Rosja chce napięć na Bliskim Wschodzie [WYWIAD]

6 czerwca 2021, 10:01
IMG_6902-1200
Fot. mil.ru
Reklama

W interesie Moskwy jest, aby napięcia na Bliskim Wschodzie istniały. (...) Bliski Wschód będzie odgrywał istotne miejsce w rosyjskiej polityce – także jako instrument do projekcji siły przeciwko NATO - mówi w rozmowie z Defence24.pl dr Hanna Notte – starsza ekspertka James Martin Center for Nonproliferation Studies (CNS) przy Middlebury Institute of International Studies w Monterey (Kalifornia).

Jakie miejsce ma Bliski Wschód w strategicznych kalkulacjach Moskwy?

Bliski Wschód nie stanowi dla Rosji priorytetu – obszar ten nigdy takiego statusu nie miał. Ustępuje takim kierunkom jak Kaukaz, Europa, Stany Zjednoczone, a nawet Arktyka. Niemniej jednak w ostatniej dekadzie widać wzrost znaczenia Bliskiego Wschodu w geostrategicznych kalkulacjach Moskwy, czego przejawem jest operacja w Syrii. Istotna zmiana polega na innej perspektywie. Jeszcze niedawno Kreml patrzył na Bliski Wschód przed pryzmat relacji z Zachodem – nawet w momencie interwencji zbrojnej w Syrii w 2015 roku w Moskwie dominowało przekonanie, że poprzez wpłynięcie na sytuację w tym państwie można oddziaływać na Stany Zjednoczone. Sądzę, że obecnie Moskwa porzuciła tę nadzieje i nie traktuje ani wojny w Syrii, ani swej obecności na Bliskim Wschodzie, jako środka w relacjach z Amerykanami. Teraz Bliski Wschód jest dla Rosji istotny sam w sobie.

Czy możliwe jest zidentyfikowanie zasadniczych celów, które Rosjanie starają się zrealizować?

Dekadę temu, ale także i teraz, najważniejszym celem Rosji było bezpieczeństwo i stabilizacja, przez co rozumiem ochronienie samej Rosji i obszaru posowieckiego przed jakimkolwiek rozlaniem się ekstremizmu i terroryzmu z Bliskiego Wschodu. To w dużym stopniu spuścizna lat dziewięćdziesiątych i wojen w Czeczenii. Kwestia ta pozostaje dla Rosji istotna. To również uniemożliwianie wybuchu jakiejkolwiek „kolorowej rewolucji” – Rosjanie postrzegają je, chociażby „rewolucję róż” w Gruzji i „pomarańczową rewolucję” na Ukrainie – jako potajemne próby Zachodu wciągnięcia tychże państw we własną strefę wpływów. Wydarzenia w Libii w 2011 roku stanowiły dla Rosji sygnał ostrzegawczy. Rosja wstrzymała się wówczas od głosowania nad rezolucją nr 1973 Rady Bezpieczeństwa ONZ na temat użycia siły przeciwko Kadafiemu. Ostatecznie libijski reżim upadł, a Rosja uznała, że nie może pozwolić, aby taka sytuacja powtórzyła się.

To również coś, co ja określam mianem „celu pedagogicznego”. Rosja chce prezentować w regionie inny model stosunków wewnątrzpaństwowych i międzynarodowych. Ma to być alternatywa dla rozwiązań zachodnich, które – w rosyjskiej narracji – doprowadziły jedynie do chaosu i zniszczenia. Stanowi to element szerszego dyskursu w rosyjskiej polityce zagranicznej, który opiera się na stwierdzeniu, iż współczesny świat staje się bardziej wielobiegunowy, mniej skoncentrowany na Zachodzie, a państwa nie muszą opierać się na zachodnich rozwiązaniach systemowych, w tym na liberalizmie. Rosja promuje tę narrację, a Bliski Wschód to jeden z obszarów tych działań.

A wymiar gospodarczy?

Tego celu również nie można zignorować. To osobny priorytet dla Rosji, która w tym wymiarze działa oportunistycznie – wyszukuje okazje, które można następnie wykorzystać. Niemniej jednak wpływy ze współpracy z państwami regionu mają niezmiennie niewielki wpływ na rosyjskie PKB. Tylko w kilku sektorach Rosja może być atrakcyjna. To broń oraz współpraca wojskowa, sprzedaż technologii jądrowych oraz mniej istotne aspekty, jak eksport zboża (głównie do Egiptu). Gospodarka ustępuje jednak interesom bezpieczeństwa. W większości przypadków obie te wartości nie są konfliktowe – sprzedaż broni do państw regionu daje pieniądze, a jednocześnie tworzy podstawę współpracy w zakresie bezpieczeństwa. Ilustracją tezy o prymacie bezpieczeństwa nad zyskiem ekonomicznym jest historia dostaw S-300 do Iranu. W 2010 roku Miedwiediew zatrzymał eksport, co wywołało niezadowolenie wśród przedstawicieli rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. W tamtym momencie dla Kremla ważniejsza była kwestia „resetu” w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi oraz współpraca z Izraelem. Wbrew interesowi gospodarczemu poparto sankcje na Iran.

Na ile jest to spójna i długofalowa wizja osiągania z góry zidentyfikowanych celów?

Nie dostrzegam spójnej i długofalowej strategii rosyjskiej względem Bliskiego Wschodu – przynajmniej nie w rozumieniu amerykańskiej „grand strategy”. Co prawda niedawno przedstawili koncepcję bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej, ale wątpię, aby Rosjanie uznawali ten pomysł za realistyczną i długofalową strategię. Są jednak określone elementy wokół których prowadzone są taktyczne działania. Pierwszym z nich jest elastyczność sojusznicza – Kreml gotów jest rozmawiać i współpracować dosłownie z każdym. Drugim jest zachowanie względnie równej odległości – Rosja stara się balansować pomiędzy różnymi aktorami na Bliskim Wschodzie i nie stawać po żadnej ze stron konfliktu.

Niektórzy analitycy stoją na stanowisku, że Rosja dokonała udanego „powrotu” na Bliski Wschód – ma to być głównie możliwe dzięki wojnie w Syrii. Czy zwiększona aktywność Rosji w regionie w ostatnich latach to efekt faktycznego wzrostu potęgi Moskwy, czy też korzystanie ze słabości Stanów Zjednoczonych?

To połączenie obu elementów. Rosja korzysta z istniejącego na Bliskim Wschodzie przeświadczenia o wadach amerykańskiej polityki. Praprzyczyną jest polityka Obamy, który w odniesieniu do Syrii wyznaczył „czerwoną linię” – potem jednak nie zdecydował się na jej obronę. Eksperci z Zatoki Perskiej oraz Izraela nawet teraz uznają to za strategiczny błąd, który skutkował utratą przez Amerykanów ich wiarygodności.

Drugi czynnik to – przynajmniej według niektórych – amerykańska polityka względem porozumienia nuklearnego (JCPOA) z Iranem, która w niedostatecznym stopniu bierze pod uwagę obawy tak Izraela jak i arabskich monarchii w Zatoce Perskiej. To rozczarowanie wobec Stanów Zjednoczonych, oskarżanych o brak działań i błędne kroki, konfrontowane jest z wykreowanym obrazem Putina, postrzeganego jako silny i zdecydowany przywódca, stojącego niezachwianie u boku swych sojuszników. Rosja promuje się jako skuteczne państwo, które robi to, co wcześniej obiecało. Wizja taka jest atrakcyjna w niektórych bliskowschodnich stolicach, chociażby w Kairze lub Ankarze.

Niemniej jednak rosyjski sukces na Bliskim Wschodzie to nie tylko efekt postrzegania Stanów Zjednoczonych w taki, a nie inny sposób. Rosyjskie siły zbrojne okazało się dużo efektywniejsze w Syrii niż w 2008 roku w czasie wojny w Gruzji. Rosja stała się po prostu skuteczniejsza. Przykładem jest również okres pomiędzy 2016 a 2017, kiedy to Putin był w stanie wciągnąć Turcję do współpracy i powiązać ją kooperacją z Iranem. Moim zdaniem zawiązanie osi Moskwa-Ankara-Teheran było wydarzeniem określającym późniejszy przebieg wojny w Syrii. Erdogan za priorytet uznał kwestię syryjskich Kurdów, a nie obalenie reżimu Al-Asada, co Putin doskonale wykorzystał. Trzeba też wskazać zdolność Putina, choć po części to również efekt słabości Zachodu, do przekształcenia tak zwanej astańskiej troiki – Iranu, Rosji i Turcji – z forum koordynacji działań wojskowych w instrument działających w wymiarze politycznym.

Rosyjski Su-24M w Syrii. Fot. syria.mil.ru.
Rosyjski Su-24M w Syrii. Fot. syria.mil.ru.

Rosjanie przejawiają apetyt na stałą obecność militarną na Bliskim Wschodzie, ale także w Afryce. Przykładem niech będzie plan otworzenia na co najmniej 25 lat bazy morskiej w Sudanie. Co mówi to o rosyjskich celach?

Bez wątpienia w Syrii Rosjanie pozostaną. Dotyczy to chociażby bazy morskiej w Tartus, w którą dużo zainwestowano. Wiele mówi się o Libii, gdzie Moskwa nieoficjalnie utrzymuje jednostki wojskowe w formie kontraktorów. Od lat pytaniem bez odpowiedzi jest to, czy Rosja będzie chciała w tym państwie stałych baz wojskowych. Moim zdaniem, jeśli pojawi się taka okazja to Rosjanie będą chcieli z niej skorzystać, ale to wymagałoby zmiany statusu obecności na oficjalny. Najpierw Kreml musiałby dokonać analizy kosztów i zysków i ocenić, czy to się mu opłaca. Stała i oficjalna obecność wojskowa wymagałaby posiadania wiarygodnego partnera u władzy w Libii, a takiego ciągle Moskwa nie widzi. Tym samym póki co Rosjanie starają się wyczekiwać i współpracować z każdym – gdy już pewien przełom zostanie osiągnięty to Moskwa chce mieć przeciwwagę dla tego, kto wygra.

Wojskowa obecność w Libii jest dla Rosji korzystna na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, razem z siłami na wschodniej części Morza Śródziemnego zapewniać ona może zdolność do projekcji siły na południową flankę NATO. Po drugie, siły takie pozwalają kontrolować morskie szlaki handlowe. To również zdolność projekcji siły w kierunki Afryki oraz na Morze Czerwone. To właśnie z tych powodów Rosjanie zabiegają o bliższą współpracę z Sudanem, który – tak wynika z informacji prasowych – zaczął się dystansować od porozumienia z Moskwą. Stanowić to ma efekt presji ze strony Stanów Zjednoczonych. Rosja stara się od kilku lat zwiększyć swoje wpływy w Afryce – w różnych państwach, chociażby w Republice Środkowoafrykańskiej i Mozambiku, obecni są rosyjski najemnicy. Kreml ma apetyt, by wykorzystać pojawiają się w Afryce okazje.

Wspomniała Pani o polityce balansowania pomiędzy różnymi aktorami. Na ile ta polityka lawirowania jest skuteczna?

Zacznijmy może od wskazania osi, na których Rosja obecnie balansuje. To chociażby operowanie pomiędzy Izraelem a Iranem w kwestii Syrii, a także pomiędzy państwami GCC (Rady Współpracy Zatoki) a Katarem podczas dyplomatycznego kryzysu wokół tego ostatniego. Trzecia oś to balansowanie między Turcją a syryjskimi Kurdami. Dobrą ilustracją jest wskazanie, że pomimo współpracy w osi Moskwa-Ankara-Teheran, kilka miesięcy temu Rosjanie spotkali się z Turkami w Katarze, co zostało odebrane jako próba tworzenia nowej platformy współpracy. Rosja stara się przyciągnąć arabskie inwestycje do Syrii, bowiem nie sądzi ona, że dominacja turecka oraz irańska w tym państwie będzie dla niej dobra. Wymaga to lawirowania, by nikogo nie zrazić przeciwko sobie.

Ocena skuteczności takiego polityki zależy od tego, co niby ma pozwolić osiągnąć. W moim odczuciu to sukces w tym sensie, że Rosji udało się uniknąć zantagonizowania jakiejkolwiek ze stron, ale jednocześnie nie umożliwiła ona stworzenia strategicznych rozwiązań istniejących problemów. Spójrzmy na balansowanie pomiędzy Iranem a Izraelem – to drugie państwo może w Syrii robić praktycznie to, co uzna za stosowne, podczas gdy na to pierwsze Rosjanie zbytnio nie naciskają. I znów pojawia się pytanie – czy to celowe działanie Kremla, czy po prostu Moskwa nie jest w stanie wymusić na nich innej polityki? Uważam, że to połączenie obu elementów.

Czy Rosji tak naprawdę zależy na łagodzeniu sporów w regionie?

W odniesieniu do polityki balansowania i istniejących w regionie antagonizmów, intencją Rosji nie jest ich neutralizacja. W interesie Moskwy jest, aby te napięcia istniały. Z jednej strony Rosja nie chce, aby przerodziły się one w otwartą wojnę, ale jednocześnie tak długo jak napięcia występują Rosja może występować jako mediator i rozjemca – to jedyna zewnętrzna, pozaregionalna potęga, która może rozmawiać z każdym. Zupełnie hipotetycznie – gdyby nagle Iran przestał być postrzegany przez arabskie monarchie, Izrael oraz niektóre państwa zachodnie jako problem i wyzwanie, Rosja stałaby się mniej istotna jako negocjator w kwestii irańskiej. Rosja może prowadzić swoją politykę i balansować tylko jeśli konflikty oraz animozje istnieją. To samo odnosi się do napięć Iranu z Zachodem – Moskwa czerpie z nich korzyści. Po stronie rosyjskiej istnieje od dawna przekonanie, że jeśli Teheran porozumie się z Zachodem, to oni stracą w tym państwie swoją pozycję.

Reklama
Reklama

Od pewnego czasu Rosja – szczególnie ustami ministra spraw zagranicznych Ławrowa – proponuje autorską koncepcję regionalnego systemu bezpieczeństwa, w którym udział biorą wszystkie zainteresowane państwa. Jak ocenia Pani te zabiegi Kremla?

Koncepcja ta nie jest nowa, bowiem pojawiła się w latach dziewięćdziesiątych. Ostatnio została przywrócona do życia, co stanowi odpowiedź na intensyfikację napięć w Zatoce Perskiej w 2019 roku. Rosja przedstawili swoją koncepcję w ubiegłym roku na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale administracja prezydenta Trumpa nie była zainteresowana dyskusją na jej temat. Dla Rosji celem prezentacji takiej wizji jest chęć utrzymania swojej pozycji jako uczestnika regionalnego dialogu politycznego. Moskwa chce być stroną procesów w Zatoce Perskiej, chociaż – biorąc pod uwagę brak stałej obecności wojskowej w regionie – Rosjanie mają nieporównywalnie mniejszą zdolność oddziaływania niż Amerykanie.

Najważniejszym elementem koncepcji jest szerokie działanie – Rosja stwierdza bowiem, że należy wspólnie rozmawiać na tematy różnych wymiarów bezpieczeństwa, w tym nad gospodarką i energetyką. Rosjanie proponują podejście stopniowe – najpierw postulują rozmowy na najbardziej palące problemy, a następnie rozwinięcie dialogu na inne wątki. Wizja Moskwy zakłada utworzenie systemu bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej opartego na dwustronnych i wielostronnych konsultacjach, a także na współpracy z innymi podmiotami, w tym z członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rosyjska koncepcja stanowi niejako kopię procesu helsińskiego, który doprowadził do utworzenia Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

image
Fot. kremlin.ru.

Czy ta koncepcja spotyka się w regionie z akceptacją?

Irańczycy, promujący własną inicjatywę HOPE, publicznie wyrazili poparcie dla rosyjskiego pomysłu, co stanowi przykład dyplomatycznej życzliwości. Niemniej jednak dostrzegam tutaj kilka problemów. Po pierwsze, nie widzę możliwości, aby Irańczycy usiedli przy jednym stole z Izraelczykami i rozmawiali o sprawach regionu. Tym samym już na samym początku pojawia się wyzwanie dla rosyjskiego założenia o szerokim udziale państw. Po drugie, z irańskiego punktu widzenia trudne do przyjęcia jest to, iż Kreml postuluje udział w rozmowach sił spoza regionu. Irańczycy niezmiennie stoją na stanowisku, że sprawy regionu powinny być załatwiane tylko przez państwa, które się w nim znajdują.

Nie oznacza to jednak, że rosyjska koncepcja nie ma znaczenia. Wiele osób ma przekonanie, że los JCPOA dobitnie pokazuje, że potrzebna jest nowa inicjatywa, mogąca w jakiś sposób objąć irańską broń rakietową oraz regionalne bojówki. Jeśli nic się nie zmieni to Izrael oraz arabskie monarchie Zatoki Perskiej będą się nadal zbroić – taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Stany Zjednoczone też mają tego świadomość, aczkolwiek jednocześnie nikt nie wie, jak osiągnąć niezbędny polityczny przełom. Rosyjską koncepcję można łatwo krytykować za to, że jest nierealistyczna, ale powodzenia temu, kto przedstawi plan dający się zrealizować. Niektórzy uważają, że porozumienia abrahamowe – które tworzą podstawę normalizacji relacji Izraela z niektórymi państwami arabskimi – można poszerzyć, ale w pewnym momencie do procesu trzeba dołączyć Irańczyków. Bez nich nie uda się rozwiązać bliskowschodnich problemów.

Ciekawym wątkiem jest budowanie przez Rosję kanałów komunikacji z Hamasem oraz Hezbollahem. Delegacja tego drugiego ugrupowania została zaproszona do Moskwy w marcu 2021 roku.

To nic nowego – delegacja Hamasu wybrała się do Moskwy już w 2006 roku, po wygraniu wyborów w Strefie Gazy. To kolejny dowód ilustrujący chęć Kremla rozmawiania z każdym, kto ma jakąś siłę w regionie. Wyjątkiem są organizacje uznawane przez Rosję za terrorystyczne, jak Państwo Islamskie czy Al Kaida. Poza takimi ugrupowaniami Kreml chce mieć dobre relacje z każdym. Rosyjski pragmatyzm widać w odniesieniu do wojny w Syrii – na różnych jej etapach Moskwa inicjowała dialog z określonymi grupami, próbowała włączyć je w dialog z Astany, aby potem na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ poprzeć uznanie ich za terrorystyczne. Rozmowy z Hezbollahem i Hamasem to po prostu logiczna kontynuacja rosyjskiego pragmatyzmu.

Czy Izrael ma z tym problem? Sądzę, że Izraelczycy doskonale wiedzą, że Rosja po prostu tak działa. Nie doprowadzi to do napięć w relacjach izraelsko-rosyjskich, bo Izrael ma świadomość z kim przychodzi mu współpracować. To samo tyczy się relacji Rosji z Iranem. Izrael postrzega Rosję jako państwo, które nie zamierza ograniczać irańskich działań w regionie, ani też wpływać na irański program jądrowy – a przynajmniej nie w zakresie równym oczekiwaniom samych Izraelczyków. Ci nie zamierzają opierać swojego bezpieczeństwa na Rosji, ale jednocześnie rozumieją, że z Kremlem muszą współpracować.

Nie sposób nie zapytać o obecny kryzys pomiędzy Palestyńczykami a Izraelczykami. Czy Rosja planuje coś na nim ugrać?

Rosja zawsze stara się być w ten konflikt zaangażowana. Rosjanie mają świadomość, że w czasach prezydentury Trumpa byli w tej kwestii całkowicie zmarginalizowani. Rosja stara się pozostać w grze. W tym celu zorganizowano w Moskwie palestyński szczyt, a teraz proponuje obu stronom zorganizowanie u siebie bezpośrednich rozmów. Ostatni kryzys to dla Rosji szansa na odegranie aktywniejszej dyplomatycznie roli. Moskwa jest zadowolona, że administracja Bidena wyraża zainteresowanie ożywieniem Kwartetu Bliskowschodniego (ONZ, UE, Rosja, Stany Zjednoczone). Rosjanie przygotowują się do takiego scenariusza. W zeszłym roku przedstawicielem przy Kwartecie został doświadczony dyplomata Władimir Safrankow, zastępca przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy ONZ. Rosjanie mają swoją rolę do odegranie, aczkolwiek muszą zdawać sobie sprawie, że to nie oni są stroną o największej sile oddziaływania na ten konflikt.

Jak widzi Pani politykę Rosji na Bliskim Wschodzie w perspektywie pięciu, dziesięciu lat?

Rosja chce być istotnym filarem świata, który staje się coraz bardziej wielobiegunowy i coraz mniej zdominowany przez Zachód. Bliski Wschód będzie odgrywał istotne miejsce w rosyjskiej polityce – także jako instrument do projekcji siły przeciwko NATO. Na Kremlu zdają się dominować opinie, że relacje z Zachodem szybko nie ulegną poprawie.

Ważnym elementem pozostanie próba eksportu broni oraz technologii nuklearnych, a także chęć posiadania instrumentów oddziaływania na regionalnych producentów ropy naftowej i gazu ziemnego. Niemniej jednak nie spodziewam się, aby w najbliższej przyszłości Rosji udało się znacząco zwiększyć swoją pozycję na Bliskim Wschodzie – trudno podejrzewać, że wybuchnie wojna podobna swoją skalą i charakterem do tej w Syrii, co dawałoby Rosji możliwość kolejnej interwencji zbrojnej.

Dziękuję za rozmowę.


Dr Hanna Notte – starsza ekspertka James Martin Center for Nonproliferation Studies (CNS) przy Middlebury Institute of International Studies w Monterey (Kalifornia). Zajmuje się tematyką kontroli zbrojeń oraz polityką bezpieczeństwa Rosji, Bliskim Wschodem oraz konsekwencjami działań Moskwy dla Stanów Zjednoczonych i Europy. Pracę doktorską na temat rosyjsko-amerykańskiej współpracy na Bliskim Wschodzie obroniła na Oxford University (2018 r.). Odbyła staże badawcze w Rosyjskiej Akademii Nauk, Carnegie Moscow Center, a także w Biurze Bliskowschodnim International Institute for Strategic Studies w Bahrajnie oraz Biurze Fundacji Konrada Adenauera w Libanie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 106
Reklama
zbyniu
piątek, 11 czerwca 2021, 08:35

Tak samo są na rękę Turcji, USA, Izraelowi i Arabii Saudyjskiej.

Yh
środa, 9 czerwca 2021, 22:19

Ten helikopter wyglada jak szrot.

Trzcinq
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:26

Panie Robercie pora coś wyjaśnić. Otóż napięć i to nie tylko na Bliskim Wschodzie to akurat chcą Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Niech Pan przypomni sobie od kiedy Rosjanie tak naprawdę pojawili się militarnie w regionie i żeby nie było może Pan sobie dorzucić jeszcze kwestie napięć na linii Ankara-Waszyngton ale koniecznie analizując w jakich okolicznościach do tego doszło. Dalej niech Pan sobie przypomni od kiedy amerykanie tam są, prześledzi ich działania oraz rolę jaką odegrali ich sojusznicy arabscy. Ja już nawet Izraela w to mieszać nie chce. Obecnie ma Pan rację co do Rosji ale ich cele to sprawa rozwojowa. Jeszcze ciekawszą analizą było by dlaczego do tego doszło. Niestety działania USA na całym świecie nie obyły się bez odpowiedzi stąd wzrost napięć. Każda reakcja tworzy kontrreakcje. USA poszły za daleko w Europie a w Azji wraz z sojusznikami nie mogą zgodzić się na wzrost Chin. Stworzyli "potwora" i mają problem. Chiny mają prawo się bronić podobnie jak Rosja nie dopuścić do zbliżenia się NATO. Wniosek taki ze mocarstwa nadal pragną przewodzić wszystkim na świecie pomimo demokratycznego bełkotu propagandy wolności, demokracji i samostanowieniu. USA to fałszywy sojusznik realizujący tu swoje cele polityczne WZGLĘDEM Rosji. Jedno jest pewne. Na BW pokoju nie będzie bo tego chcą mocarstwa do których dołączyła Rosja a same społeczności są podzielone i zmęczone latami wojen spowodowanych mataczeniem USA i Izraela. Dalsze analizy co do przyszłości są jak wróżenie z fusów

bender
środa, 9 czerwca 2021, 12:43

Namieszałeś, ale postaram się to odkręcić. Po WW1 amerykański prezydent Wilson postuluje prawo do samostanowienia narodów. Ma też dotyczyć Bliskiego Wschodu, ale odkrycie ropy naftowej w regionie sprawia, że kolonialna Francja i Anglia organizują to inaczej. Po WW2 zakończonej pokonaniem nazizmu, ale nie komunizmu, następuje kolejne przetasowanie i kończy się era europejskich imperiów. Sowieci stawiają na eksport rewolucji, co USA stara się blokować (słynne: ”może to i drań, ale to nasz drań” w odniesieniu do szacha Iranu), jednak ze zmiennym szczęściem, bo powstaje też syjonistyczne państwo Izrael, które od razu popada w konflikt z Arabami. USA nie chcą pozwolić na powtórkę z holokaustu więc silnie wspierają Izrael, co wykorzystuje ZSRR inspirując arabską partię Baas przejmującą władzę w Iraku i Syrii (nie zapominajmy też o wpływach ZSRR w postkolonialnych państwach Afryki, gdzie toczą się wojny zastępcze między USA a ZSRR). Główna linia starcia ideologicznego sprawia, że niezliczone konflikty etniczne i religijne zostają tymczasowo zamrożone. Po przegranej zimnej wojnie Rosja na jakiś czas traci pierwszoplanową rolę, a lokalne satrapie tracą protektora. Korzystające z globalnej TV i Internetu społeczeństwa chcą zmian, jednocześnie budzą się uśpione konflikty etniczne i religijne (zupełnie jak na Bałkanach, pytanie czy same z siebie, czy pod wpływem inspiracji). Regionalnym problemem numer jeden okazuje się Saddam, który zostaje pokonany przez międzynarodową koalicję pod wodzą USA realizującą postanowienia ONZ. Jednak próżnię po Saddamie wypełniają pogrobowcy Baas zmieszani z fanatykami religijnymi, powstaje ISIS wspierane przez Kreml i Pekin, a w odpowiedzi znów międzynarodowa koalicja pod przewodnictwem USA (już toczących globalną wojnę z terrorem). W ten sposób dochodzimy do czasów współczesnych, gdzie znów do pierwszego stolika zasiada Rosja żyjąca z eksportu węglowodorów Rosja, która ma niezliczone powody do destabilizacji regionu stanowiącego największą konkurencję. Ergo, problemy targające tym regionem są o wiele bardziej wielowektorowe niż sądzisz, a obwinianie USA za całe zło świata jest prostackim uproszczeniem.

Trzcinq
piątek, 11 czerwca 2021, 23:00

Bez jaj. Co za bzdury. Guano odkręciłeś. Przeczytaj raz jeszcze co napisałeś proszę. Prawda jest taka że Rosja czy też ZSRR dalej niż Afganistan nie poszła choć próbowała nieznacznie (Kuba) Obwinianie USA to nie prostackie uproszczenie a prawda szczerą. Historii o Izraelu nawet nie skomentuje bo szkoda prądu. Krotko- USA to oficjalne zbrojne ramię Izraela a Holocaust to urządzili ale Palestynczykom

spoko
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:10

Prawda jest taka że Rosja czy też ZSRR dalej niż Afganistan Rosji istnieje zwiazek kombatantow z Angoli

mobilnyPL
piątek, 11 czerwca 2021, 21:47

..... Do bani twoje wyjaśnienia. Kto kogo przed Holocaustem chciał bronić? Rosja i USA mają zapędy imperialistyczne a różni je jedynie skala oraz metody działania. Niestety wina USA leży w tym że to oni próbują być liderem światowym i jak widać nie wychodzi. Od czasów obamy popełniają błędy Trump mial za mało czasu a Biden to kropka nad i w upadku USA. Żeby do tego nie dopuścić doprowadza do najgorszego.....

olo
wtorek, 8 czerwca 2021, 13:49

najważniejszym celem Rosji było bezpieczeństwo - otóż nie, bezpieczeństwo jest jednym z celów. Jednym z głównych jest odcięcie państw Zatoki od Europy w kwestii dostaw rurociągami.

observer
wtorek, 8 czerwca 2021, 09:55

Pani w środku ma 140 cm? Wnioskuję po tym, iż na zdjęciu jest o głowę niższa od Włodzimierza i Bibi'ego.

Ernst Stavro Blofeld
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 18:27

Kraje bliskowschodnie muszą prowadzić Dżihad inaczej nie widzą sensu istnienia, wiec idealną sytuacją jest jak to robią na swoim podwórku!! Po za tym tam jest duże bezrobocie i przeludnienie rozwiązanie tradycyjne jest dobre.

GB
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 18:07

Ten Ka-52 na zdjęciu to wygląda bardziej na samolot niż F-35.

w.
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 16:43

Rosja chce być istotnym filarem świata, który staje się coraz bardziej wielobiegunowy i coraz mniej zdominowany przez Zachód. Bliski Wschód będzie odgrywał istotne miejsce w rosyjskiej polityce – także jako instrument do projekcji siły przeciwko NATO. Na Kremlu zdają się dominować opinie, że relacje z Zachodem szybko nie ulegną poprawie . No własnie to się dzieje i NATO nic na to nie poradzi. Chyba że się dogada z Rosją.

wtorek, 8 czerwca 2021, 19:56

A NATO to nie zachód???

Davien
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 18:45

Chciec to sobie może, ale tylko chcieć.

mobilnyPL
wtorek, 8 czerwca 2021, 11:21

W Syrii sobie poradzili w zasadzie....zmietli terrorystow a że kosztem swego sojusznika no coz taka polityka co i nas powinno czegos nauczyć....

12345
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 12:45

Największym eskalatorem konfliktów na bliskim wschodzie to jest państwo położone w Izraelu.

Wojtekus
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 20:43

Zdecydowanie Izrael nie jest glownym panstwem eskalujacym konflikt na Bliskim Wschodzie w skali calego regionu. Lokalnie, tak zgodze sie ze eskaluje on konflikt. Ten konflikt jest ze swoimi sasiadami. Rosja popiera i wspiera wiekszosc innych konfliktow w regionie w szczegolnisci te ktore maja potencjal any amerykanski.

olo
środa, 9 czerwca 2021, 04:15

Zdecydowanie jest ponieważ dąży do zagarnięcia Płw. Arabskiego (tzw. plan Great Israel) czyli musi szukać sojuszników i neutralizować przeciwników dla tego planu.

Trzcinq
sobota, 12 czerwca 2021, 21:46

Dokładnie co czyni zresztą udanie dzięki USA które oficjalnym jest jego zbrojnym ramieniem w dalszym osłabianiu arabskich państw.

wert
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 11:10

sowiety wykorzystują KAŻDĄ okazję aby się podlewarować a przeciwnika osłabić. Demografia i ekonomia nie dają im wiele czasu na nowe rozdanie a los Syberii z jej surowcami wcale nie jest pewny. sowiety bez spacyfikowanych Limotrofów, technologii i kapitału zachodniego są papierowym tygrysem. Robią wszystko aby tak nie było. My za to zapłacimy, podporządkowaniem, zależnością, ograniczonym rozwojem. Ideałem dla nich jest powtórka RWPG

ret
wtorek, 8 czerwca 2021, 11:52

Do czego im RWPG ? Żeby mieli niespłacone kredyty? Dla nich ideałem jest USA w Ameryce Łacińskiej po II wojnie światowej.

lef
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 11:00

Rusofobia wielkości Himalajów. Były szef CIA, a wcześniej dowodzący kontyngentem w Afganistanie gen. David Petraeus w Corriere della Sera w kwietniu 2017 roku pisał nt. Bliskiego Wschodu: "Błędem było popieranie przez USA arabskiej wojny, czyli buntów i protestów przeciwko autokratycznym rządom w niektórych krajach Afryki Płn. i Bliskiego Wschodu"

Trzcinq wyjaśnia
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 11:47

Jak się pomylą to prawdę powiedzą. Kto śledzi wydarzenia na BW od wielu lat ten prawde zna i żaden analityk jej nie zmieni. Problem w tym że większość ludzi co przeczyta lub usłyszy za swieta prawde bierze

OrangeBoss
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 20:23

Internet Power!

Davien
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 18:48

No istotnie, prawde zna kazdy a taki trzcinq na upartego próbuje ja zmieniac:)

mobilnyPL
wtorek, 8 czerwca 2021, 11:22

....no wlasnie nie prawde pisze a rzeczywistosc alternatywna na swoje widzi mi sie to ty kreujesz....

Komentarz dnia
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 10:28

Cywilizacyjni pariasi tracą wpływy i sojuszników (Białoruś, Ukraina, Kazachstan, itd); w obliczu demonstracyjnych pokazów siły USA i NATO nad strefą swoich wpływów w Europie w tym na Ukrainie, bezsilnym Rosjanom puszczają nerwy, co powoduje, że coraz większa część świata patrzy na nich jak na nieokrzesanych przedstawicieli „kultury” turańskiej przybyłych z Azji środkowej.:)))

czarno to widzę
wtorek, 8 czerwca 2021, 18:01

Skoro z Rosją jest tak źle jak piszesz, to dlaczego nie odbiliście do tej pory Donbasu i Krymu?

Hańba III RP
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:31

Bo jak na UKR przystało mocni w gębie a jak co do czego to kwik na cały świat że nic mogą a to tylko soldat rosyjski bąka puścił. Jedyne co potrafią to mataczyć w necie a co do walki to najlepiej operują widłami i siekierami wobec ludności cywilnej. Obecnie junta kijowska banderę i UPA za bohaterów narodowych ma a nasz rzęd w Wawie toto dziadostwo wspiera i popiera.

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:18

Dlaczego Polska miała by "odbijać" Krym???

wtorek, 8 czerwca 2021, 11:55

Utracili Białoruś i Kazachstan? Na Ukrainie nie mają nic do powiedzenia? Oni przybyli z Azji Środkowej? Pewnie razem z nami. W końcu genetycznie i językowo jesteśmy do nich podobni.

olo
środa, 9 czerwca 2021, 04:21

Faktem jest że Rosjanie to plemiona ugro-fińskie a nie słowiańskie.

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:19

Wy napewno. Co mają do powiedzenia na Ukrainie? poza kosztami utrzymania donbasu?

sża
wtorek, 8 czerwca 2021, 21:07

No jeszcze utrzymują całą Ukrainę, która żyje z ich opłat za transfer gazu.

spoko
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:13

Juz Donbas utrzymywal cala Ukraine a teraz jak sie odlaczyli zyja z pomocy humanitarnej

inż.
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:32

A co tam rozumieć. Polityka imperialna jest taka sama w USA i Rosji.

wert
wtorek, 8 czerwca 2021, 07:02

nas najbardziej dotyczy i dotyka(tłucze- powiedziałbym) imperialna polityka niemiec przy dużym wewnętrznym wsparciu "rodaków"

bender
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 17:28

Potrafisz uzasadnić tę śmiałą tezę?

wert
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 21:15

to nie jest śmiała teza tylko konstatacja. Różnią się metodami, amerykańska jest bardziej cywilizowana a co najważniejsze: sowiecka jest ZAWSZE naszym kosztem, naszą krwią

bender
wtorek, 8 czerwca 2021, 16:00

Widzę ogromną różnicę pomiędzy XIX wieczną polityką imperialną w wydaniu postsowieckiej Rosji, a strategią światowego przywództwa realizowaną przez USA. Nawet, jeśli zdarzają się punkty styczne, to cele i metody są zdecydowanie inne.

Trzcinq
sobota, 12 czerwca 2021, 21:47

No jak ci lepiej w związku z powyższym to gratuluję krótkowzroczności panie bender

ret
wtorek, 8 czerwca 2021, 11:59

Rosyjska nie sowiecka. Zagadnienie polityki radzieckiej jest tu nie na miejscu. A poza tym słabemu biada. To odnośnie kosztu i krwi. Polityka obu państw ma na celu czynienie dobra. Klasie panującej oczywiście. Czyli oligarchom. W swoich krajach.

Trzcinq wyjaśnia
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 20:42

A co tu uzasadniać? Widać co się dzieje

bender
wtorek, 8 czerwca 2021, 15:53

Ja widzę sporą różnicę, tak wielką, że nie nazwałbym amerykańskiej strategii imperializmem. Ale śmiało, spróbuj uzasadnić, że się mylę.

Trzcinq
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:34

A jakbyś ją nazwał? Dawaj to zawsze jakiś wstęp do dyskusji. Spróbuj uzasadnić ze to ja się mylę

bender
środa, 9 czerwca 2021, 11:06

To akurat jest proste, zacznijmy od definicji. Jeśli użyjemy tej słownikowej (PWN), gdzie "imperializm to polityka zagraniczna państwa polegająca na podbojach kolonialnych lub dążeniu do podporządkowania sobie innych krajów", to współczesna Ameryka jej nie spełnia (brakuje podbojów i marionetkowych rządów), a współczesna Rosja jak najbardziej. Jeśli użyjemy tej marksistowskiej, o której pewnie sam myślisz, gdzie "imperializm to polityka państw o aspiracjach mocarstwowych, zmierzająca do rozszerzenia ich wpływów politycznych, militarnych, gospodarczych i kulturalnych na obszary do nich nienależące" to Rosja, USA i Chiny ją spełniają. Tylko, że to kompletnie paranoiczna definicja, bo można by (błędnie) uznać, że Polska też prowadzi politykę imperialną wobec takiej Białorusi wspierając naszych rodaków tam mieszkających i utrzymując telewizję informacyjną nakierowaną na białoruskiego odbiorcę. Tymczasem przyciąganie kulturowe jest pewnego rodzaju bonusem od dobrej sytuacji gospodarczo-politycznej. USA ma bardzo silne przyciąganie kulturowe, a w centrum amerykańskiej ideologii jest wolny rynek, demokracja i prawa człowieka czyli paradygmaty sprzeczne z fizycznym podbojem i zniewoleniem.

czwartek, 10 czerwca 2021, 16:05

Ty na prawdę wierzysz w to co tutaj naskrobałeś?

Dalej patrzący
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:28

Rosja chce destabilizacji każdego regionu, gdzie chce mieć wpływy. Po to by zmusić innych graczy do zaproszenia Rosji do stolika rozmów i bycia koniecznym elementem architektury bezpieczeństwa w dużo większym formacie regionalnym - uzyskania wpływu na wielkich graczy ponadregionalnych, którzy w danym regionie maja swoje interesy. Na Bliskim Wschodzie chodzi Rosji także o rurociągi i kontrolę ich przepływu - czyli duszenie konkurencji. Co wprost otwarcie zakomunikował generał Leonid Iwaszow na oficjalnej TV Rossija 1 - już w 2016 [https://www.energetyka24.com/rosja-w-syrii-z-powodu-gazpromu]. Trzeci powód to sprzedaż broni - zwykle obu stronom konfliktu, który Rosja podtrzymuje. Armenia i Azerbejdżan najlepszym przykładem - aczkolwiek po Karabachu zakupy sprzętu w Rosji mają słabsze perspektywy w systemach bardziej zaawansowanych np. plot - bo sprzedaż Kałachów i granatników itp. uzbrojenia podstawowego pewnie nie ucierpi. Jedyne karty w ręku Rosji to siła militarna - bo nie ma siły ekonomiczno-finansowej - dlatego Rosja maksymalizuje ten czynnik.

hermanaryk
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 06:49

Rosja chce napięć wszędzie. Putin wprowadził ją w ślepą uliczkę i to jedyny sposób, by świat jej za daleko nie odjechał.

Xd
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 05:18

Nic dziwnego że świat tak wygląda jak ma takich "ekspertów"

slow-o
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 02:52

Armenia-Azerbejdżan. Mołdawia. Gruzja. Ukraina. Białoruś. Ribbentropp-Mołotow. Polska 1920. Czechy 1968. Węgry 1956. Polska 1970. Chiny (Ussuri). Japonia. Syria. Czeczenia. Irak podpuszczany przeciwko USA. Afganistan. Finlandia. Długo można by wyliczać rosyjskie działania pokojowe.

ret
wtorek, 8 czerwca 2021, 12:01

To nawet Japonię ta wstrętna Rosja też wykorzystała.

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:22

O Kurylach nie słyszał?

mobilnyPL
wtorek, 8 czerwca 2021, 11:24

....stare dzieje a najnowsze to Bliski wschod , Ukraina czy Gruzja lecz do tego akurat pchnely ja dzialania m.in. USA....amerykanskie interwencje zbrojne sa o wiele dluzsze....

Polak
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 20:31

A jeszcze dłużej było by wyliczać pokojowe działania USA

wert
wtorek, 8 czerwca 2021, 20:42

niemcy Japonia Korea Płd. Szkoda że trafiła nam się Żelazna Kurtyna

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:22

Startuj!

Hańba III RP
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:35

Od którego roku mam zacząć?

slow-o
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 02:44

Rosja hałasuje by przekonać sąsiadów do uległości. Rosja tworzy i podtrzymuje konflikty żeby mieć czym politycznie handlować z USA : Nu Amerykany, Europa Środkowa za "to" i np "tamto" - machniom?

slow-o
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 02:41

Kiedyś robiliśmy zamieszanie po przeciwnej stronie miasta niż ta, w której mieliśmy coś do zrobienia - niebiescy jechali tam, a my spokojnie... Rosja robi to samo.

Monkey
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 02:29

Rosja chce napięć na Bliskim Wschodzie ponieważ po Jelcynowskiej Smucie dalej się odradzają. USA już wywołało trochę konfliktów (Irak, Afganistan, bombardowania Syrii). Chcieli wprowadzić demokrację. Krótkie pytanie: w którym z tych krajów im się udało?

gromo
niedziela, 6 czerwca 2021, 23:14

Od Amerykańców diabeł mógłby się niejednego nauczyć...

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:23

Rosyjskojęzycznych.

Wojmił
niedziela, 6 czerwca 2021, 23:10

Wiemy... i nie trzeba nam o tym przypominać i nie tylko tam chcą napięć - oni po prostu inaczej nie potrafią - mają rakiety i produkują broń, reszta co u nich jest się nie liczy...

odp.
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 17:20

Nie, nie liczy.... Nie potrafią!

Wicher
niedziela, 6 czerwca 2021, 20:36

Myślę, że napięć na bliskim wschodzie chcą wszyscy. Gdzieś trzeba te broń sprzedawać

Trzcinq wyjaśnia
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:41

Dokładnie a do tego atmosferę podgrzewają pseudo analitycy na potrzeby polityki wszystko przeanalizują podług oczekiwań. Wszędzie tak jest

Piotr
niedziela, 6 czerwca 2021, 17:33

Rosja jest militarnie w pierwszej trójce, ma swoje interesy militarne jak i gospodarcze, Bliski Wschód jest pełen napięć więc reaguje, ścierają się tam interesy wielu państw, po prostu chce być aktywna, na tyle na ile może, bo ten region to inna kultura, zupełnie inna mentalność, parę lat temu przeczytałem wypowiedź podróżnika, który powiedział, żeby Rosję zrozumieć, trzeba tam pojechać, ile w tym prawdy?,nie wiem.

Kiks
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:48

Trójce? Litości. Poza tym gaz i ropa kończy się im. Mają co najwyżej 20 lat.

OrangeBoss
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 15:42

Że co?

wert
wtorek, 8 czerwca 2021, 20:46

Że to. Demografia i brak kapitału a chiński smok tyje na potęgę i będzie potrzebował coraz więcej surowców. Ciekawe dlaczego gaz kupuje PO KOSZTACH

hehehe
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 17:22

A ruskie twierdzą że b.dobry interes zrobili

OrangeBoss
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:37

A co ma demografia do pokładów gazu i Ropy? Chiny i Rosja mają się dobrze a że szukają nowych zŁóż to raczej normalne jest nie sądzisz? Najpóźniej to akurat u nich ich zabraknie. I kto się pieklić zaczyna?

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:25

Zdziwiony? Jakie nowe złoża odkryli od upadku ZSRR? Do wydobycia w Arktyce nie mają technologii.

Tak uważam
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 14:38

Nie sądzę

Szept
niedziela, 6 czerwca 2021, 15:33

Tak, tak i dlatego kazała Amerykańcom napadać na Afganistan i Irak, Izraelowi atakować Palestyńczyków i Syrię, Arabii Saudyjskiej napaść na Jemen i sponsorować razem z kolegami ISIS, a Trumpowi ogłaszać stolicę Izraela w Jerozolimie. Tylko czy poza tą amerykańską propagandystką udzielającą wywiadu jeszcze ktoś w to wierzy.

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:25

Nie znasz napadu na Afganistan?

Er
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 10:24

Wszyscy wierzą

Tommy74
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 10:13

Każdy, kto ma oczy i potrafi dostrzegać działania na Bliskim Wschodzie.

Kiks
niedziela, 6 czerwca 2021, 14:47

Ruscy nie istnieją w Europie to próbują zaistnieć na Bliskim Wschodzie. Tam można mamić i roztaczać "wizję" co to nie oni. Ornitolodzy są na pewno grupą niezadowoloną.

stanislaw bednarz
niedziela, 6 czerwca 2021, 21:47

Mamili swego czasu Gwatemale bo pracowalem z Gwatemalczykiem w stolicy Gwatemali nawet za darmo Putin im wybudowal lodowisko byli prawie jak w niebie ale na szczescie sie to dla nich skonczylo bo by zaplacili wysoka cena za swoja niepodleglosc.

VvV
niedziela, 6 czerwca 2021, 14:32

Dobrze że jest zachód na czele z usa. oni chcą na szczęście pokoju xD

taka prawda
niedziela, 6 czerwca 2021, 13:44

Jasne, to Rosjan napadła na Irak i zdestabilizowała cały bliski Wschód, taki wywiad to se można kupić w kiosku Ruchu na rogu.

Kiks
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:49

Jakoś zapomniałeś o Afganistanie..na który napadli ruscy.

Davien
niedziela, 6 czerwca 2021, 18:23

Dokładnie, to Rosja zdestabilizowała Bl.Wschód, a do Iraku na szczęście nie dotarli więc jest tam w miarę spokój i normalny rząd.

drugi Deviant
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 11:26

W Iraku tylko "spokój"? To przecież kraj "mlekiem i miodem płynący".

JPC
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 09:27

na szczescie do Iraku wielokrotnie dotarly mysliwce bombardujace USAF i zaprowdzily tam nalezyty spokoj, a drony pod egida roznorakich agend USA z sukcesem pilnuja pokoju na Bliskim Wschodzie dokonując okazjonalnych egzekucji (zapewne popartych demokratycznnie przeprowadzonym procesem sadowym) - radze otrzezwiec i spojrzec na swiat wlasnymi oczami a nie przez pryzmat oficjalnych komunikatow rzadowych instytucji...

Trzcinq wyjaśnia
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:41

Ty serio wierzysz w to co piszesz?

inż.
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:36

W Iraku spokój he he. Znajomy ma brata żołnierza co ochraniał konwoje z ropą jadące przez pustynię. Z tego co opowiadał sceny jak w MAD MAX 2:) Irakijczycy odbijali od koncernów USA swoją własna ropę o zgrozo.

Davien
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 18:53

Tak, w Iraku spokój w porównaniu do tego co wyprawia sie w Syrii czy do niedawna w Libii gdzie Rosja miesza na całego. Al;e, ale przeciez Rosjanie nie osłaniaja konwojów w Iraku, nie pomyliło ci sie z Syrią i ropa kradzioną przez Rosjan syryjczykom?

i Ukrainie
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 17:24

I Ukrainy

Andrzej
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:14

To może jedź tam na wakacje.... będzie z jednym wszechwiedzącym spokój

Fan naczelnego kłamcy.
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:06

Czy ty sam wierzysz w to co tutaj wypisujesz?

Gnom
niedziela, 6 czerwca 2021, 22:26

Aleś walnął, jak łysy grzywką o beton. Normalny rząd w Iraku i zapewne wybrany demokratycznie. Dobry kawał patrząc na efekty "wyzwolenia przez USA" w postaci zaniku chrześcijan, całkowitej destabilizacji gospodarczej i ogólnego bajzlu w kraju. Super, pewnie masz rację - tylko w jakim wszechświecie równoległym jest ten porządek i pokój w Iraku?

Twój fan Davi
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:44

A na wezwanie rządu Irackiego o wycofanie się USA z ich kraju te odpowiedziały - NO! Ot demokracja talotalitarna rodem z Ameryki.

Davien
sobota, 12 czerwca 2021, 15:49

Na wezwanie premiera Iraku bo tylko on moze o tym decydować a nei rzą pełniący wg irackiej konstytucji jedynie rolę doradcza USA odpowiedziały TAK, wycofamy się.

rozczochrany
niedziela, 6 czerwca 2021, 13:30

Przecież to USA odpaliło "kolorowe rewolucje" w krajach bliskowschodnich i północnej Afryki, obalając stabilnych przywódców jak Kadafi i doprowadzając do władzy islamistów, wywołując wojny oraz powodując exodus uchodźców do Europy. Rosja ugasiła pożar jaki wywołały kraje zachodnie w Syrii. Naród Syryjski opowiedział się za pokojem i wybrał Baszara El Asada ponownie w wyborach na prezydenta.

Autor komentarza
niedziela, 6 czerwca 2021, 21:27

Masz całkowitą rację, podobnie jest na Białorusi która opowiedziała się za pokojem i wybrała sobie ponownie Łukaszenkę na prezydenta.

spoko
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 17:14

Bialorus wprowadzila nowe swieto 17 wrzesnia dzien jednosci Wkurzony a co to takiego sie wydarzylo 17 wrzesnia

wtorek, 8 czerwca 2021, 16:47

Z punktu widzenia Białorusinów to zjednoczono Białoruś.

wtorek, 8 czerwca 2021, 20:30

A to była wtedy Białoruś?

środa, 9 czerwca 2021, 09:32

A nie było? To co miało stolicę w Mińsku?

Trzcinq
wtorek, 8 czerwca 2021, 22:45

A kiedy to powstała Ukraina że prawo rości do Krymu?

środa, 9 czerwca 2021, 12:05

Tym bardziej, że i Ukraina i Białoruś są członkami ONZ od 1945 roku.

Tweets Defence24