Reklama

Próba reaktora dla rakiety cruise o nieograniczonym zasięgu

21 lutego 2019, 14:27
Zrzut ekranu 2019-02-21 o 10.56.25
Rakiety 9M730 Buriewiestnik, Fot. Ministerstwo Obrony Rosji via Youtube

Rosyjska agencja TASS poinformowała powołując się na źródła w przemyśle o udanej próbie reaktora atomowego, który ma napędzać rakietę manewrującą 9M730 Buriewiestnik (pol. burzyk). Pocisk dzięki zastosowaniu napędu jądrowego ma dysponować praktycznie nieograniczonym zasięgiem. 


Udana próba nuklearnej jednostki napędowej rakiety 9M730 Buriewiestnik (Kod NATO: SSC-X-9 Skyfall) została przeprowadzona w styczniu br. Miała być ważnym krokiem milowym w rosyjskim projekcie budowy pocisku manewrującego o nieograniczonym zasięgu. Brak jednak oficjalnego potwierdzenia pomyślnych testów reaktora. Amerykańskie źródła wywiadowcze donosiły natomiast o próbach pocisku na poligonie Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. 

Od listopada 2017 roku do lutego 2018 roku miały odbyć się cztery próby rakiety Buriewiestnik. Wszystkie jednak podobno zakończyły się niepowodzeniem.

Informacje o istnieniu projektu po raz pierwszy ujawnił prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin 1 marca 2018 roku podczas corocznego przemówienia skierowanego do członków Zgromadzenia Federalnego, rządu, sądów najwyższego i konstytucyjnego, gubernatorów oraz przedstawicieli najważniejszych mediów. Putin ujawnił wtedy również inne nowe typy uzbrojenia strategicznego rozwijanego przez Rosję m.in. podwodne drony Posejdon o napędzie nuklearnym i uzbrojone w potężną głowicę termojądrową, oraz pociski hipersoniczne Kindżał i Awangard. 

Nazwę nowej broni Buriewiestnik pochodzącą od dużego ptaka oceanicznego (po polsku burzyk) wybrano natomiast pod koniec marca ub. r. po publicznym głosowaniu, w którym wzięło udział ok. 7 milionów Rosjan. 

System 9M730 Buriewiestnik ma być rakietą manewrującą odpalaną z bombowców strategicznych oraz okrętów podwodnych choć w obliczu rychłego końca traktatu INF nie można wykluczyć także rozmieszczenia jej na wyrzutniach lądowych. Pocisk dzięki zastosowaniu nuklearnej jednostki napędowej (najprawdopodobniej bardzo podobnej do tej stosowanej w podwodnych dronach Posejdon) ma dysponować praktycznie nieograniczonym zasięgiem oraz długotrwałością lotu. Ma to umożliwiać lot po trudnej do przewidzenia trajektorii, a więc możliwość ataku na cel z dowolnego kierunku. Dzięki temu rakieta ma uzyskiwać większe możliwości penetrowania wrogiej przestrzeni powietrznej niż jej napędzane konwencjonalnie odpowiedniki. Warto przy tym odnotować, że pocisk 9M730 ma być przeznaczony do przenoszenia głowicy jądrowej. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 56
Reklama
Andrettoni
sobota, 2 marca 2019, 12:49

prawieanonim - tu się całkowicie zgadzam. Wiele rosyjskich "wynalazków" to stare pomysły, które nawet nie wiadomo czy są realnie realizowane. Wygląda mi to na rewanż za "wojny gwiezdne" Reagana. Gospodarka ZSRR była na granicy upadku, a pod pozorem budowy nierealnego systemu obrony udało się skłonić ZSRR do wyścigu, który zepchnął gospodarkę ZSRR w przepaść. Obecnie sytuacja jest podobna. Gospodarka USA jest rekordowo zadłużona, a Rosja wkręca je w zbrojenia. Gdyby ograniczyć wydatki, budżet USA w ciągu 5-10 lat doszedłby do ładu, ale jak USA pogrąży się w zbrojeniach to rozdęty budżet pogłębi problemy. Przypomnę, ze sowieci tak bardzo uwierzyli w amerykańskie zapewnienia, że próbowali umieścić na orbicie stację bojową Polus, która rozbiła się w czasie nieudanego startu. Zabawne jest to, ze prawie udało im się zrobić coś prawie niemożliwego. Koszt tego jednak był zbyt wielki dla gospodarki. Podobnie jest teraz z USA - wierzą, że muszą zrobić coś wielkiego i możliwe, ze im się to nawet uda. Pytanie czy gospodarka to wytrzyma.

scrambler
wtorek, 26 marca 2019, 17:16

mała uwaga: obecnie rosyjskie "gwiezdne wojny" służą ichniej władzy prawie wyłącznie do celów wewnętrznych Rosji. Substytucjonalny sen srebrzysty Salomei dla maluczkich o prześnionej potędze. Naprawdę sądzi Pan, że w USA wszyscy olewają lekcje fizyki? Proszę nie mitologizować amerykańskiego zadłużenia, bo choć wzrosło, wciąż jest na poziomie poniżej 106% pkb, z 22 bln USD prawie 2 mają "u siebie" Chiny prawie 1 Japonia itd, etc... Naprawdę śmiechu warte są obawy o amerykańską gospodarkę w obliczu tej rosyjskiej.

magazynier
wtorek, 26 lutego 2019, 16:32

Davien@ napisałem o napędzie dla rakiety cruise o nieograniczonym zasięgu. Coś co leci z prędkością poddżwiękową musi mieć paliwo. Jedno przeczy drugiemu.

prawieanonim
poniedziałek, 25 lutego 2019, 21:49

Andrettoni - "Panie Davien -osiągniecie "sukcesu" zależy od tego jaki cel sobie postawiono"_______________ Celem jaki sobie postawiono jest tradycyjnie propaganda sukcesu. Cel osiągnięto w mizernym stopniu ponieważ baśniom Kremla dają wiarę co najwyżej Rosjanie (a i tak nie wszyscy).

Davien
poniedziałek, 25 lutego 2019, 18:26

Magazynier, pomyliłeś Buriewiestnik z Awangardem, czyli głowicą szybującą, która ma miec podobno nawet 27Ma( jakimcudem to chyba rosjanie sami nie wiedzą) To co ś co masz pokazane na filmiku to zwykły pocisk poddżwiekowy, i wcale bym się nie zdziwił jakby zastosowali zwykłe RTG i smigło napędowe:)) Były juz takie plany w stosunku do jednej z wersji koncepcyjnych Ch-1002.

magazynier
niedziela, 24 lutego 2019, 22:00

W artykule mamy zdjęcie na którym widać trzy pociski na stelażach i jeden w kontenerze. Mają trójkątny przekrój kadłuba jak Raduga H-101, skrzydła jak wyżej, do poddżwiękowej prędkości przelotowej. Jeden z techników sprawdza coś w dziobowej czesci kadłuba. Czyli wloty powietrza muszą być w innej części. Napęd strumieniowy dla prędkości około 6 M wymaga stożka wlotowego, w nim może być głowica i reaktor rozgrzany do temperatury 1600-2500 stopni, który opływa powietrze , taki silnik nie wymaga paliwa. Prezydent Putin twierdzi, że jego pocisk leci z prędkością 20 M. Jego start jest możliwy tylko przy użyciu rakiety balistycznej. Jaki musi być kształt dyfuzora wlotowego dla takich prędkości nikt nie wie. Ale lot atmosferyczny- by działał silnik strumieniowy potrzebne jest powietrze, rozgrzewa cały obiekt do temperatury kilku tysięcy stopni. Jaka elektronika to wytrzyma? To jest lipa.

Andrettoni
niedziela, 24 lutego 2019, 12:27

Panie Davien -osiągniecie "sukcesu" zależy od tego jaki cel sobie postawiono. Jest możliwe stworzenie silnika jądrowego i napędzanie nim pocisku czy samolotu. Prototypy latały. Tak samo tworzono artylerię z pociskami jądrowymi i był to "sukces". W czasie testów obsługa pewnie zawsze siedziała w bunkrze przy odpaleniu, a nie na stanowisku bojowym. Wycofano się z tych pomysłów, bo były głupie. Podobnie wycofano się ze stosowania toksycznych mieszanek paliwa w "normalnych" napędach rakiet. Te napędy są po prostu kłopotliwe w użyciu i mogą zrobić więcej złego niż dobrego. O ile głowicę bojową można zabezpieczyć przed wybuchem, to uruchomiony napęd w razie awarii i upadku na własnym terytorium lub terytorium sojusznika, to by była tragedia. Wyrzutnię można zabezpieczyć startując np. sprężonym powietrzem. Wszystko jest możliwe, tylko jest trudne i niebezpieczne. Dodajmy, ze standardowe pociski się testuje bez głowic, a tu się nie da, bo każdy upadek reaktora na ziemię oznacza skażenie. Kolejna kwestia - powiedzmy, że to ustrojstwo działa. Mamy więc reaktor atomowy, który nie jest uruchomiony i czeka w stanie gotowości... A przecież jest to normalny materiał i jak każdy ulega korozji... Do tego dodajmy fakt, ze w laboratorium, gdzie są odpowiednio wykształceni ludzie i dobre zabezpieczenia wszystko może działać, ale w wojsku nikt nie będzie dawał do obsługi pocisku doktorantów, a armia rosyjska nic jej nie ujmując w swojej masie nie jest bogata w kadry technologicznie wykształcone. To co działa w rękach inżyniera w rękach rekruta może być śmiertelnie niebezpieczne.

Davien
sobota, 23 lutego 2019, 12:35

Panie Andreotti, testy demonstratora w Projekcie pluto zakończyły się sukcesem, ten olbrzymi silnik działał i jakos nie zabił radiacją nikogo wokół, a prace przerwano głównie z powodu kosztów bo ICBM-y były tańsze i jak to określił Pentagon mniej prowokacyjne:)) NIestety w pocisk o srednicy Oniksa nie wcisnie się nawet gołego rdzenia reaktora a co dopiero mówić o kompletnym reaktorze jadrowym

Andrettoni
sobota, 23 lutego 2019, 02:42

Panie "komentator" i Davien - przy takich wymiarach nie ma mowy o zastosowaniu skutecznej osłony i powietrze będzie napromieniowane. Te silniki nie są nowym pomysłem, tylko były już testowane. Nie jestem w stanie stwierdzić czy Rosja ma takie silniki czy nie. Po prostu biorąc pod uwagę np. projekt "Pluto" stwierdzam, ze może mieć, bo technicznie jest to wykonalne. Natomiast nie jest wykonalne by napęd był czysty - osłona musi mieć grubość i gęstość. Jak rezygnujemy z osłony/zmniejszamy ją to zwiększamy napromieniowanie. Jednocześnie do zapoczątkowania reakcji niezbędna jest odpowiednia ilość materiału radioaktywnego. Reaktora nie da się zmniejszać w nieskończoność. Gdyby było to realne to projekt Pluton zakończyłby się sukcesem. Już tylko do pana komentatora, bo widzę luki nie tyle w Pana opinii, co w podstawowej wiedzy. Nie trzeba dla każdego testu budować osobnych stanowisk, ponieważ materiały radioaktywne można przez krótki czas trzymać nawet w ręce - to nie jest kwas, który przepali skórę, choć oczywiście nie jest to zdrowe. Dla zajścia reakcji potrzebna jest odpowiednia masa, więc np. zbliżenie prętów paliwowych/pastylek (zależy od technologii). Dopiero wtedy powstaje większe promieniowanie, które jest wysoce szkodliwe. Oczywiście jeżeli pocisk nie opuści stanowiska startowego lub się rozbije gdzieś, to w okolicy mam skażony teren, ale to nie jest taki e skażenie jak w wypadku wybuchu nuklearnego, tylko chodzi o pył, który może się dostać np. do płuc- można to porównać z posypaniem terenu pałeczkami wąglika. Trzeba jednak wiedzieć czym się różni promieniowanie alfa, beta i gamma i znać podstawy z zakresu liceum. Przed promieniowaniem alfa chroni nas naskórek i szkodliwe jest dopiero spożycie cząstek, gdyż są toksyczne i gdyby tylko takie promieniowanie było, to taki silnik można by zrobić bardzo mały, ale nigdy by nie powstała bomba atomowa. Podobnie jest z promieniowaniem beta. W przeciwieństwie do promieniowania alfa i beta promieniowanie gamma powstaje dopiero w wyniku reakcji jądrowej i jest ono wysoce energetyczne i przenikliwe. Od momentu zainicjowania reakcji człowiek nie powinien się zbliżać do reaktora/silnika. Skażeniu jednak ulega nie cały kompleks badawczy, tylko wyrzutnia. Gorący rdzeń musi być stale chłodzony i można to robić dzięki skomplikowanej i ciężkiej aparaturze lub bardzo szybkiemu obiegowi powietrza. Zatrzymanie lub spowolnienie obiegu powietrza oznacza stopienie rdzenia, gdyż nie ma miejsca na system awaryjny. Praktycznie nie da się tego zatrzymać, gdyż odrzucenie rdzenia nie spowoduje spadku temperatury dostatecznie szybko by silnik się nie stopił. O ile powietrze chłodzi rdzeń i wydostaje się na zewnątrz dyszą, to promieniowanie gamma rozchodzi się na wszystkie strony, a nie tylko dyszą. Osłonić się przed tym nie da, bo wymagało by to kilkudziesięciu centymetrów ołowiu.

bender
piątek, 22 lutego 2019, 21:15

To bardzo kontrowersyjna broń, bo jej użycie tak czy owak niesie ogromne zagrożenie ekologiczne. Nawet jeśli Rosjanie w jakiś sposób doszli do technologii małych, mobilnych, bezpiecznych w użytkowaniu oraz dostępnych cenowo reaktorów atomowych, to jest tysiąc sposobów ich lepszego, nawet militarnego zastosowania, niż wsadzenie do latającej bomby, która leci tylko raz. No bo czemu nie zainstalować tej rewolucyjnej technologii na wszystkich okrętach, bombowcach, latających tankowcach, czy dużych dronach? To byłby technologiczny przełom zasługujący na uchylenie kapelusza. A przy cywilnym zastosowaniu i globalnych kłopotach z energią taka technologia poprawiłaby wizerunek Rosji i przez to siłę oddziaływania lepiej niż zupełnie udane mistrzostwa w piłce. Ale na razie wiemy tyle, że mają reaktor wsadzić do latającej bomby. Moim zdaniem dlatego, że nawet jeśli to działa, to nie jest to technologia na tyle czysta, żeby uznać ją za bezpieczną dla ludzi. Wtedy dochodzimy do raczej demonicznej koncepcji pocisku, który sieje skażenie niemal od startu, przez całą swoja być może całkiem pokrętną drogę do celu, gdzie robi duże bum. A gdy wsadzą ten silnik do pocisku, który na 4 próby 4 razy spadł w locie, a raz zaginał, to już przy pierwszej próbie czeka nas katastrofa ekologiczna i to bez względu na jej wynik. Siedem milionów glosujących na nazwę Buriewiestnik powinno szybko przejrzeć na oczy i powstrzymać swój przecież demokratyczny rząd zanim te mikro czarnobyle zaczną latać nad poligonami Rosji. Dla ich własnego i naszego dobra.

sża
piątek, 22 lutego 2019, 21:01

My chyba mamy jakiś reaktor w Świerku? Gdyby tak go podpiąć np do "Pioruna", to Putinowi by szczęka opadła na podłogę...

Jan z Krakowa
piątek, 22 lutego 2019, 18:35

Generalna uwaga. Nikt po kierunku ścisłym czy technicznym, nie użyje w tym kontekście określenia czy nazwy >>test<<. testy to są w psychologii i w informatyce. W odniesieniu do rakiet , kotłów, reaktorów, czołgów, silników i elektrowni używa się nazwy >>próba<<.

magazynier
piątek, 22 lutego 2019, 16:46

Inżynier@wiesz o czym piszesz? Jakie są prędkości przepływającego w silniku strumieniowym powietrza? Jaką ilość energi musi przekazać na odcinku metra reaktor atomowy by ogrzać te gazy i nie zaburzyć ich przepływu? Jaką więc musi mieć temperaturę reaktor? O chłodzeniu tego cuda nie wspomnę.

Łebski
piątek, 22 lutego 2019, 15:35

Napęd nie może być taki jak w dronie podwodnym, bo owy dron nie używa silnika rakietowego :) No chyba, że ten sam reaktor jest użyty, a ta z nazwy rakieta, porusza się dzięki śmigłom napędzanym silnikami elektrycznymi, wtedy faktycznie mamy prawie nieograniczony zasięg. Jeśli jest to jednak rakietowy silnik nuklearny, np NTR to ma paliwo, i ono się kończy.

komentator
piątek, 22 lutego 2019, 15:11

Panie Andreotti, niekoniecznie. Maiłby Pan rację gdyby to powietrze nagrzewające się przepływało przez rdzeń reaktora, to oczywiście zapaskudzi wszystko na trasie przelotu. Jeżeli zaś nagrzewa się opływając gorącą obudowę reaktora wowczas, dopóki ta obudowa jest szczelna, nie ma mowy o skażeniu, gdyż w takim przypadku to powietrze to obieg wtórny, tak jak woda zamieniana w parę w elektrowni jądrowej i napędzająca turbiny. Nie powie Pan chyba, że turbiny w elektrowni jądrowej są skażone produktami pracy reaktora? Proszę zwrócić uwagę na jeden fakt, artykuł wspomina wyraźnie, że odbył się test na stanowisku naziemnym. Już ten fakt świadczy o tym, że podczas pracy tego silnika skażenie nie nie występuje, chyba że Rosjanie dla każdego testu budują ukryte głęboko pod ziemią jednorazowe stanowisko testowe, do którego, po teście, nawet nie można wejść aby sprawdzić wyniki. Podsumowując, taki napęd ma sens pod warunkiem, że udało się skonstruować na tyle mały reaktor, że zmieści się w pocisku i pozostanie jeszcze dość miejsca dla opływającego go powietrza chłodzącego reaktor. I wbrew pozorom, nie potrzeba tego miejsca zbyt dużo, po osiągnięciu wymaganej prędkości pocisku, na drodze przepływu powietrza i tak trzeba wykonać spore przewężenie, aby je dodatkowo sprężyć. Proszę sprawdzić jak działa silnik strumieniowy.

Davien
piątek, 22 lutego 2019, 14:37

Panie poczytajcie: tyle że sam silnik z Projektu Pluto na tyle duzy ze w cos mniejszego od solidnego sterowca bys go nie wcisnał wiec powodzenia:)

Davien
piątek, 22 lutego 2019, 14:35

Darek, widziałes w ogóle silnik do projektu Pluto??? Może do napedu czegos rozmiarów Hindenburga by sie nadawał ale nie ma nawet obecnie reaktorów jadrowych tak małych by weszły w to rosyjskie coś. Andreotti, zadam ci to samo pytanie co Yaro: podaj mi nazwe i wymiary tego reaktora co ma podobno zasilac buriewiestnika, generator RTG sie nie liczy.

Davien
piątek, 22 lutego 2019, 14:31

Panie inzynier, silnik scramjet do efektywnego dziąłania wymaga predkości ok 5Ma, dalej, temp w komorze spalania silnika znaczaco przewyzsza tą wytwarzana w obiegu chłodzenia reaktora, do tego nie ma tak małych reaktorów jądrowych by weszły w kadłub o srednicy maks 70-80cm a taka jest srednica tej rakiety.

Niuniu
piątek, 22 lutego 2019, 14:19

Kilka drobnych uwag. Jeśli zasięg tej rakiety jest "nieograniczony" czyli tym samym przekracza 5,5 tys km to ta rakieta nie podpada pod traktat INF i może być legalnie już teraz instalowana na wyrzutniach lądowych. Jeśli dojdzie do jej faktycznego użycia to to czy i ile promieniuje reaktor w trakcie lotu i tak jest pomijalne w stosunku do skutków wybuchu ładunku jądrowego jaki jest umieszczony na takiej rakiecie. Bojowe jej użycie oznaczać będzie wojną nuklearną, to tym bardziej szkody dla środowiska powstałe na trasie jej przelotu będą bez znaczenia bo Nas i tak już nie będzie. Niewiara w jej powstanie i możliwości Rosjan w zakresie konstruowanie tej i podobnych jej nowych broni jest mocno naiwna. Rosyjska gospodarka ma się całkiem nieźle a dane ekonomiczne są jeszcze lepsze (zadłużenie Państwa ok 40 mld , rezerwy walutowe w złocie ok 490 mld , nadwyżka eksportowa w 2018r ponad 200 mld , 2017 ok 130 mld cen ropy i gazu wyższe niż założenia budżetowe Rosji) a baza naukowa i szkolnictwo wyższe stoi na całkiem niezłym poziomie. W latach piędziesiątych 20 wieku też powątpiewano w możliwości zbudowania broni jądrowej i rakiet balistycznych przez ZSRR. Większość przegranych w historii ma swe korzenie w niedocenianiu przeciwnika. Koledzy powielają ten stereotyp z czasów propagandy zimnowojennej. Świat się zmienia i to zdecydowanie szybciej niż rzeczywistość nad Wisłą.

Śpioch
piątek, 22 lutego 2019, 13:40

Widzę na filmie że zakład stawia na na kulturę fizyczną wszędzie reklama reprezentacja Rosji na plakatach. Wyjątkowo czysta hala. Po narzędzia za każdym razem chodzą do skrzynki przy drzwiach. Maski zapewne mają chronić przed promieniowaniem a czepki przed upadkiem czegoś na głowę, Brak dozymetrów lub nie zauważyłem. Pracują bez ścianek rozdzielających które chronią przed promieniowaniem. W Rosij mnogo ludziej.

prawieanonimoweAWU i inne... Harpery
piątek, 22 lutego 2019, 13:36

Sytuacja nie wygląda dobrze: Rosja kolejny raz "odjeżdża" USA w reakcji "asymetrycznej" dostosowanej do jej możliwości finansowych. A powadze tej sytuacji na polu propagandowym świadczy masowy wysyp postów etatowych rusofobów, którzy w ramach wzmacniania morale "pomniejszych" miłośników pastuszków wypisują co im ślina na język przyniesie ze szczególnym eksponowaniem tekstów w stylu "PKB i ludność wielkości Meksyku", pseudohistorychnych wynurzeń dot. rabunku dokonanego przez Sowietów bezpośrednio po IIWŚ (co to ma wspólnego z Burwiestnikiem to wiedzą chyba tylko oni), kolosie na glinianych nogach itd. itd. Cóż, ich intencje są (w ich mniemaniu) "szczere" szkoda tylko, że "wykonanie"... żałosne.

gzygzy
piątek, 22 lutego 2019, 12:53

Rosyjskie bajki w stylu "Sputnika". Do artykułu powinna być dodana etykietka "Hit czy kit". A komentujący zamiast wymyślać brednie to niech swoje 4 litery zaniosą na jakąkolwiek politechnikę z kierunkiem technicznym. Odpada informatyka, matematyka, zarządzanie, bezpieczeństwo narodowe, ochrona środowiska, dziennikarstwo itd.

arek
piątek, 22 lutego 2019, 12:47

Do Rain Harper - wiesz kolego Davien punktuje ich jak ze snajperki :) pozdrawiam serdecznie Daviena. Bo przecież jak się czyta te ich pierdoły, to tak jakby nam chcieli wmówić, że moskwicz się z sukcesami ściga w F1 - no boki zrywać... :)

droma
piątek, 22 lutego 2019, 12:28

jak podaje radio erewan energia ma byc z rozszczepienia jader putina /niech zyje wiecznie na swoj koszt /,pierwsza rakieta juz sie pokazal w tivi-bajka nastepne w niedalekiej przyszlosci /jakies 30 lat / -balszaja technika sredniowiecza ...

mischka
piątek, 22 lutego 2019, 12:13

tonący brzytwy się chwyta?

Lord
piątek, 22 lutego 2019, 11:54

Sam jest głowicą : )

prawieanonim
piątek, 22 lutego 2019, 11:27

xd - 10 stycznia 1945 r. Rada Komisarzy Ludowych ZSRR wydała rozporządzenie, na mocy którego prawnie sankcjonowano grabież na niespotykaną skalę majątku stanowiącego tzw. zdobycz wojenną. Na realizację grabieży nie trzeba było długo czekać. Gregorij Żukow meldował Stalinowi w 1945r. o zdobyciu przez Armię Czerwoną kompletnie wyposażonych fabryk znajdujących się w takich miejscowościach jak : Łódź, Bydgoszcz, Radom, Gliwice i wielu innych miejscowościach, wyzwalanych przez Armię Czerwoną, ale także i Wojsko Polskie. Stalin wówczas nakazał demontowanie wszelkich urządzeń przemysłowych, znajdujących się w fabrykach i zakładach na terenie wyzwalanej Polski, powołując do tego celu, na wniosek Żukowa, Komitet Specjalny. Decyzja Stalina skutkowała tym, że żołnierze rosyjscy zachowywali się na terenie Polski jak na podbitym terytorium grabiąc i rabując po drodze wszystko, co tylko stanowiło jakąkolwiek wartość. Grabiono skutecznie i to prawie do zera majątki ziemskie, dwory, magazyny, sklepy, maszyny rolnicze, artykuły spożywcze, paliwo, paszę, bydło i inne przedmioty ,które udało się ukraść. Opornych Polaków broniących swego mienia po prostu zabijano lub aresztowano i wysyłano setkami na Sybir. Ponieważ grabieże rozwijały się bardzo szybko na niespotykaną dotąd skalę dlatego też celem ich planowego działania Sowieci powołali tzw. bataliony robocze liczące około 50 osób, które tworzyły np. poganiaczy bydła czy mobilne transporty do wywozu zrabowanego z terenu Polski mienia. Powołano łącznie 500 takich batalionów. Teren Górnego Śląska wybitnie przypadł do gustu złodziejom i szabrownikom Armii Czerwonej. Tylko pomiędzy 1 kwietniem a 1 czerwcem 1945 r., jak podają źródła, wywieziono w głąb Rosji 975 tys. ton ukradzionego węgla, który wówczas był surowcem na wskroś strategicznym. Po 1 czerwca 1945 r. pod nadzorem radzieckim codziennie wywożono do Rosji węgiel łącznie wywieziono go w ilości 26 tys. ton. Polskie rodziny głodne przymierały wówczas z zimna i braku opału. Szybko i planowo zdemontowano hutę w Gliwicach gdzie wywieziono urządzenia walcowni rur. Demontowano skrupulatnie wyposażenie Polskich elektrowni głównie w Miechowicach, Zabrzu, Zdziszowicach, Mikulczycach, Blachowni Śląskiej i Chełmsku Śląskim. W domach polskich oczywiście z tego powodu zabrakło prądu. Nie oszczędzono wyposażenia zakładów i fabryk w Dąbrowie Górniczej,, Chorzowie, Siemianowicach, Poznaniu, Bydgoszczy, Grudziądzu, Toruniu, Oświęcimiu i wielu innych Polskich miastach gdzie tylko weszła Armia Czerwona wyzwolicieli i grabieżców oraz złodziei. W samej tylko Bydgoszczy, jak podaje prasa, wywieziono wyposażenie 30 dużych zakładów przemysłowych oraz 250 jednostek pływających zagarniętych z Kanału Bydgoskiego. W Toruniu na 46 wagonów kolejowych załadowano wyposażenie młynów w wyniku czego w mieście zabrakło chleba. Ukradziono nawet śmieciarki z miejskich zakładów oczyszczania miasta. Szczególne znaczenie Sowieci przywiązywali do kradzieży wyposażenia zakładów paliw syntetycznych. Do ZSRR wyjechało z terenu Polski prawie 10 tys. wagonów wyładowanych takimi urządzeniami. Z samych tylko Polic z usytuowanych tam zakładów Rosjanie zrabowali ich wyposażenie i załadowali je na 14 tys. wagonów wywożąc w głąb Rosji. Rozbierano i wywożono stacje transformatorowe, parowozownie, wagonownie, brali wszystko co stanowiło jakakolwiek wartość jak np. zakłady naprawcze , warsztaty. Wywieziono 5500 km linii kolejowych dla porównania w Polsce w 2010 r. długość linii kolejowych wynosiła 22046 km. Wyzwoliciele spod znaku sierpa i młota szczególnie upodobali sobie jednak Polskie rolnictwo, które łupiono bez opamiętania. Tylko do 1 września 1945 r., jak podają źródła, zarekwirowano i wywieziono do Rosji 506 tys. sztuk bydła,114 tys. sztuk owiec, 206 tys. sztuk koni. Wywieziono ponad 72 tys. ton cukru, 14 tys. ton zboża i to tylko z powiatu toruńskiego, 20 tys.ton ziemniaków, 100 tys. ton słoniny, 25 tys. ton mięsa. Wyzwoliciele kradli ubrania, buty, radia, zegarki, rowery, zestawy stołowe a nawet gwoździe. Tych, którzy bronili swego mienia zabijano lub zsyłano na Sybir. Czerwonoarmiści kradli także poza planowo np. w październiku 1945 r. pijani żołnierze radzieccy rabowali stragany odbywającego się targu. Gdy chłopi stawiali opór zostali zaatakowani granatami i seriami z broni maszynowej – takie przypadki zdarzały się nagminnie. Polskich żołnierzy tzw Kościuszkowców, którzy stawali w obronie łupionych chłopów rozstrzeliwano na miejscu lub degradowano i wsadzano do więzienia na wiele lat. Tylko w 1948 r. z terenów Polski, sowieci wywieźli do Rosji 239 tys. wagonów zrabowanych rzeczy.______________________ Na jaką kwotę sowieci okradli Polskę? W 1946 r. była to już kwota 667 mln. dolarów, szkody powstałe z tytułu wandalizmu żołnierzy Rosyjskich w czasie dokonywania rabunków wyniosły ponad 292.5 mln. dolarów co łącznie w przeliczeniu na dzisiejszą wartość, jak podają dostępne źródła, daje nam niebagatelną kwotę ponad 54 miliardy dolarów nie licząc odsetek. Nic dziwnego, iż po „takim wyzwoleniu” w Polsce po 1945 r. zagościł głód a przemysł potrzebował ponad 50 lat by odzyskać to co wyzwoliciele ukradli. Znane były powszechne przypadki umierania głodową śmiercią głównie sierot i małych dzieci, gdyż żywność ukradli Rosjanie. Paradoksem niech będzie fakt, że właśnie tę zrabowaną z Polski żywność Rosja nam wysyłała jako ich pomoc dla odbudowy naszego kraju. Podobnie było w przypadku maszyn i urządzeń do fabryk i zakładów - oczywistsze za taką pomoc co musieliśmy „wyzwolicielom” słono płacić.

Ed
piątek, 22 lutego 2019, 10:44

...trzeba patrzeć na to z różnych stron. 1. To takie "czołgi Armata" - nawet jeśli coś jest z tego to conajmniej część to atrapa. 2. Jeśli chodzi o USA to wyraźnie widać że przyjęły (słuszną zresztą) taktykę, że najważniejsza jest ta broń , której przeciwnik nie zna. Każda broń rodzi swojego antagonistę ponieważ przeciwnik ją zna choćby ogólnie.Poza tym wszystkim - nawet jeśli istnieją różne, coraz bardzie skomplikowane bronie to i tak od strony przegrywającej przyleci kilka rakiet z szybkością hipersoniczną (np. Mah 10 czyli niemożliwą do zestrzelenia konwencjonalną bronią) , a w głowicy będzie 100. Megatonowa bomba i wszystko się skończy jednym głośnym krzykiem.

AWU
piątek, 22 lutego 2019, 10:42

Informacja TASS pochodną dorocznej mowy Putina którą wygłosił na Kremlu do członków dumy. Zagroził on cywilizowanemu światu szeregiem nowych rosyjskich Wunderwaffe co wzbudziło entuzjazm zgromadzonych. Jednak media światowe zwracają uwagę że słowa te padły pod koniec wystąpienia którego większość poświęcona była walce z ubóstwem i naprawie infrastruktury. Wg oficjalnych danych rosyjskich ponad 19mln Rosjan żyje poniżej oficjalnej granicy ubóstwa która wynosi tam ok 570 zł/mies. Dochody niemal 30% ludności są jedynie nieznacznie wyższe. Co do infrastruktury oczywiście pochwalił się ku owacji tłumu otwarciem mostu na Krym i niedawnym oddaniem do użytku drogi ekspresowej Moskwa - St Petersburg (miała być gotowa na Mundial) jednak jak twierdzi rosyjskie Ministerstwo Infrastruktury spośród 42 tys mostów w kraju, połowa wymaga natychmiastowego remontu (w 2018r runęło 120 mostów). Putin przyznał że 200 tys rosyjskich dzieci uczęszcza do szkół bez ogrzewania/bieżącej wody. Drażliwa sprawą są toalety. Wg indeksu WHO/UNICEF w Rosji dostęp do toalet ma 72.3% ludności, jednak wskaznik ten bierze pod uwagę również toalety publiczne i n.p. dla Polski wynosi on 194%. Bezpośrednio po swym wystąpieniu Putin podczas konferencji prasowej zagroził USA "drugim kryzysem kubańskim". Dosyć odważne stwierdzenie biorąc pod uwagę że kryzys kubański zakończył się poniżeniem sowieckiej floty podwodnej (wszystkie 4 "Foxtroty" uzbrojone w torpedy nuklearne wysłane na Atlantyk zostały przechwycone, 3 z nich B-36 B-59 i B-130 zmuszone do wynurzenia a B-4 uciekł w kierunku Grenlandii) a kryzys był początkiem końca dla Chruszczowa który stracił władzę 2 lata pózniej. Reasumując grożenie światu rzekomymi prototypami cudownych broni "nie mających analogów" przez państwo o PKB i liczbie ludności wielkości Meksyku w tym momencie staje się nieco żałosne, aczkolwiek pogróżki propagandy Kremla powinny być użyte jako forma nacisku na kraje alianckie nie spęłniające swych obowiązków dot wydatków na obronność.

Rain Harper
piątek, 22 lutego 2019, 09:50

O rany , Davien naprawdę musiał zaleźć za skórę trollom, że już się wszędzie pod niego podszywają.

Andrzej
piątek, 22 lutego 2019, 09:44

Nad wyborem nazwy rakiety głosowało 7 mln Rosjan . Czym ci ludzie żyją że ich umysły zaprzątnięte są nazywaniem głęboko nieetycznych systemów masowego unicestwiania .Wygląda na to że bardziej im zależy na eksterminacji obcych nacji niż poprawieniem poziomu własnego życia .Rosyjska propaganda już im przeorała świadomość do fundamentów i jeszcze się tym chwalą . To społeczeństwo nie ma przyszłości przed sobą .

Inżynier
piątek, 22 lutego 2019, 09:43

@ Paweł To raczej efekt rosyjskich przepisów BHP, nawet w sterowniach elektrowni siedzą w takich ubraniach i czapkach, to ma chronić przed roznoszeniem czy wdychaniem pyłu który może być radioaktywny. Roboty pozorowane to klasyk w takich filmach, jak etatowy spawacz sypiący iskrami w amerykańskich filmach z hollywood. @magazynier Scramjet a nie lipa. Z tym, że zamiast ogrzewać strumień powietrza spalaniem paliwa używa się ciepła reaktora. Taki silnik będzie pracował od momentu uzyskania ciągu do momentu braku wystygnięcia reaktora lub zniszczenia. Jedyny problem to fakt że silnik pracuje dobrze tylko przy prędkościach naddźwiękowych co znacznie zmniejsza zwrotność. Oraz fakt że rakieta rozsiewa silne skażenie, bo raczej nikt nie będzie się bawił kilka obiegów grzania aby uniknąć skażenia. Zwiększyło by to zbytnio wagę oraz ograniczyło sprawność układu napędowego.

Davien
piątek, 22 lutego 2019, 08:40

Naj gorsze, jak uda im się ten system napędowy. - co w tedy! Kto da gwarancje że nie ?

Ralf_S
piątek, 22 lutego 2019, 08:10

To taka broń ostatniej szansy. Kolos na glinianych nogach nim upadnie jeszcze może się odgryźć napastnikowi używając broni totalnej, bo nie ma już nic do stracenia... Wychodzi ruska mentalność: jak przegramy, to zniszczymy wszystko. I myślę, że tu raczej o Chiny chodzi, nie USA.

Wolverine
piątek, 22 lutego 2019, 08:02

Jakoś wierzyc się nie chce, strasznie to się bedzie grzać a atmosfera ma za małe ciepło właściwe żeby to skutecznie wychłodzić. Torpeda to uwierzę ale reaktor w rakiecie powietrznej? Pachnie mistyfikacją...

Tomek Iwanicz
piątek, 22 lutego 2019, 07:43

Tyle się pisze o tym że Rosja buduje okręty ,drony podwodne(Posejdony),rakiety hipertoniczne, chcą wskrzesić ekranoplany,na stan swojej armii wprowadza nowe karabiny od kałasznikowa i Bóg jeden wie co tam jeszcze.A Europa co ? Czy tu się coś dzieje w tej kwestii? Czy może będzie można sobie coś kupić od Włada Putina? Tyle gadania o rakietach z USA i o tym że nadają się co najwyżej na wystrzelenie na sylwestra lub w pokazach na cześć Pana prezesa(urodziny kota,czy coś) . Niech ktoś realnie nakreśli czy należy się bać tych doniesień czy to bzdury wyssane z palca. Bo tak czytając te wszystkie artykuły o arsenale Rosji i osiągnięciach ich konstruktorów to odnosi się wrażenie że Amerykanie to mogą za nimi walizki ciągać ze swoimi f35 a/b/c i Raptorami.

xd
piątek, 22 lutego 2019, 06:18

kolo znacznie więcej krajów i to w bardziej boleśnie odczuło jakim niezrównoważonym państwem jest usa w państwach będących pod "okupacją" zsrr były budowane fabryki a w państwach demokratyzowanych przez usa były one bombardowane w najlepszym przypadku kupowane za "symbolicznego" dolara

Andrettoni
piątek, 22 lutego 2019, 05:19

Stworzenie takiego napędu jest możliwe, ale ze względu na rozmiary napędu będzie to musiałby być tzw. brudny napęd, a to oznacza skażenie terenu na całej trasie przelotu rakiety, nie wspominając o jej przechowywaniu. O ile zastosowanie tego typu napędu w podróżach międzyplanetarnych mogłoby mieć sens, to w podróżach w atmosferze ziemskiej jest to wysoce nieetyczny napęd. Teoretycznie zasięg może być nieograniczony, gdyż reaktor działa na zasadzie rozprężania gorącego gazu, np. powietrza, tylko, że wyrzucane powietrze jest radioaktywne.Taki gaz skazi wszystko, łącznie z wyrzutnią. Broń psychopaty.

Darek
piątek, 22 lutego 2019, 02:41

to amerykanski Project Pluto odmrozony po 60 latach (jest opis na Wikipedii) juz sama rakieta (bez glowicy) spowoduje niewyobrazalen skazenie - zbrodniczy pomysł chorych ludzi...

Jasko
piątek, 22 lutego 2019, 02:24

Zasada działania przypomina silnik strumieniowy z SR71 Blackbird, gdzie spalane paliwo podgrzewa powietrze i rozprężając je tym samym powoduje powstanie siły pchającej pocisk. Tyle, że tutaj powietrze rozgrzewa reaktor. Kiedy USA pracowało nad czymś takim w latach 60. to głównym problemem były elementy reaktora i sterów mogące wytrzymać temperaturę około 1500 lub więcej stopni. Ps. Powietrze musi zostać najpierw rozgrzane przez kompresję, którą zapewnia odpowiednia prędkość początkowa, nadawana silnikiem odrzutowym lub rakietowym.

xawer
piątek, 22 lutego 2019, 00:15

Do kulochwyt: Reaktor działa dokładnie tak jak komora spalania w silniku odrzutowym(tylko gorące gazy/powietrze/ uzyskuje z reakcji jądrowej nie ze spalania) Powietrze jest podgrzewane bezpośrednio w reaktorze(sieje po drodze opadem radioaktywnym) lub pośrednio przez wymiennik(czystszy)

Paweł
piątek, 22 lutego 2019, 00:14

Trochę teatralnie wygląda ten film. Te czepki jak u ruskich sanitariuszy też nieco komicznie. Jak by wymogi co do czystości były wysokie, to działali by w clean-room'ie. A w mojej opinii to ma tylko nadać dramaturgii przekazowi. Hala odremontowana i czysta, ale nie da się w niej uzyskać takich parametrów czystości, które zmuszały by do noszenia masek. Chyba że filtrują opary etanolu, aby uszczelki się nie porozpuszczały:) No i wszyscy naraz wykonują w wielkim skupieniu jakieś ruchy, byle suwnica była w użyciu i coś ogólnie się działo (swoją drogą gdzie kask). Kto widział przemysł od środka a nie tylko z reklamowych filmów poszczególnych firm z yt, ten chyba zrozumie o co mi chodzi. Coś tam pewnie kombinują i wykombinowali, ale ten film nieco drętwy.

poczytajcie
piątek, 22 lutego 2019, 00:12

To jest amerykański projekt z lat 50/60 tych, już odtajniony. Amerykanie zbudowali wtedy poprawnie działający jądrowy silnik strumieniowy dla pocisku manewrującego, poruszającego się na niskim pułapie z prędkością 3 Ma. Chociaż silnik był sprawny i osiągał zakładane parametry, o zastopowaniu projektu zadecydowały koszty, rakiety balistyczne były znacznie tańsze.

magazynier
czwartek, 21 lutego 2019, 23:31

Yaro@ to lipa. Sam fakt posiadania reaktora atomowego na pokładzie nie gwarantuje nieograniczonego zasięgu w atmosferze. Reaktor w takim silniku ma podgrzać gazy do temperatury kilku tysięcy stopni. Ile to będzie tysięcy, zależy od rodzaju użytych materiałów. A skąd biorą się gazy w takim silniku? Ze spalania konwecjonalnego paliwa. Zysk w atmosferze może byc kilkukrotny i to wszystko.

znawca
czwartek, 21 lutego 2019, 23:10

Kiedyś już się chwalili że rakiety wyjeżdżają z fabryk jak parówki, prawda była inna. teraz też tworzą cudowne bronie a niepotrafiącą zrobić zwykłych

AZIA
czwartek, 21 lutego 2019, 21:10

Nas nie stać na jedna elektrownię atomową a oni będą budować rakiety na reaktorze. Imperializ ma swa cenę. Ale czy warto koszt efekt.

xawer
czwartek, 21 lutego 2019, 20:35

Do yaro: A możliwe? "...Buriewiestnik ma być rakietą manewrującą..." Ma być, czyli nie wiadomo czy będzie(raczej nie będzie biorąc pod uwagę brak kasy, sens i możliwość/fizyczna/ realizacji)

Davien
czwartek, 21 lutego 2019, 20:25

Yaro, to proszę podaj mi nazwę i typ reaktora jadrowego, który zmiesci sie w kadłubie o srednicy jakichś 0,7-08m, zamiast robic z siebie .... Jakos na filmiku dalej lata ze zwykłym silnikiem rakietowym. Zaznaczam: ogniwa RTG to nie reaktor:))

atom
czwartek, 21 lutego 2019, 20:25

co się dzieje z paliwem nuklearnym po wybuchu ?

gru
czwartek, 21 lutego 2019, 20:21

Niech mnie ktos laskawie oswieci w jaki sposob jest uzyskiwany ten nieograniczony zasieg. Reaktor to po prostu piecyk. Sa oczywiscie projekty uzycia reaktora do pogrzania gazow wylotowych, ale to wciaz wymaga wytworzenia tych gazow wylotowych z czegos. Jedyne co mi przychodzi do glowy to generator termoelektryczny napedzajacy silnik elektryczny. Jest jedno ale: takie generatory maja moc moze paru kW.

Łukasz
czwartek, 21 lutego 2019, 19:47

Przemysł, który nie potrafi zbudować telewizora buduje rakiety z napędem atomowym. Taaa...

Jan z Krakowa
czwartek, 21 lutego 2019, 19:15

Artykuł jest bardzo ciekawy. Bardzo jestem ciekawy szczegółów i liczę na to, że ktoś je tutaj przedstawi. Sam pomysł nie jest nowy. Były takie rakiety, a chyba właściwie silniki rakietowe nuklearne. Na Zachodzie (NERVA, czy jakoś tak) i w ZSRS, także. Doszło do prób na stanowiskach naziemnych w latach 60. Chyba to miało być też do pojazdów kosmicznych. Nie dawało się tego wykorzystać w atmosferze ze względu na radioaktywność gazów (plazmy) wylotowych. Zaletą takiego napędu jest duża prędkość gazów wylotowych (większa niż w napędzie chemicznym). Ciekawe jest na czym polegają modyfikacje.

kulochwyt
czwartek, 21 lutego 2019, 19:12

Jaka jest zasada działania takiego perpetum mobile? Co ten reaktor daje? Podgrzewa wodę do turbiny czy jak?

Kolo
czwartek, 21 lutego 2019, 18:17

W sumie to dobrze jak by ruscy taką rakietę mieli. W końcu bardziej oddalone od Rosji kraje także zauważyły by jaki to niezrównoważony psychicznie sąsiad, bo dopiero by poczuły zagrożenie.

Olender
czwartek, 21 lutego 2019, 17:12

Świat idzie ku wojnie... :(

yaro
czwartek, 21 lutego 2019, 16:49

A @Dvien na to .... "niemożliwe" !!!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama