darmo bym tego złomu nie chciał, tak jak ruskiej limuzyny , tv, czy komputera...

pol
piątek, 23 lipca 2021, 12:24

Polscy producenci rowerów Accent – marka stworzona przez gliwickie Velo. W swojej gamie posiada rowery szosowe, gravelowe, przełajowe, górskie, trekkingowe i młodzieżowe. Andar Bike – producent z Szubina pod Bydgoszczą. Oferują budżetowe rowery miejskie, młodzieżowe i trekkingowe. Arkus – rowery produkowane są przez spółkę Arkus&Romet Group. Mają w ofercie rowery górskie, miejskie, crossowe i trekkingowe. Baltica Bicycles – jak sami o sobie piszą, produkują miejskie rowery retro. Stalowe ramy spawane są we Włoszech, a rowery składane w Gdyni. W ofercie znajdziemy typowe rowery miejskie, typu single speed oraz gravelowy model Baltica Sopot. Cossack – marka z Nowogrodu Bobrzańskiego (jak donosi internet, montażem ich rowerów zajmuje się Sprick ze Świebodzina). W swojej ofercie skupia się na rowerach miejskich, ale są dostępne także modele trekkingowe, typu cruiser oraz dziecięce. Creme Cycles – za tę markę, tak jak w przypadku NS Bikes, odpowiedzialna jest gdańska firma 7Anna. Creme to bardzo stylowe rowery miejskie, urban, szosowe, gravelowe i dziecięce – część z nich także w wersji elektrycznej. Dallas – polski producent rowerów z Włocławka. Oferują rowery miejskie oraz typu cruiser. Dartmoor – konstruowaniem tych rowerów zajmuje się gliwicka firma Velo. Są to rowery do enduro, trailu, freeride’u, dirtu, a także BMX-y. Delta – rowery pod tą marką produkowane są przez Arkus&Romet. Nie ma na ich temat zbyt wielu informacji w internecie, po prostu są dostępne w sklepach, nieraz opisywane jako Arkus Delta. Oferują rowery górskie, trekkingowe, miejskie czy dziecięce. Ecobike – ten wrocławski producent skupił się na rowerach elektrycznych. W ich ofercie znajdziemy elektyczne górale, trekkingi i mieszczuchy, a także składaki. Embassy – warszawska firma produkująca oryginalne w formie rowery miejskie i dziecięce biegówki. Folta – firma z Malborka. W swojej ofercie mają rowery miejskie, crossowe, trekkingowe i szosowe. Fuzlu – producent z Tomaszowa Mazowieckiego, robiący rowery miejskie oraz dziecięce. Geobike – producent ze Szczecina. Produkują różne modele rowerów elektrycznych. Goldie&Oldie – producent stylowych (i stalowych) rowerów z Warty. Charakterystyczne w niektórych modelach są drewniane kierownice oraz błotniki. Goodman – rodzinna firma z Andrychowa. W swojej ofercie mają rowery miejskie, trekkingowe, crossowe, górskie i młodzieżowe. Impuls – rowery elektryczne z Dziekanowa Małego spod Warszawy. Interbike – firma z Sopotu, montuje na terenie Unii Europejskiej rowery elektryczne, w tym trójkołowca z elektrycznym wspomaganiem. Indiana – marka stworzona przez spółkę TERG, właściciela sklepów Media Expert, Electro.pl oraz Avans. Część rowerów jest (była?) produkowana w Polsce, w fabryce Krossa – ale nie wiem czy nadal się tak dzieje. Karbon – firma z Pruszkowa/Siedlec oferująca rowery dziecięce. KimRide – producentem tych rowerów jest firma Kimet z Wręczycy Wielkiej pod Częstochową. W swojej ofercie posiadają rowery miejskie, dziecięce, składaki i MTB, a także… sanki :) Kokkedal – producent z Poznania. W swojej ofercie posiadają rowery miejskie oraz beach cruisery. Konwa Bike – firmę prowadzi zawodnik MTB Marek Konwa. Można u niego poskładać rower górski z wybranych elementów bądź kupić samą ramę (także przełajową/gravel). Sklepowi internetowemu brakuje kilku funkcjonalności (chociażby podanych cen przy poszczególnych produktach), ale za to, jestem pewny, że otrzymamy profesjonalne wsparcie i podpowiedzi, przy zamawianiu roweru. Kozzak – marka z miejscowości Kozaki w woj. lubelskim. Firma ma w swojej ofercie ramy rowerowe i różne części sygnowane logiem Kozzak. Składają także rowery pod klienta na swoich ramach, o czym za bardzo nie chwalą się na stronie, ale pokazują swoje projekty na Facebooku. Mogliby częściej informować o cenach tych rowerów, zamiast się z tym kryć :) Kross S.A. – jeden z dwóch (razem z Rometem) największych producentów rowerów w Polsce. Posiadają swoją montownię w Przasnyszu, skąd wyjeżdżają różne typy rowerów, nie tylko górskie, urban i trekkingowe, ale także szosowe, fitnessowe, gravelowe czy triathlonowe. Le Grand – marka stworzona przez Krossa, produkuje i sprzedaje rowery miejskie. Loca Bikes – manufaktura rowerowa z Wrocławia. W swojej ofercie mają rowery typu ostre koło/single speed oraz stylowe rowery miejskie. Są otwarci na dostosowanie roweru pod indywidualne oczekiwania klientów. Majdller – rodzinna firma z Wielunia, założona przez Jana Majchrowskiego. Od 2004 roku produkują rowery miejskie, trekkingowe, crossowe, górskie i dziecięce pod marką Majdller. Maltrack – tajemnicza marka budżetowych rowerów, pojawiających się także w marketach. Krótkie śledztwo doprowadziło mnie do firmy Malis z Poznania, importera zabawek i elektrotechniki z Chin. Maxim – rowery produkowane przez firmę Zasada Bikes z Wielunia, którą prowadzi Jan Zasada. W swoim portfolio posiadają rowery miejskie, crossowe, górskie oraz elektryczne. Bardzo ciekawy jest fakt, że część napędów elektrycznych oparta jest na ich autorskim pomyśle, wspartym przez naukowców z Politechniki Łódzkiej. Także baterie są produkowane w Polsce. Mexller – producent rowerów z Częstochowy. Skupiają się głównie na rowerach miejskich i dziecięcych. Monteria – za tą marką stoi spółka Zipp Skutery, zarządzana od 2004 do 2007 roku przez Krossa. Obecnie w spółce działa m.in. Wiesław Grzyb, czyli prezes spółki Arkus&Romet :) Monteria skupia się głównie na rowerach górskich, ale w swojej ofercie ma także rowery trekkingowe, crossowe, miejskie i dziecięce. Movino – firma z Łodzi, produkująca rowerki biegowe. W ofercie mają także łyżworolki oraz deskorolki. Northtec – od 2007 roku firma Artex z Czechowic-Dziedzic produkuje rowery marki Northtec. Mają bardzo fajną politykę, jeżeli chodzi o wyposażanie rowerów – w większości modeli unikają czegoś takiego jak “mit tylnej przerzutki“, o którym opowiadałem w jednym z odcinków na YouTube. Jeżeli w nazwie roweru jest XT, to faktycznie rower ma sporą część osprzętu Shimano XT, a nie tylko tylną przerzutkę. W ich ofercie oprócz rowerów górskich, znajdziemy także trekkingi, crossy, rowery szosowe, miejskie i dziecięce. NS Bikes – marka ta jest znana na całym świecie. W środowisku zjazdowców, streetowców i dirtowców uznawana jest za kultową. A stoi za nią… Szymon Kobyliński wraz z żoną Anną, którzy prowadzą w Gdańsku firmę 7Anna. Wszystkie projekty rowerów, a także części i akcesoria są projektowane w Polsce, przez specjalny zespół. Octane One – kolejna marka od gdańskiej firmy 7Anna. Octane One oprócz ram rowerowych, oferuje także gotowe modele gravelowe, urban, dirt oraz ścieżkowce. Onilus – siedlecka firma, która oferuje przystępne cenowo rowery miejskie, trekkingowe, crossowe i dziecięce. Plumbike – warszawski producent rowerów miejskich i typu beach cruiser. Świetną sprawą jest możliwość skonfigurowania kolorystyki każdego z modeli pod siebie. Możemy wybrać kolor w zasadzie wszystkich elementów w rowerze. Qark – producent rowerów z Gniewa, sprzedają rowery górskie oraz miejskie/urban. Na stronie widnieje informacja o przygotowywaniu rowerów pod zamówienie klienta, niestety brak na ten temat szczegółowej informacji. W sieci znajdziecie ich także na Allegro i Facebooku, gdzie jest więcej zdjęć. Aha, szukając tej firmy w Google, zwróćcie uwagę, że nie nazywa się ona Quark, a Qark (bez ‘u’). Rayon – rowery tej marki (a także marki Extero) produkuje firma Showa Industrial z Poznania. W ofercie mają rowery górskie, crossowe, miejskie, trekkingowe i dziecięce. R-Land – producent z Broszkowic pod Oświęcimiem, w swojej ofercie posiada rowery miejskie, MTB, dziecięce oraz trekkingowe. Romet – marka wspominana przez wiele osób z sentymentem. W swojej ofercie Romet trzyma nadal model Wigry oraz Jubilat, na którym jeździł chyba każdy, kto urodził się przez 1990 rokiem :) Pozostałymi modelami Romet odcina się od PRL-owskich czasów, oferując rowery górskie, szosowe, gravelowe, trekkingowe i miejskie. Rondo – kolejna marka rowerów, przygotowana przez firmę 7Anna. Rondo w swojej ofercie posiada rower typu urban, rowery gravelowe oraz aerodynamiczne szosy (do których da się założyć koła 27,5 cala z szerszymi oponami). RoyalBi – toruńska firma, zajmująca się składaniem rowerów z ramą typu beach cruiser. Oprócz zakupu gotowego roweru, jest także możliwość zaprojektowania własnej kolorystyki. Saveno – polska marka z Warszawy, która produkuje rowery na terenie Unii Europejskiej. W swojej ofercie, oprócz tradycyjnych rowerów, mają także elektryczne modele. Spartacus – pochodzą ze Straszęcina, w ofercie mają rowery górskie, trekkingowe, miejskie i crossowe. Storm – tajemniczy producent z miejscowości Muchy pod Kaliszem. Dlaczego tajemniczy? Na swojej stronie nie chwalą się, skąd są, ani kto jest właścicielem firmy (wiadomo tylko, że to pan Adam). W swojej ofercie mają rowery górskie, miejskie, crossowe i trekkingowe. Tabou – nowy producent (firma powstała w 2018) rowerów ze Szczytna. W swojej ofercie mają rowery crossowe, górskie, trekkingowe, BMX-y, młodzieżowe oraz dziecięce. Trans Rower – produkują rowery pod takimi markami jak Kands, Lazaro, Laguna. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie, ponieważ są one w wielu przypadkach bardzo do siebie podobne. Chyba lepiej na początku zbudować świadomość jednej marki. Swego czasu niektóre ich modele były określane mianem “króla Allegro”, dzięki bardzo dobremu stosunkowi jakości do ceny. Dziś na tym rynku zrobiło się trochę tłoczniej :) Oferują rowery górskie, trekkingowe, crossowe i miejskie. Turbo – rowery częstochowskiej firmy Artpol, produkującej je od 1986 roku. Oferują głównie rowery dziecięce i młodzieżowe, a także trójkołowe rowery rehabilitacyjne. Unibike – producent z Bydgoszczy, który działa od 1990 roku. W ich ofercie znajdziemy rowery górskie, crossowe, trekkingowe, miejskie i dziecięce. Podobają mi się ich rowery – mają w wielu przypadkach bardzo fajnie dobrany osprzęt. Vellberg – marka rowerów powstała w Dębicy. W swojej ofercie posiadają modele trekkingowe, crossowe oraz miejskie. Zeger – producent rowerów z Pajęczna. W swojej ofercie mają rowery miejskie oraz dziecięce. Zumbi – myślenicka firma, założona przez entuzjastę rowerów zjazdowych, Pawła Matuszyńskiego. Ramy do oferowanych rowerów (ścieżkowce, enduro i downhill) są produkowane w Polsce. To co, może z innymi debi...ami twojego pokroju otworzysz okno i wiesz co robić :)

Rataj
poniedziałek, 26 lipca 2021, 13:31

Bardzo potrzebna informacja. Dzięki za szczegółowe ogarnięcie tematu.

rydwan
piątek, 23 lipca 2021, 18:27

wszystko opiera sie o osprzęt zagranicznych firm ,jedynie rama może byc nasza ale niekoniecznie.

Wania
piątek, 23 lipca 2021, 20:17

Na osprzęcie dwóch firm opierają się wszyscy producenci. Rama i jej geometria plus projekt i dodatki są różne u każdego. Z zestawienia wychodzi więc, że producentów jest bardzo dużo. Mam rowek jednego z wymienionych producentów i dopiero po pewnym czasie odkryłem, że to polska firma. Jakość jest rewelacyjna.

pol
niedziela, 25 lipca 2021, 13:25

Ja również mam rower krajowy Unibike i nie narzekam. Pozdawiam.

Grom
piątek, 23 lipca 2021, 10:43

Kłamiesz. Są firmy które produkują polskie rowery. Są też polskie firmy które produkują części rowerowe na eksport .

anakonda
piątek, 23 lipca 2021, 18:27

a jakie części rowerowe bo nie kojarzę .

sobota, 24 lipca 2021, 22:08

Bied ronia chociażby jak by nie patrzyć część rowerowa i wyeksportowana do Brukseli.

Me
piątek, 23 lipca 2021, 08:47

To zbieraj rygle i kupisz rower.

ruski stek bzdur...
piątek, 23 lipca 2021, 08:37

Buahahah ! No to jedziemy Polscy producenci rowerów : Accent, Andar Bike, Arkus, Baltica Bicycles, Cossack, Creme Cycles, Dallas, Dartmoor, Delta, Ecobike, Embassy, Folta, Fuzlu, Geobike, Goldie&Oldie, Goodman, Impuls, Interbike, Indiana, Karbon, KimRide, Kokkedal, Konwa Bike, Kozzak, Kross S.A, Le Grand , Loca Bikes , Majdller, Maltrack, Maxim, Mexller, Monteria, Movino, Northtec, NS Bikes, Octane One , Onilus, Plumbike, Qark, Rayon, R-Land, Romet , Rondo, RoyalBi , Saveno, Spartacus, Storm , Tabou, Trans Rower, Turbo, Unibike, Vellberg, Zeger, Zumbi. Trochę głupi jesteś co... :)

XYZ
czwartek, 22 lipca 2021, 22:55

Bardzo słuszna uwaga

jam onufry
czwartek, 22 lipca 2021, 22:28

Nie masz roweru? No patrz a w sklepach taaaki wybór.

Polo
czwartek, 22 lipca 2021, 18:07

Świat idzie do przodu. Polska stoi w miejscu.

Polak
piątek, 23 lipca 2021, 08:42

Jak Polska stoi w miejscu , to Rosja się szybko cofa.

Jacek
czwartek, 22 lipca 2021, 20:38

A co to my jakieś mocarstwo jesteśmy? Belgia, Holandia, Norwegia. Szwecja kraje bogatsze od nas robią coś takiego? Masz megalomanie?

Armia Krajowa
piątek, 23 lipca 2021, 01:30

Szwecji jak narazie w tym programie niema, a miała być.

Viktor
niedziela, 25 lipca 2021, 22:09

W programie Tempest

XYZ
czwartek, 22 lipca 2021, 22:56

Problem w tym, że nawet skromnych możliwości nie wykorzystujemy, a to już nie jest megalomania.

Romulus
czwartek, 22 lipca 2021, 22:43

BAE nie zostało zniszczone przez szalonych brytyjskich polityków. Polski przemysł obronny został zrujnowany przez szalonych polskich polityków. To cała różnica. Po zbudowaniu T 72 Polska utraciła tę elementarną zdolność, ponieważ przemysł obronny był powoli niszczony z powodu braku funduszy. Dlaczego się to stało?

Davien
piątek, 23 lipca 2021, 13:45

Dziecko,w Polsce nic choćby zblizonego do BAE nigdy nie istniało wiec daruj sobie płacz.,

LMed
czwartek, 22 lipca 2021, 18:00

Uważam, że nie można powtórzyć błędu Tuska, który nie podłączył Polski do programu F-35 i zdecydowanie zaproponować nasz udział w tym przedsięwzięciu.

C
piątek, 23 lipca 2021, 02:40

I co im zaproponujesz ? Chyba drabinki i postojowe osłony wlotów i wylotów silnika. Tyle jesteśmy w stanie zrobić :D

kaczkodan
sobota, 24 lipca 2021, 22:30

Przy takich cenach wziąłbym z pocałowaniem ręki. Na pewno mamy kompetencje do dużej ilości wszelkich kompozytowych robótek. Do tego IRST - polskie matryce są najlepsze na świecie.

Davien
niedziela, 25 lipca 2021, 09:04

A skad ci się wzieło to info o IRST??? Do nowoczesnych matryc IRST nawet sie nei zbliżamy.

Armia Krajowa
piątek, 23 lipca 2021, 01:27

Podłaczenie do takiego programu liczy się z nie małymi kosztami. Amerykanie mieli w każdym momencie z kancelować program Joint Strike Fighter. I co byś w tedy mówił? Tusk p......ł cięszkie pieniadze! Takie programy sa tylko dla bogatych krajów a nie dla biednych jak my. Niestety.

sobota, 24 lipca 2021, 13:51

Co mogli zrobić Aberykanie

AXM
czwartek, 22 lipca 2021, 18:44

I że niby obecna władza ma przestać robić dobrze amerykanom ? w zyciu :) Oni nas sprzedali za NS2 a my w ramach odpowiedzi dla nich 23 miliardy na Abramsy :) Piękna odpowiedź za policzek :) Rząd nie tylko im drugi policzek wystawił ale i 4 litery :)

piątek, 23 lipca 2021, 01:10

Ukraine is the one most impacted by NS2, not Poland. That's why there is not a single word about Poland in the agreement between Germany and U.S.

wert
czwartek, 22 lipca 2021, 23:26

zakup Abramsa jest super. Ja bym powiedział że nasze interesy SPRZEDAŁA ojropska IV Rzesza. Mięczak z white barak w przeciwieństwie do brzydkiego poprzednika, uważa że sami nie ogarną tematów i niemcy są im niezbędni. niemcom w to graj. Dlatego musimy się lewarować wojskiem bo gospodarką jeszcze długo nie. MAMY produkować/kupować, najlepszą broń, nieważne skąd, może być nawet i z izraela. Byle w znaczących ilościach i jak najszybciej . Pytanie czy nasza Wieża wyjdzie z Syndromu Sztokholmskiego, jakaś jaskółka TB-2 była ale to o wiele za mało. Łopozycja w ogóle do niczego się nie nadaje. Dno i kilometry mułu. Źle się dzieje

Ernst Stavro Blofeld
czwartek, 22 lipca 2021, 21:56

Dokładnie.

piątek, 23 lipca 2021, 01:07

Simple question What does Poland have that either U.K. or Japan don't have? What would be Poland's contribution? Some of you should take a very COLD SHOWER!

pg47
niedziela, 25 lipca 2021, 02:57

I have also very simple question, -What does Turkey have that either USA or e.g. UK don't have? But still Turkey has been invited and accepted as one of the F35 major contributors.. So go and take very cold shower to start thinking more rationally...

Abrams z pólki
czwartek, 22 lipca 2021, 17:08

A dlaczego Polska nie rozwija kompetencji w sferze wysokich technologii ?Dlaczego polskie uniwerki ciągną się w okolicach 400-setnego miejsca w rankingu szanghajskim ? Dlaczego kończy się fiaskiem program błękitnego polskiego lasera a potem produkcji grafenu na wielką skalę? Dlaczego nie jesteśmy w stanie opracowywać polskich szczepionek w technologii m-RNA, którą to technologię badano w Polsce zanim zaczęto ją stosować na skalę przemysłową .I tak dalej i tak dalej. Słucham .Może jakieś odkrywcze konkluzje? Dlaczego tak nędzne pieniądze przeznacz się na naukę i badania? Jesteśmy na szarym końcu wsród państw OECD.

bc
piątek, 23 lipca 2021, 10:42

Sprawdź sobie wydatki w Polsce na B+R w stosunku do PKB i się dowiesz dlaczego.

hihi
sobota, 24 lipca 2021, 21:06

to dlatego polska nauka wlecze się w ogonie świata ?

Jabadabadu
poniedziałek, 26 lipca 2021, 13:09

Raczej jej resztki, a dokładnie to co nie zostało zagłodzone przez ostatnie 30 lat lub po prostu zlikwidowane jako "nieprawomyślne".

Ernst Stavro Blofeld
czwartek, 22 lipca 2021, 22:04

Bo jest socjalizm zamiast inwestycji, bo jest biurokracja zamiast demokracji, bo jest kolesiostwo nepotyzm i układy układziki na każdym szczeblu zamiast profesjonalizmu, oczywiście są wyjątki ale wyjątek potwierdza regułę.

hermanaryk
czwartek, 22 lipca 2021, 21:24

Bo żyjemy w demokratycznym państwie, w którym uczelnie są autonomiczne, więc jak się uprą, że nic nie zrobią, to nie zrobią.

Romulus
czwartek, 22 lipca 2021, 22:34

Po co zawracać sobie głowę starymi uczelniami? Istnieje możliwość stworzenia nowej uczelni.

Adam
czwartek, 22 lipca 2021, 17:57

Bo ich nie ma

Hakuna matata
czwartek, 22 lipca 2021, 17:48

Bo nie jest to na reke nikomu a i nasza natura temu sprzyja.

,,Pułkownik" Michał
czwartek, 22 lipca 2021, 15:28

A może by tak się podpiąć ze współfinansowaniem projektu by potem móc kupować po preferencyjnych cenach?

Davien
czwartek, 22 lipca 2021, 21:10

A skad chcesz wziaść tyle pieniedzy by się liczyc w tym współfinansowaniu?

hehe
czwartek, 22 lipca 2021, 13:41

Japonia i Anglia budują myśliwiec 6 generacji a Rosja? :)

Davien
czwartek, 22 lipca 2021, 16:52

A Rosja usiłuje zrobic krzyzówke X-32 z YF-23 ale jak zwykle......

Gnom
piątek, 23 lipca 2021, 08:37

A może po prostu sprzęt do blokowania zdolności owej 5 i 6 generacji. Przekonamy się jak powstanie i zostanie zastosowany bojowo. Jak nie planuje się przełamywania OP innego kraju tylko obronę swego, to owo rozwiązanie, podobnie jak Koreańskie, w zupełności powinno wystarczyć. W końcu nowy rosyjski produkt ma być ukierunkowany na eksport.

Zegarek Montana
czwartek, 22 lipca 2021, 14:14

A USA już F-35 dopracowąło, czy nadal zbiera baty of francuskich Rafalali?

Bond
czwartek, 22 lipca 2021, 17:44

Natomiast Su57 od nikogo nie musi zbierać batów aby zaliczyć glebę.

Davien
czwartek, 22 lipca 2021, 16:51

No popatrz a F-35 w Szwajcarii rozniósł Rafale na strzepy;)

Zegarek Montana
piątek, 23 lipca 2021, 01:49

No popatrz, a na pełnym morzu to brytyjski lotniskowiec poszedł na dno broniony przez potężne F-35, a zatopiony przez Rafalale :) A jak myślisz, co w symetrycznym konflikcie zrobią Chiny? Zatopią lotniskowce kowbojów na Pacyfiku :)

Bond
piątek, 23 lipca 2021, 17:26

Zmodernizujcie łączność w tym waszym jedynym seryjnym Su57, choć bez docelowych silników, a wrócimy do tematu F35. A w symetrycznym konflikcie Chiny zajmą Syberię i będą bodaj największym wygranym.

Davien
piątek, 23 lipca 2021, 13:51

No popatzr w okolicy nei byłoani jednego Rafale czy F-35 wiec skończ robic z siebie idiotę. Choc po buhaju z Syberii nic innego sie nei spodziewałem:)

Adam
czwartek, 22 lipca 2021, 17:58

Bo jest tańszy

Davien
czwartek, 22 lipca 2021, 21:11

Bo jest lepszy technicznie, operacyjnie i do tego tańszy w zakupie i eksploatacji, innymi słowy zmiazdzył Rafale uzyskując prawie 100 punktów więcej.

Stary zgred
czwartek, 22 lipca 2021, 19:10

Niezupełnie panie Adam. Do przetargu stanęły cztery operacyjne F-35A należące do USAF stacjonujące na stałe w bazie Hill. Samoloty amerykańskie okazały się lepsze od najnowszych wersji Rafale, Eurofighterów i F-18E/F pod każdym możliwym względem nie tylko jeśli chodzi o koszty. Kandydaci musieli wykazać się niezawodnością techniczną, wysokimi parametrami taktyczno-technicznymi i osiągami, zdolnością wykrywania i zwalczania celi na ziemi i powietrzu, walki elektronicznej, rozpoznania z dużych odleglości, skrytości podczas wykonywania misji, komunikacji i pracy w sieciocentrycznym systemie prowadzenia walki, oraz wykazać się potencjałem w specyficznych warunkach górskich Szwajcarii. We wszystkich tych kategoriach górą był F-35A zwyciężając w każdej konkurencji jak na maszynę 5. generacji przystało. Szwajcaria jest obok Finlandii jedynym państwem europejskim, które przy wyborze nowego samolotu wielozadaniowego zdecydowała się przeprowadzić wyczerpujący cykl prób tak, aby wybrać najlepszy dla nich samolot. Propozycja związana z F-35A otrzymała 336 punktów podczas gdy "druga pozycja" Rafale – o 95 punktów mniej. Lightning II został uznany za najlepszy, jeśli chodzi o efektywność z powodu „technicznej przewagi nad konkurentami”. Szwajcarzy wskazują w raporcie na „nowy, bardzo potężny i sieciocentryczny zestaw systemów do ochrony i monitorowania przestrzeni powietrznej”. F-35A ma dawać przewagę informacyjną i lepszą świadomość sytuacyjną pilotów w porównaniu z konkurentami. Doceniono też fakt, że jest to maszyna znacznie trudniej wykrywalna, co zapewnia jej duża przeżywalność. Wskazano też na prostotę obsługi, niższe nakłady na wyszkolenie ich pilota i bogate zaplecze symulatorowe. Wytrenowanie pilota F-35A wg szwajcarskiej argumentacji ma wymagać o 20 proc. mniej nalotu oraz o połowę mniej startów i lądowań, w czasie których jak wiadomo struktura samolotu jest najbardziej narażona na przeciążenia i zużycie. Uznano też, że maszyna utrzyma prymat techniczny na rynku przez duża część swojego 30-letniego cyklu eksploatacji. Jest to przewaga nad należącymi do 4 (4.5) generacji konkurentami. F-35A okazał się najkorzystniejszy także w zakresie możliwości wsparcia go jako produktu. Wskazywano na efektywny system utrzymania i szkolenia oraz wysoka pewność dostaw części zamiennych. Wynika to z dużej liczby produkowanych samolotów tego typu jak i ich rozpowszechnienia w Europie. F-35 uznano też za maszynę najbardziej interoperacyjną ze wszystkich, umożliwiającą najlepszą współprace z innymi systemami uzbrojenia. Jedynym elementem, w którym Lightning II nie był najlepszy, był zaoferowany offset.

Gnom
piątek, 23 lipca 2021, 08:34

Brzmi optymistycznie, jednak opinie GAO i ciągły brak zgody na rozpoczęcie produkcji F-35 w pełnej skali tego nie potwierdza. To, że klucz F-35A z kompleksowym wsparciem (ciekawe kosztem kogo) wykazał się sprawnością, nie znaczy, że w skali całego programu zniknęły problemy wsparcia (a nie tylko konstrukcyjne) wyszczególnione przez instytucje z USA odpowiedzialne za takie testy. Jak to rozwiążą to będzie ciekawy samolot bojowy, bo na dziś raczej do pokazowych (reklamowych) akcji przy braku przeciwdziałania przeciwnika o podobnym poziomie zaawansowania (patrz Izrael w Syrii). Na razie wszyscy kupując go liczą na rozwiązanie tych problemów, poczynając od następcy "alicji", miejmy nadzieje, że się nie przeliczą (bo my także kupiliśmy F-35 z ta nadzieją).

Stary zgred
piątek, 23 lipca 2021, 14:26

Panie @Gnom. Raport "Air2030: Federal Council decides to procure 36 F-35A fighter aircraft" napisany przez Radę Federalną Szwajcarii i umieszczony na stronie internetowej uzasadniający wybór F-35 jest miażdżący dla GAO i innych instytucji kontrolnych zwiazanych z programem JSF. Dlatego wilelu publicystów w Stanach domaga się od Kongresu zlecenia niezależnemu organowi zbadania rzeczywistych kosztów zakupu, eksploatacji i obsługi F-35A i F-15EX bo pachnie przekrętem wynikajacym z rosnących wpływów Boeinga w Kongresie. Jest to oczywiste votum nieufności dla GAO. GAO jako instytucja grubo pomyliła się w szacowaniu kosztów F-35 - zresztą nie tylko ona. Polecam artykuł na Breaking Defense p.t. "The Swiss Picked The F-35 On Price. The Pentagon Should Listen". Okazuje się, że nie tylko GAO pisze bzdury na temat kosztów zakupu i eksploatacji samolotu F-35, ale także Pentagon popełnił błąd w porównaniu kosztów F-15EX do F-35A. Jaki z tego wniosek? GAO jako instytucja kontrolna została tym sposobem zaorana przez Szwajcarów. Nie potrafi nawet wyliczyć kosztów zakupu i obsługi F-35. Jest więc instytucją niewiarygodną i powoływanie się na nią jest bezcelowe. Szwajcarzy jasno to wykazali w swoich obliczeniach. Pisałem to już z dedykacją dla pewnego upartego hejtera F-35 ale jeszcze raz powtórzę. Wklejam w tłumaczeniu tekst z artykułu p.t. "The Swiss Picked The F-35 On Price. The Pentagon Should Listen" umieszczony na stronie Breaking Defense. Cytat: "Po trzech latach rywalizacji między brytyjsko-niemieckim Eurofighterem, francuskim Rafale, F/A-18E/F Boeinga i F-35A Lockheeda Martina, szwajcarski rząd wybrał Joint Strike Fighter, aby zastąpić starzejące się F/A- 18. Szwajcarzy uznali, że F-35A był najlepszy z całej trójki. Co więcej, obliczyli, że zakup, eksploatacja i utrzymanie byłoby tańsze niż nawet F/A-18E/F – odrzutowca, którego cena zakupu jest o 13,6 miliona niższa niż bazowego F-15EX Boeinga. Decyzja ta bez wątpienia zaskoczyła tych, którzy czytali, że F-35 to tylko dziura z pieniędzmi wypełniona problemami technicznymi. Analiza kosztów może nawet wzbudzić zdziwienie w Pentagonie, który swoją niedawną decyzję o zakupie F-15EX zamiast F-35A oparł na kosztach. Jeśli Szwajcarzy uważają, że F-35 jest tańszy niż F/A-18E/F, a ten drugi jest tańszy niż to, co DoD planuje zapłacić za F-15EX, to matematyka dyktuje, że F-35 przez cały okres jego eksploatacji, będzie tańszy niż F-15EX, eliminując główny powód całkowitego zakupu Eagle II. Czy Szwajcaria, naród znany z finansowej precyzji, mógł popełnić błąd? Może ich proces był wadliwy, więc zacznijmy od tego. Rząd Szwajcarii rozpoczął Air2030, konkurs na kolejny myśliwiec, wiosną 2018 roku. Ocena czterech kandydatów była metodyczna i obejmowała dogłębną analizę skuteczności systemu uzbrojenia, a także koszty zakupu i eksploatacji każdego projektu myśliwca. Wszystkie cztery odrzutowce przeszły testy naziemne i w powietrzu od maja do lipca 2019 r., po których wystosowano ostateczną prośbę o propozycje „najlepszej oferty”. Pod koniec procesu Szwajcarska Rada Federalna ustaliła, że ​​wszyscy czterej kandydaci spełnili wymagania operacyjne Air2030, ale F-35A był absolutnie wyjątkowy, uzyskując wynik 336 punktów. Kolejny najbliższy kandydat zdobył zaledwie 241 punktów. Oceniający stwierdzili, że sieciowe systemy F-35A umożliwiły pilotom większą świadomość sytuacyjną i że myśliwiec stealth był bardziej wytrzymały we wszystkich obszarach misji. F-35A uzyskał również najwyższe oceny za wsparcie produktowe, wydajność konserwacji i potencjał współpracy z innymi krajami. O ile jednak skuteczność i przewaga technologiczna odrzutowca nie były zaskoczeniem, o tyle szwajcarska ocena kosztów F-35A otworzyła oczy. Ustalono, że zakup 36 samolotów F-35A, ich eksploatacja i utrzymanie przez cały okres eksploatacji systemu uzbrojenia były o 2,16 miliarda dolarów tańsze niż w przypadku podobnej liczby najlepszych z pozostałych trzech myśliwców. Obejmuje to Boeinga F/A-18E/F Super Hornet, który kosztuje 74,1 miliona dolarów za odrzutowiec – około 4,5 miliona dolarów mniej niż w pełni zdolny do walki F-35A – ale to jest zanim Super Hornet zostanie wyposażony w dodatkowe zasobniki i wyposażenie wymagane do uczynić go zdolnym do walki. Szwajcarskie ustalenia mogą, ale nie muszą wpłynąć na trwające zawody myśliwców w Kanadzie i Finlandii, gdzie każdy z nich rozważa zarówno F-35A, jak i F/A-18E/F, ale wpływ oceny kosztów rządu szwajcarskiego bezwzględnie powinien przynajmniej zakwestionować podobne obliczenia Departamentu Obrony USA. Dane Sił Powietrznych USAF dla F-15EX określają koszt tego odrzutowca na 87,7 miliona dolarów za sztukę – o 13,6 miliona więcej niż F/A-18E/F. Ale te liczby dotyczą podstawowych odrzutowców i nie obejmują dodatkowego wyposażenia wymaganego, aby były zdolne do walki. Po dodaniu zestawu elektronicznych środków zaradczych (ECM) i zasobników celowniczych, które umożliwiają F-15EX latanie w warunkach bojowych, jego cena wzrasta do 101,1 miliona dolarów, 22,5 miliona lub 29% więcej niż gotowy do walki F-35A. Co zaskakujące, te koszty nabycia nie zostały uwzględnione w ocenie Pentagonu dotyczącej dwóch odrzutowców. Ani dodatkowe koszty wymagane do obsługi i utrzymania tych podsystemów nie zostały uwzględnione w ocenie przez CAPE kosztu za godzinę lotu F-15EX, głównej metody określania „oszczędności” w utrzymaniu F-15EX w stosunku do F-35A. Co zabawne, CAPE uwzględnił koszty eksploatacji i utrzymania podobnych, ale bardziej zaawansowanych podsystemów F-35 w kosztach za godzinę lotu tego odrzutowca. Być może dane Departamentu Obrony są bardziej złożone lub wyczerpujące, niż się obecnie wydaje. Być może notorycznie dokładni Szwajcarzy popełnili poważny błąd w swoich obliczeniach — błędnie wybierając droższy system spośród pozostałych trzech uczestników. A może to właśnie fakt, że ich recenzja była całkowicie niezależna – niepodważana polityką USA i wewnętrznymi uprzedzeniami Departamentu Obrony – pozwolił F-35A faktycznie konkurować ceną z innymi. Tak czy inaczej, odkrycia Air2030 powinny wywołać dreszcz wśród Kongresu, Departamentu Obrony i Sił Powietrznych USA i wymagać, aby wszystkie strony przystąpiły do ​​bliższej, w pełni przejrzystej oceny rzeczywistych kosztów związanych zarówno z F-35A, jak i F-15EX. Bo jeśli Szwajcarzy mają rację, to Siły Powietrzne zamierzają zainwestować w mniej sprawny, droższy myśliwiec, kiedy te pieniądze są rozpaczliwie potrzebne gdzie indziej.". Koniec cytatu. Jak widać precyzyjni jak zegarek Szwajcarzy obliczyli, że F-35A jest tańszy w zakupie i utrzymaniu nawet od F/A-18E/F. Co w takim razie można myśleć o GAO i ich raportach uzasadniający jaki to program F-35 jest horrendalnie drogi, a więc nieudany? Jak to inaczej można określić jak nie kompromitacją? GAO nie potrafi nawet obliczyć faktycznych kosztów zakupu i eksploatacji samolotu, podobnie zresztą jak DoD. Jeżeli GAO pisze brednie w tym temacie to jest oczywiste, że może pisać bzdury w innych kwestiach ujętych w raportach np. o 870 usterkach i dużych opóźnieniach we wprowadzeniu Block 4. Jeszcze mały fragment z artykulu: "Effectiveness was evaluated through a weighted combination of operational capability (55 percent), ease of maintenance (25 percent), cooperation (10 percent) and direct compensations in the form of investments in the Swiss economy (10 percent)." Efektywność oceniano poprzez ważoną kombinację zdolności operacyjnej (55 proc.), łatwości utrzymania (25 proc.), współpracy (10 proc.) oraz bezpośrednich rekompensat w postaci inwestycji w szwajcarską gospodarkę (10 proc.). Cztery kryteria oceny samolotu zostały podzielone według stopnia ważności przydzielając im przez komisję odpowiednie procentowe współczynniki wagowe. Cytat: "Rząd szwajcarski ocenił cztery myśliwce i F-35A wypadł znacznie ponad wszystkie inne pod względem osiągów, interoperacyjności i, co zaskakujące, kosztów.(...)". Nie ma dwóch zdań, że F-35A w ocenie Szwajcarów okazal się w testach poligonowych najlepszy od pozostalych kandydatów także w efektywności wykonania zadań operacyjnych i kosztów nie tylko na przyszłość ale na teraz więc na pewno dokonując wyboru Szwajcaria nie musi liczyć się z "nadzieją".

Fan Stary zgred vel Th
poniedziałek, 26 lipca 2021, 09:38

Artykuł z prasy. Cytuje: "Myśliwce F-35. Szef Komisji Sił Zbrojnych chce obniżenia kosztów Przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów Adam Smith skrytykował we wtorek Lockheed Martin i innych wykonawców projektu F-35 Joint Strike Fighter za – jego zdaniem – zbyt wygórowane koszty. Zwrócił uwagę, że utrzymanie myśliwców wynosi nawet 38 tys. dolarów za godzinę, czyli prawie 150 tysięcy złotych.W ocenie Smitha wszyscy zaangażowani w ten projekt mogliby "doprowadzić do obniżenia kosztów utrzymania". To kolejna jego krytyczna wypowiedź na temat samolotów F-35. W marcu przyznał, że chciałby "przestać wyrzucać pieniądze na tę szczurzą dziurę" oraz pytał, "co właściwie dają nam F-35".Tymczasem generał Duke Richardson, który odpowiada za zakupy dla Sił Powietrznych USA zapowiedział, że planowane są działania mające na celu zredukowanie kosztów eksploatacji tych myśliwców. Podczas swojego wystąpienia w Senacie zwrócił uwagę, że średni czas naprawy F-35 wyniósł w ub.r. 131 dni. Zasugerował, że należy w związku z tym utworzyć więcej punktów naprawczych."Kiedy się zepsuje (F-35 — red.), ma tendencję do pozostawania w stanie spoczynku przez bardzo długi czas, a to dlatego, że nie podnieśliśmy infrastruktury naprawczej. Prawdę mówiąc, powinniśmy byli zacząć to robić dużo wcześniej. I to jest ten obszar, na którym powinniśmy się skupić" — cytuje słowa Richardsona serwis Defence News.”.

Fan Stary zgred vel Th
poniedziałek, 26 lipca 2021, 09:37

Zamiast żyć w świecie fantazji i broszurek reklamowych, poczytaj sobie cytaty z artykułu z polskiej prasy (datowane na 27 kwietnia 2021 roku). To samo znajdziesz w prasie zachodniej. Cytuje: "Zdaniem komisji ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych, jeśli nie zostaną obniżone koszty eksploatacji myśliwców F-35, zakup kolejnych ich transz stanie pod znakiem zapytania. 22 kwietnia br. wpływowa komisja ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów (HASC – House Armed Services Committee), jak co roku, wzięła pod lupę program budowy samolotów myśliwskich F-35 (JSF – Joint Strike Fighter). Przed komisją zeznawali przedstawiciele biura programu (JPO – Joint Program Office), firmy Lockheed Martin i producenta silników Pratt & Whitney, biura sił powietrznych (USAF) ds. integracji F-35A oraz GAO (Government Accountability Office), czyli najwyższej izby kontroli. Obsadzona głównie przez kongresmanów z Partii Demokratycznej komisja nie pozostawiła na programie suchej nitki. Obecne koszty utrzymania kupowanych przez siły powietrzne F-35A są o około 47 proc. wyższe niż to, co może wydać obecnie USAF. Wagę problemu może zilustrować fakt, że nawet gdyby zarówno Lockheed Martin jak i Pratt & Whitney dostarczały części zamienne za darmo do końca trwania programu, to i tak nie zniwelowano by tej różnicy. Według analiz GAO, koszty utrzymania floty F-35 w ostatnich siedmiu latach zamiast spadać, rosną. Niechlubnym przykładem mogą być silniki Pratt & Whitney F135. Z powodu nieplanowanej potrzeby wymiany turbiny wysokiego ciśnienia (HTP – High Pressure Turbine), silniki eksploatowane są krócej niż zakładano. Z kolei po wysłaniu do centrów technicznych spędzają tam o 70 proc. więcej czasu niż byłoby to w przypadku zwykłych przeglądów technicznych. W rezultacie tych opóźnień doszło do obniżenia gotowości do wykonywania zadań bojowych całej floty. Według raportu GAO, do 2024 r. jeden na osiem F-35 będzie uziemiony z powodu przeglądu silnika. Program JSF nie po raz pierwszy znalazł się „na celowniku” demokratów. Dla administracji prezydenta Bidena jest potencjalnym kandydatem do przeprowadzenia cięć w roku fiskalnym 2022. Jak stwierdził przewodniczący Garamendi: „F-35 jest najdroższym programem w historii departamentu obrony. Całkowite koszty utrzymania F-35 w okresie trwania programu mogą przekroczyć pułap 1,2 tryliona dolarów. Program przekroczył zakładany budżet. Nie dostarczył podstawowych możliwości bojowych na czas, nie mówiąc o obiecywanych możliwościach rozszerzonych. (...) Trzeba będzie podjąć trudne decyzje w związku z jego dalszym losem”. No i tu masz całą prawde, a nie twoje bajki.

Fan Stary zgred vel Th.
poniedziałek, 26 lipca 2021, 09:37

Ooooo, powrocil ekspert od dramatycznych manewrow powietrznych co wypisywal, ze nikt sie nie zna i ze jest po szkole w Deblinie. A tak pisales wpod artkulem "Su-35S z pociskami o zasięgu ponad 200 km": Th, wtorek, 6 października 2020, 14:49: "Z wykształcenia jestem inżynierem elektronikiem ze specjalnością awionika lotnicza po szkole w Dęblinie panie felon. Jeszcze raz postaram się w prostszy i krótszy sposób wytłumaczyć najważniejszą różnicę pomiędzy antenami PESA i AESA bo wyraźnie pan nie zrozumiał o czym piszę. Z pominięciem budowy bo nie chce się powtarzać, a opisałem dość szczegółowo ten temat. Nie błysnąłeś wystarczającym poziomem wiedzy technicznej, wykazując kompletną ignorancję w temacie znajomości zasad pracy radarów pokładowych choć wywnioskowałem, że za takiego znawcę się uważasz". A tak na Defence 24, pod tytulem „Raptory na spotkanie rosyjskim Delfinom”. 10 kwietnia 2020, o godzinie 10:30 Jaca napisal tak: „Ja jestem inżynierem po studiach z zakresu awioniki na Wyższej Szkole Oficerskiej Sił powietrznych w Dęblinie. Dla mnie jesteś cienki Bolek, zwykły niedouczony amator-laik z tematu lotnictwa”. Jakie to szczescie ze mamy na forum dwoch ekspertow z dziedziny radarow AESA po szkole w Deblinie. A nauczyles sie juz rozroznias "Kobra Bagaczowa" od Low Speed Pass? Douczyles sie juz, ze w jezyku angielskim "pedal orczyka" to inacze "rudder pedal" a nie zaden "pedal turn / flat spin"? Zacytuję fragmenty twojej twórczości, którą to popisywałeś się na Defence 24 pod artykułem „Wszystkie rekordy pobite. Amerykanie testują nowy myśliwiec”. I tak. Th, niedziela, 20 września 2020, 16:52 „F-35 wykona manewr Kulbit, "koziolka" do tyłu na dużej prędkości, a nie wykona prostej kobry.... Ciekawe. Na filmie z Air Show z Oregonu F-35 wykonuje kobre w 6 min”.Tylko, że gdy otworzy się ten film, to zobaczy się, że w szóstej minucie F-35 wykonuje Low Speed Pass. Potem starałeś się wmawiać, że film nagrywano od tyłu. Potem pod tym samym artykułem pisałeś tak. Th, środa, 23 września 2020, 10:37: „…Aha Low Speed Pass też wykonują tylko samoloty super manewrowe...”. A to ciekawe, ponieważ każdy, to choć raz był na pokazach lotniczych, widział ten element w wykonaniu F-16, F-18, Gripena, a to super manewrowe maszyny raczej nie są. Z kolei na portalu Defence 24 po artykułem „Su-35S z pociskami o zasięgu ponad 200 km” pisałeś tak. Th, środa, 7 października 2020, 08:00: „Pedal turn (pol. pedał skrętu). Pedał służący do wykonywania zakrętów wspomaganych ruchem steru samolotu. Widzisz analogię? Zajrzyjmy do netu: "Polski translation: pedal turn: wykonać obrót sterując pedałami orczyka." Skończ już podpisywać się niewiedzą kolego. W odniesieniu do pedalu orczyka stosuje się dwa angielskie terminy: "pedal turn" albo "rudder pedal". To teraz odpowiedz. Skad, konkretnie, bo w zadnym slowniku nie mozna znalesc takiego tlumaczenia. Skad definicja pedalu skretu, skoro nie ma jej w zadnej encyklopedii ani podreczniku lotnictwa. Mowa tylko o pedale orczyka. Konkretnie napisz, podaj zrodla. Bredni, jakie wypisuwałeś o silniku F135 i LOAN nie będę cytował, bo zwyczajnie mi się nie chce. Dlaczego nie napiszesz, ze nabywca nigdy nie bedzie w pelni decydowal o mozliwosciach samolotu F-35 jak i jego uzyciu? Nikt oczywiscie poza USA i Izraelem. Co powiesz na to? Artykul z 23 wresnia z 2020 roku pod tytulm "F-35 dla ZEA z ograniczeniami?". Cytuje: "Zjednoczone Emiraty Arabskie, jeden z najbliższych sojuszników Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie, od dawna wyrażają zainteresowanie zakupem F-35. Niedawna normalizacja relacji z Izraelem zwiększyła szanse na taką transakcję. Źródła bliskie negocjacjom podały, że celem jest podpisanie porozumienia 2 grudnia, w dniu Święta Narodowego ZEA. Jednak każda umowa zawierana przez Waszyngton z krajami arabskimi musi gwarantować, że żadne amerykańskie uzbrojenie sprzedawane w regionie nie może osłabiać jakościowej przewagi militarnej Izraela, a amerykańska broń dostarczana Izraelowi ma lepsze możliwości niż broń sprzedawana sąsiadom. W związku z tym producent samolotu, koncern Lockheed Martin, bada sposoby, dzięki którym F-35 byłyby łatwiej wykrywalne dla izraelskich radarów – nie wiadomo, czy chodzi o zmiany w wyposażeniu samolotu, czy wprowadzenie zmian w oprogramowaniu radarów izraelskich zestawów obrony powietrznej. F-35 sprzedawane ZEA mogłyby być również wyposażone tak, aby nie dorównywały zdolnościom F-35I. Waszyngton już żąda, aby żaden F-35 sprzedany zagranicznym nabywcom nie dorównywał osiągami samolotom amerykańskich sił zbrojnych – według niepotwierdzonych informacji chodzi o moc obliczeniową komputerów pokładowych i czujniki obserwacyjne. Jak podaje Doug Birkey, dyrektor wykonawczy waszyngtońskiego Mitchell Institute for Aerospace Studies kiedy zagraniczni piloci szkolą się w USA, po wejściu do kabiny F-35 wpisują indywidualny kod w interfejsie użytkownika, co powoduje, że każdy lotnik ma do dyspozycji samolot o innych zdolnościach bojowych". Miszczu od dramatycznych manewrów powietrznych, powiedz, czy widziałeś najnowszy raport GAO? Jasno z niego wynika, że to co tutaj wypisujesz, to czyste science - fiction, gdyż F-35 to nadal samolot, nie spełniający minimalnych wymagań względem niezawodności, trapiony problemami. Przypisujesz F-35 niestworzone rzeczy, a tutaj okazuje się, według najnowszego raportu GAO, że dalej są problemy z wyświetlaczem nahełmowym, dalej są problemy z przednim podwoziem wersji B. Produkcja pełno seryjna zostanie opóźniona, samolot dalej nie spełnia wymagań jeżeli chodzi o niezawodność. I długo by jeszcze pisać. Masz tutaj fragmenty najnowszego raportu GAO. 1. Helmet Mounted Display: During low-light flights, the Helmet Mounted Display’s technology cannot display pure black images, instead presenting a green glow on the screen, which makes it difficult to see the full resolution of the night vision video feed. The contractor developed a new display to avoid this effect. According to F-35 program officials, they placed an initial order of 62 displays with 35 delivered by December 2019 to support U.S. Marine Corps and Navy F-35C fleet operations. Three F-35C pilots completed initial day and night testing using the new display in July 2019 on a carrier. The contractor expects to have a fully qualified redesign by August 2021 and will incorporate it into the production of lot 12 aircraft. 2. F-35B Thrust Cutback: An F-35B aircraft can experience an unanticipated cutback in thrust during vertical landings (hover). The contractor put hover weight restrictions in place to mitigate the effect and has identified the root cause. The contractor is developing software and hardware fixes. 3. F-35C Nose Landing Gear: During shipboard landings, the F-35C can experience bending stress, which causes cracking of the coating on a part in the nose landing gear. In the short term, this part will be inspected for damage every 400 flying hours. The contractor is also redesigning the part that is cracking and expects to test it between early 2020 to June 2021. 4. Canopy Coating Delaminations: The F-35 fleet has experienced over 50 incidents of the canopy transparencies delaminating after less than 100 flight hours. Ale dla ciebie to dalej super cudo. Prawda? Tylko że te super cudo jeszcze nie działa.

Gnom
niedziela, 25 lipca 2021, 14:40

No popatrz, wg ciebie o amerykańskim programie wojskowym więcej wie Szwajcaria niż amerykański odpowiednik NIK. Ciekawe podejście, takie D.....e. Doczytaj też, że na potrzeby szwajcarskiej oceny USA przygotowało wsparcie kosztem innych. Poczytaj o czym pisze GAO i zespól oceniający z USA a o czym Szwajcarzy. W szeroko rozumianym zabezpieczeniu działań bojowych istnieje pojęcie dostępności. Może wg szwajcarów uda im się zrealizować pewne założenia dla F-35, może, ich wybór. W polskich realiach, szczególnie finansowych - szczerze wątpię.

Davien
piątek, 23 lipca 2021, 13:55

Gnomie bajki GAO obaliła najpierw Ellen Lord, nastepnie poprawili Norwegowie, potem dobili Szwajcarzy wiec juz skończ. W testach F-35 dosłownie rozniósł swoich konkurentów. Natomiast w Syrii Izrael radzi sobie bez najmniejszego problemu latajac przeciwko rosyjskeij produkcji systemom OPL czy chińskim najnowszym systemom antystealth. Produkcja seryjna F-35 trwa od LRIP-3 wieć sprawdż sobie od kiedy.

Gnom
niedziela, 25 lipca 2021, 14:46

Już pisałem, prezentujesz czysto sowiecką mentalność, czyli olanie najwyższego organu kontroli w państwie i innych obowiązujących przepisów bo władca ma inne zdanie (czyżbyś to ty był władcą?). LRIP-3 o których ciągle piszesz nie jest realizacją planowanej produkcji pełnoskalowej, bo na nią nie zezwolił jak dotąd zamawiający, gdyż samolot nadal nie spełnił postawionych wymagań (ostatnio znów było o tym głośno). Znów to sowieckie podejście - np. MiG-23 od lat w użyciu i Sprawdź zasady obowiązujące w USA. Szczególnie ostatnie przesłuchania w tej sprawie przez komisje w Kongresie.

Olegino
czwartek, 22 lipca 2021, 13:59

A żółte onuce straszą bronią atomową. Natychmiastowy bojkot produktow z ChRL...

Pjongjang
sobota, 24 lipca 2021, 22:12

Jestem za tylko co na to przymuły z głową w ekranie smartfona z chin. przecież oni bez tego małego ekranu nie poradzą sobie w życiu.

Ehhhh Olegino....
czwartek, 22 lipca 2021, 22:59

Bojkotuj nie będziesz miał się w co ubrać, czym się leczyć i niedługo później co jeść... Eh lepiej już takich głupot nie wypisuj.

Davien
piątek, 23 lipca 2021, 13:56

To juz tak kiepsko w Rosji że wszystko musicie z Chin importowac?:))

sobota, 24 lipca 2021, 22:12

Tak kiepsko to jest USA.

Davien
niedziela, 25 lipca 2021, 09:05

Ale to u was nawet zwykłych radiostacji nie potraficie wyprodukowac tylko kupujecie z Chin, naklejka Sdiełano w Rossiji i już sa rosyjskie:)))

Polak
niedziela, 25 lipca 2021, 13:28

A co oni mogą... polecam google street view i wszystko jasne :) W bimbrze są dobrzy :)

mixmix
czwartek, 22 lipca 2021, 13:56

a Rosja czwartej, jeśli można jej wierzyć.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 22 lipca 2021, 13:00

Podpowiem, chodzi o _silniki_. Japończycy wszystko już zaprojektowali i przygotowali, lecz ich silnik jest po prostu za słaby. Japończycy zaorali swój przemysł lotniczy i skończyli bez fabryki silników z przestarzałymi silnikami. Airbus i Boeing pokazuje, gdzie przemysłu lotniczego nie zaorano jeszcze. Amerykanie nie sprzedają swoim sojusznikom najnowszych technologii, nie ważne jak im ci sojusznicy wierni, lojalni i w odbyt wchodzący, a do tego wykonujący bez przemyślenia wszystkie prikazy. Nie będę jednak pisał o Ukrainie, Polsce i Nordstream 2. Do tego Amerykanie traktują swoich sojuszników po macoszemu, bo USA wie, że bez USA nie będzie tej sojuszniczej reszty. Patrz choćby wydatki innych krajów NATO na wojsko. O sytuacji Polski nie będę pisał, bo Polska nie ma potencjału intelektualnego, inżynieryjnego, przemysłowego, kapitałowego i politycznego by wchodzić w badawczo-rozwojowe projekty międzynarodowe dotyczące uzbrojenia przyszłości. Polskę stać tylko w stylu skorumpowanej i zacofanej Rumunii na FMS, a czasami jak Zbrojeniówka zaskoczy mile, to i zakupem w polskim przemyśle.

Paranoid
czwartek, 22 lipca 2021, 13:41

Odnośnie silników powiedziałbym, że w pewnym momencie odpuścili a nie zaorali. RR był zawsze bliski wszystkich europejskich programów + US; Jap była poza lotnictwem. Ale raczej nie ulega wątpliwości jeżeli Jap będą trzymać się swojej decyzji i pieniądze będą płynąć, to swój silnik będą mieli

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 26 lipca 2021, 10:09

Zgadza się panie @Paranoid. Bez współpracy nawet górą pieniędzy nie przyśpieszą potrzebnych dekad r&d. To nie tylko same silniki, lecz też narzędzia do ich produkcji. Tak, byle tylko pieniądze płynęły.

Jabadabadu
czwartek, 22 lipca 2021, 12:57

Cesarstwo Japonii rozpoczęło budowanie swojej potęgi od współpracy z UK. Efektem tego była potęga gospodarcza i militarna Japoniii w okresie wojen z 1904, 1914, 1923-36 i II wojny światowej. Potem na dlugie lata US wybiło Japończykom ten rodzaj działalności z głowy. Historia zatoczyła kolo i namy oowrót do źródeł - nawet ruchu drogowego nie trzeba się uczyć na nowo: tu i tam jest lewostronny. Wnioski niech każdy wyciągnie sobie sam. Powodzenia. Acha, przypomnę tylko, że przed II wojną mieliśmy bardzo dobre stosunki z Japonią, nawet nie orzyjęli naszej deklaracji wypowiedzenia im wojny.

piątek, 23 lipca 2021, 10:55

I mamy dalej no może z krótką przerwą na chodzenie po krzesłach ;)

Czarny Ziutek
czwartek, 22 lipca 2021, 12:47

Niestety dla nas to za wysokie progi. Nasza liga to Korea płd albo Turcja i tam powinniśmy zacząć współpracować.

wifi
czwartek, 22 lipca 2021, 13:38

Ukraina to także za wysokie progi dla nas, oni produkują silniki do pojazdów, napędy rakietowe, samoloty, a my? hmm Grot, maks Piorun

Davien
czwartek, 22 lipca 2021, 21:13

Ukraina odziedziczyła cały rozbudowany pzremysłpo ZSRS wiec co sie dziwisz? MY mielimy zakazy a Ukraińska SSR biliony rubli na rozwój.

wifi
czwartek, 22 lipca 2021, 13:15

Korea i Turcja to także za wysokie progi. Turcja i Korea wytwarza czołgi, my nie.

Czarny Ziutek
czwartek, 22 lipca 2021, 20:15

Mówiąc o naszej lidze miałem na myśli że oni są liderami a my w strefie spadkowej, ale nadal możemy podjąć z nimi współpracę. UK czy Japonii nie mamy nic do zaoferowania i za żadne pieniądze nie podzielą się z nami swoimi technologiami.

Gg
czwartek, 22 lipca 2021, 12:00

Haha 60 milionoqy kraj pełen kolorowych chce zbudować nowoczesny myśliwiec. Śmiech na sali. Dziś nawet my byśmy UK pokonali.

Gnom
piątek, 23 lipca 2021, 08:25

W pisaniu tak merytorycznych komentarzy jak twój - na pewno. Bo w zakresie rozwoju technicznego, zdolności produkcyjnych, dostępu do technologii i środków finansowych i ich logicznego wydawania na pewno nie.

Chyżwar dawniej Marek
czwartek, 22 lipca 2021, 12:36

Spokojna twoja głowa.

AXM
czwartek, 22 lipca 2021, 11:56

Państwa suwerenne współpracują ze sobą i budują a Polska jako wasal USA wszystko bierze z półki od wujka z Ameryki :)

xXx
czwartek, 22 lipca 2021, 14:09

W 1939 też Polska współpracowała i miała zaawansowane programy zakupu i budowy sprzętu - efekt był taki, że tego sprzętu było w ilościach śladowych (wyprodukowany w Polsce), albo nigdy nie dojechał (np. zamówione czołgi i myśliwce). Lepiej mieć 250 Abramsów w przyszłym roku, niż 500 K2PL za może 10 lat (bardziej 20, bo odpalenie produkcji to właśnie najpierw 10 lat).

Gnom
piątek, 23 lipca 2021, 08:22

Czy wiesz co piszesz: "Lepiej mieć 250 Abramsów w przyszłym roku", chyba nie? Poczytaj do kiedy mają być dostarczone takie ilości M1, a potem poszukaj ile zajmie stworzenie wyszkolonych jednostek. Rok 2030 to realny termin uzyskania celu pozyskiwania M1. Jak sądzisz, czy wtedy będzie to hit na polu walki, czy bardziej shit (bo o modernizacji do potrzeb pola walki zapomnij - brak kasy gwarantowany)? To dobry czołg, ale EU, Rosja i USA w tym czasie będą skutecznie przezbrajać się na kolejną generację czołgów. Czy aby na pewno idzie o to abyśmy zostali co najmniej generację do tyłu? To w zasadzie to samo co teraz, zatem po co alarmowo wydawać ponad 23 mld PLN - może lepiej zainwestować to w polski przemysł wpisując go w czołgi nowej generacji z Europy lub USA?. Szkoda, że władza nie myśli o celach długofalowych budowy silnego państwa, a tylko o nadchodzącej kampanii wyborczej (a zawsze myśli o tym od dnia zatwierdzenia wyników wyborów, które dały jej aktualnie władzę). Zatem odpalenie produkcji to nie problem, uzyskanie w pełni sprawnej jednostki bojowej i utrzymanie jej skuteczności przez 20-30 lat to prawdziwy problem.

Radom
sobota, 24 lipca 2021, 22:21

Te czołgi są lepsze od ruskich t14bo one jeszcze nie dopracowane i jak na razie jest ich kilka a my będziemy mieli je szybciej .ruscy też zaczyna wyszkola swych to 10lat i jeszcze horoby wieku dziecięcego będą się sypać;/ a my dalej będziemy pracować nad programem wilk

Gnom
niedziela, 25 lipca 2021, 14:35

Tu : dalej będziemy pracować nad programem wilk" niestety możesz mieć rację, biurwy z IC MON zadbają by polski przemyśle tylko pracował nad i nie pozwolą nic wdrożyć. A mają w tym wielkie doświadczenie i sukcesy. Dotąd mieszają wymaganiami i płatnościami aż realizacja projektu przestaje mieć sens - patrz Ślązak, a wtedy znów coś kupia na szybko i bez sensu.

tut
czwartek, 22 lipca 2021, 11:56

Powinniśmy się do nich uśmiechać. Do nich lub do Koreańczyków. USA nie zabezpieczają naszego bezpieczeństwa.

Armia Krajowa
piątek, 23 lipca 2021, 01:41

A 30,000 woja w Niemczech to Japończycy czy Koreańczycy?

tut
piątek, 23 lipca 2021, 22:37

Wojsko czasem jest a czasem nie być. Wolę płacić swoim żołnierzom nie obcym. Chyba będą jakoś tak bardziej wierni.

Autor
czwartek, 22 lipca 2021, 14:28

Jak współpracujemy z Koreą to Japonia z nami nie i odwrotnie. Co tu jest trudnego w zrozumieniu?

Gosc
piątek, 23 lipca 2021, 01:35

Korea w tandemie z Japonia to olbrzymi potencjal, pomimo ograniczonej populacji, terenow w dyspozycji i braku surowcow.

Tweets Defence24