Prezes OBRUM: Potrzebujemy systemowych zmian [WYWIAD]

26 lutego 2021, 10:42
Daglezja_S
Most samobieżny MS-20 Daglezja-S. Fot. OBRUM Gliwice.
Reklama

- Moim zdaniem potrzebujemy systemowych zmian, zwłaszcza w takich obszarach jak tworzenie prototypów, które następnie zostają przerabiane na egzemplarze użytkowe, czy braku wyceny praw autorskich i intelektualnych (...) Musimy więc wykształcić nieco inną kulturę w finansowaniu prac B+R, uwzględniającą też podejmowanie i akceptację ryzyka - mówi Bartłomiej Michałowski, prezes zarządu OBRUM Sp z o.o.

Jędrzej Graf: Przedstawił Pan niedawno kilka kluczowych postulatów, dotyczących polskiego sektora obronnego. Chyba najważniejszymi są szersze stosowanie Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa oraz inne – korzystniejsze dla przedsiębiorstw – podejście do wyceny prac badawczo-rozwojowych. Jakie są najważniejsze wady obecnych rozwiązań z punktu widzenia firm? 

Bartłomiej Michałowski, prezes zarządu OBRUM Sp z o.o.: Chciałem przede wszystkim zwrócić uwagę na pewne problematyczne kwestie, które występują w polskim sektorze obronnym. Wydaje mi się, że wiele osób bierze obecne rozwiązania za obowiązujący standard. Ponieważ w jakimś sensie jestem osobą z zewnątrz, która miała szansę na to spojrzeć przez ostatnie pięć miesięcy, postanowiłem o tym napisać. Moim zdaniem potrzebujemy systemowych zmian, zwłaszcza w takich obszarach jak tworzenie prototypów, które następnie zostają przerabiane na egzemplarze użytkowe, czy braku wyceny praw autorskich i intelektualnych. 

Uważam, że jeżeli chcemy być suwerennym krajem, musimy mieć suwerenny przemysł obronny. Nie mówię, że to musi być tylko państwowy przemysł, ale także prywatny. Nasz przemysł powinien wytwarzać i generować wartość dodaną i prawa intelektualne w kraju. Wytwarzane w kraju produkty, po sprawdzeniu się w polskiej armii, powinniśmy eksportować. 

Jeżeli wojsko kupuje rozwiązania, które nie są ogólnie dostępne dla sektora cywilnego, to nie możemy zamówień na tego typu rozwiązania traktować tak samo jak na produkty cywilne. To jest pewnego rodzaju wyróżnik rozwiązań opracowywanych dla wojska. Dlatego konieczne jest stosowanie PIBP, aby zapewnić pewną ochronę tych produktów i potencjału, który jest niezbędny do ich opracowania. Jednocześnie, jeżeli w polskich realiach te produkty będą się dobrze spisywać, to powinniśmy robić wszystko, by sprzedawać je za granicę państwom sojuszniczym, wspierając nasze relacje międzynarodowe i jednocześnie polski biznes.

Krytycy szerokiego stosowania PIBP mówią, że tego rodzaju regulacje powodują ograniczenie konkurencji, ale też zmniejszenie presji na wykonawców, aby ci dostarczali rozwiązania w terminie i w sposób efektywny kosztowo. Jak się Pan do tego odniesie?

Tego rodzaju ryzyka przy zamówieniach obronnych istnieją, ale można je łatwo wyeliminować. Posłużę się przykładem z innych państw. Stany Zjednoczone, Francja czy Izrael w fazie rozwojowej często zlecają ten sam produkt, to samo rozwiązanie dwóm lub trzem odrębnym podmiotom. Przygotowują one prototypy, za co oczywiście otrzymują wynagrodzenie, po czym armia porównuje opracowany sprzęt i wybiera ten, który najlepiej spełnia wymagania.

Zwycięzca może więc podejmować produkcję seryjną i odnosić wszystkie wiążące się z tym korzyści. Z kolei inne firmy, choć dostają wynagrodzenie za prototyp, nie otrzymują tak dużych zleceń. Oczywiście rozumiem, że w Polsce mamy mniejsze zasoby finansowe, ale przez to powinniśmy być sprytniejsi, działać w sposób bardziej przemyślany. Opóźnienia nie służą ani armii, ani przemysłowi, bo w ich efekcie często traci się nakłady ponoszone na badania i rozwój. Ważny jest również wysiłek inżynierów, którego często nie można przeliczyć na pieniądze.

W Polsce większość ze środków planowanych w budżecie MON na badania i rozwój trafia ostatecznie na inne cele, bo system finansowania B+R nie jest w stanie ich wykorzystać. 

Uważam, że musimy zmienić zasady finansowania projektów badawczo-rozwojowych. W Polsce w momencie rozpoczęcia projektu B+R zakładamy, że każda złotówka z publicznych pieniędzy będzie służyć do wypracowania docelowego rozwiązania. Wiodące państwa, jak już wspomniałem, działają w inny sposób.

Zaangażowanie kilku konkurujących ze sobą firm czy zespołów inżynierów jest naturalne, bo w ten sposób tworzy się innowacyjne rozwiązania, a jednocześnie przebiegu prac rozwojowych nie można do końca przewidzieć. Taka jest, wszędzie na świecie, specyfika budowania nowego sprzętu. Takie wielokierunkowe podejście zmniejsza też prawdopodobieństwo, że w projekcie dojdzie do opóźnień, bo na konkretnym etapie można wybrać najlepsze rozwiązanie.

Podobnie zresztą funkcjonuje sektor cywilny. Fundusze „venture capital”, finansujące firmy na wczesnym etapie rozwoju wiedzą, że duża część z nich, statystyka pokazuje, że przeszło 80%, nie odniesie sukcesu. Ale te firmy, które ostatecznie go odniosą, zapewniają bardzo korzystny zwrot z kapitału nawet z uwzględnieniem „utraconych” środków. W przypadku finansowania B+R powinno być tak samo. Musimy więc wykształcić nieco inną kulturę w finansowaniu prac B+R, uwzględniającą też podejmowanie i akceptację ryzyka. Przykładowo, twórzmy i finansujmy większą partię prototypową z kilkoma wariantami sprzętu testowanego przez wojsko, aby docelową konfigurację opierać na jednym, najlepszym wariancie. Prototypy, co do zasady, powinny być narzędziem dla inżynierów, niekoniecznie „jeden do jeden” służyć do budowy konfiguracji produkcyjnej sprzętu.

Wróćmy na chwilę do zamówień zgodnych z przepisami PIBP. Często do tych postępowań dopuszczane są jedynie państwowe firmy, a nie prywatne, choć te ostatnie mają określone zdolności, również w obszarach jakimi zajmuje się OBRUM, choćby symulatory. Jak się Pan do tego odniesie?

Ten argument bywa podnoszony bez uwzględnienia kosztów, jakie wiążą się z realizacją zamówień zgodnie z przepisami Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa. Jeżeli firma wchodzi w PIBP, to wiąże się z tym też cała organizacja spółki, otwartość, dostęp do tych danych, które są wytwarzane w ramach projektu. To bezpośrednio rzutuje, na jej późniejsze funkcjonowanie. Finalny produkt jest także trudny do komercjalizacji, bo ma od początku zdefiniowanego jednego odbiorcę.

Jest też druga kwestia. OBRUM jest spółką Skarbu Państwa, czyli Pan i ja jesteśmy jej właścicielami, wszyscy są jego właścicielami. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy Polska chce rozwijać własny podmiot, czy prywatny.

Uważam jednak, że powinniśmy mieć w Polsce zarówno jedne jak i drugie firmy. Natomiast w przypadku PIBP i startu prywatnych firm w takich postępowaniach czy konkursach, to one powinny spełniać te same kryteria bezpieczeństwa, które spełniają spółki państwowe.

W artykule dla „Rzeczpospolitej” stwierdził Pan, że przy okazji prowadzenia przetargu na mosty Daglezja „Dokumentacja na mosty mobilne wytworzona przez firmę OBRUM w ramach prac rozwojowo-badawczych sfinansowanych przez Rzeczpospolitą została przekazana za darmo innym firmom”. Postępowanie na most MS-40 wygrał podmiot inny niż OBRUM, jednak jest to konsorcjum dwóch krajowych podmiotów obecnych w sektorze specjalnym.

Ujawniona została dokumentacja na dwa mosty, które zostały wymyślone w OBRUM, na MS-40 i MS-20. Prawdą jest, że wykonawcą tego pierwszego zostało polskie konsorcjum, natomiast jeżeli chodzi o projekt MS-20, to został on anulowany. 

Natomiast każdy, kto startował w tym konkursie, otrzymał za darmo „na dyskietce” dokumentację tych mostów. Z prostej przyczyny, bo wszystkie zaproszone podmioty musiały wiedzieć, jak mają wyglądać te mosty, więc musiały otrzymać stosowne dokumenty. Teraz nie wiemy, co dalej dzieje się z tą wiedzą i czy nie zostanie ona na przykład wykorzystana przez inne państwa. A przecież mosty to ważny produkt eksportowy i to podwójnego zastosowania, bo mają rolę do odegrania nie tylko w wypadku działań bojowych, ale i katastrof naturalnych, z którymi mamy do czynienia coraz częściej z uwagi na zmiany klimatyczne. 

image
Prezes Zarządu OBRUM Bartłomiej Michałowski. Fot. PGZ.

Z kolei z naszego punktu widzenia taki sposób rozkładania realizacji prac B+R na etapy jest mocno niekorzystny. W każdym wypadku angażujemy inżynierów i środki publiczne, ale też własne. Oczywiście OBRUM dostał wynagrodzenie za te projekty, ale przygotowywaliśmy się też do produkcji seryjnej, co nie nastąpiło. To wiąże się z konkretnymi kosztami i utraconymi korzyściami. 

Sprzęt dla wojsk inżynieryjnych, to jeden z obszarów specjalizacji OBRUM. Jakie inne projekty, oprócz mostów na podwoziu samochodowym, są realizowane w spółce? 

Realizujemy przede wszystkim dwa projekty – projekt mostu na podwoziu gąsienicowym MG-20 Daglezja-G oraz projekt remontu i głębokiej modyfikacji maszyn inżynieryjno-drogowych MID. Jeśli chodzi o most Daglezja-G, przygotowujemy się do dostawy pierwszego mostu w bieżącym roku.  W projekcie konieczne jest jeszcze wprowadzenie poprawek. Dodam, że ten sprzęt jest bardzo oczekiwany przez żołnierzy, bo szturmowe mosty są potrzebne do wsparcia czołgów Leopard 2. 

Natomiast jeśli chodzi o maszyny inżynieryjno-drogowe MID, w 2018 roku dostarczyliśmy wyremontowane dwa pojazdy. W lutym tego roku dostarczyliśmy jeden egzemplarz (po remoncie i głębokiej modyfikacji). W bieżącym roku powinniśmy przekazać użytkownikowi kolejne cztery. Realizacja tych prac dała nam szansę na odtworzenie kompetencji, aby móc oferować taki sprzęt. Nie jest żadną tajemnicą, że jest potrzebny wojskom inżynieryjnym, nie tylko w Polsce.

Jaką rolę OBRUM może odegrać w programie czołgu nowej generacji, projekcie Wilk? Powinien to być program w pełni samodzielny czy realizowany we współpracy międzynarodowej? 

OBRUM ma potencjał do szerokiego udziału we wszystkich programach związanych z platformami lądowymi, z transformacją Wojsk Lądowych. Jednym z nich jest oczywiście projekt Wilk, nowego polskiego czołgu. Na tym etapie nie mogę mówić o szczegółach. 

Przyznam natomiast, że można rozważyć realizację programu nowego czołgu w ramach współpracy międzynarodowej. Proces budowy kompetencji przemysłowych może odbywać się etapowo. Doświadczenia państw takich jak Korea Południowa czy Turcja, które w ostatnich latach wprowadziły swoje zdolności na nowy poziom wskazują, że czasem warto skorzystać z doświadczeń partnera zewnętrznego. Warunkiem jednak jest ustanowienie odpowiednio korzystnych zasad współpracy.

A program Wozu Wsparcia Bezpośredniego Gepard? Na początku 2019 roku podpisano w jego sprawie aneks do umowy.

Jeśli chodzi o WWB (Wóz Wsparcia Bezpośredniego), to on został de facto zatrzymany. Nie ma zainteresowania odbiorcy, żeby taki projekt dalej rozwijać. Projekt został przerwany w czasie realizacji, co wygenerowało duże problemy. Ten projekt był częściowo dofinansowany przez NCBiR, a częściowo ze środków własnych spółki. Spółka zainwestowała własne środki, licząc na to, że będzie sprzedawała produkt, z którego będzie czerpała zyski.

W tym momencie wiemy, że tego produktu nie będzie, więc tych zysków też nie będzie. Koszty, jakie ponosiliśmy na ten projekt, były klasyfikowane jako inwestycje i nagle okazuje się, że będzie je trzeba zakwalifikować jako stratę. A w ramach przygotowania do Geparda ponieśliśmy duże wydatki. Obecnie negocjujemy z partnerami projektu, w szczególności z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, by móc rozliczyć nakłady poniesione na ten program. Te koszty powinny zostać nam zwrócone. Fakt, że projekt toczył się przez dłuższy czas, nie pozostał bez wpływu na naszych pracowników i na całe funkcjonowanie spółki. Nikt nie lubi zaczynać pracy i nie móc zobaczyć jej końca.

Wspominał Pan również o tym, że konieczne są inwestycje w sektor obronny, konkretnie w infrastrukturę. Przynajmniej część spółek realizuje już takie przedsięwzięcia, czy to z własnych środków, czy z dofinansowania Skarbu Państwa. Konieczne są dalsze działania? 

Poruszyłem tę kwestię, bowiem jest to takie niemiłe odkrycie dla mnie, przez te kilka miesięcy, że ta infrastruktura, nawet podstawowa, jest mocno zaniedbana. Nie przypuszczałem, że dotyczy to spółek na Śląsku, również tej, którą kieruję. Często chodzi o proste prace remontowo-budowlane, wymianę dachu czy okien.

Wbrew pozorom ma to duże znaczenie dla przyszłości firm. Pracują tam pasjonaci, którzy chcą to robić, bo tu można rozwinąć skrzydła. Dla wielu z nich dużo bardziej interesujące jest wykonywanie aplikacji do symulatora pola walki do czołgu niż na przykład do analizy stanu w magazynie czy aktywności klientów na stronie sklepu internetowego. Jednak bez zapewnienia pewnych standardów, warunków pracy, nie przyciągniemy najlepszych specjalistów. Nie możemy od nich oczekiwać, że będą pracować w budynkach rodem ze słusznie minionej epoki, a bez nakładów nie da się tego zmienić. 

Oczywiście, oddzielną sprawą są inwestycję w bazę wytwórczą, sprzęt, park maszynowy. Przykłady spółek, również należących do PGZ, pokazują, że te są realizowane najłatwiej wtedy, gdy mamy długofalowe zamówienia. Trzeba jednak korzystać również z innych instrumentów, będących w ręku Skarbu Państwa, jak i zewnętrznych. Jednym z nich jest podniesienie kapitału.

Jest wiele inicjatyw kierowanych do przedsiębiorstw znajdujących się na Śląsku, niekoniecznie związanych bezpośrednio z sektorem obronnym. W jakim stopniu uczestniczy w nich OBRUM?

Zabiegamy o środki rządowe, ale i unijne. Pojawiają się też nowe programy związane z transformacją gospodarczą Śląska. Jest Program dla Śląska i my tam oczywiście aplikujemy, bo uważamy, że jesteśmy wręcz sztandarową firmą, która wytwarza własność intelektualną i może odgrywać jeszcze większą rolę, jeśli chodzi o transformację Śląska, również poza przemysłem obronnym.

Aplikujemy do różnych programów i mam nadzieję, że z dobrym efektem. Te środki są potrzebne, by normalnie móc funkcjonować i się rozwijać.

Mówiliśmy o wielu wyzwaniach dla sektora obronnego. Podsumowując naszą rozmowę, chciałbym zapytać jak Pana zdaniem można ocenić jego perspektywy, także w kontekście tych zaszłości, o których była mowa?

Szczerze mówiąc nie chciałbym patrzeć wstecz, mówić „co było źle” tylko tak się zorganizować, by w przyszłości nie robić takich błędów. Skoncentrować się na nowych wyzwaniach, które są dla nas wielką szansą. Stoimy u progu czwartej rewolucji przemysłowej, która polega na integracji przemysłu, zdolności konstrukcji urządzeń mechanicznych, automatycznych z informatyką. To duża szansa dla polskich firm, bo nie mamy żadnego opóźnienia technologicznego.

Jeżeli spojrzymy sobie na produkty cyfrowe, które obecnie wytwarzamy czy symulatory, które wykorzystują oprogramowanie dzisiaj dostępne, to nasze produkty są tak dobre, a może nawet lepsze od konkurencji, bo wszyscy są na tym samym poziomie. W Polsce kształcimy dobrych specjalistów, dobrych informatyków, dobrych programistów. Notabene, wielu spośród tych ludzi pracuje w zagranicznych spółkach i odpowiada tam za rozwój określonych produktów, tylko pod egidą firmy spoza Polski. 

Kolejnym dowodem, że jesteśmy mocni o obszarze produktów cyfrowych jest sukces szeroko rozumianego polskiego game'ingu, z wielokrotnie cytowanym "Wiedźminem". Musimy jednak stworzyć odpowiednie warunki, aby takie innowacyjne rozwiązania można było tworzyć w Polsce w dużo większej skali, w tym w przemyśle obronnym.

Patrząc globalnie, mamy duży potencjał, ale musimy wyeliminować hamulce, o których mówiłem w artykule Rzeczpospolitej „Gdzie jest polski czołg”. To wymaga decyzji na poziomie politycznym. Przed polskim przemysłem, nie tylko zbrojeniowym, są ogromne szanse i nie wolno ich zaprzepaścić. W OBRUM mamy bardzo mocny zespół, zdolny do opracowania i wdrażania innowacyjnych rozwiązań, podobnie jest w innych spółkach. Potrzebujemy „tylko” odważnych kupujących, nie bojących się zamawiać innowacyjne rozwiązania „made in Poland”.

Dziękuję za rozmowę.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
Reklama
Paranoid
czwartek, 4 marca 2021, 21:28

Największy wydatki na zbrojeniówkę w historii a tu ciągłe biadolenie. Niedawno temu niejaki poseł Gryglas już dokonał przeglądu zbrojeniówki i ma plan uzdrowienia, więc o co tu chodzi? Nikt chyba nikomu nie broni startować w projektach zagranicznych. Jak macie know-how to róbcie, a jak się nie da to trzeba się zwolnić i dać szansę innym co będą może mniej biadolić ... To gadanie, że bez politykierki nic się nie da zrobić, powinno być już powoli karalne. Szkoda, że jakiemuś konstruktorowi się nie dali wypowiedzieć, ciekawe co by powiedział :(

LMed
poniedziałek, 8 marca 2021, 15:10

Wydatki największe, ale co z tego obywatelu. Czy to trudna sztuka dużo wydać? Plan uzdrowienia -duża rzecz. Wdrażajcie. Może efektywność tych wydatków wzrośnie?

koleś
niedziela, 28 lutego 2021, 19:30

Nikt nie zrobi "systemowych" zmian bo tam są kolesie. Prędziej sam poleci. To tyle w tej sprawie.

Hejka
niedziela, 28 lutego 2021, 19:28

Tylko po co "innowacyjne, nowatorskie rozwiązania"? Akceptujemy "standard" z którego korzysta reszta Świata. Odrzucamy kosztowne nowinki techniczne, które nie wiadomo czy okażą się przełomem technologicznym czy ślepym zaułkiem. Idziemy prostą, ubitą, znaną drogą z jasno postawionymi celami. Kupujemy gotowy, sprawdzony projekt i produkujemy "po kosztach materiałów i robocizny". Funkcjonalność zapewniona. Cele zrealizowane. I nikt nie oczekuje produkcji na eksport w takim przypadku.

men
niedziela, 28 lutego 2021, 17:36

Do fanka, potwierdzam że te praktyki o których piszesz dzieją się wszędzie tam gdzie głos dominujący mają politycy(wszelkich prominencji) czyli w spółkach/urzędach rządowych, mam podobne doświadczenia z GDDKiA oddział Mazowiecki, gdzie 25 lat temu w ichnim budynku było trudno kogoś spotkać, jakieś 5 lat temu gdy zdawałem dokumentację powykonawczą trudno było mi przecisnąć się wśród tłumu zapracowanych urzędników, dyr kontraktu wyjaśnił mi w formie pytania o co tu chodzi: słuchaj ile wg ciebie ludzi tu pracowało 20 lat temu? no mówię 100? nie odpowiada ok 80 z tego 10% administracji, reszta to specjaliści od dróg/mostów/branży wszelakich, a teraz ? no po tym tłumie to ok 150-200, nie- odpowiada ok 300 z tego- 12 drogowców, 9 mostowców, kilku branżowych, reszta to pociotki, znajomych królika............................................. żadna organizacja nie poniesie na swych specjalistach bagażu niekompetencji i kumoterstwa w takim wydaniu

Fanklub Daviena
niedziela, 28 lutego 2021, 10:46

Niech poda ile w jego firmie jest zatrudnionych inżynierów i konstruktorów zajmujących się rzeczywiście i bezpośrednio projektowaniem i budowaniem prototypów a ile osób liczy kierownictwo i "dział administracyjny"? Znam historię pewnego Ośrodka Badawczo Rozwojowego - kiedy powstał na pocz. lat 70. liczył 200 konstruktorów i projektantów i 30 osób administracji. Kiedy upadał rozkradany w celu przejęcie nieruchomości przez dyrekcję w latach 90. liczył 1800 osób, w tym... 200 konstruktorów i projektantów, którzy od pozostałych 1600 osób administracji zbierali ochrzan i mieli zabierane premie "bo nie wyrabiali planów i norm" a administracja "wyrabiała"! Jak ktoś się dziwi skąd taka wysoka pozycja maleńkich Czech w eksporcie uzbrojenie to niech sprawdzi jak w czeskich firmach przedstawia się stosunek administracji do personelu produkcyjnego i konstrukcyjnego a jak jest w Polin... :D

Marcyk
niedziela, 28 lutego 2021, 17:10

Dokładnie tak było !!! A w wielu Spółkach SP jest do tej pory !

Henius
niedziela, 28 lutego 2021, 10:08

Owszem, potrzebujemy systemowych zmian. Ale nie przy tym rządzie, i na 1000% n i e przy t y m "ministrze", specjaliście co najwyżej od defilad.

clcklkclsdaklfkd
poniedziałek, 8 marca 2021, 12:06

Nie podpinaj się tu do tematu z krytyką akurat tego rządu, bo poprzednie, też nie wiele pokazały. Ten rząd przynajmniej daje kasę na wojsko. I choćby już z tego powodu armia się rozwija.

Arnold
niedziela, 28 lutego 2021, 03:17

Zakłady jak Pionki...Obrum...Dezamet mają infrastukture rodem z lat 60-70 .co ma powiedzieć nowyprezes jak nie ma kasy na okna drzwi...lub nowe hale czy ubrania dla pracowników a wymaga się projektów na których zamówień brak.Niech MON zamówi 250 sztuk PL-01 celem wymiany Twardych i kupi licencje Wilka od Koreańczyków.Wtedy opłaca sie inwestować jak HSW czy Siemianowice w park maszyn inżynierów itd... INOWACYJNI ludzie doświadczeni możliwości techniczne pozwolą na zamówienia na cywilnym rynku gdy nie ma zamówień wojska...a na tą chwile to niedoinwestowane...niemodernizowane i bez zamówień strzępy prl-u..tzw. PrzEtrzymalnia kadry na czasy gdy coś zamówimy...jak to pudrowanie t-72 nie dla siły armii a dla zachowania miejsc pracy.to.samo.jest u nas w gurnictwie i hutnictwie...zacofanie technologiczne wynikłe z braku wizji...pieniędzy modernizacji

Cogito ergo sum
czwartek, 18 marca 2021, 09:57

Pan, Panie Arnoldzie chyba daaaawno nie był w Dezamecie. Już 3 lata temu była to już nie ta firma, co w latach 90-tych. Nowy magazyn narzędzi, nowe maszyny (oczywiście jeszcze nie wszystkie!), nowy, skomputeryzowany system kontroli międzyoperacyjnej ... itd. Na duży plus należy zaliczyć stosunkowo młody, ale doświadczony i prężny zespół konstruktorski. Tak więc to, co Pan pisze, to już - na szczęście - zdecydowanie odchodząca przeszłość.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 3 marca 2021, 14:23

Nikt nie zamówi PL-01 bo to był CV-90 z obudową z dykty, ale mogliby zamówić kilka/kilkanaście UMPG (dawny Anders) z czołgowymi wieżami. Nie byłaby to rewelacja, którą nadawałaby się do tego, żeby zastąpić Twarde. Ale zapotrzebowanie na lekkie czołgi jest na świecie.

Wojmił
sobota, 27 lutego 2021, 14:41

Każdy mówi to samo... co kadencja to ze 2 systemowe zmiany i tak w kółko... ciągle tylko mit "systemowych zmian" które jak się zrobi to będzie już tylko super... problem jest gdzie indziej..

historyk
sobota, 27 lutego 2021, 12:11

Potrzeba dyrektorów/prezesów z prawdziwego zdarzenia, którzy wyrośli z/w tej branży. Nie gadają, że będą robić, tylko znają się na tej robocie a wyniki świadczą o tym. OBRUM kiedyś miał szczęcie do dyrektorów. Wystarczy przypomnieć T.K. lub Cz.O.

LMed
niedziela, 28 lutego 2021, 10:40

Cz.O. szczególnie zawstydzać powinien tych od "systemowych zmian". Z czym do ludzi panowie?

kmdr
piątek, 26 lutego 2021, 22:24

Na początek PIBP po wpisaniu w wyszukiwarce wyskakuje: Polska Izba Branży Pogrzebowej "i"Polskiego Instytutu Budownictwa Pasywnego" oni dają te skróty chyba podświadomie. No jak bym był bardziej bezczelny napisał bym nic dodać nic ująć ,no ale... "Przygotowują one prototypy, za co oczywiście otrzymują wynagrodzenie, po czym armia porównuje opracowany sprzęt i wybiera ten, który najlepiej spełnia wymagania.- NO wreszcie do kogoś dotarło, a co za tym idzie nie zagrzeje na fotelu zbyt długo miejsca."Zaangażowanie kilku konkurujących ze sobą firm czy zespołów inżynierów jest naturalne" bo to powoduje wyższą jakość i tyle."Prototypy, co do zasady, powinny być narzędziem dla inżynierów, niekoniecznie „jeden do jeden” służyć do budowy konfiguracji produkcyjnej sprzętu" przede wszystkim do testów i to u użytkownika, później konfiguracji produkcyjnej.Wiać postem w myśleniu ,ale do optimum jeszcze daleko.A co do Wóz Wsparcia Bezpośredniego Gepard .Obrum pokazywał prezentacje serii pojazdów gąsienicowych przed prezentacją PL-01.Dlaczego ten projekt nie jest kontynuowany.Jeżeli mnie pamieć nie myli był tam wóz ewakuacji medycznej ,dowodzenia,pl-otka ,pojazd inżynieryjny i dwa uzbrojone w armatę 120 mm.To było przed tym jak ich platforma dostała imię Anders.Nawet był materiał promujący ,obecnie nie do znalezienia.Pojazdy były przedstawiane w wizualizacji z pancerzem reaktywnym.Pomysł był ale zdechł , nie on pierwszy nie ostatni.

tut
piątek, 26 lutego 2021, 16:24

Patologia, goni patologię a biurokracja przekracza wszelkie rozmiary. Powinniśmy wdrożyć do naszego myślenia, że sprzęt nie musi spełniać wszystkich wymagań wymyślonych przez wojskowych. Może wystarczy 80%. Może lepiej jak będzie funkcjonalny, a jego koszty będą racjonalne? I co najważniejsze, że da się go zrobić i że po prostu będzie. Beton twardy prawda?

kuba
piątek, 26 lutego 2021, 14:38

Podsumowując: firmy prywatne złe, a państwowe dobre. Konkurencja jest zła , chyba , że zamawiający płaci 100% w ciemno za złożenie oferty. Czołg byśmy zrobili, ale nie umiemy. Generalnie "Zabiegamy o środki rządowe i unijne ", ale wyprodukować konkurencyjny produkt i sprzedać to nie potrafimy.

Zbrojeniow
sobota, 27 lutego 2021, 08:28

Nie potrafią bo od lat skupiali się na usługach dla kraju co się nie opłaciło. Cegielski to moloch i będąc tam na rozmowie o prace widziałem ze komuna tam kipi wiec niczym się nie różni od firm PGZ. Ciekawe w sumie czemu PGZ ma w poważaniu losy jego spółki.

Slawosz
sobota, 27 lutego 2021, 04:12

W punkt

Harcerz
piątek, 26 lutego 2021, 22:33

Chyba nie ten artykuł Pan komentuje... Autor nie pisze, że prywatne złe.

Stefan
piątek, 26 lutego 2021, 13:16

Czyli PRL bis, sposób myślenia jak za komuny. Najlepiej żeby była konkurencja ale żeby jej nie było. Państwowe dobre, prywaciarz be. Ah ta mentalność obecnej władzy. To, że prywatna firma zatrudnia ludzi, jest bardziej wydajna i tańsza to nie ma znaczenia. Korzysta często z własnych środków finansowych, płaci podatki w Polsce. Z których często są dofinasowane firmy państwowe.

MAX13
piątek, 26 lutego 2021, 16:28

Ah ta mentalność krytykowania wszystkiego. A ja tak bardziej konstruktywnie zainwestuję w akcje tego prywatnego polskiego przedsiębiorstw które będzie mogło z własnych środków zaprojektować i produkować czołgi. Możesz mi pomóc w poszukaniu wskazaniu takiego zakładu firmy mam kilka groszy do wydania.

Monkey
piątek, 26 lutego 2021, 22:27

@MAX13: Stefan ma rację. Zwalanie na prywatną konkurencję, gdy samemu nie jest się w stanie zrobić porządnego produktu. Jedynie co do Geparda prezes ma rację. Tutaj zamawiający sie wycofał i powinien jakoś OBRUM zwrot kosztów dostać.

Razparuk
piątek, 26 lutego 2021, 12:22

„Gdzie jest polski czołg”...to zależy ile zechcą za Abramsy Amerykanie. Proste.

Tweets Defence24