Kormoran II, czyli jak z niszczyciela min zrobiono "krążownik min" [OPINIA]

22 października 2020, 15:54
Zdj Kormoran
Niszczyciel min ORP „Kormoran” będzie się różnił od kolejnych jednostek tego samego typu. Fot. M.Dura

Budowane obecnie w stoczni Remontowa Shipbuilding niszczyciele min: „Albatros” i „Mewa” nie zostaną oddane Marynarce Wojennej RP w terminie i będą się znacznie różniły wyposażeniem od prototypowego okrętu ORP „Kormoran”. Przez zmiany wprowadzone decyzjami Zamawiającego, okręt „Albatros” zostanie oddany z co najmniej z rocznym opóźnieniem, nie będzie jednostką seryjną ale prototypową i będzie musiał przejść podobny cykl badań, jakiemu poddano dwa lata temu „Kormorana”. I za to zapłacą zarówno Wykonawcy, jak i podatnicy.

Umowa na budowę dwóch kolejnych niszczycieli min typu Kormoran II, podpisana 27 grudnia 2017 r. ze stocznią Remontowa Shipbuilding z Gdańska, zakładała, że oddanie pierwszego okrętu „Albatros” nastąpi w lutym 2021 roku, a drugiego - „Mewa” w grudniu 2021 roku. Dlatego już w styczniu 2018 roku w Stoczni Remontowa Shipbuilding zaczęto zamawiać wyposażenie na te okręty (w tym układy napędowe), we wrześniu 2018 roku rozpoczęto cięcie blach amagnetycznych na kadłub, 5 grudnia 2018 roku uroczyście „położono stępkę” pod pierwszą jednostkę „Albatros” (wyprzedzając tym samym harmonogram prac), a 10 października 2019 roku zwodowano „Albatrosa” i położono stępkę pod „Mewę”.

Jak się obecnie okazuje harmonogram budowy niszczycieli min typu Kormoran II nie jest już terminowo realizowany i to wcale nie z winy Wykonawcy, ale Zamawiającego. W stoczni Remontowa Shipbuilding zwodowano bowiem „Albatrosa” nie wiedząc tak naprawdę, jak będzie wyglądała duża część jego systemów pokładowych. Tymczasem teoretycznie zadanie Wykonawców miało być łatwe, ponieważ po zakończonych badaniach i przyjęciu okrętu na stan Marynarki Wojennej w listopadzie 2017 roku miano również zatwierdzić dokumentację do produkcji seryjnej. Wszyscy więc powinni wiedzieć, co trzeba zrobić i oszacować, ile to będzie kosztowało.

Jednak już ponad dwa lata temu pojawiły się sygnały, że Zamawiający (Inspektorat Uzbrojenia i Marynarka Wojenna) zaczyna wprowadzać do projektu Kormoran bardzo daleko idące zmiany i to również związane z wymianą systemów. Cały ten proces był głęboko ukrywany i do dzisiaj robi się wszystko, by nikt nie zorientował się o zakresie wprowadzanych korekt. I co najważniejsze – nie tłumaczy się, dlaczego one zostały w ogóle wprowadzone.

image
Jak się okazało terminowa budowa kadłuba „Albatrosa” wcale nie oznaczała, że okręt ten zostanie oddany na czas. Fot. M.Dura

Nie zmienił tego również oficjalny komunikat Inspektoratu Uzbrojenia z 7 października 2020 roku, który wskazywał jedynie, że podpisano w sierpniu 2020 roku aneks do umowy (w domyśle jeden), który ma zwiększyć wartość zamówienia o 115 milionów złotych brutto. W komunikacie tym wyjaśniono również, że jest to spowodowane koniecznością wprowadzenia zaleceń wynikających z badań kwalifikacyjnych i badań eksploatacyjno-wojskowych.

Problem polega na tym, że zalecenia te były już znane w 2018 roku. I to właśnie wtedy powinien być podpisany aneks, a nie dopiero w momencie, gdy nie można było ukrywać opóźnienia w oddaniu „Albatrosa”.

Podpisany w sierpniu br. aneks do umowy na dostawę nowoczesnych niszczycieli min typu KORMORAN II, o wartości 115 mln złotych brutto, dotyczy zaimplementowania zaleceń wynikających z badań kwalifikacyjnych i badań eksploatacyjno-wojskowych obejmujących wprowadzenie na obu jednostkach zmian systemu obserwacji technicznej, rozbudowę okrętowego zautomatyzowanego systemu wspomagania dowodzenia o nowe funkcjonalności oraz zintegrowanie go z nowym systemem sonaru holowanego Kraken KATFISH 180 wraz z systemem stawiania i wybierania pojazdu, a także modyfikację systemu uzbrojenia w podsystemie artyleryjskim poprzez pozyskanie i instalację nowego okrętowego systemu uzbrojenia.

mjr Krzysztof Płatek - rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia 7 październik 2020 r.

Informacja przekazana przez Inspektorat Uzbrojenia była więc nieprecyzyjna i nie oddawała tego, co się rzeczywiście dzieje z programem Kormoran. Według nieoficjalnych danych, do których dotarł autor artykułu, większość z najważniejszych zmian wprowadzonych do projektu „Kormoran” wynikała bowiem tylko z decyzji Zamawiającego i w dużej części nie była niezbędna. Dodatkowo zgodnie z wiedzą autora artykułu były trzy aneksy do umowy z listopada 2017 r. (a nie jeden) oraz w jednym z nich wydłużono termin oddania okrętu „Albatros” do końca 2021 roku.

Sprawdzenia wymaga również informacja co do zakresu i ilości zmian. Nieoficjalnie wiadomo, że formularz zmian na seryjnych niszczycielach min typu Kormoran ma ponad 100 pozycji. Szacunki autora wskazują, że tych poprawek wprowadzonych do projektu może być o wiele więcej i o części z nich nie wie nawet Inspektorat Uzbrojenia (ponieważ wychodzą w trakcie montowania zupełnie nowego wyposażenia).

I najważniejsze: duża część zmian wynikała jedynie z tego, że ktoś sobie je po prostu wprowadził nie zważając na powodowane przez nie koszty. Co najmniej roczne opóźnienie oraz ponad stumilionowa dopłata są więc efektem tylko tego, że ktoś chciał zrobić coś lepszego z okrętu, który jeszcze przecież trzy lata temu był oficjalnie oceniany przez Marynarkę Wojenną za bardzo dobry. I za to teraz wszyscy zapłacimy.

Chcąc dokładnie sprawdzić, co dzieje się z programem Kormoran II autor zwrócił się 12 października 2020 r. z pakietem pytań w tej sprawie do Inspektoratu Uzbrojenia oraz PGZ Stocznia Wojenna. Otrzymane 20 października br. odpowiedzi potwierdziły, że większość informacji, do jakich dotarł, jest prawdziwa. Nadal jednak nie zgodzono się ujawnić ilości wprowadzonych zmian do projektu "Kormoran II".

Co tak naprawdę dzieje się z programem „Kormoran II”?

O tym, że budowa dwóch kolejnych niszczycieli min w programie „Kormoran” będzie opóźniona autor zdawał sobie już sprawę dwa lata temu. To dlatego w ostatnim kwartale 2018 roku wysłał serię pytań do Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz PGZ Stocznia Wojenna, chcąc poznać zakres zmian wprowadzanych do projektu „Albatrosa” oraz próbując dowiedzieć się, jak te korekty zwiększą „koszty zakupu niszczycieli min i wydłużą czas realizacji programu”.

Z krótkiej odpowiedzi na pytania, przesłanej z DG RSZ w grudniu 2018 roku, wiadomo jednak było tylko, że Marynarki Wojenna wiedziała o zmianach i że wynikają one z wniosków z badań eksploatacyjno-wojskowych. Dodatkowo wskazano wtedy, że pytania co do konsekwencji wprowadzanych korekt w projekcie leżą w kompetencji zamawiającego - Inspektoratu Uzbrojenia.

„Inspektorat Marynarki Wojennej posiada wiedzę nt. wszystkich zmian w programie Kormoran. Jednocześnie informuję, że modyfikacja systemu łączności na budowanych niszczycielach min jest wynikiem wniosków z przeprowadzonych badań eksploatacyjno – wojskowych. Odpowiedzi na pozostałe nadesłane przez Pana pytania leżą w kompetencji zamawiającego - Inspektoratu Uzbrojenia MON”.

kmdr por. Czesław Cichy - rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych – grudzień 2018 r.

Już z komunikatu Inspektoratu Uzbrojenia z 7 października 2020 roku było wiadomo, że przypuszczenia autora artykuły były słuszne, a oficjalne informacje na temat stanu i możliwości prototypowego niszczyciela min typu Kormoran, przekazywane w momencie jego uroczystego wprowadzenia do Marynarki Wojennej, nie były w dużej części prawdziwe. Z ujawnionego 7 października aneksu widać było bowiem, że:

  • nie została wtedy jeszcze zatwierdzona dokumentacja do produkcji seryjnej;
  • że duża część zmian wcale nie wynika z „badań kwalifikacyjnych i badań eksploatacyjno-wojskowych”;
  • część systemów nie pracowała tak, jak powinna, chociaż po badaniach twierdzono oficjalnie inaczej;
  • w momencie podpisywania umowy nie wiedziano, ile będzie kosztowało zbudowanie dwóch kolejnych niszczycieli min oraz jak one będą wyposażone.
image
Obecnie okazuje się, że tylko autonomiczny pojazd podwodny typu Hugin na ORP „Kormoran” nie był optymalnym wyborem i trzeba teraz kupować pojazdy Gavia. Fot. M.Dura

Początkowo Inspektorat Uzbrojenia twierdził, że powodem podpisania aneksu z sierpnia 2020 roku miała być konieczność „zaimplementowania zaleceń wynikających z badań kwalifikacyjnych i badań eksploatacyjno-wojskowych”. Tymczasem należy pamiętać, że badania kwalifikacyjne „Kormorana” rozpoczęły się już w czerwcu 2017 roku i ich wynik miał rozstrzygnąć, czy okręt zostanie w ogóle wprowadzony do służby w Marynarce Wojennej. Musiały więc się zakończyć do 17 listopada 2017 roku, a więc daty formalnego przekazania prototypowego niszczyciela min Marynarce Wojennej RP.

W momencie podpisywania umowy na dwa kolejne okręty typu Kormoran II (27 grudnia 2017 r.), czyli kiedy określano zakres prac, znane były więc wnioski wynikające z badań kwalifikacyjnych. Dlatego nie można teraz nimi uzasadniać konieczności wydzielania dodatkowych ponad stu milionów złotych na ich wprowadzenie. Z kolei wnioski z badań eksploatacyjno-wojskowych nie są już wiążące dla Wykonawcy, o ile nie wskazują na jakieś ukryte wady (których według oficjalnych komunikatów nie było). Co więcej, testy te musiały się zakończyć co najmniej we wrześniu 2018 roku, bo już wtedy wiadomo było o zmianach, które później nimi tłumaczono.

Powstałe wątpliwości częściowo wyjaśniły kolejne odpowiedzi przesłane z Inspektoratu Uzbrojenia 20 października 2020 r. Okazało się z nich, że „wnioski wynikające z badań kwalifikacyjnych oraz badań eksploatacyjno-wojskowych” były tylko bazą wiedzy dla wprowadzanych zmian, które zresztą wojsko może wprowadzać praktycznie bez ograniczeń. Taką możliwość Zamawiający zagwarantował sobie bowiem w umowie na budowę seryjnych niszczycieli. Poprawki te miały być później tylko uzgodnione i wynegocjowane z Wykonawcą, który nie miał zresztą innego wyjścia jak je wprowadzić.

Zgodnie z zapisami umowy wykonawczej na budowę seryjnych nowoczesnych niszczycieli min typu KORMORAN II przewidziana została procedura modyfikacji jednostek, która zakładała wprowadzanie zmian do projektu, po zakończeniu procesu uzgodnień z właściwymi komórkami resortu obrony narodowej oraz dokonaniu ich wyceny i przeprowadzeniu negocjacji z Wykonawcą. Bazę wiedzy dla wprowadzanych zmian stanowiły zalecenia i wnioski wynikające z badań kwalifikacyjnych oraz badań eksploatacyjno-wojskowych.

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia – 20 październik 2020 r.

Tymczasem według wiedzy autora co najmniej cztery z najbardziej kosztownych korekt w projekcie, nie są wynikiem żadnych badań, ale efektem decyzji Zamawiającego. Chodzi tutaj o dodatkowe doposażenie okrętu w sonar holowany, dodatkowe, bezzałogowe pojazdy podwodne Gavia, wymianę nawigacyjnego mostka zintegrowanego oraz wymianę bardzo dobrze ocenianego i sprawdzonego systemu łączności.

Zakres zmian wprowadzonych za zgodą Inspektoratu Uzbrojenia jest jednak o wiele większy i został zawarty nie w jednym, ale w trzech aneksach dodanych w latach 2018-2020 do umowy na dostawę seryjnych niszczycieli min typu KORMORAN II. Zgodnie z informacją przekazaną przez IU:

  • W ramach pierwszego aneksu z dnia 27 grudnia 2018 r., wprowadzono zmiany dotyczące steru strumieniowego, okrętowych systemów pokładowych oraz siłowni;
  • W ramach drugiego aneksu, z dnia 22 stycznia 2020 r., wprowadzono zmiany dotyczące okrętowych systemów pokładowych, systemów łączności, systemów nawigacji, siłowni, obrony przeciwawaryjnej okrętu, okrętowego systemu wspomagania dowodzenia (SCOT), a także okrętowych systemów obrony przeciwminowej (OPM). W zakresie systemu OPM przewidziano m.in. doposażenie jednostek w system GAVIA, wprowadzenie zmian funkcjonalności stacji SHL-101T oraz doposażenie okrętów w pojazd Saab DE SAROV, które zastąpiły pojazdy Saab DE Mk. III oraz Morświn. Uwzględniono także zmiany pakietów SLS na nowobudowanych okrętach i jednostce prototypowej”;
  • W ramach trzeciego aneksu z dnia 14 sierpnia 2020 r. wprowadzono zmiany „w zakresie systemu obserwacji technicznej, rozbudowy okrętowego zautomatyzowanego systemu wspomagania dowodzenia o nowe funkcjonalności, doposażenie systemu OPM w sonar holowany Kraken KATFISH 180 wraz z systemem stawiania i wybierania, a także modyfikację systemu uzbrojenia w podsystemie artyleryjskim poprzez pozyskanie i instalację nowego okrętowego systemu uzbrojenia OSU-35K na obu jednostkach”.

Nie wyjaśniono jednak, dlaczego dwa aneksy wprowadzono dopiero w 2020 roku, podczas gdy „Inspektorat Marynarki Wojennej posiadał wiedzę nt. wszystkich zmian w programie Kormoran” już pod koniec 2018 roku.

image
Główny dźwig HIAB XS 544 E-6 HiPro na pokładzie rufowym ORP „Kormoran” jest wykorzystywany przede wszystkim do opuszczania do wody pojazdów podwodnych przez swoją lokalizację nie będzie mógł być najprawdopodobniej wykorzystany do opuszczania sonaru holowanego. Fot. M.Dura

Co zostanie zamontowane na okręcie „Albatros”, a czego nie ma na ORP „Kormoran”? – Sonar holowany

Decyzja o wprowadzeniu sonaru holowanego Kraken Katfish 180 na „Kormoranach” nie może być tłumaczona badaniami, ponieważ tego rodzaju urządzeń z zasady nie stosuje się do wykrywania min na niszczycielach min, a głównie na okrętach hydrograficznych, badawczych i ratowniczych do kontroli akwenu. Jest to zrozumiałe, ponieważ by taki sonar z holowanym kompleksem antenowym wykorzystać do poszukiwania min, okręt musi przejść nad nimi, co nawet w przypadku jednostek o zminimalizowanych polach fizycznych jest bardzo niebezpiecznie.

To właśnie by uniknąć wchodzenia w niebezpieczny akwen na ORP „Kormoran” zastosowano:

  • patrzący „do przodu” sonar podkilowy SHL-100 (opracowany przez OBR CTM);
  • wysuwany kilkaset metrów przed okręt system SPVDS (Self Propelled Variable Depth Sonar) oparty na pojeździe podwodnym Double Eagle Mark III szwedzkiej firmy Saab, pod którym podwieszono antenę francuskiego sonaru TSM 2022 MkII (a właściwie jej specjalnie pomniejszoną wersję);
  • wypuszczany daleko poza okręt i działający samodzielnie w oddaleniu od jednostki-matki przez ponad 35 godzin, autonomiczny bezzałogowy pojazd podwodny Hugin norweskiej firmy Kongsberg, który pozwala na dokładne mapowanie dna morskiego mając w tym celu zamontowane na burtach anteny sonaru obserwacji bocznej z syntetyczną aperturą HISAS 1032.

W przypadku krajów zachodnich zadecydowano natomiast, że nowej generacji okręty przeciwminowe będą przeszukiwały zagrożone akweny tylko zdalnie – za pomocą systemów bezzałogowych. Polska będzie więc jedynym krajem, w którym nowej generacji niszczyciele min będą musiały wchodzić w pole minowe ryzykując życie załóg, chyba że sonar holowany ma służyć do czegoś innego.

image
Furta w pawęży rufowej do opuszczania i podnoszenia autonomicznego pojazdu podwodnego Hugin 1000. Z lewej strony widoczny jeden z trzech wielkokalibrowych karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm. Fot. M.Dura

Konsekwencje zmiany zakresu zadań stawianych „Kormoranom” będą jednak bardzo poważne i kosztowne. Przede wszystkim trzeba będzie przebudować rufę wraz z pawężą, by zainstalować system opuszczania i podnoszenia z wody holowanego bloku anten. Będzie to zresztą już trzeci taki system na pokładzie rufowym. Swoje własne rozwiązania do podnoszenia i opuszczania do wody mają bowiem: pojazd Hugin (przy prawej burcie pokładu rufowego) oraz SPVDS i „Morświn” (dźwig HIAB XS 544 E-6 HiPro na rufie).

image
Decyzja o wprowadzeniu sonaru holowanego Kraken Katfish 180 na „Kormoranach” będzie wymagała m.in. przebudowy rufy okrętu dla systemu opuszczania i podnoszenia anteny. Fot. Kraken Robotics

Trzeba również wydzielić miejsce na pokładzie rufowym dla samego opływnika z antenami sonaru, który ma długość 3,5 m, rozpiętość „skrzydeł” 1 m i waży 250 kg, jak również dla systemu zwijania i rozwijania kabloliny, która ma długość 300 m. Utrudni to nie tylko pracę grupom cumowniczym podczas manewrowania w porcie (i tak ograniczaną pojazdem Hugin na prawej burcie), ale przede wszystkim zablokuje trasę torom minowym („Kormorany” miały mieć możliwość stawiania min).

image
Miejsce na pokładzie rufowym ORP „Kormoran” przygotowane do montażu torów minowych zostanie prawdopodobnie w całości zajęte przez nowy sonar holowany Kraken Katfish 180. Jak będą wtedy stawiane miny z okrętu jak na razie nie wiadomo. Fot. M.Dura

Przerobiony musi zostać dodatkowo już opracowany i przebadany okrętowy system zarządzania walką SCOT-M. Będzie to związane prawdopodobnie z dodaniem dodatkowej konsoli w i tak rozbudowanym ponad potrzeby Bojowym Centrum Informacyjnym. Oczywiście OBR CTM sobie z tym poradzi, ale taka przeróbka wymaga czasu, pieniędzy i dodatkowych badań. Tym bardziej, że takich dodatkowych konsol będzie więcej. Zadecydowano bowiem, że „seryjne” niszczyciele min otrzymają poza Huginem również mniejsze, autonomiczne, bezzałogowe pojazdy podwodne typu Gavia.

image
Nowością na „seryjnych” niszczycielach min typu Kormoran będą m.in. małe, autonomiczne pojazdy podwodne typu Gavia. Fot. M.Dura

Dlaczego wymieniono system łączności na „Albatrosie”?

O ile dołożenie sonaru Kraken Katfish 180 i dronów Gavia teoretycznie zwiększyło liczbę zadań, jakie mogą wykonywać „Kormorany” to zaakceptowana przez Inspektorat Uzbrojenia wymiana systemu łączności wprowadziła tylko zamieszanie, podniosła koszty i spowodowała, że to co było opracowane i produkowane w Polsce teraz w pewnej części jest również kupowane za granicą.

Sprawa jest dodatkowo o tyle dziwna, że zintegrowany system łączności z ORP „Kormoran”, który zdecydowano się wymienić, otrzymał jako jedyny w czasie targów Balt Military Expo w czerwcu 2018 r. wyróżnienie od Inspektora Marynarki Wojennej. Nagrodzono więc coś, co pół roku wcześniej zdecydowano się nie wprowadzać na teoretycznie takim samym „Albatrosie”. Dodatkowo wykonanie zupełnie nowego odpowiednika tego, co na „Kormoranie” dokładnie przebadano i zaakceptowano, zlecono zupełnie innej firmie, którą jak się później okazała była PGZ Stocznia Wojenna.

PGZ Stocznia Wojenna otrzymała to zlecenie w grudniu 2017 roku w wyniku uzgodnionego podziału prac w ramach konsorcjum.

PGZ Stocznia Wojenna – odpowiedź z 16 października 2020 r.

Zrobiono tak, pomimo, że stocznia ta nie miała gotowego produktu i jak się okazuje prawdopodobnie nie ma go do dzisiaj (prace nad nim jeszcze trwają). Trzeba bowiem pamiętać, że nie chodzi jedynie o zainstalowanie w szafach zakupionych od różnych producentów odbiorników i radiostacji (np. firm ELAC, OBR CTM, ROHDE&SCHWARZ), ale również o ich zintegrowanie z centralnym sterowaniem. Sama stocznia PGZ SW przyznała autorowi artykułu, że ich system łączności to rozwiązanie nowe, nie stosowane dotąd na żadnym okręcie Marynarki Wojennej.

Czytaj też: Polskie systemy łączności dla okrętów. Wyposażenie Kormorana II

Teraz trzeba więc było od nowa opracować m.in. zastosowany na okręcie ORP „Kormoran” i opracowany w Polsce Okrętowy Podsystem Zdalnej Kontroli i Konfiguracji Systemu Łączności OCTOPUS, który jako główny element kontroli okrętowych środków łączności wewnętrznej i radiowej pozwala na łatwe konfigurowanie urządzeń łączności fonicznej i transmisji danych oraz wizualizację stanu komutacji i statusu, w jakim znajdują się poszczególne urządzenia.

PGZ Stocznia Wojenna musi również opracować odpowiednik wykorzystywanego na ORP „Kormoran” polskiego, Okrętowego Systemu Edycji i Transmisji Wiadomości MHS PIGEON, którego zadaniem jest zapewnienie odpowiedniego obiegu wiadomości na okręcie – edycji tej wiadomości przez wielu użytkowników oraz transmisji informacji w ramach współpracy interoperacyjnej NATO. System ten zapewnia dodatkowo realizację funkcji Chat, obsługę poczty elektronicznej oraz interfejs do systemów zewnętrznych umożliwiający transmisje i odbiór wiadomości zgodnych z dokumentem ACP 127.

Przy tak daleko idących zmianach już wiadomo, że wprowadzenie zupełnie nowego systemu łączności na dwóch kolejnych niszczycielach min będzie związane dodatkowo z koniecznością niepotrzebnego powtórzenia takiej samej serii badań i certyfikacji, jakie przeprowadzono w czasie pracy badawczo-rozwojowej na ORP „Kormoran” (w tym podobno z użyciem samolotów F-16).

Dlatego jeszcze w grudniu 2018 r. autor zwrócił się do PGZ Stocznia Wojenna z serią siedmiu pytań określających m.in. czy stocznia ta rzeczywiście otrzymała zlecenie na budowę systemu łączności na niszczycielach min „Albatros” i „Mewa”, kiedy ten system: przejdzie badania pod względem kompatybilności elektromagnetycznej i bezpieczeństwa informacji, uzyska certyfikat Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i będzie akredytowany przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, czy już uwzględniono to w harmonogramie budowy okrętów oraz kto będzie odpowiedzialny za ewentualne opóźnienia oraz skutki, jakie przyniosą wprowadzone zamiany:

Z otrzymanej, jednozdaniowej odpowiedzi wynikało jedynie, że PGZ Stocznia Wojenna wtedy nie czuje się odpowiedzialna za system łączności na dwóch seryjnych Kormoranach, ponieważ nie otrzymała „decyzji Zamawiającego w tej sprawie”. W rzeczywistości żadne decyzje zamawiającego nie były potrzebne, ponieważ Inspektorat Uzbrojenia i Inspektorat Marynarki Wojennej zamówiły w listopadzie 2017 r. konkretne okręty, w konkretnej konfiguracji i w konkretnym konsorcjum.

„PGZ Stocznia Wojenna informuje, iż nie zapadły jeszcze decyzje Zamawiającego w tej sprawie”.

Magdalena Rybka - Rzecznik prasowy PGZ Stocznia Wojenna - Odpowiedź z 19 grudnia 2018 r.

W ten sposób trudno jest określić, kiedy zdecydowano się na zmianę sytemu łączności. W 2020 roku PGZ Stocznia Wojenna poinformowała przecież, że otrzymała zlecenie na wykonanie pakietu prac przy seryjnych niszczycielach min „w grudniu 2017 roku”. Z kolei z odpowiedzi przesłanej autorowi 20 października 2020 r. przez Inspektorat Uzbrojenia wynika, że w 2017 roku zlecono coś, co zawarto dopiero w drugim aneksie do umowy popisanym ponad dwa lata później - 22 stycznia 2020 r. Tak późne podpisanie aneksu jest tym bardziej dziwne, że prace zlecone PGZ Stocznia Wojenna były bardzo szerokie i według danych przekazanych obecnie przez tą spółkę objęły w sumie dostawę:

  • zintegrowanego systemu łączności (zewnętrznej i wewnętrznej). Systemy te są produktem własnym PGZ SW przygotowanym od zaprojektowania do zdania go w działaniu;
  • zintegrowanego systemu nawigacji we współpracy z kanadyjską firmą OSI Maritime. PGZSW przy tej okazji została autoryzowanym przedstawicielem tego uznanego światowego producenta systemów nawigacyjnych dedykowanych dla okrętów wojennych. W ramach współpracy PGZ SW pozyska także zdolności do serwisowania urządzeń dostarczanych przez OSI Maritime dla MW RP oraz innych klientów w basenie Morza Bałtyckiego;
  • systemu uzbrojenia (artyleryjskiego) we współpracy z PIT-Radwar, co potwierdza zdolność Grupy PGZ do wprowadzania nowych rozwiązań dla MW RP, również w zakresie systemów uzbrojenia.”
image
Inspektorat Uzbrojenia zadecydował, że kolejne niszczyciele min otrzymają inny, zintegrowany mostek nawigacyjny niż został opracowany i przebadany na ORP „Kormoran”. Fot. M.Dura

Eliminując poprzedniego, polskiego dostawcę systemu łączności, Inspektorat Uzbrojenia musiał zlecić też innemu wykonawcy opracowanie od nowa:

  • systemu alarmowego i kontroli dostępu (obejmujący wszystkie zabezpieczenia mechaniczne i elektroniczne kontroli dostępu pomieszczeń strefy pierwszej - kabina radio i krypto),
  • podsystemu telewizji przemysłowej;
  • sieci informatycznej „ogólnej” (nie związanej z systemami bojowymi).

Należy przy tym pamiętać, że niepokój autora w 2018 roku nie wzbudził jedynie fakt, że zmieniono dostawcę systemu łączności, ale wiedza, że po jego opracowaniu wymagane jest np. jego zbadanie w specjalizowanym laboratorium pod względem kompatybilności elektromagnetycznej i bezpieczeństwa informacji. Przypomnijmy, że rozwiązanie z ORP „Kormoran” posiada np. certyfikat Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i było akredytowane przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

Nowy system będzie więc musiał dopiero przejść takie badania, do czego dodatkowo trzeba przygotować odpowiednie metodyki, dokumentację do akredytacji i certyfikacji itd. Całe to zupełnie niepotrzebne zamieszanie powinno wzbudzić alarm zarówno u Zamawiającego - Inspektoratu Uzbrojenia, który m.in. przez to nie odbierze na czas okrętu (a nawet jeżeli później go dostanie, to nie taki, jak sprawdzony już prototyp), jak również u dwóch pozostałych konsorcjantów budujących niszczyciele min: stoczni Remontowa Shipbuilding i OBR CTM. Oba te podmioty w przypadku opóźnienia nie tylko bowiem nie otrzymają na czas pieniędzy za wykonaną w terminie pracę, ale jednocześnie niezasłużenie stracą na reputacji (którą sobie wyrobiły realizując tak trudny program jak "Kormoran II").

Ale samo opóźnienie i dodatkowe koszty to nie są jedyne skutki zmiany wykonawcy systemu łączności. O ile na ORP „Kormoran” został zastosowany polski system łączności wewnętrznej, to na „Albatrosie” nie udało się go stoczni PGZ SW zrobić i według nieoficjalnych informacji, do których dotarł autor artykułu, trzeba go było kupić prawdopodobnie w Norwegii. Takich zagranicznych zakupów z tym związanych może być zresztą o wiele więcej. PGZ Stocznia Wojenna nie chciała jednak ujawnić, co dodatkowo, w porównaniu do ORP „Kormoran”, trzeba było kupić za granicą - tłumacząc się „względami bezpieczeństwa”.

Tymczasem warto tu przypomnieć sława Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka z jego wystąpienia na konferencji Defence24Day w dniu 22 września 2020 r. „Zależy nam na tym, żeby zamówienia o ile to jest możliwe, kierowane były do firm działających na terenie Polski”. W przypadku systemu łączności wewnętrznej było to możliwe, a jednak ostatecznie, za akceptacją Inspektoratu Uzbrojenia, rozgłośnię okrętową kupiono w Norwegii.

Ewenement na skalę światową: Seria trzech okrętów z aż dwoma prototypami

Zakres zmian wprowadzonych na „Albatrosie” spowoduje, że będzie to w rzeczywistości inny niszczyciel min niż „ORP „Kormoran”. Zmieni się więc JIM (Jednolity Indeks Materiałowy) całego okrętu, a więc trzeba będzie przeprowadzić o wiele szerszy zakres badań, niż przy stosowaniu już sprawdzonych rozwiązań. Trzeba też będzie inaczej szkolić obsługę, która zetknie się z czymś zupełnie nowym, odmiennym nie tylko od tego, co jest na ORP „Kormoran”, ale w przypadku systemu łączności i nawigacji - również na innych okrętach MW.

A przecież z elementów tego, co zastosowano na prototypowym „Kormoranie” zbudowano systemy łączności na innych jednostkach pływających Marynarki Wojennej, w tym na trałowcach ORP „Resko”, ORP „Dąbie”, ORP „Flaming”, ORP „Mewa”, ORP „Czajka” i na okręcie transportowo–minowym ORP „Kraków”. Są one też instalowane na nowych jednostkach, np. budowanych w ramach programu Holownik.

Pojawiają się również inne pytania. Może więc po tym co już napisano o sonarze holowanymi i systemie łączności, ktoś w Ministerstwie Obrony Narodowej zdecyduje się sprawdzić nieoficjalne doniesienia chociażby o tym, że transponder systemu IFF dla ORP „Kormoran” został kupiony za granicą już po badaniach tego okrętu i bez odpowiedniego okablowania montażowego (wg Inspektoratu Uzbrojenia wiadomo jedynie, że „transponder Modu 5 został pozyskany, w ukompletowaniu zgodnym ze specyfikacją techniczną, w ramach oddzielnej umowy w ramach procedury Foreign Military Sales”).

Nie wiadomo też jak to się stało, że automatyczny okrętowy system artyleryjski OSU 35 kalibru 35 mm, który był rozwijany z myślą o wejściu na wyposażenie najnowszych niszczycieli min typu Kormoran II i był „z sukcesem” testowany na korwecie ORP „Kaszub” okazał się prawdopodobnie nieprzystosowany dla niszczycieli min i musi zostać gruntownie przeprojektowany ze względu na zbyt dużą wagę jako armata OSU-35K.

image
System artyleryjski kalibru 35 mm przebadany na korwecie ORP „Kaszub” prawdopodobnie okazał się niedostosowany dla niszczycieli min typu Kormoran. Fot. M.Dura

Warto też wyjaśnić, dlaczego po zakończonych powodzeniem badaniach trzeba było zakupić na „seryjne” Kormorany pojazdy Saab Double Eagle SAROV, które zastąpiły podobno dobrze sprawdzające się pojazdy: Saab Double Eagle Mk. III oraz Morświn. Pomóc może w tym to, że Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak jest bardzo wyczulony na takie nieprawidłowości. Warto tu przypomnieć część z jego wystąpienia na konferencji Defence24Day w dniu 22 września 2020 r., w którym wyraźnie zaznaczył, że „…musimy eliminować to wszystko, co powoduje bezpodstawne zwiększanie kosztów”.

Tymczasem te koszty wzrosły i wynoszą obecnie 1,39 mld zł brutto. Co więcej opóźni się oddanie okrętów. Jak na razie zakłada się, że „Albatros” zostanie przekazany w ostatnim kwartale 2021 r., a „Mewa” na początku 2022 r. Oznacza to, że okręt prototypowy ORP „Kormoran” może być krócej przyjmowany do Marynarki Wojennej od momentu wodowania (zwodowany 4 września 2015 r. i przyjęty 28 listopada 2017 r.) niż okręt seryjny „Albatros” (zwodowany 10 października 2019 roku).

„Całkowita wartość umowy na dostawę nowoczesnych niszczycieli min typu KORMORAN II, po uwzględnieniu wszystkich aneksów, wynosi 1,39 mld zł brutto. Zgodnie z aktualnie obowiązującym harmonogramem dostaw planowane przekazanie jednostki 258/II powinno nastąpić w ostatnim kwartale 2021 r., a jednostka 258/III powinna zostać odebrana na początku 2022 r. Wodowanie jednostki 258/III zostało zaplanowane na grudzień br.”

Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia mjr Krzysztof Płatek

Dodatkowo założone terminy przekazania okrętów są bardzo optymistyczne i według autora artykułu najprawdopodobniej nie będą mogły zostać dotrzymane. Należy bowiem pamiętać że próby morskie „Kormorana” rozpoczęły się 13 lipca 2016 r. i do zdania okrętu potrzeba było 16 miesięcy. Do terminu zdania „Albatrosa” wskazanego przez Inspektorat Uzbrojenia jest już tylko 13 miesięcy, a nadal duża część systemów pokładowych na „Albatrosie” nie została jeszcze zamontowana i co gorsza – prawdopodobnie nie jest gotowa (np. armata 35 mm i zintegrowany system łączności).

Dlatego przy tak wysoko postawionych kryteriach przez ministra Błaszczaka, ktoś w MON rzeczywiście powinien się zainteresować, z czego rzeczywiście wynikają wszystkie zmiany wprowadzone w programie „Kormoran”. Można też niejako przy okazji sprawdzić, czy rzeczywiście Marynarka Wojenna racjonalnie opracowała wymagania na ponad normę rozbudowane: okrętowy system walki i system łączności, dzięki którym zbudowano tak naprawdę nie niszczyciel min, ale „okręt dowodzenia z funkcją zwalczania min”.

Jeżeli się tego nie wyjaśni to wojsko nadal nawet kupując rowery będzie stawiało wymagania na „Gwiazdę Śmierci” – ostatecznie dostając hulajnogę.


Po publikacji artykułu Inspektorat Uzbrojenia w dniu 23 października opublikował na swojej stronie internetowej stanowisko o następującej treści:

"Wbrew informacjom opublikowanym na łamach portalu Defence24.pl, w artykule red. Maksymiliana Dury pt. „Kormoran II, czyli jak z niszczyciela min zrobiono krążownik min”, budowa seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II dla Marynarki Wojennej RP jest zgodna z zapisami zawartej umowy a wszelkie zmiany zaimplementowane na dwóch seryjnych okrętach przeprowadzono w sposób transparentny oraz zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami.

Stwierdzenia pojawiające się w artykule red. Maksymiliana Dury, jakoby decyzja o wprowadzeniu zmian do projektu „Kormoran” wynikała „tylko z decyzji Zamawiającego” oraz „ktoś sobie je po prostu wprowadził nie zważając na powodowane przez nie koszty”są niezgodne z prawdą.

Rekomendacje poszczególnych gestorów sprzętu wojskowego i gestora wiodącego, czyli Inspektoratu Marynarki Wojennej DG RSZ, które zostały zawarte w dokumentacji z badań kwalifikacyjnych prototypu okrętu Kormoran II, jak i wnioski wynikające z badań eksploatacyjno-wojskowych, jak już informowano, stanowiły podstawę do formułowania „Wniosków o Odstępstwa”. Podkreślić jednocześnie należy, że badania eksploatacyjno-wojskowe prototypowej jednostki jeszcze nie zostały zakończone w pełnym ich zakresie. Przedmiotowe wnioski w dalszej kolejności podlegały uzgodnieniom z właściwymi komórkami resortu obrony narodowej. Następnie, po ich akceptacji, dokonano wyceny oraz przeprowadzono negocjacje z Wykonawcą, ze szczególnym uwzględnieniem relacji koszt/efekt. Dopiero zakończenie powyższego procesu stanowiło podstawę do wprowadzenia zmian do umowy w formie zawartych aneksów.

Na czas realizacji powyższego procesu wpłynęło wiele czynników, w tym m.in. terminy uzgodnień wewnątrzresortowych, przeprowadzenie analiz dotyczących możliwych do zastosowania rozwiązań technicznych danej modyfikacji, przygotowanie dokumentacyjne i projektowe, czy dostępność ofert od przemysłu. Dopiero po dokonaniu powyższych czynności Zamawiający – Inspektorat Uzbrojenia mógł formalnie wprowadzać zmiany do zapisów umowy, a w dalszej kolejności modyfikacje okrętów. Należy zaznaczyć, że jednym z założeń procedowanych zmian była jak najmniejsza ingerencja w harmonogram budowy okrętów. W przeciwieństwie do tego co sugeruje autor artykułu, możliwe do zastosowania narodowe rozwiązania spełniające wymagania i podnoszące możliwości operacyjne okrętu są implementowane w maksymalnym stopniu. Przykładem może być nowy okrętowy system artyleryjski OSU-35K.

Podnoszone przez autora zwiększanie kosztów projektu, w związku z wprowadzanymi modyfikacjami, było brane pod uwagę przez resort obrony narodowej już na etapie negocjacji umowy na budowę seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II. Skutkowało to m.in. znacznym obniżeniem wartości okrętów seryjnych w stosunku do złożonej oferty, zabezpieczeniem środków w centralnych planach rzeczowych obowiązujących w resorcie obrony narodowej, jak i zawarciem stosownych zapisów umownych pozwalających na wprowadzanie modyfikacji poprzez „Wnioski o Odstępstwa”.

Wprowadzanie modyfikacji na okrętach seryjnych wynikających z realizacji zaleceń z badań kwalifikacyjnych, wniosków z badań eksploatacyjno-wojskowych, czy z postępu technologicznego w ostatnich latach, czego wyrazem jest np. instalacja na okręcie nowych wersji sprzętu, po zaprzestaniu produkcji starszych wersji, jest czynnością naturalną w procesie budowy jednostek pływających, o czym autor artykułu powinien być świadomy, biorąc pod uwagę jego doświadczenie zawodowe oraz specjalizację dziennikarską w zakresie techniki morskiej i okrętownictwa. Autor powinien być także świadomy, że procesom modernizacji i modyfikacji poddawane są również jednostki znajdujące się w linii.

Nieprawdziwe są też stwierdzenia mówiące o konieczności przeprowadzenia powtórnych badań kwalifikacyjnych w pełnym zakresie. Dla jednostek produkowanych seryjnie, jakimi są ORP Albatros i ORP Mewa planowane jest przeprowadzenie badań zdawczo-odbiorczych. Badania kwalifikacyjne będą dotyczyły jedynie systemu OSU-35K i będą realizowane w ramach projektu prowadzonego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Odnosząc się do kwestii transparentności należy podkreślić, że Inspektorat Uzbrojenia nie może się odnieść szczegółowo do wielu przedstawionych w artykule tez dotyczących wprowadzanych zmian z uwagi na fakt, że zarówno dane z protokołu z badań kwalifikacyjnych jak i informacje dotyczące uzbrojenia, a w szczególności systemów łączności, są informacjami wrażliwymi. Wszelkie inne informacje dotyczące budowy okrętów typu Kormoran II, były podawane, również w odpowiedziach udzielonych autorowi artykułu, a także szeroko komentowane przez opinię publiczną.

Na zakończenie, ze względu na terminologię zastosowaną w tytule artykułu, należy jeszcze wyjaśnić, że krążownik min, czyli inny historyczny typ okrętu, to inaczej minowiec, francuski stawiacz min, taki jak Pluton, który zatonął w 1939 r. w Casablance, o czym autor, były oficer Marynarki Wojennej powinien być świadomy i zdawać sobie sprawę, że użycie tego pojęcia w tytule artykułu może wprowadzać czytelnika w błąd. 

Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia

mjr Krzysztof Płatek" 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 112
Reklama
Tom
wtorek, 27 października 2020, 19:34

Przed wojna mielismy kilka nowoczesnych okretow podwodnych i niszczycieli na ponad 100 km odcinek wybrzeza. Obecnie wybrzeza mamy 500 km i same graty. Wtedy ludzie biedowali ale dawali wdowie grosze a pieniedzy nie marnowano tylko zamawiano okrety w najlepszych stoczniach. Obecnie zapewne obca agentura powoduje ze marnujemy na potege pieniadze a powinnismy zamawiac za granica a nie wspierac stocznie ktore niczego dobrze nie potrafia zrobic.

TN
czwartek, 12 listopada 2020, 12:06

To ja jeszcze proponuję sprawdzić strukturę wydatków budżetowych w II RP. Ułatwię jedynie, że Ministerstwo Spraw Wojskowych na rok budżetowy 1938/1939 miało do dyspozycji 33,6% ogólnej sumy wydatków z budżetu państwa. To nie pomyłka w przecinku. Naprawdę na zbrojenia wydawaliśmy jedną trzecią wszystkich pieniędzy z budżetu. Dziś teoretycznie wydajemy 2%. To chyba bardzo istotna różnica!

LepaOFF
poniedziałek, 26 października 2020, 15:48

Cytat: "Jest to zrozumiałe, ponieważ by taki sonar z holowanym kompleksem antenowym wykorzystać do poszukiwania min, okręt musi przejść nad nimi, co nawet w przypadku jednostek o zminimalizowanych polach fizycznych jest bardzo niebezpiecznie." --- Przecież sonar może być pchany na sztywnej rurze przed kadłubem, czy to jest aż tak trudne do wykonania?

Ktoś
poniedziałek, 26 października 2020, 18:28

Być może technicznie byłoby to realne, ale w sytuacji, gdy mamy sonar na autonomicznym pojeździe podwodnym, mogącym pływać setki metrów od okrętu nie ma to sensu. A poza tym, takie rozwiązanie jednak trzeba by opracować, zamontować na okręcie i przetestować, a nie ma o tym ani słowa.

Gość
poniedziałek, 26 października 2020, 09:13

Dla mnie to wygląda na sabotaż.

w
poniedziałek, 26 października 2020, 07:38

Iryda, Slązak, .... Ci sami ludzie, to samo postepowanie. ""Nie chodzi zeby dogonic króliczka. ale zeby go gonic"

Andrzej
poniedziałek, 26 października 2020, 06:36

Dzień dobry Panowie. Mam pytanie. Skoro "Kormoran" jest dozbrajany, a tytuł artykułu wspomina o "krążowniku" - był na Defence 24 taki artykuł, ale na 1 kwietnia 2020), to czy nie można, aby każdy marynarz, otrzymał choć po 1 "Piorunie". Wówczas będziemy mieli "krążownik rakietowy". To samo dotyczy naszych OP. Koszt w sumie niewielki, a zawsze coś. A propos ORP "Orzeł". Proponuję zmienić nazwę na "BaZaPod1". Jak na Święto przypłynie "Szwed", to "BaZaPod1" - "Baza Zaopatrzenie Podwodnego Jeden", umożliwi mu dłuższe rejsy. Do rozważań na zimę (chłodne dni) - jaki port macierzysty (chociaż basen portowy), bo zdaje się, że to chyba jest jednak dość istotne. Mój typ w stosunku do pozostałych 2, elektryczna żegluga kabotażowa.

Jarek K
niedziela, 25 października 2020, 17:01

Widzę tu burdel jak z zamówieniami jednostek dla SG

kasia
niedziela, 25 października 2020, 16:27

A moze nalezy odkupic jednego dauther crafta 7 dni samowystarczalnosci 3 załogantów i przepłynie Bałtyk za 4 dni cena 280 razy mniej od tej łodki o nazwie Kormoran i dowiezie sonar i inne zabawki Dowódca moze być szyper II klay bez stopnia admirała floty.

w
niedziela, 25 października 2020, 08:06

znów nieuctwo MON i IU. Takie modyfikacje wykonuje sie po wykonaniu 5 szt. W nowej serii

wojo
niedziela, 25 października 2020, 02:13

Technologicznie odstajemy od swiatowej czolowki produkujacej zaawansowane technologies o lata, moze dziesiatki lat. nikt nie dostarczy nam wiedzy czy doswiadczenia ot tak sobie za darmo. Jezeli okret powrocil z testow pelnomorskich I na szczescie raport wskazal powazne braki w wyposazeniu to jak najbardziej prosimy o zmiany. Potrzebujemy nowoczesna jednostke, a nie kolejny model zacofany technologicznie, bezuzyteczny jezeli mowimy o dniu dzisiejszym na pewno niebezpieczny dla zalogi w niedalekiej przyszlosci. Miny czy roznego rodzaju sensory ukryte w glebinie morskiej wymagaja dokladnego rozpoznania, a testy udowodnily- ze jest to mozliwe I konieczne. Nie rozumiem waszych narzekn, przeciez to sa saperzy-myla sie tylko raz. Tego rodzaju skapstwa ktorego cena bedzie zycie wielu odwaznych ludzi nikt nie chce. Oczywiscie tylko wrogim RP organizacjom ktorych w Polsce jest zbyt wiele dzialaja bezkarnie i sa wszedzie zalezy na tym. Slaba i sklocona Polska to niestety wiekszosc z was, Produkowac to tylko I wylacznie najnowoczesniejsze systemy. Zaawansowane, kosztowne i trudne w produkcji ale jest to jedyny sluszny kierunek.

w
poniedziałek, 26 października 2020, 07:39

przeciez wiekszość swojego przemysłu mysmy sami zlikwidowali. TO SA zakupowe SKŁADANKI

PS
niedziela, 25 października 2020, 22:51

To jest tylko okręt p. minowy. Kiedyś, gdy nasze okręty aktywnie działały w międzynarodowych składach na morzu, nasze załogi świetnie sobie radziły na ponad 50. letnich okrętach typu 206FM. Te doświadczenia miały być przeniesione na Kormorany. Widocznie nie zostały.

Ktoś
niedziela, 25 października 2020, 15:37

Tylko że raport wskazywał, że okręt radzi sobie bardzo dobrze. I nie ma potrzeby wprowadzania poważniejszych zmian. A teraz nagle okazuje się, że połowa rozwiązań będzie wymieniona. Więc albo raporty kłamały, albo te zmiany są bez sensu.

PS
sobota, 24 października 2020, 23:04

Ostatni akapit w piśmie Rzecznika Inspektoratu Uzbrojenia jest rozbrajający. Co ma wspólnego "krążownik min, czyli historyczny typ okrętu, to inaczej minowiec, francuski stawiacz min, taki jak Pluton, który zatonął w 1939 r. w Casablance", ze skojarzeniem użytym przez autora w tytule artykułu? Może to, że prototypowy ORP Kormoran jest już historyczny w stosunku do dwóch pozostałych. To jest tak, jak zwykłe okręty przeciwminowe (OPM) nazywamy w Polsce "niszczycielami min". Pan rzecznik powinien być świadomy, że używanie określenia "niszczyciel" na OPM może wprowadzać czytelnika w błąd. Powinien być także świadomy tego, że przeciągające się ponad miarę "badania eksploatacyjno-wojskowe prototypowej jednostki, które jeszcze nie zostały zakończone w pełnym ich zakresie", doprowadziły do konkretnych dla kraju szkód polityczno-wojskowych - doprowadziły do braku naszych okrętów w zespołach SNMCMG. Zaprzepaszczono dotychczasowy dorobek ORP Mewa, ORP Flaming i ORP Czajka. Okres pełnego wdrażania do służby ORP Kormoran, porównywalny jest z czasem osiągnięcia pełnej gotowości bojowej w innych Flotach przez lotniskowce.

Opel
niedziela, 25 października 2020, 20:16

No I? To chyba lepiej dla naszych marynarzy że nie biorą udziału w zagranicznych manewrach. Przyzwyczajeni do ciepłych posadek na lądzie. Praca od 8 do 16. Kawka. Ciasteczka. Nie znają nowoczesnych okrętów bo takich u nas niema. Nie znają języków obcych. Dodatkowo naszym Wiekim Krazownikiem Wojny Minowej dowodzi Admirał. Przecież to FARSA i ośmieszanie WP.

Ginawa
sobota, 24 października 2020, 21:25

Zaraz, zaraz czyżby Gawron 2 ?

TOMASZ
sobota, 24 października 2020, 19:13

Niszczyciel min to porażka. Potrzebujemy na tym kadłubie korwetę z dwoma działkami mogły by to być dwie wieżyczki z armatami 30mm Hifist z Śiemianowic montowane w KTO Rossomak oraz szybkostrzelne działko przeciwlotnicze ZU. Do tego wyposażenie z Wyrzutnie Grom I Spike. To jest to co można osiągnąć maksimum jednostki ogniowej w Polskim Wydaniu.

Ktoś
niedziela, 25 października 2020, 15:40

W okręcie innym niż wojny minowej przepłacanie za stal amagnetyczną jest bez sensu. To co opisałeś to nie korweta, a patrolowiec. I akurat też nie wydaje mi się, aby taka konfiguracja uzbrojenia była szczególnie trafiona nawet jak na patrolowiec.

Franz
sobota, 24 października 2020, 12:57

No tak. jestem podatnikiem i czytajac ten artykol mam wrazenie ze znowu jestem oszukany. Nie wdaje sie w dyskusje o technice wyposazenia okretow. Powinno byc to domena specjalistow. Tymczesem wyglada na to ze powstaje proba pobicia rekordu Guinesa budowy okretu wojennego, dotychczas dzierzacego palme pierwszenstwa polskiej stoczni, budujacej okret prawie dwadziescia lat. Ta cala hucpa jest definitywnie sabotazem. Ktos za wszelka cene blokuje budowe polskiej marynarki wojennej. Przepisy, aneksy itd itp to tylko zaslona dymna. Wprost nie mozna uwierzyc czytajac ta historie.

Minionek
sobota, 24 października 2020, 12:51

Podobno na uzbrojenie dla MW brakuje kasy. A tutaj 100 milionów lekką ręką dorzuca się do okrętu, który dla potencjału MW nie ma decydującego znaczenia.

Zaq
sobota, 24 października 2020, 06:43

U mnie w firmie za brak brak planowania i przewidywania potrzeb wylatuje się na zbity pysk, w IU to standard a cel jest jeden budować długo i drogo jak w przypadku Gawrona vel Slazaka z którym nie wiadomo co teraz zrobić na korwete za słabe uzbrojenie a jako patrolowiec za drogi w eksploatacji. Tam gdzie zaczyna się MON kończy się logika.

Pewny
sobota, 24 października 2020, 04:03

Wyjątkowo brzydki i w wielu miejscach nieprawdziwy artykuł. Aż żal czytać. Nie będzie powtórnych badań poza nowym systemem artyleryjskim a pozostałe zmiany wynikają z prowadzonych testów i zmian technologicznych. Wstyd podobnie jak artykuł ...

MK
niedziela, 25 października 2020, 12:00

Nie będzie badań nowych systemów, które będą prototypami (np. system łączności)? Czy to znaczy, że zostaną wprowadzone na okręty systemy nie przebadane, bez certyfikatów?

Konfederata
piątek, 23 października 2020, 23:53

Cóż po raz kolejny .. nie będzie Polski niepodległej, nie będzie Wojska Polskiego. Najpierw musimy wywalczyć to pierwsze niestety, bo okupant nas nie dozbroi, to chyba jasne.

Yunior
piątek, 23 października 2020, 23:27

Wyjedźmy stąd. Zostawmy ich, niech się bawią sami ze sobą. Innych szans na wyjście z tej kilkudziesięcioletniej zarazy - brak.

Sceptyk
piątek, 23 października 2020, 22:58

Wydajemy miliardy aby w razie konfliktu walczyć z minami. Moze lepiej wydac te miliardy na możliwość zwalczanie jednostek które te miny będą chciały stawiać na naszych wodach. Jedyne co może powstrzymać przeciwnika przed atakiem to perspektywa dużych strat w ludziach i sprzęcie. Starty w minach na pewno przeciwnika nie zniechęcą do ataku.

Optymista
sobota, 24 października 2020, 21:58

My będziemy niszczyć miny a przeciwnik będzie stawiał nowe bo nasza marynarka nie ma nic czym mogłaby mu w tym przeszkodzić. Ostatecznie niczym nie zagrożony przeciwnik zatopi te nasze praktycznie bezbronne niszczyciele min. Nie ma to jak dobrze wydane miliardy na obronność kraju.

Ginawa
sobota, 24 października 2020, 21:33

Wydajemy aby utrzymc zeglownosc torow wodnych i portow. Bo surowce, bo transporty sojusznicze, bo swoboda dzialania wlasnych sil okretowych. Statystycznie nie mozliwe jest zniszczenie wszystkich przeciwnikow, a miny straszyc beda wiecznie. Zreszta to system ma byc, nie mozna skladac wszystkich nadzieji w jedne rece.

Sceptyk
niedziela, 25 października 2020, 23:23

1. Jesli juz dojdzie do konfliktu i minowania naszych portów to transporty sojusznicze z pewnoscia nie będa wysyłane droga morską do Swinoujscia. To byłaby misja samobójcza. Mamy bardzo długa granicę zachodnią i wiele mozliwosci aby przyjąć pomoc sojuszników drogą ladową. 2. Nasza marynarka wojenna na czas W ma tylko jedną opcję aby zachować zdolność do działania.- ewakuację na zachodni Bałtyk gdzie nasi sojusznicy mogą zapewnic przewagę powietrzną i osłonę przed atakami npla. Usuwanie min to bedzie zadanie na czas po zakonczeniu konfliktu. W czasie konfliktu wszelka zegluga i transport towarów do naszych portów i tak zostanie wstrzymany. Nikt rozsądny nie wysle nam ladunku statkiem do Gdanska ani nawet do Szczecina. Tak naprawdę to do kontrolowania naszego obszary Bałtyku potrzebne jest lotnictwo morskie patrolowe i uderzeniowe oraz rakietowe dywizjony nadbrzezne.

Arado
piątek, 23 października 2020, 22:18

Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.Ktoś za mało dostał albo wcale, inny poczuł się niedowartościowany albo pominięty.W tej sytuacji będziemy mieli prototyp za prototypem i eksperymentować będziemy dalej aż wycieknie źródełko z kasa albo ktoś to ogarnie i powie dość.

Pytacz
sobota, 24 października 2020, 12:59

Ale kto miałby to ogarnąć?

Spawacz
piątek, 23 października 2020, 22:05

Poprzednie dwa Kormorany zostały zbudowane dość szybko, chociaż generalnie można było jeszcze szybciej to ogarnąć gdyby wszystko było o czasie. W Polsce są fachowcy do robienia dużo większych jednostek. Kadłub statku nie jest problemem, robimy statki dla Norwegów którzy mają wysokie standardy. Co do wyposażenia to zupełnie inna rzecz. Oczywiście, nie mówimy tu o stoczni MW hehe

Stryjek
piątek, 23 października 2020, 20:55

Czy w naszym wspaniałym kraju można coś doprowadzić do końca . Mi tu coś śmierdzi .Przecież ktoś pisze raporty ktoś je czyta ktoś to analizuje i decyzje podejmuje . To są ludzie z imienia i nazwiska .

Wójcio
sobota, 24 października 2020, 13:09

Przypadek? Nie sądzę!

WW
piątek, 23 października 2020, 18:44

"...od porażki do porażki, bez utraty entuzjazmu ..."

MON na dnie absurdu
piątek, 23 października 2020, 16:57

Z artykułu wyraźnie widać po pierwsze chęć dofinansowania za wszelką cenę brakorobów z PGZ. Po drugie wraz z wejściem Błaszczaka do MON natychmiast zaczęła się seria zakupów zagranicznych, co gorsza z rugowaniem z nich produktów polskich, oraz szczególnie ściśłe blokowanie prywatnych firm na rzecz np. państwowych. Po trzecie nasiliły się działania wsteczne i opóźniajace modernizację WP. Min Błaszczak okazuje się albo być bezwolną, sterowaną marionetką w "czyichś" rękach, na pewno nie służącą ani armii, marynarce czy generalnie polskiemu przemysłowi zbrojeniowe, albo źródłem tych szkodliwych działań. Bo wycofywanie się z zakupu polskiego sprzętu - wbrew deklaracjom Błaszczaka o jego wspieraniu - na rzecz zakupów z importu jest ewidentne. Istotny, choć nieuzasadniony i jak widać wręcz aferalny wzrost kosztów nie może być przypadkowy, gdyz o zbyt wielkie kwoty tu chodzi, by bez zgody ministra mogło do tego dojść. Zatem na decyzje ministra Błaszczaka wpływ wywierają po pierwsze lobbyści z PGZ, po drugie jacyś zagraniczni. W obu przypadkach, to sprawa dla prokuratury.

R
piątek, 23 października 2020, 16:31

Maze to jednak dobrze, ze nie budujemy samodzielnie nic wiekszego.

Ciemny Lud
piątek, 23 października 2020, 15:24

To w zasadzie dywersja. Nadaje się do tego aby tym się zajął kontrwywiad.

beta vulgaris
sobota, 24 października 2020, 09:56

Wiesz, tak to teoretycznie działa, ale w praktyce możemy jedynie sobie popisać na forum i pożalić...

Sms
piątek, 23 października 2020, 15:19

Mamy najstarszą MW w Europie albo nawet i na świecie. Chodzi oczywiście o sprzęt a nie o tradycje...

Szlag
piątek, 23 października 2020, 15:08

Nie mogę tego czytać. Szlag mnie trafia!

4X4
piątek, 23 października 2020, 14:50

Byc moze nie jestesmy w tej wlasnie chwili dostarczyc gotowe i dzialajace urzadzenia? Skopiowanie, wyprodukowanie i przetestowanie potrzebnych w tej chwili elementow na pewno pochlonie kilka bezcennych lat? Moze wiecej czasu. Pytanie tylko.. dlaczego nikt nie przewidzial tego typu sytuacji jaka zaistniala? I pytam krajowych producentow tychze technologii? MON nie potrzebowal? Haha - poniewaz nigdy nie zostalo to zaproponowane. Poza tym istnieje rynek zagraniczny. Wielka wasza szansa i nigdy nie bedzie na nia za pozno, zrobicie dzialajacy sonar nastepnej generacji wojsko na pewno znajdzie zastosowanie. Bolszoje sposiba Ruskim trollom za akywnosc na tym polu . Nie wszyscy potrafisz krasc jak to ma miejsce u was. Poza tym militarne sekrety tez istnieja. Zbyt wiele jest tu szczegolow.

Marek1
piątek, 23 października 2020, 14:01

Mamy zatem kolejny już "sukces" sprawnie działającego od lat w IMW i IU/MON anonimowego układu ludzi konsekwentnie paraliżującego, opóźniającego proces modernizacji m. in. w MW RP. Czy to "tylko" skrajna głupota, dyletantyzm i niekompetencja zawsze anonimowych oficerów/urzędników, czy już świadomy sabotaż powinny rozstrzygnąć służby kontrwywiadu. Powinny, gdyby działały. Niestety one NIE działają, bo istnieje nieformalna, ale b. skuteczna osłona dla w/w układu osób sprawowana przez wysokie czynniki polityczne.

fxx
piątek, 23 października 2020, 13:46

Pewnie efekt tego artykulu bedzie w najlepszym przypadku zaden, a w najgorszym taki ze Mewa bedzie miala jeszcze inne wyposazenie niz Kormoran i Albatros, wiec kazdy z 3 okretow bedzie prototypowy...

Polak
piątek, 23 października 2020, 10:52

Pewnie ktoś decyzyjny ma powiązania z kimś kto sprzedaje coś innego niż na Kormoranie , za to dostanie pieniążki jak to w polskiej mentalności bywa i trzeba wepchnąć na siłę . Każdy tu lepkie łapy ma

KK
piątek, 23 października 2020, 10:52

Pan Dura mógłby sprawdzić bardzo szybko, że sonar Kraken Katfish jest sonarem skanowania bocznego i _nie wymaga_ przechodzenia okrętu nad minami, ale wręcz przeciwnie rozszerza zdolności wykrywania obiektów do kilkuset nawet metrów na boki od osi okrętu. Wstyd. Szczególnie gdy feruje się bardzo zdecydowane opinie.

gem
piątek, 23 października 2020, 12:09

Zainspirowałeś mnie do poszukania danych technicznych tego sonaru i jakoś nie mogę po ich uzyskaniu dojść do takich wniosków jak Ty. Owszem, jest to urządzenie skanowania bocznego, ale antenę skanującą ma skierowaną w DÓŁ i służy do przeszukiwania dna morskiego. Wiązka wysyłana przez tę antenę jest rozchylona nieco od pionu na boki i być może można powiększyć pole widzenia anteny na jeden lub drugi bok przechylając urządzenie, ale i tak nie sięgnie tego co jest POD i PRZED holującym okrętem. Jest to urządzenie holowane, więc ciągnący je okręt MUSI być zawsze PRZED tym urządzeniem. Gdyby więc użyć Krakena do wykrywania typowego pola minowego, to niestety, najpierw okręt musiałby jednak weń wpłynąć. Tyle tylko, że ten sonar nie będzie służył raczej do wykrywania typowego pola minowego. Ponieważ jest to urządzenie o wysokiej rozdzielczości, pewnie będzie przeznaczony do uściślania pochodzenia echa wykrytego przez inne urządzenia.

hobbysta MW
piątek, 23 października 2020, 15:36

bingo

riba
piątek, 23 października 2020, 10:44

Na MSPO pokazywali znacznie zmodyfikowanego (lżejszego?) Trytona niż ten na Kaszubie. Czyżby im jednak chodziło o jakiś inny system, "z importu" ?

tagore
piątek, 23 października 2020, 09:19

Jest pewna zaleta tych wydarzeń mozna zidentyfikować osoby w MON odpowiedzialne za nadmuchiwanie kosztami i opóźnienia w realizacji innych starszych projektów.

gem
piątek, 23 października 2020, 09:14

"Co by tu jeszcze spie...ć, co by spie...ć?", że zacytuję klasyka.

ktos
piątek, 23 października 2020, 09:14

Na kazdym takim dokumencie jest podpis osoby ktora go zatwierdza. A mozeby tak prokuratura sie kiedys zainteresowala takimi osobami i moze by ktos w koncu poszedl siedziec za bezsensowne trwonienie pieniedzy podatnikow?

mc.
piątek, 23 października 2020, 11:16

Nic z tego. Podpisują "komisje" które kierowały się wskazaniami "użytkowników". NIKT NIC NIKOMU NIE UDOWODNI, wszyscy powiedzą że robili to by poprawić i ulepszyć. "Lepsze jest wrogiem dobrego", czyli potrzebujemy sprzęt DOBRY (to chyba cytat ze słów Pana Generała Andrzejczaka). A tak z innej bajki. Wielokrotnie pisałem że za tragiczny stan naszej Marynarki Wojennej odpowiada "Dowództwo Marynarki Wojennej" (wiem że nie ma takiej instytucji). Ich ciągłe marzenia, albo dziwna kalkulacja powodują że politycy po takich aferach będą wykreślali programy morskie z planowanych działań.

Jabadabadu
niedziela, 25 października 2020, 20:31

"Nie chcemy żeby było lepiej, my chcemy żeby było DOBRZE". To cytat z nieżyjącego już niestety klasyka-profesora (niektórzy wiedzą kto to taki). Rzecz aktualna od co najmniej 40 lat. I ciągle nierealna. Amen

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 października 2020, 08:58

Kormoran II nigdy nie miał być wyłącznie niszczycielem min. To miał i ma być statek wszechstronnej wojny minowej. Zresztą same miny też przechodzą ewolucję stając się coraz bardziej podwodnymi dronami. Autor tego artykułu twierdzi, że pole minowe ma stać w miejscu i nie ruszać się, a już podczas ww1, czyli ponad 100 lat temu, stosowano z sukcesem magnesy w minach by dać im możliwość autonomicznego polowania na okręty. Problem z wiekowym konstrukcyjnie działkiem 35 mm zawsze można rozwiązać nowoczesnym działkiem 30/40 mm na które licencję PGZ też ma. Jeśli wola się na to oczywiście w PGZ znajdzie. Cudów plot nie da się zrobić z czymś co nie jest w systemie Phalanx. Podejścia do polskich portów są kręte i wąskie, więc logicznym jest, aby Kormoran II je patrolował także. Miny zrzucać do wody można nawet z kutra, albo z doczepionej barki, więc tragedi wielkiej nie ma. Kormoran II jest bardzo powolnym okrętem, który nie jest zaprojektowany do szybkich działań wojennych na otwartym morzu, choć pewnie pod eskortą może je wykonywać majestatycznie baaar-dzooo pooo-wooo-liii.

Ktoś
piątek, 23 października 2020, 17:30

Użycie takiego okrętu, tak kosztownego i specjalistycznego do patrolowania to bezsens. Normalny patrolowiec kosztuje 1/3 tego co ten okręt. Działko 35 mm jest wciąż z sukcesem używane i daje bardzo dobre efekty, w sumie to jest sporo lepsze niż system Phalanx. Ten okręt jest zaprojektowany do niszczenia min, więc ograniczona prędkość nie jest tutaj jakąś tragedią. Inna kwestia, czy my faktycznie potrzebujemy takiego efektu, czy nie lepiej byłoby dysponować po prostu patrolowcami do których można dodać kontenery z modułem przeciwminowym.

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 października 2020, 22:55

Patrolowce nie mają miejsca w MW tylko w SG. Kormoran II to najbliższe co MW winno mieć, a co przypomina też patrolowiec. Jeśli działko 35 mm jest sukcesem i lepsze od Phalanx to napisz, czemu kraje sukcesu morskiego z dłuższymi tradycjami morskimi niż polska nie montują 35 mm działek w miejsce Phalanx na swoich statkach patrolowych, korwetach, fregatach i niszczycielach? Pewnie ten sukces 35 mm działka nikomu poza Polską i krajami Afryki nie imponuje. Tylko widzisz, Polska z krajami Afryki nie będzie prowadziła wojen na Bałtyku.

Perun Shogun
niedziela, 25 października 2020, 11:10

Szanowny Piotrze! Otóż, 35mm Oerlikon to najlepsze działko przeciwlotnicze jaki istniało i istnieje w historii nie tylko marynarki. Nowoczesny system programowalnej amunicji - opracowany przez polską prywatną firmę na licencji szwajcarsko-niemieckiej jest bdb. Więc nieprawdą jest to co piszesz. Wartoby czasami przeczytać coś na temat niż tylko podawać swoje wnioski odbiegające od rzeczywistości. To co zrobił IU w przypadku Kormorana/Albatrosa to zamach stanu. Ktoś kto twierdzi, ze nam marynarka jest nie potrzebna po prostu się myli. Zmiana planu i systemów nie podnosi sprawności bojowej i nie obniża kosztów. Co więcej rezygnacja z polskich roziązań oznacza ostatecznie większy wypływ pieniędzy z Polski. Ktoś kto TEGO nie rozumie zapewne woli, zeby Polska kupiła wszystko za granicą dziś. I jutro. I za rok i tak do końca Polski w ogóle!

Ktoś
sobota, 24 października 2020, 12:33

Patrolowce są tym, co MW powinna mieć i nawet są plany, żeby miała. I nie, Kormoran jest bardzo daleki od patrolowca, najbliższe patrolowcom to są nasze 2 korwety. Co do systemu Phalanx z bardzo prostej przyczyny jest powszechnie stosowany. Był po prostu opracowany wcześniej i upowszechnił się w marynarkach, zanim Millenium Gun z nowoczesną amunicją był dostępny. Dania, która miała wolny wybór, bo w momencie wyboru CIWS miała oba do wyboru i żadnego wcześniej w służbie zdecydowała się na Millenium Gun (oparty na 35 mm działku), mimo, że był kosztowniejszy. A obecnie systemy działek CIWS są zastępowane systemami rakietowymi do obrony przeciwrakietowej. Więc nikt nie uważa za stosowne wymieniać działek na inne i ponosić tego kosztów, jak wymienia to na rakiety. Nawet Izrael w nowych korwetach nie montuje Phalanx, opierając się na rakietach. W Europie Phalanx na budowanych przez siebie okrętach stosuje chyba tylko UK, która jednak na nowszych okrętach zamontowała również działka większego kalibru, a nowo projektowanych fregatach typu 31 zanosi się na to, że w ogóle zrezygnuje z Phalanx, opierając się co prawda nie na 35mm, ale na 40mm Boforsach.

Davien
sobota, 24 października 2020, 18:55

Najblizszy akurat patrolowcom u nas jest Ślązak a nie OHP. Co do Phalanx-a to w Europie jest dość masowo uzywany ejgo odpowiednik czyli Goalkeeper kal 30mm. Millenium Gun w Europie używa wyłacznie Dania i nikt inny a działo istnieje od 1995r

Piotr ze Szwecji
wtorek, 27 października 2020, 11:32

Goalkeeper kal 30 mm? Interesujące. Jego angielskojęzyczna nazwa w tłumaczeniu na polski to bramkarz. Bramkarz 30 mm! Nie musi być Phalanx. Może być Bramkarz. Tam jest powód dlaczego plot przez dekady stawiało na szybkostrzelność, a w tym nic działka w systemie Gatling nie pokona.

Ktoś
niedziela, 25 października 2020, 14:01

Ślązak i Kaszub zdaje się są u nas klasyfikowane jako korwety i mamy je dwie, a OHP jako fregaty, więc nie rozumiem początku Twojego komentarza? Owszem, Goalkeeper jest podobnie jak Phalanx działkiem w systemie gatlinga i tak jest dość powszechnie używany, z tym się zgadzam. Owszem Millenium Gun powstał w 1995, ale zarówno Phalanx i Goalkeeper istniały już 15 lat wcześniej.

hobbysta MW
piątek, 23 października 2020, 15:41

proponuję poczytać o artylerii lufowej małego i średniego kalibru dla systemów przeciwlotniczych. Podkreślam systemów a nie armat. Może rzuci to trochę światła i poszerzy wiedzę.

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 października 2020, 22:59

30 mm to najniższy kaliber do wykonywania zadania patrolu. Na ciasnych i wąskich podejściach do polskich portów zupełnie wystarczy. Tylko nie rozumiem co masz na myśli z systemem przeciwlotniczym. Samoloty i śmigłowce zazwyczaj nie pływają po wodzie, lecz latają hen wysoko w powietrzu. Okręty nawodne nie służą do patrolowania przestrzeni powietrznej. W normalnej MW w każdym razie. Kormoran II nie został zaprojektowany do samodzielnego działania, więc do czego mu ten plot? Do oddania salwy ostrzegawczej przed kadłubem zatrzymywanego statku 30 mm starcza aż nadto.

Ktoś
sobota, 24 października 2020, 12:54

Okręty nawodne w normalnej marynarce służą do pilnowania przestrzeni powietrznej. Czy to w USA, UK, czy Francji, gdzie ich zadaniem jest osłona lotniskowca przed wrogimi samolotami i pociskami rakietowymi, po zarówno tam jak i w innych krajach obrona kawałka morza na którym się znajdują one, jakiś konwój, brzeg terytorium ich kraju przed wrogimi samolotami. A nawet pociskami balistycznymi, bo takie SM-3 do tego głównie służą. I po to buduje się niszczyciele i krążowniki przeciwlotnicze mające 100 rakiet przeciwlotniczych i radary dalekiego zasięgu (nie że akurat to okręty na miarę Polskiej MW). Kormoran nie został zaprojektowany do samodzielnego działania, więc rakiety średniego i krótkiego zasięgu są mu niepotrzebne, bo to powinna zapewnić eskorta. Ale już bardzo krótkiego zasięgu mógłby mieć, a skoro nie ma to artyleryjski system CIWS. 30 mm to kaliber dla patrolowca ganiającego nielegalnych rybaków czy coś w ten deseń. Ale do takiego zadanie można kupić kuter za kilkadziesiąt milionów. A nie angażować okręt wojny minowej. A do patrolu w warunkach bojowych, nawet Meksyk przewiduje instalacje rakiet przeciw okrętowych na patrolowcach, mimo że domyślnie mają działka 57mm lub 76mm. O zasięgu i skuteczności dużo większym niż jakakolwiek 30mm. Kormoran nie nadaje się do patrolowania, to nie ta klasa okrętu. I nikt z niego nie próbuje zrobić patrolowca. Tylko dać mu minimum możliwości samoobrony.

emigrant
piątek, 23 października 2020, 08:38

Od kiedy to w Polsce politycy dbają o interes publiczny? Celem jest nabijanie własnej kieszeni, nic więcej się nie liczy. Piękne słowa, deklaracje są tylko pokarmem dla ciemnego ludu.

mc.
piątek, 23 października 2020, 11:19

Ależ winę za powyższe odpowiada "Inspektorat". Politycy tylko skorzystają z okazji i wykreślą wszystkie programy morskie z planowanych działań.

JanKowalski
piątek, 23 października 2020, 08:22

Panie redaktorze jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo że chodzi o pieniądze , jeśli zlecenia na kolejne elementy uzbrojenia i wyposażenia dostaje stocznia nie radząca sobie ze zleceniem, nie mająca gotowych i przetestowanych modułów będąca na etapie testowania swoich produktów i w ostateczności kupująca gotowe podzespoły u zagranicznych kontrahentów i tym samym eliminująca sprawdzone i poprawnie działające systemy polskich producentów, to na kilometr śmierdzi korupcją i łapówkarstwem a my za to zapłacimy......

KrzysiekS
piątek, 23 października 2020, 08:17

Ten artykuł pokazuje po raz kolejny jaki jest bałagan decyzyjny w MW.

Jasne
piątek, 23 października 2020, 13:58

Ten artykuł pokazuje, że absolutnie nie potrafisz czytać ze zrozumieniem

Stiereguszczij
piątek, 23 października 2020, 07:31

Ktoś w FSB dostanie premię.

Gojan
czwartek, 22 października 2020, 22:45

Prawdopodobnie źródłem tych pomysłów jest Inspektorat Marynarki Wojennej DGRSZ. Inspektor Generalny podlega pod Szefa Sztabu Generalnego (chyba). Szef SG podlega pod Ministra Obrony Narodowej. Wdrażający te pomysły Inspektorat Uzbrojenia podlega też pod Ministra ON. Nie wierzę więc, żeby Szef Insp. Uzbrojenia, Dowódca Generalny i Szef Sztabu Generalnego nie uzgadniali tych zmian z Ministrem Błaszczakiem. Czyżby więc Minister Błaszczak co innego mówił publicznie (o wspieraniu polskich producentów), a co innego załatwiał na boku z dowództwem MW? A potem znów admirałowie i generałowie będą znowu płakać, że MON nie buduje nowych okrętów dla MW.

podzielicrosje
piątek, 23 października 2020, 12:32

Tam jest kret chroniony przez przełożonego.

zibi
czwartek, 22 października 2020, 22:08

Odpuśćmy sobie ambicjonalne podrygi zostania narodową armadą, zakupmy po prostu porządny sprzęt z dostępnych na rynku modeli i pozwólmy marynarzom wykonywać to co do nich należy a nie igrać ich życiem i zdrowiem. Nie nadajemy się ani na budowniczych czołgów, ani śmigłowców a tym bardziej okrętów. Pozostańmy przy wykuwaniu szabli i kos, to nam szło jeszcze w miarę sprawnie, reszta już niezupełnie.

Extern
piątek, 23 października 2020, 19:32

Daruj sobie takie teksty. W Polsce od zawsze była produkowana dobra jakościowo broń i jeszcze będzie taka produkowana. Nawet pomimo tego że niektórym marzy się aby tu były tylko pola uprawne i zagraniczne supermarkety.

Tomasz34
piątek, 23 października 2020, 14:56

Przecież jeden Kormoran już jest, a 2 kolejne będą oddane trochę później. Ślązak też został zbudowany, podobnie jak holowniki. Prywatni armatorzy budują w polskich stoczniach specjalistyczne statki, a gwiazdy sportu kupują w Polsce jachty. Śmigłowce też powstają w Polsce ( i nie mówię o zagranicznych firmach tylko o polskiej myśli technicznej). A technologia produkcji czołgów gdzie się miała rozwinąć, jak ZSRR "dbał" o to żeby Polska własnych czołgów nie miała ( to tak a propo rzekomej pomocy udzielanej Polsce odzież ten kraj).

Ktoś
niedziela, 25 października 2020, 15:48

Jakie śmigłowce powstają w Polsce oprócz montowni zagranicznych firm? Ślązak został ledwo zbudowany, a i tak wszystko co ma tam jakąkolwiek wartość jest zagraniczne. W Kormoranie Polskich rozwiązań trochę jest, ale główne systemy też są zagraniczne. Holowniki to fakt, chyba szczyt naszych możliwości. Ale bardziej zaawansowane okręty lepiej naprawdę kupić za granicą. Albo przynajmniej nie zepsuć gotowej licencji jak to zdołaliśmy zrobić w przypadku Ślązaka.

Pim
piątek, 23 października 2020, 18:51

Problem jest taki, że to co budujemy jest drogie, powstaje w pojedynczych egzemplarzach, czyli będzie bardzo drogie w codziennej w eksploatacji. Finowie, mając duże doświadczenie w wojnie minowej, niszczyciele min zamówili we Włoszech. Tylko, że przy naszej "potrzebie najlepszości" zaraz się okaże, że są "za słabe" . Nasze będą lepsze i do tego każdy inny. Stocznie prywatne to inny segment rynku, nie mają Inspektoratu Uzbrojenia, politycznej wierchuszki. Dlatego dają sobie radę. Jak zostaną znacjionalizowane, sukcesy skończą siE szybko.

Kwasny
piątek, 23 października 2020, 10:43

jak byłby lajk pod komentarzem to bym walnął jak dzik w sosnę :)

dim
piątek, 23 października 2020, 06:44

Zarzucanie Polakom, że nie potrafią nic więcej i to w branży morskiej - stoczniowej, znamionuje bezgraniczną ignorancję. Gdy "wykuwanie szabli i kos szło jeszcze w miarę sprawnie" gdyż nie były to firmy państwowe, a jeszcze i ministerialnego zarządu.

Olo
piątek, 23 października 2020, 14:56

Bo nie potrafią. Prawda boli? To wykaz jakie mamy sukcesy na tych polach? No dawaj smialo. Posmiejemy się wszyscy. Następny z wielkim EGO.

Tomasz34
piątek, 23 października 2020, 19:13

Przecież jeden Kormoran już jest, a 2 kolejne będą oddane trochę później. Ślązak też został zbudowany, podobnie jak holowniki. Prywatni armatorzy budują w polskich stoczniach specjalistyczne statki, a gwiazdy sportu kupują w Polsce jachty, np Rafael Nadal. Wystarczy?

Budowniczy
czwartek, 22 października 2020, 21:38

Historia wypisz wymaluj jak przy budowie Kormorana , tylko przypadkiem ten sam Zamawiający. Różnica tylko taka że teraz to napisano a wtedy nie , chyba że teraz buduje prywatny a wtedy państwowy. Pozdrawiam

As
czwartek, 22 października 2020, 21:33

Kroić podatnika, bo i tak nie wie o co chodzi. Może Rosyjskie służby wiedzą.

Edek
czwartek, 22 października 2020, 21:27

Teraz sobie wyobraźcie że budowa okrętów idzie w stoczni gdzie partnerem jest zachodnią firma. Skandal to mało powiedziane. Na naszym podwórku można wszystko. Każda głupota przejdzie i winnych brak. Pod stołem idą pewnie niezłe sumy od zainteresowanych. Te dwa dodatkowe tralowce zaraz osiągną cenę korwety. Taki kraj taka armia.

asf
czwartek, 22 października 2020, 21:26

Ktoś tam chyba musiał posmarować, żeby zamienić polski produkt na zagraniczny... Sprawa do zbadania przez odpowiednie służby!

jurgen
piątek, 23 października 2020, 13:02

może tak - a może ten polski produkt był po prostu kijowy ... i może to jest źródło inspiracji tego artykułu, bo chodzi o system łączności od Kenbit - ta nazwa nawet nie pada w artykule - za to wielokrotnie pada PGZ SW, która akurat przy Kormoranach jest tylko jednym z podwykonawców tak jak Kenbit zresztą. Piszę to już drugi raz, ciekawe, czy mi Kom. Dura ponownie to zablokuje

tom97
piątek, 23 października 2020, 08:50

tylko że służby już są nasmarowane

yy
czwartek, 22 października 2020, 20:45

Panie Błaszczak jeżeli to prawda co autor tu opisuje proszę sie jakoś do tego odnieść.Przed wojną z defraudacje w wojsku była czapa i zdarzały się takie przypadki.Ktos kreci lody i to powinno być surowo karane.Glosowalem na PiS bo PO miało na wojsko kompletnie wywalone i od was spodziewam się dużo więcej.

Jabadabadu
niedziela, 25 października 2020, 20:38

No i jest dużo, dużo więcej. Tylko czego?

Przytomny
piątek, 23 października 2020, 15:11

A tu jest dużo gorzej. Niespodzianka?

jurgen
piątek, 23 października 2020, 13:08

MON i SZRP, w tym MW- to wielka korporacja - ponad 200 tys. zatrudnionych. Czy sądzisz , że w korporacji powyżej 200 tys. ludzi - główny szef CAO wie, co mu tam niektórzy w projektach za fikołki fikają ? Owszem zgadzam sie - jak się dowie, to powinien ich rozstrzelać :)

Paranoid
czwartek, 22 października 2020, 20:36

To wszystko przez to że nie było Agencji Uzbrojenia, jak już AU powstanie to takich baboli już nie będzie :) Podatnik jak zwykle nie ma nic do gadania, powie mu się, że okręt o wiele lepszy niż zaplanowała PO i do przodu. Ważne, że 2,3% PKB idzie na armię

Jabadabadu
czwartek, 22 października 2020, 21:20

A jak będzie agencja to podatnik będzie miał do gadania tyle samo co teraz, paranoid....

yy
piątek, 23 października 2020, 10:52

Chcesz żeby podatnicy decydowali co kupić hehe przez referendum czy jak?A może w picie dodatkowa rubrykę zrobic:)

Zawisza_Zielony
czwartek, 22 października 2020, 19:51

Uwalnie Morświna prosi się o pomstę do nieba. To rozwijany od lat nakładem podatników system, dowód narodowych kompetencji technologiczynych, dowód na to że potrafimy o ile jest wizja tego co chce się otrzymać. Rezygnując z jego dalszego zakupu zrezygnowano tym samym z jego dalszego rozwoju, co oznacza, iż tracimy bezpowrotnie ten element narodowego zasobu technologicznego, Sprawie zakupu zagranicznych systemów winno zając się CBA, wszystko to bardzo brzydko wygląda. Nie można wykluczyć też polsko - polskiej wojenki, oni zrobili dobrze, ale my zrobimy jeszcze lepiej. Nigdy nie myślałem, że to napiszę ale może naprawdę lepiej to wszystko zaorać a kasę przeznaczyć na oświatę to może następne pokolenie będzie mądrzejsze.

Marek T
czwartek, 22 października 2020, 21:16

W tym przypadku wyszło faworyzowanie przez urzędników MON PGZ- tu i jej stoczniowego niedojdy- PGZ Stocznia Wojenna... Konflikt PGZ z Grupą Remontowa jest tez w tym wypadku widoczny... Na siłę postanowiono wkręcić do kontraktu PGZ Wojenna, której kompetencje, doświadczenie oceniam niżej niż gdańskiej konkurencji. Miałem okazję pracować w Gdańsku i w Gdyni.

Żeglarz
czwartek, 22 października 2020, 20:40

Akurat Morswin nie jest dobrym przykładem. System nie daje rady w warunkach morskich.

Tym
czwartek, 22 października 2020, 19:37

widocznie za dobry wyszedł im produkt a następne muszą być gorsze i najlepiej wydoić kase od podatnika i maksymalnie opóźnić oddanie okrętu do służby. I TAK JEST U NAS ZE WSZYSTKIM.

mc.
czwartek, 22 października 2020, 19:24

Panie Komandorze. W końcu XVIII wieku krążyły po Anglii złośliwe plotki o Admirale Nelsonie. Powiadano że stojąc po środku okrętu ciągle sprawdzał coś co miał napisane na kartce. Kiedyś taka kartka pofrunęła, a marynarz który ja złapał przeczytał (co było tam napisane): "Z przodu - dziób, z tyłu - rufa". Czytając to co Pan napisał mam wrażenie że dodatkowo kartkę Nelsona ktoś skrzyżował z tekstem z Misia - "Nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy Pewex`ami. Dostajemy za tego misia, jako konsultanci 20% ogólnej sumy kosztów i już. Więc im on jest droższy, ten miś tym... no? Koniaczek?" Czyli okręt był dobry, ale teraz ktoś próbuje zrobić z niego jak pan sam napisał "Gwiazdę Śmierci". Czyli? "Koniaczek".

SimonTemplar
czwartek, 22 października 2020, 20:21

Szanony m.c. To co napisałeś jest nie tylko w 100% trafne w odniesieniu do projektu Kormoran, ale pokrywa się całkowicie w każdej dziedzinie tzw. modernizacji armii począwszy od wojsk pancernych, poprzez śmigłowce na okrętach kończąc. Dlatego właśnie w nieskończoność "analizuje się" różne programy rozwojowe typu Wilk, Orka, Tytan, Gawron, Miecznik, Kruk, Gepard, Goryl, Kryl, Narew ........ etc. etc. etc. aby ich nigdy nie skończyć albo - po uzyskaniu gratyfikacji w postaci wysokich premii za "konsultacje" wprowadzać tzw. rozwiązania pomostowe za kolejne grube miliony, typu: odmalowanie T72 zamiast nowego czołgu, odmalowanie Mi24 zamiast nowego śmigłowca, planowanie remontu Orła i pozyskanie starych A17 zamiast nowego okrętu podwodnego, odwlekanie wprowadzenia Tytana, hołubienie flagowej łódki MW Ślązak zamiast 7 korwet rakietowych itd. itd. itd. W każdym normalnym kraju ludzie za to odpowiedzialni siedzieliby już w więzieniach. Bo to jest celowa robota, pozostawieni Polski krajem słabym militarnie, z przestarzałym uzbrojeniem. CO wprowadzamy? Ach, PILCĘ! Cóż za potęga! 23mm na podwoziu Jelcza! Z innej strony - BWP Borsuk będzie produkowany w zawrotnej liczbie 50 szt. rocznie. każdy średnio ogarnięty widzi na co idzie kasa. W czasie wojny za to powinna byc kulka, w czasie pokoju - dożywotnie i ciężkie więzienie.

dudi
sobota, 24 października 2020, 00:58

Ważne aby wydać kasę w PGZ, a jak czegoś sama nie potrafi stworzyć, to prowadzić prace badawczo-rozwojowe aż do skutku, lub kupić coś mega-hiper w ilościach symbolicznych (aby nikt nie posądził o rozrzutność polskich pieniędzy w firmy zagraniczne) . btw przy Kormoranie widocznie też chcą PGZ kasę wcisnąć (choćby przepłacić).

mc.
czwartek, 22 października 2020, 20:03

P.S. Zakładam że gdyby ktoś chciał sprawdzić kto wydawał takie rekomendacje, natknie się na "wieloosobowe komisje" - czyli nikt nie jest winny. To bardzo mi przypomina sprawę samolotu "Iryda" - wielokrotne zmiany, a potem kupujemy "coś" za granicą - bo nasi nie potrafili i trzeba było sprzedać zakład. Czyli zgodnie z pewną "piosenką": Własna flota, choć nieduża, strzeże czujnie portu bram. Morze, nasze morze, wiernie ciebie będziem strzec. Mamy rozkaz cię utrzymać, albo na dnie, na dnie twoim lec, albo na dnie z honorem lec.

Jabadabadu
czwartek, 22 października 2020, 21:21

No teraz to tylko bul, bul, tonę O żadnym utrzymaniu nie ma mowy. Nawet o jego próbie.

Kot Alik
czwartek, 22 października 2020, 19:16

sprawa dla prokuratora wojskowego i kontrwywiadu

Maciek
czwartek, 22 października 2020, 18:58

Po hak nam aż trzy niszczyciele min? Nawet jeżeli Rusek jakieś miny postawi to po co je niszczyć? Niech se pływają, przecież w razie wojny i tak żadnej żeglugi nie będzie.

Z prawej flanki
czwartek, 22 października 2020, 19:49

W tej chwili oprócz niedawno przyjętego Kormorana mamy 2 niszczyciele min projektu 206FM (mające odpowiednio- 53 i 54 lata) i 17 trałowców. Docelowo Kormoranów powinniśmy mieć 4- po dwa dla każdego z naszych dwóch zespołów portowych (Gdańsk-Grynia i Świnoujście-Szczecin). Pozwoli to wycofać ten złom 206FM i zredukować liczbę trałowców do 4.

tut
czwartek, 22 października 2020, 18:54

Przecież to ręce opadają. Po prostu brak mi słów.

wiarus
czwartek, 22 października 2020, 18:29

Proponuję zapytać jakie mają argumenty "na obronę i uzasadnienie podjętych decyzji"; po czym o ile są to idiotyczne tłumaczenia: osadzić, zdegradować i deportować jak najdalej - tak, aby szkodzili innym /najlepiej wrogom/.

SimonTemplar
czwartek, 22 października 2020, 20:24

Musiałbyś 3/4 osób z urzędów i sztabów wsadzić do paki. Co zrobiono z programem Gawron? Zamiast 7 korwet rakietowych z silnym uzbrojeniem p.okrętowym i p.lotniczym mamy łodź patrolową bez uzbrojenia w ilości 1 szt. Program Miecznik stoi i stać będzie. Zamiast Orki będą A17 i to zapewne nie wcześniej niż za 5-10 lat. A kasa idzie strumieniami do prywatnych kieszeni.

ester
czwartek, 22 października 2020, 18:06

Spokojnie ... w 2038 roku zostanie zwodowany, i co ??? bedzie wtedy nowa jednostka i bedzie mozna sie czym pochwalic

Tweets Defence24