Marines idą na wojnę mozaikową [ANALIZA]

30 maja 2021, 09:43
fot_1
Marines w czasie nauki operowania FGM-148 Javelin. Obsługa różnych środków ogniowych staną się kręgosłupem niezbędnym pododdziałom Marines w prowadzeniu działań w ugrupowaniach rozproszonych. Fot. USMC, Sgt Jeremy Laboy.
Reklama

Na początku maja Korpus Piechoty Morskiej USA (USMC) poinformował o zakończeniu pilotażowego kursu podstawowego piechoty (Infantry Marine Course, IMC), który stanowił odpowiedź na nowe zadania USMC wynikające ze zmiany głównych kierunków strategicznych polityki USA i konieczności przeniesienia ciężaru na region indo-pacyficzny. Wpisuje się również w perspektywę przekształceń organizacyjnych korpusu, które zostały zdefiniowane w ogłoszonym przez Komendanta Korpusu Piechoty Morskiej gen. Dawida Bergera w marcu 2020 r. w programie Force Design 2030.

Program restrukturyzacji korpusu Force Design 2030 oznacza głęboką przebudowę oddziałów lądowych, której symbolem była rezygnacja z batalionów czołgów oraz redukcji roli pododdziałów zmechanizowanych na rzecz batalionów piechoty o nowej strukturze.  Wyznacznikiem batalionów piechoty jest ich głęboka restrukturyzacja, w założeniu zrywająca z dotychczasową strukturą, przekształcając je w myśl koncepcji nazywanej popularnie "war room" w pododdziały złożone z autonomicznych kompanii, dysponujących możliwościami samodzielnego prowadzenia precyzyjnego ognia wsparcia (Organic Precision Fires) oraz szerokimi autonomicznymi zdolnościami ISR (bezzałogowce).

Restrukturyzacja pododdziałów piechoty i zmiana modelu ich działania oznacza również konieczność zmiany modelu szkolenia żołnierzy i odejścia od tradycyjnego szkolenia Marine w przypisanej mu specjalności piechoty np. celowniczego karabinu maszynowego na rzecz żołnierza uniwersalnie przygotowanego do korzystania z dowolnego organicznego środka ogniowego piechoty. Koncepcja odejścia od dotychczasowej specjalizacji na rzecz wielodyscyplinarności, tzw. specjalności 03XX [1], determinuje konieczność zmiany modelu szkolenia podstawowego i zaawansowanego oraz modyfikacji wyposażenia i uzbrojenia w celu wykształcenia pożądanych zdolności taktycznych pododdziałów piechoty. Wielodyscyplinarność oraz wspomniana wyżej koncepcja "war room" oznacza również, rewolucyjną w swoim charakterze, próbę uderzenia w istniejące paradygmaty organizacji piechoty i implementację założeń wojny mozaikowej w pododdziałach, które swoją strukturę i uzbrojenie dostosowywać będą do wykonywanego zadania [2].

IMC

Proponowany kurs IMC jest dłuższy niż obecny kurs podstawowy Marines i trwa 14 tygodni, wobec dotychczasowych 8-9 tygodni. Przedłużenie trwania kursu determinowane było poszerzeniem treści szkolenia, wynikającymi z nowego modelu wielodyscyplinarności żołnierza piechoty.

image
Kursanci IMC w czasie przygotowywania zarządzenia przygotowawczego. IMC kładzie nacisk na umiejętności dowodzenia, przywództwo, kreatywność i inicjatywę niezbędne w czasie przyszłych działań w ugrupowaniach rozproszonych. Fot. USMC, Sgt Jeremy Laboy

 

Kurs został podzielony na trzy etapy:

1. wyszkolenie indywidualne (etap I):

- część I (tydz. 1-4): etos, szkolenie strzeleckie (karabinek szturmowy i środki przeciwpancerne), łączność i nawigacja lądowa,

- część II (tydz. 5-9): obserwacja, minerstwo, TCCC (ratownictwo pola walki – red.), podstawy walki piechoty, użycie środków wsparcia w walce piechoty (karabiny maszynowe, granatniki, broń przeciwpancerna), łączność i podstawy dowodzenia (rozkaz bojowy);

2. wyszkolenie zespołowe (etap II-III, tydz. 10-13): patrolowanie, obrona i natarcie pododdziału i ćwiczenie zintegrowane;

3. ocena końcowa (etap IV, tydz. 14).

Elementem wspólnym, obecnym na wszystkich etapach kursu, jest nauka maskowania, łącznie z zarządzaniem sygnaturą termiczną i magnetyczną (SIGMAG), co uważane jest za kluczowe na współczesnym polu walki wobec stosowania przez potencjalnego przeciwnika zaawansowanych środków rozpoznania [3].

image
US Marine z A Coy jako celowniczy km M240 w ubezpieczeniu bazy patrolowej. Fot. USMC, Sgt Jeremy Laboy

 

Dowództwo USMC podkreśla, że nowy kurs IMC wdraża model nauczania zorientowany na ucznia pokolenia Z, wykorzystujących na co dzień nowoczesną technologię. Szkolenie realizowane w małych grupach (drużyna piechoty), prowadzone jest przez przydzielonych do pododdziału na cały kurs instruktorów, co sprzyja efektywności procesu szkolenia, a także indywidualnego podejścia do szkolonego, pozwalając zidentyfikować jego mocne i słabe strony. IMC od początku stawia na kreowanie sytuacji zmuszających kursanta do samodzielnego myślenia i działania z inicjatywą, ponieważ w dalszej perspektywie wojny mozaikowej umiejętności dowodzenia, przywództwo, inicjatywa i obsługa różnych środków ogniowych staną się kręgosłupem niezbędnym pododdziałom Marines w prowadzeniu działań w ugrupowaniach rozproszonych [4].

image
Marines programują radio AN / PRC-117, podczas szkolenia IMC duży nacisk położony jest na obsługę i wykorzystanie różnych środków łączności. Fot. USMC, Sgt Jeremy Laboy

 

Uzbrojenie i wyposażenie

Zmiany dotyczą również indywidalnego uzbrojenia i wyposażenia indywidualnego pojedynczego Marine, które musi również wpisywać się w nową koncepcję działania pododdziałów, między innymi karabinek automatyczny piechoty M27 IAR z nowym celownikiem Squad Common Optic (SCO), hybrydowe środki obserwacji nocnej Squad Binocular Night Vision Goggle (SBNVG), czy też lżejszy system kamizelki zintegrowanej Plate Carrier Gen. III [5].

W kontekście nowej filozofii walki piechoty na szczególną uwagę zasługuje jednak wdrażanie  tabletów taktycznych z systemem Marine Air-Ground Task Force Common Handheld (MCH), które wzmocnią dowodzenie i kontrolę oraz świadomość sytuacyjną dowódców pododdziałów do szczebla drużyny piechoty (C2/SA), co uznawane jest za niezbędną zdolność w warunkach działania w ugrupowaniach rozproszonych, właściwych dla koncepcji wojny mozaikowej.

Uzupełnieniem MCH jest Target Handoff System (THS) umożliwiający zintegrowane zarządzanie wsparciem ogniowym  lotnictwa CAS, a także artylerii, moździerzy oraz środków ogniowych okrętów. Mimo pokrewieństwa systemów MCH jest używany głównie do orientacji sytuacyjnej na polu bitwy, podczas gdy THS dostarcza informacje do systemu danych taktycznych zaawansowanej artylerii polowej i innych platform wsparcia ogniowego i uzbrojenia.

image
US Marine Pfc. Cody Recinos, kursant z A Coy cieszy się przerwą podczas etapu oceny końcowej pilotażowego IMC w Camp Pendleton. Fot. USMC, Sgt Jeremy Laboy

 

W efekcie użycia cyfrowych elementów wsparcia dowodzenia, a także możliwości wezwania i użycia środków ogniowych znajdujących się różnych platformach dowódcy pododdziałów najniższego szczebla uzyskują świadomość sytuacyjną i możliwości rażenia dotychczas dla nich niedostępne lub trudno dostępne, co warunkowała liniowa struktura tzw. łańcucha rażenia (kill chain). W połączeniu z nowym modelem szkolenia indywidualnego i zaawansowanego Marines, nowymi precyzyjnymi środkami rażenia dalekiego zasięgu oraz szerokim zastosowaniem systemów bezzałogowych może to zadecydować o odbudowie zdolności do wojny manewrowej USMC, które uległy osłabieniu w ciągu dwóch dekad operacji przeciwpartyzanckich w Afganistanie i Iraku.

image
Kursanci w bazie patrolowej. Taktyka działań patrolowych jest ewenementem w szkoleniu podstawowym, co świadczy o nowatorskim podejściu dowództwa USMC. Fot. USMC, Sgt Jeremy Laboy

 

Dziś pododdziały piechoty morskiej koncepcyjnie mają stać się elementem tzw. sieci rażenia (kill web), w której będą warunkować użycie zaawansowanych systemów uzbrojenia będących w dyspozycji USMC i US Navy, a także innych rodzajów sił zbrojnych. W tej funkcji Marines nie będą potrzebne czołgi podstawowe M1 Abrams, priorytetem będą inne zdolności: mobilność, działanie w rozproszeniu oraz możliwości efektywnego targetingu. Kolejne lata przyniosą weryfikację przyjętej strategii przekształceń USMC, obserwując ten proces należy jednak pamiętać o tzw. pułapce technologii zdefiniowanej przez płk. R. Leonharda w jego teorii wojny manewrowej.


Dr Paweł Makowiec, Zakład Obrony Terytorialnej Akademii Wojsk Lądowych im. generała Tadeusza Kościuszki, Wrocław. Przedstawione w tekście opinie nie stanowią oficjalnego stanowiska AWL i są prywatnymi poglądami autora.


Reklama
Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/produkt/zasadzka-w-dzialaniach-lekkiej-piechoty/
Reklama 

[1] Określenie 03XX ma charakter umowny, obecnie absolwenci pilotażowego kursu IMT kończą go z otrzymaniem specjalności strzelca piechoty morskiej 0311 (Marine Rifleman).

[2] Podobną w założeniach, autorską koncepcję mozaikowej organizacji pododdziału stanowi opracowany kilka lat temu przez autora modułowy system organizacji sekcji i plutonu piechoty OT.

[3] Materiały z briefingu prasowego dotyczące programu kursu IMT https://assets.documentcloud.org/documents/20698077/imc-media-brief-1.pdf

[4] Nowe IMT oznacza również częściowe odejście od modelu szkolenia podstawowego zikonizowanego w Full Metal Jacket przez GySgt R. Lee Ermey'a, co wcale nie oznacza że szkolenie nie stanowi obciążenia fizycznego i psychicznego.

[5] W perspektywie jest również wdrożenie amunicji polimerowej do broni strzeleckiej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 35
Reklama
Kamil
poniedziałek, 31 maja 2021, 15:54

To jak nasze kompanie specjalne komandosów z lat 70-80 też ogarniali jak z opisów wyłapując najlepsze specjalności- predyspozycje i potencjał ludzki jest niczym bez logistyki :(

ktos
poniedziałek, 31 maja 2021, 13:38

Hmmm zagadka... w USA wystarczy 6-8 tyg do wyszkolenia zolnierza marines. To teraz popatrzmy... WOT szkoli sie 3 lata w trybie weekendowym, raz na miesiac. Wiec mamy 12 weekendow w roku * 3 lata to 36 weekendow czyli 72 dni. A 72 dni to 10 tygodni. Czyli dluzej niz w USA dla marines.

greg
wtorek, 1 czerwca 2021, 17:05

Jak chcesz tak porównywać to 6-8 tygodni to szkolenie podstawowe marines czyli odpowiednik pierwszego roku w WOT ("szesnastka" + 11 weekendów 38 dni). 38 dni to 5 i pół tygodnia. I gdzie tu zagadka???

Kazik :)
wtorek, 1 czerwca 2021, 16:49

Ciekawa analiza!!!! Bo WOT to program socjalny nie bojowy jak widać z wyliczeń.

bubu
niedziela, 30 maja 2021, 20:03

U nas to jest od dawna. Najlepsze są etaty-"łamańce": kierowca-kucharz w kompaniach zaopatrzenia, albo kierowca-ratownik i kierowca-radiotelefonista w zmechu. Wszyscy robią wszystko i wszystko robią na 50% -bo inaczej się nie da...

abenader
wtorek, 1 czerwca 2021, 11:15

Może powód wprowadzania zmian jest bardziej przyziemny niż się to przedstawia.Może brakuje chętnych do sluzby.Skończyli się ochotnicy z Portorico i trzeba łączyć funkcje żołnierzy żeby zachować zdolność bojową.Poza tym ciekawe jak jest z absorpcja tak wielkiej ilości danych w warunkach walki o deficytu czasu na podjęcie decyzji.Myślą że zrobią z przeciętnego młodego człowieka menedżera pola walki?

Zlomiarz
wtorek, 1 czerwca 2021, 04:50

Niewiele zrozumiales

Extern
poniedziałek, 31 maja 2021, 11:07

Ciekawe, bo to jest zupełnie inny kierunek zmian niż ten który właśnie trwa w cywilu. Z mojego podwórka informatycznego widać jak bardzo wąskiej specjalizacji ulegają dziedziny wcześniej bardziej ogólne. Np. powiedzieć dziś o kimś z IT że jest programistą czy administratorem to prawie jakby nic nie powiedzieć.

greg
wtorek, 1 czerwca 2021, 17:11

Tu bardziej chodzi o wytworzenie inteligencji zbiorowej. Np. 14 na 14 żołnierzy sekcji ze średnią wiedzą z łączności to lepiej niż 1 na 14 (jak do tej pory) z wysoką wiedzą itd itp.

olo
niedziela, 30 maja 2021, 17:54

Pokolenie Z? Biorąc pod uwagę gdzie i jak realizowany jest werbunek to chyba raczej tylko smartfon i /lub konsola.

asd
niedziela, 30 maja 2021, 17:13

Ciekaw jestem na ile ci marines są skuteczni w walce a ile jest tam picu ?

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 31 maja 2021, 10:34

Marines od dekad szkolą swoich pilotów na zasadzie " wszyscy są karabinierami", czyli szkolenie podstawowe piechoty muszą zaliczyć wszyscy Marines, niezależnie od ich docelowej specjalizacji. To pokazywano nie tylko na wojnach od czasu Wietnamu, lecz nawet fabularyzowano w serialach telewizyjnych jak "Space: Above and Beyond". O skuteczność dywizji czy lotnictwa Marines, nikt do tej pory nie narzekał.

farmer
poniedziałek, 31 maja 2021, 07:55

Niejednokrotnie okazywało się że tych bogów wojny trzymali za jaja pasterze albo murzyni z mosinami na sznurku i żeby wyjść z sytuacji z twarzą trzeba było ich szefom ( czytaj grunbym zbojom) płacić duże pieniądze albo chronić ich przestępcze biznesy.Nie ma co się podniecać.Amerykanie kochają nowomowe i pseudouczone teorię.Toffler ponad 30 lat temu pisał o armiach i wojnach nowej generacji.Potem był obciach w Somalii i Afganistanie.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 1 czerwca 2021, 10:05

To jest powód dlaczego w regularnych Wojskach Operacyjnych są nieregularne jednostki komandosów. Zazwyczaj wielkości kompanii czy batalionu przy dywizji czy brygadzie. Przy polskich dywizjach i brygadach brak tego nieregularnego komponentu, bo WP nie parało się prawdziwą wojną i zwalczaniem lokalnego OT. W Polsce stworzono tylko komponent wojsk specjalnych podlegający pod samo dowództwo WP. To nie wystarcza. Do tego Amerykanie mają przy każdej dywizji odpowiednik naszego pułku inżynieryjnego, więc usuwanie zapór lądowych, stawianie mostów, czy ustawianie własnych zapór włącznie z minami, nie sprawia im takiego bólu, jak w WP. Oprócz tego amerykańska logistyka jest gigantem.

środa, 2 czerwca 2021, 20:13

W Polsce jest 5 pułków inż/sap a dywizji 4

Piotr ze Szwecji
czwartek, 3 czerwca 2021, 14:02

Niby coś jest NA PAPIERZE. Własnego dowództwa nadal Wojska Inżynieryjne nie mają. Więc nikt nie pilnuje, żeby jednostki były właściwie wyposażone, przygotowane i w czasie pokoju też się sprawdzały w operacjach inżynieryjnych. Nie tylko zaś na czas wojny, tylko do stawiania mostów dla ciężkich czołgów czy tylko do rozbrajania min. Dowództwo Wojsk Inżynieryjnych jest konieczne dla planowania i przeprowadzania skomplikowanych operacji inżynieryjnych. Mógłbym zasugerować stworzenie choć 1 zmodernizowanego poligonu w Polsce gotowego dla ćwiczenia z 10-25 tys żołnierzy.

piątek, 4 czerwca 2021, 00:25

Jest jedno dowództwo genialne od wszystkiego

easyrider
niedziela, 30 maja 2021, 15:43

Oni muszą być mozaikowi, bo to się wpisuje w ideologię państwa: biali, czarni, Latynosi, Azjaci, trans, bi, homo, hetero, niezdefiniowani, niedookreśleni, kobiety, mężczyźni. Dlatego nie ma wyjścia, trzeba konstruować roboty do walki. Im wszystko jedno.

Stop cenzurze
poniedziałek, 31 maja 2021, 07:02

Tylko ta Rosja jest monolitem, no wszędzie sami etniczni Rosjanie dosłownie.....A Azjatów np. to w takiej Rosji to wcale nie ma.

środa, 2 czerwca 2021, 14:44

Prawie monolitem. Na tym forum na okragło ktoś wypisuje bzdury o zalewie muzułmanów w armii. A wystarczy skorzystać z prostej Wikipedii, żeby się dowiedzieć (hasło Rosja, demografia), że Rosjan jest w Rosji (dane w wiki za 2010) 81%. z mniejszości niesłowiańskich tylko Tatarzy maja ok. 3,8% (ale Tatara z Kazania od Rosjanina z Kazania nie jest łatwo odróżnić). Każda z pozostałych mniejszości to ułamki procenta (tylko 3 czy 4 to ok. 1%). I raczej się to nie zmieniło, bo imigracja to na ogół Rosjanie z innych dawnych republik ZSRR, po 2014 także dużo Ukraińców. ZSRR nie ma już od 30 lat, naprawdę trudno to zauważyć?

easyrider
poniedziałek, 31 maja 2021, 20:34

Z jednego nie wynika drugie. Rosja też jest mozaikowa, choć w innym rodzaju. I to też rozwala ich jedność i godzi w bezpieczeństwo państwa.

Michał
niedziela, 30 maja 2021, 13:57

Tylko amia mozaikowa może stawić opór armii rosyjskiej po kilku dniach walk. Tradycyjnie zorganizowanych wojsk polskich już w tym czasie nie będzie. Tak jak nie będzie lotnisk, samolotów, magazynów i garnizonów. Warto się przygotować na taką sytuację.

Extern
poniedziałek, 31 maja 2021, 11:39

A może jednak aż tak źle by nie było. U nas wszystko jest na kółkach i skonteneryzowane. O ile nie damy się zaskoczyć i to zaopatrzenie zostanie z tych centralnych magazynów rozwiezione po jednostkach zanim padną one pod ciosami Iskanderów, to nie będzie wcale łatwo tej naszej mobilnej armii "dorżnąć".

Edmund
wtorek, 1 czerwca 2021, 10:23

Na to bym nie liczył. Jak dostarczysz zaopatrzenie, gdy drogi będą zakorkowane w sytuacji totalnego chaosu a także braku łączności? Sytuację można przyrównać do corocznego zaskoczenia drogowców, niewielkimi i przelotnymi opadami śniegu w zimie. Niby wiadomo, że w zimie może spaść śnieg, ale oni są zawsze tym zaskoczeni. Podobnie, niby wiadomo że Rosja może napaść na Polskę, ale będzie to totalne zaskoczenie. Oni nie wtargną 5 km w głąb terytorium Polski. W ciągu 12 godzin będą 50 km pod Warszawą, np. o 9.00 rano w niedzielę. Raczej najpierw zaatakują Polskę niż kraje bałtyckie, aby zamknąć okrążenie. Okaże się, że te wszystkie dialogi techniczne i offsety do niczego nie były potrzebne, bo fabryki są już zbombardowane, a wojsko nie ma amunicji ani zaopatrzenia, także dlatego, że nie zostało dowiezione do jednostek. Nie będzie chętnych do walki w bezużytecznych, choć odmalowanych czołgach T-72 i już nie będzie do tego logistyki.

przygnębiony
niedziela, 30 maja 2021, 22:37

A po co się zasadzać na Rosjan jak od 6 lat mamy wojnę domową, w której prawdopodobnie sami wszystko zniszczymy. Stare powiedzenie zawsze jare, a mianowicie największym wrogiem polaka jest drugi polak

Michał
niedziela, 30 maja 2021, 13:53

Tylko taka armia mozaikowa może stawić opór armii rosyjskiej po kilku dniach walk, bo tradycyjnie zorganizowanych wojsk polskich już nie będzie. Czy się chce czy nie, po tym czasie i tak wojsko polskie będzie ,,fragmentaryczne". Warto się przygotować do działania w takich warunkach.

Edmund
niedziela, 30 maja 2021, 13:50

Opisane tutaj założenia ,,armii mozaikowej" są jak najbardziej przydatne do przekształcenia / budowy struktury Wojska Polskiego Przyszłości na miarę XXII wieku. Taka struktura jest bardzo potrzebna w obliczu starcia z armią o potencjale ilościowych i jakościowym Rosji. w takim przypadku silne uderzenie rosyjskie nie niszczy struktury Wojska Polskiego w 5 dniach - jak pokazują najnowsze symulacje, a jedynie powoduje jej reorganizacje w rozproszone ,,oddziały mozaikowe". Każdy taki oddział mozaikowy jest w dużej części samowystarczalny, ma możliwość prowadzenia precyzyjnego ognia, ma własną tarczę przeciwlotniczą, przeciwrakietową i przeciwko rojom dronów, ma własne rozpoznane i własne bezzałogowce. Silnie nasycony jest bronią przeciwpancerną, przeciwlotniczą oraz w tzw. ,,kieszonkową artylerię". W zasadzie to ,,wojskowe oddziały partyzanckie", ale też formacja porównywalna w sposobie działania do oddziałów specjalnych. Żołnierze w takiej formacji są uniwersalnie przeszkoleni do korzystania z dowolnego uzbrojenia oraz różnej taktyki walki. Do tego dochodzą zasady survivalu, maskowania i walki wręcz. Taką właśnie strukturę organizacji wojska przyszłości planuje dla siebie państwo Izrael. Będzie to armia taka jak opisana powyżej plus technika wojskowa na najwyższym poziomie, także w rozwiązaniach niespotykanych do tej pory nigdzie na świecie. Gdybym siedział wewnątrz MON, zrealizowałbym projekt badawczy prototypowego oddziału mozaikowego Wojska Polskiego dla oceny jego skuteczności, zasadności oraz konkretnego kształtu / planu szkolenia i potrzeb w zakresie wyposażenia. Obawiam się jednak, że nasi generałowi, ale też ,,eksperci medialni" są przywiązani do strategii i taktyki sprzed 30 lat. Czyli dużych, ciężkich, mało mobilnych zgrupowań, wyposażonych w uzbrojenie sprzed 40 lat - ,,bo jest do tego logistyka", a każde postępowanie nawet na przysłowiowe ,,sznurówki" musi się toczyć przynajmniej przez rok, bo bez ,,offsetu" się nie obejdzie. A jak wiadomo zakup ,,sznurówek" z offsetem to tak jakby zakupić 10 krotnie większą ilość tych ,,sznurówek". Czyli starczy już tylko na sznurówki, ale na buty już nie. Najpierw zapewnijmy podstawowe potrzeby a potem myślmy o ,,offsetach". Poza tym żołnierz zasługuje na najlepszy albo przynajmniej dobry sprzęt a nie ten po ,,najniższej cenie".

Monkey
poniedziałek, 31 maja 2021, 14:53

W naszym przypadku będzie to powrót do taktyki Stefana Czarnieckiego z czasów „Potopu”. Taktyki, która nota bene się sprawdziła. Oczywiście narzędzia walki i środowisko się różnią, ale zasada jest podobna.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 30 maja 2021, 13:21

Jestem głęboko zszokowany, że normalna, zasadnicza i wręcz oczekiwana od normalnego wojska "wielodyscyplinarność" zawodowych żołnierzy otrzymuje opis jako coś rewolucyjnego, nietypowego, czy wręcz nienormalnego. Piszę o wojsku zawodowym, a nie o zaciągu z poboru, który po krótkim przeszkoleniu ponownie jest puszczany do cywila, by służyć jako rezerwa. Jak widać w Polsce, pomimo zmiany ustroju wojska na wojsko zawodowe, nadal pokutuje praktyka wojska poborowego. W kwestii uposażenia żołnierzy zawodowych to pistolet i nóż winny być w ich uzbrojeniu niezależnie co jest przeznaczone dla nich jako broń podstawowa. Nie każda broń nadaje się przecież do walki bezpośredniej twarz w twarz.

Extern
poniedziałek, 31 maja 2021, 11:52

Pobór wcale u nas nie "pokutuje" tylko struktura Polskiej armii rozmyślnie jest obliczona właśnie na armię poborową na czas wojny, a na zawodową na czas pokoju. Jest to w sumie słuszne. Raczej jest oczywiste że mała armia zawodowa nie będzie w stanie obronić takiego stosunkowo dużego kraju jak Polska w sytuacji pełnoskalowego konfliktu. Główny problem to obecnie brak rezerw które od wielu już lat się nie odtwarzają i których średni wiek obecnie przekroczył już 40stkę.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 1 czerwca 2021, 10:13

Niestety się nie zgodzę z tobą. Spójrz na rezerwy WP. W razie nowoczesnej wojny na pełną skalę to będzie za późno na jakikolwiek pobór. WP rozmyślnie winna być zawodowa jednocześnie na wojnę i pokój. Wszelkie marzenia o "poborowej" winna rozwiązywać, jak w Szwajcarii, przygotowana, uzbrojona i utrzymywana w formie, rezerwa. Rezerwa może być tworzona po części przez system edukacyjny na który każdego roku jest wydawane 6% PKB Polski. Lekcje wychowania fizycznego wchodzą przecież w ten program edukacyjny, więc w czym problem zwiększyć ilość ich godzin kosztem języka polskiego choćby. Nie każdy w końcu musi być w Polsce poetą.

Kazik :)
niedziela, 30 maja 2021, 11:52

Zatem przygotowują się na dużą wojnę na Pacyfiku - dżangel, dżanegl!!!!! Tu wysepka tam wysepka!!!! A Europa zostanie na lodzie?!

zimny kubek
niedziela, 30 maja 2021, 22:43

Europa nie zostanie na lodzie tylko my. Co gorsze cała Europa oskarży nas o wszystkie problemy, a że nie mamy armii to może się to dla nas bardzo źle skończyć. Rosja z Zachodem będzie robić interesy a Polska pogrążona w wojnie domowej już tylko zawadza.

czester
niedziela, 30 maja 2021, 19:38

co to jest "dzangel,dzanegl"?

tarzan
niedziela, 30 maja 2021, 22:26

jungle chyba, choć nie wiem czy jest na plażach

Tweets Defence24