Reklama
Reklama
Reklama

NATO nazywa rosyjskie „zakazane” rakiety

12 lipca 2018, 17:07
iskander12
Wyrzutnia systemu Iskander z rakietą manewrującą. Fot. mil.ru.

Władze państw NATO w deklaracji ze szczytu w Brukseli w dość ostrym tonie oskarżyły Rosję o łamanie traktatu INF o pociskach średniego zasięgu. W dokumencie pojawiło się też oznaczenie pocisku wdrażanego z prawdopodobnym naruszeniem traktatu: 9M729. 

W deklaracji przyjętej przez najwyższe władze 29 państw NATO czytamy, że traktat INF jest i pozostaje bardzo istotny dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Sojusznicy deklarują zobowiązanie do zachowania tego precedensowego traktatu rozbrojeniowego, a USA spełniają jego warunki i zapewniają jego transparentność, pozostając w dialogu z Rosją.

Jednocześnie, Sojusznicy zidentyfikowali rosyjski system rakietowy, 9M729, który budzi poważne obawy. Po latach zaprzeczeń i prób zniekształcenia obrazu sytuacji, i pomimo że Sojusznicy wielokrotnie wyrażali swoje obawy Federacja Rosyjska dopiero niedawno potwierdziła istnienie tego systemu rakietowego, bez zapewniania koniecznej transparentności i wyjaśnień. Określony schemat zachowań i informacji (obecny – red.) przez wiele lat, doprowadził do szeroko rozpowszechnionych wątpliwości odnośnie przestrzegania traktatu przez Rosję.

Deklaracja szczytu NATO w Brukseli

W dokumencie zarzucono więc Rosji próbę ukrycia rozwoju systemu rakietowego, który prawdopodobnie powstał z naruszeniem traktatu INF. Dalej stwierdzono: „Sojusznicy wierzą, że z uwagi na brak jakiejkolwiek wiarygodnych wyjaśnień Rosji odnośnie nowego pocisku, najbardziej wiarygodną oceną byłoby uznanie, że Rosja naruszyła traktat”.  

NATO wezwało Moskwę do odpowiedzi na te obawy w „obszerny i transparentny sposób”, i aktywne zaangażowanie w dialog techniczny ze Stanami Zjednoczonymi. Sojusznicy zadeklarowali jednocześnie, że będą angażować się w rozmowy z Rosją w formatach dwu- i wielostronnych.

Choć w deklaracji nie stwierdzono jednoznacznie i z pewnością, że Rosja złamała traktat INF, to taki kształt dokumentu należy ocenić jako dość mocny sygnał wobec Moskwy. Po raz pierwszy bowiem użyto oficjalnej, rosyjskiej nazwy systemu uzbrojenia. 9M729, oznaczany w NATO/USA jako SSC-8, to – najprawdopodobniej – pocisk manewrujący odpalany z przynajmniej części wyrzutni systemu Iskander.

Rakiety tego typu są przypuszczalnie zbliżone do rosyjskich pocisków woda-ziemia rodziny Kalibr, o zasięgu szacowanym nawet na 2600 km. Co za tym idzie, mogą one z terytorium Rosji razić nie tylko obszar krajów wschodniej flanki NATO, ale też cele w krajach zachodnich. Ewentualne użycie pocisków tego typu przeciwko celom w Niemczech, Belgii i Holandii mogłoby utrudnić siłom Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także rozmieszczonym lub przybywającym tam wojskom USA, wsparcie krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Rosjanie używają też niemal na pewno innego lądowego systemu rakiet cruise o krótszym zasięgu (9M728/SSC-7), konstrukcyjnie również podobnego do rakiet rodziny Kalibr. To utrudnia jednoznaczne stwierdzenie naruszenia traktatu INF.

Administracja USA już od kilku lat mówi o łamaniu tej umowy przez Rosję, a Kongres wielokrotnie apelował o zwiększenie zakresu środków odpowiedzi. Wśród nich wymieniano np. wzmocnienie obrony powietrznej, choć mówiło się też o możliwości rozwoju przez USA własnych rakiet ziemia-ziemia. Z pewnością z punktu widzenia NATO byłoby korzystne, gdyby za deklaracją poszły konkretne kroki, na przykład wzmocnienie zdolności obrony przeciwko rakietom manewrującym i/lub rozwój własnych zdolności uderzeniowych. Otwarte jest jednak pytanie, czy to nastąpi. Trzeba pamiętać, że potencjał w zakresie naziemnej obrony przeciwlotniczej był do niedawna bardzo mocno redukowany tak w USA jak i w krajach zachodnich, te ostatnie mogą też nie być skłonne do rozbudowy własnego uzbrojenia ofensywnego ze względów politycznych.

Traktat INF pozwolił wyeliminować w arsenałach NATO i ZSRR/Rosji pociski balistyczne i manewrujące klasy ziemia-ziemia o zasięgu od 500 do 5500 km, podpisano go między USA i ZSRR w 1987 roku. Rakiety odpalane z ziemi są powszechnie uważane za niebezpieczne, bo trudniej je wykryć niż np. te wystrzeliwane z powietrza. Deklaracja NATO jest krokiem w kierunku adekwatnej odpowiedzi na łamanie traktatu INF przez Rosję, ale teraz powinny ją wypełnić realne zdolności obronne.

KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Rafal
wtorek, 17 lipca 2018, 12:36

@Davien jakiesz czas temu pisales, ze sie nie znam i Iskander-K to nic tylko odkurzony stary RK-55 a teraz sie okazuje, ze Ci podali inne info.

Davien
wtorek, 17 lipca 2018, 03:21

Rafał przeciez ty nawet nie wiesz o czym piszesz, kolejny gotowiec jak widze :)) No ale ci wyjasnię, moze się czegos nauczysz: iskander-K to dwa oddzielne pociski 9M728 i 9M729: ten pierwszy to rozwojowa wersja pocisku R-10 z elementami RK-55(czyli podwodnej wersji R-10) i Ch-101 inaczej nazywana tez R-500, ten drugi czyli 9M729 to po prostu 3M14 odpalany z ziemi. Mam nadzieję ze nawet ty coś z tego zrozumiałęś.

Rafal
poniedziałek, 16 lipca 2018, 13:04

@Davien, jakos niedawno wpierales mi, ze Iskander-K to nic innego jak stary odkurzony RK-55 a teraz sie okazuje, ze jednak nie dokonca, czyzby w Wiki ktos cos dopisal?

Davien
poniedziałek, 16 lipca 2018, 02:21

Generalnie panie sojer są dwa pociski manewrujace do Iskandera-K bo tak sie to nazywa. Jeden to 9M729 i jest to po prostu 3M14 odpalany z ziemi, natomiast drugi to R-500 lub inaczej 9M728 czyli rozwojówka 3M10 z elementami RK-55 i Ch-101 o zasięgu fdo 500km Oznaczenie SSC-X-8 dotyczy włąsnie 9M729, natomiast SSC-7 to 9M728

sojer
niedziela, 15 lipca 2018, 23:19

To jaka jest ta nazwa, bo znazałem tylko, że SSC-7 ma nazwę kodową NATO \"Screwdriver\".

Davien
sobota, 14 lipca 2018, 12:50

Panie tomuciwiit pełna zgoda z jednym małym wyjatkiem. Pociski balistyczne o zasięgu 500-5500km mozna projektować, nawet budować ale nie wolno nawet dokonac jednego testu takiej rakiety, manewrujacych nawet projektowac nie wolno. Rosjanie złamali INF juz testem pocisku RS-26 na dystansie 2000km.

Kmdr
sobota, 14 lipca 2018, 11:39

Każda wojna pomiędzy nato a rosją , będzie wojną z użyciem broni masowego rażenia. Wszystkie te dywagacje nie mają sensu

tomuciwitt
piątek, 13 lipca 2018, 17:04

Do Geostrateg. Żeby jakakolwiek broń podlegała ograniczeniom układu INF muszą zostać spełnione dwie przesłanki konieczne : musi to być rakieta ( balistyczna lub manewrująca ) i mieć zasięg 500 - 5500 km. W momencie podpisania był to więc katalog zamknięty bo strony miały całkowicie zlikwidować te rakiety i nigdy nie prowadzić dalszych prac, badań, prób itd. Krótko mówiąc bezterminowo zobowiązały się do całkowitej rezygnacji. Druga rzecz - na podstawie prawa międzynarodowego absolutnie NIE MOŻNA stwierdzić , że drony to pociski manewrujące ( chyba , że znasz jakąś regulację to chętnie się z nią zapoznam ) . Pojęcie dronów pojawia się na gruncie prawa międzynarodowego i regulacji krajowych i traktuje je jako statki powietrzne tak jak samoloty , śmigłowce , balony itd. Co więcej w zakresie lotów międzynarodowych podlegają tak znanej w Polsce Konwencji Chicagowskiej ( oczywiście drony cywilne ). Drony wojskowe poruszające się w przestrzeni konkretnego państwa podlegają przepisom o ruchu lotniczym i muszą posiadać wymagane przepisami certyfikaty. Dronom na gruncie prawa bliżej jest więc do samolotów niż do pocisków manewrujących i jeżeli ktoś na siłę chciałby je poddać ograniczeniom to można by zastosować Traktat o Ograniczeniu Zbrojeń Konwencjonalnych w Europie w dziale samoloty bojowe. Zakresu obowiązywania prawa nie można rozszerzać dowolnie ( że dron to pocisk manewrujący podlegający Układowi INF ) . Można by odwrócić sytuację : Tomahawk block IV posiada dwukierunkowe łącze umożliwiające określenie celu już po starcie pocisku. Traci więc autonomiczność , która swego czasu była częścią definicji pocisku manewrującego a uzyskuje się możliwość kierowania w czasie rzeczywistym charakterystyczną dla dronów. Amerykanie mogliby twierdzić , że jest to amunicja krążąca , bazowania lądowego a nie pocisk manewrujący. Rosja ( podaje za DF24 ) w systemie S-500 pracuje nad rakietą 40N6M o zasięgu 600 km . Można przecież założyć , że można w niej umieścić system naprowadzania bezwładnościowy czy satelitarny i wykorzystać do przenoszenia głowicy nuklearnej. Swoboda w interpretowaniu prawa musi mieć swoje granicę bo może prowadzić do absurdów.

Majster
piątek, 13 lipca 2018, 16:49

Davien - i co, ze zdjęcia kontenera startowego wywnioskowałeś ile dany pocisk ma zasięgu? Pogratulować. I co to jest \"dziecko 3M14E\"? To rakiety maja dzieci? Ale poważnie: dalsze komentowanie twoich wypowiedzi to strata czasu bo jak zwykle mylisz fakty, mieszasz pojęcia, gdybasz co zrobi Rosja czy USA nie mając żadnych podstaw do tego. Sensu w tym nie ma za grosz.

Davien
piątek, 13 lipca 2018, 14:43

Panie geostrateg pociski 3M14 i Ch-101 kontra OPL i OPRAK USA?? No dobry żark jak jeden na 100się przebije to będzie cud o ile ich nosiciele sie w ogóle zbliza na odległość odpalenia. Kinzał to ALBM nie będący żadnym wyzwaniem dla PAC-3MSE czy THAAD-a zdolnych zwalczac kilka razy szybsze i znacznie mniejsze głowice. Natomiast odpowiedz setek CALCM czy Tomahawków raczej by sie Rosji nie spodobała zwłąszcza ze ta posiada mniej niz 200Ch-101/102 i mniej więcej drugie tyle 3M14 USA nie zerwały traktatu ABM nie kłam, oficjalnie się z niego wycofały a co do broni w kosmosie to jak na razie to Rosja ja tam umieszczała np na Salucie 3 Traktat INF panie geostrateg nie zabrania wyrzutni USA mogłoby postawic na lądzie Burke-a a dopóki nie miałby Tomahawków nie łamałby INF natomiast sama Rosja pochwaliła sie juz pociskami 3M14 i ich odpalaniem z Iskanderów wiec moga sobie zaprzeczać ale zaraz pewnie napiszesz że oficjalne zdjecia MO FR sprokurowała CIA:)) Wyrzutnie w Rumuni i w Polsce moga pomieścic jedynie pociski sm-3, nawet SM-2/6 nie mozna w nich umieścić a tobie i ruskim przysniły się nieistniejące lądowe Tomahawki:)) A po kiego jak na dowolnym Burke-u jest więcej pocisków niz Redzikowo by pomieściło a na jednym SSGN-ie który może sobie pływac w m.Egejskim wiecej manewrujących niz Rosja ma w całej swojej flocie:)) Kłamstw Rosji o dronach i pociskach celach nawet nie ma sensu komentować INF dotyczy wyłacznie pocisków manewrujących i Balistycznych odpalanych z ziemi wiec się nie zbłazniaj do reszty. Równie dobrze można powiedzieć że rosyjskie Ch-101 jak i Sojuzy łamia INF. Do tego zasięg takiego Predatora jest znacznie większy niz 5500km wiec nawet z rosyjskich bajek wynika ze ten wycofany juz w USA dron nie łamie INF, o RQ-4 nie mówiąc:)) i nie nie da się do nich wpakować bomby bo nie am gdzie ale jak widać Rosja jest tak zacofana że tego nie rozumie:)) Jak tam wasze Su, tez chyła łamia wg definicji geostratega INF,

Davien
piątek, 13 lipca 2018, 14:26

Panie majster i znowu kłamiesz:) Zasieg 3M14 uzywanego przez FR wynosi 1500km dla głowic konwencjonalnych i 2500 dla jądrowych. 290km miał dziecko 3M14E którego Rosja nie uzywa w ogóle bo to pocisk eksportowy:)) Jak widzisz 3M14 nie spełnia warunków INF Nato nic nie musi udowadniać, Rosjanie juz pochwalili sie sami zdjeciami pojemników 3M14 na Iskanderach oraz odpaleniem pocisku identycznego z 3M14 z takiej wyrzutni. Zgodnie z INF sam fakt istnienia lądowej odmiany Kalibra łamie traktat Rosja łamie INF bo uważa że wszystko jej wolno i nie obchodza jej umowy miedzynarodowe. Doprowadzą do tego ze USA wróci do projektów rakiet MRBM i wpakuje JASSm-y na nosniki lądowe najpierw oficjalnie wycofujac sie z traktatu, a ponieważ pociski JASSM i Tomahawk nie są objete MTCR i sa znacznie nowoczesniejsze od prymitywnych 3M14 to będziemy mieli powtórke z czasów jak Rosjanie walili w gacie przed Gryphonami i Pershingami 2 tyle ze tym razem na wyscig zbrojeń Rosji nie stać.

Yugol
piątek, 13 lipca 2018, 14:16

Luuudzieeeee czy nie macie innych problemów? Dywagować i sobie w gardła skakać. Akurat Daviena USA poinformuje co ma być w bazach w Polsce czy Rosja poprosi go o przyzwolenie umieszczania tego i owego w pobliżu Polski. Litości!!!

Rafal
piątek, 13 lipca 2018, 13:56

@b72, nie bedzie zadnego udzialu w NS ani zadnych Tomahawkow.

b72
piątek, 13 lipca 2018, 12:03

Jedyny plus glupoty Rosjan to Tomahawk w Polsce na 100 lecie odzyskania niepodleglosci. We wrzesniu podczas wizyty Prezydenta RP zostanie podpisana umowa o wejsciu Polski do programu NS. Warto w tym kontekscie, za kilka lat pomyslec o wlasnej bombie A. Polska musi byc bezpieczna, majac wsparcie USA jest to mozliwe (Izrael )

Marek
piątek, 13 lipca 2018, 10:18

\"USA już złamały traktat rozmieszczając w Rumunii wyrzutnie do Tomahawków. Zrobiły to nie \\\"najbardziej prawdopodobnie\\\" a na 100%\" @PiotrEl Pomijając bzdurne doniesienia o Tomahawkach rodem ze \"Sputnika\", USA powinno odpowiedzieć na złamanie traktatu INF przez Rosję. Najlepiej poprzez wprowadzenie nowoczesnych odpowiedników BGM-109G z głowicami jądrowymi oraz rozmieszczenie ich zarówno w Polsce jak i na terytorium Rumunii.

wania
piątek, 13 lipca 2018, 09:45

do PiotrEl. NATO oczywiście kłamie wydając komunikat o przestrzeganiu traktatu. Rosja też na ten temat milczy, tylko wy w rosyjskiej propagandówce wiecie lepiej. Wot znawcy.

Majster
piątek, 13 lipca 2018, 08:32

Davien - Raz: 3M14 ma oficjalny zasięg 300km. Czyli jest w pełni zgodna z traktatem. Ponawiam pytanie: jak Rosjanie mają udowodnić, ze to nieprawda? Wysłać rakiety do analizy w USA? Nie neguje tego, że zestaw może mieć większy zasięg, ale interesuje mnie, jak NATO wyobraża sobie udowodnienie tej hipotezy. Dwa: skoro Rosja tak \"desperacko\" chciała podpisać INF to po co go łamać? Nie ma sensu w Twojej wypowiedzi. Urko - na razie, to osiągnęli efekt odwrotny: dali NATO pretekst do przerzucenia wojsk na wschodnią flankę i kolejnych zbrojeń, jak i niejako usprawiedliwili budowę tarczy antyrakietowej w Europie. Kiepski interes z ich strony. Wg. NATO 9M729 to lądowy Kalibr, czyli system przetestowany i sprawdzony w walce - nie jest to raczej nic, co Rosjanom \"nie wyszło\".

dedko
piątek, 13 lipca 2018, 05:48

szybko sie obudzili

Davien
piątek, 13 lipca 2018, 03:39

PiotrEl: i znowu kłamiesz na całego:) W Wyrzutniach w Rumuni i redzikowie mozna umiescić jedynie SM-3 a nawet jakby były tam zwykłe VLS-41 a nie zmodyfikowane to USA niczego nie złamało dopóki nie umieści tam ladowej wersji Tomahawka a te nie istnieja:) Rosja juz sie pochwaliła złamaniem INF nie raz wiec daruj sobie kiepskie kłamstwa:) Sff Traktak był podpisany bo Rosja robiła w gacie z powodu Pershingów 2 I Gryphonów przed którymi nie mieli zadnej obrony i tak im na tym zalezało ze jak USa poprosiło o właczenie Oki to zrobili to z wielka checia by tylko traktat podpisać. Jak chcą kolejnego wyscigu zbrojeń to ich sprawa nie dośc że stracili resztki wiarygodności to beda mieli powtórke z upadku ZSRS.

Geostrateg
piątek, 13 lipca 2018, 00:40

@Ukrko: \"Najlepiej by w ich wyniku, Rosjanie musieli zrezygnować z czegoś co niezbyt dobrze im wychodzi\". Nieprawda. Rosji traktat INF jest wybitnie nie na rękę bo tylko jej dotyczy oraz USA ale innych państw NATO nie i Turcja np. takie rakiety ma. Ma też Izrael. Mają Chińczycy, Iran, Pakistan, Korea Południowa itp a od ręki mogą mieć Niemcy, Anglicy czy Francuzi. Ponadto USA stacjonuje tak blisko Rosji że może ją sięgnąć rakietami poniżej 500km (tym bardziej, że Bałtowie nie przystąpili do CFE i USA może umieścić tam ile chce takich systemów) a Rosja nie stacjonuje w Ameryce i takich rakiet przeciw USA nie może użyć (choć Kalibry i Kindżały oraz Kh-101 sprawiły, że USA poczuły gorący oddech na karku i nagle Rosja awansowała na \"największe zagrożenie dla USA\" i USA nagle przerwały izolację Rosji i zaczęły z nią rozmawiać. USA poczuły co to znaczy żyć w zasięgu wrogich rakiet, co dobrze Amerykanom na rozum zrobi.). Nadto dla USA rakiety objęte INF są drugorzędne, bo jest mocarstwem morskim, a nie lądowym i rakiet średniego zasięgu ma zatrzęsienie na okrętach i samolotach. Rosja ma słabą flotę i jest mocarstwem lądowym, więc rakiety średniego zasięgu, w których konstrukcji Rosja miała olbrzymie osiągnięcia (miała nawet MIRV na takich rakietach) bardzo by się przydały. Dodatkowo rakiet o zasięgu 5500km Rosja mogłaby mieć ile chce, bo nie są objęte START a taki zasięg pozwalałby z terytorium Rosji zaatakować znaczącą część USA, w tym wszystkie elementy \"tarczy antyrakietowej\" i systemy strategicznego wczesnego ostrzegania na Alasce i Zachodnim Wybrzeżu. Dlatego na zerwaniu INF Rosja zyskuje zdecydowanie więcej niż USA. Jednak Rosja chce zyskać politycznie prowokując USA, by to USA zerwały INF i ponownie okazały się \"czarnym charakterem\" po zerwaniu traktatu o zakazie obrony strategicznej i po zawetowaniu rezolucji ONZ o zakazie umieszczania broni w Kosmosie i by USA jeszcze bardziej wyglądały w opinii światowej na militarnego agresora wypowiadającego kolejne traktaty kontrolujące zbrojenia i napędzającego wyścig zbrojeń.

Geostrateg
piątek, 13 lipca 2018, 00:19

Obie strony mogą się wzajemnie cmoknąć. Np. USA oskarża Rosję, że ta wersja Iskandera łamie traktat INF ale... nie ma na to dowodów, bo Rosja twierdzi, że nie łamie, bo ma zasięg poniżej 500 km i nie ma jak tego zweryfikować. Rosja twierdzi, że naziemny, wprost przeniesiony z okrętów, amerykański system Aegies z wyrzutniami VLS MK-41 łamie traktat INF (ten traktat zabrania nawet samych wyrzutni, bez rakiet!), taki jak trafi m.in. do Redzikowa, bo można z niego odpalać Tomahawki. USA twierdzą, że nie łamią, bo VLS MK-41 w tych bazach są \"zupełnie inne\" i można z nich odpalać tylko SM-3. Dlaczego z tych samych wyrzutni na okrętach można odpalać Tomahawki a na lądzie \"nie można\", to już pozostaje słodką tajemnicą USA, bo oczywiście USA nie pozwala Rosji (i nie tylko Rosji - Polska nie będzie mogła w Redzikowie sprawdzić co trzymają Amerykanie!) zwizytować tych wyrzutni i sprawdzić, tylko tak jak Rosja w sprawie Iskanderów, każe wierzyć na słowo... Rosja twierdzi też (a USA temu zaprzeczają) że amerykańskie rakiety-cele do testów \"tarczy antyrakietowej\" łamią INF oraz uzbrojone drony o zasięgu ponad 500km i mniej niż 5500 km łamią INF, a USA na postawie pokrętnych interpretacji w które tylko oni wierzą (bo de facto: czym by się różniło użycie odpalanego z ziemi Kolibra od uzbrojenia amerykańskiego drona do misji \"samobójczej\"? Jak MQ-1 Predator czy RQ-4 Global Hawk mają setki kg a nawet tony ładunku użytecznego to nie da się do nich wpakować bomby?) twierdzi, że nie łamią. Rosja nie ukrywa, że ma \"kontenerowe\" systemy rakietowe, które może odpalać praktycznie z dowolnego statku - ale tylko \"słowo harcerza\" Rosjan broni im zapakowania takich kontenerów na TiRy czy pociągi i odpalanie rakiet z lądu. W swojej eskalacji rusofobii Zachód tak się zapędził ze zrywaniem kontaktów i sankcjami przeciw Rosji, że praktycznie upadły kontakty NATO-Rosja i Rosja musiała się wycofać z Traktatu o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie (CFE), gdyż m.in. nowi członkowie NATO, Bałtowie oraz kraje Bałkańskie, odmawiali (podjudzani przez USA) podpisania tego traktatu, co dawało NATO możliwość trzymania dowolnej ilości dowolnego uzbrojenia w tych krajach. Wobec braku kontaktów NATO-Rosja i braku jakichkolwiek mechanizmów weryfikacji, sprawa jest zwykłą pyskówką niemożliwą do rozstrzygnięcia na obecnym etapie a dodatkowo zasada ostrożności nakazuje przyjąć, że obie strony kłamią i mają zakazane traktatem uzbrojenie.

cynik
piątek, 13 lipca 2018, 00:18

Cóż. Nie pierwszy to w historii i nie ostatni przypadek gdy okazuje się, że traktaty e z Rosją nie są warte papieru na którym są spisane...

Naiwny
czwartek, 12 lipca 2018, 23:54

Taka ciekawostka: Traktat INF to traktat zawarty miedzy USA i ZSRR. NATO nie jest stroną tego traktatu i nie obowiązuje on innych krajów niż USA i ZSRR (uznany przez Rosje jako następcę prawnego ZSRR). Tak wiec apel szczytu NATO w tej sprawie ma wyraz symboliczny - sojusz nie jest stroną traktatu. Przy okazji: od lat Rosja z kolej zarzuca USA analogiczne łamanie tego traktatu (np. drony, możliwość odpalania Tomahawków z lądu - instalacja w Rumunii i Radzikowie, rakiety stosowane w systemach przeciwrakietowych itd.) Kiedyś broń objęta tym traktatem stanowiła dla Rosjan poważny problem gdyż umożliwiała wykonanie wyprzedzającego uderzenia, trudnego do wykrycia, na Moskwę i cały centralny obszar ZSRR a jednocześnie ZSRR było pozbawione takiej możliwości bo terytorium USA znajduje się poza zasięgiem tego typu broni. Pershing leciał do Moskwy lub Leningradu kilkanaście minut. Stąd ten układ. Obecnie mimo układu sytuacja Moskwy się nie poprawiła bo ze stojącego na redzie portu w Rydze czy Talinie amerykańskiego okrętu można odpalić salwę kilkudziesięciu rakiet które też dolecą do Moskwy czy Petersburga w porównywalnym czasie a Rosjanie nadal Waszyngton mogą sięgnąć tylko bronią strategiczną.

andro
czwartek, 12 lipca 2018, 23:47

Wielka mi różnica czy rakieto zastanie wystrzelona z okrętu podwodnego, nawodnego, samolotu ( jak Kindżał ) czy też wyrzutni lądowej. Tomahawki też można wystrzeliwać z wyrzutni instalowanych w ramach tarczy antyrakietowej w Rumunii i Polsce bo technicznie jest to jak najbardziej wykonalne - też złamanie INF ? Potencjalnie to każdy facet jest gwałcicielem

PiotrEl
czwartek, 12 lipca 2018, 23:13

USA już złamały traktat rozmieszczając w Rumunii wyrzutnie do Tomahawków. Zrobiły to nie \"najbardziej prawdopodobnie\" a na 100%

Urko
czwartek, 12 lipca 2018, 21:27

Majster -Sprawa ma się zupełnie odwrotnie. Gdyby Rosjanie chcieli te rakiety ukryć, nie robili by im takiej reklamy, a wtedy nikt by niczego nie zauważył. To jest raczej kolejny rosyjski wynalazek, który ma przekonać zachód do nowych rozmów i renegocjacji traktatów. Najlepiej by w ich wyniku, Rosjanie musieli zrezygnować z czegoś co niezbyt dobrze im wychodzi, albo nawet jest konstrukcyjnie udane, ale Rosjanie z jakiegoś powodu nie bardzo chcą to rozwijać. Np. z powodu kosztów. Tak już bywało kiedyś i tak Rosjanie chcą grać dalej. Poza tym, Rosjanie lubią, gdy zachód o coś ich prosi. Mogą tego później używać w swojej krajowej propagandzie.

sff
czwartek, 12 lipca 2018, 21:11

Traktat INF był podpisywany przed ekspansją NATO na wschód. Chciała Europa to teraz ma.

Davien
czwartek, 12 lipca 2018, 20:42

Majster, nic Rosja nie udowodni bo traktat złąmała: był filmik pokazujacy odpalenie 3M14 z podwozia lądowego i zgodnie z INF to wystarczy, manewrujące to nie pociski balistyczne przy których jest wymagane testowanie na zakazany dystans, manewrujace wystarczy że istnieja na wyrzutniach lądowych a 3M14 ma zakazany zasieg. Estre, to włąsnie Rosja desperacko chciała podpisac INF jak sie okazało że nie potrafia się bronić przez zachodnimi pociskami MRBM i Gryphonami Rosja tez pakuje pociski na okrety(vide Bujan-M czy Karakurt) wiec nie kłąm.

Majster
czwartek, 12 lipca 2018, 19:30

Pytanie: jak Rosjanie mają udowodnić, ze nie mają tych rakiet? Pozwolić NATO zbadać każdą wyrzutnię Iskander?

Ester
czwartek, 12 lipca 2018, 19:21

Ten cały traktat INF to fikcja, a dla Rosji jest zwyczajnie niekorzystny, bo zakazuje pocisków średniego zasięgu, a tym czasem amerykański niszczyciel z rakietami może wpłynąć na Morze Czarne lub Bałtyk zupełnie traktatu nie naruszając więc bez sensu, Rosji taniej wyjdzie opracowanie lądowych wyrzutni niż pakowanie tego na okręt i to właśnie robią. Na pewno te pociski łamią INF i Putin tak długo jak będzie mógł, będzie ściemniał. Też bym tak robił na jego miejscu.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama