Reklama
Reklama

Amerykanie wdrażają doktrynę nuklearną Trumpa. Ruszyła produkcja "małych" głowic [KOMENTARZ]

30 stycznia 2019, 12:32
840_472_matched__p931ta_TridentIID5
Fot. Mass Communication Specialist 1st Class Ronald Gutridge/U.S. Navy

Rozpoczęła się modyfikacja głowic jądrowych W76, w które uzbrojone są przenoszone przez okręty podwodne rakiety balistyczne Trident II, do nowej wersji o mocy zmniejszonej ze 100 kt. do zaledwie ok. 5 kt. To spełnienie ważnego postulatu zawartego w doktrynie jądrowej Donalda Trumpa dotyczącego opracowania adekwatnej odpowiedzi na współczesne wyzwania strategiczne takie jak np. łamanie przez Rosję traktatu INF. 

Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Jądrowego (NNSA) czyli agencja amerykańskiego Departamentu Energii odpowiadająca za rozwój broni jądrowej  poinformowała o rozpoczęciu procesu produkcyjnego głowic W76-2. Miało to miejsce w zakładach Pantax Plant w Teksasie. Pierwsze głowice mają osiągnąć wstępną gotowość operacyjną w roku fiskalnym 2019. Produkcja potrwa do 2024 roku. Rzecznik NNSA odmówił jednak udzielenia informacji ile głowic nowego typu docelowo trafi do US Navy. Broń stanowi modernizację głowic W76-1, których proces produkcyjny (a właściwie to przedłużenia żywotności i modyfikacji głowic W76-0 z lat 70. i 80. XX wieku) właśnie się zakończył. 

Według ujawnionych informacji moc wybuchu głowic W76-2 ma być znacznie mniejsza niż moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki (odpowiednio ok. 16 kt i ok. 21 kt) i wynosić tylko 5-7 kt. Tak niewielka moc eksplozji ma umożliwić użycie tej broni na szczeblu operacyjnym np. do rażenia wyrzutni rakiet balistycznych krótkiego zasięgu i pocisków manewrujących (takich jak np. Iskander) czy też nieprzyjacielskich wojsk. Nowe głowice mają więc stanowić odpowiedź na znaczną dysproporcję pomiędzy NATO a Rosją w dziedzinie taktycznej  broni jądrowej. Obecnie według szacunków rosyjskie siły zbrojne mają, co najmniej 2000 głowic podczas gdy Sojusz tylko ok. 200 lotniczych bomb jądrowych B61 rozmieszczonych w siedmiu bazach w Europie w ramach programu współdzielenia broni jądrowej. Dodatkowe bomby tego typu posiada też US Air Force. Docelowo w ramach programu modernizacji tego uzbrojenia do standardu B61 Mod.12 z dodanym systemem kierowania, który podobny jest do stosowanego w konwencjonalnych bombach JDAM powstać ma ok. 400 sztuk tych bomb. Część z nich trafi jednak do lotnictwa strategicznego jako uzbrojenie bombowców B-2 i B-21, a więc nie będzie przewidziana do użycia na szczeblu taktycznym. 

Przede wszystkim jednak impulsem dla amerykańskiej administracji do rozwoju nowych typów uzbrojenia nuklearnego jest coraz bardziej jawne łamanie przez Rosję traktatu INF z 1987 roku o całkowitym wycofaniu lądowych rakiet średniego i pośredniego zasięgu (o zasięgu od 500 do 5500 km). W odpowiedzi na te działania Kremla amerykańska doktryna nuklearna opisana w zeszłorocznym Nuclear Posture Review postulowała wprowadzenie do US Navy dwóch nowych uzbrojenia. W pierwszej kolejności właśnie głowic jądrowych o małej mocy wybuchu dla rakiet balistycznych Trident II, a w drugiej nowego typu odpalanej z morza rakiety manewrującej z głowicą jądrową. Ten pocisk będzie bezpośrednim następcą wycofanych ok. 2013 roku pocisków cruise BGM-109A TLAM-N Tomahawk i prawdopodobnie będzie opracowywany wspólnie z nową lotniczą rakietą manewrującą LRSO. 

Głowice W76-2 mają też znaleźć zastosowanie do odstraszania innych przeciwników USA. Broń wskazywana jest więc jako potencjalna adekwatna odpowiedź nie tylko na rosyjskie Iskandery ale też na zakusy dysponujących znacznym arsenałem jądrowym Chin czy też potencjalne groźby ze strony takich krajów jak Korea Północna czy Iran. 

Program budowy małych głowic jądrowych przenoszonych przez rakiety balistyczne ma wielu krytyków, w tym wśród przedstawicieli Partii Demokratycznej. Podstawowym postulatem przeciwko temu rozwiązaniu jest fakt, że potencjalny przeciwnik nie będzie miał możliwości ocenienia jakiego typu głowica została przeciwko niemu skierowana ponieważ pociski Trident II wciąż mogą przenosić także głowice o znacznie większej mocy wybuchu (W76-1 o mocy 100 kt i W88 o mocy 475 kt). W związku z tym odpalenie rakiety z głowicą małej mocy może zostać potraktowane jako początek strategicznego uderzenia jądrowego. Ewentualna adekwatna odpowiedź na taki scenariusz mogłaby więc  mieć nieobliczalne konsekwencje i stanowić początek pełnoskalowej wojny jądrowej. Z tego zresztą powodu Stany Zjednoczone zrezygnowały w 2010 roku w uzbrojenie w głowice konwencjonalne międzykontynentalnych rakiet balistycznych w ramach inicjatywy Propmt Global Strike. 

Obecnie jednak Waszyngton jest gotów pogodzić się z taką opcją, a nawet traktować tą możliwość jako podbicie stawki w dziedzinie odstraszania przed rosyjskim "atakiem deeskalcyjnym" czy też atakiem balistycznych ze strony państw uznawanych za nieprzewidywalne. 

W US Navy rakiety balistyczne Trident II D5 stanowią uzbrojenie czternastu atomowych okrętów podwodnych typu Ohio. Amerykanie nie informują jednak, które okręty otrzymają pociski z głowicami W76-2. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Reklama
terran
poniedziałek, 4 lutego 2019, 12:23

To wygląda jak atak psychologiczno-odstraszający. Tak jak kiedyś straszono mocą ładunków - im więcej tym straszniej, tak teraz mała moc może być jeszcze straszniejsza dla oponentów, ponieważ może wzbudzić poczucie, że o ile do tej pory nie odpalano tych wielkich ładunków bo za dużo zniszczeń, to teraz pokazuje się, że zakłada się ich użycie, co może być gorsze. Niekoniecznie będą używane ale swój efekt psychologiczny może osiągnąć.

Ciekawy
poniedziałek, 4 lutego 2019, 08:45

Mam pytanie? Od jakiej bomby atomowej, więcej boli małej czy dużej? Jaki mamy wybór?

Whiro
poniedziałek, 4 lutego 2019, 03:54

Panie komentator bądźmy poważni. Chciałem zwrócić uwagę że dyskusja ta jest bez sensu jeśli nie oddzielimy broni jądrowej taktycznej od strategicznej. Co do tomahawk to oczywiście że mogą przenosi głowicę jądrową. Ale inf dotyczy bazowania lądowego , a kolejna rzecz jest taka że USA taktyczne głowice ma w postaci bomb lotniczych. Przypomnę że tlam-n zostały zlikwidowane, a jakie możliwości ma żeby uzbroić tomahawki w głowicę jądrowe nawet na morzu to nie wiem. Raczej z tego co wiem o wiele mniejsze niż Rosja z uzbrojeniem w nie Kalibrów.

Mariusz
niedziela, 3 lutego 2019, 19:07

W Polsce powinny być rakiety z głowicami nuklearnymi średniego zasięgu (INF). To jest podstawa naszej obrony. Reszta ma drugorzędne znaczenie. Polska musi mieć siłę zadać poważne straty naszym wrogom. Jeśli USA będą przeciwko to znaczy, że w strategii wojennej USA jesteśmy tylko pionkiem, tak samo jak w strategii wojennej Wielkiej Brytanii w 1939 roku. Niestety taka jest prawda, jeśli USA rzeczywiście traktują Polskę jako swojego sojusznika to powinni wyposażyć Polskę w rakiety INF z głowicami nuklearnymi.

Davien
niedziela, 3 lutego 2019, 18:13

Panie PiotrEL, Kalibr czyli 3M14 to taki dość prymitywny odpowiednik BGM-109A z lat 80-tych wiec juz się nie osmieszaj:). INF dotyczył ladowych wersji Tomahawków jak i poprzednika 3M-14 czyli pocisków Granat które zostały zniszczone co do jednego. Zwykłych Tomahawków nigdy nie dotyczył bo nie bazuja one na lądzie a jedynie na okrętach wiec wyszło ci jak zwykle żałosnie:)

Urko
niedziela, 3 lutego 2019, 12:46

@ Zygzak - masz całkowitą rację. Ta ilość głowic USA i Rosji nie dotyczy głowic taktycznych a jedynie strategiczne. Poza tym, większość z nich nie jest zamontowane i pewnie nie ma ich na co zamontować. Rosjanie mają jakieś 2000 aktywnych głowic strategicznych a USA 1750 czyli tyle można realnie użyć. Reszty w przypadku nagłego konfliktu raczej nie uda się wykorzystać, chyba że po cichu ktoś wyprodukuje brakujące rakiety i je uzbroi. Teoretycznie można by dodatkowe rakiety wyprodukować pod pozorem uzbrojenia w inną broń...

Bartek
niedziela, 3 lutego 2019, 08:43

Wszystko ok tylko potakiwał uderzeniu i jakie zostałyby osiągnięte cele? W jakim celu Rosji potrzebna jest ta czy inna wojna w szczególności z użyciem ładunków jądrowych ? To jest po prostu bez sensu. Gdyby przymierzali głodem to może ale tak...

Komentator
sobota, 2 lutego 2019, 08:10

Panie Whiro, a dlaczego nie mamy wnikać kto gdzie ma jakie głowice? Przecież broń jądrowa zabija tak samo, niezależnie od tego czy została dostarczona na miejsce przez pocisk wystrzelony z okrętu, wyrzutni naziemnej czy z samolotu. I nie jest wcale trudno sprawdzić iloma ładunkami dysponuje każda ze stron. Według oficjalnych danych, Rosja posiada obecnie 7 200 ładunków jądrowych, USA 6 800. Przewaga niewielka, zaś jeżeli weźmiemy pod uwagę potencjał WB i Francji, który jednak nie jest wycelowany w USA tylko w Rosję, to mamy parytet, z niewielką przewagą NATO w tym zakresie. Reszty nawet nie ma co komentować. To że Tomahawki nie mogą przenosić broni jądrowej, to tylko deklaracja rządu USA, której nawet nie ma jak zweryfikować. Kiedyś te pociski przenosiły głowice nuklearne, a dzisiaj straciły nagle tą możliwość? Czyżby zbrojmistrze którzy kiedyś montowali te głowice poszli na emeryturę, a ci którzy ich zastąpili są tak tępi że tego nie potrafią? Uwagi o tym że rosyjskie głowice mogą być użyte gdzie się chce i na kim się chce, a amerykańskie już nie, chyba nie przemyślał Pan do końca. Jaki to niby mechanizm uniemożliwia amerykanskiemu prezydentowi wystrzelenie pocisków " gdzie i kiedy on chce"? I na koniec, Rosja podobno nie liczy się z nikim i z niczym, czyżby Ameryka się z kimś i z czymś liczyła?

sff
piątek, 1 lutego 2019, 23:45

Amerykanie taktycznie a ich ofiara strategicznie. I to będzie koniec tej bajki./

PiotrEl
piątek, 1 lutego 2019, 18:20

Najlepiej brzmi gdy klasyczny Janusz krytykuje "Janusz". Putin już powiedział co Rosja będzie sądzić o odpaleniu strategicznej rakiety z głowicą "taktyczną" - będzię to użycie broni strategicznej z wszelkimi konsekwencjami. Podpisany przez Roniego i Gorbiego traktat właśnie dla tego był nierównym, że nie ruszał Tomahowków. Gdy Rosja stworzyła lepszy Kalibr układ przestał być potrzebny.

seitz
piątek, 1 lutego 2019, 12:37

Fanklub Daviena uważa, że NATO jest zagrożeniem dla Rosji. Ma problem odróżnić kto jest wróg a kto przyjaciel. Takich zawsze pytam czy USA zwiększyło swój obszar przez ostatnie 70 lat. Najsilniejszy kraj świata nigdy nie zajmował terytoriów gdy interweniował w Iraku, Afragistanie, Syrii, Byłej Jugosławii, Afryce, Ameryce Południowej, Wietnamie. Wychodził po zakończeniu interwencji. Rosja gdy gdzieś siłą weszła, to już nie wyszła nigdy lub wyszła na chwile i znowu wróciła, Krym, Białoruś z Ukrainą, Gruzja, Armenia, Finlandia, Kaliningrad. Największy i nieobliczalny kraj świata. 40 wojen Polski z Rosją w historii i żadnej z USA.

Whiro
czwartek, 31 stycznia 2019, 22:29

Panie @komentator. Nie wnikajmy kto ma więcej głowic na morzu a kto na lądzie. Dyskusja tyczy głowic taktycznych. Czyli takich które mogą być użyte bądź gdzie, na byle kim i kiedy się chce. Takie które nie są regulowane żadnymi układami. To nie jest broń odstraszania. To broń jaka Rosji da przewagę nad każdym w konflikcie niepełnoskalowym. Nikt nie wie czy na kalibrze poleci głowica taktyczna czy konwencjonalna i jak na to odpowiedzieć . Na tridenty i minutemany wchodzi jedynie głowica strategiczna. Na tomahawki z naszej wiedzy konwencjonalna. Ale co będzie na kalibrach już nikt nie wie. Rosja nie liczy się z nikim ani niczym. To narcystyczny zadufany w sobie naród.

Whiro
czwartek, 31 stycznia 2019, 22:16

Do fanklub Daviena. Radzę cos ze sobą zrobić. Masz duży problem. Uważasz że USA łże a Rosja mówi prawdę? Co mają tomahawki do taktycznej broni jądrowej? Myślisz że każdy tomahawk ma głowicę jądrową i że Rosja o tym nie wie i nie naciskać i dyskredytuje USA za kłamstwa? Ogarnij się. Jak już to kłamie jedna i druga stroną. Ale ty z uporem wierzysz notorycznym kłamcom, czyli Rosji. Każdy na świecie twierdzi że USA nie posiada broni taktycznej w ilości większej niż 400 a Rosja że ma ich ponad 2 tys. Ale ty z uporem temu zaprzeczasz i mówisz że to kłamstwa. Co z tobą nie tak?

Dubler sapera
czwartek, 31 stycznia 2019, 20:02

Pantex!

Davien
czwartek, 31 stycznia 2019, 15:49

Panie komentator, ale to własnie twoja Rosja ćwiczy ataki jądrowe na tych co nie maja broni ABM, to twoja Rosja produkuje srodki bojowe mozliwe do uzycia tylko przeciwko takim państwom wiec juz naprawdę daruj sobie ta kremlowska propagandę. A co do Ilosci głowic to przy głowicach taktycznych nie obowiązuja żadne układy poza układem o nierozprzestrzenianiu broni masowego rażenia.

Paweł
czwartek, 31 stycznia 2019, 12:32

W mojej opinii takie głowice powinny być przeznaczone dla AGM-158 i AGM-158B JASSM/JASSM ER. I one powinny zamienić B61 w Europie. B61 może się nadają do zbombardowania Teheranu czy Pjongjangu z B2 ale nie na Moskwę czy Petersburg. Kłania się zresztą ekonomia wojny, a także aspekty taktyczne. Minimalny zasięg Tridenta II D5 to ~2500 km. Marnowanie miejsca przeznaczonego na strategiczny potencjał może tylko przeciwnika ośmielić.

Zygzak
czwartek, 31 stycznia 2019, 10:51

Wszystko zależy od tego jak te głowice liczyć. Google podają: Ranking pod względem ilości głowic: Rosja 7000 USA 6800 Wielka Brytania 215 Francja 300 Chiny 270 Indie 120-130 Pakistan 130-140 Izrael 80 Korea Północna 10-20

MAD
czwartek, 31 stycznia 2019, 01:09

Wiem, że namiętnie rozpisujący się tutaj antyamerykańscy janusze z dwucyfrowym IQ będą mieli problem ze zrozumieniem tego ale to jest dobra wiadomość. Podstawowym problemem bezpieczeństwa Polski jest gotowość FR do użycia broni nuklearnej na naszym terytorium. Nie ma tutaj znaczenia czy jesteśmy w NATO czy mamy u siebie wojska sojusznicze oraz w jakim stanie jest nasza armia i wywiad. W razie problemów w wojnie konwencjonalnej ruscy zawsze mogą sięgnąć po taktyczną broń nuklearną. Mogą spalić nasze lub sojusznicze jednostki albo zniszczyć Warszawę (co regularnie ćwiczą). Nic tutaj nie da tarcza antyrakietowa bo nie ma mowy o 100% skuteczności, podobnie program Nuclear Sharing bo w najlepszym razie otrzymamy do dyspozycji taktyczną broń nuklearną. Nie będzie mowy o równowadze strachu –kacapy będą mogli odpalić Warszawę a my co najwyżej jakieś cele wojskowe na Białorusi czy w Obwodzie Kaliningradzkim. Są to dla nich straty do przyjęcia. Nie wiadomo czy jakikolwiek Prezydent USA zniszczy albo wiarygodnie zagrozi uderzeniem strategicznym w cele w FR w odwecie za zniszczenie Polskich miast i tym samym skaże swój kraj na analogiczną odpowiedź. Zgodnie z logiką ograniczonej wojny jądrowej odpowiedź amerykańska ograniczy się najprawdopodobniej do poziomu taktycznego. Rozwiązaniem problemu byłby Polski arsenał nuklearny o skali zbliżonej do Francuskiego lub Izraelskiego. Ale jest to kompletne SF nie ma na to nawet teoretycznych szans – brak technologii, środków przenoszenia, woli politycznej, zgody społecznej, zgody sojuszników oraz czasu. Pomysły typu atakowanie pociskami konwencjonalnymi czy siłami specjalnymi elektrowni atomowych to też SF – nawet gdyby się to udało to są to dla nich straty do przyjęcia. Natomiast realna groźba, że ograniczone uderzenie atomowe w Polskę może się w godzinę wymknąć z pod kontroli i zamienić w strategiczną nawalankę atomową z USA może być nie do przyjęcia nawet dla psychola jakim jest Putin i większość jego rodaków. Perspektywa w której robią klika-kilkanaście grzybów w Polsce w zamian obrywają na Białorusi kilkoma uderzeniami nuklearnymi wykonanymi przez F-35 czy jakieś pociski manewrujące jest dla nich do przyjęcia. Ale perspektywa w której uderzają w cele w Polsce a następnie widzą w systemach ostrzegania salwę kilku SLBM i do ostatnich minut nie wiedzą czy to uderzenie taktyczne na mało ważne cele, czy może uderzenie dekapitacyjne w centra dowodzenia i silosy może być dla nich nie do przyjęcia. To decyzja, która zwiększa ryzyko wybuchu wojny nuklearnej między USA a FR ale jednocześnie obniża ryzyko użycia tej broni przeciw Polsce przez FR.

cel
czwartek, 31 stycznia 2019, 00:36

Nic mnie tak optymizmem nie nastraja jak wojna"konwencjonalna" z użyciem taktycznych głowic atomowych między NATO, a Rosją w Europie Środkowo-wschodniej, czyli u nas... szczerze to wolę już "rów atomowy" niż punktowe użycie 5kt-ówek i męczyć się z chorobą popromienną, bo był "opad". Walić Trident'ami w mobilne Iskandery w Kaliningradzie i na Białorusi?!? Co za bzdury, prędzej użycie w pociskach manewrujących, czy odpalane z samolotów, ale te Ohio z oceanu, czy Bałtyku miały by niby strzelać?!? Pomijam natychmiastową odpowiedź Rosjan... w sumie to długo na fale uderzeniową przy 31BLT bym nie czekał więc w sumie wszystko jedno.. pójdzie szybko, męczyć się nie będę.

mgr andrzej pakuła
środa, 30 stycznia 2019, 23:05

ktoś zapomniał o bombach atomowych walizkowych które rosjanie opracowali...moc nieduzo 1-3 kilotony ale szkód narobi jak cholera

bmc3i
środa, 30 stycznia 2019, 22:37

@Whiro Bład. Rosja nie ma w tej chwili 2000 ładunków taktycznych, lecz według róznych szacunków od 4000 do 6000.

bmc3i
środa, 30 stycznia 2019, 22:36

To znaczy że muszą wyciagnąc część głowic W76 ze strategicznych sił jądrowych, bo liczba tych głowic jest stała, nie ma jej produkcji i nie bedzie, bo nie ma już dziś wielu firm ją produkujących, ani ich technologii które znikneły wraz z nimi. To zaś rodzi komplikacje w zakresie New Start, bo w tym traktacie matematyka jest bardzo ścisła. Nie ma też możliwości zastąpienia ich w arsenale strategicznym innymi głwiocami, bo po anulowaniu przez Kongres programu RRW za prezydentury Clintona, nie została dotąd opracowana żadna nowa głowica.

Wojmił
środa, 30 stycznia 2019, 21:10

Bez sens... takie małe głowice dla lotnictwa i dla armii lądowej są ok.. ale przecież Boomersy to z założenia triada strategiczna... głowice 5 KT dla Tomahawków jeszcze zrozumiem ale marnowanie miejsca na Tridentach dla głowic o mocy 5 KT to raczej zdrada na rzecz Rosji i Chin... rozbrajanie USA... ale to nie pierwszy przypadek działania Trumpa w interesie Rosji... mówi jedno, robi drugie...

Komentator
środa, 30 stycznia 2019, 21:01

Bo Panie Whiro nie jest ważne ile kto ma jakich głowic, ważny jest parytet. Rosja ma więcej głowic na lądzie, USA na morzu. Ogólna liczba głowic jest porównywalna i regulowana przez traktaty rozbrojeniowe. Problem w tym, że USA próbuje wrócić do oblakanczej doktryny "ograniczonej wojny jądrowej" licząc że po raz kolejny uda się podpalić Europę, a później znowu ja z zyskiem odbudować. Liczą naiwnie na to, że odwet Rosji dosięgnie terytorium z którego te głowice wystrzelono, a nie tego kto wydał rozkaz. I tutaj się przeliczą. Rosja ma na tyle duży potencjał, że może spopielić zarówno tego kto udostępnił swoje terytorium do ataku na nią, jak i tego, kto wydał rozkaz. Cała ta heca z "małymi" głowicami to straszak na tych, którzy nie odpowiedzą. Po prostu taniej będzie uderzyć w taki Afganistan głowicami po kilka, kilkanaście mln, niż tracić dziesiątki mld na konwencjonalną wojnę. Tylko że z zawodnikami wagi ciężkiej to się nie uda.

Fanklub Daviena
środa, 30 stycznia 2019, 20:56

@Ryszard53: na miejscu Rosji nie bawiłbym się w równą, tylko w proporcjonalną odpowiedź. Ponieważ Rosja liczy wielokrotnie mniej ludności od NATO, to jakby mi NATO zabiło 20% obywateli, to na miejscu Rosji nie bawiłbym się w zabicie tej samej liczby obywateli NATO, tylko również 20% obywateli NATO, a to oznacza, że odpowiedź rosyjska "małymi" głowicami nie ma sensu. Jedyny sens "małych" głowic to taktyczny, gdy chcesz nimi zniszczyć np. zgrupowanie wojsk przeciwnika w bliskiej odległości od własnych. Na miejscu Rosjan w inne użycie "małych" głowic bym się nie bawił z uwagi na miażdżącą liczebną przewagę NATO i używałbym głowic normalnych.

Fanklub Daviena
środa, 30 stycznia 2019, 20:48

@Whiro: "Skąd więc te krytyczne głosy.?" - bo NATO łże! 200 głowic taktycznych? JEDEN amerykański okręt podwodny potrafi zabrać ponad 130 tomahawków! I ile USA ma takich okrętów? Ile NATO ma samolotów i wprost łamie traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej przez "Nuclear sharing"? I chcesz by Rosja uwierzyła w 200 głowic taktycznych NATO? Może ty w to uwierzysz, Rosja nie! Tym bardziej, że nie ma żadnych traktatowych limitów i metod weryfikacji, więc nie ma żadnym metod rzeczywistego wyliczenia posiadanych przez przeciwnika głowic. USA oszukiwało w START i gdy Rosja niszczyła głowice, USA je tylko demontowały. Wg Federacji Amerykańskich Naukowców w raporcie na luty 2018, gdy w zamontowanych głowicach strategicznych jest parytet, to USA ma dodatkowo 4000 głowic nuklearnych ze statusem operacyjnych "w magazynach" i dodatkowo 2400 "wycofanych" w magazynach. Co broni podwiesić jedną z setek czy tysięcy bomb B61 do polskiej F-16 zamiast do B-2? USA ma ponad 3000 takich bomb. Do tego masz jeszcze Francję i Wielką Brytanię! I się dziwisz, że Rosja nie wierzy w 200 głowic NATO? Ponadto gdy Układ Warszawski miał miażdżącą przewagę w uzbrojeniu konwencjonalnym, to Zachód polegał na nuklearnej obronie. Nic dziwnego, że Rosja, z budżetem wojskowym 10x mniejszym niż USA i dziesiątki razy mniejszym od NATO i siłami konwencjonalnymi wielokrotnie słabszymi od NATO polega na broni nuklearnej w obronie. No bo chyba sobie nie wyobrażasz, że Rosja przy pomocy broni nuklearnej mogłaby podbijać NATO? Po co by jej była okupacja spalonej bronią atomową Polski? To USA jest jedynym państwem, które użyło broni jądrowej i to przeciw cywilnym celom a dodatkowo na poważnie rozważało użycie jej w Korei (to próba z sowiecką bombą wodorową ich zniechęciła), Wietnamie, Egipcie, Iraku i Iranie. Więcej obiektywizmu Whiro, a mniej rozgłośni CIA: Głosu Ameryki czy Wolnej Europy.

rozczochrany
środa, 30 stycznia 2019, 20:38

Czyli USA zamierza w konfliktach lokalnych używać małych ładunków atomowych. Następna wojna podobna do tej w Iraku czy Jugosławii z udziałem lotnictwa i marynarki wojennej USA będzie już z użyciem pocisków manewrujących z małymi głowicami atomowymi.

seitz
środa, 30 stycznia 2019, 18:50

Powtórzę się. W Polsce jest możliwa praktycznie z dnia na dzień budowa bomby atomowej na podstawie starych planów. Izotopy promieniotwórcze produkujemy w reaktorze Maria pod Warszawą więc możemy produkować również paliwo uranowe, plutonowe, a więc posiadamy niezbędne zdolności oraz projekt wykonawczy. Nie mamy gdzie przeprowadzić testów jednak technika budowy bomby atomowej nie jest nie wiadomo jak trudna i można z ufnością 6 sigma przyjąć, że założenia teoretyczne zadziałają w praktyce gdy będzie trzeba. Z dnia na dzień możemy awansować do pierwszej ligii potęg militarnych w celu własnej ochrony bez kupowania pod stołem z Pakistanu czy też proszenia się o parasol ochronny. energetyka24.com/polski-reaktor-jadrowy-dziala-od-lat-i-to-tuz-pod-warszawa-komentarz

AK
środa, 30 stycznia 2019, 17:28

Gdyby te "małe" głowice powstały jako uzupe)łnienie tych "dużych", to byłoby OK, ale jeśli mają je zastąpić, to jest to oczywisty kolejny krok w kierunku rozbrojenia nuklearnego USA, a co za tym idzie- całego NATO

emesbees
środa, 30 stycznia 2019, 16:47

No i oto chodzi. Zaczekają, to się (ruskie) dowiedzą. Nie zaczekają to się nie dowiedzą.

Whiro
środa, 30 stycznia 2019, 16:43

Nie wiem czy krytykujący tu USA nie czytali dokładnie tekstu czy już tak są nierozsądni. Tam pisze wyraźnie że obecnie Rosja głowic taktycznych przenoszonych na różnych platformach ma 2 tys , s NATO ma ich teraz 200. Skąd więc te krytyczne głosy.? Rosja może a NATO ma siedzieć cicho? Trochę więcej obiektywizmu a mniej sputnika.

obserwator
środa, 30 stycznia 2019, 16:36

Jak znam Ruskich, to nie będą się bawić w "zmniejszoną moc". Widać było w Syrii, że straty cywilne nie stanowią dla nich tematu, i to nawet w odniesieniu do terenów sojusznika, po prostu walili w rebelianckie miasta ile mogli. W prywatnych rozmowach nawet delektują się tym.

PiotrEl
środa, 30 stycznia 2019, 15:00

Ach, jaki wspaniały pomysł Naszego Suwerena! Gieniusze, po prostu geniusze....

Ryszard53
środa, 30 stycznia 2019, 14:22

Jaka będzie odpowiedz Rosjan nie koniecznie proporcjonalna o zmniejszonym zasięgu?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama