Reklama
Reklama

Rosjanie wodują kolejny klasyczny okręt podwodny. Sukces, czy dowód problemów? [ANALIZA]

31 marca 2019, 11:03
russia-launches-seventh-improved-kilo-class-submarine-petropavlovsk-kamchatsky-1024x683
Fot. Admiralty Shipyard

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o wodowaniu kolejnego okrętu podwodnego z napędem diesel elektrycznym. To co jest przez Rosjan przedstawiane jako sukces, jest jednak jednocześnie sygnałem wielkich problemów, jakie Rosja ma z wymianą najbardziej jej potrzebnych okrętów podwodnych z napędem atomowym.

Uroczystość wodowania okrętu podwodnego projektu 636.3 typu „Warszawianka” przeprowadzono 28 marca w stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” w Sankt Petersburgu. Zwodowana jednostka otrzymała nazwę „Pietropawłowsk Kamczackij”. Wydarzeniu próbowano nadać dużą rangę, ale do stoczni nie przybył nikt ważny z Minoborony, dowództwo Wojennomorskowa Fłota reprezentował jej szef sztabu wiceadmirał Igor Muchamietszyn a dowództwo Floty Oceanu Spokojnego, która ma otrzymać kończony właśnie okręt jej szef sztabu - kontradmirał Siergiej Riekisz.

Obecny był także generalny dyrektor stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” Alieksandr Buzakow, który starał się podnieść wagę całej uroczystości łącząc ją z tegorocznym jubileuszem 315-lecia powstania zarządzanych przez niego zakładów stoczniowych. Podkreślał przy tym znaczenie faktu przekazania pierwszego, zbudowanego w Sankt Petersburgu okrętu podwodnego dla Floty Oceanu Spokojnego podobnie zresztą jak wiceadmirał Muchamietszyn. Problem polega w tym, że to co sprawdza się na akwenie Morza Śródziemnego nie musi być idealnym rozwiązaniem do realizacji zadań na tak wielkim akwenie jak Pacyfik i to dodatkowo w starciu z amerykańskimi, atomowymi okrętami podwodnymi.

„Tych okrętów podwodnych bardzo oczekuje się we Flocie Oceanu Spokojnego. Okręty tej klasy potwierdziły już swoją wysoką skuteczność, w tym podczas wykonywania misji bojowych na Morzu Śródziemnym”.

Wiceadmirał Igor Muchamietszyn - szef sztabu rosyjskiej marynarki wojennej

 Co budują Rosjanie w Sankt Petersburgu?

Okręt podwodny „Pietropawłowsk Kamczackij” należy do drugiej już serii okrętów podwodnych projektu 636.3 typu Warszawianka, jakie buduje się w stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” w Sankt Petersburgu dla rosyjskiej marynarki wojennej. Pierwsza z nich, składająca się z sześciu jednostek, została zbudowana w latach 2010 – 2016 i w całości była przekazana do Floty Czarnomorskiej. Druga seria, której produkcja rozpoczęła się umową podpisaną we wrześniu 2016 roku i położeniem stępki pod „Pietropawłowsk Kamczackij” 28 lipca 2017 r., ma liczyć również sześć okrętów podwodnych i będzie w całości przekazana do Floty Oceanu Spokojnego. Jak na razie planuje się oddać je wszystkie do 2022 roku, co pomimo pozornie krótkiego terminu jest bardzo prawdopodobne. Trzy kolejne okręty („Wołchow”, „Magadan” i „Ufa”) są już bowiem na różnych etapach budowy, a dwa kolejne są już zakontraktowane.

image
Fot. Admiralty Shipyard

Pomimo, że od 2010 roku wykorzystuje się ten sam numer projektu (636.3) w rzeczywistości kolejne okręty różnią się pewnymi rozwiązaniami – w tym również wersjami okrętowego systemu walki. Rozwój ten trwa już zresztą od ponad dwudziestu lat, ponieważ okręty rodziny „636” są budowane seryjnie od 1996 roku. Produkcja „Warszawianek” zaczęła się bowiem od dwóch jednostek projektu 636 dla chińskich sił morskich (oddanych w 1997 i 1998 roku), dziesięciu jednostek projektu 636M dla Chin (8 sztuk oddanych w latach 2004-2005) i Algierii (2 sztuki oddane w latach 2009-2010) oraz ośmiu jednostek projektu 636.1 zbudowanych dla Wietnamu (6 sztuk w latach 2012-2015) i Algierii (2 sztuki w 2019 roku).

Rosjanie za zagraniczne pieniądze uzyskane ze sprzedaży aż dwudziestu okrętów mieli więc możliwość dopracowania konstrukcji i jego wewnętrznego wyposażenia otrzymując jednostki w pełni sprawdzone oraz niezawodne. Mogą więc systematycznie modernizować swoją flotę podwodną, ale jak się okazuje nie w jej najważniejszej części. Część tą w mocarstwach morskich tworzą bowiem atomowe okręty podwodne: z rakietami balistycznymi (tzw. boomery) i uderzeniowe, służące głównie do zwalczania boomerów.

Lepsze atomowe czy diesel-elektryczne?

Okręty podwodne projektu 636.6 są jednostkami z napędem diesel-elektrycznym ze wszystkimi ograniczeniami z tym związanymi. Teoretycznie mają one autonomiczność 45 dni, ale większość z tego czasu muszą spędzać na powierzchni lub na głębokości peryskopowej. Trzeba pamiętać, że rosyjskie okręty nie posiadają skutecznego napędu niezależnego od powietrza, a więc mogą przebywać pod wodą przez maksymalnie trzy doby. W przypadku atomowych okrętów podwodnych ten czas jest praktycznie ograniczony jedynie przez wytrzymałość psychiczną załogi.

Nie oznacza to wcale, że „Warszawianki” są gorzej uzbrojone od współczesnych, uderzeniowych, atomowych okrętów podwodnych. Ich ograniczeniem jest oczywiście wielkość. Przy wyporności 4000 ton mogą więc zabrać nie więcej niż osiemnaście jednostek uzbrojenia, ale i tak są najlepiej wyposażonymi, klasycznymi okrętami podwodnymi w swojej klasie. Rosjanie wyposażyli je bowiem w rakiety manewrujące systemu „Kalibr” o zasięgu ponad 2000 km. Wcześniej do przenoszenia uzbrojenia tej klasy trzeba było budować gigantyczne okręty podwodne o kilkakrotnie większej wyporności.

image
Fot. mil.ru

Ta wielkość to jednak również ograniczenia w życiu 52-osobowej załogi na pokładzie. Tymczasem atomowe okręty podwodne, nawet rosyjskie, mają specjalne udogodnienia dla załogi, które pozwalają jej działać podczas kilkumiesięcznych misji operacyjnych. Z wymianą takich okrętów Rosjanie jednak sobie wyraźnie nie radzą i to nie z powodu trudności technicznych, ale najprawdopodobniej z powodu braku pieniędzy.

Budowa ich atomowych okrętów podwodnych się więc przeciąga i rosyjska marynarka wojenna w żaden sposób nie może uzupełnić nowymi jednostkami tych okrętów, które z powodu wieku lub stanu technicznego trzeba było wycofać. Szczególnie trudna sytuacja jest w przypadku uderzeniowych okrętów podwodnych (rosyjskie boomery projektu 955A typu Boriej-A powoli, ale jednak są wprowadzane do linii).

Okręty podwodne projektu 971 typu Szczuka B (wg NATO typu Akula), projektu 949A typu Antiej (wg. NATO Oscar II) i projektu 945 oraz 945A typu Barracuda/Kondor (wg. NATO – typu Sierra) miały być bowiem zastępowane przez jednostki nowej generacji projektu 885M typu Jasień-M, których przekazanie jest cały czas odkładane. Doszło do sytuacji, w której od 2009 roku rozpoczęto budowę sześciu okrętów i jak na razie żadnego z nich nie skończono. Wyzwanie jest tym większe Rosjanie prze kilkoma laty chwalili się ich oddaniem do 2020 roku. Termin ten jednak się zbliża, a żadnego z „Jasieni-M” nadal nie przekazano.

W tym samym okresie (od 2009 roku) Amerykanie rozpoczęli budowę dziewiętnastu uderzeniowych okrętów podwodnych typu Virginia z których dziesięć już wprowadzono do służby. Do tego należy doliczyć jeszcze okres od 1996 roku (data oddania ostatniego okrętu projektu 949A typu Antiej) do 2009 roku, w którym Rosjanie oddali tylko jeden okręt podwodny projektu 971 typu Szczuka B i jeden projektu 885 typu Jasień („Siewierodwińsk”). W tym czasie Amerykanie zbudowali siedem jednostek typu Virgnia i trzy typu Seawolf.

Rosja nie jest więc już w stanie dogonić Stany Zjednoczone i na pewno wymusiło to zmianę taktyki działania jej marynarki wojennej. Jest to związane prawdopodobnie m.in. z rezygnacją tropienia każdego, „zachodniego boomera" przez wyznaczone, uderzeniowe okręty podwodne, bo ich Rosjanie w odpowiedniej ilości po prostu nie posiadają. Zgodzili się więc również na to, że podwodny system odstraszania strategicznego Stanów Zjednoczonych będzie niezniszczony i w razie konieczności zostanie użyty.

Najważniejsze dla Rosji stały się więc lądowe siły strategiczne a jej uderzeniowe okręty podwodne mają głównie za zadanie straszyć o wiele mniej niebezpiecznymi rakietami manewrującymi takie państwa, które nie posiadają broni atomowej. Do tego rodzaju zadań „Warszawianki” nadają się idealnie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 202
Reklama
Voodoo
sobota, 6 kwietnia 2019, 13:22

Mam taki apel do kmdr Dury, czy mogły Pan napisać artykuł...dlaczego Klio ma nazwę właściwą WARSZAWIANKA skąd ta nazwa i polskich modyfikacjach ORŁA przeprowadzonych w SMW i przez inżynierów WAT (chyba że ciągle jest to utajnione)

Fun funów USA
piątek, 12 kwietnia 2019, 21:56

Potoczna nazwa "Warszawianka" jest schedą po rozwiązanym w 1991 r. Układzie Warszawskim. Po prostu "protoplasta" typu 636.3 przeznaczony dla "zagranicy" tj. typ 877 (a w zasadzie typ 877E) miał być standardowym typem okrętu podwodnego własnie w tym Układzie Warszawskim stąd "Warszawianka". Układ się dawno rozpadł, potoczna nazwa "pozostała". PS. Myślę, że pan komandor się nie "obrazi", że odpowiadam na cześć pytania skierowanego do niego.

zyg
czwartek, 4 kwietnia 2019, 22:58

Z naszego punktu widzenia powinniśmy kibicować każdemu okrętowi wodowanemu przez Rosję jak również każdemu samolotowi wprowadzonemu do służby .. gdyż jak historia uczy .. wszystkie pomimo niezmiernych nakładów okazują się bezużyteczne.. W okresie zimnej wojny to natowskie OP wpływały w rosyjskie wody terytorialne fotografując prototypy ich krążowników czy też wręcz kradnąc prototypy ich sonarów a nie odwrotnie. Przez cały okres zimnej wojny NATO znało pozycje sowieckich OP lepiej niż ich własna admiralicja. "Osiągi" rosyjskiego/sowieckiego lotnictwa przez cały okres historii .. bez komentarza.. I cóż miałoby się zmienić? Duch Św zstąpił na nich i ich oświecił?

Pirat
piątek, 5 kwietnia 2019, 20:42

Przez cała zimną wojnę rosyjskie okręty podwodne były głuche i ślepe w porównaniu z Zachodnimi odpowiednikami.

ciekawy
czwartek, 4 kwietnia 2019, 17:24

hM Hm widac śrube okretu?? a ja często widzialem foto natowskich podwodnych z zakrytymi śrubami - PRZED wodowaniem - po kształcie mozna poznac , ocenić- poziom szumów ??

anda
czwartek, 4 kwietnia 2019, 19:53

Rosyjskie Ap też mają zakryte śruby, natomiast śruby stosowane na Klio nie są tajemnicą, to że je widać to tylko można powiedzieć ile maja łopat natomiast istotne jest ukształtowanie powierzchni łopat i to jest tajemnicą.

robo
piątek, 5 kwietnia 2019, 16:22

@anda/halny/fanklub/yaro etc: nie sądzę aby tajemnica rosyjskich śrub spędzała sen z oczu inżynierom General Dynamics?

Polewka z fixum dyrdum
sobota, 6 kwietnia 2019, 22:42

Tak samo jak ajemnica amerykańskich śrub nie spędza snu z oczu biura projektowego Rubin.

GB
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 16:12

Hmm... Amerykańskie nowe SSN (Sea Wolf, Virginia) nie mają śrub tylko pędniki strugowodne.

anda
sobota, 6 kwietnia 2019, 21:06

Oczywiście, że nie prawa hydrodynamiki są takie same w USA i w Rosji

GB
wtorek, 9 kwietnia 2019, 01:51

Prawa są takie same, za to wiedza, technologia, pieniądze po stronie USA.

BG
piątek, 12 kwietnia 2019, 21:58

Jakie pieniądze (że z litości o "wiedzy i technologii" już nie wspomnę)? Te ponad 22 biliony USD długu?

GB
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 10:42

Budżet obrony USA to jakieś 750 mld USD, Rosji z 50-60 mld USD.

X-70
środa, 3 kwietnia 2019, 20:32

Czy wodowanie okrętu 636 jest sukcesem ? I tak i nie. Tak bo pokazuje, że przemysł stoczniowy FR jest w stanie budować OP hurtowo, w ciągu 24 miesięcy. Nie ponieważ projekt 636 to konstrukcja, której protoplasta powstał z 1980 roku, owszem podlegająca ulepszeniom, ale i tak nie posiadająca napędu AIP i zbyt duża gabarytami w porównaniu z dzisiejszymi zachodnimi konstrukcjami przenoszącymi podobną ilość uzbrojenia. Pozostanie przez prawie 40 lat przy budowie konstrukcji projektu 636 pokazuje, że FR jest zacofana technologicznie w stosunku do techniki zachodniej, w szczególności do OP Niemiec i Japonii. Po 2000 roku próbowali z napędem AIP w OP typu 677 ale jakoś do dziś nic z tego nie wyszło. Świat poszedł technologicznie do przodu, Rosja pozostała przez 40 lat przy typie 636 i najprawdopodobniej przez kolejne 5-10 lat nie ulegnie to zmianie

Buba z Polski
środa, 3 kwietnia 2019, 15:30

Tak rene i dla tego w 89 mieli ponad 200 konwencjonalnych op. Proszę cie. Szanujmy swój intelekt.

rene
środa, 3 kwietnia 2019, 01:40

Pytanie nasuwa się samo.Czy Rosja w swojej historii kiedykolwiek traktowała marynarkę wojenną jako priorytet jednego z komponentów sił zbrojnych. Otóż odpowiedz jest prosta nie.I tak jest do dzisiaj.Z prostej przyczyny że nigdy nie aspirowała do bycia mocarstwem kolonialnym posiadając całą tablicę mendelejewa na swoim terytorium.Co innego strefy wpływu.Ale tego nie uzyskuje się poprzez ilość posiadanych okrętów wojennych.Siły morskie które utrzymują tak naprawdę to są im potrzebne do obrony granic morskich.A co do przegrzania możliwości przemysłu obronnego Federacji Rosyjskiej i ogólnie możliwości militarnych to znów posłużmy się historią. Otóż nie przypominam sobie aby ktokolwiek podbił Rosję z wyjątkiem nazwijmy to krótko trwałego pobytu na terenie Rosji.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 05:54

I dlatego zbudowała ponad 300 okrętów podwodnych projektu 613 (NATO: Whiskey) - najliczniej zbudowany typ okrętów podwodnych w historii poza niemieckimi jednostkami typu VIIC? Dlatego podczas zimnej wojny miała największą flotę atomowych okrętów podwodnych na świecie? Dlatego Miedwiediew w czasie swojej prezydentury ogłosił z dumą program budowy 6 grup lotniskowych? Czy tez może dlatego że po upadku ZSRR, w czasach Jelcyna, obcięto nakłady na wszystkie rodzaje sił zbrojnych ale ani o kopiejkę nie zmniejszyli nakładów na badania i rozwój technologiczny w zakresie atomowych okresów podwodnych? A może choć coś o admirale Siergieju Gorszkowie usłyszałeś i jego programie rozbudowy floty? Bo że o programie Stalina budowy największej floty świata po 1945 roku nie słyszałeś, to widać. Tyle w temacie "Czy Rosja w swojej historii kiedykolwiek traktowała marynarkę wojenną jako priorytet jednego z komponentów sił zbrojnych. Otóż odpowiedz jest prosta nie."

hym108
środa, 3 kwietnia 2019, 19:20

Niemniej Rosja pownna miec kilka dobrych statkow oceanicznych. Bez sensu z jej punktu widznia jest inwestwac zbyt wiele w marynarke. Ale cos tam pownno byc.

Boczek
środa, 3 kwietnia 2019, 13:04

"Z prostej przyczyny że nigdy nie aspirowała do bycia mocarstwem kolonialnym..." A co to za bzdura? Rosja jest do dziś mocarstwem kolonialnym i do tego nie trzeba żadnego morza.

rene
czwartek, 4 kwietnia 2019, 00:05

Szanowny Panie Boczek proszę podać gdzie i kiedy posiadali kolonie.Nie mylić z strefą wpływu.

mc.
piątek, 5 kwietnia 2019, 12:41

Czym różnią się "kolonie" od krajów które wykonywały każde polecenia nadchodzące z Kremla ? Ba, wymiana handlowa tych krajów z ZSRR przypominała płacenie HARACZU.

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 11:27

1. Rosja carska i podbój ościennych ### 2. ZSRR kontynuacja - trwa do dziś ### 3. ...do dziś w czystej formie Syberia i ca. 300 mniejszych lub większych narodów pozbawionych korzeni i ziemi. 1:1 jak w Ameryce Północnej, Indiach etc. ### Definicja kolonializmu nie wymaga "zamorskości" i posiadania światowej formy specyfiką Rosja to jeden lotniskowiec - ich terytorium i dlatego niektórzy tego nie widzą. Rosja stoi na tej samej liście państw kolonizujących, co Hiszpania, Portugalia GB, NL etc...

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 05:57

Cały powojenny rozwój floty radzieckiej oparty był o założenie przewyższenia USA pod tym względem. Na krótko obciął te programy budowy krążowników, pancerników i lotniskowców Chruszczow po śmierci Stalina, zaraz jednak dowództwo WMF objął Gorszkow, który przekształcił flotę przybrzeżną ZSRR we flotę oceaniczną. Mity i urban legends powtarzasz.

bender
czwartek, 4 kwietnia 2019, 22:57

A w czym podbój przez zajmowanie ziem sąsiadów jest lepszy od podboju przez zajmowanie jakiś wyspiarzy? Ale jeśli chodzi o zamorskie kolonie, to tak na szybko pamiętam, że było rosyjskie osadnictwo pod flagą imperium Cara w Kalifornii. No i Alaska.

śmiech na sali
wtorek, 2 kwietnia 2019, 22:25

O "powadze" sytuacji (w kwestii upadku naszego systemu edukacji) świadczy dobitnie wysyp postów funbojów z czołowym Davienem na czele. Znafcy "zęby zjedli" na "podwodniactwie" bo przegrali dziesiątki godzin w gry na PC (czy innym PS) a prawdziwy op widzieli w telewizji (ew. w kinie) co nie przeszkadza im w żadnym stopniu błaźnić się idiotycznymi "tekstami" mającymi wykazać jacy z nich "fachowcy".

Piotrek
środa, 3 kwietnia 2019, 16:51

Ja mogę się pochwalić, że w 1989 zwiedzałem ORP Dzik, cała grupa z AGH przeszła przez całą długość okrętu. Jak wyszedłem, to stwierdziłem, że nigdy bym się zanurzył w tej puszce. To co pamiętam najbardziej - to miejsce do spania obok torpedy. Przy nabrzeżu był też ORP Orzeł, oficerowie oprowadzający nas po porcie w Gdynii mówili, że jeszcze niema go oficjalnie na "stanie". ORP Dzik był bezpośrednio po powrocie z dłuższego rejsu, cały w kolorze rdzy, też oficerowie mówili, że po takim rejsie zawsze jest do malowania.

hym108
wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:16

Ciekaw jestem ich technicznych mozliwosci i ataku z porownaniu z ich odpowiednikami zachdnimi, np 3 opcjami oferwanymi polsce od Scorpione np pocznajac. No i ciekaw jestem ceny?

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:39

Hym, jeżeli chodzi o atak na cele naziemne to najwiekszy maja własnie 636, zaraz potem Scorpene. W walce na morzu z innymi jednostkamia zwłaszcza z OP są gorsze od 212A/Scorpene o A26 cokolwiek będzie mozna powiedziec jak spłynie na wodę Sa to jednostki najstarsze z tej trójki czyli 636/212A/Scorpene, największe i o najgorszym wyciszeniu: pare lat temu była afera zakończona dodawaniem pokrycia anechoicznego bo hałasowały jak diabli.

hym108
środa, 3 kwietnia 2019, 14:32

Dzieki. Ciekawe jak cena?

Boczek
środa, 3 kwietnia 2019, 13:35

Żaden aktualny klasyczny nie ma "prawdziwej" zdolności zwalczania celów lądowych - Scorpène też nie. Jedyna możliwość to Exocet (od ~2008) na Scorpène , albo SubHarpoon (od ~2000) na wszystkich aktualnych niemieckich. Od zakończenia prac i osiągnięciu zdolności wejścia do służby (standard dla 212CD) doszedł jeszcze IDAS, ale ze względu na niewielką głowicę tylko dla wybranych celów jak np, radary, punkty łączności etc. i to nadbrzeżnych (bo zasięg 20 km). ### P.S. Przy czym ciekawe, że ani Norwegowie, ani Niemcy, ani Szwedzi nie są szczególnie zainteresowani wykorzystaniem CM odpalanych OP. Np. dla 212CD Norwegowie i Niemcy traktują integrację z Sub NSM jako nice to have, podczas kiedy IDAS będzie stale i od początku zintegrowany z OP.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:06

Żaden klasyczny nie ma, bo Niemcy takich nie oferują? Choć wydaje się ze o izraelskich okrętach podwodnych typu 800 z pociskami AGM-142 Have Nap powinieneś słyszeć.

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 11:30

To zamów.

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 16:43

Panie Boczek, a jakie Niemcy produkuja pociski manewrujace?? IDAS nim nie jest wiec czekam na odpowiedż?

Boczek
niedziela, 7 kwietnia 2019, 15:13

To zamów we Francji skoro mają.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:16

Panie Boczek 636 spokojnie zwalczaja cele lądowe co udowodnili w Syrii, Scorpene miał zostac zintegrowany z MdCN jak ktos sobie zarzycz, a Francja oferuje zarówno i OP i pocisk. Obecnie jedynie niemieckie i szwedzkie OP nie mają dostepu do manewrujących. IDAS o zasiegu 20km do ataku na cele naziemne?? No jak ma pan za duzo okrętów podwodnych. 212CD jeszcze zdaje się panie Boczek nie ma wiec nie może nic-patrz pańska wypowiedż o Barracudach:) Akurat w dziedzinie ataku na cele lądowe to Niemcy Rosjanom do piet nie dorastają. SubNSM to raczej zaawansowany pocisk pokr, na manewrujący ma trochę mały zasięg ok 300km.

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 13:17

To zamów 636, ale mi nie zawracaj głowy tymi bzdurami i poczekaj aż Scorpène będzie miał i wróć i poinformuj mnie. A właściwie nie Scorpène, a Barracuda, bo Sorpène nie będzie miał ich jeszcze bardzo długo, jak nie nigdy - zakład? Wiesz dlaczego? Bo to zależy od nas. Stawiam nawet na to, że NSM będzie prędzej zintegrowany i wejdzie do służby na 212CD, niż MdCN ze Scorpène, bowiem tu takie decyzje zapadły, rozwój trwa i NSM (również jako JSM i jako CM - "NSM/JSM Anti-Ship & Strike Missile") zarabia nań w USA, Polsce, Norwegii, Niemczech, Malezji. Bez zamówienia z kolei DCNS/MBDA musieli by integrować "na półkę". A my w związku z podejściem DCNS/MBDA do naszego dealu ich nie zamówimy. Dlaczego, bo pocisk w tej wersji nie istnieje (wynika z dialogu i udzielanych nam info), z każdym dniem dialogu jego ewentualne możliwości się pogarszają, problemy na nawodnych są niewyjaśnione i nie będzie żadnego pozyskania OP poprzez CM (kosztowo taniej by wyszedł nuklearny - to nie żart! i dlatego Scorpène de facto umarł - przynajmniej na razie), bo nareszcie przejrzano na oczy - sens CM pojawia się powyżej 10-15 OP i ostatecznie IDAS przejął prio przed CM. ### Zatem jeżeli pozyskamy nowy OP, to będzie to z b. dużym prawdopodobieństwem jedynie i wyłącznie 212 - czy A czy CD tego nie wiem. Jak nie, to będzie powtórka z Kobena i będzie to jakieś odkurzone i jeszcze nie zezłomowane starocie. Leasingu też może nie być, bo już dochodzą pierwsze sygnały o tym, że zarówno N jak i D w wyniku zmienionej sytuacji politycznej kalkulują jako minimum 10-15 OP każdy z nich - zatem ULA odpada, a Niemcy określają potrzeby na sam Bałtyk na 6-8 OP (to info dla tych, co nadal twierdzą, że OP nam niepotrzebne). Tak, że tkwimy juz głęboko w d... Proszę śledzić aktualne wypowiedzi przedstawicieli ich MW. ### I daj mi spokój z powtarzaniem bzdur o IDAS. Nie będziemy zaczynać każdej dyskusji od początku. Taka nie ma sensu. Idź na stronę producenta, czy inną i poinformuj się. Na pierwszym lepszym pdf znajdziesz zaznaczone słabe punkty nawet na okrętach średniej wielkości - maszt, radar, mostek wyrzutnie ze stopniowaniem skuteczności - Low, Moderate, Mission Kill i akurat nadbrzeżne stacje radiolokacyjne są w grupie Mission Kill. Zatem ile lat masz zamiar powtarzać Twoje wymyślone teorie? Fakty można interpretować - jak je się zna, ale nie z nimi dyskutować. (This weapon is designed to provide improved self-defence and asymmetric warfare capabilities for submerged cruising submarines. It enables the submarines to engage threats from anti-submarine warfare (ASW) helicopters, small- and medium-sized surface vessels in covert operations, and pre-selected coastal targets.) ### Jeszcze raz. IDAS jest uzbrojeniem nowej generacji, aktualnie systemem pierwszej potrzeby jak torpeda i osiągnął status zbliżony do niej - podstawowego uzbrojenia OP i dlatego został rozwinięty przez: N - Nammo(silnik) i Kongsberg, TR - Roketsan (nowa 20 kg głowica) i D - Dhiel (reszta) - wszystko przy współpracy i koordynacji TKMS i wejdzie do służby wraz z nowymi OP tych krajów, nawet jeżeli w TR będą perypetie w związku z własnym CMS - integracja mechaniczna jest pokryta przez 214, bo jest dla typu 214, 212A i 212CD ta sama. Sam rozwój został zakończony ~2 lata po live firing z 212A i ULA. I dlatego OP oferowane bez tego lub analogicznego systemu, będą miały na rynku coraz większe problemy, a jedno jest pewne ani DCNS ani SAAB nie otrzyma tego produktu dla oferowanych nam OP. Jak widać role DCNS i TKMS się pięknie odwróciły. ### I jeszcze raz. Scorpene nie ma jakichkolwiek zdolności zwalczania celów lądowych, bo Exocet takiej zdolności nie posiada, inaczej niż Harpoon, a ten jest standardowo zintegrowany ze wszystkim od 209 włącznie. ### Tak aktualnie stoją figury na szachownicy. Przyswój sobie te informacje i nie wprowadzaj już nikogo więcej w błąd.

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 17:03

Panie Boczek NSM a dokładniej NSM-SL w porównaniu do pocisków klasy MdCN/Tomahawk to wypada wyjatkowo słabo zwłaszcza w kwestii zasięgu. rozumiem ze boli ze niemieckie OP nie mają zadnych mozliwości w dziedzinie zwalczania celów naziemnych, ale daruj sobie zmyslanie jak ze Scorpene.i AIP bo niezaleznie od pańskich słów Scorpene ma AIP i finał Panie Boczek, to że IDAS może teoretycznie zwalczac cele ladowe po pierwsze nie robi z niego CM po drugie takie jego uzycie to czysta desperacja bo przeciwnik nie będzie czekał bezczynnie jak mu stzrelasz przerobionymi IRIS-T w cele na samym brzegu iDAS panie Boczek jest idealnym systemem obronnym dla OP zwłaszcza przeciwko smigłowcom Roketsan jest w tym projekcie od 2013r a co do IDAS dla DCNS: a po kiego on im. Nie dość że mają Exocety w najnowszych wersjach zdolne do ataku na cele lądowe bez problemu, maja MdCN , rozwijają MICA-SL czyli pocisk o znacznie lepszych parametrach plot od IDAS-a i nie zdradzający OP z którego go wystzrelono. Jak widać panie Boczek... A co do pozyskiwania OP przez Polskę, to zalezy nie od pana czy mnie ale od wymagań MON i jak będą chcieli jak do tej pory z CM, a zwłaszcza z transferem technologii tego CM to Niemcy nie maja zadnych szans i tyle. Osobiście panie Boczek tez jestem za 212A/CD. Aha panie Boczek Exocet jak najbardziej zwalcza cele ladowe od wersji MM40 block 3, natyomiast co do Harpoona to nie jest z nim zintegrowany żaden 212A wiec znowu wprowadzasz w błąd Tym bardziej żaden OP nie jest zintegrowany z wwersją Harpoona do ataku naziemnego ponieważ jet to pocisk lotniczy we wszystkich swoich wersjach czyli AGM-84E/H/K SLAM. I to by było na tyle panie boczek, skończ oszukiwac innych.

AWU
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:24

Po tym jak rosyjskie media zachwycały się Kilo "przeganiającego" Astute spod wybrzeża Syrii , JDF trzezwo zauważył że klasyczny Kilo w odróżnieniu od jednostki z napędem AIP może nadążać za OP z napędem nuklearnym przez maksimum 3 godz a bardziej realistycznie 2 godz biorąc pod uwagę konieczność wyjścia na gł peryskopową i wypuszczenie chrap. Wyższość AIP wykazują n.p. japońskie Soryu bez problemu przechwytujące rosyjskie SSB/SSN wychodzące na Pacyfik rejestrując ich sygnatury akustyczne. Inną rzeczą jest fakt iż Sowieci/Rosjanie nigdy nie byli w stanie wyciszyć swych jednostek do stopnia porównywalnego ze współczesnymi jednostkami zachodnimi. Fakt że Virginia na pełnej szybkości jest "bardziej cicha niż Los Angeles przycumowana do nadbrzeża" nie wróży im dobrze. O łodziach klasy Seawolf nie wspominając.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:11

Nie Virginia tylko Seawolf i nie na pełnej prędkości lecz przy prędkości taktycznej, czyli 25 węzłów. Prędkość maksymalna, czy tez pełna jak piszesz, tych okrętów to ponad 30 węzłów. Ale owszem, można je porównać do Virginii z racji podobnego napędu. Tyle że w związku z przyjęta przez US Navy filozofią "technology insertion" - zgodnie z którą każdy kolejny okręt typu Virginia jest nowocześniejszy niż jego bezpośredni poprzednik, można śmiało założyć bez wielkiego ryzyka błędu, że współcześnie budowane Virginie są cichsze od 3 Seawolfów.

Boczek
środa, 3 kwietnia 2019, 14:57

10 km. Taka różnica w dystansie wykrycia na niekorzyść Rosjan jest podawana - dla nuklearnych. Tzn. Rosjanie muszą jeszcze 10 km płynąc, aby coś usłyszeć, podczas kiedy sami mogą być w tym czasie obserwowani. Nie inaczej ma się sprawa w przypadku klasycznych. Oczywiście wszystko pasywnie. Ta odległość naturalnie się zmienia, wraz z nowymi generacjami wprowadzanymi do służby, ale kolejne po drugiej stronie ponownie przywracają stary porządek. ### Powyżej na obrazku widzimy odlewany propeller, czymś "oklejony" (anodami cynkowymi? w tym miejscu?) z prymitywnym "wygaszaczem" vortexa. Prawdziwy efektywny vertex difuser wygląda inaczej ale i ~2 megawatowy propeller kosztuje nawet 1 mln /€. To co widzimy, to technologia przedpotopowa, która nawet dla maskirowki nie ma sensu - Niemcy dla tego celu stosują po prostu jakiś stary propeller z czasu rozwoju swoich kevlarowo-węglowych cudaków. Aktualny na wale jest w czasie podnoszenia jednostki natychmiast zasłaniany. Ten OP powyżej nie może być tak cichy jak zachodnia konkurencja, szczególnie niemiecka - oczywiście wszystko przy tych ~samych prędkościach. ### Dla klasyczny-nuklearny jest inaczej, bowiem nuklearne pozostawiają wiele sygnatur, podczas kiedy klasyczne prawie zero. Przykład - w bezruchu klasyczne mają wyłączone prawie wszystkie urządzenia, przy prędkościach operacyjnych w momencie potencjalnego ataku - czyli poniżej 6 w (powyżej wszystkie zaczynają być słyszalne) Permasyn na 212A nie używa nawet chłodzenia silnika głównego. Systemu reaktora nuklearnego nie można zatrzymać. Zatem jedyne co może zrobić nuklearny, to wczesna ucieczka. Na tyle wczesna, aby np. SeaHake Mk. 4, o zasięgu 140 km, ich nie sięgnął, a na tyle wolna aby nie generować nadmiernych szumów. ### To nie są rejony, w których poruszają się Rosjanie ze swoimi OP - i nie będą. ### Warto przypomnieć manewry JTFEX 01-2 w 2001, kiedy to 30 letni niemiecki 206 "zatopił" USS Enterprise, z peryskopowej zrobił mu zdjęcie i po wynurzeniu się przy burcie lotniskowca, przesłał zdjęcie dowództwu. 3-4 lata później powtórzył to Gotland (potem znany leasing), u wybrzeży Afryki Pd. ich 209 zatopiła prawie cały związek okrętów europejskich. Korea Pd. powtórzyła sytuację z lotniskowcem na Pacyfiku, a załoga Ula (KNM Utvær) przy okazji manewrów Joint Winter w 2004 została zdyskwalifikowana, za zatopienie kolejnego związku (w tym HMS Invincible) - psując manewry, po czym wynurzyli się z roześmianymi gębami. Oficjalne uzasadnienie - ~"zatopienie nadmiernej ilości okrętów i tym samym uniemożliwienie symulowanego desantu". To, jak by ktoś jeszcze nie wiedział po co nam OP. Ano dlatego, że jest to najskuteczniejszy i tym samym najtańszy środek odstraszania - stąd pojęcie, że OP to armada biedaków. ### Wracając jeszcze do sygnatur, to Niemcy od 60 lat stosują w swojej MW OP wyłącznie amagnetyczne i tym samym dla 212A z AIP stosują określenie ..."niewykrywalny". Warto też dodać, że Niemcy nie stosują naklejanych powłok anechoicznych. Te lubią się odklejać i brak jednej płytki możne doprowadzić do kawitacji na kadłubie już przy bardzo niskich prędkościach. Stosują inne systemy. Jeden to kształt - różnica w stosunku do konkurencji widoczna gołym okiem. Drugi jest niewidoczny - i niech tak zostanie ;) ### Mimo wszystko, nawet rosyjskie OP są trudne do wykrycia i dlatego jeszcze raz - jest to najskuteczniejszy i dlatego najtańszy środek odstraszania. Jeden OP jest w stanie przez kilka dni wiązać kilka jednostek nawodnych przeciwnika, czy ciągu kilku minut położyć na dnie jego okręty za miliardy - co tłumaczy dlaczego torpedy są wielokrotnie droższe od najdroższych CM, jak np. torpedo-dron SeaHake Mk. 4, która po 50 km zrywa światłowód i pracuje kompletnie autonomicznie lub poprzez własny wysuwany maszt (taka "torpedowa peryskopowa") może się komunikować zewnętrznie. ### Warto również przypomnieć stary 206, który przy innej okazji miał być wykryty i "zniszczony" przez jeden z klasy LA. Tymczasem role kot-mysz się odwróciły i Niemcy na swoim 30 letnim przejęli rolę kota i z oficerem US Navy przepływali wielokrotnie wzdłuż burty LA, dokładnie wiedząc gdzie ten OP się znajduje (tu pomógł zmodernizowany sonar) podczas kiedy Amerykanie nie mogli 206 znaleźć. Nie wiem czy Amerykanie używali aktywnej echolokacji.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:28

Pleciesz bzdury Panie Boczek. Systemu nuklearnego nie można zatrzymać? A o reaktorach z naturalną cyrkulacją chłodziwa coś słyszałeś? Sam reaktor jest całkowicie bezgłośny, nie generuje żadnego dźwięku. Jedyne co wywołuje hałas gdy okręt pozostaje w bezruchu, to pompa chłodziwa pierwotnego obiegu. Tą jednak Amerykanie wyeliminowali, stosując począwszy od typów Ohio i Seawolf reaktory z naturalną cyrkulacją chłodziwa pierwotnego obiegu przy niewielkich mocach i prędkościach, gdy chłodziwo cyrkuluje samodzielnie bez udziału pompy, a ta ostatnia jest wyłączana. Druga sprawa to "niemieckie okręty są całkowicie bezgłośne", "zero sygnatur". - Pytanie, o czymś takim jak "warstwa graniczna" waćpan kiedykolwiek słyszałeś? Gdy okręt podwodny porusza się pod wodą, na skutek lepkości wody na styku wody i całej powietrzni kadłuba tworzą się wiry, turbulencje i opory, ten właśnie styk nosi nazwę warstwy granicznej - po angielsku możesz sobie to znaleźć pod pojęciem boundary layer, po niemiecku natomaist fluiddynamische grenzschicht. To jest bardzo stary problem wśród technologii podwodnych, bo wywołuje chałas gdy okręt podwodny przepływa przez strugi wody - skutecznie próbowali wyeliminować go Amerykanie na USS Albacore. Nawet im się to udało przez zraszanie kadłuba warstwą polimerów, ale okazało się że zużycie polimerów jest tak duże, że rozwiązanie nie jest możliwe do zastosowania w okrętach operacyjnych. Ja wiem że Niemcy a zwłaszcza niemieckie technologie podwodne to dla Ciebie XXII wiek i Star Trek, ale wolniej, wstrzymaj konia. Warstwa graniczna na niemieckich op wciąż jeszcze hałasuje i długo jeszcze będzie hałasować.

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 13:44

"Sam reaktor jest całkowicie bezgłośny, nie generuje żadnego dźwięku" i w następnym zdaniu "Jedyne co wywołuje hałas gdy okręt pozostaje w bezruchu, to pompa chłodziwa pierwotnego obiegu." ### I tu chyba już skończymy odsyłając do obiegu turbiny parowej i cudownego powrotu kondensatu do obiegu pod wpływem grawitacji, a w przypadku warstwy przyściennej do różnicy pomiędzy przepływem laminarnym i burzliwym i korelacji z prędkością taktyczną OP w rejonie operacyjnym przygotowanym do ataku. ### Co do porównania sygnatur miedzy 212A i resztą świata i dlaczego jest ich o min. 5 mniej, odsyłam do starych postów na ten temat. ### Proszę zacytować zdanie w którym napisałem "bezgłośne" i "zero sygnatur".

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 16:47

Widać żeś nie widział nigdy nawet schematu siłowni nukleranej, nie mówiąc o zrozumieniu jak to działa. Turbina parowa nie znajduje się w pierwotnym obiegu reaktora, lecz wtórnym. Tymczasem pompa chłodziwa działa w pierwotnym obiegu. Jedyne co łączy te dwa obiegi, to wymienniki ciepła w których płyn pierwotnego obiegu przekazuje ciepło do cieczy w obiegu wtórnym zamieniając ją w parę napędzającą turbinę parową. Nie ma wiec żadnego cudownego sposobu powrotu cieczy z turbiny parowej do pierwotnego obiegu, bo ciecz napędzająca turbinę parową, nigdy nie nie znajduje się w obiegu pierwotnym. "bowiem nuklearne pozostawiają wiele sygnatur, podczas kiedy klasyczne prawie zero." - to nie Ty napisałeś? Bo jeśli wyłączymy pompę chłodziwa pierwotnego obiegu okrętu z siłownia jądrową, to źródeł dźwięku w tego rodzaju okręcie jest dokładnie tyle samo co w 212A.

anda
czwartek, 4 kwietnia 2019, 21:04

Pane Boczek 10 km to było ale 60 lat temu, za Breżniewa zmalało to do kilkuset metrów i aby śledzić radziecki okręt amerykański musiał płynąć za nim tak 100 - 200 m. Co doprowadzało często do kolizji, ujawnione to kolizja w okolicy Gibraltaru gdzie radziecki lekko przyhamował i obciął amerykanowi "nosek" który nie zdążył wyhamować i obydwaj musieli wypłynąć na powierzchnię a pech chciał że w okolicy łowili rybacy hiszpańscy i szum się zrobił na cały świat. Teorie spiskowe głoszą że w takich okolicznościach utonęło kilka okrętów po jednej i drugiej stronie, prawda to nieprawda, w każdym razie na pewno było wiele kolizji. Efekt był taki, że zawarto ciche porozumienie o zaniechaniu pływania jeden za drugi bo w pewnym momencie mogło to doprowadzić do gigantycznej katastrofy

GB
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:42

Ooo, to przepaść pomiędzy zachodnimi a rosyjskimi op jest jeszcze większa. Breżniew to lata 80, a przecież właśnie wtedy projektowano i wprowadzano do służby praktycznie wszystkie obecnie służące w WMF SSN (typu 971, 945) i SSGN (typu 949). Sama amerykanska USN w latach 90 i później wprowadziła do służby nowe projekty SSN typu Sea Wolf i Virginia (Virginia są cały czas modernizowane i wprowadzane kolejne wersje). A Rosja co? W tym czasie zaledwie 1 nowy SSGN typu 885, którego projektować zaczęto zresztą w latach 80...

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:32

Kolejny mądry. 100-200 metrów. Gdzieś Ty to wyczytał? Amerykanie narzekają, że aby wykryć rosyjski boomer nieruchomy w Zatoce Kandałaksza, muszą zbliżyć się do niego na 3 mile. Owszem, Amerykanie zbliżali się bardzo blisko rosyjskich op śledząc je, ale nie żeby samemu je usłyszeć, lecz żeby oni nie słyszeli Amerykanów zagłuszani przez hałas własnej śruby.

anda
sobota, 6 kwietnia 2019, 21:28

Tak i z takiej odległości odpalić torpedy? chyba żeby samemu zginąć. Gdzie wyczytałem: a poszukaj w prasie z lat koniec 70 początek osiemdziesiątych, wspomnień oficerów amerykańskich, rosyjskich itd. różnych analiz z trudem bo z trudem ale znajdziesz odpowiednie opracowania np z amerykańskich uczelni wojskowych. A na początek to proponuję zapoznać się z prawdziwym powodem zakończenia kryzysu kubańskiego bardzo trudno ale znajdziesz oryginalne opracowania amerykanów.

GB
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 19:20

Znam je. Jeśli chodzi o radzieckie Op. to zostały bez problemu wykryte, sledzone i musiały zawrócić.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:25

Panie boczek, takie małe sprostowanie bo znowu ci się pomyliły torpedy DM2A4 czyli Seahake mod 4 ma zasięg ok 50km, natomiast zasieg o którym piszesz ma DM2A4 ER nie używany na OP bo jest zwyczajnie za długi, na jednostkach dla ZEA( nawodnych) musieli instalować specjalne wyrzutnie. Także sukcesy niemieckich op w ćwiczeniach NATO wynikały z faktu że jeszcze wtedy USA nie potrafiło zwalczać konwencjonalnych OP, jakoś wszystkie te wydarzenia to ćwiczenia z okrętami USA. A co do tego torpedo drona to włąsnie DM2A4ER z naprowadzaneim INS/GPS( ciekawe jak na torpedę) i zasięgu ok 140-160km. Cos może bliżej o tych ćwiczeniach z 209 RPA?

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 14:51

1. Jest tak jak napisałem, proszę przede wszystkim przeczytać dokładnie mój tekst i zweryfikować swoje informacje. ### 2. I jaka jest maksymalna długość ER? ### 3. Jakie są zasięgi dla ile modułów baterii 4. Jaka jest maksymalna długość środków bojowych długich na OP? ### P.S. W przyszłości proszę przy negowaniu moich postów podawać swoje dane. Twierdzenia jest lepszy, za długi, za ciężki są mało interesujące.

anda
wtorek, 2 kwietnia 2019, 20:51

a skąd wziąłeś te 3 godziny. Jak działają Warszawianki to proponuję poszukać i poczytać wspomnienia polskich oficerów którzy na nich służyli a potem wypisywać głupoty. Ao cichości amerykańskich okrętów są to mity i tylko mity. Ani amerykanie nie maja przewagi ani rosjanie są na mniej więcej tym samym poziomie.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:40

Najzabawniejsze że Polacy nigdy nie pływali na Warszawiankach. Jedyny polski 877, czyli Kilo, to typ Paltus. Warszawianka to opisany w artykule projekt 636. Może więc zapytaj jeszcze raz tych "polskich oficerów" na jakim okręcie pływali. Ale owszem, przypodkowo na końcu udało Ci się przypadkowo napisać trochę prawdy. Rosyjskie Jasienie vel Siewierodwińsk mają wyciszenie mniej więcej na tym samym poziomie co zachodnie okręty. Odnotowali orbrzymi skok w wyciszeniu gdy japońska Toshiba z naruszeniem przepisów Cocom dostarczyła do Leningradu wieloosiowe cyfrowe obrabiarki, które umożliwiły Rosjanom precyzyjną obróbkę śrub, co Toshiba przypłaciła japońskim rocznym zakazem eksportu czegokolwiek do Europy, omal nie skończyła z dwuletnim zakazem importu czegokolwiek do USA, a Największa spółka Kongsberga została karnie zlikwidowana przez rząd Norwegi. Przeczytaj trochę o skandalu Toshiba-Kongsberg.

anda
sobota, 6 kwietnia 2019, 21:44

Oj poczytaj skąd się wzięła nazwa "Warszawianka" tak popularnie określano typ okrętów podwodnych / oznaczenie NATO Klio / dla członków UW. A co do obrabiarki to jest to materiał na dobry film szpiegowski.

Łukasz
środa, 3 kwietnia 2019, 11:11

Polecam Cold War Submarines Normana Polmara. Odnieś się do charakterystyki akustycznej okrętów opisanej w tej pozycji. Rozumiem, że swoją tezę o mitologizowaniu amerykańskiej marynarki wyciągnąłeś z forów internetowych i wiadomości sputnika czy podasz jakąś bibliografię?

anda
sobota, 6 kwietnia 2019, 21:46

Każda pliszka swój ogonek chwali - a potem wielkie zaskoczenie że jest to trochę inaczej. Żadna ze stron nie ma znaczącej przewagi technologicznej i nigdy nie miała.

GB
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 17:58

Piszesz o tych badziewnych radzieckich i rosyjskich OP, które same tonęły, nawet we własnym porcie???

Pirat
środa, 3 kwietnia 2019, 04:44

No to ile czasu ta Warszawianka może godzin płynąć szybkością 20 lub 25 węzłów? Bo Virginia w nieskończoność.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:44

Anda, z prostej przyczyny, taki Astute rozpedzi sie do 12-15w i płynie prawie bezszelestnie, jakby wrzucił maks to jest głośny ale 636 zostaje daleko w tyle. A co do tych trzech godzin tomu na dłużej energioi w kumulatorach na maksymalnej nie wystarczy, to nie SSN który moze tak pływac latami. Musi sie wynurzyc na peryskopową by wystawic chrapy i właczyć diesle wieć nie dość ze hałasuje... Astute pod woda wyciaga 30w przez nieograniczony czas, 636 ledwo 20 wiec Astute płynac w reżimie cichym osiąga prędkości porównywalne z 636 zarzynającym silniki:) A co do głosności to najnowsze 885 maja ten poziom jak 688 block II wiec powodzenia:)

tylko Uzupełniam
czwartek, 4 kwietnia 2019, 10:13

Weź ty człowieku obejrzyj chociaż "Polowanie na czerwony październik", przynajmniej chociaż trochę będziesz wiedział o czym piszesz. człowieku "bezszelestne" - nie ma bezszelestnych. Taktyka walki to nie wyścigi formuły 1 ale specyficzne zasady walki w 3 wymiarowej niejednorodnej przestrzeni. Człowieku, różne gęstości (zasolenie, nasłonecznienie), temperatura wody, prądy powodują niejednorodne rozchodzenie się fal dźwiękowych. Płynie w " reżimie cichym" :) reżim to jest w waszyngtonie, "reżim" z tym to żeś popłynął ...

bender
czwartek, 4 kwietnia 2019, 22:40

Ale czego nie rozumiesz? Im szybciej płynie, tym więcej hałasu. Istnieje prędkość graniczna, dla której poziom generowanego hałasu jest wg jakiś tam norm krytyczny. Prędkości poniżej będą "cichymi".

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:48

Masz na myśli prędkość taktyczną, ale to nie jest "wg jakiś tam norm krytyczna" prędkość lecz specyficzna dla danego typu okrętu i bezpośrednio zależy od stopnia wyciszenia. To najwyższa prędkość okrętu podwodnego, przy której hałasy generowane przez sam okręt nie zagłuszają jego sensorów pasywnych, czyli jest w stanie cokolwiek słyszeć. Dla każdego typu okrętu jest inna. Przykładowo dla jednostek typu Virginia to 25 węzłów, dla jednostek typu 688i to 12 węzłów, dla rosyjskich okrętów typów 949A oraz 941 i 671RTM to 9-10 węzłów.

bender
sobota, 6 kwietnia 2019, 18:15

Mówimy o tym samym. Dziękuje za uszczegółowienie.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 16:10

Panie tylko uzupełniam: No swietne zródło sobie znalazłeś czyli film fabularny:)) Może sie juz nie osmieszaj bardziej niż do tej pory. A rezim to jest w twojej Rosji wiec jak zwykle wyszedł ci zonk:)

GB
środa, 3 kwietnia 2019, 00:19

Czytałem jak działają Warszawianki i AWU bardzo dobrze napisał że nie mogą podążać za atomowym okrętem podwodnym który będzie szedł ze swoją prędkością operacyjna, czyli w zależności od typu od kilkunastu do ponad 20 węzłów. A co do porównania cichosci atomowych to fakty są takie że rosyjskie SSGN 949a Oskar mają dwie śruby więc choćby z tego powodu są głośniejsze od każdego zachodniego Op. Do tego nowe amerykańskie SSN ( typu Virginia i Sea Wolf) oraz nowe brytyjskie SSN maja pędniki strugowodne przez co są cichsze od wszystkich rosyjskich SSN. Więc nie wypisujesz bzdur.

anda
sobota, 6 kwietnia 2019, 21:57

A znasz taktykę działania rosyjskich tradycyjnych OP? a znasz taktykę działania rosyjskich podwodnych wyrzutni rakiet? nie znasz więc nie wypisuj głupot. A co do napędu to jest każda ma swoje dobre i złe strony.

Pirat
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:55

Na Pacyfiku lub Atlantyku Seawolf i Viginia zjedzą te powolne okręty na śniadanie.

młody Grzyb
wtorek, 2 kwietnia 2019, 12:42

Zimny prysznic na głowę: Wyniki, przekroczyły oczekiwania: broń i sprzęt wojskowy o wartości 15 mld USD zostały dostarczone za granicę i podpisano nowe kontrakty o wartości ponad 20 mld USD, co jest jednym z największych wskaźników w historii nowoczesnej współpracy wojskowo-technicznej. Osiągnięto to w pierwszym roku wejścia w życie amerykańskich sankcji CAATSA, które mają na celu, między innymi, kraje współpracujące z Rosją.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:44

Lepszy zimny prysznić: sama AS kupiła od USA broń o wartości 110mld wiec te 15mld...

anda
wtorek, 2 kwietnia 2019, 20:51

Na ile lat? a ile kupiła rosyjskiej?

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:45

Rosyjskiej? Za całe potezne 2mld czyi 55 razy mniejszą sume wydali w rosji niz w USA:)

Agrestor
wtorek, 2 kwietnia 2019, 10:07

My nic nie budujemy ani nie wodujemy , to chyba ogromny sukces ?

Ok bajdur
wtorek, 2 kwietnia 2019, 09:45

Jeśli wprowadze do służby siódmej nowoczesnej, ekonomicznej w utrzymaniu jednostki to życzę naszej Marynarce Wojennej przynajmniej czterech takich "problemów".

Niuniu
wtorek, 2 kwietnia 2019, 04:53

To co robią Rosjanie to nie oznaka problemów tylko na zimno skalkulowane działania. Putin wielokrotnie deklarował, że Rosja nie da się wciągnąć w nowy wyścig zbrojeń z USA/NATO. I konsekwentnie to realizuje. Po co mu flotylla kilkudziesięciu atomowych okrętów skoro do obrony wód przybrzeżnych wystarczą Warszawianki? A strategiczne bomery jak najbardziej budują. Nawet zapowiedzieli przedłużenie serii o kolejne 2 okręty. To co robi Rosja z budżetem ok 50 mld w porównaniu z dokonaniami USA przy budżecie 750 mld to i tak niesamowite osiągnięcie. A robią dokładnie to co gwarantuje im bezpieczeństwo i zachowanie potencjału strategicznego jądrowego odstraszania. Natomiast nie napinają się na osiągnięcie militarnej przewagi nad USA.

Synek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:19

Putin mówi, że się nie da wciągnąć w wyścig zbrojeń. To posłuchaj co mówią jego generałowie - Gerasimov, 2 marca w Akademii Sztuki Wojennej. Generalnie ta jego cała doktryna, przyjęta z resztą "na stan" to jeden wielki wyścig zbrojeń. Hitler też mówił, że wojny nie chce wcale.

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:57

OK. Problem w tym, że te rosyjskie OP są ze względu na napęd po prostu przestarzałe. Jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie OP nawet w obronie wybrzeża, które muszą - co jakiś czas w zależności od prędkości poruszania się - wynurzać się aby ładować głośnymi dieslami akumulatory?

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:46

Jako ruchome cele?

Łukasz
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:23

Co jest niesamowitym osiągnięciem, to że się wysyła żołnierzy do Donbasu, a gdy Ci giną to się rodzinie podaje informacje, że żołnierz umarł na poligonie na zawał? Ile zarabia oficer rosyjskiego okrętu podwodnego a ile oficer amerykański / francuski / niemiecki? To samo tyczy się inżynierów, projektantów i innych pracowników specjalistycznych, nie pisząc już o zwykłych robotnikach. Równie dobrze można podziwiać III rzeszę za efektywne wykorzystanie darmowej, niewolniczej siły roboczej.

zyg
wtorek, 2 kwietnia 2019, 01:56

Odpowiedz na Seawolfy (na miarę rosyjskich możliwości)

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:47

Odpowiedzia na Seawolfy a;le tylko pod wzgledem ceny jest 885M, drozszy o ponad 500mln od Seawolfów.

t p 1
wtorek, 2 kwietnia 2019, 00:34

litości, od kiedy szybkie budowanie to oznaka problemów, autor stawia sprawę trochę na głowie, zbytnia przewrotność, poza tym AIP nie jest im niezbędny, mają jednostki atomowe, konwencjonalne to uzupełnienie, najważniejsze na koniec - mikroreaktory atomowe - np. w status-6 czy rakiecie buriewiestnik, tylko czekać, jak pojawią się w małych okrętach albo od razu idą w drony w małych jednostkach, oj autorze.......

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:50

Panie t.p.1 takie małe podsumowanie: reaktor Posejdona ma mieć ok 4MW, reaktor na 885 ma 200MW, widzisz taka mała róznice?

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:54

AIP jest niezbędny dla klasycznych OP działających na otwartych morzach z daleka od swoich wybrzeży. Inaczej z takiego OP robi się okręt obrony wybrzeża. A OP jest okrętem stricte ofensywnym. Jak się analizuje historię działań OP to one osiągały duże sukcesy tylko w działaniach ofensywnych, a rzadko kiedy, czy w ogóle w działaniach obronnych... To są podstawy. Rosja ma coraz mniej atomowych okrętów podwodnych. Z 11 wykazywanych SSN typu 971 obecnie w służbie jest 1, pozostałe 1 idzie na złom, 1 do Indii, a 8 jest w remoncie/modernizacji, która trwa latami i nie może się skończyć. Co do typu 945A to jest ich dwa i są obecnie w służbie. Kolejne 2 945 idą na złom. Z 3 wykazywanych 671 jeden jest w służbie, 1 w remoncie, a 1 idzie już na złom. Co do SSGN typu 949A to jest ich 8, ale 5 w służbie i 3 w remoncie/modernizacji, która także trwa latami. Jest jeszcze jeden nowy SSGN typu 885 w służbie. Podsumowując: Rosja dysponuje obecnie zaledwie 4 SSN w służbie i 6 SSGN, co nie znaczy że są one na patrolach. Można jeszcze dodać że większość okrętów typów 971, 945A, 671, 949A ma około 25- 30 lat i ich kres służby nieuchronnie zbliża się do końca. I nie chodzi o wytrzymałość kadłuba, tylko o życie reaktora, który dla bezpiecznego użycia wynosi około 35 lat. Zresztą Rosja nawet teraz wycofuje atomowe OP, które weszły do służby w pod koniec 1990 roku np. Magadan (971 – wszedł do służby 31.12.1990 roku), co oznacza że był on w służbie 28 lat. Mikroreaktory – czym innym jest zamontowanie reaktora na rakiecie, czy bezzałogowym dronie, a czym innym na załogowym okręcie podwodnym. Po prostu chodzi o zabezpieczenie załogi…

Boczek
środa, 3 kwietnia 2019, 15:14

"A OP jest okrętem stricte ofensywnym. Jak się analizuje historię działań OP to one osiągały duże sukcesy tylko w działaniach ofensywnych, a rzadko kiedy, czy w ogóle w działaniach obronnych... " ### Mówisz? A jakąż to ofensywną rolę odgrywało 5 OP w obronie Finlandii? Szwedzka i Niemiecka taktyka leżenia na dnie i nasłuchiwania jest taka ofensywna? A tak naprawdę, to która technologia mil nie jest ofensywna? Taki ELINT, który tylko nasłuchuje i lokalizuje, ale podaje dalej ewentualne koordynaty celów, to działania ofensywne czy defensywne?

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:55

Która technologia mil nie jest ofensywna? A choćby miny morskie, żeby pozostać przy technologiach mil morskich. Mają typowo defensywny charakter. Tak wiem, podczas pierwszej wojny światowej Niemcy osiągnęli nawet pewne sukcesy za pomocą minując wejscia do brytyjskich portów, ale wtedy jeszcze sami nie wiedzieli jaki potencjał ofensywny mają op. Dopiero Otto Weddigen i Hersing im to uświadomili. Defensywne koncepcje wykorzystania okrętów podwodnych dominowały przed 1wś. Po jej zakończeniu nikt już im nie hołdował. Oczywiście z wyjątkiem naszego Rydza-Śmigłego, który nakazał polskim okrętom podwodnym "bronić Helu jako głównej bazy floty".

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:12

A jeżeli strona ofensywna minuje defensywnemu przeciwnikowi, broniącemu jedynie terytorium kraju, podejścia do portów, po to aby go osłabić gospodarczo, czy militarnie, to jest działanie ofensywne czy defensywne? ### Analogicznie miny lądowe, kiedy z godnie z definicją zastosowania jest nie bezpośrednie niszczenie siły przeciwnika, a kierowanie jego ruchami np. tak aby doprowadzić do dogodnej pozycji umożliwiającej całkowite zniszczenie? ### Czy w dotychczasowej doktrynie użycia OP przez neutralną Szwecję ponaglającą głównie na leżeniu na dnie i nasłuchiwaniu,a użycie torped jest środkiem anty dostępowym to jest to bron ofensywna czy defensywna? Myślę, że przykład ELINT już wiele tłumaczył. ### Zostawimy to, bo wylądujemy tam gdzie już tu byliśmy (nie my) przy definicji fregaty i korwety.

GB
piątek, 5 kwietnia 2019, 19:11

Stawianie min morskich przed portami przeciwnika jest działaniem Ofensywnym. I tyle. Przykład ELINT jest działaniem rozpoznawczym. Aby go przeprowadzić OP musi działać w pobliżu wybrzeża przeciwnika. Jest z założenia dla Op działaniem Ofensywnym. To są podstawy historii wojen morskich.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 16:53

Każdą broń można zastosować defensywnie i ofensywnie, ale możliwość zastosowania to jedno, a efektywność to drugie. Tymczasem okręty podwodne znacznie lepiej sprawdzają się w roli ofensywnej, w roli defensywnej nigdy się nie sprawdzają.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:29

Panie Boczek, a pamieta pan jakie były zasady działania OP Finlandii w wojnie zimowej? Efektem całych działań były zdaje się dwie zatopione jednostki przeciwnika i to zupełnym przypadkiem

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:29

Jeżeli dobrze pamiętam, to żadna torpeda nie trafiła - ale może się odnosić do pojedynków pod wodą, w kontynuacyjnej w pamięci mam 1 frachtowiec. Natomiast Rosja skutecznie zmuszona została do prowadzenia wojny na lądzie bez możliwości np. planowanej blokady morskiej, czy zajęcia wysp fińskich ,czy aktywności ofensywnych od strony morza.

GB
piątek, 5 kwietnia 2019, 19:06

Znaczy to według ciebie było spowodowane działaniem fińskich Op? Wojna zimowa... Już to powinno ci coś uświadomić. Zatoka Fińska w zimie zamarza.

GB
środa, 3 kwietnia 2019, 19:23

Dokładnie tak. A wskazywanie na przykład doświadczeń Finlandii świadczy o totalnym niezrozumienie działań OP. Chcesz mieć działania ofensywne to proszę działanie brytyjskich SSN w wojnie fanklandzkiej gdzie po zatopieniu argentyńskiego krążownika flota argentyńska schowała się do portów. Nawet polskie doświadczenia wskazują że plan obrony wybrzeża przy pomocy Op nic nam nie dał. A nasze Op były spędzone i atakowane. I znów działanie ofensywne naszego jedynego nowoczesnego Op ORP Orzeł w kampanii norweskiej przyniosły nam zatopienie niemieckiego transportowca. Podobnie zresztą działania ofensywne polskich Op na M. Środziemnym. Doucz się.

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:30

...a z drugiej strony "Sandy" potwierdził, że "gdyby argentyńskie torpedy nie przeszły za rufą, musielibyśmy wrócić do domu."

GB
piątek, 5 kwietnia 2019, 19:07

I właśnie chodzi o to że przeszły za rurą, a nie trafiły. Znam wiele kampanii obronnych gdzie użyto OP tylko, że użyte w tych kampaniach Op nie odniosły sukcesów uzasadniających ich użycie. Coś więcej?

MTB
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 22:49

Obyśmy my w POLSCE mieli takie kłopoty przy budowie takich typów łodzi podwodnych czy budowie jakich kolwiek statków dla wojska Polskiego ?

epo
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 22:28

Nie rozumiem tytułu, inne kraje klasycznych okrętów nie budują?

Lechu
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 21:14

Rosyjskie okręty - na czele z tym potężnym lotniskowcem stwarzają zagrożenie - ale głównie ekologiczne.

Buba z Polski.
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 19:26

I w tym przypadku warszawianki nie mają analogów. Naprawdę bo usa,francja czy anglia mają tylko atomowe. Z kolei niemcy czy szwecja mają op konwencjonalne ale z systemem aip. Czyli jasno z tego wynika,że r SS a jak zawsze zdystansowała wszystkich za jednym zamachem. To jest coś .

Napęd alternatywny.
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:45

Davien mógłby przełamać swą niechęć i udostępnić im swój supertajny projekt kotła opalanego oparami benzyny, który jest teraz ukryty w najgłębszych czeluściach jego rozumku, gdzie jest tam bezpieczny na wieki. Z racji, że jest to supertajny projekt nie znany nikomu innemu na świecie, to ciężko powiedzieć, ale być może byłby realną alternatywą dla napędu atomowego, zwłaszcza w relacji koszt - efekt i bardziej przyjazny dla środowiska.

Andrzej
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:59

Czyli z tego artykułu jasno wynika kto dąży do wojny totalnej :)

Pirat
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 20:35

Chiny.

Janek
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 15:46

zgadza się kraj który obecnie ma w budow 10 OP atomowych klasy Virginia .... :)

mc.
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 10:56

To się nazywa - podtrzymywanie zdolności produkcyjnych. Na Atlantyk (i inne oceany) za bardzo się nie nadaje, ale jak będzie potrzeba wpłynie na Bałtyk, Morze Czarne, Morze Śródziemne itd. i będzie robił co mu każą. A my powinniśmy zrobić wszystko żeby go łatwo wykryć i mieć możliwość zniszczenia. Będziemy budowali (OBY !!!) Baltic Pipe, czy nie możemy na nim umieścić odpowiednich czujników ?

pytajnik
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 15:45

A jak myślisz czy na NS i NS2 tego nie ma ?

mc.
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 19:52

Ależ oczywiście że są. Myślę że dzięki temu Rosjanie kontrolują ruch statków i okrętów na całym Bałtyku. Jest to jeden z powodów dla których nasz OP ma małe szanse przetrwania. Ale my też powinniśmy wykorzystać sytuację i "utrudnić życie Rosjanom". Uniemożliwić im skryte podejście do zachodniej części Bałtyku.

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:31

Żaden z obecnie posiadanych i planowanych rosyjskich klasycznych OP nie będzie operował w zachodniej części Bałtyku w przypadku W. Zobacz jakie tam są głębokości. Granicę operowania rosyjskich OP wyznacza mniej więcej Przylądek Rozewie, dalej na zachód jest już za płytko aby OP mógł w miarę bezpiecznie operować w czasie wojny.

Boczek
środa, 3 kwietnia 2019, 15:16

212A, 14 m bez ograniczeń.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:32

Czyli panie Boczek zostanie mu jakieś 4-5m wody nad kioskiem jak sie połozy na dnie. W tych warunkach to szybko go raczej wykryją.

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:40

Mniej 1-1,5 u dołu i 1-1,5 u góry kiedy płynie. O wymagania niemieckich podwodniaków proszę mieć pretensje do nich - don't shot the messenger. Wg. nich, kto kontroluje Rynnę Kadet, ten kontroluje ruch na Bałtyku. Ale pytanie - jak zostanie wykryty?

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 17:24

Panie Boczek, ale ja nie mam o nic pretensji, zabawnie ze tez wolałbym w Polsce niemieckie OP zamiast Scorpene czy A26. A co do wykrycia to doskonale go widac z powietrza i to niezaleznie czy woda jest czysta czy brudna. Niemcy w II swiatowej stracili tak sporo OP przu spotkaniach z Sunderlandami lub Liberatorami.

GB
środa, 3 kwietnia 2019, 19:24

Przecież to niemiecki Op, a nie rosyjski... Jejku..

GB
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 10:32

Te wszystkie 636.6 są przestarzałe ze względu na napęd. Obecnie konwencjonalne OP mają systemy AIP (napęd niezależny od powietrza), różnych typów. Bez AIP rosyjskie OP muszą często się wynurzać przynajmniej do głębokości peryskopowej i ładować baterie akumulatorów głośnymi dieslami. Przez to tak naprawdę okręty mogą działać pod osłoną własnego lotnictwa, czyli w zasadzie przybrzeżne. Na zachodzie systemy AIP są obecne na OP od około 15-20 lat - szwedki A-19 wszedł do służby w 1996, a niemiecki U212A w 2005 roku. Widać jak jest to duże zapóźnienie w stosunku do Zachodu. Rosja od lat próbuje zaprojektować i zbudować sprawny system AIP, a co więcej powstał projekt OP typu 677 Lada, którego prototyp wszedł nawet do próbnej eksploatacji, ale bez sprawnego systemu AIP. Zresztą ten OP miał i inne problemy. To projekt 677 miał być głównym i jedynym konwencjonalnym rosyjskim OP, a nie okręty 636. Dlatego klęska projektu 677 zmusiła WMF do budowy zmodernizowanych Kilo. Tak więc 636 to po prostu ratunek dla rosyjskiej WMF. Oczywiście inną sprawą jest też klęska budowy atomowych wielozadaniowych OP typu 885 Jasień-M...

Jaro
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 23:33

Wszystko się zgadza, ale Warszawianka to dalej bardzo dobry i cichy okręt podwodny. U wybrzeży Syrii jedna warszawianka wystraszyła grupę uderzeniową, bo nie mogli jej zlokalizować. Polski ORP Orzeł też miał nie małe sukcesy na ćwiczeniach i teoretycznie jest w stanie zatopić amerykański lotniskowiec. Także to jest dalej poważne zagrożenie dla nas i nie tylko.

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:26

Jak to "grupa uderzeniowa" nie mogła jej zlokalizować??? Przecież dokładnie wiadomo, że brytyjski SSN zlokalizował ten okręt. Choć rosyjskie trolle piszą że przez to ten SSN nie mógł wystrzelić Tomahawków. A przecież wiadomo, że Tomahawk ma w zależności od wersji od 1500 do 2500 km zasięgu. Tak więc brytyjski SSN wcale nie musiał podchodzić do wybrzeży Syrii aby postrzelać Tomahawkami.

proste rachunki
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:32

"Obecnie konwencjonalne OP mają systemy AIP" - nieprawda. Tylko niektóre. Konwencjonalny napęd nie jest przestarzały. Miażdżąca ich liczba jest kupowana bez AIP, bo okręt z AIP kosztuje połowę z tego co atomowy okręt podwodny, więc jak ktoś nie wybiera się na otwarty ocean, to wcale w AIP się tak nie pcha. Może kosztować nawet więcej! Za 12 szt. francuskich AIP klasy Attack Australia, przy produkcji licencyjnej ma zapłacić 36 mld USD. Daje to 3 mld USA za 1 okręt AIP a amerykańskie atomowe Los Angeles kosztują 0,95 do 1,5 mld USD.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:49

Pani rachunki, i znowu zmyslasz, no chyba że liczysz chinskie i koreańskie antyczne rosyjskie mingi i Romeo:) Obecnie prawie każdy poza Rosją buduje konwencjonalne OP z AIP. A co do ceny za Barracudy short ktre kupiła Australia to cena obejmuje licencje, transfer technologi i budowę konwencjonalnej wersji jednego z dwóch najnowocześniejszych OP na swiecie( pirwszy to Astute) wiec wyszło ci jak zwykle...

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:22

Nie masz pojęcia o czym piszesz. Systemy AIP są montowane na większości nowoczesnych i obecnie zamawianych klasycznych OP. Po kolei: - niemieckie typu U212A (6 jednostek dla Niemiec, 4 jednostki dla Włoch), niemieckie dla Norwegii - niemieckie U214: dla Grecji 3 jednostki, dla Korei Południowej 9 jednostek, dla Turcji (obecnie 1 jednostka), dla Portugali 2 jednostki, - niemieckie Dolphin II (tj. nowa seria zamówiona w 2006 roku) dla Izraela - 3 jednostki - japońskie typ Soryu (AIP w oparciu o silnik Stirlinga), - francuskie Scorpene dla Indii z AIP, nowe francuskie OP dla Australii (typ Attack -12 jednostek) z AIP, francuskie Agosta 90B dla Pakistanu (AIP typu MESMA) 3 jednostki. - szwedzkie A19 – 3 jednostki, nowe szwedzkie A-26 mają także mieć AIP W zasadzie wszystkie nowo wprowadzane do służby jednostki podwodne światowych liderów budownictwa okrętowego (w szczególności budownictwa okrętów podwodnych) mają AIP. Oczywiście nie dotyczy to Rosji (i prawdopodobnie Chin – nie analizowałem jednak Chin), która jest kompletnie zacofana pod tym względem, na co wskazuje upadek programu 677 Lada. W zasadzie po co porównujesz cenę atomowego Los Angeles z australijskim Attack? Po pierwsze typ Los Angeles nie jest od dawna w produkcji, gdyż ta skończyła się bodajże w latach 90. Po drugie – nie wiesz co zawiera cena Attack. A może zawierać – zakup licencji, zbudowanie od podstaw w Australii przemysłu do bodowy Op, całego wsparcia technicznego w okresie eksploatacji tych okrętów (planowe remonty np.).

Boczek
środa, 3 kwietnia 2019, 15:53

"francuskie Scorpene dla Indii z AIP, nowe francuskie OP dla Australii (typ Attack -12 jednostek) z AIP," ### Scorpène dla Indii nie posiada AIP - jak i żaden inny. Po pierwsze takowy francuski nie istnieje, po drugie mieli opracować sami, ale nie zdążyli (pomimo 5 lat opóźnienia programu) i ma być zainstalowany przy pierwszym upgrade - to zresztą pokazuje z jak skomplikowaną technologią mamy do czynienia. Shortfin Barracuda dla Australii nie będzie posiadać jakiegokolwiek AIP. Dziwne jako, że było to jedno z wymagań. No ale powiedzmy, że mamy tu do czynienia z egzotycznym projektem, który się prawdopodobnie też nigdy nie powtórzy.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:41

Panie Boczek, znowu... Scorpene jak najbardziej posiada AIP czyli albo MESMA albo na ogniwach. To że nikt nie zmawiał scorpene z AIP nie swiadczy że ten nie istnieje wiec panie Boczek... Shortfin Barracudy rzeczywiście nie miały miec AIP a co do egzotyki projektu, to w przeciweiństwie do typu 216 on przynajmniej powstanie. Zreszta nic dziwnego to konwencjonalna wersja Barracudy i chynba najnowocześniejszy konwencjonalny OP świata ( Barracuda i Astute to najnowoczesniejsze SSN-y)

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:48

Który Scorpéne? Nazwa? MESMA ma jeden jedyny - pakistański Agosta. Zamów MESMA i w Kilonii jakiś OP z II WŚ - może nawet zamiast MESMA z Walter III - i daj mi spokój, bo to nudne. Cieplny wysokosprawny Stirling zaczyna umierać (Soryu), a ktoś będzie oferował poziom maszyny parowej (w relacji oczywiście) MESMA. Nie wzięli Hindusi, nie wzięli Malejczycy, nie wzięli Brazylijczycy ale za to my weźmiemy.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:03

Nie tylko MESMA, ale twierdzą że mają już dla Scorpene gotowy napęd ze źródłem energii w postaci ogniw paliwowych drugiej generacji. A napęd AIP sprzedali już nawet dla Pakistanu w okrętach typu Agosta 90B

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 17:27

Do Pakistanu sprzedano MESMA dla jednej z Agost, miał bycx tez instalowany na dwóch pozostałych ale o tym cisza. Natomiast prawda jest ze żaden Scorpene nie został zakupiony z modułem AIP, takie miały być hinduskie ale hindusi zrezygnowali i postanowili opracowac własny na ogniwach paliwowych. I bawia sie z tym do tej pory, zreszta .

Boczek
piątek, 5 kwietnia 2019, 16:06

Tak, stoi w hali i nie wiedzą jak to zmieścić na OP tej wielkości (zdjęcia i artykuły w polskich wydawnictwach branżowych) - ten system opracowują już od 20 lat Japończycy - na dużo większe OP i nadal bez sukcesu. ### Jeszcze raz. Reformer na bazie diesla ma sens jedynie na OP dużo powyżej 3000 t już chociażby ze względu na niewielką sprawność i z tym związane duże zapasy diesla. Wymaga też, albo bezsiarkowego diesla, który na świecie jest trudno dostępny, albo dodatkowej "petrochemii" na pokładzie w celu odsiarczania Dlatego wyrzucono(!) ich z Norwegii - nie za to w rzeczy samej, a za próbę ukrycia. Obydwa systemy wymagają z kolei wytwarzania na pokładzie tzw. sztucznego powietrza. Ponadto: sygnatury, wysokie temperatury, długi czas rozruchu i wygaszania, wydech (zmiana wyporności-trymowanie-pompy) i niebezpieczeństwo tzw. "zakażenia" membran. To ostatnie jest w systemie SINAVY niemożliwe, a całej reszty problemów nie ma.

bmc3i
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 01:53

Bez wątpienia ognia paliwowe są lepsze od dwóch pozostałych nienuklearnych AIP, choćby ze względu na to że są całkowicie bezgłośne i znacznie sprawniejsze energetycznie. Tym niemniej nie tylko Niemcy je już oferują, choć wielokrotnie już próbowałeś zdezawuować wartość wszelkich ogniw poza tymi stosowanymi przez Niemców. Prawda jest natomiast taka, że ogniwa paliwowe jako takie stosowane są na skalę przemysłową dla zapewnienia energii dla wielu wielkich maszyn, zaczynając od amerykańskiego programu Apollo. Fakt że Niemcy jako pierwsi zastosowali je w systemach energetycznych okrętów podwodnych, jednak nie jest to dziś już jakaś kosmiczna technologia niedostępna dla innych. Wyścig technologiczny w tym zakresie skupia się dziś już nie na tym jak je zrobić, lecz jak wycisnąć z nich jak najwięcej energii, przy jak najrzadszym uzupełnianiu ich paliwa.

Rafal
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:27

Hmm, zobacz kto prauje nad systemami AIP, to nie kraje ktore buduja okrety z napedem atomowym, tak jak napisano ponizej AIP to "atomowy" dla ubogich. W ZSRR/Rosji nigdy AIP nie byl priorytetem, nie bylo potrzeby, 636 to nie ratunek.

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:28

Nie, Rosja pracowała nad projektem 677 Lada, który miał mieć AIP, a który się nie udał. Obecnie pracuje nad projektem Kalina - także z AIP.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:27

Rafał, nad AIP pracuje Francja, pracuje Rosja, USA sie zastanawiają. W Rosji do opracowania napedu jądrowego akurat AIP był priorytetem, tyle ze potem zarzucili wszystko, a jak dziś ich 885M wychodzi drożej od Seawolfa( a to sztuka) to nawet nie są w stanie zrobic czegoś ala MESMA dla swoich OP.

Urko
wtorek, 2 kwietnia 2019, 13:04

Oj Kolego, chyba mocno przeceniłeś wartość rosyjskiej waluty! Wszystkie 3 prawie skończone 885/885M kosztowały ( 124 mld rub ) do tej pory tylko trochę więcej niż połowa Seawolfa (4,3 mld ).

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:53

Panie Urko, za Seawolfy płacono po 3mld nie po 4,3,,natomiast ceny 885/885M to: Jasien-1,6mld, Kazań natomiast 3,5mld wiec jak widac.... Jeden 885M kosztuje tyle co dwa 955 a sjest na poziomie 688 blockII/pierwszych Virginii:))

Urko
wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:23

Kazań kosztował 47 mld RUB. Póki co walutą w Rosji nie jest dolar. Jeśli uważasz, że to równa się 3,5 mld USD to jest tak jak twierdziłem wcześniej. Mocno przeceniłeś wartość rosyjskiej waluty... Poza tym nie ma czegoś takiego jak okręt o nazwie Jasień. Póki co ciekawe, czy koszt Noworosyjska rzeczywiście zmieści się w zapowiadanych 30 mld RUB. To według aktualnego kursu powinno wynieść poniżej 670 mln USD.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:53

Nie panie Urko, tyle kosztował Jasien czyli 885 oddany jako całkowicie przestarzała jednostka nadająca się do modernizacji. Kazań czyli 885M kosztował ponad 110mld rubli wiec może nie kłam. Cena jednego 955 to ok 50-55mld rubli czyli ok 1mld dolarów, do tego docgodzi uzbrojenie, znacznie droższe niz przy SSN-ach

Urko
środa, 3 kwietnia 2019, 13:18

Co to się przyczepiłeś do tego Jasienia? Nie ma takiego okrętu! Jasień to tylko niedokończony kadłub, który nigdy nie został zwodowany. Nie wiadomo ile kosztował. Pierwszym okrętem z serii jest Siewierodwinsk, w którym wykorzystano duże fragmenty z praktycznie rozmontowanego i wyprutego ze wszystkiego Jasienin. Formalnie to nie jest ta sama jednostka. Drugi raz , oficjalnie położono pod niego stępkę... To Ci się nawet powinno spodobać, bo gdybyś się zastanowił, to musiało kosztować dużo , dużo więcej, niż normalna budowa... Wracając do kosztów 1 i 2 jednostki z serii to mimo wyraźnych różnic, Rosjanie rozliczyli je łącznie i ta suma 110, czy według mnie, czyli kontraktów na budowę bez modernizacji 94 mld rub, to koszt dwóch jednostek. Przy okazji, bo nie pokazała się moja errata- pomyliłem Noworosyjsk z Nowosibirskiem - proszę się z tego powodu ze mnie nie naśmiewać...

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:08

Jasień to nazwa typu 885 (NATO: Graney), zwany też na zachodzie typem Siewierodwińsk, który zaczęli budować w Siewierodwińsku w roku 1993.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:55

Panie Urko, klasa to Jasień oficjalne oznaczenie to projekt 885 Jasień czyli tak mozna nazwać każdego 885, tak jak na 688 mówi się Los Angeles. Tyle ze w tym przypadku Siewierodwinśk jest jedynym takim okrętem, nie zmieniono nazwy klasy wiec tu obaj mamy rację. Natomiast co do ceny to wynosi ona za 885 50mld rubili natomiast za 885M czyli Kazań 110mld rubli, natomiast co do róznic to sa potezne w wyposażeniu. 885 jak wchdził do słuzby to był prktycznie na starcie przestarzały, na Kazaniu stosuja nowsze i sporo droższe systemy, jest tez silniej uzbrojony i nic nie rozliczali łacznie, za każdy okręt jesty podana cena oddzielnie. A co do Nowosybirska/Noworosyjska to jedyny OP klasy 877 jaki znalazłem to stary Nowosibirsk w rezerwie Ten klasy 885M jest dopiero w budowie i zapewne bedzie kosztował jeszcze więcej niż Kazań .

Rafal
wtorek, 2 kwietnia 2019, 12:24

Ta Francja, tyle ze jest jedno ale, AIP na eksport jest. Kiedy to niby AIP byl priorytetem w ZSRR a nie Rosji jak piszesz 60 lat temu?

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:56

Rafał, Francja nie uzywa konwencjonalnych OP w ogóle wiec czemu sie dziwisz? A co do ZSRS to zaraz po wojnie rozpoczeli szerokie prace nad budowa AIP dla OP, zakończone nawet wybudowaniem serii jednostek z takim napedem. Prace zostały przerwane po wejściu do słuzby rosyjskich SSN-ów Pracowali naraz nad turbiną Waltera i pochodnymi, napedem na ciekłym wodorze i tlenie, czyms ala silnik Strlinga itp. W NTW był swietny artykuł o tym temacie.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 16:47

Panie GB, a zeby było zabawniej to właśnie ZSRS był pionierem w opracowywaniu napedów AIP po II wojnie swiatowej.

wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:05

Dokładnie - w latach 1953-1958 zbudowano 29 oop typu A615. Okręty przysporzyły jednak ogromnych problemów w eksploatacji, poprzez liczne awarie czy katastrofy wręcz - potem zaś realizowano koncepcje wielkiej oceanicznej floty Gorszkowa i poszli w atom. Teraz Rosja ma olbrzymie problemy w opracowaniu takiego napędu dla Pałtusów i Ład - choćby perypetie okrętu doświadczalnego B-90 Sarow proj. 20120. Tym niemniej nie stoją w miejscu prowadząc jedynie nieskończone dialogi techniczne i fazy analityczno-koncepcyjne.

GB
środa, 3 kwietnia 2019, 00:07

Ale co z tego? Obecnie Rosja nie ma żadnej technologii AIP mimo wieloletnich prób ich uzyskania. Projekt 677 Lada powstał jeszcze w latach 90 i jak do dziś nie udało się wdrożyć do służby żadnego rosyjskiego Op z AIP.

Szymon
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 10:11

Ja bym chciał, żebyśmy mieli takie problemy, jak na przykład wodowanie przyzwoitego okrętu podwodnego...

7plmb
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 10:07

Jak to ? taka "potęga" dospodarczo-przemysłowa i nie potrafią zrobić własnego AIP ??

chateaux
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 05:09

Tymczasem my dalej używamy Kobbenów zwodowanych w połowie lat 60. ubiegłego wieku, wprowadzonych do służby w Marynarce Wojennej aby zastąpić w niej Foxtroty zwodowane dokładnie w tym samym czasie.

Czlowiek zwany koniem
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 01:02

Rosja to kolos na glinianych nogach

gnago
niedziela, 31 marca 2019, 21:05

TA modernizacja wypisz wymaluj wg życzeń naszych niedojd . To kupić ze dwie sztuki. Albo w ostateczności niech kooprodukcja tych szwedzkich w Polsce.

X-70
niedziela, 31 marca 2019, 20:41

O czym piszesz autorze ? Budżet obronny Rosji w 2018 to było 48 mld USD, budżet obronny USA to 700 mld USD. Rosja na obronę wydała w 2018 roku 7 % tego co wydało USA. Fakty są takie, że mając do dyspozycji skromne środki wielkości budżetu obronnego Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii stać ich na utrzymanie sprawnych jedynie kilku nosicieli rakiet balistycznych, kilku okrętów wielozadaniowych i kilkunastu klasycznych okrętów podwodnych. I to wszystko. Oni te budowane Yasienie i Boreie dokończą ale w perspektywie 10 lat i zastąpią nimi flotę jednostek dziś sprawnych ale dochodzących 30-lat i więcej jednostek 667BDRM, 949A, 971 i 945A, które stopniowo wycofają

dim
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 11:35

Proszę ten budżet kilkakrotnie przemnożyć przez różnicę cen i kosztów. Następnie proszę zauważyć, że ułamek takiego budżetu już wystarcza, by nuklearnymi dronami zatopić (dosłownie zatopić, wywołując tsunami) wybrzeża USA. Potencjał USA (i Chin także) skoncentrowany jest głównie na wybrzeżach morskich. Potencjał Rosji (choć znacznie mniejszy), zwykle oddalony jest od mórz. Czyli owszem, mogą liczyć, z duża pewnością, na krótką wojnę lokalną i tylko tam, gdzie ją sami to wybierają.

wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:56

Już kilka razy było to omawiane i punktowy wybuch j

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:29

Panie dim, a po wystzreleniu takiego drona Rosja zobaczy tak ze 100 Tridentów w powietrzu i tyle ja widzieli. Zaczynanie wojny jądrowej z państwem które ma o wiele mocniejsze siły strategiczne madre nie jest, ale Rosjanie...

dim
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:13

Czemu świat zna "rosyjską ruletkę", a nie np. "amerykańską" ? - bo to Rosjanie skłonni są działać inaczej, niż rozumowalibyśmy my.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:57

No ale chyba Putin i inni siłowicy nie chcą rządzić wielkim radioaktywnym parkingiem:)

wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:55

Wiesz, te rosyjskie pomysły na wielką samodzielną torpedę atomową przypominają trochę hitlerowską broń odwetową. Mają duży potencjał propagandowy oraz niewielki potencjał militarny.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:55

Jaka broń odwetowa?? V-2 leciał kilkanascie minut, Posejdon płynie kilka dni, V-2 nie mozna było przechwycic, Posejdona... To jest typowa broń do terroryzowania krajów które nie maja silnej floty albo broni jadrowej

Lis
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 21:14

to tak nie działa.

Pirat
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 20:45

Wojny nuklearnej nikt nie wygra. Od czasów Afganistanu, konwencjonalnej wojny to Rosja jeszcze nie wygrała, patrz na wschód Ukrainy.

dim
wtorek, 2 kwietnia 2019, 13:55

"wschód Ukrainy" ? Przecież dla Rosji jest to rodzaj stałego poligonu. I jednocześnie wykluczający z gry ich najbardziej istotnego konkurenta przemysłowego. Choć chcieliby także Charków, Mariupol... Mają to przemyślane. Opisuję stan dzisiejszy, nie ten z roku 2014.

Lis
niedziela, 31 marca 2019, 19:36

Z arsenału nuklearnego też będą musieli zrezygnować w dużej części na na tyle co mają to ich raczej też nie stać. :)

AlS
niedziela, 31 marca 2019, 19:26

Mój kolega z pracy służył jako brytyjski podwodniak jeszcze kilka lat temu. Mówił, że na Atlantyku i innych otwartych wodach, okręty dieslowsko-elektryczne są cały czas śledzone, a ich przybliżona pozycja jest cały czas znana. Okręt bowiem ma niewielki zasięg pod wodą, więc wystarczy znać pozycję gdzie się zanurzył, wyznaczyć cyrklem na mapie maksymalny zasięg i w tym regionie prowadzić intensywny nasłuch sonarowy. Tak się dzieje, co potwierdzają ostatnie przejścia okrętów Kilo przez Atlantyk - zawsze po wynurzeniu miały już na powierzchni eskortę niszczycieli i fregat, co świadczyło iż były cały czas "na widelcu". Okręt atomowy zanurza się zaraz po wyjściu z portu i tyle go widzieli. Nikt poza dowództwem MW nie zna jego pozycji. Owszem, da się go wykryć, ale na olbrzymich obszarach oceanu jest to trudne, jeśli brakuje punktu odniesienia. I na tym polega zasadnicza przewaga napędu atomowego. Tradycyjne okręty dieslowsko-spalinowe, nie posiadające AIP, nadają się dziś jedynie do działań na małych akwenach przybrzeżnych, na otwartych oceanach są mało przydatne.

Jaro
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 23:46

okręty o napędzie atomowym są dużo głośniejsze od tych napędzanych tradycyjnymi pailiwami

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:31

Jaro, tylko wtedy kiedy płyna szybko, chyba ze to chińskie typu Han co sonarzysci głuchli. A co do wyciszenia 636, to też dobrze nie jest, ostatnio dodawali im wykładzine anechoiczną bo były zdecydowanie za głosne

chateaux
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:11

Jak płyną szybko, to każdy jest głośny, niezależnie od rodzaju napędu.

Extern
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 11:28

To kwestia dobrze znana również Rosjanom. Na pewno ta nowa Warszawianka jest raczej przeznaczona na straszenie takich "potęg" gospodarczo-militarnych jak Ukraina, Polska, Finlandia, Szwecja, Turcja, Rumunia, Gruzja, na przyległych do nich "rozległych" akwenach, a nie prawdziwych mocarstw oceanicznych.

Rafal
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 18:42

Ta, taka mala Warszawianka, moze skutecznie zaangazowac dobra czesc floty i lotnictnictwa NATO i nie tylko. Wystarczy spojrzec na mape, Morze Srodziemne, Polnocne, Baltyk i wiele innych miejsc.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:33

Rafał, Warszawianka w starciu z 688 czy Virginią ma raczej niewielkie szanse, to nie lata 90-te gdzie NATO nie bardzo umiało zwalczac konwencjonalne OP

Rafal
wtorek, 2 kwietnia 2019, 12:30

Davien czy ty naprawe wierzysz w to co piszesz? Amerykanie w razie konfliktu z Rosja wysla na Baltyk albo morze Srodziemne wysla np. Virginie, zeby szukala Warszawianki?

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:01

A po co , wyslą P-3 lub P-8 zaraz po tym jak z OK zostana dymiace ruiny. A na morzy śródziemnym sa min 2-3 Los Angeles lub Virginie w składzie każdej LGU:) Także stacjonuje tam zdaje sie któras z flot USA:)) Aha na bałtyku to 636 będą sie musiały bawić z 212A/Gotlandami

Rafal
wtorek, 2 kwietnia 2019, 19:20

Davien, 6 Flota jezeli doszlo by do kofliktu z Rosja napewno zniknie z Morza Srodziemnego. Moze sobie tam przebyac jak bombaruja np. Syrie i tyle. Ponosi fantazja kolege.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 00:57

Rafał, a czym jej Rosja zagrozi?? Przestarzałymi okrętami, które z Bosforu nawet nie wypłyną czy może niewiele nowszymi Tu-22M3?? Panie rafał w przypadku wojny to nie 6 flota ale rosyjska na M. czarnym stanie się ruchomym celem dla NATO.

GB
środa, 3 kwietnia 2019, 00:04

A co niby zagraża amerykańskiej 6 Flocie na M. Środziemnym? Poza tym na tym akwenie działa kilka flot NATO, których potencjał jest wiele razy większy od rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:17

No, jeśli Rosjanom uda się przepłynąć Bosfor lub Gibraltar, to VI Flota ma małe szanse na przeżycie. Juz w latach 60. Amerykanie urządzali sobie gry wojenne, w których wychodzący z bazy USN w Neapolu czy z Roty samotny Skipjack zatapiał nie tylko królową roju, ale i połowę okrętów jej eskorty.

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 17:35

Panie bmc3i, oczywiście VI Flota wg pana nie ma własnych SSN-ów nie ma samolotó i smigłowców ZOP, nie ma potezniego wsparcia z ladu??? Aha , w latach 60-tych połowy z tego nie było, LGU nie miały w składzie SSN-ów bo było ich zwyczajnie za mało Aha Skipjack wtedy to jak dzisiaj Astute czy Barracuda czyli supernowoczesne SSn-y.

bmc3i
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 01:58

A myślisz że w tych grach wojennych VI floty przed atakującym Skipjackiem, nie broniły lotniskowca Skipjacki eskorty?

GB
piątek, 5 kwietnia 2019, 13:00

Znaczy w Cieśninach NATO nie ma czujników akustycznych? Coś jak SOSUS? Ja zakładam że ma. Po drugie - nie wiem czy znasz taką historię, ale gdzieś pod koniec ZSRR marynarka radziecka prowadziła ćwiczenia OP na które podleciał amerykański Orion. Po ćwiczeniach Rosjanie przeanalizowali kursy własnych OP i Oriona i okazało się, że one dokładnie się nakładały, w sposób następujący: Orion leciał nad pozycję zanurzonego OP, później leciał WPROST na pozycję kolejnego OP. Wniosek był taki, że Orion dokładnie wiedział gdzie znajdują się radzieckie zanurzone OP. Jak je potrafił tak dokładnie wykryć? Może MADEM? Może przy pomocy jakiś satelitów? Nie wiem. Przy czym żeby było jasne – to nie jest informacja z angielskich forów, czy angielsko języcznych publikacji, ale dla mnie źródłem był runet. O tym przeczytałem parę miesięcy temu. Czy to prawda? Nie wiem. Ale jeśli tak to jakoś kiepsko widzę możliwość niewykrytego przejścia AOP z portów Floty Północnej pod Cieśninę Gibraltarską.

GB
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:39

A po co wysyłać na Bałtyk atomowe SSN? Po za tym zdajesz sobie sprawę że obecnie na Bałtyku Rosja ma 1 starą Warszawiankę w służbie (weszła do służby w 1986 roku) i niedługo pójdzie na złom? Napisz jak chcesz operować klasycznym Op na M. Śródziemnym praktycznie bez bezpiecznych baz?

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:19

Jak stara to Paltus a nie Warszawianka. Ta ostatnia to jednostki 636, a nie 877 jak nasz Orzeł.

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 17:36

636 to modernizacja typu 877 cos jak 688 block II do zwykłego Los Angeles.

bmc3i
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 02:06

Ale maja inne rosyjskie nazwy. Projekt 877 to Paltus, projekt 636 to Warszawianka. Mylenie ich, to jak mylenia 688i z 688. Okręty o innych właściwościach, choć wyglądające podobnie.

BG
piątek, 12 kwietnia 2019, 22:19

Pojęcia nie masz o czym piszesz.

aptekarz
niedziela, 31 marca 2019, 17:54

A może po prostu szykują się bardziej na wojnę na Bałtyku, Morzu czarnym i Śródziemnym? Tam nie potrzeba okrętów atomowych.

Mikroszkop
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 13:42

I o to dokładnie chodzi. Szykują się do wojen wokół swoich granic.

Kaczan
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:51

Raczej wewnątrz ich granic, czy raczej granic federacyjnych...

dim
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 11:27

Wojna na Bałtyku będzie raczej lotniczo-rakietowa, Rosjanie zawsze też rozważają maksymalny zakres dywersji (przykład ujawnionych, starych opisów dosłownie każdego mostka w Szwecji czy Wlk.Brytanii - jak go uszkodzić). Do czego oczywiście, że okręty podwodne nadają się znakomicie. Jeśli agresja rozpocząć się ma z zaskoczenia, a pewnie tak jest to planowane.

Napoleon
niedziela, 31 marca 2019, 17:30

Wnioski dla naszej armii nasuwają się same.

koło
niedziela, 31 marca 2019, 17:13

A my mamy chociaż jeden okręt tej "słabej" klasy? Może kupimy od Maroka?

Wojciech
niedziela, 31 marca 2019, 17:02

Czyli wracamy do źródeł. Rosja jest mocarstwem LĄDOWYM a jej flota jest słaba i przestarzała. Oczywiście w zestawieniu z flotami USA i Chin, nie Polski. Wniosek dla Polski? Wzmacniać wojska lądowe i obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową. Marynarkę w zasadzie możemy sobie odpuścić. Tylko ostatnio zaczynam się zastanawiać czy my jesteśmy we właściwym obozie. Kiedyś NATO i UE to była siła militarna, wolność i demokracja a teraz to LBGT, nachodźcy, Komisja Europejska, bezzębne NATO i 447.

Extern
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 11:48

Póki co nie ma oficjalnie innego obozu który moglibyśmy wybrać. Ale już powoli kształtują się zaczątki dwóch głównych siły w europie . Jedna oceaniczna pod kierunkiem USA z Anglią, druga lądowa pod kierunkiem Niemiec z Francja (Francja pewno i tak w końcu przejdzie do Aliantów) i Rosją. Póki co zapisaliśmy się do tej oceanicznej. Ale jakoś na logikę biorąc to nijak tam nie pasujemy z naszym położeniem i powiązaniami gospodarczymi. Co prawda my rogate dusze mamy długie tradycje nielogicznych wyborów geo-politycznych, więc choć z rozsądku powinniśmy wybrać "ląd" to pewno tak na "złość mamie" wybierzemy jednak "ocean".

Mikroszkop
wtorek, 2 kwietnia 2019, 11:25

Jeżeli chcemy mieć jakąś samodzielność państwową to nie możemy wybrać "lądu". NORDSTREAM pokazuje że Niemcy razem z Rosją realizują strategie "ronda" a praktyka z poprzednich lat wskazuje że samodzielnie to możemy decydować o legalizacji małżeństw jednopłciowych.

Extern
środa, 3 kwietnia 2019, 11:49

Masz rację co do naszej roli u boku Niemiec, jednak taktyka że wybieramy "ocean" postawi nas w bardzo niekorzystnej pozycji wyspy otoczonej przez "wrogów". Może się to dla nas skończyć jeszcze szybszą i bardziej boleśniejszą utratą samodzielności. Wszystko będzie dobrze jeśli USA nie utraci zdolności projekcji siły w naszym regionie. Jeśli jednak utraci, co według mnie nastąpi gdy Niemcy się usamodzielnią, to o ile na czas nie zmienimy sojuszu to będzie po nas w ten bardziej bolesny sposób.

Mikroszkop
środa, 3 kwietnia 2019, 13:49

Nie wiem czy tak naprawdę mamy jakiś wybór. Rosjanie jasno mówią że chcą odbudowy FR w granicach ZSSR co oznacza że Ukraina, Litwa , Łotwa i Estonia powinny czuć się zagrożone. O ile Ukraina może sama sobie dać radę to obrona tych pozostałych krajów bez Polski nie jest możliwa, co stawia nas na rosyjskim celowniku. Natomiast obrona RP nie uda się bez pomocy Niemiec które same nie mają armii. Niebawem się okaże czy deklaracje USA są coś warte i powstanie stała baza. Jeśli nie to jedynym gwarantem niepodległości zostanie nasza armia. W przypadku konfliktu z FR Niemcy poświęcą nas dla pokoju. Cała nadzieja w tym że Rosja słabnie i niebawem nie będzie jej stać na groźną armię.

Gts
niedziela, 31 marca 2019, 16:41

Widać od dawna, że mają kłopoty finansowe i mimo zapewnień i propagandy nie daje się tego już niczycym przykryć. Ruszyli do przodu kilka kierunków, ale też poprzez odkurzenie projektów nawet z czasów zimnej wojny.

rosja to stan umysłu
niedziela, 31 marca 2019, 16:13

Warszawianka to zmodernizowane kilo.Czyli nasz Orzeł,z nas się śmieją a sami wodują w kilkanście lat.

lądowiec
niedziela, 31 marca 2019, 16:05

Niech Polska wybuduje jakikolwiek okręt podwodny. Nie musimy dogonić Ruskich i nie dogonimy, ale smutno się czyta takie artykuły, kiedy u nas nie powstaje żaden. Będziemy budować rurociąg Baltic Pipe, farmy wiatrowe, może jakieś inne instalacje. Będzie czego pilnować, choćby przed dywersją. Nie wiem, czy to co mamy wystarczy.

dim
niedziela, 31 marca 2019, 15:59

I cóż ? Czy aby wysadzić kilku komandosów też potrzebny jest atomowy okręt podwodny ??? Świetne okręty i kropka. Gdzie nasza broń przeciwpodwodna ? Gdzie nasza broń przeciwpodwodna ?

Davien
niedziela, 31 marca 2019, 15:39

NO dobre, Rosjanie budują klasyczny 636, a w Stanach do słuzby wchodza kolejne Virginie z czego obecnie 10 jest w budowie naraz. Obecnie w słuzbie jest 17 Virginii i 10w budowie. Ciekawe porównanie. Choc akurat jak mam bys szczery to żeby była inna sytuacja geopolityczna to 636 byłby doskonałym okretem dla Polski.

bmc3i
piątek, 5 kwietnia 2019, 07:21

Naprawdę? Trudno powiedzieć jak to wygląda w 636, ale układ zarządzania walką naszego Kilo obsługuje dwa cele jednocześnie, podczas gdy już na przełomie lat 60./70. układy zarządzania walką amerykańskich jednostek typu Sturgeon mogły jednocześnie zwalczać 10 celów podwodnych.

FrankDux
niedziela, 31 marca 2019, 15:03

Napiszcie ile zwodowanych okrętów podwodnych ma nasz kraj, a dopiero krytykujcie Rosję.

Tupet
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:54

Dlaczego?

obserwator
niedziela, 31 marca 2019, 14:19

To jest kraj o gospodarce 3 razy z małym hakiem Polska, to ich przerasta totalnie. Długo tak nie pociągną.

Vcc
środa, 3 kwietnia 2019, 12:21

Odejmij przychody z exportu wrglowodorow i sie okaze ze realny potencjal przemyslowy mimo 3x wiekszejiczby ludnosci i 30x jest porownywalny z PL

Fanklub Daviena
niedziela, 31 marca 2019, 14:13

Nie całkiem zgadzam się z tezą autora. Przy budżecie 10x mniejszym od USA Rosja musi postępować racjonalnie. A to wskazuje, że klasyczne okręty podwodne w rosyjskich zastosowaniach mają jak największy sens. Do OBRONY wybrzeża nadają się co najmniej równie dobrze, jeśli nie lepiej, od atomowych okrętów podwodnych (wskazują na to nawet amerykańskie analizy krytykujące US Navy za brak takich) i nie jest prawdą, że na Pacyfiku nie mają swojego miejsca - przecież jest tam "bastion" boomerów na Morzu Ochockim, na którym klasyczne okręty podwodne sprawdzą się w obronie przed amerykańskimi okrętami nawet lepiej niż atomowe. Dowodem na to jest przykład brytyjskiego atomowego Astute, któremu Rosjanie uniemożliwili atak na Syrię czy choćby sukcesy naszej Kilo na ćwiczeniach NATO na Morzu Północnym. Dlatego w rosyjskiej sytuacji najracjonalniej jest posiadać 3 rodzaje okrętów podwodnych: boomery - wiadomo do czego, "myśliwskie" okręty atomowe - do działań ofensywnych jak zwalczanie wrogich boomerów, paraliżowanie żeglugi i marynarki przeciwnika, zamorskie ataki pociskami samosterującymi itp., oraz klasyczne okręty podwodne - do obrony "bastionów" i wybrzeża w celu odciążenia "myśliwskich" atomówek. I tak naprawdę w rosyjskich warunkach okręty AIP... nie są całkiem racjonalne, gdyż ich koszt sięga połowy (560 mln euro za U212 vs. 1,2 mld dolarów za Los Angeles) "myśliwskiego" okrętu atomowego, gdy tymczasem do obrony bastionów i wybrzeża nie są zdecydowanie lepsze od tanich i dobrych "kilo", a do zamorskich wypraw i śledzenia wrogich boomerów są zdecydowanie gorsze od okrętów atomowych (np. z uwagi na prędkość). Tak naprawdę okręty AIP to "atomowy okręt dla ubogich" - dla państw, które poszukują okrętów podwodnych do dalekich ataków a nie stać ich na okręty atomowe. Do obrony wybrzeża nie są zdecydowanie lepsze od klasycznych okrętów podwodnych a są zdecydowanie droższe. Jak koszty AIP spadną (a Rosja jest zainteresowana tylko najlepszymi rozwiązaniami AIP i niestety najdroższymi - na ogniwach paliwowych, bo to najbardziej zbliża do możliwości okrętów atomowych, więc daje największą realną różnicę w stosunku do klasycznych okrętów. Nie są zainteresowani prostszymi rozwiązaniami jak francuskie czy szwedzkie) to pewnie Rosja wtedy w to wejdzie - warto zauważyć, że podobnie myślą Japończycy i zamiast iść w AIP, to zwiększyli pojemność akumulatorów na swoich okrętach klasycznych, bo też uznali, że rozwiązania z ogniwami paliwowymi cenowo stawiają pytanie czy nie iść w okręt atomowy a tańsze AIP nie górują zdecydowanie nad ulepszonym okrętem klasycznym.

Łukasz
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 16:50

Oczywiście każdą tezę można uzasadnić, natomiast posługując się racjonalnymi argumentami należy wysunąć wnioski: 1. kilo to nie jest dobry okręt, mimo modernizacji to jest przestarzała konstrukcja. 2. przewaga napędu diesel-elektrycznego nad atomowym związana jest jedynie z charakterystyką akustyczną, która to nie ma znaczenia przy okrętach bez AIP gdyż taki okręt co trzy dni i tak staje się całkowicie widoczny i podatny na atak 3. Produkcja warszawianek nie wynika z tego, że to świetny, specjalistyczny okręt, ale z tego, że Rosja nie ma środków na opracowanie nowego okrętu, obojętnie czy to były atomowy okręt o wyporności do 4000 t czy diesel-elektryczny z AIP.

MaG
niedziela, 31 marca 2019, 14:06

My też mamy Warszawiankę,lekko nadpaloną ale to i tak jedyny OP w naszej Marynarce który ma jakąkolwiek wartość bojową i chyba już zanurzać się może :)

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:35

MaG, mógł cały czas ten "pożar" to była jedna tablica przyrządów( zreszta zdublowana) który sama zaloga ugasiła. Gorzej juz z przeciaganą i ciągle odwlekana modernizacja systemów,

rzetelności
niedziela, 31 marca 2019, 13:34

Jakich problemów w tym roku dea atomowe będą wodowane!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama