Harpia - klucz do przełamania przewagi przeciwnika [OPINIA]

3 stycznia 2019, 11:13
45162897
Fot. MoD UK/Crown Copyright

Nowe myśliwce, planowane do wdrożenia w ramach programu Harpia to kluczowy element przyszłego polskiego systemu obrony, który ma umożliwić skuteczne działanie pomimo przewagi liczebnej i silnego przeciwdziałania potencjalnego przeciwnika.

Wprowadzenie do Sił Powietrznych myśliwców nowej generacji Harpia staje się coraz pilniejszą kwestią, z uwagi na szybkie starzenie się posowieckich myśliwców MiG-29 i szturmowych maszyn Su-22. Ministerstwo Obrony Narodowej niedawno poinformowało o przyspieszeniu tego programu. Jednocześnie projekt Harpia powinien prowadzić do generacyjnego przełomu w polskim lotnictwie, podobnie jak to miało miejsce w wypadku samolotu F-16. Wprowadzenie nowych samolotów ma dać Siłom Powietrznym i całym Siłom Zbrojnym możliwości działania na przyszłym polu walki, w warunkach silnego przeciwdziałania przeciwnika.

Harpia to kryptonim programu wielozadaniowego samolotu bojowego nowej generacji, mającego doprowadzić do zastąpienia w Siłach Powietrznych RP sprzętu posowieckiego – samolotów Su-22 i MiG-29. Projekt ten będzie w przyszłej dekadzie jednym z najważniejszych w całym Wojsku Polskim. Będzie też stanowił „domknięcie” procesu wymiany sprzętu z czasów Układu Warszawskiego, rozpoczętego w poprzedniej dekadzie poprzez wdrożenie 48 myśliwców F-16C/D Block 52+. W ostatnich miesiącach pojawiły się informacje, że program Harpia wkrótce wejdzie w kolejny etap. Polskę czeka więc wybór nowego samolotu wielozadaniowego, co będzie mieć swoje konsekwencje dla Sił Powietrznych, całych Sił Zbrojnych, czy wręcz zbrojeniówki, przez kilkadziesiąt lat.

Harpia – ostatni dzwonek?

Program Harpia staje się coraz pilniejszy z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, samoloty MiG-29 i Su-22 mają już dziś raczej niewielką wartość bojową, a potencjalny przeciwnik – Rosja – modernizuje zarówno swoje lotnictwo taktyczne, jak i obronę powietrzną. Do służby na szeroką skalę wprowadzane są samoloty tzw. generacji 4.5 (np. Su-35, Su-30SM), zapewniające skokowy wzrost zdolności w stosunku do obecnych platform, program nowego myśliwca Su-57 jest natomiast opóźniony. Nie mniej ważne jest wdrażanie przez Moskwę nowych systemów przeciwlotniczych, jak S-400 czy S-350. W efekcie może to znacząco utrudnić – w sytuacji kryzysu lub wojny prowadzenie operacji powietrznych nad Polską, o ile ta osłona antydostępowa nie zostanie przełamana.

Z drugiej strony, samoloty MiG-29 i Su-22 sprawiają coraz większe problemy w eksploatacji. W grudniu 2017 i w lipcu 2018 roku rozbiły się dwa myśliwce MiG-29. W drugim zdarzeniu śmierć poniósł pilot. Spowodowało ono długotrwałe zawieszenie lotów maszyn obu typów – Su-22 ponownie wzbiły się w powietrze pod koniec września, MiG-29 – na początku listopada. To nie pozostało bez wpływu na prowadzone operacje – zrezygnowano z udziału samolotów polskich Sił Powietrznych we wrześniowych ćwiczeniach Ample Strike w Czechach, gdzie miały polecieć Su-22, a na rozpoczynającą misję Baltic Air Policing zamiast MiGów udały się F-16.

Niejako w odpowiedzi, wraz z przyjęciem nowego Programu Rozwoju Sił Zbrojnych pod koniec listopada 2018 roku minister Mariusz Błaszczak poinformował o przyspieszeniu realizacji programu myśliwca nowej generacji Harpia. W praktyce oznacza to prawdopodobnie, że resort obrony chce, aby przynajmniej część nowych maszyn osiągnęła gotowość operacyjną w ramach perspektywy planistycznej do 2026 roku. To oznacza, że dostawy muszą rozpocząć się o rok-dwa wcześniej.

Jako pierwsze powinny zostać zastąpione samoloty Su-22. Fot. MO Estonii
Jako pierwsze powinny zostać zastąpione samoloty Su-22. Fot. MO Estonii

Jeszcze przed wydaniem komunikatu resortu o przyspieszeniu Harpii wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz mówił w odpowiedzi na poselską interpelację, że pierwsze myśliwce mają trafić do Wojska Polskiego w 2024 roku, natomiast finansowanie programu przewidziane jest od roku 2020. Oznacza to, że już w przyszłym roku powinna zostać podpisana umowa na Harpię.

Jaki program nowego myśliwca?

Na razie o programie nowego myśliwca wiadomo stosunkowo niewiele. Warto jednak przypomnieć, że wdrożenie programu F-16 wiązało się z systemową zmianą, jeśli chodzi o podejście do wykorzystania lotnictwa taktycznego, wsparcia logistycznego itd. Realizacja programu Harpia będzie podobnym wyzwaniem.

Inspektorat Uzbrojenia prowadzi fazę analityczno-koncepcyjną związaną z programem Harpia od ubiegłego roku. Program został jednak podzielony na dwa zadania. Pierwsze dotyczy wielozadaniowego samolotu bojowego. Do udziału w nim zgłosiło się czterech producentów maszyn nowej generacji:

  • Saab AB;
  • Lockheed Martin;
  • Boeing Company;
  • Leonardo S.p.A.

oraz firma Fights-On Logistics, która uczestniczyła w procesie wdrażania do służby myśliwca F-16 w Polsce i obecnie oferuje swoje usługi m.in. związane z wprowadzaniem do służby i późniejszym wsparciem eksploatacji myśliwców.

Z kolei do drugiej części analizy rynku zgłosiły się: Saab AB, Elbit Systems EW and SIGINT - Elisra Ltd., Griffin wraz z Elta Systems Ltd.

Dokładny zakres programu nie jest znany, ale wiadomo, że Siły Powietrzne zaplanowały pozyskanie zaawansowanej zdolności do przeciwdziałania elektronicznego, wraz z 48 lub nawet 64 samolotami wielozadaniowymi nowej generacji. Ich pozyskaniu w naturalny sposób powinno towarzyszyć wprowadzenie szerokiego pakietu logistycznego i zestawu uzbrojenia.

Oficjalny zakres ofert nie jest znany, bo nadal trwają analizy. Wiadomo jednak, jakie maszyny w swoich portfelach mają poszczególni oferenci. I tak, Lockheed Martin może zaproponować myśliwce F-35 i/lub F-16. Oferta Leonardo skupia się na myśliwcu Eurofighter, aczkolwiek koncern proponuje też uzbrojone maszyny M-346 Master jako potencjalnego następcę dla Su-22 i uzupełnienie dla platformy nowej generacji. Saab może zaoferować myśliwce Gripen, w tym nowej generacji, natomiast Boeing – maszyny Super Hornet, lub nowe wersje F-15. Nie można wykluczyć również zaproponowania Polsce przez Boeinga maszyn Growler. Zainteresowanie tymi maszynami wykazała Finlandia.

Spór o to, jakie maszyny wybrać, wiąże się nierozerwalnie z koncepcją realizacji programu Harpia. Nietrudno bowiem zauważyć, że – przynajmniej w pewnym stopniu – można postawić na istniejące maszyny, albo też wybrać wprowadzenie do Sił Powietrznych całkiem nowych platform. Obie opcje niosą za sobą określone konsekwencje.

Jeśli chodzi o wybór posiadanych już samolotów, najbardziej oczywistą opcją wydają się być F-16, w najnowszej wersji Block 70/72. Na pozyskanie nowych Viperów zdecydowały się ostatnio dwa kraje wschodniej flanki NATO – Bułgaria i Słowacja, w obu przypadkach zastąpią one MiG-29.

Fot. Lockheed Martin
Fot. Lockheed Martin

Nowa wersja F-16 zapewnia zdecydowany przyrost zdolności bojowych w stosunku do maszyn używanych obecnie przez Polskę. Samoloty będą wyposażone między innymi w radary typu SABR firmy Northrop Grumman klasy AESA (z aktywnym skanowaniem elektronicznym), czy nowej generacji systemy zobrazowania, łączności i transmisji danych, dostosowujące je do działań na sieciocentrycznym polu walki. Te rozwiązania są wzorowane na tych, instalowanych myśliwcach F-35.

Inną propozycją jest wprowadzenie do Sił Powietrznych ograniczonej liczby uzbrojonych samolotów M-346 Master, jako następca Su-22 i uzupełnienie Harpii. Główną zaletą tych ostatnich jest niski koszt (nie tylko zakupu, ale i eksploatacji), przy możliwości stosowania zaawansowanych sensorów i systemów pokładowych (radaru AESA, środków optoelektronicznych, walki elektronicznej) i broni precyzyjnego rażenia. Ponadto, „szkolno-treningowe” Mastery mogą być stosowane do podtrzymywania nawyków wyszkolonych pilotów, zmniejszając koszt treningu. Nie zmienia to faktu, że ich możliwości bojowe są mniejsze, niż klasycznych samolotów wielozadaniowych.

Zakup istniejącej platformy zawsze wiąże się z możliwością wykorzystania posiadanego już zaplecza i systemu wsparcia logistycznego. To w naturalny sposób ogranicza koszty ich wdrożenia. W wypadku F-16, chodzi o klasyczne myśliwce wielozadaniowe – mogące nawet w pełni zastąpić MiG-29 i Su-22, w wypadku Masterów – samoloty będące ważnym wsparciem.

Fot. Leonardo Aircraft.
Fot. Leonardo Aircraft.

Z drugiej jednak strony wydaje się, że bazowanie tylko na istniejących platformach nie uwzględnia rozwoju zagrożeń. Rosyjski system antydostępowy w bezpośrednim otoczeniu Polski to coraz więcej zaawansowanych, wielokanałowych systemów przeciwlotniczych, a tamtejsze lotnictwo taktyczne jest dynamicznie modernizowane. Oferowane w programie Harpia nowe platformy mają cechy, które w sposób szczególny dostosowują je do działania w środowisku zwiększonego zagrożenia.

I tak, samolot F-35, jedyny obecnie zachodni myśliwiec piątej generacji znajdujący się w seryjnej produkcji i dostępny na eksport, został zbudowany zgodnie z wymogami technologii obniżonej wykrywalności stealth, aby móc unikać systemu antydostępowego. Jest też od podstaw projektowany z myślą o działaniu w środowisku sieciocentrycznym. Eksperci podkreślają, że możliwości tej platformy to nie tylko płatowiec i przenoszone uzbrojenie, ale też sensory i zdolność przekazywania z nich informacji do innych systemów uzbrojenia. Przećwiczono już np. współdziałanie F-35 z wyrzutnią HIMARS.

Wyrzutnia 50P6E systemu S-350E Witjaź. Fot. Zumlik CC BY-SA 3.0
Wyrzutnia 50P6E systemu S-350E Witjaź. Fot. Zumlik CC BY-SA 3.0

Dzięki technologii stealth F-35, również działając jako „wysunięty sensor” jest znacznie mniej narażony na oddziaływanie przeciwnika, niż inne platformy. Z drugiej strony, przenoszenie uzbrojenia w wewnętrznych komorach w pewien sposób ogranicza liczbę wykorzystywanych środków bojowych. Z punktu widzenia Polski trudnością może okazać się też koszt. Jako, że Warszawa nie uczestniczyła w programie F-35/JSF, będzie musiała ponieść wydatki na budowę całego systemu wsparcia i zaplecza dla tych myśliwców – mimo wszystko coraz bardziej popularnych w NATO, o czym świadczą decyzje podjęte przez Belgię czy Danię.

Z kolei proponowany przez Leonardo Eurofighter Typhoon można by określić jako „wielozadaniowy myśliwiec przewagi powietrznej”. Maszyna, pierwotnie projektowana jako samolot przewagi powietrznej, jest cały czas sukcesywnie modernizowana, przez co stała się pełnowartościowym samolotem wielozadaniowym, zachowując jednocześnie „myśliwskie” cechy. W praktyce to między innymi możliwość lotu z naddźwiękową prędkością przelotową (supercruise), a także zdolność wykonywania różnych zadań w trakcie jednej misji („swing-role”).

Jeśli chodzi o samo uzbrojenie, z maszyną cały czas integrowane są nowe typy, między innymi pociski powietrze-powietrze średniego zasięgu Meteor z silnikami strumieniowymi (już w użyciu operacyjnym), a także pociski manewrujące Storm Shadow i Taurus, na razie nie zintegrowano go natomiast z pociskami JASSM będącymi na wyposażeniu Sił Powietrznych RP. Pozyskanie tego myśliwca może się wiązać z dość znacznym kosztem, choć z drugiej strony wraz z tą maszyną proponowany jest pakiet szerokiej współpracy obronnej, z dołączeniem polskiego przemysłu do konsorcjum i umiejscowieniem w europejskim systemie współpracy, również z myślą o innych projektach.

Fot. Saab.
Fot. Saab.

Również Gripen, w wariancie nowej generacji, ma możliwości lotu z naddźwiękową prędkością przelotową. Jest też zintegrowany z pociskami Meteor (także już w obecnych odmianach wersji C/D), planuje się też integrację europejskiej broni powietrze-ziemia stand-off, choć nie JASSM. Maszynę, według zapewnień producenta mają charakteryzować relatywnie niskie koszty eksploatacji. Gripen uczestniczy też w szkoleniach startu z drogowych odcinków lotniskowych.

Z kolei najbardziej prawdopodobny kandydat Boeinga - Super Hornet - to dojrzała, ale jednocześnie wciąż rozwijana platforma, na przykład w ramach programu Advanced Super Hornet. Jest zintegrowany z pociskami JASSM, i zdolny do operowania w trudnych warunkach, jako maszyna przeznaczona do startu i lądowania na lotniskowcach (fińskie Hornety w wersji C/D operują z drogowych odcinkach lotniskowych). Przenosi pełną gamę amerykańskiego uzbrojenia, i ma dedykowaną wersję walki elektronicznej (Growler), zakupioną przez Australię. Natomiast F-15 to duży, ciężki myśliwiec, niemniej jest wciąż rozwijany (także poprzez dodanie elementów obniżonej wykrywalności w wersji Silent Eagle), wznowienie zakupów tych maszyn rozważają też Stany Zjednoczone. 

Samolot walki elektronicznej EA-18G Growler. Fot. US Navy
Samolot walki elektronicznej EA-18G Growler. Fot. US Navy

Harpia – nowe zdolności

Biorąc pod uwagę ewolucję środowiska bezpieczeństwa w otoczeniu Polski wydaje się, że nowe myśliwce powinny wnieść generacyjny przełom, aby choć częściowo zrównoważyć przewagę liczebną potencjalnego przeciwnika – w lotnictwie i w systemach OPL. Zdolności przynajmniej części nowych polskich myśliwców powinny przewyższać potencjał nawet najnowszych wersji F-16, tak aby móc stawić czoła potencjalnemu przeciwnikowi.

Fot. mil.ru.
Fot. mil.ru.

Prawidłowe użycie tych samolotów może ułatwić skuteczne użycie istniejących platform. Wybór konkretnych maszyn powinien zależeć od wyniku dokładnych analiz uwzględniających charakter zagrożeń, a także stosunek koszt-efekt, również w kontekście liczby zakupionych maszyn i kwestie przemysłowe.

Nie ulega wątpliwości, że dla nowych myśliwców konieczna jest budowa infrastruktury i systemu szkolenia, co jest i czasochłonne, i kosztowne. Wreszcie, pełne wykorzystanie możliwości platform dostosowanych do działania w środowisku sieciocentrycznym oznacza konieczność posiadania odpowiednich systemów dowodzenia i wymiany danych, odpornych na przeciwdziałanie przeciwnika. Jednakże, położenie Polski i rola jaką będą odgrywać nowe myśliwce – szczególnie w pierwszej fazie konfliktu, w oczekiwaniu na wsparcie sojuszników jest nie do przecenienia. Harpia, tak jak systemy Wisła i Narew, artyleria dalekiego zasięgu czy wreszcie systemy walki elektronicznej i cybernetycznej należą do elementów uzbrojenia kluczowych dla powodzenia operacji obronnej Polski. Aby Warszawa miała adekwatne zdolności, niezbędny jest – w perspektywie dekady – jakościowy skok w lotnictwie, na skalę podobną, jak przy wprowadzeniu myśliwca F-16.

Dążenie do wprowadzenia nowej platformy może w naturalny sposób wydawać się sprzeczne z założeniem przyspieszenia programu, uwzględniając nie tylko terminy produkcji, ale też czas potrzebny na samo wprowadzenie nowego samolotu. Być może więc wyjściem jest połączenie obu rozwiązań i realizacja programu Harpia etapowo. Najpierw poprzez wprowadzenie istniejących maszyn – aby rozwiązać najpilniejsze problemy, jeśli chodzi o zdolności operacyjne, i zapewnić ciągłość procesu szkolenia, a następnie uzupełniając je o generacyjnie nowe platformy. Takie podejście może okazać się korzystniejsze również z ekonomicznego punktu widzenia. Jedno jest pewne – realizacja programu Harpia to jeden z najważniejszych priorytetów MON, Sił Zbrojnych, czy nawet całego polskiego państwa, a sam program powinien wnieść nowe zdolności bojowe, pozwalające na działanie na przyszłym polu walki.

 

Reklama
Tweets Defence24