Chińska flota kontra US Navy. Taktyka MacArthura w wykonaniu Pekinu [RAPORT]

21 lutego 2021, 08:47
slajd-01
Zasięg chińskich roszczeń na Morzu Południowochińskim. Rys. Defence24 – Opracowane na bazie materiałów Global Security/CSIS
Reklama

Chińska marynarka wojenna nie miałaby większych szans w bezpośrednim starciu z amerykańskimi siłami morskimi. Jest ona jednak budowana obecnie w zupełnie innym celu i co gorsza dla sąsiadów Chin, ten cel jest coraz bliższy zrealizowania.

Porównując siły chińskiej i amerykańskiej marynarki wojennej można popełnić duży błąd i wyciągnąć mylące wnioski, gdy zastosuje się nieodpowiednie kryteria. Uwzględniając np. tylko liczbę okrętów można by uznać, że Chiny są potęgą morską i przewyższają w tym względzie Stany Zjednoczone. Chińska marynarka wojenna składa się już bowiem z ponad 350 jednostek pływających, podczas gdy U.S. Navy na początku 2020 roku liczyła 293 okręty. Co więcej, analizując tempo rozwoju produkcji stoczniowej w Chinach nietrudno dojść do wniosku, że ta przewaga liczebna z roku na rok będzie się zwiększyć. Nawet według amerykańskich raportów, Chińczycy produkują bowiem okręty bojowej szybciej niż kiedykolwiek, dodatkowo cały czas zwiększając ich tonaż.

Kryterium liczebności jest jednak o tyle złudne, że większość chińskich jednostek pływających stanowią mniejsze okręty klasy niszczyciel, fregata, korweta, kuter i okręt patrolowy. Według szacunków amerykańskiego centrum międzynarodowego bezpieczeństwa morskiego marynarka wojenna Chin dopiero zbliża się do 2 milionów ton wyporności, podczas gdy tonaż marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych przekracza 4,6 miliona ton.

image
Amerykańskie okręty podwodne przewyższają chińskie technologicznie o co najmniej dwie generacje. Fot. U.S. Navy

Podobny błąd można popełnić porównując jedynie liczbę okrętów podwodnych i lotniskowców. W pierwszym przypadku Chińczycy mogą przeciwstawić 52 okręty podwodne przeciwko 68 amerykańskim. Przy czym przewaga Amerykanów jest zarówno ilościowa, wypornościowa, jak i technologiczna. Chińczycy mają bowiem do dyspozycji jedynie siedem atomowych okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi oraz dwanaście uderzeniowych, atomowych okrętów podwodnych. Pozostałe to jednostki o napędzie diesel-elektrycznym i dodatkowo - bez napędu niezależnego od powietrza. Z kolei w U.S. Navy wszystkie okręty podwodne są atomowe, a dodatkowo przewyższają chińskie odpowiedniki technologicznie i to co najmniej o dwie generacje.

image
Lotniskowiec USS “Theodore Roosevelt” na Morzu Południowochińskim 10 lutego 2021 . Fot. U.S. Navy/Wade Costin

Amerykanie mają też teoretycznie ogromną przewagę pod względem wielkości i jakości wykorzystywanych lotniskowców. Chińska marynarka wojenna ma bowiem do dyspozycji w pełnej gotowości tylko jeden krążownik lotniczy „Liaoning” o wyporności 67500 ton, który dodatkowo został przerobiony ze źle zaprojektowanego w Związku Radzieckim okrętu „Riga”/„Wariag” projektu 11435 typu Kuzniecow.

W czasie ewentualnej konfrontacji na pełnym morzu musiałby się on zmierzyć z dopracowywanymi od prawie stu lat jedenastoma lotniskowcami o napędzie atomowym typu Nimitz (10 jednostek) i Ford (1 okręt) o wyporności ponad 100000 ton, które dodatkowo mogą być wzmocnione przez okręty śmigłowcowe – doki typu Wasp (8 sztuk) o wyporności 41000 ton i America (1 sztuka) o wyporności 45000 ton, wyposażone w samoloty skróconego startu i pionowego lądowania.

image
Amerykański śmigłowcowiec desantowy USS “America” może być również klasyfikowany jako lekki lotniskowiec, ponieważ przenosi samoloty F-35B. Fot. U.S. Navy

Stosując tylko „kryterium lotniskowców” Amerykanie mogliby więc mieć poczucie całkowitego bezpieczeństwa. Flota nawodna Chin nie ma bowiem żadnych możliwości, by w warunkach oceanicznych zagrozić amerykańskim okrętom lub chronionym przez nie jednostkom pływającym i morskim liniom komunikacyjnym.

Problem w tym wszystkim polega na tym, że przy porównaniu sił morskich powinno się oceniać zdolność do realizowania celów, planowanych przez nie do osiągnięcia. W tym przypadku, o ile Amerykanie starają się zachować jedynie status quo, o tyle Chińczycy dochodzą konsekwentnie do coraz to nowszych zdolności, systematycznie zwiększając swoje możliwości bojowe, jak również przygotowując się na następne. Co gorsza jak na razie nikt nie znalazł sposobu by, te często agresywnie realizowane plany, w jakiś sposób zastopować.

Morskie narzędzia do realizacji politycznych celów

Jakie są prawdziwe i dalekosiężne plany polityczne władz w Pekinie tak naprawdę można się jedynie domyślać. Może w tym jednak pomóc analiza sposobów rozbudowy chińskich sił okrętowych, jak również całej infrastruktury lądowej, jaka jest dla nich potrzebna. Wtedy łatwo zauważyć, że Chińczycy postawili sobie konkretne cele i dochodzą do nich krok po kroku, zdobywając odpowiednie doświadczenia i zdolności.

image
Wielolufowy system artyleryjski Typu 730 wyprodukowany w Chinach prawdopodobnie w oparciu o holenderski zestaw przeciwlotniczy Goalkeeper i francuskie radary oraz systemy optoelektroniczne. Fot. M.Dura

W całym tym procesie widać wyraźnie cierpliwość oraz konsekwencję przy praktycznie nieograniczonym budżecie. Chińczycy zdają sobie przy tym sprawę, że technologiczna przewaga Amerykanów jest ogromna, i próbują ją zniwelować trzema sposobami: kupując potrzebne technologie, opracowując je samodzielnie lub je kradnąc (w sposób dosłowny lub poprzez bezprawne kopiowanie).

W pierwszym przypadku sprawa jest jednak o tyle utrudniona, że dostęp do odpowiedniej wiedzy staje się dla Chińczyków coraz trudniejszy i to z dwóch powodów. Po pierwsze utracone zostało stałe źródło technologii morskich, jakim był Związek Radziecki, a później Rosja. Chińczycy zdali sobie bowiem sprawę, że Rosjanie nie mają im nic nowego do zaproponowania, jeżeli chodzi o duże okręty.

Ostatnim egzaminem dla rosyjskich technologii było najprawdopodobniej pozyskanie czterech niszczycieli rakietowych projektu 955 typu „Sarycz” (wg. NATO typu Sowriemienny) przekazanych Chinom w latach 1999 – 2006. To właśnie wtedy Chińczycy mieli możliwość sprawdzenia najnowszych, dużych okrętów sił morskich Rosji i zdali sobie sprawę, że ten kierunek współpracy nie da im na pewno przewagi nad Amerykanami. Po drugie Chińczycy zorientowali się też, że nawet te rozwiązania w odniesieniu do okrętów nawodnych, które sami dopracowali – są lepsze od rosyjskich.

Przewagę nad Amerykanami najprawdopodobniej postanowiono uzyskać kopiując i przerabiając na swój sposób zachodnie rozwiązania. Częściowo odbywało się to na pewno z pogwałceniem praw intelektualnych, ale częściowo, po cichu, po prostu je kupowano od innych, rozwiniętych krajów – oczywiście w czasach, kiedy to było jeszcze możliwe. Na chińskich okrętach pojawiły się w ten sposób systemy do złudzenia przypominające uzbrojenie wykorzystywane na zachodnich jednostkach pływających. Był one następnie testowane i odrzucane jako nieperspektywiczne, lub samodzielnie rozwijane na bazie zdobytych w różnych miejscach, użytecznych technologii.

Różne generacje chińskich okrętów: niszczyciel „Qingdao” (DDG 113) typu 052 wprowadzony w 1996 roku i fregata „Linyi” (FFG 547) typu 054A wprowadzona w 2012 roku w czasie ćwiczeń na Pacyfiku 9 września 2013 roku z krążownikiem amerykańskim USS „Lake Erie” (CG 70) typu Ticonderoga z 1993 roku. Fot. US Navy
Różne generacje chińskich okrętów: niszczyciel „Qingdao” (DDG 113) typu 052 wprowadzony w 1996 roku i fregata „Linyi” (FFG 547) typu 054A wprowadzona w 2012 roku w czasie ćwiczeń na Pacyfiku 9 września 2013 roku z krążownikiem amerykańskim USS „Lake Erie” (CG 70) typu Ticonderoga z 1993 roku. Fot. US Navy

Przykładem zarzuconego po fazie ocen projektu mogą być okrętowe wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu HQ-7, wzorowane na francuskich zestawach typu Sea Crotale. Chińczycy doszli bowiem do wniosku (podobnie zresztą jak Francuzi), że o wiele bardziej skutecznym rozwiązaniem są wyrzutnie pionowego startu dla różnego rodzaju pocisków i takie zaczęli powszechnie stosować na swoich okrętach.

image
Chińskie rakiety przeciwokrętowe YJ-8 skopiowane z francuskich pocisków Exocet MM38 na fregacie rakietowej „Yiyang” typu 054A. Fot. M.Dura

Sukcesem zakończył się natomiast proces kopiowania francuskich rakiet przeciwokrętowych Exocet MM38. Opracowana na ich podstawie rakieta YJ-8 (eksportowa nazwa C-801), była później seryjnie produkowana i rozwijana przez Chińczyków, którzy już samodzielnie tworzyli jej kolejne wersje, ewentualnie najwyżej pozostawiając w nich zagraniczne elementy. W kilku przypadkach nie udało się bowiem na czas zakończyć prac rozwojowych i przykładowo dlatego, w kolejnej w serii, chińskiej rakiecie przeciwokrętowej YJ-83 (eksportowa wersja C-802), zastosowano w dalszym ciągu hybrydę francuskich silników turboodrzutowych Microturbo TRI 60.

Istnieje dodatkowo podejrzenie, że pocisk ten oparto na rozwiązaniach z francuskiej rakiety „woda-woda” Exocet MM40 (chociażby poprzez zmianę kształtu charakterystycznych wyrzutni stosowanych w rakietach MM38 i YJ-8). Sukces Chińczyków jest tym większy, że tworząc mniej doskonałą ale również skuteczną kopię zachodnich rakiet, udało im się na tyle zbić cenę, że sprzedają ją również za granicą, np. do Tajlandii, Jemenu, Bangladeszu, Algierii, Pakistanu, Wenezueli i Iranu. I Francuzi nic z tego nie mają.

image
Opracowane w Chinach rakiety przeciwokrętowe YJ-83 wzorowane na francuskich pociskach Exocet MM40 na niszczycielu rakietowym „Jinan” typu 052C. Fot. M.Dura

Kopiowanie nie tylko systemów ale i okrętów

Podobnie jak rozwijane w Chinach są systemy okrętowe, tak samo tworzone są kolejne jednostki pływające. I w tym przypadku zdecydowano się nie polegać tylko na własnych naukowcach zdobywających dopiero doświadczenie, ale od razu skorzystać z wiedzy zdobywanej latami przez inne państwa. Dopiero później chińscy inżynierowie mieli pracować nad przystosowaniem kopiowanego rozwiązania pod własne potrzeby, możliwości i planowaną skalę produkcji.

image
Chińskie okręty obecnie wyróżniają się wyraźnie sylwetką i uzbrojeniem od swoich rosyjskich odpowiedników. Zdjęcie portu Noworosyjsk w czasie wizyty chińskich okrętów w 2015 roku. Fot. mil.ru

Widać to wyraźnie porównując chińskie okręty z czasów „Zimnej Wojny” i te, które są budowane w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Od razu można zauważyć, że zmienił się kształt bojowych jednostek pływających, które przestały przypominać „rosyjskie” okręty, a bardziej upodobniły się do „zachodnich” niszczycieli i fregat.

Praktycznie za każdym razem stosowano ten sam schemat działania. Pierwszy okręt w danej klasie był więc jedynie toporną kopią swojego zachodniego odpowiednika. Kolejny typ tego rodzaju jednostek pływających powstawał już jednak na bazie zdobytych doświadczeń i uwag załóg. Dodatkowo wprowadzano też nowinki opracowywane we własnym przemyśle. W ten sposób powstawała już wierniejsza kopia, którą dodatkowo obsadzano przez lepiej wyszkolone i coraz bardziej doświadczone załogi.

Tak zresztą powstają nie tylko chińskie korwety, fregaty, niszczyciele ale również klasy okrętów zupełnie nieznane Chińczykom, czyli lotniskowce i śmigłowcowce doki. W pierwszym przypadku proces dochodzenia do docelowej konstrukcji odbywa się szybciej, ponieważ Chińczycy nie startują od zera. Dodatkowo fregaty i niszczyciele są budowane w dużych seriach, doświadczenia są więc zdobywane w sposób ciągły, a ilość informacji jest bardzo duża.

image
Pozyskane z Rosji w latach 1999 – 2006 niszczyciele rakietowe projektu 955 typu „Sarycz” nie posłużyły Chińczykom jako wzór przy rozbudowie własnej floty. Fot. U.S. Navy/Wikipedia

Bardzo dobrze widać to w procesie wprowadzania do chińskiej floty okrętów obrony przeciwlotniczej. Rosyjskie technologie okazały się w tej dziedzinie zupełnie nieprzydatne. Ocena możliwości bojowych pozyskanych z Rosji niszczycieli typu „Sarycz” wypadła bowiem negatywnie, pomimo, że były one uzbrojone w system przeciwlotniczy „Sztil” - morską wersją systemu przeciwlotniczego „Buk”. Chińczycy szybko zrozumieli, że o wiele ważniejszy od rakiet dla samodzielnie działających okrętów jest bowiem odpowiednio wydajny system obserwacji technicznej.

Dlatego Chińczycy postanowili skopiować amerykańskie krążowniki i niszczyciele klasy Aegis. Zaczęto topornie, wprowadzając niszczyciele typu 052C (według NATO - Luyang II), które nie dorównywały amerykańskim niszczycielom typu Arleigh Burke, praktycznie w żadnej domenie.

image
Nieruchome anteny radaru typu 346 na niszczycielu rakietowym „Jinan” typu 052C. Fot. M.Dura

Widać to było chociażby po kształcie czterech stałych anten radaru wielofunkcyjnego typu 346 rozmieszczonych na ścianach nadbudówki. Na niszczycielach typu 052C nie były one jednak płaskie, tak jak na amerykańskich krążownikach i niszczycielach klasy Aegis ale zaokrąglone. Chińczykom nie udało się bowiem najprawdopodobniej opracować na tyle skutecznych przetworników sygnału, by z płaskiej anteny móc sterować wiązką antenową w odpowiednio szerokim kącie azymutu. Kąt ten nie mógł być mniejszy niż 90 stopni, ponieważ tylko w ten sposób można było czterema nieruchomymi antenami zapewnić obserwację dookólną. Dlatego elementy nadawczo-odbiorcze anteny rozmieszczono na konstrukcji przypominającej walec.

Ta przewaga technologiczna Amerykanów zmniejszyła się już w przypadku kolejnych chińskich okrętów przeciwlotniczych typu 052D (według NATO - Luyang III). Na okrętach tych zastosowano płaskie anteny ścianowe, które prawdopodobnie mają już zupełnie nowe przetworniki antenowe o większych możliwościach sterowanie parametrami (w tym mocą). Nadal były to jednak okręty mniejsze wypornościowo o jedną trzecią (7000 ton w przypadku wersji „C” i 7200 ton w przypadku wersji „D”) od podobnej klasy amerykańskich okrętów Aegis typu Arleigh Burke i japońskich typu Kongo (o wyporności około 10000 ton). Mogą zabierać więc mniej uzbrojenia i mniej systemów pokładowych oraz, co gorsza dla chińskiego rządu, mają w ten sposób słabszy wydźwięk propagandowy.

image
Chiński niszczyciel typu 052D „Xiamen”. Zdjęcie z 2018 roku. Fot. Japońskie ministerstwo obrony/Wikipedia

To m.in. właśnie dlatego w Chinach rozpoczęto budowę prawie dwukrotnie większych niszczycieli, które nie tylko wyposażeniem, ale również wielkością przewyższałyby swoich, ewentualnych przeciwników. W ten sposób zaprojektowano okręty Typu 055 o wyporności około 13 000 ton, długości 180 m i szerokości 20 m, które pod względem ilości zabieranego uzbrojenia przy zadanej wielkości mają ustępować jedynie najnowszym, futurystycznym niszczycielom typu Zumwalt (o wyporności około 16 000 ton) wykorzystywanym przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych.

O ile chińskie niszczyciele i fregaty w użytecznej wersji były tworzone w miarę szybko, o tyle w przypadku lotniskowców działania rozłożono na wiele lat, powoli i systematycznie zdobywając kolejne zdolności. Kupienie tego rodzaju okrętów przez Chiny nie było możliwe u producentów, dlatego pierwowzór do badań zdobyto nie bezpośrednio, ale poprzez wyrafinowane oszustwo. Źródłem pierwszych doświadczeń w tej dziedzinie stał się bowiem niedokończony krążownik lotniczy „Wariag”, budowany w Związku Radzieckim od 1985 roku, który nabyto później od Ukrainy poprzez najprawdopodobniej podstawionego biznesmena z Makao, tłumacząc to m.in. chęcią zbudowania hotelu – centrum rozrywki.

Kiedy już jednak eks-ukraińska jednostka znalazła się w Chinach w 2002 roku, bardzo szybko zmieniono zakres prac i zaczęto kończyć okręt zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem. Chińczykom udało się to zrobić w ciągu dziesięciu lat i lotniskowiec „Liaoning” wszedł do służby 25 września 2012 roku. I znowu rozpoczęto przerabianie całej konstrukcji, w wyniku czego powstała zchińszczona wersja „Wariaga” – drugi lotniskowiec Typu 002 „Shandong”. Zachowano w nim rozwiązania koncepcyjne z poprzednika (np. skocznię dla samolotów, a nie katapulty), jednak dokonano wymiany dużej części systemów i poprawiono funkcjonalność.

Oczywiście nie wiadomo, co rzeczywiście zastosowano na chińskich lotniskowcach. Z udostępnionych parametrów wiadomo jedynie, że z okrętu na okręt stają się one coraz większe. „Liaoning” jest to więc jednostka o długości 304,5 m i wyporności 67 500 ton, „Shandong” ma długość 315 m i wyporność 70 000 ton, a trzeci lotniskowiec Typu 003 ma mieć już wyporność przekraczającą 85000 ton.

image
Drugi chiński lotniskowiec „Shandong” nie miałby większych szans w starciu z amerykańskim lotniskowcami. Fot. Wikipedia

Automatycznie przekłada się to na liczbę zabieranych statków powietrznych, która zwiększała się od 40 („Liaoning”), poprzez 44 („Shandong”) do prawdopodobnie ponad 60 w przypadku Type 003. Ten trzeci lotniskowiec ma być już zresztą zupełnie nową konstrukcją, która będzie pozbawiona skoczni (ski-jump) i zostanie wyposażona w katapulty elektromagnetyczne (prawdopodobnie skopiowane od Amerykanów). Pojawia się więc pytanie, po co w ogóle budowano drugiego „Wariaga” w Chinach?

Odpowiedź będzie prosta, gdy weźmie się pod uwagę długi czas potrzebny na zbudowanie zupełnie nowego, tak dużego i skomplikowanego okrętu oraz pamiętając, że nie chodzi jedynie o zdobycie narzędzi, ale również o przygotowanie ludzi, którzy będą je w stanie obsłużyć. Dwa już wprowadzone lotniskowce nie służą więc Chińczykom do zdobywania panowania na morzu, ale przede wszystkim do nauczenia się, jak wykorzystywać tego rodzaju okręty i co rzeczywiście jest do tego potrzebne. Chińska marynarka wojenna musi się np. zupełnie od zera uczyć organizacji pokładowej, obsługiwania samolotów w ograniczonej przestrzeni pod pokładem, a nawet tak prozaicznego problemu, jak organizacja na jednym okręcie życia dla ponad 2500 osób.

Kiedy rozpocznie się więc już produkcja docelowych lotniskowców (być może typu 003), Chińczycy będą mieli gotowe i sprawdzone procedury, system szkolenia załóg jak również odpowiednią ilość przygotowanych grup lotniczych. Wtedy wprowadzanie do służby okrętów będzie się odbywało szybciej i nie będzie przy tym żadnych wypadków.

Ostatnim przykładem przechodzenia od kopii do docelowego rozwiązania są chińskie, duże okręty desantowe – doki typu 071/ Yuzhao. Przypominają one koncepcyjnie bardzo mocno amerykańskie jednostki desantowa typu San Antonio. W tym przypadku Chińczycy stworzyli jednak od razu wystarczająco dobry okręt, by wprowadzić od 2007 roku do służby w pierwszej serii już sześć takich jednostek, kończąc dodatkowo dwie kolejne .

image
Chiński, duży okręt desantowy „Yuzhao” typu 071/Yuzhao przypominający koncepcyjnie amerykańskie jednostki desantowa typu San Antonio. W tle dwa chińskie kutry rakietowe typu 022/Houbei (Type 022). Fot. U.S. Navy/Wikipedia

Podobna jest przy tym nie tylko koncepcja, ale nawet wymiary. Yuzhao ma bowiem długość 210 m, szerokość 28 m i wyporność 25000 ton. Natomiast San Antonio mają długość 208 m, szerokość 32 m i wyporność 25300 ton. Co ciekawe Chińczycy osiągnęli już taki poziom budowy systemów napędowych, że ich okręty są szybsze od amerykańskich. Nie wiadomo jednak czy są one przy tym lepsze i równie niezawodne.

image
Amerykański okręt desantowy USS „Mesa Verde” typu San Antonio. Fot. U.S. Navy

Po co Chińczykom mniejsze okręty?

Jak widać Chińczycy mają możliwość budowania większych okrętów. Coraz więcej analityków uważa więc , że jedynym powodem, dla którego Chiny nie budują wielkimi seriami lotniskowców, krążowników i śmigłowcowców jest to, że na razie są im one po prostu niepotrzebne. Według tej koncepcji, władze w Pekinie mają się bowiem obecnie skupić przede wszystkim na zabezpieczeniu swoich wpływów regionalnych, w tym wymuszeniu uznania za ich suwerenne wody Morza Południowochińskiego i Morza Wschodniochińskiego. A do tego rodzaju działań w zupełności wystarczają okręty klasy niszczyciel i fregata, natomiast niekoniecznie od razu są potrzebne lotniskowce.

image
Chińskie okręty w czasie ćwiczeń z rosyjską marynarką wojenną. Fot. mil.ru

Ich budowa przebiega więc wolno, w miarę zdobywania odpowiednich doświadczeń i technologii, by kiedy już będzie taka potrzeba, zacząć je budować na „chińską” skalę i z „chińską” prędkością. Wtedy to będzie sygnał, że Chińczycy osiągnęli swoje bliskie cele i zamierzają pójść dalej, zdobywając np. przewagę na oceanach.

Tym co ich jednak od tego odgradza są łańcuchy wysp należących do Japonii i Filipin oraz Tajwan. Obecnie to właśnie wody znajdujące się pomiędzy nimi mają dla władz w Pekinie znaczenie strategiczne, ponieważ tylko ich opanowanie pozwala na zrobienie kroku dalej. Modernizując swoją marynarkę wojenną Chińczycy szczególny nacisk kładą więc na nieoceaniczne okręty podwodne, rakiety przeciwokrętowe (w tym hipersoniczne) oraz startujące z brzegu lotnictwo morskie. To właśnie przez te środki walki, jakiekolwiek działania na tzw. „chińskich morzach” stają się dla obcych okrętów coraz bardziej ryzykowne.

Dotyczy to również Amerykanów, którzy interweniując w razie konfliktu najprawdopodobniej nie odważą się wpłynąć swoimi lotniskowcami na zachód – poza tzw. łańcuch pierwszych wysp (japońskich i filipińskich) działając w ten sposób w dużej odległości od Chin lądowych. Nie jest to już zresztą żadna tajemnica, ponieważ nawet w oficjalnych opracowaniach w Stanach Zjednoczonych wskazuje się, na możliwość zwiększenia siły odstraszania na Morzu Południowochińskim tylko „za pomocą rozproszonych, mobilnych sił lądowych i powietrznych wzdłuż pierwszego łańcucha wysp”.

image
Amerykański okręt do działa przybrzeżnych typu Independence USS “Gabrielle Giffords” nadzoruje działanie chińskiego okrętu badawczego „Hai Yang Di Zhi 4 Hao” 1 lipca 2020 roku. Fot. U.S. Navy/Brenton Poyser

Dlatego celem strategicznym Chińczyków stało się odepchnięcie amerykańskiej floty jeszcze dalej – do czego mają im służyć bazy wojskowe budowane na spornych wyspach leżących daleko na wschód i południe od kontynentu azjatyckiego. Nawet władze w Pekinie zdają sobie bowiem sprawę, że jak na razie zdolności Chin do prowadzenia skoordynowanych operacji wojskowych zmniejszają się wraz z odległością od lądu. Nie ma więc szans, by stawić Amerykanom czoła na pełnym morzu bez wsparcia nadbrzeżnych systemów rakietowych.

I takie systemy są obecnie rozstawiane nawet tysiące kilometrów od Chin kontynentalnych.

Taktyka Mac Arthura w wykonaniu Pekinu

Trudno nie zauważyć, że w obecnych działaniach Chińczycy stosują taktykę generała Douglasa Mac Arthura, tzw. żabich skoków (Leapfrogging lub Island-Hopping), realizowaną z powodzeniem przez Amerykanów w czasie II wojny światowej na Pacyfiku przeciwko Japończykom. Polegała ona na opanowywaniu kolejnych, strategicznych wysp, które po zdobyciu były bazą dla dalszych działań i przesuwania się w kierunku Japonii.

Tak samo działają Chińczycy, którzy jako cel bliski postawili sobie przejęcie obu mórz „chińskich” poprzez zakreślenie tzw. „linii dziewięciu kresek”. Ta swoista linia demarkacyjna obejmuje nawet 90% powierzchni Morza Południowochińskiego do których władze w Pekinie mają roszczenia terytorialne.

Dla Chińczyków nie ma tu żadnego znaczenia, że w 2016 roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze stwierdził, że roszczenia Chin w tym regionie są prawnie bezpodstawne a prowadzone przez nie na tych wodach inwestycje budowlane - nielegalne. Władze chińskie nic sobie również nie robią z wyraźnych sygnałów płynących ze Stanów Zjednoczonych – jak chociażby deklaracji Mike Pompeo, że „świat nie pozwoli Pekinowi traktować Morza Południowochińskiego jako swojego imperium morskiego”. To m.in. dlatego Amerykanie coraz częściej wysyłają swoje okręty na sporny akwen namawiając do tego również inne państwa, by pokazać, że nie są to chińskie wody wewnętrzne, ale międzynarodowe

image
Zasięg chińskich roszczeń na Morzu Południowochińskim. Rys. Defence24 – Opracowane na bazie materiałów Global Security/CSIS

Chińczycy wiedzą jednak, że by nadzorować działania na tym akwenie nie wystarczą jedynie okręty, ponieważ na pełnych morzach, to Amerykanie dzięki lotniskowcom dyktują warunki. Dlatego postanowili działać etapami tworząc kolejny przyczółki i rozszerzając terytorium kontrolowane przez siebie militarnie z lądu. Tymi przyczółkami są sztuczne i naturalne wyspy rozbudowywane przez Chińczyków coraz dalej wokół Morza Południowochińskiego, które zresztą nie tylko mają służyć jako bazy wojskowe, ale również jako pretekst do uznania otaczających je wód za własną, wyłączną strefę ekonomiczną - z prawem do eksploatacji znajdujących się w nich cennych złóż surowców naturalnych.

Problem Chińczyków polegał na tym, że wybrzeże chińskie znajduje się jedynie w północnej części Morza Południowochińskiego, natomiast jego wschodnie granice są wyznaczane przez Filipiny, południowe przez: Malezję, Brunei Darussalam i Indonezję a wschodnie: przez Singapur i Wietnam. Pomimo tego władze w Pekinie od dawna traktują to morze jako swoisty akwen wewnętrzny.

image
Chińska fregata “Yulin” eskortuje transportowiec “Tuvalu” w Zatoce Adeńskiej. Fot. Chińska marynarka wojenna

By to w jakiś sposób uzasadnić Chińczycy zajęli siłą w 1974 roku część Wysp Paracelskich leżących około 200 km na południowy-wschód od najdalej na południe wysuniętego terytorium Chin (wyspy Hajnan). Później (w 1988 roku) przyszła kolej na wyspy Spratly, które z prawnego punktu widzenia powinny być traktowane jako terytorium niesamodzielne (stąd słowo „wyspy” zaczęto pisać z małej litery). Budując na tych niewielkich wysepkach swoje bazy Chiny przesunęły się o kolejne 800 km na południowy wschód od własnego terytorium.

image
Wpływ Chin na Morze Południowochińskie tylko przy korzystaniu z własnego terytorium. Rys. Defence24 – Opracowane na bazie materiałów amti.csis.org
image
Wpływ Chin nad Morze Południowochińskie po zajęciu spornych wysp. Rys. Defence24 – Opracowane na bazie materiałów amti.csis.org

Otaczanie Morza Południowochińskiego zakończono tak naprawdę w 2014 roku, gdy rozpoczęto wielkie inwestycje budowlane na niewielkiej rafie Kagitingan (Fiery Cross Reef), leżącej na południowo zachodnim krańcu wysp Spratly w odległości 1000 km od terytorium Chin i 500 km od terytorium Wietnamu. W ciągu kilku lat Chińczycy stworzyli tam sztuczną wyspę o powierzchni 274 hektarów, na której znajduj się m.in.: dwanaście schronów betonowych z rozsuwanymi dachami dla mobilnych wyrzutni rakiet, hangary lotnicze dla co najmniej dwudziestu czterech samolotów bojowych i czterech większych transportowców lotniczych (lub bombowców), radary wczesnego ostrzegania, pas startowy o długości 3125 m (mogący przyjmować nawet największe, chińskie samoloty transportowe Xi’an Y-20 Kunpeng), budynki mieszkalne i administracyjne, drogi, parkingi a nawet stadion sportowy.

W ten sposób przez środek całego Morza Południowochińskiego cięgnie się łańcuch niewielkich wysepek o długości około 1500 km, obsadzonych przez chińskie wojsko. Część z nich posiada własne porty, lądowiska, schrony przeciwrakietowe oraz systemy łączności i radiolokacji. Przykładem może być w/w rafa Kagitingan w południowej części Morza Południowochińskiego. Chińczycy stworzyli więc tam faktycznie nieruchomy lotniskowiec: zwiększając promień działania swojego lotnictwa bojowego, jak również obszar objęty ciągłą obserwacją radiolokacyjną. Zainstalowane na tej rafie systemy rakietowe są przy tym zdolne do zablokowania jakiekolwiek ruchu morskiego z północy na południe przez Morze Południowochińskie.

Ale lotniska dla chińskich statków powietrznych powstały również na innych rafach wysp Spratly: Mischief Reef (z terenem rozbudowanym do powierzchni 558 ha i pasem startowym o długości 2644 m), Subi Reef (z bazą wojskową, dużym portem i pasem startowym o powierzchni około 3000 m) oraz Carteron Reef o powierzchni użytkowej około 23 ha (z dwoma lądowiskami dla śmigłowców, stanowiskami systemów uzbrojenia i radarami);

Analitycy uważają, że teraz jest już tylko kwestią czasu, kiedy Chiny zaczną siłą egzekwować swoje prawa do gospodarczego wykorzystania Morza Południowochińskiego w odniesieniu do swoich mniejszych i słabszych sąsiadów. Jak na razie w incydentach na spornym akwenie biorą udział głównie okręty straży przybrzeżnej Chin oraz jednostki rybackie i badawcze Malezji, Wietnamu i Filipin.

image
Korzyści dla Chin z zajęcia spornych wysp Spratly. Rys. Defence24 – Opracowane na bazie materiałów amti.csis.org

Pod osłoną własnych rakiet lądowych i lotnictwa Chińczycy niewątpliwie przejdą do bardziej agresywnych działań, może nie z użyciem uzbrojenia, ale np. doprowadzając do kolizji. Do takich zdarzeń dochodziło już z jednostkami pływającymi Wietnamu o czym świadczy chociażby staranowanie i zatopienie wietnamskiego kutra rybackiego przez chiński patrolowiec w pobliżu Wysp Paracelskich w kwietniu 2020 roku.

Dla uszkodzonych w ten sposób chińskich okrętów takie wypadki nie będą większym problemem, mając pod nosem własne bazy i bardzo dobrze działające stocznie. Gorzej jest już dla Amerykanów, który do swoich baz mają o wiele dalej, jak również ich okręty o wiele droższe i bardziej wyrafinowane.

Nie tylko Morze Południowochińskie

Pekin nie pozostaje bierny odniesieniu do nakładanych na niego sankcji i sam również podejmuje kroki w jakiś sposób uciążliwe dla Amerykanów. Chińczycy nałożyli np. ograniczenia na koncern Lockheed Martin, za sprzedaż uzbrojenia dla Tajwanu i grożą sankcjami innym państwom, które chciałyby zrobić to samo. By utrudnić działanie Stanom Zjednoczonym na Bliskim Wschodzie Chiny nawiązują dodatkowo coraz głębszą współpracę gospodarczą i wojskową z Islamską Republiką Iranu.

Zgodnie z długoterminową umową o partnerstwie, Chińczycy w zamian za ropę mają zainwestować w irańskiej gospodarce miliardy dolarów. Dodatkowo Pekin obiecuje Teheranowi pomóc w wyjściu z międzynarodowej izolacji, jaka została nałożona na Irańczyków za ich kontrowersyjny program nuklearny.

Chińczycy odwracają w ten sposób uwagę od swoich działań na morzach chińskich, pokazując przy tym, że nie boją się bezpośredniej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi i reakcji Amerykanów. Mają przy tym swoiste zabezpieczenie, ponieważ w podziemiach Banku Chin może znajdować się nawet ponad 3 biliony dolarów. Rząd chiński jest też największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych, a dług szacowany jest na około 1,2 biliona dolarów. Nawet w Stanach Zjednoczonych uważa się, że „gdyby Amerykanie odcięli Chiny i Hongkong od handlu dolarami, to byłoby szkodliwe dla USA i mogłoby dodatkowo wzmocnić juana, na rynku międzynarodowym”.

image
Zespół okrętów singapurskich i amerykańskich podczas przejścia na Morzu Południowochińskim. Fot. U.S. Navy/Andrew Ryan Smith

Amerykanie coraz bardziej zdają sobie sprawę, że celem rządu w Pekinie jest nie tylko dorównanie Amerykanom, ale „przełamanie hegemonii Stanów Zjednoczonych jako światowego supermocarstwa i stworzenia nowego porządku światowego zgodnie z własną wizją”. A to, że ta konfrontacja odbędzie się kosztem innych, mniejszych państw, chińskich władz już nie obchodzi.

Zajmowanie bezludnych atoli i wysp przez Chińczyków będzie więc się odbywało w dalszym ciągu, jednak bez konfliktu militarnego. Ten pojawi się dopiero, gdy Chiny zdecydują się zająć Tajwan. Według najbardziej pesymistycznych prognoz może to nastąpić nawet w ciągu najbliższych czterech lat.

Potwierdzają to również coraz bardziej kategoryczne wypowiedzi chińskiego prezydenta Xi Jinpinga, który m.in. stwierdził oficjalnie, że „Tajwan musi być częścią Chin” sygnalizując, że zamierza coś z tym zrobić. Sprawa dotyczy całego regionu, ponieważ byłoby to otwarcie dla Chińczyków bramy do Morza Filipińskiego i tzw. drugiej linii wysp. Chińczycy w pełni kontrolowaliby więc transport morski Japonii jak również byliby zagrożeniem dla Filipin i innych mniejszych wysp Pacyfiku, które byłyby narażone na militarną agresję chińskiej marynarki wojennej.

image
Amerykański okręt do działa przybrzeżnych typu Independence USS “Gabrielle Giffords” i singapurska fregata typu Formidable RSS “Steadfast” podczas ćwiczeń na Morzu Południowochińskim w maju 2020 roku. Fot. U.S. Navy/Brenton Poyser

I nie ma tu znaczenia, że według odtajnionej w 2018 roku w Stanach Zjednoczonych strategii Indo-Pacyfiku Pentagon otrzymał polecenie wdrożenia strategii obronnej, która uczyni amerykańskie siły zbrojne zdolnymi do obrony Tajwanu. Armia chińska już teraz ma bowiem najsilniejsze lotnictwo w regionie, podobnie jak siły rakietowe. Pokonać Chińczyków dysponujących bliskimi bazami oraz praktycznie nieograniczonymi zasobami ludzkimi, będzie więc bardzo trudno.

Jest to jednak możliwe, a co ważne pomagają w tym same władze w Pekinie. Ludność Tajwanu na pewno bowiem zauważyła jak Chińczycy powoli pacyfikują Hongkong. Są więc zdecydowani bronić swojego kraju, przygotowując się do tego zresztą już od wielu lat. Rząd w Pekinie nie ma więc co liczyć na dobrowolne podporządkowanie się Tajwanu i by go przejąć: albo musiałby go zająć zbrojnie, albo zmusić ludność wyspy do poddania (blokując ją lub atakując rakietami i lotnictwem).

W dobie powszechnych mediów takie działania mogłyby się wydawać bardzo ryzykowne. Jeżeli jednak Chinom upiekło się wywołanie światowej pandemii, w której umarło miliony ludzi, to czy tak samo nie może się stać, gdy Chińczycy zajmą kolejną, odległą wyspę, z którą i tak, coraz więcej zastraszonych przez Pekin krajów na świecie boi się współpracować?

Tymczasem Tajwan będzie dopiero początkiem. Coraz więcej analityków uważa, że Chiny będą dożyły do zmiany podziału wysp pacyficznych, który odbył się bez ich udziału. I wtedy np. odległa Francja mogła by stracić swoje terytoria zamorskie, których ze względu na odległość nie ma szans obronić. Wystarczy tylko przypomnieć, jak ryzykowną operacją było odbicie przez Brytyjczyków Wysp Falklandzkich w 1982 roku. Teraz naprzeciwko Francji stanęłaby bowiem nie biedna Argentyna, ale bogate, silnie uzbrojone i agresywne Chiny.

I na taki scenariusz trzeba się bardzo dobrze przygotować.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 303
Reklama
p
poniedziałek, 29 marca 2021, 09:34

nie będzie żadnej takiej wojny usa rozwali chiny nuklearnie chiny 400 głowic nuklearnych usa 7200 inaczej ma się sprawa z rosją tam jak już bedzie to wojna konwencjonalna bo usa i rosja boją się że się całkowicie zniszczą .

er
piątek, 12 marca 2021, 13:07

cyt. "w latach 1999 – 2006. To właśnie wtedy Chińczycy mieli możliwość sprawdzenia najnowszych, dużych okrętów sił morskich Rosji i zdali sobie sprawę, że ten kierunek współpracy nie da im na pewno przewagi nad Amerykanami. Po drugie Chińczycy zorientowali się też, że nawet te rozwiązania w odniesieniu do okrętów nawodnych, które sami dopracowali – są lepsze od rosyjskich." - jakże znamienne słowa:)))))

Anty 50 C-cali przed 500+
piątek, 26 lutego 2021, 16:13

Chyba jako ostatni. PO to potrzrebna nam flota. Nie tylko Grecji, Turcji...( February 2012 the Prime Minister decided to close the Gawron corvette program). Rocznica mija.

cynizm
środa, 24 lutego 2021, 12:32

Wszystko pięknie, ale Chiny na dziś żadną miarą nie są w stanie wygrać pełnoskalowego konfliktu ani z USA, ani z Rosją. Bo mają od każdego z tych państwa ponad 20x razy mniej atomówek. Co oznacza automatycznie, że jeśli nawet wygrają wielką bitwę konwencjonalną i poślą na dno cała flotę USA na raz (albo rozpirzą całą armię rosysjką na Syberii), to jedyne co uzyskają to 'uderzenie deeaskalacyjne' taktycznych atomówek które ich zwycięską flotę (albo armię) odparują, i nie będą w stanie na to niczym odpowiedzieć. Bo będą wiedzieć że na każdą ich atomówkę strategiczną wystrzeloną w USA/Rosją, wróci do nich z tamtej strony co najmniej 20. I dopóki nie zwiększą arsenału atomowego 20x, (albo Rosja i USA swoich nie zmniejszą do około 200 głowic), to nic się tu nie zmieni. Ktoś serio wierzy, że którekolwiek mocartwo dysponując taką przewagą atomową jak mają USA/Rosja nad Chinami dobrowolnie się podda zamiast jej użyć do wygrania wojny ?

Dalej patrzący
czwartek, 25 lutego 2021, 12:06

Chiny wygrywają, kiedy nie przegrywają [i mają dzięki temu czas na rozwój, który je wzmacnia] - a to wyszło na twardo od 2009. USA przegrywa, gdy nie wygrywa - i słabnie, a Chiny rosną. A Rosja - tonie powoli technologicznie i ekonomicznie - zamrożona [w dużym stopniu na własne życzenie] między tymi supermocarstwami. Xi naznaczył 2035 na datę przegonienia USA w technologiach wojskowych. Rewolucja RMA będzie oparta o globalne systemy sieciocentryczne C5ISR/EW budowane na rozproszonych klastrach komputerów kubitowych spiętych łącznością natychmiastową na splataniu kwantowym - te systemy w oparciu o AI zapewnią kontrole/sterowanie real-time wszystkich domen naraz - połączonych w jedną. Projekcja siły będzie zapewne oparta o bronie kinetyczne z głębszego kosmosu - mające prędkość rzędu 50-200 km/s [czyli odpowiednik z grubsza 150-600 Mach] - deklasujące obecne bronie rakietowe i hipersoniczne. Co do obrony - ta pójdzie w bronie wiązek wysokiej mocy skierowanej - laserowej czy mikrofalowej. Na to wszystko Rosji nie będzie stać - a jej DOTYCHCZASOWY post-zimnowojenny jądrowy ofensywny arsenał strategiczny "nagle" spróchnieje w połowie lat 30-tch. WTEDY Chiny - mając wolne ręce USA [które przegonią] - zaprowadza porządek w Azji - pochłaniając ["dobrowolnie" lub w ramach Blietzkriegu XXI w.] Syberię i Arktykę. Co Kreml skrupulatnie wypiera i łudzi się, że "jakoś" przetrwa wobec apetytów i wzrostu smoka. A wtedy nawet konfrontacja Chin wobec USA będzie zbędna - bo przeskok w ogólnym potencjale, statusie i w pozycji geostrategicznej po prostu zepchnie w percepcji świata USA ze stołka nie tylko hegemona - ale nawet rywala Chin. Sumując - po umownym 2035 sytuacja BARDZO się zmieni - na korzyść Chin i niekorzyść USA, Rosji [i generalnie Zachodu] - ze wszystkimi konsekwencjami. A "DZIŚ" właśnie przemija na naszych oczach z każdym rokiem...

Davien
poniedziałek, 1 marca 2021, 21:00

No teraz usmiałęm sie jak norka:)) ledwo osiagamy 16km/s a tobi sie marzy 50-200km/s:)) Dziecko, jakby ktos był w stanie osiagnac takie prędkosci to dawno latalibysmy do Marsa, i pasa asteroidów po surowce:)))

cynizm
piątek, 26 lutego 2021, 10:43

Być może, pożyjemy - zobaczymy. Na razie to o ile wiem jeszcze nikt takiej broni nie opracował, ale praktyka wykazuje że homo sapiens potrafi być bardzo kreatywny w dziedzinie zbrojeń ;) Co prawda coś mi świta pod czaszką że był jakiś traktat o nie militaryzowaniu kosmosu, ale tu z kolei praktyka wykazuje że każdy traktat trwa tak długo, jak długo ktoś nie uzna że więcej zyska łamiąc go niż dotrzymując. BTW, ciekawe że moderacja puszcza bez problemów zarówno dywagacje o nawalaniu sie atomówkami przez mocartswa, jak i pyskówki przeróżnej treści, a jak napisałem że dla 'obecnego hegemona' najlepszą opcją byłoby doprowadzić do wyniszczającej wojny 'pretendenta' z drugim co do ludności krajem świata, to już nie przeszło. Zbyt prawdziwe, czy zbyt cyniczne ? A może oblałem test na robota... :)

Shymo
czwartek, 25 lutego 2021, 16:35

Zapomniałeś o gwiezdzie śmierci i działach fotonowych. "Broń kinetyczna z dalekiego kosmosu" -wyniesienie obecnie 1kg na niską orbitę to koszt do 25000 ,wyniesienie go dalej i nadanie prędkości 200km/s to "kosmiczna" kasa. Kalkulacja koszt -efekt zerowa.

Davien
poniedziałek, 1 marca 2021, 21:01

Shymo, jakby ktos na ziemi miał technologie umozliwiająca choćby te 50km/s.....

Anty 50 C-cali przed 500+
wtorek, 23 lutego 2021, 17:14

biedna Argentyna, ale piloci zaciekle atakowali bogate , silnie uzbrojone R.Navy. Na manewrach wszystko fajnie, zestrzelono Prawie 40 lat temu (!!!) posick atyleryjski kalibru 114mm...ale w realnej wojnie Bryci nie zestrzelili ani jednej bomby. Takiej co spada powoli ale lotem balistycznym. Gdyby w tych bombach " niewybuchach", tych celnie ulokowanych, zapaliniki ok. by przygotowano ?? Problem z takimi wyrzutniami plot, ja na Saryczach czy na...lotniskowcu ( taka RAM-podobna, ) to jej "gonienie" wykrytego celu. Co Bryci przykro wykryli w 1982. Wurzutnia i System "durnieje" gdy cel nie leci grzecznie prosciutko. Stare to dzieje, jak i zabranie JMacArthura z Korei ( i jego idei o przywaleniu atomem przeciwnikom). Po kilku latach, w 1958 piloci ChRL "podskoczyli" na najwowszych MiG-ach -17 przeciw Tajwanowi. Ci z US navy podrzucili wysparzom Sidewindery. Trafili cztery razy, rozgonili przeciwnika. Jeden posik made in USA nie wybucha, i MiG przywozi go w "dupsku". Skopiowany itp itd. jak Exocety.

ktos
środa, 24 lutego 2021, 22:38

o matko ty czytasz co piszesz? Nie da sie zrozumiec co chcesz powiedziec. Zanim skonczysz jedno zdanie przeskakujesz do nastepnego. Masakra...

Anty 50 C-cali przed 500+
piątek, 26 lutego 2021, 16:12

Masakra dla ktosia....Merytoryczna krytyka jak Komandor pozwoli. 1. PRof China kopiuje Exocety MM38. 2. Kopiuje to (co....Brytyjczycy, Niemcy, Belgowie wycofali!), czyli nie najnowsze, czytaj ktosiu, nie- perspektywiczne zabawki!!! czy ktosiu, kupujesz sobie laser do obrony przeciw rakietowej? 3. Laserowa samoobrona To jest Novum dzisiaj. 4. ChRL, kopiuje albo "kradnie". 5. Ale od czasu rozstrzelania floty rybackiej bratniego Wietnamu, wyspy Spratly, to nie wojowali przeciw 1-szej lidze. Patrz 1958

malkontent2021
wtorek, 23 lutego 2021, 10:39

no mapka jasno pokazuje, że nieco za dużo tych wód sobie ChRL roszczą

Ech
środa, 24 lutego 2021, 10:18

Jak sie przyzjec mapce to nie ma tam wysp na wodach tereytrailnych (strefa ekonimiczna) ale na wodach miedznardwych (powiedzmy niczyich)

sża
wtorek, 23 lutego 2021, 09:10

Ten Raport zapewne bardzo rozczaruje tych, którzy liczyli na to, że Chiny zaatakują najpierw Rosję i zajmą im mroźną Syberię. Ewidentnie widać, że dla Chin priorytetem jest dominacja w Azji południowo-wschodniej, a następnie wypchnięcie Amerykanów za pas wysp zewnętrznych, a to potrwa co najmniej dekadę, jeżeli nie dwie. Przy czym w tej sytuacji dziwi polityka strategiczna USA, która polega na zmuszaniu Rosji do sojuszu z Chinami, zamiast próbować pozyskać ją jako sojusznika, bo starcie USA-Chiny będzie w przyszłości nieuniknione.

Eee tam
wtorek, 23 lutego 2021, 22:51

Rosja jest do niczego nikomu nie potrzebna to nie ZSRR

środa, 24 lutego 2021, 20:34

jestes w bledzie zobacz sobie na polozenie Rosji .

baba
środa, 24 lutego 2021, 08:31

Może być języczkiem u wagi. Ma atom i wciąż niezłą strategie walca pancernego co może zmusić Chiny do walki na dwa fronty. Oczywiście Rosja sama sobie nie poradzi, ale ze Stanami tak. A dla Stanów lepiej, żeby bomby A zrzucali Rosjanie niż USA

Davien
poniedziałek, 1 marca 2021, 21:03

Baba, a od kiedy to USA planuje jakąkolwiek walke ladową z Chinami???? Starcie o ile nastapi będzie powietrzno-morskie a tu Rosja nie liczy sie w ogóle. A co do broni jadrowej to USA ma więcej głowic na jednym SSBN-ie niż Chiny wszystkich:)

baba
środa, 3 marca 2021, 09:35

Wojna na morzu niekoniecznie zmusi Chiny do zmiany swojej polityki. Nie zniszczy przecież ich potencjału, a jedynie flotę, którą odbudują w kilka- kilkanaście lat. Co do A. brzydko to wygląda jeżeli demokracja jej użyje. Lepiej to zrobić w białych rękawiczkach, przy użyciu Rosji.

lolo
poniedziałek, 22 lutego 2021, 23:40

Niech Francja lepiej buduje więcej okrętów wojennych ...

Anty 50 C-cali przed 500+
poniedziałek, 22 lutego 2021, 17:15

o taktyce Mc...w wczesnej fazie WTOPY, czyli w rozpoznaniu bojem: a to wysadzili desant za daleko, a to Wycofali marines z jednej wyspy bo za bardzo wpier... dostali. Znowu a wysepce rozmiaru chyba naszego Wolina kowboje MacArtura "doznali" wojny bez frontu. Pelielu, tak jak chyba. W obronie demokracji, w Korei, sfustrowany ....to za Atomem opcja, na rzece Yalu.......Jak na razie to ChRL kopiuje Exocety, nawet ich wyrzutnie, kontenery z rakietami. Czy problemy z silnikami? Kto wie?? Lektura wiki wersji niemieckiej napawa strachem, bo jest tam o "felernych" odpaleniach jednego z Drugim Rbs15Mk3, ewg-ejskiego konceptu, Bo EU to dawne EWG

ktos
środa, 24 lutego 2021, 22:40

a ten dalej cisnie... nie da sie ciebie czytac czlowieku. Wez sie zastanow co chcesz powidziec bo oczy bola jak sie na to patrzy.

Wawiak
wtorek, 23 lutego 2021, 15:02

Z tm atomem w Korei to warto doczytać - bo sporo w tym mitu (może nawet jeszcze sowieckiego pochodzenia). Jest dość ciekawa książka: "Gorące lata zimnej wojny". W pierwszym tomie większość miejsca zajęła właśnie wojna w Korei - wraz z aspektem politycznym, ekonomicznym i organizacyjnym.

Ech
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:55

Cos moze komentarze nie sa puszczne. Moze za dlugo moieszkalem w Chinach i moja wizja nie pasuje do obrazu. Ale sprpbuje po raz 4. 1. Jesli Usa blokuja Kube to jest to dobre, bo bronia swojego bezpoeczstwa. Jesli zajmuja Hawaje i zabijaja 98% obwateli (dzis zostalo tylko 2%) to super. Jesli Chiny zajmyuja puste wyspy to bardzo zle. Jesli USa zajmuje kanal Panamski i sad miedznardowy nakazuje wyplacic odszkodowanie ofiarom cywilnym zbrodni amerykanskich, to super, ale jesli Chiny upominaja sie o swoj Hong Kong bo czasy Kolonializmy sie skonczyly to ojej jak to zle. Moze czas analizwac rzeczy obiektywnie?

baba
wtorek, 23 lutego 2021, 11:44

Obiektywnie Hong Kong nie chce do Chin.

Ech
środa, 24 lutego 2021, 10:19

Wiesz mieli przez 50 lat media ktore im mowily ze Chiny sa zle. Ale maja ten sam jezyk co Chinczycy, te sama kuchnie, kultre, nawet w Hong KOngu malo kto mowi po angielsku. To sa chinczycy ktorym zmaniplowno ze nie sa kolonia.

Wolnościowiec
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:20

Nie zmanipulowano tylko mają "wolną prasę i media" i sami wysnuwają wnioski. Nikt im nie mówi co mają myśleć. A z innej beczki to Ja wolę Amerykanów z ich wolnością, bo komunę już miałem okazję przeżyć i nie wspominam tego gów.. dobrze. A może kolega woli komunistyczne wydanie wolności, gdy twoja rodzina płaci za kulkę ,którą cię rozwalą, bo powiedziałeś, że komuna jest zła lub jedzenie za drogie. Jak nie pamiętasz to są archiwalia, filmy itp. Ew. zobacz jak to wygląda w KRLD. Proste ?????

baba
czwartek, 25 lutego 2021, 08:16

Tak czy inaczej nie chcą do Chin. Ty mi mówisz, że wiesz lepiej co oni powinni chcieć.

Ech
czwartek, 25 lutego 2021, 23:50

Tak to jest moja opinia. Bylem w Hong KOngu. Uwazaja sie za anglikow, a nie mowia po angielksu. Jedza jak Chinczycy, mowia i zycja jak Chinczycy (Z malymi roznicami) A wierza ze sa kim innym. To troszke tak jakbys dal dla Krzyzakow Gdansk na 100 lat a po 100 latach oni by sie uwazali za Niemcow.

baba
poniedziałek, 1 marca 2021, 10:28

Ich prawo. My jemy jak Europejczycy, pijemy jak Rosjanie, śmiecimy jak azjaci, gęby wycieramy bogobojnością jak amerykanie, a na wszystko mamy wywalone jak latynosi. Nie jesteśmy się żadnymi z nich. Czujemy się Polakami.

Fiki
wtorek, 23 lutego 2021, 08:12

obiektywizmu niema w twoich wypowiedziach, to ze 2 % mieszkańców Hawajów podaje obecnie swój rodowód jako tuziemcy nie znaczy że amerykanie wymordowali 98 % ,,,,znaczy ze Hawaje zostały zasiedlone przez ludność napływową ,,bo są fajnym miejscem do życia i rozwoju

Ech
czwartek, 25 lutego 2021, 00:59

Tak masz racje. Dzis zostalo 2% to nie tylko wina amerykanow. W kazdym razie i tak gozej to wyglda (inwazja na niepodelgle krolestwo Hawajow) niz na puste wysepki jak Chinczycy.

xawer
wtorek, 23 lutego 2021, 04:47

"...jesli Chiny upominaja sie o swoj Hong Kong..." Pytali się Chińczycy mieszkańców Hong Kongu o zdanie? Czy chcą żyć w/g zasad "komunistycznego raju" CHRL? "Jesli zajmuja Hawaje i zabijaja 98% obwateli (dzis zostalo tylko 2%)" Piszesz "prawdę" jak w "Sputniku":-) "Brytyjscy przybysze przynieśli ze sobą na wyspy wiele chorób, przez co gwałtownie spadła ich populacja. Hawajczycy nie byli odporni na takie choroby, jak grypa, ospa czy odra. W 1850 roku odra zabiła co piątą osobę na Hawajach. W latach 1816-1817 kontrolę nad wyspą Kauaʻi próbowali uzyskać Rosjanie" "Największa grupa mieszkańców, około 41%, to imigranci z Azji lub ich potomkowie." "Rdzenni Hawajczycy i inne ludy pochodzenia pacyficznego – 9,0%" Czasami warto napisać trochę prawdy(Amerykanie nie zabili 98% Hawajczyków a w większości byli winni Brytyjczycy, wrogowie Amerykanów, choć Amerykanie też mieli swoje za uszami)

Ech
wtorek, 23 lutego 2021, 14:17

To prawda. Przeciwko Rosjanom było powstanie na Hawajach. Ale nawet lokalni buntownicy mówili ze Rosjanie traktuja ich lepiej niż amerykanie. I znów porównaj to do chinczykow i pustch wysp.

nieździwiony
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:25

Nadal lepsza wolność zachodnia od chińskiej komuny

kot
poniedziałek, 22 lutego 2021, 14:33

".....z dopracowywanymi od prawie stu lat jedenastoma lotniskowcami o napędzie atomowym typu Nimitz (10 jednostek) i Ford (1 okręt)"......." czyli Nimitze zwodowano około 1920 roku. dobre!

Wawiak
wtorek, 23 lutego 2021, 15:04

ech... czego to dziś w szkołach (nie) uczą... np. umiejętności czytania ze zrozumieniem. Chodziło o dopracowanie koncepcji tak okrętu, jak i jego użycia.

Mgr.
piątek, 26 lutego 2021, 11:07

A jak to można inaczej przeczytać? ".....z dopracowywanymi od prawie stu lat jedenastoma lotniskowcami o napędzie atomowym typu Nimitz (10 jednostek) i Ford (1 okręt)"

nieździwiony
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:27

Jak nie umiesz myśleć to wtedy ci wyjdzie, że chiński komunizm jest super

Maksymilian Dura
poniedziałek, 22 lutego 2021, 19:31

Do „kot”. Pierwszy amerykański lotniskowiec USS „Langley” (CV-1) zaczęto budować z węglowca USS „Jupiter” w 1920 roku. Od tego momentu Amerykanie uczyli się budować i wykorzystywać lotniskowce, a więc od ponad stu lat. W tekście pojawiło się następujące sformułowanie: „W czasie ewentualnej konfrontacji na pełnym morzu musiałby się on zmierzyć z dopracowywanymi od prawie stu lat jedenastoma lotniskowcami o napędzie atomowym typu Nimitz (10 jednostek) i Ford (1 okręt).” Uważam, że taki zapis jest „dobry”.

Olo
wtorek, 23 lutego 2021, 18:17

Wyraźnie pan napisał o dopracowywanych lotniskowcach o napędzie atomowym. Na drugi raz sugeruję lepiej przemyśleć swoje wypowiedzi.

Komentator
wtorek, 23 lutego 2021, 05:48

Panie Maksymilianie, wszystko wskazuje na to, że lotniskowce dzisiaj to takie białe słonie. Podczas drugiej wojny światowej okazało się, że prawie sto lat doświadczenia w budowie pancerników nie uchroniło tych okrętów od prawie całkowitej marginalizacji. Doświadczenia w budowie galeonów czy greckich tier zdobywano jeszcze dłużej...

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 21:35

Jak widac fakt że w Rosji nie potraficie nawet opracować lotniskowca musi poteznie bolec ze takie bajki wypisujesz.

Sarmata
środa, 24 lutego 2021, 11:04

Rosja bez problemu zbudowała by lotniskowiec tylko po co? Rosja to imperium lądowe i nie ogólnoświatowe. Na dodatek nie mają pieniędzy na te lotniskowce ktore nie są im potrzebne. Ale najlepsze że USA też nie stać na lotniskowce bo to już początek końca imperium USA.Trump miał być zbawcą USA i odbudować siłę USA ale nic z tego nie wyszło.Całkiem możliwe że za kilka-kilkanascie lat USA rozpadnie się na poszczególne stany.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 13:24

Równie prawdopodobne jest, że za sprawą eksploracji przestrzeni kosmicznej USA odskoczą konkurentom jeszcze bardziej. Ale zgadzam się z opinią, że Trump był słabym prezydentem.

eseista z USA
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:30

Tramp był jedynym, który by USA wybił na znowu hegemona na Ziemi i w kosmosie

Wawiak
wtorek, 23 lutego 2021, 15:06

ok, ale w swoim czasie spełniały swoją rolę. Potem rozwój technologii spowodował "zmianę warty". To nic odkrywczego.

Komentator
wtorek, 23 lutego 2021, 19:36

Ależ oczywiście, w swoim czasie spełniały..., skąd więc nadzieja że w przypadku lotniskowców będzie inaczej? Dzisiaj Chiny mają możliwość ich zwalczania gdy te nie będą jeszcze w stanie użyć swoich samolotów, czyli te lotniskowce znalazły się dokładnie w tej samej sytuacji co kiedyś pancerniki, które mogło atakować lotnictwo gdy sam lotniskowiec był poza zasięgiem ciężkiej artylerii okrętu liniowego. To pewna prawidłowość od zarania dziejów. Dzida miała większy zasięg niż pięść, łuk większy niż dzida, a karabin większy niż łuk. Dlatego też twierdzenia Pana Maksymiliana że lotniskowce utrzymają swoją przewagę "bo Amerykanie mają większe doświadczenie w ich budowie i eksploatacji" jest w świetle historii rozwoju okrętów wojennych i w ogóle rozwoju oręża bardzo optymistyczne by nie rzec naiwne. Swego czasu drewniany okręt liniowy był na szczycie piramidy w rozwoju marynarki, i bardzo szybko z niego spadł, z chwilą pojawienia się pierwszych okrętów osłoniętych pancerzem. To samo dotknęło pancerniki i dokładnie taki sam los czeka lotniskowce. Kilkanaście czy kilkadziesiąt pocisków wystrzelonych salwą zawsze będzie również tańsze niż lotniskowiec, co nie wróży im dalszej świetności.

Davien
sobota, 27 lutego 2021, 22:01

A niby czym Chiny moga zwalczac lotniskowce na 700-1000km?? Bo chyba nie chodzi ci o te kilkadzisiat DF-21D?:)

Wawiak
wtorek, 23 lutego 2021, 23:03

Patrzysz na lotniskowce jako jedyna siłę, tracąc z oczu całość systemu. One są ważnym, ale jedynie elementem całości. Lotniskowce nie są jeszcze w tej samej sytuacji: chroni je system ostrzegania, obrona p-lot i p-rakietowa. Gdyby przyszło do ostatecznej próby, znaczenie będzie też miało wyszkolenie i doświadczenie personelu, niezawodność sprzętu, a także łut szczęścia... Broń musi mieć nie tylko zasięg, ale także dolecieć i trafić - a to 100% wykonalność ma tylko w niektórych grach. Obyśmy nie musieli obserwować sprawdzenia naszych teorii.

Komentator
czwartek, 25 lutego 2021, 07:30

Pancerniki też miały obronę przeciwlotniczą i też pływały w zespołach. Jeden samolot nigdy nie zagroził pancernikowi ale jak przyleciało ich kilkanaście? Oczywiście że trzeba cel trafić, tylko czy trafiać potrafią tylko Amerykanie? I kto powiedział że musi trafić 100% wystrzelonych pocisków? Niech trafi tylko 50% to i tak koszt takiego ataku będzie o wiele niższy niż koszt zniszczonych bądź uszkodzonych okrętów. A Chiny na brak środków narzekać nie narzekają.

nieździwiony
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:41

Bitwę pod Kuantanem fajnie opisuje wiki. Polecam

Davien
sobota, 27 lutego 2021, 22:04

Panie komentator, te 20-30 DF-21D nawet nie przebije się przez OPL jednej LGU, bo chyba nie chce pan wysyłac H-6 pzreciwko F-18E i F-35C?? A co do pancernikó to polecam sobie sprawdzic ile maszyn atakowało takie okrety, bo nie było to kilkanaście, chyba ze jak w Tarencie stały przycumowane do brzegu:)

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:38

Mimo wszystko jednak ryzyko jest ogromne. Względnie tania rakieta bez ryzyka dla własnych żołnierzy. Już podczas II wojny obrona pancerników przed lotnictwem była mocno wątpliwa.

Davien
sobota, 27 lutego 2021, 22:02

A co tania rakieta zrobi lotniskowcowi, zakładajac że w ogóle się przebije przez OPL LGU??

udo
poniedziałek, 22 lutego 2021, 13:16

cytując klasyka: "kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy". Polecam książkę Kai Fu Lee AI Superpowers. Autor prawie wprost pisze, że w Chinach skradzenie czyjegoś pomysłu, czy produktu i wprowadzenie do na rynek to sytuacja społecznie akceptowalna. A Chinczycy kradnący własność intelektualną są uważani za bohaterów

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:40

Epokę kradzieży własności intelektualnej przeszły i Niemcy, i USA. Tak zresztą postępuje rozwój. Jak by wyglądało dziś lotnictwo gdyby bracia Wright mieli monopol na projektowanie i produkcję samolotów? Ciągle by pewnie produkowano pokryte płótnem dwupłatowce.

oveih000
wtorek, 23 lutego 2021, 18:59

z pewnością zmienią zdanie jak to oni będą okradani, bo jesli przegonią Zachód to nie będą mogli już kraść i kopiować, tylko będą musieli sami inwestować w R&D, które jest niesamowicie drogie, a potem ich pomysły będą kradzione.

Don Pedro
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:39

Dziękuję za analizę. Drobna dygresja na temat okrętów desantowych. Okręty chińskie są o 4 m węższe, stąd większa prędkość nie jest (nie powinna być) zaskoczeniem.

andys
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:31

Może ktos powie, gdzie na tej mapce jest terytorium USA? Okrety sa , a terytorium brak.

Wawiak
wtorek, 23 lutego 2021, 15:08

To zadaj sobie pytanie: czy wolisz świat z hegemonią USA, czy Chin (np. z chińskim systemem punktowania obywateli).

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:42

Dlatego ja wolę system rosyjski. Nie jest tak opresyjny jak chiński, jest nam bliższy choćby ze względu na słowiańską wspólnotę językową i kulturową. A nie ma drapieżności i wielu patologii znanych z USA.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 13:18

Naprawdę tak bardzo chcesz być ofiarą skorumpowanego aparatu władzy? Wolałbyś pozbyć się wolności obywatelskich, żeby sobie popić taniej wódki i umrzeć przed osiągnięciem wieku emerytalnego? Dziwne priorytety.

Kot nr 398
piątek, 26 lutego 2021, 09:46

Takie są polskie wyobrażenia o Rosji: że każdy tam pije wódkę na umór i umiera przed czterdziestką. "Ajtisznik" taki jak ja żyje tam podobnie jak ja, w nikogo na siłę wódki nie wlewają. Podobnie jak w Polsce, wegetowanie na zgliszczach upadłego PGRu jest możliwe ale nie jest jedynym wyborem. Co do wolności obywatelskich, to Rosjanie których znam korzystają z nich w podobny sposób jak ja w Polsce. To nie są czasy stalinowskie. Co więcej, "głubinka" wymiera a życie w "metropolisach" wygląda już nieco inaczej niż w opisanych tu wyobrażeniach.

Valdore
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:00

A co nie podszkolili w GRU z geografii?:)

andys
poniedziałek, 22 lutego 2021, 19:32

W CIA geografia ciekawsza.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 21:38

To idż tam sie poszkol, coć nie, agentów Rosji nei przyjmuja:)

Dalej patrzący
poniedziałek, 22 lutego 2021, 08:59

W atomowych okrętach podwodnych ["boomerach" i szturmowcach] bardzo dużo się zmieni w masowej produkcji i przyjmowaniu do służby jednostek klasy 095 i 096 [także co do wyciszenia, sensorów, uzbrojenia]. W przypadku floty nawodnej "blue navy" - w przyroście najnowszych fregat [umownie 054A++] - oraz niszczycieli 052D i 055 i pewnie ich następców. Plus dronizacja - w której Chiny bynajmniej nie odstają, plus bronie hipersoniczne - plus wdrożenie J-20 i J-31 [w tym prawdopodobnie J-31 na lotniskowce]. Koniec dekady dużo zmieni. Zresztą - chińskie okręty działają na swoich wodach tuż przy portach - a amerykańskie mają bardzo wydłużona logistykę. Dlatego w realnej dyspozycyjności operacyjnej chińskie jednostki są min 2 razy wydajniejsze od amerykańskich. Gdyby USA było zdeterminowane do odwrócenia zawłaszczania Morza Południowochińskiego - wykonałoby szereg operacji desantowych zajmując sztuczne i sporne wyspy. Ale musiałaby to być szybka i niestandardowa operacja względem przyzwyczajeń USMC. Bardziej w stylu multidomenowych specjalsów - aniżeli tradycyjnej ciężkiej machiny desantowej USMC opartej o lotniskowce i ciężkie okręty - rozwiniętej od II w.św. No i kwestia odpowiedniego wsparcia aliantów pierwszego łańcucha wysp - i ogólnie wypracowania wpierw zdecydowanego wsparcia politycznego - przynajmniej w obrębie Indopacyfiku. Na razie od 2009 Chiny postępują strategicznie - a USA są w odwrocie i nie mają pomysłu, jak to zmienić. Przy trendzie wzrostu Chin ogólnie ca 2-3 razy większym od USA [w tym technologicznym] - naznaczone przez Xi na 2035 przegonienie USA przez Chiny pod każdym względem - wydaje się realne. Oczywiście to się może zmienić przy powstaniu np. twardego sojuszu polityczno-ekonomiczno-technologiczno-militarnego USA z Five Eyes z Japonią i Indiami i UE i ew. z Rosją, która czuje oddech smoka na karku - ale na razie Pekin bardzo skutecznie robi klasyczne "dziel i rządź" umownego, szeroko pojmowanego świata Zachodu [a raczej - świata nie-chińskiego]. Liczą się trendy wzrostu i potencjał ekonomiczny - i sprawy pominięte w artykule - jak dominacja Chin w 5G [6G], AI, łączności natychmiastowej na splątaniu kwantowym - czy w liczbie laboratoriów technicznych i kadrach wysokiej klasy speców od B+R i badań podstawowych - na co idą największe wzrosty nakładów Chin od 2014 - czyli od zasadniczej zmiany chińskiego modelu rozwojowego.

Karol
wtorek, 23 lutego 2021, 17:45

Małe sprostowanie... W 5G Chiny dominują, ale to jest dominacja na zasadzie T-34 vs. Pantera, czyli dużo prymitywnej (metaforycznie ujmując) technologii w świetnej cenie vs. zaawansowana i droga technologia Zachodu. O ile pamiętam, układy Huawei sa w technologii ok 40 nm, a przypominam, że najnowsze procesory zachodu są produkowane w technologii 5-7 nm (Chiny procesory do swojego najnowszego superkomputera produkują w technologii 8 nm). Czyli dominacja Chin polega na oferowaniu w świetnej cenie niezbyt zaawansowanych układów, ale spełniających minimum wymagane przy 5G. Fakt, że robią to skutecznie. Co do 6G - to zachód ma układ scalony o przepustowości ponad 10 Gb/s, spełniający standardy 6G - Chiny są technologicznie daleko z tyłu i mogą pomarzyć tylko o takim "scalaku". Fakt, że "wschód" robi dużo propagandowego szumu, jaki to on nie jest wspaniały, ale fakty mówią coś innego.

Baba Jaga
czwartek, 25 lutego 2021, 10:15

Nie wiem jak teraz, bo firma od +/- roku nie współpracuje z Huawei, ale rok-dwa temu to właśnie Chińczycy jako jedyni w świecie oferowali kompleksową, gotową do wdrożenia niedrogą infrę 5G. W porównaniu z konkurentami, to było jak fiat na placu, gotowy do odbioru, vs obiecanki, że zaraz będzie masserati, a na razie to mamy koła i spojlery.

Hjkl
środa, 24 lutego 2021, 17:00

Bardziej pokrętnej logiki dawno nie czytalem

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:45

Ale tak naprawdę to po co te gigabajty? Do większości zastosowań to bardziej propaganda niż realna potrzeba. Chiny wykańczają zachód nie za sprawą 5G, ale wzrostu zadłużenia i braku jakiejkolwiek reakcji na kolejne problemy (zanik produkcji, wymuszanie ekologii sprawiającej że kolejne rodzaje działalności gospodarczej stają się niemożliwe, niejawne wspieranie rozsadzających społeczeństwa zachodnie ideologii).

baba
środa, 24 lutego 2021, 08:38

Idąc dalej tym przykładem... Czy to 6G zachodu nie jest czasem jak Maus? Fajnie wygląda, tylko czy da się to zastosować powszechnie, szybko i tanio?

faceto face
poniedziałek, 22 lutego 2021, 08:19

To gdzie te ,,żabie skoki MacArthura''? przy konflikcie nawet konwencjonalnym takich mocarstw jest trudno przewidzieć wynik ,,zysków i strat''

amerykański stek bzdur
poniedziałek, 22 lutego 2021, 02:24

Chińczykom nie podskakujcie, bo inaczej Chiny przeniosą wojnę na teren oberwańców amerykańskich, którzy pierwszy raz zobaczą wojnę na żywo, a nie tylko tą swoją propagandę z Hollywoodu i CNN.

Pomysł na śmierć
poniedziałek, 22 lutego 2021, 12:15

Czym przeniosą? Zrobią kładkę przez ocean?

Nickodem
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:12

Jak?

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:09

NO teraz to padłęm ze smiechu:) Chiny juz raz zaczepiły USA i mało kto z zaczepiajacych to przeżył i wrócił z podkulonym ogonem do siebie:)

andys
czwartek, 4 marca 2021, 08:52

Kiedy to było? Historia mówi o czyms odwrotnym, to USA "zaczepiały" Chiny wielokrotnie.

Clash
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:25

Niech Chińczycy nie podskakują, lekiem na obecną sytuację są okręty podwodne klasy Virginia.... Chiny na wojnę nie są gotowe, a blokada prowadzona za pomocą lotniskowców dopilnuje że nigdy nie będą....

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:46

Blokada jest możliwa tylko wtedy gdy Rosja się do niej przyłączy. Co wtedy powiedzą nasze elity?

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 13:03

Przypomną sobie, jak Stalin wspierał gospodarczo Hitlera. To oczywiście dotyczy transportu drogą lądową, bo jak Rosja miałaby przełamywać blokadę morską? Wstawią śruby na Kuzniecowie?

Kot nr 398
czwartek, 25 lutego 2021, 22:09

Rosja sama może dostarczyć wielu surowców i żywności, może też udostępnić porty na innych akwenach.

niedziela, 28 lutego 2021, 11:45

Ale nie jest w stanie odebrać produktów chińskich, bo jest biedna. Zaopatrzenie w surowce to jedno, a

klawiatura
poniedziałek, 22 lutego 2021, 08:58

i tym razem brat pit nie wygra wojny w pojedynke

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:01

Jak widzę dalej w Rosji nie rozrózniacie fikcji od faktów:))

sża
wtorek, 23 lutego 2021, 09:15

@Davien, pewnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, że zarzucanie komuś kto ma inne poglądy niż twoje - bycia Rosjaninem, jest bardzo prymitywne.

Darek S.
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:47

Sztuka Wojny. Chiny udają, że są słabe, prężą muskuły tylko w stosunku do słabych. Czekają z masową produkcją uzbrojenia do czasu wyrównania poziomu technologicznego swojego uzbrojenia. Tylko tam, gdzie wiele lat trwa wypracowywanie taktyki i zdobywanie doświadczenia pozwalają sobie na większe wydatki i budowanie przestarzałych lotniskowców. Od lat wstrzymują się z masową produkcją swoich wynalazków, które są średniego poziomu technologicznego. A stać ich by było przecież. Usypiają czujność Rosji przede wszystkim.

Szpieg Tajny
poniedziałek, 22 lutego 2021, 12:30

Tylko po co miałyby podburzać dalej i wręcz ostatecznie resztę świata przeciw sobie skoro są nadal beneficjentem kapitału i technologii zagranicznego? Chyba że przejmą kawał Azji i stwierdzą że znowu zamkną sie na kilkaset lat.

Eee tam
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:06

Najlepiej im idzie usypianie czujności Rosji w południowej Syberii ukradzionej przez Moskwę ledwo w połowie XIX wieku gdzie teraz tam wszędzie już więcej Chińczyków niż Rosjan wystarczy wciągnąć chińskie flagi na maszty a Putin niezmiennie udaje że wsio charaszo

Fhjkko
niedziela, 21 lutego 2021, 23:53

Polacy nie mają styczności z anglojęzycznymi źródłami stąd wyobrażenie o wszechobecnej potędze us jak z hollywoodzkich filmów. Natomiast raporty us airforce mówią jasno w wypadku konfliktu z Chinami 60 % amerykańskich samolotów bazujących w regionie zostałoby zniszczone w pierwszym dniu wojny. Wszystkie bazy USA są w zasięgu rażenia artylerii rakietowej aż po Guam z którego wycofano b52, zbieg okoliczności? Lotnictwo pokładowe us navy ma zbyt krótki zasięg żeby zagrozić kontynentalnym Chinom, lotniskowce nawet nie zbliżyłby się w rejon konfliktu. Po około 2 dniach amerykańskim niszczycielom zabrakłoby tomahawkow, na nowe trzebaby czekać miesiącami. Nawet J.Barosiaka w 2016 napisał o tym gruba książkę, ostatnio nawet stwierdził, że Amerykanie na dzień dzisiejszy przegrałby konflikt w ciągu tygodnia. I jeszcze o sankcjach , USA nałożyły szerokie sankcje na Chiny i po 5 latach te wojnę handlowa wyraźnie przegrywają. Słuchanie rozmów Polaków na takich forach to jak słuchanie opinie leśnych dziadków którzy spędzili ostatnie 20 lat w jakiejś leśnej głuszy.

eivhnehi
wtorek, 23 lutego 2021, 19:16

"zabrakłoby tomahawkow" - w przypadku takiego konfliktu gospodarka USA zostałaby przestawiona na inne tory i tommahawków na pewno by nie brakło. USA jeszcze śpi tak jak spała w 1941, ale Japończycy (i jak sądzę Chińczycy po doświadczeniach Japonii) wiedzą, że lepiej nie budzić. Rozpoczęcie takiego konfliktu przez Chiny realnie zagraża przekształceniu się go w wojnę atomową, a co Chiny mogą zyskać w takim przypadku? Spaloną ziemię, bez zdolności do zamieszkania i rozwoju. Atak ryzykujący przekształcenie go po czasie w wojnę atomową ma zerowy sens. Ludzie we władzach, odkąd powstała broń atomowa zdolna wlecieć przez okno do miejsca gdzie przebywają, wiedzą że nie będą sobie spokojnie popijać winka gdy wysłani przez nich żołnierze będą za ich chore pomysły umierać.

Stary i mądry
poniedziałek, 22 lutego 2021, 12:17

Synku... Raporty maja tak wyglądać, by tacy jak ty mogli się jarać takimi wypocinami. Rzeczywistość jest zupełnie inna..

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:50

Ale za to, jaka to wspaniała głusza jest! Od upadku ostatniego powstania niepodległościowego w 1864 roku zaszyli się weń i odmawiają wyjścia na świat. Najpierw wszechświatową potęgą była dla nich Francja, która przyjdzie i wybawi, a teraz USA. Od 1918 roku udają budowanie nowoczesnego państwa poprzez papugowanie najgorszych rozwiązań cudzoziemszczyzny i to aż do bólu. Wszystko w Polsce od kultury przez przemysł do wojska to jakieś muzealne zabytki po okupantach pieczołowicie przez tych leśnych dziadków przechowywane z bogobojną pieczołowitością jako "zdobycze". Nie 20 lat. Ponad 150 lat! Patrz system garnizonowy WP choćby.

Senkju
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:23

Jakie raporty panie Fhjkko? Analiza działań amerykańskich sił militarnych w obliczu hipotetycznego konfliktu z Chinami została opublikowana kiedyś przez Jane's i nie pozosta złudzeń kto taki konflikt może wygrać. Chiny posiadają obecnie na wyposażeniu gotowych do walki ok. 3000 samolotów ogółem z czego myśliwców i samolotów szturmowych - 1240 szt. Lotnictwo myśliwskie CHRL stanowi: j-10 - ok.200 szt, j-11 (kopia rosyjskiego Su-27) - ok 120 szt., Su-30 - ok 76 szt., Su-27 - ok. 69 szt., Su-35 - 24 szt. Pozostałe maszyny to będące jeszcze na służbie samoloty j-7 i j-8 (kopie MiG-21), wartość tych samolotów jest delikatnie mówiąc kontrowersyjna. USA posiada obecnie ok. 13 500 samolotów z czego samych myśliwców i samolotów wielozadaniowych 2500 sztuk. Marynarka wojenna posiada na wyposażeniu ok. 1713 samolotów różnych typów w tym ok 900 myśliwców wielozadaniowych F/A-18 Hornet i F/A-18 E/F Super Hornet i F-35. Do tego dochodzi jeszcze lotnictwo korpusu piechoty morskiej Marine Corps w liczbie 517 samolotów ogólnie w tym 229 myśliwców F/A-18 Hornet w różnych wersjach. O niezliczonej ilości śmigłowców i samolotów wsparcia już nie wspomnę. To po prostu masakra zważywszy, że ilość przechodzi także w jakość. GDZIE ZATEM JEST TA RZEKOMA PRZEWAGA CHIN zdolna zniszczyć 60 % amerykańskich samolotów bazujących w regionie? Chiny mają jeden lotniskowiec przebudowany z radzieckiego okrętu i choć budują dwa nowe, to żaden nie będzie ani atomowy, ani wielkością nie dorówna amerykańskim. Z pewnością nie robi tego także rosyjski Kuźniecow, który pamięta jeszcze flotę Związku Radzieckiego. Najważniejsza amerykańska broń to zabierające na pokład około 90 samolotów bojowych lotniskowce atomowe. Lotniskowiec może efektywnie działać daleko od brzegów, na wodach międzynarodowych z daleka od teatru działań. Takich, zdolnych pokonać flotą każdego innego państw na świecie kolosów Amerykanie mają dziś 11. Chiny zdają sobie sprawę z wciąż ogromnej przewagi militarnej Stanów Zjednoczonych. Dlatego zamiast przygotowywać się na pełnoskalowy konflikt zbrojny, który przegraliby z kretesem, chińska strategia jest skrojona podług "mniejszego, ale sprytniejszego celu: wypchnięcia USA z podwórka Chin" - pisał kiedyś "The Week". Pekin od lat pracuje nad szerokim arsenałem asymetrycznych systemów obronnych, projektowanych specjalnie po to, by niwelować przewagę militarną i technologiczną Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie chińscy planiści przygotowują strategię, która miałaby zapobiec amerykańskiemu uderzeniu na cele znajdujące się w głębi terytorium Państwa Środka. Amerykanie określają ją akronimem A2/AD. Taktyka wojenna USA bitwy z użyciem floty morskiej opiera się w pierwszym stadium na przetrwanie ataku przy jak najmniejszych startach własnych, a następnie przeprowadzenie uderzeń w sieć dowodzenia nieprzyjaciela, ograniczenie (eliminacja) jego zdolności do ataków dalekiego zasięgu, a w rezultacie przejęcie i utrzymanie inicjatywy operacyjnej w powietrzu, na morzu, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni. Drugim stadium (część operacji mogłaby przebiegać równolegle z pierwszym) byłaby kontynuacja kampanii utrzymania inicjatywy we wszystkich tych obszarach, przerwanie morskich linii komunikacyjnych i rozpoczęcie blokady morskiej, utrzymanie własnych zdolności logistycznych oraz (co nie jest już zadaniem stricte militarnym) zwiększenie produkcji zbrojeniowej, zwłaszcza precyzyjnych systemów rażenia. Plan zakłada także włączenie do działań lotnictwa USAF. Cała koncepcja polega na ścisłej współpracy US Navy z jednostkami desantowymi Marines i USAF wdrażających uzbrojenie do zwalczania celów morskich z użyciem międzykontynentalnych uderzeń hipersonicznych. Wszystko ma polegać na zestrzeliwaniu wrogich rakiet balistycznych, samolotów, prowadzić wojnę w cyberprzestrzeni, zakłócać radary itp. Jednocześnie rzucić do walki wszystkie możliwe środki z morza i powietrza. Operacje US Air Force przeciwko elementom np. chińskiej infrastruktury wpłyną na swobodę działania jednostek US Navy. Wyposażone w system Aegis okręty mogą wówczas roztoczyć parasol antyrakietowy nad bazami lotniczymi, a odpalane z jednostek nawodnych i podwodnych pociski Tomahawk znacząco zmniejszyć możliwości wrogiej obrony przeciwlotniczej. Pozwoli to US Air Force na prowadzenie ataków w głębi terytorium przeciwnika przeciwko operującym tam wyrzutniom pocisków balistycznych, stacjom radarów pozahoryzontalnych oraz lotniskom. Wyeliminowanie przez lotnictwo US Navy wrogich myśliwców umożliwi przesunięcie bliżej wybrzeży powietrznych tankowców US Air Force, a w dalszej kolejności wykorzystanie bombowców strategicznych do misji wymuszania blokady morskiej, w tym minowania i patrolowania wyznaczonych rejonów. Amerykanie zdają sobie sprawę, że bitwa powietrzno-morska z Chinami nie byłaby szybką kampanią. Według amerykańskich szacunków sama operacja przywrócenia przewagi powietrznej nad Japonią, kluczowa dla rozpoczęcia dalszych działań, mogłaby potrwać kilka tygodni. Kilkanaście zajęłoby wywalczenie podobnej przewagi nad wodami wewnątrz pierścienia pierwszej linii wysp i uczynienia zeń obszaru "morza niczyjego", na wzór pasa "ziemi niczyjej", znanego z pól I wojny światowej. O kilkumiesięcznej nawet perspektywie mówi się w przypadku działań przeciwko chińskim okrętom podwodnym, trudno również wyobrazić sobie skuteczną, a jednocześnie krótkotrwałą blokadę morską czy gwałtowne (w ciągu kilku tygodni) zwiększenie produkcji zbrojeniowej. Choć w nazwie koncepcji pojawia się słowo "bitwa", jest to całościowa kampania, będąca reakcją post factum na atak nieprzyjaciela. Jeszcze długo nie będzie na świecie kraju który mogły długo przeciwstawić się działaniom wojennym floty i lotnictwa USA.

Sarmata
środa, 24 lutego 2021, 11:11

A jaki sposób i gdzie USA przerzucą te tysiące samolotów i ile z tych samolotów jest sprawnych? China mają samoloty na miejscu są u siebie.

Davien
sobota, 27 lutego 2021, 22:14

5-6 LGU wystarczy, do tego bombowe dalekiego zasięgu i setki BGM-109E lecących na chińskei bazy:)

Yillnc
wtorek, 23 lutego 2021, 01:06

Poszukaj a znajdziesz raport dowodctwa bazy Kadena, a nie jakieś propagandowe dziecinne wypociny z prasy powszechnej ;)

Senkju
wtorek, 23 lutego 2021, 15:27

Jane's panie Yillnc nie należy do prasy powszechnej tylko wiodącego na rynku magazynu stanowiącego najbardziej wiarygodne źródło informacji we wszystkich kluczowych obszarach tematycznych związanych z obronnością i bezpieczeństwem.

Gjkll
wtorek, 23 lutego 2021, 00:56

RAND corp. Taiwan scenario, wybierasz sobie artykuły z gazetek które ci pasują do z góry przyjętej wizji świata

Fhkkl
wtorek, 23 lutego 2021, 00:54

Dziecinne rozumowanie, kto ma ile sprzętu. Liczy się ile sprzętu w rejon konfliktu zdołają dowieźć Amerykanie.

Senkju
wtorek, 23 lutego 2021, 15:51

Zapewniam pana ze USA są w stanie w rejon ewentualnego konfliktu z Chinami dostarczyć tyle sprzętu ile będzie potrzeba do całkowitego pokonania przeciwnika jak to miało miejsce w czasie II wojny światowej przeciwko Japonii. Liczne bazy rozsiane na Pacyfiku, w tym możliwość korzystania z baz krajów sojuszniczych jak Japonia i Australia zapewnia wystarczające zaplecze dla licznego i nowoczesnego sprzętu zdolnego przeprowadzić całkowitą blokadę Chin. USA posiada oprócz baz lądowych jeszcze 11 lotniskowcow z których każdy dysponuje siłą zdolną pokonać kraj wielkości Polski. Lotniskowce to wciąż symbol morskiej potęgi i są wykładnikiem zdolności floty do działań globalnych. Okręty te mają ciągle wiele zalet. Po pierwsze, trudno jest je zatopić, znacznie trudniej niż inny okręt nawodny. Naprawdę jedna torpeda czy rakieta nie wystarczą. Nie wystarczą nawet do ograniczenia zdolności do wykonywania operacji bojowych. Po drugie, nie działają w próżni. Oprócz gwardii przybocznej - w postaci własnych samolotów i śmigłowców oraz okrętów bezpośredniej osłony z grupy uderzeniowej - do ich ochrony US Navy może użyć praktycznie całego swojego arsenału: od floty nawodnej i podwodnej, przez samoloty patrolowe, samoloty bezzałogowe, po wywiad i satelity. Po trzecie, od pocisków które im zagrażają np. chińskich rakiet DF-21D mogą być tak daleko, jak tylko pozwala na to zasięg ich samolotów (powiększony przez ewentualną możliwość tankowania w powietrzu). Po czwarte, dzięki napędowi atomowemu, praktycznie nigdy nie muszą zawijać do portów, co zwiększa ich bezpieczeństwo.  Lotniskowce jako rodzaj broni też nie zatrzymały się w rozwoju. Projektowane są teraz tak, aby przetrwały bezpośrednie uderzenia w pokład czy kadłub, mają opancerzenie kewlarowe, są wyposażane w najnowocześniejsze radary, systemy zakłócania elektronicznego oraz bezpośredniej samoobrony przed atakiem zarówno samolotów, jak i rakiet przeciwokrętowych. To zatem wciąż nowoczesna broń, która z pewnością sprosta wyzwaniom współczesnego pola walki i Chiny nie będą w stanie oprzeć się militarnej potędze USA na morzu i w powietrzu o czym zresztą pisze pan Maksymilian Dura.  

Gjko
wtorek, 23 lutego 2021, 18:58

Znowu dziecinne rozumowanie tylko połowa z 11 lotniskowców jest na morzu druga jest w portach na przeglądach i szkoleniu. Czyli realnie jest 5-6 do dyspozycji, przy czym 1 musi zostać na Atlantyku a drugi w rejonie zatoki perskiej. Maksymalnie w rejonie morze południowochińskiego mogą być 3-4. Ale one nie zbliża się do Chin ze względu na DF , us navy już od 20 lat nie przepłynął lotniskowcem przez cieśninę tajwańska.

Senkju
środa, 24 lutego 2021, 07:36

Panie Gjko. Czy Stany Zjednoczone są w stanie wojny aby w gotowości bylo więcej niż 6 jednostek lotniskowców? Nie, wiec nie ma sensu się pocieszać obecnym stanem floty. W przypadku wojny gospodarka i sprzęt przestawia się na inne, wojenne tory i lotniskowców z grupą uderzeniową byłoby gotowych do natychmiastowych działań przynajmniej 9-10. Historia niczego nie nauczyła? Po ataku Japonii na Flotę Pacyfiku w Pearl Harbor w grudniu 1941 r. i zadaniu ciężkich strat gospodarka USA potrafiła w kilka miesięcy odbudować machinę wojenną i pokonać militaryzm japoński. Mało kto wie, że w 1945r  siły militarne USA gotowe były całkowicie unicestwić Japonie przy użyciu tylko  środków konwencjonalnych. Do lotniczego przygotowania inwazji na wyspy japońskie Amerykanie szykowali 3700 czterosilnikowych bombowców B-17, 5000 B-24 i 1000 B-29, nie liczać 1000 brytyjskich bombowców Lancaster, które także zamierzano włączyć do operacji. Razem 10700 bombowców! Skoordynowany plan strategicznej ofensywy lotniczej zakładał zrzucenie we wrześniu i październiku 1945 r. przez bombowce około 200 000 t bomb w ciągu 24 godzin poprzedzających lądowanie! Nie koniec na tym, ponieważ w wypadku woli utrzymania dalszego oporu przez Japończyków zamierzano rozpocząć kolejną operację, nie mającą sobie równych w historii lotnictwa. Po spustoszeniu wszystkich miast i miasteczek miała przyjść kolej na wioski, pola ryżowe... W efekcie nieograniczonych ataków lotniczych miało dojść do ostatecznego upadku ducha walki Japończyków lub ich totalnego unicestwienia... Dwie bomby atomowe zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki zmieniły plany.  Dziś potencjał przemysłowy  i militarny USA jest większy niż w latach 40-tych XX wieku i realnie patrząc szanse Chin w konfrontacji z USA są bardzo mizerne. Chiny doskonale sobie z tego zdają sprawę i nie będą prowokować Ameryki do wojny która wykończyła by ich militarnie i gospodarczo  ale wprost przeciwnie łagodzić relacje amerykański-chińskie (czyt. https://www.defence24.pl/chiny-wzywaja-do-resetu-z-usa). 

Cdm
czwartek, 25 lutego 2021, 11:10

Kilka uwag o przestawieniu gospodarki na wojenne tory. Po pierwsze, to można na dużą skalę robić dopiero wtedy gdy wojna wybuchnie (patrz na nauki z 2WŚ), bo społeczeństwo nie zaakceptuje jawnych przygotowań do pełnoskalowej wojny. Czyli to Chiny muszą zaatakować, co zapewne oznacza zajęcie Tajwanu. A przy tempie w jakim to zrobią, będzie już po ptokach. Nie do odzyskania. Tego nie da się porównać z odbijaniem pustynnego Kuwejtu z rąk arabskiego dykatorka - kompletnie nie ta skala. Po drugie, różnica w stosunku do czasów 2WŚ jest taka, że czołgów i samolotów nie wyprodukuje się dziś w fabryce samochodów ani mebli. To są wyroby tak specjalistyczne, że wymagają równie specjalistycznych podzespołów, i linii produkcyjnych, których nie stawia się w miesiąc, ani nawet nie w pół roku. Jeśli sądzisz że można w szybkim tempie zwiększyć skalę produkcji np. F-35, no to niestety, są to fantazje. Po trzecie, żeby mobilizować, trzeba mieć co. A niestety w ostatnich dekadach znaczną część mocy produkcyjnych wyeksportowano, w tym głównie do Azji właśnie. Myślisz że tak łatwo byłoby postawić teraz fabryki półprzewodników, huty, czy stocznie? Wykształcić pracowników?

Hdudud
środa, 24 lutego 2021, 14:55

Kolejny błąd w rozumowaniu, porównywanie taktyki 2 wojny światowej do dzisiejszego pola walki jest bezsensowne, podobnie jak malej wyspy bez zasobów do kontynentalnych Chin.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 21:46

Bo tylko.... pływaja lotniskowcem w cieśninie, tak jak się chiny zbłazniły:) Po drugie 20-30 DF-21D dla LGU majacej kilkaset pociskó zolnych zwalczać balistyczne..... Ot 20 fajerwerków na niebie i się Chinom te DF-21D skończyły. Aha DF-21 to bazowo pocisk z głowicą jadrowa wiec jak sądzisz jaka by była odpwiedz na ich wystzrelenie? Bo raczej by nie czekali aby zobaczyc co przenosi:)

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 14:32

Myślisz, że ekspansja Chin nie spędza snu z oczu planistów w krajach regionu? Kilka krajów najpewniej dostarczyłoby zaplecze. Oczywiście zakładając, że w ogóle do konfliktu zbrojnego by doszło, biorąc pod uwagę że Chiny do takiej pełnoskalowej konfrontacji z USA w chwili obecnej nie dążą. One rozstawiają swoje klocki w perspektywie czasowej mierzonej w dekadach.

gugluk
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:58

Może i wygrają jak Japonia pierwszą bitwę z zaskoczenia. Potem walec wróci

Toudi
wtorek, 23 lutego 2021, 10:30

Nie wierz w takie rzeczy. Chiny mają ok 80 lotnisk (jeśli się nie mylę), z których można zaatakować bazy amerykańskie w regionie zachodniego Pacyfiku. Jak zapewne wiesz, lwia część tego obszaru znajduje się w zasięgu chińskich rakiet. Chińczycy mają ,,niezatapialne" lotniskowce w postaci wysp, Amerykanie już tego komfortu mieć nie muszą po pierwszym zmasowanym ataku rakietowo-lotniczym ,zakończonym desantem. Nawet, jedynie wyłączenie lotnisk na zaledwie kilka dni, stawia USA w skrajnie trudnej sytuacji. Zobacz odległość do ewentualnych baz zapasowych. Jedyną realną przewagę dają USA ich ciche okręty podwodne, ale przy systemach wykrywania i minowania , też bym nie przesadzał. Zakładam, że np. Tajwan nie jest być albo nie być dla fundamentalnych interesów USA (lepiej oczywiście kontrolować ten obszar, niż go nie kontrolować), ale wojna o Tajwan nie jest np. powodem do wojny atomowej. Sprowokowane Chiny mogą zająć cały region i USA/NATO nic z tym nie zrobi. Przerzut praktycznie jednej dywizji z USA do Polski w ramach demonstracji siły, trwał...rok. Na odbicie tego regionu chronionego przez systemy rakietowe, flotę, lotnictwo ...przy rezerwach Chin..,to naprawdę .było by wyzwanie.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 21:52

A Amerykanie maja jakieś 4000 BGM-109E które moga poleciec w te bazy i lotniska, maja pod dostatkiem sił by zwyczajnie zmieść te bazy na sztucznych wysepkach do morza. I to akurat tu Amerykanie mają wybór gdzie uderzą a Chiny nie, no chyba że chcą walczyć ze wszystkimi dookoła Natomiast co do wojny jądrowej to dla Chin to najgorszy koszmar jaki może być bo USA moga ich atakować jak chca i kiedy chcą a Chiny nawet nie bardzo maja jak oddać bo zwyczajnie maja za mało ICBM-ów . CHiny nie mają czym zaatakowac takich baz jak np Guam( tak, wiem jest DF-26 ale problem taki żę jest celny jak stare rosyjskei SCUDY wiec głownie ma głowicę jadrową) To teraz pomyśl jak by była reakcja na jego odpalenie.

andys
czwartek, 25 lutego 2021, 16:20

To chyba tekst , który ci podsylają współpracownicy - prawie bez błedów gramatycznych.

Maskas
wtorek, 23 lutego 2021, 19:33

widzę, że wszyscy zakładają, że USA dostaną łomot, podkulą ogon i sobie pójdą. Tak nie będzie. Owszem łomot na początku może dostaną, ale niedługo później oddadzą z dużą nawiązką. Nie zapominajcie, że Chiny w takim przypadku także poniosą ogromne straty i zostaną cofnięte o kilkanaście lat (oby nie do ery kamienia łupanego jeśli dojdzie do wymiany ciosów atomowych). Jeśli Chony zdecydują się na taki atak to niestety bardzo źle będzie się działo na całym świecie, także w Polsce bo nasz sąsiad z całą pewnością czeka na odpowiedni moment...

Sarmata
środa, 24 lutego 2021, 11:16

Ale Chiny nie zaatakują tylko USA. Chiny bogacą się dzieki pokojowi i to USA nakłada blokady na Chinskie firmy a nie odwrotnie. Czas pracuje jednak na korzyść Chin z każdym rokiem Chiny bogacą się a USA zadłuża w dużej czesci u Chin.

viper
środa, 24 lutego 2021, 09:04

Chiny nie zdecydują się na bezpośredni atak, jeżeli w zamian mogą dostać łupnia. To nie leży w naturze Chińczyków i kłóci się z zasadami Sun Tzu. Konflikt chińsko-amerykański jest za to mokrym marzeniem rosyjskich planistów, bo miś polarny boi się dziś głównie chińskiego smoka.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:10

Niezłe brednie, wymyslisz jeszcze cos ciekawego by się można posmiać;)

środa, 24 lutego 2021, 20:43

Davien ,CHiny bez wojny kupia caly swiat popatrz sobie co obecnie robia .

Eee tam
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:26

Tak tak za to Chiny kontynentalne za to są całkowicie impregnowane na jakiekolwiek uderzenia zwłaszcza że obrony antyrakietowej u nich ZERO. Piękne są te wasze rosyjskie baśnie.

Rataj
poniedziałek, 22 lutego 2021, 08:59

Rozsądny komentarz

Rafal
niedziela, 21 lutego 2021, 23:11

"ze źle zaprojektowanego w Związku Radzieckim okrętu „Riga”/„Wariag” projektu 11435 typu Kuzniecow." A na jakiej podstawie takie twierdzenie?

Cdm
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:05

Ale konkretnie to kwestionujesz to że Riga jest projektu 11435, czy to, że zaprojektowana w ZSRR?

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:11

Proste, na podstawie całej kariery tej poronionej hybrydy jaka jest Kuzniecow w WMF.

gegroza
niedziela, 21 lutego 2021, 22:23

pamiętać trzeba o tym , ze siła Chin czyli eksport może być też ich słabością. Tak samo jak amerykańskie obligacje. Jeśli ktoś sie porządnie postawi i zabroni importować chińskie towary to Chińczycy niewiele moga zrobić mając tak dodatnie saldo handlu. Na przykład Polska - gdyby nagle obłozyłaby chińskie towary potężnym cłem to Chińczycy... mogą zrobic stójeczkę bo prawie nic od nas nie kupują :)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:11

Tak jak ty uważał pajac Trump: "Wojny handlowe są fajne bo są łatwe do wygrania. Jak ma się deficyt handlowy to nie można ich przegrać!". Pajac tylko zapomniał, że to zależy od tego czym ten deficyt jest spowodowany. Gdy Chiny mają 2/3 produkcji elektroniki konsumpcyjnej na świecie a USA nie produkuje ani jednego laptopa, smartfona czy telewizora to wojny handlowej USA wygrać nie mogą. Efektem wojny handlowej Trumpa z Chinami był rekordowy deficyt handlowy: eksport USA do Chin się załamał, a chiński do USA... wzrósł o 6% i karne cła zapłacili... amerykańscy konsumenci! Jesteś takim samym nieukiem jak Trump. Ponadto USA to tylko 3% ludności świata i 9% chińskiego rynku zbytu - 100% embargo na chińskie towary przez USA byłoby dla Chin zauważalnie uciążliwe, ale nienadmiernie dotkliwe a dla USA skończyłoby się katastrofą. :D

viper
środa, 24 lutego 2021, 09:35

Gdybyś znał się na ekonomii to byś wiedział, że największy zysk przynoszą usługi i R&D, czyli rozwój technologii. Produkcja to etap końcowy z najmniejszym marginesem zysku. Dziś prym w światowej gospodarce wiodą te kraje, które stawiają na rozwój i technologie, nie produkcję przemysłową, którą można przenieść z kraju do innego państwa. Chiny też dążą w tym kierunku różnymi metodami, często pozaprawnymi, dołączając do grona krajów wysokotechnologicznych. Amerykanie mogą temu zapobiegać poprzez ograniczenie transferu technologii, lepsze strzeżenie i dochodzenie praw patentowych oraz sankcje ekonomiczne na towary wyprodukowane z naruszeniem patentów. Wojny celne są ostatecznością i świadczą o desperacji kraju je wszczynającego. Wątpię, by administracja Bidena je kontynuowała mając inne narzędzia współpracy międzynarodowej pod ręką, bo Chiny nie mają dziś najlepszej prasy na świecie, jak i koncerny, które inwestują tam swoje środki.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:05

Pajac Trump tylko dużo gadał. Oczywiście że, Chińskie towary są tańsze wiec politycy patrzący tylko na słupki poparcie nie mają jaj, zeby się komukolwiek postawić - chyba że chodzi o znienawidzonego Husajna. Jak Chiny mogą wygrać np. wojnę handlową z Polską ? My nie mozemy na tym stracić bo mamy ujemny bilans handlowy. Konkretnie - bo zapewne nie masz o tym pojęcia - importujemy z Chin za około 30 mld dolarów rocznie a sprzedajemy moze za 5 mld ! Co roku wypływa z Polski i wzbogaca tych imperialistów z 25 mld dolarów ! Swoją drogą USA produkuje laptopy, telefony i telewizory. A Polska jest liderem jesli chodzi o telewizory w Europie i produkujemy ich dużo więcej na osobę niz w Chinach. Chyba walka z USA przyćmiła ci do reszty umysł a niestety Chiny zaczynają jechać po bandzie jak USA ( albo gorzej) czy Rosja. Tak to jest z imperialistami.

Guiopp
wtorek, 23 lutego 2021, 01:00

Miałeś na myśli koreańskie koncerny przy pomocy polskich małych rączek produkują telewizory.

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 14:42

W Kobierzycach wytwarzają ekrany ciekłokrystaliczne, ale skąd miałbyś o tym wiedzieć. W fabryce o wartości 1 mld dolarów. Takiej fabryki nie zwiniesz w jeden miesiąc jak jakąś wytwórnię obuwia sportowego czy dżinsów. Każda z takich inwestycji to nie tylko praca dla ludzi, ale i inwestycja w transfer wiedzy, a co za tym idzie pociąga kolejne inwestycje z branży sięgające po zaistniały już w danym regionie/kraju kapitał ludzki.

Fghjj
środa, 24 lutego 2021, 17:04

No to dzięki temu transferowi wiedzy ile mamy polskich koncernów hi-tech? Zero. A Chińczycy? Najsmutniejsze jest patrzeć jak Polacy są dumni z bycia tania siła robocza.

viper
czwartek, 25 lutego 2021, 10:47

Zero, skąd te dane? Z lat 90-tych? Firm technologicznych w Polsce jest sporo, wystarczy obejrzeć spółki z WIG-techu, farmaceutyczne czy gier komputerowych. Kapitalizacja CDPR jest na poziomie PKN, a niedawno była jeszcze wyższa.

gegroza
wtorek, 23 lutego 2021, 13:05

tak - koreańskie nie chińskie.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:03

Ech, znowu mamy ostre urojenia funka:))

xcxzcxzcvxvxczv
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:42

A po co Polacy mają blokować Chińczyków?

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:06

Nie musza ale mogą a do tego byśmy na tym zyskali

Eee tam
poniedziałek, 22 lutego 2021, 07:34

Problem nie polega na tym żeby nic od Chin nie kupować tylko żeby były równe szanse w handlu ostatnio nawet wiecznie nieprzytomny Adrian wygarną Chińczykom że wbrew obietnicom dalej blokują sprzedaż u siebie polskiej żywności. Chiny nie znikną nawet po wojnie i dalej będą fabryką świata byle tylko na równych zasadach.

Sarmata
środa, 24 lutego 2021, 11:22

No to idz do sklepu w Chinach i zobacz ze tam jest żywność z Polski. Z tym że mało popularna i droga jak wszystko co zagraniczne, ale jest. Co zrobić jak Chinczykom falki nie smakują?

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:07

To zupełnie inna sprawa - Chiny, nie grają fair na czym zresztą wygrywają od lat

No skąd
poniedziałek, 22 lutego 2021, 06:31

To Polska leży, nie Chiny. Nawet maseczek czy respiratorów nie potrafimy sami zrobić. Palety to trochę za mało.

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 14:52

Próbujecie zawstydzać swoimi bzdurami Polaków, tylko po co? Polskie maseczki są sprzedawane w całej Europie. Eksport z Polski do innych krajów Europy samych zaawansowanych technologicznie baterii do samochodów elektrycznych jest większy niż np. z Chin, i już teraz wart jest połowę eksportu broni z Rosji.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:04

I znowu udajesz Polaka? BO w Polsce potrafimi robic i maseczki i respiratory, nie tak jak wy w Rosji gdzie respiratory są grożniejsze dla uzytkowników od choroby.

Sarmata
niedziela, 21 lutego 2021, 23:27

No to bys nie kupił telefonu,komputera, sklepy by stały puste, gdzie chcesz kupować z USA? Tylko co tam jeszcze produkują? Zdaje się żywność, broń i samochody. Z tym że samochody z część Chinskich.

Shymo
czwartek, 25 lutego 2021, 18:05

Chyba trochę państwa pomyliłeś, największe koncerny z branży komputerowej są z chin owszem ,ale tych na małej wyspie zwanej Tajwanem.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:12

Słyszałeś o wyrobach z Korei, Niemiec, Japonii, Tajwanu. Chyba coś Ci umknęło. Dwa lata i wszystko by było - rynek nie zna próżni. Tak samo jak ruscy dają sobie radę mimo embarga tak i my dalibyśmy sobie radę, tyle że 10 razy szybciej.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:13

Kupiłbym bez problemu, Polska to nie Rosja gdzie poza chińszczyzną nic w sklepach nie ma:)

Taktycznie
niedziela, 21 lutego 2021, 22:21

Artykuł ma zdecydowanie antychińską narrację. Nie jest bezstronny. Twierdzi, że "Chinom upiekło się wywołanie światowej pandemii" zupełnie pomijając, że wywołanie pandemii może być inicjatywą wroga a kontrolowane przez amerykański kapitał globalne media stworzyły odpowiednią narrację. O taktycznych poczynaniach Chin czytałem już jakiś czas temu. To właściwie żadna nowość. "o ile Amerykanie starają się zachować jedynie status quo, o tyle Chińczycy dochodzą konsekwentnie do coraz to nowszych zdolności, systematycznie zwiększając swoje możliwości bojowe, jak również przygotowując się na następne. Co gorsza jak na razie nikt nie znalazł sposobu by, te często agresywnie realizowane plany, w jakiś sposób zastopować." - otóż nie jestem taki pewien, że Amerykanie chcą utrzymać tylko status quo. Uważam, że Amerykanie chcą mieć przewagę (co wcale nie jest też dziwne). Przewaga działa odstraszająco. Autor niestety w wyliczance i porównaniach nie docenia podstawowej chińskiej taktyki - opartej na myśli Sun ZI (Sztuka wojny) - Silny udaje słabego by zyskać przewagę. Chiny zbliżają się do momentu zbilansowania sił z amerykanami. Amerykanie widząc to będą zmuszeni zaatakować - polecam poczytać o Pułapce Tukidydesa. Ameryka żyje z wojny i wzbudzania konfliktów (przemysł wojenny). Mam nadzieję, że Polska nie da się wciągnąć w te brudne gierki i nie będą walczyć z Chinami do ostatniego Polaka.

Eee tam
poniedziałek, 22 lutego 2021, 07:50

Taaa najlepiej się położyć i oddać całą Azję Chinom a potem resztę świata

andys
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:36

A moze odwrócic sie na drugi bok i oddać Azję , a potem resztę swiata Amerykanom?

bender
poniedziałek, 22 lutego 2021, 21:28

To akurat już się wydarzyło podczas WW2. I wplątało USA w krwawe konflikty w Korei i Wietnamie. Europejczykom jest wygodniej zostawić ten rejon Ameryce, zwłaszcza gdy misio szerzy zęby pod drzwiami.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:13

A moze ani jednym ani drugim. Po co kolejne imperium

ARCISZ
poniedziałek, 22 lutego 2021, 05:56

a może się nie upiekło?

Darek S.
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:19

Głównym celem Chin jest przejęcie Syberii, dlatego tak muszą swoje stosunki na razie układać aby osiągnąć przede wszystkim ten cel.

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:53

Po co im Syberia? Surowce są tysiące km od chińskiej granicy. USA w razie ataku na Syberię by na 100% się zaangażowały po stronie Rosji.

Davien
sobota, 27 lutego 2021, 22:22

A po kiego, dla nich ten konflikt to akurat wygrana dekady:)) Dwóch rywali walczy na całęgo, obojetnie kto wygra to wyjdzie z tego osłabiony. No chyba ze miałoby dojść do uzycia broni jadrowej.

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 14:59

Chiny odbiorą Syberię gdy wplączą Rosję w konflikt z Europą i USA w myśl chińskiego przysłowia o zwalczaniu bliższych barbarzyńców dalszymi. Częściowo im się to dzięki Putinowi udało, bo ten przez uwikłanie się na Ukrainie/Kaukazie/Syrii może teraz robić jedynie dobrą minę do działań chińskich na Dalekim Wschodzie.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:15

Historycznie to zabierają wszystkim - Nepalowi, Indiom, Wietnamowi, Filipinom, Rosji

Bumer
poniedziałek, 22 lutego 2021, 15:52

Dokładnie taki mają cel.

piranha
niedziela, 21 lutego 2021, 21:51

Problemem we wspolczesnych konfliktach zbrojnych jest kwestia determinacji. Wspolczesne panstwa sa tak bardzo pograzone w odmetach dobrobytu i dobrostanu ze ich obywatele nie chca i nie beda walczyc o swoja wolnosc. Dlatego tez przywodcy pokroju Wladymira Wladymirowicza bez najmniejszych skrupulow to wykorzystuja. Nawet biedne a zdeterminowane sily Daesh byly w stanie skutecznie zwalczac slabo zmotywowane wojska irackie czy syryjskie. Dzialania Chin oparte sa o dlugofalowe strategie i gleboko przemyslane plany dzialania gdzie u podstaw lezy praca organiczna. Kolejne cele chinczykow od dzisiecioleci sa realizowane i poki co nikt poza bylym prezydentem Trumpem nie dal oporu tej polityce co tylko rozzuchwalilo wladze w Pekinie. Poczatkowo wiekszosc krajow zachodu traktowalo wladze komunistyczne jako partnera w interesach wierzac ze wraz ze wzrostem zasobnosci przecietnego obywatela wzrosnie swiadomosc demokratyczna spoleczenstwa. Tym niemniej tak zdyscyplinowane i sterowane przez Partie spoleczenstwo nie chce walczyc o swoje prawa i poswieca je na kanwie Wielkich Chin i nowego cesarza Xi. Dlatego nie widze mozliwosci powstrzymania Chin. Chyba ze dojdzie rzeczywiscie do pelnoskalowego konfliktu zanim Chiny zdominuja militarnie i gospodarczo wszystkie oscienne kraje.

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 15:04

Reakcja rodzi kontrreakcję, więc rozwijające się imperialnie Chiny będą napotykać na coraz większy opór ze strony innych państw (Rosja, Wietnam, Japonia, India, Korea Płd., Australia). Powstawać będą sojusze, a i Amerykanom zależy na utrzymaniu równowagi w regionie.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:15

dokładnie

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 18:01

Tutaj wysyp scenariuszy jak to Rosja korzystając z zamieszania z Chinami najedzie Środkową Europę. Czyli możemy spać spokojnie.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:14

Przecież wojna USA-Chiny i jak to Rosja na tym korzysta to regularny, mokry sen Rosjan:)

vvhcxjvcxjkvhjcxj
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:45

Taki, jest Rosyjski plan.

Geo
niedziela, 21 lutego 2021, 17:31

Żeby teraz zastopować Chiny, to cały "biznes" zachodni powinien zabrać się do swoich krajów. Chiny z potwornym bezrobociem albo wywołają lokalną wojnę, którą przegrają albo będzie wojna domowa i rozpad Chin na kilka fragmentów. Oberwie przy tym i tak najbliższa zagranica. Jeśli Chiny nadal będą "gościć" zagraniczne biznesy, to za 20 lat dojdzie do globalnego konfliktu z użyciem atomówek, bo Rosja tylko tym ich zatrzyma, a inni też użyją, aby smoka dobić i nie ważne, że skażenie itd. Będzie spokój w Azji przez kilkaset lat następnych.

game over
niedziela, 21 lutego 2021, 22:31

trump probowal i polegla a chiny przestawily sie na rynek wew. tylko 17% pkb to export game over

Geo
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:15

nadal nie rozumiesz, Chiny po wycofaniu się zachodniego biznesu stracą dostęp do rynków i technologii oraz surowców. Ich szkolnictwo nadal jest słabe, aby tworzyć technologie, export choć tylko 17% PKB, to jest to 200 mln ludzi zagrożonych bezrobociem. Po za tym siły odśrodkowe w Chinach są silne, ale na razie wojsko to tłumi, bo społeczeństwo chińskie nie buntuje się w skali większej niż 2% populacji - Hong Kong, to za mało. Jak Szanghaj lub Pekin zacznie się rewoltować, to Tybet, Ujgurzy, Mongolia Wew., czy Mandżuria mogą zacząć się rewoltować i nie pomoże im nikt. Pozostaje jeszcze kwestia, że bardzo wielu Chińczyków widziało świat i jak zauważą, że już nie mają dostępu do świata, to pewnie pójdą walczyć z Zachodem? Wątpię, szybciej z Partią, bo już było im dobrze.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:15

Trump nie próbował ale to zrobił i Xi wymiekł jak na chińskie 300 mld usd ceł dostał na poczatek 600mld a drugie tyle czekało w kolejce:)

Szymon
wtorek, 23 lutego 2021, 10:01

Te cła zapłacił amerykański podatnik. Deficyt handlowy USA wzrósł. Te starcie Amerykanie przerżnęli.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 12:43

O wojnie handlowej między USA a Chinami się nie wypowiem, bo na wnioski jest zbyt wcześnie. Natomiast to co już widać na rynkach USA i całej EMEA, to wpływ amerykańskiego zakazu używania chińskich technologii w projektach dotyczących infrastruktury krytycznej i szeroko rozumianego bezpieczeństwa. Tacy Arabowie wręcz żądają, by sprzęt nie był produkowany w Chinach. I dobrze, bo związane z rządem i wywiadem chińskie podmioty stosowały dumping cenowy, korzystając z rządowych subsydiów. Dziś został im głównie konsument indywidualny.

Szept
niedziela, 21 lutego 2021, 22:24

I po co takie bzdury wypisywać. Zachodnie firmy wchodząc do Chin musiały zakładać spółki z udziałem chińskiego kapitału. Żadnych zachodnich montowni jak u nas tylko firmy w których mają współwłasność. Teraz jak jakiś koncern chce wyjść z rynku chińskiego to może ale zakłady, laboratoria, magazyny zostają. Do tego gdzież to te zachodnie firmy miały by się przenieść do UE??? z jej drogim prądem, drogą siła roboczą, ekoszajbą i zapchanym rynkiem wewnętrznym??? Zejdź na ziemię i nie fantazjuj, bo od takich bajek i tak się nic na świecie nie zmieni.

Davien
sobota, 27 lutego 2021, 22:24

A wszystkie plany technologie baza danych zostaje albo wykasowana albo zabierają ja sobie te koncerny:)

Szymon
wtorek, 23 lutego 2021, 10:03

Światowe łańcuchy dostaw zaczęły się zmieniać, na niekorzyść Chin. Część inwestycji trafia do Wietnamu, Tajlandii itp. Znam chińskiego biznesmena, który inwestuje w Etiopii, bo uważa, że chiński pracownik to za duży koszt.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:18

Ale właśnie dlatego rzeczywistość trzeba zmieniać a nie tylko diagnozować

Pawlak
niedziela, 21 lutego 2021, 20:32

Myslalem o tym. I wg mnie jest to jedyne rozwiazanie tzn de - globalizacja i powrot do zarzadzania krajem przez interesy narodowe a nie obcnie korporacyjne. Ale de globalizacja wg mnie to sie nie stanie.Jedyny sposob na deglobalizacje i odciecie sie od wplywu korporacji to albo okladanie je podatkami itp albo....nacjonalizacja. W obydwu scenariuszach ryzykujesz konfliktami.Nacjonalizacja bylaby szybsza ale wg mnie w tym momencie caly zachod masz przeciwko sobie....

Baba Jaga
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:23

A jednak w powojennym trzydziestoleciu jakoś się dało szybko i zdrowo rozwijać bez globalizacji, i kontrolować zapędy korporacji, bez ich nacjonalizacji. A potem przyszła deregulacja i filozofia "chciwość jest dobra". Apropos szybko i zdrowo, oto co mam na myśli: wzrosty pkb po 3-5% rocznie; wzrost dochodów proporcjonalne do pkb dla wszystkich grup społecznych, i to nawet ciut większe wśród grup niższych (powolne zasypywanie rozwarstwień społecznych); inwestycje publiczne, szkolnictwo, infrastruktura; a to wszystko przy stale spadającym od czasów 2WŚ zadłużeniu publicznym w stos. do pkb. Da się? Da się. A potem przyszedł neoliberalizm na plecach Reagana i Thatcher i powoli rozmontowano to wszystko. Bo wmówiono ludzim że kryzys lat '70 to wina pastwa opiekuńczego, a nie wzrostu cen podsawowego surowca (od którego ówczesna gospodarka była uzależniona w stapniu znacznie wyższym niż dziś) o rząd wielkości praktycznie z dnia na dzień. A z dzisiejszej perspektywy, ten kryzys, który wówczas wydawał się szokujący, jest hmm taki sobie, w porównaniu z kolejnymi, wywołanymi wyłącznie przez niekontrolowane korporacje i ich chciwość.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:16

Ech te rosyjskie marzenia:) A wystarczy zobaczyc jak u was w Rosji/Wenezueli/KRLD funkcjoniuje ta "nacjonalizacja" by trzymac sie od tego syfu jak najdalej./

cjkhcjkdhfjkdshf
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:48

Nacjonalizacja, spowodował by upadek tych firm, bo państwowy zwyczajnie nie poradzi sobie z biznesem. To rzecz oczywista.

Wicher
niedziela, 21 lutego 2021, 22:03

Już ja widzę jak Europejczycy czy Amerykanie idą do pracy w produkcji. Stają nad taśmą proodukcyjną i nie marudzą. Przecież ludziom zachodu pracować się po prostu nie chce

Baba Jaga
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:31

Naprawdę sądzisz że robotnikom z Pasa Rdzy nie chciałoby się powrócić do pracy w przemyśle, gdyby - tak jak w latach '60 - jedna pensja wystarczała na utrzymanie rodziny na dobrym poziomie, czyli dom, samochód, szkołę dla dzieci? Problem polega na tym, że oczywiście nikt im takich warunków dziś nikt nie zaoferuje, bo muszą konkurować z pracownikami z Bangladeszu, Filipin, Meksyku... A muszą, bo na to celowo pozwolono. Realne płace w USA (median wage) stoją w miejscu od 40 lat i stanowią coraz mniejszy % pkb oraz przychodów przedsiębiorstw. Inaczej mówiąc ułamek tortu przypadający pracownikom jest coraz mniejszy. Globalizacja to metoda wydrenowania kieszeni zachodniej klasy średniej i transferu tej kasy do kieszeni a) pracowników na Dalekim Wschodzie oraz b) właściceli i menedżmentu korporacji. Przy czym bardziej b) niż a).

Eee tam
poniedziałek, 22 lutego 2021, 16:05

To fajnie że jesteś za tym aby Amerykanin czy Europejczyk żył jak pączek w maśle z jednej pensji a trzeci świat za to milionami padał z głodu jak w latach 60 tych

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 21:13

To lekarstwo gorsze od choroby już przerabialiśmy w latach 1949-1989

Jedi
niedziela, 21 lutego 2021, 16:49

Jeżeli Chiny zdecydują się na zajęcie Tajwanu bez zgody USA, to będzie to dla nich misja samobójcza, ponieważ w walce powietrzno-morskiej nad morzem południwochińskim siły CHRL zostaną starte z powierzchni ziemi, niezależnie od ograniczonego wsparcia z lądu. Oczywiście wszystkie "zajęte" przez Chiny wysepki zostałaby "wymiecione", tego chyba nie muszę tłumaczyć. Już to kiedyś pisałem, że jedynym państwem, które powinno być zainteresowane wojną "w obronie Tajwanu" jest USA. Bowiem na takiej wojnie mogą tylko skorzystać we wszelkich możliwych płaszczyznach - politycznie, militarnie, gospodarczo, pijarowo. Posunę się nawet do stwierdzenia, że USA powinna robić wszystko, by sprowokować CHRL do ataku na Tajwan. Tu jest mega deal dla Amerykanów do zrobienia, bez konieczności angażowania się w ryzykowną wojnę lądową na wrogim terytorium (patrz: wojna w Wietnamie).

środa, 24 lutego 2021, 20:46

Jezeli CHiny beda chcialy zajac Tjwan to zrobia to a USA bedzie tylko patrzec i duzo krzyczec ,nie beda ginac za nie swoje panstwo .

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 15:13

USA powinno być zainteresowane? A jak myślisz, dlaczego po 1949 r. Chiny lądowe nie zajęły jeszcze Tajwanu? Atak chiński na Tajwan jest teraz mało realny, bo jak kostki domina pociągnąłby reakcję na wszystkich granicach chińskich, a czego Chińczycy boją się najbardziej to otoczenia swego kraju przez zjednoczonych barbarzyńców. O reperkusjach gospodarczych na całym świecie nie mówiąc.

Jedi
sobota, 27 lutego 2021, 15:52

Moim zdaniem jedyną przyczyną, dla której po 1949 r. Chiny nie zajęły jeszcze Tajwanu jest ten szeroki na około 100 km pas wody oddzielający obydwa kraje. Gdyby istniało pomiędzy ChRL a Tajwanem połączenie lądowe, zostałby on zajęty już w latach 50-tych lub 60 tych. Problem Chin kontynentalnych polega na tym, że silne lotnictwo i marynarkę, które są kluczowe dla interwencji na Tajwanie, mają dopiero od około powiedzmy 10 lat i stale są one jeszcze w rozwoju. Obecnie CHRL jest już gotowa do interwencji ewentualnie będzie gotowa za kilka lat. Jednak teraz te mocarstwowe plany CHRL blokują USA, które nie chcą rozpanoszenia się nowego gracza na morzu południowochińskim (kwestie wojskowe i gospodarcze), nie mówiąc o Pacyfiku. Należy również pamiętać, że USA ma tę przewagę, że w razie konfliktu ginąć będą głównie chińskie samoloty i okręty przy pomniejszych i akceptowalnych stratach amerykańskich.

easyrider
poniedziałek, 22 lutego 2021, 14:52

Czas nie stoi w miejscu. Tak jak i potencjał tych państw i ich sytuacja wewnętrzna. Gdyby ktoś 50 lat temu powiedział, że Chiny zaczną budować lotniskowce z napędem nuklearnym, to analitycy popukaliby się w głowę. Gdyby ktoś 50 lat temu powiedział, że prywatny amerykański podmiot medialny będzie cenzurował i blokował wypowiedzi prezydenta USA, to też byłaby podobna reakcja. Na "postęp" społeczny rozwali nasze kraje. Chiny tego problemu nie mają.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 12:30

Akurat historia mediów jest sporo dłuższa niż 50 lat i o wiele ciekawsza niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Natomiast gdyby ktoś powiedział 50 lat temu, że powstanie przemysł kosmiczny, w którym pierwsze skrzypce grają nowo powstałe firmy prywatne, to dopiero brzmiałoby jak bajka. I faktycznie, Chiny tego problemu na razie nie mają, choć chciałyby.

gfhfghfghfghfdgh
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:51

USA nie pójdzie na wojnę lądową z Chinami, to jest niemożliwe i nigdy nie było możliwe. Tylko dwa Państwa miały wojnę lądową z Chinami Mongołowie i Rosja. Zresztą oba wygrały.

Darek S.
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:23

Słuszna uwaga. USA powinny sprowokować Chiny i to przed upływem 4 lat, inaczej będą musiały podkulić ogon.

środa, 24 lutego 2021, 20:47

CHiny nie dadza sie sprowokowac zapomnij o tym.

asdasd
niedziela, 21 lutego 2021, 22:33

RAND corp amerykanski think thank opisuje ze szczegolami scenarjusz tajwanski od 2020 + usa przegrywa nie ma na to rady game over

Kiks
niedziela, 21 lutego 2021, 20:32

USA nie będą bronić Tajwanu. Dadzą im tylko wsparcie sprzętowe i wyslą ewentualnie małe, mbilne jednostki. Po prostu gra nie jest warta świeczki.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 21:56

Taak, te małe mobilne jednostki nazywają się LGU:)

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 18:05

Może najpierw popatrzmy do atlasu świata i na historię jak Imperium Japońskie zaatakowało w tym regionie w 194942 i ile czasu i środków zajęło USA opanowanie sytuacji.

SAS
niedziela, 21 lutego 2021, 19:15

W pół roku zamietli Japończyków pod Midway, a potem już spacerkiem szli.

Nickodem
niedziela, 21 lutego 2021, 21:51

W dniu wybuchu 2WŚ Japonia posiadała więcej lotniskowców niż USA. Dziś, Amerykanie mają 10 razy więcej lotniskowców od Chin, w tym superlotniskowce, których Ci ostatni w ogóle nie posiadają. Do tego Jankesi mają już ponad 100 lat doświadczeń wykorzystywania tego typu sprzętu, Chińczycy zaś próbują od mniej niż 10 lat. Spokojnie z tym analogiami...

Darek S.
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:26

W czacie II WŚ gospodarka amerykańska była potężniejsza od Japońskiej i to zadecydowało. Teraz już niedługo będzie na odwrót.

bender
poniedziałek, 22 lutego 2021, 21:20

Niekoniecznie. O wolumenie produkcji nie tylko decyduje liczba fabryk, ale także wydajność produkcji. A tu gra rolę innowacyjność. Moim ulubionym przykładem jest Musk i jego przedsięwzięcia motoryzacyjne i kosmiczne. Oba powstały od podstaw, oba osiągnęły sukces w technologicznych domenach pozostających poza ambicjami naszych rządów, ale tak naprawdę poza ambicjami i możliwościami większości świata. Prawdziwy wyścig technologiczny to przemysł kosmiczny oraz eksploracja, w tym gospodarcza, bliskiego kosmosu. Chińczycy mają ambitne plany w tej domenie, ale na razie czekamy na lądowanie ich pierwszego łazika marsjańskiego. To ilustruje różnicę w rozwoju. Choć trzeba przyznać, że chyba to rozumieją i starają się budować rodzimy przemysł kosmiczny, a wykorzystanie wykradzionych technologii skraca dystans.

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:57

Przedsięwzięcie motoryzacyjne Muska to tylko wyciąganie drukowanych bez pokrycia dolarów. W przeciwieństwie do kosmicznego nie ma żadnej istotnej technologii, a ma małą skalę produkcji.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 12:22

500 tys samochodów Tesli wyprodukowanych tylko w zeszłym roku. Dla porównania FSM przez 27 lat wyprodukowała 3,3 mln fiacików. Do tego dodaj fabryki baterii (Gigafactory), ekosystem punktów ładowania i last but not least technologię pojazdów autonomicznych. Daimler zwalnia ludzi, których zatrudnia Musk do swojej nowej fabryki pod Berlinem. To modelowy przykład czym jest disruptive innovation w praktyce.

Kot nr 398
czwartek, 25 lutego 2021, 22:10

To jest mało jak na rynek motoryzacyjny. Technologię pojazdów autonomicznych zlecili firmie zewnętrznej, żeby było na kogo zwalić gdy sprawa nie wyszła tak jak planowano (co było oczywiste wobec ograniczeń prawnych i nie tylko).

bender
piątek, 26 lutego 2021, 13:06

500 tys pojazdów rocznie to o 100 tys więcej niż produkuje AvtoVaz (producent Lady), który działa od 55 lat. Technologia pojazdów autonomicznych właśnie uzyskuje ostatni poziom autonomiczności i ma się świetnie. Doczytaj o co chodzi z disruptive innovation zanim znów strzelisz kulą w płot.

Kot nr 398
piątek, 26 lutego 2021, 18:09

Technologia autonomiczna ma się świetnie u wszystkich producentów, nie ma tam nic aż tak rewolucyjnego a główne problemy są natury prawnej.

dgdf
niedziela, 21 lutego 2021, 22:35

lotniskowce wogole nie wplyna na obszark konfliktu ze wzgledu na zasieg chinskiej artyleri rakietowej, lotniskowce sa dobre do staraszenia arabow na wielbladach a nie na wojne symetryczna na podworku przeciwnika.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:18

Taak, lotniskowce 300km od brzegu bo dalej chinska artyleria rakietowa nie postzrela:)) Ty naprawę jestes smieszny:)

Kpiarz
niedziela, 21 lutego 2021, 20:21

Zwłaszcza na Okinawie, a wcześniej przy odzyskaniu Filipin mieli Amerykanie spacerek.

SAS
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:42

Okinawa to był kwiecień 1945 roku, już było prawie po wojnie.

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 19:25

Najpierw USA straciły tam całą Birmę, Filipiny , mnóstwo wysepek aż musieli się mocno martwić o Australię. Spacerek się zaczął dopiero od 1944

SAS
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:43

Filipiny stracili w marcu 1942 roku, było to bolesne pół roku, ale tylko pół roku do Midway.

Zdzisław Dyrman
niedziela, 21 lutego 2021, 16:18

Dobra dobra, Amerykanie nie przerzucą całej US NAVY do Chin.

Eter
poniedziałek, 22 lutego 2021, 08:14

Stad zmiana doktryny użycia US Marines jako jednostek obrony wybrzeża i garnizonowych bez środków typowych dla US Army.

SZACH-MAT
niedziela, 21 lutego 2021, 13:42

Chiny gdyby doszło do konfrontacji swoje zapóźnienia we flocie nadrabiali by starą sprawdzoną sztuczką kaperską a mianowicie jednostkami typu Rajder ..tj z przystosowanymi jednostkami cywilnymi z zamaskowanym uzbrojeniem ..np statek typu kontenerowiec uzbrojony np w kilkadziesiąt rakiet ,czy masowiec w kadłubie którego ukryte są szybkie i silnie uzbrojone łodzie motorowe z rakietami , czy miniaturowe okręty podwodne ( w tych sprawach specjalizuje się Iran) ,czy łódź udająca rybacką i łowiąca ryby w okolicach interesującego obiektu który będzie chciała zatopić tak więc perfidię z maskowanym atakiem można mnożyć np taki Rajder podnosi banderę państwa neutralnego albo co gorsze sojusznika i gra swoją rolę ,oczywiście w zależności od okoliczności będzie to jednorazowy atak ,ale jaki będzie koszt /efekt jeśli taki kuter rybacki wypali z ładowni kilkanaście rakiet i zatopi niszczyciela a gdyby doszło do zatopienia lotniskowca i ta atmosfera strachu jaka wytworzyłaby się wokół marynarzy jednostek bojowych widząc w każdej jednostce potencjalnego przeciwnika nawet gdyby był to sojusznik ..tak więc psychologia wojny zna metody by można było zmniejszyć dystans technologiczny .. metodami niekonwencjonalnymi ktoś powie że prawo morskie ,konwencje tego zabraniają ...jest pewna subtelność Wojna rządzi się swoimi prawami ,i co jest zakazane tzn jest skuteczne ..więc przewaga USA nad Chinami w działaniach konwencjonalnych jest ogromna ale w niekonwencjonalnych już niekoniecznie i co istotne hipotetyczny teatr konfliktu rozegrałby się blisko wybrzeży Chin , wiec i Chiny stać na spuszczanie do wody w sposób masowy byle czego które jest uzbrojone

niejaki Błochin
poniedziałek, 22 lutego 2021, 18:34

Tylko, że USA mogą zaplanować zniszczenie wszystkich statków transportowych, by export z Chin drogą morską przestał być możliwy. Chiny zostałyby z tym towarem i fabrykami u siebie, a jedwabny lądowy szlak nie wystarczy w chwili obecnej. A zatopić te statki z towarem można z dala od Chin, na spokojnie, samolotami z torpedami. Tanio i efektywnie.

ech
niedziela, 21 lutego 2021, 17:32

To samo PLANUJĄ USA

Davien
niedziela, 21 lutego 2021, 17:00

Akurat ktos ci w razie W dopusci taki kuter czy kontenerowiec bliżej niz na kilkaset km od LGU:)) Aha, po czyms takim US Navy traktowałaby wszystkie chińskei jednostki jako pirackie i topiła bez wyjatku zaróo cywilne jak i wojskowe.

To byłby początek rewolucji w Chinach
niedziela, 21 lutego 2021, 13:35

Nie ma mowy o ataku Chin na Tajwan. Chińczycy to już nie zindoktrynowani żołnierze z czasów wojny koreańskiej. Wtedy wierzyli że giną za socjalizm, równość, itp. A dziś za co mają ginąć? Za bilionowe majątki komunistycznych bandytów? Dlatego owszem ruszą do walki, ale z komunistami.

MK
niedziela, 21 lutego 2021, 19:10

Chińscy żołnierze mają teraz nowy, nacjonalistyczny model zindoktrynowania. Oni wierzą, że będą walczyć za Wielkie Chiny. Tam panuje inna filozofia, liczy się nie jak na zachodzie dobro jednostki, tylko całość, w domyśle naród. Nie liczy się ilu z nich zginie, tylko że państwo się zjednoczy.

asc
niedziela, 21 lutego 2021, 18:53

A w jakim komunistycznym kraju naród popiera władzę? Choć oczywiście zbrodnie chińskich komunistów względem własnego narodu były nieporównywalnie większe niż np w PRL.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:20

Jaki zdrowy na umyśle naród wymieniałby władze, które zapewniły temu narodowi średnio 8% wzrostu PKB przez ostatnie kilkadziesiąt lat, podniosły poziom życia na poziom nigdy nie spotykany w historii Chin i zbudowały z Chin mocarstwo, jakim nie były od czasów starożytnych? Mieliby wymienić te władze na jakiegoś chińskiego Gorbaczowa lub Putina? Czy masz coś źle z głową? Chińczycy jeszcze nie zdurnieli - popatrz na ich miejsce w rankingach wyników uczniów! Może na BBC znajdziesz jeszcze program, gdzie Brytole robili wywiady z uczestnikami zadymy na Placu Tiananmen i ci uczestnicy autentycznie cieszyli się, że władze wygrały, przepraszali za własną głupotę i cieszyli się, że dzięki mądrości władz Chiny nie wpadły w łapy "demokratów" i nie skończyły jak jelcynowska Rosja... Mówili to również ci, z którymi wywiad robiono w USA czy Hong-Kongu (tym sprzed kilkunastu lat a nie obecnym)! :D

bender
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:39

A najbardziej cieszyli się ci zastrzeleni i zmiażdżeni czołgami. Nie wiemy, czy i jaki jest opór społeczny wobec komuny w Chinach, ale nie wierz w 100% poparcie.

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:23

popatrz - Polska w ciagu ostatnich 30 lat wzrosła ekonomicznie prawie jak Chiny a rządy się zmieniają. Ludzie chcieli zmian ale rozjechali ich czołgami...Nie samym chlebem człowiek żyje.. poczytaj Pismo a na pewno nie stracisz

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 10:59

Polska wzrosła na dość słabych fundamentach.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 12:03

Co dokładnie masz na myśli?

xD
niedziela, 21 lutego 2021, 17:29

Ciągle się powtarzasz, ale każdy kto zna Chińczyków osobiście wie że to brednie. Chińczyka z kontynentu to pewnie nawet na oczy nie widziałeś.

Czyli jak zwykle
niedziela, 21 lutego 2021, 13:26

Komuniści są bardzo zacofani względem USA. Do dziś nie mają lotniskowca z katapultą, jakie Amerykanie mieli pół wieku temu. Seawolfy sprzed 30 lat to nadal poziom nieosiągalny dla Chin, podobnie jak Zumwalty. Pokładowe klony Su-27 są znacznie gorsze nawet od Superhornetów, o porównaniu z F-35C nie ma wogóle mowy. Jeszcze gorzej jest w maszynach STOVL, w Chinach do dziś nie powstał nawet odpowiednik EA-6B, a co dopiero F-35B.

SH
niedziela, 21 lutego 2021, 20:52

Bingo. Pozatym po takim ataku Chiny dostałyby tak gigantyczne sankcje, że po roku chińska gospodarka byłaby bankrutem.

adads
niedziela, 21 lutego 2021, 22:37

sankceje i taryfy juz sa wprowadzil je trump i wojne handlowa usa przegraly

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:20

I Xi momentalnie wymiekł jak dostał 4x takie sancje jak sam był w stanie nałozyć:)

Wojtek
niedziela, 21 lutego 2021, 21:59

Hahaha padłem. Kto niby nałoży sankcje na Chiny, skoro każdy kraj u nich produkuje? Wystarczy, że Chiny odetną łańcuch dostaw i nawet koszulki nie kupisz, co już miało miejsce podczas pandemii - jaka panika w krajach była. Także nie gadaj bzdur, żadne korpo nie pozwoli nałożyć sankcji na WŁASNE FABRYKI.

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 15:22

Fabryki z Chin przenoszone są do Wietnamu, Malezji, Indonezji, Bangladeszu. Posprawdzaj jak nie wierzysz metki na obuwiu sportowym czy koszulkach. Sami Chińczycy szukają tańszych miejsc na swoją produkcję, m.in w Afryce.

cotinga maynana
poniedziałek, 22 lutego 2021, 18:38

To jakiś czas nie będzie koszulek, a potem już będą, tylko droższe, z naszego regionu. Przynajmniej będzie wiadomo jak wyliczyć cła.

Baba Jaga
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:43

No właśnie, centralny problem Zachodu polega na tym, że teraz to korpo decydują, na co pozwolą nałożyć sankcje, a także np. ile podatków zapłacą i w jakim "przyjaznym" kraju. Nie mówiąc już o wpływie koncernów zbrojeniowych na wybuch konfliktów zbrojnych. Polityka stała się narzędziem walki o wpływy między koncernami. Trochę przesadzam... ale tylko trochę.

Darek S.
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:31

Żeby Chiny na nas sankcji nie nałożyły.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:18

Taak, to ciekawe jak Chiny będą działąc jak nikt nic u nich nie kupi:)) UPS, mamy upadek ChRL:))

Wojtek
poniedziałek, 22 lutego 2021, 19:53

Taak, to ciekawe jak USA będzie działać bez swoich smartfonów i reszty komponentów produkowanych w Chinach jak karty graficzne:)) UPS, mamy upadek i panikę w USA, zresztą im nie trzeba sprzętu odcinać. Sami sobie w kraju robią rozróby.

viper
wtorek, 23 lutego 2021, 15:24

Pomyliły ci się Chiny lądowe z Tajwanem. Ustrojstwo produkowane jest głównie na tym drugim.

Wojtek
wtorek, 23 lutego 2021, 19:08

No nie. Zapytaj się producentów kart graficznych gdzie są produkowane. Ty mówisz o procesorach, ale też nie tak, bo tajwańska firma co najwyżej ma technologię do schodzenia coraz niżej z procesami technologicznymi, a sama też nie produkuje procków, bo nie ma technologii. Ma tylko proces technologiczny. Mylisz się niestety.

viper
czwartek, 25 lutego 2021, 11:10

Ciekawe, że sami producenci podają, że 75% procesorów Intela produkowanych jest w Stanach, karty graficzne NViDIA wytwarzane są na Tajwanie i w Chinach, Radeon - podobnie. Wszystko to nie licząc produkcji koreańskiej. Tak że da się przeżyć.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 22:00

Wojtek, a to ciekawe bo własnei Chny płacza jak to im USA ograniczyły wykorzystanie własnie procesoró i układó scalonych:) Ale już Huawei prawie upadł jak się okazałoże USA go odcieły no popatrz od procesorów:) Aha, zapoznaj się z czyms co się nazywa TSMC bo to tajwańska firma i nawet w Chinach to oni produkują procesory

Wojtek
środa, 24 lutego 2021, 20:24

Niestety, pierwszy komentarz nie przeszedł, to ponawiam - nie wiesz o czym piszesz Davien. TSMC ma proces technologiczny do PRODUKCJI procesorów, ale nie ma technologii do produkcji WŁASNYCH procków. Technologię ma intel i AMD, a TSMC ma litografię. Producenci kart graficznych produkują swoje wyroby w Chinach. Nie mów o czymś o czym nie masz pojęcia, proszę cię.

Wojtek
środa, 24 lutego 2021, 19:03

I jeszcze jedno - Huawei jest w sprzedaży smartfonów na równi z Samsungiem, obydwie firmy są azjatyckie, a USA ma swojego appla który poza USA kiepsko się raczej sprzedaje. Także nie bajdurz jak to Huawei niby upadł, bo jest w czołówce producentów.

bender
czwartek, 25 lutego 2021, 11:59

Huawei zaliczył akurat poważne spadki w 2020 i będzie tylko gorzej w 2021 (efekt amerykańskich sankcji). Szukają obszarów poza technologicznych, w które mogliby inwestować, żeby przetrwać ciężkie czasy.

czwartek, 25 lutego 2021, 11:23

I jeszcze jedno, po sankcjach amerykańskich sprzedaż Huaweia spadła a strata z tego tytułu wyniosła 12 mld. usd. Czyli ponad 10% przychodów firmy.

viper
czwartek, 25 lutego 2021, 11:18

Sprawdź wyniki sprzedażowe Appla i się zastanów co piszesz. Zarobili w 2020 r. ponad 100 mld. usd ze sprzedaży samych telefonów.

Palmel
niedziela, 21 lutego 2021, 13:24

Amerykańskie okręty podwodne przewyższają chińskie technologicznie o co najmniej dwie generacje - tylko że chińczycy są u siebie i ich okręty mogą liczyć na wsparcie z lądu na co amerykanie już nie

simplex sicut filum
poniedziałek, 22 lutego 2021, 18:42

USA mogą postawić zaporę z lotniskowców poza zasięgiem Chin i zatapiać każdy ze statków z towarem z Chin. Coby ich nie robili w trąbę, mogą nawet zorganizować system wymiany załóg na morzu dla tych statków, które są w sojuszu z USA i wiozą towar spoza Chin, żeby nikt ich nie oszukiwał.

PanW
niedziela, 21 lutego 2021, 21:23

Co prawda Zumwalt to była wtopa do której USA się nawet przyznały, ale to nie zmienia faktu że Chiny są od nich słabsze (dwa lotniskowce, z czego jeden to ruski Kuźniecow a drugi jest bardzo podobny do niego) kontra 11 PEŁNOPRAWNYCH lotniskowców uderzeniowych i okręty desantowe z F-35. Ich lotnictwo głównie stanowią: klony Miga 21, Typhoona i Su-27/30 o słabej jakości plus ruskie Su-30/35, które jako jedyne mogą z J-20 i J-31 coś zdziałać.

Davien
niedziela, 21 lutego 2021, 17:01

Taak, OP i wsparcie z ladu?? A czym, tymi przestarzałymi chińskimi kopiami francuskich Dauphinów udającymi smigłowce ZOP?

Wojtek
niedziela, 21 lutego 2021, 22:00

Mają Dong-Fengi, kto jak kto, ale taki ekspert jak ty powinien wiedzieć, że Chiny na obecnym etapie są w stanie porazić twój Teksas czy skąd tam jesteś kowboju. A jak tam, to na Morzu Południowochińskim zrobią zupkę z tych twoich kowbojskich kutrów.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:20

Dong Fengiem w OP??? No takich bredni dawno nie czytałem ale czego wymagać od .... rosjanina :)

Wojtek
poniedziałek, 22 lutego 2021, 19:52

Chłopie, przecież mają torpedy i mogą całe morze zaminować, co to za problem dzisiaj strącić łódź podwodną, zwłaszcza dla Chin posiadających technologię. Jeszcze nie powspominam o tym, że sam zaproponowałeś zwalczanie OP śmigłowcem ty specjalisto od AIM-120 z 1973 roku.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 22:02

No takich bredni dawno nie czytałem, a juz najlepsze to o stracaniu OP:)) Ale co się dziwić ruscy agenci jak ty mają zakaz myslenia:)

Rysiek
niedziela, 21 lutego 2021, 18:46

DF-21D

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:21

W Okret Podwodny?? No to ciekawie bezie wyglądało:))))

...
niedziela, 21 lutego 2021, 15:47

z tego co wiem to konwencjonane okrety na wlasnych wodach tereytranych chyba moga miec rowne szanse z atomwym co przeplnol atlantyk i nie zna lokalnych wod.

USA i NATO róbcie to co Chiny!
niedziela, 21 lutego 2021, 13:23

Dlaczego USA NIE STOSUJE IDENTYCZNEJ METODY zajmowania "podtopionych atoli" i BUDOWANIA TAM baz dla rakiet i radarów +oddziałów MARINES i F35? Bardzo mnie to dziwi... już wiadomo że NIC bez wojny nie można zrobić więc?... USA RÓBCIE TO SAMO CO CHINY!... oni jak HITLER... dążą do tego by KTOŚ INNY WYWOŁAŁ WOJNĘ - by zająć (na początek) TAJWAN, OKINAWĘ itp... NIECH obok(wśród) wyspa Paracelskich Spratly itp NATO!!! buduje SWOJE BAZY takie jak chińskie :) to skończy etap "przejmowania" przestrzeni przez CHINY!

grundy
niedziela, 21 lutego 2021, 17:59

A kto wyłoży kapuchę na budowę i utrzymanie. Już nie mówiąc o tym, że wizerunkowo jest praktycznie nie do przyjęcia.

Davien
niedziela, 21 lutego 2021, 17:02

Bo nie jest bandziorami i piratami jak Chiny.?

fifi
niedziela, 21 lutego 2021, 20:07

Nie jest :)?Fajny tekst czytałem niedawno O Grenadzie.

Davien
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:21

O tej Grenadzie gdzie na prośbę jej gubernatora pogonili komunistycznych morderców i ludobójców?

wert
niedziela, 21 lutego 2021, 12:12

Może wielbiciele się zastanowią patrząc na mapę roszczeń chin co by było gdyby w miejscu Wietnamu Filipin, Malezji znajdowała się Polska a chiny zastąpiliby sowieci

Cdm
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:59

Mam inną propozycję. Zastanów się co by było, gdyby Malezja, Filipiny, Wietnam i parę innych państw regionu zaprzestało jakichś wewnętrznych sporów i poszło na współpracę ze sobą i w ścisłym sojuszu z USA, w ramach jakiegoś WPTO (West Pacific Treaty Organization). Czy Chiny ośmieliłyby się wtedy choć zająknąć na temat roszczeń do Morza Południowochińskiego? Ale cóż, tam każde państwo sobie, i nawet to, że niektóre mają dobre relacje z USA niespecjalnie pomogło. A teraz podstaw sobie zamiast np. Filipin - Polskę, i hipotetyczną sytuację, że inne kraje naszego regionu nie są w NATO i mają z nami faktyczną kosę (a nie taką sztucznie podkręcaną ku uciesze Kremla). To daje dość dobre pojęcie, jak niemądre jest deprecjonowanie roli Sojuszu oraz granie na konflikty.

singsing
niedziela, 21 lutego 2021, 11:31

Posłać Ślązaka sojusznikowi do pomocy! Ale tak na serio bardzo ciekawy artykuł.

Herr Wolf
niedziela, 21 lutego 2021, 10:42

Propaganda atakuje wtedy gdy jest się na przegranej pozycji...

Davien
niedziela, 21 lutego 2021, 13:37

NO, tak celnego podsumowania Rosji dawno nie było:)

niedziela, 21 lutego 2021, 11:55

to po to te defilady hmm

Herr Wolf
niedziela, 21 lutego 2021, 13:32

A tu mowa jest o defiladach?!

Grom
niedziela, 21 lutego 2021, 10:54

Aha. To dlatego ruscy propagandowo atakują Europę i cały zachód. Uffff

wyborca Bidena
niedziela, 21 lutego 2021, 13:55

Zachód za to brzydzi się propagandą i zawsze jest prawdomówny.

Grom
niedziela, 21 lutego 2021, 18:30

Jeśli tak twierdzisz to może i tak jest. Wyżej kolega napisał że propaganda jest zwiastunem upadku więc w odniesieniu do nas Rosja upada według jego toku myslenia

Kazik :)
niedziela, 21 lutego 2021, 10:24

Świetny artykuł!!!! A w tle rozpierducha w Europie którą zrobi Rosja (mobilizacja ok. 1 mln żołnierzy i sprzętu - 350 tys stanowi zachodni okręg wojskowy jako trzon - do czego szykuje się Władimir P. i przygotowuje mentalnie społeczeństwo + 70 tys. armia białoruska po wchłonięciu bratnim) - czytaj zajęcie Litwy, Łotwy, Estonii i Polski oraz grożenie Słowakom, Czechom, Węgrom, Rumunom, Bułgarom interwencją militarną jak się nie podporządkują!!!! A nasza armia nadal paradna + ekspansja lockdow-nu na małe i średnie przedsiębiorstwa trwa w najlepsze - komedia i upadek RP gwarantowany!!! Ale ładne parady ułanów były!!! A i cmentarze pełne krzyży tez ładne!!!

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:26

Tylko po co Rosja ma nas atakować ? Co innego Ukraina

Davien
niedziela, 21 lutego 2021, 13:38

I wojna na całego z NATO czyli marny koniec Rosji.

Kazik :)
niedziela, 21 lutego 2021, 14:28

Poza Szwecją Danią i Finlandią (no może WB jak będzie miała kaprys lub oderwana od korony Szkocja a to się chyba ziści patrząc na to co się u nich dzieje) na innych bym nie liczył, że zaatakują Rosję lub wesprą Nas. Raczej Niemcy, Francja, Austria, Włochy, Holandia, Grecja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Czechy i Słowacja każdy okopie się u siebie - vide klęska urodzaju COVID-19 - maseczki, respiratory, pomoc medyczna ect. - wojska to samo.

Gonzaga
poniedziałek, 22 lutego 2021, 18:54

W środkowej Europie pamiętają, że jak się zawrze pokój z Niemcami lub Rosją, to potem ma się z nimi wojnę, tylko w następnej kolejności. Dlatego Francja tak się obecnie kuma z Rosją, bo liczy, że z Rosją rozbierze potem Niemcy. Rosja proponowała Polsce rozbiór Ukrainy, ale my mamy w pamięci, że następne państwo do rozebrania to byłoby w kolejności nasze, potem RFN, Holandia, Belgia i Luksemburg, Francja, Hiszpania, a Portugalii nie ma już z kim rozbierać.

Mysliwy
niedziela, 21 lutego 2021, 20:50

Oni juz wiedza, ze lepiej jest im walczyc u nas i na naszym terytorium niz sie u siebie okopywac.

Davien
niedziela, 21 lutego 2021, 17:05

Kazik, zaatakują i wespra Polske bo doskonale wiedzą że potem będzie ich kolej i wtedy im NIKT z pomoca nie przyjdzie. Aha Rosja byłąby niesamowicie .... robiac coś takiego zamiast modlić sie by USA wygrało z Chinami, bo jak przegra to potem kolej Rosji.

baba
wtorek, 23 lutego 2021, 11:03

Ja się obawiam, że jak przyjdzie co do czego to Stany zrobią deal z Rosją. Europa środkowa za wsparcie przeciw Chinom. Powód prosty. Rosja sama sobie nie da rady, nie będzie przeciwnikiem dla USA. Z kolei Stany same nie poradzą sobie z Chinami. Zresztą lepiej to będzie wyglądało jak brudną robotę wykonają Rosjanie. Czym w tej układance jest Polska? Niczym. Jałta a ostatnio sprawa Kurdów to pokazuje. Amerykanie myślą praktycznie i grają w większą grę niż Polska. Amerykańskie bazy i wsparcie to tylko podbijanie ceny. W istocie martwię się, że mamy podobną beznadziejną sytuację jak w latach 30. Bez dobrego rozwiązania.

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 22:04

Dprawdy?? A po kiego USA Rosja w konflikcie USA-Chiny?? To akurat Rosjanie powinni modlic sie do wszystkich swoich swietych by w tym hipotetycznym konflikcie wygrało USA bo jak wygraja Chiny to oni sa nastepni w kolejce.

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 11:08

Jak by USA mogły zrobić blokadę morską Chin bez wsparcia Rosji?

baba
środa, 24 lutego 2021, 08:42

A po kiego byli USA koalicjanci w drugiej wojnie irackiej czy w Afganistanie?

ckljcklxjklvjcxklv
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:08

Rosja nie modli się, tylko planuje zwrot w kierunku USA w dogodnym dla niej momencie. Dopóki Chiny nie mają wyraźniej przewagi nad USA i są związane sporami, Rosja nie musi zmieniać sojuszy.

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 12:56

Rosja w konflikcie Zachód Chiny pozostanie neutralna bo wszystko inne to dla niej samobójstwo

No skąd
poniedziałek, 22 lutego 2021, 06:40

Poczekają aż się USA, Chiny wykończą na wzajem. Tak robili Amerykanie w czasie 1 i 2 wojny swiatowej

Davien
wtorek, 23 lutego 2021, 22:07

NIc z tego, w wymarzonym rosyjskim starciu USA-Chiny nikt się nei wykończy bo to będzie bitwa powietrzno-morska a nie ladowa. A jak Chiny ja wygraja to Rosja jest nastepna i nawet jej broń jadrowa nie pomoże, bo Chiny maja własną a do Rosji doleca wszystkie chińskie atomówki.

Kazik :)
niedziela, 21 lutego 2021, 14:08

Niestety nie jest to czas gdy Syberia - zagrożenie chińskie - jest chronione - tyły są zabezpieczone - żadne państwo na ziemi nie jest w stanie prowadzić wojny na dwa fronty (USA-Chiny-Rosja) - tak jak wojna z Adolfem H., inaczej by się potoczyła gdyby w 1941 r. Armia Kwantuńska - Madżukuo ruszyła na podbój Syberii. A tak Józef S. użył odwodów gwardyjskich pod Moskwą zimą 1941-1942. reszta jest już wszystkim znana - to był początek końca Adolfa H..

Kot nr 398
środa, 24 lutego 2021, 11:10

Popatrz najpierw na mapę. "Podbój Syberii" - w tamtych czasach nie było tam nawet przemysłu naftowego. Przemysł był w rejonie Uralu, ile to tysięcy km pustkowia z chińskiej granicy? Moskwa była nie do zdobycia w 1941, i nie chodzi tu o domknięcie okrążenia. Staliningrad x 10 co najmniej.

Kazik :)
niedziela, 28 lutego 2021, 14:37

Widać, że nie wiesz o czym piszesz. Warto trochę poczytać opracowań historycznych. A do przemyślenia bitwa pod Moskwą trwała od września/października 1941 do stycznia 1942, a bitwa stalingradzka od sierpnia 1942 – lutego 1943 (inny czasookres prawie robi wielką różnicę) a pośrodku było przemówienie na defiladzie z 7 listopada 1941 gdy Niemcy byli już ok. 25 km od centrum Moskwy oraz zupełnie inna mentalność Rosjan - nie każdy chciał ginąć za Stalina - i taki drobiazg, Stalin przeniósł ponad 18 dywizji, 1700 czołgów i ponad 1500 samolotów z Syberii i Dalekiego Wschodu (dane: Stuart D. Goldman: Nomonhan, 1939; The Red Army’s Victory That Shaped World War II. Annapolis: Naval Institute Press, 2012. ISBN 978-1-61251-098-9. (ang.) - za Wikipedia) do kontrofensywy w grudniu 1941. Reszta naprawdę doczytaj!!!!

Kot nr 398
niedziela, 28 lutego 2021, 21:24

Co z tego że byli 25 km? Co innego szpica a co innego realna groźba okrążenia, i utrzymania go. Jeszcze inny przypadek to Leningrad, gdzie okrążenie utrzymało się bardzo długo, ale niewiele z tego wynikło.

niedziela, 21 lutego 2021, 11:27

Wojna na morzu południowochińskim

Czysta prawda
niedziela, 21 lutego 2021, 10:24

Czas od lat gra na korzyść Chin ,a przy takiej waszyngtońskiej administracji, jak obecna , która bardziej myśli o sprawach ideologicznych, niż o gospodarce i armii, przewaga USA będzie topnieć znacznie szybciej.

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 12:57

Raczej nie bardzo czas gra na ich korzyść stąd gwałtowna zmiana z ekspansji gospodarczej na militarną

Fanklub Daviena
niedziela, 21 lutego 2021, 14:29

Jaka biedny człowieku "zamiana ekspansji gospodarczej na militarną"? Chiny na zbrojenia przeznaczają 2x mniej PKB niż USA czy Rosja, jak również procentowo do obywateli mają dużo mniejsze siły zbrojne od Rosji i USA! Chiny wybrały masło zamiast armat a USA odwrotnie - ma rekordowe wydatki zbrojeniowe - całe za pożyczoną kasę i mimo rekordowego zadłużenia połowa budżetu z wydatków niesztywnych w USA idzie na zbrojenia. USA idzie drogą Sowietów - bankructwa przez zbrojenia... :D

gegroza
poniedziałek, 22 lutego 2021, 20:28

Przeciętny Chińczyk jest sporo biedniejszy od Polaka a Polak dużo biedniejszy od Amerykanina. Dodatkowo Chiny zadłużaja się z podobną prędkością jak USA. Brakuje wiedzy ekonomicznej...

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 17:43

Ile na prawdę wydają nie wie nikt no a już na pewno nie ty

Fanklub Daviena
niedziela, 21 lutego 2021, 10:17

Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa: Chiny nie zamierzały kontrolować pierwszego łańcucha wysp, dokąd USA nie wymyśliło sobie koncepcji "powstrzymywania Chin", czyli zamknięcia ich na Morzu Chińskim poprzez siły amerykańskie, które zajmą te wyspy. To nie tak, że Chiny na te wyspy chcą napaść - na te wyspy chce napaść USA by "zamknąć Chińczyków" i Chiny są gotowe na zajęcie uprzedzające lub na odbicie ich z rąk USA. Najlepszym rozwiązaniem dla świata byłby powrót Tajwanu do Chin - po utracie Tajwanu USA nie byłyby w stanie zamknąć Chińczyków na Morzu Chińskim a Chiny straciłyby pilną potrzebę strategiczną opanowania pozostałych wysp pierwszego łańcucha. I wszystkie te wyspy stracą na znaczeniu strategicznym wraz z rozwojem lądowego Belt and Road Initiative, stąd histeryczne i bezpodstawne żądania USA, by państwa do tej korzystnej dla nich inicjatywy nie przystępowały. Jak zwykle najbardziej w świecie judzą USA. :D

Cdm
poniedziałek, 22 lutego 2021, 12:19

Hmm, czy przez "zamknąć Chiny na Morzu Chińskim" rozumiesz postulat, że każdy kraj ma gwarantowaną prawem międzynarodowym własną wyłączną strefę ekonomiczną - jak na mapce - oraz swobodę żeglugi? Czy "Zajęcie uprzedzające" to w twoim języku bezprawne zajęcie wysp leżących w strefach innych państw, tuż przy ich granicach, a bardzo daleko od własnego wybrzeża, pod wyssanym z palca pretekstem, że USA chcą to zrobić pierwsze? Uzurpowanie sobie niemal wyłącznego prawa do całego wielkiego akwenu, otoczonego przez wiele krajów (czerwona linia), nazwiesz może słusznymi i oczywistymi żądaniami, czy wymyślisz bardziej kreatywne określenia?

dsfgdgfdgfdgdfsgds
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:14

Pleciesz bzdury, które nie trzymają się kupy. Chiny zamierzają kontrolować wszystkie łańcuchy wysp, i cały Pacyfik, wg zasady pulsującego środka. To się absolutnie nie kłóci z lądowym Belt and Road.

Normalny Polak
niedziela, 21 lutego 2021, 13:55

Zapomniałeś też dodać że dla "świata" najlepszy byłby powrót Stalina, a do "bratniej " Rosji zakochanych w niej "Polakow" za te wszystkie wywózki na Sybir , za Katyń oraz "miłosną" wręcz postawę NKWD w stosunku do Polaków. Tyle w komentarzu.

Redrum
niedziela, 21 lutego 2021, 13:31

Judzisz i zmyslasz to ty koleżko, bo to akurat komusze Chiny i oberwancy z Rosji wzbudzają niechęć i obawę krajów pozostających w ich pobliżu. Każdy zdaje sobie sprawę że to kłamcy i bandyci i należy ich twardo trzymać za twarz. Domyślam się, że w swych chorych urojeniach pragniesz nie tylko aneksji Tajwanu przez komunistyczne Chiny, ale też i powrotu Polski do moskiewskiego imperium.

Fanklub Daviena
niedziela, 21 lutego 2021, 14:31

Dlatego 2/3 handlu Korei Południowej jest z Chinami i bardziej lubią Chiny niż Japonię i USA, "znafco"? :D

Eee tam
niedziela, 21 lutego 2021, 17:45

Pomyliłeś Koree.

Fanklub Bilionera
niedziela, 21 lutego 2021, 11:00

Boże jesteś ... dziękuję że tłumaczysz nam zawiłości tego świata ... co my byśmy bez Ciebie zrobili ... aha, już wiesz że ludność Chin liczy ponad miliard a nie bilion ludzi - bo po angielsku bilion to miliard ...

Tweets Defence24