Reklama
Reklama

USA pracują nad superdziałem. Trafi cele odległe o 1600 km

11 kwietnia 2019, 16:36
Zrzut ekranu 2019-04-11 o 15.32.51
Próby działa elektromagnetycznego (railguna), w którym zaprezentowano możliwość szybkiego powtarzania strzału. Screen: US Navy

Amerykanie pracują nad działem bardzo dalekiego zasięgu. Ten specyficzny rodzaj uzbrojenia miałby na celu wykonywanie precyzyjnych uderzeń na wybrane cele położone w odległości nawet ponad 1600 km.

Tego typu działo wykonywałoby już zadania w skali strategicznej lub operacyjno-taktycznej, uderzając tam gdzie manewr grupy zadaniowej wojsk lub użycie innych środków obarczone byłoby wydłużonym czasem reakcji, znacznym ryzykiem strat czy wysokimi kosztami. Przy czym sam ostrzał mógłby zneutralizować zagrożenie, przygotować obszar do właściwego ataku lub w niektórych sytuacjach po prostu pełniłby rolę systemu skutecznego odstraszania.

O superdziałach było już w historii głośno. Podczas I wojny światowej słynne było 210-mm Działo Paryskie o zasięgu ognia do 122 km, które tak naprawdę pełniło raczej rolę broni psychologicznej. Niemcy pod Anzio podczas II wojny światowej wykorzystywali 283-mm działa K5 mogące ostrzeliwać cele na dystansie do 61 km. Zbudowali też Ciężkiego Gustawa kalibru 800 mm, który był największą gwintowaną bronią lufową eksploatowaną bojowo w historii. Użyto go podczas oblężenia Sewastopola i Leningradu. Inne projektowane gigantyczne działa niemieckie to Długi Gustaw (zasięg strzału do 190 km pociskiem z dodatkowym napędem o masie 680 kg) i V3.

W latach 60. ubiegłego wieku również w USA realizowano projekt High Altitude Research Project (HARP) w ramach którego inżynier Gerald V. Bullem m.in. zdołał z działa kalibru 127 mm wystrzelić pocisk na wysokość 70 km. Inny badany wówczas projekt dotyczył połączenia dwóch dział kalibru 406 mm w jedną lufę o długości 30 metrów. Pozwoliło to na wystrzelenie specjalnie zaprojektowanego pocisku o masie 84 kg na wysokość 180 km. Celem tych projektów było również przebadanie metody umieszczania poprzez wystrzał satelitów na orbicie Ziemi.

Swój projekt Babilon miał także iracki dyktator Saddam Husajn. Wspomniany już Gerald V. Bullem był głównym projektantem tych dział. Najprawdopodobniej zaprojektowano lub zbudowano cztery egzemplarze takiej broni. Pierwszy, Baby Babylon, to prototyp o długości lufy 52 metrów i kalibrze 350 mm. Podstawa broni znajdowała się w wykopie, a lufa ustawiona pod katem 45o opierała się na zboczu. Przewidywany zasięg strzału miał wynosić do 670 km. Drugie działo, Big Babylon miało już lufę kalibru 1000 mm i długości 152 metrów (masa 1501 ton). Cała konstrukcja o masie 1905 ton teoretycznie była w stanie wystrzeliwać 600-kg pociski na dystans ponad 1000 km (dwukrotnie większy gdyby pociski wyposażyć we wspomaganie rakietowe). Oczywiście nie było w tych projektach mowy o dokładności strzelania a jednym z przewidywanych zadań miało być niszczenie satelitów za pomocą tzw. „chmury odłamków”.

Oddanie strzału na dystans ponad 1600 kilometrów to prawie 50-krotne przekroczenie maksymalnego zasięgu strzału współczesnych 155 mm haubic, jeśli przyjmiemy zasięg ich ognia w granicach 35÷40 km. Nawet najnowsze programy badawcze zakładają uzyskanie z takiej broni zasięgów do ok. 120 km a projektowane działa elektromagnetyczne są w stanie strzelać na odległość ok. 500 kilometrów. Ponadto zachodzi pytanie co z samą precyzją ognia.

Najprawdopodobniej projektanci nowego superdziała będą również musieli rozwiązać problemy tarcia czy stworzyć nowy rodzaj materiałów napędowych, a to wszystko z zachwianiem optymalnych warunków ekonomicznych (w tym dotyczących samej eksploatacji).

Ten, wydawałoby się futurystyczny, projekt zdaniem wysokich przedstawicieli Pentagonu to kolejny przykład szukania technologii, które pozwolą Siłom Zbrojnym USA z tzw. dystansu zwalczać obecne i przyszłe zagrożenia występujące na polu walki. Jednocześnie nie jest tajemnicą, że owe technologie mają doprowadzić do zachowania wyższego potencjału, szczególnie nad Chinami i Rosją.

Z kolei Futures Command systematycznie realizuje program związany z poszukiwaniem właśnie takich nowoczesnych technologii i rozwiązań, które to spełniałyby założenia stawiane przez poszczególne rodzaje SZ USA.

Chiny już argumentują, że nowe superdziało naruszałoby porozumienia zawarte w Traktacie INF (o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu). Ponadto wielu specjalistów w tym kraju twierdzi, że pod tym pojęciem kryje się tak naprawdę nowej generacji pocisk balistyczny.

KomentarzeLiczba komentarzy: 82
droma
piątek, 12 kwietnia 2019, 18:40

i to wskazuje o zacofaniu amerykanskiego przemyslu zbrojeniowego ,poniewaz dzialo nie jest z tektury ,a w rosji skamielinie jest ...

MAZU
piątek, 12 kwietnia 2019, 13:46

Aby osiągnąć zasięg 1600 km, pocisk artyleryjski o masie 100 kg musi mieć prędkość wylotową ok. 4 km/s. Krzywa balistyczna będzie miała najwyższy punkt na wysokości ok. 900 km, którą osiągnie w ok. 2/3 odległości od celu. W chwili osiągniecia celu prędkość pocisku nie przekroczy 2 km/s. Jeżeli natomiast użyć pocisku o masie 20 kg, to jego prędkość wylotowa powinna być zbliżona do 7 km/s, aby osiągnąć założony zasięg. W tym wypadku prędkość lżejszego pocisku w chwili uderzenia w cel nie przekroczy 1,5 km/s, choć najwyższy punkt krzywej balistycznej wyniesie ok. 1300 km. Wydatek energetyczny potrzebny do wystrzelenia obydwu pocisków jest porównywalny, choć energia kinetyczne pocisku ciężkiego w chwili trafienia w cel jest prawie 9 razy większa niż pocisku lżejszego (200 Mega Juli i odpowiednio 22,5 MJ). I tak jest to bardzo dużo, bowiem energia np. pocisku APFSDS do działa czołgowego 120 mm to ok. 6 MJ. Ale oczywiście pocisk rażący wyłącznie swoją energią kinetyczną musi być bardzo celny, zatem z tej odległości, co oczywiste, musi w końcowej fazie lotu być naprowadzany na cel. Aby uzyskać opisane wyżej prędkości wylotowe konieczne jest użycie pól elektromagnetycznych do rozpędzenia pocisku. Zwykłe działo chemiczne (prochowe) jest za słabe, zaś chemiczne działo wielosegmentowe (tzw. stonoga) jest potwornie wielkie i ciężkie (vide działo Babylon). Reasumując: Działo elektromagnetyczne o zasięgu 1600 km jest możliwe do zbudowania, choć będzie wymagało potężnego zasilania. Oczywiście przy wykorzystaniu technologii generowania w pocisku bardzo silnego „odwróconego” pola magnetycznego, co wymaga rozwinięcia technologii super kondensatorów (magnesy neodymowe są niestety za słabe). Takie rozwiązanie, w przeciwieństwie do „klasycznego” działa szynowego, nie powoduje zużycia przewodu lufy. Samo działo, choć spore (lufa długości 50-60 metrów) można zainstalować na dużym statku - stawiam na atomowy lotniskowiec. Celowanie odbywało by się przez ustawienie całego statku w kierunku celu, zasięg zależy od siły impulsu elektromagnetycznego, zaś operujące z lotniskowca szybkie drony dalekiego zasięgu (np. X-47B) mogą naprowadzać pociski na cel. Same pociski mogą mieć sterowanie gazodynamiczne - silniki korekcyjne umieszczone przed środkiem ciężkości - co daje możliwość korekty w całej fazie lotu (90% to lot pozaatmosferyczny). Zatem najpierw śledzony radarem statku-działa pocisk podlega komendowej korekcji toru lotu wysyłanej ze statku-działa, zaś w końcowej fazie kontrolę - naprowadzanie na cel przejmują drony. Proste, prawda? Pozdrowienia od 7M.

Extern
sobota, 13 kwietnia 2019, 23:48

Przeprowadziłeś fajne wyliczenia, Prawdopodobnie jednak w przypadku tych sterowanych pocisków nie możemy mówić o krzywej balistycznej ani parabolicznej ponieważ te pociski korygowane, prawdopodobnie będą leciały po jakiejś bardziej spłaszczonej trajektorii i nie wyjdą poza atmosferę. A więc wystarczą im zwykłe powierzchnie sterowe co uprości sterowanie i nie będzie wymagało silników korekcyjnych. Poza tym pociski do zwiększenia zasięgu wykorzystają przy okazji siłę nośną jaką im dadzą powierzchnie sterowe jak i nawet sama skorupa pocisku. Reasumując bardziej te pociski chyba będą przypominały pociski hipersoniczne lecące w atmosferze niż rakiety ICBM które rzeczywiście prawie już wchodzą na orbitę.

fizyk nieryzyk
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 04:56

Pocisk z działa to nie rakieta: jak ma zachować prędkość, to kierowany dopiero może być i to w ograniczonym stopniu na końcowym odcinku, więc wybij sobie z głowy "spłaszczoną trajektorię" i lot cały czas w atmosferze. I przy takich prędkościach nie ma "zwykłych powierzchni" sterowych.

jutro sobota
sobota, 13 kwietnia 2019, 05:20

Normalne że to będzie pocisk z małym ładunkiem jądrowym. Inaczej ie ma sensu.

Maj.
sobota, 13 kwietnia 2019, 01:04

Czy możesz wytłumaczyć dlaczego lot pozatmosferyczny miałby się odbywać po krzywej balistycznej?

Fanklub Daviena
sobota, 13 kwietnia 2019, 13:36

Ale czepialski jesteś. Pozaatmosferyczny odbywa się po paraboli, a krzywa balistyczna tym się różni, że jeszcze trzeba uwzględnić opór powietrza, ale dla potocznego opisu są to prawie takie same krzywe.

Maj.
sobota, 13 kwietnia 2019, 14:35

A skąd wierzchołek toru lotu w 2/3?

fizyk nieryzyk
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 04:58

Przy takich zasięgach nie będzie wierzchołek w 2/3 tylko mniej więcej w połowie, bo to nie będzie lot w większości w atmosferze. Dlatego będzie to bardziej zbliżone do paraboli.

Maj.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 13:47

Ja to wiem, ale MAZU niekoniecznie.

Adam S.
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:24

@MAZU Bardzo fajne dane. Pozwalają wyrobić sobie nieco pojęcia o prędkościach i energiach przy takim zasięgu pocisków. Niestety, trudno weryfikowalne. Wydawałoby się, że powinniśmy sami sobie wyliczyć te wielkości, ale niestety sama dynamika tu nie wystarczy: przy tak dużych prędkościach kluczowe są oddziaływania oporu powietrza. Bez uwzględnienia oporu powietrza np. trajektoria obu pocisków powinna być identyczna, a wydatek energetyczny na wystrzelenie 5x cięższego pocisku - 5x większy.

MAZU
sobota, 13 kwietnia 2019, 21:47

Jak pisałem, 90% to lot pozaatmosferyczny, reszta obliczeń to ELEMENTARNA fizyka. Energia potrzebna do rozpędzenia pocisku szybszego rośnie w wykładni geometrycznej, stąd podobne moce do rozpędzenia pocisku 100 kg do 4 km/s i pocisku 20 kg do 7 km/s. Natomiast podczas powrotu "z kosmosu" pocisk pięciokrotnie cięższy, według symulacji komputerowej, będzie wolniej hamował w atmosferze. Ponadto pocisk cięższy może mieć głowicę wybuchową i więcej silników korekcyjnych, zatem będzie się lepiej nadawał do niszczenia satelitów na niskich orbitach (w hard kill na orbicie nie wierzę przed 2030 r.). Konkludując, taka artyleria przydała by się nam do szachowania Iwanów. M

Asd
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:21

A u nas coś robią w tym kierunku ? Chyba nie ale jedno jest pewne że takie działo musi być pływające

Olo
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:20

Bzdura, to nie działo tylko wyrzutnia rakietowa wspomagana elektromagnetycznie.

ryba
piątek, 12 kwietnia 2019, 10:10

nam takie zasiegi nie sa potrzebne my nieprzyjaciela mamy tuż obok wiec można by sie skupic na donośności max 500 km a reszte poprostu dokupić ,zreszta już mamy jawliny i ich klony er ,ale sama myśl w naszym przypadku trafiona .

obserwator
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:43

Niby nie, ale pomyśl walczy dwóch rycerzy, jeden ma miecz i dzidę a drugi tylko miecz, lub nawet tylko samą tarczę. Ten pierwszy może trzymać swoje "ośrodki decyzyjne" z dala od zasięgu tego drugiego i śmiało dźgać, wiedząc że dostanie tylko po paluchach...

As
piątek, 12 kwietnia 2019, 08:46

Jak podobne działo uruchomią za rok czy dwa Rosjanie to w pięć minut unieruchomią nam lotniska, elektrownie i mosty. WOT się nie zdąży na zbiórkę wstawić.

7plmb
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:00

Dobry żart Rosjanie i podobne działo..hehe..na razie to "modernizują" to wszystko co im pozostało po ZSSR..

Voodoo
piątek, 12 kwietnia 2019, 19:03

Mają Kalibry tańsze od hiperdziala a i trudniejsze do wykrycia

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:02

Voodoo, padłem ze smiechu: Pociski Kalibr mozna róznie nazwac ale nie trudnymi do wykrycia:))

Fanklub Daviena
piątek, 12 kwietnia 2019, 14:50

A ty wiesz, że Rosjanie takiego nie zbudują? Zresztą co takie działo ma dawać? Podobno (śpiewana cena za amunicję do Zumwalta temu przeczy) niższe koszty dostarczenia ładunku. Ale ani prędkość ani zasięg ani celność nie są lepsze od rakiet. Za to balistyczna przewidywalna trajektoria ułatwia obronę, mobilność i maskowanie gorsze niż w przypadku mobilnych wyrzutni rakietowych i podejrzewam, że emisja radiowa z railguna jest do namierzenia z tysięcy km...

7plmb
piątek, 12 kwietnia 2019, 20:32

Wiem..bo do budowy takiego działa trzeba pieniędzy,pieniędzy+techologii.A tego w Rosji nie ma.

Fanklub Daviena
sobota, 13 kwietnia 2019, 14:00

Ta, w Rosji "nie ma", dlatego Rosja ma pociski hipersoniczne i torpedy kawitacyjne, których mimo wydanych milionów, DARPA nie udało się zbudować i jak DARPA przyznała... nawet nie zna praw fizyki umożliwiających ruch i po wydaniu dziesiątków milionów dolarów DARPA stwierdziła, że "sam kawitator nie wystarczy do utrzymania stabilności pęcherza gazowego" i nic więcej nie osiągnęli... Nie zawsze coś, co się da zbudować, ma sens. Śmiano się, że "Rosja nie ma PGM, tylko zwykłe działa i bomby" - ma PGM, ale na Ukrainie pokazali, że "głupimi" statystycznie 6-9 szt. pocisków do haubicy niszczą ukraiński czołg zanim dojedzie w rejon walk. "Głupiej" bomby nie zrzucą jak USA z dokładnością 5m, ale jak pokazała Syria, zrzucą z dokładnością 15m i to wystarcza, zwłaszcza jak użyją 500kg a nie 250kg jak Amerykanie i jest to 10x tańsze. Można sobie wygadywać (prawdę lub nie, zależnie od przekonań) o ile lepsze były Pantery i Tygrysy od T-34, ale to T-34 defilowały w Berlinie a nie Pantery i Tygrysy w Moskwie. I to Rosja miała bezwzględnie najlepszy czołg IIWŚ: T-44, który po wojnie stał się pierwszym w świece MBT, czyli T-54, deklasującym na lata wszystkie ówczesne konstrukcje zachodnie, ale stwierdziła, że w czasie trwającej wojny T-34 dają radę i nie warto jak Niemcy zakłócać produkcji niezliczonymi typami co raz to nowego kosztownego uzbrojenia. Możesz być pewny, że badania nad railgunami w Rosji trwają, ale by Rosja w ogóle myślała o ich wprowadzeniu, to muszą wyraźnie deklasować pociski rakietowe pod względem współczynnika efekt/cena. Na razie na to nie wygląda. Konstruktorzy Zumwalta obiecywali tani ostrzał na dalekie dystanse, ale jak admirałowie zobaczyli metkę z ceną przy pociskach do railguna, to spadli z krzeseł i zaczęli mówić, by zamiast dział dać wyrzutnie Tomahawków... I jeszcze jedno co do "braku technologii" - 2x ludniejsze od Rosji USA kształcą rocznie 2x mniej od Rosji inżynierów, przy czym 2/3 tych inżynierów to cudzoziemcy, głównie Chińczycy i inni Azjaci, których Trumpek zabronił zatrudniać w przemyśle zbrojeniowym, lotniczym i kosmicznym. Kto wie czy problemy F-35, B737MAX i innych to nie efekt zakazu zatrudniania cudzoziemców, bo to cudzoziemcy głównie w USA konstruowali nowoczesne bronie (Davienek nie wspomni, że bateria Patriot to dzieło matematyka z Polski, Stanisława Ulama, który też był współtwórcą amerykańskiej bomby wodorowej)...

Davien
niedziela, 14 kwietnia 2019, 23:25

Funku, Rosja ma propagandę o pociskach hipersonicznych a nie pociski:)). Co do torped superkawitacyjnych to tylko Niemcy dasli siew to wpuścić a i to nie produkują sporo lepszej od Szkwała barracudy, bo po co im niekierowany pocisk z zasiegu 8-13km. Na Ukrainie to walili albo gęsto albo z Krasnopoli wiec znowu zmyslasz:) W Syrii jak trafili w miasto to był sukces, zreszta pewnie dltego nic innego nie bombardowali. A teraz dalszy ciąg obalania mitów:) T-34 efilowały w Berlinie nie dlatego ze były takie dobre ale dlatego że Niemcy nie dali rady zniszczyc wszystkich, choć sie starali, straty liczone w dziesiatkach tysięcy teciaków wyroażnie mówią jaki to był"super" czołg:) Najlepszym czołgiem II wojny swiatowej był nie T-44 ale M-26 Pershing, T-44 nawet w niej udziału nie wzieły, a co do wprowadzania czegos nowego to niby jakim cudem jak nawet prac nad nastepca T-34 czyli T-34M/T-43 nie dokończyli., A teraz dalej: Zumwalt nie am Railguna ale działo 155mm AGS wiec jak zwykle.... Jak na razie to problemy F-35 czy B-737MAX w porównaniu do rosyjskich z Su-57/MC-21/SSJ to nic:) Ulam panie funek nie ma nic wspólnego z systemem MiM-104 patriot, jak zaczeły sie prace on juz dawno nie pracował dla rządu.

7plmb
niedziela, 14 kwietnia 2019, 13:21

Taaa..tradycyjna narracja..co z tego że Rosja ma tak dużo tych "inżynierów" jak to się nie przekłada na innowacyjność i gospodarkę..wystarczy popatrzeć na liczbę patentów,laureatów nagrody Nobla.Itp..Reszta tych wynaturzeń szkoda komentować..A co do T-34 do był prymityw z o bardzo niskiej żywotności.Miał zaletę było go dużo,straty nikogo nie obchodziły.A z życiem swoich obywateli ZSRR/Rosja nigdy się nie liczyła.

anty 7plmb
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 05:05

No właśnie w ilości patentów Rosja jest na 8-13 miejscu (zależnie od roku). A ty jesteś z kraju, który w Europie wyprzedza jedynie Albanię i Grecję w ilości patentów, bo jesteśmy nawet za Bułgarią i Rumunią i nie przeszkadza ci to w naśmiewaniu się gogolowskim śmiechem (sprawdź co to, bo pewnie nie wiesz) z Rosji. Taki Huawei (chiński) w 2018 zdobył więcej patentów niż 3 najbardziej innowacyjne firmy USA łącznie i wtedy Trumpek odkrył, ze "Huawei zagraża bezpieczeństwu USA i sojuszników". Tak wygląda innowacyjność USA. Jak nie kupią naukowców i wynalazców z zagranicy, to u siebie nic sensownego nie wynajdą.

janusz
wtorek, 16 kwietnia 2019, 01:51

anty..... Ot co. Potraficie tylko byc "anty"

Davien
piątek, 12 kwietnia 2019, 17:08

Funku po pierwsze cena amunicji do dział USS Zumwalt wyszła tak wysoko bo obcieto ilośc wyprodukowanych egzemplarzy.Teraz powstaje amunicja o zasiegu ponad 100km i za ułamek ceny:) A co do przewagi nad klasycznymi rakietami: zero ostrzeżenia o ataku, obrona praktycznie niemozliwa( stzrelaj z C-RAM do pedzącego kawałka metalu-powodzenia), brak mozliwości kontrataku nieprzyjaciela. A c do emisji radiowej to wiesz o czym piszesz?? Po pierwsze railgun nie emituje fal radiowych, po drugie kłanai sie horyzont radiolokacyjny.

złośliwy
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:24

Broń w fazie koncepcyjnej a Ty już wiesz, że prędkość, zasięg i celność będą gorsze od rakiet... Ciekawe jak chcesz przewidywać trajektorię w przypadku montażu działa np. na okrętach a Rosja w praktyce ma znikomą głębokość osłony radarowej ze względu na słabość floty i lotnictwa skutkującymi oparciem rozpoznania na radarach lądowych. Radary pozahoryzontalne tak małych obiektów raczej nie wychwycą, poza tym mają stałe sektory rozpoznania, co znowu przy morskiej platformie czyni je bezużytecznymi. A już zupełnie pomijam typowo rosyjską argumentację pt: broń, której nie ma Rosja i nie potrafi jej zbudować broń bez sensu, bez przyszłości itp. Patrz: od samolotów stealth, przez OP z AIP po lotniskowce...

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:03

No lotniskowiec jeszcze mają, ale jak długo...

werte
piątek, 12 kwietnia 2019, 10:39

Rok czy dwa? Przecież od lat mogą i bez takiego działa zrobić to samo posiadanymi rakietami.

x
piątek, 12 kwietnia 2019, 05:29

Gerald Bullem został zamordowany prawdopodobnie przez Mosad

Witas
piątek, 12 kwietnia 2019, 01:36

O ile mi wiadomo , słynny kanadyjski konstruktor dział nazywał się Gerald V. Bull , a nie Bullem.

Wycior
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:12

Jestem pod wrażeniem, ale w warunkach rzeczywistych erozja przewodu lufy powoduje niezdatność takiego wielkokalibrowego smoka do użycia już po 150 - 200 strzałach z pełnym ładunkiem miotającym, nie mówiąc już o łatwości zniszczenia stacjonarnego stanowiska ogniowego przez n-pla.

Ralf_S
piątek, 12 kwietnia 2019, 13:17

Pełny ładunek miotający to np. 50 kV... Od prądu to raczej lufa się nie osłabi :]

lol
piątek, 12 kwietnia 2019, 01:07

Jakim ładunkiem miotającym?? To jest działo elektromagnetyczne. Ono nie ma ładunku miotającego.

werte
piątek, 12 kwietnia 2019, 10:41

Elektromagnetyczne to ono jest na kolejnym etapie przemieszczania pocisku, dopiero po osiągnięciu przez pocisk pewnej prędkości. A tę uzyskuje się tradycyjnie.

Miszcz
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:07

Działo o zasięgu 1600km, mają duże ambicje, u nas 40km Krab, i system Pilica do 2km jest wystarczająco

suawek
wtorek, 16 kwietnia 2019, 01:52

porównujesz railguna do pilicy.... no faktycznie mistrz.

Olender
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:02

Czysta fizyka...

Jam
czwartek, 11 kwietnia 2019, 23:57

O proszę... Jak się uda to będzie znacznie, znacznie taniej niż wystrzelenie rakiety hipersonicznej...

bmc3i
czwartek, 11 kwietnia 2019, 23:24

Chinskie zarzuty sa bezpodstawne. Po pierwsze Stany Zjednoczone wlasnie wypowiedzialy traktat INF. Po drugi INF zakazywal uzywania i testowania w locie - nie zakazywal prowadzenia prac badawczych, po czwarte w koncu, pocisk balistyczny to pocisk ktory czerpie energię kinetyczna z dzialajacych przez odcinek drogi silnikow.

Ralf_S
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:29

A po piąte: Chiny nie są sygnatariuszem paktu INF (i nigdy nie były...)

Davien
piątek, 12 kwietnia 2019, 04:05

Bmc3i, INF zakazywał jakichkolwiek prac nad pociskami manewrującymi, balistyczne mogły byc sobie konstruowane i testowane ale nie na zakazanym dystansie.

trefniś
piątek, 12 kwietnia 2019, 17:25

Pod warunkiem, że pociski były wystrzeliwane z wyrzutni LĄDOWYCH. Z okrętu można w zasadzie było testować do woli, a potem kontener ustawiamy na ciężarówce i już jest wyrzutnia lądowa... proste nieprawdaż?

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:04

Trefnis i mamy złamanie INF na całego:) Własnie to zrobiła Rosja z 3M14, choć byli tez tak pewni siebie że oficjalnie przetestowali RS-26 na 2000km i chwalili sie tym:) A potem płacz jak ich przyłapali.

Komentator
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:29

Bardzo słuszna uwaga Panie Davien, naprawdę jestem pod wrażeniem. A teraz, skoro Pan tyle razy twierdził, że to Rosja łamała ten traktat, to może Pan napisze, kiedy to Rosja testowała zakazane pociski balistyczne? Typ pocisku, data i miejsce testu, zasięg lotu rakiety. I tradycyjnie, proszę nie zapomnieć o wiarygodnych źródłach mogących to potwierdzić.

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:06

Panie komentator, Rosja przeprowadziła 2 testy łamiące INF jezeli chodzi o projektowane pociski czyli w 2012r odpalenie na ponad 500km 3M22 z wyrzutni ladowej, i testy RS-36 na 2000km. Wystarczy, łamania INF przez sam fakt umieszczenia 3M14 na wyrzutni Iskanderó nie ma nawet sensu komentowac.

Davien
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 13:46

Miało byc RS-26 nie RS-36, ot literówka.

Lutek
czwartek, 11 kwietnia 2019, 22:12

Przemysł zbrojeniowy nakręca koniunkturę. Jak przyjdzie rzrzywiscie do wojny to 3 x 20megaton i po ptakach. Dziala, czolgi itd nawet nie kichną

Adam S.
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:59

No właśnie niby wszyscy się tak boją tej mitycznej broni jądrowej, a tymczasem wojny trwają w najlepsze. Właśnie w tym sęk, że użycie strategicznej broni jądrowej to samobójstwo dla świata. I w świadomości społeczeństw lepiej poświęcić kilka krajów, niż rozpocząć zagładę cywilizacji. Więc nie licz na atomówki. Je trzeba mieć, ale one są tylko do straszenia.

Komentator
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:36

Panie Adamie, a pamięta Pan może, kiedy to ktoś zaatakował państwo dysponujące taką bronią? Nie mówię tutaj o drobnych utarczkach granicznych, tylko o poważnym ataku, zagrażającym egzystencji właściciela broni jądrowej? Widzi Pan, USA zaatakowały Irak, bo ten miał broń jądrową. I nigdy nie zaatakują Korei Płn, bo ta NAPRAWDĘ ma broń jądrową.

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:08

Panie komentator, bron jądrowa KRLD nie stanowi dla USA żadnego zagrożenia w razie wojny bo zwyczajnie nie doleci, o ile w ogóle wystartują mimo dostaw z Rosji silników RD-250/252. Problemem jest to że ta broń może dosięgnąć Japonii i Korei Płd.

marble
niedziela, 14 kwietnia 2019, 20:08

Sęk w tym, że nawet samo EMP zastosowane wobec Korei Płd oraz Japonii nie tylko spowodują krach światowej gospodarka ale również każą poddać w wątpliwość wartość sojuszu z USA. To dlatego Kim ma w nosie zdanie Trumpa

suawek
wtorek, 16 kwietnia 2019, 01:58

eee... jakie emp? gdzie? skąd? Filmów sf się naoglądaleś

Davien
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 13:48

Marble, a kto ma zamair stosowac EMP?? Bo na pewno nie USA, które moga uklepać ziemie na KRLD bez uzycia nawet jednej głowicy jądrowej.

Mikroszko
wtorek, 16 kwietnia 2019, 12:15

W takiej odległości od Pekinu nie mogą nic uklepywać bez zgody Chin. A tak nawiasem mówiąc to Amerykanie bardziej się martwi bombardowaniem rakietowym baz w regionie niż atakiem na teren USA.

anakonda
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:49

takie pierdy to dzieciom,każdy kto użyje choc jednej megatony bedzie skazany na poważne konsekwencje ze strony innych państw obawiajacych sie że mogą być następni ( wszak dobre relacje nie trwaja wiecznie) i jak tomówia kto mieczem wojuje od miecza ginie.

sdfsdafsdg
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:58

Chyba, że zostanie złamana solidarnośc międznarodowa, tak jak w przypadku NS.

biały
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:02

jeśli wiesz że nie masz szans i zginiesz to użyjesz wszystkiego co masz dostępnego aby i twoi wrogowie zginęli , myślisz że jak Chiny czy USA zaatakują Rosjan i zaczną wybijać ludzi w pień to Rosjanie nie użyli by broni atomowej ???

7plmb
piątek, 12 kwietnia 2019, 20:29

Po co Rosję atakować ??? Sami się zapędzili w kozi róg i byle Putin był u steru jak najdłużej..robi piękny skansen.

Davien
piątek, 12 kwietnia 2019, 13:13

Biały, a po co NATO ma atakować Rosje??. Chiny podobnie. To akurat Rosja rzuca sie do każdego jak pijany bandzior z baseballem. A jak Rosja w wywołanej przez siebie wojnie zaczęłaby zabawę atomem to dostałaby tak na otrzeżwienie w broń strategoczną żeby jej wiecej robaczywe myśli nie przychodziły do głowy. I jak sądzisz Putin by kontynuował ta zabawę ?

biały
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:49

a czy ja napisałem że państwa NATO czy Chiny zamierzają atakować Rosjan ?? , broń atomowa jest jedynie straszakiem do obrony , Rosjanie w konflikcie konwencjonalnym nie ma szans ani z Chinami ani USA , zapewne Turcja czy Indie też pokonały by Rosję . Napisałem że Rosjanie doskonale zdając sobie sprawę że nie mają szans mogliby użyć broni aby sie bronić

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:10

Biały sam napisałeś: " jak Chiny czy USA zaatakują Rosjan" wiec nie odwracaj kota ogonem. Ani Indie ani Turcja nie ma szans na pokonanie Rosji, nie ten poziom.

biały
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 00:15

napisałem : jeśli : widzisz różnicę między jak a jeśli ????

Davien
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 13:49

Biały, nie kłam. Zamiesciłem twój dokładny cytat ale jak chcesz: " piątek, 12 kwietnia 2019, 11:02 jeśli wiesz że nie masz szans i zginiesz to użyjesz wszystkiego co masz dostępnego aby i twoi wrogowie zginęli , myślisz że jak Chiny czy USA zaatakują Rosjan i zaczną wybijać ludzi w pień to Rosjanie nie użyli by broni atomowej ???" Tu masz cały swój post i nie zmyslaj.

Infernoav
czwartek, 11 kwietnia 2019, 21:59

Chiny nie były strona traktatu INF. Powoływanie się przez nie na niego jest conajmniej śmieszne.

stały prze
czwartek, 11 kwietnia 2019, 20:01

Jak można wprowadzać do służby samolot, którego resurs wynosi 1700 godzin? Jak można wprowadzać do służby samolot, który nadal, po tyle latach rozwoju, ma ponad 2630 błędów krytycznych?, a które administracyjnie [jak za Stalina] zamieciono pod dywan, przez...przemianowanie tych błędów na niekrytyczne. Jak można wprowadzać do służby samolot, którego nadzór został przez ostatnich 16 lat scedowany na...producenta - czyli Lockheed-Martina? F-35 zaledwie raczkuje operacyjnie, a już piąta katastrofa. Chcemy [czy też "bezalternatywnie" niby "musimy"] kupować sprzęt z USA - to kupmy 2 tys PAC-3 MSE [też Lockheed-Martina - żeby nie płakali] i stwórzmy PRAWDZIWĄ obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą - całokrajową, szczelna, nadmiarową - w jednym zestandaryzowanym, zunifikowanym, sieciocentrycznym worku zasobów. Czyli pomostowo - pierwsza przymiarka do budowy A2/AD Tarczy Polski - KONIECZNEJ w strefie zgniotu i wobec przewagi A2/AD Kaliningradu [a do 5 lat max dojdzie A2/AD na Białorusi - i wtedy powstanie jeden silny "bastion" - już sieciocentryczny i bez cieni radarowych z nowymi S-350, S-500, Cyrkonami, nowa generacją Iskanderów i Kalibrów]. Rozważania o JAKIMKOLWIEK użyciu czy lotnictwa polskiego na Polskim Teatrze Wojny [moim zdaniem - pod parasolem naszej A2/AD Tarczy Polski wystarczą te 48 F-16 - ale wpięte do A2/AD i jej C4ISR sieciocentrycznie i na bogato z uzbrojeniem precyzyjnym dalekiego zasięgu - nie tylko JASSM-ER] czy generalnie JAKIEKOLWIEK użycie sił WP - jest mrzonką i zwykłym bujaniem w obłokach - jeżeli nie zapewnimy pełnej obrony nieba nad Polską - i przewagi i wymiecenia i zduszenia wrogich A2/AD i ich projekcji siły i nad Polską i w buforach za granicą Polski. To sprawa priorytetowa - absolutnie projekt KONIECZNY w PMT jako nr 1. Inaczej cały ten PMT i całe WP to SYMULACJA prawdziwej strategicznej obrony Polski. Nie róbmy z WP marionetkowej armii ekspedycyjnej, żeby ZAMIAST USA [i UK] wypełniać naszym kosztem interesy hegemona. Ukraina to broszka WYŁĄCZNIE zobowiązań BILATERALNYCH USA i UK z tytułu Traktatu Budapesztańskiego 1994. Za oddanie 1300 głowic USA i UK gwarantowały cała swoją siłą [także siłą strategiczną] nienaruszalność i integralność terytorialną rosyjskiej części Ukrainy. Tylko te dwa państwa - i żadne inne - mają i prawo i psi OBOWIĄZEK sprzeciwiać się tym, którzy bełkoczą o zwrocie Krymu Ukrainie Zachodniej. Inaczej - i to trzeba nadawac na cały regulator we wszystkich mediach - wszelkie traktaty z USA czy UK nie są warte papieru na którym je podpisywano. Notabene - w wariantach rozbicia Ukrainy [zwykle przyłączenia wschodniej części do FR, w centralnej zamierzają osadzić marionetkę Janukowycza i stworzyć okrojone państwo zależne od Kremla, zaś część zachodnia ma być "darowana" na siłę Polsce - żeby wywołać konflikt ukraińsko-polski, sami Rosjanie nie zamierzają wchodzić na zachodnią Ukrainę, bo na Ukrainie panuje mentalna Etiopia] - w warunkach rozbicia Ukrainy w ŻADNYM wariancie siły rosyjskie nie zamierzają wchodzić na zachodnią Ukrainę - skrajnie antyrosyjską. Więc rzekomy argument o zabezpieczaniu granic od strony Ukrainy przez zaangażowanie się na Ukrainie - nie ma żadnego sensu - jest kłamliwym humbugiem. Co do Bałtów - to jest właśnie test dla hegemona, czy rzeczywiście gwarantuje Rosji bezpieczeństwo. Jeżeli USA nie potrafią nawet tego zagwarantować - nie są ani hegemonem świata, ani liderem NATO - to w takim razie USA niech ogłaszają abdykację na rzecz Afryki, a świat wróci do równowagi. Powinniśmy owszem miec tę kompanie z Twardymi bodajże na Łotwie - ale wszelki udział ww drugim szeregu - za plecami Amerykanów i Brytyjczyków. A jak będzie tylko podejrzenie, że się chcą wymigać [jak siły USA podczas wojny w Gruzji w 2008] - natychmiast zniszczyć Łotewski sprzęt i się ewakuować droga morską w rozproszeniu małymi jednostkami. Jakiekolwiek wchodzenie sił WP do Bałtów to proszenie się o kocioł. I tak mamy za dużo do obstawienia od strony Republiki Czeskiej, a jeszcze do 5 lat powstanie druga A2/AD na Białorusi, a 1 Armia Pancerna Gwardii zajmie pozycje do ataku na Mińsk - w idealnych warunkach dla operacji pancernych. Po to ją zresztą reaktywowano - i tę decyzję podjęto już PRZED szczytem w Walii. Polska - ale dopiero PO ustanowieniu własnej SILNIEJSZEJ A2/AD Tarczy Polski i dopiero po oślepieniu i zduszeniu A2/AD Czech i Białorusi - może zająć Pragę w razie ataku na Czechów. Taka "wymiana" by całkowicie przekreśliła sens pokazowego zajęcia Ukrainy przez Kreml - i krótko i długofalowo - zwłaszcza politycznie. Ale i do tego wariantu potrzebujemy twardych zabezpieczeń - czyli głowic jądrowych całkowicie dysponowanych w naszym ręku. Tu NATO Nuclear Sharing [przy bandyckiej 447 i geostrategicznie mało wiarygodnej postawie USA - hegemon ciągle chce się naszym kosztem dogadać z Rosją przeciw Chinom] - to już teraz dużo za mało. Musimy mieć głowice - ale wyłącznie w swoim ręku. Inaczej nie przetrwamy tej globalnej konfrontacji - zwłaszcza w strefie zgniotu - na geostrategicznie kluczowym styku Tatr. NASZA CHATA W CENTRUM - a poprzeczka wyjątkowo ostro podciągnięta - tu żadne namiastki i ersatze i małpowanie "innych" nie ma najmniejszego sensu. Reasumując za te 32 F-35 [po cenach REALNYCH i z CAŁYM pakietem] kupimy ca 1000 PAC-3MSE - czyli połowę efektorów potzrebnych do obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej z prawdziwego zdarzenia. Obciąć kilka innych programów [białych słoni] - narzuconych nam jeszcze w 2013 w starym PMT - i będziemy mieli i czyste niebo - i WP sieciocentryczne z C4ISR i WRE danymi z rdzenia A2/AD, z dronizacją, z nasyceniem środkami precyzyjnymi dalekiego zasięgu, które we wszystkich domenach będzie 100 razy tyle warte - niż bez A2/AD Tarczy Polski. Lepiej rozwinąć Flaris LAR w drona do uniwersalnych zadań [w tym nosiciela broni precyzyjnej] i mieć kilkaset takich szybkich nosicieli, operujących z rozproszonych nieutwardzonych lotnisk polowych] - niż nawet 100 F-35B. Taki jest Polski Teatr Wojny - i do niego, a nie do Pacyfiku musimy budować ODPOWIEDNIE kompetencje.

hgkgjg
piątek, 12 kwietnia 2019, 13:03

Podoba mi się pomysł z Flarisem, także moim zdaniem to kandydat na naszego drona. Jednak trochę F-35 też będzie przydatne. F-35 należy traktować jako sensor, i starać się tutaj unikać stosowania go do ataku, żeby unikać wykrycia i związanych z tym strat.

Adam S.
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:40

Przez chwilę zastanawiałem się, co w ogóle wspólnego ma railgun z tymi wynurzeniami. Ale już wiem: NIC. Chodzi wyłącznie o to, że temat jest (nomen omen) nośny i można się spodziewać dużej "poczytności” komentarzy. Bo to jest tylko i wyłącznie rosyjska propagandowa wrzutka, stworzona według klasycznych metod: powiedz coś prawdziwego żeby zdobyć zaufanie słuchacza, a potem dołóż kilka kłamstw. Otóż sprawą oczywistą jest, ze Polska potrzebuje obrony przeciwlotniczej. Wszyscy się z tym twierdzeniem zgodzą. Ale dlaczego obronę mamy mieć „zamiast” lotnictwa? Żeby nie mieć broni odwetowej? Żeby Rosji nie przeszkadzać w tym, co planuje zrobić? Nie wypełnić przypadkiem zobowiązań sojuszniczych? Mamy siedzieć cicho za naszą obroną i „nie wtrącać się”, kiedy Rosja połknie Ukrainę i kraje bałtyckie. Ale to nic, przecież Putin obiecuje, że nie wejdzie na Ukrainę (oczywiście zachodnią, bo wschodnia to „odwiecznie rosyjskie ziemie”). A Putinowi wszyscy wierzą, bo to poważny polityk. Jeśli mówi (w lutym 2014), że szanuje integralność terytorialną Ukrainy i nigdy nie wejdzie na Krym, to znaczy, że nie wejdzie :) . Jeśli Putin zajmie wschodnią Ukrainę i zwasalizuje centrum, to zachodnia, rolnicza część tym bardziej nie będzie miała żadnych szans obrony przed rosyjską agresją. A wtedy rosyjska armia stanie na Bugu. Co wtedy powie nam Putin? Nam już nic. Powie wtedy Niemcom, żeby budowali obronę przeciwlotniczą i nie wtrącali się w to, jak Rosja będzie przyłączać „odwiecznie rosyjski” Nadwiślański kraj.

wania
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:55

Przeczytaj może najpierw memorandum budapeszteńskie i zacytuj, który punkt naruszyły USA i Wielka Brytania. Bo, że Rosja wszystkie to wszyscy wiedzą. Gdy wczytasz sie w treść tego aktu to wyjdzie ci, że tylko Rosja łamie wszystko jak zapałki i wszystko co podpisuje jest warte tyle co makulatura. Z resztą twoich wywodów szkoda polemizować.

detektor antypolskiej agentury
piątek, 12 kwietnia 2019, 21:37

USA i Wielka Brytania naruszyły punkt o neutralności Ukrainy, usiłując ją wciągnąć bez zgody Rosji, do NATO i UE oraz wprowadzając sankcje gospodarcze na Ukrainę, gdy Janukowicz nie zgodził się podpisać skandalicznego dla Ukrainy traktatu stowarzyszeniowego z UE (po podpisaniu "stowarzyszenia" eksport Ukrainy do UE spadł o 2/3 a gospodarka, zamiast 6% wzrostu wpadła w gigantyczną recesję). Gdy to nie pomogło, USA i Wielka Brytania zorganizowały krwawy pucz na Ukrainie, co było sprzeczne z OBWE, do którego to traktatu odsyła Memorandum Budapesztańskie. Gdybyś wania umiał nie tylko czytać, ale i rozumieć to co przeczytałeś, pewnie byś to wiedział.

Davien
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:14

Oj panie detektor: USA i Anglia nic nie naruszyły, nie było mowy o zadnym NATO, ba sama Ukraina sie tam nie wybierała chcieli do UE a nie do bandyckiej Rosji . Majdanu nie organizowało USA, zrobili to sami Ukraińcy i nic by nie było jakby wasza marionetka Janukowych nie kazał stzrelać do rozchodzących sie juz demonstrantów. Własnie panie detektor, naucz sie czytac bo jakbys umiał nie napisałbyś tej żałosnej propagandy. Jedyny państwem które złamało traktat była Rosja.

alenzio
niedziela, 14 kwietnia 2019, 20:22

Bo Rosjanie naiwniacy wierzyli w zapewnienia Regana, że NATO nie podejdzie pod ich granice.

kblomkvist
piątek, 12 kwietnia 2019, 19:47

Ten człowiek nie przeczytał nawet słynnej "ustawy 447", ktora: 1. nie jest ustawą, ale uchwałą Senatu, 2. nie nadaje jednostkom ani podmiotom zbiorowym praw ani obowiązków, 3. nie nadaje w szczególności ani jednostkom, ani podmiotom zbiorowym, ani w szczególności państwom czy rządom nowych uprawnień w zakresie dochodzenia roszczeń i ich windykacji, poza tymi, które do tej pory istniały. 4. dotyczy jedynie raportowania przez administrację amerykańską Senatowi o tym, jak wygląda sytuacja ze zwrotem dawnego mienia żydowskiego. Poza powyższym, mam wrażenie, że autor komentarza rzuca na przemian "mądrymi" i pseudo-fachowymi terminami, nie do końca będąc świadomym ich znaczenia, by przekonać innych o wyższości swojego punktu widzenia.

eegi
piątek, 12 kwietnia 2019, 19:31

Dam zacytuj, bo mam wrażenie, że nie wiesz, o czym piszesz.

asd
czwartek, 11 kwietnia 2019, 19:48

No proszę, Chiny znów troszczą się o przestrzeganie INF, którego sami nie muszą przestrzegać bo go nie podpisywali. Całe szczęście, że USA skończyły z jednostronnym rozbrojeniem i wiązaniem sobie rąk przestrzeganiem traktatu, którego Rosja nigdy nie miała zamiaru przestrzegać.

Davien
czwartek, 11 kwietnia 2019, 19:08

Dobre, chiny to sobie moga argumentować:) Nie były strona INF a pocisk artyleryjski to nie rakieta balistyczna lub manewrujacy:) D tego USA wycofują sie z INF:))

Olo
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:34

I co z tego że nie były? Jako pieszy chcesz aby kierowca stosował się do przepisów kodeksu drogowego kiedy używa pojazdu.

Davien
niedziela, 14 kwietnia 2019, 23:28

Olo, to może niech Chiny sie najpierw do INF dostosują, jak chca by inni go przestrzegali:)

Mikroszkop
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 14:29

A może warto naciskać na wywiązywanie się z traktatów międzynarodowych które się podpisuje?

Davien
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 19:39

Panie mikroszkop, a niby o jaki traktat panu chodzi?? Bo Chiny nie są strona INF, zreszta INF rosja sobie olała a USA własnie się oficjalnie wycofuja do czego mają prawo.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama