Irak: sukces Sadra w wyborach, siły proirańskie nie uznają wyników [KOMENTARZ]

12 października 2021, 11:05
24-6-202102
Premier Iraku Mustafa al-Kazimi (zdjęcie ilustracyjne). Fot: gds.gov.iq
Reklama

Wybory parlamentarne w Iraku, które odbyły się 10 października, pokazały, że wbrew dość mocno rozpowszechnionej na świecie opinii, w kraju tym nie ma alternatywy dla procesu demokratycznego. Frekwencja nie była zbyt wysoka ale osiągnęła 41 %, co oznacza, że nie była katastrofalna i nie daje podstaw do poważania legitymacji nowego parlamentu. Zdecydowanym zwycięzcą jest przy tym Muktada as-Sadr, o umiarkowanym sukcesie mogą mówić również kandydaci ruchu protestów, natomiast największym przegranym jest proirański Fatah.

Irackie wybory odbyły się kilka miesięcy przed terminem w związku z protestami, które wybuchły w październiku 2019 r. Demonstracje te, były kontynuacją wcześniejszych protestów odbywających się od 2016 r., a spowodowanych złą jakością usług publicznych, w szczególności brakami elektryczności, korupcją, biedą itp. Protesty odbywające się od października 2019 r. coraz mocniej akcentowały też odrzucenie etnosektariańskiego podziału władzy znanego jako muhasasa, żądanie likwidacji zbrojnych milicji oraz potrzebę centralizacji, wreszcie ograniczenie obcych wpływów, przede wszystkim irańskich (choć również w mniejszym stopniu amerykańskich).

W protestach tych zginęło ok. 600 osób za co uczestnicy obarczali odpowiedzialnością tzw. muqawama, czyli „siły oporu” tj. związane z Haszed Szaabi szyickie milicje oraz ówczesnego premiera Adila Abdul Mahdiego. Od samego początku protesty wspierał Muktada as-Sadr, przy czym po skrystalizowaniu się ruchu Tiszrin, próbował przejąć nad nimi kontrolę co doprowadziło do konfliktów (również krwawych) między jego ludźmi a ruchem Tiszrin. Pojawiły się też doniesienia, że ludzie Sadra prowokowali protestujących do dokonywania ataków terrorystycznych.

Protesty ostatecznie doprowadziły do dymisji Adela Abdul Mahdiego i objęcia premierostwa przez Mustafę al-Kazimiego, który zobowiązał się do przeprowadzenia przyśpieszonych wyborów według nowej, bardziej korzystnej dla kandydatów niezależnych, ordynacji. Kazimi kontynuował natomiast politykę równowagi w stosunkach zagranicznych, balansując między USA i Iranem. Ponadto dokonał sporych zmian personalnych w strukturach bezpieczeństwa, w tym w szczególności mianował niechętnego Iranowi i Haszed Szaabi gen. Abdul Wahaba al-Saadiego dowódcą antyterrorystycznych oddziałów CTS/ISOF, a także usunął ze stanowiska Doradcy ds. Bezpieczeństwa Narodowego proirańskiego Fadila al-Faydha, utrzymując go jednak na stanowisku szefa Komisji Haszed Szaabi (rządowego ciała nadzorującego tę formację). Próby aresztowania powiązanych z Haszed Szaabi osób, oskarżanych o udział w zabójstwach uczestników protestów, okazały się jednak nieudane, a Kazimi wiedział, że musi się liczyć z siłą Haszed Szaabi, co spowodowało, że (razem m.in. z gen. as-Saadim) wziął udział w wielkiej defiladzie tej formacji.

Pod naciskiem protestujących parlament iracki wymienił skład komisji wyborczej, zagwarantował znaczny udział międzynarodowych obserwatorów oraz zmienił ordynację wyborczą. Warto przy tym zaznaczyć, że poprzednie wybory, przeprowadzone w 2018 r., były również przeprowadzone uczciwie jeśli chodzi o sam proces głosowania (odrębną kwestią jest problem zależności plemiennych, przemocy przedwyborczej, kupowania głosów itp.). Dowodem na to był fakt, że przepadło w nim wielu wpływowych polityków, m.in. Selim al-Dżburi, czołowy wówczas polityk sunnicki sprawujący funkcję szefa parlamentu. Doniesienia o rzekomym fałszowaniu wyników, szybko podchwycone przez międzynarodowe, a szczególnie arabskie i zachodnie media, pochodziły przede wszystkim od najbardziej skompromitowanych polityków, którzy wybory te przegrali oraz sił, które są zainteresowane porażką demokracji w Iraku. Do takich należą z całą pewnością sąsiedzi Iraku i to z dwóch powodów, po pierwsze nie są oni zainteresowani wzmocnieniem Iraku z powodu klasycznej rywalizacji o potęgę, będącą grą o sumie zerowej; po drugie w krajach tych nie ma demokracji, a więc sukces demokracji w takim kraju jak Irak byłby zagrożeniem ustrojowym dla tych państw.

Warto przy tym sobie uświadomić, że ze względu na etnosektariańską strukturę Iraku nie ma tam alternatywy dla demokracji i wyborów. Jakakolwiek próba przejęcia władzy siłą i wprowadzenia dyktatury oznaczałaby wojnę domową. By dokonać przewrotu trzeba przy tym dysponować siłą, a taką jest właśnie Haszed Szaabi, a to oznacza, że w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu puczu, doprowadziłby on nie do dyktatury, która pozbyłaby się tej formacji ale która oparta byłaby na niej. Haszed Szaabi dotąd nie widziało jednak potrzeby realizacji takiego scenariusza, gdyż stworzyło hybrydę instytucjonalną, wrastając w struktury państwa i jednocześnie funkcjonując poza nim, a czasem je dublując. W szczególności jeden z ważniejszych komponentów Haszed Szaabi kontroluje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i nie wystarczy zmienić kierownictwa tego resortu by dokonać realnej zmiany tego stanu. Ponadto kierownictwo Haszed Szaabi wie, że próba przewrotu spotka się z potępieniem ze strony szyickiego duchowieństwa, przeciwdziałaniem antyterrorystycznych oddziałów CTS/ISOF i w rezultacie oznaczać będzie wojnę domową. Również w przypadku próby przejęcia władzy przez jakąkolwiek inną siłę oznacza to wojnę domową, zniszczenie kraju, powrót Państwa Islamskiego, a w rezultacie kryzys humanitarny, falę uchodźców i zagrożenie terrorystyczne dla Europy. Dlatego może dziwić słabe zainteresowanie irackimi wyborami, a często wręcz lekceważenie ich.

Poprzednie wybory odbywały się według klasycznej ordynacji proporcjonalnej opartej na wielomandatowych okręgach wyborczych tożsamych z poszczególnymi prowincjami. Największym był Bagdad, z którego wybierano 71 kandydatów, a najmniejszym Muthana – 7 mandatów (łącznie parlament liczy 329 deputowanych, w tym 9 przedstawicieli mniejszości). W obecnych wyborach Irak został podzielony na 83 mniejsze okręgi, z których wybierano 3 – 5 deputowanych. Głosujący mogli głosować na jednego kandydata, a partie mogły wystawiać listy ale i tak głosy oddane na innych kandydatów z listy nie były zaliczane na lidera tejże listy. Stwarzało to duże szanse dla kandydatów niezależnych, a jednocześnie powodowało, że wystawienie przez partie kandydatów na wszystkie miejsca groziło rozbiciem głosów i nie wprowadzeniem żadnego kandydata. To również było powodem rezygnacji z wyborów wielu czołowych polityków, którzy woleli wystawić swoich ludzi, których lojalność oparta była na innych zależnościach: finansowych, plemiennych itp. Znamienne jest, że swych kandydatur nie wystawił żaden z sześciu premierów Iraku, piastujących tę funkcję po 2003 r. Dotyczy to m.in. Nuriego al.-Malikiego, którego lista, mimo to, osiągnęła sukces.

Irak politycznie można podzielić na 5 części: szyickie południe, Bagdad, sunnicki Anbar i Sallahaddin, mieszane prowincje Dijala, Niniwa i Kirkuk oraz Kurdystan. Jednym z mitów dotyczących etnosektarianizmu w Iraku jest przekonanie, że rywalizacja toczy się między sunnitami, szyitami i Kurdami, a każda z tych grup chce zdobyć jak najwięcej głosów, by mieć większą reprezentację parlamentarną. Tymczasem sytuacja taka występuje jedynie w niewielkiej części okręgów w prowincjach mieszanych. Generalnie proporcje reprezentacji poszczególnych grup etnosektariańskich nie są zależne od wyborów, ale demografii, a rywalizacja toczy się wewnątrz tych grup, to jest sunnici, szyici i Kurdowie mają odrębne sceny polityczne.

Na szyickim południu oraz w Bagdadzie zdecydowanym zwycięzcą okazał się Muktada as-Sadr, którego lista, według wciąż nieoficjalnych danych, zdobyła 73 (czyli ok. 22 proc.) mandatów czyli 19 więcej niż 3 lata temu, gdy również zdobył pierwsze miejsce. Sadr przed wyborami nie ukrywał, że chce by jego ludzie przejęli władzę i to on wskazał premiera (zgodnie z szyickimi zasadami w Iraku Sadr jako duchowny nie może osobiście brać udziału w wyborach czy piastowaniu funkcji, byłoby to zresztą dla niego degradujące i nie dawałoby więcej władzy niż ma i tak w oparciu o fanatyczną wręcz lojalność swoich ludzi). Na drugim miejscu na terenach szyickich niespodziewanie uplasowała się lista Państwo Prawa b. premiera Nuriego al-Malikiego (ok. 37 mandatów), którego dążenie do dyktatury w 2014 r. w dużym stopniu przyczyniło się do wojny z Państwem Islamskim.

Z kolei związana z ruchem protestów Tiszrin lista Imtidad zdobyła co najmniej 10 mandatów, niemniej tą liczbę należy powiększyć o niezależnych, którzy w całym Iraku (ale głównie na szyickim południu i w Bagdadzie) zdobyli aż 30 miejsc. Ponadto 6 mandatów zdobyła też powiązana z szyicką hierarchią duchowną z Nadżafu (niechętną milicjom i zależności od Iranu) lista Iszrakat Kanun, a tylko 4 miejsca koalicja b. premiera Hajdara Abadiego (który 3 lata temu był faworytem USA) i wpływowej rodziny religijno–politycznej al-Hakim. Łącznie jednak daje to siłom umiarkowanym, niezależnym i proreformatorskim sporą bo co najmniej 50-mandatową reprezentację. Jeżeli doliczyć do tego jeszcze kurdyjską antysystemową Nową Generację, która zdobyła ok. 11 mandatów to oznacza, że siły te zdobyły ok. 15-20 % miejsc w parlamencie.

Najprawdopodobniej jednak reprezentacja ta byłaby znacznie większa gdyby część antysystemowej opozycji związanej z ruchem protestów Tiszrin nie ogłosiła bojkotu wyborów. W ten sposób Irakijczycy pragnący zmian strzelili sobie w stopę, bo wyniki pokazały, że ich założenie, że i tak się nic nie zmieni okazało się fałszywe. W szczególności dotyczy to totalnej klęski jaką poniósł blok al-Fatah będący de facto polityczną reprezentacją Haszed Szaabi. O ile w 2018 r. lista ta zdobyła drugie miejsce z 48 mandatami to według wstępnych wyników obecnie może liczyć tylko na 14 mandatów. Do liczby tej trzeba jednak doliczyć 1 mandat zdobyty przez Kataib Hezbollah (odpowiedzialny za większość ataków na siły USA w Iraku) w ramach listy Hukuk oraz 4 zdobyte przez pro-Haszed Szaabi listę Babilon w ramach puli przeznaczonej dla chrześcijan. Większość mandatów Fatah zdobył przy tym nie na szyickim południu lecz w prowincjach mieszanych np. w Dijali, gdzie wciąż jest napięta sytuacja etnosektariańska oraz wyższe zagrożenie terrorystyczne ze strony ISIS. Siły proirańskie, licząc razem z Malikim, mogą zatem liczyć na ok. 56 mandatów czyli 17 % miejsc w parlamencie.

Wśród sunnitów bezapelacyjnym triumfatorem okazał się Mohammad al-Halbusi, który zdobył ok. 38 mandatów. To prawie 12 proc. podczas gdy odsetek arabskich sunnitów w Iraku nie przekracza 20 proc. Halbusi, który w tej kadencji był przewodniczącym parlamentu zapewne utrzyma zatem swoje stanowisko i będzie jednym z głównych (obok Sadra i Barzanich) rozgrywających w powyborczych targach politycznych. Halbusi uważany jest przy tym za protegowanego Arabii Saudyjskiej, co przy proarabskim i umiarkowanie iranosceptycznym nastawieniu Sadra zapowiada zwrot w polityce zagranicznej Iraku bardziej w kierunku bliższej współpracy z państwami arabskimi (w szczególności Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Jordanią i Kuwejtem). Lista głównego konkurenta Halbusiego, popieranego przez Katar i bliskiego Iranowi Chamisa Chandżara (al Azm) zdobyła tylko 15 mandatów, a proturecki Osama al-Nudżajfi i jego lista być może w ogóle nie znajdzie się w parlamencie.

Wśród Kurdów najwięcej mandatów zdobyła rządząca w Regionie Kurdystanu Partia Demokratyczna Kurdystanu rodziny Barzanich. Zdobyła ona ok. 32 mandatów, co daje jej 4 miejsce po Sadrze, Malikim i Halbusim. Jest to też aż o 7 więcej niż 3 lata temu. O porażce może natomiast mówić koalicja Patriotycznej Unii Kurdystanu i Gorranu, których lista łącznie (a w zasadzie wyłącznie PUK, bo Gorran nie zdobył żadnego mandatu) zdobyła tylko 15 mandatów. Może to mieć poważne konsekwencje, gdyż tradycyjnie PUK rości sobie pretensje do prezydentury Iraku (dotychczas wszyscy prezydenci Iraku byli wskazani przez tę partię), choć już w 2018 r. było to podważane przez PDK (prezydentura „należy się” Kurdom zgodnie z etnosektariańskim podziałem władzy).

Klęska PUK byłaby zresztą jeszcze większa gdyby nie to, że tylko 11 kandydatów wystawił Ruch Nowej Generacji, antysystemowa partia Szaswara Abdulwahida, który w 2017 r. w kurdyjskim referendum niepodległościowymprowadził kampanię na „nie”. Wszyscy kandydaci Nowej Generacji zdobyli bowiem mandaty, a w prowincji Sulejmanija Nowa Generacja zajęła pierwsze miejsce. Warto jednak pamiętać, że PUK dysponuje własnym wojskiem, a Nowa Generacja – nie. Kurdyjska Peszmerga w znacznym stopniu wciąż pozostaje partyjną milicją podporządkowaną w części PDK, a w części PUK. Zwycięstwo PDK można przy tym tłumaczyć utrzymaniem przez tę partię zdolności mobilizacji swoich zwolenników, co zresztą miało swój wyraz w tym, że w prowincji Dahuk była najwyższa w Iraku frekwencja (54 %). Dużo głosów zapewnili też PDK IDP-si (uchodźcy wewnętrzni), nad których obozami służba bezpieczeństwa PDK sprawuje dość ścisłą kontrolę. Niemniej sukces Nowej Generacji jest oznaką tego, że w Kurdystanie również narasta niezadowolenie z sytuacji ekonomicznej, korupcji itp. W Kurdystanie 5 mandatów zdobyli też islamiści kurdyjscy.

Sadr od dawna kreował się na antysystemowego nacjonalistę irackiego, przeciwnego wpływom Iranu, dążącego do eliminacji milicji, stworzenia rządu fachowców, zakończenia z etnosektarianizmem i wzmocnienia władzy centralnej. Warto przy tym pamiętać, że „antyirańskość” Sadra nie oznacza bynajmniej jego sympatii wobec USA czy Wielkiej Brytanii, które to państwa w jego percepcji są wrogami. Oczywiście wykluczone jest by Irak próbował zerwać relacje z USA w wyniku zwycięstwa Sadra, niemniej wpływ Amerykanów na niego i jego ludzi jest zerowy. Sadr otwarty jest natomiast na współpracę z Europejczykami, z wyjątkiem Brytyjczyków (z przyczyn historycznych).

Jego antyirańskość budzi natomiast wątpliwości zważywszy na to, że w środku masowych protestów udał się on do irańskiego Kom gdzie na uroczystościach zasiadł między Najwyższym Przywódcą Iranu Alim Chameneiem a gen. Kasemem Sulejmanim. Z cała pewnością istnieje konflikt między nim a Fatahem i Malikim ale warto też pamiętać, że Sadr wciąż ma również własną milicję (Brygady Pokoju), która rywalizuje z innymi zbrojnymi ugrupowaniami szyickimi tyle, że jest od nich słabsza. Wreszcie, przejęcie przez niego władzy będzie zapewne wymagało dogadania się z Halbusim i Barzanimi, a to oznacza kontynuację tego przeciwko czemu protestowało Tiszrin: etnosektarianizm. Kurdowie, a zwłaszcza PDK i PUK, są bowiem najbardziej zagorzałymi obrońcami systemu muhasasa i mają w tym zakresie wsparcie USA, które przecież ten system wprowadziły do Iraku.

Dlatego tworzenie nowego rządu może nie być procesem bezbolesnym. Zwłaszcza, że rozpoczęło się już podważanie wyników. Paradoksalnie ci, którzy wzywali do bojkotu teraz stają w obronie wyników, a ci którzy byli oskarżani o to, że je sfałszują sami teraz oskarżają o to, że zostały one sfałszowane. Chodzi tu m.in. o PUK ale przede wszystkim o Fatah. We wtorek rano lider Fatah, a zarazem organizacji Badr, Hadi al-Ameri zapowiedział, że nie uznają wyników „bez względu na cenę”. Zważywszy, że Haszed Szaabi to ponad 100 tys. żołnierzy, to cena ta dla Iraku może być wysoka jeśli oznaczać to będzie próbę siłowego rozwiązania. Marzący o dyktaturze będą ją wówczas mieli choć niekoniecznie w takiej formie o jakiej myśleli. To jednak najczarniejszy scenariusz, który nie musi się wydarzyć. Inną możliwością jest bowiem to, ze Ameri jedynie ostrzega by podbić swoją pozycję negocjacyjna, a ceną za spokój będzie nie ruszanie pozycji Haszed Szaabi w irackiej strukturze bezpieczeństwa. Warto przy tym pamiętać, że formacja ta odegrała kluczową rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego i wciąż jest ważnym komponentem w operacjach antyterrorystycznych. Nie wydaje się zatem by nowy rząd rozwiązał Haszed Szaabi. Może natomiast dojść do jej dalszej unifikacji i odpolitycznienia oraz próby likwidacji oddziałów mukawama. O tym jak poważną sytuację dla interesów Iranu w Iraku stworzyły te wybory świadczy nagły przyjazd w poniedziałek do Iraku głównodowodzącego Brygad al-Kuds gen. Esmaila Qaaniego. Jednoczesne opóźnienie w ogłoszeniu wyników wyborów spowodowało pojawienie się oskarżeń o to, że Iran chce je zmienić.

O sukcesie Sadra w wyborach zdecydowała w dużym stopniu niska frekwencja i fakt, że ma on najbardziej zdyscyplinowany elektorat. Lista Sadra zdobyła 40 % mandatów w irackiej stolicy, w której frekwencja była najniższa (we wschodnim Bagdadzie, gdzie znajduje się jego matecznik, tj. Miasto Sadra, wyniosła ona 31 %). 28 mandatów uzyskanych w Bagdadzie przez ludzi Sadra to 38 % wszystkich miejsc w parlamencie zdobytych przez tą listę. Tymczasem gdyby frekwencja była wyższa to więcej mandatów zdobyliby zapewne kandydaci niezależni i powiązani z ruchem Tiszrin.

Reklama
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 35
Reklama
czytelnik
piątek, 15 października 2021, 05:13

Demokracja to patologiczny system, ustanowiony po to żeby banksterka z nowego jorku wspólnie z wywiadem USA mogła wybierać sobie rządy na całym świecie. Poroniony pomysł z którym powinno się skończyć.

ja
sobota, 16 października 2021, 12:47

monarchia najlepsza. Zrszta nawet w UK szfecji system jest czesciowo monarchiczny

Viktor
czwartek, 14 października 2021, 13:37

120mln usd później i okazuje się że Iran przegrał wybory

Andrettoni
czwartek, 14 października 2021, 03:34

Demokracja? W Afganistanie poszło szybko, prawda? Demokracji na Bliskim Wschodzie nigdy nie było i nie będzie. Powód jest prosty. Granice wyrysowano bez sensu. Jest to spuścizna czasów kolonialnych. Różne grupy etniczne w każdym kraju i podzielone pomiędzy różne kraje. Wiele grup etnicznych nie ma swoich krajów. Siłą rzeczy z jednej strony mamy dążenia niepodległościowe, a z drugiej dyskryminację mniejszości przez zwycięskie siły. Nie dotyczy to tylko Iraku, tylko większości Bliskiego Wschodu i Afryki. Amerykanie po wejściu do Iraku mieli szansę to zmienić. Irak należało po prostu podzielić i większość powstałych państw byłaby USA dozgonnie wdzięczna. Tymczasem los wielu mniejszości jest po prostu przykry. Najbardziej znani to Kurdowie, ale jest wiele grup, które są po prostu systematycznie mordowane. Jak nie Saddam, to ISIS... Pro-irańskie to takie ładne określenie sugerujące, że to źli ludzie, a mamy po prostu konflikt sunnicko-szyicki, w którym Amerykanie bezustannie popierają sunnitów... Gdzie szyici mają szukać pomocy jak nie u irańskich szyitów? Co nie oznacza chęci przyłączenia się do Iranu. Łatka pro-irańskie niestety to niesłusznie sugeruje. Niestety, ale amerykańska okupacja nie oznacza stabilizacji, bo tego co należało zrobić nie zrobili. Rozpad Czechosłowacji, Austro-węgier czy Jugosławii to były naturalne procesy, a to co robią Amerykanie to jest konserwacja chorego układu i wspieranie jednej ze stron konfliktu. Pikanterii dodaje fakt, że to te "proirańskie" siły i Kurdowie walczyli z ISIS. Sunnici dosyć niechętnie walczą z sunnitami. Mamy tu więc centrum waśni etnicznych i religijnych, a nie demokrację. Domyślam się, że sunnici wygrali, bo mają wsparcie USA, Arabii Saudyjskiej, Kataru, ZEA, grube pieniądze i media. Czy może się mylę? Niech Amerykanie się wycofają to prognozy się sprawdzą jak te w Afganistanie. Afganistan to zresztą podobne problemy etniczne i religijne.

Murf fanem Polski
czwartek, 14 października 2021, 02:44

Wygląda więc na to, że mimo wszystko Stany Zjednoczone nie przegrały w wojnie w Iraku. Pojechaliśmy tam, aby usunąć reżim Baathistów i przynieść im Demokrację. To była długa, trudna droga i po drodze płynęło dużo krwi, ale w; Misja zakończona.

ja
piątek, 15 października 2021, 01:14

To teraz pojedzzcie do Arabi Saudyjskiej usunac rezim Saudow.

poniedziałek, 18 października 2021, 12:15

A moze usuną reżim Asada biedaku.

ja
wtorek, 19 października 2021, 03:50

W Arabii Saudyjskiej nie ma Assada:) nie klam

T-info
środa, 13 października 2021, 23:09

Irak chce wycofania wojsk USA z kraju. USA na to nie chcą pójść a więc to okupant a zaognianie antagonizmów między sunnitami a szyitami nie ma tu nic do rzeczy. W interesie USA i Izraela jest skłócanie narodów wszelkimi metodami

kmdr
środa, 13 października 2021, 03:46

To teraz niech ktoś z ambasady wprosi się na audiencje i podziękuje za pielgrzymów. My nie chcemy. Mekka, Madinat an-Nabi i Urshalim to nie w tym kierunku.

Gvalch'ca
wtorek, 12 października 2021, 23:03

I za to właśnie lubię D24: za ciekawe, merytoryczne i kompleksowe potraktowanie tematów, które inni kwitują czterema zdaniami. Jaka miła odmiana po artykułach sponsorowanych...

Polak
wtorek, 12 października 2021, 17:55

Irak i wolne wybory aż popłakałem się ze śmiechu

Davien
środa, 13 października 2021, 08:11

Jak widac już nawet w Iraku jest większa demokracja niż u was w Rosji:))

T-info
środa, 13 października 2021, 06:15

No zapewne Izrael i USA się cieszą Iran nie bardzo a czy wybory były sprawiedliwe? USA z Izraelem powiedzą ze tak

Stary
wtorek, 12 października 2021, 16:25

"...wreszcie ograniczenie obcych wpływów..." Podziwiam Irak i zazdroszczę mu świadomych obywateli.

vvv
wtorek, 12 października 2021, 15:23

Dobrze by było jakby siły Haszed Szaabi zaorały patologię demokracji.

rzeczywisość
czwartek, 14 października 2021, 14:17

czyli wolał byś żyć pod dyktatem partii opozycyjnej wobec ciebie, a może narzucić swój dyktat innym

piątek, 15 października 2021, 05:11

A więc zgadzasz się że demokracja to dyktatura większości?

Gvalch'ca
wtorek, 12 października 2021, 23:05

Czemu mieliby napadać na Rossję?

Ech
wtorek, 12 października 2021, 15:00

TEza ze "nie ma alternatywy dla demokracji" - wydaje mi sie falszwa. Raczej rzeczwstosc pokazuje ze nie tylko jest aleternatywa ale wiele krajow nie jest gotowe na demokracje. Calaa Wiosna Ludow i proby wpawdznia demokracji raczej nie powiodly sie. No i ciekawy jestem co na to Usa jesli ta demokracja znow zarzada wycofania sie z Iraku armi. Znow zagroaza sankcjami ?

dlfjlksdjfkljsdaklf
środa, 13 października 2021, 10:52

Bo ty nie wiesz z czego wynika demokracja. Zwyczajnie niedouczony jesteś.

Davien
środa, 13 października 2021, 08:13

Taak, jak okazało sie że irak jest bardziej demokratyczny od twojej Rosji to od razu płacz:)) A wojska USA zostaja w Iraku na prośbę rządu Iraku, wycofują jedynie oddziały walczące z ISIS, tez na prosbe Iraku.

Ech
środa, 13 października 2021, 23:31

Masz przeterminowane info. Parlament Iraku - zarzadal wycofania Amerykanow , Ci zagrozili sankcjami. RZad Iraku wiec sie ugiol. Tak w sumie nawet nie wiem jak na logike mozesz Davin bronic demokracji w Iraku skoro Ci demokratycznie mowia by Amerykanie wynocha? JAka logika za Twoim sposbem rozmowania przebiega? pozdrwiam:)

Gvalch'ca
wtorek, 12 października 2021, 23:12

Wygooglaj sobie pojęcie "Wiosna Ludów" geniuszu.

diament
wtorek, 12 października 2021, 14:16

Okupacja Amerykańska i "wolne wybory" w Iraku czyli cyrk w cyrku...

Davien
środa, 13 października 2021, 08:15

Oj boli fakt że irak jest bardziej demokratyczny od Rosji:))

środa, 13 października 2021, 06:15

Dokładnie tak.

tak, tak
wtorek, 12 października 2021, 14:03

Potomek Mahometa z jednej strony i demokracja z drugiej ?!?!?! Oczywiście powstanie "sadrystów" przeciw okupacji Amerykańskiej to wtedy też był przejaw demokracji. A rozkwit demokracji następuje podczas święta Aszura w Karbali ... Oczywiście, że Sadryści są "nieufni" wobec frakcji pro Irańskiej, ale to ta frakcja przy wsparciu Iranu pokonała isis a poza tym jest konkurencją do rządzenia. Demokracja w średniowieczu....

jkjvkcjbkjvckxbkjvcb
środa, 13 października 2021, 10:54

W Europie demokracja była nie tylko długo przed średniowieczem, ale także w średniowieczu cały czas utrzymywały się formy demokracji.

i tyle w temacie demokracji..
czwartek, 14 października 2021, 11:41

@jkjvkcjbkjvckxbkjvcb Tak, a najbardziej tą demokracje odczuwali chłopi pańszczyźniani i w średniowieczu i długo przed nim :) Z tej wczesnej "demokracji" to najbardziej podoba mi się "prawo pierwszej nocy" czyli ius primae noctis ....

Eee tam
wtorek, 12 października 2021, 13:49

Demokracja w Iraku kwitnie a zza Buga cały czas wołanie jak zza grobu Saaddaam Saaddaammm...

T-info
środa, 13 października 2021, 16:42

Nad Wisłą wiedzą wszystko najlepiej co. Państwo geniuszy i bohaterów jak z mitologii. Szlachectwo i rasowość zobowiązują do posiadania tylko jednego Pana. Była Moskwą jest Waszyngton.

Davien
poniedziałek, 18 października 2021, 12:23

Jak widać ruska poteznie boli fakt ze wykopaliśmy barbarzynskei hordy Rosji z Polski.

Ech
wtorek, 19 października 2021, 03:53

Nie wykopalismy. ZSRR samo sie wycowalo. Gdyby zamiast Gorbaczowa byl tam ktos bardziej wojowniczy oj...

Eee tam
czwartek, 14 października 2021, 12:11

Zapomniałeś jeszcze o Brukseli ale i tak zawsze to lepsze niż wasz dywanik w Zakazanym Mieście w Pekinie

Tweets Defence24