Reklama
Reklama

NATO musi odpowiedzieć na rosyjskie łamanie traktatu INF [3 PUNKTY]

2 października 2018, 16:51
Iskander2M3
Fot. mil.ru.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował, iż sojusznicy zgodzili się że Rosja poprzez wprowadzenie pocisku manewrującego nowego typu – 9M729 – najprawdopodobniej łamie postanowienia traktatu INF zakazującego stosowania pocisków średniego zasięgu. Ta deklaracja ma istotne znaczenie, ale kolejnym krokiem powinno być wdrożenie przez sojuszników konkretnych środków przeciwdziałania.

Jens Stoltenberg powiedział, że „wszyscy członkowie Sojuszu zgadzają się, że najbardziej wiarygodną oceną byłoby uznanie, że Rosja łamie traktat.”, wzywając Moskwę do wyjaśnienia sprawy pocisku 9M729 w sposób poważny i przejrzysty. To już kolejna deklaracja NATO odnośnie łamania umowy o pociskach średniego zasięgu. Podobny w treści zapis znalazł się w dokumencie końcowym szczytu w Brukseli, ale nagłośnienie tej sprawy przez sekretarza generalnego spowodowało, że stała się ona przedmiotem szerszego zainteresowania komentatorów i mediów.

9M729 to jeden z pocisków używanych w systemie Iskander – poddźwiękowa rakieta manewrująca, o zasięgu prawdopodobnie ponad 2000 km, przypuszczalnie zbliżona konstrukcyjnie do rakiet systemu Kalibr-NK, używanych bojowo do ataków na cele w Syrii i wystrzeliwanych z okrętów nawodnych i podwodnych. Traktat INF, zawarty pomiędzy ZSRR a USA w 1987 roku, dotyczy jednak pocisków o zasięgu od 500 do 5500 km, odpalanych z wyrzutni naziemnych.

Wprowadzeniu na uzbrojenie pocisku 9M729 towarzyszyła (i dalej towarzyszy) szeroka kampania dezinformacyjna. Jak przyznał sam Stoltenberg, Rosjanie dopiero niedawno przyznali, że taka rakieta istnieje. Już znacząco wcześniej mówiono natomiast o podobnym, lżejszym 9M728 o zasięgu ograniczonym do 500 km (dozwolonym traktatem), co pozwalało przynajmniej w części ukryć posiadanie „zakazanych” rakiet przed opinią publiczną.

O łamaniu traktatu INF przez Rosję Amerykanie informowali od 2014 roku, choć pierwsze sygnały pojawiły się już w 2008 roku. Do aneksji Krymu administracja Baracka Obamy nie podnosiła jednak publicznie obaw związanych z naruszeniem tej międzynarodowej umowy. Z kolei na przełomie 2016 i 2017 roku poinformowano o rozmieszczeniu (wejściu do służby) wyrzutni tych pocisków. W NATO długo trwały konsultacje w tej sprawie, ale ostatecznie zdecydowano się na przyjęcie dość ostrego stanowiska. Nie jest tajemnicą, że na stwierdzenie naruszenia traktatu INF naciskały Stany Zjednoczone.

Obecnie Rosja została wezwana do złożenia wyjaśnień, ale trudno spodziewać się, by Moskwa zrezygnowała z rozwoju tego systemu rakietowego. Łamanie traktatu INF wymaga więc podjęcia przez kraje NATO środków przeciwdziałania, neutralizujących lub ograniczających zagrożenie. Należą do nich w szczególności:

  • Wzmocnienie własnej obrony powietrznej. Pierwszym możliwym środkiem przeciwdziałania ze strony krajów NATO jest zwiększenie zdolności naziemnej obrony powietrznej. Jest to o tyle istotne, że ten obszar był przez lata mocno zaniedbywany, również w krajach zachodniej Europy. Przykładowo, zarówno w USA jak i w Niemczech dziś w służbie w zasadzie nie ma zestawów przeciwlotniczych klasy krótkiego zasięgu (są jedynie Stingery i uzbrojone w nie systemy samobieżne, zaliczane do klasy VSHORAD – bardzo krótkiego zasięgu oraz oczywiście Patrioty będące systemami średniego zasięgu). Z kolei kraje Europy Środkowo-Wschodniej, jak choćby Polska, ale też Czechy czy Węgry dysponują – poza zestawami bardzo krótkiego zasięgu – sprzętem posowieckim. Programy modernizacyjne są realizowane, ale są z natury czasochłonne, napotykają też na przeszkody proceduralne i techniczne. Pzykładowo, pierwsza bateria niemieckiego systemu bardzo krótkiego zasięgu nowej generacji w programie NNbS ma być gotowa operacyjnie do 2023 roku. Stwierdzenie naruszenia traktatu INF powinno stać się przyczynkiem do przyspieszenia i rozszerzenia zakresu wysiłków sojuszników, jeśli chodzi o obronę powietrzną.
  • Rozwój systemów ofensywnych (uderzeniowych). Kolejnym elementem odpowiedzi na łamanie traktatu INF powinno być rozszerzenie własnych zdolności ataków na cele w głębi terytorium potencjalnego przeciwnika. Skupienie się tylko na środkach defensywnych może oznaczać, że obrona nie będzie skuteczna, a pociski przechwytujące zostaną zużyte. Rozwój własnych zdolności ofensywnych nie musi przyjmować formy opracowywania i wprowadzania pocisków o zasięgu ponad 500 km, odpalanych z ziemi. Możliwe byłoby rozszerzenie zakresu użycia rakiet kierowanych dalekiego zasięgu powietrze-ziemia i woda-ziemia, a w dłuższej perspektywie być może opracowanie nowych tego typu środków, z możliwością dostosowania do odpalania z ziemi. W USA podjęto już pierwsze decyzje związane z łamaniem przez Rosję traktatu INF. Nowa strategia nuklearna prezydenta Trumpa zakłada rozwój pocisków manewrujących z głowicami jądrowymi odpalanych z okrętów podwodnych oraz wprowadzenie głowic o niewielkiej mocy na „morskie” pociski balistyczne Trident, tak aby móc elastycznie odpowiedzieć na ograniczony atak jądrowy. Pośrednio wiążą się też z tą kwestią przyspieszone prace nad pociskiem ziemia-ziemia nowej generacji LRPF (na razie o zasięgu do 499 km) czy naziemnymi systemami przeciwlotniczymi/przeciwrakietowymi. Kongres wzywał też wielokrotnie do podjęcia prac nad odpalanymi z ziemi pociskami o zasięgu 500 do 5500 km, po to aby zmusić Rosję do powrotu do przestrzegania traktatu. Państwa zachodniej Europy jak na razie nie podejmują podobnych działań.
  • Stworzenie połączonej architektury dowodzenia obroną powietrzną i wzmocnienie środków wykrywania. Trzecim, i równie ważnym elementem odpowiedzi na łamanie traktatu INF powinno być zdecydowane wzmocnienie możliwości wykrywania zagrożeń ze strony pocisków manewrujących. Wymaga to stosowania nowoczesnych, sieciocentrycznych systemów dowodzenia, jak i środków wykrywania pozostających w powietrzu (samoloty klasy AWACS, drony, aerostaty itd.), tak aby ich zasięg wykrywania nie był ograniczony horyzontem radiolokacyjnym. Zagrożenie jest tym większe, że dotyczy już nie tylko państw wschodniej flanki, ale całego kontynentu. W czasie ćwiczeń Zapad-2017 Rosjanie trenowali uderzenie pociskami manewrującymi (odpalanymi m.in. z bombowców) na cele w Szwecji, Polsce, Finlandii, ale też Holandii i Niemczech. Wczesne wykrycie zagrożenia ze strony rakiet cruise jest absolutnie kluczowe dla ich zwalczania.

Jak na razie najbardziej zdecydowaną odpowiedź na rosyjskie łamanie traktatu INF widać ze strony Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony to nie dziwi, ale przecież to Europa jest najbardziej zagrożona przez rosyjskie pociski. Niebezpieczeństwo nie ogranicza się zresztą do pocisków 9M729. Rosjanie rozwijają też inne systemy rakietowe zagrażające terytorium NATO, choćby Oniksy o zasięgu 400-500 km, które mogą zwalczać nie tylko okręty, ale też cele naziemne, czy pociski aerobalistyczne Kindżał, odpalane z myśliwców MiG-31.

Te ostatnie również mają – według deklaracji Rosjan – zasięg rzędu 1500-2000 km, ale traktat INF ich nie obejmuje, podobnie jak innych amerykańskich i rosyjskich pocisków odpalanych z powietrza. To, że mając tak obszerny arsenał systemów rakietowych nie objętych traktatem INF Moskwa i tak go łamie świadczy o chęci rozwoju bardzo szerokiego spektrum systemów ofensywnych.

Nie jest tajemnicą, że państwa zachodnie byłyby – ze względów politycznych – sceptyczne wobec rozwijania własnych systemów ofensywnych. Równie istotne jest jednak wzmacnianie systemów obrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej, a także środków wykrywania i dowodzenia. Wszystkie te elementy są jednak kosztowne, często wielokrotnie bardziej, niż środki ofensywne. Racjonalnym rozwiązaniem byłoby wsparcie finansowania elementów obrony przeciwko rakietom manewrującym z funduszy NATO (włącznie ze skokowym zwiększeniem tych funduszy), lub z innych podobnych źródeł, w tym środków Unii Europejskiej tym bardziej, że przynajmniej systemy dowodzenia i wykrywania muszą być zdolne do współdziałania. 

Oczywiście od razu pojawia się pytanie, czy takie rozwiązanie jest wykonalne – nie tyle z technicznego, co z politycznego i finansowego punktu widzenia. Z jednej strony trudno się spodziewać, aby władze zamożnych państw na zachodzie Europy podjęły szybką decyzję o przeznaczeniu w krótkim czasie dodatkowych miliardów euro na obronę przeciwrakietową. Podobne inicjatywy są obarczone ryzykiem politycznym. Także w USA, o ile co do zasady jest zgoda co do potrzeby wzmocnienia obrony przeciwko rakietom cruise, to rozwój nowych systemów przenoszenia broni jądrowej zaplanowany przez administrację już napotyka na opór w Kongresie.

Z drugiej strony, po czterech latach od rosyjskiej aneksji Krymu, na wschodniej flance są rozmieszczone co prawda niewielkie, ale jednak bojowe jednostki państw NATO, przyjęto też pierwszą od lat strategię szeroko zakrojonego wzmocnienia. Było to następstwem uznania przez polityków, że – w wyniku agresywnych działań Rosji – środowisko bezpieczeństwa uległo zmianie, i wymaga to odpowiedzi. Czas pokaże, czy początkiem takiej zmiany będzie uznanie przez sojuszników złamania traktatu INF przez Rosję. Jedno nie ulega wątpliwości – obrona przeciwrakietowa NATO powinna zostać znacznie wzmocniona.

KomentarzeLiczba komentarzy: 80
sża
sobota, 13 października 2018, 22:48

@Dalej patrzący - wezwałeś mnie do tablicy, więc odpowiadam: 1. Odnośnie "Skarbca Suwalskiego", to niestety jest wart 2 bln dolarów ale jedynie na papierze... Pisałem już w tym wątku, że przy kupnie F-16 proponowaliśmy Amerykanom przejęcie tych złóż i zainwestowanie w ich wydobycie. Amerykanie, jak na kapitalistów przystało, zrobili rachunek ekonomiczny i odmówili. Bo z tytanem jest tak, że złóż rud tytanu na świecie nie brakuje i to wydajniejszych niż nasze, a jego cena bierze się z tego, że bardzo kosztowny i skomplikowany jest sam proces pozyskiwania metalu z rudy. 2. Komputery kwantowe i łączność oparta na splątaniu kwantowym są dopiero w fazie eksperymentów w kilku wiodących technologicznie krajach na świece. My niestety do nich nie należymy. 3. Z tego co wiem, to ani USA, ani Chiny nie zbudowały jeszcze ani jednego aerostatu wodorowego o tak wyrafinowanej technologi i nie ma pewności, że takie powstaną w przewidywalnej przyszłości. 4. Pisze Pan, że Polska powinna zakupić te aerostaty wodorowe i uzbroić je w "top klasy" efektory antyrakietowe o manewrowości 100G i do tego WYPRODUKOWANE W KRAJU. A ja się pytam - kto nam sprzeda jakieś futurystyczne technologie [pomija kwestię pieniędzy, których nie mamy], gdy nawet nie sprzedano nam technologi głowicy do Spica, o Patriocie już nie wspominając. A nawet gdyby stał się cud i posiedlibyśmy technologię, to który zakład w naszym kraju byłby w stanie wyprodukować takie super-hiper rakiety? Bo jak na razie, to mamy problemy z wyprodukowaniem prostego silniczka rakietowego do Pioruna. 5. Z jednym się z Panem zgadzam - czarny koszmar USA to ewentualne powstanie strefy wolnego handlu Lizbona - Władywostok i Amerykanie zrobią wszystko aby do tego nie doszło.

Davien
sobota, 13 października 2018, 13:46

Panie PiotrEL, USA nic nie musi przekonywać Rosji bo to nie USA jest winne ale Rosja kłamiaca na potege:) USA jak widac nie wypowiada INF bo niby czemu miałaby to robić, podobnie Rosja oficjalnie nic nie wypowie bo nie po to błagała Stany by ten układ podpisac by znowu znależć sie w sytuacji jak w latach 80-tych z ułamkiem ówczesnych mozliwości:) Naprawdę jak widze nie masz juz chyba co zmyslić:))

PiotrEl
piątek, 12 października 2018, 16:51

Problem polega na tym że to nie Davien ma wytłumaczyć Rosji że jest Oki tylko USA. Rosja przygotowuje wypowiedzenie umowy zaraz po tym gdy USA wypowie o średnich. Im jest potrzebna wojna z USA w USA a nie w Europie jak chcą USA. Jeżeli do wojny ma dojść to USA nie będą nienaruszalne. I żaden Davien nie pomoże

Davien
piątek, 12 października 2018, 14:15

Widzisz panei aaron jak nawet tego nie rozrózniasz to jaki sens ma dyskusja z toba?. No ale ci wyjaśnie: silosy szkolne tym róznia sie od bojowych że ICBM z nich nie odpalisz bo sa usuniete pewne instalacje kluczowe do odpalenia. Natomiast żeby cię bardziej uswiadomic to New Start dotyczy liczby głowic i nosników a nie silosów, no chyba ze u was w Rosji to silos leci z głowica jądrową:))

aaron meller
czwartek, 11 października 2018, 23:55

@Davien, czym się różni szkolny silos od bojowego, czy możesz nam napisać czemu owe silosy były bojowymi i nie mogą stać się nimi ponownie? Oj panie Davien, jak zwykle masz wszystkich za idiotów, coś jak goście z CNN.

Davien
czwartek, 11 października 2018, 16:20

Oj panie PiotrEL, kolejne kłamstewka jak widze i do tego prymitywne:) To ze w Rosji broń strategiczna sie sypie to ich problem, układ przewidywał do 1550 aktywnych głowic do 2018r a USA ma nawet mniej.. Silosy szkolne nie sa silosami bojowymi a co do dowodów zniszczenia to czyzby Rosjanie którzy obserwowali ten proces byli tak nawaleni że liczyc nie potrafią?? I obudzili sie teraz po wielu latach?? Oj panie PiotrEL, tak się skompromitowac:) PS Jakos w 2017r to Rosja miała o 131 głowic za duzo w stosunku do limitów wiec jak zwykle kosmiczna wtopa:)

PiotrEl
czwartek, 11 października 2018, 12:00

Kolejny układ łamany przez USA - o broni strategicznej. Zdaniem Rosji ma za dużo 101 środków przenoszenia. USA nie przedstawiło wiarygodnych dowodów zniszczenia. Dodatkowo 4 wyrzutnie w szybach nazwano "szkolne" czego Układ nie przewidywał.

Marek
środa, 10 października 2018, 11:04

@lol Ukraina w odróżnieniu od nas nie należy do NATO. Poza tym wbrew pozorom sojuszem nie rządzą idioci, tylko ludzie którzy wiedzą, że skoro jedno państwo z paktu oberwało nukiem, to ich państwa w najbliżej przyszłości także będą ruskim celem.

lol
poniedziałek, 8 października 2018, 13:55

@Marek ruscy będą liczyć na to, że oddalone od Rosji państwa NATO, nie będą chciały umierać za Litwę czy Polskę i nie odpowiedzą atakiem. I jest sporo szans że tak własnie się stanie w razie "W". Wystarczy popatrzeć na Ukrainę - wyrażenie głębokiego zaniepokojenia, jakieś tam sankcje, które w każdej chwili mogą się skończyć, od razu kilku adwokatów Putina(Francja, Niemcy) zaczęło kupczyć granicami Ukrainy, legalizować okupację porozumieniami z Mińska itd. i rozliczać Ukrainę(ofiarę agresji) ze stosowania się do wstrzymania walk(obrony zajętych terenów). To jest kpina z podpisanych traktatów o nienaruszalności granic. To samo będzie z atakiem na NATO. "A może to nie Rosja zaatakowała, takie mundury można kupić w na allegro. A może ich sprowokowali, może zaczekajmy co powie MSZ... To jakieś małe państewko, po co wywoływać o nie wojnę? Trzeba żyć w pokoju, handlować a nie walczyć..."

Dalej patrzący
poniedziałek, 8 października 2018, 12:25

O co chodzi z budową strategicznej strefy A2/AD dla Polski? Przede wszystkim chodzi o takie podwyższenie poprzeczki koszt-efekt dla nieprzyjaciela, aby już w fazie planowania uznał atak za nieopłacalny, a właściwie - za niewykonalny. Nawet w ataku saturacyjnym - konwencjonalnym czy niekonwencjonalnym [ale realnym co do środków, jakie Rosja może na Polskę przeznaczyć, będąc związana non-stop przez innych graczy - zwłaszcza atomowych - w swych zasobach strategicznych i taktycznych]. Po drugie - by ewentualne uderzenie nieprzyjaciela było dużo powyżej poprzeczki "uderzenia deeskalacyjnego" - czyli aby było dla Rosji absolutnie nieakceptowalne z punktu widzenia ryzyka odpowiedzi rakiet z terenu Niemiec, UK, nawet Francji. Chodzi o to, by doktryna "deeskalacyjnego" użycia broni jądrowej - poniżej progu uruchomienia wzajemnej wymiany ciosów - i poniżej progu UMIĘDZYNARODOWIENIA konfliktu - nie miała możliwości zastosowania wobec Polski. Bo celem "deeskalacyjnego" użycia broni jądrowej przez Rosję jest wpędzenie i zaatakowanego i państwa sprzymierzone [np. NATO] w pułapkę sytuacji, gdy bardziej się "kalkuluje" międzynarodowo wymusić [i to przez sojuszników] na zaatakowanym kraju jego kapitulację, niż podejmować ryzyko otwartej konfrontacji z agresorem - w obronie zaatakowanego kraju. Wreszcie - chodzi o to, by już w trakcie pokoju wytworzyć nową mapę mentalną u agresora - i to na każdym poziomie dowodzenia - czyli np. chodzi o to, by piloci Su-34 czy Su-35 w razie wojny odmawiali lotu bojowego nad Polskę, bo "nie jestem kamikadze". Albo - by symulowali awarię - albo by owszem startowali - ale lądowali w Szwecji. A dlaczego ma sens użycie efektorów antyrakietowych "top klasy" jako efektorów uniwersalnych? Przy czym rozumiem tu konieczny wymóg manewrowość powyżej 100G i "hit-to-kill czyli CEP0. Prócz efektu standaryzacji i hurtowego efektu skali [i skupienia produkcji, rozwoju i serwisu na jednym typie podstawowym - od którego małym kosztem można wyprowadzać różne klony - np. "dużego" MHTK] - nawet gdyby dana generacja antyrakiet zestarzała się po wyczerpaniu potencjału modernizacyjnego - to w dalszym ciągu będzie to doskonała rakieta plot i do zwalczania pocisków manewrujących itd. A także do zwalczania dronów naddźwiękowych o wysokiej manewrowości, rzędu kilkudziesięciu G - bo takie niewątpliwie powstaną na przełomie powiedzmy 2030. Bo z jednej strony zdolności autonomicznych dronów [wspomagane rozwojem AI] rosną, z drugiej strony technologia materiałowa już pozwala na budowę takich dronów - które nie będą miały ograniczeń narzuconych przez ludzką załogę [czyli wytrzymałość człowieka - rzędu max 20 G - liczę górny pułap z pewną przesadą na wyrost]. Jest oczywiste, ze mimo mentalnej bezwładności decydentów i analityków, takie drony, zapełniające próżnię taktyczną, ale i strategiczna - na pewno powstaną. Taranis czy nEuron to tylko pierwsze jaskółki demonstracyjne, czy amerykańskie prototypy "X-NN" coraz bardziej zaawansowanych demonstratorów, czy pierwszy tak zdecydowany koncepcyjnie chiński "Dark Sword". Obecne drony w stylu sztandarowego Reapera to generalnie biorąc motoszybowce optymalizowane "prędkością-zasiegiem-pułapem-manewrowością-dyspozycyjnością" pod wojny asymetryczne - zasadniczo przeciwpartyzanckie. Nowa generacja dronów bojowych symetrycznego saturacyjnego pola walki - to maszyna naddźwiękowa, supersoniczna, a potem i hipersoniczna - będzie miała taką manewrowość, że obecne najnowsze rakiety plot z manewrowością rzędu ok. 40 G mogą się szybko okazać zwyczajnie nieskuteczne, a w kolejnych generacjach dronów - nawet mogą się okazać zbyt wolne pościgowo. Jeżeli postuluję oparcie polskiej A2/AD o antyrakiety z manewrowością rzędu 100G i prędkością 10+ Mach - to zabezpieczam się na wyrost - na przyszłość - i segment obrony plot będzie dalej nadmiarowo skuteczny. Tak samo użycie antyrakiet jako pocisków przeciw celom powierzchniowym [zwłaszcza ruchomym - mobilne wyrzutnie rakiet czy okręty] - dzięki precyzji antyrakiet CEP0 i manewrowości rzędu 100 G, mam największe możliwe osiągalne szanse "przejścia" obrony antyrakietowej przeciwnika [i to przeciwnika, który bardzo dba o zabezpieczenie nieba]. Nie jest ważne ile rakiet wystrzelę [np. rakiet typu L-O-R-A ] - tylko ile przejdzie obronę przeciw rakietową i ile trafi dokładnie w cel i go zniszczy. To musi być rakieta bardzo szybka, bardzo manewrowa i "inteligentna" - i bardzo precyzyjna. Np. wzorcowa "nowoczesna" L-O-R-A jest dobra na dużo słabszych przeciwników Izraela na Bliskim Wschodzie - w istocie to dalej broń dla wojen quasi-asymetrycznych - natomiast na polskim teatrze wojny te wszystkie "przewagi" i skuteczność typowych, nawet najnowszych rakiet taktycznych, są bardzo wątpliwe. Co do komputerów kubitowych i łączności natychmiastowej na splątaniu kwantowym - kupując IBCS kupujemy przyszły rozwój tego systemu. Tam za dekadę-tuzin lat pojawią się i komputer kubitowe i łączność na splątaniu kwantowym. Przy czym nieunikniony wg mnie jest rozrost strefy C4SRI w ramach IBCS i zakresu nie tylko obrony przeciwrakietowej, ale i przeciwlotniczej, także uderzeń na cele powierzchniowe - a w dalszym układzie integracja i standaryzacja systemu w ramach sieciocentrycznie spiętych sił powietrznych-lądowych-morskich. Dlatego warto, aby Polska [zachowując wielką i nieustanną maksymalną ostrożność względem USA jako sojusznika, który od 9 maja br. żyruje ustawą 447 hucpę bezprawnych żądań Izraela na 300 mld dolarów] aby Polska konsekwentnie uzyskiwała z USA najnowsze technologie wojskowe i utrzymywała wyjątkowe stosunki bilateralne z Waszyngtonem. To samo tyczy i koniecznego stałego nacisku Polski w sprawie NATO Nuclear Sharing dla naszych F-16, składowania nowych wersji skalowalnych B61 na terytorium Polski - a w razie eskalacji ze strony Rosji [i zmian zasadniczych - zwłaszcza anschlussu Białorusi przez Kreml] - żądać głowic dla JASSM-ER. I tak samo musimy nieustannie dążyć do artykułowania żądań wobec USA udostępnienia najnowszych broni energetycznych i skierowanych - nie tylko laserowych. Nawet gdyby nie był to "pierwszy garnitur" laserów itd. - to i tak będziemy duzo dalej w tym względzie wobec Rosji. A swoją drogą musimy dbać o balansowanie Waszyngtonu przez Pekin i Islamabad [głowice pozyskane dla operacji specjalnych - czyli dla wojny hybrydowej i dla uświadamiania Rosji i Berlinowi pod stołem, ze groźby i naciski na Polskę mają swoja cenę - nieakceptowalną dla agresora]. Pakt wojskowy z Chinami z 2012 i pakt z Pakistanem z 2017 - to bardzo dobry układ dla Polski. Musimy podkreślać naszą rolę strategiczna rolę dla Pekinu i Waszyngtonu - i to z dużym bębnem propagandowym - że tego wymaga amerykańska racja stanu, by utrzymać kordon Wschodniej Flanki - kordon, w którym Polska jest rdzeniem siły i najważniejszym geopolitycznie buforem miedzy Moskwą a Berlinem. Bo upadek Polski to geostrategiczna katastrofa dla USA - spełnienie " największego koszmaru USA, czyli połączenia technologicznego, produkcyjnego, ekonomicznego i finansowego potencjału UE zdominowanej przez Niemcy - z militarnym i surowcowym i geopolitycznym potencjałem Rosji" - jak to podsumował George Friedman ze Stratforu w 2013 - czyli...dwa lata po tym jak Chiny błyskawicznie zareagowały w 2011 podpisując pakt z Polską [Mahomet przyleciał do góry - a raczej...do Warszawy - po 55 martwych dyplomatycznie latach] - bo Pekin natychmiast zareagował na deklarację Putina z 2011 utworzenia "nowej, wspanialszej Unii Euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku". Dopiero w 2013 Amerykanie zrozumieli, że upadek Polski to narodziny trzeciego konkurenta - silniejszego i od Chi i od USA. I dopiero w 2013 rakiem się wycofali z "resetu" z Moskwą z 2009 - i zamienili marchewkę [czyli Polskę podarowana Rosji 17 września 2009 - i Ukrainę podarowaną Rosji w lutym 2010 w przedrukowanych wyborach, gdzie OBAJ kandydaci byli namaszczeni przez Kreml] - zamienili marchewkę dawaną głupio z góry [pod obrót Rosji z USA przeciw Chinom - czego Rosja nie zrobiła, a tylko wzmacniała się w Europie i na Bliskim Wschodzie i podbijała cenę] - zamienili na kij Majdanu, kij sankcji i oderwania Ukrainy i Polski z orbity Kremla [i Berlina]. Nasza rzecz to uświadamiać non-stop i Waszyngton i Pekin, że ich wspólnym IDENTYCZNYM egoistycznym interesem i podstawową racją stanu i długofalową strategią jest utrzymanie kordonu, który nie dopuszcza do powstania trzeciego konkurenta do hegemonii globalnej - konkurenta "od Lizbony do Władywostoku" silniejszego i od USA i od Chin. A podstawą utrzymania tego kordonu jest Polska - najsilniejsze państwo Wschodniej Flanki zajmujące kluczową pozycję geopolityczną na przesmyku bałtycko-karpackim Niziny Srodkowoeuropejskiej [czyli styku euroazjatyckiego Rimlandu z Heartlandem - a akurat i Moskwa i Berlin i Pekin i Waszyngton doskonale rozumieją te pojęcia...]. Czy można balansować miedzy Pekinem a Waszyngtonem? - moim zdaniem tak - bo najważniejsze, że jesteśmy po drugiej stronie globusa ogniska globalnego konfliktu na Pacyfiku. A przykład Singapuru, który wojskowo trzyma z USA, ale utrzymuje doskonałe stosunki ekonomiczne i polityczne z Chinami [Singapur jest wręcz pewnego rodzaju wzorcem dla ścieżki zmian i reform w Pekinie]. A przecież Singapur to strażnik cieśniny Malakka - czyli bólu głowy strategów Pekinu, którzy szukają obejścia dylematu Malakka. CPK/CPL - w równej odległości i od Chin i od USA - jest najlepszym sposobem na ekonomiczne i polityczne wdrażanie tej strategii balansu - i brania długofalowo od obu stron. Wujek Sam ma cienką sakiewkę - więc pieniądze na zakupy u Wujka Sama powinniśmy dostawać np. przez zyski z Nowego Jedwabnego szlaku i jego hubu. Przypomnę, że np. w 1940 w ramach polityki balansowania ambicji Japonii, hitlerowskie Niemcy wysyłały transporty broni do Chin, i to ramię w ramię z USA i stalinowską Rosją...taka właśnie jest geopolityka - tylko pozornie paradoksalna... W jednym miejscu gracze idą na ostre - w drugim miejscu ci sami gracze ramię w ramię wspierają zgodnie wspólnego sojusznika, realizującego ich wspólny, identyczny interes geostrategiczny...

Marek
niedziela, 7 października 2018, 19:03

@obserwator Z tym tylko, że Rosjanie dobrze wiedzą, że w razie ataku nuklearnego na dowolne państwo NATO odpowiedź będzie taka, że po rosyjsku będą mówić tylko imigranci.

Davien
niedziela, 7 października 2018, 17:20

Panie obserwator, to co pan pisze oznacza pocztek wojny jadrowej i odpowiedz Rosji sie na pewno nie spodoba .

Dalej patrzący
niedziela, 7 października 2018, 14:33

@sża - dla podjęcia eksploatacji decyduje stopień wzbogacenia rudy, a nie głębokość. Tańsza od tytanu miedź jest np. w Indiach wydobywana z 3 km głębokości. Z tego co wiem bezpośrednio od głównego geologa kraju, same złoża tytanu warte są 2 biliony dolarów - a dotyczy to złóż dostępnych technicznie do eksploatacji. Finowie wyeksploatowali swoje złoża, dysponują jednak gotową, ekologiczną i bezodpadową technologią wydobycia tytanu - akurat jak znalazł dla Polski. Rosjanie kończą eksploatację złóż tytanu np. na Uralu, a brak im pieniędzy na nowe rozpoznania geologiczne. Stąd trzeba koniecznie wykorzystać tę sytuację dla uzyskania lewara na USA, Europę Zachodnią [bo np. taki sztandarowy Airbus bez tytanu nie istnieje jako firma globalna - każdy samolot komunikacyjny to przynajmniej kilkanaście ton tytanu - i udział tytanu w konstrukcji, w silnikach rośnie, tak samo przemysł kosmiczny, czy konstrukcje specjalistyczne marine]. Tak samo ziemie rzadkie, zwłaszcza lantanowce - to jest gigantyczny lewar surowców strategicznych na wszystkie kraje G20 - lewar ekonomiczny bezpośrednio przełożony na lewar polityczny. Komputery kwantowe [kubitowe] już są i to intensywnie rozwijane, tak samo łączność dalekodystansowa, natychmiastowa na splątaniu kwantowym. Co do B-52 - to są tylko poręczne kanonierki powietrzne dla pacyfikacji słabych przeciwników w wojnach regionalnych, jakie niewątpliwie będą wybuchały w coraz bardziej konfrontacyjnym środowisku, gdy stary hegemon słabnie, a nowy pretendent rośnie. Czyli - B-52 to broń POMOCNICZA, uznana za optymalną w kalkulacji koszt-efekt do dalekiej projekcji siły wobec słabych przeciwników USA. Z garniturem wyścigu zbrojeń systemów RMA nowej generacji te B-52 nie mają nic wspólnego. Co do aerostatów wodorowych - pisałem już X-razy o pokryciach ablacyjnych, sekcjonowaniu balonetów firewallami freonowymi, grafenie płatkowym, mikronowych lustrach aluminiowych z odbiciem 99,8 procent - głównie na warstwach plazmowych. Plus dynamiczne odtwarzanie balonetów w czasie rzeczywistym - ze zbiorników wysokiego ciśnienia. Ciekaw jestem jak niby zniszczyć taki aerostat wodorowy na pułapie 40+ km - ustawione na pozycjach minimum 50 km od granicy? Gdy - przypominam - nasza A2/AD będzie w czasie rzeczywistym kontrolowała bufor wokół Polski w promieniu 500 km od granic. Jak w TAKICH warunkach zniszczyć te aerostaty, które nawet trafione - mogą "zregenerować" uszkodzenia i utrzymać pułap? Zresztą - wg Pana rozumowania to i Chińczycy i Amerykanie robią bez sensu swoje programy aerostatów wodorowych wysokiego pułapu? To proszę wysłać oficjalnie ino do Chin i USA z krytyczna oceną ich "bezsensownego" Pana zdaniem projektu - i proszę zwrotnie opublikować odpowiedzi.

Polanski
sobota, 6 października 2018, 17:23

sża - głębokość zalegania rudy nie ma tu wiele do rzeczy. Najważniejsza jest koncentracja, a ta nie jest wysoka. W tym problem.

obserwator
sobota, 6 października 2018, 15:17

W razie W Ruscy rozwalą atomem ze 2 polskie miasta po czym nastąpi kapitulacja Polski a może i Europy, i powiedzą że tylko ochronili życie swoich chłopców podobnie jak Amerykanie w Japonii 1945. I z dokładnie takim wariantem powinni się mierzyć polscy stratedzy. Szczelne niebo to raz ale jeśli ładunki już są na swoich miejscach docelowych? Ja bym zrobił skan georadarowy po pierwsze obszarów gdzie stacjonowali Rosjanie, po drugie obszarów ważnych strategicznie i po trzecie wręcz całej Polski. Sporo ciekawych rzeczy wylezie. Czy w l. 80-tych powstał odpowiednik Wehrwolfu i są skrytki? Tunele? I nieruchomości w Warszawie, dalej ich...

Marek
sobota, 6 października 2018, 14:43

No to niech wreszcie dotrze do szanownych panów polityków, że Rosjanie od dawna kierują się swoistym podejściem do wszelkich umów międzynarodowych. Dlatego nie należało zaklinać rzeczywistości , tylko już w 2008r. uznać traktat za niebyły i podjąć działania.

BUBA
sobota, 6 października 2018, 10:14

Jak to nie ma odpowiedzi odstraszania? Polska ma aż 40 JAASM, 48 F-16, bardzo dużo bomb MK-82 i MK-84. Ma zasobniki szybujące AGM JOSW...Według MON będziemy potęgą a według niektórych generałów publikujących na Defence24 i Daviena nie ma się czego bać. Jesteśmy bardziej silni zwarci i gotowi niż w 1939...i mamy niesamowitego sojusznika...Będziemy mieli HIMARS z kilkudziesięcioma ATACMS...jak dobrze funboje się sprawią to w komentarzach doleci nawet do Uralu...omijając nic nie wartą warstwową i sieciocęntryczną OPL Zachodniego Okręgu Wojskowego najlepiej rozbudowaną w całej Rosji... Większość tutaj na forum wie że ruski sprzęt to złom...

Polanski
sobota, 6 października 2018, 02:26

Dalej patrzący ty lepiej rozwiń swoja koncepcję głębokich wierceń geotermalnych. Nie od parady agent rosyjski Pawlak stwierdził kiedy był przy władzy , że w Polsce geotermii się nie przewiduje. Przypadek? Potentat w produkcji energii w Europie był by w stanie sam zbudować swoją potęgę militarną. Polska ma co najmniej dwa słupy solne mogące byc podstawa energetyki geotermalnej.

sża
piątek, 5 października 2018, 23:47

@Dalej patrzący - przestań wypisywać te fantasmagorie, bo to staje się już nudne. I tak: 1. Nie ma niestety czegoś takiego jak "Skarbiec Suwalski" - owszem są dwa złoża, ale niestety poniżej 800 metrów, a więc zupełnie nieopłacalne do wydobycia [w RPA złoża rudy tytanu są na głębokości 300 metrów, a w Australii jeszcze płycej]. Gdy kupowaliśmy F-16 to w ramach offsetu zaproponowaliśmy Amerykanom zainwestowanie w te złoża, ale oni po zapoznaniu się z wynikami odwiertów zdecydowanie odmówili. 2. Wypisujesz tu jakieś futurystyczne wizje wojny przyszłości oparte, a to o komputery kwantowe, a to o "aerostaty wodorowe", na które stać wg. Ciebie tylko USA i Chiny. A tak się składa, że nad tymi pierwszymi to nie tylko oni pracują i już wiadomo, że oprócz zalet posiadają też wady. A jeżeli chodzi o te "aerostaty wodorowe" to jakaś bajka, bo w dobie szybkiego rozwoju broni laserowej będą jak ta przysłowiowa bańka na wodzie. 3. I jeszcze jedno - gdyby USA było stać finansowo w ciągu kilkunastu lat oprzeć swoje siły zbrojne na tych futurystycznych broniach, to by nie przedłużyli użycia swoich B-52 do 2050 roku...

kubd
piątek, 5 października 2018, 19:36

Znów coś wymyślili, aby miec pretekst do działań odnośnie Rosji. Kiedyś to sie skonczy tragicznie.

Dalej patrzący
piątek, 5 października 2018, 17:35

@tomuciwitt - cały czas tłumaczę, ze podstawa A2/AD to lokalny pozahoryzontalny system naprowadzania dla efektorów. Wybieram antyrakiety - bo ze wszystkich typów rakiet dysponują największą manewrowością i dają największy możliwy procent przejścia obrony przeciwrakietowej i osiągnięcia i zniszczenia celu - co np. w przypadku typowych taktycznych rakiet średniego/dalszego zasięgu [nawet najnowszych np. izraelskiego L-O-R-A] wcale nie jest pewne [a raczej - mocno wątpliwe] wobec saturacji i poziomu rosyjskich systemów S-350/400/500 itp. Ja decyduję się na standaryzacje w oparciu o jeden zasadniczy model antyrakiety, także jako "ofensywnej" buławy zabójcy - bo uzyskuję przez to i efekt hurtowych zakupów i zbicia ceny jednostkowej i saturację do 2 tys efektorów - a także standaryzacje logistyczna i cyklu życia produktu. No i dzięki temu nie rozpraszam się na X typów rakiet do wdrożenia do służby [a co dopiero mówić o planach produkcji i rozwoju] - tylko KONCENTRUJĘ się [finansowo, organizacyjnie, produkcyjnie i w B+R] na opanowaniu produkcji i rozwoju jednego typu rakiety - ale rakiety de facto uniwersalnej. - A nieprzyjaciel W TAKIM UKŁADZIE SYTUACJI PRZEWAGI polskiej A2/AD i tak będzie wymieciony i kontrolowany real-time w promieniu 500 km - więc jak będzie wchodził w region np. mobilnymi wyrzutniami rakiet , to będzie wybijany po kolei. Tak naprawdę to sama GROŻBA użycia takiej NAJBARDZIEJ SKUTECZNEJ "buławy zabójcy" już zmienia zasadniczo pole gry. Inna rzecz, że w nieco bardziej "zmodularyzowanej" wersji - to głowicę antyrakiety możnaby "wymieniać" [ a raczej konfigurować] w ciągu ostatnich sekund przed odpaleniem i podjęciem decyzji o rodzaju przechwytywanego celu. Bo dla celów powierzchniowych może mieć mniej sensorów, a nieco więcej ładunku. Chociaż...mnie zadowala zniszczenie wszystkich nosicieli, które by w promieniu 500 km mogłyby zostać przeciw nam zastosowane w buforze wokół Polski. A Rosja z racji obłożenia strategicznego innymi graczami - więcej jak 400 nosicieli "jądrowych" na Polskę nie jest w stanie przeznaczyć. A i to pewnie przesadzam - bo w takim układzie bardzo wysokiej poprzeczki podniesionej przez nasza A2/AD Tarcze Polski, musieliby uzyć drogich efektorów z najwyższej półki. I koło się zamyka - na czym zresztą polega SKUTECZNE odstraszanie przez nieakceptowalne podniesienie dla nieprzyjaciela relacji koszt-efekt. Proszę zawsze o wpisy dyskutantów analizujące rzeczy całościowo, a nie częściowo - oraz, co ważniejsze, uwagi analityczne odniesione dokładnie do danego przedstawionego scenariusza rozgrywki i całościowego układu systemu, który przedstawiam - inaczej zawsze jest błąd nieaktualnych założeń [wynikający z przykładania starej miarki układu i wartości sił i systemów bojowych - najczęściej wg przestarzałych "wzorców myślenia" i oceny broni rodem z zimnej wojny]. Inaczej będzie, że rozmawiamy nie na temat. Jeszcze uwaga - nasza saturacyjna strategiczna A2/AD potrzebuje także koncentracji środków WRE i rozpoznania i identyfikacji celów - i ich priorytetowania [zwłaszcza dla imitatorów] - i to systemów z najwyższej półki. Dzięki czemu można będzie zapanować np. w trakcie ataku saturacyjnego nad wyborem i kolejnością zwalczania celów - a zasięg w buforze 500 km będzie dawał odpowiednio duży czas reakcji. Inna rzecz, że atak saturacyjny Rosji np. kilkuset rakietami wywołałby najpewniej kontruderzenie z terenu RFN, Francji, UK. To nie byłby już atak podprogowy, który ma na celu uniknięcie właśnie kontruderzenia jądrowego. Co znowu domyka sprawę i blokuje u samych podstaw planowania nieprzyjaciela - sens i opłacalność przeprowadzenia takiego rodzaju ataku. Jeszcze taka uwaga wyjaśnienia "do końca" - gdy mamy opanowaną produkcję efektorów z najwyższej półki, to zeskalowanie ich "w dół" to już jest sprawa i łatwa i tania. Mogą mieć gorsze osiągi i zdolności przechwytywania [np. tylko poradzą na imitatory czy samoloty] - ale jednocześnie można je wysunąć mocno [np. na aerostatach] nawet w bufor dokoła Polski - czyli w roli "pierwszej linii obrony" - oczywiście pod przykryciem strategicznej A2/AD i właściwych antyrakiet z najwyższej półki. Bo w przeciwną stronę [z gorszej antyrakiety zrobić lepsza w manewrowości, "inteligencji" i osiągach prędkości i zasięgu] to praktycznie niemożliwe bez nakładów wzrastających wykładniczo. Właśnie te tańsze i "uboższe" efektory, ale zanurzone w takim samym środowisku C4SRI A2/AD - byłyby przeznaczane do pierwszej fali likwidacji celów "podejrzanych"/sklasyfikowanych jako tzw. imitatory celów [albo do likwidacji samolotów, dronów, helikopterów]. Jeżeli dany cel "przejdzie" niezniszczony - to dopiero wtedy niszczy go druga fala efektorów z najwyższej półki. Dlatego właśnie potrzebna jest i saturacja antyrakiet "najwyższej klaly" - i ich daleki zasięg [i prędkość hipersoniczna - najlepiej rzędu min. 10 Mach] - dający bufor zapasu czasu i odległości - dla skutecznej reakcji. Inna rzecz, że pierwszy ruch "od zaraz" w razie ataku - i to ruch jeszcze w dalekim perymetrze - to próba oślepienia efektorów [ale i sieci sensorów nieprzyjaciela] przez lasery i emitery wysokiej mocy,... nawet w tym celu rozważa się już teraz wiązki radarowe. Czyli zbiorczo mielibyśmy do dyspozycji przynajmniej 5 naszych "fal" zwalczania fali ataku rakiet/hipersoników nieprzyjaciela": 1.oślepienie dalekie, 2. selekcja i "odsianie" imitatorów naszymi tańszymi antyrakietami "pierwszej linii obrony", 3. właściwe antyrakiety najwyższej półki, 4. zniszczenie laserami i emiterami - i 5. zniszczenie "ostatniej szansy" z relatywnie bliskiego dystansu [rzędu kilkudziesięciu - kilkunastu km] - przez klony MHTK [ale od razu mówię - o rząd wielkości większe], tudzież "awaryjne" skupienia wielu wiązek laserów i emiterów naraz. ... Same antyrakiety "główne" - 2 tys sztuk - winny zapewniać nawet przy saturacji ataku nieprzyjaciela [po "odsianiu" jego imitatorów] stosunek 5 naszych antyrakiet na 1 efektor nieprzyjaciela. I dopiero wtedy można mówić o saturacyjnej szczelnej całoobszarowej strategicznej SKUTECZNEJ obronie Polski. Bo obecne "przykładanie plasterków" pozorujących staretegiczną obronę Polski - to zlepek cząstkowych programów zbrojeniowych - i nawet wg zaktualizowanego PMT - to tylko ubogie naśladownictwo SYMETRYCZNE systemów broni nieprzyjaciela [oni samoloty - no to my tez samoloty, oni czołgi - to my tez czołgi itd. - tylko wszystkiego mniej w danym rodzaju i segmencie, a często i gorsze jakościowo] - czyli realizowana jest taka ślepa "quasi-strategia" oparta o zasadę "ślepego lustra" - a to "najlepszy" przepis na powtórkę katastrofy 1939. Jedyna sensowna strategia PMT dla Polski - to ASYMETRYCZNA KONCENTRACJA na strategicznej obronie - z priorytetem na zwalczenie wszelkiego napadu powietrznego - jądrowego i konwencjonalnego - w obu przypadkach uwzględniając najgorsza opcję ataku saturacyjnego. Bo nasz cel strategiczny to obrona terytorium Polski - cel jest ASYMETRYCZNY względem agresora - więc i cała strategia i system obrony musi być asymetryczny. My nie musimy atakować ani zajmować terytorium - nie musimy mieć ani triady strategicznej, ani tysięcy czołgów i szturmowców [czy wojsk aeromobilnych dla desantu], ani nie mamy wielkiego obszaru do kontroli, dla obsługi którego trzeba łożyć w bardzo drogą logistykę [co jest problemem np. USA na oceanach i w utrzymaniu baz zamorskich - czy jest to problem Rosji na jej własnym terytorium]. Chodzi o uzyskanie suwerennej zbrojnej neutralności Polski - obronę uzupełnioną o skuteczne aktywne odstraszenie [głównie przez tandem "buławy zabójcy" plus "głowic na ciężarówkach" - te ostatnie w zakresie operacji specjalnych]. Bo inaczej na razie robimy na oślep "nie wiadomo co - nie wiadomo po co"... a tak naprawdę to głównie budujemy poręczną armię satelicką dla potrzeb wypełniania regionalnych celów zadaniowych wyznaczonych przez obecnego hegemona - a to ze skuteczną obroną Polski i Polaków [i realizacja naszych interesów i naszej racji satnu] nie ma nic wspólnego....

Dalej patrzący
piątek, 5 października 2018, 16:11

Winno być: "...z sumarycznym skażeniem GLOBALNYM rzędu powiedzmy nawet poniżej 15 PROCENT tego, jaki pozostawiła jedna Car-Bomba". @tomuciwitt - przecież piszę wyraźnie, że te nowe aerosaty wodorowe to zupełnie inna sprawa, niż nawet konstrukcje zaprojektowane rodem z zeszłej dekady - a Ty dalej na siłę porównujesz po staremu. Jak już [rozumiem] chcesz zapytać - to odpowiem wprost - TAK - może być materiał o cenie znacznie niższej, niż ty wyliczyłeś. Koszty opracowania 85 mln zł dotyczą wytworzenia odpowiedniej dojrzałej technologii pokrycia o niskiej dyfuzji wodorowej quasi-grafenu płatkowego hydrofobowego [w tym z funkcją PV o sprawności 8 - piszę o quasi-grafenie, bo jego wytrzymałość to nie 110 GPa jak dla tzw. grafenu doskonałego], a 0,13 GPa, co akurat w tym przypadku jest i tak aż nadto wystarczające ]. A cena jednostkowa [np. za 1m2] jest kalkulowana dla efektu skali przy produkcji masowej - także w szerszej gamie produktów podwójnego zastosowania wykorzystujących te materiały. Kwestia dojrzałości technologicznej i efektu skali. Pierwsze łyżeczki z aluminium w latach 60-tych XIX w. były tak drogie, że stać na nie było jedynie cesarza Napoleona III - a przecież np. nawet w PRL-u po II w.św. stały się synonimem tzw. "taniochy dla ubogich". 85 mln zł plus 6 lat wdrożenia aplikacyjnego - i jest nowy etap technologii materiałowej. Panie Adminie - dlaczego nie został jeszcze opublikowany mój wpis nt spraw RMA związanych np. z renem 186m jako akumulatorem jądrowym dla railgunów czy laserów dużej mocy czy emiterów? I polskiego wkładu NCBJ w aktualny rozwój projektu rozwojowo-aplikacyjnego?

Sailor
piątek, 5 października 2018, 14:37

Dalej patrzący tylko, że tu nie znaczenia nasz dług wewnętrzny ani żadne inne jawne uwarunkowania ekonomiczne czy międzynarodowe. Tylko o działania zakulisowe, niejawne. Gdyby nasz rząd (jakikolwiek) zaczął eksploatować te złoża to nikt by nie mógł nam nic zrobić legalnymi, zgodnymi z prawem międzynarodowym metodami. Chyba, że Rosja by nas zaatakowała do czego jest zdolna i tutaj wracamy do stanu naszej armii i działań rosyjskich w okręgu Królewieckim. Aby Polska mogła sobie kopnąć w stolik potrzebna jest nam silna armia oraz wiarygodni sojusznicy. Armii oraz sojuszów nie buduje się z dnia na dzień. Niestety obecnie armia jest może nie tyle demontowana to sabotowana. Prowadzone są tylko działania piarowe, które mają za zadanie stwarzać złudzenie, że poprawia się nasze bezpieczeństwo. Jeszcze gorzej jest z naszą dyplomacją, która praktycznie nie istnieje, a obecna ekipa skłóciła nas ze wszystkimi sąsiadami. Dlatego siedzimy okrakiem na skrzyni pełnej złotych dukatów ale przymieramy z głodu bo niewidzialna rączka nie powala nam sięgnąć do środka.

Dalej patrzący
piątek, 5 października 2018, 12:33

@diagnoza albo apel - proszę o czytanie ze zrozumieniem. Dzisiaj można dzięki tysiącom precyzyjnych ładunków w kilotonach [czy nawet ułamkach kilotony] zniszczyć te cele, które przedtem wymagały głowic np. megatonowych. Tak samo użycie ładunków neutronowych redukuje drastycznie skażenie trwałe i opad popromienny. Czyli można wygrać wojnę jądrową bez "game over" da ludzkości - taka jest konsekwencja broni precyzyjnych - a szerzej patrząc - wdrożenia generacyjnego RMA. Doskonale rozumie to Kreml - i stąd tak gwałtowne kontrataki [twoje i innych] na obnażanie tej cwanej strategii Kremla [bo Rosja ma olbrzymią przewagę w ładunkach obecnie klasyfikowanych NAIWNIE przez ogół jako taktyczne, a faktycznie te głowice w nosicielach precyzyjnych dalekiego zasięgu mogą wypełniać zadania strategiczne - i tę przewagę Rosja chce utrzymać - oczywiście wymaga to znacznie większej liczby nosicieli precyzyjnych dalekiego zasięgu - stąd i osłonowa maskirowka propagandy agentury wpływu [rzekomo "antywojennej"] i stąd świadome łamanie traktatu INF przez Rosję]. Nigdzie nie twierdziłem, że skażenie i radioaktywność są zdrowe, twierdziłem i twierdzę niezmiennie, że w oparciu o RMA można wygrać globalną wojnę jądrową bez uszczerbku dla planety większego, niż ten spowodowany przez jedną Car-bombę Chruszczowa [58 MT], a co dopiero mówić o sumarycznej mocy wszystkich prób jądrowych dokonanych po 1945. Realnie dzisiaj wojnę jądrową można wygrać przez precyzyjne uderzenia 10 tys głowic o mocy średniej rzędu 1 KT każda - czyli razem 10 MT - i to [jeszcze przy pewnym użyciu bomb neutronowych] z sumarycznym skażeniem rzędu powiedzmy nawet poniżej 15 tego, jaki pozostawiła jedna Car-Bomba. I nikt nie twierdzi, że do wygrania tej wojny trzeba atakować elektrownie atomowe. Przeciwnie - zachowanie niezniszczonej infrastruktury nieprzyjaciela, ograniczenie skażenia - to były podstawowe przyczyny skonstruowania broni neutronowej, najpierw w latach 70-tych, potem nieustannie doskonalonej. A ewentualne pomysły, że pokonany sam wysadzi sobie na złość elektrownie atomowe, by dopiec reszcie...- przepraszam, ale REALNY przykład tak zdeterminowanego narodu, jak japoński - i jego kapitulacja w 1945 - najlepiej pokazują, że instynkt przetrwania jest najsilniejszy i decydujący - i nikt nie będzie robił zbiorowego samobójstwa innym na złość dla jakichś dziwnych racji. Ewentualni fanatycy zostaną w takiej sytuacji zlikwidowani przez własny naród i struktury siłowe reprezentujące rację stanu danego państwa i narodu. Taki apel do Admina: czy nie można jakoś moderować tych skrajnie fałszywych przekazów różnych dyletantów i trolli - nie mówiąc o agentach wpływu? Albo będziemy operowali w realu - albo będziemy płynęli w zakłamanym opium podsuwanym przez obcą agenturę - i wtedy ani się obejrzymy, jak przegramy bez jednego wystrzału.

tomuciwitt
piątek, 5 października 2018, 11:40

Do @ Dalej Patrzący. Kolego nie unoś się tak bardzo jak ktoś się z Tobą nie zgadza . Twoje wpisy są ciekawe - traktują o bardzo ciekawych przyszłych rozwiązaniach militarnych. Piszesz , że się znasz , powołujesz się na literaturę - ok. Przywołujesz przykłady badań nad aerostatami w USA i Chinach . Weź jednak pod uwagę , że nie wszystko co się bada wchodzi potem do użytku w wojsku . Dla przykładu ekranoplany , latające czołgi , czy bardziej nam współczesne - laser na 747 , śmigłowiec comanche . Powody są różne - od technologicznych po finansowe. Twoje wpisy na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie przemyślanych i kompletnych rozwiązań popartych wiedza i obliczeniami. No właśnie na pierwszy rzut oka bo jak się w to wgryźć i sprawdzić to znajdziemy kwiatki , które podważają wiedzę i rzetelność piszącego. Oto kilka takich kwiatków. “Koszt programu to szacunkowo 85 mln zł. Koszt seryjnego aerostatu nosiciela o pojemności 2,5 mln m3 to ok. 9 mln zł. “ - Nie podałeś wymiarów ale dla sprawdzenia załóżmy , że będzie to walec o pojemności 2,5 mln m3 . Jego wymiary to 80 m średnicy i 500 m długości. Załóżmy , że ma tylko jedną warstwę poszycia i tylko 20 sekcji . Sama powierzchnia materiałów to około 235 tys m2. Przy cenie całkowitej 9 mln koszt 1 m2 to 38 zł . Za to Kolego to można kupić co najwyżej dobrą plandekę na naczepę . A gdzie jeszcze grafen , freon , napęd , łączność , ewentualny szkielet , co z energią - czy generatory czy fotowoltanika ? Na uwięzi czy nie ? Koszt opracowania - 85 mln . Przypominam , że koszt programu HAV-3 to prawie 300 mln . Amerykanie wcale nie byli tak bardzo zadowolenie bo stwierdzili , że z powodzeniem zadania realizowane przez HAV-3 mogą wykonywać bezzałogowce. Prototyp trafił do UK i tam pozyskano dodatkowe finansowanie i powstał AIRLER 10.Proponowany przez Ciebie aerostat byłby 60 razy większy od Airlandera , na którego wydano już 1 mld zł. Absurd kwoty 9 mln zł niech Ci uzmysłowi fakt , że za tyle to można kupić średniej wielkości Bezzałogowiec . To co do kosztów . Teraz “Z efektorami antyrakietowymi z najwyższej półki - które można zastosować w roli ofensywnej "buławy zabójcy" jako kinetyczne efektory uderzeniowe "hit-to-kill" przeciw wszelkim celom, w tym powierzchniowym.” Wielokrotnie we wpisach powołujesz się na najwyższą możliwość celność dla głowic hit-to-kill . Chciałbym Ci uzmysłowić , że ich celność nie wynika z rodzaju głowicy a sposobu naprowadzania. Taką samą celność mogą uzyskać głowice odłamkowo burzące-penetrujące przy wielokrotnie większym polu rażenia celów powierzchniowych. Jedna głowica kinetyczna wyeliminuje max np. jedną wyrzutnię rakiet a głowica odłamkowo-burząca cały pluton ogniowy albo baterię .

diagnoza albo apel
czwartek, 4 października 2018, 22:16

@Dalej patrzący "..Obecnie można wygrać wojnę jądrową sumarycznym ładunkiem mniejszym od Car-Bomby Chruszczowa 58 MT.." Człowieku co Ty bredzisz, drobna w sumie awaria w Czarnobylu skaziła pół europy a odsetek zachorowań na nowotwory w tym te dotyczące tarczycy czy przewodu pokarmowego wzrosło o kilkaset procent. Fokuszima skaziła pół oceanu. A Ty piszesz nie o awarii reaktora, a o detonacji ładunków militarnych. Moze niech ten ładunek neutronowy zgładzi organizmy żywe takie jak Ty. Wtedy ludzkość odetchnie i spokojnie będzie mogła żyć na planecie Ziemia nie przeszkadzając sobie. Albo inaczej zafundujesz Ludzkości "seksmisje" bo w sumie kobiety gonady maja wewnątrz ciała a więc są odporniejsze na radiację, a "dzieworództwo" podobno jest możliwe .... Najpierw "aerostat" wodorowy na wys +20 40 km, a teraz dowiadujemy się, że w sumie użycie broni "A" jest po prostu zdrowe ...

Kowalskiadam154
czwartek, 4 października 2018, 16:24

Kraje Zachdniej Europy to agenci wpływu Kremla i nie będzie żadnego wzmocnienia obrony nie mówiąc już o systemach ofensywnych

Dalej patrzący
czwartek, 4 października 2018, 16:22

Jeszcze raz - tym razem słownie: nie 98 a 98 PROCENT dyspozycyjności operacyjnej aerostatów. [d24 ma dziwny słownik dla komentarzy - np. z rakiet L-O-R-A pisanych razem robi LA, a ze znaków procent...coś jakby spację]. Panie @diagnoza albo apel - mógłbym sporo napisać na temat autonomicznych dużych wodorowych aerostatów na pułapach 20/40+ km [oraz systemów napędu nawigacji, balastowania, modularyzacji, pozycjonowania, zasilania bezpośredniego i zdalnego, systemów uzupełnień i logistyki serwisowej] oraz znam warunki atmosferyczne, prądy strumieniowe, warunki wertykalne i horyzontalne - do mezosfery. Zresztą takie dyskusje przerabiałem to kilka razy i na końcu i tak oponent obstawał przy swoim na zasadzie "nie bo nie i już". Dodam tylko, że z Zeppelinami z lat 30-tych czy blimpami z II w. św. - a w zasadzie nawet i z konstrukcjami zrealizowanymi w zeszłej dekadzie nowa generacja wielkich aerostatów HALE ma niewiele wspólnego i konstrukcyjnie i materiałowo [zwłaszcza pod względem dyfuzji wodorowe czy systemów zasilania/napędu]. Dlatego w sumie prościej i bardziej konstruktywnie [i finalnie zamykając temat] będzie, jak to Pan swoje tanie szyderstwa i wmawiane rzekomych "niemożliwości" skieruje i do Chińczyków i do Amerykanów... i do Thalesa na dokładkę. Naprawdę jestem ciekaw Pana argumentacji i odpowiedzi zapytanych podmiotów. Proszę tylko nie wmawiać w stylu że np. nad Polską to są jakieś szczególnie ciężkie warunki atmosferyczne i to zupełnie inne, niż nad Chinami, USA czy Zachodnią Europą... Pańskie nachalne wmawianie "niemożliwości" w obliczu już realizowanych zaawansowanych projektów ma charakter...powiedzmy oderwany od rzeczywistości. Powtarzam - d24 to poważny portal, nie tabloid.

Dalej patrzący
czwartek, 4 października 2018, 14:56

Sailor - jeżeli Polska 250 PKB długu wewnętrznego - to jaki dług wg twojego zliczenia ma Japonia? My mamy zasoby realne, dzięki którym można najpierw zresetować obecna złotówkę, a potem ustanowić twardy kurs nowej złotówki - choćby przez embargo i koncesjonowaną sprzedaż srebra, tytanu i ziem rzadkich. I żadne manipulacje i wojny walutowe tych czy innych banksterów nie są w stanie złamać pieniądza mającego pokrycie - najwyżej efekt będzie dokładnie odwrotny. Oczywiście najpierw trzeba uzyskać pewien próg autonomicznej suwerenności - w tym sensie ustanowienie twardej saturacyjnej strefy A2/AD Tarcza Polski jest warunkiem koniecznym, by uzyskać możliwość kopnięcia w stolik gry i ustawić zasady po naszemu. Na pewno budowa A2/AD musi być robiona równolegle z postępami geotermii głębokiej HTR i rozpoczęcia użytkowania Skarbca Suwalskiego. Wtedy ani odcinanie kurka gazu czy ropy nie zaszkodzi nam, a sama groźba embarga na srebro, tytan, ren i pierwiastki strategiczne ziem rzadkich wyleje bardzo mitygujący kubeł zimnej wody na resztę graczy. Dopełnieniem polityki aktywnej neutralności i odstraszania dla przechylenia na naszą stronę odstraszającej kalkulacji koszt-efekt jest posiadanie kilku głowic "na ciężarówkach" do użycia w trybie operacji specjalnych. A sprawa całego społeczeństwa to mówić o tych wszystkich sprawach oczywistych non-stop i naciskać Warszawę - wręcz pokazywać palcem "co i jak".

Dalej patrzący
czwartek, 4 października 2018, 14:43

Poprawka: dyspozycyjność operacyjna aerostatów to nie 98 a 98 - bije na głowę płatowce. Panie @Bryxx - ile razy mam powtarzać, że wprowadzenie broni precyzyjnej wszystko zmieniło. Kiedyś były megatony [zwłaszcza u Rosjan] bo mocą nadrabiano brak celności - która faktycznie była nawet nie na kilometry a na "mniej-wiecej" kilkanaście, nawet kilkadziesiąt km [mówię o nośnikach głównie rakietowych kierowanych inercyjnie - bomby i środki bliskiego zasięgu to inna sprawa]. Wprowadzenie broni precyzyjnej z CEP liczonym w metrach sprawiło, że ładunki konieczne do zniszczenia celu zmalały o rzędy wielkości. Konkretnie - gdy promień "odchyłki od celu" jest np. 10 razy mniejszy - to energia wybuchu potrzebna do zniszczenia celu [zasadniczo punktowego lub quasi-rozległego - np zabudowy o wymiarze ok. 0,5x0,5 km] jest 1000 razy mniejsza. Wynika to z grubsza z faktu, że energia jest rozpraszana do trzeciej potęgi promienia [odległości] względem celu. Obecnie można wygrać wojnę jądrową sumarycznym ładunkiem mniejszym od Car-Bomby Chruszczowa 58 MT, nie mówiąc o porównaniu do zbiorczego ładunku wszystkich prób broni jądrowej [atomowej i wodorowej] dokonanych "pokojowo" od 1945. Druga sprawa zasadniczo zmniejszająca skażenie - to broń neutronowa, zabijająca pierwszym impulsem neutronowym organizmy żywe, a mająca nikły opad radioaktywny i skażenie trwałe. Proszę nie siać dezinformacji w sprawach zasadniczych - analizy oparte o błędne założenia zawsze dadzą fałszywe wnioski i zła strategie - która nieprzyjaciel skwapliwie wykorzysta w grze konfrontacyjnej.

bryxx
czwartek, 4 października 2018, 14:03

Miało być w silosach i że nikt wojny jądrowej nie wygra. Człowiek dyskutujący na serio o wygraniu konfliktu jądrowego jest chory psychicznie

diagnoza albo apel
czwartek, 4 października 2018, 13:46

@Dalej patrzący Człowieku: na wysokości +20 do +40 km nad Polską "aerostat wodorowy" :) a Ty wiesz jakie warunki atmosferyczne panują na takiej wysokości na Polską ?!?!?! Czy on będzie zaczepiony na sznurku czy to raczej będzie sterowiec ?!?!?! :) . Z co się stanie jak on się z tego sznurka urwie i poleci na wschód ?!?!?! A jak z tym sznurkiem zderzy się samolot lądujący w centralnym porcie lotniczym w okolicy Łodzi ?!?!?! A jak trafi w niego piorun albo się naelektryzuje to będziemy mieli powtórkę Hindenburga - no chyba ze się nie zjara a tylko sama aparatura spadnie ... ...... oczywiście pomijając sam aspekt ekonomiczny czy techniczny bo w Polsce nie mamy ani technologii ani przebysłu, który by to produkował, jak na razie to nie ejsteśmy w stanie modernizować BWP-1 a tu fantasmagoria o quazisatelitach :)

Dalej patrzący
czwartek, 4 października 2018, 11:43

@diagnoza albo apel - więc już aerostaty wodorowe to nie brednie? - Przy obecnej technologii materiałowej dostępnej w Polsce zbudowanie wielkich aerostatów wodorowych [oczywiście bezzałogowych, z sekcjonowaniem zabezpieczeniami, PV itd] jest całkowicie w naszych możliwościach. Co akurat sprawdzałem. Koszt programu to szacunkowo 85 mln zł. Koszt seryjnego aerostatu nosiciela o pojemności 2,5 mln m3 to ok. 9 mln zł. Jesteśmy jednym z większych producentów wodoru na skalę przemysłową w Europie. Aerostaty wodorowe to przyszłość tzw. quasi-satelitów, znacznie mniej wrażliwych na atak [oczywiście na wysokim pułapie - od min 20+ km, a faktycznie 40+ km], lepszych od satelitów niskiej orbity ze względu na stałą obecność nad terytorium dozoru, względem satelitów geostacjonarnych aerostaty są lepsze, bo znacznie bliższe, więc nie ma problemu straty wiązki sygnału transmisji czy radaru - czy problemu słabej rozdzielczości obserwacji pasywnej [nie mówiąc o kosztach wyniesienia czy problemach modernizacji czy naprawy sprzętu]. No i quasi-satelity można zanurzyć w środowisko obronnym A2/AD [wzajemna synergia], dla którego są zresztą najlepszymi nosicielami o dyspozycyjności 98 i znacznie większym udźwigu użytecznym względem dronów płatowcowych. A tak generalnie widząc mizerię twej wiedzy, zwłaszcza w sprawach RMA - doradzam konstruktywnie lekturę jakichś pozycji ogolnodostępnych np. "Wojny przyszłości" autorstwa płk Marka Wrzoska, wykładowcy ASW, czy "Technologia i wojna przyszłości. Wokół nuklearnej i informacyjnej rewolucji w sprawach wojskowych" lub "Nowy wspaniały żołnierz. Rewolucja biotechnologiczna i wojna w XXI wieku" dra hab Łukasza Kamieńskiego z UJ, lub "Wojna przyszłości. W obliczu nowego, globalnego pola bitwy" gen. Roberta Lafitt'a. Czy książki Jacka Bartosiaka - mocno oparte w analizach geostrategicznych także o RMA. Radzę też poczytać raporty DoD USA czy raporty nt trendów rozwojowych RMA różnych think-tanków. Mniej pustego śmiechu, a więcej merytoryki opartej na realu i trendach rozwojowych, do których - czy chcemy czy nie - musimy przynajmniej równać, a w naszym profilu strategicznym - być w pewnych wybranych gałęziach w czołówce. To d24 a nie tabloid.

Bryxx
czwartek, 4 października 2018, 01:56

Do wszystkich piewców jakiejkolwiek przewagi. Zrozumcie, ruskie mogą swoje głowice odpalić w słowach, efekt będzie taki sam. Wojny atomowej nikt nie wygra i tyle. Żadne f ileś tam czy suprmossad. Zdechniemy wszyscy. Przy takiej ilości głowic nikt nie wygrb

Davien
czwartek, 4 października 2018, 00:34

Andrzej C jak nie rozrózniasz złamania traktatu od legalnego wycofania się z niego to po co w ogóle głos zabierasz. USA nie złamało ABM, ale legalnie się z niego wycofało, a że zacofana Rosja nie ejst w stanie rozwijać takich systemów to traz się drą na całego:)

Seneka
czwartek, 4 października 2018, 00:14

GD ma wciaż blueprints do BGM-109G które moga być zmodernizowane za psie pieniadze bardzo szybko. Praktycznie Tomahawks odpalane z lady moga być rozmieszczone w Polsce w dwa lata.

Sailor
środa, 3 października 2018, 23:47

Do Dalej patrzący. Co do zasobów masz racje, że drzemie tam wielki potencjał i to nie tylko na Suwalszczyźnie. Tylko, że wcześniej jak zauważyłeś nie pozwalali na to decydenci z Kremla, a teraz jakoś mimo rozpadu ZSRR również nikt się nie kwapi aby zacząć wydobycie. Nawet rząd pis co tak wstawał z kolan i któremu potrzebna jest kasa na programy socjalne nawet o temacie się nie zająknął. Cisza jak po śmierci organisty. Moim zdaniem cały czas istnieją siły, które to blokują. Tylko, że trudno je zdefiniować podejrzanych może być wiele. Faktem jest, że może to być zarzewiem przyszłego konfliktu i ma znaczenie w kontekście planowania naszej polityki obronnej i agresywnej postawy Rosji. Również Rosja jest najbliższym i oczywistym podejrzanym jeżeli chodzi o blokowanie wydobycia tych zasobów. Szczególnie mając na uwadze, że jest głównym dostawcą tytanu dla USA. Drugim podejrzanym są Chiny, które by straciły monopol światowy na metale ziem rzadkich. Również naszym sojusznikom z zachodu może być nie na rękę aby Polska dysponowała takim bogactwem gdyż z takimi zasobami pojawiły by się i możliwości i przy mądrej polityce stalibyśmy się dosłownie lokalnym mocarstwem. Teoretycznie na eksploatacji tych złóż powinno najbardziej zależeć Amerykanom, którzy uniezależnili by się od Rosji i dali potężnego kopniaka w zadek Chińczykom. Niemniej jednak fakty są takie, że od 1989 roku żaden rząd nic nie zrobił aby zacząć wydobywać te zasoby, a wnioski nasuwają się same.

diagnoza albo apel
środa, 3 października 2018, 22:58

@Dalej patrzący Człowieku, Polska ma 250 PKB długu wewnętrznego, co z tego, że rząd daje podwyżki w służbie zdrowia skoro za tym nie idą pieniądze. Roztrwoniono nasz pieniądze na emerytury, produkujemy meble z "papendekla" i szczycimy się tym. Pincet plus rozruszało popyt wewnętrzny i tyle. Ty chyba nie mieszkasz w Polsce skoro porównujesz ją technologicznie, zasobami i możliwościami do Chin... ps... "rozpisano dialog techniczny..." hehehehehehehe to to już mnie rozłożyło

anda
środa, 3 października 2018, 22:24

Panie Dalej Patrzący w latach pod koniec lat siedemdziesiątych i na początku 80 powołano dyrekcję budowy kopalni - tow. Gierek wziął na ten cel 2 mld DM pozwoliło to na rozpoznanie złóż. To nie towarzysze wschodni zablokowali budowę kopalni a towarzysz "rachunek ekonomiczny". Polscy inżynierowie opracowali projekt kopalni, technologię uzdatniania rud / praktycznie jest ma połowa tablicy Mendelejewa - podobnie jak w złożach miedzi na DŚ/ tylko, wydobycie generowałoby kolosalne ilości odpadów tak jak wydobycie miedzi , wyobrażasz sobie zbiornik odpadów poflotacyjnych typu Żelazny Most?. Do wydobycia, dla rozbudowanych Suwałk / 150 -200 ts. / potrzeba ogromnych ilości wody. Wbrew pozorom Suwalszczyzna jest bardzo uboga w wodę. Żeby zminimalizować koszty proponowano budowę zakładu flotacji pod ziemią i składowanie odpadów w wyrobiskach wyeksploatowanych / byłby to nowatorski projekt w świecie / ale ze względów bezpieczeństwa i maksymalnego wykorzystania złóż eksploatację należałoby rozpocząć od największej głębokości. Aby ograniczyć szkody w środowisku proponowano budowę ok. 100 km tunelu do transportu urobku. Musimy pamiętać o jednym - są to dziesiątki mln ton. Ponadto złoża są ubogie - opłacalne do wydobycia tylko z mniejszej głębokości. Rud żelaza takiego typu jakie są na Suwalszczyźnie w ogóle nie opłaca się wydobywać chyba, że leżą na powierzchni, wanad, miedź i inne pierwiastki opłacalne w wydobyciu gdyby były na głębokości 100 - 300 m. Gdyby dzisiaj odkryto złoża miedzi takie jak na DŚ prawdopodobnie też byłby problem z ich wydobyciem, za głęboko, już nie mówiąc o problemach środowiskowych.

Wawiak
środa, 3 października 2018, 21:52

Dalej patrzący - a pomyślałeś na jakiej głębokości są te złoża i ile kosztuje eksploatacja? Póki są korzystniej położone złoża, to po prostu sięganie do tych jest nieopłacalne.

Gość
środa, 3 października 2018, 19:44

W mojej ocenie Rosja od dawna łamie ten traktat. Dobrze że wreszcie w NATO powiedzieli głośno o tym , może podejmą odpowiednie kroki by tą przewagę Rosji zrównoważyć w naszym regionie. Przynajmniej jeżeli chodzi o rakiety średniego zasięgu.

Dalej patrzący
środa, 3 października 2018, 18:57

Dokładnie tak - tytan w Skarbcu Suwalskim [zwanym także Skarbcem Gierka - bo był rozpoznany geologicznie już za Gierka, tylko "kochani" towarzysze z Kremla zakazali eksploatacji] wart jest wg obecnego rozpoznania i dostępności wydobywczej 2 biliony dolarów. Słownie: dwa tysiące miliardów dolarów. Nie myli mi się z anglosaskimi "bilionami" czyli naszymi miliardami. Jak nic te zasoby to lewar kapitałowy i dla rozruchu kopalni i dla budowy zakładów pod wyrób produktów wysoko przetworzonych branży lotniczej, kosmicznej i marine. A także dla budowy Przemysłu 4.0 high-tech w oparciu o pierwiastki ziem rzadkich [zwłaszcza lantanowców]. Sam neodym to podstawa dla elektromobilności. Skarbiec Suwalski to lewar na USA - i na Chiny, które dzięki odrobieniu lekcji są niem,al monopolista w pierwiastkach strategicznych i trzymają Zachód za gardło. Tak jak Rosja trzyma Boeinga, LM i MDD itp. firmy za gardło dostawami tytanu [i silnikami RD-180 - te ostatnie będą bez zamiennika w USA do 2021]. Pora, aby nasi przywódcy w Warszawie [także w MON] zrozumieli, co mówi się im otwartym tekstem z różnych stron, że to my mamy silne karty w ręku i z nami trzeba się liczyć. I zero spłat po cichu tymi ww dobrami urojonych hucpiarskich bezprawnych roszczeń Wielkich Braci - NO WAY. Tak nawiasem mówiąc, to ci antypatriotyczni względem polskiej macierzy Wielcy Bracia powinni zapłacić za 700 lat goszczenia ich, gdy wszyscy wokół robili im pogromy i gnębili. W końcu oni sami mieli powiedzenie, ze Polska to dla nich raj. Tak przynajmniej z miliard dolarów za rok plus powinni dorzucić całą swoją technologię cywilna i miliotarną [know-how] - i to wszystko powinno być przekazane Polsce i Polakom z pokłonami i przeprosinami za agresywne oczernianie od dekad. Cóż - każdy kij ma dwa końce - ten nasz koniec jest bardziej sensowny i uzasadniony i prawnie i po ludzku rzecz biorąc.

Dalej patrzący
środa, 3 października 2018, 18:18

@diagnoza albo apel - piszesz: "Ludzie, leczcie się, a nie bredźcie o "aerostatach wodorowych"" - sorry kolego - od dwóch lat Chiny realizują rozwój prototypów aerostatów wodorowych wysokiego pułapu 40+ km jako jeden ze 140 strategicznych programów państwowych. Chodzi o nosiciele efektorów rakiet i retransmiterów oraz precyzyjne pozycjonowanie lokalne - wszystkie te rzeczy musimy notabene mieć autonomiczne i spięte sieciocentrycznie w C4SRI dla budowy A2/AD "Tarcza Polski". Tak samo USA realizują projekt aerostatów wysokiego pułapu. A nawet Airbus coś tam próbuje z Thales Stratobus na pułapie 20 km, choć znacznie mniej ambitnie. Tak, radze wysłać Ci twoje rewelacyjne oceny do Chin i USA. Najlepiej oficjalnie - ciekaw jestem odpowiedzi na tak kuriozalne dyletanctwo i nieznajomość rzeczy z Twojej strony. Nawet w Polsce już jest rozpisany od grudnia 2017 dialog techniczny pod wymagania na aerostaty średniego pułapu jako nosicieli radarów [i oby także IRST i retransmisji] dla kontroli Obwodu Kaliningradzkiego.

Maciek
środa, 3 października 2018, 16:52

Kolego pawel108: zamiast kopiować informacje z Wiki warto czasem zapoznać się z tematem. Inwazja na Panamę była jak najbardziej zgodna z prawem, bo to Panama wcześniej wypowiedziała wojnę USA. Przecież Ameryka musiała się bronić, no nie?

lusi z mokradeł
środa, 3 października 2018, 16:50

dalej patrzący - czy to s-f , czy tak myślisz ? Są jeszcze ci u nas kliniki co leczą taką przypadłość ! Fantazji nie brakuje tak jak kolega @jan z Polski napisał nie ma czym przewozić zwykłych żołnierzy na poligon ? Starymi autami - Star i Jelcz wozimy i tyle .

Hanys
środa, 3 października 2018, 15:56

Po co NATO ma odpowiadać ? Davien przecież pisał że "kalibro-iskandery" bardzo łatwo zestrzelić i jest ich kilkadziesiąt sztuk :))))

diagnoza albo apel
środa, 3 października 2018, 15:06

@Maciek @Dalej patrzący Najlepiej aby polska kupiła "gwiazdę śmierci" i za generalisimussa powołała Hana Solo Ciekawe co na to Niemcy czy inna Francja jak w odwecie za atak amerykański na FR ta odpowie taktyczna bronią atomową na cele na terenie RFN i Francji. Mnie mieszkańca Polski w sumie to cieszy, bo "grzybki" wyrosną nad Sekwaną, Sprewą czy inna Hawela, a nie na linii Wisły .... Ludzie, leczcie się, a nie bredźcie o "aerostatach wodorowych" .... Wydaje Wam się że to gra komputerowa i każdy ma "kilka żyć" albo może ustawi na nieśmiertelność ????

Dalej patrzący
środa, 3 października 2018, 14:47

Poprawka - Polska mieści się nie w kole o promieniu 32 a 320 km. Notabene nasza bardzo dobra zwartość terytorialna - praktycznie idealna [w przeciwieństwie do rozciągnięcia np. Izraela] jest naszym dużym atutem dla realizacji saturacyjnej, maksymalnie zwielokrotnionej projekcji siły i obrony i efektorów i pracy sensorów strategicznej A2/AD Tarczy Polski. Czyli przy wyniesieniu na pułap przynajmniej 20 km to każdy sensor i każdy efektor antyrakietowy będzie [przy sieciocentrycznym spięciu C4SRI real-time] bronił dowolnego punktu Polski. Realnie, ze względu na odsunięcie aerostatów wysokiego pułapu [od razu mówię - DUŻYCH aerostatów wodorowych z separacją - strefami freonowymi ppoż, z osłonami ablacyjnymi, z dynamicznym napełnianiem balonetów rezerwowych, z obroną bezpośrednią MHTK, z pokryciem PV z perowskitów lub PV grafenu płatkowego [niskokosztowego] - co już mamy opanowane technologicznie itd - aerostatów o pojemności rzędu min 2 mln m3] - przy odsunięciu aerostatów od granicy na min. 50 km - wystarczy zasięg antyrakiet rzędu min. 500 km. Czyli musimy uzyskać suwerenną technologię antyrakietową z produkcja i rozwojem bez "czarnych skrzynek" - czy to będą klony czy "składaki hybrydowe " technologii SM-3 IIA czy Arrow-3, czy Aster 2 BMD [z boosterami - i najlepiej odpalane z 40+ km] , czy indyjskie, czy chińskie - i obojętnie - czy kupione oficjalnie, czy pod stołem. Od Izraela też [bo głupio sobie samemu zawężać pole negocjacyjne manewru i listę konkurentów do lewarowania ceny w negocjacyjnym "dziel i rządź"] - ale oczywiście z maksymalna asertywną nieufnością i sprawdzając wszystko pod mikroskopem skaningowym 1000 razy - i bez czarnych skrzynek - a z pełnymi kodami - tez sprawdzonymi 1000 razy i zmienionymi od razu w kluczowych "gardłach". Plus technologie na najnowsze radary i IRST - czy od Thalesa czy Saaba czy BAE czy Ratheyrona itd czy innych dostawców. A system C4SRI - albo dostajemy pełne kody IBCS - albo sorry - robimy cały sieciocentryczny C4SRI od podstaw. Najpierw kupując najnowsze pełne 100 technologie z prawem licencji i rozwoju - a potem je rozwijając - i jednocześnie nakierowując wszystko na zwrot kosztów przez eksport pełnego pakietu OEM "A2/AD - Tarcza Kraju" do średnich państw [czy nawet małych - ale zebranych zbiorczo w kupie jako jeden podmiot zakupowy]. W niestabilnych czasach które nadchodzą - chętnych klientów nie zabraknie. Podstawa to produkty podwójnego zastosowania - i zbalansowany rozwój high-tech Przemysłu 4.0 jako bazy i dla sfery cywilnej i wojskowej. Mamy jednych z najlepszych na świecie programistów czy automatyków [ot choćby pierwsze miejsca w zawodach dronów i łazików marsjańskich itd]. I co z tego? - jak oni pracują w obcych firmach - np w Ratheyronie, LM, Boeingu, Airbusie, Thalesie itd - od których potem kupujemy drogo różne systemy jako "czarne skrzynki". To już lepiej zatrudnić ich w Polsce, dać im taką samą pensję - i to my będziemy mieli produkty OEM, nasze know-how i naszą pełną dyspozycyjność i rozwój i komercjalizację produktów. Surowce ziem rzadkich [zwłaszcza lantanowce potrzebne dla elektroniki] czy choćby sam tytan wart 32 biliony [2 tysiące miliardów] dolarów w Skarbcu Suwalskim, czy choćby geotermia głęboka HTR - wszystko czeka- teraz martwe i jako przedmiot targów i podziałów między Wielkich Braci i innych "chętnych: na nasze zasoby. Jak my tego nie zagospodarujemy - zrobią to inni. Albo - albo. Bo przy obecnym biernym wiernopoddańczym ugodowym kursie czeka nas "cichy" niejawny rozbiór Polski i przekształcenie formalnej wydmuszki "państwa istniejącego tylko teoretycznie" bądź w Polin bądź w Mitteleutopę bądź w Prywislanski Kraj bądź w zhołdowany chiński hub Jedwabnego Szlaku . Polska abo będzie silna i suwerenna - albo nie będzie jej wcale. Czas się obudzić i przestać bawić w budowanie symetrycznych miniaturek obcych sił zbrojnych - zawsze słabszych i gorszych od nieprzyjaciela. Trzeba uzyskać zasadnicza przewagę ilościową i jakościową w jednym podstawowym systemie A2/AD strategicznej saturacyjnej obrony strategicznej całej Polski z buforami dokoła. Konsekwentna koncentracja na jednym celu głównym - w środkach, w wydatkach,w technologii i produkcji w organizacji, w synergii rozwoju Polski - jasne, że na ten cel główny pójdzie przynajmniej odpowiednik z 45 mld USD. Plus z 12 mld USD na komplementarne do A2/AD zdronizowane, elastycznie użytkowane systemy projekcji siły defensywnej i ofensywnej - lądowej i morskiej. Od razu mówię - polskie stocznie powinny produkować - i to masowo - ale uniwersalne modułowe jednostki zbliżone do klasy Diugoń, minimum 200-300 sztuk - mogące operować z załadunkiem i wyładunkiem bez portów, na plażach, do transportu ładunków rzędu 100 t - od najcięższych przyszłych czołgów Abrams M1A2E, po wszelkie moduły zadaniowe -także jako statki bazy na pełnym morzu dla dronów podwodnych i nawodnych. Dla dyspozycyjności 100 non-stop i przy pełnej kontroli Bałtyku od Zatoki Fińskiej - przy pełnej blokadzie Kaliningradu. Czyli 200-300 takich jednostek. Można wykorzystać nasz przemysł jachtowy [produkujemy rocznie 20 tys jachtów] zwłaszcza stocznie budujące większe jednostki]. Hybrydowo - łącząc kompozyt szklany ze stalą amagnetyczną czy włóknem węglowym. Akurat byłem ostatnio w takiej firmie - robią wielkie 200 tonowe zbiorniki "hybrydowe" dla branży marine czy dla przemysłu chemicznego. I wtedy ataki nieprzyjaciela na Bałtyku np. Bastionami [sensownymi pod duże jednostki] - nie dość, że nieskuteczne z racji parasola naszego A2/AD, który wymiecie większość tych baterii już podczas pokoju - a w czasie wojny pozostałą część w większości zniszczy prewencyjnie w pierwszych minutach na ziemi nasza "buława zabójcy" - a to co zdąży nieprzyjaciel odpalić - to i tak przechwyci nasza A2/AD [w ostateczności zostają klony MHTK jako "tarcza ostatniej szansy"] . Wtedy relacja koszt-efekt będzie całkowicie niekorzystna dla FR, a my uzyskamy nieskrępowany strategiczny transport morski przez Sund z UK [bez łaski Niemiec], czy choćby przez Skandynawię, będąca w "złotym sojuszu" z USA. Ale ta nitka transportu strategicznego z zewnątrz - to ma być tylko dodatek do własnej suwerennej aktywnej szczelnej obrony Polski i zasadniczego wyparcia projekcji siły nieprzyjaciela w 500 km buforze dokoła Polski. W TAKIEJ sytuacji to my będziemy rozdawać karty w regionie, a USA i Chiny będą balansowane i wykorzystane przez Polskę - i oba supermocarstwa będą zabiegać o nasze TAK lub NIE w każdej sprawie i o obecność handlowa, ekonomiczną, militarna czy polityczną w kluczowej Europie Centralnej. Dopiero w takiej sytuacji obrócimy na siebie w sojuszu wszystkie państwa Wschodniej Flanki od Finlandii po Bułgarię i Gruzję - i realnie zbalansujemy ekonomiczną siłę Niemiec i militarną siłę Rosji.

Kiks
środa, 3 października 2018, 14:20

Raczej w pierwszej kolejności powinno się zacząć od wyrzucenia złodziejskiej, sowieckiej bandy z Europy i prześwietlenie jej majątków. Zaboli.

ddt
środa, 3 października 2018, 14:20

Do trust observer@ Słówko "najprawdopodobniej" w języku dyplomacji jest ostrzeżeniem. Oznacza, że "na pewno", tylko że łamiący otrzymuje jeszcze szansę wyjścia z tego z twarzą: może przedstawić jakieś wiarygodne tłumaczenie i po cichu wycofać pociski, albo stwierdzić, że w geście dobrej woli wycofa te pociski z uzbrojenia etc. Jeśli reakcja łamiącego będzie negatywna, tzn. pójdzie w zaparte, albo oleje tę wypowiedź, to zostaną przedstawione dowody i zostanie użyte stwierdzenie "na pewno". A wtedy otwiera się pole do oficjalnego działania NATO i na polu dyplomatycznym i militarnym.

sff
środa, 3 października 2018, 14:19

@Paweł, orle, dziś fabrykę postawisz niemalże na każdym zbiegu ulic ale złóż surowcowych nie znajdziesz pod każdym kamieniem. Zapomnij o marszu na zachód. Jedyny kierunek na który wszyscy się ślinią to marsz na wschód.

jan z Polski
środa, 3 października 2018, 13:52

@ Paweł - czy to są tylko pobożne życzenia , czy s-f itd. My nie mamy czym wozić żołnierzy a tu same jakieś wyimaginowane życzenia ? PO 89r. - dołożono wszelkich starań .... by LWP zniknęło a w to miejsce WP - nie POwstało ! Czy to tak trudno dostrzec - a reset dokonał reszty ....? Unia tak szumnie jako pomysł na POKÓJ w EUROPIE - czy jednak eksploatacja byłych Demoludów i ciche przyzwolenie na rozwój po śmierci Jelcyna przez Putina gospodarki Rosji - a dokładnie rozwój wojska i jego uzbrojenia ??? Gdzieś w tyle lekceważono Putina - Rosję jako ten kraj nie reformowalny ... A to tylko ludzie chcący żyć normalnie jak i MY POLACY ! Okrążanie Rosji i sabotowanie - otwarło pole do popisu jak nie należy lekceważyć Państwa , które w hierarchii stało POLITYCZNIE jako drugie po USA w minionym czasie ... Dziś gdy Niemcy mocno biznesem związało się gospodarczo z Rosją , inne kraje również zainwestowały nie małe kwoty . Gdy wojskowo -modernizują stary sprzęt przy okazji wznawiając i stare pomysły na nowych warunkach technologicznych - goniąc amerykanów w technologi a przewyższają w broni pancernej , rakietowej , podwodnej i nawodnej ( oprócz lotniskowców , gdyż nigdy nie mieli ambicji by zostać szeryfem świata ) - narzekamy że a to traktatu nie przestrzegają , a to że kalendarz wydano z podobizną Putina itd.....? To prowadzi do konfrontacji z epoki minionej ( zimno wojennej - gdzie na przeciw stały dwa sojusze złożone z kilku państw ) a może uda się wykończyć zbrojeniem Rosjan ! Lekcję odrobili i tego błędu nie powtórzą - po rozpadzie ZSRR ( CCCP) - Gorbaczow , Jelcyn godził się na wszystkie obietnice jakie zachód obiecywał a wyszło jak wyszło ??? Dziś nawet Ukraina wyszła jak zabłocki na mydle - sami rozkradli swój kraj ( reprywatyzacja jak nasza ) i jeszcze walka o stołki i przywileje . Za ile lat uzupełnimy stan naszej armii ( wojska ) w uzbrojenie by sami się obronić przed wojskiem Rosji ( nie posiadając podstawy systemu obrony - satelitów czy dobrych radarów rozpoznania w terenie o zbliżającym się przeciwniku ). Mrzonkami - są wypowiedzi forowiczów iż samolot F-35 wygra wojnę czy Patriot obroni nas przed rakietami przeciwnika . Przeciwnik przyjdzie to z całym zapleczem ...można wymieniać - ale po co każdy wie czym dysponuje wojsko Rosji ...D24 nam przybliża a i Rosjanie na YT chwalą się iż nie siedzą w onucach i karabin jednostrzałowy posiadają .... ? Tylko nie lekceważmy ich a sami spróbujmy znaleść złoty środek by tej wojny nie było ....? Ot takie moje przemyślenia spisałem - a czy mądre może tak a może nie ? Morawiecki ma racje - to te dwa państwa powinne się dogadać Rosja i USA ...CO DALEJ w EUROPIE ????

Davien
środa, 3 października 2018, 13:09

No jurek a ciekawe jak sobie wyobrażasz strzelanie nieistniejacymi pociskami( nie ma ladowych wersji Tomahawków) z wyrzutni do których sie nie zmieszcza? Do tego dowolny AB tyz za wodami terytorialnymi Rosji ma pod tym względem większą siłę ognia niz Redzikowo i Rumunia mogłyby miec wg ruskiej propagandy:)

Dark.
środa, 3 października 2018, 13:03

Kiedy zamiast "naiwnych" programów zbrojeniowych zaczniemy rozwijać własny program rakietowy ? Powinniśmy mieć 1000-2000 rakiet o zasięgu 2000-5000 tys. km wycelowane w rosyjskie elektrownie atomow oraz bazy np. nieużywanymi okrętami atomowymi. Nawet nie potrzbujemy broni atomowej bo każdy atak na Polskę skonczy sie dla nich podobnie jak atak nuklearny. A bzdury w rodzaju o zasięgu 300km JSM ... co nam z nich, co najwyżej Kaliningrad jest w zasięgu jak w tym czasie ich OPL nie strąci samolotów startujących z lotnisk. Podobnie jak okręty nawodne na Bałtyku ... strata pieniędzy.

Andrzej C
środa, 3 października 2018, 12:58

Iskandery wprowadzono w obwodzie Kaliningradzkim jako odpowiedz na złamanie przez USA traktatu o nierozprzestrzenianiu broni antyrakietowej. USA łamie traktaty, to i Putin podparty do muru tez łamie. Z Ruskimi trzeba inaczej, inteligentnie a nie siłą!

pawel108
środa, 3 października 2018, 12:49

"Inwazja USa na Panamę wywołała międzynarodowe oburzenie. 29 grudnia 1989 Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, przy głosach 75 do 20, opowiedziało się za potępieniem inwazji jako rażące naruszenie prawa międzynarodowego[23]. Związek Radziecki oraz wszystkie kraje bloku wschodniego głosowały za przyjęciem rezolucji, podobnie jak niemal każdy kraj Ameryki Łacińskiej. Wszystkie kraje z Afryki i Azji głosowały za potępieniem USA lub wstrzymały się od głosu[23]. W dniu 22 grudnia Organizacja Państw Amerykańskich uchwaliła rezolucję potępiającą inwazję oraz wzywającą do wycofania się amerykańskich wojsk; w aneksie do rezolucji, wyrażono oburzenie łamaniem immunitetu nikaraguańskiej misji dyplomatycznej w Panamie przez wojska specjalne USA, które wtargnęły do budynku ambasady[24]. Rada Bezpieczeństwa ONZ, po omówieniu kilku kwestii, wystosowała projekt rezolucji wzywającej do natychmiastowego wycofania sił USA z Panamy[25]. Rezolucja została zawetowana 23 grudnia przez trzech stałych członków Rady Bezpieczeństwa[26], Francję, Wielką Brytanię oraz Stany Zjednoczone, - co do prawa miedznarodwego

Serwor
środa, 3 października 2018, 12:41

Stronami traktatu INF jest Rosja i USA. Co ma NATO to traktatu dwóch suwerennych państw? NATO nie jest stroną tego porozumienia.

sie porobilo
środa, 3 października 2018, 12:33

... najprawdopodobniej łamie postanowienia traktatu INF. Czyli łamie czy nie? Czy się okaże? Czy dla niektórych łamie a dla innych (w tym samej Rosji) zaś nie ... polityka.

Dalej patrzący
środa, 3 października 2018, 12:22

Cóż - czyli po prostu trzeba stworzyć straetgiczną saturacyjną strefę A2/AD "Tarcza Polski", z sensorami i efektorami i C4SRI spiętymi sieciocentrycznie, wyniesionymi na wysoki pułap na aerostatach - na pułapie od 20 do 40+ km. Z efektorami antyrakietowymi z najwyższej półki - które można zastosować w roli ofensywnej "buławy zabójcy" jako kinetyczne efektory uderzeniowe "hit-to-kill" przeciw wszelkim celom, w tym powierzchniowym. I mam nadzieję, że TYM RAZEM już nikt nie będzie się ze mną spierał i twierdził, ze to niemożliwe, ze to s-f itd. Możliwe bo i USA i Chiny realizują właśnie strategiczne programy aerostatów wodorowych [nie helowych[ wysokiego pułapu 40+ km. Właśnie jako nosicieli sensorów i efektorów - ze znacznie większym pułapem i zasięgiem, niż te odpalane z ziemi. I co ważniejsze - z nieporównanie większym horyzontem radarowym. A najważniejsze, że parametr nr 1 - czyli czas reakcji takiego systemu - bije na głowę systemy naziemne. I na tym systemie powinniśmy się skupić w przynajmniej 2/3 wydatków na PMT - wtedy powstanie system nie do złamania nawet przez saturacyjny [ale realny co do liczby głowic i efektorów] atak jądrowy FR. A także nie do złamania przez atak konwencjonalny. Kluczem jest ASYMETRYCZNA koncentracja na strategicznej obronie - bo cel jest zasadniczo asymetryczny - jest nim obrona Polski. A możliwości uderzeniowe - tylko przez odcięcie naturalnych możliwości efektorów zasadniczo obronnych. Nie rozpraszać się jak w 1939, nie robić miniaturek różnych systemów nieprzyjaciela, gorszych ilościowo i jakościowo - tylko uzyskać zasadniczą strategiczną przewagę w jednym - w strategicznej saturacyjnej obronie Polski - plus panowanie w buforze 500 km wokół Polski. Nie żadne "Fort Trump" nie wiszenie na cudzej klamce [co już nas kosztuje wypieranie śmiertelnie grożnej ustawy 447] - tylko samemu trzeba budować swoją suwerenność. A wtedy w drugim etapie kupić pod stołem od Pakistanu głowice jako zasadnicze odstraszanie - i wszelkie plany ataku na Polskę zostaną wyrzucone do kosza z uwagi na nieopłacalna kalkulację koszt-efekt dla nieprzyjaciela. Jesteśmy wystarczająco małym krajem [mieścimy się w kole o promieniu 32 km] by korzystając z uniwersalnych, licznych antyrakiet [ok 2 tys sztuk dla uzyskania saturacji obrony] pokryć zasięgiem każdej rakiety średniego i dużego zasięgu - każdy punkt Polski. Czyli multiplikacja obrony - maksymalna - każdy punkt broniony przez 2 tys antyrakiet. A jednocześnie jesteśmy wystarczająco dużym krajem, by przeznaczając ogółem z 200 mld zł planowanych na PMT, 150 mld zł przeznaczyć na główny strategiczny system obrony A2/AD "Tarcza Polski". Nie musimy wojować poza Polska, nie mamy olbrzymiego terytorium do obrony jak Rosja, nie musimy pakować pieniędzy w triadę strategiczną z kosztownymi nosicielami [wystarczą głowice "na cieżarówkach" dla potrzeb operacji specjalnych], nie musimy utrzymywać rozbudowanej logistyki ani zamorskich baz, ani nawet konwencjonalnych sił ofensywnych - jak to robią USA, Rosja itp. państwa o ambicjach ekspansjonistycznych. Wystarczy, że konsekwentnie skupimy pieniądze i wysiłki na strategicznej obronie Polski - poczynając od pełnej neutralizacji ataku nieprzyjaciela z nieba. Reszta - na ziemie i na morzu - to już tylko dopełnienie asymetrycznej obrony. Czyli zamiast produkować czy kupować drogi czołg najnowszej generacji - lepiej kupić 200 pozahoryzontalnych kppanc. A zamiast "floty pełnego morza" ustanowić nadbrzeżne linie nasłuchowe linie blokadowe "od brzegu do brzegu" , bazujące na dronach, na rakietach i torpedach dalekiego zasięgu, dających przy saturacji całkowite panowanie w kilku liniach od Zatoki Fińskiej, przez Gotlandię, Kaliningrad po Bornholm. Oczywiście z podpięciem pod główny system C4SRI, zarządzajacy A2/AD. Pod pełnym parasolem A2/AD [z buforem 500 km od granic] wszelkie nasze działania będą o rząd wielkości bardziej efektywne [a dzięki zdronizowanym nosicielom np. kppanc w rodzaju Brimstone uzyska się bardzo szybki przerzut i koncentrację projekcji siły] i "trafione bez pudła", a szybkość reakcji stłumi w zarodku wszelkie plany nieprzyjaciela. I nie użalać się w kolejnych artykułach, jak to Kaliningrad ma S-400 [a potem S-500 i Iskandery, Kalibry i Bastiony, Su-34/35 i prócz już silnego przyczółka kaliningradzkiego [800 czołgów w obwodzie] to jeszcze 1 Armię Pancerną Gwardii w trakcie formowania do zajęcia pozycji na Białorusi po jej anschlussie - akurat równa idealna trasą przeciw Warszawie. To wszystko można zdusić w zarodku i wymieść całościowo - kontrolując bufor strategicznej głębi 500 km wokół Polski przez naszą A2/AD - z prawdziwego zdarzenia, a nie jakieś słabe naśladownictwo. Co oczywiście da nam pozycję niekwestionowanego lidera Europy Centralnej i umożliwi budowę Międzymorza - bez łaski USA. Czyli Polska stanie się suwerennym dysponentem kluczowego styku Rimlandu i Heartalndu w Eurazji - dzięki czemu będzie mogła wyzyskać i Chiny i USA, Na zasadzie balansowania - bo oba supermocarstwa naraz mają swój egoistyczny interes, by nie powstało imperium euroazjatyckie "od Lizbony do Władywostoku" tak ochoczo promowane oficjalnie przez Putina od 2011. Bo to supermocarstwo byłoby i militarnie i gospodarczo i surowcowo silniejsze i od USA i od Chin, więc dla obu supermocarstw powstanie trzeciego, silniejszego konkurenta byłoby "game over" w ich dotychczas bilateralnej konfrontacji o hegemonię globalną. No - ale do tego wszystkiego [tudzież wyzyskania Skarbca Suwalskiego jako lewara kapitałowegi i lokomotywy zasobowej dla Przemysłu 4.0 - czy dla wyzyskania geotermii głębokiej HTR, która przy wyjątkowych warunkach polskich dałaby nam 35 TWt mocy cieplnej i 5 TWe mocy elektrycznej - i całkowite wyparcie graczy "ropa-gaz" z Europy] to trzeba najpierw widzieć i chcieć, a nie po linii najmniejszego oporu czepiać się cudzej klamki i zdawać na cudzą łaskę, a raczej - biorąc pod uwagę zerowy wkład USA w Międzymorze i jeszcze 447 grożący de facto likwidacją Polski na rzecz Polinu - zdawać się na cudzą niełaskę.

Maciek
środa, 3 października 2018, 12:13

Dla nas poważnym zagrożeniem są nawet pociski o zasięgu do 500km. Do ich zwalczania mamy manpadsy i F16. W zasadzie trudno sobie wyobrazić skuteczną obronę przy zmasowanym ataku np. 30-40 szt. kalibrów. Nawet jeśli kilkanaście uda się zniszczyć, reszta doleci i w coś trafi. A to coś, to może być np. baza w Krzesinach, ośrodki nasłuchowe, elektrownie (możliwy blackout w całym kraju), etc.

niki
środa, 3 października 2018, 12:01

Dla mnie to jest normalne że państwo takie jak Rosja modernizuje swoją armię i wprowadza nowe typu rakiet. Tak powinno postępować każde normalne państwo, któremu zależy na bezpieczeństwu i jest mądre bo nie wierzy w żadne sojusze. Nienormalne jest to co robi Polska i prawie całe NATO - rozbrajanie, likwidowanie jednostek wojskowych, brak jakże potrzebnej modernizacji i poleganie na złudnych sojuszach. Traktaty i porozuemienia rozbrojeniowe są bez sensu bo i tak nikt kto rozumny ich nie przestrzega. Tylko idioci.

Jurek
środa, 3 października 2018, 11:35

Agresywna polityka USA zbliża nas niestety do drugiej Kuby tylko tym razem instalacje rakietowe na Kubie zainstalują wspólnie Rosja i Chiny a Putin to nie Chruszczow

trust observer
środa, 3 października 2018, 10:21

"Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował, iż sojusznicy zgodzili się że Rosja poprzez wprowadzenie pocisku manewrującego nowego typu – 9M729 – najprawdopodobniej łamie postanowienia traktatu INF zakazującego stosowania pocisków średniego zasięgu. " - czy ktoś z komentujących zwrócił uwagę na jedno słowo "najprawdopodobniej" ..... czyli łamie czy nie łamie to "najprawdopodobniej" niczego nam tu nie mówi tzn. mówi, że jest to gdybanie.

Jurek
środa, 3 października 2018, 10:14

Powiedział Kali za ocenu a czy niby nie Kali postawił bazę w Rumuni i stawia ją w Polsce czy aby nie z tych baz będzie można strzelać Tomahawkami

Paweł
środa, 3 października 2018, 02:10

W mojej opinii powinniśmy dysponować dwoma rakietowymi systemami ofensywnymi bazowania lądowego. Zasięg do 2000 kilometrów był by odpowiedni dla naszych potrzeb. Jeden system na wzór MGM31B Pershing II a drugi poddźwiękowych rakiet manewrujących. Nas nie obowiązuje INF. Sterowanie inercyjne+radar w fazie terminalnej+rozpoznawanie obrazu w widmie podczerwieni i światła widzialnego plus dodatkowo GPS. Na początku głowice konwencjonalne, ale dobrze by było by ich interfejs zgodny by był z ładunkami "specjalnymi " naszych sojuszników. Oprócz satelity obserwacyjnego, powinniśmy mieć jednego badawczego do mapowania pola grawitacyjnego ziemi dla potrzeb układu naprowadzenia inercyjnego. Plusem jest to, że nie mając ofensywnych i mocarstwowych zamiarów możemy się ograniczyć do terenu w promieniu tych 2000 km od naszych granic (we wszystkich kierunkach, wprawdzie wróg jest jeden ale przyjść może zewsząd). Mam nadzieję, że współpraca obronna z Ukrainą mimo ciszy trwa i udało by się wyhandlować na przykład technologie napędu rakiet. Mimo tego, że część naszego przemysłu obronnego nie reprezentuje zbyt wysokiego poziomu ani innowacyjności, jestem zdania że przy przeznaczeniu poważnych środków, pewnej dozie niekonwencjonalnego myślenia, dopuszczeniu przemysłu prywatnego, otwarciu się na pozyskanie brakujących technologi (poprzez wymianę, kupno, wyszpiegowanie, kradzież) - program budowy takiej broni w kraju miał by szansę powodzenia. Warunek konieczny to porozumienie wewnętrzne (tego obawiam się najbardziej...) i sfinansowanie tego w wystarczający sposób (to może być koszt porównywalny na przykład z pozyskaniem samolotów do wożenia polityków, a to poszło szybciutko i bez oporów...). Nie muszą to być systemy najlepsze na świecie (biez analogow w mirie;). Muszą być ekonomiczne, skuteczne, musi być ich dużo i wróg musi mieć świadomość nieuchronności ich użycia w razie agresji. Dzisiejsza elektronika daje ogromne możliwości. Będąc członkiem NATO nasze firmy mają dostęp do elementów do których nasi wrogowie łatwego dostępu nie mają. Dzisiejsze mikroprocesory, DSP, FPGA dysponują ogromnymi możliwościami obliczeniowymi, przy miniaturowych rozmiarach i małym zapotrzebowaniu na energię. Wykorzystajmy to, aby stworzyć sprytne rozwiązania. To może być fundamentalna kwestia przetrwania świata jaki znamy i być albo nie być dla naszego narodu. Musimy mieć adekwatne możliwości odpowiedzi, aby nasz wróg nie myślał o marszu na zachód...

Dalej patrzący
środa, 3 października 2018, 01:28

Cóż - czyli po prostu trzeba stworzyć straetgiczną saturacyjną strefę A2/AD "Tarcza Polski", z sensorami i efektorami i C4SRI spiętymi sieciocentrycznie, wyniesionymi na wysoki pułap na aerostatach - na pułapie od 20 do 40+ km. Z efektorami antyrakietowymi z najwyższej półki - które można zastosować w roli ofensywnej "buławy zabójcy" jako kinetyczne efektory uderzeniowe "hit-to-kill" przeciw wszelkim celom, w tym powierzchniowym. I mam nadzieję, że TYM RAZEM już nikt nie będzie się ze mną spierał i twierdził, ze to niemożliwe, ze to s-f itd. Możliwe bo i USA i Chiny realizują właśnie strategiczne programy aerostatów wodorowych [nie helowych[ wysokiego pułapu 40+ km. Właśnie jako nosicieli sensorów i efektorów - ze znacznie większym pułapem i zasięgiem, niż te odpalane z ziemi. I co ważniejsze - z nieporównanie większym horyzontem radarowym. A najważniejsze, że parametr nr 1 - czyli czas reakcji takiego systemu - bije na głowę systemy naziemne. I na tym systemie powinniśmy się skupić w przynajmniej 2/3 wydatków na PMT - wtedy powstanie system nie do złamania nawet przez saturacyjny [ale realny co do liczby głowic i efektorów] atak jądrowy FR. A także nie do złamania przez atak konwencjonalny. Kluczem jest ASYMETRYCZNA koncentracja na strategicznej obronie - bo cel jest zasadniczo asymetryczny - jest nim obrona Polski. A możliwości uderzeniowe - tylko przez odcięcie naturalnych możliwości efektorów zasadniczo obronnych. Nie rozpraszać się jak w 1939, nie robić miniaturek różnych systemów nieprzyjaciela, gorszych ilościowo i jakościowo - tylko uzyskać zasadniczą strategiczną przewagę w jednym - w strategicznej saturacyjnej obronie Polski - plus panowanie w buforze 500 km wokół Polski. Nie żadne "Fort Trump" nie wiszenie na cudzej klamce [co już nas kosztuje wypieranie śmiertelnie grożnej ustawy 447] - tylko samemu trzeba budować swoją suwerenność. A wtedy w drugim etapie kupić pod stołem od Pakistanu głowice jako zasadnicze odstraszanie - i wszelkie plany ataku na Polskę zostaną wyrzucone do kosza z uwagi na nieopłacalna kalkulację koszt-efekt dla nieprzyjaciela. Jesteśmy wystarczająco małym krajem [mieścimy się w kole o promieniu 32 km] by korzystając z uniwersalnych, licznych antyrakiet [ok 2 tys sztuk dla uzyskania saturacji obrony] pokryć zasięgiem każdej rakiety średniego i dużego zasięgu - każdy punkt Polski. Czyli multiplikacja obrony - maksymalna - każdy punkt broniony przez 2 tys antyrakiet. A jednocześnie jesteśmy wystarczająco dużym krajem, by przeznaczając ogółem z 200 mld zł planowanych na PMT, 150 mld zł przeznaczyć na główny strategiczny system obrony A2/AD "Tarcza Polski". Nie musimy wojować poza Polska, nie mamy olbrzymiego terytorium do obrony jak Rosja, nie musimy pakować pieniędzy w triadę strategiczną z kosztownymi nosicielami [wystarczą głowice "na cieżarówkach" dla potrzeb operacji specjalnych], nie musimy utrzymywać rozbudowanej logistyki ani zamorskich baz, ani nawet konwencjonalnych sił ofensywnych - jak to robią USA, Rosja itp. państwa o ambicjach ekspansjonistycznych. Wystarczy, że konsekwentnie skupimy pieniądze i wysiłki na strategicznej obronie Polski - poczynając od pełnej neutralizacji ataku nieprzyjaciela z nieba. Reszta - na ziemie i na morzu - to już tylko dopełnienie asymetrycznej obrony. Czyli zamiast produkować czy kupować drogi czołg najnowszej generacji - lepiej kupić 200 pozahoryzontalnych kppanc. A zamiast "floty pełnego morza" ustanowić nadbrzeżne linie nasłuchowe linie blokadowe "od brzegu do brzegu" , bazujące na dronach, na rakietach i torpedach dalekiego zasięgu, dających przy saturacji całkowite panowanie w kilku liniach od Zatoki Fińskiej, przez Gotlandię, Kaliningrad po Bornholm. Oczywiście z podpięciem pod główny system C4SRI, zarządzający A2/AD. Pod pełnym parasolem A2/AD [z buforem 500 km od granic] wszelkie nasze działania [w tym intergralnie WRE] będą o rząd wielkości bardziej efektywne i "trafione bez pudła", a szybkość reakcji stłumi w zarodku wszelkie plany nieprzyjaciela. I nie użalać się w kolejnych artykułach, jak to np. Kaliningrad ma S-400 i Iskandery i Bastiony - a my tacy biedni i nic nie możemy - tylko zwyczajnie zdusić A2/AD nieprzyjaciela przez naszą A2/AD - i nowocześniejszą i silniejszą. Jak USA nie sprzeda nam antyrakiet, to kupić licencje, produkcję i rozwój z Eurosamem - albo i z Indiami - czy z każdym innym. Nawet z Izraelem - oczywiście patrząc mu na ręce, wszystko 100 razy asertywnie sprawdzając - i bez żadnych "czarnych skrzynek". Zresztą - wyposzczony przemysł europejski w podskokach będzie się licytował jako dostawca technologii i systemów...a przy okazji i Paryż i Rzym będą murem za Polską i skończy się grillowanie Polski przez Berlin w rękawiczkach Brukseli. No - ale trzeba chcieć i konsekwentnie robić - i nie marudzić i nie szukać dziury w całym - i nie wycofywać się mentalnie do "bezpiecznych decyzyjnie" systemów rodem z zimnej wojny - czyli z poprzedniej epoki technologiczno-strategicznej.

t65
środa, 3 października 2018, 00:37

PiotrEl na budowę 30 tyś głowic trzeba mieć ruble "transferowe" dzieciątko

Rozczochrany
środa, 3 października 2018, 00:35

Czego się spodzewacie od państwa rządzonego w sposób feudalny. Państwa z klasą burżuazyjną oderwaną od rzeczywistości od państwa którym od dziesięcioleci rządzą byli agenci i zaufani cara.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
środa, 3 października 2018, 00:04

tylko metodą rosyjską ...stosując równoległą do gry dyplomacji metodę swojej własnej tajemnej gry NATO może coś ugrać bo procedury oddziaływania Rosji są szybkie .to nie jest technokratyczna ułomność struktur NATO jakim jest artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego ..który ma dowolność interpretacji i oddziaływania przez potencjalnych sojuszników NATO .a jego procedowanie ma okres kilku tygodni czy miesięcy by go uruchomić a który niekoniecznie może być wsparty pomocą militarną a li tylko np. ogłoszeniem przez dane państwo „dyplomatycznego oburzenia" i na tym kończąc swą pomoc..cóż historia wielokrotnie nam pokazywała skuteczność i wiarygodność sojuszy i co ważne skuteczność Rosji ..i nie tylko militarną ale dyplomatyczną z uwzględnieniem perfidii i jej ciemnej strony ...cóż strach budzi lęki ...a lęki budzą iracjonalność którą można manipulować....a zamanipulowany to przegrany

Sailor
wtorek, 2 października 2018, 23:32

Piotr El proszę wytłumacz mi jak kraj, który ma dochód narodowy na poziomie Włoch czy Hiszpanii ma nagle stanąć do wyścigu zbrojeń z USA? Przecież nawet wstrzymali produkcję T-14 i SU-57 bo ich nie stać, a sorki są za dobre.

tak tylko... (Michał Rakowski)
wtorek, 2 października 2018, 23:31

Ilość adwokatów Rosji jest zastanawiająca. Czy nie jest to powód, by ABW zajęło się "adwokatami"? Wszak bezpieczeństwo najważniejsze...

Davien
wtorek, 2 października 2018, 23:21

No panowie realista i Piotr EL teraz to juz przeszliscie samych siebie:)) Panie realista ten twój Kanyon, to wielka łatwa do wykrycia i zniszczenia torpeda z 2MG głowica, której odpalenie oznacza że w Rosję poleci tak z 200Tridentów by wybic jej z głowy idiotyzmy a jak będzie dalej rozrabiac to dołaczy kilkaset Minutemanów . Panie PiotrEL, Rosja majaca kłopoty by dorównać USA nawet w liczbie ICBM-ów, nie mówiąc juz o tym by one chociaz działały, zrywajaca układy o ilości głowic??? Nawet Putin i Szojgu nie są takimi głupcami by zaczynać wyscig w którym Stany ich zwyczajnie czapkami nakryją.

Ślązak
wtorek, 2 października 2018, 22:30

Autor ma racje tylko że dla europejskich członków NATO to bez znaczenia i Europa nic nie zrobi.

ellas
wtorek, 2 października 2018, 21:52

w koncu jakies konkrety, rosja nigdy nic nie przestrezga. a traktatu inf to chyba od zawsze.

lusi z mokradeł
wtorek, 2 października 2018, 21:39

Jak jednak Putin i Szojgu trzęsą tą Europą - aż wierzyć się nie chce że USA same nie potrafią się przeciwstawić ??? A to tu baza i lotnisko u obcych a to jakieś magazyny pochowane u innych, a to jakiś radar i tak w kółko od 1945r. Aż się wierzyć nie chce że jeden kraj trzęsie krajami aspirującymi jako szeryfy naszego globu ! I jak się okazuje obecnie wojska Rosji są aktualnie w Syrii - i to jeszcze na zaproszenie Asada i nie całe ( kilka samolotów i drobnego uzbrojenia infrastruktury ) ???

As
wtorek, 2 października 2018, 20:40

Rosjanie nie są od przestrzegania umów, a od skuteczności. Podpisać mogą wszystko.

PiotrEl
wtorek, 2 października 2018, 20:32

Rosja odpowie "asymetrycznie" wypowiadając umowę o rozwoju i produkcji jądrowej broni strategicznych. Jej cele nie leżą w Europie tylko za oceanem. Przy powrocie do 30 tys. głowic nawet do USA dojdzie, że trzeba zacząć rozmawiać...

Realista
wtorek, 2 października 2018, 20:09

ruscy mają Kanyon ... jak NATO kiwnie palcem odnośnie rosyjskiej własności np nośniki broni atomowej to zwyczajnie odparuje ... ew utonie zostają sankcje i noty protestacyjne w sumie na więcej belgów holendrów czy Duńczyków nie stać a kalifaty Brytani i Francji raczej nie spalą przyszłych kontaktów na gaz i hel ... banki dostały by po pietach a to się nie opłaca nie patrze na NATO bo to nie ma sensu ...

Sailor
wtorek, 2 października 2018, 19:54

Decydenci w NATO odkryli Amerykę. Chociaż lepiej późno niż wcale. Może dojdzie do co poniektórych, że Rosja ma w głębokim poważaniu wszelkie traktaty i zobowiązania i przestrzega tylko tych, które są dla nich wygodne. Takim dobitnym przykładem jest Ukraina.

kolorowy mis
wtorek, 2 października 2018, 19:06

Rosja ma gdzies wszystkie traktaty, chyba ze obowiazuja one wszystkich tylko nie Rosje.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama