Atak rakietowy w Kabulu. Szef unijnej dyplomacji proponuje stworzenie sił szybkiego reagowania

30 sierpnia 2021, 09:47
1000w_q75
Fot. Master Sgt. Donald Allen
Reklama

Odgłosy odpalanych rakiet dały się słyszeć w poniedziałek nad ranem w rejonie Kabulu - informuje agencja AFP powołując się na przebywających na miejscu swoich dziennikarzy. Trwa akcja wycofywania ostatnich żołnierzy amerykańskich. Z kolei szef dyplomacji UE Josep Borrell uważa, że to, co stało się w Afganistanie to katastrofa dla narodu, “porażka Zachodu i punkt zwrotny w relacjach międzynarodowych”. Jego zdaniem potrzebne są unijne siły szybkiego reagowania.

Odgłosy odpalanych rakiet dały się słyszeć w poniedziałek nad ranem w rejonie Kabulu - informuje agencja AFP powołując się na przebywających na miejscu swoich dziennikarzy.

Nie wiadomo gdzie spadły rakiety, kto je wystrzelił ani jakie były ich cele. Według niektórych źródeł ich celem było lotnisko.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden został poinformowany o poniedziałkowym ataku rakietowym w Kabulu - przekazała rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki.

W Kabulu trwa akcja wycofywania sił amerykańskich, która ma się zakończyć we wtorek. Jak oświadczył w niedzielę sekretarz stanu USA Antony Blinken na miejscu pozostaje jeszcze 300 żołnierzy amerykańskich.

"W tych dniach i godzinach pracujemy bez przerwy, aby ich stamtąd wycofać" - powiedział Blinken w wywiadzie dla telewizji ABC.

Jak poinformował Biały Dom podczas gigantycznego mostu powietrznego, który uruchomiono 14 sierpnia, w przeddzień zajęcia Kabulu przez talibów, z Afganistanu ewakuowano ok. 114 tys. osób, w tym 5500 obywateli amerykańskich.

Ostatnią fazę operacji utrudnił zamach terrorystyczny w rejonie lotniska w Kabulu z ub. czwartku, do którego przyznało się tzw. Państwo Islamskie Chorasanu (IS - K). Zginęło ponad 100 osób, w tym 13 żołnierzy USA i 2 brytyjskich.

W niedzielę Pentagon poinformował o zniszczeniu przy pomocy drona pojazdu wypełnionego materiałami wybuchowymi, który miał jechać w kierunku lotniska.

Natomiast w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla włoskiego dziennika “Corriere della Sera”, wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa wyraził opinię, że ochrona granic musi być proporcjonalna i nie może uniemożliwiać złożenia wniosku o azyl.

Borrell powiedział też, że nie jest to koniec wojny w Afganistanie, ale “koniec militarnej obecności Zachodu”. “Nie jestem pewien, czy sami Afgańczycy nie zaczną walczyć między sobą. Ale dla nas nie jest to zamknięcie sprawy, bo musimy dalej wspierać ludzi w Afganistanie” - dodał.

Jego zdaniem ewakuacja Afgańczyków była “sukcesem” ze względu na dużą liczbę osób wywiezionych w krótkim czasie. “Ale dziesiątki tysięcy zostały; to jest problem” - stwierdził.

Według Borrella także UE ponosi częściową odpowiedzialność za porażkę prodemokratycznych działań w Afganistanie. Jak przypomniał, jednym z celów obecności Zachodu była próba zbudowania “nowoczesnego państwa”.

Reklama
Reklama

“W ciągu tych 20 lat coś zrobiono, nie możemy zaprzeczyć. Umożliwiliśmy trzem milionom dziewcząt pójście do szkoły. Ale budowa nowoczesnego państwa nie zdążyła zapuścić głębokich korzeni” - zauważył. “A zatem jako Europejczycy ponosimy część odpowiedzialności; to nie była tylko amerykańska wojna” - przyznał.

“Jako Europejczycy musimy wykorzystać ten kryzys, by nauczyć się ściślej razem działać i wzmocnić ideę autonomii strategicznej. Musimy być w stanie poruszać się także sami; wzmacniając nasze zdolności, umacniamy NATO” - ocenił szef unijnej dyplomacji.

Borrell przypomniał, że “jako Europejczycy nie byliśmy w stanie rozlokować 6 tys. żołnierzy wokół lotniska w Kabulu, by chronić tę strefę. Amerykanie zdołali, my nie”.

Dlatego proponujemy - jak wyjaśnił - “stworzenie europejskiej Initial Entry Force, która będzie mogła działać szybko w sytuacjach kryzysowych”. “UE musi być w stanie interweniować, by chronić swoje interesy, kiedy Amerykanie nie chcą być zaangażowani” - uważa polityk z Hiszpanii. Jego zdaniem takie siły powinny liczyć 5 tys. żołnierzy.

W wywiadzie dla największej włoskiej gazety Borrell zaznaczył, że “coraz więcej migrantów czy uchodźców jest wykorzystywanych jako oręż przez niektóre sąsiednie państwa, by wywierać na nas presję”. Podał przykład wielu Irakijczyków, którzy ostatnio polecieli do Mińska, skąd – jak dodał - “reżim białoruski przewiózł ich na granicę litewską”.

“Takie próby wykorzystywania migrantów jako oręża trzeba odrzucać, ale my, Europejczycy, nie możemy patrzeć na geopolitykę tylko przez pryzmat fal migracyjnych” - powiedział Borrell.

Zwrócił uwagę, że istnieje poczucie “braku bezpieczeństwa w opinii publicznej, które niektórzy chcą politycznie wykorzystać”. “Ale jeśli mówi się o zewnętrznej granicy Unii, są państwa członkowskie, które musiały wznieść bariery” - dodał.

“Służą one ochronie przeciwko łamaniu granic terytorialnych państw. Każde państwo ma obowiązek chronić swoje terytorium. Z drugiej strony, takie kroki muszą być proporcjonalne i nie mogą uniemożliwiać tym, którzy szukają azylu, złożenia wniosku. Musi on być potraktowany zgodnie z zasadą nieodpychania” uchodźców - oświadczył szef unijnej dyplomacji.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
jam
wtorek, 31 sierpnia 2021, 07:42

I uzbroić ich w kredę, żeby mieli czym malować hasła z wyrazami poparcia i solidarności na chodnikach :>

Ja
wtorek, 31 sierpnia 2021, 03:23

W przypadku ataku hybrydowego na umie każde państwo powinno mieć obowiązek wysłania po 1tys żołnierzy i to by wystarczyło do ochrony granic i już dawno powinni być na granicach gdzie przerzucani są uchodźcy!

Kowalskiadam154
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 18:52

Widać każda okazja dobra by przyspieszyć powstanie ZSRRbis

DDR
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 18:50

UE nie jest żadnym państwem i nigdy nie będzie więc istnienie jakiegoś samozwańczego szefa dyplomacji państwa którego nie ma to dopiero jest farsa nie mówiąc już o siłach zbrojnych tego tworu

BUBA
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 16:53

EU sily szybkiego reagowania powinny byc juz dawno. Takie jednostki ulokowac w Polsce i Rumuni. Sily morskie w Wloszech, Hiszpani i Niemczech.

Autor
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 18:01

Armie państw europejskich są siłą szybkiego reagowania a NATO najsilniejszym sojuszem wojskowym. Unia to tylko międzynarodowa instytucja.

Piotr
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 14:53

Nie dla armii UE, jest NATO, były głosy o "zreformowaniu i przebudowie" paktu, ale wszystko ucichło, jest w UE jakiś "komitet"wojskowy, na którego czele stoi generałz Austrii.

me
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 13:59

A UE dalej bajdurzy o swojej potędze! Wspólna dywizja szybkiego reagowania niemiecko-holenderska potrzebuje tylko 20 dni do zadziałania!

Niuniu
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 13:52

Dotychczas było USA plus przydawki. Tzn. było USA i jego protektorat. W militarnym sensie NATO plus dalekowschodni podwskiej dominacji ładni: Japonia, Korea Południowa, Australia i Nowa Zelandia. od jakiegoś czasu konstrukcja ta wyjątkowo koroduje. O ile podwładni dalekowschodni zachowują się nadal karnie o tyle Europa powoli zaczyna szukać swej tożsamości również obronnej. Ostatnie klęski amerykańskiej dominacji stwarzają bardziej trwałe podwaliny do takich działań. Szczególnie, że występuje tu wyjątkowy dualizm. W sferze ekonomicznej od szczytu w Lizbonie Unia Europejska zdefiniowała się jednoznacznie w opozycji do ekonomiki USA. Proces ten został przyspieszony przez działania administracji Trumpa i wyjście z UE W. Brytanii (sojusznik i wasal USA również ekonomiczny). Skoro ekonomicznie UE jest w opozycji do amerykańskiej dominacji i jej pojęcia globalizacji nie wydaje się możliwe utrzymanie jednoczesne pełnej wasalizacji w zakresie militarnym. Klęska w Afganistanie to nie klęska USA - to przede wszystkim klęska NATO które wizerunkowo stało na czele tej wojny przez 2 dekady. A, że w ramach tego NATO wszystkie decyzje są de fakto podejmowane w Pentagonie i Waszyngtonie tak jak była podjęta militarna decyzja o wojnie w Afganistanie to dotychczas nikt w Europie publicznie nie zwracał na to uwagi. Dezyzje za NATO podejmują amerykanie ale już z opłakanymi skutkami tych decyzji muszą się zmagać poszczególni członkowie tego Sojuszu. Do datkowo od jakiegoś czasu coraz dobitniej formułowane są nowe cele sojuszu - powstrzymywanie militarne Chin, ochrona Tajwanu itp. Cele które są zupełnie obce Europie i nie mające nic wspólnego z jej bezpieczeństwem. Osobiście jednak nie widzę woli politycznej w większości krajów UE poważnego myślenia o własnym bezpieczeństwie opartym o potencjał UE. Tak jak nie widzę chętnych wśród ludności UE do umierania w mundurach za eEuropejskie wartości czy integralność terytorialną. A już na pewno nie za Ukrainę, Krym czy Warszawę nie wspominając o Afganistanie, Syrii czy Libii.

Jqn
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 13:04

Dlaczego umieszczcie głos unijnych fantyków, którzy podważają istnienie armii państw europejskich?

Dudley
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 15:27

Pewnie z tego samego powodu dla których umieszczają głosy antyunijnych fanatyków. I tak z ciekawości, w którym akapicie znalazłeś sformułowanie podważające istnienie armii narodowych? Bo wydaje się że istotą fragmentu tekstu, jest postulat powołania niewielkiej międzynarodowej jednostki sił natychmiastowego reagowania podległej KE. Jeśli jednostka licząca 5tys żołnierzy jest w stanie zagrozić istnieniu sojuszu, to powinniśmy się z tego NATO natychmiast wymiksować, i zaprzyjaźnić się z Chińczykami.

Autor
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 12:38

Unijni fanatycy wykorzystują każdą okazuję. Oby im się to nie udało.

MIR
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 12:25

Każdy pomysł aby tworzyć równoległe siły do NATO to osłabianie NATO. Niezależnie jakie intencje za tym się kryją, mogą być i najbardziej szlachetne.

grzesiek
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 12:02

Tylko żeby te unijne wojska nie wprowadzały demokracji liberalnej siłą przy użyciu czołgów i karabinów jak to robią USA od czasu wojny w Wietnamie bo to się zawsze zle kończy. Europa nie ma potencjału militarnego takiego jak Amerykanie, Europa nie jest w stanie powstrzymać Rosji pod względem militarnym i zapewnić nam bezpieczeństwa bez udziału wojsk USA. Z drugiej strony opieranie bezpieczeństwa Europy tylko na potędze USA jest bardzo ryzykowne.

Dudley
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 15:45

Europa nie ma potencjału? Na pewno? Porównałeś może potencjały demograficzne UE i FR? A może porównałeś PKB obu? Może ruscy mają więcej żołnierzy albo samolotów? Jedno co mają to więcej głowic, ale tylko dlatego że w UE nie ma chęci by taką broń rozwijać, ale potencjał surowcowy i technologiczny jest, na bazie francuskiego uzbrojenia. I Europa nie musi mieć dużej armii by powstrzymać Rosję, ona zbankrutuje bez sprzedaży do UE, ropy gazu i innych surowców. Co zrobi podbije część Europy, ponosząc jeszcze większe straty? Te czasy w których ziemia i ludzie mieli większe znaczenie już dawno minęły, a surowców w Europie jest mniej jak na Syberii.

hermanaryk
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 18:14

Potencjał to złożona kategoria. Możesz mieć ogromny PKB, rozwinięty przemysł zbrojeniowy, silną armię, świetną sytuację demograficzną, ale jeśli obywatele nie będą chcieli wypełniać zobowiązań sojuszniczych, a nawet bronić własnego kraju, to klops. Z tym właśnie jest problem w wielu państwach UE.

Dudley
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 23:14

A to zupełnie co innego, . Natomiast jeśli piszemy o potencjale to nie ma porównania, między tymi dwoma organizmami, i to na korzyść UE. Dlatego jedynym rzeczywistym rozwiązaniem dla UE jest bardzo głęboka integracja, na wzór tak wielbionego przez dużą część userów, USA.

Logistyk
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 23:07

" ale jeśli obywatele nie będą chcieli wypełniać zobowiązań sojuszniczych, a nawet bronić własnego kraju, to klops. " Dlatego będą rozwijane i stosowane w armiach drony w różnej postaci.

Tweets Defence24