Przeciwokrętowe BrahMos-y do zwalczania AWACS-ów. Fikcja?

17 września 2020, 07:31
Zdj tytuł
Fot. M.Dura

Rosyjskie media (w tym „Sputnik”) poinformowały, że Rosja wspólnie z Indiami zamierza przystosować ponaddźwiękowe rakiety przeciwokrętowe BrahMos do zwalczania samolotów wczesnego ostrzegania i kierowania AWACS. Co więcej nowa wersja znanych pocisków „woda-woda” ma być gotowa już w 2024 roku.

W pierwszej chwili informacja przekazana przez Rosjan może rzeczywiście budzić zdziwienie. Rakieta BrahMos to przecież typowe uzbrojenie przeciwokrętowe, które może być odpalane z okrętów, systemów nadbrzeżnych i statków powietrznych – ale tylko w odniesieniu do celów morskich (i ewentualnie lądowych) znajdujących się w odległości do 600 km. A przecież trudno jest sobie wyobrazić, by w kierunku samolotów latających na wysokim pułapie (powyżej 7000 m) odpalano takie pociski jak: NSM, Exocet, RBS15 czy Harpoon. Podejrzenia wzbudzał również sam portal, który jako jeden z pierwszych opublikował tą informację. „Sputnik” przez wielu obserwatorów jest bowiem traktowany jako stałe narzędzie propagandowe władz rosyjskich i najczęściej (choć niesłusznie) lekceważony jako źródło wiarygodnych newsów.

W rzeczywistości informacja o pracach nad nową wersją rakiety BrahMos wcale nie musi być typową „kaczką” dziennikarską i może być rzeczywiście sygnałem czegoś zupełnie nowego, co może służyć do zwalczania najważniejszych celów latających, takich jak samoloty AWACS, czy tankowce powietrzne.

Niestety według skąpych danych wiadomo na razie, że rosyjsko-indyjskie plany (o ile zostaną przyjęte) mają zakładać stworzenie w ramach wspólnego projektu BrahMos „nowego pocisku manewrującego zdolnego do zestrzelenia samolotu wyposażonego w systemy wczesnego ostrzegania i kontroli AWACS (airborne early warning and control)”. Dodatkowo zaznacza się, że w nowej rakiecie będzie wykorzystywany zupełnie inny system naprowadzania na cel, za to pocisk ma korzystać z tej samej „platformy”.

Nie wyjaśniono przy tym: czy pod pojęciem „platformy” rozumie się korpus rakiety, czy też wyrzutnię, z której będzie ona odpalana. Z logicznego punktu widzenia prawdopodobnie chodzi o jedno i drugie. Używając nazwy BrahMos wskazuje się bowiem na wolę korzystania ze wszystkich możliwych rozwiązań z tego systemu i wprowadzenia zmian tylko tam, gdzie to jest niezbędne.

image
Odpowiednio dobierając rakiety przeciwlotnicze stosowane np. w systemach S-400 i S-300 można by je było również zamontować w pojazdach – wyrzutniach baterii nadbrzeżnych „Bastion”. Przynajmniej teoretycznie. Fot. M.Dura

Tymczasem byłoby bardzo wskazane, by np. baterie nadbrzeżne mogły nie tylko zwalczać cele nawodne i lądowe, ale również cele powietrzne. A to związane byłoby z montowaniem przeciwlotniczych BrahMos-ów na tych samych wyrzutniach co BrahMos-y przeciwokrętowe. Z organizacyjnego punktu widzenia nie powinno być to zresztą żadnym problemem. W przypadku baterii rakiet nabrzeżnych K300P „Bastion”, gdzie stosuje się rosyjski odpowiednik BrahMosa – pocisk P-800 „Oniks”, i tak pojazdy – wyrzutnie (typu K340P na podwoziu MZKT-7930) są pozbawione własnych sensorów.

Dane dla rakiet przeciwokrętowych o atakowanych obiektach muszą więc być przekazywane z zewnątrz systemami łączności - najczęściej z pojazdu dowodzenia i kierowania baterii (typu K380P). Jeżeli więc można dostarczyć koordynaty i parametry ruchu celów nawodnych (lub ewentualnie lądowych) to równie dobrze można również dostarczyć wskazania dotyczące celu powietrznego - z tym, że trzeba to już zrobić o wiele szybciej.

Dużym wyzwaniem jest bowiem stosunkowo duża prędkość samolotów AWACS w porównaniu do okrętów (850 km/h), pogłębiona przez stosunkowo małą prędkość rakiet BrahMos. Są one oczywiście ponaddźwiękowe (około750 m/s na dużych pułapach), jednak i tak jest to mniej od prędkości najnowszych rosyjskich rakiet „ziemia-powietrze” – wykorzystywanych np. w systemie przeciwlotniczym dalekiego zasięgu S-400 „Triumf” (od 1000 do 2600 m/s w zależności od typu pocisku).

image
Tor lotu rakiety przeciwokrętowej Jachont/Oniks odpalanej z okrętu. Fot. NPO Maszynostrojenie/M.Dura

Problemem nie jest natomiast pułap, ponieważ rakieta P-800 „Oniks” może zarówno dolatywać do rejonu występowania celu nawodnego zarówno nisko (co jednak skraca zasięg), jak również nawet na pułapie 14000 m i dopiero w końcowej fazie ataku zniżając lot do wysokości 10-15 m (tzw. trajektoria kombinowana). Ponieważ samoloty AWACS latają niżej (maksymalnie do pułapu 10000 m) tak więc teoretycznie pocisk BrahMos jest w stanie je dosięgnąć i to nawet atakując z góry. Jeżeli więc rosyjsko-indyjskim inżynierom uda się wymienić przeciwokrętową głowicę naprowadzającą na przeciwlotniczą plus dodać inny system nawigacyjny oraz ładunek bojowy, to bez problemu można stworzyć pocisk zwalczający cele powietrzne.

Miejsca na taką wymianę w korpusie rakiety BrahMos jest zresztą bardzo dużo, ponieważ ma ona średnicę około 0,67 m podczas gdy pociski wykorzystywane w systemie S-400 mają średnicę od 0,2 do 0,51 m. Dodatkowo w przeciwlotniczym BrahMos-ie nie byłoby potrzeby zainstalowania kilkudziesięciocentymetrowego członu sterującego w części przedniej, który wykorzystując małe, korygujące silniki rakietowe praktycznie w miejscu obraca rakietę z pozycji pionowej do poziomej pomimo już działającego silnika marszowego (zmieniających w początkowej fazie tor lotu z pionowego po starcie do poziomego na „niskiej” trasie marszowej). Dodatkowo można także zmniejszyć ładunek bojowy. W rakiecie przeciwokrętowej waży on bowiem najprawdopodobniej ponad 250 kg, podczas gdy w pociskach przeciwlotniczych z systemu S-400 „tylko” od 14,5 kg do 180 kg.

Informacja przekazana przez „Sputnika” jest więc teoretycznie bardzo wiarygodna, o ile pominie się odpowiedź na pytanie: „po co?”

Jest „Iskander/Kinżał” może być „BrahMos/xxx”

Pomysł zmiany charakteru rakiety BrahMos wcale nie jest niczym nowym w Rosji. Rosjanie już kilkakrotnie bowiem diametralnie zmieniali przeznaczenie swoich systemów rakietowych. Ostatnim przykładem takiego działania jest rakieta lotnicza Ch-47M2 systemu „Kinżał”, która prawdopodobnie jest przerobionym pociskiem 9M723 systemu rakietowego „ziemia-ziemia” typu „Iskander”. Samo przeznaczenie tej rakiety jednak nie zostało zmienione, ponieważ bez względu na to: czy jest ona odpalana z wyrzutni lądowej, czy np. z pokładu samolotu MiG-31 to służy ona do niszczenia celów naziemnych.

image
Wyrzutnia lądowa rakiet BrahMos. Na ekranie pokazany moment przejścia rakiety z lotu pionowego w czasie startu do poziomego. Fot. M.Dura

W przypadku rakiet BrahMos teoretycznie zakłada się już zmianę charakteru atakowanego obiektu: zarówno biorąc pod uwagę wielkość, prędkość jak i możliwość manewrowania. To właśnie z tego powodu wydaje się, że wprowadzenie przeciwlotniczej wersji pocisku „Oniks” na platformy lądowe i okrętowe będzie odłożone na później. W przypadku wyrzutni mobilnych systemu „Bastion” o wiele łatwiej i prościej jest bowiem zamontować jedną z kilku rakiet „ziemia – powietrze” wykorzystywanych np. w systemie S-400 – wybierając te o najmniejszej średnicy (by kontenery startowe były podobnej wielkości i można je było łatwo zamontować w pojeździe - wyrzutni).

W przypadku platform okrętowych jest to jeszcze mniej potrzebne, ponieważ najnowsze, rosyjskie wyrzutnie pionowego startu są według Rosjan przygotowane do wykorzystywania rakiet przeciwlotniczych o „zimnym starcie”, a więc również takich, jakie stosuje się w systemach S-300, S-400 i w przyszłości S-500. Nie ma więc potrzeby tworzenia rakiet przeciwlotniczych z BrahMosów, ponieważ dla okrętów są dostępne specjalistyczne pociski w odpowiedniej liczbiei w różnych wersjach.

Zupełnie inaczej jest jednak w przypadku lotniczych rakiet BrahMos, które mogą być przenoszone obecnie również przez indyjskie samoloty Su-30MKI. Rosjanie zdają sobie sprawę, że Indie nie posiadają rakiety „powietrze-powietrze”, która byłaby zdolna do atakowania samolotów załogowych i bezzałogowych na odległościach większych niż 400 km. Nowa wersja pocisków „BrahMos” taką możliwość by już dawała, oczywiście jeśli system pokładowy samolotu byłby zdolny do wykrywania lub wskazywania celów znajdujących się tak daleko.

Jak na razie ten zasięg w przypadku radaru pokładowego samolotu Su-30MKI w odniesieniu do celów powietrznych wielkości myśliwca MiG-29 określa się na 140 km. Jednak przyrządowo jest to co najmniej 250 km, ponieważ na takiej odległości radar ten ma podobno wykrywać największe okręty – takie jak lotniskowce. Nie zabezpieczy to jednak maksymalnej odległości rażenia rakiet BrahMos, która oficjalnie jest większa niż 600 km. W tym przypadku wprowadzenie nowej wersji tych pocisków wymuszałoby więc również wprowadzenie systemu przekazywania danych o celach powietrznych – dającej możliwość naprowadzania pocisków nieobserwowanych przez platformę strzelającą. Taki system mają jednak przebadany tylko Amerykanie.

image
Start rakiet „Oniks” z wyrzutni wchodzącej w skład rosyjskich baterii nadbrzeżnych „Bastion”. Fot. mil.ru

To kierowanie pocisku już po jego wystrzeleniu jest potrzebne, ponieważ na tak dużych odległościach rażenia wymagana jest już korekta lotu, tak by głowica naprowadzająca rakiety, po jej włączeniu już w fazie ataku, w ogóle odszukała cel. Na odległość 600 km pocisk BrahMos leci bowiem ponad 13 minut, co pozwala samolotom AWACS na przebycie w tym czasie ponad 180 km.

Dodatkowo problemem jest również mała zwrotność rakiet BrahMos, które nie mają usterzenia i konstrukcji pozwalających na wykonywanie gwałtownych manewrów z dużymi przeciążeniami. To właśnie z tego powodu cele powietrzne dla tych rakiet mają się ograniczać tylko do tak dużych i stosunkowo mało manewrowych samolotów jak AWACS czy zbiornikowce powietrzne. I prawdopodobnie to właśnie to ograniczenie, a nie problemy techniczne, może stanąć na przeszkodzie w realizacji nowego, rosyjskiego projektu.

Umieszczenie na samolocie wielozadaniowym dużego pocisku, wyspecjalizowanego w zwalczaniu tylko jednego rodzaju obiektu powietrznego może bowiem w Indiach nie zostać uznane za rozwiązanie racjonalne. Jeżeli indyjskie siły zbrojne nie będą zainteresowane przeciwlotniczymi BrahMosami to przy obecnych, rosyjskich problemach z budżetem i bez zagranicznych środków finansowych Rosjanie najprawdopodobniej pozostaną przy swoim typowym uzbrojeniu lotniczym i przeciwlotniczym.

Co jednak wcale nie oznacza, że informacja „Sputnika” musi być od razu fake newsem.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
Bursztyn
czwartek, 24 września 2020, 10:57

Chiński AWACS to 5 sztuk kj2000 I 2 sztuki kj200 JEDEN nadzoruje Tybet i tutaj hindusom zrobili KUKU bo ich widzą

Przemo
czwartek, 17 września 2020, 23:02

Żeby to była prawda, to musiałby być prosta i tania modyfikacja. Czyli np. modyfikacja samego oprogramowania, polegająca na tym, że radar pocisku jest w stanie naprowadzić pocisk na cel powietrzny, bez utracenia możliwości naprowadzenia na cel nawodny lub lądowy. Kolejna modyfikacja potrzebna, to instalacja linku, który pozwalałby na update pozycji celu. To musiałby być zwyczajne poszerzanie możliwości pocisku, bez zatracania już posiadanych możliwości.

AR
środa, 23 września 2020, 14:38

Skoro w tak mały pocisk jak stunner można upchnąć głowice IIR i AESA i dwukierunkowy data link to czemu ma się nie dać w tak duży pocisk jak BRAHMOS technicznie jest to na pewno możliwe... Hindusi zainwestowali sporo w ten projekt i nie mają alternatyw więc czemu nie zrobić z tego air to air do zwalczanie nie manewrowych celów?

Fanklub Daviena
sobota, 19 września 2020, 20:29

Radar, elektronika i datalink to dzisiaj łatwe: potrafią to nawet USA. Trudne jest zbudowanie pocisku manewrującego o prędkości Mach 3, potrafiącego lecieć na skrajnie niskiej wysokości lub w stratosferze i zasięgu kilkuset km, napędzanego ramjetem, a to już Hindusi i Rosjanie mają, a USA ciągle nie potrafi skonstruować, tylko się ośmiesza z kolejną inkarnacją zabytkowego Tomahawka czy Harpoona i ich marynarka już nie chce kupować rakiet przeciwokrętowych w USA, tylko bierze zagraniczne... :)

Antek
wtorek, 22 września 2020, 20:39

...nawet Amerykanie.....pisanie o przewadze rosyjskiej elektroniki i techniki brzmi jak żenujący żart. Podaj mi przykład choć jednego produktu codziennego użytku (bo taki możemy zweryfikować) z Rosji, który byłby lepszy od zachodniego odpowiednika.

Marek
środa, 23 września 2020, 08:02

Pamiętam nie mający analogów ruski komputerek. Nawet program matematyczny miał. Zadawał pytania. Na przykład "2+2?" Jak ktoś wpisał "5" komputerek odpisywał: "niet eto nie to". Jak wpisał "4" komputerek odpisywał: "haraszo". To wszystko wtedy, kiedy w Polsce "pod strzechy" trafiały już poczciwe Amigi, Atarynki i inne podobne zabawki pochodzące zza "wielkiej wody", które potrafiły dostarczyć dzieciarni godziwej rozrywki. Fanklub "ma rację". Amerykanie "wiele się muszą od Rosjan nauczyć".

specjalista krawiec
czwartek, 17 września 2020, 20:44

Też stwierdzam że to fikcja .

Bursztyn
czwartek, 17 września 2020, 20:25

Hindus walnie bramosem w chiński AWACS MRZONKI

Vix
niedziela, 20 września 2020, 03:53

Pewnie do niczego więcej jak walenie do latających cystern to się nie będzie nadawać ale w razie czego taka cysterna może być w zasięgu zupełnie innego samolotu realizującego zupełnie inną misje.

Andrettoni
czwartek, 17 września 2020, 19:08

Nie wypowiem się na temat możliwości technologicznych, natomiast widzę sens operacyjny. Zlikwidowanie tankowców ogranicza zasięg F-35, który na oceanie jest podstawową wadą tej maszyny. Tylko po co taki pocisk w Indiach? Tankowanie w locie to głównie domena USA, a inne kraje raczej raczkują w tym temacie. Gdyby pocisk robiły Chiny miałoby to sens, ale Indie?

madox
czwartek, 17 września 2020, 20:21

Ale to jest o pomyśle rosyjskim a nie dla Indii. Rosja jest udziałowcem konsorcjum Brahmos i może z niego czerpać na równi z Indiami. A że mają czym te rakiety przenosić i wystrzeliwać to program skróci się o połowę

Gnom
piątek, 18 września 2020, 07:49

Inni nie zechcą zrozumieć, ze pod pojęciem Brahmos może kryć się dowolny pocisk wytworzony przez konsorcjum. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie aby był to dedykowany pocisk przeciwradiolokacyjny. Słowo "przystosować" może mieć wiele znaczeń (szczególnie u ruskich).

Fanklub Daviena
czwartek, 17 września 2020, 15:15

Taki znafca jak autor powinien wiedzieć, że Brahmos obok seaskimmingu ma też profil ataku z wysokiego pułapu i stromego nurkowania, więc nie ma problemu z przerobieniem go na AWACS killera. O sensory też niech się nie martwi: AWACS radarem sam się zdradza na setki km a i Flankery swoim radarem krowę jak AWACS wykryje z setek km. O prędkość też niech się nie troszczy: Brahmos jest szybszy od większości zachodnich rakiet przeciwlotniczych a dodatkowo jest napędzany na całej trasie, więc potencjalnie na dalekim dystansie będzie od nich dysponował większą zwrotnością. Część analityków zresztą twierdzi, że przyszłością pocisków przeciwlotniczych (ale nie antyrakietowych!) będę pociski samosterujace napędzane na całej trasie a nie pociski rakietowe. :)

My
niedziela, 20 września 2020, 15:12

Flankery zanim cos wykryja ,se spadna. To wielkie swiecace krowy,zreszta gripeny pokazaly ich miejsce w szeregu. Wiem ze cie to boli,ale coz..flankery to zlom i tyle

Marek
środa, 23 września 2020, 08:05

Masz rację. Flankery, będące myśliwcami przewagi powietrznej nie są godnym przeciwnikiem nawet dla malutkich Gripenów. A to już niezły strzał w ruską reputację.

Bursztyn
czwartek, 17 września 2020, 14:36

Hindus zamiast kupić licencję nms poszedł w ruskie ZA PROWIZJE OCZYWIŚCIE

normalny
czwartek, 17 września 2020, 12:06

takie wynalazki to tylko w Rosji i na Defence24

John
czwartek, 17 września 2020, 11:55

Tu mamy największy fake-news na świecie: " W trakcie konferencji AFA ASC 2020 Boeing pokazał otwarcie komory ładunkowej bezzałogowego samolotu kosmicznego X-37B. Film pokazuje tylko panele słoneczne, które mają odniesienie do patentu Boeinga. Jednak ważniejsze jest to, czego nie pokazano. Kadłub X-37B ma długość ok. 9 m, a więc jego komora ładunkowa ma stosunkowo małe wymiary. W związku z tym nie jest ona odpowiednia dla wyposażenia o dużych możliwościach wykonywania misji rozpoznawczych. Przykładowo, satelity rozpoznania optycznego serii KeyHole i radarowego Lacrosse są wielkości autobusu, a więc są zdecydowanie za duże do przenoszenia przez X-37B. Poza tym, nic nie wiadomo o metodach miniaturyzacji, które umożliwiają spakowanie możliwości ww. satelitów do tak małych rozmiarów, jakie oferuje X-37B. Do czego więc służy X-37B? Może po prostu tak, jak programy rakiety nośnej SLS i kapsuły załogowej Orion, które nota bene są powieleniem rakiety Saturn V i kapsuły Apollo, tylko z zastosowaniem nowych materiałów, służą podtrzymywaniu upadających koncernów na kroplówce rządu amerykańskiego?" ---- czyli mówiąc krótko "Król jest nagi" ....

Alejs
piątek, 18 września 2020, 11:38

To trochę jak z ruskimi telewizorami, musiały być mega ciężkie i brać prądu tyle co czajnik elektryczny. Nieważne, że na świecie dysponowali lepszą technologią. A przy okazji ile domów i mieszkań się spaliło jak zagotował się taki Rubin.

Fak sejk
czwartek, 17 września 2020, 18:30

Łał, ale żeś obnażył króla... Jesteś jak z tego kawału o żołnierzu amerykańskim i rosyjskim: Amerykanin: nasze racje żywnościowe mają teraz 12 tysięcy kalorii, na to rusek: niemożliwe! Nikt nie jest w stanie zjeść 20 kilo ziemniaków!

Tak trzymaj
czwartek, 17 września 2020, 17:48

Zostawiłeś tezę bez dowodów i sam sobie odpowiedziałeś, genialne.

wert
czwartek, 17 września 2020, 17:39

Super że to odkryłeś ale dobrze że takie YCEYE nic o tym nie słyszało bo by z 1000kg nie zeszli na 100kg przy swoich SAR-ach

Fanklub Daviena
czwartek, 17 września 2020, 15:33

Do czego służy X-37B to wszyscy wiedzą ale głośno nie powiedzą: TO BOMBOWIEC ORBITALY stąd histeria USA gdy Chiny ogłosiły że będą mieć odpowiednik i histeria z powodu rosyjskich "satelitów inspekcyjnych" zdolnych ostro manewrować, gonić inne satelity i wystrzeliwać subsatelity i tajemnicze zdolności rosyjskiego holownika orbitalnego do autonomicznego (bez kontaktu radiowego) rozmieszczania kilku ładunków na różnych orbitach z niesamowitą precyzją 0,5m. Po prostu USA otwarły ostry wyścig zbrojeń w Kosmosie a buble F-35 się już nie liczą. Czy Patriot które kupiła Polin obronią nas przed zbombardowaniem z orbity? Wolframowa belka zrzucona z orbity ma zdolność zniszczenia jak ładunek nuklearny o sile kilku kt.

Alo
piątek, 18 września 2020, 11:30

Ty z tą belką na poważnie, czy jeszcze się nie obudziłeś?

Desstin
sobota, 19 września 2020, 21:54

Amerykański projekt Thor. Rosjanie mieli podobny w latach 70-tych. Z tego co czytałem proste wbrew pozorom do zrealizowania.

Alo
niedziela, 20 września 2020, 12:28

Nie kwestionuję, że żelastwo zrzucone z orbity może narobić kuku, ale taki pocisk kinetyczny nie będzie miał energii równoważnej kilku kt. Co najwyżej kilku ton. No chyba, że ta belką sama by ważyła z 1000 ton.

Van
piątek, 18 września 2020, 07:43

Zgadza się ładunek ( KILO) kinetyczny jest tani i skuteczny jak atomówka , wystarczy zrzucić z orbity i na ziemi lipton...bez skażenia

Paweł P.
czwartek, 17 września 2020, 18:46

pal licho co tam mają, mówię – że jakby co to te satelity to pierdykną pierwsze. Będzie jak w Diu niepodległości, co to stary radar sprawę uratował.

Fanklub Daviena
piątek, 18 września 2020, 08:44

Nieprawda. Satelita lecący po stałej orbicie jest jak pocisk balistyczny lecący po przewidywalnej trasie - możliwy do zniszczenia. Manewrujący wahadłowiec czy "satelita inspekcyjny" z Ziemi jest w zasadzie do ostrzelania tylko laserem, bo rakietom ucieknie. Do zwalczania takich najlepszy jest swój wahadłowiec czy "satelita inspekcyjny" z rakietami (a raczej orbiterami, bo nie muszą a nawet nie powinny mieć kształtu rakiety) antysatelitarnymi na pokładzie. A jeszcze lepiej wahadłowiec czy "satelita inspekcyjny" z bronią laserową na pokładzie. Zapewne dlatego Rosja ogłosiła że buduje "holownik" z reaktorem nuklearnym o mocy 1MW na pokładzie: do zasilania lasera jak znalazł. :)

Marek
środa, 23 września 2020, 12:35

Jeśli już, to satelita nie zwieje także przed pociskiem z działa elektromagnetycznego odpalonym w próżni.

Niuniu
czwartek, 17 września 2020, 11:43

Rakiety BrahMos to nie są rakiety typu woda-woda jak pisze def24 na początku artykułu. To rodzaj "platformy" który już obecnie przystosowany jest do przenoszenia i odpalania z wyrzutni naziemnych, samoloty i okręty w tym okręty podwodne. Jest też przystosowany do rażenia celów morskich i lądowych. Cały czas trwające prace rozwojowe tej platformy mają na celu zwiększenie jej wszechstronności, celności, ciężaru przenoszonej głowicy itp. Ponadto autor pisze, "Na odległość 600 km pocisk BrahMos leci bowiem ponad 13 minut" otóż to nie prawda gdyż obecnie zasięg tych rakiet nie przekracza 400km. Możliwe, że w związku z końcem układu USA-Rosja o rakietach średniego zasięgu donośność kolejnych wersji Brahmost wzrośnie. Ale w przypadku AWACSÓW pozostających na wyposażeniu Pakistanu czy Chin nie jest to potrzebne. samoloty te aby skutecznie działać muszą znajdować się do 250-300 km od granicy indyjskiej a więc w zasięgu tej hipotetycznej broni. Zresztą sama rakieta nie musi trafić w ten samolot. Wystarczy, że jej wystrzelenie powodując realne zagrożenie dla AWACSA zmusi go do przerwania bojowej misji. To już będzie wystarczający sukces. Do tego BraMos już jest pociskiem manewrującym w niegorszym stopniu jak AWACS. Proponuję z tak daleko idącą krytyką poczekać na więcej danych. No i na koniec Bra Mos to rakieta de facto indyjska tworzona na potrzeby armii hinduskiej i ew. eksport. Armia rosyjska nie kozysta z tego rozwiązania i raczej nie zamierza.

Fanklub Daviena
czwartek, 17 września 2020, 19:19

"Ale w przypadku AWACSÓW pozostających na wyposażeniu Pakistanu czy Chin nie jest to potrzebne. samoloty te aby skutecznie działać muszą znajdować się do 250-300 km od granicy" - to dotyczy WSZYSTKICH AWACSÓW a nie tylko pakistańskich czy chińskich - sprawdź sobie horyzont radarowy z 10km a przecież ziemia to nie płaskie morze, więc zasięg praktyczny będzie mniejszy od horyzontu. Dlatego od dawna głoszę, że AWACSy to przeżytek, który się nadaje do patrolowania własnego terytorium, ew. patroli morskich, ale w dobie rakiet jak S-200/300/400 czy R-37M czy PL-15 nie ma szans się zbliżyć do rejonu walk na tyle blisko, by móc sięgnąć zasięgiem na terytorium przeciwnika. Drugą sprawą jest, że współczesne myśliwce, np. Su-35, mają radary o mocy i zasięgu zbliżonym do E-3 Sentry (Irbis w wersji eksportowej wykrywa cel 3m2 z 400+ km a Biełka z pewnością jest lepsza) i mogą jak w Syrii latać po okręgu i wykonywać zadania AWACSa a jakby to nie wystarczało, to mogą jeszcze zabrać zasobnik z radarem obserwacji bocznej "Pika-M", systemami rozpoznania optycznego oraz oprogramowaniem pozwalającym na zautomatyzowane dowodzenie walką 10 myśliwców czy koordynowaniem ataku rakiet przeciwokrętowych by uderzały jednocześnie z różnych kierunków. Przy miniaturyzacji elektroniki i mocy obecnych radarów na myśliwcach czy na zasobnikach przenoszonych przez myśliwce jedynym ograniczeniem jest de facto horyzont i to co w latach 70. wymagało Boeinga 707 by stworzyć E-3 Sentry, teraz mieści się w myśliwcu. Dlatego AWACSom zostały tylko zastosowania niszowe a i to głównie z powodu dłuższego czasu przebywania w powietrzu i tańszej godziny lotu niż w najnowszych myśliwcach.

lol
czwartek, 17 września 2020, 10:50

"...gdzie stosuje się rosyjski odpowiednik BrahMosa – pocisk P-800 „Oniks”...". Nie powinnio byc raczej rosyjski pierwowzor Brahmosa... W koncu Brahmos to kopia Onyksa z hinduska elektronika, a nie nie odwrot... Serio, rusofobia cieknaca z artykulow tutaj jest naprawde zalosna, napisac nawet najwieksza bzdure byle nie przyznac ze, ruski sprzet tez jest swiatowej klasy i w wielu dziedzinach przewyzsza amerykanski i jakikolwiek inny (co zreszta asmi amerykanie przyznali nie raz i nie dwa w oficjalnych raportach pentagonu dla kongresu).

yaro
czwartek, 17 września 2020, 10:48

I tak będzie, w 2024 roku będzie Brahmos przeciw AWACS Panie Komandorze bo z rakiety przeciw-okrętowej zostanie tylko silnik i obudowa a ładunek wybuchowy i głowica będą inne. Oni najważniejsze elementy już mają czyli silnik i korpus odporny na wysokie temperatury. O elektronikę nie ma co sie martwic bo też mają.

dyndas
czwartek, 17 września 2020, 19:56

Przede wszystkim mają komplet platform przenoszenia po testach. A to co zrobi rakieta po opuszczeniu platformy to już inna historia

madox
czwartek, 17 września 2020, 10:36

A co to za problem, żeby ta rakieta otrzymywała koordynaty z satelitów ? Mając swoją głowicę aktywną odnajdzie AWACSa w końcowej fazie, bo ten ma samą antenę wielkości stodoły i pewnie świeci elektromagnetycznie jak choinka. Ciekawy pomysł i szybki do realizacji. Przy zmniejszeniu głowicy i dodaniu paliwa może to pewnie osiagnąć z 800km zasięgu

Kac gigant.
czwartek, 17 września 2020, 10:30

A przeciwlotnicze rakiety S-400 mają być przystosowane do zwalczania broni pancernej ,na dalekich podejściach. Rosja to jednak dobry samogon.

Rosja to stan umysłu
czwartek, 17 września 2020, 23:03

A Sarmat będzie używany do zdejmowania snajperow. Bo jest "taki szybki"!!!

Stary Grzyb
czwartek, 17 września 2020, 10:24

Czyżby "bracia Rosjanie" w nerwowej pogoni za kasą postanowili spróbować wepchnąć Hindusom kolejny kit? Może to być trudne po tym, gdy Indie ostatecznie nie dały się wrobić w "nie imiejuszczij anałogow" fantomowy myśliwiec trudnej do obliczenia generacji, czyli Su-57.

poniedziałek, 21 września 2020, 23:25

To jest myśliwiec kwantowy ( nie mający analogów - bo i poco)

Tweets Defence24