Zamach w Kabulu to cios dla USA i talibów [OPINIA]

28 sierpnia 2021, 09:18
1000w_q75 (1)
Fot. Spc. Jillian Hix
Reklama

Atak terrorystyczny w Kabulu był niezwykle celnym ciosem zadanym równocześnie USA oraz strategii talibów obliczonej na uzyskanie uznania międzynarodowego. Zwiększa on prawdopodobieństwo nie utrzymania kontroli przez przywództwo Islamskiego Emiratu Afganistanu nad swoimi siłami oraz sojusznikami i ideologicznej ofensywy Państwa Islamskiego. Pogłębia też dylemat USA i Europy dotyczący kwestii uznania talibów i nawiązania stosunków dyplomatycznych z Islamskim Emiratem Afganistanu.

Jak dotąd bilans ataku terrorystycznego na lotnisko w Kabulu to ponad 185 osób zabitych, w tym wiele kobiet i dzieci oraz min. 13 członków amerykańskiego personelu wojskowego. Ponad 150 osób zostało rannych, w tym 18 amerykańskich żołnierzy. Do przeprowadzenia zamachu przyznał się Wilajat Chorasanu Państwa Islamskiego (ISKP). Afgańskimi ofiarami są osoby, które po zajęciu Kabulu przez talibów desperacko usiłowały wydostać się z Afganistanu w ramach prowadzonej ewakuacji. W większości są to zatem współpracownicy USA i NATO, a także inne osoby zagrożone: działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze, inteligencja itp. Zamach na lotnisku w Kabulu jest jednym z najkrwawszych w całej historii wojny w Afganistanie, jest też największym sukcesem ISKP, które jednocześnie uderzyło w swoich dwóch wrogów: USA i talibów.

Śmierć 13 amerykańskich żołnierzy zmienia całkowicie percepcję operacji wycofywania się USA i sojuszników z Afganistanu. Warto bowiem przypomnieć, że od lutego 2020, czyli podpisania w Dosze porozumienia między USA a talibami i wynikającego z niego zawieszenia broni (nieobejmującego walk między talibami a rządem w Kabulu), nie było ofiar wśród żołnierzy USA i innych państw NATO. Również sposób ewakuacji wskazywał jednoznacznie, że priorytetem było uniknięcie jakichkolwiek strat po stronie wycofujących się sił USA i sojuszniczych. O ile bowiem w czasie prowadzenia działań zbrojnych przeciwko talibom straty własne były coraz mniej akceptowalne ze względu na niejasność celu wojny, niemniej były one w jakimś stopniu zrozumiałe, to w sytuacji gdy jedynym celem USA było wycofanie się, stawały się one już całkowicie niezrozumiałe.

Warto podkreślić jednak, że jeśli celem wojny w Afganistanie nie było budowanie nowego, demokratycznego państwa, lecz wyłącznie przetrącenie kręgosłupa Al Kaidzie i neutralizacja zagrożenia terrorystycznego wobec USA to wycofanie się mniej więcej 10 lat temu miałoby podobny sens co obecnie. Gdy w lutym 2020 podpisano porozumienie w Dosze, nikt racjonalny nie mógł zakładać, że talibowie nie zdobędą Kabulu i nie wprowadzą w Afganistanie swoich porządków. Wprawdzie porozumienie przewidywało dialog wewnątrzafgański, ale nie precyzowało szczegółów i było oczywiste, że nie jest to priorytet z punktu widzenia USA. Priorytetem było zobowiązanie talibów do tego, że nie będą współpracowali z organizacjami terrorystycznymi, a Afganistan nie będzie stanowił zagrożenia dla USA i sojuszników. Zawarty rozejm miał gwarantować, że w czasie wycofywania nie zginie żaden żołnierz amerykański lub sojuszniczy. Natomiast instrumentem wpływu na to by talibowie przestrzegali swojego zobowiązania dot. terroryzmu i zagrożenia dla innych państw, miała być obietnica pomocy gospodarczej i humanitarnej.

Te kwestie warto przypomnieć, gdyż są one kluczem do zrozumienia wzajemnych oczekiwań obu stron zarówno w czasie kadencji Trumpa jak i Bidena. Z całą pewnością, jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, USA nie oczekiwało, że talibowie nie przejmą władzy w Kabulu i że nie będą wprowadzać swojej interpretacji prawa szariatu, gdyż byłby to przejaw skrajnej naiwności. Publiczne deklaracje w tym zakresie były spowodowane koniecznością zachowania pozorów (z uwagi na opinię publiczną) i dotyczy to zarówno USA jak i talibów (dlatego deklaracje dot. np. innego niż w latach 90-tych traktowania kobiet są niewiarygodne i nie można oczekiwać, że powolne dokręcanie śruby przez talibów samo w sobie wpłynie na politykę USA).

Talibowie oczekiwali od USA i NATO wycofania się, niemieszania się do ich wojny z rządem afgańskim oraz uznania ich po przejęciu władzy, nawiązania stosunków dyplomatycznych, nieblokowania miejsca w ONZ oraz udzielenia pomocy gospodarczej i humanitarnej, a także nieblokowania dostępu do 10 mld USD afgańskich rezerw finansowych i oczywiście nienakładania żadnych sankcji. USA oczekiwało natomiast zerwania przez talibów (i co za tym idzie nowe władze Afganistanu) kontaktów z terrorystami, niestwarzanie zagrożenia dla wycofujących się sił oraz niestwarzanie zagrożenia przez Afganistan dla USA i sojuszników. Do 26 sierpnia obie strony, mimo dramatycznych obrazków, mogły mówić o wypełnieniu tych oczekiwań. Zamach całkowicie jednak zmienił tę sytuację i nie ma znaczenia, że talibowie nie odpowiadają za to bezpośrednio, a nawet prawdopodobnie ostrzegli Amerykanów (USA miało informację o możliwym zagrożeniu już rano). Oczekiwanie dotyczyło bowiem skutków, a nie dobrych chęci.

Całkowite wycofanie sił USA oraz NATO miało nastąpić do 1.05.2021. Niedotrzymanie tego terminu spotkało się z pogróżkami ze strony talibów połączonymi z oskarżeniami o złamanie porozumienia przez USA. Niemniej fakt, iż przed upływem tego terminu został wyznaczony nowy tj. do 31 sierpnia i faktycznie rozpoczęto wycofywanie, uspokoił talibów i przekonał ich o bezcelowości ewentualnego ataku na cele USA oraz NATO. Amerykanie doskonale jednak wiedzieli, że kolejne przedłużenie terminu bez zgody talibów, utrzymanie ograniczonej obecności militarnej czy też udzielenie realnego wsparcia siłom rządowym będzie oznaczało, że talibowie uznają, iż ich oczekiwania nie zostaną spełnione, a zatem umowa została złamana w kluczowych punktach. To zaś pociągnęłoby za sobą reakcję talibów, a co za tym idzie również straty własne po stronie USA i koalicji. Przy założeniu, że i tak nastąpiłoby wycofanie, to takie straty byłyby bezsensowne i niezrozumiałe dla amerykańskiej opinii publicznej. Natomiast decyzja o pozostaniu byłaby kontynuacją wojny bez jasnego celu i z nowymi stratami własnymi.

Dlatego administracja Bidena kierowała się w czasie wycofywania, a następnie ewakuacji, przede wszystkim tym by uniknąć strat własnych i utrzymać w mocy porozumienie, by móc nawiązać z nowymi władzami relacje dyplomatyczne. W przeciwnym razie USA i NATO straciłyby wpływ na dalszy rozwój wydarzeń, a w szczególności na działania Chin i Rosji w rządzonym przez talibów Afganistanie. Warto więc jeszcze raz podkreślić, że do 26 sierpnia po żadnej ze stron porozumienia nie pojawiły się nowe (w porównaniu z sytuacją z lutego 2020) okoliczności wpływające na realność jej kluczowych oczekiwań wobec drugiej strony. W szczególności po wkroczeniu do Kabulu talibowie nie tylko nie przeszkadzali w ewakuacji, ale w pewnym sensie wsparli Amerykanów, powstrzymując napór afgańskich cywilów na lotnisko. Z tym wiąże się również kontrowersyjna decyzja USA o przekazaniu talibom list osób, które podlegają ewakuacji. Warto jednak pamiętać, że gdyby Amerykanie nie poprosili talibów o kontrolę nad ruchem na lotnisko, to chaos byłby znacznie większy, a liczba osób ewakuowanych mniejsza. Większe byłoby też ryzyko strat własnych. Natomiast jeśli mieli kontrolować ruch na lotnisko, to musieli wiedzieć, kogo mają przepuszczać i rzeczywiście to robili na podstawie tej listy, co usprawniło ewakuację.

Amerykanie nie darzyli talibów pełnym zaufaniem jeśli chodzi o ich deklaracje, że zagranicznym dyplomatom w Kabulu pod ich rządami nic nie grozi. Prawdopodobieństwo, że talibowie zaatakują ambasadę USA i dojdzie do powtórki sytuacji z Teheranu 1979 r., było bardzo małe, ale nie zerowe i Amerykanie postanowili nie ryzykować. Ponadto większe było zagrożenie, że ambasada zostanie zaatakowana przez jakąś grupę terrorystyczną wbrew strategii przyjętej przez przywódców talibów. Wprawdzie liderzy Islamskiego Emiratu Afganistanu starali się przekonywać, że mają pełną kontrolę nad sytuacją, ale jak się okazało 26 sierpnia, nie była to prawda.

Administracja Bidena już wcześniej była ostro krytykowana (i to nie tylko przez swoich przeciwników) za sposób wycofywania, obarczana odpowiedzialnością za klęskę (w tym samym kontekście, w którym Trump wcześniej ogłosił zwycięstwo) itp., niemniej był to efekt szoku, w jakim USA się znalazło. Starty własne, i to o tak dużych rozmiarach, to jednak przekroczenie czerwonej linii. Oznaczają one, że talibowie nawet jeśli chcą, to nie są w stanie spełnić podstawowych oczekiwań drugiej strony i w tym kontekście ewentualna chęć ich spełnienia po stronie talibów jest bez znaczenia.

Zresztą przeciętny Amerykanin nie rozróżnia talibów, Al Kaidy, ISIS i innych grup dżihadystycznych, a co za tym idzie, można się spodziewać, że w obecnej sytuacji uznanie talibów i nawiązanie z nimi stosunków dyplomatycznych przez USA spotkałoby się z powszechnym oburzeniem amerykańskiej opinii publicznej. Warto jednak podkreślić, że fakt, iż talibowie nie mają pełnej kontroli nad sytuacją, w tym w szczególności nad różnymi grupami zarówno działającymi po ich stronie jak i przeciwko nim, nie jest zaskoczeniem. Kluczowe w porozumieniu z Dohy oczekiwanie USA, że talibowie zapewnią, iż Afganistan po ich wycofaniu nie będzie stanowić zagrożenia dla USA i sojuszników, też od samego początku (tj. od lutego 2020) budziło wątpliwości i administracja Bidena zbiera dziś owoce błędnych założeń przyjętych w momencie podpisania tego układu.

Reklama
Reklama

ISKP osiągnęło sukces znacznie większy, niż mogłoby się wydawać. Oczywiście już samo zabicie kilkunastu żołnierzy USA to z puntu widzenia tej organizacji cel sam w sobie. Ponadto organizując zamach o takich rozmiarach ISKP pokazała, że pozostaje w grze. W tym kontekście warto przypomnieć, że ISKP pojawiła się w Afganistanie w styczniu 2015 r. i początkowo zdołała opanować pewne terytorium w prowincji Nangarhar. Miało to jednak miejsce w dość podejrzanych okolicznościach sugerujących zewnętrzne wsparcie dla ISKP obliczone na osłabienie talibów. Niemniej talibowie bardzo szybko zmarginalizowali ISKP, kolejni liderzy tej organizacji ginęli w atakach USA, a duża liczba jej członków znalazła się w więzieniu. Niemniej ISKP, mimo że od dawna było uznawane za organizację rachityczną, utrzymało zdolność do dokonywania krwawych uderzeń, przy czym celem byli przede wszystkim cywile, a w szczególności członkowie szyickiej grupy etnicznej Hazarów. Wśród najkrwawszych ataków ISKP przeprowadzonych na terenie Afganistanu jest np. masakra uczennic szyickiej szkoły w Kabulu w maju 2021 (90 ofiar).

W 2016 r. gdy robiłem wywiad z ówczesnym ambasadorem UE w Afganistanie Franz-Michaelem Skjold Mellbinem wyraził on opinię, że choć ISKP jest słabe to w przypadku pokoju część talibów niezainteresowanych nim może przejść do ISKP. Melbin wskazał wówczas tez na to, że dotyczyć to może m.in. warlordów-narkobaronów, których interesy będą zagrożone jeśli talibowie zakażą handlu narkotykami, a może to być konieczne w celu uzyskania uznania międzynarodowego i to nie tylko ze strony Zachodu i USA. Znacznie bardziej zagrożone z tego punktu widzenia są Iran oraz Chiny. Melbin wskazywał wówczas również na organizacje mające cele poza Afganistanem jako potencjalne źródło problemów dla talibów. O ile jednak trudno wyobrazić sobie sojusz Al Kaidy z ISKP to współpraca ISKP z np. Islamskim Ruchem Uzbekistanu jest dawna faktem. W interesie ISKP jest przy tym uderzanie w elementy strategii talibów, które wynikają z pragmatyzmu przywództwa tego ruchu, ale są słabo akceptowane wśród zwykłych jego członków. Dlatego właśnie ISKP uderza w szyitów, licząc, że doprowadzi to do konfliktu z Iranem i przeciągnie na stronę ISKP fanatyków nieakceptujących tego, że niektórzy przywódcy talibów zaczęli się pojawiać na uroczystościach szyickich. Uderzenie w USA wynika z tej samej logiki tj. planu przeciągnięcia na swoją stronę radykałów niezadowolonych z paktowania przywództwa talibów z niewiernymi, w tym w szczególności USA oraz innymi państwami NATO.

Talibowie oczywiście mieli świadomość tego zagrożenia i dlatego po zajęciu więzień zabijali przebywających w nich członków ISKP. Zamach w Kabulu świadczy jednak o tym, że ISKP udało się zinfiltrować szeregi talibów i jest to zła wiadomość zarówno dla nowych przywódców Islamskiego Emiratu Afganistanu jak i dla USA oraz innych krajów NATO. W szczególności szanse Islamskiego Emiratu Afganistanu na uznanie ze strony USA i co za tym idzie zyskanie miejsca w ONZ, są w tej chwili bardzo małe, gdyż wywołałoby to gigantyczny sprzeciw w USA. Ponadto w obecnej sytuacji wiele państw będzie się bało otworzyć swoje placówki dyplomatyczne w Kabulu. Skorzystają na tym Chiny oraz Rosja, które na pewno to zrobią. Da to tym krajom przewagę w grze polegającej na próbie wykorzystania organizacji terrorystycznych obecnych w Afganistanie jako proxy.

To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo, że USA straci wpływ na geopolitycznie i surowcowo ważne miejsce, ale również zwiększy się prawdopodobieństwo, że Afganistan znów będzie stanowił zagrożenie dla USA i Zachodu. Oczywiście brak uznania będzie też sprzyjał ISKP, gdyż oznaczać to będzie wycofanie się organizacji pomocowych oraz zakręcenie kurka z pomocą gospodarczą i humanitarną. Afganistan jest bankrutem i bardzo szybko może w nim dojść do katastrofy humanitarnej. Poza tym, że generować to będzie migrację (a co za tym idzie również wysyłanie przez ISKP terrorystów do Europy) to chaos i bieda są zawsze okolicznościami sprzyjającymi wzrostowi siły i popularności Państwa Islamskiego. Wejście Afganistanu w kolejny etap wojny domowej oczywiście stwarza również szansę odzyskania władzy przez siły związane z organizującym się w Pandższirze nowym Sojuszem Północnym, niemniej, póki co wydaje się to bardzo odległą perspektywą, o ile w ogóle jest realne.

Po zamachu 26 sierpnia Joe Biden zapowiedział odwet na ISKP. Doszło do niego błyskawicznie już w nocy z 27/28 sierpnia. USA ogłosiło, że w wyniku uderzenia przy użyciu dronu w kryjówce w prowincji Nangarhar zabity został członek ISKP odpowiedzialny za planowanie zamachu na lotnisku. Problem w tym, że skoro tak łatwe było namierzenie i trafienie celu to dlaczego nie nastąpiło to wcześniej. Ponadto po pełnym wycofaniu się i przy założeniu braku obecności dyplomatycznej w Kabulu dalsze możliwości wywiadowcze i operacyjne USA w Afganistanie będą bardzo słabe. Chyba że chodzić będzie o uderzenie w samych talibów lub w cichej kooperacji z nimi. Oba warianty są możliwe, ale rodzić będą też negatywne konsekwencje. Możliwości USA będą tym bardziej ograniczone, że trzech spośród sześciu sąsiadów Afganistanu to przeciwnicy USA: Iran, Chiny i Tadżykistan (z racji członkostwa w ODKB), a współpraca militarna z pozostałymi trzema jest też wielce wątpliwa: Pakistan to bliski sojusznik Chin i patron talibów, Turkmenistan to izolacjonistyczna tyrania w stylu północnokoreańskim, a w przypadku Uzbekistanu większe szanse na wciągnięcie w swoją strefę wpływów ma Rosja.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 42
Reklama
Davien
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 22:16

Wygraliśmy w Afganistanie a obecna sytuacja to wina Rosji

Ignorant
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 14:43

Mi to wyglada na false flag w wykonaniu USA, a nie na zadne ISKP.

say69mat
niedziela, 29 sierpnia 2021, 03:52

@defence24: Po zamachu 26 sierpnia Joe Biden zapowiedział odwet na ISKP. Doszło do niego błyskawicznie już w nocy z 27/28 sierpnia. USA ogłosiło, że w wyniku uderzenia przy użyciu dronu w kryjówce w prowincji Nangarhar zabity został członek ISKP odpowiedzialny za planowanie zamachu na lotnisku. Problem w tym, że skoro tak łatwe było namierzenie i trafienie celu to dlaczego nie nastąpiło to wcześniej. ... analiza źródeł komunikacji elektronicznej pomiędzy kryjówkami w terenie a komórkami w mieście. W chaosie ewakuacyjnym, analiza możliwa jedynie ... post mortem. Przecież, pomimo ostrzeżenia wywiadu, dowództwo USMC odpowiedzialne za bezpieczeństwo ewakuacji w obszarze kabulskiego lotniska. Nie zastosowało zaostrzonych procedur, mi.n wysyłając na 'checkpointy' zamiast operatorów jednostek specjalnych lub weteranów, dwudziestoletnich żołnierzy z pierwszej tury bojowej. Stąd wysoki poziom strat, stąd osoba odpowiedzialna za dowodzenie operacją w obszarze lotniska została zdymisjonowana.

jpr
niedziela, 29 sierpnia 2021, 11:48

Namierzenie tej kryjówki wcześniej nie było możliwe, bo talibowie wskazali ją dopiero po zamachu...

say69mat
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 07:59

...??? Hmmm ... co w temacie SIGINT, ELINT??? Analiza sygnałów komunikacji elektronicznej i ich natężenia pozwoliła na lokalizację zarówno terrorystycznych 'safeheavens' na prowincji oraz 'cells' w Kabulu. Z drugiej strony, współpraca na poziomie operacyjnym pomiędzy talibami a wywiadem USA jest pozytywnym sygnałem.

dr.Targorski
niedziela, 29 sierpnia 2021, 00:27

Uważam, że po tym ciosie Talibowie się nie podniosą i upadną.

jpr
sobota, 28 sierpnia 2021, 23:46

Jeżeli talibowie znaleźli kilka lat temu schronienie i oparcie w Katarze, który jest protektoratem tureckim, to znaczy, że pośrednikiem w rozmowach USA z talibami jest i będzie w najbliższym czasie Turcja. Wprawdzie pomiędzy sułtanem Erdoganem, a USA miał miejsce niedawno ostry konflikt, ale wygląda na to, że wygrał ostatecznie realizm i świadomość, że podstawowym interesem Turcji jest eliminowanie wpływów kacapów, a nie wypominanie w nieskończoność sojusznikom amerykańskim poparcia dla nieudanego puczu wojskowego. W Afganistanie to zapowiedź kompromisu i ugody.

Piotr
niedziela, 29 sierpnia 2021, 10:59

Katar jest protektoratem Tureckim?, był protektoratem brytyjskim.

jpr
niedziela, 29 sierpnia 2021, 11:49

Był protektoratem brytyjskim, owszem. Przez 30 lat; od 1917 r. do 1947. Słyszałeś, że dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele...

bania Davien
sobota, 28 sierpnia 2021, 21:14

Zamach przed lotniskiem w Kabulu był faktycznie masakrą. Czytam informacje na ten temat na wielu portalach i zastanawia mnie jedno. Skoro Amerykanie ostatecznie ustalili, że za ten zamach odpowiada jeden samobójca z ISIS i to "pieszy" dlaczego straty są takie wielkie? Ile materiału wybuchowego + "odłamki" mógł na sobie nieść? Przecież każdy amerykański żołnierz miał zapewne najlepszą z możliwych ochronę bierną ("ciężka" kamizelka i hełm kewlarowy najnowszej generacji + reszta). Skoro jeden "pieszy" zamachowiec zabił 13 żołnierzy amerykańskich i ranił następnych 18-stu oraz grubo ponad 100 cywilów to albo użył nowego materiału wybuchowego o niespotykanej sile i jakiejś zupełnie nowej konstrukcji kamizelki "samobójcy" albo .... jak zwykle w polityce rządów prawda dla "ludu" to jedno a fakty to drugie.

Myśliwy nie.
niedziela, 29 sierpnia 2021, 04:44

Mnie to też zastanawia... aczkolwiek 20 deko TATP jest w stanie zburzyć średniej wielkości dom jednorodzinny... podobno. Tak twierdzą profesjonalni "znawcy tematu".

Urko
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 02:31

... a niemiecki granat trzonkowy w wersji M24 zawierał 0,18 kg TNT, nieco mocniejszego od TATP materiału - czy ktoś słyszał, by takie granaty burzyły całe domy? :)

Piotr34
sobota, 28 sierpnia 2021, 20:54

"Zresztą przeciętny Amerykanin nie rozróżnia talibów, Al Kaidy, ISIS i innych grup dżihadystycznych," Raczej sie nie zgodze a nawet jesli to co z tego?Te roznice mozna wytlumaczyc w jeden wieczor w CNN w prime time robiac z talibow niemal "good guys" i z ISISu strasznych bandytow(ktorymi zreszta sa).Zadna filozofia i nie takie rzeczy juz robiono. "szanse Islamskiego Emiratu Afganistanu na uznanie ze strony USA i co za tym idzie zyskanie miejsca w ONZ, są w tej chwili bardzo małe, gdyż wywołałoby to gigantyczny sprzeciw w USA." Sprzeciw niby kogo?Wlasnie urobionych(patrz powyzej)prolli?Bez zartow. Ten artykul jest w calosci pisany przy zalozeniu iz wladze USA sa takie glupie i nieporadne iz nie rozumieja motywow ISIS(choc rozumie je sam autor artykulu i kazdy przecietny analityk)i ze wpadna w ta pulapke choc jej wytlumaczenie wlasnemu spoleczenstwu to robota na 5 minut.Artykul pisany pod z gory zalozona teze o "strasznej klesce USA" w Afaganistanie(choc juz kazdy widzi ze glowne problemy to beda miec sasiedzi Afganistanu w nie USA).

I
niedziela, 29 sierpnia 2021, 18:31

Jeśli komuż zależy na zaciemnieniu obrazu to CNN nie zrobi materialu

Piotr34
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 15:02

Owszem zalezy ale akurat nie CNN ktore bedzie chcialo wybielic Bidena.Ani nawet nie Fox ktore bedzie chcialo wybielic US Army.TYLKO ISIS ma tu interes a ich wplywy az do CNN nie siegaja.

Polish blues
sobota, 28 sierpnia 2021, 14:06

Nie jest także wcale pewne, że Rosji oraz Chinom uda się okiełznać Talibów i Afganistan. Łatwo krytykować dziś Stany zapominając, że ultrapotężny ZSRR "poległ" na tej wojnie już po 10 latach

Sz
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 14:05

Rosjanie wycofali się bez paniki i pośpiechu. Bez upokarzającej ewakuacji z dachu ambasady... Wyszkolone przez nich wojsko po wycofaniu się Rosjan jeszcze ze dwa lata walczyło z dżichadystami, a nie tydzień jak teraz. No i w latach 80-tych islamistów w Afganistanie wspierali Amerykanie, mieli więc lepsze uzbrojenie niż dzisiaj. Nie ma co zaklinać rzeczywistości. To co Amerykanie wyprawiają to totalna wizerunkowa katastrofa, aż ciężko uwierzyć.

dobra rada
sobota, 28 sierpnia 2021, 21:51

Mniej trochę szacunku dla inteligencji osób które cię czytają.

Patryk
sobota, 28 sierpnia 2021, 16:36

Nie poległ, ale się wycofał... I to w lepszym stylu, niż USA.

sobota, 28 sierpnia 2021, 21:01

2 mln cywilnych ofiar to lepszy styl?

Przyganiał kocioł garnkowi
niedziela, 29 sierpnia 2021, 10:53

Tyle samo co w wietnamie

poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 11:53

W Wietnamie 5 mln.

Davien
niedziela, 29 sierpnia 2021, 20:02

Gdzie cywilów mordowali głownie komunisci.

bobry w Montanie są bystrzejsze
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 14:11

Tak, napalmem i "czynnikiem pomarańczowym" Stańczyku.

poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 11:53

Amerykanie za to masowo zabijali cywilów z powietrza.

Gfdgh
niedziela, 29 sierpnia 2021, 06:25

Dla niego i Rosjan tak

a
niedziela, 29 sierpnia 2021, 00:32

A skąd wiesz a może 20 mln. Bardzo łatwo rzuca się cyframi gorzej udowodnić.

.
niedziela, 29 sierpnia 2021, 00:29

A gorszy?

Ech
sobota, 28 sierpnia 2021, 13:55

Generanie wiekszosc wyobraza sobie ze USa walczyu z Talibami a oni tam na lotnisku i w Kabulu wspolpracuja. Sceny z lotniska to byl choas chyba kilku godzin, potem zaprowadzno pozadek ale widomo ze w mediach sie to utrzmuje. Kto wie czy ten chaos na lotnusku nawet nie jest wina Zachodu. Generanie USa moze wspierac kazdego na ziane, obcunaczy glow, rezim saudow, cokowiek im przjdzie do glowy i nic to z demokracja (jako elemet propagdy tylko) nie ma wspolnego

Tyg
niedziela, 29 sierpnia 2021, 09:29

Kabul to jakieś 4,1 mln mieszkańców, przez lotnisko przeszło ewakuację 100 000 osób, umówmy się to nie jest nawet 10% mieszkańców Kabulu. Afgańczycy, jeżeli talibowie nie poradzą sobie z rządzeniem, czyli nie zapewnią wody i lekarstw, przejezdnych dróg, działającej telekomunikacji uciekną przez kraje sąsiednie i to masowo w milionach i do Europy najpóźniej na wiosnę 2023 r. dotrze kolejny milion migrantów, bynajmniej nie z powodu emirackiej formy rządu, szariatu itd. tylko z powodu wyżej wymienionych powodów, braku podstawowych środków do życia. Ta masowa emigracja wywoła masowy bunt, który zdmuchnie talibów i rozpocznie nową wojną domową. W Europie zadecyduje o wynikach wyborów. Te sceny z lotniska nigdy nie były miarodajne, bo większość Afgańczyków wybrało na dziś życie w kraju rządzonym przez talibów.

Ech
niedziela, 29 sierpnia 2021, 12:21

Wiesz tam...wyobraznie o zyciu w Europie i USa jest fantatyczne. Wierza ze jak sie dostana do USa beda bogaci, a wsztskie kobiety beda dla nich otwarte. Kazdy bedzie mial super auto i bedzie nim szybko jezdzil po autostradzie. Wielu to uchoccy ekonomiczni ktrzy ulegli tej wizji.

Fanklub Daviena i GB
sobota, 28 sierpnia 2021, 11:55

Amerykanie "myśleli", że tak się wycofają na niby jak z Iraku i Syrii i to Talibów zadowoli. Nie zadowoli i USA będzie się musiało wynieść NAPRAWDĘ. Ponieważ zgodnie z moimi przewidywaniami USA nie znalazło w regionie frajerów na amerykańskie bazy, USA będzie musiało wynieść się naprawdę! :D

pragmatyk
niedziela, 29 sierpnia 2021, 11:48

zapominasz ,ze Talibowie to nie ISIS i bedą chcieli stworzyc normalny kraj ,liczący się na swiecie. Wielu to przeszkadza ,wolą Afganistan w ciągłej wojnie i to od kilkudziesięciu lat.

Ale ty masz zryty beret
niedziela, 29 sierpnia 2021, 06:27

Wiadomo, że za zamachem nie stoją talibowie.

BUBA
sobota, 28 sierpnia 2021, 21:07

@@Fanklub Daviena i GB - Nie macie zielonego pjecia tam na Uralu. Macie wy tam przynajmniej zyrtke.

Ech
sobota, 28 sierpnia 2021, 13:52

Bazy sa w rezimie Sanudow. To glowny sojusznik Usa. Warto tez pamietac ze w ataku na WTC - bralo udzial 19 saudyjczykow a sam Osama byl na liscie plac CIA wczsiej.

BUBA
sobota, 28 sierpnia 2021, 11:50

To teraz USA ramie w ramie z Talibami przciwko IS

czarno to widzę
sobota, 28 sierpnia 2021, 15:03

Amerykanie od lat atakują państwa na Bliskim Wschodzie i w Azji, a w następstwie tego kolejne fale islamskich uchodźców zalewają Europę...

Ech
sobota, 28 sierpnia 2021, 13:56

Jak w Syrii, wspierali terrorystow byle obalic Assada. Ostecznie skonczylo sie tym ze miejscowi chrzesjanie uwielbiaja Rosje, za obrone.

pragmatyk
niedziela, 29 sierpnia 2021, 11:51

W tym piekle diabeł miesza smołe. A zanim stoi biznes zbrojeniowy róznych mocarstw.

BUBA
niedziela, 29 sierpnia 2021, 12:45

Dobrze powiedziane. Bo pieniadz stanowi

Ech
niedziela, 29 sierpnia 2021, 18:34

Poetycko

Tweets Defence24