Górski Karabach: azerska kolumna zniszczona w zasadzce [WIDEO]

7 listopada 2020, 08:33
Zrzut ekranu 2020-11-6 o 14.59.27
Fot. MO Armenii/YT

Ministerstwo Obrony Republiki Armenii opublikowało materiał wideo wykonany z rozpoznawczego bezzałogowego statku powietrznego, prezentujący wraki azerskich wozów bojowych. Należały one do kolumny azerskiej armii, która wpadła w armeńską zasadzkę na drodze do miasta Berdzor, w środkowo-zachodniej części Górskiego Karabachu.

Zobacz także
Reklama

Nagranie prezentuje pobojowisko, po wspomnianej zasadzce, rozrzucone na znacznym obszarze, zarówno w terenie leśnym, jak i otwartych polach. Na pierwszym ujęciu widoczne są wraki sześciu różnych wozów bojowych. Cztery z nich porzucone lub zniszczone, a w tym dwa opancerzone pojazdy minoodporne Marauder i jeden opancerzony pojazd minoodporny Matador oraz pojedynczy lekki samochód opancerzony (prawdopodobnie nośnik wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike NLOS). Znajdują się one na obrzeżach lasu w pobliżu polnej drogi, co wskazuje, że ich załogi próbowały bezskutecznie uciec spod armeńskiego ognia w teren zalesiony. Dwa pozostałe pojazdy, w postaci wypalonego wraku czołgu podstawowego T-72 Aslan (z wyrzuconą wieżą), a także przewróconego na bok innego Maraudera, znajdują się na poboczu wspomnianej drogi.

Na drugim ujęciu widoczne są dwa wojskowe samochody ciężarowe znajdujące się na drodze w środku lasu. Są ulokowane za wyżej opisaną przednią częścią kolumny. Pierwszy z nich został najprawdopodobniej porzucony, a drugi kompletnie zniszczony i spalony. Na trzecim ujęciu, w dalszej części drogi, widoczne są trzy bojowe wozy piechoty BMP-2. Pierwszy z nich został porzucony na środku drogi przez załogę, a dwa pozostałe, w tym jeden zniszczony i jeden porzucony znajdują się w rowie na jej poboczu, tyłem do siebie w bezpośredniej bliskości. Na czwartym ujęciu widoczne są ciała zabitych azerskich żołnierzy, najprawdopodobniej załóg i desantu ze wspomnianych BMP-2.

Od początku listopada br. Azerbejdżan kontynuuje swoją ofensywę w południowej części Górskiego Karabachu, pomimo zwartego 26 października br. kolejnego "humanitarnego" zawieszenia broni, który pozwolił na ograniczenie walk na jedynie kilka dni. W ciągu ostatniego tygodnia, dotychczasowy szeroki przyczółek w południowej części terytorium spornego Karabachu, został znacząco pogłębiony. Obecnie azerska armia kontroluje już praktycznie całą południową część Górskiego Karabachu, a także podeszła pod strategicznie ważne miasta Szuszi i stolicy Stepanakert oraz autostradę M12, która łączy Górski Karabach z Armenią. Obecnie trwają zacięte walki na całej linii frontu o wspomniane kluczowe punkty, a obie strony konfliktu publikują sprzeczne informacje na temat bieżącego przebiegu walk.

image
Reklamy
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 19
Reklama
123 abc
niedziela, 8 listopada 2020, 11:24

Widać że brakuje oslony pelotek, które zestrzeliwałyby drony. Na początek spadochroniarze zajmują teren z lekkimi i tanimi manpadsami , potem cięższe zestawy plot holowane przez zrzucane samochody - np. aero. Pozniej czolgi w dodatkowej obstawie plot, i na koncu bewupy i ciezarowki z zolnierzami. Ale sa od tego mądrzejsi, to niech prowadzą wojnę.

Rafał
niedziela, 8 listopada 2020, 09:48

i teraz rzeczywistość frontu ... azerbejdżąńska armia zdobyła miasto Szuszę oraz wioski wokół Stepanakerta

ito
niedziela, 8 listopada 2020, 18:02

Azerowie ogłosili zdobycie Szuszy, według Ormian walki trwają. Kto mówi prawdę okaże się za kilka- kilkanaście dni.

Lord Godar
środa, 11 listopada 2020, 23:15

Okazało się nawet szybciej . Poprosili o zakończenie działań wojennych czyli de facto przyznali się do porażki . Ruskie gołąbki pokoju już tam poleciały , a rząd ormiański wyleciał na rękach ludu ... Życie ...

ito
niedziela, 8 listopada 2020, 08:16

Jak widać tak w armeńskich jak w azerskich kolumnach brakuje taczanek choćby w stylu naszych hibnerytów- wyposażone w odpowiednie głowice obserwacyjno- celownicze byłyby w stanie przynajmniej odganiać drony na odległość utrudniającą atak/naprowadzanie. Przy czym najwyraźniej porządnie przygotowana zasadzka nie straciła na aktualności.

Wania
niedziela, 8 listopada 2020, 05:23

Na pewno z drona nagrany został film. Zasadzka i atak wyglądają na klasyczne z wykorzystaniem drinków jako środków obserwacji. Tym niemniej. Systemy sromowe i antydronowe powinny być tym czym nasza armia powinna zostać nasycona. Informacje o kolejnych opóźnieniach spowodowanych niewydolnością molocha nie są optymistyczne. Drony z zamontowanymi gromami patrolujące granice przez wiele godzin i systemy obserwacji areostatow powinny już dawno być naszym towarem eksportowym. Mamy potencjał, który nie jest w stanie przebić się przez beton. Dialogi z pracą w tle na siłę nie spowoduje, że będziemy mieli system odstraszania. Konkurencja w przetargach okazuje się zdrowa dla nowoczesności rozwiązań.

gapa
sobota, 7 listopada 2020, 23:22

A gdzie była cudowna broń made in Turczyn Bayraktar specialista od walki z T-14 Armata nie mówiąc już o Pancyrze S-1? Dawno już myślałem że uzbrojeni po zęby w izraelsko-turecką broń Azerowie wspomagani przez drugą armię NATO, Turcję , już dawno odzyskali Górny Karabach i zdobyli stolicę Armenii Erewań...

Raczej
sobota, 7 listopada 2020, 17:16

Najlepiej jakbyście mapę tych postępów pokazali a nie opisywać sytuacje..

Jan
sobota, 7 listopada 2020, 14:31

Brawo Ormianie !

Davien
sobota, 7 listopada 2020, 11:52

Gdzie pszczoły latają tam miód cieknie. Ten film pokazuje, że: po primo 1 nasze czołgi PT-91 i Leopardy 2PL będą bezwartościowe na współczesnym polu walki nasyconym dronami zrzucającymi z nieba broń przeciwpancerną, po primo 2 nie należy budować żadnych sił pancernych tylko inwestować w drony i roboty do walki (tak jak w Rocket League). Możemy wykorzystać młodych ludzi wychowanych na grach telewizyjnych do skuteczengo kierowania zrobotyzowaną bronią, uczynić z walki coś w rodzaju gry gdzie za zniszczenie wroga będą dostawać na przykład bitcoiny.

dim
niedziela, 8 listopada 2020, 07:06

Niemniej nie istnieje "primo 2". Gdyż drugie po primo jest secondo. A merytorycznie - (myślę, że) właśnie wszystkie pojazdy wojskowe winny być jednocześnie opancerzone. Inaczej ucierpią od APS'ów własnych i pojazdów sąsiednich. Które to APS są już jak widać koniecznością, zwłaszcza przeciwdronową, a przy masowej produkcji i wykładniczym postępie mikroelektroniki, to właśnie te APS o tysięczno-odłamkowej konstrukcji mogą stać się tanie. Bo przecież nie potwornie drogie i wymagające technologicznie "hit to kill" ? Tak czy owak zgadzamy się, że mentalnie nasi wojskowi politycy tkwią jeszcze w XX wieku.

Bystrzejszy
niedziela, 8 listopada 2020, 03:14

Davien: "nasze czołgi PT-91 i Leopardy 2PL"... Od kiedy to czołgi będące na wyposażeniu sił Zbrojnych RP stanowią własność obecne (niestety) "sojusznika", zwanego Stanami (jeszcze) Zjednoczonymi Ameryki Północnej?!? Jankesi co prawda rozpanoszyli się w Polsce, ale są pewne granice, których Polacy nie pozwolą przekroczyć! Pouczać to sobie możecie swoich bezwolnych popleczników, a nie suwerenny Naród Polski! Po trzecie primo ultimo - realne warunki bojowe są zupełnie odmienne od gier telewizyjnych, co jak widać nie dal wszystkich jest oczywiste...

Davien
poniedziałek, 9 listopada 2020, 09:40

Widzisz Rusku ale po pierwsze kłócisz sie z moja kiepską kopia z Olgino. po drugie, Leo2PL i PT-91 sa naaszymi polskimi czołgami co jak widać doprowadza do niezłej histerii w Rosji:))

Szela
niedziela, 8 listopada 2020, 00:43

W pułku walki radio - elektronicznej by się uśmiali do walki z dronami wystarczą generatory szumów radio - telewizyjnych i już nie polatasz dronami. Roboty wymagają operatora i łączności , a jak zagłuszanie pracuje o robot jest tylko drogą zabawką (celem).

dim
niedziela, 8 listopada 2020, 13:24

Dron z zakłóconą łącznością może przestawić się na program działania samodzielnego. Kwestia oprogramowania i to na poziomie nie przekraczającym inteligencji modelu telefonu komórkowego, sprzed kilkunastu lat. Dron musi tylko znaleźć się w pobliżu takiej kolumny, dalej zadziałać może sam. Szczególnie w sytuacji, jaką widać na filmie, tzn. gdy cele są bardzo dobrze rozróżnialne. Dron może w tym celu wysłać "zapytanie o zezwolenie ataku" (nadajnika się nie zagłusza, jedynie odbiornik i trzeba w tym celu znaleźć się blisko jego anten) i w razie nieotrzymania zakazu, dron zaatakuje. A po ataku powróci w stronę własnych oddziałów, oddalając się tym samym od źródła zakłóceń. - Tak to sobie wyobrażam, jako były radiowiec, gdyż oczywiście przez ramię tureckim programistom nie zaglądam.

poniedziałek, 9 listopada 2020, 09:32

Oj chłopaki, według was to te drony gotować już nawet w przeciwności do owieczek górskich potrafią, trochę się zapędzacie i za bardzo w turecką propagandę wierzycie.

dim
wtorek, 10 listopada 2020, 03:00

Tureckie uczelnie techniczne notowane są znacznie wyżej od polskich. A tureckie rząd bardzo chętnie podkupuje czołowe światowe firmy, do pomocy przy militarnych projektach. Jeszcze a'propos poziomu uczelni technicznych, otóż niegdyś ówczesny prezydent Turcji, sam absolwent najlepszej żydowskiej szkoły w Salonikach, nabył był od III Rzeszy 300 czołowych niemieckich naukowców i wykładowców, profesorów pochodzenia żydowskiego. Zwolniono ich z obozów i razem z rodzinami przesiedlono do Turcji. Zastępowali tam emigrujących Greków.

Zenek
sobota, 7 listopada 2020, 23:02

a może pokazuje, że kolumny zmechanizowane potrzebują ochrony antydronowej?

magazynier
sobota, 7 listopada 2020, 21:12

A pod czyją kontrolą będzie terytorium?

Tweets Defence24