Nie tylko czołgi. Pancerna konsolidacja w Gliwicach [WYWIAD]

26 lutego 2018, 14:17
MarekGrochowski
Marek Grochowski, Prezes Zarządu OBRUM i ZM Bumar-Łabędy. Fot. ZM Bumar-Łabędy.

Bezpośrednia bliskość i bycie „w jednym miejscu” pozwoli zoptymalizować współpracę pomiędzy obydwoma spółkami. Nie ukrywam, że z dotychczasowych doświadczeń wynika, iż pewne elementy mogą działać nieco lepiej niż obecnie. - mówi w rozmowie z Defence24.pl Marek Grochowski, Prezes Zarządu Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy S.A. oraz Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Urządzeń Mechanicznych „OBRUM” Sp. z o.o. W wywiadzie poruszane są też programy realizowane przez gliwicki ośrodek, w tym modernizacji czołgów Leopard 2, mostów samobieżnych Daglezja czy plany ulepszenia wozów T-72.

Jędrzej Graf: Bumar-Łabędy i OBRUM to jedne z największych polskich firm sektora zbrojeniowego. Oba przedsiębiorstwa od lat blisko współpracują ze sobą, szczególnie w branży pancernej. Panie Prezesie, jakie wyzwania stoją przed tymi spółkami w 2018 roku?

Marek Grochowski, Prezes Zarządu Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy S.A. oraz Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Urządzeń Mechanicznych „OBRUM” Sp. z o.o.:  Jednym z najważniejszych zadań na 2018 rok, stojących przed oboma spółkami jest rozpoczęcie faktycznego procesu konsolidacji, na razie terytorialnej. W praktyce oznacza to, że działalność OBRUM zostanie przeniesiona na teren Zakładu Bumar-Łabędy. 

Dziś posiadamy już możliwości i zaplecze techniczne potrzebne do tego, żeby spółki mogły działać na tym samym terenie. Jest to więc cel numer jeden pod względem organizacyjnym. Kolejnym zadaniem jest ograniczenie wydatków. W przypadku wielu firm, zwłaszcza tej branży kształtowanie portfela wydatków powinno być znacznie bardziej elastyczne, dostosowane do aktualnych możliwości z realną oceną szansy na zyski w przyszłości. W przeszłości zdarzało się, że w Bumarze występowały określone wydatki, choć nie były do końca potrzebne do funkcjonowania firmy.

Jak duże są koszty objęte racjonalizacją wydatków?

Wiązać się będą z działaniami, których unikano przez wiele poprzednich lat, między innymi z przyczyn społecznych. Na terenie zakładu działają silne związki zawodowe, które przez lata starały się dbać o to, aby z punktu widzenia pracowników zachowane zostało status quo, nie wprowadzano potrzebnych zmian. Wynikało to między innymi z braku przekazania pełnych informacji co do sytuacji bieżącej. Tymczasem zmiany związane z procesem restrukturyzacji, to bezdyskusyjny zysk także dla samych pracowników Zakładu, a przynajmniej najniższe ryzyko straty, jakie możemy zaplanować w kategoriach długiego funkcjonowania. 

undefined
Most samochodowy MS-20 Daglezja. Fot. OBRUM Gliwice.

Dziś firma stoi przed wieloma wyzwaniami i będzie trzeba podejmować trudne decyzje. Na szczęście nie ma niebezpieczeństwa utraty miejsc pracy. Musi się jednak zmienić sposób organizacji i wykonywania obowiązków przez załogę. Stawiam tutaj przede wszystkim na optymalizację efektywności kapitału ludzkiego. Poznałem tych ludzi i wiem, że chcą, żeby ich praca miała realne przełożenie na konkurencyjność, a co za tym idzie - kreowanie strategii zysku dla firmy.  

Planowane są zmiany w strukturze zatrudnienia?

Jesteśmy na etapie poszukiwania i pozyskiwania pracowników z rynku, w związku z trwającymi i planowanymi programami. Wiodącym jest oczywiście program modernizacji czołgów Leopard. Realizacja tego projektu wymaga wykwalifikowanych kadr. Nie ukrywam też, że liczymy na pozyskanie kolejnych zamówień w ramach szeroko zakrojonego programu modernizacji polskiej armii w tym także na mosty towarzyszące na podwoziu samochodowym. Podobnie, jak wiele wyspecjalizowanych branż, borykamy się z trudnościami w zakresie pozyskania kompetentnych i doświadczonych pracowników, niemniej jednak jestem przekonany, że prestiż obu marek i pozycja na rynku przyczyni się do pozyskania w najbliższej przyszłości wielu specjalistów – pasjonatów, bo o to, m.in. w tej branży chodzi, pasjonatów przemysłu pancernego. Już teraz pracuję z wieloma doskonałymi specjalistami, dla których nie tylko doraźny zysk, ale globalny wymiar kapitału marki ma istotne znaczenie.

undefined
Uniwersalna Modułowa Platforma Gąsienicowa z wieżą z armatą 30 mm - konfiguracja z 2016 roku. Fot. OBRUM Gliwice.

W spółce działają cztery związki zawodowe, odgrywają ważną rolę w jej działalności. Jaki model współpracy zamierza im zaproponować nowy zarząd?

Nasze relacje ze związkami chcemy opierać na wzajemnym zrozumieniu, ale i wzajemnej uczciwości. Odbyłem już wiele spotkań ze związkowcami w ostatnich dwóch miesiącach, zarówno oficjalnych jak i nieoficjalnych. W trakcie tych rozmów przedstawiłem szanse rozwoju, jakie widzę dla zakładu, ale również zagrożenia stojące obecnie przed spółką.

Odnoszę wrażenie, że po obu stronach jest zrozumienie, że tylko i wyłącznie współpraca może doprowadzić do tego, że nasza firma zostanie doprowadzona do miejsca, w którym wszyscy chcielibyśmy się znaleźć. Od 1 lutego w spółce obowiązuje nowy schemat organizacyjny. Został on przedstawiony związkom i przez nie zaakceptowany. 

Strona społeczna zgłosiła pewne uwagi. Zostały one przyjęte, bo były jak najbardziej na miejscu. Odnoszę wrażenie, że związki zrozumiały, iż ich obecność może być kluczowa dla przyszłości spółki, ale relacje z zarządem muszą być oparte na zasadzie wzajemnego partnerstwa. Podsumowując: wierzę, w realną rolę związków, jako czynnika kreującego i napędzającego pożądane zmiany a nie tylko instytucji hamującej, chroniącej status quo swoich członków. W obu spółkach organizacje związkowe są kierowane przez wprawnych menedżerów, znających mechanizmy wolnego rynku i zasady konkurencji. Liczę na ich wsparcie, płynące z doświadczenia, w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi w rozsądnych granicach godzenia interesu państwa z interesem przedsiębiorstwa i każdego z osobna pracownika naszej spółki, bez którego jej tożsamość nie miałaby tak silnego zakorzenienia.  

Konsolidacja Bumaru i OBRUM ma doprowadzić do uzyskania efektu synergii. W efekcie ma powstać jedna marka, a nazwa OBRUM zniknie z rynku?

Zdecydowanie nie. OBRUM jest bardzo znaczącą firmą w branży i ma duże osiągnięcia. Absolutnie nie możemy sobie pozwolić, aby lata doświadczeń i umiejętności spółki zniknęły z rynku. 

Wręcz przeciwnie. Dziś w Ośrodku jest nowy zespół, odpowiedzialny za konsolidację. Ten proces ma doprowadzić do tego, że OBRUM będzie instytucją innowacyjną i wdrożeniową dla nowych projektów, natomiast w zakładach Bumar-Łabędy będzie realizowana produkcja. Podobna kooperacja w praktyce miała miejsce już przy wielu wcześniejszych projektach, ale teraz będzie usystematyzowana.

OBRUM ma też wiele własnych programów, na przykład związanych z symulatorami. Wreszcie, nie do końca znane są też losy projektu Wozu Wsparcia Bezpośredniego Gepard. Został on na razie wstrzymany. 

undefined
Wóz Wsparcia Ogniowego w wariancie z armatą 120 mm. Fot. OBRUM Gliwice.

MON sygnalizował, że rezygnuje z Geparda na rzecz nowego czołgu, przeznaczonego do opracowania we współpracy międzynarodowej.

Gdyby w Gliwicach powstał Gepard, moglibyśmy wykorzystać elementy produkowane przez różne polskie firmy, również spoza naszego ośrodka, ale też partnerów międzynarodowych. Ten projekt pozwoliłby rozwinąć nasze kluczowe kompetencje, a przede wszystkim uruchomić produkcję nowego wyrobu w Bumarze-Łabędy.

Wóz wsparcia bezpośredniego może być gotowy w ciągu kilku lat, podczas gdy nowy czołg wejdzie do produkcji najwcześniej około 2030 roku. Myślę więc, że posiadanie unikatowego systemu, jakim jest WWB, byłoby wartością dodaną dla armii, a polskiemu przemysłowi pozwoliłoby zachować czy wręcz rozwinąć kompetencje potrzebne przy opracowywaniu nowego czołgu przy współpracy z zagranicznymi kontrahentami. 

Powstaje pytanie, w którą stronę pójdzie koncepcja czołgu nowej generacji.

Na pewno jesteśmy w stanie przygotować WWB dużo szybciej, niż zostanie opracowany nowy czołg. Koncepcja tego produktu opierała się na platformie wielomodułowej. Może ona zatem zostać użyta również do innych zastosowań. Liczymy na to, że ta koncepcja zostanie wykorzystana w armii i uda się przekonać wojsko, aby jeszcze raz pochylić się nad tym programem i rozpocząć jego realizację.  

OBRUM i Bumar-Łabędy są położone blisko siebie, natomiast nowy zarząd chce, aby funkcjonowały w jednym miejscu. 

Z jednej strony takie rozwiązanie pozwala ograniczyć koszty funkcjonowania obu firm. Równie ważne są jednak inne korzyści. Bezpośrednia bliskość i bycie „w jednym miejscu” pozwoli zoptymalizować współpracę pomiędzy obydwoma spółkami. Nie ukrywam, że z dotychczasowych doświadczeń wynika, iż pewne elementy mogą działać nieco lepiej niż obecnie. 

Przejdźmy do konkretnych projektów. Zgodnie z harmonogramem prezentowanym tuż po podpisaniu kontraktu Bumar-Łabędy w tym roku miał przedstawić prototyp zmodernizowanego Leoparda.

Na chwilę obecną harmonogram przedstawiony na etapie rozpoczęcia realizacji umowy nie jest zagrożony. Jesteśmy po wizycie przedstawicieli Inspektoratu Uzbrojenia, w obecności których odbył się przegląd krytyczny projektu.

Każdy tak poważny program ma elementy, które wymagają poprawy. Zaznaczam jednak, że rezultaty prac wdrożonych do chwili obecnej, jak i przebieg całego projektu jednoznacznie wskazują, że plan modernizacji Leopardów nie jest zagrożony.

Widzieliśmy już w Niemczech prototyp Leoparda 2PL w trakcie jazdy. Został on też zademonstrowany podczas ostatniego spotkania z przedstawicielami Inspektoratu Uzbrojenia. Również strona niemiecka poinformowała, że nie widzi niebezpieczeństwa co do terminowości realizacji projektu. Jestem przekonany, że wywiążemy się ze zobowiązań zgodnie z harmonogramem.

Przy okazji programu Leopard 2PL polski przemysł, w tym Bumar-Łabędy, miał nabyć ważne kompetencje. 

Tworzenie nowych zdolności to jeden z kluczowych elementów projektu. Niedawno podpisaliśmy w tym celu umowę z Rheinmetallem. To pozwoli nam skorzystać z wiedzy, umiejętności i doświadczenia firmy niemieckiej. Przez najbliższy rok specjaliści Rheinmetall będą szkolić naszych pracowników na terenie Bumaru przy modernizacji Leopardów. Jednym ze strategicznych celów dla spółki jest nabycie kompetencji i dokumentacji technicznej dla pełnej obsługi Leopardów, będących w zasobach SZ RP

To aneks do kontraktu z 2016 roku, czy całkowicie nowa umowa?

Jest to porozumienie między dwoma firmami. Podpisaliśmy je po to, aby zbudować kompetencje niezbędne do prowadzenia tego projektu. Można powiedzieć, że jest to uszczegółowienie pierwotnej umowy z niemieckim partnerem. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Podpisanie tego porozumienia pokazuje, że strony kontraktu są elastyczne, bo zdają sobie sprawę z tego, że wiele istotnych kwestii rodzi się w trakcie realizacji kontraktu, nie wszystkie można przewidzieć w fazie negocjacji. Jesteśmy zatem nader usatysfakcjonowani, że większość naszych postulatów wobec niemieckiego partnera spotyka się z postawą otwartości na dialog i gotowości wypracowania nowych strategii realizacji kontraktu. 

Czy w takim razie pierwotny kontrakt był niepełny, bądź nie jest realizowany planowo?

Zdecydowaliśmy się na dodatkowe zaangażowanie, aby mieć pewność, że nasi pracownicy będą przygotowani do realizacji projektu. Wszystkie wcześniejsze założenia są realizowane. Nasze szkolenia w Niemczech odbywają więc się zgodnie z harmonogramem, nie ma tutaj żadnych zaległości. Oprócz tego, razem z prezesem Rheinmetall dr Michaelem Karą podjęliśmy taki krok, aby zabezpieczyć nasz potencjał. Tak, jak powiedziałem wcześniej pewne uszczegółowienia kontraktu to wynik otwartej i elastycznej postawy obydwu stron, gotowych na bieżące odpowiedzi w zakresie rozwiązań problemowych, których nie dało się przewidzieć na etapie podpisywania całego kontraktu.  

Podpisanie umowy wiąże się z dodatkowym kosztem?

Tak, musieliśmy ponieść pewne wydatki. Nie mogę mówić o konkretnych kwotach.

Możemy się spodziewać prototypu Leoparda na tegorocznym MSPO w Kielcach?

Mam nadzieję że tak, ale dziś jest jeszcze nieco zbyt wcześnie, aby składać jednoznaczne deklaracje. Zaznaczam, że prototyp i kolejne czołgi, które mają być zrealizowane w Niemczech do końca roku, będą wykonane w terminie. W tym czasie my pozyskujemy technologie i kompetencje, aby przystąpić do seryjnej modernizacji Leopardów. 

Jedną z ważnych rekomendacji Strategicznego Przeglądu Obronnego jest podniesienie zdolności czołgów T-72M1. W Kielcach Bumar Łabędy prezentował dwie propozycje, „płytką” modernizację PT-91M2 i „głębszą” PT-17. O tej ostatniej MON mówił, że to raczej oferta eksportowa. Zakład jest gotowy do realizacji nowego zamówienia, równolegle z pracami nad Leopardami?

Jeśli chodzi o moce wytwórcze, to ekipy pracujące przy modernizacji Leoparda w żaden sposób nie będą angażowane do potencjalnej modernizacji T-72. To są dwa całkowicie odrębne projekty i nie będą one miały wzajemnego wpływu na możliwość realizacji.

Oczywiście przeprowadziliśmy wiele rozmów, głównie w MON, dotyczących oczekiwań wojska odnośnie zakresu prac. Z ostatnich informacji wynika, że istotnie będzie to „płytka” przebudowa czołgu. To wojsko musi jednak ostatecznie określić zakres modernizacji. Możliwe są bardzo różne warianty, jeżeli chodzi o zwiększenie potencjału T-72 i Twardych.

Jesteśmy gotowi do wykonania modernizacji zgodnie z praktycznie dowolnymi wymogami zamawiającego. Pozytywnie odbieramy, iż nasi partnerzy, głównie w ramach Grupy PGZ wykazują dużą chęć do współpracy nad tym projektem. Mamy pełną wiedzę odnośnie tego, co możemy przedstawić Zamawiającemu, jednak ostateczna decyzja leży po stronie wojska.

Modernizacja ma być prowadzona we współpracy z polskim przemysłem.

Obecne MON zakłada realizację prac w oparciu o polską myśl techniczną, co jest szansą dla obu gliwickich przedsiębiorstw, ale nie tylko. Odbyliśmy wiele spotkań, zainteresowanie krajowych przedsiębiorstw jest naprawdę duże. Wiele z nich deklaruje chęć wzięcia udziału w tym projekcie. Szczegółowe rozmowy jeszcze trwają. 

Jestem jednak przekonany, że polskie T-72 będą mogły zostać z powodzeniem ulepszone w Łabędach, według planu określonego przez wojsko. Jesteśmy otwarci na współpracę z wszystkimi spółkami Polskiej Grupy Zbrojeniowej w programie modernizacji czołgów. Widzimy potencjał w różnych firmach z grupy PGZ i chcemy go w pełni wykorzystać w tym projekcie. Naszą przewagą jest również możliwość korzystania z potencjału OBRUM, najbardziej doświadczonego ośrodka badawczo-rozwojowego w Polsce w zakresie projektowania i modernizacji sprzętu pancernego.

Prowadzono rozmowy z partnerami zagranicznymi odnośnie elementów, których polski przemysł nie byłby w stanie dostarczyć?

Takie rozmowy miały miejsce głównie w zeszłym roku, gdy była mowa o wariancie głębokiej modernizacji. Mamy bardzo dobre rozpoznanie rynku i zweryfikowanych dostawców, również jeżeli chodzi o koszty poszczególnych komponentów. Od wojska zależy, czy będziemy pozyskiwać pewne droższe, bardziej rozwinięte rozwiązania z pomocą przemysłu zagranicznego.

Czołgi muszą być wspierane, na przykład przez wozy zabezpieczenia technicznego. Wojsko chce działać dwutorowo, zarówno modernizując obecne Bergepanzery, jak i wdrażając nowe pojazdy. Bumar-Łabędy przedstawił propozycję WZT-5, na czym polega koncepcja tego pojazdu?

Jesteśmy gotowi do udziału w obu tych programach. Jeżeli chodzi o nowy wóz zabezpieczenia technicznego, jesteśmy na etapie procedury dialogu technicznego nad uruchomieniem tego projektu. Proponowany WZT-5 pozwoli połączyć doświadczenie Bumaru z wcześniejszych wozów zabezpieczenia technicznego, na przykład dla czołgów T-72 i Twardy, z technologią niemieckiego Rheinmetall. 

Z kolei Bergerpanzer to oczywiście technologia oparta na bazie Leoparda 1 i nie do końca odpowiada ona wszystkim wymogom wojska. Pojazdy tego typu są na stanie naszej armii i będą wymagały pewnych modyfikacji. Na razie nie mogę jednak przedstawić więcej szczegółów.

undefined
Symulator proceduralny dla mostu MS-20 Daglezja. Fot. OBRUM Gliwice.

Wojsko zgłaszało pewne uwagi do mostów typu Daglezja.

Uwzględniliśmy sugestie przekazywane przez żołnierzy, a w ostatnim czasie przeprowadzono w OBRUM trzy duże szkolenia dla operatorów po stronie wojskowej. Mam nadzieję, że wątpliwości zostały rozwiane.

Most MS-20 to zaawansowane rozwiązanie, unikatowe na pewno w skali europejskiej. Trudno porównywać go do istniejących systemów. Przy każdym projekcie rozwojowym jest pewne ryzyko, że – przynajmniej na początku – jego efekty nie będą w pełni zgodne z oczekiwaniami użytkowników. 

Wprowadziliśmy jednak poprawki do mostów i zrealizowaliśmy serię szkoleń, aby użytkownicy nie mieli wątpliwości co do sposobu wykorzystania tego produktu. W tej chwili jesteśmy gotowi do seryjnej produkcji Daglezji na potrzeby kolejnych zamówień. Mamy sygnały, że MON jest zainteresowany dalszymi zakupami.

Należy jednak zauważyć, że istnieje szerokie spektrum wykorzystania naszych mostów dla potrzeb rynku cywilnego, przy różnego rodzaju klęskach żywiołowych, które co jakiś czas nawiedzają nasz kraj. Posiadanie na wyposażeniu np. przez wojewodów tego typu pojazdów pozwoliłoby w łatwy i szybki sposób reagować na pojawiające się zagrożenia. Jako OBRUM jesteśmy gotowi do dalszego rozwoju programu mostowego nie tylko dla wojska, ale także na rynek cywilny. Ważne jest jednak, abyśmy myśleli o tym zawczasu, co pozwoliłoby nam przygotować pojazdy dostosowane do potrzeb końcowego użytkownika. Dzisiaj wydaje się, że jest zrozumienie dla pewnych idei, które dbają o dobro wspólne, kładąc nacisk na polską myśl techniczną i konieczność pozostawienia kompetencji w kraju.

undefined
Most samochodowy MS-40 Daglezja. Fot. OBRUM Gliwice.

A wersja gąsienicowa?

Pierwszy egzemplarz partii próbnej mostu MG-20 jest już na ukończeniu, niedługo zostanie przekazany do badań. Drugi egzemplarz jest w trakcie produkcji. Most gąsienicowy jest oczekiwany przez Wojsko Polskie. Otrzymaliśmy nawet zapytanie o wariant Daglezji na bazie Leoparda. Prowadzimy już wstępne rozmowy w celu pozyskania podwozia tego czołgu, aby rozpocząć prace projektowe.

Chciałbym wspomnieć też o jeszcze jednym bardzo ciekawym produkcie, uzupełniającym rodzinę mostów Daglezja, jest to most samochodowy MS-40. Przygotowanie dokumentacji do wykonania partii próbnej jest na ukończeniu. Najprawdopodobniej na początku marca zostanie ona przedstawiona wojsku i umowa badawczo-rozwojowa zostanie zakończona, co będzie podstawą do ubiegania się o zamówienie partii próbnej mostów MS-40. Dodatkowo pozyskaliśmy też informację, że Siły Zbrojne RP nadal poszukują nowych mostów pontonowych. OBRUM rozpoczął już wstępne prace w tym kierunku i ma alternatywny wariant dla zakupu gotowego rozwiązania z zagranicy, nie spełniającego w pełni wymagań Sił Zbrojnych RP. 

undefined
Most gąsienicowy MG-20 Daglezja. Fot. OBRUM Gliwice.

Sprzęt dla wojsk inżynieryjnych to ważny kierunek, ale OBRUM to też symulatory, na przykład dla Rosomaków i Twardych.  

Symulatory i trenażery, „jaskinie szkoleniowe”, dokumentacja interaktywna to jeden z podstawowych obszarów działalności Spółki OBRUM, która ma pełnić wiodącą rolę w tym obszarze w Grupie PGZ. Z perspektywy lat widać, że opracowywane i proponowane rozwiązania trafiły w potrzeby wojska. Obecnie rozbudowujemy je o kolejne możliwości. Zastosowanie symulatorów pozwala w znacznym stopniu obniżyć koszty szkolenia.  

W tym segmencie OBRUM jest liderem na polskim rynku, czego dowodem są prowadzone projekty, w tym także dla przedsiębiorstw z branży cywilnej. Znaczące firmy zagraniczne proponują nam współpracę w ramach kooperacji, doceniając fachowość specjalistów z OBRUM. W najbliższych latach będzie można zobaczyć jak dużą aktywność przejawia spółka i na jak wielu polach działania wykorzystuje swoje kompetencje, wbrew wszystkim tym, którzy najchętniej pozyskiwaliby zagraniczne rozwiązania, płacąc za nie olbrzymie kwoty. 

Liczę zatem, że Wojsko Polskie będzie coraz częściej sięgało po tego typu sprzęt.

W ciągu kilku lat do polskiej armii trafią nowe lub zmodernizowane wozy bojowe. OBRUM jest dziś gotowy do tego, aby zaproponować symulatory przeznaczone do szkolenia ich załóg?

Oczywiście, OBRUM obecnie jest jednym z podwykonawców symulatorów dla modernizacji Leoparda i już prowadzone są bardzo intensywne prace nad tym projektem. Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie jesteśmy w stanie stworzyć praktycznie każdy symulator dla dowolnego pojazdu wprowadzanego do Wojska Polskiego. Przykładem tego jest wygrany przez OBRUM w ubiegłym roku bardzo ciekawy przetarg na wykonanie 3 szt. symulatora kierowcy czołgu Leopard dla Wojska Polskiego. Dotyczy to również produktów powstających w Hucie Stalowa Wola. Prowadziliśmy wstępne rozmowy na ten temat, i wierzę że uda nam się nawiązać współpracę z HSW w tym zakresie, co pozwoli dostarczyć do polskiej armii kompleksowy produkt, wyposażony również w system urządzeń szkolno-treningowych, których zaawansowanie w żaden sposób nie odbiega od zagranicznych propozycji. 

undefined
Maszyna inżynieryjno-drogowa MID. Fot. OBRUM Gliwice.

OBRUM dostarczał również maszyny inżynieryjno-drogowe (MID). Zakupiono ich zaledwie kilka, choć Wojska Inżynieryjne mówią, że potrzebują tego typu rozwiązań. 

Jeśli chodzi o MID-y, obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na wsparciu eksploatacji. Nie widzimy jednak przeszkód, aby wzmocnić ich potencjał. Podkreślam, że wojsko jest zadowolone z funkcjonalności tych pojazdów, jeżeli chodzi o wyposażenie specjalistyczne. W opinii żołnierzy silnik, jaki znajduje się w MID jest jednak za słaby i docelowo wymagałby modyfikacji, jednak jak wszystkie tego typu projekty to pewien, dłuższy horyzont czasowy. 

My ze swej strony deklarujemy możliwość zmodernizowania tych pojazdów, bo przecież OBRUM to jednostka, która specjalizuje się w projektowaniu pojazdów inżynieryjnych. Podczas ostatnich spotkań z przedstawicielami Wojsk Inżynieryjnych przypomnieliśmy o wielofunkcyjnej maszynie inżynieryjnej PINIA. Swego czasu została ona zaprojektowana, ale z różnych przyczyn nie została wdrożona, mimo tego, iż szereg rozwiązań było nowatorskich i bardzo pożądanych przez WP.

Wojskowi zaznaczają z kolei, że byliby zainteresowani tym sprzętem po wprowadzeniu kilku modyfikacji. Zdolności, jakie ma zapewniać taki pojazd są obecnie bardzo oczekiwane w polskiej armii. Chcemy odnowić ten produkt, a następnie zaproponować go użytkownikom. 

Jeszcze w latach 90. XX wieku kluczowym elementem działalności zakładów był eksport. Jak ocenia Pan szanse pozyskiwania kontrahentów na rynkach zagranicznych?

Cały czas prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kontrahentami zagranicznymi. Dziś, po zmianach w strukturze zbrojeniówki istotną rolę odgrywa PGZ, to Grupa jako spółka wiodąca prowadzi kluczowe działania na rynkach eksportowych.

Z punktu widzenia zakładów i ich oferty mogę powiedzieć, że rynki wschodnioazjatyckie, jak i afrykańskie są nadal bardzo chłonne. Tamtejsze państwa są często zainteresowane pozyskiwaniem nowych technologii czy pojazdów specjalistycznych nie tylko na bazie T-72, ale nawet na podstawie T-55.

Musimy pamiętać iż są to klienci, którzy w chwili obecnej oczekują rozwiązań na nieco wyższym poziomie technicznym. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma kontrahentami, i liczymy, że zaowocują one podpisaniem kontraktów jeszcze w tym roku.  

Negocjacje dotyczą zarówno czołgów, wozów zabezpieczenia technicznego, jak i modernizacji wcześniej dostarczanego przez nas sprzętu. Na razie nie mogę jednak powiedzieć nic więcej, ani przewidywać jaki będzie efekt końcowy. 

Ważnym elementem strategii PGZ jest oferta na rynek cywilny.

Bumar cały czas dostarcza usługi i produkty również na rynek komercyjny. W ostatnim okresie wyraźnie widać poprawę koniunktury. Nie ukrywam, że jest to dobra tendencja, bo pozwala nam zdywersyfikować nasze zdolności produkcyjne.  

Większość zleceń dotyczy prac serwisowych. Jeżeli chodzi o nowe zamówienia, widać ruch na obszarze rynku górniczego. Obecnie jesteśmy nadal producentem ładowarek ŁBT-1200. Są one sprzedawane kontrahentom, ale też leasingowane. Przez kilka ostatnich lat widać było przestój. Można było odnieść wrażenie, że ten obszar był nieco zapomniany. Dziś mamy jednak nowe zamówienia, głównie od polskich firm. 

Wydawało się, że ten rynek zdominują podmioty prywatne. Bumar jest w stanie konkurować ceną?

Produkt, o którym mówię, czyli ładowarka boczno-wyrzutowa ŁBW jest sprawdzona i cieszy się dobrą opinią użytkowników. Jesteśmy zatem w stanie konkurować funkcjonalnością. 

Na koniec chciałbym wrócić do programu Regina. Wiadomo, że z uwagi na usterki zrezygnowano z zastosowania gliwickiego podwozia w haubicach Krab. Są nadal prowadzone prace nad tym pojazdem, usunięto niedociągnięcia?

Miałem możliwość oglądania jak spisuje się nasze podwozie na poligonie na Słowacji. Funkcjonuje tam jako pojazd o nazwie Diana, zintegrowany ze słowackim systemem artyleryjskim. Wiem, że jest oferowany szeroko klientom zwłaszcza na kontynencie afrykańskim i azjatyckim, ale nie tylko. Działa bardzo dobrze i uzyskuje bardzo dobre opinie u potencjalnych kontrahentów. Szkoda, że nie możemy pochwalić się rekomendacjami użytkowania tych podwozi przez Wojsko Polskie.  

Usterki, o których Pan mówił zostały wyeliminowane jeszcze w Polsce. Może być oferowany zarówno polskiej armii, jak i na eksport. Diana jest znacząco tańsza od podwozi dostępnych od firm zagranicznych. Może stać się ważnym produktem eksportowym, oferowanym w kooperacji nie tylko ze słowackim przemysłem. 

Dziękuję za rozmowę.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 64
Reklama
KrzysiekS
środa, 7 marca 2018, 23:43

Gliwice czyli Bumar to lata 80 tam niewiele się zmieniło widać to po wypowiedziach.

gabon77
środa, 7 marca 2018, 14:21

konsolidacje, modernizacje, strategiczne przeglądy,dialogi techniczne - mdli mnie gdy to czytam, nie zrobiono nic , tylko gadać potrafią i ściemniać, nic se nie zmieniło - \"dobra zmiana\" kiepski żart

R24
sobota, 3 marca 2018, 23:32

Czyli na dzień dzisiejszy brak wizji logicznych planów,brak determinacji,brak początku ,rozwinięcia,i końca.....................plany planów ,szczegóły szczegółu ,miałko i grząsko.

jarkono
czwartek, 1 marca 2018, 21:48

Mamy przecież samoloty dla VIP\'ów z tapicerką wybraną przez B.Kempę, to nie wystarczy do obrony Polski?

mc.
czwartek, 1 marca 2018, 13:11

Stare podwozie Kraba dobre - nie złe, nie dobre, itd. Ja zwracam uwagę na jedno: - pierwsze podwozia Kraba montowano w 2000 roku, czyli 18 lat temu. Ponieważ nie było odpowiednich blach , wykorzystano \"to co było pod ręką\" bardzo źle ale tak się stało. Nie było też nowych silników, wykorzystano \"to co było pod ręką\" - żeby stworzyć prototyp. A potem były tylko problemy. Zawieszenie programu - na wiele lat - nikt niczego nie poprawiał. HSW - odkupuje prototypy, żeby samemu kontynuować program (oczywiście proponując go wojsku). MON nie jest zainteresowany (????????????) Wojna na Ukrainie - MON stwierdza, że natychmiast potrzebuje KRABÓW. Testy i .... HSW dogaduje się z samsungiem żeby ratować program. Nie chcę tego komentować, ale zwracam uwagę że podobnie wyglądała sprawa ze Ślązakiem (Gawronem). A Iryda ? własny samolot ZŁY - po kilku latach kupujemy włoski. A możliwości rozwijania T-72 ? Nieperspektywiczne, kupmy stare Leopardy (im starsze tym lepsze - pewien Pan Minister odrzucił pomysł kupienia A6 - bo po co ?)

Dumi
wtorek, 27 lutego 2018, 18:02

Szkoda mi Bumaru i Obrumu w kwestii tych złożonych MON pomysłów: PT 17, Anders, Concept... ALE TU WSZYSTKO, POWTÓRZĘ WSZYSTKO JEST PROBLEMEM ZBYT SŁABEGO DOFINANSOWANIA ARMII. ALBO ZACZNIEMY WSPÓLNIE NA FORACH, POPRZEZ MEDIA DOMAGAĆ SIĘ WIĘKSZEJ KASY NA ARMIĘ ALBO NASZE NARZEKANIA BĘDĄ TRWAŁY JESZCZE WIELE LAT..

Krzysiek z Wrocławia
piątek, 2 marca 2018, 13:19

Nie przesadzaj z tą kasą na armię. mamy wiele wyzwań w swerze cywilnej, które wymagają dofinansowania. Poza tym dzisiaj MON nie jest w stanie racjonalnie wydać tych pieniędzy które posiada. Stąd finansowanie sfer paramilitarnych i porządkowych (budowa dróg, remonty infrastruktury cywilnej, dofinansowanie rozwoju duchowego żołnierzy itd.)

dfg
poniedziałek, 5 marca 2018, 00:39

Widać że kasa jest, ale marnowana na głupoty - WOT. Niedawno pojawił się kolejny pomysł na marnowanie milionów z MON - powrót obowiązkowej służby wojskowej. Szkoda to komentować.

Marek1
środa, 7 marca 2018, 08:58

dfg - stara, wielokrotnie potwierdzona prawda mówi - wojny rozpoczynają wojska zawodowe, a kończą rezerwiści. Kraj, który NIE ma wystarczającej liczby odpowiednio wyszkolonych rezerwistów przegrywa. W Polsce obecnie jest ogromny i narastający problem z liczba rezerwistów. Jedynym, sensownym rozwiązaniem jest powrót do co najmniej 6-miesięcznej służby obowiązkowej dla każdego zdrowego(kat. A/B) faceta w określonych ramach wiekowych. Obowiązkowa służba wojskowa jest przywracana w coraz większej ilości krajów i Polska powinna iść ich śladem ...

mc.
poniedziałek, 5 marca 2018, 13:36

dfg - chyba czegoś nie rozumiesz. WOT, podobnie jak obowiązkowa służba wojskowa to tworzenie przeszkolonych rezerw. Na dzień dzisiejszy masz w Polsce: - w armii ok. 100 000 żołnierzy (ale \"wszystkich\"), - ok 60-80 tys byłych żołnierzy zawodowych i - ok. 0,5 mln byłych żołnierzy którzy służyli w ramach obowiązkowej służby wojskowej. Nawet gdybym się mocno pomylił, to masz do dyspozycji max. 800 - 850 tys. żołnierzy. Tyle tylko, że przedział byłych żołnierzy którzy służyli w obowiązkowej służbie wojskowej, co roku jest coraz mniejszy. Moje wyliczenia nie uwzględniają też byłych żołnierzy którzy wyjechali poza granice kraju. Armia Rosyjska bez uwzględnienia MSW i służb specjalnych to min 3 mln ludzi (piszę na podstawie źródła rosyjskiego - więc może ich być więcej). Oczywiście nie ma w tej liczbie ewentualnych poborowych (w przypadku wojny) i emerytowanych żołnierzy zawodowych. I pamiętaj o jednym - jeśli przez 2-3 tygodnie nie będziemy w stanie powstrzymać ataku Rosjan - NIKT NAM NIE POMOŻE

Jurek
wtorek, 27 lutego 2018, 15:53

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że w przeszłości jeżeli któryś z prezesów zbyt mocno naciskał na przeniesienie OBRUMU do BUMARU musiał...

mc.
wtorek, 27 lutego 2018, 13:29

Czytam dwa rodzaje komentarzy: 1/ rozpędzić całe to towarzystwo i (dodatkowo) czołgi są niepotrzebne 2/ możemy sami zbudować super czołg, mamy możliwości Ad.1 Ten zakład już został \"rozpędzony\", nie ma inżynierów, projektantów, spawaczy, monterów. Zlikwidowano zakład produkujący silniki. Pomimo ogromnych możliwości nie produkujemy armat czołgowych (np. w HSW). Wszelkim krytykom przypominam, że ten zakład do 1989 roku nie miał możliwości modyfikowania i udoskonalania produktu. Zresztą podobną historię mieliśmy wiele lat potem z... Rosomakiem. A po 1989 roku ? Wojsko nie było zainteresowane czołgami ?! Wszelkie propozycje zakładu co do modernizacji, bądź stworzenia nowego produktu zwyczajnie lekceważono. Ponieważ nie było produkcji \"na kraj\" - zakład zwyczajnie zaczął zamierać. Odchodzili starzy pracownicy, nowi się nie zgłaszali ze względu na niskie zarobki. A co do tematu \"czołgi są niepotrzebne\" - bardzo mi to przypomina temat z przed wieeeeelu lat, pod tytułem \"samolotom wystarczą rakiety\". W warunkach bojowych tego typu poglądy natychmiast się rozpadają. I nie (NIE !!!) , czołgu nie da się zastąpić KRABEM, oba wykonują zupełnie inne zadania bojowe. Wyobrażacie sobie atak piechoty ze wsparciem Krabów ?! Ad.2 Czy możemy sami zbudować czołg, ale nie SUPER - Tak, to oczywiste. Dlaczego nie musi być SUPER ? Bo Super strasznie dużo kosztuje nie tylko w produkcji, ale przede wszystkim w fazie badań i rozwoju, oraz potrzeba na to wiele lat. \"Kopiując\" różne rozwiązania możemy mieć przeciętny czołg w ciągu naprawdę kilku lat (może nawet 2-3 lat). Jak to możliwe ? OBRUM od wielu lat składa podobne propozycje, wystarczy odrobina elastyczności Wojska i możemy mieć czołg, może nie super, ale taki który może zastąpić stare T-72M. Czy warto ? Tak, jeżeli chcemy kiedykolwiek być np. współproducentem \"czołgu europejskiego\". Bez zaplecza projektowego i produkcyjnego, możemy być tylko klientem, który ustawi się w dużej kolejce. I dla przypomnienia : na początku lat 80-tych (XX wieku) podstawowym czołgiem Korei był... M-48. A my (niektórzy) chcą dzisiaj kupować od nich licencję na K-2

MadMax
wtorek, 27 lutego 2018, 16:20

1) Nie ma inżynierów... - są. 2) Zlikwidowano zakład silników - ale to nie w Łabędach, a w Warszawie. A nowoczesne zamienniki są dostępne. Musi być W-46-6, nie może być Scania? 3) Armaty czołgowe - lufownia w HSW powstaje, więc jest i szansa na polskie lufy. 4) Lekceważenie czołgów przez wojsko(wych) jest faktem. Przykład nakazowego zlikwidowania oferty PT-91U. 5) Zgadza się, może powstać polski czołg.

mc.
wtorek, 27 lutego 2018, 20:41

Ad2/ Zgadza się - chodzi o dawne zakłady Nowotko. Oczywiście, że możemy - powinniśmy zastosować inne silniki, ale silnik to jeden z podstawowych elementów czołgu (i w dodatku dosyć drogich). Jasne że silnik W-46 to już przeszłość, ale wszyscy producenci silników od czegoś zaczynali. Nawet na bazie takiej konstrukcji można rozwijać nowe silniki, albo wręcz przeciwnie tworzyć coś nowego. Ale trzeba mieć Zakład - z odlewnią, linią technologiczną maszynowej obróbki, szlifiernią (dział), hartownią, itd. A my nie mamy NIC. Możemy zaczynać od zera. Pewnie można rozwijać WZM S.A. Poznań. Ale coś straciliśmy - doświadczenie, fachowców, park maszynowy...

kim1
niedziela, 4 marca 2018, 11:49

To trzeba wybudować zakład, kupić odlewnię, linię technologiczną maszynowej obróbki, szlifiernię itp. Na co czeka rząd? Co robi minister odpowiedzialny za rozwój przemysłu?

tak tylko...
wtorek, 27 lutego 2018, 16:02

Nie, nie wyobrażam sobie ataku piechoty razem z Krabami. Tak na prawdę to nie widzę nawet sensowności ataku piechoty. Czy mógłbyś mi powiedzieć jaki sens ma atak \"piechoty\"? Jedynym powodem jaki przychodzi mi do głowy to taki, aby wróg miał do czego strzelać. Pożytek z tego w zasadzie tylko jeden - wróg pokazuje swoje stanowiska. Ale to chyba dość kosztowna metoda rozpoznania stanowisk wroga. Możesz podać inne powody wychodzenia piechoty z ukrycia i wystawianie się na ostrzał przeciwnika?

PRS
wtorek, 27 lutego 2018, 13:17

,,Mamy pełną wiedzę odnośnie tego, co możemy przedstawić Zamawiającemu, jednak ostateczna decyzja leży po stronie wojska.\" Błąd Panie Prezesie. Ostateczna decyzja leży po stronie Pana Premiera Mateusza Morawieckiego, a jak widać po ponad 2,5 roku Pan Premier nie planuje żadnej modernizacji Wojska Polskiego, a tym bardziej komponentu gąsienicowego Wojsk Lądowych. W wariancie pesymistycznym program Regina (czyli wyprodukowanie przez HSW 94 SAH z pojazdami towarzyszącymi może zostać anulowane lub znacząco ograniczone do liczby na którą już poszła zaliczka). Gdyby Wojsko czy ogólnie MON miał cokolwiek do powiedzenia to zamówiłby 4 sztuki SAH na podwoziu zmodernizowanej Kaliny, 2 ze słowacką wieżą i 2 z HSW. Ostre testy w jednostce liniowej przez 1,5 roku i raport - zestaw A kosztuje tyle i tyle, spełnia/nie spełnia oczekiwań, zestaw B koszt tyle i tyle, spełnia/ nie spełnia. Ok, niech HSW zrealizuje w pełni podpisany kontrakt. Ale nasze potrzeby są znacznie większe niż te +/- 120 Krabów. Jeżeli w tej samej kasie zamiast kolejnych 120 K9 PL można by mieć 200 Kalin 2 to jest to jak najbardziej zasadne.

lol
wtorek, 27 lutego 2018, 15:13

Co ty bredzisz? Bumar miał swoją szansę z \"kaliną\" czy jak tam oni teraz nazywają to swoje podwozie. Szansę, a nawet obowiązek mieli wtedy, kiedy był kontrakt. I co? I zawalili po całości, swoją niekompetencją narażając HSW na utratę kontraktu, kary umowne i UPADŁOŚĆ. To HSW odpowiadało za ten kontrakt a Bumar jako podwykonawca zawalił sprawę. Wojsko miało swój test - Produkt 1- Sypiące, pękające, bujające, powolne podwozie Bumaru + w gratisie upadłość HSW(co bardzo by było Bumarowi na rękę) w wyniku kar umownych za niewykonanie pojazdów w terminie i odsunięcie w bliżej nieokreśloną przyszłość programu Krab(przez plajtę HSW). Produkt 2 - Podwozie Samsunga - szybkie, stabilne, mobilne, niepękające, dopracowane. HSW wiele ryzykowała żeby uratować ten kontrakt(kupując szybko licencję), a Bumar nic w tym nie pomagał bo myślał, że mają to zamówienie w kieszeni, bo się należy i wogóle nie muszą się śpieszyć. A teraz proponujesz w nagrodę anulować zamówienia z HSW, żeby przypadkiem nie wypracowali zysku ze swojej ciężkiej pracy i dać robotę Bumarowi, bo \"się im należy\" po połowie? Coś jeszcze masz do dodania?

Werrsio
czwartek, 1 marca 2018, 13:25

Panie lol masz rację. Uważam dokładnie tak samo. WP ma kupować najlepsze produkty, a obowiązkiem zakładów jest je oferować. Póki co HSW radzi sobie na rynku. Mogliby tylko podgonić z programem BORSUK. Bumar niech najpierw udowodni , że jest w stanie dobrze i terminowe remonty i modernizacje przeprowadzać. Jakoś ten program z LEO IIPL nie rusza. Powinny być już pierwsze dostawy do jednostek, a co mamy... ? Faktury w MON? Bardzo przypomina mi to problem z ORP Ślązak. Zamiast przekazać program do innego polskiego zakładu reanimuje się \"zombi\" bez duszy.

BUMAROWICZ
środa, 28 lutego 2018, 13:27

Szanowny lol zanim coś napiszesz poznaj wszystkie FAKTY. Już na etapie spawania pierwszych podwozi do KRABA, Bumar zgłaszał pękanie! I co?! Dokumentacja jest wojska!(i HSW)! Jesteś CIENKI !!!!!!

SZARIK
wtorek, 27 lutego 2018, 12:43

Polska nigdy nie będzie produkować ciężkiego czołgu , ponieważ nie posiada potrzebnych do tego technologii i kompetencji. W latach trzydziestych XXI wieku , gdy Niemcy będą wprowadzać do uzbrojenia LEOPARDA 3 , my będziemy kupować lub leasingować od nich używane Leopardy 2 A7 EU. Opowieści o możliwej produkcji polskich czołgów za 10 lat to tylko PR poprzedniego kierownictwa MON. Produkcja GEPARDA miałaby sens tylko wtedy , gdyby równocześnie wytwarzano ANDERSA jako uniwersalną platformę dla różnych wozów bojowych. Jeżeli zostanie uruchomiona produkcja BORSUKA z HSW , to \"GEPARDEM\" może zostać ciężki BORSUK z lekką wieżą np. HITFACT i armatą OTO MELARA 120 mm. Produkcja takiego wozu bojowego jest możliwa w naszych realiach przemysłowych i wozy takie mogłyby zastąpić muzealne T-72 i PT-91 w jednostkach zmechanizowanych. BUMAR powinien skupić się na modernizacji Leopardów pod nadzorem Rheinmetall , a ewentualną produkcję nowoczesnych wozów bojowych , odłożyć do czasu , gdy uzyska odpowiednie kompetencje i dokona inwestycji w nowoczesny park maszynowy.

vbn
wtorek, 27 lutego 2018, 15:14

Jakich to \"technologi\" nie posiadamy? Nie rozśmieszaj mnie.

Pim
piątek, 2 marca 2018, 13:12

A pancerz Chobham/Burlington mamy?

kim1
niedziela, 4 marca 2018, 11:56

To można go ogólnie skopiować. Przecież nawet w internecie jest wyjaśniona budowa takiego pancerza. Resztę dać do dopracowania naszym naukowcom i inżynierom. Można np. wykorzystać grafen.

dropik
wtorek, 27 lutego 2018, 12:22

wg pana prezesa jest dobrze a nawet lepiej :są produkty tylko kupować! A ja pójdę o zakład że leopardy trafią do armii z dużym opóźnieniem , choć oczywiście prototyp opracowany przez Niemców będzie na czas.

zdzisław
wtorek, 27 lutego 2018, 15:53

to nie jest prototyp,to jest to samo co zrobili dla Indonezji,z niewielkimi zmianami.

Ralf
wtorek, 27 lutego 2018, 10:52

Leopard w terminie???? Serio? A rok opóźnienia z SKO? Nadrobicie Panie Prezesie?

Z
wtorek, 27 lutego 2018, 10:43

Oczywiwiscie, ze nie tylko czolgi (jak w tytule). Beda tez rowery pancerne i szybowce podwodne.

Juz przestańcie
wtorek, 27 lutego 2018, 03:41

Panie zejdź pan na ziemie, bo po co to udawanie ? Kasa płynie do tych spółek i rozpływa się w biurokracji, stąd brak wyników realnych. Chodzi tu o trzymanie za państwową kasę potencjalnych wyborców w związkach i dawanie stanowisk w zarządzie za wierną służbę partii. Może kilka słów prawdy, że do wymiany mamy 1000 BWP a Gliwice są w stanie rocznie wyprodukować 50-60 sztuk nowego wozu, więc łatwo policzyć ile lat zajmie wymiana radzieckiego sprzętu. W tym czasie na rynku będzie już czołg nowej generacji do którego nie przyłożymy nawet palca, a będziemy musieli go kupić nadal zastępując radzieckie BWP

eleww
wtorek, 27 lutego 2018, 01:05

Polska jest w stanie wyprodukowac własny czołg o lepszych patametrach niż PT91 np. z armatą Leoparda 2 tylko wreszcie trzeba konkretnych wspólnych działań Mon i przemysłu dla dobra Wojska bez zbędnej biurokracji i to już bo nie ma czasu. A własny sprzęt to niezależność i korzyści dla gospodarki. Niech się elity wreszcie obudzą i do dzieła

technik
wtorek, 27 lutego 2018, 14:46

To są elity ale nie nasze.

dropik
wtorek, 27 lutego 2018, 12:29

nie jest w stanie. oczywiście prototyp moze powstać, ale jego sprawność techniczna będzie zapewne słaba. Poza tym nie jest to istotne czy jestesmy w stanie to zrobić. Za jakieś 10 lat będą wchodzić na zachodzie do użytkowania czołgi następnej generacji. u ruskich taki czołg bedzie pewnie wczesniej. Nasza konstrukcja nie byłaby dla nich żadnym przeciwnikiem, bo nie byłaby lepsza niż leo a7 . Wydalibysmy majątek na jej opracowanie i kupno 200-300 sztuk i zostalibysmy z czołgiem poprzedniej generacji , bez pieniedzy na nowe konstrukcje.

MadMax
poniedziałek, 26 lutego 2018, 21:03

Wiele z tych tez wspominał też prezes Łabęd w 2012 roku. Od tego czasu sami mówcy i teatr grecki... Działania, gdzie są działania?

dim
poniedziałek, 26 lutego 2018, 19:16

Czy dobrze zrozumiałem ? \"Musimy pamiętać iż [państwa afrykańskie] są to klienci, którzy w chwili obecnej oczekują rozwiązań na nieco wyższym poziomie technicznym\" - niż to, co klepane będzie jako moderka dla Wojska Polskiego ? Ano ! na to wychodzi. Czy my aby na pewno potrzebujemy TAKIEGO Ministerstwa ?

Poison
poniedziałek, 26 lutego 2018, 18:30

OBRUM oraz Bumar pokazał swoje kompetencje na podwoziu Kraba... Wozu Wsparcia Bezpośredniego Gepard bez sens... pojazdem gąsienicowym armii ma być BORUSK w różnych aplikacjach.

evo
wtorek, 27 lutego 2018, 00:06

Z tym podwoziem to też nie do końca tylko ich wina, MON też można co nieco zarzucić. Zamiast Geparda niech lepiej zrobią ciężkiego BWP, bo nie wiadomo jak z Borsukiem wyjdzie.

Jarek
poniedziałek, 26 lutego 2018, 21:18

Nie oczekuj cudów! Tego pojazdu nigdy nie będzie w produkcji. Zreszta dla kogo skoro armia nagle zrozumiała ze bwp nie musi pływać

qqłka
poniedziałek, 26 lutego 2018, 21:01

Najpierw zapoznaj się z realiami pisząc takie opinie: 1. podwozie było dobre - jakoś inni za granicą chcą je kupować; 2. wszystkie prace przy Krabie dyskredytowała i dalej to robi HSW Stalowa Wola - chcą mieć monopol i \"uwalić\" konkurencję (na marginesie: chodzą słuchy, że HSW chce przejąć Łabędy); 3. kiedyś wyjdzie szydło z worka, kto wziął lewą kasę za podwozia Samsunga - czysty przekręt. A od OBRUM to się odczep - chciałbyś tam pracować!

ghj
wtorek, 27 lutego 2018, 15:24

Witamy pracownika Bumaru na forum. Wasze sypiące się, bujające, niemobilne podwozie przez waszą niekompetencję i opieszałość prawie doprowadziło do kar dla HSW za niewywiązanie się w terminie z kontraktu. Bardzo by wam to było na rękę jakby HSW upadło, mielibyście cały rynek dla siebie i dyktowalibyście swoje warunki i niskie standardy. Ale tak nie jest i nie będzie.

Victor
wtorek, 27 lutego 2018, 12:40

\"Podwozie było dobre - jakoś inni za granicą chcą je kupować\" - a konkretnie to kto kupił te podwozia za granicą, bo nie kogę się doczytać z artykułu?

WojtekMat
wtorek, 27 lutego 2018, 10:15

\"podwozie było dobre\" Proszę porównać zachowanie się podwozi Bumaru i Samsunga podczas strzelań z Kraba (dostępne na youtube). Bumarowskie zachowywało sie jak kołyska, Samsung natychmiast po strzale się stabilizował. Róźnica kilku generacji. Dorożki też są \"dobre\", ale jakoś wszyscy przesiedli się na samochody....

MadMax
wtorek, 27 lutego 2018, 16:24

No i jakie to ma znaczenie? Szybkostrzelność Kraba Pan zna?

Gyul
czwartek, 1 marca 2018, 21:48

A co to ma do rzeczy? Wiesz co to jest celność?

Halo
wtorek, 27 lutego 2018, 09:43

Ad. 1. Konfabulacja. Podwozie nie było dobre, skutecznie opóźniało realizację całego programu. I kto je kupił lub chce kupić? Ad. 2. Spekulacja. Ad. 3. Pomówienie. Podsumowując, niech Pan się zastanowi co wypisuje.

MadMax
wtorek, 27 lutego 2018, 16:31

Podwozie miało wady od 2003 roku. Dopiero po 10 latach Łabędy były pierwszym zakładem który je dostrzegł. Lub pierwszym który chciał to dostrzec... Wady mające 10 lat poprawiono, ale grupa chłopców którzy wdrażali Kraba obawiała się, że sprawa z zatwierdzeniem podwozia w 2004 z wadami skończy się w prokuraturze. Więc mimo że w grudniu 2014 podwozie Kraba było gotowe po poprawkach, postanowiono o zakupie Samsunga, nie dopuszczając poprawionego podwozia krajowego do testów. Skutkiem tego nikt nie pyta, dlaczego w 2004 przyjęte zostało wadliwe podwozie... I nikt za to nie odpowiada, bo jest przecież Samsung. Ot i cała historia, jak potencjalna odpowiedzialność za błędy przeszłości doprowadza do zmian w wymaganiach i zmian z jednego podwozia na drugie. A dzieci myślą, że tu o jakość i technologię chodzi... ;)

Ja myslacy
wtorek, 27 lutego 2018, 23:37

10 lat zajęło poprawianie podwozia? Chłopie jak bym wspomniał szefowi cos takiego to szybko musiał bym szukać nowej pracy. Żaden prywatny zakład z takim tempem pracy nie utrzyma sie na rynku.

K2s
środa, 28 lutego 2018, 12:36

moglibyście się nielicho zdziwić :P

Henryk
wtorek, 27 lutego 2018, 07:27

Chcą je kupić a kupić to nie to samo. Od gadania do sukcesu daleka droga, szczególnie patrząc na sukcesy naszej zbrojeniówki.

de_ent
poniedziałek, 26 lutego 2018, 18:20

Ta firma to żart. 10 lat nie potrafili stworzyć podwozia do armatohaubicy i trzeba było licencyjne kupić z Korei. Pseudoremonty, pseudoinnowacje i przerabianie starych komputerów na bieda symulatory jest o ile państwo do tego nie dopłaca, taki żart na koniec

MadMax
wtorek, 27 lutego 2018, 10:53

To ci wyjaśnię, że podwozia Krab od pierwszej sztuki z 2003 roku miały wady. Wyszło to dopiero gdy 10 lat później Łabędy wyprodukowały nowe sztuki. A zakup podwozi z Samsunga był podyktowany tym, by nikt nie stanął przed prokuraturą za dopuszczenie do wdrożenia podwozia w 2004 roku z wadami. A problem zwalono na Łabędy. Dziękuję.

dfg
wtorek, 27 lutego 2018, 15:27

\"Problem zwalono na Łabędy\"? A kto te sypiące się wanny zbudował i kogo chciałbyś obarczyć odpowiedzialnością? To nie prokuratura była problemem tylko czas, który zmarnowaliście a którego HSW nie miała i musiała wasz bajzel szybko naprawić żeby nie stracić kontraktu.

MadMax
środa, 28 lutego 2018, 10:18

Tych pojazdów z wadami, jak i ich dokumentacji na pewno nie opracowały Łabędy. Pan się zapozna kto opracował dokumentację produkcyjną z wadami. I zada sobie pytanie, kto w 2004 testował pojazd że mu wyszło, że wszystko spełnia. Podczas gdy już w 2004 można było stwierdzić, do poprawki to, to i to, będzie poślizg roczny ale do zrobienia. Zamiast tego testy w 2004 przepuściły wady, testy 10 lat później dla nowo wyprodukowanych wozów już nie przepuściły tych samych wad wynikających z dokumentacji produkcyjnej. A zamiast po prostu poprawić podwozie, w celu uniknięcia jazdy z wyjaśnianiem jak do tego doszło postanowiono temat uciąć nowym podwoziem. I wszystko gra, nikt o nic nie pyta, karawana jedzie dalej.

MadMax
środa, 28 lutego 2018, 10:09

A kto zmarnował czas od 2004 roku, kiedy wiadomo już było że pojazd ma wady? Dlaczego dopiero 10 lat później odkryto to w Łabędach przy produkcji kolejnych podwozi?

technik
wtorek, 27 lutego 2018, 14:49

Jak wy w tych Łabędach nie potraficie dwóch blach ze sobą zespawać to my również dziękujemy.

qqłka
poniedziałek, 26 lutego 2018, 21:02

Najpierw zapoznaj się z realiami pisząc takie opinie: 1. podwozie było dobre - jakoś inni za granicą chcą je kupować; 2. wszystkie prace przy Krabie dyskredytowała i dalej to robi HSW Stalowa Wola - chcą mieć monopol i \"uwalić\" konkurencję (na marginesie: chodzą słuchy, że HSW chce przejąć Łabędy); 3. kiedyś wyjdzie szydło z worka, kto wziął lewą kasę za podwozia Samsunga - czysty przekręt. A od OBRUM to się odczep. Chciałbyś tam pracować - sam jesteś bieda, a symulatory to klasa sama w sobie.

WojtekMat
wtorek, 27 lutego 2018, 10:16

\"podwozie było dobre - jakoś inni za granicą chcą je kupować\" Może by tak przykłady kto je kupił, bo tylko to się liczy a nie \"chęci\".

Victor
poniedziałek, 26 lutego 2018, 17:11

Szkoda że pan prezes nie powiedział nic na temat realizacji kontraktu indyjskiego na dostawy WZT. Bez rozwiązania tej sytuacji nie będzie żadnych kontraktów eksportowych.

Harry 2
poniedziałek, 26 lutego 2018, 17:08

Bla, bla bla...... a zakupów ze strony wojska brak! Zanim cokolwiek Bumar zrobi dla wojska sensownego (np modernizacja T72) to upłynie dużo wody w Wiśle. Odbędą się znów spotkania, konferencje, narady. Podpisane będą listy intencyjne.

tak tylko...
poniedziałek, 26 lutego 2018, 16:53

Zadziwiające jest przywiązanie decydentów do preferowania ognia bezpośredniego względem ostrzału pośredniego. Po części wynika to z konserwatyzmu, przesłanek finansowych, ale według mnie z ograniczenia wyobraźni i umysłu. Przejdźmy do rzeczy. Czołg, to pojazd mogący poruszać się nawet w trudnym terenie, mający zdolność precyzyjnego niszczenia swoim działem (ogniem bezpośrednim lub pośrednim) wybranych celów. Doświadczenia historyczne pokazują, że walkę ogniową wygrywały te czołgi, które z większego dystansu potrafiły, jako pierwsze niszczyć przeciwnika. Myślę, że chyba wszyscy się z tym zgadzają, że w starciu czołgów zasięg rażenia jest decydujący. Dzięki rozwojowi techniki dzisiaj możliwe jest precyzyjne niszczenie celów ogniem pośrednim na dystansach rzędu 60-70 km. Czołg i koncepcja pola walki ewoluuje, niektórzy jeszcze tego nie widzą, bądź nie chcą widzieć. Nadchodząca rzeczywistość jest jednak taka, że to pojazdy takie jak KRAB dysponujące amunicją precyzyjną będą decydowały o kształcie lądowego pola bitwy. Dlatego polskiej armii bardziej potrzeba 500 Krabów z amunicją precyzyjną, niż 500 Leopardów. Co nam po 500 pojazdach, które mogą precyzyjnie niszczyć cele tylko na dystansie 1-5 km? Nie lepiej jest inwestować w takie, które mogą to robić w zakresie 1-70 km?

haz
wtorek, 27 lutego 2018, 10:03

Niestety trzeba mieć jedno i drugie. Ciekawe jak zatrzymasz atakujące np Rosyjskie dwie dywizje pancerne i 2 zmechanizowane które poruszają się w terenie z prędkoscią 40 km/h

tak tylko...
wtorek, 27 lutego 2018, 14:22

Już odpowiadam (potwierdzają to symulacje). Koszt nowoczesnego MTB, czy BWP jest podobny do ceny Kraba wraz z systemem rozpoznania. Czyli mamy: po jednej stronie są czołgi i BWP, po drugiej, taka sama liczba krabów z amunicją precyzyjną. MBT i BWP rozpoczynają atak, mają do pokonania ok. 70-60 km, w tym czasie każdy pojazd ostrzeliwany jest przez jednego Kraba (MBT i BWP jest w sumie tyle, ile Krabów - cena podobna), 70 km to ok. 1,5 godziny jazdy z prędkością 40 km/h. Jak myślisz, jakie szanse przeżycia ma pojazd ostrzeliwany przez 1,5 godziny amunicją precyzyjną przez Kraba? Podpowiem: do tego nie potrzeba 1,5 godziny, wystarczy 1-2 minuty. Zanim dywizje pancerne i zmechanizowane podjadą na odległość 1-2 km zostaną po prostu rozstrzelane... Coś jeszcze?

Kalder
poniedziałek, 26 lutego 2018, 20:15

Na terenie Polski, z reguły, nie ma widoczności większej niż na 1,5km - zawsze jest jakiś lasek, domy itd. zasłaniające widoczność - w starciu czołgów - w Polsce - zasięg rażenia nie jest najważniejszy.

kojiki
wtorek, 27 lutego 2018, 10:57

To oklepane stereotypy. Technologia potaniała i bez problemu można dostosować taktykę. Ruskie ćwiczą precyzyjny ostrzał artyleryjski z T-72 na 12 km - korygowany dronami. Spiki LR w najnowszej wersji można odpalić w kierunku lokalizacji, bez żadnej widoczności i korygować łączem RF. A może trzeba pójść krok dalej: rój autonomicznych, małych (bardzo niskich), szybkich, kołowych min przeciwczołgowych? Tanie rozwiązania, duża ilość, szok dla przeciwnika.

tak tylko...
wtorek, 27 lutego 2018, 09:53

Właśnie dlatego precyzyjny ostrzał pośredni bierze górę nad ogniem bezpośrednim.

m p
wtorek, 27 lutego 2018, 08:47

To w końcu jak to jest? Czołg widać z 1,5 km, a plombę w zębie żołnierza lekkiej piechoty widać z 20 km a nawet z kosmosu.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama