Obwód Kaliningradzki w „kotle” [OPINIA]

8 października 2020, 11:10
rozmieszczenie rakiet-01 (1)
Strefa rażenia rakiet przeciwokrętowych z baterii nadbrzeżnych (kolor czerwony) i samobieżnych armatohaubic typu Krab lub PzH2000 (kolor czarny). Grafika: Maksymilian Dura, Katarzyna Głowacka/Defence24.pl. Dane: Google Maps (szczegóły na mapie).

Polskie i estońskie baterie rakiet nadbrzeżnych mogą w razie konfliktu praktycznie unieruchomić rosyjską Flotę Bałtycką w portach. Pozbawiony dostaw drogą morską Obwód Kaliningradzki znajdzie się w ten sposób w swoistym „kotle”, którego otworzenie będzie wymagało od Rosji przebicia się wojskami lądowymi przez kraje nadbałtyckie i przesmyk suwalski. Bo droga morska może być dla Rosjan definitywnie zamknięta. Może, ale nie musi.

Pomimo braku bezpośrednich symptomów zbliżającego się konfliktu konwencjonalnego NATO z Federacją Rosyjską w najbliższej, dającej się przewidzieć przyszłości, analitycy cały czas oceniają sytuację postępując według zasady „co by było gdyby”. I tak się dzieje zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie.

Jeżeli więc Polska wprowadziła Nadbrzeżne Dywizjony Rakietowe, to Rosjanie na pewno natychmiast dokonali oceny zagrożenia i wpływu, jakie rakiety NSM będą miały na działanie ich floty. Podobną analizę przeprowadzili specjaliści z NATO, gdy w Obwodzie Kaliningradzkim pojawiły się nowoczesne baterie rakiet przeciwokrętowych „Bastion” i „Bał”, które dodatkowo zaczęto przygotowywać do działania ze wspólnym systemem dowodzenia, kierowanie i wskazywania celów – w oparciu o dane z bezzałogowych aparatów latających.

 image

Baterie „Bał” w Obwodzie Kaliningradzkim tak samo zmieniły sytuację okrętów NATO na Bałtyku, jak nadbrzeżne dywizjony rakietowe w Polsce i Estonii zmienią sytuację Floty Bałtyckiej. Fot. mil.ru

Teraz z kolei rosyjscy analitycy na pewno zaczynają oceniać, jaki wpływ na zdolności ich Wojennomorskiego Fłota będzie miało ewentualne wprowadzenie nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych w Estonii. Warto więc się zastanowić, jakie wnioski zostaną wyciągnięte przez Rosjan i jak to wpłynie na skład Floty Bałtyckiej oraz sposób działania wojsk Zachodniego Okręgu Wojskowego. Bo to że wpłynie - jest sprawą oczywistą.

Co mogłyby zrobić systemy nadbrzeżne w Estonii i w Polsce?

Rozważania na temat tego, jakie skutki w Rosji będzie miała decyzja Estonii o wprowadzeniu rakiet nabrzeżnych są o tyle trudne, że sam sposób ich wykorzystania oraz zasady współdziałania np. z polską Morską Jednostką Rakietową nie zostały na pewno jeszcze dokładnie określone. Dodatkowo nie będą one jawne. Dlatego warto przyjąć najbardziej korzystny (według naszej oceny) scenariusz reorganizacji natowskich sił przeciwokrętowych w krajach nadbałtyckich i przeanalizować, jak on zmieni sytuację na całym, wschodnim akwenie Morza Bałtyckiego. Ten optymalny scenariusz polega na założeniu, że:

  1. rakiety wykorzystywane przez natowskie dywizjony rakiet nadbrzeżnych będą miały możliwość atakowania celów morskich na swoim maksymalnym zasięgu, nie mniejszym od tego, jaki teoretycznie mają rakiety NSM (ponad 220 km);
  2. liczba rakiet w Estonii będzie tak duża, że pozwoli skutecznie blokować ruch rosyjskich okrętów na całym akwenie wschodniego Bałtyku, będącym w zasięgu tych pocisków;
  3. powstanie wspólny, natowski system wskazywania celów z ich rozdzielaniem nie tylko pomiędzy wyrzutniami, ale również dywizjonami (polskimi i estońskimi) lub nawet z okrętami i lotnictwem morskim (duńskim i niemieckim);
  4. natowskie dywizjony rakiet nadbrzeżnych zostaną na tyle dobrze ukryte i chronione (np. przed atakiem z powietrza lub dywersją), że będą w stanie wykonać skuteczny atak rakietowy na wskazane cele morskie;
  5. obiekty wojskowe w Obwodzie Kaliningradzkim będą pod ostrzałem natowskich, artyleryjskich systemów lądowych (rakietowych i lufowych) rozstawionych wzdłuż granic z Polską i Litwą.

 image

Baza Floty Bałtyckiej znalazłaby się w zasięgu armatohaubic „Krab” rozstawionych w okolicach Braniewa lub na Mierzei Wiślanej. Fot. M.Dura

Jeżeli tych pięć warunków zostanie spełnionych to:

  • żaden rosyjski okręt nawodny i statek transportowy już po wybuchu konfliktu nie będzie mógł bezpiecznie wpłynąć na Bałtyk, co oznacza całkowite odcięcie Obwodu Kaliningradzkiego od dostaw realizowanych drogą morską;
  • wszystkie rosyjskie jednostki pływające znajdujące się w Batijsku będą musiały się liczyć z ostrzałem artyleryjskim i rakietowym natowskich systemów lądowych, na który okręty Wojennomorskowa Fłota jak na razie nie są w ogóle przygotowane;
  • pozbawione ciągłych dostaw liczne jednostki wojskowe znajdujące się w Obwodzie Kaliningradzkim praktycznie utracą zdolność do prowadzenia długich działań ofensywnych (wymagających stałego zaopatrzenie i uzupełniania), ograniczając się jedynie do wykonywania zadań obronnych (co jest bardziej prawdopodobne biorąc pod uwagę nieofensywną taktykę NATO) lub do zakrojonych na szeroką skalę misji sabotażowo-dywersyjnych.
image
Bez względu na to, czy Estonia wybierze baterie nadbrzeżne z rakietami RBS-15 czy NSM, Flota Bałtycka będzie to musiała uwzględnić w swoich planach. Fot. Saab

Tyle teorii a teraz realia

Rosjanie mogą uwzględnić te wszystkie dywagacje i zacząć gruntownie przebudowywać swoją Flotę Bałtycką, albo mogą też zlekceważyć zagrożenie uważając, że postawienie baterii rakiet nadbrzeżnych w Polsce i Estonii oraz systemów artyleryjskich w Polsce i na Litwie to jedno, a ich umiejętne wykorzystanie to drugie. I do takiego lekceważącego podejścia mają zresztą pełne prawo.

image
Jak na razie stałym źródłem informacji dla polskich baterii nadbrzeżnych są tylko radary TRS-15C mogące wykrywać cele nawodne tylko do 40 km od brzegu. Fot. M.Dura

Mogą bowiem uwzględnić dobitny i zły przykład polskich nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych, które pomimo, że zostały wprowadzone już w 2013 roku, do dzisiaj najprawdopodobniej mogą zwalczać cele jedynie do horyzontu radiolokacyjnego (około 40 km), a więc w jednej piątej możliwości zasięgowych rakiet NSM (ponad 200 km). Marynarka Wojenna nie przebiła się przecież ze swoimi potrzebami w Ministerstwie Obrony Narodowej i nie doczekała się wprowadzenia stałego (a nie doraźnego) systemu wskazywania celów dalekiego zasięgu. Rosjanie mają więc podstawy by zakładać, że taka sama sytuacja powtórzy się również w Estonii.

Z drugiej jednak strony mogą się przeliczyć, ponieważ zorganizowanie systemu rozpoznania dalekiego zasięgu to proces bardzo szybki i stosunkowo łatwy do zorganizowania o ile się będzie tego chciało. Dostępne są do tego zarówno gotowe systemy łączności, oprogramowanie systemu dowodzenia jak i środki rozpoznania – w tym w pierwszej kolejności bezzałogowe statki powietrzne. Systemów tych nie kupuje się oczywiście z półki, ale do czasu wprowadzenia docelowych rozwiązań można wykorzystać to, co już jest dostępne w państwach NATO – dla dobra wspólnego. A później rzeczywiście dostarczyć potrzebne wyposażenie i je ostatecznie zintegrować.

Takim sygnałem ostrzegawczym dla Rosjan, że coś w tym temacie się dzieje mogła być informacja o czasowym przerzuceniu do estońskiej bazy Amari bezzałogowców klasy MALE typu MQ-9 Reaper w lipcu 2020 roku oraz udział elementów polskiej Morskiej Jednostki Rakietowej (z wyrzutniami rakiet NSM) w estońskich ćwiczeniach Spring Storm w maju 2019 roku. Rosyjscy analitycy na pewno się zorientowali, że w NATO sprawdzono w ten sposób możliwość łatwego połączenia wyrzutni z optymalnym w tym przypadku źródłem informacji. Rosjanie zresztą to samo przećwiczyli wcześniej w Obwodzie Kaliningradzkim, wskazując cele dla baterii „Bał” i „Bastion” z wysłanego w powietrze bezzałogowca typu „Forpost” (rosyjskiej wersji izraelskich dronów IAI Searcher Mk II).

image
Drony są najszybciej dostępnym i najbezpieczniejszym środkiem wskazywania celu dla baterii rakiet nadbrzeżnych. Na zdjęciu amerykański, bezzałogowy system rozpoznania morskiego MQ-4C Triton. Fot. Ryan Brooks/US Navy

Wybór dronów klasy MALE i HALE do wskazywania celów dla baterii nadbrzeżnych jest tym bardziej zrozumiały, że podczas współdziałania z systemami brzegowymi są on praktycznie całkowicie bezkarne. Bezzałogowce wykorzystując swoje radary pokładowe zawsze mogą się przecież trzymać wysokości mniejszej niż pułap wykrycia radarów brzegowych systemów przeciwlotniczych S-300, S-400 i S-500 oraz poza zasięgiem przeciwlotniczych systemów okrętowych.

Postępuje się wtedy według bardzo prostej zasady: lataj tak nisko by swoim radarem widzieć tylko cele morskie, a nie brzeg. Wtedy stacje radiolokacyjne systemów przeciwlotniczych rozwinięte na brzegu nie mają możliwości (przez krzywiznę Ziemi) wykryć drona, a więc nie można na niego naprowadzić rakiet „ziemia-powietrze”. W podobny sposób postępuje się w odniesieniu do już wykrytych okrętów. W tym przypadku wystarczy bowiem trzymać się poza zasięgiem pokładowych, przeciwlotniczych systemów rakietowych, który w odniesieniu do najnowszych we Flocie Bałtyckiej korwet projektu 20380 typu Strieguszczyj jest nie większy niż 150 km (taki zasięg teoretycznie mają rakiety 9M96 systemu 9K96 „Riedut”).

Większość okrętów rosyjskiej Floty Bałtyckiej jest nieprzygotowana na zmasowany atak niskolecących rakiet przeciwokrętowych, nadlatujących jednocześnie z kilku kierunków. Fot. Saab
Większość okrętów rosyjskiej Floty Bałtyckiej jest nieprzygotowana na zmasowany atak niskolecących rakiet przeciwokrętowych, nadlatujących jednocześnie z kilku kierunków. Fot. Saab

Jeżeli taki system wskazywania celów zostanie stworzony przez kraje NATO nad Morzem Bałtyckim, to baterie rakiet nabrzeżnych w Estonii zablokują całą Zatokę Fińską do bazy w Kronsztadzie i Sankt Petersburga (po rozstawieniu wyrzutni nawet w odległości 80 km na zachód od granicy rosyjsko – estońskiej, na północ od jeziora Peipus) i wschodni Bałtyk do wybrzeży Szwecji (po rozstawieniu wyrzutni na wyspie Sarema i Hiuma).

image
Strefa rażenia rakiet przeciwokrętowych z baterii nadbrzeżnych (kolor czerwony) i samobieżnych armatohaubic typu Krab lub PzH2000 (kolor czarny). Grafika: Maksymilian Dura, Katarzyna Głowacka/Defence24.pl. Dane: Google Maps (szczegóły na mapie).

W przypadku Polski jest jeszcze łatwiej, ponieważ baza w Bałtijsku może być zablokowana nawet ogniem artylerii lufowej. Od Braniewa do miejsca postoju rosyjskich okrętów jest przecież w linii prostej tylko 30 km, a więc istnieje możliwość użycia samobieżnych armatohaubic „Krab” kalibru 155 mm, nawet wyposażonych tylko w standardową amunicję. Natomiast wyrzutnie rakiet nadbrzeżnych NSM są w stanie dosięgnąć Bałtijska również wtedy, gdy postawi się je koło Bydgoszczy. Bateria rozstawiona blisko Kołobrzegu jest natomiast w stanie atakować cele aż do wybrzeża Szwecji.

Oznacza to, że wszystkie, rosyjskie jednostki pływające będące na Bałtyku muszą być przygotowane w każdej chwili na atak rakietowy przeprowadzony nowoczesnymi, trudnowykrywalnymi i niskolecącymi rakietami, uderzającymi grupowo z różnych kierunków. W tej chwili tylko fregaty typu Strieguszczyj mają szansę, by przed takim zagrożeniem się obronić i to też w ograniczonym zakresie (ze względu na małą ilość kanałów kierowania, niewielki zapas pocisków rakietowych oraz ograniczone możliwości działania w warunkach sztormowych – skutek stosunkowo niedużej wyporności około 2400 ton).

image
Korwety projektu 20380 typu „Strieguszczyj” są jedynymi, rosyjskimi okrętami na Bałtyku, które mogą się obronić przed atakiem rakiet przeciwokrętowych. Fot. mil.ru

Wszystkie inne okręty nawodne i statki są stosunkowo łatwymi celami – o ile zostaną one wskazane jako cele do nadbrzeżnych systemów rakietowych.

Prawdopodobna reakcja Floty Bałtyckiej na rakietowe zagrożenie z Estonii

Gdyby Rosjanie przyjęli za bardzo prawdopodobne działania NATO według najczarniejszego dla nich, w/w pięciopunktowego scenariusza, to ich reakcja musiałaby dotyczyć nie tylko składu Floty Bałtyckiej, ale również organizacji sił w całym Obwodzie Kaliningradzkim. Zmiany te nie byłyby konieczne, gdyby rosyjskiemu dowództwu udałoby się znaleźć sposób na „oślepienie” lub neutralizację estońskich i polskich baterii nadbrzeżnych.

Teoretycznie najprostszym dla Rosjan rozwiązaniem tego problemu byłoby zestrzeliwanie dronów wskazywania celów za pomocą samolotów lotnictwa morskiego. Rosyjskie siły zbrojne nie posiadają jednak na tyle rozbudowanego, powietrznego systemu wczesnego ostrzegania, by mogły od razu reagować na pojawienie się natowskich bezzałogowców nad wschodnim Bałtykiem (ukrywających się poniżej minimalnego pułapu wykrywania celów przez radary na lądzie). Przy braku odpowiedniej ilości rosyjskich AWACS-ów ich myśliwce musiałyby permanentnie patrolować akweny bardzo odległe od własnych linii brzegowych i samodzielnie szukać celów, co jest niemożliwe: zarówno biorąc pod uwagę ilość dostępnych statków powietrznych, jak i ze względu na przewagę jaką nad Morzem Bałtyckim ma niewątpliwie lotnictwo NATO.

image
Zagrożenie ze strony rakiet nadbrzeżnych jest na tyle realne, że Rosjanie mogą całkowicie zrezygnować z transportu morskiego w momencie wybuchu konfliktu zbrojnego. Fot. M.Dura

Zagrożenie jest więc realne i by się z nim zmierzyć Rosjanie mogą (choć nie muszą) wyjść z założenia, że Morze Bałtyckie w czasie konfliktu zbrojnego przestanie być dla nich dostępne jako morski szlak komunikacyjny. Taki wniosek jest tym bardziej prawdopodobny, że wyjście poza Bałtyk dla rosyjskich jednostek jest i tak niemożliwe z powodu pełnej kontroli jaką NATO ma nad Cieśninami Duńskimi. Działanie Floty Bałtyckiej związane więc by było głównie z utrzymywaniem drogi morskiej tylko pomiędzy Bałtijskiem i Kronsztadem. Pod bokiem baterii nadbrzeżnych z Estonii i Polski oraz przy barku odpowiedniej liczby okrętów osłony przeciwlotniczej to zadanie jest praktycznie niewykonalne.

Kolejnym zadaniem, który w obecnej sytuacji militarno-politycznej przestanie mieć znaczenie dla Floty Bałtyckiej jest przeprowadzenie desantu. Rosjanie dobrze sobie przecież zdają sprawę, że ich okrętowe siły desantowe (71. Brygada Okrętów Desantowych) oraz liczba dostępnych żołnierzy piechoty morskiej (336. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej) nie wystarczą by przeprowadzić desant dużej skali (nie mając przede wszystkim możliwości dostarczenia zapasów dla sił wysadzonych na brzegu). Dodatkowo nic jak na razie nie wskazuje, by były realne plany sfinansowania następców dla zbudowanych w latach 1983-1991 dla Floty Bałtyckiej czterech dużych okrętów desantowych projektu 775/775M typu „Ropucha” (o wyporności 4400 ton) oraz dla zbudowanych w latach 1990 i 1991 dwóch poduszkowców desantowych projektu 12322 „Żubr” o wyporność 555 ton.

Zamiast tego wprowadza się mniejsze okręty transportujące żołnierzy: kutry desantowe projektu 11770 typu „Sierna” o wyporności 105 ton, kutry desantowe projektu 21820 typu „Diugoń” o wyporności 280 ton, kutry desantowe projektu 1176 typu „Akuła” o wyporności 107 ton oraz szybkie łodzie patrolowo-szturmowe projektu 03160 typu „Raptor”.

image
Flota Bałtycka przestaje przygotowywać się do wielkich operacji desantowych, ale bardziej do zadań sabotażowo-dywersyjnych w strefie przybrzeżnych. Fot. mil.ru

Może to być sygnałem, że Rosjanie odchodzą (przynajmniej na Bałtyku) od prowadzenia większych operacji desantowych, realizowanych z użyciem dużych zespołów okrętowych, na rzecz błyskawicznych operacji sabotażowo-dywersyjnych nastawionych nie na zajęcie terenu, ale na atak powodujący jak największe zamieszanie, poczucie ciągłego zagrożenia i strachu, szczególnie wśród ludności cywilnej. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że już zaczęto reorganizację pododdziałów rozpoznawczych – przygotowując je najprawdopodobniej do działania jako typowe jednostki dywersyjne.

Po co w takim razie Flota Bałtycka?

Tak naprawdę okrętom rosyjskiej Floty Bałtyckiej można będzie postawić jedno zadanie – atakowanie natowskich jednostek pływających. I być może dlatego to właśnie na Bałtyku pojawiły się pierwsze, nowoczesne korwety projektu 20380. Tylko one mają bowiem na tyle silną obronę przeciwlotniczą, by przetrwać atak powietrzny i skutecznie wystrzelić rakiety przeciwokrętowe.

Rosjanie potęgują w ten sposób zagrożenie dla cywilnych statków transportowych, które i tak były już w zasięgu rakiet wystrzeliwanych z baterii nadbrzeżnych „Bał” i „Bastion” z Obwodu Kaliningradzkiego. Groźba ta może być na tyle duża, że w czasie konfliktu żaden armator cywilny nie zgodzi się na wysłanie do polskich portów swoich jednostek pływających. Sama obecność rosyjskich rakiet i okrętów przerwie więc dostawy do Polski drogą morską gazu i ropy i trzeba mieć tego pełną świadomość.

W podobny sposób zaczyna się przychylniejszym okiem we Flocie Bałtyckiej patrzyć na okręty podwodne. Rosjanie zdali bowiem sobie sprawę, że Polska nie ma i długo jeszcze nie będzie miała skutecznych sił ZOP (przez opóźnienie programu „Orka” i „Miecznik”). Dlatego wiedzą, że ich okręty podwodne na wschodnim i południowym Bałtyku będą praktycznie bezkarne – licząc się jedynie z zagrożeniem ze strony ewentualnie wysłanych na te akweny fregat duńskich lub niemieckich (co uważa się za mało prawdopodobne).

image
Okręty podwodne projektu 636.3 typu „Warszawianka” będą wprowadzone do Floty Bałtyckiej głównie z powodu przenoszonych przez nie rakiet manewrujących. Fot. mil.ru

To prawdopodobnie z tego powodu postanowiono zbudować dla Floty Bałtyckiej kilka okrętów podwodnych projektu 636.3 typu „Warszawianka” (o wyporności podwodnej ponad 3900 ton). Ich głównym zadaniem będzie prawdopodobnie atakowanie celów lądowych rakietami manewrującymi 3M-14 systemu „Kalibr” (o zasięgu ponad 2000 km). Ich zadaniem dodatkowym będzie atakowanie morskich linii komunikacyjnych (które przez zagrożenie ze strony rakiet przeciwokrętowych i tak mogą być puste) jak również zwalczanie obcych okrętów podwodnych.

image
Opóźnienie programu „Orka” jest na rękę Flocie Bałtyckiej, której okręty ZOP typu Parchim są coraz starsze i coraz mniej skuteczne. Fot. mil.ru

To ostatnie zadanie jest o tyle bardziej prawdopodobne, że Flota Bałtycka powoli traci swoje zdolności ZOP mając do dyspozycji „jedynie” sześć wprowadzonych w latach osiemdziesiątych korwet projektu 1331-M (według NATO typu „Parchim”) i jak na razie żadnych perspektyw, by powstało coś, co by te jednostki zastąpiło. Zadanie ZOP na Bałtyku przestaje być zresztą dla Rosjan priorytetem. Wiedzą oni już, że utrzymanie transportu pomiędzy Sankt Petersburgiem i Bałtijskim będzie bardzo trudne, a więc nie muszą chronić tej trasy morskiej. Dodatkowo po rezygnacji przez Polskę z ambitnego programu „Orka” nie muszą się już obawiać rakiet manewrujących wystrzelonych spod wody. Obce okręty podwodne przestały więc być już dla Rosja dużym problemem, na który warto byłoby specjalnie wydzielać oddzielne, specjalistyczne środki.

„Ślepą uliczką” w przypadku Floty Bałtyckiej było również wprowadzanie „okrętów-wyrzutni” dla rakiet manewrujących systemu „Kalibr” projektu 21631 typu „Bujan-M”. Było to uzasadnione, gdy Rosja był ograniczona postanowieniami traktatu INF (Treaty on Intermediate-range Nuclear Forces) o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu. Mając już po anulowaniu tej umowy możliwość odpalania rakiet manewrujących z lądu (w tym z łatwych do ukrycia cywilnych kontenerów), takie jednostki jak korwety typu „Bujan-M” przestają mieć rację bytu.

image
Wyrzutnie rakiet w kontenerach, przy braku porozumienia INF, są dla Rosjan o wiele korzystniejszym rozwiązaniem w rejonie Bałtyku niż okręty typu „Bujan-M”. Fot. M.Dura

O wiele bardziej racjonalne jest wprowadzanie okrętów z wyrzutniami dla rakiet przeciwokrętowych i jednocześnie z silną obroną przeciwlotniczą takich jak korwety projektu 22800 typu „Karakurt”. I to właśnie one najprawdopodobniej stają się we Flocie Bałtyckiej wzmocnieniem dla korwet projektu 20380 typu „Strieguszczyj” (o ile uda się je w pełni uruchomić).

Jaka będzie rzeczywista reakcja Rosji na estońskie plany?

Cała powyższa analiza może być prawidłowa tylko przy założeniu, że zarówno kraje NATO jak i Federacja Rosyjska będą działały w miarę racjonalnie w obliczu zachodzących zmian geopolitycznych. Jednak rzeczywistość jest daleka od ideału – W Rosji - ze względu na ważną rolę propagandy oraz ambicje rosyjskich admirałów i generałów

Tylko admiralskimi ambicjami można bowiem wytłumaczyć trwający od 2016 roku remont wprowadzonego w 1992 roku niszczyciela „Nastojczywyj” projektu 956 typu „Sarycz” (o wyporności 8000 ton) i utrzymywanie w linii dwóch „nieudanych” fregat projektu 11540 typu „Jastrieb”/”Nieustraszimyj” (o wyporności 4350 ton), których budowa rozpoczęła się odpowiednio 33 i 32 lata temu. A przecież wszystkie te okręty mają słabsze uzbrojenie przeciwlotnicze niż korwety projektu 20380 o wyporności 2220 ton i nie są w stanie samodzielnie obronić się przed zmasowanym atakiem nowoczesnych rakiet przeciwokrętowych. Są więc nieprzydatne na Bałtyku.

Ze względu na ambicje admiralskie Rosjanie będą więc utrzymywali we Flocie Bałtyckiej jak długo się da: zarówno swoje trzy największe okręty, duże jednostki desantowe jak i okręty ZOP, chociaż ich przydatność już po wybuchu konfliktu będzie praktycznie żadna. Takie negatywne zjawisko nie jest zresztą tylko specjalnością rosyjską, ponieważ jest ono widoczne w wielu innych siłach morskich (w tym w Marynarce Wojennej RP).

Tymczasem, patrząc z perspektywy Rosjan, wprowadzenie baterii nadbrzeżnych jednocześnie w Polsce i w Estonii powinno zmienić nie tylko skład Floty Bałtyckiej, ale również istotnie wpłynąć na siły lądowe i lotnictwo znajdujące się w Obwodzie Kaliningradzkim. Zmiany te nie będą zresztą jedynie powodowane przez rozmieszczenie brzegowych rakiet przeciwokrętowych, ale również wynikać z samego położenia tej części Federacji Rosyjskiej. Obwód Kaliningradzki zostanie bowiem "otoczony" nie tylko bateriami nadbrzeżnymi ale już jest "otoczony politycznie" krajami natowskimi.

Dzięki temu już teraz ludność rosyjska ma możliwość przemieszczania się po Polsce i Litwie dostrzegając zarówno brak jakiejkolwiek wrogości, jak również porównując warunki życia u siebie i w państwach zachodnich. Może się więc okazać, że takie, społeczne skutki dla małodemokratycznych władz na Kremlu będą o wiele bardziej niebezpieczne niż rakiety rozmieszczane w Estonii i w Polsce.

image
Reklama

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 556
Reklama
asdf
czwartek, 15 października 2020, 08:27

to jest taki kociol w jakim byly Prusy Wschodnie w 1939r

Dalej patrzący
czwartek, 15 października 2020, 13:04

Tylko, że teraz to Polska z NATO [w tym ze wsparciem USA i UK i pod ich parasolem atomowym] ma zdecydowaną przewagę geostrategiczną w regionie. Obwód Kaliningradzki jest zakładnikiem w razie agresji Rosji na Bałtów lub/i Polskę - jest na straconych pozycjach. Kwestia odpowiednich planów ewentualnościowych i ich realizacji. Sytuacja asymetrycznie korzystna dla Polski/NATO. A ewentualna utrata Obwodu Kaliningradzkiego to europejska Cuszima dla Kremla. Oraz podstawa dla rollback'u Bałtów. Których wcale nie będzie można łatwo zająć za kilka lat - ze względu na teren - i na budowanie asymetrycznej obrony plot/ppanc.

asdf
piątek, 16 października 2020, 09:45

parasolem atomowym? czlowieku czy ty myslisz ze USA zaryzykuje konflikt atomowy z Rosja? chyba ze na terytorium RP zajety przez rosjan zrzuci te bomy ale wtedy to ja dziekuje za taki parasol.

Dalej patrzący
poniedziałek, 26 października 2020, 13:46

Prawidłowe i prawdziwe pytanie, czy Kreml zaryzykuje Moskwę, Petersburg i inne ośrodki za Obwód Kaliningradzki? Raczej nie...

uważam
środa, 14 października 2020, 16:59

Atak Rosji będzie błyskawiczny, zaskakujący, niekonwencjonalny i oparty w pierwszym rzucie głównie na siłach specjalnych wcześniej przemyconych na nasze terytorium, oraz na V kolumnie. Wszystko inne nie ma dla nich szans powodzenia.

Extern
czwartek, 15 października 2020, 20:29

A po co bawić się w jakieś ryzykowne niekonwencjonalne działania skoro nas najprościej złamać blokując działania lotnictwa NATO nad naszym obszarem i robiąc szybki atak siłami zmechanizowanymi z Brześcia na Warszawę (historyczny kierunek z bramy Smoleńskiej). Tu nie ma co kombinować. Tak Rosjanie na nas uderzyli i podczas Insurekcji Kościuszkowskiej i podczas wojny Polsko-Rosyjskiej zwanej potocznie powstaniem listopadowym i w 1920tym i w 1939tym . Jak coś działa od wieków to po co to zmieniać?

Namiestnik Nowosilcow
czwartek, 15 października 2020, 13:55

a ta V kolumna to kto; miejscowa zydokomuna?

John
środa, 14 października 2020, 12:44

Nowoczesna, dobrze wyposażona, profesjonalna, zmotywowana - tak w raporcie londyńskiego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) scharakteryzowano rosyjską armię. Brytyjscy eksperci doszli do wniosku, że machina wojenna Kremla osiągnęła szczyt gotowości bojowej od momentu rozpadu ZSRR. Katalizatorem, który zapoczątkował proces modernizacji, była operacja zmuszenia Gruzji do zawarcia pokoju w sierpniu 2008 roku.

Dalej patrzący
środa, 14 października 2020, 21:58

Operacja gruzińska pokazała krańcową nieudolność Armii Czerwonej, która wygrała z bardzo słabym przeciwnikiem tylko i wyłącznie dzięki ekstensywnej przewadze. To był katalizator - owszem - ale na podstawie wniosków o konieczności radykalnej reformy - co zresztą zainicjował Serdiukow, a kontynuuje Szojgu. Tyle, że w regionie Obwodu Kaliningradzkiego to Polska z NATO będzie miała przewagę i kontrolę całej drabiny eskalacyjnej. Teraz nie - ale do końca dekady - tak. Może nawet wcześniej. Polska dopiero zaczyna na poważnie głęboka modernizację - sprzętem NOWOCZEŚNIEJSZYM od rosyjskiego, który w największym stopniu opiera się o w swym rdzeniu o silny lifting sprzętu sowieckiego.

Dalej patrzący
środa, 14 października 2020, 10:33

@Droma: Zachód - na czele z USA - wcale [wbrew propagandzie Kremla] nie chciał rozpadu powstałej Federacji Rosyjskiej na "dziesiątki republiczek". Ze względu na broń jądrową [ogólnie triadę strategiczną, ni o ładunki taktyczne]. Rozpad oznaczałby, że broń jądrowa dostanie się w ręce świeżo upieczonych liderów państw - z ich wzajemnymi roszczeniami i zadawnionymi długami do rozliczeń. A jeszcze gorszy wariant to wojny domowe - i niekontrolowane rozprzestrzenianie głowic - w tym przez terrorystów. W pop-kulturze zostało to odzwierciedlone np. w znanych filmach "Karmazynowy przypływ" czy "Peacemaker". Dlatego USA i Zachód utrzymały Federację Rosyjską - jako stabilnego dysponenta tej broni. Czynnik chiński był drugorzędny - choć na pewno brany pod uwagę. WTEDY Chiny były oczkiem w głowie w procesie przenoszenia produkcji do Chin, które w postzimnowojennym porządku pod hegemonia USA, miały się stać fabryką świata, a USA miało drukować dolary i wrzucać je w powszechną globalizację otwartego handlu. Chin nie obawiano się wtedy militarnie - były wtedy słabsze militarnie i pod względem technologicznym - np. od Indii. Tyle, ze przy okazji rozpadu ZSRR "cierń" Obwodu Kaliningradzkiego winien zostać wyjęty - i Obwód powinien przejść do Polski. To była istotnie zmarnowana szansa - która teraz odbija się czkawką projekcji siły i A2/AD Obwodu Kaliningradzkiego. Wracając do Rosji jako dysponenta głowic - drugim wielkim "spadkobiercą" głowic i środków przenoszenia stała się Ukraina. Tutaj w 1994 Traktatem Budapesztańskim Ukraina zgodziła się na oddanie 1300 głowic i dodatkowo środków przenoszenia - za bezwarunkowe gwarancje nienaruszalności granic [bo i wtedy była sprawa Krymu, Donbasu itp] - gdzie gwarantami Były siły USA, UK i...Rosji. TAK - Rosji. Dlatego tak szkodliwe i naganne było złamanie przez Rosję gwarancji, które sama udzieliła. Bo to oznaczało złamanie postzimnowojennej umowy państw atomowych względem nieatomowych: "my nie wykorzystamy swej przewagi pozycji względem państw nieatomowych, zaś państwa nieatomowe nie będą starały się dołączyć do klubu atomowego". Agresja i złamanie gwarancji przez Rosję w 2014 nauczyła dwóch spraw państwa nieatomowe: 1. wszelkie gwarancje państw atomowych dla nieatomowych są niewarte papieru, na którym je spisano 2. jedyna gwarancja własnej suwerenności dla państw nieatomowych jest pozyskanie atomu. Dlatego takie sygnały i próbne sondy o zakupie głowic przez Saudów, deklaracje Erdogana o konieczności głowic dla Turcji, czy dyskurs za miedzą o atomie dla Niemiec - oczywiście pod maskirowką armii europejskiej [bo Francja dziwnie jakoś pilnie strzeże swego monopolu w ramach UE na broń atomową]. Polska też musi o tym myśleć i mieć plany ewentualnościowe na wszystkie scenariusze - zwłaszcza osłabienia, czy wręcz wyjścia USA z Europy. Akurat nie popieram budowy elektrowni jądrowej w Polsce - bo to idealny cel dla rakiet - i sami staniemy się zakładnikiem tego "dobra". Ale już zakup gotowych głowic pod stołem...wtedy oficjalnie głowic nie mamy, a tak naprawdę wszyscy wiedzą, że mamy i możemy użyć na terenie wroga i są bardzo grzeczni wobec Polski - to jest "game changer" i realna twarda gwarancja suwerenności... cóż, wszystko trzeba chłodno przekalkulować...a potem konsekwentnie realizować.

MAZU
czwartek, 15 października 2020, 10:18

Dalej patrzący - zgadzam się z Twoją opinia, nie pierwszy zresztą raz. Atom to gwarancja bezpieczeństwa dla Polski i Polków. Jest tylko jedno ale. W opinii wielu mądrych ludzi Polska nie jest dzisiaj krajem prowadzącym samodzielną suwerenna politykę, tylko swego rodzaju kondominium (półkolonią) gdzie bezkarnie żerują silniejsze od nas państwa, za zgodą naszych (?) polityków. W tej sytuacji nie ma w Polsce "woli politycznej" do poważnej reformy armii, produkcji własnych rakiet i dronów nie mówiąc już o atomie. Reasumując, dopóki banki i media w Polsce nie będą w 90% polskie, nic się nie zmieni. To taki papierek lakmusowy. Serdecznie pozdrawiam. M

rohaksx
czwartek, 15 października 2020, 12:57

Zgadzam się z Tobą. By sprawnie zarządzac państwem potrzebne są własne media, które dziś w około połowie, a czasem więcej są w rękach zagranicznych. W interesie zagranicznych mediów nie koniecznie jest spokój i bezpieczeństwo Polski, a z pewnością w ich interesie jest bezpieczeństwo i przewaga wojskowa i ekonomiczna własnego kraju. Cała niemiecka prasa w Polsce oraz zachodnie radio i telewizja grają nie dla polskiej drużyny. Wystarczy popatrzeć dla kontrastu na Polsat, który choć prywatny to obiektywnie ocenia sytuację politczną Polski. Nie mówiąc u Unii Europejskiej, która zawłaszcza suwerenne obszary polskiego prawodastwa i wbrew traktatom rości sobie prawo do oceny i decydowania o polskich sprawach.

Gulden
wtorek, 13 października 2020, 18:09

Jedno pytanie,tyle się tu pisze o radarach,jak daleko niby"widzą",czy dronach,i tak dalej.A co w zakresie wywiadu satelitarnego i naprowadzania rakiet/pocisków na cel za pomocą satelit szpiegowskich?Przed tym to się chyba nic nie ukryje.Ogólnie rzecz biorąc,patrząc na obecny konflikt na linii Azerowie-Ormianie,to tam całą robotę(na razie) robią bezzałogowe drony,i młócą wszystko jak leci.I to celnie.

Widzący dalej
wtorek, 13 października 2020, 08:44

Optymistom proponuję wziąć pod uwagę fakt, że poważne państwa prowadzą ewidencję obiektów pod kątem kolejności ich rażenia. Ważne kwalifikowane są jako cele I kolejności. Z punktu widzenia Rosji na terenie RP i krajów nadbałtyckich jest ich stosunkowo niewiele a więc ich śledzenie nie jest trudne. Prawdopodobnie wyznaczone są już środki uderzeniowe z zapasowymi włącznie. Celowe jest więc już obecnie rozpocząć maskowanie operacyjne przynajmniej tam gdzie jest to możliwe.

Dalej patrzący
środa, 14 października 2020, 09:59

Dlatego nośniki, efektory i sensory muszą operować mobilnie i w rozproszeniu. Integracja ich działań real-time - przez środowisko sieciocentryczne.

Bever
wtorek, 13 października 2020, 02:44

skutki spoleczne ze wzgledu roznicy w dochodach i ogolnej przychylnosci spoleczenstw natowskich do kaliningradowcow? Rosjanie sa nawykli do nieprawdopodobnych wyrzeczen i potrafia sobie radzic z wszechogarniajaca bieda. Ponad wszystkim jest duch tego narodu, patriotyzm a czasami szowinizm. to oni wszak mowia 'nikt nas nie kusi lubic ale kazdy ma sie nas bac' i ta milosc do ojczyzny a nie porownania z innymi zapewnia spokoj w tym kraju. Nie cierpie ich ale musze podziwiac za to ze kochaja swoj kraj i potrafia go bronic i za to ze maja potezna armie. mimo ze wszyscy skazuja rosje na upadek gospodarczy.

A.
środa, 14 października 2020, 22:50

Dziwna ta miłość do ojczyzny pod tytułem 'każdy musi się nas bać'. Krasnoarmiejcy nie mieli wyboru, musieli przeć naprzód jako że za plecami mieli bagnety NKWD. Morale ich armii testowało wielu m.in. Afgańczycy, Czeczeni. Nie wyglądało to różowo.

Oka
środa, 14 października 2020, 10:32

A może o emerurach w polsce?

Tak jest
wtorek, 13 października 2020, 00:26

Nasi mongołowi przyjaciele ze wschodu straszą atomem... W przypadku stacjonowania w Polsce 10k + amerykańskich żołnierzy/Nato oni wyobrazaja sobie ze nikt nic nie zrobi - wyjasnienia sa dwa : albo oni sa szaleni, albo chwytaja sie atomu bo juz nic poważnego im nie zostalo i zaraz dostaną w d... od Ukrainy bo juz nawet na Krym wody nie mogą dociagnac. Nie wspominam już o su57 i innych Armatach i szrotach.

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 22:19

Zabawna jest ta panika rosyjskiej trollowni - i sięganie po "ostatnią deskę ratunku" w postaci rakiet z głowicami. Plus narracja otwarcie hitlerowska [a właściwie stalinowska] o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii polskiej". Po takich deklaracjach miłość do Rosji i "bractwa słowiańskiego" i do "przyjaźni" przejdzie w Polsce absolutnie każdemu - rzecz jasna oprócz pensjonariuszy zakładów psychiatrycznych. Pełna klapa rosyjskiej agentury wpływu - a taka była sprytna i cwana... A najżałośniejsze dla Kremla jest to, że ta "argumentacja ostateczna" jest TOTALNIE CHYBIONA. Nie żeby na Kremlu mieli jakieś ludzkie uczucia do Polaków. Zwyczajnie "ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej" jest dla Rosji niemożliwe - bo całe otoczenie geopolityczne, z obu supermocarstwami na czele - nie dopuści do tego. Dla USA i Chin - jednakowo - złamanie Polski oznaczałoby powstanie konkurencyjnego euroazjatyckiego supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Dlatego oba supermocarstwa zrobią wszystko - absolutnie wszystko na danym szczeblu drabiny eskalacyjnej - by do tego nie dopuścić. A i przejście Rosji do tak ostrych działań byłoby dla Kremla przeciwskuteczne względem niemieckiej UE - bo wystraszona Europa, i to na czele z Berlinem - zaraz by się zwróciła pod skrzydła USA - najeżona do Rosji. Bo skoro Polska może zostać zniszczona i przekroczone tabu użycia atomu - to kto następny? Ale nawet same sankcje i całkowita izolacja Rosji [ekonomiczna, technologiczna, polityczna, wymiany ludzkiej, informacji - CAŁKOWITA], w dodatku Rosji wziętej na atomowe celowniki przez wszystkich graczy, już sprawiają, że owe zuchowate pohukiwanie kremlowskich piesków o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii polskiej" jest zwyczajnie dla Kremla nie do zrealizowania w jakiejkolwiek sensownej kalkulacji koszt/efekt - no chyba, że na Kremlu będą sami wariaci-samobójcy. Czego najbardziej samym Rosjanom nie życzę....

amx
poniedziałek, 12 października 2020, 21:28

Ciekawe czy za to, że nasze NDRy dalej nie posiadają systemów rozpoznania i wzkazywania celów na pełnym zasięgu kiedykolwiek jezcze ktoś odpowiedzialny poniesie konsekwencje karne lub służbowe? To jedno z ewidentnych poważnych zaniedbań dla bezpieczeństwa kraju.

Pzdr
poniedziałek, 12 października 2020, 19:31

Każdy, absolutnie każdy konflikt NATO-Rosja skończy się jednoznacznym i całkowitym zwycięstwem Chin. Mam nadzieję, że nigdy nie przyjdzie nam dowiedzieć się jak wyglądało by życie pod imperialnym panowaniem Chin. Przykłady Ujgurów, Tybetu czy nawet kwestii Covid-19 pokazują, że ten kraj nie ma najmniejszych skrupułów.

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 21:26

I dokładnie dlatego cała polityka Rosji od 2014 i od "zwrotu na Chiny" jest absurdalna i samobójcza dla Rosji. Putin przez następne pokolenie Rosjan będzie nazywany grabarzem Rosji. Oczywiście dla tych Rosjan, co zostaną.

Edmund
poniedziałek, 12 października 2020, 15:53

Rosja o tym wie, dlatego w pierwszej kolejności zlikwiduje ,,Polskie ,przeszkody" przy użyciu skoncentrowanego ataku rakietowego i dronowego, desantu oraz dywersji. Już ćwiczę się intensywnie odpowiednie oddziały rosyjskie, mające ten wyłącznie cel.

@Hanys
poniedziałek, 12 października 2020, 15:35

Trafna teza. Aby rozwiązać kwestię Polski wystarczy 1 R36M2 z głowicą 25 MT albo 10 razy 750 KT

Oka
środa, 14 października 2020, 10:34

W punkt

4
wtorek, 13 października 2020, 00:13

Hitler pewnie by podobnie myślał gdyby miał atom...

Hanys
poniedziałek, 12 października 2020, 11:54

Kiedyś w latach 80. na konferencji prasowej, jakiś amerykański dziennikarz zadał pytanie Władimirowi Fiodorowiczowi Utkinowi (głównemu konstruktorowi pocisku R-36M, na zachodzie znanemu jako Satan), ile takich pocisków potrzeba do zniszczenia USA ? Utkin odpowiedział, że już 6 do 8 takich rakiet wyrządzi w USA nieodwracalne szkody. No i to by było na tyle odnośnie tego artykułu ;)

SzkodaPisac
poniedziałek, 12 października 2020, 10:57

"w jednej piątej możliwości zasięgowych rakiet NSM" - a winnych nie ma. A raczej sa, wszyscy ich znaja, ale nie wolno ich ruszyc. I tyle w temacie "obronnosci". Ktos jeszcze uwaza, ze model Chinski z kara glowna jest niewlasciwy?

Gras
poniedziałek, 12 października 2020, 10:53

Zacznijmy od tego ze mieszkańcy Kaliningradu czują się bardziej Europejczykami a nie Rosjanami i bliżej im do Polski i Unii Europejskiej niż do Moskwy. Przy pierwszej okazji Kaliningrad odlaczy się od Federacji. Putin jest tego świadomy dlatego jest na tak wysokim stopniu militaryzacji tego kawałka ziemi. Innych przyczyn nie ma ponieważ ile by tam nie zainwestował militarnie to bez pomocy z Rosji Kaliningrad skazany jest na klęskę w wojnie z NATO.

Andrettoni
poniedziałek, 12 października 2020, 09:38

A gdzie liczby? Ile mamy rakiet my, a ile przeciwrakiet ma Rosja? Ile jest celów? Jakie mamy rozpoznanie? Skąd pomysł, że Rosja będzie bierna?

MAZU
poniedziałek, 12 października 2020, 09:15

Czy któryś z kolegów komentatorów był na wojnie i widział jak wojna naprawdę wygląda? Ja (niestety) byłem i widziałem, choć jedynie z perspektywy dziennikarza. I do dzisiaj mi się to śni (niestety). Wojna to koszmar, dosłownie i w przenośni. Wojna wyzwala najgorsze instynkty i emocje oraz powoduje straszliwą demoralizację. Taka jest wojna i chyba wszystko jest od niej lepsze (poza niewolą). Wiecie co zapamiętałem najmocniej, a widziałem ludzi porozrywanych wybuchami i inne straszne rzeczy. Zapamiętałem wzrok, oczy dzieci którym pociski zabiły rodziców. Dlatego przestańcie się spierać jak wygrać wojnę tylko zacznijcie myśleć jak nie dopuścić do wybuchu wojny. Bo wojna to zawsze ogromna tragedia i ogromne straty. Co do treści samego artykułu oraz komentarzy, to moim zdaniem, rosyjskim dysydentom wisi czy Obwód Kaliningradzki przetrwa, czy nie. NATO-wski (Polsko-Estoński) atak wyprzedzający nie wchodzi w grę, zaś artyleryjsko-rakietowe uderzenie odwetowe nie będzie już miało większego znaczenia. Oczywiście należy dążyć do zbalansowania siły ognia Obwodu Kaliningradzkiego, ponieważ na równowadze siły ognia opierał się pokój podczas „zimnej wojny” i ta zasada powinna obowiązywać nadal. Niemniej, należy wypracować też inne metody zapobieżenia wybuchowi wojny z Rosją, w szczególności oparte na pracy naszej dyplomacji oraz służb. W tej materii należy się liczyć tylko i wyłącznie z naszym polskim narodowym interesem. Jeśli ceną za pokój w Polsce jest wojna w innej części świata, to niech tak będzie, bo inne kraje sprzedadzą nas bez chwili wahania (zawsze tak było i będzie). I nie dajmy się napuszczać na niedźwiedzia, bo nie mamy w tym żadnego interesu. Światowa polityka to szachy, figury poświęcają piony, zróbmy więc wszystko żeby stać się (znowu) figurą. Jak to zrobić? To temat na kolejną dyskusję, ale czekam na (mądre) sugestie. Wracając do (polskich) pocisków rakietowych i ciężkiej artylerii, to niech będzie ich jak najwięcej, niemniej najważniejsze jest doskonałe dalekie rozpoznanie i łączność. Wiedząc, że przeciwnik się przegrupowuje, możemy włączać międzynarodowy alarm (polityka), wybierać cele i rozstawiać grupy uderzeniowe na najlepszych pozycjach. Ale to należy ćwiczyć, trenować, im częściej tym lepiej. Wojsko musi być szybkie i mobilne. Wojsko musi być zdolne do skutecznej walki. Zatem musi mieć jak największą siłę ognia. M

kokox
poniedziałek, 12 października 2020, 13:19

Najlepiej dołączyć do kółka dyskusyjnego merkelo-putinowego pod wezwaniem Gerharda Schroedera w sprawie odparcia agresora. Fantastyka naukowa: "należy wypracować inne metody zapobieżenia wybuchowi wojny z Rosją, w szczególności oparte na pracy naszej dyplomacji."

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 11:52

MAZU - pełna zgoda, że wojna to najgorsze zło. Tylko że nie dopuścić do wojny - gdy Kreml napiera na geostrategicznie kluczowy przesmyk bałtycko-karpacki [w optyce Kremla konieczny dla ustanowienia z Berlinem supermocartswa Lizbona-Władywostok] - czyli by podbić Polskę - to nie dopuścić do wojny możemy tylko w jeden sposób - mając tak silną A2/AD Tarczę i Miecz Polski i tak silne saturacyjne środki zniszczenia podstawy operacyjnej bezpośredniego ataku nieprzyjaciela - że Kreml zaniecha agresji na etapie planowania. Jako nieopłacalnej w kalkulacji koszt/efekt - nie tylko na poziomie operacyjnym - ale generalnie na poziomie strategicznym wszystkich bonusów i kosztów ataku na Polskę. Hitler nie zaatakował Szwecji z dobrego serca - ale dlatego, że Szwecja podniosła poprzeczkę kosztów agresji III Rzeszy do poziomu nieakceptowalnego - czyli uderzyła w sam sens ataku [i strategii - czyli dokładnie wg Sun Tzu].

Fanklub Daviena
poniedziałek, 12 października 2020, 13:50

Biedny fantasto: "to nie dopuścić do wojny możemy tylko w jeden sposób - mając tak silną A2/AD Tarczę i Miecz Polski i tak silne saturacyjne środki zniszczenia podstawy operacyjnej bezpośredniego ataku nieprzyjaciela" - choćby Polska się zes....ła, to nie uzbroi się lepiej od Rosji i Niemiec (szczególnie, gdy będzie w międzyczasie neokolonialnie bezwzględnie rabowana przez USA) i nie uzbroi się tak, by ich odstraszyć i pokonać i trzeba mieć nas... we łbie by chcieć robić za sipaja w amerykańskich wojnach. Dlatego Polska powinna wzorem Czechów czy Francuzów witać z kwiatami każdą wkraczającą armię lub wzorem Włochów przyłączać się do tego, kto AKTUALNIE wygrywa. Wtedy obrona Polski staje się nie problemem Polski, tylko tego kraju, który nie chce, by Polska wpadła w ręce przeciwnika. My, zamiast w obłąkańczej mani szkodzenia sobie, wkładać na zlecenie USA kij w szprychy handlu UE z Rosją, powinniśmy wykorzystać nasze położenie do pożytków z tranzytu i handlu, tak jak Finlandia czy Austria bogaciły się w ten sposób przez całą Zimną Wojnę i jakoś nikt na nich nie najechał (a mógł - NIC, poza dobrą wolą Stalina nie ochroniło współpracującej z Hitlerem Finlandii przed zajęciem i podobnie było z Austrią, która nawet była przyznana do sowieckiej strefy okupacyjnej). To właśnie brużdżenie i drażnienie Rosji i UE na zlecenie dalekiego USA może doprowadzić do tego, że zgodnie i w porozumieniu zdecydują się usunąć uciążliwego "bękarta Traktatu Wersalskiego" i jeszcze Chiny temu przyklasną! Finlandia i Austria (w stawianiu w XIXw "na Zachód" zamiast jak wcześniej trzymać się z Rosją, Austria przegrała swoje imperium!) w Zimną Wojnę nikogo nie drażniły i dlatego przetrwały jako niepodległe państwa! NIC, ale to NIC nie rozumiesz z geopolityki!

olej rustrolla
piątek, 16 października 2020, 09:45

fanklub. wy ruscy sami sobie szkodzicie i izolujecie od cywilizowanej UE, stosowanie BŚChem. typu noviczok wobec własnych obywateli tylko to pogłębia, a w oczach Europejczyków czyni Kreml kolejną środkowoazjatycką despotią:)))

Dalej patrzący
wtorek, 13 października 2020, 00:29

Mówiąc krótko moi wy biedni fantaści snów o potędze Kremla - nie ma opcji, by oba supermocarstwa pozwoliły Rosji na likwidację bufora Polski. Ze względów geostrategicznych - absolutnie priorytetowych dla racji stanu obu supermocarstw - żeby im nie wyrósł konkurent od Lizbony do Władywostoku. No way... A A2/AD Tracza i Miecz Polski i inne suwerenne aktywa - w tym głowice A załatwione pod stołem - [np. od Chin, dla których Poslka jest gwarantem, że nie urośnie im supermocarstwowy konkurent za miedzą] - to wszystko jest potrzebne nie dla przetrwania Polski - bo to jest zabezpieczone przez żywotny interes obu supermocarstw - ale by Polska poszła swoją drogą jako rdzeń regionu. Co do Rosji z oddechem smoka na karku - nie widzę Rosji w Azji w żadnej postaci. To akurat pewne. Zanim Chiny staną się hegemonem świata, najpierw muszą połknąć Rosję przynajmniej w Azji. Taka jest nieubłagana logika geopolityki - w której uczestniczycie jako oprycznina Kremla prowadzącego samobójczą dla Rosji i Rosjan politykę. Teraz Chiny nie zrobią tego - zresztą JESZCZE używają pragmatycznie Kreml jako darmowego tzw. "pożytecznego idiotę" przeciw USA- ale jak uzyskają przewagę generacyjną systemów RMA ca 2025 - wtedy z Rosji zostanie mniej, niż z Księstwa Moskiewskiego na początku. Tak to już jest między sąsiadami za miedza - zawsze gra o sumie zerowej. Przy dysproporcji potęgi ekonomicznej i tempa rozwojowego Chin do Rosji - wynik jest już przesądzony. R.I.P. Russia - sic transit gloria mundi... Chiny w 2011 zawarły strategiczne partnerstwo z Polską, a w 2012 traktat wojskowy o współpracy. Po 55 martwych dyplomatycznie latach. Z prostego powodu - zabezpieczenia bufora rozdzielającego Kreml od Berlina. Reakcja doskonale zrozumiana na Kremlu - który niebacznie razem z Berlinem w 2010 ogłosił budowanie "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - co Pekin od razu odczytał jako budowanie śmiertelnie grożnego konkurencyjnego supermocarstwa. Możecie sobie do woli nadymac się gadaniem w stylu Hitlera i Stalina o "bekarcie Traktatu Wersalskiego". Nic to - liczy się tylko real, a nie wasze pokrętne i żałosne gadanie życzeniowe - Polska będzie dużo silniejsza i bezpieczna - a z Rosji niestety [bo szkoda Rosjan] zostaną resztki ostatniego anachronicznego kolonialnego imperium białego człowieka na Ziemi. Bo tak to widzi Pekin niezmiennie od Ussuri 1969 - i tak uczy w kazdej szkole. Odzyskanie 1,6 mln km2 "ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjska [zabranych hańbiącym Traktatem Pekińskim 1860] - będzie tylko pretekstem dla przejęcia Syberii i Arktyki - jako Strefy Seversky'ego koniecznej dla uzyskania geostrategicznej przewagi nad USA. Taka kolej rzeczy - w długim trwaniu z perspektywy Pekinu obecna mocarstwowa pozycja Rosji w Azji jest tylko aberracją - do skorygowania w najwyżej 2 dekady max. Życzę miłej zmiany...

real
poniedziałek, 12 października 2020, 08:34

To coś raczej nie jak kocioł tylko Pearl Harbor.

Dalej patrzący
niedziela, 11 października 2020, 23:01

Dostrzegam rozpaczliwa determinację kremlowskiej agentury wpływu - np. obietnice Polski jako szklanej pustyni w razie zniszczenia Obwodu Kaliningradzkiego - czyli wniosek - jest to nader realna opcja i stąd tak przeskalowana reakcja. Tyle, że jest to wpieranie na siłę prymitywnej manipulacji zwanej tunelowaniem - że niby samotna Polska - sama jak palec [niby reszty świata nie ma - na tym polega tunelowanie] - a naprzeciw wielka Rosja. Nic bardziej mylnego - na poziomie strategicznym [nie mówię o taktycznej grze] w jednej sprawie USA i Chiny są absolutnie zgodne - nigdy nie zgodzą się na powstanie tego trzeciego supermocarstwa Lizbona-Władywostok. A Polska to konieczny i bezalternatywny bufor rozdzielający Rosję od Niemiec. Nie w imię "przyjaźni" czy innych spraw [mylnie przyjmowanych za podstawę polityki] - ale w imię swej egoistycznej racji stanu - OBA supermocarstwa uruchomią wszystkie lewary na każdym poziomie drabiny eskalacyjnej - by Polska pozostała aktywnym buforem, który nie dopuści do powstania konkurencyjnego supermocarstwa. Od 300 lat położenie Polski - przesmyku bałtycko-karpackiego - czyli jako styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - było dla nas przekleństwem - bo stąd były ciągłe pochody przez terytorium Polski na linii wschód-zachód. Teraz jest to nasze najcenniejsze aktywo. Gdyby Rosja zaczęła prężyć mięśnie "na poważnie" - to odpowiednie wyskalowane w drabinie eskalacyjnej działania USA i Chin - zaraz ustawią Rosję w szeregu. Gdyby Rosja użyła broni na poziomie tzw. "deeskalacyjnym" [czyli podprogowym względem zmasowanego użycia] - USA odpowie głowicami podobnej "deeskalacyjnej" mocy. A uderzenie wielkoskalowe Rosji - to dla Rosji samobójstwo polityczne - Rosja zostałaby odcięta od świata żelaznym murem. I to same Chiny w pierwszym szeregu by tego pilnowały. Bo Chiny chcąc być hegemonem świata - doskonale rozumieją, że najpierw muszą być hegemonem w Azji. Co oczywista niemożliwe w obecności Rosji wymachującej atomową pałą. Powiem więcej - logika procesu geopolitycznego wymaga od Chin zhołdowania Rosji, stworzenia z niej kolonii surowcowej i zasobu przestrzennego wg koncepcji Wallersteina. Gdyby Rosja na poważnie zagroziła Polsce - to Chiny pierwsze [nawet przed USA] urządziłyby ostre ćwiczenia tak 200 tys żołnierzy, 2 tys czołgów i 1 tys samolotów i śmigłowców - blisko obecnej granicy z Rosją. Z jednoczesnym medialnym biciem w bęben, np. że nie do zniesienia jest, by Rosja dalej okupowała 1,6 mln km2 "ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską - co zresztą od czasów Ussuri 1969 jest niezmiennym elementem przekazu szkolnictwa i rządowych mediów Pekinu - co zresztą Kreml skwapliwie ukrywa przed Rosjanami - snując wizję rzekomej "przyjaźni" z Chinami. Owszem - Chiny chętnie wykorzystują Rosję jako darmowy taran przeciw pozycji USA [jako tzw. "pożytecznego idiotę" wg definicji leninowskiej] - ale długofalowo i na poziomie strategicznym pozycja Rosji w Azji jest nie do zniesienia - są konkurentami w grze o sumie zerowej. A już przekonywanie na siłę o wadach głębi strategicznej Polski względem braku głębi strategicznej [ale i podstawy operacyjnej] Obwodu Kaliningradzkiego - bije przecież ze stukrotną siłą w samą Rosję - która ma zasadnicze trudności ze swą zbyt wielką przestrzenią i zbyt rozciągłymi granicami - w istocie nie do obrony. A pomijając taktyczne "przyjaźnie" - Rosja nie ma sojuszników. "Przyjaźń" Kremla z Pekinem jest tylko tymczasowy i ściśle pragmatyczny - i skończy się, gdy Pekin uzna, że już odciął wszelkie kupony - i pora przejść do kolejnej fazy zwiększania wpływów - kosztem Rosji. Nie teraz - ale w 2035 Chiny będą na świeczniku technologicznym - nie będą się obawiały USA - co oznacza, że będą miały wolne ręce do połknięcia Rosji. Wyścig technologiczny RMA [Revolution in Military Affairs] - to nie tylko bronie precyzyjne, AI, komputery kubitowe, łączność natychmiastowa na splątaniu kwantowym - ale także przebicie bariery mocy laserów [powyżej megawata - już nie światłowodowych, a straszliwie drogich rozwijanych laserów na tzw. wolnych elektronach] i emiterów wiązek energii skierowanej. Co oznacza, że przy zmasowanym użyciu laserów i emiterów [w tysiącach - dziesiątkach tysięcy - na różnych nośnikach] - sterowanych sieciocentrycznie przez AI - rzeczywiście real-time - to WTEDY Chiny zbudują laserowo-emisyjny Wielki Mur - zdolny do likwidacji każdego saturacyjnego uderzenia rakiet i hipersoników, choćby były to tysiące Awangardów. A jak WTEDY [ca 2035] atomowo-hipersoniczny młot Rosji spróchnieje - Rosja stanie się prowincją Chin. Minimum Syberia i Arktyka [czyli geostrategiczna tzw. Strefa Seversky'ego - konieczna do ostatecznej rozprawy z USA].

zxxc
poniedziałek, 12 października 2020, 12:04

Bardzo ładnie, obrazowo napisane Panie dr. Jacku B.

dr Achil
środa, 14 października 2020, 11:08

czytając też tak sobie pomyślałem że to pan Jacek ;-)

Dalej patrzący
środa, 14 października 2020, 11:08

Nie jestem dr Jackiem Bartosiakiem.

MAZU
poniedziałek, 12 października 2020, 10:47

Generalnie masz rację, ale.. Być może, to co oglądamy w mediach to teatr dla mas, zaś umowy handlowe (tak, handlowe) zostały już dawno podpisane. Wielki kapitał zdecydował przeprowadzić się z USA do Chin i to się właśnie dzieje. Dlaczego? Wielu o to pyta. Stosunek tegoż wielkiego kapitału do nas Polaków jest co najmniej niechętny, zatem wiara w amerykańską bądź chińską interwencję w obronie Polski może być dość naiwna.. Zawsze twierdziłem i twierdzę, że powinniśmy mieć silną armię oraz polityków - mężów stanu, ale i jednego i drugiego niestety brakuje.. Osobiście cieszyłbym się, gdybyś miał rację. Serdecznie pozdrawiam. M

droma
poniedziałek, 12 października 2020, 10:41

madry wywod dodam tylko ze jak sie rozpadal zwiazek radziecki , / bez problemu zachod mogl ich rozkawalkowac na dziesiatki republiczek / to usa pomogla zeby przetrwal i byl chociaz cieniem przeciwwagi dla chin taka jest polityka ...

Prosecutor
niedziela, 11 października 2020, 19:27

Jednocześnie jest tak wiele militarystycznych i pacyfistycznych opinii. Państwo polskie, dzięki pracy i pracowitości ludzi, zapewniło dobrobyt i porządek. A co do Obwodu Kaliningradzkiego ... tak długo, jak jest tam podniesiona flaga Rosji, wszyscy Polacy mogą spać spokojnie i być szczęśliwi. Ten obszar to rodzaj drogiego diamentu. Jak wiadomo z historii, diamenty często przechodziły z rąk do rąk. Zostały rozdane, zgubione, skradzione lub zabrane. Wszystkie opcje mogą przegrywać (dla Polski). Po prostu ponownie się rozejrzyj. Pokój na Ziemi istnieje według wyników zakończenia wojny światowej 1945. Czy naprawdę chcesz coś zmienić przy pomocy estońskiej artylerii ????

acs
niedziela, 11 października 2020, 16:09

Bełkot, mający na celu usprawiedliwienie polskiej nieudolności.

Kalinigrad
wtorek, 13 października 2020, 16:49

Całkowicie się zgadzam

Grażdanka
niedziela, 11 października 2020, 14:08

Zadałem sobie trud i poczytałem artykuły i komentarze pod nimi na rosyjskich stronach.No cóż drodzy rosjanie mózgi macie wyprane dokumentnie.Jednak co jak co ale propaganda wewnętrzna stoi u was na wysokim poziomie.Szkoda że nie widzicie jak świat wam umyka (choć ja zauważyłem co młodsi już nie wierza tak naiwnie w przekaz Russia Today).

Yorr
niedziela, 11 października 2020, 13:50

Jeśli ktoś spróbuje zaatakować Kaliningrad, to w miejscu Polski będzie szklana równina, trzy lub cztery bomby atomowe i tyle.

Oka
środa, 14 października 2020, 10:42

Dokładnia tak

Wanilia
niedziela, 11 października 2020, 13:20

Fani gwiazdy czerwonej muszą wiedzieć, że ogłoszenie przez NATO blokady Kaliningradu oznacza jeździe przez nich zgniłych kartoszkow. Żaden statek tam nie dopłynie. Wszystkie rosyjskie na Bałtyku zostaną albo zatopione albo uszkodzone, a cieśniny duńskie skutecznie zablokują dostawy spoza Bałtyku. Lotnictwo i rakiety wyeliminują każdy statek i okręt płynący po Bałtyku do rosyjskich portów. Nie ma co zaklinać rzeczywistości. Bałtyk to morze należące do NATO. Wystarczy spojrzeć na mapę.

Stanislav
niedziela, 11 października 2020, 19:00

WORLD WAR 3 ?

NEMO.
niedziela, 11 października 2020, 09:46

Polska która nie posiada OPL i dalekiego rozpoznania marzy o robieniu u kogoś kotła :) Ile w razie prawdziwej wojny będzie warta MJR która niema osłony przeciwlotniczej podobnie jak Kraby :) Nasz kraj praktycznie w ogóle nie posiada OPL a jak wiemy współczesna wojna zacznie się z powietrza.

Dalej patrzący
niedziela, 11 października 2020, 17:25

NEMO - czyli nasza Wisła i Narew i dalekie rozpoznanie i po Obwodzie Kaliningradzkim. Sam sobie odpowiedziałeś. I nie robimy kotła "u kogoś" - tylko we własnym regionie, gdzie mamy przewagę i kocioł kaliningradzki jest odcięty od podstawy operacyjnej i nie ma głębi strategicznej. Marzyć to może sobie Kreml o przetrwaniu Obwodu Kaliningradzkiego.

gnago
środa, 14 października 2020, 16:00

obietnicami i planami kocioł robisz ? Licz to co masz ,a to co mamy to marne resztki armii po PRL-u. przestarzale o kilka dekad od kiedy było nowoczesne

Wolf
niedziela, 11 października 2020, 00:35

Zabawny artykuł. Ciekaqe jak kraby zajmą pozycję przy granicy. Rosjanie będą czekać zapewne.....rosyjska strategia ...każda zaklada zmasowany atak rakietowy i lotniczy

Nemo (oryginalny)
niedziela, 11 października 2020, 17:50

Była już deklaracja US że w przypadku ataku Rosji na kraje bałtyckie Rosja „straci” Kaliningrad. „Straci” na zawsze. To wyjaśnia wszystko.

No
poniedziałek, 12 października 2020, 08:35

To tylko deklaracja. USA, straciła by np. Nowy York. Myślisz że na to pójdą?

Nemo (oryginalny)
środa, 14 października 2020, 03:02

Nie sàdzę żebe Rosja poświęciła Moskwę za Kaliningrad.

poniedziałek, 12 października 2020, 10:55

Pamitajmy ze USA to jedyny kraj który użył broni atomowej

ppp
niedziela, 11 października 2020, 15:11

Słuszna uwaga . Tylko mało komu przychodzi do głowy analiza czym i w jakich ilościach dysponuje artyleria rosyjska . U nas analizują artylerię rosyjską przez pryzmat naszego potencjału artylerii z czasów PRL . To był jednak mały ułamek tego czym dysponowała i dysponuje artyleria sowiecka czy rosyjska . Jedyne 100 szt. Krabów sytuacji nie zmieni tym bardziej w momencie wdrażania dział 2S35 Koalicja-SW gdy potencjał zakładów HSW w żaden sposób nie dorównuje żadnemu z zakładów z Wołgogradu , Permu , Niżnego Nowogrodu czy z Jekaterynburgu . Trzeba pomyśleć o znacznym powiększeniu potencjału odstraszania w zakresie artylerii a to się wiąże jednak z potrzebnymi kosztami w tym względzie .

ttt
niedziela, 11 października 2020, 22:44

Nie..jedyne 100 a 120 KRABÓW to na początek..

ppp
poniedziałek, 12 października 2020, 21:37

Zgadza się . Jednak 120 czy 100 szt to ten sama praktycznie ilość . Gdyby była mowa o 500 czy 1000 egz. można było by pisać o potencjale odstraszającym na pewien okres trwania potencjalnego konfliktu . Przy małych ilościach sprzętu utrata kilku sztuk staje się ogromnym problemem . Przy przewadze ilościowej utrata np kilku dział np. typu 2S3 od ognia naszych Krabów spoza zasięgu ich dział to niewielka straty gdy są w stanie spowodować ogromne straty sprzętu i ludzi po naszej stronie . Tylko i tak nasze dzieła będą w zasięgu bardziej licznych np dział typu 2S7 czy wyrzutni 9K58 (BM-30) . Równocześnie przy znacząco większym potencjale i samodzielnym możliwością w tym względzie będą w stanie wprowadzić znaczną liczbę najnowszych modeli dział o zasięgu analogicznym do Krabów . Nam brakuje wszystkiego w zakresie artylerii gdy porównuje się nasze siły do potencjału wojsk rosyjskich .

Dalej patrzący
niedziela, 11 października 2020, 11:13

Zabawny jesteś Wolf. Kwestia naszej silniejszej A2/AD Tarczy i Miecza Polski. I oślepienia rosyjskich sensorów w WRE. No i skąd przekonanie, że Kraby/Kryle muszą zajmować pozycje przy granicy? Przy zasięgu amunicji precyzyjnej Nammo [130 km - docelowo ponad 150+ km] cały obwód jest do likwidacji z odległości ca 50 km od granicy. Ponadto teraz - gdy USA mają kontrolę całej drabiny eskalacyjnej broni jądrowej i wolne ręce w INF - możemy wykonać uderzenie wyprzedzające likwidujące Obwód - np. w razie ataku Rosji na Bałtów. Ponadto dla dronów nie ma ani ograniczenia zasięgu - ani granicy mobilności i rozproszenia. Roje dronów wpiętych sieciocentrycznie przełamia saturacyjnie cały Obwód Kaliningradzki i jego A2/AD. My mamy względem Obwodu głębię strategiczną i możliwość rozproszenia i pole mobilności - u Rosjan zwiększenie sił to koncentracja sprzętu i wystawianie go na łatwiejszą likwidację. Sytuacja asymetrycznie korzystna dla WP. Obwód Kaliningradzki można ze wszystkich stron otoczyć sensorami i kontrolować real-time - pozycjonując cele non-stop dla efektorów precyzyjnych. W takich warunkach po kalkulacji koszt/efekt Rosja wycofa cenniejsze aktywa bojowe - zwłaszcza lotnictwo i flotę, niż narazi je na likwidację.

Ktoś
niedziela, 11 października 2020, 19:55

Tylko że Rosja też ma drony, okręty, obecnie sporo rakiet. Głębia oznacza z drugiej strony, że jesteśmy 10x bardziej wrażliwi na ataki na tyły, a wojska powietrznodesantowe czy specjalne to Rosyjska specjalność. Rojów dronów nie mamy i zapewne nie będziemy mieć szybciej niż Rosja. Możliwość rozproszenia mamy iluzoryczną, skoro mamy dwie bazy lotnicze zdolne przyjąć F16 a bez myśliwców i OPL ich drony i lotnictwo będzie robić co chce. Ponadto, u nas mamy kilka miast, które będziemy bronić praktycznie za każdą cenę, jeśli ruszą na Warszawę, to albo możemy ją bronić, albo odbijać. W pierwszej opcji musielibyśmy mieć siły gotowe do natychmiastowej reakcji, a takich nie mamy. W drugiej musimy mieć dużą przewagę, a i tak poniesiemy duże straty i wśród wojska i cywilów. Więc dużo lepiej, żeby wojny nie było, bo dla nas na pewno się źle skończy.

AXI
sobota, 10 października 2020, 16:20

Trochę śmieszne, trochę straszne... Jeśli Rosjanie mają .lub mogą mieć w Kaliningradzie artylerię rakietową o zasięgu ognia skutecznego 110 km (Smiercz, Tornado), oraz pociski teatru działań o zasięgu 2000-5500 km, to ten ,,kocioł" wygląda ciut inaczej... Do tego potężne lotnictwo... Dla sceptyków policzcie ile jest tych Krabów i co zdecydowanie ważniejsze, ile jest pocisków w rakietowych dywizjonach brzegowych ….i jaka jest ich osłona p-lot.

Dalej patrzący
sobota, 10 października 2020, 23:47

Czyli należy zbudować naszą osłonę prak/plot - i Kaliningrad na widelcu. Krabów po ostatnim SPO ma być 500. Osobiście jestem jednak za Krylem - tańszym i bardziej mobilnym. No i za masową APR Vulcano-Dardo [także jako plot i przeciw pociskom manewrującym] i za strumieniową Nammo. Swoja drogą - ile efektorów S-300/350/400 i Pancyrów ma Obwód Kaliningradzki? Pokrycie z Krabów/Kryli całego Obwodu Kaliningradzkiego amunicją precyzyjną dalekiego zasięgu czyni ich potencjał antydostepowy przyzerowym. Tak samo przeciw saturacyjnym rojom dronów - zdolności antydostepowe Obwodu Kaliningradzkiego są właściwie żadne. Sytuacja Obwodu Kaliningradzkieio w takim układzie staje się beznadziejna. Jak to było? "Trochę śmieszne, trochę straszne..." jak ulał pasuje do kotła kaliningradzkiego... A już działania owego potężnego lotnictwa rosyjskiego....w razie koncentracji Krabów/Kryli na granicy - Rosjanie sami zawczasu ewakuują jak najdalej lotnictwo z Obwodu Kaliningradzkiego. Tak samo flotę. W sumie Bartosiak ładnie to przedstawił - atak Rosji na Bałtów oznacza utratę Obwodu Kaliningradzkiego dla Kremla. W kalkulacji koszt/efekt oznaczałoby to dla agresora-Rosji poważne konsekwencje i sankcje międzynarodowe, przy jednoczesnym utraceniu A2/AD i zamknięciu floty w Zatoce Fińskiej . Z NS i NS2 też mogliby się pożegnać. W drabinie eskalacyjnej też nie warto Kremlowi postawić na "deeskalacyjny" atak jądrowy - bo USA ma już ładunki małej mocy dla utrzymania poziomu eskalacyjnego. A wtedy - pierwsze użycie atomu na świecie od 1945 - byłoby katastrofą w skali światowej dla Rosji. Niczego by Kreml nie zyskał - wszystko by stracił zamknięty za "żelazną kutyną". W czym same Chiny by miały interes - bo to by trwale zmarginalizowało Rosję i jej plany budowy z Berlinem supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Plany absolutnie nie do zaakceptowania przez Pekin.

ppp
niedziela, 11 października 2020, 12:23

Zakupami nigdy nie przewyższy się sił zbrojnych odbierających uzbrojenie z własnych zakładów produkcyjnie tym bardziej o wysokim potencjale produkcyjnym . Iluzją jest sądzić , że siły NATO w Estonii , Łotwie czy nawet na Litwie nie są w potrzasku . Tam znaczna część społeczeństwa raczej też jest bardziej przychylna Rosji niż Polsce czy USA . Nie zbudowano tam ogólnospołecznego dobrobytu ( tak jak i u nas ) a do tego garstka u steru władzy okradła znaczną część społeczeństwa z majątku ich pradziadów . Trzeba być ślepym ignorantem aby tego nie widzieć i myśleć o jakimś kotle obwodu kaliningradzkiego . Potomkowie grenadierów SS-Waffen , których wyniosły do władzy przemiany polityczne w tym rejonie ( gdyż zdawano sobie sprawę na zachodzie , że nie ma co liczyć na całe społeczeństwa tych krajów) też nie mają szerokiego wsparcia społecznego takiego aby oddawać najważniejszą wartość w życiu człowieka w obronie ich interesów . A na krzywdach ludzkich się tam dorobili i zdają sobie sprawę co im tam grozi .

rED
sobota, 10 października 2020, 19:05

Taaa.... to gdzie to potężne lotnictwo mają? W Królewcu? Przecież tam wszystkie pasy zamienią się w kratery w pierwszej dobie konfliktu. O czym ty piszesz? Smiercz i Tornado spowodują że ich okręty będą mogły pływać spokojnie po Bałtyku? Wszystko co jest w tej enklawie 180x90 km będzie się musiało baaaardzo głęboko ukryć.

ppp
niedziela, 11 października 2020, 13:08

A u nas ocalają ?

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 09:30

My możemy rozproszyć i rozśrodkować lotnictwo [300 lotnisk + DOL-e] i mamy głębię strategiczną NATO. Obwód Kaliningradzki nie. Tam już teraz ilość sprzętu przekracza bezpieczną "pojemność" i stopień rozproszenia sprzętu. Dlatego wszelkie opowieści o wzmacnianiu Kaliningradu są w istocie samobójcze.

ppp
poniedziałek, 12 października 2020, 21:46

Czyli uważasz , że będą omijać terytorium Litwy , Łotwy lub Polski gdy lotnictwo NATO będzi wlatywać w ich przestrzeń i atakować cele . Terytorium krajów bałtyckich będzie w kleszczach tak jak cała północno-wschodnia część Polski . Przecież nie będzie potencjalnego konfliktu tylko z obwodem kaliningradzkim . To raczej Rosja będzie posiadać skuteczniejszą bardziej liczną i nowocześniejszą obronę plot. niż Polska czy kraje bałtyckie. Kto odda własne środki obronne aby bronić terytorium innych państw i przy tym otworzy swój obszar na atak .

nzk2
sobota, 10 października 2020, 15:11

Na pewno zarówno Rosja jak i Niemcy muszą wkalkulować że po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej agresji na państewka bałtyckie albo Polskę, obydwa Nord Streamy wylatują w powietrze (a raczej w wodę).

Olaf
sobota, 10 października 2020, 15:06

Ciekawa analiza. Teraz należny uzbroić ORP Ślązak przynajmniej systemy obrony p-lot. Okrętami nawodnymi zajmie się NSM.

Marek
niedziela, 11 października 2020, 18:01

Jeśli tak kombinujesz, to trza jeszcze ZOP. Ruscy chcą tu Warszawianki z Kalibrami przecież.

qwardian
sobota, 10 października 2020, 14:07

Armato-haubice zrównają z ziemią i zamienią w popiół cały Obwód Kaliningradzki, bez potrzeby broni A. Faktycznie Polsce w ogóle nie potrzeba floty bałtyckiej oprócz niszczycieli min, tę mają państwa skandynawskie, które mogą się ukryć wokół własnych fiordów..

Jabadabadu
poniedziałek, 12 października 2020, 14:19

Dla porządku orzypomnę wypowiedź jednego z ostatnich żyjących powstańców warszawskich: "wojna to krew na bruku i flaki na gruzach; wojna to krzyk oszalałych z bólu ludzi; wojna to zniszczenie cywilizacji - z bohaterstwem nie ma to nic wspólnego; wiedzieć to może tylko ten który przeżył".

QRF
sobota, 10 października 2020, 19:38

Tylko że to nie my będziemy atakować, więc prawdopodobnie to oni nas zaorają artylerią której sporo tam mają.

PiotrEl
sobota, 10 października 2020, 13:48

Każdy kocioł jest wart tyle ile jego ścianki. Tutaj z tektury. Parę godzin i kotła nie będzie. A Rosja będzie miała wolne wyjście na Bałtyk.

rozczochrany
sobota, 10 października 2020, 13:33

Czytam rosyjski Internet i na rosyjskich portalach jest cytowany ten artykuł wraz z linkami do niego. Generalnie autorzy rosyjscy dziwią się że polska z tak słabą armią dążyła by do konfrontacji i blokowania Kaliningradu czy czegokolwiek innego i pytają czy się Polakom już życie znudziło że mają takie pomysły. Inni z kolei twierdzą ze uzasadnia to dalszą militaryzacje Kaliningradu i że sami Polacy stawiają się biorąc takie scenariusze pod uwagę jako agresorzy i przeciwnicy Rosji. Generalnie zwracają uwagę że Polska nie ma ani skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej ani rozpoznania i w takiej sytuacji są to mrzonki i urojenia. Szkoda że nie mogę wam dać linków do rosyjskiego przedruku tego artykułu na rosyjskim portalu.

Tak jest
wtorek, 13 października 2020, 00:30

Jasne, zadaj sobie pytanie geniuszu czy zabijając wszystkich żołnierzy USA w Polsce Rosja coś na tym zyska? Właśnie dlatego oni tu są, żebyście wreszcie przestali się tasowac tym atomem.

Extern
niedziela, 11 października 2020, 20:54

No chyba nie sądzisz że sama Polska z Litwą i Estonią zdecydują się od tak sami blokować ogniem Kaliningrad. To jest przecież oczywiste że są to zadania przydzielone w ramach jakiś tam większych scenariuszy rozważanych przez NATO.

kmieć
niedziela, 11 października 2020, 01:15

Szkoda, że nie mogę dać Ci + za ten post.

nzk
sobota, 10 października 2020, 19:58

no proszę, to nawet rozważając scenariusz w którym Rosja jest agresorem, sąsiadujące z nią państwa stawiają się w roli agresora ? coś pokrętna ta wasza logika

Obserwator
sobota, 10 października 2020, 13:03

Wystarczy nie tylko spojrzeć na mapę, ale również potrafić logicznie przeanalizować odczytane z niej informacje. Obwód Kaliningradzki ma powierzchnię 15 tys. km², z tego 1/3 stanowią tereny wojskowe. Największa rozciągłość OK z północy na południe to 108 km, a ze wschodu na zachód - 205 km. Dla porównania - województwo opolskie: 9,4 tys. km², 136 km, 127 km. W związku z powyższym jest to obszar wystarczający do rozśrodkowania znacznych sił i środków. Natomiast co do siły ognia artylerii, a szczególnie litewskiej, to zalecałbym daleko posunięty sceptycyzm...

Baniuszyn
sobota, 10 października 2020, 12:52

Piękne te "kółeczka" aż się rażniej robi.Jak oni mogą sobie kreślić "kółeczka" to i my możemy.

Myk
sobota, 10 października 2020, 10:10

Rosjanie przeczytali. «Калининград окажется в окружении»: польская пресса о возможном «уничтожении» части Балтийского флота РФ

roleks
poniedziałek, 12 października 2020, 13:23

Dokładnie. Rosyjska prasa manipuluje w Rosji już samym nagłówkiem podobnie jak niemiecka prasa manipuluje w Polsce.

Marek T
sobota, 10 października 2020, 10:08

Artykuł jest kolejnym argumentem za szybkim zakupem dla MW okrętów podwodnych w ramach programu Orka...

San Escobar
sobota, 10 października 2020, 12:33

No toż będą kupować okręty podwodne,30-sto letnie ze szwedzkiego szrotu.Dojna zmiana

Marek
niedziela, 11 października 2020, 18:09

Poprzednicy nie tylko nie kupili żadnego okrętu podwodnego, ale także usiłowali zatopić Gawrona. Teraz znów chcieli kraść pieniądze z budżetu na obronność. O tym ile corocznie oddawali do budżetu Klich z Siemoniakiem także warto wspomnieć. Jak zatem mam ich zmianę nazwać?

San Escobar
sobota, 10 października 2020, 06:57

Żeby marzyć o skutecznej obronie albo robieniu komukolwiek kotła to trzeba posiadać silną obronę przeciwlotniczą której my nie mamy i jak widzimy rządzący mają to gdzieś..... Więc dyskusje na tematy typu kocioł to można między bajki włożyć

Marek
niedziela, 11 października 2020, 18:11

Za te pieniądze, które oddawali corocznie do budżetu Klich a później Siemoniak można było mieć OPL niebyleckie.

lckdmrtn.
sobota, 10 października 2020, 06:01

Wyprzedzajace, szybkie uderzenie i przejecie Kaliningaradu, przewazajacymi silami jest tylko dobra taktyka inaczej iskandery i s400 beda pustoszyc panstwa baltyckie.

Łowca trolli
sobota, 10 października 2020, 11:54

Lepiej zastanów się, o ile oczywiście jesteś w stanie to zrobić, jakie konsekwencje poniósłby agresor w przypadku ataku na Obwód Kaliningradu...

lckdmrtn.
poniedziałek, 12 października 2020, 03:32

no slucham?

Ammo
sobota, 10 października 2020, 00:38

Artykuł bardzo optymistyczny. Na polu walki dzisiaj nie liczy się to, że masz jedną nowoczesną super-zabawkę. Liczy się cały system, począwszy od rozpoznania, poprzez dowodzenie, efektory, zabezpieczenie stanowiska ogniowego itp. Na te wyrzutnie polować będzie lotnictwo i jednostki specjalne FR. Czy mamy czym je obronić?

Ambreliser Szczur
sobota, 10 października 2020, 13:39

Mamy. Pojazdy można ukrywać wszędzie, nawet w stodołach, a co ochrony trzeba przydzielić PO plutonie na wyrzutnia, z piorunami....

Maciek
piątek, 9 października 2020, 22:42

Ruscy nie są głupi. Dawno skreślili Kaliningrad jako teren wyjściowy do ataku. I wiedzą, że nie będą w stanie go zaopatrywać. Tu gra idzie o to, czy NATO szybciej opanuje Kaliningrad niż ruscy przebiją się do niego przez pribałtikę.

Dalej patrzący
piątek, 9 października 2020, 21:50

Tak generalnie - zamiast przepłacać na systemy amerykańskie funkcjonujące wg zasad zimnej wojny [a właściwie Wietnamu] - doradzałbym zakup kluczowych technologii pod stołem od firm z Izraela, bo tam sytuacja niewesoła pod względem ekonomicznym - więc warto teraz porobić tanie zakupy potrzebnych technologii - by stanąć wreszcie technologicznie/produkcyjnie/rozwojowo na własnych nogach. Lepszą okazję trudno znaleźć. Jak ktoś nie wierzy - niech przeczyta w obserwatorzefinasowym artykuł pt Gospodarka Izraela pod ciężarem lockdownu.

chateaux
sobota, 10 października 2020, 17:34

USA dokladnie dlatego wprowadziły embargo na sprzedaż F22 za granice, bo bały sie wycieku informacji właśnie z Izraela. Izrael jest najmniej pewnym dostawcą jakiejkolwiek broni.

Marek
niedziela, 11 października 2020, 18:21

Wystarczy zerknąć na żydowski Hero-120 i porównać go sobie z ruskim ZALA Lancet.

Jabadabadu
poniedziałek, 12 października 2020, 14:21

Nie ma co zerkać, wnioski są oczywiste.

Marek
środa, 14 października 2020, 22:02

Te ruskie są prostsze. Mają inaczej umieszczone skrzydła i nie mogą ich składać. Nie wykluczam, że to ichnia "maskirowka", mająca polegać na tym, że sami zrobili. Skoro tak, powinniśmy to skroić. Przy podobnym umieszczeniu skrzydeł jak w ruskim też można by było je składać tak, żeby dron zmieścił się w prostokątnym pojemniku startowym. Nie sądzę, żeby to był większy problem dla gości z WB albo WITU. I z wiadomych przyczyn w tym konkretnym przypadku nie byłoby zbędnej gadaniny o patentach.

Trzeźwy
sobota, 10 października 2020, 09:11

Na porady szanownego kolegi należy patrzeć na dwa sposoby. Po pierwsze niektóre bywają bardzo rozsądne. Po drugie w 99% nie są - w tzw realiach MON - możliwe do zrealizowania. Pisać możemy ile chcemy, i co chcemy. Moim zdaniem, jakieś "mroczne siły Mordoru" pilnują, żeby do WP nowoczesny sprzęt albo nie trafiał w ogóle, albo maksymalnie opóźniony, albo w ilościach homeopatycznych, albo w ostateczności z jakimś celowym felerem osłabiającym efektywność danego sprzętu.

Dalej patrzący
sobota, 10 października 2020, 12:08

W perspektywie długofalowej te "mroczne siły" będą musiały zostać zlikwidowane pod presja sytuacji. Na razie są dwa główne trendy opóźniające budowanie suwerennego PMT nakierowanego na prawdziwą skuteczność WP - po pierwsze nasze kierownictwo [i i poprzednie i obecne] ślepo wykonuje polecenia Waszyngtonu, który w 2013 [po upokorzeniu w Syrii i po klęsce całego "resetu" z Kremlem - dla nas pamiętnego zdradą 17 IX 2009] przywiózł w teczce do Warszawy nowy PMT - skrojony pod potrzeby hegemona. Czyli uczynienia z WP armii marionetkowej, ekspedycyjnej - do wypełniania bilateralnych zobowiązań USA [i UK] na Ukrainie [wynikających z Traktatu Budapesztańskeigo 1994 - gdzie USA, UK i...Rosja były gwarantami nienaruszalności terytorialnej Ukrainy - za oddanie przez nią 1300 głowic i środków przenoszenia] - oraz do detaszowania do Bałtów - gdzie ewentualna klęska WP [ZASTĘPUJĄCEGO US Army] nie rzuci cienia na potęgę hegemona, który w tym regionie Wschodniej Flanki - jest słaby, a właściwie wychodzi, że "król jest nagi" - dość powiedzieć, że na całą Wschodnią Flankę stać go tutaj na 1 brygadę pancerną, wyrywana na kredyt rotacyjnie z USA - gdzie jest to ekwiwalent 2/3 naszej brygady pancernej. Nasi sternicy za nic nie chcą zrozumieć, że USA nie robią wsparcia Wschodniej Flanki z dobrego serca czy za zakupy drogiej broni [słabo przystającej do wymagań Polskiego Teatru Wojny - i z "czarnymi skrzynkami", które trzymają nas na smyczy] - ale dlatego, że USA MUSZĄ tu być, zresztą symulując siłę [na której się ślepo wspieramy jako czynniku strategicznym], której w istocie nie mają - bo wszystko drenuje Pacyfik. Dla USA - mówiąc słowami Georg'a Friedmana - najgorszym koszmarem [i "game over w utrzymaniu się na stołku hegemona] jest połączenie technologicznego, finansowego, ekonomicznego potencjału UE zdominowanej przez Niemcy - z militarnym, surowcowym, oraz przestrzennym potencjałem Rosji - czyli powstanie trzeciego SILNIEJSZEGO supermocarstwa - od Lizbony do Władywostoku. Możemy robić co chcemy, zupełnie nie patrząc się na Waszyngton i jego groźby - dopóki nie przekraczamy "czerwonej linii" bycia buforem miedzy Berlinem, a Kremlem - a USA za nic nie wyjdzie z Polski [czyli kluczowego pomostu bałtycko-karpackiego - od przynajmniej 3 stuleci kluczowego dla równowagi Rimlandu i Heartlandu Eurazji]. Zreszta po Brexicie - przy słabości Rumunii - to Polska jest graczem i agentem USA nr 1 w UE - bezalternatywnym. Druga rzecz - nasza generalicja za wszelką cenę opóźnia modernizację RMA [Revolution in Military Affairs - sieciocentryczność, automatyzację, dronizację, AI, na każdym poziomie - włącznie z utworzeniem kompleksu C5ISR, łączność na splątaniu kwantowym, komputery kubitowe, masowe wprowadzenie broni precyzyjnej] - woli wojować w stylu zimnej wojny - tylko wymieniając stare czołgi na nowe, stare okręty na nowe, stare samoloty na nowe itd - i zachowując "święte" stany etatowe [najlepiej rozbudowywane] - co pozwala utrzymać bezpiecznie stołki i zabezpiecza ścieżkę spokojnej kariery. A tak - rewolucja strukturalna RMA by ich wysadziła z siodła całkowicie - na rzecz nowej generacji oficerów...

marian
piątek, 9 października 2020, 21:38

Kraby atakujące z mierzei lub z Braniewa? To nie wiedzą, że w razie wojny mierzeja wiślana staje się wyspą, a do Braniewa będzie można dojechać tylko z południowego wschodu, pokonując do tego warmińskie wzgórza, rzeki i jeziora. No chyba że to my mamy atakować pierwsi.

Jabadabadu
poniedziałek, 12 października 2020, 14:22

To jeszcze ktoś powinien umieć czytać mapę. Jak widać jest to prawie zapomniana umiejętność.

Nikki
piątek, 9 października 2020, 21:25

Koncepcja jest okay. Narazie to jest w części koncepcja . Jeśli zostanie zrealizowana napewno w przypadku kryzysu utrudni CCCP planowanie ale nie należy zakładać , że czegoś nie zaplanują , szczególnie jeśli obecny Car lub jego następca wpadnie na pomysł rozwiązań siłowych . Sumując - nie jest to napewno szach, tym bardziej mat . Tylko dalszy element odstraszania i konieczności stosowania nowych rozwiązań przez CCCP , a więc utratę zasobów .

Komentator
piątek, 9 października 2020, 21:00

Kolejny świetny tekst Pana Maksymiliana, szkoda tylko że opierający się na bardzo optymistycznym, wręcz absurdalnym założeniu, że NATO w razie konfliktu będzie bezkarnie niszczyć cele w Obwodzie Kaliningradzkim, a Rosjanie będą siedzieć z założonymi rękoma i liczyć co też im NATO spuści na głowy. Czy autor sądzi że jedynym możliwym przeciwdziałaniem armii rosyjskiej będzie próba zestrzelenia tego co też NATO wyśle nad ten Kaliningrad? Czy autor obliczył np ile razy wystartują nasze szesnastki z Krzesin i Łaska? Czy spróbował oszacować jak długo pożyją kraby rozmieszczone kilkanaście km od granicy? Ile wytrzymają siły zbrojne trzech muszkieterów zanim NATO skoncentruje siły do przeciwuderzenia? Chętnie przeczytałbym analizę jak wyglądają szanse obrony np baz polskiej MW w przypadku wojny. Jakie są szanse na utrzymanie możliwości prowadzenia działań lotnictwa z polskich baz powietrznych? Jak wygląda możliwość obrony przepraw na Wiśle tak od Warszawy w dół rzeki, bez których koncentracja wojsk na północnym wschodzie kraju jest po prostu niemożliwa? Czy autor naprawdę myśli że wojna z Rosją to będzie kolejna Pustynna Burza gdzie przeciwnikiem amerykańskich czołgów były antyczne T-55 i ich chińskie klony, albo że powtórzy się sytuacja z Serbii, gdzie bombardowano ten kraj z między innymi z bazy w Aviano oddalonej o kilkaset km? Pogratulować optymizmu, to bardzo łagodne określenie.

Basia Blondyneczka
sobota, 10 października 2020, 12:06

Komentatorze, tak pokrótce odpowiedzi na Twoje wątpliwości: „ile razy szesnastki wystartują z Łaska lub Krzesin” - dlaczego akurat ze stałych baz? W Polsce jest ponad 300 lotnisk nadających się do użytku, niektóre bardzo niewielkie. Do tego dochodzą DOL-e, które od jakiegoś czasu są przystosowywane na nowo do swoich zadań i bardzo dobrze, że nikt nie robi wokół tego zamieszania. Kolejne pytanie: „jak długo pożyją Kraby na polu walki?” Tak samo długo jak wszystkie inne tego rodzaju sah innych armii świata. Będzie zależało od sprawności i szybkości samych załóg i ich dowodzenia, szybkości przesyłania nastaw i innych czynników. Federacja w Zachodnim Okręgu Wojskowym w tej chwili otrzymała jedynie kilka radarów pola walki Zoopark i kolejne nie są produkowane z powodu braku dostępu do podzespołów a także z powodu ceny zestawu który jest gąsienicowy. Nawet jeżeli założymy ze wykorzystają te kilka sztuk na odcinku polskim to są to radary stosunkowo łatwe do zlokalizowania i będące wdzięcznym celem dla rakiet p-radar które właśnie zamówiły polskie SP. Inne rosyjskie radary tego typu istnieją tylko na stanach magazynowych o czym pisał Dura na tym forum w ubiegłym roku i co można również potwierdzić czytając analizy Rand. Następna wątpliwość: „Jaka jest szansa obrony baz PMW?” - obrony przed czym? Przed sabotażem czy uderzeniem pelnoskalowym? Pełnoskalowego nie będzie bo Rosjanie nie maja odpowiedniej wielkości jednostek desantowych. Nawet gdyby je mieli to i tak nie mają szans dotrzeć do brzegu i właśnie o tym jest artykuł który komentujesz. Natomiast sabotaż i uderzenia sił specjalnych zawsze są możliwe i faktycznie FR ma czym i kim wykonać takie działania. Także nie trzeba siać paniki.

Ktoś
niedziela, 11 października 2020, 18:57

Mogą oczywiście startować z DOLi, ale to raczej doraźnie, bo bez baz szybko będą niesprawne, a nie ma w okolicy nikogo kto by miał do nich zaplecze (Niemcy Eurofighter, Czesi, Węgrzy gripen, Słowacja nie zdoła utrzymać takiej liczby maszyn jak nasza). Rosja wykorzystuje powszechnie drony, które mogą namierzać nasze jednostki i wskazywać ich artylerii, a że oni mają przewagę zasięgu to... Ponadto silne Rosyjskie wojska powietrznodesantowe i specjalne, przy braku naszej OPL sprawiają, że mogę przejąć kontrolę nad naszym terenem, lub chociaż jego wycinkiem dokonać sabotażu na nasze bazy itd. Ich doktryna jest bardzo ofensywna, więc nie można też wykluczyć ataku siłami np. pełnej dywizji pancernej, bronionej przez OPL, której zatrzymanie będzie dla nas wyzwaniem, przy słabości naszych środków przeciwpancernych. Poza tym, aktualnie zakładamy, że to oni rozpoczną ofensywę, czyli uderzą gdzie chcą, siłami jakie chcą, a że Polska jako taka nie ma samodzielnych sił szybkiego reagowania, z gotowością bojową sprzętu też nie jest różowo, to może się okazać, że Rosjanie wejdą jak w masło i próbę oporu stawi im tylko kilka kompanii, które akurat zdołano wysłać do walki.

Komentator
niedziela, 11 października 2020, 09:47

Dlaczego ze stałych baz? Chociażby dlatego, że tylko w tych bazach jest specjalistyczne wyposażenie pozwalające na odtworzenie zdolności bojowej i przygotowanie do kolejnej misji. Czasy "ołówków" gdy wystarczyły cysterna i wóz z amunicją do przygotowania maszyny do kolejnego lotu dawno minęły. Trzysta lotnisk? Te aeroklubowe i kawałek łąki w Jastarni gdzie lądują awionetki też policzyłaś? Dalej, potrzeba desantu z morza by wyłączyć z działania bazy PMW wojennej? Naprawdę? Zmartwię cię, nie potrzeba. Wystarczy stary Tu-95 z pociskami manewrującymi krążący za Uralem, gdzie żaden Jastrząb ani Harpia nie doleci. Je też będziesz zwalczać Krabami? Jak zatem obronisz te bazy? Patrolami z piorunami, jak pisali fantaści na tym portalu? A tak w ogóle, myślisz że atak na Kaliningrad nie zakończy się pełnoskalowym konfliktem? Że zaatakujesz jedną z najważniejszych baz Rosji na Bałtyku, a Rosja nie odpowie? I kto Ci powiedział że sieję jakąś panikę? Wylanie kubła zimnej wody na czyjąś rozpalona głowę to nie jest sianie paniki. To tylko próba otrzeźwienia co niektórych którym marzy się wojna z atomowym mocarstwem.

Basia Blondyneczka
niedziela, 11 października 2020, 14:29

Komentator, artykuł komandora Dury opisuje sytuacje w której to państwa bałtyckie i w dalszej konsekwencji Polska są ofiarami agresji rosyjskiej. Nikt nie zakłada i nigdy nie zakładał ataku na Rosję. A w Polsce jest dokładnie 316 lotnisk posiadających infrastrukturę nadająca się do krótkotrwałego użytkowania samolotów bojowych i nie wlicza się do nich lotnisk trawiastych. Trawiastych zreszta prawie się nie wykorzystuje. Do tego dochodzą DOL-e. Artykuł również zakłada osłonę p-lot i rozpoznanie dalekiego zasięgu środkami i technika NATO, np. AWACS.

Jabadabadu
poniedziałek, 12 października 2020, 14:31

Basiu, odpuść sobie. Te 316 lotnisk to tylko w planach mobilizacyjnych nadaje się do czegokolwiek. Podobnie jak i DOL-e. Papier cierpliwy, przyjmie wszystko co się na niego wrzuci. Umiesz czytać - to dobrze, ale to troszeczkę zbyt mało. A obrony plot po prostu NIE MA. Nie ma i już. Żadne zaklęcia tu nie pomogą.

Andrzej
piątek, 9 października 2020, 20:59

Ostatnio coraz więcej analiz na tym kierunku w przestrzeni publicznej. Po co to drażnienie Rosji? Białoruś, kara na Gazprom, umowa wojskowa z USA, analizy Bartosiaka, jakieś wycieczki do krajów nadbałtyckich, 5g itd. Czy my mamy mało własnych problemów? Zamiast robić własną politykę, to my nadstawiamy karku dla upadającego imperium, które potrzebuje Rosji do rozgrywki z Chinami. Głupota!

Erwin
sobota, 10 października 2020, 09:16

Co to jest w ogóle za pojęcie "drażnienie Rosji"?? To może, żeby ich "nie drażnić" od razu zaproponuj eksterytorialne bazy wojskowe Rosji w Polsce? A może zacznij im płacić haracz?

Zagłoba
sobota, 10 października 2020, 18:53

10/10

Jacek
sobota, 10 października 2020, 10:38

A może warto unormować sobie stosunki z sąsiadem zza wschodniej granicy? Bo przyjaciół to my mamy za Oceanem i jakoś nie widzę tego, żeby rzucili się do obrony jakiegoś bantustanu, który na każdym kroku łamie zasady demokratycznego państwa prawa. Wbrew pozorom przy obecnym rządzie Polsce jest bardzo blisko do Białorusi czy Rosji.

wert
sobota, 10 października 2020, 23:18

już tacy byli i próbowali. Skończyło się najwyższymi cenami za gaz w ojropce, nie mówiąc o innych rzeczach. Sowietom jesteśmy potrzebni TYLKO jaku dyżurny wróg

no tak
sobota, 10 października 2020, 21:39

Unormować sobie stosunki można z normalnym krajem a dzisiejsza Rosja takim absolutnie nie jest.Poza tym można tylko rozmawiac jal równy z równym.Co wy macie do zaoferowania oprócz tych "maczug golumowych" ? NIC !

Tom
sobota, 10 października 2020, 19:43

Unormowanie stosunków,Kim trzeba być żeby coś takiego pisać. Niewiedza historyczna poraża.

Pawel
sobota, 10 października 2020, 19:33

Ale przeciez to nie my chcemy dominowac Rosje tylko Rosja nas-wiec jesli mowa o jakims "unormowaniu" to powinno polegac ono na tym zeby Rosja sie wreszcie od naszego regionu Europu odczepila...poczynajac od trolli z Petersburga ktore niech sie w koncu zajma uczciwa praca ktora bedzie budowac bogactwo ich wlasnego kraju a nie sianiem fermentu w krajach innych.

gnago
piątek, 9 października 2020, 17:24

Wszystko prawda tylko co z tego? Skoro Rosyjska flota nie może wypłynąć to nie wypłynie i tyle. Op wypłyną na pewno . A obrócenie w perzynę Kaliningradu z okolicami nie spowoduje jej zniknięcia . Sądzę że dziś Rosjanie wkopują się głęboko w głąb z magazynami i amunicji i broni w głąb. A Polska nie ma bomb zdolnych do niszczenia schronów głębokich. Zastanawia brak analogicznych rozważań wobec zagrożenia z zachodu. POlak przd szkodą i po szkodzie głupi. Wiadomo że plan obrony przeciw Niemcom został na kolanie napisany w 1938

borocek
sobota, 10 października 2020, 13:06

Wierci się dwie dziury i w jedną wlewa paliwo, tu nie ma jakiejś wielkiej filozofii. Potem iskra i można spokojnie iść dalej.

gnago
środa, 14 października 2020, 16:06

A w tym czasie sołdaci będą tym paliwem bańki tankować i opylać na wolnym rynku . I nie wierzę zrobisz to osobiście pod ostrzałem, aby osobiście dopilnować. Czy bezpiecznie przed klawiaturą będziesz siedział , a innych wysyłał do samobójczych zadań negacjo taktyki i strategi zarazem. Ale nie smuć się to częste na tym portalu

Basia Blondyneczka
piątek, 9 października 2020, 16:31

Jak zwykle dobry artykuł komandora Dury. Dziwi mnie obecność na forum komentatorów na poziomie gimnazjum, spróbuje się odnieść do kilku takich kwiatków myśli wojajowej: „ w jaki sposób Estonia wyłączy rosyjskie AWACS-y». Otóż Federacja Rosyjska nie ma na dzień dzisiejszy maszyn które można by tak nazywać i kwalifikować. Owszem, są stareńkie samoloty z elektronika z końca lat 80-ych w liczbie 6 sztuk na cały obszar od Pacyfiku do Kaliningradu. Cała reszta nie lata i można to sprawdzić nawet na tym forum. Następny komentarz: „Rosja wykona desant na Polskę i kraje bałtyckie”, oczywiście mowa o desancie morskim. Nie wykona, bo nie posiada odpowiedniej wielkości jednostek desantowych i to nie tylko na Bałtyku ale i na innych morzach. Albo taka uwaga jednego z komentujących: „Ile czasu przetrwają Polskie MJR, zniszczone będą atakiem rakietowym”. Za dużo filmów i gier komputerowych. Federacja nie ma takich możliwości w odniesieniu do celów szybko zmieniających pozycje. Rakiety Bał, czyli BAL (GRAU-indeks 3K60, NATO report SSC-6 «Sennight» nie maja jak dotychczas zdolności rażenia tego typu celów lądowych, mimo wielokrotnych prób zmiany tego faktu na poligonach Wojennowo Fłota. Ilość dostarczonych rakiet P-800 Oniks NATO report SS-N-26 Strobil jak i Bał liczy się w sztukach a nie nawet w setkach sztuk. Na jesieni 2019 roku Rand Corp. oceniała ilość efektorów w posiadaniu Floty Bałtyckiej na jedną jednostkę ogniową. To jest droga broń i Rosja kupuje ją w ilościach aptecznych. Także tak.

rzeszow
piątek, 9 października 2020, 16:29

TAK TO WIDZA ROSJANIE---Dzisiaj, 07:30---NAWET I ONI. SLEDZA Kolejny bardzo ciekawy artykuł! PANA MAKSYMILIANA DURA ,,POZDRAWIAM. RZESZOW - Kaliningrad zostanie otoczony ": polska prasa o możliwym" zniszczeniu "części Floty Bałtyckiej Federacji Rosyjskiej Polskie i estońskie baterie pocisków nadbrzeżnych są w stanie praktycznie zamknąć rosyjską flotę w portach. Eksklawa kaliningradzka, pozbawiona dostaw z morza, zostanie więc otoczona swego rodzaju „kotłem”, przez który tylko wojska lądowe mogą przebić się przez Bałtyk i Przesmyk Suwalk. Jak zamknąć rosyjską flotę Taką opinię wyraża Maksymilian Dura na łamach polskiego wydania Defense24: Baterie Bastion i Balov rozmieszczone w obwodzie kaliningradzkim zmieniły sytuację statków NATO na Morzu Bałtyckim, a przybrzeżne systemy rakietowe w Polsce i Estonii zmienią sytuację na Morzu Bałtyckim. flota rosyjskiej marynarki wojennej. Jego zdaniem możliwość skutecznego użycia pocisków przeciwokrętowych przeciwko flocie rosyjskiej sprowadza się do następujących warunków: maksymalny zasięg lotu (ponad 220 km); imponujący zestaw wyrzutni w Estonii; potężny system wykrywania celów (obejmujący statki i lotnictwo morskie); pokrowiec i kamuflaż PU; równoległy atak artyleryjski na cele wojskowe w obwodzie kaliningradzkim. Jednak te wymagania wyraźnie nie sprzyjają NATO. Polskie wyrzutnie rakiet nadbrzeżnych są kierowane przez radar TRS-15C na odległość 40 km. Rosjanie mają powody sądzić, że ta sama sytuacja powtórzy się w Estonii. Ale wypełnienie tej luki jest całkiem możliwe, na przykład poprzez aktywne wykorzystanie dronów na małej wysokości, co pozwoli im „wtulić się” w wodę i uniknąć wykrycia przez rosyjskie radary. Ponadto systemy obrony powietrznej najnowocześniejszych okrętów Floty Bałtyckiej rosyjskiej marynarki wojennej mają zasięg 150 km. Normalne muszle do pomocy Zdaniem autora, odległość zbliżania pocisków konwencjonalnych pozwoli sprostać zadaniu zniszczenia części floty znajdującej się w Bałtijsku bez uciekania się do pocisków przeciwokrętowych w tym sektorze. Według niego w przypadku przejścia na nowe sposoby wykrywania w Polsce i Estonii Rosjanie nie będą w stanie obronić nawet trasy z Kronsztadu do Bałtijska. Ze względu na brak wyspecjalizowanych statków nie będą one mogły wykonywać dużych operacji desantowych. Wygląda na to, że zamiast tego rozmieszcza się sabotażystów. Podsumowując, autor ma nadzieję, że powód ten przeważy w stosunkach między Rosją a państwami NATO. Jednak rzeczywistość rosyjska daleka jest od ideału ze względu na ważną rolę propagandy i ambicje admirałów i generałów. - podsumowuje polski ekspert, opierając się na „sumienności” zwykłych obywateli Federacji Rosyjskiej, których „można osobiście przekonać o wysokim standardzie życia charakterystycznym dla krajów zachodnich”.

Rain Harper
piątek, 9 października 2020, 15:52

O ile zwykle nie zgadzam się z kmdr. O tyle warto zobaczyć taki artykuł... chociażby dla kociokwiku onucowych w komentarzach.

Dalej patrzący
piątek, 9 października 2020, 14:52

Bałtyk jest tak rozczłonkowanym, małym i tak płytkim akwenem śródlądowym, że pełne panowanie w powietrzu, na powierzchni i pod woda zapewniają rakiety prak/plot, rakiety ofensywne, rakietotorpedy i drony wszystkich domen. Pora sobie to uświadomić do końca - i do końca konsekwentnie zmienić PMT względem Bałtyku tak, by maksymalnie wyzyskać wszelkie ww środki - asymetrycznie wg kalkulacji koszt/efekt. Podstawa dla wszelkich efektorów to ich wpięcie sieciocentryczne do nadrzędnej całokrajowej A2/AD Tarczy i Miecza Polski. Czyli integracja sieciocentryczna [ale integracja w rozproszeniu - najlepiej na maksymalnie mobilnych nosicielach] wszystkich efektorów, sensorów, nosicieli ze wszystkich domen - w jeden system real-time zarządzany przez C5ISR - z coraz większym wsparciem AI. AI jako wsparcie jest koniecznością wobec konieczności zarządzania wszystkimi sensorami/efektorami/nosicielami w trybie czasu rzeczywistego. W koalicji regionalnej z Bałtami i Skandynawami - i z dalszym parasolem strategicznym USA i UK [nie tylko całej drabiny eskalacyjnej broni jądrowej - także z wsparciem konwencjonalnym, w tym utrzymania przepływów zaopatrzenia] - Rosja nie istnieje na Bałtyku po zgnieceniu jej A2/AD i likwidacji floty - oraz po likwidacji Obwodu Kaliningradzkiego [z jego A2/AD i aktywami bojowymi]. Do czego potrzebujemy ca 250 Krabów/Kryli z 10 tys. sztuk APR - w tym APR Vulcano-Dardo [zasięg 80+ km] i strumieniową APR Nammo [zasięg 130-150+ km]. Oczywiście - pod parasolem własnej A2/AD Tarczy i Miecza Polski - gdzie pierwszym zadaniem tejże A2/AD jest zagłuszenie i wyłączenie rozpoznania/pozycjonowania/łączności Obwodu Kaliningradzkiego. Zaś na Skandynawach z Bałtami wisi ciężar likwidacji A2/AD i aktywów bojowych Petersburga.

Wesołek
piątek, 9 października 2020, 18:59

Ty tak poważnie? Podziwiam twój upór w kreowaniu "gwiezdnych wojen" made in Poland. I powiem Ci coś jeszcze. Najlepsza dla Polski to będzie mała eskadra "niszczycieli gwiazd" a nie tam jakiś Młot na Tarczy.

US upadające imperium
piątek, 9 października 2020, 14:16

Militaryści z Pentagonu dążący do konfrontacji zbrojnej z Rosją już określili priorytetowe cele do przeprowadzenia ataku. Obok Półwyspu Krymskiego i Wysp Kurylskich, to bez żadnej wątpliwości należy do nich Obwód Kaliningradzki. Dlatego Rosjanie umacniają swój potencjał obronny w tych regionach i stale podwyższają swoją gotowość bojową. Należy więc mieć nadzieję, że coraz bardziej agresywny Pakt Póńocnoatlantycki nie odważy się na rozpętanie wojennej pożogi, o skutkach niewyobrażalnych nie tylko dla Polaków, ale dla całej ludzkości!!!

Prorok
niedziela, 11 października 2020, 11:59

"Rosjanie umacniają swój potencjał obronny w tych regionach i stale podwyższają swoją gotowość bojową" - tak z ciekawości, nasłuchałeś się za dużo komunikatów prasowych rosyjskiego monu czy jak?:)

Andrzej Grzanka
sobota, 10 października 2020, 11:34

Można spróbować tylko będę cierpieć niewinni ludzie tylko czy ruskim nie odwali i świata przestanie istnieć mam53 lata moja siostrzenica ma 15 chciałbym aby jej dzieci cieszyły się wolnym i zdrowym siatem To na tyle

marynista
piątek, 9 października 2020, 14:13

Federacja Rosyjska nad Morzem Bałtyckim posiada 7 portów morskich: Petersburg, Primorsk, Wysock, Wyborg, Ust-Ługa, Kaliningrad i Bałtijsk. Ponadto w mieście Pionierskij, położonym 40 km na północ od Kaliningradu ma do połowy 2020 roku zostać oddany do użytku nowy port morski. Powstający terminal pasażersko-towarowy ma obsługiwać do 48 mln ton ładunków i ponad 250 tys. pasażerów rocznie. Obecnie trzy z pięciu największych portów nad Bałtykiem należy do Rosji: Ust-Ługa (98,7 mln ton ładunków), Petersburg (59,3) i Primorsk (53,5). W związku z powyższym Rosja musi w odpowiedni sposób zabezpieczyć swoje szlaki morskie przed rosnącym zagrożeniem ze strony agresywnego paktu militarnego, jakim bez wątpienia jest NATO...

GB
piątek, 9 października 2020, 21:40

Jasne... NATO panuje na Bałtyku bo ma Cieśniny Duńskie. I to wystarcza żeby zablokować wszelki rosyjski transport morski na Bałtyku.

BA
sobota, 10 października 2020, 13:00

Zapewni nie wiesz o tym, że na terytorium Rosji funkcjonuje coś takiego, jak - Kanał Białomorsko-Bałtycki. Biełomorkanał łączy Morze Bałtyckie z Morzem Białym, a konkretnie porty w Petersburgu i Archangielsku. Stanowi ważny element śródlądowych dróg wodnych FR, pozwalający na tani i przy tym stosunkowo szybki transport ładunków masowych. W związku z powyższym samo zablokowanie Cieśnin Duńskich faktycznie nic nie da, a z pewnością nic istotnego...

ET
poniedziałek, 12 października 2020, 12:55

A jakie są parametry "Biełomora"? Chyba nawet mniejsze niż naszego przekopu Mierzei Wiślanej... Kontrola NATO nad Cieśninami Duńskimi izoluje Morze Bałtyckie i nie pozwala rosyjskiej marynarce łączyć sił swoich flot. To nie mało w skali strategii globalnej, jaką z konieczności musi operować FR, ale za mało by twierdzić że daje to NATO panowanie nad Bałtykiem. To wynika z regionalnego potencjału sił, w którym Rosja wciąż zachowuje bezapelacyjną supremację. Dlatego to nie Kanał Białomorski daje Rosji panowanie nad Bałtykiem, ale ogólna miażdżąca przewaga potencjału wojskowego nad wszystkimi pozostałymi państwami bałtyckimi razem wziętymi, zwielokrotniona potencjałem nuklearnym.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 11:29

Wow... Po pierwsze statki nim chodzące są małe i nie zabezpieczą masy ładunków idących do tej pory portami bałtyckimi. Po drugie i co z tego że te ładunki trafią do portów M.Białego skoro stamtąd mogą iść w dwóch kierunkach - na zachód wzdłuż wybrzeży Norwegii, co oznacza że są na podwórku NATO, lub na wschód, ale tam aby dostać się do Chin muszą przejść przez Cieśninę Beringa koło Alaski, a to jest podwórko USA. Wszędzie te statki zostaną zatopione lub nawet zdobyte.

gnago
środa, 14 października 2020, 16:10

I dlatego carska Rosja jeszcze postawiła na kolej ZSRR również

Marek
środa, 14 października 2020, 22:47

Biełomor kanał to niewypał. Stalin chciał przy jego pomocy tanim kosztem szerzyć rewolucję. Zrobili go tak, że był za cienki nawet na ówczesne okręty wojenne wielkości kontrtorpedowca. Nie jest w stanie przerzucać dużych ilości zaopatrzenia. Na dodatek tą niteczkę da się prosto na długi czas wyłączyć z bezpiecznego dystansu. Czołgom za dużo nie zrobisz pociskiem samosterującym o cechach stealth odpalonym z samolotu. Ciężarówkom też. Śluzy są wrażliwe i nie mają jak uciec.

czytelnik D24
sobota, 10 października 2020, 08:18

Zastanawiam sie, czy ty wiesz gdzie sa Cieśniny Duńskie.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 11:32

Między Danią, a Szwecją - tak się nazywają cieśniny między półwyspem Jutlandzkim, a Skandynawskim. Nie, nie chodzi mi o Cieśninę Duńską miedzy Grenlandią a Islandią. Musisz po prostu nauczyć się geografii i rozróżniać pojęcia Cieśniny Duńskie i Cieśnina Duńska...

Lord Godar
piątek, 9 października 2020, 18:26

I jak myślisz ... ile tych rosyjskich statków wpłynie i wypłynie z i do tych portów w czasie wojny ? Jak się przebiją przez Cieśniny Duńskie ? A pływając między swoimi portami bez odpowiedniego parasola lotnictwa i opl też ryzykują , że skończą na dnie . A im więcej rosyjskich okrętów na Bałtyku tym więcej potencjalnych celów do zatopienia ...

ppp
niedziela, 11 października 2020, 16:00

Powiedzmy sobie jasno w trakcie współczesnego konfliktu zbrojnego , żaden większy okręt czy statek nie wpłynie do żadnego portu na Bałtyku . Czasami można odnieść wrażenie , że wielu uważa , iż port w Gdańsku , Gdyni , Władysławowie , Ustce , Helu czy w Szczecinie będzie można używać a do Rosjan będzie można strzelać jak do tarczy . Rosja posiada satelitarne systemy rozpoznawcze oraz odpowiednie środki rażenia i nic większego i będącego łakomym celem nie wpłynie do portu a do tego jeszcze go zablokuje . W kotle estońskim nikt nie rozlokuje znaczących sił gdyż przyniesie to ogromne straty - jak długo będzie można tam się utrzymać i w ostateczności ewakuować ? Zresztą wszystkie pozycje wojsk NATO będą doskonale znane Rosjanom .

Realista
piątek, 9 października 2020, 14:09

Zachodni Okręg Wojskowy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, który obejmuje także Obwód Kaliningradu posiada na uzbrojeniu nowoczesne systemy przeciwokrętowe (brzegowe) Bał i Bastion oraz systemy obrony powietrznej S-300 i S-400 Triumf. W związku z powyższym zagwarantowana jest skuteczna obrona przed ewentualnym desantem morskim oraz atakiem lotniczym i rakietowym ze strony Paktu Północnoatlantyckiego. Oczywiście wojska rosyjskie w Obwodzie Kaliningradzkim dysponują również bronią odwetową, która jest w stanie osiągnąć cele wojskowe NATO w tzw. głębi operacyjnej. Należy przy tym zaznaczyć, że w tym przypadku są to nie tylko osławione Iskandery...

Obalacz bredni
sobota, 10 października 2020, 09:22

Oto przykład wpisu, jakimi Rosja próbuje wpływać na opinię publiczną w Polsce. Oto propagandowy obraz Kaliningradu, który "musi się bronić" przed desantem "agresywnego NATO". I w tym celu posiada "bronie odwetowe". Czyli typowe słownictwo rodem wprost ze Sputnika i Russia Today.

gnago
środa, 14 października 2020, 16:12

Doprawdy, to podaj mi jakiekolwiek żądania Rosji poza historyczno-pomnikowymi wobec Polski.

GB
piątek, 9 października 2020, 21:42

Jasne... Systemy OPL produkcji rosyjskiej kompromitują się w Syrii i na Kaukazie. Szczególnie zabawne jest to że nie mogą poradzić sobie z dużymi powolnymi dronami produkcji tureckiej i izraelskiej.

AB
sobota, 10 października 2020, 09:07

Jasne... System obrony powietrznej Patriot, żeby nie było wątpliwości - made in USA skompromitował się już wiele razy na Bliskim Wschodzie. Szczególnie bolesna była niemoc saudyjskiej OPL wobec niewysublimowanych technicznie dronów produkcji irańskiej. Również powstańcy Huti z Jemenu wielokrotnie obnażyli słabości podobno wysublimowanego amerykańskiego uzbrojenia...

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 11:34

Jasne... System Patriot ma wiele przechwyceń i nie raz udowodnił swoją skuteczność. W przeciwieństwie do różnych rosyjskich systemów, które właśnie skompromitowały się na Kaukazie.

gnago
środa, 14 października 2020, 16:14

ta i dlatego jankesi usilnie usiłują je modernizować . I uparcie tkwią przy wyrzutniach strefowej obrony nachylonej w domniemanym kierunku ataku. A na odparcie zestrzelenie z innych efektor traci na czasie i zasięgu

sobota, 10 października 2020, 08:19

Systemy patriot to sie skompromitowaly w AS, przepuszczajac prymitywne rury wypelnione prochem ktore uderzyly w rafinerie.

Lord Godar
piątek, 9 października 2020, 18:28

Taa i skończą jak nasza flota w 1939 roku lub lub kilka lat później radziecka schowana , a czasami osadzona na mieliznach . I tyle w temacie .

Dobry żart tynfa wart
piątek, 9 października 2020, 14:04

Polska: Drogówka zatrzymała czołgi Sił Zbrojnych FR. Rosyjska mobilność w Europie zagrożona [DOWCIP]. Pytanie: Czy to prawda, że rosyjskie czołgi mogłyby w czasie kilku godzin dojechać z Kaliningradu do Warszawy? Odpowiedź: Tak to prawda, jednak zostałyby zatrzymane na przedmieściach przez drogówkę za przekroczenie dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym... ;-)

Polak
piątek, 9 października 2020, 19:18

A te czołgi to gdzieś dojadą, czy już w koszarach są popsute :P

Kiks
piątek, 9 października 2020, 13:55

Ruscy wiedzą, że to zagrabione poletko długo nie przetrwa. Dlatego od długiego czasu leją beton i leją.. Nawet jednak i oni wiedzą, że to tylko przedłuży agonię. Dziwię się jednak Europie, że już dawno ruskich nie przycisnęła w sprawie tego skrawka. Spójrzcie na mapę i zrozumiecie. Im on do niczego oprócz bycia platformą dla rakiet nie jest potrzebny. Ma tylko jątrzyć.

Łowca trolli
sobota, 10 października 2020, 11:24

Uważaj lepiej na to (i powinno również zważać na to NATO), że atak na Obwód Kaliningradu byłby decyzją samobójczą. Proponuję również zapoznać się z historią i geografią regionu bałtyckiego (i nie tylko), a dopiero później spróbować cokolwiek napisać. Rozumiem jednak, że rusofobkom trudno pogodzić się z rzeczywistymi realiami, stąd snują swoje fantasmagoryczny wizje. To jednak wszystko na co ich stać i to jest dla nich najlepsze rozwiązanie, chociaż z tego nawet nie zdają sobie sprawy...

Bursztyn
piątek, 9 października 2020, 12:22

Fajnie ze maja ten nielegalny Bursztyn wojskowego terenu 129kg no problem

Arado
piątek, 9 października 2020, 12:21

Zastanawiam się ze ten artykuł powinien być publikowany w Sztabie Marynarki lub Generalnym z dopiskiem do ,użytku wewnętrznego ,.Sąsiedzi tez nie śpią i już go pewnie przetłumaczyli.Po nałożeniu tych sankcji na Gazprom to dalsze dolewanie oliwy do ognia a może chodzi tu o odwrócenie uwagi od Corony, koniecznych przemian w górnictwie i energetyce czy problemów z rolnikami?

tyu
piątek, 9 października 2020, 13:08

No bez przesady. Wojsko pewnie robi 10 krotnie bardziej szczegółowe analizy... I to po obu stronach, na dużo większa ilość tematów, dużo cześciej itp .itd. To jakby powiedzieć że popularno-naukowy kanał to naukowy kanał...

Zły jest tylko jeden
piątek, 9 października 2020, 13:31

Analizy? W naszym wojsku? Ależ tak. Bo np. już od 2005 trwa analiza nt. nowy granatnik ppanc. Jest już pierwszy "SUKCES". Wybrali, że chcą lekki jednorazowy. Nie ciężki, bo ciężki przecież zbyt mocno wzmocnił by nasze zdolności zwalczania czołgów Rosji. Zatem ma być ten najgorszy , lekki, tani, s ł a b y. Broń jak najmniej skuteczna, jak wszystkie ostatnie wybory, dokonywane przez MON.

QRF
niedziela, 11 października 2020, 01:27

Są dwa programy granatników. Lekki granatnik ma być bronią nieetatową, ma być poręczną kieszonkową artylerią. Zdolna niszczyć bunkry i lekko opancerzone cele.

Piotr ze Szwecji
piątek, 9 października 2020, 12:17

Po przeczytaniu całego artykułu to mam parę punktów do wzięcia pod uwagę. 1. Całkowicie błędna ocena pełnych możliwości logistycznych i operacyjnych piechoty morskiej na kutrach i łodziach desantowych, bo bez okrętów desantowych z obstawą jeno zasięg operacyjny maleje. Nic innego, a już na pewno nie tak jak to autor sugeruje w swoim artykule. Patrz ćwiczenia szwedzkiej piechoty morskiej. 2. Ignorowanie Merlinów ZOP, jakby okręty ZOP w programach „Orka” (nie jest to OP z rakietami manewrującymi a nie żaden ZOP?) i „Miecznik” były jedynym czy najskuteczniejszym i najlepszym środkiem zwalczania OP wroga. Nie są. 3. Przecena ilości, a więc i możliwości polskich i litewskich baterii 155 mm, kiedy Rosjanie mają w Królewcu całe brygady artyleryjskie. Także dalekiego zasięgu 200-300 km. 4. Brak wzięcia pod uwagę zakupionej już przez Polskę baterii Himars, Patriotów czy F-35 (w miejsce dronów dla przykładu). Uzbrojenia, które trafi do Polski już za 1-2 lata. Uzbrojenia więc już zakupionego. 5. Ludność rosyjska z Królewca musi stać się celem operacji agitacyjnej Polski i Litwy, bo samo widzenie nie zmienia miejsca siedzenia. Szczególnie jeśli na co dzień ogląda się wiadomości w patriotycznej rosyjskiej telewizji, która debunkuje sytuację i daje proste tłumaczenia dla istnienia różnic tak aby Rosjanie się sami na te różnice godzili z nieprzymuszonej własnej woli.

Obserwator
piątek, 9 października 2020, 12:02

Oficerowie MW nigdy ,od 1989 r nie mieli znaczącego głosu w strategii wojennej.Tu zawsze "pancerniacy" dominowali i wpakowali nas w wieloletnie remonty złomu czołgowego ,który nawet po remoncie nie ma szans w konfrontacji tysiącami czołgów ze wschodu. Tam gdzie realnie można zrobić coś skutecznego np. doposażyć baterie nabrzeżne kompletna indolencja. łomu

Piotr ze Szwecji
piątek, 9 października 2020, 11:57

Panie Maksymilianie Dura, nie wiem kto bez doświadczenia praktycznych operacji autentycznych flot wojennych w miejsce tej polskiej handlowej floty MW nawkładał panu analiz, że Polska nie będzie miała żadnego skutecznego ZOP, bo admirałom z MW nikt nie zafundował jeszcze okrętów w programach „Orka” i „Miecznik”? Same kpiny. Nie wiem, czy pan słyszał o zakupie śmigłowców ZOP Merlinów, których z czasem jeszcze więcej się pojawi w lotnictwie MW. To latające ZOP. Szybsze od okrętów. Zawiśnie w jednym punkcie na wodą, spuści mikrofon i posłucha. Poleci w drugi punkt nad wodą i powtórzy. Następnie nad trzecim punktem dokona tego samego. Potem wie czy zrzucić torpedę do wody czy nie i także gdzie. OP nigdy nie usłyszy pod wodą śmigłowca ZOP, ani ujrzy torpedy zanim ta weźmie go za swój cel. Tą triangulację stosuje prawdziwa autentyczna flota wojenna Wielkiej Brytanii. Panie Maksymilianie Dura, polska linia brzegowa nie jest tak długa czy tak pokręcona, a różnica prędkości pomiędzy 300 km/h a 30 węzłami chyba jest panu znana? To jest następny powód dlaczego nie pakuje się fortuny w bezużyteczne wielkie cele do zatopienia w razie wojny jak korwety i fregaty wojny minowej czy ZOP do obrony brzegu, kiedy są dostępne dla MW lądowe lotniska, chronione przez plot i antyrakiety i o wiele skuteczniejsze ZOP śmigłowce jak Merliny.

piątek, 9 października 2020, 17:40

Za dużo filmów?

Argentum
niedziela, 11 października 2020, 16:58

Zapewne pan Dura uważa, że ​​wystarczy, aby NATO zajęło region Kaliningradu - a wojna zakończy się zwycięsko. Ale tak nie jest. Wojna właśnie się rozpoczęła i zakończy się upadkiem megatonowej głowicy w Warszawie.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 15 października 2020, 09:36

Jest tylko jeden problem. Nikt za Warszawiakami nie będzie płakał w całej Polsce. Królewiec lepiej mieć w Polsce niż Warszawę. W Krakowie zbuduje się dzielnicę rządową z czasem i tak, bo stolicę trzeba przenieść. Każdy patriota polski to wie.

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 11:22

Masz na myśli te angielskie z YT opowiadające jakimi specjalistami są marynarze Marynarki Wojennej Królestwa Wielkiej Brytanii w tropieniu i niszczeniu OP przeciwnika śmigłowcami ZOP Merlin? Wielu polskich marynarzy uczyło się w brytyjskich akademiach marynarki wojennej? Czy też wszyscy w Polsce po tej samej jednej polskiej akademii łączącej wojska lądowe z marynarką handlową w jakiegoś mutanta niby floty wojennej od... roku 1918? Tradycje morskie to nadal fantastyka i filmiki z YT dla nich.

gnago
piątek, 9 października 2020, 17:25

Ale Bałtyk znany jest z różnic zasolenia głębokości zatem ta metoda zwyczajnie zawodzi

xdx
sobota, 10 października 2020, 14:11

Taaa Tyle tylko ze 95% ludków tutaj nie ma o tym pojęcia :-) Wiesz oni myślą ze Op w Bałtyku to jest widoczne jak mucha w szklance wody ;-) tu może 5% ludzi ma pojęcie - reszta to się naoglądają filmów i naczytała wiki i myśli ze producenci systemów militarnych podają rzeczywiste dane na internecie lol

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 11:04

Człowiek jeno zawodzi. ML AI oparty na DL, który używa zaawansowanego rozwiązania CNN/RNN nie powinien mieć takich problemów z zasoleniem jak ludzie by wypatrzeć OP wroga. Problem tylko z tymi nowoczesnymi sztucznymi inteligencjami, że w 95% się nie mylą, a te 5% może nie być zabawne. Temu nauka dziś zajmuje się problemem tłumaczenia ANN. Pasjonujące nie?

gnago
środa, 14 października 2020, 16:23

A op stoją w miejscu, teoretyku mniemań. To okręty budowane do działań na Bałtyku okazują się nieuchwytne dla dumnych flot jankeskich. W przejrzystej wodzie oceanów dojrzysz op osobiście wzrokiem na głębokości nawet nastu metrów . Na Bałtyku to mrzonka. bo trzeba mieć mapy obiektów na dnie morza a artefaktów cywilizacji tylko z ostatnich dwóch wieków to kilkadziesiąt tysięcy a zasolenie, i zmiany temperatury wody są na naszym morzu zmienne w zależności od pory roku , i wlewów z morza pł. A te znów zależne od wiatru i miejsca. Jeszcze długo żadna elektronika z najlepszym oprogramowaniem sobie nie poradzi

Piotr ze Szwecji
czwartek, 15 października 2020, 23:37

O pojemności procesowanych danych przez ML. "Small Data" małe dane to pojemność gigabytów (1010)-terabajtów(1012). ML pracuje zaś na "Big Data" wielkich danych, które to pojemność petabajtów (1015), exabajtów (1018) i zettabajtów(1021). Nadal myślisz, że Bałtyk za skomplikowany dla nowoczesnej sztucznej inteligencji? Raczej mała sadzawka do ogarnięcia przez hierarchiczną klasyfikację sieci neuronowej od DL. Wykryje mikrofonem każdą najmniejszą anomalię i to w czasie bieżącym. Dostaniesz namiar na rosyjski OP pływający pośród megafonów wraz z adresem domowym wszystkich Rosjan na jego pokładzie. Myślisz, że żartuję, że to nie jest możliwe w 21 wieku?

Piotr ze Szwecji
czwartek, 15 października 2020, 09:51

Nowoczesny AI to nie twoje najlepsze oprogramowanie. Z milionami artefaktów to ma problem tylko człowiek. AI robi dziesiątki milionów od ręki, a miliardy na poczekaniu. To się nazywa maszynowa nauka (ML - Machine Learning). Tak, by było śmieszniej to w odróżnieniu od człowieka nie starczy 100 przykładów, by AI się nauczył jak człowiek. ML wymaga setek tysięcy przykładów na dzień dobry, a więcej by móc lepiej niż człowiek i AI pamięta te przykłady, więc jak coś odstaje to zauważy bez problemu w odróżnieniu od człowieka. ----- Teraz ciekawy dodatek dochodzi, bo ML to głównie matematyczne metody statystyczne połączone z prawdopodobieństwem. Ten dodatek nazywa się sieć neuronów (Neural Networks - NN) i co ciekawe ten ML oparty na NN, a zwany głęboką nauką (Deep Learning - DL) jest lepszy w analizie zdjęć, w analizie dźwięków i w interpretacji i przetwarzaniu języków nie tylko od ludzi, lecz też od innych sposobów ML. Kilkadziesiąt tysięcy jest nie do opanowania tylko przez metody gorsze od DL i oczywiście przez ludzi. DL radzi sobie z kilkadziesiąt tysiącami na dzień dobry i to po nauce ledwie 1000 przykładów. Sam się uczy bez pomocy ludzi na całej tej reszcie. Po tym DL gotowe jest do pracy na miliardach takich artefaktów i co ciekawe będzie rozpoznawał każdą najmniejszą anomalię i się sam na niej uczył. ----- Pytanie czemu nie stosujemy DL powszechnie? Ponieważ w bezpieczeństwie musimy mieć coś więcej (logika? matematyka?) niż jeno "AI powiedział: skacz!". Tym zajmuje się tłumaczenie AI dziś, a zajmuje się nie tyle tłumaczeniem, co umożliwieniem dzięki tłumaczeniu używania DL na szerszą skalę.

GB
piątek, 9 października 2020, 15:42

Hmmm... Rosyjska flota na Bałtyku obecnie nie ma żadnego okrętu podwodnego w służbie... Ten jeden jest w remoncie. I dość długo jest w remoncie.

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 11:16

Acz jak w końcu wyjdzie naprawiony w morze, to myślisz że schowa się 4-8 Merlinom ZOP operującym z lotnisk na polskim wybrzeżu? Jak on wyjdzie z Królewca to ujrzy na horyzoncie już wiszący Merlina w pełni gotowy z zanurzonym mikrofonem... To dobije morale tych rosyjskich podwodniaków by myszkować po południowym Bałtyku przy polsko-norweskich rurach.

gnago
środa, 14 października 2020, 16:26

wyjdzie bo twój mikrofon zostanie zakłócony prze te megafony zanurzone w zatoce piławskiej

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 11:41

A on wyjdzie w morze??? Po za tym południowy Bałtyk jest dość płytki i pełen sieci rybackich. Rosyjskie OP są znane z tego że wchodzą na mielizny, zaplątują się w sieci rybackie, szczególnie na południowym Bałtyku. Jeszcze za czasów PRL okręty PMW zagroziły takiemu sowieckiemu OP że go po prostu zatopią jak się nie wynurzy... Szwedzi też łaskawie pozwolili odejść sowieckiemu OP jak wszedł na mieliznę na ich wodach terytorialnych. Po prostu niedouczeni rosyjscy marynarze mają problemy z nawigacją na M. Bałtyckim.

Kmdr
piątek, 9 października 2020, 13:48

Człowieku, gdzie te antyrakiety i plot? ZU-23-2? Naoglądałeś się filmów przygodowych? To Szwedzi są tak nierozsądni, że bezsensownie inwestują w nowe jednostki nawodne na naszym małym morzu?

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 11:12

Szwedzi mają szwedzką piechotę morską, która potrzebuje dowiezienia na takie wyspy jak Gotlandia. Napisz mi, gdzie polska piechota morska i gdzie ta wyspa daleko od polskiego brzegu, że MW potrzebuje okrętów nawodnych w miejsce kutrów i łodzi desantowych? MW potrzebuje wielkich jak bydle okrętów desantowych i całej ich obstawy okrętów nawodnych by przewieźć 1 brygadę zmechanizowaną wojsk lądowych Obrony Wybrzeża, która nie kuma co to jest piechota morska i jak się obronę brzegu profesjonalnie robi bez kopania sobie na brzegu strzeleckich rowów śmierci. Szwedzi są rozsądni i mają tradycje morskie. Polacy w MW to inna historia od 1918 roku z której się śmieją nawet w dalekiej Japonii.

Że co?
piątek, 9 października 2020, 13:34

A może zacznij pisać bajki albo na portal sci-fi się przenieś? Trzy czy cztery śmigłowce załatwiają ZOP przy 500km wybrzeża i ponad 1000 km morskiej granicy/strefy odpowiedzialności morskiej RP? Za dużo fantastyki? Myślisz coś.

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 11:00

Załatwią tak dobrze jak 3-4 okręty ZOP. Nawet jeśli muszą wrócić na brzeg by zatankować. 300 km/h a 30 węzłów to jest różnica. Nim nawodne nieszczęście dopłynie z jednego końca brzegu Polski na drugi to OP wroga zaliczy swoją misję i odpłynie. Za dużo to fantastyki może dla ciebie? To zastanów się nad ZOP śmigłowcem.

AlS
piątek, 9 października 2020, 11:48

Obawiam się, że niestety Rosjanie mogą nie kupić takiego scenariusza. A zwłaszcza pozwolić, żeby pod ich nosem bezkarnie operowały baterie Krabów, które mogą w razie potrzeby nakryć przysłowiową czapką, w postaci salwy swojej artylerii rakietowej. Nie muszą w tym celu używać najnowszych Tornado-S, wystarczą im baterie BM-30 Smiercz, rozmieszczone poza zasięgiem Krabów. Tornado-S posłużyłoby zapewne do zaszachowania wszystkich zagrożeń z naszej strony, wliczając w to nie tylko NDR, które trzeba byłoby odsunąć poza zasięg tej broni, czyli około 130 km, ale też perspektywicznych HIMARS, które niebawem posiądziemy w ilości całych 20 wyrzutni. W razie konfliktu każda jednostka artylerii, wojsk zmechanizowanych i pancernych, czy baza sprzętu, których pozycja będzie Rosjanom znana, zostanie natychmiast ostrzelana z broni rakietowej. Oczywiście można liczyć na manewr, maskowanie i zaskoczenie, ale przebywanie w zasięgu rosyjskich baterii będzie spacerem po polu minowym. Rozważania o skutecznej obronie C-RAM to tak naprawdę temat na przełom lat 20 i 30. Obecna taktyka Rosjan jest znana - wykryć czymkolwiek, często dronami, choć "razwiedka" też jest dobra, następnie ostrzelać zmasowanym ogniem. A mają czym to robić, dysponując setkami wyrzutni wieloprowadnicowych wraz z amunicją. W razie zagrożenia konfliktem mogą wojska rakietowe w OK bez problemu wzmocnić, dosyłając więcej baterii drogą powietrzną i morską przed rozpoczęciem działań. Problem jest taki, że my z kolei nie za bardzo mamy czym strzelać, a rozwiązanie w postaci użycia broni precyzyjnej niezbyt się sprawdza, kiedy tak naprawdę trzeba fizycznie zniszczyć każdą mobilną wyrzutnię. Drogich pocisków JAASM i bomb JSOW, nie mówiąc o NSM, brakłoby nam w krótkim czasie. Sytuację mogłoby uzdrowić jedynie posiadanie większych niż defiladowe ilości, wyrzutni 227 mm o zasięgu pokrywającym, lub przekraczającym zasięg rosyjskich broni. Do tych wyrzutni potrzeba będzie dużo amunicji, ale kupując ją w cenie kilkuset tysięcy dolarów za pocisk, nigdy nie będzie nas stać na znaczne jej ilości. Rozwiązaniem jest tylko opracowanie i produkcja systemów wieloprowadnicowych w Polsce, wraz z amunicją. Drugi aspekt jest taki, że trzeba zakładać, że wojny raczej nie dojdzie. Putin ma już prawie siedemdziesiątkę na karku i nawet jeśli ma zamiar iść w ślady Breżniewa, nie porządzi wiele dłużej niż do końca dekady lat '20. Następca powinien być mniej wojowniczy, zwłaszcza jeśli będzie chciał mieć nowoczesną całą Rosję, a nie tylko jej armię. Powinien więc być bardziej skory do rozmów o poprawnym sąsiedztwie. Wtedy zostaniemy z tym całym amerykańskim uzbrojeniem, szukając na niego kupca gdzieś w Afryce za ułamek ceny. Ale jeśli opracujemy sami, coś zostanie - know-how w dziedzinie zaawansowanej automatyki i robotyki, wysokie technologie obróbki metali i produkcji kompozytów, kadra inżynierska. I na to powinniśmy przede wszystkim stawiać.

laik, zupełny laik
niedziela, 11 października 2020, 22:43

Jak już będą dostarczone HIMARS-y to można kupić do nich bomby manewrujące GLSDB. Boeing deklaruje zasięg z nowymi silnikami do 200 km. Może zwalczać cele manewrujące, jest odporna na zakłócenia, ma wielokanałowy GPS i INS.Nie da się namierzyć wyrzutni radarem artyleryjskim, bo bomba manewruje po starcie ( nie trzeba nawet ustawiać jej wyrzutni w kierunku celu ). Może być odpalona z kontenera. Nasz rząd mógłby się zastanowić, nad tą ostatnią aletrnatywą, bo ciągników siodłowych mamy dużo. A znalezienie przez przeciwnika kontenera, wyglądającego jak każdy inny TIR będzie trudne, tym bardziej, że ponieważ to broń precyzyjna, wystarczy z 200 km wystrzelić 1 pocisk i odjechać z miejsca. Bomba jest niewielka, szybuje, manewruje, więc pewnie będzie trudnym obiektem do wykrycia. Na radary jak znalazł.

231as
sobota, 17 października 2020, 09:47

Przecież od dawna było mówione że himarsy sa kupione zeby zamknąc obwod kalingradzki

GB
piątek, 9 października 2020, 12:13

O skuteczności użycia artylerii zwłaszcza na dalekie dystanse decyduje skuteczne rozpoznanie. I od tego powinieneś wyjść w swoich dywagacjach.

AlS
piątek, 9 października 2020, 18:23

W "dywagacjach" biorę pod uwagę istniejące realia. Zniszczenie baterii armatohaubic Krab na samych granicach OK nie wymaga "skutecznego rozpoznania na dalekim dystansie". Wystarczy zwiad lotniczy z samolotów załogowych lub dronów, patrolujących w jego granicach. Mają wtedy wgląd w nasze terytorium na głębi odpowiadającej z grubsza donośności swoich systemów Tornado. Takie operacje lotnicze mogą prowadzić bez przeszkód do ostatniej chwili przed rozpoczęciem działań, dlatego rozmieszczanie naszych nielicznych jednostek ogniowych zawczasu w tej strefie byłoby spisaniem ich z góry na straty. Na dystansie zasięgu swojej artylerii rakietowej Rosja ma oczywistą wyższość nad nami, dysponując choćby rozpoznaniem satelitarnym, którego my nie mamy. W momencie przelotu nad naszym terytorium satelita podaje informacje w czasie rzeczywistym. Do momentu zniszczenia, co może nam się udać, ale bardzo wątpliwe aby w pierwszych minutach konfliktu, baterie S-300 i S-400 zapewnią rosyjskiemu lotnictwu sporą swobodę operowania w rejonie przygranicznym, na czas w pełni wystarczający aby rozbić nasze wysunięte jednostki. Nie pisałem powyższego tekstu z pozycji rusofilskich, tylko realnie oceniam zagrożenie. Działania wojenne to szachy, trzeba atakować, ale przede wszystkim bronić swojego obozu. Artykuł zakłada, że to tylko my będziemy atakować i na tym polega jego słabość. Rosjanie mają pełno atutów, aby się odgryźć, więc zakładanie, że potulnie dadzą się ostrzelać naszym Krabom, umieszczonym wprost pod ich nosem, jest delikatnie mówiąc, mało rozsądne. Stacjonarne rozstawienie środków ogniowych to przepis na katastrofę. Systemy artyleryjskie trzeba schować w głębi terytorium i zamaskować. Zawczasu wyznaczyć im korytarze dojścia na pozycje ogniowe - np drogami leśnymi, zabezpieczone środkami obrony przeciwlotniczej. Wtedy używać ich dynamicznie, na zasadzie - strzelaj i znikaj. Same NDR-y też nie wystarczą, bo są mało ruchliwe i odgraniczone przepustowością dróg. Powinny być bardziej uzupełnieniem dla środków nawodnych, niż ich substytutem. Rosjanie, kiedy poznają ich przybliżoną pozycję - a stanie się to nie później niż po oddaniu pierwszej salwy - dysponując zarówno rakietami taktycznymi, jak też pociskami manewrującymi, mają czym ostrzelać cały okoliczny teren i przynajmniej ograniczyć ich działania. Trzeba byłoby wykorzystać przewagę, jaką niebawem da nam posiadanie multi-sensorycznego środka zwiadu stealth, czyli F-35, do wzmocnienia potencjału dokonywania zaskakujących uderzeń morskich. Przydałaby się flotylla okrętów rakietowych stealth, zdolnych dokonywać szybkich rajdów przy pomocy z danych uzyskiwanych z F-35. Namiar z samolotów, a wtedy okręty szybkim rajdem wychodzą z cienia radarowego Przylądka Oksywie i oddają salwę do celu o podanych przez F-35 koordynatach. Jeżeli cel będzie pozostawał w zasięgu ich pocisków, w ogóle nie muszą wychodzić na otwarte wody, tylko mogą oddać salwę z ukrycia. Takie są założenia programu Murena i trzeba go jak najszybciej zrealizować - większe jednostki mogą na razie poczekać. Takie okręty pełniłyby rolę "magazynu amunicji" dla F-35, który sam nie zabiera jej za wiele w konfiguracji stealth. Więc lepiej żeby przenosił tylko AIM-120 i AIM-9 do samoobrony i zwalczania działań lotnictwa npla w strefie konfliktu. Tylko duża dynamika działań i elastyczne planowanie, połączone z reagowaniem w czasie rzeczywistym, dają szansę na wyjście cało z pierwszej rundy ciosów. Okopanie Krabów na granicach OK jest tego zaprzeczeniem.

gnago
piątek, 9 października 2020, 17:27

Dobra porównaj ilości satelitów rosyjskich i polskich. To rozjaśni ci różnice w rozpoznaniu. Bo umowy które mamy nie pozwalają na użycie na szczeblu taktycznym i ograniczone na strategicznym

Piotr ze Szwecji
wtorek, 13 października 2020, 13:38

Polska rozważa dodanie do roju satelitów NATO nad Europą własnych malutkich polskich satelitów. Głównie do celów komunikacji satelitarnej i zwiadu z orbity.

GB
piątek, 9 października 2020, 21:44

Pewnie że dobre, bo Polska dysponuje natowskim rozpoznaniem satelitarnym.

Piotr
piątek, 9 października 2020, 19:20

Porównaj ilość satelitów NATO I ROSJi :P

Piotr ze Szwecji
piątek, 9 października 2020, 11:35

W Rosji mają prawdziwych admirałów. Zaopatrzenie może być przewożone kutrami w miejsce wielkich okrętów desantowych. Okręty nawodne służą innemu celowi niż obrona brzegu, bo tą w odróżnieniu od polskich admirałów na 6 korwetach, 6 fregatach i 2 niszczycielach może zrobić samotnie Rosjanin pan Genia z psem, z lornetką i telefonem satelitarnym. Rosjanie mają w końcu całą brygadę artylerii nabrzeżnej, więc im to starczy. W innych słowach Rosjanie mają marynarzy autentycznej floty wojennej, kiedy polskie MW wypakowane jest przyszłymi kapitanami floty handlowej. Spójrz gdzie polska brygada piechoty morskiej? Nigdzie! Rosyjskie kutry i łodzie desantowe pokazują, że Rosjanie będą prowadzić większe operacje desantowe (choć na krótszych odległościach niż pozwalają na to okręty desantowe), a nie żadne idiotyczne pomysły (analiza z czego wzięta po dekadach poligonowych ćwiczeń Kust Jeagare w Szwecji?) o błyskawicznych operacjach sabotażowo-dywersyjnych. Szwedzi nie mają w zasięgu swojej Kust Jeagare żadnych rosyjskich cywilów do terroryzowania tylko samych szwedzkich cywilów do ratowania przez morski desant piechoty morskiej. Nie wiem kto płaci temu analitykowi pomagającemu redakcji Defense24 w analizach możliwości piechoty morskiej na kutrach i łodziach desantowych, lecz ten idiota po prostu nie jest wystarczająco oczytany w swojej własnej literaturze fachowej. Panie Maksymilianie Dura, proszę nie brać analiz nieoczytanych ciemniaków polskiej floty handlowej pod uwagę. To, że zasięg piechoty morskiej na kutrach (wybrzeże Polski-Gdańsk-Szczecin) jest mniejszy niż okrętów desantowych (do i poza wybrzeże Danii-Kopenhaga) nie oznacza, że w jakimkolwiek mniejszym stopniu operacje piechoty morskiej będą ułomniejsze. Panie Dura, czy na lądzie 10 tonowe ciężarówki nie wystarczają logistykom? To po co na morzu musi koniecznie dla logistyków być jeden 1000 tonowy statek, kiedy od ich dyspozycji 100 10 tonowych łodzi desantowych? Ta analiza nie będzie nawet logiczna dla przypadkowego przechodnia z ulicy. Komuś w Polsce w kwestiach MW po prostu brak doświadczenia praktycznego w praktycznych operacjach floty wojennej i to się rzuca w oczy nawet polskim przechodniom z ulicy, już nie pisząc o Polonii ze Szwecji.

Etam
piątek, 9 października 2020, 13:37

Po co tyle wielkich słów? Mogą? Owszem mogą wozić małymi. Tyle że małe nie mając żadnej obrony plot sa skazane na śmierć jeszcze szybciej niż duże. Dlatego większość komentatorów tutaj odradza nam małe jednostki jako b e z b r o n n e. A ty je promujesz? Obłęd?

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 10:11

Obrona plot konieczna, kiedy transport do Danii. Do wybrzeża Polski czy krajów Bałtyckich _dodatkowej_ ochrony plot to Rosjanom nie potrzeba. Patrz parasol anty-dostępowy Królewca.

GB
piątek, 9 października 2020, 12:30

Jasne... Kilka lata temu Putin pogonił całą wierchuszkę Floty Bałtyckiej bo był w niej taki bałagan że nawet w Moskwie się zdziwili co wyprawiają "prawdziwi wg ciebie admirałowie rosyjscy". Fajne były filmiki z lotnisk w OK, gdzie stały w stanie totalnego zniszczenia Su-27. Polsce nie potrzeba brygady piechoty morskiej bo OK można spokojnie zaatakować od lądu. Nie potrzeba nam zdobywać Kronsztadu, bo jeden dywizjon rakietowy umieszczony w Estonii blokuje Zat. Fińską i żaden okręt nawodny nie wejdzie i nie wyjdzie z Zat. Fińskiej. Rosyjska flota jest znana przede wszystkim z klęsk na morzu, a nie zwycięstw. Nawet na Bałtyku w 1941 roku Niemcy zadali spore straty Flocie Czerwonej gdy ta uciekała z Tallina do Leningradu. Generalnie rosyjska flota w bardzo niewielkim śladowym wręcz stopniu przyczyniła się do walk w DWS. Patrząc na ogrom środków jakie zainwestował w nieą Stalin to były to w największym stopniu zmarnowane pieniądze. Można w języku polskim ten fragment o Szwecji??? Szwedzka Marynarka wojenna jest znacznie lepsza od rosyjskiej floty bałtyckiej. Kuter desantowy to zniszczy zwykły dron, czy śmigłowiec więc o co chodzi z tymi kutrami desantowymi? One bez osłony są zwykłymi celami i wysłanie ich to misja samobójcza. Poza tym Rosja nie ma 100 łodzi desantowych.

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 10:33

Rosjanie mają ten fetysz budowania swojego własnego mocarstwa. Region Królewca za Putina otrzymał pewną nową wizję znaczenia militarnego. Więc musieli Rosjanie posprzątać ustawienia po komunistach, na które zabrakło pieniędzy za Jelcyna. Z ofensywnych działań w Królewcu nastawiono się na defensywne. Temu też w miejsce wielkich okrętów desantowych, którymi podnieca się polska admiralicja, bo mogą przetransportować zwykły zmech na bwp1 czy Borsukach, Rosjanie na Szwedów modłę nastawili się na kutry i łodzie desantowe, bo mają prawdziwą flotę wojenną, której członem składowym jest rosyjska piechota morska. Tak się zastanawiam od dłuższego czasu, po co komu w Polsce wojenna flota nawodna bez piechoty morskiej? Ani brzegu Polski obroni, ani Królewiec desantem z Mierzei Wiślanej nie zajmie, ani Helu czy wyspę Uznam obroni. Najwyraźniej bardzo kosztowne jachty komuś się zachciały.

gnago
piątek, 9 października 2020, 17:28

A jakie to pozamorskie posiadłości ma Rosja że potrzebuje "marines"

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 10:56

Brzeg z morzem Rosja ma? To "marines" potrzebuje, bo wyspy i półwyspy same się nie bronią. Pozamorskie posiadłości Rosja ma? To okrętów nawodnych potrzebuje, by utrzymać z nimi kontakt. Polska ma zamorskie posiadłości by posiadać okręty nawodne? "Marines" to nie rodzaj superlotniskowca czy pancernika. Kiedy się ma "marines" i okręty nawodne to zwie się to też projekcją siły. Rosja ma ambicje mocarstwa więc nie zasypuje sprawy posiadania normalnej Marynarki Wojennej w popiele. Ilu polskich admirałów MW uczyło się na zachodnioeuropejskich czy w amerykańskich akademiach MW? Ilu z nich szkoliło się przy flotach sojuszników z NATO z wielowiekowymi tradycjami morskimi? Polscy marynarze 2020 nawet po okrętach podwodnych Szwedów nie mogą chodzić bez własnych wypadków śmiertelnych. Może i lepiej szukać im zatrudnienia we flotach handlowych świata? Przynajmniej żaden z nich nie będzie miał wypadku śmiertelnego na okręcie handlowym, bo tak uczą po akademiach MW w Polsce, nie?

Bejdoki
piątek, 9 października 2020, 22:07

Syria, Wenezuela, Libia, Ups jeszcze nie

Jacek
piątek, 9 października 2020, 14:02

Proponuję zbytnio nie podniecać się wizją konfliktu zbrojnego z Federacją Rosyjską w regionie bałtyckim. "Fajne były filmiki z lotnisk OK" i zapewne takowymi są też gierki komputerowe, ale świat wirtualny z reguły bardzo niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Proponowałbym przede wszystkim zachować wielką ostrożność i to nawet przy samym rozważaniu, że "OK można spokojnie zaatakować od lądu". Przede wszystkim zapominasz kompletnie o tym, że zaatakowanie mocarstwa atomowego wiąże się z miażdżącą odpowiedzią z jego strony. Oby Polacy już nigdy więcej nie musieli przekonać, jak wygląda wojna toczona na terytorium Polski. Jeżeli już jednak odniosłeś się do historii, to zapomniałeś zapewne przypadkowo wspomnieć, jak wyglądała ucieczka Niemców przed Armią Czerwoną. Wykazałeś, o ile to właściwe określenie, totalną ignorancją w zakresie faktycznego układu sił militarnych w regionie bałtyckim. Zapamiętaj sobie, o ile potrafisz oczywiście, że atak zbrojny NATO na FR, to faktycznie byłaby "misja samobójcza". W związku z powyższym uważam tak samo, jak coraz więcej Polaków, że nie powinno być zgody na stacjonowanie obcych wojsk na terytorium Polski, gdyż stanowi to rosnące zagrożenie wybuchu konfliktu zbrojnego w Europie i nie tylko...

Piotr ze Szwecji
sobota, 10 października 2020, 19:42

Inteligentny dowódca może zaprojektować plan inteligentnego oderwania siłą Królewca od Rosji. Ludność można pozyskać i nie będzie to wcale tak trudne, bo Polska jest atrakcyjniejsza od Rosji. Zawsze była. Smoleńsk w granicach Polski równie długo był jak w granicach Rosji jest. Rosjanie ze Smoleńska byli z tego bardzo zadowoleni i to przez 400 lat nie przypadkiem? Operacje hybrydowe można przeprowadzić bez flag i oznaczeń narodowych. Polska tylko nie ma wystarczającej ilości specjalistów ani sprzętu specjalistycznego, bo młóci całą swoją armię w jeden klocek zmot/zmechu/panc. Cud, że w Polsce mamy wojska specjalne, lecz 3 batalionami nie zawojujesz niemal 10 brygad i niemal całą Flotę Bałtycką. Oczywiście, póki Polska nie dostanie w swoje ręce Patriotów, ani Narwi, ani F-35 to nie ma co pisać o zadzieraniu z Rosją. Posiadanie przez Polskę własnego parasola anty-dostępowego zmieni drastycznie sytuację siły w polskim regionie. Polska nie będzie dłużej wycieraczką pod nogami obcych armii. Tylko taki mały problem ekonomiczny. Okazać się może, że zamiast terytorium Królewca, Polsce może raczej zależeć będzie na rosyjskiej ludności z tego terenu do pracy w Polsce. Takie wyciąganie Rosjan do pracy w Polsce może zakończyć się w Królewcu podobnym happeningiem, który dzieje się dziś na Białorusi. Wiesz, jeśli Wojsko Rosji nie zapanuje wówczas nad narastającym chaosem i anarchią, to może jakiś sąsiad... powiedzmy Polska... będzie musiało pomóc swoim wojskiem w stabilizacji sytuacji na Królewcu. I kto wie, czy rozwijająca się gospodarka Polski ostanie na wysysaniu rosyjskiego bezrobocia jeno z Królewca... Smoleńsk, kiedyś już był w granicach najjaśniejszej.

Wołodia z Olgino, trzecie biurko od okna, pewnie 60 kopiejek wpadnie
niedziela, 11 października 2020, 22:58

Wystarczy, że USA zaoferują tym gierojom z OK zaciągnięcie się w prywatnym, amerykańskim przedsiębiorstwie za -y i tam się zrobi pusto, a Rosja nawet nie będzie grzmieć, bo wstyd tylko z tego będzie. Już w II wojnie światowej byli rosyjscy Hilfswillige, nawet rosyjscy SS-mani ( w dywizji Großdeutschland nawet wydawano gazetkę po rosyjsku dla żołnierzy ) i nie dla kasy przeszli na drugą stronę, a za przejdą, bo najlepiej zobrazowało to zajęcie Krymu. Rosja nie jest w stanie zaoferować żołnierzom tak wysokich wynagrodzeń.

GB
piątek, 9 października 2020, 22:02

Oczywiście że można zaatakować OK od strony lądu. Ale to nie będzie atak rozpoczynający wojnę tylko kontratak w wypadku rozpoczęcie wojny przez Rosję. Aby Polska nie przeżywała kolejnej wojny i okupacji to trzeba cały czas osłabiać Rosję i odrywać od niej jej sprzymierzeńców. Udało się z państwami baltyckimi, Gruzją, Ukrainą. Teraz pora na Białoruś. Także dobrze że i Turcja chce wzmocnić swoje wpływy na Kaukazie, kosztem oczywiście Rosji. Ten plan jest realizowany od lat i jak widać jest skuteczny. Co do Niemiec to one przegrały DWS bo nie miały szans z taką koalicją, walcząc na różnych frontach i rozpraszając siły. Oczywiście, że Niemcy uciekli, ale flota radziecka w minimalnym stopniu przyczyniła się do wygranej. A o flocie jest ten temat. Natomiast jeśli chodzi o ignorancję to zapominasz że to Rosja (jako następca prawny ZSRR) przegrała zimną wojnę z NATO i nie obronily ja żadne armię lądowe, powietrzne i flota. A teraz Rosja przegrywa swoją bliską zagranicę, przy czym dzieje się to podobnie jak upadał ZSRR (ekonomicznie, różne wojenki Putina, wtedy był Afganistan). A po atakach Rosji na Gruzję, Czeczenię, Ukrainę uważam tak jak większość Polaków, że dobrze iż na naszym terytorium są bazy NATO i jesteśmy w NATO bo Rosja państwa NATO nie zaatakuje, tak jak zaatakowała Gruzję, Czeczenię i Ukrainę. I bardzo dobrze że amerykańskie bombowce strategiczne latają nad Ukrainą. Rosja już wie że jeśli tylko sprobuje atakować to jej stolica wyparuje pierwsza.

Jacek
sobota, 10 października 2020, 12:50

Dawno nie czytałem wpisu, w którym tzw. myślenie życzeniowe przesłaniałoby aż w tak ewidentnym stopniu rzeczywiste fakty. Samo założenie, że można toczyć zwycięską wojnę z mocarstwem atomowym, to świadectwo totalnej ignorancji. Liczenie na to (nie tylko przez NATO), że Rosję można pokonać wskazuje na zupełne oderwanie od realiów. Jeżeli chodzi o znajomość historii, to widocznie nie wiesz lub tylko tak udajesz, kto wniósł największy wkład w pokonanie III Rzeszy Niemieckiej. Nie masz również większego pojęcia, najdelikatniej to ujmując, o współczesnych konfliktach zbrojnych, w tym na Kaukazie i w Donbasie. Jeżeli zaś mówisz o "wyparowaniu", to przyjmij do swojej świadomości, że FR dysponuje najpotężniejszym arsenałem nuklearnym na świecie. Wobec powyższego nawet tzw. jastrzębie z Pentagonu zdają sobie sprawę, że jest pewna granica, nazwijmy to otwarcie - szaleństwa), której nie można przekroczyć...

olaboga!
niedziela, 11 października 2020, 23:03

Problemem Rosji jest chęć zastraszenia Polaków uderzeniem jądrowym. USA mogą być skłonne postawić pod uderzenia jądrowe całą Europę ( przy okazji będzie widać, kto po cichu będąc w NATO wspiera Rosję ), a w zamian zniszczyć miasta w Rosji. Finalnie zostaną tylko miasta w USA, więc nie wiem, czy strategia zastraszania uderzeniami nuklearnymi ma sens - Rosja na 100% przegra to starcie, chyba, że uderzy uderzy w USA od razu wszystkim, ale wtedy przegrają wszyscy, Rosja też.

Prorok
niedziela, 11 października 2020, 12:34

Ale zafiksowałeś na broni nuklearnej. Z Rosją wojny nie można wygrać bo posiada guzik zniszcz świat - taka jest Twoja teza. Ale to nie tak działa. Poczytaj o teorii eskalacji. To gra w grze. I tak, zawsze mogą nacisnąć guzik wysadź świat. A może jednak tradeoff? Jedno wysadzone bombą atmową miasto w polsce za jedno na terenie FR? Myślisz, że tak łatwo zanihilować 2 miliony ludzi w Warszawie i nie przestraszyć całego świata na śmierć? Myślisz, że rosyjscy obywatele będą skandować Putinowi za taki krok: gieroj? gieroj? Będą przerażeni jak wszyscy inni. Jego gwardzista go zabije aby ocalić świat. Nie mój drogi, wojna to przedłużenie polityki i to polityka będzie ostrożnie kontrolowała lejce wojny. Przegrywa ten kto nie jest w stanie zasobowo utrzymać kosztownej rywalizacji. Rosja pierwsza wypada z gry im dłużej konflikt trwa. 2022 może w tym temacie być przełomowym.

Realista
niedziela, 11 października 2020, 20:46

Trzeba być bardziej niż naiwnym żeby sądzić, że sytuacja będzie eskalować, bo Rosja posłała atom na jakiś śmieszny kraj w środku Europy, który jest skłócony z prawie każdym innym krajem oprócz kowbojów. Przypominam, że wystarczy uderzenie "deeskalacyjne" na Warszawę taktyczną głowicą i jest po zawodach - Ruscy siadają do rozmów i tak właśnie przejdzie użycie broni atomowej, a Rosjanie bardzo szybko usadzą ratlerka na pupie. Francuzi bardzo chętnie zobaczą, jak się u nas znowu fajczy, a Niemcy nawet nie kiwną palcem bo będą zajęte benefitami z Nord Stream 2. Nikt, absolutnie nikt, nie będzie za Warszawę umierać, a groźba eskalacji to by była jakby Ruscy puścili atom na Nowy Jork, a nie śmieszną Warszawę.

3 grosze
piątek, 9 października 2020, 10:23

No widzicie, taki mały Kaliningrad wciśnięty w "potężne" NATO, a możecie sobie tylko popatrzeć i rysować kółka, ew. pojechać za darmową wizę którą można załatwić przez internet i przekonać się na własne oczy jak bardzo te propagandowe sankcje zachodu "wyczyściły półki z towarów" w sklepach, no jakoś tam tego nie widać. O wizę mogą się ubiegać obywatele 50 krajów, w tym Polski, nie mogą natomiast Anglicy i Amerykanie, którzy wymiękają przed KRL-D i Iranem, a do Rosji która może ich eksterminować za atak na Kaliningrad by podskoczyli ? Śmiechu warte...

Kiks
piątek, 9 października 2020, 17:28

To po co do Polski jeździli na zakupy?? Głupoty każdy może napisać. Jakoś kolejek z Polski nie było.

H2O
piątek, 9 października 2020, 13:39

Widzimy w Polsce setki Rosjan, żyjących w tym raju Kaliningradzie, wykupujących wszystko w Braniewie i Elblągu. Śnij dalej. I zgadza się, twoj post wart jest 3 grosze.

marian
piątek, 9 października 2020, 21:31

No ale mają za co kupić. Niemcy kiedyś też do nas jeździli po wybrane towary i usługi.(nie wiem jak dziś) Czy to świadczyło o ich biedzie?

H2O
sobota, 10 października 2020, 09:27

Nie jest tematem za co kupuja, tylko to, że nie żyje im się świetnie w Rosji. Napisałem 3 zdania żadnego nie zrozumiałeś?

marian
sobota, 10 października 2020, 14:40

Znam takich rodaków, którym u nas nie żyje się świetnie. Co to ma do tego?

Adam
piątek, 9 października 2020, 12:24

Nie trzeba nawet tam jechać. Wystarczy wejść na google map i dać widok ulicy, żeby na własne oczy zobaczyć jaka bida z nędzą tam jest.

Hanys
piątek, 9 października 2020, 13:39

Te ulice z googla nie były aktualizowane od 15 lat w przypadku mojej miejscowości na Górnym Śląsku, a te z Rosji to mogą być jeszcze starsze ;)

nie szteruj hopie
sobota, 10 października 2020, 14:40

Toś nie był na żodnym Górnym Ślonsku, bo śtyry lata temu aktualizowali, a terozki tyż aktualizują

Janus
sobota, 10 października 2020, 09:31

Owszem mogą. Podobnie jak to, że na Śląsku masz setki km nowych dróg, ścieżki rowerowe i remonty. A w Kaliningradzie masz nowe bunkry, bazy, lotnisko, i starą sowiecką bidę!! Byłem i widziałem. A na Śląsku robi się coraz piękniej. Też byłem i też widziałem.

Rowerkiem
piątek, 9 października 2020, 10:50

Nawet można rowerkiem sobie pozwiedzać.Co uczyniłem 2 lata temu.Fajny skansen macie !

ekonom
piątek, 9 października 2020, 09:59

Ale te artykuły pisane w takim tonie jakby to już tuż tuż jakaś wojna się szykowała. Jak na razie nie widać jej na horyzoncie no chyba że planowane są jakieś działania aby ją wywołać. Na razie Polska wystawia się jako sługus pewnego Pana - jako jedyna oskarżyła Gazprom - ciekawe na jakiej podstawie bo ani to polska firma, ani zarejstrowana w Polsce, ani nic w Polsce ani na jej terenie nie buduje - zaiste ciekawe - równie dobrze mogłaby nałożyć karę na mercedesa czy BMW czy Airbusa - ale to widać postępowanie na czyjeś życzenie. Wszyscy dookoła zachowują się normalnie. A Kaliningrad to coś co się odbije czkawką wszystkim - to tak jak wolne miasto Gdańsk - robienie enklawy otoczonej przez Państwa z wrogiego bloku zawsze kończy się źle - ale jak widać nikt nie czyta historii i jej nie analizuje. Litwa, Łotwa i Estonia jak się skończą dopłaty z UE to się okaże jakie to mocne gospodarki i jak tam się będzie dobrze żyło skoro większość młodych już wyjechała - kto będzie płacił emerytury i leczył starych schorowanych ludzi. Rosja ma plany rozpisane na dziesięciolecia a nie na 2-3 lata a później się zobaczy. Kogoś drażni spokój i możliwość dalszego rozwoju handlu czy współpracy krajów europejskich z Rosją. Mieli już jeść mięsko krokodyli, prosić o nasze jabłka, i w ogóle żebrać "zachód" na kolanach o zniesienie sankcji - a jak się okazało mają to w .... Jak nie skończą NS2 to też świat się nie zawali.

andys
piątek, 9 października 2020, 11:57

1. Rzeczywiscie, ton artykułu jest dziwny (agresywny) . To chyba pierwszy taki tekst w DF24. Poważne zwiekszenia obecnosci NATO w Estonii, jakoś współgra z zarzutami Rosjan o niezgodności takich kroków z wzajemnymi ustaleniami (nie przesuwanie NATO na wschód od linii Łaby). 2. "Dzięki temu już teraz ludność rosyjska ma możliwość przemieszczania się po Polsce i Litwie dostrzegając zarówno brak jakiejkolwiek wrogości, jak również porównując warunki życia u siebie i w państwach zachodnich. Może się więc okazać, że takie, społeczne skutki dla małodemokratycznych władz na Kremlu będą o wiele bardziej niebezpieczne niż rakiety rozmieszczane w Estonii i w Polsce." Popieram! Bardzo mocno popieram!! Zwiększcie moją emeryturę do rozsądnej wielkości, a pierwszy wystąpię , choćby w Sputniku, chwaląc nasz poziom życia. Ten Putin to jest jednak głupi, ułatwiajac obywatelom Rosji swobodne podróżowanie do krajów sasiednich, zreszta nie tylko sasiednich. 3. Budowa autostrady Via Carpatia to dobry pomysł w ramach cywilizowania Rosjan. Bedzie ona przebiegać bardzo blisko granicy z Kaliningradem. Rosjanie zbudują łacznik z Kaliningradu (może Bałtijska) i beda mieli Rosjanie piękną drogę na południe Europy, aby podziwiać zabytki Włoch i orient Turcji. .

Gruby
piątek, 9 października 2020, 13:17

Staryś i głupiś. Czas już chyba zrobić miejsce młodszym... myślałeś może o wycieczce w jedną stronę do Szwajcarii?

Bursztyn
piątek, 9 października 2020, 09:44

Sytuacja komfortowa gdy Rosjanie sami napędzają Kaliningrad Ponieważ usa zbiera sygnatury elektroniczne do katalogów CELÓW

thor
piątek, 9 października 2020, 09:09

nie potrzeba walki - zrobić tam referendum i sami ludzie będą za przyłączeniem np. do Niemiec - nawet wojsko szybko zdezerteruje - Kaliningrad to swojego rodzaju enklawa

Rain Harper
piątek, 9 października 2020, 15:55

Jasssssne, bo też potrzeba nam więcej ruskiej mafii, podróbek , przemytu ... Chyba najgłupszy pomysł od czasu Wałęsowskich eksterytorialnych baz ZSRR ma terenie Polski. Krolewiec - tak. Rosjanie - nie.

Delta667
piątek, 9 października 2020, 11:56

To samo w Władywostoku bez Moskwy żyli by na duzo wyższym poziomie a tak całe zyski id do Moskwy

3 grosze
piątek, 9 października 2020, 10:29

No to jedź i rób referendum, możesz tam pojechać za darmową wizę. Tylko szybko sie przekonasz że Rosja to poważny kraj i żadnych referendów tam nie będzie. Za Jelcyna faktycznie chcieli sie oderwać, zrobić kolejne państwo "Republika Bałtycka" miało się nazywać, ale już im przeszła miłość do zachodu, a po inwestycjach z czasów Putina, w tym tych związanych z mundialem, Kaliningrad w niczym nie ustępuje również wizualnie, Europie.

Kot
piątek, 9 października 2020, 16:10

No tak. Rosja jest za to 5x za pseudo referendum na Krymie ale broń boże nie u siebie. To taka właśnie rosyjska mentalność i spojrzenie na świat. Broń psnie Boże przed bliższymi kontaktami z rosyjską nacją..

bender
piątek, 9 października 2020, 15:54

"(...) Rosja o poważny kraj i żadnych referendów tam nie będzie". Zabawne jak definiujesz "poważne" państwa, ale i tak chciałeś chyba powiedzieć, że żadnych uczciwych referendów tam nie będzie. Inne mają, ostatnio nt. zmian w konstytucji, żeby Putin mógł rządzić do śmierci.

Pietia
piątek, 9 października 2020, 13:44

Co ty? Może, gdyby taki Władywostok należał do Japonii, to pewnie jakieś "ludziki z kałaszami" zrobiły by tam "demokratyczne referendum". A tak, to co na wyżej mogą sobie pomarzyć, jak "rdzenni Rosjanie na Krymie" o wodzie pitnej w kranie. Bieda, to jest to to co oferuje szarym Rosjanom Putin.

BUBA
piątek, 9 października 2020, 09:43

Masz racje, tylko ta władza tak szczuje na Kaliningrad i Rosjan że taka szansę utraciliśmy. Referendum mogło zmiękczyć Kaliningrad pod warunkiem przyznania Rosjanom z Kaliningradu większych praw w UE niż reszcie Rosjan. I integracja gospodarcza dokonała by się sama rekami Kaliningradczyków. ....................................................................................................................................................................... Niestety PiS to taka Prawdziwa Polska Partia która dba o to by Kaliningradczycy pamiętali że są znienawidzonymi Rosjanami a Niemcy by zawdzięczały polityce Kaczyńskiego wolność od wojak USA na swoim terytorium które jednak kontrolują Niemcy by te nie zbaczały z drogi demokracji.......... ....................................................................................................................................................................... Kaczyński prowadzi politykę Jana III Sobieskiego - wzmacnia i tworzy wrogów naszego kraju.

Olecki
sobota, 10 października 2020, 09:48

Ty t a k na poważnie? Na trzeźwo? Referendum w najbardziej na zachód wysunietej bazie wojskowej Rosji?? I pewnie jeszcze miałoby być "demokratyczne"? W Rosji? W tej Rosji, w której w lokalnych wyborach w Petersburgu jeden z kandydatów po zliczeniu głosów uzyskał 104% poparcia? Zupełnie rozum straciłeś, czy tylko tak mącisz bez sensu? PS. Nikt w Polsce nie "szczuje" ani na Kaliningrad ani na Rosję. I nie czyni tego nawet PIS. My nie przypominamy niczego nikomu w Kaliningradzie, nie pisz bzdur. A z Rosji nikt z jej sąsiadów, w tym w szczególności Polska, nie musi tworzyć wrogów. Rosja sama skrupulatnie dba ciągłymi prowokacjami by mieć wokół siebie samych niechętnych jej sąsiadów. Czeczenia, Gruzja, Ukraina. Nieustanne prowokacje wobec Estonii i Litwy. Cwiczebne naloty na Norwegie. Naruszanie wód terytorialnych Szwecji i Finlandii. Wysyłanie bombowcow nie tylko na wody terytorialne Wielkiej Brytanii, ale nawet do wybrzeży... Hiszpanii. Napisz o tych "pokojowych" inicjatywach Kremla, a nie rzekomym "szczuciu" na Kaliningrad. To nie Polska tworzy wrogów, tylko Rosja.

BUBA
sobota, 10 października 2020, 11:16

Najpierw weź do ręki mapę Europy i zobacz gdzie jest Kaliningrad. Potem przeczytaj kilka razy ze zrozumieniem: "Referendum mogło zmiękczyć Kaliningrad pod warunkiem przyznania Rosjanom z Kaliningradu większych praw w UE niż reszcie Rosjan." a potem zrozum ze te działania powinny być podjęte 20 lat temu. I to powinien być priorytet strategiczny Polski......................................................................................................................... ......................................................................................................................................................... Teraz od kilku lat już jest za późno tak jak z dobra modernizacją MiGa-29. W 2012 był idealny czas na wykonanie pełnej modernizacji i uzyskanie nowych technologii od Rosjan w tym cyfryzacji N019 jak Topaza. Teraz zapomnij..............................................................................

Prorok
niedziela, 11 października 2020, 12:45

A na cholerę nam Migi-29 by teraz były? Mamy mieć relatywnie małe nowoczesne siły powietrzne złożone z F-16 i F-35 - jak dla mnie do tego miksu Migi-29 (jakkolwiek piękne) w ogóle nie pasują. A co do polityki wobec Kaliningradu - był mały ruch graniczny, ale został zawieszony przez Polskę w reakcji na politykę Rosjan parę lat temu (jeszcze za Macierewicza w Monie) i na pewno swoje zrobił. Nie za włączeniem do Polski ale za utworzeniem niezależnego od sąsiadów ale zdemilitaryzowanego obwodu Kaliningradzkiej bym był z własnym lokalnym rządem. Nawet nazwę mamy historyczną dla tego tworu. Nie widzę powodu, żeby nie pozwolić Rosjanom z Kaliningradu na wejście do UE, czy jeśli UE się rozpadnie - do Commonwealthu.

BUBA
poniedziałek, 12 października 2020, 06:30

Zawieszony mały ruch graniczny uderzył w Kliningrad nie w Rosję. Podobnie jak symboliczne embargo na produkty rolne czy jakiekolwiek inne nie działa. Chiny sprzedadzą wszystko Rosji co trzeba................ ...................................................................................................................... MiG-29 jest samolotem przechwytującym, to oznacza że może polować na pociski manewrujące systemu Kalibr nad Morzem Bałtyckim tak jak Mustangi polowały na V1 i w ten sposób zabezpieczać np Gazoport w Szczecinie, port przeładunkowy w Swinoujściu i bronic zaplecza w drugiej linii będącego poza zasięgiem Iskanderów, gdy tymczasem F-35 i F-16 wezmą na siebie ciężar walki z Su-57, Su-35, Su-30. Jako samolot dwusilnikowy jest bezpieczniejszy nad morzem niż jednosilnikowe F-16 lub F-35 o czym świadczy 28 lat bezawaryjnej eksploatacji MiGów-29 wspieranej przez WZL-2 aż do Dobrej Zmiany....................................... ...................................................................................................................... Obiekty na zapleczu w Polsce będą głownie atakowane masowo systemami Kalibr znad Bałtyku. Szwecja jest neutralna, Finlandia nie jest w NATO. O.P. Rosji od Północy są bezpieczne. Estonia nie ma lotnictwa. Rosjanie Północ mają zabezpieczoną. Nowoczesnych śmigłowców ZOP w Polsce nie ma a 4 AW 101 na 600 km wybrzeża to żart. Poza tym bez osłony AW-101 będą spadać jak ulęgałki. Nie polatają 100 km od brzegu. ..................................................................................................................... MiGi i Su-22 mogą też służyć jako podstawa odtworzenia Lotnictwa Marynarki Wojennej. Zrzucenie torpedy przeciwko O.P. lub bomb głębinowych nie wymaga super techniki. Podobnie wyniesienie JASSM czy JSOW w powietrze........................................................................................ ........................................................................................................................ Trzeba zaznaczyć że Polska to jedyny kraj na świecie gdzie zaniedbano tak MiGi w ciągu kilku lat. A na świecie lata mnóstwo starszych samolotów. Indie mają 60 takich MiGów jak my, tylko dobrze zmodernizowanych - kupują kolejne MiGi-29 SMT/UPG. I nie ma takich serii katastrof. Podobnie na Ukrainie walczącej z Rosją. Podobnie w Syrii na wojnie.................. ....................................................................................................................... MiGi trzeba wymienić ale to nastąpi najprędzej za 10 lat. Najbardziej zdegradowany bojowo przez MON jest Su-22........................................ ...................................................................................................................... Su-22 na dziś jest samolotem zupełnie bezbronnym i tu bym widział F-35. Da to możliwość przywrócenia jednej rozwiązanej eskadry do życia. Czyli postęp w zwiększaniu potencjału bojowego. Wycofanie MiGów to strzał w własne kolano............................................................................................... ........................................................................................................................ Teoretycznie mamy 48 F-16 i 34 F-35 w pierwszej linii do tego 28 MiGów-29 broniących zaplecza, oraz np 16 Su-22 w Marynarce Wojennej do zwalczania O.P. Jest to rozwiązanie przetestowane na wojnie i na naszą kieszeń. - warto było by dokupić 4 MiGi jako uzupełnienie lub 20 węgierskich MiGów za 10 milionów Euro z zapasowymi silnikami i uzbrojeniem. Maja mniejszy nalot o 10 lat od naszych MiGów. I odkładać na kolejne nowe samoloty. inaczej czeka nas dalsza degradacja. ........................................................................................................................... Inaczej ciągu 10 lat od 2015 do 2025 stracimy 70 samolotów a wprowadzimy na to miejsce tylko 34 F-35. Czyli zmniejszymy możliwości PSP.....................................................................................................................

Anty rusofil
piątek, 9 października 2020, 16:13

Ale jesteś naiwny. Gdyby Kaliningrad chciał uciec z Rosji to zaraz był by tam wykonany desant specnazu i wymiana całej władzy oraz więzienie dla każdego niewygodnego. Nie bądź naiwny. Kaliningrad powstał jako straszak na nato i dalej spełnia ta rolę dość dobrze jak widać z powyższego artykułu.

BUBA
piątek, 9 października 2020, 23:05

To jakim cudem przed AWS (Solidarność dotowana pieniędzmi USA i UE) Polacy rewelacyjnie budowali swój przemysł i gospodarkę na handlu z Rosją?............................... ........................................................................................................................................................ 1997 7% PKB i większość w Polsce to polski kapitał. Ponad 90% kapitału. Polskie małe i średnie firmy, polscy rolnicy - byli nie do wyparcia z Rosji z rynku 140 milionów konsumentów mimo że Unia Europejska dotowała np. rolnictwo...i przyszedł AWS i nic z tego nie zostało. Kilka milionów bezrobotnych i upadająca gospodarka a za o na miejsce polskich firm w Rosji weszły zachodnie. Warto przypomnieć że Bracia Kaczyńscy też tworzyli tę koalicję........................................................................................................................................... .......................................................................................................................................................... Do dziś embargo nie obowiązuje na produkty IBMa, Microsoftu, działa Google.ru, idą do Rosji Mercedesy, BMW, Airbusy, a Rosja kupuje więcej w Polsce niż USA............................. ......................................................................................................................................................... MAŁO TEGO POWSTAŁY TAM FABRYKI ZACHODNICH KONCERNÓW ZARÓWNO TECHNICZNYCH JAK I POTENTATÓW ŻYWNOŚCI....................................................................... .......................................................................................................................................................... Rosjanie z Kaliningradu mają bliżej do Warszawy niż do Moskwy, tyle że obecny rząd to proste chłopy wyrwane granatem z miedzy, a nie politycy formatu np. Helmuta Kohla, który wiedział że Polacy wiozą do PRL demokrację wraz z efektami swojej pracy na czarno w wolnej Europie i w Berlinie Zachodnim. Nie Solidarność rozwaliła PRL tylko chęć życia Polaków jak na Zachodzie. Chęć normalności z kolorowych gazet z Niemiec, Szwecji. ..........................................................................................................................................................

piątek, 9 października 2020, 19:26

Taa jasne coś co będzie istniało chwile od wypowiedzenia wojny NATO

Jabadabadu
poniedziałek, 12 października 2020, 14:45

My też będziemy istnieć tylko chwilę, a dokładniej - jakieś 10 minut. Odpowiada ci to? Bo mnie nie.

Bosman C
piątek, 9 października 2020, 08:51

Interesująca analiza, ale, obawiam się, oparta na nierealistycznym założeniu, że NDR-y nie zostaną zniszczone uderzeniem powietrznym/rakietowym w pierwszej fazie potencjalnego konfliktu bez względu na ich dyslokację.

Skąd się tacy biorą?
piątek, 9 października 2020, 13:47

Interesująca analiza, bez idiotycznego założenia , że Rosja może niszczyć bezkarnie, co chce, kiedy chce, i komu chce.

Rangun bot
piątek, 9 października 2020, 08:05

Taki artykuł w publicznej dyskusji uzasadnia rosyjską reakcję: analiza geograficznego odsunięcia zagrożeń obwodu kaliningradzkiego.

kkk
piątek, 9 października 2020, 07:53

czy europejskie kraje mają coś na wzór Tomahawków, jako odpowiedź na Kalibry?

środa, 14 października 2020, 22:58

Teoretycznie mogłyby mieć. Tylko, że chłopaki za ba

Jacek
piątek, 9 października 2020, 04:27

Militaryści z Pentagonu dążący do konfrontacji zbrojnej z Rosją już określili priorytetowe cele do przeprowadzenia ataku. Obok Półwyspu Krymskiego i Wysp Kurylskich, to bez żadnej wątpliwości należy do nich Obwód Kaliningradzki. Dlatego Rosjanie umacniają swój potencjał obronny w tych regionach i stale podwyższają swoją gotowość bojową. Należy więc mieć nadzieję, że agresywny pakt militarny NATO nie odważy się na rozpętanie wojennej pożogi, o skutkach niewyobrażalnych dla całej ludzkości...

anty
piątek, 9 października 2020, 09:28

USA chce wmanewrować Rosję w wojnę z Chinami i to jest prawda. Europa i mieszanie zawłaszcza w naszym regionie maja do tego doprowadzić.

Wnuk Błochina
piątek, 9 października 2020, 16:20

Czytasz sam siebie? USA chce w manewrować Rosję w wojnę z Chinami przez mieszanie w Europie? Co za brednie. A twój przedmówca pisze o agresywnym nato i podaje że pierwsze cele to Krym, Kaliningrad i kuryle, które dziwnym trafem Rosja komuś zagrabila i te terenu okupuje. Po prostu beret...

Ha ha ha
piątek, 9 października 2020, 13:49

Posłuchajcie tylko tego belkotu: mieszanie w naszym regionie (Europa wschodnia) ma doprowadzić do konfliktu Rosja - Chiny (daleki wschód)!! Trollom już odbija na całego!

Obserwator
piątek, 9 października 2020, 04:14

Wystarczy nie tylko spojrzeć na mapę, ale również potrafić logicznie przeanalizować odczytane z niej informacje. Obwód Kaliningradzki ma powierzchnię 15 tys. km², z tego 1/3 stanowią tereny wojskowe. Największa rozciągłość OK z północy na południe to 108 km, a ze wschodu na zachód - 205 km. Dla porównania - województwo opolskie: 9,4 tys. km², 136 km, 127 km. W związku z powyższym jest to obszar wystarczający do rozśrodkowania znacznych sił i środków. Natomiast co do siły ognia artylerii, a szczególnie litewskiej, to zalecałbym daleko posunięty sceptycyzm...

Alejaj
piątek, 9 października 2020, 03:49

Na końcu jest najlepsze :) No jasne że Rosjanie którzy przyjechali do Polski nigdy nie zaznali jakichkolwiek przejawów wrogości, było to widać zwłaszcza na EURO 2012, kiedy rosyjskich kibiców witano chlebem i solą, natomiast polscy kibice którzy pojechali na rosyjski mundial byli bici i kopani, no ale taka tam jest kultura na wschodzie ;) A co do tych gierek planszowych z Kaliningradem, to nie sądzę żeby w razie wojny ta część Rosji długo była w okrążeniu... Sądzę że puszka paprykarza na głowę starczy, żeby te okrążenie przetrwać, no chyba że NATO wzorem Hitlera umieści na "flace wschodniej" ze 200 dywizji XD

Kot
piątek, 9 października 2020, 16:23

Nikt nie zamierza okrążać Kaliningradu. Kaliningrad jeśli chcemy coś zdziałać musi zostać w przeciągu kilku godzin zrownany z ziemią.

Niuniu
piątek, 9 października 2020, 02:53

Fajny artykuł. Tyle tylko, że jego podstawą jest założenie, że norweskie rakiety to jakiś świety gral przeciw okrętowy. niezawodne, śmiertelnie groźne, itp. Autor w ogóle zakłada, że rosyjska flota na Bałtyku nie dysponuje skuteczną obroną przed takimi rakietami. Również zakłada, że Rosja nie jest w stanie zniyszczyć wyrzutni tych pocisków w miejscach bazowania czy też już na stanowiskach startowych. To samo założenie dotyczy Naszych systemów radarowych. I wreszcie mówi o "zmasowanym" ataku. A mamy wystarczającą liczbę rakiet do "zmasowanego" ataku? Na kilkanaście okrętów? Te rakiety są dla nas namiastką obrony wybrzeża. Również ałtor tak formułuje swe tezy jakby do czasu pocisków NSM nie istniało porównywalne zagrozenie dla rosyjskich okretów na Bałtyku. A przecież flota NATO to nie tylko tych kilka ledwo pływających polskich okrętów to przecież połączone siły wszystkich państw NATO do tego wsparte silnym lotnictwem. NATO zawsze miało wielokrotną przewagę w siłach morskich i lotniczych nad zgrupowaniem wojsk rosyjskich nie tylko w Kaliningradzie ale również na całym akwenie Bałtyku. Wprowadzenie rakiet NSM niewiele tu zmieniło, nie jest w stanie jeszcze bardziej pogorszyć i tak przegranej pozycji rosyjskiej. Kaliningrad nie jest przyczółkiem ofensywnych sił morskich. To baza sił rakietowych i wczesnego ostrzegania. A zagrożeniem są stacjonujące tam systemy rakietowe i możliwość uzbrojenia ich w taktyczną broń atomową. A na to nasze rakiety NSM nic nie poradzą.

GB
piątek, 9 października 2020, 17:06

NSM wg dostępnych danych są bardzo groźne z co najmniej 4 powodów, kolejność dowolna. 1. Lecą nisko. 2. Są stealth. 3. Naprowadzanie jest w początkowej fazie inercyjne/gps, w końcowej fazie pasywne za pomocą głowicy termowizyjne/optycznej, bez użycia emisji radarowej. 4. Mogą lecieć po zadanej wszesniej trasie i w ostatniej fazie wejść na kurs na cel. Wszystko to powoduje że są bardzo trudne do zestrzelenia gdyż nie zdradzają swojego ataku. Co do naszych systemów radarowych to ja po prostu bym na nie nie stawiał tylko oparłbym się na rozpoznaniu NATO w czasie rzeczywistym. Morska Jednostka Rakietowa ma Link 16, co już w zupełności wystarcza. Co do możliwości Rosji w niszczeniu wyrzutni NSM. Trzeba sobie postawić pytanie, kto ma lepsze rozpoznanie w czasie rzeczywistym NATO, czy Rosja. I to na wielu płaszczyznach, zaczynając od rozpoznania strategicznego - czyli wykrycia podjęcia decyzji o wojnie przez przeciwnika, przez rozpoznanie operacyjne - czyli wczesne wykrycie przesuniecie jednostek wojskowych wroga i co równie ważne całego zaplecza logistycznego na pozycje wyjściowe do ataku, po rozpoznanie taktyczne. W razie podejrzeń amerykanskie Global Hawki, U-2, AWACS, satelity będą miały pod stałą obserwacją rosyjskie jednostki. W drugą stronę już nie jest to takie jednoznaczne, gdyż Rosja dronow klasy Global Hawka nie ma, AWACS ma mało, a satelity nie przesyłają danych w czasie rzeczywistym (i nie są SAR). Polska MJR to dwa dywizjony o możliwości wystrzelenia równocześnie w sumie do 48 NSM. Na 4 korwety rakietowe, 1 niszczyciel (od lat remontowany i nie wiadomo czy wróci do służby), 2 fregaty( w tym jedna w remoncie) plus kilka okrętów rakietowych to aż nadto, zwłaszcza że bronić to się mogą tylko 4 korwety i 1 fregata. Do tej pory było jak NSM mogą zwalczać okręty itp. Ale ja nasze NSM widzę w całkiem innej wazniejszej roli, a co więcej zgadzam się z dalszą częścią twojego postu. Uważam że polskie rakiety NSM uderzą w pierwszej kolejności w ważne instalacje radarowe, wyrzutnie rakiet (balistyczne, OPL, itp.), magazyny, łączność, dowództwo, stacjonujące w OK, a rosyjskie okręty zostaną na koniec i dla lotnictwa. Po prostu rosyjskie okręty są mało groźnymi celami w przeciwieństwie do wojskowych instalacji ladowych w OK.

Clash
piątek, 9 października 2020, 09:40

A ty Niuniu/Sasza/Wołodia/ Fiedzia zakładzasz że NATO nie ma rozpoznanych miejsc stacjonowania elementów obrony w OK? Pomijając już fakt że jest to bardzo mały skrawek ziemii..... Autor zakłada że skandynawia się nie włącza do wojny a jeśli i w tym założeniu się pomylił? No i co wtedy? Petersburg będzie Fiński czy Estoński?

andys
piątek, 9 października 2020, 12:05

"Petersburg będzie Fiński czy Estoński?" Zdecydujcie sie w końcu - przeciez miał być Chiński!

Anatol
piątek, 9 października 2020, 17:55

Granica z Chinami będzie na Uralu.

piątek, 9 października 2020, 14:42

Bez znaczenia. Ważne żeby nie zagrażał.

zdzisek
czwartek, 8 października 2020, 23:44

No bez jaj. 2 - 3 godziny to nie czas zajęcia Pribałtiki. Na to potrzeba Rosjanom od 2 do 3 dni. 2 - 3 godziny to czas zniszczenia zmasowanym atakiem lotniczo - rakietowym WSZYSTKICH strategicznych celów w Pribaltice i Polsce, w tym oczywiście tej garstki F-16, z których tak jesteśmy dumni. A potem rosyjskie lotnictwo może sobie spokojnie i bezkarnie polować na Osy, NSM, Kraby i Leopardy. A prawda, zapomniałem, przecież niemieckie Eurofightery nas skutecznie obronią, czyż nie?

Trol
piątek, 9 października 2020, 16:37

No jeśli myślałeś że sama Polska i Bałtowie zatrzymają Rosję to raczej nikt tak nie zakłada. Ale zakładając że dostaniemy pomoc to w samych właśnie Niemczech jest tyle samolotow(w tym USA) że te rosyjskie samoloty mogą dużo nie polatać.

piątek, 9 października 2020, 14:42

Co jest Probałtika?

Marek1
czwartek, 8 października 2020, 23:44

Mam wielką nadzieję, że NIE jest pan autorem zdania -"Baza Floty Bałtyckiej znalazłaby się w zasięgu armatohaubic „Krab” rozstawionych w okolicach Braniewa lub na Mierzei Wiślanej". Jest to aż tak wielki absurd, że trudno nawet to skomentować. Bez posadowienia na estońskich wyspach natowskiej "bańki" AD/A2 i zagrodzenia minowego lub chociażby sensorowego przestrzeni wodnej pomiędzy Finlandią i Estonią, nie ma mowy o uwięzieniu Bałtijskowo Fłota w Kronsztadzie. Ot i wsjo ...

gość
czwartek, 8 października 2020, 22:31

Pokażcie teraz rosyjskie kółka i możemy rozmawiać

piątek, 9 października 2020, 14:45

Rosyjskie kółko jest jedno - i obejmuje cały świat.

Ot co
piątek, 9 października 2020, 09:46

Najpierw były właśnie rosyjskie kółka. Takie "pokojowe" Kalibry się pojawiły i Iskandery sięgające połowy Europy. A dopiero teraz pojawiają się "nasze", NATOwskie kółka. Jakby Rosja nie atakowała, wszystkich sąsiadów dookoła, to by nie było potrzeby "naszych" kółek.

Piotr Wielki
czwartek, 8 października 2020, 22:31

Zgodnie z chińskimi prognozami, gdyby Rosja weszła do Polski i krajów nadbałtyckich, to wojna trwałaby dwa dni. Po dwóch dniach Rosjanie zostaliby wyparci z obwodu Kaliningradzkiego. Chyba, że uczyliby broni A. Chińczycy wiedzą co piszą i to pokazuje realną siłę rosyjskich wojsk konwencjonalnych.

3 grosze
piątek, 9 października 2020, 10:03

Nie dość że wyrwałeś to jedno zdanie z chińskiego kontekstu, które ci pasuje, to jeszcze je przekręciłeś o 180 st. i dorobiłeś swoją wizję życzeniową o stanie konwencjonalnych wojsk Rosji. Otóż Chińczycy (wiadomo zaprawiony w bojach naród, dużo wojen i zwycięstw na koncie...) napisali, że gdyby NATO sie skoncentrowało i zaatakowało pierwsze to by zajęło Kaliningrad w 2 dni (wg nich, bo na wojnie plan nigdy nie idzie w 100%) ale wtedy Rosja byłaby zmuszona do odpowiedzi i Chińczycy napisali w tym swoim tekście że oberwałoby za to 8 krajów natowskich (nie powiedzieli jakich, no ale to chyba każdy sie domyśla) Polska nie jest w stanie konwencjonalnie zająć Kaliningradu, chyba że po mobilizacji, a to też dyskusyjne. A tym bardziej nie może tego zrobić ta amerykańska brygada. Rosja ma miażdżącą przewagę konwencjonalną na tzw. flance wschodniej i zmienić to NATO może jedynie mobilizacją, ale nadal będzie miało mniej czołgów i artylerii niż ma Rosja.

Lol
piątek, 9 października 2020, 16:42

Chyba raczysz żartować ze nato zajęło by dwa dni zajęcie Kaliningradu. Kaliningrad można zrównać z ziemią w kilka godzin a później nie trzeba go w ogóle zajmować.

bender
piątek, 9 października 2020, 16:05

Ojej... jakie siły lądowe masz w OK i dlaczego uważasz, że miałyby być nie do pokonania? Jeśli Rosjanie zaatakują Bałtów lub nas, to OK musi zostać zajęty. Również grożenie wszystkim dookoła atakiem atomowy nie jest rozwiązaniem, tylko eskalacją konfliktu. A im bardziej Rosja będzie eskalować, tym mniejsze ma szanse na wygraną, bo potencjał samych USA nie mówiąc o całym NATO jest znacznie większy.

Reno
piątek, 9 października 2020, 14:36

A po co Polska miałaby zajmować obwód? Chyba nikt w Polsce ani w NATO tego nie planuje. Rosja też nie planuje takiego konfliktu, bo gdyby mieli takie zapędy, to wcześniej ogarnęli by Gruzję lub inne łatwiejsze do przełknięcia kąski. Żadnej wojny NATO - Rosja nie będzie, bo nikt tego nie chce, nie ma w tym żadnego interesu, a wiąże się to ze zbyt dużym ryzykiem dla wszystkich. Chyba, że do władzy w USA lub Rosji dojdzie szaleniec.

3 kopiejki
piątek, 9 października 2020, 13:49

Rosja głośno szczeka, ale mało może. Powiedz coś o Ukrainie - słabo wam tam idzie, choć wg was Ukraina to trup, ciekawe. Na dalekim wschodzie protesty, w samej moskwie sprawa Iriny Slaviny, wybuch składu amunicji, a o stanie waszej enklawy - OK - lepiej nie pisać. Każdy może sobie na street viev Googla zobaczyć ten was dobrobyt.

niktpoprostunikt
czwartek, 8 października 2020, 22:29

Tyle, że pominięto to że Rosjanie problem ten rozwiązali w latach 60-tych. Od tego czasu mają wyszkolone do samobójczych misji na super ważne obiekty pododdziały Specnazu. GRU dysponuje mniejszą ilością ale lepiej wyszkolonych pododdziałów tego typu. Dziś gdy drony można zakupić pokątnie na czarnym rynku daje to takim pododdziałom niesamowite fory. Nie jesteśmy USA nie mamy elitarnych oddziałów broniących takich obiektów (np. silosów jądrownych w USA). Zapomina się także o broni nuklearnej która skutecznie może zniszczyć wyrzutnie, system naprowadzania, centra dowodzeni i personel. O tajnych współpracownikach i szpiegach którzy w razie czego mogą przeprowadzić dywersję w jednostkach dla nas strategicznych nie ma co wspominać. Agentura GRU i FSB ma się u nas wszak doskonale.

Prorok
niedziela, 11 października 2020, 12:53

Ciekawe. Czyli drony będą sprzedawane na czarnym rynku (takie drony można kupić w każdym sklepie z dronami). No w sumie pewnie tak. Ale tutaj Rosjanie są do tyłu.

rzeczpospolita obojga narodów
czwartek, 8 października 2020, 22:18

Kiedy już uda się uwolnić obszar okręgu królewieckiego od sowieckiego okupanta, wówczas powinno się przekazać te tereny Litwie, jako następcy prawnego i faktycznego pokrewnego bałtyckiego ludu Prusów.

Legoputinas
piątek, 9 października 2020, 13:55

Ciekawy pogląd, a i samo zagadnienie - co dalej zrobić z tym faktem - będzie kolejną puszką pandory. Polska, Litwa, czy Niemcy - każdy kraj będzie rościł sobie prawa i każdy będzie miał trochę racji... ruskie nigdy nic dobrego nie tworzą. Chyba, że samogon ;)

oskarm
czwartek, 8 października 2020, 22:10

@Maks - Wprowadzenie 4 korwet projektu 20380 typu Strieguszczyj to zdecydowane wzmocnienie Rosyjskich zdolności ZOP na Bałtyku.

GB
piątek, 9 października 2020, 12:33

Przy okazji wprowadzenie 4 korwet projektu 20380 na Bałtyk to zdecydowane osłabienie rosyjskich zdolności ZOP we Flocie Północnej, która jest najważniejsza dla Rosji ze względu na SSBN. A ta ma obecnie zaledwie nowe 2 okręty zdolne brać udział w misjach ZOP. Reszta to antyki z lat 70/80.

Stasio
czwartek, 8 października 2020, 22:08

I co myślicie, że Rosja będzie działać jak chcecie. Myślę, ze wy nie wiecie o czym mówicie. Chcecie grać w warcaby, a to są szachy. Już nie raz próbowaliście, siadać za stołem z ważnymi tego świata i zawsze pokazywano wam wasze miejsce. Powtórki z rozrywki by nie było.

piątek, 9 października 2020, 14:50

A kogóż to tak mocno zabolała słowańska dusza? :)

Bono
piątek, 9 października 2020, 14:00

A ty za to myślisz, ze NATO będzie działać jak ty chcesz, albo wcale jak chce Rosja? Jakie "chcecie"? Gdybyśmy "chcieli" to my byśmy ćwuczyli ataki na Rosję, a nie Rosja ataki na Warszawe! A teraz to tylko Rosja wciąż ćwiczy ataki na sąsiadów. I nie tylko ćwiczy, czego dowodem po kolei były Czeczenia, Gruzja, Krym, Donbas, teraz miesza pomiędzy Azerami i Ormianami.

Agent Lenin 000
piątek, 9 października 2020, 13:57

Sasza spokojnie, nikt Ci twojej szczerbatej Sonii nie porwie :)

OptymistaPl
czwartek, 8 października 2020, 22:06

Wszyscy (nawet USA) będą działać na zasadzie koszt/efekt (a nie droga megalomania) i przestawiać się na mniejsze okręty, to fakt. My powinniśmy zbudować 5 wielozadaniowych korwet o wyporności ok 2000 ton i długości 80-90 metrów ( z dronem pionowego wzlotu każda) oraz dozbroić Ślązaka. Okręty tego typu nie zjedzą budżetu MON a jednocześnie będą miały odpowiednią dzielność morską by działać w ramach współpracy NATO. Jednocześnie jeśli chodzi o odstraszanie to jak słusznie zaznaczył autor, ekonomiczne i liczniejsze będą systemy lądowe niż drogie i nieliczne OP (co prawda nie zrezygnowałbym całkowicie z OP- 2 nowoczesne jednostki byłyby rozsądnym rozwiązaniem). Oczywiście Korwety przenieść do Świnoujścia, a w Gdyni pozostawić OP i część trałowców.

cywil
czwartek, 8 października 2020, 20:52

I znów nadzieja, że ktoś nam coś da (wskaże radarem, podświetli laserem). Czyli nadal 100% zależność od pomocy obcej armii. A co jak będą mieli inne priorytety albo wytyczne polityczne i nam nie wskażą celów?

Polak mały
piątek, 9 października 2020, 08:24

Obca armia jest tutaj wychwalana pod niebiosa. Jesteśmy już kolonią, a nie suwerennym państwem.

nam pasuje
piątek, 9 października 2020, 14:50

Jedź do Rosji - będziesz wolny.

dim
piątek, 9 października 2020, 06:20

Okręg Kaliningradzki ma za główne i podstawowe zadanie odciągać nasze siły i uwagę. Od faktycznego, dość niezmiennego kierunku, z którego już kilkadziesiąt razy maszerowały na Polskę rosyjskie wojska.

GB
piątek, 9 października 2020, 08:49

No tak... A my wg ciebie nie znamy tego kierunku...

dim
piątek, 9 października 2020, 13:34

Znamy go i pozostawiamy niemal bezbronny. Było tam kilka lekkich oddziałów, dodajemy tylko jedną nowo kompletowaną brygadę i "dowództwo dywizji", twierdząc, że to dodajemy dywizję. Szykujemy się do przeszkadzania Rosjanom (kilkanaście godzin ?) w dostaniu się do Okręgu Kaliningradzkiego, twierdząc, że chodzi nam o obronę przejścia do Bałtów. Ale do Bałtów, gdzie to mielibyśmy interweniować, tak czy owak za chudzi w uszach jesteśmy, by interweniować. A wiesz chyba jak wyglądają czasowo wszystkie symulacje zajęcia Bałtów przez Rosję ? Za to solidnie bronimy się od strony Kaliningradu, na Mazurach, a jeszcze solidniej bronimy przedmościa na Odrze. Zapewne chodzi o szybkie zajęcie Berlina ? Czy jednak tylko o osłonę ucieczki rządu i niemiecko-rosyjskiej strefy demarkacyjnej ? I to polskimi rękami ? Przy tym nasze wojsko jest całkowicie niezdolne do prowadzenia normalnych działań bojowych, o ile odmówią nam pomocy sojusznicy. Sami nie kupujemy dronów rozpoznania czy naprowadzania - liczymy na ich drony itd. Tym samym wystawiając się, jak towar na targu, pomiędzy mocarstwami. - A według Ciebie czy nie tak jest do dziś ? To jak jest ?

GB
piątek, 9 października 2020, 22:31

Powinieneś wiedzieć że armia rosyjska nie stoi pod Brzesciem tylko u siebie w Rosji pod Smoleńskiem. Po drugie żeby zaatakować na kierunku białoruskim to Rosja sobie musi zabezpieczyć skrzydła, bo atak ze skrzydeł może doprowadzić do wzięcia w kociął zgrupowania białoruskiego. Północne skrzydło to państwa bałtyckie (NATO), południowe to wroga Rosji i będąca z nią w konflikcie Ukraina. Z Ukrainą do dziś sobie Rosja poradzić nie może. Do tego właśnie Turcja poszerza swoją strefę wpływów na Kaukazie, kosztem Rosji, no i Rosja prowadzi operacje wojskową w Syrii. Dalej w Azji też państwa muzułmańskie stają się niestabilne. Atakowanie w takiej sytuacji Polskę lub państw bałtyckich byłoby głupotą ze strony Rosji. Jak wiadomo w państwach bałtyckich są jednostki państw NATO, a to oznacza że to nie byłaby wojna Polska, państwa bałtyckie przeciwko Rosji, tylko wojna NATO - Rosja. A czym bardziej Rosja będzie agresywna tym więcej jednostek natowskich będzie we wschodniej Europie. Tak się dzieje od 2014 roku. W zasadzie do 2014 roku z Europy wycofywaly się jednostki amerykańskie, przy czym w Polsce ich w ogóle nie było. Teraz wojsko amerykańskie jest w Polsce, budowana jest bardzo ważna baza rakietowa w Redzikowie. Pisanie mi zaś że w jakiś cudowny sposób wojsko rosyjskie, które nie może pokonać Ukrainy znajdzie się na linii Odry świadczy o niezrozumieniu współczesnych konfliktów zbrojnych. Po prostu, armia rosyjska po trzech dniach walki zostałaby zatrzymana bo zabrakoloby jej paliwa i amunicji, bo jej logistyka zostałaby zniszczona przez natowskie lotnictwo. Na przykładach z Syrii i Kaukazu widać że systemy OPL produkcji rosyjskiej są bezwartościowe w starciu z nowoczesnymi dronami i nawet rakietami niekierowanymi. A lotnictwo rosyjskie dysponuje około 100 Su-35, ponad 100 Su-30 i ponad 100 Su-34, przy czym te samoloty muszą operować także na Dalekim Wschodzie i na Północy. Reszta rosyjskich samolotow jest mało wartosciowa. Zważywszy że Polska ma 48 F-16 to nasze lotnictwo nie wygląda źle, a uwzględniając samoloty NATO w Europie to przewaga NATO w lotnictwie jest druzgocąca. Co dronow to przecież uczestniczymy w natowskich programach i Global Hawki jak trzeba to prowadzą misje na nasze zlecenie. Podobnie jest z samolotami AWACS.

dim
sobota, 10 października 2020, 16:25

@GB re: twoja wyliczanka przewag.... A nie sporządziłbyś przypadkiem podobnej, ale dla września 1939 ? Gdyż wtedy też, wszyscy razem, bylibyśmy miażdżąco silniejsi od Rzeszy. Tyle, że chętnych brakło. Zatem dziś Grecję i Turcję możesz spoko, skreślić. Zajęte są sobą wzajemnie. Francja nie będzie 'za Gdańsk' - ani nie ma interesu. Niemcy tym bardziej nie mają interesu nie-współpracować z Rosją. Włochy ? - najwięksi przyjaciele Rosji (jeśli nie wiesz). Zostają kraje w rodzaju Danii, Rumunii... Wielkiej Brytanii, która jednak zachowuje tylko taką ilość sił zbrojnych, jaka minimalnie konieczna jest do obrony ich wyspy. Na Węgry już bym nie liczył i to nie tylko w braku Ludwika Andegaweńskiego. Rekapituluję: Nie ma liczących się sił NATO, gotowych do naszej obrony, poza ewentualnie Amerykanami. Takich sił, które mogłyby, GDYBY CHCIAŁY, skutecznie bronić Polski. A czy Rosja ma siły do ataku ? Na całe NATO pewnie nie, ale na Polskę i Bałtów spoko. Reszta to kwestia handlu Rosji z Niemcami. Gdy Amerykanom wyrosną już zupełnie gdzie indziej wielkie problemy z niedostatkiem sił, dla utrzymania pozycji. A to może być wkrótce.

dim
sobota, 10 października 2020, 16:15

tego nie daje się czytać :))))))))) Z jakiego północnego skrzydła ? Czym ty chcesz od Bałtów zaatakować rosyjskie dywizje pancerne, faktycznie armię pancerną ? Zejdź na ziemię ! Sprawdź też tematykę ćwiczeń rosyjskich na Białorusi, od kilku lat. Z powoływaniem tysięcy, czy dziesiątków tysięcy rezerwistów, ale mobilizując ich m.in. w cywilnych i wojskowych warsztatach obsługi wojsk zmechu i pancernych. Sprawdź rosyjskie rajdy setek km, w ciągu kilku godzin, gruntowymi drogami, całym pułkiem, bez żadnego wcześniejszego uzgadniania tego z Białorusinami. Natomiast czego nie sprawdzisz, bo nie ma jak, to jest to jaka część rosyjskiego ciężkiego sprzętu faktycznie wraca z tych ćwiczeń do Rosji, a jaka na tych platformach kolejowych, to "puste plandeki" z czymś starym pod nimi. I nagle okaże się, ze stoi na naszej granicy o kilkaset nowoczesnych tanków i rakietowozów więcej, niż myśleliśmy Ach nie ! To być nie może ! To tylko ja sobie wydumałem rzekome rosyjskie upodobanie do maskirowki ! A ten manewry, ze scenariuszem "bo Polacy chcieli zabrać Grodno" - prowadzone od lat ( ! ) to tak tylko, dla rozrywki władz !

dim
piątek, 9 października 2020, 06:17

I tak ma być, tak to zaplanowano, to Ty nie zauważyłeś tego jeszcze ? Natomiast zupełnie nie podoba mi się założenie Autora, że Rosjanie nie podniosą znad Kaliningradu w powietrze własnego drona z anteną radarową, wskazującego cele NATO... - myślę, że jest to zbyt skrajnie nierealistyczne.

piątek, 9 października 2020, 09:51

Zbyt skrajne, to są twoje "bałwochwalcze" zachwyty nad zdolnościami Rosji przy całkowitej marginalizacji i lekceważeniu Zachodu. Nie podoba mi się zupełnie założenie, że Rosja w otoczonym zewsząd Kaliningradzie, uzyska przewagę powietrzną na tyle, by w obliczu W ten ich dron z radarem przetrwał. W szczegolnosci, że Rosja wciąż takich dronow nie ma.

dim
piątek, 9 października 2020, 17:11

Kto twierdzi, że dron ma "przetrwać" ? Nie ma trwać. Na sygnał od.. z... dron ma momentalnie wznieść się, nakierować salwę, zapewniając co trzeba, w tym łączność, po czym wiać w dół. Nacisk na słowo "momentalnie !", a domyśl się sam jak.

dim
piątek, 9 października 2020, 13:38

W Powstaniu Listopadowym i Powstaniu Styczniowym Zachód też miał miażdżącą przewagę nad Rosją. Przewagę nad Niemcami miał, rzucając im na pożarcie Czechosłowację. Ale powiedz, że Zachód bardziej lubi Polaków, niż Czechów ? Przewagę miał nad Rosją, patrząc biernie na rozbiór Polski i Bałtów. I ani myślał interweniować. Chciał tylko święty spokój i "bezpieczeństwo" własne. I jeszcze parę rzeczy, ale szkoda strzępić klawiatury. Zachód interesuje się Polską WYŁĄCZNIE jako miejscem robienia interesów. Czyli wystarczy, że najeźdźca zaoferuje Zachodowi ochronę ich interesów, plus jeszcze więcej możliwości. I już nas nie ma. Gdyż sami siebie postawiliśmy w roli bezbronnych towarów.

niejaki Błochin
sobota, 10 października 2020, 14:57

Zachód ma w Polsce teraz bazę produkcyjną dla swoich marek i z pewnością nie może sobie pozwolić, by linie produkcyjne zostały przejęte przez Rosję.

GB
piątek, 9 października 2020, 22:47

Czy w czasie Powstania Listopadowego, Styczniowego Zachód miał jakieś zobowiązania wobec Polski??? NIE. Do tego jeśli chodzi o Powstanie Listopadowe to ciut wcześniej Polska była sojusznikiem Napoleona, a ten za wrogów zrobił sobie całą Europę. Po pierwszej wojnie jednak Zachód bardzo Polsce pomógł wspierając ja w walce z Rosją sowiecką. W 1939 roku Francja i Wielka Brytania wypowiedziały jednak wojnę Niemcom, ale Polska była za słaba aby doczekać do jakiejś istotnej ofensywy aliantów zwłaszcza, że dowódcy francuscy i brytyjscy zatrzymali się mentalnie w czasach PWS i nie rozumieli co to jest wojna błyskawiczna. Do tego był 17 września. Co do czasów obecnych to oczywiste jest że Zachodowi zależy na stosunkach gospodarczych z Polską. Tyle tylko że obroty handlowe Polski z Europą Zachodnią są stosunkowo duże i znacznie większe od np. obrotów Ukraina - Europa, a widocznie Rosja ma tak mało do zaoferowania Europie że ta jakoś nie sprzedała Ukrainy.

dim
sobota, 10 października 2020, 16:27

A we wrześniu'39 ich nie miał ? Piszesz o obrotach handlowych, jako najważniejszym elemencie - ZGADZAM SIĘ Z TYM. Toteż Rosja po pierwsze mogłaby zaproponować nie szkodzenie w żaden sposób zachodnim interesom, w Polsce i u Bałtów, nawet zniesienie kilku przepisów, a przy tym jeszcze także obiecać koncesje na własnym ryku, zwłaszcza wydobywczym. I cienko wtedy nasze sprawy widzę. Zwłaszcza gdy USA zajęte będą, w pocie czoła, gdzieś indziej.

GB
piątek, 9 października 2020, 08:49

Jaki rosyjski dron ma radary SAR?

dim
piątek, 9 października 2020, 17:13

Czekasz aż ogłoszą to w Komsomolskoj Prawdzie, czy może liczysz na ich podrzędność ? Jak na razie wyprzedzają nas w technice nie tylko rakietowej o lata świetlne. Coś zamontują. I aby nas roz... rozwalić, nie musi to być na poziomie NASA top.

GB
piątek, 9 października 2020, 17:58

Nie, skoro się nie zgadzasz to podaj nazwę tego drona. Bo idąc takim tokiem argumentacji jak twój, to ja mogę bardzo dużo napisać o czarnych programach USA, czy innych państw NATO. Ale źródeł nie podam. Ja zaś wiem, że Rosja kupiła licencje na starego izraelskiego drona bez radaru SAR i nic lepszego w służbie nie ma, bo już by go sprzedawała na prawo i lewo.

dim
piątek, 9 października 2020, 23:04

A gdzie napisałem, że ma go w służbie dziś. Natomiast napewno nad nim pracuje. Wykonali rakiety p/lot, najpierw wystrzeliwane jako torpedy, z okrętów podwodnych. Wykonali pojazdy okołoziemskie, z kabiną lądującą następnie na spadochronie, z orbity. A mieliby nie poradzić sobie z wystrzeliwaniem w niebo drona naprowadzającego ogień, z jego szybką ewakuacją na ziemię, po skończonym zadaniu naprowadzenia ? Nie bądź śmieszny ! Skoro istnieje potrzeba - oczywiście, że zrobią to.

Ło...SZARIK
piątek, 9 października 2020, 14:00

ŁoSARik - przełomowy dron podwodny, dla niepoznaki kamuflowany jako okręt podwodny jednorazowego zanurzenia :D

cenzor
czwartek, 8 października 2020, 20:19

Ten artykuł wpisuje się w propagandę USA i NATO o agresywnej imperialnej Rosji i pokojowym sojuszu atlantyckim NATO z gołąbkiem pokoju USA na czele sojuszu i jeszcze te zdanie na koniec o nie demokracji na Kremlu klasyka dezinformacji. Tak jest panie Dura Rosjanie z pewnością popierają NATO,EU,USA i w wyborach głosują na partie Jabłoko, a nie na Putina.W USA demokracja jak biczem strzelił właśnie rozgrywa się mecz RED vs Blue dwóch mono oligarchicznych partii korporacyjnych. Fakty jednak są takie,że to nie Rosja ale USA prowadzi imperialną agresywną politykę wobec całego świata. Piszą o tym sami amerykanie często byli doradcy prezydentów USA których propagandzie NATO trudno oskarżyć o bycie agentem Kremla.

Alchemik
piątek, 9 października 2020, 08:57

Oczywiście przyjacielu, w Rosji jak najbardziej panuje demokracja, tylko czasem ktoś z okna wypadnie albo się zatruje... nie to co u imperialistów w USA.

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:27

identycznie jak w USA. I jakie z tego wnioski?

piątek, 9 października 2020, 14:51

A to w USA władza morduje opozycjonistów i dzennikarzy? A to ciekawe....

Alchemik
piątek, 9 października 2020, 13:49

Mój wniosek jest taki, że wbrew temu co twierdzisz, z demokracją w Rosji nie jest identycznie jak w USA. A Ty wnioskuj sobie jak chcesz.

Stary zgred
piątek, 9 października 2020, 10:53

A kto ostatnio w USA z okna wypadł albo sie zatruł nowiczokiem? Przypomnij mi panie-Olo bo zapomnialem.

Wołodia z Olgino, trzecie biurko od okna, pewnie 60 kopiejek wpadnie
sobota, 10 października 2020, 15:01

Hahaha. Zdaje się, że Pan Prezydent Macron zapytał o to Pana Putina i usłyszał, że Nawalny sam się otruł, a wynika z tej wypowiedzi, że taki Nowiczok to widocznie w każdym rosyjskim sklepie od ręki można nabyć.

Whiro
piątek, 9 października 2020, 16:47

Może niech napisze kto dokonał na terenie Niemiec egzekucji na obywatelu Gruzji... Na dodatek dał się na tym otzylapac(sic)

tyu
piątek, 9 października 2020, 08:29

Nie wiemy kogo popierają Rosjanie. W sfałszowanych wyborach co prawda wychodzi że Putina ale jak jest naprawdę to jeden Pan Bóg raczy wiedzieć. Na Białorusi też Łukaszenka miał zawsze 80% (a co aktywniejsi i mądrzejsi konkurenci tuż przed wyborami okazywali się podofilami albo popełniali seppuku :)) aż do niedawna gdy jakaś tam nauczycielka od angielskiego którą Jego Wąsatowość dopuścił do wyborów w myśl zasady "i tak na nią nikt nie zagłosuje" spuściła mu taki łomot że aż trzeba było protokoły wyborcze palić a zaprzysiężenie to pod stołem w piwnicy żeby nikt nie widział. Mówisz że Amerykanie piszą o wadach swojej demokracji. Rosjanie też piszą tylko później wypadają przez okno w niewytłumaczonych okolicznościach. :)

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:29

Dlaczego w Rosji musi być demokracja? Żeby łatwiej było rozkraść jej bogactwa. A dlaczego jej tam nie będzie? Żeby ta kradzież się nie udała...

Wania
piątek, 9 października 2020, 19:55

W Rosji jest 99 miliarderów. A z Putinem 100. Wszyscy są kolegami Putina. Poza tym to kraj biednych ludzi. Każdy, kto chce sprawiedliwego podziału zysku z bogactw naturalnych ginie. Rosja powinna być na poziomie Norwegii. Jest na poziomie biednych krajów afrykańskich.

Trol
piątek, 9 października 2020, 16:51

Jakimś dziwnym trafem ta Rosja ma więcej bogaczy niż GB i Francja razem choć te dwa kraje mają wspólnie pkg 3x większe niż Rosja, o bogactwie społeczeństwa nie mówiąc. A bogactw Rosja ma na tyle że powinni żyć jak w AS lub Szwajcarii. Jak więc widzisz i bez demokracji ktoś tam dobrze kradnie. Lepiej nawet niż na zachodzie.

piątek, 9 października 2020, 14:52

Obecnie przy braku demokracji to nie ma rozkradania bogactw???

Olo to j a
piątek, 9 października 2020, 14:03

Dlaczego w Rosji nie ma być mafii i korupcji? Żeby Putin, ten gołąbek pokoju mógł dalej kraść?

tyu
piątek, 9 października 2020, 11:31

Jak im kiedyś rzeczywiście wyjdzie system lepszy od demokracji w stylu zachodnim to pogadamy. Na razie to historia ma się tak: Za cara byli gorsi od zachodu (od Polski-Litwy też póki jeszcze była), później ZSRR też nijak się miał do zachodu i w Polsce szczytem marzeń było pojechać do USA nie do Moskwy, a z NRD to uciekało w szczytowym momencie nawet 2000 ludzi dziennie na zachód. Później nastąpiła Federacja i dalej nikt tam jechać niechce Polacy masowo jechali na zachód gdy była fala wyjazdów. A teraz to już w Polsce jest na tyle dobrze że tacy na przykład informatycy to mają nawet lepiej tu niż w Niemczech (wiem bo sam jestem z IT).

tagore
piątek, 9 października 2020, 11:25

Dobry żart, w Rosji kradną tylko ci którym wolno kraść. Konkurencji im nie potrzeba.

piątek, 9 października 2020, 08:18

Rosjanie o

Czlowiek zwany koniem
piątek, 9 października 2020, 00:08

Jasne, Rosja to milujace pokoj panstwo co pokazaly wydarzenia w Gruzji 2008 i na Ukrainie w 2014. Rosja to dla nas zagrozenie #2 (po glownym zagrozeniu polityczno-ekonomicznym #1 czyli Niemcach)

Faszysta
piątek, 9 października 2020, 10:57

Glownym i nieusuwalnym zagrozeniem dla Polski jestescie wy, Polacy.

Wania
piątek, 9 października 2020, 19:58

Myślisz się. Rosja zawsze była największym zagrożeniem dla Polski.

Bat
piątek, 9 października 2020, 16:57

To prawda. Bo nie potrafimy siedzieć cicho jak taka faszystowska Rosja próbuje zakłamywać historię i robić z siebie niewiniątka, a najlepiej oskarżyć Polaków o wybuch choćby 2 wojny. A takie zachowanie jest Rosji nie na rękę i z chęcią by nas uciszyli.

piątek, 9 października 2020, 14:53

Z wami sobie poradziliśmy.

Regan
piątek, 9 października 2020, 14:04

Wania skład amunicji wam się pali, nie bój się, twojej szczerbatej panny nikt nie ukradnie - śmiało możesz biec gasić.

Artur
czwartek, 8 października 2020, 23:08

Ajtam, ajtam - jeszcze nie spotkałem się w historii dalszej i nowszej z jakimkolwiek argumentem przemawiającym za dobrą wolą i wiarygodnością sowietów. U nich ciężko z tym tematem....

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:31

bo każdy grabi pod siebie, oni też. Dlaczego niby ktokolwiek miałby grabić pod ciebie? Chyba że twój niewolnik..

Kot
piątek, 9 października 2020, 16:58

I z tego też powodu ty zawsze tutaj grabisz pod Rosję i jej bronisz? Czyli ty jesteś Polak czy kto...?

piątek, 9 października 2020, 14:53

Niech grabią u siebie.

GB
czwartek, 8 października 2020, 22:44

Przecież Rosja jest agresywna. Zajęła cześć Gruzji, zaatakowała Czeczenię, Ukrainę, wspiera bandytę w Syrii, wysyła terrorystów do Libii. To mało?

neif
czwartek, 8 października 2020, 22:43

powiedz to Ukraińcom, Gruzinom, Mołdawianom, Litwinom, Estończykom, Łotyszom, Finom itp. To tym krajom wygraża Rosja, a część z nich okupuje od lat.

mc.
czwartek, 8 października 2020, 22:20

Jasne... a złamanie wszystkich umów i napaść na Ukrainę to był przejaw czego ? Chcieli się zaopiekować "swoimi obywatelami na terenie upadającego państwa" jak 17 września 1939 roku ?

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:32

uniemożliwili utworzenie "lotniskowca" przez Amerykanów. To wystarczające wytłumaczenie.

Whiro
piątek, 9 października 2020, 17:02

Czyli sugerujesz że Kaliningrad jako taki lotniskowiec rosyjski jyz dawno powinien być wypony do gołej ziemi? Niby dlaczego szkodzą ci bazy USA a nie uważasz za zagrożenie i popierasz w postępowaniu Rosję? Taki kacapski sposób myślenia ja mogę ale ty nie...

Sternik
czwartek, 8 października 2020, 19:19

TRS-15C, radar trójwspółrzędny dla jednostki mającej wykrywać okręty. Trzeba być kompletnie nietrzeźwym albo niedorozwiniętym żeby coś takiego wymyśleć.

Marek1
czwartek, 8 października 2020, 23:49

wooooow ... ktoś w końcu zauważył to o czym ileś razy już pisałem. Totalna głupota MON(kolejna), tym bardziej, że PIT-Radwar produkuje niskoemisyjne radary 2-współdzędne PM-100, tańsze, mniejsze i MNIEJ "świecące" w skanerach przeciwnika.

Zły jest tylko jeden
piątek, 9 października 2020, 10:04

Ten dedykowany radar nadbrzeżny to RM-100. A ja też pisałem o niskiej skuteczności Odry. Do tego przypomnę, że MON zrezygnował z modernizacji radarów na Bryzach do standardu "800", który pozwala na naprowadzanie rakiet do 120+ km. A pierwszymi programami, z których zrezygnował MON za "dobrej" zmiany były drony rozpoznania morskiego. Namiastką mogłyby być także mniejsze, bo np. choćby taka nieduża w sumie Manta z WB ma zasięg 200km i może przenosić radar. MON tymczasem blokuje cały czas pozyskanie jakiegokolwiek rozpoznania morskiego. Jak widać, zasada wprowadzona przez PO "by nie drażnić Moskwy" w MON jest wciąż obowiązującym priorytetem.

Jajo
piątek, 9 października 2020, 15:28

a może to jest tak, że TRS-15C to po prostu podpucha a my mamy lepsze radary tylko o tym nie mówimy? nikt nie bierze tego pod uwagę a wcale bym się nie zdziwił jakby tak było

Monkey
czwartek, 8 października 2020, 18:51

Złapał Kozak Tatarzyna,a Tatarzyn za łeb trzyma-taki wniosek wynika z powyższego artykułu.Rosja w swojej historii zazwyczaj za pomocą floty wojennej wiele zawojować nie mogła.Pomimo rozległego dostępu do mórz i oceanów to państwo pod względem militarnym typowo lądowe.Za czasów ZSRS próbowali to zmienić ale im się związek rozleciał:-))W razie W ich plan jest podejrzewam prosty:ławą na zachód.I tylko tak mają jakiekolwiek szanse odciążyć Kaliningrad.O ile będą to w ogóle chcieli zrobić bo im nie pierwszyzna zostawiać swoich odciętych w wielkim kotle.

Dalej patrzący
czwartek, 8 października 2020, 18:16

D24 zaczyna rozumieć, co pisze od 6 lat - najpierw promując amunicję precyzyjną Vulcano-Dardo 155 mm o zasięgu 80+ km do Krabów, a potem amunicję strumieniową Nammo o zasięgu 130 km, docelowo 150+ km. Co pozwala na całkowite pokrycie Obwodu Kaliningradzkiego projekcją siły i na likwidację jego aktywów bojowych z A2/AD na czele. Z zapasem zasięgu - pozwalającym na ostrzał Obwodu Kaliningradzkiego z dalszego zaplecza. Warunkiem oślepienie i ogłuszenie Obwodu Kaliningradzkeigo [WRE i cyberprzestrzeń] i uzyskanie przewagi własnego sieciocentrycznego widzenia i pozycjonowania celów - z aerostatów HALE, z dronów, z własnych satelitów itp.

Autor
piątek, 9 października 2020, 05:44

Co się tyczy ogłuszania wystarczy im włączyć TV

Adam
czwartek, 8 października 2020, 19:19

Polska bez obrony przeciwlotniczej to może sobie pokryć.... Te Kraby to nawet na swoje pozycje nie dojadą,bo jak byś nie wiedział to współczesna wojna zaczyna się z powietrza a my ze swoim marnym lotnictwem i praktycznie brakiem OPL leżymy.

Monkey
czwartek, 8 października 2020, 22:11

I niestety (nie z osobistej niechęci do pana,ale z niechęci do faktów podanych przez pana) zgadzam się w 100% z pańską opinią.Bez własnej silnej opl to sobie o podejściu jakiejkolwiek artylerii na skuteczny dystans możemy pomarzyć.Chyba że nasze wielospektralne kamuflowanie jest na wielce zaawansowanym poziomie (w co troszeczkę powątpiewam).

Dalej patrzący
piątek, 9 października 2020, 11:30

Adam i Monkey - a co ja cały czas piszę na D24? Podstawa to sieciocentryczna całokrajowa saturacyjna A2/AD Tarcza i Miecz Polski. Gdzie m.in. Kraby z APR to Miecz naszej A2/AD. Dziękuję za potwierdzenie słuszności CAŁEJ koncepcji - wraz z A2/AD Tarczą i Mieczem Polski.

nm
czwartek, 8 października 2020, 18:00

a nie prosciej dla Rosjan wjechac czolgami do tych panstewek Litwa Lotwa Estonie - i za dwie gora trzy godziny odblokowac Kaliningrad ??-- moga a nawet powinni to zrobic na pierwszy wystrzal ze strony NATO w ich strone -- a myslicie ze Rosjanie mieszkajacy w tych krajach nie wyciagna kalachow spod podlogi i nie pojda na te wyrzutnie --oj mozecie sie zdziwic

Z Londynu
czwartek, 8 października 2020, 21:46

Rosjanie z tych krajów w większości mieszkają teraz w UK. 3/4 emigracji z Krajów Bałtyckich w UK to etniczni Rosjanie. Zresztą ich rodziny z głębi Rosji też. Rosyjski w Londynie słychać równie często jak polski. Mój sąsiad z mieszkania obok jest Rosjaninem z Estonii, bardzo spoko koleś i wcale nie popiera Putina.

Potwierdzam
piątek, 9 października 2020, 10:09

Zgadzam się. Też pracowałem, tyle że na południu UK, z takim jednym "Estonem", który znał tylko rosyjski. A w sąsiednim domu pokój wynajmowali "Litwini", też znający tylko rosyjski. I też nie przepadali ani za Putinem. A choć o Rosji mówili z pewnym sentymentem to absolutnie nie planowali tam wracać.

tyu
czwartek, 8 października 2020, 20:48

No właśnie ciekawe ile Bałtyckie byłyby w stanie wytrzymać. Ja wiem że tam nie ma głębi (czyli gdzie się schować lub wycofać), ale mimo wszystko to są dziesiątki tysięcy żołnierzy i setki różnych pojazdów. To na pewno nie jest robota na 2-3 godziny tak jak piszesz. Szczególnie jak się okopią w jakimś mieście albo gdzieś Rosjan zaskoczą bo np. zawiedzie rozpoznanie. Polacy pod Wizną potrafili Niemców powstrzymać na 3 dni. A to byli Niemcy. U Rosjan tej dyscypliny na pewno nie będzie tu i tam można się spodziewać nonszalancji, korupcji, niskiego morale poborowych itp. - jak to w Rosji. Ale nie wiem nie chcę zgadywać ile to by im zajęło. Na pewno by padły i na pewno szybko.

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 20:01

Jak szybko zajmą, tak szybko wrócą. My też z założonymi rękami czekać nie będziemy.

rED
czwartek, 8 października 2020, 19:08

Ciągle wam wciskają, że ten pierwszy wystrzał to będzie ze strony NATO? Jak z Finlandią w '39?

Pokojowa Rosja to mit
piątek, 9 października 2020, 10:11

Pokojowa Rosja? Bo Krym to pewnie przez ONZ wystąpił z prośbą o "powrót do Matiuszki-Rossiji"??

kibic
czwartek, 8 października 2020, 17:39

Obwód Kaliningradzki powoduje spore problemy po obu stronach. I Rosja i NATO zyskają, gdy Ruscy dadzą nam ten teren w ramach odszkodowań albo współpracy dobrosąsiedzkiej. Pomysł podsuwam im za darmo.

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 11:16

Dla nas "NATO" (czyli Niemcy) tamże to była tragedia, spowodowała wiele nieszczęść polskiego narodu i mnóstwo ofiar. Nigdy przenigdy nie może to wrócić. Na szczęście nic podobnego nie nastąpi. Póki co to NATO coraz mocniejsze jeśli chodzi o Turcję a coraz słabsze w Europie. Jeszcze trochę i będzie potrzebny nowy Sobieski, mam nadzieję że tym razem z lepszą kalkulacją opłaty za usługę.

prostownik
czwartek, 8 października 2020, 17:26

"Polskie i estońskie baterie rakiet nadbrzeżnych mogą w razie konfliktu praktycznie unieruchomić rosyjską Flotę Bałtycką w portach." -- podsumujmy tę wypowiedź typu "ku pokrzepieniu serc" tak, rosyjskie śmiercze o zasięgu 120 km i korygowane glonasem lub poprzez drony z naszych baterii rakietowych zrobią coś w stylu nowoczesnej modernistycznej sztuki metalowej.

GB
czwartek, 8 października 2020, 21:29

Glonass jeszcze kilka lat i przestanie istnieć. W tych satelitach kilkadziesiąt % komponentow jest produkcji zachodniej, a są sankcje. Drony zwłaszcza te przestarzałe rosyjskie to sobie mogą rozpoznawać na pustyni, a jej w Europie gdzie jest masa lasów.

BG
piątek, 9 października 2020, 14:19

Nie pisz już bzdur bardzo prosimy bo to kolejny wynalazek w stylu, Cyrkon w momencie startu ma 6 tyś km na godzinę .....

GB
piątek, 9 października 2020, 22:54

A cóż ja na to poradzę że twoja Rosja jest tak zacofana że nie potrafi na swoich kompnentach zbudować satelitów do Glonass. Obecne za parę lat przestaną działać i Rosja zostanie bez Glonass. I nigdzie nie pisałem że Cyrkon w momencie startu rozwija 6 tys. km na godzinę, tylko że jego średnia prędkość wg podanych przez Rosjan danych wynosi 5-6 tys. km na godzinę. A że ty nie rozumiesz co to jest średnia prędkość to nic na to nie poradzę. No i jak tam znalazłeś już w co trafił ten Cyrkon w urodziny Putina?

qwert
czwartek, 8 października 2020, 17:26

Tak dla porównania, chciał bym zobaczyć tą mapkę z nałożonymi zasięgami rakiet rosyjskich, i dogłębną analizę jak długo nasze baterie nadbrzeżne ostały by się w jednym kawałku

czwartek, 8 października 2020, 21:54

Naprawdę uważasz że tak łatwo jest wykryć lądową baterie rakietową? Zwałszcza jak pozyskuje dane z zewnętrznych źródeł, jak drony...

GB
czwartek, 8 października 2020, 21:30

Mapkę sobie możesz sam zrobić, tylko zrób ją z lasami.

dim
piątek, 9 października 2020, 06:25

- Z wypalonymi lasami, w których następnie wszystko widać jak na nieodległej, wielkiej tarczy ? Widywałem już najpierw gęsty las, latami tamtędy jeżdżąc, a potem nagle, jak na patelni, wszystkie, bez wyjątku konstrukcje wojskowe w tym lesie, po pożarze. Wiesz co robi wojsko, w takich wypadkach ? Porzuca je natychmiast. I są to już tereny, dla działań własnych wojsk, zupełnie nieprzydatne, nie nadające się ani do maskowania, ani do dyskretnego przejazdu, przez następnych iks lat.

GB
piątek, 9 października 2020, 11:34

Jakie znów wypalone lasy? Rosja już nie ma na co marnować amunicji tylko na lasy??? A to sobie stanie taki wóz rakietowy w garażu w remizie strażackiej, albo u chłopa w stodole.

dim
piątek, 9 października 2020, 13:44

A jak myślisz - po co Rosja zapowiada dywizjony kolejnej wersji zestawów TOS, już dla każdej dywizji ? OK, jeden nasz człołg czy wóz rakietowy zmieści się do remizy, a reszta ? A ile innych pojazdów przypada na jeden czołg, czy wóz rakietowy ? Poza tym to przecież właśnie piszę zawsze, że trzeba je maskować na cywilne. Przynajmniej ta newralgiczna część sił musi być na to gotowa. A wtedy wpada na mnie Davien, że "my nie jesteśmy terrorystami". Podobnie jak konieczna jest gotowość maskowania w kolorach spalonego lasu. Ruskie mają znakomite sposoby błyskawicznego zamaskowania - zniekształcania bryły pojazdów, przy tym widmowego także. Był o tym niedawno artykuł.

GB
piątek, 9 października 2020, 23:02

Hmmm... Przecież TOS to system praktycznie bezpośredniego wsparcia. Jego donosność to kilka km. Nie wiesz o tym??? Jak ty chcesz nim lasy palić to nadal nie wiem, tym bardziej że dywizjon rakietowy NSM może być np. na Helu, drugi np. pod Suwalkami itd. W polskich warunkach geograficznych maskowanie wojska będzie skuteczne.

dim
sobota, 10 października 2020, 16:33

Po pierwsze - podniosą zdolności do 10 km (zapowiadają to, jako następ nymodel). Po drugie - a kto powiedział, że TOS nie może otrzymać nośnika startowego ? Jednego, porządnego członu rakiety więcej ? Albo że musi być przenoszony przez ciężarówkę, a nie np. zrzucony z wysoka (jak amerykańskie pociski ostatnio), następnie szybujący kilkadziesiąt km (co Izraelczycy robili już kilkadziesiąt lat temu z bombami), a dopiero potem włącza mu się własny silnik i naprowadzenie ? Przy takiej broni, nie musi to być zegarmistrzowsko, co do metra :)))))) Ty opisujesz cały czas co Rosjanie mają dziś. Przy tym nie trzymają tego w tajemnicy. A ja piszę Ci, co Rosjanie z łatwością mogą zrobić, z tych możliwości technicznych, którymi dziś już dysponują. I to od dawna. Poza tym spalona ziemia na zasięg większy od ppk, to była jeszcze sowiecka doktryna wojskowa. Korytarze, po których przejdą całe dywizje. Nic nowego.

lol
czwartek, 8 października 2020, 21:28

Raczej nalezalo by zadac pytanie jak dlugo Polska plus panstwa nadbaltyckie ostalby sie w jednym kawalku. Autor tych wypocin wygodnie zapomina o ruskiej rakietowej obronie plot ktora, wbrew rusofobicznym nonsensom, jest najlepsza na swiecie albo conajmniej w topce i to w ilosciach takich, ze mogliby obdzielic i Poske i panstwa nadbaltyckie tak, ze podwoil by sie nam stan posiadania obrony plot, o jakosci nie wspominajac. Do tego rozpoznanie maja sporo lepsze niz to co nasmarowal autor tych poboznych zyczen aka artykulu. Maja system rozpoznania satelitarnego, radary pozahoryzontalne o zasiegu 6000+ km, sam sdywizjon s-400 ma wiecej srodkow rozpoznia i to nowoczesniejszych niz nasze niz nasza cal pseudo armia...

123
piątek, 9 października 2020, 07:21

problemem jest rzeczywistosc, ktora pokazuje, ze te nie majONce analogow systjemy sa w stanie tylko pasazerskie Boeingi trafiac ;)))

GB
czwartek, 8 października 2020, 22:52

Właśnie powolne tureckie drony zniszczyły wyrzutnie S-300 i Tor w Górskim Karabachu. A różne rakiety latają nad Azerbejdzanem i Górskim Karabachem i trafiają w miasta. Azerbejdżan ma systemy S-300 PMU2, czyli najnowsze tego systemu, a Armenia starsze wersje S-300 i wiele innych systemów plot. A drony opanowały niebo. Podobnie zresztą było w Syrii i Libii, gdzie drony bez problemu niszczyły rosyjskie Pancyry. Po prostu rosyjskie systemy OPL nie potrafią zwalczać dronow budowanych przez dobre firmy zbrojeniowe. I tyle.

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 11:19

Ale w tej Armenii to walczyła Armia Federacji Rosyjskiej?

Whiro
piątek, 9 października 2020, 17:17

Ty mylisz ze ten rosyjski żołnierz to Terminator i najlepsze wojsko świata.? Patrząc na niektóre ich wyczyny to nie był bym tak przekonany.

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 19:14

Zależy od kampanii. 1812-14 wielki tryumf, 1853-56 klęska krymska, 1878 zwycięstwo bałkańskie, 1905 klęska z Japonią itd. Ale ciągle są potężni. Imperia francuskie, brytyjskie i niemieckie się złożyły a rosyjskie trwa.

dim
poniedziałek, 12 października 2020, 07:26

1812-14, bez jakichkolwiek wątpliwości propagandowych wyjaśnili archeolodzy. Niemal wszyscy żołnierze Wielkiej Armii, jakich pochowano, a ich groby były teraz badane, nim zmarli, cierpieli katusze, faktycznie inwalidztwo, związane z głębokimi odmrożeniami. A tylko mniejsza część z nich (zbadanych pochówków) nosiła ślady ran, powstałych w walce.

Kot nr 398
poniedziałek, 12 października 2020, 12:21

Bez wykrwawienia armii Napoleona pod Borodino i bez zwycięstwa pod Małojarosławcem - które zmusiło Napoleona do odwrotu tą samą, już wyniszczoną trasą, nie byłoby tak znaczącego zwycięstwa.

dim
wtorek, 13 października 2020, 07:35

Były i inne kierunki uderzenia napoleona - poszedł korpus na południe Rosji i tam też badali archeolodzy. I tam też to samo - wszyscy przed śmiercią odmrożeni do stopnia inwalidztwa, a niemal sami młodzi, zdrowi mężczyźni. Armię z niemal samymi inwalidami łatwo się zwycięża.

GB
piątek, 9 października 2020, 11:37

A jakie to ma znaczenie? Bo po pierwsze znaczna część tych systemów OPL to były liniowe systemy jeszcze po Armii ZSRR, a po drugie to Rosjanie szkolili obsługi tych systemów OPL. No i po trzecie swego czasu takiego S-300 PMU2 to nawet Armia Rosyjska nie miała, bo Rosja wyprzedawała wszystko z najnowszego uzbrojenia.

Fanklub Daviena
czwartek, 8 października 2020, 17:21

Bucha ha ha!!!! Reakcją Rosjan na estońskie plany będzie śmiech. Biorąc pod uwagę rozmiar Estonii i to, że 1/3 jej mieszkańców to dyskryminowani przez władze Rosjanie, to Rosja dysponuje tam "pasywnym" systemem detekcji tych rakiet i w 3 minuty od wybuchu konfliktu nie będzie co z tych rakiet zbierać! Z tych samych przyczyn nie chcą tam stacjonować wojska NATO, bo nie podoba im sie rola jaką mają pełnić - śmiertelnych ofiar mających w macierzystych USA, Francji, Niemczech, Hiszpanii wywołać oburzenie opinii publicznej w celu zyskania jej przychylności do wojny z Rosją! :D

GB
czwartek, 8 października 2020, 21:33

Właśnie. Jak się okazało w Donbasie, gdzie część ludności wspierała Rosję to wojska rosyjskie zostały zatrzymane i do tej pory nie mogą wyjść w przestrzeń operacyjną.

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 11:21

W Donbasie nikt nie chce zajmować żadnych terenów, w obecnych realiach to tylko problem. Gdyby np wskutek niewypłacalności państwa załamała się ukraińska obrona, to Rosja za nic w świecie nie pozwoli ruszyć nie tylko na Kijów ale i kilometr od "frontu". To wojna ekonomiczna na wymęczenie. Jednocześnie pociągi towarowe bez przeszkód śmigają przez granicę rosyjsko-ukraińską, bo oligarchowie mają swoje interesy.

GB
piątek, 9 października 2020, 12:37

Po co znów jakieś fantastyczne teorie wysnuwasz o załamaniu się finansów Ukrainy??? Ukraina jest na kroplówce finansowej Zachodu i prędzej Rosja z braku finansów upadnie niż Ukraina. Po drugie plan rosyjski to było zajęcie Ukrainy po Naddniestrze, dlatego próbowano buntu w Odessie. Rosja poniosła klęskę na Ukrainie i sobie zrobiła z niej wroga. "Mistrzostwo świata"...

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 13:15

Poczytaj ukraińską prasę. Przecież jeden z głównych tematów to "defolt", misja MFW która nie chce dawać kolejnych transz i ma mnóstwo politycznych żądań. Długów mnóstwo a wzrostu gospodarczego na normalnych podstawach nie było nawet i przed wirusem. Gastarbajterzy nie pociągną gospodarki na tak ogromnym terenie. Rosja cierpliwie czeka, a pozycje Ukrainy w "grupie kontaktowej" są coraz mniej wojownicze.

GB
piątek, 9 października 2020, 14:54

MFW co transze zadaje pytania urzędnikom ukraińskim, tyle tylko że cały czas finansuje (jak trzeba) Ukrainę. A jak widać Rosja przestaje finansować Białoruś. Może się okazać że ta też odwróci się od Rosji.

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 19:17

Kilka dni temu ukraiński premier powiedział że państwo wkrótce nie będzie w stanie wypłacać emerytur, już obecnie głodowych. MFW nie za bardzo finansuje bo widzi że kasa znika w kieszeniach oligarchów. Stawia polityczne żądania które w końcu doprowadzą do upadku rządu. Rosja będzie finansować Białoruś, tyle że na "nieco" innych zasadach. Mieszkańcy obwodu mińskiego nie będą już zazdrościć mieszkańcom obwodu smoleńskiego że gaz u nich połowę (jak nie więcej) tańszy...

czytelnik D24
piątek, 9 października 2020, 06:34

Co ty tam znowu bredisz? A kto kontroluje Donbas?

dim
sobota, 10 października 2020, 16:38

Myślę, że okupacja Donbasu wynikła zupełnym przypadkiem. Nie tak to Putin planował, miało być znacznie więcej, zabrakło zdecydowania, teraz jest za późno, Ukraińcy bez głosów Krymu i Donbasu robią teraz w parlamencie co chcą sami, czyli faktycznie idą na Zachód. Ukraina niby to żąda zwrotu Donbasu, ale ustępstw nie planuje, gdyż w tej chwili Donbasu nie chce, Rosja nie chce też, dość głupio to Putinowi wyszło.

Fanklub Daviena
niedziela, 11 października 2020, 11:47

Krym słusznie wrócił do Rosji. Donbas to zupełnie inna sprawa - Rosję nie interesuje kawałek Ukrainy, tylko cała za wyjątkiem dawnej Galicji, bo nie chcą u siebie banderowców. Poczeka, aż Ukraina bezwzględnie neokolonialnie rabowana przez Zachód (właśnie przejmuje jej czarnoziemy) sama Zachód przepędzi (ugrupowania prorosyjskie wybory wygrywały uczciwie, a te prozachodnie musiały robić nielegalne, organizowane przez CIA i Mosad pucze) i wróci tam gdzie przynależy - do Rosji. Donbas Rosji jest potrzebny z powodu NATO, które zaprosiło w 2008 Ukrainę i Gruzję do wstąpienia, ponieważ Traktat NATO zabrania przyjmowania państw toczących wojnę lub z nieuregulowanymi granicami. To przez NATO Ukraina i Gruzja straciły terytoria... Jak Ukraina zrzeknie się Donbasu i Krymu, by uregulować granice i wstąpić do NATO, to nic nie da - wtedy Rosja zrobi sobie lądowe połączenie z Krymem, by dalej status granic był nieuregulowany. Poza największymi wojowniczymi debilami z Heritage Fundation, Atlantic Council i podobnych, wszyscy już wiedzą, że NATO wystosowało "o jedno zaproszenie za daleko" a ci najbardziej bystrzy wiedzą, że najwybitniejszy amerykański polityk XXw, George Kennan miał rację i rozszerzenie NATO poza Niemcy było największym geopolitycznym błędem USA o epokowym znaczeniu, przez który USA mogą (a nawet na pewno to zrobią) przegrać światową rywalizację. :)

dim
niedziela, 11 października 2020, 19:30

Ale póki co, z kretesem przegrał ją ZSRR. Ową "światową rywalizację". Jasne, że główne imperia zmieniają się. Nam - maluczkim, cóż to przeszkadza ? Dziś mijałem wielki, nowy port w Pireusie, rozładowywany z COSCO... jakoś... z ZSRR przychodził wyłącznie chłam... z USA też raczej nie da się nic kupować, wszystko nietanie, a przesyłka do Europy makabrycznie droga. Gdy chińskie podzespoły (płytki zadaniowe) przychodzą do mnie z Chin w cenach biletu autobusowego. A poważniejsze urządzenia elektroniczne (moje narzędzia pracy) przychodzą do mnie z Chin, przez Polskę, koszt transportu poniżej 5 Euro. Myślisz, że mam coś przeciwko temu ? Nie, nie jestem ślepym idiotą.

dim
poniedziałek, 12 października 2020, 07:44

Tu jeszcze istotne uzupełnienie, czemu Chiny, chińscy producenci i handlowcy, MUSZĄ wkrótce wygrać rywalizację. Przykład z autopsji: Najmniejsza przesyłka znanym kurierem z Polski do Grecji: 14,67 Euro (jaki firma, już trochę lat temu). Ta sama przesyłka (sztuka i typ usługi), tym samym kurierem, ale z Grecji do Polski: 100Euro. Teraz uwaga: Większa i cięższa, przy tym delikatna elektronika, przesyłka, też kurierem, ale z Chin, przy tym PRZEZ POLSKĘ, do Grecji: 4,5 Euro. - Zastanówcie się teraz, którego z tych państw przemysł i handel osiągnie przewagę konkurencyjną nad pozostałymi ? Ponieważ ich rząd zadbał, o faktycznie hurtowe ceny przesyłek, dla każdej, nawet bardzo małej firmy. A nasze rządy, w tym rząd amerykański także, mają to kompletnie w nosie. Bez końca gadają (OSZUKUJĄC !) o wspieraniu małych firm, gdy kasę nabijają wyłącznie tym wielkim. A te wielkie, polskie nie będą niemal nigdy.

irn
czwartek, 8 października 2020, 19:58

a skąd wiesz, że się nie podoba NATO stacjonowanie w Estonii i że to akurat dlatego, że niby mają pełnić rolę śmiertelnych ofiar? Skąd wiesz, że na Litwie, Łotwie, w Polsce i całej wschodniej flance nie mają takiej roli tylko akurat w Estonii? A skąd wiesz, że Rosja NIE myśli i zamiast zaatakować bezpośrednio USA da im mega dużo czasu na przygotowanie się atakując wschodnią flankę NATO? Wydaje się jednak sensowniejsze atakowanie bezpośrednio bo wówczas mamy niezwykle ważny efekt zaskoczenia

Fanklub Daviena
piątek, 9 października 2020, 09:27

NIE MA ANI JEDNEGO WOJSKOWEGO z "zachodniego" NATO, który chce i widzi sens stacjonowania u Bałtów. Ba, wszelkie analizy wskazują, że nie ma również sensu militarnego stacjonowania w Polsce w w zasięgu rosyjskiej artylerii. Są to oddziały nie do obrony i uratowania, tylko przeznaczone na odstrzał i te oddziały to wiedzą. W amerykańskich i europejskich publikacjach były sprzeciwy wojskowych, którzy wskazywali militarny bezsens baz tak blisko rosyjskiej granicy i wielokrotnie takie stacjonowanie przekładano. Są też sondaże opinii publicznej w krajach NATO i miażdżąca większość (ponad 2/3) ani myśli "umierać za Talin", "umierać za Rygę", "umierać za Wilno" ani za żaden kraik od stuleci będący terenem Rosji i "zwykła" większość, która też nie chce "umierać za Gdańsk". Umierać to chcą dopiero za "prawdziwe NATO", czyli poczynając od Niemców. Dlatego politycy wschodnich kraików, im mniejszych tym bardziej krzykliwie, domagają się stacjonowania, koniecznie "międzynarodowych" sił NATO, by sprzedawać zachodniej opinii publicznej, że będzie umierać nie za Talin, Rygę, Wilno czy Suwałki, tylko mszcząc się za "zamordowanych przez krwawego dyktatora ze wschodu bohaterskich" Hiszpanów, Włochów, Francuzów, Brytyjczyków itp. To stacjonowanie przy rosyjskiej granicy jest więc sprawą stricte polityczną i przez "miłościwie panujących" te oddziały są przeznaczone na "tripwire", mający swoją bohaterską śmiercią w pierwszych 3 minutach nawały artyleryjskiej rozpalić zapał opinii publicznej do walki z Rosją w myśl poglądu polityków, że śmierć 100 Francuzów bardziej zachęci Francuzów do wojny niż śmierć 10000 Bałtów i ich okupacja przez Rosję. I szczerze: i tak jest to tylko "wishful thinking" - w ramach budowy UE od dziesięcioleci na Zachodzie zwalczano patriotyzm piętnując go jako nazizm i tych, którzy chcieliby bronić kraju zwolniono z wojska jako "tajną strukturę nazistów w armii", więc Francuzów mało obeszłaby śmierć nawet 1000 Francuzów w jakiejś "dzikiej" Estonii czy Łotwie, bo to dla nich porównywalne ze śmiercią ich żołnierzy w Afryce, gdzie giną prawie co dzień i z którą, jako byłą kolonią, czują się związani bardziej niż z Suwałkami czy Estonią... Możesz temu zaprzeczać ile chcesz, ale brutalnych faktów to nie zmieni! I warto by to do polskiej opinii publicznej dotarło, by liczyła na siebie, a nie wzorem PiSu, liczyła, że Amerykanie nas obronią bo im płacimy i wybierała płacenie kontrybucji Amerykanom zamiast zbrojenia polskiej armii... :D

Fox Mulder
środa, 14 października 2020, 10:40

Zaraz zaraz, to Rosja ma zamiar atakować zbrojnie swoich zachodnich sąsiadów? Planuje nas zbombardować, zniszczyć, pozabijać? No niewiarygodne, bo przecież w innych swoich obłąkanych postach zapewniasz, że FR jest ostoją pokoju i niewinności. A tu coś takiego! Musicie mieć tam już poważną depresję towarzysze, skoro własna narracja wam się sypie jak rosyjskie wiejskie chałupiny.

dim
piątek, 9 października 2020, 17:37

Bo Zachód woli wojnę i zniszczenia na własnym terenie, niż na cudzym. Dokładnie to napisałeś. Toteż może szybko zgłoś się do testu na wirusa.

Trol
piątek, 9 października 2020, 17:23

Nikt nie chce umierać, czy za swój kraj czy inny jeśli nie musi. No ewenementem są tu durni Rosjanie bo oni dadzą się pozabijać za Putina i miardy oligarchów. A jak nie to fsb i GRU befxue im strzelać w plecy żeby przekonać.

GB
piątek, 9 października 2020, 11:41

Fajnie. W latach Zimnej Wojny w USA nikt w USA nie chciał umierać za RFN, czy Francje, a wojska amerykańskie stały w Niemczech. I tak jest teraz. NATO wykazało się jednością i m.in. dlatego wygrało z ZSRR. Wiadomo jest natomiast jedno - to państwa UW nie chciały umierać za ZSRR i co więcej także przyczyniły się do upadku ZSRR. A teraz jest podobnie, kto. Wszyscy wiedzą że jedność NATO stanowi o jego sile. I dlatego powstają bazy natowskie w państwach bałtyckich i są tam wysyłane wojska różnych państw NATO. A jak Rosja chce je atakować to spotka się odpowiedzią NATO.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 12 października 2020, 14:18

USA nigdy nie chciało umierać za Europę. Przeciwnie - zniszczenie Europy i zajęcie jej miejsca w świecie to pierwszoplanowy cel USA od początku istnienia USA. USA nie stacjonowały w Europie by ją chronić, tylko by ją okupować i budować pozycję USA jako jedynego, lub jeśli to niemożliwe - jako jednego z dwóch hegemonów, a amerykańskie wojsko w Europie służyło do tego, by się Europa nie zjednoczyła i by ją trzymać pod amerykańskim butem.

dim
wtorek, 13 października 2020, 07:40

Polegli żołnierze amerykańscy jakoś nigdy o tym, co piszesz, nie usłyszeli. Oni oglądali zdjęcia i kroniki z zajętych hitlerowskich obozów koncentracyjnych, nie dywagacje ze Sputnika.

Bursztyn
czwartek, 8 października 2020, 16:50

A teraz okazuje się że radary TRS15C TO KICHA?

Sidematic
czwartek, 8 października 2020, 19:20

To wiadomo od dawna. TRS to NIE JEST radar dla jednostki morskiej tylko przeciwlotniczej.

McGregor
czwartek, 8 października 2020, 17:37

Wręcz przeciwnie są bardzo dobre, ograniczenie do 40 km jest naturalne. 40 km od radaru krzywizna ziemi nie pozwala na wykrywanie

Marek1
czwartek, 8 października 2020, 23:54

Przeczytaj raz jeszcze TO co ci napisał Sidematic. Zastosowanie 3-współrzędnego radaru dla potrzeb baterii p.okrętowych. to jakbyś kupił Porsche by przewieźć pralkę. Jesoooo ... ILE razy to można dyletantom tłumaczyć

Fanklub Daviena
sobota, 10 października 2020, 10:04

Niekoniecznie. De facto bateria rakiet przeciwokrętowych potrzebuje osłony przeciwlotniczej. Wydaje się naturalne, że można by połączyć w jedno ugrupowanie rakiety obu typów i taki radar służyłby obu zadaniom. No ale Polin nie ma stosownych mobilnych wyrzutni rakiet przeciwlotniczych...

dim
piątek, 9 października 2020, 17:40

Mogli np. rozważać dodanie tej jednostce jej integralnej opl. Co MON zrealizował to jedynie do fazy "świeci jak choinka".

Fanklub Daviena
sobota, 10 października 2020, 13:56

I nie trzeba świecić jak choinka, bo można zmnieszyć moc do zasięgu horyzontalnego a duża przydaje się jak trzeba się przebić przez WRE.

dim
wtorek, 13 października 2020, 07:42

Chodzi o to, czy radar ma być dwu, czy trójwspółrzędny.

Sternik
czwartek, 8 października 2020, 21:50

TRS to radar przeciwlotniczy. Wielki jak boisko piłkarskie i świeci jak choinka a przez to łatwy do wyeliminowania. Powinien być radar morski, np: RM-100.

Pełna zgoda
piątek, 9 października 2020, 10:37

Dokładnie. Ale wojsko kupiło tych znakomitych, lekkich mobilnych, łatwych do za maskowania RM-ów bodaj.. 2. Paranoja. Odra to najgorszy do tych celów, dostępny w Polsce radar. Impulsowy, o dużej mocy, "świecący" z daleka , łatwo wykrywalny. RM-100 jest to radar "cichy" czy "zimny", praktycznie niewykrywalny. A ponieważ ma antenę na maszcie, więc dodatkowo ma też większy zasięg niż TRS15M.

Pirat
czwartek, 8 października 2020, 17:31

Gdzie tak pisze?

PLw
piątek, 9 października 2020, 00:36

(Gdzie) * jest napisane

rED
czwartek, 8 października 2020, 16:48

I nagle Bałtyk zrobił się bardzo mały...

cv
czwartek, 8 października 2020, 16:39

Czy wierzycie że Kraby będą bezkarnie ostrzeliwać Bałtijsk z 10 km od granicy ? Całe Trójmiasto znajduje się w zasiegu Tornado-S. Bez polskiej artylerii rakietowej z dużą ilością krajowych efektorów o zasięgu min 150km nie ma szans na zbudowanie kotła czy wyłączenie bańki AD2D. A Reapery to już wogóle nie polatają nad OK zanim nie zostanie wyłączona bańka. Szansę na skuteczne rozpoznanie mają mniejsze drony, pociski z telemetrią, radiolokacja pasywna. No i czym np. Estonia zdejmie rosyjskie AWACSy ?

Ogarnij się.
piątek, 9 października 2020, 10:40

Pytanie nie czym Estonia (sama?) zdejmie rosyjskie AWACSY, tylko dlaczego NATO nie miałoby z łatwością mając F35, "Wild Weasel", AARGM pozdejmować i zniszczyć wszystkich aktywnych radarów i systemów plot z radarami wokół Estonii?? Myślisz coś?

Sailor
czwartek, 8 października 2020, 16:23

Rosja chyba przeznaczyła okręg Królewiecki na straty. Maja raz wystrzelić, zadać jak największe straty i spokojnie zginąć na ojczyznę. Miałem jakiś czas temu naocznie przekonać się jak wyglądają tam siły rosyjskie. Jest obraz nędzy i rozpaczy. Najbardziej mnie rozczulił widok "wartownika", który pilnował na lotnisku Su-24 i Tu-22. Gościu ubrany był w stary szynel, na głowie miał wełniana niebieska czapkę z czerwonym pomponem i karabin Mosin z bagnetem na zawiasie. Obraz nędzy i rozpaczy. Nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. Porządnie prezentowała się tylko kompania piechoty morskiej, która ochraniała lotnisko. Wypasione byczki na sterydach.

dim
piątek, 9 października 2020, 06:29

@sailor - Ponieważ ten strażnik był dla ochrony przed złodziejami.

Fanklub Daviena
czwartek, 8 października 2020, 17:41

"Niestety" Rosja ma inne zdanie. Bufon Pompeo usiłował przekonać Rosję, że za zniszczenie Kaliningradu nie powinna odpowiadać atakiem na terytorium USA, tylko sobie wybrać jakiś kraj NATO w Europie, niedwuznacznie sugerując najbliższy, "bo Kaliningrad to nie jest tak naprawdę prawdziwa Rosja" (zdaniem Pompeo). Na co Ławrow mu odpowiedział, że za zniszczenie Kaliningradu Rosja zniszczy Hawaje, "bo Hawaje to tak naprawdę nie są prawdziwymi USA"... :D

fnei
piątek, 9 października 2020, 12:05

tiaaaaa jasne, a ty tam byłeś i wszystko słyszałeś

Sailor
piątek, 9 października 2020, 06:08

Rosja jako kolonia Chińska w tych tematach niewiele do powiedzenia. Wpierw musielibyście spytać się o zdanie wielkiego brata, a Chińczycy niekoniecznie by się zgodzili.

GB
czwartek, 8 października 2020, 21:34

Toteż Rosję na razie niszczy się w inny sposób. Zabierając jej najbliższą strefę wpływów. Teraz czas na Białoruś.

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 20:45

Na razie Rosja zniszczyła sobie skład amunicji i najnowszy model czołgu na manewrach. Jak już chce USA grozić, to może niech zacznie skromniej, z Turcją na przykład. Erdogan wchodzi na ich podwórko, nieźle sobie poczyna, a u ruskich cisza... Ukraina trzyma dostęp do wody na Krym - i cisza. I z Libii też trzeba było spierdzielać... No to jak już chcą USA niszczyć, to dobrze byłoby się najpierw nie z 1-wszą, ale z 10-tą armią świata - turecką - uporać :D

Fanklub Daviena
piątek, 9 października 2020, 09:37

Tak, wiem, czytują wasze posty, szczujnio z Bydgoszczy i widzę w nich alternatywną rzeczywistość do realnego świata - u was rządy Putina to nieustające pasmo klęsk: gospodarka - klęska w porównaniu z reformami Gajdara. Modernizacja sił zbrojnych - to samo! Czeczenia - klęska! Gruzja - klęska! Ukraina - klęska! Syria - klęska! Tylko dlaczego reszta świata widzi to inaczej? :D

sobota, 10 października 2020, 11:18

Jaki świat ??? Chyba trzeci...

Whiro
piątek, 9 października 2020, 17:28

Ty za to jako rodowity Polak widzisz same sukcesy Rosji, które Ci bardzo cieszą bo silna Rosja to więcej trupów iu Bałtów i w Polsce. Pozdrawiam rodaka "Polaka"

Wpr
czwartek, 8 października 2020, 22:37

No nie wiem czy masz rację, jak rozpoczną konflikt z jakimś cywilizowanym krajem to dopiero dziadostwo wyjdzie na jaw...

korp
czwartek, 8 października 2020, 15:44

A nie byłoby przyjemniej czytać artykuł pod tytułem, np "Wpływ współpracy z Obwodem Kaliningradzkim na rozwój społeczno-gospodarczy Warmii, Mazur i Pomorza Gdańskiego"., ale do tego trzeba być samodzielnym, a nie wasalem.

Nowy tutaj
piątek, 9 października 2020, 10:45

Nie lepiej byłoby przeczytać "Rosja oddała ukradziony Ukrainie Krym" ? Ale do tego trzeba by było by reżimowa Rosja stała się może kiedyś n o r m a l n a, a nie była "stanem umysłu" kierowanym przez zbrodni złego dyktatora z korzeniami w krwiożerczym KGB.

Jan BZ
czwartek, 8 października 2020, 21:53

... no a przynajmniej trzeba myśleć, łączyć fakty, uruchomić wyobraźnię ... bo retoryka "wojowników" wobec poziomu mocy WP i wiarygodności NATO oraz narzędzi w rękach Rosji, brzmi jak "silni, zwarci, gotowi" w 1939 r...

Kot
piątek, 9 października 2020, 17:30

W 1939? Ale teraz nikt na Polskę z drugiej strony już nie uderzy jak wtedy.

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 20:37

Byłoby, ale jest to fikcja. Jesteśmy państwami, które mają biegunowo sprzeczne interesy i o żadnej realnej współpracy mowy być nie może. Niestety, do tanga trzeba dwojga, a ruscy rozumieją tylko dyplomację siły, czyli albo im podlegasz (a propos bycia wasalem), albo jesteś za silny żeby ci podskoczyli, i wtedy muszą rozmawiać jak z równym, przy okazji knując za twoimi plecami i czekając okazji.

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:44

Nie dogadamy się z Rosją bo Rosja patrzy na świat z perspektywy swoich możliwości a my z perspektywy naszego ego i chciejstwa.

Tomcat
piątek, 9 października 2020, 13:46

Ja wiem, że polski rozwój i aspiracje nie są wam po nosie, ale to już wasz problem.

tyu
czwartek, 8 października 2020, 20:30

Kolego to się nazywa solidarność a nie wasalizm. Inni też na Rosję sankcje nakładali. Tak współpraca się skończyła po 2014 w ramach szerszej "nagrody" dla Rosji za "przestrzeganie" prawa międzynarodowego i ogólną tendencję do "pokojowego" rozwiązywania konfliktów. Jakbyśmy nie nałożyli to by było cwaniactwo.

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:45

sankcje nałożone ale wszyscy oszukują wysyłając towary do Rosji przez Białoruś czy Turcję. I skąd ta hipokryzja?

dim
piątek, 9 października 2020, 17:54

Kolega Oli pomylił sankcje Zachodu, z rosyjskimi sankcjami na żywność. Faktycznie, że bogacącymi głównie Izrael i Turcję, trochę także Białoruś. Przypadkowo znam ten temat także od greckiej strony. Oto truskawki opuszczały dawniej Helladę dajmy na to po 1 Euro za kilogram, a w Rosji w hurcie szły dalej po 1,5 euro. A teraz opuszczają Grecję na przykład po 30 centów, w Rosji paczkowane są przez tak zwaną firmę joint venture i sprzedawane hurtowo dalej, dajmy na to po 2 Euro. Efekt: Grek i tak swe pieniądze dostanie, tyle że teraz po tych brakujących 20 centów od kilograma dostaje w Rosji. W Rosji biznesem TERAZ wolno zajmować się tylko licencjonowanym firmom, np. rodzin kumpli Putina. Więc cena hurtowa wzrosła z 1,5 do 2 Euro. Płaci za to rosyjski konsument. A teraz uwaga, uwaga, uwaga ! W statystyce, Rosja "produkuje truskawki" za 1,70 Euro, a kupuje je już tylko za 30 centów. Czyli Rosja ma w statystyce ogromny wzrost produkcji żywności. A jednocześnie Rosja wspiera w Grecji tylko wskazane przez wywiad osoby, co jednak także w praktyce podwyższa ceny zakupu surowca. Czyli znów płaci rosyjski konsument. Czyli jest tak: W sadownictwie absolutnie nic się w temacie nie zmieniło. Zamiast wszystkich, jak dawniej, teraz bogacą się już tylko kumple Putina i ich kliki. Za co płaci drożej konsument. Ale w statystyce produkcja krajowa drastycznie wzrosła :)))))))))))

Fanklub Daviena
sobota, 10 października 2020, 10:13

No tak, "znafco" a dla greka wg twoich "mondrości" to "żadna" różnica czy truskawki w Rosji są po 1,5 euro czy po 2 euro bo zdaniem twoich "mondrości" pewnie nie wpływa to na popyt w Rosji, czyli na grecki eksport? A może wg twoich "mondrości" to ze strony Rosji źle, że nie pozbawia wszystkich Rosjan truskawek i nie obraża się na wszystkich Greków, a jedynie na tych antyrosyjskich a wspiera prorosyjskich? Przykro mi, ale Putin swoim IQ mógłby obdzielić ze 100 takich dimów i jeszcze brylowaliby wśród dimów inteligencją. :D

Kot
piątek, 9 października 2020, 17:35

Sankcje obowiązują na technogiie. Reszta to uściski. Pamiętasz jazdę jak siemens sprzedał turbiny które trafiły na Krym? A zobacz jak ładnie ns2 stanął przez brak technologii w Rosji. A w sumie to i tak śmiech bo można by Rosję dojechać bardziej, ale niestety są interesy i interesy.

Fanklub Daviena
niedziela, 11 października 2020, 11:56

A stanął? A jak stanął, to "przez brak technologii" czy przez przeszkody prawne jak np. brak zgody Danii (właśnie zgody udzieliła...)? :)

tyu
piątek, 9 października 2020, 11:20

Nie jest to oszustwem. Nie wiem o co ci chodzi. Sankcje obowiązują tylko tam gdzie obowiązują i tylko tych towarów których dotyczą. Można handlować przez Białoruś tak samo jak i z samą Rosją byle nie rzeczami zakazanymi. Firma Deripaski już zdążyła publicznie ogłosić że grozi jej bankructwo bo nie maja skąd części sprowadzać a sami jakiśtam mikrokontrolerów czy czego produkować nie umiejooo. Więc jak widzisz działa i nie ma że przez Białoruś ściągniesz. Przez Białoruś to sobie można ziemniaki ściągnąć.

Wed
czwartek, 8 października 2020, 20:06

A co gospodarczo Obwód Kaliningradzki ma do zaproponowania ? Rosyjską biedę?

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:46

Stał się przeładunkowym hubem zamiast Polski.

7plmb
piątek, 9 października 2020, 19:47

Przeładunki w Polskich portach w 2019 roku to 108,3 mln ton.Polskie porty są numerem jeden na Bałtyku w przeładunku kontenerów (2019 rok przeszło 3 mln TEU),Jak podają Wasze dane obroty portu w Kaliningradzie spadły w 2019 roku o 21 procent i były na poziomie 11,06 mln ton...To mówisz gdzie ten hub jest ??

Bat
piątek, 9 października 2020, 17:38

Hahaha. A niby kto i co tam wysyła? Kaliningrad od daty powstania to jedynie straszak dla Europy. A wy mi EC aż gadacie ze nato zaczyna z Rosją. Rosja przez Kaliningrad czy naddniestrze od lat trzyma Europę na celowniku. Jedynie wy się nabieracie na to że Rosja grzeczna i chce z kimś współpracować. Oni tego nie potrafią... To niezgodne z ich ideologia życiową.

GB
piątek, 9 października 2020, 11:46

Jakim hubem??? Czego?

hy
piątek, 9 października 2020, 17:14

gumowce, walonki, matrioszki - to dalej idzie w dawnym DDR

AndrzejWa
czwartek, 8 października 2020, 19:51

No wreszcie coś rozsądnego! Już myślałem czy w ogóle warto zaglądać w te komentarze. Ludzie, czy Wam naprawdę chodzi po głowie atakowanie Rosji? Chcielibyście naprawdę jako ostatnią rzecz w życiu oglądać śmierć Waszych bliskich w atomowej pożodze? Wybaczcie, ale te mapki zasięgu artylerii i analizy możliwości zniszczenia Kaliningradu oraz podniecanie się technicznymi wariantami wykonania tego bardziej pasuje do gówniarstwa ukształtowanego na grach komputerowych niż do poważnego forum. Planowaniem ew. obrony powinni się zająć wojskowi (a nie politycy). Po co prowokować Rosjan wizjami tego typu. To właśnie powoduje, że władze Rosji mogą na każdym kroku powoływać się na osaczenie przez nato. Chcemy naprawdę sami wykreować po tamtej stronie granicy wrogów pałających prawdziwą nienawiścią? Nie lepiej robić z sąsiadami interesy chroniąc się raczej przed infiltracją wywiadowczą niż planując wojenki? Załóżmy, że Rosja wjeżdża do Polski czołgami i nawet udaje jej się zająć naszą ojczyznę. I co dalej, okupacja? No proszę - litości. Na to nie stać nawet amerykanów.Niestety nie wiem do końca dlaczego ale ta zabawa nakręca się coraz bardziej. Czy ktoś w ogóle wierzy w sens agresji ze strony Rosji? I proszę nie argumentować przypadkami Donbasu, Krymu itp. bo są top właśnie klasyczne przykłady promowanych przez USA działań mających na celu zminimalizowanie strefy wpływów Rosji i zbliżenie wyrzutni oraz lotnisk nato do serca Rosji. Stanom Zjednoczonym robi się za ciasno, w perspektywie autentyczne zagrożenie konfliktem z Chinami o pączkujących ambicjach mocarstwowych, no i coś trzeba zrobić z tymi, którzy mogliby poprzeć Chińczyków. Jednocześnie pompuje się kasę na zakup amerykańskiej broni do wszystkich sąsiadów Chin, a Japonię zachęca do budowy floty lotniskowców i kolejnych generacji broni ofensywnej. Jestem zwolennikiem pokoju i życia w zgodzie z sąsiadami, a ktoś mądry (Fin z narodowości) powiedział: Szukajmy przyjaciół blisko, a wrogów daleko. Tymczasem władze Polski mają inne pomysły, i wcale nie mam tu na myśli Rosji jako kandydata na przyjaciół...

piątek, 9 października 2020, 10:58

Ty pytasz o... sens w Rosji? Co za brednie! Przeciez już samo takie pytanie to bezsens!! Rosja, gdyby cokolwiek tam miało sens, to mając takie zasoby, wydobywala by surowce, przetwarzała i mając taki potencjał stałaby się pierwszą potęgą gospodarczą świata, do której wszyscy staliby w kolejce po "ochłapy" z ich stołu. Tymczasem tam rządzi dyktator, korupcja, złodzieje i oligarchowie i bandyckie mafie. A ty o sensie w Rosji? O "sensie" w wydaniu rosyjskim świadczą ćwiczenia atomowych ataków rakietowych na Warszawę, bombardowania szpitali w Syrii, kradzież Krymu i atak na Donbas. A Finlandia? Kompletnie fałszywy przykład. Bo od paru lat zbroi się na potęgę. Też już nie wierzą w cień "sensu" w Rosji. Więc przestań wypisywać banialuki o "nieprowokowaniu Rosji". To Rosja sprowokowała już wszystkich, nawet Szwecję, by zaczęli się zbroic.

RP
piątek, 9 października 2020, 09:57

My już żyliśmy blisko z ruskimi. My im węgiel, oni od nas wędliny i masło. Skończ z bredniami o współpracy z wrogiem. Chudo się wam robi i zaczynacie szczekać. Mig41, SrU57, T14, same sukcesy. Do tego wybuch składu amunicji, śmierć Iriny Slaviny, same powody do dumy. Nic tylko ramię w ramię z Rosjanami budować mir na świecie..hahaha.

tyu
czwartek, 8 października 2020, 22:56

Jeżeli Rosja jest taka paranoiczna że nawet analiz nie można prowadzić by jej nie urazić to ja nie mam słów naprawdę. Co będzie następne zakażą grać w gry komputerowe Niemcami bo tam jest operacja Barbarossa? Litości. "I proszę nie argumentować przypadkami Donbasu, Krymu itp. [...]" A dlaczego nie? To jest właśnie punkt niezgody między całym zachodem a Rosją. Ludzie nie chcieli żyć w biedzie a Rosja użyła siły bo ona ma, jej zdaniem, wyższe, wręcz Boskie prawo do sprawowania władzy nad tym rejonem. My mówimy nie takim zagrywkom. Nikt kto był pod butem Rosyjskim zadowolony z tego nie był. Szkoda Ukraińców, szkoda Białorusinów. Niech Rosja się wynosi. Ma największe terytorium a najbardziej portkami trzęsie (że niby Natowskie rakiety). Finlandia też im zagrażała w 1940? Wielkiemu mocarstwu malutka Finlandia? Nauczymy się odróżniać rosyjską propagandę i kłamstwo od rzeczowym analiz.

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:50

Nie wypaczaj rzeczywistości. Rosja reaguje tak samo jak zareagowałyby USA na adekwatną awanturę w Meksyku czy Panamie.

Whiro
piątek, 9 października 2020, 17:44

Hmm. Trump jakiś z Meksykiem w zgodzie nie żyje i chce się od nich murem odgrodzić. Ale jakoś nie chce im ukraść kawałka terenu. Tłumaczenie Rosji za każdym razem to głupota. Zresztą widać wyraźnie o co Rosji chodziło. Kasa i pozycja strategiczna. O żadnych Rosjan czy inne rzeczy im nie chodziło.

tyu
piątek, 9 października 2020, 11:25

No i? A my zareagowaliśmy tak jak się reaguje w takiej sytacji czyli "dawaj przeciągamy Ukrainę na naszą stronę. Szkoda dla Rosji takiego fajnego kraju zostawiać". Rosji odwieczny problem to jest nie zdolność do zaoferowania niczego porównywalnego do standardów Zachodnich. Ale to ich problem, nie nasz. To oni nie mają niczego innego poza twardą siłą. A siłą kosztuje dyplomatyczne punkciki. Tak samo jak podtruwanie opozycjonistów. Niech się Rosja reformuje lepiej a nie dalej metody z zeszłego wieku to może, mooooże powstrzyma odpływ sojuszników. Bo puki co to my mamy lepszy soft power i tyle. Polska atrakcyjniejsza niż Rosja dla Ukraińców. Wolą dla nas pracować.

Bat
czwartek, 8 października 2020, 17:42

Ja bym wolał przeczytać o Kaliningradzie który nie jest w rękach okupanta i złodzieja z Rosji i nie jest przyczółkiem faszystowskiej Rosji służącym do zastraszania Europy i Polski.

qwert
piątek, 9 października 2020, 15:36

Nikogo nie obchodzi co byś chciał przeczytać, Kaliningrad przejęli Rosjanie prawem zwycięscy . Natomiast to USA jest teraz krajem w zasadzie faszystowskim z takimi pływającymi " przyczółkami" demokracji jak lotniskowce

Murf fanem Polski
czwartek, 8 października 2020, 15:42

Estonia jest linczem obrony NATO na Bałtyku. Są najlepiej wyposażonymi lokalnymi żołnierzami, a ich zachodnia granica to 70% przeszkody wodnej. Jeśli Estonia zdoła zablokować rosyjską flotę w Sankt Petersburgu, uwolni to siły NATO od konieczności obrony wybrzeża i będzie mogło skoncentrować się na wschodzie. Rosjanie nie są głupi i wiedzą o tym. Dołożą wszelkich starań, aby jak najszybciej wyjąć baterie lądowe. Siły zbrojne krajów bałtyckich wymagają wielu ulepszeń, ale bardzo brakuje im obrony powietrznej. Estonia ma ograniczone zdolności obronne niskiego poziomu. Lituania kupuje system NASAMS, a inne państwa powinny pójść w ich ślady, aby mogły wspólnie opracować zintegrowany system. W międzyczasie inne kraje NATO powinny rozmieścić obronę na wyższych wysokościach, a Stany Zjednoczone powinny przenieść 2 Pułk Cav do Polski, jednocześnie reaktywując 11. Szczególnie „Przełęcz Suwalska” Wiadomość powinna zostać wysłana do Rosji, że nie będzie szybkiego przejmowania ziemi przez błyskawicę, a po niej nastąpi niewielkie, uporządkowane porozumienie Fait dokonane z roztrzęsionymi Europejczykami.

Xorer
czwartek, 8 października 2020, 15:40

"Może się więc okazać, że takie, społeczne skutki dla małodemokratycznych władz na Kremlu będą o wiele bardziej niebezpieczne niż rakiety rozmieszczane w Estonii i w Polsce." - i oby jak najszybciej. OK bez problemu może być przyjęty do UE, jak tylko oderwie się od Rosji.

DefBot
czwartek, 8 października 2020, 21:31

Mieszkańcy Królewca mogą i jeżdżą do Polski czy na Litwę i widzą jak może być im lepiej. To podnosi poprzeczkę dla Kremla, który musi i tak już dokładać do utrzymania tej eksklawy (zamiast czerpać zyski). Piwot Białorusi (choć prawie niemożliwy) oznaczałby także fizyczne, a co za tym idzie i mentalne oddalenie się Królewca od Rosji i wzrost sentymentów separatystycznych. Jeżeli chodzi o kocioł w OK, to warto pamiętać też o wysokim uzależnieniu okręgu od zewnętrznych surowców, żywności itd. , to nie jest samowystarczalna twierdza.

GB
czwartek, 8 października 2020, 15:38

Działanie tak dużych okrętów podwodnych jak 636 na zachód od przylądka Rozewie to raczej samobójstwo. Korwety 20380 mają słabe systemy plot, mimo rakiet 9M96. Poza tym dobrze by było aby Estonia zainwestowała w miny morskie. Postawienie min na wodach Zatoki Fińskiej wraz dywizjonem rakiet przeciwokrętowych gwarantuje że żadna rosyjska jednostka morska nie wyjdzie z Zatoki Fińskiej i do niej wejdzie. Ćwiczone to było bardzo skutecznie już przez Niemców w DWS (oczywiście wtedy nie mieli rakiet, ale były miny, artyleria, kutry torpedowe i lotnictwo).

Sssssssss
czwartek, 8 października 2020, 15:31

Autor ładnie zauważył przejście przez Rosjan na małe, szybkie kutry desantowe na Bałtyku. Szybkie, dywersyjne desanty do kompanii atakujące dywizjony rakietowe w pobliżu Kaliningradu szybko mogą oczyścić jego otoczenie. Trzeba by nasze dywizjony zabezpieczyć przed takim atakiem.

GB
czwartek, 8 października 2020, 17:14

A kto ci naopowiadał głupot że dywizjony będą stały przy brzegu??? Taki dywizjon moze stać w odległości 50 km od morza i będzie mógł ostrzelac każdy obiekt w OK. Poza tym taki mała jednostka desantowe jest bezbronna wobec dronow uderzeniowych. A jak będzie szła w eskorcie korwet to przecież taka korwetach to idealny cel dla dywizjonu rakietowego.

Sssssssss
piątek, 9 października 2020, 21:11

Teoretycznie wyrzutnie niby tak ale praktycznie uzależnione są ustanowioną łącznością ze stanowiskiem dowodzenia a to z radarem. Z tym tak już dobrze nie mamy. Drony uderzeniowe? Jakie niby drony uderzeniowe mamy w dyspozycji?

ET
czwartek, 8 października 2020, 15:31

Okręty można względnie łatwo wyposażyć w systemy zwalczania poddźwiękowych pocisków NSM i RBS-15, co znów zmieni układ sił. Moim zdaniem silna flota nawodna jest Rosji potrzebna do projekcji siły zarówno wobec Szwecji, jak i Polski (o krajach bałtyckich nie wspominając). Ta projekcja siły to groźba desantu, i to dużego. Jeśli w naszej części Europy wybuchnie wojna, to rozpoczną ją Rosjanie, na swoich warunkach i wtedy, kiedy będą do niej przygotowani. I jeśli do niej dojdzie, nikt nas nie będzie wspierał. Rosjanie mają technologie oraz gotowe do integracji systemy do stworzenia odpowiednika Vulcan/Phalanx, o rakietach bliskiego zasięgu nie wspominając. NSM jest nieco trudniejszy do wykrycia, ale od czasu wyjścia ponad horyzont do osiągnięcia celu minie co najmniej kilkanaście sekund. Dla dobrego systemu obronnego to wieczność, a kilka stanowisk prawdopodobnie jest w stanie ochronić okręt przed jednoczesnym atakiem nawet kilkunastu poddźwiękowych pocisków. Trzeba już myśleć o następcach NSM i RBS-15 - ciężkich naddźwiękowych nosicielach całego roju efektorów, wspartym gęstym zwiadem satelitarnym. Wtedy Rosjanie będą mieli rzeczywiście problem. Ale od czegoś trzeba oczywiście zacząć, zatem lepszy rydz niż nic.

piątek, 9 października 2020, 11:00

Okrętów nie da się względnie ł a t w o w nic wyposażyć. Szczególnie rosyjskich.

ET
piątek, 9 października 2020, 11:23

Przymiotnik w z g l ę d n i e ma tu zasadnicze znaczenie. O ile się orientuję, Vulcan?Phalanx to zintegrowane ze stacją radarową stanowisko VSHORAD, które może działać niezależnie od systemu kierowania walką okrętu. Systemem tej klasy - czyli odpowiednio lekkim - można w z g l ę d n i e łatwo dozbroić okręty nawodne. I leży to w technologicznych i ekonomicznych możliwościach FR. Wówczas jedynym skutecznym antidotum przeciw tak uzbrojonym okrętom będą pociski naddźwiękowe (np. takich jak "Granit") lub balistyczne z precyzyjną korekcją ostatniej fazy lub samonaprowadzaniem, atakujące z bliskich zenitalnym kątom końcówki trajektorii (na tej samej zasadzie co chińskie DF-21). Ale takich systemów nie mamy i w dającej się przewidzieć przyszłości mieć nie będziemy, zatem jeśli Rosjanie poważnie przygotowują się do wojny (a oni zawsze się do niej poważnie przygotowują, taka to już cywilizacja), to swój okrętowy system VSHORAD gotowy do instalacji pewnie już mają, ale tego nie ujawniają, żeby nie prowokować NATO do podjęcia przeciwśrodków, o których piszę wyżej.

oneg
czwartek, 8 października 2020, 15:27

Rosja to jeden z największych rynków wychodzących na świecie. W zeszłych roku, prawie 40 milionów Rosjan wyjeżdżało za granicę co czyni ich drugą największą na świecie grupą turystów, więc te warunki życia u siebie i w państwach zachodnich nie robią na nich żadnego wrażenia. Na zachodzie nie ma Rosjan, za to Polaków, i tych "poteng" bałtyckich to zatrzesienie wykonujących prace, najmniej płatne.

Kolejny troll? Znaczy dobry artykuł. Brawo redakcja.
piątek, 9 października 2020, 11:07

Na Zachodzie nie ma Rosjan?? Oszalałeś? Jest ich pełno wszędzie. W Szwajcarii w sklepach jubilerskich wykupują tony biżuterii. W każdym większym kurorcie we Włoszech i Francji jest ich pełno. W samej Francji jest ogromna grupa etniczna. W Anglii ich też pełno, bo przyjeżdżają "za chlebem". A w USA? W każdym kraju jest ich pełno bo też zarabiają. Skąd te brednie wynajdujesz?? Nie pisz bzdur o Polakach wykonujących najmniej płatne prace, bo udowadniasz, że nie masz o tym pojęcia.

Fio
piątek, 9 października 2020, 01:01

Ruscy nie są wpuszczani bez wizy do żadnego państwa europejskiego więc o czyszczeniu kibli mogą tylko pomarzyć.

Oj dużo ich tam
czwartek, 8 października 2020, 22:35

37 milionów Rosjan wyjechało do Turcji nad Tureckie może. Fakt jest ich tam mnogo.

psycho loszka
czwartek, 8 października 2020, 21:59

To raczej nie jest 40 mln Rosjan, tylko grupa jednych i tych samych Rosjan jeźdżących wiele razy za granicę, by wyprać pieniądze z dziwnych geszeftów. No i piękne panie.

chateaux
czwartek, 8 października 2020, 18:08

Tylko w Nowym Jorku, od 1990 roku, przybylo 900 tysiecy emigrantów z Rosji. Tyle o rosyjskich turystach.

czwartek, 8 października 2020, 21:07

To się chłopie mylisz i to bardzo można to łatwo sprawdzić więcej Polaków uciekło za granicę od 1990 r niż Rosjan od 1945 r

Hmm
piątek, 9 października 2020, 18:07

Patrząc na rozpad zsrr to naprawdę nikt z tamtąd nie uciekł.... Tak z deka ze 100 mln ludzi.

Putler
piątek, 9 października 2020, 10:10

Da, da... wyjeżdżają do NY na wakacje, tylko długie - tak 30 lat minimum... to wcale nie emigracja za lepszym życiem. Da.. ;)

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 16:37

To musieli nieźle łyknąć samogonu, skoro różnicy między Zachodem a rosyjskim dobrobytem obywateli nie zauważyli. Chyba, że w ramach podróży turystycznych komisarze polityczni się z nimi wybrali, to i lepiej nie zauważać :D Wieje stamtąd kto bardziej przytomny, nawet w Polsce coraz więcej ich się osiedla i pracuje, a ten tu będzie wmawiał, że 40 milionów bogatych turystów z Rosji po świecie podróżuje :D Najpierw to ich musicie z tej biedy za uszy wyciągnąć, a potem takie bajki opowiadaj.

Zak77
czwartek, 8 października 2020, 16:25

Hahaha Padłem Już nie jeździcie nigdzie bo was nie stać od kilku lat

Jan z Krakowa
czwartek, 8 października 2020, 16:14

Na Zachodzie jest dużo Rosjan mieszkających na stałe i pracujących tam.

Tomasz33
czwartek, 8 października 2020, 16:12

Polska sama stała się krajem imigrantów ekonomicznych z różnych kierunków, również z Rosji. Polacy już nie wyjeżdżają na zachód do pracy bo się to nie opłaca. Pensje i emerytury rosną co roku nieprzerwanie. Rosjan na zachodzie nie ma bo Rosja nie jest w UE. Gdyby była, to te 20 mln rosjan żyjących poniżej progu ubóstwa na pewno by wyjechało wykonywać najgorsze i najmniej płatne prace.

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:54

pensje i emerytury rosną ale nie dlatego że rośnie wydajność pracy i pkb ale dlatego że są zaciągane kredyty

Tomasz33
piątek, 9 października 2020, 13:11

Wydajnosć pracy nie jest jeszcze tak jak na zachodnie, ale i tak wygląda to lepiej niż kiedyś. A PKB to rośnie co roku po 3-5 %+-(pomijając obecny spadek podczas pandemii). Kredyty na pensje? Nie.

Z Londynu
czwartek, 8 października 2020, 21:57

„Rosjan na zachodzie nie ma” - ha ha ha, uśmiałem się z tego kawału. We wschodnim Londynie jest ich sporo więcej niż Polaków. Kiedyś naprzeciwko mnie mieszkała para z Moskwy, taktownie ich nie pytałem jak się się znaleźli w UK. Kumpel z pracy, Anglik, ma dziewczynę Rosjankę, inny kumpel, Nowozelandczyk - żonę. I to spod samej Moskwy. Rosjan tu nie brakuje.

Tomasz33
piątek, 9 października 2020, 09:56

Ja mówię tylko o tym że byo by ich znacznie więcej gdyby Rosja była w UE. PRzyjechali by za pracą, a nie tak jak oligarchowie i ich dzieci za edukacją, biznesem itd.

Jacek
czwartek, 8 października 2020, 19:46

Tak, rosną co roku, tak samo jak rosną ceny (inflacja), więc np. podwyższenie płacy minimalnej nie powoduje, że stajesz się bogatszy, tylko powoduje wzrost inflacji. Warto zaznajomić się z ekonomią zanim zacznie łykać się głupoty serwowane przez obecną władzę. Spytaj Polaków co wyjechali za granicę gdzie im się lepiej żyje i gdzie łatwiej, choćby, zarejestrować auto. Polska to kraj biurokatów, z masą papierów, traktowaniem obywatela jak petenta gorszego sortu itd. Kto jest mądry to dalej ucieka na Zachód (co jest faktem w statystykach, a nie wioskowych opowieściach), kto też mądry to wybiera korporacje z obcym kapitałem, bo Polscy przedsiębiorcy muszą kombinować jak tu się nie dawać okradać państwu. Tyle z tej twojej krainy mlekiem i miodem płynącej zostaje, zresztą jaki wzrost emerytur? Przecież Prezes ZUS powiedziała, że za kilka lat emerytury spadną do najniższego poziomu w historii, już teraz przeciętna emerytura to 1/3 płacy minimalnej, czyli 1030 zł brutto, podwyżka na 2020 wynosi, uwaga, całe 25 zł :D Oj dziadek, dziadek, przestań opowiadać bzdury.

FIFA rafa
piątek, 9 października 2020, 18:13

Nikt nie twierdzi że jesteśmy bogaczami jak saudowie. Nie mamy też ropy, gazu, złota, tytanu i 17 mln km2 ziemi jak Rosja. Ale całkiem nieźle n a m idzie jak na kraj który na mapach jest od stu lat i został zniszczony i ograbiony przez właśnie ta Rosję w której według wszelkich prawideł powinno być dobrze jak w Norwegii.

Tomasz33
piątek, 9 października 2020, 13:50

W którym kraju nie ma inflacji i wrostu cen? Fakty są takie że pensja minimalna w 2006 roku wynosiła 800zł netto na rękę, a w 2020 roku 1920 netto na ręką, a polacy zarabiają już tylko 2,5 raza mniej niż niemcy, ale już nie 5 razy jak dawniej. Polacy z zagranicy wracają w coraz większej liczbie bo ta różnica w zarobkach już nie jest taka spektakuralna. A i Polska jest znacznie bardziej bezpieczna. To też wpływa na komfort życia. Wysokość emerytury zależy od tego ile zarabiało się pracując. Znajome mi osoby mają emerytury po około 2000 zł netto na rękę. Są też waloryzowane co roku( po 56 złotych ostatnio+-), a dodatkowo są 13 emerytury, i 14-stki dla niektórcyh. Biurokracja może być w poszczególnych urzędach, ale nie jest ogólna. Ułatwienia dla przedsiębiorców którzy chcą założyć firmę( tzn zrobić to szybciej), powinny być wprowadzone. To już rola ustawodawcy. Nie doświadczyłem złego trakotwania w urzędach, a coraz więcje spraw można załatwić online. Najważniejsze że nie ma korupcji.

RZESZOW
czwartek, 8 października 2020, 15:24

Dlatego też w planowaniu NATO należy uwzględniać potencjalne zagrożenie, płynące ze strony rosyjskiej taktycznej broni jądrowej..............ALE JAK..ROSJANIE.. Są w stanie z Morza Białego, Czarnego czy nawet Kaspijskiego odpalić Kalibry NK z głowicami jądrowymi i tak dolecą do Warszawy czy innych polskich miast. Nie muszą stacjonować pod Kaliningradem.,,,

Biedny Kaliningrad
piątek, 9 października 2020, 11:10

Nie muszą, to prawda. Za to wkrótce NIE BĘDĄ MOGLI wiele zdziałać w Kaliningradzie. Faktycznie, jeśli Putinowi odbije by rozpętać wojnę z NATO, to będą tam mieli bardzo "gorący kocioł"! Nawet bez atomu.

Redf
czwartek, 8 października 2020, 22:42

Daj spokój już z tym atomem człowieku nie ośmieszaj się, straszycie tak od 50 lat wcześniej zdechniecie z biedy w tej Rosji.

Fak sejk
czwartek, 8 października 2020, 21:38

Buahahaha. I znowu straszenie atomem. Super duper broń nie wychodzi putlerowi i tylko opcja A pozostaje?

czwartek, 8 października 2020, 19:32

Użycie broni atomowej to najgorsze co moze zrobic Rosja, i to dla siebie. Po czymś takim, każdy zaprzyjaźniony z USA kraj w regionie, zostanie zaopatrzony w ładunki nuklearne.

Olo
piątek, 9 października 2020, 10:56

nie zostanie zaopatrzony bo USA nie chcą widzieć nikogo przy swoim stole

Andrzej
czwartek, 8 października 2020, 15:08

Co to za analiza? Każdy atak na sowieckie jednostki pływające doprowadzi do odwetu. Efektem będzie ponowne budowanie dostępu do morza w Polsce i krajach Bałtyckich. Tak zniżą infrastrukturę jak zniszczyli Grozny w Czeczeni.

Brawo Estonia
piątek, 9 października 2020, 11:12

Co to za bzdury? Każdy atak Rosji na państwo NATO skończy się odwetem. A teraz to bolesnego odwetu będzie mogła dokonać nawet taka malutka Estonia. Brawo.

qwert
piątek, 9 października 2020, 16:30

Tak naturalnie, państwa tzw "zachodu" obezwładnią rosyjską armię notami protestacyjnymi ,wyrazami najwyższego oburzenia i ubolewania

GB
piątek, 9 października 2020, 18:05

Patrząc na rosyjską korupcję, okradanie przez różnych urzędników i dyrektorów rosyjskich firm państwowych, czy nawet za bezcen sprzedawanie broni za granicę, czy sprzedawania najnowszych wzorów broni, a zarobione pieniądze trafiają i tak na Zachód, to rosyjską armię nie trzeba obezwładnić notami dyplomatycznymi. Po prostu rosyjska armia i urzędnicy sprzedadzą Rosję...

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 16:33

Normalnie strach się bać... Póki co to niech sobie amunicję uzupełnią, bo im tam fajerwerki w Riazaniu uszczupliły zapasy :D . My tam im pobudowanych terenów też nie zostawimy w razie czego

Tomasz33
czwartek, 8 października 2020, 16:17

Polska i NATO nie będzie bez powodu atakować rosyjskich jednostek, więc bo co ta dyskusja? Turcy zestrzelili wam samolt, i żadnego odwetu nie było, a Putin i Erdogan poszli razem na lody podczas wspólnego spotkania. I chyba nie wziąłeś pod uwagę odpowiedzi NATO.

RedzawszeBad
czwartek, 8 października 2020, 14:41

Kaliningrad to podsumowanie Rosji, chcą to samo zrobić z Lizboną, bo te orki goluma tak mają. Od setek lat pro, zajmują cudze tereny w myśl zasady: z nikim nie graniczyć.

Historyk
czwartek, 8 października 2020, 14:11

Nie trza rakiet sami zechca się odciąć i zacząć zyć po europejsku.Bo warunki ku temu mają.Ten rejon to była perła gospodarcza w III Rzeszy.

elew
czwartek, 8 października 2020, 14:09

Takie analizy nie mają żadnego sensu. W razie próby odcięcia Kaliningradu przez NATO, Rosjanie po prostu zajmą kraje bałtyckie i Kaliningrad będzie odcięty przez kilka godzin. Rosja jest u siebie, jest blisko i ma gigantyczną przewagę na tym teatrze działań - zwłaszcza na lądzie. Żadne odcinanie Kaliningradu się udać zwyczajnie nie może, a to co ma NATO w krajach bałtyckich, to Rosja zapakuje do dwóch pociągów i wywiezie na wschód.

Skąd się tacy biorą?
piątek, 9 października 2020, 11:17

Takie wpisy jak twój nie mają sensu. Nikt w Estonii nie będzie, zajmował Rosji. To przecież Rosja porwała estońskiego oficera, a nie na odwrót. To Rosja od zawsze narusza obszar powietrzny Estonii, a tym samym NATO, a nie na odwrót. Więc o czym piszesz? Po co te brednie? Po co ta głupawa chwalba Rosji? To nie my ćwiczymy ataki na Rosję. To Rosja wciąż ćwiczy ataki na norweski radar, na Warszawe, zaatakowała Ukrainę, Gruzję.

ET
czwartek, 8 października 2020, 16:51

Teoretycznie można skutecznie odciąć Królewiec minami nuklearnymi na granicach, tak jak kiedyś rozmieszczone je nad Łabą, ale fakt że nawet się o tym nie wspomina wskazuje, że USA nie chcą znów dawać Rosji czarnej polewki, jak na przełomie 2009/2010, rzut oka na mapę Azji wschodniej wystarczy, by zobaczyć geopolityczne uwarunkowania starcia amerykańsko-chińskiego, i naprawdę mocne karty, jakie Rosja ma w ręku. Zatem żadnej poważnej blokady przesmyku suwalskiego nie będzie, bo środkami konwencjonalnymi mogliśmy robić to jedynie z Białorusią, a to okno możliwości jest już zatrzaśnięte, zresztą przez nas samych.

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 16:45

Człowieku, człowieku... Rosja się samej Turcji boi poważniej podskoczyć, a ty tu się za całe NATO chcesz brać :D no to dawaj, zapakuj :D tylko wcześniej sobie ten 1 z 20 czołgów Armata naprawcie, bo wam go swoi rakietą sfajczyli :D

Sailor
czwartek, 8 października 2020, 16:25

Mają niewielkie szanse. Dominacja NATO w powietrzu jest tak miażdżąca, że powstrzyma każdy atak lądowy.

Andrew
czwartek, 8 października 2020, 16:18

Widzę, że dziadek był w NKWD i poopowiadał co nieco.....o tych pociągach. Żeby to was nie wywieźli.....

GB
czwartek, 8 października 2020, 14:45

Taaak... Widać tą gigantyczną przewagę na lądzie. Słabej Ukrainy do tej pory Rosja nie może pokonac.

ET
czwartek, 8 października 2020, 16:45

Rosja nie chce Ukrainy "pokonać" (to byłoby łatwe, ma wciąż kolosalną przewagę militarną) ale ją do siebie "przekonać" - oczywiście po swojemu. Na dłuższa metę nie jest bez szans, bo jeśli kobieta ma z jednej strony do wyboru zaborczego brutala z jej własnej sfery, a z drugiej mało na zainteresowanego bogacza, to prędzej czy później wybierze pierwszego, nawet jeśli ten pije, czasem po pijaku zgwałci, to przecież jednak kocha... Na swój sposób, rzecz jasna.

GB
czwartek, 8 października 2020, 17:20

Gdyby nie chcaiala Ukrainy pokonać to nie wysylalaby swoich wojsk na Ukrainę. Proste? A jak się chce jakieś państwo uzależnić siłą to trzeba je albo zająć zbrojnie, albo zmusić do kapitulacji. Nic takiego na Ukrainie nie miało miejsca. A skutek jest odwrotny bo teraz to amerykańskie bombowce strategiczne latają nad Ukrainą w odległości kilkuset km od Moskwy. I Moskwa dalej nie jest wstanie nawet zmusić Ukrainę żeby nie wpuszczala samolotów amerykańskich nad swoje terytorium. I mówi się że na Ukrainie powstaną natowskie bazy, konkretnie brytyjskie na początku.

ET
piątek, 9 października 2020, 13:04

Strategia rosyjska na Ukrainie polega na tym, żeby mieć w Donbasie swojego "konia trojańskiego", co ma zmusić Ukrainę do uległości. Bo Rosja chce ukraińskiej uległości a nie jej zbrojnej okupacji i zniszczenia ukraińskiej państwowości. To im się nie opłaca, bo byłoby pyrrusowym zwycięstwem, które całkowicie pochłonęłoby rosyjskie zasoby i uniemożliwiło dalsza grę imperialną w w Europie i na świecie. Ruscy grają po prostu o wyższą stawkę ("Europa zjednoczona od Lizbony po Władywostok" czyli zajęcie miejsca USA w całej północno-zachodniej Eurazji), mając świadomość swoich ograniczonych zasobów. Skuteczne przeciwstawienie się rosyjskiej strategii jest skrajnie trudne dla samych Ukraińców, bo musiałoby się wiązać z faktyczną utratą zbuntowanych regionów, których ich osłabione państwo nie powinno utrzymywać (czego Moskwa oczekuje w zamian za ich jedynie formalny "zwrot"). Ponadto Ukraina musiałaby mieć silne i mocno zdeterminowane wsparcie w Polsce i szerzej na Zachodzie, na co nie ma żadnych szans, bo Zachód chce się z Rosja dogadać przeciw Chinom i w innych sprawach, a w Kijowie stoi monumentalny pomnik Stepana Bandery, co likwiduje w zarodku wszelkie próby realnego sojuszu z Polską. Zarówno pomnika Bandery jak i fikcyjnej "terytorialnej integralności" z Donbasem będą pilnować neo-banderowcy na ruskim żołdzie, zatem cała sprawa jest pozamiatana i zabetonowana na amen.

GB
piątek, 9 października 2020, 14:59

Ta uległość Ukrainy wobec Rosji w związku z zajęciem Krymu i atakiem na Donbas wyraża się w tym że amerykańskie bombowce strategiczne latają sobie po niebie Ukrainy, a Brytyjczycy chcą zakładać swoją bazę wojskową na Ukrainie, okręty amerykańskie mają bazę w Odessie i są to okręty z Tomahawkami. Jeszcze nigdy NATO nie miało na Ukrainie sowich jednostek wojskowych w tym strategicznych. Brawo dla strategii Rosji.

qwert
czwartek, 8 października 2020, 19:32

A od kiedy na Ukrainie są rosyjskie wojska ? Pomijam Krym, bo ten jest rosyjski

Sailor
piątek, 9 października 2020, 06:13

Rosyjskie wojska są w Donbasie. Chociaż jak wracają do kraju w plastikowych workach to Wasz rząd się ich wypiera. Ot taka wdzięczność ojczyzny. Natomiast Krym nie jest rosyjski. Rozumiem, że wy tam macie alternatywna historię ale zachowaj ja dla siebie.

GB
czwartek, 8 października 2020, 22:55

Od początku ataku Rosji na Ukrainę. A Krym nie jest rosyjski, jest ukraiński.

Olo
piątek, 9 października 2020, 11:01

Był grecki, potem chazarski, potem osmański, potem rosyjski, radziecki i przez mgnienie oka radziecko-ukraiński i, podobno, ukraiński. A teraz jest znów rosyjski. I tyle z historii.

GB
piątek, 9 października 2020, 11:48

I właśnie chodzi o to żeby z powrotem był ukraiński. Przy czym nie za szybko. Bo mnie interesują sankcje nakładane na Rosje w związku z Krymem, skłócenie Rosji z Ukrainą i pokazanie szczególnie zachodowi że Rosja to bandyckie państwo, a nie jakiś Krym.

qwert
piątek, 9 października 2020, 16:35

Nie będzie ukraiński, przyjmij to do wiadomości. Prędzej z Krymu zrobią radioaktywną pustynię niż oddadzą go w ręce Jankesów. I słusznie

GB
piątek, 9 października 2020, 18:07

To nie będzie. Za to będą po wieczność sankcje i wroga Rosji po wieczność Ukraina. Za Krym to bardzo niska cena.

ET
piątek, 9 października 2020, 13:22

"Bandytyzm"? Górski Karabach, północny Cypr, Naddniestrze, przykłady można mnożyć... "Wygraj w polu - wygrasz i w sądzie" - tak to brzmi po polsku. Szerzej znane jest jako zasada, podług której zwycięzców się nie sądzi.

ET
piątek, 9 października 2020, 13:18

Rosja jest pod tym względem tak samo "bandycka" jak Armenia w kwestii Karabachu albo Turcja w sprawie północnego Cypru. Dawna polska szlachecka mądrość "wygraj w polu wygrasz i w sądzie" znana jest - co do zasady - wszędzie na świecie.

HenZing
czwartek, 8 października 2020, 16:42

Rosja nie walczy z Ukrainą

GB
czwartek, 8 października 2020, 17:22

Oczywiście że walczy. To wojska rosyjskie zajęły ukraiński Krym, a co więcej nawet Ukraińcy wzięli neo niewoli rosyjskich żołnierzy.

qwert
czwartek, 8 października 2020, 19:50

Napiszę to jeszcze raz - bo chyba nie do końca ogarniasz sytuację. Mieszkańcy Krymu, w demokratycznym referendum , pod ochroną rosyjskich " zielonych ludzików" przed harcownikami z trójzębnymi widłami w herbie postanowili przyłączyć się do Rosji.

Sailor
piątek, 9 października 2020, 06:15

Mieszkańcy Krymu pod bagnetami "zielonych" bandytów, a referendum miało tyle z demokracja ile kot napłakał.

Kot nr 398
piątek, 9 października 2020, 13:17

Toż nawet sondaż Gallupa pokazał że Krymowi pasuje obecny status. Dlaczego by miało być inaczej? Jakie były korzyści z przynależności do Ukrainy?

GB
czwartek, 8 października 2020, 22:57

Tam nie było żadnego demokratycznego referendum. Najpierw był atak rosyjski na Krym i jego zbrojne zajęcie. Robienie sobie jakiegoś referendum w takich warunkach nie ma żadnego znaczenia.

qwert
piątek, 9 października 2020, 16:48

To może porozmawiajmy o demokratycznym referendum w Kosowie, w temacie oderwania od Serbii. Aha no tak - zapomniałem - takimi dyrdymałami nikt głowy sobie nie zawracał. Poza tym w ramach uzupełnienia, - nie było czegoś takiego jak atak na Krym, po prostu weszła armia by strzec mieszańców przed incydentami jak w Odessie

GB
piątek, 9 października 2020, 18:12

Ale co mnie obchodzi jakieś Kosowo??? Poza tym do Serbii powoli dociera że Rosja nie jest jej żadnym sojusznikiem i zwraca się powoli ku UE i NATO. Gdyby wcześniej to zrobiła bardzo możliwe że Kosowo zostałoby przy Serbii. I oczywiście że był atak na Krym, a wydarzenia w Odessie to nieudany rosyjski atak na ukraińskie wybrzeże po Naddniestrze, ale się nie udał. Rosja na Ukrainie przegrała bo ma jakieś skrawki w postaci Donbasu i Krymu, a Ukraina przeszła na stronę Zachodu.

Olo
piątek, 9 października 2020, 11:03

I dzięki temu nie mamy dużej wojny na kontynencie bo Amerykanie już się szykowali na Moskwę.

KottoK
piątek, 9 października 2020, 18:23

Ale masz nabite w bani. Wojska USA przed 2014 rokiem zredukowano z 300 do ok 40 tys. Tak się to na tą Rosję szykowali. Tak wam bzdur ta propaganda rosyjska nabila w głowy że strach. A referendum na Krymie nue miało żadnych podstaw prawnych. Nie dość że odbyło się pod bronią to status Krymu i ukraińska konstutucja nie przyznawała im takich praw. Czyli że to chyba Rosja zrobiła to weflug swego prawa, ale w to też wątpię. Jyz widzę j a k zezwalają na takie referendum gdziekolwiek u siebie.

GB
piątek, 9 października 2020, 11:50

Jasne... Do 2014 roku wojsko amerykańskie wycofywano z Europy. A teraz wracają. I dobrze. Niech sobie amerykańskie bombowce strategiczne latają nad Ukrainą blisko Moskwy.

sobota, 10 października 2020, 08:35

To Ukraina jest blisko Moskwy? Gdzie oni cie geografii uczyli?

qwert
czwartek, 8 października 2020, 16:07

A próbuje ją pokonać ? Zajęła co chciała i reszta Rosji nie interesuje

H2O
piątek, 9 października 2020, 11:25

Po co bronisz bandyckiego reżimu?

qwert
piątek, 9 października 2020, 16:50

Nawet przez myśl mi nie przeszło żeby bronić Jankesów,

Jacek
czwartek, 8 października 2020, 19:22

Jak to bandyta.

comet
czwartek, 8 października 2020, 14:01

Sęk w tym, że to nie Flota Bałtycka stanowi główne zagrożenie dla Polski, ale armia pancerna uderzająca z terenów Białorusi.

Sailor
czwartek, 8 października 2020, 16:26

Jak na razie to nie ma tam żadnych armii pancernych Rosji.

Aaa
czwartek, 8 października 2020, 14:27

Dokladnie tak. Przesmyk Suwalski czy caly ten rejon to problem NATO. Naszym problemem jest kierunek bia)oruski

kez87
czwartek, 8 października 2020, 13:59

W razie wojny to Kaliningrad ma raczej wystrzelić co trzeba i się bronić. Wcale nie trzeba się tam przebijać, pada albo jest zaszachowana Polska - to Państwa Bałtyckie są ugotowane i żadnego "przesmyku suwalskiego" szturmować nie trzeba. Kluczowa w tym wszystkim jest rzecz jasna Białoruś,bez niej Rosjanie są skończeni.

Polak
czwartek, 8 października 2020, 13:41

Sama analiza jest przerażająca. Mam nadzieje ze juz nigdy nie będziemy musieli walczyć z Rosjanami.

Tomcat
piątek, 9 października 2020, 13:52

Jak będzie trzeba i nam wyjścia nie zostawią, to jak najbardziej będziemy.

Sailor
czwartek, 8 października 2020, 16:27

Chyba nie przeczytałeś uważnie. Przerażająca jest, ale dla Rosjan w Kaliningradzie.

Tomasz33
czwartek, 8 października 2020, 16:24

Przerażająca dla Rosji, Polski i innych krajów sąsiednich ale w takim samym zakresie, bo wszyscy mają swoje problemy wojskowe. Ale morale krajów teoretycznie w przyszłości zaatakowanych( czyli państw Bałtyckich i Polski) i tak będzie znacznie większe, niż to by wynikało z twojego komentarza.

Saw
czwartek, 8 października 2020, 14:33

Jeśli nie chcemy z nimi walczyć, to szykujmy się do wojny jak mówi mądre przysłowie, tak abyśmy się stali dla nich mało atrakcyjnym celem.

Dr.House
czwartek, 8 października 2020, 13:41

A gdzie zasięg rakiet Kalibr ? Cała Europa byłaby w czerwonym kółku.

rED
czwartek, 8 października 2020, 16:55

Co za idiotyczna riposta. Po 1. artykuł nie jest o systemach Rosji tylko NATO a po 2. NATO też ma rakiety tego typu więc CAŁA EUROPEJSKA CZĘŚĆ ROSJI BYŁABY W CZERWONYM KÓŁKU ale nie o tym jest ten artykuł i radzę go przeczytać a nie ograniczać się do oglądania obrazków.

Gosia
czwartek, 8 października 2020, 13:41

W razie konfliktu Rosjanie mogą w każdej chwili otworzyć ten kocioł przy okazji czyniąc z północnej Polski teren niezdatny do zamieszkania przez następne 300lat.

Tomasz33
czwartek, 8 października 2020, 16:29

I co dalej? To tylko Rosja ma broń jądrową? A która i tak jest tylko do użycia w ostateczności. Rosja prowadzi taką politykę, że znaczna część jej terenów jest niezdatna do życia już teraz. Np. na Syberii ludzie używają zamarzniętych rzek jako dróg. Czy Rosja oprócz niszczenia potrafi coś budować, np przyjaźń na poczatek?

nm
czwartek, 8 października 2020, 18:12

nie da sie zniszczyc Rosji nawet wieloma atakami atomowymi z kilku powodow 1/ jest za duza - 2/ po pierwszej rakiecie nato odpala wszystko co maja i na wszystkich z ameryka wlacznie 3/ obok ruskich rakiet na pewno tez poleca rakiety kima i chinskie Iranskie -- no bo na co niby mieliby czekac 4/ i po 20 minutach nie bedzie juz mial kto ani do kogo strzelac na tej ziemi -pozdrawiam

Tatekx
czwartek, 8 października 2020, 22:49

Rosja się sama niszczy, nic więcej oprócz czasu nie trzeba.

tyu
czwartek, 8 października 2020, 20:40

Nie zgadzam się. Moim zdaniem to wystarczą dwie większe bomby atomowe. Jedna na Moskwę druga na Petersburg. I się Rosja będzie podnosić po ataku przez kolejne 20 lat. O ile w ogóle nie rozpadnie się po czymś takim na 10 mini państewek pozbawiona jedynego spoiwa jakim jest jej autorytarny rząd. Jedna Francja ma wystarczający potencjał żeby Rosję zniszczyć. Zresztą po co atomówka ich można gospodarczo pokonać. A nawet jeszcze lepiej wystarczy poczekać 10-20 lat i sami się rozpadną. Przez ostatnie 30 lat raczej sojuszników tracą niż zyskują, gospodarczo tak samo szli do góry póki ceny surowców były wysokie. Na nic lepszego nie wpadli. A że są niezdolni do reform i raczej Putin ze starości umrze niż zreformuje kraj i pogoni oligarchię to w zasadzie mamy jak na dłoni co tam będzie. Powolna lecz nieubłagana stagnacja.

Fgu
czwartek, 8 października 2020, 22:48

100 % racji

Tomcat
czwartek, 8 października 2020, 20:33

Tak? A jeśli uderzysz w ich największe liczące się miasta, których na tych wielkich połaciach jest stosunkowo niewiele, to co z Rosji zostanie? Koczownicze plemiona i zapadłe wioski. I po co Chińczycy mieliby się mieszać w wymianę atomową Rosji z Zachodem? Po tym co zostaje z Rosji po takiej imprezie, wchodzą do nich i biorą co chcą i ile chcą. I zbombardowany Zachód też już nie byłby dla nich konkurencją ani przeszkodą. Myślisz, że ruscy i Zachód nie biorą tego pod uwagę? Dlatego żadna rakieta nie poleci ani do nas, ani do nich.

Tak tak
czwartek, 8 października 2020, 19:07

Bzdury Tam gdzie spadną atomówki to spadną miasta fabryki a na terenach nietkniętych promieniowaniem powstaną miasta ale już pewnie nie Rosyjskie. Była Rosji nie ma Rosji

xcv
czwartek, 8 października 2020, 14:39

W ciągu 80-100 lat gdy wzrośnie poziom oceanów, północna Polska będzie niezdatna do zamieszkania przez następne 3000 lat. Szczęście w nieszczęściu razem z całym obwodem Kaliningradzkim. Oni o tym wiedzą i dlatego szykują się do wojny. Nie mają zamiaru niszczyć terenu tylko go zająć.

Artureg
czwartek, 8 października 2020, 23:18

A skąd wiesz, że poziom oceanów wzrośnie? Od lat rośnie wg pseudoekologów i nadal Bałtyk ani drgnął.

Olo
czwartek, 8 października 2020, 14:27

Nie muszą się posuwać do ostateczności. Wszak mają wystarczająco dużo jednostek specnazu.

Tomcat
piątek, 9 października 2020, 13:57

Tiaaa, bo tam co drugi szeregowy to Specnaz. A to nie ten sam co zagazował rosyjskie dzieci w Biesłanie? I nie mógł przez długi czas zdobyć lotniska w Doniecku bronionego przez ukraińskich ochotników? :D

zeus89
czwartek, 8 października 2020, 13:40

A co dokładnie powstrzyma Rosjan przed zniszczeniem po prostu tych dywizjonów rakietowych bo mi umknęło to? Jakoś nie widzę na razie silnego lotnictwa czy OPL, które miałyby temu zaradzić nie mówiąc już o samych dywizjonach rakietowych :D

rED
czwartek, 8 października 2020, 16:50

Nie widzisz silnego lotnictwa? Bardzo się zdziwisz jak szybko następuje przebazowanie z Awiano i wschodniego wybrzeża do Niemiec.

zeus89
piątek, 9 października 2020, 07:43

Sorry ale nie wierzę w pomoc niemiecką. Po za tym ich lotnictwo czy jest jakieś wybitne? Rosjanie mają od groma samolotów. I by nie było. Cieszę, się że coś mamy co potrafi zrobić szacha nawet Rosjanom. Ale bez OPL i lotnictwa to jest bardzo łatwy szach do wyjścia.

pytajnik
czwartek, 8 października 2020, 17:30

a jak myślisz Niemieckie lotniska się ostaną czy nie ?

cdzfdsfsdf
czwartek, 8 października 2020, 14:43

Maskowanie, było to napisane w artkule.

Tweets Defence24