Rakiety NSM problemem dla Floty Bałtyckiej. Rosjanie odpowiadają na artykuł Defence24.pl [ANALIZA]

21 lutego 2019, 10:50
13
Fot. mil.ru

Artykuł „Wpływ Marynarki Wojennej RP na rosyjską Flotę Bałtycką” spotkał się z ogromnym zainteresowaniem w Rosji. Większość działających tam agencji i portali nie krytykowała jednak opinii opublikowanej na stronie Defence24.pl, ale powtarzało najczęściej tezę, że polskie Nadbrzeżne Dywizjony Rakietowe mogą utrudnić, lub nawet przerwać morskie linie komunikacyjne na Bałtyku.

Rzadko która publikacja w polskiej prasie wywołuje taki odzew w Rosji, jak artykuł „Wpływ Marynarki Wojennej RP na rosyjską Flotę Bałtycką” opublikowany na portalu Defence24.pl 6 lutego 2019 r. W sumie wspomniano o nim w kilkudziesięciu różnych rosyjskich i rosyjskojęzycznych agencjach, portalach i kanałach telewizyjnych, w tym tak znanych jak: Izwiestija (iz.ru), Ria Novosti (ria.ru), Komsomolskaja Prawda (www.kp.ru), Sputnik (ee.sputniknews.ru), Prawda.ru (www.pravda.ru), Lenta.ru (lenta.ru), ukraina.ru, Wojennoje Obozrienije (topwar.ru), Fiederalnoje Agentstwo Nowostiej (riafan.ru), NTS TV (nts-tv.com), Gazieta.Ru (www.gazeta.ru), TVC (www.tvc.ru), Nation News (nation-news.ru), EuroAsia Daily (eadaily.com/ru), Wiesti Ru (vesti.ru), URA.ru (ura.new), News Front (news-front.info), Inosmi.ru (inosmi.ru), Wersija info (versiya.info), Reportior (topcor.ru), L!fe Ru (life.ru), Wierstow.info (www.verstov.info), Russkaja płanieta (rusplt.ru), Ramblier.ru (news.rambler.ru), InżieskInfo.ru (izhevskinfo.ru), „360º” (360tv.ru/), Jandieks Nowosti (news.yandex.ru), Wieciernaja Moskwa (vm.ru), Rubalitic.ru (www.rubaltic.ru), Ruposters (ruposters.ru), Expert ru (expert.ru). Było nawet jedno dosłowne tłumaczenie na język rosyjski całego artykułu (Inosmi.ru).

W większości publikacji nie dokonywano jednak oceny tez opublikowanych w Defence24.pl, wskazując jedynie na najważniejsze wnioski z nich wynikające. Były oczywiście artykuły, w których Rosjanie z ironią wyrażali się na temat opinii, że rakiety NSM wystrzelone z polskich baterii nadbrzeżnych mogą przerwać linie komunikacyjne na Morzu Bałtyckim („Polska grozi, że pokrzyżuje plany rosyjskiej floty” – Ramblier.ru, „W Polsce ogłoszono "pogrzeb" rosyjskich planów na Bałtyku” – Sputnik). Jednak rosyjscy politycy proszeni o komentarz w tej sprawie wydawali się zaskoczeni tym, że w Polsce w ogóle istnieje jakieś uzbrojenie zagrażające ich interesom, reagując agresywnie i podkreślając siłę armii Rosji.

Na co zwrócili uwagę Rosjanie?

Szczególnie interesujące były oczywiście te publikacje, które zamieszczono na stronach specjalistycznych, zajmujących się na co dzień szeroko pojętymi problemami bezpieczeństwa. Co ciekawe, najczęściej nie było w nich ocen krytycznych, a jedynie główne tezy polskiego artykułu. Przykładem może być znany portal „Wojennej Obozrienije” (topwar.ru) z artykułem „Polski ekspert "zakopał" plany Federacji Rosyjskiej kontrolowania szlaków morskich”. Powtórzono w nim opinie, że:

  • rakiety przeciwokrętowe NSM mające zasięg 220 km pozwalają blokować ruch cywilnych statków płynących do wybrzeży Rosji lub z powrotem przez Morze Bałtyckie;
  • polskie kompleksy komplikują również realizację zadań okrętów rosyjskiej marynarki wojennej;
  • pojawienie się w polskiej Marynarce Wojennej nowych fregat przyniesie korzyści Rosji, ponieważ te okręty nie będą w stanie skutecznie się obronić na morzu przed atakiem z powietrza;
  • zniszczenie wprowadzonych do MW RP fregat nie będzie trudnym zadaniem dla Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. „Co więcej, Rosjanie będą w stanie to zrobić tanio i szybko”.

Rosjanie bez korekty zwrócili także uwagę na te fragmenty artykułu wskazujące, że „fregaty w przeciwieństwie do kompleksów przybrzeżnych, są punktowymi celami, które są łatwe do wykrycia i nie będą trudne do zniszczenia - wystarczy, że Rosjanie przeniosą kilka pocisków przeciwokrętowych do Obwodu Kaliningradzkiego” oraz, że „Rosjanie będą w stanie zrekompensować pojawienie się jednej nowej fregaty w polskiej marynarce wojennej, nie wydając na nią setek milionów dolarów”.  W innych publikacjach zauważono jeszcze, że „polskie fregaty nadal mogą stanowić zagrożenie dla Floty Bałtyckiej Federacji Rosyjskiej, jeśli Stany Zjednoczone zgodzą się wyposażyć je w rakiety samosterujące Tomahawk”.

W podobny sposób na temat publikacji w Defence24.pl wypowiadali się eksperci gazety Izwiestija w artykule „W Polsce chwalili się „zakłócaniem” rosyjskich planów utrzymania morskich szlaków”. Zwrócono w nim jednak uwagę na możliwość rozmieszczenia polskich wyrzutni nadbrzeżnych również w krajach bałtyckich (Litwie, Łotwie i Estonii).

Jak zareagowali rosyjscy politycy?

Tak naprawdę negatywnie na temat artykułu w Defence24.pl wypowiadali się głównie rosyjscy politycy. Widać to było m.in. na portalu Wierstow.info („Wrzut i prowokacja. W Polsce chwalili się nową bronią, która uniemożliwiłaby Rosji kontrolowanie morza”). Zamieszczono tam m.in. opinię pierwszego zastępcy przewodniczącego Komitetu Obrony Rosyjskiej Dumy Alieksandra Szerina, który uznał, że to „tylko kolejna prowokacja, kolejny zastrzyk, którego celem jest jedynie wywołanie w Federacji Rosyjskiej jakiejś reakcji, komentarza”. Wskazał on też, że „rozważanie, by jakiś wyrzutnie rakiet blokowały przejście statków cywilnych, jest kompletnym nonsensem”.

image
Fot. M.Dura

Szerin nie wyjaśnił jednak skąd taka opinia, podkreślając jedynie (zupełnie odchodząc od tematu), iż „Obecność w Rosji cicho poruszających się, zbudowanych w technologii stealth atomowych okrętów podwodnych, w zasadzie zapewnia absolutną supremację Federacji Rosyjskiej na Oceanie Światowym”.

Równie ostro na artykuł z Defence24.pl zareagował inny rosyjski reprezentant rosyjskiej Dumy – senator Franc Klincewicz (w wywiadzie dla Nation News). Nie polemizował jednak z samym tekstem, a jedynie określił, że jest on „umotywowany politycznie, nieuzasadniony zawodowo i zabarwiony emocjonalnie. Artykuł demonstruje całkowity brak zrozumienia zarówno stanu techniczno-wojskowego, jak i taktyczno-technicznych cech naszego uzbrojenia. Jeżeli będziemy musieli odpowiedzieć na atak, to żaden kraj nie będzie w stanie przechwycić naszej broni”.

Jak zareagowali rosyjscy eksperci?

Pomimo tak buńczucznych opinii polityków większość publikacji miała inny charakter - dobrze określony przez artykuł na portalu Russkaja płanieta „Polska stała się kością w gardle Rosji na Bałtyku”. Rosjanie zwracali w nich uwagę na możliwości polskich baterii nadbrzeżnych jednocześnie potwierdzając, że w większości przypadków nie wiedzą o zakupie przez Marynarkę Wojenną RP nie jednej, a dwóch baterii. Według rosyjskich publicystów w Polsce nadal więc może być rozstawionych tylko 12 wyrzutni z 48 rakietami NSM (o zakupie drugiej baterii, ale nie o jej wprowadzeniu, wspomniały tylko Fiederalnoje Agentstwo Nowostiej i Ria Novosti).

Nie skorygowano tej informacji nawet w opinii znanego rosyjskiego eksperta Dmitrija Boltienkowa na portalu Izwiestija (artykuł „Polskie kompleksy”). On również potwierdził, że Polska kupiła tylko 50 takich rakiet NSM. Jednak interesująca jest sama jego opinia na temat polskich sił morskich w ogóle. Wskazał on bowiem, że utworzenie 1 stycznia 2015 r. jednostki rakietowej Marynarki Wojennej, składającej się z dwóch dywizjonów było najważniejszym wydarzeniem w historii polskiej Marynarki Wojennej w ciągu ostatnich dwóch dekad.

image
Fot. mil.ru

„Czy jest to zagrożenie dla rosyjskiej floty bałtyckiej? Oczywiście. Polacy uważają, że ta jednostka wojskowa będzie w stanie zablokować rozmieszczenie sił morskich z Bałtijska. Ogólnie rzecz biorąc, rakietowe wojska brzegowe są do tego celu przeznaczone. Uczciwie trzeba powiedzieć, że nic więcej z polskiej Marynarki Wojennej nie stanowi zagrożenia dla Floty Bałtyckiej”.

Boltienkow wskazał przy tym na znaczny wzrost możliwości ofensywnych Floty Bałtyckiej. Potwierdził jednak pośrednio tezy zawarte w artykule Defence24.pl, ponieważ nie opisywał przy tym sił okrętowych, ale to co zostało rozmieszczone w Obwodzie Kaliningradzkim na lądzie. Na obszarze tym Rosjanie mieli bowiem stworzyć tzw. „region ograniczonego dostępu”.

Strefa taka według Boltienkowa jest w rzeczywistości zintegrowanym systemem ochrony, w którym wykorzystuje się różne systemy obrony przeciwlotniczej dalekiego i krótkiego zasięgu (S-400, S-300W4, Pancyr-S), samoloty myśliwskie (Su-30SM), systemy rakietowe („Bastion”, „Bał” i „Iskander-M”) oraz systemy walki radioelektronicznej. Ma to tworzyć „wiarygodny wielowarstwowy parasol nad siłami i obiektami Floty Bałtyckiej, zdolny do odparcia bez żadnych problemów ataku rakiet NSM”. O tym, jak bronić jednostek pływających na morzu, Rosjanin jednak nie napisał.

Boltienkow przypomniał za to, że Flota Bałtycka ma jeszcze jedną broń - 561. punkt rozpoznania morskiego. „Jest to elitarna jednostka morskich sił specjalnych, przeznaczona do sabotażu na terytorium wroga. Należy pamiętać, że w przypadku wybuchu działań wojennych naziemne wyrzutnie pocisków stają się głównymi celami niszczenia. Takie systemy są stale monitorowane. Ich lokalizacje i ruchy są ściśle nadzorowane przez różne rodzaje systemy wywiadowcze. Tak więc czas obliczeń programu uruchamiającego będzie mierzony nie w dniach, ale w godzinach i minutach. I (...) rakieta Iskander-M lub wybuchowa bomba lotnicza może być środkiem ich zniszczenia”.

Widać więc wyraźnie, że rosyjski Specnaz ma już w swoich zadaniach niszczenie elementów Morskiej Jednostki Rakietowej. I na takie zagrożenie trzeba się poważnie przygotować.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 103
Reklama
AndyP
wtorek, 19 marca 2019, 16:17

Dlatego kolejne rakiety powinny być kupowane i umieszczane w standardowych kontenerach. W proporcji jeden uzbrojony na 3-5 lub więcej pustych. Po rozstawieniu kontenerów na wybrzeżu (i nie tylko) niech zgadują ...

TdZ
wtorek, 12 marca 2019, 17:46

Widać więc wyraźnie, że rosyjski Specnaz ma już w swoich zadaniach niszczenie elementów Morskiej Jednostki Rakietowej. I na takie zagrożenie trzeba się poważnie przygotować. Panie Dura- ta cytata to elementarna wiedza :)))))). To wiedzą nawet cywile :)

MAZU
niedziela, 3 marca 2019, 13:48

Davien, jak kupujesz 10.000 sztuk, to negocjujesz cenę. Koszt wyprodukowania AGM-114 nie przekracza kilkunastu (13-15) tysięcy dolarów. Poza tym masz brzydką manierę bronienia ruskich trolli. Jakiś sentyment?

Davien
sobota, 2 marca 2019, 14:54

MAZU i po co sciemniasz:) Jeden Hellfire to koszt min 117 tys za sztuke więc może sam skorzystaj z kalkulatora:)

Lord Godar
piątek, 1 marca 2019, 16:09

NSM jest zagrożeniem dla Rosyjskiej MW i celów strategicznych i na pewno zajmuje wysoką pozycję w hierarchii celów do zniszczenia . Nasza w tym głowa aby nie dać łatwo zniszczyć tych wyrzutni i nasze dowództwo powinno zrobić wszystko co możliwe , aby zminimalizować szanse przeciwnika na to. Co do wpływu na ograniczenie możliwości działań jego okrętów to jest wiele sposobów . Istotne jest zwiększenie możliwości na ich fizyczne wyeliminowanie . Z jednej strony pozostawanie ich okrętów w bazach , to zapewniona ochrona parasolem opl i opr , ale z drugiej strony to swoista pułapka dla nich . Można je tam spróbować dopaść na kilka sposobów , nie tylko kierowanymi pociskami powietrze -woda i woda-woda , ale i lądowymi środkami artyleryjskimi o odpowiednim zasięgu . Dopóki mamy na uzbrojeniu środki artyleryjskie o zasięgu ok 40 km , to te bazy są bezpieczne i Rosjanie się z nas śmieją . Natomiast kiedy wprowadzimy środki o zasięgu 80-100 km i więcej do będzie to już dla nich problem , bo znacznie zmniejszy ich bezpieczeństwo w bazach czy na akwenie , który tworzy Zalew Wiślany . Z pewnością Rosjanie będą chcieli to zagrożenie odsunąć poprzez szybkie postępy lądowe , dlatego istotne jest wcześniejsze rozpoznanie celów i wykonanie odpowiednich zadań ogniowych przez wyznaczone środki zanim możliwość oddziaływania się zmniejszy . Potrzebujemy więc w odpowiedniej ilości jednostek artylerii lufowej i rakietowej w obszarze od Helu po rejon Orzysza z odpowiednią amunicją . Odpowiednia amunicja do Krabów o zasięgu 80 km i więcej , pociski rakietowe odpalane z Homara plus system minowania odległościowego oparty na mobilnych inteligentnych minach - mini torpedach może znacznie ograniczyć działanie ich floty , a nawet ją fizycznie unieszkodliwić. Może też wypędzić okręty z portów i wtedy będą z kolei bardziej podatne na ataki pocisków przeciwokrętowych. No cóż . My też możemy większym lub mniejszym nakładem wpływać na przeciwnika .

bender
czwartek, 28 lutego 2019, 22:33

Przydałyby się MW nowe środki rozpoznania, ale teza o ograniczeniu zasięgu NSM przez horyzont radaru rozpoznania jest bez sensu. NSM nie potrzebuje wskazania celu, a już tym bardziej śledzenia go przez radar. Samo dolecenie pocisku na maksymalną odległość rażenia zajmuje ponad dziesięć minut, a cel przecież się porusza i to zapewne w ugrupowaniu okrętów. Pocisk może korzystać z bazy celów i po dotarciu nad wstępnie wskazany obszar może zlokalizować cel i przeprowadzić atak wg jednego z kilku dostępnych scenariuszy. Radar nie stanowi tu ograniczenia, pocisk użyje własnego seekera IR. Tylko nadal trzeba wiedzieć gdzie strzelać. I tu przydałoby się rozwiązania systemowe, nie doraźne. Ponoć jest Płomykówka w nowym PMT, o Rybitwie nic na razie nie słychać.

MAZU
czwartek, 28 lutego 2019, 16:56

@ktos - 50.000 USD razy 10.000 sztuk AGM-114 0,5 miliarda USD mniej niż 2 mld zł. Zmień liczydło na kalkulator, choć wiem że na wschodzie z elektroniką krucho. M

ktos
środa, 27 lutego 2019, 09:32

MAZU - czy mozesz mi prosze policzyc jak wyszlo ci 10mld zl za to wszystko? 10000 pociskow Hellfire bedzie kosztowalo wiecej... no ale widac wiesze lepiej.

ktos
środa, 27 lutego 2019, 09:29

MAZU - Rosja ma takie ilosci zloz na Syberii i nadal ich nie eksploatuje, po co mieliby najezdzac inny kraj ryzykujac konflikt z NATO zeby zdobyc kolejne zloze?

MAZU
wtorek, 26 lutego 2019, 13:22

A jeżeli Rosja "ograniczy się" do zajęcia przesmyku suwalskiego, łącząc Białoruś z Królewcem? Rabunek suwalskiego "skarbca" ziem rzadkich i połkniecie Litwy, Łotwy i Estonii? Logistycznie zajęcie "korytarza" suwalskiego jest znacznie prostsze niż podbijanie Polski. Ponadto rabunek zdobytych złóż naturalnych pozwoli moskiewskim gangsterom nadal rządzić ogłupiałym społeczeństwem.

Olgierd
wtorek, 26 lutego 2019, 10:31

Zastanawia mnie jeden fakt, który był już opisywany na łamach tego portalu. Mowa o zasięgu rakiet NSM, tym faktycznym zasięgu. W artykule tym podano (jeżeli dobrze pamiętam), że skuteczny zasięg to 65 km, powodem był brak radaru o odpowiednim zasięgu radiolokacji. Nie posiadamy systemu pozwalającego wykrywać statków powyżej 65 km od baterii rakietowej. Tym samym nasze baterie nadbrzeżne są groźne co nie podlega dyskusji ale są też bezużyteczne w ewentualnym konflikcie. Pytanie, czy sytuacja zmieniła się na tyle, że nasz system antyokrętowy ma już możliwości takie jakie daje producent czy też udajemy silnych?

Dumi
wtorek, 26 lutego 2019, 10:20

NSM obecnie ma zasięg 40-50 km... Oczywiście, że przydałyby się kolejne baterie z Kongsberga, ale NAJPIERW ROZPOZNANIE SATELITARNE!!! Kompletnie nie rozumiemi logiki IU, MON i naszych decydentów. Jak można kupować coś bez satelity lub rozpoznania w postaci dronów chociażby średniego zasięgu??? Kolejnym krokiem powinno być rozpoznanie!!! To powinno być priorytetem w nowym PMT a nie Borsuki albo modernizacja T72. Po grzyba WOT nowe ciężarówki??? Przecież ich działanie ma ograniczać się w miejscu ich zamieszkania;););) Rozumiem klęskę żywiołową w sąsiednim województwie, wówczas armia zawodowa ma na tyle sprzętu, że może im użyczyć ciężarówek. A w przypadku partyzantki??? Gdzie te jelcze WOT schowa??? W lesie w okopie??? Naprawdę śmiać mi się chce trochę bo na dramatyzowanie szkoda mi czasu...

Dalej patrzący
wtorek, 26 lutego 2019, 10:01

Stan pełnej gotowości bojowej plus stałe sieciocentrycznie spięte mobilne rozproszenie plus maskowanie [np. "na cywila"] plus fałszywe nosiciele/efektory plus osłona przeciw atakom sabotażowym plus WRE plus podpięcie do pozahoryzontalnego rozległego C4ISR - tego trzeba i dla NSMów i generalnie przyjąć jako sposób działania WP na każdym poziomie - dla wszystkich naszych "aktywów" o znaczeniu strategicznym we wszystkich domenach. Na razie niestety nie ma nawet woli do takiego działania.

Anty 50 C-cali przed 500+
poniedziałek, 25 lutego 2019, 19:22

X-70 w temacie jadu przekazuj Swoim. Flanka Skandynawska wisi nad Leningradem. 200 kT w fjordy Norwegii...hm co z Kalinigradem. Przekazuj dalej o cenie ropy/gazu w temacie GOSPODARCZYM...Idziemy w kierunku unii: temat heli z sojuszu Norwegia/W.brytania/Dania + Patriot + S70i

Mi
poniedziałek, 25 lutego 2019, 14:43

a przyjaźni miejscowi decydenci (przekop)?

MAZU
poniedziałek, 25 lutego 2019, 13:16

Przyjmijmy na chwilę, że musimy obronić się sami. Czyli jaką musimy mieć siłę (broń) i świadomość (przeszkolony Naród) aby Ruscy nie odważyli się zaatakować. Czy milion Polaków, przeszkolonych w strzelaniu i w obsłudze dronów, uzbrojonych w karabiny 7.62 mm z optyką (zabijają z kilometra) które mają w domu, plus 30.000 polskich dronów uderzeniowych, plus 10.000 ppk (np. Hellfire) wystarczy? Drony i ppk rozlokowane w kilku tysiącach punktów (koszary wojska, komendy policji, straż miejska ...). Plus ogólnopolski system łączności. I ćwiczenia WSZYSTKICH raz w miesiącu przez cały weekend. Koszt sprzętu (broni) to ok. 10 miliardów złotych. Plus koszty szkolenia i ćwiczeń. Jakieś sugestie? M

dim
poniedziałek, 25 lutego 2019, 12:51

RE: zasięg oczu NSM. Państwo macie oczywiście rację - liczyć potrzeba po pierwsze na swe własne środki. Niemniej problem rozwiązać mogą także Amerykanie, pdosyłając coś własnego, na niewiele godzin przed rosyjskim atakiem. Czy nawet zaskakująco dla atakujących - na kwadranse przed nim, gdy ruszającej maszyny wojennej raczej nie dałoby się już zatrzymać. I Rosjanie oczywiście, że musza się z tym liczyć. I jak widać robią to.

As
poniedziałek, 25 lutego 2019, 07:12

To był najbardziej absurdalny tytuł w Defence24. Wpływ czegoś czego nie ma na to co jest.

Maciek
niedziela, 24 lutego 2019, 23:01

Owszem ruscy starają się na bieżąco monitorować położenie elementów nsm, ale mogą to robić na dwa z grubsza sposoby: satelity, których ruch po orbicie jest znany, można więc dokonywać przesunięcia wyrzutni podczas gdy akurat jest czyste niebo oraz elint - i tu jest gorzej, bo nawet cisza radiowa nie zapewnia 100% dyskrecji. Mogą mieć jakiś sposób na lokalizowanie ruchu wyrzutni, o którym nie wiemy. A może to być całkiem prosta rzecz, np. nasłuch częstotliwości policji, która ma zabezpieczać trasę przejazdu. Mimo wszystko łatwiej ukryć kilkanaście ciężarówek w lesie niż 2 okręty na morzu. Dlatego nsm są dla sowietów problemem i to dużym. Zwłaszcza, że w zasadzie nie mają skutecznej obrony na okrętach

Jan
niedziela, 24 lutego 2019, 21:28

Ale zasięg radarów do tych rakiet to ledwie 50km bo zamiast nowoczesnych norweskich ktoś uparł się zastosować archaiczne polskie radary o wielokrotnie niższym zasięgu. Typowe.

Lukasz
niedziela, 24 lutego 2019, 18:59

Niestety z tego co sie skromnie orientuje nasze NSM to tylko efektory, ktore...nie sa wpiete w zaden system rozpoznania/wskazywania celow....Czyli szermierz,ze szpada ale bez oczu...

dim
niedziela, 24 lutego 2019, 18:26

@Bender. Technicznie jest to dziś możliwe, że Rosjanie zajęliby Warszawę i dotarli do COP w ciągu godzin. Gdyż prawie nie mamy w gotowości sił zbrojnych, a oni dość wojsk desantowych, wliczając wspomagające lotnictwo i broń rakietową. Zauważ, że lepiej uzbrojonych, niż nasze brygady zmechanizowane. A ich śmigłowce, jak dowiadujesz się właśnie tu, wykańczać mogą naszą nieliczną broń pancerną - której położenie znać będą zawczasu - spoza zasięgu jej ognia. Nieliczne baterie polskiej "przed-Narwi" obezwładnione zostaną w pierwszych kwadransach napaści. Tych 30 dni, powiedzmy, że tylko 15-25 dni, potrzebnych NATO, to jest czas reakcji zdolnej dla zahamowania postępów Rosjan. Ale zająć pół Polski - miejsca strategiczne – napastnicy mogą w ciągu znacznie mniej, niz 24 godzin. I potem zaszantażować Europę użyciem taktycznej broni jądrowej, przy próbie odbicia. W zamian proponując (1) natychmiast, natychmiast rozejm, (2) natychmiast rozdzielenie wojsk o 50-100-200 km... (3) Bundeswehra mile widziana jako rozjemca stron, by ci nieodpowiedzialni, a zwariowani Polacy rozpaczliwie nie strzelali już, narażając tym samym świat na katastrofę. (4) natychmiastowe negocjacje, warunki skromne i wspaniałomyślne dla Europy, jak niegdyś w sprawie Finlandii czy Krymu. – Zechcą tę maleńką część Polski, tę z ortodoksami, w tym oczywiście Suwalskie - tam też są jacyś ortodoksi, demilitaryzacja reszty kraju, wystąpienie z NATO, może nie tylko Polski, bo także Słowacji, Węgier, Bałtów... Dobrze pamiętam, gdy w Finlandii partia, nazwijmy ją "A", wygrała wybory, ale i tak rząd utworzyła partia "B", gdyż ambasador Rosji zapowiedział, że ZSRR nie wyobrażałby sobie partii "A" u władzy (lata 70-te). Warunki rosyjskie będą dla zachodnich polityków łagodne, logiczne, w ogóle niekosztowne biznesowo, możliwe do natychmiastowego uznania... Oczywiste, że po drodze Rosja "uporządkuje" też granice Ukrainy i status Białorusi. Plus jej wielkie ustępstwa w sprawie biznesu zachodniego... w całej Rosji. Tymczasem nasza gotowość do odpierania ich napaści natychmiast może owszem istnieć... - ale w Estonii czy Mariupolu. Napisałem to chaotycznie, ale bądź PEWIEN, że Putin postąpi tak, jeśli warunki dojrzeją politycznie. Ani nie wiesz, na ile gość steruje prezydentem USA i kogo ma tam jeszcze innego na haku lub we wspólnych biznesach. Wszystko to JEST TECHNICZNIE ŁATWO WYKONALNE ponieważ brak w Polsce rozbudowanej "Narwi" i przyzwoitej ilości broni p/panc. - już samo to by przed taką akcją powstrzymało. Plus zachodnie, spore lotnictwo, gdyby było gotowe do akcji w ciągu minut, maksymalnie godziny. Ale nie jest. A wszystko to wydarzy się ZANIM politycy zachodni zdążą się zebrać po raz pierwszy ! Parlamenty... to dni/tygodnie, nie godziny. Zauważ, że NATO właśnie nie ma mechanizmu automatycznej reakcji, bez uprzedniego OK od polityków. Czyli dokładnie jak było to we wrześniu 1939, w sensie, że nic lepiej. Jeszcze uwaga ogólna - gotowość bojowa naszych wojsk winna być taka dokładnie, jak przy odległości doborowych wojsk nieprzyjaciela o maksymalnie 1 godzinę, a jego ognia o 15 minut. Gdy system NATO tkwi jeszcze myślowo w realiach XX wieku. - Ale gdzie w tym zagrożeniu rosyjska marynarka wojenne ??? ///////////////// Czasem, z rozpędu, podpiszę się "dk." jak na forach greckich. Tam nie można być "dimitris" - za wiele jest takiego narybku.

X-70
niedziela, 24 lutego 2019, 12:04

Jak w ciągu 1 godziny od rozpoczęcia hipotetycznego konfliktu wszystkie NSM zostaną zniszczone w miejscach stacjonowania to na pewno będą stanowić duże zagrożenie . . . A tak na marginesie to po co rozważać atak SPECNAZU skoro problem może rozwiązać 1 ładunek 200 kt . . . Żeby te rakiety stanowiły jakąś realną przeciwwagę dla Floty Bałtyckiej FR to powinno ich być kilkaset, a nie 96. Każda jednostka NSM powinna mieć do ochrony system obrony przeciwlotniczej pokroju baterii Patriot albo S-300 i pojazdy bezpośredniej obrony przeciwlotniczej. A tak na marginesie to najlepszym zabezpieczeniem przed konfliktem winna być rozważna polityka wobec sąsiadów nastawiona na współpracę gospodarczą, a nie sączenie jadu i wypominki zaszłości sprzed kilkudziesięciu lat. Jak na razie właśnie to sprawdza się w Europie najlepiej od 74 lat

MAZU
niedziela, 24 lutego 2019, 11:55

Trzeba przeszkolić WSZYSTKICH. Mężczyzn, kobiety, młodzież i dzieci. ABC musi znać KAŻDY, żeby wiedzieć jak się zachować w godzinie W. Bez tego będziemy stadem przerażonych bezbronnych baranów w rzeźni. Mamy w Polsce rosyjsko/ukraińskie grupy dywersyjno-kryminalne liczące co najmniej 10.000 chłopa. Każdy z nich ma kałacha, granatnik i granaty. Dysponują też nowoczesnym specjalistycznym sprzętem. To wystarczy do zaorania naszej obrony od środka, zabicia polityków i dowódców oraz sterroryzowania ludności cywilnej. Gdyby WOT liczył pół miliona i każdy z nich miał broń w domu, to mielibyśmy jakieś szanse. Bądźcie czujni. M

jeden taki
niedziela, 24 lutego 2019, 10:18

Ruscy uderzą w takim momencie, gdy nikt się nie będzie tego spodziewał, Amerykanie będą mocno zajęci gdzie indziej, zachód Europy będzie w postępującym rozkładzie i kryzysie, wtedy poczują swoją szansę. Natarcie będzie bardzo szybkie i jego celem nie będzie Polska. Przypominam napisy na czołgach bojowników w Donbasie, na Berlin, na Paryż, tam ich niesie. I teraz pytanie, czy robić z Polski pole bitwy, czy w zasadzie przepuścić ich, tylko spowalniając. Splądrują co splądrują, trudno ale wielkie bitwy rozegrają się na terenie Niemiec. Ukraińcy, Słowacy i Czesi jak przypuszczam, potajemnie nocą przepuszczą pociągi z rosyjskimi oddziałami do niemieckiej granicy, unikając walk. W tym kontekście najważniejsze jest rozwijanie WOT, OC, ukryć, zapasów. Wszystko dość szybko się skończy klęską Rosji ale zniszczenia w Europie będą gigantyczne. Na pewno będzie głód, skażenie, nisko położone tereny (a takimi jest kawał Polski) mogą zostać przejściowo zalane...

bender
niedziela, 24 lutego 2019, 01:56

@dim: w wielu aspektach się z Tobą zgadzam, ale to forum czytają też osoby o mniejszej wiedzy historycznej, pozwól więc, że przypomnę kontekst. Umowa sojusznicza Polski z Anglią i Francją w 1939 roku przewidywała, że sojusznicy do wojny przystąpią w 3 dniu jej trwania, co też się stało i przekształciło duży konflikt regionalny w wojnę światową. Może wydaje się to nieistotne, ale nawet tak daleki kraj jak Nowa Zelandia 3 września wypowiedziała wojnę Hitlerowi. Niewiele nam to dało we wrześniu, bardzo brzydko postąpili z nami sojusznicy też w Jałcie i Poczdamie, ale to nie powinno nas bardzo zaskoczyć po tym, gdy w 39 byliśmy jedynymi frajerami w Europie nieświadomymi tajnych protokołów paktu Ribbentrop-Mołotow. Beck jeszcze 12 września, przez gońców, raportował Rydzowi-Śmigłemu, że Rosjanie nie wkroczą, a nawet rozważają wspomóc nas uzbrojeniem. Skąd mu takie bzdury przyszły do głowy? Tu widziałbym przyczynę naszych klęsk bardziej, niż w koniunkturalizmie sojuszników. A dziś? NATO to mechanizm, procedury, raz uruchomione żarna będą mielić. Państwa członkowskie nie muszą wypowiadać wojny na początku konfliktu, wystarczy, że udzielą zgody na użycie jednostek przyporządkowanych strukturom Sojuszu. Od początku, a nawet jeszcze przed wybuchem walk możesz się spodziewać działań sprzymierzonego lotnictwa na korzyść WP. VJTF uzyskuje gotowość w kilkadziesiąt godzin, następnie 30 batalionów, 360 myśliwców i 30 okrętów w 30 dni. Plus to co tam Sojusz będzie akurat miał na kierunku natarcia npla. Po tym czasie zacznie się też rozkręcać militarna machina USA. Jak na razie V artykuł jest traktowany serio, o czym co chwila przypominają Amerykanie, ostatnio Pence i Pompeo w Polsce.

Harry 2
sobota, 23 lutego 2019, 22:36

Jakim problemem dla rosyjskiej floty może być system NSM który z racji wielkości widoczny jest z kosmosu jak mur chiński i w dodatku pociski nie mogą osiągać maksymalnego zasięgu ze względu na brak skutecznego rozpoznania. Ponadto jak się postaracie to zapewne w google map znajdziecie jednostkę wojskową, garaże i teren wokół jak na dłoni.

maxymilian
sobota, 23 lutego 2019, 21:59

Rakiety NSM nie są problemem dla FR. Po pierwsze są łatwe o zniszczenia, po drugie jest ich za mało. Rozmieszczenie też budzi wątpliwości. Są monitorowane na bieżąco przez satelity FR.

SZACH-MAT
sobota, 23 lutego 2019, 16:43

Do @dim.....mam podobne obraz sytuacji ...podobnie sugerowałem że wprowadzenia w MW okrętów pokroju "rajderów" byłoby opcją zasadną

Davien
sobota, 23 lutego 2019, 16:27

Panie Formoza, rosyjska bańka ADjest całkiem sporym ale mitem:) Systemy S-400 dalej niz na 120kmnie sa w stanie zagrozić mysliwcom natomiast wysyłać Su-30/35 w głąb polskiego wybrzeża by polowac R-77 o mniejszym zasięgu na mysliwiec który moze ci oddac zanim wystrzelisz? No istotnie dobry sposób tracenia maszyn. Bars panie formoza wykrywa cel o RCS 5m2 na 140km , na taka odległość AN/APG-68V9 widzi RCS 3m2, tak więc nie dość że Suczka nie zobaczy F-16( 1,2m2 RCS) ale sama bedzie widoczna jak na dłoni. F-16 w roli radaru dla NSM podałem jako przykład.

Dalej patrzący
sobota, 23 lutego 2019, 15:18

A co do specyficznego teatru działań, jakim jest Bałtyk - po pierwsze, to nie jest morze, tylko słona, rozczłonkowana zatoka śródlądowa i wszelkie analogie do flot pełnomorskich i oceanicznych nie mają najmniejszego sensu. Klepanie na oślep fregat itd. z uzasadnieniem "bo inni to robią" świadczy tylko o ślepocie i braku zrozumienia elementarnych reguł działań militarnych. Pomysły BBN i innych ośrodków "eksperckich" w tych sprawach - powinny zakończyć się natychmiastową dymisją i wymiana tych "ekspertów". Bałtyk to dla Polski droga komunikacyjna dostaw wielkoskalowych zaopatrzenia i posiłków na poziomie strategicznym. Apele o "NATOwskie Schengen" dla dostaw dla Poslki i generalnie Wschodniej Flanki - tylko pokazują iluzoryczność i obstrukcję członków NATO, zwłaszcza Niemiec. Most powietrzny -np. przez Skandynawię - ma sens tylko dla utzrymania kontroli nieba. A przy saturacji środków bojowych i możliwym maksymalnym wzmocnieniu A2/AD Kaliningradu i wkrótce Białorusi - pierwszym zadaniem jest zgniecenie nieprzyjacielskich A2/AD. Przez nasza silniejsza A2/AD Tarczę Polski. To jest generalnie najważniejsze zadanie - które warunkuje, czy Polska wygra, czy też będzie przegrana przed pierwszym strzałem. Kontrola nieba i zgniecenie nieprzyjacielskich A2/AD - to zadanie dla naszej SILNIEJSZEJ i bardziej saturacyjnej A2/AD Tarczy Polski - która [prócz głowic odstraszania asymetrycznego] - winna być uznana za program nr 1 w PMT - z priorytetem koncentracji min. 2/3 całości środków PMT. Oczywiście - A2/AD Tarcza Polski, to dużo więcej, niż tylko obrona nieba, nawet dużo więcej, niż aktywne oślepienie i wymiatanie bufora wokół Polski. To przede wszystkim jedna bazowa C4ISR/WRE sensorów i łączności i dowodzenia dla wszystkich domen - służąca wszystkim efektorom WP we wszystkich domenach. A2/AD Tarcza Polski - to jest metaczynnik nadrzędny - który decyduje w ogóle o operacyjności SZ WP - jest "wzmacniaczem" ich możliwości - o rząd wielkości. To jest czynnik "all or nothing" - bo w strefie zgniotu będzie tylko rozstzrzygniecie "albo -albo" - bardzo szybko - i bez żadnych stanów pośrednich. Kto tego nie rozumie - powinien przejść do rezerwy i nigdy nie zabierać głosu w sprawach militarnych. Co do Bałtyku - w powietrzu na rakiety i samoloty i śmigłowce podstawą powinny być efektory L-SAM lub Aster 2 BMD [z maksymalizacją boosterów i dodatków silników marszowych - świadomie kosztem liczby efektorów na nosiciel - zresztą lepiej mieć więcej rozproszonych efektorów i nosicieli], a do zwalczania okrętów na powierzchni [ale i celów lądowych - np. mobilnych wyrzutni rakiet, radarów, hangarów] - NSM, RBS-15 Mk4, także artyleria lufowa [np. APR Nammo 3 Mach 130 km] 155 mm Krabów i Kryli. A pod wodą - 4 linie blokadowe, saturacyjnie nasycone i zdronizowane - zamykające Zatokę Fińską, Estonia-Gotlandia, Mierzeja Helska-Mierzeja Kurońska [pełna blokada Kaliningradu] i ostatnia Kołobrzeg-Bornholm. OP nam nie potrzeba, zresztą okno czasowe na ich budowę JUŻ MINĘŁO - realistycznie i optymalnie wg kalkulacji koszt-efekt w TEJ SYTUACJI wystarczą wspólne załogi na szwedzkich OP [i jakieś formy prawno-finansowe współdzielenia - z wsadem Ratownika do wspólnego worka zasobów] - za to pełna koncentracja powinna nastąpić na dronach podwodnych [zwłaszcza z SAABem, ale i innymi]. Rakietotorpedy dalekiego zasięgu - plus linie blokadowe inteligentnych sensorów - plus łączność sieciocentryczna wielodomenowa i naprowadzanie precyzyjne - i żaden wrogi OP, nawet miniaturowy, nie przejdzie blokady. Flota nawodna? TAK - JAK NAJBARDZIEJ ale oparta o masowo budowane mini-Diuginie, operujące wyłącznie z brzegu [BEZ WCHODZENIA DO PUŁAPEK-PORTÓW na czas wojny] o nośności rzędu max 80 t - czyli mogące przetransportować [czy ze Szwecji czy z Danii, czy nawet prosto z UK] np. maksymalnie wyposażony przyszły M1A3 itp. ciężkie jednostki sprzętowe]. Potrzebujemy jednostki uniwersalne, których pokład zadaniowy może służyć do modułowej zabudowy różnego wyposażenia i uzbrojenia dla operacji we wszystkich domenach i dla wszelkich zadań - w SPIĘCIU SIECIOCENTRYCZNYM - i pod parasolem A2/AD Tarczy Polski. A także do użycia jako szybkie klasyczne jednostki desantowe, zaopatrzeniowe [na morzu], czy dla operacji specjalnych. Takich jednostek uniwersalnych w seryjnej masowej produkcji [mogą to byc nawet jednostki budowane z włókna szklanego w infuzji próżniowej - z zaangażowaniem w ich budowę, w ramach mobilizacji przemysłu, większych stoczni budujących obecnie duże jachty] potrzebujemy ok. 200. Plus siły lekkie specjalsów na szybkich łodziach [w tym szturmowych, jak klony CB90] - czy nawet miniaturowych łodzi podwodnych - dla specjalsów nastawionych na operacje asymetryczne, głęboko penetrujące [wraz z "otoczką" rojów dronów] czułe punkty nieprzyjaciela i wymuszające na nieprzyjacielu nieproporcjonalne nakłady na obronę - i więcej na Bałtyku nam nie potrzeba - bo wszystkie strategiczne zadania zostaną wypełnione [włącznie z utrzymaniem morskich linii zaopatrzenia do Bałtów - co Przesmykiem Suwalskim będzie dużo trudniejsze]- w ramach nadrzędnego sieciocentrycznego podpięcia do A2/AD Tarczy Polski i reszty SZ WP.

Dalej patrzący
sobota, 23 lutego 2019, 14:28

Podstawą budowy wszelkich systemów militarnych dla WP powinna być kalkulacja koszt-efekt - dla działań naprawdę celowo nakierowanych na strategiczną obronę Polski. Czyli koncentracja na takich systemach, które bazują na sieciocentrycznym spięciu w jedną całość wszystkich domen, systemach, które są mobilne, rozproszone, dzięki czemu nawet udany atak niszczy bardzo nikłą wartościowo jednostkę sprzętową. Unikać wszelkich "kombajnów" - np. fregat, bogato wyposażonych śmigłowców szturmowych [w rodzaju Apache] - bo tam jedno trafienie i nieakceptowalnie wysoki poziom straty. Generalnie rozbijać układy nosiciel-sensor i nosiciel-efektor do poziomu pojedyńczej jednostki funkcjonalnej - za to maksymalizować ich ilość i szybkość mobilnego przerzutu we wszystkich domenach. Z jednym sieciocentrycznym C4ISR/WRE. I dronizacja - bo dron nie potrzebuje długiego szkolenia jak ludzka załoga [np. załoga czołgu to szkolenie 2 lata], tylko jest gotowy natychmiast po załadowaniu oprogramowania i po wpięciu sieciocentrycznym. I dronizacja jako sposób na podwyższenie poprzeczki akceptowalnego ryzyka dla naszych operacji - co zwiększa z kolei koszty i podniesienie poprzeczki kosztów obrony u nieprzyjaciela. To, co przy ludzkiej załodze będzie uznane za ryzyko nieakceptowalne, przy użyciu dronów będzie miało sens w całkowitym zliczeniu koszt-efekt - bez ryzyka strat ludzkich. I kolejna sprawa - asymetryczna koncentracja na obronie. Zamiast samolotów bojowych - antyrakiety pełniące funkcję także najskuteczniejszych z możliwych rakiet plot. Gdzie antyrakieta [np. L-SAM lub Aster 2 BMD] jest o rząd-dwa rzędy wielkości tańsza od strat zadanych przez rakietę z głowicą [zwłaszcza jądrową], jest też o rząd wielkości tańsza od samolotu czy śmigłowca, który zestrzeli. Czyli spina się to korzystnie w kalkulacji koszt-efekt - zwłaszcza przy saturacji, która pokrywając całą Polskę strefa A2/AD Tarcza Polski, powoduje, że ilość przechodzi w zupełnie nową jakość SZCZELNEJ NADMIAROWEJ obrony strategicznej na atak konwencjonalny i jądrowy. Tak samo zamiast 1 najnowszego wymarzonego czołgu - lepiej kupić w ramach strategii asymetrycznej obrony np. 100 kppanc Brimstone i zniszczyć nimi 50 czołgów nieprzyjaciela. Nawet więcej - jeżeli będą miały tylko podstawową ochronę bierną i reaktywna. Tym bardziej, że jeżeli Rosja opróżni składy natychmiastowej gotowości [bo niby dlaczego ma trzymać bezużytecznie czołgi w tych składnicach?] , to może na Polskę w ramach formacji czołgów-dronów "Burza" [już testowanych operacyjnie] rzucić np. 20 tys sztuk. A Rosja nie odpuści swego strategicznego planu budowy supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - tymczasem Polska, zajmująca kluczowy przesmyk bałtycko-karpacki, decydujący o ustanawianiu trwałej obecności siły po obu stronach - Polska centralnie staje ością w gardle w realizacji tego planu. Dlatego - skoro leżymy w szczególnej strefie zgniotu, a strategicznie długofalowo konfrontacja z Rosją jest nieunikniona ZE WZGLĘDU NA ZDETERMINOWANE PLANY KREMLA - to róbmy BEZ PATRZENIA NA INNYCH totalną asymetryczną obronę, która podoła obronie Polski - od strategicznej strefy A2/AD Tarczy Polski, która zgniecie całkowicie A2/AD Kaliningradu [ i zbudowaną za 2-3 lata A2/AD na Białorusi - po jej NIEUCHRONNYM anschlussie] - aż po poziom kppanc i CG4 - wszystko spięte sieciocentrycznie. Nie stać nas na bawienie się w jakieś półśrodki, w jakieś "pomalutku bez pośpiechu" w jakieś pielęgnowanie etatów systemów i organizacji rodem z zimnej wojny dwie generacje technologiczne do tyłu - ale także nie wchodźmy w budowanie pełnoskalowej armii symetrycznej. Ta armia musi być świadomie zbudowana jako armia strategicznie asymetryczna - skoncentrowana totalnie na obronie na każdym poziomie - choć ze środkami ataku - ale środkami wyłącznie pozyskanymi minimalnym nakładem z odcięcia kuponów od zdolności zasadniczo obronnych. Czyli jeżeli np. kppanc Brimstone lub Raybolt lub kpplot Pioruna instalujemy na dronach [np. silniejsze klony Atrax, Łosia, PGZ-19, ILX-27, JET-2A, Flarisa] - przeznaczonych zasadniczo do obrony - zwłaszcza szybkiego mobilnego przerzutu i kontruderzenia - to przy odpowiedniej saturacji i oprawie w drony rozciągające sieciocentrycznie rozpoznanie sytuacyjne, łączność i pozycjonowanie precyzyjne - te same drony, zasadniczo obronne - mogę w saturacyjnym ataku setek, nawet tysięcy dronów, wybić korytarz w obronie nieprzyjaciela, wniknąć w jego zaplecze i zdemolować doszczętnie całą podstawę operacyjną nieprzyjaciela - nim ten zaatakuje. Gwarantuję jedno - zastosować te ww zasady, asymetryczności i wdrożenia RMA w Strategicznym Przeglądzie Obronnym, a następnie wdrożyć w Programie Modernizacji Technicznej - a biadanie rosyjskich specjalistów i analityków będzie słychać w całej Eurazji. Nie do pominięcia, że po wdrożeniu TAKIEGO PMT - wszelkie hucpy 447, czy wszelkie załatwianie sobie interesów przez hegemona kosztem Polski - odejdą w niebyt - tak jak obecne, rzekomo "bezalternatywne" i "jedynie słuszne ślepe, zasadniczo samobójcze uwieszenie na klamce Waszyngtonu i Tel Avivu - co niestety w przeciągu 15 lat doprowadzi do likwidacji Polski.

MyPolacy
sobota, 23 lutego 2019, 13:51

Mamy też balony zaporowe takie jak w czasie IIWŚ w Anglii były , a tego ruskie nie przewidziały !!! Jest to broń skuteczna, ofensywna i tania !!!

alex
sobota, 23 lutego 2019, 13:26

systemy NSM można łatwo zniszczyć. Poza tym jest ich za mało.

Marek
sobota, 23 lutego 2019, 13:22

@dim Te rosyjskie artykuły to jest maskirowka obliczona na uśpienie potencjalnego przeciwnika. Rosjanie dobrze wiedzą czym ograniczony jest zasięg naszych systemów brzegowych. Oczywiście masz rację co do maskowania tego typu obiektów. Jeśli chodzi o to, co będzie zaliczało się do pierwszych celów specnazu też. Choć specnaz być może nie będzie potrzebny, ze względu na beznadziejną OPL.

dim
sobota, 23 lutego 2019, 13:00

@WARS. - toteż Rosjanie jeszcze nie zaczęli. Ale to jest błąd - oglądanie się na ich technikę z przeszłości, gdy atak z pewnością nastąpi najpierw tą techniką najnowszą lub, z niedalekiej przyszłości, zapewne już z bardzo dobrym CEP. Czyli niezmiennie od tysięcy lat - słabszy musi umieć znacznie lepiej maskować swe siły, niż mógłby agresor.

Troll i to wredny
sobota, 23 lutego 2019, 12:54

Po pierwsze art. był bardzo ...merytoryczny. Po kolejne ...ukazał słabość Sił Zbrojnych RP (inwestowanie w uzbrojenie, które nie ma większego znaczenia w przypadku potencjalnego konflikty z FR). Po następne - pozwala wykazać niezbędne kierunki zmian w myśleniu i planowaniu obronnym. Jeżeli grupa polityków chce bez zgody Suwerena (referendum) wprowadzać do Polski obce wojska rozlokowane w eksterytorialnych bazach (i to bez minimalnego zagrożenia wojną)... Równocześnie ta sama grupa podejmuje zakupowe decyzje propagandowe, bijące jak młot kowalski w rodzimy przemysł obronny...to dobrze nie jest.

Napoleon
sobota, 23 lutego 2019, 12:30

Tym co się zdaje że nam ktoś pomoże, to sugeruję ochłonąć. Jeśli USA chciałaby pomóc to by uczciwie odradzali nam zakupy w LM. Nie ma tu cudów bo albo będziemy się w stanie obronić i wtedy każdy będzie chciał się załapać na paradę zwycięstwa lub nas zostawią. Jedyna szansa to wymuszony sojusz z Ukrainą. I byleby Białoruś chciała być niepodległa.

Enki
sobota, 23 lutego 2019, 11:17

@Jest tu ktoś rozsądny? Naiwna, dziecinna istoto, Trump na spółkę z Putinem zrobią tu drugą Syrię. Kolejna wojna zastępcza, która będzie świetnym poligonem doświadczalnym dla taktyk, strategii i nowej broni. Nie bądź śmieszny w swoim zaślepieniu sojusznikami, bo najwyraźniej nie znasz polskiej historii i tego jak operują mocarstwa powietrzno-desantowe.

WARS
sobota, 23 lutego 2019, 10:44

sowieci zapomnieli, ze mamy tez RBS15 Mk3 o podobnym zasiegu a trafic sowiecka technika z cep+/- 100m w maly okret rakietowy to wcale nie takie proste

Marek
sobota, 23 lutego 2019, 10:07

@Gras Nasze NSM mogą strzelać tylko do tego, co widzą radary brzegowe. Więc pewnie do wykrywania celów na większym dystansie zatrudnią na etacie wróżki z różowymi skrzydełkami. Tak w ogóle, jak dla mnie ruscy w swojej tak zwanej "wolnej prasie" robią sztuczny raban, bo nie chcą wyścigu zbrojeń na Bałtyku.

dim
sobota, 23 lutego 2019, 09:43

Przypominam wszystkim "wątpiącym" w to, jaki będzie początek. Gdy 1 września, nad ranem, zaatakowano nas, winien był - i mógł był - być już ogłaszany alarm we francuskich i brytyjskich jednostkach lotnicznych. Od pewnej ilości dni wiadomo to było napewno, że nastąpi niemieckie uderzenie na Polskę, a od strony Zachodniej Niemcy są bezbronni. Czyli już 1 wrześnie około południa bombardowane być winne niemieckie obiekty wojskowe i przemysłu zbrojeniowego plus elektrownie, koleje itd. Niemcy jasne, że natychmiastowo musieliby wycofać wtedy większą część swego lotnictwa na Zachód. I już nawet samo to ważyłoby na przebiegu kampanii wrześniowej. Ale musieliby też wycofywać natychmiastowo swe wojska, przrzucając na Zachód po pierwsze te jednostki najbardziej mobilne... - tyle, że nic podobnego nie nastąpiło. Logiki były dwie: jedna, że będzie jak może być, a druga, że będzie "jak zwykle". Myślenie życzeniowe... ale Polska przynajmniej gotowa była od razu do obronyk, prztrwania przez kilka tygodni. I teraz też z początku zadziała ta druga logika. I to my mamy być gotowi, po pierwsze my, na przetrwanie i zablokowanie postępów przeciwnika. Czy jesteśmy ? Ależ skąd ! my marzymy o fregatach i batalionach orkiestr !

dim
sobota, 23 lutego 2019, 09:33

@Jest tu ktoś rozsądny? - 4:45 rano, najlepiej w sobotę czy niedzielę, wydaje się to bardzo dobra godzina. Gotowość może i będzie, ale w jakiejś Estonii, czy na Zaporożu... Ty oczywiście wierzysz, że o 04:47 zareagują "sojusznicy i sojusze". Resztę tu osób uważając za nie niemyślących. Czyli jesteś geniuszem ! Ale jak to było zawsze dotychczas ? Czy aby nie w każdej wojnie, gdy Rosja dziesiątki razy już na nas napadała, na początku byliśmy zupełnie sami ? Zresztą na końcu tej wojny nieraz też zupełnie sami - jak w drugiej światowej, gdy nas Rosjanom, choć sojuszników, zwyczajnie pozostawiono na pożarcie.

dim
sobota, 23 lutego 2019, 09:15

"...Widać więc wyraźnie, że Specnaz ma w planach... " - ale czy kiedykolwiek były co do tego wątpliwości ? Na pewno też przyjeżdżają tu wielokrotnie "turystycznie", poznają teren itd, część z nich może nawet trochę tu "pracowało", pod przykrywką innych dokumentów. Ależ to jest jasne, jak słońce, że to tak się działa, przygotowując atak !

dim
sobota, 23 lutego 2019, 09:09

Ale gdy tu piszę, że systemy rakietowe MUSZĄ BYĆ maskowane w cywilnie wyglądających kontenerach i podobnych konstrukcjach, przecież wzorem demonstrowanych od kilku lat podobnych - rosyjskich, to spotykam się co najwyżej z pouczaniem o etyce i konwencjach. Ależ to jasne, że inaczej ich nie ukryjecie, nie zmylicie nikogo co do ich położenia, nie mówiąc o osiąganiu w porę gotowości bojowej. Ci, którzy zaprzeczają, są jak wojska stosujące mundury w krzykliwych barwach, gdy przeciwnik miał już feldgrau. Głupota w takiej sprawie zazwyczaj kosztuje życie.

Palmel
sobota, 23 lutego 2019, 00:30

Znowu jest niezniszczalny Davien i pisze o pingwinach f-16 to że nie przegrały żadnej walki to wynik że za nimi były samoloty WRE ale Rosja to nie Irak czy Libia

asd
piątek, 22 lutego 2019, 22:06

@ taka prawda Rosja z niczego się nie cieszy, bo sama miała już rakiety łamiące ten traktat, tylko łgała w żywe oczy. Jednostronne rozbrojenie USA było ruskim na rękę, podobnie Chinom.

f0rmoza
piątek, 22 lutego 2019, 20:25

@Davien Robi Pan z F16 drona latającego na 10000m żeby robić rozpoznanie na >200km dla NDR ? A z jakiej polskiej bazy miałby wystartować by bezpiecznie przez dłuższy czas robić rozpoznanie w rosyjskiej bańce AD lub nie oberwać przy okazji R77 ? Wykorzystywanie nielicznych posiadanych F16 do rozpoznania w strefie wojny to samobójstwo. Już rosyjski Bars jest lepszy od starego dopplera w F16 block52 a S400 dysponują rakietami do zwalczania AWACSów na odległości grubo ponad 300 km

Jest tu ktoś rozsądny?
piątek, 22 lutego 2019, 19:25

Nie wiem czemu niemal wszyscy uważają że w razie W będziemy walczyć SAMI???? Skąd pomysł że Rosja będzie mieć do czynienia TYLKO z Polską??? Zwariowaliscie? Nie porównujcie sił samej Polski z CAŁĄ Rosją bo to naiwne i dziecinne!! W Polsce już stacjonują np. Amerykanie. Taki Iskander jak zabije Amerykanina to myślicie że Trump im t o daruje? Myślcie!!!

Hrabia Jarosław
piątek, 22 lutego 2019, 19:09

Na tą ruską partyzantkę (zwiad) wystarczy potraktować polaków jak mężczyzn i dać im możliwość posiadania karabinka GROT 5,56x45mm. Nie trzeba z nimi wygrywać potyczek ale mieć możliwość przeżyć by zaalarmować polskie władze.

taka prawda
piątek, 22 lutego 2019, 18:47

@Extern: "Ale teraz skoro nie ma już INF" - nieuku, INF obowiązywał tylko Rosję i USA. Nie obejmował Polski, Estonii, Francji, Turcji (która MA rakiety średniego zasięgu), Izraela (podobnie! Też ma takie rakiety!) więc sojusznicy USA mogli u siebie rakiety średniego zasięgu rozmieszczać o ile były to rakiety pod ich komendą, a nie bazy USA. Dlatego zerwanie INF jest na rękę Rosji (obok innych powodów) i Rosja cieszy się z zerwania INF przez USA.

SZACH-MAT
piątek, 22 lutego 2019, 18:40

idąc po kosztach uzyskując efekt oraz polonizację systemu bojowego ... jak wielokrotnie powtarzałem powtórzę upraszczając jeśli chodzi o uzbrojenie zrewitalizować nasze Orkany zdjąć armatę 30 mm w to miejsce zamontować morskiego Poprada zdjąć armatę 76 mm zamontować 35 mm Trytona zamiast dwóch WKM 12,7 mm znajdujących się na burtach zamontować wielolufowe WLKM 12,7 mm w automacie zmniejszyć ilość przenoszonych rakiet przeciw okrętowych z ośmiu do czterech ( w celu zrównoważenia i stabilizacji okrętu po nałożeniu nowych systemów uzbrojenia i realnego spojrzenia na działania operacyjne ) mamy trzy okręty klasy Orkan zbudować dodatkowo trzy "nowe Orkany" .....a historię zwaną ORP Ślązak po dozbrojeniu ( np zdjętymi z Orkanów rakiet przeciw okrętowych jako nadwyżki po modernizacji ZMOR ) po modernizacji skonfigurować i przeznaczyć w związku że ma rozbudowane oczy i uszy oraz przestrzeń ładunkową do przenoszenia zaopatrzenia i efektorów bojowych jako okręt dowodzenia /wsparcia dla wilczego stada ZMOR- Bałtyku ...system bojowy składający z ORP Ślązak i np trzech Orkanów będzie miał siłę uderzeniową odpowiadającą okrętom klasy fregata i co ważne będzie to rozłożoną siła na którą trzeba przeznaczyć wielokrotnie więcej efektorów bojowych npla .... niż taki jeden punkt zwany fregatą /korwetą ...która można załatwić jedną rakietą ....na dzień dzisiejszy rozbudować flotę o spolonizowane okręty klasy Orkan...idąc dalej w przyszłość zrewitalizować ORP Kaszuba dorzucając mu dwie rakiety przeciw okrętowe.. oraz dobudować koszowe lądowisko dla śmiglaków pokroju Little Bird i w ten sposób zbuduje się uniwersalny moduł bojowy będący koncepcją na przyszłe uniwersalne moduły/okręty bojowe .........a przyszłe patrolowce budować w oparciu i koncepcje zaczerpniętą z kadłuba ORP Kormoran i tanie oraz uniwersalne śmigłowce amerykańskie MH-6 Little Bird oraz AH-6 Little Bird które to mogłyby się stać maszynami dyspozycyjnymi nosicielami rakiet czy lekkich bomb szybujących ..toby było tyle jeśli chodzi jak odnowić po taniości MW w sferze okrętów uderzeniowych ..

Davien
piątek, 22 lutego 2019, 18:27

Aha panie Lol zdecydowanie wolałbym dwie, trzy fregaty OPL z pociskami NSM lub RBS-15 niz trzeci dywizjon NDR wiec nie wiem skąd wziałeś że tego nie popieram.

Davien
piątek, 22 lutego 2019, 18:25

Panie lol rosyjska OPL to sobie moze kontrolować na maks 120km od wyrzutni S-400 bo 9M96 dalej nie poleci. A co do rosyjskich mysliwców to oczywiscie będzie ich pełno w kazdym centymetrze powietrza nad Bałtykiem:)). Zapomniałes tez że F-16 doskonale sam potrafi sie bronic przeciwko kazdemu rosyjskiemu mysliwcowi a nie bedziemy walczyc sami.

df
piątek, 22 lutego 2019, 17:06

Nie ma sensu kupować 3 dywizjonu, na razie zadbajmy o obronę i rozpoznanie dla posiadanych dwóch. Narwi nie ma, Poprady/Osy może zestrzelą kilka Kalibrów i tyle. Pierwszym celem ataku będą radiolokatory w tym NUR15. NDR-y będą zapewne poza zasięgiem Tornado-S a rozpoznanie radiolokacyjne to tylko 50km (>2x mniej niż zasięg Tornado). Bez rozpoznania z powietrza NDRy będą ślepe a wciąż brakuje polskich dronów które dostarczą dane o celach do SKO NDR. Atak przeprowadzą zapewne jednostki morskiego Specnazu, skoordynowany z ostrzałem z morza. Wcześniej "na wabia" pojawi się jakiś okręt-cel który będzie miał za zadanie uaktywnić polskie stanowiska radiolokacyjne by namierzyć NDR. Namiary dla np. Kalibrów wypracują też drony .. Maksymalna pasywizacja systemów, silna obrona przeciwlotnicza, dodatkowe mobilne rozpoznanie dla NDR inne niż dywizjonowy NUR15 (np mobilne Bystra-M), zdolność do ognia kontrbateryjnego to podstawa obrony Wybrzeża. Każdej baterii NDR musi towarzyszyć na teraz Poprad z Piorunami i najlepiej Noteć zamiast Pilicy. Narew na wczoraj. Przydałby się np PET PCL na Litwie ale ten teren będzie od razu stracony tak więc szkoda umieszczać tam newralgicznych instalacji. Specnazu obawiałbym się najmniej

df
piątek, 22 lutego 2019, 16:13

Gratulacje dla D24 za uruchomienie pozytywnej lawiny. Rosjanie nie mogą zaprzeczyć blokadzie Bałtijska a dla nas to sygnał że w pierwszym rzędzie będą polować na polskie NDR-y. Warto zwrócić uwagę na to że nie tylko NDR ale i HOMAR miał mieć zdolność do tworzenia strefy antydostępowej na Bałtyku a Bałtijsk od dawna być celem polskich rakiet. Niestety całkowicie zaniedbano rozwój polskich projektów takich jak pociski samosterujące czy rakiety, nieliczne RBSy czy JAASMy to za mało. Jednym z pierwszych działań Polski w godzinę W powinna być eliminacja rosyjskiej radiolokacji (idealne byłyby np pociski klasy Delilah/poslka Pirania itp do ataku saturacyjnego) oraz próba zablokowania Bałtijska poprzez blokadę toru wodnego, wyjścia z portu itp. Do tego trzeba HOMARA a tych 30 przestarzałych ATACMS bez głowicy aktywnej które dotrą do Polski za 4 lata Rosjanie uznają za mniejsze zagrożenie niż NDR. Najsmutniejsze jest to że Polska ma kompetencje np MESKO produkowało superdetektory IR chłodzone pasywnie dla pocisków klasy P21. Zrobienie wielosensorowej głowicy to nie problem. Gdyby był nośnik w postaci rakiety samosterującej można byłoby pokusić się o polską wersję pocisku przeciwokrętowego. Irańczycy zamierzają użyć rakiet balistycznych do blokady cieśniny Ormuz a ostatnia wersja Fateh ma już naprowadzanie IR (zwalczanie AWACS i okrętów przeciwnika). NDR-y to za mało ! Potrzebna rozbudowa polskiego potencjału rakietowego - na wczoraj !

StarszyBalans
piątek, 22 lutego 2019, 15:33

Uwagi, że nie należy MW RP wyposażać we fregaty przeciwlotnicze czy do walki z okrętami podwodnymi, to jak dyskusja czy należy myć ręce czy nogi. Jak ktoś pięknie napisał poniżej, fregaty A2/AD i fregaty ASW, NDR i Bryzy do ich wsparcia, okręty podwodne, okręty do stawiania min i do ich trałowania, to wszystko elementy jednego ekosystemu. I każdy z nich jest niezbędny. Tylko dyletanci mogą twierdzić inaczej.

bolo
piątek, 22 lutego 2019, 14:15

Zacznijmy myśleć. PKB Polski to 614 190 mln , PKB Rosji to 1 527 469 mln (dane MFW za 2017). My nie musimy utrzymywać wielkiej armii do zabezpieczenia długich granic, dużej floty oceanicznej, strategicznego lotnictwa, sił jądrowych, sił wewnętrznych (Rosgwardii) itp. Wykorzystajmy te asymetrię i stwórzmy siły które będą zdolne do obrony przed konwencjonalnym atakiem potencjalnego wroga. Tylko wtedy staniemy się cenionym sojusznikiem w NATO. Stać nas na to. Czas najwyższy zrezygnować z niepotrzebnych zdolności, typu okręty desantowe, fregaty, stare trałowce i okręty podwodne, nadmiernie rozbudowane lotnictwo transportowe. Trzeba zbudować zdolności rozpoznania, cybernetyczne, przeciwlotnicze, przeciwpancerne. Mamy dobra artylerię, systemy dowodzenia, obronę plot na bardzo krótkim zasięgu - trzeba to rozwijać i specjalizować się w tym. Nie będziemy wszystkiego produkować więc produkujmy to co jest nam potrzebne i przynosi dochód. Np. histeria dot. Himarsów, że nie będą na podwoziach Jelcza - a po co? Ktoś od nas kupi Himarsa na Jelczu? Tutaj kluczowa dla naszego przemysłu była zdolność do produkcji rakiet, która odpuściliśmy w negocjacjach. Zacznijmy używać głowy a nie serca.

gosc
piątek, 22 lutego 2019, 10:57

ROSJANIE MAJA FONTAZIE obwód Kaliningradczyki w razie Wojny zniszczony zostanie w 2 dni na północy POLSKI zgromadzane są siły odpowiednie we współpracy z USA... tak więc spokojnie informacja dla niedoinformowanych

Extern
piątek, 22 lutego 2019, 10:50

@ORKA- Łodzie podwodne były nam potrzebne głównie po to aby mieć na nich rakiety manewrujące (drugi powód to zwiad i działania dywersyjne). Ale teraz skoro nie ma już INF powinniśmy przeznaczyć te pieniądze na kupno lub rozwój pocisków manewrujących bazowania lądowego i dalekiego zwiadu. Tylko takiej broni będziemy mogli swobodnie użyć na naszym teatrze działań. Nawet te JASSMy które mamy, będą kłopotliwe w użyciu. Tylko wyrzutnie kontenerowe mają sens w naszym położeniu.

mietek
piątek, 22 lutego 2019, 10:26

@ORKA: 4 szt ok, ale już te 0,5 może mieć problemy z pływalnością... :)

ORKA
piątek, 22 lutego 2019, 08:39

Panie Ministrze Mon i Prezydencie Duda..... Orki łodzie podwodne kupować bo to jest istotne...!! Tego właśnie potrzeba i z tym Rosjanie mogą mieć problem .... Decyzja powinna już zapaść o kupnie 4,5 Orek. !!!! !!!!!!!!!!

hmm
piątek, 22 lutego 2019, 04:50

Jak widać cała Rosja żyje ekspansją, Bałtykiem, Morzem Czarnym itd. i to jest właśnie cel tej mocarstwowej ściemy. Natomiast kto jest myślący i widzący, próbuje się stamtąd ewakuować, jak najdalej.

Jendrysz
piątek, 22 lutego 2019, 03:41

Panowie rycerze nie zakładajcie stalowej zbroi bo zardzewieje i sama spadnie. Czyja ta logika? Nie produkować niszczyciele, bo zostaną zniszczone? To nie lepiej, żeby Cyrkony leciały w stronę morza, niż w stronę Polski? A to, że fregaty z Tomahawkami mogłyby neutralizować obwód Królewiecki lub nawet szachować Petersburg jest też nierealne?.

wania
piątek, 22 lutego 2019, 02:32

3 pociski z Iskandera i nie ma NSM.

filip z ...
piątek, 22 lutego 2019, 02:19

Trzeba NSM chronić lekko opancerzonymi p/piechocie z artylerią ręczną i trzeba by panować w powietrzu i nie dać im dolecieć bo to, że specnaz się do tego szkoli (z okr podw mogą próbować też) nie oznacza jeszcze że ma drogę wolną na polski brzeg...

AlS
piątek, 22 lutego 2019, 01:32

Zatem po co nam fregaty? Pociski RBS-15 z Orkanów można przenieść na ich odpowiedniki, zbudowane w technologii stealth. Na Bałtyk dobrze nadawałyby się dwukadłubowce wave piercing catamaran, znakomicie sprawujące się na krótkiej fali. Doskonałym przykładem takiej konstrukcji jest tajwański Tuo Chiang - lekka korweta stealth, w układzie katamaranu. Jednostki te mają niewielkie zanurzenie, więc mogą wpływać również do portów rybackich, gdzie byłyby praktycznie nie do wykrycia. Również na pełnym morzu niełatwo wykryć niewielkie okręty stealth - szwedzki Visby jest wykrywalny radarem z odległości zaledwie kilkunastu kilometrów przy niewielkim stanie morza, a przy dużej fali zasięg wykrycia spada poniżej 10 km. Zamiast angażować się w drogie projekty, których neutralizacja dla naszych potencjalnych przeciwników będzie wymagać zaledwie zwiększenia zapasu amunicji przez istniejące środki ogniowe, lepiej stworzyć flotyllę niewielkich okrętów stealth, która w razie utraty nawet sporej części jednostek, wciąż będzie przedstawiać zagrożenie dla przeciwnika. Takie jednostki mogłyby działać w systemie sieciocentrycznym, pozyskując dane o celach od naziemnych i napowietrznych stacji radarowych, a same bronić się za pomocą niskiej wykrywalności i środków przeciwdziałania typu soft-kill - zakłócania aktywnego, schładzania okrętu przeciw głowicom termicznym, wyrzutni dipoli, wabików i sprejów. Taki okręt nie musi mieć środków OPL, poza VSHORAD i CIWS, aby pod parasolem własnego lotnictwa w miarę bezpiecznie realizować zadania zaczepne.

podatnik
piątek, 22 lutego 2019, 00:53

Czyli zakup trzeciego NDR jest jak najbardziej potrzebny

łuki
czwartek, 21 lutego 2019, 23:28

To, że Rosjanie czytają artykuły na defence 24, widać także w komentarzach na forum.

bobo
czwartek, 21 lutego 2019, 22:23

Rosjanie twierdzą, że oprócz NSM nic więcej w polskiej flocie nie jest zagrożeniem dla nich. Czyżby nie wiedzieli, że dysponujemy jeszcze rakietami RBS15?

bender
czwartek, 21 lutego 2019, 20:18

Przydałyby się MW nowe środki rozpoznania, ale przestańcie z tym ograniczeniem zasięgu NSM przez horyzont radaru rozpoznania. NSM nie potrzebuje wskazania celu, a już tym bardziej śledzenia go przez radar. W broszurze Kongsberga tak napisano o NSM: "High resolution imaging infrared seeker provides Autonomous Target Recognition (ATR) and precise hitpoint for each shipclass. Thrust to weight ratio above 1, the high-g shipclass programmable endgame maneuvers provide unsurpassed defence penetration capabilities" oraz, że "terrain following overland flight", "adjustable seeker logic to conform to varied ROE", "resistant to soft and hard kill defence systems" i "Super Sea Skim". NSM może korzystać z bazy celów i map terenu, może dolecieć bardzo precyzyjnie nad wstępnie wskazany obszar, zlokalizować cel i przeprowadzić atak wg jednego z kilku dostępnych scenariuszy. Radar nie stanowi tu ograniczenia. Tylko nadal trzeba by jakoś wiedzieć gdzie strzelać. I tu przydałoby się rozwiązania systemowe, nie doraźne.

Tawariszcz
czwartek, 21 lutego 2019, 20:14

Wydaje mi się że Autor niespodziewanie (chyba dla całego Defence24) wywołał efekt motyla... Ja ten artykuł odebrałem przede wszystkim jako głos - żeby nie kupować fregat na Bałtyk (wyrzucone pieniądze) ale okręty podwodne z rakietami manewrującymi.

lol
czwartek, 21 lutego 2019, 19:53

@Davien A jak chcesz wysłać f-16 w morze, które kontrolują rosyjskie myśliwce i ichnia opl? Nie sądzisz, że obecność przeciwlotniczej fregaty mogłaby znacznie przedłużyć przeżywalność naszych myśliwców i trzymać z dala ich samoloty? Tu nie ma miejsca na wybór czy NDR czy lotnictwo czy fregaty. To są systemy od siebie zależne i uzupełniające swoje możliwości nawzajem. Potrzebujemy jednego i drugiego.

Simon
czwartek, 21 lutego 2019, 19:50

W zeszłym roku intensywnie testowano Orliki sprawdzając jak spisują się nad Morzem, co świadczy że pewnie będą współdziałać z NDR. Na Bałtyku mamy mieć ponad tysiąc wiatraków wysokich na ponad 200 m, ciekawe jak to wpłynie na pracę radarów. Na koniec ile jest w linii prostej z Braniewa do Bałtyjska, nie wystarczy jedna bateria Krab, by zdemolować tę bazę?

Kiks
czwartek, 21 lutego 2019, 19:28

Mówienie o jakichkolwiek siłach "specjalnych" Sowietów to nieporozumienie. U nich tam to ma zupełnie inny wydźwięk.

Stary Grzyb
czwartek, 21 lutego 2019, 18:54

Gdyby tak wreszcie spróbowano określić rolę Marynarki Wojennej w systemie obronnym RP, a na tej podstawie potrzebne siły i środki oraz źródła ich finansowania i pozyskania ... Pociski NSM same przez się są bronią istotną, ale wymagają odpowiedniego systemu rozpoznania i wskazywania celów (przykładowo, posiadane radary mają zasięg równy 1/5 zasięgu pocisków, więc potrzebny jest jakiś odpowiednik AWACS, drony różnych klas, itd.), systemu maskowania, obrony i ochrony, rozwiązań taktycznych (np. kwestia rozproszenia i koordynacji), a poza tym - odpowiedniej liczby wyrzutni i pocisków. No, a nadbrzeżne baterie rakietowe to tylko fragment problemu. Natomiast bardzo ciekawy jest wątek braku wiedzy nie tylko rosyjskich polityków, ale i ekspertów, o posiadanych przez Polskę systemach uzbrojenia. Czyżby o pociskach JASSM i JASSM-ER na wyposażeniu polskich F-16 "bracia Rosjanie" też nie słyszeli? Skądinąd, także i tych pocisków przydałoby się o rząd wielkości więcej, podobnie, jak przynajmniej 2 razy więcej nosicieli.

wareso
czwartek, 21 lutego 2019, 18:36

zamiast korwet wiecej nsm

turpin
czwartek, 21 lutego 2019, 18:16

Zaraz, zaraz, ale z kim, jak i po co Rosja mialaby sie 'komunikowac' przez Baltyk w wypadku wojny z NATO???

Harry 2
czwartek, 21 lutego 2019, 18:05

@Extern - NDRY są chronione działkami 2x23mm.Żenada.

geeeg
czwartek, 21 lutego 2019, 18:05

polskie NSM z zasięgiem efektywnym 40km nie służą do blokowania Bałtyku, tylko do odpierania ruskich desantów

Rzyt
czwartek, 21 lutego 2019, 17:56

Już w 39 było wiadome, że marynarka nam nie była potrzebna. Co najwyżej szybkie kutry rakietowo minowe z opcją desantu w ilości 40sztuk i ewentualnie okręty podwodne, które mają pilnować elektrowni atomowych sojuszników, gdyby nie chcieli pomóc a tak 200 myśliwców. 50 f35 50 rafali 50 eurofajterów i 50 grippenow. I 16 radarów do namierzania i wykrywania 5000 rakiet i bomb ..1000 wysunięty h zespołów naprowadzajacych i 400 rakiet atacms na 300 czy 400 km i 400 jassm er. I 100 h135 dla szybkiego desantu żołnierzy

Anty 50 C-cali przed 500+
czwartek, 21 lutego 2019, 17:11

do komplikowania floty wiadomo czyjej mamy na razie harpuny na fregacie (tach?), skoro dobre dla flot Belgii, Niemiec, W.BrytaniiCi ostatni wycofali - jak i poprzednie wymienione Exocety. czy po "obserwacjach" jak na 5 wystrzelonych Bojowo (1982) oberwali TRZEMA , w tym ta jedna w "Sheffield" to nieWybuch. Stracili niszczyciel od ognia. Jankesi NIE starcili bezpowrotnie "Starka". Marek 1 dajesz: czy krytykowane Adele z Australii to takie z seahwakami do przekazu Live z rozpoznania nad falami?

Davien
czwartek, 21 lutego 2019, 16:42

Gebeth, pojedyńczy F-16 może pokierować NSM dzieki Link-16 na maks. odległość. Radar AN/APG-68v9 wykrywa cele typu krazownik na prawie 300km. A NSM nie potrzebuje podświetlenia celu tylko jego wskazania.

asd
czwartek, 21 lutego 2019, 16:31

Pisałem jakiś czas temu o wysypie "wiarygodnych artykułów" wmawiających nam że nie potrzebujemy fregat i proszę co się dzieje. Mam nadzieję że nikt nie ma wątpliwości co do "wiarygodności" ruskich mediów. Jeśli w rosyjskich propagandowych mediach krytykują lub ośmieszają jakiś element naszego wojska, to znaczy że się tego obawiają i próbują nasz przekonać że tego nie potrzebujemy - fregaty przeciwlotnicze, OP z pociskami manewrującymi. Jeśli coś chwalą, lub wstrzymują się z krytyką i kpiną, to znaczy że nie chcą nas wyprowadzać z błędu co do skuteczności tego uzbrojenia - NSM. Czy ktoś ma wątpliwości że jest odwrotnie? Nie oszukujmy się. Gdyby ruscy uważali, że nasze fregaty przeciwlotnicze będą bezużyteczne i łatwe do zatopienia, to robiliby co tylko mogli żebyśmy się w takie uzbrojenie wyposażyli, ułatwiając im tylko zadanie. NSM ma swój zasięg, ale go nie wykorzysta bez odpowiedniego radaru. A skąd wziąć radar na takiej odległości? Z samolotu? A jakim cudem samolot przetrwa nad Bałtykiem, jeśli będą tam panować ruskie myśliwce? Hmm pomyślmy... Może dzięki fregatom przeciwlotniczym ruskie myśliwce trzymałyby się z dala?? No ale zaraz, przecież Rosjanie twierdzą, że nie potrzebujemy fregat. Czyżby kłamali? Ale jak to Rosja kłamie, poważnie???? A tak na poważnie, po co Rosja miałaby wysyłać okręty w zasięg(ograniczony brakiem pokrycia radarowego) NSMów, skoro mogą wysłać samoloty do odpalenia rakiet? Bez fregat przeciwlotniczych, mogą sobie po nas jeździć jak po łysej kobyle, latając poza zasięgiem lądowej opl, i czekając na odpalenie swoich rakiet. Rezygnując z przeciwlotniczych fregat dajemy ruskim myśliwcom i bombowcom nieograniczony dostęp w podliże naszego wybrzeża.

Endriu
czwartek, 21 lutego 2019, 16:19

Mam nadzieję iż polska armia wzięła to pod uwagę i przydzielila już żołnierzy do ochrony tych jednostek rakietowych przed atakiem specnazu.

Endriu
czwartek, 21 lutego 2019, 16:16

Mam nadzieję iż polska armia bierze to pod uwagę i przydzielila już żołnierzy do ochrony tych jednostek rakietowych

Extern
czwartek, 21 lutego 2019, 16:02

Rosyjskie przechwałki o tym że nie ma się czym przejmować bo NDR zostanie wyeliminowany w pierwszych godzinach działań, czy to przy pomocy Iskanderów, bomb lotniczych czy nawet specnazu. A w artykule zdjęcie przedstawiające nasz NDR ustawiony w zwartym szyku, pojazd przy pojeździe blisko siebie pod chmurką. Wypolerowane do połysku pojazdy nie zamaskowane niczym, Przed pojazdami stoją nieuzbrojeni operatorzy. Żadnej uzbrojonej ochrony, złamanego KTO z 30stką, Szyłki, Hibnerytu czy Popradu. Ciekawe czy tylko ja oczyma wyobraźni w samym środku najlepszej broni jaką ma nasza marynarka wojenna zobaczyłem rozrywającą się głowicę Iskandera, albo korygowanej bomby lotniczej?

racjonalnie myślący
czwartek, 21 lutego 2019, 15:44

Wszyscy skupiają się na rakietach. A przecież takie bajorko jak Bałtyk można też świetnie blokować nowoczesnymi minami. Rosjanie mogą wyeliminować ewentualne polskie fregaty stawiając nowoczesne miny (minotorpedy) - jedno takie urządzenie może szachować akwen w promieniu kilkunastu km, może być stawiane skrycie i działać selektywnie tj. być zaprogramowane na konkretne sygnatury akustyczne, np. tylko polskich fregat a nawet tylko konkretnie jednej z nich. Takie urządzenia można stawiać już teraz, w czasie pokoju i odbezpieczać na odpowiedni sygnał. Dlatego uważam, że Polska nie powinna się pchać w rozbudowę marynarki o coś więcej niż patrolowanie naszej strefy ekonomicznej do czasu, aż nie będziemy wiedzieć co robić z forsą i w wojsku już będą złote klamki i marmurowe fontanny w każdej jednostce. A teraz obok takich minotorped dochodzą jeszcze podwodne drony.

Luke
czwartek, 21 lutego 2019, 15:36

Bez dobrego wsparcia sil powietrznych z mala liczba misliwcuw te rakiety NSM dlugo nie poszczelaja!

Biegam w dresie po bs'ie
czwartek, 21 lutego 2019, 15:02

Fantastyczna robota - nie mniej jednak pokazuje, że stosunkowo niewielkie siły są w stanie skutecznie zburzyć rosyjski spokój :)

miras
czwartek, 21 lutego 2019, 14:43

powinniśmy dalej skomplikować działania floty rosyjskiej i sformować Eskadrę samolotów wyposażonych w pociski powietrze-woda ,może być F-16 w AMG-84 harpun albo F-18E/F +F-18G przeznaczonych do zadań nad morzem skupiając się właśnie do blokowania portu w Kaliningradzie.

zeus89
czwartek, 21 lutego 2019, 14:23

No to o o ile Rosjanie mogli być zaskoczeni to już nie będą. Także brawo, że podaliście im te informację:)

werte
czwartek, 21 lutego 2019, 14:18

I na takie zagrożenie trzeba się poważnie przygotować - znaczy wydać amunicje (najlepiej hukową bo do innej Polacy nie dorośli - cytat za eks ministrem obrony) wartownikom czy postawić tabliczkę ,,Wstęp wzbroniony" (oczywiście po rosyjsku) przed magazynem? Zawsze można zostawić sprawy instancji najwyższej. Jak zwykle zresztą...

gebeth
czwartek, 21 lutego 2019, 14:05

OOO, to doprawdy wspaniale że nagle odzyskaliśmy możliwość wykorzystania pełnego zasięgu rakiet NSM i z dotychczasowych możliwości spolonizowanego radaru / 40 km/..odzyskaliśmy pełnię możliwości. Możecie podać jaki typ radaru obsługuje NSM w Polsce na dystansie 220 km ?

rowi
czwartek, 21 lutego 2019, 13:55

dziwne, ze tak doswiadczony oficer jak Pan Maksymilian Dura dopieroteraz wyciaga wniosek iz specnaz czy wympiel czy jakas inna formacja sprobuje zniszczyc NSM-y...Mysle, ze zrobia to na dzien przed rozpoczeciem wojny, a nie w poczatkowej jej fazie. My chyba zamiast wartownikow powinnismy uzyc jednostek specjalnych do ochrony tych jednostek ;)

Michał
czwartek, 21 lutego 2019, 13:38

Jeżeli Rosjanie mówią, że coś nie stanowi dla nich zagrożenia, to znaczy, że to coś jest dla nich zagrożeniem.

dżudże
czwartek, 21 lutego 2019, 13:36

Podstawą jest pozoracja celów do zniszczenia. Na każdą jednostkę NSM powinien przypadać jeden odział pozoracji z makietami, które będą "wabić" rosyjski atak. Poza tym Formoza albo Grom do ochrony bezpośredniej.

Gras
czwartek, 21 lutego 2019, 13:27

Bardzo ciekawy artykuł. Ciekawe jakie wnioski zostaną z niego wyciągnięte przez dowództwo MW.

szkielet
czwartek, 21 lutego 2019, 13:21

Po co się napinać na Ruskich cały czas. Ruskie nie wywołają 3 wojny światowej tylko najprędzej Ameryka i Izrael najwięksi mąciciele i podżegaczce ostatnimi czasy. Lepiej żyć z nimi w zgodzie i zresetować kontakty i czas na odwilż i prowadzić z nimi dialog a nie upatrywać w nich wroga cały czas. Wiadomo gdzie mamy wroga.

MAZU
czwartek, 21 lutego 2019, 12:26

Ciekawe jak Rosjanie obronią się przed wystrzeleniem w kosmos gazociągów bałtyckich? 7M zaleca możliwość zniszczenia rosyjskich gazociągów w wypadku agresji Rosji na Polskę, jako istotny element polskiej asymetrycznej doktryny obronnej. Można to zrobić na wiele sposobów. Najtańszy i najprostszy to zrzut prostej bomby głębinowej z kutra rybackiego (może być bezzałogowym dronem). Groźba rozwalenia gangsterom źródła kasy powinna zadziałać na ich "wyobraźnię". M

Marek1
czwartek, 21 lutego 2019, 12:23

Uprzejmie informuje, że najnowocześniejsze i JEDYNE w WP syst. przeciwokrętowe(warte ok.3 mld PLN) są obecnie bronione przed atakiem z powietrza przez kilka archaicznych holowanych ZSU-23/2 i kilku żołnierzy z naramiennymi wyrzutniami rakiet Grom klasy MANPADS. NIE mają one również obecnie żadnej możliwości rażenia celów morskich poza horyzontem radarowych(ok 40 km) własnych, naziemnych stacji radiolokacyjnych TRS-15. Stan ten trwa już 5 rok i NIE budzi żadnych obiekcji kolejnych ekip w MON. Ot, po prostu nikogo to tam nie interesuje ...

Jan
czwartek, 21 lutego 2019, 12:20

Dlatego jednostka powinna być objęta maskowaniem"cywilnym" oraz ochroną wywiadowczą i fizyczną w postaci grupy specjalnej ( bojowej ) JK lub GROM.

Ciemny Lud
czwartek, 21 lutego 2019, 12:15

Tym bardziej potrzebne są OP.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama